Racjonalista - Strona głównaDo treści
Fakty zamiast wolności słowa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
27-09-2019 21:24chętnie racjonalistka (29094 punktów)Fakty zamiast wolności słowa
Ocena 1 na 3
.
Zasłyszałam taką koncepcję porządku prawnego, aby zamiast wolności słowa - którą to wolność co i rusz trzeba obwarowywać jakimiś ograniczeniami, jak np. sądowy nakaz zeznawania prawdy, albo prawny zakaz wygłaszania niektórych sądów - wprowadzić obowiązek trzymania się faktów.

Na pierwszy rzut oka ta koncepcja wydała mi się sensowna, ale może coś przeoczyłam, sama nie wiem...

Czy ktoś dostrzega wady w zaproponowanym systemie?
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
W odpowiedzi PoProstuBogdan

>>>>Zjedzenie śniadania da się udowodnić.
>>>To czemu nie udowodnisz?
>>Za późno się zgłosiłeś.
>Nigdzie się nie zgłaszałem.
Tutaj zgłosiłeś się po dowody na zjedzenie śniadania.

>Znasz fakt, ale nie jesteś w stanie użyć argumentu, który dowiódłby, że tak rzeczywiście było.
Mimo Twoich zabiegów fakt zjedzenia śniadania nie jest "nie dającym się udowodnić". Co i tak jest bez znaczenia, bo niby po co miałabym tego faktu dowodzić.

>>>Nie uchylam się od odpowiedzi, ale nie zamierzam się powtarzać.
>>"Nie zamierzam się powtarzać" - niezły patent gdy nie ma się czym chwalić.
>Nie mam potrzeby [...] odpowiadania na pytanie, które powstało już po mojej odpowiedzi.
Skoro uważasz, że odpowiedziałeś przed pytaniem, to Ci oświadczam, że również na wszystkie Twoje pytania dawno odpowiedziałam, poszukaj sobie, a jak nie znajdziesz, to nie mój problem, cześć.

Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.

#122
07-10-2019 23:23
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
>>>Takie pytanie: zauważyłeś, że zalinkowałam hasło "możliwość" ze słownika pwn?
>>Tak. [...] Ta definicja jest źle sformułowana.
>Zwróć się do redakcji pwn, jak oni przeredagują tę definicję przyznam Ci rację.

Nie wolałabyś myśleć samodzielnie? Definicja nie jest błędna, tylko TA definicja jest źle sformułowana. Możliwość to fakt, że coś jest możliwością, czyli nie jest faktem? Jeśli uważasz to za prawidłową definicję, to nie znajdziemy wspólnego języka. Przecież podałem prawidłową definicję z tego samego słownika. Dotyczy ona słowa "możliwy". Wypadałoby żebyś się do tego odniosła.

>>Dzięki moim poradom masz szansę wskoczyć o poziom wyżej
>Ty wskocz na wyższy poziom i udziel porady redakcji pwn.

Jeżeli chcesz, to nie zabraniam ci pozostania w błędzie. Redakcja pwn sobie poradzi. Prędzej lub później zobaczą ten błąd i to zmienią. Ten internetowy słownik niestety odstaje poziomem od fizycznych egzemplarzy. Dla inteligentnych wkleiłem wyjaśnienie pana Mirosława Bańko i definicję przymiotnika "możliwy", który jest praktycznie tym samym co rzeczownik "możliwość". Przewidywałem, że to zrozumiesz, ale niestety zdarza mi się przeceniać ludzi i ich zdolności.

#123
07-10-2019 23:37
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
>>>>>Zjedzenie śniadania da się udowodnić.
>>>>To czemu nie udowodnisz?
>>>Za późno się zgłosiłeś.
>>Nigdzie się nie zgłaszałem.
> Tutaj zgłosiłeś się po dowody na zjedzenie śniadania.

Nie zgłaszałem się po żadne dowody. Wiedziałem, że nie masz możliwości udowodnienia co zjadłaś na śniadanie, więc zastosowałem retorykę polegającą na daniu ci szansy zrobienia tego, po to żebyś się na tym wyłożyła.

Napisałaś:

>Póki wiesz, że się ich trzymasz, nie masz problemów z ich udowodnieniem.

Udowodniłem ci, że tak nie jest i możesz trzymać się faktów, a i tak nie mieć możliwości udowodnienia, że tak było. Nie obroniłaś swojego zdania i próbujesz się wykręcać. Nie wiesz, że to widać jak na dłoni?

>>Znasz fakt, ale nie jesteś w stanie użyć argumentu, który dowiódłby, że tak rzeczywiście było.
>Mimo Twoich zabiegów fakt zjedzenia śniadania nie jest "nie dającym się udowodnić". Co i tak jest bez znaczenia, bo niby po co miałabym tego faktu dowodzić.

Jest właśnie taki. Gwoli ścisłości, nie pisałem o fakcie zjedzenia śniadania. Udowodnij CO zjadłaś na śniadanie w dowolnym, wybranym przez ciebie dniu. Nie zrobisz tego, bo jakiego argumentu byś nie podała, dla mnie zawsze będzie istniała możliwość, że to nieprawda. Dopiero gdybym zobaczył to na żywo, miałbym faktycznie niepodważalny dowód. Potraktuj to jako zaproszenie Robię dobre omlety.

>>>>Nie uchylam się od odpowiedzi, ale nie zamierzam się powtarzać.
>>>"Nie zamierzam się powtarzać" - niezły patent gdy nie ma się czym chwalić.
>>Nie mam potrzeby [...] odpowiadania na pytanie, które powstało już po mojej odpowiedzi.
>Skoro uważasz, że odpowiedziałeś przed pytaniem, to Ci oświadczam, że również na wszystkie Twoje pytania dawno odpowiedziałam, poszukaj sobie, a jak nie znajdziesz, to nie mój problem, cześć.

Wszystko można napisać, ale wolałabyś żebym nie sprawdził czy piszesz teraz prawdę. Przecież widzę, że ominęłaś to co było dla ciebie niewygodne. Możesz znaleźć mój post, który był bezpośrednio przed twoim pytaniem. Chyba nie muszę cię we wszystkim wyręczać. Twoje otoczenie robi wszystko za ciebie?

Ok, znalazłem przez przypadek, więc wklejam. Nie chciało mi się tego szukać, bo w tej sytuacji sama powinnaś to zrobić, ale skoro się na to natknąłem, to masz:
"Na pewno nie po dowodach, bo one zawsze mogą być spreparowane lub oparte na pomyłkach. Dowody są istotne, ale nie aż tak jak wiedza i doświadczenie. Dowód nie jest tym samym co wiedza. Pełni rolę pomostu między prawdą, a osobą, która jej nie zna i chcemy żeby poznała."

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
W odpowiedzi PoProstuBogdan

>>>>>>Zjedzenie śniadania da się udowodnić.
>>>>>To czemu nie udowodnisz?
>>>>Za późno się zgłosiłeś.
>>>Nigdzie się nie zgłaszałem.
>> Tutaj zgłosiłeś się po dowody na zjedzenie śniadania.
>Nie zgłaszałem się po żadne dowody.
Napisałeś "Udowodnij, że jadłaś śniadanie o godzinie, o której jadłaś. Udowodnij mi, że jadłaś to co jadłaś." Więc daruj sobie zaprzeczanie.

>zastosowałem retorykę polegającą na...
Ale "przejawiającą się w..." - patrz wyżej, gdzie przeczytasz, że przejawem tej Twojej retoryki było zwrócenie się o dowody.
Czyli: dla picu czy nie, ale po dowody się zgłosiłeś.

A retoryka nie spełniła zadania, bo nie wykazałeś za jej pomocą, by fakty nie dające się udowodnić istniały.

>Napisałaś:
>>Póki wiesz, że się ich trzymasz, nie masz problemów z ich udowodnieniem.
>Udowodniłem ci, że tak nie jest i możesz trzymać się faktów, a i tak nie mieć możliwości udowodnienia, że tak było.
Chodzi o to, że ten dowód Ci nie wyszedł, ponieważ NIE TWIERDZIŁAM, bym jadła to jakieś wyssane przez Ciebie z palca śniadanie; kombinuj dalej.

>Nie obroniłaś swojego zdania i próbujesz się wykręcać.
W tym wypadku tym moim zdaniem było zaprzeczenie, by istniały fakty nie dające się udowodnić, czego Twój eksperyment ze zjedzeniem śniadania nie obala.

>Udowodnij CO zjadłaś na śniadanie w dowolnym, wybranym przez ciebie dniu.
Nie jest to "faktem nie do udowodnienia" z definicji, a jedynie nie da się takiego faktu udowodnić każdemu lub/i w dowolnym momencie.

> Potraktuj to jako zaproszenie Robię dobre omlety.
Dziękuję.

>Przecież widzę, że ominęłaś to co było dla ciebie niewygodne.
Skąd to rozstrzygnięcie jakimi te ominięte Twoje wpisy dla mnie były; masz zwidy, czy mijasz się z prawdą?

> Możesz znaleźć mój post, który był bezpośrednio przed twoim pytaniem. Chyba nie muszę cię we wszystkim wyręczać.
Przed pytaniem to mogłeś co najwyżej umieścić stanowiące odpowiedź treści, ale nie samą odpowiedź, bo ta z definicji jest "reakcją na pytanie" (uprzedzając: tak, idzie o definicję ze słownika pwn).

>Ok, znalazłem przez przypadek, więc wklejam. Nie chciało mi się tego szukać, bo w tej sytuacji sama powinnaś to zrobić, ale skoro się na to natknąłem, to masz:*
>"Na pewno nie po dowodach, bo one zawsze mogą być spreparowane lub oparte na pomyłkach. Dowody są istotne, ale nie aż tak jak wiedza i doświadczenie. Dowód nie jest tym samym co wiedza. Pełni rolę pomostu między prawdą, a osobą, która jej nie zna i chcemy żeby poznała."
Pytanie brzmiało "to po czym poznajesz, że to fakt?", więc jest to odpowiedź w zn.1, ale już nie 4; słowem nie ma tu wyjaśnienia.

* Miał być omlet, a tu masz, babo placek.


Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
W odpowiedzi PoProstuBogdan

>>Zwróć się do redakcji pwn, jak oni przeredagują tę definicję przyznam Ci rację.
>Nie wolałabyś myśleć samodzielnie?
Uważasz, że kierowanie Cię do pwn ktoś za mnie wymyślił?

>Definicja nie jest błędna, tylko TA definicja jest źle sformułowana.
Tak im napisz, zrobisz wrażenie...

>Możliwość to fakt, że coś jest możliwością, czyli nie jest faktem?
...a tym sformułowaniem jeszcze większe.

>Jeśli uważasz to za prawidłową definicję, to nie znajdziemy wspólnego języka.
Nie szkodzi, znalazłam wspólny język z autorami słownika pwn.

>wkleiłem [...] definicję przymiotnika "możliwy", który jest praktycznie tym samym co rzeczownik "możliwość"
A wkleić Ci definicje "rzeczownika" i "przymiotnika", czy jest możliwa możliwość, że sam znajdziesz?

Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.

#126
09-10-2019 00:14
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
>>>Zwróć się do redakcji pwn, jak oni przeredagują tę definicję przyznam Ci rację.
>>Nie wolałabyś myśleć samodzielnie?
>Uważasz, że kierowanie Cię do pwn ktoś za mnie wymyślił?

Nie. Samo kierowanie mnie do pwn w tej sytuacji jest przejawem niesamodzielnego myślenia.

>>Definicja nie jest błędna, tylko TA definicja jest źle sformułowana.
>Tak im napisz, zrobisz wrażenie...

Nie zrobię. Prędzej będzie im głupio, że napisali coś takiego. Wystarczy zgłosić, a inteligentnym ludziom nawet nie trzeba tłumaczyć.

>>Możliwość to fakt, że coś jest możliwością, czyli nie jest faktem?
>...a tym sformułowaniem jeszcze większe.

1. Wiemy, że możliwość nie jest faktem.
2. Błędna definicja możliwości, na którą się powołujesz to "fakt, że coś jest możliwością". Prawidłowa definicja nie może zawierać samej siebie. Równie dobrze możesz powiedzieć, że jabłko to fakt, że coś jest jabłkiem.

>>Jeśli uważasz to za prawidłową definicję, to nie znajdziemy wspólnego języka.
>Nie szkodzi, znalazłam wspólny język z autorami słownika pwn.

Nie znalazłaś.

>>wkleiłem [...] definicję przymiotnika "możliwy", który jest praktycznie tym samym co rzeczownik "możliwość"
>A wkleić Ci definicje "rzeczownika" i "przymiotnika", czy jest możliwa możliwość, że sam znajdziesz?

Szkoda, że jeszcze nie rozumiesz, że definicje odmieniają się przez rzeczowniki i przymiotniki. Możliwy to to samo co możliwość. Biały jest tym samym co biel. Odmiana nie czyni definicji inną.

Kończę dyskusję, bo z tego co widzę nie jesteś w stanie zrozumieć podstaw, a nie zamierzam bawić się w belfra, bo już pojąłem, że i tak nie zrozumiesz. Musiałabyś chcieć.

#127
09-10-2019 00:40
 Ocena 1 na 1
PoProstuBogdan (447 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
>Napisałeś "Udowodnij, że jadłaś śniadanie o godzinie, o której jadłaś. Udowodnij mi, że jadłaś to co jadłaś." Więc daruj sobie zaprzeczanie.

Tak napisałem, ale nie potrafisz odpowiedzieć. Nie zgłaszałem siępo żadne dowody. Wiedziałem, że z tego nie wybrniesz i nawet nie przedstawisz namiastki dowodu.

>>zastosowałem retorykę polegającą na...
>Ale "przejawiającą się w..." - patrz wyżej, gdzie przeczytasz, że przejawem tej Twojej retoryki było zwrócenie się o dowody.
>Czyli: dla picu czy nie, ale po dowody się zgłosiłeś.
>A retoryka nie spełniła zadania, bo nie wykazałeś za jej pomocą, by fakty nie dające się udowodnić istniały.

Udowodniłem, że nie jesteś w stanie udowodnić swojego kłamstwa. Gdyby nie było wolności słowa, a obowiązywałoby mówienie faktów, właśnie poszłabyś siedzieć za złamanie tego prawa. Po nic się nie zgłaszałem. Udowodniłem, że konfabulujesz. Nie wprost, bo zadałem pytanie, na które nie mogłaś odpowiedzieć w taki sposób, żeby z tego wybrnąć.

>>Napisałaś:
>>>Póki wiesz, że się ich trzymasz, nie masz problemów z ich udowodnieniem.
>>Udowodniłem ci, że tak nie jest i możesz trzymać się faktów, a i tak nie mieć możliwości udowodnienia, że tak było.
>Chodzi o to, że ten dowód Ci nie wyszedł, ponieważ NIE TWIERDZIŁAM, bym jadła to jakieś wyssane przez Ciebie z palca śniadanie; kombinuj dalej.

Dowód wyszedł, ale jako jedyna osoba na tym forum nie byłaś w stanie go zrozumieć. Nie musiałaś twierdzić. Wystarczy, że wykazałem fakt, którego nie jesteś w stanie udowodnić, a twierdziłaś, że jeśli ktoś trzyma się faktów, to nie ma problemów z udowodnieniem ich. Powinnaś to udowodnić, ale napisałaś nieprawdę i nie jesteś w stanie. Skończ już tą dziecinadę.

>>Nie obroniłaś swojego zdania i próbujesz się wykręcać.
>W tym wypadku tym moim zdaniem było zaprzeczenie, by istniały fakty nie dające się udowodnić, czego Twój eksperyment ze zjedzeniem śniadania nie obala.

Obala. Wiesz, że nie da się tego udowodnić, chociaż wiesz, że fakt miał miejsce. Masz możliwość polemizowania z tym, ale tego nie zrobisz i to jest ostateczny dowód na to, że nie da się tego udowodnić, bo gdyby się dało, zrobiłabyś to, zamiast się wykręcać. Czyli w tym momencie mógłbym cię obrazić jedynie stwierdzając fakt, że jesteś zakłamana, a sąd byłby po mojej stronie.

>>Udowodnij CO zjadłaś na śniadanie w dowolnym, wybranym przez ciebie dniu.
>Nie jest to "faktem nie do udowodnienia" z definicji, a jedynie nie da się takiego faktu udowodnić każdemu lub/i w dowolnym momencie.

Czyli jest to nie do udowodnienia z definicji.

>>Przecież widzę, że ominęłaś to co było dla ciebie niewygodne.
>Skąd to rozstrzygnięcie jakimi te ominięte Twoje wpisy dla mnie były; masz zwidy, czy mijasz się z prawdą?

Odpowiedziałabyś, gdyby było inaczej.

>> Możesz znaleźć mój post, który był bezpośrednio przed twoim pytaniem. Chyba nie muszę cię we wszystkim wyręczać.
>Przed pytaniem to mogłeś co najwyżej umieścić stanowiące odpowiedź treści, ale nie samą odpowiedź, bo ta z definicji jest "reakcją na pytanie" (uprzedzając: tak, idzie o definicję ze słownika pwn).

Nie. Zapytałaś mnie o to co właśnie napisałem, więc odpowiedź była wcześniej niż pytanie.

>>Ok, znalazłem przez przypadek, więc wklejam. Nie chciało mi się tego szukać, bo w tej sytuacji sama powinnaś to zrobić, ale skoro się na to natknąłem, to masz:*
>>"Na pewno nie po dowodach, bo one zawsze mogą być spreparowane lub oparte na pomyłkach. Dowody są istotne, ale nie aż tak jak wiedza i doświadczenie. Dowód nie jest tym samym co wiedza. Pełni rolę pomostu między prawdą, a osobą, która jej nie zna i chcemy żeby poznała."
>Pytanie brzmiało "to po czym poznajesz, że to fakt?", więc jest to odpowiedź w zn.1, ale już nie 4; słowem nie ma tu wyjaśnienia.

No to masz odpowiedź. Po wiedzy i doświadczeniu. Dowody nie są od tego by rozstrzygać czy coś jest faktem. Zwykle są po to by przekonać innych do uwierzenia, że nim są. Dowody mogą być spreparowane, niewystarczające lub błędne. Same w sobie nie mogą dać mi potwierdzenia, że coś jest faktem. Nawet kiedy przechylają szalę i uznaję coś za fakt za ich pomocą. Wtedy i tak są jedynie składnikiem. Teoria musi mieć metafizyczne podstawy, a więc odnosić się głównie do rzeczywistości, a jej możemy doświadczać tylko bezpośrednio poprzez świadomość.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
W odpowiedzi PoProstuBogdan

>1. Wiemy, że możliwość nie jest faktem.
sjp.pwn.pl/szukaj/możliwość.html

>Kończę dyskusję
Kończ.

Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
W odpowiedzi PoProstuBogdan

>Udowodniłem, że nie jesteś w stanie udowodnić swojego kłamstwa.
Zacytuj to, co nazwałeś tutaj moim kłamstwem oraz ten swój dowód.

Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.

#130
10-10-2019 07:01
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa

>Twierdzę, że każdy, więc moje wskazywanie niczemu nie służy.

Dobrze, ale podaj przykład mimo to. Zobaczymy, ile w tym fakcie faktyczności, a ile interpretacji podmiotowej.

>> "Dotyczy rozmówców" - jaki kwantyfikator?
>Rozmówców będących adresatami wypowiedzi: wygrywanie i przegrywanie to terminologia rywalizacji i dotyczy adresatów wypowiedzi.

Nie sądz innych wedle siebie - bardzo ambicjonalnie podchodzisz do dyskusji. Naprawdę są ludzie, dla których "wygrywanie i przegrywanie w dyskusji" ma drugoplanowe znaczenie. Ludzie grają np. w piłkę nożną, w której też przecież - ktoś powie - chodzi o wygraną (bo jest to gra), ale czy każdy ma to na uwadze, gdy w nią gra?

Sądzę, że mylisz dwie rzeczy: logiczne traktowanie danej rzeczy i jej funkcję motywacyjną (psychologiczną). Kwadrat jest prostokątem, ale czy to znaczy, że każdy, kto dostrzega kwadrat, dostrzega i prostokąt?

>Nie twierdzę, że postępujesz niezgodnie z tut. regulaminem.

No więc dopytywanie, którego dokonywałem, jest uprawnione na Racjonaliście.pl.

>>Jeżeli jest tak jak mówisz, tzn. jeżeli "uprawnione jest dociekanie tylko tych kwestii, co do których rozmówca się wypowiedział", jakim prawem tworzysz nowe wątki?
>Wątek nie ma sprecyzowanego adresata, to oferta.

Ale, jeżeli ktoś odpowie z dotychczasowych użytkowników forum, adresat będzie już ustalony i poniesie szkodę, bo przecież "uprawnione jest dociekanie...", itd. Równie dobrze możesz z impetem rzucić butelkę przez okno w kierunku tłumu ludzi, a później tłumaczyć się: "ale przecież mój rzut nie miał sprecyzowanego adresata!" Nie miał, ale co z tego? Czy szkoda trafionego była przez to mniejsza?

>A ja sądziłam, że pytanie jest na temat i jako takie szczególnie zasługujące na precyzyjną odpowiedź.

Mylilas się więc, ponieważ twierdzenie, że prawdomówność jest dobra (jest powszechnie uważana za dobrą) i twierdzenie, że prawdomówność powinna być obowiązkowa, to dwa różne twierdzenia. Temat wątku jest taki, że chodzi w nim o to drugie twierdzenie.

>To trzeba było zawrzeć tę treść w pytaniu; postaw należycie pytanie, to postaram się precyzyjnie na nie odpowiedzieć.

Nie, nie trzeba było. Mam prawo zakładać (i oczekiwać), że trzymasz się tematu i że mówiąc o "zasadzie prawdomówności" masz na myśli tę, o którą sama pytasz w temacie wątku.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
W odpowiedzi Elasp

>>Twierdzę, że każdy, więc moje wskazywanie niczemu nie służy.
>Dobrze, ale podaj przykład mimo to. Zobaczymy, ile w tym fakcie faktyczności, a ile interpretacji podmiotowej.
Bo sam spośród wszystkich nie umiesz sam wybrać żadnego dowodzącego Twojej tezy?

>>> "Dotyczy rozmówców" - jaki kwantyfikator?
>>Rozmówców będących adresatami wypowiedzi: wygrywanie i przegrywanie to terminologia rywalizacji i dotyczy adresatów wypowiedzi.
> Nie sądz innych wedle siebie...
Napisałam, że rozstrzygam to wedle użytej przez owych innych terminologii.

>>Nie twierdzę, że postępujesz niezgodnie z tut. regulaminem.
>No więc dopytywanie, którego dokonywałem, jest uprawnione na Racjonaliście.pl.
Ponieważ ten regulamin nie wymusza kierowania się logiką, a to właśnie wg jej zasad pytanie nieoparte na tezie oponenta jest nieuprawnione.

>>Wątek nie ma sprecyzowanego adresata, to oferta.
> Ale, jeżeli ktoś odpowie z dotychczasowych użytkowników forum, adresat będzie już ustalony i poniesie szkodę, bo przecież "uprawnione jest dociekanie...", itd. Równie dobrze możesz z impetem rzucić butelkę przez okno w kierunku tłumu...
Założenie wątku to raczej wypuszczenie z okna płynącego nad głowami zebranych balonika, którego każdy widzi i dotknąć, a nawet przebić może, ale nikt tego czynić nie musi.

>>>Sądziłem, jak widać mylnie, że wypowiadasz się na temat
>>A ja sądziłam, że pytanie jest na temat
>Mylilas się
Otóż nie, mój sąd był uprawniony, bo pytanie "na jakiej podstawie stwierdzasz, że 'zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa'", choć nie dotyczy tezy wątku, jest na temat.

>twierdzenie, że prawdomówność jest dobra (jest powszechnie uważana za dobrą) i twierdzenie, że prawdomówność powinna być obowiązkowa, to dwa różne twierdzenia
Jednak nie jest moją winą, że formułując swoje pytanie powyższe rozróżnienie zignorowałeś.

>Mam prawo zakładać (i oczekiwać), że trzymasz się tematu i że mówiąc o "zasadzie prawdomówności" masz na myśli tę, o którą sama pytasz w temacie wątku.
Ależ trzymam się tematu oraz idzie mi w nim cały czas o tę samą zasadę, tyle, że z tego powodu nie zakładam egocentrycznie, że pytający o wybrany aspekt tematu musi koniecznie mieć na myśli ten mnie najbardziej interesujący.

Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.

#132
10-10-2019 12:20
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa

>Bo sam spośród wszystkich nie umiesz sam wybrać żadnego dowodzącego Twojej tezy?

Tak, nie umiem. Zrób więc to, o czym mówię.

>Ponieważ ten regulamin nie wymusza kierowania się logiką, a to właśnie wg jej zasad pytanie nieoparte na tezie oponenta jest nieuprawnione.

No, ale tak czy inaczej obowiązuje nas regulamin Racjonalisty. Godząc się na niego godzisz się na wszystkie jego ewentualne logiczne niedociągnięcia. Czy też godzisz się tylko z logicznie poprawnymi częściami regulaminu?

W jaki sposób według "jej zasad pytanie nieoparte na tezie oponenta jest nieuprawnione"? Logika nie wypowiada się na temat zdań pytających.

>Założenie wątku to raczej wypuszczenie z okna płynącego nad głowami zebranych balonika, którego każdy widzi i dotknąć, a nawet przebić może, ale nikt tego czynić nie musi.

Dobrze, ale jeżeli wypuszczenie czegoś jest bezprawne (czy nieuprawnione), to nie ma znaczenia, czy jest to butelka, czy balonik.

>Otóż nie, mój sąd był uprawniony, bo pytanie "na jakiej podstawie stwierdzasz, że 'zasada trzymania się faktów jest etycznie zdrowa'", choć nie dotyczy tezy wątku, jest na temat.

Jak może być na temat, jeżeli nie dotyczy tezy wątku?

>>twierdzenie, że prawdomówność jest dobra (jest powszechnie uważana za dobrą) i twierdzenie, że prawdomówność powinna być obowiązkowa, to dwa różne twierdzenia
>Jednak nie jest moją winą, że formułując swoje pytanie powyższe rozróżnienie zignorowałeś.

Dobrze, zatem teraz nie ignoruję i pytam o twierdzenie mówiące, że prawdomówność powinna być obowiązkowa. Pytam, czy jesteś w stanie uzasadnić to twierdzenie, a jeżeli jesteś w stanie, to jak.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
W odpowiedzi Elasp

>>Bo sam spośród wszystkich nie umiesz sam wybrać żadnego dowodzącego Twojej tezy?
> Tak, nie umiem.
Tym samym nie umiesz jej udowodnić.

> No, ale tak czy inaczej obowiązuje nas regulamin Racjonalisty.
A że alogiczności ów regulamin nie wymusza, będę logikę stosować.

> W jaki sposób według "jej zasad pytanie nieoparte na tezie oponenta jest nieuprawnione"?
Tłumaczyć się można tylko z własnych tez, a teza pytającego dla odpowiadającego taką nie jest.

>jeżeli wypuszczenie czegoś jest bezprawne (czy nieuprawnione), to nie ma znaczenia, czy jest to butelka, czy balonik.
Jeżeli takim jest, ale przecież zainicjowanie wątku nie jest nieuprawnione.

> Jak może być na temat, jeżeli nie dotyczy tezy wątku?
A tak, że teza wątku nie jest tym samym co jego temat.

> Dobrze, zatem teraz nie ignoruję i pytam o twierdzenie mówiące, że prawdomówność powinna być obowiązkowa. Pytam, czy jesteś w stanie uzasadnić to twierdzenie, a jeżeli jesteś w stanie, to jak.
Ponieważ dowolność w tym zakresie to zgoda na uznanie za prawdę tego, co uznaje za nią silniejszy, jak miało to miejsce np. w czasach "świętej inkwizycji".


Nie wszystko czego nie rozumiemy jest błędem.

#134
10-10-2019 17:53
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
>>>Bo sam spośród wszystkich nie umiesz sam wybrać żadnego dowodzącego Twojej tezy?
>> Tak, nie umiem.
>Tym samym nie umiesz jej udowodnić.

Jeszcze nie umiem, ale spróbuję - na podanym przez Ciebie przykładzie faktu. Zatem podaj przykład faktu.

>> No, ale tak czy inaczej obowiązuje nas regulamin Racjonalisty.
>A że alogiczności ów regulamin nie wymusza, będę logikę stosować.

Wymusza - właśnie w tej części, w której sam jest alogiczny. Nie zabrania dopytywania (nawet jeżeli jest alogiczne). Co nie jest zabronione, jest dozwolone. Zatem jeżeli ktoś Cię dopytuje, nie możesz uchylać się od odpowiedzi z uwagi na nielogiczność czy alogiczność dopytywania.

>> W jaki sposób według "jej zasad pytanie nieoparte na tezie oponenta jest nieuprawnione"?
>Tłumaczyć się można tylko z własnych tez, a teza pytającego dla odpowiadającego taką nie jest.

Dobrze, ale pytający zakłada, że teza pytanego wiąże się z innymi tezami pytanego, z innymi przekonaniami, które ma, nawet jeżeli ich nie ujawnia. Kto żywi jakieś przekonanie, żywi nieskończenie wiele przekonań. Naprawdę, po raz kolejny bronisz sprawy przegranej - nie rozumiem po co to robisz - a absurdalność Twoich poglądów można wykazać na przykładzie. Jeżeli przychodzę do sklepu kupić rzecz X, to sprzedający ma prawo zaproponować mi kupno jeszcze innej rzeczy ("polecam szampon w promocji"). Nikt takiego sprzedającego nie strofuje, i każdy rozumie jego poczynania, nawet jeżeli im nie ulega. Myślę, że Ty, kupując jakąś rzecz, uważasz takie pytanie za zrozumiałe.

>Jeżeli takim jest, ale przecież zainicjowanie wątku nie jest nieuprawnione.

A jeżeli zainicjowanie nowego wątku polega na zadaniu pytania na temat, na który rozmówcy jeszcze się nie wypowiedzieli? Czym to jest, jak nie potępianym przez Ciebie dopytywaniem? Ktoś na forum wypowiedział się na tematy A, B, C i D, a Ty go pytasz o E. Czym to jest jak nie dopytywaniem - ?

>> Jak może być na temat, jeżeli nie dotyczy tezy wątku?
>A tak, że teza wątku nie jest tym samym co jego temat.

Co z tego? Chodzi o to, czy coś dotyczy tezy wątku, a nie tego, czy jest tezą wątku. Jeżeli coś nie dotyczy (nie odnosi się pośrednio lub bezpośrednio do tezy wątku) jak może być na temat?

>Ponieważ dowolność w tym zakresie to zgoda na uznanie za prawdę tego, co uznaje za nią silniejszy, jak miało to miejsce np. w czasach "świętej inkwizycji".

Jeżeli ktoś jest silniejszy, i tak narzuci nam swoje poglądy i nie uchroni nas przed tym obowiązek prawdomówności. Widać to po współczesnej nowomowie. Narzucono nam taką ideę normalności, że np. "małżeństwa jednopłciowe" albo homoseksualizm to rzeczy najzupełniej normalne.

PoProstuBogdan (447 punktów)Odp: Fakty zamiast wolności słowa
Nie zauważyłaś, że skończyłem z tobą dyskutować. Już tutaj popełniłaś ten błąd, czyli zupełnie nie zrozumiałaś o czym była rozmowa: www.racjonalista.pl/forum.php/s,798235#w798739

Nawet gdybym chciał, to nie da się zacytować całej naszej dyskusji.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365