 |
Argument transcendentalny z wiarygodności poznania Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-03-2026 22:48 | xyz95 (9 punktów) | Argument transcendentalny z wiarygodności poznania
1 na 1 | Pytanie o istnienie Boga należy do najstarszych i najbardziej spornych w historii filozofii. Większość znanych argumentów teistycznych (kosmologiczny, teleologiczny, ontologiczny) podejmuje je frontalnie: wychodzi od jakiegoś faktu dotyczącego świata lub pojęć i usiłuje wykazać, że Bóg jest jego koniecznym wyjaśnieniem. Argument, który proponuję w niniejszym tekście, obrał odmienną drogę. Nie pyta: "co wskazuje na Boga?", lecz: "co musi być prawdą, aby sensowna dyskusja o prawdzie w ogóle była możliwa?". Jest to strategia transcendentalna w klasycznym sensie: zamiast dowodzić czegoś o przedmiotach doświadczenia, bada warunki możliwości samego poznania. Tradycja ta ma bogatych reprezentantów: od Kanta, przez Apla i Habermasa (transcendentalna pragmatyka), aż po współczesną filozofię analityczną (zwłaszcza Alvina Plantingi argument ewolucyjny przeciwko naturalizmowi). Proponowana tutaj wersja jest samodzielna, choć świadomie korzysta z tych inspiracji. Argument przebiega w pięciu krokach: (1) wykazuję, że każde orzekanie o prawdzie zakłada wiarygodność poznania (2) analizuję warunki możliwości tej wiarygodności (3) pokazuję, że warunki te nie dają się zredukować do wyjaśnień naturalistycznych (4) formułuję wniosek transcendentalny (5) identyfikuję wymagany byt z filozoficzną koncepcją Boga Na końcu omawiam najpoważniejsze zarzuty i proponuję odpowiedzi. Pragnę zaznaczyć, że argument prowadzi do teizmu filozoficznego, nie konfesyjnego - do Boga filozofów, nie do Boga Abrahama. Pytanie o tożsamość tych dwóch jest odrębnym zagadnieniem, które celowo pomijam w tym miejscu. Definicje robocze:Precyzja pojęć jest warunkiem rzetelnej dyskusji filozoficznej. Przyjmuję następujące definicje robocze: D1. "Poznanie wiarygodne" - poznanie, które w sposób nieprzypadkowy prowadzi do prawdy o rzeczywistości. Takie, dla którego istnieje systematyczna, a nie jedynie losowa korelacja między przekonaniami a faktami D2. "Racjonalna struktura rzeczywistości" - istnienie stabilnych, uchwytnych dla rozumu i zmysłów regularności (praw logiki, przyczynowości, stałych praw przyrody, powtarzalności zjawisk), które czynią świat zasadniczo przewidywalnym i pojmowalnym D3. "Bóg" (w sensie filozoficznym) - byt będący ostateczną racją (warunkiem możliwości) istnienia racjonalnej struktury rzeczywistości oraz adekwacji poznania do tej struktury. Byt racjonalny, intencjonalny i fundamentalny ontologicznie Definicje D1 i D2 mają charakter opisowy i są, jak sądzę, niekontrowersyjne. Definicja D3 jest postulatywna: nie przesądza z góry, że tak zdefiniowany byt istnieje, lecz precyzuje, o czym w ogóle mówimy, gdy mówimy o "Bogu" w kontekście epistemologicznym. Argument:Krok 1: Warunek sensowności dyskusji o prawdziePunktem wyjścia jest obserwacja o charakterze performatywnym. Rozważmy kogokolwiek, kto usiłuje rozstrzygnąć kwestię istnienia Boga - zarówno teistę, jak i ateistę. Każda taka próba zakłada, że podmiot ma dostęp do prawdy lub fałszu, tj. że jego rozumowanie nie jest całkowicie błędne lub przypadkowe. P1. Każde sensowne orzekanie - w tym "Bóg istnieje" lub "Bóg nie istnieje" - zakłada, że podmiot ma dostęp do prawdy lub fałszu P2. Dostęp do prawdy wymaga, by poznanie było przynajmniej częściowo wiarygodne (D1) W1. Każda próba rozstrzygnięcia kwestii istnienia Boga zakłada wiarygodność poznania Ten krok ma strukturę argumentu transcendentalnego klasycznego typu: performatywna sprzeczność grozi każdemu, kto usiłuje zaprzeczyć P1 lub P2 - gdyż samo zaprzeczenie jest aktem poznawczym, który presuponuje ich prawdziwość. Jeśli moje poznanie jest całkowicie nierzetelne, to i moje zaprzeczenie wiarygodności poznania nie ma żadnej wartości epistemicznej. Warto podkreślić, że W1 nie zakłada nieomylności ani doskonałości poznania - jedynie jego nieprzypadkową korelację z rzeczywistością. Sceptycyzm globalny jest stanowiskiem autodestrukcyjnym i nie rozważam go tu jako poważnej alternatywy. Krok 2: Warunki możliwości wiarygodnego poznaniaCo sprawia, że poznanie jest wiarygodne? Zadaję tu pytanie o warunki możliwości, nie o mechanizmy przyczynowe. Odpowiedź wymaga analizy relacji między umysłem poznającym a rzeczywistością. P3. Wiarygodność poznania nie może być czysto przypadkowa - gdyby była, nie odróżniałaby w sposób normatywny prawdy od iluzji i nie mogłaby stanowić podstawy twierdzeń P4. Aby poznanie było nieprzypadkowo wiarygodne, musi istnieć systematyczna adekwatność (dopasowanie) między: (a) strukturą rzeczywistości (b) strukturą ludzkiego aparatu poznawczego (rozum i zmysły) P5. Taka adekwatność jest możliwa tylko wtedy, gdy rzeczywistość posiada racjonalną strukturę (D2) oraz gdy jest ona w zasadzie uchwytna przez ludzki umysł W2. Wiarygodność poznania implikuje istnienie racjonalnej, poznawalnej struktury rzeczywistości oraz adekwacji między tą strukturą a ludzkim umysłem Kluczowe jest tu pojęcie adekwatności. Nie chodzi jedynie o to, że prawa logiki istnieją - lecz o to, że ludzki umysł jest tak skonstruowany, że jest w stanie je uchwycić i zastosować. To podwójny fakt: ontologiczny (struktura świata) i epistemiczny (struktura umysłu). Ich wzajemne zestrojenie jest czymś, co domaga się wyjaśnienia. Krok 3: Niewystarczalność wyjaśnień naturalistycznychP6. Racjonalna struktura rzeczywistości nie jest logicznie konieczna: świat mógłby być chaotyczny, a prawa przyrody mogłyby nie być stałe P7. Sam fakt istnienia tej struktury oraz jej zestrojenia z ludzkim poznaniem domaga się wyjaśnienia (zasada racji dostatecznej) P8. Wyjaśnienia naturalistyczne (odwołujące się do przypadku lub doboru naturalnego) są niewystarczające z dwóch powodów: (a) gwarantują jedynie użyteczność przekonań, nie ich prawdziwość (b) nie uzasadniają normatywnej mocy logiki | (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | . Panie Elaspie, to już nie jest polemika ze mną, tylko z tym, co Pan sobie dopowiada. nie używałem pojęcia "zło moralne" w znaczeniu, które Pan mi przypisuje - to Pan je wprowadził i z nim polemizuje.Ja takiej tezy nie stawiałem. Szczerze mówiąc: nawet nie jest dla mnie jasne, co dokładnie ma Pan na myśli, używając tego zwrotu.Krótko: odpowiada Pan nie na moje słowa, tylko na własną ich interpretację.
I dlatego ta dyskusja przestaje mieć sens.. |
#32 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> To, że cierpienie jest fizycznie przykre to tautologia, ale nie oznacza ona, że cierpienie moralnie złe.A nie jest czasem tak, że cierpienie jako zjawisko nie podlega kategoriom etycznym, bo te dotyczyć mogą tylko ludzkich działań (czynów)?
"Stop!" stopkowym mundrościom! |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> A nie jest czasem tak, że cierpienie jako zjawisko nie podlega kategoriom etycznym, bo te dotyczyć mogą tylko ludzkich działań (czynów)? Dotyczą także ludzkich zaniechań, poza tym mogę powiedzieć, że czynem jest zarówno wyrządzanie cierpienia, jak jego znoszenie (to akurat można by pewnie nazwać zaniechaniem). |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | > .> Panie Elaspie,> to już nie jest polemika ze mną, tylko z tym, co Pan sobie dopowiada.> nie używałem pojęcia "zło moralne" w znaczeniu, które Pan mi przypisuje - to Pan je wprowadził i z nim polemizuje.Ja takiej tezy nie stawiałem.> Szczerze mówiąc:> nawet nie jest dla mnie jasne, co dokładnie ma Pan na myśli, używając tego zwrotu. Proszę uważnie przeczytać wszystko to, co napisałem powyżej. |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | . Panie Elaspie, to już nie jest polemika ze mną, tylko z tym, co Pan sobie dopowiada. nie używałem pojęcia "zło moralne" w znaczeniu, które Pan mi przypisuje - to Pan je wprowadził i z nim polemizuje.Ja takiej tezy nie stawiałem.
Szczerze mówiąc: nawet nie jest dla mnie jasne, co dokładnie ma Pan na myśli, używając tego zwrotu.
Krótko: odpowiada Pan nie na moje słowa, tylko na własną ich interpretację. I dlatego ta dyskusja przestaje mieć sens..> Proszę uważnie przeczytać wszystko to, co napisałem powyżej.Przeczytałem i to nawet bardzo uważnie. Teraz nawet ponownie i mogę tylko powtórzyć: odpowiada Pan nie na moje słowa, tylko na własną ich interpretację. I dlatego ta dyskusja przestaje mieć sens..- Mogę dodać, iż nie dostrzegam sensownych dyskusji z Panem, choć tu może być podobnie jak z panem Szarley'em, który nie dostrzega polityki w kazaniach w swojej parafii. Inną jest moja logika, a inną jest logika katolika. . |
#36 1 na 1 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | . > Dotyczą także ludzkich zaniechań, poza tym mogę powiedzieć, że czynem jest zarówno wyrządzanie cierpienia, jak jego znoszenie (to akurat można by pewnie nazwać zaniechaniem).- Panie Elaspie, tu znowu miesza Pan poziomy pojęciowe. etyka dotyczy działań (i zaniechań), a nie samego zjawiska cierpienia jako takiego.Cierpienie samo w sobie nie jest "czynem", tylko: stanem, który może być skutkiem czyjegoś działania albo jego braku.Dlatego: ocenie moralnej podlega nie cierpienie, tylko to, co do niego prowadzi - albo to, co mu nie zapobiega.Mówienie, że "znoszenie cierpienia jest czynem" nic tu nie zmienia, bo: nadal oceniamy działanie lub zaniechanie, a nie samo cierpienie jako zjawisko.Krótko: cierpienie jest faktem, a etyka dotyczy tego, co ludzie z tym faktem robią.. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> Przeczytałem i to nawet bardzo uważnie. Zostawmy więc to, może moje uwagi zaciekawią kogoś innego i pozna z nich, że twierdzenie wielokrotnie przez Pana powtarzane jest w istocie pozbawione sensu, nie ma bowiem sensu twierdzenie o złu (wyrządzanym przez każdą wiarę), tylko co najwyżej o złu dla kogoś albo wedle kogoś (wyrządzanym przez każdą wiarę). Nie rozumiem, dlaczego nie jest Pan w stanie zrozumieć, że czym innym jest powiedzenie, że coś prowadzi do cierpienia, a czy innym powiedzenie, że coś w ten sposób prowadzi do zła. Pierwsze twierdzenie jest opisem, drugie jest oceną. Z pierwszego nie wynika drugie bez dodatkowych założeń, na które nie każdy się zgodzi. Nie rozumiem, dlaczego nie jest Pan w stanie odróżnić faktów od (własnych) ocen tych faktów. |
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> >A nie jest czasem tak, że cierpienie jako zjawisko nie podlega kategoriom etycznym, bo te dotyczyć mogą tylko ludzkich działań (czynów)?> Dotyczą także ludzkich zaniechań, poza tym mogę powiedzieć, że czynem jest zarówno wyrządzanie cierpienia, jak jego znoszenie (to akurat można by pewnie nazwać zaniechaniem).No wiadomo, ja jednak sugerowałam, że nietrafne jest stosowanie etyki wobec zjawisk jako takich.
"Stop!" stopkowym mundrościom! |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | . Przeczytałem i to nawet bardzo uważnie.> Zostawmy więc to, może moje uwagi zaciekawią kogoś innego i pozna z nich, że twierdzenie wielokrotnie przez Pana powtarzane jest w istocie pozbawione sensu, nie ma bowiem sensu twierdzenie o złu (wyrządzanym przez każdą wiarę), tylko co najwyżej o złu dla kogoś albo wedle kogoś (wyrządzanym przez każdą wiarę).> Nie rozumiem, dlaczego nie jest Pan w stanie zrozumieć, że czym innym jest powiedzenie, że coś prowadzi do cierpienia, a czy innym powiedzenie, że coś w ten sposób prowadzi do zła. Pierwsze twierdzenie jest opisem, drugie jest oceną. Z pierwszego nie wynika drugie bez dodatkowych założeń, na które nie każdy się zgodzi. Nie rozumiem, dlaczego nie jest Pan w stanie odróżnić faktów od (własnych) ocen tych faktów.========== Panie Elaspie, to nie jest kwestia tego, że "nie odróżniam faktów od ocen", tylko tego, że Pan sztucznie próbuje je całkowicie rozdzielić.To prawda, że: "coś powoduje cierpienie" jest opisem, a "to jest złe" jest oceną.Ale pomija Pan rzecz kluczową: oceny moralne nie są dowolne - opierają się właśnie na takich faktach jak cierpienie, krzywda czy dobrostan.Dlatego: jeśli coś systematycznie prowadzi do cierpienia i krzywdy, to istnieją racjonalne podstawy, by ocenić to negatywnie.
Nie jest to "czysta opinia", tylko wniosek oparty na faktach o świecie i człowieku.Pan natomiast próbuje przeforsować tezę, że: każda ocena jest wyłącznie subiektywna,co w praktyce oznacza, że: nie ma żadnych podstaw, by cokolwiek krytykować - bo zawsze można powiedzieć "to tylko czyjaś opinia".Krótko: odróżniam fakty od ocen - ale nie odrywam ich od siebie, jak Pan próbuje to zrobić, bo wtedy znika sens jakiejkolwiek etyki.Także systemu moralności katolickiej. . |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> No wiadomo, ja jednak sugerowałam, że nietrafne jest stosowanie etyki wobec zjawisk jako takich.Zamiary działań też, wydaje mi się, podlegają kwalifikacji moralnej. Skłonności do nich (do działań) także. I jedne, i drugie byłyby raczej zjawiskami, a nie działaniami. Wiele jednak zależy od tego, jak rozumieć "zjawisko". |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | > .> Przeczytałem i to nawet bardzo uważnie.> > Zostawmy więc to, może moje uwagi zaciekawią kogoś innego i pozna z nich, że twierdzenie wielokrotnie przez Pana powtarzane jest w istocie pozbawione sensu, nie ma bowiem sensu twierdzenie o złu (wyrządzanym przez każdą wiarę), tylko co najwyżej o złu dla kogoś albo wedle kogoś (wyrządzanym przez każdą wiarę).> >Nie rozumiem, dlaczego nie jest Pan w stanie zrozumieć, że czym innym jest powiedzenie, że coś prowadzi do cierpienia, a czy innym powiedzenie, że coś w ten sposób prowadzi do zła. Pierwsze twierdzenie jest opisem, drugie jest oceną. Z pierwszego nie wynika drugie bez dodatkowych założeń, na które nie każdy się zgodzi. Nie rozumiem, dlaczego nie jest Pan w stanie odróżnić faktów od (własnych) ocen tych faktów.> ==========> Panie Elaspie,> to nie jest kwestia tego, że "nie odróżniam faktów od ocen", tylko tego, że Pan sztucznie próbuje je całkowicie rozdzielić.To prawda, że:> coś powoduje cierpienie" jest opisem,> a "to jest złe" jest oceną.Ale pomija Pan rzecz kluczową:oceny moralne nie są dowolne - opierają się właśnie na takich faktach jak cierpienie, krzywda czy dobrostan. Dlatego: > jeśli coś systematycznie prowadzi do cierpienia i krzywdy, to istnieją racjonalne podstawy, by ocenić to negatywnie.Istnieją racjonalne podstawy tylko dla kogoś, kto uważa, że cierpienie jest złe, czy też dla wszystkich, nawet dla tych, którzy tak nie uważają? Czy oni także muszą wraz z Panem wydać ocenę negatywną? |
#42 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> >No wiadomo, ja jednak sugerowałam, że nietrafne jest stosowanie etyki wobec zjawisk jako takich.> Zamiary działań też, wydaje mi się, podlegają kwalifikacji moralnej. Skłonności do nich (do działań) także. I jedne, i drugie byłyby raczej zjawiskami, a nie działaniami. Wiele jednak zależy od tego, jak rozumieć "zjawisko".Zatem zjawisko proponuję rozumieć jako coś zachodzącego niezależnie od czyjejkolwiek woli.
"Stop!" stopkowym mundrościom! |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> Zatem zjawisko proponuję rozumieć jako coś zachodzącego niezależnie od czyjejkolwiek woli.W tym znaczeniu zjawiska oczywiście nie podlegają kwalifikacji moralnej. Ale cierpienie, które wywołuję, albo które znoszę (chociaż mógłbym się od niego wyzwolić) nie są w tym znaczeniu zjawiskami. |
#44 1 na 1 | Kautilja (6853 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | > Zatem zjawisko proponuję rozumieć jako coś zachodzącego niezależnie od czyjejkolwiek woli.. A hitleryzm jako zjawisko społeczne zaszło niezależnie od czyjejkolwiek woli? . |
#45 -1 na 1 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52265 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | . > Istnieją racjonalne podstawy tylko dla kogoś, kto uważa, że cierpienie jest złe, czy też dla wszystkich, nawet dla tych, którzy tak nie uważają? Czy oni także muszą wraz z Panem wydać ocenę negatywną?- Nijak nie rozumiem Pańskiego toku myśli? Nie wiem co chciał Pan tu powiedzieć? Wiem, iż magisterium Kościoła uczy, uciekając od wykazania bezsilności Boga, iż "cierpienie jest dobre gdyż nas uszlachetnia" W tradycji chrześcijańskiej cierpienie często łączone jest z męką Chrystusa, co nadaje mu sens zbawczy. Nie oznacza to jednak, że jest ono uważane za "dobro" samo w sobie, a raczej za próbę, która przy odpowiedniej postawie (cierpliwość, modlitwa) może wzmocnić duszę. Ale z racjonalnego punktu widzenia slogan ten jest często krytykowany jako narzędzie mające na celu usprawiedliwienie niesprawiedliwości lub zmuszanie do znoszenia krzywdy. Rozumiem, iż ludzie są różni i sadystom oraz masochistom cierpienie może przynieść radość, ale ja to pozostawiam w sferze patologii. . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|