 |
Eksperci od samych siebie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-11-2016 16:43 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Eksperci od samych siebie
1 na 1 | Wielokrotnie pisałem o paradoksie wolności.
Wolna wola nie może istnieć, bo światem sterują zjawiska przyczynowo skutkowe, więc nasze wybory są jedynie elementem ciągu zdarzeń. Mózg przypisuje sobie skutki działań, które de facto zależą od tych samych procesów, które sterują mózgiem.
Nie może istnieć także wolność z punktu widzenia jednostki, bo ogranicza nas ocena decyzji - wybieramy to co uznamy za lepsze. Poza tym emocje brną do robienia czegoś, o czym wiemy, że jest złe. Co wtedy? Możemy wybrać co zrobić, np czy pójść na ryby, czy zostać w domu. Nie mamy jednak wyboru czy mamy ochotę iść na ryby, czy zostać. Możemy co prawda zawsze postępować wbrew ochocie, kontrolować się w każdej sytuacji. Tylko po co? Nie służy to wtedy niczemu i przyczynowość i prawidłowości są przyczyną niewoli. Mogę wybrać żonę, która mi się nie podoba, ale po co? Np gdy trzeba pracować, to choć większość tego nie lubi, to jednak bez pracy będzie jeszcze gorzej. Lepszość i gorszość i nasza ocena, przed którą jesteśmy postawieni jak pod ścianą (bo nie mamy wpływu na swój tok myślenia) podejmują nasze decyzje. Zazwyczaj to emocje wyznaczają kierunek działań i poglądy. Emocjami steruje mózg, tak samo jak nami.
Główny problem polega na tym, że nie wiemy co tak naprawdę jest dobre. Ludziom wydaje się, że są ekspertami od samych siebie. Innym nic do tego. W praktyce oznacza to, że nieświadomość utrzymująca nas w błędzie, staje się niemożliwa do zmiany. Sugestia co do lepszego rozwiązania jest odbierana jako atak personalny. Od postępowania zależą często idee, a ludzie nie stronią od racjonalizowania swoich złych uczynków i nazywania ich dobrymi. Zło dostrzegają tylko wybiórczo, zazwyczaj u innych, a nie u siebie.
Żyjemy w cywilizacji, która pozwala ludziom wybierać źle. Wybór jest traktowany jako coś bardzo ważnego, a z drugiej strony ludzie sami często nie wiedzą dlaczego wybrali tak, a nie inaczej. Nie chcą się pogodzić z tym, że wiele decyzji podjęli dlatego, że ktoś ich zmanipulował, albo próbowali kogoś naśladować. Wiele decyzji wynika z wiary w narzuconą przez kogoś lub przez własne zracjonalizowane czyny moralność. Ludzie oburzają się gdy ktoś rozkłada ich emocje i decyzje na czynniki pierwsze. Chcą błądzić i lepiej czują się wokół ludzi, którzy też błądzą, bo to nie zagraża ich wolności.
Wolność prowadzi głównie do zła, np narkomani. Spójrzmy na ludzi jak na małe dzieci. Wybierają źle, bo są nieświadome. Można je edukować i próbować zmienić ich złe decyzje prowadzące do klęski i cierpienia. W końcu brud społeczeństwa składa się z takich pojedynczych sytuacji, złych działań i zaniedbań. Możemy im pozwalać na to i jednocześnie odbierać sens jakiejkolwiek moralności i zasad, więc także emocji. Możemy też im na to nie pozwalać, co skutkuje poważnymi ograniczeniami wolności. Należy bowiem uznać, że nikt nie jest wystarczającym ekspertem od samego siebie, dlatego ludzie udają się do psychologów, dietetyków, trenerów, doradców finansowych. Okazuje się, że jakieś dane z zewnątrz zmieniają światopogląd, są rozwiązaniem dla problemów, ale gdy początkowo wydają się być ograniczające, ludzie często odrzucają dobre rozwiązania i tkwią w starej wygodnej stęchliźnie, do której są przyzwyczajeni. Nazywają to swoim wyborem w wyniku racjonalizacji. Bronią tego, podczas gdy ich mózgi cenzurują świadomość i wypierają niewygodne dla samooceny i samopoczucia informacje.
Gdybym miał całą wiedzę dotyczącą siebie i świata, to nie mógłbym podjąć żadnej decyzji. Musiałbym postąpić zgodnie z instrukcją zawierającą optymalne wybory wynikające z wiedzy. Nie jesteśmy jednak ekspertami od samych siebie, dlatego jesteśmy skazani na błądzenie, czyli podejmowanie tzw "wolnych wyborów", które prowadzą do cierpienia.
A gdybyś tak miał dostęp do wszystkich danych i optymalnych rozwiązań - zrezygnowałbyś z tego kosztem posiadania "wolnego wyboru"? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej..olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | Już nie konfabuluj... > Wydając każdą opinię, jestem przekonany, że stwierdzam fakty. Mogę się mylić, bo nie jestem Bogiem, ale roboczo przynajmniej zakładam, że się nie mylę, bo tylko wtedy jest mozliwe działanie. Gdybym był wszechwiedzacy, zmieniłoby się tylko to, że moje opinie zawsze byłyby zgodne z rzeczywistością.Przecież cokolwiek bym napisał, to sobie w ten sposób przeformułujesz. Nie zakładasz roboczo, że się nie mylisz. Jeśli wydajesz opinię, to dlatego, że nie znasz faktów. Umożliwia to różnice zdań, czyli właśnie opinie, które są subiektywne. Znając obiektywnie najlepsze rozwiązania nie miałbyś prawa do opinii. Wiedziałbyś jak jest, więc nie mógłbyś zgadywać co jest lepsze. > >Czyli wolność jest brakiem, a więc nie istnieje.> Próżnia jest brakiem, a więc nie istnieje. A dziurka w obwarzanku istnieje, czy jest złudzeniem?Dziurka istnieje, bo nie jest brakiem, tylko dziurką. Obiektowość to sposób miary świata przez mózg. Język to sposób opisu. Nie oddają one jednak samego świata jako takiego. Dziurka w obwarzanku nie istnieje obiektywnie, właśnie dlatego obwarzanek nie jest pełny i mówi się o dziurce w nim. Nie chwytaj się takich manipulacji, bo to odbiera w ogóle sens rozmowie. > >Słowo "wolność" opisuje stan braku dodatkowych zniewoleń i właściwie wszystko można sobie pod to podciągnąć.> Jak prawie wszystko? Majtki można pod to podciągnąć? Bocian? Pierwiastek z siedmiu? Może jednak nie prawie wszystko, tylko właśnie stan braku tego lub tamtego "zniewolenia", czyli MOZLIWOSC postępowania według woli - niezależnie od tego skąd ta wola.Kolejna schizofreniczna (lingwistyczna) wykrętka. Właściwie wszystko można sobie pod to podciągnąć, czyli jeśli umiesz czytać ze zrozumieniem, to wiesz, że chodzi o to, że Twoja definicja wolności może być dowolnie interpretowana. Idealna wolność bowiem nie istnieje, więc sam arbitralnie oceniasz sobie co jest wolnością. Jest tak ponieważ nie mówimy o wolności od nieposiadania idealnej żony, ani o wolności do zmiany każdego ograniczenia, co prowadzi w efekcie do spełniania każdej zachcianki. Możliwość postępowania wg woli - definicja bezsensowna, bo nie oznacza to wolności od złej woli. Jeśli ktoś może wszystko, ale chce tylko jednego, co jest dla niego złe, to nie można powiedzieć o nim, że jest wolnym człowiekiem. Taka definicja wolności nie ma więc desygnatu. Niby możesz wybrać to co chcesz, czyli jesteś zniewolony pragnieniami i konsekwencjami ich spełnienia, bądź niespełnienia. Wolność do i wolność od - redukują się do wolności do posiadania wszystkiego i wolności od każdej niedogodności, co sprowadza się do nieistniejącego ideału, a dopasowanie tego ideału do realiów jest oceniane arbitralnie > > Ewolucja stworzyła człowieka nieszczęśliwego, bo taki myśli i dąży do szczęścia. Szczęśliwi są na ogół kretyni.> Ja tam znam wcale niemało nieszczęśliwych kretynów. Oni też myślą, tylko kiepsko im to wychodzi.> Też tak często bywa, ale to nic nie wnosi do tematu. |
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie |
> Ale nigdzie nie ma żadnego pisania o wyższości olsona nad większością. Jest jedynie krytyka ludzi - w większości debili.Chodzi Ci o to, że Ty do tej większości należysz?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | Nie, w ogóle nie piszę o mnie. Jeśli ktoś zamiast pomyśleć o treści tego co piszę, zaczyna gadać o mnie, to wiadomo, że nie ma co liczyć na racjonalną dyskusję. Większość właśnie wtedy się kompromituje i udowadnia stawiane przeze mnie tezy  |
Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | Moja świadomość jest obserwatorem podczas snu. Jestem wrzucony w wir wydarzeń, na które nie mam wpływu. Występuje tu losowość. To jest jeden stan. Jak można inaczej nazwać jawę, jak nie świadomością z wolą wolą ? Są jeszcze stany pośrednie np. świadomy sen, halucynacje etc, ale to już inna sprawa. Zasadniczo istnieją dwa stany: sen i jawa. Człowiekowi nie są znane inne. Jakbyś skonfrontował marzenia senne z jawą, jak jawę porównujesz... no właśnie do czego ? Piszesz, że Twoje decyzje są dla Ciebie nieprzewidywalne. To wynik Twoich decyzji może być w jakimś stopniu nieprzewidywalny, a nie decyzje, dzieje się tak z powodów technicznych tj. niemożliwości zebrania i przeanalizowania wszystkich informacji. |
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | No i nie ma tu niczego o żadnej wyższości, tylko samo stwierdzenie faktu, czego większość czytając to nie może sobie przypisać. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | > Moja świadomość jest obserwatorem podczas snu. Jestem wrzucony w wir wydarzeń, na które nie mam wpływu.Dokładnie tak jak na jawie. Podczas snu Twojej świadomości może wydawać się, że jesteś np supermanem, albo panem Józkiem, a podczas jawy wydaje Ci się, że jesteś Stefanowiczem. To tak jakbym oglądał film z de Niro i wydawałoby mi się, że ja to de Niro. Świadomość jest pasywna i jedynie doświadcza. Elementy postaci to już nie Ty, a jedynie zmienne, którym jesteś poddany. Na żadne z nich nie masz wpływu. Na co byś nie wpadł, i tak wyłania się to z nieświadomości i przeszłości. Każda świadomość jest zawsze jedynie obserwatorem tego co się dzieje. > Występuje tu losowość. To jest jeden stan. Jak można inaczej nazwać jawę, jak nie świadomością z wolą wolą ?Jak można nazwać jawę świadomością z wolną wolą? Po co wprowadzasz tu religijne pojęcia? Ateiście to nie przystoi. Ateista wie, że gdyby Bóg istniał, to on byłby odpowiedzialny za dosłownie wszystko co ja zrobię, bowiem on byłby wtedy moim twórcą. Nie ma logicznej możliwości żebym był sam odpowiedzialny za siebie, skoro stworzył i modyfikuje mnie świat zewnętrzny. Skoro Bóg nie istnieje, to odpowiedzialności nie ma, bo należałoby ją przypisać po prostu światu. Olson dokonuje wyborów jakich musi dokonać, bo tak wynika ze świata (jeśli nie determinizm to losowość, ale i tak nie wolna wola). > Są jeszcze stany pośrednie np. świadomy sen, halucynacje etc, ale to już inna sprawa. Zasadniczo istnieją dwa stany: sen i jawa. Człowiekowi nie są znane inne. Jakbyś skonfrontował marzenia senne z jawą, jak jawę porównujesz... no właśnie do czego ? Piszesz, że Twoje decyzje są dla Ciebie nieprzewidywalne. To wynik Twoich decyzji może być w jakimś stopniu nieprzewidywalny, a nie decyzje, dzieje się tak z powodów technicznych tj. niemożliwości zebrania i przeanalizowania wszystkich informacji.Decyzje są nieprzewidywalne, a nie wynik. Mam podjąć decyzję, dostaję na kartce rozpisany problem. Czytam i staram się zrozumieć. Na tej podstawie powstaje decyzja, a ja ją sobie następnie uświadamiam. Decyzja, która powstała była nieprzewidywalna. Jawa i sen to dwa podstawowe stany, ok. I zarówno na jawie, jak i we śnie jesteś sobą, choć ulegasz innym iluzjom, bo we śnie może Ci się przyśnić, że jesteś kimś innym. Nadaj to Ty tym kimś jesteś, czyli Ty to stała doświadczająca tego, czyli świadomość, która jest bezosobowym obserwatorem. Czym sen się różni od jawy? Treścią doświadczenia i przytomnością. Po niektórych substancjach można osiągnąć treści charakterystyczne dla snu i doświadczać ich na jawie. Doświadczający cały czas jest ten sam, dopóki mózg i ciało nie umrze. Podejmowanie decyzji to co innego, inny proces, który może być także nieświadomy. Wiele decyzji podejmujemy w ten sposób, że są już gotowe i nawet nie negujemy możliwości ich wykonania. I snu i jawy doświadczasz Ty, choć we śnie często nawet nie ma żadnego Stefanowicza. I to jest kwintesencja - sama świadomość, która tego doświadcza, czyli Ty. Podejmowane decyzje nie należą do świadomości, tylko do świata przyczynowo-skutkowego. Być może da się nawet wyróżnić proces podejmujący decyzje. Nie jest on jednak żadną wolną wolą, tylko działa wg jakichś reguł. W efekcie daje to decyzje. Dlaczego miałby on być odpowiedzialny, skoro nie od niego zależy sposób jego działania? Bajki o wolnej woli to nieuprawnione utożsamienie świadomości z decyzjami i osobowością (komponentu pasywnego z aktywnymi). |
| ZaKotem (8733 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | ... > >Wydajac każdą opinię, jestem przekonany, że stwierdzam fakty. Mogę się mylić, bo nie jestem Bogiem, ale roboczo przynajmniej zakładam, że się nie mylę, bo tylko wtedy jest mozliwe działanie. Gdybym był wszechwiedzacy, zmieniłoby się tylko to, że moje opinie zawsze byłyby zgodne z rzeczywistością.... > Nie zakładasz roboczo, że się nie mylisz. Jeśli wydajesz opinię, to dlatego, że nie znasz faktówJeśli nie znam faktów, i wiem, że nie znam, to nie mogę wydać opinii, tylko co najwyżej przypuszczać apbo wierzyć. Jeśli zaś wydaję opinię, to na podstawie tego, co uważam za fakt. > Umożliwia to różnice zdań, czyli właśnie opinie, które są subiektywne.Różnicę zdań umożliwia to, że ludzie różne rzeczy uważają za fakty, toteż na ich podstawie dochodzą do różnych wniosków, nawet jeśli myślą zupełnie logicznie. > Znając obiektywnie najlepsze rozwiązania nie miałbyś prawa do opinii. Wiedziałbyś jak jest, więc nie mógłbyś zgadywać co jest lepsze.I dlatego moja opinia byłaby słuszna. > >>Czyli wolność jest brakiem, a więc nie istnieje.> >Próżnia jest brakiem, a więc nie istnieje. A dziurka w obwarzanku istnieje, czy jest złudzeniem?> Dziurka istnieje, bo nie jest brakiem, tylko dziurką.A wolność istnieje, bo nie jest brakiem, tylko wolnością. > >>Słowo "wolność" opisuje stan braku dodatkowych zniewoleń i właściwie wszystko można sobie pod to podciągnąć.> >Jak prawie wszystko? Majtki można pod to podciągnąć? Bocian? Pierwiastek z siedmiu? Może jednak nie prawie wszystko, tylko właśnie stan braku tego lub tamtego "zniewolenia", czyli MOZLIWOSC postępowania według woli - niezależnie od tego skąd ta wola.> Kolejna schizofreniczna (lingwistyczna)Właściwie wszystko można sobie pod to podciągnąć, czyli jeśli umiesz czytać ze zrozumieniem, to wiesz, że chodzi o to, że Twoja definicja wolności może być dowolnie interpretowana.Podaj więc dwie rozbieżne interpretacje. > Idealna wolność bowiem nie istnieje, więc sam arbitralnie oceniasz sobie co jest wolnością.Idealna próżnia tez nie istnieje, ale z tego nie wynika, że ktoś arbitralnie ustala co jest mniej, a co bardziej próżne. Yo można ustalić w sposób obiektywny. > Jest tak ponieważ nie mówimy o wolności od nieposiadania idealnej żony,Istotnie nie jest to często poruszany temat w rozmowach, bo też rzadko zdarza się sytuacja, w której ktoś lub coś zmusza człowieka do ozenku z ideałem, a ten chciałby czego innego. A po co mówić o czymś, co ka praktycznue każdy? > ani o wolności do zmiany każdego ograniczenia, co prowadzi w efekcie do spełniania każdej zachcianki.Spełnienie KAŻDEJ zachcianki jest fizycznie niemożliwe, ale ktoś, kto może spełnić 1/3 swych zachcianek jest obiektywnie bardziej wolny od tego, który może spełnić 1/20 swoich. > Możliwość postępowania wg woli - definicja bezsensowna, bo nie oznacza to wolności od złej woli.Jak nie oznacza? Właśnie oznacza. > Jeśli ktoś może wszystko, ale chce tylko jednego, co jest dla niego złe, to nie można powiedzieć o nim, że jest wolnym człowiekiem.Ja mówię, a więc można. Jest to zgodne z moją definicją wolności, więc byłbym nuelogiczny, gdybym temu zaprzeczał. Natomiast może nie jest zgodne z twoją definicją, ale to nie jest mój problem . > Taka definicja wolności nie ma więc desygnatu. Niby możesz wybrać to co chcebsz, czyli jesteś zniewolony pragnieniami i konsekwencjami ich spełnienia, bądź niespełnienia.Przykład: chcę zjeść cukierka i mogę zjeść cukierka. Mam więc wolność do zjedzenia cukierka, albo, z innej perspektywy, wolność od mamusi lub innej tyranii zabraniajacej mi cukierków. W jaki sposób stwierdzenie (z którym się zgadzam) , że moja chęć zjedzenia cukierka jest czymś niezależnym od mej woli zdeterminowana, przeczy faktowi, że chcę zjeść cukierka i mogę zjeść cukierka? To, ze chcę, jest faktem, to, że mogę, jest faktem, koniunkcja tych dwóch jest właśnie realnym i konkretnym desygnatem mojej wolności w tym zakresie i w tym momencie. > Wolność do i wolność od - redukują się do wolności do posiadania wszystkiego i wolności od każdej niedogodności,Jak możesz coś konkretnego ZREDUKOWAĆ do czegoś ogólnego? To nue redukcja, mocium panie, tylko ideaalizacja. "Autobus redukuje się do pojazdu mogącego pomieścić wszystkich i dojechać wszędzie z dowolną prędkością, a takue coś istnieć nie może, więc autobusy nieuistnieją". > co sprowadza się do nieistniejącego ideału, a dopasowanie tego ideału do realiów jest oceniane arbitralnieZaprzestan więc owego sprowadzania do ideału, skoro sam widzisz, że nic mądrego z tego nie wynika. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | > Jeśli nie znam faktów, i wiem, że nie znam, to nie mogę wydać opinii, tylko co najwyżej przypuszczać apbo wierzyć. Jeśli zaś wydaję opinię, to na podstawie tego, co uważam za fakt.Czytaj to co piszę, zamiast rozmywać. Kiedy wystawiasz opinię, ocenę? Gdy nie wiesz jaka jest prawda. Jeśli wiesz to każdy zna taką samą wersję, np czytasz dane techniczne z pudełka. Ocena jest subiektywna, więc gdybyś znał prawdę obiektywną, to nie mógłbyś wystawić żadnej opinii. > >Umożliwia to różnice zdań, czyli właśnie opinie, które są subiektywne.> Różnicę zdań umożliwia to, że ludzie różne rzeczy uważają za fakty, toteż na ich podstawie dochodzą do różnych wniosków, nawet jeśli myślą zupełnie logicznie.Podsumowując - ludzie nie znają prawdy, więc wysnuwają opinie. Gdyby znali prawdę, to nie uważaliby różnych rzeczy za fakty i myśleliby tak samo. > > Znając obiektywnie najlepsze rozwiązania nie miałbyś prawa do opinii. Wiedziałbyś jak jest, więc nie mógłbyś zgadywać co jest lepsze.> I dlatego moja opinia byłaby słuszna.Nie byłoby opinii schizolku - racjonalizatorze, który nie przyzna się nigdy do pomyłki i brnie w lingwistyczne sztuczki, tylko byłaby prawda. > >>>Czyli wolność jest brakiem, a więc nie istnieje.> >>Próżnia jest brakiem, a więc nie istnieje. A dziurka w obwarzanku istnieje, czy jest złudzeniem?> >Dziurka istnieje, bo nie jest brakiem, tylko dziurką.> A wolność istnieje, bo nie jest brakiem, tylko wolnością.Czyli czym? Twoje lingwistyczne zafiksowanie sięgnęło zenitu. Wcześniej ustaliliśmy, że: > >>Czyli wolność jest wg tego co napisałeś brakiem zewnętrznego ludzkiego czynnika zniewalającego.> >Owszem, to jest wolność w sensie politycznym, czyli najpraktyczniejszym, ale szerzej można także rozumieć jako brak także innych, nieludzkich czynników - takich jak na przykład choroba uniemożliwiająca mi działanie, na jakie miałbym ochotę.> Czyli wolność jest brakiem, a więc nie istnieje. Słowo "wolność" opisuje stan braku dodatkowych zniewoleń i właściwie wszystko można sobie pod to podciągnąć.www.racjonalista.pl/forum.php/s,728255#w728307Kolejny raz się zamotałeś. Odpowiadasz najprawdopodobniej na szybko, bez przemyślenia, z góry wiedząc, że nie przyznasz mi żadnej racji, nawet jeśli będę ją miał. > >Kolejna schizofreniczna (lingwistyczna)Właściwie wszystko można sobie pod to podciągnąć, czyli jeśli umiesz czytać ze zrozumieniem, to wiesz, że chodzi o to, że Twoja definicja wolności może być dowolnie interpretowana.> Podaj więc dwie rozbieżne interpretacje.To już było. Poza tym tu znów przyznajesz, że wolność jest brakiem: > Może jednak nie prawie wszystko, tylko właśnie stan braku tego lub tamtego "zniewolenia", czyli MOZLIWOSC postępowania według woli - niezależnie od tego skąd ta wola.Tworzysz sobie jakieś oderwane od rzeczywistości lingwistyczne pojęcia bez realnych desygnatów i tkwisz w tej językowej warstwie, a w oderwaniu od opisywanej rzeczywistości. Podaj lepiej definicję wolności, której bym nie obalił i która ma jakiś realny sens, zastosowanie. Obaliłem już definicję wolności od, wolności do, a także wolności jako możliwości wyboru zgodnie z zachciankami (bo zachcianki bywają zniewalające, więc taka definicja woli nie pasuje). > > Idealna wolność bowiem nie istnieje, więc sam arbitralnie oceniasz sobie co jest wolnością.> Idealna próżnia tez nie istnieje, ale z tego nie wynika, że ktoś arbitralnie ustala co jest mniej, a co bardziej próżne. Yo można ustalić w sposób obiektywny.Ale wolności nie można ustalić w sposób obiektywny, a Ty i z subiektywnym jak widać masz wielkie problemy. Poza tym próżnia istnieje i oznacza stan najniższej energii. > > Jest tak ponieważ nie mówimy o wolności od nieposiadania idealnej żony,> Istotnie nie jest to często poruszany temat w rozmowach, bo też rzadko zdarza się sytuacja, w której ktoś lub coś zmusza człowieka do ozenku z ideałem, a ten chciałby czego innego. A po co mówić o czymś, co ka praktycznue każdy?Jak to zmusza do ożenku? Chodzi o sytuację gdy ktoś nie ma idealnej żony i wg tej definicji jest zniewolony tym brakiem. > >ani o wolności do zmiany każdego ograniczenia, co prowadzi w efekcie do spełniania każdej zachcianki.> Spełnienie KAŻDEJ zachcianki jest fizycznie niemożliwe, ale ktoś, kto może spełnić 1/3 swych zachcianek jest obiektywnie bardziej wolny od tego, który może spełnić 1/20 swoich.Skoro wolność nie istnieje to nie może być bardziej wolny, poza tym zachcianek nie da się zważyć ilościowo, a poza tym zachcianki same w sobie bywają zniewalające, nawet jeśli się je realizuje. Jeszcze raz więc pytam: czym jest ta Twoja wolność? |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | > >Możliwość postępowania wg woli - definicja bezsensowna, bo nie oznacza to wolności od złej woli.> Jak nie oznacza? Właśnie oznacza.Udowodnij. > > Jeśli ktoś może wszystko, ale chce tylko jednego, co jest dla niego złe, to nie można powiedzieć o nim, że jest wolnym człowiekiem.> Ja mówię, a więc można.Ok, można też powiedzieć, że jest debilem i śmieciem. Nie chodzi o to co można powiedzieć (znów lingwistyczne zafiksowanie się kłania schizolku), tylko o to co można powiedzieć zgodnie z prawdą. > Jest to zgodne z moją definicją wolności, więc byłbym nuelogiczny, gdybym temu zaprzeczał. Natomiast może nie jest zgodne z twoją definicją, ale to nie jest mój problemNie podałeś żadnej sensownej definicji wolności. Zaprzeczając nielogiczności, którą podałeś nie byłbyś nielogiczny, tylko po prostu byś się zreflektował. > .> >Taka definicja wolności nie ma więc desygnatu. Niby możesz wybrać to co chcebsz, czyli jesteś zniewolony pragnieniami i konsekwencjami ich spełnienia, bądź niespełnienia.> Przykład: chcę zjeść cukierka i mogę zjeść cukierka. Mam więc wolność do zjedzenia cukierka, albo, z innej perspektywy, wolność od mamusi lub innej tyranii zabraniajacej mi cukierków. W jaki sposób stwierdzenie (z którym się zgadzam) , że moja chęć zjedzenia cukierka jest czymś niezależnym od mej woli zdeterminowana, przeczy faktowi, że chcę zjeść cukierka i mogę zjeść cukierka? To, ze chcę, jest faktem, to, że mogę, jest faktem, koniunkcja tych dwóch jest właśnie realnym i konkretnym desygnatem mojej wolności w tym zakresie i w tym momencie.Jedząc cukierki zachorujesz, co Cię zniewala i zmusza do wyboru niejedzenia cukierków, czego wymaga zdrowie. Podobnie z narkotykami. Po co Ci więc taka definicja wolności, skoro w praktyce i tak oznacza ona zazwyczaj zniewolenie? Nazwij to sobie jak chcesz, ale nie nazywaj tego wolnością, bo ta jest już skojarzona z innymi pojęciami, np brak zniewalających czynników. Jest to więc utopijne, abstrakcyjne pojęcie i nic więcej. > >Wolność do i wolność od - redukują się do wolności do posiadania wszystkiego i wolności od każdej niedogodności,> Jak możesz coś konkretnego ZREDUKOWAĆ do czegoś ogólnego? To nue redukcja, mocium panie, tylko ideaalizacja.No normalnie się może zredukować. To nie idealizacja lingwistyczny schizolku, tylko wyciąganie konsekwencji z definicji. Jeżeli wolność od to brak zniewalającego czynnika, to każdy czynnik można wziąć jako zniewalający i okazuje się, że prawdziwa wolność od redukuje się do utopii. Jeśli nie, to trzeba do tej definicji coś dodać, żeby nie obejmowała ona wolności od nieposiadania idealnej żony. > "Autobus redukuje się do pojazdu mogącego pomieścić wszystkich i dojechać wszędzie z dowolną prędkością, a takue coś istnieć nie może, więc autobusy nieuistnieją".Świetny przykład wypowiedzi schizolka, który nie chce zrozumieć co się do niego pisze i wymyśla na siłę głupie przykłady. A autobus się oczywiście tak nie redukuje, tylko błędna definicja autobusu, czyli dostarczyłeś tym przykładem tylko kolejnego argumentu na poparcie tego o czym piszę. > >co sprowadza się do nieistniejącego ideału, a dopasowanie tego ideału do realiów jest oceniane arbitralnie> Zaprzestan więc owego sprowadzania do ideału, skoro sam widzisz, że nic mądrego z tego nie wynika.No to zaproponuj miszczu taką definicję, zamiast mówić mi co mam robić i że nic mądrego nie wynika z tych głupich definicji wolności. |
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie |
> No i nie ma tu niczego o żadnej wyższościOdpowiadałam na Twoje twierdzenie, że nie piszesz o sobie. A skoro ustaliliśmy, że jednak piszesz, proponuję Ci ponowne zmierzenie się z tym moim pytaniem; tym razem bez mijania się z prawdą. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | Te zdania nie są ze sobą powiązane, więc Twoje pytanie jest źle zadane. W jednym nie ma nic o mnie, a w drugim o wyższości, a Ty w nieuprawniony sposób to łączysz. |
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie |
> Te zdania nie są ze sobą powiązaneZdecydowanie są powiązane, bo drugie zdanie bez pierwszego traci rację bytu, a dzieje się tak za sprawą użycia partykuły "jedynie": "Ale nigdzie nie ma żadnego pisania o wyższości olsona nad większością. Jest jedynie krytyka ludzi - w większości debili."
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | No ale nie ma nic o wyższości olsona nad większością, więc nie rozumiem o co Ci chodzi. |
| oportunista (1711 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | Aleś na wymądrzał. Najbardziej podoba mi się kawałek o tym, że wolny wybór prowadzi do ożenku z brzydkimi kobietami. To jest na prawdę mocne, mocniejsze o popadaniu w narkomanię. A tak swoją drogą, niby dlaczego mając wszystkie dane i cała wiedzę, musiałbyś stosować się do instrukcji, bo wybór wolny byłby błędem. A jaka pewność, że domniemana instrukcja będzie idealna dla ciebie. Można przecież założyć, iż twój wybór nie musi być idealny, możesz w sposób przewrotny wręcz tego nie pragnąć. Piękne żony nie zawsze są idealne, a większość wiekopomnych dzieł człowieka powstała pod wpływem środków odurzających. Wielcy wynalazcy, artyści nie stronili od zgubnych dla siebie uciech, mimo to my jako gatunek zyskaliśmy ogromny potencjał. Podam najprostszy przykład jaki przychodzi mi do głowy. Zabawa z ogniem. Gdyby jakiś niespełna rozumu nasz protoplasta się za to nie zabrał, siedzielibyśmy być może dalej na drzewach. Wszak wszystkie nasze zmysły, rozum, chęć poznawania krzyczą do nas, nie baw się z ogniem, to niebezpieczne i niemądre. Wpajamy to każdemu dziecku i co. To jest to. co nas najbardziej rajcuje. Może bylibyśmy szczęśliwsi nie kombinując zanadto, a siedzenie na drzewach czyniło by z nas szczęśliwymi, ale czy jednak nie warto było podejmować głupich decyzji? |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|