 |
Ze skrajności w skrajność moja historia Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-11-2014 03:01 | Sambor (21 punktów) | Ze skrajności w skrajność moja historia
3 na 3 | Witam serdecznie. Chciałbym podzielić się swoją historią i poszukać ludzi mnie podobnych którzy przeżyli coś podobnego.
Dzieciństwo czyli katolicki standardzik, co niedziela do kościółka choćby miała być awantura i bicie to kościółek najważniejszy. Religia w szkole, straszenie piekłem, modlitwy itp.
W wieku 10 lat straciłem ojca który był głównym motorem napędowym katolicyzmu w naszym domu przez co przez następne lata w sposób naturalny i niegwałtowny rozpocząłem oddalać się od kościoła i wiary aż całkowicie porzuciłem to wszystko.
Niestety mając lat 16, mając problemy zdrowotne (nowotwór), szkolne i psychiczne (depresja, nerwica) mój mózg najwidoczniej potrzebował jakiegoś zakotwiczenia, oparcia, sensu tego wszystkiego i pod wpływem katolickiej tresury w wieku dziecięcym zacząłem rozmyślać o Bogu... i tutaj zaczyna się piekiełko. Przesiadując na różnorakich czatach internetowych spotkałem nawiedzonego fanatyka który się niedawno nawrócił. Opowiadał mi o cudach jakie go spotkały min taki że modlił się w kościele o powołanie a jak wyszedł to zobaczył gołębia i to był cud bo ten gołąb to był Duch Święty i tym podobne historie. No cóż niestety dawałem wiarę, a przynajmniej zainteresowanie temu. Zaprzyjaźniliśmy się i codziennie rozmawialiśmy na czacie o sprawach duchowych. Naciskał abym poszedł do spowiedzi bo to się cuda dzieją, ręce odrastają, wszystkie problemy znikają, Bóg uzdrawia psychicznie i fizycznie. I wpadłem jak śliwka w kompot. Przez 10 lat tkwiłem w tym. Obkupiłem się w książki katolickie, dzienniczki świętej Faustyny, o ojcu Pio, odmawiałem koronki, różańce jak stare jęczące dewoty i w to wszystko szczerze wierzyłem. Cały czas regularnie zastanawiałem się do wstąpienia do zakonu i wskoczenia w habit. Niestety teraz mając 27 lat, doszedłem do pewności że to wszystko jest kłamstwem i ułudą, i że mając przesrane calutkie życie wcale nie będę mieć skarbu w niebie i po prostu mam pecha. Cóż, cały ten czas miałem myśli samobójcze które spychałem ze swej świadomości bo przecież katolik nie może mieć takich brzydkich myśli, Judasz się powiesił i gnije na samym dne piekła przypiekany ogniem całą wieczność po wsze czasy. I nadal jak o tym myślę to czuję strach, tego już nie usunę ze swojej głowy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..#76 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > Transcendentnego, a nie transcendentalnego. To dwie różne rzeczy - znowu myli Pan pojęcia.Dziękuję za poprawienie. Przyznaję, że mam czasem kłopoty z terminologią, której po polsku rzadko używam. > "I believe in Spinoza's God who reveals himself in the orderly harmony of what exists, not in a God who concerns himself with the fates and actions of human beings."I wszystko się zgadza: przyroda ujawnia się nam w miarę jej poznawania. Ale to nie znaczy, że jest niepoznawalna. Gdzie tu jest jakaś transcendentność? > Doświadczamy Boga pod postacią przyrody (jako przyrodę), ale to nie znaczy, że Bóg = przyroda dana w doświadczeniu. Nieznajomość filozofii Spinozy się kłania.Bzdury Pan plecie. Spinoza był monistą. Tak samo Einstein. No chyba nie powie Pan, że definicję teizmu można tak rozszerzyć aby objąć nią też monizm? |
#77 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
> Co ty, k..wa, Maceox pie.....sz? Poj....o cię? To jest, k..wa forum dla racjonalistycznie k...a myślącej inteligencji.> Tu k...a obowiązuje wysoki poziom zaj.....ch dyskusji, k...a, merytoryczny i językowy! Brawo!  Nareszcie zupełnie otwarcie pokazał Pan tu cały swój poziom intelektualny oraz sprecyzował dokładnie miejsce, gdzie Pan ma nasze forum i forumowiczy. Ja widziałem to od początku Pańskich tu popisów, ale teraz, gdy wylazło z Pana wszystko, to może i inni zechcą to zauważyć? www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,29#w642607@@@ . |
#78 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | . Kto tu nie rozumie znaczenia słów wyjaśnił już mój przedmówca.> Wyjaśniłby, owszem, gdyby sam rozumiał.Chwalenie się jakim to ja mądry, a jacy inni głupi, to poważne jest traktowane w młodszych klasach podstawówki, a której jak tu widać mentalnie wcale Pan nie wyrósł. Intelektualnie też nie wykracza Pan za gimnazjum, a na dokładkę wiara we własną rację zdecydowanie Pana ogranicza. Niewiele Pan wie i niewiele potrafi zrozumieć, nasze forum jest zdecydowanie za trudne dla Pana i niewiele Pan potrafi zrozumieć mając o to pretensje do całego świata. www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,29#w642607> Najpierw niech dojdzie do zgody sam ze sobą, bo na razie wychodzi mu czarno na białym, że jest naturalistą ontologicznym, a nie ateistą.Mam swój światopogląd całkowicie spójnym, gdyż przez wiele lat w różnych aspektach przemyślanym. Przez osiem lat pisania na naszym forum udowodniłem, iż wiem i co piszę oraz, że ponoszę odpowiedzialność za słowo. www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,532005#w535661 Naturalizm jest paradygmatem nauki, który mówi, że w wyjaśnianiu zjawisk nie można wykraczać poza zjawiska i prawa przyrody. Naturalizm metafizyczny głosi to, ponieważ odrzuca istnienie jakichkolwiek przedmiotów lub zdarzeń leżących poza przyrodą. Ateizm - odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie boga, bóstw i sił nadprzyrodzonych, jako sprzecznych z rozumem i nienaukowych, oraz negujący potrzebę religii._________________ Podstawą mojego światopoglądu jest naturalizm ontologiczny i dlatego już teraz "Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie 'w nic nie wierzę'". Obecnie zupełnie nie obrażając się za ten epitet nawet za ateistę się nie uważam. A dlaczego nie? Trochę dla zabawy, a trochę z przekory. Zupełnie poważnie, to niepoważnie jest przeczyć istnieniu nieistniejącego. W starożytności ateistą zwano, każdego kto nie uznawał obowiązującego boga i przez wieki termin ten funkcjonował jako epitet teistów na różnego rodzaju heretyków. Ja intelektualnie idę trochę dalej i nie uznaję istnienia żadnych sił nadnaturalnych.
Czy to, że Pan nie potrafi czegoś zrozumieć, to świadczy o mnie czy o Panu? ________________ Pan Fizyk: Nie, Einstein na pewno nie był teistą, nawet w tym bardzo rozszerzonym, nieosobowym znaczeniu (pod którym, nawiasem mówiąc, nie podpisałaby się znakomita większość polskich teistów), bo nie wierzył w istnienie trascendentalnego Boga. Dla Einsteina Bóg był przyrodą - przyrodą poznawalną w doświadczeniu.> Transcendentnego, a nie transcendentalnego.Czy z treści wypowiedzi tak trudno zrozumieć, że panu Fizykowi tu chodzi o byt ponadkategorialny wykraczający poza doświadczenie zmysłowe, czyli taki, którego nie można poznać. (Transcendentny to taki, którego nie można poznać, a transcendentalny to taki, który jest fundamentem do poznania czegoś.)> To dwie różne rzeczy - znowu myli Pan pojęcia.Myli pojęcia, czy się pomylił. Z treści zdecydowanie wynika, iż wie co pisze. (Pan Elasp: "Mayolina, przecież wiesz o co mi chodzi, jakkolwiek faktycznie popełniłem literówkę. Chodzi mi oczywiście o odpowiednik "transcends" występującego w oryginale, czyli oczywiście 3 os. l.p. od czasownika "to transcend". Za mocno wpływa na mnie filozofia Kanta, gdzie stale mówi się o transcendentalności, a i pisałem pospiesznie. Nawet p. Fizyk popełnił niedawno ten sam błąd".) > Nieznajomość filozofii Spinozy się kłania.Jakoś tu wcale nie wykazał się Pan tu znajomością filozofii nawet na poziomie elementarnym, ot trochę Pan liznął z tego, a trochę z owego i się Pan tu popisuje i bzdury wypisuje. Pan Fizyk jest fizykiem, czyli uczonym przyrodoznawcą i biorąc to pod uwagę jego znajomość filozofii jest bardzo dobrą. Zna dorobek filozoficzny na poziomie, do którego Panu jeszcze bardzo, bardzo dużo brakuje. A zresztą czym Pan się - poza chamską, złośliwą dyskredytacją innych - tu wykazuje. O czym ma Pan jakieś pojęcie, gdzie jakaś ciekawa rozmowa z Panem, przekraczająca poziom prymitywnej pyskówki. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,610628#w610847Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. @@@ . |
#79 -1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
> Bzdury Pan plecie. Spinoza był monistą. Tak samo Einstein. No chyba nie powie Pan, że definicję teizmu można tak rozszerzyć aby objąć nią też monizm? Tak, bo monizm Spinozjański zawiera w sobie odróżnienie (jedynej) substancji (tzn. Boga) i modyfikacji owej substancji. W doświadczeniu są nam dane tylko modyfikacje substancji. I w tym i tylko w tym sensie jest nam dana w doświadczeniu zmysłowym owa jedyna substancja, czyli Bóg. Można się posłużyć następującym porównaniem: lód - substancja, kawałek lodu - modyfikacja substancji. W doświadczeniu zawsze dane nam są kawałki (kogo, czego: lodu), nigdy zaś lód po prostu. Poza tym według Spinozy są nam dane modyfikacje substancji Boskiej pojętej jako myśląca (a więc dane są nam w doświadczeniu konkretne myśli) i rozciągłej (a więc dane są nam w doświadczeniu konkretne ciała). Ale Bóg to coś, co w zasadzie może być pojęte na nieskończenie wiele sposobów, w których przypadku nie są nam już dostępne żadne przejawy (modyfikacje). Można w pewnym uproszczeniu powiedzieć, że Bóg to nieskończony ciąg, którego jedynie dwa wyrazy przejawiają się w doświadczeniu (w postaci konkretnych ciał i konkretnych myśli). |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
> Nareszcie zupełnie otwarcie pokazał Pan tu cały swój poziom intelektualny oraz sprecyzował dokładnie miejsce, gdzie Pan ma nasze forum i forumowiczy. Ja widziałem to od początku Pańskich tu popisów, ale teraz, gdy wylazło z Pana wszystko, to może i inni zechcą to zauważyć? Naprawdę, ręce opadają... |
#81 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > >ale teraz, gdy wylazło> z Pana wszystko, to może i inni zechcą to zauważyć?> www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,29#w642607Tak, trudno mi sobie wyobrazić gorszy czyn popełniony w internecie, od tego, którego w zalinkowanych przez Pana cytatach dopuścił się Elasp. Zauważyłem i liczyłem na znacznie bardziej zdecydowaną reakcję moderacji, a potem to już tylko na ostracyzm ze strony innych forumowiczów. Wniosek o zbanowanie złożony przez dwoch forumowiczów nic by nie dał, skoro zostało to zauważone i pozostawione bez echa. Tyle, że skoro Pan nadal odpowiada na posty Elaspa, to i inni dalej to czynią i wszystko wróciło do normy. To bardzo przykre, bo zamiast rozmawiać o czymś trochę bardziej racjonalnym, to wiekszość czasu na racjonaliście spędza się na przerzucaniu się wzajemnie błotem, choć teraz w tych IPN-owskich oskarżeniach to już naprawdę Elasp przekroczył wszelkie granice. Oczywiście on jako Wszechpolski Prawdziwek jest znów dumny ze swego bohaterskiego czynu i takie jego postępowanie samo przez się potwierdza jego mądrość i odwagę, co tym samym oznacza dla niego Pańską małość. No bo skoro on jest moralnie czysty i wielki, to Pan jest moralnie zły i winny. To proste. SB tym różni się od świętej inkwizycji, że jak ktoś za bardzo fika, to w imię Boga i Polski dziś wciąż można z niego zrobić czarownicę bez cienia dowodu. Na przykład taka lista Wildsteina: www.listawildsteina.eu/ 'Lista Wildsteina' jest listą nazwisk powiązanych z numerami identyfikującymi dokumenty w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. Skorowidz zawiera listę osób, którymi interesowały sie PRL-owskie służby bezpieczeństwa: etatowi oficerzy, tajni współpracownicy (tzw. TW), potencjalni kandydaci na tajnych współpracowników oraz osoby napiętnowane przez te służby. Interpretowanie oznaczeń mija się z rzeczywistością, gdyż zostały nadane przez IPN i stanowią tylko oznaczenia katalogowe.Ale jak się czyjeś nazwisko na przykład na niej znajdzie, to nie jest podejrzany? No przecież wiadomo, że jest... Nie chce mi się zresztą w to wchodzić, dla racjonalistów tego rodzaju oskarżenia powinny być ewidentnie naganne bez konieczności szerszego tłumaczenia. To jest forum dyskusyjne (w którym pomijając wszystko jednak wiekszość wybiera anonimowość pod nickami i pseudonimami), czy areszt śledczy? |
#82 3 na 3 | mayolina (2278 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > Mayolina, przecież wiesz o co mi chodzi, jakkolwiek faktycznie popełniłemNie, nie wiem o co ci chodzi. Widzę natomiast że ostatnio bawisz się w eksperta lingwistycznego i znawcę języków obcych nie mając - moim zdaniem - ku temu zbyt wielu podstaw,więc mój komentarz jest jak najbardziej na miejscu. > Pytam: gdzie w tłumaczeniu Bogusławskiego odpowiednik "transcends", czyli owej 3. os. lp. od "to transcend"?transcend to coś więcej niż przewyższać lub przekraczać, choć google translator takie opcje (między innymi) pokazuje. Co nie znaczy, że google translator ma rację. Nie mówimy it transcends my expectations i nie napiszemy he demanded liberty of speech ( it transcends my expectations zdaniem google translator), gdyż od przewyższania moich oczekiwań i domagania się wolności słowa mamy inne czasowniki: w przypadku przekroczenia - to exceed a wolności słowa (lub wolność w ogóle) - freedom (of speech). Tak więc, odpowiadając na twoje pytanie, uważam tłumaczenie p. Bogusławskiego za się wystarczająco dokładne, gdyż transcends można, moim zdaniem, przetłumaczyć na polski jedynie jako coś przewyższające wszystko realne (lub stworzone, fizyczne). Tak więc można kwestionować 'wszelkich substancji w świecie', gdyż daje się to zastąpić krótszym -choć może mniej zgrabnym literacko - wszystko realne/fizyczne, nie mniej jednak tłumaczenie jest jak najbardziej poprawne. Oczywiście pozostaje kwestia użycia słowa yet, o której pisał wcześciej Maceox |
#83 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
> Tak więc, odpowiadając na twoje pytanie, uważam tłumaczenie p. Bogusławskiego za się wystarczająco dokładne, gdyż transcends można, moim zdaniem, przetłumaczyć na polski jedynie jako coś przewyższające wszystko realne (lub stworzone, fizyczne). Tak więc można kwestionować 'wszelkich substancji w świecie', gdyż daje się to zastąpić krótszym -choć może mniej zgrabnym literacko - wszystko realne/fizyczne, nie mniej jednak tłumaczenie jest jak najbardziej poprawne.Bogusławski napisał: "Po polsku to jakoś tak by było: wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, którzy przenika wszelkie substancje w świecie i jest jego immanentną częścią"> Gdzie zatem p. Bogusławski mówi o owym "przewyższaniu", jeżeli tak właśnie chcesz interpretować "to transcend" w tym kontekście? Uwaga na marginesie: mówi się "niemniej jednak", a nie "nie mniej jednak". |
#84 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > > Bzdury Pan plecie. Spinoza był monistą. Tak samo Einstein. No chyba nie powie Pan, że definicję teizmu można tak rozszerzyć aby objąć nią też monizm?> Tak, bo...Brnie Pan w nonsens coraz głębiej. > ... monizm Spinozjański zawiera w sobie odróżnienie (jedynej) substancji (tzn. Boga) i modyfikacji owej substancji.Jeżeli wszystko ma być Bogiem, to to pojęcie już ma swoją nazwę: Wszechświat. A więc Bóg jest zbędny. I to ma być teizm? > Ale Bóg to coś, co w zasadzie może być pojęte na nieskończenie wiele sposobów...Tak, tak, włącznie z takim, że Go nie ma. |
#85 1 na 1 | mayolina (2278 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | w sprawach nie mniej i niemniej czuję się pouczona. > Bogusławski napisał:> "Po polsku to jakoś tak by było: wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, którzy przenika wszelkie substancje w świecie i jest jego immanentną częścią">Gdzie zatem p. Bogusławski mówi o owym "przewyższaniu", jeżeli tak właśnie chcesz interpretować "to transcend" w tym kontekście?P. Bogusławski napisał też 'Po polsku to jakoś tak by było' sygnalizując tłumaczenie ad hoc. Tak, w tłumaczeniu mnie ma słowa przekraczać, przewyższać, nie mniej jednak tłumaczenie jak najbardziej odzwierciedla jeśli nie literę to przynajmniej ducha oryginału. Mnie to wystarcza. Jeśli tobie nie, przetłumacz lepiej. Ponieważ widzę, że masz czas na dyskusję, więc chcę przypomnieć iż nadal nie podałeś odpowiednich cytatów z Watona (chodzi mi o tę dyskusję, konkretnie wypowiedź nr. 387). |
#86 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
> Brnie Pan w nonsens coraz głębiej. Itd.Proszę zapoznać się z "Etyką" Spinozy i porównać to, co powiedziałem z tym, co mówi autor. Być może Spinoza "brnął w nonsens coraz głębiej", ale ja za to doprawdy nie odpowiadam. Szkoda czasu na dyskusję na takim poziomie. |
#87 10 na 10 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > Szkoda czasu na dyskusję na takim poziomie.Żadne studia teologiczne nie zastąpią szkoły podstawowej. |
#88 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | Cytat:> Myli Pan teizm w znaczeniu szerszym z teizmem w zn. węższym:www.merriam-webster.com/dictionary/theism> : belief in the existence of a god or gods; specifically : belief in the existence of one God viewed as the creative source of the human race and the world who transcends yet is immanent in the worldPo polsku to jakoś tak by było: wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który przenika wszelkie substancje w świecie i jest jego immanentną częścią, a w polskiej Wikipedii jest tak: Teizm (gr. θεoς "bóg") - wiara w istnienie Boga, bogów lub bogiń, którzy są osobami ingerującymi w losy świata lub jest on ich dziełem; czuwającymi nad biegiem wydarzeń lub podtrzymującymi świat w istnieniu oraz pogląd filozoficzno-religijny głoszący, że tacy bogowie istnieją. Jakoś nie bardzo tu dostrzegam "szerszego" i "węższego" znaczenia - natomiast widocznym jest u Pana zawijanie słomy wełną i okręcanie tego jedwabiem. www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,3#w642971Pan Elasp: Bogusławski napisał: "Po polsku to jakoś tak by było: wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który przenika wszelkie substancje w świecie i jest jego immanentną częścią" Gdzie zatem p. Bogusławski mówi o owym "przewyższaniu", jeżeli tak właśnie chcesz interpretować "to transcend" w tym kontekście?Nigdzie, gdyż nie dostrzegł takiej potrzeby, a co wolno było mu zrobić. (Zresztą "przenikanie wszelkich substancji" ułatwiało Panu rozszerzenia pojęcia teizmu ponad katolickie interpretacje ograniczające teizm tylko do Boga osobowego.) Pan zaś jedynie mógł napisać, iż Pan rozumie tą treść inaczej i podać własną wersję, ale pomimo podjęcia różnych matactw z tym kawałkiem, to jeszcze się Panu tu nie udało. > P. Bogusławski napisał też 'Po polsku to jakoś tak by było' sygnalizując tłumaczenie ad hoc. Tak, w tłumaczeniu mnie ma słowa przekraczać, przewyższać, nie mniej jednak tłumaczenie jak najbardziej odzwierciedla jeśli nie literę to przynajmniej ducha oryginału. Mnie to wystarcza. Jeśli tobie nie, przetłumacz lepiej.Starał się starał, ale mu znowu nie wyszło: www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,4#w643068www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,4#w643087Pozdrawiam. @@@ . |
| schlawiner (400 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
> transcedents w języku angielskim, śmiem zauważyć, nie istnieje. Przynajmniej nie znam go ja i nie zna go Oxford Dictionary of English, wydanie 2. poprawione (2005). Mamy> PS: i choć w j.angielskim istnieje opcja tworzenia rzeczowników odprzymiotnikowych (przykład drunk - the drunk, l.mn. drunks) to nie znalazłam w w/w słowniku wzmianki o takowym rzeczowniku, natomiast jest hasło poświęcone przykładowi drunk-the drunk.Piszę post factum (Elasp przyznał się do błędu), lecz zdając sobie sprawę z niedoskonałości słowników obrałem całkowicie odmienną strategię translacji - przepuściłem "transcedents" przez google.com. Substantywizują przymiotnik rzeczywiście tylko Japończycy, matematycy mają własne cudeńka o tej nazwie a wiele przykładów wskazuje na błędne, jak u Elaspa, użycie 3 osoby liczby pojedynczej. |
#90 4 na 4 | mayolina (2278 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > Piszę post factum (Elasp przyznał się do błędu), lecz obrałem całkowicie odmienną strategię translacji - przepuściłem "transcedents" przez google.com. Substantywizują przymiotnik rzeczywiście tylko Japończycy, matematycy mają własne cudeńka o tej nazwie a wiele przykładów wskazuje na błędne, jak u Elaspa, użycie 3 osoby liczby pojedynczej.dowodzi to tylko i wyłącznie tego, że google jest tym czym jest, a więc wielkim kompendium i wiedzy i niewiedzy. Informacje znalezione w sieci trzeba weryfikować tak jak ja to zrobiłam zaglądając i do Słownika Poprawnej Polszczyzny PWN i do Oxford Dictionary of English. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|