Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dawkins

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
28-06-2018 13:17Detroto (31 punktów)Dawkins
Ocena -1 na 1
1. Jakiś czas temu ktoś odpowiedział na mój lub czyjś inny post, iż niektóre rzeczy o których mówi Dawkins są nieracjonalne. Wynika z tego że Dawkins nie może być wzorem dla racjonalisty. Jednak czy może być wzorem dla sceptyka? Np. naukowego który jest przeciwnikiem paranauki?
2. Czytając książkę "Bóg urojony" Dawkins, natknąłem się we wstępie na fragment w którym rozważa zarzuty pod adresem swojej książki:
CYTUJĘ

Kolejny zarzut nieco się z powyższym wiąże _ nazywam go „zarzutem z figuranta”.

Atakuję to, co W religii naj gorsze, a ignoruję to, co w niej najlepsze.

„Zajmuje się pan ohydnymi podżegaczami, maniakami jak Ted Haggard, Jerry Falwell czy Pat Robertson, a nie wyrafinowanymi teologami, Tillichem czy Bonhoefferem, którzy nauczają takiej religii, w jaką ja wierzę.”

Gdyby to taka subtelna i zniuansowana wiara dominowała w świecie, byłby on na pewno o wiele lepszym miejscem, a ja napisałbym zupełnie inną książkę. Ponura prawdajest niestety taka, iż uczciwa i godna szacunku religia to margines; statystycznie rzecz biorąc, można ją pominąć. Dla przeważającej Większości Wiernych na całym świecie religią jest coś bardzo zbliżonego do poglądów prezentowanych przez osobników w rodzaju Robertsona, Falwella, Haggarda albo Osamy bin Ladena lub ajatollaha Chomeiniego. Ci ludzie nie są żadnym folklorem, figurantami ' mają olbrzymie wpływy i nie można ich lekceważyć."
KONIEC CYTATU


Tylko że religia w Polsce ( katolicka czyli dominująca) nie jest wcale zbliżona do niewiadomo kogo, jakichś teleewangelistów czy kogoś. Jest to raczej ten margines, czyli ta " subtelna i zniuansowany wiara". Czy w takim razie skoro w Polsce jest inaczej, to ta książka nie ma sensu bo cała podstawa na której jest ta książka oparta jest obalona?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..
#91
13-08-2018 00:19
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)Odp: Dawkins

>Jak widać z powyższych wypowiedzi wszelka rozmowa z panem Astrotaurusem jest wprost niemożliwą, a co do rodzenia się z jakimś światopoglądem to moja opinia jest tu taką:

Martwi mnie że to opinia....

#92
23-08-2018 17:04
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
>.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,716930
>@@@
>.
No i masz, babo, placek! Już tak dobrze żarło i zdechło... regres totalny!
Ech, mam ja się z Panem Krzyż Pański!
Już, już miałem dostać tak ukochane przez Bogusławskiego linki do tak ukochanych przez Bogusławskiego encyklopedyczno-słownikowych definicji..., a tu leci link do kolejnego zwierciadełka, w którym Bogusławski z upodobaniem ogląda poczwarną facjatę rojąc sobie słodko, że patrzy na mnie.
To ile razy trzeba do Pana mówić, żeby jeden raz dotarło? Z bólem serca zatem powtarzam: nie jest Pan w stanie nawet kropli z tego szamba wylewającego się z Pańskiej głowy powiązać w rzetelny, uczciwy sposób z jakimikolwiek moimi wypowiedziami. Gołosłowne, bezpodstawne chamstwo to prawie wszystko co Pan w tym wątku prezentuje.
Prawie wszystko. Pokazał się Pan przecież z dobrej strony próbując przytaczać jakieś argumenty. Nieważne, że strzelał Pan we własną stopę, ważne że Pan próbował dając szansę na rozmowę... od tego wszak rozmowa jest - czy być powinna - by weryfikować swoje poglądy, by wspólnie dochodzić do prawdy.

I w ogóle tak myślę sobie co Panu przyświeca w ustawicznym wklejaniu paszkwilanckich linków, w ciągłym klepaniu debilnych pacierzy o paskudztwie wiary, o plebiscytach itp.
I w klepaniu o tym jak to warto tylko do inteligentnych czytelników, a nie do takich jak ja widziany (czy choćby tylko fałszywie opisywany) przez Pana. Ci Pana inteligentni czytelnicy muszą być inteligentni inaczej skoro wymagają aż tylu powtórzeń! I to w jednym wątku, praktycznie post za postem.
"Inteligentni inaczej" nie znaczy "inaczej, niż Pan", bo do Pana też można jak do ściany....
Byłoby światełko nadziei na sens Pańskiego wklejania i klepania, gdyby jednak Pan te swoje światłości objawione kierował do mnie z Pańskiej pokracznej wizji, choć niby nie warto. Oczywiście jest duże ryzyko, że ktoś bełkoczący z dumą "mówięniewierzęmówięwierzę" z dokładnie takim samym tępym zadowoleniem z siebie może bełkotać "mówięniewartomówięwarto". Duże ryzyko. Równie duże jak to, że jako bezrefleksyjny pieniacz czuje Pan kompulsywną potrzebę posiadania "ostatniego pysknięcia", które w Pańskiej pieniaczej głowie zastępuje rozumną zasadę obowiązującego "ostatniego słowa". A to zupełnie nie to samo.
I w naszej wymianie słów to ostatnie słowo w każdej kwestii należy do mnie. I plebiscytów, i insynuacji, i bełkotu "mówięniewierzęmówięwierzę", itp., itd. Także w tej kwestii, że cytat z Królikowskiej potwierdza moje słowa, a zaprzecza Pańskim.

Ale nie bagatelizuję wspomnianego światełka nadziei, że może nie jest Pan aż taki ograniczony by mieć zaufanie do swoich głupich, gołosłownych paszkwili. Jeśli zatem rzeczywiście mówi Pan do mnie i chce jakoś do mnie dotrzeć to musi Pan (jak powiedziałem od razu po Pańskim pierwszym chamskim ataku) używać argumentów mierzonych do treści moich wypowiedzi.
Może to tylko trafnie zdiagnozowana przez Pana wiara, ale rzeczywiście uważam się za racjonalistę i bez konkretów zdania nie zmienię. Ani o sobie, ani o Panu. Bez konkretnych argumentów podważających moje konkretne stwierdzenia. Bez konkretnych argumentów potwierdzających Pańskie.
Żadnego gołosłowia z pozycji samozwańczego autorytetu proszę już raczej nie używać.

- jak się diagnozuje wiarę u kogoś?
- wedle jakich kryteriów określa się jej poziom i głębokość?
takie rzeczy poproszę...
nuże, Panie Bogusławski!
.............

>Jak widać z powyższych wypowiedzi wszelka rozmowa z panem Astrotaurusem jest wprost niemożliwą
Nie z "powyższych wypowiedzi" to widać, ale jedynie z paranoicznych usiłowań trolla by opluć mnie za wszelką cenę. Do tego fragmentu także całkowicie pasuje przypominane już: nie jest Pan w stanie nawet kropli z tego szamba wylewającego się z Pańskiej głowy powiązać w rzetelny, uczciwy sposób z jakimikolwiek moimi wypowiedziami.
Mylę się? To niech troll pokaże z której konkretnie wypowiedzi co konkretnie wynika. Jak dziecku, jak ufoludkowi, jak chłop krowie na rowie. Tak jak ja punktuję Pańską głupotę proszę o wypunktowanie mojej. Proszę....


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#93
23-08-2018 17:23
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi farmer

>Cóż póki co ale to Ty tak napisałeś....
Napisałem i podtrzymuję, a ty wprowadzasz zgrzyty na poziomie elementarnych definicji.
A-teista to człowiek bez poglądów teistycznych (przypominam: to jedyny termin określający nieposiadanie poglądów).
Nie wiadomo znikąd by jakikolwiek noworodek miał jakiekolwiek poglądy. Nie słyszałem o jakichkolwiek sugestiach posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka.
Stad prosta konstatacja, że noworodek jest ateistą.
Jakie w ogóle masz zastrzeżenia do tego sposobu widzenia kwestii?

>Wybacz ale może czerwony kapturek?
Tak, i frytki do tego.
Usiłuję dociec o co ci w ogóle chodzi.
Jeżeli nie jesteś w stanie przyjąć moich wyjaśnień, to może ja zrozumiem kiedy ty od swojej strony wyjaśnisz jakie argumenty, jakie fakty powodują, że nie chcesz uznać iż noworodek nie wyznaje żadnego teizmu.

>jest gen odpowiedzialny za..no jak to ująć ten ateizm ale niech będzie za systemowe nie wierzenie?
Hmmm... geny raczej powodują że coś się dzieje, a nie że nie dzieje. W dodatku kiedy
>Nie. Ja nie pojmuje dla zasady.
odmawiasz uzgodnienia definicji ateizmu karkołomnym staje się poszukiwanie genu który miałby być odpowiedzialny niewiadomozaco.

>Już to pisałem na zasadzie rusztowania jest OK. Chodzisz do kościoła koronki majówki bóg wie co..więc szuka się altrnatyw
Już pisałeś i bezsensownie powtarzasz. Są społeczności gdzie niewyznawanie teizmów, a za tym nieuczestniczenie w obrzędach jest normą. Nikt nie musi szukać zastępstwa dla koronek i majówek, bo nigdy tego nie znał.
Nawet ktoś kto uwolnił się od koronkowo-majówkowej wiary nie musi niczego robić w imię ateizmu.
Spróbuj zrozumieć, że ateizm nie jest żadną ideologią, nie jest motorem działania, jest tylko wolnością od ideologii teistycznej, wolnością od teistycznych zachowań.
Jeśli jeden gra w piłkę, a drugi zbiera znaczki to nie znaczy , że dla pierwszego piłka jest alternatywą dla zbierania znaczków, a dla drugiego odwrotnie.
Nie, po prostu robią swoje. Tak samo teista modli się, ateista nie modli się. Będąc wolnym od przymusu aktywności religijnej ma się więcej czasu na inną aktywność, albo na brak jakiejkolwiek aktywności. I tyle.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#94
24-08-2018 15:06
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus
.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,716930

"Urojenia to zaburzenia myślenia, czyli przekonanie chorego o istnieniu rzeczy, zjawisk czy wydarzeń wokół niego, które naprawdę nie istnieją. Pewne zdarzenia mogą co prawda mieć miejsce, ale chory nadaje im nieadekwatne znaczenie, nadbudowuje wokół nich chorobowe treści, tzw. system urojeń. Takie fałszywe sądy pacjenta są niekorygowalne; nie daje on sobie wyjaśnić, wytłumaczyć, że to, co myśli, nie ma miejsca w rzeczywistości, nie dzieje się naprawdę. Pacjent jest głęboko przekonany o prawdziwości swoich urojeń, "wierzy w nie", "wie", uważa, że to jego sądy są prawdziwe, a inni albo ich nie dostrzegają, albo wręcz są "przeciwko niemu", chcą z niego "zrobić chorego", kiedy właśnie to on "jest zdrowy". Może nawet takie osoby, które starają się mu pomóc i "tłumaczyć, że on nie ma racji", włączyć w system swoich urojeń, jako biorące udział w "zmowie przeciwko niemu" (np. rodzinę, znajomych, osoby z pracy). Do tego grona trafiają nieraz także, osoby i instytucje, które mogą pacjentowi pomóc profesjonalnie: psychologowie, lekarze psychiatrzy, personel szpitala. Dlatego często bardzo trudno pomóc osobie, która uważa, że z nią jest "wszystko w porządku", że jest zdrowa, a ci, którzy chcą jej pomóc, są przeciwko niej."
psychiatri(*)by/73534,zaburzenia-urojeniowe

"Jak postępować z osobą chorą?

Postarać się być spokojnym, unikać podnoszenia głosu, zagrażających gestów i przede wszystkim nie wdawać się w kłótnie na temat urojeń, bądź halucynacji. O soba chora nie jest w stanie przyjąć racjonalnych argumentów, próby przekonywania mogą w niej wzbudzić agresję.

Osoby zaburzone to też istoty ludzkie, które zasługują na szacunek. Nie mów przykrych rzeczy, których nie powiedziałbyś osobie zdrowej i nie wysnuwaj fałszywych wniosków ani oskarżeń tylko z powodu choroby."
www.psycho(*)lecka-co-to-jest-psychoza.html

-------
pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia)
pl.wikipedia.org/wiki/Psychoza

=================================
Astrotaurus, 6 listopada 2014 r.: Hmmm.... Pan to już w tej kwestii jest oczywisty jak - nie przymierzając - powietrze, którym się oddycha. I mam wrażenie, że z Pańską postawą solidaryzowałem się niejednokrotnie pisemnie, a gdyby to było niejasne to wszem wobec głoszę: Bogusławski wymiata!
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,641034#w641360

@@@
.

#95
24-08-2018 15:27
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus
.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,767212#w769470

Wikipedia:

Ateizm - brak wiary w istnienie bogów; ewentualnie odrzucenie teizmu, pogląd przeczący istnieniu sił nadprzyrodzonych i odrzucający wiarę w boga. Może także uznawać religię za nienaukową, sprzeczną z rozumem lub niepotrzebną.
www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110

@@@
.

#96
25-08-2018 22:45
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus
>>Cóż póki co ale to Ty tak napisałeś....Napisałem i podtrzymuję, a ty wprowadzasz zgrzyty na poziomie elementarnych definicji.
>A-teista to człowiek bez poglądów teistycznych (przypominam: to jedyny termin określający nieposiadanie poglądów).
>Nie wiadomo znikąd by jakikolwiek noworodek miał jakiekolwiek poglądy. Nie słyszałem o jakichkolwiek sugestiach posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka.

Czuje tu zgrzyt na linii brak poglądów a rodzenie się z poglądem.

>Stad prosta konstatacja, że noworodek jest ateistą.
>Jakie w ogóle masz zastrzeżenia do tego sposobu widzenia kwestii?

Potrzebne jak świni siodło ten ateizm noworodkowi.

Na podstawie kwestionowania wiary wywodzisz że człowiek jest ateistą od urodzenia. Zaiste ciekawe.

#97
16-09-2018 14:54
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
Uch, losie...!
Proszę, żebrzę, błagam o jakieś argumenty, wyjaśnienia, o naprostowanie moich myśli ścieżek, a dostaję tylko kolejny sequel z bogatego cyklu "Szambem malowany Bogusławskiego portret własny". I to ciągle z projekcją...
Bardzo to nie po krześcijańsku, bardzo. A jeśli nawet bojaźnibożej w Panu za grosz, to co na takie poczynania powiada starożytna kindersztuba, której ostoję usiłuje Pan tu najczęściej udawać? Wprawdzie ta poza jest wysilona, wystękana, bez klasy i naturalnej elegancji, a słoma Panu z butów wyłazi, że aż w oczy kole kiedy tylko trafi Pan na oponenta, ale niechże się pan zmusi i choć spróbuje zachować jakiś tam pozy poziom, proszę....

Nie jest Pan tutaj fachowcem, autorytetem stawiającym diagnozę (choć Panu tak się zapewne roi, kojarzy, wydaje), ale trollem plującym insynuacjami, niezdolnym do rzeczowej rozmowy.
Z własnej jedynie woli, więc tylko Pan może to choć trochę zmienić. Musiałby Pan jednak porzucić pychę i zacząć respektować fakty zapisane w tym wątku
Fakty.
Fakty.
Namiłośćboską, Panie Bogusławski! czy w Pańskim umyśle funkcjonuje jeszcze pojęcie faktu?
A fakty są ciągle takie, że nie jest Pan w stanie wykazać rozumienia pojęć którymi Pan się posługuje. Nie jest Pan w stanie racjonalnie wyjaśnić bełkotu o poziomach, głębokościach, sceptycyzmie wiary itp.

To że sięga Pan w kierunku psychiatrii generalnie pochwalam. Urojenia i wiara są wszak dwoma stronami tego samego medalu. Dwoma aspektami tego samego upośledzenia umysłu. Wiara powstaje na podstawie urojeń, bez nich jest chyba niemożliwa.
Dodam na marginesie, że ja wielokroć wyrażałem nadzieję, iż kiedyś urojenia religijne będą diagnozowane jako jednostka chorobowa do leczenia, na równi z wieloma innymi urojeniami.
Na pewno jednak nie będę roztrząsał treści Pańskich wklejek dopóki sam Pan nie powie co one konkretnie mają mówić. Pan tu jest (użyję eufemizmu) rozmówcą. Znaczenie cydzysłowów, czy słowa "głęboka" z cytatu mógłbym omawiać z cytowanym autorem. Tu mogę polemizować jedynie z Pańskim rozumieniem cytatu, a obawiam się, że Pan niczego nie rozumie. Pan osiągnął ten poziom bufonady, na którym operuje Pan w zasadzie wyłącznie gotowcami i to wyłącznie na podstawie tego co się Panu roi, wydaje, kojarzy. Dlatego masowo linkuje Pan także do swoich debilnych pacierzy, bo Panu się roi, wydaje, kojarzy, że one coś wyjaśniają, choć sam Pan nie rozumie co Pan ględzi.

Będę konsekwentnie domagał się wyjaśnienia spornych pojęć. Niechże Pan na zdrowie przetrzepie głębiny psychiatrii i wskaże jakieś opracowanie wyjaśniające głębokości (a może też wysokości?) i poziomy (a może i piony?) wiary. Wklejony cytat z podkreśleniami obrazuje tylko po raz kolejny prawo do wolności słowa, ciągle jednak nie ujawnia sensowności stosowania słowa które nic nie znaczy.

I naprawdę proszę się na tym skupić. Ja chętnie poroztrząsam z Panem cokolwiek (w miarę wolnego czasu), ale nie jednocześnie i nie kiedy nie widać cienia szansy na nawiązanie kontaktu. Chętnie poroztrząsam także nasze historyczne relacje, czemu nie! A pamiętam na ten przykład, że na samym początku mojego pisania na forum (wcześniej tylko czytałem) miałem starcie z Panem na tle Pańskich głupawych kombinacji językowych. Wtedy jeszcze miał Pan widać dość umiaru (mogliśmy się nawet jakoś tam forumowo zaprzyjaźnić), dziś już Panu odbiło chyba do spodu.
A! Przy tym ewentualnym roztrząsaniu stawiam jednak warunek roztrząsania z nastawieniem na cel w postaci wyjaśnienia czegokolwiek. Kolejna bufoniasta wklejka z nawet najbardziej rozpaczliwym podkreślaniem tego co się Panu roi, wydaje, kojarzy to nie jest roztrząsanie ku wyjaśnieniu o jakim mówię.
I tutaj nie chcę już żadnych Pańskich kolejnych linków, cytatów, odmawiam stanowczo skakania za Panem po wszystkich zagonach w rytm Pańskiej umysłowej sraczki.

Proszę o rzeczowe wyjaśnienie (własnym sumptem czy zapowiedzianym konkretnie linkiem lub cytatem) kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.

Gdyby takie wyjaśnienie było już zdecydowanie poniżej Pańskiej godności może Pan wydelegować do tego kogoś z grona jakże licznych, a jakże inteligentnych Pańskich czytelników. Ważne żeby wyjaśnienie padło.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#98
16-09-2018 15:55
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi farmer
>>Napisałem i podtrzymuję, a ty wprowadzasz zgrzyty na poziomie elementarnych definicji.
>>A-teista to człowiek bez poglądów teistycznych (przypominam: to jedyny termin określający nieposiadanie poglądów).
>>Nie wiadomo znikąd by jakikolwiek noworodek miał jakiekolwiek poglądy. Nie słyszałem o jakichkolwiek sugestiach posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka.
>Czuje tu zgrzyt na linii brak poglądów a rodzenie się z poglądem.
Czujesz tu zgrzyt? Czyli gdzie konkretnie? W cytowanej mojej wypowiedzi? Ja coś pisałem z sugestią rodzenia się z poglądami? Nie, ja pisałem wręcz przeciwnie:
>> Nie wiadomo znikąd by jakikolwiek noworodek miał jakiekolwiek poglądy. Nie słyszałem o jakichkolwiek sugestiach posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka.

Noworodek nie ma żadnych poglądów z tego co mi wiadomo. I nic tu nie zgrzyta.
Tylko że nieposiadanie poglądów teistycznych ma nazwę jako jedyne nieposiadanie konkretnych poglądów. Dlatego też noworodka można nazwać ateistą skoro już nazwa na niepoosiadanie poglądów teistycznych istnieje.
Przyjmij prostotę pojęcia ateizmu, nie obarczaj go masą jakichś swoich fiksacji jak czyni to np. wspominany wcześniej Oko. Jemu w fiksacjach trudno jest dorównać, ale po co w ogóle próbujesz?

To takie proste:
Noworodek nie jest komunistą,
noworodek nie jest monarchistą,
noworodek nie jest feministą,
noworodek nie jest teistą,
bo noworodek nie ma żadnych poglądów.

Znaczy to dokładnie to samo co:
Noworodek nie jest komunistą,
noworodek nie jest monarchistą,
noworodek nie jest feministą,
noworodek jest ateistą,
bo noworodek nie ma żadnych poglądów.

>Potrzebne jak świni siodło ten ateizm noworodkowi.
Że noworodek jest ateistą nie oznacza, że noworodek ateizm ma, bo ateizm to nie jest coś do "mania" (ateizm to jest nazwa "niemania" teizmu), więc noworodka nic nie obciążą tak jak świnię obciąża siodło.
I noworodkowi ateizm pasuje, a siodło świni nie. Bo po prostu tak już jest, że mały ludzik rodzi się bez poglądów żadnych w ogóle, więc z ateizmem też.

Bo noworodek, jak i każdy inny człowiek może być teistą lub ateistą. Bez innych opcji.
Można być ateistą wobec wszystkich teizmów świata, albo ateistą wobec wszystkich teizmów poza własnym - to tylko kwestia precyzji, szczegółowości definiowania teizmu. Czego jednak byśmy nie rozumieli pod pojęciem teizmu zawsze zaistnieje dychotomia teizm-ateizm.

>Na podstawie kwestionowania wiary wywodzisz że człowiek jest ateistą od urodzenia. Zaiste ciekawe.
Nie ja wywodzę, tylko Ty zmyślasz. Próbujesz podpiąć swoje fiksacje pod moje wypowiedzi. A ja wywodzę, że człowiek jest ateistą od urodzenia na podstawie braku przesłanek posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka i na podstawie najprostszej, elementarnej definicji pojęcia ateizmu, definicji nieobarczonej fiksacjami.
A-teizm.
Gdybym, na potrzeby rozmowy, uznał definicję ateizmu księdza Oko, że ateizm to m.in. hitleryzm i stalinizm, to twierdziłbym stanowczo, że noworodek nie jest ateistą.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#99
16-09-2018 15:30
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins

>Wikipedia:
Uch, losie... znowu wklejka jakiegoś gotowca, bo Panu się coś roi, kojarzy, wydaje....
A ja w celu wyczulenia na sensowność nazywania rzeczy po imieniu w racjonalnym dyskursie przypominam:
generalnie dobrze jest unikać synonimów, analogii, alegorii, przypowieści i nazywać w miarę możności rzeczy po imieniu. Nie jest celowym i rozumnym dążeniem by nazywać wiele obiektów jednym słowem tak jak nie jest celowym i rozumnym nadawanie różnych nazw temu samemu obiektowi.

> Ateizm - brak wiary w istnienie bogów;
W tym (także) wątku ujawniło się drastycznie różne pojmowanie słowa "brak" w takim zdaniu. W moim rozumieniu oznacza ono po prostu nieistnienie, nieobecność teizmu w zestawie poglądów, farmer traktuje to jako defekt, niedostatek, niedobór wymagający rekompensaty. Twierdzi, że "brak" teizmu to luka konieczna do wypełnienia. I że owo "wypełnienie" to zawsze tylko surogat.
Farmer jeszcze (przynajmniej na razie) był dość oględny, spotkałem w życiu wielu twierdzących, że zionąca pustką straszliwa wyrwa po wierze w religijne czary-mary to mentalne Dno Mariańskie - Oko też w takie tony uderza.

>brak wiary w istnienie bogów; ewentualnie odrzucenie teizmu,
Ewentualnie? Brak wiary w istnienie bogów i odrzucenie teizmu to dwie ewentualności? Jedyne dwie? Rozłączne? A ono odrzucenie to co to? Akt przejścia od wyznawania teizmu do ateizmu czy też po prostu nieuznawanie teizmu za sensowny, uprawniony sposób odbioru świata? A nieuznawanie na podstawie krytycznej analizy czy na podstawie nieistnienia uznawania?
Akt przejścia z teizmu do ateizmu nie jest ateizmem, a nieuznawanie teizmu jest wręcz tożsame z brakiem wiary w bogów, a nie jego ewentualnością.

>pogląd przeczący istnieniu sił nadprzyrodzonych i odrzucający wiarę w boga. Może także uznawać religię za nienaukową, sprzeczną z rozumem lub niepotrzebną.
Przypisywanie ateizmowi jakiejkolwiek aktywności, głoszenie jakichś twierdzeń to prosta droga na manowce fiksacji.
Ateizm nie głosi niczego, nie zajmuje stanowiska wobec jakiegokolwiek poglądu. Jest tylko wolnością od wyznawania teizmu.
Uznawanie religii za rozumną i potrzebną jest nieodłączną cechą teizmu. Niewyznawanie teizmu jest jednoznaczne z nieuznawaniem religii za rozumną i potrzebną. Wszelkie postawy krytyczne wobec teizmów i religii na nich opartych mogą być cechą umysłów wolnych od teizmu, umysłów ateistycznych, ale nie samym ateizmem.

A to tylko wierzchołek góry lodowej bełkotu płynącej przez świat. Gdy rozum śpi budzą się upiory fiksacji przeróżnych. Oko widzi w ateizmie stalinizm i zbrodniczość, farmer swoje fiksacje opisze w obiecanej książce, więc będziemy mieli szanse je też poznać.
Pan też ma jakąś fiksację na tle ateizmu. W głupawych pacierzach, do których Pan nieustannie linkuje powtarza się zaklęcie "nieuważamsięzaateistę". I stawiam dolary przeciw orzechom, że to tylko nierozumna fiksacja.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#100
18-09-2018 14:22
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus
.

>Nie jest Pan tutaj fachowcem, autorytetem stawiającym diagnozę

Nie, nie jestem ani fachowcem, ani autorytetem i nigdy i nigdzie nie starałem się za takiego robić, ale parę książek przeczytanych ze zrozumieniem w problematyce na temat, której się tu wypowiadam pozwala mi stwierdzić rzeczy oczywiste. Rzeczy widoczne i dla nieprofesjonalistów, a nawet i dla dyletantów. Oczywiście zawsze mogę się mylić i postawić, gdzieś, komuś "diagnozę" nietrafną, ale na podstawie mojej diagnozy nikt nie rozpocznie terapii, tylko zainteresowany czytelnik zastanowi się nad jakością i kulturą wywodów oraz siłą użytych przeze mnie argumentów.

Napisałem wyżej: nikt z nas nie jest w stanie bardziej skompromitować, niż uczynimy to sami i nadal to podtrzymuję. Zaś inteligentny czytelnik dokonuje zawsze samodzielnej oceny.

Pan jak tu widać jest wprost przerażony możliwością merytorycznej rozmowy ze mną, gdyż nijak i nigdzie nawet jej nie rozpoczyna, tylko wszelkimi metodami i używając całego dostępnego mu wachlarza wyzwisk i epitetów próbuje mnie obrazić, zniechęcając do jakiejkolwiek dyskusji i jest to zjawisko zupełnie normalne w przypadkach przeróżnych psychoz opisanych w literaturze przedmiotu, do której częściowo wyżej się odwołałem. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,767212#w770029 Łatwo można tam sięgnąć.

O czymże miałbym z Panem tu rozmawiać? O Pańskich projekcjach opartych na świętej (i głębokiej) wierze, iż Pan ma rację, gdyż inaczej przecież być nie może?

Ponownie przywołam trafną uwagę Leszka Lachowieckiego z jego książki o dyskusji www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147 oraz dobrą książkę Mirosława Karwata www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152

Miłego dnia Panu życzę.

@@@
.

#101
18-09-2018 14:41
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus
.

>Astrotaurus: Nie rodzimy się "z definicją ateizmu", ale rodzimy się ateistami.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,764583#w764625

>Astrotaurus: Noworodek nie ma żadnych poglądów z tego co mi wiadomo. I nic tu nie zgrzyta.

>Tylko że nieposiadanie poglądów teistycznych ma nazwę jako jedyne nieposiadanie konkretnych poglądów. Dlatego też noworodka można nazwać ateistą skoro już nazwa na niepoosiadanie poglądów teistycznych istnieje.

>Przyjmij prostotę pojęcia ateizmu, nie obarczaj go masą jakichś swoich fiksacji jak czyni to np. wspominany wcześniej Oko. Jemu w fiksacjach trudno jest dorównać, ale po co w ogóle próbujesz?

>Nie ja wywodzę, tylko Ty zmyślasz. Próbujesz podpiąć swoje fiksacje pod moje wypowiedzi. A ja wywodzę, że człowiek jest ateistą od urodzenia na podstawie braku przesłanek posiadania jakichkolwiek poglądów przez noworodka i na podstawie najprostszej, elementarnej definicji pojęcia ateizmu, definicji nieobarczonej fiksacjami.

Łot i logika, na podstawie takiej logiki, to obarczony paranoją człowiek potrafi wiele "definicji nieobarczonych fiksacjami" zbudować. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,701350#w701660

@@@
.

#102
19-09-2018 15:28
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
>.... parę książek przeczytanych ze zrozumieniem w problematyce na temat, której się tu wypowiadam pozwala mi stwierdzić rzeczy oczywiste....
I tak przez dzień boży cały
zuch nasz trąbi swe pochwały!

Choć, zaraz, zaraz... coś się tu mi jarzy... Pewnie gdybym chciał przeegzaminować Pana z tego co Pan przeczytał Pańskie wypowiedzi byłyby jasne , obszerne, merytoryczne. A Pan bełkocze jak obłąkana mękoła skamląca tylko o swoich licznych przypadłościach mózgowych, ponieważ usiłuję przeegzaminować Pana z tego co Pan napisał! A pisanie ze zrozumieniem Panu, jak widać , nie wychodzi.
Ale i tu jest ale... Wprawdzie w swojej jedynej próbie merytorycznej argumentacji cytatem z Królikowskiej nie był Pan w stanie pojąć jak bardzo niekompatybilne jest to co Pan u niej przeczytał z tym co Pan sam napisał, skoro tego co Pan pisze Pan nie rozumie. Bo nie sposób skonfrontować czegoś co się rozumie z czymś czego się nie rozumie.
Jednakże posiadając umiejętność czytania ze zrozumieniem byłby Pan w stanie zrozumieć jak kompatybilne jest to co Pan przeczytał u Królikowskiej z tym co Pan przeczytał u mnie. No i także coś by Pan załapał z moich wielu krytycznych uwag odnoszonych do Pańskich wypowiedzi.
Widać jednak, że umiejętność czytania ze zrozumieniem jest Panu tak samo obca jak umiejętność pisania ze zrozumieniem.

>Pan jak tu widać jest wprost przerażony możliwością merytorycznej rozmowy ze mną,
O, kurde, wpadłem jak śliwka w kompot! Przez czeluść internetu dostrzegł Pan moje strachliwe drżenie z przerażenia tą straszliwą możliwością. I w swojej szlachetności postanowił Pan mi oszczędzić zgonu ze strachu.
Nawet cytat w jedynej próbie merytorycznej argumentacji dobrał Pan tak by przemawiał za moimi, a nie Pańskimi poglądami. Pan WIE, że bardziej drastycznej próby wiwisekcji mógłbym nie przeżyć.

Niniejszym wycofuję zatem, odszczekuję, odwołuję prowokację wobec jakże licznych i jakże inteligentnych Pańskich czytelników. Bo jeszcze któryś nieopatrznie przytoczy skądsiś jakieś rozumne, merytoryczne wyjaśnienie bełkotu Bogusławskiego i padnę jak kawka z przerażenia!
Idźcie dalej, o, Liczni i Inteligentni, śladem Waszego idola i nawet nie myślcie o udzielaniu tu jakichkolwiek merytorycznych odpowiedzi. Proszę...

A teraz, dla fasonu - oczywista - mogę bezpiecznie powtórzyć:
Proszę o rzeczowe wyjaśnienie (własnym sumptem czy zapowiedzianym konkretnie linkiem lub cytatem) kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.



>Łot i logika, na podstawie takiej logiki, to obarczony paranoją człowiek potrafi wiele "definicji nieobarczonych fiksacjami" zbudować.
No, jakże miło znajoma rzecz: gołosłowne pyskowanie trolla - miód na uszy moje!
W tym temacie także na pewno jestem absolutnie bezpieczny od jakichkolwiek merytorycznych uwag: w czym się mylę, gdzie błądzę, czy tp.
Wiem, wiem, że mogę w tej kwestii mieć do Pana absolutne zaufanie, mój dobry Bogusławski. Dziękuję.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#103
19-09-2018 18:05
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus

>Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

Paranoiczne projekcje w psychozach są bardziej realne od faktów, a wiara w ich realność wcale jest nie mniejszą niżby były faktami. Daję Panu znowu szansę do wylewania szamba pod moim adresem, gdyż odrobina sadyzmu wobec zadufanych polemistów zdaje się być racjonalną. Niech Wielce Szanowny Pan nawija dalej. Miłego dnia Panu życzę.

@@@
.

#104
19-09-2018 18:40
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
>Daję Panu znowu szansę do wylewania szamba pod moim adresem
Dzięki, dzięki Łaskawco!
Az się zaśliniłem z oskomy i natychmiast z okazji pozwoleństwa korzystam. Oto nowa porcja szamba, dla Szanownego Pana obrzydliwa jak nie wiem co:

Proszę o rzeczowe wyjaśnienie (własnym sumptem czy zapowiedzianym konkretnie linkiem lub cytatem) kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#105
21-09-2018 12:16
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus
.
>Będę się stanowczo upierał przy innej oczywistości, że wiara jest zjawiskiem zerojedynkowym i błędem jest odnoszenie jej do całego zestawu organizacyjnych dogmatów i pomniejszych twierdzeń.
>Głębokość/płytkość wiary to myląca nazwa dla zakresu twierdzeń nią objętych. O wiele bardziej adekwatnie byłoby mówić o rozległości, trzymajac się melodyki czasoprzestrzennej.
>Gdyby np. szarley wierzył w omnipotencję proboszczów, wedle Pańskich kryteriów należałoby go nazwać wierzącym głębiej niż ma to miejsce teraz. A tu nie ma mowy o żadnej głębokości - po prostu do twierdzeń objętych jego wiarą dołączyłoby jeszcze to jedno.


Szarley: Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu

>Głębokość/płytkość wiary to myląca nazwa dla zakresu twierdzeń nią objętych. O wiele bardziej adekwatnie byłoby mówić o rozległości, trzymając się melodyki czasoprzestrzennej.
-
Nic nie mogę począć na czyikolwiek upór. Podałem sporo merytorycznych argumentów w tekstach przywołanych linków, ale gdy komuś nie odpowiada "głębokość" to może sobie z synonimów synonim.net/synonim/głębokość wybrać bardziej adekwatne do jego punktu widzenia, choć mnie np. "rozległość" nijak tu nie pasuje.


>Prawda że u kogoś kogo wiara obejmuje wiele twierdzeń łatwiej wywołać zacietrzewienie niż u kogoś kogo wiara obejmuje mniej twierdzeń. Wyłącznie właśnie ze względu na ilość twierdzeń wiary - kiedy ze wzrostem tej ilości rośnie szansa natknięcia się na aspekt życia z wiarą związany.
-
Jakoś w moim odbiorze to raczej świadczy o niezrozumieniu tego co wyżej napisałem niż o zgodzie. Według mojej wiedzy Pańskie stwierdzenie o ilości przedmiotów i podmiotów wiary ma się nijak do prawdy potwierdzonej w badaniach psychologicznych i socjologicznych. Zacietrzewienie uzależnione jest od głębokości wiary, a nie od ilości mitów, w które się wierzy. Choć szerokość horyzontów najczęściej ogranicza głębokość wiary.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,492110#w495088

-------------------
uznałem, że warto synonimy pokazać dla pokazania różnych możliwości językowych, z których ja wybrałem - moim zdaniem - optymalną. Nie były moim tu zainteresowaniem żadne "relacje przestrzenne" tylko wyjaśnienie czytelnikowi, iż użyłem terminu "głębokość" zgodnie ze słownikami języka polskiego, w tym ze słownikiem frazeologicznym.

>I to konkretnie w odniesieniu do relacji przestrzennych wywołanych przez Pańskie poziomy i głębokości.
-
No i co ja mogę z Pańską wiarą w to, iż jest Pan konkretnym "w odniesieniu do relacji przestrzennych wywołanych przez Pańskie poziomy i głębokości". Ja tu nie zauważam ani Pańskich konkretów, ani moich wywoływań, ale może zbyt mało bystrym jestem?

>W preambule linkowanego przeze mnie wątku z próbą uzgadniania definicji wiary umieściłem wzmiankę o uzgadnianiu pojęć. Dodam jeszcze, że generalnie dobrze jest unikać synonimów, analogii, alegorii, przypowieści i nazywać w miarę możności rzeczy po imieniu. Nie jest celowym i rozumnym dążeniem by nazywać wiele obiektów jednym słowem tak jak nie jest celowym i rozumnym nadawanie różnych nazw temu samemu obiektowi.
-
Jak na mój prosty umysł, to tu zawarta jest zbytnia plątanina poglądów i wątków, a co najważniejsze nijak nie mogę zrozumieć czego miałyby one dotyczyć. Część z nich jest banalnie oczywista i myślę oraz postępuję tak samo, a część zawiera Pańskie poglądy i oceny, do których Pan ma prawo i które szanuję.


================================
>Proszę o rzeczowe wyjaśnienie (własnym sumptem czy zapowiedzianym konkretnie linkiem lub cytatem) kwestii rozróżniania, stopniowania czy co tam wiary z jej głębokościami, poziomami, wątpliwościami itd.
-
Najbardziej rzeczowo jak potrafię, choć oczywistym jest dla mnie, iż gdy ktoś nie chce lub ma intelektualne kłopoty, to i tak nie zrozumie.

Używam terminu "głębokość wiary" zgodnie z jego rozumieniem i używaniem przez socjologów i psychologów religii, tak wyznaniowych jak i świeckich - co łatwo sprawdzić. Jego głębsze rozróżnianie i stopniowanie ponad występujące w literaturze przedmiotu nie stanowi (przynajmniej tu) mojego zainteresowania. Ma Pan z tym problem, to Pańska sprawa i niech Pan sam próbuje go rozwiązać.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365