 |
A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-03-2026 16:07 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
6 na 6 | . Czy ateista może pisać teologię? Tytuł książki Andrzeja B. Izdebskiego Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe brzmi prowokacyjnie. I rzeczywiście – jest prowokacją intelektualną. Nie chodzi jednak o polemikę z religią ani o manifest niewiary. Autor proponuje coś ciekawszego: próbę spojrzenia na religię, ideologie i ludzkie przekonania z perspektywy naukowego sceptycyzmu. Izdebski jest religioznawcą i publicystą. Jego książka nie jest traktatem teologicznym ani systematycznym wykładem filozofii. To raczej rozległy esej światopoglądowy – zapis wieloletnich lektur, dyskusji i refleksji nad relacją między nauką, wiarą i kulturą. Autor zaczyna od pytania fundamentalnego: czym właściwie jest światopogląd i dlaczego ludzie tak zaciekle bronią swoich przekonań? W kolejnych rozdziałach prowadzi czytelnika przez historię idei religijnych, spory między nauką i wiarą, ewolucję ludzkiego umysłu oraz dzieje różnych form religijności. Wiele miejsca poświęca także gnostycyzmowi, manicheizmowi czy średniowiecznym herezjom – pokazując, że historia religii jest znacznie bardziej złożona, niż sugerują podręcznikowe uproszczenia. Najciekawsze w tej książce jest jednak coś innego. Izdebski nie twierdzi, że religie są wyłącznie błędem ani że nauka daje ostateczne odpowiedzi na wszystkie pytania. Jego prawdziwym przeciwnikiem nie jest religia, lecz dogmatyzm – przekonanie, że posiadło się jedyną i absolutną prawdę. Autor wielokrotnie podkreśla, że podobny mechanizm działa zarówno w religiach, jak i w świeckich ideologiach. Historia XX wieku pokazała przecież, że systemy polityczne również potrafią przybierać formę quasi-religii: z własnymi dogmatami, herezjami i „wiernymi”, którzy w imię jedynej prawdy gotowi są narzucać ją innym. Dlatego sceptycyzm – rozumiany jako gotowość do wątpienia, krytycznego myślenia i korygowania własnych przekonań – jawi się w tej książce jako jedna z najważniejszych cnót intelektualnych. Nie oznacza on rezygnacji z poszukiwania prawdy, lecz świadomość, że nasze poznanie jest zawsze ograniczone i prowizoryczne. Styl książki jest eseistyczny i osobisty. Autor nie ukrywa własnych przekonań, ale też nie próbuje ich narzucać czytelnikowi. Zamiast tego zaprasza do dialogu prowadzonego według reguł racjonalnej argumentacji. W świecie coraz bardziej spolaryzowanym światopoglądowo jest to propozycja szczególnie cenna. Teologia ateisty to książka dla czytelników zainteresowanych filozofią, religioznawstwem i debatą o roli nauki we współczesnym świecie. Nie daje ona prostych odpowiedzi – raczej zachęca do samodzielnego myślenia i zadawania pytań. A to być może najważniejsza funkcja każdej dobrej książki filozoficznej. Bo – jak sugeruje autor – największym zagrożeniem dla ludzkiej wolności nie są błędne poglądy, lecz pewność, że posiadło się prawdę absolutną. www.facebo(*)7981886/posts/1449399816629498 | (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . Na razie to Pan nie zauważył, że wątek dotyczy sposobu dochodzenia do wiedzy - a nie Pańskich ocen rozmówcy. Pieprzyć głupoty to można nieskończenie, tylko po co?> Grzeszą ci, którzy osądzają rozmówców i szydzą z ich wiedzy.- Tak, straszliwie przez całe życie grzeszyłem, gdyż się uczyłem i teraz wypowiadam się tylko w tych tematach, w których mam jakąś tam wiedzę. .  |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . Pański komentarz jest dobrym przykładem właśnie tego, o czym mowa wyżej. To wciąż nie jest argument, tylko konsekwentne mieszanie poziomów. Wciąż Pan nie ma tu niczego sensownego do powiedzenia na tematy związane z książką, tylko w swoim wielkim zacietrzewieniu pieprzy o własnych projekcjach. Nikt nie kwestionuje, że doznanie bólu daje przekonanie "boli mnie". Problem w tym, iż Pan próbuje z tego zrobić wiedzę o bólu jako zjawisku - a to po prostu nie wynika. To są dwa różne porządki: przeżycie ("boli mnie"), wyjaśnienie (czym ból jest i jak działa). I nie, nie są one równoważne tylko dlatego, że oba nazywa Pan "wiedzą". Pańskie pytania o "kim wolałbyś być" są czysto retoryczne i omijają sedno. To nie jest dyskusja o preferencjach, tylko o tym, co znaczy wiedzieć. Widzący wie, jak wygląda kolor. Niewidomy może wiedzieć, czym jest światło. Jeśli Pan nie widzi różnicy między "znać przeżycie" a "znać mechanizm", to właśnie to jest problem - nie stanowisko, które Pan krytykuje. Te bzdury, które Pan tu wciska nadal nie dotyczą moich przekonań o bólu (które w tej rozmowie o konkretnej książce nie mają żadnego znaczenia), tylko Pańskiego uporczywego utożsamiania doświadczenia z wyjaśnieniem. Z wiarą nie ma dyskusji, a ja nijak nie podejmuję się odpowiedzi na Pańskie projekcje. Trafił Pan pod zły adres. Nie do tego specjalisty. Pieprzyć głupoty to można nieskończenie, ale po co?> Proponuję zakończyć tę wymianę zdań. Widzę, że nie odpowie Pan na pytania, które zadałem.- A czymże jeśli nie zakończeniem pyskówki, którą Pan ze mną prowadzi, była moja wypowiedź. Choć to jest rozmowa o mojej książce, a nie o tym co Pana boli to odpowiedziałem wyczerpująco na wszystkie Pańskie pytania i podpisałem to własnym nazwiskiem. Każdy może sobie to sprawdzić. Jakoś tam mało mnie interesuje, iż to ja napisałem, to upierdliwego trolla nie satysfakcjonuje. Przedstawiam tu własne poglądy oparte o zdobytą wiedzę oraz przemyślenia. Pieprzyć głupoty to można nieskończenie, ale po co?. |
#78 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | .
To książka o sceptycyzmie jako formie intelektualnej pokory. O tym, że największym zagrożeniem dla wolności człowieka nie są religie ani ideologie same w sobie, lecz wiara w ich absolutną nieomylność.
======== 10 cytatów
1. "Teologia ateisty nie jest książką przeciw religii. Jest książką przeciw dogmatyzmowi."
2. "Największym zagrożeniem dla wolności myślenia nie są błędne poglądy, lecz pewność posiadania prawdy absolutnej."
3. "To nie manifest ateizmu, lecz refleksja nad naturą ludzkiej wiary - religijnej i świeckiej."
4. "Izdebski pokazuje, że religie i ideologie często działają według tych samych mechanizmów psychologicznych."
5. "Sceptycyzm nie jest negacją prawdy. Jest warunkiem jej uczciwego poszukiwania."
6. "Religia w tej książce nie jest traktowana jako błąd, lecz jako zjawisko kulturowe i psychologiczne."
7. "Historia religii okazuje się historią sporów, reinterpretacji i nieustannego poszukiwania sensu świata."
8. "Sekularyzacja nie zawsze oznacza zanik religijności - czasem oznacza jedynie zmianę przedmiotu wiary."
9. "Teologia ateisty to esej o ludzkiej potrzebie absolutu - i o niebezpieczeństwach, które ta potrzeba niesie."
10. "To książka dla tych, którzy wolą zadawać trudne pytania, niż przyjmować łatwe odpowiedzi."
. -------------------------------------------------- Pięć zdań - myśli przewodnie książki
1. "Najgroźniejsze dla człowieka nie są błędne poglądy, lecz przekonanie, że posiadło się prawdę absolutną."
2. "Sceptycyzm nie jest zaprzeczeniem prawdy - jest świadomością, że nasze poznanie pozostaje zawsze niepełne."
3. "Religie i ideologie różnią się treścią, ale często działają według tych samych mechanizmów wiary."
4. "Człowiek nie jest istotą czystej racjonalności - jego przekonania powstają z emocji, tradycji i doświadczenia."
5. "Sekularyzacja nie usuwa potrzeby wiary - często tylko zmienia jej przedmiot." .
|
#79 2 na 2 | Edward Robak* (2152 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow |
> Tak, straszliwie przez całe życie grzeszyłem, gdyż się uczyłem i teraz wypowiadam się tylko w tych tematach, w których mam jakąś tam wiedzę.> .> img/forum/15061/605347001774284767.jpgWiedza jest względna. Zna Pan to ludowe przysłowie o człowieku, który całe życie się uczy a głupi umiera? Z jakichś powodów nie chce Pan przyznać, że słowo pisane jest tylko i aż fikcją literacką jeśli za słowami nie stoją desygnaty. - - - 🌟 Przegląd od AI Desygnat to konkretny obiekt (przedmiot, osoba, zjawisko), do którego odnosi się nazwa lub słowo. To realny element pasujący do znaczenia wyrazu. Na przykład, desygnatem słowa "stół" jest każdy fizyczny stół, a desygnatem imienia "Adam" jest konkretny człowiek o tym imieniu zpe.gov.pl. Kluczowe informacje o desygnatach: Oznaczanie (desygnowanie): Relacja między nazwą a przedmiotem. |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . > Wiedza jest względna.- Ale głupota już jest bezwzględna i nieuleczalna. Fragment mojej książki na temat wiedzy: CZY WIEDZA JEST NAUKĄ?Skoro nauka nie jest zbiorem niepodważalnych prawd, lecz procesem krytycznego dochodzenia do coraz lepszych opisów rzeczywistości, naturalnym pytaniem staje się relacja między nauką a wiedzą jako taką. Pytanie to nie jest trywialne, ponieważ pojęcie wiedzy funkcjonuje w języku w wielu znaczeniach, często o odmiennym statusie poznawczym. Mówimy o wiedzy potocznej, praktycznej, religijnej, spekulatywnej czy naukowej - a fakt, że wszystkie te formy opatrywane są tym samym terminem, sprzyja zacieraniu różnic między nimi. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku tzw. wiedzy religijnej. Bywa ona przedstawiana jako pogłębienie wiary albo jej racjonalne uzasadnienie. Nie jest przy tym prawdą, że wiara zawsze bierze się z niewiedzy. Może ona współistnieć z rozległą erudycją filozoficzną, historyczną, a nawet z wysokimi kompetencjami naukowymi w wąskich dziedzinach. Nie zmienia to jednak faktu, że kryteria uznawania twierdzeń za "wiedzę" są w tym przypadku odmienne niż w nauce. Różnica ta nie dotyczy stopnia subiektywnej pewności ani wewnętrznej spójności systemu przekonań, lecz sposobu ich uzasadniania. W nauce twierdzenia podlegają ciągłej kontroli metodologicznej: muszą być sprawdzalne, krytykowalne i potencjalnie podważalne. W innych porządkach wiedzy - religijnym, mitycznym czy ideologicznym - kluczową rolę odgrywa spójność narracyjna, tradycja interpretacyjna lub autorytet źródła. Oznacza to, że te same formy rozumowania pełnią odmienne funkcje w zależności od kontekstu, w którym są stosowane. Dobrym przykładem tego rozróżnienia są filozoficzne próby dowodzenia istnienia Boga. Ich długotrwała obecność w dziejach myśli pokazuje, że mamy tu do czynienia nie z prostą kwestią empiryczną, lecz z problemem o charakterze pośrednim i argumentacyjnym. Argumenty te pełnią funkcję racjonalnego porządkowania określonego obrazu świata, a nie testowania hipotez w sensie naukowym. W tym miejscu często pojawia się rozróżnienie na "duchową" i "materialną" płaszczyznę religii. Rozróżnienie to pozwala uniknąć bezpośredniego konfliktu z nauką, ale jednocześnie wyznacza granice dialogu między tymi porządkami. Nauka zajmuje się badaniem świata dostępnego doświadczeniu i aparaturze pomiarowej, religia natomiast - interpretacją sensu, celu i znaczenia ludzkiego istnienia. Trudności pojawiają się wtedy, gdy porządki te zaczynają rościć sobie pretensje do wzajemnej zastępowalności. Z perspektywy metodologicznej istotne jest również to, że wiedza naukowa nie jest wytworem jednostek, lecz efektem zbiorowego procesu krytycznej kontroli. Prywatne przekonania uczonych - nawet wybitnych - nie stają się elementem nauki, dopóki nie zostaną poddane procedurom weryfikacji, recenzji i powtarzalności wyników. To właśnie ten instytucjonalny mechanizm pozwala oddzielić wiedzę naukową od innych form uporządkowanych przekonań. Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą stawiania pytań - drogą, na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się pod naporem nowych form krytyki - o tyle wiedza jest zbiorem systemowo powiązanych odpowiedzi. Gdy odpowiedzi te są dla pytającego satysfakcjonujące, językowo uprawomocnione staje się nazywanie wiedzą magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk, takich jak astrologia lub spirytyzm. Zawsze jednak należałoby dodać przymiotnik precyzujący, o jakim rodzaju wiedzy mówimy. W tym sensie różne "wiedze" mogą współistnieć w kulturze, pełniąc odmienne funkcje poznawcze, symboliczne i społeczne. Nie oznacza to jednak ich epistemologicznej tożsamości, lecz jedynie fakt, że termin "wiedza" obejmuje zjawiska o różnym pochodzeniu, zastosowaniu i zakresie obowiązywania. Takich logicznie uporządkowanych zbiorów zdań, tworzących spójne struktury i dostarczających społecznościom odpowiedzi "prawdziwych dla nich", choć niekoniecznie prawdziwych obiektywnie, jest wiele. Dobrym przykładem pozostaje religioznawstwo. W jego obrębie rozróżniamy wiedzę o religiach - dostępną zarówno wierzącym, jak i niewierzącym, stanowiącą przedmiot badań naukowych - oraz wiedzę religijną, dostępną wyłącznie wierzącym i będącą przedmiotem refleksji teologicznej. Warto przy tym zauważyć, że znajomość doktryny religijnej, kultu, organizacji (w tym prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga często ogromnej wiedzy religijnej. Jej rozmiar nie przesądza jednak o jej naukowości. Nie zastąpi się braków we własnej wiedzy korzystaniem ze sztucznej inteligencji aby z niej efektywnie korzystać trzeba mieć sporo własnej. . |
#81 2 na 2 | Edward Robak* (2152 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | > .> >Wiedza jest względna.> -> Ale głupota już jest bezwzględna i nieuleczalna.> Fragment mojej książki na temat wiedzy:> CZY WIEDZA JEST NAUKĄ?> Zawsze jednak należałoby dodać przymiotnik precyzujący, o jakim rodzaju wiedzy mówimy.> Nie zastąpi się braków we własnej wiedzy korzystaniem ze sztucznej inteligencji aby z niej efektywnie korzystać trzeba mieć sporo własnej. .🌟Przegląd od AI Inteligencja to ogólna zdolność umysłowa umożliwiająca uczenie się, rozumienie, myślenie abstrakcyjne, planowanie oraz efektywne rozwiązywanie problemów. Pozwala ona na adaptację do nowych warunków oraz skuteczne wykorzystywanie posiadanej wiedzy. Obejmuje różne obszary, takie jak logiczne rozumowanie, pamięć czy umiejętności społeczne. - - - Czy w ten sposób próbuje mi Pan wyjaśnić dlaczego nie może korzystać z zasobów sztucznej inteligencji AI będącej syntezą wszystkich rodzajów wiedzy dostępnej cyfrowo? |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . Jak widać zrozumienie poniższego zdania jest poza Pańskimi możliwościami: Nie zastąpi się braków we własnej wiedzy korzystaniem ze sztucznej inteligencji aby z niej efektywnie korzystać trzeba mieć sporo własnej. . > Przegląd od AI> Inteligencja to ogólna zdolność umysłowa umożliwiająca uczenie się, rozumienie, myślenie abstrakcyjne, planowanie oraz efektywne rozwiązywanie problemów. Pozwala ona na adaptację do nowych warunków oraz skuteczne wykorzystywanie posiadanej wiedzy. Obejmuje różne obszary, takie jak logiczne rozumowanie, pamięć czy umiejętności społeczne.Tak kiedyś tu napisałem: www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,492101#w515855www.racjonalista.pl/forum.php/s,624150#w624803> Czy w ten sposób próbuje mi Pan wyjaśnić dlaczego nie może korzystać z zasobów sztucznej inteligencji AI będącej syntezą wszystkich rodzajów wiedzy dostępnej cyfrowo?- Niczego nie próbuję Panu wyjaśnić. Nie podejmuję się dokonywania rzeczy niemożliwych. Korzystam z AI i jestem nią zafascynowany, ale jestem też świadomym niedostatków tego narzędzia. Jednym z nich jest wzmacnianie głupoty u ludzi głupich. Tak jak już tu napisałem: Nie zastąpi się braków we własnej wiedzy korzystaniem ze sztucznej inteligencji aby z niej efektywnie korzystać trzeba mieć sporo własnej. . . |
| Edward Robak* (2152 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | > .> Jak widać zrozumienie poniższego zdania jest poza Pańskimi możliwościami:> Nie zastąpi się braków we własnej wiedzy korzystaniem ze sztucznej inteligencji aby z niej efektywnie korzystać trzeba mieć sporo własnej. .Najpierw wyjaśnia Pan, że są różne rodzaje wiedzy a następnie pisze o braku własnej wiedzy, a niedobór inteligencji uniemożliwia Panu uczenie się od AI. Czyżby pańska inteligencja uniemożliwiała Panu rozumienie tekstów, które spontanicznie wychodzą spod klikających po klawiaturze paluszków? > >Przegląd od AI> >Inteligencja to ogólna zdolność umysłowa umożliwiająca uczenie się, rozumienie, myślenie abstrakcyjne, planowanie oraz efektywne rozwiązywanie problemów. Pozwala ona na adaptację do nowych warunków oraz skuteczne wykorzystywanie posiadanej wiedzy. Obejmuje różne obszary, takie jak logiczne rozumowanie, pamięć czy umiejętności społeczne.> Tak kiedyś tu napisałem:> www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,492101#w515855> www.racjonalista.pl/forum.php/s,624150#w624803> >Czy w ten sposób próbuje mi Pan wyjaśnić dlaczego nie może korzystać z zasobów sztucznej inteligencji AI będącej syntezą wszystkich rodzajów wiedzy dostępnej cyfrowo?> -> Niczego nie próbuję Panu wyjaśnić. Nie podejmuję się dokonywania rzeczy niemożliwych. Korzystam z AI i jestem nią zafascynowany, ale jestem też świadomym niedostatków tego narzędzia. Jednym z nich jest wzmacnianie głupoty u ludzi głupich.> Tak jak już tu napisałem:> Nie zastąpi się braków we własnej wiedzy korzystaniem ze sztucznej inteligencji aby z niej efektywnie korzystać trzeba mieć sporo własnej. .> .Takie tam frazesy bez uzasadnienia prawdziwości. |
#84 2 na 2 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | > Otóż tak - agnostycyzm to światopogląd uznający, że człowiek nie jest w stanie znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania "Czy istnieje Bóg?" oraz "Czy istnieje życie pozagrobowe?".Pozwolę sobie wnieść drobną uwagę, a dotyczyć ona będzie definicji agnostycyzmu i przy okazji - teizmu. Przejrzałem w tym celu kilka posiadanych książek, jak np. Encyklopedię Religie świata, podręcznik filozofii dla nie filozofów (doskonały) i słownik filozofii. Dodatkowo posiłkowałem się internetowymi słownikami i encyklopediami. Podawane w tych źródłach definicje agnostycyzmu i ateizmu są zgodne między sobą co do istoty zagadnienia. Przykładowo, internetowy wielki słownik języka polskiego podaje: agnostycyzm - pogląd filozoficzny, według którego nie jest możliwe całkowicie poznanie świata i nie ma wystarczających podstaw do tego, aby potwierdzić istnienie Boga lub mu zaprzeczyć.Dodam od siebie definicję ateizmu: Ateizm - pogląd zakładający, że Bóg nie istnieje.Słownik filozofii Julii Didier (Katowice 1996) podaje definicję ateizmu następująco: Ateizm, doktryna lub pogląd negujący wszelkie przedstawienie Boga osobowego i żywego. W tym właśnie znaczeniu ateizmem jest zarówno deizm odrzucający wszelkie przedstawienie Bopga, jak i panteizm utożsamiający Boga z przyrodą (Spinoza). Taki sens miało słowo "ateizm" w XVII w. Obecnie termin ten używany jest w znacznie szerszym znaczeniu: oznacza on doktrynę lub pogląd zaprzeczający istnieniu Boga w jakiejkolwiek postaci. Zwracam uwagę, że w żadnej definicji ateizmu i agnostycyzmu, z którymi się zapoznałem, nie mówi się nic na temat życia pozagrobowego. Jeśli jednak chcesz swoje rozumienie tych pojęć uzupełnić o życie pozagrobowe, to mnie to nie przeszkadza. Można stwarzać definicje ateizmu i agnostycyzmu różnymi negacjami dogmatów religijnych, w naszym przypadku chrześcijańskich. Przykładowo, można do niewiary w Boga dołożyć niewiarę w dzieworództwo matki Jezusa (lub cokolwiek innego z szerokiego zestawienia chrześcijańskich dogmatów, np. wniebowzięcie Marii jeszcze za życia lub po śmierci) pozostawiając lub pomijając to życie pozagrobowe. Jaki jest cel takiego uzupełniania tych definicji? Jeszcze jedna uwaga. Niektórzy mylnie twierdzą, że ateizm oznacza niewiarę w Boga, co można podać w formie: "ateista nie wierzy w Boga". Należy to zatem rozumieć, że ateista uznaje istnienie jakiegoś Boga, ale on w niego nie wierzy. Jak wyżej napisałem, ta definicja jest błędna i wynika z niezrozumienia pojęcia ateizmu. Między stwierdzeniami: "ateista nie wierzy w Boga" oraz "ateista nie wierzy w istnienie Boga" różnica jest ogromna. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#85 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | > Izdebski nie twierdzi, że religie są wyłącznie błędem ani że nauka daje ostateczne odpowiedzi na wszystkie pytania. Jego prawdziwym przeciwnikiem nie jest religia, lecz dogmatyzm - przekonanie, że posiadło się jedyną i absolutną prawdę.Oglądałem niedawno film o obrządku chrztu na górze Abuna Yemata Guh - słynnego "kościoła w niebie" w górach Gheralta w Etiopii. Rodziny wspinają się tam po niemal pionowej, nieubezpieczonej ścieżce, by ochrzcić dzieci 40 dni po narodzinach. Chrzest na górze Abuna Yemata Guh stanowi obrządek etiopskiego kościoła ortodoksyjnego Tewahedo, stanowiącego jedną z najstarszych tradycji chrześcijańskich na świecie. Film zrobił na mnie spore wrażenie, a mogę sobie tylko próbować wyobrazić, co czuły osoby uczestniczące w tej wspinaczce. Czy możemy sobie wyobrazić kim bylibśmy dzisiaj, gdyby na świece nigdy nie powstały religie? Czy człowiek może istnieć bez duchowości i przeżyć religijnych? Czy życie bez wiary nie jest pozbawione sensu?  P.S. nie przeczytałem jeszcze Pańskiej książki, ale pomyślałem, że może warto zadać tu pytania, zanim wątek się przedawni. |
#86 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . To wszystko prawda, ale ja nie jestem ateistą tylko zwyczajnym niewierzącym. Poniżej fragment mojej książki: WIARA W NIEWIARĘCzęsto słyszymy zdziwione komentarze o tym, że "ateista się nawrócił" - jakby fakt zmiany światopoglądu był wydarzeniem szczególnej kategorii. W praktyce oznacza to zwykle tylko tyle, że ktoś zmienił przedmiot wiary: wcześniej był przekonany, że Boga nie ma, teraz - że jest. Świat widział podobne transformacje już wiele razy, a ich dynamika bywa bardziej społeczna niż metafizyczna. Osobiście poznałem ludzi, którzy w czasach PRL-u, byli określani jako "osobiści wrogowie Pana Boga" - po zmianie ustroju w 1989 roku równie energicznie zaczęli piętnować osoby indyferentne religijnie, pragnące jedynie przestrzegać zasady rozdziału Kościoła i państwa. Wyżsi oficerowie na starość biorą śluby kościelne itd. Zmienia się epoka, a gorliwość wiary pozostaje. Do działalności społeczno-politycznej podchodzę z pewnym dystansem. Nie wierzę, by jakikolwiek ideał społeczny mógł zostać urzeczywistniony w pełni. Czy czyni mnie to sceptykiem? Niekoniecznie, bo wierzę - a może bardziej: jestem przekonany - że los osób dyskryminowanych można realnie poprawiać. Moi pragmatyczni znajomi mówią wtedy, że jestem idealistą. Osoby wierzące określają mnie z kolei niewierzącym. I nierzadko zaraz pada pytanie: "Nie wierzysz w Boga? Dobrze. Ale w co wierzysz? Bo wierzyć trzeba."Czy rzeczywiście trzeba? Uważam, że nie. Całkowita niewiara - rozumiana filozoficznie, nie emocjonalnie - jest możliwa. I jestem jej przykładem. Nie jestem teistą. Nie uważam się jednak ani za ateistę, ani za agnostyka. Najbliższa jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu, która oznacza dosłownie to, że w nic nie "wierzę" w sensie metafizycznym. To postawa fallibilistyczna: uznająca tymczasowość wszelkich przekonań. Nie jest negacją wiedzy - wręcz przeciwnie: uważa, że wiedza jest zawsze wytworem procesu, nie rezultatem zamkniętym raz na zawsze. W codziennym życiu wszyscy przyjmujemy pewne twierdzenia "na wiarę" w znaczeniu potocznym. Każdy z nas polega na wiedzy, której sam nie może empirycznie sprawdzić: nikt nie ma czasu ani możliwości weryfikować całej nowoczesnej nauki. Gdy więc używam zwrotu "wierzę, że...", jest to jedynie skrót językowy. Precyzyjniej należałoby powiedzieć: " na podstawie dostępnych przesłanek jestem przekonany". Różnica nie jest stylistyczna, lecz epistemologiczna. Moje przekonania opierają się na wiedzy naukowej. Uznaję jedynie rzeczywistość materialną, dostępną zmysłom lub ich rozszerzeniom. Argument uznaję za przekonujący tylko wtedy, gdy poddaje się weryfikacji. Jeśli teoria okazuje się błędna - zmieniam zdanie. Nauka nie zna dogmatów: operuje modelami o różnym stopniu trafności, zawsze prowizorycznymi. W tym sensie pojęcie "Bóg" w naukach przyrodniczych jest terminem pustym. Nie pełni żadnej funkcji wyjaśniającej, nie odnosi się do obserwowalnych zjawisk, nie generuje sprawdzalnych hipotez. Jest hipostazą - nazwą, której nie odpowiada żaden element rzeczywistości badanej przez naukę. Wprowadzenie Boga do opisu świata nie poszerza wiedzy, lecz unieważnia samo pytanie o mechanizmy i przyczyny. Nie znaczy to jednak, że słowo "Bóg" jest pojęciem niewinnym lub marginalnym. Przeciwnie: w porządku kulturowym i społecznym ma ono ogromne znaczenie. Funkcjonuje w religiach, mitologiach, systemach normatywnych i ideologiach. W imię rozmaicie pojmowanych bogów wymordowano miliony ludzi i morduje się nadal. Społecznie termin "bóg" - w liczbie pojedynczej i mnogiej - jest jednym z najbardziej obciążonych znaczeniowo symboli w historii ludzkości, często niosącym skutki realne, brutalne i nieodwracalne. Świat pozbawiony interwencji istot nadprzyrodzonych jest dla mnie intelektualnie spójny. Świat, w którym Bóg ingeruje w bieg zdarzeń, staje się poznawczo chaotyczny - nie dlatego, że jest bardziej tajemniczy, lecz dlatego, że rezygnuje z kryteriów sensownego wyjaśniania. Obowiązuje tu zasada minimalnej ontologii: nie mnożyć bytów bez potrzeby, zwłaszcza takich, które w jednym porządku są puste, a w innym - historycznie i społecznie brzemienne w skutki. . Oczywiście, iż gdy teiści nazywają mnie ateistą, to nijak nie czuję się urażonym.. |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | . > Takie tam frazesy bez uzasadnienia prawdziwości.- Przegląd od AI "Nie rzucaj pereł przed wieprze" to biblijne przysłowie oznaczające marnowanie cennych darów, wiedzy lub uczuć na osoby, które nie potrafią ich docenić lub zrozumieć. Przestroga z Ewangelii św. Mateusza (7:6). . |
#88 1 na 1 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | > Zacznę od wyjaśnienia, iż to ja jestem autorem tej książki. Bogusławski to mój pseudonim, którego musiałem używać ze względu na pracę. Chętnie porozmawiam o książce i wszystkich problemach w niej poruszonych, ale znacznie więcej można o niej się dowiedzieć otwierając poniższy link:> www.facebo(*)7981886/posts/1449399816629498Z przyjemnością kupię i oczywiście przeczytam. Dam jej nawet pierwszeństwo przed tymi, które już teraz mam w kolejce do przeczytania. Sprawdziłem. Na stronie Wydawnictwa Ridero Pana książka nie figuruje jeszcze w zapowiedziach. > Znam różne formy agnostycyzmu i mogę z nimi polemizować, ale w swojej książce bronię postawy poznawczej opartej na sceptycyzmie naukowym i uważam, iż naukowe rozważania o "bogu" należy rozpocząć od definicji, której jeszcze nikt nie przedstawił.Ja to widzę tak. Doskonale zdaję sobie sprawę, że aby móc rozważać o Bogu, trzeba najpierw zdefiniować (określić) przedmiot dyskusji. Musimy "poznać" Boga, czyli jasno określić m.in.: (1) czym (kim) jest Bóg; (2) gdzie i jak Bóg istnieje (czy istnieje w naszej rzeczywistości, czy w jakiejś innej, o ile ta inna rzeczywistość w ogóle istnieje, a jeśli tak, to gdzie ona istnieje); (3) jakie są jego cechy; (4) czy cokolwiek stworzył w przeszłości (o ile słowo "przeszłość" a w konsekwencji "teraźniejszość" i "przyszłość" cokolwiek dla Boga znaczą) i czy nadal stwarza, a jeśli tak, to co stwarza; (5) w jaki sposób postrzega naszą rzeczywistość (za pomocą jakich zmysłów postrzega); (6) w jaki sposób wpływa na tę naszą rzeczywistość, o ile rzeczywiście wpływa; (7) czy ingerował i nadal ingeruje w naszą rzeczywistość;... A ponadto, jak mamy to określić, skoro nie wiemy, czy on w ogóle istnieje. Teologowie i filozofowie chrześcijańscy autorytarnie opisali Boga szeregiem przymiotów uznając, że jest przykładowo: wszechmocny, wszechwiedzący, niezmienność, prosty (nie ma w nim podziału na wiedzę i wolę), niezmienny (nie może zmienić biegu spraw), nieskończenie dobry i sprawiedliwy. Nie należy wyników tych przemyśleń nadmiernie przeceniać, gdyż nie wiemy, czy poprawnie opisują Boga - o ile Bóg rzeczywiście istnieje - a gdyby nawet tak było, to przecież w żaden sposób nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować, ponieważ - między innymi - cechy te nie są poparte żadną kontrolowaną obserwacją Boga. Ponadto są one sprzeczne: zarówno między sobą (w różnych zestawieniach) jak i w korelacji ze światem, w którym żyjemy. Aby móc prowadzić rozważania na temat Boga wypadałoby znać odpowiedzi na podane wyżej pytania. Doskonale jednak wiemy, że my tych odpowiedzi nie znamy, nie wiemy nic o "naszym" Bogu. Co więcej - wydaje mi się - że nigdy wiedzieć nie będziemy. Wymyśliliśmy sobie Boga - co bynajmniej nie oznacza, że żaden Bóg nie istnieje - i nic o nim nie wiemy. Czy to porażka naszych umysłów? Język naukowy i język teologiczny nie są współmierne. Co więcej, nie mogą takie być. Okoliczność ta jest powszechnie podkreślana przez kosmologów, nawet przez tych, którzy są religijni. Język naukowy i teologiczny różnią się m.in. pod względem przedmiotu badań, metodologii badań i kryteriów prawdziwości. Język naukowy jest skoncentrowany na świecie empirycznym i fizycznym, czyli świecie poznawalnym, podczas gdy język teologiczny zajmuje się rzeczywistościami duchowymi i transcendentnymi. Ludzki język jest narzędziem stworzonym do opisywania świata, który możemy doświadczać zmysłami i rozumem. Opisanie bytu transcendentnego może wykraczać (lub wykracza) poza możliwości naszego języka. Słowa i pojęcia, które mamy, mogą być nieodpowiednie lub zbyt ograniczone, aby adekwatnie opisać Boga. Jeżeli kiedykolwiek, choćby w zamierzchłej przeszłości Bóg ingerował w naszą ziemską rzeczywistość - a być może nadal to czyni - to nie pozostawił po sobie żadnych śladów, a jeśli nawet tak uczynił, to my tego stwierdzić nie możemy. Dla nauki (czy aby na pewno tylko dla nauki?) jest bytem enigmatycznym. Nasuwają się następujące wnioski: (1) Bóg nie jest falsyfikowalny - tak jak niefalsyfikowane są religie w ogóle, zatem możemy spokojnie stwierdzić, że istnienie Boga to teza nienaukowa. (2) Istnienie Boga nie zostało, póki co potwierdzone, zatem aż do odwołania nie może być uznane za prawdę naukową. (3) Bóg istnieje wyłącznie w sferze pojęciowej, w której pojęcie istnienia - i konsekwentnie nieistnienia - nie zostały jasno (a może w ogóle) określone. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#89 1 na 1 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | Ciąg dalszy do: www.racjonalista.pl/forum.php/s,955625#w955964Faktem jest, że nie znane nam są jak dotąd żadne wiarygodne i powszechnie akceptowalne "dowody na istnienie Boga" (kosmologiczne, ontologiczne, teologiczne). Wszelkie znane nam niby-dowody - które możemy co najwyżej określić pojęciem "argumentów" - są niepoprawne, zatem nie posiadają mocy dowodowej. Próbuję sobie wyobrazić, że - być może już niedługo - jakiś genialny ludzki umysł sformułuje dowód na istnienie Boga, który uzyska w miarę powszechną akceptację (myślę tu głównie o akceptacji myślicieli niereligijnych, a ponadto zastanawiam się, czy ostatnia część tego zdania - czyli od słowa "który" aż do nawiasu otwartego - jest poprawna w kontekście tego, co piszę w tej wypowiedzi). Czy coś z tego wyniknie dla ludzkości? Odpowiedź może być tylko jedna: nic nie wyniknie, ponieważ i tak nie będziemy w stanie dokonać weryfikacji tego dowodu. Można zapewne przyjąć, że wszelkie próby udowodnienia istnienia Boga kierowane są chęcią sprawdzenia, czy ludzki rozum jest w stanie sprostać temu wyzwaniu. Jest faktem, że wyniki tych prób nie są korzystne dla tych, którzy się ich podjęli. Ale przecież korzystne być nie mogły. Rzeczy niemożliwej dla ludzkiego rozumu dokonać nie można. Czy zatem są niepotrzebne? Tego nie twierdzę choćby z tego powodu, że tę niemożność nam uwidoczniają, a to też jest cenna informacja. Pytanie o istnienie Boga jest bezsensowne, ponieważ nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na nie z dostateczną wiarygodnością, tj. z wiarygodnością dorównującą randze pytania. Ten brak wiarygodności wynika m.in. z faktu, że nie znane nam są jak dotąd żadne "dowody na istnienie Boga". Wszelkie znane nam niby-dowody są niepoprawne, zatem nie posiadają mocy dowodowej. Twierdzi się nawet, że nie jest możliwe przeprowadzenie takiego dowodu, gdyż teologia i nauka są niewspółmierne językowo. Innymi słowy, jeśli nawet Bóg istnieje, to naszym językiem nie jesteśmy w stanie tego istnienia udowodnić. Podsumowując, nie należy pytać, czy Bóg istnieje względnie nie istnieje i odpowiadać "tak", "nie" lub "może", ponieważ tak długo, jak długo nie "zdefiniujemy" Boga, zarówno pytania o jego istnieje, a zatem również odpowiedzi na nie są bezsensowne, gdyż nie wiemy, co oznaczają. Znacznie lepiej przyjąć, że Bóg jest bytem hipotetycznym, którego istnienie nie zostało dotąd potwierdzone, lub też przyjąć, że Bóg istnieje w sferze pojęciowej, w której pojęcie (jego) istnienia nie zostało jasno zdefiniowane. Takie są w wielkim skrócie wyniki moich rozważań o Bogu (absolutnie nie przypisuję sobie pierwszeństwa, chociaż przemyciłem tu jedno spostrzeżenie, na które nigdy jeszcze się nie natknąłem). Niewątpliwie powyższe spostrzeżenia wymagają obszernego rozwinięcia i objaśnień. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
| Edward Robak* (2152 punktów) | Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow | > .> >Takie tam frazesy bez uzasadnienia prawdziwości.> -> Przegląd od AI> "Nie rzucaj pereł przed wieprze" to biblijne przysłowie oznaczające marnowanie cennych darów, wiedzy lub uczuć na osoby, które nie potrafią ich docenić lub zrozumieć. Przestroga z Ewangelii św. Mateusza (7:6).> .A widzi Pan? Nawet największego sceptyka da się przekonać do korzystania ze skarbnicy ludzkiej mądrości. Wiedza naukowa to tylko maleńki fragment czegoś znacznie potężniejszego, czegoś co się nie śniło nawet filozofom. 🔥 |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|