 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-12-2014 09:48 | Brzostowski (7067 punktów) | Idą święta... 0 na 4 | Idą, idą...
Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, czy prezenty już kupione, choinka stoi, no i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej..#46 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Idą święta... | > >Tych ateistów, których znam, czują się dziwnie, wyalienowani, jakby "obcy" we własnym domu, jakby obok czegoś, w pewnym sensie obok rodziny (chociaż to za mocne być może, mam jednak nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi).> >> Ja takie poczucie świątecznej alienacji miewałem od kiedy pamiętam. To takie wrażenie, że jestem na oddziale psychiatrycznym, na którym zaprzestano podawania leków pacjentom. Osoby, które w innych, nieświątecznych okolicznościach były całkiem normalne, zaczynały się zachowywać jak w amoku.Ja się nie dziwię, że niektórzy stali się ateistami, takie przeżycia? Rozumiem, że rodzinka? > Wzajemne pretensje (o brak właściwej współpracy w organizacji imprezy), powarkiwania o dyrdymały, wyprawy po łupy sklepowe, narzekanie na pogodę (za ciepło - za zimno, za dużo śniegu - za mało śniegu) i tłok w mieście - to była podstawa przygotowań do świąt.Dziwne. U mnie w domu też zawsze była pewna goraczka przedswiateczna, nikt jednak na nikogo nie warczał, nie miał pretensji, nie chodził na łupy, nie narzekał wiecej niż zwykle, tłok był w mieście (chociaz własciwie na wsi, takze trudno mówić o tłoku, raczej o sympatycznym rozgardiaszu miejskim. > Jako dziecko starałem się trzymać z daleka od tego rozpirzu, chociaż obserwacja awantur dostarczała mi pewnych emocji...Dziwna dosyć rodzina, ale co tam kto lubi... > W ciągu kilku dni przedświątecznych napięcie cały czas rosło, osiągając maksimum tuż przed wigilijną kolacją. A potem zwykle następował dosyć szybki spadek natężenia emocji. Z każdym łykiem barszczyku i kęsem karpia atmosfera poprawiała się, nastroje stawały się coraz lepsze.Z tym sie zgodzę. > Zwykle ktoś proponował śpiewanie kolęd, jednak ta część rytuału była realizowana za pomocą adapteru lub magnetofonu.U mnie się modlono, śpiewano i przezywano realnie wigilię. > A potem były prezenty.To zawsze miłe. > Po odfajkowaniu części oficjalnej rodzina grzebała flegmatycznie przy upominkach, nastrój stawał się coraz bardziej senny.No tak bywa. > Najtwardsi szli jeszcze na pasterkę. Zwykle towarzystwo wracało nieźle narąbane (Co ksiądz daje ludziom na pasterce? Chyba kiedyś sam się wybiorę..).Fajna rodzinka... > Następne dni to było leżenie bykiem i przeżuwanie smakołyków + podsypianie cały dzień. Święta są fajne.Nawet raz nie wspomniałeś o istocie świąt, stąd może i u Ciebie tak one wyglądały... i dlatego zostałeś ateistą. Kurdę? Może większość ateistów miała takie przygody w dzeiciństwie jak kolega? Nie dziwę się zatem Wam, że jestescie ateistami? W sumie mogło być znacznie gorzej: trochę jakby zakład psychiatryczny, powarkujaca na siebie rodzina, awantury, potem po kolacji już fajnie i miło, a potem w nocy chodzili się gdzieś narąbać... Dobrze że skończyło się tylko na utracie wiary...
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73 |
#47 8 na 8 | DyktaFon (9281 punktów) | Odp: Idą święta... |
> Swoją drogą, mam wrażenie, że te tysiące antyklerykalnych postów na fR, są potrzebne właśnie Wam dla poprawy komfortu, prawdziwej wiary to nie ruszy nawet o milimetr. Wiary w Boga, nie da się podważyć błahostkami, złośliwością, odkryciami naukowymi. To nieporozumienie, powinniście to wreszcie zrozumieć, w końcu jestescie w miarę inteligentni.> Wiara to jak 6 zmysł, ja Boga "widzę" i "czuję". To dla Was doświadczenie niezrozumiałe, być może nieosiągalne.Myślę, że to szczere wyznanie wiary  Trochę pewnie z rozpędu i nieświadomości, co się mówi, ale zawsze... Żadne fakty nie dadzą rady wierze. Niech tam się dzieje co chce, ja wierzę i wszystko inne nie ma znaczenia. Czy bóg jest, czy go nie ma, czy ma trzy głowy, czy jest kotem... to nie moja sprawa: ja wierzę w to, co mi w dzieciństwie wmówiono i schowajcie się ludzie myślący! |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Idą święta... | > >Ja się nie wybieram do MEkki.> >A u Ciebie jak ze świętami? Będzie choinka, prezenty i kolędy?> No to może pojedziesz wykąpać się w Gangesie? Obejdź górę Kajlash? Szukaj aż znajdziesz.Zero Waszej świątecznej tandety. Kolędy mają estetykę wojtyłowej Barki.Nie kupujesz prezentów? Nie masz choinki w domu? Prawdziwy z Ciebie ateista. > Do niedawna odprowadzałem matkę na pasterkę. Dla niej to była ważna sprawa, sama bała się wracać wieczorem do domu. To też magia świąt.Matce trzeba pomóc.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73 |
#49 5 na 5 | farmer (22440 punktów) | Odp: Idą święta... |
> >U mnie w domu nie, a u gospodarzy do których pojadę to pewnie tak.> Będziesz słuchaj z obrzydzeniem? Czy jednak to po prostu już część tradycji, którą akceptujesz?Zależy jak bardzo będą fałszować. Bo jak będą ładnie śpiewać (he he w co wątpię) to posłucham ich jak tego? youtu.be/eC2hn5mfw70W. A. Mozart: Gloria - part I (Missa solemnis C-moll KV 139) > Uwierz, że daje sobie radę. A z tą Maryją, to naprawdę nie wiem o co Ci chodzi.Oj tam oj tam. Było. > Wiara to jak 6 zmysł, ja Boga "widzę" i "czuję". To dla Was doświadczenie niezrozumiałe, być może nieosiągalne.No fakt. Tak samo jak reszta objawień których również i dla Ciebie jest niedostępna. A co do świąt to proponuje ta pozycję Od sasa do lasa Janusza Tazbira. Od sasa do lasa to zbiór artykułów i szkiców historycznych obejmujących trzy obszary badań profesora Janusza Tazbira. Pierwszy to istniejący od dawna proceder tworzenia i wykorzystywania falsyfikatów historyczno-literackich - rzekomych pamiętników, listów i relacji. Na ogół były to dzieła historyków i pisarzy zafascynowanych przeszłością do tego stopnia, że podejmowali próby opisu przeważnie wymyślonych sytuacji w językowej i stylistycznej manierze Polaków z minionych epok. Cykl drugi obejmuje studia nad kulturą sarmacką poprzez analizę dorobku kronikarskiego i badawczego autorów takich jak: Jędrzej Kitowicz, Władysław Łoziński, Aleksander Brückner, Jan Stanisław Bystroń czy Stanisław Wasylewski. W trzeciej części książki profesor Tazbir przypomina biografie i dorobek swych ulubionych autorów, m.in. Jana Potockiego, Henryka Rzewuskiego, Józefa Korzeniowskiego, Henryka Sienkiewicza, Marii Dąbrowskiej. Wnikliwa analiza, błyskotliwy styl i polemiczna pasja Autora nadaje prezentowanym tekstom, oprócz walorów poznawczych, cechy najwyższej jakości prac popularyzujących historię narodową. Proponuje kupić sobie pod choinkę. Poczytasz choćby o tym jak tworzyły się obyczaje przy stole |
#50 -2 na 6 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Idą święta... | > >Musisz odpocząć, gorączka przedświąteczna Cię chyba dopadła.> To wszystko? Nie błysnąłeś zbytnio. Tylko mi snickersa nie proponuj.Aby błyszcześć potrzeba odpowiedniego rozmówcy, a tak się człowiek dostosowuje, aby być zrozumianym.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73 |
#51 14 na 14 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Odp: Idą święta... | Usiłujesz w żenujący sposób zdezawuować ateistów jako w jakiś sposób gorszych od teistów. Jeszcze tylko brakuje, żebyś wyskoczył z tezą, że ateiści nie mają zasad moralnych i z pytaniem dlaczego ateiści 25 i 26 grudnia nie idą do pracy. Jak uwielbiają mówić wierzący - dajesz świadectwo, tyle że o sobie. Jakoś ta moralność, rzekomo pochodząca od Boga oraz nakaz miłości bliźniego nie powstrzymują cię od czystej złośliwości, od prymitywnego ataku na tych, którzy nie wierzą w istnienie tylko jednego boga więcj niż ty. Weź się chłopie ogarnij, skup się na religijnych aspektach dni wolnych 25, 26 grudnia, skoro twierdzisz, że te dni są wyjątkowe dla wierzących. |
#52 5 na 5 | galvani (1345 punktów) | Odp: Idą święta... | > >>Musisz odpocząć, gorączka przedświąteczna Cię chyba dopadła.> >To wszystko? Nie błysnąłeś zbytnio. Tylko mi snickersa nie proponuj.> Aby błyszcześć potrzeba odpowiedniego rozmówcy, a tak się człowiek dostosowuje, aby być zrozumianym.> Ignoruję Bogusławskiego i rafała73No widzisz, gdybym stał koło kościoła i robiłbym sobie durne żarty z katolickiej szopki to dopiero zniżyłbym sie do poziomu plugawego prowokatora jakim jesteś. |
#53 5 na 5 | galvani (1345 punktów) | Odp: Idą święta... |
> Nie kupujesz prezentów? Nie masz choinki w domu? Prawdziwy z Ciebie ateista.Z Ciebie stuprocentowy katolik. Pewnie z tych toruńskich. Ale czy chrześcijanin? Tylko z definicji. > >Do niedawna odprowadzałem matkę na pasterkę. Dla niej to była ważna sprawa, sama bała się wracać wieczorem do domu. To też magia świąt.> Matce trzeba pomóc.Aby to pojąć nie potrzeba wypocin katolickiego trola |
#54 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Idą święta... | . Czepialstwo, ukradliście poganom te święta.> Aby na pewno?Nie ma to jak obiektywne i niezależne źródło. > Ja tam niewierzący jestem, 15 Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. 16 Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? 17 Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. 18 Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. 19 Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. 20 A więc: poznacie ich po ich owocach. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,493492#w494146www.racjon(*)m.php/s,493492/z,0/d,8#w497245www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,635357#w637595> więc w sumie to mi zwisa,Mnie tam jeszcze nie zwisa. Za młody jestem. > ale znalazłem cosik polemicznego.Każdy baje jak mu się zdaje, a jak jeszcze z tego żyje, to już pieprzy wszystko na chwałę Mamony. @@@ . |
#55 16 na 16 | zet^2 (531 punktów) | Odp: Idą święta... | > Dobrze że skończyło się tylko na utracie wiary...Takie a nie inne święta raczej nie miały wpływu na mój światopogląd. Religią zostałem zarażony w dzieciństwie. Trudno mi określić, kiedy wyzdrowiałem. Trwało to latami, ale będąc już osobą dorosłą nie miałem wątpliwości, że bajdurki religijne (dotyczy to wszystkich religii, z którymi miałem okazję się zetknąć) służą do zarządzania tzw. "bydełkiem" (z góry przepraszam krowy, owce i innych przedstawicieli pożytecznych gatunków zwierząt). Ateizm (brak wiary w bogów/ boginie) jest normalnym stanem umysłu. Tak samo jak akrasnalizm (brak wiary w krasnale), aelfizm (brak wiary w elfy), czy też uznanie poglądu o serowej budowie Księżyca za absurdalny. Życzę miłych świąt i szybkiego powrotu do zdrowia. |
#56 4 na 4 | Duch Prawdy (14788 punktów) | Odp: Idą święta... | > Zgodnie z badaniami nukowymiNazwiska i wyniki badań tych naukowców poproszę? > wiadomo mniej więcej, i rozczaruję Cię, nie było to w dniu przesilenia...Mniej więcej znany jest dzień? tzn. mniej więcej w jakim dniu to było?, a miesiąc i rok dobrze są znane, czy tylko mniej więcej? > Daty nie zapisano, kurdę, taki pech! Jak mogli nie zapisać!No, bardzo dziwne, opuszczają swe kraje i podążają za gwiazdą by narodzonemu bogu złożyć mirrę, kadzidło i złoto i nic nie odnotowują w swych królewskich?\królowie?, magicznych?\magowie?, księgach? No właśnie tak na marginesie, królowie to byli, czy magowie, a może astrolodzy...? > To rujnuje całe chrześcijaństwo!To na szczęście rujnuje całe pseudochrześcijaństwo, którym niszczycie Chrześcijaństwo od czasu, gdy zawarliście alians z Cesarzem Rzymu i ustanowiliście religię państwową. > >>Rozumiem, że Ty właśnie tych starych bogów czcisz w święta?> >Dlaczego starych, Twój jest młody?> Ty jakiś nawiedzony, że prostych zdań nie rozumiesz? Antyklerykały tutejsze (niektóre) wrednawe, ale umne przynajmniej.Rozumiem, że Ty właśnie czcisz tego starego boga sprzed 2000 lat? Są tysiące młodszych. > >>Czy kogo tam?> >Boga.> To Ty wierzący? A w co/kogo?Nie umiesz czytać? Wierzę w Boga.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość. |
#57 23 na 23 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Idą święta... | > Wiara to jak 6 zmysł, ja Boga "widzę" i "czuję". To dla Was doświadczenie niezrozumiałe, być może nieosiągalne. Widzę, że nadal do otumanionego biedactwa nie dociera, że to nie żaden szósty zmysł, tylko zwyczajne ćpanie, czyli podawanie sobie hormonów do układu nagrody w mózgu za pomocą rozmaitych projekcji. Wierzący pochłonięty modlitwą lub transcendentalną medytacją aktywuje sobie odpowiednie rejony mózgu i pakuje. Czy sobie zaprojektujesz widzenie i czucie bozi, czy fajnej laski, która klęczy przed tobą i robi ci dobrze, to efekt jest podobny, bo do odpowiednich, zaaktywizowanych struktur w mózgu będą dopływać ci odpowiednie, rozkoszujące substancje. A że to lubimy, to to sobie robimy. Na różne sposoby. Pobieramy poprzez zmysły lub sami projektujemy w swojej w wyobraźni rozmaite historie, bo nam napięcie popędowe rośnie i trzeba się rozładować. A że jesteś wytresowany w wywoływaniu, "widzeniu" i "czuciu" bozi, to się akurat tym jarasz. No, ale ciesz się, że jesteś lepszy, piękniejszy i bogatszy. Dotknięty, naznaczony i wybrany. Obłaskawiony wglądem w największe tajemnice bytu i świata. Ale to tylko majaczenia zindoktrynowanego i uwiedzionego żałosnymi praktykami biedactwa. Ty naprawdę nie widzisz, że jesteś uwiedzioną sprytnie ofiarą losu? Religia dość szybko zmieniła się w atrakcyjny dla naszej gospodarki hormonalnej, można powiedzieć, popkulturowy produkt. Chyba był to pierwszy tak atrakcyjny, powszechny kulturowy hak na nasz mózg. To po prostu działa na ludzi niczym narkotyk, który tutaj za pomocą szybkich, prostych, mocnych bodźców uzależnia go od kolejnych, chemicznych dawek. Ten mechanizm dzisiaj znakomicie powielają spece od muzyki, czy literatury popularnej. Od filmów, gier, programów rozrywkowych, czy urządzania galerii handlowych. Trzeba błyskawicznie wprowadzić mózg w strefę endorfin, dopaminy, oksytocyny i ich koleżanek. I go zewsząd pobudzać, by był w ciągłej potrzebie. Takim pierwszym masowym produktem i często jedynym była kiedyś właśnie religia. Dziś często już przegrywa z rozbudowaną konkurencją, ale nadal znakomicie uwodzi, jak coraz bardziej prostacka muzyka popularna, gdzie generowany jest najlepiej, najszybciej i najmocniej upuszczający hormony do naszego układu nagrody zakres dźwięków. Dlatego też najbardziej poczytnymi pozycjami literackimi są harlequiny, kryminały, zakochane wampiry i inne Greye, a filmami jakieś banalne filmy romantyczne albo sprawnie udające dzieła wyższe "Zielone mile", "Gladiatory", czy "Skazani na Shawshank". Tak samo jest z produktami religijnymi. Fanatyka disco polo czy Rihanny nie przekonasz do Beethovena czy jakiegoś wyrafinowanego jazzu, bo jego mózg został wyszkolony w pobieraniu określonych, prostych linii melodycznych, z niewielka liczbą akordów i instrumentów muzycznych. Z czegoś bardziej złożonego umysł takiego delikwenta nie umie już przedostać się do przyjemnej strefy. Literatura też ma działać na emocje i uczucia, a nie dostarczać wiedzy. Ma robić za wibrator dla układu nagrody, a nie poszerzać horyzonty, z czego satysfakcja jest odłożona w czasie, więc jest mało atrakcyjna, bo tu już trzeba cały czas szybko pakować hormony w układ nagrody. Mózg jest już zazwyczaj zaprogramowany przez spryciarzy na działanie w trybie natychmiastowym. Tak samo masz z religią. Zazwyczaj od dziecka programujesz mózg określonymi działaniami, obiektami, myślami, obrazami, dźwiękami, od których uzależniany jest twój mózg. A gdybyś chciał to odstawić, to będziesz czuł dyskomfort, energetyczne rozchwianie, często rozbicie, chyba że podłapiesz sprawnie działające na ciebie zamienniki. Gdy ludziom coś się wdrukuje w dzieciństwie do głowy, to z nabytych iluzji i głupot nie umieją zrezygnować, bo na ich podstawie zorganizowane mają całe wyobrażenie świata i wedle tego utrzymują swoją hormonalną równowagę. A to daje poczucie poukładania, sensu i celu, czyli bezpieczeństwa. Psychika wedle tego schematu znajduje swoja stabilizację. No i tak to się wciąż kula. Produkt, jak wiele innych. Zdecydowana większość operuje sobie w religijnej, prostackiej popkulturze, choć są tutaj oczywiście ludzie, którzy parają się tym tematem w bardziej wyspecjalizowany sposób. Ci niby wyrafinowani, uzależnieni od czegoś bardziej złożonego i wysublimowanego są tutaj o tyle tylko interesujący, że mają nieco bardziej skomplikowane i ciekawsze ścieżki dojścia do strefy hormonalnej satysfakcji. Ale to nie oznacza, że mają jakąś wartościowszą wiedzę na temat świata, życia i człowieka. Po prostu potrzebują tej większej złożoności, bo ich mózg tak został ustawiony, ukształtowany, wychowany. Gdzieś się nauczyli bardziej złożonego myślenia i to ich kręci. Ale wcale nie daje im jakiejś prawdy czy obiektywnej mądrości. Mają tylko wypracowane przydatne ścieżki dla technicznie wyrafinowanego myślenia, co zresztą przydatne jest w rzetelnym myśleniu naukowym. Jednak tacy ludzie wykorzystują to nie dla rzetelnego poznania, ale dla religijnej kulminacji, do której muszą dojść w inny sposób niż prostsza większość. I tak to sobie działa. Na takim powszechnym, można powiedzieć popkulturowym poziomie, potrzebna jest w religii i czasami też innych dziedzinach (filmy, książki) jakaś wyidealizowana postać, albo ich zestaw, a z drugiej strony jakieś szwarccharaktery. To wszystko wpływa na nasz mózg, kręci nas, syci, wywołuje silne emocje, uzależnia. Do tego rytuały, obrzędy, święta, uroczystości. Wszystko ma nas karmić. A najskuteczniejsze są proste, emocjonalnie silne, romantyczne narracje operujące na poziomie miłości, więzi, chwalebnych czynów, ckliwego piękna i dobra z jednej strony i okrucieństwa, cierpienia, niesprawiedliwości, jakiejś utraty, czy rozstania z drugiej. Do tego jakaś romantyczna, ostateczna wizja spełnienia na koniec i człowiek nabombiony hormonami do bólu. Nigdy z tego narkotyku i takiej zabawy nie zrezygnuje. Albo prawie nigdy. A już na pewno się w tym cwaniactwie nie połapie i jeszcze będzie wrzeszczał, że ma wielką, ostateczna prawdę i boga za sobą. > |
#58 10 na 10 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Idą święta... | . > Idą, idą...> Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów,www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,504046#w504164> czy prezenty już kupione, choinka stoi, no i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie?Ateizm jest sprzecznym z uczestnictwem w tradycjach kulturowych, a tym bardziej rodzinnych, tylko dla umysłów mocno ograniczonych wiarą. Wszelkich ignorantów o odwrotnie proporcjonalnej wiedzy do głębokości wiary. www.racjonalista.pl/forum.php/s,379879#w379926www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,579693#w579928Bardzo lubiłem święta tak Bożego Narodzenia, jak i Wielkiej Nocy, gdy jeździłem je obchodzić do swoich bardzo religijnych teściów, a teraz mam je w takim samym poważaniu, jak wypisywane tu - pełne nienawiści do inaczej myślących - katolickie bzdury. Reprezentuje Pan tu katolickie religianctwo mające bardzo niewiele wspólnego z wartościami chrześcijańskimi. www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,556927#w557306@@@ . |
#59 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Idą święta... | > pytanie skierowane> jednak do mnie..., jak to nie muszę, a> PIEROGI, KARP, CZERWONY BARSZCZ...!Hm, Duchu. A te pierogi, karp, czerwony barszcz to zwyczaj przed aliansem z Cesarzem Rzymu, czy.. już po?  > zakładam, że pomyłka w pisowniPewnie pomyłka. Kolega nie przywiązuje Aż Takiego znaczenia do Twojego nicka.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#60 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Idą święta... | > Chciałem się zapytać wojująych antyklerykałów - ateistów, > czy prezenty już kupione, choinka stoi, no > i jak tam przygotowania do Wigilii, sami robicie czy do rodziny idziecie?
Wigilii? Choinka? A... chulerka, chyba Święta Bożego Narodzenia idą. Przecie dziś już 20.12. Na śmierć zapomniałem, dzięki żeś wątek wrzucił i przypomniał.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|