 |
Jak obalić ten argument teistyczny? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-01-2015 02:09 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Jak obalić ten argument teistyczny?
5 na 5 | Gdy rozmawiam z wierzącymi, mówię: "istnienie Boga nie jest warte brania serio, bo nie ma na to dowodów, to dogmat". Wtedy słyszę: "ale uznanie metody naukowej za właściwą to też dogmat. Dogmatem jest, że warunek powtarzalności doświadczenia jest dobry w weryfikacji".
Właściwie płaczę kiedy widzę ten argument. Ale nie potrafię go jakoś racjonalnie obalić, jest tak idiotyczny jak "a udowodnij mi, że istniejesz, a nie jesteś moim snem?". No, ale jednak przydałoby się go podważyć. Jakieś pomysły?
PS. Kiedyś jeden ksiądz powiedział: "a udowodnij, że 2 plus 2 jest 4". Myślę, że takie myslenie ma dużo wspólnego z tematem wątku. To jest jakaś taka dziwna wiara w to, że skoro nie ma na coś 100 procentowego dowodu (np. na to, że moj sąsiad jest hydraulikiem) to równie dobrze można uznać na wiarę cokolwiek innego (np. że mój sąsiad jest wszechwiedzący ale się z tym kryje). Innymi słowy: brak absolutnego dowodu miałby oznaczać, że wszystko jest dogmatem o takiej samej wartości. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Duch Prawdy (14787 punktów) | >Gdy rozmawiam z wierzącymi, mówię: "istnienie Boga nie jest warte brania serio, bo nie ma na to dowodów, to dogmat". Jestem wierzący i istnienie Boga nie jest dla mnie dogmatem, Wierzę, że istnieje. Serio.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | 2 na 2 | janson.peer (69 punktów) |
>Jestem wierzący i istnienie Boga nie jest dla mnie dogmatem, Wierzę, że istnieje. Serio. -
A ja jestem nie wierzący więc coś mi wytłumacz. Po pierwsze bóg podobno jest wszechmogący, po drugie jest ojcem wszystkich ludzi ( bez znaczenia czy dobrych, złych, gejów itd. ), więc proszę powiedz mi jak to możliwe, że ten bóg siedzi sobie w "niebiosach" i spokojnie patrzy jak ludzie ( jego dzieci ) się wzajemnie mordują, gwałcą, zarzynają, umierają z głodu itp. Jak to możliwe, że wszechmogący bóg może spokojnie patrzeć jak jego dzieci czynią tyle zła. Zapewne odpowiedź jest prosta, przecież mamy wolą wolę, wolną wole otrzymaną od tegoż boga.
Ja mam dzieci, w pewnym okresie ich życia ( jak są stosunkowo małe ), również jestem dla nich pewnego rodzaju bogiem, wszechmogącym i informuję Cię, że jeśli moje dzieci zaczęły się na wzajem zabijać od razu zrobił bym z tym porządek, bo jako ojciec, rodzic nie mógłbym spokojnie na to patrzeć, a bóg w którego Ty wierzysz, siedzi i patrzy. Ten Twój bóg, nie jest jedynie wyrodny, jest zły, spokojnie patrzy jak jego dzieci są mordowane. Pytam więc co to za bóg, w którego wierzysz?
> ( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Bezinteresowną miłość do dzieci okazał biskup Wesołowski, a Twój bóg spokojnie na to patrzył, a Twój papież spokojnie go ukrywa.
|
|
|  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >A ja jestem nie wierzący więc coś mi wytłumacz. Po pierwsze bóg podobno jest wszechmogący, Nie jest. >po drugie jest ojcem wszystkich ludzi "Matką\Ojcem" to ludzka próba zrozumienia istoty Boga. >( bez znaczenia czy dobrych, złych, gejów itd. ), więc proszę powiedz mi jak to możliwe, że ten bóg siedzi sobie w "niebiosach" i spokojnie patrzy jak ludzie ( jego dzieci ) się wzajemnie mordują, gwałcą, zarzynają, umierają z głodu itp. Nie patrzy spokojnie, "przysyła" nauczycieli uczących Miłości. >Jak to możliwe, że wszechmogący bóg może spokojnie patrzeć jak jego dzieci czynią tyle zła. Zapewne odpowiedź jest prosta, przecież mamy wolą wolę, wolną wole otrzymaną od tegoż boga. Tak, mamy wolną wolę, Bóg jest Miłością dlatego nie jesteśmy marionetkami na sznurkach. >Ja mam dzieci, w pewnym okresie ich życia ( jak są stosunkowo małe ), również jestem dla nich pewnego rodzaju bogiem, wszechmogącym i informuję Cię, że jeśli moje dzieci zaczęły się na wzajem zabijać od razu zrobił bym z tym porządek, bo jako ojciec, rodzic nie mógłbym spokojnie na to patrzeć, a bóg w którego Ty wierzysz, siedzi i patrzy. Ten Twój bóg, nie jest jedynie wyrodny, jest zły, spokojnie patrzy jak jego dzieci są mordowane. Ty możesz zareagować od razu, Bóg reaguje poprzez ewolucję mentalności Ludzkości, która trwa długo, człowiek od małpy, poprzez różne fazy homo ewoluuje ze zwierzęcia do istoty duchowej, człowiek jest stwarzany, nie został raz stworzony, Adam i Ewa to metafora. >Pytam więc co to za bóg, w którego wierzysz? Bóg Duch, inteligentna siła sprawcza stwarzania. >> ( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość. >Bezinteresowną miłość do dzieci okazał biskup Wesołowski, Raczej zwierzęcą chuć, ten pan jest przykładem zwierzęcia w ludzkiej skórze, które jeszcze nie przebudziło się duchowo. >a Twój bóg spokojnie na to patrzył, a Twój papież spokojnie go ukrywa. To nie mój bóg i nie mój papież.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| |  | 1 na 1 | janson.peer (69 punktów) |
>>> ( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość. >>Bezinteresowną miłość do dzieci okazał biskup Wesołowski, >Raczej zwierzęcą chuć, ten pan jest przykładem zwierzęcia w ludzkiej skórze, które jeszcze nie przebudziło się duchowo.
No i biskup Wesołowski stał się Panem Wesołowskim - cud.
>>a Twój bóg spokojnie na to patrzył, a Twój papież spokojnie go ukrywa. >To nie mój bóg i nie mój papież.
Na temat własnych bogów się nie wypowiadam, jest ich za dużo by sprostać tematowi.
|
|
| | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >No i biskup Wesołowski stał się Panem Wesołowskim - cud. Może dla Ciebie biskup, dla mnie prawdopodobnie pan, pod sukienkę mu nie zaglądałem..., podobno jeden z papieży był kobietą.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Wtedy słyszę: "ale uznanie metody naukowej za właściwą to też dogmat..."Dlatego prościej jest praktykowane przez wierzących przyjmowanie na wiarę uznać i powołać się na doznane objawienie, że boga nie ma. Sądzę, że myślącemu człowiekowi nietrudno o takie objawienie, gdyż imaginacja zwana przez wierzących bogiem "mówi sama za siebie".  Jestem pewna, że każdy może doznać takiego objawienia, a jeśli kogoś to jeszcze nie spotkało, to zapewne nie dosyć gorliwie się... Ups! Nie dosyć gorliwie myślał.  .
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
 | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | >Dlatego prościej jest praktykowane przez wierzących przyjmowanie na wiarę uznać i powołać się na doznane objawienie, że boga nie ma. Wtedy twój ateizm zostałby uznany za formę wiary. Już byś się z takiego argumentu nie wygrzebała.
"When I feed the hungry, they call me a saint. When I ask why people are hungry, they call me a Communist." Hélder Câmara
|
|
|  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wtedy twój ateizm zostałby uznany za formę wiary. Część wierzących i tak ateizm za wiarę uznaje. Widać ciężko biedakom przyjąć, że ktoś może w ich mity nie wierzyć i mieć sensowne ku temu powody, w przeciwieństwie do nich samych wierzących bo tak, bo akurat w Polsce się urodzili więc w mzimu tutejszego kręgu kulturowego nauczono ich wierzyć.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Dlatego prościej jest praktykowane przez wierzących przyjmowanie na wiarę uznać i powołać się na doznane objawienie, że boga nie ma. >Wtedy twój ateizm zostałby uznany za formę wiary. Dysponujący informacją z pierwszej ręki to ktoś, kto - w odróżnieniu od wierzącego - WIE.
>Już byś się z takiego argumentu nie wygrzebała. To byłby osąd, nie argument, a do tego chybiony. .
Kiedy każdy mój argument zacznie ci się wydawać genialny, możesz rzucić we mnie zgniłym pomidorem.
|
|
4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Gdy rozmawiam z wierzącymi, mówię: "istnienie Boga nie jest warte brania serio, bo nie ma na to> dowodów, to dogmat". Wtedy słyszę: "ale uznanie metody naukowej za właściwą to też dogmat.> (..) PS. Kiedyś jeden ksiądz powiedział: "a udowodnij, że 2 plus 2 jest 4".> brak absolutnego dowodu miałby oznaczać, że wszystko jest dogmatem o takiej> samej wartości.Uznawać można absolutnie wszystko łącznie z krasnoludkami i orbitującym wokół odległej gwiazdy czajniczkiem. Jeśli ma się czas i energię na taką dzieciną żonglerkę, to czemu nie? Uznanie metody naukowej ma ten plus, że działa. Przynosi wymierne korzyści np. w postaci leków na wiele chorób. W obszarach stycznych religii i nauki można prosto porównać efektywność jednego i drugiego (a właściwie ich narzędzi) czego osoby wierzące bardzo się boją. Osobiście nie mam nic do osób, które mówią że Bóg istnieje, że go doświadczają itp. Dla mnie jest to po prostu specyficzny sposób doznawania piękna przyrody i jej majestatu, a przecież my sami również jesteśmy jej częścią. Jeśli księżulo (piszę to z pewną dozą sympatii, wielu naprawdę sympatycznych księży w życiu spotkałem) twierdzi, że Bóg istnieje i jest to pojęcie źródłowe podobnie jak 2+2=4, to dla świętego spokoju uśmiechnę się do niego i powiem: Ok, masz prawo tak mówić. Ale nich mi powie, że kobiety czy mężczyźni po rozwodzie, wiążąc się z drugim partnerem popełniają jakiś grzech. Niech no spróbuje 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Ale nich mi powie, że kobiety czy mężczyźni po rozwodzie, wiążąc się z drugim partnerem popełniają jakiś grzech. Niech no spróbuje  A ja i w tym przypadku usmiechne sie do niego i powiem "tak, masz racje". Jak powie, ze rozwodnicy nie maja prawa spozyc ciala Jezusa podczas mszy to tez mu przytakne. Przytakne mu na kazdy przez niego wypowiedziy idiotyzm. Jesli ten idiotyzm ogranicza sie do jego podworka to moze sobie plesc co tylko slina mu na jezyk przyniesie. Jest u siebie wiec moze sobie p*****lic
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Hm. Wiesz, nie znoszę indukowania w bliźnich poczucia winy i grzechu. Mam na to wprost alergię. Pewnie dlatego, że sam tej indukcji długo ulegałem.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
16 na 16 | Fizyk (17637 punktów) | > Gdy rozmawiam z wierzącymi, mówię: "istnienie Boga nie jest warte brania serio, bo nie ma na to dowodów, to dogmat". Wtedy słyszę: "ale uznanie metody naukowej za właściwą to też dogmat. Dogmatem jest, że warunek powtarzalności doświadczenia jest dobry w weryfikacji".
Weryfikacja w doświadczeniu, to nie dogmat tylko potwierdzenie skuteczności metody naukowej. Zapytaj dyskutanta, czy telefon kmórkowy lub jakiekolwiek inne urządzenie zostało wymodlone, czy też wszystkie zostały opracowane z użyciem metody naukowej.
> Właściwie płaczę kiedy widzę ten argument. Ale nie potrafię go jakoś racjonalnie obalić, jest tak idiotyczny jak "a udowodnij mi, że istniejesz, a nie jesteś moim snem?".
Kopnij dyskutanta w kostkę i zapytaj czy już się obudził.
> Kiedyś jeden ksiądz powiedział: "a udowodnij, że 2 plus 2 jest 4".
Zapytaj się księdza, czy bawił się kiedyś kasztanami i czy umie liczyć do czterech.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | To nie są dobre argumenty. Wierzący od razu powie: "telefon został co prawda wymyślony, ale chrześcijaństwo też daje rezultaty, odkąd powierzyłem się Jezusowi jestem lepszym człowiekiem". A więc rezulaty nauki będą tak samo wartościowe jak rezultaty wiary. A co do kopania w kostkę - bywają sny tak realistyczne, że nie do odróżnienia od jawy.
|
|
|  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To nie są dobre argumenty. Wierzący od razu powie: "telefon został co prawda wymyślony, ale chrześcijaństwo też daje rezultaty, odkąd powierzyłem się Jezusowi jestem lepszym człowiekiem". Niech udowodni, że rzeczywiście stał się lepszym człowiekiem i zobrazuje to za pomocą jakiegoś obiektywnego wskaźnika. Następnie przy założeniu, że mu się uda to niech wykaże, iż to dzięki Jezusowi. >A więc rezulaty nauki będą tak samo wartościowe jak rezultaty wiary. Nie. Nauka ma mierzalne rezultaty a wiara puste stwierdzenia.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Niech udowodni, że rzeczywiście stał się lepszym człowiekiem i zobrazuje to za pomocą jakiegoś obiektywnego wskaźnika. Następnie przy założeniu, że mu się uda to niech wykaże, iż to dzięki Jezusowi.
Wystarczy że powie coś w rodzaju "przestraszyłem się potępienia i przestałem zdradzać żonę". To będzie mierzalne.
>Nie. Nauka ma mierzalne rezultaty a wiara puste stwierdzenia.
Obiektywnie rzecz biorąc jasne. Ale z perspektywy wierzącego tak to nie wygląda, a trzeba podać argument przekonujący dla wierzących i niewierzących. Bo w gruncie rzeczy coś w tym jest, wiara religijna może dawać dobre rezultaty w życiu człowieka, znamy przypadki nawróconych narkomanów, którzy twierdzą że dzięki silnej wierze zdołali to zrobić. Gdyby nie kochali Jezusa, nie mieliby w sobie dążenia do świętości.
|
|
| | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wystarczy że powie coś w rodzaju "przestraszyłem się potępienia i przestałem zdradzać żonę". To będzie mierzalne. To będą tylko jego słowa, mogące być kłamstwem. Żadne to potwierdzenie. Niech stworzy jakąś skalą do obiektywnego mierzenia lepszości a następnie wykaże, że to dzięki wierze stał się lepszy. >Obiektywnie rzecz biorąc jasne. Ale z perspektywy wierzącego tak to nie wygląda, a trzeba podać argument przekonujący dla wierzących i niewierzących. Bo w gruncie rzeczy coś w tym jest, wiara religijna może dawać dobre rezultaty w życiu człowieka, znamy przypadki nawróconych narkomanów, którzy twierdzą że dzięki silnej wierze zdołali to zrobić. Gdyby nie kochali Jezusa, nie mieliby w sobie dążenia do świętości. Nic nie trzeba podawać, a majaczenia wierzących są bez znaczenia. W jaki niby sposób udowodnią, że to wiara im w czymś pomogła i jak wykażą, że bez wiary poprawa byłaby niemożliwa? Mówi x, że to dzięki wierze w boga przestał brać narkotyki, ale co ma na poparcie tych słów? To tylko jego przekonanie, względnie kłamstwo bo przecież może mieć w tym jakiś interes. Wiara to indoktrynacja, dogmaty i bełkotanie o stawaniu się lepszym człowiekiem, nauka to mierzalne i replikowalne wyniki, oraz przeróżne wynalazki, działające niezależnie od opinii ludzi o nich.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>PS. Kiedyś jeden ksiądz powiedział: "a udowodnij, że 2 plus 2 jest 4".
Dajesz zwyczajowo kopertę ale tym razem pustą i mówisz że to ofiara na kościół. Powiedz mu że zawartość tej koperty udowodnią mu w każdym sklepie. Tylko niech nie przegina z tym udowadnianiem bo "niebiescy" panowie mogą się nie znać na żartach.
|
|
1 na 1 | dawid1993 (1053 punktów) | >brak absolutnego dowodu miałby oznaczać, że wszystko jest dogmatem o takiej samej wartości.
Witam To jest rzeczywisty problem . A właściwie nie ... to nie jest problem Nie można poważnie traktować argumentów , które argumentami nie są . Pseudo-racjonalizacja z której wynika , że ponieważ czegoś nie można na 100% udowodnić miałaoby oznaczać , że istnieje Bóg lub , że wiara w niego jest racjonalna uderza przede wszystkim we wszystkie możliwe przejawy religijności . A to dlatego , że istnienie Boga jest wyłącznie spekulacją pozbawianą najmniejszego cienia dowodu . Z takiej pseudo-racjonalizacji musi wynikać , że wiara w Boga jest całkowicie bez-rozumna . Ten argument uderza centralnie w podmiotowość religii . Ponieważ nie potrafię przedstawić dowodów - moja wiara jest ( w racjonalnym ujęciu ) pozbawiona jakiejkolwiek wartości obiektywnej . Jest wyłącznie przejawem mojej egocentrycznej potrzeby , mojej radykalnie subiektywnej wizji - i niczym innym . Obiektywizowanie wiary nie jest możliwe - zamyka się zwykle w zrytualizowanych formach tabu i ceremonii . Każde pogłębienie ( w znaczeniu obiektywizacji ) rozbija się na ścianie intuicyjnych , niedowodliwych wyobrażeń i fantazji . Pozdrawiam
|
|
5 na 5 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Gdy rozmawiam z wierzącymi (...) słyszę: "ale uznanie metody naukowej za właściwą to też dogmat.> Dogmatem jest, że warunek powtarzalności doświadczenia jest dobry w weryfikacji".Wyrzuć dyskutanta przez okno, niech się wyzwoli z dogmatycznego traktowania schodów. W wersji łagodniejszej - milcz i czekaj cierpliwie, aż rozpadnie się w bezładną masę atomów. Każda sekunda kiedy to nie następuje, potwierdza że żyjemy w na tyle stabilnym świecie, że stany przeszłe mogą być z powodzeniem wykorzystywane do prognozowania stanów przyszłych. > "a udowodnij mi, że istniejesz, a nie jesteś moim snem?"Uszkodź dyskutanta fizycznie, postacie ze snów tego nie potrafią. > "a udowodnij, że 2 plus 2 jest 4"Proszę. > brak absolutnego dowodu miałby oznaczać, że wszystko jest dogmatem o takiej samej wartościZaproponuj grę losową z 1% szans na wygraną i - choć nie ma 100-procentowej pewności że przegra - zaobserwujesz u dyskutanta niespodziewany powrót rozsądku.
|
|
1 na 1 | gostyx (347 punktów) | >Ale uznanie metody naukowej za właściwą to też dogmat. Dogmatem jest, że warunek >powtarzalności doświadczenia jest dobry w weryfikacji". >Właściwie płaczę kiedy widzę ten argument. Ale nie potrafię go jakoś racjonalnie obalić, jest tak >idiotyczny jak "a udowodnij mi, że istniejesz, a nie jesteś moim snem?". Osobiście poleciłbym Feyerabenda i jego dzieło "Przeciw metodzie". Z tym, że, niestety, nie posłużyłoby ono do obalenia tego argumentu, a raczej do smutnego pogodzenia się z faktem, że racjonalnie obalić go raczej nie sposób.
Feyerabend (przynajmniej dla mnie) znakomicie obnażył niedostatki metody naukowej, że tak naprawdę nie da się logicznie i racjonalnie uzasadnić, dlaczego stosowanie logiki i racjonalności miałoby być lepsze od irracjonalizmu. Książka niełatwa, zapewne wielce obrazoburcza dla "twardogłowych racjonalistów", wywołuje do dziś gorące emocje, ale znakomicie poszerza horyzonty i otwiera oczy na nieprzyjemne prawdy, z którymi niektórym dość trudno przyjdzie się zmierzyć.
True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen. It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research. Axel D. Becke
|
|
 | 5 na 5 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > nie da się logicznie i racjonalnie uzasadnić, dlaczego stosowanie logiki i racjonalności miałoby być lepsze od irracjonalizmu
Szczególnie gdy ktoś sobie zdefiniuje "lepsze" w kategoriach innych niż statystycznie weryfikowalna skuteczność predykcji modelu.
Irracjonalna modlitwa o uzdrowienie może być wtedy "lepsza" od racjonalnego antybiotyku - oczywiście do czasu, bo w praktyce wiadomo: "jak trwoga, to do Nauki".
|
|
|  | 1 na 1 | gostyx (347 punktów) | >> nie da się logicznie i racjonalnie uzasadnić, dlaczego stosowanie logiki i racjonalności miałoby być lepsze od irracjonalizmu >Szczególnie gdy ktoś sobie zdefiniuje "lepsze" w kategoriach innych niż statystycznie weryfikowalna skuteczność predykcji modelu. Pamiętaj, że Feyerabend był filozofem i odpowiedz sobie na kilka pytań: 1) Dlaczego powinienem definiować " lepsze" właśnie w tych akurat kategoriach, o których piszesz? Czy coś mnie do tego zmusza?
2) Dlaczego statystycznie weryfikowalna skuteczność predykcji modelu miałaby być naszym celem? Wybieramy ją jedynie z powodów pragmatycznych, nie czysto logicznych. Nie ma tu logicznej implikacji, tylko wybór.
True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen. It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research. Axel D. Becke
|
|
| |  | 6 na 6 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | To jaki jest w końcu zarzut wobec nauki - że "dogmatycznie" wybrała sobie za cel poznawanie i opis otaczającego nas świata? No, niech i tak będzie. Ważne że nikt nikogo nie zmusza do podzielania tego wyboru, korzystanie z owoców nauki też jest na szczęście dobrowolne.
|
|
| | |  | | gostyx (347 punktów) | >To jaki jest w końcu zarzut wobec nauki - że "dogmatycznie" wybrała sobie za cel poznawanie i opis otaczającego nas świata? Zarzut? Gdzie tu jakiś zarzut? Po prostu stwierdzenie faktu, że tak naprawdę logicznie nie uzasadnimy, dlaczego akurat taką drogę w tym poznawaniu mielibyśmy wybrać.
True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen. It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research. Axel D. Becke
|
|
| |  | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | >Pamiętaj, że Feyerabend był filozofem i odpowiedz sobie na kilka pytań: >1) Dlaczego powinienem definiować " lepsze" właśnie w tych akurat kategoriach, o których piszesz? Czy coś mnie do tego zmusza?
Nic, bo możesz stworzyć logiczny język (a więc zbiór pojęć i kategorii) który będzie się składał z nonsensów. Ostatecznie musi być spełniona tautologiczna zależność 1=1.
>2) Dlaczego statystycznie weryfikowalna skuteczność predykcji modelu miałaby być naszym celem? >Wybieramy ją jedynie z powodów pragmatycznych, nie czysto logicznych. Nie ma tu logicznej implikacji, tylko wybór.
Bo czysto logiczne podejście daje gorsze efekty, chociażby dla tworzenia innych podejść. Tak właściwie używanie klasycznie jednego zestawu pojęć też jest przejawem pragmatyzmu.
|
|
| |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | > 2) Dlaczego statystycznie weryfikowalna skuteczność predykcji modelu miałaby być naszym celem?> Wybieramy ją jedynie z powodów pragmatycznych, nie czysto logicznych. Nie ma tu logicznej implikacji, tylko wybór.  1. Koszt nakładów na wyprodukowanie 'latającego dywanu' (jakikolwiek by był) jest dużo większy niż cena biletu kolejowego. 2. Koszty 'wiary': a) to czas STRACONY na filozofowanie o elemencie zbioru pustego oraz uczestnictwo w obrzędach religijnych. Czas ten można by KORZYSTNIEJ spożytkować na bezmyślny relaks!!!(tak) (lub na naukę); b) (początkowo niewidoczny) finansowy obowiązek utrzymywania 'gminy, kościoła, kapłana, szaman, jasnowidza, budynków, figurek' itp. (P. całkiem niedawno znowelizowane V przykazanie kościelne w KK); c) (nieuświadomione) psychiczne uzależnienie od zbędnych wyobrażeń i przypadkowych osób w hierarchii religijnej. Często uzależnienie to wywoływane jest przez uwewnętrznienie poczucia winy i/lub skrajne zaniżenie samooceny (poczucie małości). Grozi to blokadą rozwoju osobowości a nawet uwstecznieniem tegoż. Drobner, niemarnotrawny.
|
|
 | | niestadny (2492 punktów) |
> Osobiście poleciłbym Feyerabenda i jego dzieło "Przeciw metodzie". Z tym, że, niestety, nie posłużyłoby ono do obalenia tego argumentu, a raczej do smutnego pogodzenia się z faktem, że racjonalnie obalić go raczej nie sposób.Hehe, przypominają mi się słowa pewnego znajomego naukowca(potwierdzone zresztą przez innego). Cytat:Wiele badań jest opisywanych tak, żeby wykazać to, co pasuje. Kto wie to lepiej niż naukowiec?
...wiele jest ściemy w nauce. Trza więc być sceptycznym - ale jak tu być sceptycznym, skoro odpowiedniej wiedzy się nie posiada? Przysłowiowy Kowalski skazany jest na wiarę w prawdy objawiane przez naukowców, gdyż nie jest w stanie zweryfikować ich tez. Często wśród samych naukowców nie ma zgody i "każda pliszka swój ogonek chwali". Ludziska łykają albo to, co bliższe ich światopoglądowi albo to, co bardziej przekonująco brzmi/przemawia do ich wyobraźni. A rzeczywistość? Pal ją sześć...  Dzięki za propozycję lektury!
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
|  | 5 na 5 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Wiele badań jest opisywanych tak, żeby wykazać to, co pasuje (...) Przysłowiowy Kowalski skazany jest na wiarę w prawdy objawiane przez naukowców, gdyż nie jest w stanie zweryfikować ich tez
Na szczęście system jest zaprojektowany tak, że wyniki muszą być replikowalne, a oszustów czeka niesława. A czasem i nagroda Darwina, jeżeli np. zbudują samolot w oparciu o podretuszowane wyniki.
(porównaj z "konkurencyjnym" systemem, w którym punktowane jest poklepywanie po plecach, czołobitność wobec autorytetów i ekskomunikowanie odstępców)
Zatem jeśli Kowalski sam nie ma wiedzy, to niech cierpliwie czeka na potwierdzenie wyników przez niezależne ośrodki badawcze.
|
|
| |  | | niestadny (2492 punktów) |
> Zatem jeśli Kowalski sam nie ma wiedzy, to niech cierpliwie czeka na potwierdzenie wyników przez niezależne ośrodki badawcze.Istnieją takowe? Się mi filmik przypomniał, niedawno w TV oglądany: www.youtube.com/watch?v=SanJ4HzcEoI
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> niezależne ośrodki badawcze > Istnieją takowe?
Podobno każdy ma swoją cenę, ale kupić wszystkich wydaje się zadaniem dość skomplikowanym ekonomicznie i logistycznie. A i psychologicznie wątpliwym.
|
|
| |  | 1 na 1 | gostyx (347 punktów) | > > Wiele badań jest opisywanych tak, żeby wykazać to, co pasuje (...) Przysłowiowy Kowalski skazany jest na wiarę w prawdy objawiane przez naukowców, gdyż nie jest w stanie zweryfikować ich tez> Na szczęście system jest zaprojektowany tak, że wyniki muszą być replikowalne, a oszustów czeka niesława.Jeśli prawda w ogóle wyjdzie na jaw  > (porównaj z "konkurencyjnym" systemem, w którym punktowane jest poklepywanie po plecach, czołobitność wobec autorytetów i ekskomunikowanie odstępców)Nieeeee, w nauce nie ma czegoś takiego...  Przedni żart! Ha! Ha! Ha! 
True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen. It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research. Axel D. Becke
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> poklepywanie po plecach, czołobitność wobec autorytetów i ekskomunikowanie odstępców > Nieeeee, w nauce nie ma czegoś takiego... Przedni żart! Ha! Ha! Ha!
Nie da się dekretem zmienić ludzkiej natury, ale jednak jest różnica pomiędzy nieuniknioną możliwością wypaczeń, a systemową akceptacją dla nich.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >>> poklepywanie po plecach, czołobitność wobec autorytetów i ekskomunikowanie odstępców >> Nieeeee, w nauce nie ma czegoś takiego... Przedni żart! Ha! Ha! Ha! >Nie da się dekretem zmienić ludzkiej natury, ale jednak jest różnica pomiędzy nieuniknioną możliwością wypaczeń, a systemową akceptacją dla nich.
Nauka też działa w sposób dogmatyczny. Gdyby jakiś naukowiec stwierdził, że stworzyli nas kosmici, i miałby przekonujące argumenty, byłby raczej zwalczany i marginalizowany. Podobnie jak ktoś stwierdziłby, że homoseksualizm jest parafilią - nie ma szans by współczesna nauka uznała to, nawet gdyby były dowody. Nie ma żadnych szans, są zbyt silne naciski.
|
|
|  | 1 na 1 | gostyx (347 punktów) | > Dzięki za propozycję lektury!Drobiazg. Polecałbym gorąco także Alana Chalmersa "Czym jest to, co zwiemy nauką". Bardzo przystępny, choć także "psychicznie niełatwy" wykład filozofii nauki. Kilka cytatów, niby oczywiste oczywistości, a jak się człowiek rozejrzy, to widać, że nie do końca wszyscy to rozumieją: Cytat: Wiedza naukowa nie jest wiedzą udowodnioną, jest jedynie wiedza prawdopodobnie prawdziwą. Im więcej obserwacji, składających się na przesłanki wnioskowań indukcyjnych, oraz im większa różnorodność okoliczności, w których obserwacje te są dokonywane, tym większe prawdopodobieństwo, że uzyskane uogólnienia będą prawdziwe. Czy też Cytat: ... indukcji nie można uzasadniać za pomocą logiki i doświadczenia ... ... wiara w prawa i teorie jest tylko nawykiem psychicznym, którego nabywamy w wyniku powtórzeń odpowiednich obserwacji Cytaty z tej strony
True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen. It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research. Axel D. Becke
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Trza więc być sceptycznym - ale jak tu być sceptycznym, skoro odpowiedniej wiedzy się nie posiada? Czy trza jeszcze coś ponadto dodawać?
@@@ .
|
|
4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | > Gdy rozmawiam z wierzącymi, mówię: "istnienie Boga nie jest warte brania serio, bo nie ma na to dowodów, to dogmat".> Wtedy słyszę: "ale uznanie metody naukowej za właściwą to też dogmat. Dogmatem jest, że warunek powtarzalności doświadczenia jest dobry w weryfikacji".> Właściwie płaczę kiedy widzę ten argument. Ale nie potrafię go jakoś racjonalnie obalić, jest tak idiotyczny jak "a udowodnij mi, że istniejesz, a nie jesteś moim snem?".> No, ale jednak przydałoby się go podważyć. Jakieś pomysły?1.) Pomysł jeden: złośliwy i wredny  . > >"ale uznanie metody naukowej za właściwą to też dogmat".Odp.: 'Aaa.... udowodnij waćpan to swoje twierdzenie'. 2.)Dogmat dogmatowi nierówny: 'dogmat weryfikowalności' ( wymóg intersubiektywności) nauki jest (hi hi  ) weryfikowalny, sprawdzalny - vide cała technika i technologia. Dogmat religijny - nie. BO TAK! (Mówią: sprawdzalny w zaświatach - nie wiem, nie znam tych okolic.) 3.)( NAJWAŻNIEJSZE): dzięki temu nauka jest JEDNA. A bogów ci u nas na świecie dostatek, i w bród, i po pachy, i do woli. I każden jeden inakszy, co tam panie komu pasowało, zwidziało się, objawiło. I nawet ten jeden najjedyńszy to też jakiś trójdzielny... Drobner, niezweryfikowany.
|
|
-2 na 2 | oportunista (1711 punktów) | Jako ludzie chlubimy się tym, że jesteśmy stworzeniami inteligentnymi. Odróżnia nas od zwierząt to, że potrafimy myśleć abstrakcyjnie, czy tego nie potrafią zwierzęta to już inna sprawa. Na razie świat postrzegamy w dwojaki sposób, poznanie za pomocą doświadczenia i intuicji. Tym pierwszym sposobem zajmują się naukowcy, a kierunek im nadają filozofowie. Drugim wariantem zasadniczo zajmuje się teologia i wszelkiego rodzaju władcy dusz. Oba sposoby wcale się nie wykluczają i nie są wzajemnie sprzeczne. Tam gdzie nauka mówi pas, a filozofowie bezradnie rozkładają ręce, wkracza teologia. Bada ona niezbadane i opierające się badaniu, odpowiada na pytania, na które logika odpowiada - nie wiem. Rzeczywiście nie masz, bo mieć nie możesz pewności, czy nie żyjesz matrix e. Wbrew pozorom Bóg rozwiązuje nam całą masę problemów, narzędziem do badania tego zjawiska jest teologia, która sprawia, że nie ma jednoznacznie głupich pytań ani stwierdzeń, wszystko co jest produktem naszych rozmyślań, tylko na pozór ma jednoznaczny wymiar. Religia posługuje się dogmatami, nauka doświadczeniem, z jednej strony intuicja z drugiej buchalteria. Jak na razie to umiejętne łączenie obu natur dawało naszemu gatunkowi gwarancję środowiskowego sukcesu.
|
|
 | 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Tam gdzie nauka mówi pas, a filozofowie bezradnie rozkładają ręce, wkracza teologia. Bada ona niezbadane i opierające się badaniu
Teologia nie bada niczego, próbuje jedynie uzasadniać arbitralnie przyjęte dogmaty i uprawdopodabniać bajki ludowe. Rezultat tych dociekań jest znany z góry, więc nie ma mowy o badaniu czegokolwiek.
> odpowiada na pytania, na które logika odpowiada - nie wiem.
Z faktu że odpowiada na pytania, na które logika odpowiada - nie wiem, wynika że te odpowiedzi są nielogiczne.
|
|
|  | | Marian M. (108 punktów) | >Z faktu że odpowiada na pytania, na które logika odpowiada - nie wiem, wynika że te odpowiedzi są nielogiczne.
Nie. Z faktu, że odpowiada na te pytania, wynika, że odpowiedzi nie muszą być logiczne, a nie, że nie są. Gdyby logika mówiła NIE, a teologia TAK (lub odwrotnie), wtedy byłyby nielogiczne.
|
|
 | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > Tam gdzie nauka mówi pas, a filozofowie bezradnie rozkładają ręce, wkracza teologia.
Drobna poprawka: Tam gdzie wkracza nauka, filozofowie mówią pas, a teolodzy bezradnie rozkładają ręce.
|
|
|  | | Sygnał (4252 punktów) | >Drobna poprawka: Tam gdzie wkracza nauka, filozofowie mówią pas, a teolodzy bezradnie rozkładają ręce.
Jeszcze jedna poprawka: tam, gdzie wkracza nauka, filozofowie mówią pas, a teolodzy, że Bóg im ro objawił już przed wiekami, ale nie mówili tego, bo to przecież oczywiste.
|
|
| |  | -5 na 5 | statjacek (-13 punktów) | >>Drobna poprawka: Tam gdzie wkracza nauka, filozofowie mówią pas, a teolodzy bezradnie rozkładają ręce. >Jeszcze jedna poprawka: tam, gdzie wkracza nauka, filozofowie mówią pas, a teolodzy, że Bóg im ro objawił już przed wiekami, ale nie mówili tego, bo to przecież oczywiste. >
Ateizm nie jest racjonalny to jest także religia, którą się przyjmuje na wiarę. Nie można udowodnić, ze Bóg istnieje i nie można udwodnić, że nie istnieje. Takie coś jak wielki wybuch i powstanie dzięki temu wszechświata oraz życia są tak samo prawdopodobne jak to, że Twardowski mieszka na Księżycu. To, że wszechswiat się rozszerza można wytlumaczyć znacznie bardziej logicznie np. układy słoneczne i galaktyki wędrują dodatkowo po orbitach eliptycznych bardzo dużych, że takowe są to już dawno wiadomo. Tak samo można łatwo udowodnić, że wiara dzisiejszego Chrześcijaństwa jest wiarą w solarnego Boga, który ma swoje początki w Egipcie. Ludzie wiarę czy religię maja w genach. Pod każdą szerokością geograficzną wierzą w jakigoś Boga czy Bogów. Pierwsza cywilizacja na Ziemi Sumerowie co mieli praktycznego od Bogów? Zboza, uprawe roli - jak dotąt nikt nie udowonił a próbowano, ze mozna bylo wychodować z dzikich gatunków traw. Wiedza astronomiczna dotycząca naszego układu słonecznego potwierdzona naukowo dopiero w xx w.
|
|
| | |  | 3 na 3 daddy (2737 punktów) (zablokowany) |
Następny...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | hamp (3461 punktów) | > Następny...To samo chciałem napisać... Trzeba na forum wprowadzić bota skanującego wypowiedzi, wyszukującego te durne teistyczne argumenty i automatycznie umieszczającego odpowiedzi
|
|
| | | |  | -2 na 4 | statjacek (-13 punktów) | >Następny... A może jakiś argument racjonalny. A nie zachowywała się jak fanatyk.
|
|
| | |  | 6 na 6 | hamp (3461 punktów) | > Ateizm nie jest racjonalny to jest także religia, którą się przyjmuje na wiarę.Ateizm jest religią tak samo jak niezbieranie znaczków czyimś hobby. Niewierzenie w istnienie bogów nie jest równe wierzeniu w nieistnienie bogów. Gdyby było inaczej musiałbyś mówić, że jesteś katolikiem, akrasnoludkistą, ajednorożkistą, amuzułamanistą, ... , żeby w pełni określić swoje poglądy. W ramy ateizmu można wcisnąć pewne religie ateistyczne (buddyzm), czyli takie, które nie posiadają bogów, ale sam ateizm nie jest religią. Zauważ również, że religie cechują się pewną obrządkowością, mają swoje święta i dogmaty, wyjaśniają działanie świata i sens życia. Ateizm nie spełnia żadnego z tych kryteriów. > Nie można udowodnić, ze Bóg istnieje i nie można udwodnić, że nie istnieje.To prawda. Ale to nie argument a wierzeniem w niego. Nie można również udowodnić nieistnienia czajniczka Russella krążącego gdzieś po wysokiej orbicie między Ziemią a Księżycem. Ciężar dowodu spoczywa na głoszącym daną tezę. Póki jej nie udowodnisz, twoja teza pozostanie irracjonalna. > Takie coś jak wielki wybuch i powstanie dzięki temu wszechświata oraz życia są tak samo prawdopodobne jak to, że Twardowski mieszka na Księżycu.No tak, dlatego lepiej wierzyć, że istnieje jakiś bóg i nie musieć już więcej szukać odpowiedzi. Kiedy ludzie nie mają wytłumaczenia, wymyślają boga i mówią, że to jego zasługa. Chyba, że to coś złego - wtedy to wina złych ludzi nieposłusznych bogu. > Ludzie wiarę czy religię maja w genach. Pod każdą szerokością geograficzną wierzą w jakigoś Boga czy Bogów.To prawda. Skłonność do tworzenia bogów, tłumaczenia niezrozumiałych rzeczy działaniem nadprzyrodzonych mocy jest efektem ubocznym naszej ewolucji. To, czy mu ulegniemy czy nie, zależy od nas. > Pierwsza cywilizacja na Ziemi Sumerowie co mieli praktycznego od Bogów?> Zboza, uprawe roli - jak dotąt nikt nie udowonił a próbowano, ze mozna bylo wychodować z dzikich gatunków traw.Może dlatego, że ewolucja trwa bardzo długo? Polecam serię: Why do people laugh at creationists. Zwróć uwagę na pisownię słowa 'hodowla'. > Wiedza astronomiczna dotycząca naszego układu słonecznego potwierdzona naukowo dopiero w xx w.Co w związku z tym?
|
|
| | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Co w związku z tym? Jak to co? Wcześniej to była wiara a i pewnie teraz również bo ta nałuka to przecież tak samo wiarygodna jak bajki o Twardowskim jest. I w ogóle mąci jeno w głowach prostaczkom ta nałuka, od bozi odrywa i wszelkiej zgryzoty przyczynia. Kiedyś wszystko proste było - tak pleban powiedział to tak jest i mogli sobie kmiotkowie żyć w przekonaniu, iż pełnie wiedzy posiedli. A teraz nałuka plebana durnym nazywa a chwatom naszym nie daje odpowiedzi jednoznacznej i 100% pewnej. Tak poważniej to dziwię Ci się, że z takim oryginałem w ogóle rozmawiać chcesz. Przecież to bezcelowe, bo Twój interlokutor to albo troll albo głupiec - ani jednego ani drugiego nie przekonasz.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | | hamp (3461 punktów) | > Tak poważniej to dziwię Ci się, że z takim oryginałem w ogóle rozmawiać chcesz. Przecież to bezcelowe, bo Twój interlokutor to albo troll albo głupiec - ani jednego ani drugiego nie przekonasz. Nadzieja umiera ostatnia.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | statjacek (-13 punktów) | > >Ateizm nie jest racjonalny to jest także religia, którą się przyjmuje na wiarę.> Ateizm jest religią tak samo jak niezbieranie znaczków czyimś hobby.> Niewierzenie w istnienie bogów nie jest równe wierzeniu w nieistnienie bogów. Gdyby było inaczej musiałbyś mówić, że jesteś katolikiem, akrasnoludkistą, ajednorożkistą, amuzułamanistą, ... , żeby w pełni określić swoje poglądy.> W ramy ateizmu można wcisnąć pewne religie ateistyczne (buddyzm), czyli takie, które nie posiadają bogów, ale sam ateizm nie jest religią.> Zauważ również, że religie cechują się pewną obrządkowością, mają swoje święta i dogmaty, wyjaśniają działanie świata i sens życia. Ateizm nie spełnia żadnego z tych kryteriów.Ciekawy punkt widzenia. Nie utożsamiam siebie z jakimś konkretnym wyznaniem gdyż każdego na podstawie wiedzy jaką posiadam mogę podać daleko wcześniejszą genezę. Prawdą jest, że religie posiadają święta, ale religie, obrządki itp tworzą ludzie. Religie także w sposób mniej lub bardziej udolny wyrażają działanie świata. Ale to także czyni ateizm. Tylko, że na podstawie wyjaśnień naukowych do niedawna wiedzieliśmy, że Księżyc jest oderwaną częścią Ziemi. Jednak Sumerowie kilka tysięcy lat wcześniej mieli na ten temat o wiele większą wiedze, którą twierdzili, że posiadają od Bogów. Powiem tak, że z opisów starych tabliczek czy ksiąg można wyłuskać prawdziwe perełki wiedzy ubrane często w opisy które dzisiaj wydają się groteskowe. > > Nie można udowodnić, ze Bóg istnieje i nie można udwodnić, że nie istnieje.> To prawda. Ale to nie argument a wierzeniem w niego. Nie można również udowodnić nieistnienia czajniczka Russella krążącego gdzieś po wysokiej orbicie między Ziemią a Księżycem.> Ciężar dowodu spoczywa na głoszącym daną tezę. Póki jej nie udowodnisz, twoja teza pozostanie irracjonalna.Owszem wiara w Boga może wydawać się dla niektórych irracjonalna. Tak się składa, że teorie naukowe te dzisiejsze również. Taki przykład zapodam: czarna materia - wychodzi na to, że jest, ale zobaczyć jej nie można. Wcale nie twierdze, że ona nie istnieje. Inny przykład zakrzywienie czasoprzestrzeni itp. Dzisiaj naukowcy w ten sposób przedstawiają swoje teorie. Za kilkadziesiąt lat ktoś zapewne powie, że to było irracjonalne i przyrówna to do opisów religijnych (które dziś wydają się Panu bajkowe). > >Takie coś jak wielki wybuch i powstanie dzięki temu wszechświata oraz życia są tak samo prawdopodobne jak to, że Twardowski mieszka na Księżycu.> No tak, dlatego lepiej wierzyć, że istnieje jakiś bóg i nie musieć już więcej szukać odpowiedzi. Kiedy ludzie nie mają wytłumaczenia, wymyślają boga i mówią, że to jego zasługa. Chyba, że to coś złego - wtedy to wina złych ludzi nieposłusznych bogu.Nie twierdze, że nie należy szukać wyjaśnień powstania życia na Ziemi. Np. Zecharia Sitchin na podstawie tabliczek Sumerów znalazł ciekawą teorie powstania życia na Ziemi wcześniej obrawszy je je z bajkowych opisów. > >Ludzie wiarę czy religię maja w genach. Pod każdą szerokością geograficzną wierzą w jakigoś Boga czy Bogów.> To prawda. Skłonność do tworzenia bogów, tłumaczenia niezrozumiałych rzeczy działaniem nadprzyrodzonych mocy jest efektem ubocznym naszej ewolucji. To, czy mu ulegniemy czy nie, zależy od nas.To nie tłumaczy niczego. Jak małpa czy bies boi się wystrzału to od niego ucieka. Naczelne nie oddają czci ludziom których się boją i nie potrafią wytłumaczyć ich technologii. Naczelne posługują się narzędziami tak samo jak prymitywny człowiek. Ale nawet bardzo prymitywny człowiek oddawał cześć Bogom. Dzicy ludzie jak spotykali się z technologią bardziej rozwiniętą to początkowo uznawali za bogów ludzi u których ją zobaczyli. Jednak zjawisko to nie trwało nigdy długo. Więc w żaden sposób nie można tego przypisać ewolucji. > >Pierwsza cywilizacja na Ziemi Sumerowie co mieli praktycznego od Bogów?> >Zboza, uprawe roli - jak dotąt nikt nie udowonił a próbowano, ze mozna bylo wyhodować z dzikich gatunków traw.> Może dlatego, że ewolucja trwa bardzo długo?> Polecam serię: Why do people laugh at creationists.> Zwróć uwagę na pisownię słowa 'hodowla'.> >Wiedza astronomiczna dotycząca naszego układu słonecznego potwierdzona naukowo dopiero w xx w.> Co w związku z tym?> Można naciągać fakty pod coś, ale proszę się zastanowić choćby nad uprawą ziemi, hodowlą zbóż. 1. Sumerowie twierdzili, że tego nauczyli ich Bogowie. 2. Uprawiano także ziemie tam gdzie ktoś nauczył miejscową ludność i nigdzie indziej. 3. Dzikie plemiona dzisiaj żyjące w niektórych częściach świata nie potrafią tego robić Ziarno w całości po zjedzeniu ma tyle wartości odżywczych co kamień. Aby można było je jeść to albo musi być podkiełkowane, albo trzeba je rozgnieść. Ziarno aby podkiełkowało musi najpierw spaść z kłosa. Wpadnięcie na pomysł aby rozgnieść ziarno a potem je jeść a wcześniej uprawiać rolę. To miałby wy myśleć człowiek kilka tysięcy lat temu? Proszę to na spokojnie rozważyć racjonalnie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | hamp (3461 punktów) | > Prawdą jest, że religie posiadają święta, ale religie, obrządki itp tworzą ludzie.Bogów i religie też tworzą ludzie. > Religie także w sposób mniej lub bardziej udolny wyrażają działanie świata.> Ale to także czyni ateizm.Ateizm nie jest synonimem nauki. Nie utożsamiaj tych dwóch kompletnie różnych pojęć. > Owszem wiara w Boga może wydawać się dla niektórych irracjonalna. Tak się składa, że teorie naukowe te dzisiejsze również. Taki przykład zapodam: czarna materia - wychodzi na to, że jest, ale zobaczyć jej nie można. Wcale nie twierdze, że ona nie istnieje. Inny przykład zakrzywienie czasoprzestrzeni itp.> Dzisiaj naukowcy w ten sposób przedstawiają swoje teorie. Za kilkadziesiąt lat ktoś zapewne powie, że to było irracjonalne i przyrówna to do opisów religijnych (które dziś wydają się Panu bajkowe).Tym się różni nauka od religii, że nauka jest w gotowa zmieniać swoje teorie, jeżeli te okażą się błędne. Religia ma dogmaty i niepodważalne prawdy wiary, święte, nieomylne księgi i tak dalej. Bardzo możliwe, że za kilka lat będziemy się śmiać z jakichś naukowych teorii, i będzie je można przyrównać do religijnych mitów, bo tak jak one będą nieaktualne i nieprawdziwe. > Nie twierdze, że nie należy szukać wyjaśnień powstania życia na Ziemi. Np. Zecharia Sitchin na podstawie tabliczek Sumerów znalazł ciekawą teorie powstania życia na Ziemi wcześniej obrawszy je je z bajkowych opisów.Ekhm... chyba trzeba tu przywołać definicję teorii naukowej (bo o naukę tutaj chodzi). Bardzo często jest mylnie używana. Teoria naukowaCytat:Teoria naukowa jest najbardziej rzetelną, rygorystyczną i kompletną formą wiedzy naukowej. Odróżnia ją to od potocznego rozumienia słowa teoria, które sugeruje bezpodstawność i spekulatywność. To co stworzył pan Sitchin nie można nazwać teorią z naukowego punktu widzenia. Dobrze, że twierdzisz, że należy szukać odpowiedzi, ale należy jej szukać metodą naukową, matematyką i doświadczeniem, nie w glinianych tabliczkach prastarych ludów. > Naczelne nie oddają czci ludziom których się boją i nie potrafią wytłumaczyć ich technologii. Naczelne posługują się narzędziami tak samo jak prymitywny człowiek.> Ale nawet bardzo prymitywny człowiek oddawał cześć Bogom.> Dzicy ludzie jak spotykali się z technologią bardziej rozwiniętą to początkowo uznawali za bogów ludzi u których ją zobaczyli. Jednak zjawisko to nie trwało nigdy długo. Więc w żaden sposób nie można tego przypisać ewolucji.Zakładasz, że współczesne małpy są na poziomie prehistorycznego człowieka, który zaczął czcić jakichś bogów... Na jakiej podstawie? Mówimy po prostu o różnych stadiach ewolucji. Małpy są daleko za prehistorycznym człowiekiem, a tym bardziej za dzikimi ludźmi i ich kultem Cargo. > 1. Sumerowie twierdzili, że tego nauczyli ich Bogowie.Niektórzy żyjący dzisiaj wierzą, że Maryja była dziewicą, więc ta historia nie brzmi tak głupio... > 2. Uprawiano także ziemie tam gdzie ktoś nauczył miejscową ludność i nigdzie indziej.Sumerowie mieli najlepsze warunki do rozwoju rolnictwa. Ja mając komputer i odpowiednią ilość czasu też sam bym się nauczył go obsługiwać. Po co zakładać ingerencję bogów, skoro wcale nie są do tego potrzebni? Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem.> 3. Dzikie plemiona dzisiaj żyjące w niektórych częściach świata nie potrafią tego robićBo ich życie opiera się na zbieractwie i łowiectwie. Nie mają odpowiednich warunków klimatycznych i topologicznych do rozwoju rolnictwa i zwyczajnie nie opłaca im się to. > Ziarno w całości po zjedzeniu ma tyle wartości odżywczych co kamień. Aby można było je jeść to albo musi być podkiełkowane, albo trzeba je rozgnieść.Ziarna są bogate w wartości odżywcze. Rośliny muszą mieć energię, żeby z nich wykiełkować, prawda? Faktyczne, przyrównując wartość jednego ziarenka i jednej antylopy, ziarno wypada dosyć słabo, ale to nie jest odpowiednie porównanie...  > Ziarno aby podkiełkowało musi najpierw spaść z kłosa.Ale to dzieje się nawet naturalnie... nie trzeba tego wymyślać. > Wpadnięcie na pomysł aby rozgnieść ziarno a potem je jeść a wcześniej uprawiać rolę. To miałby wy myśleć człowiek kilka tysięcy lat temu?Człowiek próbuje zjeść ziarno -> ziarno okazuje się jadalne, pożywne i łatwe w zbieraniu -> Człowiek zauważą, że nowe rośliny wyrastają z ziaren upuszczonych na ziemię -> człowiek zbiera ziarna, część je a część sadzi. A gdzieś po drodze odkrył, że zgnieciony pokarm łatwiej zjeść. Co w tym niezwykłego? Polecam bardzo ciekawe serie: The Agricultural Revolution: Crash Course World History #1 Stories from the Stone Age - 1of15
|
|
| | | | | |  | -3 na 3 | statjacek (-13 punktów) | >To co stworzył pan Sitchin nie można nazwać teorią z naukowego punktu widzenia. >Dobrze, że twierdzisz, że należy szukać odpowiedzi, ale należy jej szukać metodą naukową, matematyką i doświadczeniem, nie w glinianych tabliczkach prastarych ludów.
Jesteś w błędzie i bardzo w dodatku niekonsekwentny. Nikt nie sili się aby wyliczyć ile giga ton czegoś musi wysadzić jakąś masę aby powstała najprostsza forma życia. Rożnica między teorią Sitchina może nie naukową a teorią wielkiego wybuchu polega na tym, że ta pierwsza opiera się na tym co zawierają tabliczki gliniane, na archeologii a ta druga hmmm.
Twierdzenie, że religia czy wiara nie ewoluuje jest także błędem. Niżej już komuś napisałem:
Sa zjawiska ktorych naukowo moim zdaniem nie da sie wytlumaczyc. Do takich naleza np. objawienia Maryjne i wczesniejsze poganskie odpowiedniki. Teologicznie takze nie da sie tego wytlumaczyc. Moze ktos z tego forum sprobuje to jakos wyjasnic.. Np. niepodwazalne zjawisko objawienie Maryjne w Fatimie. Swiatkiem tego zjawiska bylo przeciez tysiace ludzi, ktorzy widzieli wirujace slonce, zostali osluszeni z deszczu. Jest oczywiste, ze slonce nie moglo wirowac bo doprowadzilo by to do kataklizmu, ale musieli widziec jakis dysk. Tak tez twierdzil jeden z dziennikarzy. To bylo przeciez w XX wieku. Spotkalem sie z wyjasnieniami UFO. Ale to jest takze lipne wyjasnienie. Mozliwe zamieszkane planety sa zbyt daleko aby obca cywilizacja mogla doleciec w rozsadnym czasie. A nawet jesliby ktos posiadal taka technologie aby latac z predkoscia nadswietlna czy posiadac inne technologie to po co by sie mial domagac modlitwy na rozancu. To nie trzyma sie kupy.
Uważam, że tym podobne zjawiska były i są na całym świecie. I taka jest geneza wiary w Boga i religii. Uważam także, że tego typu przekazy bywały zniekształcone przez prymitywność ludzi. I często były z nich wyciągane błędne wnioski. To, że ludzie mogli mylić Boga czy Bogów ze słońcem wynikało z braku ich wiedzy. Zapewne przekazy o takich zjawiskach były wzbogacane o miejscową kulturę.
>>Naczelne nie oddają czci ludziom których się boją i nie potrafią wytłumaczyć ich technologii. Naczelne posługują się narzędziami tak samo jak prymitywny człowiek. >>Ale nawet bardzo prymitywny człowiek oddawał cześć Bogom. >>Dzicy ludzie jak spotykali się z technologią bardziej rozwiniętą to początkowo uznawali za bogów ludzi u których ją zobaczyli. Jednak zjawisko to nie trwało nigdy długo. Więc w żaden sposób nie można tego przypisać ewolucji. >Zakładasz, że współczesne małpy są na poziomie prehistorycznego człowieka, który zaczął czcić jakichś bogów... Na jakiej podstawie?
Współczesne małpy nie są na poziomie prehistorycznych ludzi, ale jest teoria ewolucji. I uważam, że wcześniejsze formy powinny zawierać jakieś podwaliny pod religijność.
>>1. Sumerowie twierdzili, że tego nauczyli ich Bogowie. >Niektórzy żyjący dzisiaj wierzą, że Maryja była dziewicą, więc ta historia nie brzmi tak głupio... Nie uważam aby to była bzdura. Uważam, że Sumerowie pisali prawdę.
>>2. Uprawiano także ziemie tam gdzie ktoś nauczył miejscową ludność i nigdzie indziej. >Sumerowie mieli najlepsze warunki do rozwoju rolnictwa.
Nieprawda. To bardzo ciepły klimat. Uprawy muszą być nawadniane.
>Po co zakładać ingerencję bogów, skoro wcale nie są do tego potrzebni?
Bo to najbardziej logiczne. Wiara czy religia zbyt wolno ewoluuje i stąd mamy dziewice Maryję i tudzież inne zabawne historie.
>Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem.>3. Dzikie plemiona dzisiaj żyjące w niektórych częściach świata nie potrafią tego robić >Bo ich życie opiera się na zbieractwie i łowiectwie. Nie mają odpowiednich warunków klimatycznych i topologicznych do rozwoju rolnictwa i zwyczajnie nie opłaca im się to.
Nieprawda. Oni w większości nie mają lepszego klimatu od Sumerów. Nie licząc oczywiście Eskimosów. Mają ograniczony pokarm co skutecznie ogranicza ich liczbę.
|
|
| | |  | 2 na 2 | pawel_wr (4297 punktów) |
>Ateizm nie jest racjonalny to jest także religia, którą się przyjmuje na wiarę. Nie można udowodnić, ze Bóg istnieje i nie można udwodnić, że nie istnieje.
Nonsens.
> Takie coś jak wielki wybuch i powstanie dzięki temu wszechświata oraz życia są tak samo prawdopodobne jak to, że Twardowski mieszka na Księżycu.
Bełkot
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Ateizm nie jest racjonalny to jest także religia, którą się przyjmuje na wiarę. Taka jest Pańska wiara, a z wiarą nie ma dyskusji.
>Nie można udowodnić, ze Bóg istnieje i nie można udwodnić, że nie istnieje. Na jakim gruncie? Na gruncie nauk przyrodniczych nikt się nie zajmuje dowodzeniem nieistnienia żadnych ludzkich stworów, a nikt też nie przedstawił dowodu na istnienie bogów, duchów, krasnali, czarownic, smoków itp. itd..
Warto coś wiedzieć i coś rozumieć zanim zacznie się pisać.
@@@ .
|
|
| | |  | 3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | >Ateizm nie jest racjonalny to jest także religia, którą się przyjmuje na wiarę. Nie można udowodnić, ze Bóg istnieje i nie można udwodnić, że nie istnieje.
Owszem, dlatego wyjściowym stanem jest agnostycyzm. Jako, że agnostycyzm 50% jest bardzo niepraktycznym poglądem człowiek pod wpływem badań rzeczywistości skłania się ku teizmowi, bądź ateizmowi (wiedząc cały czas, że postulowane bóstwo jest nie do udowodnienia czy też obalenia per se). I jako, że na istnienie jakichkolwiek bóstw kompletnie nic nie wskazuje racjonalnie wybiera się ateizm.
>Takie coś jak wielki wybuch i powstanie dzięki temu wszechświata oraz życia są tak samo prawdopodobne jak to, że Twardowski mieszka na Księżycu.
Niestety, Twardowskiego obala sprawdzenie, czy jest tam rzeczywiście. A za Wielkim Wybuchem stoi prosty, spójny model który ma doskonałe zdolności predykcyjne.
>To, że wszechswiat się rozszerza można wytlumaczyć znacznie bardziej logicznie np. układy słoneczne i galaktyki wędrują dodatkowo po orbitach eliptycznych bardzo dużych, że takowe są to już dawno wiadomo.
A wiesz właściwie, jak mierzy się to rozszerzanie? Bo to, co postulujesz niestety nie jest z nimi zgodne. Kluczem jest tu właśnie pomiar.
>Tak samo można łatwo udowodnić, że wiara dzisiejszego Chrześcijaństwa jest wiarą w solarnego Boga, który ma swoje początki w Egipcie.
Zeitgeista się naoglądałeś. Ozyrys nie zmartwychwstał, a Mitra nie urodził się z dziewicy. To, że Żydzi i Chrześcijanie podjumali potop od Sumerów jest z kolei faktem.
>Ludzie wiarę czy religię maja w genach. Pod każdą szerokością geograficzną wierzą w jakigoś Boga czy Bogów.
I to niby w jakiś sposób udowadnia ich istnienie?
>Pierwsza cywilizacja na Ziemi Sumerowie co mieli praktycznego od Bogów? >Zboza, uprawe roli - jak dotąt nikt nie udowonił a próbowano, ze mozna bylo wychodować z dzikich gatunków traw.
Aztekowie uprawiali zboża w górach, a kompletnie z Sumerami nie mieli kontaktu. Poza tym, pomysł, że bóstwo dało ludziom rolnictwo zakrawa o kompletną śmieszność.
>Wiedza astronomiczna dotycząca naszego układu słonecznego potwierdzona naukowo dopiero w xx w. >
I jaki to ma dalej związek z istnieniem/nieistnieniem bóstw?
I teraz do kolegi Brzostowskiego: to jest właśnie ta instancja, w której rozmawiamy o bogu: gdy ktoś rzuca równie niedorzeczne stwierdzenia jak to, że Sumerom rolnictwo dał Bóg.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Ateizm nie jest racjonalny to jest także religia, którą się przyjmuje na wiarę. Nie można udowodnić, ze Bóg istnieje i nie można udwodnić, że nie istnieje. >Owszem, dlatego wyjściowym stanem jest agnostycyzm. Jako, że agnostycyzm 50% jest bardzo niepraktycznym poglądem człowiek pod wpływem badań rzeczywistości skłania się ku teizmowi, bądź ateizmowi (wiedząc cały czas, że postulowane bóstwo jest nie do udowodnienia czy też obalenia per se). I jako, że na istnienie jakichkolwiek bóstw kompletnie nic nie wskazuje racjonalnie wybiera się ateizm.
Jak komuś się ubzdura że słońce to bóg a nic na to nie wskazuje to znaczy że jestem ateistą?
Bzdura.
Punktem wyjścia nie jest agnostycyzm bo religia nie jest punktem odniesienia. Ciągle tu pokutuje jakieś anachroniczne przeświadczenie do odnoszenia się do bóstw.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sygnał (4252 punktów) | >Jak komuś się ubzdura że słońce to bóg a nic na to nie wskazuje to znaczy że jestem ateistą? >Bzdura. >Punktem wyjścia nie jest agnostycyzm bo religia nie jest punktem odniesienia.
Spłycasz straszliwie ten temat. W umysłach teistów roją się trzy rodzaje bóstw: -bóstwa żyjące w realnym świecie, które można prosto eksperymentalnie zweryfikować. Przykład: bogowie greccy mieszkający na Olimpie. Wystarczy sprawdzić, że ich tam nie ma. -transcendentne bóstwo poza czasem i przestrzenią. Brak możliwości pomiarowej weryfikacji wymusza w tej kwestii agnostycyzm. Brak przesłanek za uznaniem takiego bóstwa wymusza ateizm. - bóstwa wynikające z niezrozumienia pojęć, jak panteistyczne wyobrażenia Boga jako energii (co to za Bóg, za którego muszę płacić rachunki?) albo schizofrenia Ducha Prawdy.
Mylnie zestawiasz też ateizm z religią, której przeciwstawny jest teizm, zwykłe stanowisko filozoficzne. W dyskusji na ten temat, w której nieważne jak bardzo będziesz jęczał, że jest nieistotna bądź wtórna, hipotezą zerową jest "nie wiem", czyli agnostycyzm. A dalej sprawdza się przesłanki za (których jest 0) i przeciw (jak chociażby fizyczna niezgodność jakiegokolwiek z postulowanych bóstw z przyrodą).
>Ciągle tu pokutuje jakieś anachroniczne przeświadczenie do odnoszenia się do bóstw.
Jak widzisz, do bóstw odnosimy się tylko, jak ktoś widzi w słońcu boga, co to ludziom dał rolnictwo i próbuje pokazać, jak bardzo to stwierdzenie jest słuszne.
|
|
| | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | >>Jak komuś się ubzdura że słońce to bóg a nic na to nie wskazuje to znaczy że jestem ateistą? >>Bzdura. >>Punktem wyjścia nie jest agnostycyzm bo religia nie jest punktem odniesienia. >Spłycasz straszliwie ten temat.
Punktem wyjścia nie jest religia.
Podaj mi przykład że odkryta galaktyka ma w zapisie że nie ma tam bogów? Messier 31 jest galaktyką i tyle. Nie znajdziesz tam innych zapisów.
Nie ważne jak będziesz jęczał to ateizm jest odpowiedzią na bzdury religiantów. Jak masz taką potrzebę to sobie odpowiadaj. Nie pisz tylko w imieniu wszystkich ludzi.
Agnostycyzm, ateizm to protezy umysłu. Rozumiem tą potrzebę wspierania.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sygnał (4252 punktów) | >Punktem wyjścia nie jest religia.
1) Nie jest. 2) Nie czytasz tego, co piszę, albo umyślne ignorujesz. Teizm nie implikuje religii. Panteiści bądź deiści boga w swojej wizji posiadają, ale religii już nie.
>Podaj mi przykład że odkryta galaktyka ma w zapisie że nie ma tam bogów? Messier 31 jest galaktyką i tyle. Nie znajdziesz tam innych zapisów.
Ale to jest bardzo koślawe i nieadekwatne per analogiam. Oczywiście, że kwestii odkrywania galaktyki Messier 31 nie rozpatruje się w kontekście istnienia/nieistnienia boga, bo to nie jest ta tematyka. Ale kwestię istnienia/nieistnienia boga (filozoficzną kwestię) nie sposób rozwiązać, czy nawet rozpatrywać bez chwilowego chociaż agnostycyzmu poznawczego. To tak jakby badać galaktykę Messier 31 bez zajmowania się galaktyką Messier 31.
>Agnostycyzm, ateizm to protezy umysłu. Rozumiem tą potrzebę wspierania.
To stanowiska filozoficzne względem jednej jedynej kwestii. Ty, zdaje się, za filozofią nie przepadasz, ale nie pisz tu proszę za wszystkich ludzi.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >>Punktem wyjścia nie jest religia. >1) Nie jest. >2) Nie czytasz tego, co piszę, albo umyślne ignorujesz.
Czytam. Ale nie uważam by Twoja opinia była wiążąca w tym temacie. Jest jakąś analizą i to dość anachroniczną.
>>Podaj mi przykład że odkryta galaktyka ma w zapisie że nie ma tam bogów? Messier 31 jest galaktyką i tyle. Nie znajdziesz tam innych zapisów. >Ale to jest bardzo koślawe i nieadekwatne per analogiam. Oczywiście, że kwestii odkrywania galaktyki Messier 31 nie rozpatruje się w kontekście istnienia/nieistnienia boga, bo to nie jest ta tematyka. Ale kwestię istnienia/nieistnienia boga (filozoficzną kwestię) nie sposób rozwiązać, czy nawet rozpatrywać bez chwilowego chociaż agnostycyzmu poznawczego. To tak jakby badać galaktykę Messier 31 bez zajmowania się galaktyką Messier 31.
Nie jest koślawe. Dlaczego za każdym razem używasz wtrętów "jęczeć" "koślawe"? Nie potrafisz się zmierzyć z tym tematem to rozmawiaj z wierzącymi będziesz miał łatwiej.
Jest dokładnie takie jak opisałem. Posługujesz się odniesieniami religijnymi stąd problem zobaczenia tego w szerszej perspektywie. Badanie procesów jakichkolwiek nie implikuje boskości tychże procesów. Bo w ten sposób "myślą" właśnie religijni ludzie.
>>Agnostycyzm, ateizm to protezy umysłu. Rozumiem tą potrzebę wspierania. >To stanowiska filozoficzne względem jednej jedynej kwestii. Ty, zdaje się, za filozofią nie przepadasz, ale nie pisz tu proszę za wszystkich ludzi.
To Twój problem. Ty musisz używać protezy w postaci odniesień religijnych.
Mogę czytać Twoje wpisy proszę jednak o jakiś standard. Jeśli chcesz górować "niczym" zapraszam do rozmowy z wierzącymi im możesz imponować.
|
|
| | | | | | | | |  | | Sygnał (4252 punktów) | >Nie jest koślawe. Dlaczego za każdym razem używasz wtrętów "jęczeć" "koślawe"? Nie potrafisz się zmierzyć z tym tematem to rozmawiaj z wierzącymi będziesz miał łatwiej.
No, bo analogia jest koślawa, w sensie nieadekwatna.
>Jest dokładnie takie jak opisałem. Posługujesz się odniesieniami religijnymi stąd problem zobaczenia tego w szerszej perspektywie.
Ale kiedy odniesienia religijne pojawiają się tylko i wyłącznie gdy ktoś je podniesie (jak w tej dyskusji zainicjowane przez kolegę od boskiego rolnictwa). Nawet religijni ludzie nie myślą o wszystkim z punktu widzenia bóstw, wiary i religii.
>Badanie procesów jakichkolwiek nie implikuje boskości tychże procesów.
Nie implikuje. Gdzie twierdzę, że implikuje?
>Bo w ten sposób "myślą" właśnie religijni ludzie.
Masz chyba wyraźny problem z przejściem na warstwę stricte abstrakcyjną i filozoficzną.
>Mogę czytać Twoje wpisy proszę jednak o jakiś standard.
Za jęczenie w sumie przepraszam, ale koślawość analogii jak stała, tak stoi.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
>Masz chyba wyraźny problem z przejściem na warstwę stricte abstrakcyjną i filozoficzną.
Nie zaczynam od określania przedmiotu ładny brzydki. Bo to jedynie wartość dodana i nie zmienia nic w kwestii badania procesu jakiego on by nie był.
Równie dobrze mogę spędzić życie nad analizą księżyca czy "On" chudnie czy nie. I szukać jakieś specjalnego słowa na kontr nazwę do analizy tegoż chudnięcia. W umyśle księżyc tkwi jednak jako księżyc bez całej tej wiekowej otoczki z dość dobrze poznaną strukturą w układzie planetarnym choćby. A jeśli nie będzie czegoś wiadomo zostaną podjęte jakieś działania w celu zrozumienia. To samo będzie z każdym innym przedmiotem łącznie z samą wiarą, bogiem. Badanie tego jest tym samym co badaniem każdej innej rzeczy. Nie widzę powodu do gloryfikowania tego zagadnienia.
Jest to ten sam szereg badanych lub nie procesów. Rak, grawitacja, rubieże kosmosu, skamieliny, Biblia, bóg duchy, zjawy wychodzące z telewizora wróżki itp.
Przynajmniej odkąd zaczęto tak podchodzić do tematu ludzkość trochę drgnęła.
Bóg jako jedno chyba ze starszych zagadnień ludzkości dorobił się swojego oznaczenia ale na tle innych zagadnień nie wyróżnia się wcale.
Stąd reszta jest traktowana tak jak jest bez całego filozoficznego zadęcia a mogła by się spokojnie doczekać równie zaciętego traktowania.
>Ale kiedy odniesienia religijne pojawiają się tylko i wyłącznie gdy ktoś je podniesie >(jak w tej dyskusji zainicjowane przez kolegę od boskiego rolnictwa). Nawet religijni >ludzie nie myślą o wszystkim z punktu widzenia bóstw, wiary i religii.
Wiesz, to jak z poświęceniem drogi. Coś z tym robisz? Będziesz wychodził z założeń agnostycznych i kierował się w stronę ateizmu że to jednak kawał asfaltu? A jak gość gada o Sumerach i bogach to kierunek jest ten sam.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | statjacek (-13 punktów) |
>>Tak samo można łatwo udowodnić, że wiara dzisiejszego Chrześcijaństwa jest wiarą w solarnego Boga, który ma swoje początki w Egipcie. >Zeitgeista się naoglądałeś. Ozyrys nie zmartwychwstał, a Mitra nie urodził się z dziewicy. To, że Żydzi i Chrześcijanie podjumali potop od Sumerów jest z kolei faktem.
Nie wiem co to znaczy Zeitgeist. Chodzilo mi raczej o faraonow Amenhotepa I, II, i III ktorzy dali poczatek monoistycznemu Bogu. Imie tego Boga Slonca to Aton. Nie chce sie teraz nad tym rozwodzic bo to nie jest przedmiotem dyskusji. Nie tylko potop przejol Judaizm oraz Chrzescijanstwo od Sumerow.
Sa zjawiska ktorych naukowo moim zdaniem nie da sie wytlumaczyc. Do takich naleza np. objawienia Maryjne i wczesniejsze poganskie odpowiedniki. Teologicznie takze nie da sie tego wytlumaczyc. Moze ktos z tego forum sprobuje to jakos wyjasnic.. Np. niepodwazalne zjawisko objawienie Maryjne w Fatimie. Swiatkiem tego zjawiska bylo przeciez tysiace ludzi, ktorzy widzieli wirujace slonce, zostali osluszeni z deszczu. Jest oczywiste, ze slonce nie moglo wirowac bo doprowadzilo by to do kataklizmu, ale musieli widziec jakis dysk. Tak tez twierdzil jeden z dziennikarzy. To bylo przeciez w XX wieku. Spotkalem sie z wyjasnieniami UFO. Ale to jest takze lipne wyjasnienie. Mozliwe zamieszkane planety sa zbyt daleko aby obca cywilizacja mogla doleciec w rozsadnym czasie. A nawet jesliby ktos posiadal taka technologie aby latac z predkoscia nadswietlna czy posiadac inne technologie to po co by sie mial domagac modlitwy na rozancu. To nie trzyma sie kupy.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Nie wiem co to znaczy Zeitgeist.pl.wikiped(*)28pojęcie_filozoficzne)> Chodzilo mi raczej o faraonow Amenhotepa I, II, i III ktorzy dali poczatek monoistycznemu Bogu. Imie tego Boga Slonca to Aton. Nie chce sie teraz nad tym rozwodzic bo to nie jest przedmiotem dyskusji.> Nie tylko potop przejol Judaizm oraz Chrzescijanstwo od Sumerow.www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami> Sa zjawiska ktorych naukowo moim zdaniem nie da sie wytlumaczyc. Do takich naleza np. objawienia Maryjne i wczesniejsze poganskie odpowiedniki. Teologicznie takze nie da sie tego wytlumaczyc. Moze ktos z tego forum sprobuje to jakos wyjasnic.. Np. niepodwazalne zjawisko objawienie Maryjne w Fatimie. Swiatkiem tego zjawiska bylo przeciez tysiace ludzi, ktorzy widzieli wirujace slonce, zostali osluszeni z deszczu. Jest oczywiste, ze slonce nie moglo wirowac bo doprowadzilo by to do kataklizmu, ale musieli widziec jakis dysk. Tak tez twierdzil jeden z dziennikarzy. To bylo przeciez w XX wieku.www.racjon(*).php/z,0/d,64/s,511985#w526697> Spotkalem sie z wyjasnieniami UFO. Ale to jest takze lipne wyjasnienie. Mozliwe zamieszkane planety sa zbyt daleko aby obca cywilizacja mogla doleciec w rozsadnym czasie. A nawet jesliby ktos posiadal taka technologie aby latac z predkoscia nadswietlna czy posiadac inne technologie to po co by sie mial domagac modlitwy na rozancu.lubimyczyt(*)-rzeczach-widywanych-na-niebie> To nie trzyma sie kupy.Dokładnie to co Pan tu wypisuje nie trzyma się kupy, albo wprost jest kupą @@@ .
|
|
| | | | | |  | -1 na 5 | statjacek (-13 punktów) | > >Sa zjawiska ktorych naukowo moim zdaniem nie da sie wytlumaczyc. Do takich naleza np. objawienia Maryjne i wczesniejsze poganskie odpowiedniki. Teologicznie takze nie da sie tego wytlumaczyc. Moze ktos z tego forum sprobuje to jakos wyjasnic.. Np. niepodwazalne zjawisko objawienie Maryjne w Fatimie. Swiatkiem tego zjawiska bylo przeciez tysiace ludzi, ktorzy widzieli wirujace slonce, zostali osluszeni z deszczu. Jest oczywiste, ze slonce nie moglo wirowac bo doprowadzilo by to do kataklizmu, ale musieli widziec jakis dysk. Tak tez twierdzil jeden z dziennikarzy. To bylo przeciez w XX wieku.> www.racjon(*).php/z,0/d,64/s,511985#w526697To Pan twierdzi, że w Fatimie tysiące ludzi mieli halucynacje? I Pan nazywa siebie racjonalistą? Przy takich stwierdzeniach to nawet Maryja dziewica wysiada. Pan jesteś fanatyk i to rodem ze średniowiecza. To co Pan wyznaje to ateizm fanatyczny. A jeśliby chciał Pan doświadczalnie się o tym przekonać to proszę zrobić proste doświadczenie. Wszak podobno racjonaliści starają się bazować na doświadczeniach. Opis doświadczenia: Proszę wziąć kamień i pójść do galerii handlowej i na oczach setek (nie tysięcy ludzi bo to niewykonalne) rzucić tym kamieniem w szybę wystawową. A w sądzie proszę powiedzieć, że setki światków mieli halucynacje i, że nie Pan rzucił kamieniem w szybę. > > To nie trzyma sie kupy.> Dokładnie to co Pan tu wypisuje nie trzyma się kupy, albo wprost jest kupą> @@@> .> No i proszę to ma być słownictwo człowieka inteligentnego "racjonalisty"?
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . www.racjon(*).php/z,0/d,64/s,511985#w526697> To Pan twierdzi, że w Fatimie tysiące ludzi mieli halucynacje? I Pan nazywa siebie racjonalistą? Spokojnie, Szanowny Panie - nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami - a nasze forum skierowane jest do ludzi samodzielnie myślących i samodzielnie dokonujących ocen. Może więc Pan założyć sobie, że to Pan zostanie tu racjonalistą określony.
> Przy takich stwierdzeniach to nawet Maryja dziewica wysiada.> Pan jesteś fanatyk i to rodem ze średniowiecza.> To co Pan wyznaje to ateizm fanatyczny.Sapere aude!Oświeceniowe zawołanie Emanuela Kanta nawołujące do odwagi i umiejętności posługiwania się samodzielnie własnym rozumem jest podstawowym przesłaniem racjonalistów i dotychczas było linią programową naszego forum. Nie, nie jestem w tym zakresie optymistą, choćby dlatego że pamiętam, iż w latach sześćdziesiątych w moje ręce wpadła książka Bergena Evansa Naturalna historia nonsensu - stając się dla mnie jedną z kilkudziesięciu ważniejszych książek wpływających na dalsze lektury i światopogląd. A był to dla mnie czas młodzieńczej wiary w możliwości ulepszania naszej rzeczywistości przez naukę. Czas marzeń i antycypacji. Swoją wyobraźnię konfrontowałem z zapisanymi myślami wielkich wizjonerów.
Pięćdziesiąt lat minęło. Postąpił postęp, nastąpił rozwój nauki, wzrósł poziom wykształcenia. W "Res Humanie" 6/2005 znany polski filozof Zdzisław Cackowski pisze: O człowieku, o jego powstawaniu i istnieniu wiemy już bardzo dużo. Wobec tej wiedzy marnieją biblijne opowieści o stworzeniu człowieka. Podtrzymywanie w tych warunkach tradycyjnego nauczania biblijnego o człowieku jest już nie do utrzymania. Takie nauczanie jest czymś w rodzaju nowej afery Galileusza, o wiele poważniejszej od tej siedemnastowiecznej. Wschodnia Europa odzyskała wolność i już mamy demokrację. Wzrosła niepomiernie ilość tytułów wydawanych książek (choć ich ogólny nakład się drastycznie zmniejszył). Medialni mędrcy, częstokroć zaprzeczając dawnym sobie, teraz przeczą, iż wszelki rozwój dokonuje się po spirali. Zdawałoby się, że "fajnie jest" i pozostało nam już tylko się cieszyć.
Niedawno otrzymałem do przeczytania Francisa Wheena "Jak brednie podbiły świat". Książkę ogromnie tendencyjną. Ukazującą współczesne nagromadzenie głupoty, która nas otacza, a nawet osacza. Konsekwentnie piętnuje wszelakie odstępstwa od najważniejszej zdobyczy Oświecenia - wiary w rozum. Znalazłem tam cytat artykułu sprzed 80 lat - "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena. Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych.(...) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie.
Nie chce się wierzyć, że od napisania tego tekstu prawie wiek minął, że dotyczył on ludzi z gminu. Proszę dziś w Polsce posłuchać wybitnych polityków z prawej strony, a nawet tych lewej. Pooglądać telewizję, posłuchać radia, poczytać prasę. Zastanowić nad oświeceniową misją współczesnych polskich intelektualistów. Z jak wielką odwagą w obronie wolności słowa potrafią zaatakować brody i turbany i jak im się trzęsą portki przed każdym krzyżykiem.
Jestem zafascynowany nauką. Uważam, że jest dalece uprawniony dualistyczny podział na światopogląd naukowy i przeciwstawmy mu światopogląd fideistyczny i pomimo, że praktycznie żaden nich nie występuje w czystej postaci, a zawarte w indywidualnych światopoglądach zbiory zasadniczych poglądów dają podstawy do bardziej szczegółowych nazw - to podział ten jest alternatywnym. Albo się wie lub wątpi i stara dotrzeć do wiedzy, albo wierzy. Wiarę można przyjąć autorytetem przekazującego, ale wiedza naukowa wymaga empirycznych potwierdzeń.> To nie trzyma sie kupy.Dokładnie to co Pan tu wypisuje nie trzyma się kupy, albo wprost jest kupą> No i proszę to ma być słownictwo człowieka inteligentnego "racjonalisty"?Tak, rzeczy należy nazywać po imieniu, a słownictwo powinno być adekwatne do opisu. Nie można tu ludziom wciskać fideistycznego gówna jako cudownego papu. Nawet, gdy Panu ono bardzo smakuje. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 5 | statjacek (-13 punktów) |
> >To co Pan wyznaje to ateizm fanatyczny.> Sapere aude!Oświeceniowe zawołanie Emanuela Kanta nawołujące do odwagi i umiejętności posługiwania się samodzielnie własnym rozumem jest podstawowym przesłaniem racjonalistów i dotychczas było linią programową naszego forum.> Nie, nie jestem w tym zakresie optymistą, choćby dlatego że pamiętam, iż w latach sześćdziesiątych w moje ręce wpadła książka Bergena Evansa Naturalna historia nonsensu - stając się dla mnie jedną z kilkudziesięciu ważniejszych książek wpływających na dalsze lektury i światopogląd. A był to dla mnie czas młodzieńczej wiary w możliwości
Oświecenia - wiary w rozum. Znalazłem tam cytat artykułu sprzed 80 lat - "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena. Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, >a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych.(...) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, >by nienawidzić mądrzejszych od siebie.Nie chce się wierzyć, że od napisania tego tekstu prawie wiek minął, że dotyczył on ludzi z gminu. Proszę dziś w Polsce posłuchać wybitnych polityków z prawej strony, a nawet tych lewej. Pooglądać telewizję, posłuchać radia, poczytać prasę. Zastanowić nad oświeceniową misją współczesnych polskich intelektualistów. Z jak wielką odwagą w obronie wolności słowa potrafią zaatakować brody i turbany i jak im się trzęsą portki przed każdym krzyżykiem.> Jestem zafascynowany nauką. Uważam, że jest dalece uprawniony dualistyczny podział na światopogląd naukowy> i przeciwstawmy mu światopogląd fideistyczny i pomimo, że praktycznie żaden nich nie występuje w czystej postaci,> a zawarte w indywidualnych światopoglądach zbiory zasadniczych poglądów dają podstawy do bardziej szczegółowych nazw - to podział ten jest alternatywnym. Albo się wie lub wątpi i stara dotrzeć do wiedzy, albo wierzy.Wiarę można przyjąć autorytetem przekazującego, ale wiedza naukowa wymaga empirycznych potwierdzeń.> >To nie trzyma sie kupy.> Dokładnie to co Pan tu wypisuje nie trzyma się kupy, albo wprost jest kupą> >No i proszę to ma być słownictwo człowieka inteligentnego "racjonalisty"?> Tak, rzeczy należy nazywać po imieniu, a słownictwo powinno być adekwatne do opisu.> Nie można tu ludziom wciskać fideistycznego gówna jako cudownego papu. Nawet, gdy Panu ono bardzo smakuje.> @@@> .> Oj dobrze, że pan przeczytał parę książek i zauważyłem, że interesuje się pan także manipulowaniem umysłem. Zapewne też czytał pan o doświadczeniu przeprowadzonym w latach 50-siątych o wpływie autorytetu na zachowanie badanych. Nie będę przytaczał szczegółów bo wychodzę z założenia, że je pan zna. Myślę, że powinien pan także znać literaturę: Deschner Karlheinz który całkowicie obala mity kościelne, ale jest osobą wierzącą. Tak się składa, że na manipulowaniu umysłem się trochę znam. Jeśli pan nie zauważył to napiszę jeszcze raz. NIE IDENTYFIKUJE SIĘ Z ŻADNYM KONKRETNYM WYZNANIEM I RACJONALNIE PODCHODZĘ DO WIARY. WIĘC PROSZĘ NIE PISAĆ MI WIĘCEJ O MITOLOGIZOWANIU WIARY BO TO JEST DLA MNIE OCZYWISTE. NIE WYKLUCZA TO JEDNAK ISTNIENIA BOGA. KSIĘGI TORA, TANACH, QUMRAN, SUMERYJSKIE I WIELE INNYCH ZAWIERAJĄ RZECZY KTÓRYCH BY NIGDY LUDZIE ŻYJĄCY W TAMTYCH CZASACH NIE WYMYŚLILI. Czytając pana wypowiedzi wyraźnie widać, że zachowanie pana niczym się nie różni od zachowania przywódców sekt. Stosuje pan znane techniki manipulacyjne. Nie wiem tylko czy robi to pan świadomie czy nie. Myślę, że sam tego pan nie wymyślił. I dlatego tu jest jak widzę sporo pana wyznawców. Ameryka boryka się z problemem fanatycznych chrześcijan, którzy domagają się aby w szkołach nauczano kreacjonizmu. Dlatego też myślę pojawiło się sporo literatury o charakterze ateistycznym. I pan stał się jej ofiarą. A swoją drogą Kanta warto poczytać dokładniej I SAMEMU ZACZĄĆ MYŚLEĆ I NIE POLEGAĆ NA AUTORYTETACH. Tak się składa, że nigdy nie miałem okazji rozmawiać z fanatycznym ateistą i jest to dla mnie nowe doświadczenie. Ateistów wśród ludzi inteligentnych jest niewiele.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | > NIE IDENTYFIKUJE SIĘ Z ŻADNYM KONKRETNYM WYZNANIEMTo bardzo wygodne, pozwala unikać krytyki i odpowiedzialności > I RACJONALNIE PODCHODZĘ DO WIARY.Zazdroszczę, ja nie umiem > Tak się składa, że nigdy nie miałem okazji rozmawiać z fanatycznym ateistą i jest to dla mnie nowe doświadczenieJa miałem takie okazje, podobnie jak z fanatycznymi katolikami czy jehowitami > . Ateistów wśród ludzi inteligentnych jest niewiele.Na tym forum znajdziesz sporo inteligentnych, oczytanych ateistów, ale poczytaj też wpisy Worka kości, bardzo inteligentnego, oczytanego doktoranta (może już doktora) KULu Cytat:Oj Jaśku, Jaśku, ileż mam ci tłumaczyć, że ludzie nie dzielo sie na naszych i waszych a prosto na mądrych i głupich (A. Mularczyk usty Pawlaka w filmie "Sami swoi", cyt z pamięci)
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 5 | statjacek (-13 punktów) | > >NIE IDENTYFIKUJE SIĘ Z ŻADNYM KONKRETNYM WYZNANIEM> To bardzo wygodne, pozwala unikać krytyki i odpowiedzialności> >I RACJONALNIE PODCHODZĘ DO WIARY.> Zazdroszczę, ja nie umiemTakich ludzi jak Pan jest wielu. Religijność ludzie mają zapisaną chyba w genach. I to niestety było wykorzystywane od samego początku do różnych celów. O tym może sobie Pan poczytać, literatury jest całkiem sporo np. Deschner Karlheinz (wiele ciekawych pozycji) (wyznał w niemieckiej telewizji, że jest osobą wierzącą), Paul L. Williams - Watykan Zdemaskowany, Z. Kosidowski Opowieści Ewangelistów i wiele innych W ZSRR zabraniano religii. Wielu wiernych ideom Lenina po jego śmierci autentycznie modliła się do niego. > >Tak się składa, że nigdy nie miałem okazji rozmawiać z fanatycznym ateistą i jest to dla mnie nowe doświadczenie> Ja miałem takie okazje, podobnie jak z fanatycznymi katolikami czy jehowitami> >. Ateistów wśród ludzi inteligentnych jest niewiele.> Na tym forum znajdziesz sporo inteligentnych, oczytanych ateistów, ale poczytaj też wpisy Worka kości, bardzo inteligentnego, oczytanego doktoranta (może już doktora) KULuNie napisałem, że nie ma, ale, że jest niewielu. Jeśli ma Pan wejścia w swoim mieście na politechnikę, czy uniwersytet a mam nadzieję, że Pan ma - to proszę porozmawiać o tym z wykładowcami od doktora w wzwyż. Będzie miał Pan pełen obraz ile procent jest ateistów w tej grupie społecznej. Są też ludzie o zdrowych poglądach i udają fanatycznych katolików dla określonych korzyści. Jest także bardzo niebezpieczna grupa ludzi o niezdrowych poglądach, która także udaje katolików mniej lub bardziej fanatycznych. Do tej należał Mussolini. Zauważyłem także że są tu oczytani i inteligentni ateiści (niestety niektórzy są fanatyczni) posługują się znanymi technikami psychomanipulacji. Jest to dobry materiał dla studentów psychologii. Przeciętny ateista jest osobą o różnym stopniu inteligencji, który albo był wychowany w tym duchu, albo przeżył jakieś traumatyczne doświadczenie w życiu i stwierdził, że nie ma Boga bo jakby był to by na to nie pozwolił. U większości jest to stan przejściowy. Na wojnie nie ma ateistów. > Cytat:Oj Jaśku, Jaśku, ileż mam ci tłumaczyć, że ludzie nie dzielo sie na naszych i waszych a prosto na mądrych i głupich > (A. Mularczyk usty Pawlaka w filmie "Sami swoi", cyt z pamięci)
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > >>. Ateistów wśród ludzi inteligentnych jest niewiele.> >Na tym forum znajdziesz sporo inteligentnych, oczytanych ateistów, ale poczytaj też wpisy Worka kości, bardzo inteligentnego, oczytanego doktoranta (może już doktora) KULu> Nie napisałem, że nie ma, ale, że jest niewielu. Jeśli ma Pan wejścia w swoim mieście na politechnikę, czy uniwersytet a mam nadzieję, że Pan ma - to proszę porozmawiać o tym z wykładowcami od doktora w wzwyż. Będzie miał Pan pełen obraz ile procent jest ateistów w tej grupie społecznej.1. Skąd "nadzieja", że w moim mieście jest uczelnia? Jakieś zarozumiale przekonanie, że net dociera tylko do wielkich miast? Ech wy miastowi zarozumialcy.... 2. Mieszkam na wsi... 3. Na Uniwersytecie, który kończyłem, znakomitą większość nauczycieli stanowili ateiści. Nie sądzę, aby to się zmieniło przez ostatnie kilkadziesiąt lat, choć przywrócono na nim chyba trzy wydziały teologiczne. > Są też ludzie o zdrowych poglądach i udają fanatycznych katolików dla określonych korzyści.Udawanie fanatyka dla korzyści czyni łajdakiem. Skutek jeszcze gorszy! Fanatyk - konformista...  > Jest także bardzo niebezpieczna grupa ludzi o niezdrowych poglądach, która także udaje katolików mniej lub bardziej fanatycznych. Do tej należał Mussolini.A i owszem, w Polsce dość powszechan praktyka, także dla korzyści > Przeciętny ateista jest osobą o różnym stopniu inteligencji, który albo był wychowany w tym duchu, albo przeżył jakieś traumatyczne doświadczenie w życiu i stwierdził, że nie ma Boga bo jakby był to by na to nie pozwolił.> U większości jest to stan przejściowy.To pierwsze zgadza się z moimi obserwacjami ale pozostałe? Rozumiem, że poradzisz jakoś tę hipotezę udowodnić. Kasuj zbędne cytowania
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Rozumiem, że poradzisz jakoś tę hipotezę udowodnić. Chyba zbyt wiele wymagasz od kogoś uznającego ateizm za religię i najwyraźniej wierzącego m.in. w prawdziwość "cudu fatimskiego". Przecież widać na pierwszy rzut oka, że to takie gadanie dla gadania, zestaw bzdur jest typowy - wierzący ateiści obrażeni na boga, oskarżanie interlokutorów o brak racjonalizmu/podążanie za guru i jednoczesne bełkotanie o swoim racjonalnym podejściu do x.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -2 na 2 | statjacek (-13 punktów) |
>1. Skąd "nadzieja", że w moim mieście jest uczelnia? Jakieś zarozumiale przekonanie, że net dociera tylko do wielkich miast? Ech wy miastowi zarozumialcy.... >2. Mieszkam na wsi... >3. Na Uniwersytecie, który kończyłem, znakomitą większość nauczycieli stanowili ateiści. Nie sądzę, aby to się
Ad 1, 2 ups Ad No to ma pan obraz statystykę ze swego otoczenia. U mnie jest statystyka nieco inna. Jak globalnie na uczelniach w Polsce to wygląda to nie wiem.
>>Przeciętny ateista jest osobą o różnym stopniu inteligencji, który albo był wychowany w tym duchu, albo przeżył jakieś traumatyczne doświadczenie w życiu i stwierdził, że nie ma Boga bo jakby był to by na to nie pozwolił. >>U większości jest to stan przejściowy. >To pierwsze zgadza się z moimi obserwacjami ale pozostałe? Rozumiem, że poradzisz jakoś tę hipotezę udowodnić. >Kasuj zbędne cytowania
Czytałem kiedyś takie dane ze źródeł izraelskich. Tam jest ateistów aż 50%. Najwięcej na świecie. To, że ateiści wracają do wiary słyszałem od pracowników hospicjum i księży.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Sapere aude! Oświeceniowe zawołanie Emanuela Kanta nawołujące do odwagi i umiejętności posługiwania się samodzielnie własnym rozumem jest podstawowym przesłaniem racjonalistów i dotychczas było linią programową naszego forum. Poza tym należy się zapoznać z Regulaminem i instrukcją obsługi Forum, a zdecydowanie warto z naszym archiwum. > Oj dobrze, że pan przeczytał parę książek i zauważyłem, że interesuje się pan także manipulowaniem umysłem.> Zapewne też czytał pan o doświadczeniu przeprowadzonym w latach 50-siątych o wpływie autorytetu na zachowanie badanych. Nie będę przytaczał szczegółów bo wychodzę z założenia, że je pan zna.Może Pan też powinien bardziej się tym zainteresować: pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama gdyż od tego czasu przeprowadzono jeszcze parę innych ciekawych doświadczeń. Polecam np. www.biblionetka.pl/art.aspx?id=606175 czy też www.polity(*)415,1,paranoja-polityczna.read> Myślę, że powinien pan także znać literaturę:Ja też myślę, że powinien Pan jeszcze sporo poczytać, a oczytanie to znać w wypowiedziach, a nie w chwaleniu się oczytaniem. > Deschner Karlheinz który całkowicie obala mity kościelne, ale jest osobą wierzącą.I co z tego wynika? Nawet na naszym forum występują racjonaliści, którzy wierzą w Boga. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,635645#w636621 Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, ale jest przeróżna głębokość tej wiary. > Tak się składa, że na manipulowaniu umysłem się trochę znam.Deklaracja przyjęta, ale nic niej nie wynika poza Pańską wiarą, iż się Pan zna. > Jeśli pan nie zauważył to napiszę jeszcze raz.> NIE IDENTYFIKUJE SIĘ Z ŻADNYM KONKRETNYM WYZNANIEM I RACJONALNIE PODCHODZĘ DO WIARY.> WIĘC PROSZĘ NIE PISAĆ MI WIĘCEJ O MITOLOGIZOWANIU WIARY BO TO JEST DLA MNIE OCZYWISTE.Nie wiem po Pan krzyczy? Tu trudno wziąć kogoś na krzyki czy huki, tu trzeba racjonalne argumenty przedstawiać! Ponadto zawsze zastanawiam się nad tym co piszę i jestem odpowiedzialny za słowo, a więc gdy Pan chce rozmawiać, to proszę przedstawiać moje konkretne wypowiedzi i do nich się odnosić. Pańskie projekcje co Pan sobie myśli, że ja myślę są mało interesujące. > NIE WYKLUCZA TO JEDNAK ISTNIENIA BOGA.Czego nie wyklucza, a co to jest "Bóg"? Najpierw proszę o definicję, a później o dowody tego czegoś istnienia? www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,33#w643122www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,642667#w647353www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,643658#w643904> KSIĘGI TORA, TANACH, QUMRAN, SUMERYJSKIE I WIELE INNYCH ZAWIERAJĄ RZECZY KTÓRYCH BY NIGDY LUDZIE ŻYJĄCY W TAMTYCH CZASACH NIE WYMYŚLILI.Znowu Pan krzyczy. Zupełnie niepotrzebnie, gdyż ja Pańską wiarę przyjmuję. Ludzie są zdolni wierzyć prawie we wszystko. > Czytając pana wypowiedzi wyraźnie widać, że zachowanie pana niczym się nie różni od zachowania przywódców sekt.Miota się Szanowny Pan tu, wrzeszczy, epitetuje i obraża - co jest tylko wynikiem Pańskiej intelektualnej bezsilności. > Stosuje pan znane techniki manipulacyjne.Wobec kogo? Wobec Pana, to nie ma po co - sam się Pan kompromituje, a wobec innych racjonalistów, to po pierwsze bardzo trudne, a po drugie niepotrzebne, gdyż mają podobny sposób myślenia. > Nie wiem tylko czy robi to pan świadomie czy nie.Wszystko co robię staram się robić w pełni świadomie. > Myślę, że sam tego pan nie wymyślił.Zgadzam się z Panem znakomitą większość wyniosłem z bibliotek, ale autorytetów żadnych nie uznaję i wszystko co tu piszę, to moje własne przemyślenia. > I dlatego tu jest jak widzę sporo pana wyznawców.Było ich znacznie więcej i fideistyczne trolle były tu rzadkością, ale nadal to racjonalistyczne forum i racjonaliści stanowią tu większość. > Ameryka boryka się z problemem fanatycznych chrześcijan, którzy domagają się aby w szkołach nauczano kreacjonizmu. Dlatego też myślę pojawiło się sporo literatury o charakterze ateistycznym.Tak Pan sobie myśli, to myśl Pan sobie tak dalej. Ja wolałbym to sprawdzić, ot taka sceptyczna natura. > I pan stał się jej ofiarą.Problem tylko jest taki, że ja ateistą już byłem, gdy nikt o nich jeszcze nie słyszał: www.racjon(*)m.php/s,608495/z,0/d,2#w608674 a w sprawach ateizmu, to oni nie powiedzieli dla mnie nic nowego, choć uważam sposób ich argumentacji za ogromie wartościowy. > A swoją drogą Kanta warto poczytać dokładniejA Szanowny Pan, go dokładniej przeczytał i zrozumiał? > I SAMEMU ZACZĄĆ MYŚLEĆ I NIE POLEGAĆ NA AUTORYTETACH.Znowu to samo popieprzyć, a nawet wykrzyczeć stek głupot, to sobie każdy może. Wielce Szanowny Pan też, tyle tylko, że tu wypada przedstawiać racjonalne argumenty na poparcie własnych tez. Wiara - choćby i najświętsza - jest argumentem dalece niewystarczającym. > Tak się składa, że nigdy nie miałem okazji rozmawiać z fanatycznym ateistą i jest to dla mnie nowe doświadczenie.A gdzie Pan go spotkał? Gdyż jeżeli Pan myśli o mnie to ja ateistą nie jestem - o czym pisałem tu już wielokrotnie - choć ten epitet zupełnie mi nie przeszkadza, gdyż wiem, że większość wierzących więcej nie jest w stanie wprost zrozumieć. > Ateistów wśród ludzi inteligentnych jest niewiele.Tak, wystarczy zajrzeć do badań socjologicznych i zobaczyć korelacje pomiędzy wiarą, a inteligencją i wykształceniem. Już sama ta wypowiedź świadczy albo o Pańskiej wielkiej inteligencji, albo o wielkim mniemaniu o sobie, co u wierzących typowe. Powtórzę więc raz jeszcze. Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 3 | statjacek (-13 punktów) | . > Sapere aude!Oświeceniowe zawołanie Emanuela Kanta nawołujące do odwagi i umiejętności posługiwania się samodzielnie własnym rozumem jest podstawowym przesłaniem racjonalistów i dotychczas było linią programową naszego forum.> Poza tym należy się zapoznać z Regulaminem i instrukcją obsługi Forum, a zdecydowanie warto z naszym archiwum.> >Oj dobrze, że pan przeczytał parę książek i zauważyłem, że interesuje się pan także manipulowaniem umysłem.> >Zapewne też czytał pan o doświadczeniu przeprowadzonym w latach 50-siątych o wpływie autorytetu na zachowanie badanych. Nie będę przytaczał szczegółów bo wychodzę z założenia, że je pan zna.> Może Pan też powinien bardziej się tym zainteresować: pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama gdyż od tego> czasu przeprowadzono jeszcze parę innych ciekawych doświadczeń. Polecam np. www.biblionetka.pl/art.aspx?id=606175 czy też www.polity(*)415,1,paranoja-polityczna.read> >Myślę, że powinien pan także znać literaturę:> Ja też myślę, że powinien Pan jeszcze sporo poczytać, a oczytanie to znać w wypowiedziach, a nie w chwaleniu się oczytaniem.> >Deschner Karlheinz który całkowicie obala mity kościelne, ale jest osobą wierzącą.> I co z tego wynika? Nawet na naszym forum występują racjonaliści, którzy wierzą w Boga. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,635645#w636621 Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, ale jest przeróżna głębokość tej wiary.> >Tak się składa, że na manipulowaniu umysłem się troch> Deklaracja przyjęta, ale nic niej nie wynika poza Pańską wiarą, iż się Pan zna.> >Jeśli pan nie zauważył to napiszę jeszcze raz.> >NIE IDENTYFIKUJE SIĘ Z ŻADNYM KONKRETNYM WYZNANIEM I RACJONALNIE PODCHODZĘ DO WIARY.> >WIĘC PROSZĘ NIE PISAĆ MI WIĘCEJ O MITOLOGIZOWANIU WIARY BO TO JEST DLA MNIE OCZYWISTE.> Nie wiem po Pan krzyczy? Tu trudno wziąć kogoś na krzyki czy huki, tu trzeba racjonalne argumenty przedstawiać! Ponadto zawsze zastanawiam się nad tym co piszę i jestem odpowiedzialny za słowo, a więc gdy Pan chce rozmawiać, to proszę przedstawiać moje konkretne wypowiedzi i do nich się odnosić. Pańskie projekcje co Pan sobie myśli, że ja myślę są mało interesujące.> >NIE WYKLUCZA TO JEDNAK ISTNIENIA BOGA.> Czego nie wyklucza, a co to jest "Bóg"? Najpierw proszę o definicję, a później o dowody tego czegoś istnienia?> www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,33#w643122> www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,642667#w647353> www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,643658#w643904> >KSIĘGI TORA, TANACH, QUMRAN, SUMERYJSKIE I WIELE INNYCH ZAWIERAJĄ RZECZY KTÓRYCH BY NIGDY LUDZIE ŻYJĄCY W TAMTYCH CZASACH NIE WYMYŚLILI.> Znowu Pan krzyczy. Zupełnie niepotrzebnie, gdyż ja Pańską wiarę przyjmuję. Ludzie są zdolni wierzyć prawie we wszystko.> >Czytając pana wypowiedzi wyraźnie widać, że zachowanie pana niczym się nie różni od zachowania przywódców sekt.> Miota się Szanowny Pan tu, wrzeszczy, epitetuje i obraża - co jest tylko wynikiem Pańskiej intelektualnej bezsilności.> >Stosuje pan znane techniki manipulacyjne.> Wobec kogo? Wobec Pana, to nie ma po co - sam się Pan kompromituje, a wobec innych racjonalistów, to po pierwsze bardzo trudne, a po drugie niepotrzebne, gdyż mają podobny sposób myślenia.> >Nie wiem tylko czy robi to pan świadomie czy nie.> Wszystko co robię staram się robić w pełni świadomie.> >Myślę, że sam tego pan nie wymyślił.> Zgadzam się z Panem znakomitą większość wyniosłem z bibliotek, ale autorytetów żadnych nie uznaję i wszystko> co tu piszę, to moje własne przemyślenia.> >I dlatego tu jest jak widzę sporo pana wyznawców.> Było ich znacznie więcej i fideistyczne trolle były tu rzadkością, ale nadal to racjonalistyczne forum i racjonaliści stanowią> tu większość.> >Ameryka boryka się z problemem fanatycznych chrześcijan, którzy domagają się aby w szkołach nauczano kreacjonizmu. Dlatego też myślę pojawiło się sporo literatury o charakterze ateistycznym.> Tak Pan sobie myśli, to myśl Pan sobie tak dalej. Ja wolałbym to sprawdzić, ot taka sceptyczna natura.> >I pan stał się jej ofiarą.> Problem tylko jest taki, że ja ateistą już byłem, gdy nikt o nich jeszcze nie słyszał: www.racjon(*)m.php/s,608495/z,0/d,2#w608674 a w sprawach ateizmu, to oni nie powiedzieli dla mnie nic nowego, choć uważam sposób ich argumentacji za ogromie wartościowy.> >A swoją drogą Kanta warto poczytać dokładniej> A Szanowny Pan, go dokładniej przeczytał i zrozumiał?> > I SAMEMU ZACZĄĆ MYŚLEĆ I NIE POLEGAĆ NA AUTORYTETACH.> Znowu to samo popieprzyć, a nawet wykrzyczeć stek głupot, to sobie każdy może.> Wielce Szanowny Pan też, tyle tylko, że tu wypada przedstawiać racjonalne argumenty na poparcie własnych tez.> Wiara - choćby i najświętsza - jest argumentem dalece niewystarczającym.> >Tak się składa, że nigdy nie miałem okazji rozmawiać z fanatycznym ateistą i jest to dla mnie nowe doświadczenie.> A gdzie Pan go spotkał? Gdyż jeżeli Pan myśli o mnie to ja ateistą nie jestem - o czym pisałem tu już wielokrotnie -> choć ten epitet zupełnie mi nie przeszkadza, gdyż wiem, że większość wierzących więcej nie jest w stanie wprost zrozumieć.> >Ateistów wśród ludzi inteligentnych jest niewiele.> Tak, wystarczy zajrzeć do badań socjologicznych i zobaczyć korelacje pomiędzy wiarą, a inteligencją i wykształceniem.> Już sama ta wypowiedź świadczy albo o Pańskiej wielkiej inteligencji, albo o wielkimTrolle - jesli ktos mysli inaczej jest trollem. Nie mamy o czym rozmawiać
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Trolle - jesli ktos mysli inaczej jest trollem.Nie i to zdecydowanie nie! Tu różnice w poglądach są wysoko cenione, zaś oby być uznanym z trolla trzeba spełnić szereg warunków, wśród których bardzo ważnym jest nieumiejętność czytania ze zrozumiem. Na przykład pan Szarley napisał: "Kasuj zbędne cytowania" Ja też przypominam o Regulaminie: Sapere aude! Oświeceniowe zawołanie Emanuela Kanta nawołujące do odwagi i umiejętności posługiwania się samodzielnie własnym rozumem jest podstawowym przesłaniem racjonalistów i dotychczas było linią programową naszego forum. Poza tym należy się zapoznać z Regulaminem i instrukcją obsługi Forum, a zdecydowanie warto z naszym archiwum.Ale po trollu to spływa jak woda po kaczce. Podobnie jest z innymi argumentami. Niezależnie co inni piszą, to on permanentnie w zacietrzewieniu klepie swoje. > Nie mamy o czym rozmawiaćZdecydowanie nie mamy. Co Pan tu udowodnił. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | mayolina (2278 punktów) | >To Pan twierdzi, że w Fatimie tysiące ludzi mieli halucynacje?
te tysiące pojawiły się w Fatimie by oglądać cuda, więc trudno tę grupę uznać za bezstronną. A ewentualne wywiady za badania naukowe. Natomiast analogię ze stłuczoną szybą pominę milczeniem.
|
|
| | | | | | | |  | -3 na 3 | statjacek (-13 punktów) | >>To Pan twierdzi, że w Fatimie tysiące ludzi mieli halucynacje? >te tysiące pojawiły się w Fatimie by oglądać cuda, więc trudno tę grupę uznać za bezstronną. A ewentualne wywiady za badania naukowe. Natomiast analogię ze stłuczoną szybą pominę milczeniem. > proszę zapoznać się z historią objawienia w Fatimie i nie pleść bzdur
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sygnał (4252 punktów) | > proszę zapoznać się z historią objawienia w Fatimie i nie pleść bzdur
Proszę nauczyć się logiki formalnej i nie przykładać tak dużej wagi do świadectwa naocznych świadków i nie pleść bzdur. Ludzie kłamią i łatwo się nimi manipuluje.
Poza tym, Twój wywód jest obarczono bardzo widocznymi błędami argumentum ad ignorantiam i argumentum ad populum. Próbuj dalej, a może skompletujesz je wszystkie!
|
|
| | | | | | | | | |  | -4 na 4 | statjacek (-13 punktów) | >> proszę zapoznać się z historią objawienia w Fatimie i nie pleść bzdur >Proszę nauczyć się logiki formalnej i nie przykładać tak dużej wagi do świadectwa naocznych świadków i nie pleść bzdur. Ludzie kłamią i łatwo się nimi manipuluje. >Poza tym, Twój wywód jest obarczono bardzo widocznymi błędami argumentum ad ignorantiam i argumentum ad populum. Próbuj dalej, a może skompletujesz je wszystkie! > No tak nie ważne są zeznania kilku tysięcy osób - do tego nie przykładać dużej wagi. Według twojej logiki formalnej lepiej posłuchać guru. Masz typowe objawy członka sekty.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | >No tak nie ważne są zeznania kilku tysięcy osób - do tego nie przykładać dużej wagi. Według twojej logiki formalnej lepiej posłuchać guru.
Jak już mówiłem, przykładasz okropnie dużą wagę do świadectwa naocznego, które jest najsłabszym z możliwych dowodów. 1000 zeznań ma wartość merytoryczną tylko i wyłącznie, gdy odnosi się do zjawiska, które jest jednoznacznie mierzalne i powtarzalne. W przeciwnym wypadku to tylko gęgot bez treści.
>Masz typowe objawy członka sekty.
Nie będę wskazywał kto uznaje rolnictwo za dar od boga.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
Trzeba by kiedyś zorganizować wyprawę na koniec tęczy w poszukiwaniu garnca złota.
|
|
 | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Jako ludzie chlubimy się tym, że jesteśmy stworzeniami inteligentnymi.Różnie z tym bywa i co to znaczy inteligencja? > Odróżnia nas od zwierząt to, że potrafimy myśleć abstrakcyjnie, czy tego nie potrafią zwierzęta to już inna sprawa.Po pierwsze jesteśmy zwierzętami, a po drugie dlaczego przyjrzenie się skali różnic pomiędzy człowiekiem, a innymi zwierzętami miałaby być sprawą mało istotną, gdy badania pokazują, że w wielu przypadkach różnice te są niewielkie i nie tylko, że zwierzęta myślą abstrakcyjnie, to stać ich na refleksję intelektualną, ale także bogactwo ich uczuć bywa ogromne. > Na razie świat postrzegamy w dwojaki sposób, poznanie za pomocą doświadczenia i intuicji.Jak na razie i w dającej się przewidzieć przyszłości istniejącą obiektywnie rzeczywistość postrzegamy tylko za pomocą zmysłów. Bezpośrednio albo pośrednio - przez uzbrojenie zmysłów w narzędzia materialne i intelektualne. Przetwarzając uzyskane w ten sposób informacje w naszych umysłach. To co ponadto, to tylko wytwory ludzkiej wyobraźni oraz spekulacje. > Tym pierwszym sposobem zajmują się naukowcy, a kierunek im nadają filozofowie.Biedni uczeni nie mogą obyć się bez nadanego im kierunku. Szanowny Panie, ja jakoś tam sądzę zupełnie odwrotnie i trudno znaleźć mi szacunek dla Łysenki, czy Chazana. Współczesny filozof, który nie posiada naukowego przygotowania w zakresie, w którym się wypowiada nie godnym jest poznania i odwrotnie wielu uczonych teoretyków jest filozofami godnym najwyższego szacunku. > Drugim wariantem zasadniczo zajmuje się teologia i wszelkiego rodzaju władcy dusz.Szanowny Panie, popieprzyć to sobie każdy może, a "teologom i wszelkiego rodzaju władcom dusz" jeszcze nieźle za to płacą. > Oba sposoby wcale się nie wykluczają i nie są wzajemnie sprzeczne.Są po prostu alternatywne. Albo, albo! www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,557342#w558406Natomiast niektórzy ludzie potrafią dobrze funkcjonować w spójnej niespójności. > Tam gdzie nauka mówi pas,Nauka nigdy i w niczym co jest dostępne ludzkiemu poznaniu nie mówi pas. > a filozofowie bezradnie rozkładają ręce,Chyba że na sposób filozoficzny: [Załącznik]> wkracza teologia.Kwestia wyboru. Ja wolę jednak literaturę scence fiction - jest bardziej odpowiedzialna za słowo oraz bardziej prawdopodobna. > Bada ona niezbadane i opierające się badaniu, odpowiada na pytania, na które logika odpowiada - nie wiem.Pan na pewno wie co to jest teologia i czym się zajmuje? www.racjonalista.pl/forum.php/s,332808www.racjonalista.pl/forum.php/s,527000#w527790> Rzeczywiście nie masz, bo mieć nie możesz pewności, czy nie żyjesz matrix e.Wierzyć można we wszystko, ale doświadczenie oraz nauka wykazuje nam jednoznacznie, iż nie żyjemy w matriksie. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,577332#w582501> Wbrew pozorom Bóg rozwiązuje nam całą masę problemów,Tak, ale pod jednym warunkiem. Musi się w niego wierzyć. > narzędziem do badania tego zjawiska jest teologia,Gdy nie ma definicji przedmiotu nie można zbudować narzędzi do jego badań. Teologia jest tylko intelektualną spekulacją zupełnie niekonieczną dla wiary. > która sprawia, że nie ma jednoznacznie głupich pytań ani stwierdzeń, wszystko co jest produktem naszych rozmyślań, tylko na pozór ma jednoznaczny wymiar.Tak, to zależy od definicji głupoty i zastanowienia co możemy nazwać głupotą? Ja mitów i bajek wraz z ich społecznym oddziaływaniem nie nazwałbym głupotami, ale już wiara w nie i poważne spekulacje nad ich prawdziwością są dla mnie przejawem jednoznacznej głupoty. > Religia posługuje się dogmatami, nauka doświadczeniem, z jednej strony intuicja z drugiej buchalteria.Ani religie to dogmaty, ani nauka to buchalteria, wypadałoby wiedzieć coś więcej o jednym i drugim przed zabraniem tu głosu. > Jak na razie to umiejętne łączenie obu natur dawało naszemu gatunkowi gwarancję środowiskowego sukcesu.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,646480#w646732www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,492110#w494970Żyjemy w wolnym kraju i niby każdy może wierzyć sobie w co chce, a na pewno mogą święcie wierzyć i swoją wiarę narzucać innym katolicy, ale tu jest forum racjonalisty i wypada racjonalne argumenty dla obrony swoich tez tu przedstawiać. @@@ .
|
|
 | | Wenancjusz (16441 punktów) | >Jako ludzie chlubimy się tym, że jesteśmy stworzeniami inteligentnymi. Odróżnia nas od zwierząt to, że potrafimy myśleć abstrakcyjnie, czy tego nie potrafią zwierzęta to już inna sprawa. Na razie świat postrzegamy w dwojaki sposób, poznanie za pomocą doświadczenia i intuicji. Tym pierwszym sposobem zajmują się naukowcy, a kierunek im nadają filozofowie. Drugim wariantem zasadniczo zajmuje się teologia i wszelkiego rodzaju władcy dusz. Oba sposoby wcale się nie wykluczają i nie są wzajemnie sprzeczne. Tam gdzie nauka mówi pas, a filozofowie bezradnie rozkładają ręce, wkracza teologia. Bada ona niezbadane i opierające się badaniu, odpowiada na pytania, na które logika odpowiada - nie wiem. Rzeczywiście nie masz, bo mieć nie możesz pewności, czy nie żyjesz matrix e. Wbrew pozorom Bóg rozwiązuje nam całą masę problemów, narzędziem do badania tego zjawiska jest teologia, która sprawia, że nie ma jednoznacznie głupich pytań ani stwierdzeń, wszystko co jest produktem naszych rozmyślań, tylko na pozór ma jednoznaczny wymiar. Religia posługuje się dogmatami, nauka doświadczeniem, z jednej strony intuicja z drugiej buchalteria. Jak na razie to umiejętne łączenie obu natur dawało naszemu gatunkowi gwarancję środowiskowego sukcesu. > Jeszcze jeden misjonarz na tym forum......
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
2 na 2 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | > Gdy rozmawiam z wierzącymi, mówię: "istnienie Boga nie jest warte brania serio, bo nie ma na to dowodów, to dogmat". Wtedy słyszę: "ale uznanie metody naukowej za właściwą to też dogmat.1. Uznanie metody naukowej nie ma związku. Nawet gdyby było dogmatem nie zmieniałoby to niczego w sprawie braku dowodów na istnienie bogów, ale: 2. Zaproponuj im zapoznanie się ze znaczeniem pojęcia dogmatu w popularnych wydawnictwach słownikowo - encyklopedycznych. > PS. Kiedyś jeden ksiądz powiedział: "a udowodnij, że 2 plus 2 jest 4".Natępnym razem połóż przed nim dwa cukierki i każ mu policzyć, potem jescze dwa, a potem niech policzy ile jest razem. Jeżeli nie podoła, nie przejmuj się nim więcej
|
|
| 6520061Aa (27 punktów) | racja
|
|
| GrzeTor (1279 punktów) | Bo tak prawdę mówiąc całe to poznanie opiera się na 3 podstawowych założeniach:
1. Założenie, że Wszechświat istnieje. 2. Założenie, że jest poznawalny. 3. Założenie, że można użyć zebranych informacji do przewidywania zdarzeń.
Jak rozumiem twoi wierzący dyskutanci podważają to 3 założenie. Ale ono jest akurat najbardziej powiązane z rzeczywistością, przecież przewidywanie wykonujemy codziennie, nawet bezmyślnie, bez niego nie sposób przeżyć.
|
|
 | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > Bo tak prawdę mówiąc całe to poznanie opiera się na 3 podstawowych założeniach: > 1. Założenie, że Wszechświat istnieje. > 2. Założenie, że jest poznawalny. > 3. Założenie, że można użyć zebranych informacji do przewidywania zdarzeń.
Moim zdaniem żadne z tych założeń nie jest potrzebne, bo:
1. To, że coś istnieje, nie ulega wątpliwości, więc zakładanie jego istnienia nic nowego nie wnosi. Jedynie w drugim kroku całość tego "cosia" nazywamy Wszechświatem.
2. Założenie poznawalności jest nie tylko zbędne ale też zbyt optymistyczne. Na przykład, zasada nieoznaczoności Heisenberga mówi, że pewne wielkości fizyczne są niepoznawalne, a mimo to udało się ją sformułować bez robienia założeń epistemologicznych.
3. Podobnie jak w punkcie 2, przewidywanie nie zawsze jest możliwe (teoria chaosu, fluktucje kwantowe) i robienie założeń na ten temat nic tu nie pomoże.
W sumie, uważam metodę naukową za tak ogólną, że nie wymagającą żadnych założeń. Te ostatnie pojawiają się dopiero przy stawianiu konkretnych hipotez.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|