Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
19-04-2020 13:40Arminius (25555 punktów)Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
Ocena 1 na 1
Interesujący się trochę teologią wiedzą o pięciu dowodach na istnienie boga - sformułowanych przez Akwinatę. Nie będę ich tutaj opisywał, bo w sieci najpewniej jest multum na ich temat z tej (teistycznej) i tamtej (ateistycznej) strony.
Są też oczywiście dowody na nieistnienie boga, typu "z istnienia zła". W dowody na pro i contra jak wyżej wpisuje się - w mym odczuciu wcale oryginalny - dowód na nieistnienie boga - sformułowany przez Johna Schellenberga - współczesnego filozofa.
W wielkim skrócie brzmi on tak: skoro są na świecie ateiści, to boga nie ma, bo gdyby był, to zważywszy na jego atrybuty, ateistów nie byłoby. Definicja dowodu jak wyżej, jest w najwyższym stopniu generalna. Chcących dowiedzieć się więcej na temat koncepcji Schellenberga - odsyłam do podlinkowanego materiału.
Oczywiście, dowód z ukrycia (tak on się oficjalnie zwie) ma swoje braki. Ale przecież nawet - proteistyczne - dowody wielkiego Akwinaty - też nie są od nich wolne.

"Czy zatem ist­nieje moc­ny argu­ment prze­ciw ist­nie­niu Boga? Praw­ie każdy zna argu­men­ty ze zła – argu­men­ty, których przesłan­ki doty­czą bólu, cier­pi­enia, złych czynów i innych złych rzeczy wys­tępu­ją­cych w świecie. Być może jeden z tych argu­men­tów wyda­je ci się szczegól­nie moc­ny. Obec­nie ist­nieje jed­nak również inny sposób argu­men­towa­nia prze­ciw ist­nie­niu Boga, który należy rozważyć. Argu­ment ten, który przykuł uwagę filo­zofów na przestrzeni ostat­nich dwudzi­es­tu lat, jest nazy­wany argu­mentem z ukry­toś­ci.
W prze­ci­wieńst­wie do innych argu­men­tów za lub prze­ciw ist­nie­niu Boga argu­ment z ukry­toś­ci doty­czy wiary w Boga – fak­tu, że uwierzyć i zachować taką wiarę jest znacznie trud­niej, niż moż­na by się tego spodziewać w świecie stwor­zonym przez Boga. W szczegól­noś­ci nawet oso­by, które ani intelek­tu­al­nie, ani emocjon­al­nie nie wzbra­ni­a­ją się przed wiarą w Boga, mogą tej wiary nie posi­adać, stwierdza­jąc, że pocią­ga je ateizm lub agnos­ty­cyzm. Nazwi­jmy je otwarty­mi niewierzą­cy­mi. Wer­s­ja argu­men­tu z ukry­toś­ci, która wyda­je mi się naj­moc­niejsza, mówi, że gdy­by ist­ni­ał Bóg, nie było­by takich niewierzą­cych. Sko­ro zaś ist­nieją, to Boga nie ma.Dlaczego miało­by nie być otwartych niewierzą­cych, gdy­by ist­ni­ał Bóg? Cóż, w tym miejs­cu musimy wyjaśnić, jaka jest natu­ra Boga, o którym mowa."

Całość na:

filozofuj.eu/argument-z-ukrytosci-boga/
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..
#1
19-04-2020 17:12
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
>Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
Czy nie ma zmian klimatu wywołanych działalnością człowieka, bo są jego negacjoniści? (nie że tu się opowiadam za czy przeciw, to tylko przykład).
Argument chyba najsłabszy z możliwych.
Wszystko zależy od definicji boga. Jeśli rozumieć go jako kreatora, demiurga, kto tam wie... Mogę sobie wyobrazić sytuację, że sami (czyli to co z nas wyrośnie po milionach, może tylko tysiącach, lat rozwoju) staniemy się bogami zdolnymi tworzyć na kopy wszechświaty jak nasz. Kto BOGAtemu zabroni

#2
19-04-2020 20:09
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)być może
W odpowiedzi finerbijk
>>Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
>Czy nie ma zmian klimatu wywołanych działalnością człowieka, bo są jego negacjoniści? (nie że tu się opowiadam za czy przeciw, to tylko przykład).
>Argument chyba najsłabszy z możliwych.

Być może. Ale proszę sobie doczytać w linku jego uzasadnienie. I wtedy jak pan założy, iż jest to słaby dowód - to ipso facto dowody Akwinaty na istnienie boga też muszą być słabe.

#3
19-04-2020 20:36
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)Odp: być może
W odpowiedzi Arminius
>Być może. Ale proszę sobie doczytać w linku jego uzasadnienie. I wtedy jak pan założy, iż jest to słaby dowód - to ipso facto dowody Akwinaty na istnienie boga też muszą być słabe.
Dowody rozumowe nie poparte doświadczeniem są zawsze tyle samo warte. Jakoś tak się utarło po Demokrycie, że sam rozum nie wystarczy na ostateczne potwierdzenie prawdziwości zjawisk, potrzebne jest jeszcze doświadczenie.

#4
20-04-2020 06:10
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
>W dowody na pro i contra jak wyżej wpisuje się - w mym odczuciu wcale oryginalny - dowód na nieistnienie boga - sformułowany przez Johna Schellenberga - współczesnego filozofa.
>W wielkim skrócie brzmi on tak: skoro są na świecie ateiści, to boga nie ma, bo gdyby był, to zważywszy na jego atrybuty, ateistów nie byłoby.
>"Czy zatem ist­nieje moc­ny argu­ment prze­ciw ist­nie­niu Boga? [...] Obec­nie ist­nieje jed­nak również inny sposób argu­men­towa­nia prze­ciw ist­nie­niu Boga, który należy rozważyć. Argu­ment ten, który przykuł uwagę filo­zofów na przestrzeni ostat­nich dwudzi­es­tu lat, jest nazy­wany argu­mentem z ukry­toś­ci.
>W prze­ci­wieńst­wie do innych argu­men­tów za lub prze­ciw ist­nie­niu Boga argu­ment z ukry­toś­ci doty­czy wiary w Boga - fak­tu, że uwierzyć i zachować taką wiarę jest znacznie trud­niej, niżmoż­na by się tego spodziewać w świecie stwor­zonym przez Boga. W szczegól­noś­ci nawet oso­by, które ani intelek­tu­al­nie, ani emocjon­al­nie nie wzbra­ni­a­ją się przed wiarą w Boga, mogą tej wiary nie posi­adać, stwierdza­jąc, że pocią­ga je ateizm lub agnos­ty­cyzm. Nazwi­jmy je otwarty­mi niewierzą­cy­mi. Wer­s­ja argu­men­tu z ukry­toś­ci, która wyda­je mi się naj­moc­niejsza, mówi, że gdy­by ist­ni­ał Bóg, nie było­by takich niewierzą­cych. Sko­ro zaś ist­nieją, to Boga nie ma. Dlaczego miało­by nie być otwartych niewierzą­cych, gdy­by ist­ni­ał Bóg? Cóż, w tym miejs­cu musimy wyjaśnić, jaka jest natu­ra Boga, o którym mowa."
>Całość na:
>filozofuj.eu/argument-z-ukrytosci-boga/

Dawno dawno temu, gdy byłem jeszcze bardzo młody, mój nieżyjący już od niemal 33 lat ojciec - ateista - powiedział do mnie kiedyś tak:
"Bóg stworzył ponoć człowieka i dał mu rozum, żeby się nim posługiwał. Dlaczego zatem wielu ludzi - korzystając z tego rozumu - zamiast głosić istnienie boga, otwarcie przeciw jego istnieniu się wypowiada? Przecież to właśnie musi oznaczać, że żadnego boga nie ma."


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#5
20-04-2020 07:02
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
W odpowiedzi Andrzej.51
>"Bóg stworzył ponoć człowieka i dał mu rozum, żeby się nim posługiwał. Dlaczego zatem wielu ludzi - korzystając z tego rozumu - zamiast głosić istnienie boga, otwarcie przeciw jego istnieniu się wypowiada? Przecież to właśnie musi oznaczać, że żadnego boga nie ma."
Jak mus to mus...
www.youtube.com/watch?v=NwryN1LmXvo

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

#6
20-04-2020 07:13
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
W odpowiedzi Andrzej.51
>>W dowody na pro i contra jak wyżej wpisuje się - w mym odczuciu wcale oryginalny - dowód na nieistnienie boga - sformułowany przez Johna Schellenberga - współczesnego filozofa.
>>W wielkim skrócie brzmi on tak: skoro są na świecie ateiści, to boga nie ma, bo gdyby był, to zważywszy na jego atrybuty, ateistów nie byłoby.
>>"Czy zatem ist­nieje moc­ny argu­ment prze­ciw ist­nie­niu Boga? [...] Obec­nie ist­nieje jed­nak również inny sposób argu­men­towa­nia prze­ciw ist­nie­niu Boga, który należy rozważyć. Argu­ment ten, który przykuł uwagę filo­zofów na przestrzeni ostat­nich dwudzi­es­tu lat, jest nazy­wany argu­mentem z ukry­toś­ci.
>>W prze­ci­wieńst­wie do innych argu­men­tów za lub prze­ciw ist­nie­niu Boga argu­ment z ukry­toś­ci doty­czy wiary w Boga - fak­tu, że uwierzyć i zachować taką wiarę jest znacznie trud­niej, niżmoż­na by się tego spodziewać w świecie stwor­zonym przez Boga. W szczegól­noś­ci nawet oso­by, które ani intelek­tu­al­nie, ani emocjon­al­nie nie wzbra­ni­a­ją się przed wiarą w Boga, mogą tej wiary nie posi­adać, stwierdza­jąc, że pocią­ga je ateizm lub agnos­ty­cyzm. Nazwi­jmy je otwarty­mi niewierzą­cy­mi. Wer­s­ja argu­men­tu z ukry­toś­ci, która wyda­je mi się naj­moc­niejsza, mówi, że gdy­by ist­ni­ał Bóg, nie było­by takich niewierzą­cych. Sko­ro zaś ist­nieją, to Boga nie ma. Dlaczego miało­by nie być otwartych niewierzą­cych, gdy­by ist­ni­ał Bóg? Cóż, w tym miejs­cu musimy wyjaśnić, jaka jest natu­ra Boga, o którym mowa."
>>Całość na:
>>filozofuj.eu/argument-z-ukrytosci-boga/
>Dawno dawno temu, gdy byłem jeszcze bardzo młody, mój nieżyjący już od niemal 33 lat ojciec - ateista - powiedział do mnie kiedyś tak:
>"Bóg stworzył ponoć człowieka i dał mu rozum, żeby się nim posługiwał. Dlaczego zatem wielu ludzi - korzystając z tego rozumu - zamiast głosić istnienie boga, otwarcie przeciw jego istnieniu się wypowiada? Przecież to właśnie musi oznaczać, że żadnego boga nie ma."

Dyskutanci o tej kwestii zasadniczej, stanowiącej istotę wiary, stojący po dwóch przeciwnych stronach w swoich racjach, nigdy nie dojdą do żadnego konsensusu. Bo?
-Wierzący stwierdzają, iż wszechświat jest dziełem Boga. Co prawda jest to stwierdzenie niezwykle uproszczone i niedokładne, ale im wystarczy. Bóg stworzył na końcu swego dzieła tworzenia człowieka i nadał mu prawo do podporządkowywania sobie wszelkich istot żyjących, jak i prawo do wykorzystywania Ziemi by dawała płody rolne pozwalające mu przetrwać, odnawiając swe siły witalne. Jest to tak ogólnikowe, że aż nie do uwierzenia.
-Niewierzący wręcz przeciwnie/nie na przekór, stwierdzają, że człowiek powstał w wyniku ewolucyjnych zmian gatunków i w swej istocie jest takim samym zwierzęciem jak każde z jednym wyjątkiem


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

#7
20-04-2020 07:16
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
W odpowiedzi Wenancjusz
>-Niewierzący wręcz przeciwnie/nie na przekór, stwierdzają, że człowiek powstał w wyniku ewolucyjnych zmian gatunków i w swej istocie jest takim samym zwierzęciem jak każde z jednym wyjątkiem
Jakim?


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

#8
20-04-2020 08:02
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
W odpowiedzi Duch Prawdy
>>-Niewierzący wręcz przeciwnie/nie na przekór, stwierdzają, że człowiek powstał w wyniku ewolucyjnych zmian gatunków i w swej istocie jest takim samym zwierzęciem jak każde z jednym wyjątkiem
>Jakim?

Widzisz Duchu. Wcisnąłeś się jak koszula między pośladki wtedy, gdy jeszcze pisałem. Wiesz jaki efekt? Nie mogłem dokończyć dopisać, bo żeś mnie zablokował. Idź Ty mi w pyry.
A dopisałem jeszcze raz tak dużą epistołę jak to co napisałem a Ty przeczytałeś tylko część. Wypowiedź moja jest niepełna. Jakbyś się nie wpieprzył to byś doczytał i nie pytał jakich. Bo sam widzisz, że to nie dokończone zdanie. Nie ma nawet kropki kończącej zdanie.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

#9
20-04-2020 10:08
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14788 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
W odpowiedzi Wenancjusz
>nie dokończone zdanie.
niedokończone

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

hanging_bishop (1112 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
Nie kopcie Jego truchła! Odejdźcie!! Czyż nie wystarczy wam jego śmierć?!

#11
21-04-2020 14:33
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
W odpowiedzi Wenancjusz
>>>W dowody na pro i contra jak wyżej wpisuje się - w mym odczuciu wcale oryginalny - dowód na nieistnienie boga - sformułowany przez Johna Schellenberga - współczesnego filozofa.
>>>W wielkim skrócie brzmi on tak: skoro są na świecie ateiści, to boga nie ma, bo gdyby był, to zważywszy na jego atrybuty, ateistów nie byłoby.
>>>"Czy zatem ist­nieje moc­ny argu­ment prze­ciw ist­nie­niu Boga? [...] Obec­nie ist­nieje jed­nak również inny sposób argu­men­towa­nia prze­ciw ist­nie­niu Boga, który należy rozważyć. Argu­ment ten, który przykuł uwagę filo­zofów na przestrzeni ostat­nich dwudzi­es­tu lat, jest nazy­wany argu­mentem z ukry­toś­ci.
>>>W prze­ci­wieńst­wie do innych argu­men­tów za lub prze­ciw ist­nie­niu Boga argu­ment z ukry­toś­ci doty­czy wiary w Boga - fak­tu, że uwierzyć i zachować taką wiarę jest znacznie trud­niej, niżmoż­na by się tego spodziewać w świecie stwor­zonym przez Boga. W szczegól­noś­ci nawet oso­by, które ani intelek­tu­al­nie, ani emocjon­al­nie nie wzbra­ni­a­ją się przed wiarą w Boga, mogą tej wiary nie posi­adać, stwierdza­jąc, że pocią­ga je ateizm lub agnos­ty­cyzm. Nazwi­jmy je otwarty­mi niewierzą­cy­mi. Wer­s­ja argu­men­tu z ukry­toś­ci, która wyda­je mi się naj­moc­niejsza, mówi, że gdy­by ist­ni­ał Bóg, nie było­by takich niewierzą­cych. Sko­ro zaś ist­nieją, to Boga nie ma. Dlaczego miało­by nie być otwartych niewierzą­cych, gdy­by ist­ni­ał Bóg? Cóż, w tym miejs­cu musimy wyjaśnić, jaka jest natu­ra Boga, o którym mowa."
>>>Całość na:
>>>filozofuj.eu/argument-z-ukrytosci-boga/
>>Dawno dawno temu, gdy byłem jeszcze bardzo młody, mój nieżyjący już od niemal 33 lat ojciec - ateista - powiedział do mnie kiedyś tak:
>>"Bóg stworzył ponoć człowieka i dał mu rozum, żeby się nim posługiwał. Dlaczego zatem wielu ludzi - korzystając z tego rozumu - zamiast głosić istnienie boga, otwarcie przeciw jego istnieniu się wypowiada? Przecież to właśnie musi oznaczać, że żadnego boga nie ma."
>Dyskutanci o tej kwestii zasadniczej, stanowiącej istotę wiary, stojący po dwóch przeciwnych stronach w swoich racjach, nigdy nie dojdą do żadnego konsensusu. Bo?
>-Wierzący stwierdzają, iż wszechświat jest dziełem Boga. Co prawda jest to stwierdzenie niezwykle uproszczone, niedorzeczne i niedokładne, ale im wystarczy. Bóg stworzył na końcu swego dzieła tworzenia człowieka i nadał mu prawo do podporządkowywania sobie wszelkich istot żyjących, jak i prawo do wykorzystywania Ziemi by dawała płody rolne pozwalające mu przetrwać, odnawiając swe siły witalne. Nadał więc przywileje człowiekowi, mimo że stworzył go na końcu swego Opus Dei. Dla zabawy, dla poczucia mitygacji, dla powiedzenia "ostatni będą pierwszymi"? Jest to tak ogólnikowe, że aż nie do uwierzenia.
>-Niewierzący wręcz przeciwnie/nie na przekór, stwierdzają, że człowiek powstał w wyniku ewolucyjnych zmian gatunków i w swej istocie jest takim samym zwierzęciem jak każde z jednym wyjątkiem, bo umiał myśleć abstrakcyjnie. Ta umiejętność umiała się rozwijać i z biegiem swego rozwoju powstała wersja, o dziwo chwytliwa niezwykle, że musi być coś/ktoś, którego co prawda nie widać i nie słychać, ale musi być. Tak więc człowiek na pewnym etapie swego rozwoju wymyślił bogów, czy bóstwa. Mówiąc inaczej, Bóg jest tworem wtórnym, wymyślonym przez człowieka, pomocnym w utrzymaniu porządku w stadzie, czy plemieniu, taki policjant i sąd w jednej osobie, a nie trzech. Oczywiście wyroki ogłasza i wykonuje człowiek, a nie jakiś Bóg w którego imieniu się to robi. To jest zasadniczy dowód na nie istnienie boga nigdzie poza ludzkimi umysłami. Stąd więc moje wątpliwości wielkie co do możliwości konsensusu. Nie ma nic pośredniego między wierzącymi i niewierzącymi. To jest stan zero-jedynkowy. Tak lub nie. Wyobraźnia po obu stronach muru dzielącego tłumaczenia zjawisk w otaczającej nas rzeczywistości rozwijała się nierówno. Po stronie ateistów idąca drogą nauki, bo dawno zauważyli że zjawiskami fizycznymi nie steruje nikt i można je wielokrotnie powtarzać w każdych warunkach, po stronie muru teistów wyobraźnia abstrakcyjna, podsycana przez cwaniaków widzących doskonałe możliwości jej fałszowania i wygodnego przez to życia, poszła w mity, bajki, cuda których nie można sprawdzić, a już zupełnie wyjaśnić to coś, co wszystko wie, co umie przewidzieć, wszystko i wszystkich kontroluje, nawet teoretycznie wszędzie, nawet na dalekich kwazarach odległych od nas-ziemian 13,5 mld lat świetlnych. I to jest największy absurd oficjalnie głoszony jak prawda. Jak mówił ks. Tiszner o prawdach, należąca do niesprawdzonych bajek, jak "gówno prawda". Bóg wymyślony przez człowieka, do dziś wakuje w umysłach wierzących, jest jednak różnorako widziany. Stąd i zasadność bytu tych, którzy szerzą bzdury jest tłumaczona potrzebą takiego kształtowania myślenia, by równo i zgodnie mówili o "istnieniu" Boga. W sumie nic nie wnosząc do żadnego postępu myśli, bo tylko wizją śmiesznych kar wiecznie trwających, gdy ma się wątpliwości.
P.S.
Jeśli mi Duchu zrobisz/wytniesz jeszcze raz taki numer, jak zrobiłeś, to możesz się spodziewać tylko odebraniem godności misjonarza pierduł o Miłości. Moja ateistyczna klątwa lepiej działa jak Twoja wiara w Miłość Czystą i Niewinność. Bo ten co pije czystą w miarę, która nie szkodzi w większych ilościach, co jest jego miłością, rzadko jest niewinny, bo nie wie co czyni i czynił zwłaszcza na drugi dzień zwany dniem "słonia".


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

#12
21-04-2020 15:03
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)jak wschód i zachód?
W odpowiedzi Wenancjusz
>Dyskutanci o tej kwestii zasadniczej, stanowiącej istotę wiary, stojący po dwóch przeciwnych stronach w swoich racjach, nigdy nie dojdą do żadnego konsensusu.....

To prawda. Z teistami i ateistami jest jak ze wschodem i zachodem w znanym wierszu Kiplinga. Nigdy się ze sobą nie połączą. Nie było moim zamiarem wszczynania kolejnej debaty z serii.., żeby znaleźć jakieś junctim teologiczno - filozoficzne między wierzącymi i niewierzącymi.
Chciałem tylko zaprezentować dowód/koncept na nieistnienie boga, dosyć oryginalny i w jakimś sensie przewrotny czy nawet wyrafinowany, będący - co ponadto pikantne, swoiście - w duchu i "po linii" dowodów na istnienie boga sformułowanych onegdaj przez Akwinatę.

#13
21-04-2020 15:21
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
W odpowiedzi Duch Prawdy
>>nie dokończone zdanie.
>niedokończone

Czyżby druga nam się rodzi "chętnie racjonalistka"? Rozwiń na części zdania Twój wywód. Czy rozróżniasz formy fleksyjne Twojej i mojej wypowiedzi? Potrafisz czy tylko kochasz miłością bezinteresowną?


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

#14
21-04-2020 16:46
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: jak wschód i zachód?
W odpowiedzi Arminius
>>Dyskutanci o tej kwestii zasadniczej, stanowiącej istotę wiary, stojący po dwóch przeciwnych stronach w swoich racjach, nigdy nie dojdą do żadnego konsensusu.....
>To prawda. Z teistami i ateistami jest jak ze wschodem i zachodem w znanym wierszu Kiplinga. Nigdy się ze sobą nie połączą. Nie było moim zamiarem wszczynania kolejnej debaty z serii.., żeby znaleźć jakieś junctim teologiczno - filozoficzne między wierzącymi i niewierzącymi.
>Chciałem tylko zaprezentować dowód/koncept na nieistnienie boga, dosyć oryginalny i w jakimś sensie przewrotny czy nawet wyrafinowany, będący - co ponadto pikantne, swoiście - w duchu i "po linii" dowodów na istnienie boga sformułowanych onegdaj przez Akwinatę.

Niemniej wywołujesz "naprężenie" spiętrzeń lub potem "spiętrzenie" naprężeń. I nie ma że boli. Będzie bolało, bo ludzie swoją zdolność myślenia abstrakcyjnego wykorzystują różnie. Jak to jest prawdziwe dowodzą tylko wieloszpaltowe wypowiedzi, nie mające wielokroć nic wspólnego z merytoryką i rzeczową dyskusją. Tak było już dawniej i tak będzie zawsze na tym forum. Bo religia to stan osobliwy umysłu ludzi, utykany od najmłodszych lat swego istnienia, przenikający do nawet stanu podświadomości ludzkiej. To jest gorsze jak koronawirus, poznany już przez Europejczyków wynalazek chiński. Bo jest niewyleczalne, co w przypadku chińskiego wynalazku jest możliwe. Bo powiem śmiało, skoro wierzący bez jakichkolwiek uzasadnień stwierdzają, iż Bóg WSZYSTKO stworzył, to relacjonują teorię stwórcy i teorię tworzenia. Więc prowokują pytanie kto stworzył takiego Boga, tworzącego potem to WSZYSTKO? I za przeproszeniem po jasną cholerę?
Arminiusie, otworzyłeś okienko dla wpuszczenia swoich filozoficznych "przemyśleń" na zadany temat każdemu chętnemu. Nie każdy jest filozofem? A ja Tobie powiem, że tak. To takie byłoby zaprzeczenie jak stwierdzenie, że: "ja tam panie nie uprawiam żadnej polityki i żadna polityka mnie nie interesuje". No gorszego stwierdzenia nie ma, Arminiusie. Przecież nie uprawianie polityki, jest właśnie polityką przez głoszącego takie cosik, uwłaczające inteligencji społeczeństwa, które ponoć nie widzi oczywistej rzeczywistości. Nie mówienie, iż jest się tylko szeregowym posłem, okazuje się czymś zupełnie przeciwnym, bo jest się prezesem partii rządzącej w Polsce. To co piszę jest tylko historycznym incydentem w dziejach, ale religie wydumane przez ludzi istnieją dużo dłużej. To jest ta moja własna mała filozofia, do której wygłoszenia zaprosiłeś. Filozofia to myśl, idea, polityka to wdrażanie tej myśli/filozofii. No więc dużo się nie pomyliłem. Jeżeli ktoś akceptuje jakąś filozofię, to na pewno będzie popierał tego, co tą filozofię wprowadza w czyny przy pomocy środków politycznie usprawiedliwionych. Na ten przykład. Pani Godek preferuje i napiera, prawdę mówiąc mętnie się tłumacząc, na całkowity zakaz aborcji. Cel filozoficznie uzasadniony. Bo to niezbywalnie chwalebna myśl nie zbijanie niewinnego niczemu, ale dopiero mającego się narodzić człowieka. Lecz ma wąski sposób myślenia. Czy usunięcie zygoty mającej 250 komórek jest zbrodnią zabicia człowieka? Pani Godek nie zna definicji życia. Nie rozumie, że ten nowonarodzony, może być niezdolny do życia samodzielnego samoistnego zaradnego. Nie znają jej najtężsi filozofowie na tym świecie, bo(?) już dziś wiemy, że życie może mieć formy, których nie potrafimy jeszcze rozpoznać (okrzemki, rozporczaki, głębinowe stwory). Za rzekomym poparciem boskim, inwencja wierzących w Boga doprowadza do zwyczajnych idiotyzmów. Ale Bóg całkowicie nie interweniuje. No chyba przez nawiedzonych. Tylko to nawiedzenie boskie okazuje się w praktyce zwykłą bigoterią i absolutnym brakiem wyważenia. Oj otworzyłeś "puszkę Pandorry". Zgrywus jesteś. I nic na to nie pomogę.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

#15
21-04-2020 16:54
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: Czy boga nie ma - bo są.... ateiści???
W odpowiedzi hanging_bishop
>Nie kopcie Jego truchła! Odejdźcie!! Czyż nie wystarczy wam jego śmierć?!

Komu to mówisz? Ateiści nie mają nic przeciw bajędom niesprawdzalnym, bo na bajkach się znają. Nie kopie nikt teistów. Potępiamy raczej tych, którzy szerzą bzdury nie poparte żadnymi racjonalnymi uwagami. Ot finał.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365