 |
A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-03-2026 16:07 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
6 na 6 | . Czy ateista może pisać teologię? Tytuł książki Andrzeja B. Izdebskiego Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe brzmi prowokacyjnie. I rzeczywiście – jest prowokacją intelektualną. Nie chodzi jednak o polemikę z religią ani o manifest niewiary. Autor proponuje coś ciekawszego: próbę spojrzenia na religię, ideologie i ludzkie przekonania z perspektywy naukowego sceptycyzmu. Izdebski jest religioznawcą i publicystą. Jego książka nie jest traktatem teologicznym ani systematycznym wykładem filozofii. To raczej rozległy esej światopoglądowy – zapis wieloletnich lektur, dyskusji i refleksji nad relacją między nauką, wiarą i kulturą. Autor zaczyna od pytania fundamentalnego: czym właściwie jest światopogląd i dlaczego ludzie tak zaciekle bronią swoich przekonań? W kolejnych rozdziałach prowadzi czytelnika przez historię idei religijnych, spory między nauką i wiarą, ewolucję ludzkiego umysłu oraz dzieje różnych form religijności. Wiele miejsca poświęca także gnostycyzmowi, manicheizmowi czy średniowiecznym herezjom – pokazując, że historia religii jest znacznie bardziej złożona, niż sugerują podręcznikowe uproszczenia. Najciekawsze w tej książce jest jednak coś innego. Izdebski nie twierdzi, że religie są wyłącznie błędem ani że nauka daje ostateczne odpowiedzi na wszystkie pytania. Jego prawdziwym przeciwnikiem nie jest religia, lecz dogmatyzm – przekonanie, że posiadło się jedyną i absolutną prawdę. Autor wielokrotnie podkreśla, że podobny mechanizm działa zarówno w religiach, jak i w świeckich ideologiach. Historia XX wieku pokazała przecież, że systemy polityczne również potrafią przybierać formę quasi-religii: z własnymi dogmatami, herezjami i „wiernymi”, którzy w imię jedynej prawdy gotowi są narzucać ją innym. Dlatego sceptycyzm – rozumiany jako gotowość do wątpienia, krytycznego myślenia i korygowania własnych przekonań – jawi się w tej książce jako jedna z najważniejszych cnót intelektualnych. Nie oznacza on rezygnacji z poszukiwania prawdy, lecz świadomość, że nasze poznanie jest zawsze ograniczone i prowizoryczne. Styl książki jest eseistyczny i osobisty. Autor nie ukrywa własnych przekonań, ale też nie próbuje ich narzucać czytelnikowi. Zamiast tego zaprasza do dialogu prowadzonego według reguł racjonalnej argumentacji. W świecie coraz bardziej spolaryzowanym światopoglądowo jest to propozycja szczególnie cenna. Teologia ateisty to książka dla czytelników zainteresowanych filozofią, religioznawstwem i debatą o roli nauki we współczesnym świecie. Nie daje ona prostych odpowiedzi – raczej zachęca do samodzielnego myślenia i zadawania pytań. A to być może najważniejsza funkcja każdej dobrej książki filozoficznej. Bo – jak sugeruje autor – największym zagrożeniem dla ludzkiej wolności nie są błędne poglądy, lecz pewność, że posiadło się prawdę absolutną. www.facebo(*)7981886/posts/1449399816629498 | (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..| Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . > A widzi Pan? Nawet największego sceptyka da się przekonać do korzystania ze skarbnicy ludzkiej mądrości. Wiedza naukowa to tylko maleńki fragment czegoś znacznie potężniejszego, czegoś co się nie śniło nawet filozofom.- Przegląd od AI Słynny cytat przypisywany Albertowi Einsteinowi brzmi: "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej". Ta sentencja odzwierciedla jego krytyczne, lecz humorystyczne spojrzenie na naturę człowieka, często podkreślając błędy w myśleniu i fanatyzm. . |
#92 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . Izdebski nie twierdzi, że religie są wyłącznie błędem ani że nauka daje ostateczne odpowiedzi na wszystkie pytania. Jego prawdziwym przeciwnikiem nie jest religia, lecz dogmatyzm - przekonanie, że posiadło się jedyną i absolutną prawdę.> Oglądałem niedawno film o obrządku chrztu na górze Abuna Yemata Guh - słynnego "kościoła w niebie" w górach Gheralta w Etiopii. Rodziny wspinają się tam po niemal pionowej, nieubezpieczonej ścieżce, by ochrzcić dzieci 40 dni po narodzinach.> Chrzest na górze Abuna Yemata Guh stanowi obrządek etiopskiego kościoła ortodoksyjnego Tewahedo, stanowiącego jedną z najstarszych tradycji chrześcijańskich na świecie.> Film zrobił na mnie spore wrażenie, a mogę sobie tylko próbować wyobrazić, co czuły osoby uczestniczące w tej wspinaczce.Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, iż nie istnieją doświadczenia mistyczne. Zdarzało mi się nocować samotnie w bardzo wysokich górach. . = www.racjonalista.pl/forum.php/s,518799/z,0- www.racjon(*)/z,0/d,0/s,955805/i,42#w955953- www.racjon(*)/z,0/d,0/s,955805/i,42#w955956- www.racjon(*)/z,0/d,0/s,955805/i,42#w955967------------------- > Czy możemy sobie wyobrazić kim bylibyśmy dzisiaj, gdyby na świece nigdy nie powstały religie?- Nie wiem i nie wiem co przyniosłaby nam próba takiego wyobrażenia? Wolę próby opisu oparte na faktach, nawet gdyby to były tylko fakty szczątkowe. Homo sapiens żyje z jakimiś wyobrażeniami świata nadprzyrodzonego już 200 a może nawet trzysta tysięcy lat. Wyobraźnia ludzi była bogatą i bogatą pozostała. Samych bogów znamy ponad pięć tysięcy. - > Czy człowiek może istnieć bez duchowości i przeżyć religijnych?- Proszę zdefiniować "duchowość" i "przeżycie religijne." ----------------------- > Czy życie bez wiary nie jest pozbawione sensu?- A czemu chce Pan odebrać sens mojemu życiu. Żyję całkiem sensownie całkowicie bez wiary co najmniej 60 lat i obroną takiej postawy poznawczej istniejącej obiektywnie rzeczywistości jest moja książka. . |
| Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . > A widzi Pan? Nawet największego sceptyka da się przekonać do korzystania ze skarbnicy ludzkiej mądrości. Wiedza naukowa to tylko maleńki fragment czegoś znacznie potężniejszego, czegoś co się nie śniło nawet filozofom.- Widzę, a nawet jestem przekonanym, iż każdy inteligentny czytelnik też to widzi.To zdanie brzmi mądrze tylko do momentu, w którym ktoś zapyta: o czym konkretnie Pan mówi?Bo jeśli zejść z poziomu efektownych ogólników - czym właściwie jest ta 'skarbnica ludzkiej mądrości'? AI, biblioteki, tradycja kulturowa? Czy raczej pojęcie tak szerokie, że nie da się go ani jasno zdefiniować, ani użyć do czegokolwiek poza robieniem wrażenia?" I na czym miałaby polegać jej 'większa potęga' względem wiedzy naukowej, skoro to właśnie nauka jest jedynym narzędziem, które w sposób systematyczny oddziela prawdę od złudzeń. Żenada! . |
#94 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow |
. > Podsumowując, nie należy pytać, czy Bóg istnieje względnie nie istnieje i odpowiadać "tak", "nie" lub "może", ponieważ tak długo, jak długo nie "zdefiniujemy" Boga, zarówno pytania o jego istnieje, a zatem również odpowiedzi na nie są bezsensowne, gdyż nie wiemy, co oznaczają. Znacznie lepiej przyjąć, że Bóg jest bytem hipotetycznym, którego istnienie nie zostało dotąd potwierdzone, lub też przyjąć, że Bóg istnieje w sferze pojęciowej, w której pojęcie (jego) istnienia nie zostało jasno zdefiniowane.I jak tu z Panem polemizować gdy nasze poglądy są w większości zgodnymi. Zapewne w jakimś tam szczegółach różnimy się od siebie, ale należy na te szczegóły trafić. Dodam, iż kiedy byłem aktywnym uczestnikiem naszego forum, to sporo się od Pana nauczyłem za co dziękuję. Pozdrawiam. . |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow |
> Podsumowując, nie należy pytać, czy Bóg istnieje względnie nie istnieje i odpowiadać "tak", "nie" lub "może", ponieważ tak długo, jak długo nie "zdefiniujemy" Boga, zarówno pytania o jego istnieje, a zatem również odpowiedzi na nie są bezsensowne, gdyż nie wiemy, co oznaczają. Znacznie lepiej przyjąć, że Bóg jest bytem hipotetycznym, którego istnienie nie zostało dotąd potwierdzone, lub też przyjąć, że Bóg istnieje w sferze pojęciowej, w której pojęcie (jego) istnienia nie zostało jasno zdefiniowane. Czym, Pana zdaniem, różni się człowiek, który uznaje istnienie praw człowieka i i żyje (stara się żyć) wedle tych praw, od człowieka, który uznaje istnienie Boga i żyje (lub przynajmniej stara się żyć) wedle jego praw? Drugi z nich będzie mieć trudności (przyznaję) w udowodnieniu, że człowiek ma niematerialną duszę (pomijając już samo istnienie Boga). Ale czy temu pierwszemu łatwiej będzie wykazać, że człowiek ma "przyrodzoną i niezbywalną godność"? Pewne instytucje uznają istnienie praw człowieka i wymagają od nas tego uznania - dla naszego dobra i w naszym interesie. Ale czy nie robiły tego kiedyś Kościoły, i to także "dla naszego dobra"? Proszę wskazać choćby jedną istotną różnicę. Czy więc współczesna krytyka religii nie powinna być skierowana w stronę tej religii, która dziś jest żywa i której zasady są tak oczywiste dla współczesnego człowieka, jak oczywiste były zasady religii chrześcijańskiej w dawnych wiekach? Czy miałby Pan odwagę dziś wystąpić nie przeciwko np. Kościołowi Katolickiemu (czy to jest dziś oznaką odwagi i nowoczesności?), ale przeciw idei praw człowieka i np. głosić, że niektórzy ludzie powinni mieć więcej praw, a inni mniej? Albo że człowiek nabywa godności przez swoje czyny i jest ona proporcjonalna do jego zasług? |
#96 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . Uznanie istnienia Boga stanowi twierdzenie o charakterze ontologicznym, a więc dotyczy struktury rzeczywistości. Zakłada ono istnienie bytu niezależnego od człowieka, który ustanawia normy i nadaje im obowiązującą moc. W tym sensie jest to roszczenie poznawcze: aby było zasadne, wymaga uzasadnienia odnoszącego się do tego, co istnieje. Natomiast uznanie praw człowieka nie ma charakteru twierdzenia o istnieniu określonego bytu czy własności świata, lecz stanowi przyjęcie normatywnego projektu regulującego relacje społeczne. Odwołanie do "przyrodzonej i niezbywalnej godności" nie pełni tu funkcji opisu faktu w sensie ontologicznym, lecz funkcję aksjomatu - zasady przyjętej ze względu na jej spójność, użyteczność oraz konsekwencje praktyczne. Różnica ta pociąga za sobą dalsze konsekwencje. Normy religijne wywodzą swoją ważność z założonego istnienia Boga i mają charakter zasadniczo niezmienny, gdyż ich źródło umiejscowione jest poza ludzką praktyką. Natomiast prawa człowieka uzasadniane są poprzez refleksję, doświadczenie historyczne oraz ocenę ich skutków, a tym samym pozostają podatne na krytykę, rewizję i rozwój. W konsekwencji nie zachodzi symetria między trudnością wykazania istnienia duszy a trudnością wykazania istnienia "godności". W pierwszym przypadku chodzi o uzasadnienie twierdzenia o bycie, w drugim - o uzasadnienie przyjęcia określonej zasady normatywnej. Te dwa porządki - ontologiczny i normatywny - nie są równoważne i nie podlegają tym samym kryteriom uzasadnienia. Z tego względu podobieństwo między uznaniem Boga a uznaniem praw człowieka ma charakter powierzchowny. Pierwsze stanowi próbę opisu rzeczywistości, drugie zaś propozycję jej organizacji. I właśnie ta różnica przesądza o odmiennym statusie obu stanowisk. . |
#97 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . Współczesna krytyka religii nie polega przede wszystkim na wyborze "aktualnie dominującego systemu przekonań", lecz na analizie roszczeń, jakie dany system formułuje. Religie tradycyjne - w tym chrześcijaństwo - zgłaszają roszczenia ontologiczne (dotyczące istnienia Boga, duszy, porządku nadprzyrodzonego), a także normatywne (dotyczące tego, jak należy żyć). Krytyka może więc dotyczyć zarówno prawdziwości tych twierdzeń, jak i ich konsekwencji praktycznych. Natomiast idea praw człowieka, choć bywa przedstawiana językiem przypominającym metafizykę ("przyrodzona godność"), nie stanowi w istocie konkurencyjnej religii ani opisu ukrytej struktury rzeczywistości. Jest ona projektem normatywnym - zbiorem zasad, które mają regulować życie społeczne w sposób minimalizujący przemoc i arbitralność. Jej "oczywistość" nie wynika z objawienia ani tradycji, lecz z historycznego doświadczenia i refleksji nad skutkami ich braku. Z tego względu nie zachodzi symetria między krytyką religii a ewentualną "krytyką praw człowieka" rozumianą jako odrzucenie równości lub postulowanie hierarchii godności. Odrzucenie praw człowieka nie jest analogiczne do podważania twierdzeń teologicznych, lecz oznacza propozycję alternatywnego porządku normatywnego - takiego, który musi być oceniany przede wszystkim przez pryzmat swoich konsekwencji społecznych i politycznych. Można więc poddać ideę praw człowieka krytyce - analizować jej założenia, zakres czy sposób uzasadnienia - ale nie na tych samych zasadach, na jakich krytykuje się twierdzenia religijne. W pierwszym przypadku chodzi o ocenę przyjętego projektu normatywnego, w drugim - o ocenę roszczeń do opisu rzeczywistości. W konsekwencji pytanie o "odwagę" występowania przeciw jednej lub drugiej sferze okazuje się źle postawione. Krytyka nie jest funkcją aktualnej dominacji danego systemu, lecz adekwatnego rozpoznania jego charakteru. Inaczej ocenia się bowiem twierdzenia o tym, co istnieje, a inaczej zasady określające, jak ludzie powinni ze sobą współżyć. . |
#98 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . Można pójść krok dalej i zauważyć, że cała trudność, wokół której krąży powyższa wymiana zdań, bierze się z jednego zasadniczego nieporozumienia: z nieodróżniania języka, w którym opisuje się rzeczywistość, od języka, w którym ustanawia się reguły działania.Religia - przynajmniej w swojej klasycznej postaci - operuje w obu tych porządkach jednocześnie. Z jednej strony twierdzi, że istnieje określony byt (Bóg), że świat ma nadany sens, że człowiek posiada duszę. Z drugiej strony, na podstawie tych twierdzeń, formułuje normy postępowania. Tym samym jej część normatywna jest uzależniona od części ontologicznej: jeśli ta druga okazuje się nieuzasadniona, pierwsza traci swoje uprzywilejowane uzasadnienie. Natomiast nowoczesne systemy normatywne - takie jak idea praw człowieka - zostały, można powiedzieć, "odcięte" od tego typu zobowiązań ontologicznych. Nie wymagają przyjęcia żadnego określonego obrazu świata jako warunku swojego obowiązywania. Nie trzeba wiedzieć, czy człowiek posiada duszę, aby uznać, że nie powinien być torturowany. Nie trzeba rozstrzygać metafizycznego statusu "godności", aby przyjąć, że należy traktować ludzi jako podmioty, a nie środki. I to jest punkt najważniejszy:normy mogą być przyjmowane i uzasadniane niezależnie od rozstrzygnięć ontologicznych. Z tej perspektywy ujawnia się pozorność symetrii, która została zasugerowana. Owszem, zarówno religia, jak i prawa człowieka posługują się językiem, który może sprawiać wrażenie absolutnego ("Bóg nakazuje", "godność jest niezbywalna"), lecz funkcja tego języka jest odmienna. W pierwszym przypadku ma on charakter deskryptywno-metafizyczny, w drugim - regulatywny. To rozróżnienie pozwala również lepiej zrozumieć, na czym polega sensowna krytyka w obu przypadkach. Krytykując religię, kwestionuje się zasadność twierdzeń o rzeczywistości oraz wynikające z nich roszczenia normatywne. Krytykując prawa człowieka, nie obala się "faktów o świecie", lecz proponuje się alternatywne reguły organizacji życia społecznego - i to one podlegają ocenie. W tym miejscu pojawia się dodatkowa konsekwencja, często pomijana. Jeżeli bowiem normy nie wymagają zakorzenienia w ontologii, to ich uzasadnienie musi przyjąć inny charakter. Nie może ono polegać na odwołaniu do bytu wyższego czy ukrytej struktury rzeczywistości, lecz do argumentów takich jak spójność, uniwersalizowalność, przewidywane skutki czy doświadczenie historyczne. Innymi słowy, ciężar uzasadnienia przesuwa się z pytania "czy to jest prawdziwe?" na pytanie "czy to działa i czy da się to uzasadnić wobec innych?". W konsekwencji zmienia się także rozumienie "oczywistości". W religii oczywistość bywa utożsamiana z prawdą objawioną lub tradycją. W systemach świeckich jest raczej wynikiem długiego procesu historycznego, w którym pewne rozwiązania okazały się mniej destrukcyjne niż inne. "Oczywistość" praw człowieka nie polega więc na ich metafizycznej konieczności, lecz na tym, że alternatywy okazały się gorsze. To prowadzi do ostatecznego wniosku: nie istnieje jedna wspólna płaszczyzna, na której można by w prosty sposób zestawić religię i świeckie systemy normatywne jako równoważne "wierzenia". Próba takiego zestawienia zaciera bowiem różnicę między tym, co ma być opisem świata, a tym, co jest propozycją jego urządzenia. A właśnie ta różnica - choć łatwa do przeoczenia - okazuje się rozstrzygająca.. |
| Romek Nowicki (181 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | > .> Czy ateista może pisać teologię?> Tytuł książki Andrzeja B. Izdebskiego Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe brzmi> prowokacyjnie. I rzeczywiście - jest prowokacją intelektualną. Nie chodzi jednak o polemikę z> religią ani o manifest niewiary. Autor proponuje coś ciekawszego: próbę spojrzenia na religię,> ideologie i ludzkie przekonania z perspektywy naukowego sceptycyzmu.> Izdebski jest religioznawcą i publicystą. Jego książka nie jest traktatem teologicznym ani> systematycznym wykładem filozofii. To raczej rozległy esej światopoglądowy - zapis> wieloletnich lektur, dyskusji i refleksji nad relacją między nauką, wiarą i kulturą.> Autor zaczyna od pytania fundamentalnego: czym właściwie jest światopogląd i dlaczego ludzie tak> zaciekle bronią swoich przekonań? W kolejnych rozdziałach prowadzi czytelnika przez historię idei> religijnych, spory między nauką i wiarą, ewolucję ludzkiego umysłu oraz dzieje różnych form> religijności. Wiele miejsca poświęca także gnostycyzmowi, manicheizmowi czy średniowiecznym herezjom> - pokazując, że historia religii jest znacznie bardziej złożona, niż sugerują podręcznikowe> uproszczenia.> Najciekawsze w tej książce jest jednak coś innego. Izdebski nie twierdzi, że religie są wyłącznie> błędem ani że nauka daje ostateczne odpowiedzi na wszystkie pytania. Jego prawdziwym przeciwnikiem> nie jest religia, lecz dogmatyzm - przekonanie, że posiadło się jedyną i absolutną prawdę.> Autor wielokrotnie podkreśla, że podobny mechanizm działa zarówno w religiach, jak i w świeckich> ideologiach. Historia XX wieku pokazała przecież, że systemy polityczne również potrafią przybierać> formę quasi-religii: z własnymi dogmatami, herezjami i "wiernymi", którzy w imię jedynej> prawdy gotowi są narzucać ją innym.> Dlatego sceptycyzm - rozumiany jako gotowość do wątpienia, krytycznego myślenia i korygowania> własnych przekonań - jawi się w tej książce jako jedna z najważniejszych cnót intelektualnych.> Nie oznacza on rezygnacji z poszukiwania prawdy, lecz świadomość, że nasze poznanie jest zawsze> ograniczone i prowizoryczne.> Styl książki jest eseistyczny i osobisty. Autor nie ukrywa własnych przekonań, ale też nie próbuje> ich narzucać czytelnikowi. Zamiast tego zaprasza do dialogu prowadzonego według reguł racjonalnej> argumentacji. W świecie coraz bardziej spolaryzowanym światopoglądowo jest to propozycja szczególnie> cenna.> Teologia ateisty to książka dla czytelników zainteresowanych filozofią, religioznawstwem i debatą o> roli nauki we współczesnym świecie. Nie daje ona prostych odpowiedzi - raczej zachęca do> samodzielnego myślenia i zadawania pytań. A to być może najważniejsza funkcja każdej dobrej książki> filozoficznej.> Bo - jak sugeruje autor - największym zagrożeniem dla ludzkiej wolności nie są błędne> poglądy, lecz pewność, że posiadło się prawdę absolutną.> www.facebo(*)7981886/posts/1449399816629498Co te p*****lETY robią w dziale NAUKA?
Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inny. To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi. |
#100 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | > .> Uznanie istnienia Boga stanowi twierdzenie o charakterze ontologicznym, a więc dotyczy struktury rzeczywistości. Zakłada ono istnienie bytu niezależnego od człowieka, który ustanawia normy i nadaje im obowiązującą moc. W tym sensie jest to roszczenie poznawcze: aby było zasadne, wymaga uzasadnienia odnoszącego się do tego, co istnieje.> Natomiast uznanie praw człowieka nie ma charakteru twierdzenia o istnieniu określonego bytu czy własności świata, lecz stanowi przyjęcie normatywnego projektu regulującego relacje społeczne. Odwołanie do "przyrodzonej i niezbywalnej godności" nie pełni tu funkcji opisu faktu w sensie ontologicznym, lecz funkcję aksjomatu - zasady przyjętej ze względu na jej spójność, użyteczność oraz konsekwencje praktyczne.Religia zawiera w sobie nie mniej tez normatywnych. Bóg to wyobrażenie dawcy norm, np. dziesięciorga przykazań. Mogę powiedzieć - "istnieje Bóg-prawodawca", czyli "pewne zasady nie podlegają dyskusji i muszą być uznane". To właśnie teza "Bóg istnieje" może być potraktowana jako powierzchownie ontologiczna. Ma ona charakter ewidentnie perswazyjny. Temu służy wyobrażenie Boga, który nagradza i karze. Nie podejrzewam też, żeby np. godność człowieka była czymś zmiennym (negocjowalnym). Ani też żadne z praw uznanych za prawa człowieka nie zostało odrzucone w wyniku debaty. |
#101 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . > Co te p*****lETY robią w dziale NAUKA?- Co podobni Szanownemu Panu intelektualiści robią na forum Racjonalista.pl?13-02-2014Tak, jestem bardzo zaniepokojony zmianami moderatorskimi - najbardziej ostatnimi, ale warto sięgnąć nawet wstecz i zapytać dlaczego rezygnowali? Pytanie to dotyczy nie tylko moderatorów, ale także dyskutantów na wysokim poziomie merytorycznym, choć jak Pan to zaznacza ocena poziomu jest subiektywna i wyznacza ją ten kto rządzi. Portal to Pańskie dziecko i Pańska własność i pomimo ogromnego intelektualnego wkładu wielu osób, to Pan ma tu ostatnie zdanie. Nawet wtedy, gdy zechce Pan go zniszczyć. www.racjonalista.pl/forum.php/s,606077/z,0#w606113. |
#102 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . > Religia zawiera w sobie nie mniej tez normatywnych. Bóg to wyobrażenie dawcy norm, np. dziesięciorga przykazań. Mogę powiedzieć - "istnieje Bóg-prawodawca", czyli "pewne zasady nie podlegają dyskusji i muszą być uznane". To właśnie teza "Bóg istnieje" może być potraktowana jako powierzchownie ontologiczna. Ma ona charakter ewidentnie perswazyjny. Temu służy wyobrażenie Boga, który nagradza i karze.> Nie podejrzewam też, żeby np. godność człowieka była czymś zmiennym (negocjowalnym). Ani też żadne z praw uznanych za prawa człowieka nie zostało odrzucone w wyniku debaty.= Pańska uwaga trafia w istotny aspekt funkcjonowania religii, lecz nie podważa zasadniczego rozróżnienia, które zostało wskazane. Owszem, przekonania religijne pełnią funkcje normatywne i bywają wykorzystywane jako narzędzia legitymizacji określonych zasad. Nie wynika z tego jednak, że ich charakter poznawczy jest pozorny ani że można je zredukować do perswazji. Różnica między twierdzeniem "Bóg istnieje" a odwołaniem do godności człowieka polega nie na tym, czy oba systemy zawierają elementy normatywne - bo zawierają - lecz na tym, w jaki sposób uzasadniają obowiązywanie norm oraz jakie roszczenia poznawcze formułują.W przypadku religii punkt wyjścia stanowi twierdzenie ontologiczne: istnieje byt niezależny od człowieka, który ustanawia normy. Jeżeli to twierdzenie jest prawdziwe, normy mają charakter obiektywny i obowiązują niezależnie od ludzkiej decyzji. Jeżeli natomiast jest nieuzasadnione, cały system traci swoje oparcie. Innymi słowy, normatywność religii jest wtórna wobec roszczenia poznawczego. I właśnie w tym miejscu ujawnia się zasadnicze znaczenie nauki. Nowożytna nauka wypracowała metodę opisu rzeczywistości, która opiera się na intersubiektywnej sprawdzalności, powtarzalności oraz zdolności do przewidywania zjawisk. Jej siła nie polega na tym, że udziela odpowiedzi ostatecznych, lecz na tym, że wprowadza kryteria odróżniania twierdzeń uzasadnionych od nieuzasadnionych.Z tej perspektywy twierdzenia religijne - o ile mają charakter ontologiczny - podlegają tym samym wymaganiom, co każde inne twierdzenie o świecie. I tu pojawia się trudność: nie dostarczają one dowodów spełniających te kryteria, ani nie zwiększają mocy wyjaśniającej naszych modeli rzeczywistości. W miarę rozwoju nauki obszar zjawisk wymagających odwołania do nadnaturalnych przyczyn systematycznie się kurczył, a nie rozszerzał. Nie oznacza to, że nauka "obala" Boga w sensie ścisłym. Oznacza natomiast, że ogranicza poznawcze roszczenia religii: przesuwa je z obszaru wiedzy do obszaru przekonań, które nie spełniają standardów uzasadnienia przyjętych dla opisu rzeczywistości. W tym świetle próba reinterpretacji twierdzenia "Bóg istnieje" jako ukrytej normy - "pewne zasady nie podlegają dyskusji" - jest zrozumiała, lecz wtórna. Jest ona konsekwencją właśnie tego ograniczenia: gdy roszczenie poznawcze nie znajduje potwierdzenia, jego funkcja normatywna staje się bardziej widoczna. Nie zmienia to jednak zasadniczej różnicy. Religia wciąż formułuje twierdzenie o świecie, które - jeśli traktować je poważnie - wymaga uzasadnienia w tych samych kategoriach, w jakich uzasadniamy inne twierdzenia ontologiczne. Prawa człowieka natomiast nie konkurują z nauką w opisie rzeczywistości. Nie roszczą sobie pretensji do wyjaśniania świata, lecz do jego regulowania. Słusznie Pan zauważa, że w praktyce traktowane są one jako nienegocjowalne. Nie zmienia to jednak ich statusu. Odwołanie do "przyrodzonej i niezbywalnej godności" nie jest twierdzeniem o istnieniu określonego bytu ani własności świata w sensie ontologicznym. Jest przyjęciem zasady, która ma regulować relacje społeczne. Fakt, że zasada ta nie jest łatwo negocjowalna, nie czyni jej ontologiczną. Oznacza jedynie, że została uznana za fundamentalną. Historia pokazuje zresztą wyraźnie, że katalog praw człowieka podlegał zmianom, rozszerzeniom i reinterpretacjom. Ich nienaruszalność ma więc charakter postulowany, a nie wynikający z niezależnej struktury rzeczywistości. W tym sensie różnica pozostaje zasadnicza. Religia, przynajmniej w swojej klasycznej postaci, uzależnia obowiązywanie norm od prawdziwości określonego twierdzenia o świecie - twierdzenia, którego roszczenia poznawcze zostały istotnie ograniczone przez rozwój nauki. Prawa człowieka natomiast nie wymagają takiego uzasadnienia - ich moc wynika z przyjęcia określonego projektu normatywnego, ocenianego ze względu na jego konsekwencje. Można oczywiście badać społeczne funkcje obu systemów i wskazywać na pewne podobieństwa w ich oddziaływaniu. Nie powinno to jednak prowadzić do zatarcia różnicy między twierdzeniem, które rości sobie prawo do opisu rzeczywistości, a zasadą, która ma tę rzeczywistość regulować. To rozróżnienie nie jest czysto formalne - wyznacza bowiem odmienne kryteria oceny, a tym samym odmienny sposób prowadzenia dyskusji. . |
#103 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow |
POSŁOWIE. TEOLOGIA NOWEJ RELIGII IZDEBSKIEGO (...)
Jak pamiętamy, zarówno teologia jak i ateiści interesują się problematyką idei nieśmiertelności człowieka. Zagadnienia te nie są w pracy Izdebskiego omawiane, ale może jednak warto przypomnieć tu jedną z bardziej interesujących świeckich koncepcji nieśmiertelności, wypracowaną na gruncie filozoficznych i religioznawczych badań przez Andrzeja Nowickiego. Autor Spotkania w rzeczach przedstawił pogląd - będący rezultatem wieloletnich studiów nad filozofią odrodzeniową, zwłaszcza włoską, a także polską myślą filozoficzną i pedagogiczną - o obecności człowieka w dziełach, które tworzy. Wedle tej koncepcji najlepsze, najbardziej wartościowe cząstki naszej osobowości utrwalane są w tworzonych przez nas rzeczach - w dziełach, które powstają dzięki naszej pracy. Jest to najważniejsza idea proponowanej przez A. Nowickiego filozofii kultury, którą uzupełniają tezy o możliwości spotkań ludzi w wytwarzanych przez nich rzeczach, a także o możliwości współtworzenia dzieł, gdyż w wytworach tych są "przestrzenie" umożliwiające aktywność innych ludzi.
Taki otwarty system filozofii kultury nie tylko rysuje świecką perspektywę nieśmiertelności - non omnis moriar wiedzieli już starożytni - lecz zarazem promuje wartość dialogu. Dialogu prowadzonego poprzez najlepsze cząstki naszej osobowości utrwalone w dziełach i zachęcającego do aktywności w poznawaniu i tworzeniu kultury.
Na przeciwnym biegunie - jakkolwiek też w kulturowym dialogu - można przypomnieć ważną wypowiedź kardynała S. Wyszyńskiego, który stwierdził, iż nic nie zagraża istnieniu religii, ponieważ ludzie zawsze bali się śmierci i nadal się boją, więc dawana przez religię obietnica nieśmiertelności jest odpowiedzią na szczególnie ważny problem egzystencjalny. Przypomniane powyżej koncepcje uczestniczą - jak widzimy - nie tylko w sporze o sens wyborów światopoglądowych, ale zarazem uświadamiają nam znaczenie opcji aksjologicznej w tych wyborach uczestniczącej.
Na ten temat Autor wypowiedział się w sposób bardzo interesujący porównując w rozdziale pierwszym społeczne programy katolicyzmu i socjalizmu (w szczególności warto tu zwrócić uwagę na przypisy).
Należy tu może przypomnieć opinię księdza Józefa Tischnera, który uważał, iż w sprawach społecznych katolicy i marksiści mają program identyczny: jedni i drudzy pragną dobra ludzi. Również dzisiaj coraz częściej w kręgach naukowców światowej sławy i - nie tylko lewicowych - polityków akcentowana jest teza o konieczności powszechnego wyboru wartości dobra wspólnoty, gdyż tylko prawdziwe praktykowanie miłości bliźniego może uchronić ludzkość przed nędzą, upadkiem kultury i cywilizacji, bratobójczymi walkami o wyczerpujące się zasoby życia (np. raport "Limits to Growth: the 30-Years Update", Vermount 2004). Autorzy ci alarmują, iż mamy już bardzo mało czasu, aby zmienić nasze dotychczasowe preferencje aksjologiczne: z praktykowania nienawiści na praktykowanie miłości.
Jan Paweł II przestrzegał w encyklice "Sollicitudo rei socialis" (1988), iż naszym wspólnym przeznaczeniem jest "budować razem, jeśli chce się uniknąć zagłady wszystkich" (pkt 26). Zaś w encyklice "Veritatis splendor" (1993) czytamy: "przykazanie "nie zabijaj" staje się wezwaniem do czynnej miłości, która ochrania i troszczy się o rozwój życia bliźniego" (pkt 15). W świecie chrześcijańskim najpotężniejszych państw trzeba na nowo przypominać słowa Jezusa: "przykazanie nowe daję wam: abyście się wzajemnie miłowali".
Książka Andrzeja Izdebskiego stanowi próbę dialogowego - z mocnym podkreśleniem własnych wyborów - przedstawienia współczesnych dylematów światopoglądowych. Oczywiście nie wyczerpuje ona całego wielkiego katalogu zagadnień, które można umieścić w tak pojemnym temacie - ale może właśnie dlatego, że Autor pozostawia dla nas owe "przestrzenie", które pozwalają współtworzyć dzieła, warto nie tylko uważnie przeczytać całość, lecz też włączyć swoją wiedzę i aktywność poznawczą, aby móc wziąć udział w dialogu współtworzącym przyszłość człowieczeństwa.
Prof. zw. dr hab. Eulalia Sajdak-Michnowska. .
|
#104 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | > .> >Religia zawiera w sobie nie mniej tez normatywnych. Bóg to wyobrażenie dawcy norm, np. dziesięciorga przykazań. Mogę powiedzieć - "istnieje Bóg-prawodawca", czyli "pewne zasady nie podlegają dyskusji i muszą być uznane". To właśnie teza "Bóg istnieje" może być potraktowana jako powierzchownie ontologiczna. Ma ona charakter ewidentnie perswazyjny. Temu służy wyobrażenie Boga, który nagradza i karze.> >Nie podejrzewam też, żeby np. godność człowieka była czymś zmiennym (negocjowalnym). Ani też żadne z praw uznanych za prawa człowieka nie zostało odrzucone w wyniku debaty.> => Pańska uwaga trafia w istotny aspekt funkcjonowania religii, lecz nie podważa zasadniczego rozróżnienia, które zostało wskazane. Owszem, przekonania religijne pełnią funkcje normatywne i bywają wykorzystywane jako narzędzia legitymizacji określonych zasad. Nie wynika z tego jednak, że ich charakter poznawczy jest pozorny ani że można je zredukować do perswazji.Dlaczego "nie można"? Może ten, kto mówi "Bóg istnieje" ma na myśli tylko to, że pewne normy postępowania uważa on za bezwzględnie obowiązujące? Może on oczywiście sądzić, że rozumie przez te słowa coś więcej (i że jest to coś, czym uzasadnia on istnienie tych norm), ale dlaczego mamy ulegać jego sugestii? To może traktujmy z równą powagą zapewnienia mistyka, że on już nie myśli o Bogu, tylko go ogląda? Nie ma nic paradoksalniego w tym, że człowiek, który próbuje powiedzieć coś o Bogu, w istocie mówi o sobie - że uznaje pewne normy postępowania za niewzruszone. |
#105 1 na 1 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | > Poniżej fragment mojej książki:> WIARA W NIEWIARĘCzęsto słyszymy zdziwione komentarze o tym, że "ateista się nawrócił" - jakby fakt zmiany światopoglądu był wydarzeniem szczególnej kategorii. W praktyce oznacza to zwykle tylko tyle, że ktoś zmienił przedmiot wiary: wcześniej był przekonany, że Boga nie ma, teraz - że jest. Świat widział podobne transformacje już wiele razy, a ich dynamika bywa bardziej społeczna niż metafizyczna.Bywa również tak, że wierzący w Boga straci wiarę i stanie się osobą niewierzącą... lub ateistą. > Osobiście poznałem ludzi, którzy w czasach PRL-u, byli określani jako "osobiści wrogowie Pana Boga" - po zmianie ustroju w 1989 roku równie energicznie zaczęli piętnować osoby indyferentne religijnie, pragnące jedynie przestrzegać zasady rozdziału Kościoła i państwa. Wyżsi oficerowie na starość biorą śluby kościelne itd. Zmienia się epoka, a gorliwość wiary pozostaje.O takich ludziach mówiło się podówczas w moim otoczeniu, że są jak rzodkiewka: na zewnątrz czerwoni a w środku biali, lub inaczej: że są jak flaga na wietrze, zmieniają swoje poglądy w zależności od tego, z której strony wiatr wieje. Tak czy inaczej, słabe są ich kręgosłupy moralne. > Nie jestem teistą. Nie uważam się jednak ani za ateistę, ani za agnostyka. Najbliższa jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu, która oznacza dosłownie to, że w nic nie "wierzę" w sensie metafizycznym.Różnica jest uchwytna. Ateista nie wierzy w istnienie Boga lub bóstw, ale może posiadać jakieś przekonania metafizyczne, niech to będzie wiara w zjawiska paranormalne lub coś w tym rodzaju. Teoretycznie jest to możliwe, ale zapewne wyjątkowo rzadko występuje, o ile w ogóle. > To postawa fallibilistyczna: uznająca tymczasowość wszelkich przekonań. Nie jest negacją wiedzy - wręcz przeciwnie: uważa, że wiedza jest zawsze wytworem procesu, nie rezultatem zamkniętym raz na zawsze.Nie lubię dyskusji, podczas której jej uczestnicy mają identyczny lub niemal identyczny pogląd co do przedmiotu dyskusji. Ale niech i tak będzie. Podzielam pogląd, że wiedza (naukowa!) ma charakter fallibilistyczny. Jest kumulatywna, ale od czasu do czasu - a może nawet dość często - nowe odkrycia negują niektóre wcześniejsze poglądy, które muszą zostać "usunięte". Przykładowo, fizyka newtonowska nadal obowiązuje bez względu na dokonania Einsteina, który bynajmniej nie odrzucił mechaniki klasycznej, lecz stwierdził, że ma ograniczony charakter. Jest linearna, choć nie zawsze prostoliniowa. Rewolucje naukowe (naukowo-techniczne) z jednej strony i stagnacje z drugiej załamują linearny przebieg nauki. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|