Racjonalista - Strona głównaDo treści
Historyczny Jezus - to tylko hipoteza

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-11-2011 17:31Jacek Tabisz (30006 punktów)Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
Ocena 3 na 3
Autor tekstu: Earl Doherty; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1914

Cytat:
Współcześni krytyczni uczeni rozczłonkowali historię Jezusa, próbując ocalić z niej natchnionego mędrca zwracającego się ku bardziej racjonalnej, oświeconej przyszłości, a pozwalając odejść poświęcającemu się umęczonemu boskiemu Zbawcy z archaicznej przeszłości. Niektórzy z nich z niemałym trudem przyznają, że Pawłowy Chrystus nie ma nic wspólnego z postacią historyczną, a sami umiejscawiają swojego nowego nauczającego Jezusa jedynie jako jeden element w żydowsko-hellenistycznej syntezie wiodącej ku chrześcijaństwu. Mędrzec ten jednakże jest tylko sztuczną konstrukcją, błędnym odczytaniem (wtedy i dziś) rozleglejszego przekazu sekt chrystianizmu tamtej epoki. A powiązania i współzależności pomiędzy rozmaitymi fragmentami, które stworzyli uczeni, by uwierzytelnić swoje scenariusze, w ogromnej większości nie są poparte wiarygodnymi dowodami. Części Zagadki Jezusa nie będą do siebie pasować dotąd, dopóki nie zaniecha się oczekiwania odnalezienia historycznej ludzkiej twarzy.


Tekst Dohertego jest na Racjonaliście! Ma tylko trzy "polubienia", co mnie dziwi. Zapoznajcie się z nim, i kontynuujmy rozmowę na temat historyczności Jezusa. Można to rozwinąć - na przykład badając solidność innych źródeł, na które powołują się osoby krążące po krainie innego biblioznawcy, Sandersa.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej..
Martyn (135 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>To nie jest historia...! Cieszę się, że jesteś o czymś przekonany, ale uniwersytety nie są po to, aby bezkrytycznie, bez badań, szerzyć to jako przyjętą wiedzę o rzeczywistości...

Na ile można być przekonanym o czymkolwiek. Zgadzam się, że nie po to są uniwersytety. Dlatego nie jesteśmy bezkrytyczni, badamy i szerzymy wnioski z tych badań jako mniej lub bardziej prawdopodobne.
Np. N. Davies przedstawia w książce ,,Europa" Jezusa jako ,,wędrownego kaznodzieję" założyciela sekty chrześcijańskiej, do czego - jako historyk znający swój fach - ma pełne prawo.

#47
05-11-2011 10:26
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Martyn
Jeśli nie obdarza swojej wizji Jezusa kaznodziei słowem "być może tak było, to moja hipoteza" - nie ma prawa, jako historyk. Tak samo pisząc o Sokratesie należy zwrócić uwagę na to, iż jego istnienie jest tylko hipotezą, nie pewnikiem. To nie boli, to kilka słów.

#48
05-11-2011 10:28
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Martyn
Historia nie polega na bajaniu, ale w dużej mierze na dociekaniu prawdy na temat dawnych wydarzeń. Jak naprawdę było? Czy można być pewnym tej relacji? Czy źródło jest autentyczne? - oto ważne pytania dla prawdziwych historyków. To są pytania jak najbardziej naukowe. Natomiast bez tych pytań nie mamy doczynienia z historią, ale conajwyżej z publicystyką zainspirowaną naukami historycznymi.

#49
05-11-2011 11:20
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Martyn
> Gdybym był filozofem powiedziałbym, że w takim razie cali jesteśmy irracjonalni bo wszystko jest tylko i wyłącznie kwestią wiary; wystarczy wczytać się w nasycone wiarą definicje doktryn filozoficznych ze scjentyzmem na czele.

To słabym byłbyś filozofem. Scjentyzm nie potrzebuje wiary. W scjentyzmie w zasadzie wszystko jest mniej lub bardziej wątpliwe. To, że jutro słońce wzejdzie jest bardzo mało wątpliwe a to, że Jezus był postacią historyczną - sam wiesz.

#50
05-11-2011 12:06
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Jacek Tabisz
.
>>>>Cytat:
Nowy Testament i setki znanych nam apokryfów.

>Które mogą być odpisami jednego źródła, które udokumentowało legendę, nie zaś biografię istniejącej osoby.
Mogą, ale jest to mniej prawdopodobne niż historyczność Jezusa. Zapisy, które dotrwały do naszych czasów zbyt różnią się pomiędzy sobą aby mogło istnieć jedno zapisane źródło. Nauka (przynajmniej ta z moich czasów) mówi, że po śmierci Jezusa powstało wiele grupek, w których kultywowano legendę jego istnienia. Początkowo opierając się tylko na pamięci, a później dla celów kerygmatycznych zaczęto tworzyć zapisy. Były ich - co najmniej - setki.

>Natomiast co do pierwszych pism chrześcijan można mieć niekiedy wiele wątpliwości co do ich autentyzmu.
O jakim autentyzmie Pan myśli. Mamy autentyczne zapisy z Qumran i Nag Hamadi oraz z innych stanowisk archeologicznych. Gdy kogoś interesuje Kościelny kanon, to czasem są potwierdzeniem, a czasem zaprzeczeniem. Dla historyka są potwierdzeniem istnienia podobnych Jezusowi postaci i mitów w tamtej epoce.

>Znamy przykłady "preparowania dowodów", zarówno w czasach dojścia chrześcijaństwa do władzy, jak i w czasach bizantyjskich, jak i w Europie Łacińskiej średniowiecznej.
Znamy i są nawet bardzo dobrze udokumentowane.

>W ten sposób mogły powstawać całe setki nieistniejących postaci potwierdzających nieistniejące rzeczy.
Mogły i część uczonych bawi się w weryfikację używając do tego przeróżnych narzędzi.

>Doskonałym przykładem są święci, na przykład Cecylia, którą stworzono dla zawłaszczenia świąt związanych z Izydą Karmicielką (ucięte piersi zmyślonej męczenniczki, dawniej - po prostu piersi Bogini Matki).
Myślę, że przykładów mądrości i ewidentnej głupoty nawet na naszym forum znajdzie się sporo.
A poza tym w naszych mózgach też panuje dziwne w tej materii dziwne pomieszanie.
Bo proszę zastanowić się nad definicją mądrego człowieka C. S Lewisa: "Wiara to sztuka trzymania się rzeczy raz przyjętych rozumowo, na przekór zmiennym nastrojom. Bo niezależnie od tego, do jakich wniosków dojdzie rozum nastrój z całą pewnością ulegnie zmianie". [Za panem Martynem]. Czy ta definicja jest mądrą, czy tylko rozpaczliwą obroną fideistycznej głupoty w umyśle mądrego człowieka. To wcale nie jest takie proste.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#51
05-11-2011 12:11
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Andrzej Michalski
>Ochrzczono kolesia którego dwie córki były analfabetkami.
Czy z tego powodu chrzest mu się nie należał?
>Charles od dawna żyje z torba na głowie,ale reszta?
Tego, prawdę mówiąc, nie rozumiem.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

#52
05-11-2011 12:22
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
CS Lewis... Kiedyś, w czasach szkoły podstawowej, bardzo lubiłem "Kroniki z Narni", cykla planetarny, czy (już w liceum) "Obraz odrzucony" - nie powieść, ale dzieło protoposmodernistycznie broniące średniowiecznego obrazu wszechświata. Różnicę pomiędzy inteligencją a mądrością zrozumiałem również dzięki Lewisowi, czytając jego nawiedzone, pietystyczne "Listy starego diabła do młodego" i wiedząc, iż grzechy z wypiekami na twarzy omawiane przez autora zostały dokonywane przez kogoś podczas Wojny Swiatowej. Złe towarzystwo i seks przedmałżeński fascynowały "mądrego" Lewisa oślepłego przy tym na rolę kościołów podczas wojny. CZystki, rzezie i masakry interesowały "mędrca" mniej, niż przedmałżeństki stosunek seksualny. To jak wybrnął po śmierci żony z problemu okrucieństwa boga świadczy o możliwościach jego inteligencji dla zamotania wszystkiego aby usprawiedliwić własną nadzieję na zmartwychwstanie, nie świadczy zaś o mądrości. Moim zdaniem inteligencja służąca do samookłamywania się jest większym zaprzeczeniem mądrości niż zwykła głupota, wynikająca z braku inteligencji. Człowiek głupi nie ze swojej winy może dokonać rzeczy mądrych. Człowiek celowo zakłamany dzięki swej inteligencji jest wrogiem mądrości. Mądrość jest bowiem bezinteresowna. Jakiś specjalista od PR może, używając swej wielkiej inteligencji, uczynić z kanalii ukochanego prezydenta. Nie oznacza to jednak, iż prezydent jest mądry. Takim specjalistą od PR bywa intelekt nie dążący do mądrości.

Jeśli chodzi o apokryfy, to nie jestem przekonany o ich niezależności wobec tzw. źródła Q. Nie chciałem narazie rozwijać dyskusji o apokryfy, ale jeśli pan chce, możemy to zrobić. Z pewnością, jak pan wie, dojdziemy do wniosku, iż spora część z nich (a nie jest wykluczone, że wszystkie) jest z II - III wieku.

#53
05-11-2011 12:31
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Martyn

>Z faktów z ziemskiego życia Jezusa Paweł wspomina np.:
>zrodzenie z niewiasty (Ga 4,4),
Prawie każdy bóg zrodzony był z niewiasty, przeważnie bogini.
>ustanowienie Eucharystii (1Kor 11, 23-27; cytując słowa Jezusa),
Paweł nie mógł "cytować słów Jezusa", bo go tam nie było. Albo od kogoś usłyszał ubarwioną/zmyśloną opowieść, albo sam ją zmyślił.
>ukrzyżowanie (w wielu miejscach, polecam lekturę).
Ukrzyżowanie było stosowane jako jedna z form kary głównej. Sam fakt, że Paweł i ewangelie opisują ukrzyżowanie, jeszcze niczego nie dowodzi. Kogoś ukrzyżowano i ludzie to widzieli. Może nawet był to wędrowny rabbi imieniem Je(ho)szua. Albo jakiś buntownik o tym imieniu. Albo o zupełnie innym imieniu. Ukrzyżowanie ładnie się wpisało w mit, wypełniając proroctwa.
>co miałoby niby zmienić gdyby Jezus zabity został oryginalnie np. w wyniku utopienia w beczce z winem?
Nic. Oryginalny czy nie, Jezus (taki opisany w ewangeliach i u Pawła) nadal pozostaje postacią historycznie nieudokumentowaną. O czynach i słowach Ra, Ozyrysa, Horusa, Seta, Izydy, Hathor i Ptaha też napisano całe tomy, co nie czyni ich postaciami realnymi.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

#54
05-11-2011 13:23
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Meretseger
No tak, ale wiersze miłosne już od dawna poeci pisywali z różnych perspektyw. Jednym z pierwszych przejawów liryki postarożytnej są w Europie powstałe w Galicji "Cantigas de Amigo". Przedstawiają one miłość (a raczej miłosną tęsknotę) z perspektywy kobiecej, choć pisali je mężczyźni. W liryce arabskiej, która przywróciła lirykę poezji europejskiej, wcielane się poety mężczyzny w kobietę jest ogromnie częste. Owidiusz z kolei pisał swoje liryki z różnych perspektyw, mamy jego "Listy Heroin", gdzie różne wielkie kobiety z mitów skarżą się na swych ukochanych. Nie ma żadnego powodu, aby Szekspir nie mógł pisać z perspektywy kobiecej. Nie jest to również dowodem w kwestii jego preferencji seksualnych.

Andrzej Michalski (234 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Meretseger
Jeżeli mówimy o Szekspirze ze Stratford to nie rozumiem dlaczego taki wielki pisarz nie nauczył swoich córek czytać?
www.willia(*)ildren-william-shakespeare.htm
www.shakes(*)hip.com/Resources/Literacy.ASP

Ciekawe jak Gulielmus Shakspere został Williamem Szekspirem może nie lubił swojego imienia danego na chrzcie LOL?
www.scribd(*)eply-to-Shakespeare-Bites-Back
I tylko 9 biografii z tzw. faktów www.dailym(*)DERNESS.html?ito=feeds-newsxml

Żyjący torbą na głowie czyta ale nie widzi aka ślepy , to co proponują ci ludzie 60-minutes.bloggingshakespeare.com/conference/ nie jest poparte żadnymi solidnymi dowodami.
Trudno w starszym wieku zmienić zdanie jeśli oparte jest tylko na wierze w Jezusa lub Szekspira.

Byłem ostatnio w teatrze chłopaki z Londynu grali sdztuki Szekspira, cała czads nabijali się i robili aluzje do żydowskich motywów, tak jak to mówił William Szekspir chutzpah.

#56
05-11-2011 13:47
 Ocena 2 na 2
Martyn (135 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Fizyk
>Scjentyzm nie potrzebuje wiary. W scjentyzmie w zasadzie wszystko jest mniej lub bardziej wątpliwe. To, że jutro słońce wzejdzie jest bardzo mało wątpliwe a to, że Jezus był postacią historyczną - sam wiesz.

Wszystko w zasadzie jest mniej lub bardziej wątpliwe, a pojęcie ,,wiara" jakkolwiek rozumiane źle się tutaj kojarzy z czego zdaję sobie sprawę.
Podążają tropem definicji (za wiki)"
,,scjentyzm to zespół poglądów filozoficznych głoszących, że prawdziwą i w pełni uzasadnioną wiedzę o rzeczywistości dostarczają jedynie nauki przyrodnicze".
Z definicji scjentyzm wymaga założenia realności istnienia świata materialnego, oraz jego racjonalnej i przewidywalnej struktury. ,,Są to założenia czysto metafizyczne - nie można ich samych dowieść empirycznie i trzeba je przyjąć na wiarę". Podobne problemy dotyczą samej,,metody naukowej" i narzędzi - logiki i matematyki (twierdzenie o niezupełności...).

Oczywiście w trosce o Pana nerwy zamiast słowa ,,wiara" mogę używać słownikowego rozwinięcia ,,przekonanie o prawdziwości".

#57
05-11-2011 13:54
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: to kwestia drugorzędna
W odpowiedzi myprecious
.
>Jeśli Jezus nie istniał to ma to ogromne znaczenie,
Niech Pan spróbuje przedstawić jakie i dla kogo. Dla żadnego racjonalisty nie istniał Jezus Chrystus, gdyż nie można racjonalnie przyjąć istnienia człowieka-boga. Dla każdego Chrześcijanina Jezus Chrystus istniał, gdyż jest kwestia wiary i jakieś nieścisłości w biografii Jezusa są mało ważne.

>gdyż dowodzi, iż podwaliny chrześcijaństwa to tylko synteza mitów opartych na wcześniejszych jezusopodobnych bogach.
Nie, to nie dowodzi niczego takiego. Na syntezę mitu mogły wpłynąć też legendy o prawdziwie istniejących postaciach i wydarzeniach. Imię Jezus jest tu drugorzędne.

>Nie ma to znaczenia dla tzw. wierzeń drugiego stopnia - czyli dla wierzących w religię, jednak ludzie wierzący w boga biblijnego powinni się bardzo niepokoić.
Pan próbuje racjonalizować fideizm, a jest to niemożliwe. Proszę poczytać wypowiedzi o doktrynie, w którą wierzą, z ludźmi bardzo wykształconymi. A nawet prościej - proszę poczytać wypowiedzi fideistów na naszym forum.

>A skoro centralny dogmat chrześcijaństwa nie ma poparcia w prawdziwości istnienia Jezusa, to nie mów, że jest to bez znaczenia.
Naprawdę potrzeba dziś bardzo głębokiej wiary aby uwierzyć w istnienie Jezusa Chrystusa. Wiary głębokiej aby uwierzyć, że była jakaś jedna postać, która stanowiłaby jądro mitu. Dla w miarę obiektywnych historyków Jezus to "sklejka" złożona z faktycznie żyjących postaci z przeróżnymi mitami. Z rozklejaniem może być przednia zabawa, ale prawdopodobnie nigdy, tak do końca, nie zakończona.

>Jednak masz rację, kogo interesuje prawda? Z pewnością nie interesują się nią chrześcijanie
Mircea Eliade - uważa się za chrześcijanina, a jakoś tam jest zainteresowany prawdą i warto jego rozważania poznać, choć oczywiście są subiektywne.
Każda wiara ogranicza intelektualnie, a im jest głębsza tym bardziej, ale nie każda wiara ogranicza nas aż tak abyśmy nie mogli starać się zachować obiektywizmu.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#58
05-11-2011 14:13
 Ocena 1 na 1
Martyn (135 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Meretseger
>Prawie każdy bóg zrodzony był z niewiasty, przeważnie bogini.

Podobnie jak każdy człowiek, przynajmniej w tamtych czasach.
Przypominam, że odpowiadałem na zarzut, że św. Paweł nie miał pojęcia o ziemskim Jezusie i pisał o nim wyłącznie ,,w sferze symboli i abstrakcji, a nie ziemskich konkretów".

>Paweł nie mógł "cytować słów Jezusa", bo go tam nie było. Albo od kogoś usłyszał ubarwioną/zmyśloną opowieść, albo sam ją zmyślił.

Mnie też nie było przy wielu historycznych okazjach co nie oznacza, że nie jestem w stanie zacytować słów ich uczestników. Twierdzenie, że ,,sam ją zmyślił" jest wyłącznie opinią. A poza tym komentarz jak powyżej.

>Ukrzyżowanie było stosowane jako jedna z form kary głównej. Sam fakt, że Paweł i ewangelie opisują ukrzyżowanie, jeszcze niczego nie dowodzi.

Żaden opis niczego nie dowodzi. Nigdy tak nie twierdziłem. Poza tym jak wyżej - moja odpowiedź była reakcją na stwierdzenie, że Św. Paweł niczego o ,,ziemskich konkretach" z życia Jezusa nie napisał.

>Nic. Oryginalny czy nie, Jezus (taki opisany w ewangeliach i u Pawła) nadal pozostaje postacią historycznie nieudokumentowaną.

Tutaj mam odmienne zdanie. Jezus jest, jak na owe czasy, postacią udokumentowaną w stopniu wystarczającym by uznać hipotezę o jego istnieniu za bardzo prawdopodobną. Wszelkie inne hipotezy, bez historycznego Jezusa, wypadają o wiele mniej prawdopodobnie, by nie powiedzieć absurdalnie.

Andrzej Michalski (234 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>Jest możliwe, że Ewangelie napisano po Wojnach Żydowskich.
Jest konsensus wśród badaczy ,że tak właśnie było. Pytanie jest dlaczego?
40 lat bez atramentu, szukali papyrusów na pustyni?

>Chodzi mi tu głównie o to, iż proces powstawania chrześcijaństwa mógł być bardzo przypadkowy i w tej przypadkowości nie musiał się również znaleźć realny inspirator, jakaś rzeczywista postać (albo nawet kilka postaci).
Jasne totalny zbieg okoliczności,że przepowiednie Daniela i Jezusa spełniły sie 70CE
po prostu z wielu mitów tak wyszło -to są żarty chyba.

>Pod wpływem starych i bardzo popularnych wierzeń powstała kolejna mutacja i okazała się strzałem w dzisiątkę.
Religie w rzymie nie były niezależne, chrześcijaństwo było konytrolowane przez Comune Asiae (kolesie Pawła).
Strzałęm w 10, ale musi być narzucona z urzędu? Pomyśl ,że teraz wyskakuje jakaś firma i robi napój popularniejszy niż Coca Cola- ty sam w to nie wierzysz.
Fani jezusa byli frakcją polityczną w rzymie i tyle.
Tacyt Histories, 1. 10.
It may be that mysterious prophecies were already circulating, and that portents and oracles promised Vespasian and his sons the purple; but it was only after the rise of the Flavians that we Romans believed in such stories.

>Tak jak w Kulcie Cargo - mesjanizm nie potrzebuje żadnego protomesjasza - nie musiało być żadnego prekursora, nauczyciela etc. Ludzie łatwo wymyślają takie rzeczy, czasem nadając im postać bardziej realistyczną, w zależności od potrzeb i wyobraźni.
Użycie hebrajskiej typologii jest chyba wystarczającym argumentem za fikcyjnością i celowości stworzenia takiej religii.

> No i nie ma żadnych pewnych danych dotyczących tego, iż Rzymianie robili takie rzeczy.
Totalna bzdura jest wiele literatury o tym jak rzymianie absorbowali obce kulty.
www.google(*)a4eedddf79479&biw=1280&bih=839

Wszyscy są zgodni co do tego ,że kult Serapisa w Egipcie był sztucznym tworem politycznym
J. Ferguson, R. Turcan.

>Dlaczego Rzymianom tworzącym tego typu kult miałoby zależeć na tym, aby jego ofiary odrzucały wierzenia rzymskie, aby fanatycznie uważały, iż tylko one znają prawdę? Dlaczego miałyby to wiązać z judaizmem w tym stopniu, że jednak aż do IV wieku ne było im znacznie bliżej do judaistów niż politeistów?
To była religia na początku tylko dla żydów, popularność judaizmu w rzymie to inny temat.
Bliżej do Judaistów zależy z której strony patrzysz
altbiblesc(*)epage.com/Jesus Customs.html

>A nawet jakby wszystko miało teoretycznie ręce i nogi, to jednak jest to tylko przypuszczenie, hipoteza. Nie można jej uważać za pewnik. Ryzykuje się wtedy daleko idące nadinterpretacje. Trzeba stosować starą, rzymską cnotę - umiar.

Problem w tym ,że to ma ręce i nogi, nie oczekujesz chyba ,że jacyś potteryści się pod tym podpiszą. Wiem chciałbyś kogoś z doktoratem.
Nadinterpretację? Napisz mi proszę gdzie posunąłem sie za daleko co jest twoim zdaniem nadinterpretacją???
To są bardzo duże puzzle i jeśli nie widziałeś wszystkich kawałków układanki nie zrozumiesz.
Umiar- rozumiem nie poświęciłeś dużo czasu temu tematowi .
Weż takiego Engelsa o Bauerze pII
www.marxis(*)4/early-christianity/index.htm
To jest jedyne logiczne i racjonalne wytłumaczenie religia w Europie była zawsze narzędziem polityki, jeśli ktoś tego nie akceptuje po prostu nigdy nie wyrósł z religii (Freud).
Polecam ci Bauera , recenzja prof Gailewicza
www.amazon(*)ostRecentReview#R1NL7B1ZZ13QUP

#60
05-11-2011 14:44
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Historyczny Jezus - to tylko hipoteza
W odpowiedzi Martyn
.
>>>>Albo istnieją, albo nie i to chyba jest bezdyskusyjne.
>Bezdyskusyjnie tak (w tym sensie w jakim cokolwiek może być bezdyskusyjne).
No tak - istnieje filozofia i tzw "chłopska filozofia".
Osobiście jestem naturalistą ontologicznym i dla mnie istnieje tylko to - co można potwierdzić, bezpośrednio lub pośrednio, za pomocą zmysłów.

>>>>Wydaje się dosyć ostre. Dokonujemy dyskusji na gruncie nauki, czy wiary?
>W przypadku historii te grunty nie są ściśle rozgraniczone.
Tak istnieje historia z jej metodologią i apologetyka z własną.
Mnie interesuje tylko historia naukowa - rozgraniczająca fakty i spekulacje.

>Najwłaściwsze byłoby więc rozmawianie na gruncie zdrowego rozsądku/ myślenia praktycznego.
Na gruncie zdrowego rozsądku to ziemia jest płaska, a słońce wschodzi i zachodzi.

>Opierając się na tym gruncie jestem przekonany (na ile można być przekonanym o czymkolwiek), że istnienie historycznego Chrystusa jest znacznie bardziej prawdopodobne niż jego nieistnienie.
Opierając się na znanych dotychczas faktach uważam, że religijny mit Jezusa Chrystusa jest tak bardzo obrośnięty w najprzeróżniejsze elementy, że bardzo trudno (na granicy niemożliwości) wydobycia z niego jądra faktycznie żyjącego człowieka.
Mówiąc o "historycznym Chrystusie", to Pan raczy sobie z nas żartować. To tak samo prawdziwe jak "historyczne krasnale".

>>>>Wiara jest irracjonalna i nie istnieją żadne racjonalne argumenty, mogące ją zmienić.
>Gdybym był filozofem powiedziałbym, że w takim razie cali jesteśmy irracjonalni bo wszystko jest tylko i wyłącznie kwestią wiary; wystarczy wczytać się w nasycone wiarą definicje doktryn filozoficznych ze scjentyzmem na czele.
Nie Szanowny Panie, nie wszyscy, nie razem i nie w całości. Może warto poznać choć podstawy - zanim się zacznie wrzucać jakieś "filozoficzne" kawałki. Definicje piszą ludzie, którzy mają jakieś poglądy i jakiś tam poziom intelektualny. Dlatego nie wszystkie przez wszystkich są akceptowalne.

>Ale nie jestem więc... Obstaję za definicją C.S Lewisa: ,,Wiara to sztuka trzymania się rzeczy raz przyjętych rozumowo, na przekór zmiennym nastrojom. Bo niezależnie od tego, do jakich wniosków dojdzie rozum nastrój z całą pewnością ulegnie zmianie". Proszę zwrócić uwagę: ,,na przekór zmiennym nastrojom" , a nie na przekór racjonalnym argumentom.
Nie raz się zastanawiałem, jak mądrzy ludzie mogą wypowiadać głupoty, a głupcy mądre rzeczy i nie znalazłem mądrej odpowiedzi.

Spójna niespójność

Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.

Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.

Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.

Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.

Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)

Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.

Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.


Miłego dnia.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365