Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wartość usług

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
03-01-2014 16:09dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Wartość usług
Ocena 10 na 14
Zauważyłem niedawno, że mimo zbliżającego się 25 lecia kapitalistycznej Polski, zaskakująco duży odsetek Polaków wciąż nie rozumie wartości ekonomicznej usług. Czasem mam wrażenie, że mam do czynienia ze studentami SGPiS sprzed 40 lat. W tamtych czasach nie uczono ekonomii. Zamiast niej uczono ekonomii politycznej socjalizmu. Był to stek bzdur. Jedną z takich bzdur było niewliczanie usług do PKB ani do dochodu narodowego, czy jak tam się to wtedy nazywało. A przecież to zdaje się Marks udowodnił, że źródłem wartości jest praca. Zresztą Marks miał kilka niezłych przemyśleń, ale sowieci kazali nauczać inaczej... zresztą mniejsza z tym.

Dzisiejsze ciemniaki nadal nie rozumieją, że produkcja i usługi wytwarzają wartość tak samo wartościową. Czuję się zażenowany, że piszę takie banały, ale naprawdę mam powody sądzić, że nie dla wszystkich są to banały. Otóż, jeśli np. chcę ładnie wyglądać, mam do wyboru - pójść do fryzjera lub kupić sobie nożyczki i stracić masę czasu na nieporadne cięcie; jeśli chcę kupić telewizor, mogę najpierw kupić samochód i pojechać (tracąc mnóstwo cennego czasu) do fabryki telewizorów, albo dodatkowo zapłacić za transport i kazać sobie przywieźć telewizor do domu. Oczywiście nożyczki i samochód przydadzą się do innych działań, za które nie będę musiał już płacić, ale cenny czas nadal będę marnotrawić, zamiast zarabiać w tym czasie.

Drugą kwestią jest brak zrozumienia dla idei usługi. Nawet władca, nawet biurokrata, nawet ksiądz jest usługodawcą. Jednak usługowy model państwa jest dla polskich homo sovieticus niezrozumiały. Oczywiście można się zastanawiać, komu są potrzebne usługi biurokratów, ile warto są usługi kapłanów... ale samego faktu realności tego rodzaju usług takie rozważania nie podważą.

Trzecią kwestią jest brak zrozumienia dla idei umowy. Umowa między klientem i usługodawcą jest taką samą umową jak każda inna umowa dwustronna - obie strony są partnerami, mają swoje prawa i zobowiązania. Od specyfiki usługi i umowy zależy, która strona będzie uprzywilejowana. Przykładowo, bank wzywa klienta jak dzieciaka na dywanik, żeby podpisał nową wersję umowy, zaś korepetytor jedzie do klienta i czuje się malutki, jak klient banku. Slogan "klient nasz pan" jest chwytem marketingowym, najczęściej kłamliwym. Faktycznie relacja między klientem i usługodawcą jest partnerska, bo wynika z umowy dwustronnej, nawet jeśli ta umowa nie jest na papierze.

Czwartą nierozumianą kwestią jest nieświadomość realiów, że role stale się odwracają. Sprzedawczyni ze sklepu, w którym kupowałem, za kilka godzin będzie ode mnie wymagać korepetycji wysokiej jakości dla swojego dziecka. Inny klient jej sklepu przyjdzie do niej położyć glazurę, a jeszcze inny naprawić prysznic...

Wniosek jest prosty dla człowieka rozumnego - klient i usługodawca naturalnie mają ten sam status, są jednakowo ludźmi z tą samą godnością i równymi prawami, jak partnerzy (lub przeciwnicy) w interesach. Podobnie jest z pracodawcą i pracownikiem - ich też łączy umowa dwustronna, chociaż innego rodzaju - na świadczenie pracy, a nie na świadczenie usług. Ale to już temat na osobny wątek. Tutaj warto dodać na koniec, że niezrozumienie usług dotyka wszystkich, nie tylko absolwentów SGPiS, zwanych dawniej ekonomistami. Polscy politycy, prawnicy, dziennikarze są pewnie jeszcze głupsi, bo łykali te bzdury bez refleksji. Dlatego mamy tak niską kulturę prawną w kwestiach usług i umów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..
#91
16-01-2014 13:46
 Ocena 4 na 4
Barbiel (1106 punktów)Odp: Wartość usług
>Dlatego uważam, że każda wypowiedź powinna być sygnowana prawdziwym imieniem i nazwiskiem, a nie jakimś tam nickiem. Tak abyśmy stali się bardziej odpowiedzialnymi za słowo.

Co ma zatem znaczyć ta wypowiedź?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,577332#w582387

#92
16-01-2014 14:03
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Wartość usług
W odpowiedzi Barbiel
.
>>>>Dlatego uważam, że każda wypowiedź powinna być sygnowana prawdziwym imieniem i nazwiskiem, a nie jakimś tam nickiem. Tak abyśmy stali się bardziej odpowiedzialnymi za słowo.
>Co ma zatem znaczyć ta wypowiedź?
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,577332#w582387
Zawsze staram się pisać jak najprostszym językiem, tak aby wszyscy mogli zrozumieć, ale swoje wypowiedzi kieruję jednak tylko do tych, którzy to potrafią.

Na przykład ja wyrzucał bym głupie niemerytoryczne wypowiedzi zaśmiecające forum, ale ani ja nie opracowywałem linii programowej i regulaminu, ani nie jestem tu redaktorem/moderatorem i jak wszyscy muszę się do obowiązujących tu zasad dostosować.

Miłego dnia.

@@@
.

#93
16-01-2014 14:34
 Ocena 4 na 4
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wartość usług
>Na przykład ja wyrzucał bym głupie niemerytoryczne wypowiedzi zaśmiecające forum,

Zgadzam się, nie wiem tylko czy Wielce Szanowny Pan byłby zadowolony z efektów tego wyrzucania.


Blog Niepokoju Społeczno Gospodarczego: Blog Bez Boga w google.

#94
16-01-2014 16:11
 Ocena-2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wartość usług
>Nie żaden z opisanych w nim socjalizmów nie jest tym moim socjalizmem, którego zresztą jeszcze nawet w koncepcjach nie ma. Intelektualiści poszukują nowych wizji

Ale po co? Przecież to ślepa uliczka. Tyle już różnych socjalizmów próbowano wprowadzić w tylu krajach na różnych kontynentach i każda taka próba kończyła się porażką. Czy nie prościej jest po prostu uznać ten fakt, że "socjalizm", to zło w czystej postaci, niezależnie od tego, jak się to słowo zdefiniuje. Mówiąc inaczej, ustalmy po prostu, że słowo "socjalizm" z założenia ma tylko odcień pejoratywny, jak np. "błąd". Nikt przecież nie próbuje zdefiniować słowa "błąd" w taki sposób, żeby ludzie chcieli popełniać "błędy", intelektualiści nie poszukują nowych wizji idei błędu, jako idei konstruktywnej.

Jeżeli pogodzimy się z tymi naturalnymi definicjami socjalizmu, które przedstawiają go jako zło, wtedy znikają wszelkie kontrowersje i nieporozumienia. Ludzie dobrzy po prostu nie będą używać tego złego słowa, swoje ideały i dążenia będą nazywać innymi słowami, np. "socjaldemokracja" to zdecydowanie dobre słowo, nie kojarzące się, w przeciwieństwie do "socjalizmu", ani z Hitlerem, ani ze Stalinem.

Jaki interes może mieć człowiek dobry, żeby uparcie nazywać siebie słowem "socjalista", zamiast słowem "socjaldemokrata". Przecież "socjalista" kojarzy się ze zbrodniarzem - po co dobremu człowiekowi takie nieporozumienie?

doku (Tomasz Kamiński)

rysiek (4593 punktów)Odp: Wartość usług
W odpowiedzi Kakaz
>Można, wprost. [...] Oczywiście że warunki nie były ani tożsame ani powody działań ludzi nie były identyczne.
Porównanie dorobku PRL i III RP... To szeroka i skomplikowana tematyka. Można by długo dyskutować, ale nie czuję się, nie tylko merytorycznie, na siłach.

>Oczywiście sytuacja nie jest całkowicie identyczna - np. żyjemy obecnie w niepodległym państwie, problem w tym, że rządzonym przez sitwy...
Powiedziałbym że współczesna Polska ma problem z sitwami, natomiast rządy "sitwy" były wręcz istotą PRL-u, w dodatku rządząca wtedy "sitwa" była zależna od "sitwy" aktualnie rządzącej na Kremlu.

>Pełna zgoda. [...] Problem w tym, ze w tym systemie rządzonym na "-" były całe enklawy ludzi działających na "+" których niesłychany wysiłek, możliwości i chęci zostały niemal całkowicie zmarnowane.
Dlatego u mnie wyszła ocena "-".

>Tak samo jak dziś.
Sporo wysiłku (podatków) jest marnowane, ale czy teraz nie mamy na to wpływu? Te miliony głosujące na PO czy PiS a nie np. na Korwina-Mikke czy lewicę. Może po prostu jakość rządzących odpowiada jakości obywateli? "Każdy naród ma taką władzę na jaką zasługuje", lub bardziej kolokwialne "wyżej d. nie podskoczysz".

>O i widzi Pan
Może pozostańmy "na Ty"?

>- to jest punkt którego "oszołomy" nie biorą pod uwagę - że ludzie chcieli żyć i żyli.
To raczej norma. Nawet w bardzo skrajnych warunkach.

>I osiągnęli znacznie więcej za owe 40 lat niż wygląda na to że osiągnie 3RP... I to jest zagadka - dlaczego?
To byłaby rzecz do znacznie szerszej dyskusji.

>Owszem. Wcale nie byli to zawsze "ludzie mądrzy" czy "prawi". Na przykład taki Ogień był pospolitym mordercą.
Może warto poczytać nie tylko popłuczyny po Machejku ale np. refleksje ks. Tischnera na ten temat.

>A taki Bauman był niesłusznie represjonowanym z powodów narodowościowych.
Fakt. Ale jest też dobrą ilustracją porzekadła "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". Kurczę, coś ze mnie wychodzi Pan Jowialski.

>Sam fakt że ktoś nie wierzy w to co głosi władza nie znaczy że jest mądry. Wśród tych co żyli i pracowali - to znaczy uczestniczyli w systemie - byli i Lem i Karpiński ( wymieniony w książeczce) i Wajda, i Wszoła, i Kozakiewicz i setka innych osób. Były życiorysy jak Jasienicy. Były życiorysy jak Szymborskiej.
Nie sposób było w jakimś stopniu nie "uczestniczyć" w systemie. Ale niektórzy nie przekroczyli pewnych granic, inni w końcu pokazali "gest Kozakiewicza".

>Nie każdy mógł wyjechać za granice i pisać o Polsce z perspektywy Paryża. Dla wielu, zamieszkać we własnym mieszkaniu było osiągnięciem całego życia - bo nie każdy był potomkiem arystokraty...
Nie każdy, ale czasem wystarczyło się dobrze ustawić, by móc latami obserwować "piękną śmierć" kapitalizmu.

>Kiedyś słyszałem wyznania jakiegoś złodzieja ( mającego dodatkowo czelność przypisać sie do Solidarności) że kradł w kiblu papier toaletowy żeby osłabiać komunę.
To akurat za komuny, jeśli wziąść pod uwagę permanentny niedostatek tego artykułu, byłoby wyczynem, tyle że nie tytułem do chwały.

>Nie wątpię że dzisiaj zostałby ministrem bo miał unikalne umiejętności w fachu który uprawiał...
Przesada. Teraz raczej głośno potępia powszechne złodziejstwo polityków.

>W znacznie mniejszym niż Leszka Balcerowicza, Waldemara Kuczyńskiego.
A oni? Czyż nie wyrośli w i z PRL-u? A ci dwaj akurat nawet z PZPR-u.

#96
16-01-2014 18:22
 0 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wartość usług
W odpowiedzi szarley
>Teraz to dałeś plamę. Jak widać z prawicowcami dyskusja trudna bo poziom wiedzy lipny
>to zasługuje na minusa

Taka już jest dyskusja z lewicowcami - zero merytoryki, 100% demagogii. Mój Ty biedny lewicowy kłamczuszku - plama to jest coś, co widać. Wskaż tę plamę! Pokaż co zaplamiłem! Mówiąc językiem prawicowym: jeśli popełniłem błąd, to popraw go! Będziesz pierwszym lewicowcem, który to potrafi.

doku (Tomasz Kamiński)

#97
16-01-2014 19:16
 Ocena 6 na 6
szarley (54913 punktów)Odp: Wartość usług
W odpowiedzi dokowski
>>Teraz to dałeś plamę. Jak widać z prawicowcami dyskusja trudna bo poziom wiedzy lipny
>>to zasługuje na minusa
>Taka już jest dyskusja z lewicowcami - zero merytoryki, 100% demagogii. Mój Ty biedny lewicowy kłamczuszku - plama to jest coś, co widać. Wskaż tę plamę! Pokaż co zaplamiłem! Mówiąc językiem prawicowym: jeśli popełniłem błąd, to popraw go! Będziesz pierwszym lewicowcem, który to potrafi.
>
doku (Tomasz Kamiński)


OK plamy nie widać, ale błąd w Twoim myśleniu jest widoczny do granic kompromitacji. Jeśli tego nie mogę nazywać plamą, to widocznie bariera językowa jest przeszkodą.

Poprawiam się więc: Nie dałeś plamy , skompromitowałeś się niewiedzą.
D:
>>2 Właśnie udowadniasz, że nie prywatyzacja, ale własność społeczna chroni dobra natury.
>>Własność komunalna też jest społeczną.
>To gra słów. Ważne, że nie jest państwowe, nie jest niczyje. Jest (współ)własnością prywatną.

Nazwałeś własność komunalną , własnością współprywatną, a twierdzenie, że własność komunalna jest społeczną nazwałeś grą słów. Gdyby tak było, własność komunalna(gminna) byłaby dziedziczna i zbywalna, to jedna z zadaniczych cech własności prywatnej. Tymczasem ani gminna droga, ani powiatowy szpital nie są sprzedawalne przez Ciebie jako współwłaściciela. Jesteś współwłaścicielem gminnej szkoły, ale z racji zamieszkania w tej gminie, jeśli się wyprowadzisz do innej gminy, Twoje prawo własności ustanie bez jakiegokolwiek odszkodowania.
Własność komunalna jest zarządzania ludźmi wybranymi według tej samej zasady, co własność państwowa, a wpływ na zarządzanie masz jedynie głosując w wyborach.
W:
Własność komunalna jest w takim samym stopniu wlasnością społeczną co własność państwowa. Nawet wpływ pojedynczego obywatela nie musi być większy na własność gminną jak państwową, biorąc pod uwagę fakt, że Twoje miasto ma porównywalną liczbę ludności co niektóre całe państwa (np Norwegia).

Q.E.D

PS nie nazywaj mnie ani biednym, bo jestem (subiektywnie) zamożnym człowiekiem , ani kłamcą, bo różnica poglądów kłamcą człowieka nie czyni

#98
17-01-2014 15:40
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Wartość usług
W odpowiedzi szarley
.
www.racjon(*)m.php/s,599713/z,0/d,6#w601400
.
>Teraz to dałeś plamę.
www.sciaga.pl/slowniki-tematyczne/15508/dac-plame/

>OK plamy nie widać,
Gdy argumenty spływają po kimś jak woda po kaczce, to trudno dostrzec i plamę, dlatego szkoda słów do ludzi nieprzemakalnych i wszystko lepiej wiedzących.
"Staś na sukni zrobił plamę,
Oblał bowiem ponczem mamę;
A widząc ją w srogim gniewie,
Jak przepraszać, sam już nie wie.
'Plama głupstwo - mama doda -
Ale ponczu, ponczu szkoda!'"

Z wiarą nie ma dyskusji, gdyż nikt wierzącego nie przekona, iż białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Wpieranie kitu, epitety przeciw argumentom - plama nic to, ale słów, wprost słów tu szkoda.

***

" Czy mam jakiś mocny argument? Mam odczucie. Nie mam dowodu którym mógłbym pomachać przed oczami niewierzącego i z satysfakcją stwierdzić: a nie mówiłem, myliłeś się, to ja mam rację...
To odpada, skupię się więc na tym odczuciu. Co ja właściwie czuję? Czuję na plecach oddech rozumu przewyższającego mnie totalnie, i nie jest to rozum ludzki."

Czy warto rozmawiać z ludźmi, którym do obrony własnej wiary brak racjonalnych argumentów i swoje braki pokrywają zupełnie niemerytorycznymi atakami. Zastępując argument epitetem dla poglądów rozmówcy, a czasem i dotyczącym samego rozmówcy.

Proszę sobie ponownie przeczytać w tym wątku z czym do dyskusji przystąpili panowie Finerbijk, Dokowski, czy XYZPawel? Czy oni przeczytali ze zrozumieniem, to co Pan, czy ja napisaliśmy i mając inny pogląd chcieli zapolemizować? Nie oni przystąpili do hura ataku, narzucając wszystkim swoją zupełnie nieuargumentowaną - natomiast jedynie słuszną - opcję.

Czy uważa Pan, że jakakolwiek merytoryczna wymiana poglądów na określony temat, popartych argumentami, jest z nimi możliwą. Można czasem taką wypowiedź zripostować wykazać brak uzasadnienia, czy nawet jej bezsens, ale dyskutować,
a o czym? Ponadto czy intelektualny ping-pong lub zabawa w strzyżono-golono, to jest tak w ogóle jakaśkolwiek dyskusja, która może do czegoś doprowadzić? Nawet, choćby tylko do uzgodnienia rozbieżności?

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#99
17-01-2014 16:29
 Ocena 4 na 4
Barbiel (1106 punktów)Odp: Wartość usług
W odpowiedzi XYZPawel
Moim zdaniem bardziej uczciwe jest, jak ktoś podpisuje się nickiem, niż jak udaje, że podpisuje się imieniem i nazwiskiem, podczas, gdy jest to fikcyjne imię i nazwisko. Pół biedy, jak taka osoba przynajmniej nie krytykuje innych za to, że piszą anonimowo ukrywając się za nickami. (Czyli za to, co sama robi. Bo w końcu fikcyjne imię i nazwisko to też rodzaj nicka)

#100
17-01-2014 16:55
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wartość usług
W odpowiedzi szarley
>Nazwałeś własność komunalną , własnością współprywatną, a twierdzenie, że własność komunalna jest społeczną nazwałeś grą słów. Gdyby tak było, własność komunalna(gminna) byłaby dziedziczna i zbywalna, to jedna z zadaniczych cech własności prywatnej.

No widzisz, można polemizować bez obrażania rozmówcy. Cieszę się, że mam nadzieję na merytoryczną dyskusję. A więc przechodzę do meritum.

Mamy w ogólności całe bogactwo form własności, nieściśle lub źle zdefiniowanych. Mamy własność państwową, społeczną, samorządową, komunalną i prywatną. Celowo unikam zagłębiania się w niuanse tych wszystkich form własności, aby uniknąć dywagacji na tematy takie jak: czy jakiś rodzaj formy własności jest dobrze określony, sprawiedliwy, użyteczny itd. Temat tej dywagacji jest inny, absurdem jest dywagowanie na kolejny temat w ramach dywagacji. Wątek jest o usługach, dywagacja jest o jakości gospodarowania w zależności od formy własności.

Aby unikać kolejnych dywagacji ograniczam się do przeciwstawienia własności prywatnej innym formom własności. Nie interesują mnie różnice między tymi innymi formami, skupiam się tylko na tym, co wyróżnia własność prywatną, a najważniejszymi takimi wyróżnikami są: indywidualna korzyść, zakaz korzystania przez nieuprawnionych i zabezpieczenie na przyszłości - a więc dziedziczenie też musi wchodzić w grę. Bez gwarancji dziedziczenia rodzice mogą prowadzić gospodarkę rabunkową, aby zgromadzić majątek i zapewnić dzieciom przyszłość inaczej - poprzez dziedziczoną formę własności. Dlatego właśnie moja argumentacja opiera się na własności prywatnej, jako warunku koniecznym dobrego gospodarowania.

Twoja sugestia, że można dobrze gospodarować na własności niepodlegającej dziedziczeniu, jest Twoim polemicznym argumentem, z którym się nie zgadzam. Prawa własności osady rybackiej do wybrzeża i akwenu; prawa własności do Parku Narodowego okolicznych mieszkańców; prawa własności wsi do okolicznych pastwisk - muszą zawierać w sobie prawo do dziedziczenia, a więc muszą mieć charakter własności prywatnej, aby przyroda rozkwitała, zamiast być niszczona.

Podkreślę raz jeszcze, że konieczne jest takie uregulowanie praw własności do zasobów naturalnych naszej planety, aby miała ona charakter własności prywatnej - aby właściciele nie mieli pokusy uprawiania gospodarki rabunkowej.

doku (Tomasz Kamiński)

#101
17-01-2014 18:10
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)Odp: Wartość usług
W odpowiedzi dokowski
Doku:
Cytat:
Okazuje się, że niezależnie od kraju czy klimatu prywatyzacja jest warunkiem koniecznym - pozwala bowiem zainteresować lokalne społeczności odbudową i utrzymaniem równowagi ich lokalnych ekosystemów.


Własność lokalnej społeczności jest własnością społeczną, niepodlegającą dziedziczeniu,
(Chyba, że dziecko pozostanie w tej samej lokalnej społeczności, ale ja też mogę się do tej społeczności sprowadzić i mam te same prawa własności bez ich nabywania za pieniądze.)
Nie mam polskiej matury, ale na tyle polski język znam. Przy Tobie jednak wątpię w znajomość tej pięknej mowy.

Jeśli więc mam rozumieć, że jakieś dobro, jest wg Ciebie własnością prywatną, bo stało się własnością społeczną, to excusez le mot, albo jesteś idiotą, ale ze mnie próbujesz takiego robić.

Co w najmniejszym stopniu nie zmienia faktu, że społeczności lokalne MOGĄ LEPIEJ chronić zastane dobra przyrody, (Program RAŚ dot. zwiększenia Leśnego Pasa Ochronnego GOP)
ani nie zmienia faktu, że społeczności lokalne MOGĄ je chronić GORZEJ
(Protesty lokalnej społeczności przeciwko powiększaniu Białowieżskiego Parku Narodowego.)

>No widzisz, można polemizować bez obrażania rozmówcy.
Można , ale przy Tobie jest to zbyt trudne.

#102
17-01-2014 18:41
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wartość usług
W odpowiedzi Paolo Monstro
> gospodarka rozwijała się wolniej niż w krajach kapitalistycznych.

Tak było do około połowy lat 70-tych siłą rozpędu. Potem ta gospodarka się już zwijała, gdyż za Gierka socjaliści już tylko grabili kraj. Ostatni uczciwi komuniści byli ludźmi Gomułki. Ekipa Gierka już rozumiała, że socjalizm musi upaść, więc jedynym racjonalnym działaniem była grabież i czekanie na upadek Imperium, które też musiało nieuchronnie upaść, gdyż było socjalistyczne.

Za Gomułki ludzie jeszcze "dostawali" mieszkania na zawinkulowane książeczki PKO, za Gierka był to już tylko jeden wielki przekręt. Ani ja, ani moja żona, ani nasi znajomi... żadne z nas nie "dostało" mieszkania mimo zawinkulowanego wkładu. Albo weźmy ludzi, którzy zapłacili z góry za samochód i nigdy go nie dostali... Gierek podniósł na nowe wyżyny stare przysłowie "po nas choćby potop".

To, że w socjalizmie gospodarka może się wyjątkowo chwilami rozwijać (oczywiście wolniej) zamiast normalnie niszczeć, to jest cud, którego przyczyn można się doszukiwać w splocie rzadkich okoliczności: wiara niektórych ludzi w komunistyczny raj, wiara innych ludzi w stare przedsocjalistyczne wartości, nieznacjonalizowane rolnictwo (a więc niekompletny socjalizm)... socjalizm kompletny nie ma szans na rozwój, nawet wolniejszy.

doku (Tomasz Kamiński)

#103
17-01-2014 19:20
 Ocena-1 na 1
Nikiirl (101 punktów)Odp: Wartość usług
W odpowiedzi XYZPawel

>>>Zmiany ustrojowe można wprowadzić dość szybko, zmiany mentalności wymagają więcej czasu.
>>Zgadza się i zarządzanie w Polsce przez większość nowobogackich woła o pomstę do nieba. Panująca w Polsce ideologia neoliberalna hamuje rozwój kraju, a już choćby sama mentalność polskich bogaczy to czysta kompromitacja ideologii,
>Znowu ideologiczna socjalistyczna gadka. Tak sie składa, ze za kapitalizmu Polska sie bogaci, a za socjalizmu był syf i ubóstwo. Ideologia pana zaślepia.

Paweł ma tutaj sporo racji, bo neoliberalizmowi zarzucić można wiele, ale nie to, że hamuje rozwój Polski. Nic podobnego z przywołanego tu wywiadu zresztą nie wynika. Tempa rozwoju gospodarczego może zazdrościć nam cała europa. Nie ma też nic w linku o kompromitacji polskich kapitalistów. Tak czy siak, trudno mieć pretensje do bogaczy, że ich priorytetem jest zarabianie pieniędzy, a nie filantropia, więc o jakiej ich kompromitacji i pomście do nieba mowa? Redystrybucja podatków i niwelowanie rozwarstwienia społecznego to misja dla władz ustawodawczych i wykonawczych, a nie demonizowanych tu kapitalistów, którym należy się szacunek za mozolne wyciąganie nas z peerelowskiego dna.

#104
17-01-2014 20:06
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)Odp: Wartość usług
>Nie wmówisz mi, że jestem za własnością społeczną. Piszę konsekwentnie o koniecznoć→ prwatyzacji, nigdzie o własności spłecznej

Wyjaśnij mi w końcu:
czy własność gminna jest społeczna (wspólna) czy prywatna? (Udowodniłem, że społeczna ale chyba nie czytałeś)
czy prywatny właściciel kopalni będzie dbał bardziej o stan środowiska na powierzchni niż społeczny?
jaki wpływ ma prywatyzacja kopalni na zainteresowanie lokalnej społeczności stanem środowiska?

Jeśli własność komunalna jest prywatna to sprzedaj mi Plac Bankowy. Płacę 1000 $ za metr kwadratowy

A co do własności. Jestem za przewagą prywatnej własności środków produkcji, ale przeciwko dogmatyzmowi zarówno w prywatyzacji jak i nacjonalizacji. Trudniej mi znaleźć przykłady w Polsce, ale popatrz na dwie prywatyzacje:
Fabryka Samochodów w Poznaniu - pełen sukces
Fabryka Papieru w Szczecinie - kompletna klapa


#105
19-01-2014 18:50
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Wartość usług
>> uważam, że każda wypowiedź powinna być sygnowana
>> prawdziwym imieniem i nazwiskiem, a nie jakimś tam nickiem.
>> Tak abyśmy stali się bardziej odpowiedzialnymi za słowo.
>> Co ma zatem znaczyć ta wypowiedź?
>> www.racjonalista.pl/forum.php/s,577332#w582387
>Zawsze staram się pisać jak najprostszym językiem (..)

Panie Andrzeju, mam wrażenie że trochę nie zrozumiał pan intencji Barbiela.
Jego kontynujacja wypowiedzi tutaj:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,599713#w601536

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365