 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-10-2014 13:42 | atannazy (19 punktów) | J 2, 1-12
-2 na 2 | J 2, 1-12
Pierwszy znak w Kanie Galilejskiej
2 1 Trzeciego1 dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. 2 Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. 3 A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». 4 Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?2 Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja2?» 5 Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie»3. 6 Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń4, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. 7 Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi. 8 Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli. 9 A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego 10 i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». 11 Taki to początek znaków5 uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. 12 Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.
Jakie macie pytania?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
12 na 12 | TyDraniu (6569 punktów) | > Jakie macie pytania?1. Czy po trzech dniach z marchwi wstał? 2. Czy nie wolałbyś porozmawiać o tym, jak to Luke Skywalker, używając Mocy, zniszczył Gwiazdę Śmierci? Na to są niepodważalne dowody. 3. To ma być ten udowodniony naukowo cud, o których tyle piszesz? PS. Wybacz, ale ta historyjka jest idiotyczna.
|
|
 | 6 na 6 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >PS. Wybacz, ale ta historyjka jest idiotyczna. Osoba ją zamieszczająca zdaje się wspomniała o tym, że przyszła tu ewangelizować. Czego zaś innego jak nie niskich walorów intelektualnych można się spodziewać po kimś kto chcę propagować wiarę w swoje mzimu na tym akurat forum?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
5 na 5 | Rupson (1793 punktów) | >11 Taki to początek znaków5 uczynił Jezus w Kanie >Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. >12 Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka >dni.[/color] >Jakie macie pytania?
1. Po kiego czorta wkleiłeś te bzdury bez żadnego komentarza, czy odniesienia do jakiejś sytuacji, wydarzenia? 2. Czego miałyby dotyczyć pytania?
|
|
5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | 1. Co właściwie łączyło Jezusa i Marię Magdalenę? 2. Z jakiego powodu w tekście nie znajdujemy ani jednej wzmianki o bliskim pokrewieństwie pana młodego i Jezusa? Cytat:Istnieje pewien argument podpierający hipotezy, że już w najwcześniejszej tradycji istniały spisane przekazy mówiące o zaślubinach Jezusa z Marią Magdaleną. Chodzi mianowicie o cud w Kanie Galilejskiej, gdzie Jezus przemienia wodę w wino. Jest to cud skonstruowany analogicznie do opowiadania o "urzędniku królewskim" (J 4,46-54), który stanowi zmodyfikowaną wersję perykopy o setniku z Kafarnaum, zachowanej u dwóch synoptyków (Łk 7,1-10 par Mt 8,5-13) [ 4 ]. W obu przypadkach całość przeredagowana jest w podobny sposób - centralna część pierwotnego tekstu zostaje usunięta (w przypadku perykopy J 4,46-54 jest to dialog Jezusa z setnikiem) a w ich miejsce są wstawione wersety J 2,4n i J 4,48n, które każdorazowo burzą strukturę całości, a ponadto cechują się licznymi zwrotami zaczerpniętymi z Septuaginty, co tym dobitniej wskazuje na działalność redaktorską "Ormusa"; na szczególną uwagę zasługuje tu również zwrot "niewiasto", którego Jezus używa względem swej matki w J 2,4 (fakt bezprecedensowy nie tylko w kulturze semickiej ale i hellenistycznej)! W odróżnieniu od powyższych wersetów resztę tekstu cechuje szereg zwrotów zupełnie obcych stylowi autorów Ewangelii kanonicznych lub też zbieżnych ze zwrotami spotykanymi w tradycji zachowanej u synoptyków, co wraz z palestyńskim kolorytem wydarzeń wskazuje na bardzo stare korzenie obydwu opowiadań. Skoro pierwotna osnowa opowiadania o weselu w Kanie Galilejskiej pochodzi z palestyńskiej tradycji, musiało ono także w wersji oryginalnej stosować się do tamtejszych zwyczajów, wedle zaś tych ostatnich - to pan młody był osobą odpowiedzialną za zaopatrzenie biesiadników w wino. Co więcej, na ślub zaproszeni byli w oryginalnej wersji także bracia i matka Jezusa (zob. J 2,12), co wskazuje, że musiało chodzić o ślub jeśli nie samego Jezusa, to przynajmniej jednego z jego braci. (..) Gdybyśmy istotnie mieli tu do czynienia z pozostałościami perykopy mówiącej o ślubie Jezusa z Marii Magdaleną, to ukazany tu obraz Jezusa mógłby nasuwać nam wizerunek Jezusa "niefrasobliwego", można wręcz powiedzieć, że lekkoducha, co jest wprawdzie zupełnie obce jego obrazowi utrwalonemu w znanych nam Ewangeliach, jednak może nasuwać na myśl inne podobne opowiadania, które z wiadomych względów zostały usunięte w cień jako elementy literatury apokryficznej. Oczywiście dopóki nie znajdzie się oryginalnej postaci perykopy, której pierwotnego kształtu możemy się obecnie jedynie domyślać, dopóty można w tej kwestii mówić jedynie o hipotezach - chociaż, co znowu zastanawia, perykopa o cudzie w Kanie Galilejskiej, mimo że bardzo stara, nie zachowała się w żadnej z pozostałych ewangelii kanonicznych. Może to znów przemawiać za tym, że jawiła się w związku z nią jakaś trudność, która spowodowała, że była ona odrzucana już na etapie formowania się najstarszych tekstów kanonicznych. Jej forma zamieszczona w Ewangelii św. Jana zachowała się też prawdopodobnie jedynie dzięki znacznemu przebudowaniu jej centralnej części. Wnioski, jakie stąd wypływają są takie, że tradycja dotycząca szczególnego związku Jezusa i Marii Magdaleny ma znacznie starsze korzenie, niż jest to podawane do publicznej wiadomości! Autor tekstu: Wojciech Dastych; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4936
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | -3 na 3 | atannazy (19 punktów) | > 1. Co właściwie łączyło Jezusa i Marię Magdalenę?Św. Maria Magdalena nie jest Maryją zawsze Dziewicą z fragmentu powyższego. Maryja zawsze Dziewica to Mama Pana Jezusa. > 2. Z jakiego powodu w tekście nie znajdujemy ani jednej wzmianki o bliskim pokrewieństwie pana młodego i Jezusa?> Cytat:Istnieje pewien argument podpierający hipotezy, że już w najwcześniejszej tradycji istniały spisane przekazy mówiące o zaślubinach Jezusa z Marią Magdaleną. Chodzi mianowicie o cud w Kanie Galilejskiej, gdzie Jezus przemienia wodę w wino. Jest to cud skonstruowany analogicznie do opowiadania o "urzędniku królewskim" (J 4,46-54), który stanowi zmodyfikowaną wersję perykopy o setniku z Kafarnaum, zachowanej u dwóch synoptyków (Łk 7,1-10 par Mt 8,5-13) [ 4 ]. W obu przypadkach całość przeredagowana jest w podobny sposób - centralna część pierwotnego tekstu zostaje usunięta (w przypadku perykopy J 4,46-54 jest to dialog Jezusa z setnikiem) a w ich miejsce są wstawione wersety J 2,4n i J 4,48n, które każdorazowo burzą strukturę całości, a ponadto cechują się licznymi zwrotami zaczerpniętymi z Septuaginty, co tym dobitniej wskazuje na działalność redaktorską "Ormusa"; na szczególną uwagę zasługuje tu również zwrot "niewiasto", którego Jezus używa względem swej matki w J 2,4 (fakt bezprecedensowy nie tylko w kulturze semickiej ale i hellenistycznej)! W odróżnieniu od powyższych wersetów resztę tekstu cechuje szereg zwrotów zupełnie obcych stylowi autorów Ewangelii kanonicznych lub też zbieżnych ze zwrotami spotykanymi w tradycji zachowanej u synoptyków, co wraz z palestyńskim kolorytem wydarzeń wskazuje na bardzo stare korzenie obydwu opowiadań. Skoro pierwotna osnowa opowiadania o weselu w Kanie Galilejskiej pochodzi z palestyńskiej tradycji, musiało ono także w wersji oryginalnej stosować się do tamtejszych zwyczajów, wedle zaś tych ostatnich - to pan młody był osobą odpowiedzialną za zaopatrzenie biesiadników w wino. Co więcej, na ślub zaproszeni byli w oryginalnej wersji także bracia i matka Jezusa (zob. J 2,12), co wskazuje, że musiało chodzić o ślub jeśli nie samego Jezusa, to przynajmniej jednego z jego braci. (..) >Gdybyśmy istotnie mieli tu do czynienia z pozostałościami perykopy mówiącej o ślubie Jezusa z Marii Magdaleną, to ukazany tu obraz Jezusa mógłby nasuwać nam wizerunek Jezusa "niefrasobliwego", można wręcz powiedzieć, że lekkoducha, co jest wprawdzie zupełnie obce jego obrazowi utrwalonemu w znanych nam Ewangeliach, jednak może nasuwać na myśl inne podobne opowiadania, które z wiadomych względów zostały usunięte w cień jako elementy literatury apokryficznej. Oczywiście dopóki nie znajdzie się oryginalnej postaci perykopy, której pierwotnego kształtu możemy się obecnie jedynie domyślać, dopóty można w tej kwestii mówić jedynie o hipotezach - chociaż, co znowu zastanawia, perykopa o cudzie w Kanie Galilejskiej, mimo że bardzo stara, nie zachowała się w żadnej z pozostałych ewangelii kanonicznych. Może to znów przemawiać za tym, że jawiła się w związku z nią jakaś trudność, która spowodowała, że była ona odrzucana już na etapie formowania się najstarszych tekstów kanonicznych. Jej forma zamieszczona w Ewangelii św. Jana zachowała się też prawdopodobnie jedynie dzięki znacznemu przebudowaniu jej centralnej części. Wnioski, jakie stąd wypływają są takie, że tradycja dotycząca szczególnego związku Jezusa i Marii Magdaleny ma znacznie starsze korzenie, niż jest to podawane do publicznej wiadomości! > Autor tekstu: Wojciech Dastych; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4936Więc i ta część jest nielogiczna. Nadto św. Maria Magdalena była Nawróconą prostytutką. Pan Jezus chodził ją nawracać. Nawrócona św. Maria Magdalena została jedną z największych Świętych Nieba. W Niebie jest różna szczęśliwość o czym uczy jeden z Dogmatów KK. Pan Jezus często chodził do błądzących, tak jak i ja do Was przyszedłem  .
|
|
|  | | szarley (54911 punktów) |
> Pan Jezus często chodził do błądzących, tak jak i ja do Was przyszedłem .Tylko, że Jemu jestem za to wdzięczny
|
|
|  | 5 na 5 | Rupson (1793 punktów) | > Więc i ta część jest nielogiczna. Nadto św. Maria Magdalena była Nawróconą prostytutką. Pan Jezus chodził ją nawracać. Nawrócona św. Maria Magdalena została jedną z największych Świętych Nieba. W Niebie jest różna szczęśliwość o czym uczy jeden z Dogmatów KK.> Pan Jezus często chodził do błądzących, tak jak i ja do Was przyszedłem .> -Wkleiłeś fragment ewangelii i sprawdzasz co o nim sądzimy? Nawet pytania mamy sami sobie wymyślić? Liczyłem, że będziesz próbował nas nawracać, byłoby zabawniej. -Więc jeśli nie nawracasz, "nie chcesz jadła, napoju...zostawże nas w spokoju, a kysz!". "A kto prośby nie usłucha, w imię Ojca, Syna, Ducha..." Albo weź przykład z Jezusa i idź nawracać prostytutki.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> 1. Co właściwie łączyło Jezusa i Marię Magdalenę? > Św. Maria Magdalena nie jest Maryją zawsze Dziewicą z fragmentu > powyższego. Maryja zawsze Dziewica to Mama Pana Jezusa.
Chyba nie zrozumiałeś pytania, albo nie wczytałeś się uważnie w komentarz. Nie mieszaj w to Maryi (Matki), bo nie o niej mówię.
Uwaga: z tekstu wynika wiele niuansów oraz wskazówek iż coś M.Magdalenę i Jezusa łączyło. Owszem mogła być nawróconą prostytutką. Czemu nie? Ale nie o to pytam. Pytam o to, co ich łączyło.
Przypominam również pytanie, na które nie pofatygowałeś się odpowiedzieć: w tekście nie znajdujemy ani jednej wzmianki o bliskim pokrewieństwie pana młodego i Jezusa . Jest to o tyle dziwne, że obcych osób na wesele się nie zaprasza. Kim byli pan młody, lub panna młoda dla Jezusa? Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | -3 na 3 | atannazy (19 punktów) | >Chyba nie zrozumiałeś pytania, albo nie wczytałeś się uważnie w komentarz.
>Pytam o to, co ich łączyło.
Insynuacje zawarte w tekście wkładam między bajki.
>Przypominam również pytanie, na które nie pofatygowałeś się odpowiedzieć: w tekście nie znajdujemy ani jednej wzmianki o bliskim pokrewieństwie pana młodego i Jezusa . Jest to o tyle dziwne, że obcych osób na wesele się nie zaprasza.
Zaprasza się znajomych, przyjaciół, a także często osoby znane.
>Kim byli pan młody, lub panna młoda dla Jezusa?
Nie wiem. Nie ma to znaczenia. Tu znaczenie ma Cud Boży wykonany przez Pana Jezusa.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Dziękuję. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >Nie ma to znaczenia. Tu znaczenie ma Cud Boży wykonany przez Pana Jezusa. ... który miałeś realnie wyjaśnić....
|
|
| | | |  | -1 na 1 | atannazy (19 punktów) | Realnie to odnosić się będę do Cudów Bożych w naszych czasach. Tu temat założyłem, bo było pytanie o ten fragment PŚ.
Zresztą będę w innych tematach Was wciągał w rozumowanie i pomoc w dociekaniu do prawdy. Tak wiedza lepiej się utrwala o czym my praktycy wiemy.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >Realnie to odnosić się będę do Cudów Bożych w naszych czasach. Tu temat założyłem, bo było pytanie o ten fragment PŚ. czyli jednak ucieczka
>Zresztą będę w innych tematach Was wciągał w rozumowanie i pomoc w dociekaniu do prawdy. Tak wiedza lepiej się utrwala o czym my praktycy wiemy.
Nie wiem co wciągasz, ale ja już wyciągnąłem Wyciągnąłem wniosek, że rozmawiać z Tobą nie warto
|
|
| | | | | |  | | atannazy (19 punktów) |
>Wyciągnąłem wniosek, że rozmawiać z Tobą nie warto
Wolna wola. Ja Ewangelizować na siłę nie zamierzam. Może Kefas trochę w polemikę wejdzie.
|
|
| | | | | | |  | -2 na 2 | Kefaas (0 punktów) | Ale w innych wątkach.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | TyDraniu (6569 punktów) | To teraz cała plebania będzie nas nawracać? Jest Pan przełożonym atannazego?
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Wyciągnąłem wniosek, że rozmawiać z Tobą nie warto> Wolna wola. Ja Ewangelizować na siłę nie zamierzam.To się dogadaliście. Na marginesie napisałeś "ważenia", a to konkretne słowo pisze się przez "rz". Czyli warzenia. Całość zdania: "Polaków nauczyli warzyć piwo zakonnicy Cystersi."  Na marginesie przypomniało mi się, że Chińczyków uczyli tego Niemcy u progu XXw. Serio. I nawet jest dobre, polecam kiedyś spróbować. Piwko kosztuje tam o połowę mniej, niż importowane.  Wracając do powyższej sprawy - możesz sobie skonfigurować w systemie i przeglądarce opcję korekty błędów. Polecam. Jeśli nie możesz, po prostu wklejaj gotowy tekst do Worda i przeklejaj z powrotem poprawiony ortograficznie tekst do okienka edycji wpisu na stronie www. Jesteś tu na nas otwarty, zadeklarowałeś gotowość ewangelizacji, a błędy robisz jak 4-klasista. Trochę wstyd, wielu się przez to do Ciebie zrazi i z ewangelizacji nici.. Z innej beczki, pozwól że zadam Ci jedno pytanie, ale wcześniej pewna deklaracja. Jeśli masz do nas jakieś pytania, chcesz wiedzieć z kim masz do czynienia - pytaj śmiało. W miarę możliwości odpowiemy. Jeśli interesują Cię różne racjonalistyczne problemy, zagwozdki, casusy lub kwestie - z nimi również możesz śmiało pisać. Rozmawiamy nie tylko o wierze, ale też - bo jest tu kilku ludzi o naprawdę wybitnej znajomości PŚ i religii (nie tylko chrześcijańskiej). Jest u nas też taki pewien logik, ale z pewnością niedługo sam poznasz  Ja bym się na Twoim miejscu postarał skorzystać z ich doświadczeń, ale zrobisz jak uważasz. Teraz moje pytanie: Jak widzimy, jesteś członkiem pewnej konkretnej wspólnoty katolickiej. Powiedz proszę, jak mamy się do Ciebie zwracać: księże, ojcze, bracie, .. ? Pozdrowienia
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | atannazy (19 punktów) | Robiłem to w OpenOffice. Widać nie wyłapał. Bóg daje różne talenty i ja jak wielu misjonarzy z ortografią jestem na bakier.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Nie wyłapał, bo tak, jak się z Ciebie życzliwie pośmiał kol. szarley - słowo "ważenie" też występuje. Od wagi. I jak, coś myślałeś na temat zwracania się?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | |  | | atannazy (19 punktów) |
>Jak widzimy, jesteś członkiem pewnej konkretnej wspólnoty katolickiej. Powiedz proszę, jak mamy się do Ciebie zwracać: księże, ojcze, bracie, .. ?
Jak wolicie. Tylko nie excellentio bo czułbym się niezręcznie. Może być po prostu Atanazy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Może być po prostu Atanazy.
Jedno, czy dwa "n"?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | atannazy (19 punktów) | Może być jedno.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Dobra 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Bóg daje różne talenty i ja jak wielu misjonarzy z ortografią jestem na bakier.
Radzę, popraw się. Przecież sam wiesz, że to taki wykręt przed uznaniem własnego lenistwa. Dbałość o ortografię, interpunkcję i gramatykę świadczy o higienie i wspiera lekkość pióra. Nie jesteśmy jakoś obsesyjnie do tego przywiązani, ale jak będziesz robił częściej błędy, to tylko wystawisz się na pośmiewisko i z daru misjonarstwa nic nie wyjdzie.
Z jakiego zgromadzenia jesteś misjonarzem?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atannazy (19 punktów) | >> Bóg daje różne talenty i ja jak wielu misjonarzy z ortografią jestem na bakier. >Radzę, popraw się. Przecież sam wiesz, że to taki wykręt przed uznaniem własnego lenistwa. >Dbałość o ortografię, interpunkcję i gramatykę świadczy o higienie i wspiera lekkość pióra. Nie jesteśmy jakoś obsesyjnie do tego przywiązani, ale jak będziesz robił częściej błędy, to tylko wystawisz się na pośmiewisko i z daru misjonarstwa nic nie wyjdzie.
Bóg działa w danej Duszy. Więc Nawrócenia są zależne głównie od walki wewnętrznej tych osób. My jesteśmy tylko narzędziami.
>Z jakiego zgromadzenia jesteś misjonarzem?
Tajemnica. W internecie pewna anonimowość jest wskazana. Stąd są i nicki. I nawet płci rozmówców nie jestem pewny.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Nie bój się. Szczerość bardzo często pomaga. Jak nie masz odwagi się zdeklarować, to masz mniejszą siłę przebicia. Tak racjonalnie mówiąc. A z Twoją płcią jak? Może jednak Pani Anastazja? I dlaczego mam Ci wierzyć? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | atannazy (19 punktów) | >Nie bój się. Szczerość bardzo często pomaga. Jak nie masz odwagi się zdeklarować, to masz mniejszą siłę przebicia. Tak racjonalnie mówiąc.
Siłę przebicia to mają argumenty, a nie osobowość.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Siłę przebicia to mają argumenty, a nie osobowość.
Chętnie je u Ciebie przeczytam. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Widzisz, ja mam odwagę pisać otwarcie i żadna krzywda mi się nie dzieje. Poza tym nie ujawniasz przecież danych osobowych.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Realnie to odnosić się będę do Cudów Bożych> w naszych czasach.Wciąż czekam cierpliwie na Twoje realne odniesienie się: www.racjonalista.pl/forum.php/s,637972#w638622
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej Jak na razie to co tu zaprezentowałeś to oszustwa , kłamstwa , manipulacja ... Dlaczego mnie to nie dziwi ? Dobrze , czego będziemy wspólnie dociekać ? Może porozmawiamy o prawdzie dotyczącej wymordowania niewiniątek ? Narodziny Jezusa sprowokowały Heroda do wyrżnięcia ( różnie o tym piszą ) x - niewiniątek . Bóg tego chciał ... chciał ponieważ miał plan , w tym planie był punkt ; Wyrżnięcie niewiniątek . Plan ten został zrealizowany , cudzymi rękoma ( jak prawie zawsze - bozia rąk sobie nie brudzi - charakterystyczna jest też bezczelność apologetów , którzy twierdzą , że kościół nie mordował podczas inkwizycji - mordowało państwo - jakaż niewyobrażalna , ohydna hipokryzja ) . Aby świętować przybycie na świat swego syna bóg wymordował niewiniątka . Jeżeli zechcesz się skompromitować opowiadaniem o tym jak to bóg szanuje naszą wolność i nie może się wtrącać w nasze sprawy to podetkne ci pod oczy pana Jezusa ... jakim prawem posłał go tutaj ? Tutaj już dał sobie pozwolenie na ingerencje ? Tam dopuścił , pozwolił ( według mnie sprowokował a nawet był to jego plan ) na wymordowanie niewiniątek bo nie mogł ingerować a tutaj wysyla na świat Jezusika i już ingerować może i to jak ... A jaka jest twoja prawda ??? makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
|  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | >Pan Jezus chodził ją nawracać I ile razy ją nawracał?
|
|
| |  | | Kefaas (0 punktów) | >>Pan Jezus chodził ją nawracać >I ile razy ją nawracał?
Masz w PŚ.
|
|
| | |  | | JanMaria (-8 punktów) | >>>Pan Jezus chodził ją nawracać >>I ile razy ją nawracał? >Masz w PŚ.
Odpowiedz mu w jakimś filozoficznym wątku.
|
|
| | | |  | | atannazy (19 punktów) | >Odpowiedz mu w jakimś filozoficznym wątku.
Załóżcie sobie własne. To mój temat.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >>Odpowiedz mu w jakimś filozoficznym wątku. >Załóżcie sobie własne. To mój temat.
hej, I twoje dowody ( chlup , chlup , chlup ) pozdrawiający makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Odpowiedz mu w jakimś filozoficznym wątku.Czy brat JanMaria mógłby odpowiedzieć na moje pytanie? www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w639321Brat Atanazy z pewnoscią jest zajęty czymś innym, ważniejszym. Miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 2 na 2 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >>>Pan Jezus chodził ją nawracać >>I ile razy ją nawracał? >Masz w PŚ. Puchar Świata, Pięć Światełek. Panna Śliczna, Piotr Świdnicki?
|
|
| |  | | atannazy (19 punktów) | >>Pan Jezus chodził ją nawracać >I ile razy ją nawracał?
W PŚ nie ma o tym mowy, że była prostytutką. Wiemy to z Objawień. Ale jest mowa u św. Łukasza, że "było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów" (Łk 8, 1-2).
|
|
| | |  | 4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Tak - było ich siedem ! Wiem bo sąsiadka miała objawienie potwierdzające objawienie pewnego starszego pana , który swym objawieniem potwierdził objawienie pewnej dziewicy ... ... ... do której chodził taki ładnie ubrany dżentelmen - on też mial objawienia niesamowite , niewiarygodne objawienia , które byłyby niepodważalnymi dowodami na wszystko lecz dżentelmen ów choruje na Altzheimera i niestety - chyba , że stanie się cud ? I cud stał się ... Teraz rozumiem ! Siedem ... ??? Acha !!! Dzięki ! siedmiu makusiów
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | |  | 12 na 12 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>>Pan Jezus chodził ją nawracać >>I ile razy ją nawracał? >W PŚ nie ma o tym mowy, że była prostytutką. Wiemy to z Objawień.
A z jakich to objawień czerpiesz "wiedzę"? Czy ta objawiona "wiedza" ma jakąkolwiek wartość? Kto, i co, w jaki sposób i komu to coś objawił?
>Ale jest mowa u św. Łukasza, że "było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów" (Łk 8, 1-2).
Na jakiej podstawie twierdzisz, że posiadanie jakichś wybzdurzonych złych duchów, czy to siedmiu, czy też mniejszej lub większej ich ilości, świadczy o tym, że Maria M. była prostytutką? A ponadto - jeśli potrafisz dokładnie czytać, to powinieneś zauważyć, że z przytoczonego fragmentu (Łk 8, 1-2) bynajmniej nie wynika jednoznacznie, że te złe duchy w liczbie siedmiu opuściły Marię M. za sprawą Jezusa.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Pan Jezus często chodził do błądzących, tak jak i ja do Was przyszedłem .
hej, Coś mi mówi , że tym razem to nawracać-chcący się wziął pogubił i zabłądził ...
A co z dowodami ? Z milionami udokumentowanych precyzyjnie , nie do obalenia po prostu , jednoznacznie dowiedzionych ... niepodważalnych i niewyobrażalnie wiarygodnych ? Gdzie one są , że tak po republikańsku zapytam !?
makuś
Maryja Zawsze Dziewica to Mama Pana Jezusa Proszę o zestaw dowodów !
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
|  | 8 na 8 | pawel_wr (4297 punktów) |
>Św. Maria Magdalena nie jest Maryją zawsze Dziewicą z fragmentu powyższego. Maryja zawsze Dziewica to Mama Pana Jezusa.
Jak zwraca się Józef, ojczym Jezusa , Do Boga Ojca ? Proszę szwagra , czy np. proszę kuma ?!?!
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Do Boga nie wolno się zwracać bo grozi to śmiercią na którą stwórca wszechświata nic poradzić nie umie bo takie stworzył PRAWO a że jest konsekwentny to się tego będzie trzymał do ostatniego wyroku na sądzie ostatecznym Do Boga wolno wznosić modły - szczególnie błagalne ... to lubi najbardziej W końcu po to stworzył wszechświat aby mieć jakąś z tego wysiłlu korzyść A lubi jak się go błaga więc korzyść jest . makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
|  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Maryja zawsze Dziewica to Mama Pana Jezusa.
A skąd to wiadomo? Czy nie mogła mieć dzieci później? W Piśmie Św. mamy sporo miejsc, gdzie wymienia się braci Jezusa - w końcu była płodna przez całe życie swojego Syna.
Poza tym, od kogo wyszła relacja o zwiastowaniu - Maryja opowiadała ją św. Łukaszowi, Archanioł Gabriel sam napisał tą cześć Biblii, jeszcze raz zreferował ją św. Łukaszowi, Maryja powiedziała Józefowi a ten św. Łukaszowi, czy jeszcze inaczej?
I tak sobie jeszcze myślę, że dobrze byłoby w owej materii być bardziej precyzyjnym i napisać "Maryja Niepokalanie Poczęta Zawsze Dziewica". Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | | atannazy (19 punktów) | >> Maryja zawsze Dziewica to Mama Pana Jezusa. >A skąd to wiadomo? Czy nie mogła mieć dzieci później? W Piśmie Św. mamy sporo miejsc, gdzie wymienia się braci Jezusa - w końcu była płodna przez całe życie swojego Syna.
Chodzi o ciotecznych braci.
>Poza tym, od kogo wyszła relacja o zwiastowaniu - Maryja opowiadała ją św. Łukaszowi, Archanioł Gabriel sam napisał tą cześć Biblii, jeszcze raz zreferował ją św. Łukaszowi, Maryja powiedziała Józefowi a ten św. Łukaszowi, czy jeszcze inaczej?
Tu powinien wypowiedzieć się Biblista. Ja nim nie jestem.
>I tak sobie jeszcze myślę, że dobrze byłoby w owej materii być bardziej precyzyjnym i napisać "Maryja Niepokalanie Poczęta Zawsze Dziewica".
Dokładnie.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Chodzi o ciotecznych braci.
Wiesz, problem w tym że kluczowym argumentem Twoich współwyznawców jest zwykle brak w hebrajskim i aramejskim terminu określającego rodzeństwo cioteczne lub stryjeczne. Jest to jednak tylko desperacka próba bronienia niemającego pokrycia w rzeczywistości dogmatu. Nowy Testament był całkowicie pisany w języku greckim, a oba te terminy występują w grece - adelfos - brat, oraz anepsios - brat cioteczny. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | -1 na 1 | atannazy (19 punktów) | >>Chodzi o ciotecznych braci. >Wiesz, problem w tym że kluczowym argumentem Twoich współwyznawców jest zwykle brak w hebrajskim i aramejskim terminu określającego rodzeństwo cioteczne lub stryjeczne. Jest to jednak tylko desperacka próba bronienia niemającego pokrycia w rzeczywistości dogmatu. Nowy Testament był całkowicie pisany w języku greckim, a oba te terminy występują w grece - adelfos - brat, oraz anepsios - brat cioteczny.
Problem , który Ty dostrzegasz nie ma znaczenia w jakim języku było pisane PŚ, pomijając fakt, że nasz Kościół Katolicki ma wybitnych specjalistów w tych językach.
Pan Jezus nie mógł mieć rodzeństwa z Maryi, bo został Poczęty z Ducha Świętego z Czystego Łona, które także po Poczęciu Pana Jezusa jest Dziewicze. Podobnie Maryja została Poczęta z Ducha Świętego bez sexu. Dlatego jest określenie Nowy Adam i Nowa Ewa. Osoba Poczęta z Ducha Świętego nie jest poczęta za pomocą sexu. Urodzili się Pan Jezus i Mama Boża w Światłości bez bólów rodzenia. Także jako nieskazitelnie Czyste Ich Ciała także bez grzechu pierworodnego (sexu pierwszych Rodziców Adama i Ewy) zostały zabrane do Nieba.
Gdyby Pan Jezus miał jakiekolwiek rodzone rodzeństwo to Mama Boża Maryja nie byłaby Zawsze Dziewicą.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> Gdyby Pan Jezus miał jakiekolwiek rodzone rodzeństwo to Mama Boża Maryja nie byłaby Zawsze Dziewicą.<
hej, Mama Boża ... chcesz ją upodobnić do zwykłych mam , takich zwyczajnych , prostych mam ? Dlatego mówisz mama ? A dlaczego nie Mamusia Boża ? Albo Mamcia ? Jak to brzmi Mamcia Boża .... ale tego już z dużej litery pisać się nie da bez posądzenia o groteske i śmieszność a więc : mamcia boża - o , jak przyjemnie ... tylko z tym zawsze dziewictwem jest problem ... żadna mamcia nie jest dziewicą - nie tylko nie jest zawsze dziewicą ale tak po prostu , normalnie , najzwylkej dziewicą ... Wydaje ci się , że Zawszedziewicość jest tak fundamentalną wartością , ze istnienie wszelkich możliwych wszechświatów jest od tego zależne ? Gdyby nie była Zawsze Dziewicą nasze życie nie miałoby żadnego sensu !!! Prawda ? Mamunia boża ma jeszcze jeden atrybut - destrukcyjny , niszczycielski - Niepokalanie Niepokalanie oznacza , że wszyscy ludzie są pokalani , nieczyści , brudni ... ohydni , śmierdzący , oblepieni gównem I dlatego potrzebny jesteś Ty - aby nas z tego gówna umyć , oczyścić I dlatego potrzebny jest Synuś Mamuni aby nas od tego gówna zbawił ( od gówna , które narobił Tatulek - taka nam sie święta Rodzineczka dostała )
Powiem ci coś - jestem z natury pesymistą , mam depresyjne ciągotki i skłonności ( choć przetykane euforią i zachwytem i pasją ) ale jestem naprawde szczęśliwy , że już w to nie wierzę !
siedmiu makusiów Fakt , że było ich siedem też jest fundamentalnie ważny bo co to byłby za świat gdyby ich było pięć ?
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Fakt , że było ich siedem też jest fundamentalnie ważny bo co to byłby za świat gdyby ich było pięć ?Gdyby bylo pieciu to nie mogloby byc siedmiu. A ze jest siedmiu wiec logiczne jest, ze nie moglo byc pieciu  Tak jak z Mama Boza - nie mogla nie byc Dziewica bo nie byla by wtedy Mama Boza. A ze na 100% byla Mama Boza wiec byla Dziewica  To przeciez tak logiczne jak Wniebowziecie i Zamiana Wody w Wino.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Jak w pacierzu Amen ! Pokój z kuchnią bracie ! siedmiu braci makusia
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | |  | 5 na 5 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> Pan Jezus nie mógł mieć rodzeństwa z Maryi, bo został Poczęty z Ducha Świętego z Czystego Łona, które także po Poczęciu Pana Jezusa jest Dziewicze. Podobnie Maryja została Poczęta z Ducha Świętego bez sexu. Dlatego jest określenie Nowy Adam i Nowa Ewa. Osoba Poczęta z Ducha Świętego nie jest poczęta za pomocą sexu. Urodzili się Pan Jezus i Mama Boża w Światłości bez bólów rodzenia. Także jako nieskazitelnie Czyste Ich Ciała także bez grzechu pierworodnego (sexu pierwszych Rodziców Adama i Ewy) zostały zabrane do Nieba.
hej, Ale jazda ! Z tym SEXEM same problemy Po co było go z nicości wydobywać i stwarzać ? Bóg stworzył świat (w którym rozmnażanie funkcjonuje wyłącznie poprzez kontakt fizyczny ) aby temu światu triufmalnie oznajmić : A ja jestem bogiem i potrafie inaczej , przez ducha w światłości bez bólów i nieskazitelnie - a ku ku ! A wy nie potraficie , trala la la lala la tra ... !!!Ja mam czyste łono a wy macie brudne ... ha ha haha ha a nawet cha chcha ... ( ależ perwersja )
I co te ciała tam robią ? Bóg kolekcjonuje ciała w niebie ? Czym je wypycha żeby się nie psuły - świętymi olejkami ?
Mamunia boża też bez tego brzydkiego SEXSU stworzona została ? ( To jest niepodważalna wiedza KK ) Jej matka też otrzymała zwiastowanie ? ( przepraszam - jej mamusia ) Mamusia mamusi powstała jednak przy użyciu brutalnego , zwierzęcego SEXSU ? Czy też nie ? Czy więc Babunia Mamuni również miała czyściutkie , wysprzątane łono , czy mieszkał w tym czuściutkim łonie czyściutki duch najświętszy ? a nawet przenadhypersuperultramegaświęty ? Czy też Babunia miała zezwolenie na brutalny , zwierzęcy , orgiastyczny SEX a może tylko na seks ... spokojny , rozważny , bez niepotrzebnego dotykania i zbędnych przyjemności - bo skoro umarł na krzyżu to wy wszyscy będziecie nosić krzyże i nie ma znaczenia , że ja go posłałem na śmierć to wy go zabiliście SEXSEM ... i nadal go zabijacie i mordujecie . Brutalnie krzyżujecie go każdą doznaną cielesną przyjemnością mordujecie mojego syna czyli mnie samego który to ja się sam na śmierć wysłałem aby was zbawić ... przed i od SEXSU ... od którego uzależniłem waszą nature ... To są najważniejsze dla świata pytania Dowody proszę ( chlup , chlup , chlup ) seksowny makuś w siedmiu smakach
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Czy więc Babunia Mamuni również miała czyściutkie , wysprzątane> łono , czy mieszkał w tym czuściutkim łonie czyściutki duch najświętszy ?Absolutnie tak! A gdy go już nie było - i tak od czasu do czasu tam zaglądał  . 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Jasne ... Co by to było gdyby nagle okazało się , że prababcia bożej matki uprawiała dziki seks z jakimś bękartem z innej wioski ? Sodoma , że tak powiem wprost gomoralna ... pozdrawiam makuś
Takie myślenie trzeba przeprowadzić do samego końca bez względu na intelektualne czy etyczne wątpliwości ... LAWINA - DETERMINACJA Wszystkie babcie i prabacie były święte i zapłodnione przez ducha świętego ... Gdyby było inaczej trzebaby zaczącć myśleć ... a to czasem boli ...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Gdyby było inaczej trzebaby zaczącć myśleć ... a to czasem boli ...
Dlatego myślenie racjonalne i wiara nie idą w parze tam, gdzie wierzącym niewygodnie. W Starym Testamencie np. czytamy w Ks. Rodzaju 4.16-17 "Po czym Kain (syn pierwszych rodziców) odszedł od Pana i zamieszkał w kraju Nod, na wschód od Edenu (..) Kain zbliżył się do swej żony, a ona poczęła i urodziła Henocha".
Zbliżył się z żoną, która nie była człowiekiem.. chyba, że w Nod nastąpiło konkurencyjne stworzenie, o którym nie wiemy. Dla mnie zawsze to było dziwne - tym bardziej, że w chrześcijaństwie mówi się, iż wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy, a przecież teoretycznie część ludzi mogłaby pochodzić od innych pra-rodziców w całosci z kraju Nod.
Albo inna rzecz: pochodzenie Jezusa, czyli lista przodków, której dwie redakcje umieścili odpowiednio ewangeliści Łukasz (3,23-38) i Mateusz (1,1-17) w Ewangeliach.
Wylicza się dumnie przodków od Dawida do Jezusa.. ale u Łukasza w ostatnim ogniwie tzn. przy Maryi i Józefie jest drobne zająknięcie: "jak mniemano".
Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 7 na 7 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
> Pan Jezus nie mógł mieć rodzeństwa z Maryi, bo został Poczęty z Ducha Świętego z Czystego Łona, które także po Poczęciu Pana Jezusa jest Dziewicze. Podobnie Maryja została Poczęta z Ducha Świętego bez sexu.
hej, Przepraszam ale właśnie mnie olśniło ... Skoro Maryja z Ducha i Jezus z Ducha to ... mieli tego samego tatusia !!! A więc Maryja i Jezus to rodzeństwo - ten sam ojciec , choćby i w postaci ducha ( ojcowie często w rodzinach obecni są pod postacią duchów wyłącznie bo zarobieni są bardzo ) Musiał Hartman coś przeczuwać , że o związkach kazirodczych pisał To rzeczywiście trzeba w trybie pilnym uregulować nadregulatornik makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Problem , który Ty dostrzegasz nie ma znaczenia w jakim języku było pisane PŚUważasz, ze możesz mówić innym, co ma znaczenie w Biblii a co nie ma? Na jakiej podstawie? Moja podstawa to zdrowy rozsądek, logika i rozumienie lektury Pisma, oraz okoliczności, w których powstawało. A Twoja? > pomijając fakt, że nasz Kościół Katolicki ma wybitnych specjalistów w tych językach.Nie musisz tego pomijać, bo nie liczba specjalistów w danej dziedzinie świadczy o prawdzie, czy też fałszu danego twierdzenia. Ale przedstawiane argumenty, ich spójność ze sobą oraz innymi źródłami, autentyczność, wiarygodność itd. Już zupełnie na marginesie wspomnę, że poza kościołem specjalistów od historii biblijnych, studiujących tą księgę również w oryginalnych językach jest równie dużo, a może nawet więcej. Oto jeden z nich: pl.wikipedia.org/wiki/Geza_Vermes> Pan Jezus nie mógł mieć rodzeństwa z Maryi, bo został Poczęty> z Ducha Świętego z Czystego Łona, które także po Poczęciu Pana Jezusa jest Dziewicze.> Podobnie Maryja została Poczęta z Ducha Świętego bez sexu.Tak mówisz, bo tak Ci ktoś tylko opowiedział i głosisz to jako "prawdę objawioną", czy masz może na to jakieś argumenty? Jeśli tak, to jakie? > Urodzili się Pan Jezus i Mama Boża w Światłości bez bólów rodzenia.Skąd to wiemy? O bólach rodzenia w Biblii nic nie ma, a objawienia ktoś mógł mieć takie, a ktoś inny inne. Co do zwiastowania jeszcze - wiemy to ze snu Maryi, który być może komuś opowiedziała? Od kogoś innego? Wybacz, ale to bardzo mało wiarygodne, co piszesz. Czasem ludzie po prostu chcą, żeby coś wyglądało nieskazitelnie białe, ale rzeczywistość zawsze pokazuje, że jest szare, albo z drobnymi plamkami. To życie jest piękne, a nie sztuczne ubarwianie go. Przez sztuczne ubarwianie niestety tylko tworzy się iluzje: nieprawdziwy obraz tego, co się zdarzyło. > Także jako nieskazitelnie Czyste Ich Ciała także bez grzechu> pierworodnego (sexu pierwszych Rodziców Adama i Ewy)Po pierwsze: grzech pierworodny to nie miłość seksualna, ale zerwanie jabłka z drzewa poznania. Miłość seksualna i rodzenie w bólach miały być konsekwencją sięgnięcia po zakazany owoc. Czy Zbawiciel to zniwelował? Z tego co wiem - nie!Po drugie: trzeba być bardzo ograniczonym, żeby coś tak pięknego jak miłość fizyczna między dwojgiem ludzi nazywać skazą, czy nieczystością. Miałeś nas uczyć czegoś o Ewangelii i Piśmie, a zaczynasz tylko denerwować powtarzając ciepłą papkę, którą od dziesięcioleci każdy z tu obecnych zdążył dobrze przyswoić. Atanazy, opamiętaj się. Skąd się wzięły tak podstawowe braki w Twojej edukacji?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >Tu powinien wypowiedzieć się Biblista. Ja nim nie jestem.
Co za głupota wysyłać na misję między racjonalisty kogoś , kto nie jest biblistą!
Mam pytanie... czy gdyby Jezus miał rodzeństwo nie byłby Mesjaszem?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Co za głupota wysyłać na misję między racjonalisty kogoś , kto nie jest biblistą!Ależ to typowe w organizacjach, szarley'u. Sam człowiek podejmie zawsze lepszą decyzję, niż grupa. A zresztą - może nawet lepiej, że nie są biblistami. Wychynąłby z czeluści internetu taki Andrzej.51, oj bolałoby bolałoby.. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | szarley (54911 punktów) | > A zresztą - może nawet lepiej, że nie są biblistami. Wychynąłby z czeluści internetu taki Andrzej.51, oj bolałoby bolałoby..  Nie sądzę, skończyłoby się bezbolesną rejteradą, jak przy temacie cudu w Kanie (najsympatyczniejszym przecie)
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | I znów nie wiem, co powiedzieć. Utrafiasz w najracjonalniejszą z racji..  Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Mam pytanie... czy gdyby Jezus miał rodzeństwo nie byłby Mesjaszem?Wiele nad tym sprawami swojego czasu myślałem. Sądzę, że gdyby miał braci, nic by mu to nie ujmowało. Ani Matce Boskiej. A nawet by im dodawało. Szczególnie pewności siebie św. Józefowi. Gdyby Jezus począł się biologicznie podczas miłości fizycznej św. Józefa ze św. Maryją, również problemów nie widzę. Seks, pożądanie i miłość fizyczna to jedne z najpiękniejszych i najdelikatniejszych rzeczy w życiu. I najwznioślejszych. Maryi-Zawsze-Dziewiczy też by to nic nie odebrało.. a Jezus mógłby nadal mówić, że duchowego Ojca ma w niebie. Zresztą Dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP w tym kontekście, ogłoszony w XIXw. wiadomo, czego jest pokłosiem. Niestety  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | szarley (54911 punktów) | >> Mam pytanie... czy gdyby Jezus miał rodzeństwo nie byłby Mesjaszem? >Wiele nad tym sprawami swojego czasu myślałem. Ja także, podobnie jak o wielu innych rzeczach w Biblii napisanych i nie napisanych Atanazy... ciekaw jestem kim jest , jak na trola, to zbyt kulturalny i chyba autentycznie woli nawracać niż wkurzać. Nieraz pisałem , że zazdroszczę ludziom prostoty wiary , mnie nie danej prostoty. Zazdroszczę braku wątpliwości, mnie nie obcych, ale tak naprawdę zazdroszczę zupełnie innym ludziom wiedzy jaką posiedli. Zazdroszczę także znajomości Pisma, choć pewnie znam je lepiej niż przeciętny katolik. Lepiej niż przeciętny, ale i tak bardzo słabo. Czy jednak jest ktoś, kto je dobrze zna i dobrze zrozumiał? (pomijam tych, którzy tylko tak o sobie mówią) Przecież nie wystarczy przeczytać i stokroć, nie wystarczy nawet wykuć na pamięć w oryginalnich językach. Przecież nawet te same słowa używane setki lat temu miały inne znaczenie niż dziś*, kontekst historyczny, znajomość historycznych, religijnych, obyczajowych realiów, wiedza o tym co wiedzieli, jak postrzegali przyrodę ludzie w czasach pisania ; nie wystarczy znać Pismo, trzeba jeszcze ogromnej wiedzy o kilku tysiącach lat historii!!
Iledziesiąt tal trzeba to studiować, żeby znać i zrozumieć ?
* Kiedy zaczynałem studia w Krakowie znałem polski język, choć lteracki język głównie z literatury, jakie było moje zaskoczenie, kiedy okazywało się, że Polacy swojego języka nie znają, że nie rozumieją słów, którymi pisał Kochanowski. A przecież to tylko kilkaset lat, polski język jest bardzo młody w porównaniu z biblijnymi.
>Sądzę, że gdyby miał braci, nic by mu to nie ujmowało. Ani Matce Boskiej. Podobnie jak fakt(?) Jego małżeństwa. Pamiętam oburzenie kilku proboszczów, kiedy Brown napisał "Szyfr mistrza Leonarda" (oparty przecie na kilku nielogicznych przesłankach) Podobnie niektórzy się oburzają, że mógł mieć rodzeństwo Ci sami tłumaczą po swojemu słowa Franciszka o ubóstwie Ci sami będą mieli problem wytłumaczyć jego słowa o homoseksualistach Na szczęście poddali się w jednym: nie poradzą zaprzeczyć, że Jezus przychodził do celników i kurew.
Kościół przez wieki całe nie miał w sobie pokory, także pokory uczonego, który poradzi powiedzieć najpiękniejsze zdanie naukowca: "Nie wiem". Zamiast tego "teologowie" dorabiali historyjki na potrzeby współczesnych Czy gdyby Jezus miał braci byłby Mesjaszem? Czy byłby nim gdyby miał żonę?
Pewnie tak....
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | |
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Rupson (1793 punktów) | >Czy gdyby Jezus miał braci byłby Mesjaszem? >Czy byłby nim gdyby miał żonę? >Pewnie tak.... -Bardzo ładnie, ale jest tu jedna zasadnicza "nieścisłość". Nie ma, nie było i nie będzie nigdy żadnego mesjasza. Nie mógłby więc nim być też Jezus, nawet jeśli taki ktoś istniał. A wmawianie wszystkim, że rzekomy mesjasz urodził się z dziewicy i nie zadawał się z kobietami, potwierdza tylko odwieczne obsesje religiantów w temacie seksu, dziewictwa, kobiet, ich czystości i nieczystości.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >> Mam pytanie... czy gdyby Jezus miał rodzeństwo nie byłby Mesjaszem?> >Wiele nad tym sprawami swojego czasu myślałem.> Ja także, podobnie jak o wielu innych rzeczach w Biblii napisanych i nie napisanychSą jakieś rzeczy, do których sam doszedłeś i Ci służą? Ciekawym ich. > Atanazy... ciekaw jestem kim jest , jak na trola, to zbyt> kulturalny i chyba autentycznie woli nawracać niż wkurzać.Tak, też tak to czuję. Spotkałem kiedyś przyszłego księdza (brata koleżanki z pracy) który wybierał się na misje do Afryki. Byłem nawet na Janusza prymicjach. Wielka impreza, większa od niejednego wesela, bo było chyba z 200 albo 250 osób. Czasami trochę prywatnie rozmawialiśmy, jak odwiedzał siostrę w Krakowie. Bardzo kulturalny młody człowiek poświęcony misji (mieliśmy wtedy po około 27 lat) ale w sposób świadomy czym ona jest, a co jej przeszkadza. www.sma.pl/plTeż o bardzo poetyckim i marzycielskim usposobieniu. Pamiętam, jak demonstrował mi jak rzucać się w wir wiary. Rozłożył ręce i jakby poszybował (w mojej i jego wyobraźni) tam do Afryki. Teraz jest chyba w tej Afryce od kilkunastu lat. Jedno co można powiedzieć, to nie szukał zwady, a na moje różne wątpliwości otwierał szeroko ręce, uśmiechał się a potem coś poetycko klarował. Raczej marnie mnie to przekonywało (i vice versa), ale wspomnienia jak widzisz mam dobre  > Nieraz pisałem , że zazdroszczę ludziom prostoty wiary ,> mnie nie danej prostoty. Zazdroszczę braku wątpliwości mnie nie obcych,Pan Andrzej cytował kiedyś (albo sam napisał) że wątpliwości i trzeźwe myślenie są atrybutem ludzi myślących rozumnie. Myślę, że nie ma co zazdrościć, a po prostu z tego daru korzystać. Człowiek pozbywa się wtedy iluzji i to chwilę boli, ale przeważnie zawsze prowadzi do czegoś większego, pełniejszego, nawet poznanie samodzielnie kilku praw rządzących światem uspokaja i daje radość nie tylko Tobie. Oczywiście trzeba też uporać się z poczuciem zdrady starego. Taka ludzka kondycja  > ale tak naprawdę zazdroszczę zupełnie innym ludziom wiedzy jaką posiedli.No, to już lepiej  O ile to rzeczywiście prawdziwa wiedza, z której coś dobrego dla jednostki czy społeczeństw wynika. > Zazdroszczę także znajomości Pisma, choć pewnie znam> je lepiej niż przeciętny katolik. Lepiej niż przeciętny,> ale i tak bardzo słabo.Nie można się do niczego zmuszać, do czego dusza nie ma samorzutnie pociągu. Tzn można, ale wg moich doświadczeń do niczego dobrego to nie prowadzi. Może po prostu tak ma być, że nie znasz go perfekcyjnie i nie dość poświęcasz czasu? Tu domyślam się, że czas poświęcasz też czemuś innemu  > Przecież nie wystarczy przeczytać i stokroć, nie wystarczy> nawet wykuć na pamięć w oryginalnich językach.Oczywiście, nie. Takim człowiekiem rozmiłowanym w PŚ jest ks. prof. Waldemar Chrostowski. Trochę go czytałem, trochę słuchałem (ewangelizująca mnie koleżanka podrzuciła raz kasety). Ja mu nie zazdroszczę, ale to ja. Lubię kroczyć własną drogą  > Przecież nawet te same słowa używane setki lat temu miały inne znaczenie niż dziś*Dokładnie tak > kontekst historyczny, znajomość historycznych, religijnych,> obyczajowych realiów, wiedza o tym co wiedzieli, jak> postrzegali przyrodę ludzie w czasach pisania ; nie wystarczy> znać Pismo, trzeba jeszcze ogromnej wiedzy o kilku tysiącach lat historii!!To również się zgadza. Ale moim zdaniem jest zbyt dużo różnych innych dzieł, książek, miejsc do odwiedzenia i ludzi do poznania, żeby tylko na PŚ zużywać swój czas. Ja mam tak, a Ty inaczej  > Na szczęście poddali się w jednym: nie poradzą zaprzeczyć, że> Jezus przychodził do celników i kurew.Szkoda tylko, że np. biskupi absolutnie tego nie praktykują. Nie gloryfikuję ks. Lemańskiego ale któż z biskupów miałby odwagę stanąć naprzeciw tłumu wolnomyślicielskiej i zbuntowanej młodzieży Woodstock? Ktoś z nich to zrobił? > > Czy gdyby Jezus miał braci byłby Mesjaszem?> > Czy byłby nim gdyby miał żonę?> Pewnie tak....Myślę, że nic temu w praktyce nie przeszkadza. Jedyne co musiało tu pasować, to kłopoty z własną seksualnością kapłanów i doktorów kościoła (vide św. Augustyn). Ludzie kiedyś myśleli dużo prościej o problemach, które czasami czuli wewnątrz: albo im się całkowicie poddawali popadając w upodlenie, albo jak w PŚ: korci cię molestować dziecko? Kamień młyński i chlup. Odcinanie rąk, odcinanie nóg, wyłupywanie oczu.. ech! Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | > Są jakieś rzeczy, do których sam doszedłeś i Ci służą?> Ciekawym ich.Wątpliwości, wąpliwości i jeszcze raz wątpliwości - do tego doszedłem i jakoś wcale nie żałuję. Doszedłem także do (przez wielu wyśmiewanego) obrazu wymagań Boga wobec mnie (choć nadal mam wątpliwości  ) Nie mam problemu wyrzutów sumienia kiedy łamię prawie wszytskie posty, mam problem, kiedy dostrzegam młodego, zdolnego, pracowitego człowieka, którego nie stać na zdobywanie wykształcenia. To oczywiście tylko jeden z przykładów. > >Atanazy... ciekaw jestem kim jest , jak na trola, to zbyt> > kulturalny i chyba autentycznie woli nawracać niż wkurzać.> Tak, też tak to czuję. Spotkałem kiedyś przyszłego księdza (brata koleżanki z pracy) który wybierał się na misje do Afryki.> Jedno co można powiedzieć, to nie szukał zwady, a na moje różne wątpliwości otwierał szeroko ręce, uśmiechał się a potem coś poetycko klarował. Raczej marnie mnie to przekonywało (i vice versa), ale wspomnienia jak widzisz mam dobre  Rozmawiałem z wieloma księżmi, biskupami nawet, większość wspomnień mam dobrych, po prostu nie szukam okazji do rozmowy z tymi, z którymi miałbym mieć złe wspomnienia. W moim domu bywali na degustacji swojskiego wina i ksiądz i pastor, a ja z przyjemnością słuchałem dysputy dwóch kulturalnych, szanujących się ludzi. Ty nieraz wspominałeś o kazaniach u krakowskich dominikanów, też przecie nie byłoby Cię tam, gdyby nie mieli nic ciekawego do powiedzenia. > Pan Andrzej cytował kiedyś (albo sam napisał) że wątpliwości i trzeźwe myślenie są atrybutem ludzi myślących rozumnie. Myślę, że nie ma co zazdrościć, a po prostu z tego daru korzystać.Władysława-Rybnik i Rupson nie mają wątpliwości... > Człowiek pozbywa się wtedy iluzji i to chwilę boli, ale przeważnie zawsze prowadzi do czegoś większego, pełniejszego, nawet poznanie samodzielnie kilku praw rządzących światem uspokaja i daje radość nie tylko Tobie.A to już nieuprawniony wniosek  Cechą charakterystyczną wątpliwości jest to, że nie wiadomo dokąd Cię zaprowadzą. Być u celu? Co za nuda!  > > Zazdroszczę także znajomości Pisma, choć pewnie znam je lepiej niż przeciętny katolik. Lepiej niż przeciętny,> > ale i tak bardzo słabo.> Nie można się do niczego zmuszać, do czego dusza nie ma samorzutnie pociągu. Tzn można, ale wg moich doświadczeń do niczego dobrego to nie prowadzi. Może po prostu tak ma być, że nie znasz go perfekcyjnie i nie dość poświęcasz czasu?> Tu domyślam się, że czas poświęcasz też czemuś innemu  Owszem, tak jak i Ty > > Na szczęście poddali się w jednym: nie poradzą zaprzeczyć, że> > Jezus przychodził do celników i kurew.> Szkoda tylko, że np. biskupi absolutnie tego nie praktykują.Raczej szkoda, że tak niewielu ich to praktykuje, Bardzo niewielu > Nie gloryfikuję ks. Lemańskiego ale któż z biskupów miałby odwagę stanąć naprzeciw tłumu wolnomyślicielskiej i zbuntowanej młodzieży Woodstock? Ktoś z nich to zrobił?Z biskupów chyba nikt, choć Lobkowicz byłby do tego zdolny. Z innych księży był tam Boniecki
|
|
| | | |  | | atannazy (19 punktów) | >>Tu powinien wypowiedzieć się Biblista. Ja nim nie jestem. >Co za głupota wysyłać na misję między racjonalisty kogoś , kto nie jest biblistą! >Mam pytanie... czy gdyby Jezus miał rodzeństwo nie byłby Mesjaszem?
Maryja nie byłaby Zawsze Dziewicą.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >>Mam pytanie... czy gdyby Jezus miał rodzeństwo nie byłby Mesjaszem? >Maryja nie byłaby Zawsze Dziewicą. > Czy gdyby nie była nią zawsze Jezus nie byłby Mesjaszem?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Maryja nie byłaby Zawsze Dziewicą.
Czy to oznacza, że byłaby gorsza, mniej święta, mniej godna modlitw, miała gorszy dostęp do Boga w niebie, oznacza że Kościół w swoich rozważaniach mógł się pomylić?
Co właściwie oznacza przypuszczenie, że Maryja nie byłaby Zawsze Dziewicą?
Czy jej bycie dziewicą tylko do urodzenia brata Jezusa coś Tobie jako katolikowi ujmuje? Może ujmuje wspólnocie misjonarskiej w której służysz?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Chodzi o ciotecznych braci. Tu powinien wypowiedzieć się Biblista.Wierzącym sama Biblia wystarczy! Mt 12,46: "Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. 47 Ktoś rzekł do Niego: "Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą". 48 Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?" 49 I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: "Oto moja matka i moi bracia. 50 Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką". A z wiarą nie ma dyskusji. www.racjonalista.pl/kk.php/s,1047> Ja nim nie jestem.Inni forumowicze o Biblii jakieś pojęcie jednak mieli: www.racjonalista.pl/forum.php/s,447659/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,528137/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,524770/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,531808www.racjonalista.pl/forum.php/s,586973/z,0Może warto poczytać? @@@ .
|
|
| | | |  | | atannazy (19 punktów) | U nas są różne specjalizacje. Moje też są różne. Ale Biblistą nie jestem co nie oznacza, że mam na ten temat mniejszą wiedzę od przeciętnej.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > U nas są różne specjalizacje.A u nas tylko jedna: pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy> Moje też są różne.Czytamy i podziwiamy erudycję! > Ale Biblistą nie jestem co nie oznacza, że mam na ten temat mniejszą wiedzę od przeciętnej.A jaka jest przeciętna? Czy zechciał Pan sięgnąć do dyskusji na naszym forum, które Panu zalinkowałem. Z nich wynika nasza forumowa przeciętna. Jak rozumiem Pańska jest wyższą. Polscy katolicy uznają świętość Biblii tym mocniej, im mniej znają jej treść. Chodzą na katechezę, słuchają kazań z Ewangeliami na niedzielę, święta i inne uroczystości, ale jakoś im to z głowy ucieka. Musimy mieć świadomość, że wiedza religijna naszego społeczeństwa jest niewielka, a znajomość Pisma Świętego oraz problemów z jego genezą i egzegezą - jeszcze mniejsza. Ten rys polskiego chrześcijaństwa spycha je z piedestału i każe zastanawiać się nad autentyzmem jego duchowości.
Biblia nieznana dopiero czeka na swoich czytelników - wierzących i niewierzących, każdej z kategorii mając do zaoferowania wielkie przeżycie natury duchowej. Prawda o człowieku, artyzm i natchnienie - bez względu na stosunek do Boga - świadczą o potędze myśli i geniuszu ludzi, którzy "Księgę nad księgami" stworzyli. Czas ją otworzyć - i czytać.@@@ .
|
|
| | | | | |  | | atannazy (19 punktów) | Biblia jest esencją, natomiast rozwinięcie jej jest w Modlitwie, Magisterium KK, dziełach Ojców KK, dziełach Doktorów KK, Mistyce zatwierdzonej przez KK, Tradycji KK.
I tak jak esencji herbacianej nie da się tylko pić bo można dostać obstrukcji tak i Katolik, by móc rozwijać się duchowo musi sięgać poza Biblię.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Nie zasłaniaj się esencjami herbaty bo sam pisałeś , że tu nie o proze chodzi a ja dodam , że o poezje też nie ---- tylko podaj te 3 000 000 niepodważalnych dowodów . A ty piszesz tu o tym co jeden księdz z drugim sobie ustalili , wymyślili i demokratycznie zdecydowali na temat objawień ich kucharki ....i swych marzeń sennych Jeżeli chesz sięgać poza biblie to proszę : Karl Heinz Deschner : Kryminalna historia Chrześcijaństwa miłej lektury siedmiu ze źródełka
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Biblia jest esencją, natomiast rozwinięcie jej jest w Modlitwie, Magisterium KK, dziełach Ojców KK, dziełach Doktorów KK, Mistyce zatwierdzonej przez KK, Tradycji KK.> I tak jak esencji herbacianej nie da się tylko pić bo można dostać obstrukcji tak i Katolik, by móc rozwijać się duchowo musi sięgać poza Biblię.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,621993#w626338www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,610419#w610509www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,583101#w583648www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,608495#w609559www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,618781#w619063www.racjon(*).php/s,609206/z,0/d,11#w609871www.racjon(*).php/s,609206/z,0/d,11#w609929www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,624150#w624575 I można tak w koło Wojtek w nieskończoność tylko po co?@@@ .
|
|
| | | | | | |  | | atannazy (19 punktów) | >Biblia jest esencją, natomiast rozwinięcie jej jest w Modlitwie, Magisterium KK, dziełach Ojców KK, dziełach Doktorów KK, Mistyce zatwierdzonej przez KK, Tradycji KK. >I tak jak esencji herbacianej nie da się tylko pić bo można dostać obstrukcji tak i Katolik, by móc rozwijać się duchowo musi sięgać poza Biblię. >
Użyłem tu niewłaściwego słowa obstrukcji dla porównania, za co przepraszam.
|
|
| | |  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>>Maryja zawsze Dziewica to Mama Pana Jezusa. >>A skąd to wiadomo? Czy nie mogła mieć dzieci później? W Piśmie Św. mamy sporo miejsc, gdzie wymienia się braci Jezusa - w końcu była płodna przez całe życie swojego Syna. >Chodzi o ciotecznych braci.
Zmyślasz. Z odpowiednich fragmentów Nowego Testamentu jednoznacznie wynika, że chodzi tu o rodzonych braci Jezusa. Nie o żadnych ciotecznych czy też przyrodnich braci, jak - już od czasów wczesnego chrześcijaństwa - bezpodstawnie co niektórzy fantazjują. Przedstaw chociaż jeden fragment NT, który dowodzi tego, co powyżej napisałeś. Wszyscy ci, którzy potrafią czytać ze zrozumieniem, a ich umysłów nie ograniczają katolickie dogmaty, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w kilku miejscach Nowego Testamentu mowa jest o rodzonych braciach (i siostrach) Jezusa.
>>Poza tym, od kogo wyszła relacja o zwiastowaniu - Maryja opowiadała ją św. Łukaszowi, Archanioł Gabriel sam napisał tą cześć Biblii, jeszcze raz zreferował ją św. Łukaszowi, Maryja powiedziała Józefowi a ten św. Łukaszowi, czy jeszcze inaczej? >Tu powinien wypowiedzieć się Biblista. Ja nim nie jestem.
No to dlaczego udajesz, że czegoś nas tu możesz nauczyć? Bo ja jestem przekonany, że raczej odwrotnie - to Ty na temat Biblii możesz się czegoś od nas tutaj nauczyć. A przecież chciałeś, byśmy Ci zadawali pytania. Więc zadajemy. Ale odpowiedzi z Twojej strony jakoś brak.
>>I tak sobie jeszcze myślę, że dobrze byłoby w owej materii być bardziej precyzyjnym i napisać "Maryja Niepokalanie Poczęta Zawsze Dziewica". >Dokładnie.
Co dokładnie? Kolejny katolicki dogmat nie mający żadnego wsparcia w Nowym Testamencie. Czy i w tym przypadku ktoś coś komuś objawił?
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | | atannazy (19 punktów) | Patrz na inne moje posty z ostatnich chwil. Skonkluduję Jacekowi Głodzikowi.
A uwaga tu taka, że KK opiera się także na Biblii, a nie tylko i wyłącznie na Biblii. A wiedzę tu mamy bardzo szeroką.
|
|
| | | | |  | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Założyłeś nowy wątek dotyczący fragmentu drugiego rozdziału czwartej ewangelii (J 2, 1-12), w którym mowa jest o pobycie Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej. Poprosiłeś, by zadawać Ci pytania. Zrozumiałem to tak, że postarasz się udzielić na nie wyczerpujących odpowiedzi, by rozwiać naszą niewiedzę i wątpliwości. Źle to jednak zrozumiałem. Skierowałem do Ciebie cztery wypowiedzi, w których zawarłem kilka pytań i uwag do Twoich postów. Na pierwszą z tych wypowiedzi odpowiadałeś jednym krótkim zdaniem: > Odpowiedzi kluczowych udzieliłem w postach powyżej.To nie jest prawda. W żadnym z postów nie udzieliłeś odpowiedzi na choćby jedno z moich pytań. W dwóch kolejnych postach napisałeś równie niewiele: > KK wiedzę czerpie nie tylko z Biblii. Zgłębiajcie Magisterium KK, Mistykę zatwierdzoną przez KK, Tradycję, dzieła Ojców KK, dzieła Doktorów KK a problemy prysną.> Patrz na inne moje posty z ostatnich chwil. Skonkluduję Jacekowi Głodzikowi. A uwaga tu taka, że KK opiera się także na Biblii, a nie tylko i wyłącznie na Biblii. A wiedzę tu mamy bardzo szeroką.Nie pokusiłeś się jednak, by cokolwiek więcej napisać. Nie udzieliłeś żadnej odpowiedzi na moje pytania i tematy, które poruszyłem. Na moją ostatnią, czwartą wypowiedź nie udzieliłeś jak dotąd żadnej odpowiedzi. Postaram się jednak zmobilizować Cię do udzielenia mi odpowiedzi, choć zdaję sobie sprawę z tego, że moje usiłowania najprawdopodobniej okażą się daremne. Powtórzę zatem moje pytania:1). Jak sądzisz, dlaczego w trzech pierwszych ewangeliach nie ma żadnych informacji o weselu w Kanie galilejskiej i czy może to świadczyć o tym, że opowieść Jana jest zmyślona? 2). Czy potrafisz wyjaśnić, dlaczego Jezus źle traktował swoją matkę? 3). Czy wiesz może, ile litrów wody Jezus zamienił na wino... i dlaczego aż tak dużo? 4) Czy sądzisz, że cyrkowe sztuczki (zamiana wody w wino) są właściwą formą okazywania boskiej mocy? 5). Czy jesteś przekonany, że Maria była dziewicą, a na dodatek była nią zawsze, pomimo że urodziła Jezusa, który - jak twierdził Paweł - został poczęty z męskiego nasienia, a ponadto urodziła jeszcze Jakuba, Józefa, Judę i Szymona oraz co najmniej dwie córki. 6). Na jakiej podstawie twierdzisz, że ww. bracia Jezusa nie byli jego braćmi rodzonymi, lecz jedynie kuzynami? Czy w związku z tym uważasz, że nieprawdziwe są te fragmenty Nowego Testamentu, które owych czterech mężczyzn nazywają braćmi Jezusa, a nie np. kuzynami. Innymi słowy - czy twierdzisz, że w tej kwestii Biblia nie mówi prawdy. 7). Dlaczego piszesz, że Maria Magdalena była prostytutką, skoro Nowy Testament nie daje Ci żadnych podstaw do takiego twierdzenia? Do dzieła, misjonarzu! Idź na całość i coś konkretnego napisz. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | atannazy (19 punktów) |
>Powtórzę zatem moje pytania:1). Jak sądzisz, dlaczego w trzech pierwszych ewangeliach nie ma żadnych informacji o weselu w Kanie galilejskiej i czy może to świadczyć o tym, że opowieść Jana jest zmyślona?
Wszystkie teksty w PŚ pisane są pod natchnieniem Ducha Świętego. Ewangelie nie mają lustrzanego odbicia.
>2). Czy potrafisz wyjaśnić, dlaczego Jezus źle traktował swoją matkę?
Nie traktował źle. To Twoja subiektywna ocena.
>3). Czy wiesz może, ile litrów wody Jezus zamienił na wino... i dlaczego aż tak dużo?
To nie ma znaczenia. Pan Jezus ma moc zmienić wszystką wodę we wszechświecie w wino. Jest Bogiem.
>4) Czy sądzisz, że cyrkowe sztuczki (zamiana wody w wino) są właściwą formą okazywania boskiej mocy?
Ten Cud był dla Apostołów co tłumaczyłem. A czy Ty w niego uwierzysz, czy nie to już nie jest kluczowe w tym Cudzie.
>5). Czy jesteś przekonany, że Maria była dziewicą, a na dodatek była nią zawsze, pomimo że urodziła Jezusa, który - jak twierdził Paweł - został poczęty z męskiego nasienia, a ponadto urodziła jeszcze Jakuba, Józefa, Judę i Szymona oraz co najmniej dwie córki.
Maryja Jest Zawsze Dziewicą i miała tylko jedno Dziecko na ziemi - Pana Jezusa, który Istniał już wcześniej jako Życiodajny Duch, a Wcielił się tu w postać ludzką, by odkupić grzech pierworodny (sex pierwszych rodziców Adama i Ewy).
>6). Na jakiej podstawie twierdzisz, że ww. bracia Jezusa nie byli jego braćmi rodzonymi, lecz jedynie kuzynami? Czy w związku z tym uważasz, że nieprawdziwe są te fragmenty Nowego Testamentu, które owych czterech mężczyzn nazywają braćmi Jezusa, a nie np. kuzynami. Innymi słowy - czy twierdzisz, że w tej kwestii Biblia nie mówi prawdy.
KK opiera się nie tylko na PŚ. >7). Dlaczego piszesz, że Maria Magdalena była prostytutką, skoro Nowy Testament nie daje Ci żadnych podstaw do takiego twierdzenia?
KK opiera się nie tylko na PŚ.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Maryja Jest Zawsze Dziewicą i miała tylko jedno Dziecko na ziemi - Pana Jezusa, który Istniał już wcześniej jako Życiodajny Duch, a Wcielił się tu w postać ludzką, by odkupić grzech pierworodny (sex pierwszych rodziców Adama i Ewy).Natepnym razem jak bedziesz chial sobie pozartowac w internecie to poczytaj o temacie o ktorym chcesz zartowac. Inaczej wyjdziesz na kompletnego idiote tak jak przed chwila  Grzech pierworodny nie ma nic wspolnego z sexem  Tak jak jiz pisalem: nastepny idiota, ktory chcial zablysnac ironia a zablysnal debilem  No chyba, ze pomyliles fora. Bo katolicy rzeczywiscie mysla, ze hrzech pierworodny to cos z sexem a niepokalane poczecie to cos bez sexu. Na frondzie nie kapneli by sie, ze robisz z nich idiotow. Tutaj takie infantylne proby robienia sobie jaj nie przejda
|
|
| | | | | | | |  | | atannazy (19 punktów) | A Ty ateista chcesz pouczać Katolików jak mają Wierzyć.
Jeżeli chcesz poznać prawdę to na początek przeczytaj dzieła św. Mechtyldy z Magdeburga.
Potem poprowadzę Cię dalej.
|
|
| | | | | | | | |  | rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > A Ty ateista chcesz pouczać Katolików jak mają Wierzyć.Przynajmniej wiem, ze grzech pierworodny to nie cos z sexem  Ty natomiast zawodowo niby masz do czynienia z bogiem i nie wiesz, ze nie ukaral Adama i Ewe za sex???? Dziwne. Chociaz nie, nie dziwne. Nastepny domorosly jajcarz-idiota, ktory walnal facepalm´a bo nie ma pojecia o czym p*****li
|
|
| | | | | | | | | |  | | atannazy (19 punktów) | > >A Ty ateista chcesz pouczać Katolików jak mają Wierzyć.> Przynajmniej wiem, ze grzech pierworodny to nie cos z sexem  Wiesz jako ateista? Uszczypnij się.  I te inwektywy. Jeżeli się nie poprawisz to będę pomijał Twoje odpowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 6 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >>A Ty ateista chcesz pouczać Katolików jak mają Wierzyć.> >Przynajmniej wiem, ze grzech pierworodny to nie cos z sexem  > Wiesz jako ateista? Uszczypnij się.Oczywiscie idioto  Grzech pierworodny to nieposluszenstwo Adama i Ewy i konspumpcja jablka (wersja dla szeregowego katolika) lub innego owocu z drzewa poznania dobra i zla. A kara polegala na odebraniu ludziom niesmiertelnosci i darmowego kwaterunku  Nic ale to nic nie ma wspolnego z sexem. Idiota
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Domeru (533 punktów) | >I te inwektywy. Jeżeli się nie poprawisz to będę pomijał Twoje odpowiedzi.
Czy mogę prosić o przykład zestawu inwektyw, których należy użyć aby uzyskać w/w efekt?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | atannazy (19 punktów) | >>I te inwektywy. Jeżeli się nie poprawisz to będę pomijał Twoje odpowiedzi. >Czy mogę prosić o przykład zestawu inwektyw, których należy użyć aby uzyskać w/w efekt?
Rafał73 przekroczył już miarę i do Jego poziomu nie mam zamiaru się zniżać. Jak się kiedyś poprawi to zastanowię się nad weryfikacją stanowiska. Szkoda, że odciął się od argumentacji w przyszłych moich wątkach. Ale zrobił świadomy wybór. Ostrzegałem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >>I te inwektywy. Jeżeli się nie poprawisz to będę pomijał Twoje odpowiedzi.> >Czy mogę prosić o przykład zestawu inwektyw, których należy użyć aby uzyskać w/w efekt?> Rafał73 przekroczył już miarę i do Jego poziomu nie mam zamiaru się zniżać. Jak się kiedyś poprawi to zastanowię się nad weryfikacją stanowiska.Istnieja 2 mozliwosci: 1) albo robisz sobie jaja z religiantow (caly ten bullshit z wielkimi literami - nawet wiara jest u Ciebie Wiara). 2) albo sobie robisz jaja z nas powtarzajac katolickie idiotyzmy (te oficjalne, niby powazne oraz te ludowe debilizmy jak pierwszy sex itd). Tak czy siak idiota jestes
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Szkoda, że odciął się od argumentacji w przyszłych moich wątkach. Ale zrobił świadomy wybór. Ostrzegałem.
Ale jako czlowieka mnie kochasz??? Tylko mojego grzechu szydzenia z katolickich idiotyzmow, debilizmow i niebotycznego p*****lenia o szopenie nienawidzisz???
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > przykład zestawu inwektyw, których należy użyć Inwektywy są chyba zbędne, co trafnie zauważa autor wątku. Nie widać konieczności psucia języka, choćby się w myślach miało opinię wyrażaną niewybrednymi epitetami. Nasz nowy ewangelizator jest jednak człowiekiem i wypada pozostawiać mu szansę bycia traktowanym po ludzku (choć niekoniecznie po bożemu).
[Można zresztą (chcąc komuś koniecznie dokuczyć) powiedzieć, że nie ma w języku cywilizowanych ludzi dość obraźliwych słów na określenie jego stanowiska, co pewnie zaboli ale przynajmniej pozory poziomu zachowa.]
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Inwektywy są chyba zbędne...Idiota i debil to pojecia medyczne a nie inwektywy  Kogos, kto ewidentnie w tak infaltylny sposob robi soebie jaja nie mozna inaczej nazwac. No chyba ze jestesmy zgodni z nowa linia portalu i rowniez z idiotami dialogujemy i ich wrecz przepraszamy, ze nie zgadzamy sie z ich belkotem
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > to pojęcia medyczneAle chyba ten portal to nie tylko (nawet nie głównie) oddział szpitalny  > No chyba ze jesteśmy zgodni z nowa linia portalu i również z idiotami dialogujemyWcale nie chodzi o układność programową ani o włażenie komuś w tyłek, lecz o staranność językową, której zachowanie może zwyczajnie poprawiać higienę myśli. Poza tym złe o kimś mniemanie (choć dość powszechne a i mi nieobce) w żaden sposób nie przekłada się na podniesienie poziomu mniemacza. [Skoro już dysponujemy językiem, to dlaczego nie mielibyśmy go pielęgnować?] >
|
|
| | | | | | | | | | | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >>I te inwektywy. Jeżeli się nie poprawisz to będę pomijał Twoje odpowiedzi. >Czy mogę prosić o przykład zestawu inwektyw, których należy użyć aby uzyskać w/w efekt?
hej, Ja żadnych inwektyw nie używam a pomijany jestem z religijną wręcz żarliwością makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | |  | rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Jeżeli chcesz poznać prawdę to na początek przeczytaj dzieła św. Mechtyldy z Magdeburga.
To juz nie Prawde ino prawde??? Ale ja chce Prawde poznac a nie tylko prawde!!!
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Maryja Jest Zawsze Dziewicą i miała tylko jedno Dziecko na ziemi > - Pana Jezusa, który Istniał już wcześniej jako Życiodajny Duch, > a Wcielił się tu w postać ludzką, by odkupić grzech pierworodny > (sex pierwszych rodziców Adama i Ewy).
Twoje słowa są niestety sprzeczne z Biblią NT i jej pierwowzorem w języku greckim. Są również sprzeczne ze ST, gdzie jak wół stoi, że grzech pierworodny to zerwanie jabłka z drzewa poznania, a nie seks. Biblię jak widzę czytujesz rzadko.
Powiedz, co daje Ci podstawę, aby zaprzeczać iż Maryja urodziła Jezusa, który - za św. Pawłem - został poczęty z męskiego nasienia? Ponadto co daje Ci podstawy aby zaprzeczać, że urodziła jeszcze Jakuba, Józefa, Judę i Szymona oraz co najmniej dwie córki? Proszę o konkrety. Zdanie "KK opiera się nie tylko na PŚ" konkretem nie jest. Szanujmy się nazwzajem, albo nie zaprzątaj więcej mej głowy.
>> Dlaczego piszesz, że Maria Magdalena była prostytutką, skoro >> Nowy Testament nie daje Ci żadnych podstaw do takiego twierdzenia? > KK opiera się nie tylko na PŚ.
A na czym opierasz to konkretnie? Prosze o linki, cyctat lub przynajmniej nazwisko tak twierdzącego, ewent. skąd swoje przekonanie wywiódł. Rozumiem, że oddałeś się tutaj do naszej dyspozycji i chciałeś odpowiadać rzetelnie na zadane przez nas pytania. Jednak teraz wątpię, czy to zrozumiałem dobrze. Pozdrowienia
|
|
|  | 11 na 11 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Św. Maria Magdalena nie jest Maryją zawsze Dziewicą z fragmentu powyższego. Maryja zawsze Dziewica to Mama Pana Jezusa.Tak, niewątpliwie Maria Magdalena nie jest Marią, matką Jezusa. Zastanawiam się jednak, dlaczego tę drugą nazywasz "zawsze Dziewicą"? Przecież Maria nie była dozgonnie dziewicą. Urodziła Jezusa, który pochodził " z nasienia Dawida według ciała" (Rz 1, 3). Miał czterech braci i co najmniej dwie siostry. Jak po tylu porodach - że nie wspomnę o czynnościach te porody poprzedzających - Maria mogła jeszcze zachować dziewictwo? Nie wydaje Ci się, że to jest niemożliwe? > Nadto św. Maria Magdalena była Nawróconą prostytutką.Przecież wiesz, że Nowy Testament nie daje żadnych podstaw, by nazywać Marię Magdalenę prostytutką. Więc dlaczego wypisujesz tu bzdury? Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | -3 na 3 | atannazy (19 punktów) | KK wiedzę czerpie nie tylko z Biblii. Zgłębiajcie Magisterium KK, Mistykę zatwierdzoną przez KK, Tradycję, dzieła Ojców KK, dzieła Doktorów KK a problemy prysną.
|
|
| |  | 3 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | > Przecież wiesz, że Nowy Testament nie daje żadnych podstaw, by nazywać Marię Magdalenę prostytutką. Więc dlaczego wypisujesz tu bzdury?Przecież napisał - wie o tym z objawienia. W religii jest tak, że jak czegoś nie można wykluczyć, to można w to wierzyć. A są dowody, że nie była prostytutką?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > W religii jest tak, że jak czegoś nie można wykluczyć, to można w to wierzyć.> A są dowody, że nie była prostytutką?Czyli rządzi dowolnosć, choć niezupełnie. Ta dowolność rządzi, która ma najwięszą siłę przebicia (zależy z jak wysoko postawionego gardła / pióra idzie, albo kto ją później przeczyta i zatwierdzi jako święty dogmat). I to rzuca pewien snop światła na całą sprawę.. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Czyli rządzi dowolnosć, choć niezupełnie. >Ta dowolność rządzi, która ma najwięszą siłę przebicia Raczej ta, na którą jest zapotrzebowanie.
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Nigdy nie zastanawiałem się nad zapotrzebowaną dowolnością wśród biskupów. Co do zapotrzebowania wśród wiernych, kościół raczej o to nie dba.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
10 na 10 | Marszalik (733 punktów) | > Jakie macie pytania?
Proszę o wyjaśnienie, czemu Pana cytat jest bardziej wiarygodny od mojego.
Rzekłszy to, wyskoczył wilk z łóżka i połknął biedną dziewczynkę. Nasyciwszy swą żarłoczność, wilk położył się z powrotem i zaczął głośno chrapać. Niezadługo zjawił się pod domem myśliwy i pomyślał; «Coś za głośno chrapie dziś staruszka. Muszę zobaczyć, czy nie chora. Wszedł i zbliżywszy się do łóżka, zobaczył wilka. - Tuś mi stary łotrze! - zawołał. - Dawno cię szukam! Powiedziawszy to, chciał już wziąć na cel wilka, ale wpadło mu do głowy, że może pożarł on staruszkę i że może da się ją jeszcze ocalić. Nie strzelił więc, ale rozpruł nożyczkami brzuch śpiącego zwierzęcia. Po kilu cięciach ujrzał Czerwony Kapturek, a gdy uczynił jeszcze kilka cięć, wyskoczyła dziewczynka i zawołała: - Ach, jakem się przelękła! Jakże ciemno było w brzuchu wilka! Także i babka wyszła żywa jeszcze, ale strasznie zdyszana. Dziewczynka przyniosła prędko kilka wielkich kamieni i wypełniono niemi brzuch wilka. Zwierz zerwał się, chciał uciekać, ale kamienie były tak ciężkie, że padł na ziemię i zdechł. Wszyscy troje radowali się bardzo. Myśliwy ściągnął z wilka skórę i poszedł do domu, babunia zaś zjadła placek przyniesiony, wypiła wino i wyzdrowiała. A dziewczynka pomyślała sobie: «Póki życia, nie zejdę już z drogi i nie pobiegnę w las wbrew zakazowi mamusi.»
|
|
8 na 8 | finerbijk (17282 punktów) | >Jakie macie pytania?
Czy Jezus uważał, że koniecznie trzeba się bawić przy alkoholu?
|
|
 | | atannazy (19 punktów) | >Czy Jezus uważał, że koniecznie trzeba się bawić przy alkoholu? >
Alkohol nie jest zakazany. Tylko pić trzeba z umiarem. Mało osób wie, że Polaków nauczyli ważyć piwo zakonnicy Cystersi.
|
|
|  | 6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | >Alkohol nie jest zakazany. Tylko pić trzeba z umiarem.
Tak, jasne. Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach.
|
|
|  | 6 na 6 | szarley (54911 punktów) | >Mało osób wie, że Polaków nauczyli ważyć piwo zakonnicy Cystersi.
A jakich odważników używali do ważenia?
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Hheheh!  Dwa pulsy (jeden na kredyt)
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 4 na 4 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | >Alkohol nie jest zakazany. Tylko pić trzeba z umiarem. >Mało osób wie, że Polaków nauczyli ważyć piwo zakonnicy Cystersi.
Jezus ponoć umiał chodzić po wodzie.
Mało osób wie, że umiał też chodzić po winie, acz mniej pewnie, jakby chwiejnie.
|
|
15 na 15 | Drobner (19539 punktów) | > Jakie macie pytania?0. Jak zweryfikować treść przytoczonej opowieści? Czy są jakiekolwiek inne źródła potwierdzające tę narrację? Skąd można się dowiedzieć, czy autor mówi prawdę? Mamy prawo się o to dopytywać wobec znajomości takich praktyk: Jr 8;8 Jak możecie mówić: "Jesteśmy mądrzy i mamy Prawo Pańskie?" Prawda, lecz w kłamstwo je obróciło kłamliwe pióro pisarzy; Jr 14;14 I rzekł Pan do mnie: « Prorocy ci głoszą kłamstwo w moje imię. Nie posłałem ich, nie dawałem poleceń ani nie przemówiłem do nich. Kłamliwe widzenia, zmyślone przepowiednie, urojenia swych serc - oto co wam przepowiadają. 2Kor 11;13 Ci fałszywi apostołowie - to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa. 1 J 4,1 Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Rz 3, 7 Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik?Zwłaszcza, że WIEMY, że z samej wody wino nie powstanie - chemia, biologia (fermentacja) 1.a. Dlaczego stągwi było akurat sześć? www.racjonalista.pl/forum.php/s,524215"Obraz uczty, który znajduje się on na grobie egipskim w Paheri (1500 lat przed Chrystusem). Przedstawia zamienienie wody w wino przez faraona, jest tam sześć dzbanów, w cudzie, jakiego dokonał Jezus, jest też sześć dzbanów. Teologowie ciągle zadają sobie pytanie, dlaczego sześć." b. Jak wobec powyższego można wykluczyć możliwość, że ta mityczna opowieść była znana w tamtym czasie, tylko przypisywano ją różnym bohaterom? 2. Czy wiadomo nam, że stągwie były puste przed nalaniem wody? Zwłaszcza, czy ' uczniowie jego' sprawdzali to uprzednio? A autor opowieści? Jak można wykluczyć ewentualność, że mogło to być 'przedstawienie' zaplanowane na 'zwerbowanie' czy też 'utwierdzenie' uczniów przez 'naoczne dolewanie wody - wybieranie wina'? (Surowe wyprodukowane wino było zbyt mocne i zbyt gęste do bezpośredniego picia, zwykle rozcieńczano je sporą ilością wody, żeby uzyskać dobry napój. (2 Mch 15;39 Mało bowiem wartości ma picie samego wina, a tak samo również wody, natomiast wino zmieszane z wodą jest miłe i sprawia wielką przyjemność .) 3. Dlaczego nie zmienił w wino wody w naczyniach, w których ją przyniesiono do napełniania stągwi? Zaoszczędziłby 'sługom' pracy. Może to wlewanie było konieczne? Jak myślisz: do czego? Co się wtedy dzieje w takiej stągwi? 4. Czy ktoś jeszcze poza starostą pił to 'wino'? Zwłaszcza 'uczniowie jego'? Czy też do 'uwierzenia w niego' wystarczyła im opinia starosty, jak to 'napisano' w tekście? (Tak, jak do 'uwierzenia w niego' kolejnym uczniom ma wystarczać sama jedynie 'opowieść' o 'opinii' starosty.) 5. Dlaczego pozostali goście nie 'uwierzyli w niego'? Zwłaszcza starosta i 'sługi'? Tylko oni: starosta a zwłaszcza, 'sługi' byli bezpośrednimi uczestnikami 'przemiany'- celebracja nalewania wody ('sługi') i smakowanie 'produktu' (starosta). No patrz pan: 'nie uwierzyli w niego'. Coś wiedzieli? A może 'uwierzyli w niego' wcześniej i odegrali ustalone role przed oczyma nowych uczniów, którzy jeszcze 'nie uwierzyli w niego'? Jak wykluczyć taki scenariusz? A pozostali goście? Smutni, bo zabrakło wina, nagle pocieszeni nowym, dobrym winem. Nie dopytywaliby się, nie ciekawili? Nie dowiedzieliby się? A potem taki niezwykły fakt przecież stałby się głośny na tym weselu i prawdopodobnie szeroko poza nim: w Kanie i okolicach. A nic o tym nie wiadomo. Osobiście stale bym za nim chodził z dwoma wiadrami wody z niemą prośbą w oczach... A goście nie poszli! Tylko 'uczniowie jego'. 6. Jeśli autor opowieści był jednym z tych uczniów lub znał ją od uczestniczących tam uczniów (albo uczniów tych uczniów, albo uczniów uczniów tych uczniów - dalsza iteracja dozwolona), to trudno mu zarzucić zamierzone kłamstwo (p. pytanie 0.). Ale też z tego faktu nie da się wywieść, że istota treści tej opowieści ('przemiana') jest prawdziwa. Opis przedstawia nam tylko to, co zostało dane uczniom do zobaczenia. Czy zatem 'prawda' niekłamiącego autora opowieści musi być koniecznie prawdą materialną? Jak tego dowieść? 7. Dlaczego potrzebna mu była woda? Nie mógł zrobić 'pstryk' - i stągwie pełne wina? To byłby cud! Dalej: dlaczego nie zrobił 'pstryk' - i dzbany na stołach stały się pełne wina? Prosto, wygodnie, bez wysiłku dla 'sług', spektakularnie! Nie da się? A to pech.... Świat stworzyć z niczego - to pryszczyk! Ale wino? - to już nie! ===== > Jakie macie pytania?Jakie macie odpowiedzi? Jak TERAZ przekonasz nas na tym forum? Drobner, znający odpowiedzi...
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Dziękuję Drobnerze, że Ci się chciało i że będę mógł śledzić odpowiedzi  . Albo ich brak.. albo odpowiedzi naciągane, wynikające z kapitulacji przed dysonansem poznania. Albo "ja wierzący zamiast argumentu" - bo tak też bywa. I jestem też ciekaw tych nowożytnych cudów, jak nasi nowi forumowicze na to się zapatrują i czy znają pewne nowe zagwozdki, które na przełomie lat 80/90 pojawiły się w związku postępem kryminalistyki - tu mam na myśli badania śladów genetycznych próbek krwi płynącej czasami z oczu figur w kościołach. Miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | Że Ci się chciało tyle pisać... >0. Jak zweryfikować treść przytoczonej opowieści? Nie ma praktycznie takiej możliwości.
>1.a. Dlaczego stągwi było akurat sześć? A dlaczego nie? Czy jest jakiś powód dla którego nie mogło być sześć? >b. Jak wobec powyższego można wykluczyć możliwość, że ta mityczna opowieść była znana w tamtym czasie, tylko przypisywano ją różnym bohaterom? Nie można tego wykluczyć. Ale nic nie mówi nam to o prawdziwości tej opowiesci. >2. Czy wiadomo nam, że stągwie były puste przed nalaniem wody? Nie wiadomo. >3. Dlaczego nie zmienił w wino wody w naczyniach, w których ją przyniesiono do napełniania stągwi? Do każdego opisu cudu możesz zadać analogiczne pytanie. Czy brak odpowiedzi wyklucza zaistnienei cudu? >4. Czy ktoś jeszcze poza starostą pił to 'wino'? A musiał pić? >5. Dlaczego pozostali goście nie 'uwierzyli w niego'? Zwłaszcza starosta i 'sługi'? Tylko oni: starosta a zwłaszcza, 'sługi' byli bezpośrednimi uczestnikami 'przemiany'- celebracja nalewania wody ('sługi') i smakowanie 'produktu' (starosta). No patrz pan: 'nie uwierzyli w niego'. Coś wiedzieli? Tak to jest, że jedni wierzą, a inni nie, wiedza nie musi mieć tutaj żadnego znaczenia. >A może 'uwierzyli w niego' wcześniej i odegrali ustalone role przed oczyma nowych uczniów, którzy jeszcze 'nie uwierzyli w niego'? Jak wykluczyć taki scenariusz? Nie da się wykluczyć. >A pozostali goście? Smutni, bo zabrakło wina, nagle pocieszeni nowym, dobrym winem. Nie dopytywaliby się, nie ciekawili? ... No takie akurat typy! >6. Jeśli autor opowieści był jednym z tych uczniów lub znał ją od uczestniczących tam uczniów (albo uczniów tych uczniów, albo uczniów uczniów tych uczniów - dalsza iteracja dozwolona), to trudno mu zarzucić zamierzone kłamstwo (p. pytanie 0.). Ale też z tego faktu nie da się wywieść, że istota treści tej opowieści ('przemiana') jest prawdziwa. Opis przedstawia nam tylko to, co zostało dane uczniom do zobaczenia. Czy zatem 'prawda' niekłamiącego autora opowieści musi być koniecznie prawdą materialną? Jak tego dowieść? Nie da się tego dowieść. >7. Dlaczego potrzebna mu była woda? Nie mógł zrobić 'pstryk' - i stągwie pełne wina? To byłby cud! Dalej: dlaczego nie zrobił 'pstryk' - i dzbany na stołach stały się pełne wina? Prosto, wygodnie, bez wysiłku dla 'sług', spektakularnie! Nie da się? A to pech.... Świat stworzyć z niczego - to pryszczyk! Ale wino? - to już nie! Jak chciał stworzyć świat z niczego to stworzył, jak chciał wodę w wino zamienić to zamienił. Dlaczego Bóg ma akurat robić tak jak Tobie by się podobało?
>===== >>Jakie macie pytania? >Jakie macie odpowiedzi? >Jak TERAZ przekonasz nas na tym forum? >Drobner, znający odpowiedzi... Nie wiem jak autor wątku ma zamiar przekonywać, ale wiem że ani Jego posty niczego nie udowadniają, ani Twje nie wykluczają. To się po prostu nie da zrobić po kilku tysiącach lat od spisania tej opowieści...
|
|
|  | 4 na 6 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Nie wiem jak autor wątku ma zamiar przekonywać, ale wiem że ani Jego posty niczego nie udowadniają, ani Twje nie wykluczają. To się po prostu nie da zrobić po kilku tysiącach lat od spisania tej opowieści...Czyli boga mozna sobie wybrac jak salatke w Pizza Hut  Cudow nie mozna udowodnic a wiec mozna sobie wymyslec dowolny cud dowolnego boga, pobelkotac, ze nikt nie moze wykluczyc, ze to akurat ten bog wykonal taki a taki cud i po sprawie - bog na talerzyku  I tym sposobem katolik i muzulmanin siedza sobie obok siebie i sa zadowoleni, ze wierza w tego jednego, jedynego i prawdziwego boga. A obok siedzi Brzostowski i rowniez jest zadowolony, ze wierzy w tego jednego, jedynego i prawdziwego boga, ktorego rachunek prawdopodobienstwa nie zdolal wykluczyc
|
|
| |  | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | Nie dam się wciągnąć w kretyńską dyskusję, w której będziesz, jak to nie raz robiłeś, naginał antyklerykalnymi kłamstwami racjonalną logikę. Odpowiem tylko raz - pokazując jak nielogiczny jesteś. > Czyli boga mozna sobie wybrac jak salatke w Pizza Hut  Jest to oczywista bzdura dla każdego kto ma podstawowe pojęcie o religiach. Jest np taki Jahwe i nic tu nie wymyślisz, nie wybierzesz nowego, nie zmienisz starego. Możesz oczwiście studiować księgi, czytać, poszukiwać, interpretować, ale w ramach już istniejących materiałów. Oczywiście możesz sobie wymyślić boga lub nowy może Ci się objawić. A co do kulinarnych religii to raczej Twoje środowisko wybiera bogów w makaroniarni ... > Cudow nie mozna udowodnic a wiec mozna sobie wymyslec dowolny cud dowolnego boga, pobelkotac, ze nikt nie moze wykluczyc, ze to akurat ten bog wykonal taki a taki cud i po sprawie - bog na talerzyku  Kolejna brednia. Cud można udowodnić/ustalić, że nie był to cud lub ustalić, że to co się stało jest niewyłumaczalne (np przeczy znanym prawom fizyki, biologii, itp...). Natomiast trudno lub w ogóle nie można udowodnić, czy cud lub cokolwiek innego co zostało spisane kilka tysięcy lat temu miało miejsce, tak jak nie można by było udowodnić czy Twój prapra (80xpra)przodek puścił bąka pod Radomiem (w miejscu gdzie dziś jest Radom), nawet gdyby tradycja ludowa o tym mówiła oraz istniały na ten temat pisma z XV wieku. > I tym sposobem katolik i muzulmanin siedza sobie obok siebie i sa zadowoleni, ze wierza w tego jednego, jedynego i prawdziwego boga.I co? Czy w jakikolwiek sposób przeczy to możliwosci że jeden z nich wierzy w prawdziwego boga? A nawet że we dwoch wierzą w tego samego? > A obok siedzi Brzostowski i rowniez jest zadowolony, ze wierzy w tego jednego, jedynego i prawdziwego boga, ktorego rachunek prawdopodobienstwa nie zdolal wykluczyc  Rachunek prawdopodobieństwa akurat wskazuje na pewność istnienia boga. Wyakzywałem to na tym forum i wiecej nie będę, chyba że ktoś chciałby w prywatnej korespondencji, to mogę podjąć sie dalszej dyskusji (nie ma zamiaru kopać się z watahą antyklerykalnych hien i molestować się intelektualnie). Ale gdyby nawet było tak, że tylko nie mozna wykluczyć istnienia Boga, to zupełnie wystarczy, aby brać taką ewentualność (istnienei boga) pod uwagę. Ramen
|
|
| | |  | 3 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> >Czyli boga mozna sobie wybrac jak salatke w Pizza Hut  > Jest to oczywista bzdura dla każdego kto ma podstawowe pojęcie o religiach.> Jest np taki Jahwe i nic tu nie wymyślisz, nie wybierzesz nowego, nie zmienisz starego. Możesz oczwiście studiować księgi, czytać, poszukiwać, interpretować, ale w ramach już istniejących materiałów.Nie wymysle nic nowego o Jahwie. Ale Muzulmanin wymyslil sobie boga, ktory nic nie wie o tym, ze jest ojcem Jezusa. I to mialem na mysli mowiac o Pizza Hut - Ty sobie wybrales w barze bogow Jahwe a Muzulmanin Allaha. I ani Ty ani on nie przyjmuja do wiadomosci, ze p*****la glupoty. Obie salatki sa wedlug Ciebie i niego najsamczniejsze. A kazdy, kto nie twierdzi tak samo jest idiota, ktory nie pojmuje rachunku prawdopodobienstwa  > Kolejna brednia. Cud można udowodnić/ustalić, że nie był to cud lub ustalić, że to co się stało jest niewyłumaczalne (np przeczy znanym prawom fizyki, biologii, itp...).> Natomiast trudno lub w ogóle nie można udowodnić, czy cud lub cokolwiek innego co zostało spisane kilka tysięcy lat temu miało miejsce, tak jak nie można by było udowodnić czy Twój prapra (80xpra)przodek puścił bąka pod Radomiem (w miejscu gdzie dziś jest Radom), nawet gdyby tradycja ludowa o tym mówiła oraz istniały na ten temat pisma z XV wieku.Z powodu baka mojego prapraprzodka moj sasiad i ja nie musimy placic podatku, nie musimy pisac oswiadczenia, ze nie chcemy aby nasze dzieci uczeszczaly na religie czy nie musimy sluchac, ze nasze dzieci Maja bruzdy. > I co? Czy w jakikolwiek sposób przeczy to możliwosci że jeden z nich wierzy w prawdziwego boga? A nawet że we dwoch wierzą w tego samego?Tak, w tego samego. Boga nie w trojcy ale czworcy - jeden z nich nie wie, ze splodzil syna  > Rachunek prawdopodobieństwa akurat wskazuje na pewność istnienia boga.Prawdopodobienstwo, ktore jest kilka rzedow nizsze niz wygrana w totka okreslasz jako pewnosc?  Czyli kazdy gracz w totka co sobote na pewno trafi szostke
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Dobra tam... mam trochę czasu... Skup się, dla takich jak Ty trzeba zadać konkretne pytania z odpowiedzią TAK lub NIE, aby było łatwiej. Skup się tylko. 1. Czy to, że chrześcijanin uznaje boga Jahwe, a muzułmanin Allaha, oznacza że to jest inny bóg? 2. Czy to, że syn Waldka - Krzysiek, myśli, iż Waldek kocha go za dobre stopnie, a syn Waldka - Wojtek, myśli, że Waldek kocha go za wyniki w sporcie, oznacza, że Krzysiek i Wojtek mają innego ojca? > Z powodu baka mojego prapraprzodka moj sasiad i ja nie musimy placic podatku, nie musimy pisac oswiadczenia, ze nie chcemy aby nasze dzieci uczeszczaly na religie czy nie musimy sluchac, ze nasze dzieci Maja bruzdy.Aha i to dlatego nie ma boga? To dość logiczne... > Prawdopodobienstwo, ktore jest kilka rzedow nizsze niz wygrana w totka okreslasz jako pewnosc?  > Czyli kazdy gracz w totka co sobote na pewno trafi szostke  3. Czy w nieskonczonym okresie czasu (rozumianym jak neiskończony ciąg zdarzeń) mógł powstać byt, który ma takie cechy jak te, które przypisujemy Jahwe? Czekam na odpowiedzi TAK lub NIE. Ciekawe czy podołasz...
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Domeru (533 punktów) | >2. Czy to, że syn Waldka - Krzysiek, myśli, iż Waldek kocha go za dobre stopnie, a syn Waldka - Wojtek, myśli, że Waldek kocha go za wyniki w sporcie, oznacza, że Krzysiek i Wojtek mają innego ojca?
Zgubiłeś słowo. Poprawiłem:
2. Czy to, że syn nieżyjącego Waldka - Krzysiek, myśli, iż Waldek kocha go za dobre stopnie, a syn Waldka - Wojtek, myśli, że Waldek kocha go za wyniki w sporcie, oznacza, że Krzysiek i Wojtek mają innego ojca?
Proszę uprzejmie.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>2. Czy to, że syn Waldka - Krzysiek, myśli, iż Waldek kocha go za dobre stopnie, a syn Waldka - Wojtek, myśli, że Waldek kocha go za wyniki w sporcie, oznacza, że Krzysiek i Wojtek mają innego ojca? >Zgubiłeś słowo. Poprawiłem: >2. Czy to, że syn nieżyjącego Waldka - Krzysiek, myśli, iż Waldek kocha go za dobre stopnie, a syn Waldka - Wojtek, myśli, że Waldek kocha go za wyniki w sporcie, oznacza, że Krzysiek i Wojtek mają innego ojca? >Proszę uprzejmie.
Aaaaa? Czyli wiadomo że boga nie ma? A to wtedy zgadzam się: wybieranie z pizzerii czegoś czego nie ma w menu, jest głupie.
Qur_a, zawsze to samo, robicie (ateiści) te same przeskoki ze świata racjonalnego w świat irracjonalny (wg Was). Kto tu jest wariatem?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Qur_a, zawsze to samo, robicie (ateiści) te same przeskoki ze świata racjonalnego w świat irracjonalny (wg Was). Kto tu jest wariatem?Ten, kto powachal elementarnej chemii i twierdzi, ze zamiana wody w wino jest mozliwa, poniewaz nie mozna antycznej bajki o takim cudzie na 100% wykluczyc
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Domeru (533 punktów) | >>>2. Czy to, że syn Waldka - Krzysiek, myśli, iż Waldek kocha go za dobre stopnie, a syn Waldka - Wojtek, myśli, że Waldek kocha go za wyniki w sporcie, oznacza, że Krzysiek i Wojtek mają innego ojca? >>Zgubiłeś słowo. Poprawiłem: >>2. Czy to, że syn nieżyjącego Waldka - Krzysiek, myśli, iż Waldek kocha go za dobre stopnie, a syn Waldka - Wojtek, myśli, że Waldek kocha go za wyniki w sporcie, oznacza, że Krzysiek i Wojtek mają innego ojca? >>Proszę uprzejmie. >Aaaaa? Czyli wiadomo że boga nie ma? A to wtedy zgadzam się: wybieranie z pizzerii czegoś czego nie ma w menu, jest głupie.
Głupie jest pytanie o to czy w dwóch pizzeriach menu jest takie samo czy inne mając jako podstawę dywagacji wyłącznie ochotę na zjedzenie pizzy i paniczny strach przed nieistnieniem żadnej pizzerii.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> 2. Czy to, że syn Waldka - Krzysiek, myśli, iż Waldek kocha go za dobre stopnie, a syn Waldka - Wojtek, myśli, że Waldek kocha go za wyniki w sporcie, oznacza, że Krzysiek i Wojtek mają innego ojca?Jesli ojciec Waldka ma corke a ojciec Wojtka nie ma corki to chyba to Waldek i Wojtek nie maja tego samego ojca. > Aha i to dlatego nie ma boga? To dość logiczne...Nie. To Ty wprowadziles do dyskusji prapraprzodka aby podkreslic, ze cudu opisanego przed tysiacem lat nie sposob udowodnic. Ja natomiast podkreslilem, ze moj prapraprzodek oraz jego dzialania nie wplywaja bezposrednio na zycie ludzi tu i teraz. Ten watek akurat nie mial nic wspolnego z idiotyzmem jaki jest belkot religiantow o "dowodzie" na nieistnienie ich boga. > Czekam na odpowiedzi TAK lub NIE. Ciekawe czy podołasz...Nie, nie mogl. Do tej pory nie bylo i nie ma zadnego boga. A co bedzie jutro? Nie wiem. WIem, ze dzis go nie ma  Tak samo jak malpa nie napisala ksiazki kucharskiej (a przeciez mogla w tym magicznym, nieskonczonym czase) tak samo nie ma zadnego Jahwe, ktory zaplodnil duchem swietym dziewice aby zrodzila syna, ktory musial "umrzec" aby przeblagac ojca(=siebie samego), ze on (ojciec) spierdolil sprawe i stworzyl idiote, ktory nie dotrzymal umowy i popelnil tzw grzecha (przy czym trzeba dodac, ze ojciec nieskonczenie wczesniej wiedzial, ze idiota zerwie umowe). A wiec: p*****lisz jak potluczony
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > >2. Czy to, że syn Waldka - Krzysiek, myśli, iż Waldek kocha go za dobre stopnie, a syn Waldka - Wojtek, myśli, że Waldek kocha go za wyniki w sporcie, oznacza, że Krzysiek i Wojtek mają innego ojca?> Jesli ojciec Waldka ma corke a ojciec Wojtka nie ma corki to chyba to Waldek i Wojtek nie maja tego samego ojca.> >Aha i to dlatego nie ma boga? To dość logiczne...> Nie. To Ty wprowadziles do dyskusji prapraprzodka aby podkreslic, ze cudu opisanego przed tysiacem lat nie sposob udowodnic. Ja natomiast podkreslilem, ze moj prapraprzodek oraz jego dzialania nie wplywaja bezposrednio na zycie ludzi tu i teraz. Ten watek akurat nie mial nic wspolnego z idiotyzmem jaki jest belkot religiantow o "dowodzie" na nieistnienie ich boga.> >Czekam na odpowiedzi TAK lub NIE. Ciekawe czy podołasz...> Nie, nie mogl. Do tej pory nie bylo i nie ma zadnego boga.> A co bedzie jutro? Nie wiem. WIem, ze dzis go nie ma  > Tak samo jak malpa nie napisala ksiazki kucharskiej (a przeciez mogla w tym magicznym, nieskonczonym czase) tak samo nie ma zadnego Jahwe, ktory zaplodnil duchem swietym dziewice aby zrodzila syna, ktory musial "umrzec" aby przeblagac ojca(=siebie samego), ze on (ojciec) spierdolil sprawe i stworzyl idiote, ktory nie dotrzymal umowy i popelnil tzw grzecha (przy czym trzeba dodac, ze ojciec nieskonczenie wczesniej wiedzial, ze idiota zerwie umowe).> A wiec: p*****lisz jak potluczony  Tak wygląda dyskusja z Tobą... wiadomo z góry iż nie chodzi o to jaki bóg, i z jakiej pizzerii (wymowne że nie odpowiedziałeś na 1 pytanie, bo wiesz jak głupie jest to co piszesz), ani o dyskusję, chodzi o to aby popier_ić antyklerykalnie. Już nie mam czasu, na kompletne idiotyzmy czasu nie mam. Pluskaj się sam w swojej nienawiści.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Tak wygląda dyskusja z Tobą... wiadomo z góry iż nie chodzi o to jaki bóg, i z jakiej pizzerii (wymowne że nie odpowiedziałeś na 1 pytanie, bo wiesz jak głupie jest to co piszesz), ani o dyskusję, chodzi o to aby popier_ić antyklerykalnie.Ja p*****le o czyms, co realnie egzystuje a Ty p*****lisz trzy po trzy. O duchach i dziewiczych porodach. O "umieraniu" i powstawaniu z trupow po trzech dniach. O zamianie wody w wino (pierdolac, ze nie mozna wykluczyc, ze woda moze zamienic sie w wino)  Drobna roznica ale jednak
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Tak wygląda dyskusja z Tobą... wiadomo z góry iż nie chodzi o to jaki bóg, i z jakiej pizzerii (wymowne że nie odpowiedziałeś na 1 pytanie, bo wiesz jak głupie jest to co piszesz), ani o dyskusję, chodzi o to aby popier_ić antyklerykalnie.> Ja p*****le o czyms, co realnie egzystuje a Ty p*****lisz trzy po trzy. O duchach i dziewiczych porodach. O "umieraniu" i powstawaniu z trupow po trzech dniach. O zamianie wody w wino (pierdolac, ze nie mozna wykluczyc, ze woda moze zamienic sie w wino)  > Drobna roznica ale jednak  Po raz koljeny dałem się sprowadzić na Twój poziom... muszę być czujniejszy.
|
|
| | | | | | | | |  | rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Po raz koljeny dałem się sprowadzić na Twój poziom... muszę być czujniejszy.Z boska pomoca nawet i to Ci sie uda
|
|
| | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> 1. Czy to, że chrześcijanin uznaje boga Jahwe, a muzułmanin Allaha, oznacza że to jest inny bóg?Jesli jeden bog ma syna Jezusa a drugi bog nic o nim nie slyszal to chyba jasne jest, ze to dwa rozne bogi  Zapytaj sie muzulmanina czy Jezus, syn Jahwe, umarl za jego grzechy
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > >1. Czy to, że chrześcijanin uznaje boga Jahwe, a muzułmanin Allaha, oznacza że to jest inny bóg?> Jesli jeden bog ma syna Jezusa a drugi bog nic o nim nie slyszal to chyba jasne jest, ze to dwa rozne bogi  A skąd to wiesz? Skąd wiesz, że Allah nic nie słyszał o Jezusie? Bo nic nie mówił? To za mało. Ja mam na dupie pryszcza, do tej pory tylko żona o tym wiedziała. Myślisz że skoro Ty nie wiedziałeś o moim pryszczu na dupie oraz forumowicze fR, to ja też nic o nim wczesniej nie wiedziałem? Myślisz, że jak powiedziałem Tobie to i sam się dopiero doweidziałem? > Zapytaj sie muzulmanina czy Jezus, syn Jahwe, umarl za jego grzechy  I to dowodzi czego? Daj już sobie spokój, Ci co trochę kumają to wiedzą, że Allah to nazwa abrahamicznego boga (ilah=eloh). Idź już spać, bo Ci się nerwouny przepalą.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> A skąd to wiesz? Skąd wiesz, że Allah nic nie słyszał o Jezusie? Bo nic nie mówił? To za mało.Wiem, to z autobiografii Allaha. No chyba, ze chcesz powiedziec, ze obie autobiografie (ta o Allahu i ta o Jahwe) nie jest jakims wiazacym dokumentem, i ze w kazdej chwili mozna sobie cos dopisac/domowic (na przyklad to, ze Allah nie mial syna Jezusa nie jest udowodnionym fakte, i ze jak najbardziej mogl tego syna miec)  Takim sposobem to mozesz nawet tweirdzic, ze Brzostowski jest bogiem  > >Zapytaj sie muzulmanina czy Jezus, syn Jahwe, umarl za jego grzechy  > I to dowodzi czego?> Daj już sobie spokój, Ci co trochę kumają to wiedzą, że Allah to nazwa abrahamicznego boga (ilah=eloh).Nie wiem czy czegos dowodzi. Zapytajmy sie paru islamistow czy mozemy tweirdzic, ze Allah byc moze mial syna Jezusa, poczetego przez ducha swietego a matka byla zydowka Maryja
|
|
|  | 6 na 6 | Drobner (19539 punktów) | > >0. Jak zweryfikować treść przytoczonej opowieści?> Nie ma praktycznie takiej możliwości.> >b. Jak ... można wykluczyć możliwość, że ... opowieść była znana ... tylko przypisywano ją różnym bohaterom?> Nie można tego wykluczyć. Ale nic nie mówi nam to o prawdziwości tej opowiesci.> >A może ... odegrali ustalone role przed oczyma nowych uczniów... Jak wykluczyć taki scenariusz?> Nie da się wykluczyć.> >...Czy zatem 'prawda' niekłamiącego autora opowieści musi być koniecznie prawdą materialną? Jak tego dowieść?> Nie da się tego dowieść.1. ZATEM: nie przekonuje mnie ta opowieść. Howgh! (2. A czy Ty w wierzysz w prawdziwość tej opowieści?) > ... ani Jego posty niczego nie udowadniają, ani Twje nie wykluczają.Nie wykluczają? Czego? Jeszcze nikt i nic nie przekonało mnie do prawdziwości opisu. Wewnętrzne jego cechy budzą poważne wątpliwości, co do jego wiarygodności. Powtórzę: nie przekonuje mnie ta opowieść. Mam poważne wątpliwości. Jeszcze nie mogę jej zaufać. NIE WIERZĘ! Jeśli ktoś chce mnie przekonać, musi te wątpliwości rozwiać. Krótko: nie ja mam wykluczać, falsyfikować; 'misjonarze' mają wykazać prawdziwość. Tobie się nie udaje jak dotąd - na przykład. Ja miałbym obowiązek falsyfikować, gdybym wszedł na forum wierzących. > Nie można tego wykluczyć. Ale nic nie mówi nam to o prawdziwości tej opowiesci.> ... Czy brak odpowiedzi wyklucza zaistnienei cudu?1. Zaistnienie cudu wyklucza natura (z definicji cudu). Ta oczywistość jest punktem wyjścia dyskusji. Onus probandi - na twierdzącym inaczej. 2! Czyli co: nie dość wykluczyłem, więc to jest prawda? Nie tak się dowodzi tez.Patrz punkt poprzedni. > >A pozostali goście? .... Nie dopytywaliby się, nie ciekawili? ...> No takie akurat typy!Naoczni świadkowie? Nieprzekonani? Cóż więc my? 'Cóś' słabiutki ten przekaz w mocy swojej perswazyjnej. > >Czy ktoś jeszcze poza starostą pił to 'wino'?> A musiał pić?Oczywiście NIE! Ale WIELE świadectw (niezależnych), to jest MOCNIEJSZY argument. ==== Już niezbyt merytorycznie: > Nie wiem jak autor wątku ma zamiar przekonywać, ale wiem że ani Jego posty niczego nie udowadniają...Prorokuj nam, Brzostowski...  Drobner, nie policjant, a o dowód prosi...
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Nie dam się w ciągnąć w kretyńską dyskusję pozbawioną sensu, a posmarowaną z jednej strony antyklerykalizmem.
Ty wiesz, i ja wiem, że taka opowieść spisana ileś tam wieków/dziesiątków lat po jej ewentualnym zajściu nie może być poddana falsyfikacji w naukowym rozumieniu. Nie ma dzisiaj takich możliwości.
Nie oznacza to jednak, że to akurat wydarzenie, podobnie jak setki innych z Biblii, nie mogły zajść.
Ja nie mam zamiaru Ciebie, ani nikogo innego przekonywać że istnieje bóg, czy tam do jakichś cudów. Wskazuję tylko na absurdalność całej dyskusji, w której Ty, i podobni Tobie, jako ateiści, siedzią i piszą o jakichs cudach i bogach, a jednocześnie wiedzą, że ich nie ma. To głupie. Wierzacy to przynajmniej wierzą, jest w takich dyskusjach jakiś sens z ich punktu widzenia. Z Waszego punktu widzenia to skrajna głupota przecież. Po co zatem o tym pisać? To właśnie chcę przekazać - bezsens dyskusji.
|
|
| | |  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Nie oznacza to jednak, że to akurat wydarzenie, podobnie jak setki innych z Biblii, nie mogły zajść.Takim sposobem to i niestnienia wilka i Czerwonego Kapturka nie potrafilbym "udowodnic". Jesli dla CIebie istnienie kogos, kto za pomoca ducha swietego potrafi zaplodnic kobiete (bez uszkodzenia blony dziwiczej), po czym sprawic, ze porod odbedzie sie rowniez bez uszkodzenia blony dziewiczej, to i Czerwony Kapturek jak najbardziej mogl istniec
|
|
| | |  | 6 na 6 | Drobner (19539 punktów) | >Ty wiesz, i ja wiem, że taka opowieść spisana ileś tam wieków/dziesiątków lat po jej ewentualnym zajściu nie może być poddana falsyfikacji w naukowym rozumieniu. Nie ma dzisiaj takich możliwości. Teza 1: można ją sfalsyfikować, wykazując jej MANIPULACYJNY, SEKTOWY charakter; Teza 2: można ją sfalsyfikować, pokazując BARDZIEJ PRAWDOPODOBNE, FIZYCZNE, NATURALNE wyjaśnienie; Teza 3: NIE TRZEBA jej falsyfikować, bo nikt jej jeszcze nie uprawdopodobnił; p. 4: nie chce mi się tego robić tu i teraz (p. niżej). >Nie oznacza to jednak, że to akurat wydarzenie, podobnie jak setki innych z Biblii, nie mogły zajść. Przemiana wody w wino NIE ZACHODZI w naturze. Nie udowodniono, że bywa inaczej. Koniec. >... Ty, i podobni Tobie, jako ateiści, siedzią i piszą o jakichs cudach i bogach, a jednocześnie wiedzą, że ich nie ma GDZIE mówiłem o: >jakichs cudach i bogach ??? [Mimo pytajników, odpowiedzi nie oczekuję]
> To głupie. Wierzacy to przynajmniej wierzą, jest w takich dyskusjach jakiś sens z ich punktu widzenia. Z Waszego punktu widzenia to skrajna głupota przecież. Nie sądzimy tak. Rozmawiamy i uświadamiamy wierzącym, że wiara nie ma żadnych sprawdzalnych podstaw. Samej wiary - przynajmniej ja - nie atakuję. >Po co zatem o tym pisać? Bo pytają. A dyskusje kształcą...
>Nie dam się w ciągnąć w kretyńską dyskusję pozbawioną sensu, a posmarowaną z jednej strony antyklerykalizmem. >To właśnie chcę przekazać - bezsens dyskusji. No tak: WYSZEDŁEM Z BANDĄ OSIŁKÓW, NAPADŁEM CIĘ, SPĘTAŁEM I ZMUSZAM DO DYSKUSJI POD GROŹBĄ TORTUR LUB ŚMIERCI!!! Uwalniam Cię zatem. Idź... (Na siłę Ci te punkty za aktywność przyznali? Nie tylko ja Ciebie zniewalam?)
>To właśnie chcę przekazać - bezsens dyskusji. Zaiste - dyskusja z Tobą to bezsens.
Drobner, już spoza końca dyskusji.
[edit] >Nie dam się w ciągnąć w kretyńską dyskusję pozbawioną sensu, a posmarowaną z jednej strony antyklerykalizmem. 0. początkowo myślałem, że to niezamierzona przez Ciebie 'przeklejka' w Twojego wcześniejszego postu (nie do mnie). Okazało się, że nie. Tedy informuję: 1. MANIPULUJESZ !!! DODATKOWO MÓWISZ NIEPRAWDĘ! (To taki eufemizm: powiem wprost: kłamiesz!) 2. Chyba, że to Ty sobie posmarowałeś.
Rada: posmaruj klerykalizmem z drugiej strony. I realizmem po brzegach. Alleluja i Smacznego
..Drobner, obsmarowany... [/edit]
|
|
 | | atannazy (19 punktów) | Celem nadrzędnym było
J 2,11 Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
I cel został osiągnięty.
|
|
|  | 6 na 6 | Drobner (19539 punktów) | >Celem nadrzędnym było > J 2,11 Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Aha. >Objawił swoją chwałę Co objawił? Mów normalnie. Umiesz? >i uwierzyli w Niego Jego uczniowie A nieuczniowie nie uwierzyli w niego. Dziwne, nieprawdaż? >I cel został osiągnięty. Znaczy: wierzący wierzą, a niewierzący nie wierzą? Każdy tak potrafi. Niewierzących Pana Pan nie umiał przekonać? Wszechmogący - a nie mógł.
Drobner, czekający na odpowiedzi...
|
|
| |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) |
>Znaczy: wierzący wierzą, a niewierzący nie wierzą? Każdy tak potrafi. >Niewierzących Pana Pan nie umiał przekonać? >Wszechmogący - a nie mógł.
hej, Mógł oczywiście ale : 1) Nie chciał odbierać wolności i godności ... szatanowi ( !!! ) z którym to kolegą dualistyczno-metafizyczny dialog partnerski prowadzą . Dialog oparty na zasadzie - Ktoś musi zostać potępiony aby zbawiony mógł być ktoś . Co by to było gdyby stwórca wszystkich problemów przekonał diabła ?( zamiast przekładać znaczone karty z ręki do ręki ) Koniec zabawy ! 2) Taki miał święty plan , tak sobie to wykombinował przed swym własnym powstaniem i na długo ( długo ??? ) przed powstaniem czasu , że wierzyć będą wierzący a nie wierzyć niewierzący . A on będzie dzielił i zarządzał .
siedmiu makusiów
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
|  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | Twój post NIE ZAWIERA ODPOWIEDZI NA MOJE PYTANIA. Udziel mi ich, jeśli mogę prosić... Takie są zwyczaje na forach. Drobner, niecierpliwie czekający...
|
|
|  | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | >Celem nadrzędnym było > J 2,11 Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. >I cel został osiągnięty. Znaczy się OSZUSTWO było znakiem początkowym? Dzięki Ci, atannazy, za tę prawdę.
Osobiście podejrzewałem OSZUSTWO trochę później. No - wyprowadziłeś mnie z błędu.
Drobner, milczący, póki nie pozna Twojej odpowiedzi...
|
|
|  | 3 na 3 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Zaiste chwała stwórcy wszechświata za to że nie tylko galaktyki stworzyć potrafi ale jak trzeba to i wode w wino zamieni . Po milionkroć chwała mu , chwała , chwała i dzięki składamy przed wszechmocą niebiańską , pańską , królewską i jakąs inną jeszcze nieznaną ale świętą - najświętszą Dzieci się z wodogłowiem rodzą a przecież mogłyby z winogłowiem - błogodzięki składamy przed tak rażącą siłą argudowomentów ! siedmiu makusiów
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | Pytanie do atannazego: Rdz 9 | > Jakie macie pytania?Rdz 9. Za co Noe przeklął Kanaana? Drobner, pytajnik... PS. Czekam na odpowiedzi w Twoim wątku "J 2, 1-12". Nie widać go na głównej, bo został przeniesiony do działu "Bazgroły". Jeśli trudno znaleźć, to podaję link: www.racjon(*)orum.php/s,638616/i,93#w638722
|
|
 | 2 na 2 | KORUND (4922 punktów) | Odp: Pytanie do atannazego: Rdz 9 | >>Jakie macie pytania? >Rdz 9. >Za co Noe przeklął Kanaana? >Drobner, pytajnik... >PS. Czekam na odpowiedzi w Twoim wątku "J 2, 1-12". >Nie widać go na głównej, bo został przeniesiony do działu "Bazgroły".
-Czyżby ktoś miał czelność (poza mną) uznawać Nowy Testament za bazgroły? No cóż, wreszcie i jakiś pro religijny (przynajmniej w intencjach autora) wątek został przeniesiony tam gdzie jego miejsce.
|
|
|  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > -Czyżby ktoś miał czelność (poza mną) uznawać Nowy Testament za bazgroły?Twardyś, KORUNDzie, oj twardyś! Nie wiem kto przeniósł. Na pewno nie ja. Nie odważyłbym się! Drobner, drobniutki i malutki
|
|
| |  | 3 na 3 | KORUND (4922 punktów) | >>-Czyżby ktoś miał czelność (poza mną) uznawać Nowy Testament za bazgroły? >Twardyś, KORUNDzie, oj twardyś! >Nie wiem kto przeniósł. >Na pewno nie ja. >Nie odważyłbym się!
-To tylko taka kokieteria z mojej strony. Wiadomo kto to zdejmuje i dlaczego. To też niedługo zniknie. Po prostu, większość (jak na razie) tutejszych czytelników jest nastawiona antyreligijnie i prędzej czy później religia będzie ośmieszona, całkiem słusznie zresztą i bez większego wysiłku, a natrząsanie się z religii i jej wyznawców przestało tu być poprawnym. Cała tajemnica.
|
|
| |  | 3 na 3 | KORUND (4922 punktów) | > >-Czyżby ktoś miał czelność (poza mną) uznawać Nowy Testament za bazgroły?> Twardyś, KORUNDzie, oj twardyś!> Nie wiem kto przeniósł.> Na pewno nie ja.> Nie odważyłbym się!-Nie chciałbym mówić: "A nie mówiłem!", ale mówiłem, jesteśmy w bazgrołach. To ostatnio najciekawszy dział. W żadnym wątku, łaskawie pozostającym na głównej stronie, nie znajdziesz tematu cieszącego się większym zainteresowaniem.
|
|
| | |  | 6 na 6 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> -Nie chciałbym mówić: "A nie mówiłem!", ale mówiłem, jesteśmy w bazgrołach. To ostatnio najciekawszy dział. W żadnym wątku, łaskawie pozostającym na głównej stronie, nie znajdziesz tematu cieszącego się większym zainteresowaniem.  To nowa linia portalu - Dialog z wierzacymi i ich kosmicznie, do maksymalnych rozmiarow rozjebanym p*****leniu o szopenie  Tak jak dzis nie mozna mowic "slepy", "gluchy" tak samo nie mozesz powiedziec, ze katolik p*****li trzy po trzy gdy z rumiencami na twarzy opowiada historyjke o stworzeniu 3in1, ktore wyczarowalo swiat, grzech i podatek koscielny. Zamaiast "pierdolisz stary" mowisz powiedziec "rozumiem Cie, akceptuje Twoja teze, eee przepraszam fakt, ale prosilbym Cie, abys pozwolil mi na odrobine sceptyzmu"
|
|
| | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | >-Nie chciałbym mówić: "A nie mówiłem!", ale mówiłem, jesteśmy w bazgrołach. To ja powiem: A nie mówiłeś?!!!
>jesteśmy w bazgrołach Może wyjdę do RedNaczy, by nazwę tego działu zmienili? Spójrz, jak by to brzmiało: "Panowie, jesteśmy w Dupie!" I zaszczyt, i honor, a ufność jaka!
Drobner, na razie skądinąd...
|
|
| | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Spójrz, jak by to brzmiało: "Panowie, jesteśmy w Dupie!"
Raczej: "Panowie, jestemy pussies - dialogujmy"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >>Spójrz, jak by to brzmiało: "Panowie, jesteśmy w Dupie!" >Raczej: "Panowie, jestemy pussies - dialogujmy"
It's 'the final cuntdown'!
Drobner, ze stron obu...
|
|
 | | atannazy (19 punktów) | Wszelkie pytania Biblijne o nowe fragmenty będę udzielał w osobnych wątkach, bo w tym gąszczu drzewek sam się gubię.
|
|
|  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Wszelkie pytania Biblijne o nowe fragmenty będę udzielał w osobnych wątkach, bo w tym gąszczu drzewek sam się gubię.
hej, Ależ skąd - Ty się nie gubisz ! Na wszystkie pytania świata masz jedną odpowiedż : Pomidor ! I tego z żelazną konskwencją się trzymasz To jest twoje światło - Z tym , że ono mojego świata nie rozświetla a wręcz mroczniejszym go czyni ... Jeśli ktoś ma na wszystko jedną odpowiedż to prawdopodobieństwo , że się myli lub oszukuje jest bardzo wysokie I tego się trzymając żegnam ( żegnamy ) siedmiu makusiów
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
|  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >Wszelkie pytania Biblijne o nowe fragmenty będę udzielał ...
Zejdź z ambony i udziel odpowiedzi! Choć jednej!
Drobner, bezczelny, bo śmie pytać.
|
|
14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: J 2, 1-12 | >J 2, 1-12 >>Pierwszy znak w Kanie Galilejskiej 2.1 Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. 2 Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. 3 A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». 4 Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?» 5 Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». 6 Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. 7 Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi. 8 Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli. 9 A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego 10 i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». 11 Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. 12 Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni. >Jakie macie pytania?
Ja mam kilka pytań.
(1) Zgodnie z J 2, 11 rzekomy cud polegający na zamianie wody w wino był pierwszym cudem dokonanym przez Jezusa. Należy zapewne sądzić, że z tego właśnie powodu cud ten zasługuje na szczególną uwagę. Jak zatem wytłumaczyć fakt, że o cudzie tym nie wspomnieli pozostali trzej ewangeliści, tzn. - chronologicznie - Marek, Mateusz i Łukasz? Czy w związku z powyższym faktem można uznać, że scena opisana przez Jana jest nieautentyczna?
(2) Jezus zwracając się do swojej matki użył słowa "niewiasta", zamiast słowa "mama/matka". Podobnie Jezus zwraca się do swojej matki również w J 19, 26. W ten sposób dzieci raczej nie zwracają się do swoich matek. W pozostałych ewangeliach znajduje się również kilka scen potwierdzających niezbyt elegancki sposób zwracania się Jezusa do matki. Czy potrafisz wyjaśnić, dlaczego Jezus źle traktował swoją matkę?
(3) Jezus zamienił na wino wodę w sześciu stągwiach kamiennych, z których każda zawiera dwie lub trzy miary. Czy wiesz może, ile litrów wina Jezus ofiarował zapewne już nieźle wstawionym gościom weselnym?
(4) Czy jesteś przekonany, że Jezus - którego zapewne uważasz za Boga czy też Syna Bożego - powinien objawiać swoją chwałę za pomocą prostych sztuczek cyrkowych, które dla Davida Copperfielda i jemu podobnym są niczym chleb powszedni? Czy aby nie sądzisz, że taki sposób prezentacji swojej mocy nie przystoi bogom?
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
 | | atannazy (19 punktów) | Odpowiedzi kluczowych udzieliłem w postach powyżej.
|
|
|  | 1 na 1 | pawel_wr (4297 punktów) | >Odpowiedzi kluczowych udzieliłem w postach powyżej. >
Dlaczego Bóg sie niemożebnie wkurzył na człowieka, budującego wieżę Babel, a nie przeszkadzała mu budowa egipskich piramid ?
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
|  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Odpowiedzi kluczowych udzieliłem w postach powyżej. > hej, Jestem przekonany , że ty głęboko ( jakżeby inaczej ) w to wierzysz - Jednak zapewniam cię , że Nie Udzieliłeś makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Andrzeju, Andrzeju ... są różne możliwości wyjasnienia tych zapisów... >Ja mam kilka pytań. >(1) Zgodnie z J 2, 11 rzekomy cud polegający na zamianie wody w wino był pierwszym cudem dokonanym przez Jezusa. Należy zapewne sądzić, że z tego właśnie powodu cud ten zasługuje na szczególną uwagę. >Jak zatem wytłumaczyć fakt, że o cudzie tym nie wspomnieli pozostali trzej ewangeliści, tzn. - chronologicznie - Marek, Mateusz i Łukasz? Może ich przy tym nie było? >Czy w związku z powyższym faktem można uznać, że scena opisana przez Jana jest nieautentyczna? Uznać można. >(2) Jezus zwracając się do swojej matki użył słowa "niewiasta", zamiast słowa "mama/matka". Podobnie Jezus zwraca się do swojej matki również w J 19, 26. W ten sposób dzieci raczej nie zwracają się do swoich matek. W pozostałych ewangeliach znajduje się również kilka scen potwierdzających niezbyt elegancki sposób zwracania się Jezusa do matki. >Czy potrafisz wyjaśnić, dlaczego Jezus źle traktował swoją matkę? NAzwał matkę "niewiasta" to znaczy że źle ją traktował? Kurdę! Kiedyś mówili matka, dziś też to brzydko dosyć brzmi, co nie? >(3) Jezus zamienił na wino wodę w sześciu stągwiach kamiennych, z których każda zawiera dwie lub trzy miary. >Czy wiesz może, ile litrów wina Jezus ofiarował zapewne już nieźle wstawionym gościom weselnym? A to takie ważne? >(4) Czy jesteś przekonany, że Jezus - którego zapewne uważasz za Boga czy też Syna Bożego - powinien objawiać swoją chwałę za pomocą prostych sztuczek cyrkowych, które dla Davida Copperfielda i jemu podobnym są niczym chleb powszedni? Jeśli zakładasz z góry, że to była sztuczka... skąd to niby wiesz? >Czy aby nie sądzisz, że taki sposób prezentacji swojej mocy nie przystoi bogom? Zależy jaki bóg ma cel...
|
|
|  | 4 na 4 | TyDraniu (6569 punktów) | > >Jak zatem wytłumaczyć fakt, że o cudzie tym nie wspomnieli pozostali trzej ewangeliści, tzn. - chronologicznie - Marek, Mateusz i Łukasz?> Może ich przy tym nie było?No tak. Nie było ich przy tym. A myślisz, że Jan był?
|
|
|  | 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>(1) Zgodnie z J 2, 11 rzekomy cud polegający na zamianie wody w wino był pierwszym cudem dokonanym przez Jezusa. Należy zapewne sądzić, że z tego właśnie powodu cud ten zasługuje na szczególną uwagę. Jak zatem wytłumaczyć fakt, że o cudzie tym nie wspomnieli pozostali trzej ewangeliści, tzn. - chronologicznie - Marek, Mateusz i Łukasz? >Może ich przy tym nie było?
Ewangelie to dzieła anonimowe, powstałe wiele, wiele lat po śmierci Jezusa (pierwsza nie wcześniej niż w roku 70, ostatnia, właśnie Jana, pomiędzy 100 a 110). Zgodnie z powszechnie panującą opinią żaden z ewangelistów nie znał Jezusa i nie był świadkiem wydarzeń, o których pisał. Jeśli nawet uznamy, że zamiana wody w wino na weselu w Kanie (J 2, 1-11) opisuje autentyczne wydarzenie, to i tak żadnego z ewangelistów przy tym nie było. Ale "cud" zamiany wody w wino nie ma historycznego podłoża. To opowieść zmyślona. Tym bardziej więc nikogo przy tym nie było. Bajki nie mają świadków.
>>Czy w związku z powyższym faktem można uznać, że scena opisana przez Jana jest nieautentyczna? >Uznać można.
Pełna zgoda. Fakt, iż tylko Jan opisał ten rzekomo pierwszy cud Jezusa jest bardzo mocnym argumentem przemawiającym za nieautentycznością tej sceny. Ale w kwestii autentyczności tego cudu nieco inny argument ma decydujące znaczenie. Otóż cudów nie ma, panie Brzostowski, i nawet Jezus wody w wino zamienić by nie potrafił. Domyślam się jednak, że teraz między nami zgody już nie ma, bo Ty zapewne sądzisz inaczej.
Pamięć cudu w kanie Galilejskiej czci się w Kościele w dniu 6 stycznia, w Święto Epifanii, czyli "objawienia/pojawienia się". Tego dnia - znacznie przed Jezusem - świętowano objawienie boskiej mocy innego boga, a mianowicie Dionizosa, boga wina. Według autora czwartej ewangelii cud przemiany wody w wino był pierwszym cudem Jezusa (Jan nazywa ten cud pierwszym znakiem): Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w niego jego uczniowie (J 2, 11). I tak oto ewangelista Jan przyczynił się do zamiany Święta Epifanii Dionizosa na analogiczne święto Epifanii Jezusa. I jeszcze jedno. Dziwnym trafem miejscowość Kana Galilejska, wymieniona w Ewangelii Jana co najmniej dwukrotnie, nie występuje w pozostałych trzech ewangeliach.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>(2) Jezus zwracając się do swojej matki użył słowa "niewiasta", zamiast słowa "mama/matka". Podobnie Jezus zwraca się do swojej matki również w J 19, 26. W ten sposób dzieci raczej nie zwracają się do swoich matek. W pozostałych ewangeliach znajduje się również kilka scen potwierdzających niezbyt elegancki sposób zwracania się Jezusa do matki. Czy potrafisz wyjaśnić, dlaczego Jezus źle traktował swoją matkę? >NAzwał matkę "niewiasta" to znaczy że źle ją traktował? Kurdę! Kiedyś mówili matka, dziś też to brzydko dosyć brzmi, co nie?
A według mnie słowo "matka" nie brzmi ani brzydko, ani dość brzydko. Weź pod uwagę pewną scenę z ewangelii synoptycznych (Mk 3, 31-35 = Mt 12, 46-50 = Łk 8, 19-21), w której występuje matka Jezusa. Daremnie ona i jego bracia liczyli na to, że będzie ich traktował jeśli nawet nie w sposób uprzywilejowany, to przynajmniej w taki, na jaki zasługują członkowie najbliższej rodziny. Pewnego dnia - w scenie, której numerację podałem powyżej - przybyli do miejsca, w którym Jezus nauczał. Myśleli, że na wieść o ich przybyciu Jezus przerwie swoje nauczanie, lecz srodze się zawiedli. Jezus odtrącił ich, mówiąc: Któż jest moją matką i którzy są braćmi?. A następnie wskazując na słuchających go ludzi, dodał: Oto moja matka i moi bracia (...). Jak widzisz bliżsi mu byli ci, którzy go słuchali, niż matka i bracia.
Powtarzam: Jezus źle traktował swoją matkę.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | | Elasp (6859 punktów) |
1. >A według mnie słowo "matka" nie brzmi ani brzydko, ani dość brzydko. >Weź pod uwagę pewną scenę z ewangelii synoptycznych (Mk 3, 31-35 = Mt 12, 46-50 = Łk 8, 19-21), w której występuje matka Jezusa. Daremnie ona i jego bracia liczyli na to, że będzie ich traktował jeśli nawet nie w sposób uprzywilejowany, to przynajmniej w taki, na jaki zasługują członkowie najbliższej rodziny. Pewnego dnia - w scenie, której numerację podałem powyżej - przybyli do miejsca, w którym Jezus nauczał.
Myśleli, że na wieść o ich przybyciu Jezus przerwie swoje nauczanie, lecz srodze się zawiedli. Jezus odtrącił ich, mówiąc: Któż jest moją matką i którzy są braćmi?. A następnie wskazując na słuchających go ludzi, dodał: Oto moja matka i moi bracia (...). >Jak widzisz bliżsi mu byli ci, którzy go słuchali, niż matka i bracia.
2. >Powtarzam: Jezus źle traktował swoją matkę.
W jaki sposób z 1 wynika 2? Jak Jezus powinien był się zachować? Jakie postępowanie byłoby Pana zdaniem właściwe? Chętnie się dowiem.
Ta przypowieść to dowód na to, że wiara wiąże się (albo może się wiązać) z wyrzeczeniami i decyzjami nierzadko bolesnymi dla obu stron. Jest w tym chyba wiele prawdy.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,638616#w6387092. Powtarzam: Jezus źle traktował swoją matkę.> W jaki sposób z 1 wynika 2? Jak Jezus powinien był się zachować?Daremnie ona i jego bracia liczyli na to, że będzie ich traktował jeśli nawet nie w sposób uprzywilejowany, to przynajmniej w taki, na jaki zasługują członkowie najbliższej rodziny.> Jakie postępowanie byłoby Pana zdaniem właściwe? Chętnie się dowiem.www.teologia.pl/m_k/kkk1c05.htmpl.wikipedia.org/wiki/Maria_z_Nazaretu Czwarte przykazanie Boże przypomina nam o obowiązku szacunku wobec takich rodziców, jakich mamy. Z pewnością mają oni również i wady, ale przykazanie nie nakazuje nam szacunku wobec jakichś wydumanych, idealnych rodziców, ale poleca ono nam czcić naszych konkretnych rodziców. @@@ .
|
|
| | |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>1. A według mnie słowo "matka" nie brzmi ani brzydko, ani dość brzydko. >>Weź pod uwagę pewną scenę z ewangelii synoptycznych (Mk 3, 31-35 = Mt 12, 46-50 = Łk 8, 19-21), w której występuje matka Jezusa. Daremnie ona i jego bracia liczyli na to, że będzie ich traktował jeśli nawet nie w sposób uprzywilejowany, to przynajmniej w taki, na jaki zasługują członkowie najbliższej rodziny. Pewnego dnia - w scenie, której numerację podałem powyżej - przybyli do miejsca, w którym Jezus nauczał. Myśleli, że na wieść o ich przybyciu Jezus przerwie swoje nauczanie, lecz srodze się zawiedli. Jezus odtrącił ich, mówiąc: Któż jest moją matką i którzy są braćmi?. A następnie wskazując na słuchających go ludzi, dodał: Oto moja matka i moi bracia (...). >>Jak widzisz bliżsi mu byli ci, którzy go słuchali, niż matka i bracia. >>2. Powtarzam: Jezus źle traktował swoją matkę. > W jaki sposób z 1 wynika 2? Jak Jezus powinien był się zachować? Jakie postępowanie byłoby Pana zdaniem właściwe? Chętnie się dowiem.
Pan Andrzej Bogusławski odpowiedział już na zasadniczą część Twojej wypowiedzi. Trudno tu jeszcze cokolwiek dodać. Ja jednak wtrącę kilka swoich uwag. Nie mogę się powstrzymać przed napisaniem, że Twoja wypowiedź wprawiła mnie w stan szczerego zdziwienia, podobnie zresztą, jak wiele innych Twoich wypowiedzi. Albo naprawdę nie rozumiesz tego, co piszą Twoi adwersarze (a ja jestem jednym z nich), albo tylko udajesz, że tego nie rozumiesz.
Nie wierzę w to, by słuszna była ta pierwsza ewentualność. Wydaje mi się niemożliwe, byś nie zdawał sobie sprawy z tego, jak powinny wyglądać w miarę poprawne stosunki między rodzicami i dziećmi. Wydaje mi się niemożliwe, byś nie potrafił zrozumieć, że w obu opisanych scenach - zarówno tej z ewangelii Jana, jak i szczególnie tej z ewangelii synoptycznych - zachowanie Jezusa w stosunku do matki było - delikatnie mówiąc - niewłaściwe. Nie chcę tu używać nadmiernie górnolotnych słów, więc napiszę krótko - rodzicom należy się ze strony dzieci co najmniej szacunek. Resztę możesz sobie sam dopisać. Oczywiście zakładam, że nie zaistniały żadne negatywne wydarzenia czy też okoliczności, które mogłyby zaburzyć normalne stosunki między dziećmi i rodzicami.
Pytasz, w jaki sposób z 1 wynika 2. Odpowiem również krótko - wynika w sposób oczywisty.
Pytasz dalej, jak Jezus powinien się zachować (mowa tu oczywiście o scenie Mk 3, 31-35 = Mt 12, 46-50 = Łk 8, 19-21).
Również odpowiem. Powinien zachować się tak, jak na przykład Ty byś się zachował powiadomiony w trakcie spotkania ze znajomymi i przyjaciółmi o przybyciu matki i braci, którzy wyrazili chęć widzenia się z Tobą (Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie), a Ty nie widziałeś się z nimi dłuższy już czas (takie założenie można śmiało przyjąć na podstawie treści ewangelii).
Na koniec pytasz, jak moim zdaniem powinien zachować się Jezus, jakie jego zachowanie byłoby według mnie właściwe. Lepiej byłoby jednak, jakbyś sam sobie na to odpowiedział. A ja postaram się ułatwić Ci to i zadam kilka pytań:
(1) Czy powiadomiony o przybyciu matki i braci przeprosiłbyś swoich znajomych mówiąc np., że dawno już nie widziałeś się z rodziną, więc chciałbyś wyjść przywitać się z nimi i choć chwilę porozmawiać? Mógłbyś przecież zaprosić matkę i braci, by wzięli udział w rozmowie z Twoimi znajomymi. Jeśliby charakter spotkania na to zezwalał, to cóż mogłoby stać na przeszkodzie, by członkowie Twojej najbliższej rodziny wzięli w nim udział?
(2) A może publicznie zlekceważyłbyś swoją matkę i braci, mówiąc do swoich znajomych: "Wy jesteście moją matką i braćmi. Kto słucha tego, co mam mu do powiedzenia, ten jest mi bratem, siostrą i matką"? Konsekwentnie po takich słowach prawdopodobnie nie wyszedłbyś nawet przywitać się z matką (bo takie zachowanie Jezusa wynika z treści przekazów ewangelicznych).
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | 1 na 3 | Elasp (6859 punktów) |
>Nie wierzę w to, by słuszna była ta pierwsza ewentualność. Wydaje mi się niemożliwe, byś nie zdawał sobie sprawy z tego, jak powinny wyglądać w miarę poprawne stosunki między rodzicami i dziećmi. Wydaje mi się niemożliwe, byś nie potrafił zrozumieć, że w obu opisanych scenach - zarówno tej z ewangelii Jana, jak i szczególnie tej z ewangelii synoptycznych - zachowanie Jezusa w stosunku do matki było - delikatnie mówiąc - niewłaściwe.
Zanim zacznie Pan pouczać mnie (to akurat "małe piwo", że użyję takiego określenia wiedząc, że czyta ten post p. Bogusławski), ale i samego Jezusa (!, szkoda, że nie żył Pan w czasach Jezusa, to by Pan przywołał tego niewychowanego cieślę do porządku), niech Pan zwróci uwagę, że całe Pańskie uzasadnienie opiera się na analogii między stosunkami, jakie powinny - Pana zdaniem - panować w rodzinie, i które powinny być dla nas (nawet dla mnie) oczywiste, a stosunkami, panującymi w rodzinie Jezusa, odbiegającymi (Pana zdaniem) za sprawą postępowania Jezusa od tych pierwszych. To początek Pańskiego rozumowania, ale i szybki i dramatyczny koniec, z powodów, które tym razem Pan powinien uznać za oczywiste.
1. Jezus uważał się za syna Boga, więc jego ziemska rodzina nie była (z punktu widzenia Jezusa) zwykłą ziemską rodziną (chyba nie w każdej rodzinie rodzi się Mesjasz). Analogia, o której powyżej, nie musi więc zachodzić. Wraz z upadkiem tej analogii upada cały Pański wywód. Inaczej mówiąc: nie ma żadnej sprzeczności między sposobem, w jaki zwykły człowiek (nie będący Jezusem) powinien traktować swoją rodzinę, a sposobem, w jaki Jezus potraktował swoją np. w tym przypadku. Nasi przodkowie mawiali "co wolno wojewodzie...". Zapomina Pan, że Jezus był właśnie takim wojewodą, a przynajmniej za takiego się uznawał i jest przez chrześcijan uznawany.
2. O tym, jak bardzo śmieszny i niedorzeczny jest zarzut, że "Jezus źle traktował swoją matkę" świadczy najlepiej fakt, że można w ten sposób zakwestionować ofiarę Jezusa na krzyżu, skoro tym czynem, któremu nie zapobiegł i do którego (być może) świadomie dążył, pogrążył swoją rodzinę w smutku, nie szanując uczuć swoich najbliższych, nie licząc się zbytnio z najbliższymi i ich losem. Myślę, że w ogóle nie rozumie Pan, kim był (lub kim chciał być) Jezus i co chciał osiągnąć.
3. Opisywana przez ewangelistów sytuacja (Ł 8, 19-21 i in.) oznacza konflikt między powinnością Jezusa względem Ojca (nie: ojca, tzn. Józefa), a jego (Jezusa) matką. Jezus więc wybiera właściwie, a przynajmniej miał prawo uważać, że właściwie wybiera. Zresztą w czasach antycznych szacunek należał się najpierw ojcu (w Rzymie idea "pater familias", itp.) a potem dopiero matce - w przypadku ewentualnego "konfliktu interesów". To także powinien Pan wiedzieć. Dlatego w formule "Czcij ojca swego i matkę swoją" nieprzypadkowo słowo "ojciec" pojawia się jako pierwsze. Powinien Pan zauważyć, że nie mówi się tam: "czcij rodziców".
4. Jedyne, co może Pan zrobić (i de facto robi Pan), to argumentować, że konflikt był pozorny. Problem polega jednak na tym, że nie wiemy dokładnie, czego chciała od niego matka - przekaz jest lakoniczny i nie musi podawać wszystkich okoliczności ("Oto Twoja Matka i twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą", Mt 12, 47. W jakiej sprawie? - można by zapytać). Mogła to więc być sytuacja, w której musiał wybierać między nie dającymi się pogodzić racjami jego ziemskiej rodziny, a racjami, które uważał za wyższe. Pan zakłada, że jeżeli o czymś nie wspomina Ewangelia, to tego nie było, co jest oczywistym fałszem także w świetle NT (por. chociażby: "Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać", J 21, 25).
5. To, co mówię powyżej, można z łatwością zastosować do J 2, 1-11.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | |
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > .Pan Michał Aleksy Mentrak: Deprecjacja wiedzy Andrzeja.51 w kwesti tematów biblijnych stawia Ciebie na pozycji właśnie "pomponika" dyndającego się u biskupiej mitry. Czes miał absolutną rację. Z jednym wyjątkim, określił Ciebie mianem "kutasa"; dla mnie jesteś jedynie malutkim "kutasikiem" dyndającym gdzieś z tyłu biskupich szat. Bo nawet ów biskup nie potraktuje Ciebie poważnie, gdyby co do czego doszło. /13-04-2009/ > Nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.www.racjon(*)m.php/s,638616/z,0/d,3#w638709> Pan Elasp wypowiada się w imieniu Jezusa Chrystusa.> O Jezus, Maria! Ło Jezusicku! Qamquam id quod dixisti antea et quod hic omnino impune scribis iterum atque iterum fatuum videlicet taetrumque est, respondeo tibi maxime civiliter, id est brevi in nostra atque antiqua linqua Latina, quae qua meum instumentum nec perfecta nec proflua scilicet nec formosa esse potest. Ad hoc autem imprimis animum adverte, quod dictum est, scil. Quicumque enim fecerit voluntatem Patris mei, qui in caelis est, ipse meus frater et soror et mater est. Hanc enim superbam raramque generalitam vel magis catholicitam nostrae fide, quam forsan Andreas.51 adhuc non intelligit, sed nempe quisque bonam mentem habens providet ac protinam accipit, non modo pulchrum eius ornamentum, sed etiam indubium signum eius immobilis veritatis esse putandum est. Itaque patet est quod nostra sanctissima fides, per nostram et vere tuam Ecclesiam Romanam annuntiata simulque vindicata, toto caelo alia est quam quaevis superstitiones paganorum vel quam quidlibet hodie athei imprudenter persaepe somniant.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Ad rem, Panie Elasp, ad rem. Pan Elasp wypowiada się w imieniu Jezusa Chrystusa. O Jezus, Maria! Ło Jezusicku!> Qamquam id quod dixisti antea et quod hic omnino impune scribis iterum atque iterum fatuum videlicet taetrumque est, respondeo tibi maxime civiliter, id est brevi in nostra atque antiqua linqua Latina, quae qua meum instumentum nec perfecta nec proflua scilicet nec formosa esse potest. Ad hoc autem imprimis animum adverte, quod dictum est, scil. Quicumque enim fecerit voluntatem Patris mei, qui in caelis est, ipse meus frater et soror et mater est. Hanc enim superbam raramque generalitam vel magis catholicitam nostrae fide, quam forsan Andreas.51 adhuc non intelligit, sed nempe quisque bonam mentem habens providet ac protinam accipit, non modo pulchrum eius ornamentum, sed etiam indubium signum eius immobilis veritatis esse putandum est. Itaque patet est quod nostra sanctissima fides, per nostram et vere tuam Ecclesiam Romanam annuntiata simulque vindicata, toto caelo alia est quam quaevis superstitiones paganorum vel quam quidlibet hodie athei imprudenter persaepe somniant.Znowu popisuje Pan się swoją znajomością języków, a tu obowiązuje regulamin którego § 22. nakazuje: "Wypowiadamy się w języku polskim. W tekście wypowiedzi dopuszczalne jest zamieszczanie cytatów w języku oryginału", a powyższy łaciński tekst żadnym cytatem nie jest. Bełkot pozostanie bełkotem niezależnie od języka w jakim jest zapisanym, Ponadto co można znaleźć w tym tekście nowego od tego o czym Pan tu pieprzy od dwóch lat? Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Dla racjonalistów najważniejszą jest naukowa wiedza i na tym poziomie wypowiada się pan Andrzej.51, dla fideistów wiara i autorytet Sanctae Romanae Ecclesiae, pontifices, episcopos, clericos, do którego Pan się odwołuje, a więc o czym tu dyskutować. Jesteście Panowie wiernymi synami Kościoła Katolickiego i dlatego większość Waszych wypowiedzi - począwszy od krytyki ateizmu i obrony religii - podbudowana jest obłudą. To wszystko jest na poziomie mądrości ks. Dariusza Oko i właśnie dlatego trudno je poważnie komentować.@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 3 | Elasp (6859 punktów) |
Itd.
>Dla racjonalistów najważniejszą jest naukowa wiedza...
Tak, tylko że Pan akurat nie ma nic wspólnego z racjonalistami - nie każdy lewicowy ateista jest racjonalistą. Pan z pewnością nie zasługuje na miano racjonalisty, mimo że bardzo Panu na takiej etykiecie zależy. Takie przynajmniej jest moje zdanie w tej materii, choć ktoś inny może osądzić tę sprawę inaczej.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Dla racjonalistów najważniejszą jest naukowa wiedza i na tym poziomie wypowiada się pan Andrzej.51, dla fideistów wiara i autorytet Sanctae Romanae Ecclesiae, pontifices, episcopos, clericos, do którego Pan się odwołuje, a więc o czym tu dyskutować. Jesteście Panowie wiernymi synami Kościoła Katolickiego i dlatego większość Waszych wypowiedzi - począwszy od krytyki ateizmu i obrony religii - podbudowana jest obłudą. To wszystko jest na poziomie mądrości ks. Dariusza Oko i właśnie dlatego trudno je poważnie komentować.> >>>Dla racjonalistów najważniejszą jest naukowa wiedza...> Tak, tylko że Pan akurat nie ma nic wspólnego z racjonalistami - nie każdy lewicowy ateista jest racjonalistą. Pan z pewnością nie zasługuje na miano racjonalisty, mimo że bardzo Panu na takiej etykiecie zależy. Tak, deprecjonowanie i epitetowanie poglądów, których fideista nie jest w stanie pojąć, to stara katolicka metoda i choć w merytorycznych dyskusjach najczęściej brak Panu nawet podstawowej wiedzy, ale za to we wszelkich pyskówkach jest Pan wprost niedościgłym.> Takie przynajmniej jest moje zdanie w tej materii, choć ktoś inny może osądzić tę sprawę inaczej.Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 10 na 10 | Fizyk (17637 punktów) | > Qamquam...
Quamquam.
> ... Hanc enim superbam raramque generalitam vel magis catholicitam nostrae fide, quam forsan Andreas.51 adhuc non intelligit, sed nempe quisque bonam mentem habens providet ac protinam accipit, non modo pulchrum eius ornamentum, sed etiam indubium signum eius immobilis veritatis esse putandum est.
Bzdury wypowiedziane po łacinie nie ukryją ich bzdurności. Wiara katolicka nie jest żadnym "źródłem niezmiennej prawdy". To źródło okazało się już wielokrotnie źródłem fałszu jak postęp nauki nam to unaocznił.
|
|
| | | | |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Musiał Pan dwa dni czekać na moją odpowiedź. Napisałem jednak jak zwykle nieco za dużo, a to samo jakoś nie chciało się napisać, a na dodatek ja oprócz udzielania się na forum - sporadycznego zresztą - mam jeszcze różne inne obowiązki i zajęcia. > >Nie wierzę w to, by słuszna była ta pierwsza ewentualność. Wydaje mi się niemożliwe, byś nie zdawał sobie sprawy z tego, jak powinny wyglądać w miarę poprawne stosunki między rodzicami i dziećmi. Wydaje mi się niemożliwe, byś nie potrafił zrozumieć, że w obu opisanych scenach - zarówno tej z ewangelii Jana, jak i szczególnie tej z ewangelii synoptycznych - zachowanie Jezusa w stosunku do matki było - delikatnie mówiąc - niewłaściwe.> Zanim zacznie Pan pouczać mnie (to akurat "małe piwo", że użyję takiego określenia wiedząc, że czyta ten post p. Bogusławski), ale i samego Jezusa (!, szkoda, że nie żył Pan w czasach Jezusa, to by Pan przywołał tego niewychowanego cieślę do porządku), (...)No i zrobiło się ciekawie! Panie Elasp. Nie pouczam ani Pana, ani tym bardziej Jezusa. Prezentuję jedynie swój pogląd w wątku dotyczącym biblijnego wesela w Kanie Galilejskiej. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że to, co piszę jest sprzeczne z Pana poglądami na temat osoby Jezusa i Nowego Testamentu. Sam ten fakt - nie po raz pierwszy zresztą na tym forum - wyzwala w Panu niczym nie skrywaną niechęć do tego, kto ma śmiałość poddać krytycznej ocenie nowotestamentowy przekaz, a wyniki tej oceny są sprzeczne z pana zapatrywaniami. Nie pouczam Jezusa m.in. dlatego, że on już od niemal dwóch tysięcy lat nie żyje, a osób nieżyjących się nie poucza, bo to bezcelowe. Nie pouczam go również dlatego, że mam do niego wyjątkowo przychylne nastawienie i uważam za człowieka wyrastającego ponad swoje czasy. Ale to bynajmniej nie oznacza, że muszę bezkrytycznie i bezmyślnie pochwalać wszystko, co on zrobił i powiedział. Jezus był człowiekiem i wyłącznie człowiekiem i tak jak każdy z nas mógł mieć gorszy dzień i w tym dniu popełniać błędy czy też powiedzieć coś niewłaściwego. A ja z kolei mam prawo ocenić to jego zachowanie, a ta ocena niekoniecznie musi być zgodna z tym, co mówi ksiądz w kościele, ani też zgodna z Pana opinią, do której Pan również ma prawo. > (...) niech Pan zwróci uwagę, że całe Pańskie uzasadnienie opiera się na analogii między stosunkami, jakie powinny - Pana zdaniem - panować w rodzinie, i które powinny być dla nas (nawet dla mnie) oczywiste, a stosunkami, panującymi w rodzinie Jezusa, odbiegającymi (Pana zdaniem) za sprawą postępowania Jezusa od tych pierwszych.Z tego co Pan pisze rozumiem, że dla Pana dobre relacje między rodzicami i dziećmi, które dla mnie są oczywiste, dla pana już tak oczywiste nie są. I cóż ja mam na to poradzić? Nie czyta pan dokładnie tego, co piszę i w konsekwencji wmawia mi Pan rzeczy, których nie napisałem. Nigdzie nie stwierdziłem, iż niezbyt poprawne stosunki panujące pomiędzy Jezusem i jego matką są wyłączną winą Jezusa. Pisałem na ten temat w drugiej części mojej wypowiedzi, ale jakoś nie zwrócił Pan na to uwagi. Zapewne uprzedzenie, jakie żywi Pan do mnie, nie pozwala Panu zwrócić uwagi na to, iż w wypowiedzi tej wyraźnie zaznaczyłem, iż niekoniecznie Jezus był sprawcą nienajlepszych relacji między nim a Marią. > To początek Pańskiego rozumowania, ale i szybki i dramatyczny koniec, z powodów, które tym razem Pan powinien uznać za oczywiste.Z niecierpliwością czekam, cóż Pan teraz napisze. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Musiał Pan dwa dni czekać na moją odpowiedź.
Itd.
Tu niestety ma żadnej istotnej treści. Nie twierdziłem, że sądzi Pan, że cała wina leży po stronie Jezusa. Nie użyłem słowa "tylko", ani "jedynie". Uważam, że to raczej Pan czyta niedokładnie.
|
|
| | | | | | |  | 12 na 12 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Nie twierdziłem, że sądzi Pan, że cała wina leży po stronie Jezusa. Nie użyłem słowa "tylko", ani "jedynie". Uważam, że to raczej Pan czyta niedokładnie.Nie zwykłem spierać się o szczegóły, ale tym razem odstąpię od tej zasady. W poprzedniej wypowiedzi stwierdziłem, że "nie czyta Pan dokładnie tego, co piszę i w konsekwencji wmawia mi Pan rzeczy, których nie napisałem". Teraz dodam jeszcze, ze nie rozumie Pan nawet tego, co sam pisze. Oto Pana słowa w jednej z poprzednich wypowiedzi (wytłuszczę sporny fragment): "(...) niech Pan zwróci uwagę, że całe Pańskie uzasadnienie opiera się na analogii między stosunkami, jakie powinny - Pana zdaniem - panować w rodzinie, i które powinny być dla nas (nawet dla mnie) oczywiste, a stosunkami, panującymi w rodzinie Jezusa, odbiegającymi (Pana zdaniem) za sprawą postępowania Jezusa od tych pierwszych. Faktem jest, że nie użył Pan ani słowa "tylko", ani słowa "jedynie". Ale to i tak nic nie zmienia, gdyż z tego co Pan napisał wynika w miarę jednoznacznie, że - pana zdaniem - jedynym sprawcą złych relacji między Jezusem a Marią jest według mnie Jezus. Jakoś nie raczył Pan zauważyć mojej wypowiedzi, w której zastanawiałem się nad tym, kto jest sprawcą niezbyt wzorowych więzi panujących w rodzinie z Nazaretu. Nie dziwią mnie jednak Pana chwilowe kłopoty ze wzrokiem spowodowane - jak mi się wydaje - powołaniem się przeze mnie na J 8, 41b. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Faktem jest, że nie użył Pan ani słowa "tylko", ani słowa "jedynie". Ale to i tak nic nie zmienia, gdyż z tego co Pan napisał wynika w miarę jednoznacznie, że - pana zdaniem - jedynym sprawcą złych relacji między Jezusem a Marią jest według mnie Jezus.
Jeżeli nie użyłem słowa "tylko", jak może "w miarę jednoznacznie wynikać", że przypisuję Panu owo "tylko", czyli że sądzę, że Pana zdaniem tylko Jezus odpowiada za zaistniałą sytuację? Powiedziałbym raczej, że brak tylko pozostawia tę kwestę otwartą.
|
|
| | | | |  | 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 1. Jezus uważał się za syna Boga (...)
Dotknął Pan bardzo obszernego problemu, którego nie da się omówić kilkoma czy choćby nawet kilkunastoma zdaniami. Spróbuje jednak pokrótce zasygnalizować problem.
Pisze Pan, że Jezus uważał się za syna Boga. I tak, i nie. To zależy, o jakiego "syna" i jakiego "ojca" chodzi. O jakie między nimi "pokrewieństwo" chodzi. Należy tu rozróżnić dwa zagadnienia:
(1) Na swój sposób każdy Żyd w tamtych czasach uważał się za syna Boga, a Boga za swego Ojca. Faktem jest, że Jezus lubił zwracać się do Boga używając słowa "Ojciec" (aram. Abba). Taki sposób zwracania się do Boga czy też nazywania go należy niewątpliwie uznać za charakterystyczny styl Jezusa. Ale nie tylko. Otóż Jezus postrzegał Boga nie tylko jako swego Ojca, ale również jako Ojca narodu żydowskiego i zapewne również całej ludzkości. Na podstawie zachowanego świadectwa Nowego Testamentu można śmiało uznać, iż uważał, że łączą go z Bogiem jakieś szczególne więzi, ale bezwzględnie nie takie, jakie łączą ojca z synem w dosłownym znaczeniu tych dwóch słów. Był szczerze przekonany, że właśnie jemu Bóg powierzył szczególną misję: głoszenie królestwa Bożego i przygotowanie Żydów do jego rychłego nadejścia. Rychłego, bo jeszcze za jego życia.
Zalecenia Jezusa odnośnie modlitwy "Ojcze nasz" (u Łukasza: "Ojcze"): A wy tak się módlcie: Ojcze nasz (...) (Mt 6, 9; por. Łk 11, 2) dobitnie potwierdzają, że Jezus uważał Boga za Ojca wszystkich ludzi. Jeśli jednak ten jeden przykład to dla Pana zbyt mało, to podam kilka następnych: Słowa Jezusa: Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec Wasz, czego potrzebujecie (...) (Mt 6, 8); Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz doskonały jest (Mt 5, 48; por. Łk 6, 36); Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim, jeden jest Ojciec wasz, ten w niebie (Mt 23, 9).
Powtórzę: Jezus uważał się zatem za syna Boga, a Boga uważał za swego Ojca. Ale według niego w takim samym stopniu co najmniej każdy Żyd miał prawo tak uważać i tak się do Boga zwracać.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Na podstawie zachowanego świadectwa Nowego Testamentu można śmiało uznać, iż uważał, że łączą go z Bogiem jakieś szczególne więzi, ale bezwzględnie nie takie, jakie łączą ojca z synem w dosłownym znaczeniu tych dwóch słów.
Śmieszne i niedorzeczne spostrzeżenie. Śmieszne, bo po pierwsze niejasne, albowiem nie wiadomo, jakie znaczenie uważa Pan za dosłowne. Po drugie niedorzeczne, jeżeli przez dosłowne zn. rozumieć relację między dwoma ludźmi płci męskiej. Jest oczywiste, że nie uważał się za syna Ojca w tym znaczeniu.
>Powtórzę: Jezus uważał się zatem za syna Boga, a Boga uważał za swego Ojca. Ale według niego w takim samym stopniu co najmniej każdy Żyd miał prawo tak uważać i tak się do Boga zwracać.
Śmieszne i niedorzeczne w świetle chociażby Mt 4, 1-8, Mt 24, 36-41, a zwłaszcza Mt 25, 31-34:
"Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody a on oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata".
Vulgata:
"Cum autem venerit Filius hominis in gloria sua, et omnes angeli cum eo, tunc sedebit super thronum gloriae suae. Et congregabuntur ante eum omnes gentes; et separabit eos ab invicem, sicut pastor segregat oves ab haedis, et statuet oves quidem a dextris suis, haedos autem a sinistris. Tunc dicet Rex his, qui a dextris eius erunt: "Venite, benedicti Patris mei; possidete paratum vobis regnum a constitutione mundi."
|
|
| | | | | | |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >> Na podstawie zachowanego świadectwa Nowego Testamentu można śmiało uznać, iż uważał, że łączą go z Bogiem jakieś szczególne więzi, ale bezwzględnie nie takie, jakie łączą ojca z synem w dosłownym znaczeniu tych dwóch słów. > Śmieszne i niedorzeczne spostrzeżenie. Śmieszne, bo po pierwsze niejasne, albowiem nie wiadomo, jakie znaczenie uważa Pan za dosłowne. Po drugie niedorzeczne, jeżeli przez dosłowne zn. rozumieć relację między dwoma ludźmi płci męskiej. Jest oczywiste, że nie uważał się za syna Ojca w tym znaczeniu.
Jeśli niejasne dla Pana, to dlaczego śmieszne i niedorzeczne? Wyjaśnię więc Panu to, czego Pan tu nie rozumie. Chodziło mi o to - wydaje mi się, że dość jasno to wyraziłem - że więzi między Jezusem a Bogiem nie mogą być traktowane tak, jak więzi między synem a jego biologicznym ojcem (jak na przykład między Panem a Pana ojcem). Jezus o relacjach łączących go z Bogiem nie myślał w takich kategoriach. Według niego - powtórzę to - Bóg był w analogicznym stopniu zarówno jego ojcem, jak i ojcem każdego człowieka. Wersety, które przytoczyłem, dowodzą tego aż nadto dobitnie. Nawiasem mówiąc, jakoś nie raczył się Pan odnieść do tych wersetów. Czyżby miał Pan z tym jakieś kłopoty?
I jeszcze jedno - Pana sugestie, że chodzi mi o "jakieś" relacje między dwoma ludźmi płci męskiej są niepoważne.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Wyjaśnię więc Panu to, czego Pan tu nie rozumie. Chodziło mi o to - wydaje mi się, że dość jasno to wyraziłem - że więzi między Jezusem a Bogiem nie mogą być traktowane tak, jak więzi między synem a jego biologicznym ojcem (jak na przykład między Panem a Pana ojcem). Jezus o relacjach łączących go z Bogiem nie myślał w takich kategoriach. Według niego - powtórzę to - Bóg był w analogicznym stopniu zarówno jego ojcem, jak i ojcem każdego człowieka. Wersety, które przytoczyłem, dowodzą tego aż nadto dobitnie.
Tak, ale pominął Pan całą naukę o Sądzie Ostatecznym i tylko przy pominięciu tej nauki można przeforsować Pański wniosek.
>I jeszcze jedno - Pana sugestie, że chodzi mi o "jakieś" relacje między dwoma ludźmi płci męskiej są niepoważne.
Użył Pan określenie "dosłowne znaczenie" - dosłowne znaczenie jest właśnie chyba takie.
|
|
| | | | | | | | |  | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Po niemal dwóch tygodniach przetłumaczył Pan wreszcie łaciński tekst z wypowiedzi skierowanej do Pana Andrzeja Bogusławskiego, w którym mowa jest o mnie. W związku z tym, tak jak obiecałem,odpowiem na Pana wypowiedzi. > >Wyjaśnię więc Panu to, czego Pan tu nie rozumie. Chodziło mi o to - wydaje mi się, że dość jasno to wyraziłem - że więzi między Jezusem a Bogiem nie mogą być traktowane tak, jak więzi między synem a jego biologicznym ojcem (jak na przykład między Panem a Pana ojcem). Jezus o relacjach łączących go z Bogiem nie myślał w takich kategoriach. Według niego - powtórzę to - Bóg był w analogicznym stopniu zarówno jego ojcem, jak i ojcem każdego człowieka. Wersety, które przytoczyłem, dowodzą tego aż nadto dobitnie.> Tak, ale pominął Pan całą naukę o Sądzie Ostatecznym i tylko przy pominięciu tej nauki można przeforsować Pański wniosek.Nic nie pominąłem. Nie wziąłem pod uwagę przypisywanych Jezusowi słów o sądzie ostatecznym, zawartych w przypowieści Mt 25, 31-46 - znanych notabene wyłącznie z Ewangelii według Mateusza - gdyż Jezus tych słów nigdy nie wypowiedział. To nie są słowa Jezusa, to nie jest jego przypowieść. To są słowa wczesnego Kościoła. Nie pominąłem nauki o sądzie ostatecznym, bo tej nauki nie było. Postaram się napisać, dlaczego tak uważam, choć doskonale zdaję sobie sprawę, że Pan tego rozumowania nie zaakceptuje. Treścią nauczania Jezusa było głoszenie królestwa Bożego. Jezus był szczerze przekonany, że został wybrany przez Boga do wprowadzenia Izraela w nową erę - w erę nastania królestwa Bożego, w erę władania Boga nad światem. Jezus mówił o nastaniu królestwa jako o bliskiej rzeczywistości. Już na początku swojej działalności publicznej oznajmił: Wypełnił się czas i bliskie jest królestwo Boże (Mk 1, 15; Łk 10, 9.11). Analogicznie brzmią takie również słowa Jezusa: (...) nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie (Mk 13, 30; Mt 24, 34; Łk 21, 32). To są jego autentyczne słowa. Swoim uczniom polecił głosić, że przybliżyło się królestwo Niebios (Mt 10, 7k 1, 15; por. Mt 4, 17). To również słowa Jezusa. Z biegiem czasu Jezus posunął się dalej głosząc, że nowa era już nastała: królestwo Boże jest pośród was (Łk 17, 21) oraz jeszcze dobitniej: A jeśli ja wyganiam demony Duchem Bożym, tedy nadeszło do was królestwo Boże (Mt 12, 28; Łk 11, 20). To są również prawdziwe słowa Jezusa. Do autentycznych należy również zaliczyć następujące słowa Jezusa: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci zanim nie ujrzą królestwa Bożego nadchodzącego w mocy (Mk 9, 1; Łk 9, 27). Autentyczne są również jego słowa o wypełnianiu się królestwa (zob. Mt. 11, 4-5 oraz Łk 7, 22). Wszystkie powyższe wypowiedzi - tak jak każdorazowo to zaznaczałem - należą bezwzględnie do autentycznych. Nikt bowiem nie wymyśliłby obwieszczeń o rychłym nadejściu królestwa Bożego (a nawet o jego uobecnianiu się), które ewidentnie się nie wypełniły. Ale Jesus się pomylił. Królestwo Boże nie nadeszło. Nie doczekali go ci, którzy słuchali słów Jezusa. Tej niezręcznej sytuacji starali się zaradzić synoptycy, najpierw Marek, piszący w roku 70 n.e. lub krótko po tym roku, a następnie Mateusz i Łukasz, piszący w dwóch ostatnich dekadach I w. n.e. Cel ten realizowany był przez wprowadzanie do ewangelii słów, których Jezus nigdy nie wypowiedział, a które ewangeliści wkładali mu w usta. W tych dodatkach redakcyjnych zasadnicze znaczenie ma termin "przyjście" (po grecku parousia - paruzja) - chodzi oczywiście o paruzję Jezusa - oraz wizja sądu ostatecznego. Początkowo wierzono, że paruzja nastąpi niezwłocznie, lecz w trudnej do przewidzenia chwili: Zanim zdążycie obejść miasta Izraela, Syn Człowieczy przyjdzie (Mt 10, 23). Podobnie jest np. w Mk 13, 33-37 oraz Mt 24, 43-44. Te słowa Jezusa nie są już autentyczne. Czas jednak mijał, a paruzji Jezusa nadal nie było widać na horyzoncie. Zaczęto więc nawoływać wiernych do zwiększonej cierpliwości i oczekiwania w nadziei na przyjście Jezusa. Widać to m.in. w nieautentycznych przypowieściach o "spóźnionym" panu młodym (Mt 25, 5 w 25, 1-13). Dokończenie poniżej. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | |  | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Kontynuuję rozpoczęty wątek:Orientacyjnie od setnego roku po śmierci Jezusa rozpoczął się etap trzeci: odkładanie paruzji Jezusa w nieokreśloną przyszłość: Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego (...) A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata (Mt 28, 19-20). To również nie są autentyczne słowa Jezusa. Ten trynitarski nakaz to dość późny dodatek do Ewangelii Mateusza. To słowa Kościoła, który zdążył już powstać i zinstytucjonalizować się. Pisałem już o tym dodatku redakcyjnym i jeszcze do niego w odpowiednim miejscu powrócę. Jak wspomniałem powyżej, wśród tych nieautentycznych wypowiedzi Jezusa są również te, w których mowa jest o sądzie ostatecznym, który jest przewidywany jako wydarzenie przyszłe. Należy tu wymienić np. Mt 16, 27; Mt 13, 41-43 oraz Mk 13, 26-27 Należy tu zaliczyć również znaną wyłącznie z Ewangelii Mateusza przypowieść o sądzie ostatecznym (Mt 25, 31-46) z pierwszymi wersetami o brzmieniu: Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król (...) (Mt 25, 31-34). Cała przypowieść wraz z rozpoczynającymi ją słowami zakłada przyszłą paruzję Jezusa i jako taka należy do ideologii wczesnego Kościoła, który starał się wygładzić ewidentna pomyłkę Jezusa o rychłym nadejściu Królestwa Bożego. Nie są to słowa Jezusa, to nie jest jego przypowieść. To jest przypowieść Kościoła. Historyczny Jezus głosił rychłe nadejście królestwa Bożego. Historyczny Jezus nie mówił nic ani o swojej przyszłej paruzji, ani tez o sądzie ostatecznym, w którym miałby rzekomo odegrać główną rolę. Jezus modlił się do swojego Boga słowami przyjdź królestwo twoje (Mt 6, 10). Ta modlitwa nie prosi o paruzję, lecz o nastanie władania Boga. Ale pierwsi chrześcijanie współcześni ap. Pawłowi już nie prosili o przyjście królestwa, lecz o paruzję Chrystusa: Przyjdź, nasz Panie (aram. Marana tha) - te słowa znajdzie Pan w Liście do Koryntian (1 Kor 16, 22), a także w znacznie późniejszej Apokalipsie Jana (22, 20) oraz we wczesnochrześcijańskim Didache (10, 6) datowanym na pierwsze ćwierćwiecze II wieku n.e. Proszę jeszcze przeczytać te fragmenty ewangelii, które wskazują, iż uczniowie oczekiwali nie tyle nawet rychłego, co natychmiastowego nadejścia królestwa, gdyż tak właśnie rozumieli nauczanie swojego mistrza. Ułatwię to Panu - chodzi m.in. o następujące wersety: Mt 20, 21; Mk 10, 37 oraz Łk 19, 11. Mam nadzieję, że dostatecznie dobrze wyjaśniłem, dlaczego nie biorę pod uwagę tych słów przypisywanych Jezusowi, w których mowa jest o paruzji i sądzie ostatecznym. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Powtórzę: Jezus uważał się zatem za syna Boga, a Boga uważał za swego Ojca. Ale według niego w takim samym stopniu co najmniej każdy Żyd miał prawo tak uważać i tak się do Boga zwracać.> Śmieszne i niedorzeczne w świetle chociażby Mt 4, 1-8, Mt 24, 36-41, (...)Fragment Mt 4, 1-8 opisuje jakąś rozmowę Jezusa z diabłem, czy też szatanem podczas "kuszenia na pustyni". Dziwię się, naprawdę bardzo się dziwię, że Pan rozmowę tę uznaje za autentyczną. Widocznie jednak - jak mówią niektórzy - nadajemy na innych falach. Nie będę oczekiwał odpowiedzi na pytanie, czy wie Pan może, jak ów diabeł wyglądał (czy jego wygląd odpowiadał np. wizerunkowi diabła przekazanemu przez tradycję). Niemniej odniosę się do tej sceny. Kuszenie na pustyni opisane jest wyłącznie w trzech ewangeliach synoptycznych. Marek - autor pierwszej ewangelii, z której "ściągali" Mateusz i Łukasz - kuszeniu Jezusa poświęca jedynie dwa wersety (Mk 1, 12-13) i żadnej rozmowy Jezusa z szatanem nie przytacza (pisze wyłącznie, że Jezus był na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez szatana). Mateusz i Łukasz poświęcają tej scenie znacznie więcej wersetów (Mt 4, 1-11 oraz Łk 4, 1-13). Obaj przytaczają rzekomą rozmowę Jezusa z diabłem. W czasie tej rozmowy w każdej z tych ewangelii diabeł zwracał się do Jezusa dwukrotnie słowami: Jeżeli jesteś Synem Bożym (...)), wyrażając przy tym jakieś życzenie w stosunku do Jezusa. Uwaga pierwsza: Jezus nie odniósł się do nazwania go Synem Bożym. Uwaga druga: tylko jedno z tych życzeń powtarza się w obu ewangeliach, drugie w każdej z nich jest inne. Uwaga trzecia: niezrozumiałe jest - a wątpliwość ta rodzi się również u katolików - że diabeł, czy też inny szatan, wodził za sobą Jezusa, Syna Bożego (Boga), ustawiał go na jakiejś górze, potem na szczycie Świątyni, miał czelność stawiać jakieś żądania. A Syn Boży na to wszystko pozwalał? U synoptyków Duch zabrał Jezusa na pustynię zaraz po chrzcie. Jan natomiast scenę kuszenia pominął w swojej ewangelii. U niego już nazajutrz po "chrzcie" (mam nadzieję, że wie Pan, dlaczego w tym przypadku słowo "chrzest" ująłem w cudzysłów) powołał pierwszych uczniów, następnego dnia podobnie. W ten sposób Jan zaprzeczył relacjom synoptyków, a na pobyt Jezusa na pustyni i kuszenie jakoś miejsca nie znalazł. Czyżby nic o tym nie wiedział? A przecież - jak twierdzą katolicy - autorem tej ewangelii był jeden z apostołów, Jan syn Zebedeusza. Nie wierzę w to, że nie zwrócił Pan uwagi na te szczegóły i różnice, o których napisałem powyżej i szermuje Pan tą sceną, jakby była autentyczna. Na koniec nadmienię jeszcze, że zdecydowana większość poważnych uczonych nie uznaje tej sceny za rzeczywistość historyczną, lecz za typowy żydowski midrasz, że Jezus, Syn Boży, oparł się kuszeniu diabła i wskazał, że jest podporządkowany wyłącznie Bogu. Podobną scenę można znaleźć w Talmudzie babilońskim, który przedstawia rozmowę Abrahama z szatanem (TB Sanh. 89b). Nie będę się odnosił do wspomnianej przez Pana sceny z Mt 24, gdyż na temat słów Jezusa z tej sceny (Mt 24, 36 = Mk 13, 32) już pisałem. > (...) a zwłaszcza Mt 25, 31-34: "Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody a on oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata".Zbyt obszernie piszę, więc tym razem w największym tylko skrócie odniosę się do powyższych słów przypisywanych Jezusowi. Słowa te pochodzą z uznawanej za nieautentyczną przypowieści o sądzie ostatecznym (Mt 25, 31-46). Umiejscowienie w tej scenie "Syna Człowieczego" zasiadającego na tronie wyraźnie zakłada paruzję. Tak jak wszystkie pozostałe słowa Jezusa mówiące o męce, ukrzyżowaniu, zmartwychwstaniu, tak i te wyrażają religijne stanowisko wczesnego Kościoła i są zgodnie zaliczane do nieautentycznych. I jeszcze trzy uwagi:Pierwsza: Wszystko, co do Pana piszę, jest dla Pana śmieszne. Dwukrotnie użył Pan tego słowa w swojej wypowiedzi. Aby móc tak uważać powinien Pan jednak odnieść się do zacytowanych przeze mnie wersetów (Mt 6, 8; Mt 5, 48; Mt 23, 9) zawierających autentyczne słowa Jezusa. Pan tego jednak nie uczynił. Druga: Zbędne i niczemu nie służące wydaje mi się zamieszczanie słów Jezusa po łacinie, z Vulgaty. Oryginalnym językiem wszystkich pism NT jest język grecki. Jezus z kolei mówił po aramejsku, najprawdopodobniej posługiwał się również hebrajskim. Łacina ma się do tego nijak. Trzecia: W wypowiedzi skierowanej do Pana Andrzeja Bogusławskiego po raz kolejny pochwalił się Pan znajomością łaciny, a przy okazji zachował się Pan wyjątkowo nieelegancko i niegrzecznie. W wypowiedzi tej mowa jest o mnie. Mam prawo wiedzieć, co Pan o mnie wypisuje. Analogiczne prawo mają ci, którzy zechcieli zapoznać się z Pana wypowiedzią. Mam nadzieję, że w odpowiedzi na ten mój post umieści Pan wierne tłumaczenie tego łacińskiego tekstu na obowiązujący na tym forum język polski. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Dziwię się, naprawdę bardzo się dziwię, że Pan rozmowę tę uznaje za autentyczną. Widocznie jednak - jak mówią niektórzy - nadajemy na innych falach. >Nie będę oczekiwał odpowiedzi na pytanie, czy wie Pan może, jak ów diabeł wyglądał (czy jego wygląd odpowiadał np. wizerunkowi diabła przekazanemu przez tradycję).
Jest Pan niepoważny - ostatni raz odpisuję na tego rodzaju sugestię, gdyż naprawdę szkoda mojego czasu na dyskusję na takim poziomie. Nie powiedziałem, że wierzę w realność rozmowy Jezusa z diabłem, tzn. realność samego diabła. Tym, co należy wziąć pod uwagę, jest ewentualne przekonanie Jezusa, że odbył on rozmową z diabłem. Tym, co jest przedmiotem oceny, jest bowiem to, za kogo Jezus się uważał. Aby Jezus był przekonany, że jest synem Boga nie było potrzebne, był faktycznie kuszony przez diabła - wystarczy do tego to, że był przekonany, że był kuszony. Jezus, przebywając na pustyni, mógł odnieść (mylne) wrażenie, że słyszy jakieś głosy i mógł przekazać uczniom swoje doświadczenie uważając, że było ono (rzeczywistą) rozmową z diabłem. Konkludując: Jezus mógł się uważać za Syna Boga (rozumianego ściślej niż w tym sensie, w jakim pobożny Żyd był s. B.) pod wpływem doświadczenia, jakie miał na pustyni. Nie ma w tym względzie większego znaczenia, czy doświadczenie to było wiarygodne, czy nie. Mogło być snem, halucynacją, którą wziął za rzeczywistość, a która wzięta w ten sposób spowodowała w nim przekonanie, że jest Synem Boga.
>Niemniej odniosę się do tej sceny.
>Kuszenie na pustyni opisane jest wyłącznie w trzech ewangeliach synoptycznych. >Marek - autor pierwszej ewangelii, z której "ściągali" Mateusz i Łukasz - kuszeniu Jezusa poświęca jedynie dwa wersety (Mk 1, 12-13) i żadnej rozmowy Jezusa z szatanem nie przytacza (pisze wyłącznie, że Jezus był na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez szatana).
>Uwaga pierwsza: Jezus nie odniósł się do nazwania go Synem Bożym.
Co to znaczy "nie odniósł się"? Równie dobrze mogę powiedzieć: nie zaprzeczył, nie powiedział "ależ nie jestem synem Bożym!". Brak odpowiedzi też jest przecież odpowiedzią i może być równie dobrze potraktowany jako milcząca zgoda, niezaprzeczenie.
>Uwaga druga: tylko jedno z tych życzeń powtarza się w obu ewangeliach, drugie w każdej z nich jest inne.
Cóż z tego? Gdyby przekazy były identyczne, byłby to dla Pana dowód nieautentyczności. I tak źle, i tak niedobrze.
>Uwaga trzecia: niezrozumiałe jest - a wątpliwość ta rodzi się również u katolików - że diabeł, czy też inny szatan, wodził za sobą Jezusa, Syna Bożego (Boga), ustawiał go na jakiejś górze, potem na szczycie Świątyni, miał czelność stawiać jakieś żądania. A Syn Boży na to wszystko pozwalał?
To, że czegoś Pan nie rozumie, nie jest chyba żadnym argumentem. U których katolików rodzi się owa wątpliwość?
>U synoptyków Duch zabrał Jezusa na pustynię zaraz po chrzcie. >Jan natomiast scenę kuszenia pominął w swojej ewangelii. U niego już nazajutrz po "chrzcie" (mam nadzieję, że wie Pan, dlaczego w tym przypadku słowo "chrzest" ująłem w cudzysłów) powołał pierwszych uczniów, następnego dnia podobnie. W ten sposób Jan zaprzeczył relacjom synoptyków, a na pobyt Jezusa na pustyni i kuszenie jakoś miejsca nie znalazł. Czyżby nic o tym nie wiedział? A przecież - jak twierdzą katolicy - autorem tej ewangelii był jeden z apostołów, Jan syn Zebedeusza.
To jest co najwyżej wątpliwość, ale nie jest to argument dyskwalifikujący.
>Nie wierzę w to, że nie zwrócił Pan uwagi na te szczegóły i różnice, o których napisałem powyżej i szermuje Pan tą sceną, jakby była autentyczna.
>Na koniec nadmienię jeszcze, że zdecydowana większość poważnych uczonych nie uznaje tej sceny za rzeczywistość historyczną, lecz za typowy żydowski midrasz, że Jezus, Syn Boży, oparł się kuszeniu diabła i wskazał, że jest podporządkowany wyłącznie Bogu. Podobną scenę można znaleźć w Talmudzie babilońskim, który przedstawia rozmowę Abrahama z szatanem (TB Sanh. 89b).
Jezus równie dobrze mógł mieć halucynację zgodną z typowymi wyobrażeniami, właściwymi dla religii, w której wyrósł (patrz wyżej).
>>(...) a zwłaszcza Mt 25, 31-34:
>Zbyt obszernie piszę, więc tym razem w największym tylko skrócie odniosę się do powyższych słów przypisywanych Jezusowi.
>Słowa te pochodzą z uznawanej za nieautentyczną przypowieści o sądzie ostatecznym (Mt 25, 31-46). Umiejscowienie w tej scenie "Syna Człowieczego" zasiadającego na tronie wyraźnie zakłada paruzję. Tak jak wszystkie pozostałe słowa Jezusa mówiące o męce, ukrzyżowaniu, zmartwychwstaniu, tak i te wyrażają religijne stanowisko wczesnego Kościoła i są zgodnie zaliczane do nieautentycznych.
Proszę o podanie odniesień do literatury, w której wykazuje się nieautentyczność tej przypowieści. Przez kogo "są zaliczane do nieautentycznych"? Przecież nie przez biblistów np. katolickich. Proszę w miarę możliwości operować faktami oraz przedłożyć literaturę.
>I jeszcze trzy uwagi:Pierwsza: Wszystko, co do Pana piszę, jest dla Pana śmieszne. Dwukrotnie użył Pan tego słowa w swojej wypowiedzi. Aby móc tak uważać powinien Pan jednak odnieść się do zacytowanych przeze mnie wersetów (Mt 6, 8; Mt 5, 48; Mt 23, 9) zawierających autentyczne słowa Jezusa. Pan tego jednak nie uczynił.
>Druga: Zbędne i niczemu nie służące wydaje mi się zamieszczanie słów Jezusa po łacinie, z Vulgaty. Oryginalnym językiem wszystkich pism NT jest język grecki. Jezus z kolei mówił po aramejsku, najprawdopodobniej posługiwał się również hebrajskim. Łacina ma się do tego nijak.
Na pewno jest bliższa oryginałowi (grece, a nawet aramejskiemu) aniżeli przekład polski.
>Mam nadzieję, że w odpowiedzi na ten mój post umieści Pan wierne tłumaczenie tego łacińskiego tekstu na obowiązujący na tym forum język polski.
Zrobię to oczywiście w wolnej chwili, jakkolwiek cokolwiek dziwię się, że jestem do tego zmuszony w rozmowie ze znawcą tematyki biblijnej.
|
|
| | | | | | | | |  | 11 na 11 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Mam nadzieję, że w odpowiedzi na ten mój post umieści Pan wierne tłumaczenie tego łacińskiego tekstu na obowiązujący na tym forum język polski. > Zrobię to oczywiście w wolnej chwili, (...)
Jak już Pan przetłumaczy ten łaciński tekst na język polski, wtedy ja w wolnej chwili odpowiem na ostatnie Pana wypowiedzi, w których - tak zresztą jak i w poprzednich - wspina się Pan mozolnie na szczyty bezkrytycyzmu i ignorancji.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
Przepraszam za opóźnienie.
Poniższa wypowiedz była skierowana do p. Bogusławskiego.
Qamquam id quod dixisti antea et quod hic omnino impune scribis iterum atque iterum fatuum videlicet taetrumque est, respondeo tibi maxime civiliter, id est brevi in nostra atque antiqua linqua Latina, quae qua meum instumentum nec perfecta nec proflua scilicet nec formosa esse potest.
Chociaż to, co powiedziałeś wcześniej i co całkowicie bezkarnie piszesz tutaj, raz po raz jest oczywiście niedorzeczne i odstręczające, odpowiadam jak tylko mogę uprzejmie, to znaczy zwięźle oraz w naszym starożytnym języku łacińskim, który, jako moje narzędzie, nie może być rzecz jasna ani doskonały, ani płynny, ani piękny.
Ad hoc autem imprimis animum adverte, quod dictum est, scil. Quicumque enim fecerit voluntatem Patris mei, qui in caelis est, ipse meus frater et soror et mater est.
Na to mianowicie zwróć uwagę, co napisano: "Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką".
Hanc enim superbam raramque generalitam vel magis catholicitam nostrae fide, quam forsan Andreas.51 adhuc non intelligit, sed nempe quisque bonam mentem habens providet ac protinam accipit, non modo pulchrum eius ornamentum, sed etiam indubium signum eius immobilis veritatis esse putandum est.
Tę bowiem wspaniałą i rzadko spotykaną ogólność, czy raczej katolickość naszej wiary, której Andrzej.51 jeszcze zapewne nie pojmuje, lecz oczywiście każdy obdarzony dobrym sądem spostrzega z daleka i od razu akceptuje, należy uważać nie tylko za piękną jej (tzn. wiary) ozdobę, ale także za niewątpliwą oznakę jej niezmiennej prawdy.
Itaque patet est quod nostra sanctissima fides, per nostram et vere tuam Ecclesiam Romanam annuntiata simulque vindicata, toto caelo alia est quam quaevis superstitiones paganorum vel quam quidlibet hodie athei imprudenter persaepe somniant.
Przeto (powinno być "patet",a nie "patet est") jest jasne, że nasza najświętsza wiara, przez nasz i w istocie twój Kościół Rzymski głoszona i zarazem broniona, nad wyraz rożni się od wszelkich zabobonów pogan czy od tego, cokolwiek dziś bardzo często roją sobie lekkomyślnie ateiści.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > odpowiadam jak tylko mogę uprzejmie, to znaczy zwięźle> oraz w naszym starożytnym języku łacińskim, który, jako> moje narzędzie, nie może być rzecz jasna ani doskonały,> ani płynny, ani piękny.Z pewnością może, tyle, że przecież nie taka miała być tutaj jego rola..  Serdecznie pozdrawiam naszego czołowego Poliglotę forum!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Przepraszam za opóźnienie.Nie warto przepraszać za opóźnienie, skoro jest się w zapominaniu, czy opóźnianiu konsekwentnym. Posty Andrzeja.51 znów czekają od tygodnia na ustosunkowanie się: www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w642237www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w642238www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w642239www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w642240www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w642242www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w642243www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w642245Proszę wybaczyć, jeśli który pominąłem. Panie Elaspie, bardzo proszę u udzielenie mi informacji - chciałbym mieć pewność czy Pan odpisze, może skończyły się Panu argumenty, względnie może stracił Pan zainteresowanie całą sprawą i jak zwykle Interlokutor wzbudził w Panu tylko śmiech. Wasza rozmowa była dla mnie wielce zajmująca. Pozdrawiam i życzę miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Zrobię to oczywiście w wolnej chwili, jakkolwiek cokolwiek dziwię się, że jestem do tego zmuszony w rozmowie ze znawcą tematyki biblijnej.Ja też dziwię się, że człowiek, który tak autorytatywnie wypowiada o tym co Jezus sobie myślał nie wie, iż do znajomości Nowego Testamentu raczej greka (koine) się przydaje lub język gmin żydowskich - aramejski niż łacina. Wulgata, to jednak już jest przekład wraz z redakcją. (Najstarszym dokumentem wzmiankującym istnienie łacińskiego przekładu Nowego Testamentu są spisane w 180 roku n.e. Akta męczenników ze Scillium.) Nie warto się niczym popisywać, gdy nie jest się naprawdę dobrym w jakieś dziedzinie. PS. www.racjon(*).php/s,447659/z,0/d,61#w459008@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Ja też dziwię się...
bo nie zauważył Pan tego zdania, które napisałem odnośnie łaciny:
"Na pewno jest bliższa oryginałowi (grece, a nawet aramejskiemu) aniżeli przekład polski."
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Cytat już z drobną korektą: Ja też dziwię się, że człowiek, który tak autorytatywnie wypowiada o tym co Jezus sobie myślał. (nie wie, iż) Do znajomości Nowego Testamentu raczej greka (koine) się przydaje lub język gmin żydowskich - aramejski niż łacina. Wulgata, to jednak już jest przekład wraz z redakcją. > >>>Ja też dziwię się...> bo nie zauważył Pan tego zdania, które napisałem odnośnie łaciny: "Na pewno jest bliższa oryginałowi (grece, a nawet aramejskiemu) aniżeli przekład polski."Tak, raczej umknęło mi to Pańskie zdanie i za to przepraszam, ale gdy przeczyta Pan moją wypowiedź (z drobną korektą) to widać, że tak wiele Pańska tu wiedza w sensie mojej wypowiedzi by nie zmieniła. Choć tu istotniejszym jest to skąd Pan powziął taki sąd, iż przekład łaciński jest bliższy oryginałowi niż przekład polski - zresztą, który polski przekład, gdyż było ich wiele. Na przykład sporo tu wnosi przekład Krzysztofa SyktyNie zauważył Pan też jak widzę mojego linka: Jezus i jego apostołowie mówili po aramejsku używając zrozumiałej dla nich symboliki, a nie wolno też przy tym zapominać o bardzo bogatej symbolice (nawet liter) występującej w bliskim (szczególnie na obszarach judeo-palestyny) hebrajskim i jego kulturze, z której wywodził się Jezus.
To co znajdujemy w Nowym Testamencie, to posklejane kawałeczki (napisane także po aramejsku), wielokrotnie przeredagowywane na większą "chwałę bożą".
Nie tak łatwo się do tego dobrać. Poniżej anonimowy - z internetu - tekst jakiegoś chrześcijanina: Jezus wg tego co czytaliśmy złamał chleb, rozdał go uczniom i powiedział - "To jest ciało moje". Chciałbym wskazać, podjąć 1 sugestię. W pierwotnym tekście aramejskim, jako że Jezus używał języka aramejskiego, nie zostało użyte słowo "jest". Mówię to na podstawie Słownika Biblijnego ojca Hugolina Lantkamera wydanego w Katowicach w 1990 roku. Właśnie ten autor stwierdza w słowniku, że tam nie zostało użyte słowo "jest". Podobny pogląd prezentuje Brus Miln autor książki "Poznaj prawdę - kompendium teologii chrześcijańskiej". Autor ten mówi że słowa Jezusa w Łukasza 22:19 które w naszych przekładach brzmią: "To jest ciało moje, które się za was daje" po aramejsku brzmiały: "To chleb, moje ciało wydane za was". Taka konstrukcja słowna, taka konstrukcja zdania wymaga zastosowania właściwego słowa przy tłumaczeniu, przy przekładzie na nasze języki. Tłumacze zastosowali słowo "jest", jednak również słowo "jest" mimo tego że nie występowało w języku aramejskim, nawet jeżeli występuje w naszych przekładach Biblii, to słowo "jest" posiada sens zarówno dosłowny jak i przenośny. Słowo "jest" może znaczyć także, po pierwsze - "oznacza", po drugie - "reprezentuje", po trzecie - "przedstawia", po czwarte - "symbolizuje". Są tego liczne przykłady, liczne przykłady przenośnego rozumienia słowa "jest" znajdujemy w Nowym Testamencie, w nauczaniu Jezusa. Jezus np. mówi o sobie w Jana 10:9
"JA JESTEM DRZWIAMI; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie."
W Jana 15:1
"JA JESTEM PRAWDZIWYM KRZEWEM WINNYM, a Ojciec mój jest winogrodnikiem."
W Mat. 13:38
"Rola zaś, to świat, a dobre nasienie, to synowie Królestwa, kąkol zaś, to synowie Złego."
Jezus mówi "rolą zaś jest świat", nie możemy powiedzieć tutaj, że rzeczywiście świat jest glebą, albo że Jezus jest krzewem winnym, w sensie stricte że jest krzewem winnym. Dlatego że Jezus jest człowiekiem, nie krzewem winnym. Więc słowo "jest" albo "jestem" oznacza, reprezentuje, przedstawia, symbolizuje. Pan Jezus często posługiwał się językiem metaforycznym w czasie swoich kazań, w czasie swojego głoszenia. Uczniowie przyzwyczaili się do tego typu stwierdzeń, dlatego nie wyrazili wcale zdziwienia. Podobny pogląd prezentuje Pan Jan Grodzicki który napisał książkę "Kościół dogmatów i tradycji" na stronie 96 mówi on następujące słowa: "Gdyby Jezus użył słowa "jest" w znaczeniu innym, to jest w znaczeniu dosłownym, zmuszony byłby okoliczność tą w osobliwy sposób uczniom wyjaśnić, gdyż w naturalnym porządku rzeczy chleb przaśny był zawsze tylko chlebem przaśnym, a wino winem i niczym więcej. Dosłowny sens wypowiedzi Chrystusa wymagałby ze strony apostołów przyjęcia absurdu i nie mógłby się obejść bez dodatkowych wyjaśnień. A Pismo Święte nigdzie o nich nie wspomina. Przenośny sens Eucharystycznej wypowiedzi Chrystusa nie nastręczał trudności i harmonizował z metaforycznym sposobem katechezy Jezusowej do czego apostołowie byli przyzwyczajeni. Był całkowicie zrozumiały na tle Staro- i Nowotestamentowej symboliki. Chleb i wino stanowiły w tym wypadku Nowotestamentowe symbole ciała i krwi Pańskiej na wzór Starotestamentowego Baranka Paschalnego reprezentującego ciało i krew Chrystusa jako Baranka Bożego. Powróćmy do symboliki Paschy. Żydzi mieli łamać przaśny chleb, aby pamiętać. Żydzi zabijali Baranka, czyli można powiedzieć że łamali jego ciało. Jezus złamał chleb i powiedział: "To ciało moje". Inaczej powiedział, zgodnie ze znaczeniem Paschy - "Tak jak zabity został Baranek, tak jak zostało złamane jego ciało, tak będzie złamane moje ciało". Na podstawie Izajasza 53:5 Jak już choćby tylko z powyższego wynika, iż tu to nawet sama wielojęzyczność w językach starożytnych nie wystarcza - tu trzeba wiedzieć i rozumieć znacznie więcej. synopsa.pl/biblistyka-inaczej/Dlatego tak cenne są na naszym forum wypowiedzi wielkiego erudyty w zakresie biblistyki nowotestamentowej pana Andrzeja.51, któremu braków w wiedzy filozoficzno-religioznawczej, czy teologicznej też zarzucić nie można. Sporo się uczę od Pana - Panie Andrzeju i za to dziękuję. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Oryginalnym językiem wszystkich pism NT jest język grecki. >> Jezus z kolei mówił po aramejsku, najprawdopodobniej posługiwał > się również hebrajskim. Łacina ma się do tego nijak. > Na pewno jest bliższa oryginałowi (grece, a nawet aramejskiemu) aniżeli przekład polski.
Po pierwsze, czyż logika nie nakazuje przedkładać cytatów z greki, względnie odtwórczo sugerować zdania po aramejsku z możliwie wiernym tłumaczeniem znaczeń na polski, z pominięciem łaciny? Pod drugie, w rozmowie staramy się być zrozumiali również dla drugiej strony. Oprócz płynących z tego zysków wyrażamy tym dla swojego adwersarza szacunek. Jeśli natomiast zamierza Pan bawić się z kimś w ciuciubabkę, to uczciwość nakazuje oznajmić mu to a priori. Stawia to jego i siebie w sytuacji jasnej.
> Zrobię to oczywiście w wolnej chwili, jakkolwiek cokolwiek > dziwię się, że jestem do tego zmuszony w rozmowie ze znawcą tematyki biblijnej.
Pana zdziwienie dla meritum rozmowy znaczenia nie ma, choć o osobie, jej ambicjach i podejściu do bliźnich trochę mówi. Który to już raz ten numer z brzytwą Panie Elaspie? Miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | 11 na 11 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Dziwię się, naprawdę bardzo się dziwię, że Pan rozmowę tę uznaje za autentyczną. Widocznie jednak - jak mówią niektórzy - nadajemy na innych falach. Nie będę oczekiwał odpowiedzi na pytanie, czy wie Pan może, jak ów diabeł wyglądał (czy jego wygląd odpowiadał np. wizerunkowi diabła przekazanemu przez tradycję). > Jest Pan niepoważny - ostatni raz odpisuję na tego rodzaju sugestię, gdyż naprawdę szkoda mojego czasu na dyskusję na takim poziomie. Nie powiedziałem, że wierzę w realność rozmowy Jezusa z diabłem, tzn. realność samego diabła.
To raczej Pan jest niepoważny. To Pan, a nie ja - powołuje się na wymyśloną scenę "kuszenia na pustyni", w której mowa jest o rozmowie Jezusa z diabłem, by w ten sposób bronić swego twierdzenia, że Jezus był synem Bożym i za takiego się uważał. A teraz - jakże nieporadnie - próbuje Pan na mnie zrzucić winę za to, że przytacza Pan tę scenę jako argument w dyskusji.
>Tym, co należy wziąć pod uwagę, jest ewentualne przekonanie Jezusa, że odbył on rozmowę z diabłem. Tym, co jest przedmiotem oceny, jest bowiem to, za kogo Jezus się uważał. Aby Jezus był przekonany, że jest synem Boga nie było potrzebne, był faktycznie kuszony przez diabła - wystarczy do tego to, że był przekonany, że był kuszony.
Ewangelie nie dostarczają żadnego dowodu na to, że Jezus był przekonany o swojej rozmowie z diabłem. Na czym Pan opiera taki wniosek? Proszę wskazać te fragmenty NT, z których to wynika. Nieautentyczność sceny kuszenia aż kłuje w oczy. A pan powołując się na nią próbuje coś ugrać. Nie potrafię tego zrozumieć. To ja, a bynajmniej nie Pan, powinienem stwierdzić, że szkoda mojego czasu na dyskusję na takim poziomie.
>Jezus, przebywając na pustyni, mógł odnieść (mylne) wrażenie, że słyszy jakieś głosy i mógł przekazać uczniom swoje doświadczenie uważając, że było ono (rzeczywistą) rozmową z diabłem.
Większość poważnych badaczy odrzuca autentyczność tej sceny. To dodatek redakcyjny ściągnięty ze źródła Q, wzorowany na żydowskim midraszu. Widać tu wyraźnie rabiniczny charakter dyskusji Jezusa z szatanem, polegającej na argumentowaniu za pomocą cytatów ze Starego Testamentu. Proszę wziąć przykładowo wersję kuszenia przedstawioną przez Mateusza i zwrócić uwagę, że odpowiedzi Jezusa są cytowaniem wersetów z Deuteronomium: kolejno Pwt 8, 3; 6, 16 i 6, 13. Nawet pobyt na pustyni musiał trwać 40 dni, bo to dość ważna liczba wzięta ze Starego Testamentu. Podczas potopu deszcz padał przez 40 dni i nocy (zob. Rdz 7, 12). Mojżesz przebywał 40 dni na górze Synaj podczas odnowienia przymierza (zob. Wj 34, 28). On również nie jadł i nie pił przez te 40 dni. I wreszcie Eliasz szedł czterdzieści dni i nocy na górę Choreb (zob. 1 Krl 19, 8). Tak więc Jezus także musiał przebywać na pustyni przez 40 dni i nocy, z tą jednak różnicą, że Mojżesz i Eliasz w tych scenach rozmawiali z Bogiem, a Jezus tylko z aroganckim diabłem.
>Konkludując: Jezus mógł się uważać za Syna Boga (rozumianego ściślej niż w tym sensie, w jakim pobożny Żyd był s. B.) pod wpływem doświadczenia, jakie miał na pustyni. Nie ma w tym względzie większego znaczenia, czy doświadczenie to było wiarygodne, czy nie. Mogło być snem, halucynacją, którą wziął za rzeczywistość, a która wzięta w ten sposób spowodowała w nim przekonanie, że jest Synem Boga.
Zdumiewające rzeczy Pan tu po raz kolejny już wypisuje. To co Pan pisze rozumiem tak, że dla katolika nie są ważne fakty, lecz znaczenie mają sny, iluzje, przywidzenia, fatamorgany. Dla Pana nie jest ważne to, czy Jezus był czy też nie był Synem Bożym. Ważne jest natomiast to, co w tej kwestii mu się wydawało, czy też przyśniło lub przywidziało w jakichś widzeniach czy innych marach. No i cóż ja tu mogę jeszcze dodać? Wyjątkowo zła i niepoważna konkluzja.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | |  | 12 na 12 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Uwaga druga: tylko jedno z tych życzeń powtarza się w obu ewangeliach, drugie w każdej z nich jest inne.> Cóż z tego? Gdyby przekazy były identyczne, byłby to dla Pana dowód nieautentyczności. I tak źle, i tak niedobrze.Gdyby nawet przekazy były identyczne, nadal twierdziłbym, że scena kuszenia na pustyni nie ma żadnego historycznego podłoża. > >Uwaga trzecia: niezrozumiałe jest - a wątpliwość ta rodzi się również u katolików - że diabeł, czy też inny szatan, wodził za sobą Jezusa, Syna Bożego (Boga), ustawiał go na jakiejś górze, potem na szczycie Świątyni, miał czelność stawiać jakieś żądania. A Syn Boży na to wszystko pozwalał?> To, że czegoś Pan nie rozumie, nie jest chyba żadnym argumentem.Ależ ja rozumiem, doskonale rozumiem, że scena przedstawiająca rozmowę Jezusa z diabłem nie opisuje zdarzenia historycznego Jest to klasyczny żydowski midrasz, którego celem jest wykazanie, że Jezus oparł się kuszeniu diabła i wykazał całkowite podporządkowanie Bogu. Pisałem już o tym w jednej z wcześniejszych wypowiedzi. To co piszę bynajmniej nie oznacza, bym kwestionował, że po chrzcie Jezus świadomie udał się na jakiś czas w odosobnione miejsce, by np. jeszcze raz w samotności przemyśleć cele swojej przyszłej misji. Być może tak było. Ale żadnego diabła na pewno tam nie spotkał. A może rację ma Jan, który o niczym takim nie wspomina, a wręcz wyklucza możliwość takiego wydarzenia. Nie wydaje mi się jednak, by miało to jakieś większe znaczenie. > U których katolików rodzi się owa wątpliwość?Na przykład u profesora J.M. Rymkiewicza, który w eseju Przez zwierciadło napisał na temat sceny kuszenia (cytuję za H. Eilstein, Biblia w ręku ateisty, s. 608): "Coś takiego nie mogło się wydarzyć, diabeł nie mógł przecież nosić Boga i stawiać Go na wieżach i górach, więc to jest literatura, więc to jest zmyślone. (...) Dopuszczenie, że w Piśmie jest trochę literatury, otwiera więc drogę do uznania, że wszystko jest w nim literaturą, że nie jest ono Pismem". > >U synoptyków Duch zabrał Jezusa na pustynię zaraz po chrzcie. Jan natomiast scenę kuszenia pominął w swojej ewangelii. U niego już nazajutrz po "chrzcie" (mam nadzieję, że wie Pan, dlaczego w tym przypadku słowo "chrzest" ująłem w cudzysłów) powołał pierwszych uczniów, następnego dnia podobnie. W ten sposób Jan zaprzeczył relacjom synoptyków, a na pobyt Jezusa na pustyni i kuszenie jakoś miejsca nie znalazł.> To jest co najwyżej wątpliwość, ale nie jest to argument dyskwalifikujący.Nic dla Pana nie znaczą pewne różnice w opisie sceny kuszenia u synoptyków. Nic dla Pana nie znaczy również zasadnicza w tej kwestii sprzeczność między synoptykami a Janem. Nowy Testament pełen jest znacznie większych różnic i sprzeczności. Zapewne one dla Pana nic również nie znaczą. Co najwyżej wzbudzą na krótko jakieś tam wątpliwości, które i tak rozstrzyga Pan na rzecz autentyczności nowotestamentowych scen. Niczego innego się zresztą po Panu nie spodziewam. > >>(...) a zwłaszcza Mt 25, 31-34:> >Słowa te pochodzą z uznawanej za nieautentyczną przypowieści o sądzie ostatecznym (Mt 25, 31-46). (...)> Proszę o podanie odniesień do literatury, w której wykazuje się nieautentyczność tej przypowieści. Przez kogo "są zaliczane do nieautentycznych"? Przecież nie przez biblistów np. katolickich. Proszę w miarę możliwości operować faktami oraz przedłożyć literaturę.Dostatecznie dużo napisałem już na temat przypowieści o sądzie ostatecznym. Jeśli chce Pan wiedzieć coś jeszcze na ten temat, to proszę czytać, dużo czytać. Wtedy dowie się Pan, jacy naukowcy zaliczają tę przypowieść do nieautentycznych. Niekoniecznie jednak musi Pan sięgać do dzieł biblistów katolickich. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | 12 na 12 | Andrzej.51 (15814 punktów) | (2) Faktem jest niewątpliwie, że Jezus jest często nazywany w Nowym Testamencie "synem Bożym". Faktem jest jednak również, że na podstawie Nowego Testamentu nie da się wykazać, że sam Jezus głosił swe boskie synostwo w dosłownym znaczeniu.
Jezus nigdy nie nazywał siebie "Synem Bożym" ani nawet "Mesjaszem". Gdy inni pytali go o jego godność mesjańską zazwyczaj uchylał się od odpowiedzi. Na podstawie zachowanego świadectwa Nowego Testamentu można śmiało uznać, że sam Jezus uważał się co najwyżej za proroka. Dyskusyjne jest, by uważał się za kogoś o szczebel od proroka wyższego, czyli za Mesjasza. Zachowane wersety z Nowego Testamentu są w tej kwestii niejednoznaczne, ale raczej przemawiają za tym, że tak nie uważał. Był prawowiernym Żydem, zakorzenionym mocno w żydowskiej tradycji i religii. Nawet nie przyszłoby mu do głowy, by nazywać się kimś więcej niż prorokiem. Gdyby tak myślał i co nie daj boże oświadczył to publicznie, to przez Żydów, a w tym bez wątpienia również przez swych zwolenników, którzy tak jak on byli Żydami, zostałby uznany za obłąkanego bluźniercę.
Proszę zwrócić uwagę, że termin "syn Boży" nie pojawił się w Biblii dopiero w odniesieniu do Jezusa, lecz znany jest już z pierwszych kart Starego Testamentu - podam przykładowo: Rdz 6, 2.4; Wj 4, 22; (Pwt 32, 8); Ps 29, 1; 89, 7.27-28; Jr 31, 20; Oz 11, 1; Dn 3, 25; itp. Proszę zwrócić uwagę na słowa, które Bóg powiedział do Natana na temat Dawida: Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem (...) (2 Sm 7, 14) i proszę je porównać ze słowami, które Bóg skierował do Jezusa w czasie chrztu: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam umiłowanie (zamiennie: Ciebie dziś zrodziłem) (Łk 3, 22; por. Mk 1, 11 = Mt3, 17). Czy widzi Pan jakąś różnicę między tymi dwoma synami Bożymi.
W podanych wersetach tytuł "syn Boży" odnosi się m.in. do istot niebiańskich, do wszystkich Żydów, do pobożnych Żydów, do oczekiwanego Mesjasza. Proszę zajrzeć do ksiąg apokryficznych Starego Testamentu (Syracha, Jubileuszów), do zwojów z Qumran. Zobaczy Pan ilu tam dopiero jest synów Bożych.
Tylko dwa wersety z Nowego Testamentu mogą być brane pod uwagę jako wyraz utożsamiania się Jezusa z synem Bożym. Chodzi tu o: Mk 13, 32 (z całej wypowiedzi Jezusa 13, 30-32) = Mt 24, 36 oraz Mt 11, 27 = Łk 10, 22. Werset Mt 28, 19: (...) w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego nie może być brany pod uwagę, jako zdecydowanie późniejszy dodatek Do Ew. Mateusza i tylko w niej występujący. Odrzucić również należy słowa przypisywane Jezusowi podczas przesłuchania przed Sanhedrynem, skąd pochodzi znane zapytanie arcykapłanów: Czy Ty jesteś Mesjaszem, Synem Błogosławionego (Mk 14, 61 = Mt 26, 63 = Łk 22, 70). Proszę uważnie przeczytać odpowiedzi, jakich Jezus udziela w kolejnych ewangeliach, proszę zastanowić się dlaczego tylko u Marka ta odpowiedź jest twierdząca i dlaczego korygują ją przepisujący od niego Mateusz i Łukasz. Proszę również zastanowić się, dlaczego u Jana arcykapłani nie zadali tego pytania Jezusowi. I na koniec niech się Pan zastanowi, dlaczego tej sceny nie można brać pod uwagę.
Pozostają zatem dwa wcześniej zasygnalizowane: Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec (Mk 13, 32); Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić Mt 11, 27).
W wersetach nie występuje jednakże zwrot "syn Boży", lecz jedynie słowo "Syn" (w odniesieniu do relacji Jezusa z Bogiem jako Ojcem). Badacze są tu jednak dość zgodni: słowa Jezusa z pierwszego przykładu są najprawdopodobniej autentyczne, lecz dowodzą jedynie, iż Jezus daje do zrozumienia, że Syn nie jest równy Ojcu, lecz jest od niego niższy, natomiast słowa z drugiego przykładu, jako nazbyt Janowe i nie pasujące do stylu Ewangelii Mateusza, nie są autentycznymi słowami Jezusa, lecz są bezwzględnie późniejszym dodatkiem.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Tylko dwa wersety z Nowego Testamentu mogą być brane pod uwagę jako wyraz utożsamiania się Jezusa z synem Bożym. Chodzi tu o: Mk 13, 32 (z całej wypowiedzi Jezusa 13, 30-32) = Mt 24, 36 >oraz Mt 11, 27 = Łk 10, 22.
>Werset Mt 28, 19: (...) w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego nie może być brany pod uwagę, jako zdecydowanie późniejszy dodatek Do Ew. Mateusza i tylko w niej występujący.
Proszę o dowód, że jest to "zdecydowanie późniejszy dodatek" (co znaczy "zdecydowanie późniejszy"?).
Generalnie rzecz ujmując - śmieszne i niedorzeczne wywody wynikające albo z niezauważenia albo odrzucenia w całości Mt 25, 31-34 (na odrzucenie trzeba mieć jednak dowód, którego Pan nie przedstawił). Chyba nie każdy syn Boży (tj. prawowierny Żyd) i nie każdy prorok będzie przeprowadzać Sąd Ostateczny!
Można powiedzieć, że synostwo Jezusa w stosunku do Boga polega na tym, że 1) został posłany przez Boga, 2) będzie po wypełnieniu tej misji sądzić żywych i umarłych u Jego boku.
Jezus stwierdza zaś zarówno 1), jak i 2).
|
|
| | | | | | |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Werset Mt 28, 19: (...) w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego nie może być brany pod uwagę, jako zdecydowanie późniejszy dodatek do Ew. Mateusza i tylko w niej występujący.> Proszę o dowód, że jest to "zdecydowanie późniejszy dodatek" (co znaczy "zdecydowanie późniejszy"?).Napisałem już powyżej, że pomija Pan pewne fragmenty moich wypowiedzi. Tym razem jednak pominął Pan milczeniem niemal całą moją wypowiedź. Nie ustosunkował się Pan ani jednym słowem m.in. do następujących kwestii, które w niej poruszyłem: (1) że Jezus uważał się co najwyżej za proroka i nawet nie przyszłoby mu do głowy, by nazywać się kimś więcej; (2) że termin "syn Boży" znany jest już z pierwszych stronic Rdz, a w ST wielu było synów Bożych przed Jezusem; (3) że z "synami Bożymi" można się również spotkać w apokryfach ST oraz w zwojach z Qumran nad Morzem Martwym. Zamiast podjąć ze mną dyskusję, prosi mnie Pan o udowodnienie, że Mt 28, 19 jest "zdecydowanie późniejszym dodatkiem" do Ew. Mateusza. To nie jest normalna dyskusja. Ja już swoją opinię o Mt 28, 19 napisałem. Czas na to, by Pan coś na ten temat napisał. Czy potrafi Pan to zrobić? Czy ma Pan w kwestii autentyczności tego wersetu jakieś wątpliwości, czy też jego autentyczność jest dla Pana oczywista? Proszę coś wreszcie napisać. > Generalnie rzecz ujmując - śmieszne i niedorzeczne wywody wynikające albo z niezauważenia albo odrzucenia w całości Mt 25, 31-34 (na odrzucenie trzeba mieć jednak dowód, którego Pan nie przedstawił).W poprzedniej wypowiedzi kilka słów na ten temat napisałem wskazując w skrócie, z jakich powodów te słowa Jezusa są uznawane za nieautentyczne. Jeśli Pan ma inne zdanie, to nic nie stoi na przeszkodzie, by udowodnić, że nie mam racji. > Chyba nie każdy syn Boży (tj. prawowierny Żyd) i nie każdy prorok będzie przeprowadzać Sąd Ostateczny!Ten, o którym piszemy, tj. Jezus z Nazaretu, syn Marii i Józefa, zmarły na krzyżu najprawdopodobniej w 30 roku n.e., też sądu ostatecznego nie przeprowadzi. Zresztą nigdy tego nie planował. > Można powiedzieć, że synostwo Jezusa w stosunku do Boga polega na tym, że 1) został posłany przez Boga, 2) będzie po wypełnieniu tej misji sądzić żywych i umarłych u Jego boku.> Jezus stwierdza zaś zarówno 1), jak i 2).Niezbyt dokładnie. Należy powiedzieć, że synostwo Jezusa w stosunku do Boga polega na tym, iż Jezus był przekonany o jakichś szczególnych więziach łączących go z Bogiem, polegających na tym, że to właśnie jemu, a nie komuś innemu, Bóg powierzył szczególną misję głoszenia królestwa Bożego i przygotowania Żydów na jego rychłe nadejście. Pomiędzy "został posłany przez Boga" a "był przekonany, że został posłany przez Boga" istnieje ogromna różnica. Odnośnie punktu 2) - wypowiedziałem się powyżej. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Nie ustosunkował się Pan ani jednym słowem m.in. do następujących kwestii, które w niej poruszyłem:
>(1) że Jezus uważał się co najwyżej za proroka i nawet nie przyszłoby mu do głowy, by nazywać się kimś więcej; >(2) że termin "syn Boży" znany jest już z pierwszych stronic Rdz, a w ST wielu było synów Bożych przed Jezusem; >(3) że z "synami Bożymi" można się również spotkać w apokryfach ST oraz w zwojach z Qumran nad Morzem Martwym.
Dlatego, że wystarczającym kontrargumentem jest dla mnie Mt 25, 31-34. Jeżeli Jezus faktycznie wypowiedział słowa tam zawarte, nie mają większego znaczenia kwestie 1)-3).
>Zamiast podjąć ze mną dyskusję, prosi mnie Pan o udowodnienie, że Mt 28, 19 jest "zdecydowanie późniejszym dodatkiem" do Ew. Mateusza. >To nie jest normalna dyskusja. >Ja już swoją opinię o Mt 28, 19 napisałem. Czas na to, by Pan coś na ten temat napisał.
Tak, ale chodzi o dowód nieautentyczności, a nie o Pana przekonanie o nieautentyczności. Proszę więc o przedłożenie świadectw.
>> Jezus stwierdza zaś zarówno 1), jak i 2).
>Niezbyt dokładnie.
>Należy powiedzieć, że synostwo Jezusa w stosunku do Boga polega na tym, iż Jezus był przekonany o jakichś szczególnych więziach łączących go z Bogiem, polegających na tym, że to właśnie jemu, a nie komuś innemu, Bóg powierzył szczególną misję głoszenia królestwa Bożego i przygotowania Żydów na jego rychłe nadejście.
A śmierć na krzyżu (w celu odkupienia)? O niej też Pan zapomniał, tak jak o Sądzie Ostatecznym? Śmierć i odkupienie to chyba coś więcej niż głoszenie słowa Bożego.
Jeżeli Jezus uważał się tylko za + - proroka, nie miałby żadnych powodów, by godzić się na śmierć na krzyżu i by jakoś do niej dążyć, a przynajmniej nie sprzeciwiać się jej (jakie znaczenie ma śmierć proroka? Co w ten sposób prorok chciałby osiągnąć?). Jeżeli się godził, oznacza, że uważał się za kogoś "więcej" niż tylko za posłannika przekazującego naukę Boga. Przypominam też Panu, że właśnie za to "więcej", za co się uważał, został też skazany.
>Pomiędzy "został posłany przez Boga" a "był przekonany, że został posłany przez Boga" istnieje ogromna różnica.
Cały czas mowa o tym, za kogo Jezus się uważał.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Cały czas mowa o tym, za kogo Jezus się uważał. 13 Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: "Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?" 14 A oni odpowiedzieli: "Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków". 15 Jezus zapytał ich: "A wy za kogo Mnie uważacie?" 16 Odpowiedział Szymon Piotr: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego". 17 Na to Jezus mu rzekł: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. 18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. 19 I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie". 20 Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. Tyle iż zanim zacznie się to rozważać należy rozważyć prawdziwość tego zapisu. Dopiero później warto rozważać ewentualność prawdy w nim zawartej.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 10 na 10 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Nie ustosunkował się Pan ani jednym słowem m.in. do następujących kwestii, które w niej poruszyłem:> >(1) że Jezus uważał się co najwyżej za proroka i nawet nie przyszłoby mu do głowy, by nazywać się kimś więcej;> >(2) że termin "syn Boży" znany jest już z pierwszych stronic Rdz, a w ST wielu było synów Bożych przed Jezusem;> >(3) że z "synami Bożymi" można się również spotkać w apokryfach ST oraz w zwojach z Qumran nad Morzem Martwym.> Dlatego, że wystarczającym kontrargumentem jest dla mnie Mt 25, 31-34. Jeżeli Jezus faktycznie wypowiedział słowa tam zawarte, nie mają większego znaczenia kwestie 1)-3).Kilkakrotnie wypowiadałem się już na temat tej sceny: www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w640051www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w642237www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w642238Z tego co napisałem wynika, że przypowieść o sądzie ostatecznym Mt 25, 31-46 nie jest sceną historyczną. W tej scenie nie przemawia Jezus, tylko wczesny Kościół. A skoro tak, to jednak znaczenie ma to, co napisałem w punktach (1), (2) i (3). Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Zamiast podjąć ze mną dyskusję, prosi mnie Pan o udowodnienie, że Mt 28, 19 jest "zdecydowanie późniejszym dodatkiem" do Ew. Mateusza. To nie jest normalna dyskusja. Ja już swoją opinię o Mt 28, 19 napisałem. Czas na to, by Pan coś na ten temat napisał.> Tak, ale chodzi o dowód nieautentyczności, a nie o Pana przekonanie o nieautentyczności. Proszę więc o przedłożenie świadectw.Powinien Pan rozumieć, że tu nie ma dowodów ani na "tak", ani na "nie". Przedstawię natomiast mocne argumenty świadczące na rzecz nieautentyczności tych słów Jezusa. Kilka słów już na ten temat napisałem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w639911www.racjonalista.pl/forum.php/s,638616#w642238Teraz czas na kolejne argumenty. (A) Przypomnę jeszcze raz treść trynitarskiego nakazu przypisywanego Jezusowi: Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28, 19-20). Słowa te wypowiedział rzekomo "zmartwychwstały" Jezus do swoich uczniów na górze w Galilei. Znane są one wyłącznie z Ewangelii Mateusza. Słowami tymi Jezus nakazał uczniom udzielanie chrztu "wszystkim narodom". Nakaz chrzczenia wszystkich ludzi (nakaz światowej misji) jest jaskrawo sprzeczny ze słowami Jezusa, w których jednoznacznie stwierdza, że jego misja skierowana jest wyłącznie do Żydów: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela (Mt 15, 24), a także z tymi słowami, w których zakazuje swoim uczniom zbliżania się do nie-Żydów (pogan i Samarytan): Tych to dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela (Mt 10, 5-6). W tym kontekście należy również umieścić te słowa Jezusa, w których pogan określa słowami "szczenięta" ("psy") oraz "wieprze" ("świnie"): Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom (Mk 7, 27; Mt 15, 26), Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie (Mt 7, 6). To są autentyczne słowa Jezusa. W tej kwestii nie można mieć żadnych wątpliwości. W słowach tych jednak Jezus jawi się jako zwolennik absolutnego ekskluzywizmu żydowskiego. A skoro te słowa są ponad wszelką wątpliwość autentyczne, to nie mogą być równocześnie autentyczne słowa nakazujące misję powszechną (Mt 28, 19), tj. misję również wśród pogan. Silnym argumentem przemawiającym za autentycznością powyższych słów Jezusa jest również postępowanie ap. Piotra, który od początku - zgodnie m.in. z nakazem Jezusa - opowiadał się za głoszeniem ewangelii wyłącznie wśród Żydów. Jemu również żydowski ekskluzywizm zabraniał zwracania się do gojów i przyjmowania ich do rodzącego się ruchu Jezusa. (B) Z wersetu Mt 28, 19 wynika również, że chrzest winien być udzielany "w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Jednak o takiej "formule" chrztu nie ma mowy nie tylko w żadnym innym miejscu którejkolwiek z ewangelii, lecz również nigdzie indziej w Nowym Testamencie. W Dziejach Apostolskich chrzest udzielany jest "w imię Jezusa" (np. Dz 2, 38 oraz 10, 48). U Pawła mamy chrzest "w Chrystusie". Formuła trynitarna - Ojciec, Syn i Duch Św. - w Nowym Testamencie występuje wyłącznie w cytowanym Mt 28, 19. Poza Nowym Testamentem po raz pierwszy formuła ta pojawia się dopiero w Didache 7, 1.3 z pierwszego ćwierćwiecza II wieku n.e. (C) To, co napisałem powyżej w (A) i (B) jasno wskazuje na późne pochodzenie Mt 28, 19 (jak i całego Mt 28, 18-20). (D) Jak już napisałem w punkcie (A) nakaz trynitarny "zmartwychwstały" Jezus wypowiedział do swoich uczniów na górze w Galilei. Natomiast Ewangelia Łukasza o tym objawieniu Jezusa nie wspomina. U Łukasza bowiem zmartwychwstały Jezus ukazał się uczniom nie w Galilei, lecz w Jerozolimie. I - co również ważne - nie polecił uczniom żadnej misji, żadnego chrzczenia. Wręcz przeciwnie - nakazał im "pozostać w mieście" (zob. Łk 24, 49). Jeszcze gorzej jest w Ewangelii Marka. "Zmartwychwstały" Jezus ukazuje się swoim uczniom dopiero w dłuższym zakończeniu ewangelii (Mk 16, 9-20), zgodnie uznawanym przez badaczy za nieautentyczny, późniejszy dodatek. Objawienie miało miejsce w Galilei (czyli tak, jak u Mateusza, a inaczej, niż u Łukasza). Uczniom nakazał misję powszechną i udzielanie chrztu, ale nie powołał trynitarnej formuły chrzczenia. Wnioski, z tego co napisałem w powyższych punktach od (a) do (D) może Pan sam wyciągnąć. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>> Jezus stwierdza zaś zarówno 1), jak i 2). >>Niezbyt dokładnie. >>Należy powiedzieć, że synostwo Jezusa w stosunku do Boga polega na tym, iż Jezus był przekonany o jakichś szczególnych więziach łączących go z Bogiem, polegających na tym, że to właśnie jemu, a nie komuś innemu, Bóg powierzył szczególną misję głoszenia królestwa Bożego i przygotowania Żydów na jego rychłe nadejście. Pomiędzy "został posłany przez Boga" a "był przekonany, że został posłany przez Boga" istnieje ogromna różnica. > A śmierć na krzyżu (w celu odkupienia)? O niej też Pan zapomniał, tak jak o Sądzie Ostatecznym? Śmierć i odkupienie to chyba coś więcej niż głoszenie słowa Bożego.
Stwierdzam po raz kolejny: o niczym nie zapomniałem. Nie zapomniałem o sądzie ostatecznym, bo Jezus na ten temat nic nie mówił. Dokładnie z tego samego powodu nie wspomniałem o "odkupieńczej" śmierci Jezusa na krzyżu. Jezus nic od nikogo (od Boga -?) nie wykupił. Jego śmierć była taką samą śmiercią, jak śmierć wszystkich innych ludzi. Umarł i wszelkie oznaki życia w sposób nieodwracalny ustały.
Niczego swoją śmiercią nie odkupił, zmazy grzechu pierworodnego swoją śmiercią nie usunął, bo ani grzechu pierworodnego nie było, ani żadna zmaza czy inne odium nie ciąży odwiecznie na ludzkości z powodu tego niebyłego grzechu. Jezus swojej śmierci na krzyżu ani nie planował, ani nie pożądał, o żadnym odkupieniu nawet nie myślał. Został aresztowany, następnie osądzony i ukrzyżowany, ponieważ popełnił bardzo poważny, nierozsądny błąd w nieodpowiednim czasie i w nieodpowiednim miejscu. Tym błędem było wywołanie incydentu (by nie użyć słowa "awantury") w Świątyni Jerozolimskiej w czasie Paschy czy też w wigilię tego święta. Gdyby tego incydentu nie wywołał najprawdopodobniej uszedłby z życiem i mógłby dalej poświęcić się swojej misji głoszenia królestwa Bożego. Wydarzenia zaczęły toczyć się zbyt szybko, a ich gwałtowność zaskoczyła Jezusa. Dał temu wyraz wypowiadając tuż przed śmiercią słowa: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? (Mk 15, 34 = Mt 27, 46). To są autentyczne słowa Jezusa, w odróżnieniu od tych nieautentycznych znanych z ewangelii Łukasza (23, 46) i Jana (19, 30). Te autentyczne słowa Jezusa, to okrzyk człowieka, który nie rozumie, co się z nim dzieje. To słowa wyrażające religijny brak zrozumienia.
> Jeżeli Jezus uważał się tylko za + - proroka, nie miałby żadnych powodów, by godzić się na śmierć na krzyżu i by jakoś do niej dążyć, a przynajmniej nie sprzeciwiać się jej (jakie znaczenie ma śmierć proroka? Co w ten sposób prorok chciałby osiągnąć?). Jeżeli się godził, oznacza, że uważał się za kogoś "więcej" niż tylko za posłannika przekazującego naukę Boga. Przypominam też Panu, że właśnie za to "więcej", za co się uważał, został też skazany.
A Pan w kółko to samo. Jezus nie godził się na śmierć, on tej śmierci nie chciał, nie planował i nie dążył do niej. Chciał żyć tak, jak ja chcę żyć i jak - w co nie wątpię - Pan również chce żyć. I to zapewne jak najdłużej.
Jezus nie został skazany na ukrzyżowanie za przestępstwa religijne. Nie mógł być skazany z takiego powodu, bo przestępstwa religijnego nie popełnił. Tylko niektóre przestępstwa religijne były karane śmiercią - głównie bluźnierstwo przeciw Bogu, głoszenie, że jest się Bogiem lub kimś mu równym oraz idolatria. Jezusowi żadnego z tych przestępstw nie można było zarzucić, bo żadnego z nich się nie dopuścił. Gdyby został skazany z powodów religijnych, wówczas ostateczny wyrok wydałby Sanhedryn, który wymierzał jeden z czterech sposobów egzekucji: ukamienowanie, spalenie, ścięcie i powieszenie. Tymczasem Jezus został skazany na śmierć przez ukrzyżowanie, a takie wyroki wydawały wyłącznie sądy świeckie.
A zatem Jezus został potraktowany i skazany jako przestępca polityczny niebezpieczny dla władz rzymskich. Za takie przestępstwa stawało się przed sądem świeckim, gdzie zapadał wyrok (w Judei wyrok wydawał Poncjusz Piłat, w Galilei Herod Antypas).
Wydana na Jezusa kara śmierci przez ukrzyżowanie była niewygodna zarówno dla ewangelistów, jak i dla późniejszych kompilatorów. Jeśli bowiem chciało się głosić Jezusa jako Mesjasza (Chrystusa) i syna Bożego, to należało go odizolować od wszelkich politycznych podejrzeń. Tym należy tłumaczyć znaczne różnice między ewangelistami w opisie podwójnego procesu nad Jezusem oraz widoczne w ewangeliach próby zdjęcia odpowiedzialności z Poncjusza Piłata i przerzucenie jej na Żydów.
> Cały czas mowa o tym, za kogo Jezus się uważał.
Zgadza się. Dyskutujemy o tym, za kogo uważał się Jezus. Napiszę więc Panu jeszcze raz, za kogo uważał się Jezus. W największym skrócie napiszę to tak: Jezus uważał się wyłącznie za człowieka - i za nikogo więcej.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >(...) więc jego ziemska rodzina nie była (z punktu widzenia Jezusa) zwykłą ziemską rodziną (chyba nie w każdej rodzinie rodzi się Mesjasz).
Mesjasz to nie syn Boży, a określenie to nie było nigdy dla Żydów boskim tytułem. Słowo "Mesjasz" (hebr. masziah, aram. mesziha, gr. christos) oznacza człowieka namaszczonego. Wyrażenie to odnoszone było nie tylko do Mesjasza-króla, ale także do mesjasza-kapłana. W ostatnich wiekach przed n.e. przez "Mesjasza" Żydzi rozumieli człowieka, który będzie królem z rodu Dawida, zwycięży pogan (czyli Imperium Rzymskie) oraz przywróci suwerenność narodowi. Jak Pan zapewne wie, Jezus tych warunków nie spełnił (pomijam kwestię ewentualnego pochodzenia Jezusa z królewskiego rodu). Trudno go nazwać Mesjaszem.
>Analogia, o której powyżej, nie musi więc zachodzić. Wraz z upadkiem tej analogii upada cały Pański wywód. Inaczej mówiąc: nie ma żadnej sprzeczności między sposobem, w jaki zwykły człowiek (nie będący Jezusem) powinien traktować swoją rodzinę, a sposobem, w jaki Jezus potraktował swoją np. w tym przypadku.
To jest rozumowanie, które może zaakceptować wyłącznie chrześcijanin - i nikt poza nim. Dla Pana Jezus był i Bogiem (Synem Bożym) i człowiekiem, a jako Syn Boży nie miał obowiązku dobrze traktować swojej ziemskiej matki, która go urodziła i wychowała. Dla mnie Jezus był tylko człowiekiem - i nikim więcej. Fakt ten czyni dalsze dywagacje bezsensownymi.
>Nasi przodkowie mawiali "co wolno wojewodzie...". Zapomina Pan, że Jezus był właśnie takim wojewodą, a przynajmniej za takiego się uznawał i jest przez chrześcijan uznawany.
Niczego nie zapomniałem: Jezus nie był Synem Bożym i absolutnie za takowego się nie uważał. Napisałem o tym powyżej. Faktem jest, że przez chrześcijan jest traktowany jako Syn Boży równy Bogu, jako jedna z trzech postaci tzw. Trójcy Świętej. Za równego Bogu również się nie uważał, twierdził nawet przeciwnie. Pojęcia Trójcy Świętej nie znał. Faktem jest również niezbitym, że Jezus przez swoich współczesnych, w tym również przez swych uczniów, a także przez pierwszych judeochrześcijan nie był uważany za Syna Bożego. Według nich Jezus jest (był) ponad zwykłymi śmiertelnikami, lecz poniżej transcendentnego Boga. On i Bóg nie należeli do tej samej kategorii.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 2. O tym, jak bardzo śmieszny i niedorzeczny jest zarzut, że "Jezus źle traktował swoją matkę" świadczy najlepiej fakt, że można w ten sposób zakwestionować ofiarę Jezusa na krzyżu, skoro tym czynem, któremu nie zapobiegł i do którego (być może) świadomie dążył, pogrążył swoją rodzinę w smutku, nie szanując uczuć swoich najbliższych, nie licząc się zbytnio z najbliższymi i ich losem.
Zarzut, że Jezus źle traktował swoją matkę nie jest śmieszny, gdyż wynika bezpośrednio z treści ewangelii. Najostrzej konflikt między Jezusem a Marią (i resztą rodziny) jest zarysowany w ewangeliach synoptycznych. Próbuje to nieco łagodzić Łukasz, autor trzeciej ewangelii, w której Maria odgrywa nieco ważniejszą rolę niż we wcześniejszych Mk i Mt. Lecz również u niego, tak jak w tych wcześniejszych ewangeliach, Jezus nie uznał za stosowne przywitać się z matką i braćmi. W Dziejach Apostolskich, późniejszych od ewangelii synoptycznych, które uznawane są również za dzieło Łukasza, Maria pojawia się wprawdzie fragmentarycznie, lecz nagle staje się jedną z pierwszych chrześcijanek (Dz 1, 14). Widać tu wyraźnie bardziej przychylną postawę wobec matki Jezusa. U Jana, którego ewangelia jest najpóźniejsza z ww. pism, nastawienie do Marii jest jeszcze bardziej przychylne (jest niemal centralną postacią na weselu w Kanie oraz pojawia się przed krzyżem - tych scen nie ma u synoptyków), lecz odnoszenie się Jezusa do niej nadal nie jest poprawne, choć lepsze niż u synoptyków. Lecz, co dziwne, Jan nie wymienia imienia Marii, dla niego jest ona "matką Jezusa".
Po tej analizie każdy, kto stara się logicznie myśleć, już rozumie o co chodzi. Niezbyt przychylna postawa wobec Jezusa ma swoje podłoże w autentycznych relacjach między nimi, czego dowodzi m.in. stopniowe, patrząc chronologicznie, łagodzenie przez ewangelistów tego niekorzystnego obrazu.
>Myślę, że w ogóle nie rozumie Pan, kim był (lub kim chciał być) Jezus i co chciał osiągnąć.
Nieprawda. Doskonale rozumiem kim był Jezus i co chciał osiągnąć. Był człowiekiem, synem biologicznym Marii i Józefa. Chciał być dobrym człowiekiem. Chciał również głosić narodowi żydowskiemu "dobrą nowinę" - rychłe nadejście królestwa Bożego i panowanie Boga na ziemi, gdyż był przekonany, że Bóg polecił mu tę szczególną misję. Nie uważał się za syna Bożego, gdyż był prawowiernym Żydem "urodzonym pod Prawem". O czymś tak niewiarygodnym nie myślał, bo taka herezja nawet nie pojawiła się w jego umyśle. Wiem również, że w następstwie zamieszania, które wywołał na dziedzińcu Świątyni, został - najprawdopodobniej wczesną wiosną 30 roku n.e. - ukrzyżowany z wyroku namiestnika rzymskiego, Poncjusza. Takiego swojego końca (końca swojej misji) nie planował, nikomu go nie przepowiedział, rozwojem sytuacji był zaskoczony, czemu dał wyraz w autentycznych słowach wypowiedzianych na krzyżu: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? (Mk 15, 34 = Mt 27, 56).
Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że z większością tego, co tu napisałem, Pan się nie zgadza. I tak już pewnie zostanie.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 3. Opisywana przez ewangelistów sytuacja (Ł 8, 19-21 i in.) oznacza konflikt między powinnością Jezusa względem Ojca (nie: ojca, tzn. Józefa), a jego (Jezusa) matką. Jezus więc wybiera właściwie, a przynajmniej miał prawo uważać, że właściwie wybiera. Zresztą w czasach antycznych szacunek należał się najpierw ojcu (w Rzymie idea "pater familias", itp.) a potem dopiero matce - w przypadku ewentualnego "konfliktu interesów". To także powinien Pan wiedzieć. Dlatego w formule "Czcij ojca swego i matkę swoją" nieprzypadkowo słowo "ojciec" pojawia się jako pierwsze. Powinien Pan zauważyć, że nie mówi się tam: "czcij rodziców".
Do tego nie mam nawet ochoty się odnosić, bo dla mnie to, co Pan pisze jest całkowicie pozbawione sensu - z powodów, które wyżej dość wyraźnie już przedstawiłem.
> 4. Jedyne, co może Pan zrobić (i de facto robi Pan), to argumentować, że konflikt był pozorny.
Konflikt nie był pozorny - konflikt był prawdziwy. Zresztą co to znaczy: był pozorny. Albo był, albo go nie było. Gdyby go nie było, to jakież powody mogły przyświecać synoptykom, by ten konflikt przedstawić? Cóż im miało dać stworzenie rysy na wizerunku Jezusa. Konflikt był i było to na tyle niekorzystne, że i Łukasz i Jan próbowali go umniejszyć, nawet przez (najprawdopodobniej) tworzenie scen, których nie było.
>Problem polega jednak na tym, że nie wiemy dokładnie, czego chciała od niego matka - przekaz jest lakoniczny i nie musi podawać wszystkich okoliczności ("Oto Twoja Matka i twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą", Mt 12, 47. W jakiej sprawie? - można by zapytać).
Cóż za ohydne pytanie! Jak to, w jakiej sprawie? MATKA chciała się zobaczyć ze swoim najstarszym synem. Jakiś czas go nie widziała. Cóż w tym dziwnego czy też nienaturalnego. Miała się może tłumaczyć? Komu i dlaczego? A zresztą dziwię się, że Pan nie wie, "w jakiej sprawie".
>Mogła to więc być sytuacja, w której musiał wybierać między nie dającymi się pogodzić racjami jego ziemskiej rodziny, a racjami, które uważał za wyższe.
A jakąż Jezus miał mieć rodzinę, jeśli nie ziemską? Marsjańską? A cóż on z innego układu słonecznego przybył na Ziemię. To, co Pan napisał przywodzi mi na myśl Ewangelię według Jana. Ewangelię skrajnie odmienną od trzech pozostałych, na kartach której również Jezus jest diametralnie inny od Jezusa synoptycznego. U Jana Jezus już nie jest "mężem Bożym" przekazującym boskie nauki, jakiego znamy z synoptyków. U Jana Jezus jest jakimś tajemniczym przybyszem, nieziemską istotą w ludzkim przebraniu, która przybyła z nieba i do nieba powróci. U Jana jego wypowiedzi, skupione niemal wyłącznie na samym, sobie, są skrajnie odmienne od synoptycznych. To u Jana bowiem sam o sobie mówi, że jest "chlebem żywota", "wodą żywą", "światłością świata" i "prawdziwym krzewem winnym". Ciekawe, dlaczego niczego takiego o sobie nie mówi u synoptyków. Jak Pan myśli? No i u Jana wreszcie jest Synem Bożym w pełnym znaczeniu metafizycznym, a nie tylko metaforycznym.
>Pan zakłada, że jeżeli o czymś nie wspomina Ewangelia, to tego nie było, co jest oczywistym fałszem także w świetle NT (...)
To zależy, w jakim kontekście padły te słowa. Proszę mi to wskazać.
>(...) (por. chociażby: "Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać", J 21, 25).
No i cóż ja mogę odpowiedzieć? Ręce mi opadły. Jestem zszokowany po przeczytaniu tych słów. Oczywiście znam ten werset z Jana z tzw. dłuższego, nieautentycznego i później dopisanego zakończenia Ewangelii (cały J 21). Zastanawiam się jednak, ileż ksiąg - dajmy na to po 500 stronic każda - wystarczyłoby dla spisania tych wszystkich rzeczy, których Jezus dokonał. Czy wystarczyłoby tysiąc takich ksiąg, a może sto tysięcy, a może i pięć milionów byłoby za mało? Sam nie wiem. No i zastanawiam się jeszcze, jak w ciągu tych zaledwie trzydziestu kilku lat życia Jezus zdążyłby tego wszystkiego dokonać? No nie wiem, mam wątpliwości.
Oj, Panie Elasp, Panie Elasp?!
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Zanim zacznie Pan pouczać mnie (to akurat "małe > piwo", że użyję takiego określenia wiedząc, że > czyta ten post p. Bogusławski), ale i samego Jezusa > (!, szkoda, że nie żył Pan w czasach Jezusa, to by Pan > przywołał tego niewychowanego cieślę do porządku),
Wydaje mi się, że ma Pan jakieś idee fixe na temat pouczania (uzurpuje wyłączność?) Andrzej.51 tylko odpowiedział na Pana pytanie, przy okazji wyraził swoje zdziwienie. Osobiście nie widzę powodu, by ukrywać emocje w interakcjach, chyba że interlokutor wyraźnie zaznaczy, że z niektórymi ma problem. Pan nie zaznaczył.
Co do Jezusa, myślę że mógłby się on sporo nauczyć w naszych czasach. To czysto racjonalne stwierdzenie, tyczy się zarówno spraw nauki jak i relacji międzyludzkich, dynamik które rządzą człowiekiem, gdy zaczyna chcieć ponieść najwyższą ofiarę itp.
No i ostatnia rzecz: Zestawienie Pana osoby ("małe piwo") z Jezusem daje spore pole do domysłów, ale zachowam je dla siebie. Pozdrowienia PS Świetny ruch z tą łaciną. Widać my naprawdę nie wiemy, z kim rozmawiamy
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
> Zestawienie Pana osoby ("małe piwo") z Jezusem daje spore pole do domysłów, ale zachowam je dla siebie.Lubię szklankę dobrego zimnego piwa, ale jak to w ogóle można zestawiać z lampką przedniej brandy, to tylko non spirituale profan może tak czynić. Polecam ciekawy esej Kołakowskiego na temat roli Jezusa w kulturze europejskiej w Gazecie Wyborczej. Dla mnie najciekawsze jest tu zupełnie coś innego - kompletne niezrozumienie sensu racjonalistycznego przekazu przez fideistów goszczących na naszym forum. Na przykład panowie Elasp i Brzostowski nie odrzucają naszych argumentów po ich zrozumieniu - oni odrzucają je a priori czasem jeszcze nawet przed przeczytaniem ze zrozumieniem. Oni zupełnie nie chcą rozmawiać tylko albo nawracać, albo potępiać. __________ > PS Świetny ruch z tą łaciną. Widać my naprawdę nie wiemy, z kim rozmawiamywww.racjon(*).php/z,0/d,30/s,625242#w627627Pozdrowienia @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Na przykład panowie Elasp i Brzostowski nie odrzucają naszych argumentów> po ich zrozumieniu - oni odrzucają je a priori czasem jeszcze nawet> przed przeczytaniem ze zrozumieniem. Oni zupełnie nie chcą rozmawiać tylko> albo nawracać, albo potępiać.Myślę, że w przypadku kol. Elaspa tak naprawdę chodzi o wrośnięcie w rolę arbitra. Z kol. Brzostowskim nawet miło mi się czasami gawędzi, ale Elaspowe arbitralne ustalanie na które pytanie odpowie, a które pominie (bo głupie) bywa nieprzyjemnie zaskakujące. Panie Andrzeju, myślę sobie, że przecież tu od początku nie chodzi o rozumienie. Nie można próbować zrozumieć kogoś, kogo prawie od początku się skreśla jako partnera w rozmowie, względnie patrzy na niego z poczuciem wyższości - vide spostrzeżenia Makusia i żenujące wstawki kol. Elaspa z łaciną, czy muzyką poważną (bo brakuje argumentów) Niestety w jego przypadku potępienie wcześniej, czy później zawsze bierze górę. To się czuje - wisi w powietrzu.. i za to właśnie zbiera bęcki (naturalny proces). A mnie nie powiem, te liczne próby potępienia racjonalistów sprawiają.. osobliwą przyjemność. Spróbuję wytłumaczyć, w czym rzecz: tą pozę znam aż za dobrze, odnajduję ją w pamięci i teraz w wielu ksieżach, biskupach i osobach wierzących "będących nieco poza światem". Za każdym razem, gdy to widzę - w głębi duszy się uśmiecham. Uświadamiam sobie, że to potępienie już na mnie nie działa. A całkiem niedawno było inaczej..  Miłego dnia! PS Artykuł ciekawy, ale i zarazem smutny. Kiedy wreszcie ludzie przestaną upychać w Jezusie, bożkach czy innych osobach swoje potrzeby, nadzieje, aspiracje, topić smutki, czy po prostu ich używać? Kiedy w końcu zaczną żyć na swój rachunek? To używanie jest stare jak świawiat: nawet ostatnio Abp Stanisław Gądecki ogłosił, że "Tezy synodu są niezgodne z nauczaniem Jana Pawła II". Nie zastanowił się nad swoimi własnymi tezami, ale użył autorytetu, jako tarczy przed nieuchronnym dysonansem poznawczym. Trochę tchórzliwe i trochę smutne..
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Na przykład panowie Elasp i Brzostowski nie odrzucają naszych argumentów po ich zrozumieniu - oni odrzucają je a priori czasem jeszcze nawet przed przeczytaniem ze zrozumieniem. Oni zupełnie nie chcą rozmawiać tylko albo nawracać, albo potępiać.
hej, MNie wydaje się , że tutaj jest jeszcze inny problem . Problemem tym jest potrzeba posiadania racji ... Jest coś co ich determinuje , zmusza , sprawia , że nie potrafią inaczej Jednym aspektem jest psychologia - pozwolę sobie zauważyć , że gdyby byli niewierzący postępowaliby podobnie ... za wszelką cenę udowodnialiby , że mają racje ... Drugim aspektem jest sama wiara w którą wierzą ... Ta wiara nie pozwala im na zbytnią elstyczność Dlatego bardzo często rozmowy z nimi kończą się ich finalnym zawołanie : BO TAK !!! Wątpliwości mają wyłącznie w odniesieniu do nauki , która przecież sama ma wobec siebie wątpliwości - natomiast żadnych wątpliwości nie mają w odniesieniu do boga którego sobie wymyślili --- albowiem ten ich Bóg najmniejszych wątpliwości nie ma w odniesieniu do siebie ... No to i oni ich nie mają . pozdrawiam serdecznie makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Na przykład panowie Elasp i Brzostowski nie odrzucają naszych argumentów po ich zrozumieniu - oni odrzucają je a priori czasem jeszcze nawet przed przeczytaniem ze zrozumieniem. Oni zupełnie nie chcą rozmawiać tylko albo nawracać, albo potępiać.
Oj Makuś, Makuś ...
Gdybyś był w stanie, przynajmniej w jednej dyskusji ze mną trzymać się osiągnięć ludzkiego umysłu...
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Oj Makuś, Makuś ...> Gdybyś był w stanie, przynajmniej w jednej dyskusji ze mną trzymać się osiągnięć ludzkiego umysłu...Takiego jak na przyklad rachunek prawdopodobienstwa, ktory pozwala na postulowanie istnienia blizej nieokreslonego bytu bo wynik wynosi 1x10^-10000000 a nie 0? Ty na tym forum opowiadasz o osiagnieciach Twojego umyslu, a ten jak wiemy dopuszcza istnienie latajacych krow
|
|
| | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Takiego jak na przyklad rachunek prawdopodobienstwa, ktory pozwala na postulowanie istnienia blizej nieokreslonego bytu bo wynik wynosi 1x10^-10000000 a nie 0?Nie jest to byt nieokreślony i prawdopodobieństwo nie jest bliskie 0, tylko 1. > Ty na tym forum opowiadasz o osiagnieciach Twojego umyslu, a ten jak wiemy dopuszcza istnienie latajacych krow  Jest to dość prawdopodobne. Są latające ptaki, ryby, ssaki, kiedyś żyły także latające gady. Sądzisz że natura nie potrafiłaby stworzyć czegoś co przpominałoby latającą krowę? Ja myślę, że jest to w zasięgu natury, bez większego problemu. Raczej Ty odpowiedz, dlaczego nie dopuszczaz istnienia latających krów, skoro nauka potwierdza, iż były/są latajace:ptaki, ryby, ssaki, gady? Odpowiedz, o umyśle wielki!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >Takiego jak na przyklad rachunek prawdopodobienstwa, ktory pozwala na postulowanie istnienia blizej nieokreslonego bytu bo wynik wynosi 1x10^-10000000 a nie 0?> Nie jest to byt nieokreślony i prawdopodobieństwo nie jest bliskie 0, tylko 1.1? Czyli byt blizej nieokreslony, przez Brzostowskiego nazwany bogiem istnieje na 100%? Bo chyba wiesz, ze 1 znaczy "zdarzenie pewne"? > >Ty na tym forum opowiadasz o osiagnieciach Twojego umyslu, a ten jak wiemy dopuszcza istnienie latajacych krow  > Jest to dość prawdopodobne.> Są latające ptaki, ryby, ssaki, kiedyś żyły także latające gady. Sądzisz że natura nie potrafiłaby stworzyć czegoś co przpominałoby latającą krowę?> Ja myślę, że jest to w zasięgu natury, bez większego problemu.> Raczej Ty odpowiedz, dlaczego nie dopuszczaz istnienia latających krów, skoro nauka potwierdza, iż były/są latajace:ptaki, ryby, ssaki, gady? Odpowiedz, o umyśle wielki!Czy latajaca krowa tez wynosi 1?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Nie jest to byt nieokreślony i prawdopodobieństwo nie jest bliskie 0, tylko 1.> 1? Czyli byt blizej nieokreslony, przez Brzostowskiego nazwany bogiem istnieje na 100%?> Bo chyba wiesz, ze 1 znaczy "zdarzenie pewne"?No, maturę zdałem. > >>Ty na tym forum opowiadasz o osiagnieciach Twojego umyslu, a ten jak wiemy dopuszcza istnienie latajacych krow  > >Jest to dość prawdopodobne.> >Są latające ptaki, ryby, ssaki, kiedyś żyły także latające gady. Sądzisz że natura nie potrafiłaby stworzyć czegoś co przpominałoby latającą krowę?> >Ja myślę, że jest to w zasięgu natury, bez większego problemu.> >Raczej Ty odpowiedz, dlaczego nie dopuszczaz istnienia latających krów, skoro nauka potwierdza, iż były/są latajace:ptaki, ryby, ssaki, gady? Odpowiedz, o umyśle wielki!> Czy latajaca krowa tez wynosi 1?Nie wiem tego akurat, ale wg mnie jest możliwa. A wg Ciebie? Odpowiedz! Nie uciekaj!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> >Bo chyba wiesz, ze 1 znaczy "zdarzenie pewne"?> No, maturę zdałem.Czyli bog istnieje na 100%? > >Czy latajaca krowa tez wynosi 1?> Nie wiem tego akurat, ale wg mnie jest możliwa. A wg Ciebie? Odpowiedz! Nie uciekaj!Nie jest mozliwa i nie jest realna. To ty musisz udowodnic, ze jest mozliwa skoro postulujesz taka mozliwosc. Ja nie bede udowadnial, ze nia ma latajacych krow, piszacych ameb i wierszy recytujacych jeleni. Oczyiwscie poslugujac sie taka filozofia jak Ty to istnienie takiej krowy jest przynajmniej w 50% mozliwe (albo istnieje albo nie). Tak jak kulka_na_mole kiedys tu tlumaczyl, ze wygrana w totka to fifty-fifty
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > >>Bo chyba wiesz, ze 1 znaczy "zdarzenie pewne"?> >No, maturę zdałem.> Czyli bog istnieje na 100%?Prawie na 100%. > >>Czy latajaca krowa tez wynosi 1?> >Nie wiem tego akurat, ale wg mnie jest możliwa. A wg Ciebie? Odpowiedz! Nie uciekaj!> Nie jest mozliwa i nie jest realna. To ty musisz udowodnic, ze jest mozliwa skoro postulujesz taka mozliwosc. Ja nie bede udowadnial, ze nia ma latajacych krow, piszacych ameb i wierszy recytujacych jeleni.Ja niczego nie muszę udowadaniać. Wskazuję Ci jedynie na dość oczywisty fakt, iż natura stworzyła tak wiele przedziwnych rzeczy, tworów i bytów, że latajaca krowa nie jest niczym szczególnym. Nie twierdzę, że taka krowa istnieje, tylko, że może zaistnieć i będzie to zgodne z naturą, bo podobne rzeczy/twory już żyły/żyją. > Oczyiwscie poslugujac sie taka filozofia jak Ty to istnienie takiej krowy jest przynajmniej w 50% mozliwe (albo istnieje albo nie).Nie wiem w ilu %, ale możliwe. > Tak jak kulka_na_mole kiedys tu tlumaczyl, ze wygrana w totka to fifty-fifty  Zalezy jaki totek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >>>Bo chyba wiesz, ze 1 znaczy "zdarzenie pewne"?> >>No, maturę zdałem.> >Czyli bog istnieje na 100%?> Prawie na 100%.Czyli <1 a nie 1  > Ja niczego nie muszę udowadaniać. Wskazuję Ci jedynie na dość oczywisty fakt, iż natura stworzyła tak wiele przedziwnych rzeczy, tworów i bytów, że latajaca krowa nie jest niczym szczególnym.> Nie twierdzę, że taka krowa istnieje, tylko, że może zaistnieć i będzie to zgodne z naturą, bo podobne rzeczy/twory już żyły/żyją.Tak, nie jest niczym szczegolnym. Tak samo jak po angielsku mowiacy jelen - wszak po angielsku mowiace ssaki natura juz stworzyla (pardon - bog stworzyl). > Zalezy jaki totek.Tak, zalezy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >>Nie twierdzę, że taka krowa istnieje, tylko, że może zaistnieć i będzie to zgodne z naturą,
hej, Czyli twierdzisz , że może zaistnieć sytuacja w której brutalne zgwałcenie trzyletniego dziecka może okazać się czymś dobrym ? Zgodnym z naturą ewentualnie istniejącego czegoś ?
Do takich wniosków dochodzą nasi wierzący bracia ?
HORRORRRRR !
Całkowita porażka i degrengolada - tak moralna jak i intelektualna makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Czyli bog istnieje na 100%? > Prawie na 100%.
Osobowy po chrześcijańsku, czy Bóg równoznaczny z naturą (respektujący jej prawa) i "obejmujący wszelką substancję"?
Pytam, żeby się upewnić iż wciąż jesteś chrześcijaninem, a może i katolikiem. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Ta przypowieść (...)
Żadna ze scen, o których piszemy, nie jest przypowieścią. Scena z ewangelii Jana (J 2, 1-11) jest opisem pewnego wydarzenia, tj. wesela w Kanie Galilejskiej, na którym przebywał m.in. Jezus ze swoją matką i uczniami. Najprawdopodobniej scena ta nie jest zbudowana na wydarzeniu autentycznym. Natomiast scena z ewangelii synoptycznych (Mk 3, 31-35 = Mt 12, 46-50 = Łk 8, 19-21) została najprawdopodobniej oparta na wydarzeniu autentycznym. Taka jest w miarę zgodna opinia uczonych o historyczności tej sceny.
Przez przypowieść (inaczej: podobieństwo) - charakterystyczny sposób wypowiedzi Jezusa - rozumie się kompozycję literacką posługującą się obrazowym stylem, która ma na celu przekazanie doktrynalnej nauki o królestwie Bożym, albo wyłożenie kwestii moralnej (niekoniecznie z odniesieniem eschatologicznym). Jak widać, żadna z tych dwóch scen nie spełnia powyższej "definicji".
>(...) to dowód na to, że wiara wiąże się (albo może się wiązać) z wyrzeczeniami i decyzjami nierzadko bolesnymi dla obu stron.
Tylko źle rozumiana wiara wiąże się, lub może się wiązać z wyrzeczeniami lub przykrymi decyzjami. Wiara prawidłowo pojmowana nie powinna ludziom o różnym do niej stosunku przeszkadzać w normalnym współżyciu.
> Jest w tym chyba wiele prawdy.
Podstawowa prawda, która wynika w sposób oczywisty z obu opowieści (również z J 2, 1-11) jest następująca (powtórzę ją): Jezus źle traktował swoją matkę.
Należy tu jednak rozważyć dwie ewentualności, o których wspomniałem wyżej.
Po pierwsze - nie zaistniały żadne negatywne wydarzenia czy też okoliczności, które mogłyby zaburzyć normalne stosunki między Jezusem i jego matką. W tym przypadku jest oczywiste, że (użyję tu słów Christophera Hitchensa) religia zatruwa wszystko, nawet dobre stosunki między członkami najbliżej rodziny.
Po drugie - zaistniały jakieś przykre wydarzenia czy też okoliczności, które zburzyły normalne między nimi więzi. Nie wiem, o jakie wydarzenia mogłoby tu chodzić. Badacze są w tej kwestii bardzo ostrożni i raczej nie poruszają tego tematu. Są jednak wśród nich tacy, którzy sugerują, że może chodzić np. o to: J 8, 41b. Inni jednak negują autentyczność tego wersetu, jak i całej sceny, z której werset ten pochodzi.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>(3) Jezus zamienił na wino wodę w sześciu stągwiach kamiennych, z których każda zawiera dwie lub trzy miary. Czy wiesz może, ile litrów wina Jezus ofiarował zapewne już nieźle wstawionym gościom weselnym? >A to takie ważne?
Niezbyt ważne. Bo cóż ważnego może być w bajce? Ale niewątpliwie ciekawe. Cuda Jezusa przedstawione w ewangeliach synoptycznych wyraźnie różnią się od cudów z czwartej ewangelii, a szczególnie od pierwszego znaku w Kanie. W ewangeliach synoptycznych Jezus albo cudownie kogoś wskrzesił z martwych, albo choćby wyleczył lub wygnał z złe duchy, albo też przynajmniej za jednym zamachem nakarmił kilka tysięcy ludzi. Wprawdzie nie uzgodniono jeszcze, czy tych nakarmionych było pięć, czy też tylko cztery tysiące, ale nie czepiajmy się szczegółów. Widać jednak wyraźnie, że cuda te spowodowane były współczuciem synoptycznego Jezusa dla chorych i nieszczęśliwych. Natomiast cuda Jezusa z czwartej ewangelii mają zdecydowanie odmienny charakter, są nacelowane teologicznie. To już nie cuda, to znaki służące budowaniu chwały Jezusa, wykazaniu jego odmienności, niebiańskiego pochodzenia i nadprzyrodzonej natury. Widać to szczególnie na przykładzie cudu z Kany Galilejskiej.
Zamiana wody w wino niczemu wzniosłemu nie służy, a przy cudach z pierwszych trzech ewangelii ten znak prezentuje się raczej kiepsko. Jedyną korzyścią było bowiem wybawienie gospodarza wesela z kłopotliwej sytuacji wywołanej nagłym brakiem mocnych trunków w trakcie weselnej uczty. Ale nadprzyrodzona moc Jezusa została objawiona, chwała została wykazana - Jezus objawił swoją chwałę i uczniowie uwierzyli w niego (J 2, 11). Może właśnie dlatego warto sprawdzić, ileż to litrów wybornego trunku trzeba było zaserwować weselnym gościom.
Bez zagłębiania się w szczegóły zaspokoję Twoją ciekawość, która, w co nie wątpię, stopniowo wzrasta. Otóż - zależnie od tego, ile miar mogła pomieścić jedna stągiew, a było tych stągwi aż sześć - goście weselni otrzymali w prezencie około 470 lub 710 litrów wina. Po co aż tyle? Czyż dla objawienia chwały nie wystarczyłoby kila butelek?
>>(4) Czy jesteś przekonany, że Jezus - którego zapewne uważasz za Boga czy też Syna Bożego - powinien objawiać swoją chwałę za pomocą prostych sztuczek cyrkowych, które dla Davida Copperfielda i jemu podobnym są niczym chleb powszedni? >Jeśli zakładasz z góry, że to była sztuczka... skąd to niby wiesz?
Bo z cyrkową sztuczką ten cud mi się kojarzy. Zresztą podobną, ale na znacznie mniejszą skalę, bardzo dawno temu widziałem, naprawdę w cyrku. Ale tej, o której piszemy, nie było. Jezus wody w wino nie zamienił.
>>Czy aby nie sądzisz, że taki sposób prezentacji swojej mocy nie przystoi bogom? >Zależy jaki bóg ma cel...
No to zastanów się, jakim celom służy picie wina. I to w takiej ilości!
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >A to takie ważne?> Niezbyt ważne. Bo cóż ważnego może być w bajce?Wiele. Cytat: Dawno, dawno temu... - kto z nas nie zna uczucia wewnętrznego poruszenia towarzyszącego nam, gdy słyszymy pierwsze zdanie baśniowych opowieści? Baśnie zabierają nas w obszar fantazji, świat bohaterów, dobrych, lub złych duchów, mówiących zwierząt i przedziwnych przygód. Archetypowy charakter baśniowych obrazów i bohaterów wywołuje w nas poczucie, że jesteśmy prowadzeni przez nieznane obszary naszej duszy. Możemy zidentyfikować się z nimi i stać się Kopciuszkiem, czy Królem Żabą. To co wydarza się w baśniach jest żywą rzeczywistością psychiczną. Zrozumienie jej oznacza zrozumienie samego siebie, ponieważ baśniowe postaci są częścią najgłębszej warstwy naszej osobowości.
Baśnie są nośnymi symbolami wyrażającymi doświadczenia wielu stuleci i epok. Dzięki nim możemy odkryć zakorzenienie naszych życiowych problemów w zbiorowej, egzystencjalnej przestrzeni. Za takim sposobem ich rozumienia stoi pojęcie nieświadomości zbiorowej - można powiedzieć, że baśnie są zbiorowymi snami ludzkości. Twórcza komunikacja w obrębie tego obszaru wyraża się przede wszystkim poprzez działanie archetypów. Pozwala ona pacjentowi poczuć, że nie jest sam ze swoim problemem i pozostaje w powiązaniu do ludzkiej społeczności zakorzenionej we wspólnej nieświadomości zbiorowej. Baśnie są najprostszym i najbardziej żywym wyrazem zbiorowej nieświadomości, i dzięki temu umożliwiają nam wgląd we wzorce ludzkiej psychiki. Każda kultura czy naród ma swój własny sposób na doświadczanie rzeczywistości psychicznej, a jednak motywy, czy nawet działania baśniowych postaci są często zaskakująco podobne, co może stanowić dowód na istnienie zbiorowej nieświadomości. (..)
Dr. Irene Berkenbusch-Erbe Baśnie w analitycznej praktyce Wykład w ramach wewnętrznej konferencji Polskiego Towarzystwa Psychoanalizy Jungowskiej 03.03.2013, Kraków
Całość tu: analizajun(*)yce-dr-irene-berkenbusch-erbe/Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | logout (171 punktów) (zablokowany) | Dałem Panu wszystkie plusy jakie miałem do dyspozycji. Jest Pan niesamowity!
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | Andrzeju, Andrzeju ... są różne możliwości wyjasnienia tych zapisów... >Ja mam kilka pytań. >(1) Zgodnie z J 2, 11 rzekomy cud polegający na zamianie wody w wino był pierwszym cudem dokonanym przez Jezusa. Należy zapewne sądzić, że z tego właśnie powodu cud ten zasługuje na szczególną uwagę. >Jak zatem wytłumaczyć fakt, że o cudzie tym nie wspomnieli pozostali trzej ewangeliści, tzn. - chronologicznie - Marek, Mateusz i Łukasz? Może ich przy tym nie było? >Czy w związku z powyższym faktem można uznać, że scena opisana przez Jana jest nieautentyczna? Uznać można. >(2) Jezus zwracając się do swojej matki użył słowa "niewiasta", zamiast słowa "mama/matka". Podobnie Jezus zwraca się do swojej matki również w J 19, 26. W ten sposób dzieci raczej nie zwracają się do swoich matek. W pozostałych ewangeliach znajduje się również kilka scen potwierdzających niezbyt elegancki sposób zwracania się Jezusa do matki. >Czy potrafisz wyjaśnić, dlaczego Jezus źle traktował swoją matkę? NAzwał matkę "niewiasta" to znaczy że źle ją traktował? Kurdę! Kiedyś mówili matka, dziś też to brzydko dosyć brzmi, co nie? >(3) Jezus zamienił na wino wodę w sześciu stągwiach kamiennych, z których każda zawiera dwie lub trzy miary. >Czy wiesz może, ile litrów wina Jezus ofiarował zapewne już nieźle wstawionym gościom weselnym? A to takie ważne? >(4) Czy jesteś przekonany, że Jezus - którego zapewne uważasz za Boga czy też Syna Bożego - powinien objawiać swoją chwałę za pomocą prostych sztuczek cyrkowych, które dla Davida Copperfielda i jemu podobnym są niczym chleb powszedni? Jeśli zakładasz z góry, że to była sztuczka... skąd to niby wiesz? >Czy aby nie sądzisz, że taki sposób prezentacji swojej mocy nie przystoi bogom? Zależy jaki bóg ma cel...
|
|
|  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >> Czy jesteś przekonany, że Jezus - którego zapewne >> uważasz za Boga czy też Syna Bożego - powinien objawiać >> swoją chwałę za pomocą prostych sztuczek cyrkowych, które >> dla Davida Copperfielda i jemu podobnym są niczym chleb powszedni? > Jeśli zakładasz z góry, że to była sztuczka... skąd to niby wiesz?
Może już po prostu wyrósł?
>> Czy aby nie sądzisz, że taki sposób prezentacji >> swojej mocy nie przystoi bogom? > Zależy jaki bóg ma cel...
Cel ma oczywiście szczytny. Ale czyżby cel uświęcał środki? Np. dywagacje o kłamstwie św. Pawła, albo przeinaczanie historii z procesem Jezusa (że mógł być uwolniony przed świętem Paschy przez lud żydowski).
Oj Panie Brzostowski, tak łatwo dajecie się zagonić w zaułki, gdzie wyjściem jest tylko ślepa ufność i wiara pomimo faktów..
Z takich typowo szołmeńskich metod zachęcania wiernych można się również sporo domyślić, kogo Bóg preferuje na swoich wyznawców, a kogo nie. Chce prostych, żądnych cudu i łatwowiernych ludzi. Bo łatwiej? Bo wie, że ich życie owocuje w podstawowe dylematy i nie będzie się musiał produkować bardziej, jak taki np. Budda?
Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 1 na 1 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Rzetelna , uczciwa , merytoryczna , celnie punktująca absurdy wiary - wypowiedż BRAWO makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| Drobner (19539 punktów) | Nie mówisz prawdy. Oszukujesz!
Nie masz odpowiedzi! Więc nie mam pytań!
Drobner, nadal pytajnik...
|
|
 | -1 na 1 | atannazy (19 punktów) | >Nie mówisz prawdy. >Oszukujesz! >Nie masz odpowiedzi! >Więc nie mam pytań! >Drobner, nadal pytajnik...
Patrz mój profil.
|
|
|  | 4 na 4 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej, Daje minusa za tautologie ( próby oszustwa i manipulacji ) KK szanował Hitlera , uważał że ziemia jest płaska , czarownice należy palić na stosach , heretyków również kobiety biorą się z mokrych wiatrów i są gorsze od mężczyzn i to one powinny sprzątać bo sprzątający chłopcy z postępem sprzątania , przechodzą metafore i stają się homoseksualistami domagającymi się praw do adopcji Jeśli chodzi o KK to polecam ci z całego mojego ateistycznego serca lekture Deschnera - Kryminalna historia kościoła
makukek de maka - genetycznie spokrewniony z siedmioma
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Oj Makuś, Makuś... dajesz się wmanewrować w antyklerykalne bzdury... >KK szanował Hitlera , pleciesz głupoty, aż miło, nie szanował, tylko się z nim liczył, tak jak Kościół Polski z PRLem,
>uważał że ziemia jest płaska był taki okres, podobnie jak wielu mędrców w tamtych czasach...
chcesz za braki w wiedzy ludzkosci obarczać winą Kościół?
>czarownice należy palić na stosach, heretyków również
był taki nieciekawy okres w życiu Kościoła...
przypominam tylko że w wyniku działalności Inkwizyji przez kilkaset lat, zginęło ok. kilkanaście tysięcy ludzi, a w czasie samej Rewolucji Francuskiej zginęło ok. 100 tys. ludzi.
Nie warto rzucać bzdurnych argumentów Makuś, nie warto. Bo te mordy były wynikiem "kultury" czasów i sposobu rozwiązaywania problemów, a nie cechą KK lub Rewolucji Ffancuskiej.
>kobiety biorą się z mokrych wiatrów i są gorsze od mężczyzn i to one powinny sprzątać bo sprzątający chłopcy z postępem sprzątania , przechodzą metafore i stają się homoseksualistami domagającymi się praw do adopcji przytaczać opinie ludzi Kkoscioła sprzed 800 lat, kiedy to wiedza była zupełnie inna i przekładanie tego na dzień dzisiejszy, to głupota
równie dobrze można przytoczyć jakąś głupotę naukowca sprzed kilkuset lat i przypisać ją wszystkim naukowcom, to nieuczciwe i po prostu głupie Makuś, głupie strasznie,
>Jeśli chodzi o KK to polecam ci z całego mojego ateistycznego serca lekture Deschnera - Kryminalna historia kościoła Warto czytać Makuś, warto. Kościół miał w swojej historii okresy haniebne, ale zrozumieć te okresy w konteksćie historycznym, odflitrować z tego antyklerkalizm, to coś zupełnie innego, co jest Ci niestety obce Makuś.
|
|
| | |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>podobnie jak wielu mędrców w tamtych czasach... >chcesz za braki w wiedzy ludzkosci obarczać winą Kościół?
To kosciol mial braki w wiedzy??? Pomimo kontaktu z bogiem, STWORCA WSZYSKTIEGO???
A dzis? Ma kosciol dzis braki w wiedzy?????
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >To kosciol mial braki w wiedzy??? Pomimo kontaktu z bogiem, STWORCA WSZYSKTIEGO??? Bóg nie po to się objawił, aby ludziom o wszystkim opowiadać. Co Ty nie wiesz? >A dzis? Ma kosciol dzis braki w wiedzy????? To zbyt trudne pytanie, musisz zapytać noblistów.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | >>To kosciol mial braki w wiedzy??? Pomimo kontaktu z bogiem, STWORCA WSZYSKTIEGO??? >Bóg nie po to się objawił, aby ludziom o wszystkim opowiadać. Co Ty nie wiesz?
A po co sie objawil? Mowil? Czy kosciol po prostu wie po co sie objawil?
?
|
|
| | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>>To kosciol mial braki w wiedzy??? Pomimo kontaktu z bogiem, STWORCA WSZYSKTIEGO??? >>Bóg nie po to się objawił, aby ludziom o wszystkim opowiadać. Co Ty nie wiesz? >A po co sie objawil? Mowil? Czy kosciol po prostu wie po co sie objawil? fajnie sie z Tobą dyskutuje, takie miłe oderwanie od czegoś trudniejszego...
Mówił, mówił... toć w Biblii napisali... poczytać można... albo KKK sobie wziąć i też można poczytać...
albo możesz zapytać noblistów.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >>>To kosciol mial braki w wiedzy??? Pomimo kontaktu z bogiem, STWORCA WSZYSKTIEGO???> >>Bóg nie po to się objawił, aby ludziom o wszystkim opowiadać. Co Ty nie wiesz?> >A po co sie objawil? Mowil? Czy kosciol po prostu wie po co sie objawil?> fajnie sie z Tobą dyskutuje, takie miłe oderwanie od czegoś trudniejszego...> Mówił, mówił... toć w Biblii napisali... poczytać można... albo KKK sobie wziąć i też można poczytać...> albo możesz zapytać noblistów.Czyli objawil sie po to, aby duzo naopowiadac ale akurat nie o tym, ze ziemia nie jest plaska, ze slonce nie kreci sie wokol ziemi i ze przed wezem byl dinozaur
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Czyli objawil sie po to, aby duzo naopowiadac ale akurat nie o tym, ze ziemia nie jest plaska, ze slonce nie kreci sie wokol ziemi i ze przed wezem byl dinozaur  Tak, ponieważ nie to było wg niego najważniejsze lub ważne. Przekazał to, co uznał za ważne, co chciał przekazać, z jakiegoś powodu. Prawdopodobnie uznał, że rzeczy o których piszesz są, mało istotne. Uwzględniając całość objawienia (ST+NT) jest to dość jasne.
|
|
| | | | | | | | |  | 7 na 7 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > >Czyli objawil sie po to, aby duzo naopowiadac ale akurat nie o tym, ze ziemia nie jest plaska, ze slonce nie kreci sie wokol ziemi i ze przed wezem byl dinozaur  > Tak, ponieważ nie to było wg niego najważniejsze lub ważne. Przekazał to, co uznał za ważne, co chciał przekazać, z jakiegoś powodu.> Prawdopodobnie uznał, że rzeczy o których piszesz są, mało istotne. Uwzględniając całość objawienia (ST+NT) jest to dość jasne.Tak, tak. Przekazal, ze zbudowal ziemie, slonce i ksiezyc przy czym juz przy ksiezycu sie pomylil przekazujac, ze "swieci sie" (zamiast nic nie mowic lub powiedziec, ze odbija slonce). Wiedzac (bo przeciez jest wszechwiedzacy), ze jego ludzie beda innych ludzi mordowac za to, ze ci beda kwestionowac geocentryzm, nie przyszlo mu do glowy wspomniec chocby jednym zdaniem, ze ziemia, ktora sobie stworzyl nie jest srodkiem swiata  Ale czas na takie moralne i pelne milosci nakazy jak zabicie krnabrnego syna to mial  Przekazal mase idiotyzmow ale o rzeczach, ktore (wiedzac juz nieskonczenie wczesniej) beda powodem do ludzkich dramatow, powodem do usmiercania innych jakos nie wspomnial. Bo mial wazniejsza misje do przekazania  Oczywiscie mowisz o Jahwe a nie o Allahu  Allaha przeciez nie ma
|
|
| | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >>Czyli objawil sie po to, aby duzo naopowiadac ale akurat nie o tym, ze ziemia nie jest plaska, ze slonce nie kreci sie wokol ziemi i ze przed wezem byl dinozaur  > >Tak, ponieważ nie to było wg niego najważniejsze lub ważne. Przekazał to, co uznał za ważne, co chciał przekazać, z jakiegoś powodu.> >Prawdopodobnie uznał, że rzeczy o których piszesz są, mało istotne. Uwzględniając całość objawienia (ST+NT) jest to dość jasne.> Tak, tak. Przekazal, ze zbudowal ziemie, slonce i ksiezyc przy czym juz przy ksiezycu sie pomylil przekazujac, ze "swieci sie" (zamiast nic nie mowic lub powiedziec, ze odbija slonce).Miał przekazać akurat to, co Ty byś chciał? Przekazał to, co uznał za istotne i być może wiele rzeczy dodatkowych, mało istotnych, bo zapewne jakieś tło musiał pokazać. > Wiedzac (bo przeciez jest wszechwiedzacy), ze jego ludzie beda innych ludzi mordowac za to, ze ci beda kwestionowac geocentryzm, nie przyszlo mu do glowy wspomniec chocby jednym zdaniem, ze ziemia, ktora sobie stworzyl nie jest srodkiem swiata  To było mało ważne widocznie. Poza tym bóg przekazując to co chciał, dał ludziom też wolną wolę, jako jeden z kluczowych elementów egzystencji człowieka. Człowiek decydował, nie bóg, czlowiek mordował, nie bóg. Z resztą, dla boga życie ludzkie na ziemi ma dość ograniczoną wartość, przynajmniej tak wygląda. I jest to dość jasne w kontekście całęgo objawienia. > Ale czas na takie moralne i pelne milosci nakazy jak zabicie krnabrnego syna to mial  Taka kultura była, mowilismy o tym. > Przekazal mase idiotyzmow ale o rzeczach, ktore (wiedzac juz nieskonczenie wczesniej) beda powodem do ludzkich dramatow, powodem do usmiercania innych jakos nie wspomnial.Wolna wola... > Bo mial wazniejsza misje do przekazania  Tak, ponieważ tutaj chodzi o życie wieczne, a nie o to kto komu oko wybije. > Oczywiscie mowisz o Jahwe a nie o Allahu Allaha przeciez nie ma  Z tego co wiem, to ten sam gość jest.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Poza tym bóg przekazując to co chciał, dał ludziom też wolną wolę, jako jeden z kluczowych elementów egzystencji człowieka.A skąd Wielce Szanowny Pan to wie? Ucina Pan sobie wieczorami z nim pogawędki. O nadrzeczywistości wiemy tylko tyle co sobie ludzie wymyślili, a ludzka wyobraźnia jest nieograniczona. > Człowiek decydował, nie bóg, czlowiek mordował, nie bóg.Oczywiście, iż zawsze mordowali ludzie, ale najgorsze w tym qurestwo było, gdy mordowali w imię Boga Miłości Jezusa Chrystusa, a ludzie prawie zawsze popełniali masowe zbrodnie w imię ich świętej wiary. www.racjon(*)m.php/s,478028/z,0/d,2#w480488> Z resztą, dla boga życie ludzkie na ziemi ma dość ograniczoną wartość, przynajmniej tak wygląda. I jest to dość jasne w kontekście całęgo objawienia.Znowu następny mędrek wypowiada się w imieniu Boga, a skąd Pan to wie? Ucina Pan sobie wieczorami z nim pogawędki? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
>O nadrzeczywistości wiemy tylko tyle co sobie ludzie wymyślili, a ludzka wyobraźnia jest nieograniczona. O tzw. nadrzeczywistości nie wiemy nic - a to, co ludziska sobie wymyślają, nie sposób racjonaliście przyjąć za źródło wiedzy.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . Cytat:> Poza tym bóg przekazując to co chciał, dał ludziom też wolną wolę, jako jeden z kluczowych elementów egzystencji człowieka. A skąd Wielce Szanowny Pan to wie? Ucina Pan sobie wieczorami z nim pogawędki. O nadrzeczywistości wiemy tylko tyle co sobie ludzie wymyślili, a ludzka wyobraźnia jest nieograniczona. > O tzw. nadrzeczywistości nie wiemy nicI to tak na pewno? pl.wikipedia.org/wiki/Mitwww.biblio(*)play.aspx?type=Review&id=50769www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa> - a to, co ludziska sobie wymyślają, nie sposób racjonaliście przyjąć za źródło wiedzy.Tak Pan sądzi? Całą wiedzę o ludzkiej kulturze racjonaliści powinni na śmietnik wyrzucić, a oddziaływania mitów i religii na psychikę, a za nią na kulturę i historię, też? Szanowny Panie nie mam najmniejszych wątpliwości co do istnienia i wagi tego istnienia, całej nadrzeczywistości, tyle iż jestem całkowicie przekonanym, że choć jest ona tylko wytworem ludzkiej wyobraźni, to jest ważnym elementem umysłowości większości ludzi. Moim zdaniem, racjonaliści przyjmują wiedzę o nadrzeczywistości jako źródło informacji o człowieku, a nie jako źródło wiary i to jest ta zasadnicza różnica pomiędzy racjonalistami, a nie racjonalistami. Racjonalizm światopoglądowy odrzuca przyjmowanie na samą tylko wiarę religijnych, filozoficznych, społecznych i politycznych dogmatów, choć nie jest całkowicie ateistyczny ani rewolucyjny społecznie. Racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania. (...)
Racjonalizm jest raczej bliższy sceptycyzmowi - odrzucając wszelkie dogmaty ideologiczne, oprócz wiary w potęgę nieskrępowanego, logicznego myślenia oraz możliwości rozumnego poznawania świata. Światopogląd ten bazuje na jak najbardziej konsekwentnym stosowaniu logicznego i racjonalnego myślenia w każdej dziedzinie powiązanej z poznawaniem i opisywaniem świata (kiedy poznanie jest celem lub środkiem) - bazuje na przekonaniu, że takowe poznanie jest jedynym sposobem mogącym prowadzić do pozyskania rzetelnej wiedzy o rzeczywistości.@@@ .
|
|
| | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> był taki nieciekawy okres w życiu Kościoła...> przypominam tylko że w wyniku działalności Inkwizyji przez kilkaset lat, zginęło ok. kilkanaście tysięcy ludzi, a w czasie samej Rewolucji Francuskiej zginęło ok. 100 tys. ludzi.> Nie warto rzucać bzdurnych argumentów Makuś, nie warto. Bo te mordy były wynikiem "kultury" czasów i sposobu rozwiązaywania problemów, a nie cechą KK lub Rewolucji Ffancuskiej.Tak samo jak przesladowanie Koptow czy pana Rydzyka jest wynikiem dzisiejszej kultury  Wiec nie ma co plakac i sie skarzyc
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >był taki nieciekawy okres w życiu Kościoła...> >przypominam tylko że w wyniku działalności Inkwizyji przez kilkaset lat, zginęło ok. kilkanaście tysięcy ludzi, a w czasie samej Rewolucji Francuskiej zginęło ok. 100 tys. ludzi.> >Nie warto rzucać bzdurnych argumentów Makuś, nie warto. Bo te mordy były wynikiem "kultury" czasów i sposobu rozwiązaywania problemów, a nie cechą KK lub Rewolucji Ffancuskiej.> Tak samo jak przesladowanie Koptow czy pana Rydzyka jest wynikiem dzisiejszej kultury  > Wiec nie ma co plakac i sie skarzyc  To co innego. Dzisiaj dzięki przepływowi informacji, różne kultury mogą znacznie silniej wpływac na siebie i oceniać swoje zasady społeczne. Dlatego dla Ciebie, dla mnie, przemoc nie jest sposobem rozwiązaywania problemów. A kogo Rydzyk prześladuje?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> To co innego. Dzisiaj dzięki przepływowi informacji, różne kultury mogą znacznie silniej wpływac na siebie i oceniać swoje zasady społeczne.Aaaaa  Dzis to co innego  Kiedys to tez cos innego. Kiedys kosciol mordowal innowiercow - no wiesz, taka kultura. Nie nam oceniac. DZis zabijaja Koptow - no wiesz, dzis jest Internet i nie wypada mordowac innowiercow. > A kogo Rydzyk prześladuje?Rydzyka przesladuja.
|
|
| | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Aaaaa Dzis to co innego Kiedys to tez cos innego.> Kiedys kosciol mordowal innowiercow - no wiesz, taka kultura. Nie nam oceniac.> DZis zabijaja Koptow - no wiesz, dzis jest Internet i nie wypada mordowac innowiercow.Dyskusja znowu bez sensu. Niestety Rafałku, ale poziom który reprezentuejsz jest bardzo niski. Nie rozuemisz lub nie chcesz rozumieć czyichś postów. Tłumaczę - nie Tobie, bo wątpię, ale innym. Tu nie chodzi o to co wypada tylko o to, że nie ma już zamkniętych kultur. Dziś Ty, wiedząc co się dzieje w innej części świata możesz to oceniać z perspektywy swojej kultury i dzielić się tym z innymi, w innych częściach świata. Sa też mimo różnic przyjęte pewne międzyanrodowe (takie samo dla wszsytkich lub zblizone) zasady - dzięki np ONZ. Dlatego też nie można jużpowiedzieć - "taka kultura", nie jest to usprawiedliwieniem, poniewaz znamy już różne kutury i mamy (generalnie jakieś przjete zasady na całymn świecie - ONZ). Kiedyś, tego nie było, kiedyś znane były tylko lub głownie zasady w ramach "zamkniętej" kultury i w niej pewne zachowania były "normalne"
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Tu nie chodzi o to co wypada tylko o to, że nie ma już zamkniętych kultur. Dziś Ty, wiedząc co się dzieje w innej części świata możesz to oceniać z perspektywy swojej kultury i dzielić się tym z innymi, w innych częściach świata. Sa też mimo różnic przyjęte pewne międzyanrodowe (takie samo dla wszsytkich lub zblizone) zasady - dzięki np ONZ.No tak. I ta otwartosc nakazuje katolikowi przesladowac geja bo po podzieleniu sie ze swiatem swoja kultura i poznaniu innych Kultur Taki katolik i tak wie, ze jego kultura jest najwazniejsza, najlepsza i najblizsza bogu
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > No tak. I ta otwartosc nakazuje katolikowi przesladowac geja bo po podzieleniu sie ze swiatem swoja kultura i poznaniu innych Kultur Taki katolik i tak wie, ze jego kultura jest najwazniejsza, najlepsza i najblizsza bogu  Otwartość nie oznacza akceptacji dla innych zachowań, otwartość też nie jest bezwgledna, tak jak kiedyś nie było bezwzglednego "zamknięcia" kultur. Religia katolicka nie namawia do prześladowań gejów, jest jednak konserwatywna. Prawa dla gejów (małżeństwa, adopcja, inne) są ograniczone ze względu na szeroko pojętą kulturę, np w Polsce, Rosji. Kazdy człowiek, w tym gej, katolik, cyklista i stolarz ma prawo do oceny zachowań innych ludzi. Suma tych ocen wraz z prawem tworzą klimat do życia. Niestety w Polsce dla gejów klimat nie jest najlepszy. Jednak ludzie mają do tego prawo, do kształtowanie przestrzeni prawnej tak jak chcą. Geje mają pecha.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Tu nie chodzi o to co wypada tylko o to, że nie ma już zamkniętych kultur. Dziś Ty, wiedząc co się dzieje w innej części świata możesz to oceniać z perspektywy swojej kultury i dzielić się tym z innymi, w innych częściach świata. Sa też mimo różnic przyjęte pewne międzyanrodowe (takie samo dla wszsytkich lub zblizone) zasady - dzięki np ONZ. >Dlatego też nie można jużpowiedzieć - "taka kultura", nie jest to usprawiedliwieniem, poniewaz znamy już różne kutury i mamy (generalnie jakieś przjete zasady na całymn świecie - ONZ). A skąd biorą się te zasady międzynarodowe, jeśli nie z kultury? Jakie znaczenie ma, czy jest to kultura regionalna czy międzynarodowa? Może prześladowanie Kościoła (walka o świeckość) i zgodne z prawem gnębienie Rydzyka też jest przejawem takiej kultury, która rozpowszechniła się trochę bardziej od innych? A gdyby na świecie panowała inna kultura (i inne prawo wynikające z niej) to Kościół mógłby robić, co by chciał?
Druga sprawa - dlaczego mam się przejmować tym, że ktoś z innej części świata źle ocenia kulturę europejską?
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Tu nie chodzi o to co wypada tylko o to, że nie ma już zamkniętych kultur. Dziś Ty, wiedząc co się dzieje w innej części świata możesz to oceniać z perspektywy swojej kultury i dzielić się tym z innymi, w innych częściach świata. Sa też mimo różnic przyjęte pewne międzyanrodowe (takie samo dla wszsytkich lub zblizone) zasady - dzięki np ONZ. >>Dlatego też nie można jużpowiedzieć - "taka kultura", nie jest to usprawiedliwieniem, poniewaz znamy już różne kutury i mamy (generalnie jakieś przjete zasady na całymn świecie - ONZ). >A skąd biorą się te zasady międzynarodowe, jeśli nie z kultury? >Jakie znaczenie ma, czy jest to kultura regionalna czy międzynarodowa? >Może prześladowanie Kościoła (walka o świeckość) i zgodne z prawem gnębienie Rydzyka też jest przejawem takiej kultury, która rozpowszechniła się trochę bardziej od innych? A gdyby na świecie panowała inna kultura (i inne prawo wynikające z niej) to Kościół mógłby robić, co by chciał? >Druga sprawa - dlaczego mam się przejmować tym, że ktoś z innej części świata źle ocenia kulturę europejską?
Właśnie próbuje to wyjaśnić, że dawniej czyniono coś tylko w oparciu o własną kulturę, a zatem trudno winić kogoś, kto mordował dzieci (np tacy Spartanie) skoro nie znał innego świata (kulltury), nie mógł poznać jak inni to oceniają. Dziś już tego argumentu nie można stosować, bo wszyscy znają różne kultury. Tak w skrócie i uproszczeniu.
W drugiej sprawie: oto właśnie chodzi, nie musisz lub nie chcesz się przejmować. Nie dziw się zatem, że taki KK też się nie przejmował robiac to i owo.
|
|
| atannazy (19 punktów) | Konkluzja
1. Celem nadrzędnym było J 2,11 Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. I cel został osiągnięty.
2. wątek poboczny
Pan Jezus nie mógł mieć rodzeństwa z Maryi, bo został Poczęty z Ducha Świętego z Czystego Łona, które także po Poczęciu Pana Jezusa jest Dziewicze. Podobnie Maryja została Poczęta z Ducha Świętego bez sexu. Dlatego jest określenie Nowy Adam i Nowa Ewa. Osoba Poczęta z Ducha Świętego nie jest poczęta za pomocą sexu. Urodzili się Pan Jezus i Mama Boża w Światłości bez bólów rodzenia. Także jako nieskazitelnie Czyste Ich Ciała także bez grzechu pierworodnego (sexu pierwszych Rodziców Adama i Ewy) zostały zabrane do Nieba.
Gdyby Pan Jezus miał jakiekolwiek rodzone rodzeństwo to Mama Boża Maryja nie byłaby Zawsze Dziewicą.
|
|
 | 1 na 1 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Gdyby Pan Jezus miał jakiekolwiek rodzone rodzeństwo to Mama Boża Maryja nie byłaby Zawsze Dziewicą.A gdyby skladnik nie wynosil 2 to suma nie mogla by wynosic 4
|
|
 | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Pan Jezus nie mógł mieć rodzeństwa z Maryi, bo został Poczęty z Ducha Świętego z Czystego Łona, które także po Poczęciu Pana Jezusa jest Dziewicze.Odpowiem, bo pomimo tego, ze jestes trollem i robisz sobie jaja to po swiecie na prawde lataja idioci, ktorzy tak wlasnie mysla. To jest nic innego jak myslenie zyczeniowe. Ten sam mechanizm dziala w mozgu islamisty (Jezus nie moze byc synem Allaha bo Allah nie bylby wtedy Allahem) czy alkoholika (nie jestem alkoholikiem bo nie moglbym wtedy przestac pic a ja moge w kazdej chwili przestac)  Wishfull thinking i belkot  Poza tym Twoje jaja nie sa juz smieszne. Dwa trzy posty oswszem. Ale teraz jest juz zalosnie.
|
|
|  | | atannazy (19 punktów) | "KK wiedzę czerpie nie tylko z Biblii. Zgłębiajcie Magisterium KK, Mistykę zatwierdzoną przez KK, Tradycję, dzieła Ojców KK, dzieła Doktorów KK a problemy prysną."
Cytat z mego profilu. Jak poszukujesz to poszerz wiedzę. Jak nie poszukujesz to też cytat z mego profilu
"1. Staram się każdemu odpowiedzieć. Mam i inne obowiązki więc przy natłoku proszę o cierpliwość. 2. jeżeli gdzieś jest sfera przepychanki lub inwektywy to omijać będę. Celem jest Wasza Ewangelizacja, a nie proza. 3. czasami dla uproszczenia tylko konkluduję"
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Proszę powiedzieć, z jakiego powodu Nowy Testament zmienił jedno z 10-ciu przykazań.
W Starym Testamencie w Księdze Wyjścia m.in. czytamy: "Nie będziesz tworzył rzeźby [bożka] ani żadnej podobizny tego co jest w górze na niebie lub co jest na dole na ziemi, ani co jest w wodzie poniżej ziemi. Nie będziesz padał na twarz przed nimi i nie będziesz im służył" (Biblia Poznańska)
W Nowym Testamencjie przykazania owego już nie ma. Za to pojawia się inne: 9. Nie pożądaj żony bliźniego swego. 10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
Kto zmieniał Biblię i z jakiego powodu? Jezus przecież powiedział "Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni" (Mt 5,17). A faktem jest, że Kościół uznaje święte obrazy i rzeźby (m.in. Jezusa - Boga) propaguje umieszczanie ich w mieszkaniach, w świątyniach i w różnych miejscach publicznych.
Ostatnie pytanie: co złego jest w pożądaniu rzeczy bliźniego? Często czegoś pragniemy, co widzimy u bliźniego, a później sobie to uczciwie kupujemy. Jeśli chodzi o kradzież, czy przywłaszczenie - reguluje to przecież już siódme przykazanie "nie kradnij".
Jestem ciekaw Twojej odpowiedzi i od razu zastrzegam: odsyłanie mnie do opini księży i biskupów z wielu względów mnie tutaj nie interesuje (przeważnie je znam).
Jeśli chcesz mnie gdzieś odesłać - lepiej nie odpowiadaj.
Miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | > J 2, 1-12 i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
... i już tak idą dwa tysiące lat...  Dziś prowadzi atannazy! Drobner, o przeciwnym zwrocie...
|
|
|  | 2 na 4 | Drobner (19539 punktów) | >... od ok 6 000 lat, od pierwszych rodziców Adama i Ewy...
Dziękuję. Skończyłem.
Drobner, causa finita.
|
|
| |  | -4 na 4 | atannazy (19 punktów) | Przyjdzie czas i na kreacjonizm ewolucyjny i genezę człowieka na ziemi. I wg różnych faktów jest to okres między 8 000, a mniej niż 6 000 lat temu.
|
|
| | |  | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | >Przyjdzie czas i na kreacjonizm ewolucyjny i genezę człowieka na ziemi. I wg różnych faktów jest to okres między 8 000, a mniej niż 6 000 lat temu.
hej, Potworne brednie wypisujesz Możesz mieć wzięcie wyłącznie w żłobku ! Kompromitacja na całej liniiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii ... To nie jest śmieszne to jest żałosne makuś Egzamin oblany
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
| | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Przyjdzie czas i na kreacjonizm ewolucyjny i genezę człowieka na ziemi.> I wg różnych faktów jest to okres między 8 000, a mniej niż 6 000 lat temu.Autorzy natchnieni w Biblii bardzo sie pomylili. Skąd bowiem mieli znać prawdę, skoro podstawowej wiedzy o kosmologii, fizyce, biologii, archeologii i geologii nie mieli? Gorzej, że spora cześć ludzkości w to wierzyła. Na szczęście dziś jest już inaczej - nawet co bardziej światli katolicy tego nie kwestionują (że tamci się pomylili). Atanazy, zapamiętaj kilka liczb: Według współczesnych oznaczeń, wiek Wszechświata wynosi około 13,8 miliardów lat. Wiek Ziemi to około 4,5 miliarda lat. Życie na Ziemi - najstarsza znana nam ziemska materia pochodzenia biogenicznego datowana jest na 3,7 miliarda lat Najstarsze żyjące istoty uznawane za ludzi żyły około 2.5 milionów lat temu. Człowiek myślący żyje na naszej planecie niecałe 200 tys lat. Ciekaw jestem Twoich "różnych faktów"  ale na to zapewne przyjdzie czas. A ja jestem cierpliwy, bylem nie musiał czekać 8000 - 6000 lat. Z pozdrowieniami
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Idą nie za mną, a za Bogiem i od ok 6 000 lat, od pierwszych rodziców Adama i Ewy. Idą lewitując nad dołkami.  Czasami tylko jakiś biskup w tylnym szeregu np. Wesłowowski w nie wpada, albo inny papież próbuje zepchnąć najnowsze odkrycia nauki do dołka - vide bp. bulla Aleksandra VII "Speculatores domus Israel" która jako wstęp do wydanego przez niego Indeksu (Index librorum prohibitorum Alexandri VII Pontificis Maximi jussu editus) potępia wszelkie dzieła utrzymującye, że Ziemia się porusza. Ale co tam. Szafa gra i choć niejeden jeszcze wpadnie lub wpadł - sam Pracojciec lewituje teraz i zawsze. A tymczasem z historii wpadania XX w.: Cytat:"Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację." "Hitler jest doskonałym znawcą psychologii tłumu i twórcą nowej, genialnej taktyki." "Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec." "Dzisiejsza III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która ma przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim." "Dzisiejsza Trzecia Rzesza reprezentuje nie tylko określony system polityczny. Podejmuje ona tytaniczną próbę urzeczywistnienia wielkich idei, mających przynieść odrodzenie ludzkości (...) Dzięki swej antykomunistycznej postawie niemiecki narodowy socjalizm przyczynił się do tego, aby położyć tamę zagrożeniu Europy przez bolszewizm. W tym względzie ma zasługi dla całej ludzkości." "Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich (...) Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może się dokonać tylko na drodze religijnej przez szczere, bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa."
ks. Stefan Wyszyński "Ateneum Kapłańskie" lata 1932-1939 Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 2 na 2 makuś (5578 punktów) (zablokowany) | hej Przerażające !! Ale absolutnie zrozumiałe i logiczne a nawet rozsądne - dla człowieka wierzącego w biblie , boga biblijnego , duchy , demony , przeznaczenia , kary piekielne , grzechy pierworodne ... Przerażające !!! Do takich wniosków doprowadza człowieka ślepa wiara , bezwarunkowe zaufanie do swoich poglądów !!! makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian
|
|
2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Jakie macie pytania?
Nie ma Cię Atannazy z nami już jedenasty dzień. Co się stało, żeś nas opuścił?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | Zniechęcił się nami - głąbami. I słusznie! No bo patrz Pan: - od początku miał tę jedną właściwą odpowiedź; - a nikt z nas, głąbów, nie zadał właściwego pytania! - tylko jakieś inne, głąbowate... No to co będzie strzępił klawiaturę po próżnicy...  Drobner, głąb z głębin.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|