Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ideologie w walce z historią

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
26-02-2015 20:14kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Ideologie w walce z historią
Ocena 8 na 8
Cytat:
Nawet 10 tys. książek i dziesiątki starożytnych rzeźb prawdopodobnie zostało zniszczonych przez bojowników Państwa Islamskiego. Na filmach na YouTube widać, jak rozłupywane są bezcenne posągi i rzeźby. (źródło)

Cytat:
Stołeczni radni zdecydowali na sesji, że pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni, potocznie zwany pomnikiem czterech śpiących, nie wróci na pl. Wileński, gdzie stał przed rozpoczęciem prac związanych w budową II linii metra. [...] pomnik nie będzie miał lokalizacji w przestrzeni publicznej, czyli będzie mógł być w jednym z magazynów Zarządu Dróg Miejskich - powiedział przewodniczący klubu radnych PiS Jarosław Krajewski. (źródło)

W historii Warszawy/Polski jest luka. Otóż po upadku Powstania Warszawskiego nie wiadomo co się działo. Kiedyś 17 stycznia obchodzono rocznicę wyzwolenia Warszawy przez wojska radzieckie i polskie. Od X lat ta data zniknęła z oficjalnych/mainstreamowych mediów.
Za to nie brakuje uroczystości, obchodów, pomników "Żołnierzy Wyklętych" - może to oni pogonili hitlerowskie wojska z Warszawy/Polski?
Powszechnie wiadomo, że za PRL-u fałszowano historię. A co z powszechnie fałszowaną historią obecnie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
Powszechnie panuje niezgoda, czy to było wyzwolenie, czy zmiana okupanta. Nawet jeśli przyjąć drugi punkt widzenia, to był to krok na lepsze. Nowy okupant nie postulował naszej fizycznej zagłady, przynajmniej w ogólności. Dawał nam pewną autonomię. Cieszyć się z tego czy nie? Rzecz gustu? Czy to było wyzwolenie? W pewnym sensie, ale nie takim w jakim większość ludzi sobie je wtedy wyobrażała.
26-02-2015 20:57 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>czy to było wyzwolenie, czy zmiana okupanta.

Zdecydowanie wyzwolenie. Mój (przyszły) ojciec wrócił z frontu, zakochał się, itd.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
26-02-2015 21:03 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Zdecydowanie wyzwolenie. Mój (przyszły) ojciec wrócił z frontu, zakochał się, itd.
A mojego przyszłego dziadka zabili UBecy. Dajmy spokój z anegdotami, itd. itp. .
26-02-2015 21:23 
 Ocena 9 na 9
diogenes (42753 punktów)
>>Zdecydowanie wyzwolenie. Mój (przyszły) ojciec wrócił z frontu, zakochał się, itd.
>A mojego przyszłego dziadka zabili UBecy. Dajmy spokój z anegdotami, itd. itp. .

I to jest właśnie historia, raczej panoptikum, zbiór osobliwych anegdot, a nie jakiś akademicki byt.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
26-02-2015 21:46 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>I to jest właśnie historia, raczej panoptikum, zbiór osobliwych anegdot, a nie jakiś akademicki byt.
Wygrałeś, nie że się zgadzam, ale Cię lubie ogólnie tzn. to co piszesz tu, zeby nie bylo
Celecrin (6386 punktów)
>Powszechnie panuje niezgoda, czy to było wyzwolenie, czy zmiana okupanta.
Tu nie o to chodzi. Rosjanie "wyzwolili" część miasta kompletnie zrujnowaną i opustoszałą, którego nikt nie bronił. Nie pomogli w powstaniu, ba strzelano do samolotów zrzucających zaopatrzenie dla powstańców tymczasem Warszawa jest miastem leżącym po obu stronach Wisły. We wrześniu wyzwolono Pragę, wybrano nawet Prezydenta Miasta. Ustalając oficjalną datę na 17 stycznia chciano odwrócić uwagę całej sprawy z Powstaniem.
diogenes (42753 punktów)
>A co z powszechnie fałszowaną historią obecnie?

Cuius regio, eius religio, czyli Czyj kraj, tego ... historia.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Drobner (19539 punktów)
Jeszcze wczoraj nie trzeba było 'skakać' po artykułach i portalach, by znaleźć w jednym miejscu taką perełkę:
"Likwidował ubeckich szpicli. Zamordowali go komuniści."
nowahistor(*)i-rzeczypospolitej,nId,1678752

Dziś tytuł jest już inny ale ślady widać w komentarzach.

Drobner, też lakoniczny...
Wenancjusz (16441 punktów)
>Cytat:
Nawet 10 tys. książek i dziesiątki starożytnych rzeźb prawdopodobnie zostało zniszczonych
>przez bojowników Państwa Islamskiego. Na filmach na YouTube widać, jak rozłupywane są bezcenne
>posągi i rzeźby.
>(źródło)

>[cytat]Stołeczni radni zdecydowali na sesji, że pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni,
>potocznie zwany pomnikiem czterech śpiących, nie wróci na pl. Wileński, gdzie stał przed
>rozpoczęciem prac związanych w budową II linii metra. [...] pomnik nie będzie miał lokalizacji w
>przestrzeni publicznej, czyli będzie mógł być w jednym z magazynów Zarządu Dróg Miejskich -
>powiedział przewodniczący klubu radnych PiS Jarosław Krajewski.
Te "ogromne" zmiany zafundowane nam w czasie ustrojowych przemian w kraju zaczęły się od zmian nazwania ulic, likwidacji pomników, zmiana nazw placów parków, bo to było istotne dla samych zmian. Pojawiły się w miejscach o nazwach zwyczajowo przyjętych i powszechnie stosowanych, nazwy nikomu z niczym nie kojarzące się. Zwłaszcza nazwiska księży i biskupów, których tylu nagle się znalazło w poczecie "bohaterskich" postaci. A już doprowadzono do kompletnej dewaluacji szastając gdzie się dało imieniem JP II wszystko co się dało (przepraszam, może nie wszystko, bo publiczne WC nie mianowano tym imieniem). W końcu zaczęło to być już jak choroba władzy. Żeby usprawiedliwić takie posunięcia "dorabiano" rękoma spolegliwych władzy historyków, którzy nie tyle może kłamali, co pomijali niesympatyczne momenty życia nowych bohaterów. Proszę zapytać współczesną młodzież z kim lub czym kojarzą się nazwiska którymi obdarzano nazwy ulic. Na "świeżo" przecież po nauce historii w szkole. Odpowiedzi nie będę komentował (curiosum to sprawa pomnika, czy też popiersia Józefa Kurasia zwanym "Ogień" w Zakopanem, lub najgorszego chyba prezydenta Polski L. Kaczyńskiego któremu przypisuje się teraz rozpoczęcie "wielkiego" dzieła odbudowy mimo że nie wiem do dziś na czym to dzieło polegało, a nie prezydenta G. Narutowicza, który też zginął z rąk nawiedzonego szaleńca). Równie ,prawie, krótko panowali nam miłościwie. Reszta to już jawna pospolita propaganda. Co gorsza. Twórcy nowej propagandy brzydzą się propagandą stosowaną natrętnie w byłym już systemie społeczno-gospodarczym. Nowe czasy muszą mieć i nowych "bohaterów". Odebrano wzorce postaw tym "niewłaściwym" (np. M. Buczek, komunista, który zaraz po wyjściu z więzienia w Rawiczu jako polityczny sam szedł z bronią w ręku na wroga i zginął w ataku na niemiecki ckm pod Ożarowem 09. 09. 1939r.), więc trzeba było tworzyć heroizm wokół nowych "bohaterów". Niestety. na moje widzenie niezbyt ich dużo, więc w tym zapale nawet bandzior "Ogień" zasłużył sobie na pomnik. Za to pomnik czterech śpiących jest wybitnie niesmaczny i niewłaściwy. Bo co? Usuwa się w ten sposób pamięć o tych którzy naprawdę gonili Niemców? Uważam, że budowa II linii metra dała znakomity pretekst, by ten pomnik usunąć. W moim odczuciu pomnik ten ma większe prawo istnieć w przestrzeni publicznej, jak projektowany pomnik miernoty L. Kaczyńskiego w Warszawie. Najgorsze jest to, że nowe władze nie mogą tego usunąć z historii i pamięci tych co jeszcze żyją.
>

Ich bin besser als mein Ruf
27-02-2015 08:50 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Te "ogromne" zmiany zafundowane nam w czasie ustrojowych przemian w kraju

Których?
1989 czy 1944 - 45 ?

Za każdym razem zmieniano nazwy ulic, burzono stare pomniki i stawiano nowe i w żadnym z tych dwu przypadków nie kierowano się rozsądkiem.

Przykład pomnika Czerwonej Armii. Stawiano je także w tych miejscowościach w których jej żołnierze dopuszczali się ludobóstwa. Nie zazdroszczę samopoczucia spędzanym na uroczystości ku czci tych, którzy zabili dziadków.
Inaczej wyglądało wyzwolenie Lublina inaczej Katowic. Fakt, że po wojnie zaprzestano eksterminacji polskiego narodu, otwarto polskie uniwersytety i tworzono polską kulturę, fakt że istniało legalne polskie państwo i stało się to wszystko po wyzwoleniu przez Armię Czerwoną, nie powinien upoważniać do bezkrytycznego myślenia. Pomnik wyzwolicieli w Warszawie nie powinien przeszkadzać. Pomnik w Przyszowicach już stanowczo tak.
27-02-2015 10:08 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Te "ogromne" zmiany zafundowane nam w czasie ustrojowych przemian w kraju
>Których?
>1989 czy 1944 - 45 ?

Kolego szanowny. Pisząc o przemianach miałem na myśli ostatnie przemiany społeczno-gospodarcze kraju. Oczywistym jest, że każda poważna zmiana pociąga za sobą też i "konsekwencje" typu zmian nazw. Czy kolega szanowny pamięta za "komuny" wypadek zmiany nazwy producenta słodyczy "E. Wedel"? Zmieniono na ideologicznie właściwą tj. " Zakłady cukiernicze im. 22 lipca"? Momentalnie spadło zainteresowanie tymi wyrobami. Dla odbiorców - hurtowników zagranicznych stała się firma firmą nieznaną, nie sprawdzoną i nową na rynku eksportowym, mimo zachowania technologii przedwojennego producenta, włącznie z tajnikami kształtowania smaku jego wyrobów. I żadne "Boże, nie pomoże". Twórcy tego pomysłu wrócili więc, jak niepyszni, do starej nazwy dużymi literami E. Wedel, a pod spodem by zachować poprawność ideologiczną drobnymi literkami "im. 22 lipca". Przekomiczne. Prywatny wytwórca dopisany do ideologicznie poprawnej daty. Przecież jego wytwórnia prosperowała z sukcesem jeszcze przed wojną. Nawet nie można było dopisać choć daty istnienia wytwórni, bo to już niepoprawne politycznie w oczach ówczesnych zarządców państwem.
To samo z Bliklem słynnym z pączków. Mimo zmiany nazwy na ideologicznie poprawną wszyscy mówili o pączkach od Bliklego. Jeśli chcesz, to mogę dać więcej przykładów głupoty, łącznie z tym, że radni miejscy w Inowrocławiu zastanawiali się poświęcając sesję rady, czy nazwa ulicy E. Plater jest właściwa. Pomylili w ogóle pojęcia i wykazali się nieznajomością historii. Wystarczyło by jeden niedouk podniósł problem na sesji rady. A przecież już poeta (A. Mickiewicz "Śmierć pułkownika") pisał o śmierci E. Plater- pułkownika, hrabianki, tyle że powstańca listopadowego. Później sam przyznał, że pomylił E. Plater z M. Fornalską. No luuuudzie! Tak jest jak Ty zauważyłeś. Zmiany wyzwalają niekontrolowane poczucie braku kontaktu z rzeczywistością, zwłaszcza jak do tych zmian zabierają się zwyczajni dyletanci i ignoranci.


Ich bin besser als mein Ruf
27-02-2015 22:03 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
To jest celowe działanie. Zniszczyć szczególnie to co było dobre, by w ostateczności nikt nie wiedział, że w poprzednim ustroju było coś dobrego. W im gorszym świetle przedstawiane będą tamte czasy, tym większy splendor będzie spływał na każdą władze tego ustroju.
W tym działaniu dzisiejsi funkcjonariusze nie różnią się od tamtych.
Czym to jest powodowane? Myślę, że strachem. Najbardziej nim epatują tuż przed wyborami. A najbardziej wystraszone w tym okresie jest SLD. Dziwię się, bo już nie wiele mają do stracenia w odróżnieniu od wyzwolicieli.
01-03-2015 14:34 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Przykład pomnika Czerwonej Armii. Stawiano je także w tych miejscowościach w których jej żołnierze dopuszczali się ludobóstwa.
Muszę strasznie słabo znać historię. Nie znane są mi przypadki na terenie Polski aby żołnierze Armii Czerwonej
dopuścili się gdzieś ludobójstwa . Poproszę o źródła.

Bohaterskie armie walczące honorowo i nie popełniające przestępstw i zbrodni, to tylko w mitach istnieją. Poziom kultualny czerwonoarmijców w latach 40 zbyt wysoki nie był, ale od zbrodni nawet masowej do ludobójstwa jeszcze droga daleka. Może właśnie do ludobójstwa koniecznym jest mniemanie (święta wiara) w swoją wyższość i misję cywilizacyjną?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,523045#w523641
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,523045#w523648
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,349912#w349970

Niektórzy na podstawie jednostkowych doświadczeń swoich przodków wysnuwają daleko idące wnioski:
>Zdecydowanie wyzwolenie. Mój (przyszły) ojciec wrócił z frontu, zakochał się, itd.
A mojego przyszłego dziadka zabili UBecy. Dajmy spokój z anegdotami, itd. itp.

W mojej rodzinie doświadczenia były bardziej złożone: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,551020#w551891 i dlatego jest mi trudno widzieć czarno/białą rzeczywistość. Natomiast, nie potrafię spokojnie łykać peanów glorykujących XX wieczne Niemcy oraz nazizm i dziwię się tym, którzy spokojnie to łykają. Jestem z tego pokolenia, które jakby nie było krytyczne do Związku Radzieckiego, to jest Armii Czerwonej wdzieczne za wyzwolenie spod niemieckiej zarazy.

PS. Tu ma Pan przykład bohaterstwa Polaków według źródeł pana Arminiusa:
"Zresztą polscy Żołnierze zdawali sobie sprawę z jakości tego "braterstwa" i na potęgę dezerterowali na stronę Niemców". (Nawet z szacunku dla dezerterów Żołnierze dużą literą pisze).

@@@
.
01-03-2015 15:51 
 Ocena 5 na 5
szarley (54911 punktów)
>Muszę strasznie słabo znać historię. Nie znane są mi przypadki na terenie Polski aby żołnierze Armii Czerwonej dopuścili się gdzieś ludobójstwa . Poproszę o źródła

A któż w Polsce zna śląską historię?
Co Pan słyszał o operacji Złote Wrota? Co Pan wie o deportacji śląskich górników na roboty przymusowe do Doniecka, Komi, Syberii?

Terra incognita, obcy kraj o obcej historii.

wyborcza.p(*)8,Uderzeni_palcem_Stalina.html
Jan Drabina "Ofiary stalinizmu na ziemi bytomskiej w latach 1945-1956"
T. Urban "Niemcy w Polsce"
www.wieczo(*)ent&task=view&id=472&Itemid=30

Podobne opisy można znaleźć na temat zdarzeń w Godowie, Kuźni Raciborskiej, Rokitnicy, Mikulczycach... Czasem do 40% wymordowanych mieszkańców

Przede wszystkim jednak proszę pamiętać, że te historie nie zostały w należyty sposób dokumentowane i opisywane. Pan zapewne historię Powstania Warszawskiego poznawał w dużej mierze z opowiadań świadków/uczestników, podobnie trzeba się było uczyć historii Śląska.

Są miejsca w których pomniki krajnoarmiejców stanowczo stać nie powinny
Przyszowice w 1921 optowały za Polską i w 1922 do Polski przyszły. W 1939 Niemcy zemścili się za to mordując nauczycieli i proboszcza, ciąg dalszy goryczy to był rok 1945 opisany w linkach.

>Bohaterskie armie walczące honorowo i nie popełniające przestępstw i zbrodni, to tylko w mitach istnieją.
Tak, dlatego nie należy mitów rozpowszechniać. "Zwycięzców się nie sądzi", ale o zbrodniach należy pamiętać, nawet jeśli popełnili je zwycięzcy. Czarno - biała historia gloryfikuje albo bohaterskich utrwalaczy z UB, albo bohaterskich bojowników "Ognia".

>W mojej rodzinie doświadczenia były bardziej złożone: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,551020#w551891 i dlatego jest mi trudno widzieć czarno/białą rzeczywistość. Natomiast, nie potrafię spokojnie łykać peanów glorykujących XX wieczne Niemcy oraz nazizm i dziwię się tym, którzy spokojnie to łykają.

Nie znajdzie Pan w moich wpisach peanów gloryfikujących XX wieczne Niemcy oraz nazizm, ale nie poradzę też łykać peanów na cześć Czerwonej Armii.

>Jestem z tego pokolenia, które jakby nie było krytyczne do Związku Radzieckiego, to jest Armii Czerwonej wdzieczne za wyzwolenie spod niemieckiej zarazy.
Trudno tego nie rozumieć. Osobiste przeżycia zawsze mają wpływ na postrzeganie świata. Pan wie o radości wyzwolenia przez Czerwoną Armię, ja przed nimi chowałem się do piwnicy. Dumny jestem z tego, że nie tylko nie żywię nienawiści, ale znaczną część żywota przemieszkałem wśród Rosjan i żywię do nich wielki szacunek i sympatię.

>PS. Tu ma Pan przykład bohaterstwa Polaków według źródeł pana Arminiusa:
> "Zresztą polscy Żołnierze zdawali sobie sprawę z jakości tego "braterstwa" i na potęgę dezerterowali na stronę Niemców". (Nawet z szacunku dla dezerterów Żołnierze dużą literą pisze).
Tu akurat moja wiedza, znacznie różni się od arminiusowej. To do polskiego wojska pod Lenino (podobnie jak pod Monte Cassino) uciekali dezerterujący Ślązacy, ale o ile o wejściu Czerwonej Armii nasłuchałem się relacji bardzo dużo i poczytałem trochę, o tyle o tych dezercjach nie wiem zbyt wiele.
01-03-2015 17:04 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Muszę strasznie słabo znać historię. Nie znane są mi przypadki na terenie Polski aby żołnierze Armii Czerwonej dopuścili
się gdzieś
ludobójstwa . Poproszę o źródła?
>A któż w Polsce zna śląską historię?
Parę osób zna, ale zupełnie nie o tym tu mowa. Mam dobry zwyczaj przeczytania ze zrozumieniem wypowiedzi interlokutora zanim się o niej odniosę, gdyż inaczej to rozmawiamy nie ze sobą, a obok siebie. Nie podał Pan tu
ani jednego przypadku ludobójstwa, z czego jest jeden zasadniczy wniosek, że nie przeczytał Pan mojej wypowiedzi.

>Są miejsca w których pomniki krajnoarmiejców stanowczo stać nie powinny
Jestem przeciwnikiem stawiania politycznych pomników, ale nie mniejszym przeciwnikiem ich burzenia. W krajach cywilizowanych różne pomniki stoją często obok siebie i mało komu to przeszkadza, gdyż pomnik też jest częścią historii. Ale nie odnoszę się do konkretnych przypadków, gdyż wcześniej musiałbym mieć w miarę obiektywny materiał do przemyśleń.

Bohaterskie armie walczące honorowo i nie popełniające przestępstw i zbrodni, to tylko w mitach istnieją.
>Tak, dlatego nie należy mitów rozpowszechniać.
I cóż tu poza oklaskami można dodać? Tyle tylko, że jako racjonalista nie widzę świata w "powinnościach" tylko w faktach,
a fakty są takie, że nie tylko mity się powszechnie rozpowszechnia, ale mity wprost "pożerają rzeczywistość.

>"Zwycięzców się nie sądzi", ale o zbrodniach należy pamiętać, nawet jeśli popełnili je zwycięzcy. Czarno - biała historia gloryfikuje albo bohaterskich utrwalaczy z UB, albo bohaterskich bojowników "Ognia".
Do kogo Pan to kieruje? Jeżeli do mnie, to proszę o przykłady. Tak, więcej racji widzę w czasach zaraz powojennych u tych, którzy przyznawali rację lewicy i chcieli już pokoju niż "Żołnierzom Wyklętym", ale dotyczy to tylko ogólnej oceny.
W konkretnych przypadkach wyglądało to przeróżnie.

>Nie znajdzie Pan w moich wpisach peanów gloryfikujących XX wieczne Niemcy oraz nazizm, ale nie poradzę też łykać peanów na cześć Czerwonej Armii.
Do kogo Pan to kieruje? Jeżeli do mnie, to proszę o przykłady. Tak, zdecydowanie tak - uważam, że to Armia Czerwona
nas wyzwoliła spod potwornej okupacji rasy panów. Jeżeli Pan to uważa za peany, to zupełnie inaczej rozumiemy znaczenie tego słowa.

Jestem z tego pokolenia, które jakby nie było krytyczne do Związku Radzieckiego, to jest Armii Czerwonej wdzięczne
za wyzwolenie spod niemieckiej zarazy.

>Trudno tego nie rozumieć. Osobiste przeżycia zawsze mają wpływ na postrzeganie świata.
Nie miałem żadnych osobistych przeżyć z Armią Czerwoną, urodziłem się po wojnie i spotykałem już tylko jej pojedynczych żołnierzy.

>Pan wie o radości wyzwolenia przez Czerwoną Armię, ja przed nimi chowałem się do piwnicy.
Chowała się przed nimi moja rodzina, a ojcu NKWD w czasie przesłuchania wybiła zęby - co jednak nie miało większego wpływu na ich późniejszą ocenę roli radzieckich. (Polska "komuna" pozbawiła też moją rodzinę niewielkich, ale jednak jakiś tam majątków.) Tak dziadkowie, jak i rodzice uważali to za lepszą opcję od "kulturalnej niemieckiej okupacji", ale rozumiem, że z dzisiejszej perspektywy, to nie mieli wtedy racji.

>Dumny jestem z tego, że nie tylko nie żywię nienawiści, ale znaczną część żywota przemieszkałem wśród Rosjan i żywię do nich wielki szacunek i sympatię.
Powodów do dumy bardzo nie dostrzegam, ale też mam do Rosjan wiele sympatii. Brak mi sympatii do działalności totalitarnego imperium - wszystko jedno czy carów, czy Radzieckich, czy też "Nowych Ruskich", ale do innych imperiów
też szacunku i sympatii nie odczuwam. Proszę jednak o czytanie moich wypowiedzi przed ustosunkowywaniem się do nich.

@@@
.
01-03-2015 18:07 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Tak, zdecydowanie tak - uważam, że to Armia Czerwona
>nas wyzwoliła spod potwornej okupacji rasy panów.

"Rasa panów" razem z ZSRR napadają wspólnie na POLSKĘ. Oba narody mordują znaczne ilości polskiej ludności.

W późniejszym okresie dominację w regionie przejmuje ZSRR.
ODZYSKANIE wolności spod okupacji ZSRR następuje w 1989.r

"Da" lepiej.
01-03-2015 21:26 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Tak, zdecydowanie tak - uważam, że to Armia Czerwona nas wyzwoliła spod potwornej okupacji rasy panów.
>Rasa panów" razem z ZSRR napadają wspólnie na POLSKĘ. Oba narody mordują znaczne ilości polskiej ludności.
>W późniejszym okresie dominację w regionie przejmuje ZSRR.
> ODZYSKANIE wolności spod okupacji ZSRR następuje w 1989.r
>"Da" lepiej.
Na każdą z naszych ocen składa się wiele przyczyn. Wywodzimy się z różnych środowisk i zostaliśmy w tych środowiskach różnie ukształtowani. Odwołujemy się do różnych tradycji i do różnych patriotyzmów. Przeczytaliśmy różne książki
i zdobyliśmy różne wykształcenie. Wszyscy jesteśmy subiektywni, a jak wszyscy, to ja też. Wypada się więc tu samookreślić. Jestem Polakiem, w połowie wywodzącym się z Podlasia w jednej czwartej z Warszawy i w jednej czwartej
z Lwowa.

Znam plany Hitlerowskich Niemiec - gdyż dla nikogo kto dziś chce je poznać nie są one tajemnicą - i wiem jaka była
w Tysiącletniej Rzeszy przewidziana rola dla Polaków. Dlatego w mojej subiektywnej ocenie jestem wdzięcznym Armii Czerwonej za ogromną daninę krwi oddanej w wojnie z nazistami, gdyż wiem, że bez tego (choćby i kulawego) wyzwolenia, gdyż inaczej to o ile byśmy przeżyli to dziś służylibyśmy jako niewolnicy "czystej aryjskiej rasie panów". Tak radziecki komunizm nie sprowadził do Polski żadnego raju. Było - szczególnie do śmierci Stalina, czy nawet do 56 roku, cały ogrom wypaczeń, przestępstw, a nawet pospolitych zbrodni, ale i sama II Rzeczpospolita wcale żadnym rajem dla znakomitej większości nie była.

Pan, tak jak i pan Arminius też ma prawo do sswoich subiektywnych ocen, gdyż na przykład Waszym rodzinom "Radzieccy" kuku zrobili, ale nie może Pan swoich subiektywnych ocen narzucać innym.

@@@
.
01-03-2015 23:38 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Pan, tak jak i pan Arminius też ma prawo do sswoich subiektywnych ocen, gdyż na przykład Waszym rodzinom "Radzieccy" kuku zrobili, ale nie może Pan swoich subiektywnych ocen narzucać innym.

Subiektywną ocenę narzuciło ZSRR aż do 89 wielu ludziom.
Kwestia napadu ZSRR na Polskę a potem jej rozbioru aż do odzyskania niepodległości w 89 roku to fakt.
Coś się zmieniło?

Proszę podać gdzie podaje swoją subiektywną ocenę?

Niemcy nie napadli z ZSRR na POLSKĘ?
Obydwa kraje nie mordowały Polaków?
Okupacja ZSRR nie trwała do 89roku.








02-03-2015 16:30 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Pan, tak jak i pan Arminius też ma prawo do swoich subiektywnych ocen, gdyż na przykład Waszym rodzinom "Radzieccy" kuku zrobili, ale nie może Pan swoich subiektywnych ocen narzucać innym.
>Subiektywną ocenę narzuciło ZSRR aż do 89 wielu ludziom.
Mnie nikt nie narzucił swojego myślenia w PRL-u, to nie narzuci i teraz. Jestem racjonalistą, a to zmusza do samodzielnego myślenia i samodzielnych ocen

>Kwestia napadu ZSRR na Polskę a potem jej rozbioru aż do odzyskania niepodległości w 89 roku to fakt.
Faktem jest tu tylko to, iż z wiarą nie ma dyskusji. Przy Pańskiej głębokiej wiedzy historycznej - nie dostrzegam żadnych płaszczyzn porozumienia pomiędzy nami.

>Coś się zmieniło?
Dla mnie bardzo dużo, ale tu najważniejszym jest to, że teraz jest oficjalnie przyjętą alternatywna do "komunistycznej" - jedynie słuszna - interpretacja historycznych faktów.

>Proszę podać gdzie podaje swoją subiektywną ocenę?
We wszystkich moich wypowiedziach. Czasem, o niektórych sprawach nie pisałem, ale nikt nigdy mnie nie zmusił abym kłamał.

>Niemcy nie napadli z ZSRR na POLSKĘ?
>Obydwa kraje nie mordowały Polaków?
>Okupacja ZSRR nie trwała do 89roku.
A ta interpretacja faktów nie jest podobną do interpretacji stalinowskiej propagandy a rebours.

@@@
.
02-03-2015 17:14 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
Sorry...ale tak konkretnie to co chciał Pan napisać?

3 punkty a tu taka zwłoka.

1Agresja ZSRR na Polskę (tzw. "IV rozbiór Polski"[1]) - zbrojna napaść dokonana 17 września 1939 przez ZSRR

Tak/Nie

2Mordowanie Polaków przez ZSRR
Jednocześnie radzieccy dowódcy wojskowi wzywali ludność cywilną do mordów i przemocy, dowódca Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej w jednej z odezw napisał: "Bronią, kosami, widłami i siekierami bij swoich odwiecznych wrogów - polskich panów" Największe zbrodnie popełniono w Rohatynie

W niejednokrotnym wypadku - po wkroczeniu do miasteczka czy osiedla - dokonywano masowych rzezi, nie oszczędzając kobiet i dzieci. W Rohatynie (Stanisławowskie) rzeź taka trwała cały dzień. Masowych gwałtów i morderstw, zbliżonych do rzezi, dokonano w Grodnie, Wołkowysku, Świsłoczy, Oszmianie i Mołodecznie
TAK/NIE


Wybory czerwcowe 89r
TAK/NIE

Proszę wykazać gdzie narzucam subiektywną ocenę. Czekam cierpliwie.
02-03-2015 17:31 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Faktem jest tu tylko to, iż z wiarą nie ma dyskusji. Przy Pańskiej głębokiej wiedzy historycznej - nie dostrzegam żadnych płaszczyzn porozumienia pomiędzy nami.
>Sorry...ale tak konkretnie to co chciał Pan napisać?
Sorry...ale tak konkretnie to zupełnie nie wiem - poza tym, iż Ruskich Pan nie lubi - o co Panu chodzi i tak naprawdę,
to jakoś mało mnie to obchodzi.

@@@
.
02-03-2015 18:15 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>.
> Faktem jest tu tylko to, iż z wiarą nie ma dyskusji. Przy Pańskiej głębokiej wiedzy historycznej - nie dostrzegam żadnych płaszczyzn porozumienia pomiędzy nami.
>>Sorry...ale tak konkretnie to co chciał Pan napisać?
>Sorry...ale tak konkretnie to zupełnie nie wiem - poza tym, iż Ruskich Pan nie lubi - o co Panu chodzi i tak naprawdę,
>to jakoś mało mnie to obchodzi.

Jak mi Pan zarzuca narzucanie subiektywnej oceny to proszę wykazać gdzie.
A pisanie teraz że Pana to nie obchodzi to za przeproszeniem h.j mnie to obchodzi.
Podanie dat to podanie dat i nie wynika z nich lubienie czy nie tegoż czy innego narodu. Są albo nie.

>Faktem jest tu tylko to, iż z wiarą nie ma dyskusji. Przy Pańskiej głębokiej wiedzy >historycznej - nie dostrzegam żadnych płaszczyzn porozumienia pomiędzy nami.

Może wystarczy tych wydumek.
Widzę że się nie doczekam. Wycofka rakiem i sprowadzanie tematu w rejony wiedzy czyjejś.
Słabe.

No bo co można napisać o tym:
Agresja ZSRR na Polskę (tzw. "IV rozbiór Polski"[1]) - zbrojna napaść dokonana 17 września 1939 przez ZSRR
02-03-2015 18:56 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Wycofka rakiem i sprowadzanie tematu w rejony wiedzy czyjejś. Słabe.
Żadna tu "wycofka rakiem".
Ja zupełnie jawnie się przyznaję, iż nie jestem we wszystkich dziedzinach specjalistą i np. Panu pomóc nijak już nie mogę.

@@@
.
02-03-2015 19:10 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>.
>> Wycofka rakiem i sprowadzanie tematu w rejony wiedzy czyjejś. Słabe.
>Żadna tu "wycofka rakiem".
>Ja zupełnie jawnie się przyznaję, iż nie jestem we wszystkich dziedzinach specjalistą i np. Panu pomóc nijak już nie mogę.

Ale ja nie szukam pomocy. Liczę na wyjaśnienia tu cytuje zarzut Pana
ale nie może Pan swoich subiektywnych ocen narzucać innym.

Gdzie tu jest subiektywna ocena?
Nie jest Pan wstanie tego wykazać bo to nie możliwie.

Zostawię to w takim razie tak jak jest

Agresja ZSRR na POLSKĘ
Mordy na Polakach.
Okupacja terenów Polski do 89r. pierwsze wolne wybory w czerwcu.

Subiektywną ocenę zostawiam Panu.
03-03-2015 11:05 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ale ja nie szukam pomocy.
Wiem, gdyż tu tak jest, że ci którzy jej najbardziej potrzebują, to jej nie szukają.

@@@
.
03-03-2015 12:58 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>.
>>Ale ja nie szukam pomocy.
>Wiem, gdyż tu tak jest, że ci którzy jej najbardziej potrzebują, to jej nie szukają.

Mowa trawa
vs zbrojna napaść dokonana 17 września 1939 przez ZSRR vs mordy vs okupacja do 89roku.



Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Okupacja terenów Polski do 89r

Sądzisz, że przy mentalności Rosjan realne było stanięcie w 1944r. Armii Czerwonej na granicy wschodniej z przed 1939r. któą to wytyczył wcześniej znienawidzony przez Sowietów Piłsudski?
Albo wyzwolenie Polski i z dniem 9 maja 1945r. kulturalne przekazanie Polakom pełni władzy? Jeszcze rok temu pokazywano mi most, który Rosjanie w całości wywieźli z Niemiec po wygranej wojnie.
A po obrazy i różne antyki zrabowane nam i Niemcom za czasów II wojny nawet nie ma ścieżki prawnej, aby się dopominać. Prawie w całej Europie można, ale nie względem Rosji.
Wiesz jak wielbiony jest Putin po zajęciu Krymu? Na lotnisku w Moskwie co róż jakieś magnesy na lodówkę, albo kubki z jego twarzą i napisem "Krym jest nasz".

Może i była to okupacja (wg Rosjan - tu cytuję - "bycie bratnimi narodami pod przewodnictwem największego, czyli ZSRR")

Pytanie jest inne: czy warto dziś ronić krokodyle łzy nad rozlanym mlekiem?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-04-2015 17:22 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>> Okupacja terenów Polski do 89r

>Może i była to okupacja (wg Rosjan - tu cytuję - "bycie bratnimi narodami pod przewodnictwem największego, czyli ZSRR")

Honecker mówił do "swojego narodu że wszyscy mają prawo do swobody przemieszczania się i wyboru miejsca zamieszkania.
Nie wiadomo tylko czemu wydawał miliard marek rocznie na te swobody.

>Pytanie jest inne: czy warto dziś ronić krokodyle łzy nad rozlanym mlekiem?

Pamiętasz Kaberet TEY ?
youtu.be/8vBtqEjFFB0?t=5s

Nie traktor się zepsuł a kółko
Przestań szerzyć defektyzm
Ile traktor ma kół
cztery
To ile się zepsuło
jedno
To ile jest dobrych
trzy
No..to nie można tak powiedzieć że trzy są dobre
Przecież to to samo
Ale jak brzmi....trzy dobre

Takie to Jacku łzy
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Nie wiadomo tylko czemu wydawał miliard marek rocznie na te swobody.

Bo Honeker tak naprawdę nie rządził. Był figurantem.
Polityka zagraniczna RFN też była kształtowana przez Aliantów, w Niemczech po obydwóch stronach do dziś znajdziesz zakłady, które eksploatują koncerny alianckie w myśl postanowień o repatriacjach. Np. Rafirneria Leuna.

> No..to nie można tak powiedzieć że trzy są dobre
> Przecież to to samo Ale jak brzmi....trzy dobre
> Takie to Jacku łzy

Uproszczenie sytuacji i sprowadzenie sytuacji Polski do traktora jest dobre, ale głównie potrzeby kabaretu. Niekoniecznie oddaje całą złożonosć.
Poza tym - ileż można rozpaczać nad zepsutym kołem, któe dziś jest jakoś tam wyklepane, można jeździć a nawet pracuje się nad tym, aby go wymienić?
Było - minęło. Jednym jak widzisz w minionym systemie było całkiem dobrze, drudzy zarabial po 20$ i czuli się upokarzani politycznie, czy też ekonomicznie czując się obywatelami jak nie III, to II kategorii.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
02-03-2015 21:07 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Kwestia napadu ZSRR na Polskę a potem jej rozbioru aż do odzyskania niepodległości w 89 roku to fakt.
Rozbiory. Tak to jest fakt, jednak winić o to tylko ZSRR świadczy o niskim poziomie nauczania historii w naszych szkołach. Jeżeli poruszamy tę kwestię, to winę za to w takiej samej mierze ponosi zachód. O chłopskiej partii, która dla zdobycia władzy gotowa była oddać wtedy jeszcze więcej, nie będę nawet wspominał.
02-03-2015 21:38 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Kwestia napadu ZSRR na Polskę a potem jej rozbioru aż do odzyskania niepodległości w 89 roku to fakt.
>Rozbiory. Tak to jest fakt, jednak winić o to tylko ZSRR świadczy o niskim poziomie nauczania historii w naszych szkołach. Jeżeli poruszamy tę kwestię, to winę za to w takiej samej mierze ponosi zachód. O chłopskiej partii, która dla zdobycia władzy gotowa była oddać wtedy jeszcze więcej, nie będę nawet wspominał.

Zbyt duża dawka elementarnych informacji wprowadziła by zamęt.
Jak przez 3 strony do faktu o agresji ZSRR potrzebna jest płaszczyzna porozumienia to widzę jedynie przesunięcie w kierunku autorytetu.

Obserwuję to forum i widzę jak są prowadzone rozmowy. Frakcje trzymają się w kupie.
Traci to na wiarygodności podanych informacji.
01-03-2015 20:53 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>>A któż w Polsce zna śląską historię?
>Parę osób zna, ale zupełnie nie o tym tu mowa. Mam dobry zwyczaj przeczytania ze zrozumieniem wypowiedzi interlokutora zanim się o niej odniosę, gdyż inaczej to rozmawiamy nie ze sobą, a obok siebie. Nie podał Pan tu
> ani jednego przypadku ludobójstwa, z czego jest jeden zasadniczy wniosek, że nie przeczytał Pan mojej wypowiedzi.
Właśnie o śląskiej historii mowa i dlatego nie odniosłem się do innych zagadnień

Podałem przykłady ewidentnych zbrodni, podobnie jak zbrodnią było wywiezienie (wg różnych źródeł) od 30 000 do 60 000 robotników ze Śląska do pracy w ZSRR latem 1945, zdecydowana większość nie wróciła bo nie dożyła 1956. Nadal podtrzymuję swoją opinię,że są miejsca w których pomniki krasnoarmiejców stanowczo stać nie powinny, choć napisałem już wcześniej, że:
Cytat:
Pomnik wyzwolicieli w Warszawie nie powinien przeszkadzać. Pomnik w Przyszowicach już stanowczo tak.


>Jestem przeciwnikiem stawiania politycznych pomników, ale nie mniejszym przeciwnikiem ich burzenia.
Zburzono ich bardzo wiele, także po 1918, także po 1945. 90 lat temu dla Ślązaków traumą było Verdun. W wielu wsiach stały pomniki z nazwiskami nieraz 10% poległych mieszkańców wsi, na swoich miejscach czasy PRLu przetrwało kilka.
Podobnie jak Pan, jestem przeciwny stawianiu ideologicznych pomników, w Polsce stawiało się je od ... zawsze, a stawia nadal, osobiście nie widzę różnicy między wrazidupstwem przy stawianiu pomnika Lenina, a wrazidupstwem przy stawianiu pomnika Jana Pawła II

>W krajach cywilizowanych różne pomniki stoją często obok siebie i mało komu to przeszkadza, gdyż pomnik też jest częścią historii. Ale nie odnoszę się do konkretnych przypadków, gdyż wcześniej musiałbym mieć w miarę obiektywny materiał do przemyśleń.
A ja odniosę się do konkretnego przypadku. W Gliwicach do 1945 stał pomnik Bismarcka. Jednak byłoby nie na miejscu, gdyby stał tak do dziś. Sprzeciw budzi jedynie czasem niszczenie pomników, miejsce niektórych powinno być w muzeum, a nie w hucie.

> Bohaterskie armie walczące honorowo i nie popełniające przestępstw i zbrodni, to tylko w mitach istnieją.
>>Tak, dlatego nie należy mitów rozpowszechniać.
>I cóż tu poza oklaskami można dodać? Tyle tylko, że jako racjonalista nie widzę świata w "powinnościach" tylko w faktach,
>a fakty są takie, że nie tylko mity się powszechnie rozpowszechnia, ale mity wprost "pożerają rzeczywistość.
Czyż nie jest obowiązkiem racjonalisty sprzeciw wobec mitów?

>>"Zwycięzców się nie sądzi", ale o zbrodniach należy pamiętać, nawet jeśli popełnili je zwycięzcy. Czarno - biała historia gloryfikuje albo bohaterskich utrwalaczy z UB, albo bohaterskich bojowników "Ognia".
>Do kogo Pan to kieruje? Jeżeli do mnie, to proszę o przykłady.
Czarno biała historia najpierw widziała w UBkach jedynie bohaterów, dzisiejsza nie dostrzega bandyckich działań Ognia. Widzi Pan dobrą propagandę? Ja nie.

>>Nie znajdzie Pan w moich wpisach peanów gloryfikujących XX wieczne Niemcy oraz nazizm, ale nie poradzę też łykać peanów na cześć Czerwonej Armii.
>Do kogo Pan to kieruje? Jeżeli do mnie, to proszę o przykłady.

Przykładem "peanu" był pomnik Czerwonej Armii w spalonym przez nią Toszku.

>>Tak, zdecydowanie tak - uważam, że to Armia Czerwona
>>nas wyzwoliła spod potwornej okupacji rasy panów. Jeżeli Pan to uważa za peany, to zupełnie inaczej rozumiemy znaczenie tego słowa.
Odróżniam peany od faktów. Staram się jednak dostrzegać wszystkie fakty. Zgadzam się, że dzięki Czerwonej Armii skończyła się eksterminacja polskiego narodu, odbudowano kraj, odtworzono uniwersytety i kulturę, ale ta sama Czerwona Armia dopuściła się zbrodni wojennych na Śląsku.

Nie bez powodu wspomniałem "Złote Wrota" Po wojnie przedstawiano tę operację jako wyłączną zasługę Czerwonej Armii, dziś udaje się, że jej nie było. A jak to wygląda bez propagandy? Zapobieżenie zniszczenia przemysłu na Górnym Śląsku nie udałoby się konspiratorom, gdyby nie przyszła im z pomocą Czerwona Armia, ale nie udałoby się Czerwonej Armii, gdyby nie konspiratorzy. Warto pomijać propagandy, Pan osobiście nieraz nawoływał do krytycznego myślenia.
02-03-2015 18:48 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Z poprzedniego posta:
Muszę strasznie słabo znać historię. Nie znane są mi przypadki na terenie Polski aby żołnierze Armii Czerwonej dopuścili
się gdzieś
ludobójstwa . Poproszę o źródła?
>A któż w Polsce zna śląską historię?
Parę osób zna, ale zupełnie nie o tym tu mowa. Mam dobry zwyczaj przeczytania ze zrozumieniem wypowiedzi interlokutora zanim się o niej odniosę, gdyż inaczej to rozmawiamy nie ze sobą, a obok siebie. Nie podał Pan
tu ani jednego przypadku ludobójstwa
, z czego jest jeden zasadniczy wniosek, że nie przeczytał Pan mojej wypowiedzi
.

>Właśnie o śląskiej historii mowa i dlatego nie odniosłem się do innych zagadnień. Podałem przykłady ewidentnych zbrodni,
Tyle tylko, że ja nie zbrodnię pytam, a o ludobójstwo? Podaję argumenty, a Pan je sobie lekceważy i udaje Greka.

> podobnie jak zbrodnią było wywiezienie (wg różnych źródeł) od 30 000 do 60 000 robotników ze Śląska do pracy w ZSRR latem 1945, zdecydowana większość nie wróciła bo nie dożyła 1956.
Zbrodni obie strony popełniły wiele i jak zawsze najwięcej cierpień dotyczy tych najmniej winnych, zaplątanych w historię zwyczajnych ludzi, ale nie należy tu zapominać, że dzieje się to bezpośrednio po zwycięstwie nad największą zbrodnią XX wieku. Nie należy zapominać, że na Śląsku dużo Polaków służyło w Wermachcie, a także pozostało Ślązaków uważających się za Niemców.

Dziś słusznie możemy się oburzać, gdyż nie uznajemy odpowiedzialności zbiorowej, ale jakoś nie potrafię do końca potępić kilku znanych historii Żydów dokonujących osobistej zemsty na Niemcach - niezależnie od ich jakiejkolwiek winy - za wymordowanie całej rodziny. Oczywiście historycy powinni badać i opisywać wszystko, ale rozdrapywanie jeszcze nie zabliźnionych ran niezbyt dobrze służy sprawie europejskiej integracji wielu ojczyzn. Jak Pan wie - chwaląc patriotyzm uważam, że nie ma dobrych nacjonalizmów.

>Nadal podtrzymuję swoją opinię, że są miejsca w których pomniki krasnoarmiejców stanowczo stać nie powinny,
A ja nadal podtrzymuję swoje zdanie: "Jestem przeciwnikiem stawiania politycznych pomników, ale nie mniejszym przeciwnikiem ich burzenia".

>Zburzono ich bardzo wiele, także po 1918, także po 1945.
I nadal się je burzy , ale nie wszędzie, niektóre - jak np. pomnik bohaterów-poległych Żołnierzy Radzieckich w Wiedniu - się odnawia, to zależy od kultury społeczeństwa oraz poziomu cywilizacji, a mnie do religijno/ideologicznych cywilizacji jakoś nie ciągnie.

Bohaterskie armie walczące honorowo i nie popełniające przestępstw i zbrodni, to tylko w mitach istnieją.
>Tak, dlatego nie należy mitów rozpowszechniać.
I cóż tu poza oklaskami można dodać? Tyle tylko, że jako racjonalista nie widzę świata w "powinnościach" tylko w faktach, a fakty są takie, że nie tylko mity się powszechnie rozpowszechnia, ale mity wprost "pożerają rzeczywistość.

>Czyż nie jest obowiązkiem racjonalisty sprzeciw wobec mitów?
Oczywiście, że jest, ale osobiste refleksje z perspektywy mojego życia są raczej smutne - ciągle jest gorzej,
tyle tylko, iż jedna mitologia zastępuje inną.

>Nie znajdzie Pan w moich wpisach peanów gloryfikujących XX wieczne Niemcy oraz nazizm, ale nie poradzę też łykać peanów na cześć Czerwonej Armii.
Do kogo Pan to kieruje? Jeżeli do mnie, to proszę o przykłady.
>Przykładem "peanu" był pomnik Czerwonej Armii w spalonym przez nią Toszku.
Nigdzie się na ten temat nie wypowiadałem i zupełnie nie rozumiem dlaczego Pan do mnie tu pije?

Tak, zdecydowanie tak - uważam, że to Armia Czerwona nas wyzwoliła spod potwornej okupacji rasy panów. Jeżeli Pan to uważa za peany, to zupełnie inaczej rozumiemy znaczenie tego słowa.
>Odróżniam peany od faktów. Staram się jednak dostrzegać wszystkie fakty. Zgadzam się, że dzięki Czerwonej Armii skończyła się eksterminacja polskiego narodu, odbudowano kraj, odtworzono uniwersytety i kulturę,
Czyli się tu zgadzamy.

> ale ta sama Czerwona Armia dopuściła się zbrodni wojennych na Śląsku.
Nigdzie się na ten temat zbrodni na Śląsku nie wypowiadałem. Zapytałem tylko o ludobójstwo, które Pan Armii Czerwonej zarzucił.

Związek Radziecki popełnił wiele ogromnych i okrutnych zbrodni na własnych narodach, na Ślązakach i na Polakach
(dla mnie nie jest to wiedza nowa i pisałem o tym, także na naszym forum, większość faktów znałem już przed półwieczem, teraz co najwyżej te fakty są uszczegółowiane) Tyle tylko, że Związek Radziecki nie popełnił zbrodni ludobójstwa, do którego przed wiekami dopuścił się Kościół, którego Pan jest wyznawcą oraz Niemiecka Rzesza podczas II wojny światowej.

> Warto pomijać propagandy,
Może trochę inaczej, należy się starać aby nie poddać się żadnej propagandzie.

> Pan osobiście nieraz nawoływał do krytycznego myślenia.
I nadal nawołuję, a ponieważ Pana sobie cenię, to proszę o konkretne przykłady (cytaty), gdzie temu nawołaniu sam się sprzeniewierzam.

@@@
.
02-03-2015 20:10 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Tyle tylko, że ja nie zbrodnię pytam, a o ludobójstwo? Podaję argumenty, a Pan je sobie lekceważy i udaje Greka.
Nie zamiaruję lekceważyć pańskich argumentów. Spór najwyraźniej toczy się albo o słowa, albo też o niepowszechną znajomość historycznych faktów

Czytałem przywołane przez Pana linki i definicje. Granice między zbrodnią wojenną a ludobójstwem (jak wiele prawnych definicyj) nie jest ostra. Czy Zbrodnia w Lidicach była ludobójstwem czy tylko pojedynczą zbrodnią? Każdy czeski historyk ogłosi, że było to ludobójstwo.

Definicja przez Pana przywołana głosi m.in.
Cytat:
Artykuł II Konwencji definiuje ludobójstwo jako czyn "dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:
a) zabójstwo członków grupy
b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy
c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego


Czy jeśli do zbrodni dochodzi niemal w każdej wsi, czy jeśli zbrodnie są dozowolone przez dowództwo, nawet dowódcy do nich zachęcają, czy jeśli pod wysiedlenia do nieludzkich warunków używa się państwowego aparatu administracyjnego nie jest to ludobójstwem?
Gorzyce, Skrzyszów, Godów, Turza, Skrbeńsko, Lutynia... w każdej z tych wsi można było usłyszeć relacje świadków lub ofiar o gwałtach, morderstwach, podpaleniach, rabunkach, wywózkach. Opowiadania tak dramatyczne, że nie ośmieliłbym się o nich pisać. W każdej wsi, w każdej rodzinie.
Ani Pan, ani ja nie jesteśmy sędziami. Pan ma prawo nazywać to zbrodnią, ja ludobójstwem

>Zbrodni obie strony popełniły wiele
Tak
>i jak zawsze najwięcej cierpień dotyczy tych najmniej winnych, zaplątanych w historię zwyczajnych ludzi,
Z całą pewnością
>ale nie należy tu zapominać, że dzieje się to bezpośrednio po zwycięstwie nad największą zbrodnią XX wieku. Nie należy zapominać, że na Śląsku dużo Polaków służyło w Wermachcie, a także pozostało Ślązaków uważających się za Niemców.
Owszem, ale tam nie zabijano żołnierzy Wehrmachtu ale cywilów. W tym powstańców z 1921 i 1945, w tym rodziny żołnierzy Berlinga. Wszystkie wymienione przeze mnie wsie przed wojną należały do Polski, a zabijano i gwałcono nie pytając w jakiej armii ojciec służy.

>Dziś słusznie możemy się oburzać, gdyż nie uznajemy odpowiedzialności zbiorowej, ale jakoś nie potrafię do końca potępić kilku znanych historii Żydów dokonujących osobistej zemsty na Niemcach - niezależnie od ich jakiejkolwiek winy - za wymordowanie całej rodziny.
Od zrozumienia do usprawieliwienia jednak jest pewna odległość.

>Oczywiście historycy powinni badać i opisywać wszystko, ale rozdrapywanie jeszcze nie zabliźnionych ran niezbyt dobrze służy sprawie europejskiej integracji wielu ojczyzn. Jak Pan wie - chwaląc patriotyzm uważam, że nie ma dobrych nacjonalizmów.
Nie ma dobrych nacjonalizmów i na pewno nie jest dobrym śląski nacjonalizm ! Niemniej także Ślązacy mają prawo do swojej zbiorowej pamięci. Kto miał o nią dbać? Instytuty Śląskie powoływane w politycznych celach czy w równie politycznym celu powołany IPN? O Ślązakach K. Kutz pisał nie raz, że są dupowaci i nie poradzą wytworzyć humanistycznej inteligencji, więc wojenne zbrodnie będą badać historycy za kilkaset lat.

>>Nadal podtrzymuję swoją opinię, że są miejsca w których pomniki krasnoarmiejców stanowczo stać nie powinny,
>A ja nadal podtrzymuję swoje zdanie: "Jestem przeciwnikiem stawiania politycznych pomników, ale nie mniejszym przeciwnikiem ich burzenia".
Tu pozostaniemy przy odmiennych zdaniach. (choć uważam, że pomnik lepiej odstawić do muzeum niż zburzyć) Nie powinno być na Śląsku miejsca na pomniki niemieckich czy austriackich cesarzy, hakatystów i innych narodnich niemieckich fanatyków, ale także nie powinno być ulic radzieckich dowódców, którzy dozwalali zbrodni

>>Czyż nie jest obowiązkiem racjonalisty sprzeciw wobec mitów?
>Oczywiście, że jest, ale osobiste refleksje z perspektywy mojego życia są raczej smutne - ciągle jest gorzej,
>tyle tylko, iż jedna mitologia zastępuje inną.
I Panu żadna nie odpowiada? Mnie też nie.

>>Nie znajdzie Pan w moich wpisach peanów gloryfikujących XX wieczne Niemcy oraz nazizm, ale nie poradzę też łykać peanów na cześć Czerwonej Armii.
>Do kogo Pan to kieruje? Jeżeli do mnie, to proszę o przykłady.
>>Przykładem "peanu" był pomnik Czerwonej Armii w spalonym przez nią Toszku.
>Nigdzie się na ten temat nie wypowiadałem i zupełnie nie rozumiem dlaczego Pan do mnie tu pije?
Nie do Pana, przecie! Nie twierdzę , że Pan peany na cześć Czerwonej Armii głosi, jeśli tak Pan zrozumiał, to z serca przepraszam. Nawet nie różnimy sie w opinii co do skutków wyzwolenia dla Polski :

>Tak, zdecydowanie tak - uważam, że to Armia Czerwona nas wyzwoliła spod potwornej okupacji rasy panów. Jeżeli Pan to uważa za peany, to zupełnie inaczej rozumiemy znaczenie tego słowa.
Nie, to są fakty! Ja ich nie podważam. Proszę jedynie, aby Pan nie podważał innych faktów. Rzeczywistość jest bardziej kolorowa niż piszą propagandyści. Tekst poniżej jest dowodem:

>> Zgadzam się, że dzięki Czerwonej Armii skończyła się eksterminacja polskiego narodu, odbudowano kraj, odtworzono uniwersytety i kulturę,
>Czyli się tu zgadzamy.
>> ale ta sama Czerwona Armia dopuściła się zbrodni wojennych na Śląsku.
>Nigdzie się na ten temat zbrodni na Śląsku nie wypowiadałem. Zapytałem tylko o ludobójstwo, które Pan Armii Czerwonej zarzucił.
I podtrzymuję swoją opinię. Co prawda głownym źródłem moje wiedzy są jednak nie naukowe publikacje, ale to co słyszałem od świadków, ale:
03-03-2015 14:51 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Nie zamierzam lekceważyć pańskich argumentów.
To niech Pan nie lekceważy.

>Spór najwyraźniej toczy się albo o słowa,
Tak, tu głównie o słowa. O manipulację faktami, a więc głównie słowami wykorzystywanymi przez propagandę.

> albo też o niepowszechną znajomość historycznych faktów
To tylko w tle, gdyż Pan akurat wie o czym pisze, a podanych przez Pana faktów nie podważam, choćby z powodu ich bardzo słabej znajomości.

>Czytałem przywołane przez Pana linki i definicje. Granice między zbrodnią wojenną a ludobójstwem (jak wiele prawnych definicji) nie jest ostra.
Jest bardzo ostra.

> Czy Zbrodnia w Lidicach była ludobójstwem czy tylko pojedynczą zbrodnią? Każdy czeski historyk ogłosi, że było to ludobójstwo.
Choć historię - szczególnie XX wieku - znam znacznie lepiej niż przeciętny Polak, to profesjonalnym historykiem nie jestem, a nawet historia sama w sobie nie była przedmiotem mojego zainteresowania i była tylko ważną jako tło procesów społeczno-ekonomicznych. Moi nauczyciele już w szkole średniej większe znaczenie przykładali do rozumienia przyczyn i skutków niż do konkretnych dat. Na studiach metodologii historii uczyli mnie jeszcze (gdyż to dawno było) prof. Benon Miśkiewicz i prof. Jerzy Topolski.

Nie znam czeskich historyków, znam polskich, ale tu też nie mam o wszystkich dobrego zdania. Tak było w PRL-u i tak jest teraz, że większość zajmuje się manipulacjami faktami dla udowodnienia jedynie słusznego rozumienia dziejów. Ci polscy "historycy" też według propagandowych potrzeb nazywają część masowych zbrodni na Polakach ludobójstwem.

>Definicja przez Pana przywołana
Znam bardzo dobrze definicję, do której się odwołuję, a nawet zasadnicze spory dotyczące jej interpretacji.

> głosi m.in.
Definicja nie może być "m.in.".

>Czy jeśli do zbrodni dochodzi niemal w każdej wsi, czy jeśli zbrodnie są dozwolone przez dowództwo, nawet dowódcy do nich zachęcają, czy jeśli pod wysiedlenia do nieludzkich warunków używa się państwowego aparatu administracyjnego nie jest to ludobójstwem?
Jest zbrodnią wojenną, ale nie jest zbrodnią ludobójstwa i nie o epitet tu chodzi, a bardzo ważne rozróżnienie intencji zbrodniarza.

>Ani Pan, ani ja nie jesteśmy sędziami.
Jestem ogromnie daleki do brania na siebie tej roli w jakiejkolwiek poważniej sprawie.

> Pan ma prawo nazywać to zbrodnią, ja ludobójstwem
To nie jest takie proste. Sporo ludzi nawet z tytułami naukowymi, nazywa niektóre zbrodnie wojenne ludobójstwem i mogę im co najwyżej "nakukać", ale ja dla nich szacunku nie mam, tak jak nie mam szacunku do wszystkich ideologicznych propagandzistów, a więc Pan ma Pan prawo nazywać sobie jak chce.

Zbrodni obie strony popełniły wiele (...) ale nie należy tu zapominać, że dzieje się to bezpośrednio po zwycięstwie nad największą zbrodnią XX wieku. Nie należy zapominać, że na Śląsku dużo Polaków służyło w Wermachcie, a także pozostało Ślązaków uważających się za Niemców.
>Owszem, ale tam nie zabijano żołnierzy Wehrmachtu ale cywilów.
O Boże jaki Pan mądry, ale radzieccy żołnierze wcale w tamtych czasach tacy mądrzy nie byli i też nie oni pierwsi wpadli na pomysł zabijania wszystkich, a Bóg i tak tych dobrych rozpozna. (Czy tak trudno zrozumieć to co piszę?) Ocenianie z dzisiejszej perspektywy wydarzeń minionych jest zjawiskiem częstym, ale nieuprawnionym w historycznej metodologii.

Dziś słusznie możemy się oburzać, gdyż nie uznajemy odpowiedzialności zbiorowej, ale jakoś nie potrafię do końca potępić kilku znanych historii Żydów dokonujących osobistej zemsty na Niemcach - niezależnie od ich jakiejkolwiek winy - za wymordowanie całej rodziny.
>Od zrozumienia do usprawiedliwienia jednak jest pewna odległość.
Tak, dlatego napisałem "rozumiem", a nie "usprawiedliwiam".

Oczywiście historycy powinni badać i opisywać wszystko, ale rozdrapywanie jeszcze nie zabliźnionych ran niezbyt dobrze służy sprawie europejskiej integracji wielu ojczyzn. Jak Pan wie - chwaląc patriotyzm uważam, że nie ma dobrych nacjonalizmów.
>Nie ma dobrych nacjonalizmów i na pewno nie jest dobrym śląski nacjonalizm!
Oj nie jest!

>Niemniej także Ślązacy mają prawo do swojej zbiorowej pamięci.
Zdecydowanie mają. Zresztą ja bardzo sobie cenię i patriotyzmy i ojcowizny.

>Kto miał o nią dbać?
Najbardziej Ślązacy.

> Instytuty Śląskie powoływane w politycznych celach czy w równie politycznym celu powołany IPN?
Różnie to bywało. Śląsk nie był nigdy przedmiotem mojego specjalnego zainteresowania, ale według mojej wiedzy lista wielkiej klasy uczonych i publicystów, dla których Śląsk był najważniejszym jest długą. Nie przypominam sobie też jakiegoś dyskryminowania propagandowego Śląska i śląskości - chyba, iż rzecz dotyczyła tych Ślązaków, którzy nie uważali się za Polaków. Ale jeszcze raz powtórzę, to nigdy nie był przedmiot mojego specjalnego zainteresowania i nie podejmuję się na ten temat żadnych szczegółowych rozważań. Mam zasadę wypowiadania się tylko na tematy, o których mam jakieś tam pojęcie.

zupełnie nie rozumiem dlaczego Pan do mnie tu pije?

>Nie do Pana, przecie!
To proszę mnie nie obciążać głupotami i/lub ograniczeniami ideologicznymi innych.
Ja Panu też nie przypisuję poglądów, których Pan tu bezpośrednio nie wyraża. Rozmawiamy publicznie, ale we dwóch,
tylko we własnym imieniu i tylko za własne wypowiedzi jesteśmy odpowiedzialni.

>I podtrzymuję swoją opinię. Co prawda głównym źródłem moje wiedzy są jednak nie naukowe publikacje, ale to co słyszałem od świadków,
To odwrotnie jak u mnie, podstawą mojej wiedzy i osądów są jednak naukowe opracowania.
Do relacji świadków podchodzę bardzo krytycznie. Tego nauczyła mnie nie tylko metodologia, ale wprost praktyka życia.

>Historia o której piszę, jest bardzo słabo znana i bardzo słabo w Polsce publikowana.
A ja się do niej nie odniosę. Mam po prostu tu za mało wiedzy.

@@@
.
03-03-2015 16:34 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Czy jeśli do zbrodni dochodzi niemal w każdej wsi, czy jeśli zbrodnie są dozwolone przez dowództwo, nawet dowódcy do nich zachęcają, czy jeśli pod wysiedlenia do nieludzkich warunków używa się państwowego aparatu administracyjnego nie jest to ludobójstwem?
>Jest zbrodnią wojenną, ale nie jest zbrodnią ludobójstwa i nie o epitet tu chodzi, a bardzo ważne rozróżnienie intencji zbrodniarza.
Właśnie starając się także zapoznać z intencjami, a nie tylko skalą, zjawiska, dostrzegam wyczerpania definicji ludobójstwa. Do takiej klasyfikacji przekonuje mnie też masowość zbrodni, poparcie kadry oficerskiej, wspierający i zaplanowany udział administracji państwowo - wojskowej.

>>Owszem, ale tam nie zabijano żołnierzy Wehrmachtu ale cywilów.
>O Boże jaki Pan mądry, ale radzieccy żołnierze wcale w tamtych czasach tacy mądrzy nie byli i też nie oni pierwsi wpadli na pomysł zabijania wszystkich, a Bóg i tak tych dobrych rozpozna.
No jednak na tyle mądrzy być powinni, żeby odróżnić kilkuletnią dziewczynkę od żołnierza.
Aluzje do ludobójstwa kościoła są zbędne, nie widzę pola sporu. Ludobójstw dokonanych przez kościół nie podważam, ale nie rozgrzeszają ludobójstwa Czerwonej Armii.

>>Niemniej także Ślązacy mają prawo do swojej zbiorowej pamięci.
>Zdecydowanie mają. Zresztą ja bardzo sobie cenię i patriotyzmy i ojcowizny.
>>Kto miał o nią dbać?
>Najbardziej Ślązacy.
Jest sporo przyczyn dla których tego w sposób wystarczający nie czynią. Nie mam tendencji do gloryfikowania Ślązaków i brak umiejętności wytworzenia humanistycznej inteligencji jest tylko jedną z naszych wad, a bez tej inteligencji nie będzie rzetelnej dyskusji nad historią. Długo by rozprawiać na temat przyczyn, ale nie każdy musi mieć zainteresowanie tymi przyczynami.

>Nie przypominam sobie też jakiegoś dyskryminowania propagandowego Śląska i śląskości - chyba, iż rzecz dotyczyła tych Ślązaków, którzy nie uważali się za Polaków.
Ich (nasze) prawo uważać się za kogo chcą (chcemy), obowiązuje jedynie obywatelska lojalność.
Nie bardzo rozumiem termin propagandowego dyskryminowania.
Historia Śląska jest w Polsce nieznana, lub znana przez pryzmat propagandy. Winię za to głównie Ślązaków, choć może w Kielcach czy Lublinie też warto by wiedzieć co nie co o kawałku wspólnego państwa.

>Do relacji świadków podchodzę bardzo krytycznie. Tego nauczyła mnie nie tylko metodologia, ale wprost praktyka życia.
Słyszałem ich zbyt wiele aby je ignorować. To pisane źródła, w sprawie o której rozmawiamy nie są dla mnie wiarygodne, zarówno polskie z czasów PRLu (Wolna, Popiołek), jak i polskie współczesne (Paczkowski), jak i śląskie (Jerczyński, Faruga). Niewiele więcej obiektywizmu wykazują publikacje niemieckie nawet uniwersyteckie.
04-03-2015 15:38 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Jest zbrodnią wojenną, ale nie jest zbrodnią ludobójstwa i nie o epitet tu chodzi, a bardzo ważne rozróżnienie intencji zbrodniarza.
>Właśnie starając się także zapoznać z intencjami, a nie tylko skalą, zjawiska, dostrzegam wyczerpania definicji ludobójstwa.
Dalszą dyskusję na ten temat uważam za pozbawioną sensu zabawę w strzyżono-golono. Nie przyjmuje Pan przedstawionych przeze mnie argumentów i na tym skończmy.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,523045#w523420

>No jednak na tyle mądrzy być powinni, żeby odróżnić kilkuletnią dziewczynkę od żołnierza.
Oczywiście, że powinni, ale może jeszcze zbyt mocno pamiętali co Niemcy z innymi dziećmi wyprawiali, a mieli kłopot, za kogo uznać i do kogo przypisać ludność z terenów Rzeszy?

>Aluzje do ludobójstwa kościoła są zbędne, nie widzę pola sporu. Ludobójstw dokonanych przez kościół nie podważam,
No cóż, a ja uważam za niezbędne, gdyż historia ma ciągłość i powtórki - a zwiększanie eskalacji - jest łatwiejsze od nowości. "Radziecki komunizm" był religią, w którą święcie wierzono, a każda wiara ogranicza nas intelektualnie,
a także moralnie, usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu.

>ale nie rozgrzeszają ludobójstwa Czerwonej Armii.
Żaden zbrodniarz nie usprawiedliwia innego zbrodniarza, ale zbyt często bywa inspiracją. Tak się złożyło, iż w mojej rodzinie podczas II wojny światowej żadnych śmiertelnych ofiar nie było. NKWD wybiło ojcu zęby i komunistyczna władza na śmierć skazała, a rodzinie majątek odebrała. Nie wiem czemu, ale w mojej rodzinie nigdy nie było nienawiści do Rosjan
i jakoś oddzielano władzę od narodu. Natomiast zawsze była nienawiść do Niemców jako całości i ojciec do śmierci kpił sobie z tych dobrych Niemców z NRD-ówka. Teraz widzę, że rozgrzeszenia by nie dostąpił i to pomimo tego, że będąc najpierw dowódcą małego oddziału partyzanckiego, a później oddziału zwiadu chwalił się tym, że nie zabił bezpośrednio (widząc kogo zabija) żadnego człowieka.

>Nie bardzo rozumiem termin propagandowego dyskryminowania.
Widocznie nie był Pan nigdy propagandowo dyskryminowany. Ja na przykład jestem teraz dyskryminowany przez Kościół Katolicki. Natomiast nie znane są mi przypadki - poza pojedynczymi wyskokami - dyskryminowania w Polsce Śląska
i Ślązaków - no chyba, że za dyskryminację Pan uważa niezgodę na uznanie Ślązaków za odrębny naród?

Do relacji świadków podchodzę bardzo krytycznie. Tego nauczyła mnie nie tylko metodologia, ale wprost praktyka życia.
>Słyszałem ich zbyt wiele aby je ignorować.
Ja też znam ich wiele i np. teraz ci, którzy karali mnie za krytykę konkretnych złych decyzji PRL-owskich władz - pytając czy socjalizm mi się nie podoba, dzisiaj twierdzą, że antykomunizm wyssali z mlekiem matki, a sekretarzami to zostawali tylko po to aby szkodzić.

W latach 70 byłem gościem w Krapkowicach w Niemieckiej rodzinie, która tam pozostała i w gości do moich gospodarzy przyszedł inny krapkowicki Niemiec o czysto polskim nazwisku, tak się złożyło, że na ponad dwie godziny pozostaliśmy sami. Zupełnie nie do powtórzenia jest to co tam usłyszałem. Mało kiedy w jednym człowieku tyle nienawiści do innego narodu się mieści. Ten Pan uważał się za Ślązaka, a w moim odczuciu był nacjonalistą niemieckim.

Tak, w swoim życiu usłyszałem już wiele opowieści różnej treści, ale jestem nauczony wszystkie je bardzo krytycznie i sceptycznie traktować.

> To pisane źródła, w sprawie o której rozmawiamy nie są.
Pisane źródła też piszą ludzie i są one takie same jak ich autorzy - co najmniej subiektywne, a czasem to zwyczajny kit propagandowy. Wspomniałem nie o "pisanych źródłach", a naukowych opracowaniach. One też żadnej wielkiej gwarancji obiektywizmu nie dają, ale jakiejś tam metodologicznej weryfikacji podlegają. Może to tylko takie dziwne tu i teraz akademickie przyzwyczajenie. Choć nigdy i tak taka argumentacja nie dotrze do tych, którzy i tak zawsze wiedzą lepiej.

@@@
.
04-03-2015 16:56 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>No jednak na tyle mądrzy być powinni, żeby odróżnić kilkuletnią dziewczynkę od żołnierza.
>Oczywiście, że powinni, ale może jeszcze zbyt mocno pamiętali co Niemcy z innymi dziećmi wyprawiali, a mieli kłopot, za kogo uznać i do kogo przypisać ludność z terenów Rzeszy?

Nie z terenów Rzeszy! Pisałem o Przyszowicach, Godowie, Turzy, Skrbeńsku. Wsiach należących do Polski! Zaprawdę jak niewiele Polacy wiedzą o Śląsku, nawet Pan, człowiek oczytany, humanista tego nie doczytał w mojej wypowiedzi, ale wie Pan czego tam nie było!

>Żaden zbrodniarz nie usprawiedliwia innego zbrodniarza, ale zbyt często bywa inspiracją.
Więc Pan wini inspiratorów, ja wykonawców, inspiratorów nie usprawiedliwiając.

>Tak się złożyło, iż w mojej rodzinie podczas II wojny światowej żadnych śmiertelnych ofiar nie było. NKWD wybiło ojcu zęby i komunistyczna władza na śmierć skazała, a rodzinie majątek odebrała. Nie wiem czemu, ale w mojej rodzinie nigdy nie było nienawiści do Rosjan
Mnie też do nienawiści do kogokolwiek jest daleko, ale nie zamierzam z sympatii i szacunku do Rosjan zaprzeczać historii. Jestem niewiele młodszy od Pana, moja rodzina podczas wojny straciła wielu i od Niemców i od Rosjan, sam agresję radziecką przeżyłem, ale nie przeszkadza mi to w w Rosji przez wiele lat pracować.

>W latach 70 byłem gościem w Krapkowicach w Niemieckiej rodzinie, która tam pozostała i w gości do moich gospodarzy przyszedł inny krapkowicki Niemiec o czysto polskim nazwisku, tak się złożyło, że na ponad dwie godziny pozostaliśmy sami. Zupełnie nie do powtórzenia jest to co tam usłyszałem. Mało kiedy w jednym człowieku tyle nienawiści do innego narodu się mieści. Ten Pan uważał się za Ślązaka, a w moim odczuciu był nacjonalistą niemieckim.

Nigdy nie podobał mi się żaden nacjonalizm, także śląski, ale nie dla nacjonalizmu poznawałem historię Śląska ze źródeł polskich, czeskich i niemieckich. Nie dla nacjonalizmu czytałem setki (!) relacji o czasach o których rozmawiamy i wysłuchałem osobiście grubych dziesiątek opowiadań.
(Czasem mam wrażenie, że zaprzeczanie śląskiej narodowości jest ... polskim nacjonalizmem)

>> To pisane źródła, w sprawie o której rozmawiamy nie są.
>Pisane źródła też piszą ludzie i są one takie same jak ich autorzy - co najmniej subiektywne, a czasem to zwyczajny kit propagandowy. Wspomniałem nie o "pisanych źródłach", a naukowych opracowaniach. One też żadnej wielkiej gwarancji obiektywizmu nie dają, ale jakiejś tam metodologicznej weryfikacji podlegają. Może to tylko takie dziwne tu i teraz akademickie przyzwyczajenie. Choć nigdy i tak taka argumentacja nie dotrze do tych, którzy i tak zawsze wiedzą lepiej.

Także naukowe publikacje czytałem. Uniwersytet w Monachium poświęcił sprawie wiele uwagi. Krytykuję je, bo nie są świętościami.

Proponuję jednak przyjąć do wiadomości, że w sporze z kimś może Pan nie mieć racji. Tym bardziej, że Pańska wiedza o Śląsku jest jednak mizerna, a poglądy na narodowość śląska zwiastują uprzedzenia. Wiem, zapewne zarzuci mi Pan kompromitację, wiarę i uleganie propagandzie, czytanie bez zrozumienia itd. Proszę jednak przemyśleć czy czasem to nie Pan się myli, a jeśli jest Pan przekonany argumentoma, to na argumenta czekam. Jak na razie udowodnił Pan jedynie ludobójstwo kościoła i Niemców i wyzwolenie Polski przez Czerwoną Armię, czyli fakty, których nie podważam, ale które nie zaprzeczają ludobójstwu z 1945. Nie znalazł Pan niczego co podważa moje argumenta

Cytat:

Artykuł II Konwencji definiuje ludobójstwo jako czyn "dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:


a) zabójstwo członków grupy
Miało miejsce. W tym masowe egzekucje
b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy
Masowe gwałty i okaleczania
c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego
Masowe rabunki, podpalenia, wysiedlenia, obozy i wywózki
d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy
Nie znam
e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy".
Miało miejsce

Do tego dochodzą obozy dla "przesiedleńców" w których dopuszczano się zbrodni
i zmuszanie do niewolniczej pracy kilkudziesięciu tysięcy ludzi w ZSRR
W Doniecku od starych ludzi dowiadywałem się jak ich traktowano. Ponieważ chciano zaoszczędzić na budowie baraków mieszkali... pod ziemią. Domyśla się Pan jak długo?

>Dalszą dyskusję na ten temat uważam za pozbawioną sensu zabawę w strzyżono-golono.
>Nie przyjmuje Pan przedstawionych przeze mnie argumentów i na tym skończmy.
A Pan przyjmuje moje?

Zaprzecza Pan ludobójstwu w 1945 podając jako argumenta ludobójstwa dokonywane przez kościół lub przez Niemców.

Kościół dopuszczał się ludobójstw
Niemcy dopuszczali się ludobójstw
Czerwona Armia dopuszczała się ludobójstwa

Ani zbrodnie kościoła, ani zbrodnie niemieckie, zbrodni radzieckich za zaprzeczają, ani ich nie usprawiedliwiają
Specjalistą od śląskiej historii Pan nie jest, a swojej teorii, że postępowania krasnoarmiejców były "tylko" zbrodniami wojennymi, nie poradzi Pan uzasadnić, niczym innym jak często wykpiwaną przez Pana wiarą, wynikającą z projektowania postępowania Czerwonej Armii i ZSRR w Polsce na Śląsk.
04-03-2015 20:39 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>No jednak na tyle mądrzy być powinni, żeby odróżnić kilkuletnią dziewczynkę od żołnierza.
Oczywiście, że powinni, ale może jeszcze zbyt mocno pamiętali co Niemcy z innymi dziećmi wyprawiali, a mieli kłopot,
za kogo uznać i do kogo przypisać ludność z terenów Rzeszy?

>Nie z terenów Rzeszy! Pisałem o Przyszowicach, Godowie, Turzy, Skrbeńsku. Wsiach należących do Polski!
Kiedy i gdzie? Tu Pan napisał tylko o dziewczynce - nawet nie napisał Pan co konkretnie ją spotkało. Nie, nie tylko nie znam wsi śląskich i ich historii, ale nawet nie znam wsi poleskich, czy mazowieckich, a najprawdopodobniej zamęczono tam niejedną dziewczynkę. Zbrodnie dzieją się zawsze, ale podczas wojny jest ich najwięcej.

> Zaprawdę jak niewiele Polacy wiedzą o Śląsku,
Tyle, iż ja nigdzie nie chwalę się wiedzą, której nie posiadam ani nikomu nie narzucam swojej wiary, co najwyżej przedstawiam na obronę swoich wywodów racjonalne argumenty, które może Pan odrzucić.

> nawet Pan, człowiek oczytany, humanista tego nie doczytałm w mojej wypowiedzi,
Przykładam ogromną wagę do czytania ze zrozumieniem tekstów do których się odnoszę. Jeżeli Pan twierdzi, iż Pana nie potrafię zrozumieć, to widocznie Pańskie wywody są dla mnie zbyt hermetyczne.

> ale wie Pan czego tam nie było!
A z czego na jakiej podstawie Pan wnosi, że przypisuję Panu to czego Pan nie napisał. Jest Pan całkowicie przekonanym,
że Pan zrozumiał to co ja napisałem i przypisuje mi moje własne poglądy. Mam spore na ten temat wątpliwości.

>Aluzje do ludobójstwa kościoła są zbędne, nie widzę pola sporu. Ludobójstw dokonanych przez kościół nie podważam,
No cóż, a ja uważam za niezbędne, gdyż historia ma ciągłość i powtórki - a zwiększanie eskalacji - jest łatwiejsze od nowości. "Radziecki komunizm" był religią, w którą święcie wierzono, a każda wiara ogranicza nas intelektualnie,
a także moralnie, usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu.

>ale nie rozgrzeszają ludobójstwa Czerwonej Armii.
Żaden zbrodniarz nie usprawiedliwia innego zbrodniarza, ale zbyt często bywa inspiracją.
>Więc Pan wini inspiratorów, ja wykonawców, inspiratorów nie usprawiedliwiając.
Jeżeli tyle Pan z tego zrozumiał, to ja nawet już nic dodawać nie chcę.

>(Czasem mam wrażenie, że zaprzeczanie śląskiej narodowości jest ... polskim nacjonalizmem)
To proszę mnie też do polskich nacjonalistów wpisać, gdyż uważam, że nie istnieje żadna śląska narodowość choć istnieją śląscy nacjonaliści i jest to groźne zjawisko.(Oczywiście nie przeczę ani śląskiej regionalnej kulturze, ani swoistości społeczno-ekonomicznej).

W wyniku historii na Śląsku jest większa od innych regionów mieszanka różnych narodów, ale Ślązacy nie stanowią żadnego odrębnego narodu i w znakomitej większości są takimi samymi jak ja Polakami. Tak, nie podoba mi się nawet ta oficjalna ideologia i działalność RAŚ-iu nie mówiąc już o tej nieoficjalnej. Tu nie znajdzie Pan we mnie sprzymierzeńca.

>Proponuję jednak przyjąć do wiadomości, że w sporze z kimś może Pan nie mieć racji.
Dla mnie to zupełnie oczywiste, tyle tylko, że ja nigdy i niczego na wiarę nie przyjmuję, trzeba po prostu przekonać mnie racjonalnymi argumentami - jak na razie w tej dyskusji to tak bardzo się Panu to nie udało, że zaczął Pan na mnie osobiście napadać.

> Tym bardziej, że Pańska wiedza o Śląsku jest jednak mizerna,
Jest i raczej niezbyt ładnie jest to wyciągać to komuś, kto do tego wielokrotnie już tu się przyznał. Tylko czyżbym gdzieś wyszedł poza swoją wiedzę na temat Śląska.

> a poglądy na narodowość śląska zwiastują uprzedzenia.
Wszystko jest możliwe, tylko w moim subiektywnym odbiorze, to już choćby powyższe zdanie sugeruje jakieś tam uprzedzenia.

> Wiem, zapewne zarzuci mi Pan kompromitację, wiarę i uleganie propagandzie, czytanie bez zrozumienia itd.
Nic Panu nie zarzucę, swoje wypowiedzi kieruję do inteligentnych czytelników, a oni potrafią czytać ze zrozumieniem
i samodzielnie wyciągać wnioski. Za takiego też uważam Pana.

>Proszę jednak przemyśleć czy czasem to nie Pan się myli,
Całe życie tak czynię.

> a jeśli jest Pan przekonany argumentami, to na argumenta czekam.
Kiedy ja już zupełnie straciłem chęć dyskusji z Panem, gdyż odnoszę wrażenie, że piszemy tu obok. Pan o czymś innym,
a ja o czymś innym. Tylko poziom emocji się podnosi.

>Nie znalazł Pan niczego co podważa moje argumenty.
A może weźmie Pan pod uwagę - po tylu pouczaniach pod moim adresem - że Pan "niczego" z moich wywodów nie zrozumiał. Oczywiście "niczego" z mojej strony jest tylko żartem, ale jestem pewien, że nie zrozumiał Pan wiele. Ja ani Pana, ani Pańskich poglądów nie atakowałem, ot z częścią ich się nie godzę - co w moich oczach nikogo nie dyskwalifikuje.

>Ani zbrodnie kościoła, ani zbrodnie niemieckie, zbrodni radzieckich za zaprzeczają, ani ich nie usprawiedliwiają.
Tak powyższe Pańskie zdanie przeczy zdecydowanie mojemu: Żaden zbrodniarz nie usprawiedliwia innego zbrodniarza,

>Specjalistą od śląskiej historii Pan nie jest,
Nigdy tego nie twierdziłem i jak sprawia Panu to przyjemność może Pan jeszcze to kilkadziesiąt razy powtórzyć, ale tak przy okazji to Pan jest specjalistą od wszystkiego?

>a swojej teorii, że postępowania krasnoarmiejców były "tylko" zbrodniami wojennymi, nie poradzi Pan uzasadnić, niczym innym jak często wykpiwaną przez Pana wiarą.
Ponieważ zauważyłem jak do Pana docierają moje argumenty, czy też pana Big_zyda , to z jakiekolwiek dalszego Pana przekonywania już zrezygnowałem i nie chcę Pana przekonywać i co i teraz Pan sądzi, iż mi swoją wiarę w tym temacie narzuci?

@@@
.
04-03-2015 21:36 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>.
>>No jednak na tyle mądrzy być powinni, żeby odróżnić kilkuletnią dziewczynkę od żołnierza.
...
>Kiedy i gdzie? Tu Pan napisał tylko o dziewczynce - nawet nie napisał Pan co konkretnie ją spotkało.
>> nawet Pan, człowiek oczytany, humanista tego nie doczytałm w mojej wypowiedzi,
>Przykładam ogromną wagę do czytania ze zrozumieniem tekstów do których się odnoszę. Jeżeli Pan twierdzi, iż Pana nie potrafię zrozumieć, to widocznie Pańskie wywody są dla mnie zbyt hermetyczne.
Cytat:
Przyszowice w 1921 optowały za Polską i w 1922 do Polski przyszły. W 1939 Niemcy zemścili się za to mordując nauczycieli i proboszcza, ciąg dalszy goryczy to był rok 1945 opisany w linkach.


Co w tym hermetycznego?
Opisy zbrodni popełnianych w czasie wojny Pan zna, nie ma sensu ich cytować.
Opis zbrodni w Przyszowicach zalinkowalem.

>> ale wie Pan czego tam nie było!
>A z czego na jakiej podstawie Pan wnosi, że przypisuję Panu to czego Pan nie napisał. Jest Pan całkowicie przekonanym,
Wie Pan, że nie było ludobójstwa

>że Pan zrozumiał to co ja napisałem i przypisuje mi moje własne poglądy. Mam spore na ten temat wątpliwości.
Czyli "argument" nr 1 Rozmówca nie przeczytał ze zrozumieniem

>>Aluzje do ludobójstwa kościoła są zbędne, nie widzę pola sporu. Ludobójstw dokonanych przez kościół nie podważam,
> No cóż, a ja uważam za niezbędne, gdyż historia ma ciągłość i powtórki - a zwiększanie eskalacji - jest łatwiejsze od nowości.
Nie przeczę, ale to nadal nie usprawiedliwia zbrodni Czerwonej Armii

>>Więc Pan wini inspiratorów, ja wykonawców, inspiratorów nie usprawiedliwiając.
>Jeżeli tyle Pan z tego zrozumiał, to ja nawet już nic dodawać nie chcę.
Argument nr 1

>>(Czasem mam wrażenie, że zaprzeczanie śląskiej narodowości jest ... polskim nacjonalizmem)
>To proszę mnie też do polskich nacjonalistów wpisać, gdyż uważam, że nie istnieje żadna śląska narodowość choć istnieją śląscy nacjonaliści i jest to groźne zjawisko.

Tak więc niniejszym dopisuję. Wraz z oceną, że nie ma dobrych nacjonalizmów.
Uprzedzam jednak, że od powszechnego spisu we wczesnej młodości mam wpisaną w papiery legalnie narodowość śląską, którą moje państwo uważa.

Tak. Śląski nacjonalism jest groźnym zjawiskiem! Zgadzam się z Panem. Podobnie jak każdy inny nacjonalizm. Jednak najgroźniejszy jest ten, który posługuje się państwową mocą.

>(Oczywiście nie przeczę ani śląskiej regionalnej kulturze, ani swoistości społeczno-ekonomicznej).
Ale wara czuć się narodem!
Chyba podobnie myśleli o Polakach Rosjanie w XIX w (niezbędnik historyczny Polityki)

>W wyniku historii na Śląsku jest większa od innych regionów mieszanka różnych narodów, ale Ślązacy nie stanowią żadnego odrębnego narodu i w znakomitej większości są takimi samymi jak ja Polakami. Tak, nie podoba mi się nawet ta oficjalna ideologia i działalność RAŚ-iu nie mówiąc już o tej nieoficjalnej. Tu nie znajdzie Pan we mnie sprzymierzeńca.
Nie szukam sprzymierzeńców, ani nawet tolerancji się po Polakach nie spodziewam.

>> Tym bardziej, że Pańska wiedza o Śląsku jest jednak mizerna,
>Jest i raczej niezbyt ładnie jest to wyciągać to komuś, kto do tego wielokrotnie już tu się przyznał. Tylko czyżbym gdzieś wyszedł poza swoją wiedzę na temat Śląska.
A jednak tę mizerną wiedzę mając , podważa Pan historiczne fakty ludobójstwa na Śląsku w 1945

>Nic Panu nie zarzucę, swoje wypowiedzi kieruję do inteligentnych czytelników, a oni potrafią czytać ze zrozumieniem
>i samodzielnie wyciągać wnioski. Za takiego też uważam Pana.
I też z wszelkiej dostępnej, krytycznie czytanej literatury, z rozmów ze świadkami i dyskusji z historykami, ze starannych przemyśleń swoje wnioski wyciągam. Nie poradzę zaakceptować w pełni widzenia ani czeskiej, ani niemieckiej ani obu polskich wizji historii, poradzę jednak po przeczytaniu trochę książek, krytycznie się do nich odnieść.
Wnioskuję: W 1945 na Górnym Śląsku Czerwona Armia dopuściła się czynów wyczerpujących definicję ludobójstwa.
Na to argumenta podałem

>>Specjalistą od śląskiej historii Pan nie jest,
>Nigdy tego nie twierdziłem i jak sprawia Panu to przyjemność może Pan jeszcze to kilkadziesiąt razy powtórzyć, ale tak przy okazji to Pan jest specjalistą od wszystkiego?
Nie i nie spieram się w rzeczach w których nie mam minimum wiedzy. Tu natomiast sporo czasu poświęciłem na nauki. Patriotyzm zobowiązuje do zdobywania wiedzy.

>>a swojej teorii, że postępowania krasnoarmiejców były "tylko" zbrodniami wojennymi, nie poradzi Pan uzasadnić, niczym innym jak często wykpiwaną przez Pana wiarą.
>Ponieważ zauważyłem jak do Pana docierają moje argumenty, czy też pana Big_zyda , to z jakiekolwiek dalszego Pana przekonywania już zrezygnowałem i nie chcę Pana przekonywać i co i teraz Pan sądzi, iż mi swoją wiarę w tym temacie narzuci?

W czymże argumenta p. Tomasza przeczą mojemu twierdzeniu o ludobójstwie na Śląsku?
Szkoda, że jest usunięty, bo ma wiedzę o Śląsku jaką niewielu w Polsce

Nie narzucam Panu niczego, a już na pewno nie wiary, użyłem argumentów, nie przekonałem Pana? Trudno.

Tuus et suus, Johannes, Silesius non Polonus.
(paraf. Anzelm Ephorinus)

PS Nie zamiaruję dyskutować z Panem na poziomie emocji, choć temat jest dla mnie gorący. Jesli gdzie przekroczyłem granicę kulturalnego dyskursu, przepraszam
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Nie szukam sprzymierzeńców, ani nawet tolerancji się po Polakach nie spodziewam.

Rozumiem Twoje poczucie śląskości. Nie jest to nic niespotykanego w Polsce. Każdy region ma jakąś historię i w każdym regionie istnieją lub istniały dialekty. Każdy region miał jakiś lokalnych władców a często i przynależał do innych państw. W Polsce rozróżnia się pojęcie narodowości od obywatelstwa i ludzie mają pełną swobodę deklarowania swojej narodowości zgodnie z własnym uznaniem. Jednak idąc tokiem takiego rozumowania to nie ma żadnych Polaków w tym kraju. Mieszkają tu Poznaniacy, Kaszubi, Ślązacy, Górale itp.

W państwach Europy Zachodniej nie ma podziału na obywatelstwo i narodowość, i na przykład dla przeciętnego Francuza pojęcie narodowości jest trudne do rozumienia. Posiadasz obywatelstwo np. francuskie, belgijskie czy włoskie to jesteś zobligowany do dbania o interes tego państwa. Model państwa jest obywatelski - wszyscy chcemy się wzajemnie wspierać i bronić i mamy w miarę wspólne wartości oraz mówimy tym samym językiem. To wszystko ma miejsce w państwach o bardzo małej migracji wewnętrznej i często bardzo różnej historii regionów, w przeciwieństwie do Polski, w której ludność jest mocno wymieszana, zwłaszcza po II wojnie światowej.

Jest kwestią preferencji czy wspólne większe i silne państwo jest lepsze niż setki autonomicznych powiatów i regioników udowadniających sobie wzajemnie swoją odmienność jednak faktem jest, że podział na jak najmniejsze narodowości jest znaną strategią (stosowana np. przez Niemców podczas II wojny światowej) do osłabienia państw i niszczenia ich obywateli.

Szanuję więc Twoją opinię o narodowości ale uszanuj też opinię "Polaków" - masz paszport polski to ja traktuję Ciebie jako Polaka, podobnie jak faceta z Białegostoku, Warszawy, Pucka, Krakowa, Poznania, Szczecina, Olsztyna czy Rzeszowa. Nawet jeśli ten facet zaciąga lekko po wschodniemu lub mówi w domu po kaszubsku czy śląsku to ja będę solidarnie płacił na niego podatki gdy jego region podupadnie, podzielę się z nim skąpym funduszem służby zdrowia i w razie problemów pójdę do wojska by go bronić. Z tej perspektywy więc: mówisz bardzo dobrze po polsku, znasz historię tego kraju w tym doskonale historię własnego regionu - jesteś Polakiem czy tego chcesz czy nie, podobnie jak miliony innych Polaków na Śląsku Górnym czy Dolnym, których dziadkowie rodzili się w innych regionach Polski.

To nie jest nietolerancja tylko inna opinia. Nikt sensowny w tym kraju nie ma problemu z poczuciem związku z regionem czy z jakimś okresem jego historii wszyscy jemy kluski śląskie, znamy stroje śląskie, czytamy Morcinka i używamy niektórych śląskich słów. Kultura śląska jest elementem naszej kultury polskiej.

Jednak osoby, które promują autonomię Śląska, być może czują sentyment do czasów przedwojennych jednak świadomie, czy nie, działają przeciwko interesowi nas wszystkich i w dłużej perspektywie przeciwko interesowi samych Ślązaków.

Dziś na Śląsku, podobnie jak w innych miejscach Polski, ludność jest wymieszana. W takiej sytuacji wszelkie znane mi próby forsowania autonomii prowadziły do:
1) powodowania sztucznych często podziałów etnicznych
2) w finale do wojny

Można zacząć grzebać w historii i promować nawet przedsłowiańskie pochodzenie Śląska i tworzyć kolejną warstwę śląskości (np. najbardziej śląski jest ktoś kto mieszka tam ponad 1000 lat) ale jaki ma to sens?

Być może błędnie przypisujesz nie-Ślązakom w Polsce próby dyskryminowania Ślązaków?
szarley (54911 punktów)
>Rozumiem Twoje poczucie śląskości. Nie jest to nic niespotykanego w Polsce. (...) Jednak idąc tokiem takiego rozumowania to nie ma żadnych Polaków w tym kraju. Mieszkają tu Poznaniacy, Kaszubi, Ślązacy, Górale itp.
Czyli nie rozumiesz

>Jest kwestią preferencji czy wspólne większe i silne państwo jest lepsze niż setki autonomicznych powiatów
Samorządność to temat na osobną dyskusję, ja jestem wielkim zwolennikiem jak największej władzy dla samorządów

>Szanuję więc Twoją opinię o narodowości ale uszanuj też opinię "Polaków"
Szanuję, ale jej nie podzielam

>- masz paszport polski
Nie mam. Nigdy nie miałem.

>Jednak osoby, które promują autonomię Śląska, być może czują sentyment do czasów przedwojennych jednak świadomie, czy nie, działają przeciwko interesowi nas wszystkich i w dłużej perspektywie przeciwko interesowi samych Ślązaków.

A może należałoby najpierw sprawdzić na czym polegała przedwojenna autonomia?
Może należałoby pomyśleć nad większą samorząnością wszytskich regionów?
Pomyśl... dlaczego powstał pomysł ówczesnej autonomii? Dlaczego wtedy prawie nikomu nie przeszkadzał

>Być może błędnie przypisujesz nie-Ślązakom w Polsce próby dyskryminowania Ślązaków?
Wielu ludzi ma w Polsce teoretycznie pełnię praw...
10-03-2015 19:24 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Rozumiem Twoje poczucie śląskości. Nie jest to nic niespotykanego w Polsce. (...) >>Jednak idąc tokiem takiego rozumowania to nie ma żadnych Polaków w tym kraju. >>Mieszkają tu Poznaniacy, Kaszubi, Ślązacy, Górale itp.
>Czyli nie rozumiesz
Nie znam się tak jak Ty na historii Śląska - mógłbyś mi może wskazać jaka jest dzisiaj różnica pomiędzy Śląskiem a Pomorzem w kwestii zasadności autonomii?
>>- masz paszport polski
>Nie mam. Nigdy nie miałem.
A to w takim razie przepraszam. Myślałem, że jesteś obywatelem Polski a mimo tego deklarujesz się nie-Polakiem(podobnie jak lider RAŚ Gorzelik)- dlatego pozwoliłem sobie na ten przydługi tekst. Swoją droga mówisz lepiej po polsku niż ja - szacunek!

>>Jednak osoby, które promują autonomię Śląska, być może czują sentyment do czasów przedwojennych jednak świadomie, czy nie, działają przeciwko interesowi nas wszystkich i w dłużej perspektywie przeciwko interesowi samych Ślązaków.
>A może należałoby najpierw sprawdzić na czym polegała przedwojenna autonomia?
>Może należałoby pomyśleć nad większą samorząnością wszytskich regionów?
>Pomyśl... dlaczego powstał pomysł ówczesnej autonomii? Dlaczego wtedy prawie nikomu nie przeszkadzał

Żyjąc w tym kraju przez wiele lat nie zauważyłem żadnej dyskryminacji Ślązaków, nie zauważyłem też wrogości a raczej przyjaźń. Przez 8 lat podstawówki obowiązkowo obchodziliśmy Barbórkę ... na Kaszubach. Ekscytowaliśmy się pracą górników, piosenkami śląskimi itp. ... to było oficjalne stanowisko władz centralnych więc wątpię by w innych miejscach kraju pojawiła się wroga propaganda.

Zauważ, że po II wojnie światowej w Polsce miały miejsce duże migracje wymuszone przez ustalenia aliantów oraz zawieruchę wojenną. Dziś na Śląsku żyją miliony ludzi, których pradziadowie żyli być może w Wilnie, Lwowie czy w Grodnie. Ta sama sytuacja ma miejsce na Pomorzu, na Mazurach a nawet w regionach, w których nie było przesiedleń.

W tej sytuacji, gdy większość mieszkańców czuje się Polakami - próby tworzenia autonomii są drogą do wojny i nie wynika to z nietolerancji Polaków.

>>Być może błędnie przypisujesz nie-Ślązakom w Polsce próby dyskryminowania Ślązaków?
>Wielu ludzi ma w Polsce teoretycznie pełnię praw...
Forsowanie odrębności Śląska i próba zwiększania liczby ludzi, którzy czują się tylko i wyłącznie Ślązakami a nie-Polakami jest szkodliwa dla Polski i dla Ślązaków w szczególności. Tanie, obliczone na skandal akcje typu promocja "polskich obozów śmierci", budowanie mitów o nacjonalizmie polskim skierowanym przeciwko Ślązakom, "polskim stalinizmie" (tak jakby stalinizm w Polsce był tylko problemem Ślązaków) są być może skuteczną strategią na spowodowanie podziałów i zebranie jakiegoś poparcia ale to właśnie takie akcje powodują blokadę u Polaków i tych którzy dobrze Polsce życzą. Paradoksalnie RAŚ jest organizacją, która najbardziej tematowi "śląskości" zaszkodziła.
szarley (54911 punktów)
>Nie znam się tak jak Ty na historii Śląska - mógłbyś mi może wskazać jaka jest dzisiaj różnica pomiędzy Śląskiem a Pomorzem w kwestii zasadności autonomii?
Nie ma. Obydwa regiony, podobnie jak i pozostałe powinny mieć jak najbardziej rozwiniętą samorządność.
(Zauważ, że perspektywa autonomii spowodowała przyjście do Polski Pomorza w XV w i Śląska w 1922)

>>>- masz paszport polski
>>Nie mam. Nigdy nie miałem.
>A to w takim razie przepraszam. Myślałem, że jesteś obywatelem Polski a mimo tego deklarujesz się nie-Polakiem(podobnie jak lider RAŚ Gorzelik)- dlatego pozwoliłem sobie na ten przydługi tekst.
Jestem Ślązakiem i wyłącznie Ślązakiem, podobnie jak Gorzelik. Także polscy obywatele mają prawo nie deklarować polskiej narodowości

>Swoją droga mówisz lepiej po polsku niż ja - szacunek!
Dziękuję. To zasługa wielu polskich pisarzy, ale też skutek faktu, że Ślązakom najbliżej jest do polskiej kultury
Choć lepiej niż Ty? jednak przesadziłeś

>Żyjąc w tym kraju przez wiele lat nie zauważyłem żadnej dyskryminacji Ślązaków,
To nie jest tylko kwestia dyskryminacji. Świadomość odrębności nie musi wynikać z dyskryminacji. Niemniej przyjrzyj się podręcznikom do historii, nie neguję, że uczniowie w Opolu (autochtoni) powinni poznawać historię polskiego państwa, ale może historię swojego regionu na równi (!) z nią? A przecież te historie rozeszły się w czasach piastowskich i do dziś do końca nie zeszły.

>Przez 8 lat podstawówki obowiązkowo obchodziliśmy Barbórkę ... na Kaszubach.
Wybacz, ale znów ujawniasz nieznajomość rzeczy. Barbórka to święto górników (i nie tylko) nie Ślązaków. Obchodzi się ją też w Puchaczowie, Brzeszczach, Sosnowcu, Lubinie, Kłodawie.. W wielu śląskich miastach Barbórki się nie świętuje.
Twoja nieznajomość jest jednak w pełni usprawiedliwiona, obraz Śląska w mediach to czteroklatka; hołda-szyb-familok-komin. do tego używanie przez dziennikarzy słów, których nie rozumieją.

>W tej sytuacji, gdy większość mieszkańców czuje się Polakami - próby tworzenia autonomii są drogą do wojny i nie wynika to z nietolerancji Polaków.
Nie są drogą do wojny. Są drogą do uznania podmiotowości autochtonów na ich własnej ziemi. Dotyczy to nie tylko Ślązaków. Każdy samorząd ma sens wtedy, kiedy mieszkańcy utożsamiają się z regionem w którym mieszkają, jak ze Śląskiem mają się utożsamiać mieszkańcy Zawiercia? Zauważ jak bardzo starają się Kaszubi o podwójne nazwy miejscowości. Chcą być u siebie. Czy to droga do konfliktu?
Nie są drogą do wojny. Wielu Ślązaków czuje się Polakami, prawie wszytskim najbliższa jest polska kultura, obywatelska lojalność nie jest gorsza niż innym obywateli, wielu "goroli" czuje się Ślązakami... Ja chcę, żeby każdy miał prawo sam o sobie stanowić, a każda wspólnota miała prawo do własnej tożsamości, pamięci...
"Ślązakiem jest ten co posadził na Śląsku drzewo"
J. Ziętek
(cytat z pamięci)
Tu niewielu mieszka naprawdę obcych, a jeśli są to... przyjrzyj się jak się obcy zachowują na Pomorzu, w Warszawie...

>>>Być może błędnie przypisujesz nie-Ślązakom w Polsce próby dyskryminowania Ślązaków?
Powtórzę. Świadomość odrębności nie musi wynikać z dyskryminacji, ale dyskryminacją może już być nieuznawanie odrębności.

>Forsowanie odrębności Śląska i próba zwiększania liczby ludzi, którzy czują się tylko i wyłącznie Ślązakami a nie-Polakami jest szkodliwa dla Polski i dla Ślązaków w szczególności.
To samo twierdzili Rosjanie o Polakach 105 lat temu (podobnie Niemcy i Austriacy)
Poznaj historię Słowaków, sto lat temu nie wiedzieli kim chcą być.

>Paradoksalnie RAŚ jest organizacją, która najbardziej tematowi "śląskości" zaszkodziła.
Mam bardzo krytyczną opinię o RAŚ, ale nie cenię spokojnych wód. Wolę ferment zmuszający do myślenia
11-03-2015 20:52 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
>...Obydwa regiony, podobnie jak i pozostałe powinny mieć jak najbardziej rozwiniętą samorządność.
Codzienne życie obywateli ma związek z gminą i tu, być może, większa władza ma sens. Kwestia opinii ale jakieś argumenty widzę.
Jak sam zauważyłeś na przykładzie Zawiercia, czy Sosnowca, do regionów w Polsce ta logika się nie aplikuje. Tożsamość regionu to tożsamość jego dzisiejszych mieszkańców a nie dawnych mieszkańców w jakimś punkcie historii. Dziś Pomorze, Śląsk, Mazury to nie to samo miejsce co w 1939 roku. Podobnie jak nie istnieje polska Wileńszczyzna, polski Wołyń, polski Lwów itp..

>(Zauważ, że perspektywa autonomii spowodowała przyjście do Polski Pomorza w XV w i Śląska w 1922)
Pamiętaj jednak, że to wszystko miało miejsce przed największą chyba w dziejach operacją inżynierii społecznej. To jest kluczowy fakt, który niweluje wszelkie argumenty 'historyczne'. To co miało uzasadnienie może 100 lat temu od kilku pokoleń już nie jest prawdą.

>Jestem Ślązakiem i wyłącznie Ślązakiem, podobnie jak Gorzelik. Także polscy obywatele mają prawo nie deklarować polskiej narodowości
Gorzelik, o ile wiem, 'ma polski paszport', w Polsce ma prawo czuć się nawet Chińczykiem. Jednak jest obywatelem Polski a swoją tanią propagandę buduje na stwierdzeniach typu, że nie jest Polakiem i Polsce nic winien nie jest. (Co ciekawe jako członek samorządu bez problemu złożył przysięgę na wierność Polsce) Przyznam, że nie śledzę wszystkich lokalnych skandalistów z ambicjami politycznymi jednak tego typu propaganda na moment, w którym ją zapamiętałem była prymitywna i bezsprzecznie szkodliwa dla wszystkich, poza samym Gorzelikiem i jemu podobnych. Wszelkie mity o nacjonalizmie polskim w stosunku do Ślązaków, porównania typu "małpa dostała zegarek" to klasyczny przykład propagandy antagonizującej społeczeństwo co nigdy jeszcze w historii nie przyniosło pozytywnych skutków.

Kaszubi dawno uzyskali to czego chcieli, dlatego, że sami zdławili głosy takie jak Gorzelika. Kiepskich sobie Ślazacy adwokatów wybrali i tyle.

Nie chce mi się o tym rozmawiać - bo to jest główny cel skandalistów - by ktoś o nich pisał.

>A przecież te historie rozeszły się w czasach piastowskich i do dziś do końca nie zeszły.
Zeszły się bardzo mocno w 1945 roku. Regiony przechodziły przez tysiące lat z rąk do rąk (władców). Dziś Śląsk, Pomorze, Mazury jest zamieszkany przez obywateli Polskich=Polaków. Daj ludziom czas zamiast promować Śląskość czy pomysły z autonomią próbując sterować naturalnym procesem. Teraz trwa proces tworzenia się nowych regionów i nowych tożsamości w oparciu o aktualną sytuację w Polsce, podobnie jak kiedyś dawny Śląsk tworzył swoją tożsamość w oparciu o Rzeczpospolitą, Czechy i Prusy, co zostało przerwane po wojnie. Dziś ponownie ludzie się dogadują, mieszają się wpływy, zmienia się język i zobaczmy co z tego wyniknie. Za 100-200 lat może się okazać, że tożsamość śląska jest istotnie inna od tożsamości małopolskiej czy wielkopolskiej i warto pokusić się o większą autonomię- wtedy nie trzeba będzie się odwoływać do taniej propagandy i generowania konfliktów jak RAŚ.

>...Twoja nieznajomość jest jednak w pełni usprawiedliwiona,...
Wybacz błąd, nadal jednak podtrzymuję, że w Polsce nie ma wrogości do Ślązaków.

>>W tej sytuacji, gdy większość mieszkańców czuje się Polakami - próby tworzenia autonomii są drogą do wojny i nie wynika to z nietolerancji Polaków.
>Nie są drogą do wojny. Są drogą do uznania podmiotowości autochtonów na ich własnej ziemi.
Ten kto dziś tam mieszka na Śląsku nie koniecznie miał pradziadka na Śląsku. Ten kto miał pradziadka mógł mieć pra-pra dziadka w Berlinie lub w Przemyślu. Ile setek lat wstecz chcesz się cofać? Do czasów przedsłowiańskich czy do I wojny światowej?
Szarley - zostawmy historię historykom a nie politykom. Używanie historii do uprawiania polityki zawsze prowadzi do emocjonalnych konfliktów.
Nawet jeśli Szczecin historycznie powinien przynależeć do Niemiec -to co z tego wynika dla ludzi żyjących tam dzisiaj? Jeśli autochtonami w Lwowie są Polacy - to co z tego?

>Zauważ jak bardzo starają się Kaszubi o podwójne nazwy miejscowości. Chcą być u siebie. Czy to droga do konfliktu?
Nie jest to droga do konfliktu bo Kaszubi czują się Polakami ( nie ma sensownej grupy deklarującej nie-polskość) Zarówno na Śląsku jak i na Kaszubach czuję się bardziej w Polsce niż będąc w W-wie bo W-wa jest daleko w Europie Zachodniej.

>Wielu Ślązaków czuje się Polakami, prawie wszytskim najbliższa jest polska kultura, obywatelska lojalność nie jest gorsza niż innym obywateli, wielu "goroli" czuje się Ślązakami...
Pomysł o autonomii w aktualnej sytuacji to wg mnie brak lojalności.

>>Forsowanie odrębności Śląska i próba zwiększania liczby ludzi, którzy czują się tylko i wyłącznie Ślązakami a nie-Polakami jest szkodliwa dla Polski i dla Ślązaków w szczególności.
>To samo twierdzili Rosjanie o Polakach 105 lat temu (podobnie Niemcy i Austriacy)
Jest jedna zasadnicza różnica- (przeciętny) Polak z Wielkopolski traktuje Polaka-Ślązaka tak samo jako innego Polaka z Wielkopolski. Nie ma stosunku wyższości.

>Mam bardzo krytyczną opinię o RAŚ, ale nie cenię spokojnych wód. Wolę ferment zmuszający do myślenia
Wywoływanie tanich emocji zabija myślenie i na to jest głównie obliczone. Polecam klasykę Roberta Cialdiniego - "Wywieranie wpływu na ludzi".
Powiedz czy i jak chcesz dyskutować z hasłem typu 'małpa dostała zegarek'? To daje taki sam impuls do myślenia jak cios bejsbolem na stadionie.

W Polsce chcemy żyć w zgodzie i we wzajemnym szacunku bo mamy dość wojen i podziałów. Nie oznacza to, że zapominamy o przeszłości ale nie rozwiązujemy już nierozwiązywalnych konfliktów tragicznych z przeszłości. 26 lat temu upadł socjalizm, ludzie nie mogli mówić o pewnych rzeczach więc w odruchu odreagowania pojawiło się wielu pragnących odbijać Lwów czy rozpisywać nowe referendum na Śląsku. Dajmy im sobie pogadać ale nie podejmujmy prób cofania czasu bo to jest niemożliwe bez wojny.
12-03-2015 07:58 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>...Obydwa regiony, podobnie jak i pozostałe powinny mieć jak najbardziej rozwiniętą samorządność.
>Jak sam zauważyłeś na przykładzie Zawiercia, czy Sosnowca, do regionów w Polsce ta logika się nie aplikuje. Tożsamość regionu to tożsamość jego dzisiejszych mieszkańców
Pytanie o definicję regionu. Może należy trochę zmodyfikować administracyjną mapę? To łatwiejsze niż zmiany świadomości.
Mieszkańcy Zawiercia czy Sosnowca, to nie są "dzisiejsi mieszkańcy Śląska" podobnie jak autochtoni w Dąbrówce Wielkopolskiej nie są mieszkańcami Ziemi Lubuskiej, a puńscy litwini nie mieszkają na Podlasiu.

>>(Zauważ, że perspektywa autonomii spowodowała przyjście do Polski Pomorza w XV w i Śląska w 1922)
>Pamiętaj jednak, że to wszystko miało miejsce przed największą chyba w dziejach operacją inżynierii społecznej. To jest kluczowy fakt, który niweluje wszelkie argumenty 'historyczne'. To co miało uzasadnienie może 100 lat temu od kilku pokoleń już nie jest prawdą.
A jednak mimo tej społeczno - inżynieryjnej operacji, część tej "starości" pozostała, np pozostały lokalne języki, tradycje i pozostało w wielu poczucie odrębności. Nie sądzę, aby ktoś miał prawo do poczucie odrębności tłamsić

>Gorzelik, o ile wiem, 'ma polski paszport', w Polsce ma prawo czuć się nawet Chińczykiem. Jednak jest obywatelem Polski a swoją tanią propagandę buduje na stwierdzeniach typu, że nie jest Polakiem i Polsce nic winien nie jest.

1. Mam badzo niską opinię o RAŚ i Gorzeliku
2. W XIX każdy Polak winien był lojalność swojemu państwu?

>Kaszubi dawno uzyskali to czego chcieli, dlatego, że sami zdławili głosy takie jak Gorzelika.
Nie do końca, jednak są spory o to czy nazwy ulic mogą być po kaszubsku

Kiepskich sobie Ślazacy adwokatów wybrali i tyle.
>Kiepskich, niestety. Daleki jestem od gloryfikowania Ślązaków

>>A przecież te historie rozeszły się w czasach piastowskich i do dziś do końca nie zeszły.
>Zeszły się bardzo mocno w 1945 roku.
Czyżby? Znów chyba zbyt słabo znasz Śląsk.

>Dziś Śląsk, Pomorze, Mazury jest zamieszkany przez obywateli Polskich=Polaków.
Jeśli traktujesz to tak jak pisze Wasza Konstytucja, to możesz ten znak "=" postawić, ale jednak nie jest tak jak piszesz.
1 Mazury - ludności autochtoniczej praktycznie nie ma (dlatego północna część Mazur w naszej rozmowie nie ma żadnego znaczenia)
2 Pomorze - spora część deklaruje się jako Kaszubi, lub Polacy - Kaszubi, ale z prawem stosowania kaszubskiego języka w urzędach, z prawem do odrębności. Odbierz im to prawo , a przestaną być Polakami.
3.1 Śląsk nie jest zamieszkały wyłącznie przez Polaków, mieszkają tu też Ślązacy, Niemcy i Czesi , przy czym zauważ pewną zależność. Im więcej w spisie powszechnym deklaruje się Ślązakami, tym mniej jest Niemców.
3.2 Śląsk nie jest zamieszkały wyłącznie przez polskich obywateli.

>Daj ludziom czas zamiast promować Śląskość czy pomysły z autonomią próbując sterować naturalnym procesem.
Czas na ... glajchę?

>>...Twoja nieznajomość jest jednak w pełni usprawiedliwiona,...
>Wybacz błąd, nadal jednak podtrzymuję, że w Polsce nie ma wrogości do Ślązaków.
Nie ma wrogości, (choć bywało różnie i nie było niewinnych) ale jest brak zrozumienia dla odrębności. Jest tendencja do głoszenia poglądu, że "jesteście Polakami (możecie sobie tak trochę folklor uprawiać)"
Jest też zupełna nieznajomość Śląska, ale to akurat nic szczególnego. Polacy na temat swojego kraju przeważnie znają jedynie mity i brednie głoszone przez media

>>Nie są drogą do wojny. Są drogą do uznania podmiotowości autochtonów na ich własnej ziemi.
>Ten kto dziś tam mieszka na Śląsku nie koniecznie miał pradziadka na Śląsku.
Nie, niekoniecznie i nikt poza oszołomami (takich znajdziesz też na Pomorzu i w Warszawie) nie nawołuje, do ich wypędzenia, sam Gorzelik przecież miał dziadka z Przemyśla.

>Szarley - zostawmy historię historykom a nie politykom. Używanie historii do uprawiania polityki zawsze prowadzi do emocjonalnych konfliktów.
Historia jest zbyt poważną sprawą, żeby pozostawić ją historykom

>Nawet jeśli Szczecin historycznie powinien przynależeć do Niemiec -to co z tego wynika dla ludzi żyjących tam dzisiaj? Jeśli autochtonami w Lwowie są Polacy - to co z tego?
To nie wolno w Szczecinie niszczyć niemieckich cmentarzy, a Polacy we Lwowie powinni mieć prawo nie tylko do ukraińskiego obywatelstwa, ale też do polskiej tożsamości. Pracowałem kiedyś we Lwowie, widziałem pięknie odnowiony pomnik Mickiewicza, polskie napisy w dawnych kościołach trzech wyznań i zadbany cmentarz na Łyczakowie. Można? Można!

>>Wielu Ślązaków czuje się Polakami, prawie wszytskim najbliższa jest polska kultura, obywatelska lojalność nie jest gorsza niż innym obywateli, wielu "goroli" czuje się Ślązakami...
>Pomysł o autonomii w aktualnej sytuacji to wg mnie brak lojalności.
A wg mnie klucz do większej lojalności.
Nie trezba przy tym upierać sie "autonomii" wystarczy "samorządność" i już to samo jest łatwiejsze do zaakceptowania

>>Mam bardzo krytyczną opinię o RAŚ, ale nie cenię spokojnych wód. Wolę ferment zmuszający do myślenia
>Wywoływanie tanich emocji zabija myślenie i na to jest głównie obliczone.
Powtórzę mam bardzo krytyczną opinię o RAŚ. Impulsem do myślenia jest działanie nie Gorzelika, ale np Rasiowych radnych w gminach i powiatach, poradzą na zebrania wiejskie przyciągać moc więcej ludzi niż kilka lat temu. Dlaczego? Bo ci mieszkańcy (bez względu na język) bardziej się czują w swoim domu

>Polecam klasykę Roberta Cialdiniego - "Wywieranie wpływu na ludzi".
Im dłużej żyję, tym więcej książek przede mną , ale Twoja rekomendacja ma znaczenie
14-03-2015 11:02 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
Szarley'u nie wiem jaki masz paszport, znasz doskonale historię Polski i jej aktualny język ale myślę, że nasza dyskusja opiera się o niezrozumienie 'polskości'. Idź do Cepelii i znajdź ''polski strój ludowy'. Zauważysz wtedy, że kultura polska składa się z kultury śląskiej, krakowskiej, góralskej, kaszubskiej, mazurskiej itp ... My nie chcemy niszczyć śląskości, my się śląskością żywimy, jesteśmy z niej dumni, wybitnych ślązaków czcimy tak samo jak wybitnyvh wielkopolan czy kaszubów. Zupełnie inaczej niż Niemcy, Austryjacy czy Rosjanie, na których przykłady się powołujesz. Każdy człowiek w Polsce może sobie ze zbioru elementów składowych tej kultury wybrać dowolny podzbiór, który mu pasuje ale nikt nie jest właścicielem kultury i nie może 'jej zabrać i odejść'. Ja czuję się tak samo Ślązakiem jak i Kaszubem. Podajesz argumenty o nieznajomości regionu: uczyłem się 24 lata w różnych szkołach, w tym historii 9 lat. Nawet w swojej dziedzinie nie znam 20% wiedzy. O historii wiem, że nic nie wiem i nawet tego okresu, który sam przeżyłem nie znam dobrze. Nikt w Polsce nie jest w stanie być specjalistą od każdego kawałka tego kraju jednocześnie ucząc się wszelkich innych tematów potrzebnych w dzisiejszym skomplikowanym świecie. Czy przeciętny Ślązak wiedział 200 lat temu o historii Śląska więcej niż ja? Ale nadal był Ślązakiem?
Podajesz argument autochtoństwa? To jest jedynie relacja pomiędzy kolejnymi falami osadnictwa a nie jakaś wartość absolutna. Osadnicy niemieccy są autochtonami wobec powojenych Polaków na Śląsku ale przodkowie dzisiejszych Polaków są autochtonami na tych ziemiach wobec Niemców. Przed naszymi przodkami były tam inne ludy itp ... Dziś mieszka tam mieszanina różnych ludzi, w tym moja rodzina i dla nich to jest 'ich ziemia' bo żyje tam już 4te pokolenie.
Masz sentyment do dawnego Śląska? Ten czas przeminął jak w każdym innym miescu i teraz Śląsk po prostu jest inny. Żyjący dziś na Śląsku ludzie nie mieli na to wpływu ani nie spiskują przeciwko hanysom. Lokalne konflikty zdarzają się nawet w jednej wiose - ale to nie dowód, że istnieje konflikt kultur.
szarley (54911 punktów)
>Szarley'u nie wiem jaki masz paszport,
Mam obywatelstwo Czeskiej republiki (wcześniej Czechosłowacji)

>myślę, że nasza dyskusja opiera się o niezrozumienie 'polskości'. Idź do Cepelii i znajdź ''polski strój ludowy'. Zauważysz wtedy, że kultura polska składa się z kultury śląskiej, krakowskiej, góralskej, kaszubskiej, mazurskiej itp ...

Idąc tym tropem, w dawniejszych czasach trzeba by doliczyć kulturę litewską, ukraińską, a dziś jeszcze łemkowską, a tu przecież nikt nie podważa odrębności tych narodów. Fakt, Polska kultura ubogaca się kulturami mniejszości, to dla wszystkich bardzo korzystne.

>My nie chcemy niszczyć śląskości,
Różnie bywało, nie ma niewinnych narodów. Jednak głupotą byłoby rozdrapywanie ran. Dziś zarzut niszczenia śląskości byłby (w moich oczach) niepoważny

> my się śląskością żywimy, jesteśmy z niej dumni, wybitnych ślązaków czcimy tak samo jak wybitnyvh wielkopolan czy kaszubów.
No tu już "szłoby się wadzić" Spróbuj z głowy podać nazwisko choć jednego górnośląskiego noblisty
(polskich od ręki wymienisz wszystkich!)

>Ja czuję się tak samo Ślązakiem jak i Kaszubem.
Dobrze jest tak myślących ludzi w każdym kraju gościć, a nawet korzenie im pomagać zapuszczać.

>Podajesz argument autochtoństwa? To jest jedynie relacja pomiędzy kolejnymi falami osadnictwa a nie jakaś wartość absolutna. Osadnicy niemieccy są autochtonami wobec powojenych Polaków na Śląsku ale przodkowie dzisiejszych Polaków są autochtonami na tych ziemiach wobec Niemców. Przed naszymi przodkami były tam inne ludy itp ... Dziś mieszka tam mieszanina różnych ludzi, w tym moja rodzina i dla nich to jest 'ich ziemia' bo żyje tam już 4te pokolenie.
Jeśli uważają, że to ich ziemia to bardzo mnie to cieszy, pod warunkiem jednakże, że nie uważają, że jest to wyłącznie ich ziemia

Cały spór toczy się wokół jednej punktu: czy Ślązak musi deklarować narodowość polską niemiecką czy czeską, czy też należy pozostawić mu prawo do powiedzenia "Jestem Ślązakiem i nikim więcej"
Czy ja mogę tak jak Anzelm Ephorinus, krakowski lekarz w XVI w podpisać
Tuus et suus, Johannes, Silesius non Polonus
?
14-03-2015 15:50 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Idąc tym tropem, w dawniejszych czasach trzeba by doliczyć kulturę litewską, ukraińską, a dziś jeszcze łemkowską, a tu przecież nikt nie podważa odrębności tych narodów. Fakt, Polska kultura ubogaca się kulturami mniejszości, to dla wszystkich bardzo korzystne.

Najważniejszą lekturą każdego Polaka jest Pan Tadeusz, nie znajdziesz w tym kraju człowieka, który o 2:00 w nocy po litrze wódki nie powie z pamięci otwarcia w inwokacji: "Litwo ojczyzno moja!"
Polska to zbiór wybranych kultur i śląska kultura należy do tego zbioru, a ukraińska nie. Nie wiem dlaczego. Z Cepelią to nie był żart - zobacz ludowy strój Polaka to dowiesz się jakie kultury są polskie.

>>My nie chcemy niszczyć śląskości,
>Różnie bywało, nie ma niewinnych narodów.
Ja Polaków nie wybielam, wobec wszystkich sąsiadów, w tym i Czechów, swoje grzechy mamy.

>> my się śląskością żywimy, jesteśmy z niej dumni, wybitnych ślązaków czcimy tak samo jak wybitnyvh wielkopolan czy kaszubów.
>No tu już "szłoby się wadzić" Spróbuj z głowy podać nazwisko choć jednego górnośląskiego noblisty
Noblistów wszystkich i polskich nie podam, co nie zmienia faktu, że chodziłem do szkoły im. Gustawa Morcinka i na języku polskim uczyłem się śląkiej literatury. Nikt nie analizje skąd noblista pochodził - polski noblista to polski noblista. Nie przeszkadza nam zaciąganie po śląsku czy po lwowsku.

Na Śląsku mieszkało wiele narodów. Z tymi osobami, które robiły karierę w Niemczech był problem polityczny, bo polska historia to w dużej mierze opór przed germanizacją i rusycyzacją. Śląsk nie leżał przez setki lat na terytorium Rzeczpostpolitej a i Polski przez ponad 100 lat nie było więc 'polskość' ginęła na Śląsku zastępowana przez 'niemieckość'. Nie odbieram śląskości ludziom tym, którzy pochodzili ze Śląska i byli Niemcami bądź 'wsiąknęli' w kulturę Niemiecką ale tych osób się nie akcentuje bo odnieśli sukces dzięki 'niemieckości'. Nie o ich śląskość tutaj chodzi ale o okres, w którym zostali noblistami, gdzie i dzięki jakiemu państwu zrobili karierę.

To samo na Pomorzu - zdziwiłbyś się jak wiele Kaszubi mają wspólnego ze Ślązakami - ja też miałem przed ślubem 'polterabend'.
To jest długi temat, do którego wchodzi jeszcze religia (z żydami sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana).
Tak czy siak powiedz facetowi z Suwałk, że Małysz to nie Polak to mnie zrozumiesz.

>(polskich od ręki wymienisz wszystkich!)
też nie - 3 z głowy właśnie wymieniłem, w tym Skłodowską, która dla Francuza jest 'naturalise francaise'

>Jeśli uważają, że to ich ziemia to bardzo mnie to cieszy, pod warunkiem jednakże, że nie uważają, że jest to wyłącznie ich ziemia
Okolica, miasto, gmina należy do wszystkich mieszkańców - myślę, że takie myślenie dominuje w każdym zakątku Polski.

>Cały spór toczy się wokół jednej punktu: czy Ślązak musi deklarować narodowość polską niemiecką czy czeską, czy też należy pozostawić mu prawo do powiedzenia "Jestem Ślązakiem i nikim więcej"
Każdy może deklarować dowolną narodowość w Polsce. Pytanie czy rząd będzie traktował każdą narodowość jako naród? Czy większość Polaków uzna, że ich kutura nie zawiera jednak śląskości? Ci co nie czują się Polakami, Polakami nie są - ale nie zmienią to faktu, że każdy Polak jest też trochę Ślązakiem.
szarley (54911 punktów)
>Najważniejszą lekturą każdego Polaka jest Pan Tadeusz,
Być może, popytam po sąsiadach czy też tak uważają, ale jeśli nie, to znaczy, że nie są Polakami (?)

>Polska to zbiór wybranych kultur i śląska kultura należy do tego zbioru, a ukraińska nie. Nie wiem dlaczego.
Ja twierdzę, że zarówno ukraińska, jak i śląska się z polską przeplatają, z korzyścią dla wszystkich trzech, ale jednak stanowią wobec siebie pewne odrębności (zauważyć trzeba, że Ukraińcy z Polakami przez wieki mieszkali w jednym państwie, Ślązacy raczej nie, zaś Ukraińcy swój język literacki zbudowali, Ślązakom się to nie udało - większość przyjęła polski, jako najbliższy)

>Z Cepelią to nie był żart - zobacz ludowy strój Polaka to dowiesz się jakie kultury są polskie.
Nie ma polskiego stroju, nie ma polskiej kuchni, ale masz rację jest niejednorodna polska kultura, czerpiąca korzeniami od Erewania po Jerozolmę. Im bliżej Krakowa tym intensywniej

>Ja Polaków nie wybielam, wobec wszystkich sąsiadów, w tym i Czechów, swoje grzechy mamy.
Nie jestem Czechem. Jestem Ślązakiem. To spora różnica, a moje państwo ją uznaje i uważa.

>>> my się śląskością żywimy, jesteśmy z niej dumni, wybitnych ślązaków czcimy tak samo jak wybitnyvh wielkopolan czy kaszubów.
>>No tu już "szłoby się wadzić" Spróbuj z głowy podać nazwisko choć jednego górnośląskiego noblisty
>Noblistów wszystkich i polskich nie podam,
Uciekłeś

>co nie zmienia faktu, że chodziłem do szkoły im. Gustawa Morcinka i na języku polskim uczyłem się śląkiej literatury.
W tym Janoscha? Bienka? Eichendorffa? Łysohorskiego? Moravčika?
Większość śląskich pisarzy to trzecia liga niewarta polecania, zdziwiłbym się gdyby jakaś szkoła marnowała czas na uczenie o nich, ale pisali tu i tacy, których na wiele języków tłumaczono... Pisali tu i tacy, którymi za Brynicą nie należy uczniom głów zawracać, ale w Raciborzu czy Karwinie powinni być w kanonie lektur obowiązkowych.

>To samo na Pomorzu - zdziwiłbyś się jak wiele Kaszubi mają wspólnego ze Ślązakami - ja też miałem przed ślubem 'polterabend'.
Ty czy Twoja narzeczona? Ale i tak współczuję

(Mają wiele wspólnego ; do dziś nie poradzę zrozumieć dlaczego pozwolili nadawać swoim wsiom obce nazwy w 1920. Skoro byli Polakami, ich nazwy były już wtedy polskie!)

>Tak czy siak powiedz facetowi z Suwałk, że Małysz to nie Polak to mnie zrozumiesz.
Zaskoczę Cię, nawet polska narodowa prasa o nim pisała, że polskości niegodzien, bo... luter.

>>Cały spór toczy się wokół jednej punktu: czy Ślązak musi deklarować narodowość polską niemiecką czy czeską, czy też należy pozostawić mu prawo do powiedzenia "Jestem Ślązakiem i nikim więcej"
>Każdy może deklarować dowolną narodowość w Polsce.
Nie każdy. Podczas spisu powszechnego, taką deklarację można było składać tylko w wersji internetowej. Rachmistrz osobiście będąc, takiej deklaracji nie przyjmował.

>Pytanie czy rząd będzie traktował każdą narodowość jako naród?
Pytanie czy to rząd ma prawo uznawać jakąś narodowość. Gdyby tak było, na Pomorzu mieszkaliby wyłącznie Niemcy, Bismarck już podjąłby odpowiednie kroku prawne. Warszawa byłaby miastem rosyjskim, a Murawiow - wieszatiel dopilnowałby reszty

>każdy Polak jest też trochę Ślązakiem.
Jesteś naiwny jak ja

Znaczna część Ślązaków głosi się Polakami, Niemcami lub Czechami, jak nazwać takich jak ja?
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Najważniejszą lekturą każdego Polaka jest Pan Tadeusz,
>Być może, popytam po sąsiadach czy też tak uważają, ale jeśli nie, to znaczy, że nie są Polakami (?)

Jeśli nie wyrecytują 1szego zdania inwokacji, to znaczy, że do polskiej podstawówki nie chodzili, bo to lektura "najważniejsza w szkole".

>Ja twierdzę, że zarówno ukraińska, jak i śląska się z polską przeplatają, z korzyścią dla wszystkich trzech, ale jednak stanowią wobec siebie pewne odrębności (zauważyć trzeba, że Ukraińcy z Polakami przez wieki mieszkali w jednym państwie, Ślązacy raczej nie, zaś Ukraińcy swój język literacki zbudowali, Ślązakom się to nie udało - większość przyjęła polski, jako najbliższy)
To jest długa dyskusja, wpływ na siebie to wszyscy mieliśmy nawzajem podobnie jak każda inna kultura i państwo na tym świecie. Ale polska kultura:={ śląska, kaszubska, mazurska itd ..} dlaczego nie ma w tym zbiorze kultury ukraińskiej, żydowskiej ani czeskiej czy węgierskiej to naprawdę nie wiem.
Mam wrażenie, że nie daje Ci spokoju fakt, dlaczego akurat Polacy upodobali sobie śląską kulturę czy mazowiecką a nie, o dziwo, żydowską czy ukraińską, co być może byłoby bardziej logiczne? Może dlatego, że Śląsk ma związek z piastami a my czujemy się ich spadkobiercami?
Myślę, że jak znajdziesz odpowiedź na to pytanie - to będziesz kolejnym noblistą śląskim.

>>co nie zmienia faktu, że chodziłem do szkoły im. Gustawa Morcinka i na języku
>>Tak czy siak powiedz facetowi z Suwałk, że Małysz to nie Polak to mnie zrozumiesz.
>Zaskoczę Cię, nawet polska narodowa prasa o nim pisała, że polskości niegodzien, bo... luter.

Polska prasa narodowa ma się tak to Polaków jak RAŚ do Ślązaków.
Kibice Arki Gdynia twierdzą, że pradziwy Polak to kibic Arki itd ... jeśli czujesz się obrażony przez polską "prasę narodową" to Cię przepraszam, ale w tym kraju jest pełno świrów.

>>>Cały spór toczy się wokół jednej punktu: czy Ślązak musi deklarować narodowość polską niemiecką czy czeską, czy też należy pozostawić mu prawo do powiedzenia "Jestem Ślązakiem i nikim więcej"
>>Każdy może deklarować dowolną narodowość w Polsce.
>Nie każdy. Podczas spisu powszechnego, taką deklarację można było składać tylko w wersji internetowej. Rachmistrz osobiście będąc, takiej deklaracji nie przyjmował.
To trzeba na policję zadzwonić. Ustawa wymieniła taką opcję a rachmistrz jest zobligowany przestrzegać prawa.

>Jesteś naiwny jak ja
>Znaczna część Ślązaków głosi się Polakami, Niemcami lub Czechami, jak nazwać takich jak ja?
>
Nie wiem - ja idę jednemy Ślązakowi przy przeprowadzce pomóc i potem może się wódki napijemy to się go zapytam.
14-03-2015 21:20 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Jeśli nie wyrecytują 1szego zdania inwokacji, to znaczy, że do polskiej podstawówki nie chodzili, bo to lektura "najważniejsza w szkole".
Sam wiele polskich poezyj Ci gotów jestem zacytować, bo mam to szczęście, że mnie żaden polonista do polskiej poezji nie zniechęcił Big_żyd z Kielc rodem czeską literaturę z radością cytował. Nie jest rzecz w tym czy zacytuje, bo do polskiej szkoły chodził, ale czy uzna na najwybitniejsze dzieło swojej kultury

>To jest długa dyskusja, wpływ na siebie to wszyscy mieliśmy nawzajem podobnie jak każda inna kultura i państwo na tym świecie. Ale polska kultura:={ śląska, kaszubska, mazurska itd ..} dlaczego nie ma w tym zbiorze kultury ukraińskiej, żydowskiej ani czeskiej czy węgierskiej to naprawdę nie wiem.

Nie ma polskiej kultury bez kultury polskich Żydów. To piszę z całą stanowczością. Nie ma też polskiej kultury (i nie tylko) bez kultury (i nie tylko) polskich Niemców, Litwinów, Ormian, Ślązaków, Tatarów...

Wojciech Żywny, Czech
Julian Tuwim, Żyd
Krzysztof Penderecki, Ormianin
Izrael Poznański, Żyd
Leopold Staff, Czech
Piotr Paleczny, Ślązak
Sokrates Starynkiewicz, Rosjanin
Jan Matejko, Czech
Bernardo Belotto, Włoch
Artur Rubinstein, Żyd
Czesław Miłosz, Litwin
John Baildon, Szkot
Fryderyk Chopin, Francuz
Filip de Girard, Francuz
Ignacy Łukasiewicz, Ormianin
Apostolis Anthimos, Grek
Heinrich Dietl, Niemiec
William Lindley, Anglik
Jan Heweliusz, Niemiec
Magdalena Abakanowicz, Tatarka
Vit Stwosz, Niemiec
Tadeusz Konwicki, Litwin
Antoni Słonimski, Żyd
Henryk Marconi, Włoch
Tylman z Gameren, Niderlandczyk
Krystian Zimmerman, Ślązak

Polecam wizytę we Lwowie. Ja spotkałem tam pamiątki polskie, ukraińskie, żydowskie, węgierskie, greckie, serbskie, tatarskie, litewskie, niemieckie, ormiańskie

Najmądrzejsze narody to te, które piją z wielu źródeł.

>Polska prasa narodowa ma się tak to Polaków jak RAŚ do Ślązaków.
Przyjmuję do wiadomości

>Kibice Arki Gdynia twierdzą, że pradziwy Polak to kibic Arki itd ... jeśli czujesz się obrażony przez polską "prasę narodową" to Cię przepraszam, ale w tym kraju jest pełno świrów.
Nigdzie świrów nie brakuje, Twoje przeprosiny mnie krępują. Ni cholery się z Tobą nie zgadzam, ale rozmowa z Tobą daje mi satysfakcję, a przeprosiny są stanowczo nie na miejscu!

>>Nie każdy. Podczas spisu powszechnego, taką deklarację można było składać tylko w wersji internetowej. Rachmistrz osobiście będąc, takiej deklaracji nie przyjmował.
>To trzeba na policję zadzwonić. Ustawa wymieniła taką opcję a rachmistrz jest zobligowany przestrzegać prawa.
Cudzoziemcem będąc, aż tak polskich praw nie znam. Dał mi wybór z listy, zdeklarowałem jako Czech, a potem Ślązak

>>Znaczna część Ślązaków głosi się Polakami, Niemcami lub Czechami, jak nazwać takich jak ja?
>Nie wiem - ja idę jednemy Ślązakowi przy przeprowadzce pomóc i potem może się wódki napijemy to się go zapytam.
Ze Ślązakiem to jednak lepiej piwa

****
Sądzę, że jesteśmy świadkami procesu, który może doprowadzić do powstania narodu (Uchowaj Boże państwa) Przypomnę lekcję historii. 100 lat temu nie było narodu austriackiego. Austriacy byli Niemcami tak samo jak Sasi, Bajerczycy, Frankończycy. Nie było narodu słowackiego. Byli po słowacku mówiący Węgrzy. 100 lat temu dali się ponieść importowanej z Ameryki propagandzie o istnieniu narodu czechosłowackiego (popartej stosowaniu czeskiej bibličtiny przez słowackich lutrów) Później żałowali, a ten żal zaprowadził ich w ręce Ludaków i do marionetkowego państwa, którego broniąc zrobili powstanie. Niedocenienie tego powstania znów budziło w nich opór, aż do nacjonalizmu. Praska wiosna czyniła z nich Czechosłowaków...
Słowacy powstali jako naród na krzywdzie doznanej od Węgrów, potem Czechów. Warto się temu przyjrzeć. Gdyby teraz odmówić Kasz ëbom prawa do swoich nazw wsi... staliby się narodem.
Z mniejszościami trzeba mocno uważać (chyba tak to po polsku brzmi) Szczególnie na zakrętach historii, ale nie tylko. Słowińcom dano wszelkie obywatelskie prawa, a jednak spotykam ich w Hamburgu, nie w Koszalinie.
15-03-2015 00:00 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
"Mój Ślązak" sprawy nie wyjaśnił bo się nad tematem nie zastanawiał, podobnie jak 99% obywateli.

>Nie ma polskiej kultury bez kultury polskich Żydów. To piszę z całą stanowczością. Nie ma też polskiej kultury (i nie tylko) bez kultury (i nie tylko) polskich Niemców, Litwinów, Ormian, Ślązaków, Tatarów...
>Wojciech Żywny, Czech
>Julian Tuwim, Żyd
>Krzysztof Penderecki, Ormianin
>Izrael Poznański, Żyd
>Leopold Staff, Czech
>Piotr Paleczny, Ślązak
>Sokrates Starynkiewicz, Rosjanin
>Jan Matejko, Czech
>Bernardo Belotto, Włoch
>Artur Rubinstein, Żyd
>Czesław Miłosz, Litwin
>John Baildon, Szkot
>Fryderyk Chopin, Francuz
>Filip de Girard, Francuz
>Ignacy Łukasiewicz, Ormianin
>Apostolis Anthimos, Grek
>Heinrich Dietl, Niemiec
>William Lindley, Anglik
>Jan Heweliusz, Niemiec
>Magdalena Abakanowicz, Tatarka
>Vit Stwosz, Niemiec
>Tadeusz Konwicki, Litwin
>Antoni Słonimski, Żyd
>Henryk Marconi, Włoch
>Tylman z Gameren, Niderlandczyk
>Krystian Zimmerman, Ślązak
>Polecam wizytę we Lwowie. Ja spotkałem tam pamiątki polskie, ukraińskie, żydowskie, węgierskie, greckie, serbskie, tatarskie, litewskie, niemieckie, ormiańskie
>Najmądrzejsze narody to te, które piją z wielu źródeł.
Nie podważam wpływu innych kultur choć z 1 czy 2ma nazwiskami bym dyskutował z tej listy. Zwłaszcza żydowska kultura silny wpływ mieć musiała bo 10% polskiego społeczeństwa przed wojną mówiła w jidysz. Mówię o tym jakie elementy są uznawane przez Polaków za swoje a jakie za obce - choć znaczące. Wpływu nikt nie podważa, choć faktycznie Polacy uważają się za naród pod silnym wpływem kultury łacińskiej i odżegnują się jak mogą od kultury bizantyjskiej (co nie jest prawdą).

>Sądzę, że jesteśmy świadkami procesu, który może doprowadzić do powstania narodu (Uchowaj Boże państwa) Przypomnę lekcję historii. 100 lat temu nie było narodu austriackiego. Austriacy byli Niemcami tak samo jak Sasi, Bajerczycy, Frankończycy. Nie było narodu słowackiego. Byli po słowacku mówiący Węgrzy. 100 lat temu dali się ponieść importowanej z Ameryki propagandzie o istnieniu narodu czechosłowackiego (popartej stosowaniu czeskiej bibličtiny przez słowackich lutrów) Później żałowali, a ten żal zaprowadził ich w ręce Ludaków i do marionetkowego państwa, którego broniąc zrobili powstanie. Niedocenienie tego powstania znów budziło w nich opór, aż do nacjonalizmu. Praska wiosna czyniła z nich Czechosłowaków...
>Słowacy powstali jako naród na krzywdzie doznanej od Węgrów, potem Czechów. Warto się temu przyjrzeć. Gdyby teraz odmówić Kasz ëbom prawa do swoich nazw wsi... staliby się narodem.
>Z mniejszościami trzeba mocno uważać (chyba tak to po polsku brzmi) Szczególnie na zakrętach historii, ale nie tylko.
Ślązaków w Polsce nikt nie będzie prześladował bo, jak kilka razy wspominałem, śląskość jest tutaj częścią polskości. Niemiec otoczony Polakami nie będzie u siebie, trochę lepiej będzie się czuł Rosjanin czy Ukrainiec ale Ślązak jest u siebie czy to na Śląsku, czy na Kaszubach, czy w Wielkopolsce. Obserwuję to co roku latem gdy żyję otoczony Ślązakami.
To jest właśnie kluczowy fakt, który pragnę Ci pokazać. Mieszkańcy Śląska w Polsce nie są jak Słowacy w Austrowęgrach. Nie są jakąś gorszą, mniej wyedukowaną warstwą. My ich traktujemy jako równych sobie 100% Polaków (nawet jeśli niektórzy Ślązacy tego nie chcą). Nie traktujemy tak mniejszości niemieckiej ani Ukraińców.

>Słowińcom dano wszelkie obywatelskie prawa, a jednak spotykam ich w Hamburgu, nie w Koszalinie.
>
Słowinców i wielu Kaszubów z Polski wygnała armia czerwona i stalinizm a nie Polacy. Też ich traktujemy jako swoich w Polsce, choć ostatni słowiński mieszkaniec Kluk (wioska ze skansenem Słowińskim) miał na imię Otto co dość dobrze pokazuje sytuację w tym regionie w 1945 roku. Pomorze było zamieszkane przez Niemców, germanizacja postępowała przez wiele wieków i nie oszukujmy się, że 200 lat temu przeciętny człowiek analizował czy jest Polakiem czy Niemcem. Był po prostu 'lokalny'. Akcenty polskie przetrwały tutaj tylko dzięki słabej edukacji tych ludzi - szkoły były od dawna niemieckie. Przed wojną Słowińcy mieszkali już tylko w trudno dostępnych miejscach w okolicach jeziora Gardna. Reszta była 100% Niemcami podobnie jak część Kaszubów. Nie zabrzmi to dobrze ale smutna prawda jest taka, że polskość tliła się tylko u najgorzej wyedukowanych i nie mających ambicji lub szans na karierę ludzi. Będąc masowo na volkslistach Kaszubi i Słowińcy dostali 'wycisk' od armii czerwonej a później nie było im lekko za stalinizmu (ale komu tutaj było lekko?). Wielu wyjeżdzało z Polski również z powodów finansowych.

Ci co zostali dzisiaj są Polakami. Po wojnie, poza wymieszaniem ludności, zmieniła się jeszcze jedna rzecz - przymusowa edukacja do końca szkoły podstawowej. Nie znajdziesz dziś na Kaszubach osoby, która nie mówiłaby po Polsku tak jak każdy inny Polak w tym kraju. Polacy są mobilni - popatrz na 2mln emigrację, zmieniamy miejsce zamieszkania również wewnątrz kraju, trwa migracja do dużych miast - w W-wie, Krakowie, Trójmiecie, Poznaniu masz pełen przekrój geograficzny. Dowodem na to jak bardzo Polacy traktują Kaszubów jako 'swoich' jest liczba premierów i prezydentów z Gdańska. Czy Niemcy zagłosowaliby na Kaszuba?

Więc zgodzę się, że formuje się naród - jednak przeciwnie do tego co Ty twierdzisz - to myślę, że w Polsce jest to naród polski. Właśnie dlatego, że nikt nikogo nie prześladuje.
15-03-2015 12:22 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Ślązaków w Polsce nikt nie będzie prześladował bo, jak kilka razy wspominałem, śląskość jest tutaj częścią polskości.

1. Nie twierdzę, że istnieją jakieś prześladowania
2. Śląska kultura jest też częścią kultury niemieckiej i czeskiej. Polacy tak jakby chcieli z niej wymaszkecić tylko to, co da się podciągnąć pod lokalną wersję polskiej kultury
3. Jeśli masz możliwość poczytać o sporze na temat budowy Muzeum Śląskiego na terenie dawnej kopalni Katowice, to poczytaj.

>To jest właśnie kluczowy fakt, który pragnę Ci pokazać. Mieszkańcy Śląska w Polsce nie są jak Słowacy w Austrowęgrach. Nie są jakąś gorszą, mniej wyedukowaną warstwą.

Są gorzej wyedukowani. Niestety. Tylko, że to nie jest w żadnym stopniu wina polskiego państwa.
Poczucie odrębności postępuje szybciej podczas prześladowań, ale i bez prześladowań postępuje. Cieszę się,że postępuje bardzo wolno. Również Słowacy budzili się powoli a na dodatek 2 razy. w 1918 wyszli z państwa węgierskiego odzyskując mowę, ale wkrótce potem przekonali się, że nie należą do narodu czechosłowackiego. To działo się bardzo niedawno, do tego czasem wystarczy jedno pokolenie!

>My ich traktujemy jako równych sobie 100% Polaków (nawet jeśli niektórzy Ślązacy tego nie chcą). Nie traktujemy tak mniejszości niemieckiej ani Ukraińców.
Czasem ma wrażenie, że Niemcy mają większe prawa
Zauważ że można uzyskać dwujęzyczne nazwy miejscowości z językiem niemieckim, śląskich nazw oficjalnie nie uświadczysz.

>>Słowińcom dano wszelkie obywatelskie prawa, a jednak spotykam ich w Hamburgu, nie w Koszalinie.
>Słowinców i wielu Kaszubów z Polski wygnała armia czerwona i stalinizm a nie Polacy.
W latach 70-tych nie było już stalinizmu.
>Ci co zostali dzisiaj są Polakami.
Już nikt nie został...
Ostatni Słowińcy wyjechali do Rzeszy 1 latach 70-tych
>Po wojnie, poza wymieszaniem ludności, zmieniła się jeszcze jedna rzecz - przymusowa edukacja do końca szkoły podstawowej.
Drobna poprawka. Na Pomorzu (podobnie jak na Śląsku) obowiązkowa edukacja była już przed wojną. Poziom analfabetyzmu w latach 30-tych wynosił w województwie śląskim 1,6 %* (RS GUS 1939) a po wojnie obowiązkową edukację... skrócono do 7 klas.

Istotą sporu jest odpowiedź na pytanie: czy Ślązak musi deklarować narodowość polską niemiecką czy czeską, czy też należy pozostawić mu prawo do powiedzenia "Jestem Ślązakiem i nikim więcej"

* mam wrażenie, że dziś jest wyższy
Paolo Monstro (6146 punktów)
>2. Śląska kultura jest też częścią kultury niemieckiej i czeskiej.
Jest, i pewnie polska kultura też, tylko czy przeciętny Niemiec tak uważa?
Z Czechami to nie wiem jak jest ale widziałem ankietę, że Czesi są narodem, który najbardziej nie lubi Polaków zupełnie przeciwnie do Polaków -którzy kochają Czechów najbardziej ze wszystkich narodów.

>Są gorzej wyedukowani. Niestety.
Myślisz, że są poniżej polskiej średniej?

>Poczucie odrębności postępuje szybciej podczas prześladowań, ale i bez prześladowań postępuje. Cieszę się,że postępuje bardzo wolno. Również Słowacy budzili się powoli a na dodatek 2 razy. w 1918 wyszli z państwa węgierskiego odzyskując mowę, ale wkrótce potem przekonali się, że nie należą do narodu czechosłowackiego. To działo się bardzo niedawno, do tego czasem wystarczy jedno pokolenie!
Być może tworzy się naród śląski, jednak silne zmieszanie ludzi jest hamulcem ciężkim do przezwyciężenia. O ile wiem w Opolskim Niemcy rzadko i niechętnie wiążą się z Polakami. Dla Polaka nic nie zmienia fakt, że partner pochodzi ze Śląska, wydaje mi się, że to samo ma miejsce w przypadku Ślązaków?
Przyszłość pokaże co się stanie w Polsce z Polakami i krajem.

>Czasem ma wrażenie, że Niemcy mają większe prawa
>Zauważ że można uzyskać dwujęzyczne nazwy miejscowości z językiem niemieckim, śląskich nazw oficjalnie nie uświadczysz.
Masz rację, jeśli jest dostatecznie duża grupa ludzi i da się dany język wyodrębnić to powinien mieć takie prawa jak na przykłąd kaszubski.
Myślę, że nie stało się to dotychczas z powodu toczącej się dyskusji na temat czy śląski jest już językiem czy dialektem i problem polityczny z RAŚ. Polityka myślę dominuje bo skoro bośniacki, chorwacki i serbski są różnymi językami to dowolna wioska w dowolnym kraju może wystąpić o status osobnego języka. Z językiem niemieckim sprawa była prostsza i poszło łatwiej.

>>Słowinców i wielu Kaszubów z Polski wygnała armia czerwona i stalinizm a nie Polacy.
>W latach 70-tych nie było już stalinizmu.
W latach 70 RFN otworzyła możliwość "powrotu" ludziom, którzy mogli udowodnić niemieckie pochodzenie. Mieszkałem całe życie na Kaszubach - to nie milicja ludzi wyganiała tylko finanse. Po wojnie nie było wiadomo co dalej. W latach 70tych było jasne, że w RFN żyje się lżej. Jeszcze w latach 80tych praca w RFN była marzeniem 99% Polaków i finansowo nie da się podważyć sensu takiego rozwiązania (pod warunkiem, że sprzedało się marki na czarnym rynku). Większość udowadnianego pochodzenia i wiele azyli było tak naprawdę motywowanych finansowo.
Jeśli chodzi o prześladowania to wbrew temu co wielu opozycjonistów w Polsce mówi, w latach 70-tych i 80-tych 'odwaga była tania' w tym kraju. System miał gdzieś kaszubskość czy śląskość, nie było też tak jak się teraz twierdzi prześladowań za religię. Dopóki nie chciałeś zmieniać systemu nikt nie interesował się czy w domu mówisz po kaszubsku czy literackim polskim. W końcu rządził Ślązak, he,he (nie mów mi tylko, że Gierek nie był Ślązakiem?)
>>Ci co zostali dzisiaj są Polakami.
>Już nikt nie został...
>Ostatni Słowińcy wyjechali do Rzeszy 1 latach 70-tych
Zgadza się - Słowińców nie ma, ale Kaszubi nadal tutaj mieszkają i są Polakami.

>>Po wojnie, poza wymieszaniem ludności, zmieniła się jeszcze jedna rzecz - przymusowa edukacja do końca szkoły podstawowej.
>Drobna poprawka. Na Pomorzu (podobnie jak na Śląsku) obowiązkowa edukacja była już przed wojną. Poziom analfabetyzmu w latach 30-tych wynosił w województwie śląskim 1,6 %* (RS GUS 1939) a po wojnie obowiązkową edukację... skrócono do 7 klas.
Muszę przyznać, że mnie zaskoczyłeś z długością obowiązkowej edukacji przed wojną. Nigdy tego nie sprawdzałem. Tak z ciekawości - to ile lat trwała?
Myślałem bardziej o niemieckiej części Pomorza ale i tutaj pewnie edukacja była obowiązkowa? Pamiętam jednak roczniki przedwojenne, które uczyły się pisać i czytać po wojnie. Kaszubi w ogromnej większości (oby tego żaden sąsiad nie przeczytał) to byli bardzo prości ludzie, żeby nie brzmiało to arogancko - włączam w to swoją rodzinę. Poczytaj o dworach i pałacach na Pomorzu, nawet w granicach IIRP -same niemieckie nazwiska. Niemcy tutaj byli "panami" a Polacy (zwykle) parobkami, 'niepolitycznie' może tak mówić ale taka prawda.
Pod W-wą poznałem 2 Ślązaków, rocznik +/- 1920, którzy jeszcze w latach 90/2000 walczyli z pisaniem. W 'obiegowej opinii' , choć nigdy tego nie sprawdzałem, przed wojną ludzie byli 3 czy 4 lata w szkole i uczyli się tam najbardziej podstawowych spraw, które raczej kultury nie obejmowały. Pokrywa się to z moim doświadczeniem. Może Ci 'starsi' jeszcze się nie 'załapali' na międzywojenną edukację? U urodzonych po wojnie nie obserwuję tak niskiego poziomu i przysłowiowego Pana Tadeusza jednak każdy zna. Nie będę się więcej wymądrzał, bo nie poznałem aż tylu ludzi żeby uogólniać ale akurat ja trafiałem na bardziej niewykształconych.
Reszta Polski zresztą była jeszcze bardziej w tyle bo ludzie, którzy przyjeżdzali na Pomorze z Ukrainy przeżywali szok cywilizacyjny typu "łazienka w domu?!"

>Istotą sporu jest odpowiedź na pytanie: czy Ślązak musi deklarować narodowość polską niemiecką czy czeską, czy też należy pozostawić mu prawo do powiedzenia "Jestem Ślązakiem i nikim więcej"
O ile wiem ustawa o spisie powszechnym taką możliwość dała? Sendo sprawy jest w tym, że choć część Ślązaków nie czuje się Polakami, to pozostali Polacy czują się Ślązakami (w sensie traktują śląską kulturę jako część polskiej), dlatego nie widzą innego narodu.
O ile wiem, na Śląsku, podobnie jak na Kaszubach, istnieje wiele dialektów - pomyśl, co byś powiedział gdyby jakiś okręg twierdził, że jest 100% Ślązakami a Ty nie jesteś 100% Ślązakiem bo akurat nie pochodzisz z tego okręgu czy nie mówisz w danym dialekcie - straciłbyś wtedy swoje poczucie śląskości?
16-03-2015 07:04 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Są gorzej wyedukowani. Niestety.
>Myślisz, że są poniżej polskiej średniej?
Tak. To się zmienia, ale powoli
Przyczyn jest kilka, powtórzę jedynie, że nie ma tym winy polskiego państwa

>>Drobna poprawka. Na Pomorzu (podobnie jak na Śląsku) obowiązkowa edukacja była już przed wojną. Poziom analfabetyzmu w latach 30-tych wynosił w województwie śląskim 1,6 %* (RS GUS 1939) a po wojnie obowiązkową edukację... skrócono do 7 klas.
>Muszę przyznać, że mnie zaskoczyłeś z długością obowiązkowej edukacji przed wojną. Nigdy tego nie sprawdzałem. Tak z ciekawości - to ile lat trwała?
Szkoła powszechna miała 8 klas. Analfabetyzm 1,6%. (przy czym nie traktowano jako analfabetów ludzi umiejących czytać tylko po niemiecku)

>Dopóki nie chciałeś zmieniać systemu nikt nie interesował się czy w domu mówisz po kaszubsku czy literackim polskim. W końcu rządził Ślązak, he,he (nie mów mi tylko, że Gierek nie był Ślązakiem?)
Nie był. Urodził się w Porąbce, powiat będziński, gubernia piotrkowska. Jego rodzinną wieś włączono do Województwa Śląskiego (nie do Śląska) w 1945.
Jedynym Ślązakiem u władzy w Polsce był Jerzy Buzek (niemal krewniak, a mam o nim bardzo złą opinię)
14-03-2015 17:03 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Spróbuj z głowy podać nazwisko choć jednego górnośląskiego noblisty
Zupełnie nie dałbym rady, gdyż mnie to nie specjalnie interesowało (choć wiedziałem, że są tacy). Dobrze, że teraz jest internet: katowice.n(*)sci-z-gornego-slaska,id,t.html

Dla mnie człowiek jest tej narodowości, z którą czuje się kulturowo powiązany. Żadne badania genetyczne nie potwierdziły narodowej czystości genetycznej. Nawet u tych narodowości, dla których jest to bardzo istotne. Najwięcej noblistów jest wśród Żydów, a oni żyli i nadal żyją głównie w diasporze: www.silesi(*)-stefan-pollok-polscy-noblici- I niewielu wśród Żydów (nawet w Izraelu) jest kulturowo tylko Żydami, gdyż najczęściej są mniej lub bardziej z innymi kulturami powiązani.

>(polskich od ręki wymienisz wszystkich!)
Tak, gdyż ich jest strasznie dużo:
1903 - Maria Skłodowska-Curie - w dziedzinie fizyki.
1905 - Henryk Sienkiewicz - w dziedzinie literatury.
1911 - Maria Skłodowska-Curie - w dziedzinie chemii.
1924 - Władysław Reymont - w dziedzinie literatury.
1980 - Czesław Miłosz - w dziedzinie literatury.
1983 - Lech Wałęsa - Pokojowa Nagroda Nobla.
1996 - Wisława Szymborska - w dziedzinie literatury.


Tyle, iż nie wiem czy wszyscy są dobrze sprawdzeni aby później tak jak z Mickiewiczem nie wyszło. Gorzej, gdyż są kłopoty i z Kopernikiem i Chopinem, a wśród największych Polaków, tych którzy genetycznie Polakami nie byli jest ogrom cały.
Co prawda mnie osobiście to guzik obchodzi, gdyż dla mnie każdy człowiek niezależnie od narodowości ma tą samą wartość, a narodowość to ma taką jaką sobie sam wybierze.

@@@
.
14-03-2015 17:45 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
> gdyż dla mnie każdy człowiek niezależnie od narodowości ma tą samą wartość, a narodowość to ma taką jaką sobie sam wybierze.

Lubię się zgadzać
szarley (54911 punktów)
CD
>W Polsce chcemy żyć w zgodzie i we wzajemnym szacunku bo mamy dość wojen i podziałów. (...) ale nie podejmujmy prób cofania czasu bo to jest niemożliwe bez wojny.

Nie spotkałem nikogo rozsądnego, kto chciałby zmiany granic, ale znam sporo rozsądnych ludzi, którzy uważają, że w szkołach należy uczyć nie tylko historii państwa polskiego, ale też historii regionu. W przypadku Śląska, to akurat kilkaset lat różnej historii, a ta różna historia pociąga też za sobą różną pamięć.

Polecam zapoznanie się z historią Czechosłowacji, od ugód na emigracji, aż po aksamitny rozwód. Ciekawe wnioski.
07-04-2015 14:57 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Bohaterskie armie walczące honorowo i nie popełniające przestępstw i zbrodni, to tylko w mitach istnieją.

>Owszem, ale tam nie zabijano żołnierzy Wehrmachtu ale cywilów. (...) a zabijano i gwałcono nie pytając w jakiej armii ojciec służy.
Kupiłem dzisiaj "Przegląd" i trafiłem tam na artykuł "Alianckie białe plamy":
Zdaniem historyczki Miriam Gebhardt, wykroczenia amerykańskich żołnierzy na terenie Niemiec wciąż nie doczekały się należytej analizy. Publicystka uważa, że historycy mało o tym piszą, całą egzemplifikację haniebnych czynów ograniczając do tego, co wydarzyło się na terenach zajętych przez żołnierzy Armii Czerwonej. W swojej nowej książce "Als die Soldaten kamen" ("Kiedy przyszli żołnierze") Gebhardt twierdzi, że uniesieni radością zwycięstwa alianci zgwałcili w ostatnich tygodniach wojny ok. 860 tys. niemieckich kobiet. Według wcześniejszych oszacowań, amerykańscy, francuscy i brytyjscy żołnierze zgwałcili łącznie ok. 11 tys. Niemek. W wąskim akademickim obiegu liczba ta nie podlegała dotąd żadnym dyskusjom ani nie budziła wątpliwości.

Alianci, to nie była żadna prymitywna czerwona hołota bezbożników dysząca zemstą nad zbrodniczymi faszystami, to była regularna armia, której statystyczny żołnierz posiadał jako minimum rzetelne podstawowe wykształcenie i w znakomitej większości kierował się moralnością chrześcijańską.

Nie podaję tej informacji po to aby kogoś oskarżyć, bądź usprawiedliwić, ale aby uświadomić, że trudno dokonywać jednoznacznych ocen ludzi w nieludzkich czasach, gdy tak naprawdę to "tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono".

Każda wojna ma inny wymiar niż nawet ta przedstawiana przez historyków starających się o rzetelność, a już zdecydowanie inny od tego przedstawianego nam przez propagandzistów uprawiających "politykę historyczną".

@@@
.
07-04-2015 16:22 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>.
> Bohaterskie armie walczące honorowo i nie popełniające przestępstw i zbrodni, to tylko w mitach istnieją.
>>Owszem, ale tam nie zabijano żołnierzy Wehrmachtu ale cywilów. (...) a zabijano i gwałcono nie pytając w jakiej armii ojciec służy.
>Kupiłem dzisiaj "Przegląd" i trafiłem tam na artykuł "Alianckie białe plamy":

Alianckie białe plamy dotyczą zbrodni (bo jednak każdy gwałt jest zbrodnią) dokonywanych na Niemcach (w literaturze pięknej trafnie to opisuje Morcinek, opisując wyzwolenie Dachau przez Amerykanów) Ja jednak nie piszę o zbrodniach na Niemcach. Przyszowice, Skrzyszów, Godów, Skrbeńsko, przed wojną należały do Polski. Gwałcono nie Niemki ale Polki, wywożono polskich obywateli do Donbasu.
Można by porównać zbrodnie krasnoarmiejców do gwałtów amerykańskich żołnierzy na kobietach francuskich. Zapewne i takie sytuacje miały miejsce.
Zgadzam się z tym że "Bohaterskie armie walczące honorowo i nie popełniające przestępstw i zbrodni, to tylko w mitach istnieją", ale podtrzymuję też pogląd, że pomnik Czerwonej Armii, we wsi w której dopuścili się rzezi na mieszkańcach wyzwalanego kraju byłby jednako nieporozumieniem.
07-04-2015 20:43 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Bohaterskie armie walczące honorowo i nie popełniające przestępstw i zbrodni, to tylko w mitach istnieją.
"Bo nieważne, czyje co je, Ważne to je, co je moje!" Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle".

>Alianckie białe plamy dotyczą zbrodni (bo jednak każdy gwałt jest zbrodnią) dokonywanych na Niemcach.
Pani Gebhard opisuje zbrodnie alianckich żołnierzy dokonanych tuż, ale po wojnie. Pan odwołuje się do zbrodni dokonanych podczas wojny. Napisałem wyżej: Nie podaję tej informacji po to aby kogoś oskarżyć, bądź usprawiedliwić, ale aby uświadomić, że trudno dokonywać jednoznacznych ocen ludzi w nieludzkich czasach, gdy tak naprawdę to "tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono"
Z czego wynika, że choć z trudem przychodzi mi oskarżanie, to także nie chcę nikogo usprawiedliwiać, a o zło oskarżam najbardziej jednak wojnę (tu tych, którzy ją wywołali, a teraz winnych szukają wśród innych)

>Ja jednak nie piszę o zbrodniach na Niemcach.
No i co z tego. Niemkę zgwałcić to dobrze, a Polkę zgwałcić to źle?

>Przyszowice, Skrzyszów, Godów, Skrbeńsko, przed wojną należały do Polski.
Tak, do Polski, a później przyszła okupacja i nowy podział:
upload.wik(*)eralne_gubernatorstwo_1945.png
Na zdobytych terenach Niemcy prowadzili własną politykę także narodowościową. Jest sporo ciekawych książek na ten temat. Np. www.sbc.or(*)podczas_ii_wojny_swiatowej.pdf

>Gwałcono nie Niemki ale Polki, wywożono polskich obywateli do Donbasu.
Nigdzie Pan nie znajdzie mojej wypowiedzi pochwalającej, a nawet tylko usprawiedliwiającej zło.
Czas okupacji hitlerowskiej wycisnął na Skrzyszowie, podobnie jak wszędzie swoje ponure piętno. Końcowe miesiące wojny były dniami ciężkiej próby dla Skrzyszowa. Wyzwolenie przyniosły wojska radzieckie, które wkroczyły do Skrzyszowa od strony Mszany w dniu 27 marca 1945 roku. Piechotę wspomagały czołgi, które natarły na Skrzyszów od strony Wodzisławia. Tu natarcie zostało zatrzymane i wioska przez 5 tygodni stanowiła linię ciężkich zmagań frontowych. Chociaż mieszkańców ewakuowano do Mszanej, to jednak ofiary wśród ludności cywilnej były znaczne, ponadto wojska radzieckie doszczętnie splądrowały mienie mieszkańców. 1 Maja 1945 roku linia frontu przesunęła się w głąb Czechosłowacji. Na terenie Skrzyszowa pozostało 10 spalonych czołgów i dwa cmentarze poległych żołnierzy : radzieckich i niemieckich. Pojedyncze a nieraz zbiorowe mogiły wojsk niemieckich rozrzucone były również po całej wsi. Skrzyszów był wolny, ale bardzo zniszczony. Działania frontowe położyły w gruzach 70% zabudowań. Kompletnie zdewastowana była nowa szkoła, zniszczony nowy kościół - strącona wieża, zwalone stropy, zrabowane dwa zabytkowe dzwony. Prawie nic nie pozostało we wsi z żywego inwentarza. Był to najtrudniejszy okres w dziejach wsi. Jeszcze przez kilka lat wojna dawała znać o sobie niewypałami. Ginęły dzieci i dorośli. Po zakończeniu II wojny światowej w Skrzyszowie podobnie jak w całej zniszczonej ojczyźnie, od pierwszego dnia wolności, społeczeństwo włączyło się w nurt odbudowy i zagospodarowania wsi. (...).

Dużym krokiem ku nowoczesności była elektryfikacja wsi w latach 1946-47. Nastąpił wielki awans intelektualny wsi przez dostęp skrzyszowskiej młodzieży do szkół ponadpodstawowych i na studia wyższe, co do tej pory było nieosiągalne ze względu na barierę ekonomiczną. (..)


Każda wojna niesie bezmiar zbrodni i podłości dokonywanych przez normalnych ludzi i pozwala na realizację marzeń różnych bestii. Jakoś dziwnie to u mnie jest, ale zawsze więcej wymagam od ludzi bardziej wykształconych i kulturalnych
niż od hołoty.

>Można by porównać zbrodnie krasnoarmiejców do gwałtów amerykańskich żołnierzy na kobietach francuskich. Zapewne i takie sytuacje miały miejsce.
Gwałconej kobiecie, to już raczej wszystko jedno jakiej gwałcące ją bydlę jest narodowości czy wyznania, a gwałcącemu bydlęciu też. Tyle, iż wojna daje im najczęściej bezkarność.

>Zgadzam się z tym że "Bohaterskie armie walczące honorowo i nie popełniające przestępstw i zbrodni, to tylko w mitach istnieją", ale podtrzymuję też pogląd, że pomnik Czerwonej Armii, we wsi w której dopuścili się rzezi na mieszkańcach wyzwalanego kraju byłby jednako nieporozumieniem.
Pisałem już wielokrotnie, że jestem tak przeciwnikiem stawiania, jak i burzenia pomników. Dla mnie to żenada: - "1000 pomników Jana Pawła na tysiąclecie", - "Jan Paweł stoi w każdej parafii". Zmieniające się ulice Hitlera, Stalina, Piłsudskiego, Bieruta czy innego filuta są śmieszne, ale niektórym to do szczęścia konieczne i jak pięknie później wygląda strącanie z piedestału, choć jeden leci szybko, a inny pomału.

Jak byłem w Turcji, oglądałem setki, a może i tysiące chrześcijańskich świętych z wydrapanymi oczami. "Nawet 10 tys. książek i dziesiątki starożytnych rzeźb prawdopodobnie zostało zniszczonych przez bojowników Państwa Islamskiego".
A tu możemy obejrzeć obrazki jak chrześcijanie z chrześcijanami postępują.

Może być z innej parafii:
krajobraz.(*)kuly/zarzadzanie/rydzewska.pdf
palestyna.(*)arzu-w-jerozolimie-zachodniej/
ekai.pl/wy(*)arzy-jest-godne-napietnowania/
Nie przyczyniłem się do budowy jakiegokolwiek pomnika, ale za barbarzyństwo uważam także ich burzenie. Nawet te "złe", czy też już niesłuszne, są świadectwem historii i należy bardzo się zastanowić, czy warto je burzyć.

@@@
.
08-04-2015 18:08 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ja jednak nie piszę o zbrodniach na Niemcach. Przyszowice, Skrzyszów, Godów, Skrbeńsko, przed wojną należały do Polski. (...) ale podtrzymuję też pogląd, że pomnik Czerwonej Armii, we wsi w której dopuścili się rzezi na mieszkańcach wyzwalanego kraju byłby jednako nieporozumieniem.
Jak już wielokrotnie pisałem jestem przeciwnikiem wszelkich uproszczeń, a tym bardziej, gdy sprawa dotyczy rzeczy wielce skomplikowanych. Skłonił mnie Pan do poszukania w internecie i poszukałem. Wybór jest przypadkowy, ale nie stronniczy.

Może warto go przejrzeć:
Czy takie programiki są aideologiczne?
www.youtube.com/watch?v=78yyCLvjShE
A to niemiecka mapa z terenów, o których tu mówimy.
www.amzpbig.com/maps/5976_Loslau_1941.jpg

Poniżej w miarę obiektywny opis dramatu:
Historia Śląska podczas ostatnich miesięcy II wojny światowej oraz w latach tuż powojennych bywa przez niektórych określana mianem Tragedii Górnośląskiej. To właśnie wtedy doszło do masowych gwałtów i rabunków oraz morderstw, których liczbę szacuje się na ponad tysiąc, a których dopuścili się żołnierze Armii Czerwonej, wkraczający na tereny Śląska. A później były jeszcze obozy pracy dla Niemców i Ślązaków czy wywózki tysięcy robotników do niewolniczej pracy w ZSRR. Pod koniec stycznia 1945 roku wojska I Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej stosunkowo łatwo zdobyły miasta i wioski przedwojennego polskiego województwa śląskiego; wkroczyły też do dużych ośrodków przemysłowych po niemieckiej stronie granicy. Do maja natomiast w rękach niemieckich pozostały chociażby Cieszyn czy Racibórz. O ile na terenach dawniej należących do Polski czerwonoarmiści byli jeszcze trzymani w ryzach, to w Niemczech zezwolono im na zemstę na wrogach. Często jednak Armia Czerwona nie rozróżniała polskiego i niemieckiego Śląska. (...) Długo o tej tragedii nie wolno było wspominać. Dopiero w 2005 roku na przyszowickim cmentarzu umieszczono tablicę z listą wszystkich znanych ofiar.

A tu bardziej emocjonalny i mniej obiektywny komentarz redaktora Andrzeja Krzystyniaka, który w artykule "Tragedia górnośląska czy Oberschlesische Tragödie?" napisał: Zbrodnie, jakie popełnili Sowieci po wkroczeniu na obszar Górnego Śląska po 1945 r., stały się dziś zaczynem polityczno-historycznej rozgrywki dla ludzi, którzy uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, kto jest prawdziwym Ślązakiem, a kto nie. Wnikliwy obserwator tego, co się dzieje z wizją historii Śląska w ciągu ostatnich kilku lat, bez trudu zauważy, że gra toczy się o coś więcej niż tylko polityczny interes jednego stowarzyszenia czy kilku polityków. To część układanki mającej na celu zneutralizowanie niemieckich zbrodni popełnionych w latach 1939-1945. (...)

Wikipedia: Już 1 września 1939 Skrzyszów został zajęty przez Niemców. Czas okupacji hitlerowskiej wycisnął na Skrzyszowie, podobnie jak wszędzie swoje ponure piętno. Końcowe miesiące wojny były dniami ciężkiej próby dla Skrzyszowa. Wyzwolenie przyniosły wojska radzieckie, które wkroczyły do Skrzyszowa od strony Mszany 27 marca 1945 roku. Piechotę wspomagały czołgi, które natarły na Skrzyszów od strony Wodzisławia. Tu natarcie zostało zatrzymane i wioska przez 5 tygodni stanowiła linię ciężkich zmagań frontowych. Chociaż mieszkańców ewakuowano do Mszany, to jednak ofiary wśród ludności cywilnej były znaczne. 1 maja 1945 roku linia frontu przesunęła się w głąb Czechosłowacji.
Na terenie Skrzyszowa pozostało 10 spalonych czołgów i dwa cmentarze poległych żołnierzy: radzieckich i niemieckich. Pojedyncze, a nieraz zbiorowe mogiły wojsk niemieckich rozrzucone były również po całej wsi. Skrzyszów był wolny, ale bardzo zniszczony. Działania frontowe położyły w gruzach 70% zabudowań. Po zakończeniu II wojny światowej w Skrzyszowie od pierwszego dnia wolności, społeczeństwo włączyło się w nurt odbudowy i zagospodarowania wsi.


Zbrodnia w Przyszowicach - zbrodnia wojenna popełniona 27 stycznia 1945 przez żołnierzy Armii Czerwonej na cywilnych mieszkańcach miejscowości Przyszowice. Czerwonoarmiści zamordowali co najmniej 69 osób w wieku od 10 do 78 lat, w tym obywateli Włoch i Węgier - więźniów KL Auschwitz, którzy uciekli z marszu śmierci. Ponadto czerwonoarmiści dopuścili się wielokrotnych gwałtów na mieszkankach miejscowości oraz spalili szereg domów.

Jedną z hipotez, mającą wyjaśnić dlaczego żołnierze radzieccy posunęli się do masakry, jest to iż myśleli, że są już na terytorium niemieckim, a dowództwo radzieckie tolerowało gorsze traktowanie ludności wroga.


Uczennice o Przyszowicach: zso3.edu.p(*)ze i ostatnie dni....pdf

W poście wyżej napisałem, że choć z trudem przychodzi mi oskarżanie, to także nie chcę nikogo usprawiedliwiać, a o zło oskarżam najbardziej jednak wojnę (tu tych, którzy ją wywołali, a teraz winnych szukają wśród innych)

Każda wojna niesie bezmiar zbrodni i podłości dokonywanych przez normalnych ludzi i pozwala na realizację marzeń różnych bestii. Jakoś dziwnie to u mnie jest, ale zawsze więcej wymagam od ludzi bardziej wykształconych i kulturalnych
niż od hołoty.


Boję się rozgrywek ideologicznych pomiędzy różnymi fanatykami niezależnie od wyznawanej przez nich wiary, a także uważam, że nie ma dobrych nacjonalizmów i raczej mi się wydaje, że skłania się Panu w tym do mojej opcji.

@@@
.
08-04-2015 20:01 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
Proszę o cierpliwość. Podał Pan sporo i poświęcił Pan czas na szukanie odpowiedzi, więc ... proszę o cierpliwość.

A przypomnę, że ograniczył Pan mój czas dla fR!!!

www.racjonalista.pl/forum.php/s,642741#w655463
za co jestem Panu szczerze wdzięczny !
09-04-2015 11:05 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Proszę o cierpliwość. Podał Pan sporo i poświęcił Pan czas na szukanie odpowiedzi, więc ... proszę o cierpliwość.
Mam dużo cierpliwości i wcale niekonieczne czekam na Pańską odpowiedź, choć przeczytam ją z zainteresowaniem,
tak jak większość Pańskich tu wypowiedzi. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,660940#w661553

Lubię różne inspiracje do myślenia: książki, publicystykę oraz wypowiedzi na naszym forum. Gdy coś sam jako tako przemyślę, wrzucam to na forum jako inspirację do własnych przemyśleń ludzi, którzy potrafią moją wypowiedź zrozumieć
i tylko do takich. Inni traktują moje krytyczne wypowiedzi jako osobisty atak na nich, co zdarza mi się bardzo rzadko, gdyż mam szacunek dla wszystkich ludzi, choć nie umiem zdobyć się nawet na minimalny szacunek dla głupoty.
___________________

PS. Nikt nie ma patentu na mądrość i dlatego mądrzy czasem plotą androny, a głupi mówią mądre zdania. Czytam różne wypowiedzi rożnych ludzi i zupełnie nie przeszkadza ich przesada w opisach, trochę w ocenach natomiast zdecydowanie przeszkadza mi przesada w uznawaniu tylko własnych racji we większości tu wypowiedzi, gdy ja nikomu - włącznie z samym sobą - takiej stałej racji na wszystko przyznać nie mogę. U Pana upór własnej racji występuje bardzo rzadko, natomiast prawie zawsze stara się Pan samodzielnie przemyśleć sprawę i to się liczy najbardziej.
Wiem i pamiętam, że wszyscy popełniamy głupoty, ale umiejętność wycofania się z niej - świadczy właśnie
o mądrości.


Świat jest złożony i kolorowy, a ludzie na nim przeróżni i racje pomiędzy wszystkich są rozłożone. Nierówno - nawet
bardzo nierówno, ale nikt nie ma na nie patentu na mądrość, prawdę i rację. Czasem mamy rację, a czasem jej nie mamy. Mylimy się i błądzimy, a co mądrzejsi stale poszukują lepszych odpowiedzi na stawiane nam pytania.

Dlatego wcale nie szukam ludzi myślących tak samo, a cieszę się napotykając ludzi myślących podobnie. Przedstawiam swoje racje i za nimi argumentuję, ale staram się ich nie narzucać, a żadnym wypadku nie uznawać za jedynie słuszne. Ponadto staram się zaznaczać, iż wcale nie jestem obiektywnym i przedstawiam tu tylko subiektywne poglądy Bogusławskiego oparte na jego kulturze, osobowości i wiedzy.

@@@
.
09-04-2015 19:25 
 Ocena 4 na 4
Episode_2 (3284 punktów)
>Inni traktują moje krytyczne wypowiedzi jako osobisty atak na nich, co zdarza mi się bardzo rzadko, gdyż mam szacunek dla wszystkich ludzi, choć nie umiem zdobyć się nawet na minimalny szacunek dla głupoty.
(podkreślenie moje)

Cytat:
Na szczęście, przynajmniej do dnia dzisiejszego, wszystkie otrzymane minusy za plusy sobie poczytuję, gdyż nie otrzymałem jeszcze żadnego od forumowicza, którego obdarzał bym szacunkiem.

(źródło: www.racjonalista.pl/forum.php/s,658280#w659132)

Wystarczyło dać minusa i cały szacunek diabli wzięli...

A, właśnie. Moje krytyczne uwagi również niektórzy traktują jak osobiste ataki na nich. Takie życie.
09-04-2015 21:23 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
Episode_2 (3284 punktów)
>Źródło: www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,655079#w655615

Wolę układ wątkowy, wygodniej się przegląda. Jakby ktoś też tak wolał:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,655079#w655615
10-04-2015 10:29 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A, właśnie. Moje krytyczne uwagi również niektórzy traktują
> jak osobiste ataki na nich. Takie życie.

Pewnie, ławiej być bierną atakowaną ofiarą niż zastanowić się, czy możne płynie z tego dla nas jakaś nauka.
Samo życie

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-04-2015 15:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>A przypomnę, że ograniczył Pan mój czas dla fR!!!

I jak lektura? Właśnie jestem w trakcie "Przeinaczenia" autora tegoż.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
09-04-2015 16:14 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>A przypomnę, że ograniczył Pan mój czas dla fR!!!
>I jak lektura? Właśnie jestem w trakcie "Przeinaczenia" autora tegoż.
Pierwsze wrażenia (po trzeciej części) bardzo korzystne, na dyskusję za wcześnie

>Pozdrowienia
Wzajemnie
09-04-2015 11:24 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Boję się rozgrywek ideologicznych pomiędzy różnymi fanatykami niezależnie od wyznawanej przez nich wiary, a także uważam, że nie ma dobrych nacjonalizmów i raczej mi się wydaje, że skłania się Panu w tym do mojej opcji.
Dlatego pole sporu jest raczej niewielkie

Nie ma dobrych nacjonalizmów. Dla mnie to oczywistość, ale oczywistością też jest prawo każdego narodu, każdej grupy do zbiorowej pamięci, nawet jeśli ta pamięć komuś przeszkadza. Nie jest w moim przekonaniu nacjonalizmem świadomość własnej odrębności językowej, kulturowej, historycznej.
Historia o której rozmawiamy jest właśnie przykładem takiej odrębności. Wielekroć widziałem w telewizji migawki dokumentalne, wjazdu radzieckich czołgów do Lublina (?) i rozradowany tłum rzucający kwiaty w czołgistów i nie podważam wiarygodności tego obrazu. Historia to wszystkie kolory tęczy a bardzo rzadko biel i czerń.

>Jak już wielokrotnie pisałem jestem przeciwnikiem wszelkich uproszczeń, a tym bardziej, gdy sprawa dotyczy rzeczy wielce skomplikowanych. Skłonił mnie Pan do poszukania w internecie i poszukałem. Wybór jest przypadkowy, ale nie stronniczy.
Tak, rzecz jest bardzo skomplikowana i niestety bardzo słabo opisana. Fakt, że przez wiele lat pisać o niej nie było wolno, spowodował, że zachowała się głównie w przekazach ustnych, lub w propagandowych dziełkach wszelakich. Opis tego co działo się na Śląsku od stycznia do czerwca 1945 można znaleźć jedynie zafałszowany przez proradziecką, lub ziomkową propagandę. Przykład tej propagandy Pan znalazł na YT, znam tego sporo więcej. Ludzi uległych nacjonalistycznej niemieckiej propagandzie też Pan w Zdzieszowicach spotkał.

>A to niemiecka mapa z terenów, o których tu mówimy.
>www.amzpbig.com/maps/5976_Loslau_1941.jpg
Wybaczenia proszę, ale gdzie Pan znalazł tę mapę? Chciałym poszukać kilku innych.

>Poniżej w miarę obiektywny opis dramatu:
Tak, w miarę obiektywny
Dlaczego dopiero w 2005 postawiono nagrobek?
Z jednej strony świadczy to o sile zastraszenia, z drugiej o dużej podatności Ślązaków na zastraszenie.

>A tu bardziej emocjonalny i mniej obiektywny komentarz redaktora Andrzeja Krzystyniaka, który w artykule "Tragedia górnośląska czy Oberschlesische Tragödie?" napisał: Zbrodnie, jakie popełnili Sowieci po wkroczeniu na obszar Górnego Śląska po 1945 r., stały się dziś zaczynem polityczno-historycznej rozgrywki dla ludzi, którzy uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, kto jest prawdziwym Ślązakiem, a kto nie. Wnikliwy obserwator tego, co się dzieje z wizją historii Śląska w ciągu ostatnich kilku lat, bez trudu zauważy, że gra toczy się o coś więcej niż tylko polityczny interes jednego stowarzyszenia czy kilku polityków. To część układanki mającej na celu zneutralizowanie niemieckich zbrodni popełnionych w latach 1939-1945. (...)
Krzystyniak ma trochę racji pisząc to co podkreśliłem, ale przyopomina mi o dyskusjach, których byłem świadkiem jako młody człowiek , dyskusjach między uczestnikami wydarzeń z 1945. Jeden z nich, był wtedy (chyba) w Lublinie , drugi w powiecie katowickim. Jeden wychwalał wyzwolenie, drugi akcentował zbrodnie i co najgorsze, jeden drugiemu zaprzeczał! Głupota tej "dyskusji" polegała właśnie na wzajemnym zaprzeczaniu, a przecież obydwa obrazy były prawdziwe. Krzystyniak próbuje nagiąć (nie tylko ten) obraz do jednej z tych wizji. Wiele razy udowadniał, że historię Śląska należy "uzupełniać" a raczej zagłuszać, w konsekwencji odbierając Ślązakom prawo do zbiorowej pamięci, bo "inni też do niej mają prawo" W Muzeum Śląskim powinno być miejsce na ekspozycję poświęcono osadzonym tu kresowiakom, ale oprócz, a nie zamiast historii Ślązaków. Powinien być godnie uczczony Wojciech Kilar, ale nie musi to być zamiast Janoscha. Krzystyniak chce, żebyśmy patrzyli szerzej, a trzeba właśnie znaleźć miejsce w którym patrzy się na szczegóły.

>Jedną z hipotez, mającą wyjaśnić dlaczego żołnierze radzieccy posunęli się do masakry, jest to iż myśleli, że są już na terytorium niemieckim, a dowództwo radzieckie tolerowało gorsze traktowanie ludności wroga
Hipoteza jest może słuszna, do czasu dopóki nie dojdziemy do dalszego ciągu. Wywózka kilkudziesięciu tysięcy ludzi w kilka miesięcy nie była skutkiem omyłki kilku podoficerów. To wymagało podstawienia całych pociągów, organizacji punktów przerzutowych (Przemyśl, Stanisławów) dostarczania żywności, kwater, wody... To było zorganizowane, planowe działanie.

>Uczennice o Przyszowicach: zso3.edu.p(*)ze i ostatnie dni....pdf
Cieszę się, że wolno o tym pisać otwracie (choć w tym opracowaniu jest sporo błędów)
Martwi mnie to, że Ślązacy do dziś nie poradzą utworzyć poważnej instytucji zajmującej się historią, a takie opracowania tworzą uczennice.
Muzeum Śląskie też tego zadania nie wypełni, bo kręcą się koło nigo propagandziści i ideolodzy, RAŚ nie dorósł do takiej roli wikłając się w spory zamiast szukać sojuszników, Wielu tutejszych Polaków boi się jakiejkolwiek, choćby językowej odrębności, a tutejszych Niemców nic nie przeraża bardziej niż wizja legalizacji śląskiej narodowości. Instytuty Śląskie i katedry historii na uniwersytetach nadal "udowadniają" polskość lub niemieckość, a wśród młodych Ślązaków popularniejsza jest politechnika niż studiowanie historii... Drohobycza u prof. Niciei

>W poście wyżej napisałem, że choć z trudem przychodzi mi oskarżanie, to także nie chcę nikogo usprawiedliwiać, a o zło oskarżam najbardziej jednak wojnę (tu tych, którzy ją wywołali, a teraz winnych szukają wśród innych)
Tak.
>Każda wojna niesie bezmiar zbrodni i podłości dokonywanych przez normalnych ludzi i pozwala na realizację marzeń różnych bestii.
Nic dodać.
10-04-2015 14:47 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Nie ma dobrych nacjonalizmów. Dla mnie to oczywistość,
Tak też myślałem.

>ale oczywistością też jest prawo każdego narodu, każdej grupy do zbiorowej pamięci, nawet jeśli ta pamięć komuś przeszkadza.
Tak, każdej grupy, ale pod warunkiem nie budzenia nacjonalistycznej nienawiści do innych grup. Ja nie godzę się na zdecydowaną większość różnych "anty-".

>Nie jest w moim przekonaniu nacjonalizmem świadomość własnej odrębności językowej, kulturowej, historycznej.
Nie jest.

>Historia to wszystkie kolory tęczy a bardzo rzadko biel i czerń.
Dokładnie tak.

Jak już wielokrotnie pisałem jestem przeciwnikiem wszelkich uproszczeń, a tym bardziej, gdy sprawa dotyczy rzeczy wielce skomplikowanych. Skłonił mnie Pan do poszukania w internecie i poszukałem. Wybór jest przypadkowy, ale nie stronniczy.
>Tak, rzecz jest bardzo skomplikowana i niestety bardzo słabo opisana.
Mamy dużo białych (i czarnych) plam w historii. Odsłanianych jest część starych, ale wraz z tworzeniem nowych.

>Fakt, że przez wiele lat pisać o niej nie było wolno, spowodował, że zachowała się głównie w przekazach ustnych, lub w propagandowych dziełkach wszelakich.
Dlatego - "od zawsze" - jestem przeciwnikiem wszelakich cenzur. (Poza szlabanem na nienawiść oraz głupotę, szczególnie gdy połączone.) Trzeba walczyć przy używaniu argumentów, a nie przez zamykanie ludziom ust i/lub narzucanie swojej jedynie słusznej opcji.

>Opis tego co działo się na Śląsku od stycznia do czerwca 1945 można znaleźć jedynie zafałszowany przez proradziecką, lub ziomkowską propagandę.
Właśnie tak jest z "polityką historyczną" zastępującą uprawianie historii.

A to niemiecka mapa z terenów, o których tu mówimy.
>Wybaczenia proszę, ale gdzie Pan znalazł tę mapę? Chciałbym poszukać kilku innych.
www.google(*)&ved=0CDUQsAQ&biw=1920&bih=979

Poniżej w miarę obiektywny opis dramatu:
>Tak, w miarę obiektywny
>Dlaczego dopiero w 2005 postawiono nagrobek?
Przecież sam Pan sobie na to odpowiedział. Dlatego, że dopiero od 1990 roku zaczęto niszczyć pomniki pamięci Armii Czerwonej - wcześniej je stawiano i były pod ochroną.

A tu bardziej emocjonalny i mniej obiektywny komentarz redaktora Andrzeja Krzystyniaka, który w artykule "Tragedia górnośląska czy Oberschlesische Tragödie?" napisał: Zbrodnie, jakie popełnili Sowieci (...)
>Krzystyniak ma trochę racji pisząc to co podkreśliłem, ale przypomina mi o dyskusjach, których byłem świadkiem jako młody człowiek , dyskusjach między uczestnikami wydarzeń z 1945. Jeden z nich, był wtedy (chyba) w Lublinie , drugi w powiecie katowickim. Jeden wychwalał wyzwolenie, drugi akcentował zbrodnie i co najgorsze, jeden drugiemu zaprzeczał! Głupota tej "dyskusji" polegała właśnie na wzajemnym zaprzeczaniu, a przecież obydwa obrazy były prawdziwe.
To znaczy jak prawdziwe - subiektywnie prawdziwe? Pamiętam, gdy jako student słuchałem żarliwych dyskusji jak było przed II wojną światową i wiedziałem, że ja urodzony już po znam lepiej stan faktyczny od spierających się, gdyż oni opierają się na znanych im faktach i subiektywnej interpretacji, a moja znajomość oparta jest na wielu historycznych opracowaniach.

Jestem oczywiście subiektywnym i swoich poglądów nie ukrywam, ale na ile to możliwe staram się zawsze o obiektywizm
i zrozumienie wszelkich racji dopóty jeszcze do zrozumienia się nadają. Np. nie potrafię zrozumieć żadnych morderców -
czy to podczas wojny, czy pokoju, choć potrafię nawet zaakceptować - w szczególnych okolicznościach (właśnie wojna, obrona, samoobrona itp.) - zabicie człowieka.

>Krzystyniak próbuje nagiąć (nie tylko ten) obraz do jednej z tych wizji. Krzystyniak chce, żebyśmy patrzyli szerzej, a trzeba właśnie znaleźć miejsce w którym patrzy się na szczegóły.
Właśnie ja nie akceptuję ludzi "naginających". Uprawiających "politykę historyczną" zamiast historii.

>Wywózka kilkudziesięciu tysięcy ludzi w kilka miesięcy nie była skutkiem omyłki kilku podoficerów. To wymagało podstawienia całych pociągów, organizacji punktów przerzutowych (Przemyśl, Stanisławów) dostarczania żywności, kwater, wody... To było zorganizowane, planowe działanie.
Ależ ja nie mam zamiaru bronić podłości i zbrodni. Nigdy i nigdzie tego nie czyniłem. Choć tu też nie wolno zapominać jakie to były czasy. Większość ludzi radzieckich święcie wierzyła w swoją religię, a różne kanalie tą wiarę wykorzystywały.

Uczennice o Przyszowicach: zso3.edu.p(*)ze i ostatnie dni....pdf
>Cieszę się, że wolno o tym pisać otwarcie...
Zawsze coś było wolno, a czegoś nie wolno. Znacznie większe poszerzenie zakresu wolności (choć przy znacznym zmniejszeniu odpowiedzialności za słowo) przyniósł nam internet niż zmiana ustroju. W praktyce cenzura właścicielska bardziej ogranicza swobodę wypowiedzi niż np. cenzura polityczna w PRL-u po 1956 roku. (Dziewczyny - moim zdaniem - słusznie zostały nagrodzone w XVI edycji konkursu "Historia Bliska", organizowanego przez Ośrodek KARTA, choć dla mnie Ośrodek KARTA właśnie bardziej uprawia "politykę historyczną" niż historię.)

>(choć w tym opracowaniu jest sporo błędów)
A któż z nas jest bezbłędnym i w pełni obiektywnym? Ja na pewno nie!

CDN.
.
10-04-2015 14:48 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Ciąg dalszy:

>Martwi mnie to, że Ślązacy do dziś nie poradzą utworzyć poważnej instytucji zajmującej się historią, a takie opracowania tworzą uczennice.
Patrzę na to trochę inaczej. W "Wolnej Polsce" nasz kraj został nie tylko podzielony, ale wręcz ideologicznie rozczłonkowany, a ogłupiałe i zacietrzewione kawałki zupełnie nie potrafią ze sobą już na żaden temat rozmawiać.
Każdy w telewizorni (i nie tylko) pieprzy swoje, zupełnie nie zwracając uwagi na racje innych. Dlatego też - w miarę obiektywna - praca uczennic bardzo mnie cieszy. Może młode pokolenie nareszcie zacznie rozmawiać, choć szczerze wątpię.

>Muzeum Śląskie też tego zadania nie wypełni, bo kręcą się koło niego propagandziści i ideolodzy, RAŚ nie dorósł do takiej roli wikłając się w spory zamiast szukać sojuszników, Wielu tutejszych Polaków boi się jakiejkolwiek, choćby językowej odrębności, a tutejszych Niemców nic nie przeraża bardziej niż wizja legalizacji śląskiej narodowości. Instytuty Śląskie i katedry historii na uniwersytetach nadal "udowadniają" polskość lub niemieckość, a wśród młodych Ślązaków popularniejsza jest politechnika niż studiowanie historii...
Cóż miałbym do tego dodawać? Podobny jest i mój ogląd, choć ja Ślązakiem nie jestem.

W poście wyżej napisałem, że choć z trudem przychodzi mi oskarżanie, to także nie chcę nikogo usprawiedliwiać, a o zło oskarżam najbardziej jednak wojnę (tu tych, którzy ją wywołali, a teraz winnych szukają wśród innych)
>Tak.

Każda wojna niesie bezmiar zbrodni i podłości dokonywanych przez normalnych ludzi i pozwala na realizację marzeń różnych bestii.
>Nic dodać.
Już dawno zauważyłem, że pomimo dzielących nas różnic, mamy dosyć podobny osąd rzeczywistości, a bardzo sobie cenię u każdego cechę, którą zauważam u Pana - tj. samodzielnych poszukiwań optymalnych dla swojego rozumienia świata odpowiedzi. Zdecydowanie lepiej błądzić i się mylić niż klepać bzdury za większością.

Pozdrawiam.

@@@
.
10-04-2015 22:16 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
Teraz to już wcale nie dostrzegam pola wartego sporu, choć przy różnicy zdań pewnie pozostaniemy

Co do zachowania ludzi w czasach, których oceny ani Pan ani ja nie jesteśmy kompetentni (wg Szymborskiej - tyle wiemy o sobie...),
polecam film "Je třeba zabít Sekala" 10 nagród Czeskiego Lwa!!!!!
(a to więcej warte niż 100 komercyjnych oskarów) a pewnie z racji gry w nim pierwszoligowych polskich aktorów, w Polsce też dostępny

Pozdrawiam


PS Dziękuję za mapy
02-03-2015 20:11 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
I podtrzymuję swoją opinię. Co prawda głownym źródłem moje wiedzy są jednak nie naukowe publikacje, ale to co słyszałem od świadków, ale:
1 Tych relacji nasłuchałem się taką moc i od tak wiarogodnych ludzi, że przyjmuję je do wiadomośco
2 O wielu faktach historycznych nie tylko ja dowiadywalem się od świadków (przywołałem Powstanie Warszawskie)
3 Niewiele, ale trochę publikacji jednak się ukazało, choć głownie w Bawarii

>Związek Radziecki popełnił wiele ogromnych i okrutnych zbrodni na własnych narodach, na Ślązakach i na Polakach
>Tyle tylko, że Związek Radziecki nie popełnił zbrodni ludobójstwa,
I tu się różnimy w ocenie

>do którego przed wiekami dopuścił się Kościół
Tu się nie różnimy w ocenie

>, którego Pan jest wyznawcą
To chyba cios poniżej pasa

>oraz Niemiecka Rzesza podczas II wojny światowej.
Tego nikt rozsądny nie poddaje w wątpliwość

>> Pan osobiście nieraz nawoływał do krytycznego myślenia.
>I nadal nawołuję, a ponieważ Pana sobie cenię, to proszę o konkretne przykłady (cytaty), gdzie temu nawołaniu sam się sprzeniewierzam.
Nie napisalem, że się Pan sprzeniewierza... Napisałem, że nawołuje Pan do krytycznego myślenia. Podtrzymuję.

Historia o której piszę, jest bardzo słabo znana i bardzo słabo w Polsce publikowana. Nie bez powodu prowokuję
przypominając Złote Wrota. Ja naprawdę uwierzylem w tę propagandową bajkę, dopóki nie rozmawiałem z uczestnikami, a przede wszystkim dopóki nie poznałem kopalni na własnej skórze i coś mi w tym obrazku nie sztymowało. Wnioski do jakich doszedłem są nadal dalekie od uporządkowania, ale publikacji ... nie ma.
27-02-2015 09:16 
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)translokować do muzeum albo asymilować
"Usuwa się w ten sposób pamięć o tych którzy naprawdę gonili Niemców"?

Ale wcześniej razem z tymi Nimecami brutalnie pogonili Polaków. W 1939 r. - w wyniku rosyjsko - niemieckiego rozbioru Polski, Sowietom dostało się więcej terytorium Polski niż Niemcom. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza że w takim kontekscie pomnik polsko - radzieckiego braterstwa broni nabiera szczególnie hipokrytycznego wymiaru.
Jeżeli pomnik ów ma artystyczną wartosć - a chyba tak - należy go bezwględnie zachować, unicestwiając jego ideologiczny przekaz. Można to osiągnąć albo poprzez translokację pomnika do muzeum ( Kozłówek na przykład) albo poprzez "podmianę" znaczenia pomnika lub opatrzenie go stosownym wyjaśnieniem i komenatrzem. Te ostatnie rozwiązania zastosowano w przypadku sławnych "Organów Hasiora" na przełęczy Snozka (między Pieninami a Gorcami) - pierwotnie poświęconych podchalańskim esbekom.
Warto przy okazji nadmienić, iż problemu jak ten debatowany nie ma w przypadku pomników architektonicznych. Pałac Kultury i Nauki miał być przecież pomnikiem, pomnikiem stalinizmu w Polsce. Ale tak się wpasował w polską rzeczywistość, tak się spolonizował dogłębnie - iż w tej chwili absurdem byłoby robienie na niego jakiegokolwiek zamachu. W tym kontekćie należy chyba zdecydowanie negatywnie ocenić wyburzenie soboru prawosławnego, który do 1923 r. stał na pl. Saskim w Warszawie. Był to taki ówczesny "pałac kultury i sztuki" - i gdyby się ostał mielibyśmy oryginalny zabytek w Warszawie.
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: translokować do muzeum albo asymilować
>"Usuwa się w ten sposób pamięć o tych którzy naprawdę gonili Niemców"?
>Ale wcześniej razem z tymi Nimecami brutalnie pogonili Polaków.

A jak chciałeś widzieć łagodnie? To była bezwzględna wojna.

To, że pogonili to była też i wina polityki rządów sanacyjnych. Partii i partyjek tyle co dziś, kłótnie o rzeczy często nieważne jak dziś, żadnej strategii obrony dopiero co zdobytej niepodległości jak dziś (zbudowano port w Gdyni dzięki uporowi ludzi oddanej sprawie i z problemami tworzono COP, który jeszcze nie zaczął produkcji masowej, tylko tyle), pakowanie się w awantury wojenne w imię obrony przed komunizmem tak jak dziś, enigmatyczne sojusze tak jak dziś, armia na koniach, kiedy świat już sięgał po samochody, czołgi i samoloty. Polityka sanacyjnych rządów doprowadziła do izolacji Polski tak jak się to robi dziś.
Ale ostatecznie Rosjanie swych dawniejszych "przyjaciół" pogonili i nikt im tego nie odbierze. Te Twoje uwagi i spostrzeżenia zwykle nie trafiają w sens istoty sprawy. Wojna, jak wojna. Szybko zmienia się sytuacja, a zwycięzca nie będzie się usprawiedliwiał i rozliczał.

> Pałac Kultury i Nauki miał być przecież pomnikiem, pomnikiem stalinizmu w Polsce. Ale tak się wpasował w polską rzeczywistość, tak się spolonizował dogłębnie - iż w tej chwili absurdem byłoby robienie na niego jakiegokolwiek zamachu.
>
No to więc o czym ja piszę? Dlaczego burzyć dobry dom z czerwonej cegły bo przypomina znienawidzony kolor? To jak. Burzymy Pałac Kultury, bo jesteś jakiś niezdecydowany? Dawniejszy Kiercelak, powszechnie używana i przyjęta nazwa jest właściwa czy też nie? Czy trzeba go zamknąć bo ma niewłaściwą nazwę?

Ich bin besser als mein Ruf
27-02-2015 11:22 
 Ocena 5 na 5
Arminius (25555 punktów)braterstwa nie było
"To, że pogonili to była też i wina polityki rządów sanacyjnych"

Przyjęcie takiej optyki jest nielogiczne - bez względu na to jak oceniać rządy sanacyjne. Bo przy takiej optyce zawsze ofiara będzie bardziej winna niż agresor. Poza tym - co do meritum sprawy, pomnik poświęcony polsko-sowieckiemu braterstwu broni jest absurdem, bo takiego braterstwa nie było. Gadanie o takim braterstwie w kontekście paktu Robbentrop - Mołotow czy też zbrodni katyńskiej jest tragifarsą. Więc pomnika - jeżeli ma wartość artystyczną - nie należy niszczyć, należy mu bezwględnie zmienić przesłanie ideologiczne.
01-03-2015 15:10 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: braterstwa nie było

> pomnik poświęcony polsko-sowieckiemu braterstwu broni jest absurdem, bo takiego braterstwa nie było.
Kit propagandowy, to tylko kit propagandowy, wszystko jedno z jakiej strony jest on robiony. Nie było konieczności miłości do Związku Radzieckiego, aby wytworzyć braterstwo broni pomiedzy Polakami, a Rosjanami (czy bardziej prawidłowo ludźmi Radzieckimi) i ono było. Wtedy, gdy walczyli ramię przy ramieniu o wyzwolenie Polski spod germańskich potworów się wytworzyło.

Zresztą w latach 40 XX wieku więcej Polaków było za komunizmem niż dziś jest za kapitalizmem (pamiętano
dorobek sanacji)
, a zdecydowana większość była gotowa zamordować każdego Niemca własnymi rękami
i ja ich te emocjonalne przekonania wywołane przez tamte okoliczności całkowicie dziś usprawiedliwiam.

@@@
.
01-03-2015 20:31 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)z Hunami trudno się bratać

"Zresztą w latach 40 XX wieku więcej Polaków było za komunizmem niż dziś jest za kapitalizmem".

Wypisuje Pan androny.W latach 40 - tych 20 wieku zdecydowania większość Polaków była za niepodległościowym socjalizmem i PSL-owskim agraryzmem - nie za komunizmem zwłaszcza w wydaniu stalinowskim . Dlatego też komuniści musieli sfałszować referendum w 1946 r. - bo wtedy właśnie wyszło jaki jest stosunek Polaków do sowieckiego komunizmu.

"Nie było konieczności miłości do Związku Radzieckiego, aby wytworzyć braterstwo broni pomiedzy Polakami, a Rosjanami "Wtedy, gdy walczyli ramię przy ramieniu o wyzwolenie Polski spod germańskich potworów się wytworzyło".

Sowiecka Armia wkraczająca na tereny III rzeszy zaczęła realizować wytyczne określone - między innymi - przez Ilię Ehrenburga. Polegało to - między innymi - na masowych, hurtowych gwałtach uprawianych przez rozpijaczone żołdactwo. Chodziło o to aby złamać honor i godność germańskiej kobiety. Ehrenburg w oficjalnych odezwach o tym pisał. Panu zapewne ten fakt nie przeszkadza ż ewygwałcono, często po kilkanaści eczy kilkadziesią trazy miliony Niemek - bo to zapewne dla Pana były germańskie suki - ale "przy okazji" na terenach polskich włączonych do III Rzeszy, ale także na terenach GG gwałtom poddano dziesiątki tysięcy rodowitych Polek. W samym poznańskim ( w III rzeszy Okręg Warty) szacuje się, iz zgwałcono ok. 40 tysięcy Polek. Wie Pan, rzygam tęczową treścią na takich towarzyszy broni, na taką rozbestwioną hordę współczesnych Hunów.
Podam Panu następujący przyklad. Podczas likwidacji kotła kurlandzkiego, z Kłajpedy mierzeją Kurońską, później płw. Sambia do Piławy a nstępnie Mierzeją Wiślaną, prócz ogromnej fali uciekinerów niemieckich, przed Armią Czerwoną, uciekali także amerykańscy i francuscy jeńcy wojenni. Nie chcieli żeby ich wyzwolili sowieccy "towarzysze broni". Woleli razem z Niemcami uciekać na zachód - praktycznie nieeskortowani. Dlaczego? Bo zobaczyli do czego zdolni są ci ich "towarzysze broni". I bylo dla nich oczywiste, że mniej ryzykują uciekając z Niemcami niż gdyby próbowali sowieckim żołnierzom opętanym szałem gwałcenia, zabijania i torturowania wyjasniać, że są ich towarzyszami broni. Ale to nie koniec. Uciekali też z Niemcami sowieccy jeńcy. Woleli uciekać z Niemcami na zachód - licząc iż później roztopią się gdzieś na tych terenach zajmowanych przez aliantów zachodnich. Mniej bali się Niemców niż swoich własnych. To nieprawdopodobne ale prawdziwe. Bo po ich "wyzwoleniu" przez swoich, częśc z nich od razy zostałaby rozstrzelana na miejscu a pozostali wysłani na długie lata do Gułagu. Bo skoro byli jeńcami - to znaczy że byli zdrajcami, którzy kiedyś poddali się Niemcom zamiast paść w boju za wielkiego Stalina. Wie Pan, pluć na takich towarzyszy broni, takich co się tak zachowują.
27-02-2015 11:58 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: translokować do muzeum albo asymilować
>A jak chciałeś widzieć łagodnie? To była bezwzględna wojna.
To była ludobójcza jatka, Niemcy już na początku wojny pokazali w Polsce na co ich stać. Tak samo zresztą sowieci.
>To, że pogonili to była też i wina polityki rządów sanacyjnych.
Owszem.
>żadnej strategii obrony dopiero co zdobytej niepodległości jak dziś
Strategia istniała, nawet wydanie książkowe ma: "Studium planu strategicznego Polski przeciw Niemcom Tadeusza Kutrzeby i Stefana Mossora".
>pakowanie się w awantury wojenne w imię obrony przed komunizmem
I to jest jakaś wada? ZSRR dobitnie pokazało swoją przyjaźń 17 września. Zresztą nie tylko Polsce takie względy wąsaty dyktator okazał vide Finlandia.
>Polityka sanacyjnych rządów doprowadziła do izolacji Polski tak jak się to robi dziś.
Przynajmniej po części, ale żadną miarą nie była to całkowita izolacja.
>Ale ostatecznie Rosjanie swych dawniejszych "przyjaciół" pogonili i nikt im tego nie odbierze.
I to wymazuje wcześniejsze przewiny? To, że w swoim dobrze pojętym interesie bronili się przed najeźdźcą w jakiś sposób sprawia, iż ich wcześniejsze postępowanie było lepsze?
>Wojna, jak wojna.
Bynajmniej. Ta wojna to nowa jakość.
>Szybko zmienia się sytuacja, a zwycięzca nie będzie się usprawiedliwiał i rozliczał.
Zmienia się, ale nie znaczy, że zwycięzcy powinno się wszystko wybaczyć i zapomnieć. ZSRR miało na sumieniu nader sporo, choć istotnie z rozliczeniem byłyby problemy.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>A jak chciałeś widzieć łagodnie? To była bezwzględna wojna.
>To była ludobójcza jatka, Niemcy już na początku wojny pokazali w Polsce na co ich stać. Tak samo zresztą sowieci. A czy ja temu zaprzeczam?
>>To, że pogonili to była też i wina polityki rządów sanacyjnych.
>Owszem.
>>żadnej strategii obrony dopiero co zdobytej niepodległości jak dziś
>Strategia istniała, nawet wydanie książkowe ma: "Studium planu strategicznego Polski przeciw Niemcom Tadeusza Kutrzeby i Stefana Mossora".
Studium ale bez praktycznego działania.
>>pakowanie się w awantury wojenne w imię obrony przed komunizmem
>I to jest jakaś wada? ZSRR dobitnie pokazało swoją przyjaźń 17 września. Zresztą nie tylko Polsce takie względy wąsaty dyktator okazał vide Finlandia.
Niezwykły przypadek, że nie iskrzyło na linii Trocki-Stalin. Gdyby konna armia Budionnego dotała spod Lwowa na czas, to na pewno duża część Polski musiałaby uczyć się mówić po rosyjsku.
>>Polityka sanacyjnych rządów doprowadziła do izolacji Polski tak jak się to robi dziś.
>Przynajmniej po części, ale żadną miarą nie była to całkowita izolacja.
No to jak ocenisz te poronione sojusze i dlaczego tak późno? Dlaczego wleźliśmy po kawałek ziemi Cieszyńskiej do Czech gdy Hitler ją anektował, zamiast mając wspólnego wroga nie stworzyć sojuszy właśnie z Czechami? Byli o wiele lepiej uzbrojeni jak nasze wojska a i tern górzysty trudny do pokonania. Wszyscy wokół nas kochają nadal. Rosjanie "za żarcie" Niemcy "bez granicznie" a Czesi "za wzięcie".
>>Ale ostatecznie Rosjanie swych dawniejszych "przyjaciół" pogonili i nikt im tego nie odbierze.
>I to wymazuje wcześniejsze przewiny? To, że w swoim dobrze pojętym interesie bronili się przed najeźdźcą w jakiś sposób sprawia, iż ich wcześniejsze postępowanie było lepsze?
Czy ja tak stawiałem sprawę, czy to tylko Twój domysł? Odnosiłem się do tego tylko jak widzę i czyja to zasługa, że Niemcy zostali przepędzeni z Polski.
>>Wojna, jak wojna.
>Bynajmniej. Ta wojna to nowa jakość.
Jakość taka czy owaka nie tłumaczy wojny jako takiej.
>>Szybko zmienia się sytuacja, a zwycięzca nie będzie się usprawiedliwiał i rozliczał.
>Zmienia się, ale nie znaczy, że zwycięzcy powinno się wszystko wybaczyć i zapomnieć. ZSRR miało na sumieniu nader sporo, choć istotnie z rozliczeniem byłyby problemy.
Tak tylko to przypomina mi troszkę postawę mojego znajomego, który zawsze narzekał na teściową, bo była mu nieprzyjazna od samego początku. W końcu widzę go promienistego. Co się stało?-pytam. Wiesz w końcu jej udokumentowałem że jej nie lubię i podarłem jej zdjęcie.
Pozdrawiam.
>
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.



Ich bin besser als mein Ruf
27-02-2015 14:20 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Studium ale bez praktycznego działania.
A zbrojenia to pies? II RP można zarzucić, że nie działała zbyt dobrze, ale nie, że wcale. Nadto łatwo oceniać post factum, ale w ówczesnej sytuacji politycznej przyszłość Polski różowo się nie rysowała.
>Niezwykły przypadek, że nie iskrzyło na linii Trocki-Stalin. Gdyby konna armia Budionnego dotała spod Lwowa na czas, to na pewno duża część Polski musiałaby uczyć się mówić po rosyjsku.
Może, ale to co napisałeś tym bardziej uzasadnią polską niechęć do ZSRR.
>No to jak ocenisz te poronione sojusze i dlaczego tak późno?
Jako średnie. Ale jakie byłyby lepsze? I jakie możliwe?
>Dlaczego wleźliśmy po kawałek ziemi Cieszyńskiej do Czech gdy Hitler ją anektował, zamiast mając wspólnego wroga nie stworzyć sojuszy właśnie z Czechami?
Dlaczego to musiałbyś się pytać ówczesnych polityków. Ja tymczasem się zapytam czy Czesi chcieli sojuszu z nami? W związku z Czechami obił mi się o uszy jakiś plan zasadzający się na przemarszu AC przez Polskę. Jeśli tak było w istocie to ciężko winić władze za odmowę.
>Byli o wiele lepiej uzbrojeni jak nasze wojska a i tern górzysty trudny do pokonania.
Owszem. Ale Czechów również późniejsi alianci wystawili a nie ma pewności, że z nami chcieliby się dogadać.
>Wszyscy wokół nas kochają nadal. Rosjanie "za żarcie" Niemcy "bez granicznie" a Czesi "za wzięcie".
Takie życie. Nie ma żadnej pewności, że w przypadku innego działania obecna sytuacja Polski wyglądałaby inaczej.
>Czy ja tak stawiałem sprawę, czy to tylko Twój domysł?
To, że nikt Sowietom zwycięstwa nie odbierze, nie znaczy, że nie mieli przewin.
>Odnosiłem się do tego tylko jak widzę i czyja to zasługa, że Niemcy zostali przepędzeni z Polski.
To zasługa AC czego nie neguje, ale nie same zasługi AC miała.
>Jakość taka czy owaka nie tłumaczy wojny jako takiej.
Bez znaczenia. Ta wojna nie była jak każda inna wojna - spójrz na liczę ofiar cywilnych.
>Tak tylko to przypomina mi troszkę postawę mojego znajomego, który zawsze narzekał na teściową, bo była mu nieprzyjazna od samego początku. W końcu widzę go promienistego. Co się stało?-pytam. Wiesz w końcu jej udokumentowałem że jej nie lubię i podarłem jej zdjęcie.
Nie widzę związku.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
27-02-2015 14:07 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)pomnik Bitwy pod Lenino?
Jaki był stosunek sowieckich towaryzszy broni do polskieog żołnierza - o tym świadczy najlepiej Bitwa pod Lenino. W zcasach PRL - gdy wystawiono rzeczony pomnik był to bitwa absolutnie kultowa i ikoniczna. Każde dziecko uczyło się o niej i znało na pamięc wyczyny jej bohaterów. Oczywiście były to wyczyny podrasowane obficie agitpropagandą. Bitwa ta także uchodziła za sztandarowy przykład polsko - sowieckiego braterstwa broni.
Jak było naprawdęo - okazało się po latach. Polscy żołnierze "Berlingowcy" - ci co nie zdążyli do Andersa - źle wyekwipowani, zostali rzuceni do boju w ciężkim terenie, bez anleżytego wsparcia i rozpoznania. Była to rzeź. Straty w tej bitwie były większe niż pod Monte Cassino. Zresztą polscy Żołnierze zdawali sobie sprawę z jakości tego "braterstwa" i na potęgę dezerterowali na stronę Niemców. Szacuje się, iż ok. 700 żołnierzy tak właśnie postąpiło.

W zwiąkzu z powyższym chcąc zachować pomnik o wartości artystycznej, stanowiący element krajobrazu kulturowego polskiej stolicy, zgłaszam propozycję jego ponownego ustawienia na dotychczasowym miejscu, odrestaurowania, dokonania kosmetycznych zmian w jego substancji i nadania mu nazwy "Pomnika Bitwy pod Lenino" z należytym i szczegółowym wyjaśnieniem postawy "sowieckich towarzyszy broni" w trakcie tej bitwy.
01-03-2015 22:56 
 Ocena 4 na 4
Christos (2696 punktów)Odp: pomnik Bitwy pod Lenino?

>Była to rzeź. Straty w tej bitwie były większe niż pod Monte Cassino.

Sowieci w swojej taktyce pola walki z góry zakładali duże straty w ludziach. To było nieuniknione z powodu słabego wyszkolenia szeregowych żołnierzy i kadry dowódczej. W przypadku kadry oficerskiej była to konsekwencja czystek z lat 35-36. To wojsko nie było zdolne do wyrafinowanych manewrów taktycznych, sprzęt z racji pospiesznej produkcji pozostawiał wiele do życzenia. Np. w pierwszych seriach czołgu KW biegi kierowcy wrzucali przy pomocy młotków, po za tym nie było wypracowanych mechanizmów współdziałania różnych rodzajów broni, szwankowała koordynacja - radiostację miały tylko czołgi dowódców pododdziałów. Dlatego właściwie przez całą wojnę sowieci stosowali frontalny atak tyralierą piechoty w myśl zasady У нас людэй много. Przykładowo, w wojnie z Finlandią ZSRR stracił wg. oficjalnych danych ok. 250 tys. ludzi, Finowie 25 tys.
Polacy stanowili niewielką część sił sowieckich w dodatku podległych organizacyjnie. Trudno było oczekiwać aby Rosjanie opracowali osobną strategię działania dla WP. Wystarczające problemy mieli z realizacją założeń taktycznych przez Armię Czerwoną. Właściwie każdą wygraną bitwę zawdzięczają przewadze liczebnej. Oczywiście, rzeczą zrozumiałą jest, że dla Polaków szokiem był taki sposób wojowania.


No gods, no masters...I am who I am.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Ideologie w walce z historią
>Powszechnie wiadomo, że za PRL-u fałszowano historię. A co z powszechnie fałszowaną historią
>obecnie?
Kiedy i gdzie historii nie fałszowano, czy może raczej nie interpretowano zależnie od potrzeb? PRL przeginał w jedną stronę, dzisiaj wajcha odchyla się w drugą. Należałoby też zapytać czy takie nadmierne odchylanie nie dotyczy raczej mediów i Zychowiczów niż poważnych publikacji.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
01-03-2015 14:32 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Kiedy i gdzie historii nie fałszowano, czy może raczej nie interpretowano zależnie od potrzeb?

Chodzi zwłaszcza o interpretację, o "nasycenie" faktów interpretacją. Generał X zginął w bitwie pod Y. Tu - na pierwszy rzut oka - nie ma problemu. Ale jeśli skupimy się na znaczeniu bitwy w kampanii - to interpretacje idą w różne strony. Ale nawet sam ów fakt może być nie tyle fałszowany, co - w ramach szerzej rozumianych potrzeb propagadndowych i politycznych - przemilczany. Ukazuje się np. encyklopedia, a w niej o słynnym generale X ani słowa. Tego rodzaju proceder widać zwłaszcza w sytuacjach ostrego konfliktu interesów (np. zabory, okupacja, "zamordyzm" w strefie wpływów, walka polityczna, itp.). Myślę, że należy odróżnić historię jako naukę, od "historii" na użytek ideologii czy propagandy. Podobnie jest z kosą: może służyć jako ilustracja zasad fizycznych, ale postawiona na sztorc - staje się orężem politycznego ugrupowania.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Chodzi zwłaszcza o interpretację, o "nasycenie" faktów interpretacją. Generał X zginął w bitwie pod Y. Tu - na pierwszy rzut oka - nie ma problemu. Ale jeśli skupimy się na znaczeniu bitwy w kampanii - to interpretacje idą w różne strony. Ale nawet sam ów fakt może być nie tyle fałszowany, co - w ramach szerzej rozumianych potrzeb propagadndowych i politycznych - przemilczany. Ukazuje się np. encyklopedia, a w niej o słynnym generale X ani słowa. Tego rodzaju proceder widać zwłaszcza w sytuacjach ostrego konfliktu interesów (np. zabory, okupacja, "zamordyzm" w strefie wpływów, walka polityczna, itp.).
W pełni się zgadzam.
>Myślę, że należy odróżnić historię jako naukę, od "historii" na użytek ideologii czy propagandy.
Nawet historia jako nauka nie jest w stanie uciec od interpretacji, jeśli powołać się na Jerzego Topolskiego i jego "Wprowadzenie do historii". Nadto abstrahując od innych ideologii wpływających na historyków pozostaje tzw. ideologia profesjonalnych uczonych. Nie sposób też zapomnieć o poglądach historyka jako jednostki będącej częścią społeczeństwa i wyznawanego w nim światopoglądu.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Grimar (1210 punktów)
Ja zauważam inny czynniki ideologiczny funkcjonujący w nauczaniu i rozumieniu historii Polski. Otóż opowiada się dzieje z punku widzenia elit.

Przykładowo ciągle wałkuje się martyrologie polskich elit ciemiężonych przez zaborce, całkowicie zapoznając fakt okrutnego ciemiężenia ludności chłopskiej przez owe elity. Jeszcze w XIX wieku szacuje się, że niewolników (bo tak należy nazwać w Polsce chłopów, którzy byli niepomiernie bardziej tłamszeni niż na zachodzi) było od 80-90% populacji. Niewolnicza siła robocza była potrzebna aby utrzymać gospodarkę opartą na folwarku.

Tak naprawdę zabory przyniosły złagodzenie pańszczyzny, aż do jej całkowitej likwidacji 18 marca 1864 r. przez carski edykt. Niby się o tym wspomina, no ale jest to bardzo marginalizowane i podawane jedynie w kontekście niepowodzenia Powstania Styczniowego, a więc w kontekście perypetii ówczesnych elit. W świadomości społecznej te blisko 90% ludności to jakaś nieważna, szara, bezkształtna masa.

Większość uczniów szkoły średniej wymieni dzienne daty powstań, a datę bitwy pod Grunwaldem to w Polsce już prawie embriony znają. Jednak prawie nikt nie zna daty, kiedy nasi przodkowie - a siłą statystyki wszyscy mamy w sobie chłopską krew - uzyskali wolność osobistą. Nie przykłada się wagi do tej daty, bo jest ona wstydliwa dla Polskich elit: w końcu to nie oni dali chłopom wolność osobistą, lecz zaborca.

Przy okazji dokonuje się błąd prezentyzmu: współczesne rozumienie pojęcia narodu jako populacji zamieszkującej dany obszar rzutuje się na XVIII-XIX-wieczną świadomość, gdzie chłopi nie byli wliczani w większości do narodu. Dlatego mówimy o powtaniach narodowych, tak jakby cała populacja się z zaborca biła, a to tylko były powstania polskiej szlachty.
01-03-2015 13:37 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ja zauważam inny czynnik ideologiczny funkcjonujący w nauczaniu i rozumieniu historii Polski.
Czy jedno przeczy drugiemu?

@@@
.
Grimar (1210 punktów)
>.
>>Ja zauważam inny czynnik ideologiczny funkcjonujący w nauczaniu i rozumieniu historii Polski.
>Czy jedno przeczy drugiemu?

Nie przeczy. Słowo "inny" oznacza tu po prostu "kolejny". Koniunkcja, nie negacja.
01-03-2015 18:33 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ja zauważam inny czynniki ideologiczny funkcjonujący w nauczaniu i rozumieniu historii Polski. Otóż opowiada się dzieje z punku widzenia elit.

Dodam - wybranych elit. Weźmy np. tzw. romantyzm, bez którego nie byłoby w szkołach języka polskiego. Truje się o balladach, romansach, sonetach,... dla ówczesnego chłopa ("te blisko 90% ludności") było to mniej niż zero. Ale nie tylko dla chłopa...Weźmy np. taki Tygodnik Rolniczo-Technologiczny, gdzie wybrane ziemiaństwo pisało w tym samym czasie o roli gnojówki w nawożeniu pól, o alkoholizmie chłopów, o nowych maszynach rolniczych. O tych zjawiskach w dobie romantyzmu - sza. Zgodzę się z tym, że narracja historii jest jednostronna, ograniczona, ale pewne instrumenty (np. internet) pozwalają ująć ją z innych punktów widzenia: o historii mojej miejscowości więcej dowiem się z internetowych stron jej mieszkańców, niż z tzw. historii powszechnej.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Paolo Monstro (6146 punktów)
Ludzie nigdy nie są czarno-biali a lud potrzebuje ideałów i sam je kreuje, jak np JPII, który poza Polska nie wzbudza takiego entuzjazmu a jest często krytykowany za wstecznictwo. Wojny, konflikty, gdzie giną ludzie nigdy nie toczą się "o ideały" a jedynie o czyjeś interesy. Ideologie są używane by tłumom przedstawić "zło" jako "dobro". Narzędziem do tego jest również historia, która po fakcie jest modyfikowana i przeciwny interes staje się absolutnie "zły" a zbieżny interes idealnie "dobry". O ileż mniej romantycznie brzmiałaby wersja, że Żołnierze Wyklęci realizowali interesy wielu przedwojennych sił politycznych, a czasem swoje własne jedynie ( bo przecież i zwykłych band było tam trochę). Jak niechętnie przedstawia się fakty zabijania Żydów czy nawet katolików ich ukrywających przez Żołnierzy Wyklętych. O ileż mniej romantycznie brzmi historia, że Solidarność popierana przez CIA, Watykan i parę innych służb walczyła przeciwko interesom ZSRR ( i faktycznie w dużej mierze w interesie zbieżnym dla narodu polskiego). Ładniej brzmi historia, że ktoś likwidował sowieckich bandytów, ubeków czy żydokomunę. Zabijał tylko złych. Był wolontariuszem i jeśli brał pieniądze to tylko na realizację celów ideologicznych. Nie walczył o swój interes tylko o "dobro". Gdy na przykład jak Watykan nie uznawał granic PRL i traktował ziemie odzyskane jako część Niemiec to chodziło mu o " dobro" i sprawiedliwość.
Każdy naród modyfikuje historie, specjalnością Polaków jest jednak zapominanie o własnym interesie. Socjalizm upadł a my nadal wierzymy, że np Kościół Katolicki walczy o interes narodu polskiego i "dobro" nawet wbrew interesom Watykanu. Nadal wierzymy, że USA promuje "dobro" na całym świecie i damy się wciągnąć w każdą wojnę nawet wbrew interesom Polski.
Każdy, kto podważa ten czarnobiały świat jest ubekiem, komunistycznym ścierwem, antyklerykałem nawet jeśli krytykuje ZSRR i polskich liderów komunistycznych.
01-03-2015 14:20 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
> O ileż mniej romantycznie brzmiałaby wersja, że Żołnierze Wyklęci realizowali interesy wielu przedwojennych sił politycznych, a czasem swoje własne jedynie

QRWA nie chciałbyś żyć w tych romantycznych czasach.

Wybór między morda w kubeł i podpisuj kwit na współprace z sowieckim okupantem albo wyjazd do lasu na przemyślenia.

To była wojna. WOJNA nie przepychanki słowne na forum.

Ludziom dziś emocji może dostarczyć skarbówka lub mandat za przekroczenie prędkości.
01-03-2015 19:25 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ludziom dziś emocji może dostarczyć skarbówka lub mandat za przekroczenie prędkości.

Emocjonalnym zerem jest tylko nieboszczyk. Można by dorzucić komornika, zdradzającą żonę czy męża, reklamę, i tak dalej.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
farmer (22440 punktów)
>>Ludziom dziś emocji może dostarczyć skarbówka lub mandat za przekroczenie prędkości.
>Emocjonalnym zerem jest tylko nieboszczyk. Można by dorzucić komornika, zdradzającą żonę czy męża, reklamę, i tak dalej.


Co by nie było. Emocje przetestujesz na "miejscu".
Doświadczenie to coś czego nie zastąpisz słowami.

01-03-2015 21:33 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)

>QRWA nie chciałbyś żyć w tych romantycznych czasach.
>Wybór między morda w kubeł i podpisuj kwit na współprace z sowieckim okupantem albo wyjazd do lasu na przemyślenia.
>To była wojna. WOJNA nie przepychanki słowne na forum.
>Ludziom dziś emocji może dostarczyć skarbówka lub mandat za przekroczenie prędkości.

Wojna nie skończyła się w 45 tylko trwa cały czas, w innych miejscach. W niektórych biorą udział polscy żołnierze.

Twoja emocjonalna reakcja świadczy, że manipulacja historią i prezentowanie świata w czarno-białych kolorach działa doskonale i wojny będą nadal się toczyły, bo każda ze stron jest wg własnej wersji historii idealna i walczy z najohydniejszym wrogiem. Twoje przekonanie, że dziś jest taki luzik i najgorsze czego doświadczyłem to problemy typu 'mandat za prędkość' pokazuje również jak doskonale propaganda otępia racjonalne myślenie - ludzie są pewni, że im przydarzyło się coś najgorszego a reszta nic nie wie bo nikt niczego podobnego nie doświadczył bo wojna była tylko dla Żołnierzy Wykletych. Nawet jeśli polscy żołnierze gdzieś walczą to jest to luzik - bo oni biorą tylko udział w "wojnach o pokój". Liczy się tylko mój mały horyzont wyznaczony przez propagandę. To my byliśmy najbardziej pokrzywdzeni.

A może zdziwiłbyś się gdybyś poznał moje doświadczenia odnośnie wojen?
farmer (22440 punktów)

>Twoja emocjonalna reakcja świadczy, że manipulacja historią i prezentowanie świata w czarno-białych kolorach działa doskonale i wojny będą nadal się toczyły,

Emocje?

To Ty sobie przedstawiasz jakieś kwieciste opisy.
Na dodatek nie przedstawiłeś nic tylko się przywaliłeś. Standard na forum.

To ty masz czelność opisywać tamte wydarzenia wg. kryteriów które są i były zawsze i wtedy i dziś.

Natomiast wojna była wtedy. Nie zapominaj o tym parametrze.

02-03-2015 20:15 
 Ocena 4 na 4
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Emocje?
>To Ty sobie przedstawiasz jakieś kwieciste opisy.
>Na dodatek nie przedstawiłeś nic tylko się przywaliłeś. Standard na forum.
A Ty się przedstawiasz?

>To ty masz czelność opisywać tamte wydarzenia wg. kryteriów które są i były zawsze i wtedy i dziś.
>Natomiast wojna była wtedy. Nie zapominaj o tym parametrze.
>

Mam czelność odrzucać serowaną nam czarno-białą historię, która przez 50 lat wyglądała tak, że przyszli do nas przyjaciele z armii czerwonej, którzy kobietom podlewali kwiatki w ogrodach i przepędzali krwiożerczych kapitalistów wyzyskujących chłopa i robotnika.
A teraz wygląda to odwrotnie, przyszli krwiożerczy bandyci i nie wyzwalali nikogo tylko mordowali na oślep kogo-popadnie. W LWP służyły komunistyczne ścierwa, UBcy i debile (poza Kuklińskim). Za to prawdziwymi patriotami i bohaterami byli wszyscy żołnierze antykomunistycznego podziemia oraz rząd w Londynie i kościół katolicki. Na koniec Solidarność i JPII wywalczyli wolność i pokonali ZSRR.
Ta nowa historia jest tak samo prawdziwa jak poprzednia z czasów socjalizmu. I w zasadzie można by się tym nie zajmować.

Jednak jeśli spojrzysz w historię to zauważysz, że prezentowanie jakiejś grupy ludzi czy całych narodów w taki czarno-biały, emocjonalny sposób zwykle wiedzie do kolejnej wojny! Przygotowuje grunt do zabicia ohydnego wroga, czyni to 'dobrym' obowiązkiem patriotycznym czy religijnym.

Dziś patrzę na grzebanie w historii, teorie o tym jakoby to nie Armia Czerwona a Ukraińcy wyzwalali Oświęcim, żołnierze LWP skupiali się na mordowaniu patriotów w Polsce. Widzę zdejmowanie pomników poświeconych nie liderom a zwykłym żołnierzom. Współcześni Rosjanie to stalinowcy, to kacapy i prymitywy z Azji, którzy tylko umieją gwałcić kobiety i pić wódkę. Widzę naśmiewanie się z rosyjskiej armii i porównania ile to razy więcej czołgów i samolotów ma NATO. Słyszę postulaty by walczyć z tymi kacapami na Ukrainie (tak poza tym wielu z tych kacapów mieszka na Ukrainie). Gdy do tego czytam, że Ci co apelują o spokój i nie angażowanie się w wojnę, to V kolumna, wnuki i dzieci UBeków, komunistyczne świnie z wypranymi mózgami, mają czelność coś opisywać itp ... to zaczynam się obawiać, że wielu z nas może pewnego dnia zrozumieć na własnej skórze co czuli Żołnierze Wyklęci czy UBcy z Ludowego Wojska Polskiego w latach 40-tych.

Tego chcę uniknąć bo widziałem tę samą spiralę w Jugosławii i widziałem czym to się skończyło. I dlatego mam czelność serwować 'kwieciste opisy' komu tylko mogę i mam czelność krzyczeć o wyłączenie tej propagandy i włączenie racjonalnego myślenia póki to jest jeszcze możliwe!

Z przerażeniem obserwuję jak wiele osób w tym kraju już jest gotowych na dokopanie UBekom w Polsce, kacapom w Rosji, żydokomunie i wszelkim innych ścierwom komunistyczno-stalinowskim, na realizację planu "a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści" czy podobnych.

A Ty już jesteś gotowy chwycić za nóż czy na razie tylko QRWUjesz na forach?
farmer (22440 punktów)

>A Ty już jesteś gotowy chwycić za nóż czy na razie tylko QRWUjesz na forach?

A to tak z doświadczenia napisałeś?

Przypomnę Ci łaskawie bo tu wodolejstwo straszne.
O ileż mniej romantycznie brzmiałaby wersja, że Żołnierze Wyklęci realizowali interesy wielu

Wybór między morda w kubeł i podpisuj kwit na współprace z sowieckim okupantem albo wyjazd do lasu na przemyślenia.

Los Żołnierzy wyklętych.

Znów prośba o za kwestionowanie.



02-03-2015 22:36 
 Ocena 3 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>A Ty już jesteś gotowy chwycić za nóż czy na razie tylko QRWUjesz na forach?
>A to tak z doświadczenia napisałeś?
tak, z doświadczenia rozmowy z Tobą:
Cytat:
QRWA nie chciałbyś żyć w tych romantycznych czasach

>Los Żołnierzy wyklętych.
>Znów prośba o za kwestionowanie.
>
Nie wiem czy my rozmawiamy na ten sam temat? Kwestionuję idealizowanie historii w kierunku dowolnej ze stron konfliktu w powojennej Polsce i robienie z którejkolwiek ze stron uosobienia 'zła'. Podtrzymuję swoją opinię, że Ci, którzy zabijają się we współczesnych wojnach, choćby wierzyli iż robią to w imię 'dobra' walczą w obronie interesów tych, którzy ich na tą wojnę wysyłają. Żołnierze Wyklęci reprezentowali różne siły polityczne lub nawet zwyczajne bandy motywowane finansowo. To nie jest moja opinia - sami Żołnierze Wyklęci utożsamiali się z wszelakimi siłami jak Endecja czy inne organizacje. Byli tam i bohaterowie, i mendy, podobnie jak w LWP.

Chcesz jakiegoś argumentu bijącego w idealność Żołnierzy Wyklętych?
To porozmawiaj, jeśli to możliwe, z jakimkolwiek eks-obywatelem Polski wyznania mojżeszowego, lub kimkolwiek kto żydów ukrywał podczas wojny na temat Narodowych Sił Zbrojnych. Organizacja ta, wchodząca w skład AK, zasłużyła się najbardziej w walce z LWP i komunistyczną partyzantką. W ramach walki z żydokomuną wsławiali się również 'rozwiązywaniem kwestii żydowskiej' oraz 'likwidacją' tych zdrajców, którzy żydów śmieli ukrywać. Trwało to nadal po wojnie. Owszem,ludzie z NSR wierzyli, że walczą o wolną (od żydów i komunistów ) Polskę ale dla mnie płacz matki żydowskiej po zabitym dziecku, katoliczki czy muzułmanki w Jugosławii brzmi tak samo.
Niestety wielu Polaków po wojnie i w jej trakcie słuchało płaczu matki żydowskiej z obojętnością lub nawet dziką satysfakcją - bo przez lata, kościół i związane z nim organizacje kładły im do głowy historię o 'złych żydach' i 'dobrych' katolikach.
Wystarczy Ci?
farmer (22440 punktów)
>Kwestionuję idealizowanie historii w kierunku dowolnej ze stron konfliktu

W jaki sposób?

W ten
1 O ileż mniej romantycznie brzmiałaby wersja, że Żołnierze Wyklęci realizowali interesy wielu

Byłem nie dawno na spotkaniu o jednym z takich Żołnierzy Wyklętych. Przeczytałem książkę o nim. Porozmawiałem z ludźmi z których rodzice znali tego człowieka.
Posłuchałem starych opowieści o kochankach i morderstwach o kobietę.
O układach i kulach w łeb. O zdradach kumpli dla paru hektarów.
O trudzie jaki był w trzymaniu formacji w lesie. O śmierdzących kalesonach wymienianych z Niemcem. O pijaństwie w oddziałach. O szubienicy w Dębicy na rynku w 46r bodajże jaką postawiono dla wolnych obywateli POLSKI

Nie spotkałem się ani raz z kimś kto opowiadał by o romantyzmie.
Było dużo trudnych decyzji na poziomie zostać w lesie.

Natomiast Ty jednym ruchem wsypałeś do jednego wora tych ludzi.
Wszystkich zrobiłeś sługusami opcji. Romantykami.

Wtem:
2 Jednak jeśli spojrzysz w historię to zauważysz, że prezentowanie jakiejś grupy ludzi czy całych narodów w taki czarno-biały, emocjonalny sposób zwykle wiedzie do kolejnej wojny

Twoje wypowiedzi są nie spójne.

To Ty kreujesz coś czego nie było.

Dla czytelników. Porównaj 1 i 2
02-03-2015 23:38 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Byłem nie dawno na spotkaniu o jednym z takich Żołnierzy Wyklętych. Przeczytałem książkę o nim. Porozmawiałem z ludźmi z których rodzice znali tego człowieka.
>Posłuchałem starych opowieści o kochankach i morderstwach o kobietę...

Fakt, że widziałeś kilka białych kotów nie dowodzi, że wszystkie koty są białe. Ale fakt, że ja widziałem kilka czarnych kotów dowodzi, że istnieją czarne koty.

>Natomiast Ty jednym ruchem wsypałeś do jednego wora tych ludzi.
>Wszystkich zrobiłeś sługusami opcji. Romantykami.

Przeciwnie - sprzeciwiam się generalizacjom i tworzeniu czarno-białych historii.

>Twoje wypowiedzi są nie spójne.

Myślę, że nie rozumiesz o czym piszę.
farmer (22440 punktów)

>Myślę, że nie rozumiesz o czym piszę.

>1 O ileż mniej romantycznie brzmiałaby wersja, że Żołnierze Wyklęci realizowali >interesy wielu

>2.Jednak jeśli spojrzysz w historię to zauważysz, że prezentowanie jakiejś grupy ludzi
>czy całych narodów w taki czarno-biały, emocjonalny sposób zwykle wiedzie do kolejnej >wojny

Tak. Twoje pisanie jest nie spójne. A to przykład.

Podpowiem Ci Twoimi słowami.

>Fakt, że widziałeś kilka białych kotów nie dowodzi, że wszystkie koty są białe. Ale >fakt, że ja widziałem kilka czarnych kotów dowodzi, że istnieją czarne koty.

Teraz tak. Czy poprawnie sformułowałeś:
>1 O ileż mniej romantycznie brzmiałaby wersja, że Żołnierze Wyklęci realizowali >interesy wielu

To jak z tymi kotami?
02-03-2015 23:55 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Myślę, że nie rozumiesz o czym piszę.
>>1 O ileż mniej romantycznie ...
>Tak. Twoje pisanie jest nie spójne. A to przykład.

Chłopie - romantycznie to ta idealizowana historia brzmi dla jej odbiorców a nie dla opisywanych postaci, czytaj ze zrozumieniem zanim zaczniesz się ekscytować.
farmer (22440 punktów)
>>>Myślę, że nie rozumiesz o czym piszę.
>>>1 O ileż mniej romantycznie ...
>>Tak. Twoje pisanie jest nie spójne. A to przykład.
>Chłopie - romantycznie to ta idealizowana historia brzmi dla jej odbiorców a nie dla opisywanych postaci, czytaj ze zrozumieniem zanim zaczniesz się ekscytować.

Spokojnie.

1 O ileż mniej romantycznie brzmiałaby wersja, że Żołnierze Wyklęci realizowali >interesy wielu

2Jednak jeśli spojrzysz w historię to zauważysz, że prezentowanie jakiejś grupy ludzi czy całych narodów w taki czarno-biały, emocjonalny sposób zwykle wiedzie do kolejnej wojny

No patrzę i widzę że się motasz apropo ekscytacji. Mimo wolnie jednak lubisz zahaczyć o człowieka.

Nie pisz mi więc nic o qrwa i nożu na drugi raz.
03-03-2015 21:54 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>>>Myślę, że nie rozumiesz o czym piszę.
>>>>1 O ileż mniej romantycznie ...
>>>Tak. Twoje pisanie jest nie spójne. A to przykład.
>>Chłopie - romantycznie to ta idealizowana historia brzmi dla jej odbiorców a nie dla opisywanych postaci, czytaj ze zrozumieniem zanim zaczniesz się ekscytować.
>Spokojnie.
>1 O ileż mniej romantycznie brzmiałaby wersja, że Żołnierze Wyklęci realizowali >interesy wielu
>2Jednak jeśli spojrzysz w historię to zauważysz, że prezentowanie jakiejś grupy ludzi czy całych narodów w taki czarno-biały, emocjonalny sposób zwykle wiedzie do kolejnej wojny
>No patrzę i widzę że się motasz apropo ekscytacji. Mimo wolnie jednak lubisz zahaczyć o człowieka.
>Nie pisz mi więc nic o qrwa i nożu na drugi raz.

Człowieku o co Ci chodzi?

Otwierasz swoją wypowiedź od Cytat:
QRWA ...
. Zaskakuje Cię, że ktoś interpretuje to jako emocjonowanie się? Być może to u Ciebie normalne otwarcie dyskusji ale przyjmij do wiadomości, że wielu Twoich rozmówców pomyśli, że jesteś zdenerwowany.
Potem szukasz dziury w całym, jesteś przeczulony, nastawiony na konfrontację niczym pseudokibic, nadintepretujesz wypowiedzi i wpychasz mi w usta oceny, których nie dokonywałem typu
Cytat:
sługusy
.
Z czym polemizujesz, że "Żołnierze wyklęci reprezentowali interesy wielu przedwojennych sił politycznych"? czy ze stwierdzeniem, że "czarno-białe prezentowanie historii prowadzi do nienawiści"? Gdze tutaj widzisz sprzeczność, skoro to są 2 zdania na inny temat?

Jeśli chcesz sobie znaleźć partnera do pyskówek to źle trafiłeś - ja nie jestem zainteresowany. Jestem pewien, że mnie pokonasz więc czuj się wygranym.
To wątek "ideologie w walce z historią" - na ten temat mogę dyskutować.
farmer (22440 punktów)

>To wątek "ideologie w walce z historią" - na ten temat mogę dyskutować.

Strasznie się zbiesiłeś jak Ci napisałem że ludzie na wojnie pod okupacją mieli różne motywy działania.

Potem zacząłeś mnie pouczać o kotach.




Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365