Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ze skrajności w skrajność moja historia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
04-11-2014 03:01Sambor (21 punktów)Ze skrajności w skrajność moja historia
Ocena 3 na 3
Witam serdecznie. Chciałbym podzielić się swoją historią i poszukać ludzi mnie podobnych którzy przeżyli coś podobnego.

Dzieciństwo czyli katolicki standardzik, co niedziela do kościółka choćby miała być awantura i bicie to kościółek najważniejszy. Religia w szkole, straszenie piekłem, modlitwy itp.

W wieku 10 lat straciłem ojca który był głównym motorem napędowym katolicyzmu w naszym domu przez co przez następne lata w sposób naturalny i niegwałtowny rozpocząłem oddalać się od kościoła i wiary aż całkowicie porzuciłem to wszystko.

Niestety mając lat 16, mając problemy zdrowotne (nowotwór), szkolne i psychiczne (depresja, nerwica) mój mózg najwidoczniej potrzebował jakiegoś zakotwiczenia, oparcia, sensu tego wszystkiego i pod wpływem katolickiej tresury w wieku dziecięcym zacząłem rozmyślać o Bogu... i tutaj zaczyna się piekiełko. Przesiadując na różnorakich czatach internetowych spotkałem nawiedzonego fanatyka który się niedawno nawrócił. Opowiadał mi o cudach jakie go spotkały min taki że modlił się w kościele o powołanie a jak wyszedł to zobaczył gołębia i to był cud bo ten gołąb to był Duch Święty i tym podobne historie. No cóż niestety dawałem wiarę, a przynajmniej zainteresowanie temu. Zaprzyjaźniliśmy się i codziennie rozmawialiśmy na czacie o sprawach duchowych. Naciskał abym poszedł do spowiedzi bo to się cuda dzieją, ręce odrastają, wszystkie problemy znikają, Bóg uzdrawia psychicznie i fizycznie. I wpadłem jak śliwka w kompot. Przez 10 lat tkwiłem w tym. Obkupiłem się w książki katolickie, dzienniczki świętej Faustyny, o ojcu Pio, odmawiałem koronki, różańce jak stare jęczące dewoty i w to wszystko szczerze wierzyłem. Cały czas regularnie zastanawiałem się do wstąpienia do zakonu i wskoczenia w habit. Niestety teraz mając 27 lat, doszedłem do pewności że to wszystko jest kłamstwem i ułudą, i że mając przesrane calutkie życie wcale nie będę mieć skarbu w niebie i po prostu mam pecha. Cóż, cały ten czas miałem myśli samobójcze które spychałem ze swej świadomości bo przecież katolik nie może mieć takich brzydkich myśli, Judasz się powiesił i gnije na samym dne piekła przypiekany ogniem całą wieczność po wsze czasy. I nadal jak o tym myślę to czuję strach, tego już nie usunę ze swojej głowy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..
#151
22-11-2014 20:24
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp

>Jeżeli jest tak jak Pan mówi, tzn. jeżeli redaktor Andrzej B. Izdebski ma na drugie Bolesław, to niniejszym cofam wszystkie sugestie, jakoby forumowy Andrzej Bogusławski był pracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Niniejszym przepraszam p. Andrzeja Bogusławskiego za tego rodzaju publiczne sugestie, z pewnością godzące w jego dobre imię.

Czy Pańska żona (matka) to prostytutka?
Nie? To co się Pan tak denerwuje?
Zapytać się nie wolno?


Obrzuciłem forumowicza gównem, a że słabo się przykleiło, to niniejszym przepraszam, ale na ile to jeszcze będzie możliwe, to spróbuję podoklejać! Jest taka prawda o człowieku, że gdy już się raz zeszmaci, to szmatą bez honoru
na zawsze zostanie, ot to już takie domowe wychowanie, a opluskwianie ideowych przeciwników, to taka typowa chrześcijańska postawa.

@@@
.

#152
23-11-2014 13:48
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp
> Jeżeli jest tak jak Pan mówi, tzn. jeżeli redaktor Andrzej
> B. Izdebski ma na drugie Bolesław, to niniejszym cofam
> wszystkie sugestie, jakoby forumowy Andrzej Bogusławski
> był pracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Niniejszym przepraszam
> p. Andrzeja Bogusławskiego za tego rodzaju publiczne sugestie,
> z pewnością godzące w jego dobre imię.

I sądzi Pan, że to wystarczy? Że po czymś takim w ogóle można cokolwiek zmienić?
Po raz nie wiem który gratuluję empatii
Notabene przestań Pan raz na zawsze pieprzyć i okłamywać siebie, że forumowy Andrzej Bogusławski tylko Pana śmieszy.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#153
23-11-2014 13:56
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi logout
>> Wymieniłem 10 punktów z których pięć jest słabszych. My
>> Katolicy często w Kościołach Modlimy się o Uwolnienie
> także nas samych. Modlimy się też prosząc o ochronę przed demonami.
> tak wiem wy katolicy szkoda słów.

Ciekaw jestem skuteczności tych modłów. Ciekawe, czy nasz obecny forumowy ewangelizator Janek77 poda, jak to statystycznie wygląda w stosunku do próbki modlącej się do innego Boga, oraz próbki stosującej inną formę ochrony np. psychiatryczną.
Sama wola i wiara nie wystarczą. Inaczej by.. a co tam demony: góry przenosiły

Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#154
23-11-2014 14:36
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp
> "According to biographer Walter Isaacson (..)" Amen.

Zatem przetłumaczmy. Z góry przepraszam za ułomną znajomość j. angielskiego (właściwie głównie znam j. angielski w zakresie technicznym) a obecnych tu profesjonalistów proszę o pokutę i rozgrzeszenie, może i poprawki

"Według biografa Waltera Isaacsona, Einstein był bardziej skłonny do krytykowania niewierzących, niż wierzących. Einstein napisał w korespondencji "fanatyczni ateiści ... są jak niewolnicy, którzy wciąż czują ciężar swoich łańcuchów, które zostały już zrzucone po ciężkiej batalii. Są to istoty, które w urazie ku tradycyjnemu "opium dla ludu" nie są w stanie usłyszeć muzyki sfer. Pomimo, że Einstein nie wierzył w Boga osobowego, wskazał, że nigdy nie szukałby walki z wiarą, bo "taka wiara wydaje mi się lepsza, niż brak jakiejkolwiek transcendentnej perspektywy."

I coś w tym jest, a zwłaszcza w odniesieniu do fanatycznych ateistów.
Sam nie jestem zwolennikiem walki na śmierć i życie z wiarą, tylko wyrażania siebie i swoich wartości na równych prawach, oraz obrony swojego terytorium.
Nie stanę przed kościołem i nie będę spod niego odganiał wiernych. Choć stanę w lesie, czy spojrzę w nocy w rozgwieżdżone niebo i czasem porwie mnie zachwyt nad otaczającą mnie przyrodą (przyrodą w różnych kontekstach ).
Ale jeśli ktoś zarzuci mi, że promuję np. agresję, hipokryzję, czy rozwiązłość - będę reagował stanowczo i owych postaw tak u siebie, jak u innych tolerował nie będę.

Często reaguję na podśmiechujki w stylu rozmowy w sklepie z przed paru dni:
Pani zalotnie
- Wie Pan, kupiła żem los i znów nie wygrała. A tak bym żem chciała się odkuć.
Pan krzykliwie
- Nie wygrała Pani, bo się Pani nie modli!
Ja
- A od kiedy to modlitwa pomaga wygrać w totka?
Na twarzy Pani odmalowuje się grymas sympatii, a Pan bogatszy o szczyptę racjonalizmu (taką mam naiwną wiarę jakąś) wychodzi bez słowa.

Czy to wg Einsteina już walka z wiarą, czy jeszcze nie?

Edit:
Warto również zapoznać się w kontekście słów Einsteina z tym, co mówi o bezbożnikach i ateistach prof. Kotarbiński. A to dwie różne kategorie postaw ludzkich. Z pewnością Pan znajdzie jeśli nie u Profesora, to u swojego ulubionego Oponenta

Z pozdrowieniami!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#155
23-11-2014 18:00
 Ocena-1 na 1
Elasp (6859 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Jacek Głodzik

Tłumaczenie dobre, jak na mój gust.

>Sam nie jestem zwolennikiem walki na śmierć i życie z wiarą, tylko wyrażania siebie i swoich wartości na równych prawach, oraz obrony swojego terytorium.

>Nie stanę przed kościołem i nie będę spod niego odganiał wiernych.

Dziękuję w imieniu 1 250 000 000 katolików.

>Ale jeśli ktoś zarzuci mi, że promuję np. agresję, hipokryzję, czy rozwiązłość - będę reagował stanowczo i owych postaw tak u siebie, jak u innych tolerował nie będę.

1 250 000 000 katolików zadrżało na te słowa.

>Warto również zapoznać się w kontekście słów Einsteina z tym, co mówi o bezbożnikach i ateistach prof. Kotarbiński. A to dwie różne kategorie postaw ludzkich. Z pewnością Pan znajdzie jeśli nie u Profesora, to u swojego ulubionego Oponenta

A co dopiero mówił o filozofii marksistowskiej!

#156
23-11-2014 18:37
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp
> 1 250 000 000 katolików zadrżało na te słowa.

E tam. Kol. Elasp (proszę zauważyć, że stawiam na pierwszym miejscu), pani Władysława z Rybnika, Janek77 i Atannazy do nich przecie nie należą. Również biskupi Paetz i Wielgus prawdopodobnie też nie. Grzegorz IX i inni jego pokroju to święci ludzie są.
Właściwie Kościół robi z bezkształtnej ludzkiej masy ludzi dużo lepszych, więc to zaledwie ułamek ułamków tych 1 250 000 000 będzie. A tak z nazwiska.. hm. Zupełnie nikt mi nie przychodzi teraz do głowy. Prawie raj na ziemi normalnie
A skoro tak.. to huzia na Józia, czyli na tych wstrętnych ateistów, jak za dawnych dobrych (DOBRYCH) czasów. I niech przewodniczy nam dr o. Dyrektor Tadeusz Rydzyk i prof. dr hab. Dariusz Oko. Najprawdziwsi z dobrych i nieskalanych niczym katolików. Ewent. gdzieś z tyłu JP II.

> A co dopiero mówił o filozofii marksistowskiej!

Ale to on mówił. Natomiast cytat to cytat - on się tylko z nim zgadza, wiec.. Panie Elaspie? Rzucony urok-odium przez Bogusławskiego-SBka znika, może się Pan za ten cytat Kotarbińskiego spokojnie zabrać
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Elasp (6859 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Jacek Głodzik

>Właściwie Kościół robi z bezkształtnej ludzkiej masy ludzi dużo lepszych, więc to zaledwie ułamek ułamków tych 1 250 000 000 będzie.

No więc o co chodzi? Lepiej, by jakaś babcia chodziła codziennie o 18.00 do kościoła, niż by była drugą Messaliną, Elżbietą Batory, czy Bristygierową. Kościół nie jest potrzebny ludziom z dobrym i prawym, ale takich niestety jest mniejszość. Reszta powinna być wzięta "za twarz". Człowiek jest z natury zły. Ma tylko niewielkie zadatki dobra.

#158
23-11-2014 19:22
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp
> Człowiek jest z natury zły. Ma tylko niewielkie zadatki dobra.

A skąd taka konkluzja znów? Z uogólnionej obserwacji siebie?
Człowiek nie jest ani dobrym, ani złym z natury. Przede wszystkim posiada instynkt, chęć i energię do przetrwania.
Od jego rodziców, oraz szerzej - wychowawców zależy, czy będzie robił to etycznie zachowując swoje siły oraz szacunek dla innych.
Czy pozbawiony wszelkich mądrych praktycznie wzorców, będzie robił co chwilę fo-pa tylko drażniąc bliźnich czy wciągając ich w bagno (tak łagodnie mówiąc).

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#159
23-11-2014 19:28
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp
> Reszta powinna być wzięta "za twarz".

Pytanie, czy to "branie za twarz" jest efektywne i coś zmienia na lepsze, nie mówiąc o jakiejkolwiek pozytywnej dydaktyce.
Moim zdaniem nie. Mówi Pan o pedagogice stosowanej nawet nie w XX, a w XIXw.
Śmiem przypomnieć, że od tego czasu upłynęło ponad sto lat i standardy w uczeniu bardziej cywilizowanych postaw zmieniły się diametralnie. Być może nie ma Pan nikogo w szkolnictwie, wiec piszę.
Problem z w tym, że księża w standardach uczenia moralności utknęli mniej-więcej w latach 60 XXw.

Dzieciaki trzeba zachęcić do uczenia się nie tylko wiedzy, ale i praktycznych umiejętności życia w społeczeństwie i grupach. Wykorzystać ich przyrodzony instynkt eksploracji i ciekawość, w tym cała tajemnica. Bynajmniej "branie za twarz" temu nie pomaga, a nawet szkodzi. Chyba, ze ktoś już jest mocno zaburzony. To na początku bywa nieodzowne.


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Elasp (6859 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>> Człowiek jest z natury zły. Ma tylko niewielkie zadatki dobra.
>A skąd taka konkluzja znów? Z uogólnionej obserwacji siebie?

Nie, z lekcji historii: starożytnej, średniowiecznej, nowożytnej i współczesnej.

>Człowiek nie jest ani dobrym, ani złym z natury. Przede wszystkim posiada instynkt, chęć i energię do przetrwania.

Tenże instynkt odpowiada za to, że np. podczas pożaru uciekający ludzie tratują się wzajemnie. Gdzie się wtenczas podziewa ich "człowieczeństwo"?

>Od jego rodziców, oraz szerzej - wychowawców zależy, czy będzie robił to etycznie zachowując swoje siły oraz szacunek dla innych.

To oświeceniowy zabobon: "człowieka można wychować". Próbowano potem wyhodować od podstaw (pionierzy, Komsomoł, dla elity Artek) człowieka radzieckiego, altruistę-humanistę-racjonalistę. Z opłakanymi skutkami. Oświeceniowcy byli idiotami, doprawdy - jeden głupszy od drugiego. Nie było tam nikogo, co by wniknął w sprawy głębiej. Oczywiście gdyby wniknął, musiałby porzucić amatorskie idee "Oświecenia".

>Czy pozbawiony wszelkich mądrych praktycznie wzorców, będzie robił co chwilę fo-pa tylko drażniąc bliźnich czy wciągając ich w bagno (tak łagodnie mówiąc).

Tak.

#161
23-11-2014 21:18
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp
>>> Człowiek jest z natury zły. Ma tylko niewielkie zadatki dobra.
>>A skąd taka konkluzja znów? Z uogólnionej obserwacji siebie?
> Nie, z lekcji historii: starożytnej, średniowiecznej, nowożytnej i współczesnej.

Której lekcji współczesnej? Domyślam się, iż zatrzymał się Pan na lekcji stalinizmu i hitleryzmu, od których minęło już jakieś 50-70 lat. A z jakiego powodu nie brać np. współczesnej lekcji jedności Ameryki i Uni Europejskiej w sankcjach na Putina za animowanie rozruchów na Ukrainie?

> Tenże instynkt odpowiada za to, że np. podczas pożaru
> uciekający ludzie tratują się wzajemnie.

Zgadza się.

> Gdzie się wtenczas podziewa ich "człowieczeństwo"?

Odnoszę wrażenie, że albo udaje Pan naiwnego, albo celowo naśmiewa się z człowieczeństwa, które w innym miejscu tak przez "osiągnięcia" religii hołubi.
Człowieczeństwo wtedy chwilowo znika, a górę bierze bardziej podstawowy instynkt przetrwania.
Cytat:
Stres ostry - walcz albo uciekaj
Stres ostry, czyli stan tymczasowego, zazwyczaj krótkiego, pobudzenia w obliczu zagrożenia, wykształcił się w drodze ewolucji, aby chronić nam życie. Gdy nasi przodkowie napotykali dzikie zwierze, organizm włączał tzw. reakcję "walcz albo uciekaj". W jej ramach na poziomie ciała, niezależnie od racjonalnego umysłu, zachodziły natychmiastowe zmiany, które miały zwiększać szansę przetrwania, doładowując nas siłą do walki lub ucieczki. W cenie były więc przede wszystkim siły fizyczne. Program ten, który mimo zmiany warunków życia, działa do dziś, wszystkie siły kieruje w te funkcje organizmu, które są niezbędne do poradzenia sobie z nagłą sytuacją, wszystkie zbędne w danym momencie funkcje są wyłączane.
Małgorzata Skorupa

Cytat:
" Umysł ludzki ma pewne odziedziczone i wrodzone tendencje, stanowiące istotne źródła wszystkich myśli i czynów, czy to osobniczych, czy to zbiorowych, lub będące dla nich siłami motywacyjnymi, a zarazem bazą, z której stopniowo pod wpływem uzdolnień intelektualnych rozwija się charakter i wola jednostek i narodów (...)."
W. Mc Dougall, Introduction to Social Psychology (Wstęp do psychologii społecznej)
Instynkt według autora to wrodzona i odziedziczona dyspozycja psychofizyczna. Wyróżnił on m.in. jeden z siedmiu instynktów podstawowych: instynkt ucieczki i uczucie strachu.


> altruistę-humanistę-racjonalistę

Wrzuca Pan do jednego worka gruszki, śliwki i jabłka obwieszczając tryumfalnie, że odkrył Pan nowy owoc: gruszko-śliwko-jabłko.
Oczywiście, że człowieka (dziecko) można wychować. Powiem więcej: robią to codziennie setki milionów ludzi. Eureka, prawda?

> Nie było tam nikogo, co by wniknął w sprawy głębiej.
> Oczywiście gdyby wniknął, musiałby porzucić amatorskie idee "Oświecenia".

Oczywiście gdyby wniknął, musiałby dopasować się do idei wnikania szanownego kolegi Elaspa
Już nawet nie chce mi się podawać nazwisk ludzi-humanistów czerpiących z idei oświecania, którzy wnikali w sprawy głębiej i wielu wychować pomogli, nawet w późnych latach.
Kto szuka, ten znajduje - ale nie wystarczy szukać w domu. Trzeba z niego wyjść i mieć doprawdy odwagę trochę poszperać u tych i tamtych żywych ludzi.
A propos - jak tam Pana idea poznawania starszych religii krok po kroku i wybrania najlepszej? Coś Pan już w tym kierunku zrobił?

>>Czy pozbawiony wszelkich mądrych praktycznie
>> wzorców, będzie robił co chwilę fo-pa tylko drażniąc
>> bliźnich czy wciągając ich w bagno (tak łagodnie mówiąc).
>Tak.

No właśnie. I dlatego dobrze mieć mądrych, potrafiących patrzeć, czuć i wyciągać trafne wnioski, oraz zaangażowanych, obecnych emocjonalnie i uczuciowo rodziców. A gdy ma się pecha - poszukać sobie w życiu dorosłym takowych mistrzów, od których nam się robi lepiej. Wejść z nimi w osobistą relację. Np. w rozmowy, wspólną pracę, wyjazdy, spędzanie czasu, organizowanie czegoś itp.
Wiem wiem "mądrego trzeba, by wskazał mędrca". Ale Pan przecie tak do końca głupi nie jest, prawda?
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#162
23-11-2014 21:27
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Jacek Głodzik

>Od jego rodziców, oraz szerzej - wychowawców zależy, czy będzie robił to etycznie zachowując swoje siły oraz szacunek dla innych.
Jeszcze szerzej: geny, rodzice/wychowawcy, środowisko. Rezultat jest trudny do przewidzenia.


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/

#163
23-11-2014 21:31
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp

> To oświeceniowy zabobon: "człowieka można wychować".
Czytałem gdzieś, że początki totalitaryzmu to właśnie Oświecenie. Prawda li to?

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/

#164
24-11-2014 00:06
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp
> To oświeceniowy zabobon: "człowieka można wychować". Próbowano potem wyhodować od podstaw (pionierzy, Komsomoł, dla elity Artek) człowieka radzieckiego, altruistę-humanistę-racjonalistę. Z opłakanymi skutkami. Oświeceniowcy byli idiotami, doprawdy - jeden głupszy od drugiego.
Sądzi Pan, że wychowanie w duchu religii bardzo ostaje od wychowania w duchu komunizmu? Czy nie są podobne pod względem propagowania równości owieczek a różnią się li tylko szyldem (barwą strojów pasterzy)? Nawet kult jednostki (oczywiście tylko spośród przewodniej siły) występuje w obu ideologiach. Czy nie dlatego tak się wzajem zwalczają, że stanowią dla siebie konkurencję w próbach zajęcia tych samych (elitarnych) pozycji politycznych?

[Czy współcześnie nie dzieje się tak, że rządzący mogą sobie pozwolić na bycie "idiotami, doprawdy - jeden głupszy od drugiego" z samego faktu posiadania przewagi politycznej (po co mają być mądrzy, skoro są silni)? Czy w takim razie nie należy dbać o rozsądek 'pod strzechami', a wartości wyższe znajdować wśród zwykłych ludzi?]

#165
24-11-2014 07:24
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp
> Co do Einsteina: en.wikiped(*)gious_views_of_Albert_Einstein
> "[T]he fanatical atheists...are like slaves who are still feeling the weight of their chains [...]" Amen.

Nie, nie amen. Cytat ten jest wyrwany z kontekstu co zmienia cel tej krytyki. Einstein krytykował strażników ignorancji i przesądów skrywających piękno przyrody. Strażnikami tymi są nie tylko klerycy, ale też fanatyczni ateiści, którzy zrzuciwszy okowy religii pozostają głusi na muzykę sfer.
Pełny cytat:
I was barked at by numerous dogs who are earning their food guarding ignorance and superstition for the benefit of those who profit from it. Then there are the fanatical atheists whose intolerance is of the same kind as the intolerance of the religious fanatics and comes from the same source. They are like slaves who are still feeling the weight of their chains which they have thrown off after hard struggle. They are creatures who-in their grudge against the traditional "opium for the people"-cannot bear the music of the spheres. The Wonder of nature does not become smaller because one cannot measure it by the standards of human moral and human aims.
Albert Einstein, 7 sierpnia 1941


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365