 |
Ze skrajności w skrajność moja historia Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-11-2014 03:01 | Sambor (21 punktów) | Ze skrajności w skrajność moja historia
3 na 3 | Witam serdecznie. Chciałbym podzielić się swoją historią i poszukać ludzi mnie podobnych którzy przeżyli coś podobnego.
Dzieciństwo czyli katolicki standardzik, co niedziela do kościółka choćby miała być awantura i bicie to kościółek najważniejszy. Religia w szkole, straszenie piekłem, modlitwy itp.
W wieku 10 lat straciłem ojca który był głównym motorem napędowym katolicyzmu w naszym domu przez co przez następne lata w sposób naturalny i niegwałtowny rozpocząłem oddalać się od kościoła i wiary aż całkowicie porzuciłem to wszystko.
Niestety mając lat 16, mając problemy zdrowotne (nowotwór), szkolne i psychiczne (depresja, nerwica) mój mózg najwidoczniej potrzebował jakiegoś zakotwiczenia, oparcia, sensu tego wszystkiego i pod wpływem katolickiej tresury w wieku dziecięcym zacząłem rozmyślać o Bogu... i tutaj zaczyna się piekiełko. Przesiadując na różnorakich czatach internetowych spotkałem nawiedzonego fanatyka który się niedawno nawrócił. Opowiadał mi o cudach jakie go spotkały min taki że modlił się w kościele o powołanie a jak wyszedł to zobaczył gołębia i to był cud bo ten gołąb to był Duch Święty i tym podobne historie. No cóż niestety dawałem wiarę, a przynajmniej zainteresowanie temu. Zaprzyjaźniliśmy się i codziennie rozmawialiśmy na czacie o sprawach duchowych. Naciskał abym poszedł do spowiedzi bo to się cuda dzieją, ręce odrastają, wszystkie problemy znikają, Bóg uzdrawia psychicznie i fizycznie. I wpadłem jak śliwka w kompot. Przez 10 lat tkwiłem w tym. Obkupiłem się w książki katolickie, dzienniczki świętej Faustyny, o ojcu Pio, odmawiałem koronki, różańce jak stare jęczące dewoty i w to wszystko szczerze wierzyłem. Cały czas regularnie zastanawiałem się do wstąpienia do zakonu i wskoczenia w habit. Niestety teraz mając 27 lat, doszedłem do pewności że to wszystko jest kłamstwem i ułudą, i że mając przesrane calutkie życie wcale nie będę mieć skarbu w niebie i po prostu mam pecha. Cóż, cały ten czas miałem myśli samobójcze które spychałem ze swej świadomości bo przecież katolik nie może mieć takich brzydkich myśli, Judasz się powiesił i gnije na samym dne piekła przypiekany ogniem całą wieczność po wsze czasy. I nadal jak o tym myślę to czuję strach, tego już nie usunę ze swojej głowy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..| schlawiner (400 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > ja tu tylko poprawiam błędy Wielkiego Lingwisty.😆 A że nie mialabym nic przeciwko powrotowi Big_zyda to już inna sprawa.Co dziś jest błędem, jutro może stać się uzusem. Expressis verbis "transcendent" może się zwerbalizować. Angielski zna chyba przykłady. |
#107 1 na 1 | mayolina (2278 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > Co dziś jest błędem, jutro może stać się uzusem. Expressis verbis "transcendent" może się zwerbalizować. Angielski zna chyba przykłady.Jestem pewna, że Flowler's to wychwyci i przekaże dalej. Jakby nie było, to ta sama inicjatywa oxfordzka. |
#108 6 na 6 | maceox (6766 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > Tłumaczenie nie może być dowolne, musi zawierać przekład treści zawartych w tekście oryginalnym.Tak, rzeczywiście dobre tłumaczenia mają to do siebie. Ale co Pan poza tym wie na temat tłumaczeń? Czy odróżnia Pan na przykład "treść" tekstu od jego "litery"? Gdyż na razie wszystko, co Pan do tej pory napisał wskazuje na to, że nie za bardzo. Widzi Pan tak się składa, że w ramach mojej - nie takiej znowu wąskiej - specjalizacji zdarzyło mi się egzaminować tłumaczy, a ich pracę oceniam w mej codziennej pracy. Z całego mojego doświadczenia w tym zakresie wynika, że o ile warunkiem niezbędnym dla dobrego tłumaczenia jest oczywiście zrozumienie tłumaczonego tekstu, o tyle o jego poprawności decyduje ostatecznie umiejętność wyrażania się w języku, na który się tłumaczy, co oznacza między innymi również konieczność posiadania wiedzy w danej specjalistycznej dziedzinie, której dotyczy tekst. Na przykład błędy polskich tłumaczy tłumaczących na swój język ojczysty bardzo często wcale nie wynikają z niezrozumienia oryginalnego tekstu, lecz z kiepskiego sformułowania tego tekstu po polsku. W mojej działce mam o tyle ułatwione zadanie, że pracuję ze stosunkowo ścisłym i zazwyczaj jednoznacznym językiem fachowym. Mimo to jednym z grzechów głównych tłumaczeń również w tej dziedzinie jest stosowanie "kalki językowej" - czyli dosłowne tłumaczenie wyrazów, uwzględniające jedynie ich słownikowe odpowiedniki, bez uwzględnienia treści przekazu. > Skoro ten mówi, że Bóg transcenduje, nie może Pan w tłumaczeniu tego pominąć, bo tak się Panu spodobało.A czy Pan Bogusławski coś rzeczywiście w sywm tłumaczeniu pominął? Mam tu jednak spore wątpliwości i przedstawiłem już moją opinię na ten temat. Dla Pana "transcendować" to termin całkowicie jasny w języku polskim. Jednak najwyraźniej są jeszcze tłumacze, którzy tłumacząc na polski stosują jednak właśnie język polski i niezależnie od słowników akceptujących przeróżne teologiczne neologizmy starają się unikać błędów kalki językowej. Przede wszystkim "to transcend" ma po angielsku również konkretne znaczenie i zastosowanie poza teologią i w tym języku nie jest takim dziwolągiem, jakim jest "transcendować" w języku polskim. Pozostaje kwestia wyboru odpowiedniego słowa. Wyraziłem również moje wątpliwości co do "przenikania", zaznaczając jednak, że istotny jest cały kontekst, a także wiedza fachowa w danej dziedzinie. A ja ani z filozofii, ani z religioznawstwa nie czuję się na siłach, by pouczać Bogusławskiego. Pan - jak widzę - zdecydowanie czuje się na siłach, więc może na początek zaproponuje Pan jakieś tłumaczenie przytoczonej przez Pana definicji teizmu? Chciałbym jeszcze przypomnieć, że jeszcze niedawno co chwilę wytykał Pan Panu Bogusławskiemu wyimaginowaną przez siebie jego rzekomą nieznajomość języków obcych (co nawet gdyby było prawdą, to i tak pozostawałoby chamstwem, gdyż miało na celu tylko zdeprecjonowanie jego osoby i to na podstawie tak żałosnego argumentu z przedszkola). Teraz, gdy się okazuje, że ten zarzut to nieprawda, czyli sobie go Pan wówczas z dópy wyciągnął, to natychmiast chwyta się Pan innych zarzutów - bez słowa przeprosin za tamto. Teraz Bogusławski to już nie tyle nie zna języków, ale za to kiepsko tłumaczy. Jak się okaże, że może jednak nie tak źle tłumaczy, to zawsze czepi się Pan jego ortografii i przecinków, a od czasu do czasu zarzutem o współpracę z SB też przecież można pyerdolnąć. Gdyż to Bogusławski nie posiada moralności, którą Pan ma jak widać w nadmiarze. Ale czy Pan mógłby przytoczyć jakiś zarzut Bogusławskiego wobec Pana, który nie jest prawdziwy? I zupełnie nie o obronę Bogusławskiego tu chodzi, tylko zwyczajnie wqurvia mnie Pańskie zachowanie i to, jak tu Pan pajacuje. Czyni Pan tu wielu forumowiczom przeróżne zarzuty i obraża Pan ich i łącznie i osobiście. Wyciąga Pan jakieś zupełnie wyobrażone przez Pana tylko wnioski co do konkretnych czynów lub umiejętności konkretnych osób, o których niczego nie może Pan wiedzieć, a potem na tej podstawie ich atakuje. To tak jakby ktoś - na przykład - stwierdził (a sądzę, że to całkiem prawdopodobne), że Pan jest... A zresztą nie chce mi się wchodzić na ten poziom. To jednak nie moja bajka. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
> >Co dziś jest błędem, jutro może stać się uzusem. Expressis verbis "transcendent" może się zwerbalizować. Angielski zna chyba przykłady.> Jestem pewna, że Flowler's to wychwyci i przekaże dalej. Jakby nie było, to ta sama inicjatywa oxfordzka. Na przykład: "to transcendent sth" = czynić coś transcendentalnym. |
#110 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | "belief in the existence of a god or gods; specifically : belief in the existence of one God viewed as the creative source of the human race and the world who transcends yet is immanent in the world"Moim skromnym zdaniem, jeżeli ktoś tu wszystko transcenduje, to jest nim wyłącznie kolega Elasp.> P. Bogusławski napisał też 'Po polsku to jakoś tak by było' sygnalizując tłumaczenie ad hoc. Tak, w tłumaczeniu nie ma słowa przekraczać, przewyższać,Mam tu swoje wątpliwości co do tego "ad hoc". Zaznaczyłem już, że bardzo często kiepskie tłumaczenia na polski nie wynikają ze słabego opanowania języka oryginału, lecz z braku umiejętności sformułwania myśli zawartej w oryginale w języku polskim. Przecież ta króciutka angielska definicja teizmu przedstawiona przez Elaspa nie jest tak bardzo skomplikowana, by nie zrozumiał jej ktoś, kto choć trochę ten język zna. Tymczasem prawie cały problem w tym tłumaczeniu tkwi - jak to właśnie często bywa - w ujęciu tej treści w języku polskim. A tu większe szanse na powodzenie ma specjalista w dziedzinie, o której mowa. Tłumaczenie "to transcendent" jako "transcendować" byłoby może i wierne, ale czy byłoby chociaż prawidłowe w języku polskim? Zobaczmy więc jakby to było możliwie dosłownie (przyjmuję tu w pozostałym zakresie za podstawę tłumaczenie Pana Bogusławskiego): Wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który to Bóg transcenduje, będąc jednocześnie immanentną częścią świata.mamy więc "Bóg transcenduje" i kolega Elasp byłby zapewne uradowany, ale co to w ogóle oznacza i czy to w języku polskim nie jest przypadkiem czysty BEŁKOT??? Kiedyś obiło mi się o uszy "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają". I dlaczego nie spróbować z jakimś rdzennie polskim czasownikiem? Mówisz zatem, że mamy możliwe "przekraczać", "przewyższać":. Wszystko pięknie, tyle tylko że tłumacz nie powinien zapominać o tym, z jakiej dziedziniy jest jego tłumaczenie. Czy tu ma zatem chodzić o przekraczanie okrakiem, czy o przewyższanie gabarytem? Przecież te czasowniki ewidentnie po polsku kojarzą się w pierwszej kolejności z względnymi, fizycznymi wielkościami świata materialnego, jakże więc mają oddawać ostatecznie duchowy przecież charakter tego "to transcend" pozostającego właśnie w opozycji (yet) do tego immanentengo istnienia w świecie? Jak dla mnie to "przenika wszelkie substancje" oddaje jak najbardziej ten "duchowy" element w tej definicji i to w najbardziej szerokim sensie, bo zostawia miejsce już dla najbardziej prymitywnej "many" i wszelkich jej odmian, jednocześnie w niczym tu nie ograniczając Boga monoteistycznego, czy nawet filozoficznego absolutu. "to transcend" zostało w tym kontekście moim zdaniem zinterpretowane jako odniesienie do niematerialnej duchowej siły, a to właśnie czasownik "przenika" oddaje znacznie lepiej od wszelkich "przeskakiwań" i "wykroczeń". Ponadto "przenika wszelkie substancje" jednak ewidentnie zawiera wskazanie, że ma to być jeszcze coś innego niż wszystko inne, co istnieje, czyli jak najbardziej ten element wykraczania poza światy został tu również uwzględniony. Tak mógłbym tego bronić, ale powtarzam, że dobry tłumacz powinien być specjalistą w dziedzinie, w której dokonuje tlumaczeń, a ja z filozofii religii jestem kompletnym laikiem. Wydaje mi się, że Pan Bogusławski miał przy tym tłumaczeniu jednak swoje przemyślenia i nawet jeśli podkreślił charakter "ad hoc", to jakoś zauważyłem, że trochę w religijnej i religioznawczej literaturze siedzi. O "transcendowaniu" musiał już chyba wcześniej coś tam słyszeć, zanim Elasp wyskoczył z tym cytatem. To jednak raczej nie przez przypadek tak mu się slowa w tłumaczeniu ułożyły. Tak przynajmniej sądzę. |
#111 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | . Mnie samego także i spokojnie oddaję się pod osąd czytelników.> Tak, a później równie zapalczywie wywleka Pan informację o minusujących na światło dzienne,Tak, zdecydowanie uważam, iż plusy, a szczególnie minusy powinny być jawne. Każdy powinien brać odpowiedzialność za swoje decyzje i słowa. Zdecydowanie nigdy nie zniesławiam ludzi - co Pan tu czyni w stosunku do wielu osób - a w stosunku do mnie wprost na poziomie kryminalnym. Gdybym traktował Pana poważnie zgłosiłbym to do prokuratury, ale Pańskie chamskie i złośliwe dyskredytacje innych są ewidentnie przejawem psychozy. > aby wskazać, kto powinien być krytykowany lub nawet niszczony przez Pana zwolenników.Jeszcze Pan nie zauważył, że jesteśmy forum skierowanym do samodzielnie myślącej racjonalistycznej inteligencji, która samodzielnie podejmuje decyzje, gdyż nie uznaje żadnych autorytetów dla autorytetu. Tu nie ma świętych, guru, czy kapłanów. Natomiast ja ogromnie bym się wstydził, gdybym otrzymał minusa od ludzi, których darzę za ich wiedzę i kulturę szacunkiem i odwrotnie jestem dumnym z minusów od ludzi, do których intelektu szacunku zupełnie nie mam. Dlatego też informuję, kto mi minusa postawił.> Zresztą nierzadko potrafi otrzymać reprymendę nawet Pana stronnik, jeżeli tylko wyrwie mu się coś nieprawomyślnego, jak na przykład ostatnio Głodzikowi, a kiedyś Maceoxowi.Jak widać Pan nawet nie rozróżnia różnic zdań o pyskówek jakie Pan tu z prawie wszystkimi tu prowadzi. Nikt z moich stronników jak Pan nazywa racjonalistów nie myśli tak samo jak ja, gdyż wtedy przestałby być racjonalistą. Tak, myślimy podobnie i podobnie oceniamy rzeczywistość, ale każdy myśli samodzielnie i własną drogą dochodzi do własnych wniosków. Racjonalizm, to nie jest żadna religia, ani żadna wiara - to tylko sposób rozumowania. > Niech Pan mnie więc nie rozśmiesza takimi deklaracjami, bo są puste i czcze.To, jak Pan ocenia moje wypowiedzi dla mnie nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma jak oceniają je racjonaliści, gdyż do nich kieruję swoje wypowiedzi. > Jednym słowem, mimo iż usilnie próbuję zachować powagę zaczynam odbierać Pańskie wypowiedzi w kategoriach już czysto purnonsensowych - Pan chyba sam nie wierzy w to, co pisze.Przecież powyższy zdanie świadczy tylko o poważnej Pańskiej chorobie. Nie odnosi się on ani do mnie, ani do tematu. Wiem co piszę i inni jakoś potrafią zrozumieć: www.racjon(*).php/z,0/d,7/s,640997#w643274, a że przekracza to Pańskie możliwości intelektualne, to już Pańska sprawa. > Jest najzupełniej jasne, że mniej więcej tyle jest w Panu zdolności oraz chęci do oddawania się pod osąd czytelników, co demokracji i dobrobytu w Korei Północnej.Czytelników to znaczy wszystkich, a nie czytelników, których wypisywane tu głupoty wykazuję i wprost wyśmiewam, takich jak Pan. PS. Tylko z tego wątku, gdzie Pan odniósł się merytorycznie, do tych wypowiedzi. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,640997#w643186www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,4#w643068www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,4#w643087www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,640997#w643125Na co wcale nie oczekuję, gdyż odpowiedzi na jakie Pana stać są cały czas w tym samym stylu i na tym samym poziomie. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,640997#w643208@@@ . |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
Bóg transcenduje świat, jest transcendentny wobec świata. Naprawdę zachowuje się Pan jak idiota, który niczego nie rozumie. Niech Pan wreszcie skończy z tym pajacowaniem. "Bóg transcenduje świat, będąc jednocześnie immanentną częścią świata." Czy to tak trudno zrozumieć? |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | . Panie Macieju, najlepszym dowodem Pańskiej racji jest brak przetłumaczenia całego zdania przez pana Elaspa: "belief in the existence of a god or gods; specifically : belief in the existence of one God viewed as the creative source of the human race and the world who transcends yet is immanent in the world", w którym słowo o które się upomina "transcendents" jednak nie występuje. > Bóg transcenduje świat, jest transcendentny wobec świata.Transcendowanie, to jest przekraczanie swojego bytu. Bóg przekraczający swój byt jest z punktu widzenia teologii całkowitą bzdurą. Natomiast w angielskim tekście nie ma nic o transcendentności Boga wobec świata. Bóg czyni różne cuda niewidy i wszystko w tej konwencji jest możliwe, ale tu mówimy o konkretnym przekładzie angielskiego zdania. > Naprawdę zachowuje się Pan jak idiota, który niczego nie rozumie. Niech Pan wreszcie skończy z tym pajacowaniem.Ot i cała merytoryczność Pana Elapa. On uważa, iż wszyscy są na jego poziomie intelektualnym i kulturalnym. > "transcenduje świat, będąc jednocześnie immanentną częścią świata."Bóg " przekracza granice ludzkiego poznania lub granice bytu" będąc jednocześnie immanentną częścią świata
> Czy to tak trudno zrozumieć?Cholernie trudno jest zrozumieć ten teologiczny bełkot, ale tu zupełnie nie zrozumienie tego chodzi, tylko jak najlepsze oddanie sensu angielskiego zdania po polsku. www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,4#w643068@@@ . |
#114 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > Bóg transcenduje świat, jest transcendentny wobec świata.Pana to zadowala, a czy ja Panu tego bronię? [przy tłumaczeniach staram się zachować ostrożność i jeśli jest możliwość pozostania przy literze oryginału nie popadając w konflikt z językiem polskim, to staram się tak w mojej - bardzo ścisłej dziedzinie - czynić. I dlatego "Bóg transcenduje świat" również bym zaakceptował (choć wolałbym się przedtem spytać o zdanie specjalisty z filozofii religii), ale czy to jest jedyne możliwe i najlepsze tłumaczenie? Tymczasem Pan z góry tłumaczenie Boguslawskiego skreślił, nie zastanawiając się nawet nad tym, dlaczego użył on innych słów od Pańskiej dosłowności] > Naprawdę zachowuje się Pan jak idiota, który niczego nie rozumie.Tak to wygląda z Pańskiej perspektywy? Ja się jednak staram jakoś zastanawiać nad różnymi kwestiami i je rozważać. Tymczasem mi się jakoś wydaje, że to Pan ocenia wszystko na czarno i biało, wedle własnego światopoglądu i wynikających z niego uprzedzeń. Nie? To niech Pan spróbuje rozmawiać rozmawiać normalnie, bez wszechobecnych w Pańskich wypowiedziach - mówiąc przesadnie oględnie - uszczypliwości. Może udałoby się Panu spróbować być mniej złośliwym od Pańskich adwersarzy? ...tyle, że teraz po tych oskarżeniach o SB, to już zupełnie nie wiem, jak Pan chce wrócić do normalnej rozmowy. Pan lubi filmy i polowanie na czarownice, to sobie Pan może na przykład obejrzy - choć watpię, by to cokolwiek mogło poruszyć: en.wikipedia.org/wiki/Guilty_by_Suspicion |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
> [przy tłumaczeniach staram się zachować ostrożność i jeśli jest możliwość pozostania przy literze oryginału nie popadając w konflikt z językiem polskim, to staram się tak w mojej - bardzo ścisłej dziedzinie - czynić. I dlatego "Bóg transcenduje świat" również bym zaakceptował (choć wolałbym się przedtem spytać o zdanie specjalisty z filozofii religii), ale czy to jest jedyne możliwe i najlepsze tłumaczenie? Tak, jest tak jak mówię i niestety nic nie da się z tym więcej zrobić.* > Tymczasem Pan z góry tłumaczenie Boguslawskiego skreślił, nie zastanawiając się nawet nad tym, dlaczego użył on innych słów od Pańskiej dosłowności] To nie było tłumaczenie, tylko Google Translator + polskie końcówki. Czego Bogusławski nie zrozumiał z surowego "ggogle'owskiego" tłumaczenia, to na wszelki wypadek pominął,a później zaczął zmyślać, że to rzekomo "autorskie tłumaczenie". Mówimy cały czas o jednym zdaniu, nie o całym utworze np. Szekspira - przy którym można by się zastanawiać nad "duchem" tłumaczenia. > >Naprawdę zachowuje się Pan jak idiota, który niczego nie rozumie.> Tak to wygląda z Pańskiej perspektywy? Ja się jednak staram jakoś zastanawiać nad różnymi kwestiami i je rozważać. Tymczasem mi się jakoś wydaje, że to Pan ocenia wszystko na czarno i biało, wedle własnego światopoglądu i wynikających z niego uprzedzeń. Niech Pan przestanie się wygłupiać, to może jakość Pana wypowiedzi wzrośnie. > Nie? To niech Pan spróbuje rozmawiać rozmawiać normalnie, bez wszechobecnych w Pańskich wypowiedziach - mówiąc przesadnie oględnie - uszczypliwości. Może udałoby się Panu spróbować być mniej złośliwym od Pańskich adwersarzy?Najlepszym rozwiązaniem będzie moja rezygnacja z udziału w forum, bo jest to strata czasu. Jeżeli niemałe grono ludzi nie potrafi w ciągu dwóch lat pojąć, że ze zdania "nauka nie stwierdza istnienia Boga" nie wynika zdanie "Bóg nie istnieje", to o czym tu mówić. Jeżeli ktoś myśli z szybkością Bogusławskiego, to przejście od pierwszego zdania do konstatacji, że jednak nie wynika z niego drugie, zajmie mu mniej więcej 100 000 lat. Naprawdę lepiej słuchać muzyki niż zajmować się tak długą i tak dramatycznie jałową konwersacją. * Moje ulubione zapożyczenie - z "Chłopców z ferajny" M. Scorsese. |
#116 2 na 2 | mayolina (2278 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | > prawie cały problem w tym tłumaczeniu tkwi - jak to właśnie często bywa - w ujęciu >tej treści w języku polskim. A tu większe szanse na powodzenie ma specjalista w >dziedzinie, o której mowa. Tłumaczenie "to transcendent" jako "transcendować" byłoby >może i wierne, ale czy byłoby chociaż prawidłowe w języku polskim?Pobawię się w gdybanie, gdyż ani nie zajmuję się tłumaczeniami, ani nie nazywam się Bralczyk, ba filologii polskiej nie studiowałam, choć bywałam na wykładach Miłosza i Barańczaka  Tak więc transcendować mnie razi. Przede wszystkim dlatego, że czasownik transcend (transcendent to przymiotnik) da się przetłumaczyć, istnieje w literaturze polskiej wystarczająca ilość tekstów poświęconych problemowi przenikania, przewyższania, wychodzenia poza ramy fizyczności by nie szukać drogi na skróty a za takowe uważam tworzenie czasownika transcendować. Chyba nigdzie w teorii przekładu nie ma stwierdzenia, że dobre tłumaczenie to jeden do jednego. > Jak dla mnie to "przenika wszelkie substancje" oddaje jak najbardziej ten "duchowy" >element w tej definicji i to w najbardziej szerokim sensie, bo zostawia miejsce już >dla najbardziej prymitywnej "many" i wszelkich jej odmian, jednocześnie w niczym tu >nie ograniczając Boga monoteistycznego, czy nawet filozoficznego absolutu.jak już pisałeś, albo tłumaczenie jest wierne albo piękne. W przypadku 'kontrowersyjnego' zdania można powiedzieć, że coś przenika wszelkie substancje, i tworzona jest dobra polska fraza zawierającą jednocześnie i transcends i immament, (w języku angielskim coś może transcend tylko wtedy gdy jest immanent) ale jest ryzyko, że Elasp zapyta nie tylko gdzie w tłumaczeniu jest transdendent ale też gdzie immanent  No i zniszczone zostaje transcendentalne piękno angielskiej frazy  Można też wybrać opcję określającą coś jako wykraczające poza fizyczność, dodając jednocześnie że to coś jest immanentnie fizyczne. I tu pozwolę sobie dodać, że mój post nie był polemiką z tłumaczeniem A.Bogusławskiego, które to tłumaczenie uważam za adekwatne, a odpowiedzią na komentarze Elaspa dotyczące tego właśnie tłumaczenia. |
#117 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | . belief in the existence of a god or gods; specifically: belief in the existence of one God viewed as the creative source of the human race and the world who transcends yet is immanent in the world, Bogusławski: Po polsku to jakoś tak by było:wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który przenika wszelkie substancje w świecie i jest jego immanentną częścią,> To nie było tłumaczenie, tylko Google Translator + polskie końcówki. Czego Bogusławski nie zrozumiał z surowego "ggogle'owskiego" tłumaczenia, to na wszelki wypadek pominął,a później zaczął zmyślać, że to rzekomo "autorskie tłumaczenie".Googlowskie tłumaczenie do którego odwołuje się Pan Elasp: "wiara w istnienie boga lub bogów, w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ludzkości i świata, który przerasta jeszcze jest immanentny w świecie" Jak widać Pan Elasp zrozumiał dużo, dużo więcej. Nawet to czego w przekładanym oryginale nie było. @@@ . |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
> >Bóg transcenduje świat, jest transcendentny wobec świata.> Transcendowanie, to jest przekraczanie swojego bytu. Transcendowanie to przekraczanie czegoś. W tym przypadku: Bóg transcenduje świat. Charakteryzuje się transcendentnością w stosunku do świata, jest transcendentny w stosunku do świata, transcenduje świat. Naprawdę, niech Pan już nic nie mówi. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia |
> Pan lubi filmy i polowanie na czarownice, to sobie Pan może na przykład obejrzy - choć watpię, by to cokolwiek mogło poruszyć... Znam ten film. |
#120 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia | . Bóg transcenduje świat, jest transcendentny wobec świata. Transcendowanie, to jest przekraczanie swojego bytu. Bóg przekraczający swój byt jest z punktu widzenia teologii całkowitą bzdurą. Natomiast w angielskim tekście nie ma nic o transcendentności Boga wobec świata.> Transcendowanie to przekraczanie czegoś. Transcendować filoz. «przekraczać granice ludzkiego poznania lub granice bytu> W tym przypadku: Bóg transcenduje świat. Charakteryzuje się transcendentnością w stosunku do świata, jest transcendentny w stosunku do świata, transcenduje świat.To Pańskie teraźniejsze (po wielu próbach wyjaśnienia mu o co tu może chodzić) wypociny, ale gdzie to jest zapisane w angielskim zdaniu? Z poprzedniej wypowiedzi:>Transcendentnego, a nie transcendentalnego. Czy z treści wypowiedzi tak trudno zrozumieć, że panu Fizykowi tu chodzi o byt ponadkategorialny wykraczający poza doświadczenie zmysłowe, czyli taki, którego nie można poznać. (Transcendentny to taki, którego nie można poznać, a transcendentalny to taki, który jest fundamentem do poznania czegoś.)
>To dwie różne rzeczy - znowu myli Pan pojęcia. Myli pojęcia, czy się pomylił. Z treści zdecydowanie wynika, iż wie co pisze. (Pan Elasp: "Mayolina, przecież wiesz o co mi chodzi, jakkolwiek faktycznie popełniłem literówkę. Chodzi mi oczywiście o odpowiednik "transcends" występującego w oryginale, czyli oczywiście 3 os. l.p. od czasownika "to transcend". Za mocno wpływa na mnie filozofia Kanta, gdzie stale mówi się o transcendentalności, a i pisałem pospiesznie".) > Naprawdę, niech Pan już nic nie mówi.Jak ja nie będę reagował, to Pan będzie tu cały ogrom bzdur wypisywał. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|