Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy wiara nadaje życiu sens?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
26-05-2015 14:18olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czy wiara nadaje życiu sens?
Ocena 1 na 1
Wszystko co dzieje się w naszym życiu możemy racjonalnie opisać. Stajemy wtedy z boku całej sytuacji i przedstawiamy suche fakty. Np uprawiając seks z kobietą mógłbym sobie pomyśleć, że osobniki homo sapiens o odmiennych płciach kopulują, gdyż jest to naturalny biologiczny mechanizm. Ale ja wierzę, że ona jest seksowna, chociaż zdanie "kobieta X jest seksowna" nie ma sensu. Jem sobie coś dobrego i wierzę, że dobry smak ma wartość. Wierzę, że warto rozwijać się intelektualnie i z tego czerpię też przyjemność.

Mój wniosek jest taki, że gdyby nie wiara życie nie miałoby sensu i dlatego opisanie sensu życia jest niemożliwe.

Ale o jakiej wierze ja piszę? Jest to wiara w siebie, w sens, w to, że będzie dobrze. Jest to wiara w ludzi (ale nie wiara ludziom!). Bez tej wiary byłbym zmuszony do tego żeby postępować tak jak należy, ale wtedy straciłbym możliwość wyboru i przyjemności. Mógłym np przejść na wegetarianizm żeby nie krzywdzić zwierząt, odżywiać się zdrowo żeby dłużej i zdrowiej żyć, stworzyć sobie harmonogram dnia i postępować zgodnie z nim. Stałbym się wtedy robotem, a społeczeństwo postępujące w ten sposób byłoby zbiorem takich robotów, które mają samoświadomość.

Wiara w zewnętrznego Boga i zasady narzucone z góry, inne wymiary i sens narzucony z góry powoduje, że człowiek staje się niewolnikiem, a wiara nie spełnia swojej naturalnej roli. Oczywiście są tacy, którym to pomaga bo czują się niekochani przez rodziców i powielają wzorzec wierząc w demoniczny byt Jahwe. Dzięki słowom Chrystusa mogą czasami czuć się kochani, a to powoduje iluzję szczęścia, które też jest wiarą. Jednak dla większości osób taka wiara jest negatywna.

Jaki jest sens wiary? Wiara komuś w jakieś głupoty jest bezwartościowa. Ale jest jeszcze drugi rodzaj wiary - wiara w kogoś czyli wiara, że ten ktoś jest dobry. Wierzę w swoich bliskich, w dobrych ludzi, ale nie wierzę nikomu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..
#106
07-06-2015 12:31
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
W odpowiedzi olson
.
> Oj nie. Znów nie ma Pan argumentów...
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,666989#w667973

>Same chwyty erystyczne w tych Waszysch lewicowych wypowiedziach, a argumentów oczywiście zero.
Oczywiście zero!

@@@
.

#107
07-06-2015 14:52
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
W odpowiedzi Brzostowski
.
Ciąg dalszy:

Jak zasady narzucone z zewnątrz (pozaludzkie) miałyby wspomagać naszą wolność lub choć jej nie ograniczać?
>Np tak samo jak zasady ludzkie.
Pan w swoich zacietrzewieniach schodzi na pozycje heretyckie i przeczy sam sobie. Oczywiście, że cała moralność i wszelakie zbiory praw są tylko ludzkim tworem, ale te podpierające się boskim autorytetem domagają się absolutnego i bezwzględnego uznania przez wszystkich.
>Ja nie jestem zacietrzewiony, nie mam powodu.
Oczywiście zacietrzewionym jestem ja. Wchodzę na fideistyczne fora i staram się biednych teistów ateizować.

>A i pozycja heretycka nie jest mi obca.
Zdecydowanie nie! Już takie brednie jakie Pan tu z punktu widzenia Magisterium predestynują Pana nie tylko jako heretyka, ale wprost jako kandydata przed Inkwizycję i na stos. W obronie swoich fideistycznych argumentów już dawno się Pan tak poplątał, iż niewiele osób - może poza Panem samym - wie o co Panu chodzi i czego Pan tu broni.

> Zbiory praw (np taki dekalog i inne) podpierają się boskim autorytetem, i co oczywiste domagają się szerokiego uznania przez wszystkich dlatego, że sa to dla części ludzi prawa ważne.
Tak, religijne zbiory praw - po wstawieniu nic nie znaczącej protezy zwanej Bogiem - dla jakiejś tam części ludzi ważne, domagają się szerokiego uznania przez wszystkich.
Ot logika katolika.

> Zupełnie podobnie rzecz się ma jeśli chodzi o inne wartości - Pan też ma jakieś, są dla Pana ważne i też chciałby Pan, aby inni je uznawali.
Tyle, że ja pomiędzy chciałbym a przymuszałbym (nawet i zbrodniczo) widzę ogromną różnicę. Nie, w imię wolności i godności przynależnej każdemu człowiekowi nie wolno nikogo przymuszać do uznawania jakiegokolwiek systemu wartości. Kodeksy prawne powinny tylko regulować tak międzyludzkie stosunki aby jedni nie krzywdzili - w jakikolwiek sposób - innych.

> Czyż nie? To normalne u człowieka.
Nie wiem, co u człowieka jest normą. Różne kultury różne normy mają, a tylko niektóre oparte na wierze swoje normy innym narzucają.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816

Wystarczyło posłuchać ostatnie bożecielne biskupów kazania. Zero wiedzy w problematyce, w której się wypowiadają i boski autorytet, do którego się odwołują. Tak, tu bez mocnej bezrefleksyjnej wiary trudno pojąć, tak biskupów, jak i wierzących.

Pan uważa, że na przykład biskup Dziwisz ma pełne prawo do pouczania nas co jest moralne, a co nie jest i w tym tkwi cała tajemnica wiary, zupełnie niepojęta dla racjonalistów.

>Proszę Pana, biskup Dziwisz to prawo do pouczania uzyskał dzięki członkom KK, którzy uznają określone zasady i umożliwili pośrednio biskupowi zostać biskupem.
Jeżeli coś "uzyskał dzięki członkom KK", to niech się do swoich członków ogranicza. Ja mam względny szacunek dla poczynań pana Dziwisza, ale za członka u mnie on nie robi.

> Stąd też dziwię się, iż Pan jako ateista odnosi do siebie to co mówi Dziwisz, jest to zupełnie niepojęte dla teisty.
Jako katolicki obłudnik nie zauważa Pan tego, iż pan Dziwisz swoje mądrości publicznie klepie i jest wielokrotnie cytowany w mediach głównego nurtu. Gdy ktoś wypowiada się publicznie i stara się wpływać na społeczną rzeczywistość, to tym samym upoważnia wszystkich do krytyki prezentowanych przez siebie bzdur. Pomimo tego, że "jest to zupełnie niepojęte dla teisty". Na podstawie swoich lektur i wielotnich przemyśleń doszedłem do wniosku, że Kościół Katolicki /instytucja i kler/ jest najbardziej obłudną i zachłanną na dobra doczesne instytucją świata. Zdolną do najbardziej niemoralnych czynów dla zaspokojenia swych żądz.

Kościół Katolicki jest dla mnie najlepszym dowodem na nieistnienia Boga. Dobry Bóg nigdy nie zgodziłby się na tyle wszelakiego zła z najniższych pobudek czynionych w jego imieniu.

Zapyta Pan czy jego funkcjonariusze nie uczynili niczego dobrego? Uczynili! To dziwne, ale nawet w najpotworniejszych instytucjach zdarzają się wyjątki. W Kościele też! Ale co trochę przyzwoitszy to zaraz ucieka! Ostatnio: Węcławski, Bereś, Obirek.


>A jeśli Dziwisz poprzez jakieś swoje działania czy zaniechania stracił takie prawo, to pozwoli Pan, że ocenią to członkowie KK, do których kieruje On swoje pouczania?
Wielce Szanowny Panie, ja nie tylko to co klepie pan Dziwisz, ale także Szanowny Pan będę miał w wielkim poważaniu,
gdy swoje mądrości ograniczycie tylko do swojego środowiska.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,616397#w616429
Napisać taki wywód może tylko człowiek mocno ograniczony intelektualnie przez wiarę. Katolicki wierny całkowicie zaślepiony kościelnym propagandowym kitem. Wciskanie w Polsce wiary przekracza granice przyzwoitości. Jesteśmy praktycznie państwem wyznaniowym. Strach już lodówkę otworzyć aby nie wlała się nam religijna propaganda.. Mnie nic do Waszych poglądów dopóki nie łamiecie prawa, ale delikatnie proszę odwalcie się od moich poglądów i nie narzucajcie całemu społeczeństwu Waszych, wynikających tylko z religijnej doktryny, głupot. Ludzi i ich wybory należy szanować - nawet wtedy, gdy się nimi nie zgadzamy, czego żaden fideista ograniczony wiarą pojąć nie może.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,614473#w615390

@@@
.

#108
07-06-2015 16:56
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
>Mnie nic do Waszych poglądów dopóki nie łamiecie prawa, ale delikatnie proszę odwalcie się od moich poglądów i nie narzucajcie całemu społeczeństwu Waszych, wynikających tylko z religijnej doktryny, głupot. Ludzi i ich wybory należy szanować - nawet wtedy, gdy się nimi nie zgadzamy, czego żaden fideista ograniczony wiarą pojąć nie może.

Nawiązując do tego, wspomnę o piątkowej dyskusji pomiędzy księdzem Sową a Sławomirem Sierakowskim przy asyście redaktora Morozowskiego w programie "Tak jest". Otóż na postulat Sierakowskiego, żeby kościół dał spokój ludziom do niego nienależącym, umiarkowany (jak raczył wspomnieć red. Morozowski) ks.Sowa z widoczną pogardą, pobłażliwością i wyższością (charakterystyczne dla tej rasy) odmówił, gdyż niesienie Dobrej Nowiny wymusza na tych dziwnych ludziach określone działania wobec wszystkich. Tak sobie od tego momentu myślę, że wybór Dudy na prezydenta spowodował, że w tym środowisku popłynęli (delikatnie to ujmując) nawet ci "umiarkowani" (w które to umiarkowanie ja najczęściej nie wierzę, bo zbyt wiele wyczuwam z oczu, twarzy i gestów). Z tych znanych, po jasnej stronie, został już chyba tylko Wiśniewski. Reszta jest już chyba w pełni po brunatnej.

Co do Brzostowskiego, to już chyba Pan zapomniał, że on ma szósty zmysł, a Pan, jako niereligijny kaleka, jest tego cuda pozbawiony.

#109
07-06-2015 19:05
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
W odpowiedzi darkside
.
Przecież to oczywiste, że pan Brzostowski jest mistrzem w opowiadaniu bajd dla łatwowiernych .
> na postulat Sierakowskiego, żeby kościół dał spokój ludziom do niego nienależącym, umiarkowany (jak raczył wspomnieć red. Morozowski) ks. Sowa z widoczną pogardą, pobłażliwością i wyższością (charakterystyczne dla tej rasy) odmówił, gdyż niesienie Dobrej Nowiny wymusza na tych dziwnych ludziach określone działania wobec wszystkich.
Dobrą Nowiną, to może to być tylko dla ludzi nieznających historii i dokumentów Kościoła Katolickiego, dla innych to nic nowego. Ćwiczone to jest już prawie dwa tysiące lat. Choćby już tu ciekawe nawiązania do starej dobrej tradycji:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,537149#w537203
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,537149#w537260

>Co do Brzostowskiego, to już chyba Pan zapomniał, że on ma szósty zmysł, a Pan, jako niereligijny kaleka, jest tego cuda pozbawiony.
Pamiętam bardzo dobrze.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,647715#w648991
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,519169#w519594
Jestem wrogiem wszelkich głęboko wierzących doktrynerów, niezależnie od przedmiotu/podmiotu ich wiary. Pan Brzostowski tak mnie już znienawidził, że odwołanie do mnie w każdym poście zamieszcza. Dając mi zupełnie
bezpłatnie reklamę.

Tak, ten szósty zmysł u wszystkich wierzących występuje, choć zdecydowanie nie u wszystkich osiąga ten sam poziom nasilenia. Wśród wierzących można też spotkać racjonalnych ludzi przynajmniej starających się myśleć samodzielnie.

@@@
.

#110
07-06-2015 23:46
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
W odpowiedzi Brzostowski
>>>Jak zasady narzucone z zewnątrz (pozaludzkie) miałyby wspomagać naszą wolność lub choć jej nie ograniczać?
>Np tak samo jak zasady ludzkie.
Jeśli tak samo, to zgoda.
Co prawda dziwne, że niektórzy do ludzkich zasad i ludzkich wartości dorabiają przebranie słowne, mieniąc je boskimi - ale niech tam - o ile to z ich strony nie jest uzurpacja i w zasadzie chodzi o to samo, to nie ma o co kruszyć kopii.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
W odpowiedzi Brzostowski

>Ten kto był teistą, a już nie jest, nie rozumie. Pozostaje kwestia czy ludzie tacy byli faktycznie teistami lub czy są dziś ateistami
Ogólnie nie wiadomo czy ludzie są takiego światopoglądu, jaki deklarują, bo niby skąd miałoby się to wiedzieć?

>rodzimy się ateistami
To fakt, i dlatego deklarowanie ateizmu ma najwyższą wiarygodność.

> Z prawdziwego teizmu nie da się "wyleczyć",
Ogniem i mieczem skutecznie "leczono" zarówno teizm jak i ateizm.


Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.

#112
10-06-2015 18:43
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
>>Jest Pan tutaj w błędzie.
>Że w Pańskich ocenach to norma. Natomiast ja uważam, że wierzyć można we wszystkie bzdury jakie tylko zdołamy wymyślić. Także w to, że Bóg jest i w to, że Boga nie ma,
>>Teizm jest na tyle specyficzny,
>Żadnej specyfiki teizmu nie dostrzegam. Jest to po prostu wiara, iż Bóg/bogowie istnieją.
No właśnie, i tyle. Wiara w boga, stwórcę, absolut, nie stoi w sprzeczności z nauką. Z samej wiary w boga nie wynikają żadne sprzeczne nauce poglądy, poza tym jedynym aspektem, że ani nauka ani teiści nie są w stanie udowodnić istnienia boga. Ale jest to poziom nieosiągalny dziś nauce (ludzkiej), nawet gdyby ów bóg istniał faktycznie.

>>wierzacymi są znakomici naukowcy, którzy metodologię naukową opanowali i przetestowali w praktyce, wykazując się inteligencją, sceptycyzmem i tym wszystkim co i każdy racjonalista kocha.
>Po pierwsze nie są, a bywają i tam gdzie to ma znaczenie stanowią mniejszość, a nawet zdecydowaną mniejszość.
Proszę nie czepiać się słówek: zdanie "wierzacymi są znakomici naukowcy" nie oznacza, że wszyscy.
>>I cóż z tego? Ten kto był teistą, a już nie jest, nie rozumie.
>Czy ten poziom rozumienia wymaga jeszcze komentarza. Mam dziwne (choć może nieuprawnione) wrażenie, iż moja religijna wiedza dotycząca katolicyzmu jest znacznie wyższa od Pańskiej...
>>Pozostaje kwestia czy ludzie tacy byli faktycznie teistami lub czy są dziś ateistami.
>Nie musieli zaraz stawać się ateistami - wystarczy, iż stawali się religioznawcami i zaczynali pisać o religii i wierze:
>Czy to co piszą o wierze, religii oraz Bogu teologowie, filozofowie i religioznawcy chrześcijańscy, według Pana to bezsensowny bełkot, którego racjonalista zrozumieć nie może?
Szanowny Panie, właśnie Pan zademonstrował, że trudno o zrozumienie. Nie chodzi o wiedzę formalną, ani zdolności intelektualne rozumiane tradycyjnie. Wiary w Boga nie da się nauczyć na studiach, dlatego tak trudno się porozumieć. Wiara w boga przypomina trochę stan narkotyczny, to stan umysłu, to przekonanie że istnieje świadomy stwórca. Tego na żadnym uniwersytecie nie nauczą, można do tego jedynie dojść samodzielnie.
>>Z prawdziwego teizmu nie da się "wyleczyć", wiara w boga to nie gusła, nawet nie religia, nie tradycja.
>Z prawdziwej głupoty także nie da się wyleczyć i jaki to ma być argument za wiarą w bogów? A czymże według Szanownego Pana miałaby być wiara w boga, czego nie potrafili opisać nawet najwybitniejsi teologowie, filozofowie, czy religioznawcy. Tajemnicą, którą tylko Pan Brzostowski potrafi zrozumieć?
Pan nadal nie rozumie. Opisać mogli i robili to, tylko że zrozumieć i doświadczyć tego może tylko wierzący. To tak jak można pisać wiele o smaku czekolady, ale zrozumieć czym on jest, można tylko wtedy gdy się zeżre kawałek.
>>Wiara w boga to przekroczenie pewnej granicy, z której umysł już nie wraca.
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,663746#w664446
> Konieczna jest wówczas wielka odwaga i zaufanie. Upaść na kolana przed Bogiem jako Ojcem w chwilach nasilających się pokus, pośród ciemności wiary - taki czyn wymaga od człowieka wielkiej determinacji duchowej. Doświadczenie czystej wiary każe nam rzucić się w przepaść, mając wewnętrzne przekonanie, iż Bóg nas pochwyci i ocali.
>Tak, powrót stamtąd jest tak trudny, iż prawie niemożliwym.
Gusła.
>Tak, jak widać z Pańskiej wypowiedzi nasze ateistyczne braki wprost "rzucają się na oczy".
Pan kpi, to i ja kpię.
>Chyba ma Pan rację, gdyż jak napisałem, a wynika to i socjologicznych badań i z deklaracji uczonych większość ateistów była teistami, ale inteligencja i heretyckość natury nie pozwoliła im w tym samym miejscu pozostawać i zaczęli samodzielnie szukać odpowiedzi, a takich cech fideiści już z natury nie mają.
>>Mam w tym względzie zupełnie odmienne zdanie.
>Myślę, iż o tym to już wie zdecydowana większość forumowiczów...
Z tego co ja wiem, jednak rodzimy się jako ludzie ateistami. Potem zadajemy pytania o ten świat i stajemy się wierzącymi lub nie. Większość jednak tak.


Ignoruję Bogusławskiego i rafała73

#113
10-06-2015 19:30
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
>>Ja nie jestem zacietrzewiony, nie mam powodu.
>Oczywiście zacietrzewionym jestem ja. Wchodzę na fideistyczne fora i staram się biednych teistów ateizować.
Proszę Pana, to że podejmuję wątki teistyczne na racjonalnym forum, nie oznacza zaceitrzewienia. Przjmjując tę logikę większość tutaj piszacych, włącznie z Panem należałoby tak nazwać.
>>A i pozycja heretycka nie jest mi obca.
>Zdecydowanie nie! Już takie brednie jakie Pan tu z punktu widzenia Magisterium predestynują Pana nie tylko jako heretyka...
Proszę Pana, ja tutaj prezentuję własne stanowisko, jest ono dość złożone, niedające się zaszufladkować tak jak by Pan lub część użytkowników tego forum chciała lub je widzi. Przez tę pańską ochotę do patrzenia na teistów przez własne filtry, tak się Panu wydaje, że każdy musi siedzieć w jakiejś szufladzie, którą Pan zna. Tymczasem ja mam własną szufladę i siedzę w niej sam!
>Tak, religijne zbiory praw - po wstawieniu nic nie znaczącej protezy zwanej Bogiem - dla jakiejś tam części ludzi ważne, domagają się szerokiego uznania przez wszystkich.
>Ot logika katolika.
Logika jest taka, że każdy człowiek ma jakieś wartości, jak jest wielu ludzi o podobnych wartościach i uwazają je za ważne, to chcieliby aby kraj w którym żyją finkcjonował zgodnie z nimi. To oczywistość. Tak ma każdy normalny człowiek.
>Tyle, że ja pomiędzy chciałbym a przymuszałbym (nawet i zbrodniczo) widzę ogromną różnicę. Nie, w imię wolności i godności przynależnej każdemu człowiekowi nie wolno nikogo przymuszać do uznawania jakiegokolwiek systemu wartości. Kodeksy prawne powinny tylko regulować tak międzyludzkie stosunki aby jedni nie krzywdzili - w jakikolwiek sposób - innych.
Ach! Czyli czegoś nie wolno! A kodeksy coś powinny! Przecież o tym właśnie pisałem. Każdy ma poglądy i chce aby częśc z nich była regułą w społeczeństwie, przecież sam Pan wie, że tak. Kwestią jest jakie, prawda? I oto właśnie chodzi.
>Nie wiem, co u człowieka jest normą. Różne kultury różne normy mają, a tylko niektóre oparte na wierze swoje normy innym narzucają.
Narzucanie norm jest stare jak świat, jest związane z tradycją i cechami człowieks, a nie z religią. Religia bywa elementem tradycji, ale nei jest wiodąca.
>>Proszę Pana, biskup Dziwisz to prawo do pouczania uzyskał dzięki członkom KK, którzy uznają określone zasady i umożliwili pośrednio biskupowi zostać biskupem.
>Jeżeli coś "uzyskał dzięki członkom KK", to niech się do swoich członków ogranicza. Ja mam względny szacunek dla poczynań pana Dziwisza, ale za członka u mnie on nie robi.
>> Stąd też dziwię się, iż Pan jako ateista odnosi do siebie to co mówi Dziwisz, jest to zupełnie niepojęte dla teisty.
>Jako katolicki obłudnik nie zauważa Pan tego, iż pan Dziwisz swoje mądrości publicznie klepie i jest wielokrotnie cytowany w mediach głównego nurtu...
Myślałem że już opanował Pan ten chamowaty styl, ale widzę, że ciągnie wilka do lasu... Staram się ignorować panskie docinki, ale nie będę tego robił zbyt długo.

Proszę zrozumieć, że tutaj nie chodzi o krytykę - krytykuj Pan sobie kogo chcesz. KK ma prawo wyrażać opinie na określone tematy, a Pan ma prawo je krytykować. KK jak każda inna organizacja ma prawo lobbować na rzecz rozwiązań które uważa za słuszne, jak kazda inna oragnizacja lub grupa ludzi. Każdy, w tym Pan, KK i ja mamy prawo wyrażać pogląd w tym pouczać kogo chcemy i oceniać czyjeś postępowanie. Na tym polega tolerancja. Tyle tylko, że Pan chciałby KK pozbawić tych praw, ze względu na poglądy, które są sprzeczne z pańskimi.

>Kościół Katolicki jest dla mnie najlepszym dowodem na nieistnienia Boga. Dobry Bóg nigdy nie zgodziłby się na tyle wszelakiego zła z najniższych pobudek czynionych w jego imieniu.
Tyle Pan przeczytał książek, tak Pan podkreśla swoją wiedzę, a takie głupoty Pan pisze. KK dowodem na nieistnienie Boga? To racjonalne?
>Zapyta Pan czy jego funkcjonariusze nie uczynili niczego dobrego? ...
KK to raczej rozpatrujemy razem, a nie pojedynczo funkcjonariuszy, bo wtedy to żadne obiektywne oceny nie są.

>>A jeśli Dziwisz poprzez jakieś swoje działania czy zaniechania stracił takie prawo, to pozwoli Pan, że ocenią to członkowie KK, do których kieruje On swoje pouczania?
>Wielce Szanowny Panie, ja nie tylko to co klepie pan Dziwisz, ale także Szanowny Pan będę miał w wielkim poważaniu, gdy swoje mądrości ograniczycie tylko do swojego środowiska.
A dlaczego? Pan swoje mądrości wypisuje do wszystkich, a inni nie mogą?

>Mnie nic do Waszych poglądów dopóki nie łamiecie prawa, ale delikatnie proszę odwalcie się od moich poglądów i nie narzucajcie całemu społeczeństwu Waszych, wynikających tylko z religijnej doktryny, głupot. Ludzi i ich wybory należy szanować - nawet wtedy, gdy się nimi nie zgadzamy, czego żaden fideista ograniczony wiarą pojąć nie może.

No i mów do chłopa, a chłop jak żopa...

Panie, ja mam prawo pisać i mówić o swoich poglądach, tak jak i Pan. Mam prawo kształtować w demokratycznym kraju, w demokratyczny i zgodny z prawem sposób, zasady życia społecznego, takie które uważam za właściwe i Pan tez ma takie prawo. Ludzi i ich wybory należy szanować - owszem, ale wtedy gdy są zgodne ze wspólnie ustalonymi zasadami i prawem.

Pan ma pretensje do świata, że żyje w kraju, w którym większość to teiści, katolicy, i ze ta większość kształtuje świat wg własnych zasad? Ja rozumiem pańską złość, bo Pan ma inne poglądu niż ta większość i chciałby innego kraju, ale takie zasady jaki naród. Pan by chciał, aby zasady były inne niż oczekuje większośc? To już było... nie tak dawno...


Ignoruję Bogusławskiego i rafała73

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
W odpowiedzi darkside
>Co do Brzostowskiego, to już chyba Pan zapomniał, że on ma szósty zmysł, a Pan, jako niereligijny kaleka, jest tego cuda pozbawiony.

Próba ośmieszenia przez fałszywą interpretację czyjejś wypowiedzi? Nieładnie.

Być teistą, to znaczy mieć pewne cechy, można je nazwać zmysłami, które pozwalają wierzyć w Boga. Ateiści są ich pozbawieni, to oczywiste, gdyby je mieli byliby wierzący. Wbrew temu co piszesz, nie jest to kalectwo, to po prostu brak pewnych cech. Gdyby babcia miała wąsy, to by dziadkiem była... Chociaż teraz taki świat, że cholera wie...

Ignoruję Bogusławskiego i rafała73

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
>>Ten kto był teistą, a już nie jest, nie rozumie. Pozostaje kwestia czy ludzie tacy byli faktycznie teistami lub czy są dziś ateistami
>Ogólnie nie wiadomo czy ludzie są takiego światopoglądu, jaki deklarują, bo niby skąd miałoby się to wiedzieć?
No, zwłaszcza, że nawet nie wiadomo co to jest ten światopogląd.
>>rodzimy się ateistami
>To fakt, i dlatego deklarowanie ateizmu ma najwyższą wiarygodność.
Można do tego podejść tak, że skoro urodziliśmy się ateistami, zakwestionowaliśmy ten pogląd i sceptycznie podchodząc do świata doszliśmy do teizmu, to teizm jestem bardziej wiarygodny.
>> Z prawdziwego teizmu nie da się "wyleczyć",
>Ogniem i mieczem skutecznie "leczono" zarówno teizm jak i ateizm.
Wiesz, że nie oto chodzi. Ja uważam, że ludzie, którzy byli głęboko i świadomie wierzący, nigdy nie będą ateistami. To tak jak z fizyką kwantową: poznasz o co chodzi, nawet mniej więcej, już inaczej patrzysz na świat.

Ignoruję Bogusławskiego i rafała73

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
W odpowiedzi setarkos
>>>>Jak zasady narzucone z zewnątrz (pozaludzkie) miałyby wspomagać naszą wolność lub choć jej nie ograniczać?
>>Np tak samo jak zasady ludzkie.
>Jeśli tak samo, to zgoda.
>Co prawda dziwne, że niektórzy do ludzkich zasad i ludzkich wartości dorabiają przebranie słowne, mieniąc je boskimi - ale niech tam - o ile to z ich strony nie jest uzurpacja i w zasadzie chodzi o to samo, to nie ma o co kruszyć kopii.

Tak samo nie oznacza, że twierdzę iż zasady nie pochodzą od boga.


Ignoruję Bogusławskiego i rafała73

#117
10-06-2015 20:06
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
W odpowiedzi Brzostowski
>Być teistą, to znaczy mieć pewne cechy, można je nazwać zmysłami, które pozwalają wierzyć w Boga. Ateiści są ich pozbawieni, to oczywiste, gdyby je mieli byliby wierzący.

A może to nie jest zmysł, tylko upośledzenie? Jak u schizofrenika, bo on wprawdzie ma cechy - można je nazwać zmysłami - które pozwalają mu widzieć więcej, niż pozbawieni ich aschizofrenicy. No ale to chyba ci "a" są po jasnej stronie rzeczywistości. Rożnica pomiędzy np. schizofrenikiem a wierzącym jest tylko taka, że ten drugi nie jest jeszcze zdiagnozowany. Możesz się teraz obrazić.

>Wbrew temu co piszesz, nie jest to kalectwo, to po prostu brak pewnych cech.

Jeżeli to jest jakiś brak, to tylko taki, jak brak dodatkowego chromosomu 21.

#118
11-06-2015 07:40
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
W odpowiedzi darkside
>>Być teistą, to znaczy mieć pewne cechy, można je nazwać zmysłami, które pozwalają wierzyć w Boga. Ateiści są ich pozbawieni, to oczywiste, gdyby je mieli byliby wierzący.
>A może to nie jest zmysł, tylko upośledzenie?...
To kwestia słów i oceny. A Twoja ocena wartościująca jest oceną wynikającą ze śwaitopoglądu, czyli jest "G" warta. Już moja ocena, iż to tylko pewna cecha jest bliższa podejściu racjonalnemu niż Twoja.
>Jak u schizofrenika, bo on wprawdzie ma cechy - można je nazwać zmysłami - które pozwalają mu widzieć więcej, niż pozbawieni ich aschizofrenicy. No ale to chyba ci "a" są po jasnej stronie rzeczywistości. Rożnica pomiędzy np. schizofrenikiem a wierzącym jest tylko taka, że ten drugi nie jest jeszcze zdiagnozowany.
Przykład schizofrenika może Ci poprawić samopoczucie, ale o niczym nie śwaidczy. Znów bowiem ocena ta jest światopoglądowa, nie racjonalna.
>Możesz się teraz obrazić.
Żartujesz, po co.
>>Wbrew temu co piszesz, nie jest to kalectwo, to po prostu brak pewnych cech.
>Jeżeli to jest jakiś brak, to tylko taki, jak brak dodatkowego chromosomu 21.
Piszesz jakbyś to wiedział, tymczasem nie wiesz, znowu ocena na bazie światopoglądu. A może to brak 2 choromosomów? A może jednak zmysłu? Ja nie wiem, bo racjonalnie można tylko mówić o cechach bez wartościowania.

Strasznie jacyś Wy ateiści wrażliwi na to, że może czegoś Wam brakuje. Aż strach o tym pisać

Ignoruję Bogusławskiego i rafała73

#119
11-06-2015 08:28
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
W odpowiedzi Brzostowski

> nawet nie wiadomo co to jest ten światopogląd.
Przyjmij, że światopogląd jest tym, co Twojemu twierdzeniu iż Andrzej Bogusławski "nie potrafi dyskutować z przeciwnikami światopoglądowymi" nadaje sens.

>>>rodzimy się ateistami
>>To fakt, i dlatego deklarowanie ateizmu ma najwyższą wiarygodność.
>skoro [...] doszliśmy do teizmu, to teizm jestem bardziej wiarygodny.
Tutaj dopiero ustalamy czy można twierdzić, że niektórzy - bo przecież nie wszyscy - do teizmu doszli, bo przecież wiarygodność występowania teizmu właśnie podważyłam. A przecież hipoteza nie może być bardziej wiarygodna niż fakt.

>Ja uważam, że ludzie, którzy byli głęboko i świadomie wierzący...
Twoje przystąpienie do ustalania ze mną czy głęboko wierzący ludzie w ogóle istnieją także dla Ciebie stawia ich istnienie po stronie niepotwierdzonych hipotez; dopiero się naradzamy czy Kartagina ma być zburzona, Katonie.

Tropię przejawy irracjonalizmu u tutejszych racjonalistów.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Czy wiara nadaje życiu sens?
>> nawet nie wiadomo co to jest ten światopogląd.
>Przyjmij, że światopogląd jest tym, co Twojemu twierdzeniu iż Andrzej Bogusławski "nie potrafi dyskutować z przeciwnikami światopoglądowymi" nadaje sens.
Wiem, wiem używamy tego pojęcia, ale czy faktycznie wiemy co to znaczy? Wiemy jaki jest nasz swiatopogląd? A kto to ocenia? Da się to zrobić samemu? w tym sensie pisałem o problemach z rozumieniem pojęcia
>>>>rodzimy się ateistami
>>>To fakt, i dlatego deklarowanie ateizmu ma najwyższą wiarygodność.
>>skoro [...] doszliśmy do teizmu, to teizm jestem bardziej wiarygodny.
>Tutaj dopiero ustalamy czy można twierdzić, że niektórzy - bo przecież nie wszyscy - do teizmu doszli, bo przecież wiarygodność występowania teizmu właśnie podważyłam. A przecież hipoteza nie może być bardziej wiarygodna niż fakt.
Owszem, ale fakty tego typu są pozbawione rozumowania, są suche i puste. To tak jak by powiedzieć: istniejemy - fakt, i co z tego wynika? Dopiero postawiona hipoteza wskazuje, że myślimy, nawet jesli błędnie to lepiej myśleć. Lepiej być człwiekiem niż drzewem. W tym sensie teizm świadomy ma przewagę nad naturalnym ateizmem. No, podobnie jest ze świadomym ateizmem, po wyjsciu z tzw teizmu.
>Ja uważam, że ludzie, którzy byli głęboko i świadomie wierzący...
>Twoje przystąpienie do ustalania ze mną czy głęboko wierzący ludzie w ogóle istnieją także dla Ciebie stawia ich istnienie po stronie niepotwierdzonych hipotez; dopiero się naradzamy czy Kartagina ma być zburzona, Katonie.
Ja takich znam, nie muszę tego ustalać.

Ignoruję Bogusławskiego i rafała73

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365