>
Robię to z pobudek Miłości O, tak, tak... historia, także ta jak najbardziej bieżąca, pokazuje, że ludzie z umysłami upośledzonymi wiarą zdolni są do każdej nikczemności i zawsze wytłumaczą ją przed sobą wzniosłymi pobudkami. I jeszcze w tępym zadowoleniu z siebie myślą, że innym też wodę z mózgu zrobili...
A tu mamy klasyczny przykład katolickiej Miłości
>
Jak to mówią " konia kują, a żaba nogę nadstawia". Kimże jesteś, żeby tak się puszyć? Na tym forum każdy użytkownik, nawet taki intelektualny Pokemon jak Ty, ma prawo zabrać głos gdzie chce jeśli uzna to za stosowne.
>
i piszę to w co Wierzę. Widzisz, nieboraku, wmówili Ci, że głupota jaką jest odbieranie świata przez pryzmat wiary jest czymś mądrym i wzniosłym. Tymczasem jest to głupota właśnie, z którą dyskusja z racji natury tego zjawiska jest niemożliwa. I w dyskusjach ludzi rozumnych "argument wiary" nie jest stosowany.
Możesz pleść cokolwiek poprzedzając to słowem "wierzę" - takie ludzkie i obywatelskie prawo do wolności słowa i wyznania bez względu na to czy to słowo z tym wyznaniem ma cokolwiek wspólnego.
Możesz pleść o stukniętym Bogu z roztrojeniem jaźni, o pierdołowatym maminsynku co to bez Mamusi i bez Wojtyły nie umie zarządzać światem i ja nie będę nawet miał możliwości by stwierdzić z pewnością czy robisz sobie ze mnie jaja czy Ty tak na poważnie (choć po wierzących każdej bredni można się spodziewać). Tyle że tych historyjek wiary uklepanych
w Twojej biednej głowie nie wolno Ci używać jako argumentu w dyskusji o
świecie poza Twoją głową jeśli chcesz być traktowany poważnie przez ludzi rozumnych. W Twoim środowisku natłok wyznań, zaklęć pomaga wam utrwalać wiarę; takie onanizowanie umysłów utwierdza was w tępym zadowoleniu z siebie i zwalnia od krytycznego myślenia - wasze prawo, ale nie argument na rzecz treści tych wyznań i zaklęć.
Dla swojego dobra i dla dobra misji z jaką tu przybyłeś nie stosuj TU tego co jest dobre TAM. Tu sporo ludzi jest obytych z bełkotem jaki serwujesz, wszak oprawcy Twego pokiereszowanego umysłu bełkoczą już tak wiele tysięcy lat. A pracze innych umysłów w innych religiach i mnogość ich wyznań i zaklęć?!
Spróbuj zatem, jeśli chcesz być oryginalny i bodaj trochę skuteczny, przynieść tu choć jedno rozumne zdanie, zdatne do dyskusji, takie które będziesz umiał do końca obronić.
>
KK ma szeroką wiedzę o fizycznym świecie wielowymiarowym jak i Bogu. Cała wiedza o świecie pochodzi z nauki. KK też to przyswaja, choć z oporami, jak na nieuków przystało. Nieuków których pozycja i bogactwo zależy od ciemnoty otumanionych owieczek.
A o Bogu jest tylko całe mrowie bzdetów produkowanych przez miliardy ludzi przez tysiąclecia. No, ale może ja się mylę, może potrafisz, stosując się do rady z poprzedniego akapitu, przytoczyć jakieś rozumne zdanie o Bogu i wyjaśnić je do końca
>
Tak jak ateista ma szeroką niewiedzę, a mimo to uzurpuje sobie prawo do oceny. I oczywiście plując pogardą wypływającą wprost z Twojej głupoty nie poczuwasz się do powinności uzasadnienia tego parszywego paszkwilu? Jakieś statystyki o religijności ludzi na różnych szczeblach nauki...? Jakieś badania wiedzy teistów i ateistów czy coś takiego...?
I podpowiem Ci jeszcze litościwie, że takim zajazdami wystawiasz parszywą cenzurkę tak sobie jak i Bogu u którego zbierasz nimi zasługi. No tak, ale chcieć dorównać w świętości bydlakowi chroniącemu pedofilów przez ćwierćwiecze pontyfikatu to Ty musisz jeszcze tej katolickiej żółci sporo z siebie wylać.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.