Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dobre imię - dobre sobie!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
12-12-2014 08:18chętnie racjonalistka (29094 punktów)Dobre imię - dobre sobie!
Ocena 1 na 1

Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od najgorszych? Przecież ani słowa - choćby i skrajnie wrogie - nie są realnie raniącym orężem, ani lżony nie nadstawia realnego karku.

O co w tym wszystkim chodzi?
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od
>najgorszych? Przecież ani słowa - choćby i skrajnie wrogie - nie są realnie raniącym orężem, ani
>lżony nie nadstawia realnego karku.
>O co w tym wszystkim chodzi?
>.
O brak racjonalnego odniesienia.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

Gdzie jest ten brak?
.
logout (171 punktów)
(zablokowany)
>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od
>najgorszych? Przecież ani słowa - choćby i skrajnie wrogie - nie są realnie raniącym orężem, ani
>lżony nie nadstawia realnego karku.
>O co w tym wszystkim chodzi?
>.

o identyfikacje.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>o identyfikacje.
Pseudonimy identyfikację uniemożliwiają.
.
Heremis (587 punktów)
>Przecież ani słowa - choćby i skrajnie wrogie - nie są realnie raniącym orężem, ani
>lżony nie nadstawia realnego karku.
>O co w tym wszystkim chodzi?
Myślę, że przewrażliwienie także, generalnie racja, nie warto przejmować się opiniami anonimów, mnie to nie rusza, mogą pisać, co chcą, tym bardziej jeśli to kłamstwa i pomówienia, takie słowa sporo mówią w istocie o tym, który je wypowiada.


"Com napisał, napisałem" J 19, 22
Wacław (1038 punktów)
>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od
>najgorszych? Przecież ani słowa - choćby i skrajnie wrogie - nie są realnie raniącym orężem, ani
>lżony nie nadstawia realnego karku.
>O co w tym wszystkim chodzi?
>.

Pewnie o to, że ktoś Ci ubliża i nawet nie masz możliwości sprawdzenia któż to taki. A nie wszyscy posiadają w sobie wystarczające pokłady spokoju żeby przejść nad tematem do porządku dziennego i walczą. Co jednych nie rusza, innych może zaboleć jak realne spoliczkowanie przy świadkach. Na serio wymaga to jakiegokolwiek tłumaczenia?
12-12-2014 09:41 
 Ocena 1 na 3
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>Pewnie o to, że ktoś Ci ubliża i nawet nie masz możliwości sprawdzenia któż to taki. A nie wszyscy posiadają w sobie wystarczające pokłady spokoju żeby przejść nad tematem do porządku dziennego i walczą. Co jednych nie rusza, innych może zaboleć jak realne spoliczkowanie przy świadkach. Na serio wymaga to jakiegokolwiek tłumaczenia?

I dla mnie to właśnie ten brak racjonalnego odniesienia.
12-12-2014 11:08 
 Ocena 2 na 2
Wacław (1038 punktów)
> I dla mnie to właśnie ten brak racjonalnego odniesienia.
>

Jak poniżej. To co dla jednych jest oczywistą oczywistością, dla innych jest enigmą i odwrotnie. To że Ty nie widzisz racjonalności w odbijaniu internetowej piłeczki, nie znaczy że tej racjonalności tam nie ma - nasz punkt widzenia jest zdeterminowany naszą psychologią i tym gdzie się wychowywaliśmy, czy się to komuś podoba czy też nie.

Zupełnie szczerze mogę polecić książkę Blaine Fowers - Virtue and psychology (nie wiem czy pojawiło się polskie wydanie) bo pięknie rozkłada na czynniki proste postawy ludzi wobec pewnych sytuacji przez pryzmat ich charakteru (psychologii) jak i elementów w pełni nabytych ze środowiska (wychowanie, wartości, kultura etc.).
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>mogę polecić książkę Blaine Fowers - Virtue and psychology (nie wiem czy pojawiło się polskie wydanie) bo pięknie rozkłada na czynniki proste postawy ludzi wobec pewnych sytuacji przez pryzmat ich charakteru (psychologii) jak i elementów w pełni nabytych ze środowiska (wychowanie, wartości, kultura etc.).
Czy jednak wynika z tej lektury taka mądrość, która pozwoliłaby wyjaśnić zagadnienie postawione w wątku? Jeśli tak, to ciekawam wielce Twoich polekturowych argumentów, w przeciwnym razie powinnam rozważyć możliwość wyszarzenia tej części dyskusji.
.
Wacław (1038 punktów)
>Czy jednak wynika z tej lektury taka mądrość, która pozwoliłaby wyjaśnić zagadnienie postawione w wątku? Jeśli tak, to ciekawam wielce Twoich polekturowych argumentów, w przeciwnym razie powinnam rozważyć możliwość wyszarzenia tej części dyskusji.
>.

Jeżeli pierwszy akapit mojej wypowiedzi jest niewidzialny, to proszę śmiało wyszarzyć bo drugi odnosił się właśnie do tego pierwszego i w zasadzie jest tam zawarty jeden z dwóch wniosków książki. Płakał nad szarością bynajmniej nie będę.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jeżeli pierwszy akapit mojej wypowiedzi jest niewidzialny, to proszę śmiało wyszarzyć bo drugi odnosił się właśnie do tego pierwszego i w zasadzie jest tam zawarty jeden z dwóch wniosków książki. Płakał nad szarością bynajmniej nie będę.
Odpowiadałeś na post daddy'ego, więc od niego oczekuj odniesienia się do całości, ja treści do skomentowania znalazłam w drugim akapicie.
.
13-12-2014 12:46 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
>Odpowiadałeś na post daddy'ego, więc od niego oczekuj odniesienia się do całości, ja treści do skomentowania znalazłam w drugim akapicie.

Gratuluję wyrywania fragmentów wypowiedzi i ocenianie ich w oderwaniu od kontekstu całości.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Gratuluję wyrywania fragmentów wypowiedzi i ocenianie ich w oderwaniu od kontekstu całości.
Kontekst jest w Twoim postcie nietknięty, a cytując NALEŻY okroić cytat, takie są tu wymogi.
.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Pewnie o to, że ktoś Ci ubliża i nawet nie masz możliwości sprawdzenia któż to taki.
Ale i on nie wie komu ubliża, więc byłaby to personalnie neutralna informacja, że "jakiś anonim ubliża jakiemuś drugiemu anonimowi".

>nie wszyscy posiadają w sobie wystarczające pokłady spokoju
Chyba rozumu, bo ja podstawy do zachowania spokoju wykazałam i chyba widać, że nie ma w tym żadnego wielkiego odkrycia.

>Na serio wymaga to jakiegokolwiek tłumaczenia?
Serio, to nie wykazałeś u mnie błędu, ale się nie zgodziłeś "bo nie".
.
12-12-2014 10:55 
 Ocena 2 na 2
Wacław (1038 punktów)
>>Pewnie o to, że ktoś Ci ubliża i nawet nie masz możliwości sprawdzenia któż to taki.
>Ale i on nie wie komu ubliża, więc byłaby to personalnie neutralna informacja, że "jakiś anonim ubliża jakiemuś drugiemu anonimowi".

Ale wie że ubliża się jemu i jest to wystarczający powód do adekwatnej (w mniemaniu zainteresowanego) reakcji.

>>nie wszyscy posiadają w sobie wystarczające pokłady spokoju
>Chyba rozumu, bo ja podstawy do zachowania spokoju wykazałam i chyba widać, że nie ma w tym żadnego wielkiego odkrycia.

Dla jednych nie ma okrycia, dla innych jest to zupełnie inna bajka. Rozum nie ma tu nic do rzeczy, bo są ludzie którzy pięć razy się zastanowią zanim coś napiszą (stąd moje wycofanie z tematów religijnych tu na Racjonaliście), a są tacy którzy odruchowo odpiszą na wszystko, a już szczególnie na to co jest nie po ich linii.

>>Na serio wymaga to jakiegokolwiek tłumaczenia?
>Serio, to nie wykazałeś u mnie błędu, ale się nie zgodziłeś "bo nie".
>.

To odsyłam do powszechnie uznanej od kilku dekad w psychologi teorii czterech "temperamentów", które w dość spójny sposób poprzez analizy statystyczne opisał Hans Eysenck, czy też do teorii odnóg zyskujących ostatnio na popularności a mówiących że każdy w nas ma pokłady owych 4 typów charakteru tylko różnie się u nas objawiają w konkretnych sytuacjach. Dla jednego naplucie w twarz będzie powodem do co najwyżej szyderczego uśmiechu, dla innego powodem by wdać się w bójkę, a dla jeszcze innych zaczątkiem do wycofania się. Zapytam raz jeszcze: na serio wymaga to jakiegokolwiek tłumaczenia?
12-12-2014 14:13 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>wie że ubliża się jemu
Źle wie, bo lżony jest awatar.

>Rozum nie ma tu nic do rzeczy
Co więc nie pozwala ludziom rozumieć, że lżenie to kwestia umowna?

>>Serio, to nie wykazałeś u mnie błędu, ale się nie zgodziłeś "bo nie".
>To odsyłam do powszechnie uznanej od kilku dekad w psychologi teorii...
Kiepskie to teorie, skoro nie dajesz rady zastosować ich w praktyce by wykazać u mnie błąd.
.
12-12-2014 14:49 
 Ocena 3 na 3
Wacław (1038 punktów)
>Źle wie, bo lżony jest awatar.

Lżona jest osoba stojąca za awatarem, bo to pod jej adresem padają takie czy inne sformułowania. "Awatar" sam nic nie napisał. Tu chyba leży fundamentalna różnica w tym jak lecą nasze toki rozumowania. Za czyny za kierownica samochodu odpowiada kierowca, a nie jego awatar samochód. Za słowo pisane odpowiada autor, bez względu na to czy podpisany imieniem i nazwiskiem z zdjęciem na tylnej okładce czy też aliasem "spunknight" czy "lubięponczki".

>Co więc nie pozwala ludziom rozumieć, że lżenie to kwestia umowna?

W rodzinie z której pochodzę wykładano dzieciakom (i nadal się to robi) że argumenty ad personam są dokładnie tym czym są i niczym innym jeśli nie mają realnego związku z tematem a dotykają czyichś dóbr. A gdy dodatkowo są stekiem bzdur i oszczerstw, to nie należy się w tym doszukiwać niczego ponad to że są działaniem wyłącznie wymierzonym przeciw naszej skromnej osobie a nie realnym wkładem w dyskusję. Jeśli uważasz lżenie za "umowność" to gratuluję opanowania bo jak rozumiem na ulicy każdy będzie mógł do ciebie podejść i Ci naubliżać? W dużych miastach jesteśmy przecież tak anonimowi, że prawie tak jak wspomniane wyżej awatary więc szafa gra. Czy może jednak nie?

>>>Serio, to nie wykazałeś u mnie błędu, ale się nie zgodziłeś "bo nie".
>>To odsyłam do powszechnie uznanej od kilku dekad w psychologi teorii...
>Kiepskie to teorie, skoro nie dajesz rady zastosować ich w praktyce by wykazać u mnie błąd.
>.

Z całym szacunkiem, ale:
1) Nigdzie nie zamierzałem nic wykazywać, wskazałem alternatywny punkt widzenia na poruszoną kwestię i różnorodne podejście do problemu ludzi o różnych typach osobowości.
2) W jaki sposób miałbym "wykorzystać" teorię o czterech podstawowych typach charakterów "w praktyce"? Chętnie zastosuję się do udzielonych w tym zakresie rad - mam zorganizować badanie, panel ekspercki czy może grupę focus'ową i przedstawić wyniki w tabelkach i na wykresach? Zdefiniuj tylko dobrze problem, a nie tak ogólnie jak teraz czyli "o co chodzi", to na pewno coś wymyślimy
3) Wybacz, ale po to rzuciłem konkretne nazwisko żeby można było sięgnąć do dość bogatego dorobku w.w. naukowca i po dziś dzień uznawane wyniki jego badań - wybacz ale nie ma póki co możliwości czytać publikacji za kogoś. A jeśli Twoim zdaniem jeden z "ojców" współczesnej psychologii jest słaby to poproszę o wskazanie czegoś "mocniejszego", bynajmniej nie wspomniana przez Ciebie wyżej "kwestia umowna lżenia". Swoją drogą, gdzie zdefiniowana jest ta "umowność" że garść błota w internecie jest ok i obruszający się na to są "dziwni"?
4) Jeśli są Ci znane takie pojęcia jak flegmatyk, choleryk czy melancholik i wiesz co się za nimi kryje, to uważam dalszą dyskusję za bezcelową bo ludzie o różnych charakterach różnie reagują na różne bodźce i nie jest to żadna wiedza tajemna...
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Lżona jest osoba stojąca za awatarem [...] Za słowo pisane odpowiada autor, bez względu na to czy podpisany imieniem i nazwiskiem...
Niech więc autor podpisany i zelżony jako Jan Kowalski pozywa do sądu jako Jan Kowalski, a "misio" jako "misio". Że nie można? Ano właśnie, czemuś nie można...

>Jeśli uważasz lżenie za "umowność" to gratuluję opanowania bo jak rozumiem na ulicy każdy będzie mógł do ciebie podejść i Ci naubliżać?
Tak. I Tobie zresztą też. Każdy każdemu niech może naubliżać, to by dopiero było ekstra!

>W jaki sposób miałbym "wykorzystać" teorię o czterech podstawowych typach
Jeśli takiego sposobu nie znajdujesz, to zbędnie tę teorię tu przytoczyłeś.

>jeśli Twoim zdaniem jeden z "ojców" współczesnej psychologii jest słaby to poproszę o wskazanie czegoś "mocniejszego"
W moim wątku najmocniejszym, bo kluczowym ogniwem jest mój post inicjujący. To jego treść dyktuje temat dyskusji i żadni "ojcowie psychologii" mi pod tym względem nie podskoczą, co najwyżej ich ustalenia mogą być użyte jako argumenty.

>gdzie zdefiniowana jest ta "umowność" że garść błota w internecie jest ok
Tkwi to fakcie, że obelżywość owej "garści błota" jest umowna w ogóle.

>Jeśli są Ci znane takie pojęcia jak flegmatyk, choleryk czy melancholik i wiesz co się za nimi kryje, to uważam dalszą dyskusję za bezcelową
Znane.
.
13-12-2014 12:59 
 Ocena 2 na 2
Wacław (1038 punktów)
>Niech więc autor podpisany i zelżony jako Jan Kowalski pozywa do sądu jako Jan Kowalski, a "misio" jako "misio". Że nie można? Ano właśnie, czemuś nie można...

Oczywiście że można - pokrzywdzony zgłasza naruszenie jego dóbr na podstawie art. 212 § 2 k.k. oraz 216 § 2 (odpowiednio zniesławienie i znieważenie) i przy odrobinie uporu można dojść do tego kim owy "misio" jest z imienia i nazwiska. Na zachodzie to już zupełnie normalne sprawy sądowe, u nas nadal wyjątkowe.

>Tak. I Tobie zresztą też. Każdy każdemu niech może naubliżać, to by dopiero było ekstra!

Ponownie k.k. 216 §

>W moim wątku najmocniejszym, bo kluczowym ogniwem jest mój post inicjujący. To jego treść dyktuje temat dyskusji i żadni "ojcowie psychologii" mi pod tym względem nie podskoczą, co najwyżej ich ustalenia mogą być użyte jako argumenty.

No to lecimy:

>>O co w tym wszystkim chodzi?
>Co jednych nie rusza, innych może zaboleć jak realne spoliczkowanie przy świadkach
>>Serio, to nie wykazałeś u mnie błędu, ale się nie zgodziłeś "bo nie".
>To odsyłam do powszechnie uznanej od kilku dekad w psychologi teorii czterech "temperamentów"(...)

I owe teorie tłumaczą z czego wynikają zachowania pewnych osób, tak odmienne od Twoich - przytoczone skoro nie rozumiesz źródła owych spięć. Mógłbym pewnie pokadzić dalej, np. o teorii w wersji Junga, ale tutaj skończę dyskusję bo dalsze pogadanki są jak widzę bez celu.

>Tkwi to fakcie, że obelżywość owej "garści błota" jest umowna w ogóle.

Tak umowna, że nawet zdefiniowana w Kodeksie Karnym.

>Znane.

I dlatego uznaję temat za zakończony.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Niech więc autor podpisany i zelżony jako Jan Kowalski pozywa do sądu jako Jan Kowalski, a "misio" jako "misio". Że nie można? Ano właśnie, czemuś nie można...
>Oczywiście że można - pokrzywdzony zgłasza naruszenie jego dóbr na podstawie art. 212 § 2 k.k. oraz 216 § 2 (odpowiednio zniesławienie i znieważenie) i przy odrobinie uporu można dojść do tego kim owy "misio" jest
Jasne, że "misio" wie, ze jest misiem i to bez dodatkowych ustaleń. Ale ja tu zwracam uwagę na fakt, że skoro Kowalski nie może jako "misio" pozywać, to tożsamość misia i Kowalskiego jest niepełna.

>Na zachodzie to już zupełnie normalne sprawy sądowe, u nas nadal wyjątkowe.
Na szczęście, i nie idźmy tą drogą!

>>Tak. I Tobie zresztą też. Każdy każdemu niech może naubliżać, to by dopiero było ekstra!
>Ponownie k.k. 216 §
Nie twierdzę, że nie ma na to czy owo paragrafu, lecz że wolę, by takich umownych dóbr nie chroniono prawem, bo szkoda na to czasu i atłasu.

>nie rozumiesz źródła owych spięć
W wątku nie chodzi o żadne spięcia.

>>Tkwi to fakcie, że obelżywość owej "garści błota" jest umowna w ogóle.
>Tak umowna, że nawet zdefiniowana w Kodeksie Karnym.
I wątek ten jest właśnie pytaniem czy to na pewno słuszne rozwiązanie, skoro idzie o szkody wirtualne.
.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Aby ktoś mógł podważyć dobre imię drugiej osoby to ona winna takie imię mieć.
To, że jeden troll drugiemu trollowi przypier..., to raczej mu radochę sprawia niźli go boli.

>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od najgorszych?
Stare ludowe przysłowie mówi, że świni nic opluwanie nie szkodzi, co najwyżej powie, iż to deszcz pada. (Nie każdy jest
tak dobrze pod swoim pseudonimem kryty jak np. Pani, czy pan Elasp, większość naszych forumowiczy zna np. prawdziwe nazwisko red. Agnosiewicza.)


>Przecież ani słowa - choćby i skrajnie wrogie - nie są realnie raniącym orężem, ani lżony nie nadstawia realnego karku.
Właśnie, gdy brak "dobrego imienia", choćby i pod nickiem skrywanego, to co bronić? Można głupoty pieprzyć do woli, zmieniać nicki i raz nadstawić karku, drugim razem barku, a trzecim - co kto chce.

>O co w tym wszystkim chodzi?
Może o poziom dyskusji na poważnym forum dyskusyjnym, może o kulturę, może o inteligencję? Może o takie forum racjonalisty jakim było dopóki "po rewolucji" trolle go nie opanowały? Każdy sam powinien sobie udzielić odpowiedzi,
to forum dla samodzielnie myślących.
________________

Bogusławski: Mamy dwudziesty pierwszy wiek, żyjemy od ćwierćwiecza w wolnym demokratycznym kraju i sądzę,
iż warto by było się zastanowić jak w tym kontekście wygląda nasza internetowa
moralnośćoraz nasze obyczaje?

Pani "Chętnie racjonalistka": Było już "czytanie ze zrozumieniem", była "uczciwość intelektualna", a teraz kreujemy jakąś "internetową moralność". Tylko po co, skoro w każdym przypadku albo się czytało, albo nie, albo było uczciwym czy postępowało moralnie, albo nie; komu i do czego jest potrzebne kreowanie takich "subwartości"?
>nasze obyczaje
Akurat obyczaje właśnie od środowiska naszej aktywności zależą i internet przez swoją odmienność kreuje nowe style zachowań, które przechodząc w tradycję stają się obyczajem internetowym.

@@@
.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Aby ktoś mógł podważyć dobre imię drugiej osoby to ona winna takie imię mieć.
Wątek jest o tym, że na forum jesteśmy anonimowi.

>To, że jeden troll drugiemu trollowi przypier...,
Tylko że od kogo ta mowa tutaj?

>Stare ludowe przysłowie mówi, że świni nic opluwanie nie szkodzi
Dziś zauważono by, że w internecie to i rzeźnik jej nie zaszkodzi.

>większość naszych forumowiczy zna np. prawdziwe nazwisko red. Agnosiewicza
Jeśli mógł tego uniknąć, było to Jego wyborem, jeśli nie, wątek Go nie dotyczy.

>gdy brak "dobrego imienia", choćby i pod nickiem skrywanego, to co bronić?
Nie omawiam w tym wątku niczyjego "dobrego imienia pod nickiem" lecz sens walki o dobre imię awatarów.

>Może o..., może o... Może o... Każdy sam powinien sobie udzielić odpowiedzi, to forum dla samodzielnie myślących.
Sama więc wymyśliłam, że forum jest jednak od pytań i odpowiedzi wzajemnych.

>
To pozór sprzeczności i raczej nie do obrony, skoro nie ma sformułowanego zarzutu?
.
12-12-2014 14:42 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Pani zawsze ma rację!
> A jeszcze lubię mieć ostatnie słowo.
>Serio, to nie wykazałeś u mnie błędu, ale się nie zgodziłeś "bo nie".
>Kiepskie to teorie, skoro nie dajesz rady zastosować ich w praktyce by wykazać u mnie błąd.
>To pozór sprzeczności i raczej nie do obrony, skoro nie ma sformułowanego zarzutu?
Itp., itd.! Mowa trawa - ksiądz bikiniarz. Nie ma głupich pytań i głupich ludzi. Ecie pecie i się plecie jak troll w Onecie.

@@@
.
12-12-2014 15:40 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie ma głupich pytań i głupich ludzi.
Tylko pytań.
.
diogenes (42753 punktów)
>O co w tym wszystkim chodzi?

O ulgę.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
rysiek (4593 punktów)
Pseudonim podobnie jak nazwisko oznacza realną osobę. I to człowiek, a nie tylko jego pseudonim czy nazwisko, jest celem lub źródłem takich "wymyślań od najgorszych".
Chyba że chodzi o to, że słowa nie bolą a tylko realny cios w "realny kark", czyli że liczy się tylko przemoc fizyczna? Ale wtedy problem nazwisko czy pseudonim, raczej nie ma znaczenia.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Pseudonim podobnie jak nazwisko oznacza realną osobę.
Niekoniecznie, pod jednym nickiem teoretycznie może pisać kilka osób.

>Chyba że chodzi o to, że słowa nie bolą Ale wtedy problem nazwisko czy pseudonim, raczej nie ma znaczenia.
Oczywiście. Ale tu omawiam zbędną całkiem ochronę awatara.
.
12-12-2014 13:33 
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)
>Niekoniecznie, pod jednym nickiem teoretycznie może pisać kilka osób.
Wtedy zamiast jednej, zostaje pokrzywdzonych kilka osób. Chyba jeszcze gorsza sprawa.

>Oczywiście. Ale tu omawiam zbędną całkiem ochronę awatara.
Nie bardzo rozumiem. Chodzi Ci np. o wykpiwanie samego słowa użytego jako nick? To raczej inny temat niż opisany powyżej.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Niekoniecznie, pod jednym nickiem teoretycznie może pisać kilka osób.
>Wtedy zamiast jednej, zostaje pokrzywdzonych kilka osób.
A na czymże owa krzywda polega?

>Chodzi Ci np. o wykpiwanie samego słowa użytego jako nick?
Nie, o każde lżenie uczestnika bezpiecznie ukrytego pod pseudonimem. Który to uczestnik skrywa swoje prywatne "dobre imię" a na szwank wystawia sam pseudonim. Więc cóż go jeszcze boli?
.
12-12-2014 19:49 
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)
>A na czymże owa krzywda polega?
Np. jak napisałaś: "nawymyśla od najgorszych".

>Nie, o każde lżenie uczestnika bezpiecznie ukrytego pod pseudonimem. Który to uczestnik skrywa swoje prywatne "dobre imię" a na szwank wystawia sam pseudonim. Więc cóż go jeszcze boli?
Prawdę mówiąc nie widzę wielkiej różnicy między "ukryciem się" za imieniem a za nickiem. Za jednym i drugim jest człowiek. Czy obrzucenie obelgami np. Mark Twaina nie dotyczyło Samuela Langhorne Clemensa?
12-12-2014 20:49 
 Ocena 2 na 2
KORUND (4922 punktów)
>Prawdę mówiąc nie widzę wielkiej różnicy między "ukryciem się" za imieniem a za nickiem.
>Za jednym i drugim jest człowiek. Czy obrzucenie obelgami np. Mark Twaina nie dotyczyło Samuela Langhorne Clemensa?

-Otóż to. Za klawiaturą i tak siedzi żywy człowiek nie automat. I to prędzej jeden człowiek będzie używał dwóch nicków, niż na odwrót. Poza tym i tak nikt nie będzie wiedział, czy podałem prawdziwe nazwisko, czy wymyśliłem je przed chwilą. Co to zmieni, gdy się przedstawię jako...Alfred Branicki, Jan Nowak, a może Korund to moje prawdziwe nazwisko, a może zrobiłem skrót od Piotr Korundowski? Dopóki nie wkleję np. skanu dowodu osobistego, zawsze pozostanę w jakimś stopniu ukryty pod awatarem. Różni tu się logują, więc nawet ze względów bezpieczeństwa, nie dziwi, że ktoś nie chce się całkiem ujawnić. A gdy żyje się w małej miejscowości, to i otoczeniu można się narazić. Tu gdzie mieszkam pewne nazwisko jest tak pospolite, że nikt nie wie o kogo chodzi gdy się je wymieni. Ale każdemu przyklejno jakiś nick, przydomek, który od razu człowieka identyfikuje. Na dodatek jest tak brzydkie, że sam bym je od razu zmienił, albo zawsze posługiwał się nickiem. W sumie taki nick jest bardziej "nasz" niż imię i nazwisko, bo zazwyczaj go sobie wybieramy, a nazwisko i imię dostajemy w prezencie, nie zwsze trafionym, od rodziców.
12-12-2014 23:05 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>-Otóż to.
Otóż to....
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>nikt nie będzie wiedział, czy podałem prawdziwe nazwisko
Więc i nie da się przypisać obelgi komukolwiek realnemu.
.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>A na czymże owa krzywda polega?
>Np. jak napisałaś: "nawymyśla od najgorszych".
Ale to umowna krzywda, po takim nawymyślaniu nie ma ran, stłuczeń, złamań, no i jest zero fizycznego bólu.

>nie widzę wielkiej różnicy między "ukryciem się" za imieniem a za nickiem. Za jednym i drugim jest człowiek.
Ale jednak większość forumowiczów używa pseudonimów...

>Czy obrzucenie obelgami np. Mark Twaina nie dotyczyło Samuela Langhorne Clemensa?
W każdym razie Semuelowi Langhorne'owi Clemensowi ubyło sławy od używania pseudonimu, bo Marka Twaina znałam, a nigdy mi do głowy nie przyszło, że warto się tym jakimś Samuelem Jakmutam przejmować.
.
14-12-2014 11:09 
 Ocena 2 na 2
rysiek (4593 punktów)
Chyba napisałem już wszystko co zamierzałem. Tym bardziej że kilka osób wypowiedziało się tu bardziej obszernie, zbieżnie z moim zdaniem.
14-12-2014 12:11 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>kilka osób wypowiedziało się tu [...] zbieżnie z moim zdaniem
Anonimów. I na ilość ich głosów na pewno wygrałeś.
.
14-12-2014 14:25 
 Ocena 5 na 5
rysiek (4593 punktów)
>Anonimów.
Liczy się merytoryczna wartość wypowiedzi. Taka czy inna sygnatura, nic tu nie zmieni.

>I na ilość ich głosów na pewno wygrałeś.
Nie liczyłem. Ale jeśli już tak to traktujesz, to raczej wygrała jakość.
15-12-2014 00:11 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Anonimów.
>Liczy się merytoryczna wartość wypowiedzi.
No pewnie! A nie te jakieś anonimy...

>>I na ilość ich głosów na pewno wygrałeś.
>Nie liczyłem.
Pisząc "kilka osób" odniosłeś się właśnie do ich ilości.
.
14-12-2014 14:48 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Chyba napisałem już wszystko co zamierzałem. Tym bardziej że kilka osób wypowiedziało się tu bardziej obszernie, zbieżnie z moim zdaniem.
>Anonimów.
Żadnych anonimów tylko osób, co najwyżej - ukrywających z różnych powodów, pod różnymi nickami - swoją prawdziwą tożsamość. I każdej z tych osób należy się szacunek przynależny człowiekowi, a nie anonimowi. (Prawie każdy nick
- w razie konieczności - można zidentyfikować z konkretnym komputerem w internecie, a spora część naszych forumowiczy zbyt bardzo swego prawdziwego nazwiska nie ukrywa.)


Można i należy kpić z głupoty wszelakiej, ale należy się starać - choć to czasem bardzo trudne - zachować szacunek dla człowieka.

@@@
.
14-12-2014 22:18 
 Ocena 1 na 1
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> Żadnych anonimów tylko osób, co najwyżej - ukrywających z różnych powodów, pod różnymi nickami - swoją prawdziwą tożsamość.

Biorąc pod uwagę, że nie ma możliwości weryfikacji personaliów osób prywatnych wypowiadających się na forach, nawet jeżeli wyglądają na autentyczne, zastanawiam się po co w ogóle ktokolwiek miałby decydować się na podawanie prawdziwej tożsamości.

Niektórzy próbują dodać sobie autorytetu "nazywam się tak i tak i jestem habilitowany, klękajcie cieniasy!", i co z tego? Po pierwsze nie wiadomo czy to prawda, po drugie nawet jeśli prawda, pod nickiem 'pimpek' może kryć się jego promotor, albo osobnik przewyższający bubka pod każdym względem.

> Prawie każdy nick w razie konieczności - można zidentyfikować z konkretnym komputerem w internecie.

Nie przesadzajmy, to wcale nie jest takie proste, a dla zwykłego zjadacza chleba zazwyczaj niemożliwe.
15-12-2014 00:17 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Cytat:
>Anonimów.
Żadnych anonimów tylko osób, co najwyżej - ukrywających z różnych powodów, pod różnymi nickami - swoją prawdziwą tożsamość. I każdej z tych osób należy się szacunek przynależny człowiekowi, a nie anonimowi.
(Prawie każdy nick - w razie konieczności - można zidentyfikować z konkretnym komputerem w internecie, a spora
część naszych forumowiczy zbyt bardzo swego prawdziwego nazwiska nie ukrywa.)

>Biorąc pod uwagę, że nie ma możliwości weryfikacji personaliów osób prywatnych wypowiadających się na forach,
Spokojnie - gdy jest to koniecznym - dają sobie z tym radę odpowiednie służby.
www.benchm(*)-sieci-pytania-do-policji.html

>nawet jeżeli wyglądają na autentyczne,
Jeżeli wyglądają na autentyczne, jak dla mnie, w 99% to zupełnie wystarcza.

>zastanawiam się po co w ogóle ktokolwiek miałby decydować się na podawanie prawdziwej tożsamości.
Przynajmniej jedną osobę znają tu prawie wszyscy, a jest nią naczelny redaktor naszego portalu. Wiele osób z różnych przyczyn używa z różnych przyczyn nicków i z różnych przyczyn niezbyt ukrywa kto się naprawdę pod nimi kryje. Ja niczego dziwnego w tym nie widzę.

>Niektórzy próbują dodać sobie autorytetu "nazywam się tak i tak i jestem habilitowany, klękajcie cieniasy!", i co z tego?
Właśnie - no i co z tego? Błyskawicznie się kompromitują i wprost narażają na śmieszność. Tylko wobec prawdziwych "cieniasów" można na dłuższą metę udawać kogoś kim się intelektualnie nie jest. Na mnie żadne stopnie naukowe na naszym forum nie robią wrażenia. Odwrotnie z podziwem czytam, niektóre wypowiedzi ludzi, którzy mają spore braki
w formalnym wykształceniu. Samoucy potrafią, gdy chcą osiągnąć wiele.

>Po pierwsze nie wiadomo czy to prawda,
A czy to tu takie ważne?

>po drugie nawet jeśli prawda, pod nickiem 'pimpek' może kryć się jego promotor, albo osobnik przewyższający bubka pod każdym względem.
Promotor powinien przewyższać "pimpka" - choć różnie bywa. Może to dla Pana dziwnym, ale głupszego od siebie jest bardzo łatwo rozpoznać, natomiast wielką sztuką jest rozpoznawanie mądrzejszych od siebie. Szczególnie wśród ludzi,
z którymi się nie zgadzamy.

Prawie każdy nick w razie konieczności - można zidentyfikować z konkretnym komputerem w internecie.
>Nie przesadzajmy, to wcale nie jest takie proste, a dla zwykłego zjadacza chleba zazwyczaj niemożliwe.
I bardzo dobrze, ważnym jest to dopiero, gdy ktoś ukrywający się po nickiem popełnia ordynarne przestępstwo.
Na przykład: www.zabezp(*)istych-na-forach-internetowych

PS. Czy Pan uważa, iż można panu naubliżać i podważyć Pańskie "dobre imię", gdyż gdy kryje się Pan tu pod nickiem, a wtedy to ubliżam tylko nickowi,
a nie Panu? Ja jednak biorę takie obelgi - nawet gdy nieuzasadnione - bardziej do siebie.


@@@
.
15-12-2014 02:04 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>wielką sztuką jest rozpoznawanie mądrzejszych od siebie. Szczególnie wśród ludzi, z którymi się nie zgadzamy.
To z mądrzejszymi od siebie się nie zgadzamy? A któż tak postępuje?
.
15-12-2014 15:43 
 Ocena 2 na 2
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> Może to dla Pana dziwnym, ale głupszego od siebie jest bardzo łatwo rozpoznać, natomiast wielką sztuką jest rozpoznawanie mądrzejszych od siebie.

Interesujące, z tego wniosek, że błędne rozpoznanie osobnika mądrzejszego objawia się postrzeganiem go jako równego, gdyż gdyby postrzegano mądrzejszych jako głupszych, znaczyłoby to że rozpoznawanie głupszych też kuleje, nieprawdaż?

Zapytałbym jakie metody weryfikacji trafności subiektywnych osądów pozwalają na wyciąganie takich ciekawych wniosków,
ale brzytwa sugeruje, że jest to typowa opinia kogoś, kto czuje że nie jest uważany za mędrca tak często, jak w swoim skromnym mniemaniu zasługuje.

Jedna ze skutecznych "zasad kciuka" - ci drudzy zazwyczaj mądrze piszą, zaś ci pierwsi często piszą, że są mądrzy.

>>Po pierwsze nie wiadomo czy to prawda,
>A czy to tu takie ważne?

Skądże, to równie mało ważne jak to czy ktoś używa zwykłego nicka, czy imienia i nazwiska. Główna rożnica jest taka, że w przypadku imienia i nazwiska nie wiadomo czy piszący jest anonimem, a w przypadku zwykłego nicka wiadomo,
więc używanie zwykłego nicka jest nieco bardziej przejrzyste.

Ja uznaję podawanie nieweryfikowalnych informacji osobistych na forach za (mało znaczący) nietakt.

> Czy Pan uważa, iż można panu naubliżać i podważyć Pańskie "dobre imię", gdyż gdy kryje się Pan tu pod nickiem, a wtedy to ubliżam tylko nickowi, a nie Panu? Ja jednak biorę takie obelgi - nawet gdy nieuzasadnione - bardziej do siebie.

Po prostu można. Taka okoliczność, na którą nie mamy wpływu niezależnie od rodzaju nicka. Gdybym to brał do siebie, raczej stroniłbym od forów wszelkich
15-12-2014 16:41 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Może to dla Pana dziwnym, ale głupszego od siebie jest bardzo łatwo rozpoznać, natomiast wielką sztuką jest rozpoznawanie mądrzejszych od siebie.
>Interesujące, z tego wniosek, że błędne rozpoznanie osobnika mądrzejszego objawia się postrzeganiem go jako równego,
To Pański wniosek.

>gdyż gdyby postrzegano mądrzejszych jako głupszych, znaczyłoby to że rozpoznawanie głupszych też kuleje, nieprawdaż?
Wszystko kuleje, gdy inteligencji i wiedzy brak.

>Zapytałbym jakie metody weryfikacji trafności subiektywnych osądów pozwalają na wyciąganie takich ciekawych wniosków,
Doświadczenie życiowe oraz parę przeczytanych ze zrozumieniem książek.

>ale brzytwa sugeruje, że jest to typowa opinia kogoś, kto czuje że nie jest uważany za mędrca tak często, jak w swoim skromnym mniemaniu zasługuje.
Wolę korzystać u umysłu niźli z brzytew, ale każdy ma prawo do swoich wyborów. Jeżeli zaś Pan do mnie pije, to zawsze byłem wyżej oceniany przez otoczenie niźli wypadałem w samoocenie, a to dostatecznie nas dowartościowuje.

>Jedna ze skutecznych "zasad kciuka" - ci drudzy zazwyczaj mądrze piszą, zaś ci pierwsi często piszą, że są mądrzy.
"Zasada kciuka"- nawet na starość może człowiek się jakiś mądrości nauczyć - nigdy dotychczas o niej nie słyszałem.

>Po pierwsze nie wiadomo czy to prawda,
A czy to tu takie ważne?
>Skądże, to równie mało ważne jak to czy ktoś używa zwykłego nicka, czy imienia i nazwiska. Główna rożnica jest taka, że w przypadku imienia i nazwiska nie wiadomo czy piszący jest anonimem, a w przypadku zwykłego nicka wiadomo, więc używanie zwykłego nicka jest nieco bardziej przejrzyste.
To Pańskie zdanie! Używanie pseudonimów ma niewiele (albo nic) wspólnego z pisaniem anonimów (czy byciem anonimem), ale gdy Państwo tego zrozumieć nie możecie, to cóż ja biedny na to mogę. Nie rozróżniam nicków zwykłych
od niezwykłych? Wszystkie są jakimiś tam pseudonimami.


>Ja uznaję podawanie nieweryfikowalnych informacji osobistych na forach za (mało znaczący) nietakt.
Czy Pan uważa, iż można panu naubliżać i podważyć Pańskie "dobre imię", gdyż gdy kryje się Pan tu pod nickiem, a wtedy to ubliżam tylko nickowi, a nie Panu? Ja jednak biorę takie obelgi - nawet gdy nieuzasadnione - bardziej do siebie.
>Po prostu można. Taka okoliczność, na którą nie mamy wpływu niezależnie od rodzaju nicka.
To Pańskie zdanie! Czy pozwoli Pan, iż ja będę miał inne:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,645988
www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321
Moim zdaniem ta ostatnia prymitywizacja dyskursu na naszym forum nie tylko obniżyła poziom rozmów, ale także wpłynęła na tzw. ilość wejść, ale to tylko moje zdanie, a ja mam tu niewiele do powiedzenia.
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

>Gdybym to brał do siebie, raczej stroniłbym od forów wszelkich
Ja właśnie stronię od forów wszelakich. Wszedłem tu osiem lat temu skuszony "Wprowadzeniem", z którym się całkowicie zgadzam oraz znajomością racjonalizmu światopoglądowego. Oczywiście jak na każdym otwartym forum zdarzały się tu różne - nawet czasem wprost kuriozalne - przypadki, ale forum jako całość stanowiło wysoki poziom merytoryczny. Było z kim i o czym pogadać. Ostatnio mocno się popsuło, ale tu akurat wierzący jestem i wierzę, iż trolle całkowicie go nie zdominują.

@@@
.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>> Jedna ze skutecznych "zasad kciuka" - ci drudzy zazwyczaj mądrze piszą, zaś ci pierwsi często piszą, że są mądrzy.
> "Zasada kciuka"- nawet na starość może człowiek się jakiś mądrości nauczyć - nigdy dotychczas o niej nie słyszałem.

Zadziwiająca zdolność rozpoznawania istoty sprawy. Zdecydowanie, "zasada kciuka" to było dokładnie to o co chodziło w tym zdaniu, reszta to tylko sałata i dressing.

Żadna mądrość, taki tam żarcik, ale zrozumiały tylko dla znających angielski.

> zawsze byłem wyżej oceniany przez otoczenie niźli wypadałem w samoocenie, a to dostatecznie nas dowartościowuje.

Zasada kciuka.
16-12-2014 17:04 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Zapytałbym jakie metody weryfikacji trafności subiektywnych osądów pozwalają na wyciąganie takich ciekawych wniosków, ale brzytwa sugeruje, że jest to typowa opinia kogoś, kto czuje że nie jest uważany za mędrca tak często, jak w swoim skromnym mniemaniu zasługuje.
>Jedna ze skutecznych "zasad kciuka" - ci drudzy zazwyczaj mądrze piszą, zaś ci pierwsi często piszą, że są mądrzy.
"Zasada kciuka" - nawet na starość może człowiek się jakiś mądrości nauczyć - nigdy dotychczas o niej nie słyszałem.
>Żadna mądrość, taki tam żarcik,
Mamy inne poczucie humoru i co innego nas bawi.

>ale zrozumiały tylko dla znających angielski.
Język, czy zwyczaje? Mam taki dziwny zwyczaj, że sprawdzam, gdy czegoś nie znam lub nie rozumiem. Podałem jednego mądrego linka * - mogę dołożyć drugiego: - "w myśl osiemnastowiecznej zasady kciuka (Rule of thumb) mężczyzna miał prawo karać fizycznie nieposłuszną żonę kijem nie grubszym niż jego kciuk".
Jakoś tak - według mnie - zastosowanie argumentu "zasady kciuka" (tak, jak i "brzytwy") pasowało tu jak pięść do oka,
ale ma Pan rację, żyję w Polsce i tak na co dzień posługuję się polskim językiem, a Pan angielskim lub bija żonę i dlatego Pan tą zasadę pamięta. Ja zapomniałem. Przepraszam.
_____________________________

* "Zasada kciuka, czyli mądrości życiowe na własny użytek wywiedzione i poparte długoletnim doświadczeniem
W zamierzchłych czasach dręczyła mnie pewna kwestia. Jak mianowicie dowiedzieć się, czy dziewczyna lubi seks, nie wdając się
w mozolne eksperymentowanie o niepewnym skutku?
"

@@@
.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> Mam taki dziwny zwyczaj, że sprawdzam, gdy czegoś nie znam lub nie rozumiem. Podałem jednego mądrego linka * - mogę dołożyć drugiego: - "w myśl osiemnastowiecznej zasady kciuka (Rule of thumb) mężczyzna miał prawo karać fizycznie nieposłuszną żonę kijem nie grubszym niż jego kciuk".

Nie będę polemizował z tym że link jest mądry, wszak to tylko link, aczkolwiek informacja, do której prowadzi jest fałszywa.

Podałbym kilka linków do wiarygodnych informacji na ten temat, ale nie są one dostępne w języku polskim, nie chciałbym by posądzano mnie o złośliwość.

Ta sytuacja przypomina, że nie każda informacja znaleziona w internecie jest wiarygodna, i pokazuje że metoda dyskusji polegająca na googlaniu fragmentów wypowiedzi i wklejaniu pierwszego lepszego linka, który się napatoczy jest mało sensowna, chyba że rozmówca nie ma dostępu do internetu, co w warunkach forum internetowego raczej nie zachodzi.

> żyję w Polsce i tak na co dzień posługuję się polskim językiem, a Pan angielskim lub bija żonę i dlatego Pan tą zasadę pamięta.

Bardzo mądra uwaga, profesorze, i na poziomie.
Twoje przekonanie o własnych niepospolitych przymiotach intelektu jest w pełni uzasadnione. Dziesiątki lat ślęczenia nad kartami mądrych ksiąg wydały piękne owoce.
16-12-2014 20:35 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Mam taki dziwny zwyczaj, że sprawdzam, gdy czegoś nie znam lub nie rozumiem. Podałem jednego mądrego linka - mogę dołożyć drugiego: - "w myśl osiemnastowiecznej zasady kciuka (Rule of thumb) mężczyzna miał prawo karać fizycznie nieposłuszną żonę kijem nie grubszym niż jego kciuk".
>Nie będę polemizował z tym że link jest mądry, wszak to tylko link, aczkolwiek informacja, do której prowadzi jest fałszywa.
>Podałbym kilka linków do wiarygodnych informacji na ten temat, ale nie są one dostępne w języku polskim, nie chciałbym by posądzano mnie o złośliwość.
>Ta sytuacja przypomina, że nie każda informacja znaleziona w internecie jest wiarygodna, i pokazuje że metoda dyskusji polegająca na googlaniu fragmentów wypowiedzi i wklejaniu pierwszego lepszego linka, który się napatoczy jest mało sensowna, chyba że rozmówca nie ma dostępu do internetu, co w warunkach forum internetowego raczej nie zachodzi.
Jakoś tak - według mnie - zastosowanie argumentu "zasady kciuka" (tak, jak i "brzytwy") pasowało tu jak pięść do oka,
ale ma Pan rację, żyję w Polsce i tak na co dzień posługuję się polskim językiem, a Pan angielskim lub bija żonę i dlatego Pan tą zasadę pamięta. Ja zapomniałem. Przepraszam.

>Bardzo mądra uwaga, profesorze, i na poziomie.
>Twoje przekonanie o własnych niepospolitych przymiotach intelektu jest w pełni uzasadnione. Dziesiątki lat ślęczenia nad kartami mądrych ksiąg wydały piękne owoce.
______________

PS. W e-mailu, który otrzymałem najistotniejsze w treści jest ostatnie zdanie:
"Wiadomość wysłana automatycznie - nie odpowiadaj".
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,646691#w647280

@@@
.
16-12-2014 21:11 
 Ocena 2 na 2
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
Oto sztuka zbędnego cytowania poprzedników doprowadzona do perfekcji.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Oto sztuka zbędnego cytowania poprzedników doprowadzona do perfekcji.
A to arcydzieło upierdliwego trollowania.
Pomidor.

PS. Szanowny Panie Docencie, a o co tak w ogóle Panu tu chodziło, że Pan się tak do mnie przypiął? Oczywiście poza zrozumiałym faktem, iż Pana denerwuję tym, że kpię tu sobie z trolli wszelakich oraz z głupoty - nawet wtedy, gdy racjonalistom się zdarza. Poważny człowiek, a taka prymitywna, zawzięta i niemerytoryczna pyskówka.

Kiedyś tam i gdzieś tam Panu noska utarłem, a teraz chce się Pan tu odgryźć i szarpie mnie za nogawkę. Proszę tego aż tak osobiście nie odbierać. Przecież "Lumbago" to tylko jakiś tam "anonim", a nie żywy człowiek. Szkoda tu naszych słów, gdyż nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.

@@@
.
17-12-2014 14:33 
 Ocena 1 na 1
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> o co tak w ogóle Panu tu chodziło, że Pan się tak do mnie przypiął?

Po prostu odpowiadam. Z powyższego wnoszę, że coś się nie podoba?

> nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.

Macie rację.
17-12-2014 17:15 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.
>Macie rację.
Andrzeje Bogusławscy zawsze mają rację.

Andrzej Bogusławski z 8 marca gotów był znosić obelgi "zupełnie mnie nie boli, gdy ktoś nazwie mnie idiotą lub napisze, że piszę bzdury",

a przedwczorajszy od tamtej deklaracji jakby się odcina: "Czy Pan uważa, iż można panu naubliżać [...] Ja jednak biorę takie obelgi - nawet gdy nieuzasadnione - bardziej do siebie."

A mówiąc serio, to Andrzej Bogusławski najpewniej przez pół roku zapomniał o swojej marcowej deklaracji, ale tym bardziej jego przypadek pokazuje umowność lżenia.
.
18-12-2014 11:31 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>>>>Macie rację.
>Andrzeje Bogusławscy zawsze mają rację.
Tak, gdyż określone środowiska tu reprezentują.

>A mówiąc serio, to Andrzej Bogusławski najpewniej przez pół roku zapomniał o swojej marcowej deklaracji, ale tym bardziej jego przypadek pokazuje umowność lżenia.
Szanowna Pani, największa specjalistko od bzdurnych pyskówek na naszym forum, Bogusławski, odwrotnie od Szanownej Pani, przez cały czas wykazuje się tu wprost fatalną pamięcią i niezrozumieniem rzeczy, o których się wypowiada.
Tyle tylko, że nie jest w stanie wykazać Pani oraz innym trollom tego o co Pani mnie prosi: Proszę mi wskazać owo niezrozumienie, a i wymądrzaniu swemu za pięciu chętnie się przyjrzę, gdzie więc zaszły owe przypadki, wielce szanowny rekordzisto tego forum w linkowaniu? Gdyż jest ogromna różnica pomiędzy wymądrzaniem się a mądrością. Dyskusjami
a pyskówkami. Itd..

@@@
.
18-12-2014 14:06 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Szanowna Pani, największa specjalistko od bzdurnych pyskówek
Oboje się w nich specjalizujemy, skoro tak niezawodnie spotykamy się w wątkach im poświęconych.

>Bogusławski [...] nie jest w stanie wykazać
Bogusławski okazał się więc gołosłownym.
.
18-12-2014 15:19 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Szanowna Pani, największa specjalistko od bzdurnych pyskówek
>Oboje się w nich specjalizujemy,
To jest ostateczne i nieodwołalne zdanie Wielce Szanownej Pani. Ja pozostawiam ocenę naszym czytelnikom, jeżeli komuś Pani mądrości wystarczają, to po co zawracać sobie głowę Bogusławskim?

>skoro tak niezawodnie spotykamy się w wątkach im poświęconych.
Jeżeli komuś zależy na naszym forum, a mnie jeszcze zależy, to nie może trolli zupełnie ignorować. Wiem, że parę osób, a w tym Szanowna Pani, bardzo chciałaby się mnie stąd pozbyć, tak jak zmuszono do odejścia już wielu innych, wraz Pani poprzednim wrogiem nr jeden, panią Meretseger, ale ja mam jeszcze resztki nadziei, iż forum wróci do poziomu z 2013 roku i lat wcześniejszych.

Tyle tylko, że nie jest w stanie wykazać Pani oraz innym trollom tego o co Pani mnie prosi: Proszę mi wskazać owo niezrozumienie, a i wymądrzaniu swemu za pięciu chętnie się przyjrzę, gdzie więc zaszły owe przypadki, wielce szanowny rekordzisto tego forum w linkowaniu? Gdyż jest ogromna różnica pomiędzy wymądrzaniem się a mądrością. Dyskusjami a pyskówkami. Itd..
>Bogusławski okazał się więc gołosłownym.
To Pani zdanie. Bogusławski choć zajmował się trochę dydaktyką, to nigdy to nie była dydaktyka dla osób specjalnych
i tylko dlatego Pani oraz innym trollom nie jest w stanie ich niezrozumienia wykazać. Tak, przekracza to moje umiejętności, a ci którzy mieli zrozumieć, to zrozumieli bez trudu.
Młócić słomę można bez końca, ale i bez efektów.

@@@
.
19-12-2014 00:14 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>parę osób, a w tym Szanowna Pani, bardzo chciałaby się mnie stąd pozbyć
A gdzież to można się o mnie takiej rzeczy dowiedzieć? U jasnowidza?
.
18-12-2014 22:58 
 Ocena 2 na 2
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>>Andrzeje Bogusławscy zawsze mają rację.
>Tak, gdyż określone środowiska tu reprezentują.

Prawdziwy człowiek renesansu i racjonalista totalny, czyli człowiek, który ma zawsze rację (a przynajmniej tak twierdzi, ale jeżeli to prawda, to ma rację).

Ciekawe czy nam, marnym żuczkom będzie dane poznać, przynależność do jakich to określonych środowisk, które ów mąż tak godnie reprezentuje, daje taki nieograniczony wgląd we wszelkie aspekty rzeczywistości?
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.
>Macie rację.
Stare przyzwyczajenia z Szanownego Pana wychodzą?

@@@
.
18-12-2014 22:47 
 Ocena 2 na 2
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Stare przyzwyczajenia z Szanownego Pana wychodzą?

Niewątpliwie to jakaś niezwykle cięta riposta.
Niestety, sens tej misternej insynuacji, która się tam z pewnością kryje całkowicie mi umyka.
15-12-2014 01:07 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Żadnych anonimów tylko osób, co najwyżej - ukrywających [...] swoją prawdziwą tożsamość.
Anonim to osoba, która ukrywa swoją prawdziwą tożsamość.

>I każdej z tych osób należy się szacunek przynależny człowiekowi, nie anonimowi
Czy dobrze rozumiem, że anonimowi szacunek nie należy się?

>Można i należy kpić z głupoty
Nie przesadzałabym ze skromnością aż tak, by "głupotę" podlinkować przekierowaniem na własny post.

>należy się starać [...] zachować szacunek dla człowieka.
Dlaczego niby należy? Tym bardziej, że to takie trudne?
.
15-12-2014 12:12 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
Z poprzedniego posta:
>Anonimów.
Żadnych anonimów tylko osób, co najwyżej - ukrywających z różnych powodów, pod różnymi nickami - swoją prawdziwą tożsamość. I każdej z tych osób należy się szacunek przynależny człowiekowi, a nie anonimowi.
(Prawie każdy nick - w razie konieczności - można zidentyfikować z konkretnym komputerem w internecie, a spora
część naszych forumowiczy zbyt bardzo swego prawdziwego nazwiska nie ukrywa.)

> Anonim to osoba, która ukrywa swoją prawdziwą tożsamość.
Anonim (gr. anonymos = bezimienny) - termin oznaczający nieznanego autora dzieła, jak również samo niepodpisane dzieło. W ujęciu bibliologicznym za anonim uważa się całkowity brak podpisu, który uniemożliwia rozpoznanie autora
nawet poprzez porównanie do autorstwa innych dzieł. Nie jest nim więc osoba, która ukrywa się pod pseudonimem.


@@@


Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów. Stanisław Lem
.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
Wikipedia:
W ujęciu bibliologicznym
15-12-2014 19:27 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Anonim to osoba, która ukrywa swoją prawdziwą tożsamość
>W ujęciu bibliologicznym za anonim uważa się całkowity brak podpisu, który uniemożliwia rozpoznanie autora
A wg słownika PWN:
anonim
2. «człowiek nieujawniający swego nazwiska»


Przypomnę, że zadałam proste pytanie czy anonimowi należy się szacunek.
.
15-12-2014 19:40 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>anonim
>2. «człowiek nieujawniający swego nazwiska» [/url]
>Przypomnę, że zadałam proste pytanie czy anonimowi należy się szacunek.
>.
Wsiadłem do pociągu z nieznanymi, anonimowymi ludźmi.
Należy im się szacunek?

W sklepie nie znam sklepowej, w tramwaju konduktora, w szkole woźnej, w filharmonii szatniarza.
Nie znam imion ludzi, którzy wywożą mi śmieci, czyszczą guliki, zamiatają ulice. Są dla mne anonimowi.
Szanuję ich.

Przestaję uważać człowieka, kiedy sobie zasłuży na brak szacunku
15-12-2014 20:02 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>anonim
>>2. «człowiek nieujawniający swego nazwiska» [/url]
>>Przypomnę, że zadałam proste pytanie czy anonimowi należy się szacunek.
Czekam na odpowiedź Andrzeja Bogusławskiego.

>Wsiadłem do pociągu z nieznanymi, anonimowymi ludźmi.
>Należy im się szacunek?
Nie wiem, nie znam ich.

>Szanuję ich.
Czyli co konkretnie robisz?
.
15-12-2014 20:08 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>>Szanuję ich.
>Czyli co konkretnie robisz?

Nie obrażam, staram się zachować kinderstube, mówię przez Pan lub za dwoje, częstuję czekoladą kiedy wyjmuję ją z teczki, podejmuję rozmowę, kiedy ją do mnie kierują, nie wypowiadam się w tematach , które mogą urazić nieznanych mi ludzi...

Nie wiesz jak okazuje się szacunek?
To takie proste...
15-12-2014 20:58 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie obrażam
Tak okazuje się neutralność.

>częstuję czekoladą kiedy wyjmuję ją z teczki
To raczej kiełbasa wyborcza.

>Nie wiesz jak okazuje się szacunek?
Wiem jak ludzi nie obrażać, dlatego nie zadaję im pytań sugerujących, że mogliby być niewychowani lub nierozgarnięci.

>To takie proste...
A i tak poległeś...
.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> Nie obrażam, staram się zachować kinderstube, mówię przez Pan lub za dwoje, częstuję czekoladą kiedy wyjmuję ją z teczki, podejmuję rozmowę, kiedy ją do mnie kierują, nie wypowiadam się w tematach , które mogą urazić nieznanych mi ludzi...

...zjadam wszystko z talerzyka, tańczę kiedy gra muzyka.

> Nie wiesz jak okazuje się szacunek? To takie proste...

Tym prostsze, jeżeli się nie odróżnia konwenansów od szacunku.
Sygnał (4252 punktów)
>Tym prostsze, jeżeli się nie odróżnia konwenansów od szacunku.

Ale bez wiedzy o tym, kim jest losowa osoba nie da się stosować wypracowanego szacunku. Pytanie więc, czy względem losowej osoby zachowywać się przychylnie, czy nie. Innymi słowy zgodnie z konwenansem, czy nie.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Pytanie więc, czy względem losowej osoby zachowywać się przychylnie, czy nie. Innymi słowy zgodnie z konwenansem, czy nie.

Zazwyczaj nie warto zachowywać się nieprzychylnie.
Szacunku bym w to nie mieszał, to pojęcie nieostre, wieloznaczne, subiektywne i często nadużywane.
16-12-2014 21:04 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Zazwyczaj nie warto zachowywać się nieprzychylnie.
Właśnie, nie warto, bo nie warto robić sobie wrogów. I właśnie dlatego nie ma powodu sądzić, że zaniechanie prawnej ochrony dobrego imienia wywoła lawinę agresji słownej. Przeciwnie, ludzie zaczną myśleć "lżyć wolno, tylko czy wypada?".

I dla tej refleksji karanie za słowa warto odpuścić.
.
15-12-2014 23:21 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Anonim (gr. anonymos = bezimienny) - termin oznaczający nieznanego autora dzieła, jak również samo niepodpisane dzieło. W ujęciu bibliologicznym za anonim uważa się całkowity brak podpisu, który uniemożliwia rozpoznanie autora
nawet poprzez porównanie do autorstwa innych dzieł.
Nie jest nim więc osoba, która ukrywa się pod pseudonimem.

_________________

>A wg słownika PWN:
>anonim
1. «niepodpisany list»
>2. «człowiek nieujawniający swego nazwiska»

Najpopularniejsze synonimy do wyrazu anonim to: pomówienie, tajne oskarżenie, obmowa, zgłoszenie do władz, zniesławienie, autor nieznany, meldunek, donos, zarzut, oszczerstwo, donosik, potwarz, autor bezimienny, denuncjacja, inkryminacja, obwinienie, doniesienie, impeachment, raport, oskarżenie, kalumnia, insynuacja, ... .
>Przypomnę, że zadałam proste pytanie czy anonimowi należy się szacunek.
Odpowiedziałem. Szacunek należy się ludziom, a nie np. «niepodpisanym listom». Na naszym forum do podpisywania wypowiedzi konkretni ludzie używają pseudonimów, a tylko niektórym trollom wydaje się, iż korzystają tu z anonimów.
Tak im - tak jak wszelkim anonimowym paszkwilantom - szacunek nie należy się. Przykro mi, że tak prostych rzeczy Pani zrozumieć nie potrafi, a wymądrza się tu za pięciu.

@@@
.
16-12-2014 00:53 
 Ocena 5 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Najpopularniejsze synonimy do wyrazu anonim to: pomówienie...
Tak się złożyło, że słowo "anonim" w znaczeniu osobowym zaczerpnęłam z wypowiedzi szarleya.

>>Przypomnę, że zadałam proste pytanie czy anonimowi należy się szacunek.
>Odpowiedziałem. Szacunek należy się ludziom, a nie np. «niepodpisanym listom».
Na moje pytanie odpowiedzi takiej dotąd nie było, zaś co do meritum, to: no comment.

>Przykro mi, że tak prostych rzeczy Pani zrozumieć nie potrafi, a wymądrza się tu za pięciu.
Proszę mi wskazać owo niezrozumienie, a i wymądrzaniu swemu za pięciu chętnie się przyjrzę, gdzie więc zaszły owe przypadki, wielce szanowny rekordzisto tego forum w linkowaniu?
.
16-12-2014 10:27 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Proszę mi wskazać owo niezrozumienie,
Jest to zupełnie niemożliwym: "Gadał se chłop do komputera, a stamtąd same zera"

>a i wymądrzaniu swemu za pięciu chętnie się przyjrzę,
O Święty Boże, jakich bajek tu już nie opowiadano, jakich deklaracji nie składano!
To takie ni to trajlowanie, ni to trollowanie. Potrafi Pani prawie na każdy temat nic mądrego nie powiedzieć,
a chyba z każdym zadrzeć. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,646691#w646769 To ten niby Pani dowcip i ta Pani
niby mądrość.

>gdzie więc zaszły owe przypadki, wielce szanowny rekordzisto tego forum w linkowaniu?
Tak na oko, to w 4/5 Pani wypowiedzi, ale gdyby Pani to rozumiała, to by tu takich głupot nie wypisywała.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,629538#w629758
_____________

PS. Ale przyznaję Pani marzenie stało się faktem i pani Meretseger już z nami nie ma, a Oliwia Sandra - która by chętnie racjonalistką została, gdyby ku temu zdolności miała - tu rządzi i forumowiczy ustawia.

@@@
.
16-12-2014 12:30 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

"Nie na temat" to mało powiedziane, raczej "kwintesencja Andrzeja Bogusławskiego".
.
maceox (6766 punktów)
>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od najgorszych?
No właśnie!
www.racjonalista.pl/forum.php/s,614060
chętnie racjonalistka:
Otóż występuje na naszym forum takie zjawisko, że mający się za światłych tutejsi forumowicze, gdy podważy się cenioną przez nich ideę, ze spokojem przyglądają się, jak w obronie ich poglądów stają zastępy prymitywów, którzy za pomocą niewybrednej erystyki z awanturnictwem i personalnymi zaczepkami na czele zagłuszają przedstawianie tych "niesłusznych" racji.


>Przecież ani słowa - choćby i skrajnie wrogie - nie są realnie raniącym orężem, ani >lżony nie nadstawia realnego karku.
A może dla ktoś, kto angażuje na forum swój czas jednak ważne jest to imię, na które zapracował swoimi wypowiedziami? Przecież "nick" to w społeczności internetowej właśnie nasze imię.

>O co w tym wszystkim chodzi?
No o co?
12-12-2014 12:36 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od najgorszych?
>No właśnie!
Czyli do wypowiadania się na forum żadne zdolności moralne nie są potrzebne?

>A może dla ktoś, kto angażuje na forum swój czas jednak ważne jest to imię, na które zapracował swoimi wypowiedziami?
Więc co w końcu o wartości owego imienia przesądza, liczą się czyjeś wyzwiska, czy wizerunek wypracowany własnym wysikiem?
.
13-12-2014 06:44 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
>>>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od najgorszych?
>>No właśnie!
>Czyli do wypowiadania się na forum żadne zdolności moralne nie są potrzebne?
A zastanawiasz się czasem nad postem, na który odpowiadasz, czy już całkiem z automatu jedziesz?
13-12-2014 10:15 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>A zastanawiasz się czasem nad postem, na który odpowiadasz, czy już całkiem z automatu jedziesz?
A gdzież to w moich odpowiedziach widać jakiś automatyzm?
.
13-12-2014 11:15 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>A zastanawiasz się czasem nad postem, na który odpowiadasz, czy już całkiem z automatu jedziesz?
Ta pani zawsze ma rację! A jeszcze lubi mieć ostatnie słowo.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,646691/z,0#w646722

@@@
.
13-12-2014 12:01 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
13-12-2014 12:15 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Ta pani zawsze ma rację! A jeszcze lubi mieć ostatnie słowo.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,646691/z,0#w646722
__________________

Czy nie o tę moją wypowiedź chodzi?
Wypowiedź skierowana była do Pana Macieja, który potrafi czytać ze zrozumieniem, korzystać z odsyłaczy
i zastanawia się przed każdą odpowiedzią.

@@@
.
13-12-2014 14:45 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wypowiedź skierowana była do Pana Macieja, który potrafi czytać ze zrozumieniem...
A moja do Andrzeja Bogusławskiego.
.
setarkos (10757 punktów)
>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od najgorszych?
Pytanie można trochę odwrócić - w czym Aleksandrowi Głowackiemu pomagają pozytywne recenzje o Bolesławie Prusie (choć niekoniecznie anonimowe)?
> nie nadstawia realnego karku.
Tzn, że nadstawia jakiś inny (wizerunkowy?) 'kark'?
> O co w tym wszystkim chodzi?
Pewnie jak zwykle o różnice między samooceną a oceną społeczną..
>
12-12-2014 13:54 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>w czym Aleksandrowi Głowackiemu pomagają pozytywne recenzje o Bolesławie Prusie
W oprowiantowaniu. Tylko że przecież my tutaj nie zarobkujemy.

>>nadstawia jakiś inny (wizerunkowy?) 'kark'?
No właśnie nie mamy wizerunkowych karków.

>różnice między samooceną a oceną społeczną.
Pytanie dlaczego przejmujemy się tą społeczną oceną, skoro spokojnie można by zniewagi puszczać mimo uszu i "robić swoje".
.
12-12-2014 14:16 
 Ocena 1 na 1
logout (171 punktów)
(zablokowany)

>Pytanie dlaczego przejmujemy się tą społeczną oceną, skoro spokojnie można by zniewagi puszczać mimo uszu i "robić swoje".

Bo obrażasz sie wtedy jak obraza cię dotknie, czyli jeżeli jest w niej ziarnko prawdy. Albo dokładniej, jeżeli się identyfikujesz się z tym co ktoś pisze/mówi na Twój temat. Jak zaczynam się czuć obrażony to najcześciej próbuję się zastanowić czy ten kto mnie obraża może nie mieć racji. Bo czasami pomijając formę obrazy sam przekaz może być celny. Nick i życie forumowe ma swój niezależny wymiar od tego realengo ale jego znaczenie może być równie ważne albo ważniejsze niż to realne. Pewnie nie we wszystkich przypadkach ale dla niektórych intelektualny dorobek który zostawili na tym forum stanowi pewna wartość. Można nawet spojrzeć na to tak, że zostawili tutaj kawałek swojego życia. Ile energii i swojego czasu przeznaczyli na to co kryje się pod nickiem. to są silne przesłanki do tego żeby założyć że dla niektórych to jest coś więcej niż anonimowe życie bez znaczenia.
12-12-2014 14:59 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>obrażasz sie wtedy jak obraza cię dotknie, czyli jeżeli jest w niej ziarnko prawdy
Wskazałeś jeszcze jeden powód by się NIE obrażać: obelga zawiera i prawdę o lżonym.

>dla niektórych intelektualny dorobek który zostawili na tym forum stanowi pewna wartość [...] to jest coś więcej niż anonimowe życie bez znaczenia
Wartość dorobku ucierpi dopiero wtedy, gdy zostanie on obalony, natomiast autor nigdy, bo ukrywa się pod nickiem. Więc co i jakim sposobem mogłoby w tym układzie od obelg ucierpieć?
.
12-12-2014 18:12 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Bo obrażasz sie wtedy jak obraza cię dotknie, czyli jeżeli jest w niej ziarnko prawdy.
Zupełnie nie musi. "Normalnego" zaboli, gdy brzydko powiem o jego mamusi
- choćby i zakonnicą była i w dziewictwie go porodziła.

>Albo dokładniej, jeżeli się identyfikujesz się z tym co ktoś pisze/mówi na Twój temat.
Znowu wcale nie jest to koniecznym. "Normalnego" zaboli, czy słusznie, czy też bez racji mu się przypier... Nawet wtedy,
gdy to będzie tylko agresywny przygłupiasty troll. No chyba, iż się ma mentalność i skórę nosorożca.

>Jak zaczynam się czuć obrażony to najczęściej próbuję się zastanowić czy ten kto mnie obraża może nie mieć racji.
Jakiej racji merytorycznej w rozmowie, czy racji w obrażaniu. Jeżeli ktoś udowadnia lub zasadnie argumentuje oskarżenia, to daleko mu do obrażania, gorzej gdy to są projekcje chorej głowy bez żadnej racji. Warto pamiętać, że z błotem to tak, jak w tym powiedzeniu: Albo on ukradł, albo jemu ukradziono, ale coś tam z tą kradzieżą było.

>Bo czasami pomijając formę obrazy sam przekaz może być celny.
Może być nawet bardzo.

>Nick i życie forumowe ma swój niezależny wymiar od tego realnego ale jego znaczenie może być równie ważne albo ważniejsze niż to realne.
A dlaczego? Czyżby Pan sądził, że pseudonim to razem z internetem wynaleziono? Ta forma ukrywania swojego prawdziwego nazwiska istnieje od wieków i od wieków też znamy, kto ważny ukrywał się pod pseudonimami. Ten kto głupoty pieprzy, to rzeczywiście niewielkie ma znaczenie, czy robi to pod własnym nazwiskiem, czy zmienianymi po kolejnych kompromitacjach nickami, ale część z nas ma pełną świadomość, że nick to tylko chwilowa przykrywka
(i to tylko przed niektórymi), której nie wolno kompromitować.

>Pewnie nie we wszystkich przypadkach, ale dla niektórych intelektualny dorobek, który zostawili na tym forum stanowi pewna wartość. Można nawet spojrzeć na to tak, że zostawili tutaj kawałek swojego życia. Ile energii i swojego czasu przeznaczyli na to co kryje się pod nickiem. to są silne przesłanki do tego żeby założyć że dla niektórych to jest coś więcej niż anonimowe życie bez znaczenia.
Bardzo proszę:
Na przykład: panie Liliac i Meretseger, czy pan Fizyk włożyli w nasze forum sporo czasu i wysiłku intelektualnego. (Cześć ich wypowiedzi, aby nie zapomnieć zapisałem sobie na twardym dysku komputera.) Ich prawdziwe nazwiska są bardzo wielu osobom tu znane. Ten ich dorobek ma wartość nie tylko dla autorów, ale dla całego portalu.

I co? I teraz każdy może się po nich ślizgać jak po łysej kobyle, podpisując się np. "CwanyTroll-666", gdyż awatara obrazić nie można? Otóż można i uważam, że niektóre wypowiedzi (a nawet całe ich cykle) są tak głupie, że obrażają inteligencję średnio rozgarniętego inteligenta i powinny być z forum skierowanego do racjonalistów usuwane - nie ze względu na poglądy, a ze względu na głupotę oraz czasem za brak nawet elementarnej kultury.

Pozdrawiam.

@@@
.
13-12-2014 11:36 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>"Normalnego" zaboli, gdy brzydko powiem o jego mamusi
To zupełnie nie jest to samo co lżenie bezpośrednio, wkraczamy bowiem na grunt "obrony wartości wyznawanych", a to jest o włos od ochrony uczuć religijnych.

>"Normalnego" zaboli, czy słusznie, czy też bez racji mu się przypier...
Chyba, że "przypier..." będzie słowne a do tego w nieznanym atakowanemu języku. I w tym istota umowności, którą to umownośc proponuję zdemontować.

>Ten kto głupoty pieprzy, to rzeczywiście niewielkie ma znaczenie, czy robi to pod własnym nazwiskiem
Ale dla kogo niewielkie ma to znaczenie? Gdyby tak "Andrzej Bogusławski" pieprzył głupoty (jak mu się to nigdy - mam nadzieję! - nie zdarza), to dla kogo małe ma znaczenie czy robi to pod własnym nazwiskiem?

>I teraz każdy może się po nich ślizgać jak po łysej kobyle, podpisując się np. "CwanyTroll-666", gdyż awatara obrazić nie można?
Powinien móc. Tak, jak można z łatwością rzucić kamieniem w świecącą na ulicy latarnię. Każdy rzucić może, chuliganów podobno nie brak, a jednak nikt nie rzuca, no, może incydentalnie. A dawniej dla sportu rzucano, bo takie to dostępne i stłuc da się. Ale z czasem zaprzestano. Bo im bardziej cywilizowane i świadome społeczeństwo, tym mniej takich głupich zachowań. A zakazy tylko prowokują.
.
13-12-2014 12:21 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
> Bo im bardziej cywilizowane i świadome społeczeństwo, tym mniej takich głupich zachowań.
Właśnie o to chodzi i dlatego moderacja powinna pozbywać się z naszej społeczności różnorodnych trolli-głupoli.
Wchodzących tu tylko dlatego aby sobie popieprzyć, gdy w realu to jednak jest przyjemniejszym.

@@@
.
13-12-2014 16:47 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>moderacja powinna pozbywać się
Carthaginem delendam esse.
.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Carthaginem delendam esse.
pl.wikipedia.org/wiki/Kartagina
Zwei Din­ge sind unen­dlich, das Uni­ver­sum und die men­schliche Dummheit, aber beim Uni­ver­sum bin ich mir nicht ganz sicher.

@@@
.
13-12-2014 18:28 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> Zwei Din­ge sind unen­dlich, das Uni­ver­sum und die men­schliche Dummheit, aber beim Uni­ver­sum bin ich mir nicht ganz sicher.
Najpewniej to pomyłka i adresatem jest władający ojczystym językiem Einsteina maceox...

A mówiąc serio, to Einstein ma w aforystycznym dorobku także myśl nieco do powyższej przeciwną, mianowicie "jeśli coś można w ogóle zrozumieć, można to też zrozumiale wyłożyć". I tę myśl warto popularyzować oraz gdzie się da stosować, zamiast do znudzenia tokować jak to wszyscy dokoła dzielą się na mądrych i głupich.
.
12-12-2014 14:38 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> przecież my tutaj nie zarobkujemy.
Co racja, to racja (chociaż.. gdybyśmy się postarali o wyższy poziom, to kto wie).
> No właśnie nie mamy wizerunkowych karków.
A inni je mają (te wizerunkowe oprócz zwykłych)?
> Pytanie dlaczego przejmujemy się tą społeczną oceną
I pytanie symetryczne: dlaczego przejmujemy się oceną własną?

[Dopisane: chyba że się nie przejmujemy, gdyż nasza ocena w oczywisty sposób najsłuszniejsza. ;]
>
12-12-2014 15:18 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>A inni je mają (te wizerunkowe oprócz zwykłych)?
Nie ma wizerunkowych karków, bo słowa nie bolą.

>dlaczego przejmujemy się oceną własną?
Z miłości do siebie.
.
Episode_2 (3284 punktów)
>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od
>najgorszych? Przecież ani słowa - choćby i skrajnie wrogie - nie są realnie raniącym orężem, ani
>lżony nie nadstawia realnego karku.

Czytałem kiedyś artykuł o słowach, które ranią jak kije i kamienie. (Nie chce mi się go szukać, bo i tak jest niedostępny)
Okazuje się, że pod wpływem wrogich słów w mózgu adresata zachodzą reakcje podobne do reakcji na fizyczny ból. Dzieje się tak dlatego, że dla istoty stadnej wrogość, dyskredytacja, osłabienie pozycji w stadzie jest realnym zagrożeniem zmniejszającym szansę przetrwania. Dlatego nerwowa reakcja na obrażanie jest adekwatna do sytuacji. Jest presja na unikanie takich sytuacji lub walkę.
Jedno mamy wyjaśnione, teraz druga sprawa.

Dlaczego ktoś przejmuje się atakowaniem awatara, jeśli to nie zagraża mu w sposób realny?
Pewnie dlatego, że nie do końca zeszliśmy z drzewa i nawet do internetu wchodzimy z futrem i pazurami.

Trochę zależy też od tego, jak bardzo ktoś identyfikuje się ze swoja wirtualną postacią. Czy krytyka trafia w człowieka czy tylko w awatar, który zostaje porzucony, gdy stanie się nieatrakcyjny.
Wiadomo, cechy osobnicze też mają znaczenie.

Jednak uważam, że myślący człowiek ma szansę dystansować się od wirtualnych zagrożeń. Podobnie jak ktoś, kto ogląda horror nie boi się tak bardzo, jak gdyby jemu osobiście się przytrafiło to co bohaterowi horroru. Nawet jeśli identyfikuje się z tym bohaterem.
Warto zachować zdrowy dystans, ale bez przesady. Myślę, że ludzie po to oglądają horrory i wdają się w internetowe napierdalanki, żeby poczuć emocje. Nie krytykuję tego tego, mają prawo.
Jeśli komuś naprawdę zależy na spokoju, popracuje trochę nad asertywnością i nikt go nie tknie.
12-12-2014 15:59 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Okazuje się, że pod wpływem wrogich słów w mózgu adresata zachodzą reakcje podobne do reakcji na fizyczny ból. Dzieje się tak dlatego, że dla istoty stadnej wrogość, dyskredytacja, osłabienie pozycji w stadzie jest realnym zagrożeniem zmniejszającym szansę przetrwania.
Pewnie, tylko że nie istnieje wirtualne stado, a słowa są tylko literami. Pora zacząć odróżniać społeczność realną od sieciowej, tak, jak nauczyliśmy się nie uznawać szklane drzwi za realną przeszkodę.

>Dlaczego ktoś przejmuje się atakowaniem awatara, jeśli to nie zagraża mu w sposób realny? Pewnie dlatego, że nie do końca zeszliśmy z drzewa
Tę kwestię załatwiłam powyżej.

>myślący człowiek ma szansę dystansować się od wirtualnych zagrożeń
Na pewno, trzeba tylko więcej świadomości, trochę przykładu i czasu.

>Jeśli komuś naprawdę zależy na spokoju
Zdałoby się trochę zmienić mentalność otoczenia.
.
Episode_2 (3284 punktów)
>Pora zacząć odróżniać społeczność realną od sieciowej, tak, jak nauczyliśmy się nie uznawać szklane drzwi za realną przeszkodę.

Obawiam się, że nie w tym kierunku pójdzie rozwój, bo obecnie życie przenosi się do internetu, więc podział na życie realne i internetowe będzie się zacierał.
Ale przyznam, że pewne ujednolicenie byłoby korzystne, bo istotnie sporo problemów bierze się stąd, że awatary walczą z ludźmi, ludzie nawiązują relacje z awatarami. (I vice versa)
Najlepsza tu byłaby pewna elastyczność, czyli traktujemy poważnie pozytywne relacje internetowe, a dystansujemy się od negatywnych, traktujemy je jak tło. Przynajmniej ja staram się tak robić.
Ale niech każdy sam za siebie decyduje.

>Zdałoby się trochę zmienić mentalność otoczenia.
Jaką zmianę proponujesz?
12-12-2014 17:28 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Zdałoby się trochę zmienić mentalność otoczenia.
>Jaką zmianę proponujesz?
Ogarnięcie, że pewne wartości (oraz antywartości) są tylko umowne. Naprawdę nie ma brzydkich wyrazów, dobrego imienia, czy uczuć reli.. A nie, wróć, tu akurat może się zdarzyć, że ktoś wierzy.

Ale zasadność ochrony uczuć religijnych od początku była na tym forum kwestionowana.
.
12-12-2014 18:59 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>>>Zdałoby się trochę zmienić mentalność otoczenia.
>>Jaką zmianę proponujesz?
>Ogarnięcie, że pewne wartości (oraz antywartości) są tylko umowne.
Tu zgoda.

>Naprawdę nie ma brzydkich wyrazów, dobrego imienia, czy uczuć reli.. A nie, wróć, tu akurat może się zdarzyć, że ktoś wierzy.
Ale co z tego, że ktoś wierzy?
Wartości umowne biorą się z umowy, a nie z wiary.
Społeczeństwo umawia się, że kawałek papieru ma jakąś wartość, idziesz do sklepu i wymieniasz go na co chcesz. Ale jeśli weźmiesz kamyczek i uwierzysz, że jest wartościowy - to trochę mało, żeby inni tą wartość uznali.
Albo na przykład ktoś wierzy, że zasługuje na uznanie i szacunek. To też trochę mało, jeśli inni nie podzielają tego przekonania. I podobnie z uczuciami religijnymi. Nie wystarczy wierzyć, że coś jest wartościowe i zasługuje na ochronę.

Dobre imię akurat jest wartością konkretną (wymienialną na inne rzeczy)
Umowne jest natomiast, czym się to dobre imię charakteryzuje.
12-12-2014 21:46 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie wystarczy wierzyć, że coś jest wartościowe i zasługuje na ochronę.
Zgoda.

>Dobre imię akurat jest wartością konkretną (wymienialną na inne rzeczy)
Dobre imię tylko dlatego jest wartością, że to stanowisko podziela wielu ludzi, to tak jak w Twoim przykładzie z banknotem. I tak jak z banknotem, można się umówić inaczej.
.
Episode_2 (3284 punktów)
>Dobre imię tylko dlatego jest wartością, że to stanowisko podziela wielu ludzi, to tak jak w Twoim przykładzie z banknotem. I tak jak z banknotem, można się umówić inaczej.
W pewnym sensie racja, ale to daleko posunięty relatywizm.

Mając dobrą opinię można znaleźć lepszą pracę, więcej przyjaciół, lepszego partnera.
Nawet zwierzę ma korzyści z dobrej opinii. Jeśli ma opinię najsilniejszego to inne schodzą mu z drogi i nawet nie musi walczyć. Dlatego mówię, że dobra opinia jest czymś w rodzaju konkretnej waluty.
Kwestią bardziej umowną jest, co to znaczy dobra opinia.
13-12-2014 11:50 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dlatego mówię, że dobra opinia jest czymś w rodzaju konkretnej waluty.
Ja to mówię. Ty do pieniędzy porównywałeś wartość uczuć religijnych.

>Kwestią bardziej umowną jest, co to znaczy dobra opinia.
Pochwały wygłaszane przez mających dobrą opinię. Czyli autorytety.
.
Episode_2 (3284 punktów)
>Ty do pieniędzy porównywałeś wartość uczuć religijnych.
Przeczytaj uważnie.
Mam nadzieję, że moja wypowiedź nie jest jakoś szczególnie dwuznaczna, chociaż różnie może być.

>Pochwały wygłaszane przez mających dobrą opinię. Czyli autorytety.
Jest to jakaś metoda rozprzestrzeniania się opinii, zresztą bardzo skuteczna.
Skupiasz się na formie, a ja miałem na myśli treść. Ale niech będzie.

To bardzo ważna umiejętność umieć zakręcić się koło odpowiedniej osoby.
Znacznie to ułatwia życie. Nie zazdrość tylko się ucz
14-12-2014 03:51 
 Ocena 3 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Przeczytaj uważnie.
>Skupiasz się na formie, a ja miałem na myśli treść. Ale niech będzie.
>To bardzo ważna umiejętność umieć zakręcić się koło odpowiedniej osoby.
>Znacznie to ułatwia życie. Nie zazdrość tylko się ucz
Mentorski ton i dobre rady sobie daruj, skończyły się argumenty, to koniec rozmowy.
.
15-12-2014 20:37 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla >od najgorszych? Przecież ani słowa - choćby i skrajnie wrogie - nie są realnie raniącym >orężem, ani lżony nie nadstawia realnego karku.

>O co w tym wszystkim chodzi?

O to chodzi

>Mentorski ton i dobre rady sobie daruj, skończyły się argumenty, to koniec rozmowy.

Ale jaja. Ha ha ha. I ty się pytasz o co chodzi? Co cię tak przejęło w tej wypowiedzi? To anonim w końcu.
15-12-2014 21:12 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Co cię tak przejęło w tej wypowiedzi? To anonim w końcu.
A gdzie widzisz, że "mnie przejęło"? Bez sensu przyjąłeś mentorski ton, a przy tym zaniechałeś meritum, więc ci te niedociągnięcia wskazałam. A jeśli masz problem z moimi uwagami, to się na przyszłość lepiej pilnuj.
.
15-12-2014 21:24 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Co cię tak przejęło w tej wypowiedzi? To anonim w końcu.
>A gdzie widzisz, że "mnie przejęło"? Bez sensu przyjąłeś mentorski ton, a przy tym zaniechałeś meritum, więc ci te niedociągnięcia wskazałam. A jeśli masz problem z moimi uwagami, to się na przyszłość lepiej pilnuj.

Sama się pilnuj anonimie. Mentorski ton. Ubodło ha ha ha.
Tylko że to nie ja pisałem. Wskazałem tylko że nie życzysz sobie. Cytując wypowiedź Episode_2

Masz problemy ze zrozumieniem że ktoś sobie czegoś nie życzy a sama zwracasz uwagę.

Konstruujesz ciągi wyrazowe i nic więcej.
15-12-2014 22:05 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Sama się pilnuj anonimie. Mentorski ton. Ubodło ha ha ha.
Gdzie niby ubodło, wytknęłam ci twoją chybioną retorykę.

>to nie ja pisałem
Więc nie bierz do siebie odpowiedzi.

>Wskazałem tylko że nie życzysz sobie
Daj cytat jak to sobie nie życzę? Hm?

>Masz problemy ze zrozumieniem że ktoś sobie czegoś nie życzy a sama zwracasz uwagę.
Masz problem ze zrozumieniem że wartości niematerialne mogą być umowne.

>Konstruujesz ciągi wyrazowe i nic więcej.
A ty je komentujesz jakby były sensowne.
.
15-12-2014 22:07 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>A ty je komentujesz jakby były sensowne.

To zlepek liter...jak farmer. Czysty fuks. Już się nie dąsaj.
>
nie ma sensu wstawiania emotikonów. One nic nie znaczą.
15-12-2014 22:44 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

Doceniam, że próbowałeś wybrnąć.
.
15-12-2014 23:04 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>Doceniam, że próbowałeś wybrnąć.

Robię co mogę.
też fajny. Mam nadzieje że rzygający emotikon nie wpłynie na anonimowego rozmówce. Chyba nie powinien.
16-12-2014 00:37 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>Bez sensu przyjąłeś mentorski ton,
Nic z tego nie rozumiem. Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że inny anonim przyjmie wobec niego mentorski ton? Jak ktoś chce rozmawiać, to rozmawia a nie zwraca uwagi na pierdoły. Jakby Cię ktoś zwyzywał od najgorszych, też byś zakończyła rozmowę?
Bez sensu.
16-12-2014 01:36 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że inny anonim przyjmie wobec niego mentorski ton?
Nic, ale uwagi ad personam są na inny temat, więc do tego innego tematu się odniosłam.

>Jak ktoś chce rozmawiać
A niby kto chce rozmawiać? Każdy chce albo coś powiedzieć, albo o coś zapytać.

>Jakby Cię ktoś zwyzywał od najgorszych, też byś zakończyła rozmowę?
Jakby zwyzywanie mnie było na temat, to oczywiście, że nie kończyłabym.
.
16-12-2014 02:54 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że inny anonim przyjmie wobec niego mentorski ton?
>Nic,
To dlaczego mam go sobie darować?

>ale uwagi ad personam są na inny temat, więc do tego innego tematu się odniosłam.
Żeby było ad personam, musiałaby tu być jakaś osoba, a nie anonim.

>>Jak ktoś chce rozmawiać
>A niby kto chce rozmawiać? Każdy chce albo coś powiedzieć, albo o coś zapytać.
Szczegół. Więc jak ktoś chce coś powiedzieć, to mówi a nie zraża się drobiazgami.

>Jakby zwyzywanie mnie było na temat, to oczywiście, że nie kończyłabym.
Gdzie w moim poście widzisz coś nie na temat?
Ostatni akapit był na temat tej rzygającej emotki. Wyraziłaś swoje prywatne odczucie wobec czegoś, więc skierowałaś tym uwagę na swoją osobę. Bo nic nie jest obrzydliwe samo z siebie, tylko w wyniku naszej reakcji.
To znaczy skierowałaś uwagę nie na swoją osobę, tylko na ten awatar, pod którym piszesz. No, nie obrażaj się. Nawet jedna literka mu nie ubyła.
Łapka na zgodę.
16-12-2014 11:37 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że inny anonim przyjmie wobec niego mentorski ton?
>>Nic,
>To dlaczego mam go sobie darować?
Jest to off-topic, czyli nie ma się jak do tego odnieść, po drugie wchodzenie w rolę zwierzchnika w układzie partnerskim jest niegrzeczne wg zasad, których bronisz, więc Twoja wypowiedź chybia retorycznie, nie widać o co w wypowiedzi chodzi, jest jak walka o pokój albo darcie się o ciszę.

>Żeby było ad personam, musiałaby tu być jakaś osoba, a nie anonim.
Anonim to osoba o nieznanych personaliach.

>jak ktoś chce coś powiedzieć, to mówi a nie zraża się drobiazgami.
I ja się właśnie nie zrażam drobiazgami, tylko piszę, pytanie czemu Ty zajmujesz się tymi drobiazgami, przecież drobiazgi to drobiazg...

>>Jakby zwyzywanie mnie było na temat, to oczywiście, że nie kończyłabym.
>Gdzie w moim poście widzisz coś nie na temat?
Tu dla odmiany zagaiłeś bez związku z przytoczonym cytatem, przecież moje twierdzenie "jakby zwyzywanie mnie było na temat, to oczywiście, że nie kończyłabym" dotyczyło nie omawianego tu Twojego posta, ale mojej postawy wobec hipotetycznej sytuacji, o którą spytałeś, stąd zresztą tryb przypuszczający tego zdania.

Zatem jeszcze raz:
>>Gdzie w moim poście widzisz coś nie na temat?
We wszystkim, co zacytowałam w postcie następującym.

>Ostatni akapit był na temat rzygającej emotki [...] nic nie jest obrzydliwe samo z siebie
U mnie emotka określała wartość autorytetów, taki skrót.
.
16-12-2014 14:17 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>>>>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że inny anonim przyjmie wobec niego mentorski ton?
>>>Nic,
>>To dlaczego mam go sobie darować?
>Jest to off-topic, czyli nie ma się jak do tego odnieść, po drugie wchodzenie w rolę zwierzchnika w układzie partnerskim jest niegrzeczne wg zasad, których bronisz, więc Twoja wypowiedź chybia retorycznie, nie widać o co w wypowiedzi chodzi, jest jak walka o pokój albo darcie się o ciszę.
Jak nie widać o co w wypowiedzi chodzi, to skąd wiesz, że nie na temat?
Już nawet nie pytam, jak ton może być off-topikiem. Ani co jednemu anonimowi szkodzi, że drugi anonim jest niegrzeczny.

>>Żeby było ad personam, musiałaby tu być jakaś osoba, a nie anonim.
>Anonim to osoba o nieznanych personaliach.
A to dobrze, że jednak osoby tu piszą.

>Tu dla odmiany zagaiłeś bez związku z przytoczonym cytatem,
Zagaiłem w związku z przytoczonym cytatem.

>U mnie emotka określała wartość autorytetów, taki skrót.
Czy ja się mam powtarzać? Powtórzę:
Wyraziłaś swoje prywatne odczucie wobec czegoś, więc skierowałaś tym uwagę na swoją osobę. Bo nic nie jest obrzydliwe samo z siebie, tylko w wyniku naszej reakcji.
To samo dotyczy wartości. Inaczej - jeśli mówisz, że coś jest brzydkie to informujesz nie tylko o wyglądzie tej rzeczy, ale też o tym, jaki masz gust.
Tym samym ryzykujesz, że rozmowa przejdzie na temat Twojego gustu.

Poza tym, nie wiadomo było, czy emotka dotyczyła samych autorytetów, czy całej opisanej sytuacji. Jak się wyrażasz niejednoznacznie, to co się dziwisz, że ktoś odpisuje nie na temat.
16-12-2014 14:29 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
Czekam niecierpliwie na fazę "pomidor"

To ostateczna faza rozmowy.
16-12-2014 18:43 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Czekam niecierpliwie na fazę "pomidor"
>To ostateczna faza rozmowy.
Pomidor.
.
16-12-2014 18:42 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jak nie widać o co w wypowiedzi chodzi, to skąd wiesz, że nie na temat?
Bo tylko wtedy jest na temat, gdy to widać.

>Już nawet nie pytam...
Więc nie odpowiem.

>Zagaiłem w związku z przytoczonym cytatem.
Cytat był moją odpowiedzią na Twoje pytanie czy jakby mnie ktoś zwyzywał od najgorszych, to też zakończyłabym rozmowę, a Twoim zagajeniem było "Gdzie w moim poście widzisz coś nie na temat?".

>Czy ja się mam powtarzać?
Nie, należy każdorazowo uwzględniać otrzymane odpowiedzi.

>jeśli mówisz, że coś jest brzydkie [...] ryzykujesz, że rozmowa przejdzie na temat Twojego gustu.
Oczywiście. Ale emotkę zamieściłam nie na znak własnych wartości, ale w związku ze znanym faktem, że wartość autorytetów jest rzeczą względną.

>Jak się wyrażasz niejednoznacznie, to co się dziwisz, że ktoś odpisuje nie na temat.
Zauważoną niejednoznaczność mogłeś wyjaśnić.
.
Episode_2 (3284 punktów)
>Zauważoną niejednoznaczność mogłeś wyjaśnić.
Ty też mogłaś od razu napisać, że mój post jest nie na temat, a nie czepiać mojego tonu, który, jakby nie było, nic Ci nie szkodzi.
16-12-2014 23:59 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ty też mogłaś od razu napisać, że mój post jest nie na temat
Faktycznie, ale zapewne zadziałała zasada kto z kim przestaje.
.
17-12-2014 01:17 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>zapewne zadziałała zasada kto z kim przestaje.
Miło mi, że mam tak duży wpływ na Ciebie.
oportunista (1711 punktów)
Po pierwsze koleżanko, nikt w necie nie jest anonimowy. Żyjemy w dobie totalnej inwigilacji, to że piszesz pod pseudonimem nie znaczy, że jesteś nie do namierzenia to jedno. Ponadto kreujesz w świecie wirtualnym pewien wizerunek siebie, w realu możesz mieć tłuste dupsko, ale tutaj jesteś piękna i mądra, zresztą zależy co kto lubi. Twoja ksywa jest uosobieniem chciejstwa i jej naruszanie czasem bardziej boli jak zasadzony w realu kop w cztery litery. Ból jest wprost proporcjonalny do miłości własnej.
12-12-2014 21:48 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>koleżanko, nikt w necie nie jest anonimowy
Piszę, koleżko, o anonimowości wynikającej z używania pseudonimów na forum, to nie oznacza wiary w anonimowość w necie.

>w realu możesz mieć tłuste dupsko
Nie ekscytuj się, mogę też nie mieć.

>Twoja ksywa jest uosobieniem chciejstwa i jej naruszanie czasem bardziej boli jak zasadzony w realu kop w cztery litery. Ból jest wprost proporcjonalny do miłości własnej.
Nie doczytałeś jakie stanowisko wobec takich kopów i bólów zajęłam w tym wątku, to i nie zobaczysz czemu twoje silenie się by mnie zdołować tak dramatycznie chybiło.
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> O co w tym wszystkim chodzi?

Jeśli traktujesz swoją intencję rozmowy poważnie i szukasz poważnej odpowiedzi, nick czy prawdziwe imię i nazwisko nie mają znaczenia. Za tą plastikową szybką siedzisz pzrecież Ty sama.
W ostatecznym rozrachunku możesz nie otrzymać nic, możesz jednak też przeprowadzić ciekawą rozmowę, z której czegoś sie nauczysz.
Mnie zawsze szkoda sytuacji, które rozmowami teoretycznie mogły się stać, a były tylko wymyślaniem.
Inna sprawa, że czasem bywam naiwny
Miłego dnia!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-12-2014 01:07 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jeśli traktujesz swoją intencję rozmowy poważnie i szukasz poważnej odpowiedzi,
Nie szukam odpowiedzi, te pytania to retoryka, bo moje wątki to propozycje.

>nick czy prawdziwe imię i nazwisko nie mają znaczenia
Kwestia czy używać nicka czy prawdziwych personaliów nie jest tematem wątku, piszę tutaj o tym, że występując pod pseudonimem nie musimy przejmować się lżeniem. (Docelowo chodzi o to, że bać się słów nie musimy w ogóle, ale się powstrzymałam bo to mogło się okazać zbyt rewolucyjne.)

>Mnie zawsze szkoda sytuacji, które rozmowami teoretycznie mogły się stać, a były tylko wymyślaniem
Ależ wymyślanie jest lepsze niż gadanie, ja cały czas się staram wymyślić coś pożytecznego.
.
17-12-2014 07:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Kwestia czy używać nicka czy prawdziwych personaliów nie jest tematem wątku

I ja również o tym nie pisałem.

> piszę tutaj o tym, że występując pod pseudonimem nie musimy przejmować się lżeniem.

Wydaje mi się, że nie jest to kwestia "muszenia", ani chcenia, czy też nie chcenia.
W niektórych przypadkach otwarty rozmówca wystawia się na strzał. Inaczej się nie da.

> Docelowo chodzi o to, że bać się słów nie musimy w ogóle
> ale się powstrzymałam bo to mogło się okazać zbyt rewolucyjne.

Masz rację. Ale jeśli czegoś od kogoś się chce - trzeba się otworzyć i wtedy narażamy się na ostre słowa i zwiazaną z tym nieprzyjemność.
Chyba, że nic nie chce się od innych w życiu, tylko głosi Prawdę w jedną stronę

>>Mnie zawsze szkoda sytuacji, które rozmowami teoretycznie mogły się stać, a były tylko wymyślaniem
>Ależ wymyślanie jest lepsze niż gadanie, ja cały czas się staram wymyślić coś pożytecznego.

Jeteś kochana.
"Małe jest wszelkie zło wobec przewrotności kobiety, toteż spadnie na nią los grzesznika" (Syr 25.19)
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-12-2014 08:57 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> piszę tutaj o tym, że występując pod pseudonimem nie musimy przejmować się lżeniem.
>Wydaje mi się, że nie jest to kwestia "muszenia", ani chcenia, czy też nie chcenia.
>W niektórych przypadkach otwarty rozmówca wystawia się na strzał.
Nie rozważam czy strzelają, lecz czy ostrzeliwani nie mogliby tych strzałów ignorować.

>Jeteś kochana.
Jetem.
.
17-12-2014 09:09 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> czy ostrzeliwani nie mogliby tych strzałów ignorować.

Niekiedy ignorują, choć przemożna chęć oddania bywa silniejsza. Oglądałaś "Gladiatora"? Taki film.
Jest tam scena, gdzie Komodus (Cezar) mówi Maximusowi iż doniesiono mu jak jego żona i synek jęczeli podczas zarzynania.

>>Jeteś kochana.
>Jetem.

A czasem uroczo złoślywa

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-12-2014 09:59 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jest tam scena, gdzie Komodus (Cezar) mówi Maximusowi iż doniesiono mu jak jego żona i synek jęczeli podczas zarzynania.
Prawda nie jest ani pomówieniem, ani obelgą, ale analogiczna sytuacja ze współczesnymi realiami może stać się okolicznością łagodzącą wobec kryminalnie impulsywnej reakcji słuchacza.
.
17-12-2014 10:12 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Prawda nie jest ani pomówieniem, ani obelgą

Zgadzam się. Tyle, że reszta tzn siła oddziaływania zależna jest od intencji.
Prawdę można wykorzystać na co najmniej kilkanaście sposobów.

> ale analogiczna sytuacja ze współczesnymi realiami może stać się
> okolicznością łagodzącą wobec kryminalnie impulsywnej reakcji słuchacza.

W tej scenie nadawca właśnie na to liczył. Ale się przeliczył.. co nie znaczy, że później nie został za swoje słowa ukarany. Czasem proste wzruszenie ramionami i odejście (o ile się da) jest rozwiązaniem gorszym.
Na szczęście są tacy, którzy wymyślić co-nieco potrafią i im to nie grozi

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-12-2014 16:12 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Czasem proste wzruszenie ramionami i odejście (o ile się da) jest rozwiązaniem gorszym.
Chętnie przeczytam co i dlaczego jest od wzruszenia ramionami lepsze.
.
19-12-2014 23:42 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Czasem proste wzruszenie ramionami i odejście (o ile się da) jest rozwiązaniem gorszym.
>Chętnie przeczytam co i dlaczego jest od wzruszenia ramionami lepsze.

Wzruszanie ramionami często daje drugiemu pole do eskalacji niepożądanych zachowań.
Co jest lepsze? Prztyczki w nos, upuszczanie powietrza z balona, otwarta konfrontacja na argumenty, a czasem pogaduszki na ubitej ziemi przy pomocy rąk, nóg i paru gadżetów.


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-12-2014 02:00 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wzruszanie ramionami często daje drugiemu pole do eskalacji niepożądanych zachowań.
>Co jest lepsze? Prztyczki w nos...
Prztyczki skutkują prztykami, a opanowanie uspokaja.
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Prztyczki skutkują prztykami

Trochę słabsze i mniej, niż z drugiej strony.

> opanowanie uspokaja.

Pozornie. W przyrodzie nic nie ginie, pełne opanowanie słabą silną wolą to mit.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-12-2014 16:48 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Prztyczki skutkują prztykami
>Trochę słabsze i mniej, niż z drugiej strony.
Co "Trochę słabsze i mniej, niż z drugiej strony."?

>> opanowanie uspokaja.
>Pozornie. W przyrodzie nic nie ginie
A jednak zleźliśmy z drzew i skutecznie powściągamy emocjonalne reakcje.

> pełne opanowanie słabą silną wolą to mit.
Jedni są mniej inni bardziej opanowani, ale wypadkowa daje coraz bardziej cywilizowane relacje.
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Co "Trochę słabsze i mniej, niż z drugiej strony."?

To postulat. Uważam, że całkowite wyeliminowanie prztyczków 'na odlew' jest złe,
Jeśli chce się ugasić zarzewie konfliktu, należy oddawać prztyczkami trochę słabszymi i w nieco mniejszej liczbie.

>>> opanowanie uspokaja.
>> Pozornie. W przyrodzie nic nie ginie
> A jednak zleźliśmy z drzew i skutecznie powściągamy emocjonalne reakcje.

No zleźliśmy. A nie przez ewolucję?
Ja skutecznie nie powściągam.
No cóż, jesteś warta podziwu

>> pełne opanowanie słabą silną wolą to mit.
>Jedni są mniej inni bardziej opanowani, ale wypadkowa daje
> coraz bardziej cywilizowane relacje.

Nie sądzę, że przez małe czy duże opanowanie. Bardziej przez kalkulację czy mi się opłaca walczyć, czy nie.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-12-2014 17:40 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> Uważam, że całkowite wyeliminowanie prztyczków 'na odlew' jest złe, Jeśli chce się ugasić zarzewie konfliktu, należy oddawać prztyczkami trochę słabszymi i w nieco mniejszej liczbie.
Co doprowadzi do całkowitego wyeliminowania prztyczków.

>No zleźliśmy. A nie przez ewolucję?
A pewnie, wszystko jest przez ewolucję, także to, że ja piszę swoje, a Ty swoje. A spieramy się dlatego, że nierównomiernie wyewoluowaliśmy; któreś z nas wyewoluowało wyżej i to ono ma rację.

>jesteś warta podziwu
Naśladowania, kurka wodna!!!

>> coraz bardziej cywilizowane relacje.
>Nie sądzę, że przez małe czy duże opanowanie. Bardziej przez kalkulację czy mi się opłaca walczyć, czy nie.
I jak się nie opłaca, to się "weźmiesz i opanujesz", prawda?
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Co doprowadzi do całkowitego wyeliminowania prztyczków.

Yes yes yess!!!

> A pewnie, wszystko jest przez ewolucję, także to,
> że ja piszę swoje, a Ty swoje.

No.

> A spieramy się dlatego, że nierównomiernie wyewoluowaliśmy;
> któreś z nas wyewoluowało wyżej i to ono ma rację.

Nawet wiem kto. Wrażliwa kobieta zali wżdy.

>>jesteś warta podziwu
>Naśladowania, kurka wodna!!!

Hm. Z tym to poczekam i popatrzę, wprzódy to i owo podziwiając.

> I jak się nie opłaca, to się "weźmiesz i opanujesz", prawda?))

To pomyślę co wybrać z mojego arsenału

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-12-2014 18:59 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>poczekam i popatrzę, wprzódy to i owo podziwiając.
Mam pomysł, by swój dystans do wyzwisk zastrzec w stopce, czyli by przybrać status "głowy do obrzucania pomidorami" (nawiązanie do gry w "pomidora" swoją drogą).

>To pomyślę co wybrać z mojego arsenału
Ja zawsze myślę co wybrać z moich myśli.
.
Hodża (11172 punktów)
>Co ukrywającemu się pod pseudonimem szkodzi, że mu ktoś, zwykle inny anonim, nawymyśla od
>najgorszych? Przecież ani słowa - choćby i skrajnie wrogie - nie są realnie raniącym orężem, ani
>lżony nie nadstawia realnego karku.

Nie znasz tego:

   Często słowem zadana
   gorsza niż od miecza rana.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
16-12-2014 12:46 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie znasz tego:
>    Często słowem zadana
>    gorsza niż od miecza rana.

Jak to nie znam, przecież z tym walczę. Tyle, że nie nawoływaniem o zaniechanie wyzwisk, lecz próbą zdemontowania tej umowności, która nakazuje od "złego słowa" cierpieć. Zacznijmy od forum rozumieć, że żadne słowo jako takie tak naprawdę nie boli.

Bo gdybyśmy tak zorganizowali wyzywankową ustawkę, to ochotników też by każde słowo bolało? I dlaczego nie?
.
16-12-2014 14:02 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Bo gdybyśmy tak zorganizowali wyzywankową ustawkę, to ochotników też by każde słowo bolało?

Pewnie nie. Ludzie różnią się delikatnością charakteru a ci, których życie w dużej mierze przebiega w przestrzeni słów są na te słowa bardziej wrażliwi. Dlatego nie można się spodziewać, by jakiś dresiasty abs przeżywał aluzje, które u człowieka kulturalnego mogłyby wywołać poruszenie.

Miałem kiedyś taką przykrą historię - są jakieś roboty na dachu. Na dworze mróz, dziwię się, bo wiem, że tam jest papa a wiadomo, co chodzenie po zamarzniętej papie powoduje. Wychodzę na dach i mówię grzecznie - panowie może poczekają na ocieplenie, bo porobicie pęknięcia i będzie ciekło. "Nic się nie stanie, tu wszystko jest zabezpieczone", ot, taka gadka - szmatka żeby spławić frajera. OK, myślę sobie - tych, co tę ekipę ściągnęli będzie trzeba poinformować, że jak będzie ciekło, czeka ich remont pokrycia.

Ale to nie koniec. Goście weszli, żeby wsunąć w przewód kominowy jakąś rurę. Więc ją wsuwają a że nie oczyścili wcześniej prześwitu, więc pojawiły się opory i zaczęli młotkowanie. W pewnym momencie widzę, że farba na ścianie w moim mieszkaniu się wybrzusza a potem pęka i - nie ma innej opcji - robiąc na wcisk poruszyli cienki w tym miejscu mur. Więc idę znowu na dach i mówię, jak jest.

A oni, że "co pan opowiada, nie ma prawa nic się dziać, wiemy, co robimy". Więc powtarzam - nalegam, żeby ktoś przyszedł i zobaczył, co się dzieje pod nimi. A oni mnie ZIGNOROWALI.

Więc wtedy coś we mnie puściło i naprawdę się wkurzyłem. Powiedziałem aksamitnym głosem:

Zaklinam panów na świętego Józefa Robotnika, aby przez wzgląd na szacunek dla etosu dobrej roboty i jakość wykonywanej pracy zechcieli panowie uprzejmie poświęcić krótką chwilę dla zapoznania się z niepokojącymi skutkami, które wywołały być może niewłaściwe metody nieadekwatne do występujących tu warunków technologicznych.

Od razu podziałało. A nie był to pierwszy raz, kiedy dopiero twarda mowa wywołała odpowiedni skutek.
A więc ze słowami, jak z narzędziami - na jednych wystarczy śrubokręt nastawny, innych przykręci dopiero klucz hydrauliczny.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
16-12-2014 15:52 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Bo gdybyśmy tak zorganizowali wyzywankową ustawkę, to ochotników też by każde słowo bolało?
>Pewnie nie.
A nie "no pewnie"?

>Ludzie różnią się delikatnością [...] na jednych wystarczy śrubokręt nastawny, innych przykręci dopiero klucz hydrauliczny.
Fajna historia, ale "ustawka" to umówienie się na walkę, czyli pytałam czy po wyrażeniu zgody na wzajemne wyzywanie się ktoś mógłby poczuć się tymi a priori zaakceptowanymi wyzwiskami dotknięty, Co ma do tego zróżnicowanie wrażliwości?
.
17-12-2014 08:05 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> pytałam czy po wyrażeniu zgody na wzajemne wyzywanie
> się ktoś mógłby poczuć się tymi a priori zaakceptowanymi wyzwiskami
> dotknięty, Co ma do tego zróżnicowanie wrażliwości?

Myślę, że mógłby.
Dotykają nie tyle słowa, co stojace za nimi emocje. Pytanie, czy bierze się je do siebie. Myślę, ze można w sobie wyrobić odruch traktowania z dystansem, czy nawet z góry danego rozmówcy.
Tylko po co wtedy z nim rozmawiać?

Po co rozmawiać wyrażając zgodę na wzajemne wyzywanie się i związane z tym negatywne emocje?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-12-2014 09:23 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> pytałam czy po wyrażeniu zgody na wzajemne wyzywanie
>> się ktoś mógłby poczuć się tymi a priori zaakceptowanymi wyzwiskami
>> dotknięty, Co ma do tego zróżnicowanie wrażliwości?
>Myślę, że mógłby.
>Dotykają nie tyle słowa, co stojace za nimi emocje. Pytanie, czy bierze się je do siebie. Myślę, ze można w sobie wyrobić odruch traktowania z dystansem, czy nawet z góry danego rozmówcy.
Czyli mógłby nie poczuć się urażony - to z Twojego uzasadnienia wynika.

>Po co rozmawiać wyrażając zgodę na wzajemne wyzywanie się i związane z tym negatywne emocje?
Po to, by nauczyć się ignorować wyzwiska czy zniesławienia (te drugie można spokojnie zanegować wytykając gołosłowność), aby doprowadzić do ich zdewaluowania. Obyczajowość jednak idzie w przeciwną stronę i ugruntowuje się obyczaj sądowego rozstrzygania słownych utarczek i innych naruszeń "metafizycznych" dóbr osobistych; tu przypomnę, że ostatnim w tej dziedzinie "osiągnięciem" jest ochrona uczuć religijnych.

Tymczasem zarówno uczucia religijne jak i godność, dobre imię i inne wartości niematerialne są dobrami umownymi, które tracą na wartości w umówiony sposób. Proponuję podejść do tematu racjonalnie i zmienić warunki tej umowy na mniej kosztowne (choć dla niektórych prawników skutek będzie oczywiście odwrotny).
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Czyli mógłby nie poczuć się urażony - to z Twojego uzasadnienia wynika.

Mógłby oczywiście do takiego punktu w rozmowie dojść. Ale równolegle coś zawsze się traci.
Moje pytanie "po co" nadal aktualne.

>> Po co rozmawiać wyrażając zgodę na wzajemne wyzywanie się
>> i związane z tym negatywne emocje?
> Po to, by nauczyć się ignorować wyzwiska czy zniesławienia
> (te drugie można spokojnie zanegować wytykając gołosłowność)

A co, gdy się to już umie? Chyba nie powiesz, że należy to stosować zawsze i wszędzie.

> aby doprowadzić do ich zdewaluowania.

Sposobów jest co najmniej kilka. Z jakiego powodu miałbym się skoncentrować akurat na tym jednym?

> Obyczajowość jednak idzie w przeciwną stronę i ugruntowuje
> się obyczaj sądowego rozstrzygania słownych utarczek i innych
> naruszeń "metafizycznych" dóbr osobistych; tu przypomnę, że
> ostatnim w tej dziedzinie "osiągnięciem" jest ochrona uczuć religijnych.

Zgadza się. Ale skoro Zbigniew Ziobro obraził Doktora G. w czasie konferencji, to trudno byłoby G szukać satysfakcji doprowadzając do zdewaluowania racji ZZ.. przed własnym lustrem w domu.

> Tymczasem zarówno uczucia religijne jak i godność, dobre imię
> i inne wartości niematerialne są dobrami umownymi, które tracą
> na wartości w umówiony sposób.

To dla niektórych bardzo wymierne wartości.

> Proponuję podejść do tematu racjonalnie i zmienić warunki tej
> umowy na mniej kosztowne (choć dla niektórych prawników skutek
> będzie oczywiście odwrotny).

Nie sądzę, aby Twoja propozycja w praktyce jakiemukolwiek prawnikowi zagroziła.
Ofiary będą żądać satysfakcji adekwatnej, a sprawcy będą się od tego wykręcać jak świat światem. Co zmusi sprawców do zadośćuczynienia lepiej, niż prawo?
Łącząc pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-12-2014 01:48 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>coś zawsze się traci.
A konkretnie to co?

>Moje pytanie "po co" nadal aktualne.
Po co rozmowa? A po co są rozmowy?

>Chyba nie powiesz, że należy to stosować zawsze i wszędzie.
Powiem.

>> aby doprowadzić do ich zdewaluowania.
>Sposobów jest co najmniej kilka.
Przedstaw jakieś dziesięć.

>Ale skoro Zbigniew Ziobro obraził Doktora G. w czasie konferencji
Jeśli nie udowodnił, to niechby doktor G wskazał gołosłowność ZZ.

>Nie sądzę, aby Twoja propozycja w praktyce jakiemukolwiek prawnikowi zagroziła.
Nie moja propozycja, lecz powszechna praktyka zaszkodziłaby niektórym prawnikom.

>...jak świat światem.
Jak świat światem świat się zmienia.
.
20-12-2014 08:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>coś zawsze się traci.
> A konkretnie to co?

Kobiecość pyta
Przyjemność z rozmowy, naukę, satysfakcję jeśli ktoś nosi Cię w sercu i to powie, utwierdzanie itp.

>> Moje pytanie "po co" nadal aktualne.
> Po co rozmowa? A po co są rozmowy?

W znaczeniu "po co taka rozmowa gdzie trzeba mieć przyszykowany oręż na wyzwiska, czy zniesławienia". Zaczynamy chętna udawać Greka?

>>Chyba nie powiesz, że należy to stosować zawsze i wszędzie.
>Powiem.

Ok. Jestem innego zdania.

>>> aby doprowadzić do ich zdewaluowania.
>> Sposobów jest co najmniej kilka.
> Przedstaw jakieś dziesięć.

Sąd, ubite pole, wygarniecie prawdy mocnymi słowami, zabawa trollem, delikatne nakierowanie, postawa asertywna prowadząca do refleksji, próba zaangażowania innych rozjemców, twarde postawienie granic (idące w pięty), ironiczne potakiwanie, jawne ośmieszanie, dydaktyczne cierpliwe pouczanie.. oops chyba wyszło więcej

>>Ale skoro Zbigniew Ziobro obraził Doktora G. w czasie konferencji
>Jeśli nie udowodnił, to niechby doktor G wskazał gołosłowność ZZ.

Wykazał. W sądzie.

>>Nie sądzę, aby Twoja propozycja w praktyce jakiemukolwiek prawnikowi zagroziła.
>Nie moja propozycja

Ok, przepraszam.

> lecz powszechna praktyka zaszkodziłaby niektórym prawnikom.

Niech będzie: 'zaszkodziła niektórym prawnikom'. Nie sądzę.

>>...jak świat światem.
>Jak świat światem świat się zmienia.

Tak, i to częściowo mo my go zmieniamy

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-12-2014 16:49 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Kobiecość pyta
Pyta to raczej męskość.

>Przyjemność z rozmowy, naukę, satysfakcję..
Obojętność na którąkolwiek z umówionych form przyjemności nie popsuje, czy nam psuje rozmowę dajmy na to leksyka (patrz wyżej ) polszczyzny?

>W znaczeniu "po co taka rozmowa gdzie trzeba mieć przyszykowany oręż na wyzwiska, czy zniesławienia".
Żeby się przekonać, że ignorowanie wyzwisk jest możliwe. A już z ciosami tak się nie da, bo fizyczny ból jest prawdziwy.

>>>Chyba nie powiesz, że należy to stosować zawsze i wszędzie.
>>Powiem.
>Ok. Jestem innego zdania.
I na zdrowie.

>Sąd, ubite pole, wygarniecie prawdy mocnymi słowami, zabawa trollem, delikatne nakierowanie, postawa asertywna prowadząca do refleksji, próba zaangażowania innych rozjemców, twarde postawienie granic (idące w pięty), ironiczne potakiwanie, jawne ośmieszanie, dydaktyczne cierpliwe pouczanie..
Tylko że wszystkie te działania PODNOSZĄ (a nie znoszą!) znaczenie wyzwisk, czyniąc je wartymi zabiegów wyższej rangi: oporu, groźby, bitki, kontynuacji, sądów, kosztów - wszystkiego, co wymieniłeś. Właśnie tak jest teraz, że ludzie walczą z wyzwiskami, jakby ich one realnie bolały, gdy tymczasem odpuszczenie sobie walki o swoje "dobre imię" czyli urażone ego pozwoliłoby skupić się na jakimś pożytecznym działaniu. Nie wierzysz w to, ale przecież jeśli z wokand zniknąłby pakiet spraw o zniesławienie, znieważenie i obrazę uczuć religijnych, to summa summarum dla jakiegoś odsetka prawników zabrakłoby pracy w zawodzie i zajęliby się czymś pożytecznym.

>Wykazał. W sądzie.
Co można wykazać w sądzie, da się wykazać i poza nim.

>>>...jak świat światem.
>>Jak świat światem świat się zmienia.
>Tak, i to częściowo mo my go zmieniamy
W tym wypadku ja próbuję zmienić, a Ty stawiasz opór.
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Pyta to raczej męskość.

Tam jest napisane, że nie pyta

>> W znaczeniu "po co taka rozmowa gdzie trzeba mieć przyszykowany
> oręż na wyzwiska, czy zniesławienia".
> Żeby się przekonać, że ignorowanie wyzwisk jest możliwe.

Ok, to raz. A dalej?

> A już z ciosami tak się nie da, bo fizyczny ból jest prawdziwy.

Zgadza się. Kiedyś zbiłem faceta za słowa. W sumie to nie chciałem z nim rozmawiać, chciałem coś innego, negocjowaliśmy, ale rozmowa się nie kleiła. Miałem przyszykowany oręż i musiałem działać. Poskutkowało.

> I na zdrowie.

Dziękuję.

>Tylko że wszystkie te działania PODNOSZĄ (a nie znoszą!) znaczenie wyzwisk,
> czyniąc je wartymi zabiegów wyższej rangi: oporu, groźby, bitki,
> kontynuacji, sądów, kosztów - wszystkiego, co wymieniłeś. Właśnie tak jest teraz,
> że ludzie walczą z wyzwiskami, jakby ich one realnie bolały,
> gdy tymczasem odpuszczenie sobie walki o swoje "dobre imię"
> czyli urażone ego pozwoliłoby skupić się na jakimś pożytecznym działaniu.

Masz rację. Zresztą to jeden z błędów polityków m.in. braci Kaczyńskich.
Wszyscy pamiętamy utarczki Lecha z jednym z niemieckich brukowców.
W pewnych sytuacjach wypada umieć i można być ponad to. Czasem jednak się nie da, albo jest to niewskazane np. hipotetyczny kolega z pracy przyp***la się przez miesiące.
Często w praktyce 'lunięcie w klapy' załatwia sprawę.

> Nie wierzysz w to, ale przecież jeśli z wokand zniknąłby
> pakiet spraw o zniesławienie, znieważenie i obrazę uczuć
> religijnych, to summa summarum dla jakiegoś odsetka prawników
> zabrakłoby pracy w zawodzie i zajęliby się czymś pożytecznym.

Wierzę. Masz rację. Kwestionuję tylko metodę.
Nie da się tak przestać reagować, bo mamy wtedy poczucie bycia ofiarą. A to cholernie dołujące. Nie da się zdecydować nie czuć czegoś, skro to coś jest realne i wiemy z jakiego powodu tak, a nie inaczej czujemy.

>>Wykazał. W sądzie.
>Co można wykazać w sądzie, da się wykazać i poza nim.

Tylko w teorii. Gdyby mogli - tak by zrobili. Często sąd jest wprawdzie pierwszą, ale czasem też ostatnią instancją, do której idzie się po sprawiedliwość (po wyczerpaniu innych metod).

>W tym wypadku ja próbuję zmienić, a Ty stawiasz opór

Słuchaj znającego życie, chętna.
Ale ok, wolnoć Tomku, zatem alleluja i do przodu!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-12-2014 18:19 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Tam jest napisane, że nie pyta
Bo tam są ciekawsze propozycje.

>> Żeby się przekonać, że ignorowanie wyzwisk jest możliwe.
>Ok, to raz. A dalej?
Dalej to jesteś po takiej ustawce przekonany, i żyjesz ze świadomością, że lżenie jest niebolesne i jako takie powinno być bagatelizowane.

>Kiedyś zbiłem faceta za słowa. [...] Poskutkowało.
Rozumiem, że zamilkł. Zarżnąłeś w nim wolność słowa.

>W pewnych sytuacjach wypada umieć i można być ponad to. Czasem jednak się nie da, albo jest to niewskazane
Tak, obyczaj sam z siebie ani z dnia na dzień się nie zmieni, ale przez wałkowanie tematu i dawanie przykładu tam, gdzie się da dociera się do świadomości ludzi.

>Nie da się tak przestać reagować, bo mamy wtedy poczucie bycia ofiarą.
Chyba, że wszem i wobec wiadomo, że się na takie traktowanie zgadzamy.

>Gdyby mogli - tak by zrobili.
Ależ mogli! W drodze publikacji. Albo na naszym - bo i czemu by nie? - forum.

>alleluja i do przodu!
I od razu moc truchleje.
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dalej to jesteś po takiej ustawce przekonany, i
> żyjesz ze świadomością, że lżenie jest niebolesne i
> jako takie powinno być bagatelizowane.

No jaaasne

>>Kiedyś zbiłem faceta za słowa. [...] Poskutkowało.
>Rozumiem, że zamilkł. Zarżnąłeś w nim wolność słowa.

Niestety tak (zamilkł i zarżnąłem). Jego wolność słowa mi się nie spodobała.
Była to Huta (dzielnica Krakowa) godz. 23. Wracałem wyjątkowo pieszo. Pożyczyłem naiwnie spotkanemu po drodze 20parolatkowi na chwilę komórkę, żeby sobie wybrał numer taxi (grzecznie i niewinnie poprosił, a numeru niby chwilowo zapomniał).
Po przyswojeniu rzeczonej dialog wyglądał mniej-więcej tak:
- Oddaj, to moje
- Sp** bo ci wp**
- Oddaj
- Sp**
itd itp.

> przez wałkowanie tematu i dawanie przykładu tam, gdzie się da
> dociera się do świadomości ludzi.

Tja.. to najbardziej mi się podoba: gdzie się da

>>Nie da się tak przestać reagować, bo mamy wtedy poczucie bycia ofiarą.
>Chyba, że wszem i wobec wiadomo, że się na takie traktowanie zgadzamy.

Czasem nikt nie pyta Cię o zdanie, ani Ty nie masz czasu samej siebie spytać, choćby się upewnić. A reguły są bardzo sztywne, oj bardzo.

>> Gdyby mogli - tak by zrobili.
> Ależ mogli! W drodze publikacji. Albo na naszym -
> bo i czemu by nie? - forum.

Gdyby to nie był ZZ i Doktor G, tylko ChR i JG to może by i mogli
Pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-12-2014 19:17 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jego wolność słowa mi się nie spodobała [...]dialog wyglądał mniej-więcej tak:
>- Oddaj, to moje
>- Sp** bo ci wp**
>- Oddaj
>- Sp**
Coś mi mówi, że nie o wolność słowa poszło, lecz o niezbywalne prawo każdego właściciela do przebywania w pobliżu własnego telefonu.

>to najbardziej mi się podoba: gdzie się da
Ależ to Ty zauważyłeś, że nie wszędzie się da!

>A reguły są bardzo sztywne, oj bardzo.
Nie pękaj.
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)Dobre imię - dobry kapitał
> Coś mi mówi, że nie o wolność słowa poszło, lecz o
> niezbywalne prawo każdego właściciela do przebywania w pobliżu własnego telefonu.

No i masz mnie

> Ależ to Ty zauważyłeś, że nie wszędzie się da!

Tak. I cieszę się, że Ty to również zauważasz.

>>A reguły są bardzo sztywne, oj bardzo.
>Nie pękaj.

Dyć to ostatnia rzecz naciąganie (naginanie) ich.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-12-2014 20:08 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Dobre imię - dobry kapitał

Co to za dywersja, sparafrazowałeś tytuł?? A kysz!
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Tak, mea culpa. Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
21-12-2014 01:51 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?
Też Ci coś sparafrazuję.
.

Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, rzuć we mnie zgniłym pomidorem.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Muszę Ci się zdradzić, że mam teraz wewnętrzny dylemat: wszystkie Twoje argumenty wydają mi się genialne..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Hodża (11172 punktów)Odp: Dobre imię - dobre sobie!
>Fajna historia, ale "ustawka" to umówienie się na walkę, czyli pytałam czy po wyrażeniu zgody na wzajemne wyzywanie się ktoś mógłby poczuć się tymi a priori zaakceptowanymi wyzwiskami dotknięty, Co ma do tego zróżnicowanie wrażliwości?
>.

Stawiasz ciekawą kwestię - można dopatrzyć się tu pewnej wariacji pojedynku Pylaszczkiewicza z Miętalskim.

Cytat:
(...) Syfon - orientując się w porę, że niepotrzebnie zagalopował się na twarz Miętusa i że z irytacji własna zaczyna mu odmawiać posłuszeństwa - prędko się wycofał, doprowadził do porządku rysy, z powrotem wystrzelił wzrokiem w górę, a co więcej, wysunął naprzód jedną nogę, zwichrzył trochę włosy, kosmyk nieznacznie wypuścił na czoło i trwał tak samowystarczalnie, z zasadami i ideałami; po czym podniósł rękę i nieoczekiwanie wystawił palec wskazujący wzwyż! Cios był bardzo gwałtowny!



Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
17-12-2014 16:12 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Stawiasz ciekawą kwestię - można dopatrzyć się tu pewnej wariacji pojedynku Pylaszczkiewicza z Miętalskim.
Też o tym pojedynku pomyślałam, on jest parodią obyczajów, które próbuję wykorzenić.
.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365