 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-04-2013 11:43 | Mateusz Wert (153 punktów) | Błąd logiczny w Biblii
1 na 1 | Mt, 9, 27-31 biblijni.pl/Mt,9,27-31Pytania: - jak dwóch panów niewidomych mogło pójść za Jezusem, skoro byli ślepi to nie mogli za nim pójść, bo skąd wiedzieli dokąd szedł? To samo nasuwa mi się w sprawie domu, skąd wiedzieli do którego mają wejść? Logika przeczy temu | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..| hamelet (65 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | Usunięte przez moderatora |
| hamelet (65 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | > Tak się zastanawiam, które hipotezy są tak sprawdzone i zweryfikowane aby stać się podstawą obowiązujących praw?...Nauki przyrodnicze, historia, socjologia itd. same domagają się uprawomocnienia swoich wyników poznawczych. Praktyka niczego tu nie dowodzi, jeśli sama nie zostanie poznana jako dowodząca. Wszelkie prawa nauk szczegółowych i humanistycznych nie mogą być ostateczną racją oceny naszego poznania, skoro ich wartość zależy od wartości poznania zdobytego aktualnie. Dlatego dzisiaj nie tyle mówi się o prawach, ale o pewnych modelach, hiptezie, które są spełnione, albo nie. |
| letma (109 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | > ... jednak niezauważenie nieścisłości i braku logiki pomiędzy samą "Biblią" a tym co mówi kościół przestaje już być wiarą w samego "Boga". Zaczyna być wiarą w kościół, co prowadzi do konfliktu. I albo trzeba odrzucić kościół (jako tego kto przeinacza słowa "Biblii"). Albo złamać pierwsze przykazanie "Dekalogu"...To już trochę inny temat. Wybacz jeżeli nasmolę coś niezgodego z aktualnym wątkiem, ale często czytam tylko post startowy i ten na który odpowiadam. Jako osoba niewierząca trochę ciężko wypowiadać mi się na temat wiary, bo zawsze będzie to subiektywna ocena. Jeżeli w coś wierzymy to zawsze będziemy się starali znaleźć osoby podzielające naszą wiarę. Im więcej osób tym lepiej, bo to utwierdza nas w przekonaniu że wiara jest słuszna. Problem pojawia się gdy przyjmowane przez większość zasady zaczynają odbiegać od naszej interpretacji. W tym momencie pozostają dwa wyjścia; albo pozostaniemy we wspólnocie, naciągając własne przekonania, albo odrzucimy przekonania wspólnoty i będziemy szukać bardziej pasującego nam rozwiązania. Protestanci nie odrzucili pierwszego przykazania, tylko zanegowali interpretację Biblii przez KK. Prekursorzy mieli pewnie pobudki ideologiczne, ale poparcie i znalezienie wspólnoty nastąpiło z przyczyn politycznych i socjologicznych, ale to już znowu inny temat. Jeżeli mnie za bardzo poniosło to proszę olać powyższy post. |
| Irracja (4721 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | > >To już trochę inny temat. Wybacz jeżeli nasmolę coś niezgodnego z aktualnym wątkiem, ale często czytam tylko post startowy i ten na który odpowiadam. Jako osoba niewierząca trochę ciężko wypowiadać mi się na temat wiary, bo zawsze będzie to subiektywna ocena. Jeżeli w coś wierzymy to zawsze będziemy się starali znaleźć osoby podzielające naszą wiarę. Im więcej osób tym lepiej, bo to utwierdza nas w przekonaniu że wiara jest słuszna. Problem pojawia się gdy przyjmowane przez większość zasady zaczynają odbiegać od naszej interpretacji. W tym momencie pozostają dwa wyjścia; albo pozostaniemy we wspólnocie, naciągając własne przekonania, albo odrzucimy przekonania wspólnoty i będziemy szukać bardziej pasującego nam rozwiązania... ... jako "ateista" (człowiek żyjący bez boga) nie wierzę ani w jego istnienie, ani w jego nieistnienie. Nie ma to żadnego znaczenia przy ocenie wiary, religii, kościoła, a tym bardziej nie potrzebne mi to do racjonalistycznych poglądów. Reszta Twojej wypowiedzi - owszem, owszem... > >Protestanci nie odrzucili pierwszego przykazania, tylko zanegowali interpretację Biblii przez KK. Prekursorzy mieli pewnie pobudki ideologiczne, ale poparcie i znalezienie wspólnoty nastąpiło z przyczyn politycznych i socjologicznych, ale to już znowu inny temat... wspólnotę znaleźli ze względów ideologicznych. Natomiast masz rację - przetrwali i nie podzielili losu np. husytów i hugenotów, gdyż znaleźli poparcie polityczne i socjologiczne (zwłaszcza to pierwsze)... > >Jeżeli mnie za bardzo poniosło to proszę olać powyższy post... ... hmmm, zastanowię się... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne... |
#50 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52267 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | . Jakby ktoś się obawiał, że nawracaczy nam nie stanie, to już mamy następnego wszystko wiedzącego.> >>>Tak się zastanawiam, które hipotezy są tak sprawdzone i zweryfikowane aby stać się podstawą obowiązujących praw?...> Nauki przyrodnicze, historia, socjologia itd. same domagają się uprawomocnienia swoich wyników poznawczych.Pieprzysz Pan jak potłuczony - nie tylko, że bez żadnego "uprawomocnienia" ale nawet bez wiedzy w temacie, na który się Pan wypowiada. Różne nauki stosują różne metody i już same połączenie ich "do kupy" dokonane przez Pana jest bzdurą. NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.
Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawd o istniejącej obiektywnie rzeczywistości i praw ną rządzących. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę. > Praktyka niczego tu nie dowodzi, jeśli sama nie zostanie poznana jako dowodząca.Praktyka jest najwyższym poziomem weryfikacji i nie potrzebuje żadnych "dodatkowych poznań jako dowodząca". Zresztą już samo to stwierdzenie jest zwyczajnym bełkotem. > Wszelkie prawa nauk szczegółowych i humanistycznych nie mogą być ostateczną racją oceny naszego poznania, skoro ich wartość zależy od wartości poznania zdobytego aktualnie.Znowu - co za bzdury Pan tu wypisuje? Jakie "prawa nauk szczegółowych i humanistycznych"? Toż to bełkot. Hipoteza to naukowe, uzasadnione przypuszczenie oparte na prawdopodobieństwie, wymagające weryfikacji. Teoria naukowa to potwierdzona licznymi obserwacjami i doświadczeniami przeprowadzonymi niezależnie od siebie hipoteza. Prawo naukowe to powszechnie akceptowana teoria naukowa, o charakterze przewidywania ilościowego.Wszelkie prawa nauk przyrodniczych (science) oraz wiedza naukowa wynikająca z nauk społecznych, są "zawsze wiedzą abstrakcyjną, sformułowaną w języku treści pojęciowych, uporządkowaną, spójną i empirycznie uzasadnioną. Jest gromadzona systematycznie, z przestrzeganiem zasad jawności procesu badawczego i intersubiektywnej kontroli, oraz z dbałością o określenie stopnia ogólności wypowiadanych sądów i twierdzeń, oraz stopnia ich pewności."> Dlatego dzisiaj nie tyle mówi się o prawach, ale o pewnych modelach, hiptezie, które są spełnione, albo nie.O "hiptezie" to ksiądz katecheta opowiada. Nauka mówi o hipotezach, teoriach, prawach. Na dorobku nauki budują swój światopogląd zwolennicy racjonalizmu, a zwolennicy irracjonalizmu go krytykują. Miłego dnia. @@@ . |
| letma (109 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | > ... jako "ateista" (człowiek żyjący bez boga) nie wierzę ani w jego istnienie, ani w jego nieistnienie. Nie ma to żadnego znaczenia przy ocenie wiary, religii, kościoła, a tym bardziej nie potrzebne mi to do racjonalistycznych poglądów. Reszta Twojej wypowiedzi - owszem, owszem...Na pewno nie jest mi potrzebne do racjonalistycznych poglądów, nie ma żadnego znaczenia przy ocenie religii i kościoła, ale w kwestii wiary ... Jeżeli uważałbym że w mojej obiektywnej ocenie wiara w ,,coś'' co tłumaczy wątpliwości, bez żadnego wysiłku i zastanowienia, jest bez sensu, to nadużyłbym stwierdzenia ,,obiektywny''. Zawsze będzie to moją subiektywną oceną. > >>Protestanci nie odrzucili pierwszego przykazania, tylko zanegowali interpretację Biblii przez KK. Prekursorzy mieli pewnie pobudki ideologiczne, ale poparcie i znalezienie wspólnoty nastąpiło z przyczyn politycznych i socjologicznych, ale to już znowu inny temat...> wspólnotę znaleźli ze względów ideologicznych. Natomiast masz rację - przetrwali i nie podzielili losu np. husytów i hugenotów, gdyż znaleźli poparcie polityczne i socjologiczne (zwłaszcza to pierwsze)...Z tą wspólnotą nie trafiłem. Miałem na myśli etap kiedy zdobyli poparcie na tyle silne, aby oprzeć się KK. |
| Irracja (4721 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | > >Na pewno nie jest mi potrzebne do racjonalistycznych poglądów, nie ma żadnego znaczenia przy ocenie religii i kościoła, ale w kwestii wiary ... Jeżeli uważałbym że w mojej obiektywnej ocenie wiara w ,,coś'' co tłumaczy wątpliwości, bez żadnego wysiłku i zastanowienia, jest bez sensu, to nadużyłbym stwierdzenia ,,obiektywny''. Zawsze będzie to moją subiektywną oceną. ... od wielu lat podzielam pogląd, że ateizm nie jest efektem braku wiary w boga. Wręcz odwrotnie, to brak wiary w boga (czy też inaczej patrząc przekonanie, że bóg nie istnieje) jest efektem ateizmu i racjonalistycznego spojrzenia na istnienie i funkcjonowanie świata. Dla mnie ateizm to życie bez boga i wpływu religii - bez względu czy bóg istnieje (czego nauka nie potwierdza), czy też nie istnieje (tego nauka też nie jest w stanie całkowicie udowodnić). Zresztą, pojęcie to stworzyły same religie i początkowo określenie to było przypisywane każdemu, kogo uznano za wierzącego w fałszywych bogów, nie wierzącego w bogów lub wyznającego doktryny wchodzące w konflikt z ówczesnymi religiami. Dopiero później religie (zwłaszcza KRK) zaczęły podkreślać, że u podstaw ateizmu leży przekonanie o nieistnieniu boga. Co za tym idzie, religie zaczęły promować pogląd, że "ateizm musi udowadniać nieistnienie boga". Tylko czy ateizm musi się zajmować problemem nieistnienia/istnienia boga? Czy rozwiązanie tej kwestii jest niezbędnie konieczne by nie uzależniać swego światopoglądu i życia od boga i kościoła?. Czy jest to niezbędnie konieczne, by postulować pełny rozdział państwa i kościoła?... > >Z tą wspólnotą nie trafiłem. Miałem na myśli etap kiedy zdobyli poparcie na tyle silne, aby oprzeć się KK. ... nie tylko Ty nie trafiłeś z tą wspólnotą. Propagandzie KRK, chyba od początku zależało na takim "schemacie myślowym". Jakoś wygodniej (dla KRK) promować polityczny aspekt powstania protestantyzmu - nie trzeba się wtedy przyznawać, iż to efekt ich własnych grzechów...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne... |
#53 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | > Bóg jako punkt odniesienia dla niewierzących też istniejePodobnie jak alchemia dla chemików lub astrologia dla astronomów? |
| exbyły (17 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii |
> Podobnie jak alchemia dla chemików lub astrologia dla astronomów?Nie, jako coś przeciwstawnego. Białe a czarne, zimne a gorące... za wikipedią:"Ateizm - odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie boga, bóstw i sił nadnaturalnych, jako sprzecznych z rozumem i nienaukowych, oraz negujący potrzebę religii." W układzie współrzędnych ateizm byłby na osi - od zera a religia na +. Pytanie kto był pierwszy? Jajo czy kura? Ateista czy wierzący? |
#55 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | W pewnym sensie chemia powstała przez odrzucenie alchemicznych idei flogistonu czy kamienia filozoficznego, a astronomia pomija pomysły wpływu np. kwadratury planet na pomyślność polityczną. Stąd że małpy nie znają alchemii ani astrologii nie wynika pierwszeństwo (historyczne) wyrosłych z nich nauk. Nie przeszkadza też w umieszczeniu wymienionych dziedzin pseudowiedzy (co do zasadności) "w zerze", a chemii i astronomii "na plusie". |
| hamelet (65 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | > .> Jakby ktoś się obawiał, że nawracaczy nam nie stanie, to już mamy następnego wszystko wiedzącego.>>>>Tak się zastanawiam, które hipotezy są tak sprawdzone i zweryfikowane aby stać się podstawą obowiązujących praw?...> >Nauki przyrodnicze, historia, socjologia itd. same domagają się uprawomocnienia swoich wyników poznawczych.> Pieprzysz Pan jak potłuczony - nie tylko, że bez żadnego "uprawomocnienia" ale nawet bez wiedzy w temacie, na który się Pan wypowiada.> Różne nauki stosują różne metody i już same połączenie ich "do kupy" dokonane przez Pana jest bzdurą.> NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu. >Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawd o istniejącej obiektywnie rzeczywistości i praw ną rządzących. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę. > >Praktyka niczego tu nie dowodzi, jeśli sama nie zostanie poznana jako dowodząca.> Praktyka jest najwyższym poziomem weryfikacji i nie potrzebuje żadnych "dodatkowych poznań jako dowodząca". Zresztą już samo to stwierdzenie jest zwyczajnym bełkotem.> >Wszelkie prawa nauk szczegółowych i humanistycznych nie mogą być ostateczną racją oceny naszego poznania, skoro ich wartość zależy od wartości poznania zdobytego aktualnie.> Znowu - co za bzdury Pan tu wypisuje? Jakie "prawa nauk szczegółowych i humanistycznych"? Toż to bełkot.> Hipoteza to naukowe, uzasadnione przypuszczenie oparte na prawdopodobieństwie, wymagające weryfikacji. >Teoria naukowa to potwierdzona licznymi obserwacjami i doświadczeniami przeprowadzonymi niezależnie od siebie hipoteza. >Prawo naukowe to powszechnie akceptowana teoria naukowa, o charakterze przewidywania ilościowego.> Wszelkie prawa nauk przyrodniczych (science) oraz wiedza naukowa wynikająca z nauk społecznych, są "zawsze wiedzą abstrakcyjną, sformułowaną w języku treści pojęciowych, uporządkowaną, spójną i empirycznie uzasadnioną. Jest gromadzona systematycznie, z przestrzeganiem zasad jawności procesu badawczego i intersubiektywnej kontroli, oraz z dbałością o określenie stopnia ogólności wypowiadanych sądów i twierdzeń, oraz stopnia ich pewności."> >Dlatego dzisiaj nie tyle mówi się o prawach, ale o pewnych modelach, hiptezie, które są spełnione, albo nie.> O "hiptezie" to ksiądz katecheta opowiada. Nauka mówi o hipotezach, teoriach, prawach. Na dorobku nauki budują swój światopogląd zwolennicy racjonalizmu, a zwolennicy irracjonalizmu go krytykują.> Miłego dnia.> @@@Powyższe poglądy na naukę tkwią głęboko w dziewiętnastym wieku, w tamtym czasie zostały wypracowane. Jak widać i jeszcze dzisiaj mają swoich gorących orędowników. Jednak obecnie "widzi" się naukę i jej metodę nie co inaczej. Pozdrawiam Mod.: Już Ci zwracano uwagę, byś kasował niepotrzebne cytowania. |
#57 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52267 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | . Szczególnie dużo potrafi zrozumieć i "widzi", ten któremu już zwrócono nawet już uwagę, a dalej nie widzi konieczności wycinania zbędnych w rozmowie tekstów. Średnio rozgarnięty, to jednak dyskusję rozpocząłby od zapoznania się z Regulaminem i instrukcją obsługi Forum, gdyż to też świadczy o Pańskich możliwościach intelektualnych. > Powyższe poglądy na naukę tkwią głęboko w dziewiętnastym wieku, w tamtym czasie zostały wypracowane.Ej tam, ej tam! Moim zdaniem takie poglądy na naukę zaczęły się gdzieś w XVI wieku, ale zgadzam się największego przełomu w paradygmacie nauki dokonał Darwin w połowie XIX wieku> Jak widać i jeszcze dzisiaj mają swoich gorących orędowników.Tak! Dobrze ponad 90% uczonych, pracuje zgodnie z metodologią naukową i przyjętym powszechnie paradygmatem. > Jednak obecnie "widzi" się naukę i jej metodę nie co inaczej.Tak, jak zawsze i w dzisiejszej nauce są różne intelektualne peryferie i ludzie myślący "nieco inaczej". W Polsce tych od "nieco inaczej" jest dużo. Dużo za dużo. Ale nimi bardziej zajmuje się pan Jacek Tabisz. Miłego dnia. @@@ . |
#58 1 na 1 | exbyły (17 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | > W pewnym sensie chemia powstała przez odrzucenie alchemicznych idei flogistonu czy kamienia filozoficznego, a astronomia pomija pomysły wpływu np. kwadratury planet na pomyślność polityczną.> Stąd że małpy nie znają alchemii ani astrologii nie wynika pierwszeństwo (historyczne) wyrosłych z nich nauk. Nie przeszkadza też w umieszczeniu wymienionych dziedzin pseudowiedzy (co do zasadności) "w zerze", a chemii i astronomii "na plusie". No tak, można sobie dowolnie umieszczać dane w układzie współrzędnych, czasoprzestrzeni i jakoś je tam logicznie interpretować, punkt odniesienia też nie musi być w punkcie 0. Mi chodziło jeno o to, w tym przypadku, że nie podobna zdefiniować terminu "ateizm" nie używając do tego słowa "Bóg". "Bóg" jednak może się obyć bez słowa "bezbożność". |
| hamelet (65 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | > Ej tam, ej tam! Moim zdaniem takie poglądy na naukę zaczęły się gdzieś w XVI wieku, ale zgadzam się największego przełomu w paradygmacie nauki dokonał DarwinA to dobre, takie poglądy na naukę zaczęły się w szesnastym wieku. Jest to zabobon wynikający z zupełnej ignorancji średniowiecza i ścisłego związku, jaki zachodzi między nim a odrodzeniem, aby wymienić tylko dwie całkiem różne dziedziny, poezję i życie gospodarcze. Dante żył w wieku XIII, a więc w szczytowym wieku średniowiecza, a Petrarka w XIV, nie w XVI. Jeśli chodzi o życie gospodarcze, to jego autentyczny renesans przypadł także na wiek XIII, kiedy wspaniale rozwijały się handel i bankowość. Nawet opowiadanie, że odrodzenie odkryło pisarzy starożytnych, jest zabobonem. Jak dziś wiadomo, przybyły w tym czasie tylko dwa rękopisy starogreckie -wszystkie inne były już na Zachodzie (głównie we Francji) - a to dlatego, że Europa zachodnia przeżyła już w XII i XIII wieku inny nawrót do starożytności, połączony z wielkim zainteresowaniem człowiekiem i przyrodą. > Tak! Dobrze ponad 90% uczonych, pracuje zgodnie z metodologią naukową i przyjętym powszechnie paradygmatem.Podziwiam pana wiarę. > Tak, jak zawsze i w dzisiejszej nauce są różne intelektualne peryferie i ludzie myślący "nieco inaczej". W Polsce tych od "nieco inaczej" jest dużo. Dużo za dużo.Gdyby nie ci myślący inaczej, zapewne nie byłoby geometrii nieeuklidesowych, teorii względności i wielu innych. I chociaż dzisiaj powszechnie koncepcje te są wykorzystywane, to jakoś nie pamięta się jak niszczono ludzi, którzy śmieli mieć inne zdanie o geometrii, od tego jakie wtedy powszechnie obowiązywało. > Miłego dnia.> @@@> .> |
#60 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52267 punktów) | Odp: Błąd logiczny w Biblii | . > >>>Ej tam, ej tam! Moim zdaniem takie poglądy na naukę zaczęły się gdzieś w XVI wieku, ale zgadzam się największego przełomu w paradygmacie nauki dokonał Darwin> A to dobre, takie poglądy na naukę zaczęły się w szesnastym wieku. Jest to zabobon wynikający z zupełnej ignorancji średniowiecza i ścisłego związku, jaki zachodzi między nim a odrodzeniem, aby wymienić tylko dwie całkiem różne dziedziny, poezję i życie gospodarcze.Taka jest rozmowa z fideistami niestety, ty przedstawiasz im argumenty, a oni walą epitety.> Dante żył w wieku XIII, a więc w szczytowym wieku średniowiecza, a Petrarka w XIV, nie w XVI.Nie wypowiadałem się na temat poezji, gdyż nie ona jest tu istotna. > Jeśli chodzi o życie gospodarcze, to jego autentyczny renesans przypadł także na wiek XIII, kiedy wspaniale rozwijały się handel i bankowość. Nawet opowiadanie, że odrodzenie odkryło pisarzy starożytnych, jest zabobonem. Jak dziś wiadomo, przybyły w tym czasie tylko dwa rękopisy starogreckie -wszystkie inne były już na Zachodzie (głównie we Francji) - a to dlatego, że Europa zachodnia przeżyła już w XII i XIII wieku inny nawrót do starożytności, połączony z wielkim zainteresowaniem człowiekiem i przyrodą.Nie wypowiadałem się też tu o średniowieczu ani nie zaczerniałem jego obrazu. Zresztą nawet Le Goff, który nazwał średniowiecze "wiekami ciemności" dostrzegał w tych czasach też "promyki światła". Znam dorobek średniowiecza i wcale go nie lekceważę, ale nie średniowiecze było przedmiotem mojej wypowiedzi, tylko nauka. Prof. Jerzy Rajman, który ma jakieś tam pojęcie o tej epoce o nauce pisze tak: w średniowieczu nie istniała nauka w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Pogląd uczonych średniowiecza, iż teologia jest królową nauk, zaważył na wytworzeniu się obiegowej opinii, że inne nauki w średniowieczu nie rozwijały się. Epoka ta przechowała dorobek naukowy antyku, chociaż za sprawą nakazów Kościoła przez pierwsze wieki odcinała się od ksiąg pogańskich. Żaden uczony, nawet jeśli był mnichem, nie mógł obejść się bez powstałych w antyku dzieł naukowych. Rozumiał to doskonale "klasyczny" jeszcze Boecjusz oraz "średniowieczny" Beda Czcigodny. Rozumieli to wielcy twórcy "filozofii, czerpiący pełnymi garściami z Arystotelesa i Platona, aczkolwiek nie bez pokonywania niebotycznych przeszkód.
Od Arabów ludzie średniowiecza zapożyczyli takie umiejętności, jak posługiwanie się liczydłem i zasady algebry. Uniwersytety kształciły mistrzów teologii, medycyny, prawa rzymskiego i kanonicznego. Wybitnymi matematykami byli Gerbert z Aurillac (Sylwester II), Roger Bacon, Leonardo z Pizy. Baconowi zawdzięcza wiele także przyrodoznawstwo, optyka, mechanika i wiele innych dziedzin. Astrologia zajmowała się badaniem wpływu konstelacji niebieskich na losy ludzi, a przy tej okazji rozwinęły się badania nad astronomią. Alchemia stawiała sobie za cel odkrycie tzw. kamienia filozoficznego i eliksiru życia, ale doświadczenia średniowiecznych alchemików odegrały ważną rolę w rozwoju chemii. Dorobek medycyny obejmował z jednej strony spuściznę antyku, z drugiej zaś praktykę ludową. Rozwijała się fizyka, której wybitnym przedstawicielem był Mikołaj z Oresme. Wprawdzie nie istniała mechanika jako dyscyplina naukowa, ale praktyczna mechanika odnotowała wielkie sukcesy. Postępowała technika budowy młynów, wiatraków (przejęte przez Arabów), konstruowano tak skomplikowane urządzenia, jak organy, zegary, stemple do bicia monet, a pod koniec epoki drukarnie. Tak, w średniowieczu było wiele "światłych" umysłów i nikt, a przynajmniej ja, temu nie przeczy. Natomiast wypowiadając się o nowożytnej nauce nie wolno zapominać, że zasadniczą zasługą odrodzenia było stopniowe wyzwalanie się z dominacji Kościoła i związanej z nim religijnej ciemnoty. Natomiast dla ludzi potrafiących myśleć krytycznie oczywistością jest, że średniowiecze było "złotym wiekiem" dla Rzymskiego Kościoła i dzisiejsi jego propagandziści próbują na siłę rozjaśniać jego ciemności poprzez religię spowodowanych. > >>>Tak! Dobrze ponad 90% uczonych, pracuje zgodnie z metodologią naukową i przyjętym powszechnie paradygmatem.> Podziwiam pana wiarę.No cóż! W odpowiedzi na moje argumenty uzasadniające poglądy Pana stać tylko na epitety. Po co fideista ma czytać, gdy on i tak wie wszystko lepiej albo Pan moich wypowiedzi nie przeczytał albo nie zrozumiał. Co i tak na jedno wychodzi. www.racjonalista.pl/forum.php/s,559928#w559937> >>>Tak, jak zawsze i w dzisiejszej nauce są różne intelektualne peryferie i ludzie myślący "nieco inaczej". W Polsce tych od "nieco inaczej" jest dużo. Dużo za dużo.> Gdyby nie ci myślący inaczej, zapewne nie byłoby geometrii nieeuklidesowych, teorii względności i wielu innych.Po co ta obłuda. Doskonale Pan wie, że o zupełnie innych ludziach i mentalnie i intelektualnie mówimy. Tak, nawet zdecydowanie tak, ludzkość najwięcej zawdzięcza wszelakim heretykom, ale już bardzo niewiele oportunistom i wszelakim barankom podporządkowującym swoje myślenie religijnym dogmatom i autorytetom. > I chociaż dzisiaj powszechnie koncepcje te są wykorzystywane, to jakoś nie pamięta się jak niszczono ludzi, którzy śmieli mieć inne zdanie o geometrii, od tego jakie wtedy powszechnie obowiązywało.Kto nie pamięta? Historia doskonale odnotowywała fakty niszczenia wszelkimi dostępnymi metodami ludzi innej wiary tylko za sprzeczne z dominującą wiarą poglądy. Tyle, że dziś kontynuatorzy tych tradycji próbują dzisiaj podle manipulować faktami i ze zbrodniarzy czynić ofiary. Szkoda, że nie potrafi Pan niczego sensownego napisać ani uargumentować swoich poglądów, tylko wykorzystuje chrześcijańskie metody hipokryzji, manipulacji i zwyczajnych kłamstw. Zaatakował mnie Pan ostro, ale w żadnym stopniu nie odniósł się Pan do mojego postu i o czym tu z Panem rozmawiać. Ja o chlebie - Pan o niebie. Ja o zupie - Pan o ... @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|