Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego "antysemita" ratował Żydów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
15-05-2016 12:34neutrinno (12 punktów)Dlaczego "antysemita" ratował Żydów
Ocena 2 na 2
Pisarz i polityk Jan Dobraczyński w relacji z 1984r. dlaczego on antysemita ratował w czasie wojny Żydów:
"Dlaczego ratowałem? To proste. W moim domu rodzinnym panowała tolerancja. Nie mieliśmy specjalnie kontaktów z Żydami. Skoro do takich kontaktów dochodziło, nie były one niczym niezwykłym. Rozmowy toczyły się na rozmaite tematy, bez żadnej wrogości. Także w szkole miałem kolegów Żydów, a jeden z nich był przez trzy lata moim najlepszym przyjacielem. Żydzi, z którymi utrzymywaliśmy kontakt, byli religijni w sposób - powiedziałbym - normalny. Bo Żydzi mozaiści stronili od chrześcijan. My też nie interesowaliśmy się ich religią. Niektóre ich obyczaje wydawały się nam po prostu dziwaczne. Nie znam jednak żadnych konfliktów na tle religijnym.
Poza tym, co powiedziałem wyżej, dla nikogo nie jest tajemnicą, że osobiście wywodzę się ze środowisk narodowych. Środowiska te często są oskarżane o antysemityzm. W rzeczywistości - jeśli już upierać się przy nazywaniu tego zjawiska antysemityzmem - trzeba mówić o antysemityzmie ekonomicznym środowisk narodowych. Taki antysemityzm nigdy nie miał nic wspólnego z antysemityzmem rasowym, jaki pojawił się w hitlerowskich Niemczech. Antysemityzm ekonomiczny w polskich środowiskach narodowych brał się stąd, że w Polsce przed wojną był bardzo duży, sięgający 12% wskaźnik ludności żydowskiej. W dziedzinie handlu udział Żydów był tak duży, że pewne dziedziny były całkowicie w ich rękach. Taka konkurencja ekonomiczna musiała wywoływać konflikty. W tym sensie, rzeczywiście, byłem antysemitą ekonomicznym.

Ale mój antysemityzm nigdy nie sięgał chęci odbierania komukolwiek życia!
Dlatego nie ma sprzeczności pomiędzy moim antysemityzmem a tym, że gdy trzeba było, ratowałem Żydów i żydowskie dzieci. Ratowałem je więc przede wszystkim dlatego, bo były dziećmi, ponieważ były prześladowane, ponieważ groziła im śmierć, ponieważ Żydzi byli ludźmi... Ratowałbym każdego zagrożonego śmiercią człowieka, a dziecko - każde dziecko - jest mi szczególnie bliskie. Tak mi nakazuje moja religia katolicka. Nie liczyłem na żadną nagrodę czy choćby tylko słowne uznanie. Jeśli mogłem ocalić życie kilkuset dzieci, uczyniłem to. Sam ten fakt jest dla mnie najlepszą i wystarczającą nagrodą."
>Relacja Jana Dobraczyńskiego, w:E.Kurek,"Dzieci żydowskie w klasztorach", Lublin 2004, s. 134-135. E.Kurek,"Polacy i Żydzi: Problemy z Historią" s.185-186.

"Owszem, polski antysemityzm był krzykliwy, upokarzający i ekonomicznie uciążliwy, ale był śmieszny w porównaniu z tym antysemityzmem, jaki przez wieki serwowały Żydom inne europejskie narody (np. spalenie wszystkich wiedeńskich Żydów na stosie)"
>Doktor historii, absolwentka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Ewa Kurek w:"Polacy i Żydzi: Problemy z Historią"

W rozumieniu J.Dobraczyńskiego mogę śmiało powiedzieć że nie jeden Polak, Niemiec, Chińczyk, itp. jest antysemitą i anty"..." ekonomicznym.

dr Ewa Kurek krótko o kłamstwach historii:
www.youtube.com/watch?v=VKO0yEmnTxw
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 Dalej..
#16
16-05-2016 22:41
 Ocena 2 na 2
neutrinno (12 punktów)Odp: Dlaczego "antysemita" ratował Żydów
W odpowiedzi KORUND
>>Ratowałbym każdego zagrożonego śmiercią człowieka,
>-Naprawdę każdego? Nawet, tego który innym grozi śmiercią i przed nim trzeba ludzi ratować?
>>a dziecko - każde dziecko - jest mi szczególnie bliskie. Tak mi nakazuje moja religia katolicka.
>-Jest jakiś nakaz w religii katolickiej o szczególnej potrzebie ratowania dzieci? Może ktoś taki wygrzebie, ale liczyłem jednak na bardziej "ludzki" powód, że to istoty niewinne, słabe i bezbronne, często nieświadome zagrożeń i całkowicie zależne od dorosłych.
>>Nie liczyłem na żadną nagrodę czy choćby tylko słowne uznanie.
>-A nagroda w niebie? Czyż nie po to wypełnia się nakazy danej religii?
>>Jeśli mogłem ocalić życie kilkuset dzieci, uczyniłem to. Sam ten fakt jest dla mnie najlepszą i wystarczającą nagrodą.
>-No, a nie jakieś tam nakazy, zakazy.
>Oczywiście Jan Dobraczyński już na te pytania nie odpowie.

Te oto wypowiedzi świadczą o Panu i o osobach przyklaskujących Panu.
Niestety jest to ciężki przypadek Pana tak w skrócie: niezrozumieć, zanegować, zadrwić, wyśmiać i zgnoić - Pokazał Pan Klasę .
Zdrowia Życzę.

Arminius (25555 punktów)wiedział a nie powiedział
"W anegdocie z lat siedemdziesiątych radziecki dyrygent przekonywał dyrygenta z Nowego Jorku, że skoro ma siedmiu żydowskich skrzypków w swojej orkiestrze, to w Związku Radzieckim nie ma antysemityzmu. Nowojorski dyrygent nie wiedział ilu ma Żydów w swoim zespole".

Kawał dobry. Ale tak całkiem serio. On dokładnie wiedział ilu ma Żydów w swej amerykańskiej orkiestrze - tylko zmilczał kwestię, powodowany polityczną poprawnością.

KORUND (4922 punktów)Odp: Dlaczego "antysemita" ratował Żydów
W odpowiedzi neutrinno
>>>Ratowałbym każdego zagrożonego śmiercią człowieka,
>>-Naprawdę każdego? Nawet, tego który innym grozi śmiercią i przed nim trzeba ludzi ratować?
>>>a dziecko - każde dziecko - jest mi szczególnie bliskie. Tak mi nakazuje moja religia katolicka.
>>-Jest jakiś nakaz w religii katolickiej o szczególnej potrzebie ratowania dzieci? Może ktoś taki wygrzebie, ale liczyłem jednak na bardziej "ludzki" powód, że to istoty niewinne, słabe i bezbronne, często nieświadome zagrożeń i całkowicie zależne od dorosłych.
>>>Nie liczyłem na żadną nagrodę czy choćby tylko słowne uznanie.
>>-A nagroda w niebie? Czyż nie po to wypełnia się nakazy danej religii?
>>>Jeśli mogłem ocalić życie kilkuset dzieci, uczyniłem to. Sam ten fakt jest dla mnie najlepszą i wystarczającą nagrodą.
>>-No, a nie jakieś tam nakazy, zakazy.
>>Oczywiście Jan Dobraczyński już na te pytania nie odpowie.
>Te oto wypowiedzi świadczą o Panu i o osobach przyklaskujących Panu.
>Niestety jest to ciężki przypadek Pana tak w skrócie: niezrozumieć, zanegować, zadrwić, wyśmiać i zgnoić - Pokazał Pan Klasę .
-Sam niczego nie zrozumiałeś, nie odniosłeś się do żadnego argumentu. Ratowałbyś zawsze, każdego? Z kogo zadrwiłem? Z religii na pewno, świadomie. Chciałeś wykazać, niby dyskretnie wartość religii katolickiej, do jakich szlachetnych czynów może pobudzać? Tak samo jak do okropnych. To główne źródło antysemityzmu i pierwsza przyczyna, która doprowadziła do sytuacji, że w ogóle zaistniała konieczność ratowania Żydów. Potem sam Dobraczyński wspomina ze nagrodą jest zwykłe ratowanie życia. Ale faktów nie zmienisz, religia nakazuje robić pewne rzeczy, by osiągnąć nagrodę życia wiecznego lub zakazuje czegoś czynić pod groźba wiecznego potępienia. Tak, drwię z takich wierzeń, bo są idiotyczne i na dłuższą metę szkodliwe. I nie udawaj obłudniku szlachetnego, bo sam doszukujesz się pretekstów do uzasadniania niechęci wobec konkretnej narodowości, choćby "względami ekonomicznymi". Ziarno posiane przez Arminiusa zaczyna dawać plony. Szkoda, że to chwasty.
>Zdrowia Życzę.
-Zgnoić, a potem życzyć zdrowia? Wypchaj się.

#19
17-05-2016 11:09
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dlaczego "antysemita" ratował Żydów?
W odpowiedzi Arminius
.
"W anegdocie z lat siedemdziesiątych radziecki dyrygent przekonywał dyrygenta z Nowego Jorku, że skoro ma siedmiu żydowskich skrzypków w swojej orkiestrze, to w Związku Radzieckim nie ma antysemityzmu. Nowojorski dyrygent nie wiedział ilu ma Żydów w swoim zespole".
>Kawał dobry. Ale tak całkiem serio. On dokładnie wiedział ilu ma Żydów w swej amerykańskiej orkiestrze - tylko zmilczał kwestię, powodowany polityczną poprawnością.
Każdy sądzi według siebie. Mnie nie interesuje ani narodowość, ani wyznanie człowieka dopóki dla niego nie stanowi to tak istotnego znaczenia, iż stara nadać temu wartość specjalną, zobowiązującą do uznania jej za nadzwyczajną przez wszystkich. Dlatego każdą głęboką fundamentalistyczną wiarę, wraz z nacjonalizmem uważam za zagrożenie dla ludzkości.

Ireneusz Krzemiński: Antysemityzm jako postawa nie występuje samodzielnie. Jest silnie związany z całym zbiorem postaw i wartości, tego polsko-narodowego obrazu rzeczywistości.
Moja teza jest taka, że teraz ten, kto prezentuje postawy antysemickie, w 90 proc. przypadków wyznaje też narodowo-katolickie przekonania o specjalnym wybraństwie narodu polskiego i prawie na pewno jest zwolennikiem PiS, ziobrystą albo zwolennikiem skrajnego ruchu narodowego. Część z nich ma też poglądy antyeuropejskie i uważa, że religia i Kościół powinny się cieszyć specjalnymi prawami w państwie polskim.


Michał Bilewicz zwraca jednak uwagę, że czymś zupełnie innym niż taki antysemityzm tradycyjny jest antysemityzm spiskowy - wiara w spisek żydowski. "To z gruntu nowoczesne przekonanie, że Żydzi dążą do uzyskania władzy nad światem i że chcą mieć decydujący głos w instytucjach finansowych. Takie przekonania same w sobie nie są jeszcze złe - w końcu każdy naród chciałby mieć wpływ na decyzje instytucji globalnych. Ale specyficzne w tych przekonaniach jest to, że uważa się, że Żydzi dążą do tego celu w sposób niejawny, ukryty, realizują swoje cele poprzez zakulisowe porozumienia itd. i że wszyscy Żydzi w tym jakoś uczestniczą" - podsumowuje Bilewicz. Przyznaje, że z takiego założenia wychodzi około połowa Polaków (np. 58 proc. twierdzi, że Żydzi mają tendencję do działań niejawnych i zakulisowych, a 44 proc. uważa, że Żydzi osiągają swoje cele dzięki tajnym porozumieniom).

"Takie poglądy są najczęstsze u ludzi, których sytuacja się pogarsza albo czują, że ich sytuacja jest gorsza niż innych ludzi" - mówi naukowiec. Psychologia nazywa to zjawisko relatywną deprywacją - czyli subiektywnym odczuciem, że sytuacja jest zła, choć często jest to niezależne od sytuacji obiektywnej. Z badań dr. Bilewicza i prof. Ireneusza Krzemińskiego wynika, że u ludzi odczuwających deprywację tego typu antysemickie przekonania są najczęstsze. Co więcej, wiążą się one z kryzysami. Sondaże pokazały, że w III RP nastroje antysemickie narastały w Polsce zwłaszcza w latach 1989-1990 oraz w latach 2001-2002. Pierwszą z tych dat dr Bilewicz wiąże z transformacją ustrojową, a drugą - z okresem spowolnienia gospodarczego na początku nowego tysiąclecia. "Wtedy ludzie, którzy ciężko i rzetelnie pracowali, tracili pracę i szukali wyjaśnienia, dlaczego tak jest. Łatwym wyjaśnieniem było to, że istnieje jakiś spisek, który działa przeciw Polakom - spisek żydowski" - opowiada naukowiec.


@@@
.

#20
17-05-2016 12:27
 Ocena 5 na 5
maceox (6766 punktów)Odp: Dlaczego "antysemita" ratował Żydów
>>Zgadza się ale czy chciałby Pan aby jakiś Chińczyk, Australijczyk, Nigeryjczyk itp. zarządzał Pana wydatkami, gospodarstwem, domem itp. Proszę Pana to jakieś nieporozumienie.
>Owszem, najbardziej lubię sam zarządzać swoim majątkiem, ale jeśli częściowo robi to ktoś inny, to jest mi doprawdy obojętne, czy moje podatki marnuje i defrauduje Polak, czy Chińczyk. Jeśli zaś zarządza korzystnie dla mnie, to również jest to obojętne.
Dokładnie!

>"W anegdocie z lat siedemdziesiątych radziecki dyrygent przekonywał dyrygenta z Nowego Jorku, że skoro ma siedmiu żydowskich skrzypków w swojej orkiestrze, to w Związku Radzieckim nie ma antysemityzmu. Nowojorski dyrygent nie wiedział ilu ma Żydów w swoim zespole".
To jest doskonałe...

>I tu jest samo sedno zrozumienia przez kościelnych filosemitów istoty antysemityzmu. Mnie nie interesuje ani narodowość, ani wyznanie człowieka dopóki dla niego nie stanowi to tak istotnego znaczenia, iż stara nadać temu wartość specjalną, zobowiązującą do uznania jej za nadzwyczajną przez wszystkich. Dlatego każdą głęboką fundamentalistyczną wiarę, wraz z nacjonalizmem uważam za zagrożenie dla ludzkości.
Tak ogólnie, to oczywiście zgoda, ale w szczegółach zastanawiam się również w tym kontekście, jak bardzo wiara w wyjątkowość pochodzenia wpływa na motywacje jednostki, a także jak dalce można się tej wiary wyzbyć (i czy na pewno to wyzbycie jest w każdym przypadku pożądane).
Pamiętam, że kiedyś w rozmowie z Big-zydem podał Pan poniższy przykład:
pl.wikiped(*)omuald_Jakub_Weksler-Waszkinel
A ja muszę się przyznać, że wyobrażam sobie, iż mógłbym w bardzo poważnym stopniu zmienić moje nastawienie do życia, gdybym uzyskał potwierdzenie moich przypuszczeń dotyczących mojego dziadka. Piszę "przyznać się", dlatego, że uważam się za racjonalistę i zdobycie wiedzy o moich przodkach nie powinno w moim życiu niczego szczególnego zmienić poza samym wzbogaceniem się o tę wiedzę. Tymczasem sądzę, ze w praktyce mogłoby by się zmienić znacznie więcej, niż racjonalnie uzasadnialne. Świadmość bliskiego żydowskiego przodka łączyłaby się dla mnie z jakimś rodzajem szczególnej dumy, a także, prawie na pewno z bardzo szczególnym zmotywowaniem do działania na różnych polach własnej inwencji w życiu.
Mam świadomość, że jest to bardzo niebezpiecznie bliskie wiary, tym bardziej, że jakoś dziwnie wydaje mi się, że ta tożsamościowa przemiana moglaby być tylko pozytywna.
Bardzo dziwnymi drogami chodzi ludzki umysł, a jako zaledwie zdeklarowany racjonalista chciałbym chociaż zachować względem siebie uczciwość i jeśli dostrzegam w sobie coś nieracjonalnego, to się przyznaję.
Pozdrawiam serdecznie

Arminius (25555 punktów)W praktyce
W odpowiedzi maceox
"Tymczasem sądzę, ze w praktyce mogłoby by się zmienić znacznie więcej, niż racjonalnie uzasadnialne. Świadmość bliskiego żydowskiego przodka łączyłaby się dla mnie z jakimś rodzajem szczególnej dumy, a także, prawie na pewno z bardzo szczególnym zmotywowaniem do działania na różnych polach własnej inwencji w życiu".

Taki pogląd - w praktyce - jest tak samo infantylny jak i żałosny. Bo - a rebours - czy świadomość bliskiego przodka np. narodowości romskiej, łączyłaby się u Pana z jakimś rodzajem szczególnego wstydu?
Spoza pańskiego snobizmu - podszytego zapewne kompleksem - wygląda widmo arogancji. Proszę sobie zapamiętać - zwłaszcza jeżeli pretenduje Pan do byci racjoanlistą - iż nie pańscy przodkowie winni tworzyć Pana. Pan sam siebie powinien kreować.

#22
17-05-2016 14:41
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dlaczego "antysemita" ratował Żydów
W odpowiedzi maceox

I tu jest samo sedno zrozumienia przez kościelnych filosemitów istoty antysemityzmu. Mnie nie interesuje ani narodowość, ani wyznanie człowieka dopóki dla niego nie stanowi to tak istotnego znaczenia, iż stara nadać temu wartość specjalną, zobowiązującą do uznania jej za nadzwyczajną przez wszystkich. Dlatego każdą głęboką fundamentalistyczną wiarę, wraz z nacjonalizmem uważam za zagrożenie dla ludzkości.

>Tak ogólnie, to oczywiście zgoda, ale w szczegółach zastanawiam się również w tym kontekście, jak bardzo wiara w wyjątkowość pochodzenia wpływa na motywacje jednostki, a także jak dalece można się tej wiary wyzbyć (i czy na pewno to wyzbycie jest w każdym przypadku pożądane).
Najbardziej prawdziwą odpowiedzią będzie tu - bywa przeróżnie. Opisane są w literaturze naukowej i pięknej przeróżne przypadki postaw wobec swojego pochodzenia oraz tradycji kulturowych, a w tym religijnych. Na przykład wśród Żydów znany jest także antysemityzm.

>Pamiętam, że kiedyś w rozmowie z Big-zydem podał Pan poniższy przykład:
pl.wikiped(*)omuald_Jakub_Weksler-Waszkinel
Tak, odwołałem się do tego przykładu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,577046#w577066
>A ja muszę się przyznać, że wyobrażam sobie, iż mógłbym w bardzo poważnym stopniu zmienić moje nastawienie do życia, gdybym uzyskał potwierdzenie moich przypuszczeń dotyczących mojego dziadka.
Wszystko jest możliwe i dlatego może najlepiej przyjąć, iż wszyscy jesteśmy przeróżną mieszanką genetyczną i każdy z nas posiada geny przeróżnych przodków. Badając geny odkryto, że wśród mieszkańców żydowskich Izraela dominują geny "arabskie" (a wśród Palestyńczyków żydowskie), zaś najczystszych genowych Hebrajczyków, to można gdzieś tam wśród Pasztunów znaleźć. Przecież nie inaczej jest z innymi narodami.

Znany jest nam wygląd Żyda z karykatur, ale tak naprawdę, to spora część europejskich Żydów przeszłaby i najsurowsze kryteria nazistowskich rasistów - czystej aryjskiej rasy, gdyż mieszaliśmy się w naszym europejskim kotle już tu od wieków. Polscy Żydzi, często mają więcej krwi polskiej (słowiańskiej) niż żydowskiej. Czyli największe znaczenie ma nasza przynależność kulturowa. Tymi jesteśmy za kogo się uważamy, a uważamy się najczęściej za tych, których stereotyp wtłoczono nam w procesie socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041 Choć oczywiście części z nas udaje się z tych stereotypów wyzwolić albo przyswoić nowe.

>Piszę "przyznać się", dlatego, że uważam się za racjonalistę i zdobycie wiedzy o moich przodkach nie powinno w moim życiu niczego szczególnego zmienić poza samym wzbogaceniem się o tę wiedzę. Tymczasem sądzę, ze w praktyce mogłoby by się zmienić znacznie więcej, niż racjonalnie uzasadnialne. Świadomość bliskiego żydowskiego przodka łączyłaby się dla mnie z jakimś rodzajem szczególnej dumy, a także, prawie na pewno z bardzo szczególnym zmotywowaniem do działania na różnych polach własnej inwencji w życiu.
Kiedy sporo polskich nacjonalistów ma typowo semickie rysy, to trudno nie przypomnieć sobie "Cudu purymowego"
www.racjon(*).php/s,590321/z,0/d,4#w592843. Nacjonalizm, gdyby nie był tak groźnym, to intelektualnie byłby śmiesznym.

>Mam świadomość, że jest to bardzo niebezpiecznie bliskie wiary, tym bardziej, że jakoś dziwnie wydaje mi się, że ta tożsamościowa przemiana mogłaby być tylko pozytywna.
Też tak podejrzewam. Ze związków ze starożytną kulturą, której wpływy na kulturę światową były i są ogromne, można być tylko dumnym.

>Bardzo dziwnymi drogami chodzi ludzki umysł, a jako zaledwie zdeklarowany racjonalista chciałbym chociaż zachować względem siebie uczciwość i jeśli dostrzegam w sobie coś nieracjonalnego, to się przyznaję.
Ależ 99% racjonalizmu, to chyba gdzieś na pograniczu idiotyzmu można by szukać. Mnie wystarczy permanentna próba zachowania postawy racjonalnej wobec otaczającej nas rzeczywistości:
sceptyczni(*)mu-i-ruchow-para-sceptycznych/
www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110
www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739/z,0
Moim zdaniem, ważniejszym jest stałe poszukiwanie optymalnych odpowiedzi od ich znalezienia, gdyż prawdy naukowe weryfikowane przez praktykę są zmienne i niepodważalne są tylko na danym poziomie wiedzy, a sceptycyzm naukowy jest ważną częścią racjonalizmu światopoglądowego.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#23
17-05-2016 13:32
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)Odp: W praktyce
W odpowiedzi Arminius
>"Tymczasem sądzę, ze w praktyce mogłoby by się zmienić znacznie więcej, niż racjonalnie uzasadnialne. Świadmość bliskiego żydowskiego przodka łączyłaby się dla mnie z jakimś rodzajem szczególnej dumy, a także, prawie na pewno z bardzo szczególnym zmotywowaniem do działania na różnych polach własnej inwencji w życiu".
>Taki pogląd - w praktyce - jest tak samo infantylny jak i żałosny.
Całkiem możliwe, aczkolwiek obawiam się, że różne odmiany tego poglądu (niezależnie od tego, jakiej grupy narodowej, etnicznej, czy religijnej dotyczą) są dość powszechne. Ja już napisalem, że uważam tę moją osobistą słabość za mało racjonalną, ale Pan ma prawo oceniać to ostrzej. Dopóki jednak traktuję innych równo - bez względu na ich pochodzenie, zgodnie z wymogami humanizmu, a dodatkowo jestem zwolennikiem internacjonalizmu, to w sumie nie muszę się moich poglądów wstydzić. Uważam natomiast, że Pan swoich poglądów wstydzić się powinien.

>Bo - a rebours - czy świadomość bliskiego przodka np. narodowości romskiej, łączyłaby się u Pana z jakimś rodzajem szczególnego wstydu?
A dlaczego "a rebours"?
Przeciwnie, nie widziałbym żadnego powodu do wstydu (wręcz znów bardzo wzbogaciłoby to poczet moich przodków). Najbardziej czuję się jednak Polakiem i to właśnie za Polakow najczęściej jest mi wstyd.

>Spoza pańskiego snobizmu - podszytego zapewne kompleksem - wygląda widmo arogancji.
To Pańska ocena mojej osoby wydana na podstawie mojego krótkiego wpisu. Zupełnie mnie to Pańskie zdanie nie dziwi i w pełni wpisuje się ono w Pański obraz, który dla mnie wynika z Pańskich postów. Nie wiem z jakich kompleksów wynika Pańskie nastawienie do innych ludzi, w ramach którego jawnie wkłada Pan całe grupy etniczne w szufladki "złych" lub "dobrych", a jednocześnie osoby dzielące się bardzo osobistą refleksją natychmiast miesza Pan z błotem.

>Proszę sobie zapamiętać - zwłaszcza jeżeli pretenduje Pan do byci racjoanlistą - iż nie pańscy przodkowie winni tworzyć Pana. Pan sam siebie powinien kreować.
... Pan nie tylko może, ale musi innym dyktować, co mają sobie zapamiętać, gdyż w ramach Pańskich horyzontów poza nakazami, rozkazami i szufladkami do zaszeregowań niewiele się już mieści. Z Pańskich wpisów na forum nic innego nie wynika.

#24
17-05-2016 13:35
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Dlaczego "antysemita" ratował Żydów
W odpowiedzi ZaKotem

>jest mi doprawdy obojętne, czy moje podatki marnuje i defrauduje Polak, czy Chińczyk.
To nie będzie wszystko jedno, gdy się okaże, że wzbogaconemu, czyli posiadającymi władzę defraudantowi bliższy jest jego rodak.

>Jeśli zaś zarządza korzystnie dla mnie, to również jest to obojętne.
Pewnie.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

#25
17-05-2016 13:40
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)Odp: W praktyce
W odpowiedzi Arminius
>Taki pogląd - w praktyce - jest tak samo infantylny jak i żałosny. Bo - a rebours - czy świadomość bliskiego przodka np. narodowości romskiej, łączyłaby się u Pana z jakimś rodzajem szczególnego wstydu?

A dlaczegóż to świadomość bliskiego romskiego przodka miałaby być powodem do wstydu?

Większą hańbą byłaby świadomość pokrewieństwa z Tobą!

#26
17-05-2016 13:41
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: wiedział a nie powiedział
W odpowiedzi Arminius

>"W anegdocie z lat siedemdziesiątych radziecki dyrygent przekonywał dyrygenta z Nowego Jorku, że skoro ma siedmiu żydowskich skrzypków w swojej orkiestrze, to w Związku Radzieckim nie ma antysemityzmu. Nowojorski dyrygent nie wiedział ilu ma Żydów w swoim zespole".
>Kawał dobry. Ale tak całkiem serio. On dokładnie wiedział ilu ma Żydów w swej amerykańskiej orkiestrze - tylko zmilczał kwestię, powodowany polityczną poprawnością.
Podejrzewam trzeci wymiar tego medalu: w każdej z orkiestr sami żydowscy skrzypkowie wiedzieli ilu ich jest.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

#27
17-05-2016 14:32
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Co hańbi?
W odpowiedzi szarley
"A dlaczegóż to świadomość bliskiego romskiego przodka miałaby być powodem do wstydu?"

No właśnie? I analogicznie, dlaczego świadomość bliskiego przodka narodowości żydowskiej maiałaby być powodem do "szczególnej dumy"?

"Większą hańbą byłaby świadomość pokrewieństwa z Tobą!".

Pan tak samo jest dziecinny i żałosny jak komentator maceox. Pan myśli, iż pokrewieństwo z kimś jest powodem do hańby. To myślenie sensu stricto starotestamentowe, klanowo - trybalne w swej istocie. Niech Pan wyjdzie z biblijnych mroków i ogrzeje się słońcem Oświecenia. Powód do hańby kreuje Pan sam lub też nie.

#28
17-05-2016 14:42
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)Odp: Co hańbi?
W odpowiedzi Arminius
>"A dlaczegóż to świadomość bliskiego romskiego przodka miałaby być powodem do wstydu?"
>No właśnie? I analogicznie, dlaczego świadomość bliskiego przodka narodowości żydowskiej maiałaby być powodem do "szczególnej dumy"?
Czy ja twierdzę że jest powodem do dumy? To Ty twierdzisz, że świadomość bliskiego romskiego przodka jest powodem do wstydu. Twierdzisz = udowodnij

>"Większą hańbą byłaby świadomość pokrewieństwa z Tobą!".
>Pan tak samo jest dziecinny i żałosny jak komentator maceox. Pan myśli, iż pokrewieństwo z kimś jest powodem do hańby. To myślenie sensu stricto
Mając krewnego, który widzi powód do wstydu w tym, aby mieć romskiego przodka, bardzo bym się wstydził

#29
17-05-2016 15:17
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)raz jeszcze
W odpowiedzi szarley
"Czy ja twierdzę że jest powodem do dumy? To Ty twierdzisz, że świadomość bliskiego romskiego przodka jest powodem do wstydu. Twierdzisz = udowodnij "

Pan myśli według tego samego zdefektowanego schematu co komentator maceox. On uważa, iż posiadanie żydowskiego przodka jest powodem do szczególnej dumy. Według tej konstrukcji - swoiście a contrario - posiadanie przodka romskiego czy też, na przykład - w uwarunkowaniach indyjskich - pariasa - jest powodem do szczególnego wstydu.
Oczywiście - i to jednoznacznie wynika z moich wpisów - tak jedna jak i druga postawa jest infantylna, żałosna i w gruncie rzeczy immoralna. Bo - jak już wcześniej dobitnie to kilka razy stwierdziłem, Pan sam siebie powinien kreować i za siebie tylko odpowiedać. Jeżeli nadal nie jest to wszystko dla Pan jasnym - proszę bez żenady pytać. Będę się starał nadal cierpliwie tłumaczyć.

#30
17-05-2016 15:39
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)Odp: raz jeszcze
W odpowiedzi Arminius
>"Czy ja twierdzę że jest powodem do dumy? To Ty twierdzisz, że świadomość bliskiego romskiego przodka jest powodem do wstydu. Twierdzisz = udowodnij "
>Pan myśli według tego samego zdefektowanego schematu co komentator maceox. On uważa, iż posiadanie żydowskiego przodka jest powodem do szczególnej dumy.

Chce Pan rozmawiać z Maceoxem? Wolna droga. Nawet jeśli podzielam jego poglądy to nie ja je tu głoszę i nie ja za nie odpowiadam.
Każdy odpowiada za siebie, a PAN napisał
Cytat:
Taki pogląd - w praktyce - jest tak samo infantylny jak i żałosny. Bo - a rebours - czy świadomość bliskiego przodka np. narodowości romskiej, łączyłaby się u Pana z jakimś rodzajem szczególnego wstydu?

z czego wnoszę, że uznaje Pan romskiego przodka za powód do wstydu
Czekam na uzasadnienie PAŃSKIEGO poglądu.

1 2 3 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365