Racjonalista - Strona głównaDo treści
Filozofia jako wiara

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
21-08-2016 11:38Wredny katol (11 punktów)Filozofia jako wiara
Ocena 2 na 2
Drodzy Racjonaliści, liczę na merytoryczną dyskusję, bez przekonywania na siłę do swoich poglądów.
Chciałbym wiedzieć jak Racjonaliści ( wielką literą z szacunku do wielkiego dorobku filozofii racjonalistycznej, i rozumu każdego człowieka, który go używa), postrzegają swój światopogląd.
Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary. Nie rozumiem dlaczego niektórzy racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie, uważając, że na sto procent, coś takiego jak bóg nie istnieje. Każdą myśl filozoficzną da się obalić, a zarazem potwierdzić. Tak samo jest z religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.
Nie można powiedzieć, że Voltaire, czy Budda, czy Jezus, ma rację, gdyż tego do końca nie wiadomo. Codziennie wiemy o świecie więcej, nie tylko przez naukę, ale przede wszystkim przez nasze doświadczenia. Za kilka lat może się okazać, że nasze myślenie jest błędne.
Dlatego traktuję filozofię jak religię, ponieważ obie są kwestią wiary. Tak więc filozof nie może powiedzieć, że wie, ale to że wierzy w to, co myśli.
Co sądzą o tym Racjonaliści?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i dyskusję.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

JarekS (695 punktów)
>Drodzy Racjonaliści, liczę na merytoryczną dyskusję, bez przekonywania na siłę do swoich poglądów.
>Chciałbym wiedzieć jak Racjonaliści ( wielką literą z szacunku do wielkiego dorobku filozofii
>racjonalistycznej, i rozumu każdego człowieka, który go używa), postrzegają swój światopogląd.

Na totalnym luzie bo to mało ważne jest. Nie istnieją żadne przesłanki za przyjęciem jakiejkolwiek wiary w bóstwa wyższe więc nie widzę powodu żeby w nie wierzyć. Wszelkie religie zawierają straszliwe błędy logiczne (wywołane mi. stopniem rozwoju nauki w momencie ich tworzenia i profilowaniem tez pod określone zastosowania najczęściej związane z dominacją jednych nad innymi) i nie ma żadnej możliwości dowiedzenia ich poprawności. Co więcej wszystko wskazuje na to że to bajki. Przede wszystkim zaś absolutnie nie wierzę w jakąkolwiek możliwość kontynuacji mojego bytu po fizycznej śmierci w związku z tym skreślam się automatycznie z większości typowych religii jako wyznawca bo nie mam w wyznawaniu żadnego zysku.

Dodatkowo jeżeli chodzi o KK nie odpowiada mi zupełnie symbolika, założenia, obyczaje, rytuały i hierarchia kapłańska (zwłaszcza obszar świeckiego działania hierarchii np. zaufanie do funkcjonariusza w zakresie tajemnic, powierzenie testamentu, ostatniej woli, są tu ciency jak sik pająka).

>Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary.

Filozofia to dziedzina naukowa raczej, z paroma bardzo ciekawymi aspektami praktycznymi (np. logika).

>Nie rozumiem dlaczego niektórzy
>racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie, uważając, że na sto procent, coś takiego
>jak bóg nie istnieje.

Jak będzie on w postaci Owczarków Środkowoazjatyckich które mieszkają z wyznawcą i wzajemnie się z nim wspierają to czemu nie. Lepsze od boga z makaronu Poza tym kto powiedział że bogów nie może być więcej, musi być jeden bo co?

>Każdą myśl filozoficzną da się obalić, a zarazem potwierdzić. Tak samo jest z
>religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.

Nie jest ważne czy jacyś tam bogowie istnieją czy nie tylko czy dany delikwent w nich uwierzy. To jest kluczowe w religii. A z tym jest trudno u mnie i nie wyobrażam sobie żadnego faktu który by to spowodował.

Miałem do czynienia ze zjawiskami trudno wytłumaczalnymi przypadkiem mi. z telepatia i cokolwiek mi tu Pan AB napisze to swoje wiem. Ale zupełnie nie pojmuje jak nieznane zjawiska fizyczne mogą być podciągane pod religie i rzutować na wyznawanie takich.

ps
Tylko niech Pan nie wymięknie za szybko, tu czasami bardzo zabawnie jest
Wredny katol (11 punktów)
>Filozofia to dziedzina naukowa raczej, z paroma bardzo ciekawymi aspektami praktycznymi (np. logika).

Logiki z filozofią bym nie mieszał, bo coś na pierwszy rzut oka może się wydawać logiczne, ale po głębszym rozpoznaniu tematu znajdzie się jeden element, który podważy całość rozumowania. Wyjątkiem są prawdy tj. 2+2, choć i znajdą się tacy, którzy myślą inaczej.
Logika jest relatywistyczna w ujęciu filozoficznym. Dla katola coś może wydawać się logiczne, a wcale takie nie jest. Tak samo dla racjonalisty. Życie niewiele ma wspólnego z logiką. Chyba...
JarekS (695 punktów)
>>Filozofia to dziedzina naukowa raczej, z paroma bardzo ciekawymi aspektami praktycznymi (np. logika).
>Logiki z filozofią bym nie mieszał, bo coś na pierwszy rzut oka może się wydawać logiczne, ale po głębszym rozpoznaniu tematu znajdzie się jeden element, który podważy całość rozumowania.

Logika jest w programie studiów filozoficznych (przynajmniej była) i o to mi chodziło w tej wypowiedzi.
Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
>Nie rozumiem dlaczego niektórzy racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie
Niby którzy?

>uważając, że na sto procent, coś takiego jak bóg nie istnieje.
Niby którzy?

>ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle,
Przedstaw tylko jeden dowód na istnienie boga.
>ile na jego nieistnienie.
Nie ma dowodów na nieistnienie boga, tak jak nie ma dowodów na nieistnienie Koziołka Matołka. Jeśli ktoś postuluje istnienie jednego bądź drugiego, to na nim spoczywa przedstawienie dowodów.
Wredny katol (11 punktów)
>Niby którzy?
Przynajmniej takie odniosłem wrażenie czytając niektóre rzeczy na forum

>Przedstaw tylko jeden dowód na istnienie boga.
Choćby to, że coś takiego jak religia istnieje. Coś musi być, skoro człowiek poszukuje prawdy przez religię.
21-08-2016 18:27 
 Ocena 13 na 13
Lilly Amina (4723 punktów)

>>Przedstaw tylko jeden dowód na istnienie boga.
>Choćby to, że coś takiego jak religia istnieje.
Z Twojego wywodu wynika, że istnieje kilkaset tysięcy bogów. No to mamy embarras de richesse...
21-08-2016 20:49 
 Ocena 6 na 6
Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
>>Niby którzy?
>Przynajmniej takie odniosłem wrażenie czytając niektóre rzeczy na forum
Zatem czytasz po łebkach, a potem stawiasz nieuzasadnione tezy.

>>Przedstaw tylko jeden dowód na istnienie boga.
>Choćby to, że coś takiego jak religia istnieje.
Religie postulują istnienie przeróżnych bogów, wszyscy oni istnieją?
Latający Potwór Spaghetti też?

>Coś musi być, skoro człowiek poszukuje prawdy przez religię.
Nic nie musi być. Ludzie tworzyli różne religie z różnymi bogami, bo chcieli zredukować swój strach przed niewytłumaczalnymi zjawiskami.

Teraz chętnie poczytam o kolejnym "dowodzie" na istnienie boga.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Latający Potwór Spaghetti też?
LPS to parodia Boga.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
11-09-2016 04:08 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Latający Potwór Spaghetti też?
>LPS to parodia Boga.

#1
Wierzę, że jest absolutnie odwrotnie. Każden jeden bóg jest parodią LPS.
I co mi Pan zrobisz?
#2
Nie mam Twojego płaszcza, ani nawet nie obchodziłem żadnych jezior. One też mnie nie obchodziły.
I nic mnie nie jebło - nigdy.

Drobner, w płaszczu firmy LPS, patataj
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Wierzę, że jest absolutnie odwrotnie. Każden jeden bóg jest parodią LPS.
>I co mi Pan zrobisz?
Życzę wszystkiego najlepszego.
>I nic mnie nie jebło - nigdy.
>patataj
Nie ma człowieka, który by chociaż raz nie upadł na główkę...

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Jacholek (5699 punktów)
Filozofia to umiłowanie mądrości więc nie jest wiarą. W dodatku posługuje się logiką i krytycznym rozumowaniem na niej opartym. Wiara natomiast jest ślepa i nie oparta na żadnych przesłankach racjonalno-logicznych, jej pewniki (aprioryczne) nie podlegają dyskusji czy kontestacji (z wyjątkiem przypadków rozłamów religijnych). Z punktu widzenia neurologii religia i filozofia angażują nawet odmienne obszary mózgu co bada neuroteologia - www.youtube.com/watch?v=iHd7_mKHftM Porównywanie religii z filozofią to tak jakby porównywać magię z nauką. Ta magia to tradycja mitów które towarzyszyły rozwojowi ludzkich społeczeństw, podczas gdy nauka i filozofia na niej oparta to świat przyszłości, oderwania się od tej prymitywnej formy myślenia jakim jest religia, tak wykorzystywana w przeszłości (i niekiedy też dzisiaj) do panowania nad poczciwymi barankami stada bożego.
Wredny katol (11 punktów)
>Filozofia to umiłowanie mądrości więc nie jest wiarą. W dodatku posługuje się logiką i krytycznym rozumowaniem na niej opartym. Wiara natomiast jest ślepa i nie oparta na żadnych przesłankach racjonalno-logicznych, jej pewniki (aprioryczne) nie podlegają dyskusji czy kontestacji (z wyjątkiem przypadków rozłamów religijnych). Z punktu widzenia neurologii religia i filozofia angażują nawet odmienne obszary mózgu co bada neuroteologia - www.youtube.com/watch?v=iHd7_mKHftM Porównywanie religii z filozofią to tak jakby porównywać magię z nauką. Ta magia to tradycja mitów które towarzyszyły rozwojowi ludzkich społeczeństw, podczas gdy nauka i filozofia na niej oparta to świat przyszłości, oderwania się od tej prymitywnej formy myślenia jakim jest religia, tak wykorzystywana w przeszłości (i niekiedy też dzisiaj) do panowania nad poczciwymi barankami stada bożego.

Po pierwsze, to nie chodzi mi tu tylko o ,, baranki stada bożego", czyli jak zrozumiałem katoli, ale o religię w ogóle.
Skoro pragniemy logicznie myśleć, to wyjątek ( rozłamy religijne), przeczy podstawie hipotezy, że wiara nie posługuje się logiką. Tak więc całość hipotezy jest błędna.
Jeśli chodzi o neuroteologię, to jest to młoda dziedzina, i jak na razie to nie ma żadnych niepodważalnych badań i autorytetów naukowych w tej dziedzinie. A poza tym zostawmy myślenie neurologiczne neurologom. Filmiki z youtuba nie są dla mnie żadnym autorytetem, ponieważ każdy może tam wrzucić co chce. Niektórzy oglądają księdza natanka, a inni filmiki pseudonaukowe, chociaż może to jest to samo.
21-08-2016 15:39 
 Ocena 7 na 7
Jacholek (5699 punktów)
>Skoro pragniemy logicznie myśleć, to wyjątek ( rozłamy religijne), przeczy podstawie hipotezy, że wiara nie posługuje się logiką. Tak więc całość hipotezy jest błędna.
Nazywanie scholastyki, uprawianej w teologii, myśleniem logicznym jest co najmniej grubym nadużyciem werbalnym. "Hokus pokus amarokus" to nie to samo co dowód Wielkiego Twierdzenia Fermata (www.matema(*)doniesienia/nagroda-abela-2009)
>Jeśli chodzi o neuroteologię, to jest to młoda dziedzina, i jak na razie to nie ma żadnych niepodważalnych badań i autorytetów naukowych w tej dziedzinie.
I dobrze że nie ma autorytetów gdyż prawda naukowa opiera się na dowodach eksperymentalnych i logice a nie psueudo-prawdach głoszonych przez ludzi nawiedzonych. Metody badań neurologicznych to jedno z wielkich osiągnięć technologii współczesnej. Owszem, Youtube to wielki skład produktów więc potrzebny jest krytycyzm by wybierać z niego to co wartościowe !
Wredny katol (11 punktów)

>I dobrze że nie ma autorytetów gdyż prawda naukowa opiera się na dowodach eksperymentalnych i logice a nie psueudo-prawdach głoszonych przez ludzi nawiedzonych. Metody badań neurologicznych to jedno z wielkich osiągnięć technologii współczesnej. Owszem, Youtube to wielki skład produktów więc potrzebny jest krytycyzm by wybierać z niego to co wartościowe !

Autorytet naukowy, to ceniony przez naukowców danej dziedziny zmysł, który pozwala myśleć logicznie w tej dziedzinie.
Dowody eksperymentalne muszą być przeprowadzane przez autorytety naukowe. Byle neurolog, od razu co po studiach, nie byłby w stanie przeprowadzić dokładnych i wiarygodnych badań.
Inaczej byłyby to badania, które można umieścić jedynie na wątpliwych pseudo- portalach zdrowotnych, gdzie osoby zaraz po studiach wypisują cytaty ze swoich notatników ze studiów.
21-08-2016 18:20 
 Ocena 9 na 9
Jacholek (5699 punktów)
>Dowody eksperymentalne muszą być przeprowadzane przez autorytety naukowe. Byle neurolog, od razu co po studiach, nie byłby w stanie przeprowadzić dokładnych i wiarygodnych badań.
Nie tak funkcjonuje współczesna nauka. Eksperymenty przeprowadzają zespoły i konkluzje z nich wynikające są przedmiotem szerokiej dyskusji i krytyki całego środowiska danej specjalności naukowej. Tzw. autorytet partycypuje w analizie danych ale wnioski są efektem pracy zespołu. Często właśnie młodzi naukowcy wspierani świeżą wiedzą, entuzjazmem i pracowitością są motorem sukcesu w postaci odkrycia naukowego. Autorytet tu niewiele pomaga poza umiejętnością organizacji zespołu badawczego. Nawet Einstein musiał się kiedyś pogodzić z tym iż jego intuicje odnośnie mechaniki kwantowej nie odpowiadają rzeczywistości.
Brzostowski (7067 punktów)
>Drodzy Racjonaliści, liczę na merytoryczną dyskusję,
Ha, ha, ha...
a nieracjonaliści też mogą czy nie?
>bez przekonywania na siłę do swoich poglądów.
to mdło będzie.
>Chciałbym wiedzieć jak Racjonaliści ( wielką literą z szacunku do wielkiego dorobku filozofii
>racjonalistycznej, i rozumu każdego człowieka, który go używa),
wielką literą? To niepoprawnie, ale niech tam...
>Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary.
Tak jak krowa i stół do kwestia braku wiary.
>Nie rozumiem dlaczego niektórzy racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie,
Nie znam żadnego takiego gościa, możesz podać kto to taki - chętnie zrobię z niego idiotę.
>uważając, że na sto procent, coś takiego jak bóg nie istnieje.
A to to jest ta cała prawda o świecie? A to takich też realnie nie ma, są jedynie tacy, którzy tak mówią.
>Każdą myśl filozoficzną da się obalić, a zarazem potwierdzić. Tak samo jest z religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.
O żesz Ty! Orzeszku! Podaj chociaż po 3 te dowody.
>Nie można powiedzieć, że Voltaire, czy Budda, czy Jezus, ma rację, gdyż tego do końca nie wiadomo.
Powiedzieć można.
>Codziennie wiemy o świecie więcej, nie tylko przez naukę, ale przede wszystkim przez nasze
>doświadczenia. Za kilka lat może się okazać, że nasze myślenie jest błędne.
Tu zgoda.
>Dlatego traktuję filozofię jak religię, ponieważ obie są kwestią wiary. Tak więc filozof nie może powiedzieć, że wie, ale to że wierzy w to, co myśli.
Ufff! Nie są kwestią wiary, a na pewno nie religia, przecież pisałeś że są dowody na istnienie boga.
>Co sądzą o tym Racjonaliści?
A co oni tam o wierze wiedzą.

Rozmawiam merytorycznie. Gdy wyczuwam nieuczciwość i intelektualne kombinatorstwo, ostrzegam, a potem dziękuję za rozmowę.
21-08-2016 15:25Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
Hell (18 punktów)
>>Drodzy Racjonaliści, liczę na merytoryczną dyskusję,
>Ha, ha, ha...
>a nieracjonaliści też mogą czy nie?
>>bez przekonywania na siłę do swoich poglądów.
>to mdło będzie.
>>Chciałbym wiedzieć jak Racjonaliści ( wielką literą z szacunku do wielkiego dorobku filozofii
>>racjonalistycznej, i rozumu każdego człowieka, który go używa),
>wielką literą? To niepoprawnie, ale niech tam...
>>Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary.
>Tak jak krowa i stół do kwestia braku wiary.
>>Nie rozumiem dlaczego niektórzy racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie,
>Nie znam żadnego takiego gościa, możesz podać kto to taki - chętnie zrobię z niego idiotę.
>>uważając, że na sto procent, coś takiego jak bóg nie istnieje.
>A to to jest ta cała prawda o świecie? A to takich też realnie nie ma, są jedynie tacy, którzy tak mówią.
>>Każdą myśl filozoficzną da się obalić, a zarazem potwierdzić. Tak samo jest z religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.
>O żesz Ty! Orzeszku! Podaj chociaż po 3 te dowody.
>>Nie można powiedzieć, że Voltaire, czy Budda, czy Jezus, ma rację, gdyż tego do końca nie wiadomo.
>Powiedzieć można.
>>Codziennie wiemy o świecie więcej, nie tylko przez naukę, ale przede wszystkim przez nasze
>>doświadczenia. Za kilka lat może się okazać, że nasze myślenie jest błędne.
>Tu zgoda.
>>Dlatego traktuję filozofię jak religię, ponieważ obie są kwestią wiary. Tak więc filozof nie może powiedzieć, że wie, ale to że wierzy w to, co myśli.
>Ufff! Nie są kwestią wiary, a na pewno nie religia, przecież pisałeś że są dowody na istnienie boga.
>>Co sądzą o tym Racjonaliści?
>A co oni tam o wierze wiedzą.
>
Rozmawiam merytorycznie. Gdy wyczuwam nieuczciwość i intelektualne kombinatorstwo, ostrzegam, a potem dziękuję za rozmowę.

Brzostkowski jesteś prowokatorem który ma niszczyć racjonalizm od podstaw. Bo w twojej działalności widzę widzę tylko jedno dywersję. Jesteśmy dla was za dobrzy ponieważ na prawicowym forum gdybyśmy my postępowali jak ty już dawno dostaliśmy by dożywotniego BANA.
21-08-2016 15:30 
 Ocena 8 na 8
szarley (54913 punktów)
>Brzostkowski jesteś prowokatorem który ma niszczyć racjonalizm od podstaw.
Słaby byłby ten racjonalizm

>Jesteśmy dla was za dobrzy
My?

>ponieważ na prawicowym forum gdybyśmy my postępowali
fR nie jest forum lewicowym, jest forum racjonalistycznym

>jak ty już dawno dostaliśmy by dożywotniego BANA.
big_żyd zbanowan TU
21-08-2016 16:56 
 Ocena 3 na 3
JarekS (695 punktów)

>big_żyd zbanowan TU

To nie ten wątek ale ja jestem (poza przypadkami ewidentnie naruszającym i prawodawstwo) bezwzględnie przeciwny banowaniu. Tak samo jak jakaś moderacja itp.
21-08-2016 20:05 
 Ocena 1 na 1
Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
Regulamin Forum dyskusyjnego:
§ 25. Należy stosować się do zaleceń zawartych w instrukcji obsługi Forum, a w szczególności:
[...] c) cytować wyłącznie te fragmenty wypowiedzi rozmówcy, na które bezpośrednio udziela się odpowiedzi. Należy wycinać cytaty, do których wypowiedź się nie odnosi
21-08-2016 20:54 
 Ocena 1 na 1
Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
>wielką literą? To niepoprawnie
Jak najbardziej poprawnie.
Brzostowski (7067 punktów)
>>wielką literą? To niepoprawnie
>Jak najbardziej poprawnie.
Zacznij też pisać Ateistą wielką literą oraz Gej i Uchodźca, może będzie poprawnie, ale politycznie.


Rozmawiam merytorycznie. Gdy wyczuwam nieuczciwość i intelektualne kombinatorstwo, ostrzegam, a potem dziękuję za rozmowę.
Drobner (19539 punktów)
Pisz pan Bóg z wielkiej litery.

Nie pomoże.

Drobner, ÓG. I chuj.
11-09-2016 23:48 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Pisz pan Bóg z wielkiej litery.
>Nie pomoże.
Oj Drobner, Drobner, nie ośmieszaj się. Wy możecie pisać sobie "wielką" lub "z wielkiej" słowo "Racjonalista", i tak będzie niepoprawnie, ponieważ poprawnie jest małą literą.
>Drobner, ÓG. I chuj.

To samokrytyka?
farmer (22440 punktów)

>Co sądzą o tym Racjonaliści?

Że z tego to chleba nie będzie. Temat poprowadziłeś klasycznie. Groch z kapustą. Nie jest nawet nowatorski.

Co to ma być?
>coś takiego jak bóg

A niby co? Bo gdybyś wspomniał coś o Audhumli - gigantycznej krowie, która zlizywała słony lód z bryły, stopionej przez Surtra, uwalniając boga Búriego, ojca Borra; z jej wymion płynęły cztery mleczne rzeki, odtąd żywiące Imira. No to wiesz bo tu są tacy co wierzą w latające krowy.

A tak. Wstydzisz się swojego boga?

Duch Prawdy (14787 punktów)
Twój nick ma wrogo nastawiać do katolików?
>Drodzy Racjonaliści, liczę na merytoryczną dyskusję, bez przekonywania na siłę do swoich poglądów.
Racjonaliści nie przekonują na siłę.
>Chciałbym wiedzieć jak Racjonaliści ( wielką literą z szacunku do wielkiego dorobku filozofii racjonalistycznej, i rozumu każdego człowieka, który go używa), postrzegają swój światopogląd.
Sceptycznie.
>Nie rozumiem dlaczego niektórzy racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie, uważając, że na sto procent, coś takiego jak bóg nie istnieje.
To nie są racjonaliści.
>Tak samo jest z religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.
Wymień 3 na istnienie i 3 na nieistnienie.
>Nie można powiedzieć, że Voltaire, czy Budda, czy Jezus, ma rację, gdyż tego do końca nie wiadomo.
Co do ewangelicznego "Jezusa" można powiedzieć, że nie ma racji przyzwalając na jedzenie brudnymi rękoma.
>Codziennie wiemy o świecie więcej, nie tylko przez naukę, ale przede wszystkim przez nasze doświadczenia. Za kilka lat może się okazać, że nasze myślenie jest błędne.
Całe, czy w jakimś aspekcie?
>Dlatego traktuję filozofię jak religię, ponieważ obie są kwestią wiary. Tak więc filozof nie może powiedzieć, że wie, ale to że wierzy w to, co myśli.
>Co sądzą o tym Racjonaliści?
Zarówno filozofia jak i religia mogą opierać się na wierze rozumnej lub ślepej.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Rainard (321 punktów)
>Drodzy Racjonaliści, liczę na merytoryczną dyskusję, bez przekonywania na siłę do swoich poglądów.
>Chciałbym wiedzieć jak Racjonaliści ( wielką literą z szacunku do wielkiego dorobku filozofii
>racjonalistycznej, i rozumu każdego człowieka, który go używa), postrzegają swój światopogląd.

Racjonalnie. Jako zespół przekonań i poglądów na temat otaczającego mnie świata będących w moim subiektywnym oglądzie rzeczywistości najlepiej uzasadnionymi spośród wszystkich mi znanych w sposób zaspokajający moje aktualne wymogi intelektualne, w których jednocześnie nie dostrzegam sprzeczności z obecnie posiadaną przeze mnie wiedzą oraz wewnętrznych sprzeczności logicznych.

>Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary. Nie rozumiem dlaczego niektórzy
>racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie, uważając, że na sto procent, coś takiego
>jak bóg nie istnieje.

Jakieś przykłady takich racjonalistów? Czy rzeczywiście tak zakładają czy to tylko Twoje wyobrażenie o nich?

>Każdą myśl filozoficzną da się obalić, a zarazem potwierdzić.
>Tak samo jest z
>religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.

Dowodów? Powiedziałbym raczej - przesłanek. Osobiście nie znajduje przesłanek na rzecz przyjęcia tezy o istnieniu boga, które mnie by przekonywały (choć znam wiele przekonujących osoby wierzące), mam jednak pewne powody uprawniające mnie, jak sądzę, w pełni do wyznawania poglądu, według którego bogowie wszelkiej maści egzystują jedynie w ludzkich umysłach, nie posiadając desygnatów w realnym świecie. Ale wątek raczej nie o tym.

>Nie można powiedzieć, że Voltaire, czy Budda, czy Jezus, ma rację, gdyż tego do końca nie wiadomo.
>Codziennie wiemy o świecie więcej, nie tylko przez naukę, ale przede wszystkim przez nasze
>doświadczenia. Za kilka lat może się okazać, że nasze myślenie jest błędne.
>Dlatego traktuję filozofię jak religię, ponieważ obie są kwestią wiary. Tak więc filozof nie może
>powiedzieć, że wie, ale to że wierzy w to, co myśli.
>Co sądzą o tym Racjonaliści?

Ja nie podzielam Twojego poglądu jakoby filozofia opierała się na wierze. Przede wszystkim, filozofia nie jest jedną doktryną. Nie ma jednej filozofii. Zarówno systemów filozoficznych jak i obiektów jej dociekań jest od groma. Zdecydowanie nie można powiedzieć, że za wszystkimi stoi wiara. Co byś powiedział na przykład o sceptycyzmie, którego podstawą jest wątpienie? Możesz rozstrzygać o jakimś konkretnym systemie filozoficznym lub poglądzie, że nie posiada racjonalnych, dobrze uzasadnionych podstaw, więc opiera się na wierze, ale nie sposób powiedzieć tego o filozofii jako takiej. Twoje uogólnienie jest zwyczajnie bezpodstawne.
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Filozofia jako wiara
>Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary.
Przed przystąpieniem do jakichkolwiek rozważań o filozofii czy religii (tu rozumianej jako system wierzeń) warto te pojęcia zdefiniować. Ponieważ i jedno, i drugie pojęcie definiowane było wielokrotnie (a pomijam przy tym wielość najrozmaitszych systemów filozoficznych), ograniczę się do najogólniejszych ujęć encyklopedycznych, bo do celów tej dyskusji nie ma potrzeby zagłębiania się w szczegóły:

Cytat:
"filozofia [gr., 'umiłowanie mądrości' < philéō 'miłuję', sophía 'mądrość'], najbardziej ogólna, fundamentalna, racjonalna i krytyczna wiedza o wszystkim, co istnieje;"

Encyklopedia PWN

Cytat:
"religia, zjawisko różnorodnie definiowane i opisywane z wielu perspektyw, najczęściej jako relacja człowieka do sacrum."

Encyklopedia PWN

Z przytoczonych wyżej definicji wynika, że:
1) filozofia to "krytyczna wiedza o wszystkim, co istnieje", a jeśli jakaś wiedza jest krytyczna, to z pewnością nie jest kwestią wiary, jak to sugerujesz, ta bowiem w omawianym tu zakresie opisywana jest jako:
Cytat:
"wiara
1. «określona religia lub wyznanie; też: przekonanie o istnieniu Boga»
2. «przekonanie, że coś jest słuszne, prawdziwe, wartościowe lub że coś się spełni»
3. «przeświadczenie, że istnieją istoty lub zjawiska nadprzyrodzone»

Słownik Języka Polskiego PWN

2) religia to "relacja człowieka do sacrum", oparta na wierze, czyli przekonaniu o istnieniu Boga, istot lub zjawisk nadprzyrodzonych, a więc pozbawiona pierwiastka krytycyzmu.

Z powyższego wywodu wynika jednoznacznie, że wbrew temu, co napisałeś, filozofia - w odróżnieniu od religii - nie jest kwestią wiary!

>Nie rozumiem dlaczego niektórzy racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie, uważając, że na sto procent, coś takiego jak bóg nie istnieje.
Ci, którzy "zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie", z pewnością nie są racjonalistami. Taka postawa kojarzy mi się raczej z głupotą lub... nawiedzeniem ideologicznym, co zwykle na jedno wychodzi.
Inną sprawą jest naiwne przypisywanie jakiejś większej społeczności (tu: racjonalistów) pewnych rzekomo wspólnych tej grupie cech czy poglądów:
>niektórzy racjonaliści zakładają, że... uważając, że...
Jeśli widujesz tu takie niemądre wpisy, zwróć się do ich autorów, a nie przypisuj hurtem takich głupot wszystkim użytkownikom forum.

>Każdą myśl filozoficzną da się obalić, a zarazem potwierdzić. Tak samo jest z religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.
Mieszasz pojęcia, bo - jak to wykazałem w pierwszej części mojego wpisu - nie rozumiesz ich znaczenia. O ile o poglądach filozoficznych można dyskutować i podejmować próby ich obalenia czy potwierdzenia (bierze się to ze wspomnianego krytycyzmu podejścia filozoficznego), o tyle w odniesieniu do religii zabieg taki jest pozbawiony sensu, bo podejście religijne nie opiera się na krytycyzmie, lecz na bezkrytycznie przyjętej wierze, czyli przeświadczeniu, że coś lub ktoś istnieje.
Jeśli zaś chodzi o dowody na istnienie boga, to są one absurdalne, bo odnoszą się do bytu nieweryfikowalnego, a nie da się udowodnić czegoś, co jest nieweryfikowalne. Równie dobrze możesz stworzyć dowód na istnienie krasnoluda.

>Nie można powiedzieć, że Voltaire, czy Budda, czy Jezus, ma rację, gdyż tego do końca nie wiadomo. Codziennie wiemy o świecie więcej, nie tylko przez naukę, ale przede wszystkim przez nasze doświadczenia. Za kilka lat może się okazać, że nasze myślenie jest błędne.
Przede wszystkim nie należy zestawiać Voltaire'a z Buddą czy Jezusem, ponieważ Voltaire'owi nie przypisuje się nadprzyrodzonej natury (i wiedzy). Poza tym nie doprecyzowałeś, o jaką rację tu chodzi. W przekazanych przez tradycję naukach Jezusa czy Buddy niewątpliwie można znaleźć wiele stwierdzeń uniwersalnych, których nie ma potrzeby kwestionować, choć przecież były i takie, które nie wytrzymały próby czasu.
Rozszerzająca się wiedza o świecie nie bierze się - jak to ująłeś - z "naszych doświadczeń" (bo te mają zwykle charakter jednostkowy), lecz głównie z osiągnięć nauki i ich popularyzacji.

>Logika jest relatywistyczna w ujęciu filozoficznym. Dla katola coś może się wydawać logiczne, a wcale takie nie jest. Tak samo dla racjonalisty.
Logika ma charakter uniwersalny, nie ma odrębnej "[d]la katola", "dla racjonalisty" czy dla hydraulika. To, że komuś "coś może wydawać się logiczne, a wcale takie nie jest", nie wynika z ułomności (relatywistycznego charakteru) logiki, lecz z niedostatków wiedzy i umiejętności u tego, kto ją stosuje.

>Życie niewiele ma wspólnego z logiką. Chyba...
Na szczęście nie każdy tak ma!

>>Przedstaw tylko jeden dowód na istnienie boga.
>Choćby to, że coś takiego jak religia istnieje. Coś musi być, skoro człowiek poszukuje prawdy przez religię.
Religia to swoista opowieść o bytach nadprzyrodzonych. Skoro - jak twierdzisz - jej istnienie musi dowodzić istnienia owych bytów, to istnienie bajek o krasnoludkach, wilkołakach czy czarownicach też musi dowodzić prawdziwości tych bytów.
Tak się pewnie dzieje, gdy u niektórych:
>Życie niewiele ma wspólnego z logiką.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Chciałbym wiedzieć jak Racjonaliści ( wielką literą z szacunku do wielkiego dorobku filozofii
>racjonalistycznej, i rozumu każdego człowieka, który go używa), postrzegają swój światopogląd.

Racjonalizm postrzegam jako zespół dogmatów, z których na wyróżnienie zasługuje wiara w:
1. paradygmaty i metodologię naukową
2. nieskrępowaną niczym potęgę rozumu
3. dobrą naturę ludzką
4. materializm

>Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary.

Według mojej klasyfikacji, każda forma poznania (np. nauka, religia) jest filozofią.
Nie oznacza to, że zachodzi relacja przeciwna np. filozofia nie jest religią, ani nie jest nauką.
Nad wszelkimi formami poznania góruje czysta logika (na schemacie stanowiłaby ona tło):



Schemat ten należy czytać w ten sposób, że jeśli coś spełnia definicje systemu wewnętrznego to musi również (na mocy swej istoty) spełniać definicje systemu szerszego.

Standardowo filozofie dzieli się na nurty sceptyczne (destrukcyjne) i dogmatyczne (konstruktywne).
Do tych drugich zaliczam naukę i racjonalizm, bo choć krytykują dogmaty obce to robią to po to, aby zrobić miejsce na dogmaty własne.
Sceptycyzmu w ogóle nie zaznaczyłem, bo osobiście uważam, że sceptycyzm nie jest żadnym nurtem, ale brakiem nurtu.

Drugą rzeczą jest pewne pozorne powiązanie racjonalizmu z nauką, które w oczywisty sposób nie może być ścisłe.
Wielu współczesnych filozofów demaskuje niejasności w jakich teorie naukowe wygrywały swój status w rozgrywce zwanej nauką. Błędem byłoby myśleć, że istnieją jakieś uniwersalne, racjonalne zasady zwane metodą naukową, które od zarania ludzkości mogłyby służyć do oceny naukowości teorii.
Fizyka np. zaakceptowała atomy, które są nie do przyjęcia w interpretacji pozytywistycznej. Żaden fizyk i w ogóle nikt nie widział nigdy żadnego atomu czy elektronu, a nawet nie jesteśmy sobie w stanie ich wyobrazić ze względu na system percepcyjny w jaki jesteśmy wyposażeni.
Jeszcze trudniej poradzić sobie z pozostałościami pozytywizmu w fizyce kwantowej gdzie pojawiają się problemy ontologiczne związane z matematyczną, abstrakcyjną koncepcją mechaniki falowej Schrödingera.

Niestety fanatycy z kościoła "krytycznego" racjonalizmu K.Poppera (którzy ostatnio się ze swymi dogmatami mocno rozpanoszyli) wcale nie są od pozytywistów lepsi. Nie wiem jak popperzyści wyobrażają sobie eksperyment falsyfikujący teorie Darwina tak jak trudno wyobrazić sobie eksperyment ją potwierdzający.
T.Kuhn napisał, że "oczywistym jest, iż naukowcy nie biorą poważnie zasady falsyfikacji". To prawda, inaczej musieliby sfalsyfikować zasadę zachowania energii (przed odkryciem neutrina) i zasady dynamiki Newtona (przed odkryciem Neptuna).

Na powyższych przykładach widać, że metodologia nie jest ponadczasową zasadą tak jak to się próbuje przedstawić, ale jest sztucznie dorabiana do aktualnego stanu wiedzy naukowej i naprawdę trudno o jakieś racjonalne uzasadnienie, które mogłoby wyjaśnić dlaczego nauka poszła w tym a nie innym kierunku.
Analizując historie rozwoju nauki można wręcz wysnuć wniosek przeciwny, że postęp związany był zawsze z NIE ZASTOSOWANIEM się do ówcześnie obowiązującej metodologii, paradygmatu, czy obowiązującej reguły (nie ważne jak "racjonalna" by się ona wydawała).

Dlatego nie pokrywam nauki z racjonalizmem, bo wierzę, że są naukowcy, którzy nie są racjonalistami światopoglądowymi (muszą tacy być, bo inaczej postęp byłby niemożliwy).
Każde rewolucyjne odkrycie musi z samej definicji na początku mieć charakter pseudonaukowy zanim zostanie wchłonięte przez konwencjonalną naukę.

>Nie rozumiem dlaczego niektórzy racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie,

Racjonaliści ani naukowcy nie dysponują argumentami, które mogłyby narzucić ludziom nowe zasady w miejsce wyznawanych wartości lub religii. Mi na szczęście jest obojętne w co kto wierzy, ale zdaje sobie sprawę jakie motywy ma lewactwo - oni po prostu chcą władzy politycznej a Kościół stoi im na przeszkodzie.

>uważając, że na sto procent, coś takiego jak bóg nie istnieje.

Wielu racjonalistów pozostawia pewne dodatnie prawdopodobieństwo na "istnienie czegoś takiego jak bóg" i nawet u mnie w okresie skrajnego materializmu to prawdopodobieństwo nigdy nie spadło do idealnego zera.

>Każdą myśl filozoficzną da się obalić, a zarazem potwierdzić. Tak samo jest z
>religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.
>Nie można powiedzieć, że Voltaire, czy Budda, czy Jezus, ma rację, gdyż tego do końca nie wiadomo.

Zgadza się. Zauważyli to już starożytni sofiści i nosi to nazwę izostenii co do wygłaszanych sądów.
Z tym, że racjonaliści uroili sobie tu tzw. "prawdopodobieństwo tez", które zapewne ukradli sceptykom chrześcijańskim takim jak William Ockham.
W każdym razie nie robi to różnicy, bo co by nie wyczyniali nie da się uniknąć błędnego koła lub regressus ad infinitum.

>Co sądzą o tym Racjonaliści?

O ile sprowadzenie do absurdu tez głoszonych przez antyreligijnych adwersarzy nie jest rzeczą trudną to muszę przyznać, iż nie wiem jaką wartość ma mieć to w apologetyce. Przecież światopoglądy religijne również redukują się do absurdu ! W takim przypadku jedyną prawidłową postawą jest "róbta co chceta", bo argumenty z każdej strony są równie bezpodstawne.

.
21-08-2016 23:01 
 Ocena 3 na 3
Jacholek (5699 punktów)
Niestety nie zgadzam się z większością przedstawionych tu koncepcji,opinii i poglądów ale na razie nie będę się tu wdawał w polemikę.. Szczególnie razi mnie schemat w którym nauka częściowo pokrywa się z religią a wszystko zanurzone jest w dogmatyce.
A propos atomów to fizycy je widzą co najmniej w takim stopniu w jakim astronomowie (i nie tylko) widzą gwiazdy (świetlne punkty a jednak całe słońca ). Co więcej fizycy potrafią manipulować pojedyńczymi atomami, "widząc" oczywiście efekty tych manipulacji www.youtube.com/watch?v=yqLlgIaz1L0
24-08-2016 01:06 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Niestety nie zgadzam się z większością przedstawionych tu koncepcji,opinii i poglądów ale na razie nie będę się tu wdawał w polemikę..

To szkoda, bo gdybyś poprawnie obalił trochę z tych defetystycznych tez może nawet ucieszyłbym się. Właśnie ta klasyfikacja, że wszystko jest filozofią bierze się stąd, że każdy rodzaj "wiedzy" opiera się na pierwszych przesłankach wziętych intuicyjnie. W szczególności nauka leży wewnątrz tej części filozofii, która zajmuje się naturą świata i człowieka, a religia w tej, która odpowiada na problemy egzystencjalne.

>Szczególnie razi mnie schemat w którym nauka częściowo pokrywa się z religią a wszystko zanurzone jest w dogmatyce.

Gdzie ty widzisz, że nauka pokrywa się z religią ? Nic takiego na schemacie nie zaznaczałem.
Pomyślałem, żeby zmienić pojęcie "dogmat" na coś mniej nacechowanego religijnie, np. w literaturze widziałem określenie "fundamental truth" - prawdy fundamentalne, czyli pewne reguły, które dany nurt uznaje za ostateczne i niezmienne. W nauce byłyby to elementy metodologii np. zasada falsyfikacji jako kryterium naukowości.

Metoda naukowa

>A propos atomów to fizycy je widzą

Jest bardzo dobre lekarstwo dla wszystkich ludzi, którzy twierdzą, że widziano atomy.
Zapytać się ich jaki promień ma pojedynczy atom wodoru. Albo powiedz: jaką barwę ma elektron ?
Długość fali światła jest wielokrotnie od nich większa, więc nie może być tu mowy o żadnym rozpraszaniu światła.

Tak samo można obalić ich kształt, strukturę powierzchni itp. Czyli nic nam nie zostanie. Mógłbym pójść dalej, ale to nie temat o istnieniu materii.

To co tam pokazałeś to jakaś wizja artystyczna, odwzorowanie obiektu obserwacji w świetle modelu korpuskularnego. A można też modelować falowo (fale materii). Nie wiem jak wyobrażałbyś sobie zdjęcie interferencji lub dyfrakcji elektronu ? To nie jest kwestia tylko tego, że nie da się zrobić zdjęcia: my nie możemy sobie nawet tego wyobrazić !

Jak mam wyobrazić sobie "chmurę prawdopodobieństwa" ?

Z pewnością pojęcia, które wykorzystujemy do opisów wizualnych nie mają zastosowania w skali atomów.

>co najmniej w takim stopniu w jakim astronomowie (i nie tylko) widzą gwiazdy (świetlne punkty a jednak całe słońca ).

Widzę przy tym parę niejasności, dlatego podchodzę do tych rewelacji z lekkim przynajmniej odcieniem wątpliwości:

1. Przy takich obserwacjach zakłada się, że prawa fizyki sprawdzające się w okolicach Ziemi są takie same w zupełnie innych miejscach galaktyki. A to nie musi być prawda i w zasadzie wątpi się żeby była - w takim wypadku np. analiza spektroskopowa widm promieniowania elektromagnetycznego, które dociera z tych gwiazd jest bezcelowa. Wyskalowanie jednostek wynika raczej z umiejscowienia Ziemi i jest lokalne - to może wynikać ze wszystkiego np. z rozkładu masy czy innych czynników środowiskowych.

2. Czy optyka wykorzystywana w takim teleskopie przedstawia prawdziwy obraz nieba ?
Prawa optyki geometrycznej stwierdzają, że obiekt widoczny przez soczewkę postrzegany jest w punkcie w którym przecinają się przedłużenia promieni biegnące od soczewki do oka. Teorie tę można łatwo sfalsyfikować umieszczając obiekt w ognisku soczewki. Wtedy promienie nie przetną się, więc obiekt powinien być "widoczny" w nieskończoności. Niestety doświadczenie pokazuje coś innego: prawie nigdy nie wydaje się bardziej oddalony, a zwykle wydaje się bliżej. Każdy może taką falsyfikacje wykonać w domu, wystarczy mieć lupę. Próbowano nawet wyjaśnić to zjawisko w oparciu o psychofizjologiczne procesy widzenia, ale po nieudanych próbach sprawa została chyba wyciszona.

>Co więcej fizycy potrafią manipulować pojedyńczymi atomami, "widząc" oczywiście efekty tych manipulacji

Za dowód ziarnistości materii poczytuje się wiele efektów makroskopowych: np. jeśli chodzi o elektron to M.Faraday pierwszy zaważał, że ładunek daje się podzielić zawsze na skończoną ilość elementów, zmierzono ładunek tej pojedynczej porcji i to jest właśnie elektron.

Jednak według pozytywistów to możliwość bezpośredniej weryfikacji decyduje o naukowości - jeśli uważasz, że weryfikacja empiryczna może odbywać się pośrednio to musiałbyś również duszę uznać za pojęcie naukowe, a tego przecież nie chcemy. Dlatego według pozytywistów pojęcia typu: pole, myśl, atom, dusza nie są pojęciami naukowymi.
Ponieważ jednak atomistyka odnosiła dobre efekty i było trochę dziwnie, że czysta metafizyka okazuje się tak skuteczna, metoda naukowa przeszła coś co w teologii jest już dawno znane jako aggiornamento (weryfikacja -> falsyfikacja) - tu podobieństwo do religii jest naprawdę uderzające.

.
24-08-2016 11:50 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,719434#w719594
Niestety nie zgadzam się z większością przedstawionych tu koncepcji, opinii i poglądów ale na razie nie będę się tu wdawał w polemikę.. Szczególnie razi mnie schemat w którym nauka częściowo pokrywa się z religią a wszystko zanurzone jest w dogmatyce.

A propos atomów to fizycy je widzą co najmniej w takim stopniu w jakim astronomowie (i nie tylko) widzą gwiazdy (świetlne punkty a jednak całe słońca ). Co więcej fizycy potrafią manipulować pojedynczymi atomami, "widząc" oczywiście efekty tych manipulacji....

>To szkoda, bo gdybyś poprawnie obalił trochę z tych defetystycznych tez może nawet ucieszyłbym się.
W moim odbiorze to tylko Pańska pusta deklaracja. Wydaje mi się, iż nic nie jest w stanie przełamać Pańskiej wiary we własną rację: www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,718861#w719976 Zaś z wiarą niezależnie od jej przedmiotu dyskutować nie sposób: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,716930#w720045
___________

Napisał Pan:
Według mojej klasyfikacji, każda forma poznania (np. nauka, religia) jest filozofią. Nie oznacza to, że zachodzi relacja przeciwna np. filozofia nie jest religią, ani nie jest nauką. Nad wszelkimi formami poznania góruje czysta logika.
I cóż z tego dla inteligentnego czytelnika? Poza oczywistością, iż Pan Jan Bednarski ma jakiś tam pogląd. Wolno mu, żyjemy w wolnym kraju, ale gdy na racjonalistycznym forum przedstawia się swoje poglądy pod krytyczny osąd, to należy przedstawić swoim zdaniem dostatecznie silne argumenty na ich obronę, a Pan takich zupełnie tu nie przedstawił.

> Właśnie ta klasyfikacja, że wszystko jest filozofią bierze się stąd, że każdy rodzaj "wiedzy" opiera się na pierwszych przesłankach wziętych intuicyjnie.
Ta Pańska klasyfikacja zupełnie się nie broni. Warto zajrzeć do słowników aby zapoznać się z możliwymi definicjami filozofii. Najprostsza definicja: Filozofia to systematyczne i krytyczne rozważania na temat podstawowych problemów i idei, dążące do poznania ich istoty, a także do całościowego zrozumienia świata. Za czego jednoznacznie wynika, iż filozofia powstała i mogła dopiero powstać na pewnym poziomie rozwoju intelektualnego człowieka.

Zanim człowiek zaczął filozoficznie rozważać tysiące lat wcześniej otaczającą go rzeczywistość poznawał. Zresztą rzeczywistość poznają nie tylko ludzie, ale i inne zwierzęta. W ewolucyjnym procesie następowało sprzężenie zwrotne pomiędzy mózgiem uzbrojonym w zmysły, a naturą która otaczała człowieka i wtedy ponad instynktowne reakcje zaczęło nabierać wagi doświadczenie, a doświadczenie to najpierwsze podstawy nauki i to właśnie nauka jest najważniejszą formą poznania. Oczywiście nauka wtedy nie posiadała dzisiejszych form oraz metod i jej odpowiedzi były często błędne, ale próbowano oddziaływać na środowisko poprzez magię. Tamte pierwsze próby stosowania magii zrodziły i religię i współczesną naukę.

> W szczególności nauka leży wewnątrz tej części filozofii, która zajmuje się naturą świata i człowieka, a religia w tej, która odpowiada na problemy egzystencjalne.
Oczywistym jest, iż filozofia zajmuje się i religią i nauką, ale ani religią, ani nauką nie jest. Współczesne uprawianie filozofii moim zdaniem jest nieuprawnione bez bardzo dobrej znajomości nauki przyrodoznawczej w zakresie przedmiotu, o którym się wypowiada i dlatego wielu przyrodoznawców bardzo sensownie uprawia filozofię. Tak, nauka "leży" w filozofii religijnej i dlatego zajmowanie się taką filozofią jest dzisiaj bezsensowne.

>Gdzie ty widzisz, że nauka pokrywa się z religią ? Nic takiego na schemacie nie zaznaczałem.
Prawie nigdzie się nie pokrywa, natomiast religie uzurpują sobie prawo do wtrącania się do religii, a nauka bada i religie i religijność. www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary

Wychodząc z błędnych założeń nie można dojść do prawdziwych wniosków.
______

Czytelnik 'Jan Bednarski' oddał na Ciebie głos pozytywny głosując na Forum na wypowiedź ' Święta wiara trolli we własną mądrość.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,719434#w719980 Dziękuję za uznanie, choć wcale nie jestem pewien, iż Pan nie pomylił się. Chyba tak, gdyż ten plus jakoś tam się nie wyświetlił.

@@@
.
22-08-2016 00:01 
 Ocena 5 na 5
farmer (22440 punktów)

>Według mojej klasyfikacji, każda forma poznania (np. nauka, religia) jest filozofią.

Richard Feynman
Jeśli chcesz jako fizyk zrobić kawałek naprawdę dobrej roboty, to musisz ją robić nieprzerwanie. A to dlatego, że jeśli układa się w całość pomysły mgliste i trudne do zapamiętania, to tak jakby budowało się domek z kart, bardzo chwiejny, a zapomnienie choćby jednej z nich powoduje rozsypanie się całej konstrukcji. Nie wiesz, jak doszedłeś do tego, co już miałeś i musisz zaczynać budowę od początku. a jeśli masz obowiązki administracyjne lub coś w tym rodzaju, to zawsze coś ci przerywa.

Gdzie mogę znaleźć Twoje publikacje po za tym forum. Choć to nie ma znaczenia.
Korelacja odległości do wiedzy jako konsumenta wiedzy jest klasyczna.

A nawet to "kijek" się kończy i zaczyna się wiara. Kiedyś machałbyś kijkiem koło HORUSA
dziś mówisz słońce. Kijek się wydłużył "poszliśta" dalej. Co tam jest dzisiaj?
Fizyk (17637 punktów)
> Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary.

Ten pogląd wielokrotnie był tu głoszony i wielokrotnie wyjaśniałem dlaczego jest on błędny. Ostatni wątek na ten temat, wciąż aktywny, jest ten: Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim. Chyba tam wszystko już powiedziałem co jest do powiedzenia. Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej, to zacytuj moje zadanie i swoje obiekcje w tym wątku. Ale jeśli chcesz tylko głosić prawdziwość swojego światopoglądu... to szkoda na to czasu.
22-08-2016 00:58 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>>to szkoda na to czasu.<
Dokładnie, szkoda czasu. Chłopisko nie rozumie nawet pojęć których używa i zachęca do dyskusji.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Chciałbym wiedzieć jak Racjonaliści ( wielką literą z szacunku do wielkiego dorobku filozofii racjonalistycznej, i rozumu każdego człowieka, który go używa), postrzegają swój światopogląd.
Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary. Nie rozumiem dlaczego niektórzy
racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie, uważając, że na sto procent, coś takiego jak bóg nie istnieje. <<

Podchodząc do tematu racjonalnie nie można od razu "walić z grubej rury". A tym jest przechodzenie od razu do koncepcji boga. We wszelkich religiach bóg jest takim alfa-samcem wśród wszelkich duchów. Ponieważ ta koncepcja ma swój początek w zamierzchłej przeszłości, można jedynie domyślać się, że w pierwszej kolejności obserwując śmierć współplemieńców ludzie wykoncypowali sobie, że w chwili śmierci coś niewidzialnego opuszcza ciało. Coś co ożywiało to ciało, wychodziło z ostatnim oddechem. Stąd w naszym języku jest duch. Podobnie w innych słowiańskich. A w łacinie spiritus.
Przypisanie innym stworzeniom duszy/ducha było już tylko prostą ekstrapolacją. No, a że nawet prymitywne społeczności miały swoją hierarchię, to i wśród duchów mogło być podobnie.
Ale to są stare legendy i bajania, które "unowocześniano", tworząc w końcu wymyślne systemy religijne.
Dzisiaj nie ma sensu analizowanie tego w szczegółach. Robią to wszelkiej maści religianci:
mateusz.pl/pow/pow_980903.htm , ale ich wyjaśnienia raczej zaciemniają sprawę.
Ja już wolę przejść do badań nad funkcjonowaniem mózgu.
www.fizyka(*)ons/kmk/06-Mozg-Dusza-Duch.pdf
I z tych badań wynika, że coraz więcej z tego, co przypisywano duszy, można wyjaśnić w oparciu o funkcjonowanie mózgu. Koncepcja duszy staje się zbędna. A za nią koncepcje innych duchów, z bogami włącznie.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary.
Zupełnie nie rozumiem jak można zaczynać rozmowę od samokompromitacji? Skąd Pan powziął takie dziwne przekonanie? Czy nie warto było zajrzeć do słowników i przeczytać jak filozofia jest definiowana? Zapewniam Szanownego Pana, iż nie warto używać słów, których znaczenia się nie rozumie. Na przykład Wikipedia: Filozofia - systematyczne i krytyczne rozważania na temat podstawowych problemów i idei, dążące do poznania ich istoty, a także do całościowego zrozumienia świata. Jak z tego widać nie rozumie Pan tego terminu, a więc nie można z Panem podjąć merytorycznej rozmowy na ten temat: www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,562660#w565347 Nie wiem też czy Pan rozumie bardzo wieloznaczny termin jakim jest "wiara"? www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469

>Nie rozumiem dlaczego niektórzy racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie,
A skąd Pan wziął takich racjonalistów?

>uważając, że na sto procent, coś takiego jak bóg nie istnieje.
Nie znam takich racjonalistów: www.racjon(*).php/z,0/d,33/s,506302#w514675

> Każdą myśl filozoficzną da się obalić, a zarazem potwierdzić.
A dlaczego zaraz filozoficzną, a niefilozoficznych to już nie można. Inteligentni ludzie mają zakodowaną sceptyczną postawę wobec wszelkich myśli i szukają ich potwierdzenia. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,680953#w681339

> Tak samo jest z religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.
Twierdzi Pan, iż jest wiele dowodów na istnienie "boga", to poproszę o jeden, ale najpierw to proszę o naukową (czyli poddającą się weryfikacji) definicję tego stwora ludzkiej wyobraźni?
www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,612740#w614040
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,668549#w668730
www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,33#w643122
www.racjonalista.pl/forum.php/s,680999#w681069

>Nie można powiedzieć, że Voltaire, czy Budda, czy Jezus, ma rację, gdyż tego do końca nie wiadomo.
Chyba to oczywiste, że jedni wiedzą mniej, a drudzy więcej: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,635357#w635452 Nie warto stosować "zapisów na ludzi", natomiast warto i należy krytycznie odnosić się do ich konkretnych myśli. Wszyscy wymienieni przez Pana panowie i mieli rację i jej nie mieli, w zależności od tego co powiedzieli.

>Codziennie wiemy o świecie więcej, nie tylko przez naukę, ale przede wszystkim przez nasze doświadczenia. Za kilka lat może się okazać, że nasze myślenie jest błędne.
Iż nasze myślenie, to raczej wątpię? Natomiast rozumienie i interpretacja istniejącej rzeczywistości, to raczej pewne. Tylko tylko, iż Pan domaga nadania się ważności spekulacjom ludzi sprzed tysięcy lat i to jest ta logika katolika. www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,20#w614787

>Dlatego traktuję filozofię jak religię, ponieważ obie są kwestią wiary. Tak więc filozof nie może powiedzieć, że wie, ale to że wierzy w to, co myśli.
Wolno Panu wierzyć w to co się Panu żywnie podoba, tu każdy odpowiada sam za siebie i nikt go nie skompromituje dopóki nie dokona tego sam. Tu znajdzie Pan dokończenie moich wywodów: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,719434#w719594

@@@
.
22-08-2016 14:06 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Nie rozumiem dlaczego niektórzy racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie,
>A skąd Pan wziął takich racjonalistów?
Może Pana poczytał?
>>uważając, że na sto procent, coś takiego jak bóg nie istnieje.
>Nie znam takich racjonalistów: www.racjon(*).php/z,0/d,33/s,506302#w514675
Bogusławski zatem deklaruje, że istnieje szansa, aby bóg istniał. No wiem, wiem, taka mała (promil promila czy cóś). No, OK.

Wielu z Was zapewne pamięta, iż Bogusławski, twierdził też, że skoro nie ma definicji boga, to ów nie istnieje i nie ma sensu o czemś takiem gadać, skoro nie ma definicji.

Pytam się zatem Bogusławski, mistrzuniu logiki: jakiemu bogu Ty dajesz ten "promil promila" szansy na istnienie? Co to za bóg? No bo chyba, nie wyobrażamy sobie tutaj iż Pan Bogusławski mówi o rzeczach i sprawach oraz pojęciach ,których znaczenia nie zna. Byłaby to kompletna kompromitacja Panie Bogusławski, czyż nie? Zatem jaki to bóg?

Po co to piszę? Ano po to, aby pokazać Wam, w jaki sposób niektóre antyklerykały wykorzystują swoją inteligencyję do rozpowszechniania intelektualnej hipokryzji.

Gdy chce taki kopnąć interlokutora w dupę, to znajdzie powód: ot choćby brak definicji boga - nie podałeś, nie ma o czym gadać, a i wogóle to głupi jesteś, bo nie podałeś definicji. Sam jednak chętnie, gdy mu to wygodne, ględzi o tym bogu, bez definicji, bo jak sam pisał takowa (dobra) nie istnieje.

Przy okazji Bogusławski, czy tam w tym "promilu promila" nie będzie też latających krów? Myślę, że będą, pewnie się farmerzy i rafały tym zainteresują.

>> Tak samo jest z religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.
>Twierdzi Pan, iż jest wiele dowodów na istnienie "boga", to poproszę o jeden, ale najpierw to proszę o naukową (czyli poddającą się weryfikacji) definicję tego stwora ludzkiej wyobraźni?

Ooooo widzicie? Tutaj już oczekuje definicji! Gość jest naprawdę świetny!

Rozmawiam merytorycznie. Gdy wyczuwam nieuczciwość i intelektualne kombinatorstwo, ostrzegam, a potem dziękuję za rozmowę.
22-08-2016 14:47 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Bogusławski zatem deklaruje, że istnieje szansa, aby bóg istniał. No wiem, wiem, taka mała (promil promila czy cóś). No, OK.

>Wielu z Was zapewne pamięta, iż Bogusławski, twierdził też, że skoro nie ma definicji boga, to ów nie istnieje i nie ma sensu o czemś takiem gadać, skoro nie ma definicji.

>Pytam się zatem Bogusławski, mistrzuniu logiki: jakiemu bogu Ty dajesz ten "promil promila" szansy na istnienie? Co to za bóg? No bo chyba, nie wyobrażamy sobie tutaj iż Pan Bogusławski mówi o rzeczach i sprawach oraz pojęciach ,których znaczenia nie zna. Byłaby to kompletna kompromitacja Panie Bogusławski, czyż nie? Zatem jaki to bóg?

>Po co to piszę? Ano po to, aby pokazać Wam, w jaki sposób niektóre antyklerykały wykorzystują swoją inteligencyję do rozpowszechniania intelektualnej hipokryzji.

>Gdy chce taki kopnąć interlokutora w dupę, to znajdzie powód: ot choćby brak definicji boga - nie podałeś, nie ma o czym gadać, a i wogóle to głupi jesteś, bo nie podałeś definicji. Sam jednak chętnie, gdy mu to wygodne, ględzi o tym bogu, bez definicji, bo jak sam pisał takowa (dobra) nie istnieje.

>Przy okazji Bogusławski, czy tam w tym "promilu promila" nie będzie też latających krów? Myślę, że będą, pewnie się farmerzy i rafały tym zainteresują.

>Ooooo widzicie? Tutaj już oczekuje definicji! Gość jest naprawdę świetny!
__________

Zrobiłem wątek, napisałem com miał napisać, a Andrzej odpowiedział. Przeczytałem jego odpowiedzi, nie ma tam nic istotnego, poza pewnym niuansami, co zmienia moje stanowisko. Nie ma tam też żadnych przytłaczających argumentów. Broni się Andrzej i tyle. A ja nie jestem od nauczania religii i katechizmu. Andrzej wie swoje, ja swoje, dalsze gadanie nie ma sensu, bo tam już są powtarzane argumenty. A udowadniać Wam, niczego nie ma sensu, bo Wy i tak swoje wiecie. Sami w życiu nie przeczytali nawet 1 artukułu naukowego na temat tego 2 przykazania, a pieprzą o tym, że ktoś ucieka od dyskusji. Amatorzy, cholera jasna.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,718861#w719276

Biedne antyklerykały, muszą cokolwiek tam łapać, cokolwiek wrzucić człowiekowi, aby się lepiej poczuć. Pokaż Ty w dyskusji, jaki jesteś mędrzec! Plecie w kółko te durnoty, a jak przyjdzie pogadać metytorycznie, to jedynie Andrzejka wystawicie, a sami mordy w kubeł. Ale potem komentować to pierwsi.

Na pluł się tutaj, napluł, ale na pytanie nie odpowiedział!
__________

>Rozmawiam merytorycznie.
Koń jaki jest, każdy widzi.

@@@
.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Koń jaki jest, każdy widzi.
I słyszy jak rży.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
22-08-2016 15:53 
 Ocena 3 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Koń jaki jest, każdy widzi.
>I słyszy jak rży.
>Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
>( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Filozofia jako wiara' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,719434#w719631

Nikt sam siebie nie przeskoczy, a nawet i wyżej pasa też nie podskoczy.

@@@
.
22-08-2016 15:52 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Koń jaki jest, każdy widzi.
>I słyszy jak rży.
Cóż mi to Duchu pozostało, jak nie wyśmiewanie się z antyklerykalnej hipokryzji, od czasu do czasu. Z rzadka tylko można merytorycznie pogadać, bo za dużo tu mam ideologicznych przeciwników, którzy niezależnie od tego co bym napisał i tak będą mnie widzieć jako betonowego katola. Kopać się z koniem nie widzę sensu. A i sam jestem "charakterny" w dyskusji, więc, wiadomo...

>Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

Zależy jaka sortownia. Jak znam takie, gdzie na końcu zostają najlepsi, a sortowanie zaczyna się od eliminacji najgorszych.

Rozmawiam merytorycznie. Gdy wyczuwam nieuczciwość i intelektualne kombinatorstwo, ostrzegam, a potem dziękuję za rozmowę.
22-08-2016 15:58 
 Ocena 3 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Nie ma jak wsparcie mentalnej parafii [Załącznik]
>Cóż mi to Duchu pozostało, jak nie wyśmiewanie się z antyklerykalnej hipokryzji, od czasu do czasu. Z rzadka tylko można merytorycznie pogadać, bo za dużo tu mam ideologicznych przeciwników, którzy niezależnie od tego co bym napisał i tak będą mnie widzieć jako betonowego katola. Kopać się z koniem nie widzę sensu. A i sam jestem "charakterny" w dyskusji, więc, wiadomo...
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,719434#w719639
_________

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Filozofia jako wiara' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,719434#w719639

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Filozofia jako wiara' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,719434#w719641


@@@
.
11-09-2016 04:35 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Koń jaki jest, każdy widzi

Niezmiernie rzadko obserwuję stosowanie zasady toto pro pars.

I tu ją (z radością) zaobserwowałem (jak sądzę).

Nazwać całym 'koniem' tylko to, co pod koniem wisi - to wielka sztuka!

Szacun! Andrzeju.

Drobner, spod osiołka....
22-08-2016 14:15 
 Ocena 1 na 1
Wredny katol (11 punktów)
Po pierwsze, sami uprawiacie scholastykę, przedkładając mi definicje. Myślałem, że na tym forum preferuje się bardziej nowatorskie podejście, niż cytowanie na ślepo definicji.
A po drugie sami mieszacie pojęcia wiary i religii. Nie powiedziałem, że filozofia to religia, ale wiara.
Jeśli już chcecie definicji, to wiara jest czymś, co nie można stwierdzić na sto procent.
Tak jest z każdą prawdą filozoficzną, co również Voltarie podkreślał- wszystko jest hipotezą.
A poza tym nie można widzieć świata tylko szkiełkiem i okiem, a gdy szkiełko zaparuje nic nie widać, a świat wokół istnieje i zmienia się nadal.
22-08-2016 15:00 
 Ocena 3 na 9
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Po pierwsze,
Po pierwsze, Wielce Szanowny Panie, to tu każdy sam za siebie odpowiada i sam siebie kompromituje. Ja na przykład z panem Brzostowskim ani nic wspólnego intelektualnie i kulturalnie nie mam, ani niczego wspólnego mieć nie chcę.

>sami uprawiacie scholastykę, przedkładając mi definicje.
Po drugie, to podaję Panu definicję, gdyż nie lubię pieprzenia "trzy po trzy para piętnaście" bez zrozumienia ani słów, których się używa, ani tematów, o których się rozprawia.

> Myślałem,
Po trzecie, to myślą nawet ludzie głęboko intelektualnie upośledzeni, ja preferuję sprawne myślenie oparte na sporej wiedzy - najlepiej naukowej. Tak, jak już wyżej napisałem źle Pan tu trafił, gdyż to forum już w swoich zamierzeniach jednak do innych ludzi jest skierowane. Jako minimum powinien Pan przeczytać ze zrozumieniem "Wprowadzenie".

@@@
.
22-08-2016 15:05 
 Ocena 1 na 1
Wredny katol (11 punktów)
Jeżeli uraziłem to przepraszam. Nie wiedziałem jak dodać osobną wypowiedź, dlatego dałem odpowiedź.
22-08-2016 15:13 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jeżeli uraziłem to przepraszam. Nie wiedziałem jak dodać osobną wypowiedź, dlatego dałem odpowiedź.
Zupełnie nie czuję się niczym tu obrażonym. No, bo i czym? Po prostu Pan nie wiedział "jak dodać osobną wypowiedź i dlatego dał odpowiedź". Wszystko rozumiem i sprawa pomiędzy nami jest już całkowicie wyjaśnioną.

Miłego dnia.

Czytelnik 'self' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Filozofia jako wiara' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,719434#w719631

@@@
.
22-08-2016 17:44 
 Ocena 1 na 1
Rainard (321 punktów)
>Jeżeli uraziłem to przepraszam. Nie wiedziałem jak dodać osobną wypowiedź, dlatego dałem odpowiedź.

Jeżeli chcesz dodać post jako oddzielną wypowiedź, zejdź na sam dół strony i naciśnij "odpowiedź". Ewentualnie kliknij "odpowiedź" przy Twoim poście inicjującym wątek.
22-08-2016 16:11 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>.
>>Po pierwsze,
>Po pierwsze, Wielce Szanowny Panie, to tu każdy sam za siebie odpowiada i sam siebie kompromituje. Ja na przykład z panem Brzostowskim ani nic wspólnego intelektualnie i kulturalnie nie mam, ani niczego wspólnego mieć nie chcę.
>>sami uprawiacie scholastykę, przedkładając mi definicje.
>Po drugie, to podaję Panu definicję, gdyż nie lubię pieprzenia "trzy po trzy para piętnaście" bez zrozumienia ani słów, których się używa, ani tematów, o których się rozprawia.
>> Myślałem,
>Po trzecie, to myślą nawet ludzie głęboko intelektualnie upośledzeni, ja preferuję sprawne myślenie oparte na sporej wiedzy - najlepiej naukowej. Tak, jak już wyżej napisałem źle Pan tu trafił, gdyż to forum już w swoich zamierzeniach jednak do innych ludzi jest skierowane. Jako minimum powinien Pan przeczytać ze zrozumieniem "Wprowadzenie".

Tu macie przykład hipokryzji. Gdy trafi się na forum młody antyklerykał, pisze nieskładnie, czasem bez sensu, widać nieumiejętność w operowaniu pojęciami, to wtedy Nasz Mędrzec, jest delikatny, może nawet uroczy, podpowie, zasugeruje, no taki miły starszy gość.

Ale gdy trafi się, co nie daj Boże, jakiś "katol", to niech go ręka boska broni... tak zacznie Boguś młodego do ściany przyduszać.

Nie ma jak antyklerykalna szlachetność!

Rozmawiam merytorycznie. Gdy wyczuwam nieuczciwość i intelektualne kombinatorstwo, ostrzegam, a potem dziękuję za rozmowę.
22-08-2016 16:49 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Tu macie przykład hipokryzji.
Pan Brzostowski podobnie do innych nawiedzonych trolli ma Pan swoiste dla siebie rozumienie rzeczywistości oraz słów, których Pan używa. Ot lubi sobie chłop głupoty publiczne popieprzyć i używa wielu określeń według tego co mu ślina na język przyniesie. www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,29#w670531

> Gdy trafi się na forum młody antyklerykał, pisze nieskładnie, czasem bez sensu, widać nieumiejętność w operowaniu pojęciami, to wtedy Nasz Mędrzec, jest delikatny, może nawet uroczy, podpowie, zasugeruje, no taki miły starszy gość.
To forum do inteligencji jest skierowane, czego zacietrzewiony troll przez dziesięć lat nie zdołał zauważyć tylko tu plecie swoje ecie, pecie, wiecie, rozumiecie.

>Ale gdy trafi się, co nie daj Boże, jakiś "katol", to niech go ręka boska broni... tak zacznie Boguś młodego do ściany przyduszać.
Nie używam epitetów, gdy nie jestem ewidentnie przez jakieś prymitywa do tego wprost przymuszonym. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,718861#w719240 Który, gdy brak mu wiedzy i argumentów po wyzwiska sięga: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147

>Nie ma jak antyklerykalna szlachetność!
Mam ogromny szacunek dla ludzi nawet prostych i żadnego dla prostactwa i głupoty, którą miedzy innymi Pan tu reprezentuje. Aby stawać do pojedynków potrzeba "zdolności pojedynkowej", którą można nazwać honorową. Waść jej zupełnie nie reprezentuje, gdyż brutalnie wprost na chama swoich oponentów tu atakuje, a od adwersarzy to Pan szlachetności oczekuje. Dobre sobie. A z czymże merytorycznym się tu Pan Brzostowski do rozmowy włączył? Tu, a czy gdziekolwiek indziej można jakieś w miarę mądre, merytoryczne do tematu wątku, jego wypowiedzi przeczytać.

@@@
.
22-08-2016 17:53 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>To forum do inteligencji jest skierowane...
to co Ty Boguś tu kurdę robisz, hę?
>Nie używam epitetów, gdy nie jestem ewidentnie przez jakieś prymitywa do tego wprost przymuszonym.
To łaskawie i szlachetnie. A przy kopaniu w dupę też Pan stosuje podobną logikę?
>>Nie ma jak antyklerykalna szlachetność!
>Mam ogromny szacunek dla ludzi nawet prostych i żadnego dla prostactwa...
Panie zlituj się Pan...!
Pan żeś tu wielokrotnie o ludziach pisał, czasem wprost choć najczęściej nie wprost: idioci, debile, itd...

Myślisz Pan, że gdy ktoś nazywa kogoś idiotą za pomocą innych słów to się z chama robi intelektualista?

>... a od adwersarzy to Pan szlachetności oczekuje.
Od Pana takiego czegoś nie oczekuje, jedynie ujawniam antyklerykalną "szlachetność".

>Dobre sobie. A z czymże merytorycznym się tu Pan Brzostowski do rozmowy włączył? Tu, a czy gdziekolwiek indziej można jakieś w miarę mądre, merytoryczne do tematu wątku, jego wypowiedzi przeczytać.

Nigdy nie napisałem tutaj nic merytorycznego. Tak, tak Boguś, może uwierzą w to wszyscy inny równie szlachetni jak Ty.

Ścigam antyklerykalną głupotę i hipokryzję.
22-08-2016 16:04 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Wyluzuj kolego. Jesteś tu chyba od niedawna, więc musisz zapamiętać, iż Bogusławski to taki forumowy "profesor", poucza, marudzi, definiuje, linkuje. Ale tylko wtedy, gdy wyczuje swojego przeciwnika ideologicznego. "Swoim" pozwala na pisanie kretynizmów. Taki sprofilowany antyklerykalny mędrzec. A ja jestem jednym z jego największych przeciwników ideologicznych, ponieważ ujawniam intelektualną hipokryzję zawartą w jego postach. Zatem w wielkim skrócie: ja dla Bogusławskiego jestem idiotą, a Ty zmierzasz zapewne w podobnym kierunku...

Rozmawiam merytorycznie. Gdy wyczuwam nieuczciwość i intelektualne kombinatorstwo, ostrzegam, a potem dziękuję za rozmowę.
22-08-2016 16:27 
 Ocena 6 na 6
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Zatem w wielkim skrócie: ja dla Bogusławskiego jestem idiotą
Nie wiem, co Andrzej Bogusławski sądzi o tej kwestii, jednak intuicja mi podpowiada, że osób mających właśnie taki pogląd o Twoim intelekcie jest na tym forum dużo więcej.
22-08-2016 17:43 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Zatem w wielkim skrócie: ja dla Bogusławskiego jestem idiotąNie wiem, co Andrzej Bogusławski sądzi o tej kwestii, jednak intuicja mi podpowiada, że osób mających właśnie taki pogląd o Twoim intelekcie jest na tym forum dużo więcej.

Spodziewam się tego. Im więcej takich ocen od zacietrzewionych antyklerykałów, tym mam lepsze samopoczucie.

Przy okazji - masz Ty chłopie ten przebłyski myślowe, a niech Cię ...uj! A może po prostu nie do końca wiesz co znaczy intuicja?

Tak czy owak, Ty nie jesteś idiotą!



Ścigam antyklerykalną głupotę i hipokryzję.
11-09-2016 04:48 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Zatem w wielkim skrócie: ja dla Bogusławskiego jestem idiotą
Nie wiem, co Andrzej Bogusławski sądzi o tej kwestii, jednak intuicja mi podpowiada, że osób mających właśnie taki pogląd o Twoim intelekcie jest na tym forum dużo więcej.

Protestuję gwałtownie!!!!!
Zwłaszcza w kwestii:
>... osób mających właśnie taki pogląd o Twoim intelekcie...

Ja, na przykład, konkretnie TU, nie mam ŻADNYCH poglądów w kwestiach bytów nieistniejących.
No bo jak?

Drobner, od bytów. (Choć przy spacji bym się nie upierał.)
22-08-2016 18:00 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Wyluzuj kolego.
I co komu przyjdzie z wyluzowania tego. Tak, jest Pan tu takim luzakiem, bez odpowiedzialności za słowo, który baje co wyniósł z domu rodzinnego i katechezy oraz to co mu się zdaje.

> Jesteś tu chyba od niedawna, więc musisz zapamiętać, iż Bogusławski to taki forumowy "profesor", poucza, marudzi, definiuje, linkuje.
Cieszę się, iż do Pana dotarło, iż staram się być odpowiedzialny za własne słowo, ale także krytycznie się odnoszę i sprawdzam wypowiedzi innych.

> Ale tylko wtedy, gdy wyczuje swojego przeciwnika ideologicznego. "Swoim" pozwala na pisanie kretynizmów. Taki sprofilowany antyklerykalny mędrzec.
Wystarczy przejrzeć wypowiedzi Bogusławskiego aby zobaczyć, iż Pan znowu kłamie. Bogusławski jest wprost uczulony na głupotę, niezależnie od światopoglądu jej posiadacza i dlatego np. wysoko sobie ceni racjonalność jednego z forumowych katolików, a kpi sobie z głupoty jednego w forumowiczów, uważającego się za ateistę-racjonalistę, a takich drobniejszych przykładów to tu można sporo znaleźć. Ale tak ma Pan rację - jakość tam jednak więcej głupców znajduję po prawej stronie politycznej i wśród fideistów, z tym, iż więcej, to wcale nie znaczy, iż są takimi wszyscy. Nigdy tak nie uważałem i miałem oraz mam przyjaciół wśród uczonych kapłanów różnych wyznań, choć najwięcej wśród katolików.

>A ja jestem jednym z jego największych przeciwników ideologicznych, ponieważ ujawniam intelektualną hipokryzję zawartą w jego postach.
To tylko Pańska projekcja oraz ogromne zadufanie. Czy naprawdę Pan wierzy, iż może być moim przeciwnikiem ideologicznym, iż otrzymał Pan taki wielki dar od Boga, iż bez oczytania się w przedmiotowej literaturze jest Pan w stanie podjąć ze mną merytoryczny spór w zakresie np. filozofii, teologii, religioznawstwa, ale także psychologii, socjologii, ekonomii, czy ogólnej wiedzy biologicznej? Prawdopodobnie tak, gdyż już tu się spotkałem z Pańskimi wypowiedziami, w których pouczał Pan profesorów erudytów (tak są tu też tacy) w zakresach ich specjalności jaka jest prawda i co powinni myśleć. No cóż, niektórzy już tak mają.

> Zatem w wielkim skrócie: ja dla Bogusławskiego jestem idiotą, a Ty zmierzasz zapewne w podobnym kierunku...
Na naszym forum jest zupełnie nieważnym kto dla kogo jest idiotą. Na ponad dziesięć lat aktywnego uczestnictwa jeszcze ani razu nie zauważyłem aby tu ktoś z kogoś zrobił idiotę. Każdy musi tego dokonać sam i nawet jakieś tam pomyłki czy błędy do tego nie wystarczą. Koniecznym jest do tego upór porównywalny z Pańskim. www.racjon(*)/z,0/d,3/s,719434/i,18#w719656

@@@
.
22-08-2016 18:17 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Wyluzuj kolego.
>I co komu przyjdzie z wyluzowania tego...
Żyłka mu nie rypnie...
>Cieszę się, iż do Pana dotarło, iż staram się być odpowiedzialny za własne słowo, ale także krytycznie się odnoszę i sprawdzam wypowiedzi innych.
>> Ale tylko wtedy, gdy wyczuje swojego przeciwnika ideologicznego. "Swoim" pozwala na pisanie kretynizmów. Taki sprofilowany antyklerykalny mędrzec.
>Wystarczy przejrzeć wypowiedzi Bogusławskiego aby zobaczyć, iż Pan znowu kłamie. Bogusławski jest wprost uczulony na głupotę, niezależnie od światopoglądu jej posiadacza i dlatego np. wysoko sobie ceni racjonalność jednego z forumowych katolików, a kpi sobie z głupoty jednego w forumowiczów, uważającego się za ateistę-racjonalistę, a takich drobniejszych przykładów to tu można sporo znaleźć. Ale tak ma Pan rację - jakość tam jednak więcej głupców znajduję po prawej stronie politycznej i wśród fideistów, z tym, iż więcej, to wcale nie znaczy, iż są takimi wszyscy. Nigdy tak nie uważałem i miałem oraz mam przyjaciół wśród uczonych kapłanów różnych wyznań, choć najwięcej wśród katolików.
Panie czytaj Pan ze zrozumieniem, nie przeinaczaj. Pisałem tu o młodych, nowych forumowiczach, a nie o starych i kulturalnych teistach, z którymi Pan musisz dobrze żyć, bo by z łatwością wykazali Panu hipokryzję.

>>A ja jestem jednym z jego największych przeciwników ideologicznych, ponieważ ujawniam intelektualną hipokryzję zawartą w jego postach.
>To tylko Pańska projekcja oraz ogromne zadufanie. Czy naprawdę Pan wierzy, iż może być moim przeciwnikiem ideologicznym, iż otrzymał Pan taki wielki dar od Boga, iż bez oczytania się w przedmiotowej literaturze jest Pan w stanie podjąć ze mną merytoryczny spór w zakresie np. filozofii, teologii, religioznawstwa, ale także psychologii, socjologii, ekonomii, czy ogólnej wiedzy biologicznej?
Rozbrajasz mnie Bogusławski. Przecież to nieraz już było, i co Ty wtedy biedaku robisz, jak wpadasz w kłopoty? Wklejasz linki, bo boisz się rozmawiać, albo uciekasz od odpowiedzi. Choćby ostatnio o tym dziecku po wymuszonej aborcji: sam nie masz zdania, nawet nie jesteś w stanie się przyznać, że czegoś nie wiesz.
>Prawdopodobnie tak, gdyż już tu się spotkałem z Pańskimi wypowiedziami, w których pouczał Pan profesorów erudytów (tak są tu też tacy) w zakresach ich specjalności jaka jest prawda i co powinni myśleć. No cóż, niektórzy już tak mają.

Profesor erudyta, gdy zideologizowany, to może takie głupoty pieprzyć, że nawet Panu się nie śniły. Mało to idiotów lub kłamców z tytułem belwederskim. Widać, że Pan na tytuły patrzysz, a ja patrzę, co tam "jaśnie oświecony" wydalił ze łba.

>> Zatem w wielkim skrócie: ja dla Bogusławskiego jestem idiotą, a Ty zmierzasz zapewne w podobnym kierunku...
>Na naszym forum jest zupełnie nieważnym kto dla kogo jest idiotą. Na ponad dziesięć lat aktywnego uczestnictwa jeszcze ani razu nie zauważyłem aby tu ktoś z kogoś zrobił idiotę. Każdy musi tego dokonać sam i nawet jakieś tam pomyłki czy błędy do tego nie wystarczą. Koniecznym jest do tego upór porównywalny z Pańskim.

Tak, wiemy, wiemy: nikt nie skompromituje nas... itd...

Pan nie rozumie chyba, że dla wielu: być intelektualnym hipokrytą dla racjonalisty, to jak być idiotą.
22-08-2016 19:11 
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Tak, wiemy, wiemy: nikt nie skompromituje nas... itd...
Czy Pan to wie (wraz z całą parafią) to wątpię, ale iż Pan tego nie rozumie to już nie wątpię, a że przeczytał Pan te moje powiedzenie przynajmniej kilkadziesiąt razy tego jestem pewien, tak jak jestem pewien, iż z moich i innych racjonalistów wypowiedzi nic dla Pana nie wynika. Jest Pan zupełnie teflonowym i wszystko spływa po Panu jak woda po kaczce, ale fideiści najczęściej już tak mają, iż na rzeczywistość sprzeczną z ich wiarą całkowicie się zamykają. Żyją w świecie ułudy i wierzą w przeróżne cudy. Pan przez tyle lat zupełnie nie czuje jak bardzo się kompromituje, ale może pod osłoną anonimowości lubi Pan robić durnia z siebie? W takim razie gratuluję bardzo się to Panu tu udało.

Z posta pana Quetzalcoatla: >Zatem w wielkim skrócie: ja dla Bogusławskiego jestem idiotą
Nie wiem, co Andrzej Bogusławski sądzi o tej kwestii, jednak intuicja mi podpowiada, że osób mających właśnie taki pogląd o Twoim intelekcie jest na tym forum dużo więcej.

___________

Czytelnik 'Brzostowski' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Filozofia jako wiara' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,719434#w719631
Już Panu lżej, to sobie Pan kliknij jeszcze parę razy, tym też wydaje Pan bardziej świadectwo sobie niż mnie. Po prostu już niektórzy już tak mają, iż z braku argumentów innym minusy klikają. Napisałem o tym w wątku: Co to jest zdrowie psychiczne? Jak wyznaczyć normę? Polecam.
__________

Parafia, czy też stowarzyszenie forumowych trolli, walczy jak potrafi aby podpasować poziom naszego racjonalistycznego forum do własnych możliwości intelektualnych i kulturalnych. Nasz forumowy 'intelektualista dobrej zmiany', pan 'Duch Prawdy' oddał na mnie 91 głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Filozofia jako wiara' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,719434#w719661 Dziękuję, to potwierdzenie, iż warto z głupotą walczyć, a moja argumentacja trafia w rzeczy sedno i to boli przeróżnych trolli.

@@@
.
23-08-2016 08:57 
 Ocena 6 na 6
Jużnieborek (579 punktów)Mała sugestia
A może panowie Brzostowski i Bogusławski założyliby osobny portal albo przynajmniej odrębny, stały wątek na swoje polemiki, bo przez Was tego forum nie da się już czytać.
23-08-2016 09:57 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Mała sugestia
.
>A może panowie Brzostowski i Bogusławski założyliby osobny portal albo przynajmniej odrębny, stały wątek na swoje polemiki, bo przez Was tego forum nie da się już czytać.
Panie ocytany tu same cytanie nie wystarcza, tu trzeba jeszcze umieć czytać ze zrozumieniem. Tak rzeczywiście coraz bardziej trudno jest czytać nasze forum, a nie portal, ale aby winić za to Bogusławskiego, to trzeba być na poziomie Brzostowskiego. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

Gdyby było warto, to zasugerowałbym Panu znalezienie i poczytanie jednak moich tu wypowiedzi zainspirowanych głupotami innych. Jakoś mi się wydaje, iż inteligenty czytelnik może tam sporo wartościowych przemyśleń znaleźć, a nasze forum skierowane jest jednak do inteligencji. www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 Zresztą cały czas jestem otwarty na merytoryczną kulturalną rozmowę na sporo różnych tematów, niech Pan da przykład i przeprowadźmy tu taką wzorcową dyskusję - na jaki temat chciałby Pan ze mną porozmawiać?

Miłego dnia.

@@@
.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Panie ocytany tu same cytanie nie wystarcza, tu trzeba jeszcze umieć czytać
cytać, panie O!pisany, cytać!

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
23-08-2016 11:11 
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Święta wiara trolli we własną mądrość.
.
Gdzie konie kują tam żaba nogę podstawia: Parafia, czy też stowarzyszenie forumowych trolli, walczy jak potrafi aby podpasować poziom naszego racjonalistycznego forum do własnych możliwości intelektualnych i kulturalnych. Nasz forumowy 'intelektualista dobrej zmiany', pan 'Duch Prawdy' oddał na mnie 91 głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Filozofia jako wiara'. Dziękuję, to potwierdzenie, iż warto z głupotą walczyć, a moja argumentacja trafia w rzeczy sedno i to boli przeróżnych trolli.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,719665#w719689

Panie ocytany tu same cytanie nie wystarcza, tu trzeba jeszcze umieć czytać ze zrozumieniem. Tak rzeczywiście coraz bardziej trudno jest czytać nasze forum, a nie portal, ale aby winić za to Bogusławskiego, to trzeba być na poziomie Brzostowskiego.

Gdyby było warto, to zasugerowałbym Panu znalezienie i poczytanie jednak moich tu wypowiedzi zainspirowanych głupotami innych. Jakoś mi się wydaje, iż inteligenty czytelnik może tam sporo wartościowych przemyśleń znaleźć, a nasze forum skierowane jest jednak do inteligencji.

>cytać, panie O!pisany, cytać!
Czasem, gdy dopada nas jakieś wstrętne choróbsko niewidoczne dla chorego, to i oczytanie jest niewystarczającym, ale zabawną jest też wiara niektórych ludzi, iż ich głupota jest niewidoczną i wszystkimi dostępnymi im metodami muszą ją tu wszystkim udowodnić. Przecież nie szata a rozum o naszym człowieczeństwie świadczy. To nie np. sweterek - choćby i z napisem - z nas durnia czyni. O taką ocenę trzeba się samemu postarać i niektórzy o to bardzo się starają. Jak już nie może nieboga inaczej to choć przez minusy. Wystarczy, iż kliknie i już nie tylko za równego, ale wprost za mądrzejszego toto się uważa. Przecież nikt nikogo nie skompromituje, każdy musi uczynić to sam.
______________

PS. Rozumem Panie Duchu, iż troll, gdy już nikt nie chce z nim rozmawiać na forum, to musi wszelakimi sposobami zwracać na siebie uwagę i o sobie innym przypominać, ale miło mi będzie jak się Pan ode mnie - Szanowny Panie Sławku - odstosunkuje. Ja naprawdę nie mam o czym i ochoty aby z Panem rozmawiać, a zacząłem się tu udzielać, gdy przeczytałem "Wprowadzenie": www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 Bardzo tej linii portalu przestrzegam, a wszystkim jako minimum przeczytanie wprowadzenia polecam. Warto wiedzieć, gdzie się jest.
___________

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie kolejny głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Święta wiara trolli we własną mądrość.' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,719434#w719747

Miłego dnia.

@@@
.
23-08-2016 19:54 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>pan 'Duch Prawdy' oddał na mnie 91 głos negatywny
Nie na Ciebie, a na wypowiedź.

Do pozostałych kwestii się nie odnoszę, gdyż podobnie jak powyższa nic nie mają wspólnego z racjonalnym myśleniem.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
23-08-2016 22:05 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Rozumem Panie Duchu, iż troll, gdy już nikt nie chce z nim rozmawiać na forum, to musi wszelakimi sposobami zwracać na siebie uwagę i o sobie innym przypominać, ale miło mi będzie jak się Pan ode mnie - Szanowny Panie Sławku - odstosunkuje.

Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie kolejny głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź:
Święta wiara trolli we własną mądrość.'

>Nie na Ciebie, a na wypowiedź.
Oczywiście, iż na mnie i jedyną tego przyczyną jest głęboka zacietrzewiona nienawiść trolla, za to iż mu intelektualnie nosa utarłem i wypisywanie głupot tu niezaprzeczalnie mu wykazałem. Mało co się biedaczyna tym jadem i żółcią nie zadławi. www.racjonalista.pl/forum.php/s,719665#w719905

Pana Ducha Prawdy, czyli tak naprawdę to sfrustrowanego i pełnego nienawiści do ludzi, a mnie to już szczególnie, trolla, który tu od początku bredzi, iż np. ( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
I tak dalej przeróżne ecie pecie tu plecie, co mu jego pomyślunek przyniesie. Z Pańskich tu wypowiedzi widać ile jest Pan w stanie zrozumieć, a już jeżeli chodzi o mnie, to jest Pan w stanie zrozumieć tylko jedno, iż kpię sobie z Pańskich mądrości i uważam je za stek bzdur. Parę razy to ewidentnie forumowiczom pokazałem, ale ile czasu można wykazywać rzeczy oczywiste nawet dla tych mniej rozgarniętych, gdy to forum do inteligencji jest jednak skierowane. www.racjonalista.pl/kk.php/d,67

>Do pozostałych kwestii się nie odnoszę, gdyż podobnie jak powyższa nic nie mają wspólnego z racjonalnym myśleniem.
To zupełnie dla mnie nie ma żadnego znaczenia, gdyż to nie mnie Pan kompromituje swoje głupoty tu wypisując i nie mój to portal, choć mi emocjonalnie drogi, ale na jedynego i prawdziwego Boga miłości o imieniu Erdol, weź nareszcie się Pan ode mnie odczep. Głupoty zaś wszelakiego typu możesz Pan sobie tu dalej pieprzyć ku Pańskiej i podobnych tu Panu trolli uciesze: www.racjonalista.pl/forum.php/s,716930 Nie mogę tego nijak nikomu zabronić ani to mój portal, anim tu nawet moderatorem. Na moje i Pańskie szczęście.

Miłego dnia.

@@@
.
24-08-2016 08:22 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Sławku
Dla Przyjaciół, dla Ciebie mam nick Duch Prawdy, więc nie tykaj imienia.
>Czytelnik 'Duch Prawdy' oddał na Ciebie kolejny głos negatywny
Na płocie było napisane KOT, AB pogłaskał i wiór mu wszedł...
>>Nie na Ciebie, a na wypowiedź.
>Oczywiście, iż na mnie
Wymyślasz tezy z Księżyca i importujesz na Ziemię...
Oczywiście oceniam wypowiedzi, Ty jesteś dla mnie jednym z użytkowników fR, Twoje wymysły o "zacietrzewionej nienawiści, jadzie, żółci, sfrustrowaniu" są dowodem nieracjonalnego postrzegania jak się rzeczy faktycznie mają.

Do pozostałych kwestii się nie odnoszę, gdyż podobnie jak powyższa nic nie mają wspólnego z racjonalnym myśleniem i są atakami ad personam.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów) Święta wiara trolli we własną mądrość.
.


>Dla Przyjaciół, dla Ciebie mam nick Duch Prawdy, więc nie tykaj imienia.
>Na płocie było napisane KOT, AB pogłaskał i wiór mu wszedł...
>Wymyślasz tezy z Księżyca i importujesz na Ziemię...
> Oczywiście oceniam wypowiedzi, Ty jesteś dla mnie jednym z użytkowników fR, Twoje wymysły o "zacietrzewionej nienawiści, jadzie, żółci, sfrustrowaniu" są dowodem nieracjonalnego postrzegania jak się rzeczy faktycznie mają. Do pozostałych kwestii się nie odnoszę, gdyż podobnie jak powyższa nic nie mają wspólnego z racjonalnym myśleniem i są atakami ad personam.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,718861#w719976

@@@
.
26-08-2016 09:50 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)Odp: Święta wiara trolli we własną mądrość.
>

www.racjonalista.pl/forum.php/s,716930#w717709

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
11-09-2016 05:10 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)Odp: Święta wiara trolli we własną mądrość.
>>pan 'Duch Prawdy' oddał na mnie 91 głos negatywny
>Nie na Ciebie, a na wypowiedź.
>Do pozostałych kwestii się nie odnoszę, gdyż podobnie jak powyższa nic nie mają wspólnego z racjonalnym myśleniem.

A co Ty (...) wiesz o myśleniu? [Klasyk (filmowy)].

A tym bardziej racjonalnym?

Spójrz na swój nick: 'Duch' - nie mający z jakimkolwiek racjonalizmem ani myśleniem nic wspólnego.

Produkty Twojego mózgu to co najwyżej "inteligentna kropka" początkująca świat.

Jak 'wielki' musi być umysł, którego 'największym' wytworem jest 'kropka'?

Wieki upłyną zanim skonstruują mikroskop, mogący zaobserwować tego 'giganta'.

Drobner, z dobrą lupą...
11-09-2016 04:58 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)Odp: Mała sugestia
>>Panie ocytany tu same cytanie nie wystarcza, tu trzeba jeszcze umieć czytać
>cytać, panie O!pisany, cytać!

Bo widzisz Pan: Mądrości (w odróżnieniu od wiary) za darmo nie dają.

Pżykre, gdy Dóh PraPrawdy ironii nie rozómje...

Drobner, (pewnie terz nie zrozómjan).
Eeeech...
23-08-2016 11:23 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>A może panowie Brzostowski i Bogusławski założyliby osobny portal albo przynajmniej odrębny, stały wątek na swoje polemiki, bo przez Was tego forum nie da się już czytać.

Ignora sobie zrób, nie będziesz widział. Ja dostają info od ludzi, że gdy mnie nie było to im brakowało naszych dyskusji. Widać potrzebny jestem.
23-08-2016 17:54 
 Ocena 2 na 2
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>>A może panowie Brzostowski i Bogusławski założyliby osobny portal albo przynajmniej odrębny, stały wątek na swoje polemiki, bo przez Was tego forum nie da się już czytać.
>Ignora sobie zrób, nie będziesz widział. Ja dostają info od ludzi, że gdy mnie nie było to im brakowało naszych dyskusji. Widać potrzebny jestem.
Owszem jesteś potrzebny. Jako kontrast dla inteligentnych.
23-08-2016 18:00 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Owszem jesteś potrzebny. Jako kontrast dla inteligentnych.
Dzięki kolego. Ja zawsze chętnie, zwłaszcza dla osób inteligentnych, naświetlę sprawy z różnych punktów widzenia.

Także Ty się nie zgłaszaj, nie proś, nie będzie Ci dane.
29-08-2016 23:00 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Brzostowski, naświetlić to Ty się możesz pod Roentgenem, a i tak nie staniesz się oświecony, choć będziesz świecił w nocy jak nafosforyzowana Bozia na krzyżyku (bynajmniej nie przykładem). A o inteligencji to Ty się nie wypowiadaj, bo poza poskładaniem literek z definicji, chyba za bardzo nie wiesz o czym mowa. Miałeś odpowiedzieć mi na temat wolnej woli, a skoro tego nie zrobiłeś to chyba przyznajesz się do pomyłki?
22-08-2016 19:29 
 Ocena 6 na 6
Rainard (321 punktów)Odp: Filozofia jako wiara
>Po pierwsze, sami uprawiacie scholastykę, przedkładając mi definicje. Myślałem, że na tym forum preferuje się bardziej nowatorskie podejście, niż cytowanie na ślepo definicji.

Jak widać, nie do końca rozumiesz pojęcia, którymi się posługujesz, toteż przytoczenie ich znaczenia zdaje się konieczne, żeby w ogóle rozpocząć dyskusję.

>A po drugie sami mieszacie pojęcia wiary i religii. Nie powiedziałem, że filozofia to religia, ale wiara.
>Jeśli już chcecie definicji, to wiara jest czymś, co nie można stwierdzić na sto procent.
>Tak jest z każdą prawdą filozoficzną, co również Voltarie podkreślał- wszystko jest hipotezą.

Chcesz po prostu powiedzieć, że żadnego twierdzenia nie możemy być pewni na sto procent, dlatego, jeśli jakieś uznajemy za słuszne, to opieramy się na wierze? O to chodzi (tak wnioskuję z Twoich wpisów)???
Co do pierwszej części - zgoda. Również uważam, że nie ma prawd absolutnych i nic nie jest niepodważalne pewne na sto procent, być może za wyjątkiem stwierdzenia, że "coś istnieje". Nie zgadzam się natomiast, że do orzekania o prawdziwości danego stwierdzenia musimy uciekać się do wiary. Możemy dla różnych twierdzeń znajdować racjonalne uzasadnienia, a nawet weryfikować je empirycznie, co daje nam praktyczną pewność, że są prawdziwe/fałszywe. Możemy również oceniać stopień prawdopodobieństwa słuszności/niesłuszności danej tezy, opierając się na rozumowaniu i empirii, będąc czegoś pewnym nawet na obrazowe 99,99% (zawsze jest to 0,01%, że jesteśmy tym metaforycznym "mózgiem w słoiku", dlatego nie ma prawd absolutnych ).

Nie chciałbym się teraz jednak nad tym rozwodzić, gdyż nie czuję się na 'siłach' by poruszać tak trudne i złożone zagadnienie, a poza tym sporo już na tym forum dyskusji odnośnie omawianej kwestii. Jak wcześniej napisał Pan Fizyk, podobny temat był niedawno poruszany: www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675
Osobiście, zgadzam się z wypowiedziami Pana Fizyka i polecam Ci jego forumowy dorobek. Swego czasu znalazłem też tu na forum wiele wypowiedzi użytkownika Ojciec Ateusz, zahaczających o podobne kwestie:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,343142
www.racjonalista.pl/forum.php/s,609879
a które Ci polecam, ponieważ mi osobiście bardzo spodobało się prezentowane w nich ujęcie tematu - jest jasne, zwięzłe i konkretne.

Oprócz tego, pisuje tu też często Pan Jan Bednarski, którego poglądów zdecydowanie nie podzielam, aczkolwiek wspominam o nim z racji tego, iż większa część jego wpisów dotyczy właśnie tego tematu i być może prezentowane przez niego ujęciu sprawy uznasz za słuszne.

Oczywiście, jest (lub było) tu na forum znacznie więcej osób wartych wzmianki, a które na te tematy się wypowiadały, aczkolwiek nie o to chodzi, żeby wszystkich teraz wymieniać - chciałem Ci jedynie wskazać, że toczyły się już tutaj często podobne dyskusje, które być może Cię zainteresują (a przypuszczam, że tak, skoro zdecydowałeś się tu pisać).

Jeśli się jednak pomyliłem i nie chodziło Ci o zagadnienia epistemologiczne, przepraszam najmocniej i proszę o sprostowanie.

>A poza tym nie można widzieć świata tylko szkiełkiem i okiem, a gdy szkiełko zaparuje nic nie widać, a świat wokół istnieje i zmienia się nadal.

Dlatego trzeba to szkiełko czyścić, tak samo jak trzeba dbać o higienę umysłu, odrzucając nieustannie to co w naszym pojmowaniu świata błędne. I tak na przykład, nawiązując do 'szkiełka i oka', należy pamiętać, że same tylko odczucia w danej kwestii nie mają żadnej wartości poznawczej (nie uwłaszczając, rzecz jasna, ogromnej roli uczuć i emocji w życiu, które to nadają mu smak) i nie decydują o słuszności danej tezy.
22-08-2016 20:29 
 Ocena-1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Co do pierwszej części - zgoda. Również uważam, że nie ma prawd absolutnych i nic nie jest niepodważalne pewne na sto procent, być może za wyjątkiem stwierdzenia, że "coś istnieje". Nie zgadzam się natomiast, że do orzekania o prawdziwości danego stwierdzenia musimy uciekać się do wiary. Możemy dla różnych twierdzeń znajdować racjonalne uzasadnienia, a nawet weryfikować je empirycznie, co daje nam praktyczną pewność, że są prawdziwe/fałszywe. Możemy również oceniać stopień prawdopodobieństwa słuszności/niesłuszności danej tezy, opierając się na rozumowaniu i empirii, będąc czegoś pewnym nawet na obrazowe 99,99% (zawsze jest to 0,01%, że jesteśmy tym metaforycznym "mózgiem w słoiku", dlatego nie ma prawd absolutnych ).
Jest jedna prawda absolutna - Miłość - można ją weryfikować empirycznie.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
11-09-2016 05:15 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Jest jedna prawda absolutna - Miłość - można ją weryfikować empirycznie.

Zawszeć to raźniej, kiedy nie jest się jedynym, który w towarzystwie puszcza bąki...

Tobie jednak brak takiego towarzystwa.

Drobner, fi donc...
28-08-2016 20:42 
 Ocena 1 na 3
Jużnieborek (579 punktów)
>Myślałem, że na tym forum preferuje się bardziej nowatorskie podejście, niż cytowanie na ślepo definicji.

Tak. Linkowanie.

darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary.
Filozofia - (stgr. φιλοσοφία od: stgr. φιλο - miłość i stgr. σοφία - mądrość, tłumaczone jako "umiłowanie mądrości") - systematyczne i krytyczne rozważania na temat podstawowych problemów i idei, dążące do poznania ich istoty, a także do całościowego zrozumienia świata..
Oto najprostsza definicja filozofii.. to są rozważania, więc twoje założenie jest słuszne, bo o istnieniu boga też można jedynie rozważać

>religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.
Na nieistnienie czegoś nie potrzeba dowodów, w przeciwieństwie do twierdzenia, ze cos czego nie ma istnieje. Twoje założenie jest bzdurne.

>Dlatego traktuję filozofię jak religię, ponieważ obie są kwestią wiary.
Odpowiedź jak wyżej, ale skoro powtarzasz swoje twierdzenie to chyba nie panukesz nad myślami, czyli myślenie chyba nie jest Twoim mocnym atrybutem.
darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>Według mnie filozofia, tak samo jak religia jest kwestią wiary.
NO to według ciebie i tobie podonych, bo jeżeli coś istnieje, nie potrzebuje by w to wierzyć.
>Nie rozumiem dlaczego niektórzy
>racjonaliści zakładają, że posiadają całą prawdę o świecie, uważając, że na sto procent, coś takiego
>jak bóg nie istnieje.
Tak jak wierzący zakładją, że ich wiara jest jedynie słuszna, a mamy ok 20 tysięcy różnych religii na świecie.
Każdą myśl filozoficzną da się obalić, a zarazem potwierdzić. Tak samo jest z
>religią, ponieważ dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.
>Nie można powiedzieć, że Voltaire, czy Budda, czy Jezus, ma rację, gdyż tego do końca nie wiadomo.
>Codziennie wiemy o świecie więcej, nie tylko przez naukę, ale przede wszystkim przez nasze
>doświadczenia. Za kilka lat może się okazać, że nasze myślenie jest błędne.
Wierzący nigdy nie uznają, że ich myślenie jest błędne, no może niewielu z nich, może wątpiący lecz odważni prędzej.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Witaj Katolu

W pewnym sensie masz rację - wszystko co sądzimy o świecie to wiara. Z tego płynie jednak kilka bardzo ważnych wniosków, które większość ludzi (plebsu, planktonu) pomija.

Można dojść do pewnych wniosków logicznych metodą dedukcji. Odrzucamy pewne absurdalne założenia, negujemy. Z tego wynika np to, że założenia można podzielić na aprioryczne (wmawianie komuś swojej wiary) i osiągnięte drogą obserwacji i tworzenia modeli poddawanych jak największej krytyce. Te drugie to metoda naukowa, a te pierwsze to wiara "bo ktoś tak powiedział". Dlatego ludzi, którzy próbują coś wmówić nazywam kłamcami, a szczególnie dotyczy to wiary, sensu, moralności. Ich poglądy poddaję obserwacji, szukam w nich wewnętrznych sprzeczności. Mimo tego ludzie reagują obroną swojego dotychczasowego poglądu, więc większość dyskusji (z kretynami czyli większością ludzi) nie ma sensu. Można jednak poddawać obserwacji ich reakcje, emocje. W ten sposób można poznać czyjąś psychikę, słabe i mocne punkty (niektórzy mają tylko słabe, albo mocnym okazuję się umiejętność manipulacji, często nieświadomej). Oczywiście trzeba jeszcze wiedzieć czego tam szukać, ale to paradoks bo w pustych łbach znajduje się więcej głupoty.

Im więcej głupoty, tym więcej wiary. Im więcej mądrości, tym więcej świadomych przekonań, które poddaje się ciągłej negacji i weryfikacji. Schematy myślenia mają być jak najlepsze, jak najbardziej skuteczne i wysublimowane, a nie jak najbardziej rozbudowane i zakłamane okowami wiary. Im mniej wiary tym więcej zrozumienia innych i empatii (rozumianej jako wczucie się w czyjąś psychikę, a nie jako małpie odczucie współczucia).

Prawidłowo przeprowadzona negacja musi wręcz doprowadzić do ateizmu. Silnie zakorzeniona wiara hamuje proces negacji i wprowadza większy burdel w psychikę. Wiara wiąże się z emocjami. Obserwacja emocji i własnych procesów myślowych to rozwój. To tak proste, że ludzie, którzy tego nie rozumieją muszą być idiotami.

Nie znamy prawdy ontologicznej, możemy mówić najwyżej o epistemologii, a tą postrzegamy przez swój pryzmat. Najprostsze zdanie, a jak je pojmiesz to będziesz w czasie zanegować większość skretyniałych rozmówców i choć niekoniecznie to do nich trafi, to jednak bankowo wzbudzisz emocje i wywołasz mechanizmy, przez które ludzie okłamują samych siebie.
30-08-2016 15:08 
 Ocena 3 na 3
piotr35 (1843 punktów)
>Im więcej głupoty, tym więcej wiary.

Właśnie dokładnie tak, bo jak powszechnie wiadomo warunkiem wystąpienia cudu jest ciemnota ludu.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Im więcej głupoty, tym więcej wiary.
>Właśnie dokładnie tak, bo jak powszechnie wiadomo warunkiem wystąpienia cudu jest ciemnota ludu.
Właśnie dokładnie nie, bo skoro ciemnota to ślepa wiara.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
22-09-2016 22:05 
 Ocena 1 na 1
meuszjkl (95 punktów)
>Prawidłowo przeprowadzona negacja musi wręcz doprowadzić do ateizmu.

Tylko jeżeli będziesz opierał się na błędnych założeniach. Że boga nie widać i nie da się go udowodnić(pośrednio czy bezpośrednio) to wychodzi Ci na to że nie istnieje, co z pozoru może wydawać się oczywiste, lecz jest wyłącznie ograniczające. Jako że wiara katolicka śmierdzi nieprawdą i że bożek o którym myśli większość Polaków najpewniej nie istnieje(podważyć można wiele elementów), tak ogólna koncepcja "boskości" jest nieweryfikowalna. Ateiści popełniają zasadniczy błąd odrzucając rozumowanie indukcyjne w tych kwestiach, przeto samo istnienie(nie tylko ludzi, wszechświata) jest największą przesłanką o tym że czymś spowodowane to być musiało bo z naszej perspektywy bez przyczyny to się jednak dziać nic nie powinno.

W innej dyskusji użyłeś pojęcia "argumentum ad ignorantiam", zmieniając moim zdaniem jej sens i chciałbym żebyś przyjął to do swojej świadomości. Określając fakt że nie potrafimy czegoś zweryfikować nie wpisuje się w to pojęcie.
Może i internet mnie kłamie, ale na drugim wyszukaniu tego argumentu są rzeczy o których mówię. To ateista i wierzący popełniają ten logiczny błąd, nie ja.

Może kawałek przekleje:

philosophy.lander.edu/logic/ignorance.html

"B. If one argues that God or telepathy, ghosts, or UFO's do not exist because their existence has not been proven beyond a shadow of doubt, then this fallacy occurs.
C. On the other hand, if one argues that God, telepathy, and so on do exist because their non-existence has not been proved, then one argues fallaciously as well."

Dyskusję tamtą dokończę tylko wtedy gdy to pojmiesz. Wszystko jest dokładnie napisane i nie wydaje się mi by kłamali, bo to co piszą jak najbardziej sens ma
22-09-2016 22:34 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Prawidłowo przeprowadzona negacja musi wręcz doprowadzić do ateizmu.
>Tylko jeżeli będziesz opierał się na błędnych założeniach.

Nieprawda.

>Że boga nie widać i nie da się go udowodnić(pośrednio czy bezpośrednio) to wychodzi Ci na to że nie istnieje, co z pozoru może wydawać się oczywiste, lecz jest wyłącznie ograniczające.

Nie opieram się na przesłance "że Boga nie widać", więc pudło.

>Jako że wiara katolicka śmierdzi nieprawdą i że bożek o którym myśli większość Polaków najpewniej nie istnieje(podważyć można wiele elementów), tak ogólna koncepcja "boskości" jest nieweryfikowalna.

Więc tylko kłamca powie, że Bóg istnieje. Równie nieweryfikowalna jest teza o boskości delikwenta, który twierdzi, że jest Bogiem, albo Napoleonem. To nie argument.

>Ateiści popełniają zasadniczy błąd odrzucając rozumowanie indukcyjne w tych kwestiach, przeto samo istnienie(nie tylko ludzi, wszechświata) jest największą przesłanką o tym że czymś spowodowane to być musiało bo z naszej perspektywy bez przyczyny to się jednak dziać nic nie powinno.

Ten kawałek tekstu to bzdura, gdyż rozumując w ten sposób tworzysz błędne koło przyczynowości. To nielogiczne, bo skoro każda przyczyna musiała mieć wcześniejszą przyczynę, to znaczy, że zawsze musiała istnieć wstecz pra-przyczyna. Uniemożliwia to istnienie meta-przyczyny, gdyż ta również musiałaby mieć swoją przyczynę, ale wtedy nie byłaby meta-przyczyną. Tylko głupiec twierdzi, że coś powstało od razu gotowe. Myślenie indukcyjne polega na tym, że powstają w dużej mierze losowe teorie i to myślenie dedukcyjne weryfikuje teorie indukcyjne. Podobnie działa właśnie ewolucja, a logika i obserwacje każą nam stwierdzić, że wszystko ewoluowało z mniejszych form do coraz bardziej złożonych. Głupotą byłoby zakładanie, że konkretny byt (Bóg i to osobowy) stworzył od razu taki świat jak ten. Taka teoria ma implikacje, które są antymoralne.

>W innej dyskusji użyłeś pojęcia "argumentum ad ignorantiam", zmieniając moim zdaniem jej sens i chciałbym żebyś przyjął to do swojej świadomości. Określając fakt że nie potrafimy czegoś zweryfikować nie wpisuje się w to pojęcie.

Wpisuje się. Racjonalista wie to co zbada, a różne hipotezy może sobie snuć dla zabawy, ale nie może w nie wierzyć. Ktoś przychodzi i twierdzi "jest tak i tak". To mówię "udowodnij". Jeśli nie ma dowodów (a nie ma) to mówimy o argumentum ad ignorantiam. Agnostycyzm to tylko przedłużenie tego "argumentu", bo sprowadza się do "a co jeśli on mówi prawdę?".

To tak jakbyś chciał rozpatrywać teorię spiskową, że Michael Jackson żyje.

>Może i internet mnie kłamie, ale na drugim wyszukaniu tego argumentu są rzeczy o których mówię. To ateista i wierzący popełniają ten logiczny błąd, nie ja.
>Może kawałek przekleje:
>philosophy.lander.edu/logic/ignorance.html
>"B. If one argues that God or telepathy, ghosts, or UFO's do not exist because their existence has not been proven beyond a shadow of doubt, then this fallacy occurs.
>C. On the other hand, if one argues that God, telepathy, and so on do exist because their non-existence has not been proved, then one argues fallaciously as well."
>Dyskusję tamtą dokończę tylko wtedy gdy to pojmiesz. Wszystko jest dokładnie napisane i nie wydaje się mi by kłamali, bo to co piszą jak najbardziej sens ma
>

A sam się nie potrafisz odnieść i napisać swoich argumentów? Nie ma tu nic nowego, czego bym już tu nie obalił.
23-09-2016 00:05 
 Ocena 1 na 1
meuszjkl (95 punktów)
>Wpisuje się. Racjonalista wie to co zbada, a różne hipotezy może sobie snuć dla zabawy, ale nie może w nie wierzyć. Ktoś przychodzi i twierdzi "jest tak i tak". To mówię "udowodnij". Jeśli nie ma dowodów (a nie ma) to mówimy o argumentum ad ignorantiam. Agnostycyzm to tylko przedłużenie tego "argumentu", bo sprowadza się do "a co jeśli on mówi prawdę?".

Twierdzisz zatem że istnieje jakiś argument który nie jest argumentem. Bo opinia "nie wiem jak jest" nie jest żadnym argumentem. Chyba się nie rozumiemy.
Mi chodzi o opinię "nie wiem jak jest" i mówienie "nie wiem jak jest" nie jest takowym argumentem. Mogłoby być w momencie gdybym powiedział dlaczego tak uważam i zastosował jakiś jałowy tok myślenia(sam nie wiem jaki dać przykład).
Pytania "a co jeśli on mówi prawdę?", "a co jeśli istnieje stwórca wszechświata?", "a co jeśli nie istnieje stwórca wszechświata?", "a co jeśli multiwszechświat nie ma granic?" są pytaniami nad którymi zastanawia się zdrowo myślący człowiek i jeżeli w natłoku możliwości a jest ich dokładnie bardzo wiele, nie potrafi odnaleźć prawdy to niejako pozostaje bez zdania na dany temat i basta.
Zdanie "nie wiem jak jest ponieważ jest wiele możliwości których ani nie potrafię potwierdzić ani nie potrafię obalić" jest dalekie od rozumowania "nie wiem jak jest ponieważ sąsiad Janek powiedział że może istnieć jakiś bóg".



>A sam się nie potrafisz odnieść i napisać swoich argumentów? Nie ma tu nic nowego, czego bym już tu nie obalił.

Jeżeli chcesz tworzyć swoje własne definicje to nadawaj im też swoje nazwy, bo ta jest już zarezerwowana. Zachowujesz się jak złodziej(lub manipulator lub to i to) i z krótkiej obserwacji zauważam iż jest to działanie stosunkowo częste. Wydaje mi się że ludzie lubią brzmienie pewnych słów bo kojarzą się dobrze lub też źle, a że chcą wmawiać to innym mają plusy na start.
Na ten przykład rzucam słowo demokracja i człowiek który w edukacji zatrzymał się na zapoznaniu z jej genezą (i rozumuje jej podstawowy sens iż pełnoprawni obywatele decydują) nie powinien dojść do wniosku że w Polsce mamy demokrację, a zewsząd upierają się że ją mamy(bo definicje nieco podpieprzono) - chodź definitywnie to jesteśmy dokładnie republiką i raczej nie inaczej, chodź można operować słowem "demokracja pośrednia" która w republikę też się wpisuje, lub też "demokracja słaba" bo wtedy wiemy że ją mamy ale tylko częściowo.

Czytałem twój temat "życie z Tombaku" i nawet się z tym zgadzałem, dopóty nie zacząłem z Tobą rozmawiać - szufladkujesz ludzi. Bynajmniej cały czas się do tego co piszę odnoszę i nie widzę problemu żeby wspierać się pewnego rodzaju źródłami, bynajmniej cała nasza wiedza pochodzi z właśnie takich źródeł - chodź może bardziej wiarygodnych jak książka od elektrotechniki.

>Więc tylko kłamca powie, że Bóg istnieje. Równie nieweryfikowalna jest teza o boskości delikwenta, który twierdzi, że jest Bogiem, albo Napoleonem. To nie argument.

Tak też tylko kłamca powie że ogólnie pojęta "boskość" nie istnieje.
Twierdzenie o nie weryfikowalności jakiejś tezy nie jest argumentem a czystym faktem.
Twierdzenie to jest częstym wnioskiem prac badawczych, są argumenty za czymś tam, są argumenty przeciw czemuś tam, a ogólny wniosek jest taki że na podstawie takich argumentów nie można nic stwierdzić.

>Ten kawałek tekstu to bzdura, gdyż rozumując w ten sposób tworzysz błędne koło przyczynowości. To nielogiczne, bo skoro każda przyczyna musiała mieć wcześniejszą przyczynę, to znaczy, że zawsze musiała istnieć wstecz pra-przyczyna.

Ludzie nie wiedząc czemu wypierają nieskończoność, czy pra-przyczyn musi być skończona liczba? Bynajmniej nie mu ku temu żadnych przesłanek. Z obserwacji świata taki stan wydaje mi się być naturalniejszy, niż "nicość", bo takowej jak żyje 20 lat tak żem nie doświadczył. Czy multiwszechświat ma jakieś granice? Nie sadzę.

>Podobnie działa właśnie ewolucja, a logika i obserwacje każą nam stwierdzić, że wszystko ewoluowało z mniejszych form do coraz bardziej złożonych. Głupotą byłoby zakładanie, że konkretny byt (Bóg i to osobowy) stworzył od razu taki świat jak ten. Taka teoria ma implikacje, które są antymoralne.

Ewolucja w takim ujęcia jakim piszesz to śliskie pojęcie, ze względu na swoją względność, np. jeżeli przypieprzy coś dużego w Ziemie, co jest nieuniknione, ze złożonej formy jak Człowiek nie pozostanie nic co zgodnie z czym piszesz zaprzeczało by istnieniu ewolucji która działa w sposób jaki opisujesz - następuje w tym przypadku problem oceny co jest formą "bardziej złożoną", płonąca planeta czy człowiek hm...
23-09-2016 17:14 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Twierdzisz zatem że istnieje jakiś argument który nie jest argumentem.

Argumentum ad ignorantiam. Jest to pozamerytoryczny (nieuczciwy, nielogiczny) sposób dyskusji. Agnostyk stawia argumentum ad ignorantiam mówiąc, że równie dobrze Bóg może istnieć, jak i nie istnieć. Ale gdy mówi "udowodnij, że jest inaczej" można sypać argumentami jak z rękawa, więc jest to marna postawa, która dotyczy raczej niedoświadczonych racjonalistów. Sam ją zresztą przerabiałem.

>Bo opinia "nie wiem jak jest" nie jest żadnym argumentem. Chyba się nie rozumiemy.

Opinia "nie wiem jak jest" prowadzi do ateizmu. To kontra do "wiem" jakie stawia teista. Ateizm mówi teiście "nie wiesz". Agnostyk mówi "może wiesz, może nie".

>Pytania "a co jeśli on mówi prawdę?", "a co jeśli istnieje stwórca wszechświata?", "a co jeśli nie istnieje stwórca wszechświata?", "a co jeśli multiwszechświat nie ma granic?" są pytaniami nad którymi zastanawia się zdrowo myślący człowiek i jeżeli w natłoku możliwości a jest ich dokładnie bardzo wiele, nie potrafi odnaleźć prawdy to niejako pozostaje bez zdania na dany temat i basta.

Nie. Część z tych pytań jest mega chora. "A co jeśli on mówi prawdę?" można równie dobrze powiedzieć o "a co jeśli Hogwart naprawdę istnieje?". Pisałem Ci to i powtórzę kolejny raz, że myślisz jak paranoik.

>Zdanie "nie wiem jak jest ponieważ jest wiele możliwości których ani nie potrafię potwierdzić ani nie potrafię obalić" jest dalekie od rozumowania "nie wiem jak jest ponieważ sąsiad Janek powiedział że może istnieć jakiś bóg".

Takie zdanie "nie wiem jak jest ponieważ jest wiele możliwości których ani nie potrafię potwierdzić ani nie potrafię obalić" prowadzi do ateizmu. Konkluzja "nie wierzę w niewidzialnego różowego jednorożca, Odyna, Herkulesa, Jahwe itd" to właśnie ateizm. Stwierdzenie, że może to Bóg stworzył świat musiałoby być jakoś uzasadnione żeby móc to rozpatrywać. Równie dobrze zamiast Boga można wstawić tam krasnoludki, albo niebieskie niewidzialne telewizory kuliste.

>>A sam się nie potrafisz odnieść i napisać swoich argumentów? Nie ma tu nic nowego, czego bym już tu nie obalił.
>Jeżeli chcesz tworzyć swoje własne definicje to nadawaj im też swoje nazwy, bo ta jest już zarezerwowana. Zachowujesz się jak złodziej(lub manipulator lub to i to) i z krótkiej obserwacji zauważam iż jest to działanie stosunkowo częste. Wydaje mi się że ludzie lubią brzmienie pewnych słów bo kojarzą się dobrze lub też źle, a że chcą wmawiać to innym mają plusy na start.

Istnieje taki mechanizm. Najczęściej widzę go u wierzących, którzy zarzucają ateistom wiarę i u kiboli, którzy są tacy dobrzy, bo są patriotami i organizują akcje charytatywne

Tutaj jednak nie ma takiego mechanizmu, a Ty teraz manipulujesz zarzucając mi to, bo nie masz żadnego argumentu, którego mógłbyś teraz użyć.

>Na ten przykład rzucam słowo demokracja i człowiek który w edukacji zatrzymał się na zapoznaniu z jej genezą (i rozumuje jej podstawowy sens iż pełnoprawni obywatele decydują) nie powinien dojść do wniosku że w Polsce mamy demokrację, a zewsząd upierają się że ją mamy(bo definicje nieco podpieprzono) - chodź definitywnie to jesteśmy dokładnie republiką i raczej nie inaczej, chodź można operować słowem "demokracja pośrednia" która w republikę też się wpisuje, lub też "demokracja słaba" bo wtedy wiemy że ją mamy ale tylko częściowo.

W Polsce jest typowa demokracja - decydują ludzie, którzy sterują opinią tłumu.

>Czytałem twój temat "życie z Tombaku" i nawet się z tym zgadzałem, dopóty nie zacząłem z Tobą rozmawiać - szufladkujesz ludzi.

Zarzut bez pokrycia.

>Bynajmniej cały czas się do tego co piszę odnoszę i nie widzę problemu żeby wspierać się pewnego rodzaju źródłami, bynajmniej cała nasza wiedza pochodzi z właśnie takich źródeł - chodź może bardziej wiarygodnych jak książka od elektrotechniki.

To co zrobiłeś nie było wspieraniem się źródłami, tylko przeklejeniem czegoś co już było omawiane.

>>Więc tylko kłamca powie, że Bóg istnieje. Równie nieweryfikowalna jest teza o boskości delikwenta, który twierdzi, że jest Bogiem, albo Napoleonem. To nie argument.
>Tak też tylko kłamca powie że ogólnie pojęta "boskość" nie istnieje.

Czyli sądzisz również, że tylko kłamca powie, że krasnoludki nie istnieją?

Dodatkowy problem jaki tu powstaje jest taki, że nie znamy desygnatu słowa "boskość". Jest to tylko puste słowo.

>Twierdzenie o nie weryfikowalności jakiejś tezy nie jest argumentem a czystym faktem.

Dlatego tej tezy się nie weryfikuje, podobnie jak tezy o istnieniu niewidzialnego różowego jednorożca.

>Twierdzenie to jest częstym wnioskiem prac badawczych, są argumenty za czymś tam, są argumenty przeciw czemuś tam, a ogólny wniosek jest taki że na podstawie takich argumentów nie można nic stwierdzić.

Możesz napisać, że nie umiesz stwierdzić, bo są tacy, którzy potrafią i to robią.
23-09-2016 17:14 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Ten kawałek tekstu to bzdura, gdyż rozumując w ten sposób tworzysz błędne koło przyczynowości. To nielogiczne, bo skoro każda przyczyna musiała mieć wcześniejszą przyczynę, to znaczy, że zawsze musiała istnieć wstecz pra-przyczyna.
>Ludzie nie wiedząc czemu wypierają nieskończoność, czy pra-przyczyn musi być skończona liczba?

Nie rozmawiamy tu o liczbie pra-przyczyn, tylko o tym, że nie może logicznie istnieć jedna meta-przyczyna, która nie ma swojej przyczyny, co prowadzi do wniosku, że nie mógł istnieć początek, co prowadzi do wniosku, że na początku nie mógł istnieć Bóg, który był pierwszą meta-przyczyną. Im więcej mamy wiedzy, tym bardziej kurczy się możliwość wciśnięcia gdzieś teorii o Bogu. Mało tego - to nie jest nawet teoria, bo nie zawiera jasnych założeń, nie mamy sprecyzowanych desygnatów wielu słów, a gdy coś jest sprzeczne, albo okrutne to tłumaczy się to "tajemnicą wiary" albo ułomnością ludzkiego myślenia.

>Ewolucja w takim ujęcia jakim piszesz to śliskie pojęcie, ze względu na swoją względność, np. jeżeli przypieprzy coś dużego w Ziemie, co jest nieuniknione, ze złożonej formy jak Człowiek nie pozostanie nic co zgodnie z czym piszesz zaprzeczało by istnieniu ewolucji która działa w sposób jaki opisujesz

Bzdura, która świadczy o tym, że nic nie zrozumiałeś. Niby w jaki sposób Twoja śmierć miałaby zaprzeczyć procesowi ewolucji, który wpłynął na Twoje powstanie?

>- następuje w tym przypadku problem oceny co jest formą "bardziej złożoną", płonąca planeta czy człowiek hm...

A co to ma niby do rzeczy?
meuszjkl (95 punktów)
>Argumentum ad ignorantiam. Jest to pozamerytoryczny (nieuczciwy, nielogiczny) sposób dyskusji. Agnostyk stawia argumentum ad ignorantiam mówiąc, że równie dobrze Bóg może istnieć, jak i nie istnieć. Ale gdy mówi "udowodnij, że jest inaczej" można sypać argumentami jak z rękawa, więc jest to marna postawa, która dotyczy raczej niedoświadczonych racjonalistów. Sam ją zresztą przerabiałem.
>>Nie. Część z tych pytań jest mega chora. "A co jeśli on mówi prawdę?" można równie dobrze powiedzieć o "a co jeśli Hogwart naprawdę istnieje?". Pisałem Ci to i powtórzę kolejny raz, że myślisz jak paranoik.

Wszystko rozbija się o to co rozumiemy pod słowem "Bóg", "Boskość", "Bogowie".
Pierwszą nasuwająca się myślą w naszym społeczeństwie jest Bóg katolicki, którego istnienie można obalić wskazując na liczne sprzeczności. Natomiast jeżeli pod słowem "Bóg" rozumiemy stwórcę materii(który niekoniecznie musi być formą osobową) to jest to argument równej wartości co do na przykład hipotezy symulacji.
Ewentualność ich prawdziwości dąży do zera. Nie mówię ,stwórca istnieje albo nie istnieje, bo wtedy byłoby 50% szans na zaistnienie jednego lub drugiego zdarzenia, podczas gdy istnieje praktycznie 0% szans na istnienie, ze względu na to że wysuwanych hipotez może być nieskończenie wiele, z czego nie jesteśmy w stanie wybrać prawdy ze względu na brak wiedzy. Głupie, nieracjonalne, nielogiczne, bez dwóch zdań należy odrzucić. Nie zastanawiam się czy Mirek spod sklepu ma rację, wiem że największym prawdopodobieństwem jest że jej nie ma i odrzucam możliwość poznania rzeczywistości z gruntu dzisiejszego stanu wiedzy.


>Opinia "nie wiem jak jest" prowadzi do ateizmu. To kontra do "wiem" jakie stawia teista. Ateizm mówi teiście "nie wiesz". Agnostyk mówi "może wiesz, może nie".

Ateizm to bezpodstawne odrzucenie tezy wynikającej z myślenia indukcyjnego, będącej
raczej wynikiem negowania współczesnych wiar aniżeli samej idei stwórcy.
Agnostycyzm to niewiara w żadne teorie dotyczące stworzenia materii/istnienia przy jednoczesnym zakładaniu nikłej możliwości wystąpienia poszczególnych z nich.

>Stwierdzenie, że może to Bóg stworzył świat musiałoby być jakoś uzasadnione żeby móc to rozpatrywać. Równie dobrze zamiast Boga można wstawić tam krasnoludki, albo niebieskie niewidzialne telewizory kuliste.

Wstawianie za Boga krasnoludków i kulistych telewizorów jest bezpodstawne w momencie gdy nie zakładamy czym konkretnie jest Bóg(Bogowie). Jest stwórcą(stwórcami) materii/istnienia i jego forma nie ma tak naprawdę znaczenia gdy pojmujemy sprawę w sposób ogólny.


>Nie rozmawiamy tu o liczbie pra-przyczyn, tylko o tym, że nie może logicznie istnieć jedna meta-przyczyna, która nie ma swojej przyczyny, co prowadzi do wniosku, że nie mógł istnieć początek, co prowadzi do wniosku, że na początku nie mógł istnieć Bóg, który był pierwszą meta-przyczyną. Im więcej mamy wiedzy, tym bardziej kurczy się możliwość wciśnięcia gdzieś teorii o Bogu. Mało tego - to nie jest nawet teoria, bo nie zawiera jasnych założeń, nie mamy sprecyzowanych desygnatów wielu słów, a gdy coś jest sprzeczne, albo okrutne to tłumaczy się to "tajemnicą wiary" albo ułomnością ludzkiego myślenia.

Nie twierdzę że jakiś stwórca musiał istnieć na początku. Mógł na ten przykład stworzyć materię/istnienie a sam zastanawia się nad tym kto stworzył jego - pętla nieskończona.
Nie powinniśmy zastanawiać się nad problemem ogólnym jakim jest coś o czym pojęcia tak na prawdę nie mamy.



02-10-2016 19:52 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wszystko rozbija się o to co rozumiemy pod słowem "Bóg", "Boskość", "Bogowie".

Nic nie rozumiemy, bo te terminy są sztuczne. Mowa więc o kulturowo i emocjonalnie zakorzenionych pustych memach.

Swoją drogą to jedna z dróg do ateizmu, który wynika z prawidłowo przeprowadzonej negacji. Ludzie myślący w sposób paranoiczny popełniają kluczowy błąd, który nazywam lingwistycznym zafiksowaniem. Otóż prawidłowy sposób rozumowania jest taki, że obserwujemy dane zjawisko i nadajemy mu jakąś nazwę. Z tą nazwą skojarzone są atrybuty, które wcześniej obserwowaliśmy. Językowe pojęcie ma więc swój desygnat w obserwowalnym świecie, więc spełnia swoją rolę.

Ludzie, którzy biorą pod uwagę możliwość istnienia Boga, zapominają o tym, że samo pojęcie boskości, Boga jest oderwane od jakiejkolwiek obserwacji. Nie możemy więc znać jego żadnych atrybutów. Pojęcie jest puste, nie ma więc mowy o żadnym myśleniu indukcyjnym, które mogłoby teoretycznie odzwierciedlać jakąkolwiek rzeczywistość. Podam Ci przykład: zanim istniała elektronika ktoś mógł wpaść na pomysł "a może tranzystor KT910B jest możliwy do zaistnienia?". Zauważ, że nawet jeśli miał "rację" to i tak nie wiedział nic na temat tego tranzystora. Jego wypowiadana treść przypadkowo mogła pokryć się z faktami, ale osobie obserwującej i nazywającej obserwowane zjawiska i tej wymyślającej puste pojęcie, pokazuje się zupełnie co innego pod tymi samymi słowami. Myślenia indukcyjnego w tym przypadku nie można więc przeprowadzić.

Istnieje natomiast mechanizm wypełniania przez mózg luk w wiedzy. Gdy mózg nie ma kompletnie nic do wstawienia (żadnej hipotezy) to konfabuluje. I tu właśnie można szukać wyjaśnienia memu Boga.

>Pierwszą nasuwająca się myślą w naszym społeczeństwie jest Bóg katolicki, którego istnienie można obalić wskazując na liczne sprzeczności. Natomiast jeżeli pod słowem "Bóg" rozumiemy stwórcę materii(który niekoniecznie musi być formą osobową) to jest to argument równej wartości co do na przykład hipotezy symulacji.

Jeśli nie mówimy o formie osobowej, to raczej nie powinniśmy mówić o stwórcy, tylko o mechanizmach, a to już ateizm i naturalizm ontologiczny.

>Ewentualność ich prawdziwości dąży do zera. Nie mówię ,stwórca istnieje albo nie istnieje, bo wtedy byłoby 50% szans na zaistnienie jednego lub drugiego zdarzenia, podczas gdy istnieje praktycznie 0% szans na istnienie, ze względu na to że wysuwanych hipotez może być nieskończenie wiele, z czego nie jesteśmy w stanie wybrać prawdy ze względu na brak wiedzy. Głupie, nieracjonalne, nielogiczne, bez dwóch zdań należy odrzucić. Nie zastanawiam się czy Mirek spod sklepu ma rację, wiem że największym prawdopodobieństwem jest że jej nie ma i odrzucam możliwość poznania rzeczywistości z gruntu dzisiejszego stanu wiedzy.

I tak samo powinieneś zrobić z memem Boga. Wymyśliły go właśnie takie Mirki spod sklepu.

>Ateizm to bezpodstawne odrzucenie tezy wynikającej z myślenia indukcyjnego, będącej
>raczej wynikiem negowania współczesnych wiar aniżeli samej idei stwórcy.

Nie bezpodstawne. Jest na odwrót - musiałaby istnieć jakaś podstawa żeby móc w ogóle rozważać coś takiego jak Bóg. Głównym argumentem przeciwko Bogu jest dla mnie argument moralny.

>Agnostycyzm to niewiara w żadne teorie dotyczące stworzenia materii/istnienia przy jednoczesnym zakładaniu nikłej możliwości wystąpienia poszczególnych z nich.

No właśnie nie. Agnostyk mówi "nie wiem czy Bóg jest, nie wiem czy go nie ma", czyli daje równe szanse obu teoriom. To ateizm jest niewiarą w żadne teorie i może przecież zakładać nikłą możliwość, że dana teoria jest prawdziwa. Ateista po prostu w to nie wierzy.

>>Stwierdzenie, że może to Bóg stworzył świat musiałoby być jakoś uzasadnione żeby móc to rozpatrywać. Równie dobrze zamiast Boga można wstawić tam krasnoludki, albo niebieskie niewidzialne telewizory kuliste.
>Wstawianie za Boga krasnoludków i kulistych telewizorów jest bezpodstawne w momencie gdy nie zakładamy czym konkretnie jest Bóg(Bogowie). Jest stwórcą(stwórcami) materii/istnienia i jego forma nie ma tak naprawdę znaczenia gdy pojmujemy sprawę w sposób ogólny.

Nieprawda. Właśnie wstawianie tego jest tu uzasadnione tak samo jak osobowy Bóg, natomiast nieosobowy Bóg to hmm abóg, czyli mechanizmy, czyli prowadzi to do naturalizmu ontologicznego.

Twój dylemat brzmi inaczej: czy coś wytworzyło materię, czy może jest to pierwotny budulec wszechświata? Ale nie wiemy nawet czym dokładnie jest materia, znamy tylko jej zbadane właściwości, zachowanie w danych warunkach, pod wpływem danych czynników. I tym samym masz tu błędne koło w rozumowaniu, bo zawsze zadasz sobie pytanie "czy coś było przedtem?".

>Nie twierdzę że jakiś stwórca musiał istnieć na początku. Mógł na ten przykład stworzyć materię/istnienie a sam zastanawia się nad tym kto stworzył jego - pętla nieskończona.

Czyli brzytwą Ockhama ucinamy takie niepotrzebny byt. Równie dobrze można zastanawiać się czy nie jesteśmy symulacją, ale ten kto ją odpalił może się zastanawiać czy sam nie jest symulacją i tak w kółko. Prościej chyba przyjąć, że materia istniała, zamiast wprowadzać zamęt "X stworzył materię, a kto stworzył X? Y stworzył X, a kto stworzył Y? J stworzył Y...".

>Nie powinniśmy zastanawiać się nad problemem ogólnym jakim jest coś o czym pojęcia tak na prawdę nie mamy.

Więc nie możemy mówić nic o żadnym Bogu, więc ten z definicji dla nas nie istnieje.
VonM (709 punktów)
Jestem agnostykiem
Drobner (19539 punktów)
>... dowodów na istnienie boga jest tyle, ile na jego nieistnienie.

Na istnienie czego?
Tak tylko pytam.

Drobner, pyta... (i nie delficka)
piotr35 (1843 punktów)
>dowodów na istnienie boga jest tyle

Wystarczyłby jedynie jeden jedyny dowód na istnienie boga, a wtedy wierzący nie musieliby mówić wciąż i wciąż o wierze w boga, tylko mogliby mówić nareszcie o wiedzy o bogu.
A tak to wciąż i wciąż d*pa nadal zimna.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365