Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ja JA steruję mózgiem, myślę?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
11-05-2015 21:56roshuu (77 punktów)Ja JA steruję mózgiem, myślę?
Ocena 1 na 1
Cześć,

od dłuższego czasu poszukuję odpowiedzi na pytanie "kto tak naprawdę pociąga ze te sznurki" w mojej głowie. Przejrzałem już kilka wątków, ale wciąż nie znalazłem odpowiedniej do mojego pytania odpowiedzi.
A więc wiem, że określone części mózgu odpowiadają za określone funkcje: jedne rejestrują to co widzę, inne odbierają ból, itp.. podstawa. Ale co powoduje, że potrafię wyciągnąć z głębi swojej głowy i wprowadzić w życie określone działanie, np. siedzę sobie i myślę, że wyjdę na spacer. No właśnie - czy to świadomość, jaźń? Czy nauka odkryła w głowie te obszary, które odpowiadają za świadomość? Zapewne zaraz padnie odpowiedź, obalająca wolną wolę (Libet) i zasugerujecie, że to mózg sam podsuną mi tą myśl a ja tylko ją przyjąłem i nie zawetowałem. Nie wierzę w to, bo w takim wypadku jak wytłumaczyć prowadzenie dialogu z różnymi osobami? Tu nie ma czasu na "losowość" mózgu i podawanie na tacy mimo mojej woli zdań. W jaki sposób z neuronów wyciągamy informacje, przecież neuron sam z siebie tego nie zrobi, musi dostać impuls "stary podaj mi to co masz zapisane". Czy wiem na stan obecnej wiedzy jak to się dzieje, że sterujemy świadomie sobą?
Z drugiej strony zwierzęta też poruszają się, ale nie podejmują świadomych decyzji a instynktowne. To pewnie działa podobnie u nas, gdy powiedzmy wracamy na autopilocie po dobrej imprezie, bądź jedziemy setny raz tą samą droga

W kwestii alkoholu, to warto zwrócić uwagę, że pomimo zaburzenia pracy mózgu, równowagi, wzroku wewnątrz nadal czujemy że jesteśmy (JA).

Bardzo bym prosił o konkretne odpowiedzi, bez domysłów, filozofowania. Jeśli na chwilę obecną takie nie istnieją to nawet lepiej. Aha jestem wierzącą osobą, więc spokojnie możecie wplatać też elementy religijne, choć osobiście wolę oddzielić naukę od religii i dopiero tam gdzie w 100% nie ma racjonalnego wytłumaczenia podeprzeć niepewność wiarą.

Mam nadzieję, że nie zostanę na "dzień dobry" zlinczowany
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

hamp (3461 punktów)
A spodziewasz się, że istnieje jeden obszar mózgu w pełni odpowiedzialny za świadomość? To wielka sieć, ciężko wskazywać jakiś konkretny punkt, nie mówiąc już o samej definicji świadomości, która jest tu kwestią fundamentalną.

>Zapewne zaraz padnie odpowiedź, obalająca wolną wolę (Libet) i zasugerujecie, że to mózg sam podsuną mi tą myśl a ja tylko ją przyjąłem i nie zawetowałem. Nie wierzę w to, bo w takim wypadku jak wytłumaczyć prowadzenie dialogu z różnymi osobami? Tu nie ma czasu na "losowość" mózgu i podawanie na tacy mimo mojej woli zdań.
A czemu prowadzenie dialogu miałoby być wtedy niemożliwe, albo myśli losowe? Świadomość jest dla naszego mózgu tym czym system operacyjny jest dla komputera (z tymże nie do końca). Nie jest możliwe, aby była szybsza niż niskopoziomowe (podświadome) procesy i reakcje elektrochemiczne zachodzące w mózgu, które tworzą nasze myśli, bo sama jest wynikiem takich procesów. Kiedy o czymś myślisz, w rzeczywistości jedynie czytasz to, co twój mózg już wyprodukował. Świadomość interpretuje procesy zachodzące w mózgu. Nie oznacza to braku wolnej woli - po prostu twoja wola pokrywa się z tym, czego chce twój mózg, czyli ty.

>Bardzo bym prosił o konkretne odpowiedzi, bez domysłów, filozofowania.
Przykro mi, mam tyle co ty - domysły, za to przedstawione tak konkretnie jak tylko potrafiłem

Nie wiem czemu ludziom przeszkadza pomysł, że być może nie posiadamy wolnej woli. Tak jakby zaczęli czuć się przez to więźniami we własnej głowie. Dla mnie, jeżeli to prawda, to to jest jeszcze bardziej niesamowite, że w ten sposób to funkcjonuje.
Wydaje mi się, że religijne pojmowanie wolnej woli jako jakiejś duszy bardzo w tym przeszkadza. Jesteśmy tylko zwierzętami, a nasze mózgi organicznymi kalkulatorami przetwarzającymi impulsy elektryczne. Wolna wola musiałaby być czymś wykraczającym poza realne domeny, aby móc być niezależna od fizyki zachodzącej w mózgu, a to zupełnie nienaukowe wytłumaczenie, więc je pomijamy.


intp
roshuu (77 punktów)
>A spodziewasz się, że istnieje jeden obszar mózgu w pełni odpowiedzialny za świadomość? To wielka sieć, ciężko wskazywać jakiś konkretny punkt, nie mówiąc już o samej definicji świadomości, która jest tu kwestią fundamentalną.
Tak, właśnie myślałem o jakimś jednym ośrodku, który steruje resztą części mózgu "wydając świadome polecenia neuronom"

>Kiedy o czymś myślisz, w rzeczywistości jedynie czytasz to, co twój mózg już wyprodukował. Świadomość interpretuje procesy zachodzące w mózgu. Nie oznacza to braku wolnej woli - po prostu twoja wola pokrywa się z tym, czego chce twój mózg, czyli ty.
Przychylam się, do wyuczonych przeze mnie na przełomie lat zachowań, postrzegania i charakteru oraz do tego, że jest to "wyciąganie" z mojej głowy podczas konwersacji za pomocą świadomości (no i właśnie jak to wywołuję?).

>Nie wiem czemu ludziom przeszkadza pomysł, że być może nie posiadamy wolnej woli. Tak jakby zaczęli czuć się przez to więźniami we własnej głowie. Dla mnie, jeżeli to prawda, to to jest jeszcze bardziej niesamowite, że w ten sposób to funkcjonuje.
Zawsze możesz podjąć każdą decyzję i ew. później jej żałować. Np. spokojny czołwiek w nerwach może zabić i co? Nie jest to wolna wola, wbrew swojemu wyuczonemu charakterowi? Jest!

>Wydaje mi się, że religijne pojmowanie wolnej woli jako jakiejś duszy bardzo w tym przeszkadza. Jesteśmy tylko zwierzętami, a nasze mózgi organicznymi kalkulatorami przetwarzającymi impulsy elektryczne. Wolna wola musiałaby być czymś wykraczającym poza realne domeny, aby móc być niezależna od fizyki zachodzącej w mózgu, a to zupełnie nienaukowe wytłumaczenie, więc je pomijamy.
Już samo to, że jesteśmy świadomi naszego działania w społeczeństwie daje znać, że nie do końca jesteśmy tylko zwierzyną Wiesz ja nie wykluczam tutaj też religii, bo nie ma dowodów nie jej brak i jej obecność.

Posumowując Twoją odpowiedź otrzymujemy NIE WIEMY. Dzieki hamp, to również jest to czego się spodziewałem.
12-05-2015 06:27 
 Ocena 1 na 1
hamp (3461 punktów)
>Przychylam się, do wyuczonych przeze mnie na przełomie lat zachowań, postrzegania i charakteru oraz do tego, że jest to "wyciąganie" z mojej głowy podczas konwersacji za pomocą świadomości (no i właśnie jak to wywołuję?).
A w jaki sposób naciśnięcie klawisza powoduje pojawienie się na monitorze komputera jakiejś litery? Bodziec zewnętrzny powoduje reakcję, a wyuczona odpowiednio sieć przetwarza ten impuls tworząc nową jakość.

>Zawsze możesz podjąć każdą decyzję i ew. później jej żałować. Np. spokojny czołwiek w nerwach może zabić i co? Nie jest to wolna wola, wbrew swojemu wyuczonemu charakterowi? Jest!
Em... nie o to chodzi przecież. Jesteśmy, jako istoty rozumne, zdolni do refleksji, dlatego możemy żałować swoich czynów. Nie potrzeba tu żadnego dodatkowego bytu w postaci świadomości oddzielonej od mózgu.
To była jego wolna wola w danej chwili, żeby zabić - czy zrobił to ze złości czy w samoobronie, nieważne, w tamtej chwili postanowił zamordować i tylko zewnętrzna siła mogłaby powstrzymać jego ciało od wykonania rozkazu z mózgu. Taka się nie pojawiła, ergo taka była jego wola lub ta wola w ogóle nie istnieje.

>Już samo to, że jesteśmy świadomi naszego działania w społeczeństwie daje znać, że nie do końca jesteśmy tylko zwierzyną
Chcesz tak myśleć to myśl. W rzeczywistości jesteśmy jedynie bardzo rozwiniętymi zwierzętami.

>Wiesz ja nie wykluczam tutaj też religii, bo nie ma dowodów nie jej brak i jej obecność.
A ja mam kilka dowodów na istnienie religii! O, tu jeden z większych:


>Posumowując Twoją odpowiedź otrzymujemy NIE WIEMY.
Therefore God?


intp
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>... Jeśli na chwilę obecną takie nie istnieją to nawet lepiej.... osobiście wolę oddzielić naukę od religii i dopiero tam gdzie w 100% nie ma racjonalnego wytłumaczenia podeprzeć niepewność wiarą.

Dlaczego uważasz że to nawet lepiej kiedy wiedza nie wie jak to się dzieje, że sterujemy świadomie sobą ? Masz jakiś własny pogląd na ten temat ?

Nie rozumiem również dlaczego uważasz, że skoro na dzień dzisiejszy nie ma racjonalnego wytłumaczenia to musi mieć to coś wspólnego z religią ? A nie wystarczy przyznać się, iż poziom naszej wiedzy jest jeszcze na tyle mały że nie potrafimy wszystkiego wyjaśnić w sposób naukowy ?

Pozdrawiam
(11maj2015-ZbyszekzWarszawy)
roshuu (77 punktów)
>>... Jeśli na chwilę obecną takie nie istnieją to nawet lepiej.... osobiście wolę oddzielić naukę od religii i dopiero tam gdzie w 100% nie ma racjonalnego wytłumaczenia podeprzeć niepewność wiarą.
>Dlaczego uważasz że to nawet lepiej kiedy wiedza nie wie jak to się dzieje, że sterujemy świadomie sobą ? Masz jakiś własny pogląd na ten temat ?
>Nie rozumiem również dlaczego uważasz, że skoro na dzień dzisiejszy nie ma racjonalnego wytłumaczenia to musi mieć to coś wspólnego z religią ? A nie wystarczy przyznać się, iż poziom naszej wiedzy jest jeszcze na tyle mały że nie potrafimy wszystkiego wyjaśnić w sposób naukowy ?

Widzisz ja jestem katolikiem ale i gościem szanującym naukę, poszukującym i dociekliwym. Nie wyskakuję zaraz z "nadprzyrodzonymi" rzeczami. Oczywiście, że za jakiś czas możemy zwiększyć poziom naszej wiedzy, ale nie chcę odbiegać od tematu, bo są rzeczy, którym pomimo badań nie wyjaśniła i pewnie nie wyjaśni nauka..
Na chwilę obecną interesuje mnie właśnie poruszany temat, to że nie jest jeszcze jasne jak świadomie potrafimy korzystać z obszarów naszego mózgu jest dla mnie pocieszające, bo daje jakiś minimalny ślad (przynajmniej do odkrycia) na to, że może jest tu jakiś element duchowy (będąc poszukiwaczem jestem też "niewiernym Tomaszem niestety"). Tak, tak, już się uśmiechasz - spoko oboje nie mamy żadnych dowodów więc można pogdybać
12-05-2015 11:04 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę? duch a ciało

>Widzisz ja jestem katolikiem ale i gościem szanującym naukę, poszukującym i dociekliwym. Nie wyskakuję zaraz z "nadprzyrodzonymi" rzeczami.

Teraz widzę ... z "nadprzyrodzonymi" to znaczy z czym ? Gdyby wykazać istnienie Boga czy będzie to czymś nadprzyrodzonym ? ... a co z Nami ? W moim przekonaniu nie ma takich rzeczy jakich nie da się wyjaśnić, to jedynie kwestia czasu ... poznawanie pozwoli na stawianie nowych pytań i szukanie dla nich odpowiedzi.

>... jest dla mnie pocieszające, bo ... może jest tu jakiś element duchowy ... oboje nie mamy żadnych dowodów więc można pogdybać.

Czy jest to pocieszające ? ... nawet kiedy oswoimy się z istnieniem elementu duchowego to wciąż pozostaje do wyjaśnienia współzależność ducha i ciała ... które z nich jest elementem nadrzędnym ? ... jak wykazać, że to duch zasiedla ciało ?

(12maj2015-ZbyszekzWarszawy)
12-05-2015 15:17 
 Ocena 1 na 1
roshuu (77 punktów)

>Czy jest to pocieszające ? ... nawet kiedy oswoimy się z istnieniem elementu duchowego to wciąż pozostaje do wyjaśnienia współzależność ducha i ciała ... które z nich jest elementem nadrzędnym ? ... jak wykazać, że to duch zasiedla ciało ?
>(12maj2015-ZbyszekzWarszawy)

Oj to nie do końca tak. Szukałem informacji na ten temat i wiele wskazuje na to, że to jedność (dusza i ciało), że nie ma oddzielenia (cytaty z Biblii vs stanowisko kościoła). Wedle tego stanowiska zmartwychwstaje całe ciało na końcu. Dusza jest życiem, nie osobnym bytem. Jednocześnie jestśmy zobowiązani do kochania i wiary, żeby "nasiąkać" tym. Ale niestety i w tej kwestii są róznie interpretacje teologiczne.
12-05-2015 16:36 
 Ocena 2 na 2
Willmaster (423 punktów)
Według Boga z Biblii, dusza znajduje się we krwi, dlatego kazał (każe nadal według Biblii) swym wyznawcą najpierw pozbawiać zwierzęta krwi, bo jak twierdzi one również duszę posiadają.

"Ustawą wieczystą dla pokoleń waszych, we wszystkich siedzibach waszych będzie to, że żadnego tłuszczu i żadnej krwi spożywać nie będziecie." 3 Mojż. 3,17
A co na to katolicy? A nic, dzisiaj na grillu kaszaneczka z duszą zwierzęcą.

Po śmierci jest to co ma być.
12-05-2015 17:19 
 0 na 2
roshuu (77 punktów)
>Według Boga z Biblii, dusza znajduje się we krwi, dlatego kazał (każe nadal według Biblii) swym wyznawcą najpierw pozbawiać zwierzęta krwi, bo jak twierdzi one również duszę posiadają.
>"Ustawą wieczystą dla pokoleń waszych, we wszystkich siedzibach waszych będzie to, że żadnego tłuszczu i żadnej krwi spożywać nie będziecie." 3 Mojż. 3,17
>A co na to katolicy? A nic, dzisiaj na grillu kaszaneczka z duszą zwierzęcą.
>
Po śmierci jest to co ma być.

NT to ponoc znosi.
12-05-2015 17:48 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
>NT to ponoc znosi.
Doskonały i niezmienny Bóg zmienia zdanie i oświadcza że już można jeść dusze zwierzęce pomimo tego że jest to "ustawa wieczysta"?
Co będzie następne, czy Bóg zniesie nakaz kamienowania nieposłusznych dzieci? O zgrozo! Czy niezmienny Bóg zdejmie nakaz zabijania czarownic, wróżbitów, wywoływaczy duchów? Oby nie, w końcu moralność Boża jest doskonała i niezmienna.

Po śmierci jest to co ma być.
14-05-2015 17:03 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę? ... duch a ciało
>>... pozostaje do wyjaśnienia współzależność ducha i ciała ... które z nich jest elementem nadrzędnym ? ... jak wykazać, że to duch zasiedla ciało ?

>Oj to nie do końca tak. Szukałem informacji na ten temat i wiele wskazuje na to, że to jedność (dusza i ciało), że nie ma oddzielenia (cytaty z Biblii vs stanowisko kościoła). Wedle tego stanowiska zmartwychwstaje całe ciało na końcu. Dusza jest życiem, nie osobnym bytem.

A może mało dociekliwie szukałeś i poznałeś półprawdę ? Czy zaglądałeś do tez hinduizmu, równie wielkiej wiary jak katolicka ? Dla tej wiary oczywistym są zagadnienia wędrówki duszy oraz reinkarnacji, powrotu do świata materialnego wraz z nabyciem nowego ciała.

Słusznym jest stwierdzenie, że "nie ma rozdzielenia duszy i ciała" kiedy mówimy o życiu w naszym materialnym pojmowaniu ... może być tak, że nieporozumienie polega na niedomówieniach wynikających z braku zrozumienia istoty przekazu.

(14maj2015-ZbyszekzWarszawy)
wsx666 (1067 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę?
Jedynym wytłumaczeniem, które może dotrze do ciebie, będzie analogia do komputera. Mózg sam w sobie nazwijmy to 'galareta' to hardware, taki wyłączony komputer. Myśli to software, oprogramowanie. Idąc dalej tym tropem, przyznasz, że sam software, 'oprogramowanie' bez komputera jest bezużyteczne tak i twoja pseudo wolna wola ma się nijak bez komputera na którym pracuje, czyli mózgu. Sam mózg bez oprogramowania jest tylko nic nie wartą galaretą. Tak się składa, że natura stworzyła takie sobie właśnie twory, biologiczne maszyny, które potrafią prowadzić interakcję z otoczeniem poprzez sprzęt i oprogramowanie do niego. Koniec i kropka.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jaźń, świadomosć to tylko złudzenie, które produkuje Twój mózg. Ale to działa dwutorowo - dostajesz jakieś informacje i możesz je modyfikować zgodnie z wolą. Jeśli chcesz czuć się źle to będziesz się tak czuł, a jeśli chcesz czuć się dobrze to też tak będzie. Możesz wydawać umysłowi polecenia, że masz się na czymś skupić, a co innego ignorować. Mózg to komputer, który dokonuje obliczeń i podemuje decyzje. Na zasadzie logiki, znanych sposobów postępowania, myślenia przyczynowo skutkowego, wartości i z uwzględnieniem fikcyjnego czynnika woli mózg podejmuje decyzję, która jest przekazywana do świadomości. Wtedy mówisz "podjąłem taką decyzję", "myślę na ten temat to i tamto", "wybieram lody waniliowe", mózg wie co odpowiedzieć rozmówcy i wyciąga z podświadomości odpowiednie zapamiętane rzeczy, modyfikuje je zgodnie z logiką i lingwistyką. Następnie Ty coś mówisz ale robisz to automatycznie bo podświadomość podsuwa Ci co mówić. Ale możesz np zadecydować, że kogoś obrazisz i mózg podeśle Ci epitety i argumenty ad personam, a zdecydujesz się kogoś skomplementować i mózg podeśle Ci jakieś miłe rzeczy. Teraz pytanie skąd bierze się decyzja. Oczywiście pojawia się ona w mózgu, a Ty ją bierzesz za swoją. Ale możesz to przeanalizować jeszcze raz. Skądś pojawiła się w takim razie myśl o analizie. Ty wybierasz, które z pojawiających się myśli są dla Ciebie ważne i które wybory są lepsze. Ale kto wybiera? Czynnik woli w końcu sam jest pojawiającą się myślą tylko jakimś innym jej rodzajem. A kto tego doświadcza? Niestety tego nie wiadomo, ale to jest czysta świadomość, jaźń. Reszta to czego ona doświadcza to już w pewnym sensie iluzja bo mózg używa uproszczeń, które w realnym świecie nie istnieją. Np w tym celu powstało ego, dlatego niektórzy wierzą w duszę i wolną wolę. Jest to błąd w myśleniu. W rzeczywistości nie istnieje żadna esencja danego człowieka, ale tak można sobie dla uproszczenia nazwać drugą osobę i skojarzyć z cechami, które przejawia i najczęściej się przed nami ujawniają. Tak naprawdę to gdybyś miał inną budowę mózgu, inne geny i otrzymał inne wychowanie to zachowywałbyś się inaczej, miałbyś inne cechy, pragnienia, wygląd ale byłbyś taką samą jaźnią jak każdy inny człowiek tylko miałbyś inne nakładki na świadomość, patrzyłbyś przez inne filtry na ten świat.
roshuu (77 punktów)
>Jaźń, świadomosć to tylko złudzenie, które produkuje Twój mózg. Ale to działa dwutorowo - dostajesz jakieś informacje i możesz je modyfikować zgodnie z wolą. Jeśli chcesz czuć się źle to będziesz się tak czuł, a jeśli chcesz czuć się dobrze to też tak będzie. Możesz wydawać umysłowi polecenia, że masz się na czymś skupić, a co innego ignorować.

No wlasnie jak moge je wydawac, skoro podobno mozg rzadzi za mnie?

>Mózg to komputer, który dokonuje obliczeń i podemuje decyzje. Na zasadzie logiki, znanych sposobów postępowania, myślenia przyczynowo skutkowego, wartości i z uwzględnieniem fikcyjnego czynnika woli mózg podejmuje decyzję, która jest przekazywana do świadomości. Wtedy mówisz "podjąłem taką decyzję", "myślę na ten temat to i tamto", "wybieram lody waniliowe", mózg wie co odpowiedzieć rozmówcy i wyciąga z podświadomości odpowiednie zapamiętane rzeczy, modyfikuje je zgodnie z logiką i lingwistyką. Następnie Ty coś mówisz ale robisz to automatycznie bo podświadomość podsuwa Ci co mówić.

Jaki cudem neurony same wiedza z jakich zasobow mozgu korzystac? Jak logika i wyrobione zasady same moga dzialac? Bodziec sam powstaje? Tym sposobem dochodzimy do kolejnego rodzielenia - mozg, cialo bez JA. Jednak to Ja gdzies tu jest i wydaje polecenia.

> Ale możesz np zadecydować, że kogoś obrazisz i mózg podeśle Ci epitety i argumenty ad personam, a zdecydujesz się kogoś skomplementować i mózg podeśle Ci jakieś miłe rzeczy. Teraz pytanie skąd bierze się decyzja. Oczywiście pojawia się ona w mózgu, a Ty ją bierzesz za swoją

Sama sie pojawia?

> Ale możesz to przeanalizować jeszcze raz. Skądś pojawiła się w takim razie myśl o analizie. Ty wybierasz, które z pojawiających się myśli są dla Ciebie ważne i które wybory są lepsze. Ale kto wybiera? Czynnik woli w końcu sam jest pojawiającą się myślą tylko jakimś innym jej rodzajem. A kto tego doświadcza? Niestety tego nie wiadomo, ale to jest czysta świadomość, jaźń.

No i tu jest ta NIEWIADOMA

> Tak naprawdę to gdybyś miał inną budowę mózgu, inne geny i otrzymał inne wychowanie to zachowywałbyś się inaczej, miałbyś inne cechy, pragnienia, wygląd ale byłbyś taką samą jaźnią jak każdy inny człowiek tylko miałbyś inne nakładki na świadomość, patrzyłbyś przez inne filtry na ten świat.

Oczywiscie, kazdy jest inny ale mamy to wlasne cos co jest SWIADOMOSCIA, ktora jakosc z tym mozgiem wspolpracuje. Nie moze bc iluzja cos co daje mozliwosc analizowania, decydowana. Przeciez nie chodzisz jak zombie, wiesz co robisz..
13-05-2015 00:07 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No wlasnie jak moge je wydawac, skoro podobno mozg rzadzi za mnie?

Mózg wybiera rozwiązanie, które odczuwasz jako swój wybór.

>Jaki cudem neurony same wiedza z jakich zasobow mozgu korzystac? Jak logika i wyrobione zasady same moga dzialac? Bodziec sam powstaje? Tym sposobem dochodzimy do kolejnego rodzielenia - mozg, cialo bez JA. Jednak to Ja gdzies tu jest i wydaje polecenia.

Nie wydaje. To tylko złudzenie. JA doświadcza złudzenia wydawania poleceń. Faktycznie robi to ten sam mózg, który wytwarza jaźń. Neurony same niczego nie wiedzą, ale mózg "wie" jak działać bo tak jest ukształtowany przez lata ewolucji.

>Sama sie pojawia?

Tak. Przypomnij sobie moment podejmowania jakiejkolwiek decyzji. Co było zanim się pojawiła? Nic. I nagle pojawiła się i uznałeś ją za swoją decyzję.

>Oczywiscie, kazdy jest inny ale mamy to wlasne cos co jest SWIADOMOSCIA, ktora jakosc z tym mozgiem wspolpracuje. Nie moze bc iluzja cos co daje mozliwosc analizowania, decydowana. Przeciez nie chodzisz jak zombie, wiesz co robisz..

Świadomość u każdego jest tym samym. To jakby efekt pracy mózgu. Reszta to dodatki to czystej świadomości i wtedy to już one decydują, a nie świadomość, która doświadcza złudzenia podejmowania decyzji.
roshuu (77 punktów)

>Nie wydaje. To tylko złudzenie. JA doświadcza złudzenia wydawania poleceń. Faktycznie robi to ten sam mózg, który wytwarza jaźń. Neurony same niczego nie wiedzą, ale mózg "wie" jak działać bo tak jest ukształtowany przez lata ewolucji.

No wlasnie jak n to SAM wie? Toc to nie osobny byt? Co napedza mozg? Sam dziala z nikad? Jak on "czyta neuronu i informacje"?
13-05-2015 01:01 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Na pytania, które zadałeś odpowiada nauka. W procesie ewolucji powstał taki mózg, który działa jak komputer i analizuje informacje, porównuje różne modele i wybiera optymalny. Ale poza tym komputerem, który jest nową częścią mózgu występuje także stara ewolucyjnie część włącznie z emocjami. A więc racjonalnie działający komputer musi brać pod uwagę nieracjonalnie działające emocje.
roshuu (77 punktów)
>Na pytania, które zadałeś odpowiada nauka. W procesie ewolucji powstał taki mózg, który działa jak komputer i analizuje informacje, porównuje różne modele i wybiera optymalny. Ale poza tym komputerem, który jest nową częścią mózgu występuje także stara ewolucyjnie część włącznie z emocjami. A więc racjonalnie działający komputer musi brać pod uwagę nieracjonalnie działające emocje.

Czyli dziala sobie jak chce samemu, sam mysli, nic go inteligentnie nie napedza? Dziala sobie, czyta polaczenia neuronow itp.
13-05-2015 01:42 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Przecież Ci piszę, że ewolucja spowodowała, że powstał tak działający mózg. Miliardy niedziałających rzeczy powstało ale się nie sprawdziło i dlatego nie występuje w środowisku. Występuje to co kiedyś przetrwało, a przetrwa to co przetrwało i przekaże swoje geny dalej.
roshuu (77 punktów)
>Przecież Ci piszę, że ewolucja spowodowała, że powstał tak działający mózg. Miliardy niedziałających rzeczy powstało ale się nie sprawdziło i dlatego nie występuje w środowisku. Występuje to co kiedyś przetrwało, a przetrwa to co przetrwało i przekaże swoje geny dalej.
Ok, ale nie potrafisz mi tego rozpisac jak dzialania programu komputerowego? System jest zagadka, wiemy tyle, ze dziala tak?
14-05-2015 00:48 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Przecież Ci piszę, że ewolucja spowodowała, że powstał tak działający mózg. Miliardy niedziałających rzeczy powstało ale się nie sprawdziło i dlatego nie występuje w środowisku. Występuje to co kiedyś przetrwało, a przetrwa to co przetrwało i przekaże swoje geny dalej.
>Ok, ale nie potrafisz mi tego rozpisac jak dzialania programu komputerowego? System jest zagadka, wiemy tyle, ze dziala tak?

Tak, ale dla tych rozważań nie ma to najmniejszego znaczenia czy wiemy jak działa ten program. Wiemy, że powstał na podstawie do końca nie znanych czynników i że to mózg wytwarza świadomość oraz podejmuje decyzje, które trafiają do świadomości.

Podam Ci najprostszy przykład. Jesteś w labiryncie i masz podjąć decyzję czy iść w prawo czy w lewo. Na jakiej podstawie wybierasz drogę? To labirynt więc będąc w środku idziesz "na czuja". Albo masz farta albo nie. Ale może np znasz mapę labiryntu i próbujesz ją sobie przypomnieć. Wtedy podejmujesz decyzję na tej podstawie i łatwiej Ci trafić.

Teraz tak. Masz komputery od 1 do 99. 1 jest najsłabszy, a 99 najmocniejszy. Masz także wybór między decyzją X i decyzją Z. Zakładamy, że nie wiesz nic o jakości tych wyborów i ich konsekwencji. Wtedy każdy z komputerów wybierze losową opcję i statystycznie nie będzie różnicy między jakością wyborów komputera 1, a komputera 99. Ale wprowadzasz coraz więcej danych dotyczących obu wyborów i trzeba je odpowiednio przeanalizować. Komputer 99 zrobi to lepiej od komputera 1. Wybór między X, a Y jest jeszcze łatwiejszy od opcji z kilkoma możliwościami. I teraz tak:
- nie ode mnie zależy z jakim komputerem (mózgiem) się urodziłem
- nie ode mnie zależy jakie informacje wprowadzono do komputera (wychowanie, otoczenie)
- nie ode mnie zależy co czuję, a emocje są ważne przy podejmowaniu decyzji. Czysta logika tworzy nieraz błędne koło i uniemożliwia wybór
- nie do końca ode mnie zależy możliwość realizacji woli
- nie ode mnie zależy to na co pojawi mi się ochota i co lubię

Nikt nie może być moralnie odpowiedzialny za swoje wybory bo to tylko obliczenia dokonane przez komputer plus czynnik zwierzęcy czyli emocje. To jakie decyzje podejmujemy zależy od genów, wychowania, hormonów, budowy mózgu, trybu życia, tego co spożywamy

W rzeczywistości:
- nie istnieje odpowiedzialność personalna - ja to nie imię i nazwisko, ale szereg procesów, których jestem skutkiem. Za to nie jestem odpowiedzialny. Jestem także przyczyną następnych ciągów przyczynowo skutkowych, ale nie do końca ode mnie zależy to jak zmienię swoją przyszłość bo to zależy od warunków startowych
- nie da się nawet wyobrazić jak człowiek miałby tworzyć sobie wybór na zasadzie wolnej woli. Zawsze najpierw jest obserwacja zagadnienia, porównanie możliwych opcji i wtedy dokonujemy wyboru. Wybieramy to co wydaje nam się racjonalne bo podświadomość przekazuje taki impuls do świadomości. Gdzie tu jest JA, które dokonuje wyboru? Jak miałoby to wyglądać?

Sama idea, że jesteśmy tak odpowiedzialni, że od tego zależy nasze życie WIECZNE to oszustwo, które jest bardzo szkodliwe dla ludzkości. To tylko mechanizm zastraszania ludzi, który sprawdzał się w prymitywnych społeczeństwach.
roshuu (77 punktów)
>- nie ode mnie zależy z jakim komputerem (mózgiem) się urodziłem
>- nie ode mnie zależy jakie informacje wprowadzono do komputera (wychowanie, otoczenie)
>- nie ode mnie zależy co czuję, a emocje są ważne przy podejmowaniu decyzji. Czysta logika tworzy nieraz błędne koło i uniemożliwia wybór
>- nie do końca ode mnie zależy możliwość realizacji woli
>- nie ode mnie zależy to na co pojawi mi się ochota i co lubię
>Nikt nie może być moralnie odpowiedzialny za swoje wybory bo to tylko obliczenia dokonane przez komputer plus czynnik zwierzęcy czyli emocje. To jakie decyzje podejmujemy zależy od genów, wychowania, hormonów, budowy mózgu, trybu życia, tego co spożywamy
>W rzeczywistości:
>- nie istnieje odpowiedzialność personalna - ja to nie imię i nazwisko, ale szereg procesów, których jestem skutkiem. Za to nie jestem odpowiedzialny. Jestem także przyczyną następnych ciągów przyczynowo skutkowych, ale nie do końca ode mnie zależy to jak zmienię swoją przyszłość bo to zależy od warunków startowych
>- nie da się nawet wyobrazić jak człowiek miałby tworzyć sobie wybór na zasadzie wolnej woli. Zawsze najpierw jest obserwacja zagadnienia, porównanie możliwych opcji i wtedy dokonujemy wyboru. Wybieramy to co wydaje nam się racjonalne bo podświadomość przekazuje taki impuls do świadomości. Gdzie tu jest JA, które dokonuje wyboru? Jak miałoby to wyglądać?

Nie jest tak do konca. Wychowujemy sie w okreslonym srodowisku, z okreslonymi wzorcami ale juz na etapie nastolatwkow widac bunt i zmiane zachowania vs dziecinstwo. Wiec nie jestesmy maszyna z gory zaprogramowana. Ja osobiscie ze spokojnego goscia w podstawowce w okresie do 25 lat bylem niezlym buntownikiem. Oczywiscie moralnosc gdzies w tym wszystkim byla wyuczona, ale robilem co chcialem, co bylo w zupelnej sprzecznosci z wychowaniem z dziecinstwia.

Na pewnym etapie zaczynasz sam kreowac rzeczywistosc, dobierac sobie swiatopoglad, itp. i tu podswiadomie podejmujesz decyzje faktycznie w obrebie tego modelu (czyli wolna wola ograniczona Twoimi wartosciami).

>Sama idea, że jesteśmy tak odpowiedzialni, że od tego zależy nasze życie WIECZNE to oszustwo, które jest bardzo szkodliwe dla ludzkości. To tylko mechanizm zastraszania ludzi, który sprawdzał się w prymitywnych społeczeństwach.

No i z tym sie nie zgodze, bo bzdura, ze nie dopuszczasz innej opcji. Masz dowody? Czy tylko w to wierzysz? Szkodliwe dla ludzokosci jest wmawianie na podstawie domoslow i hipotez, ze niczego nie da sie zmienic, a sie da. Juz sama psychoterapia jest propozycja zmiany myslenia i przyjecia badz odrzucenia przez jednostke tego modelu, wiec co? Jest tu wybor, jest wolna wola. Alkoholik idacy do AA tez nie ma wolnej woli? Nie zmienia sie, nie odstawia?
14-05-2015 01:33 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie jest tak do konca. Wychowujemy sie w okreslonym srodowisku, z okreslonymi wzorcami ale juz na etapie nastolatwkow widac bunt i zmiane zachowania vs dziecinstwo. Wiec nie jestesmy maszyna z gory zaprogramowana. Ja osobiscie ze spokojnego goscia w podstawowce w okresie do 25 lat bylem niezlym buntownikiem. Oczywiscie moralnosc gdzies w tym wszystkim byla wyuczona, ale robilem co chcialem, co bylo w zupelnej sprzecznosci z wychowaniem z dziecinstwia.
>Na pewnym etapie zaczynasz sam kreowac rzeczywistosc, dobierac sobie swiatopoglad, itp. i tu podswiadomie podejmujesz decyzje faktycznie w obrebie tego modelu (czyli wolna wola ograniczona Twoimi wartosciami).

I to ma być argument na co? To jeden z etapów dojrzewania gatunku homo sapiens, że zmieniają się poglądy i sposób postępowania. Na początku słuchamy rodziców, a potem zaczynamy analizować. To ewolucja, a nic nadzwyczajnego.

>>Sama idea, że jesteśmy tak odpowiedzialni, że od tego zależy nasze życie WIECZNE to oszustwo, które jest bardzo szkodliwe dla ludzkości. To tylko mechanizm zastraszania ludzi, który sprawdzał się w prymitywnych społeczeństwach.
>No i z tym sie nie zgodze, bo bzdura, ze nie dopuszczasz innej opcji. Masz dowody? Czy tylko w to wierzysz? Szkodliwe dla ludzokosci jest wmawianie na podstawie domoslow i hipotez, ze niczego nie da sie zmienic, a sie da. Juz sama psychoterapia jest propozycja zmiany myslenia i przyjecia badz odrzucenia przez jednostke tego modelu, wiec co? Jest tu wybor, jest wolna wola. Alkoholik idacy do AA tez nie ma wolnej woli? Nie zmienia sie, nie odstawia?

Widać, że nie zrozumiałeś moich postów. Ja nie mówię, że nie da się nic zrobić. Piszę, że sytuacja startowa, która determinuje nasze zachowanie i dalsze życie nie jest naszą zasługą ani winą, więc to co z tego wynika także nie może być zasługą ani winą z pkt widzenia niezawisłego sądu. Nasze mózgi podjęły decyzję, która może być dobra lub zła z obiektywnego punktu widzenia. Do świadomości trafia gotowa decyzja. Ty już wiesz co wybierzesz bo podświadomość wybrała to za Ciebie. Psychoterapia i odwyk to tylko zmiana softwaru. Na hardware i software masz ograniczony wpływ, a i tak utożsamiasz się z tym co już zastałeś lub Twój mózg zinterpretował to na bazie znanych Ci informacji. Alkoholik może powiedzieć "nie piję!" i zrealizować postanowienie, ale to jest zdeterminowane przez różne czynniki. Z jego punktu widzenia wygląda to na podjęcie decyzji, ale skąd pojawiła się decyzja, którą podjął? Decydujesz się napisać post na forum. Kto zadecydował? Jeśli Ty to skąd wziąłeś tę decyzję? No ale rozumiem, że jesteś jeszcze na etapie wiary w sztywny czarno-biały podział na dobro i zło. Wierzysz także w łatwo obalalną tezę o istnieniu wolnej woli, a także istnienie duszy czyli istnienie indywidualnej jednostki, która sama w sobie jest czynnikiem wpływającym na realny świat. Kiedy patrzy się tylko ze swojej perspektywy to tak jest. Wtedy także Bóg jest jeden, wszystko jest narzucone z zewnątrz i takie proste, nie trzeba analizować
roshuu (77 punktów)
>>Nie jest tak do konca. Wychowujemy sie w okreslonym srodowisku, z okreslonymi wzorcami ale juz na etapie nastolatwkow widac bunt i zmiane zachowania vs dziecinstwo. Wiec nie jestesmy maszyna z gory zaprogramowana. Ja osobiscie ze spokojnego goscia w podstawowce w okresie do 25 lat bylem niezlym buntownikiem. Oczywiscie moralnosc gdzies w tym wszystkim byla wyuczona, ale robilem co chcialem, co bylo w zupelnej sprzecznosci z wychowaniem z dziecinstwia.
>>Na pewnym etapie zaczynasz sam kreowac rzeczywistosc, dobierac sobie swiatopoglad, itp. i tu podswiadomie podejmujesz decyzje faktycznie w obrebie tego modelu (czyli wolna wola ograniczona Twoimi wartosciami).
>I to ma być argument na co? To jeden z etapów dojrzewania gatunku homo sapiens, że zmieniają się poglądy i sposób postępowania. Na początku słuchamy rodziców, a potem zaczynamy analizować. To ewolucja, a nic nadzwyczajnego.
>>>Sama idea, że jesteśmy tak odpowiedzialni, że od tego zależy nasze życie WIECZNE to oszustwo, które jest bardzo szkodliwe dla ludzkości. To tylko mechanizm zastraszania ludzi, który sprawdzał się w prymitywnych społeczeństwach.
>>No i z tym sie nie zgodze, bo bzdura, ze nie dopuszczasz innej opcji. Masz dowody? Czy tylko w to wierzysz? Szkodliwe dla ludzokosci jest wmawianie na podstawie domoslow i hipotez, ze niczego nie da sie zmienic, a sie da. Juz sama psychoterapia jest propozycja zmiany myslenia i przyjecia badz odrzucenia przez jednostke tego modelu, wiec co? Jest tu wybor, jest wolna wola. Alkoholik idacy do AA tez nie ma wolnej woli? Nie zmienia sie, nie odstawia?
>Widać, że nie zrozumiałeś moich postów. Ja nie mówię, że nie da się nic zrobić. Piszę, że sytuacja startowa, która determinuje nasze zachowanie i dalsze życie nie jest naszą zasługą ani winą, więc to co z tego wynika także nie może być zasługą ani winą z pkt widzenia niezawisłego sądu. Nasze mózgi podjęły decyzję, która może być dobra lub zła z obiektywnego punktu widzenia. Do świadomości trafia gotowa decyzja. Ty już wiesz co wybierzesz bo podświadomość wybrała to za Ciebie. Psychoterapia i odwyk to tylko zmiana softwaru. Na hardware i software masz ograniczony wpływ, a i tak utożsamiasz się z tym co już zastałeś lub Twój mózg zinterpretował to na bazie znanych Ci informacji. Alkoholik może powiedzieć "nie piję!" i zrealizować postanowienie, ale to jest zdeterminowane przez różne czynniki. Z jego punktu widzenia wygląda to na podjęcie decyzji, ale skąd pojawiła się decyzja, którą podjął? Decydujesz się napisać post na forum. Kto zadecydował? Jeśli Ty to skąd wziąłeś tę decyzję? No ale rozumiem, że jesteś jeszcze na etapie wiary w sztywny czarno-biały podział na dobro i zło. Wierzysz także w łatwo obalalną tezę o istnieniu wolnej woli, a także istnienie duszy czyli istnienie indywidualnej jednostki, która sama w sobie jest czynnikiem wpływającym na realny świat. Kiedy patrzy się tylko ze swojej perspektywy to tak jest. Wtedy także Bóg jest jeden, wszystko jest narzucone z zewnątrz i takie proste, nie trzeba analizować

Czyli wedlug Ciebie to mozg jest gora i steruje Toba, czyli zwierzyna opierajac sie na wyuczonych przez obserwacje zachowan, nie dajac zadnej mozliwosci decyzji i podsuwajac tylko korzystne rozwiazania dla siebie, nic przeciw? Totalne wiezienie i w zasadzie po co tu jestem?
14-05-2015 13:41 
 Ocena 5 na 5
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czyli wedlug Ciebie to mozg jest gora i steruje Toba, czyli zwierzyna opierajac sie na wyuczonych przez obserwacje zachowan, nie dajac zadnej mozliwosci decyzji i podsuwajac tylko korzystne rozwiazania dla siebie, nic przeciw? Totalne wiezienie i w zasadzie po co tu jestem?
>

Popełniasz błąd tworząc podział na mózg i JA. Otóż żadne JA nie istnieje. To tylko iluzja wytwarzana przez Twój mózg. A sam mózg to zbiór różnych procesów dających ewolucyjnie przetrwanie. Mózg opiera się nie tylko o wyuczone zachowania. Sam tworzy wizję korzystnego rozwiązania na podstawie wielu informacji, które zdobył i modeli porządkowania tych informacji oraz po prostu logiki. A na pytanie po co tu jesteś nie ma odpowiedzi ponieważ nie istnieje żaden stwórca posługujący się logiką. To wszystko jest po nic. Jest bo powstało i takie prawa wykrystalizowały się z chaosu.
14-05-2015 16:19 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Popełniasz błąd tworząc podział na mózg i JA.
Nie, albowiem istnieje umysł, który jest funkcją mózgu.

> Otóż żadne JA nie istnieje.
Zdecydowanie istnieje! Jest to nawet jeden z wytworów podstawowych mózgów wyżej zorganizowanych. maciejtroj(*)89,czy-zwierzeta-mysla-o-sobie

>To tylko iluzja wytwarzana przez Twój mózg.
Iluzja? Powiedzmy zgoda, ale jak odróżnimy wtedy, to co iluzją nie jest?

>A sam mózg to zbiór różnych procesów dających ewolucyjnie przetrwanie.
Nie, mózg jest wytworem ewolucji, ale ewolucyjne przetrwanie daje nam dopiero całość - mózg wraz z ciałem.
A sam mózg to organ przetwarzający różne informacje wewnętrzne oraz zewnętrzne przy pomocy procesów biofizycznych i sterujący ciałem.
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,629374#w630188
pl.wikipedia.org/wiki/Daniel_Dennett
pl.wikipedia.org/wiki/Włodzisław_Duch
www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,635357#w637420

A pan Roshuu, to zwyczajne "JaJA" z racjonalistów sobie tu zrobił.

@@@
.
14-05-2015 23:26 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Popełniasz błąd tworząc podział na mózg i JA.
>Nie, albowiem istnieje umysł, który jest funkcją mózgu.

No właśnie. A więc jedno zawiera się w drugim. Nie ma oddzielenia. Umysł nie istnieje bez mózgu. Mózg jest bezużyteczny bez umysłu.

>> Otóż żadne JA nie istnieje.
>Zdecydowanie istnieje! Jest to nawet jeden z wytworów podstawowych mózgów wyżej zorganizowanych. maciejtroj(*)89,czy-zwierzeta-mysla-o-sobie

Obiektywnie nie istnieje. Jest to tylko iluzja wytwarzana przez mózg i nie wiadomo czy istniałaby gdyby nie wychowanie. Jeśli ktoś wierzy w personalizm powinien podać jakieś dowody.

>>To tylko iluzja wytwarzana przez Twój mózg.
> Iluzja? Powiedzmy zgoda, ale jak odróżnimy wtedy, to co iluzją nie jest?

Należy znaleźć właściwy model myślenia. Dla uproszczenia i zasadności istnienia prawa posługujemy się uproszczonym modelem świata opartym na podziale na odrębne jednostki mające wolną wolę, w pełni odpowiedzialne za swoje czyny, posiadające stałe cechy osobowości, które definiują daną osobę. Dusza byłaby esencją takiego człowieka. Tylko, że nic takiego nie ma miejsca. Istnieją różne procesy i świadomość oraz model świata oparty o personalizm i esencjalizm, który jest tylko uproszczonym modelem sprawdzającym się w życiu społecznym.
15-05-2015 15:39 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Popełniasz błąd tworząc podział na mózg i JA.
Nie, albowiem istnieje umysł, który jest funkcją mózgu.
>No właśnie. A więc jedno zawiera się w drugim.
Nic "no właśnie"! To, że coś jest funkcją czegoś wcale nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że "jedno zawiera się w drugim".

> Nie ma oddzielenia.
Zdecydowanie są. Nie każdy mózg wytwarza umysł, a nawet te wytwarzające umysł potrafią bardzo długo działać bez wytwarzania świadomości, nie mówiąc już o samoświadomości.

>Umysł nie istnieje bez mózgu.
Tak.

> Mózg jest bezużyteczny bez umysłu.
Zdecydowanie nie! Mózg jest bardzo użyteczny nawet bez umysłu. Większość zwierząt umysłu nie posiada.

>Otóż żadne JA nie istnieje.
Zdecydowanie istnieje! Jest to nawet jeden z wytworów podstawowych mózgów wyżej zorganizowanych. maciejtroj(*)89,czy-zwierzeta-mysla-o-sobie
>Obiektywnie nie istnieje.
( Obiektywizm - stanowisko filozoficzne głoszące, że przedmiot poznania istnieje poza podmiotem poznającym i niezależnie od niego. Bezstronność, postawa badawcza wolna od przesądów i uprzedzeń.)
To, że "obiektywizm nie istnieje", to Pańskie - w moim odbiorze - słabo uargumentowane zdanie.

>Jest to tylko iluzja wytwarzana przez mózg i nie wiadomo czy istniałaby gdyby nie wychowanie.
Znane są wyjątkowe przypadki ukształtowania się ludzi poza społeczeństwem. Ludzie ci przy ogromnych ograniczeniach intelektualnych samoświadomość jednak posiadali.

> Jeśli ktoś wierzy w personalizm powinien podać jakieś dowody.
Natomiast epitetami, to można obrzucać interlokutorów bez uzasadnienia. Anim ja wierzący (w cokolwiek), anim personalistą.

>To tylko iluzja wytwarzana przez Twój mózg.
Iluzja? Powiedzmy zgoda, ale jak odróżnimy wtedy, to co iluzją nie jest?
>Należy znaleźć właściwy model myślenia.
A Pan go już znalazł i ma patent na niego i dlatego trzyma go w tajemnicy.

> Dla uproszczenia i zasadności istnienia prawa posługujemy się uproszczonym modelem świata opartym na podziale na odrębne jednostki mające wolną wolę, w pełni odpowiedzialne za swoje czyny, posiadające stałe cechy osobowości, które definiują daną osobę.
Ja nie wiem, jakim Pan się modelem posługuje, ja o swoim modelu nic nie pisałem, gdyż go po prostu nie posiadam. Staram się tylko zoriętować co współcześni uczeni sądzą na temat mózgu/umysłu oraz ciała i tu odwołuję się do ich konkretnego dorobku.

> Dusza byłaby esencją takiego człowieka. Tylko, że nic takiego nie ma miejsca. Istnieją różne procesy i świadomość oraz model świata oparty o personalizm i esencjalizm, który jest tylko uproszczonym modelem sprawdzającym się w życiu społecznym.
Ucieka Pan tu w teologię, w filozofię i tym podobne spekulacje, gdy ja piszę głównie o dorobku nauk przyrodniczych, gdyż uważam, że tylko po ich uwzględnieniu jakiekolwiek spekulacje mają racjonalny sens.

Proponuję jednak najpierw przeczytać moje wywody, wraz z linkami, a dopiero później podejmować polemikę, gdyż w przeciwnym razie polemizuje głównie Pan sam z sobą samym.

@@@
.
15-05-2015 16:36 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nic "no właśnie"! To, że coś jest funkcją czegoś wcale nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że "jedno zawiera się w drugim".

W przypadku ludzkiego mózgu jest równoznaczne. Umysł to funkcja mózgu, która istnieje tylko i wyłącznie w móżgu i jest jego wewnętrzną cechą.

>> Nie ma oddzielenia.
>Zdecydowanie są. Nie każdy mózg wytwarza umysł, a nawet te wytwarzające umysł potrafią bardzo długo działać bez wytwarzania świadomości, nie mówiąc już o samoświadomości.

Ale piszemy przecież o ludzkim mózgu, który wytwarza umysł.

>> Mózg jest bezużyteczny bez umysłu.
>Zdecydowanie nie! Mózg jest bardzo użyteczny nawet bez umysłu. Większość zwierząt umysłu nie posiada.

Umysł to pojęcie stworzone do opisania wytworu ludzkiego mózgu, ale zwierzęta posiadają prymitywniejszą i okrojoną wersję.

>To, że "obiektywizm nie istnieje", to Pańskie - w moim odbiorze - słabo uargumentowane zdanie.

Nie uważam, że nie istnieje obiektywizm. Nie istnieje JA, które obiektywnie istnieje jako obiekt. Jest tylko iluzja bycia sobą, która jest po prostu jednym z ewolucyjnych mechanizmów. W rzeczywistości JA (czyli ego) jest tworzone na podstawie szufladkowania informacji. Jest to uproszczenie i nie należy się z tym utożsamiać. Pan Andrzej Bogusławski nie istnieje. Natomiast istnieje Pana organizm i szereg procesów, których doświadcza Pan jako świadomość. Dla uproszczenia i odróżnienia od innych nazywa się Pan tak, a nie inaczej i opisuje Pan jakieś "swoje" cechy. To tylko iluzja spowodowana przez myśli.

>>Jest to tylko iluzja wytwarzana przez mózg i nie wiadomo czy istniałaby gdyby nie wychowanie.
>Znane są wyjątkowe przypadki ukształtowania się ludzi poza społeczeństwem. Ludzie ci przy ogromnych ograniczeniach intelektualnych samoświadomość jednak posiadali.

W ich głowach powstała taka iluzja. Gdyby od początku wychowywano ich w ten sposób, że JA nie istnieje i jest tylko terminem pomocniczym myśleliby zupełnie inaczej.

>> Jeśli ktoś wierzy w personalizm powinien podać jakieś dowody.
>Natomiast epitetami, to można obrzucać interlokutorów bez uzasadnienia. Anim ja wierzący (w cokolwiek), anim personalistą.

Wierzy Pan w obiektywne istnienie JA czyli personalizm.

>>Należy znaleźć właściwy model myślenia.
>A Pan go już znalazł i ma patent na niego i dlatego trzyma go w tajemnicy.

Szukam.

>Ja nie wiem, jakim Pan się modelem posługuje, ja o swoim modelu nic nie pisałem, gdyż go po prostu nie posiadam. Staram się tylko zoriętować co współcześni uczeni sądzą na temat mózgu/umysłu oraz ciała i tu odwołuję się do ich konkretnego dorobku.

Każdy posiada modele, że tak powiem robocze.

>Ucieka Pan tu w teologię, w filozofię i tym podobne spekulacje, gdy ja piszę głównie o dorobku nauk przyrodniczych, gdyż uważam, że tylko po ich uwzględnieniu jakiekolwiek spekulacje mają racjonalny sens.
>Proponuję jednak najpierw przeczytać moje wywody, wraz z linkami, a dopiero później podejmować polemikę, gdyż w przeciwnym razie polemizuje głównie Pan sam z sobą samym.

Do niczego się nie uciekam. Piszę o tym, że JA to iluzja.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Z poprzedniego posta:
>Popełniasz błąd tworząc podział na mózg i JA.
Nie, albowiem istnieje umysł, który jest funkcją mózgu.
>No właśnie. A więc jedno zawiera się w drugim.

Nic "no właśnie"! To, że coś jest funkcją czegoś wcale nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że "jedno zawiera się
w drugim".

>W przypadku ludzkiego mózgu jest równoznaczne.
Nie widzę powodów aby w refleksji nad funkcjami mózgu ograniczać się tylko do ludzi, gdy mózgi innych zwierząt dają nam bardzo dużo istotnych informacji o mózgu ludzkim. Ponadto wcale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, iż "jedno zawiera się w drugim".

>Umysł to funkcja mózgu,
Tak jest i tak wyżej zresztą napisałem.

>która istnieje tylko i wyłącznie w móżgu i jest jego wewnętrzną cechą.
( Funkcja:
1. «zadanie, które spełnia lub ma spełnić jakaś osoba lub rzecz»
2. «możliwość wykonania określonej operacji przez urządzenie, organ lub program komputerowy»
3. «wzajemny stosunek zjawisk, z których jedno wynika z drugiego»

Nie rozumiem. Wewnątrz mózgu następują tylko zjawiska biofizyczne (elektrochemiczne), których wynikiem (funkcją) jest miedzy innymi umysł. "Wewnętrzne JA", świadomość, samoświadomość itp. itd., ale nie tylko. Mózg także steruje organizmami w sposób całkowicie dla umysłów nieświadomymi.

> Nie ma oddzielenia.
Zdecydowanie są. Nie każdy mózg wytwarza umysł, a nawet te wytwarzające umysł potrafią bardzo długo działać bez wytwarzania świadomości, nie mówiąc już o samoświadomości.
>Ale piszemy przecież o ludzkim mózgu, który wytwarza umysł.
Nie znajduję tu żadnego powodu do tego ograniczenia, ale i dla ludzkiego mózgu umysł dalece nie jest jedyną jego funkcją. Warto mieć podstawową wiedzę o mózgu i umyśle, do której wyżej się odwołałem.
www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadzi
www.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwy

> Mózg jest bezużyteczny bez umysłu.
Zdecydowanie nie! Mózg jest bardzo użyteczny nawet bez umysłu. Większość zwierząt umysłu nie posiada.
>Umysł to pojęcie stworzone do opisania
Wszystkie słowa służą do przekazywania informacji, a więc i czegoś opisania.
Umysł - termin ogólny oznaczający ogół aktywności mózgu ludzkiego, przede wszystkim takich, których posiadania człowiek jest świadomy: spostrzeganie, myślenie, zapamiętywanie, odczuwanie emocji, uczenie się, czy regulowanie uwagi. Wyrażenie bliskoznaczne do psychiki, świadomość wyrażenie kooperujące: osobowość.

We współczesnych naukach poznawczych umysł jest zdefiniowany jako ośrodek całej, świadomej i nieświadomej psychiki człowieka i jego myślenia. Według paradygmatu przyrodoznawstwa, umysł jest wynikiem struktury biologicznej, procesów chemicznych zachodzących w naszym mózgu i jego interakcji ze światem zewnętrznym człowieka. Jest tak skomplikowany ze względu na złożoność tych procesów.

Chociaż inne gatunki również przejawiają niektóre z tych funkcji, słowo to jest używane zazwyczaj w związku z człowiekiem.


>Umysł to pojęcie stworzone do opisania wytworu ludzkiego mózgu, ale zwierzęta posiadają prymitywniejszą i okrojoną wersję.
Może warto by zdobyć jakąś podstawową wiedzę o Teorii Ewolucji?
www.paleo.(*)blications/Ewolucja_liceum.pdf
www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierze

Cytat:
>Otóż żadne JA nie istnieje.
Zdecydowanie istnieje! Jest to nawet jeden z wytworów podstawowych mózgów wyżej zorganizowanych. maciejtroj(*)89,czy-zwierzeta-mysla-o-sobie [Nazywamy je samoświadomością].

> Obiektywnie nie istnieje. Jest to tylko iluzja wytwarzana przez mózg i nie wiadomo czy istniałaby gdyby nie wychowanie. Jeśli ktoś wierzy w personalizm powinien podać jakieś dowody.

To, że "obiektywizm nie istnieje", to Pańskie - w moim odbiorze - słabo uargumentowane zdanie.
>Nie uważam, że nie istnieje obiektywizm.
No to cóż miałoby znaczyć "obiektywnie nie istnieje"?

>Nie istnieje JA, które obiektywnie istnieje jako obiekt.
JA jako obiekt istnieje obiektywnie jako każdy z nas. Również u zwierząt które posiadają samoświadomość istnieje obiektywnie umysłowe poczucie JA.

> Jest tylko iluzja bycia sobą, która jest po prostu jednym z ewolucyjnych mechanizmów. W rzeczywistości JA (czyli ego) jest tworzone na podstawie szufladkowania informacji. Jest to uproszczenie i nie należy się z tym utożsamiać. Pan Andrzej Bogusławski nie istnieje. Natomiast istnieje Pana organizm i szereg procesów, których doświadcza Pan jako świadomość. Dla uproszczenia i odróżnienia od innych nazywa się Pan tak, a nie inaczej i opisuje Pan jakieś "swoje" cechy. To tylko iluzja spowodowana przez myśli.
Wiara jest niedyskutowalna i wolno Panu wierzyć w to co się Panu podoba. Może Pan dla "wyjaśniania" istniejącej obiektywnie rzeczywistości przeróżne intelektualne wygibasy wyprawiać. Tylko najpierw pytanie ogólne, a po co? A później pytanie szczegółowe o naukowe dowody potwierdzające te spekulacje. Pomimo ogromnego wzrostu naszej wiedzy w ostatnich dekadach o budowie, procesach i funkcjach naszych mózgów, to nasza wiedza jest jeszcze zbyt mała abyśmy mogli przyjąć różne spekulacyjne modele (choć są ciekawe, nieraz nawet bardzo) za jednoznacznie udowodnione.

CDN.

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

>Jest to tylko iluzja wytwarzana przez mózg i nie wiadomo czy istniałaby gdyby nie wychowanie.
Znane są wyjątkowe przypadki ukształtowania się ludzi poza społeczeństwem. Ludzie ci przy ogromnych ograniczeniach intelektualnych samoświadomość jednak posiadali.
>W ich głowach powstała taka iluzja.
Pytałem Pana już wyżej co według Pana iluzją jest, co nie jest?
MIĘDZYNARODOWA SZKOŁA ZŁOTEGO RÓŻOKRZYŻA: Współczesny człowiek podąża za głosem swego śmiertelnego "ja". Żyje w iluzji oferowanej mu przez ziemskie życie. Iluzja to pewnego rodzaju przebranie; sen albo wizja, za którą podążamy, która jednak nigdy nie będzie odpowiadała naszym oczekiwaniom.
pl.wikipedia.org/wiki/Solipsyzm
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,577332#w582501

> Gdyby od początku wychowywano ich w ten sposób, że JA nie istnieje i jest tylko terminem pomocniczym myśleliby zupełnie inaczej.
Pana w ten sposób wychowywano? Zna Pan takie badania? Proszę o źródła? (Jak wychowywane są te zwierzęta, u których zauważa się samoświadomość i poczucie własnej odrębności - JA?)

> Jeśli ktoś wierzy w personalizm powinien podać jakieś dowody.
Natomiast epitetami, to można obrzucać interlokutorów bez uzasadnienia. Anim ja wierzący (w cokolwiek), anim personalistą.
>Wierzy Pan w obiektywne istnienie JA czyli personalizm.
No cóż, nie jest Pan pierwszym, który uważa, iż lepiej ode mnie zna moje poglądy. Żadne dowody ani też merytoryczne argumenty w takim przypadku nie są potrzebne, gdy Pan wie lepiej.

>Należy znaleźć właściwy model myślenia.
A Pan go już znalazł i ma patent na niego i dlatego trzyma go w tajemnicy.
>Szukam.
Jak Pan sam szuka, to po co Pan innym swoją niewiedzę wciska? Poczekajmy aż Pan znajdzie.

Ja nie wiem, jakim Pan się modelem posługuje, ja o swoim modelu nic nie pisałem, gdyż go po prostu nie posiadam. Staram się tylko zoriętować co współcześni uczeni sądzą na temat mózgu/umysłu oraz ciała i tu odwołuję się do ich konkretnego dorobku.
>Każdy posiada modele, że tak powiem robocze.

Znowu Pan wie lepiej. Przecież uczeni są jeszcze dalecy od uzgodnionego i potwierdzonego doświadczalnie modelu samoświadomości. Ja mogę spokojnie poczekać i jako laik im swoich - jedynie słusznych - rozwiązań nie podtykać.

> Dusza byłaby esencją takiego człowieka. Tylko, że nic takiego nie ma miejsca. Istnieją różne procesy i świadomość oraz model świata oparty o personalizm i esencjalizm, który jest tylko uproszczonym modelem sprawdzającym się w życiu społecznym.
Ucieka Pan tu w teologię, w filozofię i tym podobne spekulacje, gdy ja piszę głównie o dorobku nauk przyrodniczych, gdyż uważam, że tylko po ich uwzględnieniu jakiekolwiek spekulacje mają racjonalny sens.
Proponuję jednak najpierw przeczytać moje wywody, wraz z linkami, a dopiero później podejmować polemikę, gdyż w przeciwnym razie polemizuje głównie Pan sam z sobą samym.

>Do niczego się nie uciekam.
pl.wikipedia.org/wiki/Personalizm
pl.wikipedia.org/wiki/Esencjalizm

>Piszę o tym, że JA to iluzja.
Tak, nawet bardzo szybko Pan pisze. W niecałą godzinę zdołał Pan na mój post odpowiedzieć. (Tyle tylko, że ja nadal zupełnie nie rozumiem Pańskiego stwierdzenia - "JA to iluzja") Ale teraz każdemu wolno pisać. Pełną wolność mamy.
www.youtube.com/watch?v=ENvAmLuj5ko
Ale ocenę tego czy rozumiemy, to sami piszemy oraz czy potrafimy czytać ze zrozumieniem, pozostawmy naszym czytelnikom.

@@@
.
17-05-2015 15:11 
 Ocena 3 na 5
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie widzę powodów aby w refleksji nad funkcjami mózgu ograniczać się tylko do ludzi, gdy mózgi innych zwierząt dają nam bardzo dużo istotnych informacji o mózgu ludzkim.

Ale przecież piszemy tu o ludzkim mózgu, który wytwarza iluzję "JA". Taką funkcję mają także mózgi niektórych zwierząt: delfinów, niektórych małp, świń i słoni.

>Ponadto wcale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, iż "jedno zawiera się w drugim".

Jakmi cudem? Umysł jest funkcją mózgu i nie istnieje poza nim. Sam mózg bez choćby szczątkowego umysłu jest bezużyteczny.

>Nie rozumiem. Wewnątrz mózgu następują tylko zjawiska biofizyczne (elektrochemiczne), których wynikiem (funkcją) jest miedzy innymi umysł. "Wewnętrzne JA", świadomość, samoświadomość itp. itd., ale nie tylko. Mózg także steruje organizmami w sposób całkowicie dla umysłów nieświadomymi.

Ale co to ma do rzeczy skoro mówimy o ludzkim mózgu i umyśle?

>> Nie ma oddzielenia.
>Zdecydowanie są. Nie każdy mózg wytwarza umysł, a nawet te wytwarzające umysł potrafią bardzo długo działać bez wytwarzania świadomości, nie mówiąc już o samoświadomości.
No i co z tego, że potrafią? Umysł jest funkcją mózgu, jego częścią. Podobnie jak windows jest częścią mojego laptopa. Oczywiście laptop może działać bez windowsa ale wtedy nie spełnia swojej funkcji. JA jest iluzją wytwarzaną przez ludzki (i nie tylko) mózg. Nie jest to jednak twór istniejący poza mózgiem tylko jego wewnętrzny element. Dlatego nie ma mowy o żadnym oddzieleniu. Świadomość jest w mózgu, nie poza nim. Natomiast JA to iluzja.

>Nie znajduję tu żadnego powodu do tego ograniczenia, ale i dla ludzkiego mózgu umysł dalece nie jest jedyną jego funkcją.

A kto mówi, że jedyną i co to wtrącenie wnosi do dyskusji?

>Zdecydowanie nie! Mózg jest bardzo użyteczny nawet bez umysłu. Większość zwierząt umysłu nie posiada.

Posiadają okrojoną wersję. Gdyby nie posiadały to nie miałyby żadnej świadomości czyli nie miałyby czucia i byłyby robotami.

>Umysł - termin ogólny oznaczający ogół aktywności mózgu ludzkiego,

Dlatego właśnie zwierzęta nie mają umysłu bo nie mają ogółu aktywności mózgu ludzkiego. Ale mają pewne funkcje, które człowiek także odziedziczył po zwierzęcych przodkach.

>No to cóż miałoby znaczyć "obiektywnie nie istnieje"?

Znaczy to, że JA nie istnieje, a nie obiektywizm. JA nie istnieje obiektywnie bo jest tylko intersubiektywną iluzją. Nie ma mierzalnego i jasnego do zdefiniowania "JA" w przyrodzie. Jest tylko poczucie bycia tym JA.

>JA jako obiekt istnieje obiektywnie jako każdy z nas. Również u zwierząt które posiadają samoświadomość istnieje obiektywnie umysłowe poczucie JA.

Obiektywne poczucie? Poczucie może być tylko subiektywne. Mówimy więc o intersubiektywnym poczuciu, ale to co jest przedmiotem tego poczucia nie istnieje. Podobnie jak nie istnieją duchy chociaż niektórzy je widzą i nawet z nimi rozmawiają. A subiektywne poczucie rozmowy z duchami przecież istnieje obiektywnie, tylko że nic z tego nie wynika.

Poczucie JA to tylko mechanizm dający ewolucyjną przewagę. Skąd pomysł, że JA istnieje realnie jako prawdziwy obiekt, a nie tylko jako iluzja wytwarzana przez mózg?

>Pytałem Pana już wyżej co według Pana iluzją jest, co nie jest?

Ciężko powiedzieć co nie jest iluzją. Są teorie, wg których iluzją jest wszystko czego doświadcza jednostka. Ja kieruję się rozsądkiem i patrzę na to z punktu widzenia ewolucji. Pojawił się mózg, ewoluował aż do wytworzenia iluzji samoświadomości. Iluzją nie jest istnienie mojego organizmu, ale już stwierdzenie, że to mój organizm jest iluzją wytwarzaną przez umysł bo czym jest to "JA" ? Jeśli jestem JA i steruję SOBĄ to powstaje tutaj iluzja oddzielenia JA od SIEBIE. Przecież już na logikę to absurd. Czym jest więc JA, a czym jest SIEBIE? Taki pogląd się nie broni w żaden sposób, wg żadnej logiki. Chyba, że chcielibyśmy wprowadzić pojęcie duszy i Boga, ale Pan tego przecież nie robi.

>Pana w ten sposób wychowywano? Zna Pan takie badania? Proszę o źródła? (Jak wychowywane są te zwierzęta, u których zauważa się samoświadomość i poczucie własnej odrębności - JA?)

Mnie wychowywano w iluzji, że JA naprawdę istnieje, ale od dawna coś było dla mnie nie w porządku z tego typu podejściem. Zwierząt nie wychowywano, ale ja piszę o tym co by było gdyby ludzi wychowywano w ten sposób, o którym pisałem. Proszę czytać uważnie.

>No cóż, nie jest Pan pierwszym, który uważa, iż lepiej ode mnie zna moje poglądy. Żadne dowody ani też merytoryczne argumenty w takim przypadku nie są potrzebne, gdy Pan wie lepiej.

W takim razie jest duże prawdopodobieństwo, że opisuje Pan swoje poglądy w niezrozumiały sposób.

>Jak Pan sam szuka, to po co Pan innym swoją niewiedzę wciska? Poczekajmy aż Pan znajdzie.
Ależ ja niczego nikomu nie wciskam. To wszystko co tu opisałem to fakty.

>Znowu Pan wie lepiej. Przecież uczeni są jeszcze dalecy od uzgodnionego i potwierdzonego doświadczalnie modelu samoświadomości. Ja mogę spokojnie poczekać i jako laik im swoich - jedynie słusznych - rozwiązań nie podtykać.

Pisałem, że każdy posiada robocze modele rzeczywistości. Pan odpowiada nie na temat i to już nie pierwszy raz.
17-05-2015 15:12 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
C.D.

Napisałem: "Dusza byłaby esencją takiego człowieka. Tylko, że nic takiego nie ma miejsca. Istnieją różne procesy i świadomość oraz model świata oparty o personalizm i esencjalizm, który jest tylko uproszczonym modelem sprawdzającym się w życiu społecznym."

Z tego zdania wynika, że model oparty o personalizm i esencjalizm istnieje w życiu społecznym i się sprawdza, ale żadna esencja ani dusza nie istnieje. Gdzie tu uciekanie się do filozofii i teologii? To raczej uciekanie od niej, a stanowisko przeciwne do mojego to właśnie jakiś rodzaj wiary, filozofii i teologii. Pan jednak napisał, że nie zajmuje Pan ani jednego ani drugiego stanowiska co może dziwić. Jest Pan za, a nawet przeciw?

>Tak, nawet bardzo szybko Pan pisze. W niecałą godzinę zdołał Pan na mój post odpowiedzieć.

To źle?

>(Tyle tylko, że ja nadal zupełnie nie rozumiem Pańskiego stwierdzenia - "JA to iluzja")

To już nie moja wina, ani mój problem.
17-05-2015 20:45 
 Ocena 3 na 5
Fizyk (17637 punktów)
>> Tyle tylko, że ja nadal zupełnie nie rozumiem Pańskiego stwierdzenia - "JA to iluzja".
> To już nie moja wina, ani mój problem.

Widzię, olsonie, że nasi dyskutanci mają problem z przełknięciem słowa "iluzja". No bo iluzja, jak to iluzja, daje doskonałe złudzenie rzeczywistości. Ale też zarazem iluzja, jak to iluzja, jest zafałszowanym odzwieciedleniem rzeczywistości. O czym możemy przekonać się na codzień.
Iluzje JA

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Pan odpowiada nie na temat i to już nie pierwszy raz.
Mnie się wydaje jeszcze gorzej. Pan nie tylko nie odnosi się do tego co napisałem, ale wcale nie bierze tego po uwagę tylko głosi swoje - we własnym mniemaniu niepodważalne prawdy.

Nie widzę powodów aby w refleksji nad funkcjami mózgu ograniczać się tylko do ludzi, gdy mózgi innych zwierząt dają nam bardzo dużo istotnych informacji o mózgu ludzkim.
>Ale przecież piszemy tu o ludzkim mózgu, który wytwarza iluzję "JA". Taką funkcję mają także mózgi niektórych zwierząt: delfinów, niektórych małp, świń i słoni.
A dlaczego tylko ludzi? Czy ludzki mózg stworzył jakiś stworzyciel, czy wyłonił się z przeszłości na skutek procesów ewolucyjnych?

Ponadto wcale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, iż "jedno zawiera się w drugim".
>Jakmi cudem?
W moich rozważaniach żadnych cudów, duchów, czy bogów nie biorę pod uwagę. Jak już napisałem interesuje mnie tylko naukowe podejście.

>Umysł jest funkcją mózgu i nie istnieje poza nim.
Przecież to już dawno tu napisałem (może warto sprawdzić) i kilkukrotnie powtórzyłem. Przytoczyłem też definicję umysłu, oraz odwołałem się do artykułów na temat mózgu oraz umysłu.

>Sam mózg bez choćby szczątkowego umysłu jest bezużyteczny.
Bzdura. Proszę przeczytać moje wcześniejsze wypowiedzi wraz z linkami.

Nie rozumiem. Wewnątrz mózgu następują tylko zjawiska biofizyczne (elektrochemiczne), których wynikiem (funkcją) jest miedzy innymi umysł. "Wewnętrzne JA", świadomość, samoświadomość itp. itd., ale nie tylko. Mózg także steruje organizmami w sposób całkowicie dla umysłów nieświadomymi.
>Ale co to ma do rzeczy skoro mówimy o ludzkim mózgu i umyśle?
Ja nie mówię tu tylko o ludzkim mózgu i uważam za bzdurę takie ograniczenie przy rozważaniach o ludzkim mózgu, który powstał w wyniku procesów ewolucyjnych z mózgów mniej skomplikowanych. Według Paula Macleana mamy mózg trójjedyny, który tworzą kolejno nadbudowane na sobie - trzy mózgi. Najgłębsza, najstarsza i najbardziej prymitywna struktura, odpowiedzialna za zachowania instynktowne to mózg gadzi. Nad nim usadowiona jest struktura odpowiedzialna za emocje, szczególnie za agresję i seks - mózg starych ssaków z układem limbicznym. Zaś najwyżej położoną strukturą jest nowa kora, w niej zachodzą procesy myślowe i nazywana jest mózgiem wyższych ssaków. Wszystkie te struktury, nawet obecne tylko u człowieka, są ściśle powiązane i spójnie działają, bowiem niespójność staje się źródłem konfliktów z głęboko ukrytymi najbardziej archaicznymi elementami.
> Nie ma oddzielenia.
Zdecydowanie są. Nie każdy mózg wytwarza umysł, a nawet te wytwarzające umysł potrafią bardzo długo działać bez wytwarzania świadomości, nie mówiąc już o samoświadomości.
>No i co z tego, że potrafią?
Dla Pana mogą nic nie znaczyć, ale dla zrozumienia działania i funkcji mózgu są bardzo istotne.

>Umysł jest funkcją mózgu, jego częścią.
Podobnie jak proces koszenia jest częścią kosiarki itd.

>Podobnie jak windows jest częścią mojego laptopa. Oczywiście laptop może działać bez windowsa ale wtedy nie spełnia swojej funkcji.
Nie wiem czy hardware może funkcjonować bez jakiegoś tam - choćby i najprostszego - software'u? Wydaje mi się, iż jakoś nie bardzo i podobnie jest z mózgami, ale mnie trudno funkcję zaliczyć zaliczyć do części. Przy mojej skromnej wiedzy to nader duże uproszczenie. Wyżej podałem słownikowe rozumienie słowa funkcja.

>JA jest iluzją wytwarzaną przez ludzki (i nie tylko) mózg. Nie jest to jednak twór istniejący poza mózgiem tylko jego wewnętrzny element. Dlatego nie ma mowy o żadnym oddzieleniu. Świadomość jest w mózgu, nie poza nim. Natomiast JA to iluzja.
Nie znajduję tu żadnego powodu do tego ograniczenia, ale i dla ludzkiego mózgu umysł dalece nie jest jedyną jego funkcją.
>A kto mówi, że jedyną i co to wtrącenie wnosi do dyskusji?
Zdecydowanie nie! Mózg jest bardzo użyteczny nawet bez umysłu. Większość zwierząt umysłu nie posiada.
>Posiadają okrojoną wersję.
A kto i kiedy im tą wersję okroił?

Francis Crick "Zdumiewająca hipoteza": Jak powstała ta niezwykła neuronowa maszyneria? By zrozumieć mózg, trzeba zdać sobie sprawę, że jest on produktem długiego procesu ewolucji na drodze doboru naturalnego. Twór ten nie został zaprojektowany przez inżyniera, chociaż, jak zobaczymy, wykonuje imponującą pracę na małej przestrzeni i używa do tego stosunkowo mało energii. Geny, które otrzymaliśmy od naszych rodziców, są wynikiem milionów lat doświadczeń naszych odległych przodków. Geny te, i kierowane przez nie procesy zachodzące przed urodzeniem, określają w znacznym stopniu strukturę różnych części naszego mózgu. Obecnie wiemy, że w momencie urodzenia mózg nie jest tabula rasa, lecz skomplikowanym tworem, którego wiele części jest już gotowych. Doświadczenia dostrajają następnie z grubsza przygotowaną aparaturę, tak długo, aż zacznie działać precyzyjnie.

Ewolucja nie jest dokładnym projektantem. W rzeczywistości, jak napisał François Jacob, francuski biolog molekularny, "ewolucja jest majsterkowiczem". Dobudowuje do tego, co już wcześniej istniało, nowe elementy, posuwając się zwykle seriami małych kroczków. Ewolucję charakteryzuje oportunizm. Jeśli nowe rozwiązanie działa, niezależnie od tego, jak dziwacznie, ewolucja będzie się starała je upowszechnić. Znaczy to, że zmiany i udoskonalenia, które stosunkowo łatwo dołączyć do istniejących struktur, mają większą szansę przetrwania, tak że ostateczny produkt niekoniecznie musi być elegancki, może się wręcz okazać nieporządną zbieraniną współdziałających ze sobą urządzeń. Nieoczekiwanie taki system często funkcjonuje lepiej niż przejrzysty mechanizm zaprojektowany tak, by wykonywać to samo zadanie prościej.


CDN
.
20-05-2015 01:45 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie widzę powodów aby w refleksji nad funkcjami mózgu ograniczać się tylko do ludzi, gdy mózgi innych zwierząt dają nam bardzo dużo istotnych informacji o mózgu ludzkim.

Natomiast mózg ludzki daje nam jeszcze więcej tych informacji. A zestawienie mózgu ludzkiego z funkcją ego z mózgami zwierzęcymi bez tej funkcji daje nam wiedzę na temat ilzuji JA. Wiemy, że zwierzęta jej nie mają (poza wspomnianymi wcześniej wyjątkami), a ludzie mają. Natomiast zdaje się, że rozważamy tutaj nad tą iluzją i sterowaniem mózgu, a nie funkcjami poszczególnych mózgów.

>A dlaczego tylko ludzi?

Bo interesuje nas to czy to JA steruję mózgiem czy nie. Rozmawiamy o sobie i swoich mózgach czyli o ludzkich mózgach. Chyba, że któryś z użytkowników jest chomikiem albo bażantem, to w takim razie zwracam honor

>>Umysł jest funkcją mózgu i nie istnieje poza nim.
>Przecież to już dawno tu napisałem (może warto sprawdzić) i kilkukrotnie powtórzyłem. Przytoczyłem też definicję umysłu, oraz odwołałem się do artykułów na temat mózgu oraz umysłu.

A następnie Pan temu zaprzeczył pisząc, że:
>Ponadto wcale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, iż "jedno zawiera się w drugim".
Przecież umysł zawiera się w mózgu. Poza mózgiem nie istnieje.

> Według Paula Macleana mamy mózg trójjedyny, który tworzą kolejno nadbudowane na sobie - trzy mózgi.

Dokładnie. Natomiast zwierzęta mają inne mózgi... Nie każdy mózg wytwarza umysł ponieważ umysł jest terminem stworzonym na potrzeby ludzkiego mózgu. Poza tym to o czym dyskutujemy nie jest wyłącznie rozmową na temat samego mózgu. Nawet gdyby JA było faktycznym ośrodkiem decyzyjnym to ma do przeanalizowania te same fakty i podejmuje decyzje na podstawie tego co wie, ale też czuje. I przede wszystkim podejmuje te decyzje na podstawie tego jakie jest, a na to nie ma wpływu. I samo to decyduje o tym, że Pan Roshuu się myli niezależnie od tego czy to co wiemy na temat mózgu jest prawdą. Iluzja istnienia JA także daje się wyjaśnić bez potrzeby wchodzenia w neurobiologię. Poza tym nie ewoluowało JA, które stawało się coraz lepsze, lecz JA jest wytworem coraz lepszego mózgu. Podobnie jak iluzja gadania samego do siebie w myślach. Albo iluzja, że kiedy patrzę na kobietę oceniam ją ładną lub brzydką. Albo jedno jedzenie za dobre, a inne za niesmaczne. Poza tym (to dla autora tematu) wolna wola broni się tylko podczas gdy uznajemy jej definicję jako możliwości do realizowania swoich pragnień. Jeśli ktoś nie jest ograniczony jakimś przymusem lub zakazem to ma wolną wolę. Natomiast wolne podejmowanie decyzji to już nigdy nie będzie zasługa JA. Nie istnieje taka logiczna koncepcja, która by to zakładała.

>Zdecydowanie są. Nie każdy mózg wytwarza umysł, a nawet te wytwarzające umysł potrafią bardzo długo działać bez wytwarzania świadomości, nie mówiąc już o samoświadomości.

Dokładnie, bo samoświadomość nie jest potrzebna do podejmowania decyzji. Dlatego samoświadomość jest tylko jednym z czynników.

>A kto i kiedy im tą wersję okroił?
(odpowiedź na moje stwierdzenie, że zwierzęta mają okrojoną wersję umysłu)
Nikt nie okroił. Przecież wiadomo co miałem na myśli pisząc o okrojonej wersji.

>Pytałem Pana już wyżej co według Pana iluzją jest, co nie jest?
>Ciężko powiedzieć co nie jest iluzją.
No właśnie! A łatwo powiedzieć, iż nasza (samo)świadomość iluzją jest.

Łatwo powiedzieć, że Messi i Ronaldo są dobrymi piłkarzami, ale już nie tak łatwo stwierdzić, że BungwaBangwa z Zimbabwe jest słabym piłkarzem jeśli nie wiem jak gra w piłkę. Łatwo powiedzieć co jest iluzją, ale ciężej stwierdzić, że coś nie jest iluzją kiedy nie wygląda na iluzję. Może przecież nią być, ale ja mogę się jej poddawać i nie wiedzieć czy to iluzja czy fakt. Ale sztuka Davida Copperfielda jest iluzją i JA jest iluzją. To łatwo stwierdzić.

>>Są teorie, wg których iluzją jest wszystko czego doświadcza jednostka.
Jest i to bardzo stary: pl.wikipedia.org/wiki/Solipsyzm

I dlatego, że to teoria nieobalalna nie wiem co nie jest iluzją.

>Wybitnie ciekawa koncepcja iluzje pojawiają się wraz ze złożonością mózgu. Tam, gdzie nie ma samoświadomości tam nie ma iluzji.

Wraz ze złożonością mózgu jako skutek uboczny powstała iluzja istnienia JA. Człowiek zaczął myśleć i z czasem MUSIAŁ WYMYŚLIĆ ego. Powiedzieć, że tam gdzie nie ma samoświadomości tam nie ma iluzji to tak samo jakby powiedzieć, że tam gdzie nie ma komputera tam nie ma wirusów komputerowych. Chociaż iluzja JA to raczej nie wirus, a wtyczka dzieląca jeden komp na kilka kont użytkowników. Tylko, że w przypadku ludzi jeden organizm faktycznie jest fizycznie odłączony od innych. Na podstawie tego faktu powstała iluzja, że JA to jakaś inna OSOBA. W realu nie istnieje coś takiego jak OSOBA. To znów pojęcie wymyślone przez ludzi żeby nazwać organizm ludzki. Mózgi to komputery przetwarzające otoczenie i wnętrze czyli świadomość zwierzęcia. Jesteśmy zwierzętami tylkowraz z instynktem prowadzi nas komputer. Mamy podobny hardware, ale jednak mózgi różnią się między sobą. Software znacznie się różni. I wg tego co mówią naukowcy software wpływa na hardware, ale w niewielkim stopniu. Zarówno to jaki mamy hardware (geny) i software to coś na co nie mamy wpływu, a przez to zachowujemy się w określony sposów. Ten sposób nawet jeśli nie był ściśle zdeterminowany bo ta sama przyczyna może dać inne skutki, to musiał być spowodowany przypadkiem lub prawem, którego działania nie znamy, ale jeśli tego nie znamy to tym bardziej nie możemy mieć na to wpływu. Myślę, że to rozwiązuje dylemat autora tematu.
roshuu (77 punktów)
>Nawet gdyby JA było faktycznym ośrodkiem decyzyjnym to ma do przeanalizowania te same fakty i podejmuje decyzje na podstawie tego co wie, ale też czuje. I przede wszystkim podejmuje te decyzje na podstawie tego jakie jest, a na to nie ma wpływu. I samo to decyduje o tym, że Pan Roshuu się myli niezależnie od tego czy to co wiemy na temat mózgu jest prawdą. Iluzja istnienia JA także daje się wyjaśnić bez potrzeby wchodzenia w neurobiologię. Poza tym nie ewoluowało JA, które stawało się coraz lepsze, lecz JA jest wytworem coraz lepszego mózgu. Podobnie jak iluzja gadania samego do siebie w myślach. Albo iluzja, że kiedy patrzę na kobietę oceniam ją ładną lub brzydką. Albo jedno jedzenie za dobre, a inne za niesmaczne. Poza tym (to dla autora tematu) wolna wola broni się tylko podczas gdy uznajemy jej definicję jako możliwości do realizowania swoich pragnień. Jeśli ktoś nie jest ograniczony jakimś przymusem lub zakazem to ma wolną wolę. Natomiast wolne podejmowanie decyzji to już nigdy nie będzie zasługa JA. Nie istnieje taka logiczna koncepcja, która by to zakładała.

Poczucie JA (subiektwyne dla scisloci) daje mozliwosc sterowania myslami i soba samym. Wytlumacz mi dlaczego ludzie majac np. natretne mysli (zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, nerwica natrectw) moga z nimi podjac "walke", przeciwstawiac sie i zmienic swoje zycie tak, by mysli, lęki odeszly. To przeciez decyzja tego czlowieka. Mamy w tym wzgledzie wolna wole. Skoro (sytuacja inna) do naszej glowy dochodza mysli stawiajace nas przed wyborem zakupu samochodu czerwonego albo zielonego mozemy zdecydowac ktory. A jesli np. zona nam powie, ze wybralismy zly kolor to mozemy zdecydowac sie na ten drugi.
Zagadka jest czynnik woli jak sam napisales w pierwszych swoich wypowiedziach, cytuję:

"Teraz pytanie skąd bierze się decyzja. Oczywiście pojawia się ona w mózgu, a Ty ją bierzesz za swoją. Ale możesz to przeanalizować jeszcze raz. Skądś pojawiła się w takim razie myśl o analizie. Ty wybierasz, które z pojawiających się myśli są dla Ciebie ważne i które wybory są lepsze. Ale kto wybiera? Czynnik woli w końcu sam jest pojawiającą się myślą tylko jakimś innym jej rodzajem. A kto tego doświadcza? Niestety tego nie wiadomo, ale to jest czysta świadomość, jaźń. "

Oczywiscie nie wychodza poza bariery mozgu i systemu (omijamy ducha) mamy mozliwosc podejmowania decyzji, oczywiscie biorac pod uwage przy tym nasze wyuczone przekonania, osobowosc. Nie jestemy chodzacymi zombie, bo na codzien decydujemy, rozmawiamy, robimy cos dla innych, itp.

Wracajac do badan Libeta i Haynesa - ludzie zostali poinforowani o tym, ze beda musieli wcisna przycisk a wiec juz swiadomie wiedzieli co beda robic, stad wedlug mnie pojawila sie gotowosc w mozgu do inicjiacji wcisniecia przycisku. Ok byla ona wczesniej niz doszla do ich swiadomosci ale co z tego? Mozg byl juz powiadomiony ze niedlugo bedzie wciskac przycisk. Nie wiemy czy nie mogli zmienic decyzji, bo to za proste cwiczenie, w sumie dlaczego mieli byc zmienic cos? Nikt im nie sugerowal jak chcesz to zmien.
20-05-2015 15:10 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Poczucie JA (subiektwyne dla scisloci) daje mozliwosc sterowania myslami i soba samym. Wytlumacz mi dlaczego ludzie majac np. natretne mysli (zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, nerwica natrectw) moga z nimi podjac "walke", przeciwstawiac sie i zmienic swoje zycie tak, by mysli, lęki odeszly. To przeciez decyzja tego czlowieka

Jest dokładnie odwrotnie niż mówisz. Nerwicę natręctw leczy się poprzez pogodzenie się z tym, że nie mamy wpływu na myśli, które pojawiają się w głowie. Nerwica powstaje kiedy chcemy kontrolować własne myśli... To co tu wypisujesz to projekcja Twojego ego, które broni się przed zdaniem sobie sprawy ze swojej iluzorycznej natury.

>Mamy w tym wzgledzie wolna wole. Skoro (sytuacja inna) do naszej glowy dochodza mysli stawiajace nas przed wyborem zakupu samochodu czerwonego albo zielonego mozemy zdecydowac ktory.

Tak i z iluzorycznego punktu widzenia ego wydaje się, że to Ty zadecydowałeś. Ale myśl, która jest decyzją także pojawia się w Twojej głowie i nie masz na to świadomego wpływu. Decyzja. wola to także myśl, a myśli pojawiają się w głowie same.

Jeszcze inaczej: masz do wyboru 2 kobiety. Jedna Ci się podoba, a druga nie. Wybierzesz tą, która Ci się podoba myśląc, że to wybór wolnej woli. W rzeczywistości jest to porównanie dwóch kobiet i wybór tej lepszej jest naturalną konsekwencją działania Twojego mózgu. Możesz przecież wybrać taką, która Ci się nie podoba więc niby masz wolę, ale wybór jest pozorny.

Nadal nie rozumiesz chyba tego co piszę. A skoro tak się dzieje to całkiem możliwe, że budowa Twojego mózgu lub przekonania uniemożliwiają zrozumienie tego.

Masz do wyboru sytuacje A, B, C i D. Wybierasz to co wydaje Ci się najkorzystniejszym rozwiązaniem. NIE MASZ WPŁYWU NA TO CO CI SIĘ WYDAJE. Rozumiesz już?
20-05-2015 16:43 
 Ocena-1 na 1
roshuu (77 punktów)
>>Poczucie JA (subiektwyne dla scisloci) daje mozliwosc sterowania myslami i soba samym. Wytlumacz mi dlaczego ludzie majac np. natretne mysli (zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, nerwica natrectw) moga z nimi podjac "walke", przeciwstawiac sie i zmienic swoje zycie tak, by mysli, lęki odeszly. To przeciez decyzja tego czlowieka
>Jest dokładnie odwrotnie niż mówisz. Nerwicę natręctw leczy się poprzez pogodzenie się z tym, że nie mamy wpływu na myśli, które pojawiają się w głowie. Nerwica powstaje kiedy chcemy kontrolować własne myśli... To co tu wypisujesz to projekcja Twojego ego, które broni się przed zdaniem sobie sprawy ze swojej iluzorycznej natury.

Owszem pogodzenie, uspokojenie ich a wiec wola zmiany, chec podjecia dzialania. Afirmacje rowniez zmieniaja postrzeganie. Ja tu nie mowie o tym, ze czlowiek sam sobie wpadl i chce wyzdrowiec, mowie o tym, ze mozemy zmianiac swoje zycie.

>>Mamy w tym wzgledzie wolna wole. Skoro (sytuacja inna) do naszej glowy dochodza mysli stawiajace nas przed wyborem zakupu samochodu czerwonego albo zielonego mozemy zdecydowac ktory.

>Jeszcze inaczej: masz do wyboru 2 kobiety. Jedna Ci się podoba, a druga nie. Wybierzesz tą, która Ci się podoba myśląc, że to wybór wolnej woli. W rzeczywistości jest to porównanie dwóch kobiet i wybór tej lepszej jest naturalną konsekwencją działania Twojego mózgu. Możesz przecież wybrać taką, która Ci się nie podoba więc niby masz wolę, ale wybór jest pozorny.
>Nadal nie rozumiesz chyba tego co piszę. A skoro tak się dzieje to całkiem możliwe, że budowa Twojego mózgu lub przekonania uniemożliwiają zrozumienie tego.
>Masz do wyboru sytuacje A, B, C i D. Wybierasz to co wydaje Ci się najkorzystniejszym rozwiązaniem. NIE MASZ WPŁYWU NA TO CO CI SIĘ WYDAJE. Rozumiesz już?

Ale mozg to ja, ja (mozg) nawet jesli wybiera bez udzialu swiadomosci to sa to nadal moje wybory a nie mozgu, bo on nie jest obcym bytem. Kiedy sobie porownuje te dwie babki moge zdecydowac i wybrac ta gorsza, bo mam wbudowana mozliwosc ANALIZY.

Kiedys napisales w watku o wolnej woli, ze nie mozesz jesc w restauracji bo za drogo, ze nie mozesz byc na wakacjach, bo musisz pracowac, ze jestes ograniczany i ciezko przez to wierzyc w wolna wola a przeciez to nie ograniczenia a rozsadek Cie blokuja. Oczywiscie nie byloby rozsadne leniuchowanie, olanie pracy i wydawanie kasy na jedzenie w restauracjach ale wybor masz. Mozesz zrobic glupote, ale mozesz!

Dywagacja na temat wolnej woli trwa kilka tys. lat, neurologicznie nie da sie potwierdzic jej braku, bo ciezko okreslic czym jest wolna wola za pomoca techniki.

Ok podsumowujac to co napisales w calym watku (czy dobrze zrozumialem?)
1. Ja, swiadomosc, umysl jest iluzja wytwarzana przez mozg, oczywiscie nie istnieje bez mozgu. My nie istniejemy (w sensie JA, np. olson) a jedynie nasz mozg daje nam taka iluzje. Jestemy zwierzetami sterowanymi przez determinizm (czy jak kto woli mozg, ktory dziala caly czas)

2. Nie mamy zadnego, faktycznego wplywu na decyzje, bo wszystko podswiadomie (bez naszej wiedzy) robi nasz mozg. Odczucie analizowania, podejmowania decyzji to iluzja i jest to tylko subiektywne odczucie. Generalnie moglo by sie obyc bez tych wytworw, bo i tak decyzja podejmowana jest poza swiadomoscia. Dotyczy to kazdej decyzji, nawet zakupu lodow.

3. Nie wiadamo dlaczego zyjemy i w zasadzie po co.

Czy dobrze to wszystko zebralem?



21-05-2015 01:06 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ciężko cokolwiek napisać skoro z kolejnego postu wynika, że nic nie zrozumiałeś. Jutro spróbuję napisać odpowiedź, która będzie napisana bardzo łopatologicznie.
roshuu (77 punktów)
>Ciężko cokolwiek napisać skoro z kolejnego postu wynika, że nic nie zrozumiałeś. Jutro spróbuję napisać odpowiedź, która będzie napisana bardzo łopatologicznie.

Masz jakis popularnonaukowy opis?
23-05-2015 01:14 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie miałem na to czasu ale w największym uproszczeniu:
1. Nie istnieje JA ani żadna dusza, ale istnieje wyobrażenie, iluzja JA. Mówisz np "los się odwrócił" i wyobrażasz sobie jakiś LOS. Z tym jest tak samo jak z JA. Nie istnieje los, ale szereg różnych procesów nazywamy losem. Nie istnieje JA, ale szereg różnych procesów nazywamy duszą. Nie istnieje Bóg, ale szereg różnych niewiadomych, sens i moralność są przypisywane jakiejś wyobrażonej postaci, która ma być bogiem.
2. Nie da się żeby jakieś JA podejmowało decyzje, albowiem JA MUSIAŁOBY ISTNIEĆ ZANIM POWSTAŁO. Dostajesz jakieś JA, duszę czy zestaw cech - nazwij to sobie jak chcesz. I TEN ZESTAW PROCESÓW składa się na decyzję. Nie odpowiadasz tego jaką masz duszę i nie wybierałeś sobie teraz. Nie da się tego nawet wyobrazić bo żeby móc wybrać musiałbyś wcześniej istnieć, ale wtedy skąd się wzięło to jaki byłeś kiedy dokonywałeś wyboru? Mówisz, że np ktoś ma złą duszę i dokonuje złych wyborów, ale dobro i zło to tylko Twój system miary i w różnych kulturach inne rzeczy są uważane za dobre lub złe, różni ludzie inaczej to pojmują. Skąd wzięła się ZŁA DUSZA? W jaki sposób dokonała wyboru? Co było zanim go dokonała? Jak przebiegał ten proces? Jakie czynniki miały na to wpływ?
roshuu (77 punktów)
>2. Nie da się żeby jakieś JA podejmowało decyzje, albowiem JA MUSIAŁOBY ISTNIEĆ ZANIM POWSTAŁO. Dostajesz jakieś JA, duszę czy zestaw cech - nazwij to sobie jak chcesz. I TEN ZESTAW PROCESÓW składa się na decyzję. Nie odpowiadasz tego jaką masz duszę i nie wybierałeś sobie teraz. Nie da się tego nawet wyobrazić bo żeby móc wybrać musiałbyś wcześniej istnieć, ale wtedy skąd się wzięło to jaki byłeś kiedy dokonywałeś wyboru? Mówisz, że np ktoś ma złą duszę i dokonuje złych wyborów, ale dobro i zło to tylko Twój system miary i w różnych kulturach inne rzeczy są uważane za dobre lub złe, różni ludzie inaczej to pojmują. Skąd wzięła się ZŁA DUSZA? W jaki sposób dokonała wyboru? Co było zanim go dokonała? Jak przebiegał ten proces? Jakie czynniki miały na to wpływ?

Czekaj, bo nie o to mi chodzi - ja nie odzielam JA od mózgu, nie twierdzę, że jakieś osobne JA podejmuje decyzje. To się dzieje w głowie. Na podstawie przeżyć zostają mi podane opcje wyboru i tu jest pytanie - dlaczego dochodzi to do mojej samoświadomości, skoro nie mogę wybrać świadomie z opcji zaproponowanych przez mózg? Tu jednak chyba jest ta wola i opcja decyzji, czyli Probabilistyczny determinizm społeczny (cyt. jest chyba najbardziej rozsądnym punktem widzenia. Mózg tworzy plany i propozycje działań. Te propozycje są oceniane przez procesy związane z moim "ja" z punktu widzenia zgodności z uznawanymi przeze mnie wartościami i normami. Moja decyzja jest wolna bo nie podejmuję decyzji pod przymusem, tylko po przemyśleniu ich konsekwencji, zgodnie ze swoimi przekonaniami.).
Więc program (funkcja) mózgu zwana samoświadomością daje opcje wyboru z zasobów wyuczonych przeze mnie rzeczy.
Olson, to czy dusza jest czy jej nie ma nie ma tu znaczenia, bo może być lub nie nawet w przypadku full determinizmu. W sumie nie można funkcjonować inaczej niż z bagażem swoich doświadczeń życiowych i na ich podstawie kierować życiem. Fakt nie wybierasz rodziców, genów ale ucząc się możesz być kim chcesz, samo życie zmienia.
Czy teraz się zgadzamy?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mózg porównuje różne opcje wyboru, a Ty świadomie dodatkowo na to wpływasz, ale ta świadomość to tylko część mózgu. Właśnie dlatego piszę, że wolna wola i JA to iluzje bo mimo, że czujesz, że dokonujesz wyboru, to tak naprawdę robi to świadoma część Twojego mózgu. Jak sobie wyobrażasz JA, które dokonuje wyboru?

Poza tym wielu rzeczy nie można zmienić. Nasz wpływ to ok 5%, a to co uważamy za siebie to tylko pewna funkcja mózgu.
roshuu (77 punktów)
>Mózg porównuje różne opcje wyboru, a Ty świadomie dodatkowo na to wpływasz, ale ta świadomość to tylko część mózgu. Właśnie dlatego piszę, że wolna wola i JA to iluzje bo mimo, że czujesz, że dokonujesz wyboru, to tak naprawdę robi to świadoma część Twojego mózgu. Jak sobie wyobrażasz JA, które dokonuje wyboru?
>Poza tym wielu rzeczy nie można zmienić. Nasz wpływ to ok 5%, a to co uważamy za siebie to tylko pewna funkcja mózgu.

No tu jest właśnie moje podstawowe pytanie - po co nam ta świadomość, to subiektywne poczucie (funkcja) "mnie", "ja", "złudzenia dokonywania wyboru" skoro to i tak jest iluzją. Generalnie funkcje mózgu nie są potrzebne w przypadku determinizmu. Tu mam problem ze zrozumieniem, bo te funkcje dają mi wrażenie decyzji, życia - po co?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No tu jest właśnie moje podstawowe pytanie - po co nam ta świadomość, to subiektywne poczucie (funkcja) "mnie", "ja", "złudzenia dokonywania wyboru" skoro to i tak jest iluzją. Generalnie funkcje mózgu nie są potrzebne w przypadku determinizmu. Tu mam problem ze zrozumieniem, bo te funkcje dają mi wrażenie decyzji, życia - po co?

A po co woda płynie? Tak postawione pytanie jest bez sensu. Świadomie podejmowane decyzje są promowane przez ewolucję. Pojawiają się reakcje emocjonalne i przekonania, a Ty możesz je dodatkowo przeanalizować na podstawie porównania sytuacji ze zdobytą wiedzą. To korzyść ewolucyjna.
23-05-2015 16:13 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>No tu jest właśnie moje podstawowe pytanie - po co nam ta świadomość, to subiektywne poczucie (funkcja) "mnie", "ja", "złudzenia dokonywania wyboru" skoro to i tak jest iluzją.
Pytanie jest dobrze postawione i od zarania zapisanych dziejów - najpierw różni filozofowie, a - plus minus - od Darwina nauki przyrodnicze starają się na to pytanie odpowiedzieć. W ostatnim ćwierćwieczu dowiedzieliśmy ze strony nauki więcej na temat mózgu i jego funkcji niż przez dotychczasowe dzieje. W tym Pańskim wątku podałem sporo bardzo wartościowych publikacji na ten temat. Może warto by najpierw je przejrzeć, a dopiero później wrócić do tematu?

>Generalnie funkcje mózgu nie są potrzebne w przypadku determinizmu.
pl.wikipedia.org/wiki/Determinizm
pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_determinizmu
Kognitywista prof. Włodzisław Duch uważa, że "determinizm w sensie przewidywalności nie jest możliwy nawet dla stosunkowo prostych układów fizycznych, na pewno nie jest możliwy dla mózgów". Funkcje mózgu byłyby niepotrzebne, gdybyśmy przyjęli założenia fatalistyczne.

>Tu mam problem ze zrozumieniem, bo te funkcje dają mi wrażenie decyzji, życia
Nie tylko Pan ma problemy ze zrozumieniem, ale już Pan zgodził się, że funkcje te "dają mi wrażenie" co jest oczywiste, gdyż w uproszczeniu są tylko procesami elektrochemicznymi mającymi wpływ na działanie tak naszego umysłu (samo)świadomości, jak i całego organizmu. (W uproszczeniu proszę zastanowić się jak wygląda odbicie rzeczywistości w kamerze cyfrowej? Czy jest "iluzją", czy jakąś formą zapisu, dającą się dalej przekształcać?)

Pytaniem jest tu sprzężenie zwrotne, czy i jak świadomość wpływa na procesy elektrochemiczne? Mnie się wydaje, iż wpływa, ale sposoby i skuteczność tego wpływu nie została jeszcze dostateczne naukowo przebadana, gdyż jest to bardzo trudne zadanie i nie wymyślono jeszcze dobrego i skutecznego oprzyrządowania do przeprowadzenia takich badań.

>- po co?
Okazało się, że organizmy tak wyposażone lepiej przystosowują się do środowiska i wydają liczniejsze potomstwo.

@@@
.
roshuu (77 punktów)
Panie Andrzeju oczywiście skorzystałem z przesłanych przez Pana linków w temacie jaki tutaj poruszamy. Dodatkowo jeszcze prof. W.Duch na swoim blogu porusza temat wolnej woli (wyboru) wduch.word(*)3/12/28/wolna-wola-jeszcze-raz

Wracają do cytowania:

>Pytaniem jest tu sprzężenie zwrotne, czy i jak świadomość wpływa na procesy elektrochemiczne? Mnie się wydaje, iż wpływa, ale sposoby i skuteczność tego wpływu nie została jeszcze dostateczne naukowo przebadana, gdyż jest to bardzo trudne zadanie i nie wymyślono jeszcze dobrego i skutecznego oprzyrządowania do przeprowadzenia takich badań.

Pytanie jest jeszcze jedno w jaki sposób procesy elektrochemiczne tworzą mentalność. Czysta fizyka tworzy świadomość, "iluzje ja", itp. Gdzieś w zapiskach W. Ducha wyczytałem, że nie wszystko da się zredukować do neuronów i synaps, że niektóre "wrażenia" (moimi słowami) nie dają się opisać technicznie. Przecież nawet nie wiadomo gdzie jest ośrodek świadomości, samoświadomości (o ile w ogóle jest to ośrodek)
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Pytanie jest jeszcze jedno w jaki sposób procesy elektrochemiczne tworzą mentalność.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,665367#w666115
www.youtube.com/watch?v=zn_lGNYhvok

@@@
.
24-05-2015 17:21 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Mózg porównuje różne opcje wyboru, a Ty świadomie dodatkowo na to wpływasz, ale ta świadomość to tylko część mózgu. Właśnie dlatego piszę, że wolna wola i JA to iluzje bo mimo, że czujesz, że dokonujesz wyboru, to tak naprawdę robi to świadoma część Twojego mózgu. Jak sobie wyobrażasz JA, które dokonuje wyboru?
To wszystko nie jest takie proste i jeszcze sporo nie wiemy. Dlatego polecam Panu refleksję nad artykułem prof. Gonzalo Munévara w dwóch częściach. Moim zdaniem znowu zrodzi ona więcej pytań niż udzieli odpowiedzi, ale przeczytać warto.
[Załącznik]
[Załącznik]
____________

"Argumenty przeciwko jaźni przedstawione w pracach Llinása i Dennetta to w rzeczywistości argumenty jedynie przeciw kartezjańskiej jaźni świadomej. Ale jeśli ktoś jest naturalistą w związku z tym broni tezy, że umysł jest materialny, to nie musi stwierdzać, iż jaźń to mit. Wręcz przeciwnie, jaźń stanowi jeden z głównych powodów rozwinięcia się mózgu.
A złudzenia świadomej woli są ceną, jaką od czasu do czasu mechanizmy mózgowe płacą w wyjątkowych okolicznościach, chociaż na ogół mechanizmy te służą dobru organizmu, tak jak wszystkie inne mechanizmy mózgowe wywołujące stany świadome".


PS. Jestem "naturalistą w związku z tym bronię tezy, że umysł jest materialny" (jest funkcją materialnych przemian w organizmach {mózgu}).

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Dlatego kolega olson według mnie nie może być tak TWARDO pewnym całej tej maszyny i działania, bo zakładając uparcie, ze nie podlega wątpliwości możliwość zmian faktycznych skazujemy się na totalny bezsens, na co te marionetki naturze?
Tyle tylko, że poszukiwania pana Olsona są tu podobne do moich. Ja tylko kwestionuję pewność jego niektórych wątpliwych naukowo twierdzeń oraz pokazuję mu problemy warte jeszcze przemyślenia. Czyli próbuję trochę jego ogólnie słuszne poglądy uporządkować.

Nie Szanowny Panie, ja nie mogę zrobić porządku w Pańskiej wiedzy i musi to zrobić Pan sam, a jakoś mi się zdaje, że łatwiej by Panu to przyszło, gdyby zamiast z zacietrzewieniem udowadniania swoich racji, nawet tam gdzie ich Pan zupełnie nie ma, przeczytał moje wypowiedzi ze zrozumieniem. Choć może Pan robić, to co się Panu podoba zachowując iluzję posiadania racji, tylko warto pamiętać, iż nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.
(Dotyczy to wszystkich, także i mnie samego.)

Nie widzę powodów aby w refleksji nad funkcjami mózgu ograniczać się tylko do ludzi, gdy mózgi innych zwierząt dają nam bardzo dużo istotnych informacji o mózgu ludzkim.
>Natomiast mózg ludzki daje nam jeszcze więcej tych informacji.
Bzdura, jak ograniczenie (nawet samoograniczenie) może dawać więcej?

> A zestawienie mózgu ludzkiego z funkcją ego z mózgami zwierzęcymi bez tej funkcji daje nam wiedzę na temat ilzuji JA.
>Wiemy, że zwierzęta jej nie mają (poza wspomnianymi wcześniej wyjątkami), a ludzie mają.
Jeszcze Pan "iluzji" nie zdefiniował. Natomiast już Pan przeczy sobie pisząc o "zestawieniu", czyli odwołuje się do wiedzy o zwierzęcych mózgach.

Pytałem Pana już wyżej co według Pana iluzją jest, co nie jest?
>Ciężko powiedzieć co nie jest iluzją.
No właśnie! A łatwo powiedzieć, iż nasza (samo)świadomość iluzją jest.
>Łatwo powiedzieć, że Messi i Ronaldo są dobrymi piłkarzami, ale już nie tak łatwo stwierdzić, że BungwaBangwa z Zimbabwe jest słabym piłkarzem jeśli nie wiem jak gra w piłkę. Łatwo powiedzieć co jest iluzją, ale ciężej stwierdzić, że coś nie jest iluzją kiedy nie wygląda na iluzję. Może przecież nią być, ale ja mogę się jej poddawać i nie wiedzieć czy to iluzja czy fakt. Ale sztuka Davida Copperfielda jest iluzją i JA jest iluzją. To łatwo stwierdzić.
A Pan rozumie co Pan tu pisze, czy to tylko Pańska iluzja?

>Natomiast zdaje się, że rozważamy tutaj nad tą iluzją i sterowaniem mózgu, a nie funkcjami poszczególnych mózgów.
Ja nie mogę rozważać nad terminem, którego znaczenia nie rozumiem? Wikipedia wyjaśnia iluzję jako Złudzenie (iluzja) - zniekształcona interpretacja istniejących bodźców zewnętrznych. Czy twierdzi Pan, że nasze interpretacje bodźców zewnętrznych są zniekształcone? Tak, to oczywiste! Zniekształcają je już nasze zmysły, a następnie proces przekształcania. Dla mnie pytanie jest inne, czy pomimo tych oczywistych zniekształceń posiadamy jakąś w miarę prawdziwą wiedzę o istniejącej obiektywnie rzeczywistości i możemy podejmować jakieś świadome decyzje, czy wszystko jest iluzją, a my jesteśmy tylko marionetkami w rękach (pseudonaukowo pojętego) jakiegoś ducha, który kieruje naszym istnieniem według twardego fatalistycznego planu?

A dlaczego tylko ludzi?
>Bo interesuje nas to czy to JA steruję mózgiem czy nie.
Tu odpowiedź jest prosta mózgiem nie kierujemy, tam żaden homunkulus nie siedzi i nie kieruje. Przy pytaniu o (samo)świadomość ważnym jest pytanie na ile, przy pomocy umysłu, kierujemy sobą. Ale możliwe, że mamy inne pytania.

>Rozmawiamy o sobie i swoich mózgach czyli o ludzkich mózgach. Chyba, że któryś z użytkowników jest chomikiem albo bażantem, to w takim razie zwracam honor
Nie odpowiadam ani za Pańskie ograniczenia, ani za poczucie humoru. Ja prowadzę tu rozmowę zgodnie z pytaniami zadanymi przez inicjatora wątku Proponuję przeczytać go powoli i ze zrozumieniem. Tu jest taka zasada, że staramy trzymać się tematu wątku, a nie tematów narzucanych przez biorących w nim udział.

>Umysł jest funkcją mózgu i nie istnieje poza nim.
Przecież to już dawno tu napisałem (może warto sprawdzić) i kilkukrotnie powtórzyłem. Przytoczyłem też definicję umysłu, oraz odwołałem się do artykułów na temat mózgu oraz umysłu.

>A następnie Pan temu zaprzeczył pisząc, że:
Nigdzie temu nie zaprzeczyłem, a pisałem już o tym na naszym forum wielokrotnie tak plus minus od ośmiu lat. Można sobie znaleźć w wyszukiwarce i poczytać.

>A następnie Pan temu zaprzeczył pisząc, że:
Ponadto wcale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, iż "jedno zawiera się w drugim".
>Przecież umysł zawiera się w mózgu. Poza mózgiem nie istnieje.
Wyjaśniłem to w poprzedniej wypowiedzi wprost "łopatologicznie", odwołując się nawet do definicji słów nie moją już jest winą, że Pan nie potrafi tego zrozumieć. Może warto wrócić i jeszcze raz przeczytać?

CDN
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Nie rozumiem. Wewnątrz mózgu następują tylko zjawiska biofizyczne (elektrochemiczne), których wynikiem (funkcją) jest miedzy innymi umysł. "Wewnętrzne JA", świadomość, samoświadomość itp. itd., ale nie tylko. Mózg także steruje organizmami w sposób całkowicie dla umysłów nieświadomymi.
>Ale co to ma do rzeczy skoro mówimy o ludzkim mózgu i umyśle?
Ja nie mówię tu tylko o ludzkim mózgu i uważam za bzdurę takie ograniczenie przy rozważaniach o ludzkim mózgu, który powstał w wyniku procesów ewolucyjnych z mózgów mniej skomplikowanych. Według Paula Macleana mamy mózg trójjedyny, (...)
>Dokładnie. Natomiast zwierzęta mają inne mózgi...
Nawet ja z Panem mamy inne. Ale tu chodzi co z tego wynika dla zrozumienia (samo)świadomości?

>Nie każdy mózg wytwarza umysł
Nie, każdy - nawet ludzki może być pozbawiony świadomości.

>ponieważ umysł jest terminem stworzonym na potrzeby ludzkiego mózgu.
Zakres rozumienia terminów się zmienia, choćby wraz z lepszym zrozumieniem rzeczywistości. Dzisiaj nie ograniczamy "umysłu" tylko do ludzi.

>Poza tym to o czym dyskutujemy nie jest wyłącznie rozmową na temat samego mózgu.
Nawet bardziej rozmawiamy tu o umyśle i świadomości niż o mózgu, ale ta świadomość gdzieś na skutek jakiś procesów powstaje.

>Nawet gdyby JA było faktycznym ośrodkiem decyzyjnym to ma do przeanalizowania te same fakty i podejmuje decyzje na podstawie tego co wie, ale też czuje.
Ale ja uważam, że Ja nie jest żadnym faktycznym ośrodkiem decyzyjnym, tylko że nasza świadomość ma wpływ (pytanie tylko jaki i w jaki sposób) na nasze świadome decyzje.

>I przede wszystkim podejmuje te decyzje na podstawie tego jakie jest, a na to nie ma wpływu.
Czyli tylko "upić się warto". Na nic nie mamy wpływu, a mnie się wydawało, że jednak choćby przeczytane książki wpływają na naszą świadomość.

>Iluzja istnienia JA także daje się wyjaśnić bez potrzeby wchodzenia w neurobiologię.
Szczególnie wtedy, gdy nie rozumiemy terminu iluzja.

Zdecydowanie są. Nie każdy mózg wytwarza umysł, a nawet te wytwarzające umysł potrafią bardzo długo działać bez wytwarzania świadomości, nie mówiąc już o samoświadomości.
>Dokładnie, bo samoświadomość nie jest potrzebna do podejmowania decyzji.
Jakich decyzji? Wszystkich?

>Dlatego samoświadomość jest tylko jednym z czynników.
A może przy niektórych decyzjach, to podświadomość ma nikły wpływ na nie?

A kto i kiedy im tą wersję okroił?
>(odpowiedź na moje stwierdzenie, że zwierzęta mają okrojoną wersję umysłu)
>Nikt nie okroił. Przecież wiadomo co miałem na myśli pisząc o okrojonej wersji.
Nie proszę Pana zupełnie nie wiadomo, a takie stwierdzenie przy rozumieniu ewolucyjnego powstawania mózgu jest bzdurą.

>Są teorie, wg których iluzją jest wszystko czego doświadcza jednostka.
Jest i to bardzo stary: pl.wikipedia.org/wiki/Solipsyzm
>I dlatego, że to teoria nieobalalna nie wiem co nie jest iluzją.
Wybitnie ciekawa koncepcja - iluzje pojawiają się wraz ze złożonością mózgu.
Tam, gdzie nie ma samoświadomości tam nie ma iluzji.


>Wraz ze złożonością mózgu jako skutek uboczny powstała iluzja istnienia JA.
Rozumiem, ja nie istnieję! Moje istnienie to tylko iluzja! Przecież to bzdura.

> Człowiek zaczął myśleć i z czasem MUSIAŁ WYMYŚLIĆ ego.
A może Pan wskazać tego, który wymyślił ego?

>Powiedzieć, że tam gdzie nie ma samoświadomości tam nie ma iluzji to tak samo jakby powiedzieć, że tam gdzie nie ma komputera tam nie ma wirusów komputerowych.
Trudno mi odpowiadać za Pańskie iluzje. Ja wolę opierać się jednak na badaniach naukowych.
Mózg - narząd ośrodkowego układu nerwowego. Najważniejsze jego funkcje to sterowanie, nadzorowanie działania, homeostaza organizmu (m.in. częstość akcji serca, ciśnienie tętnicze krwi, równowaga wodno-elektrolitowa, temperatura ciała), a także wyższe funkcje nerwowe (funkcje poznawcze, popędowe, pamięć i uczenie się).
Bardzo ogólnie można powiedzieć, że mózg odbiera informacje płynące z receptorów, przetwarza je, a następnie wysyła odpowiedź na dany bodziec. Informacje mogą pochodzić zarówno z wnętrza organizmu, jak i spoza niego. W mózgowiu znajduje się wiele ośrodków, które regulują naszymi podstawowymi funkcjami życiowymi np. oddychaniem, ośrodek głodu i sytości, pragnieniem, termoregulacją, agresją i ucieczką, a także regulacją ciśnienia krwi. Dzięki mózgowiu jesteśmy w stanie wykonywać ruchy mięśni, odbieramy informacje wzrokowe, słuchowe, dotykowe, doznania bólu.

Mózgowie jest też siedliskiem intelektu, pamięci, mowy oraz emocji. Istnieją też obszary asocjacyjne tzw. ośrodki skojarzeniowe, które pośredniczą między ośrodkami, ale także odpowiadają np. za cechy osobowości, poczucie samoświadomości.

Tu jest zasadnicze pytanie, a czym są przetwarzane w mózgu informacji i od czego są zależne. Przecież to są procesy elektrochemiczne, które do mózgów ze świata otaczającego są dostarczane za pomocą sensorów mających określone możliwości oraz ograniczenia. Właśnie dlatego nasz odbiór jest iluzją w stosunku o obiektywnie istniejącej rzeczywistości, gdyż dociera do nas przez nasze ograniczone sensory. Tyle że warto tu pamiętać, że inteligencja ludzka pozwoliła nam na zbudowanie narzędzi likwidujących ogrom wśród naszych ograniczeń, a także możliwość porównawczej obiektywizacji naszych subiektywnych wrażeń.

> Myślę, że to rozwiązuje dylemat autora tematu.
Ja sądzę odwrotnie i średnio mnie to interesuje. Interesuje mnie natomiast bardzo stanowisko współczesnej nauki i zgodnie z przyswojeniem jej sobie przeze mnie staram się tu pisać. Mogę oczywiście się mylić, ale wtedy proszę o naukowe argumenty.

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

>Gdyby nie posiadały to nie miałyby żadnej świadomości czyli nie miałyby czucia i byłyby robotami.
Znakomita większość zwierząt nie posiada żadnej świadomości, a reagują na środowisko i nie są robotami.
Mózg jest powiększonym i wyspecjalizowanym zwojem w ośrodkowym układzie nerwowym, położonym najbliżej przedniego końca lub najwyżej. Kiedy zaczyna się posiadanie mózgu? Rośliny nie posiadają go wcale. Glista Ascaris pasożytująca w przewodzie pokarmowym ma dokładnie 162 komórki w swym mózgu, plus 92 komórki w obrębie ogona i układu trzewnego. Układ nerwowy pszczoły składa się z około 7 tys. neuronów. U Amphioxus,zwierzęcia niesłychanie prymitywnego, wzdłuż grzbietu tuż za struną grzbietową biegnie struna nerwowa z wyodrębnionym, podzielonym na trzy części mózgiem. Mózg gadów ulega dalszemu zróżnicowaniu, można wyodrębnić w nim rdzeń przedłużony, móżdżek, śródmózgowie i półkule mózgowe. Mózg ptasi góruje nad mózgiem gadzim, który góruje nad mózgiem płazów, a ten nad mózgiem ryb, ale wszystkie, w ich ewolucyjnym rozwoju, zbudowane są według tego samego wzorca typowego dla kręgowców. Itd.

Umysł - termin ogólny oznaczający ogół aktywności mózgu ludzkiego, przede wszystkim takich, których posiadania człowiek jest świadomy
>Dlatego właśnie zwierzęta nie mają umysłu
Ja tego nie wiem dlaczego, najprawdopodobniej w toku ewolucji nie stał się dla nich koniecznym.

>Dlatego właśnie zwierzęta nie mają umysłu bo nie mają ogółu aktywności mózgu ludzkiego.
A może jednak odwrotnie - coraz wyższa złożoność mózgu - pozwala zwiększać i urozmaicać jego funkcje. Także umysłowe.

>Ale mają pewne funkcje, które człowiek także odziedziczył po zwierzęcych przodkach.
Tak, mózgi od najprostszych mają pewne funkcje.

Cytat:
>Otóż żadne JA nie istnieje.
Zdecydowanie istnieje! Jest to nawet jeden z wytworów podstawowych mózgów wyżej zorganizowanych. maciejtroj(*)89,czy-zwierzeta-mysla-o-sobie [Nazywamy je samoświadomością].

>Obiektywnie nie istnieje. Jest to tylko iluzja wytwarzana przez mózg i nie wiadomo czy istniałaby gdyby nie wychowanie. Jeśli ktoś wierzy w personalizm powinien podać jakieś dowody.
To, że "obiektywizm nie istnieje", to Pańskie - w moim odbiorze - słabo uargumentowane zdanie.

>Nie uważam, że nie istnieje obiektywizm.
No to cóż miałoby znaczyć "obiektywnie nie istnieje"?

>Nie istnieje JA, które obiektywnie istnieje jako obiekt.
JA jako obiekt istnieje obiektywnie jako każdy z nas. Również u zwierząt które posiadają samoświadomość istnieje obiektywnie umysłowe poczucie JA.


No to cóż miałoby znaczyć "obiektywnie nie istnieje"?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,577332#w582501
>Znaczy to, że JA nie istnieje, a nie obiektywizm. JA nie istnieje obiektywnie bo jest tylko intersubiektywną iluzją.
A jak Pan ze swoją "intersubiektywną iluzją" od solipsyzmu odbiega?

>Nie ma mierzalnego i jasnego do zdefiniowania "JA" w przyrodzie.
Tu właśnie ograniczyłbym tę przyrodę, tylko do wysoko złożonych mózgów. Tak nie istnieje jasne i mierzalne zdefiniowanie (samo)świadomości, a więc i JA, ale czy Pański termin "intersubiektywna iluzja" jest bardziej zdefiniowany i mierzalny?

> Jest tylko poczucie bycia tym JA.
Obiektywizowane przez jego powszechność występowania u ludzi oraz niektórych zwierząt i badane (jakoś tam mierzalne) przez psychologię i psychiatrię.

JA jako obiekt istnieje obiektywnie jako każdy z nas. Również u zwierząt które posiadają samoświadomość istnieje obiektywnie umysłowe poczucie JA.
>Obiektywne poczucie? Poczucie może być tylko subiektywne. Mówimy więc o intersubiektywnym poczuciu, ale to co jest przedmiotem tego poczucia nie istnieje.
" Intersubietywne poczucie". Każdy używa bliższego mu języka. Ja wolę używać obiektywizacji, jako weryfikacji wiedzy, poglądów, postaw, przekonań powstałych na gruncie osobistego przeświadczenia poprzez konfrontację z prawdami od nas niezależnymi, faktami, cudzymi opiniami i doświadczeniem. Tak, jednostkowe subiektywnie odczucia nabierają w procesach badawczych obiektywizacji.

>Podobnie jak nie istnieją duchy chociaż niektórzy je widzą i nawet z nimi rozmawiają. A subiektywne poczucie rozmowy z duchami przecież istnieje obiektywnie, tylko że nic z tego nie wynika.
Jeżeli według Pana osobiste doświadczenie obecności ducha daje się zweryfikować doświadczalnie na podobnym poziomie co istnienie świadomości, to ja nie mam już żadnych argumentów.

>Poczucie JA to tylko mechanizm dający ewolucyjną przewagę. Skąd pomysł, że JA istnieje realnie jako prawdziwy obiekt, a nie tylko jako iluzja wytwarzana przez mózg?
A co to znaczy "istniejący realnie prawdziwy obiekt", czy chce Pan tu stwierdzić, że ja gdzieś dowodziłem istnienia siedzenia w naszych głowach jakiś demonów kierujących wszystkim? Przecież wyżej napisałem, że JA, świadomość, wolna wola, to podobnie jak i umysł (na który Pan się zgadza), to wytwory (funkcje) naszego mózgu.

@@@
.
18-05-2015 19:52 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy II.

Pytałem Pana już wyżej co według Pana iluzją jest, co nie jest?
>Ciężko powiedzieć co nie jest iluzją.
No właśnie! A łatwo powiedzieć, iż nasza (samo)świadomość iluzją jest.

>Są teorie, wg których iluzją jest wszystko czego doświadcza jednostka.
Jest i to bardzo stary: pl.wikipedia.org/wiki/Solipsyzm

>Ja kieruję się rozsądkiem i patrzę na to z punktu widzenia ewolucji. Pojawił się mózg, ewoluował aż do wytworzenia iluzji samoświadomości.
Wybitnie ciekawa koncepcja iluzje pojawiają się wraz ze złożonością mózgu. Tam, gdzie nie ma samoświadomości tam nie ma iluzji.

>Iluzją nie jest istnienie mojego organizmu, ale już stwierdzenie, że to mój organizm jest iluzją wytwarzaną przez umysł bo czym jest to "JA"?
Jeszcze to ciekawsze. Ja bym powiedział, że to JA jest częścią naszej samoświadomości, wytworem naszego mózgu podobnym lub wręcz tym samym co umysł.

>Jeśli jestem JA i steruję SOBĄ to powstaje tutaj iluzja oddzielenia JA od SIEBIE.
No właśnie tu się zaczyna ten istotny problem. Na ile i w jakim zakresie kierujemy świadomie sobą. Badania pokazują, iż w znacznie mniejszym niż nam się dotychczas wydawało, ale jeszcze uczonym daleko do rozplątania całej złożoności tych procesów. A tu ponadto, gdy w tych procesach nie uwzględnimy zjawiska emergencji, to do rzeczywistych wyjaśnień będziemy daleko. Zupełnie też nie wiem, co jeszcze w tych analizach należałoby uwzględnić, ale wiem, że do zrozumienia i jasności tych procesów, to jeszcze daleka droga.

>Przecież już na logikę to absurd. Czym jest więc JA, a czym jest SIEBIE? Taki pogląd się nie broni w żaden sposób, wg żadnej logiki. Chyba, że chcielibyśmy wprowadzić pojęcie duszy i Boga, ale Pan tego przecież nie robi.
Ani nie biorę pod uwagę żadnych sił nadprzyrodzonych - jestem naturalistą ontologicznym, ani nawet logiki, która jest wytworem naszych mózgów i wcale nie zawsze cała rzeczywistość chce się jej podporządkować.

>Proszę czytać uważnie.
Naprawdę bardzo o to się staram. Czasem nawet zbyt uważnie i stąd niektórym się wydaje, iż jestem upierdliwym.

No cóż, nie jest Pan pierwszym, który uważa, iż lepiej ode mnie zna moje poglądy. Żadne dowody ani też merytoryczne argumenty w takim przypadku nie są potrzebne, gdy Pan wie lepiej.
>W takim razie jest duże prawdopodobieństwo, że opisuje Pan swoje poglądy w niezrozumiały sposób.
Znowu, naprawdę bardzo się staram o maksymalną komunikatywność, ale interlokutorzy też powinni się starać czytać moje wypowiedzi ze zrozumieniem. Dostrzegam u Pana, że do bardzo wielu moich argumentów wcale się Pan nie odnosi. Wszystko jedno czy pozytywnie, czy krytycznie, a więc wnoszę, że Pan ich po prostu nie przeczytał.

> To wszystko co tu opisałem to fakty.
No i jak widać jest Pan wprost genialnym. Mnie się tak nie udaje i wszystko co tu piszę, to tylko moje poglądy, które sobie wyrobiłem na podstawie literatury przedmiotu. Mogę się w nich mylić, gdyż znacznie więcej nie wiem niż wiem, a staram się nigdy nie pisać więcej niż wiem.

Znowu Pan wie lepiej. Przecież uczeni są jeszcze dalecy od uzgodnionego i potwierdzonego doświadczalnie modelu samoświadomości. Ja mogę spokojnie poczekać i jako laik im swoich - jedynie słusznych - rozwiązań nie podtykać.
>Pisałem, że każdy posiada robocze modele rzeczywistości.
A co to znaczy? Wbiłem to nawet w Googla i żadnej podpowiedzi nie dostałem.

>Pan odpowiada nie na temat i to już nie pierwszy raz.
Widocznie mam intelektualny niedostatek zrozumienia Pańskich wywodów. Natomiast staram się trzymać tematu, choć jak zawsze i tu ocenę pozostawiam zainteresowanym czytelnikom.

@@@
.
roshuu (77 punktów)

>>Jeśli jestem JA i steruję SOBĄ to powstaje tutaj iluzja oddzielenia JA od SIEBIE.
>No właśnie tu się zaczyna ten istotny problem. Na ile i w jakim zakresie kierujemy świadomie sobą. Badania pokazują, iż w znacznie mniejszym niż nam się dotychczas wydawało, ale jeszcze uczonym daleko do rozplątania całej złożoności tych procesów. A tu ponadto, gdy w tych procesach nie uwzględnimy zjawiska emergencji, to do rzeczywistych wyjaśnień będziemy daleko. Zupełnie też nie wiem, co jeszcze w tych analizach należałoby uwzględnić, ale wiem, że do zrozumienia i jasności tych procesów, to jeszcze daleka droga.

O prosze sedno mojego pytania. To subiektywne odczucie oddzielenia "ja" ktore wydaje polecenia sobie ma jednak kazdy z nas. Potrafimy zarzadzac soba itp. Czy projektanci mody kieruja sie automatycznymi i podswiadomymi wyborami? A moze ryzykuja. Zastanawiajacy jest fakt - skoro mozg steruje wszystkim bez naszej woli, ktora jest wedle "madrych glow" jedynie subiektywna to jakim tworem jest ten mozg sam w sobie? Skoro to maszyna zdeterminowana to "mysli" sama za siebie. To jakis paradoks. Dlatego kolega olson wedlug mnie nie moze byc tak TWARDO pewnym calej tej maszyny i dzialania, bo zakladajac uparcie, ze nie podlega watpliwosci mozliwosc zmian faktycznych skazujemu sie na totalny bezsens, na co te marionetki naturze? Sadze, ze jeszcze dluga droga to poznania prawdy. Czy zgodzicie sie ze mna?
19-05-2015 13:23 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

No właśnie tu się zaczyna ten istotny problem. Na ile i w jakim zakresie kierujemy świadomie sobą. Badania pokazują, iż w znacznie mniejszym niż nam się dotychczas wydawało, ale jeszcze uczonym daleko do rozplątania całej złożoności tych procesów. A tu ponadto, gdy w tych procesach nie uwzględnimy zjawiska emergencji, to do rzeczywistych wyjaśnień będziemy daleko. Zupełnie też nie wiem, co jeszcze w tych analizach należałoby uwzględnić, ale wiem, że do zrozumienia i jasności tych procesów, to jeszcze daleka droga.
>O proszę sedno mojego pytania.
Co jest sednem? Niewiedza? Ja wolę odwoływać się do wiedzy, która jest jednak ogromną.

>To subiektywne odczucie oddzielenia "ja" które wydaje polecenia sobie ma jednak każdy z nas. Potrafimy zarządzać sobą itp.
Nie wiem czy i jak potrafimy zarządzać sobą? Natomiast wiem, że tu koniecznym jest wzięcie pod uwagę poniższych badań:
Ciekawe eksperymenty na temat czasu potrzebnego do pobudzenia świadomości i podjęcia przez nią działań przeprowadzono w latach 70. XX w. Opisuje je m.in. znany fizyk i matematyk Roger Penrose w książce Nowy umysł cesarza. Pierwszy z nich, dotyczący aktywnej roli świadomości, wykonał H.H. Kornhuber ze swoimi współpracownikami w Niemczech w 1976 r. Stwierdził on, że obserwowany stopniowy wzrost zarejestrowanego potencjału elektrycznego w mózgu rozpoczyna się całą sekundę, a czasem półtorej sekundy przed świadomym wykonaniem określonej czynności, np. wyprostowaniem palca. To sugeruje, że realizacja świadomej decyzji trwa ponad sekundę. Z kolei z eksperymentu B. Libeta, przeprowadzonego we współpracy z B. Feinsteinem w 1979 r., wynika, że potrzeba około pół sekundy, aby pacjent uświadomił sobie jakieś zdarzenie zewnętrzne. Oba badania dowodzą, że gdy zachodzi jakieś nieoczekiwane wydarzenie, najpierw musi minąć pół sekundy, nim świadomość może zacząć działać, a następnie musimy jeszcze czekać ponad sekundę na realizację działania wynikającego z "woli". Tak więc cały proces, od percepcji zmysłowej do reakcji ruchowej, wymaga około dwóch sekund! Dla porównania: również z eksperymentu Libeta wynika, że czas trwania tego procesu, gdy zachodzi on w sposób zautomatyzowany, bez udziału świadomości, skraca się do zaledwie około jednej dziesiątej sekundy.

Oznacza to, że świadomość nie może odgrywać żadnej roli w naszych reakcjach na wydarzenia zewnętrzne, jeśli reakcje te następują w czasie krótszym niż dwie sekundy, a wszystkie działania wymagające modyfikacji w czasie krótszym niż sekunda wykonujemy w sposób całkowicie automatyczny.

wyborcza.p(*)0,Wolna_wola_jest_iluzja_.html

> Czy projektanci mody kierują się automatycznymi i podświadomymi wyborami?
Prawie na pewno tak. Tu pytaniem jest tylko poziom (wielkość udziału) podświadomości w stosunku do świadomości?

>Zastanawiający jest fakt - skoro mózg steruje wszystkim bez naszej woli, która jest wedle "mądrych głów" jedynie subiektywna to jakim tworem jest ten mózg sam w sobie?
To, że mózg steruje prawie wszystkimi procesami wewnętrznymi bez naszej woli, to jest już potwierdzony naukowo pewnik. Natomiast pytaniem może być tylko wielkość oddziaływania podświadomości na świadomość.

>to jakim tworem jest ten mózg sam w sobie?
Biologicznym organem wytworzonym w procesie ewolucji o najwyższym znanym poziomie złożoności.

>Skoro to maszyna zdeterminowana to "myśli" sama za siebie.
Znowu zdeterminowanie nie ulega wątpliwości, chodzi tylko o jego poziom. Tak, ta biologiczna maszyna myśli sama za siebie, czyli za zwierzę, którego jest integralną częścią.

> To jakiś paradoks.
Nie, to jest naukowa wiedza.

> Dlatego kolega olson według mnie nie może być tak TWARDO pewnym całej tej maszyny i działania, bo zakładając uparcie, ze nie podlega wątpliwości możliwość zmian faktycznych skazujemy się na totalny bezsens, na co te marionetki naturze?
Tyle tylko, że poszukiwania pana Olsona są tu podobne do moich. Ja tylko kwestionuję pewność jego niektórych wątpliwych naukowo twierdzeń oraz pokazuję mu problemy warte jeszcze przemyślenia. Czyli próbuję trochę jego ogólnie słuszne poglądy uporządkować. Natomiast zwracam tu Pańską uwagę na wypowiedzi pana Fizyka, którego wiedza w tej problematyce jest wprost ogromną.

> Sadze, ze jeszcze długa droga to poznania prawdy.
Zapewne tak, ale nie jest to nawet najmniejszą przesłanką do kwestionowania tego co wiemy, a wiemy już bardzo dużo. www.google(*)Gr4NRKaQ&bvm=bv.93564037,d.bGg

>Czy zgodzicie się ze mną?
Nie bardzo!

@@@
.
14-05-2015 15:49 
 Ocena-1 na 1
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę ... a Stwórca
>Popełniasz błąd tworząc podział na mózg i JA. Otóż żadne JA nie istnieje. To tylko iluzja wytwarzana przez Twój mózg...

Jakoś mnie nie przekonałeś a szczególnie kiedy mówisz że "... Nikt nie może być moralnie odpowiedzialny za swoje wybory ...".
Skoro jesteś zwolennikiem stwierdzenia "mózg to JA", dlaczego więc uważasz że mózg wytwarza jakieś iluzje własnej świadomości ... a może jest tak, że on wie co robi ?

>Mózg ... Sam tworzy wizję korzystnego rozwiązania na podstawie wielu informacji ... oraz po prostu logiki... nie istnieje żaden stwórca posługujący się logiką. To wszystko jest po nic...

Jeżeli mózg powstały w drodze ewolucji jest w stanie tworzyć wizje i korzystne rozwiązania na podstawie logiki to dlaczego odmawiasz jej "Stwórcy" ? ...a może nie wiesz co należy rozumieć pod tym słowem, nie musisz kierować się filozofią kościoła.

"Stwórcą" może być system (program) powstały w drodze ewolucji podobnie jak mózg a funkcjonujący w przyrodzie na Ziemi i w Kosmosie.

(14maj2015-ZbyszekzWarszawy)
14-05-2015 23:36 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jakoś mnie nie przekonałeś a szczególnie kiedy mówisz że "... Nikt nie może być moralnie odpowiedzialny za swoje wybory ...".

Moralnie w sensie gdyby istniała obiektywna miara oceny i powiedzmy Bóg, który by to oceniał. Międzyludzka moralność to co innego. Rodzi się psychopata z mózgiem psychopaty i to nie jego wina, że krzywdzi innych bo to nie jego wina, że ma taki umysł. Natomiast między ludźmi umawiamy się, że będziemy dla siebie dobrzy i musimy karać ludzi, którzy tego nie przestrzegają, bo tak jest po prostu dobrze dla społeczeństwa. Ale ludzie, których karamy nie są de facto personalnie winni. Oni są sprawcami bo są ofiarami.

>Skoro jesteś zwolennikiem stwierdzenia "mózg to JA", dlaczego więc uważasz że mózg wytwarza jakieś iluzje własnej świadomości ... a może jest tak, że on wie co robi ?

Mózg to nie JA. JA to iluzja stwarzana przez mózg. Oczywiście, że "wie" co robi. Tak go zaprogramowała ewolucja i takie iluzje sprawdzają się w realu. Może się np okazać, że wiara w głupoty okaże się ewolucyjnie skuteczniejsza od realizmu, ale to nadal nie będzie oznaczało, że te głupoty są prawdą.

>Jeżeli mózg powstały w drodze ewolucji jest w stanie tworzyć wizje i korzystne rozwiązania na podstawie logiki to dlaczego odmawiasz jej "Stwórcy" ? ...a może nie wiesz co należy rozumieć pod tym słowem, nie musisz kierować się filozofią kościoła.

Mózg jest w stanie bo tak powstał. Inne rozwiązania nie były w stanie, ale takie nie przetrwały i nie przekazały genów dalej. A pewnie część genialnych genów nie przeszła bo geniusz nie był zainteresowany przyziemnymi sprawami jak prokreacja. Gdyby natomiast istniał Stwórca to wszystko staje się nielogiczne i okropne. Odrzucam taki model bo aż mi się nieprzyjemnie robi kiedy o tym myślę. Przymierzam i współczuję tym, którzy wierzą w to, że ten model jest prawdą. Samo życie jest zwyczajnie nielogiczne zewnętrznie. To, że istnieje wewnętrzna logika rozwinięta przez ewolucję nic jeszcze nie oznacza. Mówiąc logika zewnętrzna i wewnętrzna mam na myśli to, że ludzie okrywają pewne logiczne mechanizmy, porządkują w głowie wizję świata, tworzą relacje itd. Natomiast samo istnienie ludzkości i świata, teoretyczna celowość itd to absurd. Nie da się tego wytłumaczyć bez tworzenia sprzeczności jak np sama postać Boga lub wizje religijne na jego temat.

>"Stwórcą" może być system (program) powstały w drodze ewolucji podobnie jak mózg a funkcjonujący w przyrodzie na Ziemi i w Kosmosie.

Niestety tak może być, ale na szczęście nie ma potwierdzenia istnienia czegoś takiego.
15-05-2015 02:34 
 Ocena-1 na 1
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę ...ewolucja a Stwórca
>Moralnie w sensie gdyby istniała obiektywna miara oceny ...

Postępując niemoralnie, poprzez świadomość odczuwamy zniesmaczenie a taki stan szkodzi naszemu zdrowiu ... obiektywną miarą oceny będzie długowieczność naszego życia lub nieuchronność choroby.

>Gdyby ... istniał Stwórca to wszystko staje się nielogiczne i okropne. Odrzucam taki model ... samo istnienie ludzkości i świata, teoretyczna celowość itd to absurd.

Istnienie świata i ludzkości to wynik ewolucji a ona jest możliwa jedynie dzięki logicznej celowości przetrwania poprzez doskonalenie.

>>"Stwórcą" może być system (program) powstały w drodze ewolucji podobnie jak mózg a funkcjonujący w przyrodzie na Ziemi i w Kosmosie.
>Niestety tak może być, ale na szczęście nie ma potwierdzenia istnienia czegoś takiego.

Jest faktem naturalna ewolucja wszechświata ... ewolucję taką na zasadzie sprzężenia zwrotnego przechodzi również nasza planeta Ziemia , ona dostosowuje się do zmiennych warunków klimatycznych, magnetycznych oraz składu atmosfery całkiem jak istota żywa.

Ten system naturalnej ewolucji można nazwać "Stwórcą" istniejącego świata.

(15maj2015-ZbyszekzWarszawy)
15-05-2015 13:24 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Moralnie w sensie gdyby istniała obiektywna miara oceny ...
>Postępując niemoralnie, poprzez świadomość odczuwamy zniesmaczenie a taki stan szkodzi naszemu zdrowiu ... obiektywną miarą oceny będzie długowieczność naszego życia lub nieuchronność choroby.

Choroby występują bez względu na to czy postępujemy moralnie. Poza tym piszę o obiektywnej ocenie czyli takiej gdyby istniał jakiś stwórca, karma czy coś innego tego typu. Jeśli ktoś ponosi karę za niemoralne postępowanie to de facto kara to zły los takiej osoby. Przegrała ona już w momencie urodzenia się z taką cechą, która w efekcie spowodowała niemoralny uczynek, a ten z kolei spowodował karę. Moralna odpowiedzialność jest jedynie intersubiektywną wartością dla ludzi w obrębie gatunku, ale obiektywnie nie istnieje.

>Istnienie świata i ludzkości to wynik ewolucji a ona jest możliwa jedynie dzięki logicznej celowości przetrwania poprzez doskonalenie.

Nie ma celowości przetrwania. Akurat u gatunków, które przetrwały przypadkowo pojawiła się chęć prokreacji i to okazało się skuteczne. Doskonalenie się to tylko skuteczne zmiany, które zachodzą przypadkowo.

>>>"Stwórcą" może być system (program) powstały w drodze ewolucji podobnie jak mózg a funkcjonujący w przyrodzie na Ziemi i w Kosmosie.
>>Niestety tak może być, ale na szczęście nie ma potwierdzenia istnienia czegoś takiego.
>Jest faktem naturalna ewolucja wszechświata ... ewolucję taką na zasadzie sprzężenia zwrotnego przechodzi również nasza planeta Ziemia , ona dostosowuje się do zmiennych warunków klimatycznych, magnetycznych oraz składu atmosfery całkiem jak istota żywa.
>Ten system naturalnej ewolucji można nazwać "Stwórcą" istniejącego świata.

Stwórca to byłaby osoba, a my mówimy o ewolucji i ewentualnie jakimś przypadkowo powstałym programie. To raczej przypomina horror.
roshuu (77 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę?

>Popełniasz błąd tworząc podział na mózg i JA. Otóż żadne JA nie istnieje. To tylko iluzja wytwarzana przez Twój mózg. A sam mózg to zbiór różnych procesów dających ewolucyjnie przetrwanie. Mózg opiera się nie tylko o wyuczone zachowania. Sam tworzy wizję korzystnego rozwiązania na podstawie wielu informacji, które zdobył i modeli porządkowania tych informacji oraz po prostu logiki. A na pytanie po co tu jesteś nie ma odpowiedzi ponieważ nie istnieje żaden stwórca posługujący się logiką. To wszystko jest po nic. Jest bo powstało i takie prawa wykrystalizowały się z chaosu.

Nie obraz sie ale odnosze wrazenie, ze to co piszesz podchodzi pod swiatopoglad schizofrenika. Caly kontekst mozna odebrac jako taki, ze jestes wiezniem nieznanego i nieprzeniknionego mozgu. Ja nie istnieje, istnieje zwierzecy mozg - wtf? Toc to jakas petla! Przeciez samo mozg czyli JA od dziecinstwa uczy sie zachowania, JA jestem tym mozgiem, mozg jest mna, nie ma, ze nie ma JA. Decyzje nawet ze swiadomosci czy podswiadomosci musza pochdzic z mojego swiatopogladu i moge miec na nie wplyw. W swoich wypowiedziach wyprzedzasz podjecie decyzji, bo juz wiesz, ze mozg ja podja za siebie - nawet Libet i inni badacze wolnej woli uznali, ze ich wyniki polegaly na losowosci wyboru klawisza oraz gotowosci do dzialania a nie typowego myslenia w zyciu, gdzie mozna sie zastanowic.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Popełniasz błąd tworząc podział na mózg i JA. Otóż żadne JA nie istnieje. To tylko iluzja wytwarzana przez Twój mózg.
A sam mózg to zbiór różnych procesów dających ewolucyjnie przetrwanie. Mózg opiera się nie tylko o wyuczone zachowania. Sam tworzy wizję korzystnego rozwiązania na podstawie wielu informacji, które zdobył i modeli porządkowania tych informacji oraz po prostu logiki. A na pytanie po co tu jesteś nie ma odpowiedzi ponieważ nie istnieje żaden stwórca posługujący się logiką. To wszystko jest po nic. Jest bo powstało i takie prawa wykrystalizowały się z chaosu.

>Nie obraz sie ale odnosze wrazenie, ze to co piszesz podchodzi pod swiatopoglad schizofrenika.
Wrażenia można odnosić różne, pod wpływem przeróżnych czynników. Czy Pańskie wrażenie wynika, iż jest Pan psychiatrą, czy też z doświadczeń schizofrenika?

>Caly kontekst mozna odebrac jako taki, ze jestes wiezniem nieznanego i nieprzeniknionego mozgu.
Mózgu, czy iluzji?
www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadzi

> Ja nie istnieje, istnieje zwierzecy mozg - wtf? ("What the f**k")
Tylko zwierzęcy. Nie znamy mózgów roślin, ani grzybów.
www.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwy

>Toc to jakas petla!
Raczej sprzężenie zwrotne.

>Przeciez samo mozg czyli JA od dziecinstwa uczy sie zachowania, JA jestem tym mozgiem, mozg jest mna, nie ma, ze nie ma JA.
Nie, najpierw każdy mózg dostaje wyposażenie genetyczne, które w większości przypadków żadnego "JA" nie obejmują. Samoświadomość dotyczy tylko mózgów najwyżej zorganizowanych.

>Decyzje nawet ze swiadomosci czy podswiadomosci musza pochdzic z mojego swiatopogladu i moge miec na nie wplyw.
Światopogląd, to bardzo późny etap rozwoju umysłowego ludzi oraz, co bardzo wątpliwe, szympansów. To znacznie późniejszy etap niż samoświadomość, a i ta nie budzi się wraz z narodzeniem.

>W swoich wypowiedziach wyprzedzasz podjecie decyzji, bo juz wiesz, ze mozg ja podja za siebie - nawet Libet i inni badacze wolnej woli uznali, ze ich wyniki polegaly na losowosci wyboru klawisza oraz gotowosci do dzialania a nie typowego myslenia w zyciu, gdzie mozna sie zastanowic.
Tak, Pan to wie! Ale ja - nawet po poważnym zastanowieniu - jeszcze nie.
www.swiatnauki.pl/8,1513.html
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,660953#w661940
I tu jest zasadnicza różnica dotycząca naszych opinii o istniejącej obiektywnie rzeczywistości oraz ocen twierdzeń różnych mędrców.

@@@
.
14-05-2015 23:54 
 Ocena 5 na 5
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie obraz sie ale odnosze wrazenie, ze to co piszesz podchodzi pod swiatopoglad schizofrenika.

Spoko, nie interesują mnie tego typu ataki ad personam. Nie obrażam się o to bo to nie mnie wystawia świadectwo Poza tym to Twoje podejście jest schizofreniczne bo wierzysz, że mózg i JA to coś oddzielnego i że JA w ogóle istnieje.

>Caly kontekst mozna odebrac jako taki, ze jestes wiezniem nieznanego i nieprzeniknionego mozgu. Ja nie istnieje, istnieje zwierzecy mozg - wtf? Toc to jakas petla!

Istnieje mózg, który wytwarza świadomość, która u każdego jest tym samym. Reszta to cechy, które świadomość zastała na świecie. Pojawiła się w jakimś mózgu (konkretnie w moim) i takie same świadomości pojawiły się w innych mózgach. JA nie istnieje dopóki mózg nie stworzy iluzji istnienia JA, która wynika z ludzkiej natury. To tylko lingwistyczne sztuczki mózgu, którymi należy się posługiwać, ale nie należy się z nimi utożsamiać. Świadomość doświadcza działania mózgu bo jest jego elementem. Ale jest też tak, że jeśli postanowisz sobie, że np pójdziesz do sklepu po bułki to będzie po Twojemu. Twoja świadomość nie zabroni Ci iść bo to ona wpadła na ten pomysł. Dlatego własny mózg Cię nie zniewala bo masz poczucie spójności. Twój mózg coś wymyślił, podjął decyzję i to wykonuje. Jeśli ten sam mózg pomyśli, że nie chce to nie będziesz przez niego zniewolony tylko po prostu tego nie zrobisz bo oddzielenie JA od mózgu nie istnieje realnie.

>Przeciez samo mozg czyli JA od dziecinstwa uczy sie zachowania, JA jestem tym mozgiem, mozg jest mna, nie ma, ze nie ma JA.

No właśnie - uczy się, że Piotrek to Piotrek i nie pomyśli sobie, że Piotrek to zbiór procesów, komórek, neuronów plus świadomość. Kto jest tym mózgiem? Kto ma mózg? Żeby utrzymać ten nonsensowny pogląd musisz tworzyć następną fantasmagorię i wymyślasz duszę. A żeby wymyślić skąd wzięła się dusza wymyślasz Boga. Tymczasem nie ma żadnego Piotrka - jest proces, który postrzegamy jako coś odrębnego i nadajemy mu tożsamość. Ludzie tak funkcjonują ale jak komuś się popieprzy w głowie to stół i szafa mają osobowość. Po zażyciu DMT i u schizofreników w głowie powstają różne byty. W zasadzie mógłbyś tak o wszystkim myśleć, że to jakiś byt ale to niepraktyczne. Natomiast w przypadku ludzi mających taką świadomość jak my, będących jednym gatunkiem ale odrębnymi istotami musimy wymyślić jakieś rozróżnienie - po to powstały etykietki, ego, imię i nazwisko.

>Decyzje nawet ze swiadomosci czy podswiadomosci musza pochdzic z mojego swiatopogladu i moge miec na nie wplyw. W swoich wypowiedziach wyprzedzasz podjecie decyzji, bo juz wiesz, ze mozg ja podja za siebie - nawet Libet i inni badacze wolnej woli uznali, ze ich wyniki polegaly na losowosci wyboru klawisza oraz gotowosci do dzialania a nie typowego myslenia w zyciu, gdzie mozna sie zastanowic.

Dalej nie rozumiesz. Kto się zastanawia nad czymś? Mózg to w miarę spójnie działająca maszyna (jeśli jest zdrowy). Twój światopogląd to element tej maszyny. Zastanawianie się i podejmowanie decyzji to jedna z funkcji. Nadal proces decyzyjny nie wychodzi poza mózg i poza zbiór informacji, które mózg zgromadził.
roshuu (77 punktów)
>No właśnie - uczy się, że Piotrek to Piotrek i nie pomyśli sobie, że Piotrek to zbiór procesów, komórek, neuronów plus świadomość. Kto jest tym mózgiem? Kto ma mózg? Żeby utrzymać ten nonsensowny pogląd musisz tworzyć następną fantasmagorię i wymyślasz duszę. A żeby wymyślić skąd wzięła się dusza wymyślasz Boga. Tymczasem nie ma żadnego Piotrka - jest proces, który postrzegamy jako coś odrębnego i nadajemy mu tożsamość. Ludzie tak funkcjonują ale jak komuś się popieprzy w głowie to stół i szafa mają osobowość. Po zażyciu DMT i u schizofreników w głowie powstają różne byty. W zasadzie mógłbyś tak o wszystkim myśleć, że to jakiś byt ale to niepraktyczne. Natomiast w przypadku ludzi mających taką świadomość jak my, będących jednym gatunkiem ale odrębnymi istotami musimy wymyślić jakieś rozróżnienie - po to powstały etykietki, ego, imię i nazwisko.

Twardy materialista z Ciebie Skoro "Piotrek to proces" to czy sa ludzie, ktorych kochasz, znaczy "procesy"? Czy masz dowod na wymyslenie Boga? Czym jest Ciąg Fibonacciego i jak sie ma do swiata? Dopuszczach chocby 0,5% czegos poza materia? Wlasnie duchowego, tajemniczo proporcjonalnego i wystepujacego wszedzie jak np. w/w ciag?

>>Decyzje nawet ze swiadomosci czy podswiadomosci musza pochdzic z mojego swiatopogladu i moge miec na nie wplyw. W swoich wypowiedziach wyprzedzasz podjecie decyzji, bo juz wiesz, ze mozg ja podja za siebie - nawet Libet i inni badacze wolnej woli uznali, ze ich wyniki polegaly na losowosci wyboru klawisza oraz gotowosci do dzialania a nie typowego myslenia w zyciu, gdzie mozna sie zastanowic.
>Dalej nie rozumiesz. Kto się zastanawia nad czymś? Mózg to w miarę spójnie działająca maszyna (jeśli jest zdrowy). Twój światopogląd to element tej maszyny. Zastanawianie się i podejmowanie decyzji to jedna z funkcji. Nadal proces decyzyjny nie wychodzi poza mózg i poza zbiór informacji, które mózg zgromadził.

Ja nie mowie, ze proces decyzyjny wychodzi poza mozg, to JA o ktorym pisze to moj mozg w tym sensie. Ten mozg (czyt.Ja) tez dopuszcza robienie glupot, czasem wbrem wyuczonym zasadom, wiec nie czuje sie ograniczony. Nie zgadza mi sie to, ze nie moge pomyslec nad zmiana decyzji, nad jakims problemem dluzej, bo w swoim zyciu setki razy podejmowalem decyzje wbrew sobie ryzykujac a ryzykantem z natury nie jestem. Faktycznie bedac w tej "petli" o jakiej piszesz ciezko zrobic nawet krok, bo widzisz ja nie twierdze, ze jestem osobnym bytem poza mozgiem ale jednoczesnie nie przyjmuje braku konkroli nad moja wola pomimo i wzystko zachodzi w mozgu. Powiesz - paradoks ale czuje, ze moge robic sporo poza moim wyniesionym z doswiadczen zyciowych rzeczy. Oczywiscie bez krzywdzenia ludzi.
15-05-2015 13:42 
 Ocena 5 na 5
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Twardy materialista z Ciebie Skoro "Piotrek to proces" to czy sa ludzie, ktorych kochasz, znaczy "procesy"?

Tak. Miłość to także proces powstały na drodze ewolucji. Mam współczucie i empatię do wszystkich ludzi na świecie bo każdy ma taką samą losowo powstałą świadomość. Kiedyś miałem personalistyczne podejście do ludzi i każdego traktowałem jak odrębną jednostkę decyzyjną. Oczywiście to był błąd, którego logicznie nie da się wytłumaczyć więc musiał się rozpasć. Wraz z nim rozpadła się nienawiść do niektórych ludzi. To było w momencie kiedy zrozumiałem, że nikt nie jest winny za to, że żyje i robi tak, a nie inaczej. Natomiast niestety nie ma innego wyjścia niż karanie ludzi za to jacy są jeśli to szkodzi ogółowi społeczeństwa. Myślę, że rozwiązaniem dającym prawdziwie wolną wolę ludziom byłoby wynalezienie sposobu na zmianę głebokich pragnień, preferencji i wewnętrznych przekonań u każdego człowieka. Gdyby za logicznymi i dobrymi myślami szły dobre emocje mielibyśmy prawdziwie wolną wolę i moglibyśmy decydować. Tylko, że odkrycie przez kogoś takiego sposobu byłoby wbrew interesom wielu ludzi. Na pewno rozwaliłoby to całą gospodarkę, wszystkie religie, zło na świecie, nierówności. Wszystkiemu winne są wrodzone cechy, za które z oczywistych względów nikt nie może odpowiadać. Chyba, że rodzice za płodzenie dzieci.

>Czy masz dowod na wymyslenie Boga?

Tak. Są nimi wszystkie religie i ich alogiczna natura oraz udział religii we władzy. To ten kto twierdzi, że Bóg istnieje powinien mieć na to dowód, ale go nie ma więc logiczne, że Bóg został wymyślony.

>Czym jest Ciąg Fibonacciego i jak sie ma do swiata? Dopuszczach chocby 0,5% czegos poza materia? Wlasnie duchowego, tajemniczo proporcjonalnego i wystepujacego wszedzie jak np. w/w ciag?

A co ma ten ciąg do tej dyskusji? To matematyka, piękna nauka. A co do czegoś poza materią to czym miałoby to być? Wszystko co jest to jakiś obiekt. To co miałoby istnieć poza po prostu nie istnieje. Tak wynika z logiki, że coś co nie istnieje nie może istnieć. To przecież oczywistość.

>Ja nie mowie, ze proces decyzyjny wychodzi poza mozg, to JA o ktorym pisze to moj mozg w tym sensie. Ten mozg (czyt.Ja) tez dopuszcza robienie glupot, czasem wbrem wyuczonym zasadom, wiec nie czuje sie ograniczony. Nie zgadza mi sie to, ze nie moge pomyslec nad zmiana decyzji, nad jakims problemem dluzej, bo w swoim zyciu setki razy podejmowalem decyzje wbrew sobie ryzykujac a ryzykantem z natury nie jestem. Faktycznie bedac w tej "petli" o jakiej piszesz ciezko zrobic nawet krok, bo widzisz ja nie twierdze, ze jestem osobnym bytem poza mozgiem ale jednoczesnie nie przyjmuje braku konkroli nad moja wola pomimo i wzystko zachodzi w mozgu. Powiesz - paradoks ale czuje, ze moge robic sporo poza moim wyniesionym z doswiadczen zyciowych rzeczy. Oczywiscie bez krzywdzenia ludzi.

Widzę, że nadal nie rozumiesz o czym piszę. To wszystko co czujesz i myślisz to efekt działania mózgu. Świadoma analiza także jest jedną z funkcji. Kiedy coś analizujesz to dlaczego akurat tak robisz? Bo Twój mózg tak postanowił na podstawie zetknięcia się z sytuacją, która wg modelu, którym mózg się posługuje, wymaga świadomej analizy. Następnie w świadomości porównujesz obiekty i sytuacje i mózg wybiera ktorąś z opcji, a Ty masz poczucie, że to Ty wybrałeś. No bo tak faktycznie jest tylko, że mój wybór to wybór mózgu, a stwierdzenie "JA wybrałem" także jest wytwarzane przez ten sam mózg.
roshuu (77 punktów)
>>Ja nie mowie, ze proces decyzyjny wychodzi poza mozg, to JA o ktorym pisze to moj mozg w tym sensie. Ten mozg (czyt.Ja) tez dopuszcza robienie glupot, czasem wbrem wyuczonym zasadom, wiec nie czuje sie ograniczony. Nie zgadza mi sie to, ze nie moge pomyslec nad zmiana decyzji, nad jakims problemem dluzej, bo w swoim zyciu setki razy podejmowalem decyzje wbrew sobie ryzykujac a ryzykantem z natury nie jestem. Faktycznie bedac w tej .
>Widzę, że nadal nie rozumiesz o czym piszę. To wszystko co czujesz i myślisz to efekt działania mózgu. Świadoma analiza także jest jedną z funkcji. Kiedy coś analizujesz to dlaczego akurat tak robisz? Bo Twój mózg tak postanowił na podstawie zetknięcia się z sytuacją, która wg modelu, którym mózg się posługuje, wymaga świadomej analizy. Następnie w świadomości porównujesz obiekty i sytuacje i mózg wybiera ktorąś z opcji, a Ty masz poczucie, że to Ty wybrałeś. No bo tak faktycznie jest tylko, że mój wybór to wybór mózgu, a stwierdzenie "JA wybrałem" także jest wytwarzane przez ten sam mózg.

Jak wytlumaczysz: kupilem lody i za chwile wracam do sklepu, bo jednak stwierdzam ze wole kielbase. Mozg sie pomylil? Wybral zle?
16-05-2015 00:00 
 Ocena 5 na 5
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jak wytlumaczysz: kupilem lody i za chwile wracam do sklepu, bo jednak stwierdzam ze wole kielbase. Mozg sie pomylil? Wybral zle?

Nie rozumiem o jakiej sytuacji piszesz. Jeśli wolsiz kiełbasę, a kupiłeś lody i wracasz do sklepu wymienić towar to z mózgiem coś musi być nie tak. Dla uproszczenia powiesz "ze mną jest coś nie tak", a ktoś inny powie, że z roshuu jest coś nie tak, ale w rzeczywistości nie istnieje żaden roshuu. To tylko etykietka. Kumasz już bazę?

Podejrzewam, że nie. Więc wytłumaczę to od innej strony. Czy wybierałeś sobie kolor skóry, włosów, oczu? Wybierałeś wygląd twarzy? Wybierałeś rodzaj sylwetki? Budowę mózgu? To co społeczeństwo włożyło Ci do głowy? Nie. Potem dokonujesz wyborów na tej podstawie kim jesteś, jaką masz budowę mózgu i jakimi modelami myślenia się posługujesz. Twoja postać się zmienia, ale to nie Ty dokonujesz zmian. One po prostu zachodzą. Bo nie ma esencji istoty, którą jesteś. To iluzja. Istnieje szereg procesów złączonych w jednym organizmie i "JA" czyli samoświadomość tego, że to Twoja świadomość steruje tą osobą. Ale to sterowanie jest dokonywaniem wyborów spośród możliwych opcji. To jakich wyborów dokonasz zależy od tych czynników - procesów, na które nie masz wpływu. Ale cały czas masz iluzję, że to Ty dokonujesz wyborów i masz wpływ. Ta iluzja była potrzebna podczas ewolucji. Potem zaczęła przeszkadzać bo człowiek utożsamił się z pewnym konstruktem umysłu, który ma pomagać tak jak mapa pomaga podróżnikowi odnaleźć drogę. Ale mapa to nie teren. A więc na "mapie umysłu" ja istnieję, ale w realu istnieje proces, który tworzy takiego człowieka - mnie. Ten proces to suma różnych procesów zachodzących w ciele i mózgu oraz w świecie zewnętrznym, który jest rejestrowany przez mózg. Gdybym miał np inne ciało migdałowate byłbym bardziej agresywny, a gdybym miał mniej testosteronu zachowywałbym się inaczej. To nie ode mnie zależy jaki mam móżg i geny. W sytuacji kiedy kumpla zalewa fala adrenaliny ja zachowuję spokój i orientację. Iluzja jest taka, że olson to człowiek, który umie zachować zimną krew. Od razu ktoś powie, że mam taką duszę. To jest iluzja. W rzeczywistości mam bardziej aktywną korę przedczołową i mało aktywne ciało migdałowate, inaczej funkcjonują u mnie połączenia między neuronami, byłem inaczej wychowywany - to nie moja zasługa, nie mój wybór a właśnie to determinuje moje decyzje. Chyba prościej już nie umiem wytłumaczyć
16-05-2015 02:05 
 Ocena 1 na 1
roshuu (77 punktów)
>>Jak wytlumaczysz: kupilem lody i za chwile wracam do sklepu, bo jednak stwierdzam ze wole kielbase. Mozg sie pomylil? Wybral zle?
>Nie rozumiem o jakiej sytuacji piszesz. Jeśli wolsiz kiełbasę, a kupiłeś lody i wracasz do sklepu wymienić towar to z mózgiem coś musi być nie tak. Dla uproszczenia powiesz "ze mną jest coś nie tak", a ktoś inny powie, że z roshuu jest coś nie tak, ale w rzeczywistości nie istnieje żaden roshuu. To tylko etykietka. Kumasz już bazę?
>Podejrzewam, że nie. Więc wytłumaczę to od innej strony. Czy wybierałeś sobie kolor skóry, włosów, oczu? Wybierałeś wygląd twarzy? Wybierałeś rodzaj sylwetki? Budowę mózgu? To co społeczeństwo włożyło Ci do głowy? Nie. Potem dokonujesz wyborów na tej podstawie kim jesteś, jaką masz budowę mózgu i jakimi modelami myślenia się posługujesz. Twoja postać się zmienia, ale to nie Ty dokonujesz zmian. One po prostu zachodzą. Bo nie ma esencji istoty, którą jesteś. To iluzja. Istnieje szereg procesów złączonych w jednym organizmie i "JA" czyli samoświadomość tego, że to Twoja świadomość steruje tą osobą. Ale to sterowanie jest dokonywaniem wyborów spośród możliwych opcji. To jakich wyborów dokonasz zależy od tych czynników - procesów, na które nie masz wpływu. Ale cały czas masz iluzję, że to Ty dokonujesz wyborów i masz wpływ. Ta iluzja była potrzebna podczas ewolucji. Potem zaczęła przeszkadzać bo człowiek utożsamił się z pewnym konstruktem umysłu, który ma pomagać tak jak mapa pomaga podróżnikowi odnaleźć drogę. Ale mapa to nie teren. A więc na "mapie umysłu" ja istnieję, ale w realu istnieje proces, który tworzy takiego człowieka - mnie. Ten proces to suma różnych procesów zachodzących w ciele i mózgu oraz w świecie zewnętrznym, który jest rejestrowany przez mózg. Gdybym miał np inne ciało migdałowate byłbym bardziej agresywny, a gdybym miał mniej testosteronu zachowywałbym się inaczej. To nie ode mnie zależy jaki mam móżg i geny. W sytuacji kiedy kumpla zalewa fala adrenaliny ja zachowuję spokój i orientację. Iluzja jest taka, że olson to człowiek, który umie zachować zimną krew. Od razu ktoś powie, że mam taką duszę. To jest iluzja. W rzeczywistości mam bardziej aktywną korę przedczołową i mało aktywne ciało migdałowate, inaczej funkcjonują u mnie połączenia między neuronami, byłem inaczej wychowywany - to nie moja zasługa, nie mój wybór a właśnie to determinuje moje decyzje. Chyba prościej już nie umiem wytłumaczyć

Skad tak duza wiedza u Ciebie? Dasz namiar na rozwiniecie tego? Z checia zaglebie temat.
Jedyne czego nie moge zrozumiec w Twoich odpowiedziach to to, ze mozg sam robi wszystko, dajac mi iluzje jak to napisales. Czyli mozg jest zasilanym komputerem przez serce, steruje kupa miecha, mnie nie ma, jest mozg, ktorego nie poznam nigdy, bo on mi nie "pozwala" na to... W takim razie dlaczego jestesmy tu wogule?
16-05-2015 11:38 
 Ocena 4 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Skąd tak duża wiedza u Ciebie?

Pozwól, że się wtrącę. W tym temacie olson rzeczywiście ma dużą wiedzę i aż dziwię się, że tak mało punktów dostał za swoje obszerne wypowiedzi.

> Dasz namiar na rozwinięcie tego?

W angielskiej Wikipedii jest całkiem dobre streszczenie o neuronowych korelatach świadomości, czyli relacji między JA a mózgiem. Polecam też podaną tam literaturę - jest dobrze dobrana i rzetelna.

Po polsku niestety niewiele jest dobrych pozycji. Mam wrażenie, że większość polskiej neuropsychologii błądzi na manowcach teologii. Naukowe prace i popularyzacja kognitywistyki Włodzisława Ducha są tu cennym wyjątkiem. Jest też przetłumaczona na polski popularna książka Francisa Cricka (tego od rozpracowania struktury DNA), która rozwija to o czym olson pisze:


> Z chęcią zagłębię temat.

Życzę miłego czytania.
16-05-2015 12:03 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Jeżeli to możliwe, to bardzo proszę o komentarz:
Tak więc oba te badania - i inne podobne - doprowadziły do jednoznacznych stwierdzeń, że wolnej woli nie ma. "Nieświadome procesy skutkują podjęciem przez nas decyzji na długo, zanim włączy się świadome myślenie" - skomentował Haynes w New Scientist, dodając, że "mózg prawdopodobnie podejmuje decyzję, zanim dokona tego jego właściciel". Inni podzielają tę opinię. Biolog ewolucyjny Jerry Coyne napisał: "I tak jest ze wszystkimi naszymi [...] wyborami: ani jeden z nich nie wynika z naszej wolnej i świadomej decyzji." Neurobiolog Sam Harris wywnioskował na podstawie tych wyników, że jesteśmy "biochemicznymi marionetkami".

Jednak czy naprawdę badania dowodzą, że wszelkie nasze świadome rozważania i planowanie stanowią tylko efekt uboczny nieświadomej aktywności mózgu, niemający wpływu na to, co zrobimy? Nie, to nieprawda. Z wielu przyczyn inni, na przykład filozof Alfred R. Mele z Florida State University i ja, uważają, że ludzie, którzy twierdzą, że wolna wola jest mirażem, są w błędzie.


Pozdrawiam.

@@@
.
16-05-2015 16:39 
 Ocena 5 na 7
Fizyk (17637 punktów)
Eddy Nahmias:
ludzie, którzy twierdzą, że wolna wola jest mirażem, są w błędzie

Przeczytałem ten artykuł [Załącznik] i uważam, że argumenty autora są mizerne. Na tyle mizerne, że szkoda mi fatygi aby zbijać je każdy z osobna. Najważniejsze jednak jest nie to co autor pisze, ale czego nie pisze. Nie pisze czym ta wolna wola miałaby być. Nie to, nie tamto, nie siamto... ale musi być. Zupełnie jak z Bogiem.
18-05-2015 13:59 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Wolni czy zdeterminowani?

Czy posiadamy wolną wolę, czy też jesteśmy wytworami łańcuchów przyczyn i skutków? Czy podlegając koniecznościom przyczynowym możemy być wolni i w jakim zakresie?

Koncepcje biofilozoficzne powstawały od dawna, ale ostry wybuch sporu wokół nich wywołał Edward O. Wilson, swoją opublikowaną w 1975 "Socjobiologią", i trzy lata później "O naturze ludzkiej", w których stwierdził, że jesteśmy trzymani na dość krótkiej smyczy genów. Robiąc wszystko co nam każą, aby zapewnić sobie dalsze istnienie. Tezy Wilsona obecnie potwierdza i uzupełnia psychologia ewolucyjna z jej znakomitym przedstawicielem Davidem M. Bussem.

Mówiąc o determinizmie biologicznym warto także wspomnieć filozofów takich jak np. Place, Smart i Armstrong, opowiadających się za jednorodnością psychofizyczną świata zwierząt - jednorodnością mózgu i ducha, a także o neurobiologach np. o Changeux i Endelmanie, których postęp nauk neurologicznych skłonił do światopoglądu materialistycznego.

Philippe Meyer w "Złudzeniu koniecznym" napisał: Zdanie sobie sprawy z sił, którymi rozporządzamy, i sił, którym jesteśmy podporządkowani, prowadzi w sposób naturalny do poruszenia problemu wolności, a dokładniej wolności wyboru. Jaki margines swobody pozostaje każdej jednostce w kierowaniu własnymi działaniami po własnej myśli? Teraz, gdy w badaniach i dyskusjach naukowych wykazano, że zachowania ludzkie są po części sterowane genetycznie. (...) Rządy genów odznaczają się siłą i energią istoty żywej; przypadek ma w nich duży udział, natomiast fantazja - już nie, a tym mniej inicjatywa osobista. Na to nakłada się doniosła rola środowiska, które ingeruje w los ludzki już na etapie życia płodowego, przyswajania języka i formowania się świadomości. Rodzi się tu pytanie: Czy w głębinach ludzkiej osobowości zostało, choć trochę miejsca wolnego od podwójnej ingerencji: genów i środowiska; jakaś przestrzeń, w której człowiek dokonywałby wolnych wyborów? (...) Problem sił wrodzonych i nabytych wiedzie nas wprost do takich podstawowych pytań, obejmujących również pojęcie odpowiedzialności.

Wynika z tego, że w jakiś sposób nie jesteśmy całkiem wolni, a konsekwencją tego powinno być uznanie, że nie odpowiadamy za wszystko, co robimy. Tylko za w pełni wolną decyzję można ponosić pełne konsekwencje. Decyzje ludzkie podlegają przeróżnym świadomym i nieświadomym uwarunkowaniom, ale przecząc indeterministycznie rozumianej "wolność woli" determinizm nie pozbawia człowieka wszelkiej wolności. Ludzie działający w określonej sytuacji - prawie zawsze - mają więcej niż jedną możliwość wyboru, i wraz z dokonaniem wyboru ponoszą odpowiedzialność moralną za podjętą decyzję.

Inni uczeni i filozofowie próbują pogodzić uznanie wolnej woli z determinizmem. Ale ani nauka, ani historia nie dostarczają jeszcze materiału do ostatecznego rozstrzygnięcia i dlatego osobiście sądzę, że dzisiaj jeszcze nie można udzielić pewnej odpowiedzi dotyczącej wolnej woli człowieka. Przyczyn jego decyzji i działań.

_____

> Najważniejsze jednak jest nie to co autor pisze, ale czego nie pisze. Nie pisze czym ta wolna wola miałaby być.
Trochę jednak o tym pisze:
Wielu filozofów, w tym ja, rozumie wolną wolę jako zestaw zdolności do przewidywania możliwych przyszłych sytuacji, rozważań o powodach wyboru takiego zachowania i, planowaniu własnego działania w świetle tych rozważań i kontrolowanie działań w obliczu pragnień przeciwstawnych. Podejmujemy działania zależne od naszej wolnej woli do tego stopnia, że mamy możliwość skorzystania z tych możliwości, bez zbędnej presji zewnętrznej lub wewnętrznej i dlatego jesteśmy odpowiedzialni za nasze działania, że posiadamy taką zdolność i mamy możliwość skorzystania z niej.
Ani specjalnie mniej, ani specjalnie bardziej precyzyjnie od innych wypowiadających się na ten temat. Dla mnie "wolną wolą" jest przekonanie (bardziej lub mniej uzasadnione, bardziej lub mniej naukowo potwierdzone), że jest się wolnym przy dokonywaniu swoich wyborów.

Zobaczmy co piszą uczeni, których sobie obaj bardzo cenimy.
(Przepraszam za duże cytaty ze znanych Panu pozycji, ale chciałbym podrzucić je także innym pod ich rozwagę).

CDN
.
18-05-2015 20:30 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
>> Najważniejsze jednak jest nie to co autor pisze, ale czego nie pisze. Nie pisze czym ta wolna wola miałaby być.
> Trochę jednak o tym pisze:

Ale nie w tym artykule - mniejsza o to.

Cytat:
Wielu filozofów, w tym ja, rozumie wolną wolę jako zestaw zdolności do przewidywania możliwych przyszłych sytuacji, rozważań o powodach wyboru takiego zachowania i, planowaniu własnego działania w świetle tych rozważań i kontrolowanie działań w obliczu pragnień przeciwstawnych.

W takiej definicji wolnej woli może nie być ani trochę wolności. Taka definicja zawiera całkowicie deterministyczną maszynę (np. Turinga).
18-05-2015 13:59 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy I.

Włodzisław Duch:
Zrozumienie siebie jest od starożytności do dzisiaj ostatecznym wyzwaniem ludzkości, wymaga wyjścia poza powierzchowne pseudo-odpowiedzi, obecne w mitach i naiwnych wierzeniach. Tak jak współczesna astronomia całkowicie zmieniła nasze wyobrażenia o świecie w którym żyjemy, neuronauki poznawcze zmieniają wyobrażenia o nas samych. Jest to zmiana bardziej radykalna niż wszystkie poprzednie, gdyż dotyczy iluzji znacznie głębszych niż płaska Ziemia.

Wydaje mi się oczywiste, że to "ja" kontroluję swoje ciało i podejmuję decyzje. Czym jednak jest owo "ja", z którym się utożsamiam? Zachodzącym w mózgu procesem, który ma niewielki dostęp do ogromnej ilości informacji przetwarzanej w każdej chwili przez mózg. Psychologia rozwojowa pokazała w jaki sposób dzieci zaczynają definiować siebie, jak rozwija się teoria umysłu, zdolność przypisywania stanów mentalnych innym ludziom i sobie. Psychiatria pokazała nam, jak ten proces może ulec zaburzeniu prowadząc do "chorób świadomości". Uważna samoobserwacja pokazuje, że "ja" często nie nadąża za działaniami organizmu, nie zawsze wie co się w nim dzieje. Czego to ja szukam ... "ja" potrzebuje chwili zastanowienia by zrozumieć moje działania, zrozumieć całość "siebie".

Procesy zachodzące w moim mózgu, do których "ja" nie mam bezpośredniego dostępu, mogę poznać obserwując swoje działania, np. zaczynając nowy wątek dyskusji lub podśpiewując piosenkę, która "przyszła mi do głowy". Zgadzamy się, że wiele rzeczy po prostu pojawia się nam w głowie, ale ulegamy złudzeniu, że podejmowanie decyzji zachodzi inaczej, że to "ja" decyduję. Uważna analiza introspekcyjna pokazuje jednak, że pojawienie się intencji działania jest takim samym procesem jak każdy inny, intencja pojawiają się jako wynik pracy mózgu na poziomie, do którego nie mamy świadomego dostępu. "Ja" jest podzbiorem wielu mentalnych procesów, modelem, który utworzył się w mózgu po to, by lepiej funkcjonować w złożonym środowisku. Czy jesteśmy więc automatami, mózgami działającymi w deterministyczny sposób? Każda próba detronizacji "ja" napawa nas lękiem.

Mózgi mogą być co prawda zbyt złożone by być przewidywalne, ale to nam nie wystarcza, chcemy by były "wolne", chociaż nie potrafimy jednoznacznie zdefiniować, co by to mogło znaczyć. (...)

Neuronauki poznawcze dostarczają nam wyniki wielu eksperymentów i teoretyczne modele, które wymagają głębszego filozoficznego namysłu zanim znajdziemy dobry sposób ich zrozumienia. Chociaż "ja" jako obdarzony wolną wolą czynnik sprawczy jest iluzją to pozbywając się tej iluzji więcej zyskujemy niż tracimy. Podchodzimy z większą pokorą do wiedzy o sobie, zdajemy sobie sprawę ze stopnia komplikacji procesów zachodzących w mózgu, w całym organizmie i środowisku, dzięki którym w naszym umyśle pojawiają się decyzje i idee. Częścią mojego wielkiego "ja" jest nie tylko cały mózg, cały mój organizm, ale i znaczna część świata, ludzie, którzy mieli na mnie bezpośredni wpływ, lub wywarli wpływ pośredni przez swoje dzieła. Utożsamianie się z wielkim "ja" nie oznacza, że czuję się bezwolny, a tylko że powinienem działać w mniej egoistyczny sposób. (...)

W filozofii umysłu idee "rozszerzonego umysłu" pojawiły się w 1998 roku i są dokładniej omówione w książce Clarka (2008). Myślenie nie ogranicza się tylko do tego, co dzieje się w naszej głowie, ale w istotny sposób związane jest możliwością manipulacji obiektami czy robienia notatek. Richard Feynman mówił o swoich notatkach, że nie jest to tylko zapis jego pracy, ale właściwa praca (Clark, 2008). W japońskiej praktyce zarządzania obowiązuje filozofia kaizen, ciągłych dyskusji w grupie i stopniowego, ciągłego ulepszania rozwiązań poprzez proces długotrwałej interakcji.

Przyznanie, że decyzje nie pojawiają się znikąd, a są rezultatem planów, które tworzą mózgi, pozwoli zwrócić większą uwagę na ich ukryte przyczyny, na związek intencji, uwagi i świadomości z procesami uczenia się zachowań. Głębsze zrozumienie mechanizmów poznawczych pokazuje potrzebę większej odpowiedzialności, pełnej integracji szybkich, instynktownych reakcji z ocenami opartymi na głębszej refleksji. Jesteśmy odpowiedzialni za swój rozwój, za to kim się staniemy w przyszłości, za rozkwit lub zmarnowanie swojego talentu, swojego umysłu, za poznanie siebie i własną edukację. Jesteśmy odpowiedzialny za rozwój swoich dzieci, za dostarczenie im wzorów godnych naśladowania. Jesteśmy odpowiedzialni za środowisko, świat w którym żyjemy. Nie można jednak wymagać takiej odpowiedzialności bez odpowiednich wzorców, dostarczanych przez społeczeństwo, wypracowania kompromisu pomiędzy indywidualną wolnością a narzuconymi normami akceptowalnych zachowań.

Samorealizacja, pełna integracja wyznawanych wartości z codziennym zachowaniem, jest naszym moralnym obowiązkiem. Albert Einstein w liście do rabina z 1950 roku (cyt. za Eves 1977) wyraził to w piękny sposób: "Człowiek jest częścią całości, którą nazywamy 'Wszechświatem', częścią ograniczoną w czasie i przestrzeni. Człowiek doświadcza siebie samego, swoich myśli i uczuć, jako czegoś odrębnego od reszty - jest to rodzaj złudzenia optycznego świadomości. To złudzenie jest dla nas rodzajem więzienia, ograniczając nas do osobistych pragnień i związków uczuciowych z kilkoma najbliższymi osobami. Naszym zadaniem jest wyzwolić się z tego więzienia poszerzając obszar naszego zrozumienia i współczucia, aż ogarnie on wszystkie żyjące istoty i całą naturę w jej pięknie. Nikt nie jest w stanie tego w pełni osiągnąć, ale wysiłek w tym kierunku jest sam w sobie częścią wyzwolenia i podstawą wewnętrznego bezpieczeństwa."


CDN
.
18-05-2015 13:59 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy II.

Francis Crick "Zdumiewająca hipoteza": Po pierwsze, założyłem, że część naszego mózgu zajmuje się planowaniem przyszłych działań, które niekoniecznie muszą być rzeczywiście wykonywane. Założyłem także, że możemy być świadomi takich planów, to znaczy, że możemy je sobie przypomnieć, przynajmniej natychmiast po ich powstaniu.

Jako drugie założenie przyjąłem, że nie jesteśmy świadomi "obliczeń" przeprowadzanych przez określoną część mózgu, lecz tylko podejmowanych przez nią "decyzji", czyli planów. Rodzaj tych obliczeń będzie oczywiście zależał od budowy tej części mózgu (będącej zarówno efektem procesów epigenetycznych, jak i wcześniejszych doświadczeń) oraz od sygnałów przesyłanych przez inne części mózgu i odbieranych w danej chwili na jej wejściu.

Po trzecie, przyjąłem, że decyzja o realizacji któregoś z tych planów podlega takim samym ograniczeniom. Innymi słowy, natychmiast po podjęciu decyzji możemy sobie przypomnieć to, co zostało postanowione, ale nie potrafimy odtworzyć obliczeń, nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z przygotowywania jakiegoś planu.

Maszyna (takiego właśnie określenia użyłem w liście), spełniająca te założenia, będzie miała wrażenie, że posiada wolną wolę, pod warunkiem, że będzie zdolna do personifikacji własnego zachowania, czyli będzie miała obraz samej "siebie".
Rzeczywista przyczyna, dla której podjęto konkretną decyzję, może być jasno określona (fragment ten został dodany przez Patricię) lub mieć charakter deterministyczny, ale zgodny z teorią chaosu, a więc bardzo mała jej modyfikacja może całkowicie zmienić ostateczny rezultat. W tej sytuacji mielibyśmy wrażenie, że wola jest rzeczywiście "wolna", ponieważ obserwowane wyniki byłyby w zasadzie nieprzewidywalne. Świadome działania mogą oczywiście mieć również wpływ na mechanizm podejmowania decyzji (fragment dodany przez Patricię).

Maszyna taka może podejmować próby wyjaśnienia sobie samej przyczyn, dla których dokonała takiego a nie innego wyboru (na drodze introspekcji). Czasami może dojść do prawidłowych wniosków. Kiedy indziej nie będzie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie, albo, co bardziej prawdopodobne, będzie konfabulować, ponieważ nie posiada świadomej wiedzy o "przyczynie" danej decyzji. Wynika z tego, że musi istnieć jakiś mechanizm konfabulacji polegający na tym, że po otrzymaniu pewnej liczby informacji, które mogą, ale nie muszą, być zwodnicze, część mózgu natychmiast wyciąga na ich podstawie najłatwiejszy z możliwych wniosków. Jak się przekonaliśmy, zdarza się to aż nazbyt często.

Na tym polegała moja teoria wolnej woli. Zależy ona oczywiście przede wszystkim od naszego poglądu na temat tego, czym jest świadomość (co stanowiło główny temat tej książki), w jaki sposób mózg planuje (i wykonuje) swoje działania, na czym polega konfabulacja i tak dalej. Wątpię, czy w tym wszystkim jest rzeczywiście cokolwiek nowego, chociaż możliwe, że poprzednie wyjaśnienia nie uwzględniły niektórych szczegółów. (...)
___

Wolna wola mieści się w przedniej części bruzdy obręczy lub w jej pobliżu. W praktyce zagadnienie jest prawdopodobnie bardziej skomplikowane. Możliwe, że pewną rolę odgrywają też inne pola położone z przodu mózgu. Potrzebujemy teraz więcej eksperymentów na zwierzętach, starannych badań innych przypadków zespołu obcej ręki i podobnych zjawisk, a przede wszystkim szczegółowego zrozumienia neurobiologicznych podstaw świadomości wzrokowej, a potem innych form świadomości.


Bernard Korzeniewski "Od neuronu do (samo)świadomości": Z tego, co powiedziałem wyżej, wynika jasno, że nie uważam trzech wyróżnionych przeze mnie poziomów rzeczywistości za jakieś odrębne w sensie filozoficznym byty. Sądzę, iż poziom "wyższy" wyłania się z poziomu "niższego" jako wynik pewnego szczególnego rodzaju relacji między elementami poziomu niższego, który scharakteryzowałem przed chwilą. Dlatego spór między umiarkowanym redukcjonizmem a umiarkowanym holizmem, dotyczący kwestii, czy na nowym poziomie pojawia się "coś jakościowo nowego", uważam za bezprzedmiotowy i pozorny, ponieważ odpowiedź zależy tylko i wyłącznie od zdefiniowania, co rozumiemy przez rzecz jakościowo nową. Jeśli odrzucimy prymitywny redukcjonizm (wszystko, łącznie z życiem i świadomością, to nic innego jak ruch atomów, i więcej nic interesującego nie da się tu powiedzieć), ignorujący problem złożoności, oraz skrajny holizm (życie i świadomość to zupełnie nowe byty, których istnienie warunkuje, odpowiednio, vis vitalis i duch), trącący filozoficzną myszką, to możemy powiedzieć, iż tą nową rzeczą na "wyższym poziomie" jest specjalny sposób funkcjonalnego uorganizowania systemu elementów (chodzi tu oczywiście przede wszystkim o relację samonakierowania na siebie), które stanowią powszechnie obecne składniki "niższego poziomu", tyle że "normalnie" występują one na tym niższym poziomie w innych (z reguły mniej złożonych) konfiguracjach. To, czy komuś się spodoba nazwać taki stan rzeczy redukcjonizmem, czy holizmem, nie ma żadnego wpływu na istotę sprawy. Sednem sprawy jest SYSTEM.

CDN
.
18-05-2015 14:00 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy III.

Oczywiście, zaproponowana powyżej definicja (samoświadomości nie dopuszcza istnienia filozoficznej, idealistycznie pojmowanej "wolnej woli". Ale, jak argumentowałem wcześniej, taką wolną wolę wyklucza już czysto logiczna analiza, ogólna wiedza neurofizjologiczna, a także konkretne eksperymenty (doświadczenia Kornhubera i Libeta). Osobiście nie odczuwam dyskomfortu psychicznego z powodu braku idealistycznej wolnej woli - zmartwienie to pozostawiam filozofom i humanistom. Uważam, iż ciągle jeszcze wiemy o wiele za mało o rzeczywistości fizycznej, a także o funkcjonowaniu ludzkiego mózgu, aby już teraz zmierzyć się z tym problemem (nie jest to asekuracyjna hipokryzja, a jedynie wyraz pokory epistemologicznej). Na razie wystarczy, że pojęcie wolnej woli dobrze funkcjonuje (i tak powinno pozostać) w kontekście psychologicznym, społecznym, kulturowym, etycznym, a także prawnym. Natomiast na obecnym etapie wiedzy naukowej wydaje się ono być filozoficzną hipostazą. Ta pozorna sprzeczność nie powinna nikogo dziwić - przecież treści ogromnej większości sensów kulturowych nie da się wywieść z praw fizyki czy biologii, będących domeną nauk przyrodniczych.
____________

Moim zdaniem fizycy wykazują skrajny wręcz brak zrozumienia dla statusu (obiektywnego w mojej opinii) fenomenu złożoności (niestety, ewolucja tak ukształtowała nasz mózg, iż złożoność często wydaje nam się czymś nie do końca rzeczywistym), a istoty świadomości należy szukać na wyższym od biologicznego (neurofizjologicznego), to jest na psychicznym poziomie rzeczywistości.


Trochę przeczytałem na temat "wolnej woli" oraz "samoświadomości" w świetle badań naukowych mózgu i pomimo ich oczywistej dla mnie akceptacji, dalej nie wiem jak uczeni te zjawiska dokładnie definiują (prawie każdy trochę inaczej i niezbyt precyzyjnie raczej) i co pewnego na ich temat w "dniu dzisiejszym" powiedzieć mogą. Oczywiście można to zbyć żartem, że dyskutanci mają problem z przełknięciem słowa "iluzja", ale ja takiego problemu nie mam. Tyle iż może też byłoby potrzebnym jakoś bardziej precyzyjnie ten termin zdefiniować. Gdyż jeżeli przyjmiemy, że nasze JA, świadomość, wolna wola itd. to tylko iluzje, to rodzi się pytanie, a co w takim razie iluzją nie jest?

Czy Panowie twierdzą, że żyjemy w jakimś matriksie (symulakrum). "No bo iluzja, jak to iluzja, daje doskonałe złudzenie rzeczywistości. Ale też zarazem iluzja, jak to iluzja, jest zafałszowanym odzwierciedleniem rzeczywistości". Nie, ja nie wiem jak to jest naprawdę i mam ogromne zaufanie do nauki, ale wydaje mi się, iż niektórzy badacze - na podstawie ciągle jeszcze bardzo niedostatecznej wiedzy - poszli w swoich wnioskach za daleko. Po prostu mam wątpliwości, których przyswojona przeze mnie dotychczas wiedza nie rozwiała i trochę dziwi mnie pewność innych.

Pozdrawiam.

@@@
.
roshuu (77 punktów)

>Trochę przeczytałem na temat "wolnej woli" oraz "samoświadomości" w świetle badań naukowych mózgu i pomimo ich oczywistej dla mnie akceptacji, dalej nie wiem jak uczeni te zjawiska dokładnie definiują (prawie każdy trochę inaczej i niezbyt precyzyjnie raczej) i co pewnego na ich temat w "dniu dzisiejszym" powiedzieć mogą. Oczywiście można to zbyć żartem, że dyskutanci mają problem z przełknięciem słowa "iluzja", ale ja takiego problemu nie mam. Tyle iż może też byłoby potrzebnym jakoś bardziej precyzyjnie ten termin zdefiniować. Gdyż jeżeli przyjmiemy, że nasze JA, świadomość, wolna wola itd. to tylko iluzje, to rodzi się pytanie, a co w takim razie iluzją nie jest?
>Czy Panowie twierdzą, że żyjemy w jakimś matriksie (symulakrum). "No bo iluzja, jak to iluzja, daje doskonałe złudzenie rzeczywistości. Ale też zarazem iluzja, jak to iluzja, jest zafałszowanym odzwierciedleniem rzeczywistości". Nie, ja nie wiem jak to jest naprawdę i mam ogromne zaufanie do nauki, ale wydaje mi się, iż niektórzy badacze - na podstawie ciągle jeszcze bardzo niedostatecznej wiedzy - poszli w swoich wnioskach za daleko. Po prostu mam wątpliwości, których przyswojona przeze mnie dotychczas wiedza nie rozwiała i trochę dziwi mnie pewność innych.
>Pozdrawiam.
>@@@
>.

Rowniez odnosze wrazenie, ze z hipotez robia juz pewniaka. Na co w takim razie ludziom zludzenia wolnego wyboru? Zart ewolucji?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Również odnoszę wrażenie, ze z hipotez robią już pewniaka.
Ależ to wcale nie takie proste. Proszę przeczytać całość moich wypowiedzi. Ja nie mam najmniejszego zamiaru kwestionować dorobku nauk przyrodniczych i w swoich rozważaniach biorę go pod uwagę. Protestuję tylko przy zbytnej pewności, niektórych - moim zdaniem - jeszcze niedostatecznie wyjaśnionych, nie mówiąc już o dowodach - stwierdzeń. Według mojej wiedzy, a jestem tu tylko laikiem, jeszcze więcej nie wiemy o procesach przebiegających w naszych mózgach niż wiemy.

Tak, pomiędzy istniejącą obiektywnie rzeczywistością, a jej odzwierciedleniem w naszych mózgach są różnice, ale czy na tej podstawie możemy stwierdzić, iż nasze obserwacje świata są iluzją. Możliwe, że tak, ale wtedy "iluzja" wymaga co najmniej tak samo precyzyjnej definicji, jak np. "wolna wola" i "świadomość", a według mnie żaden z tych terminów precyzyjnym nie jest. To tylko filozoficzne, a nie naukowe przybliżenia.

>Na co w takim razie ludziom złudzenia wolnego wyboru?
Powodów jest bardzo dużo, ale to już średnio należy do naszego tematu.

>Żart ewolucji?
Ewolucja, jak i cała przyroda nie zna się na żartach.

@@@
.
18-05-2015 16:42 
 0 na 2
roshuu (77 punktów)
W tych wszystkich badaniach jest wiecej domslow i filozofii niz dowodow. Chociazby jak mozg czyta neurony i generuje nam mysli, emocje, wizje? Nie wiadomo. Padaja jednak stwierdzenia odnosnie wolnej woli. Ze stworzeniem swiata tez sa domysli i przyjety model, ze powstal z niczego. Wedlug mnie to nie jest mozliwe, bo taka pracyzja nie powstaje sama, mechanika kwantowa, kod dna, materia, itp. No i na szczycie tego czlowiek. Moze okazac sie, ze nauka sobie z tym nie poradzi i, ze stoi za tym Bog. Pamietajmy, ze dowodow na bark Boga nie ma, a jest sporo poszlak na jego istnienie. Oczywiscie ateisci teraz sie smieja ale spoko, podobnie ja jako katolik smieje sie z nich, bo ani oni a ni ja nie wiemy jak jest w tej rzeczywistowci. Gdyby tak twardo niczego poza materia nie bylo, to mysle, ze swiat juz bylby dobrze poznany.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>W tych wszystkich badaniach jest więcej domysłów i filozofii niż dowodów.
Widocznie zna Pan inne niż ja badania. Ja znam konkretne, weryfikowalne doświadczalnie badania. Spekulacje - jakie by nie były - dotyczą jedynie interpretacji ich wyników.

>chociażby jak mózg czyta neurony i generuje nam myśli, emocje, wizje?
A dlaczego miałby je czytać, gdy one są nim samym. Procesami elektrochemicznymi, które się w nim odbywają.

>Nie wiadomo.
Oczywiście, że jeszcze bardzo dużo nie wiadomo, ale to co już wiadomo budzi ogromny respekt. W ostatnim półwieczu dowiedzieliśmy się więcej o mózgu i przebiegających w nim procesach, niż wiedzieliśmy od początku nad nim badań.

>Padają jednak stwierdzenia odnośnie wolnej woli.
Padają przeróżne i dobrze było aby zechciał Pan przeczytać moje tu wypowiedzi wraz z linkami. Odwołuję się do tych różnych koncepcji wraz podaniem źródeł.

>Może okazać się, ze nauka sobie z tym nie poradzi i, ze stoi za tym Bóg. Pamiętajmy, ze dowodów na brak Boga nie ma, a jest sporo poszlak na jego istnienie.
Zostawmy w tym wątku Boga w spokoju. W wyszukiwarce znajdzie Pan sporo dyskusji na ten temat.

>Oczywiście ateiści teraz się śmieją ale spoko, podobnie ja jako katolik śmieje się z nich, bo ani oni ani ja nie wiemy jak jest w tej rzeczywistości.
Różni są ateiści i różni są katolicy i dlatego z różnych rzeczy się śmieją.

>Gdyby tak twardo niczego poza materia nie było, to myślę, ze świat już byłby dobrze poznany.
To wolnomyślicielskie forum i tak też wolno Panu myśleć, choć to także racjonalistyczne forum i własne poglądy należy racjonalnie uargumentować.

@@@
.
18-05-2015 20:10 
 Ocena 2 na 4
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę? ... a procesy
>>... mózg czyta neurony i generuje nam myśli, emocje, wizje?
>A dlaczego miałby je czytać, gdy one są nim samym. Procesami elektrochemicznymi, które się w nim odbywają.

Myśli, emocje, wizje ani mózg nie są procesami elektrochemicznymi - myśli, emocje, wizje nie są materialne ... po ich odczytaniu wywołują one w mózgu procesy elektrochemiczne a następnie odpowiednią reakcję ciała fizycznego.

>... dobrze było aby zechciał Pan przeczytać moje tu wypowiedzi wraz z linkami. Odwołuję się do tych różnych koncepcji wraz podaniem źródeł.

Zbytnio rozwadnia pan swoje wypowiedzi. Bardziej interesujące od podpierania się innymi "autorytetami" są dla mnie Pana osobiste przemyślenia na ten temat.

>>Gdyby tak twardo niczego poza materia nie było, to myślę, ze świat już byłby dobrze poznany.
>To wolnomyślicielskie forum i tak też wolno Panu myśleć, choć to także racjonalistyczne forum i własne poglądy należy racjonalnie uargumentować.

A jakie jest Pana zdanie, panie Andrzeju ? Argumentacja też będzie jak zrozumiemy o czym rozmawiamy ... kiedy ustalimy jak ona powinna wyglądać, bo może właśnie dlatego nikt do tej pory nie dojrzał dowodów ani argumentów ?

Pozdrawiam
(18maj2015-ZbyszekzWarszawy)
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>chociażby jak mózg czyta neurony i generuje nam myśli, emocje, wizje?
A dlaczego miałby je czytać, gdy one są nim samym. Procesami elektrochemicznymi, które się w nim odbywają.
>Myśli, emocje, wizje ani mózg nie są procesami elektrochemicznymi - myśli, emocje, wizje nie są materialne ...
Tak Pan sądzi? Proszę mi pokazać jakąkolwiek informację w istniejącej obiektywnie rzeczywistości, która by nie była zapisana na materialnym nośniku lub wprost sama nie była materią w jakimś tam stanie.

> po ich odczytaniu wywołują one w mózgu procesy elektrochemiczne a następnie odpowiednią reakcję ciała fizycznego.
Neurony tworzą gęstą sieć połączeń przez synapsy, stanowiące złącza poszczególnych komórek. Wnętrze neuronu to prawdziwe laboratorium chemiczne, w którym podstawową rolę odgrywają jony sodu i potasu oddzielone od siebie błoną. Cały proces jest przemienny, chemiczno-elektryczny. Gdy na skutek impulsu z dendrytów jony zaczynają się przemieszczać, pojawia się sygnał elektryczny, który zostaje przekazywany aksonem przez synapsy do dendrytów innych neuronów. Już sama synapsa jest tworem wielce złożonym, aktywnie pośredniczącymi w przekazywaniu informacji. Dwa neurony nie stykają się bezpośrednio, między nimi jest przerwa (około 1/4 mikrometra szerokości). Iglica (impuls) biegnie wzdłuż aksonu i gdy dociera do błony presynaptycznej synapsy przez kanały jonowe uwalniane są porcje związków chemicznych zmagazynowane w pęcherzykach. Gdy jonowe wrota otwierają się, to możliwy jest przepływ obdarzonych ładunkiem elektrycznym jonów do wewnątrz lub na zewnątrz posynaptycznej strony synapsy. Proces ten - w większości przypadków, w ogólnych zarysach - przebiega następująco: elektryczność → chemia → elektryczność. Ponieważ te cząsteczki chemiczne są bardzo małe, to również bardzo niewielkie stężenia mogą ten proces zakłócać. W zależności od rodzaju substancji chemicznej pośredniczącej w przekazywaniu pobudzenia, wyróżnia się synapsy pobudzające i hamujące, wykorzystujące różne neuroprzekaźniki. (...)

Mówiąc najprościej, mózg składa się z komórek nerwowych, które przewodzą i przekazują bodźce innym komórkom nerwowym. Każda z nich jest zdolna do przyjęcia i przewodzenia bodźca z jednego końca na drugi, gdzie uwalnia substancję chemiczną (neuroprzekaźnik) - stanowiącą bodziec dla drugiej komórki. A następnie ładuje się na nowo, przygotowując do przekazania następnego bodźca. W mózgu występuje około pięćdziesięciu neuroprzekaźników, z których najważniejsze to dopamina, adrenalina, noradrenalina, serotonina i acetycholina, a każdemu rodzajowi odpowiada specyficzny typ receptora. Dokładniej - kilka, każdy o odmiennej zdolności zapoczątkowania serii chemicznych i elektrochemicznych zdarzeń w komórkach odbierających sygnał.


Pan Fizyk: To akurat nie jest już zagadką. To zostało rozpracowane w drugiej połowie ubiegłego wieku. Oczywiście szczegółowego schematu połączeń każdego neuronu w mózgu jeszcze nie mamy, ale znamy już zasady funkcjonowania mózgu, takie jak modelowanie otoczenia, analizowanie sytuacji, czy podejmowanie decyzji. en.wikipedia.org/wiki/Biological_neural_network
Pan uznaje jakąś potrzebę tego "odczytania", a według mojej wiedzy zbiór materialnych procesów elektrochemicznych w całej jego złożoności jest właśnie także naszą (samo)świadomością. Choć mózg cały czas przetwarza docierające do niego zapisane na materialnych nośnikach informacje, to ich nijak nie czyta tylko na nie reaguje i to co dostarcza nam do świadomości jest właśnie częścią tego procesu przetwarzania, co potwierdzają doświadczenia z wprowadzaniem bezpośrednio do mózgu materialnych zakłóceń.

>>>>Padają jednak stwierdzenia odnośnie wolnej woli.
Padają przeróżne i dobrze było aby zechciał Pan przeczytać moje tu wypowiedzi wraz z linkami. Odwołuję się do tych różnych koncepcji wraz podaniem źródeł.
>Zbytnio rozwadnia pan swoje wypowiedzi.
To, zależy od oceny. Ja nie lubię sobie w gadce popieprzyć, tylko chcę rozmawiać o konkretach. Może to wynika z mojego humanistycznego wykształcenia.

>Bardziej interesujące od podpierania się innymi "autorytetami" są dla mnie Pana osobiste przemyślenia na ten temat.
Ależ prawie całe moje przemyślenia opierają się na krytycznym przeczytaniu tematycznej literatury i przyjęciu lub odrzuceniu argumentów tam zawartych. Dlatego widzę wprost konieczność odwoływania się do moich autorytetów i użytych przez nich argumentów, z którymi się zgadzam. Mało sobie cenię gadki, gdzie każdy baje co mu się zdaje. Wszystko co tu piszę jest zgodne z moimi poglądami i jest oparte na własnych przemyśleniach dorobku innych ludzi, a osobiste doświadczenia, to tu tylko niewielka część moich przemyśleń.

>>>Gdyby tak twardo niczego poza materia nie było, to myślę, ze świat już byłby dobrze poznany.
To wolnomyślicielskie forum i tak też wolno Panu myśleć, choć to także racjonalistyczne forum i własne poglądy należy racjonalnie uargumentować.
>A jakie jest Pana zdanie, panie Andrzeju?
Na jaki temat? Na temat materialnej budowy istniejącej obiektywnie rzeczywistości? To już wypowiadałem się na naszym forum kilkaset razy. Można przez wyszukiwarkę odnaleźć.

> Argumentacja też będzie jak zrozumiemy o czym rozmawiamy ...
Nie mam zwyczaju wypowiadać się o czymś czego nie rozumiem. Wtedy to tylko pytam.

>kiedy ustalimy jak ona powinna wyglądać,
Znowu dyskusji jak powinny przebiegać dyskusje sporo już było.

>bo może właśnie dlatego nikt do tej pory nie dojrzał dowodów ani argumentów?
Nie lepiej mówić we własnym imieniu? Ja dostrzegłem w tej rozmowie i problemy i dowody i argumenty. Dlatego wziąłem w niej udział.

Pozdrawiam
Andrzej - przypadkiem też z Warszawy.

@@@
.
20-05-2015 16:45 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę? ... owszem tak
>>... myśli, emocje, wizje nie są materialne ...
>Tak Pan sądzi? Proszę mi pokazać ...

Widocznie nie było Pana na zajęciach kiedy o tym rozmawialiśmy na forum ... kilka takich dowodów zamieściłem przy okazji innych wypowiedzi, a najciekawsze wciąż czekają na swoją wielką chwilę. Dowodzą one tego, że człowiek funkcjonuje w dwóch wymiarach ... nasza obecność w tym drugim jest dla nas widzialna jedynie śladowo, jak na fotografii poniżej.

- myślokształty (foto:Z.Gliński)

>Pan uznaje jakąś potrzebę tego "odczytania", a według mojej wiedzy ...

Owszem tak, a w jaki sposób proponuje Pan , panie Andrzeju rozszyfrować taką informację jak wyżej ?

>... Wszystko co tu piszę jest zgodne z moimi poglądami i jest oparte na własnych przemyśleniach dorobku innych ludzi ...

Rozwojowi tej gałęzi wiedzy najbardziej szkodzi materialistyczne podejście, prowadzi ono do wypaczeń rzeczywistości ... w tej sytuacji bardziej wartościowe jest to co podpowiada panu intuicja , ona również nie jest materialna.

>>>>Gdyby tak twardo niczego poza materia nie było, to myślę, ze świat już byłby dobrze poznany.
>>A jakie jest Pana zdanie, panie Andrzeju?
>Na jaki temat? ...

Na temat niewidzialnego świata duchowego.

>> Argumentacja też będzie jak zrozumiemy o czym rozmawiamy ...
>Nie mam zwyczaju wypowiadać się o czymś czego nie rozumiem. Wtedy to tylko pytam ...

Problem polega na tym, że dyskusja o sterowaniu mózgiem zeszła na niewłaściwe tory ... "Wolna Wola" została niewłaściwie ujęta w tym wątku ponieważ mózg podobnie jak i cały "biologiczny robot" (zbudowany poprzez nasze DNA), jest sterowany z zewnątrz, dowodzi tego doświadczenie z hipnozą

>Pozdrawiam Andrzej - przypadkiem też z Warszawy.
Pozdrawiam

(20maj2015-ZbyszekzWarszawy)
20-05-2015 14:10 
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę? ... a procesy
.
>... mózg czyta neurony i generuje nam myśli, emocje, wizje?
A dlaczego miałby je czytać, gdy one są nim samym. Procesami elektrochemicznymi, które się w nim odbywają.
>Myśli, emocje, wizje ani mózg nie są procesami elektrochemicznymi - myśli, emocje, wizje nie są materialne ... po ich odczytaniu wywołują one w mózgu procesy elektrochemiczne a następnie odpowiednią reakcję ciała fizycznego.
Myśli, emocje, wizje są procesami elektrochemicznymi - myśli, emocje, wizje nie są informacją zapisaną materialne ... i po ich przetworzeniu wywołują w mózgu procesy elektrochemiczne, które wywołują reakcję materialnej zmiany itd. W naszych głowach nie ma żadnych duchów ani homunkulusów, które miałyby czytać i wydawać polecenia.



Przed ćwierćwieczem Francis Crick przedstawił "Zdumiewającą hipotezę":
"Zdumiewająca Hipoteza brzmi: Ty, Twoje radości i smutki, Twoje wspomnienia i ambicje, Twoje poczucie tożsamości i wolna wola, nie są w rzeczywistości niczym innym niż sposobem, w jaki zachowuje się ogromny zbiór komórek nerwowych i związanych z nimi cząsteczek. (...)

Nasze mózgi ewoluowały głównie po to, byśmy radzili sobie z własnym ciałem i jego kontaktami ze światem. Czy ten świat jest rzeczywisty? Jest to odwieczny problem filozoficzny i nie mam zamiaru wplątywać się w drobiazgowe dyskusje. Ograniczam się tu jedynie do wysunięcia moich własnych hipotez roboczych: świat zewnętrzny rzeczywiście istnieje i jest on w znacznym stopniu niezależny od tego, czy go obserwujemy. Nigdy nie będziemy mogli w pełni poznać tego zewnętrznego świata, ale dzięki naszym zmysłom i procesom zachodzącym w mózgu, możemy zdobyć przybliżone informacje o pewnych jego właściwościach. Nie jesteśmy również świadomi wszystkiego, co zachodzi w naszych mózgach. Ponadto oba te procesy - nasze interpretacje natury świata zewnętrznego i nasze własne introspekcje - nie są wolne od błędów. Może się nam wydawać, że znamy pobudki swojego konkretnego działania, ale łatwo wykazać, że przynajmniej w pewnych sytuacjach, tak naprawdę sami siebie oszukujemy."
Później wielu uczonych tę hipotezę doświadczalnie potwierdziło. Warto do nich sięgnąć.
Ja polecam zacząć do np. António Damásio
lubimyczyt(*)sza-emocje-rozum-i-ludzki-mozg
lubimyczyt(*)-emocje-wspoltworza-swiadomosc
www.kognitywistyka.net/artykuly/dw-ksuad.pdf

@@@
.
20-05-2015 21:45 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę? ... a dusza
> ... W naszych głowach nie ma żadnych duchów ani homunkulusów, które miałyby czytać i wydawać polecenia.



Prawdopodobnie w płacie czołowym jest skaner co czyta przychodzące z zewnątrz myśli ... dzięki Fizykowi (w wypowiedzi #107) otrzymaliśmy bardzo cenny dla naszego wątku, namiar do poglądów polskiego naukowca ... prorektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, a od niedawna wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego, podsekretarza stanu prof. Włodzisława Ducha (www.is.umk.pl/~duch/Wyklady/Kog_plan.html)

Szczególnie zainteresował mnie wywiad pod tytułem "Od mózgu do Matriksa" gdzie profesor Wł.Duch wypowiada się na temat duszy w następujący sposób :

"... nie mamy odpowiedniej wyobraźni, nie umiemy zmieścić w głowie wystarczającej liczby spraw, ponieważ mamy ograniczenia dotyczące pamięci roboczej i wielu innych rzeczy. Ale jest w nas ta część niematerialna, czyli duch, która sprawia, że myślimy w terminach bardzo specyficznych..." (glos.umk.pl/2014/07/matriks/)

Więcej na temat poglądów i osiągnięć profesora można znaleźć tutaj - www.is.umk.pl/~duch/indexpl.html


(20maj2015-ZbyszekzWarszawy)
21-05-2015 11:22 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,665367#w666203
>(20maj2015-ZbyszekzWarszawy)
Panie Zbyszku, mam ogromny kłopot mój mózg nie sczytuje Pańskich myśli i w większości nie potrafię zrozumieć tego co Pan w swoich wypowiedziach napisał. Ogólnie jako naturalista uznaję tylko zweryfikowany dorobek nauk przyrodniczych,
a więc nie mogę zaakceptować żadnych nieweryfikowalnych spekulacji, a jeszcze nikt żadnych naukowych dowodów na istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności nie przedstawił.

PS. Duch w naszych rozważaniach na temat kognitywistyki zawsze był obecnym:
www.racjon(*)m.php/s,665367/z,0/d,2#w665625
www.racjon(*)m.php/s,665367/z,0/d,5#w665962

@@@
.
21-05-2015 19:36 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę? ... a dowód
>Panie Zbyszku, mam ogromny kłopot mój mózg nie sczytuje Pańskich myśli i w większości nie potrafię zrozumieć tego co Pan w swoich wypowiedziach napisał. Ogólnie jako naturalista uznaję tylko zweryfikowany dorobek nauk przyrodniczych...

Tego spodziewałem się mówiąc :
>> "Argumentacja też będzie jak zrozumiemy o czym rozmawiamy ..."
na co odpowiedział Pan :
>Nie mam zwyczaju wypowiadać się o czymś czego nie rozumiem. Wtedy to tylko pytam ...

Tak więc proszę pytać ... chętnie odpowiem na każde pytanie, a jeśli trzeba dostarczę kolejne dowody. Przekonany jestem że jako racjonalnie myślący człowiek z zainteresowaniem zapoznał się Pan z przedstawionym dowodem ilustrującym wygląd myśli, uzyskanym dzięki najnowszym technologiom. Zdjęcie dowodzi lokalizacji "myśli" poza mózgiem.

>... nie mogę zaakceptować żadnych nieweryfikowalnych spekulacji, a jeszcze nikt żadnych naukowych dowodów na istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności nie przedstawił.

Proszę nie odrzucać niewygodnych dowodów, w tym co zobaczyliśmy nie ma nic nadprzyrodzonego ... to nie jest żadna "iluzja" o jakiej wspomina olson .. tak, w naturalny sposób funkcjonuje mózg w świecie dla nas niewidzialnym kiedy zaczyna myśleć.

Przedstawiona fotografia jest takim samym dowodem jak zdjęcie rentgenowskie ... na podstawie takiego lub podobnego zdjęcia chirurg planuje skomplikowaną operację a prokuratura dowodzi o zaistniałym przestępstwie.

>PS. Duch w naszych rozważaniach na temat kognitywistyki zawsze był obecnym ...

Cytowany wcześniej Duch był na tyle rozwodniony i wymieszany z cytatami innych autorytetów że był mało widoczny prawie jak na ducha przystało.

(21maj2015-ZbyszekzWarszawy)
roshuu (77 punktów)
>Proszę nie odrzucać niewygodnych dowodów, w tym co zobaczyliśmy nie ma nic nadprzyrodzonego ... to nie jest żadna "iluzja" o jakiej wspomina olson .. tak, w naturalny sposób funkcjonuje mózg w świecie dla nas niewidzialnym kiedy zaczyna myśleć.
>Przedstawiona fotografia jest takim samym dowodem jak zdjęcie rentgenowskie ... na podstawie takiego lub podobnego zdjęcia chirurg planuje skomplikowaną operację a prokuratura dowodzi o zaistniałym przestępstwie.

Czy mógłby Pan rozwinąć temat tej forografii?
22-05-2015 15:03 
 Ocena-1 na 3
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę? ... a fotografie

>>Przedstawiona fotografia jest takim samym dowodem jak zdjęcie rentgenowskie ...
>Czy mógłby Pan rozwinąć temat tej fotografii?

Rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę, że nasze zmysły nie rejestrują wszystkiego co dzieje się w naszym otoczeniu. Widzimy jedynie to co świeci lub odbija światło w wąskim zakresie częstotliwości, podczerwieni np. nie widzimy lecz jesteśmy w stanie odczuwać to promieniowanie jako ciepło.

Podobnie ma się sprawa z dźwiękami, nie słyszymy tego co usłyszy pies lub delfin. Wzrok nasz nie zarejestruje również obiektów pulsujących z większą częstotliwością (krótkim okresem naświetlenia) lub przelatujących przed nami z bardzo dużą prędkością. Tak dla przykładu, z powodu bezwładności wzroku nie widzimy poszczególnych klatek zmieniającego się w kinie obrazu.

Zamieszczone powyżej zdjęcie "myślokształty", przedstawia obraz jakiego wcześniej zarejestrować nie byliśmy w stanie z powodu braku odpowiedniego sprzętu oraz z powodu braku znajomości specyfiki tematu. Wyjaśnia to przyczynę braku takich fotografii w dostępnych źródłach informacji.

Aby nie być posądzonym o fałszerstwo, publikacja takich zdjęć w mediach powinna być poprzedzona rzetelnym wyjaśnieniem zjawiska przez przedstawicieli oficjalnej nauki. Uznanie istnienia niewidzialnego świata wiąże się z poważnymi konsekwencjami dla świata nauki ... nastąpi wkrótce przewartościowanie wielu teorii naukowych ... religie pozyskują nowe dowody na istnienie świata "duchowego".

Jak na razie nie spotkałem śmiałków gotowych zmierzyć się z tak rewolucyjnym tematem, wygodniej i bezpieczniej dla nich jest aby nie wychylać się ... trzeba mieć mocne wsparcie zaplecza naukowców aby obronić się przed spodziewanymi, masowymi atakami. Niepublikowane jeszcze, powalające z nóg dowody czekają na swoją wielką chwilę.

W tej sytuacji, zdjęcia moje są unikalne w skali światowej ... są autentyczne i jak przyjdzie odpowiedni czas zostaną poddane analizie laboratoryjnej na wiarygodność. Więcej zdjęć będę mógł pokazać po zniesieniu ograniczeń ustalonych regulaminem forum (brakuje mi punktów dla publikacji).

Dostęp do zdjęć już pokazanych przy okazji wypowiedzi na forum można znaleźć między innymi tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,630630 oraz w mojej galerii pod adresem www.racjonalista.pl/index.php/s,72

Pozdrawiam
(22maj2015-ZbyszekzWarszawy)
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Jak na razie nie spotkałem śmiałków gotowych zmierzyć się z tak rewolucyjnym tematem, wygodniej i bezpieczniej dla nich jest aby nie wychylać się ... trzeba mieć mocne wsparcie zaplecza naukowców aby obronić się przed spodziewanymi, masowymi atakami. Niepublikowane jeszcze, powalające z nóg dowody czekają na swoją wielką chwilę.
>W tej sytuacji, zdjęcia moje są unikalne w skali światowej ... są autentyczne i jak przyjdzie odpowiedni czas zostaną poddane analizie laboratoryjnej na wiarygodność. Więcej zdjęć będę mógł pokazać po zniesieniu ograniczeń ustalonych regulaminem forum (brakuje mi punktów dla publikacji).
>Dostęp do zdjęć już pokazanych przy okazji wypowiedzi na forum można znaleźć między innymi tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,630630 oraz w mojej galerii pod adresem www.racjonalista.pl/index.php/s,72
Tu śmiałkowie:
www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,662307#w666801

@@@
.
26-05-2015 12:42 
 0 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
ZbyszekzWarszawy - moim zdaniem odleciał Pan w jakąś ezoterykę i w tym momencie kończy się merytoryczna dyskusja.
26-05-2015 14:45 
 Ocena-1 na 1
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>ZbyszekzWarszawy - moim zdaniem odleciał Pan w jakąś ezoterykę i w tym momencie kończy się merytoryczna dyskusja.

W przeciwieństwie do ciebie, w dyskusji nie posługuje się wątpliwymi cudzymi teoriami lecz opieram się na własnych dowodach rzeczowych. Nie jest moim zamiarem dołować ciebie abyś stracił grunt pod nogami ... powiem tylko, że pozyskane dowody wyglądają zupełnie inaczej od przedstawionych na forum ... widać na nich więcej niż w twoim lustrze kiedy patrzysz na siebie .

Pozdrawiam
(26maj2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Gdybyś miał dowody to byś je podał zamiast o tym pisać. A to o czym ja pisałem w tym wątku to czysta logika, trochę wiedzy psychologicznej i absolutne podstawy neurobiologii, którą zainteresowałem się dopiero niedawno. Żadne kolorowe zdjęcie, ani suche stwierdzenie, że istnieje jakiś 4 wymiar tego nie podważy.

Poza tym piszesz to w taki sposób, że nawet nie wiem jaki wniosek z tego wynika. Wklejasz jakieś zdjęcie nie wiadomo jak zrobione, które nie wiadomo co przedstawia, a nawet gdyby było wiadomo to nie wiadomo co to ma oznaczać, jakie są tego przyczyny i dalsze konsekwencje itd.

Poza tym istnienie jakiegoś świata "duchowego" jest nielogiczne. Skąd taki świat miał się wziąć? Co on by dla nas oznaczał?
27-05-2015 15:44 
 Ocena-1 na 1
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)
>Gdybyś miał dowody to byś je podał zamiast o tym pisać. A to o czym ja pisałem w tym wątku to czysta logika ... istnienie jakiegoś świata "duchowego" jest nielogiczne. Skąd taki świat miał się wziąć? Co on by dla nas oznaczał?

Dowody są , a część z nich już przedstawiłem. Problem polega na tym że podawanie dalszych dowodów nie ma sensu kiedy z założenia nie zamierzacie uznać istniejącej sytuacji. Twoje logiczne rozumowanie nie może prowadzić do poprawnych wniosków skoro pomija ono dowody wyjaśniające sposób funkcjonowania myśli oraz świadomości.

>Poza tym piszesz to w taki sposób, że nawet nie wiem jaki wniosek z tego wynika. Wklejasz jakieś zdjęcie nie wiadomo jak zrobione, które nie wiadomo co przedstawia, a nawet gdyby było wiadomo to nie wiadomo co to ma oznaczać, jakie są tego przyczyny i dalsze konsekwencje itd.

Właśnie na ten temat warto rozmawiać, jako racjonaliści możemy zainicjować poważne potraktowanie sprawy na tym forum a następnie w placówkach naukowych do tego powołanych. Bardzo zaskoczony byłem wypowiedzią Andrzeja Bogusławskiego, kiedy to w odpowiedzi na moje odwołanie się do dowodów na istnienie świata niewidzialnego napisał, że jest on naturalistą i będzie zajmował się jedynie materialistycznym podejściem do zagadnienia.

Czy to oznacza, że ma on zamiar popularyzować fałszywy obraz świata ? Do czasu kiedy nie było dowodów na występowanie ORB-ów czy RODS można było domniemać, że świat wygląda właśnie tak jak obserwujemy. Teraz jednak, za sprawą nowych technologii, sprawa zaczyna komplikować się i przestaje być ciekawostką przyrodniczą skoro zaczyna dotyczyć istoty życia.

Nad wyjaśnieniem czym jest świadomość, myśl, jak funkcjonuje mózg - pracuje wiele ośrodków naukowych lecz nie są w stanie niczego logicznie wyjaśnić i nic w tym dziwnego skoro bazują na domniemaniach i fałszywych teoriach odrzucając to o czym od tysiącleci mówią religie całego świata ... o istnieniu świata niewidzialnego.

Jak na początek, sugeruję aby zostawić Boga w spokoju i zająć się zagadnieniem co do którego posiadamy dowody rzeczowe. Wyjaśnijmy sobie jak możliwe jest występowanie życia w naszej przestrzeni trójwymiarowej a jednocześnie dla nas niewidzialnego ... czy aby nie należy zmienić definicję poszukiwanego we wszechświecie "życia" ?

Paradoksalnie, wydawane są olbrzymie pieniądze na badania i poszukiwania innych form życia gdzieś hen daleko w innych galaktykach, a jednocześnie nikt nie zajmuje się tym co mamy pod nosem na naszej planecie. Pieniądze unijne na takie badania powinny się znaleźć lecz nikt ich nie przyzna dopóki nie uznamy, że warto tym się zająć w sposób naukowy.

P.S. - polecam wyszukanie w Google obrazów dla hasła RODS
(27maj2015-ZbyszekzWarszawy)
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dalej nic konkretnego nie napisałeś. To jest tzw mowa trawa. Nie przedstawiasz dowodów tylko ogólniki bez wyjaśnienia, więc nie wiem czemu się dziwisz, że inni tak do tego podchodzą. No ale wiem, pewnie jestem zmanipulowany przez propagandę Illuminati i reptilian
roshuu (77 punktów)
>Poza tym istnienie jakiegoś świata "duchowego" jest nielogiczne. Skąd taki świat miał się wziąć? Co on by dla nas oznaczał?

Człowieku nic na ten temat nie wiadomo, więc nie pisz o logice. Nie jest logiczny świat właśnie bez tej "duchowści, czy jak kto woli innego wymiaru". Zobacz - powstaje sobie od tak świat, ziemia, prawa, zycie tylko po to, zeby za chwile umrzec? Olson nikt nie wie jak powstał wszechświat, życie, więc przestań się upierać że nic poza materią nie ma, bo tego nie wiadomo!
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Człowieku nic na ten temat nie wiadomo, więc nie pisz o logice. Nie jest logiczny świat właśnie bez tej "duchowści, czy jak kto woli innego wymiaru".

Skoro nie wiadomo to też nie pisz co jest logiczne, a co nie.

>Zobacz - powstaje sobie od tak świat, ziemia, prawa, zycie tylko po to, zeby za chwile umrzec?

No właśnie! To jest dowód na to, że to wszystko samo powstało i nie ma w tym żadnego celu i kiedyś się to skończy bo to bez sensu. Świat duchowy zakładałby, że co? Że to cierpienie, które tu powstało jakiś gnój zaplanował? No bez jaj!

Ale ja myślę, że ZbyszekzWarszawy ma nieco inną wizję bo wcześniej coś takiego napisał, że ten 4 wymiar powstał na zasadzie symulacji i też jest przypadkowym tworem. Obecność Boga komplikowałaby wszystko nawet gdyby okazało się, że jakiś tam świat duchowy jest prawdą. Ale na szczęście póki co nie ma powodu żeby zakładać, że to prawda.

>Olson nikt nie wie jak powstał wszechświat, życie, więc przestań się upierać że nic poza materią nie ma, bo tego nie wiadomo!

Jeśli się okaże, że jest i ktoś to udowodni to przestanę się upierać. Póki co nie ma żadnych przesłanek i nie stoi za tym żadna logika.
roshuu (77 punktów)

>No właśnie! To jest dowód na to, że to wszystko samo powstało i nie ma w tym żadnego celu i kiedyś się to skończy bo to bez sensu. Świat duchowy zakładałby, że co? Że to cierpienie, które tu powstało jakiś gnój zaplanował? No bez jaj!

Olson jak samo sobie powstało?! Przeczytaj to jeszcze raz S A M O S O B I E. Toć to większa bajka niż wiara w krasnoludki. Nic samo nie powstaje z niczego. Nikt nie potwierdził jak powstał wszechświat od tak sobie, sam sobie. Coś musi być na rzeczy, bo tym bardziej jako racjonalista musisz przyznać, że to wbrew logice. I już nawet nie zakładając Boga, z którym ewidentnie walczysz nie wiem czemu, to powiedz mi skąd się to wszystko wzięło? Ja czytam, czytam i ja do tej pory nikt nie przedstawił konkretów na temat początku kosmosu, życia a co lepsze sławny Crick od DNA twierdzi, że życie spadło z kosmosu (panspermia) - niby dlaczego tam były warunki na przeniesieni życia lepsze niż do powstania go na ziemi.. Inni mają inne hipotezy. Wszędzie hipotezy Olson, wszędzie. Gówno wiemy, bo co chwilę powstają nowe teorie. Sam początek wszystkiego jest kompletnie mglisty. O jeszcze lepsza historia - Całun. Tylu badało, przez tyle a do dziś nie wiadomo czy jest prawdziwy czy nie, Fatima - ufo? lol, zbiorowy halun? lol!. A porywamy się na tłumaczenie skąd się wzięło to wszytko, życie.. Więcej pokory.
Proszę Cie..
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie wiemy jak powstał wszechświat, ale na pewno nie stworzył go Bóg, bo kto stworzył Boga i kto stworzył tego kto stworzył Boga? Bez sensu. Dlatego musimy założyć, że coś zawsze istniało, ale nie było wtedy czasu. I nie był to żaden Bóg.

Całun? O czym miałby świadczyć kawałek starej szmaty? O tym, że te nielogiczne głupoty z Biblii są wiarygodne? Kościół to nie byle jaka organizacja tylko potężna mafia. Gdyby nie ateistyczni naukowcy, którzy walczą o prawdę to już dawno całun byłby uznany oficjalnie za cud bo ktoś by już o to zadbał dzięki odpowiedniej kwocie

Fatima - i co tam się niby takiego nadzwyczajnego i potwierdzonego stało?

Może trochę więcej pokory by Ci się przydało, bo wierzysz w jakieś głupoty i próbujesz zarazić tym innych.

Poza tym nie odpowiedziałeś na moje pytania.
roshuu (77 punktów)
>Nie wiemy jak powstał wszechświat, ale na pewno nie stworzył go Bóg, bo kto stworzył Boga i kto stworzył tego kto stworzył Boga? Bez sensu. Dlatego musimy założyć, że coś zawsze istniało, ale nie było wtedy czasu. I nie był to żaden Bóg.

Jasne lepiej wierzyć, że powstał sam z siebie, ok

>Całun? O czym miałby świadczyć kawałek starej szmaty? O tym, że te nielogiczne głupoty z Biblii są wiarygodne? Kościół to nie byle jaka organizacja tylko potężna mafia. Gdyby nie ateistyczni naukowcy, którzy walczą o prawdę to już dawno całun byłby uznany oficjalnie za cud bo ktoś by już o to zadbał dzięki odpowiedniej kwocie

Tak? Ci ateistyczni naukowcy właśnie go badali i to oni nie wiedzą jak to odbicie powstało. W 2011 odkryto głębokość "odbicia" i wynosi 200 nanometrów (pojedyncze włókno materiału). Nie da sie tego osiągnąć w średniowieczu. Poza tym są inne zgodne relikwie z całunem. Poczytaj.
Jasne, kościoł faktycznie się zagalopował i to co robią księża (nie wszyscy) to masakra - kasa, pedofilia itp. Sam Franciszek przecież jest temu przeciwny. Ale nie ma co generalizować, bo wszędzie są ludzie, którzy robią błędy. Są księża wierzacy i dla kasy, poza tym gdzieś słyszałem, że i do kościoła wejdzie zło

>Fatima - i co tam się niby takiego nadzwyczajnego i potwierdzonego stało?

No właśnie co?

>Może trochę więcej pokory by Ci się przydało, bo wierzysz w jakieś głupoty i próbujesz zarazić tym innych.

W te "głupoty" wierzy prawie cały świat. Ja nikogo do niczego nie namawiam. Poza tym, Ty też próbujesz zarazić innych swoimi poglądami. Serio w nic kompletnie (poza nauką) nie wierzysz?

>Poza tym nie odpowiedziałeś na moje pytania.

Na które?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jasne lepiej wierzyć, że powstał sam z siebie, ok

Lepiej wierzyć, że Bóg powstał sam z siebie, ale świat nie mógł. Genialne

>Tak? Ci ateistyczni naukowcy właśnie go badali i to oni nie wiedzą jak to odbicie powstało. W 2011 odkryto głębokość "odbicia" i wynosi 200 nanometrów (pojedyncze włókno materiału). Nie da sie tego osiągnąć w średniowieczu. Poza tym są inne zgodne relikwie z całunem. Poczytaj.

Nie o tych naukowcach piszę. Tamci są podejrzani. No bo jak 2+2=1354 bo jakiś kawałek podartej szmaty to potwierdza? Napisz jeszcze o egzorcyzmach i opętaniach, objawieniach i do kompletu przemianie opłatka w kawałek ludzkiego mięsa. Takie cuda ten Bóg umie czynić, a nie pomoże nawet dziewczynie zamkniętej w piwnicy przez kilka lat i gwałconej przez swojego ojca. Widać ma chłop niezłą hierarchię wartości Tylko kim trzeba być żeby w to wierzyć? Wg mnie to są teorie stworzone przez psychopatów, a ludzie wierzący w to mają psychikę ofiary i potem powtarzają "nie jestem godzien", "moja wina", "pan jest moim pasterzem (czyli ja jestem baranem)". Niektórzy w to wierzą bo nie widzą nic złego w postępowaniu Jahwe, jak i w tym świecie i tego co się tu dzieje, bo oni sami mają dobrze, albo oni sami oczekują korzyści z wiary bo np modlą się żeby wyzdrowieć.

>Jasne, kościoł faktycznie się zagalopował i to co robią księża (nie wszyscy) to masakra - kasa, pedofilia itp. Sam Franciszek przecież jest temu przeciwny. Ale nie ma co generalizować, bo wszędzie są ludzie, którzy robią błędy. Są księża wierzacy i dla kasy, poza tym gdzieś słyszałem, że i do kościoła wejdzie zło

Gorsza jest sama biblijna treść i postać Jahwe. W ogóle postać osobowego Boga jest zła jeśli uznamy, że to pierwsza przyczyna tego co dzieje się na świecie. Gdyby potem był jakiś sąd ostateczny to ja bym go oskarżył i zadał mu mnóstwo pytań, na które odpowiedzi usprawiedliwiają każdą żyjącą istotę na Ziemii, bo to my bylibyśmy ofiarami takiego bytu gdyby istniał. Ten kto mu się kłania to zwykły tchórz.

>>Fatima - i co tam się niby takiego nadzwyczajnego i potwierdzonego stało?
>No właśnie co?

To ja się pytam

>>Może trochę więcej pokory by Ci się przydało, bo wierzysz w jakieś głupoty i próbujesz zarazić tym innych.
>W te "głupoty" wierzy prawie cały świat. Ja nikogo do niczego nie namawiam. Poza tym, Ty też próbujesz zarazić innych swoimi poglądami. Serio w nic kompletnie (poza nauką) nie wierzysz?

No raczej nie bardzo wierzy (cały świat). Ja nikogo nie zarażam swoimi poglądami, tylko obalam cudze.
Wierzę w różne rzeczy, ale mam przesłanki żeby w nie wierzyć. Moja wiara opiera się o pogląd, że żeby w coś uwierzyć trzeba to najpierw porządnie zanegować i to co się obroni przyjmuję jako swój pogląd. Dlatego mam tak mało poglądów, a mimo to często staję w opozycji do cudzych.

>>Poza tym nie odpowiedziałeś na moje pytania.
>Na które?
>

Na żadne nie odpowiedziałeś, tylko się wymigałeś, a najważniejsze pytanie w poprzednim poście ominąłeś.

To było to:
"Świat duchowy zakładałby, że co? Że to cierpienie, które tu powstało jakiś gnój zaplanował? No bez jaj! "
To też:
"kto stworzył Boga i kto stworzył tego kto stworzył Boga? Bez sensu. "

I to:
"Całun? O czym miałby świadczyć kawałek starej szmaty? O tym, że te nielogiczne głupoty z Biblii są wiarygodne? "
roshuu (77 punktów)

>"Świat duchowy zakładałby, że co? Że to cierpienie, które tu powstało jakiś gnój zaplanował? No bez jaj! "
>To też:
>"kto stworzył Boga i kto stworzył tego kto stworzył Boga? Bez sensu. "

To pytanie nie może mieć tłumaczenia racjonalnego. Bóg nie jest fizyczny, jest poza materią. Nie da się zrozumieć Boga, bo wtedy bylibyśmy mądrzejśi. Faktycznie w tej kwestii odpowiedzi nie ma, bo nikt Boga nie widział, ale to że nikt Go nie widział nie znaczy, że go nie ma.
Co do tego pitolenia o tym, że Bóg stworzył cierpienie. Kto tworzy zło i wojny? Kto chce zagarniać i odbiera innym? Człowiek! Czy życie bez wojen było by dobre? Tak. Czy zwolenienie tempa życia, wyścigu o podium zmieniło by świat? Tak. Ale są wojny, głod. Skąd głod? Rusz dupe, daj głodnemu to nie bedzie głodny. Pojdź do Afryki, oddaj połowe majątku. Kataklizmy, choroby - Bóg dał człowiekowi moc rządzenia na ziemi, nie ma tak intelientych istot ja my, dzięki temu potrafimy zapobiegać wypadkom, przeidywać. Rak, genetyka - a modyfikowana żywność, eksperymenty, radioaktywność? Czy człowiek pierwotny wiedział co to rtęć, chemia, etc? Jadł rośliny, żył w zgodzie z natura.
Olson to my ludzie się niszczymy, zobacz jak mocno zostajemy szufladkowani - dlatego też nie mamy wolnej woli jak napisałeś kiedyś, że nie możesz nie pracować, że nie możesz sobie pozwolić na jedzenie w restauracjach. Za chwilę pewnie mnie zaatkaujesz, no właśnie - ale nie, czekaj - to Bóg tą złość zrobił..

>I to:
>"Całun? O czym miałby świadczyć kawałek starej szmaty? O tym, że te nielogiczne głupoty z Biblii są wiarygodne? "

O tym, że nie wiemy jak powstało to odbicie, wygląda to na cud.
Biblia wcale nie kłamie, bo zaswiera sporo hitorycznych faktów. Co do interpreacji to pisana byla przez setki lat wieć język też ma różny - do rozumienia dosłownego i przenośnego, ale to więcej wiedzą w tej kwestii badacze pisma. Stray Testament jakimś dziwnym trafem przewiduje przyjście Jezusa i przedstawia jego życie i śmierc. Jak to możliwe skoro ST był napisany sporo wcześniej niż rok 0? Nawet gdyby Jezus dostał się do tych pisam i żył pod nie (żeby zrobić z siebie tego przepowiedzianego) to jak przekonałby innych do wypełnieina zapisów? Np. Księga Zachariasza, (11,12-13), jak to możliwe skoro ST napisany był setki lat wcześniej a jest tu wyrażnie mowa o zapłacie serbrnikami? To tylko jeden z przykładów. Jest tego sporo, grubo ponad 100. Jak to możlwie? Dlaczego postać Jezusa wstrząsneła całym światem i tylko na katolików są najazdy?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To pytanie nie może mieć tłumaczenia racjonalnego. Bóg nie jest fizyczny, jest poza materią.
Nie da się zrozumieć Boga, bo wtedy bylibyśmy mądrzejśi. Faktycznie w tej kwestii odpowiedzi nie ma, bo nikt Boga nie widział,

Ok, dzięki. To wystarczy Myślę, że nie trzeba tego komentować. Nie wiesz jak było, nie ma odpowiedzi, ale wiesz, że istnieje coś poza czasem i materią, czego nie da się zrozumieć, ale wiesz, że to Bóg, który jest jeden i jest osobowy, ma świadomość. No nieźle się zagmatwałeś, a mówisz, że to my się plączemy...

>ale to że nikt Go nie widział nie znaczy, że go nie ma.

Nie znaczy też, że jest i nic nie wskazuje na to, że miałoby tak być. Raczej świat dowodzi czegoś odwrotnego.

>Co do tego pitolenia o tym, że Bóg stworzył cierpienie. Kto tworzy zło i wojny? Kto chce zagarniać i odbiera innym? Człowiek!

A kto stworzył człowieka, duszę psychopaty, duszę wybierającą wojny? Kto stworzył takie warunki, że ludzie mają w ogóle wybór wojny i krzywdzenia innych, na co nie można pomóc? I niby po co to?

>Czy życie bez wojen było by dobre? Tak. Czy zwolenienie tempa życia, wyścigu o podium zmieniło by świat? Tak. Ale są wojny, głod. Skąd głod? Rusz dupe, daj głodnemu to nie bedzie głodny.

NIE. Życie jest złe z wielu względów. Nie wymyślono takiego ustroju, który likwidowałby głód i wojny.

>Pojdź do Afryki, oddaj połowe majątku.

Sam sobie oddaj to na co tak ciężko trzeba pracować... Poza tym dasz im coś to będą chcieli więcej i sami sobie nie poradzą bez tej pomocy.

>Kataklizmy, choroby - Bóg dał człowiekowi moc rządzenia na ziemi, nie ma tak intelientych istot ja my, dzięki temu potrafimy zapobiegać wypadkom, przeidywać. Rak, genetyka - a modyfikowana żywność, eksperymenty, radioaktywność? Czy człowiek pierwotny wiedział co to rtęć, chemia, etc? Jadł rośliny, żył w zgodzie z natura.

Bzdura. Choroby były zawsze i to kiedyś było dużo gorzej bo zwykłe zepsucie się zęba, zwykła grypa to były problemy, przez które ludzie mogli umrzeć. Rak też istniał wcześniej. Choroby cywilizacyjne pojawiły się na skutek ułatwień, ulepszenia życia i taki to ma skutek uboczny. Czyli nie może być dobrze, bo wszechświat ma złe mechanizmy. Ja tam wolę jeść mięso niż rośliny, pić pepsi i inne gazowane napoje. Gdybym miał pić tylko wodę mineralną i jeść same rośliny i zdrową żywność wolałbym nie żyć. Tamci ludzie żyli w takich warunkach, w których dzisiejszy człowiek by nie wytrzymał, a na pewno chorowałby na depresję.

Gdyby istniał Bóg i byłby faktycznie dobry dałby ludziom wskazówki, naukę. Co byś powiedział o ojcu, który wsadza swoje dzieci do świata tworzonego przez złych ludzi, nie daje im żadnych rad i mówi, że cierpienie to nie jego wina tylko tych ludzi? To jakiś kiepski żart z Twojej strony.

Dlaczego tak mało osób ma szanse na szczęście? Dlaczego dopiero od niedawna bo całe lata było jeszcze gorzej?

Jeśli to Bóg jest pierwszą przyczyną to tylko i wyłącznie on jest odpowiedzialny. Człowiek nie może ponosić odpowiedzialności moralnej za swoją NATURĘ. Ten, kto mu to wmawia to psychopata lub osoba zmanipulowana przez psychopatów.

>>I to:
>>"Całun? O czym miałby świadczyć kawałek starej szmaty? O tym, że te nielogiczne głupoty z Biblii są wiarygodne? "
>O tym, że nie wiemy jak powstało to odbicie, wygląda to na cud.

OMG...

>Biblia wcale nie kłamie, bo zaswiera sporo hitorycznych faktów.

O Matko Boska! Nie wierzę, że to napisałeś.

>Co do interpreacji to pisana byla przez setki lat wieć język też ma różny - do rozumienia dosłownego i przenośnego, ale to więcej wiedzą w tej kwestii badacze pisma. Stray Testament jakimś dziwnym trafem przewiduje przyjście Jezusa i przedstawia jego życie i śmierc. Jak to możliwe skoro ST był napisany sporo wcześniej niż rok 0? Nawet gdyby Jezus dostał się do tych pisam i żył pod nie (żeby zrobić z siebie tego przepowiedzianego) to jak przekonałby innych do wypełnieina zapisów? Np. Księga Zachariasza, (11,12-13), jak to możliwe skoro ST napisany był setki lat wcześniej a jest tu wyrażnie mowa o zapłacie serbrnikami? To tylko jeden z przykładów. Jest tego sporo, grubo ponad 100. Jak to możlwie? Dlaczego postać Jezusa wstrząsneła całym światem i tylko na katolików są najazdy?

Łykasz jak młody pelikan propagandę stworzoną żeby manipulować ludźmi, zarabiać kasę i wmawiać ludziom, że są źli, niekompletni, nieszczęśliwi. Na te wszystkie argumenty odpowiadałem już setki razy i setki razy odpowiadali na to użytkownicy tego forum, więc pozwól, że ja już na to nie odpowiem bo to wszystko tu jest,a wystarczy ruszyć głową i dojdzie się do tego. Takie pytania zadawałem w podstawówce i odpowiedzi już wtedy mi śmierdziały. Nie rozumiem jak dorosły człowiek może mieć nadal takie myślenie.

Masz jakieś dowody na istnienie Jezusa? NT został napisany tak żeby wypełnić proroctwo ST i tyle. Nawet poszczególne księgi są ze sobą niespójne, a sam Jezus nie zostawił żadnego śladu. Był analfabetą czy nie chciało mu się napisać tekstu, który byłby pisany przez Boga więc idealnie spójny i nie do odrzucenia?

No i co to wszystko miałoby udowadniać skoro to co podaje Biblia jest nielogiczne, a niektóre fakty są wymieszane z dużą ilością fikcji i nawet historycy nie traktują Biblii poważnie?
roshuu (77 punktów)
Stoimy po dwóch stronach barykady, nie dogadamy się. Ja łykam chrześcijaństwo, Ty ateizm.
Zobacz sobie fajną debatę Dawkins vs Pell w sprawie takich pytań, które tutaj poruszyliśmy: www.youtube.com/watch?v=F6rtnhYE7M4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
NIe łykam ateizmu. Ateizm to brak łykania czegokolwiek. Podobnie jest z nihilizmem
28-05-2015 04:54 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>No właśnie! To jest dowód na to, że to wszystko samo powstało i nie ma w tym żadnego celu i kiedyś się to skończy bo to bez sensu. Świat duchowy zakładałby, że co? Że to cierpienie, które tu powstało jakiś gnój zaplanował? No bez jaj! :

Zgadzam się. Nikt tego nie zaplanował bo takiego planisty nie ma. Wskaż go i bliżej mi określ. A jeśli to ten o którym prawdopodobnie myślisz, to wyjaśnij mi dlaczego ludzkość dowiaduje o tym dopiero ok. 2 tys. lat temu, skoro pewien niemiecki biskup wyliczył, że człowiek rozumny istnieje od ok 6 tys. lat? A co przedtem? Co zrobisz z wierzeniami np. Babilonii, Indii, Chin, czy Indian amerykańskich? Dlaczego nie ma nic o tym Planiście i stwórcy wszystkiego, nota bene też z niczego w tych religiach?
>Olson jak samo sobie powstało?! Przeczytaj to jeszcze raz S A M O S O B I E. Toć to większa bajka niż wiara w krasnoludki. Nic samo nie powstaje z niczego. Nikt nie potwierdził jak powstał wszechświat od tak sobie, sam sobie

Więc przyznajesz, że Ten Planista też nie mógł też stworzyć nic z niczego? No bo jak nic nie było!? A to ci dopiero herezje od wierzącego słyszę! Swoją drogą ciekawy ten ktoś. Do stworzenia świata, ba Wszechświata, potrzebował dzień, ulepił migiem jednego mężczyznę ze śmieci jakie miał pod ręką, ale do stworzenia kobiety potrzebował żebra tego człowieka. Dlaczego nie stworzył równocześnie obu osobników? Tu Ciebie zacytuję: "Toć to większa bajka niż wiara w krasnoludki".

>Coś musi być na rzeczy, bo tym bardziej jako racjonalista musisz przyznać, że to wbrew logice.

A co za argumenty pro- masz by pokonać nieracjonalne/nielogiczne wywody racjonalistów?

>I już nawet nie zakładając Boga, z którym ewidentnie walczysz nie wiem czemu, to powiedz mi skąd się to wszystko wzięło?

Walczyć z Bogiem? Następna herezja w formie pewnika. To jest walka z wygodą niemyślenia. A gdyby nawet, to czy Bóg się o to gniewa, czy też przeszkadza to tylko ziemskim, oszołomionym religiantom, bo wali się im w fundamenty ich wiary? Czy taka potęga bać się będzie takiego pyłku typu "nic", w porównaniu do dzieła jego stworzenia, jak człowiek? Czy takiej potwornej potędze zależy na wierze takiego "nic"? To tani jest ten Bóg, którego "nic" potrafi się wkradać w jego łaski, klepiąc tylko od rana do wieczora formułki sklecone przez "nic" czyli człowieka.

>Ja czytam, czytam i ja do tej pory nikt nie przedstawił konkretów na temat początku kosmosu, życia a co lepsze sławny Crick od DNA twierdzi, że życie spadło z kosmosu (panspermia)

Tyle czytasz, a głupoty gadasz. Jedna z możliwości zakłada, że Kosmos mógł "poczęstować" Ziemię określnymi związkami chemicznymi, a nie życiem. Czytaj ze zrozumieniem albo nie przekłamuj. Przecież życie oparte na węglu i wodzie nie może być aktywne w temperaturze bliskiej zera bezwzględnego (zamraża się woda). Choć niektóre bakterie potrafią przetrwać, co powinieneś wiedzieć skoro czytasz, czytasz i czytasz....

>Inni mają inne hipotezy. Wszędzie hipotezy Olson, wszędzie. Gówno wiemy, bo co chwilę powstają nowe teorie. Sam początek wszystkiego jest kompletnie mglisty.

Także samo mówi istota tworzenia wg religii znanej/stworzonej zaledwie 2 tys. lat temu. Różnica tylko w tym, że nie wolno nad tym dyskutować, a bzdurne knoty "myślicieli" z przed ok. 2 tys. lat traktować poważnie, z nabożeństwem rzekłbym.
Ty masz w swych wątpliwościach do badań opartych na naukowych dociekaniach, jasność. Wg Ciebie musiał być genialny budowniczy wszystkiego. Rozumiesz samego siebie co mówisz i o czym, czy tylko "jedziesz po bandzie"?

>A porywamy się na tłumaczenie skąd się wzięło to wszytko, życie.. Więcej pokory.

Właśnie. Pokory uczy kosmologia, archeologia, paleontologia, biochemia itd. jeśli to przyjmujesz do wiadomości. Ale wątpię. Ty tylko czytasz, czytasz, czytasz i czytasz... i z uporem.... bredzisz, bredzisz, bredzisz......

Ich bin besser als mein Ruf
roshuu (77 punktów)

>Więc przyznajesz, że Ten Planista też nie mógł też stworzyć nic z niczego? No bo jak nic nie było!? A to ci dopiero herezje od wierzącego słyszę! Swoją drogą ciekawy ten ktoś. Do stworzenia świata, ba Wszechświata, potrzebował dzień, ulepił migiem jednego mężczyznę ze śmieci jakie miał pod ręką, ale do stworzenia kobiety potrzebował żebra tego człowieka. Dlaczego nie stworzył równocześnie obu osobników? Tu Ciebie zacytuję: "Toć to większa bajka niż wiara w krasnoludki".>Coś musi być na rzeczy, bo tym bardziej jako racjonalista musisz przyznać, że to wbrew logice.

Już samo to co piszesz oznacza, że nie raczyłeś poczytać czegokolwiek na temat ST.
Zresztą, Twoja wiara, Twoja sprawa.

>Nikt tego nie zaplanował bo takiego planisty nie ma. Wskaż go i bliżej mi określ. A jeśli to ten o którym prawdopodobnie myślisz, to wyjaśnij mi dlaczego ludzkość dowiaduje o tym dopiero ok. 2 tys. lat temu, skoro pewien niemiecki biskup wyliczył, że człowiek rozumny istnieje od ok 6 tys. lat?

Gdyby Bóg był widoczny nie byłbys dzisiaj niedowiarkiem, ja niczego nie potrafię udowodnić, bo sam mam wątpliwości ale staram się wierzyć, szukać, nie patrzeć na to co teraz dzieje się w kościele, bo faktycznie księża teraz robią żle (oczywiście nie wszyscy).
Datowania - ja nie do końca jestem za tym, że ziemia ma 6tys, ale tabela stratygraficzna była podwarzana, np. drzewa przechodzące przez kilka warstw, co oznaczało by, że mają miliony lat.. Jak sie tam znalazły? Jedne wyjaśnienie to gigantyczny potop..
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Datowania - ja nie do końca jestem za tym, że ziemia ma 6tys, ale tabela stratygraficzna była podwarzana, np. drzewa przechodzące przez kilka warstw, co oznaczało by, że mają miliony lat.. Jak sie tam znalazły? Jedne wyjaśnienie to gigantyczny potop..

Jest wiele wyjaśnień, a i potop nie ma nic wspólnego z żadnym Bogiem. Dawniej piorun walnął w szopę i ludzie mówili, że Bóg ukarał Zenka, który jest jej właścicielem. Podobnie mogło być z potopem. Kataklizmy zdarzają się co jakiś czas, a prymitywny plebs myślał, że to Bóg ich ukarał z nieba.
roshuu (77 punktów)
>>Datowania - ja nie do końca jestem za tym, że ziemia ma 6tys, ale tabela stratygraficzna była podwarzana, np. drzewa przechodzące przez kilka warstw, co oznaczało by, że mają miliony lat.. Jak sie tam znalazły? Jedne wyjaśnienie to gigantyczny potop..
>Jest wiele wyjaśnień, a i potop nie ma nic wspólnego z żadnym Bogiem. Dawniej piorun walnął w szopę i ludzie mówili, że Bóg ukarał Zenka, który jest jej właścicielem. Podobnie mogło być z potopem. Kataklizmy zdarzają się co jakiś czas, a prymitywny plebs myślał, że to Bóg ich ukarał z nieba.

Jasne, że potopów mogło być sporo, tu nie miałem na myśli Boga i potopu Biblijnego.
W każdym razie chodziło mi o niejasności co do datowania, bo wychodiz na to, że coś jest nie tak z czasem, więc i pytania kolejne się kłębią.
18-05-2015 22:00 
 Ocena 7 na 9
Fizyk (17637 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę?
> Ciąg dalszy I.
> Ciąg dalszy II.
> Ciąg dalszy III.

Znam te stwierdzenia i zgadzam się z nimi.

> Gdyż jeżeli przyjmiemy, że nasze JA, świadomość, wolna wola itd. to tylko iluzje, to rodzi się pytanie, a co w takim razie iluzją nie jest?

W zasadzie wszystko co widzisz dookoła, to iluzja wyprodukowana przez Twój mózg. Tyle tylko, że ta iluzja zazwyczaj tak dobrze zgadza się z rzeczywistością, że jest z nią nagminnie mylona.

> Czy Panowie twierdzą, że żyjemy w jakimś matriksie?

W pewnym sensie - tak. Tyle tylko, że ten matrix nie jest tajny, lecz powszechnie znany: to Pana mózg.
19-05-2015 00:43 
 0 na 2
roshuu (77 punktów)
>> Gdyż jeżeli przyjmiemy, że nasze JA, świadomość, wolna wola itd. to tylko iluzje, to rodzi się pytanie, a co w takim razie iluzją nie jest?
>W zasadzie wszystko co widzisz dookoła, to iluzja wyprodukowana przez Twój mózg. Tyle tylko, że ta iluzja zazwyczaj tak dobrze zgadza się z rzeczywistością, że jest z nią nagminnie mylona.
>> Czy Panowie twierdzą, że żyjemy w jakimś matriksie?
>W pewnym sensie - tak. Tyle tylko, że ten matrix nie jest tajny, lecz powszechnie znany: to Pana mózg.

Jaki matrix?! Postradaliscie zmylsy? Swiat materialny jest realny i taki sam dla kazdego. Zrobicie zdjecia otoczenia, czekogolwiek i zapytajcie innych ludzi czy widza to samo co Wy na zdjeciu. Jaka iluzja w mozgu. Ja pier..le
19-05-2015 12:55 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> zapytajcie innych ludzi czy widza to samo co Wy na zdjeciu

Dziewięć delfinków...?

roshuu (77 punktów)
>> zapytajcie innych ludzi czy widza to samo co Wy na zdjeciu
>Dziewięć delfinków...?
>
przeciez nie chodzi o to.
19-05-2015 18:31 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>>> zapytajcie innych ludzi czy widza to samo co Wy na zdjeciu
>> Dziewięć delfinków...?
> przeciez nie chodzi o to.

Ależ właśnie o to. Nikt tu nie neguje istnienia świata realnego, w którym mamy drzewa, skały i delfinki. W większości sytuacji zobaczymy to samo i zareagujemy podobnie na to co widzimy. Ale w sytuacjach granicznych, niepewnych, mózg zaczyna fantazjować i "wyświetlać" obiekty, których w rzeczywistości nie ma.
19-05-2015 14:07 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Ja pier..le

Cytat:
Nie masz pojęcia jak działa telefon komórkowy, a chcesz zrozumieć, jak działa Twój mózg i skąd się bierze świadomość? I masz już na ten temat wiele opinii?
Chyba żartujesz ...

19-05-2015 00:47 
 0 na 2
ZbyszekzWarszawy (299 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę oraz i tworzę
>W zasadzie wszystko co widzisz dookoła, to iluzja wyprodukowana przez Twój mózg. Tyle tylko, że ta iluzja zazwyczaj tak dobrze zgadza się z rzeczywistością, że jest z nią nagminnie mylona.

To jakieś majaczenie chorego umysłu co myśli że jest Bogiem. Zdrowo myślący mózg nie zajmuje się produkcją środowiska, co najwyżej stara się zrozumieć gdzie on jest.

(19maj2015-ZbyszekzWarszawy)
19-05-2015 10:19 
 Ocena 4 na 8
Fizyk (17637 punktów)
>> W zasadzie wszystko co widzisz dookoła, to iluzja wyprodukowana przez Twój mózg. Tyle tylko, że ta iluzja zazwyczaj tak dobrze zgadza się z rzeczywistością, że jest z nią nagminnie mylona.
> Zdrowo myślący mózg nie zajmuje się produkcją środowiska, co najwyżej stara się zrozumieć gdzie on jest.

Tylko częściowo masz rację: to prawda, że mózg stara się zrozumieć otoczenie, niemniej faktem jest, że robi to przez modelowanie otoczenia.

Zazwyczaj ten model bardzo dobrze pokrywa się z rzeczywistym otoczeniem, o czym świadczy np. umiejętność jeżdżenia samochodem. Ale nie zawsze się pokrywa. Na przykład, częstym wytłumaczeniem kierowcy dlaczego zajechał drogę motocykliście jest "nie widziałem go". Co to znaczy? Ano to, że jego mózg z jakiegoś powodu nie wygenerował modelu jadącego motocyklisty i kierowca samochodu faktycznie widział pustą drogę. Niemniej była to iluzja.
19-05-2015 13:43 
 Ocena-1 na 1
roshuu (77 punktów)
>>> W zasadzie wszystko co widzisz dookoła, to iluzja wyprodukowana przez Twój mózg. Tyle tylko, że ta iluzja zazwyczaj tak dobrze zgadza się z rzeczywistością, że jest z nią nagminnie mylona.
>> Zdrowo myślący mózg nie zajmuje się produkcją środowiska, co najwyżej stara się zrozumieć gdzie on jest.
>Tylko częściowo masz rację: to prawda, że mózg stara się zrozumieć otoczenie, niemniej faktem jest, że robi to przez modelowanie otoczenia.
>Zazwyczaj ten model bardzo dobrze pokrywa się z rzeczywistym otoczeniem, o czym świadczy np. umiejętność jeżdżenia samochodem. Ale nie zawsze się pokrywa. Na przykład, częstym wytłumaczeniem kierowcy dlaczego zajechał drogę motocykliście jest "nie widziałem go". Co to znaczy? Ano to, że jego mózg z jakiegoś powodu nie wygenerował modelu jadącego motocyklisty i kierowca samochodu faktycznie widział pustą drogę. Niemniej była to iluzja.
>
Bzdura, mogl go nie zauwazyc z powodu martwego punktu, wyjechania motocyklisty zza samochodu, jazdy pod slonce, predkosci o wiele wiekszej od predkosci tego samochodu, wady wzroku, itp. Swiat realny to swiat realny, zdrowy mozg widzi wszystko dobrze, tak jak aparat ktory robi zdjecia - drzewo jest drzewem, woda woda.
19-05-2015 14:02 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> zdrowy mozg widzi wszystko dobrze, tak jak aparat ktory robi zdjecia - drzewo jest drzewem, woda woda.

A okręgi okręgami?
19-05-2015 12:41 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Ja JA steruję mózgiem, myślę?
.
>Znam te stwierdzenia i zgadzam się z nimi.
Tego, że Pan zna to prawie pewnym byłem i to napisałem. Wiem też, iż podobnie do mnie szanuje zawarte tam twierdzenia, ale ja dostrzegam w nich także sporo definicyjnych niejasności oraz więcej filozoficznych spekulacji na podstawie naukowych badań mózgu, niż same badania do nich upoważniają.

Gdyż jeżeli przyjmiemy, że nasze JA, świadomość, wolna wola itd. to tylko iluzje, to rodzi się pytanie, a co w takim razie iluzją nie jest?
>W zasadzie wszystko co widzisz dookoła, to iluzja wyprodukowana przez Twój mózg. Tyle tylko, że ta iluzja zazwyczaj tak dobrze zgadza się z rzeczywistością, że jest z nią nagminnie mylona.
Czy Panowie twierdzą, że żyjemy w jakimś matriksie?
>W pewnym sensie - tak. Tyle tylko, że ten matrix nie jest tajny, lecz powszechnie znany: to Pana mózg.
Jest Pan dla mnie tu autorytetem w zakresie nauk przyrodniczych i zgadzam się z Pańskimi wypowiedziami w ponad 90%. Dlatego nie spodziewałem się, iż w odpowiedzi skorzystam z tekstu użytego w odpowiedzi panu Roshuu:
>Również odnoszę wrażenie, ze z hipotez robią już pewniaka.
Ależ to wcale nie takie proste. Proszę przeczytać całość moich wypowiedzi. Ja nie mam najmniejszego zamiaru kwestionować dorobku nauk przyrodniczych i w swoich rozważaniach biorę go pod uwagę. Protestuję tylko przy zbytnej pewności, niektórych - moim zdaniem - jeszcze niedostatecznie wyjaśnionych, nie mówiąc już o dowodach - stwierdzeń. Według mojej wiedzy, a jestem tu tylko laikiem, jeszcze więcej nie wiemy o procesach przebiegających w naszych mózgach niż wiemy.

Tak, pomiędzy istniejącą obiektywnie rzeczywistością, a jej odzwierciedleniem w naszych mózgach są różnice, ale czy na tej podstawie możemy stwierdzić, iż nasze obserwacje świata są iluzją. Możliwe, że tak, ale wtedy "iluzja" wymaga co najmniej tak samo precyzyjnej definicji, jak np. "wolna wola" i "świadomość", a według mnie żaden z tych terminów precyzyjnym nie jest. To tylko filozoficzne, a nie naukowe przybliżenia.

Przy całym moim sceptycyzmie, najwyższym autorytetem poznawczym jest dla mnie naukowe badanie doświadczalnie zweryfikowane, ale wśród uczonych przyrodoznawców zauważam, że przy kwestionowaniu jasności i precyzji filozoficznych, czy też ogólnie humanistycznych definicji opisujących np. procesy umysłowe używa się terminów o niewiele większej lub wprost podobnej jasności oraz precyzji.

Pozdrawiam

@@@
.
20-05-2015 21:33 
 Ocena 2 na 2
Opolanin1 (64 punktów)
>Eddy Nahmias:
ludzie, którzy twierdzą, że wolna wola jest mirażem, są w błędzie
>

>Przeczytałem ten artykuł [Załącznik] i uważam, że argumenty autora są mizerne. Na tyle mizerne, że szkoda mi fatygi aby zbijać je każdy z osobna. Najważniejsze jednak jest nie to co autor pisze, ale czego nie pisze. Nie pisze czym ta wolna wola miałaby być. Nie to, nie tamto, nie siamto... ale musi być. Zupełnie jak z Bogiem.

Badania profesora Nahmiasa były finansowane przez Templeton Foundation:

Eddy Nahmias:
My research has been funded by two grants from the Templeton Foundation, one for the Defining Wisdom project out of University of Chicago, and another (with Thomas Nadelhoffer, Kathleen Vohs, and Jonathan Schooler) for the Big Questions in Free Will project out of Florida State University.
eddynahmias.com/

Więc wiecie
21-05-2015 11:05 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Badania profesora Nahmiasa były finansowane przez Templeton Foundation:
>Więc wiecie
Sporo to wyjaśnia, ale jednak nie wszystko, gdyż ani to nie unieważnia a priori jego stwierdzeń, ani tym bardziej moich wątpliwości co do jasności opisu funkcjonowania naszej (samo)świadomości, ale dobrze, iż tą informację Pan tu przywołał.

@@@
.
16-05-2015 12:21 
 Ocena 1 na 1
roshuu (77 punktów)
>> Skąd tak duża wiedza u Ciebie?
>Pozwól, że się wtrącę. W tym temacie olson rzeczywiście ma dużą wiedzę i aż dziwię się, że tak mało punktów dostał za swoje obszerne wypowiedzi.
>> Dasz namiar na rozwinięcie tego?
>W angielskiej Wikipedii jest całkiem dobre streszczenie o neuronowych korelatach świadomości, czyli relacji między JA a mózgiem. Polecam też podaną tam literaturę - jest dobrze dobrana i rzetelna.
>Po polsku niestety niewiele jest dobrych pozycji. Mam wrażenie, że większość polskiej neuropsychologii błądzi na manowcach teologii. Naukowe prace i popularyzacja kognitywistyki Włodzisława Ducha są tu cennym wyjątkiem. Jest też przetłumaczona na polski popularna książka Francisa Cricka (tego od rozpracowania struktury DNA), która rozwija to o czym olson pisze:
>
>> Z chęcią zagłębię temat.
>Życzę miłego czytania.

Wciaz to jednak hipotezy, bo dlaczego w takim wypadku mamy podswiadomosc i swiadomosc. To jest zagadkowe, bo skoro i tak decyzje sa podejmowane automatycznie, to posiadanie tego filtra umyslu i swiadomosci nie powinno miec miejsca a jednak mozg je wytwarza. To wedlug mnie znaczy, ze mozemy sie zastanowic i zmienic decyzje. Czy mamy twarde dowody na tak dzialajacy system o jakim pisze kolega olson? Z tego co wiem to wszystko sa teorie. Pewnosci 100% nie ma, chyba ze jakies najnowsze badania mowia co innego.
16-05-2015 17:01 
 Ocena 4 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Wciąż to jednak hipotezy...

Owszem, hipoteza, ale nic jej nie przeczy. Ponadto zauważ, że każda, nawet najbardziej ugruntowana teoria o świecie rzeczywistym ma w zasadzie tylko status hipotezy. Teorii przyrodniczej nie można udowodnić, można ją tylko sfalsyfikować.

> ... bo dlaczego w takim wypadku mamy podświadomość i świadomość?

Może po prostu dlatego, że jesteś świadom swojej świadomości, ale nieświadom swojej podświadomości. A choć Twoja podświadomość też jest świadoma, to nie masz do niej dostępu. Potrafisz sfalsyfikować taką hipotezę?
roshuu (77 punktów)
>> Wciąż to jednak hipotezy...
>Owszem, hipoteza, ale nic jej nie przeczy. Ponadto zauważ, że każda, nawet najbardziej ugruntowana teoria o świecie rzeczywistym ma w zasadzie tylko status hipotezy. Teorii przyrodniczej nie można udowodnić, można ją tylko sfalsyfikować.
>> ... bo dlaczego w takim wypadku mamy podświadomość i świadomość?
>Może po prostu dlatego, że jesteś świadom swojej świadomości, ale nieświadom swojej podświadomości. A choć Twoja podświadomość też jest świadoma, to nie masz do niej dostępu. Potrafisz sfalsyfikować taką hipotezę?

Kolega olson dosc precyzyjnie wyjasnia kwestie swiadomosci, mozgu, JA i zastanawial mnie fakt takiej pewnosci, stad pytanie o dowody. Jak widac to wszystko nadal hipotezy, nawet nie teorie, wiec jest to logiczna (dla kolegi olson) interpretacja roznych hipotez i badan. Jednym slowem nic nie jest pewne i moze tak byc albo i nie. Chyba dobrze zrozumialem?
17-05-2015 12:53 
 Ocena 7 na 9
Fizyk (17637 punktów)
> Jak widac to wszystko nadal hipotezy...

Hipoteza jest jedna: ta opisana przez Cricka. Nie jest mi znana żadna inna hipoteza, która nie byłaby sprzeczna z dobrze ugruntowaną wiedzą. Znasz jakąś?

> Jednym slowem nic nie jest pewne i moze tak byc albo i nie. Chyba dobrze zrozumialem?

Niezupełnie. Absolutnej, stuprocentowej pewności nigdy nie ma w opisie świata - są tylko jej różne gradacje. W ogólności, temat tego wątku należy do mniej pewnych niż np. budowanie mostów. Niemniej odpowiedź na tytułowe pytanie praktycznie jest już znana: Nie, to nie Twoje JA steruje mózgiem - jest dokładnie na odwrót - to mózg wytwarza złudzenie swobodnego JA, które w rzeczywistości jest bezwolną marionetką procesów elektrochemicznych.
17-05-2015 16:44 
 Ocena 1 na 1
roshuu (77 punktów)

>Niezupełnie. Absolutnej, stuprocentowej pewności nigdy nie ma w opisie świata - są tylko jej różne gradacje. W ogólności, temat tego wątku należy do mniej pewnych niż np. budowanie mostów. Niemniej odpowiedź na tytułowe pytanie praktycznie jest już znana: Nie, to nie Twoje JA steruje mózgiem - jest dokładnie na odwrót - to mózg wytwarza złudzenie swobodnego JA, które w rzeczywistości jest bezwolną marionetką procesów elektrochemicznych.

To zludzenie tego, ze niby jestesmy marionetkami zupelnie nie trzyma sie kupy, bo w tym wypadku nasz byt jest gorszy od zycia nieswiadomych zwierzat. Na co zludzenie wyboru, inteligencja, poznawanie swiata? Skoro nie mamy nic do powiedzenia, bo nasz mozg - byt ostateczny - steruje nami jak chce... W takim wypadku mozna swobodnie mordowac, krasc, bo przeciez wszystko to chemia, sterowanie niezalezne od nas... Nie ma kompletnie ZADNYCH dowodow, ze nie mamy wplywu na zmiany myslenia, na podejmowanie rozwazan. Czym w takim razie sa momenty kiedy mowisz sobie w myslach: "stary czekaj cos tu nie gra, ta srobka powinna byc wirecona tutaj zeby ten silnik dzialal" - co to mozg gada sam ze soba, podjal zla decyzje?
Cos tu nie gra, cos tu nie jest pewne, a upieranie sie m.in. kolegi olson, ze napewno duszy nie ma i on ma na to dowody swiadczy o tym, ze jest zamkniety totalnie.
Jesli czgos nie wiemy nie piszmy NAPEWNO a mozliwe, ze tak albo siak.
18-05-2015 10:27 
 Ocena 6 na 8
Fizyk (17637 punktów)
> To zludzenie tego, ze niby jestesmy marionetkami zupelnie nie trzyma sie kupy, bo w tym wypadku nasz byt jest gorszy od zycia nieswiadomych zwierzat.

Po pierwsze, sporo zwierząt jest świadomych. A po drugie, chciejstwo nie jest metodą poznawczą.

> Na co zludzenie wyboru, inteligencja, poznawanie swiata?

Zrozumienie świata daje duże korzyści ewolucyjne.

> W takim wypadku mozna swobodnie mordowac, krasc, bo przeciez wszystko to chemia, sterowanie niezalezne od nas...

Mówisz jak katolik, który zorientował się, że piekła nie ma.

> Nie ma kompletnie ZADNYCH dowodow, ze nie mamy wplywu na zmiany myslenia, na podejmowanie rozwazan.

Owszem, są. Koronnym argumentem jest to, że pomimo wielusetletnich wysiłków nikt jeszcze nawet nie wymyślił naukowo spójnej teorii podbudowującej to co byś chciał (nie mówiąc nawet o doświadczalnym tego potwierdzeniu). Hipoteza opisana przez Cricka wydaje się być jedyną możliwością. Ponadto postęp badań nad aktywnością mózgu daje zupełnie zgodne z nią wyniki.

> Czym w takim razie sa momenty kiedy mowisz sobie w myslach: "stary czekaj cos tu nie gra, ta srobka powinna byc wirecona tutaj zeby ten silnik dzialal" - co to mozg gada sam ze soba, podjal zla decyzje?

Ja tak nie robię, ale jeśli Ci to pomaga w myśleniu, to co w tym dziwnego?

> Cos tu nie gra...

Wszystko gra, tylko nie tak jak byś chciał.
18-05-2015 10:44 
 Ocena 2 na 2
roshuu (77 punktów)

>> Nie ma kompletnie ZADNYCH dowodow, ze nie mamy wplywu na zmiany myslenia, na podejmowanie rozwazan.
>Owszem, są. Koronnym argumentem jest to, że pomimo wielusetletnich wysiłków nikt jeszcze nawet nie wymyślił naukowo spójnej teorii podbudowującej to co byś chciał (nie mówiąc nawet o doświadczalnym tego potwierdzeniu). Hipoteza opisana przez Cricka wydaje się być jedyną możliwością. Ponadto postęp badań nad aktywnością mózgu daje zupełnie zgodne z nią wyniki.

Chyba sie nie rozumiemy. Na co w takim razie czlowiekowi "zludzenie" mozliwosci wyboru? Nadal mi nie odpowiedziales.
W obrebie swojego wychowania, wyuczonych zasad, zycia na codzien mozesz przeciez podejmowac decyzje odnosnie pracy, tego czy pojdziesz po bulki, itp. A Ty bezgranicznie piszesz, ze nie ma kompletnie zadnej mozliwosci decydowania nigdzie o niczym. Przeciez swoje zachowania mozna zmienic. Czym jest w takim razie pomysl na pojscie do kina albo teatru jak nie molziwoscia wyboru, decyzji?
18-05-2015 13:33 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Chyba sie nie rozumiemy.

No chyba nie.

> W obrebie swojego wychowania, wyuczonych zasad, zycia na codzien mozesz przeciez podejmowac decyzje odnosnie pracy, tego czy pojdziesz po bulki, itp.

Owszem, zgadza się.

> A Ty bezgranicznie piszesz, ze nie ma kompletnie zadnej mozliwosci decydowania nigdzie o niczym.

Możliwość jest, ale to nie Twoje JA o tym decyduje, tylko procesy elektrochemiczne, których Twoje JA nie czuje. A ponieważ ich nie czuje, to ich decyzję przypisuje sobie jako wolny wybór.

> Na co w takim razie czlowiekowi "zludzenie" mozliwosci wyboru?

Pytasz dlaczego mamy to JA? Czemu w ogóle istnieje świadomość? Prawdopodobnie odpowiedź jest taka sama jak zwykle: bo świat taki już jest.
roshuu (77 punktów)
>> Chyba sie nie rozumiemy.
>No chyba nie.
>> W obrebie swojego wychowania, wyuczonych zasad, zycia na codzien mozesz przeciez podejmowac decyzje odnosnie pracy, tego czy pojdziesz po bulki, itp.
>Owszem, zgadza się.
>> A Ty bezgranicznie piszesz, ze nie ma kompletnie zadnej mozliwosci decydowania nigdzie o niczym.
>Możliwość jest, ale to nie Twoje JA o tym decyduje, tylko procesy elektrochemiczne, których Twoje JA nie czuje. A ponieważ ich nie czuje, to ich decyzję przypisuje sobie jako wolny wybór.

No widzisz ale nie potwierdzono jak z neuronow czyta sie mysli, itp.. Znamy tylko generowanie impulsow. Te urzadzenia "czytajace mysli" ograniczaja sie do jednostki badanej i reakcji na aktywnosc obszarow na ktore "nauczylismy maszyne reagowac".
Proces ten jest wciaz zagadka. Jak mozg czyta z neuronow.

>> Na co w takim razie czlowiekowi "zludzenie" mozliwosci wyboru?
>Pytasz dlaczego mamy to JA? Czemu w ogóle istnieje świadomość? Prawdopodobnie odpowiedź jest taka sama jak zwykle: bo świat taki już jest.
>

Hmm ja nie zakladam odrebnosci JA od mozgu, moze zle sie wyrazilem. Oczywiscie mozg to JA jako calosc, mysli moj mozg czyli mylse JA. Nie da sie wylaczyc JA, bo to swiadomosc, umysl. Zgodzamy sie tutaj tak? Natomiast skoro jest umysl, ktory analizuje rozne sytuacje to moze on "nadac polecenie" wykonania czynnoci, decyzji. Mozemy oczywiscie wybierac dobre badz zle decyzje prawda? Nie chodzi mi o wolna wole w sensie byc kim chce, gdzie chce itp. Chodzi mi o podejmowanie decyzji. Mozg to ja, calosc, komplet, ktory moze sie pomylic kiedy zle oceni sytuacji, kiedy podejme decyzje glupia, na szybko bez analizy? Skoro mamy terminologie i mozliwosci analizy, faktow, decyzji, konsekwencji, weto, itp. to te terminy musza z czegos wynikac. Morderca moze nie zdaje sobie sprawy (niepoczytalnosc) ale po terapii moze juz nie mordowac. Maszyna-mozg jest elastyczna. Czy teraz sie rozumiemy?
Czy moze moje zle skonstrulowanie tematu "JA steruje mozgiem" zabrzmialo jak oddzielny byt? Ja tu mialem na mysli sprawe zagadki systemu mozgu.
19-05-2015 09:56 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Proces ten jest wciąż zagadką. Jak mózg czyta z neuronów.

To akurat nie jest już zagadką. To zostało rozpracowane w drugiej połowie ubiegłego wieku. Oczywiście szczegółowego schematu połączeń każdego neuronu w mózgu jeszcze nie mamy, ale znamy już zasady funkcjonowania mózgu, takie jak modelowanie otoczenia, analizowanie sytuacji, czy podjmowanie decyzji. en.wikipedia.org/wiki/Biological_neural_network

Ponadto potwierdziliśmy poprawność tych zasad przez konstrukcję sztucznej inteligencji. en.wikipedia.org/wiki/Artificial_neural_network Ponad cztery lata temu komputer zaprogramowany według tych zasad wygrał z ludźmi w teleturnieju komunikując się w języku naturalnym. pl.wikipedia.org/wiki/Watson_(superkomputer)
20-05-2015 02:34 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Roshuu popełniasz błąd opisując wewnętrzne działanie tego systemu, które jest zdeterminowane wcześniejszymi latami ewolucji. To tylko nasza intersubiektywna obserwacja świata powoduje, że porozumiewamy się ze sobą. Komunikujemy się między sobą jak zwierzęta, tylko posługujemy się bardziej skomplikowanym językiem. A i tak bardzo duża częśc komunikacji międzyludzkiej to komunikacja niewerbalna. O jakiej woli więc mówimy? Fakt, że jesteśmy dla siebie dobrzy to skutek ewolucji i kultury oraz prawa. To nam się po prostu opłaca. Ale i tak ludzie sporo często ryzykują oszukując i myśląc, że nikt się nie zorientuje co zrobili. To jaką podejmą decyzję jest skutkiem działania wielu czynników, a nie decyzją jednego JA. To, że myślimy w sposób moralny to skutek istnienia systemu stworzonego przez LUDZI (nie żadnego Boga) bo taki system się opłacał. Każdy musi szanować to, że inni dążą do dobra (doświadczania przyjemności) i sam chce do tego dążyć dla siebie. Opłąca się jeśli jednostki działają wspólnie więc powstało społeczeństwo. Powstały zasady wewnątrzspołeczne, ale zawsze są tacy, którzy to łamią i tacy, którzy mają problemy nie do rozwiązania przez siebie i społeczeństwo. To skutek bezdusznej i bezuczuciowej ewolucji, a nie jakiegoś bytu. Prościej już się nie da. Bez sensu jest wiara, która zakłada istnienie bytu, który ocenia ludzi na tej podstawie i to w sposób zero-jedynkowy. Ci się sprawdzili, pyk - niebo. Tamci się nie sprawdzili, pyk - piekło na wieczność. Kim trzeba być żeby w to wierzyć i czego trzeba chcieć żeby na siłe nadal chcieć utrzymywać tego typu przekonanie?

P.S.

Z tego wywodu wynika też to, że moralnie postępujący człowiek WG MNIE musi stawiać wolność innych na pierwszym miejscu, na równi obok siebie. Akurat to samo mówi Biblia "traktuj bliźniego swego jak siebie samego" i to jest chyba najszlachetniejsza wartość jaką człowiek prędzej czy później MUSIAŁ WYMYŚLIĆ. To prawo jest łamane np przez socjalizm. Ale tak jest WG MOJEJ MORALNOŚCI. Otóż moralność nie jest obiektywna jak mówią katolicy, bo ktoś inny może się ze mną zupełnie nie zgodzić. Np socjalista powie, że on też wychodzi z moralnego myślenia i żal mu ludzi biedniejszych, prześladowanych i trzeba im to jakoś zrekompensować kosztem tych bogatszych , szanowanych, lepszych. Myślę, że każdy człowiek uwzględnia w jakimś stopniu obie te moralności, ale jedni bardziej, a drudzy mniej. To co jest skrajne zazwyczaj jest jakąś patologią, ale to też nie reguła.
20-05-2015 09:35 
 Ocena 1 na 1
roshuu (77 punktów)
>Roshuu popełniasz błąd opisując wewnętrzne działanie tego systemu, które jest zdeterminowane wcześniejszymi latami ewolucji. To tylko nasza intersubiektywna obserwacja świata powoduje, że porozumiewamy się ze sobą. Komunikujemy się między sobą jak zwierzęta, tylko posługujemy się bardziej skomplikowanym językiem. A i tak bardzo duża częśc komunikacji międzyludzkiej to komunikacja niewerbalna. O jakiej woli więc mówimy? Fakt, że jesteśmy dla siebie dobrzy to skutek ewolucji i kultury oraz prawa. To nam się po prostu opłaca. Ale i tak ludzie sporo często ryzykują oszukując i myśląc, że nikt się nie zorientuje co zrobili. To jaką podejmą decyzję jest skutkiem działania wielu czynników, a nie decyzją jednego JA. To, że myślimy w sposób moralny to skutek istnienia systemu stworzonego przez LUDZI (nie żadnego Boga) bo taki system się opłacał. Każdy musi szanować to, że inni dążą do dobra (doświadczania przyjemności) i sam chce do tego dążyć dla siebie. Opłąca się jeśli jednostki działają wspólnie więc powstało społeczeństwo. Powstały zasady wewnątrzspołeczne, ale zawsze są tacy, którzy to łamią i tacy, którzy mają problemy nie do rozwiązania przez siebie i społeczeństwo. To skutek bezdusznej i bezuczuciowej ewolucji, a nie jakiegoś bytu. Prościej już się nie da. Bez sensu jest wiara, która zakłada istnienie bytu, który ocenia ludzi na tej podstawie i to w sposób zero-jedynkowy. Ci się sprawdzili, pyk - niebo. Tamci się nie sprawdzili, pyk - piekło na wieczność. Kim trzeba być żeby w to wierzyć i czego trzeba chcieć żeby na siłe nadal chcieć utrzymywać tego typu przekonanie?
>P.S.
>Z tego wywodu wynika też to, że moralnie postępujący człowiek WG MNIE musi stawiać wolność innych na pierwszym miejscu, na równi obok siebie. Akurat to samo mówi Biblia "traktuj bliźniego swego jak siebie samego" i to jest chyba najszlachetniejsza wartość jaką człowiek prędzej czy później MUSIAŁ WYMYŚLIĆ. To prawo jest łamane np przez socjalizm. Ale tak jest WG MOJEJ MORALNOŚCI. Otóż moralność nie jest obiektywna jak mówią katolicy, bo ktoś inny może się ze mną zupełnie nie zgodzić. Np socjalista powie, że on też wychodzi z moralnego myślenia i żal mu ludzi biedniejszych, prześladowanych i trzeba im to jakoś zrekompensować kosztem tych bogatszych , szanowanych, lepszych. Myślę, że każdy człowiek uwzględnia w jakimś stopniu obie te moralności, ale jedni bardziej, a drudzy mniej. To co jest skrajne zazwyczaj jest jakąś patologią, ale to też nie reguła.

Nie masz najmniejszych dowodow na istnienie badz nieistnienie Boga, wiec nie stawiaj pewniakow. Wierz sobie, ze nic nie ma, Twoja sprawa ale nie umoralniaj mnie i nie przekonuj, ze nie ma nic, bo nic sam na ten temat nie wiesz. Z tego co widze malo wiesz o Bogu, religiach i chodzisz tylko po ziemi. Ja Cie nie przekonuje do zmiany myslenia na temat wiary wiec nie wmawiaj mi tu swoich HIPOTEZ na temat religii, ktore nie sa nigdzie potwierdzone.
20-05-2015 15:28 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dowodem na nieistnienie Boga jest brak logiki w argumentach za jego istnieniem. To co może być przyjęte bez dowodu, może być odrzucone bez dowodu. O religiach i hipotezach o Bogu wiem bardzo dużo bo się tym interesuję i nawet kiedyś miałem obsesję na punkcie obalania katolickich bzdur. Potem wyrosłem z dyskusji z katolikami i znalazłem sobie bardziej wymagających rozmówców. Jednak nadal uważam za obowiązek obalanie katolickich bzdur i wyśmiewanie ludzi chcących zrównać hipotezy teistyczne i religijne z ateistycznymi na zasadzie argumentum ad ignorantiam. Skończ już z tą hipokryzją bo sam nie masz nic żeby móc stwierdzić, że wiara w Boga jest na równi z ateizmem.
roshuu (77 punktów)
>Dowodem na nieistnienie Boga jest brak logiki w argumentach za jego istnieniem. To co może być przyjęte bez dowodu, może być odrzucone bez dowodu. O religiach i hipotezach o Bogu wiem bardzo dużo bo się tym interesuję i nawet kiedyś miałem obsesję na punkcie obalania katolickich bzdur. Potem wyrosłem z dyskusji z katolikami i znalazłem sobie bardziej wymagających rozmówców. Jednak nadal uważam za obowiązek obalanie katolickich bzdur i wyśmiewanie ludzi chcących zrównać hipotezy teistyczne i religijne z ateistycznymi na zasadzie argumentum ad ignorantiam. Skończ już z tą hipokryzją bo sam nie masz nic żeby móc stwierdzić, że wiara w Boga jest na równi z ateizmem.

Zarzuc te dowody. Serio.
20-05-2015 21:25 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zarzuc te dowody. Serio.

Jakie? To ten kto chce udowodnić istnienie czegoś powinien podać dowody, a nie tylko mówić żeby rozmówca udowodnił, że tego nie ma. To jest argumentum ad ignorantiam i opieranie dyskusji na tym jest naprawdę poniżej pewnego minimalnego poziomu zarówno logiki, jak i godności.
21-05-2015 00:34 
 Ocena-1 na 1
roshuu (77 punktów)
>>Zarzuc te dowody. Serio.
>Jakie? To ten kto chce udowodnić istnienie czegoś powinien podać dowody, a nie tylko mówić żeby rozmówca udowodnił, że tego nie ma. To jest argumentum ad ignorantiam i opieranie dyskusji na tym jest naprawdę poniżej pewnego minimalnego poziomu zarówno logiki, jak i godności.

Sam wyskakujesz z udowadnianiem, ze Boga nie ma, wiec daj argumenty za tym. Dowodow namacalnych ja nie mam, co nie znaczy, ze Boga nie ma. Promienie slonca niby sa, ale nie mozesz mi ich podac do reki, wiatr istnieje ale nie da sie go zlapac. Spoko, Twoja sprawa w co nie wierzysz Chaos zmienil sie w porzadek i logike, a nicosc w cos. Ewolucja sama stworzyla zycie i wszystko wokolo. Tak, tak, miliardy lat same kreuja, modeluja przyrode, kosmos, atomy, matematyke... na koncu pojawia sie zwierzak zwany czlowiekiem zupelnie z przypdaku, tylko po to by dostac swiadomosc, zrozumiec swiat oraz to, ze jest nikim i ze i tak umrze. Ten "automatyczny postep" i ewolucja to niezly spryciaz
21-05-2015 01:17 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Sam wyskakujesz z udowadnianiem, ze Boga nie ma, wiec daj argumenty za tym.

No to przecież dałem... Nie ma żadnych argumentów, przesłanek, NIC żeby twierdzić, że Bóg jest. Poza tym byłoby to bez sensu, nie ma w tym żadnej logiki. Nie ma więc potrzeby udowadniania, że to nieprawda bo jeszcze nikt kto mówi, że to prawda tego nie udowodnił ani nie uargumentował w logiczny sposób. To wystarczy do tego żeby mówić, że Bóg nie istnieje. Teoretyczna możliwość jego istnienia jest taka sama jak niewidzialnego różowego jednorożca, potwora spaghetti i czajniczka Russella. Tylko, że nawet nie ma jasnej definicji co do tego czym miałby być ów Bóg.

>Dowodow namacalnych ja nie mam, co nie znaczy, ze Boga nie ma

A ja nie mam namacalnych dowodów na to, że jesteś zdemoralizowanym psychopatą i mordercą, co nie znaczy, że to nie jest prawda. Gdybym powiedział, że jest to byłoby to pomówienie. Dlaczego pomówienie Boga i posądzenie go o istnienie ma być traktowane inaczej?

>Promienie slonca niby sa, ale nie mozesz mi ich podac do reki, wiatr istnieje ale nie da sie go zlapac.

Ale możesz zmierzyć wiatr i obserwować promienie słońca, a więc porównanie do takiej abstrakcji jak Bóg jest bez sensu.

>Chaos zmienil sie w porzadek i logike, a nicosc w cos. Ewolucja sama stworzyla zycie i wszystko wokolo. Tak, tak, miliardy lat same kreuja, modeluja przyrode, kosmos, atomy, matematyke... na koncu pojawia sie zwierzak zwany czlowiekiem zupelnie z przypdaku, tylko po to by dostac swiadomosc, zrozumiec swiat oraz to, ze jest nikim i ze i tak umrze. Ten "automatyczny postep" i ewolucja to niezly spryciaz

Może jak pójdziesz do liceum to zaczniesz mądrzej myśleć. Patrzysz z egocentrycznego punktu widzenia. Wychodzisz z założenia, że to wszystko co jest ktoś stworzył i jest celowe. To Twoje błędne przekonanie i brak umiejętności wyjścia z niego powoduje wrażenie, że jesteś o połowę mniej inteligentny niż jesteś naprawdę.
21-05-2015 18:43 
 Ocena 2 na 2
Willmaster (423 punktów)
>>>Chaos zmienil sie w porzadek i logike, a nicosc w cos. Ewolucja sama stworzyla zycie i wszystko wokolo. Tak, tak, miliardy lat same kreuja, modeluja przyrode, kosmos, atomy, matematyke... na koncu pojawia sie zwierzak zwany czlowiekiem zupelnie z przypdaku, tylko po to by dostac swiadomosc, zrozumiec swiat oraz to, ze jest nikim i ze i tak umrze. Ten "automatyczny postep" i ewolucja to niezly spryciaz

Lepszy już bóg, projektant cierpienia, stworzył psychopatię, pedofilię, złość, agresję, nienawiść, tortury itd. dosłownie wszystko co istnieje. Napisz jeszcze że nas kocha. To już lepiej dla niego żeby nie istniał, bo wielu napluło by mu w twarz za tortury których doświadczyli z rąk np. świętej inkwizycji.

Po śmierci jest to co ma być.
21-05-2015 21:59 
 Ocena-1 na 3
roshuu (77 punktów)
>Lepszy już bóg, projektant cierpienia, stworzył psychopatię, pedofilię, złość, agresję, nienawiść, tortury itd. dosłownie wszystko co istnieje. Napisz jeszcze że nas kocha. To już lepiej dla niego żeby nie istniał, bo wielu napluło by mu w twarz za tortury których doświadczyli z rąk np. świętej inkwizycji.
>
Po śmierci jest to co ma być.


Zerknij na ten dialog, to zobaczysz co Bóg stworzył jak już dotykasz tego tematu:
wduch.wordpress.com/2012/08/27/einstein-i-religia/
22-05-2015 00:01 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
Czytałem kilka lat temu ten fake, z resztą nie muszę niczego czytać aby wiedzieć że gdy ktoś deklaruje że bóg jest projektantem wszechrzeczy, to wiem że jest projektantem wszystkiego, rzeczy dobrych i złych również. Pomimo że to oszustwo, to i tak autor tego "dzieła" zapędził sam siebie w kozi róg, bo skoro zło wynika z braku boga, to bóg tak stworzył że ono wynika z jego (boga) braku, szach i mat.

Gratulacje w wyszukiwaniu "rzetelnych" źródeł, to nie portal wiara.pl, a tym studentem nie był Einstein, najpewniej w ogóle nie było takiej rozmowy, Einstein nie napisał nawet takiej książki. Gdybyś poczytał cytaty Einsteina, to wiedziałbyś że odrzucał on istnienie boga osobowego i z tego co mi wiadomo w ogóle jakiegokolwiek projektanta. Jest to propaganda moralnych inaczej katoli, dla których kłamstwo jest czymś dobrym gdy można kogoś przekabacić na swoją stronę, taka podwójna moralność, to standard u większości wierzących z tego co zauważyłem przez ostatnie kilka lat. Tu wątek na ten temat www.racjonalista.pl/forum.php/s,541833


Po śmierci jest to co ma być.
roshuu (77 punktów)
>Czytałem kilka lat temu ten fake, z resztą nie muszę niczego czytać aby wiedzieć że gdy ktoś deklaruje że bóg jest projektantem wszechrzeczy, to wiem że jest projektantem wszystkiego, rzeczy dobrych i złych również. Pomimo że to oszustwo, to i tak autor tego "dzieła" zapędził sam siebie w kozi róg, bo skoro zło wynika z braku boga, to bóg tak stworzył że ono wynika z jego (boga) braku, szach i mat.
>Gratulacje w wyszukiwaniu "rzetelnych" źródeł, to nie portal wiara.pl, a tym studentem nie był Einstein, najpewniej w ogóle nie było takiej rozmowy, Einstein nie napisał nawet takiej książki. Gdybyś poczytał cytaty Einsteina, to wiedziałbyś że odrzucał on istnienie boga osobowego i z tego co mi wiadomo w ogóle jakiegokolwiek projektanta. Jest to propaganda moralnych inaczej katoli, dla których kłamstwo jest czymś dobrym gdy można kogoś przekabacić na swoją stronę, taka podwójna moralność, to standard u większości wierzących z tego co zauważyłem przez ostatnie kilka lat. Tu wątek na ten temat www.racjonalista.pl/forum.php/s,541833
>
Po śmierci jest to co ma być.

>

tu nie chodzi o to czy to fake ale o argumenty vs Twoje, ktore tez moga byc fake, bo nie ma dowodow na TAK i NIE. Ty wierzysz, ze nic nie ma, ja wierze, ze cos jest
22-05-2015 10:25 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> nie ma dowodow na TAK i NIE. Ty wierzysz, ze nic nie ma, ja wierze, ze cos jest
Że coś jest, temu nikt nie przeczy. Wiara polega zwykle na przekonaniu o istnieniu kogoś, bez kogo nic by nie było. Sceptycy (do których się zaliczam) nie podzielają takiej wiary - przeciwnie postulują możliwość istnień bezosobowych.

P.S.
Czy naprawdę musisz notorycznie cytować całość wypowiedzi przedmówców i nie potrafisz stosować polskich znaków diakrytycznych?
roshuu (77 punktów)
>> nie ma dowodow na TAK i NIE. Ty wierzysz, ze nic nie ma, ja wierze, ze cos jest
>Że coś jest, temu nikt nie przeczy. Wiara polega zwykle na przekonaniu o istnieniu kogoś, bez kogo nic by nie było. Sceptycy (do których się zaliczam) nie podzielają takiej wiary - przeciwnie postulują możliwość istnień bezosobowych.

Czyli czego?

>P.S.
>Czy naprawdę musisz notorycznie cytować całość wypowiedzi przedmówców i nie potrafisz stosować polskich znaków diakrytycznych?

Spoko, piszę z telefonu więc czasem "na szybko"
setarkos (10757 punktów)
>>> istnień bezosobowych.
>Czyli czego?
Rzeczy lub mechanizmów (nie osób), niezależnych od czyjegoś widzimisię.
A Ty chciałbyś wszystko spersonifikować, uduchowić?
roshuu (77 punktów)
>A Ty chciałbyś wszystko spersonifikować, uduchowić?
Ja staram się naukę godzić z wiarą. W przypadku poruszanego tematu nie mogę do końca zrozumieć braku podjęcia wolnej decyzji. Wedle Probabilistycznego determinizmu społecznego mamy wolę wyboru. Najbardziej sporną dla wierzącego sprawą jest hipoteza "nie istnienie JA", czyli koniec życia oznacza koniec. Jedyne co wtrącam z religii to to, że wątpię aby życie nie miało sensu, bo w tym wypadku nasza inteligencja i chęć poznania wszystkiego, umysł też jest bez sensu. Za dużo bezsensów na tym świecie... a to bez sesnu
Willmaster (423 punktów)
Sens również można rozumieć że jest bez sensu, np. reinkarnacja, ma sens, ale jest bez sensu.

Po śmierci jest to co ma być.
Spring (1174 punktów)
>Sens również można rozumieć że jest bez sensu, np. reinkarnacja, ma sens, ale jest bez sensu.

Chętnie poznałbym argumenty na bezsensowność reinkarnacji.
22-05-2015 22:44 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
Przytoczę fragment jak jest to widziane w hinduizmie.
Cytat:
Według zasad tej religii cykl śmierci i ponownych narodzin dusz ciągnie się aż do przerwania (zob. moksza) - pełnego zjednoczenia z Brahmanem, które nigdy się nie skończy. Jakkolwiek nie można bezpośrednio sterować procesem przechodzenia do następnego wcielenia, o jego kierunku decyduje indywidualna karma oraz pragnienia danej duszy. Stąd poprawianie własnej karmy poprzez dobre, zgodne z dharmą uczynki skutkuje wcieleniem się po śmierci w lepszy byt, zaś pogarszanie własnej karmy powoduje wcielenie się w gorszy byt. Krąg reinkarnacji może być przerwany dopiero po osiągnięciu oświecenia, które wiąże się z całkowitym oczyszczeniem karmy. Według jednego z głównych nurtów filozoficznych, Wisznuizmu, krąg reinkarnacji może być przerwany po oczyszczeniu karmy oraz pozbyciu się materialnych pragnień w procesie rozwinięcia miłości do Osobowego Boga. Zjednoczenie z Bogiem, nie jest rozumiane jako zjednoczenie z bezosobowym Brahmanem, ale miłosny związek indywidualnej duszy, jivy z Duszą Najwyższą.


A teraz cofnij się w wyobraźni do początku karmy. Kto "zgrzeszył" i dlaczego my za to cierpimy? Czyż nie ten sam byt który to wszystko stworzył, czyż nie "zgrzeszył" tworząc karmę przez którą wielu ludzi doświadcza głodu i okrucieństwa? Jesteśmy w bezsensownej pułapce tylko po to aby zjednoczyć się z jakimś bytem, a to on nie mógłby stworzyć rzeczywistości tak że automatycznie jesteśmy z nim zjednoczeni? Przecież mógł nie tworzyć w ogóle rzeczywistości przez co nie skazałby nikogo na cierpienie, ale jak widać jest niemoralny i nie chciałbym połączyć się z bytem który akceptuje okrucieństwo dla stworzonej przez siebie rzeczywistości i wyimaginowanej miłości.

Konkluzja: w reinkarnacji sens jest tylko taki że odpracowujesz to na co cie ten byt skazał projektując rzeczywistość, jesteś niewolnikiem jego praw, to tak jak w chrześcijaństwie tyle że tam nie masz kolejnej szansy. Czy widzisz w tym sens?

Po śmierci jest to co ma być.
Spring (1174 punktów)
> A teraz cofnij się w wyobraźni do początku karmy. Kto "zgrzeszył" i dlaczego my za to cierpimy? Czyż nie ten sam byt który to wszystko stworzył, czyż nie "zgrzeszył" tworząc karmę przez którą wielu ludzi doświadcza głodu i okrucieństwa? Jesteśmy w bezsensownej pułapce tylko po to aby zjednoczyć się z jakimś bytem, a to on nie mógłby stworzyć rzeczywistości tak że automatycznie jesteśmy z nim zjednoczeni? Przecież mógł nie tworzyć w ogóle rzeczywistości przez co nie skazałby nikogo na cierpienie, ale jak widać jest niemoralny i nie chciałbym połączyć się z bytem który akceptuje okrucieństwo dla stworzonej przez siebie rzeczywistości i wyimaginowanej miłości.

Wprowadzasz dwie dodatkowe koncepcje (karmę i niezależny byt stwórczy) i je podważasz. Zgadzam się, że obie są fałszywe, jednak nie przekreśla to reinkarnacji, chyba że reinkarnacji w rozumieniu hinduizmu.

>Konkluzja: w reinkarnacji sens jest tylko taki że odpracowujesz to na co cie ten byt skazał projektując rzeczywistość, jesteś niewolnikiem jego praw, to tak jak w chrześcijaństwie tyle że tam nie masz kolejnej szansy. Czy widzisz w tym sens?

By było wiadomo o czym dyskutujemy, ustalmy, że:

Reinkarnacja - ponowne wcielenie (odrodzenie się)
Karma - uniwersalny mechanizm (z Bogiem lub bez), który nagadza lub karze osoby w zależności od czynów, co determinuje kolejne wcielenie.
Niezależny byt stwórczy (Bóg?) - ktoś (coś), co stworzył nasz Wszechświat, oceniający postępowanie ludzi oraz nagradzający i karzący.
23-05-2015 12:52 
 Ocena-1 na 1
Willmaster (423 punktów)
>Wprowadzasz dwie dodatkowe koncepcje (karmę i niezależny byt stwórczy) i je podważasz. Zgadzam się, że obie są fałszywe, jednak nie przekreśla to reinkarnacji, chyba że reinkarnacji w rozumieniu hinduizmu.
Można wierzyć w reinkarnację bez boga i karmy, powiedzmy że to proces naturalny, ale co z tego? Jest to i tak bez sensu nawet gdy ma sens, rozmnażanie również ma sens - przetrwanie gatunku, ale samo w sobie jest bezsensowne, przedłuża się tylko cierpienie gatunku tylko po to aby gatunki trwały jak najdłużej. W końcu wyginą lub będą trwać w "nieskończoność", ale jaki sens ich trwania?

Po śmierci jest to co ma być.
Spring (1174 punktów)
>Można wierzyć w reinkarnację bez boga i karmy, powiedzmy że to proces naturalny, ale co z tego? Jest to i tak bez sensu nawet gdy ma sens, rozmnażanie również ma sens - przetrwanie gatunku, ale samo w sobie jest bezsensowne, przedłuża się tylko cierpienie gatunku tylko po to aby gatunki trwały jak najdłużej. W końcu wyginą lub będą trwać w "nieskończoność", ale jaki sens ich trwania?
No tak, jak się jest fatalistą to nic nie ma sensu.
23-05-2015 17:49 
 Ocena-1 na 1
Willmaster (423 punktów)
Co ma do tego przeznaczenie? Napisałem wcześniej, że nawet w sensie czegoś, można widzieć bezsensowność, a nie że tak jest. Zauważ że katolicy widzą sens w swojej wierze, dla mnie jest ona bezsensowna.

Po śmierci jest to co ma być.
Spring (1174 punktów)
> Co ma do tego przeznaczenie?
To, że człowiek nie jest skazany na cierpienie.

> Napisałem wcześniej, że nawet w sensie czegoś, można widzieć bezsensowność, a nie że tak jest.
Można, ale jeżeli coś ma prawdziwy i długotrwały sens, a tego się nie widzi, to się jest w błędzie.

>Zauważ że katolicy widzą sens w swojej wierze, dla mnie jest ona bezsensowna.
Jest też tak, że nawet jak coś nie ma sensu, to wdepnięcie w to ma sens, gdyż często dopiero odczuwając na własnej skórze poznaje się bezsens.
23-05-2015 18:42 
 Ocena-1 na 1
Willmaster (423 punktów)
>To, że człowiek nie jest skazany na cierpienie.
Nie jest też skazany na głód, choroby, smutek, żal, strach, gniew, miłość, nienawiść, radość, czyż nie?
Jest, z samego faktu istnienia cierpienia, zgodziłbym się z tobą gdyby cierpienie nie istniało, znasz kogoś kto cierpienia nie doświadczył? Narodziny są cierpieniem z tego co mi wiadomo, ząb cię nigdy nie bolał (to tylko proste przykłady)?

Psychopaci istnieją więc ktoś musi paść ich ofiarą, czyli doświadczyć cierpienia z tego powodu że rodzice mieli mało wyobraźni że może się tak zdarzyć, kolejny prosty przykład.

Nie ważne jak małe są szanse doświadczenia cierpienia w jakiejkolwiek postaci, ważne że one istnieją i to jest świadome skazanie na możliwość ich doświadczenia.

Po śmierci jest to co ma być.
Spring (1174 punktów)

>Nie jest też skazany na głód, choroby, smutek, żal, strach, gniew, miłość, nienawiść, radość, czyż nie?
>Jest, z samego faktu istnienia cierpienia, zgodziłbym się z tobą gdyby cierpienie nie istniało, znasz kogoś kto cierpienia nie doświadczył? Narodziny są cierpieniem z tego co mi wiadomo, ząb cię nigdy nie bolał (to tylko proste przykłady)?
>Psychopaci istnieją więc ktoś musi paść ich ofiarą, czyli doświadczyć cierpienia z tego powodu że rodzice mieli mało wyobraźni że może się tak zdarzyć, kolejny prosty przykład.

Są to stany przejściowe. W ten czy inny sposób człowiek ma możliwość pokonania ich.

>Nie ważne jak małe są szanse doświadczenia cierpienia w jakiejkolwiek postaci, ważne że one istnieją i to jest świadome skazanie na możliwość ich doświadczenia.

Jest różnica między zasmakowaniem, a trwaniem w nieskończoność. Odrobina cierpienia jest wielce kształcąca.
23-05-2015 19:46 
 Ocena-1 na 1
Willmaster (423 punktów)
>Są to stany przejściowe. W ten czy inny sposób człowiek ma możliwość pokonania ich.
Myślę że to nie wykonalne, chyba że w sposób laboratoryjny usuniemy odczuwanie emocji, bądź ewolucyjnie zostaną wyparte. Czy myślisz że kiedyś przestaniemy odczuwać ból, cierpienie, smutek itd?

>Jest różnica między zasmakowaniem, a trwaniem w nieskończoność. Odrobina cierpienia jest wielce kształcąca.
Ale nie pożądana, staramy się unikać cierpienia i bólu, a mimo to rozmnażamy się przez co kolejne pokolenia doświadczają tego czego chcą uniknąć, to niemoralne.

Po śmierci jest to co ma być.
24-05-2015 08:12 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>Myślę że to nie wykonalne, chyba że w sposób laboratoryjny usuniemy odczuwanie emocji, bądź ewolucyjnie zostaną wyparte. Czy myślisz że kiedyś przestaniemy odczuwać ból, cierpienie, smutek itd?
Myślę, że można nauczyć się kontrolować własne emocje. Z innej strony wyeliminować większość czynników sprawiających cierpienie i ból. W obu przypadkach (emocji i czynników) do znośnego i w miarę łatwo przemijalnego poziomu.

>>Odrobina cierpienia jest wielce kształcąca.
> Ale nie pożądana, staramy się unikać cierpienia i bólu
Ciągła ucieczka sprawia najwięcej cierpienia.

> mimo to rozmnażamy się przez co kolejne pokolenia doświadczają tego czego chcą uniknąć, to niemoralne.
My, jako społeczeństwo, ponosimy odpowialność za świat w którym żyjemy i który pozostawiamy po sobie kolejnym pokoleniom.
22-05-2015 16:43 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
Czy bóg w którego wierzysz jest stwórcą wszechrzeczy, czy ten projektant stworzył lwy które zjadają antylopy, czy ten projektant zaprojektował bi i homoseksualizm, czy zaprojektował mózg psychopaty (itd.), TAK czy NIE?

Po śmierci jest to co ma być.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czy bóg w którego wierzysz jest stwórcą wszechrzeczy, czy ten projektant stworzył lwy które zjadają antylopy, czy ten projektant zaprojektował bi i homoseksualizm, czy zaprojektował mózg psychopaty (itd.), TAK czy NIE?
>
Po śmierci jest to co ma być.


W sumie spoko, tylko zestawianie homosiów z psychopatami nie brzmi najlepiej
23-05-2015 12:54 
 Ocena-1 na 1
Willmaster (423 punktów)
Zaprojektował wszechrzecz, czy nie?

Po śmierci jest to co ma być.
23-05-2015 01:41 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zerknij na ten dialog, to zobaczysz co Bóg stworzył jak już dotykasz tego tematu:
>wduch.wordpress.com/2012/08/27/einstein-i-religia/

Obaliłem ten tekst z łatwością. Serio to łykasz? Pomijam już to, że to fake i tym studentem nie był Einstein to tak, lecimy:
- Pierwsza część tekstu to "profesor masakruje młodego studenta", ale i tak popełnia błąd mówiąc o jakimś dobru i źle. To tylko ludzkie pojęcia wartościujące, więc profesor wytknął studencikowi tylko znany fakt, że Bóg gdyby istniał nie miałby ludzkiej empatii i nie byłby dobry wg tego jak większość ludzi pojmuje dobro. Może dla psychopaty taki Bóg byłby faktycznie dobry, bo nie przejmuje się ludzkim cierpieniem, dzieli ludzi na dobrych i złych i złych surowo karze, a klakierów wynagradza i do tego ma swój cel, który tylko on rozumie, ale wszystkich innych podporządkowuje temu celowi i jak przecinak usuwa przeciwników tworząc dla nich miejsce wiecznych tortur. Na dodatek poświęca nawet swoich najlojalniejszych ludzi jak np Hiob czy opętani katolicy jak matka Teresa, ojciec Pio, ta dziewczyna od słynnego filmu o opętaniu. A jeśli nie mówimy o Jahwe to i tak gdyby świat stworzył jakiś Bóg to jego dzieło i brak pomocy dla ludzi oraz posiadanie swojego niezrozumiałego celu i wykorzystywanie do niego innych to i tak mielibyśmy do czynienia z psychopatą. No ale niektórzy wierzą, że skoro to Bóg to wie lepiej i jest lepszy więc trzeba się podporządkować. " Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły." Ten cytat też jest słaby bo skoro Bóg stworzył wszystko to oprócz zła także dobro więc nie jest dobry ani zły jeśli patrzymy z tego punktu widzenia.
- "Student milczy przez chwile, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje."

Ciepło i zimno to nasze sposoby miary lub też stany, które odczuwamy. Obiektywnie nie istnieje żadne ciepło ani zimno tylko temperatura.

"Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:"

Gra na emocjach, manipulacja

"Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem."

Kompletna bzdura. Mierzymy TEMPERATURĘ, a nie ciepło ani zimno. Równie dobrze można powiedzieć, że zimno jest brakiem ciepła, a ciepło jest brakiem zimna, ale to będzie tylko umysłowe uproszczenie. Już widzę jak jakiś profesor się na to nabiera Poza tym za duże ciepło i za duże zimno jest tak samo złe i nieprzyjemne dla ludzi więc nie można tego porównywać do dobra i zła. Dobra im więcej tym lepiej, a zła im więcej tym gorzej. Zła im mniej tym lepiej, a dobra im mniej tym gorzej. Jak widać opisałem innymi słowami TO SAMO ZJAWISKO. W ten sposób można łatwo manipulować jeśli trafi się na podatny grunt, ale to chyba nie na tym forum

"W rzeczywistości ciemność nie istnieje.

Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?"

Tu znów to samo co wcześniej.

"Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem."

Czyli przeciwieństwem. Brak jest pustką czyli go nie ma. Coś co jest to przeciwieństwo tego. O przeciwieńśtwie możemy mówić tylko kiedy mówimy o naszej ocenie. Co niby z tej paplaniny wynika?

" teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć - czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?"

Chwyt erystyczny. Porównano dwie różnych rzeczy, z czego na jedną jest dużo dowodów i wiemy, że tak jest, a na druga nie ma żadnego dowodu i wiemy, że tak nie jest. Ale porównano jeden aspekt jaką jest obserwacja na własne oczy. Bez sensu w przypadku teorii ewolucji czy istnienia Boga mówić o tym aspekcie, a za słowami profesora o Chrystusie szła inna myśl. Tam chodziło o to, że po prostu nie ma żadnego dowodu na Boga, Chrystusa i inne głupoty, w które wierzy studencik.

A dalszy przykład z mózgiem jest już poniżej poziomu żenady. Można rozwalić profesorowi czaszkę i wyjąć mózg. On tam jest. Profesor powinien odpowiedzieć coś o czajniczku Russella lub niewidzialnym różowym jednorożcu

"Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga"

Braku dobra, a nie braku Boga. Za dobrem i złem nie stoi żadna energia tylko nasza interpretacja, a złe emocje wcale nie są brakiem dobrych emocji.
17-05-2015 16:03 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Skad tak duza wiedza u Ciebie? Dasz namiar na rozwiniecie tego? Z checia zaglebie temat.

Nie uważam tej wiedzy za dużą. To raczej podstawa...

>Jedyne czego nie moge zrozumiec w Twoich odpowiedziach to to, ze mozg sam robi wszystko, dajac mi iluzje jak to napisales. Czyli mozg jest zasilanym komputerem przez serce, steruje kupa miecha, mnie nie ma, jest mozg, ktorego nie poznam nigdy, bo on mi nie "pozwala" na to... W takim razie dlaczego jestesmy tu wogule?

W ogóle

To nie jest do końca tak jak piszesz. Nadal tworzysz oddzielenie "JA" od mózgu, a tymczasem "JA" nie istnieje w odłączeniu od mózgu. Poza tym odczuwasz emocje, myślisz, podejmujesz decyzje. Wiedza, o której piszę nic nie zmienia w tej materii i nie ma na celu pozbycia się tej iluzji bo gdybyś tak zrobił to wylądowałbyś u psychiatry z objawami depersonalizacji. Chodzi tylko o to żeby zdać sobie sprawę, że JA to tylko iluzja i nie utożsamiać się non stop z tym konstruktem umysłu. Jest wiele sytuacji kiedy warto wyjść poza egoistyczne myślenie. Na początek zobacz sobie to: www.youtube.com/watch?v=C3V_fpEA5dk

Pytasz dlaczego tu jesteśmy, ale to źle postawione pytanie. Nie ma powodu, dla którego ktoś tworzył ludzi i dlatego tu jesteśmy. To by było całkowicie bez sensu. Jesteśmy tu ponieważ tak ukształtował się świat.

>Kolega olson dosc precyzyjnie wyjasnia kwestie swiadomosci, mozgu, JA i zastanawial mnie fakt takiej pewnosci, stad pytanie o dowody. Jak widac to wszystko nadal hipotezy, nawet nie teorie, wiec jest to logiczna (dla kolegi olson) interpretacja roznych hipotez i badan. Jednym slowem nic nie jest pewne i moze tak byc albo i nie. Chyba dobrze zrozumialem?

Źle. To o czym piszę nie posiada logicznej kontrtezy. Jest to spójne z teorią ewolucji, ze wszystkim o czym wie nauka. Jeśli sądzisz, że jest inaczej to przedstaw swoją hipotezę i zobaczymy na czym ona się opiera.
17-05-2015 19:06 
 Ocena-1 na 1
roshuu (77 punktów)
>Źle. To o czym piszę nie posiada logicznej kontrtezy. Jest to spójne z teorią ewolucji, ze wszystkim o czym wie nauka. Jeśli sądzisz, że jest inaczej to przedstaw swoją hipotezę i zobaczymy na czym ona się opiera.

Nauka tego nie wie, a jedynie zaklada. Tu nie ma wlasnie logiki, bo w tym zalozeniu umysl wytwarza iluzje JA, ktorej daj rzekomy dostep do zludzenia wyboru, ktorego i tak nie mamy, bo wszystko jest zautomatyzowane. W takim tlumaczeniu gorzej byc czlowiekiem swiadomym niz zwierzeciem nieswiadomym siebie. Na co 'ewolucja' dala rozum czlowiekowi? Sam napisales, bo TAK to juz jest. Widzisz u Ciebie wszystko polega na nauce (ktora jest w tych sprawach zawsze niepewna), ktora nie potrafi odpowiedziec na pytanie jak powstalo zycie na ziemi, wszechswiat, matematyka, fizyka itp. Przyznasz, ze istnienie czlwowieka w takim wypadku jest bez sensu. Determinizm to koncepcja, nie pewnosc. Watpie, zeby czlowiek, ktory zodbywa swiat i dzieje sie to od tysiecy lat, ktory mysli, dziala, wykazuje niebywala inteligencje mogl byc tylko bezsensownym pylkiem w bezsensownym wszechswiecie. Chyba jednak czas tu wplesc teologie i istnienie czegos wiecej niz materializmu. Zobacz ile jest na swiecie rzeczy nie wyjasnionych. Twoje odpowiedzi twardo zakladaja jeden kierunek, a co jesli on nie jest prawdziwy? Co jesli ta iluzja JA potrafi zmienia decyzje, bo nawet samo wrazenie, ze je podejmujesz bylo by bez sensu gdyby tak nie bylo. Czy nie czujesz, ze myslac i chcac podjac jakas decyzje wydajesz rozkaz do siebie (mozgu). Na co w takim razie nam takie zludzenie, jesli byloby ono tylko wybrykiem ewolucji?
20-05-2015 15:34 
 Ocena 2 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Piszesz jak katolik, którego obdarto z iluzji i nie wie co robić. Im prędzej zrozumiesz, że to Twoje wierzenia nie mają sensu i są poniżej naukowych hipotez tym lepiej dla Twojej psychiki.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.

Regulamin: Cytowanie oznaczane jest przez znak > na początku linii - powoduje on pokolorowanie całej niełamanej linii tekstu na zielono. Należy uważać, aby nie wstawić takiego znaku przed swoją odpowiedzią.

Należy odpowiadać tylko pod tym fragmentem, do którego nasza odpowiedź się odnosi - resztę wypowiedzi poprzednika kasujemy.
Pozwala to czytelnikom Forum zorientować się dokładnie do czego odnosi się nasz komentarz, co przy większej ilości wypowiedzi byłoby inaczej kłopotliwe.

______________

>Skąd tak duża wiedza u Ciebie? Dasz namiar na rozwiniecie tego?
>Z chęcią zagłębię temat.
Można zacząć i od tego:
www.racjon(*)m.php/s,665367/z,0/d,2#w665625
www.racjon(*)m.php/s,665367/z,0/d,2#w665636
www.racjonalista.pl/forum.php/s,437873/z,0
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,617075#w617655

@@@
.
farmer (22440 punktów)
>kupilem lody i za chwile wracam do sklepu, bo jednak stwierdzam ze wole kielbase. Mozg sie pomylil? Wybral zle?

Wybrał co miał. Albo raczej wybrałeś. Brie nie wybrałeś.

Z kim się zadajesz takim się stajesz
Podróże kształcą
Czym skorupka za młodu nasiąknie...

Znaczy się zarządzanie informacją. A zarządzać można.
Nie gapimy się jak sroka w kość ale potrafimy ją obrabiać.

Dla większości zawsze zostaje :
Osiołkowi w żłobie dano.

Stąd powroty po kiełbasę. Nieliczni potrafią zdefiniować cele.
roshuu (77 punktów)
>Jaźń, świadomosć to tylko złudzenie, które produkuje Twój mózg. Ale to działa dwutorowo - dostajesz jakieś informacje i możesz je modyfikować zgodnie z wolą. Jeśli chcesz czuć się źle to będziesz się tak czuł, a jeśli chcesz czuć się dobrze to też tak będzie. Możesz wydawać umysłowi polecenia, że masz się na czymś skupić, a co innego ignorować. Mózg to komputer, który dokonuje obliczeń i podemuje decyzje. Na zasadzie logiki, znanych sposobów postępowania, myślenia przyczynowo skutkowego, wartości i z uwzględnieniem fikcyjnego czynnika woli mózg podejmuje decyzję, która jest przekazywana do świadomości. Wtedy mówisz "podjąłem taką decyzję", "myślę na ten temat to i tamto", "wybieram lody waniliowe", mózg wie co odpowiedzieć rozmówcy i wyciąga z podświadomości odpowiednie zapamiętane rzeczy, modyfikuje je zgodnie z logiką i lingwistyką. Następnie Ty coś mówisz ale robisz to automatycznie bo podświadomość podsuwa Ci co mówić. Ale możesz np zadecydować, że kogoś obrazisz i mózg podeśle Ci epitety i argumenty ad personam, a zdecydujesz się kogoś skomplementować i mózg podeśle Ci jakieś miłe rzeczy. Teraz pytanie skąd bierze się decyzja. Oczywiście pojawia się ona w mózgu, a Ty ją bierzesz za swoją. Ale możesz to przeanalizować jeszcze raz. Skądś pojawiła się w takim razie myśl o analizie. Ty wybierasz, które z pojawiających się myśli są dla Ciebie ważne i które wybory są lepsze. Ale kto wybiera? Czynnik woli w końcu sam jest pojawiającą się myślą tylko jakimś innym jej rodzajem. A kto tego doświadcza? Niestety tego nie wiadomo, ale to jest czysta świadomość, jaźń. Reszta to czego ona doświadcza to już w pewnym sensie iluzja bo mózg używa uproszczeń, które w realnym świecie nie istnieją. Np w tym celu powstało ego, dlatego niektórzy wierzą w duszę i wolną wolę. Jest to błąd w myśleniu. W rzeczywistości nie istnieje żadna esencja danego człowieka, ale tak można sobie dla uproszczenia nazwać drugą osobę i skojarzyć z cechami, które przejawia i najczęściej się przed nami ujawniają. Tak naprawdę to gdybyś miał inną budowę mózgu, inne geny i otrzymał inne wychowanie to zachowywałbyś się inaczej, miałbyś inne cechy, pragnienia, wygląd ale byłbyś taką samą jaźnią jak każdy inny człowiek tylko miałbyś inne nakładki na świadomość, patrzyłbyś przez inne filtry na ten świat.

Wroce jeszcze do tej wyopowiedzi, bo jest tu takie "koło".
1. Mozg wytwarza poczucie ja, swiadomosc itp. Ok wszytko to praca mozgu.
2. Mozg dziala non stop i podrzuca nam jakas mysl np. ide na frytki
3. Czujemy, ze chcemy na frytki ale w koncu myslimy "ee wole kotleta"
3a. w powyzszym przypdku mozg wrzucil do swiadomosci pomysl o frytkach dajac nam wrazenie wyboru, potem jednak SAM zmieil decyzje, bo przeciez nie my decydujemy a automatyczny mozg. Nie moglismy podjac tej decyzji sami.

Wiec swiadomosc, umysl jest bez sensu. Olson to jakas petla nielogoczna, bo filt swiadomosci nie jest do niczego potrzebny skoro nie mozemy wydac POLECENIA prawdziwego i robi to SAM sobie mozg. Przeciez swiadomosc wg. Ciebie i naukowcow jest wytwarzana przez mozg, po co? Ona musi decydowac, bo jej istnienie jest bez sensu.
Episode_2 (3284 punktów)
>Tak naprawdę to gdybyś miał inną budowę mózgu, inne geny i otrzymał inne wychowanie to zachowywałbyś się inaczej, miałbyś inne cechy, pragnienia, wygląd ale byłbyś taką samą jaźnią jak każdy inny człowiek tylko miałbyś inne nakładki na świadomość, patrzyłbyś przez inne filtry na ten świat.
Uważasz, że wszyscy ludzie mają taką samą jaźń?
Spring (1174 punktów)
>Bardzo bym prosił o konkretne odpowiedzi, bez domysłów, filozofowania.
>Aha jestem wierzącą osobą, więc spokojnie możecie wplatać też elementy religijne [...]
>Mam nadzieję, że nie zostanę na "dzień dobry" zlinczowany
Nie jest możliwa dyskusja z kimś, kto przeciwny jest domysłom i filozofowaniu, a zamiast tego preferuje wiarę religijną.
roshuu (77 punktów)
>>Bardzo bym prosił o konkretne odpowiedzi, bez domysłów, filozofowania.
>>Aha jestem wierzącą osobą, więc spokojnie możecie wplatać też elementy religijne [...]
>>Mam nadzieję, że nie zostanę na "dzień dobry" zlinczowany
>Nie jest możliwa dyskusja z kimś, kto przeciwny jest domysłom i filozofowaniu, a zamiast tego preferuje wiarę religijną.
Ja szukam dowodow i nigdzie nie napisalem, ze wszystko bede podstawiac pod religie. Domysly i belkot mnie nie obchodza, jesli cos nie zostalo jeszcze odkryte niech zaczeka na naukowe potwierdzenie.
Spring (1174 punktów)
>Ja szukam dowodow i nigdzie nie napisalem, ze wszystko bede podstawiac pod religie.
Bardziej mi chodziło o niechęć do domysłów i filozofowania, niż o religijne przekonania.

>Domysly i belkot mnie nie obchodza, jesli cos nie zostalo jeszcze odkryte niech zaczeka na naukowe potwierdzenie.
Rozumiem. Niech zaczeka. Amen.
roshuu (77 punktów)
>>Ja szukam dowodow i nigdzie nie napisalem, ze wszystko bede podstawiac pod religie.
>Bardziej mi chodziło o niechęć do domysłów i filozofowania, niż o religijne przekonania.
>>Domysly i belkot mnie nie obchodza, jesli cos nie zostalo jeszcze odkryte niech zaczeka na naukowe potwierdzenie.
>Rozumiem. Niech zaczeka. Amen.
>
Wiesz, katoli odbiera sie zle a ja akurat genetyke i nature traktuje naukowo. Inne dziwne zjawiska np. Calun, Fatime podciagam pod religie, bo to nie zostalo pomimo dzisiejszej techniki i wiedzy wyjasnione (a raczej jesli Calun jest falsyfikatem to jak zaawansowana technlogia mogla byc w okresie jego powstawania, ze dzis nie mozemy tego odkryc).

W kwestii mozgu sporo czytalem ale to informacje sprzed paru lat, wiec moze na temat swiadomosci wiemy cos wiecej na chwile obecna. Stad pytanie
Spring (1174 punktów)
>Wiesz, katoli odbiera sie zle a ja akurat genetyke i nature traktuje naukowo. Inne dziwne zjawiska np. Calun, Fatime podciagam pod religie, bo to nie zostalo pomimo dzisiejszej techniki i wiedzy wyjasnione (a raczej jesli Calun jest falsyfikatem to jak zaawansowana technlogia mogla byc w okresie jego powstawania, ze dzis nie mozemy tego odkryc).
>W kwestii mozgu sporo czytalem ale to informacje sprzed paru lat, wiec moze na temat swiadomosci wiemy cos wiecej na chwile obecna. Stad pytanie

Pytanie jest dobre. Gorzej gdy bezrefleksyjnie polega się na autorytetach, czy to religijnych, czy naukowych.
Fizyk (17637 punktów)
> Ale co powoduje, że potrafię wyciągnąć z głębi swojej głowy i wprowadzić w życie określone działanie, np. siedzę sobie i myślę, że wyjdę na spacer?

Robisz to co lubisz, np. spacery.

> No właśnie - czy to świadomość, jaźń?

Lubienie to raczej podświadomość, choć świadomie realizujesz jej dążenia.

> Czy nauka odkryła w głowie te obszary, które odpowiadają za świadomość?

Jest kilka hipotez, ale żadna nie jest pewna.

> Zapewne zaraz padnie odpowiedź, obalająca wolną wolę (Libet) i zasugerujecie, że to mózg sam podsuną mi tą myśl a ja tylko ją przyjąłem i nie zawetowałem.

Widzę, że znasz już odpowiedź.

> Nie wierzę w to...

Wiara jest tu zbędna.

> ... bo w takim wypadku jak wytłumaczyć prowadzenie dialogu z różnymi osobami?

Żaden problem.

> Tu nie ma czasu na "losowość" mózgu...

Wbrew pozorom mózg jest szybki. Ułamek sekundy wystarcza, jeśli kontekst jest określony.

> Czy wiem na stan obecnej wiedzy jak to się dzieje, że sterujemy świadomie sobą?

Nie sterujesz świadomie sobą. Wolna wola jest złudzeniem. Twoja świadomość dorabia sobie scenariusz wolności wyboru, ale tak naprawdę wszystko zostało deterministycznie zadecydowane procesami w układzie nerwowym.

> Z drugiej strony zwierzęta też poruszają się, ale nie podejmują świadomych decyzji a instynktowne.

To jest nieprawda. Zwierzęta również mają świadomość, często inną niż człowiek, ale równie dobrą do planowania działań.

> W kwestii alkoholu, to warto zwrócić uwagę, że pomimo zaburzenia pracy mózgu, równowagi, wzroku wewnątrz nadal czujemy że jesteśmy (JA).

Jak wypijesz za dużo, to Twoje JA znika. Podobnie jak w głębokim śnie. Twoje JA jest aktywnością Twoich neuronów.
roshuu (77 punktów)
>Lubienie to raczej podświadomość, choć świadomie realizujesz jej dążenia.

no i jeszcze jeden proces, którego też nie potrafię pojąć, tj. jak się aktywuje.

>Nie sterujesz świadomie sobą. Wolna wola jest złudzeniem. Twoja świadomość dorabia sobie scenariusz wolności wyboru, ale tak naprawdę wszystko zostało deterministycznie zadecydowane procesami w układzie nerwowym.

ten "automat", nie jest chyba obcym zachowaniem dla danej jednostki, a raczej opoera się on na decyzjach, założeniach, charakterze, postrzeganiu świata jaki na przełomie lat nabyłem prawda? To tutaj podświadomie podstawiana jest ta "automatyczna decyzja"? Dobrze rozumiem?

Największą zagadką dla mnie jest to jak ten mózg to przetwarza, skąd wie jak w danej chwili aktywować odpowiednie rejony.. Ja rozumiem, że mózg to JA, że jest on "nasiąknięty" tylko i wyłącznie moimi doświadczeniami, postrzeganiem świata, etc. Ale nie mogę pojąć jak się aktuwuje i działa. Jak ten hardware jest poruszony przez software? To jest właśnie ta niewyjaśniona ŚWIADOMOŚĆ?
finerbijk (17282 punktów)
>Ale nie mogę pojąć jak się aktuwuje i działa.
Budzisz się rano i jesteś zresetowany. Potem już z górki.

>Jak ten hardware jest poruszony przez software? To jest właśnie ta niewyjaśniona ŚWIADOMOŚĆ?
A jak programy sterują sprzętem? Poprzez interfejsy, usługi, itd. Podświadomość to pamięć, a świadomość system operacyjny, będący jednocześnie użytkownikiem, który korzystając z wgranych aplikacji wszystkim zawiaduje.
roshuu (77 punktów)
>>Jak ten hardware jest poruszony przez software? To jest właśnie ta niewyjaśniona ŚWIADOMOŚĆ?
>A jak programy sterują sprzętem? Poprzez interfejsy, usługi, itd. Podświadomość to pamięć, a świadomość system operacyjny, będący jednocześnie użytkownikiem, który korzystając z wgranych aplikacji wszystkim zawiaduje.

Ok zgadza się, to doskonale obrazuje moje postrzeganie ale softwarem, któryy zarządza hadwarem steruje człowiek, wydaje polecenia temu softwarowi, żeby on coś tam zrobił i np. wysuną tacke CD. Wiec jesli jestem tym setrujacym, co wedlug Ciebie tez jest jednoczensie swiadomoscia to gdzie sie lokuje? To właśnie to pytanie, z jakiego miejsca, bądź miejsc/obszarów zarządzam tym, albo jak przerabiam i skąd to wiem. No bo siedzę teraz i piszę, wiem że tu jestem, widzę świat materialny, itp. Jestem swoim mózgiem ale on jest materialny. Dlaczego czuję, że jestem, kocham, itp.? Nawet te wyuczone zachowania jakoś muszą się aktuwować, jakimiś bodźcami. O może taki przykład:
idę sobie i następuję na szklo -> idzie impuls z nogi do głowy -> trafia w neuron odpowiedzialny za odbiór -> .... i co się tutaj teraz dzieje .... ? Skąd umysł wie jak dalej pokierować i odpowiedzieć? Martwy neuron sam o tym wie i zarządza?
finerbijk (17282 punktów)
Program bez sprzętu (choćby to był papier) nie może istnieć i nie ma sensu. Podobnie świadomość potrzebuje hardwaru do istnienia, obojętnie gdzie się lokuje. A wg naszej najlepszej wiedzy lokuje się w mózgu, choć nie wykluczone, że cały system nerwowy ma w niej swój udział.
Kiedy następujesz na szkło i się odruchowo cofasz działa instynkt zapisany w genach. Uruchamia się program ochrony niskiego poziomu, który mają wszystkie organizmy żywe.
Aktywowanie określonych programów (zachowań) mogą wywoływać przyczyny zewnętrzne (bodźce), wewnętrzne (potrzeby), lub analiza i wybór dokonany po przetworzeniu dostępnych informacji (wola).
roshuu (77 punktów)
>Program bez sprzętu (choćby to był papier) nie może istnieć i nie ma sensu. Podobnie świadomość potrzebuje hardwaru do istnienia, obojętnie gdzie się lokuje. A wg naszej najlepszej wiedzy lokuje się w mózgu, choć nie wykluczone, że cały system nerwowy ma w niej swój udział.
>Kiedy następujesz na szkło i się odruchowo cofasz działa instynkt zapisany w genach. Uruchamia się program ochrony niskiego poziomu, który mają wszystkie organizmy żywe.
>Aktywowanie określonych programów (zachowań) mogą wywoływać przyczyny zewnętrzne (bodźce), wewnętrzne (potrzeby), lub analiza i wybór dokonany po przetworzeniu dostępnych informacji (wola).
>

Ok ale zawężając rozumowanie nie wiemy gdzie ten software konkretnie siedzi w tej głowie i czy jest w całości czy w jakimś konkretnym rejonie prawda? Wiem, że jest mózg i że działa. Dobrze rozumiem?

No i przypadki gdzie mózg przejmuje działanie np. człowiek który stracił jakąś część mózgu może wrócić do zdrowia, bo inna część "przejmie" zawartość uszkodzonej (upraszczając).
finerbijk (17282 punktów)
>Ok ale zawężając rozumowanie nie wiemy gdzie ten software konkretnie siedzi w tej głowie i czy jest w całości czy w jakimś konkretnym rejonie prawda? Wiem, że jest mózg i że działa. Dobrze rozumiem?
No nie wiemy. Wiemy gdzie się znajdują odpowiednie bloki tego softwaru odpowiedzialne za poszczególne funkcje. Są rożne poziomy świadomości i stany świadomości, pewnie fizycznie odpowiadają im określone struktury powiązań (sieci) między neuronami i ich wzajemne relacje.
Gdybyśmy to dokładnie znali, to już krok do robienia backupu wszystkich danych z mózgu na wszelki wypadek, a w konsekwencji do nieśmiertelności.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>jestem wierzącą osobą [...] choć osobiście wolę oddzielić naukę od religii
A dlaczegóż to wolisz oddzielać naukę od religii?

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
roshuu (77 punktów)
>>jestem wierzącą osobą [...] choć osobiście wolę oddzielić naukę od religii
>A dlaczegóż to wolisz oddzielać naukę od religii?

Bo większość da sie wyjaśnie racjonalnie. Dla mnie Bóg jest doskonałym stwórcą, posługującym się natura, biologią. Tam gdzie da się znaleźć wytłumaczenie staram się dociekać. Tam gdzie go EWIDENTNIE nie ma, wiem, że jest siła wyższa Znam sporo ateistów i niestety żaden z nich nie wertuje, nie sprawdza chociażby prorctw Starego Testamentu i z góry śmieje się z religii, itp.. To olanie sprawy i tyle. O albo z góry zakładają, że kosciół to instytuja nastawiona na zarobek i że było tak od zawsze - no głupota! Często też widzę jak usilnie naciągane są fakty, żeby tylko zanegować Cud, itp.. Ale jak wnikliwie się przypatrzeć to takie wydarzenia mają miejsce..
Podobnie z człowiekiem i moim pytaniem - szukam, wiem, że są neurony, astrocyty, połączenia itp. ale nie mogę dociec jak to wszystko się "kręci", tak samo z siebie? Mozg to ja, jest moim odbiciem itp. No ok, tak jest ale jak to działa, że dziala? Wszystko to domysły.
12-05-2015 13:54 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>jestem wierzącą osobą [...] choć osobiście wolę oddzielić naukę od religii
>>A dlaczegóż to wolisz oddzielać naukę od religii?
>Bo większość da sie wyjaśnie racjonalnie.
Wyjaśnić? Czyli uważasz, że niepoznana przez naukę reszta jest zaciemniona?

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
12-05-2015 14:14 
 Ocena 1 na 1
roshuu (77 punktów)

>Wyjaśnić? Czyli uważasz, że niepoznana przez naukę reszta jest zaciemniona?

nie zrozumialem.
12-05-2015 14:39 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Wyjaśnić? Czyli uważasz, że niepoznana przez naukę reszta jest zaciemniona?
>nie zrozumialem.
Wyjaśniam zatem, że wyjaśnianie to sprawianie by ciemne stawało się jasnym.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
Duch Prawdy (14787 punktów)
www.portal(*)elaine-vieira-i-mado-martinez/


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
20-05-2015 12:07 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Nie daj się nabijać w butelkę przez autorytety pokroju Schwartza, czy Martíneza.
skepdic.com/essays/gsandsv.html
skepdic.com/essays/schwartz.html

Końcówka artykułu (gdybyś miał problemy z j. angielskim).
"Schwartz ma nadzieję, że dowód naukowy na życie pozagrobowe może przynieść plusy instytucjom religijnym. Jednak silna wiara w zjawiska świata duchowego nie zjednoczyła religii w przeszłości. Schwartz nie oferuje żadnych argumentów na poparcie tezy, że posiadanie naukowego dowodu na istnienie świata duchowego będzie mieć znaczący wpływ na harmonię między muzułmanami a chrześcijanami, żydami a muzułmanami, hinduistami a sikhami tudzież muzułmanami a Baha'nami czy hinduistami a muzułmanami. W skrócie: nawet gdyby Schwartz miał rację, to nic nie zmieni. Najbardziej bezużyteczne jest odkrycie, które pozostaje niezauważone."


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Duch Prawdy (14787 punktów)
www.youtub(*)ist=PLBDBEDE6323EC41FA&index=1

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
wsx666 (1067 punktów)
Tytuł wątku/a : 'Ja JA steruję mózgiem, myślę?' ... "od dłuższego czasu poszukuję odpowiedzi na pytanie "kto tak naprawdę pociąga ze te sznurki" w mojej głowie"

Dlaczego to jest takie trudne do ogarnięcia, że za sznurki w twojej głowie pociąga 13,7 miliarda lat istnienia wszechświata, że za sznurki pociąga 4,5 miliarda lat istnienia naszej planety. Za sznurki pociąga potrzeba przetrwania i skopiowania DNA. Przepiękny cytat, kocham go, "Czy nie wystarczy, że ogród jest piękny? Muszą jeszcze mieszkać w nim wróżki?"
diogenes (42753 punktów)
> "kto tak naprawdę pociąga ze te sznurki" w mojej głowie...

Skąd w pytaniu założenie, że to "ktoś" (osoba, ja) pociąga... za sznurki?

> co powoduje, że potrafię wyciągnąć z głębi swojej głowy i wprowadzić w życie określone działanie, np. siedzę sobie i myślę, że wyjdę na spacer.

Dziwaczne pytania, zdaje się dlatego, że oparte na dziwacznych wyobrażeniach: wyciąganie z głębi głowy...Zanim zaczniemy zastanawiać się nad neurofizjologicznymi (lub innymi) aspektami świadomości, należałoby ją precyzyjnie opisać. Co się faktycznie dzieje (nie tylko w głowie, ale i w pomieszczeniu, gdzie jesteś - może zrobiło się duszno, kiedy postanawiasz wyjść na spacer)? Jak działa w tej decyzji pamięć? Czy wiążesz ten pomysł z pozytywnymi przeżyciami? Itp., czyli cała subiektywna strona zdarzenia. Dlaczego nie wystarczy sam subiektywny opis? Z jakiej racji dla niektórych elementów tego opisu odwołać musimy się do mózgu (strona obiektywna)?

>Libet...

To historia. Idea jego eksperymentu została poparta pracami John-Dylana Haynesa, któremu udało się już na 7 sekund przed podjęciem decyzji wskazać pola mózgowe biorące udział w podejmowaniu decyzji i z prawdopodobieństwem wykluczającym przypadek przewidzieć decyzję badanego. Na dobrą sprawę eksperymenty te dowodzą jedynie wzmożonej przemiany energii w niektórych partiach mózgu, ale to już coś.

>... jak wytłumaczyć prowadzenie dialogu z różnymi osobami? Tu nie ma czasu na "losowość" mózgu i podawanie na tacy mimo mojej woli zdań.

Używanie języka to kwestia pamięci proceduralnej, a więc podświadomej. Zwróćmy uwagę na tempo dialogu w zależności od tematu: trudne problemy często rozwiązuje się powoli, często w samotności. Rozmowa o pupie Marynie leci jak z płatka.

>W jaki sposób z neuronów wyciągamy informacje, przecież neuron sam z siebie tego nie zrobi, musi dostać impuls "stary podaj mi to co masz zapisane".

Nie zachodzi żaden proces "wyciągania z neuronów informacji". Subiektywnie nie jest dany żaden neuron. Nie masz wglądu w komórki nerwowe ani w mózg (podobnie nie widzisz patrzącego oka). Nawet gdybyś obserwował trepanację twojego mózgu, obserwacja nie byłaby wglądem. W naiwnym oglądzie świata abstrahujemy od mózgu.

> Czy wiem na stan obecnej wiedzy jak to się dzieje, że sterujemy świadomie sobą?

Pewne koncepcje sugerują rozwiązanie: poczucie sprawczości jest kwestią natury społecznej (wychowanie). Ale jej nośnikiem jest mózg i jego prawa, różne na różnych poziomach.

>Z drugiej strony zwierzęta też poruszają się, ale nie podejmują świadomych decyzji a instynktowne.

Instynkt to pamięć, a jedną z fundamentalnych własności świadomości jest właśnie pamięć (czasem utożsamiana ze świadomością).

>W kwestii alkoholu, to warto zwrócić uwagę, że pomimo zaburzenia pracy mózgu, równowagi, wzroku wewnątrz nadal czujemy że jesteśmy (JA).

Wypij więcej (o ile masz więcej niż 18 lat, ale nie namawiam) a przekonasz się, że ja zniknie jak spirytus. Bywa, że alkohol to pętla.

>... dopiero tam gdzie w 100% nie ma racjonalnego wytłumaczenia podeprzeć niepewność wiarą.

Niby jaką wiarą? W co? O braku racjonalnego wyjaśnienia faktów można mówić wyłącznie na jakimś etapie badań (historia nauki). Zamiast wiary nauka sięga po krytyczne zbadanie problemu (czasem okazuje się być pseudoproblemem) i po różnego typu hipotezy. Jedyną wiarą, jaką dopuszcza nauka, to wiara w rozwiązanie naukowego problemu. Taka wiara nie ma nic wspólnego z fideizmem. Jest całkowicie wiarą ograniczoną światem.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
roshuu (77 punktów)
>>Libet...
>To historia. Idea jego eksperymentu została poparta pracami John-Dylana Haynesa, któremu udało się już na 7 sekund przed podjęciem decyzji wskazać pola mózgowe biorące udział w podejmowaniu decyzji i z prawdopodobieństwem wykluczającym przypadek przewidzieć decyzję badanego. Na dobrą sprawę eksperymenty te dowodzą jedynie wzmożonej przemiany energii w niektórych partiach mózgu, ale to już coś.

60%, to mała pewność. Zresztą to doświadczenie postawiło w stan gotowości badanych, więc nie do końca można to rozpatrywać w kierunku woli. Generalnie czekając na przyciśnięcie przycisku już "na końcu języka" mam gotowość do działania.


>>W jaki sposób z neuronów wyciągamy informacje, przecież neuron sam z siebie tego nie zrobi, musi dostać impuls "stary podaj mi to co masz zapisane".
>Nie zachodzi żaden proces "wyciągania z neuronów informacji". Subiektywnie nie jest dany żaden neuron. Nie masz wglądu w komórki nerwowe ani w mózg (podobnie nie widzisz patrzącego oka). Nawet gdybyś obserwował trepanację twojego mózgu, obserwacja nie byłaby wglądem. W naiwnym oglądzie świata abstrahujemy od mózgu.

No właśnie - jak powstaje proces mentalny z pracy neuronyów, to jest ciekawe, bo gdzie bym nie szukał informacji zawsze jest tłumaczenie, że należy patrzeć na "efekt". No ok, ale jak elektryczność i komórki "wytwarzają" myślenie?

>>W kwestii alkoholu, to warto zwrócić uwagę, że pomimo zaburzenia pracy mózgu, równowagi, wzroku wewnątrz nadal czujemy że jesteśmy (JA).
>Wypij więcej (o ile masz więcej niż 18 lat, ale nie namawiam) a przekonasz się, że ja zniknie jak spirytus. Bywa, że alkohol to pętla.

Nie, właśnie o to chodzi, że jak dam sobie mega w palnik to przy zamroczeniu totalnym, gdzieś w głębi czuję, się normalnie, znaczy to JA jest takie samo, uczucie, "serce". Jasne, chce się robić głupoty ale to "coś" jest "normalne".
Jestem po 30tce, więc u mnie z piciem w druga stronę

>>... dopiero tam gdzie w 100% nie ma racjonalnego wytłumaczenia podeprzeć niepewność wiarą.
>Niby jaką wiarą? W co? O braku racjonalnego wyjaśnienia faktów można mówić wyłącznie na jakimś etapie badań (historia nauki). Zamiast wiary nauka sięga po krytyczne zbadanie problemu (czasem okazuje się być pseudoproblemem) i po różnego typu hipotezy. Jedyną wiarą, jaką dopuszcza nauka, to wiara w rozwiązanie naukowego problemu. Taka wiara nie ma nic wspólnego z fideizmem. Jest całkowicie wiarą ograniczoną światem.

Samo istnienie jest zagadką. Prawda taka, że jeszcze mało wiemy.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>No właśnie - jak powstaje proces mentalny z pracy neuronyów, to jest ciekawe, bo gdzie bym nie szukał informacji zawsze jest tłumaczenie, że należy patrzeć na "efekt".
A Pan zawsze przy niematerialnym sterowaniu i niematerialnych efektach się upiera. Przy niematerialności nie warto nigdzie zaglądać, gdyż i tak nic nie widać.
Jest tylko jeden malutki problemik jak materialność oddziałuje na materialność, czyli jak dusza ciałem porusza. Gdy Pan na to odpowie, to Nobla Pan dostanie, a Kościół uzna Pana za świętego swego - Szanowny Panie kolego.

> No ok, ale jak elektryczność i komórki "wytwarzają" myślenie?
A wie Pan komputer działa? To (na razie) wytwarzanie bardzo prymitywnego myślenia, ale można od zrozumienia tego zacząć myśleć jak wytwarza się i czym jest myślenie zwierząt, a później zwierzęcia szczególnego - czyli człowieka?
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,665367#w666706

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Samo istnienie jest zagadką.
A co to jest istnienie?

>Prawda taka, że jeszcze mało wiemy.
Tak, ale to chyba oczywiste, że jedni wiedzą mniej, a drudzy więcej
www.racjonalista.pl/forum.php/s,661417#w661452
Warto jak najwięcej czytać i uczyć się od tych, którzy wiedzą więcej, a nie od tych, którzy wierzą bardziej.

@@@
.
26-05-2015 11:57 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>...jak elektryczność i komórki "wytwarzają" myślenie?

Myślenie nie jest wydzieliną jak np. łzy. Obecnie neurofilozofia i neuronauki podążają tropem koncepcji emergencji, a więc analizy tych cech złożoności, których nie da się zredukować do własności elementów (a więc coś odwrotnego do modnej niegdyś redukcji, jaką był i jest np. fizykalizm). Istotą problemu jest tworzenie nowych własności przez złożone, dynamiczne struktury. Te wygenerowane własności wchodzą dalej w układy tworząc kolejne własności (np. złożoność jaką jest poznanie zmysłowe generuje refleksję nad tym poznaniem, itd.). Nie ma powodów, aby z tym procesem wiązać jakiekolwiek religijne tajemnice. Jedna cząsteczka H 2O nie jest mokra. Ale jeśli ich dostateczna ilość utworzy kroplę - tak.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
26-05-2015 13:27 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Obecnie neurofilozofia i neuronauki podążają tropem koncepcji emergencji, a więc analizy tych cech złożoności, których nie da się zredukować do własności elementów (a więc coś odwrotnego do modnej niegdyś redukcji, jaką był i jest np. fizykalizm).
Moim zdaniem - tak jak racjonalizm nie przeczy empiryzmowi, tak redukcjonizm nie przeczy emergencji. Istniejącą obiektywnie rzeczywistość należy opisywać taką jaką ona jest, przy pomocy narzędzi jakie się posiada. To co można zredukować należy redukować, ale gdy dostrzega się efekty wynikające ze złożoności, to też należy przyjmować je do wiadomości, choć warto zastanawiać się dlaczego i jak to się dzieje.

@@@
.
26-05-2015 14:50 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Moim zdaniem - ... redukcjonizm nie przeczy emergencji.

Zgoda. Są to dwa różne podejścia: jeśli lekarz waży pacjenta, to redukuje go do masy, by ewentualnie stwierdzić nadwagę. Ale jeśli psychiatra rozmawia z grubasem w sprawie zmiany nawyków żywieniowych, ma przed sobą coś więcej niż 150 kg żywca. Myślę, że te dwa aspekty są komplementarne, ale trudno powiedzieć, czy zawsze. Można sobie wyobrazić emergencję (nazwijmy ją istotową), która tworzy nieredukowalne własności. Kiedyś redukowano matematykę do logiki. Gdyby logikę zredukować do mechanizmów neurofizjologicznych, a te do molekularnych lub nawet subatomowych - logika byłaby fragmentem fizyki kwantowej. Jaki to miałoby sens? Jak wyznaczyć granice redukcji? Jeśli rezonans magnetyczny pracy mózgu (np. podejmowania decyzji) da taki obrazek:



to przecież nie są to myśli, ale jedynie miejsce w mózgu, gdzie zachodzą przełożone na obraz jakieś procesy fizyko-chemiczne. Gdyby je utożsamić z myśleniem, popełnilibyśmy redukcję, eliminując całą subiektywną sferę przeżyć, właśnie tę, o którą pytamy, i która (być może) powstaje dzięki emergencji.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
26-05-2015 19:07 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Cytat:
>Obecnie neurofilozofia i neuronauki podążają tropem koncepcji emergencji, a więc analizy tych cech złożoności, których nie da się zredukować do własności elementów (a więc coś odwrotnego do modnej niegdyś redukcji, jaką był i jest np. fizykalizm).
Moim zdaniem - tak jak racjonalizm nie przeczy empiryzmowi, tak redukcjonizm nie przeczy emergencji. Istniejącą obiektywnie rzeczywistość należy opisywać taką jaką ona jest, przy pomocy narzędzi jakie się posiada. To co można zredukować należy redukować, ale gdy dostrzega się efekty wynikające ze złożoności, to też należy przyjmować je do wiadomości, choć warto zastanawiać się dlaczego i jak to się dzieje.


>Zgoda. Są to dwa różne podejścia:
Tyle tylko, że ja myślałem o jednym. Próbie zrozumienia i opisania istniejącej obiektywnie rzeczywistości na podstawie badań naukowych. www.racjon(*)m.php/s,573743/z,0/d,8#w575884 Pan chyba tu myśli podobnie.

> Myślę, że te dwa aspekty są komplementarne, ale trudno powiedzieć, czy zawsze.
Różne aspekty bywają lub nie komplementarne, ale mnie nie o to chodził?

> Można sobie wyobrazić emergencję (nazwijmy ją istotową), która tworzy nieredukowalne własności.
Wyobrazić można sobie wiele, ale to raczej domena filozofii niż nauk przyrodniczych.

>Kiedyś redukowano matematykę do logiki. Gdyby logikę zredukować do mechanizmów neurofizjologicznych, a te do molekularnych lub nawet subatomowych - logika byłaby fragmentem fizyki kwantowej. Jaki to miałoby sens?
Trzeba zapytać tych, którzy z takimi propozycjami wychodzili?

>Jak wyznaczyć granice redukcji?
To proste. Dopóki za jej pomocą możemy otrzymać jakieś sensowne odpowiedzi. Nieuprawnionej redukcji nie należy nigdy stosować, ale uprawnioną zawsze gdy tylko może nam coś rozjaśnić lub tylko ułatwić rozjaśnienie. "Emergencja jest możliwa tylko po uprzednim sukcesie redukcjonizmu. Najpierw opis skomplikowanego układu redukujemy identyfikując jego prostsze elementy, a następnie z oddziaływania tych elementów budujemy emergentne pojęcia".

>Jeśli rezonans magnetyczny pracy mózgu (np. podejmowania decyzji) da taki obrazek: (...) to przecież nie są to myśli, ale jedynie miejsce w mózgu, gdzie zachodzą przełożone na obraz jakieś procesy fizyko-chemiczne.
Tak.

>Gdyby je utożsamić z myśleniem, popełnilibyśmy redukcję, eliminując całą subiektywną sferę przeżyć, właśnie tę, o którą pytamy, i która (być może) powstaje dzięki emergencji.
Niezbyt tu rozumiem Pański wywód (dlaczego redukować do "myślenia" obraz, który nam pokazuje procesy procesy fizyko-chemiczne), a podjęcie sensownej metody powinno nam coś wyjaśniać, a nie zaciemniać.
__________

PS. Poniżej linki do dawniejszych rozmów na ten temat:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,447998#w448089
www.racjonalista.pl/forum.php/s,516896#w516919
www.racjonalista.pl/forum.php/s,516896#w516936
www.racjonalista.pl/forum.php/s,516896#w517010

@@@
.
27-05-2015 13:30 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>Jak wyznaczyć granice redukcji?
>To proste. Dopóki za jej pomocą możemy otrzymać jakieś sensowne odpowiedzi.

Nie wydaje mi się to proste. Zwłaszcza, że redukcjonizmu nie można rozpatrywać tylko jako zagadnienia metodologii nauk. Obraz człowieka, który suponują współczesne badania mózgu (a mają one zwykle redukcjonistyczne i materialistyczne nastawienie), ma też swoje konsekwencje społeczne, w tym polityczne. Czy to przypadek, że człowiek zredukowany do - upraszczając - neurofizjologii łatwiej poddaje się manipulacjom w ramach neoliberalnej, kapitalistycznej kultury? Wiele zjawisk w jej obszarze (media, rynek pracy) wydaje się komplementarnych do obrazu nowego człowieka: fikcja stałości podmiotu, problematyczność jego wolności, trudności w oparciu etyki o biologię, itp. Pewne opcje polityczne wydają się kreować swego bohatera jako pozbawionego skrupułów logicznych i moralnych dobrze przystosowanego cwaniaka; natomiast tradycyjne kategorie byłyby dla maluczkich, dla tych, którymi się zarządza, dla biednych "idiotów" i frajerów, których za kradzież batonika należy resocjalizować za kratami, samemu marnując lub defraudując kawałki dochodu narodowego. Jestem zwolennikiem naukowego obrazu człowieka, a więc raczej medycznej, naturalistycznej, a nie platońsko - arystotelesowsko - chrześcijańskiej tradycji jego opisu, ale wcielenie w życie tej wizji nie jest i nie będzie proste.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-05-2015 17:43 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jak wyznaczyć granice redukcji?
To proste. Dopóki za jej pomocą możemy otrzymać jakieś sensowne odpowiedzi.
>Nie wydaje mi się to proste.
To się różnimy w poglądach. Nie uważam żeby trzeba było wychodzić z redukcjonizmem ponad jego wyjaśniającą rolę, ale tam gdzie coś wyjaśnia należy z niego korzystać i w tym zakresie uważam to za proste. Uważam też, iż nie należy używać do wyjaśniania emergencji, tam gdzie nie jest to koniecznym.

>Zwłaszcza, że redukcjonizmu nie można rozpatrywać tylko jako zagadnienia metodologii nauk.
Tylko? To nie warto, gdyż to również pewna postawa poznawcza wobec rzeczywistości, a więc pogląd filozoficzny.

>Obraz człowieka, który suponują współczesne badania mózgu (a mają one zwykle redukcjonistyczne i materialistyczne nastawienie), ma też swoje konsekwencje społeczne, w tym polityczne.
Mają, czy mogą mieć?

>Czy to przypadek, że człowiek zredukowany do - upraszczając - neurofizjologii łatwiej poddaje się manipulacjom w ramach neoliberalnej, kapitalistycznej kultury?
Nie wiem? Proszę o jakiej opracowania? Jestem zwolennikiem naturalizmu i "uproszczenia" umysłu tylko do materialnych procesów, a jakoś nie poddaję się "manipulacjom w ramach neoliberalnej, kapitalistycznej kultury".


>Wiele zjawisk w jej obszarze (media, rynek pracy) wydaje się komplementarnych do obrazu nowego człowieka: fikcja stałości podmiotu, problematyczność jego wolności, trudności w oparciu etyki o biologię, itp. Pewne opcje polityczne wydają się kreować swego bohatera jako pozbawionego skrupułów logicznych i moralnych dobrze przystosowanego cwaniaka; natomiast tradycyjne kategorie byłyby dla maluczkich, dla tych, którymi się zarządza, dla biednych "idiotów" i frajerów, których za kradzież batonika należy resocjalizować za kratami, samemu marnując lub defraudując kawałki dochodu narodowego.
Zgadzam się tu z Panem, ale zupełnie nie zgadzam się aby obciążyć za to winą naszą, w miarę aktualną, wiedzę o mózgu. Ponadto wcale nie zgadzam aby ta wiedza w jakimkolwiek stopniu unieważniała naszą refleksję filozoficzną, tu z etyką na czele, czy też postawy humanistyczne.

> Jestem zwolennikiem naukowego obrazu człowieka, a więc raczej medycznej, naturalistycznej, a nie platońsko - arystotelesowsko - chrześcijańskiej tradycji jego opisu, ale wcielenie w życie tej wizji nie jest i nie będzie proste.
Czytam Pańskie wypowiedzi od początku mojego udziału na naszym forum i ze zdecydowaną większością Pańskich poglądów się zgadzam. Różnice raczej dotyczą drobiazgów, innej perspektywy widzenia, a nie spraw istotnych. Wcielenie jakiejkolwiek wizji nie jest proste, choć ja dostrzegam idący ogromny kryzys dotychczasowego modelu rzeczywistości społecznej, a po kryzysie raczej znajdą się nowe rozwiązania, które już gdzieś tam są przemyśliwane i opracowywane. Normalnym jest, że ich wagi teraz nie dostrzegamy. Ważne będą, gdy zwyciężą.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365