Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-07-2016 12:54dajmonion (3663 punktów)Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim
Ocena 3 na 3
Artykuł Lewandowskiego jest tutaj:

lewandowsk(*)iz-swiatopoglad-teisty,915.htm

A oto fragment:
"Ateiści w polemikach często przyznają, zwłaszcza po przyciśnięciu do muru, że cała wiedza ludzka jest czysto hipotetyczna i rzeczywiście nic nie da się do końca udowodnić na 100%. Niemniej upierają się jednocześnie, że ich wiedza jest jednak „bardziej prawdopodobna” niż światopogląd teistów ponieważ jest „oparta na empirii i nauce”. Twierdzenia te są całkowicie fałszywe a co najmniej bezpodstawne, co ukażę wyczerpująco w niniejszym eseju."

Prawdopodobieństwo może być jakościowe lub ilościowe. Ilościowe to to znane z matematyki. Do jego wyliczenia potrzebna jest znajomość przestrzeni zdarzeń elementarnych. Z kolej prawdopodobieństwo jakościowe nie jest wyrażone liczbą. Gdy ktoś stwierdza, że coś jest w tym sensie prawdopodobne, to ma na myśli fakt, że za daną tezą stoi rozbudowana argumentacja. Argumentów jest sporo w porównaniu z argumentami innych tez, są logicznie powiązane i przetestowane. Prawdopodobieństwem ilościowym nie ma sensu się tu zajmować, bo liczba przypadków, w których potwierdzono np. prawo grawitacji jest zawsze skończona i takie prawdopodobieństwo zawsze wyjdzie zero wobec nieskończonej liczb nieprzetestowanych przypadków. Z kolei szacowanie prawdopodobieństwa ilościowego całych teorii to jeszcze bardziej karkołomne zadanie. Tu nie ma sensu się spierać z Lewandowskim. Nawiasem mówiąc on o tym pisze w swoim artykule, czyli obala coś czego nikt nie broni.
Lewandowski gotów jest jednak odrzucić także prawdopodobieństwo jakościowe. Wszak nauka zna przypadki, gdy to całe tezy wraz z ich argumentacją trzeba było odrzucić pod naporem nowych faktów.
Cała ta argumentacja bazuje na dość prostym schemacie. Otóż Lewandowski po prostu utożsamia naukę jedynie z praxis. Czyli jego zdaniem jest co najwyżej użyteczna. W kwestii episteme stawia jeden wielki znak zapytania. Innymi słowy wpadki nauki nie pozwalają stwierdzić, czy cokolwiek poznajemy. Tym samym jednak Lewandowski podcina gałąź na której sam siedzi, bo przy takim postawieniu sprawy nie może twierdzić, że jego esej ma jakąkolwiek wartość poznawczą.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>"Ateiści w polemikach często przyznają, zwłaszcza po przyciśnięciu do muru, że cała wiedza ludzka
>jest czysto hipotetyczna i rzeczywiście nic nie da się do końca udowodnić na 100%.

Wiedza jest typowo empiryczna, teorie są nieempiryczne i wiedza opatra na teoriach.
To co jest zbadane, dotknięte i zmierzone to przecież istnieje i nie wymaga dowodu. Wiara natomiast, jak sama nazwa wskazuje potrzebuje ufności w coś czego nie widać, nie słychać, czego nie ma po prostu. Ja przyciśnięty do muru nie przyznaję się do tego
Pan Leming (674 punktów)
"W tej sytuacji ateista nie jest w stanie w żaden racjonalny sposób wykazać, że jego sądy o świecie są bardziej prawdopodobne niż sądy kogokolwiek innego. Ateista nie jest też w tym momencie w stanie nic obalić, gdyż jak pisał już wyżej przytaczany Popper, wszelkie sądy, których pewność jest niższa niż 100% nie mogą niczego sfalsyfikować ani być sprzeczne z jakimkolwiek innym zdaniem bazowym lub sądem o świecie."

Ciekawe zakończenie tego wywodu. W miejsce ateista można wpisać jakąkolwiek osobę, zawód i etykietkę na przykład: filozof, Jan Lewandowski, papież, wierzący, naukowiec, świadek Jechowy, pacjent szpitala psychiatrycznego i wyjdzie, że każdy o czymkolwiek wie tyle samo, czyli gówno. Intelektualnie nieporywające postawienie sprawy.

Czy "wszelkie sądy, których pewność jest niższa niż 100% nie mogą niczego sfalsyfikować ani być sprzeczne z jakimkolwiek innym zdaniem bazowym lub sądem o świecie" nie jest właśnie sądem o świecie, którego pewność jest niższa, niż 100%?

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Czy "wszelkie sądy, których pewność jest niższa niż 100% nie mogą niczego sfalsyfikować ani być sprzeczne z jakimkolwiek innym zdaniem bazowym lub sądem o świecie" nie jest właśnie sądem o świecie, którego pewność jest niższa, niż 100%?

To właśnie napisał dajmonion:

>Tym samym jednak Lewandowski podcina gałąź na której sam siedzi, bo przy takim postawieniu sprawy nie może twierdzić, że jego esej ma jakąkolwiek wartość poznawczą.

A więc jego esej należy potraktować jak drabinę. Dotarłszy po niej na szczyt, należy odrzucić drabinę wraz z resztą poglądów i sądów, również naukowych.

Istotnie, kto ten esej naprawdę zrozumie rozpozna w końcu, że jest on równie niedorzeczny jak cała nauka przyrodnicza.

.
26-07-2016 17:02 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A więc jego esej należy potraktować jak drabinę. Dotarłszy po niej na szczyt, należy odrzucić drabinę wraz z resztą poglądów i sądów, również naukowych.
>Istotnie, kto ten esej naprawdę zrozumie rozpozna w końcu, że jest on równie niedorzeczny jak cała nauka przyrodnicza.
Ło Boze, Ty to czytasz i nie grzmisz!? Gdzie my jesteśmy? Raczej nie tu: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67

@@@
.
Jan Bednarski (1879 punktów)
Wikipedia:
"Racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania."

Dla mnie racjonaliści mogą sobie wierzyć w co chcą.

Choć moim zdaniem wypadałoby zmienić spójnik "oraz" na "lub" i logiki w to nie mieszać.

.
26-07-2016 17:54 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Dla mnie racjonaliści mogą sobie wierzyć w co chcą.
Dziękuję w imieniu racjonalistów za pozwolenie, gdyż inni irracjonaliści szli jeszcze tu dalej i wprost stwierdzali, iż ....całe hasło "racjonalizm światopoglądowy" zamieszczone w "Wikipedii" nadaje się do kosza.

>Choć moim zdaniem
Tak, teraz nastały takie czasy, iż Pańskie zdanie dla racjonalistów jest niezwykle istotne.

@@@
.
26-07-2016 18:15 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
Bycie racjonalistą nie jest moim celem.

Definicja jak definicja, jeśli jej nie spełniam też dobrze.
Nie należę do ludzi którzy polemizują z definicjami:

"Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, lecz o ile te paradygmaty nie są uzasadnione z punktu widzenia zupełnego i skrajnego sceptycyzmu, o tyle mają pewne uzasadnienie empiryczne"

Trudno mi spełnić definicje racjonalizmu skoro jak Lewandowski wykazał rozumowanie indukcyjne, które jest podstawą nauk empirycznych, nie jest wnioskowaniem prawidłowym a więc nie jest logicznym sposobem myślenia.

Jak ktokolwiek może spełnić tą definicje nie odpierając najpierw argumentów Lewandowskiego ?

Wie Pan, że "sceptyczny racjonalista" to oksymoron ?

.
26-07-2016 18:40 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Bycie racjonalistą nie jest moim celem.
Czyli jest Pan człowiekiem spełnionym. Gratuluję!

@@@
.
26-07-2016 21:07 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)
>Wie Pan, że "sceptyczny racjonalista" to oksymoron ?
Wybacz wtrącenie, ale co nieracjonalnego byłoby w sceptycyzmie lub co racjonalnego w jego braku?
["Sceptyczny racjonalista" brzmi raczej jak tautologia a nie oksymoron.]
>
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Wie Pan, że "sceptyczny racjonalista" to oksymoron ?
>Wybacz wtrącenie, ale co nieracjonalnego byłoby w sceptycyzmie lub co racjonalnego w jego braku?
>["Sceptyczny racjonalista" brzmi raczej jak tautologia a nie oksymoron.]

Konsekwentnie poprowadzony sceptycyzm wyklucza dogmaty racjonalizmu.
Przeciętny racjonalista nawet nie zdaje sobie sprawy na jak wielu intuicjach się opiera (zobaczcie, a tak się wystrzegają intuicji).
Założenie istnienia obiektywnego świata, powtarzalności zjawisk, przyczynowości itp to wszystko tylko ludzkie intuicje (antropocentryzm!). Nie wiadomo na ile ufanie tym intuicjom jest zasadne.

Racjonaliści, skąd w ogóle coś wiecie ?
Możecie 1) powołać dogmat , albo 2) wydedukować z czegoś co ostatecznie też będzie dogmatem albo 3) zapętlić się w błędnym kole.
28-07-2016 02:22 
 Ocena 3 na 3
tarkos (10757 punktów)
>Konsekwentnie poprowadzony sceptycyzm wyklucza dogmaty racjonalizmu.
To jasne, że sceptyk obywa się bez dogmatów (nawet matematykę można konstruować nieaksjomatycznie). Czy jednak racjonalizm jest dogmatyczny, czy tylko takie o nim wyobrażenie prezentuje imć Lewandowski?
[Odnoszę wrażenie, że zwalcza on własne wizje - atakuje pozycje, których nikt nie broni.]

>Przeciętny racjonalista nawet nie zdaje sobie sprawy na jak wielu intuicjach się opiera (zobaczcie, a tak się wystrzegają intuicji).
Zaliczam się do przeciętnych racjonalistów i nie widzę powodów do tłumienia intuicji. Należy je jednak te intuicje (o ile mają zachować walor poznawczy) weryfikować, być wobec nich sceptycznym, nie całkiem im ufać.

>Założenie istnienia obiektywnego świata, powtarzalności zjawisk,
To raczej wnioski niż założenia - skoro są rzeczy i zjawiska niezależne od czyjegoś humoru, nie dające się zmienić, to można je chyba nazwać obiektywnymi - dogmatyczna byłaby wiara w zależność świata od indywidualnych dążeń lub zachowań (że np. jak Lewandowski zamknie oczy, to znika światło).

> Nie wiadomo na ile ufanie tym intuicjom jest zasadne.
Ano nie wiadomo - dlatego trzeba mierzyć i liczyć, a nie tylko wierzyć autorytetom.

>Racjonaliści, skąd w ogóle coś wiecie?
Jaki fragment wiedzy chciałbyś tu sprawdzić?
>
Jan Bednarski (1879 punktów)
>To jasne, że sceptyk obywa się bez dogmatów (nawet matematykę można konstruować nieaksjomatycznie). Czy jednak racjonalizm jest dogmatyczny, czy tylko takie o nim wyobrażenie prezentuje imć Lewandowski?

Wikipedia podaje, że racjonalista światopoglądowy wierzy w możliwość rozumowego poznania świata (obserwując prostsze organizmy trudno się na to zgodzić, chyba że się jest wielkim antropocentrykiem). Ponadto dochodzą tu dogmaty w formie paradygmatów naukowych (wszystko to już cytowałem). Wikipedia niby odróżnia paradygmat od dogmatu, gdyż ten drugi jest rzekomo niezmienny. Nie zgodzę się na to rozróżnienie: również dogmaty chrześcijańskie były redagowane, zmieniane i odrzucane przez poszczególne sobory, a nawet przez samego papieża decydującego o nich ex cathedra.

>[Odnoszę wrażenie, że zwalcza on własne wizje - atakuje pozycje, których nikt nie broni.]

Przeczytałeś ten esej ?

Nikt nie broni tego, że prawdopodobieństwo przyjmowanych tez nauk przyrodniczych jest większe od dowolnego innego, nienaukowego dogmatu ?
Z moich doświadczeń wynika coś przeciwnego. Racjonaliści zwykłe przy swym dogmatyzmie spierają się, że ich dogmaty są w jakiś tajemniczy sposób bardziej prawdopodobne od dogmatów innych dogmatyków nie będących racjonalistami.

Dla racjonalistów poddawanie tego w wątpliwość to jak herezja, to jest dosłownie atak na ich wyznanie wiary. Dużo racjonalistów od tego nie ubędzie. Ile znasz przypadków, że np. katolik porzucił swą wiarę pod wpływem dobrego argumentu ? Taka wiara ma dla nich znaczenie praktyczne - tak to uzasadniają jedni i drudzy. Żaden argument tego nie pokona.

>Zaliczam się do przeciętnych racjonalistów i nie widzę powodów do tłumienia intuicji. Należy je jednak (te intuicje (o ile mają zachować walor poznawczy)) weryfikować, być wobec nich sceptycznym, nie całkiem im ufać.

Znasz hipotezę mózgu w naczyniu ?
A może solipsyzm jest prawdą ? Nie mówię, że jest. Mówię, że nie wiem czy jest. Nawet gdybym był profesorem fizyki z dostępem do najnowszego sprzętu badawczego, jak miałbym zweryfikować, sprawdzić istnienie innych podmiotów ?

W sumie jako solipsysta nie musiałbym się zastanawiać jak to jest być nietoperzem.

A weźmy np. pod lupę wyznawców realizmu w filozofii percepcji. Realizm, który pociąga bezrefleksyjne umysły pozornie opiera się na faktach, ale lekceważy fakt podstawowy: wszystko co znamy znajduje się tylko w naszej świadomości jako fenomeny mózgu.
Te osoby nie tylko lekceważą ten fakt ale jawnie z nim walczą np. twierdząc, że "duszy nie ma" (warto tutaj zauważyć, że co bardziej rozsądni realiści nie idą aż tak daleko, a jedynie stwierdzają, że dusza "jest materialna"). Nie jest dla mnie jasne czy ci ludzie faktycznie zaprzeczają czemuś tak oczywistemu jak istnienie ludzkiej duszy/świadomości/psychiki czy też po prostu chodzi im o negacje religijnego wyobrażenie duszy jako czegoś odrębnego od ciała (radykalny dualizm w stylu Kartezjusza).

>To raczej wnioski niż założenia - skoro są rzeczy i zjawiska niezależne od czyjegoś humoru,

Nie wiem czy jesteś tak przyzwyczajony do swych dogmatów, że faktycznie tego nie rozumiesz, że są to aprioryczne założenia
czy też doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, ale udajesz z powodów ideologicznych.

No przecież to jest klasyczne błędne koło co tu napisałeś:
>skoro są rzeczy i zjawiska niezależne od czyjegoś humoru
Co tu założyłeś ?

>Ano nie wiadomo - dlatego trzeba mierzyć i liczyć, a nie tylko wierzyć autorytetom.

Napisałem, nawet gdybyś był profesorem z dostępem do sprzętu i największego na świecie klastra obliczeniowego nic by to nie zmieniło z epistemologicznego puntu widzenia.

>Jaki fragment wiedzy chciałbyś tu sprawdzić?
Dowolny z zakresu nauk przyrodniczych, np. to że materia się przyciąga (załóżmy roboczo, że materia istnieje).
Naukowcy zawsze robią tu ostatecznie jedną z tych 3 rzeczy:
"Możecie 1) powołać dogmat , albo 2) wydedukować z czegoś co ostatecznie też będzie dogmatem albo 3) zapętlić się w błędnym kole."

Można to podsumować w ten sposób: jeśli wyobrazilibyśmy sobie człowieka, któremu nadalibyśmy z początku cechę "racjonalista" i "sceptyk" w dosłownym tego słowa znaczeniu to powinien on natychmiast wpaść w dołek absolutnego sceptycyzmu (odrzucenie drabiny), z którego nie da się już w żaden sposób wydostać, ponieważ nic nie jest już z tamtego punktu widzenia wystarczająco wiarygodne.
Alternatywą może być wcześniejsze odrzucenie racjonalizmu i skierowanie się w stronę czegoś bliższego filozofii postmodernizmu lub egzystencjalizmu.

Osoba która określa się mianem "sceptyczny racjonalista" a przy tym nie wpada w dołek absolutnego sceptycyzmu to tak naprawdę hipokryta (nie jest sceptykiem zgodnie ze sjp, ponieważ sceptycyzm wykorzystuje wybiórczo).

Być może ktoś kto posługuje się terminem "sceptyczny racjonalista" ma właśnie na myśli selektywne przyjmowanie tej postawy (np. tylko wobec tradycyjnych wierzeń religijnych, zjawisk paranormalnych, cudów itp).
Niby czuję, które z dogmatów racjonalista przyjmie a które odrzuci. Czuję to znaczy nie myślę racjonalnie - po prostu nie byłbym w stanie podać ścisłej charakteryzacji dogmatu, który zostanie przez niego przyjęty.

Z tego wynika, że nie jest jasne jakiego kryterium używają racjonaliści przy zawieszaniu swojego sceptycyzmu (z definicji encyklopedycznej wynika, że wyłączają go m.in. w odniesieniu do efektów skomplikowanych i pozbawionych obiektywnego znaczenia mechanistycznych procesów chemicznych zachodzących w mózgach naukowców).

Już K.Darwin pisał, że jeśli rzeczywiście trzeci szympans wyewoluował z niższych zwierząt to nie ma szczególnego powodu aby jego mózg uznać za godny zaufania.

.
28-07-2016 19:11 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wiara religijna nie jest porównywalna do wiary w teorie oparte na obserwacji. Chyba na tym forum nie trzeba pisać czemu? Religia to cudze wyjęte znikąd teorie, w które trzeba uwierzyć a priori, a nauka to obserwacja -> sklecenie teorii (być może błędnej) i dopiero na tej podstawie budowany jest paradygmat. Dogmaty katolickie to jak wiersz, w którym pisany jest rym dla rymu, a nauka ma swój sens, choć może się on po czasie okazać błędny. Każda wiara religijna zawsze jest błędna i skoro jest wprowadzana bez dowodu, może być odrzucana bez dowodu.
30-07-2016 10:46 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

Rok 2006: Z wiarą nie ma dyskusji! Dla wiary nie ma żadnych kontrargumentów.
Pan Jan Lewandowski: Przecież to właśnie można a nawet trzeba zarzucić wam. Wasz skostniały dogmatyczny naturalistyczny światopogląd z góry wyklucza jakąkolwiek nadprzyrodzoność i wszystkie wnioski w waszej argumentacji są tylko pochodną tego, która zawsze musi pasować do tego pierwotnego założenia. To właśnie wy nie szukacie prawdy i odpowiedzi, co wyżej było widać właśnie jak na dłoni: kiedy gość dostawał odpowiedzi na mnożone przez siebie pseudodylematy, to czy zmienił punkt widzenia? Lub czy chociaż podjął dyskusję jaką sam zaczął? Ależ skąd, wrzucał tylko następne głodne kawałki. Odpowiedzi na jego niby wątpliwości w ogóle go tak naprawdę nie interesowały. Interesowało go tylko to, żeby jak najwięcej nawsadzać kija w mrowisko. Prawda jest taka, że owszem, są na świecie fanatycy religijni, tylko co z tego, przecież wy jesteście równie fanatyczną i skostniałą grupą światopoglądową. Widziałem wielu wierzących, setki, którzy porzucili wiarę, lub swoją religię dla innej, natomiast znam chyba zaledwie kilka przypadków (nie więcej) ateistów, którzy porzucili ateizm dla jakiejś religii. Tak więc wy jesteście jeszcze bardziej zbetonieni w swych poglądach niż najwięksi fanatycy religijni i zarzucanie tego samego wierzącym jest co najmniej niemoralne pod względem etycznym. To, że nie zabijacie masowo jak niektórzy fanatycy religijni w żadnym wypadku nie dowodzi jeszcze tego, że jesteście mniej fanatyczni. Po prostu taka działalność nie znajduje motywów w waszym światopoglądzie i tyle.

__________

Odnoszę wrażenie, że zwalcza on własne wizje - atakuje pozycje, których nikt nie broni.
Pan Jan Bednarski rok 2016
>Przeczytałeś ten esej ?
Nie tylko ten. Pan Jan Lewandowski to przecież jeden z najbardziej znanych występujących od lat internetowych trolli. Przez pewien czas był również gościem naszego forum: www.racjon(*)rum.php/z,0/d,2/s,66553#w68099
Jakoś wcale mnie nie dziwi wzajemne Panów Janów rozumienie.

@@@
.
30-07-2016 13:34 
 Ocena 3 na 3
Jan Bednarski (1879 punktów)

A może by napisał Pan coś związanego z tematem, który tu omawiamy ?

Nie dam się zbyć, przez Pana wykrętasy. Pan tu jest antywzorcem rozmówcy a ja bym sobie życzył, żeby każdy odnosił się do sedna sprawy i używał argumentów na poparcie swoich tez.

Ja tu oczekuje racjonalnej dyskusji, bowiem stara prawda logiczna mówi: z błędnych założeń można dojść do prawidłowych wniosków.
Czyli z założenia, że racjonalizm jest prawidłowym punktem widzenia, można dojść do konkluzji, że nim nie jest.

Jeśli logika i metafora drabiny do Szanownego Pana nie przemawia, mam specjalnie dla Pana inną:
metafora środka przeczyszczającego:
Tak jak środek przeczyszczający usuwa sam siebie z przewodu pokarmowego wraz z całą resztą, tak samo racjonalizm sam siebie usuwa z całą resztą dogmatów.

Ale przecież Pan doskonale sobie zdaje sprawę z prostej manipulacji, którą zresztą sam Pan tu chętnie uskutecznia: w zamian za niekwestionowanie dogmatów pod łatką "racjonalisty" lewactwodaje prostej duszy iluzje mądrości, tak jak kościół oferował kiedyś iluzje nieśmiertelności.
Klasycznym przykładem jest tu R.Dawkins ze swoim żenującym
"Bogiem urojonym"(2006). Kiedy czytałem "Samolubny gen" (1976) o mało nie spłonąłem z zachwytu, ale jak na ironię właśnie "Bóg urojony" ostatecznie uświadomił mi strategie "naukowego" lewactwa. Zachęcam do przeczytania tej książki przy świadomości problemów epistemologicznych na jakich stoi nauka. Nie sądzę, aby przez te lata u profesora Oxfordu nastąpił, aż tak znaczny regres intelektualny. Zwyczajnie jest to celowy zabieg typowego lewaka.

>Nie tylko ten. Pan Jan Lewandowski to przecież jeden z najbardziej znanych występujących od lat internetowych trolli. Przez pewien czas był również gościem naszego forum:
>Jakoś wcale mnie nie dziwi wzajemne Panów Janów rozumienie.

Mnie również zupełnie nie dziwi, że nie jest Pan w stanie odnieść się ani do argumentów z eseju ani do tych przedstawionych na forum.

Proszę wybaczyć, ale kim jest Pan z wykształcenia, żeby wypowiadać się w temacie dotyczącym nauki ?
Przecież Pan zielonego pojęcia nie ma ani o matematyce ani o fizyce, więc niech mi Pan nie zawraca głowy.

Pozdrawiam.

30-07-2016 17:57 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

>[color=brown]Ja tu oczekuje racjonalnej dyskusji, bowiem stara prawda logiczna mówi: z błędnych założeń można dojść do prawidłowych wniosków.Czyli z założenia, że racjonalizm jest prawidłowym punktem widzenia, można dojść do konkluzji, że nim nie jest.

A co tu...jakieś nowe "ciągi Elasp'a" się produkują widzę.
Tak technicznie to Ty jesteś od BOGA logicznego? Bo tu już jeden jegomość udowodnił BOGA.
Nawymyśla jo tych nazw kryteriów a po pół roku na forum czytasz że jakiś bóg jest nieaktualny. Jeszcze czytasz że to RACJONALISTA wierzący w boga. A powiesz takiemu że Helios był dziś na niebie w 4 konie......a nie czekaj był tu jeden taki pan co nawet ....rysunki przedstawiał jako dowód....ale on to był też od wojen światowych.
Wiesz problem był z tymi wojnami bo nikt mu tu nie wierzył. Głupia sprawa. Schrony atomowe z przed paru tysięcy lat. Takie tam.
30-07-2016 18:39 
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A co tu...jakieś nowe "ciągi Elasp'a" się produkują widzę.
Mamy tu teraz dobre trollowe towarzystwo wzajemnej adoracji, którzy plusami dla siebie, a minusami dla swoich przeciwników się wspierają. Nie ważne co jeden z drugim mądrala wypisuje, ważnym jest, iż mojego wroga ostro atakuje.
Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675#w717351

Tu zupełnie nie chodzi o światopogląd tylko o wspólny poziom głupoty i kultury i wtedy jeden wspólny pogląd (np. na homoseksualizm) może mocno zespolić nawet kilku panów.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,714830#w715242
www.racjon(*).php/z,0/d,26/s,710119#w714757
www.racjon(*).php/z,0/d,26/s,710119#w714761
www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,21#w715182

@@@
.
31-07-2016 02:39 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Przyjmij do wiadomości argumenty innych ludzi, zamiast ujadać jak mały piesek, który opiera swoją argumentację na ad personam gdy brakuje treści.

Oczywiście, że nie da się odnieść żadnej tezy stawianej przez człowieka do żadnego obiektywnego weryfikatora. Z tego powodu każde przekonanie jest wiarą. Są jednak różne reakcje na wiarę - dla jednych wiarą są przekonania, które są wersją roboczą i podlegają ciągłej weryfikacji. Taki człowiek wie, że jego myśli nie są prawdą obiektywną i że wszystko czego doświadcza to tylko jego projekcje. Człowiek prymitywny myśli, że jego wiara oznacza, że taka jest prawda. Wie jednak, że nie ma argumentów na jej poparcie.

Prawdopodobieństwo dla każdej tezy z osobna jest bliskie 0, ale z drugiej strony w zbiorze wszystkich teorii istnieją te optymalne. Problem w tym, że nie mamy do nich dostępu. Z mojego skromnego punktu widzenia coś może być bardziej prawdopodobne od czegoś innego, ale to tylko moje zdanie. Bardziej liczy się tu droga, którą doszło się do wyniku niż sam wynik. Ty trollu zawsze rzucasz swoje konkluzje, ale nie potrafisz ich uargumentować, więc będziesz miał problem z dyskusjami z prawdziwymi racjonalistami.
31-07-2016 12:26 
 Ocena 3 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

Mamy tu teraz doborowe trollowe towarzystwo wzajemnej adoracji, którzy plusami dla siebie, a minusami dla swoich przeciwników się wspierają. Nie ważne co jeden z drugim mądrala wypisuje, ważnym jest, iż mojego wroga ostro atakuje.
Tu zupełnie nie chodzi o światopogląd tylko o wspólny poziom
głupoty i kultury
>Przyjmij do wiadomości argumenty innych ludzi, zamiast ujadać jak mały piesek, który opiera swoją argumentację na ad personam gdy brakuje treści.
W przeciwieństwie do Wielce Szanownego Pana, z którym nigdy krów nie pasałem, jestem bardzo otwarty na wszystko i na wszystkich. Przyjmuję do wiadomości argumenty przeróżnych ludzi, nawet takich których poglądy są alternatywne do moich, ale jest niemożliwością przyjecie jakichkolwiek argumentów, gdy ich po prostu brak, tak jak to jest w Pańskim przypadku i kilkunastu wspierających się tu mocno trolli. Człowiek inteligentny kulturalny wybiera najbardziej stosowną formę zwracania się do ludzi, prymitywny cham wprost musi do każdego walić na "ty", gdyż świecie wierzy, iż w ten sposób sprowadzi sobie człowieka, inaczej jemu niedostępnemu, do swojego poziomu,

Gdy grafomani, Wielce Szanownemu Panu podobni, mają przymus wypisywania tu steków bzdur w sprawach, o których mają niewielkie pojęcie. Zadufani wiarą we własną rację, używają w swoich wywodach sobie tylko znanemu sposobowi rozumieniu terminologii, czyli od strony merytorycznej zwyczajnie bełkoczą, a później kłamią, kręcą i mącą ratując to co nie jest do uratowania. Czyli od strony merytorycznej zalewają nasze forum zwyczajną głupotą

Gdzie cokolwiek mądrego na jakikolwiek temat Pan tu napisał, gdzie i z kim podjął Pan merytoryczną dyskusję na jakikolwiek temat, w której doszedł Pan do konkluzywnych wniosków? Dowiodłem tu ewidentnie głupotę wypisywanych tu przez Wielce Szanownego Pana treści, jak też wykazałem tu Pański prymitywizm intelektualny i prostactwo kulturalne. Pokazałem jak pieprzy Pan tu trzy po trzy często samemu sobie zaprzeczając. Leczy Pan tu swoje kompleksy intelektualne i seksualne ściągając forumowy dyskurs na samo dno. Ale to nie ja z Szanownego Pana oraz Pańskich intelektualnych przyjaciół tu durnia zrobiłem, to każdy musi zrobić to sam. Ja tylko dziwię się temu Pańskiemu uporowi aby zejść poniżej dna.

Teraz tu Pan, wraz z kilkoma innymi trollami, macie wspólnego wroga - Bogusławskiego i żadnych merytorycznych argumentów pozwalających przeciwstawić się jego wywodom i cóż robić? Przeprowadzacie wiec w zacietrzewieniu na niego agresywne chamskie ataki jeszcze bardziej się kompromitując, choć wydawałoby się, iż już bardziej nie można. I co i nic? Ratunkiem wtedy jest tylko wzajemnej adoracji klika, która w pełnym zrozumieniu sobie plusy klika.
_______

Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675#w717370

@@@
.
31-07-2016 12:44 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W przeciwieństwie do Wielce Szanownego Pana, z którym nigdy krów nie pasałem, jestem bardzo otwarty na wszystko i na wszystkich. Przyjmuję do wiadomości argumenty przeróżnych ludzi, nawet takich których poglądy są alternatywne do moich, ale jest niemożliwością przyjecie jakichkolwiek argumentów, gdy ich po prostu brak, tak jak to jest w Pańskim przypadku i kilkunastu wspierających się tu mocno trolli.

Troll niepotrafiący klecić argumentów i opierający się na atakach personalnych pisze o sobie i najlepsze jest to, że tego nie wie Skoro nie rozumiesz argumentów to czytaj tyle razy aż w końcu zrozumiesz, zamiast udawać, że ich nie ma. Nawet gdy wymieniam argumenty w punktach troll je omija i atakuje ad personam. Czy więcej trzeba dodawać? Tak skompromitowany i wypunktowany człowiek jak Bogusławski ma jeszcze czelność zabierać głos i wypowiadać się w tak aroganckim tonie. Czyż to nie śmieszne?

>Człowiek inteligentny kulturalny wybiera najbardziej stosowną formę zwracania się do ludzi, prymitywny cham wprost musi do każdego walić na "ty", gdyż świecie wierzy, iż w ten sposób sprowadzi sobie człowieka, inaczej jemu niedostępnemu, do swojego poziomu,

Tu przejawia się pseudo-kultura trolla, który myśli, że gdy zwraca się do innych per "pan" to jest kulturalnym człowiekiem i może do woli obrażać. Nie mam szacunku do tak fałszywych ludzi, którzy grają pod publikę jak piłkarz, który umie tylko dryblować. Podkreślone zdanie to konfabulacja, która ma służyć trollowi za racjonalizację. Takie niby wytłumaczenie, które jest mową trawą.

Dalej mamy stek bzdur, którego komentować nie trzeba, bo to tylko rozchwiane emocje trolla, który został zdemaskowany.

>_______
>Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675#w717370
>@@@
>.

Płaku, płaku.
31-07-2016 01:01 
 Ocena 2 na 4
PerverserPerser (579 punktów)
>wszystko co znamy znajduje się tylko w naszej świadomości jako fenomeny mózgu.<
Głupoty pan tu opowiada. Gdyby tak było, osoba z uszkodzonym mózgiem nie podlegałaby prawu grawitacji tylko unosiła się w powietrzu. A to jak wiemy z pewnego serialu, potrafi tylko głupota.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Bezsensowny argument, nie obalającego tezy w żaden sposób.

>>wszystko co znamy znajduje się tylko w naszej świadomości jako fenomeny mózgu.

No więc powiedz skoro się z tym nie zgadzasz: podaj jakiś przykład czegoś pewnego na 100% jako istniejącego także poza naszym mózgiem. Nie da się bo wszystko interpretujesz przez mózg.
31-07-2016 11:12 
 Ocena 3 na 3
PerverserPerser (579 punktów)
>wszystko co znamy znajduje się tylko w naszej świadomości jako fenomeny mózgu.<
>No więc powiedz skoro się z tym nie zgadzasz: podaj jakiś przykład czegoś pewnego na 100% jako istniejącego także poza naszym mózgiem. Nie da się bo wszystko interpretujesz przez mózg.<
Drogi olsonie, masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem? Czym innym jest interpretacja świata przy pomocy umysłu a czym innym istnienie tego świata tylko w naszej świadomości.
Przykład ci podałem ale chyba nie był on na twoją głowę. Jeżeli prawdą jest że obiektywny świat istnieje tylko w naszej świadomości, to wiek kosmosu trzeba skrócić do wieku homo sapiens. Trzeba się też niestety przygotować na to że wraz ze zniknięciem człowieka z ziemi zniknie cały wszechświat. Z tego wynika też inny wniosek - ziemia jest pępkiem świata bo nosi człowieka. Ale nie chciałbym już zmuszać twego intelektu do wysiłku. Pisz o rzygach, w tym jesteś dobry.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>wszystko co znamy znajduje się tylko w naszej świadomości jako fenomeny mózgu.<
>>No więc powiedz skoro się z tym nie zgadzasz: podaj jakiś przykład czegoś pewnego na 100% jako istniejącego także poza naszym mózgiem. Nie da się bo wszystko interpretujesz przez mózg.<
>Drogi olsonie, masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem? Czym innym jest interpretacja świata przy pomocy umysłu a czym innym istnienie tego świata tylko w naszej świadomości.

Chyba Ty masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Przyjrzyj się cytowanemu zdaniu:

> wszystko co znamy znajduje się tylko w naszej świadomości jako fenomeny mózgu.<

Właściwie tego zdania można się czepić, ale nie z tego powodu co Ty, tylko dlatego, że to tautologia.

>Przykład ci podałem ale chyba nie był on na twoją głowę. Jeżeli prawdą jest że obiektywny świat istnieje tylko w naszej świadomości, to wiek kosmosu trzeba skrócić do wieku homo sapiens.

Jaki znowu obiektywny świat? Oj...

>Trzeba się też niestety przygotować na to że wraz ze zniknięciem człowieka z ziemi zniknie cały wszechświat. Z tego wynika też inny wniosek - ziemia jest pępkiem świata bo nosi człowieka. Ale nie chciałbym już zmuszać twego intelektu do wysiłku. Pisz o rzygach, w tym jesteś dobry.

Jak Ziemia miałaby być pępkiem świata wg teorii, w której jest nim świadomość? Oj, próbujesz pouczać, a masz podstawowe problemy z logiką.
31-07-2016 12:01 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
>Jak Ziemia miałaby być pępkiem świata wg teorii, w której jest nim świadomość?<
Zdanie które jest dyskutowane nie jest żadną teorią tylko bezmyślnym bzdetem. Jeżeli świadomość istnieje tylko na ziemi i jednocześnie tworzy ona świat, to jest logiczne że ziemia jest pękiem świata.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Chyba sam siebie nie czytasz. Kolejny forumowy mędrzec
31-07-2016 12:09 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
>Chyba sam siebie nie czytasz. Kolejny forumowy mędrzec<
Bardzo merytoryczna odpowiedź. Niestety meritum zostało głęboko ukryte.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
31-07-2016 12:22 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czyli nie chcesz żebym się nad Tobą litował. No to ok

>Jeżeli świadomość istnieje tylko na ziemi i jednocześnie tworzy ona świat, to jest logiczne że ziemia jest pękiem świata.

Przecież to jest bełkot. Najpierw nie zrozumiałeś tego zdania:

>wszystko co znamy znajduje się tylko w naszej świadomości jako fenomeny mózgu.<

Oznacza ono, że całe nasze doświadczenie to tylko interpretacja mózgu. W sumie dość oczywiste stwierdzenie. Pytanie tylko co jest interpretowane.

>Jeżeli prawdą jest że obiektywny świat istnieje tylko w naszej świadomości, to wiek kosmosu trzeba skrócić do wieku homo sapiens.

W świadomości istnieje tylko subiektywny świat. Nie ma innego. Nawet gdyby tak przyjąć, że wszystko jest wytworem umysłu, to wiek wszechświata też, więc niczego nie trzeba skracać, bo umysł jest tworem świata, czyli nie ma żadnego wieku.

Zakałapućkałeś się w swojej nielogiczności i brniesz w absurd zamiast się wycofać.

>ziemia jest pępkiem świata bo nosi człowieka

A gdzie tu masz info o tym, że świadomość istnieje tylko na ziemi? Jak tło świadomości miałoby nagle stać się pępkiem wszechświata? No pomyśl chwilę zamiast odpisywać jak automat.
PerverserPerser (579 punktów)
>W świadomości istnieje tylko subiektywny świat. Nie ma innego. Nawet gdyby tak przyjąć, że wszystko jest wytworem umysłu, to wiek wszechświata też, więc niczego nie trzeba skracać, bo umysł jest tworem świata, czyli nie ma żadnego wieku.<
Nowa pani premier powiedziała. "Brexit jest Brexit". I tak samo "tylko" jest "tylko".
Jest pewne przysłowie: Nie rób się głupszym niż jesteś". Jest też inne: "Bądź mądry, zrób się głupim", i to jest właśnie twoja metoda. Tylko już nie obowiązuje.
Wpierw jest mowa że świat istnieje tylko w naszej wyobraźni co w konsekwencji oznacza że świat jest produktem naszej wyobraźni, teraz dowiadujemy się że wyobraźnia jest produktem świata. Ale argumentacja błędnego koła to domena racjonalistów.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Do tego prowadzi nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, albo chęć żeby na siłę się nie zgadzać. Najpierw miałeś to prosto sformułowane: "Wszystko co znamy to fenomeny mózgu".
10-09-2016 21:16 
 Ocena 5 na 5
Drobner (19539 punktów)
>Bezsensowny argument, nie obalającego tezy w żaden sposób.
>>>wszystko co znamy znajduje się tylko w naszej świadomości jako fenomeny mózgu.
>No więc powiedz skoro się z tym nie zgadzasz: podaj jakiś przykład czegoś pewnego na 100% jako istniejącego także poza naszym mózgiem. Nie da się bo wszystko interpretujesz przez mózg.

Z Twojej wypowiedzi, olsonie, logik wychwytuje natychmiast taki 100%-owy byt.

To mózg.

Mózg, który siebie (jak wszystko) interpretuje przez mózg.
Znaczy się istnieć musi.

Drobner, niezapętlony
10-09-2016 22:49 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Z Twojej wypowiedzi, olsonie, logik wychwytuje natychmiast taki 100%-owy byt.
>To mózg.
>Mózg, który siebie (jak wszystko) interpretuje przez mózg.
>Znaczy się istnieć musi.
>Drobner, niezapętlony

Po pierwsze nie mózg a umysł ! Powiedzmy, że "wiem", iż mam mózg i "wiem", że mam umysł lecz są to różne rodzaje wiedzy. To, że mam mózg nie może być dla mnie bardziej pewne niż to że mam wątrobę - tu muszę wierzyć w opowieści naukowców. Dużo bliższy kontakt mam z własnym umysłem i mogę wręcz powiedzieć, że "jestem nim". Tak właśnie powiedział Kartezjusz (res cogitans), choć i nawet to jest niepewne bo mamy tu błędne koło: warunkiem myślenia jest istnienie, więc jak można na podstawie myślenia wnioskować istnienie ?

Tu właśnie przechodzi granica epistemologiczna: mózg pewnie da się opisać w sposób materialistyczny, choć jeszcze nasza wiedza na to nie pozwala. Jednak problem dotarcia do wrażeń w umyśle, wydaje się beznadziejny (przynajmniej w świetle obowiązującego paradygmatu).

Można to w jakiś sposób porównać do snu. Wyobraźmy sobie, że śnimy i w tym śnie rozmyślamy nad tym czym jest świadomość. Wszystko co jest obecne w Twoim śnie (łącznie z Twoim wyśnionym mózgiem) nie jest źródłem Twoich doświadczeń ponieważ pochodzą one spoza sennego świata. Jednak zauważ, że będąc w śnie nie możesz wyartykułować swojej sytuacji poprawnie, bo słowo sen odnosi się do świata wewnątrz snu, czyli "snu w śnie" a nie "snu". W tym rzecz, że nie mogę powiedzieć w sposób spójny o co mi chodzi, niemniej historia ze snem daje pewną analogie.

.
10-09-2016 23:53 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>>Z Twojej wypowiedzi, olsonie, logik wychwytuje natychmiast taki 100%-owy byt.
>>To mózg.
>>Mózg, który siebie (jak wszystko) interpretuje przez mózg.
>>Znaczy się istnieć musi.
>>Drobner, niezapętlony
>Po pierwsze nie mózg a umysł !

==============
Nie chce mi się obecnie dyskutować na proponowane przez Ciebie tematy.
Przeczytaj i zrozum:

>> Z Twojej wypowiedzi, olsonie, logik wychwytuje natychmiast taki 100%-owy byt.
>>To mózg.
>>Mózg, który siebie (jak wszystko) interpretuje przez mózg.
>>Znaczy się istnieć musi.

Pozostałem w obrębie pola werbalnego i semantycznego zawartego w wypowiedzi olsona.
Tam 'mózg' był i pozostaje podmiotem.
Uświadomiłem mu w jego języku, w jego zakresie pojęciowym (i przy okazji też niektórym innym) jedynie nierozwiązywalne błędne koło w jego wypowiedzi, samowskazujące istnienie bytu percepującego. (W tym - samego siebie.)

Wydaje się, że wdeptujesz w ten sam 'kołowrót', zmieniając jeno nazwę.

Umysł - czym jest?
Mózg - jednak empiryczny bardziej. Nieprawdaż?

Drobner, wyjątkowo niefilozoficzny dziś, wyjątkowo logiczny dziś
11-09-2016 00:45 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Nie chce mi się obecnie dyskutować na proponowane przez Ciebie tematy.

Całe szczęście, bo to co chcę napisać jest chyba niewyrażalne.

>Przeczytaj i zrozum:

Z całym szacunkiem, ale to Ty nie rozumiesz:

Olson napisał:

>podaj jakiś przykład czegoś pewnego na 100% jako istniejącego także poza naszym mózgiem.

A ty odpowiadasz:

>To mózg.

Mózg istnieje także poza naszym mózgiem ?

>Tam 'mózg' był i pozostaje podmiotem.

Ten skrót myślowy i ja uczyniłem w swoim poście z 28 lipca. To stąd, iż obecnie panuje przekonanie iż umysł w jakiś tajemniczy sposób wiąże się z tym narządem. Są powody aby tak przypuszczać, ale teza ta jest mniej prawdopodobna niż 100%.

>Wydaje się, że wdeptujesz w ten sam 'kołowrót', zmieniając jeno nazwę.

Ten kołowrót to "Cogito ergo sum" i nie ma to nic wspólnego ze zdaniem Olsona, które cytujesz, gdyż on zabezpieczył się warunkiem: "istniejącego także poza naszym mózgiem".
Faktycznie: ciężko o coś bardziej pewnego niż istnienie mojego umysłu, ale sceptycy i przeciw temu mają argument.

>Mózg - jednak empiryczny bardziej. Nieprawdaż?

To znów przyszła moda na pozytywizm ? A ja się pytam: czym jest atom ?

>Drobner, wyjątkowo niefilozoficzny dziś, wyjątkowo logiczny dziś

Cóż to za logika, wedle której na pytanie opatrzone warunkiem "istniejącego także poza naszym mózgiem" odpowiada się "mózg" ?

.
11-09-2016 00:52 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
Ś nie zrozumiał.

Niech i tak pozostanie.

Drobner, nadal pozostający w mentalnym, werbalnym, semantycznym horyzoncie wypowiedzi olsona.
31-07-2016 13:14 
 Ocena 13 na 13
Fizyk (17637 punktów)
Pozwól, że się wtrącę co do kwestii merytorycznej.

> Przeczytałeś ten esej? [ lewandowsk(*)iz-swiatopoglad-teisty,915.htm ]

W eseju tym Jan Lewandowski popełnia zasadniczy błąd w przykładaniu miarki logiki dwuwartościowej do wiedzy o świecie. Oczywiście wychodzi mu, że żadna wiedza empiryczna nie jest pewna w 100%. Jest to oczywiste, bo taki wniosek to nic innego tylko matematycznie wykazywalna ułomność logiki indukcyjnej, znana od starożytności. Po obszernym opisie braku tej pewności Lewandowski bezpodstawnie ogłasza, że wiedza empiryczna nie jest wcale "bardziej prawdopodobna" niż dogmaty teistów. Jest to całkowicie bezpodstawne, bo ignoruje olbrzymie wysokie prawdopodobieństwo poprawności wiedzy empirycznej (np. to, że jutro słońce wzejdzie) oraz olbrzymie niskie prawdopodobieństwo poprawności dogmatów religijnych (np. to, że Jezus zmartwychwstał, co oszacowałem tu).

> A może solipsyzm jest prawdą? Nie mówię, że jest. Mówię, że nie wiem czy jest.

No to przeczytaj dlaczego brzytwa Ockhama usuwa solipsyzm: www.racjonalista.pl/forum.php/s,477419#w484634 .

> Naukowcy zawsze robią tu ostatecznie jedną z tych 3 rzeczy:
> 1) powołać dogmat, albo
> 2) wydedukować z czegoś co ostatecznie też będzie dogmatem, albo
> 3) zapętlić się w błędnym kole.

Mylisz się. Naukom przyrodniczym zbędne są dogmaty, czy założenia. Nauki przyrodnicze używają jedynie aksjomatów w ramach modelów matematycznych, przy czym prawdziwość tych modeli (włącznie z ich aksjomatami) jest poddawana doświadczalnej weryfikakcji. A jeśli uważasz inaczej, to spróbuj podać takie założenie nauk przyrodniczych, które byłoby przymowane za nieweryfikowalny empirycznie pewnik. Twierdzę, że nie potrafisz.

Podsumowując, merytoryczność tej kwestii opiera się na rozpowszechniom wśród teistów micie, że "nie można w nic nie wierzyć".
31-07-2016 17:03 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
>W eseju tym Jan Lewandowski popełnia zasadniczy błąd w przykładaniu miarki logiki dwuwartościowej do wiedzy o świecie. Oczywiście wychodzi mu, że żadna wiedza empiryczna nie jest pewna w 100%.<
Lewandowski nie popełnia błędu tylko manipuluje cytatami Poppera. Weźmy tylko ten przykład z białymi łabędziami. Zweryfikowanie tej tezy jest fizycznie niemożliwe. Dlatego Popper mówi że nie potrzeba nam prawdziwych lub zweryfikowanych teorii tylko sprawdzających się w zastosowaniu i nie stojących w sprzeczności z prawami natury, tworzonych metodą trial and error. Gdy teoria zostaje sfalsyfikowana, odrzucamy ją. Druga manipulacja z prawdopodobieństwem. Chwilami miałem podejrzenie że Lewandowski fałszywie cytuje. Jeżeli robi to poprawnie to jest to bardzo słabe tłumaczenie. W oryginalnej Muttersprache poczciwy Karl pisał o Wahrheitsnahe. Z dwóch prawdziwych teorii ta 'jest bliżej prawdy' która jest opisana precyzyjniej ale obie są poprawne. Jest to tylko fikcyjna ocena bo żeby stwierdzić która teoria leży bliżej prawdy trzeba znać prawdę. Dalej Popper rozróżnia między logiczną i praktyczną falsyfikacją. Dogmaty teistyczne nie spełniają kryteriów teorii empirycznej Poppera bo nie zawierają zdania protokolarnego co Popper explicite postuluje. Inną sprawą jest dlaczego teiści zatrudniają logikę do udowodnienia swoich twierdzeń. Sama wiara nie wystarcza lub jest niepewna.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
farmer (22440 punktów)
> Jest to całkowicie bezpodstawne, bo ignoruje olbrzymie wysokie prawdopodobieństwo poprawności wiedzy empirycznej (np. to, że jutro słońce wzejdzie) oraz olbrzymie niskie prawdopodobieństwo poprawności dogmatów religijnych (np. to, że Jezus zmartwychwstał, co oszacowałem tu).

A tak....

>Aby uzmysłowić sobie jak małe jest to prawdopodobieństwo polecam spróbować porównać >je z czymkolwiek mierzalnie małym, lub choćby zapisać tę liczbę jako 0,000...001 z >odpowiednią ilością wykropkowanych zer.

>No ale to wciąż bardzo duże prawdopodobieństwo jak na zmartwychwstanie, bo samo >ogrzanie ciała tu nie wystarcza: choć prawa mechaniki kwantowej tego nie zabraniają, >kurczaki rzadko w kuchni wybiegają z brytfanny.

Bo a pro po brytfanny.

Potrzebna jest patelnia i modlitwa jakakolwiek. Patelnią walimy się w "łep"( nie róbcie tego w domu...najlepiej obok pogotowia...albo wcale) i jednocześnie modlimy się żeby nie bolało.

Przy okazji można sprawdzić iluzję świata.
Przy długim waleniu się w głowę można usłyszeć....czy ci już kompletnie odwaliło dlatego doceniam Twoje wzory jak ten:
P = exp(-Q2/(2kT2C)),

Ja kiedyś kupiłem dzieciom książkę What if? A co gdyby?
Randall Munroe Naukowe odpowiedzi na absurdalne i hipotetyczne pytania. Gdyż moje "farmerskie" analogie zawierały za dużo skrótów niebezpiecznych dla zdrowia


Jan Bednarski (1879 punktów)
Jest taka zasada w erystyce: jeśli nie masz dobrych argumentów, to zasypuj swojego oponenta toną słabych argumentów, żeby po prostu nie miał siły odpowiadać.
Ja też tutaj jestem tylko charytatywnie i nie mam naprawdę czasu w nieskończoność odpowiadać na te same argumenty, ale ponieważ post jest wysoko punktowany, zrobię wyjątek dla dobra tych, którzy uznali argumenty za poprawne.

>W eseju tym Jan Lewandowski popełnia zasadniczy błąd w przykładaniu miarki logiki dwuwartościowej do wiedzy o świecie.

Dobrze, jeśli ty chcesz przyłożyć 'logikę rozmytą' to jednocześnie musisz wprowadzić szerszy system określający zasady przyporządkowywania wartości pośrednich. Aby ten system jakoś racjonalnie uzasadnić należałoby znów wprowadzić jeszcze szerszy system i tak w nieskończoność.
To jest nie do obronienia i nie wiem jak można kwestionować to, że koniec końców trzeba ten najszerszy system przyjąć dogmatycznie.

>Oczywiście wychodzi mu, że żadna wiedza empiryczna nie jest pewna w 100%. Jest to oczywiste, bo taki wniosek to nic innego tylko matematycznie wykazywalna ułomność logiki indukcyjnej, znana od starożytności.

Znana od starożytności i warto dodać, że ta ułomność nie została zlikwidowana od starożytności. Nikt sobie z nią nie poradził przez ten czas. A udawanie, że problemu nie ma to nie rozwiązanie.

>Po obszernym opisie braku tej pewności Lewandowski bezpodstawnie ogłasza, że wiedza empiryczna nie jest wcale "bardziej prawdopodobna" niż dogmaty teistów.

To już o tym pisałem. Jeśli chcesz uznać, że Twoje dogmaty np. zasady współcześnie stosowanej metody naukowej są lepsze/bardziej prawdopodobne od innych to aby to racjonalnie uzasadnić potrzebujesz szerszego systemu, który znów sam będzie wymagał racjonalnego uzasadnienia.

Metoda naukowa zawiera w sobie np. kryterium falsyfikowalności. K.Popper wprowadził zasady metody naukowej a priori i doskonale sobie zdawał sprawę, że nie może swoich zasad racjonalnie uzasadnić gdyż to wymagałoby szerszego systemu, który sam wymagałby szerszego systemu itd.

>Jest to całkowicie bezpodstawne, bo ignoruje olbrzymie wysokie prawdopodobieństwo poprawności wiedzy empirycznej (np. to, że jutro słońce wzejdzie) oraz olbrzymie niskie prawdopodobieństwo poprawności dogmatów religijnych

Bo tak powiedziałeś to mam w to uwierzyć ?
Aby racjonalnie wykazać wyższość jednego nad drugim potrzebowałbyś szerszego systemu, który sam wymagał by uzasadnienia w szerszym systemie i tak w nieskończoność.

>(np. to, że Jezus zmartwychwstał, co oszacowałem tu).

No i oczywiście ni z gruchy ni z pietruchy wchodzimy w jakieś wewnętrzne teorie naukowe (często próbuje się w ten sposób przemycić błędne koło).
W linku tym mamy przykład zastosowania klasycznej, kinetyczneo-molekularnej teorii gazów.
Dla niewtajemniczonych wspomnijmy, że ten system filozoficzny opiera się na następujących dogmatach (za Wikipedią):

1. Wszystkie ciała składają się z cząstek, których rozmiary można pominąć
2. Cząstki znajdują się w nieprzerwanym, chaotycznym ruchu
3. Cząstki oddziałują na siebie poprzez zderzenia sprężyste, a między zderzeniami poruszają się zgodnie z zasadami dynamiki Newtona

Każdą teorie naukową uznaje za złożony system filozoficzny w którym dba się jedynie o koherencje zdań i tworzy się dogmaty na mocy wiary, że powtarzanie danego zjawiska w przeszłości ma wartość prognostyczną. Te dogmaty traktuje jako plac zabaw dla matematyków.

Warto wspomnieć, że szersze teorie obalają każdy z tych trzech dogmatów klasycznej termodynamiki. Z ich punktu widzenia dogmaty te są tylko pewnym idealistycznym przybliżeniem, więc już samo stosowanie tego modelu w odniesieniu do czegoś tak mało prawdopodobnego jest wielkim nieporozumieniem. Samo oszacowanie błędu będzie niewyobrażalnie duże w stosunku do samego wyniku.

Oczywiście, najszerszym zestawem dogmatów jest aktualnie mechanika kwantowa, która jest modelowana statystycznie. W tych modelach prawdopodobieństwo każdego cudu, z każdej religii zawsze wyjdzie dodatnie.

1. Jeśli już wchodzimy w dogmaty fizyki to się chociaż jej trzymajmy. Czy ty naprawdę myślisz, że człowiek w 100% składa się z wody ? Bo z obliczeń, które zawarłeś w linku tak wynika. Dogmaty mówią, że w organizmie człowieka jest może 60/70 % wody a w martwym ciele jeszcze mniej, więc średnie ciepło właściwe martwych tkanek to może max 2/3 tej wartości, której użyłeś.

2. Skąd znamy stałą Boltzmanna ?

"exp(-5×10^25) = 10^(-22000000000000000000000000)"

Ta równość to chyba jakiś nowy aksjomat matematyki.

>No to przeczytaj dlaczego brzytwa Ockhama usuwa solipsyzm

Raczej odwrotnie, brzytwa Ockhama powinna obalać wszystkie pomysły bardziej złożone od solipsyzmu.
Solipsyzm to chyba najprostsza możliwa filozofia, wszystkie inne dodają coś więcej.
To że wszystko co mamy to jedynie stan naszego umysłu to chyba najbardziej oczywista rzecz jaką można sobie wyobrazić. Jeśli cokolwiek można przyjąć bez dowodu to właśnie to.
Wszelkie inne filozofie: realizm czy idealizm coś dodają i tej nadbudowy nie da się udowodnić.

Niektórzy jak B.Russell byli zwolennikami "zdrowego rozsądku", tylko cały problem w tym, że nie mamy żadnej obiektywnej miary, która mogłaby ten rozsądek weryfikować.

Zresztą kwestie solipsyzmu przywołałem tylko jako ilustrację sceptycyzmu.

A ty mi udowodnij istnienie materii. Bo już widziałem jednego co twierdził, że "ma dowód" i nawet mi jakieś obrazki pokazywał.

>Nauki przyrodnicze używają jedynie aksjomatów w ramach modelów matematycznych

synonim.net/synonim/aksjomat

>A jeśli uważasz inaczej, to spróbuj podać takie założenie nauk przyrodniczych, które byłoby przymowane za nieweryfikowalny empirycznie pewnik.

Boże ! Już tracę cierpliwość. Wiem jakie są zasady metody naukowej tylko, żeby racjonalnie bronić tych zasad potrzebujemy szerszego systemu, który sam wymagałby szerszego systemu itp. Ponieważ tego zrobić się nie da, wszystko w dół jest bezpodstawne.
02-08-2016 11:18 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Jest taka zasada w erystyce: jeśli nie masz dobrych argumentów, to zasypuj swojego oponenta toną słabych argumentów, żeby po prostu nie miał siły odpowiadać.
Jest taka zasada w erystyce: [W dyskusji] niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu po grubiaństwo.

>Ja też tutaj jestem tylko charytatywnie i nie mam naprawdę czasu w nieskończoność odpowiadać na te same argumenty, ale ponieważ post jest wysoko punktowany, zrobię wyjątek dla dobra tych, którzy uznali argumenty za poprawne.
Łaski Pan tu nikomu nie rób i nie ściągaj Pan tu wszystkiego na dostępny Panu poziom intelektualny i kulturalny. Razem z Panami Olsonem, Dajmonionem tworzycie tu teraz poziom przed trzema laty dla racjonalistów wprost nieosiągalny. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

Merytorycznie z tym co Pan tu wypisuje pan Fizyk doskonale sobie sam poradzi, ale ja chcę tu wtrącić, iż jest taka zasada w życiu, iż chcąc być szanowanym musisz szanować innych i na ich merytoryczną krytykę reagować zaraz warzywnym atakiem, co jest stałą cechą wszelakich trolli.

>Boże ! Już tracę cierpliwość. Wiem jakie są zasady metody naukowej tylko, żeby racjonalnie bronić tych zasad potrzebujemy szerszego systemu, który sam wymagałby szerszego systemu itp. Ponieważ tego zrobić się nie da, wszystko w dół jest bezpodstawne.
Tak, nie tylko Pan tu opowiada jakiś Pan mądry, ale tego tu nie trzeba robić wystarczy kilka/kilkanaście postów napisać i już wiemy z kim mamy do czynienia. W moim subiektywnym odbiorze nie wykazał się Pan tu ani znajomością zasad nauki, ani filozofii, innych "nieznajomości" nie będę tu wymieniał, gdyż lista jest ich długa.

@@@
.
02-08-2016 13:26 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Łaski Pan tu nikomu nie rób i nie ściągaj Pan tu wszystkiego na dostępny Panu poziom intelektualny i kulturalny. Razem z Panami Olsonem, Dajmonionem tworzycie tu teraz poziom przed trzema laty dla racjonalistów wprost nieosiągalny.

Oj, czyli zabolało i jest dysonansik poznawczy, skoro trzeba teraz w różnych postach rzucać tymi nickami. Zamiast tego można było podać argumenty, ale tego troll Bogusławski nie umie i stąd ad personam.

Troll jedynie powie, że ma rację i że oponenci są głupi, ale gdy trzeba to uzasadnić, przypomina się mały Andrzejek, który miał problemy na sprawdzianie. Być może to jakiś uraz z dzieciństwa, a może z późniejszego życia i teraz AB próbuje grać intelektualistę, którym nie jest.
02-08-2016 12:34 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
> Jest taka zasada w erystyce: jeśli nie masz dobrych argumentów, to zasypuj swojego oponenta toną słabych argumentów, żeby po prostu nie miał siły odpowiadać.

Tak, widzę to wyraźnie.

> Ja też tutaj jestem tylko charytatywnie i nie mam naprawdę czasu w nieskończoność odpowiadać na te same argumenty, ale ponieważ post jest wysoko punktowany, zrobię wyjątek dla dobra tych, którzy uznali argumenty za poprawne.

Wybacz, że zabieram Ci cenny czas i poczuwasz się do ratowania swojego światopoglądu. Postaram się skupić na zasadniczej kwestii, pomijając poboczne sprawy, które choć łatwe do wyjaśnienia, zaciemniłyby sedno naturalnego poznania świata.

>> W eseju tym Jan Lewandowski popełnia zasadniczy błąd w przykładaniu miarki logiki dwuwartościowej do wiedzy o świecie.
> Dobrze, jeśli ty chcesz przyłożyć 'logikę rozmytą' ...

Nie tyle logikę rozmytą, co pojęcie prawdopodobieństwa wraz z zasadami jego obliczania, np. z twierdzenia Bayesa.

> ...to jednocześnie musisz wprowadzić szerszy system określający zasady przyporządkowywania wartości pośrednich. Aby ten system jakoś racjonalnie uzasadnić należałoby znów wprowadzić jeszcze szerszy system i tak w nieskończoność.

Nie, nie ma potrzeby wprowadzania jakiegoś szerszego systemu, ani nawet formalnego uzasadniania metod statystyki. Uzasadnienie jest w praktyce: po prostu maszyny parowe działają, kasyna gry nie bankrutują, a firmy ubezpieczeniowe prosperują.

> To jest nie do obronienia i nie wiem jak można kwestionować to, że koniec końców trzeba ten najszerszy system przyjąć dogmatycznie.

Tak myślą niektórzy filozofowie. Ale naukowcom taka filozofia jest na nic.

>> Oczywiście wychodzi mu, że żadna wiedza empiryczna nie jest pewna w 100%. Jest to oczywiste, bo taki wniosek to nic innego tylko matematycznie wykazywalna ułomność logiki indukcyjnej, znana od starożytności.
> Znana od starożytności i warto dodać, że ta ułomność nie została zlikwidowana od starożytności. Nikt sobie z nią nie poradził przez ten czas. A udawanie, że problemu nie ma to nie rozwiązanie.

Owszem, problem nadal jest, ale tylko dla filozofów upierających się, że świat musi być czarno-biały, opisywalny logiką dwuwartościową. Jednak świat jest inny, fundamentalnie stochastyczny, z gradacją prawdopodobieństw, co sam zauważasz powołując się na mechanikę kwantową. Nie da się poprawnie opisać świata bez użycia prawdopodobieństwa, i to nie tylko prawdopodobieństwa zjawisk, ale także prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzeń o tym świecie.

> [...] Dla niewtajemniczonych wspomnijmy, że ten system filozoficzny opiera się na następujących dogmatach (za Wikipedią):
> 1. Wszystkie ciała składają się z cząstek, których rozmiary można pominąć
> 2. Cząstki znajdują się w nieprzerwanym, chaotycznym ruchu
> 3. Cząstki oddziałują na siebie poprzez zderzenia sprężyste, a między zderzeniami poruszają się zgodnie z zasadami dynamiki Newtona

To nie są dogmaty, lecz fakty sprawdzalne doświadczalnie. Rozwój chemii potwierdził istnienie atomów na długo przed możliwością ich indywidualnego zaobserwowania. Ruchy Browna są również faktem. Tudzież stosowalność praw mechaniki.

> Warto wspomnieć, że szersze teorie obalają każdy z tych trzech dogmatów klasycznej termodynamiki. Z ich punktu widzenia dogmaty te są tylko pewnym idealistycznym przybliżeniem, ...

Owszem, to prawda, teorie naukowe są idealizacją rzeczywistości i zawsze trzeba zdawać sobie sprawę z odchyłek jakie ta idealizacja niesie.

> ... więc już samo stosowanie tego modelu w odniesieniu do czegoś tak mało prawdopodobnego jest wielkim nieporozumieniem.

Ależ skądże znowu! Cóż to za różnica, czy prawdopodobieństwo zmartwywstania Jezusa było exp(-5×10^25), czy exp(-5×10^24)? Praktycznie tak czy siak jest ono przecież tak niskie, że jakiekolwiek inne wytłumaczenie skąd opis tego zdarzenia znalazł się w Biblii zasługuje na poważniejsze potraktowanie niż religijne.

> Czy ty naprawdę myślisz, że człowiek w 100% składa się z wody?

Nawet wiem, że nie.

> Bo z obliczeń, które zawarłeś w linku tak wynika. Dogmaty mówią, że w organizmie człowieka jest może 60/70% wody a w martwym ciele jeszcze mniej, więc średnie ciepło właściwe martwych tkanek to może max 2/3 tej wartości, której użyłeś.

No i co z tego? Nawet jak Jezus miał w sobie tylko 50% wody to exp(-2.5×10^25) jest nadal niewyobrażalnie małym prawdopodobieństwem. Nie ma sensu liczyć dokładniej niż potrzebna nam dokładność wyniku.

> Skąd znamy stałą Boltzmanna?

Choćby z koloru słońca. pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Plancka

> "exp(-5×10^25) = 10^(-22000000000000000000000000)"
> Ta równość to chyba jakiś nowy aksjomat matematyki.

Nie, to tylko elementarna arytmetyka.

> A ty mi udowodnij istnienie materii.

Spróbuj przejść przez zamknięte drzwi.

>> A jeśli uważasz inaczej, to spróbuj podać takie założenie nauk przyrodniczych, które byłoby przyjmowane za nieweryfikowalny empirycznie pewnik. Twierdzę, że nie potrafisz.
> Boże!

Dziękuję za potwierdzenie.
03-08-2016 17:46 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Tak, widzę to wyraźnie.

Ja używam jednego argumentu, który opiera się na prostym schemacie, że tworząc dowolny system określający zasady dochodzenia do prawdy, potrzebujemy szerszego systemu wewnątrz którego będziemy mogli uzasadnić ten pierwszy - i tak w nieskończoność.

>Nie, nie ma potrzeby wprowadzania jakiegoś szerszego systemu, ani nawet formalnego uzasadniania metod statystyki.

Nie piszę o potrzebie uzasadniania czystej matematyki:

"matematyka - nauka dostarczająca narzędzi do otrzymywania ścisłych wniosków z przyjętych założeń, zatem dotycząca prawidłowości rozumowania"

Zatem gdybym to kwestionował, to nawet nie mógłbym brać udziału w tej dyskusji, gdyż szanowanie logiki (ludzkiej logiki) jest tu podstawą do rozstrzygania prawdziwości argumentów.
Ciężko nawet zaprzeczać samej logice, gdyż jakiekolwiek rozumowanie wymaga logiki, więc byłoby to kompletnie bezsensu z mojej strony.
Dlatego logikę i własną świadomość przyjmuję bez dowodu.

Czy ty sugerujesz, że istnienie samej abstrakcji matematycznej coś tu rozwiązuje ?
Czysta matematyka nie odnosi się do rzeczywistości, więc nie zrobisz nic więcej niż stworzenie dogmatycznego systemu ją wykorzystującego.

>Uzasadnienie jest w praktyce: po prostu maszyny parowe działają, kasyna gry nie bankrutują, a firmy ubezpieczeniowe prosperują.

Mamy tu przykład rozumowania indukcyjnego (dowód z doświadczenia), który z punktu widzenia logiki jest niepoprawny.
Każdy wniosek w postaci zdań uniwersalnych takich jak hipotezy czy teorie może okazać się błędny, jeśli wysnuwasz go na mocy skończonej ilości świadectw z przeszłości. Na nic zdadzą się również koncepcje, nadające indukcji charakter probabilistyczny. To wymagałoby wprowadzenia szerszych zasad i tak do nieskończoności.

>Tak myślą niektórzy filozofowie. Ale naukowcom taka filozofia jest na nic.

Naukowcy mogą myśleć co chcą. Ale to nie zmienia faktu, że nie mają żadnego logicznego uzasadnienia, że ich kryteria teorii empirycznych są lepsze od chociażby najbardziej kapryśnego i absurdalnego urojenia pacjenta szpitala psychiatrycznego.

>Jednak świat jest inny, fundamentalnie stochastyczny, z gradacją prawdopodobieństw, co sam zauważasz powołując się na mechanikę kwantową.

Nie wiadomo jaki jest świat. Ja pisałem tylko o modelu matematycznym mechaniki kwantowej.

>Nie da się poprawnie opisać świata bez użycia prawdopodobieństwa, i to nie tylko prawdopodobieństwa zjawisk,

Naukowcy mogą w to wierzyć, ale prawda jest taka, że nie mamy nic oprócz teorii zbudowanych przy pomocy metody naukowej, których wartość poznawczą uczciwie mówiąc można zrównać z nawet najbardziej kapryśnym i absurdalnym urojeniem pierwszego lepszego świra.

>ale także prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzeń o tym świecie.

Wróć na początek, tam opisałem dlaczego próba przyłożenia probabilistyki kończy się w regressus ad infinitum lub w doktrynie aprioryzmu.

>To nie są dogmaty, lecz fakty sprawdzalne doświadczalnie.

K. Popper już w dyskusji z Kołem Wiedeńskim obalił "metodę doświadczalną" zarówno w wersji binarnej jak i probabilistycznej, więc nie wiem jak można tak uparcie się na nią powoływać.

>Rozwój chemii potwierdził istnienie atomów na długo przed możliwością ich indywidualnego zaobserwowania.

Atomy wymyślił już Demokryt. Tamte koncepcje były czysto filozoficzne, a współczesne nadal są czysto filozoficzne, ponieważ od starożytności nauce nie udało się wyjść poza dogmat i błędne koło.

>Owszem, to prawda, teorie naukowe są idealizacją rzeczywistości i zawsze trzeba zdawać sobie sprawę z odchyłek jakie ta idealizacja niesie.

Znów nieprawda! Nie napisałem, że są idealizacją rzeczywistości tylko, że węższe teorie są idealizacjami (przybliżeniami, szczególnymi przypadkami itp) szerszych teorii i nic ponadto. To że tworzymy taki ciąg coraz szerszych teorii na bazie falsyfikacji (np fizyka Arystotelesa -> Newtona -> Einsteina) nijak nie oznacza, że zbliżamy się do jakiejś prawdy obiektywnej. Bo dlaczego to miałoby tak oznaczać ? Bez trudu mogę wymyślić kontrprzykład ciągu takich zupełnie błędnych teorii.

>Choćby z koloru słońca.

Dlaczego uznajesz, że ta "stała" dziś jest taka sama jak wczoraj ?
Ano dlatego, że jest dogmat w metodologii naukowej, że prawa fizyki są rzekomo niezmienne.
A to może, ale nie musi być prawda. Równie dobrze mogą ewoluować.
To jest dobry przykład na to jak bardzo sama "metoda naukowa" może być zła, ponieważ ona nakazuje szukać "stałych praw" fizyki. (już nie wypominając o tym, że chyba wiesz co sądzę o metodzie indukcji, której dajesz wyraz opierając wartość k na skończonej liczbie doświadczeń)

Możliwe, że na skutek długoletniej indoktrynacji wszelkie pomysły wychodzące poza dogmaty współczesnej metodologii wydają nam się absurdalne. Może warto przypomnieć sobie I.Newtona, który jako pierwszy wierzył w oddziaływanie ciał na odległość (nazywano go nawet ostatnim z magików) ?

>> "exp(-5×10^25) = 10^(-22000000000000000000000000)"
>> Ta równość to chyba jakiś nowy aksjomat matematyki.

>Nie, to tylko elementarna arytmetyka.

Nadal twierdzę, że ta równość jest nieprawdziwa.
Chociażby dlatego, że lewa strona jest niewymierna a prawa tak.

>> A ty mi udowodnij istnienie materii.

>Spróbuj przejść przez zamknięte drzwi.

No i co to ma dowodzić ?
Wszystko co mam to tylko stany umysłu.
Gdy doświadczam wizualnie drzwi z daleka to nawet nie musi oznaczać, że mam do czynienia z tym samym bytem co do którego odnoszę póżniejsze wrażenie uderzenia.
Nie ma podstaw do traktowania tych bytów jako jedno.
Już Platan o tym pisał i dostrzeżenie tego uważał za główne kryterium uzdolnień filozoficznych.

To jak z tą materią ? Bo słyszałem, że ciężar dowodu leży po stronie postulującego.

>Dziękuję za potwierdzenie.

Tu mnie już racjonaliści szufladkowali nie tylko jako teistę, ale nawet jako komunistycznego ateistę
04-08-2016 12:06 
 Ocena 8 na 8
Fizyk (17637 punktów)
Odniosę się do zasadniczej różnicy w Twoim i moim pojmowaniu świata...

>> Uzasadnienie jest w praktyce: po prostu maszyny parowe działają, kasyna gry nie bankrutują, a firmy ubezpieczeniowe prosperują.
> Mamy tu przykład rozumowania indukcyjnego (dowód z doświadczenia), który z punktu widzenia logiki jest niepoprawny.

To świadczy źle o logice a nie o maszynach parowych.

> ... Dlatego logikę i własną świadomość przyjmuję bez dowodu.

To źle robisz. Logika jest częścią formalnych teorii i tak samo jak te teorie podlega weryfikacji eksperymentalnej. Owszem, sprawdza się w bardzo dużym zakresie, ale nie zawsze, na co wskazują choćby paradoksy logiczne.

Logika jest abstrakcją regularności świata rzeczywistego i jak każda abstrakcja ma ograniczone pole stosowalności w tym świecie. Błędem jest podnosić logikę na piedestał absolutnego autorytetu.

> Ciężko nawet zaprzeczać samej logice, gdyż jakiekolwiek rozumowanie wymaga logiki, więc byłoby to kompletnie bezsensu z mojej strony.

Z powodzeniem możesz posługiwać się czystą logiką wewnątrz formalnej teorii, ale to nie znaczy, że ta teoria wraz z logiką mówi prawdę o zewnętrznym świecie.

Podam Ci prosty przykład. Chciałbyś, aby logicznie uzasadnione stwierdzenie, że 2 + 2 = 4 było absolutną prawdą. A tak nie zawsze jest. Bo choć jak weźmiesz dwie śliwki i dwie gruszki, to będziesz miał cztery owoce, ale jak weźmiesz dwa litry spirytusu i dolejesz do niego dwa litry wody, to otrzymasz 3.8 l wódki a nie cztery.

> Ja używam jednego argumentu, który opiera się na prostym schemacie, że tworząc dowolny system określający zasady dochodzenia do prawdy, potrzebujemy szerszego systemu wewnątrz którego będziemy mogli uzasadnić ten pierwszy - i tak w nieskończoność.

Ten argument jest fałszywy, co nietrudno wykazać. Gdydyby był prawdziwy, to do poznania świata nawet w minimalnym zakresie potrzebny byłby nieskończenie wielki umysł. A choć układ nerwowy człowieka ma skończoną ilość neuronów, to potrafimy grać w tenisa, czy jeździć na rowerze.

Myślę, że odpowiedzi na pozostałe argumenty są oczywiste.
04-08-2016 12:25 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Logika jest częścią formalnych teorii i tak samo jak te teorie podlega weryfikacji >eksperymentalnej.
Logika nie jest nauką realną i jako taka nie podlega weryfikacji eksperymentalnej. Podobnie geometria teoretyczna. Punkt, prosta, płaszczyzna to nie są pojęcia empiryczne. Geometria euklidesowa jest taka samo prawdziwa jak Łobaczewskiego, każda w zakresie swoich aksjomatów.


dajmonion
04-08-2016 14:58 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> ... Dlatego logikę i własną świadomość przyjmuję bez dowodu.
To źle robisz. Logika jest częścią formalnych teorii i tak samo jak te teorie podlega weryfikacji eksperymentalnej. Owszem, sprawdza się w bardzo dużym zakresie, ale nie zawsze, na co wskazują choćby paradoksy logiczne.
Logika jest abstrakcją regularności świata rzeczywistego i jak każda abstrakcja ma ograniczone pole stosowalności w tym świecie. Błędem jest podnosić logikę na piedestał absolutnego autorytetu.

>Logika nie jest nauką realną i jako taka nie podlega weryfikacji eksperymentalnej.
Czyli argumentacja podobna do nawijki oszustów, namawiających do gry "w trzy karty". "Kto ma oczy zdrowe może wygrać krowę. Jedna pani przyjechała tu na rowerze, a odleciała na helikopterze" i ciszej dodawali, "Kto ma oczy z korka płaci forsę z worka". Przeczytał Pan to co pan Fizyk napisał? I jest Pan pewien, iż zrozumiał Pan cokolwiek z tego do czego Pan się tu odnosi?

Język, matematyka i logika są to ludzkie intelektualne narzędzia opisu rozumienia istniejącej obiektywnie rzeczywistości i jak to ludzkie narzędzia są niedoskonałe, ale należy zdać sobie z tego sprawę, iż jedyne. Do tego dochodzą narzędzia materialne wzmacniające i poszerzające możliwości naszych zmysłów. W "tym świecie", a to jest świat jedyny, o którym cokolwiek wiemy, niczego więcej nie posiadamy. W człowiekowi dostępnym świecie najbardziej liczy się praktyka, a więc powtarzalna doświadczalność i na tym opiera się paradygmat nauk przyrodniczych. Dlatego pan Fizyk napisał tu to co dla racjonalisty jest oczywistym, iż nie można podnosić na ponad doświadczalny piedestał (choć nie odbierając im znaczenia) ludzkich narzędzi opisu (tu logiki).

www.racjonalista.pl/forum.php/s,517976#w518004
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,562660#w565198
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,474426#w475843

@@@
.
04-08-2016 15:42 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Geometria euklidesowa jest taka samo prawdziwa jak Łobaczewskiego, każda w zakresie swoich aksjomatów.

Chciałeś chyba powiedzieć, że te geometrie są wewnętrznie niesprzeczne. O ich prawdziwości decyduje weryfikacja doświadczalna. Na przykład, rysujesz kilka trójkątów, mierzysz ich kąty i sumujesz. Póki Ty lub ktoś inny tego nie zrobi, nie masz żadnej gwarancji, że otrzymasz w wyniku 180 stopni. Tylko dlatego, że sprawdzano to od starożytności, w 1856 roku zidentyfikowano najwyższą górę świata. Zrobiono to ponad wszelką wątpliwość i bez wchodzenia na nią, bo na potrzeby geodezji geometria euklidesowska jest prawdziwa, a Łobaczewskiego fałszywa.
dajmonion (3663 punktów)
>> Geometria euklidesowa jest taka samo prawdziwa jak Łobaczewskiego, każda w zakresie swoich aksjomatów.
>O ich prawdziwości decyduje weryfikacja doświadczalna. Na przykład, rysujesz kilka trójkątów, mierzysz ich kąty i sumujesz. Póki Ty lub ktoś inny tego nie zrobi, nie masz żadnej gwarancji, że otrzymasz w wyniku 180 stopni.
Dowód, że w geometrii euklidesowej suma kątów trójkąta ma 180 stopni przeprowadza się nieempirycznie, w sposób dedukcyjny. Nie da się tego dowieść mierzeniem, bo każdy pomiar jest obarczony niepewnością.
>na potrzeby geodezji geometria euklidesowska jest prawdziwa, a Łobaczewskiego fałszywa.
Gdy obiektom matematycznym nadasz sens empiryczny to możesz sklecić z tego teorię i ja testować. Testujesz wtedy teorię empiryczną. Zawarta w tej teorii czysta geometeria lub czysta logika jest rozwijana dedukcyjnie przez teoretyków przy pomocy kartki i ołówka.


dajmonion
04-08-2016 18:54 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Gdy obiektom matematycznym nadasz sens empiryczny to możesz sklecić z tego teorię i ja testować. Testujesz wtedy teorię empiryczną.

Przypominam, że wątek jest właśnie o testowaniu teorii istnienia Boga. No chyba, że Lewandowski pojmuje Boga jako abstrakcyjną ideę bez znaczenia dla rzeczywistości?
dajmonion (3663 punktów)
>> Gdy obiektom matematycznym nadasz sens empiryczny to możesz sklecić z tego teorię i ja testować. Testujesz wtedy teorię empiryczną.
>Przypominam, że wątek jest właśnie o testowaniu teorii istnienia Boga.
Czyli na potrzeby wątku mamy traktować geometrię i logikę jako dyscypliny dowodliwe empirycznie?

dajmonion
05-08-2016 23:38 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>>> Gdy obiektom matematycznym nadasz sens empiryczny to możesz sklecić z tego teorię i ja testować. Testujesz wtedy teorię empiryczną.
>> Przypominam, że wątek jest właśnie o testowaniu teorii istnienia Boga.
> Czyli na potrzeby wątku mamy traktować geometrię i logikę jako dyscypliny dowodliwe empirycznie?

Nie o dowodliwość logiki czy geometrii tu chodzi (bo jest to procedura czysto formalna, bez wychodzenia poza czystą matematykę), ale o ich testowanie empiryczne. Każda teoria chcąca powiedzieć cokolwiek o świecie rzeczywistym powinna być zweryfikowana empirycznie. A jeżeli tego się nie zrobi, to jej prawdziwość (w klasycznym znaczeniu prawdy) jest wątpliwa.
dajmonion (3663 punktów)
>>>> Gdy obiektom matematycznym nadasz sens empiryczny to możesz sklecić z tego teorię i ja testować. Testujesz wtedy teorię empiryczną.
>>> Przypominam, że wątek jest właśnie o testowaniu teorii istnienia Boga.
>> Czyli na potrzeby wątku mamy traktować geometrię i logikę jako dyscypliny dowodliwe empirycznie?
>Nie o dowodliwość logiki czy geometrii tu chodzi (bo jest to procedura czysto formalna, bez wychodzenia poza czystą matematykę), ale o ich testowanie empiryczne.
Co tak naprawdę jest testowane? Czysta logika? Czysta geometria? Jeżeli dwóm zmiennym nadasz interpretację, to testujesz zależność pomiędzy tymi interpretacjami. Gdy zdecydujesz, że literka F ma być siłą, a literka m masą, to testujesz zależność pomiędzy siłą i masą.
Gdy rozciągniesz sznurek i zaczepisz go w trzech miejscach tworząc trójkąt, to punkty i odcinki też zyskują interpretację fizyczną. I testujesz wtedy zależności pomiędzy interpretacjami.
Testowanie empiryczne czystych dyscyplin jest niemożliwe. Nigdy nie osiągniesz precyzji wymaganej w czystej dyscyplinie, bo przy pomiarach zawsze masz niepewności. To są dwa osobne światy. Jeżeli Ci wychodzi 180 stopni plus minus coś tam to co to znaczy dla czystej geometrii? Nic.


dajmonion
06-08-2016 02:09 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Co tak naprawdę jest testowane? Czysta logika? Czysta geometria?

Zgodność logiki i geometrii z rzeczywistością.

> Jeżeli dwóm zmiennym nadasz interpretację, to testujesz zależność pomiędzy tymi interpretacjami. Gdy zdecydujesz, że literka F ma być siłą, a literka m masą, to testujesz zależność pomiędzy siłą i masą.

Tak właśnie.

> Gdy rozciągniesz sznurek i zaczepisz go w trzech miejscach tworząc trójkąt, to punkty i odcinki też zyskują interpretację fizyczną. I testujesz wtedy zależności pomiędzy interpretacjami.

O to właśnie chodzi. O testowanie fizycznej interpretacji geometrii.

> Testowanie empiryczne czystych dyscyplin jest niemożliwe.

No właśnie jest możliwe - tak jak to sam napisałeś powyżej.

> Nigdy nie osiągniesz precyzji wymaganej w czystej dyscyplinie, bo przy pomiarach zawsze masz niepewności.

Owszem, te niepewności są zawsze. Ale nie chodzi o to aby empirycznie testować logiczną strukturę geometrii - to jest zapewnione dedukcyjnie, tak jak to Euklides zrobił. Chodzi o to aby sprawdzić empirycznie czy fizyczna przestrzeń, w której żyjemy jest euklidesowa.

Podobnie w wątku tym nie chodzi o to czy teologia Lewandowskiego jest wewnętrznie niesprzeczna - może jest, a może nie jest - mało to istotne. Chodzi o to czy ta teologia jest zgodna z rzeczywistością - istotne jest to, że nie jest zgodna.

> To są dwa osobne światy.

Osobne, ale podobne.

> Jeżeli Ci wychodzi 180 stopni plus minus coś tam to co to znaczy dla czystej geometrii? Nic.

Ale dla geodety znaczy to dużo. Również dla racjonalisty.
dajmonion (3663 punktów)
>> Gdy rozciągniesz sznurek i zaczepisz go w trzech miejscach tworząc trójkąt, to punkty i odcinki też zyskują interpretację fizyczną. I testujesz wtedy zależności pomiędzy interpretacjami.
>O to właśnie chodzi. O testowanie fizycznej interpretacji geometrii.
Właśnie. Testujesz fizyczną interpretację, sam to piszesz, a nie czystą geometrię. Podam inny przykład: Gdy testujesz czy populacja królików zwiększa się według krzywej eksponencjalnej, to słowo według wskazuje, że chcesz sprawdzić, czy populacją królików zmienia się według pewnego obiektu matematycznego. Nie testujesz samego czystego obiektu, tylko zgodność pewnego zjawiska z tym obiektem. Krzywa eksponencjalna pełni rolę narzędzia, a narzędzia się nie testuje.
>> Testowanie empiryczne czystych dyscyplin jest niemożliwe.
>No właśnie jest możliwe - tak jak to sam napisałeś powyżej.
Wyżej napisałem tylko tyle, że testuje się zależności pomiędzy empirycznymi interpretacjami obiektów matematycznych. Samych obiektów czystych dyscyplin i zależności miedzy nimi nie można testować empirycznie, bo to nie są obiekty empiryczne. Punkt w czystej geometrii to nie jest kropka, którą ktoś zrobił flamastrem. Nawet gdy widzisz coś, co Twoim zdaniem nie ma już pola, to to jest złudzenie wzrokowe. Specjalne przyrządy mogłyby zmierzyć to pole na siatkówce Twojego oka.
>> Nigdy nie osiągniesz precyzji wymaganej w czystej dyscyplinie, bo przy pomiarach zawsze masz niepewności.
>Owszem, te niepewności są zawsze. Ale nie chodzi o to aby empirycznie testować logiczną strukturę geometrii - to jest zapewnione dedukcyjnie, tak jak to Euklides zrobił. Chodzi o to aby sprawdzić empirycznie czy fizyczna przestrzeń, w której żyjemy jest euklidesowa.
Ale ja to doskonale rozumiem, że można sprawdzać czy coś odpowiada twierdzeniu Pitagorasa. Samym twierdzeniem Pitagorasa można się zajmować dedukcyjnie. Dowody matematyczne kończą się po przeprowadzeniu dedukcji. Czy spotkałeś się kiedyś z poglądem, ze to za mało? że trzeba jeszcze przeprowadzić eksperyment?
>> Jeżeli Ci wychodzi 180 stopni plus minus coś tam to co to znaczy dla czystej geometrii? Nic.
>Ale dla geodety znaczy to dużo. Również dla racjonalisty.
Ale przecież znaczenia takiego wyniku dla geodety nikt nie neguje.

dajmonion
06-08-2016 14:14 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
O to właśnie chodzi. O testowanie fizycznej interpretacji geometrii.
>Właśnie. Testujesz fizyczną interpretację, sam to piszesz, a nie czystą geometrię.
A komu - poza intelektualnymi spekulacjami - i do czego potrzebną jest jakaś tam "czysta geometria? Przecież dopiero weryfikacja praktyczna nadaje geometrii znaczenie dla człowieka.

>Wyżej napisałem tylko tyle, że testuje się zależności pomiędzy empirycznymi interpretacjami obiektów matematycznych. Samych obiektów czystych dyscyplin i zależności miedzy nimi nie można testować empirycznie, bo to nie są obiekty empiryczne.
To zależy od koncepcji: Platonicy są zdania, iż matematyka jest nadana, a wszystkie jej obiekty (proste, funkcje, różniczki, macierze) istnieją realnie, w innym wymiarze, niezależnie od nas. Do rzeczywistości matematycznej mamy wgląd jedynie poprzez intelekt. A filozoficzne pytanie o matematyczność świata jest ważnym pytaniem światopoglądowym. Oczywiście można wyspekulować sobie arcyskomplikowanie struktury rzeczywistości i opisywać je enigmatycznym językiem, ale po co tak czynić w sprawach jasnych w istocie, gdy do wyjaśniana spraw trudnych jeszcze wiele nam pozostało?

@@@
.
07-08-2016 01:17 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Podam inny przykład: Gdy testujesz czy populacja królików zwiększa się według krzywej eksponencjalnej, to słowo według wskazuje, że chcesz sprawdzić, czy populacją królików zmienia się według pewnego obiektu matematycznego. Nie testujesz samego czystego obiektu, tylko zgodność pewnego zjawiska z tym obiektem.

Tak, ale w tym wątku właśnie o tę zgodność chodzi. I chodzi o to, że obserwując wzrost populacji królików testujemy nie tylko jego zgodność z pewną funkcją matematyczną, ale także testujemy całą teorię i naszą wiedzę prowadzącą do tej funkcji. Jeżeli test wypadnie pomyślnie, to nie tylko jest to pewien fakt (iż w danym miejscu i czasie populacja królików wzrastała w pewien sposób) ale jest to przede wszystkim potwierdzenie prawdziwości teorii opisującej zmiany populacji królików oraz potwierdzenie stosowalności metod czystej matematyki podbudowującej tę teorię. Wielokrotne potwierdzenie tej i podobnych teorii daje nam wysoki stopień pewności, że potrafimy przewidzieć jak populacje zupełnie innych zwierząt będą się zmnieniać w sytuacjach dotychczas nie przetestowanych, np. jak wypuścimy parę kotów na wyspę zamieszkałą przez ptaki gnieżdżące się na ziemi.

Ignorując teorie przetestowane empirycznie Lewandowski daje Bogu pół na pół szansę na istnienie: może jest a może go nie ma. Jest to ignorancja taka jak piewszych osadników w Nowej Zelandii, którzy przywieźli tam koty: może się rozmnożą a może nie. Jednak racjonalista ceniący sobie wiedzę o świecie, wie jak to jest nie tylko z kotami czy królikami, ale także z Bogiem.
dajmonion (3663 punktów)
Jeżeli nawet założymy, że matematyka jest nauką przyrodniczą (punkt, prosta jako idealizacje wyabstrahowane z doświadczenia), to jej metoda nie domaga się testów empirycznych o czym świadczy fakt, że dowód dedukcyjny jest racją dostateczną dla twierdzenia. Fakt, że suma kątów trójkąta utworzonego z czarnych dziur nie wynosi 180 nie jest testem geometrii euklidesowej (z geometrią euklidesową jest wszystko w porządku), tylko inspiracją do jej rozwoju. A rozwój, też dedukcyjny polega na stwierdzeniu, że krzywizna nie musi wynosić zero.
W matematyce nie ma podziału na tezy (przetestowane empirycznie) i hipotezy(nieprzetestowane empirycznie). Jest tylko podział na tezy dowiedzione i niedowiedzione.


dajmonion
07-08-2016 18:23 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Jeżeli nawet założymy, że matematyka jest nauką przyrodniczą (punkt, prosta jako idealizacje wyabstrahowane z doświadczenia), to jej metoda nie domaga się testów empirycznych o czym świadczy fakt, że dowód dedukcyjny jest racją dostateczną dla twierdzenia.

Mylisz się. Aby stosować geometrię, trzeba ją uprzednio przetestować. Testy te pokazują, że w bardzo dużym zakresie geometria euklidesowa jest wystarczająca do celów praktycznych, ale nie zawsze, o czym świadczą np. pierścienie Einsteina:
dajmonion (3663 punktów)
>> Jeżeli nawet założymy, że matematyka jest nauką przyrodniczą (punkt, prosta jako idealizacje wyabstrahowane z doświadczenia), to jej metoda nie domaga się testów empirycznych o czym świadczy fakt, że dowód dedukcyjny jest racją dostateczną dla twierdzenia.
>Mylisz się. Aby stosować geometrię, trzeba ją uprzednio przetestować.
Testuje się wtedy nie tyle geometrię jako taką, co właśnie jej stosowalność. Aby móc zastosować geometrię do jakiejś dziedziny, wcześniej sprawdzasz, czy struktura danej geometrii koresponduje ze strukturą pojęć w teorii fizycznej. Testujesz stosowalność, nie geometrię jako taką.
Sednem testu empirycznego jest to, że jego pozytywny wynik wzmacnia lub osłabia daną tezę. Testy empiryczne wzmacniają lub obalają teorie fizyczne. Dla geometrii jako takiej dowód jest racją dostateczną, test empiryczny ma znaczenie dla teorii fizycznej, nie dla geometrii jako takiej. Ani nie wzmacnia ani nie osłabia jej tez. Test mówi jedynie, że dana geometria nie ma zastosowania dla danej teorii fizycznej. Test empiryczny nie jest elementem metodologii czystej geometrii.

dajmonion
08-08-2016 16:01 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Jeżeli nawet założymy, że matematyka jest nauką przyrodniczą (punkt, prosta jako idealizacje wyabstrahowane z doświadczenia), to jej metoda nie domaga się testów empirycznych o czym świadczy fakt, że dowód dedukcyjny jest racją dostateczną dla twierdzenia.
A po jakiego diabła taki zakład? Czy nie wystarczy stwierdzenie, iż matematyka jest ludzkim narzędziem do opisu istniejącej obiektywnie rzeczywistości, a więc jednym z narzędzi poznawania, zrozumienia i opisania przyrody? Po co komplikować rzeczy proste?

W podstawowym ludzkim narzędziu, umożliwiającym nam porozumiewanie się, czyli mowie, słowa mają swoje znaczenia, a wypowiadane zdania swoje konsekwencje. Napisał Pan: "Gdyby nie istniała żadna odpowiedniość pomiędzy opisem i doświadczeniem, to byśmy ze sobą teraz nie pisali. Pewne mentalne modele przekładają się na praktyczne zastosowania". Dla sensu przekazu ważną jest spójność światopoglądowa, chyba iż jak "Straszni mieszczanie".
"A patrząc - widzą wszystko oddzielnie
Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo..."

_________

Mylisz się. Aby stosować geometrię, trzeba ją uprzednio przetestować.
>Testuje się wtedy nie tyle geometrię jako taką, co właśnie jej stosowalność.
I na to jest całkiem prosta odpowiedź, a komu i do czego jest potrzebną "geometria jako taka"? Zaś jej przydatność oceniamy przez praktyczną przydatność, ocenianą także w doświadczalnych tekstach. Podobnie jest np. ze ludzkimi spekulacjami na temat świata nadprzyrodzonego. Znamy całe biblioteki rozważań - tyle tylko, że Nauka nigdy nigdzie w najmniejszym stopniu nie napotkała się na najmniejszą przesłankę wpływu jakiejkolwiek nadrzeczywistości na istniejącą obiektywnie rzeczywistość.

>Aby móc zastosować geometrię do jakiejś dziedziny, wcześniej sprawdzasz, czy struktura danej geometrii koresponduje ze strukturą pojęć w teorii fizycznej. Testujesz stosowalność, nie geometrię jako taką.
Nie, geometria jest tylko i aż narzędziem i normą jest, iż testuję jego praktyczną przydatność. Podobnie, jak warto sprawdzić np. praktyczną przydatność wyspekulowanego przez ludzi boga: www.racjonalista.pl/forum.php/s,484020#w484262

>Sednem testu empirycznego jest to, że jego pozytywny wynik wzmacnia lub osłabia daną tezę.
Nie, sednem testu doświadczalnego jest powtórzenie tego samego w tych samych warunkach. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,676953#w677282 Precyzyjnie przeprowadzone doświadczenie obala lub potwierdza daną tezę.

>Testy empiryczne wzmacniają lub obalają teorie fizyczne.
Tak. Potwierdzają lub obalają wszystkie tezy w zakresie rzeczywistości dostępnej ludzkiemu poznaniu, ale choć istniejąca obiektywnie rzeczywistość jest poznawalną, to wcale nie jest poznaną. Nowe odpowiedzi rodzą nowe pytania.

> Dla geometrii jako takiej dowód jest racją dostateczną, test empiryczny ma znaczenie dla teorii fizycznej, nie dla geometrii jako takiej.
Czyli według Szanownego Pana geometria jest czymś w rodzaju boga i żadne potwierdzenia empiryczne nie są potrzebne do potwierdzenia jej/jego istnienia. Dla mnie geometria jest tylko i aż ludzkim narzędziem i wymaga praktycznych potwierdzeń swojej przydatności.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A po jakiego diabła taki zakład? Czy nie wystarczy stwierdzenie, iż matematyka jest ludzkim narzędziem do opisu istniejącej obiektywnie rzeczywistości

INTERSUBIEKTYWNIE!

Ale co tam, Bogusławski napisał bez argumentu i inni mają słuchać, bo jak nie to Andrzejek zrobi się czerwony jak burak i zacznie produkować sałatę słowną, a to swoim rozmówcom zarzuci warzywny poziom. I tak biegasz za marchewką na kiju zamiast zwolnić, zastanowić się, odrzucić emocje i ego na bok.
06-08-2016 17:54 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Istnieje dosyć stara koncepcja zasady antropicznej, zgodnie z którą fundamentalne stałe fizyczne mają dokładnie takie wartości aby umożliwić powstanie życia, a w szczególności umożliwić pojawienie się istoty myślącej, człowieka na Ziemi. Oczywiście, iż jej obrońcami są głównie zwolennicy różnych kreacjonizmów, ale ewolucyjne dopasowanie naszych mózgów do matematycznych opisów istniejącej obiektywnie rzeczywistości uważam za ciekawy problem: www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,532005#w536001 i chciałbym - o ile to możliwe - poznać Pańskie zdanie na ten temat.
www.obi.opoka.org/zfn/013/zfn01301Wigner.pdf
www.obi.opoka.org.pl/zfn/013/zfn01302Dembek.pdf

@@@
.
07-08-2016 18:03 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Istnieje dosyć stara koncepcja zasady antropicznej, zgodnie z którą fundamentalne stałe fizyczne mają dokładnie takie wartości aby umożliwić powstanie życia, a w szczególności umożliwić pojawienie się istoty myślącej, człowieka na Ziemi.

Pewnego razu Einstein zapytał, czy Bóg miał jakikolwiek wybór przy stwarzaniu świata. Jak zwykle, Einstein nie miał na myśli osobowego boga którejś religii, lecz boga Spinozy, tożsamego z całym światem. Einstein pytał, czy świat może być inny niż jest.

Do dzisiaj nie mamy odpowiedzi na to pytanie i trudno tu o stanowczy argument. Osobiście skłaniam się do przeczącej odpowiedzi i podejrzewam, że możliwość innych wartości stałych fizycznych jest jedynie pozorna, wynikająca z niekompletności naszej obecnej wiedzy. Spodziewam się, że kompletna teoria, tzw. Ogólna Teoria Wszystkiego, nałoży dodatkowe warunki na stałe fizyczne i wymusi aby były takie, jakie są. Oczywiście, zunifikowanie fizyki teoretycznej może się nie udać, ale warto próbować, bo przynosi to nie tylko głębsze zrozumienie świata, ale też nieoczekiwane zastosowania praktyczne, jak np. wynalezienie internetu.
07-08-2016 18:49 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Istnieje dosyć stara koncepcja zasady antropicznej, zgodnie z którą fundamentalne stałe fizyczne mają dokładnie takie wartości aby umożliwić powstanie życia, a w szczególności umożliwić pojawienie się istoty myślącej, człowieka na Ziemi. Oczywiście, iż jej obrońcami są głównie zwolennicy różnych kreacjonizmów, ale ewolucyjne dopasowanie naszych mózgów do matematycznych opisów istniejącej obiektywnie rzeczywistości uważam za ciekawy problem - o ile to możliwe - poznać Pańskie zdanie na ten temat.
>Pewnego razu Einstein zapytał, czy Bóg miał jakikolwiek wybór przy stwarzaniu świata. Jak zwykle, Einstein nie miał na myśli osobowego boga którejś religii, lecz boga Spinozy, tożsamego z całym światem. Einstein pytał, czy świat może być inny niż jest.

>Do dzisiaj nie mamy odpowiedzi na to pytanie i trudno tu o stanowczy argument. Osobiście skłaniam się do przeczącej odpowiedzi i podejrzewam, że możliwość innych wartości stałych fizycznych jest jedynie pozorna, wynikająca z niekompletności naszej obecnej wiedzy. Spodziewam się, że kompletna teoria, tzw. Ogólna Teoria Wszystkiego, nałoży dodatkowe warunki na stałe fizyczne i wymusi aby były takie, jakie są. Oczywiście, zunifikowanie fizyki teoretycznej może się nie udać, ale warto próbować, bo przynosi to nie tylko głębsze zrozumienie świata, ale też nieoczekiwane zastosowania praktyczne, jak np. wynalezienie internetu.
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Tu mój pogląd jest bliski lub wręcz taki sam jak Pański, ale moje pytanie było trochę innej natury. Jak wiemy matematyka jest co najmniej dobrym, o ile nie bardzo dobrym, narzędziem ludzkiego opisu istniejącej obiektywnie rzeczywistości i moim filozoficznym - choć opartym na naukach przyrodniczych, było pytanie dlaczego tak jest?

Matematyka jest narzędziem opisu rzeczywistości prawie doskonałym, ale Christoph Drosser na pytanie:
Czy nasz Wszechświat jest matematyczny?

Odpowiada:
Nie podzielam tego poglądu. Matematyka jest produktem naszego mózgu, a mózg - produktem ewolucji. Matematyka jest tak skuteczna w zdobywaniu odpowiedzi na pytania, bo właśnie takie narzędzie było nam niezbędne, byśmy mogli się rozwijać i zdobywać coraz więcej coraz dokładniejszych informacji o rzeczywistości. To nie Wszechświat jest matematyczny, ale my postrzegamy matematycznie Wszechświat i otrzymujemy odpowiedzi adekwatne do narzędzi jakie stosujemy, zadając pytania.


Pytanie wcale nie łatwe, gdyż albo to natura ewolucyjnie nas zbudowała według swojego matematycznego porządku, albo nasze mózgi mają wdrukowaną jakaś tam matematyczną predyspozycje ułatwiającą taki, a nie inny opis świata. Istnieje jeszcze trzecia możliwość, do której ja się najbardziej przychylam, iż były to uwarunkowania zwrotne, których nasze umyły są wynikiem. Pytam, gdyż wiem, iż poza ogromną wiedzą na temat fizyki interesował się Pan także kognitywistyką i Pańskie wypowiedzi na jej temat były zawsze ciekawe i inspirujące do dalszych przemyśleń.

Pozdrawiam.

@@@
.
08-08-2016 19:07 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> ... moje pytanie było trochę innej natury.

Tak, wiem, wypowiedź Pana dotyczyła kilku zagadnień, więc odniosłem się do tego co mi było łatwiej.

> Christoph Drosser na pytanie: Czy nasz Wszechświat jest matematyczny? Odpowiada: ... To nie Wszechświat jest matematyczny, ale my postrzegamy matematycznie Wszechświat i otrzymujemy odpowiedzi adekwatne do narzędzi jakie stosujemy, zadając pytania.

Nie podzielam tej opinii. Uważam, że świat w dużym stopniu jest matematyczny - że matematyczne teorie fizyki opisują nasz świat z dużą dokładnością takim jak jest.

Potęga matematyki opiera się na sprawnym odzwierciedleniu regularności występujących w świecie. Regularności te wynikają z symetrii świata, takich jak symetria przesunięcia w czasie (jutro Wszechświat będzie podobny do dzisiejszego), czy symetria przesunięcia w przestrzeni (elektrony są takie same i tak samo zachowują się w każdym miejscu). Symetrie te wymuszają istnienie praw zachowania, takich jak zachowanie energii, czy pędu (o czym mówi twierdzenie Noether). Odkrywanie fundamentalnej struktury naszego świata jest w dużym stopniu poszukiweniem tych symetrii i badaniem dlaczego nie są one doskonałe (bo niestety nie są).

A dlaczego nasz świat jest w dużym stopniu symetryczny? Nie mamy tu lepszej odpowiedzi niż stwierdzić, że symetria jest prostsza od chaosu. Raczej należy pytać dlaczego trochę przypadkowości istnieje, dlaczego symetria świata jest niedoskonała, dlaczego zachodzi spontaniczne łamanie symetrii.

Rozmyślnie podałem przykłady symetrii w dużych i małych skalach, odbiegających od naszej codzienności, bo nasza codzienność jest wyjątkowo skomplikowana i niesymetryczna. Zapewne komplikacja jest konieczna aby ewolucja naturalna mogła przebiegać, aby nasze mózgi mogły w ogóle powstać. Codzienna komplikacja utrudnia naszym mózgom dostrzeżenie matematycznej prostoty świata. Opanowanie samej matematyki wymaga zazwyczaj wieloletniego treningu, bo niewielu ludziom jest ona intuicyjnie dana. A sama matematyka to nie wszystko, bo trzeba jeszcze umieć ją przyłożyć do świata rzeczywistego, co jest niełatwym zadaniem, jak to widać z toczonej w tym wątku dyskusji.

W skali makroskopowej, w kosmologii, z powodzeniem jesteśmy w stanie obserwować matematyczną strukturę Wszechświata i poznać jego ewolucję od Wielkiego Wybuchu do odległej przyszłości. Również w skali mikroskopowej, opisywanej formalizmem mechaniki kwantowej, poznaliśmy symetrię cząstek elementarnych z fenomenalną wręcz dokładnością. Zgodność do milionowej części procenta teoretycznej wartości momentu magnetycznego elektronu z wartością zmierzoną nie jest przypadkiem - jest to świadectwo matematycznej struktury świata.

> Pytanie wcale nie łatwe, gdyż albo to natura ewolucyjnie nas zbudowała według swojego matematycznego porządku, albo nasze mózgi mają wdrukowaną jakaś tam matematyczną predyspozycje ułatwiającą taki, a nie inny opis świata. Istnieje jeszcze trzecia możliwość, do której ja się najbardziej przychylam, iż były to uwarunkowania zwrotne, których nasze umyły są wynikiem.

Jak to uzasadniłem powyżej, zgadzam się z Panem co do tej trzeciej możliwości.

A tak przy okazji, obecnym tu adwersarzom racjonalizmu polecam zrozumieć treść wypowiedzi Andrzeja Bogusławskiego, bo pomimo czasami napastliwego stylu, jego wypowiedzi są merytorycznie poprawne.
09-08-2016 09:48 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Pytam, gdyż wiem, iż poza ogromną wiedzą na temat fizyki interesował się Pan także kognitywistyką i Pańskie wypowiedzi na jej temat były zawsze ciekawe i inspirujące do dalszych przemyśleń.
>A tak przy okazji, obecnym tu adwersarzom racjonalizmu polecam zrozumieć treść wypowiedzi Andrzeja Bogusławskiego, bo pomimo czasami napastliwego stylu, jego wypowiedzi są merytorycznie poprawne.
Za ciekawą i znowu inspirującą odpowiedź znowu dziękuję. Za napastliwy styl, to tak ogólnie przepraszam, choć jako zwyczajny człowiek nie jestem pozbawionym emocji, a jestem wprost uczulony na głupotę, szczególnie taką zadufaną we własną mądrość połączoną z głęboką, wprost niewzruszalną, wiarą we własną rację.

Pozdrawiam.

@@@
.
09-08-2016 15:08 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Nie podzielam tej opinii. Uważam, że świat w dużym stopniu jest matematyczny - że matematyczne >teorie fizyki opisują nasz świat z dużą dokładnością takim jak jest.
Nikt nie zna jednak tego stopnia. Czysta matematyka rozwija się mocą swojej własnej wewnętrznej logiki. Następnie testuje się, ale co się testuje? Zastosowanie. I stwierdza się: O wyszło w dużym stopniu. Można wtedy powiedzieć, że teoria fizyczna przypomina teorię matematyczną. I słowo przypomina jest jak najbardziej na miejscu wobec nieznajomości owego stopnia.
>Potęga matematyki opiera się na sprawnym odzwierciedleniu regularności występujących w świecie.
Wobec nieznajomości tego stopnia, o którym wyżej, to za mało, aby stwierdzić, że czysta matematyka to tak naprawdę część przyrodoznawstwa.
>A tak przy okazji, obecnym tu adwersarzom racjonalizmu polecam zrozumieć treść wypowiedzi >Andrzeja Bogusławskiego, bo pomimo czasami napastliwego stylu, jego wypowiedzi są merytorycznie >poprawne.
Dopóki ktoś stara się pisać z Tobą kulturalnie i merytorycznie nigdy nie powinien otrzymać od Ciebie żadnej tego typu łatki jak 'adwersarz racjonalizmu'. Przynajmniej publicznie. Takie upraszczające łatki prawie zawsze są nie w porządku, bo rzadko się zdarza, aby czyjś światopogląd był tylko racjonalistyczny lub tylko irracjonalistyczny.
Zresztą dla mnie to już truizm, że wyznawanie określonego światopoglądu niekoniecznie idzie w parze z samodzielnym myśleniem.
Co do Pana Bogusławskiego, to określenie 'napastliwy styl' jest eufemizmem. Podejrzewam, że Ty też masz swoje granice, po przekroczeniu których stwierdzasz, że na pewne sformułowania po Twoim adresem sobie nie pozwolisz i koniec kropka. Dlatego właśnie liczyłem na to, że pociągniesz tą dyskusję, bo ja nie widzę ani wypowiedzi Pana Bogusławskiego ani nawet tego ile punktów za nie dostaje.


dajmonion
09-08-2016 16:40 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Co do Pana Bogusławskiego, to określenie 'napastliwy styl' jest eufemizmem.

Powiedziała ciotka klotka. Chamstwo Bogusławskiego to Ty potrafisz tolerować. Ale dobra. Nie będę tego ciągnął. Zdaje się, że masz już zdanie na mój temat. Zajmuj się lepiej wychowywaniem krystkona. Może trzeba mu już zmienić pieluchę?

>Podejrzewam, że Ty też masz swoje granice, po przekroczeniu których stwierdzasz, że na pewne sformułowania po Twoim adresem sobie nie pozwolisz i koniec kropka. Dlatego właśnie liczyłem na to, że pociągniesz tą dyskusję, bo ja nie widzę ani jego wypowiedzi ani nawet tego ile punktów za nie dostaje.
Poniżej mamy podstawowe podstawy do ocen Bogusławskiego przez pana Dajmoniona oraz przyczyny usuwania jego wypowiedzi ze swoich wątków:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,715560#w716697
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,715890#w716502

@@@
.
10-08-2016 00:14 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)
> Można wtedy powiedzieć, że teoria fizyczna przypomina teorię matematyczną.
Można też powiedzieć 'odwrotnie', że teoria matematyczna przypomina konstrukcję fizyczną.
To prawie bez różnicy, ale zależy skąd patrzeć - od mniemanego ideału w stronę niedoskonałych realizacji, czy od praktyki do (często przesadnej lub zbyt pośpiesznej) idealizacji.
>
10-08-2016 07:32 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Dopóki ktoś stara się pisać z Tobą kulturalnie i merytorycznie nigdy nie powinien otrzymać od Ciebie żadnej tego typu łatki jak 'adwersarz racjonalizmu'.

Nie było moim zamiarem urazić kogokolwiek - jeżeli tak się stało to przepraszam. Użyłem tu słowa "racjonalizm" w znaczeniu światopoglądu przeciwstawnemu fideizmowi, który jest reprezentowany przez Lewandowskiego. A jako, że bronisz tu poglądów Lewandowskiego, to chcąc nie chcąc stajesz się adwersarzem racjonalizmu.
dajmonion (3663 punktów)
>A jako, że bronisz tu poglądów Lewandowskiego, to chcąc nie chcąc stajesz się adwersarzem >racjonalizmu.
Nic podobnego. Lewandowski w swoim artykule próbuje dowieść, że nauki przyrodnicze nie są bardziej prawdopodobne niż teologia. Skoro postawiłeś taką tezę na mój temat, to czy mógłbyś teraz zacytować zdanie, z którego jasno by wynikało, że ja się pod czymś takim podpisuję? Bo to dość poważny zarzut.
Nasza dyskusja dotyczy relacji pomiędzy matematyką teoretyczną a przyrodoznawstwem. Czy pogląd, że matematyka teoretyczna nie jest częścią przyrodoznawstwa to to samo co stwierdzenie, że przyrodoznawstwo jest równie prawdopodobne co teologia?

dajmonion
10-08-2016 17:43 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
A jako, że bronisz tu poglądów Lewandowskiego, to chcąc nie chcąc stajesz się adwersarzem racjonalizmu.
>Nic podobnego. Lewandowski w swoim artykule próbuje dowieść, że nauki przyrodnicze nie są bardziej prawdopodobne niż teologia.
Pan Lewandowski popełnił znacznie więcej publikacji niż ten artykuł i poglądy na racjonalizm ma dosyć wyrobione.
lewandowski.apologetyka.info/

> Skoro postawiłeś taką tezę na mój temat, to czy mógłbyś teraz zacytować zdanie, z którego jasno by wynikało, że ja się pod czymś takim podpisuję?
Wymagałoby to dużego nakładu pracy, gdyż stosuje Pan tu raczej metodę podważania stanowiska racjonalizmu światopoglądowego niźli prezentacji własnego, ale rozmówki pomiędzy nami zaczęły się w 2007 roku i już tam swoistym dla Pana racjonalizmem się Pan popisywał:
www.racjon(*)rum.php/z,0/d,2/s,73638#w73891
www.racjon(*)rum.php/z,0/d,2/s,73638#w73923
www.racjon(*)rum.php/z,0/d,2/s,73638#w74063
www.racjon(*)rum.php/z,0/d,2/s,73638#w74072
Zdaje sie, ze chodzi o następujace meritum:"

Nauka zbadała jakiś zakres i miejsce dla Boga się tam nie znalazło. Później zbadała drugi, trzeci i enty i wszędzie nie znaleziono miejsca dla Boga, ale to tu jest jeszcze jakaś szparka albo dziurka, w którą można próbować jeszcze Boga wepchnąć. Śmiesznym jest dla racjonalisty to, co teraz wyczynia się z tekstami napisanymi podobnież pod natchnieniem Boga. Kręci się nimi, przeinacza, naciąga, zreinterpretuje, tak aby jeszcze się podpasować, tam gdzie się musi.

Takie mniej więcej rozumowanie (między innymi) zniechęca ludzi do wiary w Boga.
Truizmem jest stwierdzenie, że ludzie są omylni i potrafią tworzyć różne dziwne koncepcje.
Weźmy dla przykladu Orygenesa. Stworzył system, który został odrzucony przez Kościoł.
Wyobraźmy sobie, że żyjemy w jego czasach. Część ludzi powie: To co wypisuje Orygenes nie trzyma się kupy. Boga nie ma.
Inni stwierdzą: Orygenes wprawdzie się myli, ale to jego ludzki błąd.
Wniosek, że Boga nie ma wcale się z koniecznością nie narzuca.
Innymi słowy: Błędy w myśleniu na temat rzeczywistości nadprzyrodzonej nie negują istnienia tej rzeczywistości. Można je wręcz postrzegać jako ważny etap w dochodzeniu do poznania Boga.
"Upychanie dziurek" przez teologów budzi niesmak w osobach trzeźwo myślących. Sam byłem zaskoczony tym, co wypisywał Grzegorz z Nyssy na temat Chrystusa.
Rzadko się jednak zdarza, aby wszystko co pisze dany filozof czy teolog nadawało sie do kosza.
Wychowawcza rola filozofii polega między innymi na uświadomieniu sobie tej ważnej prawdy.
Dla przykładu: wiele z tego, co pisał Empedokles to ewidentny fałsz (rzeczywistość składajaca się z wody, ognia, ziemi i powietrza).
Tym niemniej zapoczątkował ważny sposób myślenia o świecie przyrodniczym.
Stworzył mianowicie kanwę pod rozważania natury chemicznej.


Pani Tereso!, bierzemy Bylicę na warsztat.
Pan Bylica wierzy w to, że nauka będzie wszystko wiedziała. To już pan Bogusławski jest bardziej światłym racjonalistą, bo wie, że nauka w trakcie swojego rozwoju mnoży coraz to nowe problemy.
Granicami nauki są jej własne naturalistyczne założenia.

I ponieważ to nauka decyduje, co istnieje, a co nie, to z samych jej założeń wynika, że nie istnieją luki ani w porządku przyrodniczym, ani w naszej wiedzy, w których byłoby miejsce dla jakiegoś nadnaturalnego bóstwa działającego w materialnym świecie."

Tak, oczywiście, nauka decyduje co istnieje, a co nie. Przykład pierwszy z brzegu: eter.


@@@
.
12-08-2016 22:20 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
>> A jako, że bronisz tu poglądów Lewandowskiego, to chcąc nie chcąc stajesz się adwersarzem racjonalizmu.
> Nic podobnego. Lewandowski w swoim artykule próbuje dowieść, że nauki przyrodnicze nie są bardziej prawdopodobne niż teologia. Skoro postawiłeś taką tezę na mój temat, to czy mógłbyś teraz zacytować zdanie, z którego jasno by wynikało, że ja się pod czymś takim podpisuję?

Jeszcze raz przeczytałem Twoje wypowiedzi w tym wątku. Masz rację, nie popierasz Lewandowskiego w tej kwestii. Zwracam honor.
dajmonion (3663 punktów)
>>> A jako, że bronisz tu poglądów Lewandowskiego, to chcąc nie chcąc stajesz się adwersarzem >>>racjonalizmu.
>> Nic podobnego. Lewandowski w swoim artykule próbuje dowieść, że nauki przyrodnicze nie są >>bardziej prawdopodobne niż teologia. Skoro postawiłeś taką tezę na mój temat, to czy mógłbyś >>teraz zacytować zdanie, z którego jasno by wynikało, że ja się pod czymś takim podpisuję?
>Jeszcze raz przeczytałem Twoje wypowiedzi w tym wątku. Masz rację, nie popierasz Lewandowskiego >w tej kwestii. Zwracam honor.
Bynajmniej mi go nie zabrałeś. Honor warto rozumieć nieco szerzej i głębiej. Niedawno obejrzałem arcyciekawy wywiad z udziałem profesora filozofii, który się nazywa Holm Tetens. Jego specjalność to logika i metodologia nauk. Jednocześnie deklaruje się jako teista. www.youtube.com/watch?v=LN0QlfOMRpg&t=1565s
Byłbym ostatnim głupcem, gdybym miał uznać, że to człowiek bez honoru.
Jeszcze tylko uwaga natury socjologicznej. Zauważ, że zgodziłeś się ze mną, że nie popieram w tej kwestii Lewandowskiego. I Ty dostałeś punkt, a ja nie. Za ten sam pogląd. Tak właśnie tutaj nierzadko wygląda racjonalizm.
Co do relacji matematyki do przyrody to dodam jeszcze, że nie wyjaśniono jeszcze do końca fenomenu ludzkiego poznania. Jak to możliwe, że materia poznaje samą siebie? A matematyka jest rodzajem poznania. I te drzwi pozostają wobec tego otwarte także dla niej. Przynajmniej w sensie efektów tego poznania. Bo co do genezy, to można się zgodzić, że źródłem jest refleksja nad przyrodą.


dajmonion
16-08-2016 16:56 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Jeszcze raz przeczytałem Twoje wypowiedzi w tym wątku. Masz rację, nie popierasz Lewandowskiego w tej kwestii. Zwracam honor.
>Bynajmniej mi go nie zabrałeś.
W mojej subiektywnej ocenie nie zabrał, gdyż nawet nie próbował, ale później - jak wypada na zdystansowanego uczonego - grzecznie się zachował, ale według Wielce Szanownego Pana ja jestem cham i się na tym nie znam.

>Honor warto rozumieć nieco szerzej i głębiej.
To znaczy jak? Honor to «poczucie godności osobistej lub dobre imię», a każdy ma inne poczucie co jest honorem i jakie zachowania są honorowe. Na przykład najczęściej to różne chamidła innym od chamów wyzywają, gdy już innych argumentów nie mają.

>Niedawno obejrzałem arcyciekawy wywiad z udziałem profesora filozofii, który się nazywa Holm Tetens. Jego specjalność to logika i metodologia nauk. Jednocześnie deklaruje się jako teista.
Tak, prof. Tetens w swoim dorobku intelektualnym dokonuje prób sformułowania racjonalnej teologii jako metafizyki indukcyjnej poważnie traktując egzystencjalny wymiar przekonań religijnych. Głównymi zagadnieniami, którymi się zajmuje, to uznanie Boga. Jako istoty rozumnej, jako nieskończonego Ducha, jako stworzyciela natury oraz rządzących nią praw oraz Boga jako Odkupiciela. Tak, taki dorobek jest bardzo trudny do podważenia przez uczonego przyrodoznawcę, a już szczególnie trudnym jest to uczynić grzecznie i merytorycznie, choć jestem prawie pewien, iż pan Fizyk to potrafi.

>Byłbym ostatnim głupcem, gdybym miał uznać, że to człowiek bez honoru.
A jakiej logiki to wynika, iż prof. Tetens miałby nie mieć honoru?

>Jeszcze tylko uwaga natury socjologicznej. Zauważ, że zgodziłeś się ze mną, że nie popieram w tej kwestii Lewandowskiego. I Ty dostałeś punkt, a ja nie. Za ten sam pogląd.
Ten sam pogląd? Lewandowski w swoim artykule próbuje dowieść, że nauki przyrodnicze nie są bardziej prawdopodobne niż teologia. Skoro postawiłeś taką tezę na mój temat, to czy mógłbyś teraz zacytować zdanie, z którego jasno by wynikało, że ja się pod czymś takim podpisuję? Bo to dość poważny zarzut.
Czy naprawdę aż tak daleko od Lewandowskiego odbiegł w swoim racjonalizmie odbiegł Tetens? Czy Pan aż tak daleko od niego tu odbiega, przy większej inteligencji, próbując swoje poglądy bardziej od niego zracjonalizować?
www.racjon(*)m.php/s,716675/z,0/d,8#w718484

> Tak właśnie tutaj nierzadko wygląda racjonalizm.
Racjonalizm tu wygląda przeróżnie: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 Ale jakoś trudno mi jest zaliczyć Pana do jego znawców i obrońców.

>Co do relacji matematyki do przyrody to dodam jeszcze, że nie wyjaśniono jeszcze do końca fenomenu ludzkiego poznania.
Nie, nie wyjaśniono.

> Jak to możliwe, że materia poznaje samą siebie?
Pana to dziwi? Mnie dziwi, iż można się tym dziwić. Przecież to naturalne. Wszystko co jest dostępne ludzkiemu poznaniu, czyli cała natura (przyroda, wszechświat, multiversum) jest monistyczna, to znaczy, iż jest tylko materialistyczna, przy filozoficznym rozumieniu materii. Dlatego prawie wszyscy uczeni przyjęli paradygmat naturalistyczny, co znaczy, iż w wyjaśnianiu zjawisk nie można wykraczać poza fenomeny (rozumiane tu jako: «zjawiska fizyczne lub psychiczne będące przedmiotem poznania doświadczalnego» i/lub «każdy fakt empiryczny będący punktem wyjścia badań naukowych» ) i prawa przyrody. www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,356812#w358594 A ludzkiego przedmiotem poznania jest "obiektywnie istniejąca rzeczywistość" - co znaczy, iż jest niezależna od podmiotu ją poznającego.

> A matematyka jest rodzajem poznania.
Jakim "rodzajem"? Dla mnie jest ludzkim (intelektualnym) narzędziem poznawczym.

> I te drzwi pozostają wobec tego otwarte także dla niej.
Jakie drzwi? Poznania samej siebie? To coś pod ks. Hellera: Bóg jest subtelny, gdyż użył subtelnej matematyki do zaprojektowania naszego wszechświata, ale nie jest złośliwy, ponieważ dał nam świat, którego subtelności możemy skutecznie rozwikływać. ?

>Przynajmniej w sensie efektów tego poznania.
Rodzajem w sensie efektów? Ciekawe?

> Bo co do genezy, to można się zgodzić, że źródłem jest refleksja nad przyrodą.
Genezy czego? Ludzkiego (zwierzęcego) poznania? Przecież to oczywiste, iż wraz ze świadomością rodzą się coraz bardziej złożone pytania o otoczenie? Gdzie ja jestem i jak mogę dla zaspokojenia własnych potrzeb na to otoczenie oddziałać?

@@@
.
17-08-2016 01:44 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Niedawno obejrzałem arcyciekawy wywiad z udziałem profesora filozofii, który się nazywa Holm Tetens. Jego specjalność to logika i metodologia nauk. Jednocześnie deklaruje się jako teista. www.youtube.com/watch?v=LN0QlfOMRpg&t=1565s

Niestety, nie znam niemieckiego. Ale nawet gdybym znał to wątpię, czy obejrzałbym cały ten wywiad. Zazwyczaj kończę słuchanie takich wywiadów po pierwszym błędzie merytorycznym pozostawionym bez komentarza przez prowadzącego wywiad.

Wątpię też, czy z tego wywiadu dowiedziałbym się czegoś nowego. Argumentacja teistów jest zazwyczaj oparta na wyświechtanym schemacie:
1. Popisać się znajomością takiej czy innej niedoskonałości metody naukowej (o co nietrudno).
2. Przemycić hipotezę Boga tak, aby nie wyglądała na hipotezę lecz na Oczywistą Oczywistość (co się zazwyczaj udaje bo wiary w Boga krytykować nie wypada).
3. Potem już mówić cokolwiek, byle tylko z daleka od sedna sprawy, czyli testowania postawionej hipotezy (bo wszyscy wiedzą czym to grozi).

> Co do relacji matematyki do przyrody to dodam jeszcze, że nie wyjaśniono jeszcze do końca fenomenu ludzkiego poznania.

Z tym się zgadzam.

> Jak to możliwe, że materia poznaje samą siebie?

To akurat już wiemy: świat poznajemy przez budowanie (uproszczonych) modeli tego świata. I to nie tylko my, ludzie, ale również inne zwierzęta, w tym całkiem prymitywne. Modelowany świat jest reprezentowany przez aktywność sieci neuronowej. Z konieczości w modelu tym musi też istnieć reprezentacja właściciela tej sieci, jego położenia przestrzennego, możliwości zdobywania pokarmu, ucieczki od zagrożeń, itp.

> A matematyka jest rodzajem poznania.

Ano właśnie: matematyka to też modelowanie naszego świata.
dajmonion (3663 punktów)
Tetens nie reprezentuje tego schematu, który streściłeś. Wprost przyznaje, że istnienia boga nie da się udowodnić, bo bóg nie jest czymś co ma wynikać z przyjętych przesłanek (jakkolwiek rozumianych). Teizm w jego przypadku pełni rolę ram światopoglądowych. Każdy może przyjąć sobie jakie chce ramy światopoglądowe jako coś co koresponduje z wiedzą i doświadczeniem danej osoby. Tak długo nie jest to problemem jak długo ramy nie próbują wejść na miejsce nauki.
>>Jak to możliwe, że materia poznaje samą siebie?
>To akurat już wiemy: świat poznajemy przez budowanie (uproszczonych) modeli tego świata.
Ale to jest odpowiedź na pytanie o sposób poznania, a nie o możliwość poznania. Jak to możliwe, że materia poznaje samą siebie? Inny przykład: Czym innym jest pytanie o sposób uprawiania fizyki, a czym innym o możliwość fizyki.
>>A matematyka jest rodzajem poznania.
>Ano właśnie: matematyka to też modelowanie naszego świata.
Ale tu chodzi o poznanie i o jego granice. Ty forsujesz tezę jakoby poznanie matematyczne posiadało pewien immanentny charakter (matematyka teoretyczna jako część przyrodoznawstwa). Ja nie stawiam ani poznaniu matematycznemu ani żadnemu innemu jakichkolwiek granic. Nie potrafiłbym po prostu udowodnić istnienia takiej granicy.

dajmonion
17-08-2016 20:28 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
> Każdy może przyjąć sobie jakie chce ramy światopoglądowe jako coś co koresponduje z wiedzą i doświadczeniem danej osoby.

Czyli teizm jako ignorancja.

> Tak długo nie jest to problemem jak długo ramy nie próbują wejść na miejsce nauki.

Czyżby teista naukowiec uprawiał rodzaj świadomej schizofrenii? Na co dzień cieszy się, że Bóg jest i że pójdzie do nieba, ale w pracy te pobożne życzenia idą w odstawkę bo wie jak to naprawdę jest?

>>> Jak to możliwe, że materia poznaje samą siebie?
>> To akurat już wiemy: świat poznajemy przez budowanie (uproszczonych) modeli tego świata.
> Ale to jest odpowiedź na pytanie o sposób poznania, a nie o możliwość poznania.

Możliwe to jest, bo to faktycznie zachodzi. Nic tu więcej nie trzeba dodawać.

> Jak to możliwe, że materia poznaje samą siebie?

Przestudiuj układ nerwowy prostego nicienia. Znamy wszystkie połączenia jego kilkuset neuronów, ich wzajemne oddziaływania i jak modelują one świat tego nicienia. Ponadto znamy jego kompletny genom i wiemy jak kontroluje on rozwój układu nerwowego. Co chciałbyś więcej wiedzieć?
dajmonion (3663 punktów)
>>Każdy może przyjąć sobie jakie chce ramy światopoglądowe jako coś co koresponduje z wiedzą i
>>doświadczeniem danej osoby.
>Czyli teizm jako ignorancja.
Właśnie nie, bo ramy nie są konkurencją dla wiedzy. Nie pełnią roli czegoś co ma zastąpić wiedzę lub zapełnić jakąś lukę. Ignorancja to brak wiedzy, a brak wiedzy zapełnia się wiedzą, a nie ramami światopoglądowymi tej wiedzy.
Maria Szyszkowska pisała w jednej ze swoich książek, że światopogląd przekracza wiedzę i ja się z nią zgadzam. Albo dajemy ludziom prawo do posiadania światopoglądu albo nie. A skoro dajemy, to znaczy, że rezygnujemy z określeń, które mogą brzmieć oceniająco.
>>Tak długo nie jest to problemem jak długo ramy nie próbują wejść na miejsce nauki.
>Czyżby teista naukowiec uprawiał rodzaj świadomej schizofrenii? Na co dzień cieszy się, że Bóg >jest i że pójdzie do nieba, ale w pracy te pobożne życzenia idą w odstawkę bo wie jak to >naprawdę jest?
Tak długo jak ramy światopoglądowe nie wchodzą w konflikt z nauką nie ma żadnej schizofrenii.
Schizofrenie by była, gdyby na przykład w obrębie nauki dana osoba wyznawała jakieś niekompatybilne narracje.
>>>> Jak to możliwe, że materia poznaje samą siebie?
>>> To akurat już wiemy: świat poznajemy przez budowanie (uproszczonych) modeli tego świata.
>> Ale to jest odpowiedź na pytanie o sposób poznania, a nie o możliwość poznania.
>Możliwe to jest, bo to faktycznie zachodzi. Nic tu więcej nie trzeba dodawać.
Pytanie nie brzmi czy to jest możliwe, ale jak to jest możliwe.
>>Jak to możliwe, że materia poznaje samą siebie?
>Przestudiuj układ nerwowy prostego nicienia. Znamy wszystkie połączenia jego kilkuset neuronów, >ich wzajemne oddziaływania i jak modelują one świat tego nicienia. Ponadto znamy jego kompletny >genom i wiemy jak kontroluje on rozwój układu nerwowego. Co chciałbyś więcej wiedzieć?
Kant w pewnym momencie zapytał jak możliwe jest przyrodoznawstwo? Czy jemu też poleciłbyś zapoznanie się za mechaniką Newtona? Świetnie ją znał i to ona właśnie skłoniła go do zadania tego pytania.

dajmonion
18-08-2016 17:21 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Każdy może przyjąć sobie jakie chce ramy światopoglądowe jako coś co koresponduje z wiedzą i doświadczeniem danej osoby.
Czyli teizm jako ignorancja.
>Właśnie nie, bo ramy nie są konkurencją dla wiedzy.
Rany Boskie! Jakie znowu ramy? Światopogląd - względnie stały zespół sądów (często wartościujących), przekonań i opinii na temat otaczającego świata czerpanych z rozmaitych dziedzin kultury, głównie z nauki, sztuki, religii i filozofii. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,513665#w516760 Nasz światopogląd to najczęściej taka: Spójna niespójność, stanowiąca zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Ludzie inteligentni, zdolni do samodzielnej refleksji nad światem dążą do jego spójności, ale tylko niektórym ona się całkowicie udaje.

> Nie pełnią roli czegoś co ma zastąpić wiedzę lub zapełnić jakąś lukę.
Nie, nie pełnią roli protezy, tylko bardzo często pełnią rolę chomąta

> Ignorancja to brak wiedzy, a brak wiedzy zapełnia się wiedzą, a nie ramami światopoglądowymi tej wiedzy.
Tak, większość dziur można czymś tam zapchać, ale brak jakiej wiedzy można zapełnić jaką wiedzą?
Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.

Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.


Tak, dziury można zapchać sianem, trocinami, czy jakimiś łachami, ale zapełnić je naukową wiedzą, to już wymaga posiadania krytycznej inteligencji oraz pracy. Niektórym się tej drogi przebyć nie chce, a inni po prostu nie mogą.
Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych.(...) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie.

>Maria Szyszkowska pisała w jednej ze swoich książek, że światopogląd przekracza wiedzę i ja się z nią zgadzam.
Tyle, iż trudno dociec z tego co Pan tu napisał o czym myślała prof. filozofii, absolwentka ATK i KUL-u. pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Szyszkowska. Ja też z tym co Pan tu napisał, iż ona napisała się zgadzam. Tak, bardzo często w naszym ogólnym rozumieniu rzeczywistości przekraczamy uprawnienia wynikające z naszej wiedzy.

> Albo dajemy ludziom prawo do posiadania światopoglądu albo nie.
Oczywiście, iż dajemy, ale co tu ma piernik do wiatraka?

> A skoro dajemy, to znaczy, że rezygnujemy z określeń, które mogą brzmieć oceniająco.
A dlaczego? Skąd to miałoby wynikać. Obowiązkiem inteligenta jest krytyczna postawa i wybór, a więc wprost konieczność dokonywania ocen.

>Kant w pewnym momencie zapytał jak możliwe jest przyrodoznawstwo? Czy jemu też poleciłbyś zapoznanie się za mechaniką Newtona?
filozofia.(*)osc-czystego-przyrodoznawstwa/
A dlaczego Newtona, a nie Hawkinga i Dawkinsa? Ja poleciłbym mu tych ostatnich, a szczególnie - w zakresie poznania - dorobek współczesnej kognitywistyki.

>Świetnie ją znał i to ona właśnie skłoniła go do zadania tego pytania.
Co znał i przemyślał krytycznie cały dorobek Newtona: www.cda.pl/video/238641b7 Czy tylko jego prace dotyczące mechaniki?

@@@
.
18-08-2016 19:04 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Maria Szyszkowska pisała w jednej ze swoich książek, że światopogląd przekracza wiedzę i ja się z nią zgadzam.
Znalazłem prawdopodobnie tekst prof. Szyszkowskiej, do którego Pan się odwołuje: Wygodniej jest naśladowczo przejmować światopogląd najbliższych, bądź taki, który przynosi wymierne korzyści niż kształtować własny, często przynoszący zewnętrzne komplikacje. Dochodzi więc do głosu samo zniewolenie. Światopogląd jest to zbiór sądów wypowiadających coś o świecie i norm regulujących postępowanie. Zawiera poglądy na temat wartości. Nie pozostaje w sprzeczności z wynikami nauk, ale we wnioskach wychodzi dalej niż pozwala logika przesłanek naukowych, na których jest oparty. Światopogląd stanowi inspirację poczynań indywidualnych i społecznych. O wyborze światopoglądu decydują względy intelektualne, emocjonalne, środowisko, kultura, wychowanie oraz wpływ mediów, czyli kultury masowej. Światopogląd nie pozostaje w sprzeczności z wynikami nauk, ale o żadnym - z racji odmienności dziedzin - nie można powiedzieć, że jest naukowy. I przykrością muszę stwierdzić, iż choć prawie się z nią zgadzam, to w moim odczuciu Pani profesor - dążąc do własnej oryginalności, jak to u filozofów bywa, co nieco przekombinowała. Inaczej rozumiem to czym jest światopogląd i jaka jest jego rola.

Spójna niespójność
Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.

Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.

Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.

Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.

Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - a przecież, jest nas zdecydowana większość - muszą przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)

Toteż nasz światopogląd (zmieniający i rozwijający się w czasie) jest najczęściej mieszaniną socjalizacji i doświadczeń osobistych ze zdobytą wiedzą. W świadomości człowieka następuje swoiste, dla danej jednostki, połączenie tych różnorodnych źródeł, doprowadzając, niezwykle rzadko, do ich całkowitej spójności. Wydaje się, że właśnie niespójność trzeba uznać za normalne zjawisko i że zasadnicza różnica występuje dopiero przy próbie dychotomicznego podziału na: występujący - nader rzadko w czystej postaci - światopogląd krytyczny, domagający się "dowodów na wszystko" i fideistyczny - opierający porządek świata na wierze.

Przy światopoglądzie krytycznym - sama empiria nie wystarcza i do akceptacji jakiegoś poglądu, warunkiem koniecznym, jest jeszcze jego racjonalna zgodność. Przy światopoglądzie fideistycznym - można wierzyć, że Bóg istnieje, a można wierzyć, iż go nie ma. Jego istotą jest wiara i irracjonalne odczucie, które wcale nie muszą być religijnymi. Trzeba pamiętać, że oprócz religii istniały i istnieją parareligie. Kult bogów żywych bywał nie mniejszy od kultu bogów transcendentnych. W ich imieniu dokonywano zarówno wielkich czynów jak i pospolitych i ludobójczych zbrodni.


@@@
.
19-08-2016 01:28 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>>> Każdy może przyjąć sobie jakie chce ramy światopoglądowe jako coś co koresponduje z wiedzą i doświadczeniem danej osoby.
>> Czyli teizm jako ignorancja.
> Właśnie nie, bo ramy nie są konkurencją dla wiedzy.

Ramy? Toż to marzenie teologów aby naukę obramować i ograniczyć jej domenę badań. Ale nijak to się nie udaje. Nauka wkroczyła w domenę sfer niebieskich, w molekularne podstawy życia, w pochodzenie człowieka, w początek Wszechświata, a teraz wkracza w ostatnią dziuplę teologów: zagadkę świadomości. Dla nauki nie ma ram.

> Kant w pewnym momencie zapytał jak możliwe jest przyrodoznawstwo? Czy jemu też poleciłbyś zapoznanie się z mechaniką Newtona?

Raczej z elektromagnetyzmem, biochemią, neuropsychologią i kognitywistyką.
dajmonion (3663 punktów)
>>>> Każdy może przyjąć sobie jakie chce ramy światopoglądowe jako coś co koresponduje z wiedzą i doświadczeniem danej osoby.
>>> Czyli teizm jako ignorancja.
>> Właśnie nie, bo ramy nie są konkurencją dla wiedzy.
>Ramy? Toż to marzenie teologów aby naukę obramować i ograniczyć jej domenę badań.
Ryzyko takie istnieje tylko wtedy, gdy komuś mieszają się owe ramy z nauką. Gdy ktoś upiera się przy wyjaśnieniu religijnym w sytuacji, gdy nauka już coś wyjaśniła. Czy taka sytuacja jest przypadkiem, o którym piszę? Otóż nie. Cały czas podkreślam, że ramy nie są narzędziem nauki, nie partycypują w poznaniu naukowym. Sednem fanatyzmu jest traktowanie ram bardziej poważnie niż nauki. Czy ja popieram taką postawę? Nie. Podstawą stosunków społecznych jest zawsze nauka. Chodzi o to, że ja daję ludziom prawo do posiadania światopoglądu, a światopogląd jak już wcześniej napisałem to coś co przekracza naukę.
Taka postawa jest warunkiem koniecznym tolerancji. Gdy o kimś takim jak Tetens myślisz sobie w głębi duszy, że temu komuś coś się stało z mózgiem, to Twoja tolerancja jest fasadowa. Z mózgiem wielu osób jest wszystko w porządku, a jedynie dają sobie prawo do interpretowania rzeczywistości tak jak się interpretuje powieść. I te interpretacje stają się częścią ich światopoglądu. Problemem jest tylko fanatyzm, czyli uznawanie interpretacji a odrzucanie na przykład fizyki.
Gdy nie dajesz ludziom prawa do posiadania światopoglądu to szkodzisz też sobie, bo nigdy nie wiesz do czego może Cię zainspirować ktoś, kto interpretuje jakieś zjawisko z pozycji swoich ram światopoglądowych. Nie musisz wtedy przejmować tych ram. Tym niemniej może to stać się źródłem nowej myśli, jakiegoś nowego podejścia. Tym bardziej, że owe ramy nie są wzięte z sufitu. To jest coś co koresponduje z wiedzą jaką ktoś posiada. Celowo użyłem słowa 'koresponduje' aby podkreślić, że z jednej strony światopogląd nie jest czymś co można udowodnić jak w nauce, z drugiej strony nie jest to też coś wyssane z palca. Dlatego właśnie czajniczek Russela czy latający potwór Spagetti stanowią krytykę co najwyżej prymitywnej wersji teizmu, bo ani jedno a ni drugie z niczym nie koresponduje.
>>Dla nauki nie ma ram.
Dla poznania nie ma ram. Poznajesz na przykład, że istniejesz. Nie jesteś w stanie przeprowadzić ani żadnego dowodu w tej sprawie, ani żadnego eksperymentu. Jednocześnie nie jest to poznanie czysto formalne. I jesteś w tej kwestii bardziej utwierdzony niż w jakiejkolwiek innej. To jeden z powodów, dla którego nie stawiam poznaniu granic i dotyczy to też poznania matematycznego. Skoro nie stawiam poznaniu granic, to chyba logiczne jest, że naturę poznania traktuję jako nie do końca wyjaśnioną? prawda? Analizowanie układu nerwowego prostych kręgowców jest pomocne, ale tylko w pewnym stopniu. I jeszcze jedną rzecz chciałbym podkreślić. Te kwestie związane z granicami i naturą poznania pojawiły się w kontekście dyskusji o relacji matematyki do fizyki. Bynajmniej nie przytoczyłem ich po to, aby te znaki zapytania wypełniać bogiem, bo jak już gdzieś wyżej napisałem ramy światopoglądowe nie są po to, aby zastępować naukę. Chcę to tu mocno podkreślić, ponieważ piszemy teraz zarówno o teiźmie jak i o poznaniu i ktoś może nabrać błędnego przekonania, jakobym próbował przeprowadzać jakieś rozumowanie, w którym poglądy na poznanie pełnią rolę przesłanek, a teizm jest wnioskiem. Otóż bynajmniej tego nie robię.
>> Kant w pewnym momencie zapytał jak możliwe jest przyrodoznawstwo? Czy jemu też poleciłbyś zapoznanie się z mechaniką Newtona?
>Raczej z elektromagnetyzmem, biochemią, neuropsychologią i kognitywistyką.
Przytoczyłem przykład Kanta, by pokazać, że moje pytanie w kwestii poznania jest tego typu pytaniem jakie on postawił w kwestii przyrodoznawstwa. Ty na pytanie jak możliwe jest poznanie stwierdziłeś, no zachodzi czyli jest możliwe. Miałem zatem wątpliwość czy aby na pewno rozumiesz o jakie pytanie mi chodzi, stąd przykład Kanta.

dajmonion
20-08-2016 01:21 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
>> Czyli teizm jako ignorancja.
>>> Właśnie nie, bo ramy nie są konkurencją dla wiedzy.
>> Ramy? Toż to marzenie teologów aby naukę obramować i ograniczyć jej domenę badań.
> Chodzi o to, że ja daję ludziom prawo do posiadania światopoglądu, a światopogląd jak już wcześniej napisałem to coś co przekracza naukę. [...] owe ramy nie są wzięte z sufitu. To jest coś co koresponduje z wiedzą jaką ktoś posiada.

Sęk w tym, że te światopoglądy prostych ludzi zazwyczaj kolidują z głębszą wiedzą. Nikomu nie bronię posiadania jakiegoś światopoglądu na własny użytek, ale nie spotkałem jeszcze teistycznego światopoglądu zgodnego z całą wiedzą przyrodniczą. Wychodzi na to, że podstawą teizmu jest jednak ignorancja.

> Dlatego właśnie czajniczek Russela czy latający potwór Spagetti stanowią krytykę co najwyżej prymitywnej wersji teizmu, bo ani jedno a ni drugie z niczym nie koresponduje.

A jaki to teizm korespoduje z czymś konkretnym, co byłoby nieosiągalne dla nauki? Wszystkie teizmy wyglądają mi na prymitywne.

> Poznajesz na przykład, że istniejesz. Nie jesteś w stanie przeprowadzić ani żadnego dowodu w tej sprawie, ani żadnego eksperymentu.

Mylisz się. Eksperyment oraz dowód są bardzo proste: Cogito ergo sum. Kartezjusz dobrze zaczął.
dajmonion (3663 punktów)
>Sęk w tym, że te światopoglądy prostych ludzi zazwyczaj kolidują z głębszą wiedzą.
To oznacza tylko tyle, że warto ich edukować.
>Ale nie spotkałem jeszcze teistycznego światopoglądu zgodnego z całą wiedzą przyrodniczą.
Problemem nie jest pełna zgodność światopoglądu z nauką. Problemem jest fanatyzm.
>Wychodzi na to, że podstawą teizmu jest jednak ignorancja.
Posiadanie światopoglądu to nie ignorancja, bo światopogląd to nie wiedza. Ignorancja to luki w wiedzy.
>A jaki to teizm koresponduje z czymś konkretnym, co byłoby nieosiągalne dla nauki?
Korespondowanie to korespondowanie, a wyjaśnianie to wyjaśnianie i dlatego światopogląd może korespondować nawet z czymś co nauka wyjaśniła. Z czym konkretnym? Z czym się komu podoba. To musiałbyś pogadać z jakimś teistą, bo ja nim nie jestem. Ja bronię prawa do posiadania światopoglądu i zastanawiam się na jakim warunkach takie prawo mogłoby być udzielone. Gdybyś wiedział, że teizm na pewno nie zniknie z ludzkich umysłów, to jaka jest jego racja bytu we współczesnym świecie? Bo spoglądanie z politowaniem na pewne osoby na pewną nią nie jest.
>Wszystkie teizmy wyglądają mi na prymitywne.
Teizmów i ogólnie światopoglądów jest prawdopodobnie tyle ilu ludzi sobie chodzi po Ziemi.
Po co wyrabiać sobie zdanie o jakimś światopoglądzie na podstawie ich kilku obiegowych wersji?
To jest dla mnie akurat najmniej interesujące. Zawsze interesuje mnie światopogląd konkretnej osoby. Tym bardziej gdy wiem, że jest w temacie. To potrafi być inspirujące.
>>Poznajesz na przykład, że istniejesz. Nie jesteś w stanie przeprowadzić ani żadnego dowodu w >>tej sprawie, ani żadnego eksperymentu.
>Mylisz się. Eksperyment oraz dowód są bardzo proste: Cogito ergo sum. Kartezjusz dobrze zaczął.
To żaden dowód. Warunkiem myślenie jest istnienie. Zatem mamy błędne koło: istnieję, więc myślę, więc istnieję, więc myślę...
Inny przykład. Wszystko czym się zajmujesz w nauce jakoś istnieje i ma jakąś istotę. Poznajemy zatem ów fakt i to też jest poznanie, na które nie ma żadnego dowodu. Pewien mój znajomy filozof uważa, że 'istota', 'istnienie' to tylko słowa. Jednak wszelkie próby osłabienia takiego poznania osłabiają automatycznie wszelkie poznanie.

dajmonion
21-08-2016 11:05 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Każdy może przyjąć sobie jakie chce ramy światopoglądowe jako coś co koresponduje z wiedzą i doświadczeniem danej osoby.
Czyli teizm jako ignorancja.
> Właśnie nie, bo ramy nie są konkurencją dla wiedzy.
Ramy? Toż to marzenie teologów aby naukę obramować i ograniczyć jej domenę badań.
>Ryzyko takie istnieje tylko wtedy, gdy komuś mieszają się owe ramy z nauką.
A komuż z fideistów się nie mieszają porządki wynikające z wiary z porządkami wynikającymi z doświadczenia (dorobku nauki) Ja takich nie znam: www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary
www.opoka.(*)i/encykliki/fides_ratio_0.html

> Gdy ktoś upiera się przy wyjaśnieniu religijnym w sytuacji, gdy nauka już coś wyjaśniła.
To tylko zależy od możliwości uporu. Trudno opierać się przeciw oczywistościom i wtedy następuje aggiornamento. Mniej lub bardziej udane dopasowanie religijnych dogmatów do rzeczywistości.

>Czy taka sytuacja jest przypadkiem, o którym piszę? Otóż nie. Cały czas podkreślam, że ramy nie są narzędziem nauki, nie partycypują w poznaniu naukowym.
Gucio prawda.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,691062
www.racjon(*).php/s,660262/z,0/d,27#w670680
www.racjonalista.pl/forum.php/s,332808
Światopoglądy dające pierwszeństwo dogmatom wynikającym z wiary jest czynnikiem ograniczającym poznanie w stopniu wynikającym z jej głębokości. Fundamentaliści wprost, gdy fakty przeczą ich wierze, to uznają nieważność faktów i potrafią dokonywać bezpardonowych ataków na ludzi je podających. Jak to zauważył już w XVII wieku wspaniały chrześcijanin i wielki uczony Blaise Pascal: "Papież nienawidzi uczonych i lęka się ich, albowiem nie podlegają mu na mocy ślubowania"

> Sednem fanatyzmu jest traktowanie ram bardziej poważnie niż nauki.
Sednem fanatyzmu jest wiara niezależnie od jej przedmiotu. Im wiara jest jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, bezrefleksyjną tym fanatyzm jest możniejszy i dla niepodzielających wiary groźniejszy. Wystarczy poczytać wypowiedzi na naszym forum aby stwierdzić jak bardzo dla święcie wierzących we własną rację, wątpiący w to stają się osobistymi wrogami. Poczytać próby złośliwej dyskredytacji oponentów, chore projekcje na ich temat, epitetowanie ich, a na końcu wyzwiska. Piana - niezależna od najlepszego mniemania na swój temat.

>Czy ja popieram taką postawę? Nie.
Przecież sam Pan tu ją reprezentuje. Nie potrafi Pan dyskutować i odrzuca a priori argumenty przeczące jego wierze. Oczywiście są różne stadia fanatyzmu, do ekstremy jeszcze sporo Panu brakuje. Mamy tu innych o parę długości przed Panem.

Ciąg dalszy nastąpi.

@@@
.
21-08-2016 15:43 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

> Podstawą stosunków społecznych jest zawsze nauka.
Jeszcze takiej tezy nie spotkałem, a dokładkę z wielkim kwantyfikatorem. www.bryk.p(*)i_stosunki_społeczne.html
Czy naprawdę Pan tak niewiele rozumie, czy poszukując argumentów dla własnej wiary plącze się we własnych nogach?

> Chodzi o to, że ja daję ludziom prawo do posiadania światopoglądu, a światopogląd jak już wcześniej napisałem to coś co przekracza naukę.
A ja mam Pańskie prawo w wielkim poważaniu. Żyjemy na szczęście w takich czasach, iż wolność myśli, a czasem i wypowiedzi zapewnia nam prawo. Przecież mnie już Pan usta, zgodnie z własnymi możliwościami zamknął. Najpierw przestał przez chwilę mi odpisywać, >Nie odpisuję na posty Bogusławskiego, bo zachowuje się po chamsku. później zaczął masowo zaczął usuwać moje wypowiedzi ze swoich wątków, a następnie zamknął się na sprzeczne z jego wiarą argumenty całkowicie: >...bo ja nie widzę ani jego wypowiedzi...

>Taka postawa jest warunkiem koniecznym tolerancji.
Bzdura, taka postawa jest świadectwem pogardy, "możesz sobie głupolu pieprzyć co ci się żywnie podoba". Świadectwem tolerancji jest uznanie wolności do posiadania różnych poglądów, ale wraz z ich krytyką i podejmowaniem konstruktywnego (w miarę konkluzywnego) sporu. Spór może być nawet bardzo ostry, ale nigdy nie powinien przeradzać się w ataki personalne, a już w żadnym przypadku nie wolno używać w nim złośliwej dyskredytacji, czy wprost wyzwisk kierowanych do swoich antagonistów.

> Gdy o kimś takim jak Tetens myślisz sobie w głębi duszy, że temu komuś coś się stało z mózgiem, to Twoja tolerancja jest fasadowa.
Z mózgiem? To ciekawa koncepcja sięgająca koncepcji frenologicznych. Dzisiejsza nauka takich prostych zależności nie dostrzega. Ludzie o "zdrowych" - według dzisiejszych możliwościach poznawczych - mózgach, zdolni są do przeróżnych niegodziwości, a i geniuszy trudno rozpoznać po mózgu.

>Z mózgiem wielu osób jest wszystko w porządku,
A skąd Pan to wie, gdy nauka nie jest tego w stanie stwierdzić.

> a jedynie dają sobie prawo do interpretowania rzeczywistości tak jak się interpretuje powieść.
Przecież to oczywista oczywistość, iż znakomita większość ludzi opiera swój światopogląd na przeróżnych zestawach mitów i nawet gdyby ktoś bardzo pragnął i używał przeróżnych narzędzi aby zmusić ich do odrzucenia ich wiary i zajęcia racjonalnej postawy poznawczej, to by mu się to nie udało. Tak, ludzie mają prawo do wiary we własne zestawy bajek, ale to Pan zachowuje się nietolerancyjnie zabraniając innym publicznej krytyki takiej postawy.

>I te interpretacje stają się częścią ich światopoglądu.
Dokładnie tak i święta wiara w te ich jedynie słuszne interpretacje jest - jak pokazała historia całej ludzkości - przyczyną ogromnej ilości nieszczęść. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,579693#w579921 To nie sama religia, czy przedmiot wiary jest złem. Złem jest wiara.

> Problemem jest tylko fanatyzm,
Nie istnieje fanatyzm bez świętej wiary we własną rację.

>czyli uznawanie interpretacji a odrzucanie na przykład fizyki.
Ks. Jan Salamucha napisał: W światopoglądzie katolickim dominującą rolę ma wiara i dlatego uświadomiony katolik nie pójdzie pod sztandary ani racjonalizmu, ani pozytywizmu. Racjonalizm za najwyższą instancję teoretyczną uważa rozum ludzki; pozytywizm pozwala człowiekowi krytycznemu uznawać tylko to, co da się stwierdzić doświadczalnie lub co najmniej doświadczalnie sprawdzić. Katolik ponad człowiekiem widzi Boga i dlatego nie zgodzi się na racjonalistyczną apoteozę rozumu ludzkiego; katolik widzi rzeczywistość tak bogatą, że zarozumiałą "donkiszoterią" są dla niego pozytywistyczne hasła jedynej doświadczalnej metody - mogą być to hasła słuszne na terenie pewnych nauk, ale na pewno nie wystarczą przy budowie całego światopoglądu, poglądu na całą rzeczywistość.

Nie wiem, na ile stanowisko to jest aktualne. Myślę, że dla intelektualistów teistycznych to już przeszłość. Widząc rolę Boga, potrafią jednocześnie dostrzec konieczność przeprowadzania krytycznej analizy religijnych dogmatów. Co nie mniej ważne, dostrzegają możliwości, potrzebę i wagę krytycznej dyskusji na te tematy z partnerami o innym światopoglądzie.

Warto przy tym wziąć po uwagę słowa wybitnego uczonego amerykańskiego Carla Sagana: Religie, które nie dostosowują się do zmian naukowych i społecznych, są moim zdaniem skazane na zanik. Zbiór przekonań może się rozwijać i zachować znaczenie tylko wtedy, gdy reaguje na najpoważniejsze zarzuty, jakie można wytoczyć przeciw niemu. (...) Moim zdaniem religie dla własnego dobra powinny zachęcać do sceptycznej oceny dowodów, na których opierają się ich fundamentalne zasady. Nie ma wątpliwości, że religie zapewniają pociechę i wsparcie, są podporą emocjonalną i mogą być użyteczne społecznie. Z tego jednak nie wynika, że religie powinny być chronione przed krytyką i sceptyczną analizą. (...) Twierdzę, że jeżeli jakiś system wierzeń nie może przetrwać krytyki, to nie warto go głosić. Te, które są w stanie przetrwać krytyczną ocenę, zapewne zawierają przynajmniej jądro prawdy.

Wiara bezwzględnie wszelakimi środkami odrzuca wszelkie naukowe i racjonalne fakty, które jej przeczą, ale nie chcąc całkowitego ośmieszenia ich dogmatów - co bardziej racjonalni ich głosiciele, choć manipulują, to jednak ustępują. Trudno teraz upierać się, iż ziemia jest centrum wszechświata, gdy nawet nie bardzo wiadomo ile tych wszechświatów istnieje.

CDN
.
21-08-2016 18:25 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ciąg dalszy:

>Gdy nie dajesz ludziom prawa do posiadania światopoglądu to szkodzisz też sobie,
A któż tu - poza święcie wierzącymi w jedynosłuszność własnego, do których Pana zaliczam - odbiera innym prawo do posiadanie własnego światopoglądu. Na ile ja rozumiem pana Fizyka, to on podobnie do mnie idzie znacznie dalej i daje wszystkim prawo do krytykowania własnego światopoglądu, a nawet za taką krytykę jest wdzięcznym.

> bo nigdy nie wiesz do czego może Cię zainspirować ktoś, kto interpretuje jakieś zjawisko z pozycji swoich ram światopoglądowych.
Inteligencja to także umiejętność doboru sobie lektur i inspiracji. Zdecydowanie nie warto czytać i słuchać wszystkiego licząc, iż a nuż on cię zainspiruje. Człowiek inteligentny to już po przejrzeniu jakiejś książki i przeczytaniu paru zdań wie z kim ma tu do czynienia.

> Nie musisz wtedy przejmować tych ram. Tym niemniej może to stać się źródłem nowej myśli, jakiegoś nowego podejścia. Tym bardziej, że owe ramy nie są wzięte z sufitu.
Wszelkie wiary w przeróżne zestawy mitów, niezależnie od ich filozoficznego skomplikowania są "brane z sufitów" ludzkiej wyobraźni.

>To jest coś co koresponduje z wiedzą jaką ktoś posiada.
Tak, światopogląd koresponduje z posiadaną wiedzą, ale często ta korespondencja ma zupełnie niewielkie znaczenie, czego podałem wyżej przykłady.

> Celowo użyłem słowa 'koresponduje' aby podkreślić, że z jednej strony światopogląd nie jest czymś co można udowodnić jak w nauce, z drugiej strony nie jest to też coś wyssane z palca.
99,9% światopoglądów fideistycznych jest wyssanymi z palca. No powiedzmy, że z piersi: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041

>Dlatego właśnie czajniczek Russela czy latający potwór Spagetti stanowią krytykę co najwyżej prymitywnej wersji teizmu, bo ani jedno a ni drugie z niczym nie koresponduje.
Gdy chce się rozmawiać często występuje konieczność dopasowania się do poziomu kulturalnego i intelektualnego interlokutora. Uważa Pan, iż tu reprezentuje najwyższy poziom teizmu, to niech Pan zalinkuje tu wypowiedzi, w których osiągnął Pan swój najwyższy poziom argumentacji?
>Użyłem słowa interpretacja, a nie wyjaśnianie. To nauka wyjaśnia świat, a ludzie bazując na jej dorobku mogą go interpretować tak jak się interpretuje powieść, czy film.
www.racjon(*).php/z,0/d,33/s,668549#w671124
www.racjon(*).php/z,0/d,33/s,668549#w671131

> Właśnie nie, bo ramy nie są konkurencją dla wiedzy.
Ramy? Toż to marzenie teologów aby naukę obramować i ograniczyć jej domenę badań. Ale nijak to się nie udaje. Nauka wkroczyła w domenę sfer niebieskich, w molekularne podstawy życia, w pochodzenie człowieka, w początek Wszechświata, a teraz wkracza w ostatnią dziuplę teologów: zagadkę świadomości. Dla nauki nie ma ram.

>Dla poznania nie ma ram.
A czymże dla Szanownego Pana jest nauka? Dla mnie to ludzkie narzędzie poznawcze.

>Poznajesz na przykład, że istniejesz. Nie jesteś w stanie przeprowadzić ani żadnego dowodu w tej sprawie, ani żadnego eksperymentu. Jednocześnie nie jest to poznanie czysto formalne. I jesteś w tej kwestii bardziej utwierdzony niż w jakiejkolwiek innej.
Znamy różne przypadki figli jakie mózg ludziom jest w stanie uczynić.
www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,257571#w258111
www.racjon(*).php/s,477419/z,0/d,11#w480793
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,477419#w483012

>To jeden z powodów, dla którego nie stawiam poznaniu granic i dotyczy to też poznania matematycznego. Skoro nie stawiam poznaniu granic, to chyba logiczne jest, że naturę poznania traktuję jako nie do końca wyjaśnioną? prawda? Analizowanie układu nerwowego prostych kręgowców jest pomocne, ale tylko w pewnym stopniu. I jeszcze jedną rzecz chciałbym podkreślić. Te kwestie związane z granicami i naturą poznania pojawiły się w kontekście dyskusji o relacji matematyki do fizyki.
Ludzie są różni i jedni wiedzą więcej, a inni mniej. Ci co wiedzą mniej są bardziej przekonani, iż to wiedzą lepiej - co najwyżej sądzą, iż swojej mądrości nie umieją tak przekazać aby do upierających się przy swoim głupków mogła ona dotrzeć. Nikt nie zbuduje swojego światopoglądu na czymś więcej niż posiada. Co otrzymał genetycznie jako zdolności, a później procesie socjalizacji, poprzez kształcenie oraz samokształcenie.

> Bynajmniej nie przytoczyłem ich po to, aby te znaki zapytania wypełniać bogiem, bo jak już gdzieś wyżej napisałem ramy światopoglądowe nie są po to, aby zastępować naukę. Chcę to tu mocno podkreślić, ponieważ piszemy teraz zarówno o teiźmie jak i o poznaniu i ktoś może nabrać błędnego przekonania, jakobym próbował przeprowadzać jakieś rozumowanie, w którym poglądy na poznanie pełnią rolę przesłanek, a teizm jest wnioskiem. Otóż bynajmniej tego nie robię.
Wielce Szanowny Panie, z jednej strony mamy Pańskie deklaracje, a z drugiej własne umiejętności czytania tekstów ze zrozumieniem. Napisał Pan na naszym forum sporo i czytelnik, który Pana czytał spokojnie mógł sobie wyrobić zdanie i na temat Pańskich poglądów i na temat Pańskich intencji. Chyba nikt tu nie wierzy, iż jestem długonogą blondynką.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,544266#w544286
www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,624150#w624755

@@@
.
18-08-2016 12:39 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Tetens nie reprezentuje tego schematu, który streściłeś.
Możliwe, iż inny ale wypadałoby go opisać, a nie swoją metodą rzucić tu coś typu "jakim to ja mądry", a gdy ktoś przyciśnie, to ani be, ani me, ani kukuryku. Obrażać innych, samemu czuć się obrażonym i zwiewać po kątach.
Tak, prof. Tetens w swoim dorobku intelektualnym dokonuje prób sformułowania racjonalnej teologii jako metafizyki indukcyjnej poważnie traktując egzystencjalny wymiar przekonań religijnych. Głównymi zagadnieniami, którymi się zajmuje, to uznanie Boga. Jako istoty rozumnej, jako nieskończonego Ducha, jako stworzyciela natury oraz rządzących nią praw oraz Boga jako Odkupiciela. Tak, taki dorobek jest bardzo trudny do podważenia przez uczonego przyrodoznawcę, a już szczególnie trudnym jest to uczynić grzecznie i merytorycznie, choć jestem prawie pewien, iż pan Fizyk to potrafi.

> Wprost przyznaje, że istnienia boga nie da się udowodnić, bo bóg nie jest czymś co ma wynikać z przyjętych przesłanek (jakkolwiek rozumianych).
Patrzcie ludzie, jaki wybitny filozof chrześcijański. Wprost przyznaje, że istnienia boga nie da się udowodnić. A czy przypadkiem podał definicję tego czego udowodnić istnienia się nie da? Gdyż wypadałoby jednak rozpocząć od próby zdefiniowania tego niedowodliwego stwora ludzkiej wyobraźni.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,454359#w454459
www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa

>Teizm w jego przypadku pełni rolę ram światopoglądowych.
Ciekawy przypadek? "Rola ram światopoglądowych" A co to tak w ogóle znaczy. Wielki filozof przyjął a priori na siebie chomąto wiary Odrzuć myślenie i powtarzaj - co najmniej tysiąc razy dziennie - wierzę w Boga oraz uznaję wiarę w niego za jedyną prawdę. Po kilku latach i milionach powtórzeń masz szansę, że mózg się ci skurczy do potrzebnych rozmiarów.

> Każdy może przyjąć sobie jakie chce ramy światopoglądowe jako coś co koresponduje z wiedzą i doświadczeniem danej osoby.
Niby tak, ale warto tu zauważyć, iż najwięcej osób wybiera taką postawę poznawczą jaka została mu wtłoczona w procesie socjalizacji. Trzeba mieć dużo inteligencji i heretycką mentalność aby postawę wyniesioną z dzieciństwa odrzucić.
www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041

>Tak długo nie jest to problemem jak długo ramy nie próbują wejść na miejsce nauki.
Tak i dlatego, jak to zauważył już w XVII wieku wspaniały chrześcijanin i wielki uczony Blaise Pascal, "Papież nienawidzi uczonych i lęka się ich, albowiem nie podlegają mu na mocy ślubowania" www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiary Ideologia tylko wtedy nie wdziera do i na miejsce nauki, gdy nie może.

> Jak to możliwe, że materia poznaje samą siebie?
To akurat już wiemy: świat poznajemy przez budowanie (uproszczonych) modeli tego świata. I to nie tylko my, ludzie, ale również inne zwierzęta, w tym całkiem prymitywne. Modelowany świat jest reprezentowany przez aktywność sieci neuronowej. Z konieczności w modelu tym musi też istnieć reprezentacja właściciela tej sieci, jego położenia przestrzennego, możliwości zdobywania pokarmu, ucieczki od zagrożeń, itp.

> A matematyka jest rodzajem poznania.
Ano właśnie: matematyka to też modelowanie naszego świata.


>Ale tu chodzi o poznanie i o jego granice.
Jakie poznanie i jakie granice? Wychodząc od granic przyrodniczych, człowiek ma mózg połączony ze światem zmysłami przechodzimy do filozoficznych: istniejąca obiektywnie rzeczywistość jest poznawalna, choć nie poznana. Nowe odpowiedzi rodzą nowe pytania.

> Ty forsujesz tezę jakoby poznanie matematyczne posiadało pewien immanentny charakter (matematyka teoretyczna jako część przyrodoznawstwa).
Moim zdaniem, nawet więcej. Jest wprost częścią przyrody, gdyż jest ludzkim narzędziem intelektualnym pozwalającym na jej opis.

> Ja nie stawiam ani poznaniu matematycznemu ani żadnemu innemu jakichkolwiek granic. Nie potrafiłbym po prostu udowodnić istnienia takiej granicy.
Granice te są proste jak drut. Stanowi je nasz mózg wraz ze zmysłami, zaś poszerzają te możliwości (rozszerzają nasze granice poznania) przeróżne narzędzia intelektualne i materialne.

@@@
.
10-08-2016 12:17 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Dopóki ktoś stara się pisać z Tobą kulturalnie i merytorycznie nigdy nie powinien otrzymać od Ciebie żadnej tego typu łatki jak 'adwersarz racjonalizmu'.
A czemuż to, a czemuż? Czyżby od szczerości ważniejszą była hipokryzja? Zamiast faktów owijanie słomy wełną i okręcanie jedwabiem byłe by głupoty adwersarza niczym nie urazić? www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,717787#w718050

>Przynajmniej publicznie.
Oczywiście Pan wraz z przyjacielem wolicie inne formy. Publicznie to "serek przez papierek" zaś na prywatnego maila to można wysłać: "Wiadomość od użytkownika olson: Myślisz oszuście, że ktoś rozsądny weźmie na poważnie Twoje kłamstwa? W trakcie tej wymiany zdań dostałem kilka maili z podziękowaniami za sprowokowanie Cię do zrobienia z siebie głupka i bynajmniej nie od Ducha Prawdy i ZbyszkazWarszawy. W realu za taki sposób dyskusji byłbyś zwyczajnie wykluczony społecznie, albo od kogoś impulsywnego dostałbyś po gębie. W internecie każdy leszcz kozaczyć może, czyż nie?"

>Takie upraszczające łatki prawie zawsze są nie w porządku, bo rzadko się zdarza, aby czyjś światopogląd był tylko racjonalistyczny lub tylko irracjonalistyczny.
Tak, rzadko się zdarza, ale zawsze któryś jest dominującym, a Pan tu już od wielu lat publikuje i wprost narzuca się spostrzeżenie inteligentnym czytelnikom, iż podważa Pan światopogląd racjonalistyczny, tak jak Pan tylko potrafi. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,717675#w718271

>Zresztą dla mnie to już truizm, że wyznawanie określonego światopoglądu niekoniecznie idzie w parze z samodzielnym myśleniem.
Oczywiście, iż niekoniecznie, ale tak jak racjonalizm światopoglądowy samodzielne myślenie promuje, tak światopoglądy fideistyczne wprost nakazują opieranie się na autorytetach. www.racjonalista.pl/forum.php/s,563837#w563903

Racjonalizm światopoglądowy jest wyborem pewnej drogi poznawczej, a ta droga prowadzi do zaufania przyjętemu powszechnie, choć nie bez wyjątków, paradygmatowi współczesnej nauki - naturalizmowi metodologicznemu, który miedzy innymi metodologicznie zakłada brak absolutnej pewności w dostępnej człowiekowi wiedzy. W praktyce 99,9% procentowa pewność, potwierdzana praktyką jest zupełnie wystarczającą, z taką pewnością bardzo często udzielane są naukowe odpowiedzi. Warto tu zauważyć, iż choć istniejąca obiektywnie rzeczywistość jest poznawalna, to nie poznana, gdyż nowe odpowiedzi, na ogół rodzą nowe pytania.

Racjonalizm jest drogą, a nie odpowiedzią i dlatego np. pan Szarley jest według mnie racjonalistą, a np. pan Olson, czy też Pan, nie.


Miłego dnia.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Skończyłem z Bogusławskim, pomogłem mu w skompromitowaniu się, a ten jak widać zamiast starać się zatuszować sprawę, przypomina o niej i jak widać nadal o mnie myśli. To jest to ostatnie słowo trolla

A argumenty leżą odłogiem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675#w718410

Fideista Bogusławski niech sobie wierzy w istnienie czegoś obiektywnego i możliwość poznania prawdy, ale wiarę i głupotę należy tępić.
dajmonion (3663 punktów)
>Zgodność do milionowej części procenta teoretycznej wartości momentu magnetycznego elektronu z >wartością zmierzoną nie jest przypadkiem - jest to świadectwo matematycznej struktury świata.
Tylko, że dyskusja nie dotyczy tego czy przyroda jest matematyczna czy nie, bo z tym to ja się akurat zgadzam. Przyroda nie musi być w stu procentach matematyczna aby była matematyczna. Dyskusja dotyczy tego, czy matematyka teoretyczna jest częścią przyrodoznawstwa.
>Opanowanie samej matematyki wymaga zazwyczaj wieloletniego treningu, bo niewielu ludziom jest >ona intuicyjnie dana. A sama matematyka to nie wszystko, bo trzeba jeszcze umieć ją przyłożyć do >świata rzeczywistego, co jest niełatwym zadaniem, jak to widać z toczonej w tym wątku dyskusji.
Dyskusja dotyczy filozofii matematyki. I dlatego znajomość warsztatu jest na pewno pomocna, ale nie przesądzająca.
>Zgodność do milionowej części procenta teoretycznej wartości momentu magnetycznego elektronu z >wartością zmierzoną nie jest przypadkiem - jest to świadectwo matematycznej struktury świata.
Sama liczba nic nie mówi. Wiele różnych liczb mogłoby być podstawą do uznania matematyczności przyrody w stopniu zależnym od tych liczb. Bo przyroda jest matematyczna w określonym stopniu. Gdyby część była tysięczna to też nie byłoby błędu w stwierdzeniu, że przyroda jest matematyczna.
A skoro przy tysięcznej części nie można tego powiedzieć, to znaczy, że przy żadnej nie można, bo
ostatecznie wszystko zależy od tego co się w tej części kryje, choćby była ona bilionowa. Po rozdrapaniu tej małej dziurki może się okazać, że przyroda znów nas zaskakuje.

dajmonion
10-08-2016 07:33 
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)
>> Zgodność do milionowej części procenta teoretycznej wartości momentu magnetycznego elektronu z wartością zmierzoną nie jest przypadkiem - jest to świadectwo matematycznej struktury świata.
> Sama liczba nic nie mówi. Wiele różnych liczb mogłoby być podstawą do uznania matematyczności przyrody w stopniu zależnym od tych liczb.

Owszem, mówi, jeżeli jest to liczba bezwymiarowa. A ta milionowa część procenta jest bezwymiarową liczbą. Ponadto ta milionowa część procenta to nie odchyłka teorii od rzeczywistości, lecz błąd pomiaru. Być może matematyka dokładnie odzwierciedla rzeczywiste elektrony.

> Gdyby część była tysięczna to też nie byłoby błędu w stwierdzeniu, że przyroda jest matematyczna.

Byłaby mniej matematyczna. Ponadto gdyby odchyłka była tysiąc razy większa niż błąd pomiaru, to wiedzielibyśmy na pewno, że teoria jest tylko przybliżeniem rzeczywistości.

> A skoro przy tysięcznej części nie można tego powiedzieć, to znaczy, że przy żadnej nie można.

Nonsens. Gdyby teoretyczny moment magnetyczny był dziesięć razy większy od wartości zmierzonej, to eledrodynamika kwantowa byłaby po prostu fałszywa i poszłaby w zapomnienie.
dajmonion (3663 punktów)
>>> Zgodność do milionowej części procenta teoretycznej wartości momentu magnetycznego elektronu z wartością zmierzoną nie jest przypadkiem - jest to świadectwo matematycznej struktury świata.
>> Sama liczba nic nie mówi. Wiele różnych liczb mogłoby być podstawą do uznania matematyczności przyrody w stopniu zależnym od tych liczb.
>Owszem, mówi, jeżeli jest to liczba bezwymiarowa.
Umyka ci mała subtelność. Zauważ jak określiłem różnicę stanowisk między nami w tej dyskusji. Gdy piszę, że nic nie mówi, to mam na myśli fakt, że nie przemawia za przyrodniczością matematyki teoretycznej. Wszystkie Twoje argumenty są za matematycznością przyrody i ani jeden za przyrodniczością matematyki teoretycznej.
Co do matematyczności przyrody zgadzam się. Piszę zresztą o tym wyraźnie. To nie jest tak, że matematyczność przyrody można stwierdzić dopiero teraz, gdy da się wyliczyć te milionowe części procenta. Już wcześniej można było uznać przyrodę za matematyczną. Piszesz jakby ta milionowa część stanowiła jakąś cezurę. Nie ma żadnej cezury. Matematyczność póki co może być rozumiana co najwyżej jako stopniowalna.

dajmonion
12-08-2016 23:23 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Wszystkie Twoje argumenty są za matematycznością przyrody i ani jeden za przyrodniczością matematyki teoretycznej.

Bo matematyka czysta (czy jak ją nazywasz - teoretyczna) jest konstrukcją myślową i jej "przyrodniczość" można jedynie znaleźć w aktywności naszych neuronów i w symbolach gdzieś zapisanych. No chyba, że jesteś platonistą?
dajmonion (3663 punktów)
>> Wszystkie Twoje argumenty są za matematycznością przyrody i ani jeden za przyrodniczością matematyki teoretycznej.
>Bo matematyka czysta (czy jak ją nazywasz - teoretyczna) jest konstrukcją myślową i jej "przyrodniczość" można jedynie znaleźć w aktywności naszych neuronów i w symbolach gdzieś zapisanych.
Tylko w neuronach? Niekoniecznie. Podałem zresztą gdzieś argument za przyrodniczością matematyki teoretycznej, ale tylko w sensie genetycznym. Mianowicie tam, gdzie napisałem, że pojęcia pierwotne jak punkt, prosta są idealizacją czegoś co zostało postrzeżone w świecie. Neurony same z siebie nie wytworzą takich idealizacji. Potrzebny jest kontakt zmysłowy ze światem. Tak więc w sensie genetycznym ok, a co dalej, to nie wiem. Dla mnie przynajmniej temat jest otwarty.


dajmonion
13-08-2016 16:35 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Wszystkie Twoje argumenty są za matematycznością przyrody i ani jeden za przyrodniczością matematyki teoretycznej.
Bo matematyka czysta (czy jak ją nazywasz - teoretyczna) jest konstrukcją myślową i jej "przyrodniczość" można jedynie znaleźć w aktywności naszych neuronów i w symbolach gdzieś zapisanych.
>Tylko w neuronach? Niekoniecznie.
Chyba słuszne zastrzeżenie, gdyż nie znamy jeszcze dokładnie roli wszystkich komórek mózgowych, ale wydaje się, iż to był pewien skrót myślowy dotyczący materialnej (biologicznej) bazy funkcjonowania naszych umysłów, gdyż czyż receptory - wyspecjalizowane komórki lub narządy zmysłowe odbierające informacje z otoczenia, mogą funkcjonować bez neuronów, komórek nerwowych - rodzaj elektrycznie pobudliwej komórki zdolnej do przetwarzania i przewodzenia informacji w postaci sygnału elektrycznego. www.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/KogP/05-zmysly.htm Wydaje mi się, iż wystarczy zmienić jedno słowo w zdaniu pana Fizyka: Bo matematyka czysta (czy jak ją nazywasz - teoretyczna) jest konstrukcją myślową i jej "przyrodniczość" można jedynie znaleźć w aktywności naszych mózgów i w symbolach gdzieś zapisanych. Aby nie można było się do niego przyczepić, gdyż wiadomo, iż nasze mózgi nie funkcjonują w słoikach tylko mają sensory łączące je ze światem zewnętrznym. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,663351#w663916

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Mamy tu przykład rozumowania indukcyjnego (dowód z doświadczenia), który z punktu widzenia logiki jest niepoprawny.
>To świadczy źle o logice a nie o maszynach parowych.

Ani o logice, ani o maszynach parowych, tylko o myśleniu indukcyjnym, które pozostawia się bez logicznej weryfikacji. Zbudowanie działającej maszyny to już weryfikacja.

>> ... Dlatego logikę i własną świadomość przyjmuję bez dowodu.To źle robisz. Logika jest częścią formalnych teorii i tak samo jak te teorie podlega weryfikacji eksperymentalnej. Owszem, sprawdza się w bardzo dużym zakresie, ale nie zawsze, na co wskazują choćby paradoksy logiczne.

Paradoksy logiczne mają swoje rozwiązania i wynikają z niedostatecznej wiedzy. To są raczej ludzkie paradoksy poznawcze.

>Logika jest abstrakcją regularności świata rzeczywistego i jak każda abstrakcja ma ograniczone pole stosowalności w tym świecie. Błędem jest podnosić logikę na piedestał absolutnego autorytetu.

Co to znaczy podnosić logikę na piedestał absolutnego autorytetu? Logika to tylko weryfikacja. Czysta logika nie daje odpowiedzi na żadne pytanie, ale pozwala wykluczyć zdania, które na pewno nie są odpowiedziami.

>Z powodzeniem możesz posługiwać się czystą logiką wewnątrz formalnej teorii, ale to nie znaczy, że ta teoria wraz z logiką mówi prawdę o zewnętrznym świecie.

W takiej sytuacji jakieś meta założenia są nielogiczne, wychodzi z tego pozornie logiczna teoria.

>Podam Ci prosty przykład. Chciałbyś, aby logicznie uzasadnione stwierdzenie, że 2 + 2 = 4 było absolutną prawdą. A tak nie zawsze jest. Bo choć jak weźmiesz dwie śliwki i dwie gruszki, to będziesz miał cztery owoce, ale jak weźmiesz dwa litry spirytusu i dolejesz do niego dwa litry wody, to otrzymasz 3.8 l wódki a nie cztery.

Bez sensu, bo działanie 2+2=4 dotyczy sytuacji, w której 1=1
Twoje śliwki i gruszki to już 2x+2z

>> Ja używam jednego argumentu, który opiera się na prostym schemacie, że tworząc dowolny system określający zasady dochodzenia do prawdy, potrzebujemy szerszego systemu wewnątrz którego będziemy mogli uzasadnić ten pierwszy - i tak w nieskończoność.
>Ten argument jest fałszywy, co nietrudno wykazać. Gdydyby był prawdziwy, to do poznania świata nawet w minimalnym zakresie potrzebny byłby nieskończenie wielki umysł. A choć układ nerwowy człowieka ma skończoną ilość neuronów, to potrafimy grać w tenisa, czy jeździć na rowerze.

Twierdzenie Godla jest fałszywe? Idźże lepiej pograć w tenisa z Bogusławskim, który twierdzi, że zna jakąś obiektywnie istniejącą rzeczywistość, tylko czasem z takimi poglądami nie nazywajcie się racjonalistami.
04-08-2016 16:45 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Idźże lepiej pograć w tenisa z Bogusławskim, który twierdzi, że zna jakąś obiektywnie istniejącą rzeczywistość, tylko czasem z takimi poglądami nie nazywajcie się racjonalistami.
Oczywiście pan Olson, jak zawsze, jest pewnym swojego poziomu intelektualnego i jest święcie przekonanym, iż nie tylko potrafi zrozumieć wszystko co inni tu piszą:
www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w500810
www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,492101#w504181
www.racjon(*).php/s,511985/z,0/d,64#w526850
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,577332#w582049
Ale jest o niebo od nich mądrzejszym i ma pełne prawo do chamskiego pouczania innych forumowiczów. Gratuluję Panu doskonałego mniemania na swój temat.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Bogusławski jak zwykle nie był w stanie odnieść się do meritum i pyskuje ad personam oraz wkleja linki
05-08-2016 10:11 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Bogusławski to prosty algorytm. Ktoś pisze coś czego on nie rozumie, więc automatycznie przechodzi do ataku personalnego, ale nie odpowiada argumentem na argument. Gdy wymieniam argumenty w punktach, omija je i odpowiada tylko na ad personam, zarzucając jednocześnie rozmówcy ataki personalne. (...)

>Andrzej Bogusławski to od początku do końca fejk. Mitoman, kłamca, narcyz. Gdyby tak nie było doczekałbym się kontrargumentów, ale skoro ich nie ma to odpowiadam na to co jest.


Bogusławski jak zwykle nie był w stanie odnieść się do meritum i pyskuje ad personam oraz wkleja linki.

Poszukajmy więc tego meritum:
> Idźże lepiej pograć w tenisa z Bogusławskim, który twierdzi, że zna jakąś obiektywnie istniejącą rzeczywistość, tylko czasem z takimi poglądami nie nazywajcie się racjonalistami.
Oczywiście pan Olson, jak zawsze, jest pewnym swojego poziomu intelektualnego i jest święcie przekonanym, iż nie tylko potrafi zrozumieć wszystko co inni tu piszą. Ale jest o niebo od nich mądrzejszym i ma pełne prawo do chamskiego pouczania innych forumowiczów. Gratuluję Panu doskonałego mniemania na swój temat.


> oraz wkleja linki
A o czym żeś Bogusławski te linki wkleił?
1. ...obiektywnie istniejąca rzeczywistość jest całkowicie poznawalna za pomocą zmysłów "Materia jest filozoficzną kategorią, która dana jest człowiekowi we wrażeniach, którą nasze wrażenia kopiują, fotografują, odzwierciedlają, a która istnieje niezależnie od nich"

2. ...interesuje mnie "obiektywnie istniejąca (niezależna od poznającego ją podmiotu) rzeczywistość. W tej rzeczywistości nie mieszczą się żadne byty idealne wytworzone przez ludzi. Trudno każdemu z osobna powtarzać to samo.

3. Termin "rzeczywistość" bez przymiotnika ma takie samo niedookreślone znaczenie, jak np światopogląd. Rzeczywistość obejmuje i naturę i symulakrum

Filozofia materialistyczna (naturalistyczna) - wychodzi od obiektywnie istniejącego jedynego bytu, obiektywnie istniejącej rzeczywistości, dającej się zbadać bezpośrednio lub pośrednio (narzędzia) za pomocą zmysłów.
Obiektywnie istniejąca rzeczywistość jest poznawalną, choć jeszcze (i prawdopodobnie nigdy do końca) nie poznaną. Założenie poznanie tej rzeczywistości nie wychodzi z żadnych subiektywnych opinii, przekonań, uprzedzeń, przesądów, odczuć, czy od narzuconej ideologicznej wizji rzeczywistości. Poznaje się ją zgodnie z paradygmatem nauki i każde jej twierdzenie musi być weryfikowalne w doświadczeniach.

Dla nauki - punktem wyjścia jest obiektywnie istniejący byt, czyli cała obiektywnie istniejąca rzeczywistość. Jest to podejście bezpieczne. Gwarantujące poprawne i adekwatne odczytanie rzeczywistości - takiej jaka ona jest (uwarunkowane zdolnościami poznawczymi człowieka).


4. Obiektywnie istniejąca rzeczywistość jest materialna. Fizyka to nauka zajmująca się całą dostępną ludzkiemu poznaniu wiedzą o materii, a więc także fizycznymi zjawiskami występującymi w świecie żywym, czyli w biologii. Jeżeli zjawiska kwantowe są częścią fizyki, to tym samym muszą być częścią biologii.

Jak by Wielce Szanowny Pan nie wywijał to dupa zawsze z tyłu, a ten portal nie do debili jest skierowany, choć to otwarty portal i każdy wypowiedzieć się tu może.

Miłego dnia.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wow, wreszcie zadałeś sobie trudu żeby wyjąć z tych linków treść. Widać, że czegoś się jednak uczysz

Problem z Tobą jest taki, że podałeś tutaj tylko swoje wierzenia, a materializm to Twój odpowiednik Boga. I jak tu rozmawiać z trollem, któremu wydaje się, że wie wszystko?

To są podstawy: żadna obiektywna rzeczywistość nie jest nam dana. Mamy dostępną jedynie interpretację naszych zmysłów i umysłu. Tchórze muszą w coś wierzyć, więc nie pasuje im jedyna poznawalna prawda, że prawda absolutna nie istnieje.
05-08-2016 11:18 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Wow, wreszcie zadałeś sobie trudu żeby wyjąć z tych linków treść. Widać, że czegoś się jednak uczysz
>Problem z Tobą jest taki, że podałeś tutaj tylko swoje wierzenia, a materializm to Twój odpowiednik Boga. I jak tu rozmawiać z trollem, któremu wydaje się, że wie wszystko?
>To są podstawy: żadna obiektywna rzeczywistość nie jest nam dana. Mamy dostępną jedynie interpretację naszych zmysłów i umysłu. Tchórze muszą w coś wierzyć, więc nie pasuje im jedyna poznawalna prawda, że prawda absolutna nie istnieje.
Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami i tak jak Pan napisał nie warto polemizować z głupcami.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Pozostań przy swojej wierze Panie Fideisto

Niczego więcej się nie spodziewałem, ale jednak warto dyskutować. Sam fakt, że ktoś się mota i nie potrafi odnosić się do argumentów, a mimo to się mądrzy - bezcenne.
05-08-2016 14:40 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Pozostań przy swojej wierze Panie Fideisto
Obrzucić gównem oponenta to byle gówniarz potrafi. Nic z tym zrobić nie mogę, co najwyżej wywołać dalszą litanię Pańskich kompromitacji, ale czy można jeszcze bardziej się skompromitować niż to tu wielu trolli już uczyniło, a z nimi Pan także? Tak, pozostanę przy swojej w miarę uporządkowanej wiedzy, opartej o poznawczą postawę sceptycyzmu racjonalizmu światopoglądowego. Mało mnie interesują tu nienawistne oceny moich - we własnym mniemaniu - wrogów czy zgadzają się moje słowa z czynami. Czytelnik do którego się zwracam dostrzeże moje podejście poznawcze bez trudu.

Słowa - wbrew temu co Pan ze swoimi mentalnymi przyjaciółmi z naszego forum usiłuje tu wcisnąć - mają znaczenie i dlatego ważnym jest ich definicyjne w słownikach i encyklopediach opisanie. Własne i ograniczone tylko do siebie i paru najbliższych sojuszników w walce obniżenie poziomu forum, rozumienie słów i na ich podstawie budowanie wolnych od rozumowej refleksji strumieni myśli, jest według mnie świadetwem stojącej z tym pustki intelektualnej.

>Niczego więcej się nie spodziewałem,
Mamy tu pełną zgodność. Byłem pewien iż nic lub bardzo niewiele będzie Pan w stanie zrozumieć. Dlatego najpierw zalinkowałem całe wypowiedzi dotyczące problemu, a dopiero później na żądanie wykazałem, iż każdy link bezpośrednio łączy się z tematem. Oczywiście w każdym linku znajduje się i uzupełnienie i rozwinięcie.

> ale jednak warto dyskutować.
Szkoda tylko, iż Pan zupełnie nie rozumie czym jest dyskusja? Ja już od dawna ani z Panem nie dyskutuję, ani nie rozmawiam, ani nawet nie wiodę sporu, gdyż uważam, iż jest to zupełnie niemożliwym. Ja co najwyżej wymieniam zdania, z których Pańskie docierają do tych, którzy się z Panem rozumieją, a moje do tych, którzy je zrozumieć potrafią. To są zupełnie inne parafie.

>Sam fakt, że ktoś się mota i nie potrafi odnosić się do argumentów, a mimo to się mądrzy - bezcenne.
Całkowicie się tu z Panem zgadzam. Dodałbym tylko, iż jeżeli ktoś nie dostrzega pomiędzy nami różnicy intelektualnej i kulturalnej to nie powinien przepłacać i czytać wypowiedzi Bogusławskiego. Szkoda na to czasu, gdyż od niego nie dowie się już niczego co zdołałby zrozumieć. Najlepiej wzorem panów Konowala i Dajmoniona wpisać sobie funkcję nie wyświetlania moich wypowiedzi i bez nerwów.

@@@
.
05-08-2016 15:08 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Obrzucić gównem oponenta to byle gówniarz potrafi. Nic z tym zrobić nie mogę, co najwyżej wywołać dalszą litanię Pańskich kompromitacji, ale czy można jeszcze bardziej się skompromitować niż to tu wielu trolli już uczyniło, a z nimi Pan także?

Nie rozumiem. Obrzucasz mnie gnojem jak byle gówniarz, nie podajesz argumentów, a proszony i atakowany nimi spisanymi w punktach omijasz to i odpowiadasz tylko atakiem ad personam. Poza projekcją i powtarzaniem się, przeklejaniem linków do różnych tematów nic z tym zrobić nie możesz, bo jednak chyba czujesz żenadę - gdybyś próbował argumentować to byłaby to racjonalizacja Twojej wiary. I w jaki sposób niby się skompromitowałem odbijając piłeczkę, a do tego wytykając Ci to co robisz, obnażając taktykę i podważając Twoje urojenia? Zabrakło mi gdzieś argumentów? Nie potrafiłeś napisać gdzie. Prosiłem o konkretny cytat, to podawałeś rozproszone linki do pyskówek i moich merytorycznych wpisów. Zarzucając mi kompromitację robisz to samo z samym sobą, tylko mnożysz to razy tysiąc. Rozsądniejsze byłoby bronienie tezy, że się nie skompromitowałem, bo tylko wtedy mógłbyś powiedzieć, że sam tego nie zrobiłeś.

>Słowa - wbrew temu co Pan ze swoimi mentalnymi przyjaciółmi z naszego forum usiłuje tu wcisnąć - mają znaczenie i dlatego ważnym jest ich definicyjne w słownikach i encyklopediach opisanie. Własne i ograniczone tylko do siebie i paru najbliższych sojuszników w walce obniżenie poziomu forum, rozumienie słów i na ich podstawie budowanie wolnych od rozumowej refleksji strumieni myśli, jest według mnie świadetwem stojącej z tym pustki intelektualnej.

Pokaż przykład czego nie rozumiesz. Słownikowe definicje są przydatne, ale tylko ograniczeni ludzie posługują się nimi zawsze dosłownie. Język to także metafory, różne konteksty słów, a czasem pisząc o czymś trzeba wyjaśnić, że nie chodzi do końca o sztywną słownikową definicję. Ty nie rozumiesz i a priori uznajesz, że coś jest bełkotem, a w dodatku sam sobie przeczysz jeśli się z tym nie zgadzasz bez zrozumienia.

>Szkoda tylko, iż Pan zupełnie nie rozumie czym jest dyskusja?

Pytasz się mnie o to? Rozumiem, ale Ty nie. Jesteś słabym trollem z przerośniętym ego.

>Ja już od dawna ani z Panem nie dyskutuję, ani nie rozmawiam, ani nawet nie wiodę sporu, gdyż uważam, iż jest to zupełnie niemożliwym.

Nie dziwię się. Bez argumentów nie da się dyskutować. Bez zrozumienia rozmówcy także.
05-08-2016 16:09 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie rozumiem. Obrzucasz mnie gnojem jak byle gówniarz, nie podajesz argumentów, a proszony i atakowany nimi spisanymi w punktach omijasz to i odpowiadasz tylko atakiem ad personam. Poza projekcją i powtarzaniem się, przeklejaniem linków do różnych tematów nic z tym zrobić nie możesz, bo jednak chyba czujesz żenadę - gdybyś próbował argumentować to byłaby to racjonalizacja Twojej wiary. I w jaki sposób niby się skompromitowałem odbijając piłeczkę, a do tego wytykając Ci to co robisz, obnażając taktykę i podważając Twoje urojenia? Zabrakło mi gdzieś argumentów? Nie potrafiłeś napisać gdzie. Prosiłem o konkretny cytat, to podawałeś rozproszone linki do pyskówek i moich merytorycznych wpisów. Zarzucając mi kompromitację robisz to samo z samym sobą, tylko mnożysz to razy tysiąc. Rozsądniejsze byłoby bronienie tezy, że się nie skompromitowałem, bo tylko wtedy mógłbyś powiedzieć, że sam tego nie zrobiłeś.

>Pokaż przykład czego nie rozumiesz. Słownikowe definicje są przydatne, ale tylko ograniczeni ludzie posługują się nimi zawsze dosłownie. Język to także metafory, różne konteksty słów, a czasem pisząc o czymś trzeba wyjaśnić, że nie chodzi do końca o sztywną słownikową definicję. Ty nie rozumiesz i a priori uznajesz, że coś jest bełkotem, a w dodatku sam sobie przeczysz jeśli się z tym nie zgadzasz bez zrozumienia.

>Pytasz się mnie o to? Rozumiem, ale Ty nie. Jesteś słabym trollem z przerośniętym ego.
Ja już od dawna ani z Panem nie dyskutuję, ani nie rozmawiam, ani nawet nie wiodę sporu, gdyż uważam, iż jest to zupełnie niemożliwym.
>Nie dziwię się. Bez argumentów nie da się dyskutować. Bez zrozumienia rozmówcy także.
Trudno nie przyznać Panu racji, gdy swoim uporem udowadnia tu wszystkim, iż nie ma granic kompromitacji.

@@@
.
05-08-2016 17:12 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
I dlatego dalej reagujesz jak na sznurku. Czasem nawet napiszesz coś mądrego, ale zazwyczaj to wyparcie i projekcja
05-08-2016 17:59 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>I dlatego dalej reagujesz jak na sznurku. Czasem nawet napiszesz coś mądrego, ale zazwyczaj to wyparcie i projekcja
www.racjon(*)/z,0/d,2/s,717787/i,84#w718116

@@@
.
05-08-2016 17:51 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)

>To świadczy źle o logice a nie o maszynach parowych.

W życiu nie widziałem, żadnej maszyny parowej. A jeśli chodzi o logikę ? I tak dojdziemy do tego, że wszystko jest tak samo niewiarygodne.

>To źle robisz. Logika jest częścią formalnych teorii i tak samo jak te teorie podlega weryfikacji eksperymentalnej.

Nieprawda! Zupełnie odwrotnie, logika leży u podstawy wszystkiego, dotyczy istoty czystego rozumowania.

>Owszem, sprawdza się w bardzo dużym zakresie, ale nie zawsze, na co wskazują choćby paradoksy logiczne.

Nieprawda! Paradoksy logiczne nie świadczą źle o logice (rozumowaniu), tylko wynikają ze sprzecznie przyjętych definicji i aksjomatów. Większość tych paradoksów to typowy problem auto-referencji. Weźmy np. paradoks fryzjera czyli ta słynna antynomia Russella o zbiorze wszystkich zbiorów, które nie są swoim elementem. Taki zbiór oczywiście nie może ani być swoim elementem, ani nim nie być . Czy to argument przeciw logice ? Nie, takie paradoksy zmuszają nas nie do porzucenia logiki, ale do przeformowania aksjomatyki i używanych definicji. (antynomie Russella rozwiązano poprzez wprowadzenie nowej aksjomatyki i porzucenie pomysłu Cantora o definiowaniu wszystkiego przy pomocy zbioru).

>Logika jest abstrakcją regularności świata rzeczywistego i jak każda abstrakcja ma ograniczone pole stosowalności w tym świecie. Błędem jest podnosić logikę na piedestał absolutnego autorytetu.

Oczywiście, logika może być po prostu wynikiem ewolucji mózgu, więc również jest podejrzana, ale jak usunę logikę to drabina upadnie. (nie wiem w jaki sposób chcesz ratować swoje dogmaty usuwając logikę)

>Z powodzeniem możesz posługiwać się czystą logiką wewnątrz formalnej teorii

Mogę się nią posługiwać i wewnątrz i na zewnątrz.

>ale to nie znaczy, że ta teoria wraz z logiką mówi prawdę o zewnętrznym świecie.

Jestem zachwycony Twoją wypowiedzią.

>Podam Ci prosty przykład. Chciałbyś, aby logicznie uzasadnione stwierdzenie, że 2 + 2 = 4 było absolutną prawdą. A tak nie zawsze jest. Bo choć jak weźmiesz dwie śliwki i dwie gruszki, to będziesz miał cztery owoce, ale jak weźmiesz dwa litry spirytusu i dolejesz do niego dwa litry wody, to otrzymasz 3.8 l wódki a nie cztery.

Nieprawda! Czysta logika(matematyka) nie zna jednostek. To nauka o rozumowaniu. Sam niżej skompromitowałeś swój sposób myślenia twierdząc, że suma miar w trójkącie została otrzymana czysto empirycznie. Czy naprawdę fizycy mają takie pojęcie o matematyce ? Zrozum: matematyka nie zna niczego poza logicznym rozumowaniem na przyjętych definicjach. Mając aksjomaty geometrii euklidesowej czysto dedukcyjnie dochodzimy do tego, że suma miar kątów w trójkącie jest równa połowie kąta pełnego. No chociażby dlatego, że jak sobie opiszesz na takim trójkącie okrąg, to kąt przy każdym wierzchołku będzie połową kąta środkowego opartego na pozostałych dwóch wierzchołkach.

>Ten argument jest fałszywy, co nietrudno wykazać. Gdydyby był prawdziwy, to do poznania świata nawet w minimalnym zakresie potrzebny byłby nieskończenie wielki umysł.

No przecież właśnie tematem tego wątku jest to czy cokolwiek poznajemy. Próbujesz zrobić błędne koło !

To bardzo wstydliwy dla materialistów fakt, że wszystko jest stanem umysłu. Materialiści po prostu nie mogę znieść, że ta ich materia jest świadoma a jak się im jeszcze powie, że jest dokładnie odwrotnie, że to już prędzej cała materia istnieje jako urojenie umysłu to już wpadają w totalną wściekłość. Wiem co mówię, bo sam kiedyś byłem materialistą.

To co istnieje poza płaszczem fenomenów pozostaje kwestią wiary: może tam być świat idei Platona, może być tam to co doświadczamy zmysłowo w stosunku 1:1, albo i nic.

Człowiek od zawsze próbował uporządkować sobie świat, tworząc różnego rodzaju systemy filozoficzne na jego temat. Te z nich, które są budowane w oparciu o metodę naukową nazywamy teoriami naukowymi. Materia jest niczym więcej niż dogmatem wprowadzanym do niektórych z nich (są różne teorie, np. że wszystko jest materią, energią, polem itp). Uprawiając jakąś teorie musimy roboczo przyjąć jej dogmaty i to powoduje, że po wielu latach fizycy zapominają, że te ich teorie nie są prawdą absolutną ani jej nawet jakimś przybliżeniem.

W pewnym momencie można sobie zdać sprawę, że nawet ludzka logika jest niewiarygodne (logika jest nauką normatywną mówił Ramsey). W ten sposób wysuwamy sobie dywanik spod nóg i musimy na zawsze zamilknąć w sprawach dotyczących prawdziwej istoty rzeczy.
Z drugiej strony wciąż możemy obalać od wewnątrz systemy dogmatyków tak jak to robił np. Sokrates (ad hominem).

Schopenahuer, dla racjonalistów:
"Albowiem skoro ma się do czynienia z określoną osobą, trzeba stosować jej sposób myślenia. Jeśli nasz przeciwnik na przykład jest wyznawcą jakiejś sekty, której nie uznajemy, to możemy wobec niego stosować tezy tej sekty jako principia."

Identycznie, jeśli dyskutujemy z katolikiem nie uznającym zewnętrznych autorytetów to możemy powołać się na Biblie.

Należy przy tym pamiętać, że ludzie (poza nielicznymi wyjątkami) mają już wszystko uporządkowane, przybetonowane i nie zmienią zdania nawet pod wpływem dobrego argumentu.

AB: "Słowa - wbrew temu co Pan ze swoimi mentalnymi przyjaciółmi z naszego forum usiłuje tu wcisnąć - mają znaczenie i dlatego ważnym jest ich definicyjne w słownikach i encyklopediach opisanie."

Kolejny dogmat racjonalistów.Skąd bezrefleksyjny racjonalista AB wie, że słowa mają jakieś obiektywne znaczenie, że wywołują u innego racjonalisty ten sam stan psychiczny, to samo wewnętrzne wyobrażenie?
Pół biedy z takimi rzeczownikami jak "krzesło", "stół".
A co z bardziej abstrakcyjnymi jak "lęk" ?
Każdy z nas ma swój lęk.

Ogólne przesłanie jest takie: nikomu nic nie narzucać, a jeśli ktoś będzie chciał nas pouczyć, wykazać ad hominem, że robi to bezpodstawnie

.
06-08-2016 00:05 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> W życiu nie widziałem żadnej maszyny parowej.

To wiele wyjaśnia.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>> W życiu nie widziałem żadnej maszyny parowej.
>To wiele wyjaśnia.

Rozumiem, że to Twój ostateczny argument


.
06-08-2016 09:50 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> W życiu nie widziałem żadnej maszyny parowej.
To wiele wyjaśnia.
>Rozumiem, że to Twój ostateczny argument
Nie ostateczny a dostateczny, czyli praktycznie całkowicie wystarczający. Ale śmiać się Panu wolno. To wiele wyjaśnia.

@@@
.
04-08-2016 12:33 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Dlaczego uznajesz, że ta "stała" dziś jest taka sama jak wczoraj ?
>Ano dlatego, że jest dogmat w metodologii naukowej, że prawa fizyki są rzekomo niezmienne.
To nie jest element metodologii naukowej tylko pogląd z zakresu filozofii przyrody.
>To jest dobry przykład na to jak bardzo sama "metoda naukowa" może być zła, ponieważ ona >nakazuje szukać "stałych praw" fizyki.
Stałych, ale nie w sensie absolutnych (znalezienie stałej, która już na zawsze pozostanie stała). Nastawienie się na znalezienie praw absolutnych mogłoby zadziałać jak liberum veto i bardzo spowolnić rozwój. A w przypadku gdy nic absolutnego nie istnieje - wręcz uniemożliwić.
>>No to przeczytaj dlaczego brzytwa Ockhama usuwa solipsyzm
>Raczej odwrotnie, brzytwa Ockhama powinna obalać wszystkie pomysły bardziej złożone od >solipsyzmu.
>Solipsyzm to chyba najprostsza możliwa filozofia, wszystkie inne dodają coś więcej.
Konsekwentny solipsysta jest jak nowo narodzone dziecko. Masz wtedy tyle matek ile razy ja widziałeś. Dlatego jako solipsysta nie jesteś w stanie zadośćuczynić postulatowi brzytwy, aby wybierać wyjaśnienia opierające się na jak najmniejszej liczbie założeń i pojęć. Brzytwa nie ma w ogóle racji bytu w solipsystycznym światopoglądzie.


dajmonion
11-09-2016 00:26 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>> A może solipsyzm jest prawdą? Nie mówię, że jest. Mówię, że nie wiem czy jest.
>No to przeczytaj dlaczego brzytwa Ockhama usuwa solipsyzm: www.racjonalista.pl/forum.php/s,477419#w484634 .

Ty, drogi Fizyku, to za bardzo naukowo, za bardzo filozoficznie.
Ja, tani Drobner, przypiekę Lewandowskiego z drugiej, bardziej bolesnej strony.

Dopuszczając solipsyzm (nie tylko w tym tekście) Lewandowski bluźni przeciw pierwszemu zdaniu jego bosko-natchnionej Biblii:
"Na początku Bogowie stworzył nieba i ziemię".
("Bereszit bara Elohim et haszemaim wet harec".)

Heretyk katolicki z niego co niemiara:
dopuszcza nieistnienie nieb (sic! liczba mnoga) i ziemi.

Dopuszcza niestworzenie!

I w ogóle: 'solipsyzm' (łac. solus ipse, "ja sam") Lewandowskiego dopuszcza nie tylko istnienie samego tylko człowieka (jego umysłu).

BEZ BOGA!

Zgroza!!!

Matko Bosko! Co też tym Lwom katolicyzmu roi się w głowach.

Drobner, niestworzony ateista

PS. Jako Fizyk - przyjrzyj się Lewandowskiego 'argumentowi' z Semmelweisa.
Nierozumienie logiki (w tym przypadku - implikacji), jest wystarczającym powodem, by go wyniośle zlekceważyć.
Przynajmniej tu - na forum Racjonalisty.
01-08-2016 00:15 
 Ocena 5 na 5
tarkos (10757 punktów)
>Wikipedia podaje, że racjonalista światopoglądowy wierzy w możliwość rozumowego poznania świata (obserwując prostsze organizmy trudno się na to zgodzić, chyba że się jest wielkim antropocentrykiem).
Możliwość przewidywania zjawisk przyrodniczych (np. ruchu planet) nie wymaga chyba specjalnej wiary - ot popatrzyli, policzyli i co nieco rozpoznali mechanizmy niebios.
Nie bardzo rozumiem w jakim sensie prostsze organizmy mają przeczyć rozumowemu poznaniu - wszak np. mikroorganizmy odkryło mędrca szkiełko i oko a nie szamańskie czucie i wiara. Jakie zresztą inne (pozarozumowe?) poznanie proponujesz?
> Wikipedia niby odróżnia paradygmat od dogmatu, gdyż ten drugi jest rzekomo niezmienny. Nie zgodzę się na to rozróżnienie
Skoro wolisz zrównywać różne pojęcia, to Twój wybór. Nie ma jednak konieczności dogmatycznego traktowania paradygmatów naukowych, prędzej bym je widział jako 'modele robocze'.
>Nikt nie broni tego, że prawdopodobieństwo przyjmowanych tez nauk przyrodniczych jest większe od dowolnego innego, nienaukowego dogmatu ?
Przepraszam za odpowiedź pytaniem na pytanie - ale czy ktoś atakuje np. tezę, że piorunochron jest skuteczniejszy od gromnicy?
> Racjonaliści zwykłe przy swym dogmatyzmie spierają się, że ich dogmaty są w jakiś tajemniczy sposób bardziej prawdopodobne od dogmatów innych dogmatyków nie będących racjonalistami.
Nie znam dogmatycznych racjonalistów i się do nich nie zaliczam. Jeśli tacy są, to niech polemizują z Lewandowskim.
> A może solipsyzm jest prawdą ? Nie mówię, że jest.
To chyba problem interesujący wyłącznie samego solipsystę (jako że z jego 'słoika widzenia' nie ma bodaj innych poza nim podmiotów)).
> A weźmy np. pod lupę wyznawców realizmu w filozofii percepcji.
Warto się taką "filozofią" zajmować?
> wszystko co znamy znajduje się tylko w naszej świadomości jako fenomeny mózgu.
Tak, w sensie poznawczym (epistemicznym) obracamy się wśród pojęć, języka, modeli nie będących rzeczami. Tu np. wymieniamy się tylko nazwami - abstrakcyjnymi, nie dającymi się zważyć znaczkami.
>Te osoby nie tylko lekceważą ten fakt ale jawnie z nim walczą np. twierdząc, że "duszy nie ma" (..) faktycznie zaprzeczają czemuś tak oczywistemu jak istnienie ludzkiej duszy/świadomości/psychiki czy też po prostu chodzi im o negacje religijnego wyobrażenie duszy jako czegoś odrębnego od ciała (radykalny dualizm w stylu Kartezjusza).
Cóż można powiedzieć o mniemanych osobach trzecich (zwłaszcza w kontekście niejasno zdefiniowanej "duszy")? Raczej chodzi im o negację religijnych konotacji ducha - trudno sobie wyobrazić, by nie odróżniali słowa "słoń" od słonia, przestrzeni słownej od fizycznej, mapy od terenu.
[Pojęcie duszy można chyba rozważać w kategoriach matematycznych (teorii mnogości) - zbiór podzbiorów jest mianowicie czym innym niż zbiór elementów, relacje między obiektami to nie to samo co obiekty.]
>Nie wiem czy jesteś tak przyzwyczajony do swych dogmatów
Jakież to dogmaty w Twoim mniemaniu wyznaję?
A sam zaliczasz się do sceptyków czy dogmatyków?
>
01-08-2016 17:29 
 Ocena 5 na 5
tarkos (10757 punktów)
>>skoro są rzeczy i zjawiska niezależne od czyjegoś humoru
>Co tu założyłeś ?
Nie rozumiem pytania. Ktoś twierdzi inaczej, jakoby wszystkie rzeczy i zjawiska zależały od czyjegoś widzimisię? Jeśli nie wszystkie, to te niezależne nazywam roboczo obiektywnymi.

>>Jaki fragment wiedzy chciałbyś tu sprawdzić?
>Dowolny z zakresu nauk przyrodniczych, np. to że materia się przyciąga (załóżmy roboczo, że materia istnieje).
Weź dwa masywne wahadła, ustaw je blisko siebie i sprawdź (dla większej dokładności lepsza będzie waga skręceń Cavendisha).
>Naukowcy zawsze robią tu ostatecznie jedną z tych 3 rzeczy:
>"Możecie 1) powołać dogmat , albo 2) wydedukować z czegoś co ostatecznie też będzie dogmatem albo 3) zapętlić się w błędnym kole."
W pomiarze efektu grawitacyjnego dostrzegasz coś dogmatycznego lub zapętlonego?

>Można to podsumować w ten sposób: jeśli wyobrazilibyśmy sobie człowieka, któremu nadalibyśmy z początku cechę "racjonalista" i "sceptyk" w dosłownym tego słowa znaczeniu to powinien on natychmiast wpaść w dołek absolutnego sceptycyzmu (odrzucenie drabiny), z którego nie da się już w żaden sposób wydostać, ponieważ nic nie jest już z tamtego punktu widzenia wystarczająco wiarygodne.
Nie do końca wiadomo kogo uznać za racjonalistę. Prostsze znaczeniowo wydaje się pojęcie sceptyka jako niedowiarka. Wątpię, by sceptyk musiał wpadać w jakikolwiek absolutny dołek, skoro żadnego absolutu nie oczekuje. Podtrzymuję też myśl, że sceptycyzm nie wyklucza racjonalizmu (zaś wiara bywa irracjonalna).

>Niby czuję, które z dogmatów racjonalista przyjmie a które odrzuci.
Mógłbyś przybliżyć swoje przeczucia?
>
29-07-2016 20:34 
 Ocena 8 na 8
diogenes (42753 punktów)
>Założenie istnienia obiektywnego świata, powtarzalności zjawisk, przyczynowości itp to wszystko tylko ludzkie intuicje (antropocentryzm!). Nie wiadomo na ile ufanie tym intuicjom jest zasadne.

No to spróbuj im nie ufać!
Powiedzmy, że chcesz wyjść z pokoju do ubikacji.
Gdybyś intuicyjnie (może lepiej: nieświadomie)nie założył istnienia świata za drzwiami, musiałbyś narobić w gacie. Zasadność takiego założenia to kwestia praktyczna, a jego kwestionowanie, to kwestia scholastyczna. Dobra teoria jest teorią praktyki, a nie praktyką teorii.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-07-2016 22:59 
 Ocena 5 na 5
Pan Leming (674 punktów)
>musiałbyś narobić w gacie.
No, ale brylantami na przykład. Według Poppera na którego (słowami Imre Lakatosa) powołuje się Lewandowski jest to równie prawdopodobna opcja jak każda inna. "Wkrótce wykazano, głównie za sprawą uporczywych wysiłków Poppera, że w bardzo ogólnym przypadku wszystkie teorie mają prawdopodobieństwo zerowe, niezależnie od dostępnych świadectw: wszystkie teorie nie tylko są równie nieudowodnialne, ale też równie nieprawdopodobne". Choć nie wiem jak rozumieć ten "bardzo ogólny przypadek". Jednak coś czuję, że narobienie w gacie może być przypadkiem zbyt bogatym w szczegóły.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
11-09-2016 00:45 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>>Założenie istnienia obiektywnego świata, powtarzalności zjawisk, przyczynowości itp to wszystko tylko ludzkie intuicje ( antropocentryzm!). Nie wiadomo na ile ufanie tym intuicjom jest zasadne.
>No to spróbuj im nie ufać!
>Powiedzmy, że chcesz wyjść z pokoju do ubikacji.

Brutalne, ale celne!

Powiedziałbym tak (przecząc antropocentryzmowi): pies goni za patykiem, który mu się rzuca.
(Przy czym obie istoty (rzucający i goniący) doskonale zdają sobie sprawę, że jest to gra, zabawa.)

Psiocentryzm (caniocentryzm) (i każdy zwierzo-, ba!: żywo-centryzm) oparty przeć na powtarzalności, na replikowaniu przeszłości też jest jeno 'założeniem' istnienia obiektywnego świata?
Kiedy, jak, i w czym pies sobie to tak założył? A rośliny? A wirusy?

Drobner, dumający, jak rozróżnić zwierzęce od ludzkiego (a wcale nie pyszny)
11-09-2016 20:03 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Kiedy, jak, i w czym pies sobie to tak założył? A rośliny? A wirusy?

A po co kombinować?
Potrzebna jest patelnia . Patelnią walimy się w "łeb". Mój sposób na iluzję świata jest praktyczniejszy.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,716675#w717482
11-09-2016 20:13 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Kiedy, jak, i w czym pies sobie to tak założył? A rośliny? A wirusy?
>A po co kombinować?
>Potrzebna jest patelnia . Patelnią walimy się w "łeb". Mój sposób na iluzję świata jest praktyczniejszy.
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,716675#w717482


Tym sposobem raczej można wywołać iluzję nadświata, niż obalić solipsyzm.

Drobner, czym innym walnięty...
11-09-2016 20:34 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>>Kiedy, jak, i w czym pies sobie to tak założył? A rośliny? A wirusy?
>>A po co kombinować?
>>Potrzebna jest patelnia . Patelnią walimy się w "łeb". Mój sposób na iluzję świata jest praktyczniejszy.
>>www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,716675#w717482
>
>Tym sposobem raczej można wywołać iluzję nadświata, niż obalić solipsyzm.
>Drobner, czym innym walnięty...

Oj tam.Subiektywne wrażenia zostaną nadpisane w mózgu tak że widok patelni nie będzie kojarzył się z jajecznicą.
30-07-2016 14:14 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

"Sceptyczny racjonalista" brzmi raczej jak tautologia a nie oksymoron.
>Konsekwentnie poprowadzony sceptycyzm wyklucza dogmaty racjonalizmu.
A co to tak w ogóle znaczy konsekwentnie poprowadzony sceptycyzm. Jaki to on miałby być i dlaczego musiałby być konsekwentnie prowadzonym? Ludzie zajmujący się refleksją nad myśleniem doskonale wiedzą, że sceptycyzmów jest wiele. U racjonalistów światopoglądowych jest mowa o sceptycyzmie naukowym, którym jest praktyczna postawa przyjmowana przez większość społeczności naukowej, polegająca na uznawaniu za wiarygodne tylko tych teorii i wyników badań, które spełniają elementarne zasady metodologii naukowej, a w takich samych warunkach dają ten sam wynik. A nie o np. sceptycyzmie pyrroniańskim. To trzeba po prostu rozumieć, ale do tego potrzebna jest inteligencja oraz wiedza.

2006 r.: Wielce Szanowny Panie, może będą dla Pana przydatne będą moje poniższe refleksje powiązane o osobistym stosunkiem do sceptycyzmu.

Nie zaliczam się do prawdziwych sceptyków XXI wieku, a nawet nie chciałbym być do nich zaliczanym. Ot, to tylko taki maleńki "forumowy" sceptycyzm starego racjonalisty. Kiedyś tam przeczytałem Pyrrona, Tymona i Sykstusa, zastanawiałem się nad racjami Hume'a i Kartezjusza, ale sceptycyzm zaczął wrastać w mój światopogląd od poznania myśli pozytywistów z Koła Wiedeńskiego i dalej Poppera, Watkinsa, Lakatosa, nie mówiąc już o filozofii analitycznej, czy też jednego z moich wielkich mistrzów, jakim był Bertrand Russell. Sporo cennych przemyśleń znalazłem też w niemodnym we współczesnej Polsce marksizmie. Moją wiedzę o sceptycyzmie uporządkowała Pani profesor Izydora Dąmbska, której książki polecam.

Dziś mogę powiedzieć, że jestem wyznawcą sceptycyzmu metodologicznego, rozumianego jako metoda demaskowania i eliminowania fałszerstw. Przy tej metodzie nie można opierać się na samym wątpieniu. Na wstępie trzeba zaufać dostępnym nam źródłom poznania, aby w procesie weryfikacji naukowej, można było zastąpić je źródłami bardziej wiarygodnymi. Sceptycyzm ten odrzuca absolutystyczne pojmowanie wiedzy, dopuszczając, a nawet wymagając permanentnego korygowania dotychczasowych rezultatów poznania (twierdzeń, teorii, wiedzy naukowej) przybliżających nas stale do prawdy.

Leszka Kołakowskiego i Umberto Eco cenię sobie ogromnie za ich erudycję i zdolności literackie, ale zdecydowanie mniej za ich samodzielność filozoficzną. Sceptycyzm u Kołakowskiego, to ma być ten przed nawróceniem, czy ten po nawróceniu. Na przykład we wspaniałym "Kluczu niebieskim" jest on pierwszej próby. Ciorana znam zbyt mało, abym chciał się na jego temat wypowiadać.

www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,492110#w501330

@@@
.
31-07-2016 00:40 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>Przeciętny racjonalista nawet nie zdaje sobie sprawy na jak wielu intuicjach się opiera (zobaczcie, a tak się wystrzegają intuicji).<
Natura zbudowana jest w swej fundamentalnej ontologicznej płaszczyźnie z elementów (cząstki, pola, czasoprzestrzeń), przy czym są one powiązane strukturalnie. Ponadto natura posiada pryncypialnie poddającą się badaniom strukturę praw fizycznych i strukturę kauzalną. Kauzalność może być rodzaju deterministycznego lub statycznego (np: mechanika nieba, rozpad radioaktywny). Elementy materii (cząstki lub pola) mogą przyjmować dowolne kompleksowe struktury. Te elementarne twory mogą budować hierarchie strukturalnych i funkcjonalnych kompleksów. Monizm ontologiczny jest do pogodzenia z pluralizmem strukturalnym, nasz wszechświat nie jest homogenicznym statycznym blokiem, tylko heterogeniczną, dynamiczną strukturą. Różnorodność świata wytworzyła się w trakcie kosmicznej ewolucji, jest wynikiem samoorganizacji materii.

Jeżeli nie jest pan tego w stanie pojąć, nie powinien przystępować do dyskusji.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
04-08-2016 16:25 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Natura zbudowana jest w swej fundamentalnej ontologicznej płaszczyźnie[...]

A skąd Ty wiesz cokolwiek o ontologicznej budowie natury? Chcesz być uczciwy to pisz o epistemologii.
26-07-2016 22:34 
 Ocena 3 na 3
Pan Leming (674 punktów)
>nie jest wnioskowaniem prawidłowym a więc nie jest logicznym sposobem myślenia.
Czy wnioskowanie prawidłowe i logiczny sposób myślenia w ogóle istnieją skoro "wszelkie sądy, których pewność jest niższa niż 100% nie mogą niczego sfalsyfikować ani być sprzeczne z jakimkolwiek innym zdaniem bazowym lub sądem o świecie"? Absolutny sceptycyzm wobec wszystkiego (nawet tego stwierdzenia) jest prawidłowym sposobem myślenia?


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Czy wnioskowanie prawidłowe i logiczny sposób myślenia w ogóle istnieją skoro "wszelkie sądy, których pewność jest niższa niż 100% nie mogą niczego sfalsyfikować ani być sprzeczne z jakimkolwiek innym zdaniem bazowym lub sądem o świecie"?

Powiem więcej, jeśli Lewandowski byłby prawdziwym sceptykiem to mówiąc uczciwie w ogóle nie powinien zabierać głosu w żadnej polemice, gdyż sceptyk z definicji zawiesza wszystkie sądy.
Zejdźmy jednak na ziemie. Lewandowski nie jest sceptykiem tylko argumentuje ad hominem z punktu widzenia racjonalistów ex concessis.
Tak przeprowadzony dowód choć nie zbliża do "prawdy obiektywnej"(?) ma wartość merytoryczną dla wszystkich ludzi deklarujących światopogląd racjonalistyczny.

I właśnie, ja podobnie ten zarzut wystosowałem ad hominem specjalnie do racjonalistów (w końcu to racjonalista.pl):

>nie jest wnioskowaniem prawidłowym a więc nie jest logicznym sposobem myślenia.

Ponieważ racjonaliści twierdzą, że uzasadniają sądy za pomocą "logicznego myślenia" muszą w szczególności zakładać, że "logiczne myślenie" istnieje.

Wikipedia:
"Racjonaliści przyjmują tylko te spośród elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania."

>Absolutny sceptycyzm wobec wszystkiego (nawet tego stwierdzenia) jest prawidłowym sposobem myślenia?

Już pisałem o odrzuceniu drabiny. Kiedy potencjalny sceptyk analizuje argumenty jest jeszcze racjonalistą. Dopiero na końcu odrzuca drabinę (szczeble drabiny to argumenty po których się wspiął). Czyli ostatecznie, jako dojrzały sceptyk nie akceptuje już tego stwierdzenia (tak jak innych).

Sceptyk nie powie czy to jest prawidłowy sposób myślenia, bo skąd ma wiedzieć ?
.
26-07-2016 21:50 
 Ocena 2 na 2
Jarek,Diana.Junak (695 punktów)
Witam,

>>Istotnie, kto ten esej naprawdę zrozumie rozpozna w końcu, że jest on równie niedorzeczny jak cała nauka przyrodnicza.
>Ło Boze, Ty to czytasz i nie grzmisz!? Gdzie my jesteśmy? Raczej nie tu: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67
>@@@
>.
To może być z upału, nawet moje psy zrobiły tylko ze 2 km i to pod wieczór a Azjata sapie teraz jak parowóz. Jakaś taka straszna duchota jest ...

Jak on to w ogóle pisze jak mechanika kwantowa jest niepewna, przynajmniej ja mam do Inetu kabel na skrętce, pae aktywnych gratów, radio na 5.6 Ghz i światłowód później (na diodach laserowych i to konkretnych).

Ten rok to 150-lecie istnienia ITU (International Telecommunication Union) i pierwszego praktycznie eksploatowanego kabla podmorskiego położonego w 1866 roku (w sensie że nie ulegał awarii co chwilka).
Swoją drogą transmsja ponad 4000 km bez żadnego aktywnego wzmacniaka czy solitonu to jest nieźle, mieli wtedy pomysły jest też 110 rocznica budowy lampy elektronowej triody przez Foresta (ogromny wpływ na rozwój komputerów, telekomunikacji, mikrofal miało to też). Utrzymujemy tradycje nowego średniowiecza jak widać
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Jak on to w ogóle pisze jak mechanika kwantowa jest niepewna

Ludzka wiedza jest ogólnie niepewna - czy zasadne jest w takim razie nazywać ją wiedzą ?
A i niewiele bym zaryzykował gdybym napisał, że dosłownie każda ze współczesnych teorii nauk przyrodniczych jest literalnie mówiąc BŁĘDNA.

To że żarówki świeciły lub samoloty latały to oczywiście przypadek, ktoś miał niezłego farta.
Nie wiadomo czy żarówki nadal będą świecić a samoloty nadal będą latać, bo jak wykazał powyższy esej wiedza nauk przyrodniczych nie ma prawidłowej podbudowy teoretycznej ( regressus ad infinitum, błędne koła, rozumowanie indukcyjne itp)
Jarek,Diana.Junak (695 punktów)
>>Jak on to w ogóle pisze jak mechanika kwantowa jest niepewna
>Ludzka wiedza jest ogólnie niepewna - czy zasadne jest w takim razie nazywać ją wiedzą ?

Ja to ironicznie napisałem przecież!

>A i niewiele bym zaryzykował gdybym napisał, że dosłownie każda ze współczesnych teorii nauk przyrodniczych jest literalnie mówiąc BŁĘDNA.

Panie jam ciele niewinne, poniechaj mnie (Lema znasz)?

>To że żarówki świeciły lub samoloty latały to oczywiście przypadek, ktoś miał niezłego farta.

Jaja sobie robisz jak rozumiem.

>Nie wiadomo czy żarówki nadal będą świecić a samoloty nadal będą latać, bo jak wykazał powyższy esej wiedza nauk przyrodniczych nie ma prawidłowej podbudowy teoretycznej ( regressus ad infinitum, błędne koła, rozumowanie indukcyjne itp)

Jak pikawki przylecą to pozamiatają (jakaś stara SF, przyleciały stwory co pikały i zjadały energię EM za wyjątkiem obecnej w żywych obiektach, ale się zrobił bajzel, coś podobnego było też w "Pokoju na Ziemi" Lema tylko w wydaniu nanowirusów elektronicznych, ta Terminatorka na 3 odcinku z Arnoldem - wrakiem też coś wypuściła gębą przez telefon tyle że to już niestety szajs i zarżnięcie serii, swoją drogą programowy wirus propagujący się netem i rozwalający totalnie M$ mi się podoba tylko ofiary w szpitalach i podobnie moga być niestety ...
17-09-2016 06:50 
 Ocena 2 na 2
Jan Bednarski (1879 punktów)

>>To że żarówki świeciły lub samoloty latały to oczywiście przypadek, ktoś miał niezłego farta.
>Jaja sobie robisz jak rozumiem.

1. Zdefiniujmy przypadek: wszystko niewsparte logiką jest przypadkiem.
2. Od czasów Hume'a wiadomo, że zasada indukcji nie posiada logicznego uprawomocnienia. Zasada ta nie jest ani aprioryczna (Kant), ani nie może dawać nawet prawdopodobieństwa rzetelności (Reichenbach, Russell).
3. Jednak wszystkie teorie mają postać zdań uniwersalnych wysnutych przez jakąś formę rozumowania indukcyjnego. Naukowcy starają się znaleźć najprostszy zestaw reguł interpolujący znane fakty (to oczywiste, że najprostsza interpolacja nie musi być prawdziwa, ale działają tu czynniki psychologiczne)
4. Na mocy 1, 2, 3: jeśli teoria sprawdziła się poza dotychczasowym przedziałem pomiarów jest to przypadek.

Rozumowanie dedukcyjne też niczego nie może dowieść, bo zawsze Twój rozmówca może zastosować metodę szarley'a , czyli powtarzać ciągle "Udowodnij". Każdy dowód musi oprzeć się na jakiś przesłankach i regułach wnioskowania, a te same wymagają dowiedzenia i tak ad infinitum. Potrzebujemy dowodu dla dowodu, a ten z kolei sam będzie wymagał dowodu. Wszelka dyskusja zawsze będzie wymagała dobrej woli z dwóch stron, jakiejś płaszczyzny faktów uznanych za oczywiste. Racjonaliści jednak nie dążą do prawdy. Zobacz sobie np. mój wątek o homoseksualizmie gdzie powołują się na definicje choroby rodem z psychologii ludowej. Definicja lewa odwołuje się do nieweryfikowalnych stanów mentalnych. Tymczasem ja zaproponowałem zgodną z ich naturalistyczną ideologią definicje prawą - nie tylko weryfikowalną, ale nawet uniwersalną, bo możliwą do zastosowania w całym spektrum organizmów żywych (nawet dla roślin bądź bakterii). Religie znowuż krytykują z pozycji naturalistycznej. Sam widzisz, że te niekonsekwencje mogą umknąć jedynie mało uważnemu obserwatorowi. Ja w przeciwieństwie do nich nie jestem fabrykantem sofizmatów ani łowcą owieczek, nie dążę do niczego prócz prawdy- jednym słowem klawiatura nie służy mi celom ideologicznym.

PS: Trzeba być naprawdę naiwnym, aby wierzyć, że wynalazki (takie jak samolot czy żarówka) powstały poprzez ekstrapolacje znanych teorii naukowych. Tak jak prawie wszystkie wytwory techniki powstały one w drodze przypadku. To prędzej technika wpływa na naukę, aniżeli odwrotnie.

.
30-07-2016 02:48 
 Ocena 3 na 3
PerverserPerser (579 punktów)
>Istotnie, kto ten esej naprawdę zrozumie rozpozna w końcu, że jest on równie niedorzeczny jak cała nauka przyrodnicza.<
Wnioskuję że zrozumiał Pan ten "esej" i jest wstanie wytłumaczyć dlaczego nauka przyrodnicza jest niedorzeczna.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Istotnie, kto ten esej naprawdę zrozumie rozpozna w końcu, że jest on równie niedorzeczny jak cała nauka przyrodnicza.<
>Wnioskuję że zrozumiał Pan ten "esej" i jest wstanie wytłumaczyć dlaczego nauka przyrodnicza jest niedorzeczna.
>
Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.


Cytat:

niedorzeczny «pozbawiony logiki, sensu»
• niedorzecznie
źródło: sjp.pwn.pl/sjp/niedorzeczny;2488587.html


W ostateczności przyznaje się często, że sądy naukowe należy uznać za prawdziwe w tym sensie, że można dzięki nim skuteczniej postępować. Dla człowieka myślącego kategoriami ściśle logicznymi jest to właśnie zwykły przypadek, gdyż nie może istnieć jakakolwiek korelacja pomiędzy przewidywaniami wysnutymi z indukcji niezupełnej a przyszłymi zdarzeniami. Jeśli coś nas skłania aby wierzyć, że istnieje tu jakaś zależność to z pewnością nie jest to logika o czym napisałem tu. My możemy zaobserwować jedynie bezpośrednie następstwo zdarzeń, ale pewne formy myślenia sprzyjają wyobrażeniu związku przyczynowego tam gdzie go nie ma (patrz: myślenie magiczne, synchroniczność, prawo Littlewooda).

Cytat:

Myślenie magiczne - pojęcie z zakresu psychologii i psychiatrii określające taką treść rozumowania, w którym (w przekonaniu podmiotu) myślenie jest tożsame z działaniem. Na przykład życzenie komuś śmierci powoduje (w przekonaniu podmiotu), że ten ktoś umiera (zobacz też: myślenie życzeniowe). Innym przykładem może być myślenie w rodzaju "kiedy przechodzę koło latarni, powoduję, że ona gaśnie" (mimo że w rzeczywistości gaśnie także wtedy, kiedy przechodzą inni/nikt nie przechodzi).
źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Myślenie_magiczne


Rozważmy analogiczne prawo znane z fizyki: "kiedy podgrzewam wodę do 100 °C, powoduję, że ona wrze". Być może kiedyś uda się sfalsyfikować tę zasadę. Wtedy w podręcznikach przeczytamy: "Istnieją dwie substancje, które fizycy przez długi czas brali za wodę. Te dwie substancje różnią się jedynie punktem wrzenia". Mogłyby nie różnić się żadnymi innymi własnościami, nawet na poziomie atomowym (w tym sensie, że otrzymywano by te same wyniki w eksperymentach spektroskopowych).

Magiczne myślenie pojawia się wtedy, gdy zakładamy związek dwóch logicznie niepowiązanych okoliczności. Proszę wskazać jakościowe różnice pomiędzy przykładem zaczerpniętym z Wikipedii a działalnością naukową.

.
22-09-2016 10:41 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>niedorzeczny «pozbawiony logiki, sensu»<
>• niedorzecznie<
>źródło: sjp.pwn.pl/sjp/niedorzeczny;2488587.html
Kto korzysta z takich źródeł jak słownik języka polskiego redagowany przez internautów, wg ich własnego odczucia i wyczucia, ten powinien przemilczeć swoje rzekome zdolności do logicznego myślenia.
Pytanie nie brzmiało też, co oznacza bezmyślne tylko z czego wynika bezmyślność nauk przyrodniczych. Nic na ten temat.
>W ostateczności przyznaje się często, że sądy naukowe należy uznać za prawdziwe w tym sensie, że można dzięki nim skuteczniej postępować.<
Sąd jest pojęciem jurystycznym. Proszę poszukać w sjp bardziej trafnego określenia.
Prawdziwość teorii mierzy się miarą jej potwierdzenie w realnych warunkach, nie skutecznością. Skutecznie palono czarownice za kopulowanie z diabłem, mimo że nikt istnienia diabła nie udowodnił.
>Dla człowieka myślącego kategoriami ściśle logicznymi jest to właśnie zwykły przypadek, gdyż nie może istnieć jakakolwiek korelacja pomiędzy przewidywaniami wysnutymi z indukcji niezupełnej a przyszłymi zdarzeniami. Jeśli coś nas skłania aby wierzyć, że istnieje tu jakaś zależność to z pewnością nie jest to logika<
Tym 'nie może' udowodnił Pan że nie rozumie Pan indukcji, mimo swych ciągot do logicznego myślenia.
Teoria naukowa jest tak długo obowiązująca dopóki nie zostanie zastąpiona lepszą lub sfalsyfikowana. Nie ma żadnego znaczenia jak powstała teoria, czy na skutek intuicji, czy została wyśniona, czy jest efektem pijackiej libacji, dlatego pański poniższy wywód można sobie darować.
>Rozważmy analogiczne prawo znane z fizyki: "kiedy podgrzewam wodę do 100 °C, powoduję, że ona wrze". Być może kiedyś uda się sfalsyfikować tę zasadę. Wtedy w podręcznikach przeczytamy: "Istnieją dwie substancje, które fizycy przez długi czas brali za wodę. Te dwie substancje różnią się jedynie punktem wrzenia". Mogłyby nie różnić się żadnymi innymi własnościami, nawet na poziomie atomowym (w tym sensie, że otrzymywano by te same wyniki w eksperymentach spektroskopowych).<
Woda jest chemicznym połączeniem atomów wodoru(H) z tlenem (O).
Pan sugeruje że może istnieć woda, będąca tym samym połączeniem, H2O, która ma inne własności niż H2O. Co będzie gdy zlejemy razem te 'różne wody'. Ten pański wywód jest tak idiotyczny że szkoda nad nim dyskutować. Z obłędem mamy do czynienia wtedy gdy ktoś powtarza ten sam eksperyment i oczekuje innych rezultatów.(A.E.)

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Kto korzysta z takich źródeł jak słownik języka polskiego redagowany przez internautów, wg ich własnego odczucia i wyczucia, ten powinien przemilczeć swoje rzekome zdolności do logicznego myślenia.

Debilizm przez rzekomy brak dobrego materiału usprawiedliwiać zawsze można. Ludzie do których się zwracam często nie mają pod ręką książek. Czasem nawet wątpliwym dla mnie jest czy umieliby się nimi posługiwać. Jednak proszę bardzo, zaspokoję pańskie ambicyje:

Cytat:
niedorzeczny ~czni <<pozbawiony logiki, sensu, sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem; bezsensowny, niemądry>>: N. plan.

źródło: "Mały słownik języka polskiego" pod redakcją: S.Skorupki, H.Auderskiej, Z.Łempickiej PWN, str. 442

Z łatwością mogę wykazać, że tezy naukowe są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Zdrowy rozsądek to może przydać się w dżungli albo w fizyce Arystotelesa. Nie przyda się gdy chcemy rozczepić atom lub wysłać człowieka w kosmos.

O braku logicznego uzasadnienia indukcji na której opiera się nauka będzie niżej.

>Pytanie nie brzmiało też, co oznacza bezmyślne tylko z czego wynika bezmyślność nauk przyrodniczych.

Słowa, którymi się posługujemy w systemie zwanym językiem są ze sobą w ścisły sposób powiązane. Mnie naprawdę najmniej obchodzi jakie obrazy się komu w chorym umyśle jawią , ale wymagam aby grać w tę grę w sposób nie łamiący reguł.

>Nic na ten temat.

Dobrym zwyczajem jest przeczytanie całej wypowiedzi zanim się do niej odniesiemy.

>Sąd jest pojęciem jurystycznym.

Wiem, że sąd jest pojęciem jurystycznym, tak samo jak samochód jest pojęciem samochodowym. Co to zmienia w tej kwestii, że sądy w wydaniu naukowców nie bazują na logice ani zdrowym rozsądku ? U prawników jest zresztą to samo. Każde dochodzenie, które zakończy się ustaleniem winnego możemy wzbogacić o skończoną ilość hipotez ad hoc w ten sposób, że to ja lub Pan okazałby się winny.

>Prawdziwość teorii mierzy się miarą jej potwierdzenie w realnych warunkach, nie skutecznością.

A może Pan raczy wyjaśnić czym się to różni ? Każde skuteczne zastosowanie danej teorii jest jednocześnie udanym eksperymentem.

>Skutecznie palono czarownice za kopulowanie z diabłem, mimo że nikt istnienia diabła nie udowodnił.

Skuteczność palenia czarownic nie wynikała z istnienia (bądź nie) demonów, a ze znajomości korelacji związanych z procesem spalania. Wszystko się Panu pomieszało.

>Tym 'nie może' udowodnił Pan że nie rozumie Pan indukcji, mimo swych ciągot do logicznego myślenia.

Pański argument "z niezrozumienia" to standardowy argument na brak argumentu:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675#w722123

1. Indukcja nie jest oczywistym logicznie przekształceniem tautologicznym. Jeśli tak to świadczyłoby bardzo źle o logice, ponieważ znana jest niesamowita ilość przypadków w których indukcja zawiodła.
2. Indukcja nie jest z logicznego powodu "prawdopodobna". Jeśli ktoś chce ją uprawomocnić to musi pamiętać, że zasada indukcji sama jest zasadą uniwersalną. Żeby ją uprawomocnić (nawet w formie prawdopodobnej) potrzebujemy takiej zasady wyższego rzędu, a to prowadzi do aprioryzmu (co obaliłem w pkt 1) albo do błędnego koła.
3. Wiarygodność indukcji można wyliczyć i wynosi 0% . Oznacza to, że z pewnością istnieje kontrprzykład dla każdego naukowego prawa o charakterze uniwersalnym. Nie wiadomo gdzie jest ten kontrprzykład. Może być tuż za rogiem, albo może być mnóstwo takich kontrprzykładów. Takie odwrócenie rozumowania jest u ludzi powszechne: jeśli myślisz, że najpierw cukier był słodki a dopiero później wyewoluował nasz mózg by odczuwać ten smak to pojmujesz to na odwrót. Jeśli myślisz, że istniały kolory a później pojawił się narząd wzroku do nich dostosowany to pojmujesz to na odwrót. Tak samo prawa fizyki nie istniały zanim pojawił się umysł fizyka. Teraz już istnieją. W ich głowach.
4. Działalność naukowa wynika z przyjęcia pewnej epistemologii czy wartościowania. Akceptacja zasady indukcji jest decyzją metafizyczną, czyli subiektywną (na tym samym poziomie co doznania etyczne, estetyczne, religijne)

Z logicznego punktu widzenia nasze przewidywania co do przyszłości nie mogą działać ! Nawet jeśli działają, to nie mam pojęcia dlaczego. Powinniśmy żyć w świecie nieustających cudów.

>Nie ma żadnego znaczenia jak powstała teoria, czy na skutek intuicji, czy została wyśniona, czy jest efektem pijackiej libacji

W 100 % się zgadzam. Teoria naukowa nie tylko nie musi niczego wyjaśniać, ale nawet nie jest w stanie czegokolwiek wyjaśnić. Bowiem wszystkie teorie to jedynie model interpolujący zjawiska na powierzchni naszych doznań zmysłowych.

>Woda jest chemicznym połączeniem atomów wodoru(H) z tlenem (O).

Daruj sobie. Atom to tylko użyteczna abstrakcja taka jak wektor siły lub pierwiastek z -1.

>Pan sugeruje że może istnieć woda, będąca tym samym połączeniem, H2O, która ma inne własności niż H2O. Co będzie gdy zlejemy razem te 'różne wody'.

Być może poskutkowałoby to porzuceniem modelu atomistycznego - tego nie wiemy. Tego typu argumentacja przypomina mi argument z wieży jaki współcześni Galileuszowi astronomowie mu zarzucali. Jestem świadom naukowych dogmatów co nie znaczy, że w nie wierzę.

>Ten pański wywód jest tak idiotyczny że szkoda nad nim dyskutować.

Każdy nowy paradygmat okażę się idiotyczny jeśli weźmiemy kryteria idiotyzmu ze starego paradygmatu. Proszę sobie poczytać co pisali o teorii Newtona mu współcześni (Leibnitz, Huygens). Ponadto rozumowanie, które stosują naukowcy to rodzaj myślenia magicznego. Laudan napisał ciekawy artykuł "The Demise of Demarcation" w którym wyraził się jasno, że pomiędzy nauką a innymi wytworami kultury nie ma żadnej różnicy jakościowej.

>Z obłędem mamy do czynienia wtedy gdy ktoś powtarza ten sam eksperyment i oczekuje innych rezultatów.

Nigdy nie da się powtórzyć danego eksperymentu w dokładnie tym samym punkcie czasoprzestrzeni.

>Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.

A to sobie Pan wierz.

.
PerverserPerser (579 punktów)
>Słowa, którymi się posługujemy w systemie zwanym językiem są ze sobą w ścisły sposób powiązane. Mnie naprawdę najmniej obchodzi jakie obrazy się komu w chorym umyśle jawią , ale wymagam aby grać w tę grę w sposób nie łamiący reguł.<
I to ma być odpowiedź na pytanie dlaczego nauka przyrodnicza jest niedorzeczna?
Jak Pan rozumie nauki przyrodnicze? Może w tym leży problem?
>A może Pan raczy wyjaśnić czym się to różni ? Każde skuteczne zastosowanie danej teorii jest jednocześnie udanym eksperymentem.<
Jak chce Pan skutecznie zastosować teorię o rozszerzaniu się wszechświata?
Jak chce Pan skutecznie wykorzystać teorię o istnieniu ciemnej energii (materii)?
Nie każdą teorię można sprawdzić eksperymentalnie. Są teorie które można sfalsyfikować tylko logicznie.
>Skuteczność palenia czarownic nie wynikała z istnienia (bądź nie) demonów, a ze znajomości korelacji związanych z procesem spalania. Wszystko się Panu pomieszało.<
Więc to nie teoria o istnieniu demonów powodowała palenie czarownic? Dlaczego palono je jako czarownice? Te korelacje dotyczą również ciał bogobojnych, będących poza wszelkim podejrzeniem mieszczanek. Dlaczego nie palono biskupów, opatów i mnichów? Ta korelacja musiałaby przecież również funkcjonować.
>przypadków w których indukcja zawiodła.<
Wnioskowanie indukcyjne może prowadzić zarówno do poprawnego jak i do błędnego wnioskowania. Dlatego należy powiedzieć "nie musi" a nie "nie może".
>Działalność naukowa wynika z przyjęcia pewnej epistemologii czy wartościowania.<
To nie ma żadnego znaczenia, obojętne czy ma Pan rację czy nie. Chodzi o uzasadnienie dlaczego nauka przyrodnicza jest niedorzeczna= pozbawiona logiki=nielogiczna.
>Akceptacja zasady indukcji jest decyzją metafizyczną, czyli subiektywną (na tym samym poziomie co doznania etyczne, estetyczne, religijne)<
Akceptacja indukcji ma cele praktyczne a nie estetyczne. Religię trzeba wyłączyć tak czy tak z tego, bo religia jest zupełnie czymś innym.
Gdy farmakologia wynajdzie nowy antybiotyk który działa na określone bakterie to zakłada że może on być również skuteczny na podobne bakterie. Z metafizyką nie ma to nic wspólnego. W większości przypadków jest też on skuteczny.
Gdy przyprowadza Pan do warsztatu auto które nie chce zastartować, to nikt nie rozbiera go na czynniki pierwsze żeby metodą dedukcji znaleźć przyczynę, tylko indukcyjnie sądzie że to akumulator, gdy ten jest dobry, sprawdza filtr paliwa i tak długo aż przyczyna zostanie znaleziona. Takie postępowanie nakazuje rozsądek mimo że z punktu widzenia logiki może wydawać się to nielogiczne.
>Z logicznego punktu widzenia nasze przewidywania co do przyszłości nie mogą działać<
Nauki przyrodnicze nie zajmują się wróżbami, tylko formułują tezy dotyczące naszej rzeczywistości. W połączeniu ze znanymi i uznanymi prawami fizyki i obowiązujących teorii formułują przewidywane zdarzenia.
>Powinniśmy żyć w świecie nieustających cudów.<
Cudem nazywa się złamanie co najmniej jednego prawa fizyki. Do tej pory tego nie stwierdzono.
>>Nie ma żadnego znaczenia jak powstała teoria, czy na skutek intuicji, czy została wyśniona, czy jest efektem pijackiej libacji
>Teoria naukowa nie tylko nie musi niczego wyjaśniać, ale nawet nie jest w stanie czegokolwiek wyjaśnić. Bowiem wszystkie teorie to jedynie model interpolujący zjawiska na powierzchni naszych doznań zmysłowych.<
Tak, tylko w czym niby jest ta sprzeczność? Każda teoria zostaje zastąpiona lepszą, bliższą prawdy. Jest to niedorzeczne?
>Daruj sobie. Atom to tylko użyteczna abstrakcja taka jak wektor siły lub pierwiastek z -1.<
Ok. Dotyczy to tej wody która wrze w temp. 100 C czy tej innej też?
>Demise of Demarcation" w którym wyraził się jasno, że pomiędzy nauką a innymi wytworami kultury nie ma żadnej różnicy jakościowej.
Argumentum ad verecundiam. Poza tym że nic on nie wnosi. Celem nauki nie jest podnoszenie jakości (jakości czego) tylko próba opisania świata.
>Nigdy nie da się powtórzyć danego eksperymentu w dokładnie tym samym punkcie czasoprzestrzeni.<
Tutaj powinien Pan sięgnąć do słownika za słowem eksperyment i reproducibility.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
Jan Bednarski (1879 punktów)
Atrybuty niedorzeczności:
a) sprzeczności z rozsądkiem - Nasze intuicje wyewoluowały w ten sposób abyśmy radzili sobie w określonych warunkach (w pewnym miejscu, w pewnej skali). Nie potrzebujemy przeczucia jak ciała zachowują się w próżni, bo żyjemy w świecie gdzie nieustannie działają siły tarcia. Nie potrzebujemy wyobrażać sobie atomu, bo żyjemy w świecie makroskopowym. Efekty relatywistyczne nie muszą nam jawić się jako oczywiste, bo zawsze poruszamy się z niskimi prędkościami. Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem trawa jest zielona a niebo jest niebieskie. Jednak fizyka mówi, że to drganie pola elektromagnetycznego na styku z siatkówka. Nawet jeśli początkowe nastawienie naukowców jest zdroworozsądkowe (Arystoteles) to wyniki do których teraz doszli już takie nie są, a nawet są wewnętrznie sprzeczne. Jeśli dualizm korpuskularno-falowy lub zasadę nieoznaczoności nie uznaje się za sprzeczność to chyba tylko dlatego, że nauka nie jest na tyle dyscypliną ścisłą co matematyka.
b) nielogiczność - zasada indukcji nie pozwala na dotarcie do logicznej konkluzji - podałem na to argumenty wypunktowane we wcześniejszym poście. Zasada, że latarnia zawsze gaśnie gdy koło niej przechodzę ma wiarygodność 0% , nawet jeśli została indukcyjnie wysnuta na podstawie 1000 obserwacji. Jest to pewna korelacja, ale zupełnie przypadkowa i wynika np. z tego że zawsze przychodziłem do pracy na tę samą godzinę. Przekonanie, że istnieje ogólna kauzalna zależność pomiędzy A i B na postawie skończonej ilość obserwacji współistnienia A i B nie ma uzasadnienia. Tworząc teorie pozostawiamy lukę logiczną. Przez to i całość rozumowania będzie nielogiczna.

>Jak Pan rozumie nauki przyrodnicze?

Zdefiniowałem naukę jako dział filozofii w którym proces filozofowania osiągnął wystarczająco wysoki poziom ścisłości (stosowanie matematyki, eksperymentów). Za taką klasyfikacją przemawia też geneza. Nauka wywodzi się z filozofii przyrody a fizyk to "natural philosopher".

Wygląda mi to tak: nauka przyrodnicza = nauka = fizyka

Socjologia, psychologia, matematyka, teologia itp naukami nie są. Niektóre działy chemii i biologii zaliczam do nauki pod warunkiem, że dają się zredukować do bytów wymyślonych przez fizyków. Z tego właśnie powodu prawie cała chemia i biologia molekularna jest nauką, ale botanika i ewolucjonizm już nie. Ta ostatnia to nawet dobra filozofia, ale falsyfikowalna to nie jest.

>Jak chce Pan skutecznie zastosować teorię o rozszerzaniu się wszechświata?

Cała ta teorya wydaje mi się podejrzana. Zastanawiam się, czy zaliczyć ją do nauki, bo eksperymentu bezpośrednio wykonać nie można. Argument o przesunięciu widma ku czerwieni musi wprowadzać wątpliwe założenie, że prawa fizyki (np. elektrodynamiki) są niemal identyczne w bardzo odległych rejonach wszechświata:



Niedorzecznością jest zakładać, że ten sam eksperyment dałby podobny wynik w zupełnie innym miejscu wszechświata. To bezpodstawne credo, które fizycy przyjęli bez wahania, tak jak katolicy niegdyś przyjęli dogmat o niepokalanym poczęciu Maryi Dziewicy.

>Jak chce Pan skutecznie wykorzystać teorię o istnieniu ciemnej energii

Często bywało, że najpierw powstawał wynalazek a dopiero później teorya jego działanie "tłumacząca". Zastosowania być nie musi. Napisałem tylko, że z punktu widzenia interpretacji jako interpolacji skończonej ilości pomiarów nie ma różnicy pomiędzy eksperymentem a zastosowaniem - są to takie same węzły interpolacji.

>to nie teoria o istnieniu demonów powodowała palenie czarownic?

To tak jakby powiedzieć, że moja satysfakcja z napisania tego posta powoduje, że mój komputer działa. Czym innym jest intencja, a czym innym jest środek do realizacji celu.

>Dlaczego palono je jako czarownice?

Kto to mówi ? Z waszego naturalistycznego punktu widzenia proces spalania tych kobiecin jest na tym samym poziomie co upadek kamienia. Żaden element naukowego opisu świata nie może zawierać informacji o wartości moralnej tego czynu.

>należy powiedzieć nie musi a nie nie może

Co mi Pan tu imputuje ? Dobrze napisałem:

"nie może istnieć jakakolwiek korelacja"

To nie oznacza, że zawsze otrzymamy wynik przeciwny tylko, że nie ma żadnego powiązania ze stanem faktycznym (np. statystycznego)

>Chodzi o uzasadnienie dlaczego nauka przyrodnicza jest niedorzeczna

Wyjaśniłem to. Nie udawaj pan greka, bo nie jesteśmy w Grecji.

>Akceptacja indukcji ma cele praktyczne

To co dla jednego ma wartość praktyczną dla innego mieć nie musi. Sposób wartościowania zależy od tradycji: dla kultur zachodnich ważna jest wiedza wspierająca technologie; dla innych społeczności ten rodzaj wiedzy może nie być atrakcyjny, gdyż one skupiają się na osiąganiu wewnętrznego poczucia spokoju i zadowolenia.

>Z metafizyką nie ma to nic wspólnego

Niech mi pan indukcje wykaże empirycznie

>formułują przewidywane zdarzenia

Nawet jeśli jej przewidywania się zgadzają to jest przypadek

>Cudem nazywa się złamanie co najmniej jednego prawa fizyki

Co? Na tym polega falsyfikacjonizm !

>Dotyczy to tej wody która wrze w temp. 100 C czy tej innej też

Nie mam nic przeciwko jeśli taki model pozwala elegancko opisać zjawiska zmysłowe, ale niemożliwe jest rzutowanie tej abstrakcji na nasze wrażenia. Nie można wyobrazić sobie atomu w sposób przestrzenny , tak samo jak nie możemy wyobrazić sobie sfery 7 wymiarowej. Nasza percepcja nie jest do tego dostosowana. Nie istnieje obiektywna odpowiedniość pomiędzy informacjami które otrzymujemy z mikroskopu SEM a przedstawieniem wizualnym. Interpretacja tych informacji jest przekształceniem zależnym od paradygmatu, wiedzy i oczekiwań. Oznacza to, że abstrakcja atomu może zostać zastąpiona inną i nie będzie w tym sprzeczności. Informacje z SEM będą takie same, ale nasze interpretacje się zmienią.

>Tutaj powinien Pan sięgnąć do słownika

Przyszłość jest nieprzewidywalna. Być może za 500 lat eksperyment nie będzie musiał być reproducibility.

.
22-09-2016 17:02 
 Ocena 2 na 2
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>źródło: sjp.pwn.pl/sjp/niedorzeczny;2488587.html (JB)
>Kto korzysta z takich źródeł jak słownik języka polskiego redagowany przez internautów, wg ich własnego odczucia i wyczucia (PP)
To nie jest prawda!
To, że jakaś publikacja dostępna jest w Internecie, nie oznacza, że jest redagowana przez internautów.
Słownik Języka Polskiego PWN wydawany jest przez Wydawnictwo Naukowe PWN SA w Warszawie. Na przywołanej przez Ciebie stronie w zakładce "O nas" znajduje się ogólna informacja o tym, kto w tej publikacji opracowuje hasła:
Cytat:
"[...] współpracujemy z czołowymi specjalistami niemal wszystkich dziedzin nauki, a nasi redaktorzy czuwają nad poziomem opracowania publikacji."

Jak widzisz, nie ma tu ani słowa o tym, że w redagowaniu haseł biorą udział internauci działający
>wg ich własnego odczucia i wyczucia
Trudno zresztą oczekiwać czegoś takiego w publikacji udostępnianej przez jakiekolwiek wydawnictwo naukowe.
Być może pomyliłeś Słownik Języka Polskiego PWN z innym Słownikiem Języka Polskiego ("SJP.PL"), który faktycznie jest redagowany przez hobbystów, więc w żadnym razie nie może uchodzić za publikację profesjonalną.
Nie zmienia to jednak faktu, że nad takimi kwestiami zawsze lepiej jest się zastanowić przed napisaniem czegoś, a nie dopiero po fakcie.
PerverserPerser (579 punktów)
>Być może pomyliłeś Słownik Języka Polskiego PWN z innym Słownikiem Języka Polskiego ("SJP.PL"), który faktycznie jest redagowany przez hobbystów, więc w żadnym razie nie może uchodzić za publikację profesjonalną.
>Nie zmienia to jednak faktu, że nad takimi kwestiami zawsze lepiej jest się zastanowić przed napisaniem czegoś, a nie dopiero po fakcie. <
Tak to właśnie było. Pomyliłem z tym wskazanym przez ciebie słownikiem. Nie mam potrzeby szukać słownikach znaczenia słowa niedorzeczne. Dlatego na ten link kolegi w ogóle nie klikałem. Skoro już jesteśmy przy PWN i jego wysokim poziomie, przypominam że swego czasu prowadzono tu dyskusję na temat tendencyjnie opracowanego hasta 'Ateizm' w tym wychwalanym przez ciebie wydawnictwie.
Poza uwagami formalnymi chciałbyś jeszcze dorzucić coś merytorycznego na temat niedorzeczności nauk przyrodniczych, czy to już wszystko na ten temat?


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Pomyliłem z tym wskazanym przez ciebie słownikiem. Nie mam potrzeby szukać słownikach znaczenia słowa niedorzeczne. Dlatego na ten link kolegi w ogóle nie klikałem.
Często wypowiadasz się o kwestiach, którym nie poświęciłeś nawet chwili uwagi?
Jeśli tak, to adekwatną dobrałeś sobie maksymę: Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.

>Skoro już jesteśmy przy PWN i jego wysokim poziomie, przypominam że swego czasu prowadzono tu dyskusję na temat tendencyjnie opracowanego hasta 'Ateizm' w tym wychwalanym przez ciebie wydawnictwie.
I co? Wynikło z tej dyskusji, że ewentualne zastrzeżenia jednego czy nawet większej liczby użytkowników fR do hasła 'Ateizm' podważają poziom całego słownika?
Aha, i nie wmawiaj mi, że coś wychwalałem, gdy takiego stwierdzenia nie potrafisz wykazać (a nie potrafisz).

>Poza uwagami formalnymi chciałbyś jeszcze dorzucić coś merytorycznego na temat niedorzeczności nauk przyrodniczych, czy to już wszystko na ten temat?
Nie wypowiadałem się o niedorzeczności nauk przyrodniczych, lecz o niedorzeczności twojego twierdzenia dotyczącego SJP PWN, więc pytanie, czy to już wszystko na temat niedorzeczności nauk przyrodniczych, jest... niedorzeczne.

Życzę ci skuteczniejszego niż dotychczas radzenia sobie z wszelkimi niedorzecznościami tak w sferze merytorycznej, jak i formalnej.
30-07-2016 02:56 
 Ocena 3 na 3
PerverserPerser (579 punktów)
>Czy "wszelkie sądy, których pewność jest niższa niż 100% nie mogą niczego sfalsyfikować ani być sprzeczne z jakimkolwiek innym zdaniem bazowym lub sądem o świecie" nie jest właśnie sądem o świecie, którego pewność jest niższa, niż 100%?<
Troll Lewandowski posługuje się pojęciami Poppera których w ogóle nie rozumie. Wprawdzie cytuje Poppera że prawdopodobieństwo nie należy rozumieć w sensie teorii prawdopodobieństwa ale tak właśnie argumentuje, co samo w sobie jest idiotyzmem. Hipoteza nie jest zdarzeniem losowym. Popper dokładnie definiuje co rozumie przez prawdopodobną hipotezę, ale Lewandowski go nawet nie przeczytał tylko posłużył się wydłubanymi z tekstu cytatami i triumfująco obwieścił, światopogląd ateistyczny jest błędny.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
Celecrin (6386 punktów)
Lewandowski co długa historia na tym portalu. Jego najbardziej spektakularna klęska to dyskusja o atomie. Sugerował, że wiedza o atomie jest czysto wirtualna i nie udowodniono ich istnienia.
Po długiej i bolesnej dyskusji przyznał wreszcie, że się myli. Dużo się nauczyłem wtedy, bo wszyscy przyjmujemy wiedzę w reguły bezrekleksyjnie i trzeba odrobinę popracować by zrozumieć na przykład dowód na istnienie atomów wynikający z ruchów Browna. Wiedza ta powinna być podana na talerzu w szkole, jednak większość ludzi nie przetrawia tego.
>Tym samym jednak Lewandowski podcina gałąź na której sam siedzi, bo przy takim postawieniu sprawy nie może twierdzić, że jego esej ma jakąkolwiek wartość poznawczą.
Chodzi o umazanie nauki religijną ideologią, przez to zrównanie z religią, ta nabiera większego sensu. Uwierz mi Lewandowski wie że wiedza religijna nie ma wartości poznawczej
25-07-2016 17:52 
 Ocena 1 na 1
Pan Leming (674 punktów)
>Chodzi o umazanie nauki religijną ideologią, przez to zrównanie z religią, ta nabiera większego sensu.
Zrównał naukę, każdą religię jaka była, będzie i w ogóle jakikolwiek sąd na temat świata pochodzący z jakichkolwiek rozważań i doświadczenia. Może i jakiś sens to ma, ale wiernych od tego nie przybędzie. Bo jeśli wszystko jest nieprawdopodobne to po cóż sobie tym głowę (dupę) zawracać? Zostaje róbta co chceta.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
25-07-2016 21:25 
 Ocena 7 na 7
Celecrin (6386 punktów)
>Bo jeśli wszystko jest nieprawdopodobne to po cóż sobie tym głowę (dupę) zawracać? Zostaje róbta co chceta.
Chwileczkę. Mamy taką sytuację.
Wierzysz, że Jezus zrobił wino z wody, a jakiś koleś twierdzi, że to nieprawdopodobne, bo nauka twierdzi, że to niemożliwe. I coś bełkoce o metodzie naukowej. Zaczynasz więc atakować te metodę.
Jeśli przekonasz ludzi, że nie ma żadnej różnicy w głoszeniu rozmnożenia pięciu chlebów dla kilku tysięcy ludzi od nauki na temat atomu to chyba masz większy komfort w tym głoszeniu prawda?
To właśnie robi Lewandowski poza kłamstwami na temat nauki pisze teksty apologetyczne czyli broni wiary i uzasadnia jej prawdy.
Jego ataki na naukę są wyrazem bezradności wściekłego pieska, bo przecież nie ma żadnych szans w udowodnieniu tych "cudów". Nikt ich nie powtórzył i nie powtórzy. Ludzie muszą uwierzyć na słowo. Problem w tym, że rzecz podobnie ma się z nauką. Nie jesteśmy w stanie powtórzyć wszystkich eksperymentów naukowych prowadzących do UDOWODNIENIA istnienia atomów, nikt nie zaprząta sobie głowy w materiał matematyczny (a jest). Nie mówiąc o powtórzeniu doświadczeń Rutherforda: pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rutherforda

Rozwiązanie jest proste INTERSUBIEKTYWNOŚĆ.
encykloped(*)ntersubiektywnosc;3915177.html
Pozdrawiam
25-07-2016 22:00 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)
> Nie jesteśmy w stanie powtórzyć wszystkich eksperymentów naukowych prowadzących do UDOWODNIENIA istnienia atomów, nikt nie zaprząta sobie głowy w materiał matematyczny (a jest). Nie mówiąc o powtórzeniu doświadczeń Rutherforda: pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rutherforda
Powtórzyć w jakim sensie ? Oczywiście nie możemy odwrócić bieg czasu by znowu te eksperymenty dosłownie powtórzyć lecz są one powielane w ulepszonej postaci codziennie w setkach laboratoriów. Więc o czym tu mowa w sensie niepowtarzalności ? www.duszki(*)czastkami/desy/exrozprosz.html
Celecrin (6386 punktów)
>Powtórzyć w jakim sensie ?
W sensie dosłownym. Widziałeś atom na własne oczy? Przeprowadziłeś jakiekolwiek doświadczenie w laboratorium osobiście? Trudno zrozumieć moją wypowiedź ale skoro wspomniałem o intersubiektywności...My to my, a oni to naukowcy.
Jacholek (5699 punktów)
>W sensie dosłownym. Widziałeś atom na własne oczy? Przeprowadziłeś jakiekolwiek doświadczenie w laboratorium osobiście? Trudno zrozumieć moją wypowiedź ale skoro wspomniałem o intersubiektywności...My to my, a oni to naukowcy.
W potocznym znaczeniu tego słowa atomy nie są widoczne gołym okiem, niemniej istnieją przedłużenia naszych zmysłów w postaci przyrządów, które pozwalają nam je "zobaczyć".
www.physicsforums.com/insights/can-see-atom/
To co my widzimy okiem też jest tylko pomiarem który nasz mózg interpretuje i przetwarza. Stąd iluzje, złudzenia optyczne, halucynacje alias cudowne widzenia. W eksperymentach fizyki cząstek detektory "odbierają" wrażenia a komputer je przetwarza do formy rozpoznawalnej przez nasz system percepcyjny:

26-07-2016 10:28 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>W potocznym znaczeniu tego słowa atomy nie są widoczne gołym okiem, niemniej istnieją przedłużenia naszych zmysłów w postaci przyrządów, które pozwalają nam je "zobaczyć".
Mnie nie musisz przekonywać. Te wszystkie rzeczy były Lewandowskiemu przedstawiane, Łącznie ze zdjęciami atomów (a raczej jader) bo takie dziś można już robić.
wiedzoholik.pl/pierwsze-zdjecie-wnetrza-atomu/
W dyskusji chodziło raczej o to, żeby przekonać człowieka z ulicy, który nie ma pojęcia o zderzeniach sprężystych, laserach itd o tym, że atomy istnieją.
Nie chce Cie mordowac tym watkiem, jest gdzies tam...Wygralismy w każdym razie.
>To co my widzimy okiem też jest tylko pomiarem który nasz mózg interpretuje i przetwarza.
Ba trwa spor czy mozg "przetwarza dane" dajac nam wyrywkowe dane o rzeczywistosci czy tworzy wlasny swiat.
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>> Nie jesteśmy w stanie powtórzyć wszystkich eksperymentów naukowych prowadzących do UDOWODNIENIA istnienia atomów, nikt nie zaprząta sobie głowy w materiał matematyczny (a jest).

Wiedza jest zbyt rozległa, więc nie ma potrzeby ponownie udowadniać czegoś bo życia nam nie starczy. Są narzędzia służące do zobaczenia tego czego gołym okiem nie widać, dlatego mówienie, że atomu nie widać, więc może go nie ma, jest bezzasadne.
Nie istnieje natomiast żaden przyrząd czy urządzenie, które umożliwiło by zobaczenie tzw. boga. Skoro bóg jest jeden to dlaczego jest ok 20 tysięcy różnych religii ??
Celecrin (6386 punktów)
>Wiedza jest zbyt rozległa, więc nie ma potrzeby ponownie udowadniać czegoś bo życia nam nie starczy.
Jeszcze raz. Chodziło mi o to, ze Ty nie możesz przeprowadzić każdego eksperymentu naukowego osobiście. Nasza wiedza polega (trzeba to powiedzieć uczciwie) na wierze, iż rzeczy mówione nam w szkole czy pisane w książkach to prawda.
Oczywiście myśląc skrótowo.
26-07-2016 12:11 
 Ocena 2 na 2
Jacholek (5699 punktów)
>Jeszcze raz. Chodziło mi o to, ze Ty nie możesz przeprowadzić każdego eksperymentu naukowego osobiście. Nasza wiedza polega (trzeba to powiedzieć uczciwie) na wierze, iż rzeczy mówione nam w szkole czy pisane w książkach to prawda.

Nikt współcześnie nie przeprowadza eksperymentów osobiście, jest to praca zespołowa ze względu na złożoność procesu eksperymentowania. Jeśli chodzi o wiedzę zawarta w podręcznikach czy publikacjach naukowych to nie chodzi o wiarę ale zaufanie do tych co takie podsumowania formułują. No i drobna uwaga iż by jakieś odkrycie było zaakceptowane w nauce to musi być potwierdzone niezależnie przez co najmniej dwa zespoły używające niezależne aparatury więc i dane eksperymentalne. www.naukow(*)gia/metodologia-badan_643.html
26-07-2016 14:10 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Nasza wiedza polega (trzeba to powiedzieć uczciwie) na wierze, iż rzeczy mówione nam w szkole czy pisane w książkach to prawda.
Może należałoby tu dookreślić czy wierzy/nie wierzy Pan dorobkowi nauki, czy jego opisowi w książkach?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,694399#w699110
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,676953#w677282
Moim zdaniem do wszystkich informacji należy podchodzić krytycznie, ale inteligencja, doświadczenie oraz wiedza pozwala nam na optymalizację wyboru zaufania do źródeł, z których czerpiemy informację. Ja na przykład do wszelakich źródeł powiązanych z jakąkolwiek ideologią mam mocno ograniczone zaufanie i choć ogólnie "wierzę nauce", to już poszczególnym uczonym raczej średnio.

Osobiście mam problem z terminem "wiara" i poświęciłem nawet jemu cały wątek: www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469 A sam to wierzę, iż tak dokładnie, to w nic nie wierzę:
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej
lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji"
. Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.


@@@
.
27-07-2016 09:54 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Osobiście mam problem z terminem "wiara" i poświęciłem nawet jemu cały wątek:
Dzieki. Przedstawie moje podejscie.
Uwazam ze trzeba do tego tematu (wiedzy naukowej) podejsc uczciwie i nazywac rzeczy po imieniu. Wiara to wiara, w ogolnosci:
Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia w warunkach braku wystarczającej wiedzy.

Nalezy oczywiscie oddzielac potoczne rozumienie wiary od wiary religijnej. Zwykla wiara to ciagnienie bialych kul z pudelka, gdzie wiedza to same biale kule w pudelku, a gleboka wiara to powiedzmy milion czarnych i jedna biala. Wiara religijna to zupelnie cos innego. To przekonanie (wiedza) ze wyciagnie sie biala kule nie majac mozliwosci ciagniecia.

Generalnie moja wiedza jest zbyt mala by zweryfikowac wiekszosc wspolczesnej wiedzy naukowej, czesto poslugujacej sie tak wyspecjalizowanym, skomplikowanym jezykiem ze nie moglbym nawet zrozumiec o czym mowa. De facto "wierze" w przekazywana mi wiedze i co z tego? To ciagle intersubiektywna wiedza, zebrana przy pomocy metody naukowej.
26-07-2016 16:57 
 Ocena 1 na 1
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>>Wiedza jest zbyt rozległa, więc nie ma potrzeby ponownie udowadniać czegoś bo życia nam nie starczy.
>Jeszcze raz. Chodziło mi o to, ze Ty nie możesz przeprowadzić każdego eksperymentu naukowego osobiście.

Każdego eksperymentu osobiście nikt nie może przeprowadzić. Natomiast jednego jedynego eksperymentu, w celu potwierdzenie na istnienie jakiegoś boga nikt spośród miliardów ludzi nie potrafi przeprowadzić. To jest kolego bardzo wielka różnica.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Każdego eksperymentu osobiście nikt nie może przeprowadzić. Natomiast jednego jedynego eksperymentu, w celu potwierdzenie na istnienie jakiegoś boga nikt spośród miliardów ludzi nie potrafi przeprowadzić. To jest kolego bardzo wielka różnica.

A ja zauważyłem, że jesteś jedyną osobą w tym wątku, która pisze o jakiś bogach. Masz jakiś kompleks na tym punkcie ?
26-07-2016 19:31 
 Ocena 1 na 1
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>>Każdego eksperymentu osobiście nikt nie może przeprowadzić. Natomiast jednego jedynego eksperymentu, w celu potwierdzenie na istnienie jakiegoś boga nikt spośród miliardów ludzi nie potrafi przeprowadzić. To jest kolego bardzo wielka różnica.
>A ja zauważyłem, że jesteś jedyną osobą w tym wątku, która pisze o jakiś bogach. Masz jakiś kompleks na tym punkcie ?
>
Tak. Proszę o diagnozę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
"Polemika z Lewandowskim" - przecież to oksymoron, tak jakbyś powiedział, że idziesz pooglądać film ze ślepym i pobiegać ze sparaliżowanym.

On sobie założył aprioryczną tezę, że wiara w Boga jest tym samym co niewiara, aby potem dodać, że jednak niewiara jest zła i trzeba nią gardzić, bo to wiara w co innego niż Bóg. Lepiej dać spokój kretynowi.

>Cała ta argumentacja bazuje na dość prostym schemacie. Otóż Lewandowski po prostu utożsamia naukę jedynie z praxis. Czyli jego zdaniem jest co najwyżej użyteczna. W >kwestii episteme stawia jeden wielki znak zapytania. Innymi słowy wpadki nauki nie pozwalają stwierdzić, czy cokolwiek poznajemy. Tym samym jednak Lewandowski podcina >gałąź na której sam siedzi, bo przy takim postawieniu sprawy nie może twierdzić, że jego esej ma jakąkolwiek wartość poznawczą.

Tak, ale ten troll nie przyzna się do błędu, więc możesz używać tego argumentu wiele razy, a do pustego łba nie trafi. On potem powie, że masakruje ateistów
PerverserPerser (579 punktów)
Lewandowski obalił krytyczny racjonalizm którego twórcą jest Popper, przy pomocy Poppera. Ten chłopek-roztropek nie wie nawet o co chodziło Popperowi w tej teorii. Popper dyskutował z kręgiem wiedeńskim o przydatności indukcji jako poprawnego sposobu wnioskowania w teorii poznania. Odrzucał konieczność weryfikacji zadowalając się falsyfikacją. Wg Lewandowskiego wynika z tego że nic nie wiemy. Może ziemia jest płaska, może świat stworzono w ciągu 6 dni, może niezapłodniona dziewica jest w stanie począć syna. Słowem, Lewandowski "wykazał" że wszystko jest możliwe. Od tamtych czasów minęło już niemal 100 lat, mamy współczesną teorię poznania, ale Lewandowskiego to nie interesuje.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
Grimar (1210 punktów)
Wywód Pana Lewandowskiego można podsumować następująco:
Błędnie utożsamia zarówno ateizm jak i metodę naukową z indukcjonizmem. Powołuje się przy tym na popperowską krytykę WIZJI nauki zarysowaną przez Koło Wiedeńskie, a nie krytykę metody naukowej jako takiej. Wszystko autor postawił na głowie. Tyle w temacie.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Każda wiara - niezależnie od jej przedmiotu - ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Wiara głęboka, fundamentalistyczna prowadzi nas także do psychoz skłaniających nawet do podłości i zbrodni. Do zacietrzewionej wrogości wobec innych ludzi wystarcza, iż nie podzielają, z głęboko wierzącym ich wiary, a już do wściekłości doprowadza ich brak argumentów do dyskusji. Mamy tego teraz przykłady na naszym forum, gdy zapluci jadem nienawiści forumowicze, kiedy brakuje im już jakichkolwiek argumentów to wprost usuwają racjonalne wypowiedzi z racjonalistycznego forum. Widocznie to właśnie na tym, niektórych racjonalizm polega.

Autor wątku "Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675) usunął Twoją wypowiedź "Odp: prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (717460)

Autor wątku "Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (717464)

Autor wątku "Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (717351)


A tu przyczyna ich usunięcia:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,715560#w716697
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,715890#w716502

Tak, powstała tu teraz trolli klika, która się wzajemnie wspiera. Wypowiedzi wykazujące ich ewidentną głupotę - gdyż przedmiotem wiary mogą się różnić - masowo wyrzuca i sobie plusy, a wrogom minusy klika.

Ot np. tu mamy poziom intelektualny i kulturalny Wielce Szanownego Pana Dajmoniona:
Powiedziała ciotka klotka. Chamstwo Bogusławskiego to Ty potrafisz tolerować. Ale dobra. Nie będę tego ciągnął. Zdaje się, że masz już zdanie na mój temat. Zajmuj się lepiej wychowywaniem krystkona. Może trzeba mu już zmienić pieluchę?
Szanowni Państwo tu trollujący, to nie racjonaliści i nie Bogusławski Was kompromituje, to każdy musi uczynić to sam.

@@@
.
01-08-2016 12:08 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Tak, powstała tu teraz trolli klika, która się wzajemnie wspiera. Wypowiedzi wykazujące ich ewidentną głupotę - gdyż przedmiotem wiary mogą się różnić - masowo wyrzuca i sobie plusy, a wrogom minusy klika.

Syndrom oblężonej twierdzy. Bogusławski to człowiek chory z nienawiści, a wysokie ego nie pozwala mu na racjonalne myślenie, więc popada w paranoje. Brak argumentów musi boleć, a gdy ktoś to wytyka staje się wrogiem, więc nic dziwnego, że Bogusławski ma ich dużo, a teraz w dodatku uroił sobie, że ci "wrogowie" knują przeciwko niemu spisek. No bo on się przecież nie myli, a gdyby wszyscy wokół się z nim nie zgadzali, to diagnoza jest jasna: spisek przeciwko jaśnie wielmożnemu Andrzejowi
01-08-2016 13:04 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Bogusławski to człowiek chory z nienawiści, a wysokie ego nie pozwala mu na racjonalne myślenie, więc popada w paranoje.
Bogusławski zawsze ma dostateczną ilość argumentów aby nie musiał usuwać czyichś wypowiedzi i nie klikać minusów, a takie właśnie metody stosują tu przeróżne trolle z Szanownym Panem na czele. Inteligentnym racjonalistom już niczego więcej nie trzeba dodawać, gdyż sami sobie wydajecie najlepsze świadectwo. "Oblężona twierdza" na taki stosunek punktowy jakiego Wy nigdy tu nie osiągnięcie, z czego jednoznacznie wynika, iż ma tu znacznie więcej przyjaciół niż wrogów. Nie kompromitujcie się Panowie, nawet w pyskówkach trzeba mieć jakieś tam argumenty i poza złośliwą dyskredytacją je pokazywać. Co tu dodawać? Reprezentuje Pan razem z panem Dajmonionem pełne dno, tak intelektualne, jak i kulturalne - Szanowny Panie Olson i atakami na mnie tego nie ukryjecie.

@@@
.
01-08-2016 15:30 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Bogusławski zawsze ma dostateczną ilość argumentów aby nie musiał usuwać czyichś wypowiedzi i nie klikać minusów, a takie właśnie metody stosują tu przeróżne trolle z Szanownym Panem na czele.

Bogusławski potrafi jedynie powtarzać, że ma argumenty, ale nie potrafi ich podać i wręcz od tego ucieka w panice. Żeby ich nie podawać udaje, że je ma ciągle to podkreślając, a także pisze o sobie w superlatywach i obraża rozmówców. Minusy są po to żeby je klikać gdy wypowiedź jest niemerytoryczna, a usuwanie wypowiedzi służy czyszczeniu wątków z trollingu. Nawet po swoim psie trzeba sprzątać, więc nie rozumiem tych nieuzasadnionych pretensji.

>Inteligentnym racjonalistom już niczego więcej nie trzeba dodawać, gdyż sami sobie wydajecie najlepsze świadectwo.

Inteligentnym czyli zdaniem Bogusławskiemu dupolizom, którzy klikają mu plusy nawet gdy pisze emocjonalną ścianę tekstu, w której nie ma ani jednego argumentu. Miziu, miziu, a potem leci zarzut w stronę oponentów, że niby oni się plusują grupowo.

Śmiało możecie mi dawać minusy, bo mnie te oceny nie interesują. Odkąd pamiętam nie interesowała mnie opinia stada, a uleganie takim prymitywizmom pozostawiam marionetkom.

>"Oblężona twierdza" na taki stosunek punktowy jakiego Wy nigdy tu nie osiągnięcie, z czego jednoznacznie wynika, iż ma tu znacznie więcej przyjaciół niż wrogów.

Dla leszczy najważniejsze są plusy, a nie meritum. Bogusławski to taki odpowiednik celebrytów, dla mnie to są cele, które nie mają tutaj prawa bytu, bo są lewakami, a ich ciasne umysły to mentalne cele.

>Nie kompromitujcie się Panowie, nawet w pyskówkach trzeba mieć jakieś tam argumenty i poza złośliwą dyskredytacją je pokazywać. Co tu dodawać? Reprezentuje Pan razem z panem Dajmonionem pełne dno, tak intelektualne, jak i kulturalne - Szanowny Panie Olson i atakami na mnie tego nie ukryjecie.
>@@@
>.

A jedynym argumentem Bogusławskiego jest to, że jego rozmówcy reprezentują dno. To tylko dogmat i ślepa wiara, a Bogusławski widzi dno bo staram się być dla niego lustrem, wtedy bazyliszek zabija sam siebie i robi harakiri myśląc, że się nad kimś znęca. Bogusławski mógłby spróbować zrozumieć to co się do niego pisze, to może dostrzegłby drugie dno wypowiedzi, do których obecnie podchodzi tak krótkowzrocznie. Obawiam się jednak, że nie pomogą tu nawet okulary "denka".
01-08-2016 16:28 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Bogusławski zawsze ma dostateczną ilość argumentów aby nie musiał usuwać czyichś wypowiedzi i nie klikać minusów, a takie właśnie metody stosują tu przeróżne trolle z Szanownym Panem na czele. Inteligentnym racjonalistom już niczego więcej nie trzeba dodawać, gdyż sami sobie wydajecie najlepsze świadectwo. "Oblężona twierdza" na taki stosunek punktowy jakiego Wy nigdy tu nie osiągnięcie, z czego jednoznacznie wynika, iż ma tu znacznie więcej przyjaciół niż wrogów. Nie kompromitujcie się Panowie, nawet w pyskówkach trzeba mieć jakieś tam argumenty i poza złośliwą dyskredytacją je pokazywać. Co tu dodawać? Reprezentuje Pan razem z panem Dajmonionem pełne dno, tak intelektualne, jak i kulturalne - Szanowny Panie Olson i atakami na mnie tego nie ukryjecie.
>Bogusławski potrafi jedynie powtarzać, że ma argumenty, ale nie potrafi ich podać i wręcz od tego ucieka w panice.
Sklecić parę zdań w zrozumiałym tylko dla siebie języku ledwie takie cosik się nauczy i już daje sobie pełne prawo nie tylko do zabierania głosu na racjonalistycznym forum, ale nawet do pouczania innych jak mają myśleć i jak oceniać innych.

Wielce Szanowny Panie podstawą racjonalizmu jest umiejętność czytania ze zrozumieniem i jednak znacznie więcej czytania niż pisania. To, iż Pan zalewa forum swoim pseudointelektualnym bełkotem ze świętą wiarą we własną mądrość tu jeszcze nie jest żadnym argumentem. To, iż po chamsku wyzywa i złośliwie dyskredytuje Pan wszystkich swoich oponentów nie jest nawet przesłanką dla racjonalisty aby traktować Pana poważniej od człowieka, którego Pan obraża. To, iż dla Pana większość to debile wydające tu rzygi, to tylko Pańskie świadectwo samokompromitacji.

> Żeby ich nie podawać udaje, że je ma ciągle to podkreślając, a także pisze o sobie w superlatywach i obraża rozmówców.
Nie istnieją żadne argumenty podważające czyjąś wiarę, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Istnieją różne wiary i różne jej stopnie, ale najbardziej ograniczającą intelektualnie jest święta wiara we własną racje. To ona prosto prowadzi najpierw do znienawidzenia oponentów, a później całego świata, który ośmiela się mieć inne zdanie. Trolle występujące na tym forum są znakomitym tego przykładem. Przecież do Was zupełnie nic nie dociera na wszelką argumentację jesteście teflonowi i cała Wasza obrona to personalne ataki. Ile razy można takiego trolla zapewniać, iż nikt go nie obrazi ani nikt z niego durnia nie zrobi, gdy nie uczyni tego on sam. Forum to znakomita większość inteligentni czytelnicy potrafiący samodzielnie czytać ze zrozumieniem i samodzielnie dokonywać ocen.

> Minusy są po to żeby je klikać gdy wypowiedź jest niemerytoryczna, a usuwanie wypowiedzi służy czyszczeniu wątków z trollingu. Nawet po swoim psie trzeba sprzątać, więc nie rozumiem tych nieuzasadnionych pretensji.
Ja nie mam żadnych - nawet i najmniejszych pretensji - do ludzi, którzy własnego poziomu nie potrafią ani zrozumieć, ani ocenić. Swoje wypowiedzi kieruję tylko racjonalistów, do których nasze forum jest skierowane, a podawane przykłady są tylko ilustracją na jak niskim poziomie niektórzy mogą się tu znajdować i mieć jeszcze pretensje do poważnego ich traktowania.

>Inteligentnym czyli zdaniem Bogusławskiemu dupolizom, którzy klikają mu plusy nawet gdy pisze emocjonalną ścianę tekstu, w której nie ma ani jednego argumentu. Miziu, miziu, a potem leci zarzut w stronę oponentów, że niby oni się plusują grupowo.
>Śmiało możecie mi dawać minusy, bo mnie te oceny nie interesują. Odkąd pamiętam nie interesowała mnie opinia stada, a uleganie takim prymitywizmom pozostawiam marionetkom.
Jak wielkim trzeba być durniem aby w tym samym poście skarżyć się na brak szacunku dla własnej głupoty z mojej strony, a jednocześnie tak prymitywnie obrażać Bogu ducha winnym racjonalistów, którym Pan nawet do pięt nie dorasta. Tak, przykro mi, ale to forum dla racjonalistów i Pan się tu raczej intelektualnie nie mieści, stąd tak słabe oceny Pańskich wywodów.

"Oblężona twierdza" na taki stosunek punktowy jakiego Wy nigdy tu nie osiągnięcie, z czego jednoznacznie wynika, iż ma tu znacznie więcej przyjaciół niż wrogów.
>Dla leszczy najważniejsze są plusy, a nie meritum.
To napisał Pan o sobie, gdyż bolą Pana tak kiepskie tu oceny. Dla mnie najważniejszym jest meritum, ale to forum dla racjonalistów - czyli samodzielnie myślącej inteligencji - dlatego ich ocena jakości moich wywodów jest dla mnie ważną, a piszę o stosunku, czyli ilości punktów do ilości wypowiedzi, a nie o ogólnej ich ilości.

>Bogusławski to taki odpowiednik celebrytów, dla mnie to są cele, które nie mają tutaj prawa bytu, bo są lewakami, a ich ciasne umysły to mentalne cele.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,716900#w716959

Nie kompromitujcie się Panowie, nawet w pyskówkach trzeba mieć jakieś tam argumenty i poza złośliwą dyskredytacją je pokazywać. Co tu dodawać? Reprezentuje Pan razem z panem Dajmonionem pełne dno, tak intelektualne, jak i kulturalne - Szanowny Panie Olson i atakami na mnie tego nie ukryjecie.
>A jedynym argumentem Bogusławskiego jest to, że jego rozmówcy reprezentują dno.
I co i wszyscy, którzy mi klikają tu plusy to idioci nie potrafiącymi zrozumieć tego co piszę jedynymi mądrymi są tu Duch Prawdy, ZbyszekzWarszawy, Brzostowski. Jan Bednarski, Dajmonion i Wielce Szanowny Pan. Współczuje Wam serdecznie, ale Waszą głupotę pomimo Waszej serdecznej i szczerej nienawiści mam zamiar dalej wykazywać. Nie przejmujcie się tym i zacznijcie mądrze pisać, a i wy plusy zaczniecie dostawać. Nawet od tych samodzielnie myślących, którymi tak gardzicie i tak im ubliżacie.

@@@
.
01-08-2016 17:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Sklecić parę zdań w zrozumiałym tylko dla siebie języku ledwie takie cosik się nauczy i już daje sobie pełne prawo nie tylko do zabierania głosu na racjonalistycznym forum, ale nawet do pouczania innych jak mają myśleć i jak oceniać innych.

No i kolejny atak ad personam, który jest pustosłowiem. Nawet zarzutów tu nie ma, tylko emocje, bo każdy widzi, że zdania umiem klecić i są one zrozumiałe, choć może dla niektórych czasem za trudne. Poza tym nie mówię innym jak mają myśleć i oceniać innych, tylko jak mają tego nie robić. Piętnuję właśnie takie zachowania jakie troll Bogusławski próbuje mi tu zarzucić.

>Wielce Szanowny Panie podstawą racjonalizmu jest umiejętność czytania ze zrozumieniem i jednak znacznie więcej czytania niż pisania.

To pisz mniej, bo faktycznie te kolorowe ściany tekstu zazwyczaj nie są merytoryczne, a w dodatku stosujesz najpopularniejszą metodę manipulacji, czyli wklejasz kilkaset razy te same linki. Czytać ze zrozumieniem w tym wieku już się nie nauczysz.

>To, iż Pan zalewa forum swoim pseudointelektualnym bełkotem ze świętą wiarą we własną mądrość tu jeszcze nie jest żadnym argumentem. To, iż po chamsku wyzywa i złośliwie dyskredytuje Pan wszystkich swoich oponentów nie jest nawet przesłanką dla racjonalisty aby traktować Pana poważniej od człowieka, którego Pan obraża. To, iż dla Pana większość to debile wydające tu rzygi, to tylko Pańskie świadectwo samokompromitacji.

Ble, ble, emocjonalny i autorytarny bełkot. I tak pisze racjonalista? To są rzygi. W dodatku zarzucasz mi coś co sam robisz i to podkreśliłem, bo to idealny przykład na projekcję. Trzeba być kompletnym durniem żeby zarzucić takiemu sceptykowi i apersonaliście jak ja, że wierzę we własną mądrość. Zapoznaj się lepiej z podstawami metody naukowej, poczytaj o dedukcji i indukcji. Jesteś niby takim racjonalistą, a nie rozumiesz podstaw. Ad personam to nie argument w dyskusji, a kłamstwo, że rzekomo obrażam wszystkich też jest symptomatyczne. Nie wszystkich, tylko kłamców, którzy konfabulują i wydaje im się, że są wielkimi mędrcami.

Żeby post się zmieścił wycinam to jak Bogusławski opisuje swoją wiarę i projektuje ją na oponentów. Powiem Ci krótko - zamiast tak pieprzyć po prostu zacznij kłamco używać argumentów i odnosić się wprost to stawianych tez zamiast je arbitralnie oceniać.

>Ja nie mam żadnych - nawet i najmniejszych pretensji - do ludzi, którzy własnego poziomu nie potrafią ani zrozumieć, ani ocenić. Swoje wypowiedzi kieruję tylko racjonalistów, do których nasze forum jest skierowane, a podawane przykłady są tylko ilustracją na jak niskim poziomie niektórzy mogą się tu znajdować i mieć jeszcze pretensje do poważnego ich traktowania.

Tak, to właśnie robi troll Bogusławski i o tym przed chwilą pisałem. Teraz są superlatywy na swój temat i rzucanie aprioryczną tezą, że inteligentni ludzie (czyli zgadzający się z Bogusławskim) rozumieją, a reszta się kompromituje. Chłopie, nawet Rychu Peja się tak nie powtarza. To ten sam "argument" jak "moi fani są lepsi od twoich" panie celebryto.

>Jak wielkim trzeba być durniem aby w tym samym poście skarżyć się na brak szacunku dla własnej głupoty z mojej strony, a jednocześnie tak prymitywnie obrażać Bogu ducha winnym racjonalistów, którym Pan nawet do pięt nie dorasta. Tak, przykro mi, ale to forum dla racjonalistów i Pan się tu raczej intelektualnie nie mieści, stąd tak słabe oceny Pańskich wywodów.

I kolejny emocjonalny wpis bez argumentów. Długo tak jeszcze będziesz rzygał? Nie obrażam racjonalistów, tylko osoby klikające Ci plusy bez czytania. Bogusławski napisał post i już ma plusa od dupolizów. W takiej sytuacji rozumiem dlaczego argumenty nie są Ci potrzebne

>>Dla leszczy najważniejsze są plusy, a nie meritum.
>To napisał Pan o sobie, gdyż bolą Pana tak kiepskie tu oceny.

Kolejna konfabulacja. Tak jakby jakiś śmieszny diskopolowiec mówił niszowym artystom, że sprzedał więcej płyt. Ale jaki to wyznacznik? Mnie oceny nie interesują. Liczy się to jakie otrzymam kontrargumenty i co z nich wynika, a gdy widzę, że osoby, które szanuję za inne wpisy dają mi plusy to satysfakcjonuje mnie to bardziej niż pakiet plusów od marionetek.

>Dla mnie najważniejszym jest meritum, ale to forum dla racjonalistów - czyli samodzielnie myślącej inteligencji - dlatego ich ocena jakości moich wywodów jest dla mnie ważną, a piszę o stosunku, czyli ilości punktów do ilości wypowiedzi, a nie o ogólnej ich ilości.

Nie interesują mnie Twoje stosunki, a w kłamstwo, że rzekomo liczy się meritum mnie nie przekona dopóki nie przedstawisz argumentów. Powtarzasz sobie arbitralnie jakieś głupoty i obrażasz ludzi wokół bez uzasadnienia, a meritum zazwyczaj omijasz.

>Nie kompromitujcie się Panowie, nawet w pyskówkach trzeba mieć jakieś tam argumenty i poza złośliwą dyskredytacją je pokazywać. Co tu dodawać? Reprezentuje Pan razem z panem Dajmonionem pełne dno, tak intelektualne, jak i kulturalne - Szanowny Panie Olson i atakami na mnie tego nie ukryjecie.

Posikałem się w spodnie, tak mi pocisnąłeś Znów gimnazjalnie Andrzejku.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365