 |
"Adopcja homoseksualna" czyli o co tyle hałasu Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-06-2009 09:38 | poziomczyński (1343 punktów) | "Adopcja homoseksualna" czyli o co tyle hałasu
7 na 9 | Na forum rozgorzała (cenzurowana) dyskusja o adopcji dzieci przez gejów. Wątki rozpoczynane z pobudek homofobicznych, moim zdaniem przenoszą ciężar dyskusji w oderwane od istoty problemu obszary. O niezrozumieniu istoty problemu świadczy choćby to pytanie: Cytat:O ile wiem, geje mają prawną możliwość adopcji dziś w Polsce. Tak, jak ojcowie mają prawną możliwość opieki nad dzieckiem w przypadku rozwodu. Gdyby osoby zagajające dyskusję w temacie zadały sobie trud przeczytania Kodeksu Opiekuńczego i Rodzinnego ze zdumieniem zauważyłyby, że nigdzie nigdzie zabrania się gejom, lesbijkom, łysym, rudym, Żydom, masonom czy cyklistom przysposobienia dziecka. Dyskusja dotyczy innego zagadnienia: wspólnej adopcji przez rejestrowane związki partnerskie osób tej samej płci, jeżeli dojdzie do rejestracji takich związków w Polsce. Jeżeli zajrzymy do KRiO to zobaczymy, że jedyną dopuszczalną przez polskie prawo wspólną adopcją jest adopcja dokonana przez małżeństwo. Mając na uwadze dobro dziecka zapraszam do dyskusji, czy prawo do wspólnej adopcji powinno być rozszerzone na pary jednopłciowe, jeżeli państwo zalegalizuje takie pary i zrówna je w prawach z małżeństwami cywilnymi. Czy jeden partner powinien mieć prawo przysposobienia naturalnego dziecka drugiego partnera? Jeżeli nie, to jaka będzie sytuacja dziecka wychowanego przez związek partnerski, po śmierci naturalnego rodzica? A może w ogóle zastanowić się, jak powinna wyglądać procedura adopcyjna, żeby stworzyć dziecku możliwie najlepsze warunki rozwoju? Chciałbym jednak, żeby w dyskusji w tym wątku kierować się (w miarę możliwości) "dobrem małoletniego" a nie uprzedzeniami względem ewentualnych rodziców adopcyjnych. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 7 | nikoś (441 punktów) | To może ja zacznę krótko, kierując sie "dobrem małoletniego" odpowiem stanowczo NIE dla adopcji rozszerzonej na pary homoseksualne.
Czekam na oklaski i słowa krytyki, pytania o argumentację i pytania typu "czym się kierujesz?"... Tymczasem zrobię sobie kawę...
|
|
 | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | >To może ja zacznę krótko, kierując sie "dobrem małoletniego" odpowiem stanowczo NIE dla adopcji rozszerzonej na pary homoseksualne.
Ta, a jakież to dobro?
|
|
|  | 3 na 3 | nikoś (441 punktów) | >Ta, a jakież to dobro?
Wg mnie "dobro małoletniego" jest podstawą "dobra powszechnego". Chodzi mi o wychowanie dziecka (bo całe życie ludzkie jest odzwierciedleniem wychowania przez rodziców [głównie]) i zależność dalszego procesu socjalizacji od tego wychowania. Dlatego osobiście (moje zdanie nie ma żadnego wpływu, ale to moje zdanie) nie chciałbym żeby:
1. Dziecko wychowane przez parę osób tej samej płci samo przejęło po rodzicach taką orientację. 2. Dziecko takie (a później osoba dorosła) było wyśmiewane i napotykało same przykrości ze strony rówieśników, nawet jeśli nie zostało wychowane na homoseksualistę, ale przez sam fakt że było przez taką parę wychowywane. 3. Osoba która wyrosła z "rodziny" o charakterze homoseksualnym miała świadomość nękającą jej psychikę o tym, że została tak wychowana i że nikt nie zapobiegł takiemu zjawisku.
Jeżeli jednak wychowanek nie miałby nic przeciwko (co jest prawdopodobne), to mimo wszystko najważniejszą kwestią jest, żeby państwo nie mieszało się do spraw orientacji seksualnej w sensie wyrównywania praw ludzi przejawiających odmienne skłonności. Prawo powinno widzieć małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, mający na celu wspólne pożycie i założenie rodziny (przepraszam, Rodziny). Dlatego adopcja powinna być dostępna dla takich związków i żadnych innych.
|
|
| |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>1. Dziecko wychowane przez parę osób tej samej płci samo przejęło po rodzicach taką orientację. Nic by w tym złego nie było. Pomijam fakt, że takie "przejęcie" jest raczej mało przekonujące.
>2. Dziecko takie (a później osoba dorosła) było wyśmiewane i napotykało same przykrości ze strony rówieśników, nawet jeśli nie zostało wychowane na homoseksualistę, ale przez sam fakt że było przez taką parę wychowywane. To raczej powód by ścigać takie wyśmiewanie a nie nie dopuszczać do adopcji. Obecne propozycje wyśmiewane przez niektórych na tym forum zmierzają właśnie do tego by prawo ścigało takie występki.
>3. Osoba która wyrosła z "rodziny" o charakterze homoseksualnym miała świadomość nękającą jej psychikę o tym, że została tak wychowana i że nikt nie zapobiegł takiemu zjawisku. ??? Co ma nękać jej psychikę? Na prawdę myślisz, że wstręt do homoseksualistów jest wrodzony? Jest równie wrodzony jak wstręt do Żydów czy Murzynów.
>Jeżeli jednak wychowanek nie miałby nic przeciwko (co jest prawdopodobne), to mimo wszystko najważniejszą kwestią jest, żeby państwo nie mieszało się do spraw orientacji seksualnej w sensie wyrównywania praw ludzi przejawiających odmienne skłonności. Prawo powinno widzieć małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, mający na celu wspólne pożycie i założenie rodziny (przepraszam, Rodziny). Dlatego adopcja powinna być dostępna dla takich związków i żadnych innych.
Cóż, możesz tak uważać. Ale to nie są racje, ale postulaty normatywne. Mogę przedstawić zupełnie przeciwne. Kto miałby rację? Odpowiedź brzmi: żaden z nas. Dopiero przedstawienie racji (na przykład - przyznanie prawa do adopcji tylko małżeństwom jest bezwstydną dyskryminacją) dałoby możliwość jakiejś oceny słuszności naszych poglądów.
|
|
| | |  | 1 na 1 | nikoś (441 punktów) | >Pomijam fakt, że takie "przejęcie" jest raczej mało przekonujące.
Jedni się tym przejmują, inni nie. Dla mnie jest przekonujące... gdyby taki potencjalny homoseksualista był wychowywany przez normalne małżeństwo zostałby normalnym heteroseksualistą.
>To raczej powód by ścigać takie wyśmiewanie a nie nie dopuszczać do adopcji. Obecne propozycje wyśmiewane przez niektórych na tym forum zmierzają właśnie do tego by prawo ścigało takie występki.
Organy ścigania miałyby mieć za zadanie ścigać takie wyśmiewanie jeśli byłyby to przypadki oszczerstw. Jeśli nie, to dlaczego mielibyśmy ograniczać wolność słowa w imię wolności w ramach adopcji dla nienormalnych (dosłownie) "małżeńst"!?!
>??? Co ma nękać jej psychikę?
Może pojawić się w psychice pytanie: "Dlaczego większość ma inną orientację? Czy ja naprawdę jestem inny?" Nie mam nic przeciwko jeśli to danej osobie nie przeszkadza.
>Na prawdę myślisz, że wstręt do homoseksualistów jest wrodzony? Jest równie wrodzony jak wstręt do Żydów czy Murzynów.
Tak myślę... nikt się nie rodzi homoseksualistą. Jeżeli nie jest wrodzony to dlaczego większość ludzi na widok w telewizji całujących sie gejów odpowiada jednogłośnie: "Łeee!"? (tylko proszę... żadnych odezw typu "większość nie ma racji"... bo to by było niestosowne akurat w takim przypadku).
|
|
| | | |  | | poziomczyński (1343 punktów) | >>Pomijam fakt, że takie "przejęcie" jest raczej mało przekonujące. >Jedni się tym przejmują, inni nie. Dla mnie jest przekonujące... gdyby taki potencjalny homoseksualista był wychowywany przez normalne małżeństwo zostałby normalnym heteroseksualistą. Bo normalnie homoseksualiści biorą się z homoseksualnych rodzin.
|
|
1 na 7 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Szczerze mówiąc temat ten został już przewałkowany. Generalnie mam gdzieś kto adoptuje dzieci i co się z nimi dzieje, czy homusie stworzą z takiego adoptowanego homusia czy też nie i czy taki dzieciak będzie mieć przesrane w życiu czy też nie. Nie mój cyrk i nie moje małpy. Cała sprawa ma tyle aspektów i tyle zmiennych, że opracowanie jakiegoś rozwiązania sensownego wydaje mi się niemożliwe. Wymienię choćby kilka z aspektów. - czy dziecko ma prawo nie chcieć być adoptowane przez homusiów ale tyczy to się również heteryków - jeśli dzieckiem jest niemowlak , zatem nie można go się spytać czy chce być adoptowany czy też nie i co na ten temat sądzi - czy ewentualny biologiczny rodzic ma prawo w swoim testamencie zapisać, że nie chce aby pewne typy osób o pewnych preferencjach (już nawet nie chodzi o gejusiów ale ogólnie) mogły adoptować jego dziecko w razie jego śmierci - czy już adoptowany dzieciak po stwierdzeniu, że nie podoba mu się może odstąpić od adopcji - czy lepiej dzieciakowi w domu dziecka z innymi dzieciakami czy też z homusiami No i na koniec pytanie zasadnicze od którego należałoby zacząć dyskusję. Czy bycie homusiem to nie stan chorobowy ? i czy nie jest to czasem nienormalne. I nie interesują mnie tu wytyczne WHO, czy też innych organizacji, bo postanowić to sobie można wszystko. Przez większość czasu istnienia ludzkości postanowione było, że Ziemia jest płaska, więc postanowienia to nie argument  . Sprawa się skomplikuje jeszcze bardziej gdy zada się kolejne pytanie co jest normalne, a co nie jest i jakich należałoby użyć kryteriów do oceny normalności lub nienormalności pewnych zachowań. Pytań zadałem na co najmniej kilka wątków  . Nie podejmuje się odpowiedzi na nie, bo jestem zbyt głupi, a i być może nie istnieją sensowne odpowiedzi.
|
|
 | 9 na 9 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>mam gdzieś kto adoptuje dzieci i co się z nimi dzieje Niesłusznie, bo kiedyś mogą to być sieroty po np. Tobie.
>Cała sprawa ma tyle aspektów i tyle zmiennych, że opracowanie jakiegoś rozwiązania sensownego wydaje mi się niemożliwe. Można wszystko zredukować do zagadnienia "dobro dziecka" co czyni autor wątku.
>- czy dziecko ma prawo nie chcieć być adoptowane Albo szerzej, czy dziecko ma prawo nie chcieć własnych rodziców? A domu dziecka?
>- czy ewentualny biologiczny rodzic ma prawo w swoim testamencie zapisać, że nie chce aby pewne typy osób [...] mogły adoptować jego dziecko w razie jego śmierci Zapewne nie, bo nie ma się własności dziecka.
> Czy bycie homusiem to nie stan chorobowy Może się coś wyjaśni na przykładzie krauzowej satyry, mianowicie dlaczego porównanie do seksu z kozą obraża homoseksualistów a nie obraża heteroseksualistów? Czy ktoś by się obraził, gdyby na obrazku zamiast pary homo była para hetero? .
|
|
|  | 2 na 4 | poziomczyński (1343 punktów) | >>Cała sprawa ma tyle aspektów i tyle zmiennych, że opracowanie jakiegoś rozwiązania sensownego wydaje mi się niemożliwe. >Można wszystko zredukować do zagadnienia "dobro dziecka" co czyni autor wątku. A czym jeszcze powinno się kierować przy adopcji?
>>- czy dziecko ma prawo nie chcieć być adoptowane >Albo szerzej, czy dziecko ma prawo nie chcieć własnych rodziców? A domu dziecka? Opinia dziecka powyżej 13. roku życia jest brana pod uwagę przy adopcji.
>> Czy bycie homusiem to nie stan chorobowy >Może się coś wyjaśni na przykładzie krauzowej satyry, mianowicie dlaczego porównanie do seksu z kozą obraża homoseksualistów a nie obraża heteroseksualistów? Czy ktoś by się obraził, gdyby na obrazku zamiast pary homo była para hetero? >. Ten temat wykracza poza wątek. Był poruszany w wątku z kozą. No, chyba, że padną argumenty, że to stan chorobowy rzutujący w jakiś sposób na zdolności adopcyjne chorego.
|
|
| |  | 5 na 5 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >"dobro dziecka"> A czym jeszcze powinno się kierować przy adopcji?Może ten odpowie, kto twierdzi że czymś jeszcze. Np. walczący o równouprawnienie. > Opinia dziecka powyżej 13. roku życia jest brana pod uwagę przy adopcji.Tylko czym jest to "branie pod uwagę"? > temat wykracza poza wątek [...] chyba, że padną argumenty, że to stan chorobowy rzutujący w jakiś sposób na zdolności adopcyjne chorego.Nieustająco wysuwam argument, że to choroba i że odbiera ona adopcyjne kompetencje. W innych wątkach go wysuwam.  .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nieustająco wysuwam argument, że to choroba i że odbiera ona adopcyjne kompetencje. W innych wątkach go wysuwam.
Powiedz mi, jakież to konsekwencje tej choroby konkretnie odbierają kompetencje adopcyjne? Bo chyba nie uznasz, że stan choroby po prostu? Wtedy nawet choroba przyzębia albo zapalenie ucha byłoby dyskwalifikujące.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Powiedz mi, jakież to konsekwencje tej choroby konkretnie odbierają kompetencje adopcyjne? Bo chyba nie uznasz, że stan choroby po prostu? Pośrednio, przez "nietworzenie związków hetero". .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Ach, czyli nie o to idzie, że to choroba, a tylko, że nie hetero. Więc twoje rozumowanie przedstawia sie tak:
Homoseksualiści nie mogą adoptować dzieci bo nie są hetero. Dlaczego gdy ktoś nie jest hetero nie może adoptować dzieci? Bo jest chory. Jakie objawy tej choroby nie pozwalają adoptować? Nie są hetero.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>czyli nie o to idzie, że to choroba, a tylko, że nie hetero. Nie ma wykluczenia, przecież homoseksualizm to choroba polegająca na braku orientacji hetero.
>Więc twoje rozumowanie przedstawia sie tak: >Homoseksualiści nie mogą adoptować dzieci bo nie są hetero. >Dlaczego gdy ktoś nie jest hetero nie może adoptować dzieci? >Bo jest chory. >Jakie objawy tej choroby nie pozwalają adoptować? >Nie są hetero. Nie tyle moje rozumowanie, co Twoje pojmowanie się tak nieporadnie przedstawia. (Lecz co do samej istoty - potwierdzam.) .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | W takim razie, wciąż, ponawiam pytanie w jakiż to sposób ten "objaw chorobowy" nie-bycia hetero wpływa sam w sobie ujemnie na kompetencje rodzicielskie. Bo jak dla mnie ma on nie większe znaczenie niz łupież albo nieżyt nosa.
No i tak naprawdę nie jest to choroba - sama w sobie nie przeszkadza "chorym" a ewentualne zaburzenie estetycznej wrażliwości osób trzecich to problem osób trzecich.
Bo WHO wykreśliło homoseksualizm z listy chorób nie z racji nacisku lobby, ale z braku dolegliwości tej choroby dla samych zainteresowanych. No, można by argumentować, że prześladowania nietolerancyjnego społeczeństwa są takową dolegliwością, ale w takim ujęciu także ateizm jest chory.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>w jakiż to sposób ten "objaw chorobowy" nie-bycia hetero wpływa sam w sobie ujemnie na kompetencje rodzicielskie. W taki, że kompetentni są rodzice hetero ponieważ biologiczni są hetero.
>No i tak naprawdę nie jest to choroba - sama w sobie nie przeszkadza "chorym" Jałowość ich kontaktów seksualnych przecież im dolega.
>WHO wykreśliło homoseksualizm z listy chorób nie z racji nacisku lobby, ale z braku dolegliwości tej choroby dla samych zainteresowanych. To niechby za jednym zamachem WHO wykreśliło homoseksualistom z psychiki ich adopcyjne natręctwo.
>prześladowania nietolerancyjnego społeczeństwa są takową dolegliwością, ale w takim ujęciu także ateizm jest chory. Po prostu nie każda dolegliwość oznacza chorobę. .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | >>w jakiż to sposób ten "objaw chorobowy" nie-bycia hetero wpływa sam w sobie ujemnie na kompetencje rodzicielskie. >W taki, że kompetentni są rodzice hetero ponieważ biologiczni są hetero.
Biologiczni są płodni, a większość adopcyjnych nie. Ergo większość dotychczasowych rodziców adopcyjnych była wedle twojego rozumowania niekompetentna rodzicielsko. Właśnie dlatego, póki jakiś przeciwnik homoadopcji nie wskaże takiej cechy homoseksualistów która byłaby relewantna dla kwestii adopcyjnej i związana z homoseksualizmem jako takim, dopóty możemy mówić o formie uprzedzenia, które oprócz dyskryminacji wobec homoseksualistów prowadzi tez do krzywdzenia dzieci.
>>No i tak naprawdę nie jest to choroba - sama w sobie nie przeszkadza "chorym" >Jałowość ich kontaktów seksualnych przecież im dolega. Niektórym owszem może i dolega. Uznajmy, ża z racji swojego homoseksualizmu cierpią na pewną formę dolegliwej bezpłodności. Byłby to mniejszy problem, gdyby prawo ich nie dyskryminowało tak jak innych bezpłodnych i pozwalało im pomagać sobie pomagając jednocześnie dzieciom.
>>WHO wykreśliło homoseksualizm z listy chorób nie z racji nacisku lobby, ale z braku dolegliwości tej choroby dla samych zainteresowanych. >To niechby za jednym zamachem WHO wykreśliło homoseksualistom z psychiki ich adopcyjne natręctwo. Natręctwo? Nie masz żadnych przesłanek do swoich (trzeba sie tu zgodzić z belvedere) lekko faszystowskich przekonań. Ty jesteś natrętny.
>>prześladowania nietolerancyjnego społeczeństwa są takową dolegliwością, ale w takim ujęciu także ateizm jest chory. >Po prostu nie każda dolegliwość oznacza chorobę.
No, cieszę się, tym łatwiej nam uznać że bezpłodność homoseksualistów jest jedną z tych dolegliwości, która nie oznacza choroby.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >kompetentni są rodzice hetero ponieważ biologiczni są hetero.> Biologiczni są płodni, a większość adopcyjnych nie. Ergo większość dotychczasowych rodziców adopcyjnych była wedle twojego rozumowania niekompetentna rodzicielsko.Racja, tu punkt dla Ciebie.  Od początku powinienem spojrzeć na rodziców z punktu widzenia ich biologicznego dziecka. A z punktu widzenia dziecka rodzice są po prostu kobietą i mężczyzną. I to jest prawidłowe kryterium. > póki jakiś przeciwnik homoadopcji nie wskaże takiej cechy homoseksualistów która byłaby relewantna dla kwestii adopcyjnej i związana z homoseksualizmem jako takimJako takim to nie, bo biologiczni rodzice zawsze mają pierwszeństwo (o ile praktyka ich nie zweryfikuje negatywnie) > możemy mówić o formie uprzedzeniaJa jestem takim uprzedzonym, bo od czegoś trzeba zacząć. Więc swoje uprzedzenia racjonalizuję, na razie z powodzeniem. > prowadzi tez do krzywdzenia dzieci.Takie zarzuty trzeba by uzasadnić. > Nie masz żadnych przesłanek do swoich (...) lekko faszystowskich przekonań. Ty jesteś natrętny.Nie, ja działam na rzecz m.in. własnego potomstwa, a nie przeciwko homoseksualistom jako takim. > bezpłodność homoseksualistów jest jedną z tych dolegliwości, która nie oznacza choroby.Tutaj jednak twierdziłeś, że homoseksualizm to okoliczność, która sama w sobie nie przeszkadza. Byłby więc homoseksualizm "dolegliwością, która nie przeszkadza"? Może i tak. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
> Od początku powinienem spojrzeć na rodziców z punktu widzenia ich biologicznego dziecka. A z punktu widzenia dziecka rodzice są po prostu kobietą i mężczyzną. I to jest prawidłowe kryterium.Z punktu widzenia dziecka rodzice po prostu są ludźmi którzy się nim opiekują. Potem dziecko uczy się płciowości i (dużo później, jeśli w ogóle świadomie) kwestii orientacji seksualnej - rodziców, swojej i innych w swoim otoczeniu. Nawiasem mówiąc ludzkie dzieci są tu i tak wyjątkowo rozgarnięte - dla gęsi rodzicem będzie pierwszy ruchomy przedmiot jaki zobaczy po wyjściu z jaja. > Jako takim to nie, bo biologiczni rodzice zawsze mają pierwszeństwo (o ile praktyka ich nie zweryfikuje negatywnie)? > >możemy mówić o formie uprzedzenia> Ja jestem takim uprzedzonym, bo od czegoś trzeba zacząć. Więc swoje uprzedzenia racjonalizuję, na razie z powodzeniem.Wybacz, ale ocena czy ci się powiodła twoja racjonalizacja nie jest li tylko kwestią twojego własnego wyczucia. > >prowadzi tez do krzywdzenia dzieci.> Takie zarzuty trzeba by uzasadnić.Były uzasadniane. Na przykład w już istniejących rodzinach homoseksualnych w których w razie śmierci rodzica biologicznego dziecko zamiast zostać z drugim zostaje zadręczone oddaniem do domu dziecka. > >Nie masz żadnych przesłanek do swoich (...) lekko faszystowskich przekonań. Ty jesteś natrętny.> Nie, ja działam na rzecz m.in. własnego potomstwa, a nie przeciwko homoseksualistom jako takim.Nie działasz na rzecz własnego potomstwa. Możesz się tak oszukiwać. Działasz wyłącznie z racji własnych uprzedzeń i jedyni e na szkodę homoseksualistów nadających się na rodziców oraz dzieci które mogłyby zostać przez nich zaadoptowane. > >bezpłodność homoseksualistów jest jedną z tych dolegliwości, która nie oznacza choroby.> Tutaj jednak twierdziłeś, że homoseksualizm to okoliczność, która sama w sobie nie przeszkadza. Byłby więc homoseksualizm "dolegliwością, która nie przeszkadza"? Może i tak.Mój "argument" był wyłącznie chwytem erystycznym, i nie mam zamiaru go rozwijać. W każdym razie, wbrew temu co być może myślisz, to czy homoseksualizm nazwiemy czy nie chorobą jest bez znaczenia. W najgorszym razie byłaby to choroba która nie wpływa na kompetencje rodzicielskie tak jak wiele innych chorób.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Z punktu widzenia dziecka rodzice po prostu są ludźmi którzy się nim opiekują. Potem dziecko uczy się płciowościByłbym ostrożniejszy, ponoć orientacja seksualna kształtuje się w zarodku, z drugiej strony słychać głosy, że może być wyuczona, więc w sumie niewiele wiemy. > ocena czy ci się powiodła twoja racjonalizacja nie jest li tylko kwestią twojego własnego wyczucia.Oczywiście, że nie, swoje racje testuję więc na Tobie.  > w już istniejących rodzinach homoseksualnych w których w razie śmierci rodzica biologicznego dziecko zamiast zostać z drugim zostaje zadręczone oddaniem do domu dziecka.Takie krzywdzące rozstrzygnięcia zdarzają się wszędzie, nie tylko wobec opiekunów homoseksualnych, zapewne zwykle są podejmowane w dobrej wierze. Pozostaje podtrzymywanie kontaktu z odebranym dzieckiem. > Działasz wyłącznie z racji własnych uprzedzeń i jedynie na szkodę homoseksualistów nadających się na rodziców oraz dzieci które mogłyby zostać przez nich zaadoptowane.Przydałoby się jakieś uzasadnienie tak śmiałego sądu. Zwłaszcza, że adopcja jest nie dla dobra rodziców adopcyjnych. No i pomyśl skąd się biorą te tzw. uprzedzenia. A rozliczając szkody poniesione przez sieroty, warto pamiętać, że zdyskwalifikowani rodzice to znikomy odsetek społeczeństwa: ok. 4% homoseksualistów liczy ogół społeczeństwa, a chętnych do adopcji jest zapewne kilkakrotnie mniej. > nie wpływa na kompetencje rodzicielskieAlbo wpływa, bo przecież tego nie wiemy. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Albo wpływa, bo przecież tego nie wiemy.
Ateizm być może też. I czy udowodniono już, że brak umiejętności policzenia pochodnej jakiejś funkcji nie wpływa na zdolności rodzicielskie? Nie wiemy tego. Należy zakazać takim ludziom adopcji a nie nieodpowiedzialnie eksperymentować na dzieciach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>czy udowodniono już, że brak umiejętności policzenia pochodnej jakiejś funkcji nie wpływa na zdolności rodzicielskie? Nie wiemy tego. Przecież wiemy że nie wpływa, po prostu rodzicielstwo wynaleziono wcześniej. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | >>czy udowodniono już, że brak umiejętności policzenia pochodnej jakiejś funkcji nie wpływa na zdolności rodzicielskie? Nie wiemy tego. >Przecież wiemy że nie wpływa, po prostu rodzicielstwo wynaleziono wcześniej.
Obawiam się, że twoje obawy dotyczą zbyt głębokiego jak na moje skromne możliwości rozumienia zagadnienia adopcji, rodzicielstwa i homoseksualizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | poziomczyński (1343 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Zawecki przytacza dane potwierdzające kompetencje wychowawcze homoseksualistów> Cytat:5. zauważono... Prócz punktu piątego Zawecki przytacza (za Małgorzatą) inne spostrzeżenia:3. w zakresie aktywności seksualnej zauważono, że młodzi ludzie wychowujący się w związkach homoseksualnych częściej rozważali lub przeżywali akty seksualne z osobami tej samej płci, jednak w tym przypadku nie stwierdzono u nich żadnej wyraźnej tendencji do opisywania siebie w kategoriach homoseksualisty lub biseksualisty. Jednak wyraźną statystycznie różnicę zauważono w przenoszeniu na chłopców homoseksualnej orientacji ojca, 4. w zakresie więzi z rodzicami stwierdzono, że dzieci homoseksualistów myślą, że ich rodzice woleliby, żeby one same były homoseksualistami No to lipa z tymi homorodzicami. Swoją drogą ciekawe czy homoseksualni rodzice pragną heteroseksualizmu dla swoich dzieci. Oraz - dlaczego. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>No to lipa z tymi homorodzicami. Hmm. tylko dla homofobów. > Swoją drogą ciekawe czy homoseksualni rodzice pragną heteroseksualizmu dla swoich dzieci. Oraz - dlaczego. Dla dobrego rodzica, niezależnie od jego orientacji powinno to być obojętne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Hmm. tylko dla homofobów. A homofobia to taka orientacja, z której szydzić nie wolno, czy z tej wyjątkowo wolno?
>> czy homoseksualni rodzice pragną heteroseksualizmu dla swoich dzieci. >Dla dobrego rodzica, niezależnie od jego orientacji powinno to być obojętne. Pytam o pragnienia, a te nie zależą od woli, więc jak mogą być złe? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Pytam o pragnienia, a te nie zależą od woli, więc jak mogą być złe? Jak to nie zależą? Chcesz mi wmówić że coś tak absurdalnego jak pragnienie jakiejś orientacji nie jest kwestia wyboru? Jak rodzic chce i jest fatalny to może sobie pragnąć, jak jest zupełnie tragiczny to może to jawnie okazywać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Chcesz mi wmówić że coś tak absurdalnego jak pragnienie jakiejś orientacji nie jest kwestia wyboru? Jak rodzic chce i jest fatalny to może sobie pragnąć, jak jest zupełnie tragiczny to może to jawnie okazywać.Czyli podobnie z samym homoseksualizmem: jak homoseksualista chce i jest fatalny, to może sobie pragnąć drugiego faceta (kobiety), a jak jest zupełnie tragiczny, to może to jawnie okazywać.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | poziomczyński (1343 punktów) | >>Hmm. tylko dla homofobów. >A homofobia to taka orientacja, z której szydzić nie wolno, czy z tej wyjątkowo wolno? Wiesz, gdyby nie to, że doprowadzała do prześladowań ludzi byłaby mi obojętna. Niektórzy uważają, że ziemia jest płaska inni, że homoseksualista to gorszy gatunek człowieka, który skończy w piekle. I mogliby sobie tak uważać. Ale o ile głoszenie teorii płaskiej ziemi nie wpływa na niczyje życie to głoszenie homofobii, rasizmu, antysemityzmu i innych podobnych teorii znajduje swoje odbicie w jakości życia konkretnych ludzi. Mojego życia nie poprawi to, że homoseksualista spędzi resztę życia w więzieniu, zostanie powieszony albo będzie przymusowo szprycowany psychotropami. Mnie jakoś łatwiej byłoby żyć z myślą, że społeczeństwo, w razie gdyby nie daj boże do tego doszło, zaopiekuje się moimi dziećmi jak najlepiej, mając na względzie ich dobro, a nie własne uprzedzenia. Tym bardziej, że gdyby do tego doszło, to oznaczałoby, że jestem martwy albo nie nadawałem się na ojca. W obu tych przypadkach moja opinia nie miałaby już żadnego znaczenia. Ważne byłoby tylko dobro moich dzieci. A skoro miałaby im zaszkodzić czyjaś homofobia? Na pohybel homofobom! ___________________________ P.S. Dla tych co zaraz wmówią mi chęć obtykania dzieci homoseksualistom jak leci: kluczowe jest dobro moich dzieci i warunki w jakich będą żyły.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | poziomczyński (1343 punktów) | > >Zawecki przytacza dane potwierdzające kompetencje wychowawcze homoseksualistów> >Cytat:5. zauważono... > Prócz punktu piątego Zawecki przytacza (za Małgorzatą) inne spostrzeżenia:3. w zakresie aktywności seksualnej zauważono, że młodzi ludzie wychowujący się w związkach homoseksualnych częściej rozważali lub przeżywali akty seksualne z osobami tej samej płci, jednak w tym przypadku nie stwierdzono u nich żadnej wyraźnej tendencji do opisywania siebie w kategoriach homoseksualisty lub biseksualisty. Jednak wyraźną statystycznie różnicę zauważono w przenoszeniu na chłopców homoseksualnej orientacji ojca,4. w zakresie więzi z rodzicami stwierdzono, że dzieci homoseksualistów myślą, że ich rodzice woleliby, żeby one same były homoseksualistami > No to lipa z tymi homorodzicami. Swoją drogą ciekawe czy homoseksualni rodzice pragną heteroseksualizmu dla swoich dzieci. Oraz - dlaczego.> .Jakoś nie widzę tej lipy. Podobne frustracje przeżywa mało zdolne dziecko profesury. Dzieci wiele myślą i wiele im się wydaje. Od tego są rodzice, żeby dzieci nie frustrowały się niepotrzebnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | > Od tego są rodzice, żeby dzieci nie frustrowały się niepotrzebnie. Czasem nawet ślepej kurze trafi się perełka. 
Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | poziomczyński (1343 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Dzieci wiele myślą i wiele im się wydaje. Powinno się ignorować to, co dzieci myślą? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | poziomczyński (1343 punktów) | >>Dzieci wiele myślą i wiele im się wydaje. >Powinno się ignorować to, co dzieci myślą? >. > Wycinanek uczył cię sam mistrz Zawecki? Z mojej wypowiedzi bynajmniej to nie wynika. Z twojej wynika, niestety, że dzieci, niezależnie od wieku, powinny być ignorowane w dyskusjach dorosłych
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Wycinanek uczył cię... Regulamin forum uczył mnie wycinanek. Przy okazji i Tobie przypominam, że na ramce okna edycyjnego jest prośba administracji: Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.
>Z mojej wypowiedzi bynajmniej to nie wynika. Z Twojej wypowiedzi wynika, że hołdujesz zasadzie, że dzieci i ryby głosu nie mają: "wiele myślą i wiele im się wydaje".
>Z twojej wynika, niestety, że dzieci, niezależnie od wieku, powinny być ignorowane w dyskusjach dorosłych. A z czego oraz jak Ci to wynikanie, że tak powiem - wynikło? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 4 | poziomczyński (1343 punktów) | > >Wycinanek uczył cię...> Regulamin forum uczył mnie wycinanek. Przy okazji i Tobie przypominam, że na ramce okna edycyjnego jest prośba administracji: Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.> Z mojej wypowiedzi bynajmniej to nie wynika.> Z Twojej wypowiedzi wynika, że hołdujesz zasadzie, że dzieci i ryby głosu nie mają: "wiele myślą i wiele im się wydaje".Moja wypowiedź brzmiała: Cytat: Dzieci wiele myślą i wiele im się wydaje. Od tego są rodzice, żeby dzieci nie frustrowały się niepotrzebnie.
Zakładałem IQ czytelnika na poziomie 100. Ale widać, że będzie trzeba tłumaczyć: Dzieci w dzieciństwie mają różne lęki wynikające z tego, że sobie coś wymyśliły albo wyobraziły (to jest sens pierwszego zdania). Zadaniem rodziców jest uśmierzenie tych lęków (to jest sens drugiego zdania). Zdania te tworzą jedną wypowiedź, której sens jest oczywisty dla każdego, przeciętnie inteligentnego czytelnika. Ty z mojej wypowiedzi usunąłeś drugie zdanie i stworzyłeś nową jakość. W twoim cytowaniu, po wyrwaniu zdania z kontekstu wmawiasz, że uważam, że lękami dzieci nie trzeba się przejmować. Skoro sposób budowania zdań i ogólnie zachowany sens gramatyczny twoich wypowiedzi pozwala mi przypuszczać, że twój poziom intelektualny nie odbiega drastycznie od średniej, to twoje cytowanie zakłada złą wolę. Złą wolę potwierdza również to, że życzyłeś mi śmierci. Pozwolisz, że dyskusję z Trollem będę uważał za zakończoną.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | poziomczyński (1343 punktów) | > >Nie masz żadnych przesłanek do swoich (...) lekko faszystowskich przekonań. Ty jesteś natrętny.> Nie, ja działam na rzecz m.in. własnego potomstwa, a nie przeciwko homoseksualistom jako takim.O, ciekawe podejście. Załóżmy, że twoje potomstwo zostałoby osierocone (oczywiście nie życzę tego ani tobie ani twojemu potomstwu ani nikomu) uszereguj gdzie chciałbyś ich widzieć: - dom dziecka - rodzina zastępcza (tzw. rodzinny dom dziecka) - adoptowane przez parę heteroseksualną - adoptowane przez parę homoseksualną - w grobie W przypadku adopcji zakładamy, że pary kwalifikowane do adopcji różnią się wyłącznie orientacją płciową. Jeżeli pominąłem jakąś możliwość to proszę o uzupełnienie listy. Odpowiedź uzasadnij. > >bezpłodność homoseksualistów jest jedną z tych dolegliwości, która nie oznacza choroby.> Tutaj jednak twierdziłeś, że homoseksualizm to okoliczność, która sama w sobie nie przeszkadza. Byłby więc homoseksualizm "dolegliwością, która nie przeszkadza"? Może i tak.Homoseksualiści są bezpłodni "z definicji"?!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>uszereguj gdzie chciałbyś ich widzieć: >- dom dziecka >- rodzina zastępcza (tzw. rodzinny dom dziecka) >- adoptowane przez parę heteroseksualną >- adoptowane przez parę homoseksualną >- w grobie Nr 1 bliski krewny dziecka, ponieważ jest zainteresowany, ma pozytywne relacje, daje efekt ciągłości rodzinnej i zwykle najlepiej zaspokaja potrzebę bezpieczeństwa; nr 2 rodzina zastępcza, ponieważ odtwarza korzystne relacje więzi z rodzeństwem i inne relacje wielodzietnej rodziny; nr 3 adopcja przez heteroseksualnych, bo mają szansę stworzyć rodzinę zbliżoną strukturą do oryginalnej; nr 4 adopcja przez homoseksualnych, którzy są na cenzurowanym, więc staną na głowie, by stworzyć super relacje; nr 5 dom dziecka - na końcu, ponieważ w ogóle nie zaspokaja potrzeby bezpieczeństwa; nr 6 w grobie, jeśli dzieckiem okaże się pomysłodawca tej ankiety.
>Homoseksualiści są bezpłodni "z definicji"?! To może daj link gdzie ja tak piszę. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | poziomczyński (1343 punktów) | >>uszereguj gdzie chciałbyś ich widzieć: >>- dom dziecka >>- rodzina zastępcza (tzw. rodzinny dom dziecka) >>- adoptowane przez parę heteroseksualną >>- adoptowane przez parę homoseksualną >>- w grobie >Nr 1 bliski krewny dziecka, ponieważ jest zainteresowany, ma pozytywne relacje, daje efekt ciągłości rodzinnej i zwykle najlepiej zaspokaja potrzebę bezpieczeństwa; >nr 2 rodzina zastępcza, ponieważ odtwarza korzystne relacje więzi z rodzeństwem i inne relacje wielodzietnej rodziny; >nr 3 adopcja przez heteroseksualnych, bo mają szansę stworzyć rodzinę zbliżoną strukturą do oryginalnej; >nr 4 adopcja przez homoseksualnych, którzy są na cenzurowanym, więc staną na głowie, by stworzyć super relacje; >nr 5 dom dziecka - na końcu, ponieważ w ogóle nie zaspokaja potrzeby bezpieczeństwa; >nr 6 w grobie, jeśli dzieckiem okaże się pomysłodawca tej ankiety. Widzisz, co do kolejności - nie różnimy się. A skoro ustawiłeś 4 i 5 w takiej a nie innej kolejności to nie wykluczasz adopcji homoseksualnej własnych dzieci (jak punkty 1-3 zawiodą). Dobrze rozumiem? Pomijając twoje jałowe (nie dotyczące tematu adopcji) spory na temat dolegliwości "homoseksualizmu" w samym temacie wygląda na to, że się zgadzamy. Dlaczego więc życzysz mi śmierci?
>>Homoseksualiści są bezpłodni "z definicji"?! >To może daj link gdzie ja tak piszę. >. Ups faktycznie to nie ty. Sylwek w waszej dyskusji o "dolegliwościach" homoseksualizmu pierwszy pisał o ich rzekomej bezpłodności. Pytanie było do Sylwka. Jeżeli zaś chodzi o same "dolegliwości" to może założyć nowy wątek. Porównujący dolegliwości bycia homoseksualisty z dolegliwościami bycia heteroseksualisty i w ogóle z egzystencjalnym bólem istnienia człowieka jako takiego? Po kłótni z żoną (zwykle o duperele) czasami zastanawiam się, czy homoseksualista nie ma łatwiej, jeżeli chodzi o porozumienie z partnerem?
P.S. A ankieta nie była skierowana tylko do ciebie. Doszedłem do wniosku (pod wpływem twojego postu), że uporządkowanie wszystkich możliwości pod kątem własnych dzieci pozwoli zastanowić się jaki ma się stosunek do adopcji homoseksualnej. Stąd może nieco makabryczna opcja ostatnia (niestety, wyobrażam sobie, że niektórzy forumowicze mogą ją rozważać). Stąd też moja prośba o uzupełnienie listy. Zresztą sam dodałeś krewnych do listy. Zwróć uwagę, że nie dzieliłeś ich na krewnych homo i hetero.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>skoro ustawiłeś 4 i 5 w takiej a nie innej kolejności to nie wykluczasz adopcji homoseksualnej własnych dzieci (jak punkty 1-3 zawiodą). Ponieważ w ankiecie miałem zdecydować o dzieciach własnych, rozpatrywałem okoliczności takiej adopcji w dzisiejszych polskich realiach. Uznanie homoadopcji za lepszą od sierocińca jest jak wysłanie dzieci w drogę niesprawdzonym autem w sytuacji, gdy pozostanie na miejscu byłoby dla nich najpewniej uciążliwe i szkodliwe. Takie ryzyko mogę podejmować w stosunku do rodziny własnej, ale nie mam prawa głosić, że wożenie dzieci Bóg wie czym jest dla nich bezpieczne i powinno stać się normą.
>Dlaczego więc życzysz mi śmierci? A chciałeś żebym komu jej życzył?
>może założyć nowy wątek. Porównujący dolegliwości bycia homoseksualisty z dolegliwościami bycia heteroseksualisty Żaden heteroseksualista nie zazdrości homoseksualiście, więc szkoda czasu.
>czasami zastanawiam się, czy homoseksualista nie ma łatwiej, jeżeli chodzi o porozumienie z partnerem? Kto ma za łatwo, nie rozwija się. "Racjonalista" dorobił się dobrej marki na rzetelnym rozwiązywaniu problemów, nie na wzajemnej adoracji.
>ankieta nie była skierowana tylko do ciebie. Żeby wywołać liczniejszy odzew załóż wątek z ankietą albo poproś administrację o taki wątek w portalu.
>sam dodałeś krewnych do listy. Zwróć uwagę, że nie dzieliłeś ich na krewnych homo i hetero. Krewni są zainteresowani genetycznie, orientacja zupełnie nie ma tu znaczenia. Do tego poważną zaletą jest bezdzietność opiekuna, więc homoseksualni statystycznie powinni być bardziej dyspozycyjni niż hetero, właściwie to udzielając się adopcyjnie we własnej rodzinie część homoseksualistów mogłaby zaspokoić swoje adopcyjne potrzeby. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | poziomczyński (1343 punktów) | A uważasz, że komuś życzyłem wylądowania w domu dziecka? Bo mnie życzyłeś tylko śmierci.
Zwróć uwagę, że co do meritum się zgadzamy (bo przecież nie moja miniankieta uzmysłowiła ci, że są rzeczy gorsze niż rodzice-geje i nie jest to śmierć). Sam piszesz, że orientacja może nie mieć zupełnie znaczenia (w przypadku adopcji w rodzinie). Jednak musiałeś pozwolić sobie na osobistą wycieczkę. Dlaczego?
Sądząc z twoich wypowiedzi w tym wątku różnimy się stosunkiem do homoseksualistów jako takich. Choć odnoszę wrażenie, że nie tak bardzo jak sądzisz. Wydaje mi się, że starasz się ujść tutaj za bardziej "homofobicznego" niż jesteś w rzeczywistości, a ja naprawdę, mimo imputowania mi tego przez niektórych, nie jestem zwolennikiem obtykania dzieci wszystkim starającym się. Czasami rodzeni rodzice okazują się gorsi od przytułku. Tematem wątku nie był jednak nasz stosunek do homoseksualistów.
Ankieta jest w sumie naszym wspólnym dziełem. Miałem nadzieję na większy odzew, bo wątek jest jeszcze przeglądany. Gdybym przerzucił go do osobnego wątku, mógłbym spotkać się z zarzutem, że powielam wątek istniejący.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> mnie życzyłeś tylko śmierci. Ale w nieziszczalym przypadku.
>musiałeś pozwolić sobie na osobistą wycieczkę. Dlaczego? Gdyż oceniłem, że wariant dziecka w grobie był złośliwy.
>Ankieta... większy odzew... Może gdy zawiśnie na portalu. .
|
|
| | | |  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | >>Nieustająco wysuwam argument, że to choroba i że odbiera ona adopcyjne kompetencje. W innych wątkach go wysuwam. >Powiedz mi, jakież to konsekwencje tej choroby konkretnie odbierają kompetencje adopcyjne? Bo chyba nie uznasz, że stan choroby po prostu? Wtedy nawet choroba przyzębia albo zapalenie ucha byłoby dyskwalifikujące.
No to ja mam do Ciebie pytanie. Jako heteryk jeśli pytam się dziecka z podstawówki i jest to załóżmy chłopiec to go pytam: "A dziewczynę to masz już ? " A moje pytanie jakie pytanie zadałbyś temu chłopcu ?
1. a chłopaka to masz już ? 2. a dziewczynę to masz już ? 3. a chłopaka lub dziewczynę masz już ?
Odpowiadasz 1. Dzieciak myśli, co za dureń pyta się mnie czy chłopaka mam Opdowiadasz 2. Pytanie niezgodne z Twoim orientacją i postrzeganiem świata. Odpowiadasz 3. Dzieciak myśli ponownie co za dureń, przecież nie mogę mieć chłopaka.
|
|
| | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>No to ja mam do Ciebie pytanie. Jako heteryk jeśli pytam się dziecka z podstawówki i jest to załóżmy chłopiec to go pytam: "A dziewczynę to masz już ? " A moje pytanie jakie pytanie zadałbyś temu chłopcu ? >1. a chłopaka to masz już ? >2. a dziewczynę to masz już ? >3. a chłopaka lub dziewczynę masz już ?
Och, widzę, że dostrzegłeś niesamowita przeszkodę. No ale, rzadko ci się udaje napisać coś bez epitetów to ci odpowiem co ja bym powiedział:
-pewnie bym wiedział czy dziecko jest hetero czy homo. Przynajmniej czasami widać pewne "objawy" które mogą to sugerować, a które w "zdrowych" rodzinach dzieciak tłumi w sobie a rodzice świadomie nie dostrzegają przerażenie, ze mogą mieć pedała. Mając tą wiedzę, chyba nie trudno byłoby zadać wąłsciwe pytanie.
-niemniej nie zawsze widać owe objawy. Można zadać pytanie neutralne "Kogoś już masz". Można też chłopaka się p prostu spytać czy ma już dziewczynę i mieć coś ponad 90% szansy ze się trafi. Poza tym, jakby się nie trafiło, to taki chłopak w rodzinie homoseksualnej raczej nie będzie miał kompleksu i udręki związanej z koniecznością wyprowadzenia mam czy tatusiów z błędów co do oceny jego orientacji.
|
|
| | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Twoja odpowiedź potwierdza tylko, że ta nie istotna w Twoim przekonaniu przeszkoda urasta do poważnej przeszkody.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Twoja odpowiedź potwierdza tylko, że ta nie istotna w Twoim przekonaniu przeszkoda urasta do poważnej przeszkody.
Ach tak. A w jaki sposób potwierdza? Było by dobrze by po wygłoszeniu każdorazowym takiej mądrości jej autor raczył dać jej uzasadnienie. W ogóle odkąd toczą się na ten temat dyskusje na tym forum nader wiele osób o których skądinąd wiem, ze niezbyt wierzące są, przyjmują sposób wysławiania właściwy dla religiantów. W ich wypowiedziach są ukryte najwyraźniej dla nich oczywiste prawdy, które jednak nijak oczywiste nie są dla innych. Tyle, że u prawdziwych religiantów te "prawdy" wzięte są z ich świętych książek - skąd biorą je przeciwnicy homoadopcji?
|
|
| | | | |  | | poziomczyński (1343 punktów) | >>>Nieustająco wysuwam argument, że to choroba i że odbiera ona adopcyjne kompetencje. W innych wątkach go wysuwam. >>Powiedz mi, jakież to konsekwencje tej choroby konkretnie odbierają kompetencje adopcyjne? Bo chyba nie uznasz, że stan choroby po prostu? Wtedy nawet choroba przyzębia albo zapalenie ucha byłoby dyskwalifikujące. >No to ja mam do Ciebie pytanie. Jako heteryk jeśli pytam się dziecka z podstawówki i jest to załóżmy chłopiec to go pytam: "A dziewczynę to masz już ? " A moje pytanie jakie pytanie zadałbyś temu chłopcu ? >1. a chłopaka to masz już ? >2. a dziewczynę to masz już ? >3. a chłopaka lub dziewczynę masz już ? >Odpowiadasz 1. Dzieciak myśli, co za dureń pyta się mnie czy chłopaka mam >Opdowiadasz 2. Pytanie niezgodne z Twoim orientacją i postrzeganiem świata. >Odpowiadasz 3. Dzieciak myśli ponownie co za dureń, przecież nie mogę mieć chłopaka.
Moja wersja odpowiedzi jest taka: a. dziecko jest twoje - jeżeli nie wiesz jak spytać to d... z ciebie a nie rodzic b. dziecko jest znajomych (rodziny) - jeżeli zadajesz niewłaściwe pytanie, to albo popełniasz faux pas niewłaściwym pytaniem, albo jesteś złośliwą ciotką i specjalnie chcesz komuś zrobić przykrość c. dziecko jest obce - pokazują cie w tvn jako pedofila zaczepiającego obce dzieci.
Poza tym pytanie jest niegramatyczne. Mógłbyś je przeczytać i poprawić?
|
|
| | | | | |  | kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Nie mógłbym, po prostu nie umiem
|
|
| | | | | | |  | | poziomczyński (1343 punktów) | > Nie mógłbym, po prostu nie umiem Cytat: A moje pytanie jakie pytanie zadałbyś temu chłopcu ?
Proponowane narzędzia. . , : ; - Zdanie wcześniej: Jeśli się pytam (...) to się go pytam. Abstrahując od tego, że to nie na temat, to to się naprawdę źle czyta.
|
|
| | |  | | poziomczyński (1343 punktów) | > >>"dobro dziecka"> >A czym jeszcze powinno się kierować przy adopcji?> Może ten odpowie, kto twierdzi że czymś jeszcze. Np. walczący o równouprawnienie.Ze zdania: Cytat:Można wszystko zredukować do zagadnienia "dobro dziecka" co czyni autor wątku. Wywnioskowałem, że zarzucasz mi bezzasadną redukcję skomplikowanego tematu to "dobra dziecka". Dlatego spytałem "czym jeszcze?" i poprosiłem o odpowiedź. Moim zdaniem adopcja w innym celu (nawet tak szczytnym jak równouprawnienie) naraża dobro dziecka na szwank. Na szwank naraża również wykluczanie a priori jakichś potencjalnych grup rodziców adopcyjnych.
|
|
| | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Wywnioskowałem, że zarzucasz mi bezzasadną redukcję skomplikowanego tematu to "dobra dziecka". Zrozumiałem.
>adopcja w innym celu (nawet tak szczytnym jak równouprawnienie) naraża dobro dziecka na szwank. >Na szwank naraża również wykluczanie a priori jakichś potencjalnych grup rodziców adopcyjnych. Jak również dopuszczanie do adopcji "jak leci" wszystkich na nią chętnych. .
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | poziomczyński (1343 punktów) | >>adopcja w innym celu (nawet tak szczytnym jak równouprawnienie) naraża dobro dziecka na szwank. >>Na szwank naraża również wykluczanie a priori jakichś potencjalnych grup rodziców adopcyjnych. >Jak również dopuszczanie do adopcji "jak leci" wszystkich na nią chętnych. >. Nigdzie nie zakładałem takiej adopcji. Adopcja "jak leci" byłaby tak samo niebezpieczna czy dotyczyłaby par jednopłciowych czy różnopłciowych.
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Adopcja "jak leci" byłaby tak samo niebezpieczna czy dotyczyłaby par jednopłciowych czy różnopłciowych. I ramach dobierania kandydatów rozważamy czy homoseksualiści mogą "lecieć". .
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | poziomczyński (1343 punktów) | >>Adopcja "jak leci" byłaby tak samo niebezpieczna czy dotyczyłaby par jednopłciowych czy różnopłciowych. >I ramach dobierania kandydatów rozważamy czy homoseksualiści mogą "lecieć". >. > Ankietę wypełniał inny Osnowa? Poza tym kandydatów się nie dobiera,kandydatów się ocenia i kwalifikuje.
|
|
| | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>kandydatów się nie dobiera,kandydatów się ocenia i kwalifikuje. Najpierw się dobiera, niektórzy w ogóle nie mogą się ubiegać, choćby nieletni. .
|
|
4 na 4 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>czy prawo do wspólnej adopcji powinno być rozszerzone na pary jednopłciowe, jeżeli państwo zalegalizuje takie pary i zrówna je w prawach z małżeństwami cywilnymi. Jeżeli państwo pozwoli na małżeństwa homo, to blokowanie możliwości adopcji byłoby dyskryminacją.
>jaka będzie sytuacja dziecka wychowanego przez związek partnerski, po śmierci naturalnego rodzica? Taka jak w konkubinacie zapewne.
>A może w ogóle zastanowić się, jak powinna wyglądać procedura adopcyjna, żeby stworzyć dziecku możliwie najlepsze warunki rozwoju? >Chciałbym jednak, żeby w dyskusji w tym wątku kierować się (w miarę możliwości) "dobrem małoletniego" a nie uprzedzeniami względem ewentualnych rodziców adopcyjnych. Czyli co, mamy zignorować ten piękny tytuł wątku? .
|
|
 | | poziomczyński (1343 punktów) | >>czy prawo do wspólnej adopcji powinno być rozszerzone na pary jednopłciowe, jeżeli państwo zalegalizuje takie pary i zrówna je w prawach z małżeństwami cywilnymi. >Jeżeli państwo pozwoli na małżeństwa homo, to blokowanie możliwości adopcji byłoby dyskryminacją. Chyba, że wykaże się negatywny wpływ takiej adopcji na "dobro dziecka". Ale generalny zakaz byłby jawną dyskryminacją
>>jaka będzie sytuacja dziecka wychowanego przez związek partnerski, po śmierci naturalnego rodzica? >Taka jak w konkubinacie zapewne. W pytaniu założyłem, że nie dopuszcza się rejestracji związków partnerskich. W konkubinacie zawsze "rzutem na taśmę" można się pobrać i rozpocząć proces adopcji przez współmałżonka. Moje pytanie dotyczyło tego, czy dobro dziecka wymagałoby odesłania go do domu dziecka w każdej sytuacji, czy też w przypadku wytworzenia się silnej więzi emocjonalnej (pozytywnej) oczywiście, nie należałoby jednak umożliwić takiej adopcji.
>>A może w ogóle zastanowić się, jak powinna wyglądać procedura adopcyjna, żeby stworzyć dziecku możliwie najlepsze warunki rozwoju? >>Chciałbym jednak, żeby w dyskusji w tym wątku kierować się (w miarę możliwości) "dobrem małoletniego" a nie uprzedzeniami względem ewentualnych rodziców adopcyjnych. >Czyli co, mamy zignorować ten piękny tytuł wątku? "A może w ogóle..." sugeruje właśnie zboczenie (że użyję tego określenia) z tematu.
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>W pytaniu założyłem, że nie dopuszcza się rejestracji związków partnerskich. W konkubinacie zawsze "rzutem na taśmę" można się pobrać i rozpocząć proces adopcji przez współmałżonka. W odpowiedzi odrzuciłem tę opcję, zresztą nie zawsze jest ona wykonalna.
>Moje pytanie dotyczyło tego, czy dobro dziecka wymagałoby odesłania go do domu dziecka w każdej sytuacji, czy też w przypadku wytworzenia się silnej więzi emocjonalnej (pozytywnej) oczywiście, nie należałoby jednak umożliwić takiej adopcji. Osoba bliska dziecku ma pierwszeństwo do jego adopcji i wyjątkowo może ona być stanu wolnego.
>>Czyli co, mamy zignorować ten piękny tytuł wątku? >"A może w ogóle..." sugeruje właśnie zboczenie (że użyję tego określenia) z tematu. Zaś pytanie czy "mamy zignorować...?" sugeruje, że samobójczemu off-topicowi się dziwię. .
|
|
1 na 7 | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Mając na uwadze dobro dziecka zapraszam do dyskusji, czy prawo do wspólnej adopcji powinno być rozszerzone na pary jednopłciowe Państwo ma wystarczająco dużo możliwości, aby definitywnie rozwiązać problem anachronicznych domów dziecka i nie ma potrzeby uciekania się w tym zakresie do eksperymentów na pokrzywdzonych dzieciach, czym niewątpliwie byłaby adopcja przez parę gejów dziecka uprzednio wychowywanego w typowej rodzinie heteroseksualnej.
Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
|
|
 | | poziomczyński (1343 punktów) | >>Mając na uwadze dobro dziecka zapraszam do dyskusji, czy prawo do wspólnej adopcji powinno być rozszerzone na pary jednopłciowe > Państwo ma wystarczająco dużo możliwości, aby definitywnie rozwiązać problem anachronicznych domów dziecka. Jakich?
|
|
 | 2 na 2 | dstr (1474 punktów) | > nie ma potrzeby uciekania się w tym zakresie do eksperymentów na pokrzywdzonych dzieciachEksperymenty już były (wprawdzie nie tutaj) i wyszły całkiem nieźle. klikArgumentu z eksperymentowaniem zupełnie nie rozumiem. Równie dobrze można w ten sposób argumentować przeciwko adopcji przez kogokolwiek. To może mieć sens tylko gdy dziecko samo jest uprzedzone do przyszłych rodziców, ale prawnie nie ma i nie powinno być ograniczeń dla adopcji przez przez ludzi rasy czarnej, żółtej, Żydów, niepełnosprawnych, osoby starsze, bankierów, śmieciarzy, prawników, warszawiaków etc. - a i w takich przypadkach o uprzedzenia nietrudno. > byłaby adopcja przez parę gejów dziecka uprzednio wychowywanego w typowej rodzinie heteroseksualnej"A co to by było, gdyby człowiek rasy białej zaadoptował dziecko, które wychowywano dotąd w typowej czarnej rodzinie?" Ciekawe ile gromów posypałoby się na kogoś stawiającego takie pytanie...
|
|
|  | 4 na 6 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Klasyczne rozmycie tematu i próba manipulacji przez sprowadzenie wszystkiego do wspólnego mianownika. W sprawie adopcji przez przez ludzi rasy czarnej, żółtej, Żydów, niepełnosprawnych, osoby starsze, bankierów, śmieciarzy, prawników, warszawiaków etc., racz zauważyć, że żadna z tych grup programowo nie wzbrania się przed płodzeniem własnych dzieci, więc nie wrzucaj ich do wspólnego kotła. W sprawie eksperymentów prowadzonych na dzieciach zacytuję materiał zamieszczony przez Małgorzatę. www.racjonalista.pl/forum.php/s,218455#w219196Cytat:1. nie stwierdzono żadnych różnic w zakresie funkcjonowania poznawczego, pewności siebie, lękowości, depresji, problemów behawioralnych, pobudliwości, problemów emocjonalnych między dziećmi par heteroseksualnych a dziećmi par homoseksualnych, 2. w zakresie zachowań związanych z rolą płciową zarówno u chłopców, jak i u dziewcząt wychowywanych przez pary homoseksualne zauważono odejście od charakterystycznych ról męskich i kobiecych, 3. w zakresie aktywności seksualnej zauważono, że młodzi ludzie wychowujący się w związkach homoseksualnych częściej rozważali lub przeżywali akty seksualne z osobami tej samej płci, jednak w tym przypadku nie stwierdzono u nich żadnej wyraźnej tendencji do opisywania siebie w kategoriach homoseksualisty lub biseksualisty. Jednak wyraźną statystycznie różnicę zauważono w przenoszeniu na chłopców homoseksualnej orientacji ojca, 4. w zakresie więzi z rodzicami stwierdzono, że dzieci homoseksualistów myślą, że ich rodzice woleliby, żeby one same były homoseksualistami, 5. zauważono, że pary homoseksualne mają podobne umiejętności wychowawcze oraz że pragną po równo dzielić się pracami domowymi, 6. dzieci homoseksualistów czują, że mogą bez większego skrępowania porozmawiać z dorosłymi o sprawach związanych z seksualnością.
Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
|
|
| |  | 3 na 3 | dstr (1474 punktów) | >racz zauważyć, że żadna z tych grup programowo nie wzbrania się przed płodzeniem własnych dzieci, więc nie wrzucaj ich do wspólnego kotła.
Homoseksualiści też płodzą dzieci tylko 1. nie tak często (zgaduję) 2. częściej robią to z rozmysłem (zgaduję) więc z tym programowym wzbranianiem się to chyba lekka przesada (tu chyba też zgadywałeś, prawda? A może masz jakieś badanie na poparcie tezy?).
A jeżeli będziesz się upierał się przy tym, że nie płodzą, to wsadzę ich do wora razem z bezpłodnymi - niech i oni nie mogą adoptować. Przy okazji do worka (czy tam - kotła) wpadną też ci, którzy boją się przeludnienia (adoptują zamiast płodzić, więc programowo wzbraniają się przed płodzeniem) i Steven Pinker.
Adopcja tylko dla heteroseksualnych z klinicznie potwierdzoną płodnością lub z własnymi biologicznymi dziećmi!!!
Jak to by wpłynęło na statystyki adopcyjne?
A co do pogrubień i wątków rasowych, to:
>częściej rozważali lub przeżywali akty seksualne z osobami tej samej płci
Czy zieloni adoptowani przez fioletowych częściej rozważali kontakty płciowe z fioletowymi?
> wyraźną statystycznie różnicę zauważono w przenoszeniu na chłopców homoseksualnej orientacji ojca
to zdanie chyba nie dotyczy adopcji
> dzieci homoseksualistów myślą, że ich rodzice woleliby, żeby one same były homoseksualistami
Ciekawe, czy zieloni adoptowani przez fioletowych myślą, że ich rodzice woleliby, żeby one same zachowywały się jak fioletowi...
|
|
| | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >Homoseksualiści też płodzą dzieci Życzmy im zatem powodzenia, bo wtedy adopcja przestanie im być potrzebna.
Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | dstr (1474 punktów) | >>Homoseksualiści też płodzą dzieci > Życzmy im zatem powodzenia, bo wtedy adopcja przestanie im być potrzebna.
Wypowiedź nie na temat. Można w ten sposób dowodzić, że adopcja nikomu nie jest potrzebna (przynajmniej po stronie dorosłych).
W tym temacie chyba nie chodzi o potrzebę, tylko o (prawną) możliwość.
|
|
| | | | |  | | Robert Zawecki (4718 punktów) | >W tym temacie chyba nie chodzi o potrzebę, tylko o (prawną) możliwość. Celem adopcji nie jest uszczęśliwianie dorosłych. A dzieciom można pomóc nie uciekając się do homoadopcji.
Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | dstr (1474 punktów) | >dzieciom można pomóc nie uciekając się do homoadopcji
Można, tylko w praktyce tego nie widać, a jak na razie też nikt nie przedstawił racjonalnych argumentów przeciwko.
>Celem adopcji nie jest uszczęśliwianie dorosłych.
Nie jest podstawowym celem. Po raz kolejny to, o czym piszesz tyczy się także par hetero, par z dziećmi etc. i nie jest specyficzną cechą adopcji przez pary homo.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | poziomczyński (1343 punktów) | >>W tym temacie chyba nie chodzi o potrzebę, tylko o (prawną) możliwość. > Celem adopcji nie jest uszczęśliwianie dorosłych. A dzieciom można pomóc nie uciekając się do homoadopcji. Pytałem jakimi to środkami dysponuje państwo, Zawecki nie raczył odpowiedzieć. Za to zaśmieca wątek swoimi uprzedzeniami. Jedyny jego post w temacie potwierdza i zdolności wychowawcze par homoseksualnych, i normalny rozwój dziecka. A przecież ma swój wątek z kozą. Na którym może robić co mu się żywnie podoba. Chyba, że stracił dla niego serce po tym jak mu moderator zdjęcie chłopaka z dzida usunął... ____________ Coś ty Zaweckiemu zrobił Sokratesie?
|
|
| |  | 3 na 3 | poziomczyński (1343 punktów) | Przecież cytowane wyniki dowodzą, że poglądy prezentowane przez Zaweckiego są oparte na przesądzie i przeczą jego homoseksualnym obsesjom. Ale on je cytuje na potwierdzenie swoich przesądów jakim to zagrożeniem dla dziecka są homoseksualni rodzice.
|
|
 | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Państwo ma wystarczająco dużo możliwości, aby definitywnie rozwiązać problem anachronicznych domów dziecka Mam co do tego wątpliwości. Gdyby miało, to by rozwiązało. Na razie domy dziecka mają się świetnie, natomiast gorzej mają się dzieci w nich wychowywane (o ile to można w ogóle wychowaniem nazwać). Problem wg mnie zasadniczy polega na tym, że w domach dziecka sierot jest mało, w większości dzieci te mają rodziców, którym najwyżej ograniczono prawa rodzicielskie bądź zachowali je w całości, a dzieci umieszczone są tam czasowo lub bezterminowo, najczęściej z powodu przemocy w rodzinie. Przepisy nie pozwalają na przysposobienie dziecka, których rodzice nie zrzekli się lub nie odebrano im praw rodzicielskich. I na tym się właściwie obecne możliwości państwa kończą.
|
|
|  | 2 na 2 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Nie jest tak źle. Chcąc Ci odpowiedzieć na pytanie zacząłem drążyć dane i napotkałem różne rzeczy. Jest to na tyle ciekawe, że wieczorem założę wątek o domach dziecka, bo ważne są dzieci a nie takie czy inne ambicje gejów.
Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
|
|
| |  | | Meretseger (61860 punktów) | > Nie jest tak źle. Chcąc Ci odpowiedzieć na pytanie zacząłem drążyć dane i napotkałem różne rzeczy. Jest to na tyle ciekawe, że wieczorem założę wątek o domach dziecka, bo ważne są dzieci a nie takie czy inne ambicje gejów. Zobaczę chętnie, pamiętam nie tak prowadzoną akcję "Zamknąć bidule". Tylko ja bym się ograniczyła do tematu "ważne są dzieci", już bez tych gejów...
|
|
| |  | | poziomczyński (1343 punktów) | > Nie jest tak źle. Chcąc Ci odpowiedzieć na pytanie zacząłem drążyć dane i napotkałem różne rzeczy. Jest to na tyle ciekawe, że wieczorem założę wątek o domach dziecka, bo ważne są dzieci a nie takie czy inne ambicje gejów.
O domach dziecka? Tylko? Nie prościej napisać jakie to możliwości ma państwo w istniejących warunkach. Skoro samemu poruszyło się ten temat? Myślę, że temat rzekomych ogromnych możliwości państwa mógłby rozstrzygnąć kwestię zasadności adopcji homoseksualnych. No ale trzeba mieć kontrolę, więc lepiej założyć nowy wątek.
|
|
6 na 6 | Scorp (5381 punktów) | >Mając na uwadze dobro dziecka zapraszam do dyskusji, czy prawo do wspólnej adopcji powinno być >rozszerzone na pary jednopłciowe, jeżeli państwo zalegalizuje takie pary i zrówna je w prawach z >małżeństwami cywilnymi.
Tak. Nierzadko się zdarza, że zwyczajne heteroseksualne małżeństwa zarażają swoje dzieci alkoholizmem, nikotynizmem, wpędzają w różne psychozy, nerwice, nadużywają seksualnie (wujkowie, bracia, tatusiowie), biją je, wyżywają się na dzieciach za swoje frustracje. Jeżeli rany fizyczne nie są widoczne, takie małżeństwo najczęściej uchodzi za dobre. Uszkodzeń psychicznych raczej nie widać.
Wydaje się, że osoby homoseksualne nie wykazują więcej agresji niż przeciętny obywatel ani głupoty, przeciwnie, mniej. W szczególności pary kobiece mogą być rajem dla dzieci z niektórych tradycyjnych domów rodziców hetero. Męskie pary homo też wyglądają na lepsze rozwiązanie od domów dziecka, gdzie agresja współwychowanków i samotność niszczą psychikę dziecka. Oczywiście pary adoptujące muszą być - niezależnie od orientacji - odpowiednio dojrzałe i mądre.
>Czy jeden partner powinien mieć prawo przysposobienia naturalnego dziecka drugiego partnera?
Tak.
>A może w ogóle zastanowić się, jak powinna wyglądać procedura adopcyjna, żeby stworzyć dziecku >możliwie najlepsze warunki rozwoju?
Mądrze, a nawet bardzo mądrze, i bez uprzedzeń.
Na koniec. W Polsce nie ma na razie małżeństw gejowskich, więc wszyscy geje wyszli z rodzin hetero... -
|
|
5 na 5 | rudyment (3233 punktów) | > >Mając na uwadze dobro dziecka zapraszam do dyskusji, czy prawo do wspólnej adopcji powinno być >rozszerzone na pary jednopłciowe, jeżeli państwo zalegalizuje takie pary i zrówna je w prawach z >małżeństwami cywilnymi.
Jeśli nastąpi zrównanie w prawach, to automatycznie obejmie także prawo do adopcji. Tyle, że faktycznie nie jest to żadne prawo do adopcji, a do ubiegania się o nią. Nie każda bowiem para jest zdolna przejść procedurę adopcyjną. Nie ma jednak żadnych racjonalnych powodów do mniemania, że para homoseksualna nie byłaby w stanie spełnić wymogów tej procedury.
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | Wątki o "adopcji homoseksualnej" coraz bardziej przypominają te religijne z pytaniami w stylu "czy bóg aby na pewno nie istnieje?". Chyba padły już wszystkie możliwe argumenty z lewa i prawa.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | "Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie."
Pozdrawiam.
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Od dawna nieżyjący Hitler wpadł na pomysł, aby mordować homoseksualistów w obozach koncentracyjnych.
Czy to znaczy, że dziś takiemu np. Robertowi Zaweckiemu nie wolno być homofobem?
Dawno temu ludzie przeciwstawiali się poglądom i poczynaniom Hitlera.
Czy to znaczy, że dziś ludzie nie mieliby prawa przeciwstawiać się poglądom i poczynaniom takiego np. Roberta Zaweckiego?
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
|  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Od dawna nieżyjący Hitler wpadł na pomysł, aby mordować homoseksualistów w obozach koncentracyjnych. >Czy to znaczy, że dziś takiemu np. Robertowi Zaweckiemu nie wolno być homofobem? >Dawno temu ludzie przeciwstawiali się poglądom i poczynaniom Hitlera. >Czy to znaczy, że dziś ludzie nie mieliby prawa przeciwstawiać się poglądom i poczynaniom takiego np. Roberta Zaweckiego?
Nie bardzo wiem, co to ma wspólnego z moją wypowiedzią. Stwierdziłem fakt, że temat jest oklepany, w każdym podobnym wątku powtarzają się te same argumenty.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Nie bardzo wiem, co to ma wspólnego z moją wypowiedzią. Nie bardzo wiem jak bym miał ci to wytłumaczyć jeszcze prościej niż to zrobiłem.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >>Nie bardzo wiem, co to ma wspólnego z moją wypowiedzią. > Nie bardzo wiem jak bym miał ci to wytłumaczyć jeszcze prościej niż to zrobiłem.
Czyli jesteśmy w martwym punkcie. Albo na mecie, jak kto woli.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | Po namyśle.
Czy Ty mi zarzucasz, że odmawiam prawa do obrony swojego zdania poziomczyńskiemu? Jeśli tak, to odpowiadam- nie, nie odmawiam; nie o to mi chodziło.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | W ogóle nie zajmuję się twoimi wypowiedziami odnośnie poziomczyńskiego, ani jego wypowiedziami. Skomentowałem twój post w taki a nie inny sposób, gdyż uważam, że skoro homofobiczne wątki regularnie są zakładane na tym forum, to nie powinno się ich ignorować.
Jeśli zaczniemy ignorować wątki homofobiczne, to one nie przestaną się pojawiać, bo celem autorów takich wątków jest propagowanie wyznawanej przez nich ideologii. Chowanie głowy w piasek nie jest dobrą strategią.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > W ogóle nie zajmuję się twoimi wypowiedziami odnośnie poziomczyńskiego, ani jego wypowiedziami. >Skomentowałem twój post w taki a nie inny sposób, gdyż uważam, że skoro homofobiczne wątki regularnie są zakładane na tym forum, to nie powinno się ich ignorować. >Jeśli zaczniemy ignorować wątki homofobiczne, to one nie przestaną się pojawiać, bo celem autorów takich wątków jest propagowanie wyznawanej przez nich ideologii. >Chowanie głowy w piasek nie jest dobrą strategią.
Nie mówię o chowaniu głowy w piasek. Chodzi mi o to, że podobnych wątków było juz wiele i nie rozumiem co stoi na przeszkodzie, żeby tam toczyć dyskusję. Teraz ci sami ludzie dyskutują o tym samym, tyle że w kilku różnych wątkach. Nie wiem jaki jest sens mnożenia tych wątków skoro w każdym powtarzają się te same argumenty.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | poziomczyński (1343 punktów) | >> W ogóle nie zajmuję się twoimi wypowiedziami odnośnie poziomczyńskiego, ani jego wypowiedziami. >>Skomentowałem twój post w taki a nie inny sposób, gdyż uważam, że skoro homofobiczne wątki regularnie są zakładane na tym forum, to nie powinno się ich ignorować. >>Jeśli zaczniemy ignorować wątki homofobiczne, to one nie przestaną się pojawiać, bo celem autorów takich wątków jest propagowanie wyznawanej przez nich ideologii. >>Chowanie głowy w piasek nie jest dobrą strategią. >Nie mówię o chowaniu głowy w piasek. Chodzi mi o to, że podobnych wątków było juz wiele i nie rozumiem co stoi na przeszkodzie, żeby tam toczyć dyskusję. Teraz ci sami ludzie dyskutują o tym samym, tyle że w kilku różnych wątkach. Nie wiem jaki jest sens mnożenia tych wątków skoro w każdym powtarzają się te same argumenty.
Cenzura? Dwudniowe czekanie na publikację? Chłopak z dzidą?
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | poziomczyński (1343 punktów) | > W ogóle nie zajmuję się twoimi wypowiedziami odnośnie poziomczyńskiego, ani jego wypowiedziami. >Skomentowałem twój post w taki a nie inny sposób, gdyż uważam, że skoro homofobiczne wątki regularnie są zakładane na tym forum, to nie powinno się ich ignorować. >Jeśli zaczniemy ignorować wątki homofobiczne, to one nie przestaną się pojawiać, bo celem autorów takich wątków jest propagowanie wyznawanej przez nich ideologii. >Chowanie głowy w piasek nie jest dobrą strategią.
Popieram wszystkimi kończynami. Homofobi mogą sobie do woli zakładać wątki z kozami i zamieszczać na nich zdjęcia chłopców z dzidą, skoro to ich tak fascynuje. Niestety zepsuli również powietrze tutaj. Najsmutniejsze jest to, że jedyny sensowny argument przeciw adopcji przez homoseksualistów jest taki, że dziecka będzie miało problemy w otoczeniu. Wyobrażacie sobie co by się stało, gdyby w otoczeniu takiego homofoba pojawili się homoseksualiści z adoptowanym dzieckiem? W jakie piekło zamieniłby ich życie? Protestując przeciw takiemu wynaturzeniu? Z jakimi buciorami wlazłby do ich sypialni? Jaki koszmar zapewniłby temu dziecku? Wystarczy, że powtarzałby te swoje rewelacje z forum. I jak później wylewałby nad tym dzieckiem krokodyle łzy. Pomstując jaką krzywdą była dla niego adopcja (per se)?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | poziomczyński (1343 punktów) | > Po namyśle.> Czy Ty mi zarzucasz, że odmawiam prawa do obrony swojego zdania poziomczyńskiemu? Jeśli tak, to odpowiadam- nie, nie odmawiam; nie o to mi chodziło.Bóg ci zapłać dobry człowieku. Mnie też nie chodziło o odgrzewanie "oklepanych" wątków. Chodziło mi o skupienie dyskusji na tym, czego dotyczy problem: wspólnej adopcji przez rejestrowane homoseksualne związki partnerskie (po ewentualnej ich legalizacji i zrównaniu w prawach ze związkami heteroseksualnymi). Chciałem, żebyśmy się skupili na dziecku, które ma być adoptowane. Niestety dyskusja przerodziła się w popis homofobii. Pięknie podsumował to Cabbage tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,225402#w225911Miałem nadzieję, że forumowicze będą potrafili powstrzymać się od sprowadzenia zagadnienia do sypialni.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> >Czy Ty mi zarzucasz, że odmawiam prawa do obrony swojego zdania poziomczyńskiemu? Jeśli tak, to odpowiadam- nie, nie odmawiam; nie o to mi chodziło.> Bóg ci zapłać dobry człowieku.To mi się nawet podoba. Przyjmuję podziękowanie za to, że moje intencje zostały błędnie odczytane albo za to, że nie miałem zamiaru czegoś zrobić  > Chciałem, żebyśmy się skupili na dziecku, które ma być adoptowane.O tym też już było www.racjonalista.pl/forum.php/s,220217Adamiak pytał o to tłustą czcionką. > Niestety dyskusja przerodziła się w popis homofobii.Skąd nadzieja, że tu się nie przerodzi?
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | poziomczyński (1343 punktów) | >>Niestety dyskusja przerodziła się w popis homofobii. >Skąd nadzieja, że tu się nie przerodzi? Nadzieja okazała się płonna...
|
|
|  | 9 na 9 | aenigma (455 punktów) | > Od dawna nieżyjący Hitler wpadł na pomysł, aby mordować homoseksualistów w obozach koncentracyjnych. [...]Ach to prawo Godwina...
|
|
| |  | Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | > >Od dawna nieżyjący Hitler wpadł na pomysł, aby mordować homoseksualistów w obozach koncentracyjnych. [...]> Ach to prawo Godwina...  Niech moderatorzy zastanowią się teraz nad zmianami w regulaminie forum.
?/!
|
|
9 na 9 Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o seks. W tym przypadku o obrzydzenie jakie pojawia się u niektórych członków naszego społeczeństwa już na sama myśl o akcie homoseksualnym gejów (lesbijki jakoś mniej obrzydliwe są, a niektórych nawet mocno podniecają, zwłaszcza te blond z dużymi cycami). Być może mamy tu odczynienia z jakąś gejofobią. Poniższy tekst dedykuje Robertowi Z. ____________________________ Związek dwojga ludzi, to taki układ, w którym razem się je, kupuje się meble, wychodzi na spacery z psem, zawozi się kota do weterynarza, tłumaczy się dziecku, dlaczego nie wolno pluć z okna i dlaczego trzeba umieć rozwiązywać równania z jedną niewiadomą (jeśli się potomstwo posiada), wyjeżdża się na wakacje, odwiedza się chorych w szpitalu, wypełnia wspólnie PIT-y (lub zanosi się je księgowej), ogląda się zachód słońca, trzaska się talerze, tapetuje się ściany, myje się wannę i wykonuje się milion dwieście dziewięćdziesiąt osiem tysięcy trzysta czterdzieści sześć różnych czynności. A także uprawia się seks, jak to dorośli ludzie czasem robią. Tak jest w przypadku związków heteroseksualnych. A jeśli mówimy o związkach homoseksualnych, to okazuje się, że wspólnej lektury Plutarcha nie ma, nie ma mycia okien, nie ma wymieniania zepsutej żarówki, nie ma zastanawiania się nad modelem samochodu, nie ma wybierania imienia dla chomika (psa, wiewiórki) tylko jest sama ruja i seks. W związku czasem jest śmiech, czasem płacz, czasem gniew, czasem złość, czasem czułość, czasem smutek i wiele innych emocji. Ale jedynie u tych hetero, bo u homo to "sodomka z gomorką" oraz czarny lateks. Z tego, co pojęłam swoim misiowym rozumkiem, w Polsce homoseksualiści walczą o rzeczy najprostsze: o to by móc dziedziczyć po sobie, by w szpitalu mieć status osoby najbliższej, czyli o to, na co nikt w związku hetero uwagi nie zwraca, bo wiadomo jakie mu się należą apriorycznie prawa, przywileje i jakie w związku są obowiązki. Ale nie ma tak dobrze, zanim to wszystko lesbijki i geje wywalczą (a to w końcu tak niewiele) tabuny rozszalałych, opętanych seksem przetrząsną im łoże, przelecą się w brudnych buciorach po prześcieradłach i potargają poszewki na poduszki. Nie naplują do filiżanek, bo kuchnia gejów i lesbijek nikogo nie interesuje. Tylko łóżko i przez jego pryzmat jedynie postrzegają związki homo. Jak zapytano Jana Marię Androgyne o to, czy pójdzie na Marsz Równości, to odparł, że nie chodzi ,,na demonstracje ludzi, którzy manifestują swoje przekonania co do sposobu zaspokajania popędu seksualnego'' a następnie doprecyzował o co mu chodzi: "- Tak jak nie poszedłbym na demonstrację na przykład tych, którzy się onanizują". Janowi Marii kojarzy się wszystko z białą chusteczką, jak w starym dowcipie o (nomen omen) Jasiu w szkole. Pewnie na parady jamników w Krakowie też nie chadza, bo każdy jamnik ma kształt fallusa. Poseł Rokita nie chce dostrzec, że w związkach homoseksualnych jest zupa jarzynowa, brak masła w lodówce, dziura w bucie i książka na stole. Nie! To jedynie paziolubstwo i rusińska choroba (przytoczmy za starymi słownikami). Tylko, dlaczego od razu powiedział o onanistach? Ja bym teraz to bardzo ciekawe spostrzeżenie pana posła mogła zinterpretować wedle zasad sztuki psychoanalizy, ale myślę, że "mądrej głowie dość dwie słowie". Życie seksualne człowieka to jakiś aspekt jego codzienności. Nie wiem, jak często statystyczny Polak chadza do łożnicy w celach prokreacyjnych lub zdecydowanie lubieżnych. Natomiast wedle posła Jana Marii i jemu podobnych lesbijki i geje nasi to są, jak nie przymierzając króliki. Logicznie rzecz ujmując, z punktu widzenia fizjologii jest to niemożliwe. Ale zafiksowani na punkcie seksu politycy zdają się tego nie dostrzegać. Podobno przeciętny mężczyzna myśli o seksie kilka razy w ciągu minuty (chociaż ja uważam to za niesmaczny żart). Statystyki jednakże znacznie zawyża Jan Maria Rokita, któremu się wszystko jednoznacznie kojarzy. Taka nieokiełznana wyobraźnia jest naturalna w przypadku nastolatków, ale u dorosłego mężczyzny, żonatego i dzieciatego? To już jakaś choroba. To się powinno leczyć. A o takich zboczeńcach jak pan Zaremba, który nawet u Kingi Dunin widzi pochwałę pedofilii, to nawet mi się mówić nie chce. Czy świat zwariował i wszyscy jedynie mówią o seksie? Wiem! Geje i lesbijki nie mówią, bo chcą normalności i pelargonii we wspólnym mieszkaniu, a ich sypialnie to ich sprawa. Tak samo jak moje pelargonie i moje łóżko, to moja sprawa. Tam samo jak onanizm jest sprawą pana Jana Marii, przecież to ludzkie, chociaż nieco dziwne, gdy znany polityk mówi w popularnej stacji radiowej o swoich najintymniejszych sekretach. Niech pan poczyta Freuda, Horney i innych panie pośle dwojga imion. I nie gada tak pospiesznie na drugi raz o własnych skojarzeniach. _________________________ Tekst pochodzi z socjopatyc(*)cy-lubia-zagladac-ludziom.html
?/!
|
|
 | -1 na 7 | Robert Zawecki (4718 punktów) | Jakbyś w swoim zaślepieniu zdołał chociaż przeczytać tytuł tego wątku, to pewnie byś wiedział, że nie napisałeś choćby zdania na temat.
Nie każdy jest w stanie wszystko zrozumieć, ale w gronie racjonalistów warto chociaż próbować, czego Ci szczerze życzę, bo tylko wtedy zdołasz dostrzec różnicę między homofobią a brakiem zgody na adopcję. Zanim tego nie dokonasz to daruj sobie adresowanie do mnie postów.
Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
|
|
|  | 6 na 6 | Sylwek (15472 punktów) |
> Nie każdy jest w stanie wszystko zrozumieć, ale w gronie racjonalistów warto chociaż próbować, czego Ci szczerze życzę, bo tylko wtedy zdołasz dostrzec różnicę między homofobią a brakiem zgody na adopcję. Zanim tego nie dokonasz to daruj sobie adresowanie do mnie postów.
Hmm, wydaje mi się że akurat jeśli o adopcję idzie Cabbage rozumie więcej niż większość osób, włącznie z tobą, która się wypowiadała w tym i innych wątkach. Zwrócił po prostu uwagę, że wszyscy, może niezupełnie homofobiczni przeciwnicy adopcji przez homoseksualistów, zakładają, nawet jeśli tego nie mówią na głos, iż tak naprawdę z gejami jest coś tak fundamentalnie nie w porządku, co powinno być racją by zabronić im adopcji dzieci. Tylko gdy przychodzi do wyjaśniania co to, albo jest to właśnie sprowadzanie homoseksualizmu do homoseksualnego seksu (i niereprezentatywnych form homoseksualnej seksualności takiej jak parady albo ogłoszenia towarzyskie), albo bliżej niesprecyzowane wątpliwości natury estetycznej, albo rozumowanie wedle zasady "nie udowodniliśmy, że szkodzi, ale też nie udowodniliśmy, że nie szkodzi", albo wreszcie gadka o tym, że czasy nie te i społeczeństwo nie gotowe i ono zamieni życie dzieci w koszmar. Wszystkie te argumenty, za wyjątkiem ostatniego, który jest po prostu nieetyczny, są dodatkowo homofobiczne. Tego nie zmienia deklaracje ich zwolenników o braku u nich jakichkolwiek homofobicznych pobudek.
|
|
| |  | 3 na 5 Cabbage (1821 punktów) (zablokowany) | > albo wreszcie gadka o tym, że czasy nie te i społeczeństwo nie gotowe i ono zamieni życie dzieci w koszmar. Ciekaw jestem jak pan Zawecki i jemu podobni będą traktować dzieci adoptowane przez pary homoseksualne jeśli do takich adopcji dojdzie. Czy ludzie o prostackiej umysłowości będą ich wyzywać na ulicy od spedalonych bękartów? Czy może wszelkie zabobony, lęki i strachy ustąpią racjonalizmowi?
?/!
|
|
3 na 5 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Sylwek napisał: Cytat:Zwrócił po prostu uwagę, że wszyscy, może niezupełnie homofobiczni przeciwnicy adopcji przez homoseksualistów, zakładają, nawet jeśli tego nie mówią na głos, iż tak naprawdę z gejami jest coś tak fundamentalnie nie w porządku, co powinno być racją by zabronić im adopcji dzieci. I tu jest pies pogrzebany. Nikt dotąd nie powiedział tego głośno i wyraźnie w żadnym wątku. Wcale nie chodzi o to, że z gejami "jest coś nie tak". Moim zdaniem za negatywnym stosunkiem do adopcji kryje się po prostu zwykła ludzka obawa, że dziecko będzie skłonne do orientacji homoseksualnej, że niejako "nauczy się" jej. Zastanawiałem się nad tym i uważam, że nie można tego do końca wykluczyć. W końcu dzieci uczą się od rodziców. Przyjmijmy, że dziecko jest heteroseksualne, ale wychowywane przez homoseksualnych rodziców. Czy nie wydaje się Wam, że obserwując opiekunów, dziecko dorastając z czasem będzie miało naturalną chęć(ciekawość), by spróbować kontaktów z osobą tej samej płci? Czy nie ma możliwości, że spodoba mu się to i tak już pozostanie? Czy opiekunowie nie będą sprzyjali/patrzyli łaskawym okiem na taki związek? Czy tym samym nie rozpocznie się "produkcja" homoseksualistów na dużą skalę? Czy można wykluczyć taki scenariusz? Sam jestem za adopcją, ale szczerze mówiąc również nie jestem do końca pewny tego, co nastąpi. Chciałbym usłyszeć odpowiedzi na te pytania - co o tym sądzicie? Następna sprawa. Wyobraźmy sobie, że para homoseksualna adoptuje dziecko, dziecko idzie do szkoły podstawowej i jakimś dziwnym trafem (a może wcale nie dziwnym?), koledzy i koleżanki dowiadują się, że ma ono dwóch tatusiów/mamusie. I co następuje dalej? Łatwo to sobie wyobrazić. Naśmiewanie się, żarty o "pedałowaniu", pytania, co "rodzice" robią w nocy w łóżku. I jak takie dziecko się czuje. Wcale mu nie zazdroszczę. Samo dziecko dostrzeże przecież, że większość dzieci ma mamę i tatę, zrozumie również, że "coś jest nie tak". Samo życie... Uważam, że pary takie powinny posiadać własne dzieci, jeśli jest taka możliwość. Robert zwrócił uwagę na wynajmowanie "mamek". Wiem, że w Polsce chcą tego zakazać. Pytam - dlaczego? W końcu kobieta ma prawo decydować o własnym brzuchu i z kim chce mieć dziecko. To samo ze sprzedażą organów. Dlaczego, jeśli ktoś chce sprzedać komuś nerkę, uniemożliwia się to? Uważam, że to skandal. Polecam to rozwiązanie: www.rp.pl/artykul/275363_Dzieci_dwoch_gejow_.html Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Moim zdaniem za negatywnym stosunkiem do adopcji kryje się po prostu zwykła ludzka obawa, że dziecko będzie skłonne do orientacji homoseksualnej, że niejako "nauczy się" jej. Zastanawiałem się nad tym i uważam, że nie można tego do końca wykluczyć. Jeśli wierzyć badaniom przytoczonym w innym wątku przez Małgorzatę to nawet faktycznie istnieje niewielka skłonność takich dzieci do częstszego wykazywania oznak orientacji homoseksualnej. Ale: -co z tego? Tyko ktoś kto homoseksualizm uważa za zły i niewłaściwy sam w sobie może tego użyć jako argumentu przeciw adopcji. -stwierdzona korelacja jest niepewna, i co oczywiste może bardziej wskazywać na większą łatwość z jaką dzieci z powodów oczywistych przyznają się do homoseksualnych skłonności w homoseksualnych rodzinach, a nie na "przejmowanie" orientacji.
>Czy tym samym nie rozpocznie się "produkcja" homoseksualistów na dużą skalę? Czy można wykluczyć taki scenariusz? Biorąc pod uwagę, że gigantyczny wysiłek wkładany w większości kultur w zohydzenie i zdeprecjonowanie homoseksualizmu i w prześladowania ze śmiercią włącznie samych homoseksualistów nie był w stanie wpłynąć na orientację stałego odsetka homoseksualistów, nie wiem czemu "życzliwość" wobec homoseksualizmu obecna w homoseksualnych rodzinach miałaby wpłynąć na orientację heteroseksualnych dzieci.
>Wyobraźmy sobie, że para homoseksualna adoptuje dziecko, dziecko idzie do szkoły podstawowej i jakimś dziwnym trafem (a może wcale nie dziwnym?), koledzy i koleżanki dowiadują się, że ma ono dwóch tatusiów/mamusie. I co następuje dalej? Łatwo to sobie wyobrazić. Naśmiewanie się, żarty o "pedałowaniu", pytania, co "rodzice" robią w nocy w łóżku. >I jak takie dziecko się czuje. Wcale mu nie zazdroszczę. Ja też nie. Wiem też, że przeciwnicy zmian w prawie karnym ścigających za znieważenie na tle orientacji tez temu dziecku dobrze nie życzą. I to z nimi należy walczyć a nie z adopcjami przez homoseksualistów.
Pozdrawiam
|
|
 | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Sylwek napisał:> Cytat:Zwrócił po prostu uwagę, że wszyscy, może niezupełnie homofobiczni przeciwnicy adopcji przez homoseksualistów, zakładają, nawet jeśli tego nie mówią na głos, iż tak naprawdę z gejami jest coś tak fundamentalnie nie w porządku, co powinno być racją by zabronić im adopcji dzieci. > I tu jest pies pogrzebany. Nikt dotąd nie powiedział tego głośno i wyraźnie w żadnym wątku. Mylisz się, Zbyszku, pisałem to wielokrotnie w kilku (3?) wątkach - Sylwek przez kilka dni podważał moją hipotezę zawartą m/innymi tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,220217#w221346 oraz w innych postach. Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Mylisz się, Zbyszku, pisałem to wielokrotnie w kilku (3?) wątkach - Sylwek przez kilka dni podważał moją hipotezę zawartą m/innymi tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,220217#w221346 oraz w innych postach.Bliższe prawdy byłoby "Sylwek podważył" ale to taka nieistotna uwaga na marginesie.
|
|
| |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > > Mylisz się, Zbyszku, pisałem to wielokrotnie w kilku (3?) wątkach - Sylwek przez kilka dni podważał moją hipotezę zawartą m/innymi tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,220217#w221346 oraz w innych postach.> Bliższe prawdy byłoby "Sylwek podważył" ale to taka nieistotna uwaga na marginesie. Wiem, że się rozpaczliwie starałeś, ale zapodaj link do swego koronnego argumentu, albo powtórz tutaj, bo nijak się przekonany nie czuję.  Pamiętam nawet, że starałem się podsunąć ci argument w dyskusji, ale nie skorzystałeś, bo sam wiesz, że żadne manipulacje nazwami zjawisk nie zmienią prawdziwej motywacji gejów do adopcji cudzych dzieci. Obojętnie czy nazwiesz zjawisko homoseksualizmu chorobą, zboczeniem, czy tylko lekkim zwekslowaniem orientacji, to i tak motywem adopcji jest chęć poprawienia swojej sytuacji społecznej na co dobitnie wskazuje fakt, że swoich dzieci geje nie chcą, ale cudze nagle kochają nad wyraz... ciekaw jestem brzmienia tego wyrazu. Nadal się wstydzisz powtórzyć za "dajmonionem", że chodzi o wyrównanie szans? Waszych szans przy użyciu dzieci?
|
|
| | |  | 2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
> Obojętnie czy nazwiesz zjawisko homoseksualizmu chorobą, zboczeniem, czy tylko lekkim zwekslowaniem orientacji, to i tak motywem adopcji jest chęć poprawienia swojej sytuacji społecznej na co dobitnie wskazuje fakt, że swoich dzieci geje nie chcą, ale cudze nagle kochają nad wyraz... ciekaw jestem brzmienia tego wyrazu.
Dobrze wiesz, że kłamiesz, a dzisiaj nawet odpowiadałeś na post w którym podany był link do artykułu opisującego dzieci gejów (w tym jeden był biologicznym ojcem). Twoja reguła ogólna została jak to mówią filozofy sfalsyfikowana i jest fałszywa. A że takich falsyfikujących ja faktów jest multum, nie trzeba być ortodoksyjnym popperystą by uznać ją za podważoną.
Ty wciąż nie uporałeś się z gejami chcącymi własnych dzieci, ani nie wyjaśniłeś jak to możliwe że heterycy płodni mogą adoptować i troskliwe o dobro dzieci społeczeństwo nie widzi w tym nic zdrożnego.
|
|
| | | |  | 4 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | >Dobrze wiesz, że kłamiesz, a dzisiaj nawet odpowiadałeś na post w którym podany był link do artykułu opisującego dzieci gejów (w tym jeden był biologicznym ojcem). To, że mówię na ulicy "dzień dobry" do sąsiada geja nie znaczy, że sam jestem gejem.
>Twoja reguła ogólna została jak to mówią filozofy sfalsyfikowana i jest fałszywa. Może miałem pomroczność homofobiczną, ale nie zauważyłem kto i gdzie ją sfałszywił, więc poproszę jeszcze raz, literkowo na monitornym mi tę nieprawdziwość dowieść, lub wskazać źródła, to sam se sprawdzę i proszę mnie fizo... filopat... (tym co piszesz) nie straszyć - wojnę prawie przeżyłem.
>A że takich falsyfikujących ja faktów jest multum, nie trzeba być ortodoksyjnym popperystą by uznać ją za podważoną. Popperem też mnie nie strasz, bo homoseksualizm ma różne natężenie objawów, jak każda choroba, więc jeden czy pięć przypadków mniejszych zaburzeń nie implikuje zdrowiem populacji.
>Ty wciąż nie uporałeś się z gejami chcącymi własnych dzieci... Że co...? A gdzie i kiedy ja się z takimi gejami chciałem uporać? Nawet sam wskazywałem na takie osobniki jako dowód, że gej może mieć własne dziecko, jak chce, więc jego "troska" o cudze jest troską wyłącznie o swój image.
>... ani nie wyjaśniłeś jak to możliwe że heterycy płodni mogą adoptować i troskliwe o dobro dzieci społeczeństwo nie widzi w tym nic zdrożnego. Już "sto razy" ci pisałem, że heteryk nie ma tego schorzenia, które dyskwalifikuje geja w temacie: adopcja dzieci.
Uważam, że homoseksualiści nie dlatego są chorzy, że są mniej (vide: biseks) lub bardziej gejami, ale dlatego są gejami, że mają zaburzenia psychiczne, więc się nie zgadzam na przydzielanie im praw do opieki nad sierotami.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Już "sto razy" ci pisałem, że heteryk nie ma tego schorzenia, które dyskwalifikuje geja w temacie: adopcja dzieci. Prawdopodobnie około połowy heteryków starających się i uzyskujących prawo do adopcji jest biologicznie płodna. A więc może mieć własne dzieci a z jakiegoś powodu nie chce. To po co im te dzieci? Żeby lepiej wyglądać na rodzinnych, heteryckich przyjęciach? Tyle w temacie występowania "objawów choroby tylko u gejów". Dalsza dyskusja nie ma sensu, skoro do ciebie po prostu nie dociera, że niektórzy geje, zamiast osobliwych interakcji z kobietami, wolą by mieć dzieci zrobić dobry uczynek i zaadoptować je. Wraz ze swoim partnerem z którym się kochają i z którym z przyczyn już biologicznych nie mogą mieć dzieci.
> Uważam, że homoseksualiści nie dlatego są chorzy, że są mniej (vide: biseks) lub bardziej gejami, ale dlatego są gejami, że mają zaburzenia psychiczne, więc się nie zgadzam na przydzielanie im praw do opieki nad sierotami. Dobre. Mam nadzieję że doktorat z psychologii w drodze i plany terapii zbłądzonych owieczek już tez w drodze. Tylko bądź tak miły i nie lecz gejów tak jak to kiedyś robiono - wbrew woli, torturami i zamieniając ich w psychiczne wraki.
PS nawiasem mówiąc dobrze zrobiłem przywołując Poppera. Piszesz: >Może miałem pomroczność homofobiczną, ale nie zauważyłem kto i gdzie ją sfałszywił, więc poproszę jeszcze raz, literkowo na monitornym mi tę nieprawdziwość dowieść, lub wskazać źródła, to sam se sprawdzę i proszę mnie fizo... filopat... (tym co piszesz) nie straszyć - wojnę prawie przeżyłem.
Jednocześnie przyznajesz, że są przypadki które sa sprzeczne z twoja hipoteza ale je odrzucasz jakimś ad hoc przyjętym rozwiązaniem. Zastanawiam się - czy jakikolwiek opis stanu faktycznego byłby wstanie cię skłonić do porzucenia twych teorii czy tez uprawiasz metafizykę w ścisłym sensie i immunizujesz swoje teorie na każde kontrargumenty dokładnie tak jak nabuko robi z teoria ID? W każdym razie, nawet jeśli nie zgadzasz się ze mną, co do podważenia twojej teorii, mam nadzieję, że będziesz miał chociaż tyle uczciwości by przyznać, że jest ona pozbawionym elementarnego kontaktu z rzeczywistością myślowym konstruktem o charakterze czystej metafizyki. Takie twory faktycznie są nieobalalne z założenia i w takim kontekście przyznałbym ci rację. Tylko jaką rację z kolei takie twory myślowe mogą pełnić w podobno racjonalnej dyskusji?
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > > Już "sto razy" ci pisałem, że heteryk nie ma tego schorzenia, które dyskwalifikuje geja w temacie: adopcja dzieci.> Prawdopodobnie około połowy heteryków starających się i uzyskujących prawo do adopcji jest biologicznie płodna. Prawdopodobnie...?  > A więc może mieć własne dzieci a z jakiegoś powodu nie chce. To po co im te dzieci? Żeby lepiej wyglądać na rodzinnych, heteryckich przyjęciach? To dalszy ciąg twojego "prawdopodobnie"...?  > Tyle w temacie występowania "objawów choroby tylko u gejów". Jasne, bo zdrowy (psychicznie) heteryk ma dziecko a chory (psychicznie) gej nie chce mieć... swojego. > Dalsza dyskusja nie ma sensu, skoro do ciebie po prostu nie dociera, że niektórzy geje, zamiast osobliwych interakcji z kobietami... Zamiast osobliwych "osobliwych" napisz wprost: chorobliwych.  Nie wstydźmy się słów, bo zmiana nomenklatury nie zmienia objawów choroby. > ... wolą by mieć dzieci zrobić dobry uczynek i zaadoptować je. Wiem, dobry uczynek dla siebie.  > Wraz ze swoim partnerem z którym się kochają i z którym z przyczyn już biologicznych nie mogą mieć dzieci. Bo taką mają wadę psychiczną - niech się z tym pogodzą.  > > Uważam, że homoseksualiści nie dlatego są chorzy, że są mniej (vide: biseks) lub bardziej gejami, ale dlatego są gejami, że mają zaburzenia psychiczne...> Dobre. Mnie się też podoba. > Mam nadzieję że doktorat z psychologii w drodze... Nie wiem z czym ta droga ci się kojarzy, ale jedyny doktorat jaki mogę chcieć napisać, byłby z krycia papą i wcale niekoniecznie płci nadobnej. > ... i plany terapii zbłądzonych owieczek już tez w drodze. Tylko bądź tak miły i nie lecz gejów tak jak to kiedyś robiono - wbrew woli, torturami i zamieniając ich w psychiczne wraki. Już wielokrotnie pisałem - jestem dekarzem. > PS nawiasem mówiąc dobrze zrobiłem przywołując Poppera. Sam wiesz co dla ciebie dobre. > Jednocześnie przyznajesz, że są przypadki które sa sprzeczne z twoja hipoteza ale je odrzucasz jakimś ad hoc przyjętym rozwiązaniem. Jasne, że tak. Moja teoria o chorobie psychicznej dyskwalifikującej gejów jako rodziców adopcyjnych nie podlega falsyfikacji dlatego, że dotyczy praw dzieci, czyli małych ludzi bez zdolności do czynności prawnych i każda wątpliwość musi być rozstrzygnięta na ich korzyść. Każde podejrzenie potencjalnej wady projektu przepisu dotyczącego dzieci natychmiast ten projekt dyskwalifikuje. Ty chcesz, by było było odwrotnie więc napiszę ci coś niepolitycznego: bujaj się, gościu. > Zastanawiam się - czy jakikolwiek opis stanu faktycznego byłby wstanie cię skłonić do porzucenia twych teorii... Zaproponuj coś - to nie mnie zależy na adopcji. > W każdym razie, nawet jeśli nie zgadzasz się ze mną, co do podważenia twojej teorii, mam nadzieję, że będziesz miał chociaż tyle uczciwości by przyznać, że jest ona pozbawionym elementarnego kontaktu z rzeczywistością myślowym konstruktem o charakterze czystej metafizyki. Tylko zapominasz, że ta metafizyka dotyczy obrzydzenia, jakie czują geje do płodzenia dzieci z kobietami... więc uczciwie przyznaj, że jest to twoja metafizyka i to niskoprocentowa. > Takie twory faktycznie są nieobalalne z założenia i w takim kontekście przyznałbym ci rację. Ja twoją rację mam w ***** [cenzura] dopóty, dopóki mi nie udowodnisz, że twoje prawo do adopcji nie będzie sprzeczne z interesem dzieci. > Tylko jaką rację z kolei takie twory myślowe mogą pełnić w podobno racjonalnej dyskusji? Nie zapominaj, że roztrząsamy twory myślowe gejów w stosunku do adopcji cudzych dzieci.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Jasne, bo zdrowy (psychicznie) heteryk ma dziecko a chory (psychicznie) gej nie chce mieć... swojego. Nie wnikam, czy to serio, czy to taki żart, ale chyba posuwasz się za daleko. >Już wielokrotnie pisałem - jestem dekarzem. Dlatego nie zajmuj się diagnozowaniem chorób (zwłaszcza psychicznych).
|
|
| | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >> Jasne, bo zdrowy (psychicznie) heteryk ma dziecko a chory (psychicznie) gej nie chce mieć... swojego. >Nie wnikam, czy to serio, czy to taki żart, ale chyba posuwasz się za daleko. Mam inne zdanie.
>>Już wielokrotnie pisałem - jestem dekarzem. >Dlatego nie zajmuj się diagnozowaniem chorób (zwłaszcza psychicznych).
Nie zajmuję się diagnozowaniem, tylko nazywam rzeczy po imieniu. Jeśli ktoś kicha, smarcze i ma kaszel, to możesz sobie nazywać "nieżytem górnych dróg oddechowych" albo "dysfunkcją" tychże, a dla mnie będzie to zwykła grypa. Nie wiem kim jesteś z zawodu, ale na szczęście nie cenzorem.
|
|
 | 2 na 4 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Sylwek napisał:> Cytat:Zwrócił po prostu uwagę, że wszyscy, może niezupełnie homofobiczni przeciwnicy adopcji przez homoseksualistów, zakładają, nawet jeśli tego nie mówią na głos, iż tak naprawdę z gejami jest coś tak fundamentalnie nie w porządku, co powinno być racją by zabronić im adopcji dzieci. > I tu jest pies pogrzebany. Nikt dotąd nie powiedział tego głośno i wyraźnie w żadnym wątku. Wcale nie chodzi o to, że z gejami "jest coś nie tak".> Moim zdaniem za negatywnym stosunkiem do adopcji kryje się po prostu zwykła ludzka obawa, że dziecko będzie skłonne do orientacji homoseksualnej, że niejako "nauczy się" jej. Zastanawiałem się nad tym i uważam, że nie można tego do końca wykluczyć. W końcu dzieci uczą się od rodziców.Mylisz się było to dzisiaj i wcześniej poruszane > >1. Dziecko wychowane przez parę osób tej samej płci samo przejęło po rodzicach taką orientację.Sylwek napisał:> Nic by w tym złego nie było. Pomijam fakt, że takie "przejęcie" jest raczej mało >przekonujące.Mało przekonujące, ale co w tym złego?. Nie czepiaj się. > Następna sprawa.> Wyobraźmy sobie, że para homoseksualna adoptuje dziecko, dziecko idzie do szkoły podstawowej i jakimś dziwnym trafem (a może wcale nie dziwnym?), koledzy i koleżanki dowiadują się, że ma ono dwóch tatusiów/mamusie. I co następuje dalej? Łatwo to sobie wyobrazić. Naśmiewanie się, żarty o "pedałowaniu", pytania, co "rodzice" robią w nocy w łóżku.> I jak takie dziecko się czuje. Wcale mu nie zazdroszczę. To tez już było. > >2. Dziecko takie (a później osoba dorosła) było wyśmiewane i napotykało same przykrości ze strony rówieśników, nawet jeśli nie zostało wychowane na homoseksualistę, ale przez sam fakt że było przez taką parę wychowywane. Sylwek napisał:> To raczej powód by ścigać takie wyśmiewanie a nie nie dopuszczać do adopcji. Obecne >propozycje wyśmiewane przez niektórych na tym forum zmierzają właśnie do tego by >prawo ścigało takie występki.Tak więc masz w tym wątku, nieco wyżej odpowiedzi na Twoje wątpliwości Zbyszku. Ja miałem podobne. Nie czepiaj się więc, bo TY za homofobię, a ja za faszyzm, będziemy ścigani. Pozdrawiam
|
|
|  | 3 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
>Mało przekonujące, ale co w tym złego?. Nie czepiaj się.
Wiesz. Zarówno twoja jak i Zaweckiego argumentacja sprowadza się do:
"Nie jestem homofobem, nie mam nic do homoseksualistów, a tylko nie podoba mi się żeby adoptowali dzieci"
Dlaczego?
"Bo to homoseksualiści"
I co z tego?
"Jeszcze te dzieci też się zrobią homoseksualistami"
"Ale ja oczywiście nic do nich (tj homoseksualistów) nie mam" -------------------------------------
Masz rację czepiam się i mam obsesje tropienia homofobii. Teraz ulecz mnie z heterofobii minusem, bo widzę, już przyjąłeś to jako podstawowy swój argument.
|
|
| |  | 2 na 6 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Mało przekonujące, ale co w tym złego?. Nie czepiaj się. >Wiesz. Zarówno twoja jak i Zaweckiego argumentacja sprowadza się do: >"Nie jestem homofobem, nie mam nic do homoseksualistów, a tylko nie podoba mi się żeby adoptowali dzieci" >Dlaczego? >"Bo to homoseksualiści" >I co z tego? >"Jeszcze te dzieci też się zrobią homoseksualistami" >"Ale ja oczywiście nic do nich (tj homoseksualistów) nie mam"
Napisałem ci geju, że jestem faszystą, ale zejdę z tej drogi, jeżeli rozwieją się moje wątpliwości. Podstawowa z nich to właśnie wpływ na orientację seksualną dziecka, wychowania w środowisku gejowskim. O misji rodzicielskiej już mówiliśmy. Nie wiesz czym ona jest. Po co ci dziecko? Do realizacji własnych innych potrzeb. Dziecko jest po to, żeby realizować jego istotę istnienia, to jest spełnione ojcostwo. Już bez skrępowania przyznajesz, że wychowanie może mieć wpływ na preferencje seksualne. Pytasz co w tym złego? NIC. Czym więcej gejów na świecie tym przecież lepiej, dla nich samych, będzie w czym wybierać. Jeszcze prawnej ochrony tego się domagasz? A teraz możesz ze swoimi kolesiami śmiało, jak dotychczas, wlepiać minusy.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Powiem ci homofobiczny heteryku, po raz drugi już, żebyś się odpieprzył od mojej i innych osób których zwyczajnie nie znasz, a które zastępujesz w swojej chorej wyobraźni własnymi urojeniami na temat braku zdolności rodzicielskich.
>Podstawowa z nich to właśnie wpływ na orientację seksualną dziecka, wychowania w środowisku gejowskim. O misji rodzicielskiej już mówiliśmy. Nie wiesz czym ona jest. Po co ci dziecko? Do realizacji własnych innych potrzeb. Dziecko jest po to, żeby realizować jego istotę istnienia, to jest spełnione ojcostwo. >Ale mi rewelacje sprzedajesz. Powiedz w jakiej faszystowskiej książeczce przeczytałeś, że jak komuś się podobają faceci to cytuję "nie wie czym jest misja rodzicielska" i "używa dzieci do innych potrzeb".
>Już bez skrępowania przyznajesz, że wychowanie może mieć wpływ na preferencje seksualne. Pytasz co w tym złego? NIC. Czym więcej gejów na świecie tym przecież lepiej, dla nich samych, będzie w czym wybierać. Jesteś niesmaczny. I przyznaję, że może mieć minimalny wpływ. Albo żadnego a jedynie wpływ na odsetek ujawnianej preferencji. Tak na marginesie, jakim ty możesz być ojcem jeśliby twoje dziecko było gejem? Zmieniłbyś mu imię na "ty geju". Można sobie gdybać na temat szkodliwości homoseksualizmu dla rodzicielstwa. Szkodliwość homofobii nie ulega wątpliwości.
|
|
| | | |  | 4 na 6 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Powiem ci homofobiczny heteryku, po raz drugi już, żebyś się odpieprzył od mojej i innych osób których zwyczajnie nie znasz, a które zastępujesz w swojej chorej wyobraźni własnymi urojeniami na temat braku zdolności rodzicielskich.
To nie urojenia, twoje słowa geju.
>Tak na marginesie, jakim ty możesz być ojcem jeśliby twoje dziecko było gejem?
Przyjąłbym z bólem informację, że nie będę dziadkiem. Mój syn jest hetero, ale nie wiem, czy na ojca się nadaje. Czas pokaże. Jestem już po poważnych z nim rozmowach na temat istoty rodzicielstwa. Jest skupiony na samym sobie. Może to minie. Ale obecnie na ojca się nie nadaje.
>Jesteś niesmaczny. I przyznaję, że może mieć minimalny wpływ.
To nie ja, lecz ty tworzysz niechęć. Twoja smakowitość zaczyna budzić we mnie awersję. Idę w stronę faszyzmu. Kiedy pierwszy raz ujrzałem syna na tym świecie, w inkubatorze, lekarka zapytała czy rozpoznam swojego chłopca, wśród siedmiu innych. To było głupie pytanie, wiedziałem natychmiast. Poczułem siłę, którą można zmienić świat. I to starałem się robić. Dziecko, to nie pudelek na rączkach, dodatek do życia. Mówię to tobie, mówię to także swojemu synowi. Zrozumiałeś coś z tego geju?
|
|
| | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Czyżby ten świetlik po ziemi biegał w ucieczce przed jesienną szarugą
----------------
Zrozumiałeś coś z tego homofobie? Czy tak pogrążony jesteś w swoich urojeniach by naprawdę wierzyć, ze bez pomocy lekarzy i biurokracji rozpoznałbyś własne dziecko gdy było noworodkiem?
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>Zrozumiałeś coś z tego homofobie? Czy tak pogrążony jesteś w swoich urojeniach by naprawdę wierzyć, ze bez pomocy lekarzy i biurokracji rozpoznałbyś własne dziecko gdy było noworodkiem?
Tak geju, rozpoznałem natychmiast. Zobaczyłem w miniaturze samego siebie. Nie jest to przypadek odosobniony, ale tego geju nie zrozumiesz, tak jak i tego, co znaczy być ojcem.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | No. panowie. OBAJ. Może tak pora na koniec tej dyskusji? Chcecie po minusie?
|
|
| | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > No. panowie. OBAJ. Może tak pora na koniec tej dyskusji? Chcecie po minusie?Dawaj
|
|
| | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > No. panowie. OBAJ. Może tak pora na koniec tej dyskusji? Chcecie po minusie?Z Twojej rączki to i cykuty, ale nie mów mi, kiedy dosyć. Nie uprawniłem Ciebie do tego, MAMUSIU.
|
|
| | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) |
> Z Twojej rączki to i cykuty, ale nie mów mi, kiedy dosyć. Nie uprawniłem Ciebie do tego, MAMUSIU.  > Cykuty nie dostaniesz, bo nie zwykłam bić dzieci, nawet niegrzecznych
|
|
| | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Z Twojej rączki to i cykuty, ale nie mów mi, kiedy dosyć. Nie uprawniłem Ciebie do tego, MAMUSIU.  > >> Cykuty nie dostaniesz, bo nie zwykłam bić dzieci, nawet niegrzecznych Cykuta niejednej mamusi cezarów służyła do uwolnienia świata od ich obecności. Nie do bicia jest ona przecież.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> No. panowie. OBAJ. Może tak pora na koniec tej dyskusji? Chcecie po minusie?O! - witam Panią Moderator.  A tak na poważnie, to od dłuższego czasu poszukiwani są chętni do tej zaszczytnej funkcji, placownik ledwie już zipie. Może więc skorzystasz z oferty?  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >No. panowie. OBAJ. Może tak pora na koniec tej dyskusji? Chcecie po minusie?> O! - witam Panią Moderator. > A tak na poważnie, to od dłuższego czasu poszukiwani są chętni do tej zaszczytnej funkcji, placownik ledwie już zipie.> Może więc skorzystasz z oferty?  Masz Zbyszku swoiste poczucie humoru  . Osoba tolerancyjna, która toleruje to, co uważa za godne tolerancji, w granicach własnych poglądów. Już mnie cykutą straszy. To feministka! Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | poziomczyński (1343 punktów) | > >A tak na poważnie, to od dłuższego czasu poszukiwani są chętni do tej zaszczytnej funkcji, placownik ledwie już zipie> O! Nie wiedziałem, zgłosiłbym swoją kandydaturę. Gwarantuję, że byłoby zabawnie i emocjonująco. W pierwszym dniu, w ramach exposé, oferuję transmisję na Youtube z harakiri dokonywanego przez poziomczyńskiego. Ceremonii dopełni kulka_na_mole, używając w tym celu samurajskiego miecza. W tle popłynie natchniona rewolucyjnym zapałem przemowa belvedere o bezwstydnie zalewającej nas fali faszyzmu. A w chórkach wtórował jej będzie waldeck. I dostaniecie to w ramach bezcennej promocji - za wszystko inne zapłacicie Mastercard.  Małe marzenia małego Roberta. Jeszcze w każdym poście dodałby pewnie zdjęcie chłopaka z dzidą. Wyciąg z regulaminu: Cytat: § 14. 1. Niesnaski osobiste między uczestnikami Forum lub uczestnikami i innymi osobami należy wyjaśniać sobie tylko poprzez e-mail, nie zawracając tym głowy reszcie uczestników. Zakazane jest inicjowanie wątków i wypowiedzi, których głównym podtekstem są sprawy osobiste a nie merytoryczne. Użytkownicy nie reagujący na upomnienia i ostrzeżenia Moderatorów wzywające do zaprzestania osobistych utarczek, mogą zostać zablokowani w dostępie do Forum na 3 dni. Dotyczy to wszystkich stron sporu - Forum jest dla wymiany myśli a nie dylematów osobistych.
No drogi placowniku prosimy, prosimy...
|
|
| | | | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) |
> O! - witam Panią Moderator. > A tak na poważnie, to od dłuższego czasu poszukiwani są chętni do tej zaszczytnej funkcji, placownik ledwie już zipie.> Może więc skorzystasz z oferty?  A nie, dziękuję
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Smith (10069 punktów) | >Zrozumiałeś coś z tego homofobie? Czy tak pogrążony jesteś w swoich urojeniach by naprawdę wierzyć, ze bez pomocy lekarzy i biurokracji rozpoznałbyś własne dziecko gdy było noworodkiem? Skoro tak Ci zależy na interesie dzieci. To pokaż mi ile to datków od organizacji gejowskich wpłynęło na domy dziecka? Albo zakończ wreszcie to bicie piany bo w ten sposób szerzysz homofobię i ludzie będą się bać gejów, żeby po wysłuchaniu ich argumentacji nie umrzeć ze śmiechu.
|
|
| |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Sylwek, trzeba odróżnić tu dwie kwestie. Robert jest za legalizacją związków homoseksualnych(zerknij do wątku "Policzmy się") www.racjonalista.pl/forum.php/s,220273#w220315. Czy to mało? Czy kogoś takiego nazwiesz homofobem? Wydaje mi się, że taką postawą ze sprzymierzeńców robisz sobie wrogów. Robert wyjaśnił mi również że ni chce, by były one nazwane małżeństwem oraz nie zgadza się na adopcję dzieci(pewnie właśnie z obawy, by nie przejęło ono orientacji opiekunów). www.racjonalista.pl/forum.php/s,221577#w224571Jednocześnie jest wiele innych możliwości, by taka para miała własne dzieci(patrz link z mojego poprzedniego posta). Czy muszą więc adoptować? Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Nie wiem czy o taka odpowiedź panu chodziło, ale napisałem coś w rodzaju mojego podsumowania tych wszystkich dyskusji www.racjonalista.pl/forum.php/s,226498.Obawiam się tylko, że w ten sposób zrażę sobie jeszcze większą liczbę osób ale mam to, pan wybaczy, w dupie. Pozdrawiam (szczerze i serdecznie).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >Obawiam się tylko, że w ten sposób zrażę sobie jeszcze większą liczbę osób ale mam to, pan wybaczy, w dupie. Ale będziesz z dyskryminowany odwzajemnieniem takiego stosunku względem Ciebie? Pozdrawiam (szczerze i serdecznie).
|
|
|  | 3 na 5 | Kowalska (14008 punktów) | > Tak więc masz w tym wątku, nieco wyżej odpowiedzi na Twoje wątpliwości Zbyszku. Ja miałem podobne. Nie czepiaj się więc, bo TY za homofobię, a ja za faszyzm, będziemy ścigani.> Nie tylko Witwos. Ostatnio doszło nam jeszcze krzywdzenie dzieci. Ręce opadają. www.racjonalista.pl/forum.php/s,225402#w225896 Największą głupotą homoseksualistów jest to, że takimi właśnie wyzwiskami zrażają do siebie ludzi. Takich, którzy pomimo innych na pewne sprawy poglądów chcą dyskutować i nie zarzekają się, że nigdy nie zmienią zdania. Wielki błąd. Nie otwieram dziś lodówki. Boję się, co znowu zobaczę i usłyszę.
|
|
| |  | 1 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
> Największą głupotą homoseksualistów jest to, że takimi właśnie wyzwiskami zrażają do siebie ludzi. Takich, którzy pomimo innych na pewne sprawy poglądów chcą dyskutować i nie zarzekają się, że nigdy nie zmienią zdania. Wielki błąd.Stara metoda manipulacji, stosowana w stosunku do osób mających się za tolerancyjnych. Zachwiać owe poczucie tolerancji i wywołać w nich poczucie winy. Pytałem, czy bierze przykład z wiecznie skrzywdzonych Semitów. To się rzucił z oskarżeniami o antysemityzm. Wesołek taki. W swej istocie, prymitywny. > Nie otwieram dziś lodówki. Boję się, co znowu zobaczę i usłyszę.Rozumiem, ale upał, a w lodówce piwo. A do piwa możne się przydać towarzystwo...No cóz szkoda.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | > Stara metoda manipulacji, stosowana w stosunku do osób mających się za tolerancyjnych. Zachwiać owe poczucie tolerancji i wywołać w nich poczucie winy. Pytałem, czy bierze przykład z wiecznie skrzywdzonych Semitów. To się rzucił z oskarżeniami o antysemityzm. Wesołek taki. W swej istocie, prymitywny.No to może tu to się przyda www.racjonalista.pl/forum.php/s,221004#w225789Ogólne wskazówki myślę, że jak najbardziej. > >> Rozumiem, ale upał, a w lodówce piwo. A do piwa możne się przydać towarzystwo...No cóz szkoda. > Jeszcze Ci foszek nie przeszedł?... Przepraszam za tamto.
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Nie tylko Witwos. Ostatnio doszło nam jeszcze krzywdzenie dzieci. Ręce opadają. www.racjonalista.pl/forum.php/s,225402#w225896> Największą głupotą homoseksualistów jest to, że takimi właśnie wyzwiskami zrażają do siebie ludzi. Takich, którzy pomimo innych na pewne sprawy poglądów chcą dyskutować i nie zarzekają się, że nigdy nie zmienią zdania. Wielki błąd.Ach, jeśli ludzie doszukują się krzywdy dzieci w pozwoleniu na homoadopcję to mamy dyskusję, jeśli geje doszukują się krzywdy dzieci w zakazie homoadopcji to mamy wyzwiska? Tylko wiesz, krzywda dzieci z rodzin homoseksualnych jest faktem, wasze "wątpliwości" to czyste gdybanie.
|
|
| | |  | 1 na 3 | Smith (10069 punktów) | > Ach, jeśli ludzie doszukują się krzywdy dzieci w pozwoleniu na homoadopcję to mamy dyskusję, jeśli geje doszukują się krzywdy dzieci w zakazie homoadopcji to mamy wyzwiska?Wyzwiskami najpierw trzeba kogoś obrzucić, żeby zaistniały. Pominąłeś ten fakt niezmiernie ważny i kolejny, że "mamy" wyzwisko homofob, którym na pewno nie zostali obrzuceni homoseksualiści. > Tylko wiesz, krzywda dzieci z rodzin homoseksualnych jest faktem, wasze "wątpliwości" to czyste gdybanie.To się w końcu zdecyduj.  To Ty chcesz zmieniać na lepsze więc wykaż się czymś więcej niż gdybaniem na temat braku przeciwwskazań homo adopcji. Bo jak na razie to oprócz wątpliwych bzdur sypiesz jedynie truizmami nadającymi się równie dobrze na manifest związku zrób to sam, zrzeszającego onanistów i miłośniczki masturbacji.
|
|
| | |  | | Smith (10069 punktów) | Znudziła się ale jak to dobrze, że są te przyciski z kreseczkami no nie
|
|
| |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Nie tylko Witwos. Ostatnio doszło nam jeszcze krzywdzenie dzieci. Ręce opadają. www.racjonalista.pl/forum.php/s,225402#w225896O krzywdzeniu dzieci (bez wyjaśnienia na czym miałoby ono polegać) mówi twój forumowy kolega i zwolennicy jego poglądów. I on przypisuje ta osobliwą właściwość wszystkim homoseksualistom bez wyjątku. Ja wiem ja beczę. Zamknij lodówkę by nie słyszeć.
|
|
 | 5 na 9 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Przyjmijmy, że dziecko jest heteroseksualne, ale wychowywane przez homoseksualnych rodziców. Czy nie wydaje się Wam, że obserwując opiekunów, dziecko dorastając z czasem będzie miało naturalną chęć(ciekawość), by spróbować kontaktów z osobą tej samej płci? Czy nie ma możliwości, że spodoba mu się to i tak już pozostanie? Czy opiekunowie nie będą sprzyjali/patrzyli łaskawym okiem na taki związek? Czy tym samym nie rozpocznie się "produkcja" homoseksualistów na dużą skalę? Czy można wykluczyć taki scenariusz? Podobno w każdej kulturze i w każdej populacji rodzi się 5-10% homoseksualistów i 15-20% biseksualistów. Problem z orientacją może mieć te 15-20% bi, bo u nich występuje homoseksualizm w różnym nasileniu. To nie jest tak, że istnieją tylko ludzie hetero albo homo ale pomiędzy tymi skłonnościami jest cała paleta skłonności pośrednich.Podobno jest też jakiś procent całkowicie aseksualnych osobników. Oczywiście, że hetero jest najwięcej. Oczywiście może się zdarzyć , że dziecko pary homo będzie należeć do tych 5 % homo lub 15-20% bi i wtedy nie będzie miało oporów do przyznania się do swojego homoseksualizmu. Ale tak jak nie jest możliwe przerobienie homo na hetero tak i w odwrotnym kierunku też to nie działa.
>Naśmiewanie się, żarty o "pedałowaniu", pytania, co "rodzice" robią w nocy w łóżku. >I jak takie dziecko się czuje. Wcale mu nie zazdroszczę.
Po to właśnie jest walka z homofobią by zmienić nastawienie społeczeństwa. Należy pamiętać , że jeszcze dwadzieścia lat temu milicja zbierała dane i miała kartoteki homoseksualistów. Traktowano ich tak samo jak pedofilii, nekrofilii czy innych zboczeńców. W cywilizowanych krajach taki etap jak u nas obecnie był 30-40 lat temu. Od tego czasu oświata jak i skrupulatne przestrzeganie prawa o równym traktowaniu i zakazie siania nienawiści spowodowało, że do społeczeństw dotarło, że nie taki diabeł straszny...
>Samo dziecko dostrzeże przecież, że większość dzieci ma mamę i tatę, zrozumie również, że "coś jest nie tak". >Samo życie... Większość dzieci ma mamę i tatę ale są tez dzieci co mają mamę i dwóch ojców albo tatę i dwie mamy.... Coraz więcej jest rodzin z dziećmi - twoje, moje,wspólne. Gdyby dorośli nie zwracali na to uwagi to dzieciom nie robiło by to różnicy.
> Wiem, że w Polsce chcą tego zakazać. Pytam - dlaczego? W końcu kobieta ma prawo decydować o własnym brzuchu i z kim chce mieć dziecko. To samo ze sprzedażą organów. Dlaczego, jeśli ktoś chce sprzedać komuś nerkę, uniemożliwia się to?
Te wszystkie zakazy wynikają z obowiązującej w Polsce religii. To kościół jest przeciwny temu by człowiek decydował sam o swoim ciele. Pozdrawiam
|
|
|  | 5 na 5 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Ale tak jak nie jest możliwe przerobienie homo na hetero tak i w odwrotnym kierunku też to nie działa.Alu, co do tego mam poważne wątpliwości. To tak, jak z indoktrynacją religijną w rodzinach. Tradycja, chodzenie do kościoła, nauka religii. W konsekwencji osobnik obojętny religijnie staje się, powiedzmy katolikiem. Czy heteroseksualne dziecko, adoptowane i wychowywane przez lata w związku homoseksualnym, nie może w analogiczny sposób zostać osobą homoseksualną? Czy przykład opiekunów nie będzie miał żadnego wpływu? Jesteś tego pewna? Sam Sylwek przyznał, że może się to zdarzyć. Nie prowadziłem żadnych badań. Kieruję się jedynie intuicją i doświadczeniem życiowym. > Po to właśnie jest walka z homofobią by zmienić nastawienie społeczeństwa.Zgadzam się. Powiedz to tym z Młodzieży Wszechpolskiej...  > W cywilizowanych krajach taki etap jak u nas obecnie był 30-40 lat temu. Od tego czasu oświata jak i skrupulatne przestrzeganie prawa o równym traktowaniu i zakazie siania nienawiści spowodowało, że do społeczeństw dotarło, że nie taki diabeł straszny...Uważam, że za odzywki typu "pedały do gazu" powinno się iść do więzienia. > Większość dzieci ma mamę i tatę ale są tez dzieci co mają mamę i dwóch ojców albo tatę i dwie mamy.... Coraz więcej jest rodzin z dziećmi - twoje, moje,wspólne.Zgadza się - miałem na myśli opiekunów homoseksualnych. To prawdziwa rewolucja. Nie sądzę, by nasze społeczeństwo dojrzało do tego. A co mówić o dzieciach w szkołach? > Gdyby dorośli nie zwracali na to uwagi to dzieciom nie robiło by to różnicy.Masz rację. > Te wszystkie zakazy wynikają z obowiązującej w Polsce religii. To kościół jest przeciwny temu by człowiek decydował sam o swoim ciele.Kościół powinien zajmować się wiernymi, im wskazywać "właściwą" drogę i ich rozliczać. Od reszty wara. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| |  | 6 na 8 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Alu, co do tego mam poważne wątpliwości. .... >Czy heteroseksualne dziecko, adoptowane i wychowywane przez lata w związku homoseksualnym, nie może w analogiczny sposób zostać osobą homoseksualną? >Czy przykład opiekunów nie będzie miał żadnego wpływu? Jesteś tego pewna? Wydaje mi się , że tak jak homoseksualista pochodzący z rodziny hetero mimo olbrzymich nacisków nie zostanie hetero tak i z hetero nie można zrobić homo.(5-7%) Oczywiście pozostaje ta grupa Bi. U nich chyba można wzmocnić lub osłabić jakąś skłonność.To do tej grupy należą ci, których podobno dało się "wyleczyć" z homoseksualizmu. Kiedyś czytałam taką wypowiedź , że w takim wypadku dużo zależy od pierwszych kontaktów i że u niektórych jest większa preferencja kobiet i możliwy jest związek z kobietą a u innych większa mężczyzn i związek z kobietą jest błędem. Z grupy Bi wywodzą się naturalni ojcowie,którzy usiłując sprostać wymaganiom społecznym usiłowali zrealizować związek z kobietą. Tak, że wpływ wychowania w tej grupie przez rodziców homo może być istotny. Ale czy przechylenie szali w kierunku homoseksualizmu zanim unieszczęśliwi się jakąś kobietę jest w tym przypadku (dziecko Bi)takim problemem. Przecież nikt nie jest pokrzywdzony. Większa liberalizacja poglądów na homoseksualizm spowoduje na pewno, że homoseksualistów będzie więcej. Bo zarówno zdecydowani homo jak i z grupy Bi nie będą bali się przyznać do tej orientacji. Może to robić wrażenie, że homoseksualizm stał się modą bo jest ludzi dotkniętych tą przypadłością całkiem sporo. (1/5 -1/4 społeczeństwa)
Wiesz Zbyszku mam takie wrażenie, że klerowi i LPR-owi udało się zaszczepić w społeczeństwie skojarzenie pederasta-pedofil. Raz, że celowo to łączyli w swoich wypowiedziach oraz niechcący udowadniali w ujawnionych własnych przykładach. W wielu wypowiedziach na forum pobrzmiewa taka obawa przed wykorzystaniem seksualnym dzieci. Tyle że takie same obawy można by mieć do wszystkich adopcyjnych ojców ( szczególnie dziewczynek). A przykłady z Austrii ,Polski, Włoch wskazują , że i naturalni ojcowie też potrafią gwałcić córki. Tak, że uważam że w obecnej chwili powinno się umożliwić adopcję (w przypadku śmierci naturalnego ojca) partnerowi ojca (z którym dziecko jest związane)ale nie ma warunków na adopcję homoseksualną z winy społeczeństwa. Jesteśmy w dalszym ciągu zakompleksionym i bardzo ograniczonym społeczeństwem. Ciągle jeszcze słychać głosy postulujące takie czy inny zakazy i nakazy.Jakbyśmy bez zakazów nie potrafili żyć. Jeszcze w nas dusza niewolnika kołacze i nie potrafimy być wolni.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Tak, że uważam że w obecnej chwili powinno się umożliwić adopcję (w przypadku śmierci naturalnego ojca) partnerowi ojca (z którym dziecko jest związane)ale nie ma warunków na adopcję homoseksualną z winy społeczeństwa. Nie może tu być mowy o "winie", tylko o przyczynach. Po za tym jestem przeciwny, ale z innych względów - u ojca biologicznego były (prawdopodobnie) uczucia rodzicielskie do dziecka, a u jego partnera... macierzyńskie?
>Jesteśmy w dalszym ciągu zakompleksionym i bardzo ograniczonym społeczeństwem. Owszem, obserwuję też takie zjawiska, ale nie możesz się pozbywać swoich kompleksów kosztem cudzych dzieci. Najłatwiej zapewnić sobie poczucie sprawiedliwości społecznej i tolerancji przy pomocy rozdawania nie swoich dóbr, a w tym przypadku szafowania prawami dzieci, czyli innych ludzi.
Ja się nie zgadzam na poprawę wizerunku polskiego społeczeństwa takimi sposobami - kołtuństwo i kompleksy ustępują pod wpływem kontaktów z ludźmi o innych zwyczajach i poglądach, a nie przez wprowadzanie ich na siłę.
>Ciągle jeszcze słychać głosy postulujące takie czy inny zakazy i nakazy.Jakbyśmy bez zakazów nie potrafili żyć. Np. postulaty wprowadzenia następnych, kolejnych ustaw antydyskryminacyjnych...?
>Jeszcze w nas dusza niewolnika kołacze i nie potrafimy być wolni. Za mnie nie gadaj. Dopóki nie nauczysz się mówić za siebie, to mówisz z pozycji niewolnika, Alicjo (sprawdzić, czy nie znany polityk).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | poziomczyński (1343 punktów) | >>Tak, że uważam że w obecnej chwili powinno się umożliwić adopcję (w przypadku śmierci naturalnego ojca) partnerowi ojca (z którym dziecko jest związane)ale nie ma warunków na adopcję homoseksualną z winy społeczeństwa. > Nie może tu być mowy o "winie", tylko o przyczynach. > Po za tym jestem przeciwny, ale z innych względów - u ojca biologicznego były (prawdopodobnie) uczucia rodzicielskie do dziecka, a u jego partnera... macierzyńskie? A może po prostu rodzicielskie? Podobnie jak mąż w adoptującej dziecko parze heteroseksualnej? Dlaczego zresztą zakładasz, że ojciec wpisany do metryki jest ojcem biologicznym? Od czasu jednoznacznych testów DNA potwierdzających ojcostwo dość ostrożnie podchodzi się do tej kwestii. A jednak ci "ojcowie urzędowi" wykazują takie "uczucia rodzicielskie" jak biologiczni.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >>>Tak, że uważam że w obecnej chwili powinno się umożliwić adopcję (w przypadku śmierci naturalnego ojca) partnerowi ojca (z którym dziecko jest związane)ale nie ma warunków na adopcję homoseksualną z winy społeczeństwa. >> Nie może tu być mowy o "winie", tylko o przyczynach. >> Po za tym jestem przeciwny, ale z innych względów - u ojca biologicznego były (prawdopodobnie) uczucia rodzicielskie do dziecka, a u jego partnera... macierzyńskie? >A może po prostu rodzicielskie? Duda pisze, że naturalny ojciec nie żyje, więc...?
>Podobnie jak mąż w adoptującej dziecko parze heteroseksualnej? U męża w parze heteroseksualnej nie ma zaburzeń psychicznych powodujących niechęć do posiadania potomstwa, są zaburzenia somatyczne... nie słyszałeś o tym?
>Dlaczego zresztą zakładasz, że ojciec wpisany do metryki jest ojcem biologicznym? To pytanie do Dudy.
>Od czasu jednoznacznych testów DNA potwierdzających ojcostwo dość ostrożnie podchodzi się do tej kwestii. Słyszałem o tym.
>A jednak ci "ojcowie urzędowi" wykazują takie "uczucia rodzicielskie" jak biologiczni. Nie wiedzą, że nie są ojcami... chcesz gejowi wmówić, że dziecko, które on adoptuje po śmierci ojca biologicznego, jest również jego, tylko... może wcześniak? [beka] Hm, ciekawa metoda, ale opiniuj ją u Sylwka, ja się idę jeszcze pokulać... [rotfl]
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | poziomczyński (1343 punktów) | Pytanie było jednak do ciebie. Bo zakładasz, że "drugi ojciec" nie ma "uczuć rodzicielskich". Czy to samo zakładasz wobec wszystkich rodziców adopcyjnych? Czy tak samo potraktujesz przypadek małżeństwa wychowującego dziecko żony, w którym przed jej śmiercią jej mąż nie przysposobił dziecka? Czy dziecko powinno trafić do domu dziecka bo przybrany ojciec nie wykształci (wg twoich słów) "uczuć rodzicielskich"? Czy przysposobienie dziecka przez męża matki przed jej śmiercią coś zmienia?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Pytanie było jednak do ciebie. Bo zakładasz, że "drugi ojciec" nie ma "uczuć rodzicielskich". Po co zaśmiecasz wątek, jeśli sam sobie odpowiadasz na pytania?
>Czy to samo zakładasz wobec wszystkich rodziców adopcyjnych? >Czy tak samo potraktujesz przypadek małżeństwa wychowującego dziecko żony, w którym przed jej śmiercią jej mąż nie przysposobił dziecka? Czy dziecko powinno trafić do domu dziecka bo przybrany ojciec nie wykształci (wg twoich słów) "uczuć rodzicielskich"? >Czy przysposobienie dziecka przez męża matki przed jej śmiercią coś zmienia?
Napiszę ci tak: moje odpowiedzi na wszystkie pytania, które fabrykujesz, są w wątkach o homoadopcji z ostatnich kilku tygodni, więc nie chce mi się ich powtarzać, wątłe też widzę przesłanki na to, byś wymyślił coś oryginalnego, choć tego nie wykluczam.
Jeśli nie znajdziesz w nich odpowiedzi na pytanie z gatunku: "adopcja na przestrzeni dziejów oraz w kontekście wieczności *", to możesz sobie przyjąć do wiadomości, że mnie ta kwestia nie interesuje z różnych względów. Jeśli do ciebie nie dociera temat wątku, to współczuję choć nieszczerze.
Jestem grzeczny facet, więc grzecznie dopiero 17 raz powtórzę, że ja nie mam zamiaru zmieniać istniejącego prawa, ale mogę mieć wpływ na jego ew. modyfikację w świetle homoadopcji, więc mnie interesuje taki aspekt tematu - wszelkie pytania o istniejące już rodzaje adopcji proszę kierować do kancelarii Sądu Rodzinnego i Opiekuńczego właściwego dla miejsca zamieszkania.
* - dotyczy również wszelkich innych wariacji na temat: "komu podrzucić nieślubne dziecko szwagra przyrodniej siostry cioci z pierwszego małżeństwa, zmarłego na skutek przedawkowania uczuć rodzicielskich w wigilię św. "1 Maja" - bo widzę, że zaczynasz się fascynować dalszym pokrewieństwem w aspekcie adopcji.
P.S. "22 Lipca" także, bo się zbliża.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | A teraz będziesz często i wymownie oceniany przy użyciu guziczków z kreseczką. Użyłem słowa będziesz bo to tylko pozornie Twoje wypowiedzi będą minusowane. Chyba, że ja się bardziej naraziłem, albo to znowu dyskryminacja
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > A teraz będziesz często i wymownie oceniany przy użyciu guziczków z kreseczką. A ja te kreseczki od trolli typu "poziomczyński" mam dokładnie w takim poważaniu, jak ich samych.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Wiesz Zbyszku mam takie wrażenie, że klerowi i LPR-owi udało się zaszczepić w społeczeństwie skojarzenie pederasta-pedofil. Raz, że celowo to łączyli w swoich wypowiedziach oraz niechcący udowadniali w ujawnionych własnych przykładach.O to właśnie chodziło, to się udało. Podobnie z eutanazją(zabijaniem ludzi starszych, emerytów i rencistów). Najbardziej denerwuje mnie to, że w mediach nie ma rzetelnej dyskusji na te tematy. Media nie lubią konsensusu - musi być sensacja, muszą być kontrowersje. > W wielu wypowiedziach na forum pobrzmiewa taka obawa przed wykorzystaniem seksualnym dzieci.Nie podzielam tych obaw. > Tak, że uważam że w obecnej chwili powinno się umożliwić adopcję (w przypadku śmierci naturalnego ojca) partnerowi ojca (z którym dziecko jest związane)ale nie ma warunków na adopcję homoseksualną z winy społeczeństwa.To dla mnie oczywiste. > Jesteśmy w dalszym ciągu zakompleksionym i bardzo ograniczonym społeczeństwem.Politycy nie są zainteresowani w zmianie tego stanu rzeczy. Spółka "Tron i Ołtarz" trzyma się świetnie. Ordynacja wyborcza skutecznie eliminuje możliwość awansu nowych partii. I to ma być demokracja? Dla kogo? A państwo prawa? Z Witoldem Tomczakiem nie potrafili sobie poradzić przez dziesięć lat. www.gazeta(*)uroposla_witolda_tomczaka.htmlTymczasem Amerykanie w trzy miesiące załatwili sprawę Bernarda Madoffa, skazali go na 150 lat więzienia i skonfiskowali majątek. gospodarka(*)zany_na_150_lat_wiezienia.htmlU nas ta sprawa nie skończyłaby się nigdy a majątek przepisałby na rodzinę. Wystarczy podać więcej takich przykładów, by uzyskać poparcie znaczącej części społeczeństwa i pomyśleć o zmianie, o racjonalnym państwie(znów mnie coś naszło..., znów zacząłem marzyć  ). > Ciągle jeszcze słychać głosy postulujące takie czy inny zakazy i nakazy.Jakbyśmy bez zakazów nie potrafili żyć.I wszędzie kontrole, pozwolenia, koncesje, urzędnicy, tabuny urzędników i ich rodzin. Między innymi dlatego jestem za całkowitą integracją europejską. Skończą się wreszcie te układy, skończy się dublowanie struktur, skończą się politycy w firmach, znikną państwowe parlamenty, koszty utrzymania darmozjadów spadną do zera. Przecież Ci ludzie nie potrafią nawet napisać porządnie ustawy, przecież przez dwadzieścia lat nie potrafili poradzić sobie z abonamentem. Czy może być większy blamaż? > Jeszcze w nas dusza niewolnika kołacze i nie potrafimy być wolni.Nie pozwolą na to, będą tworzyli jedynie pozory wolności. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | |  | | poziomczyński (1343 punktów) | >Tymczasem Amerykanie w trzy miesiące załatwili sprawę Bernarda Madoffa, skazali go na 150 lat więzienia i skonfiskowali majątek. Zeszliśmy z tematu, ale słyszałeś, żeby w ciągu ostatnich 20 lat komu coś skonfiskowali?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Zeszliśmy z tematu, ale słyszałeś, żeby w ciągu ostatnich 20 lat komu coś skonfiskowali?Odpowiem krótko - nie śledziłem tego. Być może jest to na porządku dziennym? - nie wiem. Uważam jedynie(mimo, iż nie przepadam za USA), że ich wymiar sprawiedliwości jest nadzwyczaj sprawny a surowość kar uzasadniona. Wyłączyłbym jedynie karę śmierci. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
>Sam Sylwek przyznał, że może się to zdarzyć. Nie prowadziłem żadnych badań. Kieruję się jedynie intuicją i doświadczeniem życiowym. Niezupełnie tak - wedle moich intuicji to nie ma nic do wychowania. Ale podobno stwierdzono jakąś korelacje. Więc zauważyłem (inni też), że może to być związane z łatwiejszym ujawnianiem się w takich rodzinach a nie z faktycznych "konwersji" pod wpływem wychowania. Ponadto (co szczególnie oburzyło Witwosa, Osnowę albo kanika, nie pamiętam) zauważyłem, że nawet gdyby takie "konwersje" zachodziły to byłoby to bez znaczenia dla tej dyskusji.
|
|
| | |  | 4 na 4 | poziomczyński (1343 punktów) | >>Sam Sylwek przyznał, że może się to zdarzyć. Nie prowadziłem żadnych badań. Kieruję się jedynie intuicją i doświadczeniem życiowym. >Niezupełnie tak - wedle moich intuicji to nie ma nic do wychowania. Ale podobno stwierdzono jakąś korelacje. Więc zauważyłem (inni też), że może to być związane z łatwiejszym ujawnianiem się w takich rodzinach a nie z faktycznych "konwersji" pod wpływem wychowania. >Ponadto (co szczególnie oburzyło Witwosa, Osnowę albo kanika, nie pamiętam) zauważyłem, że nawet gdyby takie "konwersje" zachodziły to byłoby to bez znaczenia dla tej dyskusji. Po prostu milcząco zakłada się, że homoseksualista to człowiek drugiego gatunku (skoro bycie nim to upośledzenie). I nie mogą zrozumieć, że to uprzedzenie (nazywane homofobią). Podobnie jak uważanie Murzyna za człowieka pośledniego gatunku to rasizm, Żyda - antysemityzm etc. Zdają sobie sprawę, że bycie homofobem nie jest mile widziane w towarzystwie więc zapierają się nogami i rękami przed nazwą, choć spełniają wszystkie wymogi definicji. Nie rozumieją, że nie w nazwie problem tylko w uprzedzeniu. (Nazwa zresztą jest może nieadekwatna ale "antysemityzm" też, a funkcjonuje.) Są jak ci którzy mówią: "Nie jestem rasistą, ale miejsce asfaltu jest na ulicy."
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Po moich wypowiedziach niektórym opadły ręce. Ciekaw jestem co opadnie im po twojej. No i czy pewna autorka uroczych, prześmiewczych tekstów znajdzie formę właściwa by cię w zabawny sposób podsumować.
|
|
| | | | |  | | Smith (10069 punktów) | > Po moich wypowiedziach niektórym opadły ręce. Ciekaw jestem co opadnie im po twojej. No i czy pewna autorka uroczych, prześmiewczych tekstów znajdzie formę właściwa by cię w zabawny sposób podsumować.Autor znalazł. www.racjonalista.pl/forum.php/s,225402#w226237Ciekawe czy już znowu zmęczyła Cię ta dyskusja. Czy jednak będzie zabawnie?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | >Po moich wypowiedziach niektórym opadły ręce. Ciekaw jestem co opadnie im po twojej. No i czy pewna autorka uroczych, prześmiewczych tekstów znajdzie formę właściwa by cię w zabawny sposób podsumować. >
Nie wie czy znalazła, ale się podzieli. ===================================
Mała Zosia była mała Ale za to doskonała Ładnie zawsze uczesana Doskonale też ubrana
Raz z mamusią swą kochaną Na zakupy się wybrały Zosia lalkę zobaczyła Lalka wprost niesamowita była
Mamo! Ja tę lalkę muszę mieć! Ależ Zosiu, to nie lalka Jak nie lalka! Przecież widzę! Masz mi kupić bo ugryzę!
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Cudowne, słodkie.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Smith (10069 punktów) | > Po prostu milcząco zakłada się, że homoseksualista to człowiek drugiego gatunku (skoro bycie nim to upośledzenie). I nie mogą zrozumieć, że to uprzedzenie (nazywane homofobią). Podobnie jak uważanie Murzyna za człowieka pośledniego gatunku to rasizm, Żyda - antysemityzm etc.Zacznijmy od rasizmu. Pracowałem z Afrykanami i Jamajczykami. Widziałem takich co robili 400% normy swojego zespołu i nigdy nie nazwali nikogo rasistą ale spotkałem też takich, którzy ograniczali się do podbicia karty i kiedy kazałem im zająć się robotą to pierwsze co usłyszałem to ty rasisto. Antysemityzm najczęściej jest używany wobec przeciwników syjonizmu, bardzo trafnie zresztą ze względu na to, że Palestyńczycy są Semitami. Albo kiedy nie uznaję dogmatu o narodzie wybranym to jestem antysemitą. O homofobii napisałem wyżej. > Zdają sobie sprawę, że bycie homofobem nie jest mile widziane w towarzystwie więc zapierają się nogami i rękami przed nazwą, choć spełniają wszystkie wymogi definicji. Nie rozumieją, że nie w nazwie problem tylko w uprzedzeniu. (Nazwa zresztą jest może nieadekwatna ale "antysemityzm" też, a funkcjonuje.)Ta śpiewka z uprzedzeniami jest świetną o ile nie najlepszą przykrywką do działań tylko i wyłącznie we własnym interesie. > Są jak ci którzy mówią:> "Nie jestem rasistą, ale miejsce asfaltu jest na ulicy."I są też tacy którzy mówią, że białe jest czarne. Żydzi nie potrzebują innego kopyta na buty. Homoseksualiści mają taką samą gospodarkę hormonalną jak ja i nie tylko kobiety mogą rodzić dzieci. I że: są dyskryminowani przez tych co nie udają, że tych różnic nie widzą. Równość przez uprzywilejowanie.  Ustawa zmieni naturę i pozwoli wyciągać piątego asa z rękawa w postaci bezpodstawnej dyskryminacji.
|
|
| | |  | | Smith (10069 punktów) | >Niezupełnie tak - wedle moich intuicji to nie ma nic do wychowania. A masz coś bardziej przekonującego, że jest inaczej?
|
|
 | 1 na 3 | poziomczyński (1343 punktów) | > Moim zdaniem za negatywnym stosunkiem do adopcji kryje się po prostu zwykła ludzka obawa, że dziecko będzie skłonne do orientacji homoseksualnej, że niejako "nauczy się" jej. Zastanawiałem się nad tym i uważam, że nie można tego do końca wykluczyć. W końcu dzieci uczą się od rodziców. Przyjmijmy, że dziecko jest heteroseksualne, ale wychowywane przez homoseksualnych rodziców. Czy nie wydaje się Wam, że obserwując opiekunów, dziecko dorastając z czasem będzie miało naturalną chęć(ciekawość), by spróbować kontaktów z osobą tej samej płci? Czy nie ma możliwości, że spodoba mu się to i tak już pozostanie? Czy opiekunowie nie będą sprzyjali/patrzyli łaskawym okiem na taki związek? Czy tym samym nie rozpocznie się "produkcja" homoseksualistów na dużą skalę? Czy można wykluczyć taki scenariusz?Produkcja na "dużą skalę". Jaka jest w ogóle skala adopcji w stosunku do wszystkich dzieci? To da nam pogląd o skali możliwej "produkcji". Zakładając, że orientację można faktyczne nabyć pod wpływem otoczenia i że skala tego nabycia będzie poważna. (Czy nie przypomina nam to czasem poglądu, że kobieta w ciąży może się "zapatrzyć", co rzutuje potem na zachowanie dziecka?) Myślę, że obserwując opiekunów dziecko nabierze co najwyżej wyższej akceptacji dla homoseksualizmu jako takiego. Co oczywiście ułatwi mu ułatwienie takich skłonności, jeżeli będzie miał taką orientację. Co z kolei może zwiększyć odsetek homoseksualistów. Pozostałe pytania są warte rozważenia przy założeniu, że homoseksualizm jest zły sam z siebie a bycie homoseksualistą upośledza jednostkę. Jeżeli nie przyjmiemy takiego założenia to odpowiedź może brzmieć: i co z tego? > Sam jestem za adopcją, ale szczerze mówiąc również nie jestem do końca pewny tego, co nastąpi.Oczywiście, że jestem niepewny. Ale nikt nie wskazał lepszej alternatywy dla dziecka. (Dziecka, które nie zostało adoptowane i ma w perspektywie spędzenie reszty dzieciństwa w sierocińcu.) > Polecam to rozwiązanie:> www.rp.pl/artykul/275363_Dzieci_dwoch_gejow_.htmlW Polsce prawnie matką jest matka i ojcem jeden z gejów. Można odpowiednim testem genetycznym ustalić który. No chyba, że jest "magiczna" metoda zmieszania materiału genetycznego z 2 plemników.
|
|
|  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Oczywiście, że jestem niepewny. Ale nikt nie wskazał lepszej alternatywy dla dziecka.> (Dziecka, które nie zostało adoptowane i ma w perspektywie spędzenie reszty dzieciństwa w sierocińcu.)Zgoda. A gdyby rzeczywiście okazało się po latach badań, że z adoptowanych heteroseksualnych dzieci wyrosną homoseksualni dorośli - jeśli znacząco zacznie wzrastać odsetek osób o orientacji homoseksualnej? Zakazać adopcji przez pary homoseksualne czy "machnąć na to ręką"? > >www.rp.pl/artykul/275363_Dzieci_dwoch_gejow_.html> W Polsce prawnie matką jest matka i ojcem jeden z gejów. Można odpowiednim testem genetycznym ustalić który. No chyba, że jest "magiczna" metoda zmieszania materiału genetycznego z 2 plemników.Czy matką prawną jest ta, która urodzi, czy ta, której zapłodnione jajeczko oddano do donoszenia? Przecież genetycznie matką jest dawczyni komórek jajowych a ojcami obydwaj geje. W przypadku tych dwóch Hiszpanów urodziły się bliźnięta - jeden był ojcem jednego z bliźniąt, a drugi - drugiego. Tak przynajmniej zrozumiałem ten tekst. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| |  | 5 na 5 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Czy matką prawną jest ta, która urodzi, czy ta, której zapłodnione jajeczko oddano do donoszenia? >Przecież genetycznie matką jest dawczyni komórek jajowych a ojcami obydwaj geje. >W przypadku tych dwóch Hiszpanów urodziły się bliźnięta - jeden był ojcem jednego z bliźniąt, a drugi - drugiego. Tak przynajmniej zrozumiałem ten tekst.
To co słyszałam z dyskusji w sejmie przy okazji in vitro kobiety mają być wywłaszczone z prawa do swoich jajeczek. Matką będzie ta co urodzi, a nie genetyczna a państwo ma rozdysponować zamrożone jajeczka według swojego(!?) uważania. Jak wynika zarówno z ustawy o aborcji jak i projektów in vitro układy rozrodcze (jajniki i macica) kobiet są własnością państwową. Czysty komunizm.
|
|
| | |  | 1 na 1 | poziomczyński (1343 punktów) | >>Czy matką prawną jest ta, która urodzi, czy ta, której zapłodnione jajeczko oddano do donoszenia? >>Przecież genetycznie matką jest dawczyni komórek jajowych a ojcami obydwaj geje. >>W przypadku tych dwóch Hiszpanów urodziły się bliźnięta - jeden był ojcem jednego z bliźniąt, a drugi - drugiego. Tak przynajmniej zrozumiałem ten tekst. >To co słyszałam z dyskusji w sejmie przy okazji in vitro kobiety mają być wywłaszczone z prawa do swoich jajeczek. Matką będzie ta co urodzi, a nie genetyczna a państwo ma rozdysponować zamrożone jajeczka według swojego(!?) uważania. >Jak wynika zarówno z ustawy o aborcji jak i projektów in vitro układy rozrodcze (jajniki i macica) kobiet są własnością państwową. Czysty komunizm. Komunizm?! Czyżbyś uważała, że jajniki i macica to "środki produkcji"? Czy może za dużo postów w których słowo "komunizm" straciło sens i stało się epitetem? Alicjo! Przynajmniej ty trzymaj poziom.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Czyżbyś uważała, że jajniki i macica to "środki produkcji"? Ja nie, ale posłowie tak uważają pozbawiając kobiety prawa do decydowania o swoim ciele.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Matką będzie ta co urodzi, a nie genetyczna a państwo ma rozdysponować zamrożone jajeczka według swojego(!?) uważania.To jakaś totalna bzdura! A jeśli w przyszłości zarodek będzie rozwijał się w sztucznej macicy a następnie zostanie wyjęty stamtąd, matką będzie zapewne to urządzenie...  Kiedy śledzę absurdy, które są wokół nas, to albo 1. Buntuję się i czuję chęć, by to zmienić(tworzenie struktur partii racjonalistów w oparciu o ILAiA) 2. Mam wszystkiego serdecznie dość i kolokwialnie mówiąc "olewam to". Którą opcję wybrać? > Jak wynika zarówno z ustawy o aborcji jak i projektów in vitro układy rozrodcze (jajniki i macica) kobiet są własnością państwową. Czysty komunizm.Czy w ogóle w Sejmie są mądrzy ludzie, czy są uczciwi politycy? Lepper mieszka niedaleko od Koszalina(pod Darłowem). Kiedyś był zwykłym chuliganem i zadymiarzem. Proszę, jak daleko można zajść chamstwem i tupetem... A pani Beger, skazana prawomocnym wyrokiem za fałszowanie podpisów? Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| setarkos (10757 punktów) |
>A może w ogóle zastanowić się, jak powinna wyglądać procedura adopcyjna, żeby stworzyć dziecku >możliwie najlepsze warunki rozwoju? >Chciałbym jednak, żeby w dyskusji w tym wątku kierować się (w miarę możliwości) "dobrem >małoletniego" a nie uprzedzeniami względem ewentualnych rodziców adopcyjnych. >
. Niezależnie od przyjętych rozwiązań prawnych dotyczących adopcji należy (kierując się dobrem młodego pokolenia) kategorycznie oddzielać obyczaje seksualne opiekunów od ich stosunku do dzieci. Uważam też (stawiając się w sytuacji adoptowanego), że dziecko powinno mieć prawo do pełnej informacji (dozowanej wraz z dorastaniem) o jego biologicznych rodzicach
.
|
|
 | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> ...kategorycznie oddzielać obyczaje seksualne opiekunów od ich stosunku do dzieci.Co przez to rozumiesz? > Uważam też (stawiając się w sytuacji adoptowanego), że dziecko powinno mieć prawo do pełnej informacji (dozowanej wraz z dorastaniem) o jego biologicznych rodzicach.Czy takie dziecko nie będzie odczuwało naturalnej potrzeby(więzi krwi), by poznać rodziców biologicznych i porzucić opiekunów? Czy rodzice biologiczni nie poczują wyrzutów sumienia, nie zreflektują się, nie zechcą swojego dziecka z powrotem? Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
|  | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Czy takie dziecko nie będzie odczuwało naturalnej potrzeby(więzi krwi), by poznać rodziców biologicznych i porzucić opiekunów? >Czy rodzice biologiczni nie poczują wyrzutów sumienia, nie zreflektują się, nie zechcą swojego dziecka z powrotem? Zbyszku !! Dziecko nie jest rzeczą którą rodzice mają ,oddają, zabierają. Małe dziecko nie rozróżnia rodziców naturalnych i adopcyjnych. Duże (13 lat) musi już mieć prawo do decydowania czy chce być z rodzicami adopcyjnymi czy naturalnymi Różnie być może. Naturalną jest chęć zobaczenia naturalnych rodziców. Najgorszą rzeczą jaką rodzice mogą zrobić to zataić przed dzieckiem sprawy adopcji. (Mam znajomą która wpadła w ciężką depresję gdy dowiedziała się porządkując dokumenty swojej matki, że jest adoptowana wylądowała w szpitalu na długo) Przykładem też mogą być polskie bliźniaczki zamienione w szpitalu tam też ciężko to przeżywają mimo że obie rodziny były jak najbardziej pozytywne. A informacja o prawdziwych rodzicach jest ważna na przykład z powodu chorób genetycznych.
|
|
|  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Czy takie dziecko nie będzie odczuwało naturalnej potrzeby(więzi krwi), by poznać rodziców biologicznych i porzucić opiekunów? Może się zdarzyć, że zechce poznać biologicznych rodziców. Tak się też dzieje. Często takie dziecko, tęskniące do spotkania "prawdziwej" mamy i "prawdziwego" taty bardzo się rozczarowuje, gdy do spotkania wreszcie dochodzi. Bywa też, że wybiera rodziców biologicznych. Ale niech to wtedy będzie jego suwerenna decyzja. >Czy rodzice biologiczni nie poczują wyrzutów sumienia, nie zreflektują się, nie zechcą swojego dziecka z powrotem? Możliwe. Ale dziecko to nie zabawka czy książka, którą można odłożyć na półkę i nie interesować się nią kilka/kilkanaście lat, a potem zapragnąć znów się nią pobawić. Poza tym takie przerzucanie dziecka z rąk do rąk na pewno mu zaszkodzi, więc ze względu na jego dobro do rodzicielskich kaprysów nie wolno dopuszczać. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy matka dobrowolnie i bez przymusu oddaje dziecko, a po kilkunastu latach przychodzi i chce je z powrotem, bo się właśnie namyśliła.
|
|
2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | Ha.... Ślepym był, jako i wszyscy.
Czyliż problem leży nie w tym czy jeśli geje wychowują dzieci to jest to dobrze dla dzieci, czy nie, ale w tym, czy mają to robić w jasnym świetle prawa.
Bo, jak widać, wychowują. Ot, choćby lesbijki te dzieci które same urodzą.
Tak więc oś problemu moim zdaniem nie leży w tym czy POZWOLIĆ na adopcję, lecz w tym, czy się to nam PODOBA. Bo przecież, jak człowiek się uprze to i kobieta faceta do spłodzenia bobasa znajdzie, i facet babę do urodzenia. I w żadnym wypadku rodzicielstwu nie da się zaprzeczyć, niezależnie od orientacji seksualnej rodzica.
Wydaje mi się, że w świetle tego co piszesz adopcja jest pustym problemem. Bardziej poważnym jest to, co dziać się będzie obecnie z dziećmi wychowywanymi w związkach homoseksualnych. Bo przecież, zdaje mi się że w obecnej sytuacji parter rodzica biologicznego jest z punktu widzenia prawa obcym dziecku człowiekiem. Zaś rodzic biologiczny - prawnym krewnym. Co jawnie nie odpowiada stanowi rzeczywistemu.
Można tu odwrócić pytanie: zamiast, "czy akceptujesz adopcję przez związki homoseksualne?" zapytać : "czy akceptujesz odbieranie dzieci homoseksualistom?" (wiem, nieco przesadzam. Celowo.)
Moim zdaniem, jeśli państwo zrówna związki partnerskie z małżeństwami... no to je zrówna. A, że znak równości to znak równości a nie przybliżenia, więc adopcja i wszystkie dookólne sprawy rodzinne muszą być oczywiście traktowane tak samo.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | 2 na 2 | poziomczyński (1343 punktów) | Azaliż masz rację. Pytanie dotyczy fundamentalnego pytania: czy prawo służy do rozwiązywania problemów w sposób możliwie gwarantujący każdemu poszanowanie jego interesów, czy też służy do narzucania ludziom arbitralnych rozwiązań w imię "grupy trzymającej władzę". W Polsce wciąż jeszcze kołacze się to drugie podejście.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|