Racjonalista - Strona głównaDo treści
Antyreligijność a płeć.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
12-03-2015 02:36zegarnek (101 punktów)Antyreligijność a płeć.
Ocena 3 na 3
Starałem się znaleźć tu (Racjonalista.pl) wypowiedzi na ten temat ale bez sukcesu - może coś przeoczyłem. Otóż chodzi o znaczne różnice reprezentacji płci w zbiorowościach ruchów ateistycznych/antyreligijnych - mężczyźni 59%, kobiety 23% . Źródłem jest publikacja: GLOBAL INDEX OF RELIGIOSITY AND ATHEISM, Gallup International 2012 (www.wingia.com/web/files/news/14/file/14.pdf strona 20).

Pomijam inne, równie interesujące wyniki badań, zwracam jedynie uwagę czytelników na to jedno, niepokojące w XXI wieku zjawisko. Mam w związku z tym kilka, wypowiedzio-rodnych wątpliwości, które postaram się wyrazić nie koniecznie wyczerpująco, pytaniami:

1. Czy jest możliwe aby powodem tej ogromnej różnicy (ponad 50%) w reprezentacji kobiet był patriarchalizm w zbiorowościach antyreligijnych świata?

2. i - Czy nad tym zjawiskiem zastanawiał (zwrócił na nie uwagę) się ruch feministyczny; któraś tego ruchu bardziej humanistyczna frakcja?

3. i - Jak można rozumieć te silne dysproporcje płci, mając na uwadze jeden z najsilniejszych argumentów ruchów antyreligijnych: godne pogardy traktowanie kobiet przez systemy religijne?

4. i - czy można się tu dopatrywać wyniku różnic w systemach wartości mężczyzn i kobiet, ich różnorakiego rozumienia sensu życia?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Duch Prawdy (14788 punktów)
>Otóż chodzi o znaczne różnice reprezentacji płci w zbiorowościach ruchów ateistycznych/antyreligijnych - mężczyźni 59%, kobiety 23% .
>Pomijam inne, równie interesujące wyniki badań, zwracam jedynie uwagę czytelników na to jedno, niepokojące w XXI wieku zjawisko.
Jak mężczyźni osiągną 23% to zjawisko przestanie być niepokojące?
>4. i - czy można się tu dopatrywać wyniku różnic w systemach wartości mężczyzn i kobiet, ich różnorakiego rozumienia sensu życia?
Kobiety mają ważniejsze sprawy na głowie..., np. fryzura.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
zegarnek (101 punktów)
>Jak mężczyźni osiągną 23% to zjawisko przestanie być niepokojące?

Nie wiem jak to osiągną ale chyba nie.

Wiedza:
"ogół _wiarygodnych_ informacji o rzeczywistości wraz z umiejętnością ich wykorzystywania".
ISBN 83-01-11966-7
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>Jak mężczyźni osiągną 23% to zjawisko przestanie być niepokojące?
>Nie wiem jak to osiągną ale chyba nie.
Nie ważne jak to osiągną, ale skoro "chyba nie", tzn, że zjawisko niepokojące niezależnie od skali procentowej?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
12-03-2015 10:02 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Jak mężczyźni osiągną 23% to zjawisko przestanie być niepokojące?
>Nie wiem jak to osiągną
Np. przez pokolenia.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Sygnał (4252 punktów)
>1. Czy jest możliwe aby powodem tej ogromnej różnicy (ponad 50%) w reprezentacji kobiet był
>patriarchalizm w zbiorowościach antyreligijnych świata?

Jest to jedna z interpretacji. Jest też opcja, że statystycznie rzecz biorąc mniej kobiet uczestniczy w ruchach ideowych czy ruchach politycznych.

>2. i - Czy nad tym zjawiskiem zastanawiał (zwrócił na nie uwagę) się ruch feministyczny; któraś tego
>ruchu bardziej humanistyczna frakcja?

Tak, było to wielokrotnie rozważane, a nawet oskarżano główne figury Nowego Ateizmu (Dawkins, Krauss) o mizoginię i seksizm.

>3. i - Jak można rozumieć te silne dysproporcje płci, mając na uwadze jeden z najsilniejszych
>argumentów ruchów antyreligijnych: godne pogardy traktowanie kobiet przez systemy religijne?

Punkt 1.

>4. i - czy można się tu dopatrywać wyniku różnic w systemach wartości mężczyzn i kobiet, ich
>różnorakiego rozumienia sensu życia?
>

To także jest interpretacja. Istnieją różnice biologiczne między mężczyznami i kobietami, a to może być punkt, w którym się uwidaczniają.
12-03-2015 08:34 
 Ocena 1 na 1
zegarnek (101 punktów)
>>1. Czy jest możliwe aby powodem tej ogromnej różnicy (ponad 50%) w reprezentacji kobiet był
>>patriarchalizm w zbiorowościach antyreligijnych świata?

>Jest to jedna z interpretacji. Jest też opcja, że statystycznie rzecz biorąc mniej kobiet uczestniczy w ruchach ideowych czy ruchach politycznych.
Można więc oczekiwać, że sytuacja się zmieni - być może z trudem ale się zmieni. Kolejny raz rozwiązaniem jest edukacja i czas.

>>2. i - Czy nad tym zjawiskiem zastanawiał (zwrócił na nie uwagę) się ruch feministyczny; któraś tego
>>ruchu bardziej humanistyczna frakcja?
>Tak, było to wielokrotnie rozważane, a nawet oskarżano główne figury Nowego Ateizmu (Dawkins, Krauss) o mizoginię i seksizm.

Cóż, szczególnie Dawkins może siać więcej niepotrzebnego zamętu niż akceptowalne.

>>4. i - czy można się tu dopatrywać wyniku różnic w systemach wartości mężczyzn i kobiet, ich
>>różnorakiego rozumienia sensu życia?
>>
>To także jest interpretacja. Istnieją różnice biologiczne między mężczyznami i kobietami, a to może być punkt, w którym się uwidaczniają.
>
Nie jestem pewien czy moje obserwacje mają jakiekolwiek podłoże poza anegdotycznym ale choćby tu w Australii w skandalu kleru molestującego dzieci, w obronie i walce o sprawiedliwość widać znakomicie mniej kobiet niż mężczyzn (wyłączam reporterów). Jeśli tak jest to to zjawisko też wskazuje na jakąś nieprawidłowość.

Dla wielu w przyszłości może być (wreszcie!) szokujące odkrycie, że wszystko to są to proste proporcje testosteronu, estrogenu i progesteronu (i może paru innych związków).

Wiedza:
"ogół _wiarygodnych_ informacji o rzeczywistości wraz z umiejętnością ich wykorzystywania".
ISBN 83-01-11966-7
zinnyck (182 punktów)
>Starałem się znaleźć tu (Racjonalista.pl) wypowiedzi na ten temat ale bez sukcesu - może coś
>przeoczyłem. Otóż chodzi o znaczne różnice reprezentacji płci w zbiorowościach ruchów
>ateistycznych/antyreligijnych - mężczyźni 59%, kobiety 23% . Źródłem jest publikacja: GLOBAL INDEX
>OF RELIGIOSITY AND ATHEISM, Gallup International 2012
>(www.wingia.com/web/files/news/14/file/14.pdf strona 20).

Koledze się na żarty zbiera, czy ma po prostu kłopoty z angielskim?
zegarnek (101 punktów)
>>(www.wingia.com/web/files/news/14/file/14.pdf strona 20).
>Koledze się na żarty zbiera, czy ma po prostu kłopoty z angielskim?
Nie, nie.

Wiedza:
"ogół _wiarygodnych_ informacji o rzeczywistości wraz z umiejętnością ich wykorzystywania".
ISBN 83-01-11966-7
12-03-2015 10:06 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>ma po prostu kłopoty z angielskim?
Zegarnek w Australii mieszka.


Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Mano (1060 punktów)
>>( www.wingia.com/web/files/news/14/file/14.pdf strona 20).
>Koledze się na żarty zbiera, czy ma po prostu kłopoty z angielskim?

Nie, nie.

>>ma po prostu kłopoty z angielskim?
>Zegarnek w Australii mieszka.

Uwaga kolegi zinnyck jest jak najbardziej uzasadniona. Według wskazanej literatury mężczyzn religijnych jest 60% a kobiet mniej bo 57%. Niereligijnych po równo 23%.
Arminius (25555 punktów)ateistyczny bunt
"Czy jest możliwe aby powodem tej ogromnej różnicy (ponad 50%) w reprezentacji kobiet był patriarchalizm w zbiorowościach antyreligijnych świata"?

Przyczyna leży w różnicach budowy i funkcjonowania mózgu obydwu płci. Proszę się nie śmiać i nie oburzać w tym momencie - gotowy jestem dostarczyć linki do aktualnych badań na ten temat poczynionych przez uznane instytucje naukowe. W wielkim skrócie rzecz się sprowadza do tego, iż kobiety są "z natury" bardziej lojalistyczne. Mają większą skłonność do akceptowania i przestrzegania aktualnych reguł gry. Ma to swoje dobre skutki (np. kobiety jeżdżą ostrożniej niż mężczyźni, są mniej skłonne do popełniania przestępstw) ale ma to też swoje negatywne skutki. Kobiety znacznie trudniej się buntują przeciwko zastanej rzeczywistości. A przyjęcie światopoglądu ateistycznego jest przecież totalnym buntem, bardzo odważnym. Stąd te liczby. Podobnie zreszta jest w przypadku wielkich przełomowych osiągnieć naukowych. Kobiety i w tym wypadku mają trudność ze zbuntowaniem się przeciwko dogamtom uznanym przez akademię - i stąd tak mało ich jest wśród naukowców dokonujących przełomowych odkryć. Podkreślam tę "przełomowość" - bo w innym zakresie uprawiania nauki kobiety doskonale się sprawdzają. Oczywiście tezy powyższe należy postrzegać w kategoriach statystycznych - bo istnieją od nich liczne wyjątki.
Selanos (12869 punktów)Odp: ateistyczny bunt
>Przyczyna leży w różnicach budowy i funkcjonowania mózgu obydwu płci. Proszę się nie śmiać i nie oburzać w tym momencie - gotowy jestem dostarczyć linki do aktualnych badań na ten temat poczynionych przez uznane instytucje naukowe.

Czy mógłbym prosić o link? Interesuję się sprawą różnic w funkcjonowaniu mózgu ze względu na płeć, głównie w odniesieniu do uczenia się języka obcego. Ostatnio dowiedziałem się, że niektóre rzeczy których mnie uczono na językoznawstwie stosowanym, psychologii i pedagogice opierają się na badaniach naukowych które okazały się błędne, stąd moje zainteresowanie dymorfizmem płciowym w budowie i funkcjonowaniu mózgu.
Arminius (25555 punktów)różne mózgi płci
"Females and males maintain unique brain characteristics throughout life. Male brains, for instance, are about 10% larger than female brains. But bigger doesn't necessarily mean smarter.
Disparities in how certain brain substances are distributed may be more revealing. Notably, male brains contain about 6.5 times more gray matter -- sometimes called 'thinking matter" -- than women. Female brains have more than 9.5 times as much white matter, the stuff that connects various parts of the brain, than male brains. That's not all. "The frontal area of the cortex and the temporal area of the cortex are more precisely organized in women, and are bigger in volume," Geary tells WebMD. This difference in form may explain a lasting functional advantage that females seem to have over males: dominant language skills".

Całość ( w tym wątek dotyczący zdolności językowych obydwu płci) na:

www.webmd.(*)/how-male-female-brains-differ
zegarnek (101 punktów)Odp: różne mózgi płci
>"Females and males maintain unique brain characteristics throughout life. Male brains, for instance, are about 10% larger than female brains. But bigger doesn't necessarily mean smarter.
>Disparities in how certain brain substances are distributed may be more revealing. Notably, male brains contain about 6.5 times more gray matter -- sometimes called 'thinking matter" -- than women. Female brains have more than 9.5 times as much white matter, the stuff that connects various parts of the brain, than male brains. That's not all. "The frontal area of the cortex and the temporal area of the cortex are more precisely organized in women, and are bigger in volume," Geary tells WebMD. This difference in form may explain a lasting functional advantage that females seem to have over males: dominant language skills".
>Całość ( w tym wątek dotyczący zdolności językowych obydwu płci) na:
>www.webmd.(*)/how-male-female-brains-differ

"As a whole, girls outperform boys in the use of language and fine motor skills until puberty, notes Denckla."

I just copied a random extract from the link you've (@Arminus) suggested to show that wherever we look in serious publications - there is no doubt. There is not a iota of doubt in science that we ARE different - (starting with the different labels in our language: female, male). All the thorny issues I guess, when amateurs talk, grow out from the fact that hardly ever there are properly established common grounds of discussions: like the proper definition of the subject word "different". I'd think (and hope) that if we define 'different' as in 'looks' everybody would agree that we are looking different - for doubters, guys and galls, just check that place between each other thighs. To add more confusion to this whole 'non-equal/different/equal' concerns - all this is a dynamic and this suggests a strong influence, although not only, of the environment.

I am convinced that disagreements arising in discussions about gender differences are caused in most cases by crippled personal confidence, blind traditional bias or some hidden agendas. It could be particularly so in cases where aggression or nastiness pop out in discussions replacing a lack of arguments.

Wiedza:
"ogół _wiarygodnych_ informacji o rzeczywistości wraz z umiejętnością ich wykorzystywania".
ISBN 83-01-11966-7
14-03-2015 07:26 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: ateistyczny bunt

>...ma to też swoje negatywne skutki. Kobiety znacznie trudniej się buntują przeciwko zastanej rzeczywistości. A przyjęcie światopoglądu ateistycznego jest przecież totalnym buntem...
Tyle, że ateizm jest tym "totalnym buntem" w środowisku zdominowanym przez fideistów, co oznacza, że w nieuchronnie mającej nadejść epoce ateistycznej analogiczne negatywy będą po męskiej stronie.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Antyreligijność a płeć.

>znaczne różnice reprezentacji płci w zbiorowościach ruchów ateistycznych/antyreligijnych - mężczyźni 59%, kobiety 23%...
>...czy można się tu dopatrywać wyniku różnic w systemach wartości mężczyzn i kobiet, ich różnorakiego rozumienia sensu życia?
Można, tyle, że chodzi nie o światopogląd, lecz o potrzeby, a dla kobiet dobre relacje społeczne są ważniejsze niż dla mężczyzn, stąd ich konformistyczna postawa. Religijność rzadko jest wyrazem światopoglądu, najczęściej odzwierciedla postawę społeczną.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Anna Salman (16360 punktów)
>... Otóż chodzi o znaczne różnice reprezentacji płci w zbiorowościach ruchów ateistycznych/antyreligijnych - mężczyźni 59%, kobiety 23% . ...
Kobiety mają inne priorytety, ruchy feministyczne zawierają też silny pierwiastek antyreligijny, ale jeśli chodzi o dywagacje na temat (nie)istnienia boga to ... szkoda czasu. Poza tym można też zadać pytanie, dlaczego w Polsce akurat kobiety są bardziej widoczne na polu walki z klerykalizmem (prof. Płatek, prof. Środa), a mężczyźni wycofali się tchórzliwie ponad 20 lat temu i udają, że wszystko jest OK.
>1. Czy jest możliwe aby powodem tej ogromnej różnicy (ponad 50%) w reprezentacji kobiet był patriarchalizm w zbiorowościach antyreligijnych świata?
Powodem jest patriarchalizm niezależnie od ideologii. Taka jest różnica między religią, a teizmem, że pierwsza dotyczy relacji społecznych. Teizm i ateizm to tylko takie pseudofilozoficzne rozważania, bez szczególnego znaczenia. A mnie bardziej dziwi, że sytuacja zaczyna teraz niepokoić, kiedy kobiety już jakoś zaczynają wychodzić na prostą, czyli np. ujawniają się ze swoimi poglądami.
>3. i - Jak można rozumieć te silne dysproporcje płci, ...
Tak jak wszystko - po wielu tysiącleciach, a w Polsce ostatnich kilkuset latach uprzywilejowania jednej płci kosztem drugiej i wypychania tej drugiej z przestrzeni publicznej nie należy oczekiwać, że sytuacja zmieni się diametralnie w ciągu kilku pokoleń. To samo dotyczy polityki, czy biznesu. Pytanie więc należy kierować do duchów przodków.
12-03-2015 12:05 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Poza tym można też zadać pytanie, dlaczego w Polsce akurat kobiety są bardziej widoczne na polu walki z klerykalizmem (prof. Płatek, prof. Środa), a mężczyźni wycofali się tchórzliwie ponad 20 lat temu i udają, że wszystko jest OK.
Chyba w innej Polsce żyjemy... (Palikot, Kotliński, Urban, Pieczyński...)

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
DyktaFon (9281 punktów)
Proponuję wprowadzić parytet wśród ateistów. I sprawa się rozwiąże. Kto za?
12-03-2015 17:03 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Proponuję wprowadzić parytet wśród ateistów. I sprawa się rozwiąże. Kto za?
Jeśli ateistyczni mężczyźni mieliby się czuć osamotnieni, to jestem za.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
12-03-2015 22:50 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Poza tym można też zadać pytanie, dlaczego w Polsce akurat kobiety są bardziej widoczne na polu walki z klerykalizmem (prof. Płatek, prof. Środa), a mężczyźni wycofali się tchórzliwie ponad 20 lat temu i udają, że wszystko jest OK.

Może zorientowali się, że to się nie opłaca, tudzież ich ambicje sięgały polityki. Gdzie był antyklerykalizm programowo antyklerykalnej partii SLD, kiedy Miller był premierem?

Za to Palikot był po części tym, czym miało w teorii być SLD, gdzie teraz jest antyklerykał-Palikot? Powiedziałbym, ale nie chcę się wyrażać.

Środa zdaje się może sobie pozwolić na więcej, jeśli nie chce faktycznej szansy na zdobycie władzy. Jeszcze nie te czasy.
13-03-2015 10:54 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>Może zorientowali się, że to się nie opłaca, tudzież ich ambicje sięgały polityki.
Opłacalność? Takie "robienie łaski" w zamian za profity nazywa się cwaniactwem, a to z reguły jest pochodną tchórzostwa. Natomiast polityka to każde działanie w sferze publicznej, w najmniejszym stopniu celebrytyzm prezentowany w mediach.
Przy tym nie widzę akurat SLD jako partii "programowo antyklerykalnej", nigdy nie wynikało to ani z programu, ani z działania.
Palikot zmarnował szansę, bo się ośmieszył ... nieudacznictwem.
>Środa zdaje się może sobie pozwolić na więcej...
Kobiety pozwalają sobie, bo muszą, bo zostałyśmy same. Na szczęście dorasta pokolenie młodych mężczyzn, którym też już ten feudalno-kościelny obciach przeszkadza i włączają się w realne spory. Gadki o ateizmie to opium dla pseudointelektualistów.
14-03-2015 12:53 
 Ocena 1 na 1
Betelgeza (48 punktów)

> Gadki o ateizmie to opium dla pseudointelektualistów.

"Święte" słowa!!!

Cały czas staram sie to uświadamiać, także w znacznie szerszym kontekście. Gadki o religii i ateizmie, to opium dla pseudointelektualistów, tak w ogóle. A już zwłaszcza, że nie ma czegoś takiego jak "poglądy czyste", wolne od jakichkolwiek naleciałości ideologicznych, bo to jest niewykonalne dla ludzkiego mózgu, choćbyśmy stawali na rzęsach.
14-03-2015 15:16 
 0 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Gadki o ateizmie to opium dla pseudointelektualistów.
>"Święte" słowa!!!
>Gadki o religii i ateizmie, to opium dla pseudointelektualistów, tak w ogóle.
Tak, gdyż pseudointelektualiści używają tylko słów, których znaczenie rozumieją i np. religię uważają za jedną z ideologii
Rozumieją też czym jest teizm oraz rozróżniają różne formy jego zaprzeczenia. www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,609206#w609730

Wiedzą, że alternatywą dla fideizmu jest afideizm, czy jak w moim przypadku nawet antyfideizm, ale nie ateizm, który tu nie ma nic do rzeczy. Zaś prawdziwi intelektualiści to piszą krótko: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,657948#w658167

>A już zwłaszcza, że nie ma czegoś takiego jak "poglądy czyste", wolne od jakichkolwiek naleciałości ideologicznych, bo to jest niewykonalne dla ludzkiego mózgu, choćbyśmy stawali na rzęsach.
A co to tak w ogóle znaczy co Pani tu napisała? Jakie to miałyby być poglądy czyste? Nawet mocno upośledzeni coś tam sobie myślą i myśl czystą brukają. Dotyczy to także ludzi w psychozach tworzących sobie swoiste dla siebie ideologie. Ważną jest nasza zbudowana genetycznie oraz w procesie socjalizacji osobowość, a naleciałości ideologiczne są do niej dalece wtórne.
www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,614473#w615478

Tak, zdecydowanie rozumiem, że naukowa refleksja nad istniejącą obiektywnie rzeczywistością, to opium dla pseudointelektualistów - prawdziwi intelektualiści są ponad to. Znam wiele bardzo mądrych kobiet, trochę nawet
wprost genialnych, ale na Boga dalece nie wszystkie. Tu wystarczy trochę poszukać i pomyśleć. Na przykład tu:
Uznać jednak należy, że płeć i wiek wykazują niską korelację z uczestnictwem w praktykach religijnych, a związek częstotliwości tych praktyk z wykształceniem i dochodem jest znikomy.

W uproszczeniu można jednak skonkludować, że wzmożone zaangażowanie religijne w największym stopniu dotyczy kobiet, mieszkańców wsi, osób starszych, stosunkowo słabo wykształconych i uzyskujących niskie dochody. Istotnie mniej religijni są natomiast mężczyźni, mieszkańcy największych miast w Polsce, młodzież, osoby stosunkowo najlepiej wykształcone
i dysponujące relatywnie najwyższymi dochodami.
Aby uznać, że problem płci w tym aspekcie w Polsce jest wprost duperelnym. (W całym świecie - szczególnie w państwach biednych są duże różnice w wykształceniu pomiędzy kobietami
i mężczyznami i stąd różnice w postawach wobec wiar wszelakich.)


No, może tylko godnym poważnych rozważań prawdziwych intelektualistów - nie to co pseudointelektualny ateizm.

@@@
.
14-03-2015 15:37 
 Ocena 1 na 1
Betelgeza (48 punktów)
>.
>Gadki o ateizmie to opium dla pseudointelektualistów.
>>"Święte" słowa!!!>Gadki o religii i ateizmie, to opium dla pseudointelektualistów, tak w ogóle.
>Tak, gdyż pseudointelektualiści używają tylko słów, których znaczenie rozumieją i np. religię uważają za jedną z ideologii
>Rozumieją też czym jest teizm oraz rozróżniają różne formy jego zaprzeczenia. www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,609206#w609730
>Wiedzą, że alternatywą dla fideizmu jest afideizm, czy jak w moim przypadku nawet antyfideizm, ale nie ateizm, który tu nie ma nic do rzeczy. Zaś prawdziwi intelektualiści to piszą krótko: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,657948#w658167
>>A już zwłaszcza, że nie ma czegoś takiego jak "poglądy czyste", wolne od jakichkolwiek naleciałości ideologicznych, bo to jest niewykonalne dla ludzkiego mózgu, choćbyśmy stawali na rzęsach.
>A co to tak w ogóle znaczy co Pani tu napisała? Jakie to miałyby być poglądy czyste? Nawet mocno upośledzeni coś tam sobie myślą i myśl czystą brukają. Dotyczy to także ludzi w psychozach tworzących sobie swoiste dla siebie ideologie. Ważną jest nasza zbudowana genetycznie oraz w procesie socjalizacji osobowość, a naleciałości ideologiczne są do niej dalece wtórne.


Słabo zrozumiałeś, o co mi chodziło. Fakt, że moja wypowiedź była zdawkowa, więc łatwo o opatrzne rozumienie, ale w takim razie tym bardziej nie uprawniała do tak rozbudowanej interpretacji, jak Twoja.
14-03-2015 16:24 
 Ocena 1 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Słabo zrozumiałeś, o co mi chodziło.
I jest to moja wielka wina.

>Fakt, że moja wypowiedź była zdawkowa,
Moim zdaniem może być nawet bardzo zdawkowa i to jej niczego nie ujmuje, tu raczej o komunikatywność chodzi.

>więc łatwo o opatrzne rozumienie,
Szanowna Pani - powtarzam tu wielokrotnie, że nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. Dotyczy
to wszystkich, ze mną włącznie, zostawmy więc ocenę zrozumienia tego co piszemy naszym czytelnikom.

>ale w takim razie tym bardziej nie uprawniała do tak rozbudowanej interpretacji, jak Twoja.
Takie jest Szanownej Pani zdanie po przeczytaniu ze zrozumieniem tego co napisałem (nie interpretacji, a wprost polemiki z przedstawionymi przez Szanowną Panią sądami)? Widać zrozumiała Pani więcej niż ja napisałem i zupełnie nie to co przekazać chciałem. Tak, mam z tym tu problem - nie do wszystkich moje wypowiedzi docierają, ale dlatego kieruję je tylko do tych, którzy moje teksty zrozumieć potrafią. (Może warto jeszcze raz powolutku, ze staraniem się zrozumienia, moją wypowiedź przeczytać - choć po Pani reakcji sądzę, że większego sensu to nie ma, gdyż Pani to z tych, którzy zawsze wiedzą lepiej.)
__________

>Słabo zrozumiałeś, o co mi chodziło.
Tak, ma Pani rację - zdecydowanie poniższy Pani wywód przekracza możliwości zrozumienia przez pseudointelektualistę:
Gadki o ateizmie to opium dla pseudointelektualistów.
> "Święte" słowa!!!
>Gadki o religii i ateizmie, to opium dla pseudointelektualistów, tak w ogóle.
i moją wypowiedź tylko do osób podobnie do mnie zaepitetowych skierowałem. Rozumiejąc już samo przez się,
że zrozumienie prawdziwej intelektualistki jest poza moim zasięgiem.

@@@
.
14-03-2015 16:44 
 Ocena 2 na 2
Betelgeza (48 punktów)

>>Słabo zrozumiałeś, o co mi chodziło.
>Tak, ma Pani rację - zdecydowanie poniższy Pani wywód przekracza możliwości zrozumienia przez pseudointelektualistę:
>Gadki o ateizmie to opium dla pseudointelektualistów.
>> "Święte" słowa!!!>Gadki o religii i ateizmie, to opium dla pseudointelektualistów, tak w ogóle.
>i moją wypowiedź tylko do osób podobnie do mnie zaepitetowych skierowałem. Rozumiejąc już samo przez się,
>że zrozumienie prawdziwej intelektualistki jest poza moim zasięgiem.

Czy źle sie czujesz? (Apeluję o porzucenie tego "paniowania/panowania", to po pierwsze archaiczne, po drugie w internecie w dobrym tonie jest zwracanie sie do wszystkich na "ty") Może jakoś pomóc? Polecić kogoś? Znam sporo dobrych fachowców. ...Bo rozumiem, że takie wypowiedzi, to chyba jakieś wołanie o zwrócenie uwagi..? Można sobie pożartować, nawet bardzo wskazane, ale jeśli takie tekściory na serio, to jednak zastanawiające...
14-03-2015 18:37 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czy źle sie czujesz?
Czuję się doskonale i jak widzę Pani też uważa, iż jej nic nie dolega.

>(Apeluję o porzucenie tego "paniowania/panowania", to po pierwsze archaiczne, po drugie w internecie w dobrym tonie jest zwracanie sie do wszystkich na "ty")
Każdy został ukształtowany w innej kulturze i coś innego wyniósł z domu. Mnie nauczono szacunku dla ludzi i ich poglądów, choć nie dla głupoty. Wymieniam się poglądami z innymi racjonalistami od ponad ośmiu lat, a Szanowna Pani już się czuje upoważniona aby mnie pouczać:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,451702#w459987
www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321
A może przed tym warto jednak się wykazać jakimś tam poziomem merytorycznym i kulturalnym zamiast jak byle przekupka od początku wchodzić w pyskówki pozbawione merytorycznej treści.

>Może jakoś pomóc? Polecić kogoś? Znam sporo dobrych fachowców. ...Bo rozumiem, że takie wypowiedzi, to chyba jakieś wołanie o zwrócenie uwagi..?
No cóż, nawet największy głupek łatwo zauważy, iż ja na tym forum muszę zwrócić mocno uwagę czytelników, tak żeby mnie tu zauważono.

>Można sobie pożartować, nawet bardzo wskazane, ale jeśli takie tekściory na serio, to jednak zastanawiające...
Tak, popieprzyć głupoty to sobie każdy może, ale nasze forum to jednak jest (a przynajmniej było) takie trochę bardziej serio, a gdzie tu jakiś, jakikolwiek mądrzejszy tekst Szanownej Pani przeczytać można?

Ma Pani już tu obrońców, którym też zależy na obniżeniu poziomu naszego dyskursu:
Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Antyreligijność a płeć.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,658647#w658912

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Antyreligijność a płeć.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,658647#w658929

do własnego poziomu intelektualnego i kulturalnego.

@@@
.
14-03-2015 19:30 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Apeluję o porzucenie tego "paniowania/panowania"
Dołączam się do Twojego apelu.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
15-03-2015 10:21 
 Ocena-1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
> Gadki o religii i ateizmie, to opium dla pseudointelektualistów, tak w ogóle.
Dlaczego? I czy nie jest to kolejna próba powstrzymania krytyki religii?

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
15-03-2015 23:32 
 Ocena 3 na 3
Betelgeza (48 punktów)
Czcigodny Andrzeju Bogusławski, gdybyś nie był taki naburmuszony, byłbyś fajniejszy. Jednak jesteś naburmuszony i to bez większego powodu.

Użytkownik Duch Prawdy odejmuje mi punkty? Ma prawo, taki tu jest regulamin.

>> Gadki o religii i ateizmie, to opium dla pseudointelektualistów, tak w ogóle.
>Dlaczego? I czy nie jest to kolejna próba powstrzymania krytyki religii?

Nie, to nie jest żadna próba powstrzymania krytyki religii. Nie w tym rzecz.
Posłużyłam sie cytatem z wypowiedzi poprzedniczki, bo jest "ładny", dobrze brzmi ale o ile w pierwotnym kontekscie ci "pseudoinelektualiści" byli idealnie trafieni, to w moim już nie do końca, przyznaję. (I to, zdaje sie, tak diabelnie rozsierdziło czcigodnego Andrzeja) Tu może raczej należałoby mówić o przenikliwości?
Widzę to tak, że każdy sposób poznawania świata jest tylko interpretacją. Nie ma po prostu innej mozliwości, to wynika z samego faktu poznawania. Choć jest wielka różnica w sposobie interpretowania świata miedzy ateistami i teistami, to jednak oba te sposoby poznawania pozostają tylko możliwymi interpretacjami. Np. nauka nie jest niczym innym jak interpretacją. Zważywszy, że nie jest sprawdzalna w 100% i nie jest w 100% nieomylna, ostatecznie jest tym samym , co magia, religia, czary-mary itp. Różnice są ogromne, to oczywiste. Jednak są to różnice ilościowe, a nie jakościowe. Tylko stopień sprawdzalności jest inny. Nauka nie jest żadnym "absolutnym" medium, dającym gwarancję poznania prawdy. Daje tylko większe prawdopodobieństwo. Nic nie daje nam gwarancji, że oto dysponujemy prawdą, ani poznanie naukowe, ani "duchowe".
I to miałam na myśli pisząc, że dyskusja "kto ma rację" nie ma najmniejszego sensu. Mozna oczywiście dyskutować o tym, kto ma wiekszą, a kto mniejszą rację, czyja interpretacja wydaje sie bardziej prawdopodobna... Jednak takim poziomem teoretycznym żadna ze stron "sporu" nie jest zainteresowana, każda strona chce "wygrać", pokonać "przeciwnika", udowodnić, że "my mamy rację", a "wy sie mylicie". I właśnie to jest ten "pseudointelektualizm" w moim odczuciu. To jest to ślizganie sie po powierzchni zasadniczych pytań o poznanie. Rzecz w tym, że nikt nie ma racji, a ściślej racje ma ten, kto nie chce miec racji, kto dostrzega, że nie ma możliwości uzyskania pewności.
Oczywiście tu jest pytanie, czy istnieje poznawanie inne niż tylko umysłowe. To może być ta "kość niezgody". Tzn. pytania, co jest umysłem, a co nie jest, czy umysł posiada możliwości poznawcze inne niż czysto myślowo-logiczne, czy to jest własnie tym "duchem" teistów itd.
Natomiast dyskurs na poziomie: "bóg jest" - "boga nie ma" jest naiwny.
To w kwestii religii i ateizmu na poziomie teoretycznym.
Natomiast czym innym jest zjawisko religii na poziomie społecznym, "namacalnym". To juz zupełnie inna sprawa. Religie, zwłaszcza niektóre, stają się instytucjonalne i bardzo silnie dążą do władzy.
Problemem nie jest to, że ktoś uważa, że istnieje możliwość poznania "duchowego" i on dzięki takiemu poznaniu poznał boga i żyje w zgodzie z nim. To nie jest problem. Problem jest wtedy, gdy ten , kto uważa, że poznał boga, chce zmusić innych, aby mu uwierzyli i jeszcze, co gorsza, zaczęli postępować w zgodzie z tym, co jemu jego bóg "powiedział".
Religia na tym poziomie to juz właściwie nie tyle religia, co polityka.
Na tym poziomie jak najbardziej religia powinna podlegać krytyce, jak każde zjawisko polityczne.
Mam nadzieję, że udało mi sie wyłuszczyć mój pogląd.
19-03-2015 05:41 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)
>Zważywszy, że nie jest sprawdzalna w 100% i nie jest w 100% nieomylna, ostatecznie jest tym samym , co magia, religia, czary-mary itp. Różnice są ogromne, to oczywiste. Jednak są to różnice ilościowe, a nie jakościowe. Tylko stopień sprawdzalności jest inny. Nauka nie jest żadnym "absolutnym" medium, dającym gwarancję poznania prawdy. Daje tylko większe prawdopodobieństwo. Nic nie daje nam gwarancji, że oto dysponujemy prawdą, ani poznanie naukowe, ani "duchowe".

Pani raczy żartować. Potęga nauki polega właśnie na możliwości eksperymentalnej weryfikacji twierdzeń i tym samym ocenieniu, czy dane twierdzenie jest zgodne z rzeczywistością czy nie. Religia nie posiada takiej właściwości.
Co do absolutności, to naukowa wizja świata w danej chwili czasu oczywiście nie jest nieomylna, ale inherentną cechą metody naukowej jest brak przywiązania do teorii w obliczu faktów, które jej przeczą. Dlatego metoda naukowa jest, powiedzieć można, asymptotycznie słusznym opisem rzeczywistości. Tego kompletnie nie można powiedzieć o religii. A coś takiego jak poznanie duchowe nie istnieje.

>I to miałam na myśli pisząc, że dyskusja "kto ma rację" nie ma najmniejszego sensu. Mozna oczywiście dyskutować o tym, kto ma wiekszą, a kto mniejszą rację, czyja interpretacja wydaje sie bardziej prawdopodobna... Jednak takim poziomem teoretycznym żadna ze stron "sporu" nie jest zainteresowana, każda strona chce "wygrać", pokonać "przeciwnika", udowodnić, że "my mamy rację", a "wy sie mylicie". I właśnie to jest ten "pseudointelektualizm" w moim odczuciu. To jest to ślizganie sie po powierzchni zasadniczych pytań o poznanie. Rzecz w tym, że nikt nie ma racji, a ściślej racje ma ten, kto nie chce miec racji, kto dostrzega, że nie ma możliwości uzyskania pewności.

Bo pytania o poznanie są filozoficzne, czyli z grubsza bezsensowne w kontekście realnego świata.

>Oczywiście tu jest pytanie, czy istnieje poznawanie inne niż tylko umysłowe. To może być ta "kość niezgody". Tzn. pytania, co jest umysłem, a co nie jest, czy umysł posiada możliwości poznawcze inne niż czysto myślowo-logiczne, czy to jest własnie tym "duchem" teistów itd.

Nic nie wskazuje, że istnieje, a jeśli ktoś tak twierdzi to udowodnienie tej tezy jest po stronie tej osoby. Głównym problemem w dyskusji z teistami jest też to, że duża ich część nie posiada elementarnej umiejętności dowodzenia swoich stanowisk.

>Natomiast dyskurs na poziomie: "bóg jest" - "boga nie ma" jest naiwny.

Postulat czegokolwiek bez dobrych przesłanek za tym jest naiwny. A jedyne bogi, które się jeszcze ostały w dyskursie to takie, które w postulacie są nieudowadnialne. Ergo, teiści sami nie widzą, że postulują głupotę.

>To w kwestii religii i ateizmu na poziomie teoretycznym.

Na poziomie ideowym krytyka religii jak najbardziej ma sens. A szerzej: krytyka wiary, jako pewnej forma błędnej metody poznawczej, albo nawet dosadniej: poznawczego upośledzenia.
Wiara jest założeniem o słuszności pewnego twierdzenia o realnym świecie bez konieczności jego weryfikacji, co jest kompletnie błędnym podejściem. Z takiego upośledzenia poznawczego wyrastają rozliczne ideologie, w tym też religie. Ogrom ich jest albo szkodliwy albo bardzo szkodliwy.

Dlatego nie: atakowanie teizmu na poziomie ideologicznym nie jest w żadnym wypadku walką z wiatrakami ani przejawem pseudointelektualizmu. Przejawem tego ostatniego jest bezkrytyczne podchodzenie do rzeczywistości.
Betelgeza (48 punktów)
>>Zważywszy, że nie jest sprawdzalna w 100% i nie jest w 100% nieomylna, ostatecznie jest tym samym , co magia, religia, czary-mary itp. Różnice są ogromne, to oczywiste. Jednak są to różnice ilościowe, a nie jakościowe. Tylko stopień sprawdzalności jest inny. Nauka nie jest żadnym "absolutnym" medium, dającym gwarancję poznania prawdy. Daje tylko większe prawdopodobieństwo. Nic nie daje nam gwarancji, że oto dysponujemy prawdą, ani poznanie naukowe, ani "duchowe".
>Pani raczy żartować. Potęga nauki polega właśnie na możliwości eksperymentalnej weryfikacji twierdzeń i tym samym ocenieniu, czy dane twierdzenie jest zgodne z rzeczywistością czy nie. Religia nie posiada takiej właściwości.
>Co do absolutności, to naukowa wizja świata w danej chwili czasu oczywiście nie jest nieomylna, ale inherentną cechą metody naukowej jest brak przywiązania do teorii w obliczu faktów, które jej przeczą. Dlatego metoda naukowa jest, powiedzieć można, asymptotycznie słusznym opisem rzeczywistości. Tego kompletnie nie można powiedzieć o religii. A coś takiego jak poznanie duchowe nie istnieje.
>>I to miałam na myśli pisząc, że dyskusja "kto ma rację" nie ma najmniejszego sensu. Mozna oczywiście dyskutować o tym, kto ma wiekszą, a kto mniejszą rację, czyja interpretacja wydaje sie bardziej prawdopodobna... Jednak takim poziomem teoretycznym żadna ze stron "sporu" nie jest zainteresowana, każda strona chce "wygrać", pokonać "przeciwnika", udowodnić, że "my mamy rację", a "wy sie mylicie". I właśnie to jest ten "pseudointelektualizm" w moim odczuciu. To jest to ślizganie sie po powierzchni zasadniczych pytań o poznanie. Rzecz w tym, że nikt nie ma racji, a ściślej racje ma ten, kto nie chce miec racji, kto dostrzega, że nie ma możliwości uzyskania pewności.
>Bo pytania o poznanie są filozoficzne, czyli z grubsza bezsensowne w kontekście realnego świata.
>>Oczywiście tu jest pytanie, czy istnieje poznawanie inne niż tylko umysłowe. To może być ta "kość niezgody". Tzn. pytania, co jest umysłem, a co nie jest, czy umysł posiada możliwości poznawcze inne niż czysto myślowo-logiczne, czy to jest własnie tym "duchem" teistów itd.
>Nic nie wskazuje, że istnieje, a jeśli ktoś tak twierdzi to udowodnienie tej tezy jest po stronie tej osoby. Głównym problemem w dyskusji z teistami jest też to, że duża ich część nie posiada elementarnej umiejętności dowodzenia swoich stanowisk.
>>Natomiast dyskurs na poziomie: "bóg jest" - "boga nie ma" jest naiwny.
>Postulat czegokolwiek bez dobrych przesłanek za tym jest naiwny. A jedyne bogi, które się jeszcze ostały w dyskursie to takie, które w postulacie są nieudowadnialne. Ergo, teiści sami nie widzą, że postulują głupotę.
>>To w kwestii religii i ateizmu na poziomie teoretycznym.
>Na poziomie ideowym krytyka religii jak najbardziej ma sens. A szerzej: krytyka wiary, jako pewnej forma błędnej metody poznawczej, albo nawet dosadniej: poznawczego upośledzenia.
>Wiara jest założeniem o słuszności pewnego twierdzenia o realnym świecie bez konieczności jego weryfikacji, co jest kompletnie błędnym podejściem. Z takiego upośledzenia poznawczego wyrastają rozliczne ideologie, w tym też religie. Ogrom ich jest albo szkodliwy albo bardzo szkodliwy.
>Dlatego nie: atakowanie teizmu na poziomie ideologicznym nie jest w żadnym wypadku walką z wiatrakami ani przejawem pseudointelektualizmu. Przejawem tego ostatniego jest bezkrytyczne podchodzenie do rzeczywistości.

Usiłując zaprzeczyć, potwierdziłeś każde moje zdanie, choć nie jestes w stanie tego dostrzec. Jesteś typowym wyznawcą, który mocno wierzy w to, co wyznaje i nie potrafi spojrzeć na to z boku. Poczytaj trochę o epistemologii, bo wypisujesz bajki, m.in. np. mylisz kolejność poznawczą. Na zachetę powiem tylko, że nauka praktycznie nie może istnieć bez filozofii, bo np. nie moze istnieć bez metodologii. Gdy zagłębisz się w te dziedziny, zobaczysz (mam nadzieję), że twoja wiara w "słuszność nauki" jest tylko wiarą, niczym więcej.
21-03-2015 09:10 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
Na starcie, tu dla czytelności odpowiada się na poszczególne wypowiedzi.

>Usiłując zaprzeczyć, potwierdziłeś każde moje zdanie, choć nie jestes w stanie tego dostrzec.
>Jesteś typowym wyznawcą, który mocno wierzy w to, co wyznaje i nie potrafi spojrzeć na to z boku. Poczytaj trochę o epistemologii, bo wypisujesz bajki, m.in. np. mylisz kolejność poznawczą.

A Ty poczytaj o weryfikacji empirycznej. Naprawdę bezsensownym jest poszukiwanie przejawów filozofii w realnym świecie. Twierdzenia filozoficzne są słuszne tylko dla wyidealizowanego obrazu świata, który często nie ma żadnego związku z realnym.

> Na zachetę powiem tylko, że nauka praktycznie nie może istnieć bez filozofii, bo np. nie moze istnieć bez metodologii.

Zgoda, ale na metodologii się to kończy. Reszta to tylko weryfikacja.

>Gdy zagłębisz się w te dziedziny, zobaczysz (mam nadzieję), że twoja wiara w "słuszność nauki" jest tylko wiarą, niczym więcej.

A gdy Ty zgłębisz choć trochę jakąkolwiek dziedzinę nauki (w sensie anglosaskiego science, a nie tego polskojęzycznego chaosu semantycznego) to zauważysz, że jakiekolwiek inne poza naukami empirycznymi źródła nie dają żadnych efektów.

Pozdrawiam ozięble i polecam się douczyć.
20-03-2015 17:48 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Widzę to tak, że każdy sposób poznawania świata jest tylko interpretacją. Nie ma po prostu innej mozliwości, to wynika z samego faktu poznawania. Choć jest wielka różnica w sposobie interpretowania świata miedzy ateistami i teistami, to jednak oba te sposoby poznawania pozostają tylko możliwymi interpretacjami. Np. nauka nie jest niczym innym jak interpretacją. Zważywszy, że nie jest sprawdzalna w 100% i nie jest w 100% nieomylna, ostatecznie jest tym samym , co magia, religia, czary-mary itp. Różnice są ogromne, to oczywiste. Jednak są to różnice ilościowe, a nie jakościowe. Tylko stopień sprawdzalności jest inny. Nauka nie jest żadnym "absolutnym" medium, dającym gwarancję poznania prawdy. Daje tylko większe prawdopodobieństwo. Nic nie daje nam gwarancji, że oto dysponujemy prawdą, ani poznanie naukowe, ani "duchowe".
Co to w ogóle jest te "poznanie duchowe"? Co religia mówi o realnym świecie? Jaką ma moc predykcyjną? Jak dla mnie zrównywanie nauki z religią to bzdura - ta pierwsza tworzy protezy dla potrzebujących, ta druga bełkoce o boskich wyrokach albo oferuje modlitwę. Ta pierwsza mówi o prawdopodobnych początkach wszechświata, ta druga zadowala się ignorancją i stwierdzeniem bóg to zrobił.
   Religia ma do zaoferowania najwyżej fałszywą nadzieję i proste (żeby nie rzecz prostackie) odpowiedzi na trudne pytania. Do niektórych może to przemawiać, ale nie do mnie.
>I to miałam na myśli pisząc, że dyskusja "kto ma rację" nie ma najmniejszego sensu.
Ma. Nie warto ulegać złudzeniom o wartości religii czy pozwalać jej na prezentowanie się jako sposobu na zdobywanie wiedzy o świecie.
>Mozna oczywiście dyskutować o tym, kto ma wiekszą, a kto mniejszą rację, czyja interpretacja wydaje sie bardziej prawdopodobna... Jednak takim poziomem teoretycznym żadna ze stron "sporu" nie jest zainteresowana, każda strona chce "wygrać", pokonać "przeciwnika", udowodnić, że "my mamy rację", a "wy sie mylicie".
Rzecz w tym, że jedna strona racji nie ma i generalnie raczej religia jest tą stroną niemającą racji. Zresztą czy religia nie pokonała się sama w momencie gdy jej wyznawcy umieścili piorunochrony na kościołach?
>I właśnie to jest ten "pseudointelektualizm" w moim odczuciu. To jest to ślizganie sie po powierzchni zasadniczych pytań o poznanie.
Co w kwestii poznania może zaoferować religia?
>Rzecz w tym, że nikt nie ma racji, a ściślej racje ma ten, kto nie chce miec racji, kto dostrzega, że nie ma możliwości uzyskania pewności.
Rzecz w tym, że religia to zbiór niefalsyfikowalnych bzdur istniejący dzięki indoktrynacji.
>Natomiast dyskurs na poziomie: "bóg jest" - "boga nie ma" jest naiwny.
Chyba nie bardziej niż pogląd, iż nauka opiera się na wierze.
>Problemem nie jest to, że ktoś uważa, że istnieje możliwość poznania "duchowego" i on dzięki takiemu poznaniu poznał boga i żyje w zgodzie z nim. To nie jest problem. Problem jest wtedy, gdy ten , kto uważa, że poznał boga, chce zmusić innych, aby mu uwierzyli i jeszcze, co gorsza, zaczęli postępować w zgodzie z tym, co jemu jego bóg "powiedział".
Owo poznanie duchowe to część problemu bo jeśli ktoś uważa, iż znalazł Prawdę i Boga to wysoce prawdopodobne jest, iż będzie próbował swoje tabu innym narzucać, dla ich dobra rzecz jasna.
>Na tym poziomie jak najbardziej religia powinna podlegać krytyce, jak każde zjawisko polityczne.
Religia jak wszystko inne powinna podlegać krytyce na każdym poziomie.



The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
22-03-2015 09:57 
 Ocena-1 na 1
Betelgeza (48 punktów)
No tak, ja o poznawalności prawdy w sensie ontologicznym, a Wy o tym, że kartoflanka jest dobra. Gadał dziad do obrazu... Szkoda mi czasu na tłumaczenie laikom podstaw. Przy okazji, dzieki za poradę o potrzebie dokształcania, staram się. Niemniej, proszę nie zapominać, że to dotyczy wszystkich. Tylko uważajcie, bo może przyjść Wam zmierzyć się z koniecznoscią skoczenia z drugiego piętra (bo wyżej i tak sie nigdy nie zapuszczacie, jak to powiedział Lederman )
Juz mnie znudziły te przedszkolne dyskusje, nic a nic sie nie myliłam, gdy pisałam o poziomie tego forum. No, zresztą, jakby mogło być inaczej - zachciało mi sie zabawiać w dyskusje z amatorami w internecie... Naiwna
22-03-2015 10:07 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>No tak, ja o poznawalności prawdy w sensie ontologicznym, a Wy o tym, że kartoflanka jest dobra.
Ja (bo za Sygnała nie odpowiadam) o bzdurności religii a ty o wierze w naukę. Brawo, wierz w nią sobie dalej.
>Szkoda mi czasu na tłumaczenie laikom podstaw.
A ty rozumiem profesjonalistka? Cóż, od razu widać .
   Ale unik przyznam to niezły - zamiast odpowiedzieć na pytania, podkreślić swoją (mniemaną) wyższość.
>Tylko uważajcie, bo może przyjść Wam zmierzyć się z koniecznoscią skoczenia z drugiego piętra (bo wyżej i tak sie nigdy nie zapuszczacie, jak to powiedział Lederman )
Jak już pisałem - próby pouczania przez kogoś kto wiele mądrego na tym forum nie napisał to raczej kuriozum niż cokolwiek innego. Za wielce inteligentną się jak mniemam uważasz, ale co masz na poparcie swojego mniemania? Co tu poza żalami na niski poziom forum zaprezentowałaś? Czy może uważasz, iż nie ma sensu pisać czegoś na poziomie bo przecież i tak geniusz twój niedocenionym pozostanie?
>Juz mnie znudziły te przedszkolne dyskusje, nic a nic sie nie myliłam, gdy pisałam o poziomie tego forum.
Przykro mi niezmiernie, że twoich wymagań owo forum nie spełniło. Ale może problem nie w forum tylko w tobie? Mam wrażenie, że tej drugiej opcji jakoś pod uwagę nie bierzesz. No ale cóż, nie ty pierwsza krytykujesz to forum wiele nie pokazawszy i zapewne nie ty ostatnia.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
23-03-2015 06:59 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
#1
>No tak, ja o poznawalności prawdy w sensie ontologicznym, a Wy o tym, że kartoflanka jest dobra.
>Nauka nie jest żadnym "absolutnym" medium, dającym gwarancję poznania prawdy.

Twój przedsąd o istnieniu jakiejkolwiek "prawdy", którą to jakoby mamy poznawać, jest nieuprawniony.
Poznajemy naturę, przyrodę, 'rzeczywistość', a nie wtórne kategorie filozoficzne typu "prawda".

#2
>Np. nauka nie jest niczym innym jak interpretacją. Zważywszy, że nie jest sprawdzalna w 100%....

"Nauka nie jest sprawdzalna w 100%" - z czym? Z "prawdą"? Jaką "prawdą"? P. #1.

Twierdzenia nauki są sprawdzalne z empirią (w wystarczającym przybliżeniu). Tyle wystarczy, by nauka była skuteczna. Izomorfizm modelu z 'rzeczywistością' byłby ideałem - niekoniecznym do osiągnięcia.
(Wtórnie tę zgodność modelu z 'rzeczywistością', [klasycznie] definiuje się jako 'prawdę'.
NIE WCZEŚNIEJ. - to taka dygresja metodologiczna:
>"np. mylisz kolejność poznawczą")

#3
>.. nauka ... nie jest sprawdzalna w 100% i nie jest w 100% nieomylna, ostatecznie jest tym samym , co magia, religia, czary-mary itp.

Wobec nieustalonej wartości logicznej przedsądu o istnieniu "prawdy" (p. #1) oraz wątpliwej (w tej sytuacji) możliwości sprawdzalności nauki z ową 'hipotetyczną' "prawdą", Twoje wnioski o charakterze nauki ("to samo, co magia, religia, czary-mary") są:
a) jałowe (bezcelowe) - wobec nieokreśloności logicznej założenia;
a) nieokreślone pod względem wartości logicznej - wobec nieokreśloności logicznej założenia.

#4
Nauka (np. medycyna) leczy grypę i zapalenie wyrostka.
Magia, religia, czary-mary (ze swoimi modłami, kadzeniami i egzorcyzmami) - nie.

Nauka (np. fizyka) chroni przed piorunami.
Magia, religia, czary-mary (ze swoimi gromnicami) - nie.

Nadal twierdzisz:
>"nauka jest tym samym, co magia, religia, czary-mary"
???

Wobec powyższego ewidentnego rozróżnienia 'nauki' oraz 'magii etc.', Twój wniosek o ich 'tożsamości' jest fałszywy. Mógł więc wyniknąć wyłącznie z Twojego fałszywego założenia. Jak myślisz - z którego?
===============

#5
>...każdy sposób poznawania świata jest tylko interpretacją.

...dopóki nie poleją Cię przypadkowo wrzątkiem lub nie oberwiesz znienacka kijem w łeb.
Zaręczam Ci: nie nadążysz z interpretacją.
"Prawdę" doświadczysz zdecydowanie szybciej niż pojawi się refleksja...

#6
Twoje:

>Juz mnie znudziły te przedszkolne dyskusje, nic a nic sie nie myliłam, gdy pisałam o poziomie tego forum.

brzmi nieco dziwacznie wobec Twoich:

>>Nic nie daje nam gwarancji, że oto dysponujemy prawdą...
>>...nikt nie ma racji...

Jakby mało konsekwentnie. (- to taka dygresja metodologiczna)
===============

#7 (clue: ) kartoflanka dobra jest. Gastronomicznie. Ontologicznie też...

Drobner, od zupy strony...
22-03-2015 20:20 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> każdy sposób poznawania świata jest tylko interpretacją. Nie ma po prostu innej mozliwości, to wynika z samego faktu poznawania.
Jeśli masz na myśli, że nie mamy dostępu do 'nagich faktów' lecz poznanie budujemy układając zdarzenia w adekwatną do nich strukturę pojęciową (interpretujemy), to tak, jak najbardziej. Już powiedzieć "świat", to interpretować przez nazwanie (nawet użycie liczby pojedynczej nie wydaje się oczywiste - można rozważać różne światy).

> Choć jest wielka różnica w sposobie interpretowania świata miedzy ateistami i teistami
A zaczęło się od tego, że podkreślanie ateizmu (stawianie się w opozycji do teizmu) to opium dla pseudointelektualistów .
[Po co tu opium - mowa o poznawaniu czy pseudo-poznawaniu?]

> Np. nauka nie jest niczym innym jak interpretacją.
Tak, interpretuje się wyniki pomiarów i wywodzi stąd prawidłowości, które sprawdzają się (ze znaczącą (choć nie 100%-wą) dokładnością) także dla podobnych zdarzeń w innym miejscu i czasie.

> ostatecznie [nauka] jest tym samym , co magia (..) różnice są ogromne, to oczywiste. Jednak są to różnice ilościowe, a nie jakościowe.
Nie, nie sposób się z powyższym zgodzić (ja nie potrafię) - magia, religia, itp. nie są żadną stroną dla porównania z nauką, racjonalnym myśleniem. To ostatnie posługuje się metodą ilościową dla weryfikacji swych twierdzeń (i potrafi wskazać sposób ich falsyfikacji) - zaś myślenie magiczne broni się przed eksperymentem, kierując się prawdopodobnie czuciem i/lub zaufaniem do autorytetów.
[Z kawałka nitki i ciężarka każdy może teraz zrobić wahadło i sprawdzić, czy przy długości 1 metra okres drgań wyniesie ok. 2 sekund - jak by miało wyglądać coś podobnego w "poznawaniu" magicznym?]

> Nauka nie jest żadnym "absolutnym" medium, dającym gwarancję poznania prawdy.
Tak, w nauce jest więcej relatywizmu (mierzenia proporcji) niż absolutyzmu (ten drugi bywa domeną religii).
> Nic nie daje nam gwarancji, że oto dysponujemy prawdą, ani poznanie naukowe, ani "duchowe".
Tak, dzięki nauce (czy raczej filozofii nauki) wiadomo o niepełności prawdy (co chyba przeczuwał już Sokrates).

>I to miałam na myśli pisząc, że dyskusja "kto ma rację" nie ma najmniejszego sensu.
Nie ma raczej sensu mówienie o dyskusji, co do której zawczasu wiadomo, iż nie ma sensu.
>Religia na tym poziomie to juz właściwie nie tyle religia, co polityka.
Mnie też się zdaje, że religie mają głównie polityczną podbudowę (wymuszenie posłuchu u wiernych) a nie poznawczą.
15-03-2015 22:04 
 Ocena 6 na 6
Anna Salman (16360 punktów)
>... Gadki o religii i ateizmie, to opium dla pseudointelektualistów, tak w ogóle. ...
Co do religii to się nie zgodzę, ponieważ dla mnie akurat jest to doktryna ideologiczna - taka jej pierwotna forma. Pozostałe przejęły od religii właśnie rytuał, sferę sacrum (dla niepoznaki określaną, jako świecką a to tylko idol się zmienił), zestaw dogmatów, a kary zamienił na doczesne, aczkolwiek nie widzę, żeby pierwowzór czekał na ową "nierychliwą sprawiedliwość bożą".
Natomiast rzekoma wiara to alibi dla ludzi, którzy mniej lub bardziej świadomie mają poczucie obciachu związanego z przywiązaniem do feudalnego porządku świata oraz patologią, jaką pociąga za sobą przywiązanie do doktryny religijnej.
Długo myślałam, że jestem ateistką, ale teraz wiem, że to moi rodzice byli ateistami, jako pierwsze pokolenie odchodzące z krk. Ja - wychowana poza kościołem mam mentalność post-religijną i nijak nie powinnam definiować się według owego kościelnego żargonu.

NIE JESTEM ATEISTKĄ! JESTEM NORMALNA!
23-03-2015 20:04 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>moi rodzice byli ateistami
>Ja - wychowana poza kościołem mam mentalność post-religijną i nijak nie powinnam definiować się według owego kościelnego żargonu.
>NIE JESTEM ATEISTKĄ! JESTEM NORMALNA!

Widzę tu specyficzną dialektykę: wyjście poza tezę (teizm), antytezę (ateizm) i syntezę, czyli ową normalność. Logika kościoła jest zupełnie niehistoryczna: czas wprawdzie płynie, ale opozycje pozostają jako całkowicie ahistoryczne. To dlatego kościół co jakiś czas ogłasza kolejne "kontrreformacje", czyli protest przeciw postępowi (w nauce, obyczajach). Normalność (czyli wyjście poza ową niehistoryczną opozycję) kościół sprowadza natychmiast do ateizmu. Dyskurs religijny został definitywnie zamknięty przez Oświecenie i jego konsekwencje (teoretyczne i praktyczne). Kontroświecenie ma się wprawdzie dobrze (miliardy wiernych), ale to już tylko echo przeszłości. Bóg umiera dłużej, niż się niektórym wydawało.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
25-03-2015 11:27 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
Zgadzam się z tym, co zrozumiałam (albo mi się wydaje), bo nie jestem intelektualistką.
>... Bóg umiera dłużej, niż się niektórym wydawało.
To my podtrzymujemy jego agonię, dając się wpuścić w jałowe spory na tematy nieistotne. Tak naprawdę stoimy w obliczu wielkiej rewolucji społecznej, bo w przypadku Polski walka z krk to wykorzenianie feudalizmu, przede wszystkim z mentalności. Dlatego zasadniczymi pytaniami zadawanymi członkom owej organizacji powinny być takie np. - Jak uzasadnić, że ogół utrzymuje grupę bezżennych mężczyzn i niezamężnych kobiet, którzy się w życiu uczciwą pracą nie zhańbili? Skoro istnienie tej instytucji jest dla kogoś ważne, niech sobie na nią płaci, inaczej jest to jawne złodziejstwo. Dyskusje na tematy teologiczne, nawet podparte naukowymi osiągnięciami to gra na ich boisku ich piłką i na ich zasadach. Jak wyjdą z mojej kieszeni, mogę zacząć ignorować całe to towarzystwo, nawet ich agresję i roszczeniowość. Wtedy to będzie już tylko problem tzw. wiernych.
25-03-2015 19:12 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Zgadzam się z tym, co zrozumiałam (albo mi się wydaje), bo nie jestem intelektualistką.
>>... Bóg umiera dłużej, niż się niektórym wydawało.
>To my podtrzymujemy jego agonię, dając się wpuścić w jałowe spory na tematy nieistotne. Tak naprawdę stoimy w obliczu wielkiej rewolucji społecznej, bo w przypadku Polski walka z krk to wykorzenianie feudalizmu, przede wszystkim z mentalności. Dlatego zasadniczymi pytaniami zadawanymi członkom owej organizacji powinny być takie np. - Jak uzasadnić, że ogół utrzymuje grupę bezżennych mężczyzn i niezamężnych kobiet, którzy się w życiu uczciwą pracą nie zhańbili? Skoro istnienie tej instytucji jest dla kogoś ważne, niech sobie na nią płaci, inaczej jest to jawne złodziejstwo. Dyskusje na tematy teologiczne, nawet podparte naukowymi osiągnięciami to gra na ich boisku ich piłką i na ich zasadach. Jak wyjdą z mojej kieszeni, mogę zacząć ignorować całe to towarzystwo, nawet ich agresję i roszczeniowość. Wtedy to będzie już tylko problem tzw. wiernych.

Cholera jasna! I co mam zrobić jak się z tym zgadzam? W wybitnie zekonomizowanym społeczeństwie, takie pytania będą narastać bardzo szybko, aż może dojść do krytycznej granicy gdzie i wierzący będą rozliczać za sposób istnienienia tej uprzywilejowanej grupy społecznej, z zasad finansowania jej działalności. No bo jasne, ze jak masz to skąd.


Ich bin besser als mein Ruf
13-03-2015 09:58 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Powody są zrożnicowane
"Powodem jest patriarchalizm niezależnie od ideologii".

To przykład nakładania ideologicznej czapki na zagadnienie sensu stricto naukowe.
Stanowcze stwierdzenie, iż za przedmiotowe dane statystyczne odpowiada patriarchalizm i kropka. Inne opcje wykluczone.
Tymczaem prawda jest taka, iż jest wielce ptrawdopodobne, iż także w debatowanym przypadku dużą jeżeli nie dominującą rolę odgrywa bilogiczna różnica między kobietą a mężczyzną, także różnica w budowie mózgu.
W ostatnich latach, nauka - na szczęście - także w USA i krajach skandynawskich - odchodzi od siermiężnych prób ideologizowania tematów i problemów, które mają także kontekst społeczny. W badaniach coraz częściej - i znów na sczęście - chodzi nie o to aby dowieść że dana teza spłodzona ze względów ideologicznych jest uzasadniona - lecz o czystą, żywą prawdę. A prawda - z tych badań to właśnie wynika - jest taka, iż geny przesądzają o wielu sprawach bez względu na to czy nam się podoba to czy nie. Tak pomiędzy poszczególnymi rasami ludzkimi jak i płciami. Jesteśmy różni - i tylko się z tego cieszyć.

www.webmd.(*)/how-male-female-brains-differ
13-03-2015 11:03 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Powody są zrożnicowane
.
> Tak pomiędzy poszczególnymi rasami ludzkimi
Ras ludzkich nie ma, ale rasizm jeszcze mocno się trzyma:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,502255#w502928
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,502255#w502930
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,329973#w331070
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,329973#w331518
i wraz z nacjonalizmem tworząc chorą ideologię są nadal promowane.

@@@
.
13-03-2015 12:43 
 Ocena 4 na 4
Arminius (25555 punktów)ślepy zaułek kreacjonizmu
"Ras ludzkich nie ma, ale rasizm jeszcze mocno się trzyma":

Rasy ludzkie istnieją - bo darwinizmu nikt do tej pory nie obalił, wręcz przeciwnie. Dowodów na ewolucję jest więcej teraz niż za czasów Darwina. A skoro tak, to pogląd iż ludzie nie podlegają ewolucji jest kreacjonizmem. Jest swoistą odmianą łysenkizmu - czyli odrzuceniem determinantów natury biologiczno - genetycznej. Jeżeli Panu słowo "rasa" żle sie kojarzy - można stosować terminy typu " odmiana osobnicza". Ale meritum sprawy nadal jest dokładnie takie samo. Twierdzenie, iż wśród ludzi nie ma odmian osobniczych jest próbą nakładania ideologicznej czapki na problem sensu stricto naukowy. Jest probą podporządkowywania nauki konceptom ideologicznym - w tym wypadku koncpecji political corretness. Na szczęście ostatnimi czasy coraz częściej kwestionuje się stanowcze, nie dopuszczające żadnych debat tezy naukowe, których podstawą nie były wyniki uzyskane drogą rzetelnych, naukowych eksperymentów ale poglądy polityczne esytablishmentu odpowiadającego za cybernetykę spoleczną.

www.world-(*)/exclusives/050128_racefrm.htm
13-03-2015 15:39 
 0 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Zacietrzewienia fanatycznych ideologów nacjonalizmu.
.
"Ras ludzkich nie ma, ale rasizm jeszcze mocno się trzyma i wraz z nacjonalizmem tworząc chorą ideologię
są nadal promowane."

> Rasy ludzkie istnieją - bo darwinizmu nikt do tej pory nie obalił, wręcz przeciwnie.
Proszę o konkretny cytat z Darwina twierdzący o ludzkich rasach?
Obecna teoria ewolucji jest dalekim rozwinięciem darwinowskich koncepcji i dziś mówimy o neodarwinizmie.
Na naszym forum można sporo poczytać co na ten temat pisałem.


>Dowodów na ewolucję jest więcej teraz niż za czasów Darwina. A skoro tak, to pogląd iż ludzie nie podlegają ewolucji jest kreacjonizmem. Jest swoistą odmianą łysenkizmu - czyli odrzuceniem determinantów natury biologiczno - genetycznej.
Nasze forum jeszcze niedawno nie było forum dla ludzi ograniczonych intelektualnie przez wiarę, a dla inteligencji samodzielnie myślącej. Nie wiem co wspólnego ma teoria ewolucji z ludzkimi rasami, ale jeszcze bardziej nie wiem
co teoria ewolucji ma wspólnego z moim postem, do którego niby się Pan odnosi?

>Jeżeli Panu słowo "rasa" żle sie kojarzy - można stosować terminy typu " odmiana osobnicza".
Tu zupełnie nie ma znaczenie co mnie się z czym kojarzy. Natomiast rozróżniam uczonych kierujących się naukową metodologią od "uczonych" kierujących się ideologią.
Wielokrotnie tu na ten temat pisałem:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,617075#w617370
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,653062#w653585

>Ale meritum sprawy nadal jest dokładnie takie samo.
Jak dla kogo: pl.wikipedia.org/wiki/Eugenika Ja swoje argumenty wyżej podałem.

>Twierdzenie, iż wśród ludzi nie ma odmian osobniczych jest próbą nakładania ideologicznej czapki na problem sensu stricto naukowy. Jest probą podporządkowywania nauki konceptom ideologicznym - w tym wypadku koncpecji political corretness. Na szczęście ostatnimi czasy coraz częściej kwestionuje się stanowcze, nie dopuszczające żadnych debat tezy naukowe, których podstawą nie były wyniki uzyskane drogą rzetelnych, naukowych eksperymentów ale poglądy polityczne esytablishmentu odpowiadającego za cybernetykę spoleczną.
Trudno znaleźć lepszą egzemplifikację fanatyka wciskającego ideologiczny kit - wraz z jednoczesnym obłudnym zarzucaniem innym braku standardu intelektualnego oraz moralnego - od Pańskich tu wywodów. Tyle że jeszcze niedawno zdecydowanie dominowali tu racjonaliści oraz była inteligentna moderacja moderująca poziom merytoryczny i ogólną kulturę forum.

www.world-(*)/exclusives/050128_racefrm.htm
W konsekwencji wykształcenia się u ludzi mowy pisanej jako sposobu wymiany informacji powstały dwie różniące się umiejętności. Pierwszą z nich jest sztuka komunikatywnego przekazu (i tu im mniej sensownego do powiedzenia tym mowa jest bardziej tajemną, a im bardziej ideologiczną tym bardziej pokrętną), a drugą umiejętność czytania ze zrozumieniem
(i tu wraz z wiarą zwiększa się umiejętność odczytywania z tekstu tylko tego co z wiarą jest zgodne). Nie zgadzam się
z badaczami ze "Stanford University" w Kalifornii, ale w przywołanej przez Pana publikacji odczytuję znacznie mniej pewności o istnieniu ras niż jej Pan tu przypisuje.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,590321#w591358
_____________

PS. Czytelnik 'Domeru' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Zacietrzewienia fanatycznych ideologów nacjonalizmu.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,658647#w658789

@@@
.
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: ślepy zaułek kreacjonizmu
>"Ras ludzkich nie ma, ale rasizm jeszcze mocno się trzyma":
>Rasy ludzkie istnieją - bo darwinizmu nikt do tej pory nie obalił, wręcz przeciwnie.

To zdanie uczony przyjacielu... zdeklasowało Ciebie jako zwolennika rasizmu. Dopisz sobie to obok tego, że jesteś narodowcem beż twórczych idei, co Tobie wypominano na tym forum.


Ich bin besser als mein Ruf
finerbijk (17282 punktów)Odp: Antyreligijność a płeć.
>Starałem się znaleźć tu (Racjonalista.pl) wypowiedzi na ten temat ale bez sukcesu - może coś przeoczyłem. Otóż chodzi o znaczne różnice reprezentacji płci w zbiorowościach ruchów ateistycznych/antyreligijnych - mężczyźni 59%, kobiety 23% .

Gdzie tu jest ta różnica?


Przecież z tabelki wynika, że więcej mężczyzn jest religijnych (60/57%), a z wśród przekonanych ateistów więcej kobiet (14/12%). A gdzie tam jest o "ruchach ateistycznych"?
12-03-2015 21:02 
 Ocena 5 na 5
eipi (774 punktów)
>>Starałem się znaleźć tu (Racjonalista.pl) wypowiedzi na ten temat ale bez sukcesu - może coś przeoczyłem. Otóż chodzi o znaczne różnice reprezentacji płci w zbiorowościach ruchów ateistycznych/antyreligijnych - mężczyźni 59%, kobiety 23% .
>Gdzie tu jest ta różnica?
>Przecież z tabelki wynika, że więcej mężczyzn jest religijnych (60/57%), a z wśród przekonanych ateistów więcej kobiet (14/12%). A gdzie tam jest o "ruchach ateistycznych"?

Za to jaka dyskusja się rozwinęła i ile hipotez wysnuto!

Ja osobiście zastanawiałem się - jeśli w "w zbiorowościach ruchów ateistycznych" mężczyźni stanowią 59%, a kobiety 23% - to jakiej płci jest pozostałe 18% ?

Przy okazji: owych występujących w tabelce 23% też nie za bardzo można określać jako "ateistycznych/antyreligijnych", a raczej jako obojętnych czy chłodnych religijnie. Raczej trudno bowiem wyobrazić sobie kilkanaście procent "ateistycznych/antyreligijnych" katolików, czy 20% muzułmanów. Skądinąd ta ostatnia liczba napawa pewnym optymizmem...
12-03-2015 21:40 
 Ocena 3 na 3
jamci (4752 punktów)
(zablokowany)
>Ja osobiście zastanawiałem się - jeśli w "w zbiorowościach ruchów ateistycznych" mężczyźni stanowią 59%, a kobiety 23% - to jakiej płci jest pozostałe 18% ?
To agnostycy W sprawie płci są pewnie też zdezorientowani
13-03-2015 01:41 
 Ocena 4 na 4
Gołębiewski (850 punktów)
>>Starałem się znaleźć tu (Racjonalista.pl) wypowiedzi na ten temat ale bez sukcesu - może coś przeoczyłem. Otóż chodzi o znaczne różnice reprezentacji płci w zbiorowościach ruchów ateistycznych/antyreligijnych - mężczyźni 59%, kobiety 23% .
>Gdzie tu jest ta różnica?
>Przecież z tabelki wynika, że więcej mężczyzn jest religijnych (60/57%), a z wśród przekonanych ateistów więcej kobiet (14/12%). A gdzie tam jest o "ruchach ateistycznych"?
jw. wspomniano autor wątku nie zrozumiał tabelki, a dyskuntanci odpalilili wyobraźnie przed wczytaniem się w źródło.

Convinced atheist among female 14%
Convinced atheist among male 12%
wniosek => brak istotnych różnic.
Kaszman (396 punktów)
A to bardzo ciekawe. Zawsze słyszałem, że kobiety są ogólnie bardziej emocjonalne i religijne (tak jak napisała wcześniej większość w tym wątku i wydawały się te uzasadnienia w miarę oczywiste), a tu wychodzi, że mniej więcej po równo jest. HMmm...

Where's your god now ?
finerbijk (17282 punktów)
>A to bardzo ciekawe. Zawsze słyszałem, że kobiety są ogólnie bardziej emocjonalne i religijne (tak jak napisała wcześniej większość w tym wątku i wydawały się te uzasadnienia w miarę oczywiste), a tu wychodzi, że mniej więcej po równo jest. HMmm...
Emocjonalne są bo taka biologia, te PMSy itd., jednak na poziomie podejmowania decyzji to zwykle wyrachowane i twarde negocjatorki.
W Polsce na pewno są bardziej religijne i ogólnie zainteresowane ezoteryką, cześciej praktykują lub chodzą do wróżek. Mimo, że w życiu są na ogół bardziej pragmatyczne od facetów. Jednak w innych krajach jest różnie; na Zachodzie raczej nie widać różnicy, w krajach islamskich też nie, choć z innych powodów, więc te powyższe teorie są trochę na wyrost moim zdaniem. Trzeba by to rozpatrywać chyba regionalnie.
diogenes (42753 punktów)
>mężczyźni 59%, kobiety 23% .

A co z resztą?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
13-03-2015 20:22 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>mężczyźni 59%, kobiety 23% .
>A co z resztą?

Jeszcze się nie zdecydowali co do płci.. Ewentualnie ktoś umie liczyć tylko do 82...
14-03-2015 12:55 
 Ocena 1 na 1
Betelgeza (48 punktów)

> Gadki o ateizmie to opium dla pseudointelektualistów.

"Święte" słowa!!!

Cały czas staram sie to uświadamiać, także w znacznie szerszym kontekście. Gadki o religii i ateizmie, to opium dla pseudointelektualistów, tak w ogóle. A już zwłaszcza, że nie ma czegoś takiego jak "poglądy czyste", wolne od jakichkolwiek naleciałości ideologicznych, bo to jest niewykonalne dla ludzkiego mózgu, choćbyśmy stawali na rzęsach.
oportunista (1711 punktów)
Zasadniczo facetowi religia potrzebna jest do spacyfikowania kobiety. Jako osobnik silniejszy fizycznie, niema problemu podporządkować ją sobie przemocą, jednak uległość fizyczna jest tylko jednym z elementów. Psychiczne podporządkowanie jej sobie wymaga użycia bardziej wyrafinowanych narzędzi. Gdy religia nie spełnia oczekiwań mężczyzny, odwraca się od niej i nie ma z tym problemu. Kobieta aby osiągać swe cele, musi funkcjonować na bardziej wyrafinowanych poziomach. Używa męskich narzędzi odpowiednio zmodyfikowanych, odwoływanie się do sił wyższych jest elementem stałym. Porzucając religię odrzuca jedno z bardziej emocjonalnych narzędzi nacisku na mężczyznę. Granie na emocjach, bez odwoływania się do prawd niepodważalnych jest mało skuteczne, powiedziałbym wręcz bez sensu.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365