Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
123.070.588 wizyt
Ponad 1046 autorów napisało dla nas 7097 tekstów. Zajęłyby one 27824 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Lech Wałęsa
Symbol obalenia komuny
Symbol sterowanego przewrotu
Symbol kompromisu społecznego
Obalił komunę, zepsuł transformację
Nie ma dla mnie znaczenia
Nie mam zdania
  

Oddano 7649 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Alfred Szwast - Filozofia dyferencjalna
Karl Heinz Bohrer - Absolutna teraźniejszość
Emerich Coreth, Peter Ehlen, Josef Schmidt - Filozofia XIX wieku

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"
Andrzej Koraszewski - Ateusza portret własny
Friedrich Nietzsche - Antychryst

Złota myśl Racjonalisty:
Najpiękniejszym skarbem jest rozum oprawiony w pokorę.
 Biblia » Nowy Testament » NT - spojrzenie krytyczne

Mit chrześcijańskiej rodziny [1]
Autor tekstu:

"Każdy, kto by opuścił domy albo braci, albo siostry,
albo ojca, albo matkę, albo dzieci, albo rolę dla imienia mego,
stokroć tyle otrzyma i odziedziczy żywot wieczny"
Jezus, Mt 19,29, NTG

"Rychłość nadejścia królestwa Bożego tłumaczy także dlaczego
Jezus był nieżydowski w swoim stanowisku przeciw rodzinie
Chrześcijanie szanują Matkę Jezusa i tak zwaną «świętą rodzinę».
niewłaściwe odczytanie tekstów biblijnych, poczynając od historii o dzieciństwie,
nie pozwala im widzieć tego, że wbrew Janowi Pawłowi II,
który bez końca mówi o świętości więzów rodzinnych,
takie więzy nic nie znaczyły dla Jezusa"
Peter de Rosa

"Nowi inkwizytorzy, pełnomocnicy dwu wielkich Kościołów „chrześcijańskich", którzy rozpracowują sekty, szukają wszędzie dowodów na antyrodzinny charakter nowych religii i sekt, tworzą komisje i stowarzyszenia dla ochrony zaniepokojonych rodziców, jakoby pozbawianych przez sekty córek i synów. Państwo, przerażone histerycznym wrzaskiem Kościołów, dopatruje się poważnego zagrożenia dla siebie i dla społeczeństwa, wspiera więc finansowo wszystkie te nowo powstające organizacje do walki z „antyrodzinną zarazą sekt". Prawda jest taka: kiedykolwiek i gdziekolwiek nowe ruchy religijne czy pozareligijne wywołują rozłam, rozbicie rodziny, odseparowując dzieci od rodziców, są one całkowicie chrześcijańskie, poniekąd prachrześcijańskie, i zgodne z intencjami Jezusa! Naśladują one skrajnego egocentryka i egomana, radykalnego anarchistę Jezusa, gdy forsują wyższość klasową wybranych. Pewien chrześcijański autor bestsellerów, który podkreśla, że jest „praktykującym katolikiem" (Peter de Rosa — przyp.), słusznie akcentuje wysoce antyrodzinny charakter nauki Jezusa: „Więzy rodzinne nie maj ą dla niego znaczenia… Krewni — matka, bracia, siostry, żony, zmarli członkowie rodziny — nie byli dla niego ważni… W jego scenariuszu nie liczyły się więzy rodzinne, liczyła się tylko wierność jedynej osobie, która potrafiła zapewnić wejście do królestwa niebieskiego: jemu właśnie." Ten teolog przyznaje, że Jezusowa etyka rodzinna musiałaby w końcu doprowadzić do „katastrofy osobistej i społecznej"."(Hubertus Mynarek [ 1 ])

Ewangelie

Jezus ponad wartościami życia rodzinnego stawiał życie w gminie chrześcijańskiej, ponadto z jego własną rodziną nie układało mu się zawsze najlepiej. Czasami rodzice nie rozumieli jego boskiej misji na ziemi, co zupełnie przeczy bajce o aniele Gabrielu, który pono poinformował Maryję co do posłannictwa jej syna.

Kiedy dwunastoletni Jezus odłączył się od rodziców i spędzał czas w świątyni wśród nauczycieli (nie przejmując się zupełnie, że rodzice mogą go poszukiwać lub się o niego martwić) jego matka wyraziła swoją dezaprobatę dla jego zachowania. Mały Jezus odpowiedział jej hardo, że jego miejsce jest u jego prawdziwego Ojca, nie znalazł jednak wśród nich zrozumienia. Maryja już wtedy „nie pamiętała" słów Gabriela. Już jako dziecko Jezus musiał być niezrównoważonym dziwakiem, choć księgi kanoniczne wspominają o tym dość enigmatycznie, apokryfy bez skrępowania mówią "o bezczelności, arogancji, wręcz brutalności chłopca imieniem Jezus (...) opowieści o dzieciństwie Jezusa są tak niemoralne, tak, «niesmaczne, by nie powiedzieć, że wręcz głupie, iż nie mają chyba sobie równych w światowej literaturze» (A.N.Wilson). Cytowany dopiero co autor odnosi to również do opowieści o dzieciństwie Jezusa, które odnajdujemy u Mateusza i Łukasza! Stwierdza on, iż już przy lekturze tych opowieści nie sposób przypuścić, by «religia chrześcijańska mogła pretendować do autorytatywności moralnej»" [ 2 ]

Później również nie było mu łatwo z rodziną. Na początku publicznej działalności Jezusa miało miejsce wesele w Kanie Galilejskiej, kiedy to padają ostre słowa Jezusa do Maryi. Kiedy zwraca ona mu uwagę, że goście nie mają wina, żeby coś z tym zrobił, on odpowiada jej, że nic ich nie łączy: "Cóż mi do ciebie niewiasto: jeszczeć nie przyszła godzina moja" (J 2,4, Biblia brzeska, w innych tłumaczeniach: "Czego chcesz ode mnie niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja" - NTG, NTI, "Co mnie i tobie, niewiasto? Jeszcze nie przyszła godzina moja" — Wujek, jedynie tłumacze katolickiej Biblii Tysiąclecia fałszują ten fragment i zmieniają zupełnie jego sens: "Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?", zwróć uwagę na dodane wielkie litery, zaraz poniżej śpieszą z komentarzem, że Jezus dlatego zwraca się do Maryi per niewiasto, aby "podkreślić jej nową godność w stosunku do całej ludzkości, nawiązując do pierwszej niewiasty-matki Ewy"!!!). W rzeczywistości była to złośliwa i arogancka odzywka, Żyd Szalom Ben-Chorin pisze:"Jakkolwiek przetłumaczymy tę odpowiedź, pozostanie ona straszna; stanowi ona rażące naruszenie przykazania zalecającego szacunek dla rodziców: Czcij ojca swego i matkę swą, które Żydzi zawsze stawiali szczególnie wysoko. Uważano nawet za słuszne, by syn czcił bardziej matkę niż ojca, a ponadto szacunek dla rodziców był równoznaczny z czcią okazywaną Bogu [...] Jeśli jakiekolwiek słowa Jezusa są autentyczne, to na pewno właśnie ta nieprzyjemna i tak wyraźnie bezpodstawna obraza matki, którą Jezus publicznie demaskuje — kto bowiem mógłby wymyślić takie słowa?". Przedstawicielka teologii ewangelickiej, pani Moltmann-Wendel, mówi o „deprymującym strofowaniu" matki przez Jezusa … Zdaniem A. N. Wilsona wesele w Kanie dowodzi tego, że stosunki Jezusa z jego ziemską rodziną były „łagodnie mówiąc, burzliwe" … Dlaczegóż to Jezus nie wyjaśnia jej owych „głębszych przyczyn" tonem spokojnym, nieobraźliwym? Dlaczego z obcymi, na przykład z członkiem rady, Nikodemem (J r.3) potrafi rozmawiać spokojnie i rozsądnie, a gdy dostrzega w pobliżu matkę, natychmiast traci panowanie nad sobą. Istnieje tylko jedno przekonywujące wyjaśnienie, a mianowicie to, iż nie potrafi on czegoś matce przebaczyć — swego nieślubnego pochodzenia. Ewangeliści nie wspominają przecież o żadnym zdarzeniu, żadnej kłótni, których skutkiem mogłaby być obraza.". Aby sobie uzmysłowić wymowę tych słów Zbawiciela do Matki Boskiej, warto zauważyć, że dokładnie te same słowa skierował do Jezusa demon, przemawiając z ciała opętanego. Demon chyba nie był zbyt pokojowo nastawiony do Syna Bożego. Mówił on: "Co mnie i tobie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Poprzysięgam cię przez Boga, abyś mię nie męczył" (Mk 5, 7, Wujek)

Gdzie indziej mówi:Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony"! (Mk 6,4), Jako cudotwórca i prorok nie miał łatwego życia wśród najbliższych:"Rzekli więc Jego bracia do Niego: Wyjdź stąd i idź do Judei, aby i uczniowie Twoi ujrzeli czyny, których dokonujesz. Nikt bowiem nie dokonuje niczego w ukryciu, jeżeli chce się publicznie ujawnić. Skoro takich rzeczy dokonujesz to okaż się światu !Bo nawet Jego bracia nie wierzyli w Niego." (Jan 7, 3-5), najbliżsi sądzili, że Jezusowi odbiło, chciano go powstrzymywać nawet siłą od tego co robił: "Potem przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy [matka i krewni, Biblia Wujka mówi o "swoich"], wybrali się, żeby Go pojmać. Mówiono bowiem: zwariował". (Mk 3, 20-21). Po tym wszystkim Jezusa stosunki z najbliższymi, w tym i matką, uległy znacznemu oziębieniu. Jezus nie chciał już widzieć w Maryi swojej matki, jego jedyną rodziną stali się posłuszni mu słuchacze:"Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą". Jezus jednak nie zechciał udzielić im audiencji:Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia". (Mt 12, 46-49). Jeszcze dosadniej tę scenkę prezentuje Łukasz: "Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą. Lecz On im odpowiedział: Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je" (Łk 8, 20-21) ! Rzecz zadziwiająca ! Jezus uważał Maryję za grzesznicę. Zapewne tym odwdzięczał się za wcześniejsze nękanie i podważanie jego posłannictwa przez najbliższych krewnych. W swojej ocenie Maryi był konsekwentny, innym razem gdy"jakaś kobieta z tłumu zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Lecz On rzekł: Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je" (Łk 11, 27-28). Dlaczego Kościół deifikował Maryję, skoro Jezus uważał ją za grzesznicę nie słuchającą słowa Bożego, dlaczego nazywa ją błogosławioną, skoro Jezus odmówił jej błogosławieństwa, dlaczego nazywają ją wszechpośredniczką skoro Jezus nie zechciał jej wysłuchać, gdy do niego przyszła? Dlaczego mama nie towarzyszyła swemu synkowi w drodze krzyżowej? Dlaczegóż to rodzina Jezusa nie zajęła się jego pochówkiem? Dlaczego uczynił to jakiś enigmatyczny Józef z Arymatei w towarzystwie jakichś kobiet galilejskich (pogrzebowi przyglądały się dwie Marie, lecz jedna to Maria Magdalena, druga była matką Józefa — Mk 15, 47; BT)? Jezus skłócony za życia ze swoją najbliższą rodziną, nawet po śmierci nie uzyskał zrozumienia. Jezus-zjawa ukazuje się nie swej matce, ale „grzesznicy" Marii Magdalenie (Mk 16, 9)

Gdzie indziej mówi Jezus do swych słuchaczy: "Nie mniemajcie, że przyszedłem, by przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem, by przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką [znów widzimy rozróżnienie między kobieta i człowiekiem jak w Genesis], i synową z jej teściową (z teściową poróżnił wszystkich skutecznie po dziś dzień — przyp.). Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego. Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien" (Mt 10, 34-37). Wzrost niechęci Jezusa do rodziny następuje w Ewangelii Łukasza. Tam podziały rodzinne akcentuje się wyraźniej i z większa zaciętością (Jezus nie może się wręcz doczekać, aż nastąpią rozłamy w rodzinach z jego powodu): "Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął (...) Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi , a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej" (BT, Łk 12, 49-53). Dobry chrześcijanin nie przejawia najmniejszych sentymentów względem rodziny, jeśli poważnie myśli o Królestwie Bożym: "Do drugiego zaś rzekł: Pójdź za mną! A ten rzekł: Pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać ojca mego. Odrzekł mu: niech umarli grzebią umarłych swoich, lecz ty idź i głoś Królestwo Boże (ta odpowiedź znaczy tyle co: twój ojciec nie nawrócił się przed śmiercią, jest już stracony, prawdziwie umarły, zapomnij o nim, tyś jest przeznaczony do życia wiecznego — przyp.). Powiedział też inny: Pójdę za Tobą, Panie, pierwej jednak pozwól mi pożegnać się z tymi, którzy są w domu moim. A Jezus rzekł do niego: Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego" (Łk 9, 59-62; podobnież Mt 8, 21-22). Zwieńczeniem antyrodzinnych poglądów Jezusa jest ustęp następujący:"A szły z Nim wielkie tłumy. On odwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem (BT, Łk 14, 25-26).


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Nieślubne dziecko Boże
Moralność pierwszych chrześcijan

 Zobacz komentarze (15)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Jezus i kobiety. Miłosne życie Nazarejczyka" — Hubertus Mynarek, Uraeus, Gdynia 1995, s.79
[ 2 ] Mynarek, op.cit., s.83-84

« NT - spojrzenie krytyczne   (Publikacja: 11-07-2002 )

 Wyślij mailem..       
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 833  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Przesmyk Suwalski oraz tytanowa rozgrywka między Rosją a USA
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 1047 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2016 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365