 |
Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-05-2016 13:51 | Brzostowski (7067 punktów) | Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno
-5 na 11 | Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). Dotyczy to materii i energii w ogóle, nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej:
1. Świat miał przyczynę. 2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny.
ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione. Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest zdolny do takich rzeczy. Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko, skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie można mu przypisać.
ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), którego nazywamy umownie bogiem. Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej. Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia. Obserwacja chociażby człowieka - wskazuje, że mamy ogromny pęd do wiedzy, do opanowywania świata. Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń, w takim właśnie kierunku.
A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne.
Wątek ten rozpoczynam, aby zobaczyć, czy ludzie tacy jak Bogusławski, którzy zarzucają mi głupotę, są w stanie merytorycznie dyskutować. Potraktujcie to jako wyzwanie, trzymając się wiedzy naukowej, logiki, uczciwości we wnioskowaniu, zapraszam do dyskusji merytorycznej. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 Dalej..#31 5 na 7 Curtiss Helldiver (966 punktów) (zablokowany) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | Wielu próbowało, żadnemu się nie udało podać argumentów uzasadniających potrzebę postulowania istnienia Boga Stwórcy. Albo o tym nie wiesz, albo tylko udajesz niewiedzę, wszystko jedno, nie zanosi się abyś przeszedł do historii powtarzając argument "pierwszej przyczyny". Naiwnie przypuszczasz, że jeśli napiszesz "bóg" zamiast "Bóg", że jeśli napiszesz, że o owym "bogu" niewiele da się powiedzieć, to zyskasz na tym forum poklask jako niby nieortodoksyjny religiant. Żadnego poklasku pośród niereligiantów nie zdobędziesz. Wręcz przeciwnie, pokazujesz wyłącznie jak żenująco pragniesz się im podlizać de facto dezawuując tego swojego "boga". Zachowujesz się jak głupawy gej, który heteroseksualistów uparcie próbuje namówić na zmianę orientacji na homo. W najlepszym razie zostajesz wyśmiany, w najgorszym dostajesz kopa w doopę. Po co ci to? |
#32 4 na 4 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | > >Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczynypowstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). << Hawking now explained: "What I meant by 'we would know the mind of God' is, we would know everything that God would know, if there were a God. Which there isn't. I'm an atheist." www.cnet.c(*)akes-it-clear-there-is-no-god/Hawkinga nie cytuję tu jako niepodważalnego autorytetu, ale dlatego że jego argumentacja jest silniejsza od argumentów tych, którzy za wszelką cenę bedą dowodzić, że jakiś bóg musi istnieć. Taką próbę "wykiwania" Hawkinga możemy widzieć na stronie The Confident Christian: blogs.chri(*)e-arguments-against-god-23109/ Dla mnie ciągle Hawking jest bardziej przekonywający. |
#33 1 na 1 pantaray (26 punktów) (zablokowany) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | >1. Świat miał przyczynę.
Niby jaką?
>2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny.
Niby jakim cudem? |
#34 10 na 12 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | Ty tego boga to sobie samemu chcesz udowodnic? Przeciez my lemingi jestesmy. Nawet jak bys nam przyprowadzil boga za reke to bysmy, my glupie lemingi, nie poznaly, ze to bog. Cos slaba ta twoja wiara, ze ciagle musisz sobie "udowadniac" istnienie niewidzialnego kolegi  |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | > Wielu próbowało, żadnemu się nie udało podać argumentów uzasadniających potrzebę postulowania istnienia Boga Stwórcy. Albo o tym nie wiesz, albo tylko udajesz niewiedzę, wszystko jedno, nie zanosi się abyś przeszedł do historii powtarzając argument "pierwszej przyczyny".Ja nie postuluję potrzeby istnienia Boga, po prostu rozważam opcje, a z nich wychodzi, że On jest prawdopodobny. To nie jest kwestia potrzeby, tylko wnioskowania. > Naiwnie przypuszczasz, że jeśli napiszesz "bóg" zamiast "Bóg", że jeśli napiszesz, że o owym "bogu" niewiele da się powiedzieć, to zyskasz na tym forum poklask jako niby nieortodoksyjny religiant. Żadnego poklasku pośród niereligiantów nie zdobędziesz. Wręcz przeciwnie, pokazujesz wyłącznie jak żenująco pragniesz się im podlizać de facto dezawuując tego swojego "boga".Różne już rzeczy czytałem na swój temat, ale takie głupoty po raz pierwszy. > Zachowujesz się jak głupawy gej, który heteroseksualistów uparcie próbuje namówić na zmianę orientacji na homo. W najlepszym razie zostajesz wyśmiany, w najgorszym dostajesz kopa w doopę.> Po co ci to?Ja nikogo do niczego nie namawiam, poza dyskusją. Nie wiem o co Ci chodzi, ale trzymaj Ty się od moich postów z daleka, OK? Bo pleciesz dyrdymały. |
#36 5 na 5 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | > Z tego co wiem istnieją tylko te dwie poważnie brane pod uwagę w świecie nauki możliwości. Jeśli znasz inne, podaj.Istnieje wiele hipotez, a jeszcze więcej faktów po prostu sobie nawet nie wyobrażamy. To teiści są tak zuchwali, że zdaje im się, że można dojść rozumem do przyczyn powstania świata. To tak jakby mrówka zastanawiała się ile Bóg ma odnóży. > Błędne koło tworzy się tylko wówczas, gdy przyczyną przyczyny nie jest bóg. Na tym właśnie polega cała rzecz.Nic podobnego. Bóg jest elementem tego błędnego koła i niczego nie wyjaśnia. Idea Boga nie różni się niczym od idei latającego potwora spaghetti, tylko tego drugiego nikt nie wyznaje na serio. W dodatku jest to najpaskudniejsza, najbardziej nieestetyczna idea jaka kiedykolwiek powstała. > Trudno się odnieść do tego co napisałeś, bo nie wiem jakie są Twoje argumenty.Argument jest taki, że w Twoim bełkocie nie było ani jednego argumentu. > >Albo latającym potworem spaghetti. A jeśli Bogiem to mógł to być Herkules, Odyn, albo Kryszna > Tak, i co to zmienia w kwestii jego istnienia?Nic, to była ironia. > >Albo degradują się. A skoro się doskonalą, to czemu Bóg nie stworzył od razu istot doskonałych, lub prawie doskonałych, od których lepszy byłby tylko Bóg?> A co ma wspólnego z prezentowamym tutaj poglądem? Nie wiem czemu nie stworzył.No jak to co ma wspólnego? Pomyśl trochę nad tym co ludzie Ci odpisują, zamiast automatycznie odpowiadać. Kiepski trolling milordzie. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | > >W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione.> Przy założeniu, że świat jako całość jest zdarzeniem o tej samej charakterystyce, co zdarzenia w świecie.Owszem. Dlaczego jednak inaczej przyjmować? Co jest bardziej rozsądne, a więc prawdopodobne, czyli racjonalne i bliższe podejściu naukowemu? Obserwujemy świat i widzimy w nim jak przyczynowość szaleje! Pojawiają się teorie o świecie z niczego, które to gdy sięgnąć do głębi okazują się być teoriami świata z "niczego", czyli z czegoś. Dlaczego zatem zakładać wbrew obserwacjom, rozumowi, że w tym względzie charakterystyka świata jako całości jest inna niż zdarzeń w świecie? Nie widzę takiego powodu. Jeśli taki znasz, podaj, chętnie się czegoś dowiem. > Przechodzisz od zdarzeń w świecie, do świata jako całości jednocześnie postulując jakąś zewnętrzną przyczynę nie będącą ani światem ani zdarzeniem w nim. Kreujesz jakiś byt nie z tego świata.To jest poważniejszy zarzut i doceniam jego wagę. Wychodzę jednak z obserwacji świata, staram się być logicznym w rozumowaniu i dochodzę do czegoś co jest z punktu widzenia obserwacji nierozsądne. Oto rozumowanie prowadzi do wniosku, że powinna być jakaś przyczyna zewnętrzna, poza światem. Czy mam uznać, lekką ręką że to po prostu nonsens, to głupie i odrzucić ot tak? Dlaczego? Skoro współczesna nauka robi podobne rzeczy. Otóż jak głoszą poważne instytuty na świecie i poważni naukowcy, wszechświat nasz powstał w wyniku BB. A co wybuchło? A no osobliwość: takie coś co jest nieskończenie gęste i nieskończenie małe zarazem. Jak to możliwe? A tak wychodzi z rozumowania (z równań). No, OK? A możliwe jest, że coś jest nieskończenie małe i nieskończenie gęste? Widział ktoś gdzieś takie coś? To logicznie możliwe? A przecież nie jakieś tam Brzostowskie, ale Hawkingi, noblisty z fizyki, różni mędrcy świata przyjmują to jako całkiem zgrabne wyjaśnienie. A przecież to nonsens. No, ale tak wychodzi z rozumowania, dlatego nie odrzuca się tego, nie nazywa głupim, tylko się ludzie zastanawiają, jak to rozwikłać. Dlaczego zatem nagle rozumowanie, które prowadzi do podobnej bredni wg aktualnego stanu wiedzy, ma być nonsensem? Dotykamy w takich rozważaniach pojęcia nieskończoności, które jest dla nas nie pojęte. Dla nas ludzi. Gubimy się w tym, jesteśmy jak dzieci we mgle. Dlatego też tam, gdzie dotykamy tego pojęcia często do głosu dochodzi światopogląd (szeroko rozumiany) i filozofia a nie ścisła nauka przyrodnicza lub matematyka. Nie widzę powodu, aby zajmowanie się absurdalnie czymś małym i neiskończenie gęstym, sprzeczym z poznaniem i logiką, było mniej nonsensowne niż zajmowanie się równie nonsensowną z punktu widzenia wspólczesnej nauki pierwszą przyczyną. |
| Duch Prawdy (14787 punktów) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | > >>Albo degradują się. A skoro się doskonalą, to czemu Bóg nie stworzył od razu istot doskonałych, lub prawie doskonałych, od których lepszy byłby tylko Bóg?> >A co ma wspólnego z prezentowamym tutaj poglądem? Nie wiem czemu nie stworzył.Bo stwarzanie to proces rozłożony w czasie, wciąż trwa... > No jak to co ma wspólnego? Pomyśl trochę nad tym co ludzie Ci odpisują, zamiast automatycznie odpowiadać. Kiepski trolling milordzie.Ano kiepski olsonie jak większość Twoich wypowiedzi.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | > >W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione.> Odeślę tu do mojego tekstu www.racjonalista.pl/forum.php/s,665805Przeczytałem i zrozumiałem. Jednak nie zgadzam się z konkluzją. Z faktu bowiem, iż 99% ludzi coś wie od innych (tu rzecz dotyczyła boga) nie wynika iż to nie prawda. Albo inaczej: ktoś przecież musiał pierwszy wiedzieć? To jest ten argument często powtarzany - rodzimy się ateistami. Fakt. A potem nam wbijają do głowy boga i tak powstała religia. Dobra, ale kto zaczął? Kto wbijał pierwszy? > W każdym razie - nie, nie jest to logiczne uzasadnienie - bo przyczynowo-skutkowość może być zapętlona, a możliwości istnienia od zawsze nie da się wykluczyć.Słusznie, wówczas jednak zmierzasz do punktu 2 w moim wątku. Zapętlona przyczynowość-skutkowośc, jak to określasz, to nic innego jak istnienie od zawsze. > Zaufanie do świata zmysłowego to w dalszym ciągu zaufanie - nie pewność...Zgadzam się, ale co nam pozostaje? Płakać? > Po pierwsze - nie zaobserwowane jest w ludzkim świecie zjawisko tworzenia - jedynie przekształcania.Słusznie. > W każdym razie - byt nie musi być podobny w konstrukcji do bytu ludzkiego - może trwać sekundę, może nie posiadać mechanizmów, jakie posiadają ludzie. Bytem może być i pojedynczy atom - to zasady rządzące światem określają możliwość ewolucji czegoś - mogą istnieć takie obiekty, które w ogóle nie ewoluują. To, czy ten byt takim jest, czy był - jest niewiadome.W zasadzie zgadzam się, nie wiem tylko czy to jest jakiś kontrargument. > >ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!)> Mógł - mógł też nie - nie wiemy. To zależy od zasad świata.Nie wiemy, ale uwzględniając neiskończony ciąg zdarzeń, to dojdziemy do prawie pewności. (Jeżeli ilość prób dąży do nieskończoności, to wystąpienie zjawiska niezwykle nieprawdopodobnego jest niemal pewne.) > >Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie> >metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej.> Zakładając, że mógł - to mógł też zmienić się w taki sposób, że nie był w stanie dalej ewoluować - jeśli wynika tak z zasad. Tak więc - aby to stwierdzić potrzebna by byłaby całkowita znajomość zasad świata.Tak może być. Jednak obserwacja najbardziej zaawansowanego, znanego nam bytu - człowieka, inteligentnego i świadomego stałych zmian, prowadzi do wniosku, że cały czas ewoluujemy i rozwijamy, poszerzamy swoje możliwości, zdobywamy wiedzę o świecie, itd... Byt, który wszedłby na ścieżkę takiego rozwoju, raczej by ją podążał niż nie. Przykład człowieka wskazuje, że raczej tak by było. Dlatego wg mnie jest to bardziej prawdopodobne niż zatrzymanie się w ewolucji. > >Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia. Obserwacja chociażby człowieka - wskazuje, że mamy ogromny pęd do wiedzy, do opanowywania świata.> Czy np. kamienie ewoluują? Jeśli bóg jest takim kamieniem - to raczej nie będzie ewoluować w potocznym znaczeniu ewolucji organizmów. Byt nie musi być takim organizmem jak istoty żywe - może być np. kamieniem polnym - bytem wręcz pasywnym.Bóg który panuje jakoś nad światem, który jest prawie wszech, nie może być kamieniem. Taki byt jest po prostu kamieniem, a nie kimś w rodzaju boga. > >Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń, w takim właśnie kierunku.> Jeśli był w stanie - to tak. JEŚLI - a tego nie wiemy. (Przynajmniej ja - proszę o podzielenia się wiedzą, jak ktoś wie.)Skoro ewoluują żaby i krowy, to dlaczego nie mogłyby inne byty. Z resztą, w moim rozumowaniu, bóg wyewoluował z czegoś, z innego bytu, możliwe iż z czegoś poodbnego do człowieka. Skoro w otaczającym nas świecie, dostrzegamy żywe, inteligentne byty, to znaczy że byty mogą ewoluowac i tylko czas (neiskończona ciągośc zdarzeń) decyduje o pewności wyewoluowania boga. > >A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne.> Ja nie odniosłem takiego wrażenia - ale może posiadam złą lub zbyt małą itd. wiedzę.To jest wynik rozumowania, nie wrażenie. > >Wątek ten rozpoczynam, aby zobaczyć, czy ludzie tacy jak Bogusławski, którzy zarzucają mi głupotę.> Mądry człowiek - to człowiek głupi, który własną głupotę dostrzegł, uczy się na błędach i chce poznać prawdę o wiele, wiele bardziej, niż mieć rację.Mądrość i głupota są względne. Tak, moim marzeniem jest, aby forumowicze bardziej chcieli szukac prawdy niż racji. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | > Ty tego boga to sobie samemu chcesz udowodnic?No też by się przydało. > Przeciez my lemingi jestesmy. Nawet jak bys nam przyprowadzil boga za reke to bysmy, my glupie lemingi, nie poznaly, ze to bog.To prawdopodobne. Najlepiej oddaje ten problem pytanie: Jakich dowodów potrzebuje ateista aby uznać, że bóg istnieje? Są takie dowody? > Cos slaba ta twoja wiara, ze ciagle musisz sobie "udowadniac" istnienie niewidzialnego kolegi  Niewierzący nie ma pojęcia czym jest wiara. Gość taki nie wie, że wierzyć, znaczy być przekonanym o czymś, bez wiarygodnych (!) dowodów. Jednak ich poszukiwanie nie przeczy temu przekonaniu, nie osłabia tego przekonania w żaden sposób. Co więcej jedynie może umocnić wiarę, jeśli znajdzie się jakieś przesłanki, uprawdopodobnienia. Może też umocnić wiarę, jeśli nic się nie znajdzie. Gość nie ma też pojęcia o tym, że wiara w Boga to relacja Ty - On, i żadne tam rewelacje na temat fluktuacji próżni, a tym bardziej "próżni", nie są w stanie na to wpłynąć, bo to jakby inny wymiar. Dowody? Żarty! Modlę się i dostaję odpowiedź! Oto dowód, dla mnie. Tego nie zrozumie ateista. Nuworysze ateistyczne, co to nigdy faktycznie nie wierzył, nie rozumiał wiary, teraz się ateista stał jeden z drugim. Śmiech mnie bierze. Jest tu jakiś ateista co miał relację Ty - On? I teraz nie wierzy? Czy wszystko raczej powierzchowne owieczki: do koscioła łazili, komunię przyjmowali, i tak zeszło... |
#41 5 na 5 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | > Bo stwarzanie to proces rozłożony w czasie, wciąż trwa...Czyli jednak nie jest do tego potrzebny żaden bóg. > Ano kiepski olsonie jak większość Twoich wypowiedzi.Jakbyś tak jeszcze czytał ze zrozumieniem, to napisałbyś co innego. Ale wtedy pewnie zauważyłbyś, że to Ty i Brzostowski trollujecie. Tylko jak Wam to wytłumaczyć? Nie da rady, podobnie jak nie wytłumaczę mojej babci czym jest spalony w piłce nożnej  |
| Duch Prawdy (14787 punktów) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | > >Bo stwarzanie to proces rozłożony w czasie, wciąż trwa...> Czyli jednak nie jest do tego potrzebny żaden bóg.Stwarzanie rozłożone w czasie wyklucza, że stwarza Bóg? > >Ano kiepski olsonie jak większość Twoich wypowiedzi.> Jakbyś tak jeszcze czytał ze zrozumieniem, to napisałbyś co innego. Ale wtedy pewnie zauważyłbyś, że to Ty i Brzostowski trollujecie. Tylko jak Wam to wytłumaczyć? Nie da rady, podobnie jak nie wytłumaczę mojej babci czym jest spalony w piłce nożnej  Kto trolluje widać w Twojej odpowiedzi na moją wypowiedź: www.racjonalista.pl/forum.php/s,708397#w708508
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | To se popisał, pogadał. Tyle ma Pan do powiedzenia samodzielnie, poza linkami? No, nieźle jak na gościa po religioznawstwie i jeszcze podyplomówkę z teologii zrobił (no, no!). Наука не пошла в лес, только дикая собака лает громко. |
#44 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | . > To se popisał, pogadał. Tyle ma Pan do powiedzenia samodzielnie, poza linkami? No, nieźle jak na gościa po religioznawstwie i jeszcze podyplomówkę z teologii zrobił (no, no!).> Наука не пошла в лес, только дикая собака лает громко.www.racjonalista.pl/kk.php/d,67@@@ . |
| Rova (234 punktów) | Odp: Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno | > Przeczytałem i zrozumiałem. Jednak nie zgadzam się z konkluzją. Z faktu bowiem, iż 99% ludzi coś wie od innych (tu rzecz dotyczyła boga) nie wynika iż to nie prawda. Albo inaczej: ktoś przecież musiał pierwszy wiedzieć? To jest ten argument często powtarzany - rodzimy się ateistami. Fakt. A potem nam wbijają do głowy boga i tak powstała religia. Dobra, ale kto zaczął? Kto wbijał pierwszy?Nie wiem kto wbijał - i właśnie o świadomość własnej niewiedzy chodzi. W moim tekście chodziło mi o to, że nie samo istnienie boga jest nieprawdopodobne - ale podstawy wiary w boga są nieuzasadnione. Bo nie znajdują potwierdzenia w zmysłach oraz co ważniejsze nie wywodzą się ze zmysłów (nie widziałem, nie słyszałem, nie dotknąłem). Z wiarą w boga jest jak z wiarą, że ziemia jest okrągła - prawie nikt z nas nie doświadczył tego zmysłowo - to nie jest coś oczywistego. To właśnie łatwowierność, ufność sprawia, że w to wierzymy, bo aby to potwierdzić, to chyba trzeba by się w kosmos wybrać i ją okrążyć ze wszystkich stron. Są jeszcze wnioski logiczne, ale to inna sprawa. (Naprawdę nie chce mi się tego rozpisywać  ) > >W każdym razie - nie, nie jest to logiczne uzasadnienie - bo przyczynowo-skutkowość może być zapętlona, a możliwości istnienia od zawsze nie da się wykluczyć.> Słusznie, wówczas jednak zmierzasz do punktu 2 w moim wątku. Zapętlona przyczynowość-skutkowośc, jak to określasz, to nic innego jak istnienie od zawsze.Chodziło mi o to, że np. nieskończoność domyślnie rozumiana jako linia. Ja wskazałem na model skończony nieskończoności, czyli koło. Obwód koła ma skończoną długość. Długość nieskończonej linii jest nieskończona. Zgodzę się, że to faktycznie rodzaj nieskończoności, więc w sumie to, co napisałem jest zbyteczne. > >Zaufanie do świata zmysłowego to w dalszym ciągu zaufanie - nie pewność...> Zgadzam się, ale co nam pozostaje? Płakać?Być świadomym. Po prostu być świadomym. > > W każdym razie - byt nie musi być podobny w konstrukcji do bytu ludzkiego - może trwać sekundę, może nie posiadać mechanizmów, jakie posiadają ludzie. Bytem może być i pojedynczy atom - to zasady rządzące światem określają możliwość ewolucji czegoś - mogą istnieć takie obiekty, które w ogóle nie ewoluują. To, czy ten byt takim jest, czy był - jest niewiadome.> W zasadzie zgadzam się, nie wiem tylko czy to jest jakiś kontrargument.Chodzi mi o to, że nie wiesz czy zasady świata pozwalają na ewolucje tego bytu. Zasady świata mogłyby oznaczać sekundowe istnienie tego bytu, a potem jego rozpad, nawet "zniknięcie", jeśli takie są zasady. Albo przekształcenie w inne byty. A skoro nie wiesz, to czemu zakładasz, że jest w stanie ewoluować? Czy grawitacja ewoluuje? Nie wszystko we wszechświecie zdaje się ewoluować. Pamiętajmy, że tak jest i nie zakładajmy z góry, że się da - niech będą, ku temu niezbite podstawy. > >>ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!)> >Mógł - mógł też nie - nie wiemy. To zależy od zasad świata.> Nie wiemy, ale uwzględniając neiskończony ciąg zdarzeń, to dojdziemy do prawie pewności. (Jeżeli ilość prób dąży do nieskończoności, to wystąpienie zjawiska niezwykle nieprawdopodobnego jest niemal pewne.)Uważaj teraz. ZAKŁADAJĄC, że bóg jest w stanie ewoluować. Jeśli na kostce są tylko liczby od 1 do 6, to wypadnięcie liczby 7 jest niemożliwe niezależnie od ilości rzutów. (Dobrze rozumuję w tym wypadkku?) Pytanie brzmi - dlaczego zakładasz, że bóg jest w stanie ewoluować? Może nie jest? Może zasady świata nie pozwalają na ewolucję boga? Musisz najpierw udowodnić, że są w stanie. (boga w sensie jako ten byt) Może potrafił stworzyć świat tylko raz, a potem utracił swą moc? Jest tutaj bardzo dużo możliwości, z których nie wiemy, która zaistniała. Byt, który wszedłby na ścieżkę takiego rozwoju, raczej by ją podążał niż nie. Przykład człowieka wskazuje, że raczej tak by było. Dlatego wg mnie jest to bardziej prawdopodobne niż zatrzymanie się w ewolucji. "Wszedłby", "raczej tak było" - no właśnie tutaj pies pogrzebany. Bo zakładamy, że może - a my po prostu tego nie wiemy. Może tak - może nie. Jak wybrać które, jak nikt z nas tego nie widział, nie wie? > Bóg który panuje jakoś nad światem, który jest prawie wszech, nie może być kamieniem. Taki byt jest po prostu kamieniem, a nie kimś w rodzaju boga.Aby panować, trzeba posiadać umysł. Bóg jako byt - może być prawem, akcją. Tak jak grawitacja jest rozkazem - zbliż się! Tak bóg mógłby być rozkazem - stwórz się! (Czy dobrze rozumuję?) > Skoro ewoluują żaby i krowy, to dlaczego nie mogłyby inne byty. Z resztą, w moim rozumowaniu, bóg wyewoluował z czegoś, z innego bytu, możliwe iż z czegoś podobnego do człowieka. Skoro w otaczającym nas świecie, dostrzegamy żywe, inteligentne byty, to znaczy że byty mogą ewoluować i tylko czas (neiskończona ciągośc zdarzeń) decyduje o pewności wyewoluowania boga.Zatem - jeśli ci chodzi o potencjał wyewoluowania czegokolwiek w świecie w wszechmocną istotę - to taki potencjał lub jego brak zawiera się w zasadach świata. Może być świat, w którym to możliwe, może być świat, w którym to niemożliwe. Który to z nich? A skąd ja mam to wiedzieć? > >>A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne.> >Ja nie odniosłem takiego wrażenia - ale może posiadam złą lub zbyt małą itd. wiedzę.> To jest wynik rozumowania, nie wrażenie.(Przepraszam za nieprecyzyjność) Ja takiego wyniku nie otrzymałem. Ale nie znam całej wiedzy tego świata - ogranicza mnie niepełna wiedza - może jakbym wiedział więcej, to bym miał inny wynik. Jeszcze wiele się muszę dowiedzieć o tym świecie. |
1 2 3 4 5 6 7 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|