Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co to jest chorba psychiczna

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
01-06-2016 21:05Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
Co to jest chorba psychiczna
Ocena 1 na 1
Nawiązuję tutaj poniekąd do wpisów BelfraOO na pewien temat.
Choroba psychiczna, nerwica, zaburzenie osobowości.
Kiedy seksualność człowieka może podpadać po te kategorie?
Wydaje mi się, że wtedy , kiedy człowiek nad swoją seksualnością nie panuje. I nie jest istotne czy jest to seksualność heteroseksualna, homoseksualna czy też pedofilna.
Nadmienię skromnie, że o tych sprawach pisał już Platon, o erosie wszetecznym i o erosie niebiańskim.
Dzisiaj eksponuje się w mediach erosa wszetecznego. Abp. Wesołowski, Roman Polański, abp. Paetz, a nawet, o zgrozo, zalicza się do niego Mariusza Trynkiewcza.
A jakoś mało, albo i wcale, nie wspomina się o erosie niebiańskim.
A dlaczego?
Czyżby eros niebiański był tak samo groźny jak i wszeteczny?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy seksualność człowieka może podpadać po te kategorie?

Kiedy jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem i moralnością, kiedy uniemożliwia miłość. O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi. Gdzie tu jakieś niejasności?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> Kiedy jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem i moralnością, kiedy uniemożliwia miłość.
A co to jest zdrowy rozsądek i z jaką moralnością?
Miłość z kolei niekonieczne musi być związana z seksualnością.
Bo są różne miłości.
> O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi.
A cukrzyka czy nawet chorego na raka to pożądać seksualnie nie można?
Z kolei co to jest zdrowie emocjonalne? Nie ma chyba człowieka który by był całkiem zdrowy emocjonalnie.
Wedle tego co napisałeś to np. pedofilia mieściła by się w normie seksualnej , bo upodobania seksualne i uczuciowe pedofila są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie dzieci.
> Gdzie tu jakieś niejasności?
Tak więc niejasności jest wiele, moim skromnym zdaniem.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A co to jest zdrowy rozsądek i z jaką moralnością?

Osoby, które posługują się zdrowym rozsądkiem i moralnością, wiedzą o czym mowa. Natomiast indywidualna moralność i spojrzenie na zdrowy rozsądek mogą się różnić między różnymi jednostkami i kulturami, więc to trzeba uzgodnić podczas dyskusji o konkretnym przypadku.

>Miłość z kolei niekonieczne musi być związana z seksualnością.
>Bo są różne miłości.

No, ale tu napisałem o konkretnej odmianie miłości, pomijam tu miłość do rodziców, swoich dzieci itp.

>> O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi.
>A cukrzyka czy nawet chorego na raka to pożądać seksualnie nie można?

Przeczytaj jeszcze raz. Mowa o upodobaniach skierowanych do... Jeśli komuś podobają sie tylko osoby chore na raka lub cukrzycę, to mowa o zboczeniu, chorobie. Jeśli komuś podoba się dana osoba i nie przeszkadza mu to, że jest chora, ale preferuje osoby zdrowe, to wtedy ta definicja nie ma zastosowania do tego przypadku.

>Z kolei co to jest zdrowie emocjonalne? Nie ma chyba człowieka który by był całkiem zdrowy emocjonalnie.

Dlatego mówimy o relatywnym zdrowiu emocjonalnym. Podobnie jak w przypadku moralności i zdrowego rozsądku.

>Wedle tego co napisałeś to np. pedofilia mieściła by się w normie seksualnej , bo upodobania seksualne i uczuciowe pedofila są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie dzieci.

Racja, więc źle napisałem. Powinienem jeszcze dodać, że chodzi o dojrzałe fizycznie i emocjonalnie osoby. Mniej więcej taka jest definicja naukowa, natomiast co ciekawe okazuje się, że "specjaliści" nie kierują się takimi kryteriami, skoro ktoś komu podobają się tylko kobiety z ok 20 kg nadwagi wg nich nie jest chory. A moim zdaniem jest i świadczą o tym argumenty:
- upodobanie jest skierowane do chorych/niedojrzałych emocjonalnjie/zaburzonych osób
- wyklucza to miłość (bo dziewczyna schudnie i przestanie się takiemu osobnikowi podobać, więc musi mu zależeć na tym żeby była gruba, a w miłości powinno mu zależeć na tym żeby schudła dla zdrowia, lepszego samopoczucia, rozwoju
- jest to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i niemożliwe do zracjonalizowania i pogodzenia z moralnością

>> Gdzie tu jakieś niejasności?
>Tak więc niejasności jest wiele, moim skromnym zdaniem.
>

Wg mnie nie ma. Jedynym problemem jest definicja
Belfer00 (720 punktów)Odp: Co to jest choroba psychiczna
>>A co to jest zdrowy rozsądek i z jaką moralnością?
>[...] indywidualna moralność i spojrzenie na zdrowy rozsądek mogą się różnić między różnymi jednostkami i kulturami, więc to trzeba uzgodnić podczas dyskusji o konkretnym przypadku.
I o to właśnie idzie.
To co w jednej kulturze jest niemoralne, w innej jest moralne.
A jeśli ktoś jest kulturowym szowinistą, to twierdzi, że tylko jego normy moralne są rozsądne i właściwe.
I wtedy etykietuje osoby o odmiennej moralności jako chore psychicznie (dewiantów).

>>Miłość z kolei niekonieczne musi być związana z seksualnością.
>>Bo są różne miłości.
>No, ale tu napisałem o konkretnej odmianie miłości, pomijam tu miłość do rodziców, swoich dzieci itp.
Ale istotniejsze jest czy seks musi być związany z miłością.
Bo np. libertyni i hedoniści twierdzą, że wcale nie.
Czy ich moralność jest gorsza od prezentowanej przez niejakiego Wojtyłę w pracy "Miłość i odpowiedzialność"?
Bo mam wrażenie, że nawet wielu tzw antyklerykałów jakoś się tu z Wojtyłą bezkrytycznie zgadza.

>>> O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi.
>>A cukrzyka czy nawet chorego na raka to pożądać seksualnie nie można?
>Przeczytaj jeszcze raz. Mowa o upodobaniach skierowanych do... Jeśli komuś podobają sie tylko osoby chore na raka lub cukrzycę, to mowa o zboczeniu, chorobie. Jeśli komuś podoba się dana osoba i nie przeszkadza mu to, że jest chora, ale preferuje osoby zdrowe, to wtedy ta definicja nie ma zastosowania do tego przypadku.
Czyli masz na myśli fetyszyzm (fetysz choroby, otyłości, amputacji itp.).
Tu się raczej z Tobą zgadzam.
Ale co do pedofilii, to niektóry seksuolodzy uważają ją za postać fetyszyzmu (fetysz dziecięcego ciała).

>[...] ktoś komu podobają się tylko kobiety z ok 20 kg nadwagi wg nich nie jest chory. A moim zdaniem jest i świadczą o tym argumenty:
>[...]
>- wyklucza to miłość (bo dziewczyna schudnie i przestanie się takiemu osobnikowi podobać, więc musi mu zależeć na tym żeby była gruba, a w miłości powinno mu zależeć na tym żeby schudła dla zdrowia, lepszego samopoczucia, rozwoju
Ano tak, właśnie na tym polega miłość (na dążeniu do dobra ukochanej osoby).

Pozdrawiam.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To co w jednej kulturze jest niemoralne, w innej jest moralne.
>A jeśli ktoś jest kulturowym szowinistą, to twierdzi, że tylko jego normy moralne są rozsądne i właściwe.
>I wtedy etykietuje osoby o odmiennej moralności jako chore psychicznie (dewiantów).

Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Są kultury całkowicie nielogiczne i zacofane i zestawianie ich np z Europą i porównywanie w ten sposób nie ma sensu. Zawsze ktoś może powiedzieć, że w innej kulturze można zabijać, kraść i gwałcić, więc to nie jest niemoralne.

>Ale istotniejsze jest czy seks musi być związany z miłością.
>Bo np. libertyni i hedoniści twierdzą, że wcale nie.
>Czy ich moralność jest gorsza od prezentowanej przez niejakiego Wojtyłę w pracy "Miłość i odpowiedzialność"?
>Bo mam wrażenie, że nawet wielu tzw antyklerykałów jakoś się tu z Wojtyłą bezkrytycznie zgadza.

Ja się nie zastanawiam nad tym czy z kimś się zgadzam. Interesuje mnie co ktoś ma merytorycznego do powiedzenia, a to kim jest schodzi wtedy na dalszy plan.

Wg mnie seks powinien być związany z miłością, bo tylko wtedy ma dla mnie sens. Jeśli dla kogoś nie jest związany, to przypadek rozpatrujemy inaczej. Obawiam się jednak, że większość osób w Europie podziela tutaj mój pogląd, bo od małego jesteśmy wychowywani we wzorcu monogamicznym.


>>Przeczytaj jeszcze raz. Mowa o upodobaniach skierowanych do... Jeśli komuś podobają sie tylko osoby chore na raka lub cukrzycę, to mowa o zboczeniu, chorobie. Jeśli komuś podoba się dana osoba i nie przeszkadza mu to, że jest chora, ale preferuje osoby zdrowe, to wtedy ta definicja nie ma zastosowania do tego przypadku.
>Czyli masz na myśli fetyszyzm (fetysz choroby, otyłości, amputacji itp.).
>Tu się raczej z Tobą zgadzam.

To uważaj na Andrzeja Bogusławskiego i maceoxa, którzy zgadzają się ze zdaniem seksuologów i psychoterapeutów, a nie ze zdrowym rozsądkiem

>Ale co do pedofilii, to niektóry seksuolodzy uważają ją za postać fetyszyzmu (fetysz dziecięcego ciała).

Dodajmy do tego jeszcze fakt, że nikt naturalnie nie ma genów pedofilii, ani nie można powiedzieć, że pedofilia rozwinęła się jako zdrowe upodobanie. Tutaj sprawa jest jednoznaczna i wątpliwości może mieć chyba tylko pedofil, który nie chce myśleć o sobie jako o zboczeńcu.

>>[...] ktoś komu podobają się tylko kobiety z ok 20 kg nadwagi wg nich nie jest chory. A moim zdaniem jest i świadczą o tym argumenty:
>>[...]
>>- wyklucza to miłość (bo dziewczyna schudnie i przestanie się takiemu osobnikowi podobać, więc musi mu zależeć na tym żeby była gruba, a w miłości powinno mu zależeć na tym żeby schudła dla zdrowia, lepszego samopoczucia, rozwoju
>Ano tak, właśnie na tym polega miłość (na dążeniu do dobra ukochanej osoby).
>Pozdrawiam.

A najbardziej komiczne, lub może smutne jest to, że taki człowiek nie ma szans na miłość, a pseudo-fachowcy zwani też psychoterapeutami i seksuologami nie potrafią tego wyleczyć, więc udają, że to nie choroba.

Pozdrawiam.
dajmonion (3663 punktów)
>To uważaj na Andrzeja Bogusławskiego i maceoxa, którzy zgadzają się ze zdaniem seksuologów i >psychoterapeutów, a nie ze zdrowym rozsądkiem
Czyli, że Ty preferujesz zdrowy rozsądek? Chcąc trzymać się zdrowego rozsądku należałoby odrzucić całą fizykę współczesną.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A dlaczego, bo nie rozumiem?
dajmonion (3663 punktów)
>A dlaczego, bo nie rozumiem?
Zdrowy rozsądek podpowiada, że gdy ciało porusza się z jakąś prędkością i popchniesz to będzie szybciej. Fizyka mówi, że taka procedura ma swoją granicę, czyli prędkość światła.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Świadomość granicy prędkości też wynika ze zdrowego rozsądku. Daj inny przykład, bo ten był zły.
dajmonion (3663 punktów)
>Świadomość granicy prędkości też wynika ze zdrowego rozsądku. Daj inny przykład, bo ten był zły.
Ja przynajmniej nie potrafię sobie nawet wyobrazić sytuacji, gdy kolejne dowolnie silne popchnięcie przedmiotu praktycznie nie zwiększa jego prędkości. To wykracza poza kategorie poznawcze jakie się ukształtowały w doświadczeniu potocznym.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Świadomość granicy prędkości też wynika ze zdrowego rozsądku. Daj inny przykład, bo ten był zły.
>Ja przynajmniej nie potrafię sobie nawet wyobrazić sytuacji, gdy kolejne dowolnie silne popchnięcie przedmiotu praktycznie nie zwiększa jego prędkości. To wykracza poza kategorie poznawcze jakie się ukształtowały w doświadczeniu potocznym.

Czyjaś ograniczona wyobraźnia to nie moja wina (mam nadzieję, że się nie obrazisz za ten żart )

Kategorie poznawcze, które ja wykształciłem odkąd pamiętam zakładały możliwość istnienia wyjątków. Myślałem sobie nawet, że co jeśli na następny dzień rano obudzę się jako kto inny itp. Oczywiście pewne rzeczy wydają się najbardziej prawdopodobne, albo wydają się stanowić logiczny algorytm, który stale będzie działał wg tych samych programów, ale myśląc o samej prędkości pewnie wpadłbyś na pytanie czy istnieje jakieś ograniczenie maksymalnej prędkości.

Pisząc o zdrowym rozsądku miałem na myśli świadomość potencjalnych przyczyn i skutków dla danych działań. Nie wiem natomiast jak taka choroba miałaby być usprawiedliwiona nawet wg takiego prymitywnego myślenia, a o zdroworozsądkowym tu już nawet nie wspominam.
dajmonion (3663 punktów)
Foton ma dla Ciebie prędkość c=3*10^8m/s bez względu na to czy biegniesz na jego spotkanie, czy też on cię goni. Nie sądzę by ludzie to uznali, gdyby fizycy im tego nie powiedzieli. Bo to jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i nie wydaje mi się, aby chodziło tu jedynie o moją ograniczoną wyobraźnię. A to co mogą w tym przypadku zrobić fizycy, chcąc przekonać ludzi do swoich teorii, to powołać się na eksperyment, którego i tak sam nikt nie przeprowadzi. Matematycznie też tego nie wyjaśnią, bo mało kto zna się na takiej matematyce.
Ktoś, kto uznaje fizykę współczesną i jednocześnie nie ma wykształcenia matematyczno-przyrodniczego może to zrobić tylko na podstawie autorytetu. Dotyczy to pewnie ok. 99% społeczeństwa. Jeżeli teraz te 99% społeczeństwa uznaje fizykę współczesną, to dlaczego w innych dziedzinach preferuje jednak tak zwany zdrowy rozsądek? Jakoś tak się dziwnie składa, że te dziedziny to nierzadko jakieś sprawy wchodzące w konflikt z jakimiś uznanymi przez tradycję czy uświęconymi jakoś poglądami.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale to nie jest SPRZECZNE ze zdrowym rozsądkiem. Jedynie nie dałoby się do tego dojść samemu bez odpowiednich przyrządów i obliczeń. Ze zdrowym rozsądkiem (wg mnie) zgodne jest twierdzenie, że światem rządzą jakieś prawa, których nie znam. Poza tym fizyka to nauka ścisła. "Nauki" takie jak psychologia czy seksuologia są po prostu beznadziejne i często przeczą same sobie, a już szczególnie przeczą zdrowemu rozsądkowi.
dajmonion (3663 punktów)
>Ale to nie jest SPRZECZNE ze zdrowym rozsądkiem. Jedynie nie dałoby się do tego dojść samemu bez >odpowiednich przyrządów i obliczeń.
Nie chcę się spierać, bo pojęcie zdrowego rozsądku jest dość mgliste. Tym niemniej to co nam mówi fizyka o fotonie w tym przypadku przeczy naszym podstawowym wyobrażeniom o świecie jeśli chodzi o względność ruchu. I to nie są dowolne wyobrażenia, produkt fantazji, tylko mocne fundamenty, jakie sobie wypracowaliśmy od urodzenia do momentu, w którym uczymy się na fizyce o teorii względności.
>Ze zdrowym rozsądkiem (wg mnie) zgodne jest twierdzenie, że światem rządzą jakieś prawa, których >nie znam.
Bo to jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem, ale już niekoniecznie te prawa. A to mam w takim razie pytanie do Ciebie. Jaka teza byłby dla Ciebie sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem?
>Poza tym fizyka to nauka ścisła. "Nauki" takie jak psychologia czy seksuologia są po >prostu >beznadziejne i często przeczą same sobie, a już szczególnie przeczą zdrowemu rozsądkowi.
Nawet wtedy, gdy posługują się twardszymi naukami takimi jak fizyka medyczna, fizjologia itp.?

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie chcę się spierać, bo pojęcie zdrowego rozsądku jest dość mgliste. Tym niemniej to co nam mówi fizyka o fotonie w tym przypadku przeczy naszym podstawowym wyobrażeniom o świecie jeśli chodzi o względność ruchu. I to nie są dowolne wyobrażenia, produkt fantazji, tylko mocne fundamenty, jakie sobie wypracowaliśmy od urodzenia do momentu, w którym uczymy się na fizyce o teorii względności.

Ok, niech Ci będzie z tym argumentem. W takim razie napiszę inaczej to o co mi chodziło.

>Bo to jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem, ale już niekoniecznie te prawa. A to mam w takim razie pytanie do Ciebie. Jaka teza byłby dla Ciebie sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem?

Ano właśnie i tu tkwi sedno. Zdrowy rozsądek, który mam na myśli to działanie w zgodzie z wiedzą i moralnością, którą uważa się za słuszną. Przykładowo zdroworozsądkowa jest zasada żeby nie pić w pracy, ale jeśli jestem sam sobie szefem, to nie muszę się jej trzymać. Mówię o banałach, których odwrotność jest absurdem, a Ty podałeś przekład faktów, do których nie możemy dojść w prosty sposób. Mówisz o ciężkich obliczeniach matematycznych, podczas gdy ja mówię, że 2+2=4, a brak zdrowego rozsądku to twierdzenie, że wynik 2+2 jest inny niż 4 Na tej zasadzie oczywiste jest, że pedofilia jest chorobą w każdych okolicznościach, a np upodobanie do grubych kobiet jest chorobą gdy ktoś taki pragnie miłości, a homoseksualizm jest chorobą w momencie gdy gej chce mieć dzieci biologiczne z partnerem, z którym żyje w związku miłosnym. Jeżeli jest inaczej, to wymaga to argumentów, dowodów, które muszą być w pewien sposób nadzwyczajne, gdyż na pierwszy rzut oka przeczą zdrowemu rozsądkowi.

>>Poza tym fizyka to nauka ścisła. "Nauki" takie jak psychologia czy seksuologia są po >prostu >beznadziejne i często przeczą same sobie, a już szczególnie przeczą zdrowemu rozsądkowi.
>Nawet wtedy, gdy posługują się twardszymi naukami takimi jak fizyka medyczna, fizjologia itp.?

Mówię raczej o całokształcie. Żul spod sklepu też czasem powie coś mądrego, ale to nie znaczy, że jest mądry
07-06-2016 20:01 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Świadomość granicy prędkości też wynika ze zdrowego rozsądku. Daj inny przykład, bo ten był zły.

dajmonionowi chodzi o to ,że nasza percepcja nie nadaje się do rozumienia rzeczywistości na poziomie kwantowym, ponieważ nasze mózgi wyewoluowały w zupełnie innych warunkach.
Np wizualne wyobrażanie sobie atomu nie ma nawet sensu,
jak to ktoś kiedyś powiedział "jeśli ktoś myśli, że rozumie fizyke kwantową to jej nie rozumie".

(Ja proponuje modele matematyczne, więc mi takie zarzuty mam nadzieje nie grożą)
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
Odp: Co to jest chorba psychiczna

>> O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi.

Mamy przecież kraje gdzie pedofila jest czymś normalnym. Skoro dziadek to robił, ojciec to robił, to on I jego dzeici też to będą robić. Nam się to w głowie nie mieści, bo u nas takiego czegoś nigdy chyba nie było. Np W Libanie wujek prowadzi bratanka, badź siosrzeńca do kozy czy owcy i tam instruuje go jak "to" się robi.
To kwestia tzw. kultury, środowiska. A weźmy jeszcze za przykład Watykan dzie seks z dziećmi od bodajże 12 roku życia był dopuszczalny. Tam przecież zżaden seks nie powinien być dopuszczalny wśród sukienkowych.
02-06-2016 12:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>>>> Kiedy seksualność człowieka może podpadać po te kategorie?
>Kiedy jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem i moralnością, kiedy uniemożliwia miłość. O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi. Gdzie tu jakieś niejasności?
Żadnych! Osoby, które się się z takim sposobem myślenia, w oparciu o tak głęboką wiedzę merytoryczną nie dostrzegają w takim opowiadaniu bzdur.
>Zazwyczaj osoby, które się ze mną zgadzają, wiedzą o czym piszę, czytają podobne rzeczy i mają podobne przemyślenia, a te które się ze mną nie zgadzają mają inną bazę językową, czytają inne rzeczy i myślą w inny sposób, więc w takich sytuacjach trzeba ze sobą porozmawiać żeby móc coś takiego stwierdzić. Nie przypominam sobie żebyś prosił mnie o to żebym coś sprecyzował, a potem z merytorycznej dyskusji wyszłoby, że bredzę. Przeważnie jest na odwrót i to osoby, które nie zrozumiały wstępnie moich wpisów od razu atakują zamiast się dopytać co konkretnie miałem na myśli.

>No i tu jest takie pytanie, więc wyjaśniam. Pytałeś się o terminologię, więc wyjaśniam, że sama terminologia to tylko szufladka. Badamy różne przyczyny i skutki, fakty, a następnie trzeba dopisać do tego terminologię. Nie odwrotnie. Czyli mamy przyczyny i skutki, a pewne zjawiska dostają łatkę obiektów oraz nazwy i dopasowane do nich definicje. Rację ma ten kto ma rację, a nie ten kto zdaniem kogoś powinien mieć rację z powodu pozycji społecznej, stanowiska itd.

Aby się nie zgadzać, to trzeba przemyśleć trochę mądrych książek na określony temat, przeczytanych ze zrozumieniem, ale popieprzyć głupoty to sobie każdy może.

@@@
.
02-06-2016 21:42 
 Ocena 7 na 7
Lilly Amina (4723 punktów)
>O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi.
O, super, to jak się zakocham w facecie, który jest krótkowidzem, to będę nienormalna. Ekstra. Zresztą sama jestem krótkowidzem. To powinnam za młodu wstąpić do klasztoru czy jak?
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>>O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi.
>O, super, to jak się zakocham w facecie, który jest krótkowidzem, to będę nienormalna. Ekstra. Zresztą sama jestem krótkowidzem. To powinnam za młodu wstąpić do klasztoru czy jak?
>

oczywiście że nie lily! jednak nie chodzi o twoje potrzeby tylko o problem że żyjemy w takim świecie.

02-06-2016 23:44 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi.
>O, super, to jak się zakocham w facecie, który jest krótkowidzem, to będę nienormalna. Ekstra. Zresztą sama jestem krótkowidzem. To powinnam za młodu wstąpić do klasztoru czy jak?
Teraz niektórzy, sprawni intelektualnie inaczej, nazywają zarodek dzieckiem czyli człowiekiem, a zatem pieprzenie zdrowych fizycznie i emocjonalnie zarodków (no powiedzmy płodów) można zaliczyć do normy, a może taki przypadek gdy zdrowa nieletnia panienka ma upodobania seksualne do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi w wieku jej dziadka to też norma. O Boże mnie ciągle się wydaje iż najbardziej niezdrowe jest pieprzenie głupot, choć to teraz norma. [Załącznik] A ja ciągle bym chciał aby ludzie przynajmniej rozumieli to co sami piszą, nie mówiąc już o rzadkich umiejętnościach czytania ze zrozumieniem.

Pozdrawiam.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Teraz niektórzy, sprawni intelektualnie inaczej, nazywają zarodek dzieckiem czyli człowiekiem

Dokładnie na odwrót. Zarodek człowieka to stadium rozwoju człowieka, czyli człowiek. Podobnie jak kijanka jest stadium rozwoju żaby, czyli jest żabą. Mało tego, nie ma momentu, w którym zarodek przestaje być zarodkiem i zaczyna być człowiekiem, więc zarodek musi być uznany za człowieka, jeśli podchodzimy do tego logicznie.

>a zatem pieprzenie zdrowych fizycznie i emocjonalnie zarodków (no powiedzmy płodów) można zaliczyć do normy,

Można zaliczyć? A przez kogo, przez Pana? To jest właśnie fiksacja na języku. Nie myśli Pan logicznie, tylko struktura lingwistyczna płata w tym przypadku figle. Na tej zasadzie mógłby Pan napisać, że skoro poszedł Pan na Wawel, to był Pan na zamku, a w hokeju ustawia się zamek (element gry), czyli był Pan wtedy hokeistą I tak się właśnie z Panem rozmawia...

>a może taki przypadek gdy zdrowa nieletnia panienka ma upodobania seksualne do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi w wieku jej dziadka to też norma.

Jeśli to zgodne z Pana zdrowym rozsądkiem i moralnością oświeconego humanisty... ale ja uważam, że łapy precz od nieletnich dziewczynek. Może Pan przecież znaleźć sobie dojrzalszą partnerkę, choć wiem, że ludzki mózg na starość dziecinnieje bardziej u mężczyzn, więc może być Panu trudno

>O Boże mnie ciągle się wydaje iż najbardziej niezdrowe jest pieprzenie głupot, choć to teraz norma.

Oj, gdyby tak było, to Pan musiałby od tego chorować. Ciekawe tylko na co? Skoro to niezdrowe to jakie choroby wywołuje?

>A ja ciągle bym chciał aby ludzie przynajmniej rozumieli to co sami piszą, nie mówiąc już o rzadkich umiejętnościach czytania ze zrozumieniem.
>Pozdrawiam.
>@@@
>.

Niektórzy rozumieją, a skoro Panu sprawia to trudność, to nigdy nie jest za późno na naukę.

Pozdrawiam.

%%%
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi.
Teraz niektórzy, sprawni intelektualnie inaczej, nazywają zarodek dzieckiem czyli człowiekiem, a zatem pieprzenie zdrowych fizycznie i emocjonalnie zarodków (no powiedzmy płodów) można zaliczyć do normy, a może taki przypadek gdy zdrowa nieletnia panienka ma upodobania seksualne do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi w wieku jej dziadka to też norma. O Boże mnie ciągle się wydaje iż najbardziej niezdrowe jest pieprzenie głupot, choć to teraz norma. A ja ciągle bym chciał aby ludzie przynajmniej rozumieli to co sami piszą, nie mówiąc już o rzadkich umiejętnościach czytania ze zrozumieniem.

>Dokładnie na odwrót. Zarodek człowieka to stadium rozwoju człowieka, czyli człowiek. Podobnie jak kijanka jest stadium rozwoju żaby, czyli jest żabą. Mało tego, nie ma momentu, w którym zarodek przestaje być zarodkiem i zaczyna być człowiekiem, więc zarodek musi być uznany za człowieka, jeśli podchodzimy do tego logicznie.
>>>>a zatem pieprzenie zdrowych fizycznie i emocjonalnie zarodków (no powiedzmy płodów) można zaliczyć do normy,
>Można zaliczyć? A przez kogo, przez Pana? To jest właśnie fiksacja na języku. Nie myśli Pan logicznie, tylko struktura lingwistyczna płata w tym przypadku figle. Na tej zasadzie mógłby Pan napisać, że skoro poszedł Pan na Wawel, to był Pan na zamku, a w hokeju ustawia się zamek (element gry), czyli był Pan wtedy hokeistą I tak się właśnie z Panem rozmawia...
>>>>a może taki przypadek gdy zdrowa nieletnia panienka ma upodobania seksualne do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi w wieku jej dziadka to też norma.
>Jeśli to zgodne z Pana zdrowym rozsądkiem i moralnością oświeconego humanisty... ale ja uważam, że łapy precz od nieletnich dziewczynek. Może Pan przecież znaleźć sobie dojrzalszą partnerkę, choć wiem, że ludzki mózg na starość dziecinnieje bardziej u mężczyzn, więc może być Panu trudno
>>>>O Boże mnie ciągle się wydaje iż najbardziej niezdrowe jest pieprzenie głupot, choć to teraz norma.
>Oj, gdyby tak było, to Pan musiałby od tego chorować. Ciekawe tylko na co? Skoro to niezdrowe to jakie choroby wywołuje?
>>>>A ja ciągle bym chciał aby ludzie przynajmniej rozumieli to co sami piszą, nie mówiąc już o rzadkich umiejętnościach czytania ze zrozumieniem.
>Niektórzy rozumieją, a skoro Panu sprawia to trudność, to nigdy nie jest za późno na naukę.

Tiaaaa...

Przylepiło się gówno do okrętu i wrzeszczy: "Płyniemy!"

bosman Drobner


Można powtarzać do końca, a głupcy i tak tego nie zrozumieją, iż nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.
A ja ciągle bym chciał aby ludzie przynajmniej rozumieli to co sami piszą, nie mówiąc już o rzadkich umiejętnościach czytania ze zrozumieniem.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi.
>O, super, to jak się zakocham w facecie, który jest krótkowidzem, to będę nienormalna. Ekstra. Zresztą sama jestem krótkowidzem. To powinnam za młodu wstąpić do klasztoru czy jak?
>

Nie, ale zdecydowanie za młodu powinnaś się uczyć czytać ze zrozumieniem

PRzecież tu mowa o upodobaniach seksualnych, a nie o upodobaniu do konkretnej osoby, która ma jakieś wady. Ja zdrowy nie jestem i rozumiem, że mogę się komuś podobać pomimo tego. Nie mógłbym jednak być z kobietą, której podobałbym się dzięki chorobie i przestałbym gdybym wyzdrowiał.
03-06-2016 13:36 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
O normie seksualnej mówimy kiedy upodobania seksualne są skierowane do zdrowych fizycznie i emocjonalnie ludzi.
Czyżby?
Norma w seksuologii to konstrukt naukowy wyznaczający granice normalnych zachowań seksualnych. Ponieważ nie da się określić ich jednoznacznie, analizuje się każdy przypadek pod kątem szeregu wyznaczników.
>O, super, to jak się zakocham w facecie, który jest krótkowidzem, to będę nienormalna. Ekstra. Zresztą sama jestem krótkowidzem. To powinnam za młodu wstąpić do klasztoru czy jak?
Nie, ale zdecydowanie za młodu powinnaś się uczyć czytać ze zrozumieniem
Biedaczek, taki komunikatywny erudyta, a tak wiele osób nie może zrozumieć tego co on tu wypisuje.
___________

> Ja zdrowy nie jestem i rozumiem, że mogę się komuś podobać pomimo tego.
Tak, mnie ten Pański brak zdrowia trochę tu przeszkadza, ale za to innym się podoba.
www.racjon(*)m.php/s,711506/z,0/d,1#w711647

> Nie mógłbym jednak być z kobietą, której podobałbym się dzięki chorobie i przestałbym gdybym wyzdrowiał.
Tak, nie mógłby Pan, gdyż gdyby Pan jej się przestał podobać to mądra kobieta by Pana porzuciła i zostałby Pan sam. Osobiście nie cierpię głupców, ale nie uznając żadnej normy normalności uważam, iż ciężko byłoby żyć z kimś całkowicie normalnym. Moim zdaniem najwspanialszymi są dziewczyny z odrobiną szaleństwa - odbiegające od normy.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Biedaczek, taki komunikatywny erudyta, a tak wiele osób nie może zrozumieć tego co on tu wypisuje.

Nie jest ich zbyt wiele, a większość rozumie choćby za drugim razem.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Nie, ale zdecydowanie za młodu powinnaś się uczyć czytać ze zrozumieniem
Biedaczek, taki komunikatywny erudyta, a tak wiele osób nie może zrozumieć tego co on tu wypisuje.

>Nie jest ich zbyt wiele, a większość rozumie choćby za drugim razem.
Tak, ci którzy Panu plusy klikają na pewno rozumieją, iż jest Pan wrogiem ich wrogów. Inni mają kłopoty co jest widocznym, dla tych którzy polemiki z Panem czytają i chcą z nich cokolwiek zrozumieć.

"Obywatelu nie pieprz bez sensu!".

Moje zasady to obowiązują tylko mnie. Tu interesującymi są tylko zasady przyjęte w miarę ogólnie i dlatego obowiązujące ogół rozmówców. Na przykład zasady wynikające ze znajomości języka polskiego i używania słów zgodnie z ich słownikowymi definicjami, chyba, iż się zaznaczy i opisze własne rozumienie danego terminu dla potrzeb konkretnej dyskusji.

Każdy kto zwróci uwagę na Pańskie wypowiedzi łatwo zauważy, iż ma Pan odmienne wyobrażenie na prawie wszystko, ale do opisu własnych wyobrażeń konieczną jest komunikatywność, czyli pisanie tu zgodnie z zasadami języka rozumianego przez znakomitą większość naszych czytelników, gdy puszcza się, jak pawie, własne strumienie myśli, zrozumiałe tylko (lub prawie tylko) dla forumowicza je puszczającego i skarży się do tego na brak zrozumienia - to moim zdaniem - mamy do wyboru, iż jest to trollizm albo głupota.
Ale zadufani we własny poziom nigdy swojej samokompromitacji nie zauważają.
www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,711018#w711444
I znów bełkot i pustosłowie bez odniesienia się do meritum, Panie fideisto projektancie

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
I jakos wszyscy rozumieja, poza jednym Boguslawskim i jego kolega maceoxem.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Nie, ale zdecydowanie za młodu powinnaś się uczyć czytać ze zrozumieniem


Kolejny raz czepiasz się słówek tworzących pozorną sprzeczność.


To jest akurat mało mnie interesująca opinia, która może wynikać np z niezrozumienia zagadnień, o których piszę. Zazwyczaj osoby, które się ze mną zgadzają, wiedzą o czym piszę, czytają podobne rzeczy i mają podobne przemyślenia, a te które się ze mną nie zgadzają mają inną bazę językową, czytają inne rzeczy i myślą w inny sposób, więc w takich sytuacjach trzeba ze sobą porozmawiać żeby móc coś takiego stwierdzić.


Niepotrzebni mi tacy rozmówcy. Fakt, myliłem się odpisując po raz pierwszy na Twój post Dyskutuję po to żeby poddać zewnętrznej krytyce modele, którymi się posługuję i poddać własnej krytyce modele rozmówców. Jeżeli Tobie w dyskusji chodzi o to żeby mieć rację wg swoich wyobrażeń, albo co gorsza "wygrać" spór, to nie mamy o czym pisać.



Tak, to jest intuicja, myślenie szybkie (upraszczając: prawopółkulowe). Jest jeszcze myślenie wolne, dedukcja, rozbiórka poglądów, negacja (upraszczając: lewopółkulowe). U mnie to wygląda tak, że intuicja działa jako gotowy wniosek, gotowe odpowiedzi, ale w momencie kiedy taka się pojawi odpala się mechanizm lewopółkulowej negacji, z czego krystalizują się jakieś wnioski. Te wnioski przechodzą dalej jako wersja robocza (hipoteza). I w tym momencie nie czuję słuszności wniosku, tylko niepewność, wątpliwości, luz wynikający z tego, że i tak nic nie wiadomo na 100% i i tak nic nie ma większego znaczenia.


W sumie nie i z tym walczę, bo mam coś takiego, że neguję autorytety i wchodzę w dyskusje żeby zrozumieć w jaki sposób dany autorytet doszedł do takich wniosków. Przez to mam problem z relacjami z ludźmi, bo oni woleliby żeby bezwarunkowo akceptować ich zdanie


Dyskutuję i próbuję sprowadzić problem do poziomu logiki, porozbijać go na czynniki pierwsze żeby mieć meta założenia, z których ktoś wychodzi i móc je zweryfikować.


P.S.
siebie uważam za psychicznie wadliwego, ale jednak sądzę, że większość społeczeństwa jest jeszcze bardziej wadliwa Natomiast za wadę uważam swoje pragnienia i emocje, ale to już inna kwestia.



>I jakos wszyscy rozumieja, poza jednym Boguslawskim i jego kolega maceoxem.


@@@
.
04-06-2016 15:10 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i o czym niby te cytaty mają świadczyć?
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>No i o czym niby te cytaty mają świadczyć?
Dla Pana o niczym. Nie wszystko co pod Pana wypowiedziami jest napisane jest do Pana kierowane. Znam już Pańskie możliwości zrozumienia czegokolwiek i kogokolwiek i swoje wypowiedzi kieruję tylko do tych, którzy zdolni są je zrozumieć.

@@@
.
04-06-2016 16:44 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie nie zna Pan tych możliwości, podobnie jak mrówka nie potrafi mnożyć. Ale wydawać może się Panu wiele rzeczy, np to, że jest Pan mądrzejszy od osoby, której nie jest Pan w stanie sklecić jednego prostego argumentu na poparcie swojego zdania. Dlatego właśnie napisał Pan tyle postów pod moim adresem. A wystarczyło 1-2 zdania zamiast tylu wypocin
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>No właśnie nie zna Pan tych możliwości, podobnie jak mrówka nie potrafi mnożyć. Ale wydawać może się Panu wiele rzeczy, np to, że jest Pan mądrzejszy od osoby, której nie jest Pan w stanie sklecić jednego prostego argumentu na poparcie swojego zdania. Dlatego właśnie napisał Pan tyle postów pod moim adresem. A wystarczyło 1-2 zdania zamiast tylu wypocin
www.racjon(*)m.php/s,710119/z,0/d,9#w712055

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Gdyby umiał Pan odpowiedzieć, nie trzeba by było kręcić i wklejać linków nie na temat.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Gdyby umiał Pan odpowiedzieć, nie trzeba by było kręcić i wklejać linków nie na temat.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506#w711625
www.racjon(*)m.php/s,711018/z,0/d,3#w711162

@@@
.
04-06-2016 19:56 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Łatwiej tak wałkować w kółko to samo (pustosłowie) niż napisać JEDNO zdanie z jednym argumentem? Gdyby wiedział Pan czym podeprzeć swoją tezę, to by Pan to zrobił. Tymczasem kolejny raz udowadnia Pan brak wiedzy w temacie, na który Pan się wypowiada.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie wszystko co pod Pana wypowiedziami jest napisane jest do Pana kierowane.
Jest, każdy post właśnie po to ma własną opcję "Odpowiedz..". Zaś maile powiadamiające o odpowiedziach zawierają formuły "Powiadomienie o odpowiedzi na Twoją wypowiedź w wątku Takimtoatakim" (w tytule) oraz "Ktoś odpowiedział na Twoją wypowiedź..." - w treści.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>No i o czym niby te cytaty mają świadczyć?
Dla Pana o niczym. Nie wszystko co pod Pana wypowiedziami jest napisane jest do Pana kierowane. Znam już Pańskie możliwości zrozumienia czegokolwiek i kogokolwiek i swoje wypowiedzi kieruję tylko do tych, którzy zdolni są je zrozumieć.

>Jest, każdy post właśnie po to ma własną opcję "Odpowiedz..". Zaś maile powiadamiające o odpowiedziach zawierają formuły "Powiadomienie o odpowiedzi na Twoją wypowiedź w wątku Takimtoatakim" (w tytule) oraz "Ktoś odpowiedział na Twoją wypowiedź..." - w treści.
I co z tego wynika dla inteligentnego czytelnika? Pozwolenie dla trolli, iż głupoty to oni mogą tu pieprzyć do woli? www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 Moim zdaniem zdecydowanie nie, to otwarte forum co znaczy, iż każdy ma prawo tu pisać jeżeli nie łamie regulaminu i każdy ma prawo odnosić się krytycznie do każdej wypowiedzi. Nigdzie nie jest napisane, iż koniecznym jest wtedy dopasowanie się do poziomu interlokutora, gdyż wtedy nigdy nie miałbym prawa na przykład odnosić się do wypowiedzi Wielce Szanownej Pani, pana Olsona, czy innych osób tu trollujących. Nie, nie zabraniam nikomu czytać moich wypowiedzi, nawet wprost polecam, ale - zgodnie z linią programową portalu - swoje publiczne wypowiedzi kieruję do inteligencji zdolnej je zrozumieć. Inaczej wcale nie byłoby warto tu cokolwiek publikować. Wołanie na puszczy jest irracjonalnym działaniem.

@@@
.
03-06-2016 18:41 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)

>PRzecież tu mowa o upodobaniach seksualnych, a nie o upodobaniu do konkretnej osoby, która ma jakieś wady.
Dobrze, że wyjaśniłeś, bo to nie było takie jasne z początku.
A co, jeśli mężczyzna znajduje upodobanie w konkretnej kobiecie z nadwagą? To normalne, czy już nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>PRzecież tu mowa o upodobaniach seksualnych, a nie o upodobaniu do konkretnej osoby, która ma jakieś wady.
>Dobrze, że wyjaśniłeś, bo to nie było takie jasne z początku.
>A co, jeśli mężczyzna znajduje upodobanie w konkretnej kobiecie z nadwagą? To normalne, czy już nie?

To już zależy od tego czy podoba mu się pomimo nadwagi, ale chce aby tej nadwagi nie miała, czy podoba mu się m.in. dlatego, że ją ma. Upodobanie tylko do kobiet z nadwagą jest zboczeniem i chorobą (z pkt widzenia zdrowego rozsądku, bo nie wg psychoterapeutów i seksuologów), a szeroki zakres upodobań, w który może się zmieścić także taka dziewczyna, jest zdrowy.
VonM (709 punktów)
Pedofilia jest czymś strasznym, niemniej sztywna granica między dorosłością a dzieciństwem nie istnieje - prawnie wyróżnia się czyn zabroniony w zależności od wieku ofiary, w Polsce ta bariera wynosi 15 lat. Czyli formalnie uwiedzenie przedojrzałej 14 latki jest przestępstwem pedofilskim, zaś niedorozwiniętej 16 czymś legalnym.

Co do listy chorób WHO jest to kwestia czysto polityczna i zależna od lobby pewnych środowisk. Kiedyś homoseksualizm uważano za chorobę, obecnie brak wiary w męskorództwo/damskopłodztwo uważany jest za dogmat chrześcijański.

Utarł się mit, że osoby chore na głowę są świetnymi manipulantami - pewnie dlatego, że wszechmądrzy psychologowie nie są w stanie pogodzić się, że ktoś jest w stanie ich oszukać i uznają takie osoby za wariatów.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
> Pedofilia jest czymś strasznym
Pedofilia jest preferencją seksualną.
A preferencja to co ktoś preferuje.
Jeden lubi panie o kształtach rubensowskich około pięćdziesiątki, a inny preferuje dwunastolatki, szczuplutkie, z zaledwie zawiązkami piersi.
Ani w jednym ani w drugim nie ma nic strasznego.
Straszne może tylko być to kiedy ktoś tę swoją preferencję narzuca drugiej stronie przemocą, wbrew jej chęci i woli.
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>> Pedofilia jest czymś strasznym
>Pedofilia jest preferencją seksualną.
>A preferencja to co ktoś preferuje.
>Jeden lubi panie o kształtach rubensowskich około pięćdziesiątki, a inny preferuje dwunastolatki, szczuplutkie, z zaledwie zawiązkami piersi.
>Ani w jednym ani w drugim nie ma nic strasznego.
> Straszne może tylko być to kiedy ktoś tę swoją preferencję narzuca drugiej stronie przemocą, wbrew jej chęci i woli.

masz rację, ale taki jest chyba RÓWNIEŻ cel twojej wypowiedzi...
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
> ale taki jest chyba RÓWNIEŻ cel twojej wypowiedzi...
Nie wiem o co Ci chodzi, ale celem mojej wypowiedzi jest stwierdzenie , że jeśli już coś mamy nazwać brakiem normy w dziedzinie seksualności to będzie to przemoc.
Natomiast wszystko to co dzieje się między dwojgiem ludzi w łóżku z ich aprobatą i PRZYZWOLENIEM nie może być nazwane chorym lub nienormalnym.
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>> ale taki jest chyba RÓWNIEŻ cel twojej wypowiedzi...
>Nie wiem o co Ci chodzi, ale celem mojej wypowiedzi jest stwierdzenie , że jeśli już coś mamy nazwać brakiem normy w dziedzinie seksualności to będzie to przemoc.
>Natomiast wszystko to co dzieje się między dwojgiem ludzi w łóżku z ich aprobatą i PRZYZWOLENIEM nie może być nazwane chorym lub nienormalnym.
>

wszystko zależy co nazywasz "aprobatą i PRZYZWOLENIEM". bardziej obrazowo - jeżeli mamy do czynienia z osobą niepoczytalną - bardziej obrazowo - chorą psychicznie - bardziej obrazowo - dzieckiem w tej sytuacji, to nie wiem czy wyrażenie ZGODY - tudzież stwierdzenie BYŁO FAJNIE jest jednoznacznie rozumiane.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>wszystko zależy co nazywasz "aprobatą i PRZYZWOLENIEM".
Jest to pewien problem.
Czy osoby, nie tyle może niepoczytalne, co niedorozwinięte umysłowo nie mają prawa do przyjemności płynącej z seksu?
Mamy art. 198 kk. "Art. 198. Kto, wykorzystując bezradność innej osoby lub wynikający z upośledzenia umysłowego lub choroby psychicznej brak zdolności tej osoby do rozpoznania znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem, doprowadza ją do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. "
Załóżmy, że zakochujesz się w dziewczynie ładnej, ale niestety, upośledzonej umysłowo.
Czy to znaczy, że nie masz prawa do uprawiania z nią seksu? NIGDY?
Bo ona rzekomo NIGDY, z powodu swojego upośledzenia, nie może rozpoznać znaczenie czynu lub pokierować swoim postępowaniem?
Na uprawianie seksu nie jest potrzebna ZGODA jako świadoma decyzja.
Wystarczy akceptacja, chęć , aprobata.
To tak jak z jedzeniem. Jeśli ci smakuje pomidorowa to ją po prostu konsumujesz a nie wyrażasz ZGODĘ.
I tak samo z seksem. Jeśli lubisz lub kochasz daną osobę, akceptujesz jej pieszczoty , pocałunki itp. to zarazem wyrażasz zgodę na to co robicie.
Belfer00 (720 punktów)Odp: Co to jest choroba psychiczna
>Mamy art. 198 kk. "Art. 198. Kto, wykorzystując bezradność innej osoby lub wynikający z upośledzenia umysłowego lub choroby psychicznej brak zdolności tej osoby do rozpoznania znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem, doprowadza ją do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. "
>Załóżmy, że zakochujesz się w dziewczynie ładnej, ale niestety, upośledzonej umysłowo.
>Czy to znaczy, że nie masz prawa do uprawiania z nią seksu? NIGDY?
>Bo ona rzekomo NIGDY, z powodu swojego upośledzenia, nie może rozpoznać znaczenie czynu lub pokierować swoim postępowaniem?
Prawo zakłada, że raczej nie.
IMHO czyni tak "na wszelki wypadek", bo wobec takiej osoby jest bardzo łatwo popełnić nadużycie.
Sformułowanie z tego artykułu jest IMHO dość sensowne.
Podobna, w zasadzie, koncepcja leży u podstaw artykułu 200 k.k.
Zakłada się w nim, że osoba poniżej wieku przyzwolenia nie ma zdolności rozpoznania znaczenia czynu.
Problem w tym. że o ile ma to sens w stosunku do 4-latki, to co do 14-latki sprawa jest dyskusyjna.

>Na uprawianie seksu nie jest potrzebna ZGODA jako świadoma decyzja.
>Wystarczy akceptacja, chęć , aprobata.
>To tak jak z jedzeniem. Jeśli ci smakuje pomidorowa to ją po prostu konsumujesz a nie wyrażasz ZGODĘ.
>I tak samo z seksem. Jeśli lubisz lub kochasz daną osobę, akceptujesz jej pieszczoty , pocałunki itp. to zarazem wyrażasz zgodę na to co robicie.
A jeśli ktoś będzie karmił 4-latka samymi słodyczami?
Będzie konsumował z ochotą, ale jakie będą potem skutki?
Pozdrawiam.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>A jeśli ktoś będzie karmił 4-latka samymi słodyczami?
Dlatego, niestety albo stety, to na dorosłych, rodzicach lub pedofilach, a także nauczycielach, wychowawcach spoczywa odpowiedzialność za dziecko.
Są "źli" rodzice karmiący dziecko słodyczami i nie liczący się z jego zdaniem , są źli pedofile stosujący zły dotyk, są źli nauczyciele poniżający dzieci itp.
Tezą śp. prof. Grabowskiej było to, iż nie zaprzeczała ona istnieniu złych pedofilów, nie gloryfikowała pedofilii, stwierdzała tylko fakt chyba oczywisty, że tak jak są źli pedofile tak też są i pedofile dobrzy.
Ale świat naukowy, przynajmniej w Polsce, zaprzecza istnieniu dobrych pedofilów.
06-06-2016 01:37 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>A jeśli ktoś będzie karmił 4-latka samymi słodyczami?
>Są "źli" rodzice karmiący dziecko słodyczami i nie liczący się z jego zdaniem , są źli pedofile stosujący zły dotyk, są źli nauczyciele poniżający dzieci itp.
Ale idzie mi właśnie o sytuację, gdy ktoś "liczy się" ze zdaniem dziecka, które chce jeść słodycze i daje mu te słodycze bez uwzględnienia wpływu na zdrowie.
Czy taki ktoś jest "dobry"?

>Tezą śp. prof. Grabowskiej było to, iż nie zaprzeczała ona istnieniu złych pedofilów, nie gloryfikowała pedofilii, stwierdzała tylko fakt chyba oczywisty, że tak jak są źli pedofile tak też są i pedofile dobrzy.
>Ale świat naukowy, przynajmniej w Polsce, zaprzecza istnieniu dobrych pedofilów.
W dyskusji w Wikipedii próbowałem sprecyzować pojęcie "dobrej pedofilii".
Odróżniłem dwa znaczenia.
1) Kontakty erotyczne (lub na podłożu erotycznym) z dziećmi bez użycia przemocy (fizycznej lub psychicznej).
Metodą jest tu uwodzenie (grooming), które ma doprowadzić do więzi emocjonalnej, na podstawie której dochodzi (lub nie) do seksu.
(Nie zawsze dochodzi do seksu, pedofilowi może niekiedy wystarczyć "oglądanie" i włączenie obrazów do fantazji erotycznych.)
Pedofil bierze pod uwagę odczucia dziecka, starając się, żeby było mu "przyjemnie".
Oczywiście takie zachowania pedofilne są "lepsze" niż wymuszanie kontaktów szantażem, groźbą czy siłą.
Nie przesądza to jednak, że są "dobre".
W tym znaczeniu "dobra pedofilia" istnieje, a raczej istnieją "dobrzy pedofile" (a w każdym razie "lepsi" od tych "złych").
2) Pogląd, że zachowania erotyczne (lub na podłożu erotycznym) wobec dzieci mogą być uznane za "normalne", a nawet wnoszące do kultury pewne pozytywne wartości.
W tym sensie "dobra pedofilia" jest pewną ideologią, na rzecz której (i przeciw której) można przedstawiać argumenty.
Argumentuje się na przykład, że dzieci przejawiają zachowania seksualne, że są też "istotami seksualnymi".
Faktycznie między dziećmi może dochodzić do zabaw seksualnych mieszczących się w (naszej) normie rozwojowej.
Może też dochodzić (w tzw. fazie homofilnej) do przyjaźni jednopłciowej ze składnikiem erotycznym, a nawet z kontaktami seksualnymi (to też jest w naszej normie).
Sandford nazwał to "seksualnie wyrażaną przyjaźnią".
Problematyczne jest jednak czy dopuszczalny jest taki układ między małoletnim (dzieckiem czy nastolatkiem) a dorosłym.
W wielu kulturach homoseksualne związki między adolescentem (nastolatkiem) a dorosłym były akceptowane, wręcz pożądane.
Miały one znaczenie kulturotwórcze, służąc przekazywaniu wiedzy, a przede wszystkim wartości ("formacja" intelektualna i moralna).
Podobnie w wielu kulturach akceptowane były związki (w tym małżeńskie) między dojrzewającą dziewczynką a dojrzałym mężczyzną.
O wiele trudniej byłoby znaleźć przykłady kulturowo akceptowanych związków między osobą dorosłą, a dzieckiem w sensie biologicznym (bez oznak dojrzewania).
Pewnym wyjątkiem są tu "tymczasowe małżeństwa" młodych (niezdolnych jeszcze do utrzymania rodziny) wojowników Masajów z niemiesiączkującymi jeszcze dziewczynkami.
W naszej kulturze nakazuje się (przynajmniej oficjalnie) by wszystkie uczestniczące w zachowaniach erotycznych osoby były równe (miały równą moc socjalną).
Próby wprowadzenia do naszej kultury zachowań erotycznych dorosłych wobec dzieci (a nawet adolescentów) jako części normy oznaczają faktycznie podważanie fundamentów tej kultury.
Dlatego spotykają się z tak silnym oporem.
Przykładem jest tu zawężenie rozumienia (definiowania) tolerowanego homoseksualizmu (homoseksualności).
Od wieków częścią (niekiedy dominującą) męskiej homoseksualności była pederastia czyli związki dorosłego mężczyzny z dojrzewającym chłopcem.
Obecnie homoseksualność jest tolerowana, ale za cenę wykluczenia pederastów (boyloverów).
Formalnym wyrazem tego wykluczenia było usunięcie boyloverskiej organizacji NAMBLA z szeregów gejowskiej ILGA.
Ciekawe ilu z broniących "normalności" homoseksualizmu uczestników forum byłoby gotowych uznać "normalność" pederastii (boylove)?
Podejrzewam, że po uświadomieniu sobie, że jedną z tych "osób tej samej płci" z definicji homoseksualności może być nastolatek, a drugą np. czterdziestolatek, przeszłaby im chęć obrony.
"Wara od naszych dzieci" to hasło słynnego amerykańskiego ruchu antyhomoseksualnego (homofobicznego).
A geje oczywiście tłumaczą, że oni nie są żadnymi tam efebofilami lecz uczciwymi androfilami.
Tym bardziej "wywrotową" jest propozycja akceptacji zachowań pedofilnych.
Jednak uważam, że dyskusja na ten temat powinna być dopuszczalna, i że przepis w k.k. jej zakazujący jest sprzeczny z zasadą wolności słowa.
Lew-Starowicz w pracy "Seks w kulturach świata" przedstawił zachowania seksualne w różnych kulturach; każda z nich ma swoje zalety, ale też i pewne wady.
Myślę, że zachowania pedofilne mogłyby być zaakceptowane w obrębie kultury skrajnie hedonistycznej.
Nasza kultura taką kulturą nie jest.
Inną możliwością (raczej dotyczącą efebo- i hebefilii niż pedofilii) jest kultura oparta na osobistych jednopłciowych więziach, w tym międzypokoleniowych ("stowarzyszenia" męskie i żeńskie).
W naszej kulturze takie stowarzyszenia funkcjonują jedynie na pewnych bardzo ograniczonych obszarach (na pewnych uczelniach wyższych) i obejmują wyłącznie osoby pełnoletnie.
Pewnym wyjątkiem jest skauting, stąd wręcz paniczny lęk przed homoseksualnością w jego szeregach.
Ogólnie jednak nasza kultura opiera się na więziach rodzinnych (krewniaczych) i związanych z pracą (zatrudnieniem).
W żadnej z wypowiedzi zwolenników "dobrej pedofilii" nie znalazłem propozycji jak włączyć (zasymilować) zachowania pedofilne w naszą kulturę lub jak zreformować tę kulturę by znalazło się w niej dla takich zachowań miejsce.
A przede wszystkim na czym miałoby polegać owo "dobro".
Pozdrawiam.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Ale idzie mi właśnie o sytuację, gdy ktoś "liczy się" ze zdaniem dziecka, które chce jeść słodycze i daje mu te słodycze bez uwzględnienia wpływu na zdrowie.
>Czy taki ktoś jest "dobry"?
Ja nie twierdzę że dzieciom w ogóle nie należy dawać słodyczy.
Ktoś kto ulega dziecku w kwestii słodyczy i daje mu je na każde żądanie nie tyle liczy się ze zdaniem dziecka co mu ulega. Dlatego dobry rodzic i dobry pedofil nie szkodzą dziecku ulegając mu. "Zły" pedofil natomiast będzie dziecku ulegał, aby za wszelką cenę go nie stracić przez co właśnie je straci, bo dziecko zacznie go lekceważyć i traktować instrumentalnie jak dojną krowę.
Na czym polegałaby dobra pedofilia, gdyby nasza kultura była inna, czyli nie problematyzowała seksu?
Zaznaczę jeszcze, że istnienie pedofilii tej dobrej i złej jest możliwe tylko dlatego, że wielu rodziców nie jest doskonałych. Gdyby rodzice byli idealni pedofile wymarliby śmiercią naturalną.
Jednakże rodzice popełniają wiele błędów wychowawczych, nie umieją zaspokajać podstawowych potrzeb dziecka; potrzeby kontaktu fizycznego, uwagi lub zainteresowania.
Często nie mają czasu dla dzieci itp. itd. Część osób będących rodzicami w ogóle nie powinno nimi zostać.
I tutaj jest szansa dla dobrych pedofilów.
Bo cechą charakterystyczną dobrego pedofila jest to, że autentycznie kocha dziecko i to co dla dziecka robi być może i jest podszyte elementem erotycznym ale , tak mi się wydaje, nie jest on dominujący. Często przecież pedofile rezygnują z "seksu z dzieckiem" z różnych powodów, ale dziecka nie porzucają.
Jednym słowem dobry pedofil mógłby pełnić rolę dobrego wujka który uzupełnia braki wynikające z niedostatków opieki rodzicielskiej. Pedofil cierpliwy jest, ma zawsze czas dla dziecka, wysłucha je, zaprowadzi do muzeum i do teatru. W ogóle chętnie spędza czas z dzieckiem, rozmawiają , pomaga mu w lekcjach , chodzą na wycieczki etc.
Kreślę tutaj oczywiście pewien model dobrego pedofila.
Istnieje jednak pewien szkopuł a mianowicie to, że pedofil odczuwa też brzydki pociąg erotyczny do dziecka i tu jest pies pogrzebany.
Powiedzą zaraz ,to że pedofil odczuwa pociąg do dziecka to jego sprawa. Dziecko zaś z definicji jest aseksualne i do dorosłego pociągu odczuwać po prostu nie może.
Może. Jest na to wiele przykładów. Powstały na ten temat filmy, że wymienię tylko trzy:
"Voor een Verloren Soldaat" , "The Blossoming of Maximo Oliveros" , "Clément".
www.youtube.com/watch?v=b5kkM0-Dr4k
02-06-2016 21:20 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)Odp: Co to jest chorba psychiczna
>Natomiast wszystko to co dzieje się między dwojgiem ludzi w łóżku z ich aprobatą i PRZYZWOLENIEM nie może być nazwane chorym lub nienormalnym.

Jeszcze mało wiesz, minimalisto...

Drobner, orgianizator
02-06-2016 21:05 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>Straszne może tylko być to kiedy ktoś tę swoją preferencję narzuca drugiej stronie przemocą *), wbrew jej chęci i woli.


*)... lub podstępem lub wykorzystując niezdolność do należytego pojmowania przedsiębranego działania.

Drobnet, z paragrafem (np. Art. 286. § 1 KK)
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>niezdolność do należytego pojmowania przedsiębranego działania
Ja się kompletnie nie znam na samochodach.
W związku z tym, według Ciebie, nie powinienem nigdy kupić samochodu, bo nie mam należytego pojmowania przedsiębranego działania.
Lecz kupuję samochód bo mi się podoba i jestem zadowolony z jazdy. Szybka, cicha, płynna.
I tak samo jest z seksem.
Jak mi się seks podoba z danym partnerem to nie muszę mieć zdolności do "należytego pojmowania przedsiębranego działania".
No bo po co mi to?
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>
>niezdolność do należytego pojmowania przedsiębranego działania
>Ja się kompletnie nie znam na samochodach.
>W związku z tym, według Ciebie, nie powinienem nigdy kupić samochodu, bo nie mam należytego pojmowania przedsiębranego działania.
>Lecz kupuję samochód bo mi się podoba i jestem zadowolony z jazdy. Szybka, cicha, płynna.
>I ta samo jest z seksem.
>Jak mi się seks podoba z danym partnerem to nie muszę mieć zdolności do "należytego pojmowania przedsiębranego działania".
>No bo po co mi to?

większość ludzi których poznałem pomimo, że byli to ludzie rzekomo - bo w mojej ocenie inteligentni. inteligencja w moim odczuciu tych ludzi była wynikiem systemu edukacji w pewnym sensie. w takim rozumieniu że człowiek bez względu na stopień upośledzenia wykształca w sobie umiejętności i pewnego rodzaju mądrość, która pozwala mu funkcjonować w dzisiejszym świecie. skończyć studia, założyć rodzinę, otworzyć firmę.

niestety zadają sobie podobne pytanie >No bo po co mi to? w stosunku do świadomości życia w świecie, w którym funkcjonują.

gdyby było inaczej wałęsa nie byłby prezydentE polski, bush nie byłby tematem żartów ze względu na funkcjonalność i globalność w sensie jego pracy czy taki palikot nie istał by w polityce przez 5 lat będąc pokazywany jako człowiek, który ma zdanie w temacie "podniesienia wieku emerytalnego"

nie żebym czuł się lepiej. po prostu zauważam.
02-06-2016 21:35 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Jak mi się seks podoba z danym partnerem to nie muszę mieć zdolności do "należytego pojmowania przedsiębranego działania".

<!!!_18+>
Co czuje pedofil kopulujący z 3 mies. dziewczynką?
.
.
.
Serduszko.
</!!!_18+>

Jak sądzisz: jej się to podoba?

Drobner, nie gotujący rosołu z jajek...
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
jak ustalić poziom świadomości? nie jestem w stanie mieć pretensji do Hitlera czy Stalina. To ich wina, że nie leczono tego schorzenia?

lekarz drobnera.
Drobner (19539 punktów)
>lekarz drobnera.

Podpieprzyłeś fartuch lekarzowi?
Co na to pielegniarki/

Drobner, zupełnie skądinąd
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
> Co czuje pedofil kopulujący z 3 mies. dziewczynką?
Nie mylmy pojęć.
Osoby czujące miętę do niemowląt to infantofile.
Wedle śp. prof. Imielińskiego preferowany wiek dziecka dla pedofila to 10 -13 lat.
> Jak sądzisz: jej się to podoba?
Nie wiem.
Skoro nie można jej o to zapytać trzeba by śledzić jej zachowanie. Tzw. body language.
02-06-2016 21:54 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Wedle śp. prof. Imielińskiego preferowany wiek dziecka dla pedofila to 10 -13 lat.

Jak sądzisz: im się to podoba?

Drobner, 10 + ho, ho...

handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>>Wedle śp. prof. Imielińskiego preferowany wiek dziecka dla pedofila to 10 -13 lat.
>Jak sądzisz: im się to podoba?
>Drobner, 10 + ho, ho...
>

jeżeli uznalibyśmy "przyjemność" za wyznacznik. to nie można byłoby mówić o gwałcie.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> Jak sądzisz: im się to podoba?
Jeśli to akceptują, chcą tego, czerpią z tego przyjemność to dlaczego miałoby się nie podobać?
Nie podobają się nam z reguły rzeczy które MUSIMY robić a których nie aprobujemy.
To tak jak z jedzeniem.
Jeśli jedzenie nam smakuje to je chętnie jemy i podoba się nam ta czynność.
Mówi się o kimś, że je ze smakiem, apetytem, a nawet łapczywie.
A jeśli ktoś w nas wmusza coś co nam nie smakuje to jest to mordęga.
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>> Jak sądzisz: im się to podoba?
>Jeśli to akceptują, chcą tego, czerpią z tego przyjemność to dlaczego miałoby się nie podobać?
>Nie podobają się nam z reguły rzeczy które MUSIMY robić a których nie aprobujemy.
>To tak jak z jedzeniem.
>Jeśli jedzenie nam smakuje to je chętnie jemy i podoba się nam ta czynność.
>Mówi się o kimś, że je ze smakiem, apetytem, a nawet łapczywie.
>A jeśli ktoś w nas wmusza coś co nam nie smakuje to jest to mordęga.

to jest kącik porad problemów żywieniowych?
02-06-2016 22:14 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>> Jak sądzisz: im się to podoba?
>Jeśli to akceptują, chcą tego, czerpią z tego przyjemność to dlaczego miałoby się nie podobać?
>Nie podobają się nam z reguły rzeczy które MUSIMY robić a których nie aprobujemy.
>To tak jak z jedzeniem.
>Jeśli jedzenie nam smakuje to je chętnie jemy i podoba się nam ta czynność.
>Mówi się o kimś, że je ze smakiem, apetytem, a nawet łapczywie.
>A jeśli ktoś w nas wmusza coś co nam nie smakuje to jest to mordęga.

#1
End of Time.

#2
Coraz szczuplejsza ta Twoja cienka prowokacyjka.
Usycha anorektycznie, bidulka...

Drobner, bynajmniej rubensowski...
02-06-2016 22:19 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>>Wedle śp. prof. Imielińskiego preferowany wiek dziecka dla pedofila to 10 -13 lat.
>>Jak sądzisz: im się to podoba?
>>Drobner, 10 + ho, ho...
>>
>jeżeli uznalibyśmy "przyjemność" za wyznacznik. to nie można byłoby mówić o gwałcie.

I dlatego nie wiesz nawet, że na fR ustawicznie próbujesz uprawiać samogwałt intelektualny.
Ale nawet to Ci się nie udaje...

Drobner, Ułan Bator z Mastur
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)

>>jeżeli uznalibyśmy "przyjemność" za wyznacznik. to nie można byłoby mówić o gwałcie.
>I dlatego nie wiesz nawet, że na fR ustawicznie próbujesz uprawiać samogwałt intelektualny.

pomimo że Cię nie lubię i nie pochwalam twojego pokazywanego przez Ciebie światopoglądu, to jednak Cię szanowałem jak alfons źródło dochodu.

jednak użycie pogrubionego przeze mnie słowa świadczy o twojej słabości intelektualnej przez którą darzyłem Cię szacunkiem.
02-06-2016 22:55 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
Wciąż udatnie zwisaj pod koniem...
04-06-2016 03:17 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)Odp: Co to jest choroba psychiczna
>>Jak mi się seks podoba z danym partnerem to nie muszę mieć zdolności do "należytego pojmowania przedsiębranego działania".
>Co czuje pedofil kopulujący z 3 mies. dziewczynką?
>Jak sądzisz: jej się to podoba?
Kopulacja na pewno by się nie podobała (niedostosowanie cielesne).
Ale można zadać sobie pytanie: dlaczego w naszej kulturze głaskanie takiej dziewczynki po głowie jest dopuszczalne, a nawet wskazane, a głaskanie po genitaliach naganne i zabronione.
Załóżmy, że głaszczący nie zaspokaja przez to swojego popędu (albo pomijamy ten aspekt).
Przyjmujemy, że chce sprawić dziewczynce przyjemność.
Głaskanie genitalii sprawia taką samą (lub większą) przyjemność jak głaskanie głowy czy kończyn.
Być może można w ten sposób nawet doprowadzić do orgazmu (ekstremalnej rozkoszy).
Dlaczego w naszej kulturze sprawianie takiej przyjemności uważane jest za złe?
Dlaczego w ogóle nasza kultura stara się odgrodzić dzieci od przyjemności seksualnej?
Nawet pomijając kwestię kontaktów seksualnych z dorosłymi, jest przecież masturbacja, są kontakty z rówieśnikami.
W naszej kulturze wszystko to odbywa się niejako pokątnie, bez oficjalnej akceptacji.
Spośród różnych "filozofii seksu" nasza kultura odrzuca libertynizm i hedonizm.
Pozdrawiam.
04-06-2016 06:28 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
Choćby z racji Twojego nicka, pojęcie "psychologia rozwojowa" powinno być Ci znane.
Znajdziesz tam odpowiedzi...

Drobner, poprawnie stabuizowany...
Belfer00 (720 punktów)
>Choćby z racji Twojego nicka, pojęcie "psychologia rozwojowa" powinno być Ci znane.
>Znajdziesz tam odpowiedzi...
>Drobner, poprawnie stabuizowany...
Psychologia rozwojowa niczego nie wyjaśnia.
Psychologia jest tylko produktem (konstruktem) określonej kultury (cywilizacji).
Można by natomiast sięgnąć do antropologii (kulturowej, ewolucyjnej), by spróbować to wyjaśnić.
Dlaczego "trzeci szympans" nie zachowuje się jak jego najbliższy kuzyn bonobo?
Można by przedstawić jako argumenty:
1) konieczność rezygnacji przez poszczególne osobniki z doraźnej przyjemności na rzecz skierowania "energii życiowej" do pracy użytecznej,
2) konieczność utrzymania instytucji rodziny (z ustalonymi związkami pokrewieństwa) w celu ponadpokoleniowego gromadzenia dóbr (dziedziczenie), oraz władzy (arystokracja).
Punkt pierwszy mógłby tłumaczyć dlaczego libertynizm, hedonizm i tolerancja dla dewiacji seksualnych były rozpowszechnione głównie wśród warstw społecznych nie utrzymujących się z pracy.
Znamienne np. że po dość krótkim okresie "rewolucji seksualnej" po dojściu do władzy bolszewików ("wolne związki", aborcja), powrócono do "wartości tradycyjnych" (rodzina, zakaz aborcji).
Takiej lub podobnej odpowiedzi się spodziewałem.
Mógłby to być początek ciekawej dyskusji, ale wolałeś się "stabuizować".
Pozdrawiam.
06-06-2016 07:14 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>Choćby z racji Twojego nicka, pojęcie "psychologia rozwojowa" powinno być Ci znane.
>>Znajdziesz tam odpowiedzi...
>>Drobner, poprawnie stabuizowany...
>Psychologia rozwojowa niczego nie wyjaśnia.
>Psychologia jest tylko produktem (konstruktem) określonej kultury (cywilizacji).

Być może.
Lecz poprawnie rozpoznaje rozwój psychicznych potrzeb człowieka i trafnie ustala dojrzałość do życia i poziom odpowiedzialności.
Także w zakresie potrzeb i dojrzałości seksualnej.

W postach Twoich i JTS w ogóle nie widać postrzegania tego aspektu.
Piszecie z punktu widzenia zainteresowań seksualnych dorosłego, całkowicie przedmiotowo traktując dziecko.

>Można by natomiast sięgnąć do antropologii (kulturowej, ewolucyjnej), by spróbować to wyjaśnić.

Oczywiście.
Dojrzałość psychiczna bowiem zależy od poziomu złożoności kulturowej społeczności (cywilizacji).

=========

Wiele rozjaśni przyjęcie przez Was punktu widzenia ojca (rodzica) takiego dziecka, mającego być przedmiotem seksualnym.
Empatia wzrasta gwałtownie...

ojciec Drobner
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>Piszecie z punktu widzenia zainteresowań seksualnych dorosłego, całkowicie przedmiotowo traktując dziecko.
Według Wikipedii teleiofilia to (z greckiego τέλειος, teleios = dorosły i φιλία, philia = miłość, przyjaźń) - określenie preferencji seksualnych, polegających na odczuwaniu pociągu seksualnego do osób dorosłych.
Termin ten utworzył kanadyjski seksuolog Ray Milton Blanchard.
Odnosi się on zarówno do osób dorosłych, które pociągają erotycznie dorośli, jak też i do małoletnich, którzy odczuwają erotyczną fascynację dorosłymi (peripubescent teleiophilia).
Oto kilka przykładów filmowych tej dziecięcej teleiofilii: Mała Meggie z Ptaków ciernistych krzewów, zakochana w księdzu katolickim.
Dwunastoletni gej Maximo, z obsypanego nagrodami filmu Maximo Oliveros rozkwita w reżyserii Auraeusa Solito , zakochany w przystojnym policjancie Victorze.
Trzynastoletni Clément z filmu pod tym samym tytułem (reżyseria Emmanuelle Bercot) mający romans i uprawiający seks z trzydziestoletnią kobietą, matką chrzestną jego kolegi.
Jedenastoletni Jeroen z filmu Voor een Verloren Soldaat zakochany w kanadyjskim żołnierzu.
A i samo życie przynosi nam przykłady małych teleiofilów. Chociażby romans dwunastoletniego Vili Fualaau ze swoją nauczycielką Mary Kay Letourneau, czy głośny ostatnio przypadek zakochania się czternastoletniego Patryka G. w pani od matematyki lat 36. Obaj chłopcy zresztą zostali ojcami. Vili i Mary pobrali się kiedy ona wyszła po siedmiu latach z więzienia. Podobno nawet nasza słynna popularyzatorka wiedzy o seksualności dr Michalina Wisłocka jako dziewczynka zakochała się w swoim przyszłym mężu Stanisławie.
Nie można więc chyba tak zupełnie w czambuł potępiać arcybiskupa Michalika, bo i takie przypadki się , i to dosyć często, wydarzają na tym naszym dziwnym, jak śpiewał Czesław Niemen , świecie. Interesujące jest też to, że w przeciwieństwie do pedofilii - teleiofilii nie uznaje się za parafilię.
07-06-2016 01:46 
 Ocena 2 na 2
Belfer00 (720 punktów)
>W postach Twoich i JTS w ogóle nie widać postrzegania tego aspektu.
>Piszecie z punktu widzenia zainteresowań seksualnych dorosłego, całkowicie przedmiotowo traktując dziecko.
Trudno mi się wypowiadać za kolegę JTS, ale ja w ogóle nie zajmuję się "zainteresowaniami" jakiegokolwiek dorosłego.
Dla mnie to jest po prostu interesujący i kontrowersyjny temat do dyskusji i okazja do krytyki poglądów tradycjonalistycznych.
Patrzę na zagadnienie z punktu widzenia relatywizmu kulturowego.
Zarówno dorosły, jak i dziecko są niejako "zanurzeni" w danej kulturze, która wyznacza, co należy rozumieć przez np. "potrzeby", "dojrzałość" i "odpowiedzialność".
Nasza kultura wywodzi się niestety z tradycji "abrahamicznej", tradycji pewnego małego, pustynnego plemienia, skrajnie nietolerancyjnego wobec wszelkiej odmienności.
Oporni jesteśmy zwłaszcza wobec relatywizacji obyczajów seksualnych.
Kolega JTS prezentuje punkt widzenia zupełnie innej kultury, permisywnej i chyba skrajnie hedonistycznej.
Próbowałem z nim polemizować, wskazując na pewne zagrożenia (dla dzieci) wynikające z takiego permisywizmu.
Nie mogę się zgodzić bym pomijał punkt widzenia dziecka.
Przecież to właśnie dla dziecka każde działanie (a więc też seks) może być spontaniczną zabawą, to właśnie dziecko kieruje się zasadą przyjemności.
Natomiast to rolą dorosłego jest wskazanie, że seks wymaga też odpowiedzialności.
Co prawda pani Wisłocka określiła seks jako "radosną zabawę", ale (przynajmniej w naszej kulturze) nie sprowadza się on jedynie do tego.
Kolega JTS prezentuje wiele poglądów nie mających umocowania w nauce (np o istnieniu rzekomo "dziecięcej teleiofilii").
Inne jego poglądy mogą być poparte wypowiedziami naukowców (np. ten o podobieństwie pedofilii do orientacji seksualnej).
Nad tym czy parafilie to schorzenia też się dyskutuje w nauce, co znalazło wyraz w artykule w Wikipedii.
Kolejne ciekawe zagadnienia, to: "Czy pedofile zdolni są do związków emocjonalnych z dziećmi?" i "Jak pedofil ma żyć w społeczeństwie?".
To są sprawy, o których racjonalista powinien umieć myśleć właśnie racjonalnie i bez tabu.
A w moich wypowiedziach do Ciebie, ponieważ uważałem Cię za racjonalistę dużego formatu, poruszyłem sprawy poziomu wyższego, postawiłem pytania kwestionujące same podstawy naszej kultury i próbowałem odwołać się do antropologii.
Dla mnie, jak dla Kinseya, obyczaje seksualne różnych kultur naszego gatunku są warte obserwacji i badania racjonalnego, bez etykietowania i stygmatyzacji.

>>Można by natomiast sięgnąć do antropologii (kulturowej, ewolucyjnej), by spróbować to wyjaśnić.
>Oczywiście.
>Dojrzałość psychiczna bowiem zależy od poziomu złożoności kulturowej społeczności (cywilizacji).
O ile dobrze Cię rozumiem, istotna dla Ciebie jest "złożoność" danej kultury, więc pewnie "naszą" jako "złożoną" cenisz wyżej, a więc i "dojrzałość" jaką w niej można osiągnąć.
Ja cenię bardziej różnorodność i potencjalny wkład różnych kultur w dziedzictwo ludzkie.
Niestety (jak pisałem) o ile nasza kultura bez problemu akceptuje egzotyczne potrawy, to odrzuca "egzotyczne" obyczajowości.

>Wiele rozjaśni przyjęcie przez Was punktu widzenia ojca (rodzica) takiego dziecka, mającego być przedmiotem seksualnym.
>Empatia wzrasta gwałtownie...
W racjonalnej dyskusji argumentacja emocjonalna przez empatię, nie powinna mieć miejsca.
Przeczytaj też, proszę moją odpowiedź koledze olsonowi, w której przytoczyłem postawę ojca ze starożytnej Grecji.

Mogę na koniec zauważyć, że już pojawiły się głosy proponujące zbanowanie kolegi JTS za "obrzydliwe" poglądy.
Bardzo mi przykro, że nawet tutaj, na forum racjonalistów, zastępuje się rzeczową dyskusję epitetami i chęcią cenzurowania.
Czy umysły nasze są wolne, czy też spętane tym, co nam do wierzenia podano?
Pozdrawiam.
Niepoprawny i niestabuizowany Belfer00
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
@Belfer00
Nie za poglądy chcą mnie banować a za obrzydliwą argumentację (cokolwiek to ma znaczyć).
Co do teleiofilii to ona istnieje i nie wiem jakiego umocowania w nauce potrzebuje.
W Internecie można znaleźć (tyle że po angielsku) wiele wyznań dorosłych którzy chwalą sobie kontakty z pedofilami w dzieciństwie.
Śp. prof. Grabowska je cytowała swego czasu.
Poza tym nie jestem zwolennikiem permisywizmu i hedonizmu.
Dobry pedofil nie powinien dziecka rozpuszczać, pozwalać mu na wszystko ani też działać z pobudek czysto hedonistycznych, czyli egoistycznych, traktując dziecko jako obiekt do rozładowania napięcia seksualnego.
Ideałem dobrego pedofila jest pederastia starogrecka gdzie miłośnik był dla oblubieńca wzorem i przewodnikiem.
02-06-2016 22:08 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)Odp: Co to jest chorba psychiczna
>Ja się kompletnie nie znam na samochodach.

Nieprawda: p. niżej

>W związku z tym, według Ciebie, nie powinienem nigdy kupić samochodu, bo nie mam należytego pojmowania przedsiębranego działania.
>Lecz kupuję samochód bo mi się podoba i jestem zadowolony z jazdy. Szybka, cicha, płynna.

Wiesz, do czego służy samochód. Wiesz, czym różni się jazda samochodem od przemieszczania się innymi sposobami.
Wiesz również jakie są zagrożenia związane z jazdą samochodem.
And last, but not least, wiesz, żeby nie jechać bez prawa jazdy.

>I tak samo jest z seksem.
Voilà.

Drobner, licencjonowany rajdowiec
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
stosując podobną analogie w znaczeniu porównanie w znaczeniu przykład to porównałbym opisywaną sytuację do "czasu". wszyscy uczą się czym jest czas pomimo, że go odczuwają i żyją według "czasu" go "nie znając".
02-06-2016 22:27 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>stosując podobną analogie w znaczeniu porównanie w znaczeniu przykład to porównałbym opisywaną sytuację do "czasu". wszyscy uczą się czym jest czas pomimo, że go odczuwają i żyją według "czasu" go "nie znając".

Oczywiście, gdyż tak samo orzeka znana od lat ana- epi- fora:
"lorem ipsum, quia dolor sit, amet, consectetur, adipisci velit, sed quia non numqua meius modi tempora incidunt, ut labore et do lore m".

Drobner, idiotyzmofil...
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> Drobner, licencjonowany rajdowiec
Jeśli chodzi o uprawianie seksu to nie jest potrzebna żadna świadoma zgoda.
Zbyt wyedukowana świadomość (Żeromski - Ludzie bezdomni) w seksie tylko przeszkadza.
Seks odbywać się powinien spontanicznie i z akceptacją obu uczestniczących w nim partnerów. Pomijam tu seks grupowy.
Być może teoretyczna wiedza o seksie się przydaje, dlatego powinna być prowadzona w szkołach edukacja seksualna, ale ta wiedza nie ma wpływu na to kogo akceptujemy i z kim się chcemy kochać.
02-06-2016 22:40 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
JTS: >Jeśli chodzi o uprawianie seksu to nie jest potrzebna żadna świadoma zgoda.
(...)
JTS: >Seks odbywać się powinien spontanicznie i z akceptacją obu uczestniczących w nim partnerów.

JTS: Straszne może tylko być to kiedy ktoś tę swoją preferencję narzuca drugiej stronie przemocą, wbrew jej chęci i woli. (www.racjonalista.pl/forum.php/s,711671#w711765)

JTS: Natomiast wszystko to co dzieje się między dwojgiem ludzi w łóżku z ich aprobatą i PRZYZWOLENIEM nie może być nazwane chorym lub nienormalnym. (www.racjonalista.pl/forum.php/s,711671#w711793)

I weź tu rozmawiaj...

Drobner, aż Tak NieTak-towny
Belfer00 (720 punktów)Odp: Co to jest choroba psychiczna
>JTS: >Jeśli chodzi o uprawianie seksu to nie jest potrzebna żadna świadoma zgoda.
>(...)
>JTS: >Seks odbywać się powinien spontanicznie i z akceptacją obu uczestniczących w nim partnerów.
>JTS: Straszne może tylko być to kiedy ktoś tę swoją preferencję narzuca drugiej stronie przemocą, wbrew jej chęci i woli. (www.racjonalista.pl/forum.php/s,711671#w711765)
>JTS: Natomiast wszystko to co dzieje się między dwojgiem ludzi w łóżku z ich aprobatą i PRZYZWOLENIEM nie może być nazwane chorym lub nienormalnym. (www.racjonalista.pl/forum.php/s,711671#w711793)
>I weź tu rozmawiaj...
Hmm... Jednak nie ma tu chyba sprzeczności.
Kolega JTS sądzi, że liczy się spontaniczna zgoda na przyjemność (rozkosz), a nie świadoma (racjonalna, odpowiedzialna) zgoda, związana z rozpoznaniem znaczenia czynu.
To jest oczywiście ta znana kontrowersja między zasadami.
Bodajże Lem napisał, że w seksie nie ma nic rozumnego, a w rozumie nic seksualnego...
Pozdrawiam.
Drobner (19539 punktów)
>Kolega JTS sądzi, że liczy się spontaniczna zgoda na przyjemność (rozkosz), a nie świadoma (racjonalna, odpowiedzialna) zgoda, związana z rozpoznaniem znaczenia czynu.

www.racjon(*)orum.php/s,711671/i,24#w711979
03-06-2016 19:41 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)Odp: Co to jest chorba psychiczna

>Jeśli chodzi o uprawianie seksu to nie jest potrzebna żadna świadoma zgoda.
Z czyjej strony?
03-06-2016 20:49 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Jeśli chodzi o uprawianie seksu to nie jest potrzebna żadna świadoma zgoda.
>Z czyjej strony?

Czy nie jest to nazbyt inwazyjne intymne pytanie, gdy tu raczej o seks autoerotyczny chodzi...

Drobner, wstydliwy rękodzielnik
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli chodzi o uprawianie seksu to nie jest potrzebna żadna świadoma zgoda.
>Z czyjej strony?
Z żadnej.
Oboje (obaj) partnerów powinno jedynie czerpać przyjemność z kontaktu i akceptować to co robią oraz oczywiście drugiego partnera. To wystarczy.
Drobner (19539 punktów)
>>>Jeśli chodzi o uprawianie seksu to nie jest potrzebna żadna świadoma zgoda.
>>Z czyjej strony?
>Z żadnej.
>Oboje (obaj) partnerów powinno jedynie czerpać przyjemność z kontaktu i akceptować to co robią oraz oczywiście drugiego partnera. To wystarczy.

A czy przypadkiem nie "stawiasz wozu przed koniem"?
(Co widać w całym wątku.)

Drobner, spontaniczny lecz ukolejkowany...
04-06-2016 03:48 
 Ocena 2 na 2
Belfer00 (720 punktów)Odp: Co to jest choroba psychiczna
>>>Jeśli chodzi o uprawianie seksu to nie jest potrzebna żadna świadoma zgoda.
>>Z czyjej strony?
>Z żadnej.
>Oboje (obaj) partnerów powinno jedynie czerpać przyjemność z kontaktu i akceptować to co robią oraz oczywiście drugiego partnera. To wystarczy.
Dziecko naje się słodyczy nie zastanawiając się czy to zdrowe, pójdzie się kąpać do rzeki, gdzie są niebezpieczne wiry...
Taki spontan jest fajny, ale czy dobry...?
Pozdrawiam.
06-06-2016 19:49 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)Odp: Co to jest chorba psychiczna

>Oboje (obaj) partnerów powinno jedynie czerpać przyjemność z kontaktu i akceptować to co robią oraz oczywiście drugiego partnera. To wystarczy.
Dwunastoletnie dziecko tego nie potrafi. Nie jest dość dojrzałe emocjonalnie.
Masz dzieci? A może jesteś pedagogiem lub psychologiem dziecięcym? Jeśli nie, to nie będę gadać ze ślepym o kolorach.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>>Oboje (obaj) partnerów powinno jedynie czerpać przyjemność z kontaktu i akceptować to co robią oraz oczywiście drugiego partnera. To wystarczy.
>Dwunastoletnie dziecko tego nie potrafi.
Ale czego nie potrafi?
Kochać? Akceptować przyjemności płynącej z pieszczot erotycznych?
Belfer00 (720 punktów)Odp: Co to jest choroba psychiczna
> Wiesz, do czego służy samochód.
Ale rzecz w tym, że różne filozofie różnie odpowiadają na to pytanie ("do czego służy seks").
Więc nikt nie może wiedzieć tego "na pewno".

> Wiesz również jakie są zagrożenia związane z jazdą samochodem.
Ale zagrożenia ("związane z seksem") to chyba sprawa czysto techniczna (instrumentalna) nie aksjologiczna?

> wiesz, żeby nie jechać bez prawa jazdy.
A to z kolei to formalność...

Pozdrawiam.
04-06-2016 06:37 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Ale zagrożenia ("związane z seksem") to chyba sprawa czysto techniczna (instrumentalna) nie aksjologiczna?

Hmmm... A ewentualność ciąży?

>> wiesz, żeby nie jechać bez prawa jazdy.
>A to z kolei to formalność...

... świadcząca o zapoznaniu się z w/w 'warunkami korzystania' i 'zagrożeniami' (www.racjonalista.pl/forum.php/s,711671#w711818).
[Miałem na myśli raczej 'prawo': dojrzałość, wiek - nie 'papierek']

Drobner, z aksjologicznej brzemienności...
06-06-2016 02:04 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>Ale zagrożenia ("związane z seksem") to chyba sprawa czysto techniczna (instrumentalna), nie aksjologiczna?
>Hmmm... A ewentualność ciąży?
Zapobieganie ciąży to też kwestia instrumentalna.
Istotne jest przy tym natomiast dlaczego ciąża jest uznawana za zagrożenie (ja miałem na myśli choroby przenoszone płciowo).
To jest kwestia kulturowa.
Poza tym nie przy wszystkich kontaktach płciowych takie "zagrożenie" zachodzi.
Dlaczego np. dojrzewający ludzie, zbyt młodzi by opiekować się potomstwem, nie są zachęcani do masturbacji lub związków homoseksualnych?
Wręcz przeciwnie, w naszej kulturze przedstawia się te sposoby rozładowania napięcia seksualnego jako coś złego, a przynajmniej "nienormalnego".

Ogólnie, moje wypowiedzi do Ciebie w tej dyskusji mają na celu "sproblematyzowanie" zagadnienia.
Dlaczego ciąża to zagrożenie?
Dlaczego seks tylko dla osób odpowiedzialnych?
Dlaczego zakaz kazirodztwa (szczególnie międzypokoleniowego)?
Dlaczego nasza kultura bez problemu akceptuje egzotyczne potrawy, a nie akceptuje "egzotycznych" obyczajów seksualnych?
To są wszystko problemy antropologiczne i zasłanianie się tabu uniemożliwia dyskusję.
Pozdrawiam.
Belfer00 (720 punktów)
>Ja się kompletnie nie znam na samochodach.
>W związku z tym, według Ciebie, nie powinienem nigdy kupić samochodu, bo nie mam należytego pojmowania przedsiębranego działania.
Jak się nie znasz, to jesteś wystawiony na niebezpieczeństwo oszukania i wykorzystania przez sprzedającego.

>Lecz kupuję samochód bo mi się podoba i jestem zadowolony z jazdy. Szybka, cicha, płynna.
>I tak samo jest z seksem.
>Jak mi się seks podoba z danym partnerem to nie muszę mieć zdolności do "należytego pojmowania przedsiębranego działania".
>No bo po co mi to?
A to zależy od przyjętej "filozofii seksu".
Jeśli czytałeś Primoratza, to wiesz, że są różne filozofie.
Nie wszystkie zakładają, że seks jest dla przyjemności.
Pozdrawiam.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> Nie wszystkie zakładają, że seks jest dla przyjemności.
Ale ludzie generalnie uprawiają seks dla przyjemności.
Może tylko zawodowe prostytutki nie i parę innych osób, np. kobiet lub mężczyzn robiących karierę przez łóżko.
Belfer00 (720 punktów)
>> Nie wszystkie zakładają, że seks jest dla przyjemności.
> Ale ludzie generalnie uprawiają seks dla przyjemności.
>Może tylko zawodowe prostytutki nie i parę innych osób, np. kobiet lub mężczyzn robiących karierę przez łóżko.
W antologii Primoratza są przedstawione różne koncepcje.
Owszem przyjemność się liczy, ale dla wielu osób (szczególnie kobiet) liczy się też aspekt więziotwórczy.
Inne osoby (szczególnie mężczyźni) mogą traktować seks jako sposób potwierdzenia własnej wartości.
A prawodawca regulując tę sferę życia może brać pod uwagę przede wszystkim ewentualne skutki ujemne, a nie przyjemność.
Pozdrawiam.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> A prawodawca regulując tę sferę życia może brać pod uwagę przede wszystkim ewentualne skutki ujemne
I tutaj jest wielki dylemat czy karać prewencyjnie za coś co się nie wydarzyło a ewentualnie mogło się wydarzyć?
Ja np. osobiście uważam, że pijanych kierowców karać nie należy, jeśli nie spowodowali wypadku, tak jak nie należy karać pedofilów którzy nie wyrządzili szkody (skutków ujemnych) czyli ogólnie mówiąc działali z aprobatą , akceptacją i chęcią "ofiary".
Specjalnie unikam sformułowania "za zgodą "ofiary" bo rodzi ono więcej nieporozumień niż wyjaśnia.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Co to jest chorba psychiczna
>Pedofilia jest preferencją seksualną.

Co nie zmienia faktu, że to choroba.

>A preferencja to co ktoś preferuje.
>Jeden lubi panie o kształtach rubensowskich około pięćdziesiątki, a inny preferuje dwunastolatki, szczuplutkie, z zaledwie zawiązkami piersi.
>Ani w jednym ani w drugim nie ma nic strasznego.

Bzdura. Jest w tym wiele strasznego. 12 latki może preferować 12 latek, a chłop powiedzmy 20 letni nie stworzy z taką dziewczyną związku miłosnego, ani nie może z taką dziewczyną uprawiać seksu, więc jest to choroba.

>Straszne może tylko być to kiedy ktoś tę swoją preferencję narzuca drugiej stronie przemocą, wbrew jej chęci i woli.

Nie tylko. Wtedy jest to już nie straszne, a w dodatku potworne, zasługujące na (moim zdaniem) karę śmierci.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>chłop powiedzmy 20 letni nie stworzy z taką dziewczyną związku miłosnego, ani nie może z taką dziewczyną uprawiać seksu
Skąd wiesz , że nie stworzy? Tak Ci się wydaje.
Seksu uprawiać faktycznie nie może , bo grozi mu kara.
Ale to nie znaczy, że w ogóle nie może.
Jakby wyjechał do kraju gdzie obowiązują inne przepisy prawne , np. do Arabii Saudyjskiej, to by mógł.
03-06-2016 17:40 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>
>chłop powiedzmy 20 letni nie stworzy z taką dziewczyną związku miłosnego, ani nie może z taką dziewczyną uprawiać seksu
>Skąd wiesz , że nie stworzy? Tak Ci się wydaje.

Ponieważ jeśli pociągają go tylko nierozwinięte dziewczynki, to za parę lat przestanie być dla niego atrakcyjna.

>Seksu uprawiać faktycznie nie może , bo grozi mu kara,
>Ale to nie znaczy, że w ogóle nie może.
>Jakby wyjechał do kraju gdzie obowiązują inne przepisy prawne , np. do Arabii Saudyjskiej, to by mógł.

Mógłby też wyjechać do Państwa Islamskiego i ucinać głowy niewiernym, jeśli akurat takie ma marzenie.

Jeśli tak się zdarzy, że dwudziestolatek zakocha się z wzajemnością w dwunastolatce - w OSOBIE, a nie w jej płaskiej klacie - to powinien mieć tyle rozumu, żeby co najmniej te trzy lata poczekać. Miłość zazwyczaj trwa dłużej. Jeśli zaś tyle rozumu nie ma, to znaczy, że nie tyle ona, co on jest niedojrzały seksualnie i nie potrafi opanować swych popędów.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> Jeśli tak się zdarzy, że dwudziestolatek zakocha się z wzajemnością w dwunastolatce - w OSOBIE, a nie w jej płaskiej klacie - to powinien mieć tyle rozumu, żeby co najmniej te trzy lata poczekać.
Ale na co ma czekać?
To kościelne podejście z tym czekaniem.
To Kościół każe czekać aby obcować dopiero po ślubie.
Miłość trzeba rwać jak świeże wiśnie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ale na co ma czekać?

Ale kto, pedofil?

>To kościelne podejście z tym czekaniem.
>To Kościół każe czekać aby obcować dopiero po ślubie.

A co to ma wspólnego z wątkiem? Jeśli będziesz chciał kogoś zabić, to powiesz, że to kościół zabrania zabijać?

>Miłość trzeba rwać jak świeże wiśnie.

Rwać 12-letnie "świnie" to może świeży gimnazjalista
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>>Ale na co ma czekać?
>Ale kto, pedofil?
No ten zakochany w 12 latce 20 latek.
Na co ma czekać? I dlaczego?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jeśli zdecyduje się zrywać te "wiśnie", to powinien czekać na policję. Dlaczego? Bo byłoby to nieuniknione i zasłużone.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli zdecyduje się zrywać te "wiśnie", to powinien czekać na policję. Dlaczego? Bo byłoby to nieuniknione i zasłużone.
Gdyby ktoś na nich doniósł. Np. Ty.
Widzisz zakochaną parkę, ona 12 lat on 20 , całują się namiętnie, on jej rękę pod sukienkę wkłada, więc Ty łaps za telefon i dzwonisz na posterunek.
Jako prawy i sprawiedliwy obywatel donosisz o możliwości popełnienia przestępstwa.
Potem dumny i blady w świetle kamer dziennika telewizyjnego odbierasz medal z rąk ministra Ziobry.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A teraz postaw się w sytuacji ojca tej dziewczynki.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>A teraz postaw się w sytuacji ojca tej dziewczynki.
Masz rację.
Tutaj trzeba brać pod uwagę całość sytuacji. Ojcowie zwykle są "zakochani" w swoich małych księżniczkach i chcą je chronić jak najdłużej przed "brudami" świata.
Aby jak najdłużej były czyste i niewinne.
Ojciec przeciętny zareagował by zapewne emocjonalnie. Zrobił awanturę chłopakowi, może postraszył prokuratorem, okrzyczałby córkę. Może nawet w emocjach padłoby - "ty mała dziwko" itp.
Czyli brutalnie by przerwał rodzące się uczucie młodych (Romeo i Julia).
Może córka próbowała by się targnąć na życie, albo oboje rzuciliby się pod pędzące Pendolino?
Mógłby też zareagować inaczej.
Ciepłym okiem spojrzeć na pierwsze uniesienia miłosno-seksualne córki , porozmawiać z młodzieńcem, postawić swoje warunki. Jednym słowem kontrolować dyskretnie związek.
Gdyby zareagował gwałtownie to albo by się mogło skończyć tragedią, albo spotykali by się potajemnie co też byłoby gorszym rozwiązaniem.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mówimy o małym dziecku i przestępcy seksualnym. Nie potępiłbym takiego ojca nawet gdyby połamał pedofila, albo zakopał go w lesie.

O żadnej miłości nie ma tutaj mowy, bo ani 12 latka nie zakochuje się jeszcze na serio, ani 20 latek nie jest w stanie zbudować z taką dziewczynką odpowiedniej relacji. O niemoralności tkwiącej w konsumowaniu takiego "związku" nawet nie wspominam, bo to zbyt oczywiste.
05-06-2016 14:42 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Widzisz zakochaną parkę, ona 12 lat on 20 , całują się namiętnie, on jej rękę pod sukienkę wkłada, więc Ty łaps za telefon i dzwonisz na posterunek. Jako prawy i sprawiedliwy obywatel donosisz o możliwości popełnienia przestępstwa. Potem dumny i blady w świetle kamer dziennika telewizyjnego odbierasz medal z rąk ministra Ziobry.
Widzisz zakochaną parkę, ona wygląda na lat 12 a on na ponad 18?
Widzisz zakochaną parkę, ona ma 12 lat, a wygląda na 15. On wygląda na 19 a ma 16.
Widzisz zakochaną parkę, ona 13 lat on 18?
>Mówimy o małym dziecku i przestępcy seksualnym.
Właśnie o jakie "małe", choć już 12 letnie (czyli "nastolatkę") dziecko tu chodzi? Mówimy z sensem, gdy coś tam wiemy i prawidłowo to oceniamy.

W klasyfikacji ICD-10 pedofilia ma kod F65.4, w klasyfikacji DSM-IV i DSM-5 - 302.2. W obu przypadkach zaliczana jest do kategorii zaburzeń preferencji seksualnych.

Irena Pospiszyl: "Pedofilia jest terminem medycznym, określającym, mówiąc najogólniej, seksualny popęd osoby powyżej wieku dziecięcego, skierowany na dziecko"

W definicjach klinicznych pedofilia oznacza pewne zaburzenie preferencji seksualnej, pewną parafilię. Według DSM-5 oznacza nienormatywną (nietypową) preferencję seksualną, która niekiedy, lecz nie zawsze jest zaburzeniem psychicznym (zaburzeniem pedofilnym).

Pedofilia dotyczy tylko preferencji seksualnej skierowanej na osobę przed okresem dojrzewania i gdy 12 letnia dziewczynka będzie miała wykształtowane cechy płciowe to z punktu widzenia medycyny (nie prawa) skierowanie na nią seksualnego zainteresowania pedofilią nie będzie. Ponadto jak wynika z naukowych definicji pedofilia może być i często bywa patologiczną chorobą. A przestępstwa ludzi chorych psychicznie oceniamy prawnie inaczej od przestępstw ludzi zdrowych.

> Nie potępiłbym takiego ojca nawet gdyby połamał pedofila, albo zakopał go w lesie.
Mam córkę i chyba bym zabił każdego kto by jej jakąś znaczną krzywdę uczynił, czyli zrozumiałbym czyn takiego ojca, ale zdecydowanie potępiłbym każdego (włącznie z sobą samym) kto uważa się za Boga i wymierzanie sprawiedliwości bierze we własne ręce.

Każdy, czy to pedofil czy ojciec, łamiąc prawo musi liczyć się z konsekwencjami, ale ja tu w przeciwieństwie do Pana nie staram się robić za moralistę, a tym bardziej za jakiś tam wzorzec moralności. Trzeba zawsze starać się być przyzwoitym, a tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono.

Czyny pedofilne uważam za jedne z najgorszych ludzkich przestępstw, ale także za poważny problem społeczny, którego umoralniającymi gadkami się nie rozwiąże. Choć popieprzyć głupoty to sobie każdy może.

@@@
.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> O żadnej miłości nie ma tutaj mowy
To jest Twoje aprioryczne założenie.
A nie należy potępiać ludzi a priori.
Trzeba by się najpierw przyjrzeć konkretnemu przypadkowi.
Być może masz rację, że w jednym przypadku związek 20 latka z 12 latką byłby tzw. toksyczny, ale nie można twierdzić, iż tak by było w każdym przypadku.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> O żadnej miłości nie ma tutaj mowy
>To jest Twoje aprioryczne założenie.

A: 2+2=4
B: To jest twoje aprioryczne założenie

Kto ma rację?

>A nie należy potępiać ludzi a priori.
>Trzeba by się najpierw przyjrzeć konkretnemu przypadkowi.
>Być może masz rację, że w jednym przypadku związek 20 latka z 12 latką byłby tzw. toksyczny, ale nie można twierdzić, iż tak by było w każdym przypadku.

To wygląda na próbę usprawiedliwienia swoich skłonności pedofilskich i próbę znalezienia furtki dla utrzymania wiary w iluzję, że masz szansę na miłość.

W każdym razie jest to niesmaczne i jest tezą tak przewrotną, że wymagałaby ona użycia nadzwyczajnych argumentów. Czekam na nie i mam nadzieję, że Ty tylko dyskutujesz tu jako adwokat diabła
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>To wygląda na próbę usprawiedliwienia swoich skłonności pedofilskich
Rzeczywistość jest różnorodna.
Być może należysz do ludzi którzy spostrzegają świat w kolorach czarno białych.
Tak jak napisałeś 2+2=4.
Jest to prawdziwe w matematyce, ale nie w życiu.
A szczególnie jeśli chodzi o ludzką seksualność.
05-06-2016 21:46 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
> Rzeczywistość jest różnorodna.

Tak, ale nie oznacza to przyzwolenia dla zboczeń, tak jak nie usprawiedliwia psychopatii. Co innego kiedy rozpatrujemy to od strony pojedynczego przykładu, bo tu sprawca też jest ofiarą swojej choroby, a nie każdy pedofil jest też psychopatą, który realizuje swoje popędy.

>Być może należysz do ludzi którzy spostrzegają świat w kolorach czarno białych.

Nic bardziej mylnego.

>Tak jak napisałeś 2+2=4.
>Jest to prawdziwe w matematyce, ale nie w życiu.
>A szczególnie jeśli chodzi o ludzką seksualność.

No właśnie w niektórych wariantach seksualności to jest oczywiste i dziwię się, że ktoś próbuje bronić pedofilii i chce to jeszcze godzić z miłością.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> dziwię się, że ktoś próbuje bronić pedofilii i chce to jeszcze godzić z miłością.
No toż przecież pedo filia to miłość do dzieci.
05-06-2016 22:13 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
xD

Zacny trolling milordzie
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>xD
No bo to wszystko zależy co rozumiesz przez pedofilię.
Jeśli rozumiesz, że to gwałty na dzieciach, to xD.
Ale można też pedofilię rozumieć dosłownie, czyli miłość do dzieci połączoną z elementem erotycznym. Dzieci mają takie cudowne ciałka.
06-06-2016 03:49 
 0 na 2
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>xD
>No bo to wszystko zależy co rozumiesz przez pedofilię.
>Jeśli rozumiesz, że to gwałty na dzieciach, to xD.
>Ale można też pedofilię rozumieć dosłownie, czyli miłość do dzieci połączoną z elementem erotycznym. Dzieci mają takie cudowne ciałka.

Miłość jest chyba relacją z obustronną korzyścią - a zdrowe dziecko z pedofila nie ma żadnego pożytku i tyle w temacie.

A co to dla Ciebie tak naprawdę zmieniłoby gdyby pedofilia została usunięta z klasyfikacji chorób ?
Pocieszę Cię - w rzeczywistości, myślę że to się niedługo stanie, bo lewactwo nie osiągnęło jeszcze swojego apogeum.
A w kwestii prawa (zupełnie odrębna sprawa od aspektu medycznego ale pozwolę sobie to wtrącić), legalizacja pedofilii będzie też pięknym gestem tolerancji dla naszych muzułmańskich przyjaciół.

Tym bardziej, że "normalność" pedofilii można "dowodzić" posługując się tymi samymi (błędnymi) argumentami co w przypadku homoseksualizmu:
1. Występowanie takich zachowań u zwierząt (inne zwierzęta też chorują więc nie rozumiem tego argumentu)
2. Brak współwystępowania z innymi zaburzeniami psychicznymi lub psychiatrycznymi (rzekomo)
3. Powszechność (rzekomo)
4. Powoływanie się na jakieś pseudonaukowe badania.
06-06-2016 13:16 
 Ocena 3 na 3
dajmonion (3663 punktów)
A co to jest lewactwo?


dajmonion
Jan Bednarski (1879 punktów)
>A co to jest lewactwo?

Być może ktoś używa tego pojęcia w innych znaczeniach, natomiast kiedy ja go używam mam na myśli system wierzeń opartych na prawdach-twierdzeniach z których najbardziej godnymi uwagi są:

1. równość (mimo że na pierwszy rzut oka widać ,że ludzie nie są równi)
2. wiara w utopijne wizje pełnej wspólnoty (piękna idea, szkoda tylko ,że niewykonalna przy obecnym stanie technologii)
3. ignorowanie paradoksów (np lewactwo ubezwłasnowolnia obywateli, odbierając im wolność zawierania umów a jednocześnie zwykle wspiera demokracje pozwalając decydować ludziom w sprawach w których nie są kompetentni)

Próba stabilizacji społeczeństwa przez system wierzeń nie jest nowym pomysłem, ale moim zadaniem każdy system wierzeń jest zły ponieważ jest niczym więcej niż wykreowaną fikcją - być może daje ona pocieszenie dla homoseksualistów i pedofilii ,ale pocieszenie nie jest naszym prawidłowym celem. Pocieszenie to tylko opium, które sprawia ,że zostajesz pozbawiony prawdy.

Nawet nie obchodziłoby mnie kto w co wierzy, dopóki nikt nie pakowałby się ze swoją wiarą w moje interesy. Jeśli ktoś fałszuje naukę i medycynę (niezależnie czy to katole w średniowieczu, czy lewactwo obecnie) mam prawo czuć się zagrożonym.

>Ale można też pedofilię rozumieć dosłownie, czyli miłość do dzieci połączoną z elementem erotycznym. Dzieci mają takie cudowne ciałka.

Historia pokazuje, że największymi kochankami byli ci, którzy nigdy mieli się nie spotkać. Tylko oni są pamiętani przez stulecia. Więc gdy pedofil nie zbliża się do dzieci to nikomu to nie powinno przeszkadzać.

Problem w tym, że jest to niekompatybilne z lewacką filozofią...
ZaKotem:
>Według takiej filozofii wariat, to jest, przepraszam, indywidualista ganiający z bronią po ulicy i strzelający na oślep nie powinien być niepokojony, dopóki kogoś nie trafi. Ludzi skazuje się nie za krzywdy, tylko za dokonanie czynu zabronionego, tym różni się praworządność od sprawiedliwości barbarzyńców. Natomiast racjonalne wydaje mi się uznanie za zabronione takich czynów, które CZĘSTO wyrządzają szkody, nawet jeśli nie zawsze.

...ponieważ u lewaków dorosły człowiek nie jest uznawany za jednostkę za siebie odpowiedzialną.
W związku z tym skoro skłonności pedofilskie często wyrządzają krzywdy to same skłonności powinny być karane.
Tak samo sama jazda pod wpływem alkoholu jest karana, nawet jeśli nie wyrządzono szkody (lewacka filozofia).

Natomiast według mnie, z medycznego punktu widzenia takie skłonności zawsze są chorobą , ale powinny być przestępstwem dopiero gdy pójdą za nimi czyny.
06-06-2016 18:11 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
A co to jest lewactwo?
>Być może ktoś używa tego pojęcia w innych znaczeniach, natomiast kiedy ja go używam mam na myśli system wierzeń opartych na prawdach-twierdzeniach z których najbardziej godnymi uwagi są: (...)
"Lewactwo", czy "lewak" jest epitetem określającym przeciwników ideologicznych, a epitetów używają ci którzy merytorycznych argumentów nie mają.

@@@
.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>"Lewactwo", czy "lewak" jest epitetem określającym przeciwników ideologicznych, a epitetów używają ci którzy merytorycznych argumentów nie mają.

Podałem bardzo dużo merytorycznych argumentów, a jeśli chodzi o ten epitet słownik PWN nie stwierdza ,że jest to określenie pogardliwe.
To oczywiste ,że do lewactwa me odium jest silne, ale moim celem nie jest tu obrażanie kogoś - musiałem użyć tego określenia (które ma swoje (abstrahując od mojej definicji)
ścisłe znaczenie ) tylko w celu wyartykułowania swego merytorycznego argumentu.
.
.
06-06-2016 18:58 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
A jaka jest ta definicja "lewaka"? Z tego co można przeczytać w słownikach i encyklopediach lewak to rodzaj broni służący do parowania ciosów zadanych bronią białą. Oczywiście ludzie o małym zasobie słów i kiepskich możliwościach refleksji intelektualnej stosują epitety "lewak" i "lewactwo" na wszystkie prawdziwe oraz przez siebie wydumane ludzkie przyczyny wszelakiego zła. Złośliwa dyskredytacja, wyzwiska, czy epitety nie wymagają żadnych uzasadnień. Dla inteligentnych inaczej każdy epitet rozumie się sam przez się. Przecież jeżeli ktoś ma inne poglądy, to musi być lewakiem.

"Lewactwo", czy "lewak" jest epitetem określającym przeciwników ideologicznych, a epitetów używają ci którzy merytorycznych argumentów nie mają.
>Podałem bardzo dużo merytorycznych argumentów,
Tak, teraz wystarczy telewizor otworzyć aby usłyszeć merytoryczne argumenty począwszy od pana Prezydenta, posłów, ministrów, po profesurę i episkopat. Jeden więcej nowy autorytet, który twierdzi, iż on wypowiada się merytorycznie też się jeszcze zmieści.

> a jeśli chodzi o ten epitet słownik PWN nie stwierdza ,że jest to określenie pogardliwe.
Wolę tu poważniejszą encyklopedię: nonsensopedia.wikia.com/wiki/Lewak

>To oczywiste , że do lewactwa me odium jest silne,
A może mniejsza odraza do pisania po polsku by się tu przydała.

> ale moim celem nie jest tu obrażanie kogoś - musiałem użyć tego określenia (które ma swoje ścisłe znaczenie ) żeby wyartykułować swój merytoryczny argument.
Tak, oczywiście rozumiem "czasami człowiek musi inaczej się udusi" i nawet nie czuje jak się kompromituje. Nikt sam siebie nie przeskoczy, a u "prawaka" to już chyba i natura taka, iż bez prób złośliwej dyskredytacji inaczej myślących nawet paru zdań on wyrazić nie może. www.krytyk(*)jak-lewica-stala-sie-lewactwem

@@@
.
06-06-2016 19:16 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>A jaka jest ta definicja "lewaka"? Z tego co można przeczytać w słownikach i encyklopediach lewak to rodzaj broni służący do parowania ciosów zadanych bronią białą. Oczywiście ludzie o małym zasobie słów i kiepskich możliwościach refleksji intelektualnej stosują epitety "lewak" i "lewactwo" na wszystkie prawdziwe oraz przez siebie wydumane ludzkie przyczyny wszelakiego zła. Złośliwa dyskredytacja, wyzwiska, czy epitety nie wymagają żadnych uzasadnień. Dla inteligentnych inaczej każdy epitet rozumie się sam przez się. Przecież jeżeli ktoś ma inne poglądy, to musi być lewakiem.

Dlatego napisałem:
>Być może ktoś używa tego pojęcia w innych znaczeniach, natomiast kiedy ja go używam mam na myśli...

Reszta "argumentów" nadaje się na śmietnik, to jakieś brednie na poziomie nonsensopedii, do których odniesienie wymaga zniżenia się do ich poziomu - więc miłego bredzenia życzę, ale ja na to tracić czasu z tobą nie będę.
07-06-2016 13:27 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Złośliwa dyskredytacja, wyzwiska, czy epitety nie wymagają żadnych uzasadnień. Dla inteligentnych inaczej każdy epitet rozumie się sam przez się. Przecież jeżeli ktoś ma inne poglądy, to musi być lewakiem.
>Dlatego napisałem: Być może ktoś używa tego pojęcia w innych znaczeniach, natomiast kiedy ja go używam mam na myśli...
Wszyscy mają możliwość przeczytania sobie bzdur, które Pan tu wypisuje.

>Reszta "argumentów" nadaje się na śmietnik, to jakieś brednie na poziomie nonsensopedii, do których odniesienie wymaga zniżenia się do ich poziomu - więc miłego bredzenia życzę, ale ja na to tracić czasu z tobą nie będę.
Mam w zdecydowanie wielkim poważaniu jak Pan łaskawie ocenia moje kpiny z Pańskich prezentowanych tu nam mądrości. Nie dostrzegam też aby Pan dorósł do poziomu Nonsensopedii ale to tylko moja subiektywna opinia. Obiektywną - w ocenach ogółu naszych czytelników - to każdy sam sobie wydaje.

@@@
.
06-06-2016 18:53 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>jeśli chodzi o ten epitet słownik PWN nie stwierdza ,że jest to określenie pogardliwe.
sjp.pwn.pl/szukaj/PiSuar.html też nie jest pogardliwy wg tego samego źródła
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>jeśli chodzi o ten epitet słownik PWN nie stwierdza ,że jest to określenie pogardliwe.
>sjp.pwn.pl/szukaj/PiSuar.html też nie jest pogardliwy wg tego samego źródła
Bo nie jest pogardliwy.
06-06-2016 19:24 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Być może ktoś używa tego pojęcia w innych znaczeniach, natomiast kiedy ja go używam mam na myśli system wierzeń opartych na prawdach-twierdzeniach z których najbardziej godnymi uwagi są:
>1. równość (mimo że na pierwszy rzut oka widać ,że ludzie nie są równi)

fr.wikisou(*)_l’Homme_et_du_Citoyen :

Cytat:
Les hommes naissent et demeurent libres et égaux en droits. Les distinctions sociales ne peuvent être fondées que sur l'utilité commune.


Lewactwo?

...a big_żyd zbanowan.....
06-06-2016 19:28 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Być może ktoś używa tego pojęcia w innych znaczeniach, natomiast kiedy ja go używam mam na myśli system wierzeń opartych na prawdach-twierdzeniach z których najbardziej godnymi uwagi są:
>>1. równość (mimo że na pierwszy rzut oka widać ,że ludzie nie są równi)
>fr.wikisou(*)_l’Homme_et_du_Citoyen :
> Cytat:
Les hommes naissent et demeurent libres et égaux en droits. Les distinctions sociales ne peuvent être fondées que sur l'utilité commune.

>Lewactwo?

Rewolucja francuska to przecież chyba jeden z największych fundamentów współczesnego lewactwa
06-06-2016 19:36 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Co to jest lewactwo

>>Lewactwo?
>Rewolucja francuska to przecież chyba jeden z największych fundamentów współczesnego lewactwa

Tak więc uznajmy, że lewactwo to ci, którzy nie chcą monarchii absolutnej, podziałów stanowych i religii państwowej. Trzeba przyznać, że świat jest opanowany przez lewactwo, jedynie Korea Północna daje mu odpór, bo wszystko powyższe tam występuje.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>>Lewactwo?
>>Rewolucja francuska to przecież chyba jeden z największych fundamentów współczesnego lewactwa
>Tak więc uznajmy, że lewactwo to ci, którzy nie chcą monarchii absolutnej, podziałów stanowych i religii państwowej. Trzeba przyznać, że świat jest opanowany przez lewactwo, jedynie Korea Północna daje mu odpór, bo wszystko powyższe tam występuje.

Wiem, żyjemy w świecie lewicowym.
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Tak więc uznajmy, że lewactwo to ci, którzy nie chcą monarchii absolutnej, podziałów stanowych i religii państwowej. Trzeba przyznać, że świat jest opanowany przez lewactwo, jedynie Korea Północna daje mu odpór, bo wszystko powyższe tam występuje.

Uznajesz ateizm za religie państwową ???
06-06-2016 20:50 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>>Tak więc uznajmy, że lewactwo to ci, którzy nie chcą monarchii absolutnej, podziałów stanowych i religii państwowej. Trzeba przyznać, że świat jest opanowany przez lewactwo, jedynie Korea Północna daje mu odpór, bo wszystko powyższe tam występuje.
>Uznajesz ateizm za religie państwową ???

1 Ateism w Północnej Korei



To jedno z nielicznych państw, w których za niedość gorliwe wyznawanie religii może spotkać kara śmierci!

2 znów sprowokowałeś pytanie
Na jakim targowisku kupiłeś maturę ??????
Jan Bednarski (1879 punktów)
Nawet lewacka wikiepdia prawde w tej kwestii podaje:
pl.m.wikipedia.org/wiki/Ateizm_państwowy
Owszem , ateizm może czasami przybrać formę religi, więc o to chodzi ?
(lewacka wikipedia nie uznaje ateizmu za religie)
06-06-2016 21:03 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Nawet lewacka wikiepdia prawde w tej kwestii podaje:
>pl.m.wikipedia.org/wiki/Ateizm_państwowy
>Owszem , ateizm może czasami przybrać formę religi, więc o to chodzi ?
>(lewacka wikipedia nie uznaje ateizmu za religie)

co wg Ciebie nie jest lewackie?

(W Korei północnej jest przymusowy kult BÓSTWA a nie ateizm)
jednak brak wiedzy o świecie daje się we znaki
Jan Bednarski (1879 punktów)
>(W Korei północnej jest przymusowy kult BÓSTWA a nie ateizm)
>jednak brak wiedzy o świecie daje się we znaki

Czyli sam przyznajesz ,że wikipedia kłamie.
06-06-2016 21:21 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>(W Korei północnej jest przymusowy kult BÓSTWA a nie ateizm)
>>jednak brak wiedzy o świecie daje się we znaki
>Czyli sam przyznajesz ,że wikipedia kłamie.

Przyznaję, warto samodzielnie MYŚLEĆ na podstawie wiedzy o świecie
Ale cóż, to lewacki pogląd
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Przyznaję, warto samodzielnie MYŚLEĆ na podstawie wiedzy o świecie
>Ale cóż, to lewacki pogląd

Haha, Ten to mówi co uznaje argumenty z autorytetu.
06-06-2016 21:41 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Przyznaję, warto samodzielnie MYŚLEĆ na podstawie wiedzy o świecie
>>Ale cóż, to lewacki pogląd
>Haha, Ten to mówi co uznaje argumenty z autorytetu.

Udowodnij
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>>Przyznaję, warto samodzielnie MYŚLEĆ na podstawie wiedzy o świecie
>>>Ale cóż, to lewacki pogląd
>>Haha, Ten to mówi co uznaje argumenty z autorytetu.
>Udowodnij

Co mam udowodnić, że uznajesz argumenty z autorytetu ?
06-06-2016 21:57 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>>Przyznaję, warto samodzielnie MYŚLEĆ na podstawie wiedzy o świecie
>>>>Ale cóż, to lewacki pogląd
>>>Haha, Ten to mówi co uznaje argumenty z autorytetu.
>>Udowodnij
>Co mam udowodnić, że uznajesz argumenty z autorytetu ?

Tak. Udowodnij.
06-06-2016 22:20 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
Dowód 1:
>Albo ma się wieeelką wiedzę, albo należy uznawać wiedzę innych. Tym bardziej taką co do której osiągnięto naukowy konsens.

Dowód 2:
>>>>A co mnie obchodzi jakie jest zdanie nauki?.
>>>Q.E.D.
>>Chciałeś udowodnić, że nie obchodzi mnie stanowisko nauki?
>>Nie kryłem tego od początku.
>I to kończy dyskurs na racjonalistycznym forum

Tyle wystarczy, czy chcesz wincyj ?
07-06-2016 08:23 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Nie udowodniłeś.
Powołuję się na naukowy konsens a nie na czyjkolwiek autorytet

>Tyle wystarczy, czy chcesz wincyj ?
Co znaczy "wincyj"?
07-06-2016 11:14 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Nie udowodniłeś.
>Powołuję się na naukowy konsens a nie na czyjkolwiek autorytet

Powoływanie się na naukowy konsens jest przykładem argumentu z autorytetu i taki przykład jest w angielskiej wikipedii przy opisie tego błedu poznawczego :

en.m.wikipedia.org/wiki/Argument_from_authority
Notable examples:

"In 1923, leading American zoologist Theophilus Painter declared, based on poor data and conflicting observations he had made, that humans had 24 pairs of chromosomes. From the 1920s to the 1950s, this continued to be held based on Painter's authority,despite subsequent counts totaling the correct number of 23.Even textbooks with photos clearly showing 23 pairs incorrectly declared the number to be 24based on the authority of the then-consensus of 24 pairs."


btw Co to znaczy "yebać" ?
07-06-2016 11:40 
 Ocena 3 na 3
dajmonion (3663 punktów)
Autorytetem jest zinstytucjonalizowana nauka i bez powoływania się na ten autorytet nie sposób dyskutować, bo skądś trzeba mieć wiarygodne informacje, których się samemu nie wygenerowało.
Domyślam się, że to miał na myśli szarley.


dajmonion
07-06-2016 12:49 
 Ocena 2 na 2
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Autorytetem jest zinstytucjonalizowana nauka i bez powoływania się na ten autorytet nie sposób dyskutować, bo skądś trzeba mieć wiarygodne informacje, których się samemu nie wygenerowało.
>Domyślam się, że to miał na myśli szarley.

Gdyby tak było, wtedy żadna dyskusja na tym forum ,czy to na temat pedofilii czy homoseksualizmu nie miała by sensu ,bo w każdym z tym przypadków nauka ma jakieś stanowisko.
Jest tu tak ,że sobie dyskutujemy na temat zasadności uznania pedofilii za chorobę (przy jednoczesnym nieuznawaniu homoseksualizmu za takową) a gdy ktoś przyciśnie kogoś konkretnymi argumentami i już nie ma wyjścia to zawsze ta sama śpiewka z autorytetem nauki.

Ja nie uznaje zdania nauki w tej kwestii bez dowodu, natomiast chętnie uznam dowolny dowód w postaci modelu socjobiologicznego , który wyjaśni normalność homoseksualizmu.
W ten sposób wyjaśniono np użyteczność pawiego ogona (Grafen's proof) mimo , że z pozoru wydawał się bezsensu. Ale też wiele innych np zachowania altruistyczne czy zachowania społeczne owadów.

"Socjobiologia stosuje ścisłe matematyczne modele do opisu zachowania zwierząt oraz ich stabilności ewolucyjnej. Ponieważ dzięki temu możliwe są matematyczne dowody poprawności teorii socjobiologicznych, symulacje komputerowe oraz tworzenie hipotez falsyfikowalnych, metody socjobiologiczne wyparły wcześniejszą metodykę wyjaśniania zachowań zwierząt opartą na zasadzie "to brzmi przekonująco, więc to musi być prawda"."

Mam odpowiednie przygotowanie matematyczne, żeby zrozumieć taki model.
Moim zdaniem nie znaleziono takiego modelu na homoseksualizm ponieważ nie istnieje (tak jak nie znaleziono na zespół Downa). Nie neguje się twierdzeń negatywnych tylko te pozytywne, więc sądzę ,że do czasu znalezienia tych modelów, powinno uznawać się zespół Downa i homoseksualizm za choroby. (niekoniecznie leczyć, mi chodzi jedynie o terminologie)
07-06-2016 13:35 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ja nie uznaje zdania nauki w tej kwestii bez dowodu,
I już lepszego świadectwa samemu sobie na tym forum wydać nie można.
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.

Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy o obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.


@@@
.
07-06-2016 13:44 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką
Ja przecież wewnętrznie, w obrębie nauki, oczekuję modelu socjobiologicznego.

>Ja nie uznaje zdania nauki w tej kwestii bez dowodu,
Faktycznie. Trafniej byłoby określić: w pełni akceptuję naukę ale te nowinki uznaję za pseudonaukowe.
07-06-2016 14:13 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. (...) Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.
>Ja przecież wewnętrznie, w obrębie nauki, oczekuję modelu socjobiologicznego. Co Pan tu wypisuje i czego Pan oczekuje, to każdy może sobie przeczytać.

> Ja nie uznaje zdania nauki w tej kwestii bez dowodu,
I już lepszego świadectwa samemu sobie na tym forum wydać nie można.
>Faktycznie. Trafniej byłoby określić: w pełni akceptuję naukę ale te nowinki uznaję za pseudonaukowe.
Skończ Pan przynajmniej jakieś gimnazjum, dowiedz się Pan czym jest i jaką metodologią posługuje się nauka, a dopiero później próbuj Pan dokonywać jakiś ocen stwierdzeń naukowych. www.racjon(*)m.php/s,573743/z,0/d,8#w575884
Czy musi Pan tak uporczywie dokonywać tu własnej samokompromitacji?

@@@
.
07-06-2016 16:06 
 Ocena 4 na 4
dajmonion (3663 punktów)
A w którym momencie WHO popada w niekonsekwencję, gdy posługując się przyjętą przez siebie definicją zdrowia i choroby stwierdza, że homoseksualizm nie jest choroba?


dajmonion
Jan Bednarski (1879 punktów)
>A w którym momencie WHO popada w niekonsekwencję, gdy posługując się przyjętą przez siebie definicją zdrowia i choroby stwierdza, że homoseksualizm nie jest choroba?

Kilka niekonsekwencji opisałem tutaj:
definicja
Teraz jeszcze wychodzi na to, że skoro homoseksualizm nie jest chorobą to pedofilia też nie powinna nią być.
08-06-2016 10:49 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Teraz jeszcze wychodzi na to, że skoro homoseksualizm
> nie jest chorobą to pedofilia też nie powinna nią być.

Ale gdzie wychodzi? Twoje meandry myślenia są b. tajemnicze, spróbuj nam je choć trochę rozjaśnić.
Popatrz, zgodnie z tym co sam napisałeś tradycyjna definicja choroby (umownie nazwłeś ją prawą) mówi, że to stan polegający na zaburzeniu funkcji lub uszkodzeniu struktury organizmu. O zaistnieniu choroby można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego powoduje przekroczenie zdolności organizmu do adaptacji, co z kolei wywołuje niepożądane, szkodliwe następstwa"

Teraz druga (umownie lewa): choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów.

Działania pedofila wywołują szkodliwe następstwa dla dziecka, ale również dla niego samego. Pedofil zapewne odczuwa przyjemność podczas samego aktu, ale wcześniej czy później cierpi. Czynność organizmu oryginalnie zorientowana na prokreację z człowiekiem dorosłym jest zmieniona.

Chyba się zgodzimy, czy może coś pominąłem?

Skąd zatem u kaduka wynika u ciebie, że pedofilia nie powinna być chorobą?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Skąd zatem u kaduka wynika u ciebie, że pedofilia nie powinna być chorobą?

To jest akurat proste. Z tego samego powodu co chorobą niby nie jest upodobanie do grubych kobiet. Nie może być chorobą to, że komuś podoba się kolor zielony, a nie czerwony, a kwestie moralne są odrębne od klinicznych, czyli w tym przypadku normy kliniczne można spuścić w kiblu.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> z tego samego powodu co chorobą niby nie jest upodobanie do grubych kobiet.

Czy człowiek któremu podobają sie grube kobiety kogoś krzywdzi, albo dzieje mu się krzywda?

> Nie może być chorobą to, że komuś podoba się kolor zielony, a nie czerwony

Zgadzam się.

> a kwestie moralne są odrębne od klinicznych, czyli w tym przypadku
> normy kliniczne można spuścić w kiblu.

Gdyby tak istotnie było to osoby psychicznie chore ale zdrowe fizycznie nie byłyby kwalifikowane jako chore. Ale jednak są.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> z tego samego powodu co chorobą niby nie jest upodobanie do grubych kobiet.
>Czy człowiek któremu podobają sie grube kobiety kogoś krzywdzi, albo dzieje mu się krzywda?

A to już zależy czy taki człowiek czuje się poligamistą i wtedy go to nie krzywdzi (dopóki są takie kobiety, bo przecież w końcu wynajdą lek na nadwagę i wtedy problem takiej osoby będzie jeszcze większy), czy pragnie miłości i wtedy upodobania mu to uniemożliwiają. Czy krzywdzi to zależy od tego czy wchodzi w związek, czy jest świadomy swojego zboczenia i się przed tym powstrzymuje, ograniczając się jedynie do seksu.

>> Nie może być chorobą to, że komuś podoba się kolor zielony, a nie czerwony
>Zgadzam się.

Czyli pedofil też nie jest wg Ciebie chory?

>> a kwestie moralne są odrębne od klinicznych, czyli w tym przypadku
>> normy kliniczne można spuścić w kiblu.
>Gdyby tak istotnie było to osoby psychicznie chore ale zdrowe fizycznie nie byłyby kwalifikowane jako chore. Ale jednak są.

To tylko dowód na sprzeczność tych beznadziejnych norm, z które za kilkadziesiąt lat będą dla ludzi takie jak dzisiaj dla nas teoria geocentryczna.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Czy człowiek któremu podobają sie grube kobiety kogoś krzywdzi, albo dzieje mu się krzywda?
> A to już zależy czy taki człowiek czuje się poligamistą i wtedy go
> to nie krzywdzi (dopóki są takie kobiety, bo przecież w końcu wynajdą
> lek na nadwagę i wtedy problem takiej osoby będzie jeszcze większy)

Nie rozumiem co wspólnego ma z tym poligamia.
Ale jaki jest problem? Taki człowiek znajduje sobie babkę, która spełnia jego oczekiwania w kwestii tuszy (ale również te zdrowotne) i tyle.

> czy pragnie miłości i wtedy upodobania mu to uniemożliwiają

Jeśli chodzi o analogię: nie nazwałbym człowieka, który jest nieśmiały i bardzo chciałby stworzyć związek, ale np. ma 48 lat i dotąd nawet o związek się nie otarł - chorym.
Taki człowiek ma po prostu problem, który należy rozwiązać (a przynajmniej podjąć próbę).
(to konkretny przykład kolegi)

> Czy krzywdzi to zależy od tego czy wchodzi w związek,
> czy jest świadomy swojego zboczenia i się przed tym powstrzymuje,
> ograniczając się jedynie do seksu.

Piszesz o pedofili? Bo chciałbym do niej wrócić.
Czy krzywdzi to zależy od emocji i odczuć ofiary, a nie od tego czy w coś wchodzi czy nie, czy jest czegoś świadomy / powstrzymuje w myślsach ale nie w czynach etc.

>Czyli pedofil też nie jest wg Ciebie chory?

Jest chory.

>>> a kwestie moralne są odrębne od klinicznych, czyli w tym przypadku
>>> normy kliniczne można spuścić w kiblu.
>>Gdyby tak istotnie było to osoby psychicznie chore ale zdrowe fizycznie nie byłyby kwalifikowane jako chore. Ale jednak są.
>To tylko dowód na sprzeczność tych beznadziejnych norm

Nie ma sprzecznosci. W praktyce normy pozostają normami, a przypadek leży czasem w centrum normy, czasem na jej obrzeżach, czasem jeszcze gdzieś indziej etc.

> z które za kilkadziesiąt lat będą dla ludzi takie
> jak dzisiaj dla nas teoria geocentryczna.

Bardzo możliwe, ale co to zmienia? Twoim zdaniem nie należy stosować obecnych norm, tak jak nie należało jeździć za czasów rzymskich wozami z kołami na osiach bo teraz są łożyska a za 500 lat eksperymenty z grawitacją wyeliminują w ogóle koła?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie rozumiem co wspólnego ma z tym poligamia.

No jeśli ktoś jest poligamistą i nie interesuje go miłość, to nie ma różnicy czy uprawia seks z grubą czy z chudą. Zaspokaja swoją przyjemność i nikogo przy tym nie krzywdzi, a sam nie cierpi z powodu braku miłości.

>Ale jaki jest problem? Taki człowiek znajduje sobie babkę, która spełnia jego oczekiwania w kwestii tuszy (ale również te zdrowotne) i tyle.

To tak jakby chciał mieć ciastko i zjeść ciastko. Jeśli ma takie upodobania to albo znajduje zdrową, która mu się nie podoba, albo chorą, która mu się podoba, ale wtedy pragnienie miłości jest sprzeczne z seksualnością.

>> czy pragnie miłości i wtedy upodobania mu to uniemożliwiają
>Jeśli chodzi o analogię: nie nazwałbym człowieka, który jest nieśmiały i bardzo chciałby stworzyć związek, ale np. ma 48 lat i dotąd nawet o związek się nie otarł - chorym.
>Taki człowiek ma po prostu problem, który należy rozwiązać (a przynajmniej podjąć próbę).
>(to konkretny przykład kolegi)

Nie widzę tu analogii, a poza tym chorobliwą nieśmiałość nazwałbym chorobą, bądź zaburzeniem, tylko lekkim bo dającym się wyleczyć.

>> Czy krzywdzi to zależy od tego czy wchodzi w związek,
>> czy jest świadomy swojego zboczenia i się przed tym powstrzymuje,
>> ograniczając się jedynie do seksu.
>Piszesz o pedofili? Bo chciałbym do niej wrócić.

Zarówno o pedofilii, jak i upodobaniu do grubych kobiet.

>Czy krzywdzi to zależy od emocji i odczuć ofiary, a nie od tego czy w coś wchodzi czy nie, czy jest czegoś świadomy / powstrzymuje w myślsach ale nie w czynach etc.

Ale idąc tym tokiem rozumowania usprawiedliwiłbyś pedofila, który tak wychował dziecko, że seks z nim sprawia mu przyjemność. Znam pewien przypadek ojca, który dawał swojemu synowi narkotyki w wieku 12 lat, bo był chory psychicznie. Synkowi się to wtedy podobało, więc może wszystko jest ok? I analogicznie z kobietą, która ma nadwagę i nie chudnie niby z własnej woli, bo jej się nie chce, a jej facetowi się to podoba, a potem przychodzą choroby i okazuje się, że lepiej było schudnąć, może znaleźć sobie faceta, który by jej w tym pomógł.

>>Czyli pedofil też nie jest wg Ciebie chory?
>Jest chory.

Uzasadnij w takim razie dlaczego pedofil jest chory, a facet któremu podobają się grube babki jest zdrowy.

>>To tylko dowód na sprzeczność tych beznadziejnych norm
>Nie ma sprzecznosci. W praktyce normy pozostają normami, a przypadek leży czasem w centrum normy, czasem na jej obrzeżach, czasem jeszcze gdzieś indziej etc.

Jest sprzeczność, bo piszę o przypadku leżącym poza normą rozumianą w sensie właściwego postępowania. To, że ileś tam osób ma podobne zaburzenie i że jest to wytłumaczalne w obrębie teorii ewolucji wg mnie nie ma żadnego znaczenia, bo psychopatia też jest ewolucyjnie wytłumaczalna (i daje pewne korzyści nosicielowi), a jednak jest chorobą.

>> z które za kilkadziesiąt lat będą dla ludzi takie
>> jak dzisiaj dla nas teoria geocentryczna.
>Bardzo możliwe, ale co to zmienia? Twoim zdaniem nie należy stosować obecnych norm, tak jak nie należało jeździć za czasów rzymskich wozami z kołami na osiach bo teraz są łożyska a za 500 lat eksperymenty z grawitacją wyeliminują w ogóle koła?

Nie, ale jeśli dziś wiem, że te normy są bez sensu, to czemu mam się nimi kierować? Kopernik miał stwierdzić, że Słońce krąży wokół Ziemi, bo taka wersja wtedy obowiązywała?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Nie rozumiem co wspólnego ma z tym poligamia.
> No jeśli ktoś jest poligamistą i nie interesuje go miłość, to
> nie ma różnicy czy uprawia seks z grubą czy z chudą

Jak dla mnie jedno z drugiego nie wynika.

> Zaspokaja swoją przyjemność i nikogo przy tym nie krzywdzi,
> a sam nie cierpi z powodu braku miłości.

Zgadzam się.

>>Ale jaki jest problem? Taki człowiek znajduje sobie babkę, która spełnia jego oczekiwania w kwestii tuszy (ale również te zdrowotne) i tyle.
>To tak jakby chciał mieć ciastko i zjeść ciastko

Powtarzam: znajduje sobie babkę, która spełnia jego oczekiwania w kwestii tuszy (ale również te zdrowotne) i tyle.

> Jeśli ma takie upodobania to albo znajduje zdrową, która mu się
> nie podoba, albo chorą, która mu się podoba, ale wtedy pragnienie
> miłości jest sprzeczne z seksualnością.

Zgadza się. Dlatego dąży do znalezienia zdrowej, która mu się podoba.

>Nie widzę tu analogii

Była do twojego przykładu.

> chorobliwą nieśmiałość nazwałbym chorobą

W ścisłym słowa znaczeniu chorobą ja też nie, ale chorobliwą można nazwać.

> bądź zaburzeniem, tylko lekkim bo dającym się wyleczyć.

Z tym 'dającym się' to akurat bywa różnie.

>>Piszesz o pedofili? Bo chciałbym do niej wrócić.
>Zarówno o pedofilii, jak i upodobaniu do grubych kobiet.

Dla mnie to dwie różne rzeczy.

>>Czy krzywdzi to zależy od emocji i odczuć ofiary, a nie od tego czy w coś wchodzi czy nie, czy jest czegoś świadomy / powstrzymuje w myślsach ale nie w czynach etc.
> Ale idąc tym tokiem rozumowania usprawiedliwiłbyś pedofila, który
> tak wychował dziecko, że seks z nim sprawia mu przyjemność

Gdyby tak się dało dziecko wychować to istotnie tak. Ale się nie da.

> Znam pewien przypadek ojca, który dawał swojemu synowi
> narkotyki w wieku 12 lat, bo był chory psychicznie.
> Synkowi się to wtedy podobało

Nie jest. Dzieciom często na początku podoba się seks z dorosłym.
Ale nie żyjemy wyłącznie w chwili, jako małe dziecko . Żyjemy w czasie, rozwijamy się, dojrzewamy etc.

> więc może wszystko jest ok?

A może jednak nie?

> I analogicznie z kobietą, która ma nadwagę i nie chudnie niby
> z własnej woli, bo jej się nie chce

A skąd wiesz, że nie chce?

> a jej facetowi się to podoba, a potem przychodzą choroby

A skąd wiesz, że przychodzą? Przeczytałeś o jej przyszłości w książce lub na Internecie?

> i okazuje się, że lepiej było schudnąć, może znaleźć sobie faceta, który by jej w tym pomógł

A może jednak lepiej byłoby jej zaakceptować swoją tusze jaką jest? Nie przesadzałbym co byłoby jej lepiej, a co nie.

>>>Czyli pedofil też nie jest wg Ciebie chory?
>>Jest chory.
> Uzasadnij w takim razie dlaczego pedofil jest chory, a facet
> któremu podobają się grube babki jest zdrowy.

Pierwszy krzywdzi siebie i dziecko, drugi nikogo.
Wg mnie pedofilia to choroba psychiki.

>>>To tylko dowód na sprzeczność tych beznadziejnych norm
>>Nie ma sprzecznosci. W praktyce normy pozostają normami, a przypadek leży czasem w centrum normy, czasem na jej obrzeżach, czasem jeszcze gdzieś indziej etc.
>Jest sprzeczność, bo piszę o przypadku leżącym poza normą rozumianą w sensie właściwego postępowania.

Piszę o przypadku leżącym poza normą rozumianą w sensie właściwego postępowania ale to nei znaczy, że norma jest z czymś sprzeczna.

> To, że ileś tam osób ma podobne zaburzenie i że jest to
> wytłumaczalne w obrębie teorii ewolucji wg mnie nie ma żadnego znaczenia,
> bo psychopatia też jest ewolucyjnie wytłumaczalna (i daje pewne korzyści nosicielowi)

Jakie?

>> nie należało jeździć za czasów rzymskich wozami z kołami na
>> osiach bo teraz są łożyska a za 500 lat eksperymenty z
>> grawitacją wyeliminują w ogóle koła?
> Nie

No właśnie.

> ale jeśli dziś wiem, że te normy są bez sensu

Tak naprawdę nie wiesz, tylo tak chcesz myśleć bo sprawia ci jakąś tam ulgę myślenie, że nie ma dla ciebie ratunku.

> czemu mam się nimi kierować?

Jak nie chcesz - nie kieruj się. Pytałeś o moje zdanie.

> Kopernik miał stwierdzić, że Słońce krąży wokół Ziemi,
> bo taka wersja wtedy obowiązywała?

Zestawiasz się z Kopernikiem.. hm.. faktycznie dwaj geniusze

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> No jeśli ktoś jest poligamistą i nie interesuje go miłość, to
>> nie ma różnicy czy uprawia seks z grubą czy z chudą
>Jak dla mnie jedno z drugiego nie wynika.

Co z czego nie wynika? Mam na myśli to, że jeśli kogoś takiego nie interesują związki i miłość, to upodobanie do grubych kobiet w niczym mu nie przeszkadza. Wtedy i tylko wtedy.

>> Zaspokaja swoją przyjemność i nikogo przy tym nie krzywdzi,
>> a sam nie cierpi z powodu braku miłości.
>Zgadzam się.

No czyli powinieneś się też zgadzać, że upodobanie do grubych kobiet to choroba

>Powtarzam: znajduje sobie babkę, która spełnia jego oczekiwania w kwestii tuszy (ale również te zdrowotne) i tyle.

Z grube kobiety wstaw alkoholiczki i teraz powtórz to samo zdanie

>> Jeśli ma takie upodobania to albo znajduje zdrową, która mu się
>> nie podoba, albo chorą, która mu się podoba, ale wtedy pragnienie
>> miłości jest sprzeczne z seksualnością.
>Zgadza się. Dlatego dąży do znalezienia zdrowej, która mu się podoba.

No ale mówiłem o przypadku, w którym podobają mu się tylko te niezdrowe.

>>Nie widzę tu analogii
>Była do twojego przykładu.

Nadal jej nie dostrzegam.

>> chorobliwą nieśmiałość nazwałbym chorobą
>W ścisłym słowa znaczeniu chorobą ja też nie, ale chorobliwą można nazwać.

Na jedno wychodzi. Mam wrażenie, że niektórzy nie chcą nazywać kogoś chorym, bo myślą, że to kogoś obraża. Dlaczego? Jeśli mam astmę, czyli jestem chory, to jestem gorszy? Nie, po prostu mam problem, którego chcę się pozbyć. Albo mówiąc inaczej, jestem nosicielem cechy, która jest chora i najbardziej MI to przeszkadza. Strzyka mi to co inni myślą na ten temat.

>>Zarówno o pedofilii, jak i upodobaniu do grubych kobiet.
>Dla mnie to dwie różne rzeczy.

No dwie różne, tak jak ćpanie hery i ćpanie koki.

>Gdyby tak się dało dziecko wychować to istotnie tak. Ale się nie da.

Ok powiedzmy, że faktycznie się nie da, ale czy da się przekonać dziewczynę żeby się nie odchudzała tak żeby to był jej świadomy wybór i czy jest to moralne i zgodne z miłością, której składnikiem jest pragnienie dobra dla ukochanej osoby?

>> Znam pewien przypadek ojca, który dawał swojemu synowi
>> narkotyki w wieku 12 lat, bo był chory psychicznie.
>> Synkowi się to wtedy podobało
>Nie jest. Dzieciom często na początku podoba się seks z dorosłym.
>Ale nie żyjemy wyłącznie w chwili, jako małe dziecko . Żyjemy w czasie, rozwijamy się, dojrzewamy etc.

Dziecko tego narkomana dojrzało jako narkoman, który chyba twierdzi, że chce taki być.

>> więc może wszystko jest ok?
>A może jednak nie?

A może nie jest ok w przypadku grubych kobiet?

>> I analogicznie z kobietą, która ma nadwagę i nie chudnie niby
>> z własnej woli, bo jej się nie chce
>A skąd wiesz, że nie chce?

Jej się nie chce, czyli nie ma ochoty się odchudzać, co nie znaczy przecież, że chce być gruba. No ale właśnie, czy sądzisz, że ktoś może chcieć mieć nadwagę?

>> a jej facetowi się to podoba, a potem przychodzą choroby
>A skąd wiesz, że przychodzą? Przeczytałeś o jej przyszłości w książce lub na Internecie?

Badania naukowe, przyczyna i skutek. Podobnie jest z paleniem papierosów, czy piciem alkoholu.

>> i okazuje się, że lepiej było schudnąć, może znaleźć sobie faceta, który by jej w tym pomógł
>A może jednak lepiej byłoby jej zaakceptować swoją tusze jaką jest? Nie przesadzałbym co byłoby jej lepiej, a co nie.

A dlaczego akceptacja tego co jest miałaby być lepsza od chęci zmiany na lepsze? Alkoholik też ma zaakceptować swój nałóg, czy lepiej żeby z nim walczył?

>>>>Czyli pedofil też nie jest wg Ciebie chory?
>>>Jest chory.
>> Uzasadnij w takim razie dlaczego pedofil jest chory, a facet
>> któremu podobają się grube babki jest zdrowy.
>Pierwszy krzywdzi siebie i dziecko, drugi nikogo.
>Wg mnie pedofilia to choroba psychiki.

Też krzywdzi siebie i swoją dziewczynę i też jest to choroba psychiki (zarówno to upodobanie jak i spora nadwaga spowodowana nadmiernym jedzeniem lub brakiem ruchu).

>>Jest sprzeczność, bo piszę o przypadku leżącym poza normą rozumianą w sensie właściwego postępowania.
>Piszę o przypadku leżącym poza normą rozumianą w sensie właściwego postępowania ale to nei znaczy, że norma jest z czymś sprzeczna.

Nie rozumiem. Jest sprzeczna z właściwym postępowaniem.

>> To, że ileś tam osób ma podobne zaburzenie i że jest to
>> wytłumaczalne w obrębie teorii ewolucji wg mnie nie ma żadnego znaczenia,
>> bo psychopatia też jest ewolucyjnie wytłumaczalna (i daje pewne korzyści nosicielowi)
>Jakie?

Większa atrakcyjność w oczach kobiet i umiejętności społeczne, często idzie to w parze z podejmowaniem ryzyka lub lekceważeniem moralności i chłodem emocjonalnym, co może przyczynić się do zdobywania większych zasobów, przekazywanie dominujących genów, umiejętność manipulowania otoczeniem.

>> ale jeśli dziś wiem, że te normy są bez sensu
>Tak naprawdę nie wiesz, tylo tak chcesz myśleć bo sprawia ci jakąś tam ulgę myślenie, że nie ma dla ciebie ratunku.

Nie sprawia to ulgi, tylko powoduje odwrotny skutek, a ulgę daje świadome odcinanie się od emocji + www.racjonalista.pl/forum.php/s,712023

>Jak nie chcesz - nie kieruj się. Pytałeś o moje zdanie.

Czemu byś się nimi kierował?

>> Kopernik miał stwierdzić, że Słońce krąży wokół Ziemi,
>> bo taka wersja wtedy obowiązywała?
>Zestawiasz się z Kopernikiem.. hm.. faktycznie dwaj geniusze

Nie porównuję się do Kopernika, tylko znalazłem tu analogię w jednym konkretnym aspekcie sytuacji
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>> No jeśli ktoś jest poligamistą i nie interesuje go miłość, to
>>> nie ma różnicy czy uprawia seks z grubą czy z chudą
>>Jak dla mnie jedno z drugiego nie wynika.
>Co z czego nie wynika?

Z tego że jeśli ktoś jest poligamistą i nie interesuje go miłość nie wynika, że nie ma dla niego różnicy czy uprawia seks z grubą czy z chudą. Moze jest różnica, może nie ale zależy to od innych czynników.

> Mam na myśli to, że jeśli kogoś takiego nie interesują związki
> i miłość, to upodobanie do grubych kobiet w niczym mu nie przeszkadza

Prostackim ludziom planującym 2 h do przodu w ogóle niewiele rzeczy przeszkadza

Wtedy i tylko wtedy.
>>> Zaspokaja swoją przyjemność i nikogo przy tym nie krzywdzi,
>>> a sam nie cierpi z powodu braku miłości.
>>Zgadzam się.
> No czyli powinieneś się też zgadzać, że upodobanie do grubych
> kobiet to choroba

Hehe ale nie zgadzm się, bo:
a) to nie choroba
b) nie wiem gdzie tu związek między zaspokajaniem swojej przyjemność + nie krzywdzeniem przy tym siebie i innych z powodu braku udziału w miłości a chorobą

>>Powtarzam: znajduje sobie babkę, która spełnia jego oczekiwania w kwestii tuszy (ale również te zdrowotne) i tyle.
>Z grube kobiety wstaw alkoholiczki i teraz powtórz to samo zdanie

Gdyby wstawić 'alkoholiczki' to zdanie istotnie nie miałoby sensu. Ale nie wstawię, bo myślę o znalezieniu grubej i zdrowej - to jest sens mojego zdania

>No ale mówiłem o przypadku, w którym podobają mu się tylko te niezdrowe.

Wcale nie, pisałeś że podobają mu się grube.
Nie pisałeś, że podobają mu się tylko niezdrowe (i grube).

>>>Nie widzę tu analogii
>>Była do twojego przykładu.
>Nadal jej nie dostrzegam.

Trudno.

>>> chorobliwą nieśmiałość nazwałbym chorobą
>>W ścisłym słowa znaczeniu chorobą ja też nie, ale chorobliwą można nazwać.
>Na jedno wychodzi.

To twoje zdanie. Moje jest inne.

> Mam wrażenie, że niektórzy nie chcą nazywać kogoś chorym, bo myślą,
> że to kogoś obraża.

W słownictwie potocznym przyjęło sie nazywać chorobą coś naprawdę uciążliwego lub nawet zagrażającego życiu. Pojęcie 'chorobliwe' w moim odczuciu dość dobrze oddaje niuans pomiędzy stanem permanentnego zdrowia i granicą choroby.

> Dlaczego? Jeśli mam astmę, czyli jestem chory, to jestem gorszy?

Nie.

> Nie, po prostu mam problem, którego chcę się pozbyć. Albo mówiąc
> inaczej, jestem nosicielem cechy, która jest chora i najbardziej
> MI to przeszkadza. Strzyka mi to co inni myślą na ten temat.

W zasadzie mnie też. Ciekawe co teraz wymyślisz na podstawie owego mojego zdania

> czy da się przekonać dziewczynę żeby się nie odchudzała tak
> żeby to był jej świadomy wybór

Myślę że nie da się. Musisz jedynie sobie taką wybrać, uważanie patrząc wcześniej co mówi na temat swojej tuszy i jaj ją traktuje.
Wg moich doświadczeń każde nakłanianie do czegoś lub zniechęcanie na dłuższą metę osiąga odwrotny skutek (prócz oczywiście tresury zwierząt)
Poza tym, w tym konkretnym przypadku kobieta zauważy że chodzi ci przynajmniej częściowo o jej tuszę, a nie o nią samą. A to b. źle prognozuje.

> i czy jest to moralne

Rozważania nt. moralności w tym przypadku pozostawiam tobie.

> Dziecko tego narkomana dojrzało jako narkoman, który chyba
> twierdzi, że chce taki być.

Tak twierdzi bo co ma mówić? Nie każdego stać na przyznanie przed sobą, że ojciec - często jedna z ważniejszych osób w wieku nastu lat - zmarnował mu życie.
Ile gość ma lat?

>>> więc może wszystko jest ok?
>>A może jednak nie?
>A może nie jest ok w przypadku grubych kobiet?

A może jednak w tym wypadku czasami jest?

>>> I analogicznie z kobietą, która ma nadwagę i nie chudnie niby
>>> z własnej woli, bo jej się nie chce
>>A skąd wiesz, że nie chce?
> Jej się nie chce, czyli nie ma ochoty się odchudzać, co nie znaczy
> przecież, że chce być gruba

No to wybierz taką, która świadomie nie chce i nie wynika to z jej lenistwa

> No ale właśnie, czy sądzisz, że ktoś może chcieć mieć nadwagę?

Sądzę, że tak. Mam kolegę który powiedział mi kiedyś, że chciałby mieć babkę która ma trochę tuszy. Ma chudą żoną i może chodzi o pewien brak..
Czasem kobiety lubią swoją tuszę.. to jest mój b. dobry przyjaciel i gdyby miał się rozwodzić, właśnie takiej następnej kobiety bym mu życzył.

>>> a jej facetowi się to podoba, a potem przychodzą choroby
>>A skąd wiesz, że przychodzą? Przeczytałeś o jej przyszłości w książce lub na Internecie?
>Badania naukowe, przyczyna i skutek

To może wyślij tą konkretną babkę na badania

> Podobnie jest z paleniem papierosów, czy piciem alkoholu.

Czyżby? A jakieś statystyki wobec kobiet, które już zaczynają się podobać (od pewnej granicznej wagi), a jeszcze nie mają monstrualnej tuszy?

> może jednak lepiej byłoby jej zaakceptować swoją tusze jaką jest?
> Nie przesadzałbym co byłoby jej lepiej, a co nie.
>A dlaczego akceptacja tego co jest miałaby być lepsza od chęci zmiany na lepsze?

Na lepsze wg Twoich, jej, społeczeństwa standardów?

> Alkoholik też ma zaakceptować swój nałóg, czy lepiej żeby z nim walczył?

Wg mnie lepiej żeby robił to co chce.

>>>>>Czyli pedofil też nie jest wg Ciebie chory?
>>>>Jest chory.
>>> Uzasadnij w takim razie dlaczego pedofil jest chory, a facet
>>> któremu podobają się grube babki jest zdrowy.
>>Pierwszy krzywdzi siebie i dziecko, drugi nikogo.
>>Wg mnie pedofilia to choroba psychiki.
>Też krzywdzi siebie i swoją dziewczynę

Ale w jaki sposób?

> i też jest to choroba psychiki

Chciałbyś

C.D.N.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Z tego że jeśli ktoś jest poligamistą i nie interesuje go miłość nie wynika, że nie ma dla niego różnicy czy uprawia seks z grubą czy z chudą. Moze jest różnica, może nie ale zależy to od innych czynników.

No nie ma różnicy. W tej sytuacji liczy się tylko to jakie kobiety mu się podobają i ich dostępność, więc dla poligamisty takie upodobania nie stanowią problemu. Może ma nawet łatwiej, bo nie musi się wysilać z podrywem.

>Prostackim ludziom planującym 2 h do przodu w ogóle niewiele rzeczy przeszkadza
> Wtedy i tylko wtedy.

Nie tylko wtedy. Chodzi mi o to, że jeśli ktoś nie potrzebuje miłości, to interesuje go tylko czy partnerka jest dla niego seksowna. Jeśli ktoś myśli o czymś więcej, to w takiej sytuacji upodobania przeczą miłości, a ten konflikt powoduje cierpienie.

>Hehe ale nie zgadzm się, bo:
>a) to nie choroba

Jak najbardziej choroba. Astma to też nie choroba?

>b) nie wiem gdzie tu związek między zaspokajaniem swojej przyjemność + nie krzywdzeniem przy tym siebie i innych z powodu braku udziału w miłości a chorobą

To ja już nie rozumiem czego nie rozumiesz

>Gdyby wstawić 'alkoholiczki' to zdanie istotnie nie miałoby sensu. Ale nie wstawię, bo myślę o znalezieniu grubej i zdrowej - to jest sens mojego zdania

No to tak samo jak znalezienie zdrowej alkoholiczki

W czym jedno uzależnienie powodujące choroby i uszkadzające mózg ma się różnić od drugiego uzależnienia powodującego choroby i uszkadzającego mózg? Jedynie stopniem uszkodzeń i tempem występowania skutków ubocznych.

>>No ale mówiłem o przypadku, w którym podobają mu się tylko te niezdrowe.
>Wcale nie, pisałeś że podobają mu się grube.

Otóż to.

>Nie pisałeś, że podobają mu się tylko niezdrowe (i grube).

Tak samo jak wstawiając tu alkoholiczki nie musiałbym pisać, że są niezdrowe.

>> Mam wrażenie, że niektórzy nie chcą nazywać kogoś chorym, bo myślą,
>> że to kogoś obraża.
>W słownictwie potocznym przyjęło sie nazywać chorobą coś naprawdę uciążliwego lub nawet zagrażającego życiu. Pojęcie 'chorobliwe' w moim odczuciu dość dobrze oddaje niuans pomiędzy stanem permanentnego zdrowia i granicą choroby.

Mniejsza ze słownictwem. Myślę, że wiadomo o co chodzi i nie ma sensu zakłamywać rzeczywistości i tego na siłę relatywizować, bo wtedy trzeba też relatywizować pedofilię, psychopatię itd.

>> Nie, po prostu mam problem, którego chcę się pozbyć. Albo mówiąc
>> inaczej, jestem nosicielem cechy, która jest chora i najbardziej
>> MI to przeszkadza. Strzyka mi to co inni myślą na ten temat.
>W zasadzie mnie też. Ciekawe co teraz wymyślisz na podstawie owego mojego zdania

A co mam wymyślić? Skoro Ciebie też to strzyka, to nie rozumiem Twojego stanowiska.

>> czy da się przekonać dziewczynę żeby się nie odchudzała tak
>> żeby to był jej świadomy wybór
>Myślę że nie da się. Musisz jedynie sobie taką wybrać, uważanie patrząc wcześniej co mówi na temat swojej tuszy i jaj ją traktuje.

To nie jest dobry pomysł.

>Wg moich doświadczeń każde nakłanianie do czegoś lub zniechęcanie na dłuższą metę osiąga odwrotny skutek (prócz oczywiście tresury zwierząt)

Zgadzam się.

>Poza tym, w tym konkretnym przypadku kobieta zauważy że chodzi ci przynajmniej częściowo o jej tuszę, a nie o nią samą. A to b. źle prognozuje.

O jej wygląd, a nie o nią samą - ten sam "problem" ma każda ładna dziewczyna. Jednocześnie większość z nich chce żeby komplementować ich wygląd

>Rozważania nt. moralności w tym przypadku pozostawiam tobie.

Wg mnie jest to niemoralne. W takiej sytuacji moralne jest jedynie pogodzenie się z samotnością i ewentualnie czekanie na znalezienie metod na leczenie takich chorób jak złe upodobania seksualne.

>Tak twierdzi bo co ma mówić? Nie każdego stać na przyznanie przed sobą, że ojciec - często jedna z ważniejszych osób w wieku nastu lat - zmarnował mu życie.
>Ile gość ma lat?

To, że ojciec zmarnował mu życie też twierdzi Ale chce taki być, bo już taki jest. Nie wiem ile ma lat, ale coś ok 25.

>>A może nie jest ok w przypadku grubych kobiet?
>A może jednak w tym wypadku czasami jest?

Nie jest.

>> Jej się nie chce, czyli nie ma ochoty się odchudzać, co nie znaczy
>> przecież, że chce być gruba
>No to wybierz taką, która świadomie nie chce i nie wynika to z jej lenistwa

Najlepiej za pomocą wywiadu i zaznaczania krzyżyków przy odpowiednich rubrykach Może w końcu znajdzie się różowy niewidzialny jednorożec.

>>Badania naukowe, przyczyna i skutek
>To może wyślij tą konkretną babkę na badania

Skutki odłożone w czasie. Teraz może mieć dobre wyniki, ale przez tuszę za kilka lat będzie źle. Poza tym ciekawe jak wygląda jej mózg na MRI.

>>A dlaczego akceptacja tego co jest miałaby być lepsza od chęci zmiany na lepsze?
>Na lepsze wg Twoich, jej, społeczeństwa standardów?

Standardów medycznych. Przyczyna - skutek.

>>Też krzywdzi siebie i swoją dziewczynę
>Ale w jaki sposób?

No pisałem już o tym. Jeśli zależy mu na jej dobrze i zdrowiu, to krzywdzi ją i sam siebie. Jest dysonans między upodobaniami, a faktami i zdrowiem, a to nie może skończyć się dobrze i jest sprzeczne z moralnością (jeśli zapytasz jaką, to uprzedzam to pytanie i proszę o podanie przykładu moralności, która nie byłaby sprzeczna w kontekście tego problemu).
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Też krzywdzi siebie i swoją dziewczynę
>> Ale w jaki sposób?
> No pisałem już o tym. Jeśli zależy mu na jej dobrze i zdrowiu,
> to krzywdzi ją i sam siebie. Jest dysonans między upodobaniami,
> a faktami i zdrowiem, a to nie może skończyć się dobrze i jest sprzeczne
> z moralnością (jeśli zapytasz jaką, to uprzedzam to pytanie i proszę
> o podanie przykładu moralności, która nie byłaby sprzeczna w kontekście tego problemu).

Wybacz, ale dalej nie rozumiem, gdzie tu krzywdzenie.
Ona wybiera co robi ze swoim życiem i tyle. Możesz jej tylko coś sugerować ale nie zbyt często i nie ofensywnie. Ludzi kocha się pomimo różnych defektów które czasem nie chcą w sobie zmienić.

Wg Twojej koncepcji zaraz dojdziemy do wniosku, że skoro przyjaźnisz się z kolegą ktróry twierdzi, że chce być narkomanem a nie molestujesz go dzień i noc żeby poszedł na odwyk, to go krzywdzisz. Starcisz czas, a jego nie będąc profesjonalistą nie uratujesz i jeszcze nabawisz się poczucia winy.

Taka 'etyka' Ci przyświeca?

Jeśli przejmujesz odpowiedzialność za grubaskę to nie jest odwrotnosć krzywdzenia, tylko właśnie krzywdzenie siebie i jej.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Poza tym, w tym konkretnym przypadku kobieta zauważy że chodzi ci
> przynajmniej częściowo o jej tuszę, a nie o nią samą. A to b. źle
> prognozuje.

> O jej wygląd

O jaki tam wygląd. O tuszę . Jak babkę będziesz chciał wysyłać do dietetyczek (albo od nich odpędzał) to wiadomo chodzi o tuszę a nie zdrowie, wygląd etc.
Niezależnie co będziesz mówił czy owijał w bawełnę ona i tak będzie wiedzieć swoje. Kobietę trudniej zaprogramować, niż idzie z samym sobą

> ten sam "problem" ma każda ładna dziewczyna

Nie stawiałbym znaku równości że gruba i ładna stresuje sie i zabiega dokładnie o te same rzeczy myśląc tymi samymi kategoriami.

Przykład: biedny myśli o zjedzeniu obiadu składającego się z kartofli i sznycla, bogaty planuje obiad z partnerami w biznesie w ekskluzywnej restauracji gdzie oprócz smacznego jedzenia będzie muzyka, mili kelnerzy, brak podsłuchu etc.

> Jednocześnie większość z nich chce żeby komplementować ich wygląd

Zgadza się. Tu osoby zainteresowane większą tuszą mają podstawowy atut u grubasek: w komplementach są autentyczni.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wybacz, ale dalej nie rozumiem, gdzie tu krzywdzenie.
>Ona wybiera co robi ze swoim życiem i tyle.

Podobnie jak alkoholik, narkoman, psychopata. Tylko, że nie istnieje coś takiego jak "ona wybiera" w przypadku uzależnienia (pomijam już fakt, że w ogóle coś takiego nie istnieje). A jeśli już to i tak lepiej unikać takich osób.

>Możesz jej tylko coś sugerować ale nie zbyt często i nie ofensywnie. Ludzi kocha się pomimo różnych defektów które czasem nie chcą w sobie zmienić.

Nie chcą, czy nie potrafią?

I co ma sugerować osoba, która jednocześnie chce żeby jego dziewczyna była gruba, bo wtedy mu się podoba, ale też pragnie dobra dla swojej ukochanej, czyli chce żeby była szczupła (ale wtedy mu się nie będzie podobać)? Jak można mówić, że to dobre i zdrowe?

>Wg Twojej koncepcji zaraz dojdziemy do wniosku, że skoro przyjaźnisz się z kolegą ktróry twierdzi, że chce być narkomanem a nie molestujesz go dzień i noc żeby poszedł na odwyk, to go krzywdzisz. Starcisz czas, a jego nie będąc profesjonalistą nie uratujesz i jeszcze nabawisz się poczucia winy.
>Taka 'etyka' Ci przyświeca?

Po pierwsze nie przyjaźnię się z nim i słabo go znam, a po drugie w taki sposób nie wpływa się na zmianę i wcale o takim sposobie nie pisałem. Takie rzeczy załatwia się inaczej, subtelniej, a najlepiej nie w formie sugestii, tylko przykładu i inicjatywy.

>Jeśli przejmujesz odpowiedzialność za grubaskę to nie jest odwrotnosć krzywdzenia, tylko właśnie krzywdzenie siebie i jej.

A kto mówił o przejmowaniu odpowiedzialności?

>> O jej wygląd
>O jaki tam wygląd. O tuszę . Jak babkę będziesz chciał wysyłać do dietetyczek (albo od nich odpędzał) to wiadomo chodzi o tuszę a nie zdrowie, wygląd etc.

Nie rozumiem tego kompletnie.

>Niezależnie co będziesz mówił czy owijał w bawełnę ona i tak będzie wiedzieć swoje. Kobietę trudniej zaprogramować, niż idzie z samym sobą

Głupich kobiet lepiej unikać

Tusza w przypadku takich upodobań jest taką cechą jak płeć. Nikt nie mówi, że jeśli facet jest heteroseksualny, to chodzi mu tylko o to żeby jego partnerka była kobietą, więc analogicznie jest z facetem, który lubi grube babki. Zmiana figury jest więc analogiczna do zmiany płci, albo przemodelowania swoich cech charakteru na zupełnie inne niż kiedy para się poznawała.

I tu jest ciekawy temat dotyczący "osoby". Czy kocha się kogoś za cechy, czy bezwarunkowo? Oczywiście to pierwsze.

>> ten sam "problem" ma każda ładna dziewczyna
>Nie stawiałbym znaku równości że gruba i ładna stresuje sie i zabiega dokładnie o te same rzeczy myśląc tymi samymi kategoriami.

Ładne dziewczyny często mają problem "jest ze mną, bo jestem ładna, więc mnie nie kocha". Nie ma w tym nic dziwnego, bo podobnie mają faceci z kasą, czy przystojniacy, na których laski lecą jak pszczoły do miodu.

>Przykład: biedny myśli o zjedzeniu obiadu składającego się z kartofli i sznycla, bogaty planuje obiad z partnerami w biznesie w ekskluzywnej restauracji gdzie oprócz smacznego jedzenia będzie muzyka, mili kelnerzy, brak podsłuchu etc.

Sugerujesz, że grube dziewczyny są plebejuszkami?

>> Jednocześnie większość z nich chce żeby komplementować ich wygląd
>Zgadza się. Tu osoby zainteresowane większą tuszą mają podstawowy atut u grubasek: w komplementach są autentyczni.

Żaden atut. Takie osoby słyszą, że ich zdanie się nie liczy, bo są zboczeni.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ciąg dalszy:

> (zarówno to upodobanie jak i spora nadwaga spowodowana
> nadmiernym jedzeniem lub brakiem ruchu).

Jeśli wybiera sobie kobietę ze sporą nadwagą co jest u niej spowodowane nadmiernym jedzeniem i / lub brakiem ruchu to faktycznie jest to chorobliwa skłonność. Ale wybór w granicach tuszy teoretycznie mógłby być inny

>>>Jest sprzeczność, bo piszę o przypadku leżącym poza normą rozumianą w sensie właściwego postępowania.
>>Piszę o przypadku leżącym poza normą rozumianą w sensie właściwego postępowania ale to nei znaczy, że norma jest z czymś sprzeczna.
>Nie rozumiem. Jest sprzeczna z właściwym postępowaniem.

Ogólnie uznana norma może być jedynie sprzeczna z prywatną, która łączy się z subiektywnie właściwym postępowaniem.

>>> To, że ileś tam osób ma podobne zaburzenie i że jest to
>>> wytłumaczalne w obrębie teorii ewolucji wg mnie nie ma żadnego znaczenia,
>>> bo psychopatia też jest ewolucyjnie wytłumaczalna (i daje pewne korzyści nosicielowi)
>>Jakie?
>Większa atrakcyjność w oczach kobiet

Psychopatia łączy się z większą atrakcyjnością w oczach kobiet?? Jakieś przykłady?

> i umiejętności społeczne

Psychopatia łączy się ze szczególnymi umiejętnościami społecznymi?? Jakieś przykłady?

> często idzie to w parze z podejmowaniem ryzyka lub lekceważeniem
> moralności i chłodem emocjonalnym

To już bardziej.

> co może przyczynić się do zdobywania większych zasobów, przekazywanie
> dominujących genów

A skąd to znów wytrzasnąłeś? Piszesz sieczkę.

> umiejętność manipulowania otoczeniem.

To już bardziej.

>>> ale jeśli dziś wiem, że te normy są bez sensu
>>Tak naprawdę nie wiesz, tylo tak chcesz myśleć bo sprawia ci jakąś tam ulgę myślenie, że nie ma dla ciebie ratunku.
>Nie sprawia to ulgi, tylko powoduje odwrotny skutek

Nie zgadzam się. Poddanie sie daje pewną ulgę w porównaniu z łudzeniem sie i ciągłymi zderzeniami ze ścianą rzeczywistości.

> a ulgę daje świadome odcinanie się od emocji + www.racjonalista.pl/forum.php/s,712023

Zapewne.

>>Jak nie chcesz - nie kieruj się. Pytałeś o moje zdanie.
>Czemu byś się nimi kierował?

Zacznij od przypomnienia. Nie pamiętam, o czym w tym akapicie rozmawialiśmy.

> Nie porównuję się do Kopernika, tylko znalazłem tu analogię
> w jednym konkretnym aspekcie sytuacji

Piękna analogia. Olson i Kopernik..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> (zarówno to upodobanie jak i spora nadwaga spowodowana
>> nadmiernym jedzeniem lub brakiem ruchu).
>Jeśli wybiera sobie kobietę ze sporą nadwagą co jest u niej spowodowane nadmiernym jedzeniem i / lub brakiem ruchu to faktycznie jest to chorobliwa skłonność.

No to o tym piszę.

>Ale wybór w granicach tuszy teoretycznie mógłby być inny

Teoretycznie mógłby też wybrać szczupłą dziewczynę, albo chłopaka, abstrahując od upodobań i swoich pragnień Tylko co z tego? Trzeba to zmienić, czyli wyleczyć, a więc jest to choroba. I nie trzeba bawić się w definicje, bo to nie zmienia realnego problemu.

>Ogólnie uznana norma może być jedynie sprzeczna z prywatną, która łączy się z subiektywnie właściwym postępowaniem.

Tak, ale to nie ten przypadek, bo tu normę wyznacza zdrowie fizyczne, które jest apriorycznym imperatywem wspólnym dla każdego.

>>Większa atrakcyjność w oczach kobiet
>Psychopatia łączy się z większą atrakcyjnością w oczach kobiet?? Jakieś przykłady?

Nie tyle łączy się, co może się łączyć. Psychopaci mają taką cechę jak łatwość zawierania kontaktów, a poza tym potrafią stworzyć sobie wyimaginowane "ja" które jest idealne i dopasowane pod wymagania manipulowanego społeczeństwa.

>> i umiejętności społeczne
>Psychopatia łączy się ze szczególnymi umiejętnościami społecznymi?? Jakieś przykłady?

j.w.

>> co może przyczynić się do zdobywania większych zasobów, przekazywanie
>> dominujących genów
>A skąd to znów wytrzasnąłeś? Piszesz sieczkę.

Kobiety bardzo często preferują dominujących mężczyzn, bo zwiększa to szansę na to, że syn będzie dominujący (D.Buss - Ewolucja pożądania). Psychopata dąży do dominacji i ma cechy, które mu to umożliwiają (brak hamulców).

>>Nie sprawia to ulgi, tylko powoduje odwrotny skutek
>Nie zgadzam się. Poddanie sie daje pewną ulgę w porównaniu z łudzeniem sie i ciągłymi zderzeniami ze ścianą rzeczywistości.

Z tym tak, ale to już dalszy skutek. Jak widzisz jednak jest tu ściana rzeczywistości, a pozytywne myślenie to w tym przypadku łudzenie się.

>> Nie porównuję się do Kopernika, tylko znalazłem tu analogię
>> w jednym konkretnym aspekcie sytuacji
>Piękna analogia. Olson i Kopernik..

Wczoraj grałem w piłkę. Piękna analogia, Olson i Messi
09-06-2016 10:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wczoraj grałem w piłkę. Piękna analogia, Olson i Messi

Chłopie, może troszkę więcej skormności: Olson i Lewandowski

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Wczoraj grałem w piłkę. Piękna analogia, Olson i Messi
>Chłopie, może troszkę więcej skormności: Olson i Lewandowski

A może olson i Piotr Koman, albo Damian Świerblewski?

Tak to jest jak się wyjmuje jeden czynnik żeby coś porównać, a ktoś odpowiada odnosząc się do innej cechy porównywanego "obiektu".
10-06-2016 08:43 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A może olson i Piotr Koman, albo Damian Świerblewski?

Dużo lepiej

> Tak to jest jak się wyjmuje jeden czynnik żeby coś porównać,
> a ktoś odpowiada odnosząc się do innej cechy porównywanego "obiektu".

Nie możesz porównywać sprawy Kopernika ze swoimi przeczuciami. Tzn. możesz, ale będzie to groteskowe.
Na dzieło Kopernika patrzymy z perspektywy setek lat i dorobku nauki. Można załamywać ręce nad ignorancją jego ówczesnego otoczenia, ale co to daje?
1. On coś konkretnego zaproponował w zamian. Ty nie.
2. Masz wątpliwości co do obecnie stosowanych metod, ale nie potrafisz ich uzasadnić, a wnioskowanie że kiedyś będzie lepiej / jaśniej itp. jest zwykłym truizmem.

Kopernik jak na ówczesne czasy nie głosił truizmu.
Widz, same różnice więc po co gadka o analogiach to już zupełnie nie wiem.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> A może olson i Piotr Koman, albo Damian Świerblewski?
>Dużo lepiej
>> Tak to jest jak się wyjmuje jeden czynnik żeby coś porównać,
>> a ktoś odpowiada odnosząc się do innej cechy porównywanego "obiektu".
>Nie możesz porównywać sprawy Kopernika ze swoimi przeczuciami. Tzn. możesz, ale będzie to groteskowe.
>Na dzieło Kopernika patrzymy z perspektywy setek lat i dorobku nauki. Można załamywać ręce nad ignorancją jego ówczesnego otoczenia, ale co to daje?

Kopernik nie potrzebował setek lat, ani dorobku nauki. To on odmienił naukę i to jest tylko bardzo znany przypadek, ale właśnie na tym polega nauka. Poza tym pewne rzeczy wynikają z obliczeń, odkrywa się jakieś prawo, a następnie na tej podstawie stawia się tezę dotyczącą innego prawa, które uzupełniałoby tą teorię, a dopiero potem ktoś to potwierdza badaniami. www.youtube.com/watch?v=j3mhkYbznBk

>1. On coś konkretnego zaproponował w zamian. Ty nie.
>2. Masz wątpliwości co do obecnie stosowanych metod, ale nie potrafisz ich uzasadnić, a wnioskowanie że kiedyś będzie lepiej / jaśniej itp. jest zwykłym truizmem.
>Kopernik jak na ówczesne czasy nie głosił truizmu.
>Widz, same różnice więc po co gadka o analogiach to już zupełnie nie wiem.

No nie mam rozwiązania, ale obecna nauka też go nie ma, a w dodatku błędnie klasyfikuje pewne zjawiska. Wbrew zdrowemu rozsądkowi i moralności.

A wątpliwości uzasadniłem, a wręcz nie są to wątpliwości, tylko twarde argumenty, których nikt nie potrafił podważyć. Zobacz jak Andrzej Bogusławski się plącze przez to, że próbuje poprzeć tu stanowisko naukowe, a nie potrafi podać na to argumentów i atakuje personalnie, kręci, ucieka od meritum. Myślisz, że czemu? Myślę, że temu, iż obaliłem fundamenty jego ideologii opartej na... fideizmie i krytyce fideizmu.
10-06-2016 13:32 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Zobacz jak Andrzej Bogusławski się plącze przez to, że próbuje poprzeć tu stanowisko naukowe,
www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,711671#w712484
www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,711671#w712490
Tak, ma Pan rację. Dla Bogusławskiego stanowisko nauki zdecydowanie ma najistotniejsze znaczenie w prawie wszystkich sprawach.

> a nie potrafi podać na to argumentów i atakuje personalnie, kręci, ucieka od meritum.
Przekonuje swoimi argumentami znakomitą większość czytelników naszego forum, a iż nie może przekonać wierzących we własną rację, to chyba oczywiste.

>Myślisz, że czemu? Myślę, że temu, iż obaliłem fundamenty jego ideologii opartej na... fideizmie i krytyce fideizmu.
Wierzyć można prawie we wszystko, ale wiara nie jest żadnym dowodem. To, iż pan Olson w coś głęboko wierzy jest ważnym, a nawet bardzo ważnym, ale tylko dla pana Olsona.

@@@
.
11-06-2016 00:41 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
>>Zobacz jak Andrzej Bogusławski się plącze przez to, że próbuje poprzeć tu stanowisko naukowe,
>www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,711671#w712484
>www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,711671#w712490
>Tak, ma Pan rację. Dla Bogusławskiego stanowisko nauki zdecydowanie ma najistotniejsze znaczenie w prawie wszystkich sprawach.

Czyli nie argumenty przemawiające za danym stanowiskiem, tylko sama nieprzemyślana treść stanowiska. To widać i bynajmniej nie przemawia to na Pana korzyść. A szczególnie śmiesznie wygląda to w zderzeniu z Pana tekstami na temat fideizmu

Jeszcze raz przypomnę aby wskazał Pan na argument, którego rzekomo Pan użył i napisał dlaczego nie uznaje Pan moich argumentów. Nie umie Pan tego zrobić i to Pana kompromituje.

Każdy idiota może sobie przeczytać jakie jest stanowisko nauki na dany temat i bronić go stwierdzeniem, że "takie jest stanowisko nauki, tak myślą ludzie inteligentni, tak myśli większość".

Wielokrotnie miał Pan okazję wykazać takie argumenty, ale Pan tego nie zrobił. Wszystko jest jasne, a Pana ucieczki od tematu zdradzają kto tu jest trollem. Jeśli to ja nie odnoszę się merytorycznie do Pana wpisów, to proszę wskazać najważniejszą treść konkretnych wpisów.

>> a nie potrafi podać na to argumentów i atakuje personalnie, kręci, ucieka od meritum.
>Przekonuje swoimi argumentami znakomitą większość czytelników naszego forum, a iż nie może przekonać wierzących we własną rację, to chyba oczywiste.

To są jakieś urojenia wielkościowe. Nie sądzę aby przekonywał Pan jakąś większość, szczególnie w dyskusji, w której nie użył Pan merytorycznych argumentów.

>>Myślisz, że czemu? Myślę, że temu, iż obaliłem fundamenty jego ideologii opartej na... fideizmie i krytyce fideizmu.
>Wierzyć można prawie we wszystko, ale wiara nie jest żadnym dowodem. To, iż pan Olson w coś głęboko wierzy jest ważnym, a nawet bardzo ważnym, ale tylko dla pana Olsona.
>@@@
>.

Tylko, że ja w nic nie wierzę, w przeciwieństwie do fideisty Andrzeja Bogusławskiego, który wierzy w swoją nieomylność i to, że zawsze ma rację. Ja zakładam, że mogę się mylić i dlatego proszę o konkretne argumenty, o wskazanie miejsca, w którym się do czegoś nie odniosłem. Proszę też o to żeby Pan nie uciekał od odpowiedzi klasyfikując sobie treść moich wpisów jako np "obsesję". Takie traktowanie w realu jest uznawane za kompromitację, więc dlaczego tu miałoby być inaczej?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Kopernik nie potrzebował setek lat, ani dorobku nauki

Dorobku ówczesnego nauki potrzebował. Setek lat nie, ale nie o tym mówimy.
Mówimy o perspektywie.

>. To on odmienił naukę i to jest tylko bardzo znany przypadek,
> ale właśnie na tym polega nauka

Fajnie że mnie oświecasz, bo nie wiedziałem

> Poza tym pewne rzeczy wynikają z obliczeń, odkrywa
> się jakieś prawo, a następnie na tej podstawie stawia się tezę
> dotyczącą innego prawa, które uzupełniałoby tą teorię,
> a dopiero potem ktoś to potwierdza badaniami

Hm.. a to ci niespodzianka że tak jest

>No nie mam rozwiązania, ale obecna nauka też go nie ma

W 60% przypadków jednak ma, ale psychologia, psychiatria czy też psychoterapia nie daje precyzyjnej recepty, jak u Kopernika w ruchu planet.
Dlatego z jeszcze jednego powodu przywoływanie Kopernika nie jest trafione.

> a w dodatku błędnie klasyfikuje pewne zjawiska

Jak dla mnie po prostu bawisz się w psychologa. Miłej zabawy

> Wbrew zdrowemu rozsądkowi i moralności.

Nie bardzo rozumiem co z tym wspólnego ma moralność.
I pewnie nie zrozumiem.

> A wątpliwości uzasadniłem, a wręcz nie są to wątpliwości, tylko
> twarde argumenty, których nikt nie potrafił podważyć

Sorki ale zupełnie nie pamiętam, jakie to niby 'twarde argumenty' podawałeś, a pamięć mam dobrą.

> Zobacz jak Andrzej Bogusławski (ciach)

Czytam waszą rozmowę która przerodziła się w pyskówkę i wzajemne zarzuty zdawkowo.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
10-06-2016 15:50 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Zobacz jak Andrzej Bogusławski (ciach)
Czytam waszą rozmowę która przerodziła się w pyskówkę
Już dawno Pan Olson przekształcił naszą rozmowę w pyskówkę i jest ona podobna do np. Pańskiej z panem Krystkonem. Pomimo, iż prowadził tu Pan i nadal prowadzi wiele pyskówek, to sprawiedliwie nie oceniam uczestniczących w nich osób tak samo. Racjonalna inteligencja to też umiejętność oceny i wyboru, do kogo jest mi bliżej.

i wzajemne zarzuty zdawkowo.
A ja głupio liczę, iż racjonaliści powstrzymają choć trochę panoszący się tu ostatnio trollizm. Jeżeli wszyscy dla świętego spokoju będą tu trolli omijać, to forum straci walor merytorycznych dyskusji na przyzwoitym dla inteligencji poziomie.

@@@
.
11-06-2016 01:56 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
>> Zobacz jak Andrzej Bogusławski (ciach)
> Czytam waszą rozmowę która przerodziła się w pyskówkę
>Już dawno Pan Olson przekształcił naszą rozmowę w pyskówkę i jest ona podobna do np. Pańskiej z panem Krystkonem.

Kłamstwo. Pyskówkę wywołał Pan, a prawdopodobnym jej powodem było to, że utarłem Panu kiedyś nosa, a Pan jest typem, który "się nie myli" i "ma rację", więc musiał to Pan "udowodnić" kolorowymi linkami, cytatami nie na temat, pisaniem o Brzostowskim, chwaleniem się plusikami od "elity", atakami ad personam, nazywaniem moich argumentów atakami personalnymi na Pana, unikaniem odpowiedzi mimo moich wielu próśb, kłamaniem, że podał Pan argumenty. Cały czas odwracał Pan kota ogonem przypisując mi to co sam Pan robi. Argumentów Pan jednak nie użył. Kiedy ja podaję argumenty albo je Pan omija, albo nazywa je Pan np obsesją i przeramowuje tak żeby nie odpowiadać. Tak jakby zgadzanie się z Pana stanowiskiem miało być tak oczywiste, że nie potrzeba argumentów. A kiedy ktoś poprosi o argumenty, to Pan napisze, że "troll i tak nie zrozumie". Za to kiedy Pan nie rozumie, to wina zawsze jest po stronie rozmówcy, czyli "trolla", bo bełkocze i bredzi. Pan tylko komentuje moje wpisy, co jest zwykłym hejtingiem. Tak, jest Pan hejterem, który potrafi obrażać, oceniać, klasyfikować ludzi i zdarzenia w jakieś szufladki, ale nie potrafi Pan samodzielnie myśleć, ani używać argumentów i kontrargumentów.

Oczywiście nie podał Pan argumentów, bo troll i tak nie zrozumie, ale to nie przeszkadza Panu twierdzić, że jednak podał Pan argumenty i że ja się rzekomo do nich nie odniosłem, co jest poparte linkami, w które wchodzę, a tam pyskówka i brak argumentów.

> i wzajemne zarzuty zdawkowo.
>A ja głupio liczę, iż racjonaliści powstrzymają choć trochę panoszący się tu ostatnio trollizm. Jeżeli wszyscy dla świętego spokoju będą tu trolli omijać, to forum straci walor merytorycznych dyskusji na przyzwoitym dla inteligencji poziomie.
>@@@
>.

Szczerze mówiąc właśnie na to liczyłem i dlatego przyczepiłem się do Pańskiego bełkotu i megalomanii. Jednak Pan sprytnie sprowadził dyskusję na takie tory żeby kompromitacja rozmyła się w gąszczu postów, które mało kto chce czytać.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Już dawno Pan Olson przekształcił naszą rozmowę w pyskówkę
>Kłamstwo. Pyskówkę wywołał Pan, a prawdopodobnym jej powodem było to, że utarłem Panu kiedyś nosa, a Pan jest typem, który "się nie myli" i "ma rację", więc musiał to Pan "udowodnić" kolorowymi linkami, cytatami nie na temat, pisaniem o Brzostowskim, chwaleniem się plusikami od "elity", atakami ad personam, nazywaniem moich argumentów atakami personalnymi na Pana, unikaniem odpowiedzi mimo moich wielu próśb, kłamaniem, że podał Pan argumenty. Cały czas odwracał Pan kota ogonem przypisując mi to co sam Pan robi. Argumentów Pan jednak nie użył. Kiedy ja podaję argumenty albo je Pan omija, albo nazywa je Pan np obsesją i przeramowuje tak żeby nie odpowiadać. Tak jakby zgadzanie się z Pana stanowiskiem miało być tak oczywiste, że nie potrzeba argumentów. A kiedy ktoś poprosi o argumenty, to Pan napisze, że "troll i tak nie zrozumie". Za to kiedy Pan nie rozumie, to wina zawsze jest po stronie rozmówcy, czyli "trolla", bo bełkocze i bredzi. Pan tylko komentuje moje wpisy, co jest zwykłym hejtingiem. Tak, jest Pan hejterem, który potrafi obrażać, oceniać, klasyfikować ludzi i zdarzenia w jakieś szufladki, ale nie potrafi Pan samodzielnie myśleć, ani używać argumentów i kontrargumentów.
>Oczywiście nie podał Pan argumentów, bo troll i tak nie zrozumie, ale to nie przeszkadza Panu twierdzić, że jednak podał Pan argumenty i że ja się rzekomo do nich nie odniosłem, co jest poparte linkami, w które wchodzę, a tam pyskówka i brak argumentów.
A ja głupio liczę, iż racjonaliści powstrzymają choć trochę panoszący się tu ostatnio trollizm. Jeżeli wszyscy dla świętego spokoju będą tu trolli omijać, to forum straci walor merytorycznych dyskusji na przyzwoitym dla inteligencji poziomie.
>Szczerze mówiąc właśnie na to liczyłem i dlatego przyczepiłem się do Pańskiego bełkotu i megalomanii. Jednak Pan sprytnie sprowadził dyskusję na takie tory żeby kompromitacja rozmyła się w gąszczu postów, które mało kto chce czytać.
www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,11#w712633
www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,12#w712639

Miłego dnia.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Proszę się odnieść do posta, na który Pan odpowiada, albo zamilknąć.
11-06-2016 11:43 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Proszę się odnieść do posta, na który Pan odpowiada, albo zamilknąć.
Pocałuj mnie Pan w klawiaturę i przestań Pan tu bzdury wypisywać.

@@@
.
11-06-2016 11:56 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Bzdury to tutaj Pan wypisuje, co wielokrotnie tu wykazałem. Pan natomiast nie potrafił się do tego odnieść i podać argumentów.
11-06-2016 00:58 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Kopernik nie potrzebował setek lat, ani dorobku nauki
>Dorobku ówczesnego nauki potrzebował. Setek lat nie, ale nie o tym mówimy.
>Mówimy o perspektywie.

Przypomnę co napisałeś:
>Na dzieło Kopernika patrzymy z perspektywy setek lat i dorobku nauki.

No więc z perspektywy setek lat Kopernik nie potrzebował właśnie tych setek lat tworzących dorobek nauki, przez pryzmat którego teraz patrzymy na sprawę. Przekręciłeś trochę i tak to jest jak się dyskutuje rozbijając wypowiedzi na mniejsze wątki

>>. To on odmienił naukę i to jest tylko bardzo znany przypadek,
>> ale właśnie na tym polega nauka
>Fajnie że mnie oświecasz, bo nie wiedziałem

No czasem mam wrażenie, że dla niektórych nauka polega na wierze w prawdy objawione, którymi jest obecne oficjalne stanowisko większości naukowców. Takie przypadki jak ten Kopernika, czy Einsteina pokazują, że to właśnie osoby myślące inaczej przyczyniają się do rozwoju, a plebejscy pseudo-naukowcy powtarzają to co ktoś ogłosił i podają to jako prawdę objawioną, jak to właśnie czyni Andrzej Bogusławski. I taki delikwent myśli, że już nie trzeba argumentować, bo wystarczy się powołać na stanowisko nauki i to wystarczy.

>>No nie mam rozwiązania, ale obecna nauka też go nie ma
>W 60% przypadków jednak ma, ale psychologia, psychiatria czy też psychoterapia nie daje precyzyjnej recepty, jak u Kopernika w ruchu planet.
>Dlatego z jeszcze jednego powodu przywoływanie Kopernika nie jest trafione.

Ano właśnie, psychologia to wróżenie z fusów, a nie nauka. Szach i mat

W takich przypadkach jak ten, o którym dyskutujemy psychologia nie ma recepty, a w wielu tych gdzie terapia się powiodła można mówić o działaniu osoby terapeuty i placebo, a nie skuteczności samych metod. Te są lepsze lub gorsze, ale wszystkie jeszcze słabe i potrzeba wielu lat bądź szybkiego rozwoju technologicznego zanim będzie można mówić o psychologii na poziomie.

>> a w dodatku błędnie klasyfikuje pewne zjawiska
>Jak dla mnie po prostu bawisz się w psychologa. Miłej zabawy

Nie bawię się w psychologa. Skąd ten pomysł?

>> Wbrew zdrowemu rozsądkowi i moralności.
>Nie bardzo rozumiem co z tym wspólnego ma moralność.
>I pewnie nie zrozumiem.

Dbanie o siebie i podejmowanie decyzji na temat tego co się je, a także doboru partnera i traktowania tej osoby to kwestie moralne. Czego tu można nie rozumieć?

>Sorki ale zupełnie nie pamiętam, jakie to niby 'twarde argumenty' podawałeś, a pamięć mam dobrą.

Argument zdrowotny, argument odwołujący się do moralności i decyzji, argument wartościujący osoby otyłe jako chore tak jak narkomani (także z różnicami w mózgu, emocjach, myśleniu). Takie preferencje wykluczają miłość, wykluczają wzajemne dbanie o siebie, powodują dysonans między emocjami i logiką, a także uniemożliwiają cieszenie się pięknem. Poza tym odbiera to poczucie wolności, bo nie można wybrać w takiej sytuacji zdrowych upodobań.

>> Zobacz jak Andrzej Bogusławski (ciach)
>Czytam waszą rozmowę która przerodziła się w pyskówkę i wzajemne zarzuty zdawkowo.

Podejrzewam, że właśnie o to mu chodziło aby nikt już nie czytał tej permanentnej ucieczki od argumentów i skłonności Pana Andrzeja do wycieczek personalnych i projektowania ich na rozmówcę.
11-06-2016 12:01 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>No czasem mam wrażenie, że dla niektórych nauka polega na wierze w prawdy objawione, którymi jest obecne oficjalne stanowisko większości naukowców. Takie przypadki jak ten Kopernika, czy Einsteina pokazują, że to właśnie osoby myślące inaczej przyczyniają się do rozwoju, a plebejscy pseudo-naukowcy powtarzają to co ktoś ogłosił i podają to jako prawdę objawioną, jak to właśnie czyni Andrzej Bogusławski. I taki delikwent myśli, że już nie trzeba argumentować, bo wystarczy się powołać na stanowisko nauki i to wystarczy.
Ten delikwent wytłumaczył tu już "jak krowie na rowie", we wszystkich aspektach czym jest nauka i na czym stanowisko nauki polega, wytłumaczył także jak można korzystać z argumentów z dorobku nauki i kiedy powołanie się na stanowisko nauki jest argumentem wystarczającym, a kiedy nie. Tyle tylko, iż do zacietrzewionych trolli, głęboko wierzących we własną rację nic nie dociera i każde ewidentne wykazywanie im wypisywanych tu bzdur przekształcają w osobiste pyskówki.
To argumenty z wiary we własną racje, a nie argumenty z dorobku nauki, kompromitują na forum racjonalisty

@@@
.
11-06-2016 13:29 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ten delikwent wytłumaczył tu już "jak krowie na rowie", we wszystkich aspektach czym jest nauka i na czym stanowisko nauki polega, wytłumaczył także jak można korzystać z argumentów z dorobku nauki i kiedy powołanie się na stanowisko nauki jest argumentem wystarczającym, a kiedy nie.

Nigdy nie jest argumentem wystarczającym, przynajmniej nie na racjonalistycznym forum. Za stanowiskiem nauki stoi jakaś teza i argumenty, które ją podpierają i to na tych argumentach powinniśmy się skupiać, a stanowisko nauki rozumie się wtedy samo przez się, wraz ze zrozumieniem argumentacji. Na czym polega nauka to ja wiem i polega ona także na ciągłej negacji i zestawianiu jednych modeli z drugimi żeby szukać między nimi sprzeczności w celu ulepszania definicji i teorii i szukania nowych argumentów.

Niech Pan zauważy, że gdy Krystkon, czy Duch Prawdy piszą swoje teorie, to bardzo łatwo jest się do nich odnieść i wyjaśnić co jest błędem i co konkretnie twierdzi na ten temat nauka. Nie trzeba wtedy pisać, że nauka tak twierdzi, bo wystarczą same argumenty.

Tutaj np wypowiedział się Pan jak należy: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711671#w713107
więc dlaczego nie jest tak za każdym razem? Przecież nawet łatwiej jest się odnosić do argumentów niż komentować tego kto coś napisał. Jednak gdy mówi Pan o jakimś stanowisku nauki, a ja o jakimś przypadku, które ma mu przeczyć, to powinien się Pan odnieść do przypadku przez pryzmat naukowego stanowiska.

>Tyle tylko, iż do zacietrzewionych trolli, głęboko wierzących we własną rację nic nie dociera i każde ewidentne wykazywanie im wypisywanych tu bzdur przekształcają w osobiste pyskówki.
>To argumenty z wiary we własną racje, a nie argumenty z dorobku nauki, kompromitują na forum racjonalisty
>@@@
>.
>

Warto podawać te argumenty i odnosić je do treści wpisów rozmówcy. W przeciwnym razie jest to dyskusja z pozycji autorytetu, który wie wszystko, bo jacyś naukowcy tak ustalili. Nas na tym forum powinna interesować treść tego stanowiska, a nie sama konkluzja podana jako niepodważalny fakt.
11-06-2016 14:33 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Niech Pan zauważy, że gdy Krystkon, czy Duch Prawdy piszą swoje teorie, to bardzo łatwo jest się do nich odnieść i wyjaśnić co jest błędem i co konkretnie twierdzi na ten temat nauka.
Wykazanie pisania bzdur opartych głównie na wierze we własną rację jest równie łatwe przy uczestnikach forum, których Pan wyżej wymienił, jak i przy wielu innych, a wśród nich na przykład Pana. Tyle tylko, iż zacietrzewionych i tak nikt nie przekona. Oni na wszelkie argumenty są teflonowi i cała, nawet i najsensowniejsza argumentacja, spływa po nich jak woda po kaczce. Dlatego odnosząc się do Waszych postów warto swoją krytykę już z założenia kierować tylko do czytelników zdolnych ją zrozumieć.

@@@
.
11-06-2016 15:08 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
>>Niech Pan zauważy, że gdy Krystkon, czy Duch Prawdy piszą swoje teorie, to bardzo łatwo jest się do nich odnieść i wyjaśnić co jest błędem i co konkretnie twierdzi na ten temat nauka.
>Wykazanie pisania bzdur opartych głównie na wierze we własną rację jest równie łatwe przy uczestnikach forum, których Pan wyżej wymienił, jak i przy wielu innych, a wśród nich na przykład Pana. Tyle tylko, iż zacietrzewionych i tak nikt nie przekona. Oni na wszelkie argumenty są teflonowi i cała, nawet i najsensowniejsza argumentacja, spływa po nich jak woda po kaczce. Dlatego odnosząc się do Waszych postów warto swoją krytykę już z założenia kierować tylko do czytelników zdolnych ją zrozumieć.
>@@@
>.

No nie może Pan tak w moim przypadku stwierdzić, gdyż nie podał Pan tych argumentów, a jedynie dyskutuje Pan z pozycji "ja wiem lepiej". Kiedy ktoś bredzi, to najlepiej odpowiedzieć co konkretnie jest w tym brednią i dlaczego tak jest, a także napisać jakie jest poprawne podejście do tematu. Wtedy rozmówca może sobie nie rozumieć. Natomiast mając rację i przedstawiając ją jako prawdę objawioną, bez argumentów, stwarza się wrażenie, że się tej racji nie ma. Potem narzeka Pan, że rozmówcy są teflonowi, bo domagają się argumentów.

Jeszcze raz powtórzę co tu jest kluczowe: Ktoś pisze o teorii X na temat K, a Pan nie odnosząc się do X pisze o tym, że istnieje alternatywna teoria Y na temat K, ale zamiast podać jej TREŚĆ, pisze Pan tylko, że tak jest, bo tak ustaliła do tej pory nauka. W tym momencie wypadałoby napisać DLACZEGO nauka ma w tej kwestii takie stanowisko, z czego ono wynika i jak to się ma do teorii X.

I tylko o to mi chodzi w "pyskówce" z Panem, bo sam fakt, że używa Pan argumentu ad personam nie jest niczym strasznym. Jako przykład forumowicza, który uzasadnia swoje wypowiedzi wymieniłbym choćby Drobnera. Pan natomiast rzuca hasło, z którym każdy musi się zgadzać, bo nauka coś tam twierdzi. Są jednak kwestie, w których nauka może się mylić i na tym polega naukowość teorii, że da się za jej pomocą wytłumaczyć wątpliwości, które ludzie mają wobec niej. W tym wypadku wystarczyłoby napisać dlaczego dana preferencja nie jest chorobą, odnosząc się do moich argumentów na to dlaczego uważam, że nią jest.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Niech Pan zauważy, że gdy Krystkon, czy Duch Prawdy piszą swoje teorie, to bardzo łatwo jest się do nich odnieść i wyjaśnić co jest błędem i co konkretnie twierdzi na ten temat nauka.
Wykazanie pisania bzdur opartych głównie na wierze we własną rację jest równie łatwe przy uczestnikach forum, których Pan wyżej wymienił, jak i przy wielu innych, a wśród nich na przykład Pana. Tyle tylko, iż zacietrzewionych i tak nikt nie przekona. Oni na wszelkie argumenty są teflonowi i cała, nawet i najsensowniejsza argumentacja, spływa po nich jak woda po kaczce. Dlatego odnosząc się do Waszych postów warto swoją krytykę już z założenia kierować tylko do czytelników zdolnych ją zrozumieć.
>No nie może Pan tak w moim przypadku stwierdzić, gdyż nie podał Pan tych argumentów, a jedynie dyskutuje Pan z pozycji "ja wiem lepiej". Kiedy ktoś bredzi, to najlepiej odpowiedzieć co konkretnie jest w tym brednią i dlaczego tak jest, a także napisać jakie jest poprawne podejście do tematu. Wtedy rozmówca może sobie nie rozumieć. Natomiast mając rację i przedstawiając ją jako prawdę objawioną, bez argumentów, stwarza się wrażenie, że się tej racji nie ma. Potem narzeka Pan, że rozmówcy są teflonowi, bo domagają się argumentów.
>Jeszcze raz powtórzę co tu jest kluczowe: Ktoś pisze o teorii X na temat K, a Pan nie odnosząc się do X pisze o tym, że istnieje alternatywna teoria Y na temat K, ale zamiast podać jej TREŚĆ, pisze Pan tylko, że tak jest, bo tak ustaliła do tej pory nauka. W tym momencie wypadałoby napisać DLACZEGO nauka ma w tej kwestii takie stanowisko, z czego ono wynika i jak to się ma do teorii X.
>I tylko o to mi chodzi w "pyskówce" z Panem, bo sam fakt, że używa Pan argumentu ad personam nie jest niczym strasznym. Jako przykład forumowicza, który uzasadnia swoje wypowiedzi wymieniłbym choćby Drobnera. Pan natomiast rzuca hasło, z którym każdy musi się zgadzać, bo nauka coś tam twierdzi. Są jednak kwestie, w których nauka może się mylić i na tym polega naukowość teorii, że da się za jej pomocą wytłumaczyć wątpliwości, które ludzie mają wobec niej. W tym wypadku wystarczyłoby napisać dlaczego dana preferencja nie jest chorobą, odnosząc się do moich argumentów na to dlaczego uważam, że nią jest.
Wykazanie pisania bzdur opartych głównie na wierze we własną rację jest równie łatwe przy uczestnikach forum, których Pan wyżej wymienił, jak i przy wielu innych, a wśród nich na przykład Pana. Tyle tylko, iż zacietrzewionych i tak nikt nie przekona. Oni na wszelkie argumenty są teflonowi i cała, nawet i najsensowniejsza argumentacja, spływa po nich jak woda po kaczce. Dlatego odnosząc się do Waszych postów warto swoją krytykę już z założenia kierować tylko do czytelników zdolnych ją zrozumieć.

@@@
.
11-06-2016 16:38 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i znów powtórzył Pan jak bot to co już było i na co przed chwilą odpowiedziałem. Niezależnie od Pana wiedzy, sam sposób w jaki przekazuje Pan swoje zdanie jest trollingiem.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Ten delikwent wytłumaczył tu już "jak krowie na rowie", we wszystkich aspektach czym jest nauka i na czym stanowisko nauki polega, wytłumaczył także jak można korzystać z argumentów z dorobku nauki i kiedy powołanie się na stanowisko nauki jest argumentem wystarczającym, a kiedy nie.
>Nigdy nie jest argumentem wystarczającym, przynajmniej nie na racjonalistycznym forum. Za stanowiskiem nauki stoi jakaś teza i argumenty, które ją podpierają i to na tych argumentach powinniśmy się skupiać, a stanowisko nauki rozumie się wtedy samo przez się, wraz ze zrozumieniem argumentacji. Na czym polega nauka to ja wiem i polega ona także na ciągłej negacji i zestawianiu jednych modeli z drugimi żeby szukać między nimi sprzeczności w celu ulepszania definicji i teorii i szukania nowych argumentów.
I tu jest właśnie zasadnicza różnica pomiędzy nami. Pan wie "na czym polega nauka" , a ja na "czym stanowisko nauki polega" opisuję odwołując do encyklopedycznych definicji - podając przy tym odpowiednie zalinkowane cytaty. Pan wie, iż Bogusławski jest zły i brzydki, a ja ewidentnie wykazuję bzdury które Pan tu wypisuje - podając konkretne zalinkowane cytaty. I można tak w koło Wojtek na racjonalistycznym forum, tylko co z tego wynika dla inteligentnego czytelnika.

@@@
.
11-06-2016 18:26 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
Ja najmocniej obu Panów przepraszam, że się wcinam, ale staram się czytać i już nie mogę. Czy mogę mieć uniżoną prośbę, żeby sobie resztę tematu Panowie omówili kanałem prywatnym? Wiem, że to nie moja sprawa, co kto pisze na forum, ale mi się wątek rozjechał (w kilku tego słowa znaczeniach) i z powodu problemów technicznych (i nie tylko) nie nadążam.
11-06-2016 18:56 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ja najmocniej obu Panów przepraszam, że się wcinam, ale staram się czytać i już nie mogę.
Najmocniej Panią przepraszam, ale jest tu widocznym brak moderacji, która już dawno tę pyskówkę powinna odesłać na "Oślą ławkę". Natomiast prosiłbym jednak uniżenie aby zechciała Pani poświęcić odrobinę swojego czasu oraz uwagi i spróbowała dostrzec, iż ja przy tej pyskówce staram się jednak używać argumentów merytorycznych dotyczących danego tematu.

Na przykład tu nie godzę się aby w imię jakiej pseudo-moralności uznawać nieuznawane przez siebie preferencje za zboczenia, które należy leczyć i liczyłbym tu nawet na jakieś małe wsparcie racjonalistów, dla których dorobek nauki ma jakieś tam znaczenie. Uważam homofobię za groźniejsze zjawisko niż homoseksualizm i nie zgadzam się aby jakiś obsesjonat uważał się za lepszych od ludzi z nim jego obsesji nie podzielających.

Prywatnie to ja nie muszę utrzymywać znajomości z ludźmi, których nie mogę darzyć szacunkiem i prywatne znajomości to jednak sobie sam dobieram, a tu mi szkoda forum: www.racjonalista.pl/forum.php/s,622763#w624217 i przeciwstawiam się - choć coraz słabiej przy braku intelektualnego wsparcia - krzewionej tu przez niektórych głupocie.

Pozdrawiam.

@@@
.
11-06-2016 19:24 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Najmocniej Panią przepraszam, ale jest tu widocznym brak moderacji, która już dawno tę pyskówkę powinna odesłać na "Oślą ławkę". Natomiast prosiłbym jednak uniżenie aby zechciała Pani poświęcić odrobinę swojego czasu oraz uwagi i spróbowała dostrzec, iż ja przy tej pyskówce staram się jednak używać argumentów merytorycznych dotyczących danego tematu.

Prosiłem Pana wielokrotnie o wypisanie tych argumentów, ale Pan tego unika i stąd tak rozwlekła dyskusja. Jeśli jest inaczej, to proszę mi to udowodnić w punktach.

>Na przykład tu nie godzę się aby w imię jakiej pseudo-moralności uznawać nieuznawane przez siebie preferencje za zboczenia, które należy leczyć i liczyłbym tu nawet na jakieś małe wsparcie racjonalistów, dla których dorobek nauki ma jakieś tam znaczenie.

Hmm to może mało kto się tu z Panem zgadza? Dla mnie w centrum nie leży żadna idea, tylko człowiek, a więc upodobania seksualne to tylko cecha, której człowiek jest nosicielem, podobnie jak np cechy charakteru czy kolor oczu. Nie zmienia to faktu, że pewne cechy są bardziej korzystne, a inne mniej, a jeszcze inne mogą być chorobą, która przeszkadza samemu nosicielowi. Pan to ignoruje, ważne żeby o zboczeniach nie pisało się źle, bo ktoś poczułby się urażony...

>Uważam homofobię za groźniejsze zjawisko niż homoseksualizm i nie zgadzam się aby jakiś obsesjonat uważał się za lepszych od ludzi z nim jego obsesji nie podzielających.

Prawdziwa homofobia jest groźnym zjawiskiem, ale jest też druga strona medalu - wyimaginowana homofobia, którą dostrzegają głównie tzw "lewicowi intelektualiści" tam gdzie jej nie ma.
11-06-2016 19:18 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ja najmocniej obu Panów przepraszam, że się wcinam, ale staram się czytać i już nie mogę. Czy mogę mieć uniżoną prośbę, żeby sobie resztę tematu Panowie omówili kanałem prywatnym? Wiem, że to nie moja sprawa, co kto pisze na forum, ale mi się wątek rozjechał (w kilku tego słowa znaczeniach) i z powodu problemów technicznych (i nie tylko) nie nadążam.
>

Też wolałbym jedną, a porządną wymianę zdań niż takie rozbijanie wątków, zarówno jeśli chodzi o liczbę postów, jak i samą ich treść. Niestety takiego mam rozmówcę, który to nie potrafi odpowiadać argumentem na argument i powstaje taki bajzel, a moderacja nic z tym nie robi.

Ja jestem zwolennikiem tłumaczenia wszystkiego dokładnie i po kolei, a Pan Bogusławski woli wypowiadać się z pozycji autorytetu i szufladkować czyjeś wypowiedzi, a następnie komentować to tak jakby dla wszystkich ta szufladka miała być oczywista.

Wobec tego proponuję zasady, na które jednak rozmówca się nie godzi, a są to:
1. Formułowanie tez i uzasadnianie ich argumentami
2. Odnoszenie się do samych tez i argumentów
3. Porządkowanie swoich wypowiedzi, np w punktach, od pauz
4. Kiedy podaje się link lub cytuje wypowiedź, komentowanie co w danym cytacie jest meritum, najważniejszą konkluzją
5. W momencie braku zgodności zatrzymywanie się na danym aspekcie, a dopiero potem wracanie do następnych
6. Reagowanie na to co mówi rozmówca, np kiedy podaję swoje argumenty w punktach, to należy się do nich odnieść, nawet gdyby to były kompletne bzdury. Trzeba odpowiedzieć, poobalać i dopiero wtedy można pisać, że coś się uzasadniło. Przykładowo Duch Prawdy pisze, że jedyną i absolutną prawdą jest miłość, więc tłumaczę, że prawda absolutna nie istnieje z punktu widzenia subiektywnego obserwatora. Pan Andrzej Bogusławski w analogicznej sytuacji mówi, że on wyraża się tylko do ludzi zdolnych go zrozumieć i nikt nie skompromituje nas bardziej niż my sami.
7. Unikanie nadinterpretacji, np:
Napisałem o tym, że dane upodobanie jest moim zdaniem złe, a Pan Andrzej napisał, że złe jest narzucanie innym swoich upodobań. To typowy przykład myślenia indukcyjnego i wiary w jego słuszność, co jest trollingiem, gdyż nikomu niczego nie narzucałem, a w szczególności własnych upodobań.
8. Unikanie błędnych kół, czyli np powoływania się na autorytet, swoją mądrość, czyjąś głupotę czy brak wiedzy, bo tak może napisać każdy, a gdy ktoś tak pisze i rozmówca zrobi to samo, to mamy słowo pan a X vs słowo pana Y.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Wiem, że to nie moja sprawa, co kto pisze na forum, ale mi się wątek rozjechał (w kilku tego słowa znaczeniach) i z powodu problemów technicznych (i nie tylko) nie nadążam.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,709285#w713173
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,711018#w712189
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,700629#w705189
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,711018#w713187
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,691129#w693686
www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,711671#w712523
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,711841#w713248
Tylko ten wątek?
Ja już jestem cicho - niech mądrzejsi, bardziej merytoryczni i mniej swarliwi tu przemówią.

Pozdrawiam.

@@@
.
13-06-2016 08:58 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Fajnie że mnie oświecasz, bo nie wiedziałem
> No czasem mam wrażenie, że dla niektórych nauka polega na
> wierze w prawdy objawione

Własne wrażenia - dobra rzecz

>Nie bawię się w psychologa. Skąd ten pomysł?

M.in. stąd: "W 60% przypadków jednak ma, ale psychologia, psychiatria czy też psychoterapia nie daje precyzyjnej recepty". Diagnozujesz, że działania terapeuty to efekt placebo, a nie skuteczności samych metod. Że wszystkie metody są jeszcze słabe (tu mamy do czynienia ze sporym znawstwem metod ), twierdzisz z dużą dozą pewności, że potrzeba wielu lat (jeszcze większe znawstwo, tu ram czasowych) bądź szybkiego rozwoju technologicznego, zanim będzie można mówić o psychologii na poziomie itd.
Konkluzja: wszyscy psycholodzy powinni się od Ciebie dowiedzieć, że to co robią jest właściwie biciem piany

>>> Wbrew zdrowemu rozsądkowi i moralności.
>>Nie bardzo rozumiem co z tym wspólnego ma moralność.
>>I pewnie nie zrozumiem.
>Dbanie o siebie i podejmowanie decyzji na temat tego co się je, a także doboru partnera i traktowania tej osoby to kwestie moralne

Jak dla mnie uprawiasz tu jakiś eklektyzm, zupełnie nie widzę jego celu.

> Czego tu można nie rozumieć?

Można nie rozumieć gdzie w dylematach które przedstawiasz nawiązanie do moralności. Moralność to po prostu zbiór zasad i norm.

>>Sorki ale zupełnie nie pamiętam, jakie to niby 'twarde argumenty' podawałeś, a pamięć mam dobrą.
>Argument zdrowotny

Nie bardzo widzę potrzebę w tym wypadku pisania o jakiejś twardości.
Z resztą na ten argument już odpowiedziałem.

> argument odwołujący się do moralności

Znów wyjeżdżasz z tą moralnością. Pasuje, jak pięść do nosa.

> argument wartościujący osoby otyłe jako chore tak jak narkomani

Rozmawiasz z chochołem, czy ze mną? Ja takiego punktu widzenia nie podzielam i do mnie argument wartościujący wszystkie osoby otyłe jako chore nie trafia.

> Takie preferencje wykluczają miłość, wykluczają wzajemne dbanie o siebie,
> powodują dysonans między emocjami i logiką

Jeśli wybierasz sobie osobę chorą na otyłość, to faktycznie masz potem problem.
Zasugerowałem złoty środek, czemu zresztą specjalnie czasu nie poświęciłeś.
Jak ktoś chce dać sobie w żyłę w Gdańsku, to cóż ja na to poradzę będąc w Krakowie i opiekując się dzieckiem? Musi się naszprycować - trudno.

> a także uniemożliwiają cieszenie się pięknem

J.w.

> Poza tym odbiera to poczucie wolności, bo nie można wybrać
> w takiej sytuacji zdrowych upodobań.

J.w.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>> Fajnie że mnie oświecasz, bo nie wiedziałem
>> No czasem mam wrażenie, że dla niektórych nauka polega na
>> wierze w prawdy objawione
>Własne wrażenia - dobra rzecz

Zauważ np na to jak argumentuje Pan Andrzej Bogusławski. Naukowcy dochodzą w jakiś sposób do swoich konkluzji i potrafią uargumentować dlaczego jest właśnie tak. Pan Andrzej, ale też wiele innych osób uważających się za racjonalistów, podaje konkluzję naukowców jako prawdę objawioną i zamiast uzasadniać, broni tezy, że ta konkluzja jest bardziej wartościowa od innych stwierdzeń na ten temat. Jest to więc zwykła tania obrona swojej wiary.

>>Nie bawię się w psychologa. Skąd ten pomysł?
>M.in. stąd: "W 60% przypadków jednak ma, ale psychologia, psychiatria czy też psychoterapia nie daje precyzyjnej recepty". Diagnozujesz, że działania terapeuty to efekt placebo, a nie skuteczności samych metod. Że wszystkie metody są jeszcze słabe (tu mamy do czynienia ze sporym znawstwem metod ), twierdzisz z dużą dozą pewności, że potrzeba wielu lat (jeszcze większe znawstwo, tu ram czasowych) bądź szybkiego rozwoju technologicznego, zanim będzie można mówić o psychologii na poziomie itd.
>Konkluzja: wszyscy psycholodzy powinni się od Ciebie dowiedzieć, że to co robią jest właściwie biciem piany

Ale to są oczywistości i wielu terapeutów (ci uczciwi i dobrzy) też o tym wie. Poszczególne modele terapeutyczne są między sobą sprzeczne i opierają się na wierze w nieweryfikowalne teorie. Niska skuteczność udowadnia, że te metody są słabe, a sam sukces terapeutyczny to działanie głównie osoby terapeuty (jeśli jest dobry) i wiary w te metody przez pacjenta, czasem też czynnik finansowy (skoro ktoś zapłacił to oczekuje efektów i wiele osób racjonalizuje sobie sprzeczności w terapii żeby nie czuć się oszukanym).

>>Dbanie o siebie i podejmowanie decyzji na temat tego co się je, a także doboru partnera i traktowania tej osoby to kwestie moralne
>Jak dla mnie uprawiasz tu jakiś eklektyzm, zupełnie nie widzę jego celu.

Jak dla mnie nie i napisałem tutaj akurat o podstawowym imperatywie, który jest oczywisty.

>> Czego tu można nie rozumieć?
>Można nie rozumieć gdzie w dylematach które przedstawiasz nawiązanie do moralności. Moralność to po prostu zbiór zasad i norm.

A przypomnij czemu on służy i co oznacza dla jednostki w kontekście jej wartości własnej.

>>Argument zdrowotny
>Nie bardzo widzę potrzebę w tym wypadku pisania o jakiejś twardości.
>Z resztą na ten argument już odpowiedziałem.

A ja odpowiadałem na Twoją odpowiedź

>> argument odwołujący się do moralności
>Znów wyjeżdżasz z tą moralnością. Pasuje, jak pięść do nosa.

Wykaż dlaczego.

>> argument wartościujący osoby otyłe jako chore tak jak narkomani
>Rozmawiasz z chochołem, czy ze mną? Ja takiego punktu widzenia nie podzielam i do mnie argument wartościujący wszystkie osoby otyłe jako chore nie trafia.

Nie pisałem przecież o wszystkich osobach, tylko o większości.

>> Takie preferencje wykluczają miłość, wykluczają wzajemne dbanie o siebie,
>> powodują dysonans między emocjami i logiką
>Jeśli wybierasz sobie osobę chorą na otyłość, to faktycznie masz potem problem.
>Zasugerowałem złoty środek, czemu zresztą specjalnie czasu nie poświęciłeś.
>Jak ktoś chce dać sobie w żyłę w Gdańsku, to cóż ja na to poradzę będąc w Krakowie i opiekując się dzieckiem? Musi się naszprycować - trudno.

Pisałem o upodobaniu do kobiet chorych na otyłość, więc Twój "złoty środek" był de facto przyznaniem racji, że takie upodobanie to też choroba, tylko nie bardzo chcesz o tym napisać wprost i próbujesz zmiękczyć chory przypadek żeby wyszło, że jest zdrowy. Tylko nie wiem po co, pewnie to taka obrona swojej wiary w teorie psychologiczne, które sobie przeczą.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Pisałem o upodobaniu do kobiet chorych na otyłość,
> więc Twój "złoty środek" był de facto przyznaniem racji,
> że takie upodobanie to też choroba

Twoje upodobanie jest prawdopodobnie fetyszyzmem, a więc odmianą choroby.
Teraz widzę, że moja rada szukania złotego środka tzn. kobiety nie dość grubej aby była chorobliwa, spełznie na niczym, bo nie trafi na podatny grunt.
Ty wiesz lepiej, a każde Twoje pytanie czy chęć dialogu to ściema: po prostu deklarujesz że chcesz chorobliwie grubej, nic na to nie moge poradzić, a nawet nie chcę.

> tylko nie bardzo chcesz o tym napisać wprost

Takie upodobanie jest fetyszyzmem, a więc odbmianą choroby i nic na to nie moge poradzić.

> próbujesz zmiękczyć chory przypadek żeby wyszło, że jest zdrowy
> Tylko nie wiem po co, pewnie to taka obrona swojej wiary
> w teorie psychologiczne, które sobie przeczą.

Z wielu chorób można wyjść, ale prawdopodobnie będziesz na nie chory do śmierci, jeśli nic nie zrobisz. Mimo wszystko droga wolna - rób co chcesz, dziękuję za podzielenie się tu Twoją historią, nie jestem zainteresowany, nie zamierzam o tym w kółko gadać więc bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Pisałem o upodobaniu do kobiet chorych na otyłość,
>> więc Twój "złoty środek" był de facto przyznaniem racji,
>> że takie upodobanie to też choroba
>Twoje upodobanie jest prawdopodobnie fetyszyzmem, a więc odmianą choroby.

No to teraz pytanie dlaczego ci niby specjaliści twierdzą inaczej. Pewnie dlatego, że to nie pasuje do definicji i gdyby uznać to za fetysz, to tak samo fetyszem (tylko zdrowym) jest normalny heteroseksualizm skierowany na kobiety ze zdrową figurą.

Ale dobrze, że w końcu się zgadzasz z tym, że to choroba, czyli w końcu odwołujesz się do zdrowego rozsądku, a nie do twierdzeń "specjalistów"

>Teraz widzę, że moja rada szukania złotego środka tzn. kobiety nie dość grubej aby była chorobliwa, spełznie na niczym, bo nie trafi na podatny grunt.

No bo gdyby dało się zmienić upodobania pod wpływem rozsądku, to problemu by nie było. Tymczasem rozsądek i emocje są tu w sprzeczności, więc trzeba nauczyć się tłumić emocje i nie ulegać im. Tego nie zaproponował żaden "fachowiec". Proponowali natomiast tłumienie rozsądku, choć oni oczywiście "nie mogą nic narzucać".

>Ty wiesz lepiej, a każde Twoje pytanie czy chęć dialogu to ściema: po prostu deklarujesz że chcesz chorobliwie grubej, nic na to nie moge poradzić, a nawet nie chcę.

Niczego takiego nie deklaruję. Trzeba by tu sprecyzować czym jest "chęć".

>> tylko nie bardzo chcesz o tym napisać wprost
>Takie upodobanie jest fetyszyzmem, a więc odbmianą choroby i nic na to nie moge poradzić.

No i w końcu się zgadzamy.

>> próbujesz zmiękczyć chory przypadek żeby wyszło, że jest zdrowy
>> Tylko nie wiem po co, pewnie to taka obrona swojej wiary
>> w teorie psychologiczne, które sobie przeczą.
>Z wielu chorób można wyjść, ale prawdopodobnie będziesz na nie chory do śmierci, jeśli nic nie zrobisz. Mimo wszystko droga wolna - rób co chcesz, dziękuję za podzielenie się tu Twoją historią, nie jestem zainteresowany, nie zamierzam o tym w kółko gadać więc bywaj.

A jak można wyjść z choroby jeśli "specjaliści" udają, że to nie choroba i mówią, że nie da się tego wyleczyć, ani też pogodzić z samotnością?
13-06-2016 13:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A jak można wyjść z choroby jeśli "specjaliści" udają, że to nie
> choroba i mówią, że nie da się tego wyleczyć, ani też pogodzić
> z samotnością?

Tja.. wszystkiemu winni "specjaliści", ja sam mogę siebie rozgrzeszyć
Trzeba najpierw przed udaniem się do dobrego, lub złego specjalisty chcieć się wyleczyć, potem odnaleźć w sobie siłę, by zacząć i kontynuować leczenie nie będąc dla siebie samym piątą kolumną. Bez tego ani rusz.
Bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> A jak można wyjść z choroby jeśli "specjaliści" udają, że to nie
>> choroba i mówią, że nie da się tego wyleczyć, ani też pogodzić
>> z samotnością?
>Tja.. wszystkiemu winni "specjaliści", ja sam mogę siebie rozgrzeszyć
>Trzeba najpierw przed udaniem się do dobrego, lub złego specjalisty chcieć się wyleczyć, potem odnaleźć w sobie siłę, by zacząć i kontynuować leczenie nie będąc dla siebie samym piątą kolumną. Bez tego ani rusz.
>Bywaj.

Nie mówię o żadnej winie, ani rozgrzeszeniu. To są wątki poboczne, które pomijam. Przecież człowiek nie ponosi winy za chorobę uniemożliwiającą mu miłość. O winie byłaby mowa gdybym zdecydował się na związek. Natomiast chęć wyleczenia jest zdaniem "specjalistów" chorobą. Czyli nie choroba, a chęć wyleczenia! Rozumiesz? Jak można się wyleczyć, jeśli osoby mające w tym pomóc mówią, że się nie da i że to nie choroba i dodatkowo, że chęć wyleczenia to choroba, bo trzeba zaakceptować zboczenie, które nie jest zboczeniem? To jest właśnie absurd, a kolejnym absurdem jest kwestia winy, chęci, "ja" i wyboru, czyli pojęć typowo kulturowych, które są iluzjami tak jak wiara w Boga.
13-06-2016 13:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> O winie byłaby mowa gdybym zdecydował się na związek

I powiedz, gdzie byłaby ta domniemana wina (tzn. po czyjej stronie) gdybyś był w związku?

> Natomiast chęć wyleczenia jest zdaniem "specjalistów" chorobą

A Twoim?

> Jak można się wyleczyć, jeśli osoby mające w tym pomóc mówią,
> że się nie da i że to nie choroba i dodatkowo, że chęć wyleczenia
> to choroba, bo trzeba zaakceptować zboczenie, które nie jest zboczeniem?

Nie wiem, nie jestem psychologiem, ale mnie to się zdaje że miałeś do czynienia z jakimś 'fachowcem' np. od terapii Hellingera, lub kimś podobnym.

> absurdem jest kwestia winy, chęci, "ja" i wyboru, czyli pojęć
> typowo kulturowych, które są iluzjami tak jak wiara w Boga.

Owszem są iluzjami, ale czasem diabelnie mocno odczuwalnymi i czepiającymi się człeka dość mocno.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> O winie byłaby mowa gdybym zdecydował się na związek
>I powiedz, gdzie byłaby ta domniemana wina (tzn. po czyjej stronie) gdybyś był w związku?

Domniemana to nie wiem, a realna:
- po mojej stronie, bo miłość polega na tym żeby chcieć dobrze dla drugiej osoby i chcę dobrze, ale jest to sprzeczne z upodobaniami, czyli przez chorobę jestem niezdolny do łączenia miłości z seksualnością. Po mojej stronie, bo można pomóc dziewczynie w zrzuceniu kilogramów poprzez: komplementowanie jej i mówienie, że zawsze będzie mi się podobać niezależnie od tuszy, bo to ONA, zarażenie jej niby przy okazji swoimi aktywnościami, zmianę swoich nawyków żywieniowych i tłumaczenie dlaczego rezygnuję z tego, a jem tamto - ona sama wtedy będzie chciała się zmienić

- po jej stronie, bo to ona decyduje o tym czy jest gruba, więc bierze odpowiedzialność za tego konsekwencje

- znów po mojej stronie, bo to ja jestem odpowiedzialny za to jaką kobietę wybiorę

- de facto to wina genów i oddziaływań przyczynowo-skutkowych, których do końca sobie nie uświadamiamy, bo mózg tworzy racjonalizacje i uproszczenia, które tylko wydają nam się być motywami naszych działań.

>> Natomiast chęć wyleczenia jest zdaniem "specjalistów" chorobą
>A Twoim?

A moim zdaniem to jest zdrowy element psychiki, a chorobą są upodobania.

>> Jak można się wyleczyć, jeśli osoby mające w tym pomóc mówią,
>> że się nie da i że to nie choroba i dodatkowo, że chęć wyleczenia
>> to choroba, bo trzeba zaakceptować zboczenie, które nie jest zboczeniem?
>Nie wiem, nie jestem psychologiem, ale mnie to się zdaje że miałeś do czynienia z jakimś 'fachowcem' np. od terapii Hellingera, lub kimś podobnym.

Nie. Chodziłem do wielu specjalistów, w tym do jednej znanej i polecanej psycholożki, która także występuje w telewizji (i każe sobie sporo płacić). Wysłałem setki maili i odpowiedź prawie zawsze była ta sama, lub ewentualnie "nie jestem w stanie pomóc".

>> absurdem jest kwestia winy, chęci, "ja" i wyboru, czyli pojęć
>> typowo kulturowych, które są iluzjami tak jak wiara w Boga.
>Owszem są iluzjami, ale czasem diabelnie mocno odczuwalnymi i czepiającymi się człeka dość mocno.

No niestety.
10-06-2016 15:34 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Kopernik nie potrzebował setek lat, ani dorobku nauki.
No tak, według Pana Kopernik należał do "geniusi", którzy wszystko wiedzą sami z siebie już od narodzenia. Zresztą żadna nauka - nawet pisania i czytania - przed Kopernikiem nie istniała. To tylko Bogusławski wierzy, iż Kopernik choć żył tylko lat kilkadziesiąt potrzebował do stworzenia swoich teorii poznania dotychczasowego dorobku ludzkości. Dlatego aż do swojej śmierci czytał dużo i ze zrozumieniem.

>To on odmienił naukę i to jest tylko bardzo znany przypadek,
www.racjon(*)m.php/s,474426/z,0/d,3#w475843

>ale właśnie na tym polega nauka.
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,574467#w576701

>Poza tym pewne rzeczy wynikają z obliczeń, odkrywa się jakieś prawo, a następnie na tej podstawie stawia się tezę dotyczącą innego prawa, które uzupełniałoby tą teorię, a dopiero potem ktoś to potwierdza badaniami.
Zobacz jak Andrzej Bogusławski się plącze przez to, że próbuje poprzeć tu stanowisko naukowe,
www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,711671#w712484
www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,711671#w712490

Tak, ma Pan rację. Dla Bogusławskiego stanowisko nauki zdecydowanie ma najistotniejsze znaczenie w prawie wszystkich sprawach.
Ale Bogusławski rozumie i wcale tego nie ukrywa, na czym nauka polega. Proszę sobie przeczytać i postarać się też zrozumieć.

@@@
.
11-06-2016 01:03 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
>>Kopernik nie potrzebował setek lat, ani dorobku nauki.
>No tak, według Pana Kopernik należał do "geniusi", którzy wszystko wiedzą sami z siebie już od narodzenia. Zresztą żadna nauka - nawet pisania i czytania - przed Kopernikiem nie istniała. To tylko Bogusławski wierzy, iż Kopernik choć żył tylko lat kilkadziesiąt potrzebował do stworzenia swoich teorii poznania dotychczasowego dorobku ludzkości. Dlatego aż do swojej śmierci czytał dużo i ze zrozumieniem.

Pan za to zupełnie nie czyta ze zrozumieniem i tylko szuka Pan na siłę okazji żeby mi dopiec, dopiekając tym samym samemu sobie. Była mowa o spojrzeniu na dokonania Kopernika z perspektywy setek lat i dorobku nauki, więc mowa tu o PÓŹNIEJSZYCH dokonaniach nauki. Pan natomiast znów udowadnia, że nie rozumie Pan słowa pisanego i interpretuje Pan te słowa po swojemu. Tak to właśnie jest kiedy emocje przeważają nad rozumem.

>Zobacz jak Andrzej Bogusławski się plącze przez to, że próbuje poprzeć tu stanowisko naukowe,
>www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,711671#w712484
>www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,711671#w712490
>
>Tak, ma Pan rację. Dla Bogusławskiego stanowisko nauki zdecydowanie ma najistotniejsze znaczenie w prawie wszystkich sprawach.
Ale Bogusławski rozumie i wcale tego nie ukrywa, na czym nauka polega. Proszę sobie przeczytać i postarać się też zrozumieć.
>@@@
>.

No i kolejny raz mamy do czynienia z bełkotem. Natomiast argumentów unika Pan nadal jak ognia.
09-06-2016 11:57 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Teoretycznie mógłby też wybrać szczupłą dziewczynę, albo chłopaka, abstrahując od upodobań i swoich pragnień Tylko co z tego? Trzeba to zmienić, czyli wyleczyć, a więc jest to choroba. I nie trzeba bawić się w definicje, bo to nie zmienia realnego problemu.
Najgorsza choroba to jak ktoś ma zajoba, a ta choroba jest nieuleczalną. Zdarzają się u ludzie przeróżne fiksacje i co za różnica dla osoby postronnej przy zafiksowaniu na przykład na tuszy czy delikwent preferuje osobniki chude czy grube.

Oczywiście rozumiem, iż ludzie mają przeróżne kłopoty z własną seksualnością, tak jak tu Pan nam swoją obsesję prezentuje, ale najzdrowszym podejściem w tym przypadku jest brak zainteresowania czyimiś wyborami, gdy ani mnie, ani moich najbliższych sprawa nie dotyczy. Zaś proponowanie przymusu leczenia, jest więcej niż chorobą psychiczną, jest wprost zbrodnicze, gdyż nakazuje niewolenie innych do poziomu swojego hysia.

@@@
.
09-06-2016 17:08 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Najgorsza choroba to jak ktoś ma zajoba, a ta choroba jest nieuleczalną. Zdarzają się u ludzie przeróżne fiksacje i co za różnica dla osoby postronnej przy zafiksowaniu na przykład na tuszy czy delikwent preferuje osobniki chude czy grube.

No w przypadku rozmowy o tuszy to kluczowe znaczenie ma to czy chodzi o osobniki grube czy chude. Nie wiem co ma z tym wspólnego fiksacja i mechanizmy obronne, ale może to jakiś mechanizm obronny Andrzeja Bogusławskiego, że o tym pisze.

>Oczywiście rozumiem, iż ludzie mają przeróżne kłopoty z własną seksualnością, tak jak tu Pan nam swoją obsesję prezentuje, ale najzdrowszym podejściem w tym przypadku jest brak zainteresowania czyimiś wyborami, gdy ani mnie, ani moich najbliższych sprawa nie dotyczy. Zaś proponowanie przymusu leczenia, jest więcej niż chorobą psychiczną, jest wprost zbrodnicze, gdyż nakazuje niewolenie innych do poziomu swojego hysia.

A kto proponował PRZYMUS LECZENIA? Kolejny raz udowadnia Pan nieumiejętność czytania ze zrozumieniem. I co ja mam z takim delikwentem zrobić?

Ja pisałem, że jeśli ktoś jest chory, to powinien się leczyć, ale nie wspominałem o żadnym zewnętrznym przymusie ze strony innych osób. Podobnie jak mam astmę i idę do lekarza żeby przepisał mi inhalator, a następnie kupuję go w aptece. Gdyby ludzie tacy jak Pan stwierdzili, że astma to nie choroba i nikt nie powinien się wtrącać w życie astmatyka, a poza tym nie powinno się go dyskryminować, bo astma jest naturalnym genetycznym wariantem dla człowieka, to nie mógłbym się leczyć i być może bym się udusił. Kiedy przychodzę do lekarza z problemem, to ten nie powinien mi mówić, że jestem zdrowy, bo w jakiejś książce jest tak napisane. Jak już to powinien swoją decyzję uzasadnić argumentami.

Poza tym nie wiem gdzie tu Pan widzi czyjeś wybory, które nikogo z nas nie dotyczą. Znów sobie Pan coś uroił.
09-06-2016 18:25 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Najgorsza choroba to jak ktoś ma zajoba, a ta choroba jest nieuleczalną. Zdarzają się u ludzie przeróżne fiksacje i co za różnica dla osoby postronnej przy zafiksowaniu na przykład na tuszy czy delikwent preferuje osobniki chude czy grube.
>No w przypadku rozmowy o tuszy to kluczowe znaczenie ma to czy chodzi o osobniki grube czy chude.
Tak, nawet zdecydowanie tak, ale tylko dla zafiksowanego.

> Nie wiem co ma z tym wspólnego fiksacja i mechanizmy obronne, ale może to jakiś mechanizm obronny Andrzeja Bogusławskiego, że o tym pisze.
Ataki personalne zamiast argumentów to tylko dla wzajemnie wspierających się głupków są przekonywujące. Aby zrozumieć co wspólnego z preferencjami seksualnymi mają fiksacje potrzebne są nie fiksacje, a wiedza psychologiczna.

"Trzeba to zmienić, czyli wyleczyć, a więc jest to choroba".
(...) najzdrowszym podejściem w tym przypadku jest brak zainteresowania czyimiś wyborami, gdy ani mnie, ani moich najbliższych sprawa nie dotyczy. Zaś proponowanie przymusu leczenia, jest więcej niż chorobą psychiczną, jest wprost zbrodnicze, gdyż nakazuje niewolenie innych do poziomu swojego hysia.
>A kto proponował PRZYMUS LECZENIA? Kolejny raz udowadnia Pan nieumiejętność czytania ze zrozumieniem.
Przecież to oczywiste, iż nie Pan proponował leczenie, tylko inni mają kłopoty ze zrozumieniem. Przecież to co Pan tu wypisuje to same mądrości, a nie żaden bełkot.

>I co ja mam z takim delikwentem zrobić?
Ja zawsze ocenę pozostawiam ogółowi czytelników, ale Pan musi sam oceniać, gdyż niewielu jednak się z Panem zgadza.

>Ja pisałem, że jeśli ktoś jest chory, to powinien się leczyć, ale nie wspominałem o żadnym zewnętrznym przymusie ze strony innych osób.
Preferencje seksualne są chorobą tylko dla głęboko wierzących w swoją ideologię zacietrzewionych głupców. Mądrzy ludzie - zgodnie ze stanowiskiem nauki - nie uznają preferencji za chorobę i nie widzą potrzeby leczenia. Oczywiście część preferencji staje się chorobliwymi obsesjami, które mogą prowadzić do przestępstw (np. pedofilia, czy sadyzm) i wtedy - gdy samemu nie można zapanować nad własnymi obsesjami - dobrze jest skorzystać z pomocy specjalistów.

Istnieje tu inny problem. Spora część ludzi nie potrafiących poradzić sobie z własną seksualnością, gdyż jej z różnych powodów nie akceptuje i wtedy czasem szuka ratunku w różnorodnych atakach na taką preferencję lub w wierze, iż to tylko choroba, którą można wyleczyć. Część najbardziej agresywnie atakujących np. homoseksualizm propagandzistów, to właśnie homoseksualiści walczący ze swoimi własnymi preferencjami.

>Kiedy przychodzę do lekarza z problemem, to ten nie powinien mi mówić, że jestem zdrowy, bo w jakiejś książce jest tak napisane.
Lekarz jest fachowcem w danej dziedzinie i ma obowiązek postępowania zgodnie z własnymi kompetencjami na podstawie znanego mu dorobku naukowej wiedzy. Tak, dokładnie tak - lekarz ma leczyć tak jak jest w najbardziej aktualnych medycznych książkach napisane, włączając w to własną praktykę. Dla mnie lekarz podejmujący decyzje ideologiczne przestaje być lekarzem. Nie uznaję żadnego prawa lekarzy do wolności sumienia. Niech sobie stworzą medycynę wyznaniową i wtedy leczą zgodnie z wyznawaną ideologią.

>Poza tym nie wiem gdzie tu Pan widzi czyjeś wybory, które nikogo z nas nie dotyczą. Znów sobie Pan coś uroił.
Oczywiście rozumiem, iż ludzie mają przeróżne kłopoty z własną seksualnością, tak jak tu Pan nam swoją obsesję prezentuje, ale najzdrowszym podejściem w tym przypadku jest brak zainteresowania czyimiś wyborami, gdy ani mnie, ani moich najbliższych sprawa nie dotyczy. Zaś proponowanie przymusu leczenia, jest więcej niż chorobą psychiczną, jest wprost zbrodnicze, gdyż nakazuje niewolenie innych do poziomu swojego hysia. Tak, to było czyste urojenie, ale dla Pana, dla mnie było to entym wykazaniem bzdur jakie Pan tu wypisuje. Ocenę zaś pozostawiam - jak zawsze - naszym czytelnikom.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No w przypadku rozmowy o tuszy to kluczowe znaczenie ma to czy chodzi o osobniki grube czy chude.
>Tak, nawet zdecydowanie tak, ale tylko dla zafiksowanego.

No i kolejny raz Pan bełkocze. Jak już się coś pisze to trzeba uzasadnić. Przypominam, że piszemy tu o upodobaniu do kobiet z nadwagą, więc tylko debil abstrahowałby w tym momencie od tuszy. Czyli osoba zafiksowana to przeciwieństwo debila?

>> Nie wiem co ma z tym wspólnego fiksacja i mechanizmy obronne, ale może to jakiś mechanizm obronny Andrzeja Bogusławskiego, że o tym pisze.
>Ataki personalne zamiast argumentów to tylko dla wzajemnie wspierających się głupków są przekonywujące. Aby zrozumieć co wspólnego z preferencjami seksualnymi mają fiksacje potrzebne są nie fiksacje, a wiedza psychologiczna.

Jaka wiedza? Poproszę o konkrety. Ataki personalne to Pan tu uskutecznia non stop.

>(...) najzdrowszym podejściem w tym przypadku jest brak zainteresowania czyimiś wyborami, gdy ani mnie, ani moich najbliższych sprawa nie dotyczy.

Tu jeszcze dodam, że dyskusja nie jest na temat Pana znajomych ani Pana. Cóż za tupet żeby w takiej sytuacji napisać coś takiego. Coś pięknego

>>A kto proponował PRZYMUS LECZENIA? Kolejny raz udowadnia Pan nieumiejętność czytania ze zrozumieniem.
>Przecież to oczywiste, iż nie Pan proponował leczenie, tylko inni mają kłopoty ze zrozumieniem. Przecież to co Pan tu wypisuje to same mądrości, a nie żaden bełkot.

No KOMU proponowałem leczenie? Czy jeśli piszę, że mam astmę i powinienem ją leczyć, to znaczy, że proponuję KOMUŚ leczenie? Trzeba czytać ze zrozumieniem, a nie nazywać potem innych trollami, bo Pan czegoś nie zrozumiał.

>>I co ja mam z takim delikwentem zrobić?
>Ja zawsze ocenę pozostawiam ogółowi czytelników, ale Pan musi sam oceniać, gdyż niewielu jednak się z Panem zgadza.

Erystyka. Standard u Pana i ludzi Pana pokroju, których jest niestety większość.

>Preferencje seksualne są chorobą tylko dla głęboko wierzących w swoją ideologię zacietrzewionych głupców. Mądrzy ludzie - zgodnie ze stanowiskiem nauki - nie uznają preferencji za chorobę i nie widzą potrzeby leczenia. Oczywiście część preferencji staje się chorobliwymi [color=blue]obsesjami, które mogą prowadzić do przestępstw (np. pedofilia, czy sadyzm) i wtedy - gdy samemu nie można zapanować nad własnymi obsesjami - dobrze jest skorzystać z pomocy specjalistów.


Nie. Preferencje seksualne są chore kiedy niszczą komuś życie, marzenia, emocje. Tego Pan nie zrozumie, bo nie ma Pan zbytnio empatii.

>Istnieje tu inny problem. Spora część ludzi nie potrafiących poradzić sobie z własną seksualnością, gdyż jej z różnych powodów nie akceptuje i wtedy czasem szuka ratunku w różnorodnych atakach na taką preferencję lub w wierze, iż to tylko choroba, którą można wyleczyć. Część najbardziej agresywnie atakujących np. homoseksualizm propagandzistów, to właśnie homoseksualiści walczący ze swoimi własnymi preferencjami.

Nie każdą seksualność powinno się akceptować. No chyba, że twierdzi Pan, że i pedofil powinien zaakceptować swoje preferencje i nie jest chory, dopóki nie wykorzystuje dzieci. Jego stan też się pewnie nie liczy, ale trzeba go tolerować i nie można krytykować jego preferencji, bo to "go" obraża. Bardzo zabawne

>>Kiedy przychodzę do lekarza z problemem, to ten nie powinien mi mówić, że jestem zdrowy, bo w jakiejś książce jest tak napisane.
>Lekarz jest fachowcem w danej dziedzinie i ma obowiązek postępowania zgodnie z własnymi kompetencjami na podstawie znanego mu dorobku naukowej wiedzy. Tak, dokładnie tak - lekarz ma leczyć tak jak jest w najbardziej aktualnych medycznych książkach napisane, włączając w to własną praktykę. Dla mnie lekarz podejmujący decyzje ideologiczne przestaje być lekarzem. Nie uznaję żadnego prawa lekarzy do wolności sumienia. Niech sobie stworzą medycynę wyznaniową i wtedy leczą zgodnie z wyznawaną ideologią.

Ale sumienie pacjenta jest ważne i w to żaden terapeuta nie ma prawa ingerować, bo w książce jest inaczej napisane, choć nie ma na to argumentów. Gdyby lekarz powiedział mi, że astma nie jest chorobą, a on nie akceptuje mojej ideologii, wg której nią jest, to bym się być może udusił. A być może nic by się nie stało i ów lekarz podałby mój przypadek jako przykład na to, że jego metody są dobre

>>Poza tym nie wiem gdzie tu Pan widzi czyjeś wybory, które nikogo z nas nie dotyczą. Znów sobie Pan coś uroił.
> Oczywiście rozumiem, iż ludzie mają przeróżne kłopoty z własną seksualnością, tak jak tu Pan nam swoją obsesję prezentuje, ale najzdrowszym podejściem w tym przypadku jest brak zainteresowania czyimiś wyborami, gdy ani mnie, ani moich najbliższych sprawa nie dotyczy. Zaś proponowanie przymusu leczenia, jest więcej niż chorobą psychiczną, jest wprost zbrodnicze, gdyż nakazuje niewolenie innych do poziomu swojego hysia. Tak, to było czyste urojenie, ale dla Pana, dla mnie było to entym wykazaniem bzdur jakie Pan tu wypisuje. Ocenę zaś pozostawiam - jak zawsze - naszym czytelnikom.
>@@@
>.

Wykazał Pan jedynie swoją nieumiejętność czytania ze zrozumieniem i swoje nadinterpretacje.

A ja się pytam czym jest wg Pana "wybór" i skąd się Panu uroiło w głowie "proponowanie PRZYMUSU leczenia".

Czytanie ze zrozumieniem nie boli, a od osoby z Pana rzekomym doświadczeniem wypadałoby wymagać opanowania tej umiejętności.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>No i kolejny raz Pan bełkocze. Jak już się coś pisze to trzeba uzasadnić.
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,710119#w712872
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,710119#w712747

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Fajnie, że wkleja Pan linki do wypowiedzi, w których się Pan kompromituje, ale ja bym prosił o argumenty. Nie potrafi Pan tego, albo nie chce Pan tego zrobić, a końcowym efektem tego jest trolling, jaki Pan tu uskutecznia od dłuższego czasu.
10-06-2016 12:18 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Fajnie, że wkleja Pan linki do wypowiedzi, w których się Pan kompromituje, ale ja bym prosił o argumenty. Nie potrafi Pan tego, albo nie chce Pan tego zrobić, a końcowym efektem tego jest trolling, jaki Pan tu uskutecznia od dłuższego czasu.
Przepraszam, jednak nie jestem w stanie z tym dyskutować. Poddaję się.
Tego się właśnie spodziewałem.
Ping-pong i w koło Wojtek.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ping pong, bo oponent nie podaje argumentów i wymachuje paletką. Gdyby były argumenty, to by je Pan podał i podobnie zrobiłby maceox. Wtedy ping pong byłby niepotrzebny, bo wystarczyłoby cały czas podawać ten sam argument, dopóki rozmówca go nie obali lub się nie wycofa.
10-06-2016 11:01 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>No i kolejny raz Pan bełkocze. Jak już się coś pisze to trzeba uzasadnić.
> Przypominam, że piszemy tu o upodobaniu do kobiet z nadwagą,
Nie piszemy tu o tym "Co to jest lewactwo". Kobiety z nadwagą to tylko Pańska obsesja.

> więc tylko debil abstrahowałby w tym momencie od tuszy.
Lub tylko człowiek upośledzony umysłowo poddałby wciskaniu czyjejś obsesji jako sprawy najistotniejszej dla ogółu.

> Czyli osoba zafiksowana to przeciwieństwo debila?
Jak widać nie.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
>>No i kolejny raz Pan bełkocze. Jak już się coś pisze to trzeba uzasadnić.
>> Przypominam, że piszemy tu o upodobaniu do kobiet z nadwagą,
>Nie piszemy tu o tym "Co to jest lewactwo". Kobiety z nadwagą to tylko Pańska obsesja.

Nie. Piszemy tu o tym czym jest choroba psychiczna, w kontekście seksualności. Lewactwo to off topic, który rozwinął się z tej dyskusji.

>> więc tylko debil abstrahowałby w tym momencie od tuszy.
>Lub tylko człowiek upośledzony umysłowo poddałby wciskaniu czyjejś obsesji jako sprawy najistotniejszej dla ogółu.

A kto poddaje wciskanie czyjejś obsesji jako sprawę najistotniejszą dla ogółu? Kolejny raz Pan bełkocze i nie wytłumaczył się Pan z poprzedniego bełkotania.

>> Czyli osoba zafiksowana to przeciwieństwo debila?
>Jak widać nie.
>@@@
>.
>

No to sam Pan sobie zaprzeczył.
10-06-2016 11:17 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Nie. Preferencje seksualne są chore kiedy niszczą komuś życie, marzenia, emocje.
Tak, przecież nawet w Pańskich wypowiedziach widać, iż obsesje potrafią komuś zniszczyć życie, a przynajmniej uniemożliwić logiczne myślenie, ale trzeba zwrócić się z tym do specjalistów, a nie zawracać głowy tym forumowiczom, który pomóc choremu nie potrafią. (Nie niszczą natomiast życia żadne preferencje, gdyż mamy je wszyscy. Jest tu trafne powiedzenie: "Jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki". Jest jeszcze parę o wiele lepszych, ale nie nadają się tu do publikacji.)

> Tego Pan nie zrozumie, bo nie ma Pan zbytnio empatii.
Empatii mam dosyć, ale z tego wcale nie wynika, iż będę rozpaczał nad każdym użalającym się tu chorym, który woli wypisywać tu przeróżne bzdury zamiast podjąć stosowne leczenie. Dobra rada - to przynajmniej psycholog.

@@@
.
10-06-2016 11:29 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Nie każdą seksualność powinno się akceptować.
Zdecydowanie bardziej szkodliwe od tolerancji jest uporczywe bzdur wypisywanie, na tematy, o których nie ma się pojęcia. Seksualność jest osobistą sprawą każdego człowieka i dopóki on nie chce jej ujawniać dopóty wszystkim innym wara od niej. Natomiast można nie godzić się na seksualne propozycje, które nam nie odpowiadają, a obyczaj i prawo musi zapobiegać oraz karać wszelkie wymuszanie (aż po gwałty) realizacji swoich seksualnych obsesji na innych osobach, a szczególnie na dzieciach. Pisałem o tym jasno i wyraźnie i tylko ktoś mocno ograniczony może tego nie zrozumieć.

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Kiedy przychodzę do lekarza z problemem, to ten nie powinien mi mówić, że jestem zdrowy, bo w jakiejś książce jest tak napisane.
Lekarz jest fachowcem w danej dziedzinie i ma obowiązek postępowania zgodnie z własnymi kompetencjami na podstawie znanego mu dorobku naukowej wiedzy. Tak, dokładnie tak - lekarz ma leczyć tak jak jest w najbardziej aktualnych medycznych książkach napisane, włączając w to własną praktykę. Dla mnie lekarz podejmujący decyzje ideologiczne przestaje być lekarzem. Nie uznaję żadnego prawa lekarzy do wolności sumienia. Niech sobie stworzą medycynę wyznaniową i wtedy leczą zgodnie z wyznawaną ideologią.
>Ale sumienie pacjenta jest ważne i w to żaden terapeuta nie ma prawa ingerować, bo w książce jest inaczej napisane, choć nie ma na to argumentów.
Oczywiście, iż interesy pacjenta, a tym i jego sumienie są ważne, nawet bardzo ważne i dlatego jest zapisanie w prawie, iż na każdą terapię pacjent musi się zgodzić, a ponadto istnieje możliwość wyboru lekarza.

@@@
.
10-06-2016 11:39 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>No i kolejny raz Pan bełkocze. Jak już się coś pisze to trzeba uzasadnić. Przypominam, że piszemy tu o upodobaniu do kobiet z nadwagą, więc tylko debil abstrahowałby w tym momencie od tuszy. Czyli osoba zafiksowana to przeciwieństwo debila?

>Jaka wiedza? Poproszę o konkrety. Ataki personalne to Pan tu uskutecznia non stop.

>Tu jeszcze dodam, że dyskusja nie jest na temat Pana znajomych ani Pana. Cóż za tupet żeby w takiej sytuacji napisać coś takiego. Coś pięknego

>No KOMU proponowałem leczenie? Czy jeśli piszę, że mam astmę i powinienem ją leczyć, to znaczy, że proponuję KOMUŚ leczenie? Trzeba czytać ze zrozumieniem, a nie nazywać potem innych trollami, bo Pan czegoś nie zrozumiał.

>Erystyka. Standard u Pana i ludzi Pana pokroju, których jest niestety większość.

>Nie. Preferencje seksualne są chore kiedy niszczą komuś życie, marzenia, emocje.

>Nie każdą seksualność powinno się akceptować. No chyba, że twierdzi Pan, że i pedofil powinien zaakceptować swoje preferencje i nie jest chory, dopóki nie wykorzystuje dzieci. Jego stan też się pewnie nie liczy, ale trzeba go tolerować i nie można krytykować jego preferencji, bo to "go" obraża. Bardzo zabawne

>Ale sumienie pacjenta jest ważne i w to żaden terapeuta nie ma prawa ingerować, bo w książce jest inaczej napisane, choć nie ma na to argumentów. Gdyby lekarz powiedział mi, że astma nie jest chorobą, a on nie akceptuje mojej ideologii, wg której nią jest, to bym się być może udusił. A być może nic by się nie stało i ów lekarz podałby mój przypadek jako przykład na to, że jego metody są dobre

>Wykazał Pan jedynie swoją nieumiejętność czytania ze zrozumieniem i swoje nadinterpretacje.

>A ja się pytam czym jest wg Pana "wybór" i skąd się Panu uroiło w głowie "proponowanie PRZYMUSU leczenia".

>Czytanie ze zrozumieniem nie boli, a od osoby z Pana rzekomym doświadczeniem wypadałoby wymagać opanowania tej umiejętności.
Nie, nie poradzę tu Panu na jego dotkliwości, trzeba szukać bardziej kompetentnych specjalistów.

Miłego dnia.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
>>Nie. Preferencje seksualne są chore kiedy niszczą komuś życie, marzenia, emocje.
>Tak, przecież nawet w Pańskich wypowiedziach widać, iż obsesje potrafią komuś zniszczyć życie, a przynajmniej uniemożliwić logiczne myślenie, ale trzeba zwrócić się z tym do specjalistów, a nie zawracać głowy tym forumowiczom, który pomóc choremu nie potrafią. (Nie niszczą natomiast życia żadne preferencje, gdyż mamy je wszyscy. Jest tu trafne powiedzenie: "Jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki". Jest jeszcze parę o wiele lepszych, ale nie nadają się tu do publikacji.)
>


Po pierwsze znów atakuje Pan ad personam, bez żadnych argumentów. Za takie coś w realu dostaje się przynajmniej policzek, a tu Pan może sobie pokozaczyć bo komputer Panu nie odda.

Po drugie nie piszemy tu o mnie.

Po trzecie braki w logicznym myśleniu mógłby mi wytknąć tylko ktoś kto sam myśli logicznie. Pod tym względem nie mam sobie nic do zarzucenia i mam na to nawet papiery od tych samych specjalistów, którzy są dla Pana autorytetami, więc szach mat

Po czwarte preferencje mogą zniszczyć komuś życie jeśli np uniemożliwiają miłość i przykładem jest właśnie upodobanie do grubych kobiet, ponieważ uniemożliwia to seks w momencie gdyby dziewczyna takiego faceta schudła. O pedofilii, czy zoofilii już nie wspominam, bo tylko człowiek upośledzony emocjonalnie i moralnie, a także logicznie, mógłby stwierdzić, że żadne preferencje nie niszczą nikomu życia.

>> Tego Pan nie zrozumie, bo nie ma Pan zbytnio empatii.
>Empatii mam dosyć, ale z tego wcale nie wynika, iż będę rozpaczał nad każdym użalającym się tu chorym, który woli wypisywać tu przeróżne bzdury zamiast podjąć stosowne leczenie. Dobra rada - to przynajmniej psycholog.
>@@@
>.

Nikt nie każe Panu rozpaczać nad nikim, ani nie zauważyłem żeby ktoś się tu użalał. Kolejny raz Pan bełkocze. Nie ma Pan empatii, bo nie potrafi Pan zrozumieć sytuacji osoby, której preferencje seksualne niszczą życie, a jest tak tylko dlatego, że jest Pan ślepo przywiązany do tego co Pan gdzieś kiedyś przeczytał. I nie ma żadnego leczenia takiego problemu, bo póki co seksuolodzy i psychoterapeuci nie potrafią leczyć zboczeń seksualnych, a poza tym skoro nie sklasyfikowali choroby jako choroby, to jak niby mają ją leczyć?

>.
>>Nie każdą seksualność powinno się akceptować.
>Zdecydowanie bardziej szkodliwe od tolerancji jest uporczywe bzdur wypisywanie, na tematy, o których nie ma się pojęcia.

No nie wiem, pisze Pan dużo bzdur, ale jednak w tym momencie nikomu one raczej nie zaszkodzą, bo są zbyt nielogiczne aby ktoś mógł to wziąć na poważnie.

>Seksualność jest osobistą sprawą każdego człowieka i dopóki on nie chce jej ujawniać dopóty wszystkim innym wara od niej.

Dziwne żeby ktoś się czepiał nieujawnionej seksualności. Wszystkim wara od niej? A co z samym chorym, któremu preferencje niszczą życie? O takich przypadkach tu piszę, a Pan jak zwykle bredzi nie na temat.

>Natomiast można nie godzić się na seksualne propozycje, które nam nie odpowiadają, a obyczaj i prawo musi zapobiegać oraz karać wszelkie wymuszanie (aż po gwałty) realizacji swoich seksualnych obsesji na innych osobach, a szczególnie na dzieciach. Pisałem o tym jasno i wyraźnie i tylko ktoś mocno ograniczony może tego nie zrozumieć.
>@@@
>.

Ale jednocześnie Pan temu zaprzeczył pisząc:
>(Nie niszczą natomiast życia żadne preferencje, gdyż mamy je wszyscy. Jest tu trafne powiedzenie: "Jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki".

Kolejny raz wytykam Panu sprzeczność, ciekawe jak się Pan z tego wytłumaczy. Aa już wiem, będzie coś o Brzostowskim i o "ludziach inteligentnych, którzy rozumieją Pana wypowiedzi"

>>Ale sumienie pacjenta jest ważne i w to żaden terapeuta nie ma prawa ingerować, bo w książce jest inaczej napisane, choć nie ma na to argumentów.
>Oczywiście, iż interesy pacjenta, a tym i jego sumienie są ważne, nawet bardzo ważne i dlatego jest zapisanie w prawie, iż na każdą terapię pacjent musi się zgodzić, a ponadto istnieje możliwość wyboru lekarza.
>@@@
>.

No więc jeśli pacjent uważa swoje preferencje za chorobę i ma na to argumenty, to niemoralny jest lekarz, który bez argumentu stwierdza, że to nie choroba, trzeba się z tym pogodzić i budować chory związek. To bezsens. A jest tak tylko dlatego, że jacyś idioci ustalili normy nie naukowe, a polityczne.

>Nie, nie poradzę tu Panu na jego dotkliwości, trzeba szukać bardziej kompetentnych specjalistów.
>Miłego dnia.
>@@@
>.
>
Znów ad personam Poza tym już to pisałem, że nie ma kompetentnych specjalistów w tej dziedzinie.
10-06-2016 12:24 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Nie. Preferencje seksualne są chore kiedy niszczą komuś życie, marzenia, emocje.
Tak, przecież nawet w Pańskich wypowiedziach widać, iż obsesje potrafią komuś zniszczyć życie, a przynajmniej uniemożliwić logiczne myślenie, ale trzeba zwrócić się z tym do specjalistów, a nie zawracać głowy tym forumowiczom, który pomóc choremu nie potrafią. (Nie niszczą natomiast życia żadne preferencje, gdyż mamy je wszyscy. Jest tu trafne powiedzenie: "Jeden lubi ogórki, a drugi ogrodnika córki". Jest jeszcze parę o wiele lepszych, ale nie nadają się tu do publikacji.)
>Po pierwsze znów atakuje Pan ad personam, bez żadnych argumentów. Za takie coś w realu dostaje się przynajmniej policzek, a tu Pan może sobie pokozaczyć bo komputer Panu nie odda.
W realu to taką "inteligencję" po prostu omijam. Mama mówiła aby nie ruszać.

>Po drugie nie piszemy tu o mnie.
A kto tu jeszcze ma "pulchną" obsesję?

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Po pierwsze znów atakuje Pan ad personam, bez żadnych argumentów. Za takie coś w realu dostaje się przynajmniej policzek, a tu Pan może sobie pokozaczyć bo komputer Panu nie odda.
>W realu to taką "inteligencję" po prostu omijam. Mama mówiła aby nie ruszać.

Omija Pan inteligencję, dlatego nie zasilił nią Pan swojej głowy, natomiast "inteligencji" raczej Pan nie omija, wbrew temu co mówiła Pana mama.

>>Po drugie nie piszemy tu o mnie.
>A kto tu jeszcze ma "pulchną" obsesję?
>@@@
>.

Piszę tu o przypadku zboczenia, bo o tym jest wątek. To Pan ma jakieś obsesje, a w dodatku nie potrafi Pan argumentować i ciągle Pan trolluje.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Piszę tu o przypadku zboczenia, bo o tym jest wątek.
Nie odpowiadam za niczyje "zboczenia", a Pan tu już od wielu dni pisze o swojej obsesji. Przecież każdy może sobie sobie poczytać.

@@@
.
10-06-2016 13:39 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Po pierwsze znów atakuje Pan ad personam, bez żadnych argumentów. Za takie coś w realu dostaje się przynajmniej policzek, a tu Pan może sobie pokozaczyć bo komputer Panu nie odda.
W realu to taką "inteligencję" po prostu omijam. Mama mówiła aby nie ruszać.
>Omija Pan inteligencję,
Mama mówiła o gównie aby go nie ruszać, gdyż śmierdzi, ale Pan wszystko wie lepiej.

@@@
.
11-06-2016 00:30 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
>>Piszę tu o przypadku zboczenia, bo o tym jest wątek.
>Nie odpowiadam za niczyje "zboczenia", a Pan tu już od wielu dni pisze o swojej obsesji. Przecież każdy może sobie sobie poczytać.
>@@@
>.
>

Kolejny raz mogę tu wytknąć Panu trolling. Jest mowa o jakimś przypadku, a Pan nazywa to obsesją żeby zamknąć dyskusję bez argumentów i postawić na swoim. I tak w kółko...

>Mama mówiła o gównie aby go nie ruszać, gdyż śmierdzi, ale Pan wszystko wie lepiej.
>@@@
>.

W porównaniu z Panem faktycznie wiem lepiej, a Pan gorzej. Tylko gorzej, że Pan myśli, że myśli Pan lepiej, ale nie wytłumaczę koniowi teorii względności, więc nie liczę już też na to, że Panu dałoby się cokolwiek wytłumaczyć. Chyba, że oficjalne stanowisko nauki zmieni się w tym temacie (a pewnie się kiedyś zmieni), to wtedy Pan je zaakceptuje. Argumenty się dla Pana nie liczą.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Znów ad personam Poza tym już to pisałem, że nie ma kompetentnych specjalistów w tej dziedzinie.
Pisałem już, iż najgorsza choroba, to jak ktoś ma zajoba, gdyż to dokuczliwe dla otoczenia i nieuleczalne, ale Panu - jeżeli Pan domaga się porad - proponowałbym zacząć od rozmowy z psychologiem, gdy uzna się, iż brak mu kompetencji, to odeśle Pana dalej. Trzeba walczyć o własne zdrowie.

Miłego dnia.

@@@
.
10-06-2016 12:45 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mógłby Pan pisać na temat i odnosić się do argumentów, albo nie pisać wcale? Taki trolling tylko niszczy forum.

Niech Pan sobie poczyta w jaki sposób odpowiada Jacek Głodzik. Też się z nim nie zgadzam, ale odnosi się do argumentów i podaje swoje. Pan tylko trolluje.
10-06-2016 14:57 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Mógłby Pan pisać na temat i odnosić się do argumentów, albo nie pisać wcale?
Wypowiadam się tylko w tematach, o których mam jakoś tam wiedzę, a nie pieprzę głupoty aby sobie popieprzyć jak Pan tu to czyni. Tak, ewidentnie wykazując głupotę wypowiedzi grafomanów staram się utrzymać przyzwoity merytoryczny poziom naszego forum. Zaś różne trolle, np. Pan, starają obniżyć poziom do takiego, w którym ich głupota będzie mogła tu za mądrości uchodzić. Pan Quetzalcoatl: "Nie pierwszy raz stykam się z osobą nawiedzoną, dla której każdy, kto nie podziela jej poglądów, z pewnością tych poglądów nie rozumie (bo przecież te poglądy są takiego rodzaju, że nie podziela ich tylko ten, kto ich nie rozumie - i tak w kółko).

Na naszym forum (tak jak i w życiu) takich osób również nie brakuje; zwykle mają one innym do zakomunikowania swoje jedynie słuszne poglądy dotyczące 'prawdy' (ta może być wszystkim), religii (najczęściej tak od wewnątrz, emocjonalnie), zdrowego odżywiania i jeszcze paru innych kwestii".


>Taki trolling tylko niszczy forum.
Najbardziej forum niszczy głupota, a trolling też z głupoty wynika. Wystarczy Pana poczytać.

>Niech Pan sobie poczyta w jaki sposób odpowiada Jacek Głodzik.
Tak, pan Jacek zdecydowanie nie należy do trolli obniżających poziom intelektualny naszego forum. Ale nie Pan jest tu autorytetem i nie Pan jest tu od pouczania. Niech Pan sobie założy własne forum, to będzie Pan tam dyktował warunki rozmów i pouczał jak je należy prowadzić.

> Też się z nim nie zgadzam, ale odnosi się do argumentów i podaje swoje.
Mało z którym racjonalistą Pan się tu zgadza.

> Pan tylko trolluje.
Nie, najczęściej podaję merytoryczne merytoryczne argumenty: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711506/z,0#w711625 www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,710119#w712715 których trolle Panu podobne nie są w stanie zakwestionować ani nawet podważyć. Wiara w to, iż się jakieś nieodparte argumenty posiada i opowiadanie, iż nikt, a już szczególnie Bogusławski nie jest w stanie dać sobie z nimi radę, jest na racjonalistycznym forum kompromitującą.

Jeszcze nigdy i nigdzie nie udało się Panu podważyć moich wywodów i dlatego każdą krytykę przekształca Pan tu w personalną pyskówkę. Gdy twierdzi Pan inaczej warto skorzystać z mojej metody: - zacytować i zalinkować, zamiast pieprzenia jaki to ja jestem piękny i mądry, a Bogusławski jaki jest zły i brzydki.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Panie kłamco, proszę wskazać mi konkretnie do których argumentów się rzekomo nie odniosłem. Proszę o to od kilkudziesięciu postów, a Pan nadal ich nie podał. Brandzluje się Pan tylko swoimi starymi cytatami, które powtarza Pan jak bot i wkleja Pan cytaty innych, które można odnieść do Pana. Nie podaje Pan argumentów, za to potrafi Pan tylko obrażać i uciekać od tematu. Koniec z tym: proszę o ARGUMENTY, w punktach, z konkretnym wskazaniem do czego się nie odniosłem i jakich argumentów Pan użył i co jest nie tak w moich.
10-06-2016 13:16 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Kolejny raz wytykam Panu sprzeczność, ciekawe jak się Pan z tego wytłumaczy. Aa już wiem, będzie coś o Brzostowskim i o "ludziach inteligentnych, którzy rozumieją Pana wypowiedzi"
Pan Brzostowski, to jeszcze oprócz swojej głębokiej wiary i zacietrzewienia starał się jakoś zrozumieć rzeczywistość i sobie w głowie coś tam poukładać, dlatego dopóki jego opcja nie zwyciężyła: [Załącznik] to bywał nawet inspirujący. Natomiast nie tylko pan Brzostowski reprezentuje tu własną logikę: www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,20#w614787 takich uczestników forumowego dyskursu mamy przecież wielu. Na przykład ostatni ciekawy pod tym kątem wątek to: www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,711506#w712914 Jest w czym wybierać. Głęboko wierzącym we własną rację, atakujących w zacietrzewieniu swoich oponentów nikt nie jest w stanie niczego wytłumaczyć. Nawet tego, iż sami siebie kompromitują.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pan Brzostowski, to jeszcze oprócz swojej głębokiej wiary i zacietrzewienia starał się jakoś zrozumieć rzeczywistość i sobie w głowie coś tam poukładać, dlatego dopóki jego opcja nie zwyciężyła: [Załącznik] to bywał nawet inspirujący. Natomiast nie tylko pan Brzostowski reprezentuje tu własną logikę: www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,20#w614787 takich uczestników forumowego dyskursu mamy przecież wielu. Na przykład ostatni ciekawy pod tym kątem wątek to: www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,711506#w712914 Jest w czym wybierać. Głęboko wierzącym we własną rację, atakujących w zacietrzewieniu swoich oponentów nikt nie jest w stanie niczego wytłumaczyć. Nawet tego, iż sami siebie kompromitują.
>@@@
>.

I dlatego nie zrozumie Pan tego, że to Pan się tu kompromituje najbardziej.
10-06-2016 09:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>
>Ogólnie uznana norma może być jedynie sprzeczna z prywatną, która
>> łączy się z subiektywnie właściwym postępowaniem.
> Tak, ale to nie ten przypadek

Jak najbardziej ten. Uzasadnienie niżej.

> tu normę wyznacza zdrowie fizyczne, które jest apriorycznym
> imperatywem wspólnym dla każdego.

Po pierwsze indywidualnie bardzo trudno wyznaczyć drogę do największego zdrowia fizycznego. W pewnym momencie im bardziej chce być sie zdrowym / wybrać zdrową partnerkę, tym bardziej jest się niezdrowym (obsesja). Jeśli przyjmujesz za najwyższy priorytet aprioryczny imperatyw w sprawie zdrowia to możesz wylać dziecko z kąpielą i sam w przyszłości zachorować np. z samotności, niezaspokojonego instynktu seksualnego itd.
Po drugie, pewna doza akceptacji dla ludzkich ułomności czy upodobań jest jak najbardziej wskazana w życiu. Inaczej zostaje się samotnym, jeśli myśli się tylko o sobie i własnych upodobaniach.
Jeśli bierzemy z życia tyle na ile nas stać - to w zupełności wystarcza i głęboko wierzę, że możemy być na przyrodzony nam sposób szczęśliwi.
Jeśli bierzemy natomiast tylko to, co wydaje nam się zdrowe spełnia jakieś tam kryteria - w rezultacie bierzemy mniej niż moglibyśmy i na końcu na tym tracimy, również zdrowotnie.

Na takie rzeczy dobrze patrzyć całościowo oraz perspektywicznie, nie fiksować się na jakimś tam aspekcie myśląc, że ten kąt przy ścianie to już cały świat.
Znajdź sobie w końcu grubą babę, ale taką która nie będzie miała obsesji nt. odchudzania, olej aspekty zdrowotne, nie poddawaj się ich dyktatowi i patrz co będzie dalej.
Babka będzie szczęśliwa w dwójnasób a ty razem z nią.
Być może krócej, być może na końcu z problemami zdrowotnymi ale zawsze lepsze coś, niż nic

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> tu normę wyznacza zdrowie fizyczne, które jest apriorycznym
>> imperatywem wspólnym dla każdego.
>Po pierwsze indywidualnie bardzo trudno wyznaczyć drogę do największego zdrowia fizycznego. W pewnym momencie im bardziej chce być sie zdrowym / wybrać zdrową partnerkę, tym bardziej jest się niezdrowym (obsesja). Jeśli przyjmujesz za najwyższy priorytet aprioryczny imperatyw w sprawie zdrowia to możesz wylać dziecko z kąpielą i sam w przyszłości zachorować np. z samotności, niezaspokojonego instynktu seksualnego itd.

Zupełnie nie o to chodzi. Nie mówię o szukaniu zdrowej partnerki, bo miłość powinna być ponad chorobami. Piszę o tym gdy komuś podoba się choroba, a jednocześnie pragnie dobra dla swojej partnerki, więc godzenie się z takimi preferencjami byłoby niezgodne z sumieniem, niezgodne z miłością i dobrem. Poza tym mowa o czymś co można, a nawet trzeba zmienić. Otyłość wynika głównie ze złego trybu życia - zła dieta, brak ruchu, często narkotyczne uzależnienie od jedzenia (narkomanek należy unikać i się im nie ufa), stres. Kiedy ktoś jest gruby to ciężko też uniknąć poczucia winy, czucia się kimś gorszym, a wtedy nie można mówić o miłości.

>Po drugie, pewna doza akceptacji dla ludzkich ułomności czy upodobań jest jak najbardziej wskazana w życiu. Inaczej zostaje się samotnym, jeśli myśli się tylko o sobie i własnych upodobaniach.

Tak, ale bez przesady.

>Jeśli bierzemy z życia tyle na ile nas stać - to w zupełności wystarcza i głęboko wierzę, że możemy być na przyrodzony nam sposób szczęśliwi.
>Jeśli bierzemy natomiast tylko to, co wydaje nam się zdrowe spełnia jakieś tam kryteria - w rezultacie bierzemy mniej niż moglibyśmy i na końcu na tym tracimy, również zdrowotnie.

Ale przynajmniej nikogo tym nie krzywdzimy. To jest moralny wybór.

>Na takie rzeczy dobrze patrzyć całościowo oraz perspektywicznie, nie fiksować się na jakimś tam aspekcie myśląc, że ten kąt przy ścianie to już cały świat.

No właśnie - perspektywicznie.

>Znajdź sobie w końcu grubą babę, ale taką która nie będzie miała obsesji nt. odchudzania, olej aspekty zdrowotne, nie poddawaj się ich dyktatowi i patrz co będzie dalej.
>Babka będzie szczęśliwa w dwójnasób a ty razem z nią.
>Być może krócej, być może na końcu z problemami zdrowotnymi ale zawsze lepsze coś, niż nic

Lepsze już w takiej sytuacji nic niż takie sztuczne szczęście, którego nawet nie ma jak zracjonalizować.
10-06-2016 15:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Zupełnie nie o to chodzi. Nie mówię o szukaniu zdrowej partnerki

.. ale chciałbyś by Twoja partnerka była zdrowa. Więc?

> Piszę o tym gdy komuś podoba się choroba

Faktycznie nie mówisz o szukaniu zdrowej partnerki, bo Tobie.. yyy. komuś podoba się choroba. I wszystko jasne.

> a jednocześnie pragnie dobra dla swojej partnerki, więc godzenie
> się z takimi preferencjami byłoby niezgodne z sumieniem, niezgodne
> z miłością i dobrem

Odwrotnie: jak ją kochasz, to pogodzisz się z tym, czego nie możesz zmienić. Z miłości.

> Poza tym mowa o czymś co można, a nawet trzeba zmienić

Niestety nie masz doświadczeń i tylko spekulujesz, że namowami i truciem możesz coś zmienić. W praktyce nie. Jeśli partnerka sama nie chce - Ty nic nie zrobisz, a jeszcze sytuację swojego małżeństwa pogorszysz. Spróbuj, a się przekonasz.

> Otyłość wynika głównie ze złego trybu życia - zła dieta, brak
> ruchu, często narkotyczne uzależnienie od jedzenia (narkomanek
> należy unikać i się im nie ufa), stres. Kiedy ktoś jest gruby to ciężko
> też uniknąć poczucia winy, czucia się kimś gorszym, a wtedy nie można
> mówić o miłości.

Już to mówiłem: znajdź sobie dziewczynę na tyle grubą żebyś czuł wobec niej pociąg, ale na tyle jeszcze mało monstrualnie grubą, żeby jej nadwaga nie wynikała ze złego trybu życia lub uszkodzonych genów.

> stres

Stres często działa odwrotnie więc nie ma co zakładać, że u Twojej partnerki będzie powodował otyłość.

> Kiedy ktoś jest gruby to ciężko
> też uniknąć poczucia winy, czucia się kimś gorszym, a wtedy nie można
> mówić o miłości.

Niekoniecznie musi wywoływać poczucie winy, ale mam wrażenie że Ty znajdziesz sobie taką właśnie partnerkę, coby swoje naciągane teorie potwierdzić.

>> Po drugie, pewna doza akceptacji dla ludzkich ułomności
>> czy upodobań jest jak najbardziej wskazana w życiu. Inaczej
>> zostaje się samotnym, jeśli myśli się tylko o sobie i własnych upodobaniach.
>Tak, ale bez przesady.

Mówiłem o pewnej dozie, a nie całkowitej lub dużej.

>Ale przynajmniej nikogo tym nie krzywdzimy

Chłopie: a czymże Ty krzywdzisz ową grubą dziewoję będąc z nią - możesz mi to wytłumaczyć jak 2 latkowi?

>>Babka będzie szczęśliwa w dwójnasób a ty razem z nią.
>>Być może krócej, być może na końcu z problemami zdrowotnymi ale zawsze lepsze coś, niż nic
>Lepsze już w takiej sytuacji nic

Wcale nie. Nic jest gorsze. Nie przeczytałeś uważnie mojego akapitu.
Spróbuj nic nie zrobić a zobaczysz, że po 30 latach będziesz cholernie żałował. Myślę, że Twoja potencjalna partnerka też.

> niż takie sztuczne szczęście, którego nawet nie ma jak zracjonalizować.

'Zracjonalizować szczęście'.. hihihi
Sztuczne jest dlatego, że Ty się w ogóle boisz związków i jak dla mnie wymyślasz kwadratowe jaja, żeby w nich nie być: to krzywdzenie partnerki, to zanik pociągu, jakby po 2-3 latach miał być niewiadomo jaki.
Jesteś boski Olson A na poważnie: bierność i poddanie się są najłatwiejsze i przeznaczone dla mało ambitnych, ale może Ty właśnie taki jesteś? Żyj już jak chcesz.
Pozdrawiam

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
10-06-2016 22:50 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Chłopie: a czymże Ty krzywdzisz ową grubą dziewoję będąc z nią - możesz mi to wytłumaczyć jak 2 latkowi?
Przecież tłumaczy od dawna.
Jeśli babka zacznie mieć problemy zdrowotne i lekarz każe jej schudnąć, (a z bardzo dużym prawdopodobieństwem tak będzie) to ona stanie przed wyborem: zdrowie albo miłość partnera.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Przecież tłumaczy od dawna.

Do betonowych głów nic nie trafia. Tak się właśnie przejawia brak empatii i myślenie, które nie wychodzi poza emocje osób, które to piszą. Jakichkolwiek argumentów bym nie użył, to im nie wytłumaczę, bo oni już sobie coś postanowili. Tak właśnie wygląda fideizm w praktyce, bo pisać hasła to sobie każdy może, ale rzeczywistość to weryfikuje.

>Jeśli babka zacznie mieć problemy zdrowotne i lekarz każe jej schudnąć, (a z bardzo dużym prawdopodobieństwem tak będzie) to ona stanie przed wyborem: zdrowie albo miłość partnera.

I w tym przypadku nie ma mowy o miłości. Jest ona uniemożliwiona przez złe upodobania, czyli jest to choroba. Przeciwna teza wymagałaby podania konkretnych, silnych argumentów, ale fideista takowych nie poda, tylko w zamian powoła się na swój autorytet, jak katolik na papieża. Treść wypocin takiego delikwenta nie ma znaczenia, dopóki nie ma argumentów.
13-06-2016 08:38 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jeśli babka zacznie mieć problemy zdrowotne i lekarz każe jej schudnąć,
> (a z bardzo dużym prawdopodobieństwem tak będzie) to ona stanie
> przed wyborem: zdrowie albo miłość partnera.

.. a jak chcesz mieć dziecko z żoną, to ją krzywdzisz bo stawiasz ją przed wyborem i ryzykiem ciąży.
Jak chcesz spotkać się z kumplami po pracy na piwie, bo to co jakiś czas działa na ciebie dobrze, a żona zaplanowała akurat sprzątanie i ciosa ci kołki na głowie, to cię krzywdzi gdyż stawia przed wyborem: dobre samopoczucie męża, albo miłość partnerki.
No comments.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Jeśli babka zacznie mieć problemy zdrowotne i lekarz każe jej schudnąć,
>> (a z bardzo dużym prawdopodobieństwem tak będzie) to ona stanie
>> przed wyborem: zdrowie albo miłość partnera.
>.. a jak chcesz mieć dziecko z żoną, to ją krzywdzisz bo stawiasz ją przed wyborem i ryzykiem ciąży.

Jak można to porównywać?

>Jak chcesz spotkać się z kumplami po pracy na piwie, bo to co jakiś czas działa na ciebie dobrze, a żona zaplanowała akurat sprzątanie i ciosa ci kołki na głowie, to cię krzywdzi gdyż stawia przed wyborem: dobre samopoczucie męża, albo miłość partnerki.
>No comments.

Wtedy nie mówimy o miłości, tylko o jej chwilowym interesie.
Gdybyś chciał iść codziennie z kolegami na wódkę, a żona by Ci mówiła, że jej na Tobie zależy i że się martwi, to wyrządzałaby Ci krzywdę? A gdyby pozwalała na picie wódy i mówiła, że dzięki temu jesteś taki męski misiu, to byłoby dobrze i nazwałbyś to miłością?
13-06-2016 10:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jak można to porównywać?

Ta sama chora zasada.

>Gdybyś chciał iść codziennie z kolegami na wódkę

Nie mówimy o chodzeniu codziennie z kolegami na wódkę.

> gdyby pozwalała na picie wódy i mówiła, że dzięki temu jesteś
> taki męski misiu

To by go zachęcała do złego = w pewnym sensie krzywdziła.
Jeśli zamierzasz zachęcać swoją przyszłą pulchną partnerkę do jeszcze większej pulchności, to od razu sobie odpuść.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Jak można to porównywać?
>Ta sama chora zasada.

No nie ta sama. Gdzie tu podobieństwo?

>>Gdybyś chciał iść codziennie z kolegami na wódkę
>Nie mówimy o chodzeniu codziennie z kolegami na wódkę.

Ani nie mówimy o ciąży. Szach, na razie bez mata!

>> gdyby pozwalała na picie wódy i mówiła, że dzięki temu jesteś
>> taki męski misiu
>To by go zachęcała do złego = w pewnym sensie krzywdziła.

Podobnie jak mężczyzna komplementujący figurę otyłej dziewczyny.

>Jeśli zamierzasz zachęcać swoją przyszłą pulchną partnerkę do jeszcze większej pulchności, to od razu sobie odpuść.

Nic takiego nie pisałem.
13-06-2016 11:12 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Gdzie tu podobieństwo?

Nikt wierzącemu nie przetłumaczy, że białe jest białe a czarne czarne, jeśli on chce wierzyć inaczej. I ja nie nie zamierzam.

>>>Gdybyś chciał iść codziennie z kolegami na wódkę
>>Nie mówimy o chodzeniu codziennie z kolegami na wódkę.
>Ani nie mówimy o ciąży. Szach, na razie bez mata!

Mówię o ciąży, gdyż to 'krzywdzenie' jest zupełnie analogiczne, Szachisto o równym talencie do szachów, co do par

>>> gdyby pozwalała na picie wódy i mówiła, że dzięki temu jesteś
>>> taki męski misiu
>>To by go zachęcała do złego = w pewnym sensie krzywdziła.
>Podobnie jak mężczyzna komplementujący figurę otyłej dziewczyny.

Bzdura.

>> Jeśli zamierzasz zachęcać swoją przyszłą pulchną partnerkę
>> do jeszcze większej pulchności, to od razu sobie odpuść.
> Nic takiego nie pisałem.

Co byś w takim razie wobec niej robił? Bałbyś się, że zrzuci wagę i na tym poprzestał?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Gdzie tu podobieństwo?
>Nikt wierzącemu nie przetłumaczy, że białe jest białe a czarne czarne, jeśli on chce wierzyć inaczej. I ja nie nie zamierzam.

No, ale może najpierw wytłumacz niewierzącemu, nierozumiejącemu gdzie tu jest podobieństwo, czyli mi

>>>>Gdybyś chciał iść codziennie z kolegami na wódkę
>>>Nie mówimy o chodzeniu codziennie z kolegami na wódkę.
>>Ani nie mówimy o ciąży. Szach, na razie bez mata!
>Mówię o ciąży, gdyż to 'krzywdzenie' jest zupełnie analogiczne, Szachisto.

Analogia z wódką wg mnie bardziej pasuje.

>>>> gdyby pozwalała na picie wódy i mówiła, że dzięki temu jesteś
>>>> taki męski misiu
>>>To by go zachęcała do złego = w pewnym sensie krzywdziła.
>>Podobnie jak mężczyzna komplementujący figurę otyłej dziewczyny.
>Bzdura.

Dlaczego?

>>> Jeśli zamierzasz zachęcać swoją przyszłą pulchną partnerkę
>>> do jeszcze większej pulchności, to od razu sobie odpuść.
>> Nic takiego nie pisałem.
>Co byś w takim razie wobec niej robił? Bałbyś się, że zrzuci wagę i na tym poprzestał?

Nic bym nie robił, bo ta sprzeczność nie pozwala na związek miłosny. Działania służące celowi, czyli dbanie o zdrowie partnerki i jej dobro, przeczą w tym przypadku upodobaniom. To tak jakbym miał ostatni ruch w szachach i ruszając się koniem dostałbym mata w następnym ruchu, a ruszając się królem za 2 ruchy.
13-06-2016 11:43 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>No, ale może najpierw wytłumacz niewierzącemu

Wierzysz w swoje mantry i próżne moje starania, dlatego nic nie zamierzam tłumaczyć.

>> Co byś w takim razie wobec niej robił? Bałbyś się, że zrzuci wagę
>> i na tym poprzestał?
> Nic bym nie robił, bo ta sprzeczność nie pozwala na związek miłosny

Ok, rób zatem lub nie rób jak uważasz, a innym daj odetchnąć od swoich dylematów.

> Działania służące celowi, czyli dbanie o zdrowie partnerki

A po co masz dbać o partnerkę, skoro ona może zadbać o siebie wystarczająco? (a przynajmniej rozsądny człowiek taką sobie wybiera)

> przeczą w tym przypadku upodobaniom

Rzekłbym fetyszom, ale to ja.

> To tak jakbym miał ostatni ruch w szachach i ruszając się
> koniem dostałbym mata w następnym ruchu, a ruszając się królem
> za 2 ruchy.

Niektórzy całe życie nie mogą zrozumieć, że bycie z kimś to nie partia szachów, ale wszystko przed Tobą. Na tym naszą rozmowę chciałbym zakończyć.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No, ale może najpierw wytłumacz niewierzącemu
>Wierzysz w swoje mantry i próżne moje starania, dlatego nic nie zamierzam tłumaczyć.

Nie wierzę. Jeśli uważasz, że jest inaczej to wskaż w co wierzę.

Bo to, że otyłość jest zła, to fakt, więc upodobanie do otyłych kobiet jest równie złe i tu wiary i nadzwyczajnej argumentacji wymagałoby przeciwne stanowisko.

>> Nic bym nie robił, bo ta sprzeczność nie pozwala na związek miłosny
>Ok, rób zatem lub nie rób jak uważasz, a innym daj odetchnąć od swoich dylematów.

Wątek dotyczy chorób w kontekście seksualności. Jeśli temat Cię męczy, to nie musisz przecież czytać, a jednak interesuje Cię to, podejrzewam, że dlatego, że ten przykład podważa wartość psychologii i seksuologii. Gdyby terapeuci uznawali to za oczywistą chorobę, to byłoby Ci łatwiej

>> Działania służące celowi, czyli dbanie o zdrowie partnerki
>A po co masz dbać o partnerkę, skoro ona może zadbać o siebie wystarczająco? (a przynajmniej rozsądny człowiek taką sobie wybiera)

No, ale jeśli rozsądny człowiek ma takie upodobania seksualne, to nie może sobie takiej wybrać, więc jest to choroba.

>> przeczą w tym przypadku upodobaniom
>Rzekłbym fetyszom, ale to ja.

To kwestia definicji. Ja bym powiedział o preferencjach seksualnych, bardziej można to porównać do pojęcia orientacji seksualnej.

>Niektórzy całe życie nie mogą zrozumieć, że bycie z kimś to nie partia szachów, ale wszystko przed Tobą. Na tym naszą rozmowę chciałbym zakończyć

To było tylko porównanie.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>> Nie wierzę
>> Wierzysz w klasyczny kultowo-emocjoalny sposób
> Jeśli uważasz, że jest inaczej to wskaż w co wierzę.

Wierzysz, że krzywdzisz grubaskę będąc z nią, choć racjonalnie uzasadniłem, że to nieprawda. Po tym do swojej wiary zaprzągnąłeś jeszcze chwiejnosć grubaski (potrzebę potwierdzania jej urody)
Wierzysz, że analogia "jak chcesz mieć dziecko z żoną, to ją krzywdzisz bo stawiasz ją przed wyborem i ryzykiem ciąży" nią nie jest, gdyż to podważa ci Twoją wiarę. Dwie wiary - jedna sprzeczna względem drugiej - rzecz jasna nie mogą współistnieć.

>> Niektórzy całe życie nie mogą zrozumieć, że bycie z kimś to
>> nie partia szachów, ale wszystko przed Tobą. Na tym naszą rozmowę
>> chciałbym zakończyć
> To było tylko porównanie.

Owszem. Porównanie, którego druga strona nie chwyta, lub na siłę nie chce zrozumiec analogii coś pokazuje (choć tutaj głównie mnie).
Bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>> Nie wierzę
>>> Wierzysz w klasyczny kultowo-emocjoalny sposób
>> Jeśli uważasz, że jest inaczej to wskaż w co wierzę.
>Wierzysz, że krzywdzisz grubaskę będąc z nią, choć racjonalnie uzasadniłem, że to nieprawda.

Nie uzasadniłeś. Podałeś tylko analogię, której nie potrafię zrozumieć i nie sprecyzowałeś kiedy o to poprosiłem.

>Po tym do swojej wiary zaprzągnąłeś jeszcze chwiejnosć grubaski (potrzebę potwierdzania jej urody)

Nie tak. Każda kobieta pragnie komplementów. Z grubymi jest taki problem, że komplementowanie ich urody może mieć 2 skutki. Jednym z nich jest brak wiary w komplement, co przekształca się potem w stwierdzenie "twój komplement się nie liczy, bo jesteś zboczony, nie wspierasz mnie w schudnięciu". Drugi skutek, to pogodzenie się przez taką kobietę ze swoją figurą i stylem życia, przez co nie schudnie, bo nie ma motywacji i wtedy jest to coś złego. A jeśli schudnie, to co, trzeba szukać nowej dziewczyny?

>Wierzysz, że analogia "jak chcesz mieć dziecko z żoną, to ją krzywdzisz bo stawiasz ją przed wyborem i ryzykiem ciąży" nią nie jest, gdyż to podważa ci Twoją wiarę. Dwie wiary - jedna sprzeczna względem drugiej - rzecz jasna nie mogą współistnieć.

Nie podważa to mojej wiary, tylko nie rozumiem tej analogii, nie widzę tu żadnych podobieństw. Prędzej pasuje tu analogia z wódką, ale Ty w nią nie wierzysz, gdyż podważa to Twoją wiarę w psychologię

>>> Niektórzy całe życie nie mogą zrozumieć, że bycie z kimś to
>>> nie partia szachów, ale wszystko przed Tobą. Na tym naszą rozmowę
>>> chciałbym zakończyć
>> To było tylko porównanie.
>Owszem. Porównanie, którego druga strona nie chwyta, lub na siłę nie chce zrozumiec analogii coś pokazuje (choć tutaj głównie mnie).

No w tym porównaniu chodziło mi o to, że jakiekolwiek rozwiązanie wybiorę, będzie ono złe, dopóki nie da się wyleczyć zboczenia i zainstalować sobie jakoś upodobania do szczupłych kobiet.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> No w tym porównaniu chodziło mi o to, że jakiekolwiek rozwiązanie
> wybiorę, będzie ono złe, dopóki nie da się wyleczyć zboczenia

.. a tego z kolei nie można wyleczyć u kogoś, kto nie chce być leczony / wyleczony.

> i zainstalować sobie jakoś upodobania do szczupłych kobiet.

Pamiętaj, że szczupłe też mogą być chorobliwie szczupłe ("z deszczu pod rynnę")
Revoir mon ami!

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> No w tym porównaniu chodziło mi o to, że jakiekolwiek rozwiązanie
>> wybiorę, będzie ono złe, dopóki nie da się wyleczyć zboczenia
>.. a tego z kolei nie można wyleczyć u kogoś, kto nie chce być leczony / wyleczony.

A co z kimś kto chce, ale słyszy od "specjalistów", że się nie da i że to nie choroba?

>> i zainstalować sobie jakoś upodobania do szczupłych kobiet.
>Pamiętaj, że szczupłe też mogą być chorobliwie szczupłe ("z deszczu pod rynnę")

No ale nie o tym przecież mówię. Szczupłe, a nie chude. Zdrowe.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A co z kimś kto chce, ale słyszy od "specjalistów", że się nie da i że to nie choroba?

Ty najlepiej wiesz co zrobić.

> No ale nie o tym przecież mówię. Szczupłe, a nie chude. Zdrowe.

Trzeba chcieć zacząć się leczyć, odnaleźć w sobie motywację. Jak się nie chce, to czasem najmniejszy wysiłek sprawia problem.
Bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> A co z kimś kto chce, ale słyszy od "specjalistów", że się nie da i że to nie choroba?
>Ty najlepiej wiesz co zrobić.

No wiem jaki środek zastępczy zastosować:
- przestać słuchać rad "fachowców" i się nimi dołować, gdyż dają złudną nadzieję niepodpartą argumentami, a potem zjazdy wynikające z tego co wynika z argumentów logicznych i moralnych
- pogodzić się z samotnością
- seks traktować tylko jako seks (walka z własną seksualnością jest skazana na niepowodzenie i tu specjaliści mają rację)
- nauczyć się kontroli emocji

Natomiast żeby osiągnąć szczęście, to nie wiem co zrobić. Pewnie się nie da.

>> No ale nie o tym przecież mówię. Szczupłe, a nie chude. Zdrowe.
>Trzeba chcieć zacząć się leczyć, odnaleźć w sobie motywację. Jak się nie chce, to czasem najmniejszy wysiłek sprawia problem.

No ale ja mówię o sytuacji, w której leczenie jest niemożliwe, więc chęci tylko pogarszają sprawę.
13-06-2016 14:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Ty najlepiej wiesz co zrobić.
>No wiem jaki środek zastępczy zastosować:
>- przestać słuchać rad "fachowców" i się nimi dołować

Pisałem poważnie a Ty ironizujesz.
Najlepiej wiesz, co zrobić.

>- pogodzić się z samotnością

Skoro taki Twój wybór - ok.

>- seks traktować tylko jako seks (walka z własną seksualnością
> jest skazana na niepowodzenie i tu specjaliści mają rację)

Ok.

>- nauczyć się kontroli emocji

Skoro taki Twój wybór - ok.

> Natomiast żeby osiągnąć szczęście, to nie
> wiem co zrobić. Pewnie się nie da.

Nie wierzysz w osiągnięcie szczęścia, to się nie da.

> No ale ja mówię o sytuacji, w której leczenie jest niemożliwe,
> więc chęci tylko pogarszają sprawę.

W Twoim przypadku nie pogarszają, gdyż ich nie masz.
Trzymaj się.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Ty najlepiej wiesz co zrobić.
>>No wiem jaki środek zastępczy zastosować:
>>- przestać słuchać rad "fachowców" i się nimi dołować
>Pisałem poważnie a Ty ironizujesz.
>Najlepiej wiesz, co zrobić.

To nie ironia. W zasadzie właśnie nie wiem co robić, ale robię to co wydaje mi się najlepsze.

>>- pogodzić się z samotnością
>Skoro taki Twój wybór - ok.

Nie wybór, tylko nie bardzo widzę jakąś inną możliwość.

>Nie wierzysz w osiągnięcie szczęścia, to się nie da.

Kiedy wierzyłem, to miałem huśtawki nastrojów i nie było żadnego racjonalnego argumentu za taką możliwością. To, że nie wierzę wynika z tego, że nie ma na to metod. Jedyną nadzieją jest rozwój AI.

>> No ale ja mówię o sytuacji, w której leczenie jest niemożliwe,
>> więc chęci tylko pogarszają sprawę.
>W Twoim przypadku nie pogarszają, gdyż ich nie masz.

Nie, wcale. Można stawać na głowie, ale nic się nie zrobi kiedy nie zna się metody.czy jeszcze nie?

Twoje stwierdzenie w tym momencie było psychopatyczne. Ot, taki psychopatyczny jest wynik wiary w "ja" mające wybór.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ot, taki psychopatyczny jest wynik wiary w "ja" mające wybór.

Nie chodzi o 'wiarę w ja majace wybór' tylko w wyleczenie i stworzenie udanego związku na dziesiątki lat. Nie masz chęci ni wiary, toteż tylko przytakuję, bo czytam Cię z uwagą. Doprawdy nie wiem, gdzie tu widzisz psychopatię.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Ot, taki psychopatyczny jest wynik wiary w "ja" mające wybór.
>Nie chodzi o 'wiarę w ja majace wybór' tylko w wyleczenie i stworzenie udanego związku na dziesiątki lat.

No i jak się wyleczyć, skoro specjaliści mówią, że się nie da?

>Nie masz chęci ni wiary, toteż tylko przytakuję, bo czytam Cię z uwagą. Doprawdy nie wiem, gdzie tu widzisz psychopatię.

Nie czytasz mnie z uwagą, skoro twierdzisz, że nie mam chęci. Nie mam wiary, bo próbując znaleźć argumenty okazywało się, że znajdowałem kontrargumenty, które tylko mnie dołowały.

I nie widzę tu psychopatii, tylko psychopatyczny wzorzec "ja" mającego wybór. Tymczasem są tu 2 "tryby" umysłu będące w sprzeczności ze sobą - silne pragnienie miłości vs upodobania seksualne. Jednego i drugiego nie da się wyleczyć.
13-06-2016 14:34 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Tymczasem są tu 2 "tryby" umysłu będące w sprzeczności ze
> sobą - silne pragnienie miłości vs upodobania seksualne.
> Jednego i drugiego nie da się wyleczyć.

Straciłeś wiarę, a bez niej nie ma chęci. Młócimy tu już 1000x przemóconą słomę.
Ja się z tego wypisuję. Bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wiara, a chęci to co innego. Podobnie jak ktoś chce wyzdrowieć np z białaczki, ale wie, że jego stan jest ciężki. Chce wyzdrowieć, a nie wierzy w to i przez to cierpi bardziej lub kładzie na to laskę, bo skoro się nie da, to na siłę się tego nie zmieni.
13-06-2016 15:16 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wiara, a chęci to co innego

Często łączą się i wpływają na siebie, choć to oczywiście nie dokładnie to samo.

> Podobnie jak ktoś chce wyzdrowieć np z białaczki, ale
> wie, że jego stan jest ciężki

Nigdy nie mówiłem, że jak sóbujesz z animuszem i wiarą to masz gwarancję czegoś.
Ale gdy nie spróbujesz - masz gwarancję choroby do śmierci.

> Chce wyzdrowieć, a nie wierzy w to i przez to cierpi
> bardziej lub kładzie na to laskę
> bo skoro się nie da, to na siłę się tego nie zmieni.

Nie ma wiary, a przez to chęci i kładzie laskę. Wykapany Olson.
Trzymaj się.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nigdy nie mówiłem, że jak sóbujesz z animuszem i wiarą to masz gwarancję czegoś.
>Ale gdy nie spróbujesz - masz gwarancję choroby do śmierci.

A co w momencie gdy pomysły na działania się wyczerpują? Zostaje chęć, ale wiara umiera i człowiek w pewnym sensie godzi się z chorobą do śmierci, choć wiadomo, że chciałby inaczej.

>> Chce wyzdrowieć, a nie wierzy w to i przez to cierpi
>> bardziej lub kładzie na to laskę
>> bo skoro się nie da, to na siłę się tego nie zmieni.
>Nie ma wiary, a przez to chęci i kładzie laskę. Wykapany Olson.

Jest chęć, nie ma rozwiązania, a przez to wiary, więc kładę laskę. Ty przekręciłeś
13-06-2016 15:29 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Nigdy nie mówiłem, że jak sóbujesz z animuszem i wiarą to masz gwarancję czegoś.
>>Ale gdy nie spróbujesz - masz gwarancję choroby do śmierci.
>A co w momencie gdy pomysły na działania się wyczerpują?

To wtedy traci wiarę i czekasz aż pojawi się coś innego, a przeważnie cierpi.

> Zostaje chęć

Cień chęci, który już nie mobilizuje do działania.

> ale wiara umiera i człowiek w pewnym sensie
> godzi się z chorobą do śmierci, choć wiadomo, że chciałby inaczej.

Mniej-wiecej.

>>> Chce wyzdrowieć, a nie wierzy w to i przez to cierpi
>>> bardziej lub kładzie na to laskę
>>> bo skoro się nie da, to na siłę się tego nie zmieni.
>>Nie ma wiary, a przez to chęci i kładzie laskę. Wykapany Olson.
>Jest chęć

Jak dla mnie, to ty masz tylko jej cień.

> nie ma rozwiązania, a przez to wiary, więc kładę laskę.
> Ty przekręciłeś

Masz rację. Kładź laskę dalej.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A co w momencie gdy pomysły na działania się wyczerpują?
>To wtedy traci wiarę i czekasz aż pojawi się coś innego, a przeważnie cierpi.
>> Zostaje chęć
>Cień chęci, który już nie mobilizuje do działania.

Mobilizuje, tylko nie ma już pomysłów na to jak można zadziałać. Podobnie jak w grze, w której są bugi uniemożliwiające przejście do następnego levelu. Chcesz przejść, ale już nie wiesz jak, a wydaje się, że próbowałeś wszystkiego co mogłeś. Albo lepiej - jesteś uwięziony i próbujesz się uwolnić, ale po pewnym czasie nie masz już pomysłu jak to zrobić i przestajesz szukać wyjścia, choć przecież masz bardzo duże chęci. Czasem tak duże, że nie wyobrażasz sobie, że realizacja takiego scenariusza jest możliwa, bo to wydaje się zbyt piękne żeby było prawdziwe.

>>Jest chęć
>Jak dla mnie, to ty masz tylko jej cień.

Bo?
13-06-2016 15:48 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> szukać wyjścia, choć przecież masz bardzo duże chęci.
> Czasem tak duże, że nie wyobrażasz sobie, że realizacja takiego
> scenariusza jest możliwa, bo to wydaje się zbyt piękne żeby było prawdziwe.

Wtedy przestajesz wreszcie wlepiać oczy w moinitor i np. może umiawiasz się z fajną koleżanką na spacer, a może i w stodole

>> Jest chęć
>> Jak dla mnie, to ty masz tylko jej cień.
> Bo?

Sam wiesz lepiej, nie mnie Ci tłumaczyć.
Bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
13-06-2016 16:00 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> szukać wyjścia, choć przecież masz bardzo duże chęci.
>> Czasem tak duże, że nie wyobrażasz sobie, że realizacja takiego
>> scenariusza jest możliwa, bo to wydaje się zbyt piękne żeby było prawdziwe.
>Wtedy przestajesz wreszcie wlepiać oczy w moinitor i np. może umiawiasz się z fajną koleżanką na spacer, a może i w stodole

Proponujesz "narkomanowi" żeby wziął sobie działkę ?

>>> Jest chęć
>>> Jak dla mnie, to ty masz tylko jej cień.
>> Bo?
>Sam wiesz lepiej, nie mnie Ci tłumaczyć.

A już myślałem, że to Ty wiesz lepiej niż ja jakie są moje chęci
13-06-2016 17:37 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Proponujesz "narkomanowi" żeby wziął sobie działkę ?

Popadasz ze skrajności w skrajność, a taki niby z Ciebie pragmatyk
Nie proponuję, ale też nie chodzę za nim i nie pilnuję jak mamusia, żeby jej nie brał. Normalnym trzeba być i tyle.

>>Sam wiesz lepiej, nie mnie Ci tłumaczyć.
>A już myślałem, że to Ty wiesz lepiej niż ja jakie są moje chęci

Lepiej nie myśl, wiele pożytku Ci to nie daje
Działaj. Bye bye.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
13-06-2016 19:40 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Proponujesz "narkomanowi" żeby wziął sobie działkę ?
>Popadasz ze skrajności w skrajność, a taki niby z Ciebie pragmatyk
>Nie proponuję, ale też nie chodzę za nim i nie pilnuję jak mamusia, żeby jej nie brał. Normalnym trzeba być i tyle.

Ja też za nikim nie chodzę i nie pilnuję i nie o tym przecież rozmawialiśmy. Rozmowa jest o tym co jest, albo nie jest chorobą i o moralności.

Okazuje się, że Ty masz tak naprawdę do zaoferowania psychologiczne slogany. Ja mówię o sytuacji, w której nie ma znanego rozwiązania, a psychologia i seksuologia udają, że nie ma problemu. Sam w końcu przyznałeś mi rację, że to jednak choroba.
14-06-2016 08:03 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Nie proponuję, ale też nie chodzę za nim i nie pilnuję
> jak mamusia, żeby jej nie brał. Normalnym trzeba być i tyle.
> Ja też za nikim nie chodzę i nie pilnuję i nie o tym przecież rozmawialiśmy.
> Rozmowa jest o tym co jest, albo nie jest chorobą i o moralności.

Uf, zupełnie nie koncentrujesz się na tym, co interlokutor ma do powiedzenia, co gorsza raczej nie jesteś tego ciekaw klepiąc swoje.
Od 2 dni piszę, że jeśli wychodzisz w związku przed orkiestrę i 'zadbasz' o zdrowie swojej grubej parterki bardziej gorliwie niż ona sama - skończy się to porażką raczej prędzej niż później.
Tym gorzej, jeśli się będziesz od tego powstrzymywał i tylko o tym myślał.
W tym akapicie nie mówimy o tym co jest, albo nie jest chorobą, również o żadnej moralności. Skoncentruj się, bo dalej nie widzę sensu z Tobą tak gadać.

> mówię o sytuacji, w której nie ma znanego rozwiązania,
> a psychologia i seksuologia udają, że nie ma problemu

Tak, przynudzasz o tym od 2 tygodni. Nie interesuje mnie to, gdyż to juz powiedziałeś a ja pamięć mam dobrą.

> Sam w końcu przyznałeś mi rację, że to jednak choroba.

Owszem twój problem to fetyszyzm n.t. cudzej tuszy, nie potrafię się w tym dopatrzyć żadnych walorów estetycznych w które zdajesz się ubierać swoją chorobę (tutaj znów zapewne nastąpi użalanie się, jaka to obecna psychologia i psychiatria prymitywna i nie potrafi uleczyć wartościowego dla społeczeństwa Olsona co wszystkie rozumy łyknął jednym kęsem).

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Uf, zupełnie nie koncentrujesz się na tym, co interlokutor ma do powiedzenia, co gorsza raczej nie jesteś tego ciekaw klepiąc swoje.
>Od 2 dni piszę, że jeśli wychodzisz w związku przed orkiestrę i 'zadbasz' o zdrowie swojej grubej parterki bardziej gorliwie niż ona sama - skończy się to porażką raczej prędzej niż później.
>Tym gorzej, jeśli się będziesz od tego powstrzymywał i tylko o tym myślał.

Nie. Odpisałeś na moją analogię, że próbujesz przekonać narkomana do wzięcia działki. To co napisałeś teraz w tym akapicie to moim zdaniem poboczny wątek.

>> a psychologia i seksuologia udają, że nie ma problemu
>Tak, przynudzasz o tym od 2 tygodni. Nie interesuje mnie to, gdyż to juz powiedziałeś a ja pamięć mam dobrą.

No więc co Ci szkodzi przyznać, że psycholodzy i seksuolodzy w tej kwestii się mylą?

>> Sam w końcu przyznałeś mi rację, że to jednak choroba.
>Owszem twój problem to fetyszyzm n.t. cudzej tuszy, nie potrafię się w tym dopatrzyć żadnych walorów estetycznych w które zdajesz się ubierać swoją chorobę (tutaj znów zapewne nastąpi użalanie się, jaka to obecna psychologia i psychiatria prymitywna i nie potrafi uleczyć wartościowego dla społeczeństwa Olsona co wszystkie rozumy łyknął jednym kęsem).

Ale przekręcasz Poza tym już na to odpowiadałem. Stosujesz tu błędny model, żadna tusza nie jest tutaj fetyszem, tylko jest to element tak samo ważny jak płeć, ładna twarz. Sama tusza nie wystarczy, bo najważniejsze są kształty, a sama w sobie nie jest niczym podniecającym, podobnie jak cycek nie byłby podniecający gdyby leżał przed Tobą na stole, oderwany od ciała. Nie pisałem też o żadnej swojej wartości. Psychologia i seksuologia jakoś nie klasyfikuje tego problemu tak jak Ty i tu jest właśnie problem, bo powinni to uznać za chorobę.
14-06-2016 10:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Odpisałeś na moją analogię, że próbujesz przekonać narkomana
> do wzięcia działki
> To co napisałeś teraz w tym akapicie to moim zdaniem poboczny wątek.

Twoją 'pułapkę' konkluduję pisząc, że jeśli wychodzisz w związku przed orkiestrę i 'zadbasz' o zdrowie swojej grubej parterki bardziej gorliwie niż ona sama (jak w twojej pułapce) - skończy się to porażką raczej prędzej, niż później. Mam nadzieję, że chociaż to jest dla Ciebie w miarę jasne.

>>> a psychologia i seksuologia udają, że nie ma problemu
>>Tak, przynudzasz o tym od 2 tygodni. Nie interesuje mnie to, gdyż to juz powiedziałeś a ja pamięć mam dobrą.
>No więc co Ci szkodzi przyznać, że psycholodzy i seksuolodzy w tej kwestii się mylą?

Mogę, ale po co? Bo podwyższy to samoocenę Wiedzącemu Wszystko Lepiej Olsonowi?

> Stosujesz tu błędny model, żadna tusza nie jest tutaj fetyszem,
> tylko jest to element tak samo ważny jak płeć, ładna twarz

Moja powiedź jest wyżej - patrz n.t. estetyki, ale oczywiście możesz to ubierać jak chcesz, tyle że fetysz od ładnego ubierania go nie stanie się czymś innym, a jeszcze mocniej się utwierdzi.

> Nie pisałem też o żadnej swojej wartości

Owszem, to tylko było moje spostrzeżenie.

> Psychologia i seksuologia jakoś nie klasyfikuje tego problemu tak
> jak Ty i tu jest właśnie problem, bo powinni to uznać za chorobę.

To co powinni niech Cię nie boli, na Twoim miejscu zająłbym się raczej leczeniem własnej choroby zamiast szukania dziury w całym, 'udowadniania' indolencji psychologom, czczego gadania etc.
Trzymaj się Olku-Ślimaku (ślimak od przysysania się do obcej powierzchni)

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Twoją 'pułapkę' konkluduję pisząc, że jeśli wychodzisz w związku przed orkiestrę i 'zadbasz' o zdrowie swojej grubej parterki bardziej gorliwie niż ona sama (jak w twojej pułapce) - skończy się to porażką raczej prędzej, niż później. Mam nadzieję, że chociaż to jest dla Ciebie w miarę jasne.

To jest wątek poboczny.

>>No więc co Ci szkodzi przyznać, że psycholodzy i seksuolodzy w tej kwestii się mylą?
>Mogę, ale po co? Bo podwyższy to samoocenę Wiedzącemu Wszystko Lepiej Olsonowi?

Nie, bo to nie ma nic wspólnego z żadną samooceną. Po to tu właśnie dyskutuję żeby wykazać, że psycholodzy i seksuolodzy mylą się w tej kwestii, lub otrzymać argumenty na to, że jest odwrotnie i zmienić zdanie.

>> Stosujesz tu błędny model, żadna tusza nie jest tutaj fetyszem,
>> tylko jest to element tak samo ważny jak płeć, ładna twarz
>Moja powiedź jest wyżej - patrz n.t. estetyki, ale oczywiście możesz to ubierać jak chcesz, tyle że fetysz od ładnego ubierania go nie stanie się czymś innym, a jeszcze mocniej się utwierdzi.

Na tej zasadzie fetyszem (tylko zdrowym) jest heteroseksualizm. Nie mówimy o obiekcie wywołującym podniecenie, tylko o cechach, które wchodzą w skład preferencji, więc orientacja seksualna jest tu lepszym modelem, a my tu teraz dyskutujemy o orientacji polegającej na pociągu do kobiet z nadwagą. Tak chyba też podchodzą do tego seksuolodzy i psychoterapeuci, więc chciałbym żebyś uznał w końcu czy mylą się czy nie.

>> Psychologia i seksuologia jakoś nie klasyfikuje tego problemu tak
>> jak Ty i tu jest właśnie problem, bo powinni to uznać za chorobę.
>To co powinni niech Cię nie boli, na Twoim miejscu zająłbym się raczej leczeniem własnej choroby zamiast szukania dziury w całym, 'udowadniania' indolencji psychologom, czczego gadania etc.

No to też przychodzę do seksuologów i terapeutów żeby wyleczyć chorobę, ale słyszę od nich, że to nie choroba, lub że nie da się tego leczyć, ani też nie da się pogodzić z samotnością. To gdzie mam wg Ciebie pójść, do szamana?
14-06-2016 15:11 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> No to też przychodzę do seksuologów i terapeutów żeby wyleczyć chorobę,
> ale słyszę od nich, że to nie choroba

Ktoś wskazuje ci ksieżyc, a ty z uporem maniaka czepiasz się słów i definicji, czyli widzisz sam palec wskazujący. 10ty raz ci powtarzam, że niczyje rady, ani propozycje Ci nie pomogą.

> lub że nie da się tego leczyć, ani też nie da
> się pogodzić z samotnością.

.. ok, to pozostało Ci jeszcze zanudzić tym innych, najlepiej cały świat

> To gdzie mam wg Ciebie pójść, do szamana?

Co powinieneś wg mnie zrobić to juz sie 10 razy dowiedziałeś, a dalej udajesz Greka.
I znów mnie pytasz, żeby później zamiast z tego skorzystać nieudolnie dyskredytować moją propozycję? A idź sobie nawet do samego diabła.
Bye bye.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ktoś wskazuje ci ksieżyc, a ty z uporem maniaka czepiasz się słów i definicji, czyli widzisz sam palec wskazujący. 10ty raz ci powtarzam, że niczyje rady, ani propozycje Ci nie pomogą.

Przecież nie czepiam się żadnych słów. Mówię o problemie dotyczącym słońca, a Ty odpowiadasz o księżycu, to nic dziwnego, że Twoje propozycje nie pomogą, bo nie dotyczą tematu. I jak to się ma do twierdzeń seksuologów i terapeutów, które jednak różnią się od Twoich?
13-06-2016 13:11 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Wierzysz, że krzywdzisz grubaskę będąc z nią, choć
>> racjonalnie uzasadniłem, że to nieprawda.
> Nie uzasadniłeś.

Uzasadnienie:
1. Jeśli czyjś stan jest poza możliwościami osoby z zewnątrz, działanie w kierunku tego stanu przez tą osobę to typowa nadgorliwość.
2. Przejmowanie przez kogoś z zewnątrz odpowiedzialności za chorobę osoby wolnej i dojrzałej, lub ogólnie za jej stan jest nieetyczne. Takie przejmowanie z zasady w praktyce pomnaża chorobę.

> Podałeś tylko analogię, której nie potrafię zrozumieć

No właśnie.

> i nie sprecyzowałeś kiedy o to poprosiłem.

Sprecyzowanie w jaki sposób 2+2 staje się 4 jest poza moimi możliwościami.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>> Wierzysz, że krzywdzisz grubaskę będąc z nią, choć
>>> racjonalnie uzasadniłem, że to nieprawda.
>> Nie uzasadniłeś.
>Uzasadnienie:
>1. Jeśli czyjś stan jest poza możliwościami osoby z zewnątrz, działanie w kierunku tego stanu przez tą osobę to typowa nadgorliwość.
>2. Przejmowanie przez kogoś z zewnątrz odpowiedzialności za chorobę osoby wolnej i dojrzałej, lub ogólnie za jej stan jest nieetyczne. Takie przejmowanie z zasady w praktyce pomnaża chorobę.

Ze skrajności w skrajność. Nie mówiłem o przejmowaniu odpowiedzialności, ani o stanie poza możliwościami osoby z zewnątrz.

>Sprecyzowanie w jaki sposób 2+2 staje się 4 jest poza moimi możliwościami.

Zdaje mi się, że twierdziłeś, że 2+2=5, ale teraz jednak przyznałeś, że to choroba.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ze skrajności w skrajność. Nie mówiłem o przejmowaniu
> odpowiedzialności, ani o stanie poza możliwościami osoby z zewnątrz.

Ale to przemycasz i jak stanie w świetle - jakoś Ci to nie pasuje.
No bo jak to, Olson - szachista i piłkarz światowej sławy w jednym nie ma racji??
Przemycasz własną odpowiedzialność za tuszę kobitki jak byk. Czułbyś się w związku zwłaszcza odpowiedzialny za jej zdrowie i ta fikcja cię hamuje.
Nie jesteś odpowiedziany.

> Zdaje mi się, że twierdziłeś, że 2+2=5, ale teraz jednak przyznałeś, że to choroba.

Faktycznie Ci się tylko zdaje
Bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Ze skrajności w skrajność. Nie mówiłem o przejmowaniu
>> odpowiedzialności, ani o stanie poza możliwościami osoby z zewnątrz.
>Ale to przemycasz i jak stanie w świetle - jakoś Ci to nie pasuje.

Nie przemycam, tylko projektujesz swoje przekonania na mój przypadek podobnie jak Korwin wszędzie widzi socjalizm i wolny rynek, a katolik diabła i Boga. Jakimi modelami się posługujesz, tak odbierasz rzeczywistość.

>No bo jak to, Olson - szachista i piłkarz światowej sławy w jednym nie ma racji??

Stosując porównanie do szachów, czy piłki automatycznie jestem przez Ciebie uznany jako szachista i piłkarz? Z tą piłką to moje porównanie było wręcz odwrotne.

>Przemycasz własną odpowiedzialność za tuszę kobitki jak byk. Czułbyś się w związku zwłaszcza odpowiedzialny za jej zdrowie i ta fikcja cię hamuje.
>Nie jesteś odpowiedziany.

A jak raper nawija o jaraniu skuna, to jest odpowiedzialny za to, że dzieciaki jarają? Niby nie, bo to odpowiedzialność rodziców, ale jednak...

>> Zdaje mi się, że twierdziłeś, że 2+2=5, ale teraz jednak przyznałeś, że to choroba.
>Faktycznie Ci się tylko zdaje

No to już nie wiem o co Ci w tym momencie chodzi
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A jak raper nawija o jaraniu skuna, to jest odpowiedzialny za to,
> że dzieciaki jarają? Niby nie, bo to odpowiedzialność rodziców

A jednak nie. To odpowiedzialność rodziców i cenzorów w TV, poza tym chyba nie chcesz zakochać się i uprawiać seksu z nieletnią grubaską.

>No to już nie wiem o co Ci w tym momencie chodzi

O ten tramwaj co nie chodzi
Trzymaj się.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> A jak raper nawija o jaraniu skuna, to jest odpowiedzialny za to,
>> że dzieciaki jarają? Niby nie, bo to odpowiedzialność rodziców
>A jednak nie. To odpowiedzialność rodziców i cenzorów w TV,

Czyli wierzysz w personalizm i tzw wolną wolę? Czy na jakiej podstawie ustalasz kto jest odpowiedzialny. Bo wiesz, gdyby nie takie piosenki to wiele osób by nie zajarało, niezależnie od tego co mówią rodzice, których rad w pewnym wieku się i tak nie słucha.

>poza tym chyba nie chcesz zakochać się i uprawiać seksu z nieletnią grubaską.

Nie, ale to była analogia. Osoba chora/uzależniona też nie jest przecież "odpowiedzialna" za siebie, czyli odpowiedzialność jak widać nie istnieje realnie, bo jest tylko tam gdy jakieś działania się udają
13-06-2016 14:38 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czyli wierzysz w personalizm i tzw wolną wolę?

Sprawdza się, choc nie na wszystkich. Czy wolną całkowicie - nie powiedziałbym. Może wolną średnio w 30% a i tak konkretny procent jest zależny od człowieka.

> Czy na jakiej podstawie ustalasz kto jest odpowiedzialny

Zasadzie większego zdrowia.

> Bo wiesz, gdyby nie takie piosenki to wiele osób by nie
> zajarało

Zajarało może, ale uzależnienie to już kwestia tylko i wyłącznie więzi rodzinnych.

> niezależnie od tego co mówią rodzice, których rad w pewnym wieku się i tak nie słucha.

J.w.

> Osoba chora/uzależniona też nie jest przecież "odpowiedzialna" za siebie

To zależy w jakich sprawach. Jak sie skaleczysz, to od Twojej reakcji zależy, czy wda się zakażenie, czy nie.

> czyli odpowiedzialność jak widać nie istnieje realnie, bo jest
> tylko tam gdy jakieś działania się udają

Iluzoryczne poczucie odpowiedzialnosci, a prawdziwa konieczna odpowiedzialność to dwie różne rzeczy, do tego to pierwsze jest bezsensownie brzemiene.
Bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Czyli wierzysz w personalizm i tzw wolną wolę?
>Sprawdza się, choc nie na wszystkich. Czy wolną całkowicie - nie powiedziałbym. Może wolną średnio w 30% a i tak konkretny procent jest zależny od człowieka.

Wg mnie ten model się zupełnie nie sprawdza i jest nielogiczny. Kiedy mówisz, że się sprawdza, to pewnie w łagodniejszych przypadkach i na zasadzie placebo.

>> Czy na jakiej podstawie ustalasz kto jest odpowiedzialny
>Zasadzie większego zdrowia.

Czyli nie logiki i przyczynowości?

>> Bo wiesz, gdyby nie takie piosenki to wiele osób by nie
>> zajarało
>Zajarało może, ale uzależnienie to już kwestia tylko i wyłącznie więzi rodzinnych.

Nieprawda, równie ważne są czynniki genetyczne i środowiskowe (grono kumpli, moda).

>> Osoba chora/uzależniona też nie jest przecież "odpowiedzialna" za siebie
>To zależy w jakich sprawach. Jak sie skaleczysz, to od Twojej reakcji zależy, czy wda się zakażenie, czy nie.

A moja reakcja zależy od... a to zależy od... itd.

>> czyli odpowiedzialność jak widać nie istnieje realnie, bo jest
>> tylko tam gdy jakieś działania się udają
>Iluzoryczne poczucie odpowiedzialnosci, a prawdziwa konieczna odpowiedzialność to dwie różne rzeczy, do tego to pierwsze jest bezsensownie brzemiene.

Nie ma czegoś takiego jak prawdziwa odpowiedzialność. Piszesz o pozytywnym i negatywnym wykorzystaniu idei odpowiedzialności, natomiast zgodność tej idei z rzeczywistością to już osobna kwestia.
13-06-2016 15:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie ma czegoś takiego jak prawdziwa odpowiedzialność.
> Piszesz o pozytywnym i negatywnym wykorzystaniu idei
> odpowiedzialności, natomiast zgodność tej idei z
> rzeczywistością to już osobna kwestia.

Odpowiedzialność służy zdrowiu, to ją uważam za prawdziwą.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Nie ma czegoś takiego jak prawdziwa odpowiedzialność.
>> Piszesz o pozytywnym i negatywnym wykorzystaniu idei
>> odpowiedzialności, natomiast zgodność tej idei z
>> rzeczywistością to już osobna kwestia.
>Odpowiedzialność służy zdrowiu, to ją uważam za prawdziwą.

Jeśli wiara np katolicka albo islam służy czyjemuś zdrowiu, to uważasz to za prawdę? A co z drugą stroną medalu?
13-06-2016 15:31 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Jeśli wiara np katolicka albo islam służy czyjemuś zdrowiu, to uważasz to za prawdę?

Za prawdziwe i ważne uważam procesy które aktywują katolika albo islamistę.
Resztą nie ma sobie co głowy zaprzątać.

> A co z drugą stroną medalu?

Nie wiem o czym piszesz.
Bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli wiara np katolicka albo islam służy czyjemuś zdrowiu, to uważasz to za prawdę?
>Za prawdziwe i ważne uważam procesy które aktywują katolika albo islamistę.
>Resztą nie ma sobie co głowy zaprzątać.

To samo z odpowiedzialnością? Tzn odpowiedzialność jako taka nie istnieje, ale ważne jest to jaki wpływ wiara w tą ideę ma na człowieka i jest ok gdy to wpływ pozytywny?

>> A co z drugą stroną medalu?
>Nie wiem o czym piszesz.

O tym, że ta sama wiara w innej sytuacji ma wpływ negatywny
13-06-2016 15:46 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> O tym, że ta sama wiara w innej sytuacji ma wpływ negatywny

Zleży w co się wierzy. Wierzysz w fikcję, to ma negatywny

> odpowiedzialność jako taka nie istnieje

Stawiasz głupawe lub oczywiste tezy niewarte pochylania się.

> ale ważne jest to jaki wpływ wiara w tą ideę

Nie wiara, ale właśne odpowiedzialność. Dla Ciebie jednak to raczej trudne słowo, a jeszcze trudniejsze znaczenie.

> ma na człowieka i jest ok gdy to wpływ pozytywny?

Owszem jest ok gdy to ma wpływ pozytywny
Na koniec dla Ciebie bonus: ponoć nadgorliwosć jest gorsza od faszyszmu
Bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> O tym, że ta sama wiara w innej sytuacji ma wpływ negatywny
>Zleży w co się wierzy. Wierzysz w fikcję, to ma negatywny

A co z negatywną prawdą? Wg mnie każda wiara ma negatywny wpływ, ponieważ dobro idzie zawsze w parze ze złem.

>> odpowiedzialność jako taka nie istnieje
>Stawiasz głupawe lub oczywiste tezy niewarte pochylania się.

Nie. Głupawa jest odwrotna teza, natomiast ja stawiam tezy niepopularne.

>> ale ważne jest to jaki wpływ wiara w tą ideę
>Nie wiara, ale właśne odpowiedzialność. Dla Ciebie jednak to raczej trudne słowo, a jeszcze trudniejsze znaczenie.

Np piorun jest odpowiedzialny za spalenie komuś dekodera. Na tej zasadzie oczywiście jestem odpowiedzialny za wiele spraw. Mogę jednocześnie być czemuś winny i niewinny w tej samej sytuacji, tak jak piłkarz pudłujący z metra do pustej bramki. Ale przecież chciał trafić.

>> ma na człowieka i jest ok gdy to wpływ pozytywny?
>Owszem jest ok gdy to ma wpływ pozytywny
>Na koniec dla Ciebie bonus: ponoć nadgorliwosć jest gorsza od faszyszmu
>Bywaj.

No ale to samo w innej sytuacji może mieć wpływ negatywny.

Dlaczego nadgorliwie promujesz tezy psychologiczne, których sprzeczność wykazałem?
13-06-2016 17:47 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>> O tym, że ta sama wiara w innej sytuacji ma wpływ negatywny
>>Zleży w co się wierzy. Wierzysz w fikcję, to ma negatywny
>A co z negatywną prawdą?

'Prawda' która tworzy negatywy to prawda fikcyjna. Problemy z czytaniem, czy jak?

> Wg mnie każda wiara ma negatywny wpływ, ponieważ dobro idzie
> zawsze w parze ze złem.

To zależy bo są i pozytywy, generalnie to mieszanina.

>>Nie wiara, ale właśne odpowiedzialność. Dla Ciebie jednak to raczej trudne słowo, a jeszcze trudniejsze znaczenie.
> Np piorun jest odpowiedzialny za spalenie komuś dekodera

Piorun to akurat jest powodem. Dekodera Ci nie wróci, ani kasy zań.

> Mogę jednocześnie być czemuś winny i niewinny w tej samej sytuacji,
> tak jak piłkarz pudłujący z metra do pustej bramki. Ale przecież chciał
> trafić.

Nie mówię o błahej winie, czy odpowiedzialności.

>No ale to samo w innej sytuacji może mieć wpływ negatywny.
>Dlaczego nadgorliwie promujesz tezy psychologiczne, których
> sprzeczność wykazałem?

Szkoda tylko że nie bardzo widzę w którym, ale to oczywiście moja wina Poza tym nasz ty logiku, psychologia i psychoterapia wcale nie musi być logiczna, gdyż z natury rzeczy pracuje na emocjach i one są tutaj najważniejsze. Oczywiście wiesz, co to psychodrama czyli podgrywanie scen w których fałszywi ojcowie robią coś fałszywym dzieciom, fałszywym żonom, żony ojcom, fałszywe dzieci rodzicom itd a jednak to działa.
No dobra, ciekawi mnie czym jeszcze ostatni raz pociągniesz mnie za język
Trochę zamulasz, ale lubię ludzi ciekawych, byleby mieli coś do powiedzenia.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
13-06-2016 19:54 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>'Prawda' która tworzy negatywy to prawda fikcyjna.
Jakbym czytał Ducha Prawdy.
Jedyna prawda to ta, która tworzy pozytywy.
14-06-2016 08:04 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Tak w ogóle to ponoć są tylko 3 prawdy - pewnie znasz z Tischnera
Wg mnie prawdziwe jest to co jest i tle w temacie, nie zamierzam z prawdy czy też prawdziwości robić żadnego ołtarzyka.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A co z negatywną prawdą?
>'Prawda' która tworzy negatywy to prawda fikcyjna. Problemy z czytaniem, czy jak?

Nie, tylko problemy ze zrozumieniem źródeł takiego myślenia jakie tu przedstawiłeś. Otóż prawda ma gdzieś pozytywy i negatywy. Nie mylmy analizy faktów z ich oceną.

>> Wg mnie każda wiara ma negatywny wpływ, ponieważ dobro idzie
>> zawsze w parze ze złem.
>To zależy bo są i pozytywy, generalnie to mieszanina.

Są pozytywy i po to jest wiara. Zamyka często człowieka w strefie komfortu i odciąga go od myślenia, a wtedy nie ma świadomości negatywów i jest spokój w chwili obecnej. W ten sposób wiara kusi ofiarę, a potem z nawiązką "odbiera" sobie te pozytywy, pokazując ciemną stronę medalu.

>> Np piorun jest odpowiedzialny za spalenie komuś dekodera
>Piorun to akurat jest powodem. Dekodera Ci nie wróci, ani kasy zań.

Chyba nie potrafię Ci wytłumaczyć, że powód i odpowiedzialność to zamienne słowa, tylko odpowiedzialność dodatkowo dotyczy człowieka. Jeśli człowiek jest przyczyną jakiegoś działania, to mówimy wtedy o odpowiedzialności. Natomiast dla mnie kluczowe jest to dlaczego ktoś zachowuje się tak, a nie inaczej i jaki ma wybór. Wszystko z czegoś wynika, a wiemy, że żadne "ja" nie jest przyczyną mającą wolną wolę i odpowiadającą przed kimś za czyny. Odpowiada człowiek, któremu pojawił się w głowie wybór i przymus podjęcia tego wyboru. Wyobraź sobie siebie jako kod, który jest testowany przez komputer i jakieś wirtualne środowisko. Wszystko z czegoś wynika, a jeśli nie można przewidzieć z czego, to obliczamy do tego wariancję. Jednocześnie te programy wykształciły świadomość, która jest zamknięta w takim programie i jest jego elementem, którego ona sama nie jest w stanie odróżnić od środowiska, bowiem doświadcza świata przez swój pryzmat. W umyśle takiego programu istnieje filtr postrzegania rzeczywistości, który opiera się na podziale na to co wewnętrzne i zewnętrzne. Do tego co wewnętrzne jest przypisana klasyfikacja "ja", która jest symbolem (w metaforze z komputerem jest skrótem na pulpicie), uproszczeniem wszystkich procesów. To "ja" w uproszczeniu jest odpowiedzialne za swoje czyny, ale to tylko uproszczenie i w pewnych sytuacjach pomaga, a w innych szkodzi. W wielu sytuacjach doświadczamy niespójności "ja", co zaczyna proces dezintegracji pozytywnej, lub też spycha człowieka na dno.

>Nie mówię o błahej winie, czy odpowiedzialności.

Ja też nie mówię teraz o wadze zdarzeń, tylko o przyczynach i skutkach. Piłkarz chce trafić, a jednak pudłuje i podobnie jest z ludzkimi czynami w codziennym życiu.

>>No ale to samo w innej sytuacji może mieć wpływ negatywny.
>>Dlaczego nadgorliwie promujesz tezy psychologiczne, których
>> sprzeczność wykazałem?
>Szkoda tylko że nie bardzo widzę w którym, ale to oczywiście moja wina

No choćby to czy mówimy o chorobie, czy nie. W końcu przyznałeś mi rację, czyli jednak nie zgodziłeś się z fachowcami. Także sprzeczność między poszczególnymi modelami psychologicznymi.

>Poza tym nasz ty logiku, psychologia i psychoterapia wcale nie musi być logiczna, gdyż z natury rzeczy pracuje na emocjach i one są tutaj najważniejsze.

To tak jak religia

Na tej zasadzie to ja sam mogę opracować swoją teorię psychologiczną i leczyć emocje mówiąc ludziom, że są zdrowi, piękni i wartościowi i że bezwarunkowo należy im się tolerancja, a najważniejsze jest to żeby każdy akceptował siebie. W sumie już takie teorie są, ale zajmują się nimi ci od ustawień Hellingera, szamani, wahadełkowcy, spece od MLM sprzedający swoje produkty leczące wszystkie choroby, coache NLP. W zależności od potrzeby dostaniesz swoją pozytywną wersję, w którą warto wierzyć... przepraszam prawdę, która jest prawdą, bo jest pozytywna i dlatego warto w nią wierzyć. A ja piszę, że zaraz potem pojawi się niespójność, która albo zniszczy taką wiarę, albo zostanie wiara, ale stanie się negatywnym imperatywem, który psuje życie, bo trzeba się dostosować do jej wymogów.

A niespójności? Co tam, liczy się samopoczucie

>Oczywiście wiesz, co to psychodrama czyli podgrywanie scen w których fałszywi ojcowie robią coś fałszywym dzieciom, fałszywym żonom, żony ojcom, fałszywe dzieci rodzicom itd a jednak to działa.

No takie ustawienia Hellingera. Wszyscy fałszywi jak w książce o mafii, a prawdziwych problemów nie ma kto rozwiązywać
14-06-2016 08:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> prawda ma gdzieś pozytywy i negatywy. Nie mylmy analizy faktów z ich oceną.

Zgadzam się, tyle że podświadomie nie rozumiejąc o czym piszę robisz dygresję od tego, o czym tu mówimy.

> Są pozytywy i po to jest wiara. Zamyka często człowieka w strefie
> komfortu i odciąga go od myślenia, a wtedy nie ma świadomości
> negatywów i jest spokój w chwili obecnej. W ten sposób wiara kusi
> ofiarę, a potem z nawiązką "odbiera" sobie te pozytywy, pokazując
> ciemną stronę medalu.

Zgadzam sie, choć osobiście odbieram wiarę wyznaniową bardziej w kategoriach rozwojowych: ktoś mówi kroczeniu naprzód i odrzucaniu starych skorup 'nie' i wierzy w coś, co uznaje za niezmienne tracąc resztę świata. Zgadzam się przede wszystkim z Twoim 'odciąga od myślenia' choć nie we wszystkich dziedzinach. W końcu trzeba w społeczeństwie jakoś funkcjonować, planować wakacje etc.

>>> Np piorun jest odpowiedzialny za spalenie komuś dekodera
>>Piorun to akurat jest powodem. Dekodera Ci nie wróci, ani kasy zań.
>Chyba nie potrafię Ci wytłumaczyć, że powód i odpowiedzialność to zamienne słowa

I nie przetłumaczysz (wytłumaczenie nie jest tu trafne) gdyż odpowiedzialność jest typowo ludzką cechą którą niewiedzieć czemu rozszerzasz na rzeczy i zjawiska.
OD-POWIEDZIALNOŚĆ. Czyli też odpowiedź. Kapujesz?

> Jeśli człowiek jest przyczyną jakiegoś działania, to mówimy wtedy o odpowiedzialności.

Nie. O odpowiedzialności mówimy jedynie wtedy, jeśli na nim spoczeła. Jeśłi jej nie podjął, mómy o jej braku.

> dla mnie kluczowe jest to dlaczego ktoś zachowuje się tak,
> a nie inaczej i jaki ma wybór

Rozumiem.

> Wszystko z czegoś wynika

Oczywiście.

> wiemy, że żadne "ja" nie jest przyczyną mającą wolną wolę
> i odpowiadającą przed kimś za czyny

Odpowiadasz przede wszystkim przed sobą i bliźnim, któremu jesteś coś winien

> Odpowiada człowiek, któremu pojawił się w głowie wybór i przymus podjęcia tego wyboru.

Nie tyle odpowiada, co wchodzi działanie lub nie wchodzi. Odpowiedzialność pojawia się wtedy, gdy powstają skutki tego działania, które chce zniwelować lub ponieść.

>> Nie mówię o błahej winie, czy odpowiedzialności.
> Ja też nie mówię teraz o wadze zdarzeń, tylko o przyczynach i skutkach.
> Piłkarz chce trafić, a jednak pudłuje i podobnie jest z ludzkimi czynami
> w codziennym życiu.

Później dobry piłkarz bierze odpowiedzialność za swoje pudło i daje z siebie 120% żeby to wyrównać. Zły kładzie laskę zniechęcając się. Takie życie.

> jednak nie zgodziłeś się z fachowcami

Z niektórymi na pewno, poza tym nie muszę - nie jestem fachowcem

> Także sprzeczność między poszczególnymi modelami psychologicznymi.

Na tym polega właśnie ich różnorodność. Ty szukasz sprzeczności i intelektualnie sycisz się nimi w poczuciu wyższości, inny poszuka w tej różnorodności czegoś dla siebie co działa i się wyleczy. To kompletnie dwie różne postawy.

>> Poza tym nasz ty logiku, psychologia i psychoterapia wcale
>> nie musi być logiczna, gdyż z natury rzeczy pracuje na emocjach
> i one są tutaj najważniejsze.
> To tak jak religia

Coś w tym jest W końcu jedna i druga bazuje na emocjach.

> Na tej zasadzie to ja sam mogę opracować swoją teorię psychologiczną
> i leczyć emocje mówiąc ludziom, że są zdrowi, piękni i wartościowi i
> że bezwarunkowo należy im się tolerancja, a najważniejsze jest to żeby
> każdy akceptował siebie

Nie tak prosto. Najpierw wykaż skuteczność, później z pewnością klienci będą walić do Ciebie drzwiami i oknami, może nawet parę zdrowych grubasek się trafi

> W sumie już takie teorie są, ale zajmują się nimi ci od ustawień
> Hellingera, szamani, wahadełkowcy, spece od MLM sprzedający swoje
> produkty leczące wszystkie choroby, coache NLP. W zależności od potrzeby
> dostaniesz swoją pozytywną wersję, w którą warto wierzyć

Wyczuwam żal, żeś się nie załapał.. mam rację? Hihi

> ... przepraszam prawdę, która jest prawdą, bo jest pozytywna i
> dlatego warto w nią wierzyć

Ważne co na ciebie działa, w końcu zdrowie najważniejsze.

> A ja piszę, że zaraz potem pojawi się niespójność, która albo
> zniszczy taką wiarę

Aleś ty mądry Od kiedy niespójność niszczy wiarę? Wiesz ile w Biblii jest niespójnosci? Masz świadomość ile w nauczaniu Kościoła jest opisanych praktyk uznanych za środowisko lekarskie za chore?
Nic nie zniszczy jeśli człowiek chce wierzyć. Zwłaszcza niespójności nie zniszczą.

> albo zostanie wiara, ale stanie się negatywnym imperatywem,
> który psuje życie, bo trzeba się dostosować do jej wymogów.

Otóż to.

>A niespójności? Co tam, liczy się samopoczucie

Łapać trzymać, dziura w psychologii !! hihi

>> Oczywiście wiesz, co to psychodrama czyli podgrywanie scen w których
>> fałszywi ojcowie robią coś fałszywym dzieciom, fałszywym żonom,
>> żony ojcom, fałszywe dzieci rodzicom itd a jednak to działa.
>No takie ustawienia Hellingera

W jednym i drugim zupełnie o co innego chodzi, choć z zewnątrz wygląda podobnie. Wot i cała Twoja 'wiedza'

> Wszyscy fałszywi jak w książce o mafii, a prawdziwych
> problemów nie ma kto rozwiązywać

Faktycznie, skoro utraciłeś wiarę i siły..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> prawda ma gdzieś pozytywy i negatywy. Nie mylmy analizy faktów z ich oceną.
>Zgadzam się, tyle że podświadomie nie rozumiejąc o czym piszę robisz dygresję od tego, o czym tu mówimy.

No to o czym piszesz? Jeśli prawda jest fatalna dla jednostki, to myślenie pesymistyczne nie jest chorobą, tylko świadczy o braku zaburzeń poznawczych.

>> Są pozytywy i po to jest wiara. Zamyka często człowieka w strefie
>> komfortu i odciąga go od myślenia, a wtedy nie ma świadomości
>> negatywów i jest spokój w chwili obecnej. W ten sposób wiara kusi
>> ofiarę, a potem z nawiązką "odbiera" sobie te pozytywy, pokazując
>> ciemną stronę medalu.
>Zgadzam sie, choć osobiście odbieram wiarę wyznaniową bardziej w kategoriach rozwojowych: ktoś mówi kroczeniu naprzód i odrzucaniu starych skorup 'nie' i wierzy w coś, co uznaje za niezmienne tracąc resztę świata. Zgadzam się przede wszystkim z Twoim 'odciąga od myślenia' choć nie we wszystkich dziedzinach. W końcu trzeba w społeczeństwie jakoś funkcjonować, planować wakacje etc.

Czasem ta "reszta świata" jest zbędna, gdy nie można mieć tego co się chce, a "kroczenie naprzód" jest wbrew uczuciom i staje się przymusem narzuconym siłą przez zły świat. Sama niezmienność przekonań w jakiejś kwestii wcale nie musi wynikać z wiary. Może wynikać z faktycznej sytuacji i argumentów.

>>Chyba nie potrafię Ci wytłumaczyć, że powód i odpowiedzialność to zamienne słowa
>I nie przetłumaczysz (wytłumaczenie nie jest tu trafne) gdyż odpowiedzialność jest typowo ludzką cechą którą niewiedzieć czemu rozszerzasz na rzeczy i zjawiska.
>OD-POWIEDZIALNOŚĆ. Czyli też odpowiedź. Kapujesz?

Typowo ludzką cechą - można powiedzieć, że iluzją, której ulegają typowi ludzie. Zgoda

>> Jeśli człowiek jest przyczyną jakiegoś działania, to mówimy wtedy o odpowiedzialności.
>Nie. O odpowiedzialności mówimy jedynie wtedy, jeśli na nim spoczeła. Jeśłi jej nie podjął, mómy o jej braku.

A mówiąc o jej braku mówimy o odpowiedzialności, tak jak myśląc żebyś nie myślał o różowym słoniu akurat o nim myślisz.

>> wiemy, że żadne "ja" nie jest przyczyną mającą wolną wolę
>> i odpowiadającą przed kimś za czyny
>Odpowiadasz przede wszystkim przed sobą i bliźnim, któremu jesteś coś winien

Przed sobą czyli przed kim i kto odpowiada? Żadnemu bliźniemu nie jestem nic winien, bo do niczego takiego się nie zobowiązywałem.

>> Odpowiada człowiek, któremu pojawił się w głowie wybór i przymus podjęcia tego wyboru.
>Nie tyle odpowiada, co wchodzi działanie lub nie wchodzi. Odpowiedzialność pojawia się wtedy, gdy powstają skutki tego działania, które chce zniwelować lub ponieść.

Ale to czy było działanie i czy ktoś decyduje się być za nie odpowiedzialnym, to skutek przyczyn niezależnych od nikogo, bo mówimy o mechanizmach.

>> Piłkarz chce trafić, a jednak pudłuje i podobnie jest z ludzkimi czynami
>> w codziennym życiu.
>Później dobry piłkarz bierze odpowiedzialność za swoje pudło i daje z siebie 120% żeby to wyrównać. Zły kładzie laskę zniechęcając się. Takie życie.

Daje 120% i traci luz, przez co pudłuje kolejny raz, a potem się zacina. A ten kto wzruszy ramionami i gra swoje, czyli profesjonalista, strzela za chwilę bramkę. A jak nie za chwilę to w następnym meczu.

>> jednak nie zgodziłeś się z fachowcami
>Z niektórymi na pewno, poza tym nie muszę - nie jestem fachowcem

No ok, czyli klasyfikujesz ten przypadek jako chorobę, a terapeuci (nie niektórzy) nie. O to mi właśnie chodziło i to próbowałem wcześniej wytłumaczyć Panu Andrzejowi Bogusławskiemu.

>> Także sprzeczność między poszczególnymi modelami psychologicznymi.
>Na tym polega właśnie ich różnorodność.

To tak jak polityk PO mówi, że w partii jest różnorodność poglądów, bo są tak naprawdę bezideowi

>Ty szukasz sprzeczności i intelektualnie sycisz się nimi w poczuciu wyższości, inny poszuka w tej różnorodności czegoś dla siebie co działa i się wyleczy. To kompletnie dwie różne postawy.

Niczym się nie szczycę, w żadnym poczuciu wyższości. Nie wiem skąd to wziąłeś. Chciałem poszukać w tej różnorodności czegoś dla siebie co działa, ale nie znalazłem. Poza tym te sprzeczności świadczą o czymś istotnym - te modele to nie prawda, tylko religia/filozofia. Sprzeczności w tym przypadku obalają ich słuszność, więc jeśli fałsz ma pomóc to nie mnie, bo nie jestem w stanie w coś takiego uwierzyć i uznać tego za prawdę.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)

>Nie tak prosto. Najpierw wykaż skuteczność, później z pewnością klienci będą walić do Ciebie drzwiami i oknami, może nawet parę zdrowych grubasek się trafi

Może jeszcze się trafią niewidzialne różowe jednorożce i zdrowi diabetycy... Po co skuteczność? Obecne metody mają ją na niskim poziomie, a mimo to działają oficjalnie. Psychoanaliza oficjalnie okazała się kłamstwem, a mimo to nadal są terapeuci pracujący w tym nurcie i leczący się u nich naiwniacy.

>Wyczuwam żal, żeś się nie załapał.. mam rację? Hihi

Nie

>Aleś ty mądry Od kiedy niespójność niszczy wiarę? Wiesz ile w Biblii jest niespójnosci?

Mam i zniszczyło to kiedyś moją wiarę. Te same argumenty, dzięki którym odrzuciłem religię i bozię, teraz nie pozwalają mi na wiarę w żadne terapie.

>Masz świadomość ile w nauczaniu Kościoła jest opisanych praktyk uznanych za środowisko lekarskie za chore?

Konkurencyjne ideologie się zwalczają, ot żadna nowość. Podobnie Kościół uznaje niektóre oficjalne nauki jako chore.

>Nic nie zniszczy jeśli człowiek chce wierzyć. Zwłaszcza niespójności nie zniszczą.

No tak, ale gorzej tu mają racjonaliści, którzy chcą wiedzieć jak to jest naprawdę i gardzą wiarą. Przede wszystkim nigdy już nie będę miał takiego komfortu żeby wierzyć w jakąś "prawdę", a do tego zanim coś stwierdzę analizuję szukając sprzeczności między modelami i nie mogę ich przyjąć.

>>No takie ustawienia Hellingera
>W jednym i drugim zupełnie o co innego chodzi, choć z zewnątrz wygląda podobnie. Wot i cała Twoja 'wiedza'

Chodzi o to samo. Ktoś płaci i wierzy, tylko do metody Hellingera jest dorobiona metafizyczna otoczka, co klasyfikuje tą metodę jako niemoralną.

Mamy tu takie samo odp.....e rytuału, element wiary w działanie i kapłana (terapeutę), ofiara (zapłata).

>> Wszyscy fałszywi jak w książce o mafii, a prawdziwych
>> problemów nie ma kto rozwiązywać
>Faktycznie, skoro utraciłeś wiarę i siły..

No a Ty byś nie utracił, słysząc te same bzdury od kolejnych "specjalistów"?
13-06-2016 16:12 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Nie wierzę
> Wierzysz w klasyczny kultowo-emocjoalny sposób
Jeśli uważasz, że jest inaczej to wskaż w co wierzę.
>Wierzysz, że krzywdzisz grubaskę będąc z nią, choć racjonalnie uzasadniłem, że to nieprawda.

Dorota Wellman o swojej wadze.
________

Pytałem już kiedyś i teraz chciałbym podsumować moje pytania. Problemem jest to, że podobają mi się dziewczyny z nadwagą - jest to problem ponieważ nadwaga jest niezdrowa a będąc w związku z dziewczyną powinno mi zależeć na jej zdrowiu, tymczasem szczupłe ciała w ogóle mi się nie podobają.


Patrycja Kłósek - dietetyk kliniczny.
Dzisiejszy pogląd estetyczny dotyczący kobiecej sylwetki jest bezwzględny. Kobiety maja być szczupłe, wysokie, wyglądać jak modelki. Jeśli kobieta ma nadwagę to nie koniecznie oznacza to, że jest chora lub grozi jej wyższa zapadalność na chorobę.

Zależy to od tego ILE? kobieta ma nadwagi. Czasami wskaźnik BMI jest w normie, kobieta posiada wagę zdrową a przez siebie czy inne osoby subiektywnie jest postrzegana za osobę z nadwagą.

Niektórym mężczyzną podobają się blondynki a niektórym rude, niektórym kobiety szczupłe, drobne, innym te bardziej okrąglejsze- to nic złego, musisz wyzbyć się męczących cię myśli. Ponoć o gustach się nie dyskutuje


Warto pamiętać, iż ludzie różnie wyglądający i mający przeróżne preferencje estetyczne i seksualne są najczęściej o wiele zdrowsi od obsesjonatów niezależnie od ich obsesji np. na punkcie zdrowia, czy wagi. Najgorszą zaś obsesją jest obsesja na punkcie wiary we własną rację, taka obsesja często przeradza się w maniakalną i prowadzi wprost do przestępstw. Patrz np. ostatnia zbrodnia w Orlando, gdzie "facet nie lubił gejów".

Pozdrawiam.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że ja pisałem o wadze oznaczającej górną granicę nadwagi i dolną otyłości, a nie o kobietach, które mieszczą się w górnej granicy normy BMI. Z jakichś powodów specjaliści są tu między sobą sprzeczni. Seksuolodzy i psychoterapeuci mówią, że to nie choroba, a rada od nich jest taka żeby klient znalazł dziewczynę w swoim guście, choć ona słyszy od specjalistów, że powinna schudnąć. Jak niby pogodzić taką sprzeczność? Mi to nie brzmi jak spójne stanowisko nauki, tylko bardziej widzę tu analogię do prawa i powoływania się na precedensy i kruczki prawne.

>Warto pamiętać, iż ludzie różnie wyglądający i mający przeróżne preferencje estetyczne i seksualne są najczęściej o wiele zdrowsi od obsesjonatów niezależnie od ich obsesji np. na punkcie zdrowia, czy wagi. Najgorszą zaś obsesją jest obsesja na punkcie wiary we własną rację, taka obsesja często przeradza się w maniakalną i prowadzi wprost do przestępstw. Patrz np. ostatnia zbrodnia w Orlando, gdzie "facet nie lubił gejów".
>Pozdrawiam.

Do przestępstw prowadzą dodatkowo jeszcze inne czynniki, które są w tym kontekście ważniejsze. Przeciętny szary "Janusz" w sandałach i białych skarpetkach może sobie nienawidzić np gejów, ale jego nienawiść kończy się na komentowaniu przed telewizorem, albo przy stole na imieninach u wujka Zbyszka. Żeby dokonać zbrodni trzeba być wyjątkowo nienormalnym, a często takimi ludźmi nie kieruje prawdziwa nienawiść. Wróg może być szukany nawet losowo, jak np u kiboli, którzy zabijają się za to, że ktoś kiedyś ustalił, że między dwoma klubami jest "kosa".
14-06-2016 10:07 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że ja pisałem o wadze oznaczającej górną granicę nadwagi i dolną otyłości, a nie o kobietach, które mieszczą się w górnej granicy normy BMI.
_________

>Pisałem o upodobaniu do pulchnych kobiet (pisałem także czym na potrzeby tej dyskusji jest słowo "pulchne").
Pulchne jest terminem literackim i jego znaczenie jest dosyć szerokie. Dla mnie pulchne to np. panie ze wskaźnikiem BMI pomiędzy 25 do 27-28, w zależności od budowy, gdyż sympatyczną "krągłość" (znowu termin literacki) to nawet przy małej niedowadze można posiadać. Słowa mają znaczenie, a Pan na potrzeby popieprzenia tego co się Panu zdaje oraz matactw kręci nimi niemożebnie. Z dalszych Pańskich wywodów można wywnioskować i myślał Pan o otyłości powyżej 30 wskaźnika BMI, oraz o otyłości olbrzymiej.


@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale przecież sprecyzowałem co mam na myśli pisząc "pulchne" na potrzebę tej dyskusji - ok 15-25 kg nadwagi.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ale przecież sprecyzowałem co mam na myśli pisząc "pulchne" na potrzebę tej dyskusji - ok 15-25 kg nadwagi.
www.racjon(*).php/z,0/d,30/s,711671#w713317
www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,711671#w713393
kobieta.wp(*)czy-slusznie-6004347360031873a

@@@
.
14-06-2016 08:54 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Warto pamiętać, iż ludzie różnie wyglądający i mający przeróżne
> preferencje estetyczne i seksualne są najczęściej o wiele zdrowsi
> od obsesjonatów niezależnie od ich obsesji np. na punkcie zdrowia, czy wagi

Zgadzam się.

> Najgorszą zaś obsesją jest obsesja na punkcie wiary we własną rację,
> taka obsesja często przeradza się w maniakalną i prowadzi wprost do przestępstw
> Patrz np. ostatnia zbrodnia w Orlando, gdzie "facet nie lubił gejów".

Myślę, że tkwi tu również aspekt dumy i jaranie się własną iluzoryczną siłą / przewagą nad resztą związaną z ową obsesją na punkcie własnej wiary. W przypadku reszty może tu być dowolna osoba lub grupa: żydzi, czarni, masoni, nasycający zachodnie społeczeństwo islamiści (jak w przypadku Brevika) itd.

Ale zarazem coś, czego b. pragniemy w życiu, inni to mają bez ograniczeń a nam los to odbiera może również stać się życiową obsesją. I niech by tylko w myślach..
Pozdrawiam Panie Andrzeju

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
14-06-2016 10:31 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Myślę, że tkwi tu również aspekt dumy i jaranie się własną iluzoryczną siłą / przewagą nad resztą związaną z ową obsesją na punkcie własnej wiary. W przypadku reszty może tu być dowolna osoba lub grupa: żydzi, czarni, masoni, nasycający zachodnie społeczeństwo islamiści (jak w przypadku Brevika) itd.
>Ale zarazem coś, czego b. pragniemy w życiu, inni to mają bez ograniczeń a nam los to odbiera może również stać się życiową obsesją. I niech by tylko w myślach..
Wacek w internecie odniósł się tylko do wiary religijnej: "Człowiek zdrowy psychicznie z właściwie pracującym rozumem nie potrafi wierzyć. Mózg jest tak skonstruowany ze człowiek musi się nad wszystkim zastanawiać czy to jest prawdziwe i to podważać". Ale ja jestem przekonanym, iż można to poszerzyć na wszelkie rodzaje wiary, w tym na wiarę, iż ja mam zawsze rację, gdyż inaczej być nie może. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469

Choć należy tu brać też pod uwagę spostrzeżenie Leszka Lachowieckiego [W dyskusji] niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu po grubiaństwo.

U ludzi z zaburzoną samooceną trudno się spodziewać prawidłowej oceny poprawności własnych rozumowań a już szczególnie oceny jakości argumentów i poprawności rozumowań u antagonistów przeczących ich wierze. Ludzie tacy w zależności od stopnia zacietrzewienia zdolni są do wszelakich czynów irracjonalnych - od pyskówki w internecie po zbrodnie w realu.

Pozdrawiam.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Zupełnie nie o to chodzi. Nie mówię o szukaniu zdrowej partnerki
>.. ale chciałbyś by Twoja partnerka była zdrowa. Więc?
>> Piszę o tym gdy komuś podoba się choroba
>Faktycznie nie mówisz o szukaniu zdrowej partnerki, bo Tobie.. yyy. komuś podoba się choroba. I wszystko jasne.

No więc zauważ, że jest to ewidentna sprzeczność, którą tworzą złe preferencje, a więc są one chorobą. Wytłumacz mi wg jakiej logiki miałaby to nie być choroba, bo ciekaw jestem argumentów na to. Uczciwi terapeuci w takiej sytuacji przyznają rację i mówią, że ich możliwość pomocy się w tym momencie wyczerpuje. Nieuczciwi chcą wyciągnąć kasę lub bez argumentów wciskać pacjentowi swoją ideologię.

>> a jednocześnie pragnie dobra dla swojej partnerki, więc godzenie
>> się z takimi preferencjami byłoby niezgodne z sumieniem, niezgodne
>> z miłością i dobrem
>Odwrotnie: jak ją kochasz, to pogodzisz się z tym, czego nie możesz zmienić. Z miłości.

Tu nie ma mowy o miłości. Dobro to nie choroba, a miłość oznacza, że chce się dobra dla swojej partnerki.

>> Poza tym mowa o czymś co można, a nawet trzeba zmienić
>Niestety nie masz doświadczeń i tylko spekulujesz, że namowami i truciem możesz coś zmienić. W praktyce nie. Jeśli partnerka sama nie chce - Ty nic nie zrobisz, a jeszcze sytuację swojego małżeństwa pogorszysz. Spróbuj, a się przekonasz.

A kto mówił o namowach i truciu? Nie wiem gdzie to przeczytałeś.

>> Otyłość wynika głównie ze złego trybu życia - zła dieta, brak
>> ruchu, często narkotyczne uzależnienie od jedzenia (narkomanek
>> należy unikać i się im nie ufa), stres. Kiedy ktoś jest gruby to ciężko
>> też uniknąć poczucia winy, czucia się kimś gorszym, a wtedy nie można
>> mówić o miłości.
>Już to mówiłem: znajdź sobie dziewczynę na tyle grubą żebyś czuł wobec niej pociąg, ale na tyle jeszcze mało monstrualnie grubą, żeby jej nadwaga nie wynikała ze złego trybu życia lub uszkodzonych genów.

Pisałem Ci, że to jest niemożliwe w tym przypadku i że nie trzeba tu mówić o monstrualnej grubości (po co ta hiperbola? żeby mniejsze zło nie wydawało się aż tak złe, czy co?).

>> stres
>Stres często działa odwrotnie więc nie ma co zakładać, że u Twojej partnerki będzie powodował otyłość.

Pisałem o tym, że nadwaga jest skorelowana ze stresem.

>> Kiedy ktoś jest gruby to ciężko
>> też uniknąć poczucia winy, czucia się kimś gorszym, a wtedy nie można
>> mówić o miłości.
>Niekoniecznie musi wywoływać poczucie winy, ale mam wrażenie że Ty znajdziesz sobie taką właśnie partnerkę, coby swoje naciągane teorie potwierdzić.

Niekoniecznie musi, bo tak powiedziałeś? Zazwyczaj wywołuje, a jeśli nie, to znaczy, że z taką osobą jest coś nie tak i nie ma jakiegoś naturalnego sygnału ostrzegawczego.

>>> Po drugie, pewna doza akceptacji dla ludzkich ułomności
>>> czy upodobań jest jak najbardziej wskazana w życiu. Inaczej
>>> zostaje się samotnym, jeśli myśli się tylko o sobie i własnych upodobaniach.
>>Tak, ale bez przesady.
>Mówiłem o pewnej dozie, a nie całkowitej lub dużej.

A ja mówię o przykładzie, w którym nie ma mowy o pewnej dozie, tylko o dużej.

>>Ale przynajmniej nikogo tym nie krzywdzimy
>Chłopie: a czymże Ty krzywdzisz ową grubą dziewoję będąc z nią - możesz mi to wytłumaczyć jak 2 latkowi?

To już było wytłumaczone i pod spodem Episode_2 to wyjaśnił. Jak widać niektórzy rozumieją.

>>>Babka będzie szczęśliwa w dwójnasób a ty razem z nią.
>>>Być może krócej, być może na końcu z problemami zdrowotnymi ale zawsze lepsze coś, niż nic
>>Lepsze już w takiej sytuacji nic
>Wcale nie. Nic jest gorsze. Nie przeczytałeś uważnie mojego akapitu.
>Spróbuj nic nie zrobić a zobaczysz, że po 30 latach będziesz cholernie żałował. Myślę, że Twoja potencjalna partnerka też.

Jaka potencjalna partnerka i jak sobie wyobrażasz treść takiego żałowania? Nic nie jest w tej sytuacji gorsze. Czasem w imię wyższych wartości trzeba zrezygnować z chwilowych przyjemności, czy swojego własnego poczucia sensu w życiu, choć w tym przypadku na to nie ma i tak szans, więc nie ma czego żałować. Jedynie tego, że trafiła się taka choroba, ale przecież za to nikt nie ponosi winy.

>> niż takie sztuczne szczęście, którego nawet nie ma jak zracjonalizować.
>'Zracjonalizować szczęście'.. hihihi
>Sztuczne jest dlatego, że Ty się w ogóle boisz związków i jak dla mnie wymyślasz kwadratowe jaja, żeby w nich nie być: to krzywdzenie partnerki, to zanik pociągu, jakby po 2-3 latach miał być niewiadomo jaki.

To jest dorabianie interpretacji i szukanie kwadratowych jaj w sprawie, która ma dużo prostsze wytłumaczenie. To Twoje nie trzyma się wg mnie kupy.

>Jesteś boski Olson A na poważnie: bierność i poddanie się są najłatwiejsze i przeznaczone dla mało ambitnych, ale może Ty właśnie taki jesteś? Żyj już jak chcesz.
>Pozdrawiam

Poddaniem się byłoby w takiej sytuacji szukanie dziewczyny żeby zaspokoić chwilowe potrzeby.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Co to są obsesje seksualne?
.
Oto przykład jak obsesję, które bywają chorobami prowadzą do wiary w wydumane koncepcje i wypisywania bzdur.
>No więc zauważ, że jest to ewidentna sprzeczność, którą tworzą złe preferencje, a więc są one chorobą.
Preferencja - przedkładanie czegoś nad coś, uważanie za ważniejsze w danej hierarchii.

Co to są preferencje seksualne? mini wykład
Analizując literaturę przedmiotu można dojść do wniosku, że aczkolwiek pojawia się w niej termin "preferencje seksualne", to jednak trudno znaleźć wyczerpujące i zadowalające przybliżenie tego pojęcia. Najogólniej używa się je w miejscu opisu takich zjawisk, jak reaktywność seksualna, orientacja seksualna, psychospołeczne aspekty zachowań seksualnych, zagadnienia normy i patologii seksualnej. I tak na przykład E. Mahoney (Mahoney, 1983) terminu preferencja używa w dwojakim znaczeniu. Po pierwsze, preferencja to inaczej orientacja seksualna, a więc skłonność do kontaktów heteroseksualnych, biseksualnych lub homoseksualnych. Tu preferencja polega na wyborze pożądanego partnera pod względem posiadanej przez niego płci. Po drugie, preferencja oznacza najbardziej pożądane cechy partnera seksualnego, takie jak charakterystyka wyglądu zewnętrznego, posiadanie określonych atrybutów, cechy zachowania i tym podobne, które mają dominujący wpływ na pojawienie się podniecenia seksualnego. W tym drugim wypadku należy mówić o wyborze partnera ze względu na posiadane przez niego cechy, odbierane przez danego osobnika jako podniety seksualne. itd.

Znalazł się wielki autorytet, który decyduje o tym, które to są "złe preferencje" i jako choroba muszą podlegać leczeniu.

>Wytłumacz mi wg jakiej logiki miałaby to nie być choroba, bo ciekaw jestem argumentów na to.
A według jakiej logiki wybór, który nie odpowiada panu Olsonowi, ma być chorobą?
Choroba - jedno z podstawowych pojęć medycznych; ogólne określenie każdego odstępstwa od pełni zdrowia organizmu.

Zdefiniowanie stanu chorobowego jest tak samo trudne, jak sprecyzowanie stanu pełni zdrowia.

Choroba polega na zaburzeniu funkcji lub uszkodzeniu struktury organizmu. O zaistnieniu choroby można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego wywołuje niepożądane objawy, różniące się od czynności zdrowego organizmu.

Preferencje seksualne są całkowicie zgodne z naturą i nie są żadnymi chorobami. To prosta logika wynikająca z podstaw wiedzy o człowieku, jego biologii i kulturze.

mini wykład, ciąg dalszy: Ewolucja musiała tak sterować doborem naturalnym, aby u przedstawicieli obu płci, wytworzyły się preferencje komplementarne, co powodowało silną potrzebę psychiczną do tworzenia par i wzajemnego "obdarowywania się" cechami pożądanymi. Preferencje zatem utrwalały więź psychiczną i pobudzały do aktywności nastawionej na współpracę w kierunku maksymalizowania szansy na prawidłową prokreację i wychowanie dzieci. D. Buss analizuje odrębnie preferencje kobiece i męskie, czyli upodobanie kobiet do odpowiednich cech męskich i odwrotnie. Kobiece preferencje seksualne w wyborze partnera dotyczą jego zasobów materialnych, dobrych perspektyw finansowych, wysokiej pozycji społecznej, starszego wieku, ambicji i pracowitości, stałości i odpowiedzialności, siły fizycznej, dobrego zdrowia, miłości oraz gotowości do inwestowania w dzieci. Męskie preferencje seksualne w wyborze partnerki dotyczą natomiast takich cech kobiecych jak: młody wiek, uroda, krągłość sylwetki i stosunek obwodu talii do obwodu bioder oraz wierność. Wszystkie te cechy zarówno u mężczyzn, jak i kobiet służą celom obopólnie korzystnym.

> Uczciwi terapeuci w takiej sytuacji przyznają rację i mówią, że ich możliwość pomocy się w tym momencie wyczerpuje. Nieuczciwi chcą wyciągnąć kasę lub bez argumentów wciskać pacjentowi swoją ideologię.
I znowu ideologiczny kit obsesjonata, nie mogącego się samodzielnie ze swojej obsesji uwolnić. On uważa się za autorytet upoważniony do tego aby oceniać, którzy lekarze, czy terapeuci są uczciwi, a którzy nie. Logika jednak podsuwa tu odwrotne wnioskowanie. To nieuczciwy terapeuta twierdzi, iż zdrowy jest chorym, gdyż to leczenie pozwala mu na wyciągnięcie kasy. Ale dla mnie uczciwy lekarz, czy terapeuta to taki, który diagnozuje na podstawie najbardziej aktualnego stanowiska nauki w danej sprawie. Lekarz powinien być na bieżąco z literaturą medyczną. Stanowisko nauki dotyczące preferencji seksualnych, a także przeróżnych patologii z tym powiązanych - jak np. uporczywe obsesje - jest łatwo dostępne. Szkoda, iż nie ma z nami tu tu doktor Liliac, która by to dobrze z medycznego punktu widzenia wytłumaczyła.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Oto przykład jak obsesję, które bywają chorobami prowadzą do wiary w wydumane koncepcje i wypisywania bzdur.

Tu jeszcze powinien Pan uzasadnić co i dlaczego jest obsesją. Ja tu żadnej obsesji nie widzę.

>>No więc zauważ, że jest to ewidentna sprzeczność, którą tworzą złe preferencje, a więc są one chorobą.
> Preferencja - przedkładanie czegoś nad coś, uważanie za ważniejsze w danej hierarchii.
>Co to są preferencje seksualne? mini wykład[...]

No więc te preferencje mogą być chorobą jeśli uniemożliwiają podniecenie seksualne przy stosunku ze zdrowym osobnikiem, uniemożliwiają miłość.

>Znalazł się wielki autorytet, który decyduje o tym, które to są "złe preferencje" i jako choroba muszą podlegać leczeniu.

Nie trzeba być autorytetem, tak samo jak nie muszę być autorytetem żeby stwierdzić, że astmę powinno się leczyć.

>>Wytłumacz mi wg jakiej logiki miałaby to nie być choroba, bo ciekaw jestem argumentów na to.
>A według jakiej logiki wybór, który nie odpowiada panu Olsonowi, ma być chorobą?

O jakim wyborze Pan mówi? Ja piszę o preferencjach seksualnych, czyli czymś co leży poza wyborem i jest dla jednostki aprioryczne. Człowiek najpierw ma upodobania, a potem je identyfikuje. Następnie tych upodobań póki co nie można zmienić, więc mogą być one zdrowe lub chore. O chorobie mówimy kiedy preferencje powodują cierpienie, uniemożliwiają miłość, przeczą czyjejś moralności.

> Choroba - jedno z podstawowych pojęć medycznych; ogólne określenie każdego odstępstwa od pełni zdrowia organizmu.
>Zdefiniowanie stanu chorobowego jest tak samo trudne, jak sprecyzowanie stanu pełni zdrowia.
> Choroba polega na zaburzeniu funkcji lub uszkodzeniu struktury organizmu. O zaistnieniu choroby można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego wywołuje niepożądane objawy, różniące się od czynności zdrowego organizmu.

>Preferencje seksualne są całkowicie zgodne z naturą i nie są żadnymi chorobami. To prosta logika wynikająca z podstaw wiedzy o człowieku, jego biologii i kulturze.
> mini wykład, ciąg dalszy: Ewolucja musiała tak sterować doborem naturalnym, aby u przedstawicieli obu płci, wytworzyły się preferencje komplementarne, co powodowało silną potrzebę psychiczną do tworzenia par i wzajemnego "obdarowywania się" cechami pożądanymi. Preferencje zatem utrwalały więź psychiczną i pobudzały do aktywności nastawionej na współpracę w kierunku maksymalizowania szansy na prawidłową prokreację i wychowanie dzieci. D. Buss analizuje odrębnie preferencje kobiece i męskie, czyli upodobanie kobiet do odpowiednich cech męskich i odwrotnie. Kobiece preferencje seksualne w wyborze partnera dotyczą jego zasobów materialnych, dobrych perspektyw finansowych, wysokiej pozycji społecznej, starszego wieku, ambicji i pracowitości, stałości i odpowiedzialności, siły fizycznej, dobrego zdrowia, miłości oraz gotowości do inwestowania w dzieci. Męskie preferencje seksualne w wyborze partnerki dotyczą natomiast takich cech kobiecych jak: młody wiek, uroda, krągłość sylwetki i stosunek obwodu talii do obwodu bioder oraz wierność. Wszystkie te cechy zarówno u mężczyzn, jak i kobiet służą celom obopólnie korzystnym.

W tej samej książce Bussa jest napisane, że preferencje i strategie seksualne są bardzo zróżnicowane. Jaka zasada mówi o tym, że żadne preferencje nie mogą być nieprawidłowe? Weźmy np stosunek obwodu talii do obwodu bioder - co jeśli ktoś preferuje niekorzystne parametry? Mówimy wtedy o odstępstwie od normy, a to na ile to odstępstwo jest niekorzystne, decyduje o tym czy mamy do czynienia z chorobą.

>> Uczciwi terapeuci w takiej sytuacji przyznają rację i mówią, że ich możliwość pomocy się w tym momencie wyczerpuje. Nieuczciwi chcą wyciągnąć kasę lub bez argumentów wciskać pacjentowi swoją ideologię.
>I znowu ideologiczny kit obsesjonata, nie mogącego się samodzielnie ze swojej obsesji uwolnić. On uważa się za autorytet upoważniony do tego aby oceniać, którzy lekarze, czy terapeuci są uczciwi, a którzy nie. Logika jednak podsuwa tu odwrotne wnioskowanie. To nieuczciwy terapeuta twierdzi, iż zdrowy jest chorym, gdyż to leczenie pozwala mu na wyciągnięcie kasy. Ale dla mnie uczciwy lekarz, czy terapeuta to taki, który diagnozuje na podstawie najbardziej aktualnego stanowiska nauki w danej sprawie. Lekarz powinien być na bieżąco z literaturą medyczną. Stanowisko nauki dotyczące preferencji seksualnych, a także przeróżnych patologii z tym powiązanych - jak np. uporczywe obsesje - jest łatwo dostępne. Szkoda, iż nie ma z nami tu tu doktor Liliac, która by to dobrze z medycznego punktu widzenia wytłumaczyła.
>@@@
>.
>

No i znów nie mogę się odnieść, bo pisze Pan o jakichś obsesjach, a ja z kolei piszę o niewłaściwych preferencjach. Jedno z drugim może mieć jedynie taki związek, że złe upodobania mogą jako skutek spowodować coś na kształt obsesji, gdyż uniemożliwiają człowiekowi miłość, a to jedno z podstawowych pragnień człowieka. Natomiast co do terapeutów, to ci przyznający się uczciwie, że nie są w stanie pomóc, nie mogą wyciągać kasy, bo to koniec spotkań z danym specjalistą. Lekarz powinien brać pod uwagę stanowisko nauki, ale też argumenty pacjenta.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tym razem odpowiedział Pan normalnie i zastanawiam się dlaczego nie zrobił Pan tak od razu.

Cała ta sytuacja ma swoje poważne filozoficzne konsekwencje. Dziecko dorasta, poznaje swoją seksualność, zauważa, że podobają mu się tylko dziewczyny z nadwagą, a w tych szczupłych nie ma nic ciekawego, podobnie jak w facetach, małych dzieciach, dziurze w ścianie itd. Nie widzi w tym nic złego, a wręcz przeciwnie. Powstaje pragnienie miłości z taką kobietą, która mu się podoba, a ludzie krytykujący takie dziewczyny i śmiejący się z nich wydają mu się puści. W jego życiu dzieją się różne rzeczy, ale pragnienie miłości trzyma go w dobrym nastroju pomimo wszystkiego. W pewnym momencie orientuje się pod wpływem badań, że to niezdrowe, że jeśli będzie z taką dziewczyną, to ona powinna schudnąć, że ma ona jakiś problem z psychiką i emocjami, że jest to porównywalne do narkomanii. Mniej więcej w tym samym czasie orientuje się, że dziewczyny, które mu się podobają, ważą więcej niż oceniał to na oko. W tej sytuacji upodobania seksualne stają się sprzeczne z miłością, a miłość staje się niemożliwa.

Moralność jest ściśle związana z wartością człowieka, a prawidłowe (zgodne z sumieniem) wybory stanowią o poczuciu wolności jednostki. Jednak upodobania seksualne nie są zależne od człowieka, nie powinno się nikogo oceniać przez ich pryzmat. Za to wybór czy zaakceptować preferencje i je realizować, czy też próbować z tym walczyć, to już kwestia moralna. Jednakże pojawia się tutaj rażąca sprzeczność, bo wychodzi na to, że moralny wybór jest rezygnacją z tego po co w ogóle się żyje, więc taka moralność traci sens. Co z tego, że wybiorę dobrze jeśli nic z tego nie będę miał i trzeba czekać na śmierć i jakoś dożyć do końca bez realizacji swoich marzeń i celów? W takiej sytuacji najlepsza wydaje się eutanazja, ale po czasie emocje słabną i da się pogodzić z bezsensem i bezcelowością własnego życia i przegraną.

Ostatecznie i tak wszyscy jesteśmy tylko zwierzętami, które myślą, że mają na coś wpływ i coś wybierają, choć taka iluzja jest tylko skutkiem braku uświadomionych wewnętrznych sprzeczności. Moralność jest tylko zbiorem zasad korzystnych dla ogółu społeczeństwa, ale niekoniecznie dla każdej jednostki z osobna. Jednocześnie jednostka mająca sumienie i będąca świadomą konsekwencji swoich postępowań, nie wybierze źle, ale będzie się męczyć z tym, że moralność przeczy jej pragnieniom. Czym jest wybór? Tym, że ktoś musiał wybrać tak, a nie inaczej, bo tak wynika z "obliczeń" jego mózgu.

Z punktu widzenia jednostki sama moralność nie ma sensu, sam wybór tak naprawdę nie istnieje, bo jednostka zastaje w swojej głowie gotowe myśli i wybory.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Tym razem odpowiedział Pan normalnie i zastanawiam się dlaczego nie zrobił Pan tak od razu.
No tak, zadufany balonik uważa, iż jego autorytet jest najważniejszym i to on decyduje co jest, a co nie jest autorytetem i co jest, a co nie jest normalne.

>Cała ta sytuacja ma swoje poważne filozoficzne konsekwencje.
Jaka sytuacja, jakie konsekwencje? Czym jest filozofia? I jaki materiał jest przedmiotem filozoficznych spekulacji. Według mnie nie można współcześnie uprawiać sensownie i odpowiedzialnie filozofii, bez bardzo dobrej znajomości aktualnego dorobku nauk przyrodniczych. Inna współczesna filozofia to zwyczajnie "pieprzenie o Szopenie", gdzie autor baje, to co mu się zdaje. Pisałem o tym sporo na naszym forum.

> Dziecko dorasta, poznaje swoją seksualność, zauważa, że podobają mu się tylko dziewczyny z nadwagą, a w tych szczupłych nie ma nic ciekawego, podobnie jak w facetach, małych dzieciach, dziurze w ścianie itd. Nie widzi w tym nic złego, a wręcz przeciwnie.
Ja też niczego złego w tym nie dostrzegam, to jest ich sprawa i ich problem, choć interesującym poznawczo jest dlaczego takie a nie inne preferencje się u określonych osobników tworzą. Ile w tym jest udziału kultury wbijanej w psychikę w procesie socjalizacji, a na ile biochemii.

> Powstaje pragnienie miłości z taką kobietą, która mu się podoba, a ludzie krytykujący takie dziewczyny i śmiejący się z nich wydają mu się puści.
Nie podobają mi się i nigdy nie podobały kobiety z nadwagą, ale w procesie socjalizacji nabyłem trwałego stereotypu, iż ludzie krytykujący innych ludzi z powodów ich defektów psychicznych, fizycznych, preferencji, tak jak koloru skóry, narodowości itd. wydają mi się co najmniej puści. Praktycznie oceniam ich znacznie ostrzej.

> W jego życiu dzieją się różne rzeczy, ale pragnienie miłości trzyma go w dobrym nastroju pomimo wszystkiego. W pewnym momencie orientuje się pod wpływem badań, że to niezdrowe, że jeśli będzie z taką dziewczyną, to ona powinna schudnąć, że ma ona jakiś problem z psychiką i emocjami, że jest to porównywalne do narkomanii. Mniej więcej w tym samym czasie orientuje się, że dziewczyny, które mu się podobają, ważą więcej niż oceniał to na oko. W tej sytuacji upodobania seksualne stają się sprzeczne z miłością, a miłość staje się niemożliwa.
Opisuje Pan tu obsesję przeradzającą się w chorobę i z takim stanem należy zwrócić się do lekarza specjalisty. Preferencje niezależnie od ich przedmiotu dopóty są zdrowe, dopóki są akceptowane przez człowieka je posiadającego i nie czynią krzywdy innym ludziom, a już szczególnie dzieciom. Preferencje też dotąd są tylko preferencjami, a nie chorobliwymi obsesjami dopóki samemu się panuje na nimi.

>Moralność jest ściśle związana z wartością człowieka, a prawidłowe (zgodne z sumieniem) wybory stanowią o poczuciu wolności jednostki.
Pisałem tu sporo na temat etyki i moralności. Co nie co wiem na ten temat i dlatego zupełnie nie podejmuję się tu dyskusji z Panem.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816
www.racjonalista.pl/forum.php/s,700629

>Ostatecznie i tak wszyscy jesteśmy tylko zwierzętami, które myślą, że mają na coś wpływ i coś wybierają, choć taka iluzja jest tylko skutkiem braku uświadomionych wewnętrznych sprzeczności.
Wielka bzdura, choć oczywiście, iż jesteśmy zwierzętami, to jesteśmy fenomenalnym zwierzęciem, które na bazie wielce skomplikowanego (złożonego) mózgu posiada umysł i zbudowało kulturę. www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierze
Oczywiście, iż "Bóg" nie równo dzielił.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
>>Tym razem odpowiedział Pan normalnie i zastanawiam się dlaczego nie zrobił Pan tak od razu.
>No tak, zadufany balonik uważa, iż jego autorytet jest najważniejszym i to on decyduje co jest, a co nie jest autorytetem i co jest, a co nie jest normalne.

I kolejny raz ad personam zamiast argumentacji. Ja IGNORUJĘ całkowicie jakiekolwiek autorytety i wymagam od rozmówców ARGUMENTÓW. Jak można nie rozumieć czegoś tak prostego?

>>Cała ta sytuacja ma swoje poważne filozoficzne konsekwencje.
>Jaka sytuacja, jakie konsekwencje? Czym jest filozofia? I jaki materiał jest przedmiotem filozoficznych spekulacji. Według mnie nie można współcześnie uprawiać sensownie i odpowiedzialnie filozofii, bez bardzo dobrej znajomości aktualnego dorobku nauk przyrodniczych. Inna współczesna filozofia to zwyczajnie "pieprzenie o Szopenie", gdzie autor baje, to co mu się zdaje. Pisałem o tym sporo na naszym forum.

No tak, zadufany Andrzej Bogusławski tak uważa, to musi tak być. Natomiast indywidualna sytuacja w jakiej ktoś się znajduje może zdecydowanie przeczyć stereotypowym społecznym przekonaniom, np o wolnej woli, o "ja", o sensie życia, o moralności.

Wg Pana to pewnie nie ma po co dyskutować, tylko lepiej od razu podać tytuły książek. Ja natomiast jestem zwolennikiem samodzielnego myślenia i dyskusji o konkretnych zagadnieniach.

>> Dziecko dorasta, poznaje swoją seksualność, zauważa, że podobają mu się tylko dziewczyny z nadwagą, a w tych szczupłych nie ma nic ciekawego, podobnie jak w facetach, małych dzieciach, dziurze w ścianie itd. Nie widzi w tym nic złego, a wręcz przeciwnie.
>Ja też niczego złego w tym nie dostrzegam, to jest ich sprawa i ich problem, choć interesującym poznawczo jest dlaczego takie a nie inne preferencje się u określonych osobników tworzą. Ile w tym jest udziału kultury wbijanej w psychikę w procesie socjalizacji, a na ile biochemii.

A mnie głównie interesują skutki takich upodobań, to jak fakty niezależne od jednostki determinują samą jednostkę i jej wybory, sposób myślenia, życie społeczne. Większość ludzi wokół powie "jego wybór", albo "jego wina", a ktoś myślący dokładniej powie "tak ułożyły się przyczyny i skutki".

>> Powstaje pragnienie miłości z taką kobietą, która mu się podoba, a ludzie krytykujący takie dziewczyny i śmiejący się z nich wydają mu się puści.
>Nie podobają mi się i nigdy nie podobały kobiety z nadwagą, ale w procesie socjalizacji nabyłem trwałego stereotypu, iż ludzie krytykujący innych ludzi z powodów ich defektów psychicznych, fizycznych, preferencji, tak jak koloru skóry, narodowości itd. wydają mi się co najmniej puści. Praktycznie oceniam ich znacznie ostrzej.

Ok, ale ma to jednak swoje uzasadnienie i może w rzeczywistości bardziej puste są osoby z nadwagą, które nic z tym nie robią?

>Opisuje Pan tu obsesję przeradzającą się w chorobę i z takim stanem należy zwrócić się do lekarza specjalisty. Preferencje niezależnie od ich przedmiotu dopóty są zdrowe, dopóki są akceptowane przez człowieka je posiadającego i nie czynią krzywdy innym ludziom, a już szczególnie dzieciom. Preferencje też dotąd są tylko preferencjami, a nie chorobliwymi obsesjami dopóki samemu się panuje na nimi.

Nie opisuję obsesji, tylko skutek uświadomienia sobie przez jednostkę, że jej upodobania seksualne są złe, a przecież nie ma na to wpływu. No i właśnie po to taki człowiek przychodzi do psychoterapeuty, czy seksuologa aby nauczyć się jak przejąć nad tym kontrolę i to zmienić, a tymczasem o zmianie nie ma mowy, bo ci "fachowcy" twierdzą, że:
- nie da się
- że to nie choroba
- trzeba się z tym pogodzić
A jednocześnie twierdzą, że terapeuta nie narzuca niczego klientowi.

No i właśnie to podejście uważam za krzywdzące i pozbawione logiki.

>>Ostatecznie i tak wszyscy jesteśmy tylko zwierzętami, które myślą, że mają na coś wpływ i coś wybierają, choć taka iluzja jest tylko skutkiem braku uświadomionych wewnętrznych sprzeczności.
>Wielka bzdura, choć oczywiście, iż jesteśmy zwierzętami, to jesteśmy fenomenalnym zwierzęciem, które na bazie wielce skomplikowanego (złożonego) mózgu posiada umysł i zbudowało kulturę. www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierze
>Oczywiście, iż "Bóg" nie równo dzielił.
>@@@
>.
>

Co konkretnie jest tu bzdurą? Kolejny raz komentuje Pan bez argumentacji.

Ten Sam Harris to pewnie też wg Pana same bzdury opowiada? www.youtube.com/watch?v=ihXDOaKWztA
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> No i znów powtórzył Pan jak bot to co już było i na co przed chwilą odpowiedziałem. Niezależnie od Pana wiedzy, sam sposób w jaki przekazuje Pan swoje zdanie jest trollingiem.

> I kolejny raz ad personam zamiast argumentacji. Ja IGNORUJĘ całkowicie jakiekolwiek autorytety i wymagam od rozmówców ARGUMENTÓW.
> Jak można nie rozumieć czegoś tak prostego?
Zupełnie nie rozumiem jak można nie rozumieć czegoś tak prostego. Jak można sobie lekceważyć tak mocne argumenty:
>Niech Pan zauważy, że gdy Krystkon, czy Duch Prawdy piszą swoje teorie, to bardzo łatwo jest się do nich odnieść i wyjaśnić co jest błędem i co konkretnie twierdzi na ten temat nauka.
Wykazanie pisania bzdur opartych głównie na wierze we własną rację jest równie łatwe przy uczestnikach forum, których Pan wyżej wymienił, jak i przy wielu innych, a wśród nich na przykład Pana. Tyle tylko, iż zacietrzewionych i tak nikt nie przekona. Oni na wszelkie argumenty są teflonowi i cała, nawet i najsensowniejsza argumentacja, spływa po nich jak woda po kaczce. Dlatego odnosząc się do Waszych postów warto swoją krytykę już z założenia kierować tylko do czytelników zdolnych ją zrozumieć.

_______

>No czasem mam wrażenie, że dla niektórych nauka polega na wierze w prawdy objawione, którymi jest obecne oficjalne stanowisko większości naukowców. Takie przypadki jak ten Kopernika, czy Einsteina pokazują, że to właśnie osoby myślące inaczej przyczyniają się do rozwoju, a plebejscy pseudo-naukowcy powtarzają to co ktoś ogłosił i podają to jako prawdę objawioną, jak to właśnie czyni Andrzej Bogusławski. I taki delikwent myśli, że już nie trzeba argumentować, bo wystarczy się powołać na stanowisko nauki i to wystarczy.
Ten delikwent wytłumaczył tu już "jak krowie na rowie", we wszystkich aspektach czym jest nauka i na czym stanowisko nauki polega, wytłumaczył także jak można korzystać z argumentów z dorobku nauki i kiedy powołanie się na stanowisko nauki jest argumentem wystarczającym, a kiedy nie.
>Nigdy nie jest argumentem wystarczającym, przynajmniej nie na racjonalistycznym forum. Za stanowiskiem nauki stoi jakaś teza i argumenty, które ją podpierają i to na tych argumentach powinniśmy się skupiać, a stanowisko nauki rozumie się wtedy samo przez się, wraz ze zrozumieniem argumentacji. Na czym polega nauka to ja wiem i polega ona także na ciągłej negacji i zestawianiu jednych modeli z drugimi żeby szukać między nimi sprzeczności w celu ulepszania definicji i teorii i szukania nowych argumentów.
I tu jest właśnie zasadnicza różnica pomiędzy nami. Pan wie "na czym polega nauka" , a ja na "czym stanowisko nauki polega" opisuję odwołując do encyklopedycznych definicji - podając przy tym odpowiednie zalinkowane cytaty. Pan wie, iż Bogusławski jest zły i brzydki, a ja ewidentnie wykazuję bzdury które Pan tu wypisuje - podając konkretne zalinkowane cytaty. I można tak w koło Wojtek na racjonalistycznym forum, tylko co z tego wynika dla inteligentnego czytelnika.

Ale jak widać po Pańskich (w swoich wyobrażeniach arystokraty mającego patent na prawdę) wypowiedziach jest to całkowicie możliwe. Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To proszę podać te argumenty naukowe. Nie odpowiedział Pan na pytanie dlaczego nauka twierdzi tak, a nie inaczej, więc dla mnie argumentu nie było. Stwierdził Pan tylko, że nauka tak twierdzi, a wszystko rozbija się o to DLACZEGO tak jest i jak to się ma do moich argumentów.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>No i znów nie mogę się odnieść, bo pisze Pan o jakichś obsesjach, a ja z kolei piszę o niewłaściwych preferencjach.
Wiem, o czym piszę, ale kieruję swoje wypowiedzi tylko do osób, które je zrozumieć potrafią. Wcale nie zależy mi na dalszej Pańskiej kompromitacji, a więc odnoszeniu się do moich wypowiedzi. Aby zaś odnieść się z sensem, to musiałby Pan nadrobić spore zaległości w oczytaniu w problematyce, w której zabiera Pan tu głos i co najważniejsze spuścić trochę powietrza z balonika zadufania we własną rację.

>Jedno z drugim może mieć jedynie taki związek, że złe upodobania mogą jako skutek spowodować coś na kształt obsesji, gdyż uniemożliwiają człowiekowi miłość, a to jedno z podstawowych pragnień człowieka.
Jak to widać nawet tu. Upodobanie do pieprzenia głupot w internecie zabiera czas, który można by poświęcić miłości lub poszerzeniem horyzontów umysłowych, a z miłością od strony wiedzy nauk przyrodniczych (a dla mnie to podstawa rozumienia rzeczywistości) to tak prosto nie jest.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692/q,Chemia.milosci
www.racjon(*)iecej.niz.tylko.hormon.milosci
www.racjon(*)p/s,3721/q,Biologia.moralnosci
www.racjonalista.pl/kk.php/s,6189


Bzdury to tutaj Pan wypisuje, co wielokrotnie tu wykazałem. Pan natomiast nie potrafił się do tego odnieść i podać argumentów.

Czy to trzeba pisać, kto tu bzdury wypisuje? Może jakieś głupki nawet Panu uwierzą, ale inteligentny samodzielnie myślący czytelnik ocen dokonuje sam.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
>>No i znów nie mogę się odnieść, bo pisze Pan o jakichś obsesjach, a ja z kolei piszę o niewłaściwych preferencjach.
>Wiem, o czym piszę, ale kieruję swoje wypowiedzi tylko do osób, które je zrozumieć potrafią. Wcale nie zależy mi na dalszej Pańskiej kompromitacji, a więc odnoszeniu się do moich wypowiedzi. Aby zaś odnieść się z sensem, to musiałby Pan nadrobić spore zaległości w oczytaniu w problematyce, w której zabiera Pan tu głos i co najważniejsze spuścić trochę powietrza z balonika zadufania we własną rację.

A już przez chwilę myślałem, że w końcu zmienił Pan retorykę. Proszę uzasadnić co w tym przypadku jest obsesją i jak to się ma do złych czy dobrych preferencji seksualnych.

>>Jedno z drugim może mieć jedynie taki związek, że złe upodobania mogą jako skutek spowodować coś na kształt obsesji, gdyż uniemożliwiają człowiekowi miłość, a to jedno z podstawowych pragnień człowieka.
> Jak to widać nawet tu. Upodobanie do pieprzenia głupot w internecie zabiera czas, który można by poświęcić miłości lub poszerzeniem horyzontów umysłowych, a z miłością od strony wiedzy nauk przyrodniczych (a dla mnie to podstawa rozumienia rzeczywistości) to tak prosto nie jest.
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692/q,Chemia.milosci
>www.racjon(*)iecej.niz.tylko.hormon.milosci
>www.racjon(*)p/s,3721/q,Biologia.moralnosci
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,6189
>
> Bzdury to tutaj Pan wypisuje, co wielokrotnie tu wykazałem. Pan natomiast nie potrafił się do tego odnieść i podać argumentów.

>Czy to trzeba pisać, kto tu bzdury wypisuje? Może jakieś głupki nawet Panu uwierzą, ale inteligentny samodzielnie myślący czytelnik ocen dokonuje sam.
>@@@
>.

No i znów to samo. Natomiast treść tych linków jest mi dobrze znana. Jak to się ma do tematu? Prosiłbym o wypowiadanie się swoimi słowami, a nie tylko wklejanie linków, które w jakiś sposób są pokrewne do omawianych wątków, ale bezpośrednio się do nich nie odnoszą.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Wiem, o czym piszę, ale kieruję swoje wypowiedzi tylko do osób, które je zrozumieć potrafią. Wcale nie zależy mi na dalszej Pańskiej kompromitacji, a więc odnoszeniu się do moich wypowiedzi. Aby zaś odnieść się z sensem, to musiałby Pan nadrobić spore zaległości w oczytaniu w problematyce, w której zabiera Pan tu głos i co najważniejsze spuścić trochę powietrza z balonika zadufania we własną rację.
>Jedno z drugim może mieć jedynie taki związek, że złe upodobania mogą jako skutek spowodować coś na kształt obsesji, gdyż uniemożliwiają człowiekowi miłość, a to jedno z podstawowych pragnień człowieka.
Jak to widać nawet tu. Upodobanie do pieprzenia głupot w internecie zabiera czas, który można by poświęcić miłości lub poszerzeniem horyzontów umysłowych, a z miłością od strony wiedzy nauk przyrodniczych (a dla mnie to podstawa rozumienia rzeczywistości) to tak prosto nie jest.

www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692/q,Chemia.milosci
>www.racjon(*)iecej.niz.tylko.hormon.milosci
www.racjon(*)p/s,3721/q,Biologia.moralnosci
www.racjonalista.pl/kk.php/s,6189
__________

> No i znów to samo.
Dokładnie cały czas jest Pan teflonowy i bzdury wypisuje.

> Natomiast treść tych linków jest mi dobrze znana.
Gdyby była znana, to nie wypisywałby Pan tu bredni. Oczywiście jestem w stanie uwierzyć, iż Pan te artykuły widział, może nawet przeczytał, ale, iż Pan nic nie zrozumiał, to wynika z Pańskich wypowiedzi.

> Jak to się ma do tematu?
To nieprzenikniona tajemnica.

> Prosiłbym o wypowiadanie się swoimi słowami, a nie tylko wklejanie linków, które w jakiś sposób są pokrewne do omawianych wątków, ale bezpośrednio się do nich nie odnoszą.
Przykro mi, ale nie do Pana kieruję swoje wypowiedzi, gdyż Pan już się tu wielokrotnie wykazał niemożliwością zrozumienia tego co ja piszę, a ja jak wyżej napisałem i często powtarzam kieruję je tylko do tych, którzy je zrozumieć potrafią.
Powtórzę jeszcze raz - zupełnie własnymi słowami: a z miłością od strony wiedzy nauk przyrodniczych (a dla mnie to podstawa rozumienia rzeczywistości) to tak prosto nie jest, ale dalej nic z tego Pan nie zrozumie.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Natomiast treść tych linków jest mi dobrze znana.
>Gdyby była znana, to nie wypisywałby Pan tu bredni. Oczywiście jestem w stanie uwierzyć, iż Pan te artykuły widział, może nawet przeczytał, ale, iż Pan nic nie zrozumiał, to wynika z Pańskich wypowiedzi.

No to proszę mi tu napisać Pańską konkluzję podpartą argumentacją. Może być w skrócie. I kolejny raz proszę o to żeby nie atakował Pan personalnie. Do tej pory odpowiadałem tym samym, ale już mi się to zdecydowanie znudziło, a i tak nie odniesie to skutków w rozmowie z kimś tak upartym jak Pan.

>> Jak to się ma do tematu?
>To nieprzenikniona tajemnica.

Aha.

>> Prosiłbym o wypowiadanie się swoimi słowami, a nie tylko wklejanie linków, które w jakiś sposób są pokrewne do omawianych wątków, ale bezpośrednio się do nich nie odnoszą.
>Przykro mi, ale nie do Pana kieruję swoje wypowiedzi, gdyż Pan już się tu wielokrotnie wykazał niemożliwością zrozumienia tego co ja piszę, a ja jak wyżej napisałem i często powtarzam kieruję je tylko do tych, którzy je zrozumieć potrafią.

No i powtarza to Pan za każdym razem gdy nie potrafi Pan czegoś wytłumaczyć.

>Powtórzę jeszcze raz - zupełnie własnymi słowami: a z miłością od strony wiedzy nauk przyrodniczych (a dla mnie to podstawa rozumienia rzeczywistości) to tak prosto nie jest, ale dalej nic z tego Pan nie zrozumie.
>@@@
>.
A kto mówił, że jest prosto?

Pan już z góry wie, że ja nie zrozumiem, choć jeszcze nie spróbował Pan sprawdzić czy faktycznie by tak było gdyby podał Pan argumenty.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692/q,Chemia.milosci
>www.racjon(*)iecej.niz.tylko.hormon.milosci
>www.racjon(*)p/s,3721/q,Biologia.moralnosci
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,6189
>[url=http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,711671#w713114]

Tak jeszcze coś a propos tych tekstów. W "Chemia miłości":

Cytat:
Jest jednak faktem dobrze znanym i wielokrotnie opisywanym, że w miłości wczesna faza związku charakteryzuje się tak intensywnymi doznaniami, że liczni stają się prawdziwymi nałogowcami tego pierwszego zadurzenia i nie są zdolni do wytworzenia trwałej uczuciowej więzi ze swym seksualnym partnerem.

"Nałóg" jest tu całkiem stosownym terminem, ponieważ dziwne psychofizjologiczne stany towarzyszące zakochaniu wywołane są przez substancję chemiczną przypominającą swą strukturą i działaniem amfetaminę. Substancja ta, o nazwie fenyloetyloamina, ma własności odurzające, powoduje euforię, podniecenie, a także niepokój. Miłość nieodwzajemniona, odrzucenie naszych zalotów przez obiekt uwielbienia, może mieć fizjologiczne skutki podobne do tych, jakie wywołuje przerwanie przyjmowania narkotyku przez osobę uzależnioną.


Biochemia ma ważne znaczenie w kwestii miłości, a osoby z nadwagą nie są pod tym kątem wzorem zdrowia, podobnie jak i w kontekście skłonności do uzależnień. Poza tym jak pewnie Pan wie, badania nad nałogami wykazują korelacje między stresem, złym dzieciństwem, nałogami, nadwagą. Innymi przyczynami nadwagi mogą być choroby, czasem głupota (nieświadomość tego co się je). Przypadków preferencji wobec takich kobiet nie można oddzielać od takich informacji. Jeśli okaże się, że osoba z danym upodobaniem jest zdolna do miłości, a jej partner nie, to czy można mówić wtedy o zdrowiu? A jeśli właśnie nie jest, z winy seksualności?

Poza tym tekst opisuje pierwszą fazę miłości, czyli zakochanie. Ma do tego dochodzić pod wpływem czegoś co ukształtowało się w dzieciństwie:

Cytat:
Zanim osiągniemy osiem czy dziewięć lat, w naszym mózgu utrwalone zostają "miłosne mapy", matryce zmysłowo-intelektualne, które zawężają krąg potencjalnych obiektów erotycznego pożądania do osobników zdolnych przywołać pewne określone wspomnienia - zapachów, zachowań, typu poczucia humoru, a także, wbrew przekonaniu Szekspira, wyglądu.


Ale człowiek się zmienia, dojrzewa i niedojrzała seksualność, która ukształtowała się we wczesnym okresie może psuć późniejsze życie.

Ale to są wszystko pierdoły i argumenty poboczne, które są tylko zwróceniem uwagi na to, że artykuły wcale nie muszą mówić prawdy, bo to tylko robocze modele rzeczywistości wymyślone przez ich autora, a ten ulega iluzji przekonania, że to co wypocił jest prawdą. I piszę to nawet w kontekście dobrych tekstów naukowych, a także moich wpisów. Taki przykład:

Cytat:
]Niektóre zwierzęta są nawet zdolne "zakochać się" w osobniku odmiennego gatunku, co z biologicznego punktu widzenia jest czystą stratą czasu.


No więc jest to może jeden z przykładów na to, że to co istnieje nie jest po prostu do wyjaśnienia przez pryzmat modelu ewolucyjnego, z winy zbyt dużej wariancji i zbyt słabej mocy obliczeniowej ludzkich umysłów? A może czynnik losowości ma tutaj duże znaczenie? A może to właśnie są choroby wynikające z nieprawidłowego działania organizmu?

Śmieszy mnie ta zarozumiałość plebejskich pseudo-naukowców, którym wydaje się, że zjedli wszystkie rozumy, a zarzucają coś takiego swoim rozmówcom, nawet gdy są tak skrajnymi sceptykami jak ja. Metoda naukowa, a wiara we wszystko to co oficjalnie twierdzi nauka, to dwie odmienne rzeczy i wydaje mi się, że to jednak ja, a nie Pan, ściślej stosuję się do zasad nauki.

Cytat:
A czymże w końcu jest miłość, jeśli nie irracjonalnym i przesadnym przekonaniem o zasadniczej różnicy pomiędzy pewnym konkretnym żurawiem a wszystkimi pozostałymi?


No nie wiem, do mnie np przemawia najbardziej ta koncepcja:

pl.wikiped(*)a_mi.C5.82o.C5.9Bci_Sternberga

Z tekstu o oksytocynie:

Cytat:
Na teraz Bartz nie jest w stanie powiedzieć, dlaczego oksytocyna ma tak różne działanie. Jej najlepszym przypuszczeniem jest to, że hormon uwalnia nieobiektywną ścieżkę wspomnień. Pod jej wpływem ludzie są bardziej skłonni pamiętać informacje o swoich matkach, które pasują do ich obecnych stosunków z innymi ludźmi. Jeżeli są niepewni, będą pamiętali więcej negatywnych wspomnień z wcześniejszych lat. Jest to rozsądny pomysł i Bartz zamierza go przebadać w przyszłości. Nie zaszkodzi też przebadać większą grupę - 31 mężczyzn stanowi dość małą próbę.


Podobnie działają psychodeliki. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ani ważnego dla tematu dyskusji.

Ostatni tekst, czyli "mit romantycznej miłości" to straszny bełkot i aż nie chce mi się do tego odnosić, bo wszystko tam jest pomieszane ze wszystkim. Nie ma to także wiele wspólnego z tematem dyskusji.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
Odp: Co to jest lewactwo

>Działania pedofila wywołują szkodliwe następstwa dla dziecka
Mogą wywoływać, ale nie muszą.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Działania pedofila wywołują szkodliwe następstwa dla dziecka
> nie muszą.

Jakieś przykłady?
Wiesz, jak się chce, to wierzyć bez powtarzalnych danych można praktycznie we wszystko np. przemianę wody w wino itd.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>>> Działania pedofila wywołują szkodliwe następstwa dla dziecka
>> nie muszą.
>Jakieś przykłady?
Metaanaliza Rinda, Tromovitcha i Bausermana.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Przyjmujesz a priori że działania pedofila nie muszą wywoływać szkodliwych następstw dla dziecka, a to dopiero faza opiniowania czyichś badań.
Tak wytrawnemu prawicowcowi nie przystoi.

Cytat:
W 2000 roku na łamach periodyku naukowego Sexuality and Culture ukazało się specjalne wydanie poświęcone kontrowersjom wokół metaanalizy z 1998 roku. David Spiegel, psychiatra ze Stanford University School of Medicine, oskarżył jej autorów o statystyczne nadużycia. Bruce Rind, Philip Tromovitch i Robert Bauserman przedstawili przebieg wydarzeń oraz odpowiedzieli krytykom na stawiane przez nich zarzuty]. Thomas Oellerich z Ohio University stwierdził, że kontrowersyjny artykuł jest "niepoprawny politycznie, ale poprawny naukowo". Natomiast politolog Harris Mirkin napisał: "W rzeczywistości problemem artykułu nie było to, że był metodologicznie słaby, ale to, że był mocny. On łamał zasady polityki seksualnej".
W 2001 roku Journal of Child Sexual Abuse opublikowało serię artykułów dotyczących wprowadzania w błąd na temat wykorzystywania seksualnego dzieci, w tym artykuły krytykujące metaanalizę Rinda, Tromovitcha i Bausermana.

W listopadzie 2001 roku na łamach Psychological Bulletin ukazały się dwie prace krytykujące kontrowersyjną metaanalizę oraz odpowiedź autorów na tę krytykę.

W marcu 2002 roku American Psychologist, flagowe czasopismo Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, opublikowało specjalne wydanie poświęcone współistnieniu świata nauki, polityki i mediów. Szczególną uwagę skupiono na kontrowersjach wokół metaanalizy z 1998 roku. Ellen Garrison i Patricia Kobor z Biura Polityki Publicznej Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego nazwały zamieszanie wokół artykułu Rinda, Tromovitcha i Bausermana "polityczną burzą stulecia w psychologii".
Bruce Rind, Philip Tromovitch i Robert Bauserman stwierdzili, że naukowcy, którzy uważają wykorzystywanie seksualne dzieci za główną przyczynę psychopatologii w dorosłym życiu, mogą ignorować lub zwracać mniejszą uwagę na wyniki, które wskazują na brak szkodliwości. A krytyków swojej pracy naukowej nazwali "religijnymi i moralistycznymi fanatykami".
Natomiast krytycy ich artykułu odkryli, że Rind i Bauserman w przeszłości publikowali w Paidika: The Journal of Paedophilia, holenderskim czasopiśmie dowodzącym, że "pedofilia była i pozostaje uznaną oraz produktywną częścią całości ludzkich doświadczeń", a kilka miesięcy po opublikowaniu kontrowersyjnej metaanalizy w Psychological Bulletin polecieli do Holandii na propedofilską konferencję, na której wystąpili w roli prelegentów.

vivereestmilitare.wordpress.com


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>Przyjmujesz a priori że działania pedofila nie muszą wywoływać szkodliwych następstw dla dziecka, a to dopiero faza opiniowania czyichś badań.
Krytykować można zawsze wszystko i wszystkich.
Do dzisiaj istnieją krytycy Darwina nazywający go zdziecinniałym staruszkiem i głoszący ideę inteligentnego projektu.
Ale w tym wypadku wystarczy już zdrowy rozsądek.
Czyli w jaki sposób dobrowolny i akceptowany seks miałby komukolwiek szkodzić?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Do dzisiaj istnieją krytycy Darwina nazywający go zdziecinniałym
> staruszkiem i głoszący ideę inteligentnego projektu.

Zupełnie pomieszały ci się fazy. Opiniowanie w nauce to nie to samo, co krytyka na siłę oczywistości oparta niekiedy na religijnym przesądzie.

>Ale w tym wypadku wystarczy już zdrowy rozsądek

W wypadku teorii Darwina tak. Dlatego zestawianie przełomowego odkrycia Darwina (j jego późnieszej krytyki) z badaniami Bausermana, Rinda tudzież Tromovitcha świadczy dla mnie o twojej nieznajomości metodologii nauki w ogóle.

>Czyli w jaki sposób dobrowolny i akceptowany seks miałby komukolwiek szkodzić?

Napisz lepiej jaki jest twój stosunek do pedofilii.
Obserwacje wskazują że dziecko wiąże się zbyt mocno ze współżyjącym z nim rodzicem lub dorosłym, te wspomnienia dominują i mogą być w jego życiu potem zbyt dużym obciążeniem: próbujesz skoncentowaś się na matmie w liceum lub na tabelce w Excelu w pracy w życiu dorosłym, a przed oczami nagle wyskakuje ojciec, który nerowymi ruchami szarpie ci stanik lub majtki.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
> Napisz lepiej jaki jest twój stosunek do pedofilii.
Taki sam jak do każdej innej orientacji płciowej.
Jeżeli nie jest używana w niej przemoc (ojciec szarpiący za stanik) to wszystko OK.
09-06-2016 12:03 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Czy to znaczy, że dopuszczasz przemoc psychiczną, manipulację dorosłego kutego na cztery nogi człowieka nad bezbronnym dzieckiem?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>Czy to znaczy, że dopuszczasz przemoc psychiczną, manipulację dorosłego kutego na cztery nogi człowieka nad bezbronnym dzieckiem?
Ale co to ma wspólnego z orientacją seksualną?
Owszem są osobnicy: heteroseksualiści, homoseksualiści i pedofile agresywni, stosujący przemoc i manipulację.
Ale to jest ich cecha osobnicza.
Heteroseksualizm, homoseksualizm i pedofilia zaś to neutralne orientacje płciowe.
To że jakiś smakosz kapuśniaku zgwałcił kobietę, to nie znaczy, że wszyscy którzy uwielbiają kapuśniak są gwałcicielami.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ale co to ma wspólnego z orientacją seksualną?

Nic, zrób ze mną proszę dygresję i spróbuj odpowiedzieć.

> Owszem są osobnicy: heteroseksualiści, homoseksualiści i pedofile
> agresywni, stosujący przemoc i manipulację. Ale to jest ich cecha osobnicza.

Ok, ale czy to znaczy, że dopuszczasz przemoc psychiczną, manipulację dorosłego kutego na cztery nogi człowieka nad bezbronnym dzieckiem?

> Heteroseksualizm, homoseksualizm i pedofilia zaś to neutralne orientacje płciowe.

J.w.

> To że jakiś smakosz kapuśniaku zgwałcił kobietę, to nie znaczy, że
> wszyscy którzy uwielbiają kapuśniak są gwałcicielami.

Oczywiście, jednak nie o to pytałem. To dopuszczasz przemoc psychiczną, manipulację dorosłego kutego na cztery nogi człowieka nad bezbronnym dzieckiem czy nie?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>To dopuszczasz przemoc psychiczną, manipulację dorosłego kutego na cztery nogi człowieka nad bezbronnym dzieckiem czy nie?
Ale dlaczego akurat uwziąłeś się na to biedne dziecko?
Nie dopuszczam żadnej przemocy i nad nikim.
Nawet nie dopuszczam przemocy jednego , silnego, homoseksualisty nad drugim, wątlejszym i słabszym fizycznie i psychicznie.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie dopuszczam żadnej przemocy i nad nikim.

Pytanie, co uznajesz za przemoc. Zdanie "jeżeli nie jest używana w niej przemoc (ojciec szarpiący za stanik) to wszystko OK" jasno tego nie precyzuje a sugeruje, że przemoc fizyczną (może tylko).
Z pewnością pamiętasz słowa Abp Józefa Michalika "często wyzwala się ta niewłaściwa postawa czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga".

Za swoje słowa Biskup przepraszał, ale w zasadzie można by przypuszczać, że Twoim zdaniem nie miał za co.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>> Nie dopuszczam żadnej przemocy i nad nikim.
> Pytanie, co uznajesz za przemoc.
To proste.
Przemoc to zmuszanie kogoś do czegoś na co ten ktoś nie ma ochoty.
Abp. Michalik miał zapewne na myśli sytuację tzw. deficytu emocjonalnego.
Dziecko lgnie do kapłana bo szuka w nim ojca, a kapłan to wykorzystuje.
Ale każdą taką sytuację należy rozpatrywać indywidualnie. Seks z kapłanem może się podobać, szczególnie chłopcom.



10-06-2016 08:36 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Abp. Michalik miał zapewne na myśli sytuację tzw. deficytu emocjonalnego.
> Dziecko lgnie do kapłana bo szuka w nim ojca, a kapłan to wykorzystuje.

Dziękuję za odpowiedź. Mógłbyś zinterpretoiwać jeszcze końcówkę Abp-a? "jeszcze tego drugiego człowieka wciąga".

>Ale każdą taką sytuację należy rozpatrywać indywidualnie

Oczywiście.

> Seks z kapłanem może się podobać, szczególnie chłopcom.

Jasne, podoba się. Przypuszczam, że dziewczynkom też. Pytanie co potem tzn. po 5, 10, 15 latach.

Osobiscie uważam, że pochopne zapełnianie deficytu emocjonalnego ojca w dziecku jest złą nadgroliwością. Kapłani jeśli umieją - robią to często 'z automatu' gdyż taki mają wzór (np. Boga Ojca) ale nie zdają sobie sprawy, że robią to tylko chwilowo i w zastępstwie biologicznego ojca, przez co nie mają go na uwadze (i samych okoliczności zaniku więzi ojciec-dziecko).
W moim mniemaniu to brak szacunku względem rodzonego ojca.

Deficyt ojca można zapewnić w dziecku tylko wtedy, gdy ma się w sercu jego rodzonego ojca, pamięta o nim, szanuje, a przynajniej ma obraz co konkretnie poszło nie tak.

Pozdrowienia

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Mógłbyś zinterpretoiwać jeszcze końcówkę Abp-a? "jeszcze tego drugiego człowieka wciąga".
Pewnie Jego Ekscelencja miała na myśli, że często się to kończy seks aferą, jak w przypadku księdza z Tylawy.

> Seks z kapłanem może się podobać, szczególnie chłopcom.
>Jasne, podoba się. Przypuszczam, że dziewczynkom też. Pytanie co potem tzn. po 5, 10, 15 latach.
Może być różnie. Często pozostają w przyjaźni. Albo się na trwale rozstają zachowując miłe wspomnienia.
> W moim mniemaniu to brak szacunku względem rodzonego ojca.
Jeśli rodzony ojciec nie chce, nie potrafi, nie ma czasu, w ogóle go nie ma, aby się zająć dzieckiem to dziecko najczęściej poszukuje go lgnąc do każdego napotkanego mężczyzny. Szczególnie chłopcy. Czasem tym mężczyzną może być dziadek, wujek, kolega matki, kapłan, nauczyciel albo przypadkowo poznany mężczyzna - sąsiad, woźny w szkole itp. Może się pośród tych mężczyzn trafić pedofil. A pedofile też bywają różni.
Jeden wykorzysta sytuację, zbałamuci dzieciaka a potem porzuci. To zły pedofil, egoistyczny, na dziecku mu nie zależało, tylko aby swoje chucie zaspokoić.
Ale może się też trafić dobry pedofil, który zajmie się dzieckiem, pokieruje nim i wyprowadzi na ludzi. Wiele i takich przykładów jest, ale o nich się nie mówi i nie pisze. No bo po co? Psuło by to medialny obraz pedofilii jako zbrodni.
10-06-2016 13:52 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Mógłbyś zinterpretoiwać jeszcze końcówkę Abp-a? "jeszcze tego drugiego
>> człowieka wciąga".
> Pewnie Jego Ekscelencja miała na myśli, że często się to kończy
> seks aferą, jak w przypadku księdza z Tylawy.

Ano biedny ten ksiądz z Tylawy, pod koniec jego 'kariery' już drugie pokolenie dziewczynek wciągało go na niecną drogę afery seksualnej. Skandal. Do domu dziecka z tymi dziewczynkami, a z Lucyną Krawiecką do kryminału - psuje dobre imię Kościoła.

> Może być różnie. Często pozostają w przyjaźni. Albo się na
> trwale rozstają zachowując miłe wspomnienia.

Hm, wygląda że masz jakieś osobiste doświadczenia.

> Jeśli rodzony ojciec nie chce, nie potrafi, nie ma czasu, w ogóle
> go nie ma, aby się zająć dzieckiem to dziecko najczęściej poszukuje
> go lgnąc do każdego napotkanego mężczyzny.

Zgadza się. Tyle że ja mówiłem trochę o czymś innym , nie odniosłeś się.
Swoją drogą nie tylko na tym opiera się pedofilia.

> Ale może się też trafić dobry pedofil, który zajmie się dzieckiem,
> pokieruje nim i wyprowadzi na ludzi. Wiele i takich przykładów jest
> ale o nich się nie mówi i nie pisze

Możesz napisać, jeśli to nie problem. Znasz może jakiś konkretny przypadek dobrego pedofila z imienia i nazwiska?

> No bo po co? Psuło by to medialny obraz pedofilii jako zbrodni.

To zepsuj i napisz, jestem ciekaw. Śmiało.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
> Ano biedny ten ksiądz z Tylawy
Niepotrzebnie ironizujesz.
Mnie zastanawia jedno, że ksiądz prowadził swój "proceder" od lat i kobiety , które dorosły, a chodziły do księdza jako dziewczynki potem, jako już matki, swoje małe córeczki do niego posyłały. Tak samo jak "molestowani" przez Kroloppa chórzyści potem, jako już ojcowie, swoich synków do Jego chóru zapisywali.
Można się zastanowić co to oznacza? Chyba to, że nie było to takie straszne jak pani Krawieckiej się wydawało.


>Tyle że ja mówiłem trochę o czymś innym
Może nie załapałem więc mi rozjaśnij.


>Znasz może jakiś konkretny przypadek dobrego pedofila z imienia i nazwiska?
Chociażby niejaki Leonardo da Vinci.
"Giacomo Caprotti pochodził z ubogiej rolniczej rodziny. W wieku 10 lat został oddany pod opiekę Leonarda da Vinci stając się jego uczniem. Według niektórych źródeł uważa się go za przybranego syna mistrza. Inne źródła mówią, iż był kochankiem Leonarda.
Giacomo Caprotti był dzieckiem niesfornym i sprawiającym kłopoty. Wielki malarz nadał mu imię Sale, co oznaczało Mały Diabeł lub Potomek Diabła. Wielokrotnie dzięki urodzie i falowanym włosom był modelem dla Leonarda da Vinci. Pozostał przy swym mistrzu aż do jego śmierci w 1519 r. i odziedziczył po nim winnicę w Mediolanie."
> To zepsuj i napisz
niniwa22.cba.pl/PEDO2.HTM
10-06-2016 16:33 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Ano biedny ten ksiądz z Tylawy
>Niepotrzebnie ironizujesz.

Zawsze robię to co uważam za porzebne.
A ironizuję bo zdajesz się mieć bardzo daleko idące zaufane do kleru i pewnie nawet masz ku temu jakieś podstawy

> Można się zastanowić co to oznacza? Chyba to, że nie było
> to takie straszne jak pani Krawieckiej się wydawało.

To już Twoje interpretacja. Może warto jednak co-nieco poczytać o tym, co faktycznie mówią ofiary molestowania.

wiadomosci(*)al,wid,13233676,wiadomosc.html

>
>Znasz może jakiś konkretny przypadek dobrego pedofila z imienia i nazwiska?
>Chociażby niejaki Leonardo da Vinci.

A gdzie masz tu cokolwiek o 'dobrym pedofilu' z punktu widzenia molestowanego? Jakoś nie widzę.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
10-06-2016 16:50 
 Ocena 1 na 1
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>zdajesz się mieć bardzo daleko idące zaufane do kleru
Tu z kolei ja ironizuję.
> Może warto jednak co-nieco poczytać o tym, co faktycznie mówią ofiary molestowania.
Nie wszystkie dzieci są ofiarami. Poczytaj co mówią dzieci które chętnie uczestniczyły w seksie.
niniwa22.cba.pl/PEDO2.HTM
> A gdzie masz tu cokolwiek o 'dobrym pedofilu' z punktu widzenia molestowanego? Jakoś nie widzę.
Chociażby to, że " Pozostał przy swym mistrzu aż do jego śmierci w 1519 r."
Gdyby go Leonardo molestował wbrew jego woli, pewnie by też wywiesił na balkonie banner.
13-06-2016 08:33 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> zdajesz się mieć bardzo daleko idące zaufane do kleru
> Tu z kolei ja ironizuję.

Ok, ale gdzie?

>> Może warto jednak co-nieco poczytać o tym, co faktycznie mówią ofiary molestowania.
> Nie wszystkie dzieci są ofiarami.
> Poczytaj co mówią dzieci które chętnie uczestniczyły w seksie.
>niniwa22.cba.pl/PEDO2.HTM

Dzieci mówią różne rzeczy, poza tym pisałem już (czego zdaje się nie zapamiętałeś) że dzieciom seks z drosłym często w danej chwili się podoba. Pytanie, co dalej np. w wieku 25, 30, 40 lat.
online.syn(*)a-manipuluje-psychika-dziecka/
www.psycho(*)nsekwencje-molestowania_6.html
www.psychotekst.pl/artykuly.php?nr=32

>> A gdzie masz tu cokolwiek o 'dobrym pedofilu' z punktu widzenia molestowanego? Jakoś nie widzę.
> Chociażby to, że " Pozostał przy swym mistrzu aż do jego śmierci w 1519 r."

To typowe: molestujący zazwyczaj świadomie czy nieświadomie wiąże dziecko do siebie, które później nie potrafi (lub ma trudności) współtworzyć własnej rodziny i oddzielić się od molestującego. To może trwać nawet dziesiątki lat.
Rok-dwa - trzy przyjemnosci dla pedofila, a później dzisięciolecia niemożność wyjścia z zależności i usamodzielnienia się ofiary. Fajne, nie?

> Gdyby go Leonardo molestował wbrew jego woli, pewnie by
> też wywiesił na balkonie banner.

Twoja ironia sięga swoim polotem wyżyn nieba.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
> To typowe: molestujący
Zdaje się, że się nie rozumiemy.
Ty ciągle o molestowaniu.
Chyba już Cię pytałem czy relacje seksualne postrzegasz tylko w kategoriach molestowania?
Gdyby ktoś, tak jak Ty postrzegasz pedofilię, postrzegał heteroseksualne stosunki męsko damskie, to by doszedł do wniosku, że heteroseksualizm to ciężkie zboczenie.
Jakby tylko docierały do niego doniesienia medialne o molestowaniu , gwałtach i mordach na kobietach to by sobie pomyślał właśnie to, że wszyscy heteroseksualni mężczyźni to zboczeńcy.
A takie coś ma miejsce jeśli chodzi o pedofilię. Nagłaśnia się tylko właśnie przypadki molestowania, gwałtów i morderstw na dzieciach. Stąd kompletnie wypaczony jej obraz w ludzkich umysłach.
13-06-2016 12:47 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ty ciągle o molestowaniu.

Oczywiście, bo to molestowanie.

> Chyba już Cię pytałem czy relacje seksualne postrzegasz
> tylko w kategoriach molestowania?

Dorosłych nie.
Co do dzieci z dorosłymi - oczywiście tak.

> Gdyby ktoś, tak jak Ty postrzegasz pedofilię, postrzegał
> heteroseksualne stosunki męsko damskie, to by doszedł do
> wniosku, że heteroseksualizm to ciężkie zboczenie.

Kluczem do zrozumienia jest tu krzywda, a znamiennym jest, że na efekty pedeo-molestowania po 10-20 latach nie chcesz spojrzeć.

> Jakby tylko docierały do niego doniesienia medialne o molestowaniu ,
> gwałtach i mordach na kobietach to by sobie pomyślał właśnie to,
> że wszyscy heteroseksualni mężczyźni to zboczeńcy.

Ale widzi na szczęście te szczęśliwe i wolne pary i wie, że molestowanie, gwałty i mordy na kobietach w świecie dorosłych to jednak ciągle margines.

>A takie coś ma miejsce jeśli chodzi o pedofilię

No tak, w 100%.

> Nagłaśnia się tylko właśnie przypadki molestowania, gwałtów
> i morderstw na dzieciach. Stąd kompletnie wypaczony jej
> obraz w ludzkich umysłach

Już ci dałem drogę: zacytuj relacje szczęśliwego dorosłego, wspominającego z rozczuleniem z dzieciństwa swoje seksualne doświadczenia z dorosłym.
Ten obraz wcale nie jest wypaczony, tylko ty chcesz tu coś udowodnić z sobie znanych, a ukrywanych przed forumowiczami powodów.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
> Już ci dałem drogę: zacytuj relacje szczęśliwego dorosłego, wspominającego z rozczuleniem z dzieciństwa swoje seksualne doświadczenia z dorosłym.
Ty chyba nieuważnie mnie czytasz. Toż Ci zalinkowałem cały artykuł o pozytywnych wspomnieniach dorosłych z kontaktami w dzieciństwie z pedofilami.
To tylko jego fragment. A takich wspomnień w Internecie jest wiele, głownie jednak po angielsku. niniwa22.cba.pl/PEDO2.HTM

starszy mężczyzna wspomina:

"Kiedy miałem siedem lat, nawiązałem kontakt z mężczyzną, który był dla mnie szczególnie miły. Wziął on mnie na swoje poddasze, posadził mnie na swoim łonie i pobawił się ze mną seksualnie. Myślałem, że jest to bardzo miłe i cieszyłem się z tego. Zawsze oczekiwałem na środowe popołudnia, dni, kiedy rozmawialiśmy ze sobą. Trwało to przez długi czas.
Później miałem wiele kontaktów z innymi mężczyznami, ale nigdy z chłopcami w moim wieku. Nigdy nie odczuwałem braku dziewczyny, jak wielu innych. Teraz, w wieku prawie 68 lat, po dobrym życiu, mogę powiedzieć, że te pierwsze kontakty były bardzo pozytywne dla mojego rozwoju. Nie chciałbym, aby wymazano je z mojej przeszłości i nie zazdroszczę ludziom, którzy nigdy nie mieli takich okazji. Byłem i jestem homoseksualistą i żyję od około dwudziestu lat ze swoich przyjacielem. Przedtem miałem żonatego biseksualnego kochanka, z którym także byłem bardzo szczęśliwy"
07-06-2016 14:25 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>Autorytetem jest zinstytucjonalizowana nauka i bez powoływania się na ten autorytet nie sposób dyskutować, bo skądś trzeba mieć wiarygodne informacje, których się samemu nie wygenerowało.
>>Domyślam się, że to miał na myśli szarley.
>Gdyby tak było, wtedy żadna dyskusja na tym forum ,czy to na temat pedofilii czy homoseksualizmu nie miała by sensu ,bo w każdym z tym przypadków nauka ma jakieś stanowisko.
Kto Ci dostarcza przesłanek jeśli nie nauka? Jak z tego zrezygnujesz to zawsze będzie można zadać ci pytanie: Skąd wiesz to co wiesz. Nie ucinaj gałęzi na której sam siedzisz.
>sądzę ,że do czasu znalezienia tych modelów, powinno uznawać się zespół Downa i homoseksualizm >za choroby.
Skoro sam uznajesz autorytet zinstytucjonalizowanej nauki. A robisz to zawsze wtedy, gdy zwyczajnie uznajesz coś co jest głosem instytucji, także wtedy gdy ten głos jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem (fizyka współczesna), to może poczekaj aż ona się wypowie. Innymi słowy dopóki WHO nie zmieni zdania nie ma podstaw do kierowania się dyrektywą jakoby homoseksualizm był chorobą. Zwłaszcza politycy powinni rozumować w ten sposób.

dajmonion
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Kto Ci dostarcza przesłanek jeśli nie nauka? Jak z tego zrezygnujesz to zawsze będzie można zadać ci pytanie: Skąd wiesz to co wiesz. Nie ucinaj gałęzi na której sam siedzisz.

Faktycznie, lepiej określić , że w pełni akceptuję dorobek nauki i metodologie naukową , ale pewne stwierdzenia (widząc że są błędnie lub niedostatecznie udowodnione) razem z lansującymi je instytucjami uznaję za pseudonaukę.

>Skoro sam uznajesz autorytet zinstytucjonalizowanej nauki. A robisz to zawsze wtedy, gdy zwyczajnie uznajesz coś co jest głosem instytucji, także wtedy gdy ten głos jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem (fizyka współczesna), to może poczekaj aż ona się wypowie. Innymi słowy dopóki WHO nie zmieni zdania nie ma podstaw do kierowania się dyrektywą jakoby homoseksualizm był chorobą. Zwłaszcza politycy powinni rozumować w ten sposób.

Podałem, w pełni zgodne ze współczesnymi trendami naukowymi narzędzie , które pozwala obiektywnie, niezależnie od czyjegoś subiektywnego rozsądku stwierdzić czy dana cecha ma uzasadnienie biologiczne.
07-06-2016 16:02 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Podałem, w pełni zgodne ze współczesnymi trendami naukowymi narzędzie , które pozwala >obiektywnie, niezależnie od czyjegoś subiektywnego rozsądku stwierdzić czy dana cecha ma >uzasadnienie biologic
Tylko, że na jakiej podstawie mielibyśmy twierdzić, że coś, czego do końca nie rozumiemy jest chorobą? Skoro czegoś nie rozumiemy, to wiemy tylko tyle, że nie rozumiemy. Po co punktem wyjścia miałaby być choroba? Tak na wszelki wypadek?

dajmonion
Jan Bednarski (1879 punktów)
Nie neguje się twierdzeń negatywnych tylko te pozytywne, więc póki nie znaleziono modelu należy założyć ,że nie istnieje.

Jeśli nie ma dowodu ani za, ani przeciw istnieniu czajniczka to mam założyć ,że istnieje ?
dajmonion (3663 punktów)
Ala na jakiej podstawie punktem wyjścia jest choroba?

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Autorytetem jest zinstytucjonalizowana nauka i bez powoływania się na ten autorytet nie sposób dyskutować, bo skądś trzeba mieć wiarygodne informacje, których się samemu nie wygenerowało.
>Domyślam się, że to miał na myśli szarley.

A ja domyślam się, że to bełkot i pustosłowie, które wywołuje odwrotny efekt od zamierzonego. Nauka to nie religia, więc nie jest żadnym autorytetem, tylko treścią wyjaśniającą zjawiska doświadczane empirycznie. Metoda naukowa ma swoje źródło w ewolucyjnym sposobie wyciągania wniosków z danych przez człowieka.

Prymitywny sposób myślenia opiera się na racjonalizacji emocji, które wprowadzają nas w błąd, tzn uderzył piorun, a człowiek nie wie skąd się wziął, więc wymyśla najprymitywniejszą, najprostszą teorię aby to zracjonalizować, np "Bóg walnął piorunem, bo się gniewa". Jednak mając szerszy ogląd na ten mechanizm, po prostu zbieramy dane i wyciągamy wnioski, z czego powstają bardziej wysublimowane teorie. Sprawa jest banalna: zbieranie statystyki -> wyciąganie wniosków -> weryfikacja -> ostateczna teoria

Naukowiec, który wygłosił jakąś tezę i podpisał się pod nią nazwiskiem, to nie jest jakiś papież, którego wierni mają zawsze słuchać. Naukowcy nawzajem się krytykują i szukają luk w cudzych teoriach, po to żeby nauka się rozwijała.

Naukowiec, który twierdzi, że X (teoria), bo [y, z i k] (argumenty) jest autorytetem w tym sensie, że naukowcy prędzej podają dobre teorie i argumenty, niż np żule spod sklepu.

I teraz tak, ludzie dzielą się na dwie kategorie:
1. Fideiści
2. Racjonaliści

Ci pierwsi myślą, że naukowiec ma rację, bo jest naukowcem, a ci drudzy myślą, że naukowiec ma rację, bo X jest poparte argumentami [y,z,k].

Ta dyskusja wygląda tak, że ludzie pokroju Andrzeja Bogusławskiego, czy maceoxa powołują się jak typowi fideiści na stanowisko nauki, którego nawet nie potrafią powtórzyć, nie znają treści argumentacji na tezę X, której bronią, czyli dyskutują na sposób 1. Jan Bednarski próbuje dyskutować na sposób 2, więc powinniście odpowiadać odwołując się do naukowych tez i argumentów, które za nimi stoją, a nie do tego co ktoś powiedział, bądź nie powiedział. Naukowcy to nie papieże, tylko ludzie głoszący ROBOCZE teorie, które są w mocy, dopóki ktoś ich nie obali.
07-06-2016 11:56 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Nie udowodniłeś.
>>Powołuję się na naukowy konsens a nie na czyjkolwiek autorytet
>Powoływanie się na naukowy konsens jest przykładem argumentu z autorytetu

To już tylko Twoja prywatna opinia

>btw Co to znaczy "yebać" ?
Odpowiadasz pytaniem na pytanie.
07-06-2016 12:54 
 Ocena 2 na 2
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>>Nie udowodniłeś.
>>>Powołuję się na naukowy konsens a nie na czyjkolwiek autorytet
>>Powoływanie się na naukowy konsens jest przykładem argumentu z autorytetu
>To już tylko Twoja prywatna opinia

Argument z autorytetu jest powszechnie uznawany za błąd poznawczy i powoływanie się na czyjkolwiek konsens ,spełnia wszystkie cechy takiego argumentu.

>>btw Co to znaczy "yebać" ?
>Odpowiadasz pytaniem na pytanie.
Akurat przy tak niemerytorycznej dyskusji jak z Tobą , można sobie na to pozwolić.
07-06-2016 14:00 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Odpowiadasz pytaniem na pytanie.
>Akurat przy tak niemerytorycznej dyskusji jak z Tobą , można sobie na to pozwolić.

a zarzut lewactwa był merytoryczny? Bo dowód w lesie....
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>>Odpowiadasz pytaniem na pytanie.
>>Akurat przy tak niemerytorycznej dyskusji jak z Tobą , można sobie na to pozwolić.
>a zarzut lewactwa był merytoryczny? Bo dowód w lesie....

Jaki zarzut lewactwa? Pojęcie lewactwa ma swoje ścisłe znaczenie i nie przyjęto ,że jest to określenie obraźliwe.
07-06-2016 14:51 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>a zarzut lewactwa był merytoryczny? Bo dowód w lesie....
>Jaki zarzut lewactwa? Pojęcie lewactwa ma swoje ścisłe znaczenie i nie przyjęto ,że jest to określenie obraźliwe.

Skoro jednak nazwałeś mnie lewakiem to jednak pokaż moje "Skrajnie lewicowe poglądy polityczne"
Jakiś cytat... ?
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Skoro jednak nazwałeś mnie lewakiem to jednak pokaż moje "Skrajnie lewicowe poglądy polityczne"
>Jakiś cytat... ?

Najpierw pokaż, gdzie nazwałem Cię lewakiem. Jakiś cytat?
07-06-2016 15:04 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Skoro jednak nazwałeś mnie lewakiem to jednak pokaż moje "Skrajnie lewicowe poglądy polityczne"
>>Jakiś cytat... ?
>Najpierw pokaż, gdzie nazwałem Cię lewakiem. Jakiś cytat?

Wedle życzenia:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,711671#w712407:
Cytat:
Lewactwo atakuje w 3 punktach : Rodzina, Edukacja i Kościół
Dałeś się poznać jako zwolennik lewackich wymysłów co najmniej w 2 pierwszych punktach (czyli akurat tych, których bronię )


Pora na Twój cytat
Jan Bednarski (1879 punktów)
>"Dałeś się poznać jako zwolennik lewackich wymysłów co najmniej w 2 pierwszych punktach"
Po pierwsze jest to prawda, po drugie nie nazwałem Cie tu lewakiem.
Jan Bednarski (1879 punktów)
konkrety...
(bez znaczenia czy Twoje stanowisko było uzasadnione, wymieniam Twoje lewicowe opinie)

Rodzina:
W moim wątku o homoseksualizmie, wyraziłeś aprobatę co do
- przyznania parą jednopłciowym prawa do adopcji
- lansowania homoseksualizmu jako zdrowy styl życia
- przyznania związkom jednopłciowym, możliwości zawierania małżeństw cywilnych
07-06-2016 15:44 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>konkrety...
>(bez znaczenia czy Twoje stanowisko było uzasadnione, wymieniam Twoje lewicowe opinie)
>Rodzina:

>W moim wątku o homoseksualizmie, wyraziłeś aprobatę co do
>- przyznania parą jednopłciowym prawa do adopcji
jakiś cytat?

>- lansowania homoseksualizmu jako zdrowy styl życia
Jakiś cytat?

>- przyznania związkom jednopłciowym, możliwości zawierania małżeństw cywilnych
Tak, uważam, że każdy człowiek ma prawo do zawarcia małżeństwa.
Cytat:

Lewactwo atakuje w 3 punktach : Rodzina, Edukacja i Kościół
Dałeś się poznać jako zwolennik lewackich wymysłów co najmniej w 2 pierwszych punktach (czyli akurat tych, których bronię


Jakiś cytat?
07-06-2016 15:38 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>"Dałeś się poznać jako zwolennik lewackich wymysłów co najmniej w 2 pierwszych punktach"
>Po pierwsze jest to prawda, po drugie nie nazwałem Cie tu lewakiem.

Napisałeś, że jestem zwolennikiem lewackich wymysłów, ale nie nazwałeś mnie lewakiem

Cóż, polska język, trudna język
(Zulu Gula)

07-06-2016 16:18 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Po pierwsze jest to prawda, po drugie nie nazwałem Cie tu lewakiem.

Jak widzisz, osoba wierząca - a taką jest szarley - może mieć skłonności lewicowe i np. uważać, że pary homoseksualane powinny na równi z hetero móc zawierać małżeństwa i adoptować dzieci połowicznie swoje.
Szarley napisał, że on też chciałby mieć prawo do obcych.

Dziwne? Straszne? Twoim zdaniem podważa to jego wiarę, czy jak?


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jan Bednarski (1879 punktów)

>Dziwne? Straszne? Twoim zdaniem podważa to jego wiarę, czy jak?
Ależ mnie wiara szarleya w ogole nie obchodzi. Gdybym chcial uzywac pozamerytorycznych metod dyskusji, to owszem, juz dawno bym sie tego uczepil.

Ale z szarleyem jest zawsze ten problem, ze to wlasnie on uczepia sie jakiegos kompletnie niezwiazanego z teza szczegoliku i nim bedzie meczyl czlowieka.

No chlopie, powiedz jaki jest zwiazek tego czy szarley jest lewakiem z tym czy pedofilia jest choroba ???
07-06-2016 17:44 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>No chlopie, powiedz jaki jest zwiazek tego czy szarley jest lewakiem z tym czy pedofilia jest choroba ???

1 Nie ja głoszę się lewakiem, tylko Ty mnie tak nazwaleś
2 Nazwałeś, ale dowodu... brak
07-06-2016 18:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> No chlopie, powiedz jaki jest zwiazek tego czy szarley jest
> lewakiem z tym czy pedofilia jest choroba ???

Nie wiem jaki jest związek, ale czy ktoś ten związek w ogóle sugerował?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-06-2016 07:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Co znaczy "wincyj"?

'Wincyj' to w gwarze (ewent. po wioskowemu) więcej, czyli Jan traktuje Cię jak kmiota.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
06-06-2016 19:39 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)Odp: Co to jest chorba psychiczna
>> Cytat:
Les hommes naissent et demeurent libres et égaux en droits. Les distinctions sociales ne peuvent être fondées que sur l'utilité commune.

>>Lewactwo?
>Rewolucja francuska to przecież chyba jeden z największych fundamentów współczesnego lewactwa

Równość wobec praw to lewactwo?

No to wracaj yebać pańszczyznę kmiocie!
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Równość wobec praw to lewactwo?
>No to wracaj yebać pańszczyznę kmiocie!
O Jezu, każdy miał taką pozycję jaką sobie wywalczył.
06-06-2016 19:58 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
Cytat:
Les hommes naissent et demeurent libres et égaux en droits. Les distinctions sociales ne peuvent être fondées que sur l'utilité commune.

>>Lewactwo?
>Rewolucja francuska to przecież chyba jeden z największych fundamentów współczesnego lewactwa

>>Równość wobec praw to lewactwo?
>>No to wracaj yebać pańszczyznę kmiocie!
>O Jezu, każdy miał taką pozycję jaką sobie wywalczył.



Na jakim targu kupiłeś maturę?
Jan Bednarski (1879 punktów)
>
>Na jakim targu kupiłeś maturę?
Bicie samemu sobie brawa, nie jest zbyt mądre.
Lewackiej matury z historii nie robiłem ani nie kupiłem i nie żałuję bo ten przedmiot to była chyba jedna wielka propaganda.

Każdy miał pozycje jaką sobie wywalczył - to myślisz że przypadek zadecydował o wytworzeniu się klas społecznych ?
06-06-2016 21:06 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>
>>Na jakim targu kupiłeś maturę?

>Lewackiej matury z historii nie robiłem ani nie kupiłem i nie żałuję bo ten przedmiot to była chyba jedna wielka propaganda.

Zdaj jakąkolwiek

>Każdy miał pozycje jaką sobie wywalczył - to myślisz że przypadek zadecydował o wytworzeniu się klas społecznych ?

Ostatnia lekcja:
Przed Rewolucją francuską, o pozycji w społeczeństwie decydowało urodzenie. Nikt niczego nie mógł wywalczyć, wywalczono równość praw niestety ucinając głowy

Koniec bezpłatnych korepetycji

Do gnoju kmiocie, tam twoje miejsce.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Ostatnia lekcja:
>Przed Rewolucją francuską, o pozycji w społeczeństwie decydowało urodzenie. Nikt niczego nie mógł wywalczyć, wywalczono równość praw niestety ucinając głowy
>Koniec bezpłatnych korepetycji

Przynależność danego osobnika do określonej klasy nie była wynikiem przypadku, ale skutkiem odpowiednich działań poczynionych przez niego i jego przodków.
A zmiana klasy społecznej w jednym pokoleniu chociaż trudna, to była możliwa.

>Zdaj jakąkolwiek

Zdałem kilka matur co w lewackim systemie edukacji nie jest żadnym wyczynem.
06-06-2016 21:20 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Przynależność danego osobnika do określonej klasy nie była wynikiem przypadku, ale skutkiem odpowiednich działań poczynionych przez niego i jego przodków.
>A zmiana klasy społecznej w jednym pokoleniu chociaż trudna, to była możliwa.

Koniec bezpłatnych korepetycji

>>Zdaj jakąkolwiek
>Zdałem kilka matur co w lewackim systemie edukacji nie jest żadnym wyczynem.

Z polskiego języka też?

Powtórzę pytanie (sprowokowane przez ciebie)

Co nie jest lewackie?
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Z polskiego języka też?
Oczywiście, a jeśli masz jakieś zastrzeżenia do mnie w tym zakresie to sam widzisz jaki mamy poziom edukacji w lewackim świecie.

>Co nie jest lewackie?
Np Francja...
... w XVII wieku.
06-06-2016 21:40 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>Z polskiego języka też?
>Oczywiście, a jeśli masz jakieś zastrzeżenia do mnie w tym zakresie to sam widzisz jaki mamy poziom edukacji w lewackim świecie.

Biedna sierotka, gdyby nie to lewackie państwo, nie miałby na co zrzucić winy
samemu do nauki się nie bierze, przecież państwo powinno wyręczać w nauce...
lekcje za ucznia odrabiać....

Nieźle się błaźnisz

Nie ma znaczenia, jaki poziom miała państwowa, komunistyczna szkoła, którą kończyłem. Za znajomość języka, który zdawałem na maturze, odpowiadam JA i tylko JA

(ale to podejście lewicowca)
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Biedna sierotka, gdyby nie to lewackie państwo, nie miałby na co zrzucić winy
>samemu do nauki się nie bierze, przecież państwo powinno wyręczać w nauce...
>lekcje za ucznia odrabiać....

Wiem, że dla lewaka to co napiszę to dość egzotyczne stwierdzenia, ale dziecko powinno uczyć się tyle ile chcę (jak nie chce wcale to wcale - niewielka to starta) ,a system edukacji powinien tylko sensownie certyfikować osiągnięcia uczniów.

Matura jest przykładem bezsensownej certyfikacji, bo jej trudność jest tak wyskalowana ,żeby prawie każdy ją zdał. Jest to oczywiście element szerszego planu lewactwa ,które chcę zniszczyć resztki klas społecznych i zastąpić je bezpostaciową masą "równych" ludzi z tytułem magistra.

Więcej:
Nowoczesna eDuKaCjA
06-06-2016 22:10 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Wiem, że dla lewaka to co napiszę to dość egzotyczne stwierdzenia, ale dziecko powinno uczyć się tyle ile chcę (jak nie chce wcale to wcale - niewielka to starta) ,a system edukacji powinien tylko sensownie certyfikować osiągnięcia uczniów.

i z tego korzystałeś

Uważasz, że jestem lewakiem?
Jan Bednarski (1879 punktów)
>i z tego korzystałeś
Nie miałem takiej możliwości bo żyjemy w świecie lewicowym.

>Uważasz, że jestem lewakiem?
Lewactwo atakuje w 3 punktach : Rodzina, Edukacja i Kościół
Dałeś się poznać jako zwolennik lewackich wymysłów co najmniej w 2 pierwszych punktach (czyli akurat tych, których bronię )
07-06-2016 08:28 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>i z tego korzystałeś
>Nie miałem takiej możliwości bo żyjemy w świecie lewicowym.
Żal mi cię, że pod przymusem uczono Cię czytać i pisać, innych też mi żal że Cię nauczono pisać

>>Uważasz, że jestem lewakiem?
>Lewactwo atakuje w 3 punktach : Rodzina, Edukacja i Kościół
>Dałeś się poznać jako zwolennik lewackich wymysłów co najmniej w 2 pierwszych punktach (czyli akurat tych, których bronię )
>

Jakiś dowód, że moje poglądy są lewackie?

(sjp.pl/lewak:
Cytat:
ultralewicowy awanturnik polityczny


Nie każdy, kto uważa, że przez skrzyżowanie jeździ się na zielonym świetle jest od razu ultralewicowym awanturnikiem politycznym
07-06-2016 14:14 
 Ocena 2 na 2
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Nie każdy, kto uważa, że przez skrzyżowanie jeździ się na zielonym świetle jest od razu ultralewicowym awanturnikiem politycznym

Prawica to nie anarchizm. Przeciwnie, przykłada się dużą wagę do egzekwowania prawa. Ale prawo jest jasne, proste, oczywiste i dzięki temu unika się w nim luk i wewnętrznych sprzeczności (w przeciwieństwie do zaklinania rzeczywistości przez lewicowe sztuczne regulacje, przywileje i ograniczenia).

Z prawicowego punktu widzenia dbanie o bezpieczeństwo i przestrzeganie prawa to właściwie jedyna funkcja państwa. Waham się czy państwa nie powinno się interpretować po prostu jako agencje ochrony, która przejęła monopol na danym obszarze i stała się państwem. Taka agencja po prostu dba o bezpieczeństwo swoich klientów (obywateli) jak firma ochroniarska w zamian za wynagrodzenie (podatki). Pod auspicjami państwa pozostałyby jedynie wojsko, policja itp

>>>i z tego korzystałeś
>>Nie miałem takiej możliwości bo żyjemy w świecie lewicowym.
>Żal mi cię, że pod przymusem uczono Cię czytać i pisać, innych też mi żal że Cię nauczono pisać

Ciekawe, że niektórzy stosują czyste ataki personalne, utrzymując w nich jednocześnie ,że ich oponent jest debilem. Czy w takim wypadku nie prościej i z pożytkiem dla wszystkich byłoby zwyczajnie obalić jego argumenty ? Schopenhauer tak wyjaśnia ten pozorny paradoks:
"Argument ostatni - ad personam: Widząc, że przeciwnik jest mocniejszy, atakować go osobiście, obrażać lub w jakikolwiek sposób porzucać prawdziwy przedmiot sporu. Rzucać inwektywami..."
07-06-2016 14:36 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>Nie każdy, kto uważa, że przez skrzyżowanie jeździ się na zielonym świetle jest od razu ultralewicowym awanturnikiem politycznym
>Prawica to nie anarchizm. Przeciwnie, przykłada się dużą wagę do egzekwowania prawa.

Nie do końca. Prawicowy internetowy portal bronił kiedyś kierowcy, który w środku nocy wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle, używając argumentu, że gdyby komuś sprawił krzywdę, powinien ponosić konsekwencje.
zgadzam się, że w nocy światła powinny być wyłączone, ale wprowadzanie zasady wyłącznej odpowiedzialności kierowcy jest bez sensu, a to właśnie PRAWICOWY postulat.

>Ale prawo jest jasne, proste, oczywiste i dzięki temu unika się w nim luk i wewnętrznych sprzeczności (w przeciwieństwie do zaklinania rzeczywistości przez lewicowe sztuczne regulacje, przywileje i ograniczenia).

Przykład takiego prawa?
Ja powołuję zasadę równości wobec praw, Ty krytykując to, uznajesz inne: każdy jest własnością króla, który może każdego wsadzić do Bastylii

>Z prawicowego punktu widzenia dbanie o bezpieczeństwo i przestrzeganie prawa to właściwie jedyna funkcja państwa.
Tak, prawica tak twierdzi. Pożytku z tego nie ma

>>>>i z tego korzystałeś
>>>Nie miałem takiej możliwości bo żyjemy w świecie lewicowym.
>>Żal mi cię, że pod przymusem uczono Cię czytać i pisać, innych też mi żal że Cię nauczono pisać
>Ciekawe, że niektórzy stosują czyste ataki personalne,
Wybaczenia, ale jeśli ktoś teokrację nazywa ateismem, to wyrażam wątpliwość co do jego poznawczych zdolności.
07-06-2016 15:36 
 Ocena 3 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Ciekawe, że niektórzy stosują czyste ataki personalne,
Ciekawostką jest to, iż głupcy krytyczne oceny wypisywanych przez nich bzdur, uważają za ataki personalne.

> utrzymując w nich jednocześnie ,że ich oponent jest debilem.
Jakby się i najinteligentniejszy interlokutor nie starał nigdy swojemu rozmówcy debilizmu nie udowodni. Każdy musi zrobić to sam.

>Czy w takim wypadku nie prościej i z pożytkiem dla wszystkich byłoby zwyczajnie obalić jego argumenty ?
Obalić argumenty? A przed kim i jak, gdy z wiarą nie ma dyskusji, gdyż wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Teflonowego na argumenty trolla jeszcze nigdy nikt nie przekonał. W mojej ocenie wszystkie tezy na naszym forum przez Pana przedstawione zostały tu wielokrotnie przez różnych forumowiczów doszczętnie obalone i co z tego dla Pana wynika, poza jeszcze większym zacietrzewieniem?

>Schopenhauer tak wyjaśnia ten pozorny paradoks:
>"Argument ostatni - ad personam: Widząc, że przeciwnik jest mocniejszy, atakować go osobiście, obrażać lub w jakikolwiek sposób porzucać prawdziwy przedmiot sporu. Rzucać inwektywami..."
O sposobach prowadzenie sporów dyskutowano już w Starożytności i już wtedy starano się wypracować i wyartykułować zasady, tak merytorycznej, jak i zwycięskiej dyskusji. Choć Pani "Chętnie racjonalistka" zauważyła Schopenhauer Platona w kilka sekund na barczyste łopatki położy, to warto sobie trochę poczytać nawet poczynając aż od Sofistów i ich oponentów i jakkolwiek oczywiście Schopenhauera, to my tu znamy na wyrywki to po nim jeszcze parę ciekawych pozycji opublikowano. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147

Moim zdaniem, już przy "nowej elicie dobrej zmiany" mało Ważnymi są merytoryczne argumenty. Ważną jest mocna wiara we własną i swoich autorytetów rację. Ale ja uparcie wciąż uważam, iż każdy kto się na tym forum w jakiś tam tematach wypowiada - a już szczególnie autorytatywnie, w pełnym zadufaniu we własną wiedzę oraz sprawność intelektualną - powinien być do tej rozmowy merytorycznie przygotowanym, już choćby po to aby nie kompromitować się publicznym wypisaniem tu bzdur o tym co mu się zdaje.

Po co komu autorytet Schopenhauera, gdy wiadomo, iż w dyskusji "niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu po grubiaństwo".

Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Co to jest chorba psychiczna' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,711671#w712513

@@@
.
06-06-2016 21:13 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)
>matury z historii nie robiłem ani nie kupiłem i nie żałuję bo ten przedmiot to była chyba jedna wielka propaganda.
No a jak miałeś zdać maturę z historii, skoro ani razu się w szkole na tym przedmiocie nie pokazałeś? Gdybyś się pokazał chociaż raz, nie pisałbyś takich bzdur.
Jan Bednarski (1879 punktów)
Nasiąknięcie lewacką propagandą tym skutkuje, że fakty bzdurą się jawią
08-06-2016 07:49 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nasiąknięcie lewacką propagandą tym skutkuje, że
> fakty bzdurą się jawią

A fakty to niby "Rewolucja francuska to jeden z największych fundamentów współczesnego lewactwa" Jak mawia o. dyr. dr Rydzyk: alleluja Panie Janie i do przodu!
Z tą maturą to moi poprzednicy raczej mieli rację, smutne

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
06-06-2016 19:59 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>A co to jest lewactwo?
>Być może ktoś używa tego pojęcia w innych znaczeniach, natomiast kiedy ja go używam mam na myśli system wierzeń opartych na prawdach-twierdzeniach z których najbardziej godnymi uwagi są:
>1. równość (mimo że na pierwszy rzut oka widać ,że ludzie nie są równi)
Naprawdę spotkałeś osoby, dla których równość to wyrównywanie krzywej Gaussa?
>3. ignorowanie paradoksów (np lewactwo ubezwłasnowolnia obywateli, odbierając im wolność zawierania umów a jednocześnie zwykle wspiera demokracje pozwalając decydować ludziom w sprawach w których nie są kompetentni)
A w których sprawach ludzie nie są kompetentni?


dajmonion
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Naprawdę spotkałeś osoby, dla których równość to wyrównywanie krzywej Gaussa?
Nie muszę daleko szukać. Na fR jest cała horda zacietrzewionych lewaków, którzy na wszystkie sposoby próbują to czynić.

>>3. ignorowanie paradoksów (np lewactwo ubezwłasnowolnia obywateli, odbierając im wolność zawierania umów a jednocześnie zwykle wspiera demokracje pozwalając decydować ludziom w sprawach w których nie są kompetentni)
>A w których sprawach ludzie nie są kompetentni?
We wszystkich , w których nie są specjalistami.
W obecnym systemie, uprawianie demagogi, to przecież jedyny sposób ,żeby uzyskać władze. Później lud i tak wiecznie niezadowolony ,bo tych obietnic spełnić się nie da.

A poza tym po co je spełniać?
W obecnym systemie gdy ktoś uzyska już władzę, to jedyne co mu się opłaca to nachapać się jak najwięcej kosztem państwa i obywateli (zanim skończy się kadencja).
Inaczej było w monarchii absolutnej gdzie władzę sprawował człowiek kompetentny, uczący się od dziecka jak zarządzać państwem i przede wszystkim nie było w jego interesie zrujnowanie państwa dla własnego zysku (bo państwo było jego).
06-06-2016 23:08 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>>3. ignorowanie paradoksów (np lewactwo ubezwłasnowolnia obywateli, odbierając im wolność zawierania umów a jednocześnie zwykle wspiera demokracje pozwalając decydować ludziom w sprawach w których nie są kompetentni)
>>A w których sprawach ludzie nie są kompetentni?
>We wszystkich , w których nie są specjalistami.
Super. To poszerzyłeś mój horyzont. Czuję się brzemienny o nową wiedzę


dajmonion
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>>>3. ignorowanie paradoksów (np lewactwo ubezwłasnowolnia obywateli, odbierając im wolność zawierania umów a jednocześnie zwykle wspiera demokracje pozwalając decydować ludziom w sprawach w których nie są kompetentni)
>>>A w których sprawach ludzie nie są kompetentni?
>>We wszystkich , w których nie są specjalistami.
>Super. To poszerzyłeś mój horyzont. Czuję się brzemienny o nową wiedzę

Na głupie pytanie, choćby ktoś się bardzo starał, głębokiej odpowiedzi nie znajdzie.
Dlaczego żółte tulipany są żółte ?
06-06-2016 23:25 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Na głupie pytanie, choćby ktoś się bardzo starał, głębokiej odpowiedzi nie znajdzie.
>Dlaczego żółte tulipany są żółte ?
To ma być przykład głupiego pytania? O matko. A wiesz chociaż dlaczego te żółte tulipany są żółte?

dajmonion
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Na głupie pytanie, choćby ktoś się bardzo starał, głębokiej odpowiedzi nie znajdzie.
>>Dlaczego żółte tulipany są żółte ?
>To ma być przykład głupiego pytania? O matko. A wiesz chociaż dlaczego te żółte tulipany są żółte?
A wiesz chociaż czemu ci ludzie nie są specjalistami ?
06-06-2016 23:45 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>>Na głupie pytanie, choćby ktoś się bardzo starał, głębokiej odpowiedzi nie znajdzie.
>>>Dlaczego żółte tulipany są żółte ?
>>To ma być przykład głupiego pytania? O matko. A wiesz chociaż dlaczego te żółte tulipany są żółte?
>A wiesz chociaż czemu ci ludzie nie są specjalistami ?
Ależ tak. Wyjaśniłeś to wyżej. Bo są przeciwieństwem specjalistów.
Podałeś odpowiedź-tautologię, czyli typowy unik. A pytanie bynajmniej nie jest głupie, bo rodzice nie robią doktoratów z pedagogiki, a mimo to potrafią wychować normalnych ludzi.
>


dajmonion
Jan Bednarski (1879 punktów)
> A pytanie bynajmniej nie jest głupie, bo rodzice nie robią doktoratów z pedagogiki, a mimo to potrafią wychować normalnych ludzi.

Niektóre umiejętności są powszechne, inne nie.
Czy to, że umiejętność chodzenia jest powszechna implikuje powszechność umiejętności całkowania równań różniczkowych zwyczajnych ?
No chyba nie.

Zresztą ,wiadomo że lud ma wielką trudność żeby chociaż zapoznać się z programem wyborczym więc co tu dużo pisać.
07-06-2016 00:31 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>> A pytanie bynajmniej nie jest głupie, bo rodzice nie robią doktoratów z pedagogiki, a mimo to potrafią wychować normalnych ludzi.
>Niektóre umiejętności są powszechne, inne nie.
>Czy to, że umiejętność chodzenia jest powszechna implikuje powszechność umiejętności całkowania równań różniczkowych zwyczajnych ?
>No chyba nie.
Ruch przeciwko TTIP pokazuje, że społeczeństwo potrafi być kompetentne w ważnych dla siebie sprawach.


dajmonion
07-06-2016 00:51 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Ruch przeciwko TTIP pokazuje, że społeczeństwo potrafi być kompetentne w ważnych dla siebie sprawach.

Ruch przeciwko TTIP pięknie pokazuje, jak lud w sprawach o których nie ma pojęcia zajmuje stanowisko. Przecież te negocjacje są tajne i nikt z ludu nie zna ich treści, więc protestowanie przed nie wiadomo czym lub wiara w teorie spiskowe jest niedorzecznością.
07-06-2016 01:10 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>Ruch przeciwko TTIP pokazuje, że społeczeństwo potrafi być kompetentne w ważnych dla siebie sprawach.
>Ruch przeciwko TTIP pięknie pokazuje, jak lud w sprawach o których nie ma pojęcia zajmuje stanowisko. Przecież te negocjacje są tajne i nikt z ludu nie zna ich treści, więc protestowanie przed nie wiadomo czym lub wiara w teorie spiskowe jest niedorzecznością.
Ależ wiadomo i to sporo. Wiadomo na przykład o różnicach co do pewnych standardów jeśli chodzi o żywność, ochronę środowiska i danych osobowych. Te amerykańskie standardy mogłyby być łatwo forsowane ze względu na możliwość skarżenia ustaw przez firmy przed specjalnymi sądami.


dajmonion
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Ależ wiadomo i to sporo. Wiadomo na przykład o różnicach co do pewnych standardów jeśli chodzi o żywność, ochronę środowiska i danych osobowych. Te amerykańskie standardy mogłyby być łatwo forsowane ze względu na możliwość skarżenia ustaw przez firmy przed specjalnymi sądami.
Coś w tym złego?
dajmonion (3663 punktów)
>>Ależ wiadomo i to sporo. Wiadomo na przykład o różnicach co do pewnych standardów jeśli chodzi o żywność, ochronę środowiska i danych osobowych. Te amerykańskie standardy mogłyby być łatwo forsowane ze względu na możliwość skarżenia ustaw przez firmy przed specjalnymi sądami.
>Coś w tym złego?
Ja przynajmniej cenię cobie ochronę przed wołowiną nafaszerowaną hormonami.
>

dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>Inaczej było w monarchii absolutnej gdzie władzę sprawował człowiek kompetentny, uczący się od >dziecka jak zarządzać państwem i przede wszystkim nie było w jego interesie zrujnowanie państwa >dla własnego zysku (bo państwo było jego).
Czyją na przykład władzę tak podziwiasz? W sensie postaci historycznej.

dajmonion
07-06-2016 01:33 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Czyją na przykład władzę tak podziwiasz?

Na podstawie tego co napisałem łatwo znaleźć przykłady.
Niech będzie na przykład: Ludwik XIV

To jest lepsze od demokracji, bo demokracja de facto to kolejna fikcja tak jak krasnoludki. W demokracji władzę ma niby większość , ale osoby dostatecznie obeznane dobrze wiedzą jak wpłynąć na ten tłum aby zagłosował tak jak oni chcą. Władzę w rzeczy samej mają więc właściciele mediów o dużym zasięgu itp - dobrze to było widać na przykładzie nowoczesnej, prowadzi to do korupcji, nepotyzmu i innych patologii.

Co więcej , ordynacje wyborczą można dostosować tak ,że nawet partia z poparciem kilku procentowym mogłaby wygrać wybory. Demokracja to totalna fikcja w tym systemie wierzeń.

Ja wole jasne reguły gry, a lewica ma tendencje wszystko zaciemniać, biurokratyzować i narzucać sztuczne zasady (w których często istnieją możliwe do wykorzystania luki*, kolesiostwo, faworyzowanie znajomych). Wolę uczciwą pracę od szukania luk w tym patologicznym systemie.

*Badanie spójności prawa jest z matematycznego punktu widzenia problemem trudnym (brak algorytmów wielomianowych) więc nikt tak naprawdę porządnie tego nie sprawdza ,dlatego czym więcej sztucznych zasad, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia luk i wewnętrznych sprzeczności.
07-06-2016 11:32 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
Nawet najbardziej genialny wódz może mieć skłonność do tuszowania swoich błędów i zamykania w więzieniach krytyków. I wtedy staje się czynnikiem hamującym rozwój. Nie ma co czekać na Napoleonów czy Ludwików XIV. Trzeba brać sprawy we własne ręce. Po co wracać do starych błędów?

dajmonion
07-06-2016 00:47 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>Naprawdę spotkałeś osoby, dla których równość to wyrównywanie krzywej Gaussa?
>Nie muszę daleko szukać. Na fR jest cała horda zacietrzewionych lewaków, którzy na wszystkie sposoby próbują to czynić.
Faktycznie. Próba wyrównania szans może się przełożyć na inny przebieg rozkładu normalnego. Coś w tym złego?

dajmonion
07-06-2016 01:08 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Faktycznie. Próba wyrównania szans może się przełożyć na inny przebieg rozkładu normalnego. Coś w tym złego?
Po pierwsze sztuczne wyrównywanie już pokazuje ,że ten dogmat jest fikcją.
Po drugie, odpowiadając na pytanie, wyrównywanie krzywej Gaussa ma ten skutek uboczny, że zmniejsza odchylenie od średniej.
A np motorem postępu, były zawsze pojedyncze wybitne jednostki, o które będzie trudniej po takim wyrównaniu w edukacji, bo lud ciągnie w dół - tam gdzie jest tłum w liczbie setek tysięcy, tam trzeba poziom edukacji dostosować do średniej tego tłumu, a czym większy tłum tym niższa średnia.
07-06-2016 01:16 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Po drugie, odpowiadając na pytanie, wyrównywanie krzywej Gaussa ma ten skutek uboczny, że zmniejsza odchylenie od średniej.
>A np motorem postępu, były zawsze pojedyncze wybitne jednostki, o które będzie trudniej po takim wyrównaniu w edukacji, bo lud ciągnie w dół - tam gdzie jest tłum w liczbie setek tysięcy, tam trzeba poziom edukacji dostosować do średniej tego tłumu, a czym większy tłum tym niższa średnia.
Nie widzę problemu. Zdolny uczeń niech wybierze najlepsze liceum. Ma duży wybór. Nierzadko ten zdolny uczeń jest w stanie rozwinąć swoje zdolności właśnie dzięki wyrównywaniu szans, czyli realizowaniu jednego z postulatów lewicy.


dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A co to jest lewactwo?
>Być może ktoś używa tego pojęcia w innych znaczeniach, natomiast kiedy ja go używam mam na myśli system wierzeń opartych na prawdach-twierdzeniach z których najbardziej godnymi uwagi są:
>1. równość (mimo że na pierwszy rzut oka widać ,że ludzie nie są równi)
>2. wiara w utopijne wizje pełnej wspólnoty (piękna idea, szkoda tylko ,że niewykonalna przy obecnym stanie technologii)
>3. ignorowanie paradoksów (np lewactwo ubezwłasnowolnia obywateli, odbierając im wolność zawierania umów a jednocześnie zwykle wspiera demokracje pozwalając decydować ludziom w sprawach w których nie są kompetentni)

Wygląda prawie jak katolicyzm Tylko w pkt. 3 rozlicza ludzi z wolnej woli, choć aby być dobrze ocenionym trzeba podejmować narzucone z góry decyzje. Zresztą podobny paradoks dotyczy ogólnie pojęcia wolności, które jest tylko fikcja i utopią.

>...ponieważ u lewaków dorosły człowiek nie jest uznawany za jednostkę za siebie odpowiedzialną.

A co to znaczy "za siebie odpowiedzialną"? Za siebie czyli za kogo i kto ma być odpowiedzialny? Brzmi to schizofrenicznie, bo pojawiają się nagle jakieś dwa "ja" w jednej osobie.

>W związku z tym skoro skłonności pedofilskie często wyrządzają krzywdy to same skłonności powinny być karane.
>Tak samo sama jazda pod wpływem alkoholu jest karana, nawet jeśli nie wyrządzono szkody (lewacka filozofia).
>Natomiast według mnie, z medycznego punktu widzenia takie skłonności zawsze są chorobą , ale powinny być przestępstwem dopiero gdy pójdą za nimi czyny.

Dokładnie tak. Idąc dalej tokiem myślenia, którym posłużył się ZaKotem, to należałoby karać ludzi za jazdę samochodem i jedzenie słodyczy.
06-06-2016 09:05 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Co to jest korba psychiczna

>A nie należy potępiać ludzi a priori.
>Trzeba by się najpierw przyjrzeć konkretnemu przypadkowi.
>Być może masz rację, że w jednym przypadku związek 20 latka z 12 latką byłby tzw. toksyczny, ale nie można twierdzić, iż tak by było w każdym przypadku.

W sensie moralnym owszem, tak należałoby zrobić. Jednak PRAWO nie może opierac sie na moralności sędziego, bo to byłby despotyzm. Prawo musi być jednoznaczne i musi opierać się na danych empirycznych. A jeśli dane wskazują, że WIĘKSZOŚĆ seksualnych związków ludzi dojrzałych z niedojrzałymi jest szkodliwe dla tych drugich, jest to wystarczajacy powód, aby tego zakazać, niezależnie od tego, czy znajdziemy JAKIŚ przypadek, gdzie akurat nic złego się nie stało. Za jazdę po pijaku grożą poważne konsekwencje, nawet jeśli zadnych szkód nie było a ktoś po pijanemu jeździ bezpieczniej, niż inny na trzeźwo, co przecież nierzadko się zdarza. I taka sama zasada obowiązuje w prawach o życiu seksualnym.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>dane wskazują, że WIĘKSZOŚĆ seksualnych związków ludzi dojrzałych z niedojrzałymi jest szkodliwe dla tych drugich,
Nie znam żadnych takich danych.
Owszem przemoc stosowana do wymuszenia obcowania płciowego może być szkodliwa a i to na krótką metę. A pedofile generalnie nie stosują przemocy.
Nie można skazywać ludzi profilaktycznie za krzywdy których nie wyrządzili.
Tak na wsiakij słuczaj.
06-06-2016 15:05 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Nie można skazywać ludzi profilaktycznie za krzywdy których nie wyrządzili.
>Tak na wsiakij słuczaj.

Według takiej filozofii wariat, to jest, przepraszam, indywidualista ganiający z bronią po ulicy i strzelający na oślep nie powinien być niepokojony, dopóki kogoś nie trafi. Ludzi skazuje się nie za krzywdy, tylko za dokonanie czynu zabronionego, tym różni się praworządność od sprawiedliwości barbarzyńców. Natomiast racjonalne wydaje mi się uznanie za zabronione takich czynów, które CZĘSTO wyrzadzają szkody, nawet jeśli nie zawsze.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>racjonalne wydaje mi się uznanie za zabronione takich czynów, które CZĘSTO wyrzadzają szkody, nawet jeśli nie zawsze.
Ale skąd wiadomo, że często?
Trzeźwi kierowcy popełniają o wiele więcej wykroczeń drogowych niż pijani.
Nagłaśniane są tylko drastyczne wypadki spowodowane przez pijanych kierowców.
Dobrowolne kontakty pedofilne zaś nie wyrządzają żadnych szkód.
I znowu.
Nagłaśnia się tylko mordy i gwałty na dzieciach co sprawia wrażenie, że każdy pedofil to morderca.
06-06-2016 20:28 
 Ocena 3 na 3
dajmonion (3663 punktów)
"Wykorzystywanie seksualne dzieci przez dorosłych - forma krzywdzenia dzieci, w której dziecko jest wykorzystywane w celu pobudzenia lub zaspokojenia seksualnego osoby dorosłej lub starszej młodzieży[1][2].
Skutki wykorzystywania seksualnego dziecka obejmują: depresję[5], zespół stresu pourazowego[6], zaburzenia lękowe[7], skłonność do wykorzystywania dzieci w wieku dorosłym[8], naruszenie prawidłowego rozwoju seksualnego[9], a także fizyczne uszkodzenia ciała dziecka. Molestowanie seksualne przez członka rodziny jest formą kazirodztwa, które może spowodować poważniejsze i długoterminowe urazy psychiczne, szczególnie w przypadku kazirodztwa rodzicielskiego[10].
Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wydało rezolucję, w której sprzeciwia się wykorzystywaniu seksualnemu dzieci. Seks dorosłych z dziećmi został w niej określony jako krzywdzący, naganny, oparty na wyzysku i przykładnie karany przez prawo. Wśród skutków seksualnego wykorzystania zostały wymienione takie problemy zdrowotne jak zaburzenia odżywiania, myśli samobójcze, trudności w uczeniu się, depresja, niepokój, strach, wycofanie społeczne i problemy behawioralne. Ponadto Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne dystansuje się od wszelkich publikacji i organizacji, które popierają stosunki seksualne między dziećmi a dorosłymi[19]."

Źródło: pl.wikiped(*)onsekwencje_dla_zdrowia_dzieci

dajmonion
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>"Wykorzystywanie seksualne dzieci przez dorosłych - forma krzywdzenia dzieci, w której dziecko jest wykorzystywane w celu pobudzenia lub zaspokojenia seksualnego osoby dorosłej lub starszej młodzieży
To wszystko pięknie.
Ale co jeśli dziecko NIE JEST wykorzystywane?
Przecież jest też wykorzystywanie kobiet - forma krzywdzenia kobiet, w której kobieta jest wykorzystywana w celu pobudzenia lub zaspokojenia seksualnego.
Ale przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że każdy kontakt mężczyzny z kobietą jest jej wykorzystywaniem.
No może jakieś skrajne feministki.
06-06-2016 21:19 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)

>Ale co jeśli dziecko NIE JEST wykorzystywane?
Jest. Już Ci pisałam o dojrzałości emocjonalnej. Nie dotarło?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>>Ale co jeśli dziecko NIE JEST wykorzystywane?
>Jest. Już Ci pisałam o dojrzałości emocjonalnej. Nie dotarło?
Ty twierdzisz , że jest, więc na Tobie spoczywa ciężar dowodu.
Ja zaprzeczam.
Owszem jest wiele przypadków wykorzystywania ludzi: dzieci, kobiet a nawet mężczyzn.
Ale nie można twierdzić, że wszyscy wszystkich wykorzystują.
Są pedofile, może się to wydawać niemożliwe, którzy dzieci nie wykorzystują, bo je kochają.
07-06-2016 17:15 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)

>Są pedofile, może się to wydawać niemożliwe, którzy dzieci nie wykorzystują, bo je kochają.
Słyszałeś kiedyś taki termin "chora miłość"?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Słyszałeś kiedyś taki termin "chora miłość"?
Nie.
Zofia Nałkowska zapisała powieść : Niedobra miłość.
Ale to wszystko oksymorony,
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Są pedofile, może się to wydawać niemożliwe, którzy dzieci nie wykorzystują, bo je kochają.

A są też tacy, którzy rwą "miłość" jak świeże wiśnie...
06-06-2016 21:20 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)

>Ale przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że każdy kontakt mężczyzny z kobietą jest jej wykorzystywaniem.
Kobiety są dorosłe, dojrzałe i na ogół decydują o sobie. Dzieci nie.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> Kobiety są dorosłe, dojrzałe i na ogół decydują o sobie. Dzieci nie.
No właśnie to "na ogół".
Dzieci nie decydują o sobie dlatego, że nie mogą, tylko dlatego, że uważa się iż są głupie i niezdolne decydować. Wręcz nie pozwala się im decydować o wielu sprawach. Mówi się dzieci i ryby głosu nie mają.
Upupiamy dzieci jak pisał Gombrowicz.
A z kobietami też bywa różnie.
Wiemy jakie są łase na każdy objaw czułości, całujęrączki, padamdonóżek itp.
07-06-2016 17:14 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)

>Wiemy jakie są łase na każdy objaw czułości, całujęrączki, padamdonóżek itp.
A kto Ci, biedaku, takich głupstw naopowiadał?
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>>Wiemy jakie są łase na każdy objaw czułości, całujęrączki, padamdonóżek itp.
>A kto Ci, biedaku, takich głupstw naopowiadał?
A nie są?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Wiemy jakie są łase na każdy objaw czułości, całujęrączki, padamdonóżek itp.
>>A kto Ci, biedaku, takich głupstw naopowiadał?
>A nie są?

Nie są, ponieważ większości kobiet podoba się typ socjopatyczny, który przed nikim się nie płaszczy
06-06-2016 23:10 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>>"Wykorzystywanie seksualne dzieci przez dorosłych - forma krzywdzenia dzieci, w której dziecko jest wykorzystywane w celu pobudzenia lub zaspokojenia seksualnego osoby dorosłej lub starszej młodzieży
>To wszystko pięknie.
>Ale co jeśli dziecko NIE JEST wykorzystywane?
Masz na myśli konkretny przypadek, czy tylko teoretyczną możliwość? To co ja ze swej strony przytoczyłem to dane empiryczne.

dajmonion
06-06-2016 03:39 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)Odp: Co to jest choroba psychiczna
>A teraz postaw się w sytuacji ojca tej dziewczynki.
Wszystko zależy od kontekstu kulturowego.
W obszernej literaturze, którą zgłębiałem przygotowując do Wikipedii artykuł o pederastii, znalazłem znamienny fragment jakiegoś starogreckiego utworu.
Zawierał narzekania ojca na wielbicieli (oczywiście dorosłych) jego 13-letniego syna.
"Ciągle kręcą się koło domu, namawiają go na spotkania, zaczepiają nawet w szkole, a on przecież powinien się spokojnie uczyć, a nie tracić czas na romanse.
Prawią mu komplementy, obsypują go prezentami, całkiem mi dzieciaka rozpuszczą, pracować mu się odechce i na złą drogę zejdzie.
Chyba kijem będę musiał ich od niego odganiać." - żali się jakiemuś chętnemu słuchaczowi ojciec.
Widać tu wyraźnie odmienne od "naszego" podejście do takich układów.
Ojciec nie traktuje ich jako czegoś "strasznego", za co trzeba by dorosłego zabić, ale też nie jest wcale obojętny na możliwe ich ujemne strony.
Ewentualne "odganianie" to nie przejaw motywowanej uprzedzeniami co do seksu z 13-latkiem agresji, tylko normalny przejaw ojcowskiej troski o to by syn opierał się raczej w życiu na zdobytej wiedzy i wytrwałej pracy, a nie na (przemijającym przecież) uwielbieniu.
Postawa IMHO bardzo rozsądna i godna naśladowania.
Niestety nasza kultura jest pod tym względem znacznie mniej tolerancyjna.
Można by argumentować, że w starożytnej Grecji taka postawa dotyczyła tylko synów, nie córek.
Jednak jeśli obecnie przykłada się taką wagę do równości płci, to raczej tolerancję powinno się rozszerzyć i na nie, a nie zmniejszać.
Pozdrawiam.
Belfer00 (720 punktów)
>[...] sztywna granica między dorosłością a dzieciństwem nie istnieje - prawnie wyróżnia się czyn zabroniony w zależności od wieku ofiary, w Polsce ta bariera wynosi 15 lat. Czyli formalnie uwiedzenie przedojrzałej 14 latki jest przestępstwem pedofilskim, zaś niedorozwiniętej 16 czymś legalnym.
Termin "przestępstwo pedofilskie" jest nieprawidłowy (mylący), gdyż osoba, którą pociąga dojrzała płciowo 14-latka nie jest pedofilem, a osoba, którą pociąga 16-latka niedojrzała płciowo (np. z powodu jakiejś choroby) pedofilem jest właśnie.
Pozdrawiam.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>osoba, którą pociąga dojrzała płciowo 14-latka nie jest pedofilem, a osoba, którą pociąga 16-latka niedojrzała płciowo (np. z powodu jakiejś choroby) pedofilem jest właśnie.
Tą chorobą, lub raczej przypadłością , może być np. tzw. pubertas tarda, czyli dojrzewanie płciowe opóźnione.
Ja sam (JTS) zakochałem się kiedyś, przed laty, w chłopcu, który wyglądał na lat 13 a miał 16.
Belfer00 (720 punktów)
>Ja sam (JTS) zakochałem się kiedyś, przed laty, w chłopcu, który wyglądał na lat 13 a miał 16.
Dobrze, że nie odwrotnie...
Pozdrawiam.
Jan Bednarski (1879 punktów)Odp: Co to jest chorba psychiczna
Zbiór nerwic traktuje jako zawarty właściwie w zbiorze chorób psychicznych.
Zbiór zaburzeń osobowości traktuje jako zawarty właściwie w zbiorze chorób psychicznych.
Zbiór chorób psychicznych traktuje jako zawarty właściwie w zbiorze chorób.

>Kiedy seksualność człowieka może podpadać po te kategorie?
Jeśli coś nie spełnia definicji choroby to na pewno nie jest również chorobą psychiczną.
W drugą stronę będzie problem, bo jeśli coś spełnia definicje choroby, to wciąż nie wiemy czy jest chorobą psychiczną.
(dla uproszczenia w swoim wątku, rozważałem jedynie problem ogólniejszy)
Jaką definicje choroby wybierzesz, to już od Ciebie zależy, pamiętaj, że jeśli na którąś się zdecydujesz musisz ją już stosować konsekwentnie (a to przy złym wyborze może być czasem bardzo niewygodne lub nawet niemożliwe).

>Nawiązuję tutaj poniekąd do wpisów BelfraOO na pewien temat.
Aaaaaaa, Belfer to zupełnie co innego.
Z postów Belfra00 wyczytasz, że czasami warto naciąągnąć fakty.
Jego posty mogę streścić jednym zdaniem (ujmując bez żadnych dodatkowych ozdobników to co istotne) :
Uczucia są ważniejsze niż fakty.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
@Jan Bednarski
Chodzi mi generalnie o to, że wszystkie tak zwane odchylenia od normy, zboczenia, dewiacje czy parafilie w rodzaju LGBTiQ (do Q zaliczam też pedofilię) dopóki nie są związane z ogólnie rozumianą przemocą (gwałt, szantaż, zmuszanie, wykorzystanie uprzywilejowanej pozycji, oszustwo itp.) nie powinny znajdować się w zainteresowaniu medycyny, psychiatrii, psychologii.
Dlaczego, u Boga ojca, medycyna ma się wypowiadać na temat czy to, że kocham i sypiam z chłopcem albo z kozą jest zdrowe czy chore, a w podtekście normalne lub nienormalne?
To jakiś absurd.
Owszem kiedy stosuję przemoc w celu osiągnięcia swojej satysfakcji seksualnej jakakolwiek by ona była, to wtedy prawo ma prawo wkroczyć tutaj z całą swoją surowością.
Wśród wielu norm jakimi posługuje się seksuologia na najbardziej sensowną wygląda tzw. norma partnerska, czyli że normalne jest wszystko to co robią dwie osoby w łóżku, jeśli tylko obie to lubią, akceptują, aprobują i tego chcą a nawet pragną.
Chcącemu nie dzieje się krzywda.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Chodzi mi generalnie o to, że wszystkie tak zwane odchylenia od normy, zboczenia, dewiacje czy parafilie w rodzaju LGBTiQ (do Q zaliczam też pedofilię) dopóki nie są związane z ogólnie rozumianą przemocą (gwałt, szantaż, zmuszanie, wykorzystanie uprzywilejowanej pozycji, oszustwo itp.) nie powinny znajdować się w zainteresowaniu medycyny, psychiatrii, psychologii.
A dlaczego nie? To że jakaś choroba (np daltonimz) nie objawia się przemocą to jest powód żeby nie poddawać jej medycznej klasyfikacji?

>Owszem kiedy stosuję przemoc w celu osiągnięcia swojej satysfakcji seksualnej jakakolwiek by ona była, to wtedy prawo ma prawo wkroczyć tutaj z całą swoją surowością.
A dlaczego mieszasz prawo z medycyną ? Jeśli coś spełnia definicje choroby, to nią jest czy nam się to podoba czy nie.
A co to ma wspólnego z prawem ?
Nie jestem zwolennikiem ani przymusowego leczenia jakiejkolwiek choroby, ani karania za sam fakt bycia chorym, ani nawet za objawy (chyba że naruszają prawo).
I kwestie etyczne (o których pisze Belfer00) mogą mieć właśnie odbicie w prawie. Natomiast etyka nie jest powodem, żeby fałszować naukę i medycyne.

>Wśród wielu norm jakimi posługuje się seksuologia na najbardziej sensowną wygląda tzw. norma partnerska, czyli że normalne jest wszystko to co robią dwie osoby w łóżku, jeśli tylko obie to lubią, akceptują, aprobują i tego chcą a nawet pragną.
Dla mnie normalność jest synonimem powszechności. Bycie "nie normalnym" czasami może być nawet korzystne, więc nie ma co się obrażać.

>Chcącemu nie dzieje się krzywda.
Nie mieszaj medycyny z prawem.
03-06-2016 15:15 
 Ocena 1 na 1
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>To że jakaś choroba (np daltonizm)
Ale parafilie nie są chorobami, tak jak daltonizm.
To preferencje, upodobania. Gusta.
Nie jest chorobą to, że ja wolę pomidorową, a moja ciocia woli żurek z kiełbasą.
I żaden lekarz psychiatra nie może twierdzić, że ludzie którym smakuje pomidorowa są chorzy a ci którym smakuje żurek są zdrowi.
Nawet gdyby w populacji było tylko 5% ludzi, którym smakuje pomidorowa to i tak nie świadczyło by to , że są chorzy.
> Dla mnie normalność jest synonimem powszechności.
To norma statystyczna , ilościowa, mówiąca tylko o tym jak często dane zjawisko zachodzi w pewnej grupie ludzi. Ale z tego jak często się coś zdarza nie wynika jeszcze jakie to coś jest. Zdrowe czy chore, normalne lub nienormalne, dobre lub złe.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>> To że jakaś choroba (np daltonizm)
>Ale parafilie nie są chorobami, tak jak daltonizm.
Wszystko co spełnia definicje choroby, jest chorobą, czy Ci się to podoba czy nie.

>To preferencje, upodobania. Gusta.
Preferencje mogą mieć charakter chorobowy lub nie. Patrz na definicje choroby.

>Nie jest chorobą to, że ja wolę pomidorową, a moja ciocia woli żurek z kiełbasą.
Zgadza się. Prawdopodobnie nie są to choroby bo nie widzę w jaki sposób wybór pomidorowej zamiast żurku zmienia przystosowanie. Twierdzisz ,że wyższe przystosowanie mają ludzie preferujący żurek czy pomidorową ?

>I żaden lekarz psychiatra nie może twierdzić, że ludzie którym smakuje pomidorowa są chorzy a ci którym smakuje żurek są zdrowi.
A niby czemu miałby tak twierdzić ? Żeby tak stwierdzić musiałby wyjaśnić dlaczego jedzenie pomidorowej zmniejsza przystosowanie.
Np ludzie którym bardzo "smakuje" alkohol mają mniejsze przystosowanie - taką chorobę nazywa się alkoholizmem. I jest dobrze wyjaśnione czemu nadmierne spożywanie alkoholu zmniejsza przystosowanie (marskość wątroby itp)

>Nawet gdyby w populacji było tylko 5% ludzi, którym smakuje pomidorowa to i tak nie świadczyło by to , że są chorzy.
Nie świadczyłoby, bo być może dobór naturalny utrzymuje celowo taki odsetek ludzi lubiących pomidorową (może być to np związane z jakąś równowagą zasobów w środowisku). Ale nie oznacza to, że dzieje się to kosztem interesu tej mniejszości. Taka proporcja może leżeć we wspólnym, równym interesie całej populacji. Jeżeli znajdziemy MODEL, tłumaczący taką proporcje rozkładu tej cechy możemy z czystym sumieniem nie uznawać tu żadnej choroby.

>> Dla mnie normalność jest synonimem powszechności.
>To norma statystyczna , ilościowa, mówiąca tylko o tym jak często dane zjawisko zachodzi w pewnej grupie ludzi.
Normalność to nie norma, ale właściwość obiektu, która mówi czy ten obiekt tą norme spełnia.

>Ale z tego jak często się coś zdarza nie wynika jeszcze jakie to coś jest. Zdrowe czy chore,
Oczywiście, że nie - to wynika tylko z definicji. Można znaleźć przykłady cech, które będą występować w mniejszości (np kilka procent) a nie będą świadczyć o chorobie (bo np będzie istniał w populacji model strategii ewolucyjnie stabilnej zgodnie z którym utrzymanie takiej proporcji tej cechy leży w równym interesie wszystkich członków populacji)

>normalne lub nienormalne,
Już to omawiałem.

>dobre lub złe.
A co to ma wspólnego z medycyną i nauką ???
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Preferencje mogą mieć charakter chorobowy lub nie.
Ale preferencje seksualne nie mają.
Tak jak preferencje kulinarne.
Spanie z chłopcem lub z kozą nikomu nie szkodzi i nijak chorobą być nie może, tak samo jak lubienie pomidorowej z kluseczkami.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>> Preferencje mogą mieć charakter chorobowy lub nie.
>Ale preferencje seksualne nie mają.
Wątpię. Przykro mi.

>Tak jak preferencje kulinarne.
>Spanie z chłopcem lub z kozą nikomu nie szkodzi i nijak chorobą być nie może, tak samo jak lubienie pomidorowej z kluseczkami.
Jedzenie pomidorowej ma bardzo silne uzasadnienie biologiczne w przeciwieństwie do marnowania energii i ejakulatu na kozę lub innego samca.
I właśnie to drugie szkodzi. Szkodzi interesowi genów takiego osobnika.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Jedzenie pomidorowej ma bardzo silne uzasadnienie biologiczne w przeciwieństwie do marnowania energii i ejakulatu na kozę lub innego samca.
>I właśnie to drugie szkodzi. Szkodzi interesowi genów takiego osobnika.
Gdyby szkodziło toby już dawno zostało wyeliminowane przez dobór naturalny.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Gdyby szkodziło toby już dawno zostało wyeliminowane przez dobór naturalny.
Dobór naturalny systematycznie sterylizuje słabo przystosowane geny, ale ciągle pojawiają się nowe w wyniku nowych mutacji.
Np obecnie na świecie żyje ponad 7 mln ludzi z zespołem Klinefeltera mimo, że ta mutacja nie pozwala na posiadanie potomstwa (a więc 100% przypadków pochodzi z nowej mutacji i 100% przypadków nie przekazuje swoich genów do następnego pokolenia).
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>7 mln ludzi z zespołem Klinefeltera
Żyją też ludzie z zespołem Downa itp.
Tyle że pedofilia lub homoseksualizm to nie żadne zespoły.
To nie są jakieś choroby genetyczne.
Pedofile, homoseksualiści i inni tzw. zboczeńcy niczym się nie odróżniają od tzw. ludzi zdrowych lub "normalnych" . Jeśli oczywiście są zdrowi psychicznie.
Ale chorym psychicznie może być każdy, niezależnie od orientacji lub preferencji seksualnej.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>> 7 mln ludzi z zespołem Klinefeltera
>Żyją też ludzie z zespołem Downa itp.
Zespół Klinefeltera przywołałem, żeby pokazać jak często choroba może pojawiać się na skutek zupełnie nowej mutacji (bez udziału dziedziczenia) - zespół Downa w zasadzie też by się nadał, bo potomstwo przy tym zespole ma się niezwykle rzadko (jednak jest to teoretycznie możliwe).

>Tyle że pedofilia lub homoseksualizm to nie żadne zespoły.
>To nie są jakieś choroby genetyczne.
>Pedofile, homoseksualiści i inni tzw. zboczeńcy niczym się nie odróżniają od tzw. ludzi zdrowych lub "normalnych" . Jeśli oczywiście są zdrowi psychicznie.
>Ale chorym psychicznie może być każdy, niezależnie od orientacji lub preferencji seksualnej.
No przecież to nie są żadne argumenty, tylko jakaś propagandowa papka wyszła z tego co napisałeś.

A jeśli nie jest genetyczna to jaka ?
Mamy jeszcze takie możliwości: zakaźna, autoimmunologiczna lub nowotworowa.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>A jeśli nie jest genetyczna to jaka ?
Nie wszystko co jest genetyczne jest chore.
Są genetycznie rzeczy dobre i złe.
Zespół Downa jest "zły".
A pedofilia może być zła , albo dobra, tak samo jak heteroseksualizm.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>A jeśli nie jest genetyczna to jaka ?
>Nie wszystko co jest genetyczne jest chore.
Oczywiście, zdarzają się mutacje , które zwiększają przystosowanie - na nich opiera się działanie ewolucji.

>Są genetycznie rzeczy dobre i złe.
>Zespół Downa jest "zły".
>A pedofilia może być zła , albo dobra, tak samo jak heteroseksualizm.
Mnie kwestie "dobra i zła" nie interesują.
Sprawdź sobie definicje choroby to będziesz wiedział co nią jest.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Sprawdź sobie definicje choroby
Jak wiemy są dwa rodzaje chorób - cielesne i duchowe, czyli somatyczne i psychiczne.
Pedofilia chorobą somatyczną nie jest, bo żadne wirusy czy zarazki jej nie wywołują.
Z kolei też nie jest chorobą psychiczną, albowiem nie zaburza żadnej z czynności psychicznych takich jak myślenie, uczucia, pamięć, uwaga lub wola.
Jan Bednarski (1879 punktów)
> Pedofilia chorobą somatyczną nie jest, bo żadne wirusy czy zarazki jej nie wywołują.
Zespół Downa też nie jest wywoływany przez wirusy ani zarazki a mimo to jest chorobą somatyczną.

>Z kolei też nie jest chorobą psychiczną, albowiem nie zaburza żadnej z czynności psychicznych takich jak myślenie, uczucia, pamięć, uwaga lub wola.
To czy jest chorobą psychiczną to ja takich rozważań się nie podejmuje. Ja rozważam problem ogólniejszy - czy jest chorobą - i myślę, że definicja roztrzyga to w oczywisty sposób.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Zespół Downa też nie jest wywoływany przez wirusy ani zarazki a mimo to jest chorobą somatyczną.
Bo uszkadza funkcjonowanie osobnika na wielu płaszczyznach, a pedofilia nie uszkadza.

>Ja rozważam problem ogólniejszy - czy jest chorobą
No ale jaką chorobą?
Psychiczną czy somatyczną? No i jakie ewentualnie funkcje cielesne bądź umysłowe pedofilia uszkadza?
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Bo uszkadza funkcjonowanie osobnika na wielu płaszczyznach, a pedofilia nie uszkadza.
Pedofilia uszkadza funkcję rozrodczą. Nie jest to prawidłowe działanie funkcji rozrodczej jeśli pociąg skierowany jest do osobników niedojrzałych biologicznie.

>Psychiczną czy somatyczną? No i jakie ewentualnie funkcje cielesne bądź umysłowe pedofilia uszkadza?
Czy psychiczną ,czy somatyczną - tego nie rozstrzygam.
Ale jeśli spojrzysz sobie na definicje choroby to zobaczysz ,że pedofilia jest chorobą bo zaburza funkcje (rozrodczą) organizmu i to zaburzenie zmniejsza przystosowanie.
Przez przystawanie rozumiem skuteczność danego osobnika do wysyłania swoich genów ku przyszłości.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Pedofilia uszkadza funkcję rozrodczą.
Znam wielu pedofilów którzy mają dzieci.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Znam wielu pedofilów którzy mają dzieci.
Tak samo znam wielu daltonistów, którzy mają dzieci. No i co z tego?
Działanie ewolucji widoczne jest w wielkiej skali a nie w pojedynczych przypadkach.

Nie oczekuj ,że pedofil (który marnuje swoją energie i ejakulat) będzie równie skuteczny w przekazywaniu swoich genów jak zdrowy osobnik. Nawet jeśli uda mu się w pewnych przypadkach przekazać geny, to ewolucja i tak zrobi swoje i po X pokoleniach wyeliminuje chore geny.

Ewolucja po X pokoleniach usuwa nawet niewyobrażanie niewielkie przypadłości ,więc tym bardziej pedofilskie geny. (Nowe pojawiają się w wyniku nowych mutacji)
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
> pedofilia jest chorobą bo zaburza funkcje (rozrodczą) organizmu i to zaburzenie zmniejsza przystosowanie.
Czy pedofilia to parafilia, czyli choroba?
Najpierw zastanówmy się czym jest orientacja seksualna.
Wikipedia określa ją jako trwały emocjonalny, romantyczny i seksualny pociąg do osób określonej płci.
Pedofilię zaś określa się jako: stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania.
Gdzieś wyparowały określenia emocjonalny , romantyczny pociąg.
Tak jakby pedofil ex definitione pozbawiony był emocji i romantyzmu.
Spójrzmy jeszcze co mówi się w Wikipedii o homoseksualizmie: Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego i Światowej Organizacji Zdrowia jako orientacja seksualna jest to trwałe zaangażowanie psychoemocjonalne i pociąg seksualny do osób tej samej płci.
Wydaje się, że cechą orientacji seksualnej jest jej wrodzoność i względna niezmienność ("nieuleczalność").
Człowiek się rodzi z pewną orientacją seksualną nabytą już w łonie matki i orienatcja ta pozostaje niezmienną do końca jego życia mimo różnych warunków i nacisków kulturowych.
Czym innym zaś są preferencje seksualne, które nie są wrodzone a wydają się nabyte.
Wymienia się dzisiaj trzy orientacje seksualne: heteroseksualizm, biseksualizm oraz homoseksualizm.
Chociaż tak naprawdę biseksualizm nie jest żadną orientacją seksualną a jest to jedynie punkt środkowy na siedmiostopniowej skali Kinseya.
1 2 3 4 5 6 7.
Jedynki to zdecydowani heteroseksualiści, siódemki to wyłączni homoseksualiści , a czwórki , to zależy.
Mogą się zakochać tak w przedstawicielu własnej płci jak i przeciwnej.
Co upodabnia pedofilię do orientacji seksualnej? (Parafiliami zajmiemy się dalej).
Otóż upodabnia ją to, że jest wrodzona i niezmienna.
A także to, że jest emocjonalna i romantyczna.
Znany czeski psychoseksuolog prof. Petr Weiss w swojej książce pt. Sex pisze: Pedofilie vąak znamená něco víc než pouhé sexuální zaměření. Pravý pedofil v dětském světě přímo žije, v něm se cítí bezpečněji než v komplikovaném světě dospělých. Je i jinak dětem blízký, je jejich starąím kamarádem, rozumí si s nimi, je jedním z nich. Tato jeho schopnost z něj může udělat vynikajícího pedagoga, skautského vedoucího či, a není to nijak výjimečné, výborného autora dětských knížek.
(Pedofilia znaczy jednak coś więcej niż tylko orientacja seksualna. Prawdziwy pedofil wprost żyje w świecie dziecka, w nim czuje się bezpieczniej niż w skomplikowanym świecie dorosłych. Jest też i w inny sposób bliski dzieciom , jest ich starszym przyjacielem, rozumie je, jest jednym z nich. Ta jego umiejętność może zeń uczynić świetnego pedagoga, instruktora harcerskiego, lub też, a nie jest to nic wyjątkowego, znakomitego autora książek dla dzieci.)
To wszystko upodabnia pedofilię do orientacji seksualnej raczej niż do dewiacji lub parafilii.
Czym bowiem w takim razie jest parafilia?
Jej definicja nie jest łatwa, albowiem słowo to ewoluowało od określenia "zboczenie" "perwersja" "zaburzenie" "dewiacja" itp.
Wszystkie te określenia odnoszą się jednakże do normy ilościowej, statystycznej, a nie jakościowej, medycznej.
Parafilia dosłownie znaczy: para παρά = obok, ponadto, oprócz i -philia φιλία = miłość.
Czyli można by to przetłumaczyć jako umiłowanie tego co jest poza lub obok.
Ale poza czym? Obok czego?
Poza tym co jest akceptowane obecnie, dzisiaj, w kulturze i obyczajowości?
Homoseksualizm więc również podpadałby pod tę definicję, mimo iż jest przez coraz większą liczbę ludzi akceptowany.
Dlatego w starożytności, to co my dzisiaj nazywamy pedofilią ,nie było uznawane za parafilię, bo było przez ówczesną kulturę spostrzegane jako coś co nie było obok lub poza nią a raczej stanowiło jej część.
Tak więc za tym, aby traktować pedofilię jako parafilię stoi jedynie to , iż jest ona w dzisiejszym świecie czymś będącym "poza" jego normami kulturowymi i obyczajowymi, a więc w gruncie rzeczy ilościowymi a nie jakościowymi.
Natomiast za tym aby traktowac ją jako orientację seksualną stoi to, iż jest ona wrodzona i niezmienna a także emocjonalna i romantyczna.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>> pedofilia jest chorobą bo zaburza funkcje (rozrodczą) organizmu i to zaburzenie zmniejsza przystosowanie.
>Czy pedofilia to parafilia, czyli choroba?
> Najpierw zastanówmy się czym jest orientacja seksualna.
>Wikipedia określa ją jako trwały emocjonalny, romantyczny i seksualny pociąg do osób określonej płci.
>Pedofilię zaś określa się jako: stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania.
>Gdzieś wyparowały określenia emocjonalny , romantyczny pociąg.
>Tak jakby pedofil ex definitione pozbawiony był emocji i romantyzmu.
>Spójrzmy jeszcze co mówi się w Wikipedii o homoseksualizmie: Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego i Światowej Organizacji Zdrowia jako orientacja seksualna jest to trwałe zaangażowanie psychoemocjonalne i pociąg seksualny do osób tej samej płci.
>Wydaje się, że cechą orientacji seksualnej jest jej wrodzoność i względna niezmienność ("nieuleczalność").
>Człowiek się rodzi z pewną orientacją seksualną nabytą już w łonie matki i orienatcja ta pozostaje niezmienną do końca jego życia mimo różnych warunków i nacisków kulturowych.
>Czym innym zaś są preferencje seksualne, które nie są wrodzone a wydają się nabyte.
>Wymienia się dzisiaj trzy orientacje seksualne: heteroseksualizm, biseksualizm oraz homoseksualizm.
>Chociaż tak naprawdę biseksualizm nie jest żadną orientacją seksualną a jest to jedynie punkt środkowy na siedmiostopniowej skali Kinseya.
>1 2 3 4 5 6 7.
>Jedynki to zdecydowani heteroseksualiści, siódemki to wyłączni homoseksualiści , a czwórki , to zależy.
>Mogą się zakochać tak w przedstawicielu własnej płci jak i przeciwnej.
>Co upodabnia pedofilię do orientacji seksualnej? (Parafiliami zajmiemy się dalej).
>Otóż upodabnia ją to, że jest wrodzona i niezmienna.
>A także to, że jest emocjonalna i romantyczna.
>Znany czeski psychoseksuolog prof. Petr Weiss w swojej książce pt. Sex pisze: Pedofilie vąak znamená něco víc než pouhé sexuální zaměření. Pravý pedofil v dětském světě přímo žije, v něm se cítí bezpečněji než v komplikovaném světě dospělých. Je i jinak dětem blízký, je jejich starąím kamarádem, rozumí si s nimi, je jedním z nich. Tato jeho schopnost z něj může udělat vynikajícího pedagoga, skautského vedoucího či, a není to nijak výjimečné, výborného autora dětských knížek.
> (Pedofilia znaczy jednak coś więcej niż tylko orientacja seksualna. Prawdziwy pedofil wprost żyje w świecie dziecka, w nim czuje się bezpieczniej niż w skomplikowanym świecie dorosłych. Jest też i w inny sposób bliski dzieciom , jest ich starszym przyjacielem, rozumie je, jest jednym z nich. Ta jego umiejętność może zeń uczynić świetnego pedagoga, instruktora harcerskiego, lub też, a nie jest to nic wyjątkowego, znakomitego autora książek dla dzieci.)
>To wszystko upodabnia pedofilię do orientacji seksualnej raczej niż do dewiacji lub parafilii.
>Czym bowiem w takim razie jest parafilia?
>Jej definicja nie jest łatwa, albowiem słowo to ewoluowało od określenia "zboczenie" "perwersja" "zaburzenie" "dewiacja" itp.
>Wszystkie te określenia odnoszą się jednakże do normy ilościowej, statystycznej, a nie jakościowej, medycznej.
>Parafilia dosłownie znaczy: para παρά = obok, ponadto, oprócz i -philia φιλία = miłość.
>Czyli można by to przetłumaczyć jako umiłowanie tego co jest poza lub obok.
>Ale poza czym? Obok czego?
>Poza tym co jest akceptowane obecnie, dzisiaj, w kulturze i obyczajowości?
>Homoseksualizm więc również podpadałby pod tę definicję, mimo iż jest przez coraz większą liczbę ludzi akceptowany.
>Dlatego w starożytności, to co my dzisiaj nazywamy pedofilią ,nie było uznawane za parafilię, bo było przez ówczesną kulturę spostrzegane jako coś co nie było obok lub poza nią a raczej stanowiło jej część.
>Tak więc za tym, aby traktować pedofilię jako parafilię stoi jedynie to , iż jest ona w dzisiejszym świecie czymś będącym "poza" jego normami kulturowymi i obyczajowymi, a więc w gruncie rzeczy ilościowymi a nie jakościowymi.
>Natomiast za tym aby traktowac ją jako orientację seksualną stoi to, iż jest ona wrodzona i niezmienna a także emocjonalna i romantyczna.

Myślę , że za ten wpis powinieneś zostać zbanowany.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Natomiast za tym aby traktowac ją [pedofilie] jako orientację seksualną stoi to, iż jest ona wrodzona i niezmienna
Homoseksualizm też jest wrodzony i niezmienny a jest chorobą.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Homoseksualizm też jest wrodzony i niezmienny a jest chorobą.
Ale jaką chorobą?
Psychiczną czy somatyczną?
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Homoseksualizm też jest wrodzony i niezmienny a jest chorobą.
>Ale jaką chorobą?
>Psychiczną czy somatyczną?
Tego nie przesądzam.
I trochę też nie widzę sensu w takim podziale chorób.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> I trochę też nie widzę sensu w takim podziale chorób.
No ale jest taki podział.
Poza tym co to znaczy choroba i czym się różni od zaburzenia.
Z kolei, jak już chyba pisałem, nie wszystko co ma pochodzenie wrodzone , genetyczne ,jest chorobą.
To że u słonia wykształciła się trąba a u żyrafy długa szyja nie jest chorobą tylko zróżnicowaniem.
Tak samo ludzka seksualność jest zróżnicowana i bogata.
A to że ludziska coś co występuje rzadziej nazywają chorobą to nie jest żaden argument za chorobliwością tegoż.
Poza tym chyba nie ma jakiejś jednej, ogólnie przyjętej definicji choroby.
Weźmy taki wzrost u ludzi.
Są ludzie niscy (np. Jarosław Kaczyński) ale wielcy duchem, są też i ludzie wysocy.
To jest zróżnicowanie genetyczne.
No ale są też karły i giganci.
Ci z kolei cierpią jednakże na jakieś choroby kości czy hormonalne skutkujące karłowatym lub olbrzymim wzrostem.
Heteroseksualizm, biseksualizm, homoseksualizm i pedofilia mieściły by się właśnie w owym zróżnicowaniu genetycznym a nie w chorobach.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>> I trochę też nie widzę sensu w takim podziale chorób.
>No ale jest taki podział.
>Poza tym co to znaczy choroba i czym się różni od zaburzenia.
definicja

>Z kolei, jak już chyba pisałem, nie wszystko co ma pochodzenie wrodzone , genetyczne ,jest chorobą.
Oczywiście że nie wszystko.

>To że u słonia wykształciła się trąba a u żyrafy długa szyja nie jest chorobą tylko zróżnicowaniem.
Tu masz racje.

>Tak samo ludzka seksualność jest zróżnicowana i bogata.
>A to że ludziska coś co występuje rzadziej nazywają chorobą to nie jest żaden argument za chorobliwością tegoż.
Oczywiście, na podstawie powszechności danej cechy nie stwierdza się czy jest chorobą.

>Poza tym chyba nie ma jakiejś jednej, ogólnie przyjętej definicji choroby.
Nie ma, ale jak ktoś już jakąś przyjmie to trzeba jej się trzymać. A lewactwo w cały świat to robi. Najpierw sięgają po lewą definicje a później starają się uzasadniać ,że pedofilia jest chorobą.

>Weźmy taki wzrost u ludzi.
>Są ludzie niscy (np. Jarosław Kaczyński) ale wielcy duchem, są też i ludzie wysocy.
>To jest zróżnicowanie genetyczne.
>No ale są też karły i giganci.
>Ci z kolei cierpią jednakże na jakieś choroby kości czy hormonalne skutkujące karłowatym lub olbrzymim wzrostem.
>Heteroseksualizm, biseksualizm, homoseksualizm i pedofilia mieściły by się właśnie w owym zróżnicowaniu genetycznym a nie w chorobach.

Dlatego, aby móc rozróżnić co jest zróżnicowaniem genetycznym w obrębie strategii ewolucyjnie stabilnej a co lokalną fluktuacją stosuje się obiektywne narzędzia w postaci modeli socjobiologicznych .
Tym właśnie się rożni naukowo-medyczne podejście, od podejścia polityczno-ideologicznego.
07-06-2016 13:48 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Homoseksualizm też jest wrodzony i niezmienny a jest chorobą.
Zawziętość w twierdzeniu tej bredni o zdrowiu nie świadczy, choć można powołać się tu na autorytet uczonego.
forum.gaze(*)je_ksiedza_Oko.html#p146370942
www.racjon(*).php/z,0/d,37/s,635357#w638923
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,578809#w579039

@@@
.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Homoseksualizm też jest wrodzony i niezmienny a jest chorobą

Jednakowoż to bzdura, bo Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) usunęło homoseksualizm z klasyfikacji DSM w 1973 roku. Na decyzję APA miały wpływ m.in. badania naukowe pokazujące, że homoseksualizm nie wiąże się z zaburzeniami psychicznymi *.
Później homoseksualizm został wykreślony przez Światową Organizację Zdrowia z dziesiątej rewizji klasyfikacji ICD, która ukazała się w 1992 roku. Orzeczono przez nią, że wcześniejsze przekonanie o patologicznym charakterze homoseksualizmu bazowało na społecznych uprzedzeniach, a nie na faktach naukowych.
* Garnets L, Kimmel DC (red.): Psychological Perspectives on Lesbian, Gay, and Bisexual Experiences. New York: Columbia University Press, 2003, s. 23, 102. ISBN 0-231-12413-9.

Normalnmie same jakisik lewactwo..

Jan, powiedz przecie co jest podstawą twojego przekonania, że "homoseksualizm jest wrodzony i niezmienny / jest chorobą"?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Pan Leming (674 punktów)
08-06-2016 14:26 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Myślę , że za ten wpis powinieneś zostać zbanowany.
Ja zaś myślę, że Ty powinieneś dostać ostrzeżenie za nie wycinanie cytowania.

A JTS miałby być zbanowany za co konkretnie? Za wątek, który Ci się spodobał?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Myślę , że za ten wpis powinieneś zostać zbanowany.
>Ja zaś myślę, że Ty powinieneś dostać ostrzeżenie za nie wycinanie cytowania.

Docianie cytowania jest uzasadnione, gdy odnosimy się do konkretnych części wypowiedzi. Ja zacytowałem całośc celowo, bo odnoszę się do całości.

Pozwolę sobie, przypomnieć regulamin:
"25. c) cytować wyłącznie te fragmenty wypowiedzi rozmówcy, na które bezpośrednio udziela się odpowiedzi. Należy wycinać cytaty, do których wypowiedź się nie odnosi."
(po wcześniejszej wpadce zapozanłem się z aktualnym)

>A JTS miałby być zbanowany za co konkretnie? Za wątek, który Ci się spodobał?

To był żart, który można zrozumieć po zapoznaniu się z treścią linka.
08-06-2016 15:01 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>zacytowałem całośc celowo, bo odnoszę się do całości.
A to nie lepiej nic nie cytować?

>To był żart, który można zrozumieć po zapoznaniu się z treścią linka.
Treść posta tam była i zażalenie na bana; żart w tym, że to znalazłeś?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>zacytowałem całośc celowo, bo odnoszę się do całości.
>A to nie lepiej nic nie cytować?

Gdybym nie zacytował 'wyłącznie tej części wypowiedzi rozmówcy na którą bezpośrednio udzielam odpowiedzi' to byłoby przecież niezgodne z regulaminem. A nie po to go czytałem, żeby go teraz ignorować.

>>To był żart, który można zrozumieć po zapoznaniu się z treścią linka.
>Treść posta tam była i zażalenie na bana; żart w tym, że to znalazłeś?

Nie, żart ,że autor po raz kolejeny dostałby bana za niewygodnego posty lub że skopiował wypowiedź niepodając źródło (nie będę ku którejś wersji się skłaniał ale i tak obie wersje dla mnie śmieszne - jak Ciebie te jakże wyborne żarty nie śmieszą to trudno - tak to już jest że są dowcipy które jednych nie śmieszą a innych bawią po pachy).
08-06-2016 17:16 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Gdybym nie zacytował 'wyłącznie tej części wypowiedzi rozmówcy na którą bezpośrednio udzielam odpowiedzi' to byłoby przecież niezgodne z regulaminem.
Przecież to, co regulamin wymusza, to nie cytowanie, lecz tego cytowania ograniczanie! Czyli można w ogóle nie cytować, a skoro na każdym kroku sugerowane jest cytatów wycinanie, to znaczy, że w kwestii cytowania mniej=lepiej. A pominięcie cytowania znaczy, że wypowiedź odnosi się do treści poprzednika ogólnie.

>po raz kolejeny dostałby bana [...] dla mnie śmieszne
No teraz to i ja się uśmiałam... Z Ciebie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Przecież to, co regulamin wymusza, to nie cytowanie, lecz tego cytowania ograniczanie! Czyli można w ogóle nie cytować, a skoro na każdym kroku sugerowane jest cytatów wycinanie, to znaczy, że w kwestii cytowania mniej=lepiej.

A ja właśnie go czytając odniosłem takie wrażenie, że trzeba cytować, aby było wiadomo co do czego się odnosi. Mogę jakieś punkty z regulaminu poprosić, żeby to wyjaśnić ?

>A pominięcie cytowania znaczy, że wypowiedź odnosi się do treści poprzednika ogólnie.

Mogę punkt z regulaminu poprosić? Nie twierdzę ze go nie ma, ale jakoś go nie widzę.

>No teraz to i ja się uśmiałam... Z Ciebie.

Nie żałuj sobie, śmiech to zdrowie.
08-06-2016 19:53 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>odniosłem takie wrażenie, że trzeba cytować, aby było wiadomo co do czego się odnosi. Mogę jakieś punkty z regulaminu poprosić, żeby to wyjaśnić ?
Nakazu cytowania, co sugerowałeś, a ja zanegowałam, nigdy nie widziałam, jeśli podtrzymujesz swoje twierdzenie, że taki nakaz gdzieś jest, to go wskaż.

Ja wszędzie - w regulaminie, zaleceniu w oknie edycji posta, instrukcji forum, przewodniku forum oraz w netykiecie - napotykam powtarzającą się w różnych wariantach sugestię, by cytowanie ograniczać.

W regulaminie: cytować wyłącznie te fragmenty wypowiedzi rozmówcy, na które bezpośrednio udziela się odpowiedzi. Należy wycinać cytaty, do których wypowiedź się nie odnosi.

W oknie edycji posta: Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.

W instrukcji: Należy odpowiadać tylko pod tym fragmentem, do którego nasza odpowiedź się odnosi - resztę wypowiedzi poprzednika kasujemy.

W przewodniku: Odpowiadając, wycinam zbędne fragmenty i odnoszę się do wybranych wypowiedzi lub do całości.

W netykiecie: Oszczędzaj transfer. Przesyłaj i publikuj informacje w najmniejszej możliwej objętości, tak aby ich pobranie zajmowało jak najmniej czasu.

A jeszcze możesz w wyszukiwarkę wpisać frazę "kasuj cytowania".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Nakazu cytowania, co sugerowałeś, a ja zanegowałam, nigdy nie widziałam, jeśli podtrzymujesz swoje twierdzenie, że taki nakaz gdzieś jest, to go wskaż.

Proszę bardzo:
"25. c) cytować wyłącznie te fragmenty wypowiedzi rozmówcy, na które bezpośrednio udziela się odpowiedzi. Należy wycinać cytaty, do których wypowiedź się nie odnosi."

Jest napisane, że należy cytować (punkt ten zawarto w sekcji "obowiązki uczestników"), a przy tym nie poszerzać cytatu o te fragmenty do których się nie odnosimy.
Jeśli ktoś nie zacytuje treści do której się bezpośrednio odnosi to nie spełni warunku cytowania "(wyłącznie) tego fragmentu wypowiedzi rozmówcy, na które bezpośrednio udziela się odpowiedzi".
Ja odnosiłem się bezpośrednio do całości.

Jeśli byłby gdzieś punkt mówiący, że
>A pominięcie cytowania znaczy, że wypowiedź odnosi się do treści poprzednika ogólnie.
to byłoby sprzeczne z pkt 25 c).

Chociaż z drugiej strony obecność sprzeczności w prawie to nierzadkie zjawisko, więc jeśli możesz wskaż punkt stwierdzający że:
>A pominięcie cytowania znaczy, że wypowiedź odnosi się do treści poprzednika ogólnie.

>napotykam powtarzającą się w różnych wariantach sugestię, by cytowanie ograniczać.
I ja właśnie ograniczyłem się do zacytowania jedynie tej części wypowiedzi do której się odniosłem.
08-06-2016 22:58 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Nakazu cytowania, co sugerowałeś, a ja zanegowałam, nigdy nie widziałam, jeśli podtrzymujesz swoje twierdzenie, że taki nakaz gdzieś jest, to go wskaż.
>Proszę bardzo:
>"25. c) cytować wyłącznie te fragmenty wypowiedzi rozmówcy, na które bezpośrednio udziela się odpowiedzi. Należy wycinać cytaty, do których wypowiedź się nie odnosi."
>Jest napisane, że należy cytować
Nie, tam jest zwrot "należy cytować wyłącznie...", który oznacza, że decydując się na pozostawienie cytowania mamy je ograniczać, a nie, że istnieje obowiązek cytowania.

>jeśli możesz wskaż punkt stwierdzający że:
>>A pominięcie cytowania znaczy, że wypowiedź odnosi się do treści poprzednika ogólnie.
Nie jest potrzebny, ponieważ taka interpretacja jest oczywistością. Bo niby do czego, w przypadku opuszczenia cytowania, miałaby się odpowiedź odnosić, jeśli nie do posta, na który się odpowiada?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-06-2016 23:17 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Nie, tam jest zwrot "należy cytować wyłącznie...", który oznacza, że decydując się na cytowanie mamy się ograniczać, a nie, że istnieje obowiązek cytowania.

Słowo "wyłącznie" nie znosi obowiązku cytowania, ale po prostu nakłada dodatkowy warunek.

>Nie jest potrzebny, ponieważ taka interpretacja jest oczywistością.

Nieoczywista oczywistość. Szczególnie, że ta interpretacja stoi w sprzeczności z paragrafem 25 c). Zastanów się jak wyglądałoby forum, gdyby każdy stwierdzał ,że niektóre punkty regulaminu go ograniczają i będzie według własnego uznania je ignorował.

>Bo niby do czego, w przypadku opuszczenia cytowania, miałaby się odpowiedź odnosić, jeśli nie do posta, na który się odpowiada?

Z regulaminem się nie dyskutuje. Ponadto, te pomocnicze linie za którymi można by podążać, by znaleźć macierzysty post, czasami tak się rozjeżdżają (przykład takiego błędu ) ,że nie da się ich ze sobą spasować.
09-06-2016 00:44 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Nie, tam jest zwrot "należy cytować wyłącznie...", który oznacza, że decydując się na cytowanie mamy się ograniczać, a nie, że istnieje obowiązek cytowania.
>Słowo "wyłącznie" nie znosi obowiązku cytowania, ale po prostu nakłada dodatkowy warunek.
To może przez analogię: tak, jak zalecenie "należy pisać prawdę" nie nakazuje pisania, tak zalecenie "należy cytować wyłącznie [cośtam]" nie nakazuje cytowania.

>>Nie jest potrzebny, ponieważ taka interpretacja jest oczywistością.
>Nieoczywista oczywistość. Szczególnie, że ta interpretacja stoi w sprzeczności z paragrafem 25 c).
Sens paragrafu 25 c) okazał się sporny.

> Zastanów się jak wyglądałoby forum, gdyby każdy stwierdzał ,że niektóre punkty regulaminu go ograniczają i będzie według własnego uznania je ignorował.
A jakbyś wpisał w wyszukiwarkę frazę "kasuj cytowania", to być zobaczył jak paragraf 25 c) regulaminu interpretują moderatorzy. Np. tutaj, albo tu.

>Z regulaminem się nie dyskutuje.
Toteż dyskutujemy o regulaminie.

>te pomocnicze linie za którymi można by podążać, by znaleźć macierzysty post, czasami tak się rozjeżdżają [...] że nie da się ich ze sobą spasować.
Każdy post odpowiadający ma na górze co najmniej jedną strzałkę, do posta inicjującego dany prowadzi kliknięcie strzałki lewej lub jedynej. A można też ustawić sobie chronologiczny porządek postów.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
09-06-2016 13:13 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>To może przez analogię: tak, jak zalecenie "należy pisać prawdę" nie nakazuje pisania, tak zalecenie "należy cytować wyłącznie [cośtam]" nie nakazuje cytowania.

No niech Ci będzie.
Jak widać język polski po raz kolejny nie respektuje logiki. Ale nawet jeśli nie miałem obowiązku cytowania to przecież nie naruszyłem paragrafu 25 c), bo zacytowałem wyłącznie tę część wypowiedzi do której się bezpośrednio odniosłem.

>Sens paragrafu 25 c) okazał się sporny.

To w takim razie okazuje się, że nie musiałem ,ale mogłem. No chyba ,że wskażesz punkt nakazujący zaniechanie cytowania gdy odnosimy się do całości.

>A jakbyś wpisał w wyszukiwarkę frazę "kasuj cytowania", to być zobaczył jak paragraf 25 c) regulaminu interpretują moderatorzy.

Bo w tamtych przypadkach naruszono paragraf 25 c) . Nie zawsze cytowanie całości musi naruszać ten punkt.

>Każdy post odpowiadający ma na górze co najmniej jedną strzałkę, do posta inicjującego dany prowadzi kliknięcie strzałki lewej lub jedynej. A można też ustawić sobie chronologiczny porządek postów.

No rzeczywiście, o tym nie wiedziałem.
09-06-2016 13:37 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>No niech Ci będzie.

>okazuje się, że nie musiałem
No niech Ci będzie.

>>A jakbyś wpisał w wyszukiwarkę frazę "kasuj cytowania", to być zobaczył jak paragraf 25 c) regulaminu interpretują moderatorzy.
>Bo w tamtych przypadkach naruszono paragraf 25 c) . Nie zawsze cytowanie całości musi naruszać ten punkt.
Można uznać że nie narusza, gdy wypowiedzi są krótkie.
Ale przypadki zalinkowane przeze mnie nie różnią się od Twojego.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Pan Leming (674 punktów)
W świetle tego typu obrzydliwej argumentacji jestem gotów traktować każde odstępstwo od heteroseksualizmu jako chorobę wymagającą przymusowego leczenia. Byle tylko odebrać argumenty pedofilom i ich miłośnikom.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
06-06-2016 20:54 
 Ocena 1 na 1
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>W świetle tego typu obrzydliwej argumentacji
Argumentacja może być rzeczowa albo nierzeczowa a nie ładna albo obrzydliwa.
Chociaż niektórzy mówią np. o pięknie argumentacji logicznej lub dowodu matematycznego.
06-06-2016 21:06 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>W świetle tego typu obrzydliwej argumentacji jestem gotów traktować każde odstępstwo od heteroseksualizmu jako chorobę wymagającą przymusowego leczenia. Byle tylko odebrać argumenty pedofilom i ich miłośnikom.

Ostrzegałem.
Chociaż z przymusowym leczeniem polemizowałbym.
07-06-2016 10:33 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)
>Byle tylko odebrać argumenty pedofilom i ich miłośnikom.

Proponuję wprowadzić cenzurę, byle tylko nie mogli wypowiadać się pedofile. Wprowadzić inwigilację wszelkirj komunikacji, byle tylko wyeliminować pedofilską pornografię. Zalegalizować tortury w śledztwie, byle tylko żaden oedofil się nie wymknął. Rozwiązać parlament, byle tylko jakiś pedofil nie dorwał się do władzy. Wprowadzić stan wojenny, byle tylko pedofile nie chodzili swobodnie po ulicach. Wszystko jest akceptowalne w walce z pedofilią. WSZYSTKO.
07-06-2016 13:05 
 Ocena 3 na 3
piotr35 (1843 punktów)
>Proponuję wprowadzić cenzurę, byle tylko nie mogli wypowiadać się pedofile.

Te wypowiedzi sa niezwykle cenne dla policji. Najłatwiej namierzyć pedofila na wszelakich forach, gdy broni on swojego prawa do wykorzystywania dzieci. Głupota tych przestępców jest czasami przerażająca, ale i jednocześnie korzystna dla wymiaru sprawiedliwości.
Jan Tadeusz S, jego komputer i dostęp do internetu, oraz kontakty telefoniczne już tez zapewne sa w trakcie rozpracowywania. Życzę policji wytrwałości.
07-06-2016 13:17 
 Ocena 1 na 1
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Głupota tych przestępców jest czasami przerażająca, ale i jednocześnie korzystna dla wymiaru sprawiedliwości.

Nie wiadomo, relatywnie łatwo zachować anonimowość ,stosując np tora lub mapowanie portów. Wtedy koszty lokalizacji są tak wysokie, że praktycznie jest to niewykonalne dla polskiej policji.
Wszelkie obławy najłatwiej robić umawiając się na spotkanie lub śledząc ruch płatności elektronicznych (to drugie w pedofilii mało przydatne).
"Wrażliwe dane" wysyłać miedzy sobą tylko w formie zakodowanej przy użyciu zaufanych narzędzi (linuxowych ,nie tych od microsoftu).
Pamiętać ,że "wrażliwe dane" mogą w metadanych zawierać informacje geolokalizacyjne - zamazać lub zafałszować je.
Wyrzucić smartphony, używać najwyżej telefonów sprzed 15 lat.
Sprytny pedofil ,może również korzystać z pełnego, przezroczystego szyfrowania dysków - z podwójną (fałszywą) deskrypcją lub może po prostu konsekwentnie korzystać z prawa do zachowania milczenia.

Problem w tym, że każdy pedofil jest wielce zaskoczny gdy odwiedza go policja, więc żaden tego nie robi
07-06-2016 13:27 
 Ocena 1 na 1
piotr35 (1843 punktów)
>relatywnie łatwo zachować anonimowość ,stosując np tora lub mapowanie portów
Bardzo wątpię, aby JTS wiedział, o czym piszesz.
Ale nawet gdyby, to i tak wszystko można namierzyć.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Ale nawet gdyby, to i tak wszystko można namierzyć.
Sprawa dyskusyjna. Jeśli przestępca ma wiedzę porównywalną ze specjalistami od bezpieczeństwa teleinformatycznego nie jest to takie znowu oczywiste.
07-06-2016 13:20 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mi to wygląda raczej na trolling
07-06-2016 13:30 
 Ocena 1 na 1
piotr35 (1843 punktów)
>Mi to wygląda raczej na trolling
Zbyt dużo emocji w tych wypowiedziach.
07-06-2016 20:32 
 Ocena 1 na 1
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> Jan Tadeusz S, jego komputer i dostęp do internetu, oraz kontakty telefoniczne już tez zapewne sa w trakcie rozpracowywania. Życzę policji wytrwałości.
Już mam przygotowaną szczoteczkę do zębów, pastę i kubek.
piotr35 (1843 punktów)
>Już mam przygotowaną szczoteczkę do zębów, pastę i kubek.
Zapomniałeś o dużej tubce wazeliny, tam takich lubią poużywać.
08-06-2016 14:12 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Już mam przygotowaną szczoteczkę do zębów, pastę i kubek.
>Zapomniałeś o dużej tubce wazeliny, tam takich lubią poużywać.
Jako politycznie poprawny dobrze się na wazelinie znasz.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-06-2016 11:03 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>...Rozwiązać parlament, byle tylko jakiś pedofil nie dorwał się do władzy. Wprowadzić stan wojenny, byle tylko pedofile nie chodzili swobodnie po ulicach. Wszystko jest akceptowalne w walce z pedofilią. WSZYSTKO.
No i wzięto Cię serio. Widać bywają zacietrzewienia tak wielkie, że każdą ironię przesłonią.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-06-2016 11:23 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Parafilia dosłownie znaczy: para παρά = obok, ponadto, oprócz i -philia φιλία = miłość.
>Czyli można by to przetłumaczyć jako umiłowanie tego co jest poza lub obok.
>Ale poza czym? Obok czego?
>Poza tym co jest akceptowane obecnie, dzisiaj, w kulturze i obyczajowości?
Poza tym, co jest naukowo określoną normą seksualną. Do której to normy podana w Wikipedii definicja parafilii odwołuje się linkiem zamieszczonym pod wskazaniem na "normatywność".

>Tak więc za tym, aby traktować pedofilię jako parafilię stoi jedynie to , iż jest ona w dzisiejszym świecie czymś będącym "poza" jego normami kulturowymi i obyczajowymi, a więc w gruncie rzeczy ilościowymi a nie jakościowymi.
>Natomiast za tym aby traktowac ją jako orientację seksualną stoi to, iż jest ona wrodzona i niezmienna a także emocjonalna i romantyczna.
Masz rację, dlatego do ustalenia kiedy seksualność jest zaburzona powinno się wyjść od jasnego sprecyzowania co to jest płeć.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
> Poza tym, co jest naukowo określoną normą seksualną.
O ile się orientuję seksuologia nie wypracowała jakiejś jednej spójnej normy seksualnej.
Ale jedną z jej norm jest tzw. norma partnerska, czyli , że co robi dwoje ludzi w łóżku z wzajemną aprobatą to nie powinno nikogo obchodzić.
08-06-2016 14:07 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> Poza tym, co jest naukowo określoną normą seksualną.
>O ile się orientuję seksuologia nie wypracowała jakiejś jednej spójnej normy seksualnej.
Zgadza się, ale i tak parafilię zdefiniowano z zalinkowanym odwołaniem do tej "normy".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
03-06-2016 12:01 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Dlaczego, u Boga ojca, medycyna ma się wypowiadać na temat czy to, że kocham i sypiam z chłopcem albo z kozą jest zdrowe czy chore, a w podtekście normalne lub nienormalne?
>To jakiś absurd.

A wypowiada się? To znaczy, wypowiadają się lekarze, którzy też są ludźmi i mają swoje zdanie. Nie istnieje jednak żadna ogólnie przyjęta norma zdrowia psychicznego, a co za tym idzie, obiektywne określenie choroby psychicznej. Analogicznie do choroby ciała chorobą psychiczną nazywamy taki stan duszy, który w znacznym stopniu utrudnia życie. A oczywiście utrudnia życie taki stan, który zmusza, a przynajmniej mocno motywuje do zachowań nieakceptowalnych społecznie. Dlatego sto lat temu sensownym było uznawanie homoseksualizmu za chorobę - a dzisiaj nie. Można sobie wyobrazić społeczeństwo przyjazne dla schizofrenikow, gdzie traktuje się ich jako świętych mających kontakt z duchami - wtedy schizofrenia nie byłaby chorobą.

>Wśród wielu norm jakimi posługuje się seksuologia na najbardziej sensowną wygląda tzw. norma partnerska, czyli że normalne jest wszystko to co robią dwie osoby w łóżku, jeśli tylko obie to lubią, akceptują, aprobują i tego chcą a nawet pragną.
>Chcącemu nie dzieje się krzywda.

I tak właśnie jest w każdym liberalnym kraju. Ale przy założeniu, że ten chcący chce naprawdę, a nie jest zmanipulowany tak, aby tylko mówił, że chce, co w przypadku dzieci, szczególnie własnych lub będących pod opieką manipulanta, jest dziecinnie proste. Stąd zawsze musi być pewna granica wieku - przyjęta dość arbitralnie - poniżej której uznaje się, że młoda osoba jeszcze sama dobrze nie wie, czego chce, bo jest zasadniczo głupia.
03-06-2016 15:26 
 Ocena 1 na 1
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> I tak właśnie jest w każdym liberalnym kraju. Ale przy założeniu, że ten chcący chce naprawdę, a nie jest zmanipulowany.
Dlatego istnieje w kodeksie karnym artykuł 197 , który expressis verbis mówi:
"Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do
obcowania płciowego,podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12."
Po co więc jakaś granica wieku?
Jeśli sąd udowodni oskarżonemu iż wobec drugiej osoby użył przemocy, groźby, podstępu to są podstawy do ukarania niezależnie w jakim wieku była ofiara.
Jeśli zaś takie okoliczności nie wystąpiły to i nie ma podstaw do wymierzenia kary niezależnie od wieku ofiary.
03-06-2016 17:29 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>> I tak właśnie jest w każdym liberalnym kraju. Ale przy założeniu, że ten chcący chce naprawdę, a nie jest zmanipulowany.

>Dlatego istnieje w kodeksie karnym artykuł 197 , który expressis verbis mówi:
>"Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do
> obcowania płciowego,podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12."
>Po co więc jakaś granica wieku?
>Jeśli sąd udowodni oskarżonemu iż wobec drugiej osoby użył przemocy, groźby, podstępu to są podstawy do ukarania niezależnie w jakim wieku była ofiara.
>Jeśli zaś takie okoliczności nie wystąpiły to i nie ma podstaw do wymierzenia kary niezależnie od wieku ofiary.

Jeżeli tatuś wychowuje córeczkę tak, żeby się z nim ciupciała, to nie ma w tym żadnego PODSTĘPU, a tym bardziej przemocy. Natomiast w relacji między rodzicem lub opiekunem (stałym lub czasowym, np. księdzem, nauczycielem, trenerem) a dzieckiem zawsze występuje jakiś element dominacji, który jest naturalny. Dlatego NIE DA się określić obiektywnie, czy decyzja dziecka o seksie z dorosłym była samodzielną, czy była wynikiem tej dominacji. Samo dziecko tego nie wie. Owa naturalna skłonność do podporządkowania się dorosłym zanika w wieku lat killunastu, dlatego właśnie ustala się granicę powyżej której można powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem - jak dała, to chciała, i nic prawu do tego.
03-06-2016 20:56 
 Ocena 1 na 1
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Natomiast w relacji między rodzicem lub opiekunem (stałym lub czasowym, np. księdzem, nauczycielem, trenerem) a dzieckiem zawsze występuje jakiś element dominacji
Eee tam. Chyba nie czytałeś powieści Nabokowa - Lolita.
Humbert Humbert czołgał się jak pies u stóp swojej Lolitki aby łaskawie na niego spojrzała.
To raczej dziecko dominuje nad pedofilem.
> Owa naturalna skłonność do podporządkowania się dorosłym zanika w wieku lat kilkunastu
To chyba nie miałeś do czynienia z trzylatkiem.
Jedz!
- Nie chcę.
Umyj rączki.
- Nie!
Pójdziemy do babci?
- Nie!
04-06-2016 04:00 
 Ocena 2 na 2
Belfer00 (720 punktów)
>
>Natomiast w relacji między rodzicem lub opiekunem (stałym lub czasowym, np. księdzem, nauczycielem, trenerem) a dzieckiem zawsze występuje jakiś element dominacji
>Eee tam. Chyba nie czytałeś powieści Nabokowa - Lolita.
>Humbert Humbert czołgał się jak pies u stóp swojej Lolitki aby łaskawie na niego spojrzała.
>To raczej dziecko dominuje nad pedofilem.
Eee tam.
Jakoś zapomniałeś o istotnych fragmentach powieści.
Humbert Humbert nie powiedział Lolicie otwarcie i uczciwie: "zakochałem się w tobie, chcę cię przelecieć, zgadzasz się?".
Najpierw skorzystał z okazji i przejął nad nią opiekę jako nibyojciec.
Potem podał jej pigułkę nasenną i wykorzystał.
Potem, jak wielokrotnie dawała mu do zrozumienia, że chciałaby, żeby poprzestał na roli ojca, udawał że nie rozumie.
Wreszcie miała tego dość i uciekła do pedofila "jawnego" (takiego, który był tylko kochankiem, nie pseudoojcem).
Humbert Humbert miał taką preferencję jaką miał, ale mógł (i powinien) rozegrać sprawę inaczej.
On Lolity wcale nie kochał, był tylko zakochany/zadurzony (kierował się dobrem własnym, nie jej).
Pozdrawiam.
04-06-2016 10:30 
 Ocena 1 na 1
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> On Lolity wcale nie kochał
Zgadzam się.
Ale chodziło mi tylko o wykazanie , że to wcale pedofil nie musi dominować na dzieckiem.
A Humbert jaki był taki był, ale to Lolita nim jednak kręciła.
A weźmy inne powieści pedofilne.
"Śmierć w Wenecji". Władysław Moes , pierwowzór Tadzia miał 11 lat gdy go Mann zobaczył w Wenecji. Zrobił z niego 14 letniego Tadzia, a u Viscontiego zagrał 15 letni Andressen.
Ale tam też pedofil Aschenbach był uzależniony i "na kolanach" przed Tadziem.
No i bohater powieści Tony'eo Duverta - "Quand mourut Jonathan" zakochany w małym Sergeu.
Moją tezą więc jest, że pedofile preferencyjni są ulegli wobec dzieci, co oczywiście też nie jest dobre.
To pedofile sadystyczni typu Siergiej Aleksandrowicz Gołowkin czy nasz Trynkiewicz są dominujący.
05-06-2016 16:51 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>> On Lolity wcale nie kochał
>Zgadzam się.
>Ale chodziło mi tylko o wykazanie , że to wcale pedofil nie musi dominować na dzieckiem.
>A Humbert jaki był taki był, ale to Lolita nim jednak kręciła.
>
Matka też spełnia różne zachcianki dziecka, daje mu mnóstwo sama nic nie otrzymując, w tym sensie jest uległa małemu pasożytowi, który nią "kręci". Ale jednocześnie to ona decyduje, co dziecko będzie jeść, w co się ubierać, z kim się bawić. Czy decyzje takie będą podejmnowane z jakąś formą agresji, czy bezstresowo, nie zmieniają faktu, że dziecko g... może.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)


>Ale jednocześnie to ona decyduje, co dziecko będzie jeść, w co się ubierać, z kim się bawić.
Na zasadzie władzy rodzicielskiej.
Pedofil takiej władzy nie ma więc nie może się na nią powoływać. Może tylko skomleć.
06-06-2016 08:14 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>
>Ale jednocześnie to ona decyduje, co dziecko będzie jeść, w co się ubierać, z kim się bawić.
>Na zasadzie władzy rodzicielskiej.
>Pedofil takiej władzy nie ma więc nie może się na nią powoływać. Może tylko skomleć.

No i wtedy jest postacią tragiczną, która nic nie osiągnie i zawsze będzie nieszczęśliwy i niespełniony. Dla mnie taki stan jest chorobliwy, ale może ktoś tak właśnie lubi, nie upieram się, wtedy jest ok.
Natomiast ktoś kto realnie uprawia seks z dziećmi może to robić tylko na dwa sposoby (nie licząc gwałtu, bo tego w ogóle nie traktuję jako seksu) - albo właśnie poprzez wykorzystanie swej pozycji opiekuna, a to jest zawsze nadużyciem, albo przez jakąś formę prostytucji, gdzie dziecko nie jest zainteresowane samym seksem z dorosłym, tylko korzyściami, jakie w zamian od niego uzyskuje - a to jest zawsze demoralizacją. Można zresztą połączyć jedno z drugim, jak właśnie Humbert z Lolitą.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>Natomiast ktoś kto realnie uprawia seks z dziećmi może to robić tylko na dwa sposoby .. albo właśnie poprzez wykorzystanie swej pozycji opiekuna, a to jest zawsze nadużyciem, albo przez jakąś formę prostytucji
Może być jeszcze miłość.
Nie przyszło Ci to do głowy?
06-06-2016 19:43 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>>Natomiast ktoś kto realnie uprawia seks z dziećmi może to robić tylko na dwa sposoby .. albo właśnie poprzez wykorzystanie swej pozycji opiekuna, a to jest zawsze nadużyciem, albo przez jakąś formę prostytucji
>Może być jeszcze miłość.
>Nie przyszło Ci to do głowy?

Nie przyszło, bo człowiek przed okresem dojrzewania nie wiąże potrzeb seksualnych z miłością, chociaż potrafi odczuwać jedno i drugie.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)
>>>Natomiast ktoś kto realnie uprawia seks z dziećmi może to robić tylko na dwa sposoby .. albo właśnie poprzez wykorzystanie swej pozycji opiekuna, a to jest zawsze nadużyciem, albo przez jakąś formę prostytucji
>>Może być jeszcze miłość.
>>Nie przyszło Ci to do głowy?
>Nie przyszło, bo człowiek przed okresem dojrzewania nie wiąże potrzeb seksualnych z miłością, chociaż potrafi odczuwać jedno i drugie.
>
Napisałeś, że związek pedofila z dzieckiem może być oparty albo na wykorzystaniu pozycji dorosłego (opiekuna, nauczyciela, księdza itp.)albo na prostytucji.
A ja dodaję jeszcze, że pedofil może po prostu kochać dziecko i nie wykorzystywać swojej pozycji ani nie przekupywać dziecka.
07-06-2016 08:34 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>>
>Napisałeś, że związek pedofila z dzieckiem może być oparty albo na wykorzystaniu pozycji dorosłego (opiekuna, nauczyciela, księdza itp.)albo na prostytucji.
>A ja dodaję jeszcze, że pedofil może po prostu kochać dziecko i nie wykorzystywać swojej pozycji ani nie przekupywać dziecka.

Jeśli tego nie robi, to seksu nie ma. Najwyżej pofantazjować sobie może, a to nikomu krzywdy nie czyni. Pytanie, czy taki stan mu odpowiada i jakoś z tym żyje - wtedy jego pedofilia jest nieszkodliwa - czy też powoduje jego frustrację - wtedy jest chorobliwa.
NIE DA się uprawiać seksu z dzieckiem przed okresem dojrzewania bez wykorzystywania pozycji lub prostytucji.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>NIE DA się uprawiać seksu z dzieckiem przed okresem dojrzewania bez wykorzystywania pozycji lub prostytucji.
To wszystko jeszcze zależy co rozumiesz przez określenie "seks z dzieckiem".
Musiałbyś poczytać co pisał nestor polskiej seksuologii prof. Imieliński i posłuchać co mówił abp. Michalik, że często-gęsto to same dzieci są chętne do kontaktów erotycznych i wcale ich nie trzeba wykorzystywać.
Nie wiem też co rozumiesz przez słowo "wykorzystanie"?
Może manipulowanie?
Bo mężczyźni też nagminnie wykorzystują kobiety.
Pamiętasz Beatę Sawicką posłankę PO uwiedzioną przez agenta Tomka?
Tak więc w kontaktach z ludźmi nie jest konieczne stosowanie manipulacji w celu osiągnięcia określonych korzyści.
Belfer00 (720 punktów)
>Ale chodziło mi tylko o wykazanie , że to wcale pedofil nie musi dominować na dzieckiem.
>A Humbert jaki był taki był, ale to Lolita nim jednak kręciła.
>A weźmy inne powieści pedofilne.
>"Śmierć w Wenecji". Władysław Moes , pierwowzór Tadzia miał 11 lat gdy go Mann zobaczył w Wenecji. Zrobił z niego 14 letniego Tadzia, a u Viscontiego zagrał 15 letni Andressen.
>Ale tam też pedofil Aschenbach był uzależniony i "na kolanach" przed Tadziem.
>No i bohater powieści Tony'eo Duverta - "Quand mourut Jonathan" zakochany w małym Sergeu.
>Moją tezą więc jest, że pedofile preferencyjni są ulegli wobec dzieci, co oczywiście też nie jest dobre.
>To pedofile sadystyczni typu Siergiej Aleksandrowicz Gołowkin czy nasz Trynkiewicz są dominujący.
Niektórzy pedofile (preferencyjni, ale wcale niekoniecznie sadystyczni) pragną zapewnić sobie w związku pozycję dominującą.
Taki (wbrew pozorom) był Humbert.
Niby Lolita nim kręciła, ale to on ją uśpił i wykorzystał, nie ona jego.
To bardzo znacząca scena, ujawniająca jego prawdziwą wobec niej postawę.
Natomiast inni pedofile (też preferencyjni) pragną się "dopasować" do dziecka.
Taki chyba był Aschenbach, z tym, że raczej był efebofilem i pragnął się raczej "odmłodzić" niż "udziecinnić".
Powieści Duverta nie znam, czy jest gdzieś dostępna?
Pozdrawiam.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

>To bardzo znacząca scena, ujawniająca jego prawdziwą wobec niej postawę.
Ale jak wiemy środek nie zadziałał i Lolita nie usnęła twardym snem. Poza tym powieść jest napisana z lekką nutką ironii a nawet komizmu. A scena jak Humbert próbuje "uwieść" Lolitę jest nieodparcie komiczna. No i na koniec, rankiem, to Lolita uwodzi Humberta bo na obozie już miała takie doświadczenia z chłopcem.
>Powieści Duverta nie znam, czy jest gdzieś dostępna?
Jest dostępna zdaje się w Amazon w tłumaczeniu na angielski :
en.wikipedia.org/wiki/When_Jonathan_Died
05-06-2016 16:53 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>> Owa naturalna skłonność do podporządkowania się dorosłym zanika w wieku lat kilkunastu
>To chyba nie miałeś do czynienia z trzylatkiem.
>Jedz!
>- Nie chcę.
>Umyj rączki.
>- Nie!
>Pójdziemy do babci?
>- Nie!

No, i po takiej "dyspucie" jaki jest efekt? Sfochowany trzylatek je, myje rączki i idzie do babci. I wcale nie planuje uduszenia rodzica lub ucieczki z domu.
Belfer00 (720 punktów)
>Choroba psychiczna, nerwica, zaburzenie osobowości.
>Kiedy seksualność człowieka może podpadać pod te kategorie?
>Wydaje mi się, że wtedy , kiedy człowiek nad swoją seksualnością nie panuje.
>I nie jest istotne czy jest to seksualność heteroseksualna, homoseksualna czy też pedofilna.
1) Czy parafilie powinny być uważane za zaburzenia psychiczne?
W DSM 5 jest już rozróżnienie parafilii i zaburzenia parafilnego, co jest imho krokiem we właściwą stronę.
Medykalizacja parafilii, jakkolwiek kontrowersyjna jest imho lepsza niż ich kryminalizacja.
Niestety np. w wydanym niedawno w polskim tłumaczeniu brytyjskim podręczniku seksuologii (przeznaczonym np. dla lekarzy), w dziale "Parafilie" omówione są fetyszyzm i sadomasochizm, zaś pedofilia w dziale "Przestępstwa seksualne".
Czyli dla lekarza pedofil nie ma być osobą potrzebującą pomocy lecz przestępcą, którego trzeba wyeliminować ze społeczeństwa.
2) Myślę, że jeśli Twoje wypowiedzi na forum miały na celu zmianę choć w niewielkim stopniu postaw uczestników wobec poruszanych zagadnień, to niestety nie ma chyba na to szans.
Chyba nie ma tu nawet szans na spokojną, racjonalną dyskusję nad tymi zagadnieniami.
Kwestie dotyczące seksualności są w ogóle trudne do dyskutowania, zwłaszcza w naszym społeczeństwie, gdzie nawet gejom i osobom transseksualnym odmawia się wolności.
A w sprawie efebo-, hebe- czy pedofilii tabuizacja umysłów jest tak silna, że w ogóle racjonalną dyskusję uniemożliwia.
Jak już wspomniałem, idzie o fundamenty naszej kultury.
Kiedy zorientowano się, że ideologia "dobrej pedofilii" zagraża fundamentom społecznym, uznano ją za równie groźną jak ideologia komunistyczna.
Znalazło to wyraz nie tylko w propagandzie, ale i w rozwiązaniach prawnych.
Jak wiesz, Kongres USA posunął się nawet do potępienia pracy naukowej, która kwestionowała nieuchronną szkodliwość kontaktów pederastycznych (boyloverskich).
Ten bezprzykładny (w naszych czasach) zamach na wolność słowa i wolność badań naukowych spotkał się z protestem wielu naukowców.
Jednak ogólnie także w nauce nastąpił nawrót ("backlash") do postaw esencjalistycznych i konserwatywnych, krytykuje się nawet Kinseya.
Obecna epoka nie sprzyja niestety postawom permisywnym.
W szczególności dotyczy to Polski, gdzie społeczeństwo odwróciło się od idei liberalizmu obyczajowego, określanych pogardliwie jako "lewactwo".
A uparte lansowanie przez Ciebie zasady "przyjemnie mu, zgadza się, więc nie ma problemu" jeszcze pogarsza sprawę.
Zamiast rzeczowej dyskusji nad zjawiskiem parafilii, czy konkretnie pedofilii, zaczyna być to jakaś ideologiczna agitacja.
Jeśli zależy Ci na czymś, to zmień, proszę, sposób argumentacji.
Pozdrawiam.
Jan Tadeusz S. (157 punktów)
(zablokowany)

> Czy parafilie powinny być uważane za zaburzenia psychiczne?
Ja w ogóle uważam, że medycyna prawem kaduka wtrąca się w życie erotyczne ludzi.
Ponawiam pytanie: co lekarzowi (psychiatrze, seksuologowi, psychologowi) do tego z kim sypiam i co robię w łóżku? Dlaczego ma mi jakiś niewydarzony lekarzyna mówić że to co robię jest normalne albo nienormalne i na jakiej podstawie?
Pedofilia, jak chyba sam to stwierdzasz, jest kwestią nie medyczną a kulturową, obyczajową.
Owszem prawo ma prawo ingerować w sferę intymną człowieka ale tylko wtedy kiedy jedna ze stron stosuje przemoc, narusza wolność seksualną drugiej strony.

>2) Myślę, że jeśli Twoje wypowiedzi na forum miały na celu zmianę choć w niewielkim stopniu postaw uczestników wobec poruszanych zagadnień, to niestety nie ma chyba na to szans.
Poznajcie prawdę a prawda was wyzwoli.
Przecież wiemy obaj, że w Polsce o pedofilii wolno mówić, ale tylko źle.
Wszelkie inne informacje są albo blokowane albo podawane w krzywym zwierciadle i wyśmiewane.
Ludziom się wciska stereotypy na temat pedofilów i pedofilii.
To tak jakby ktoś twierdził, że wszyscy muzułmanie to terroryści.
A wszyscy pedofile to egoistyczni i hedonistyczni gwałciciele dzieci.
Lecz można by mieć nadzieję , że w forum Racjonalisty uczestniczą ludzie o głowach otwartych a nie babcie moherowe.
Sokrates twierdził, że wystarczy wiedza na jakiś temat aby zmieniła się postawa.
Bo postawa przecież to element poznawczy, emocjonalny i behawioralny.
Najpierw coś poznajemy , potem się do tego ustosunkowujemy, aby na koniec podjąć odpowiednie zachowania.
Dlaczego postawy ludzi zmieniają się na lepsze w stosunku do homoseksualizmu?
Powoli bo powoli, ale jednak?
Dlatego, że ludziom dostarczany jest rzetelny obraz, rzetelna wiedza o homoseksualizmie i to z wielu stron. Od strony naukowców, mediów, literatury , filmów itp. Wielu gejów się ujawnia i ludzie widzą, oooo Kowalski to gej? Taki porządny facet, a ja myślałem, że wszyscy geje to zboki i świry.
Zacznijmy więc może od dostarczania ludziom rzetelnej wiedzy o pedofilii.
Ale tutaj możemy się spotkać z oporem psychiatrów i psychologów.
No bo stracą kolejnych klientów , kiedy się okaże, że pedofilia to nie choroba i że się jej nie "leczy".
> Kiedy zorientowano się, że ideologia "dobrej pedofilii" zagraża fundamentom społecznym
Ale w czym rzekomo miała by zagrażać?
> Jak wiesz, Kongres USA posunął się nawet do potępienia pracy naukowej, która kwestionowała nieuchronną szkodliwość kontaktów pederastycznych (boyloverskich).
Metaanaliza Rinda nie dotyczyła tylko kontaktów boyloverskich.
> A uparte lansowanie przez Ciebie zasady "przyjemnie mu, zgadza się, więc nie ma problemu" jeszcze pogarsza sprawę.
> Zamiast rzeczowej dyskusji nad zjawiskiem parafilii, czy konkretnie pedofilii, zaczyna być to jakaś ideologiczna agitacja.
Przecież dyskutujemy.
Możesz zakwestionować przecież moje twierdzenie , że mimo iż dziecko akceptuje kontakt z pedofilem bo jest mu w tym związku dobrze i miło, to jednak jest problem.
No jest, bo społeczeństwo tego nie akceptuje. Ale czy nie jest to przypadkiem problem społeczeństwa?
Belfer00 (720 punktów)Odp: Co to jest choroba psychiczna
Mimo upływu czasu odpowiem jednak, może przeczytasz, choć odpowiedzieć (przynajmniej pod tym nickiem) już niestety nie możesz.

>>Myślę, że jeśli Twoje wypowiedzi na forum miały na celu zmianę choć w niewielkim stopniu postaw uczestników wobec poruszanych zagadnień, to niestety nie ma chyba na to szans.
>Przecież wiemy obaj, że w Polsce o pedofilii wolno mówić, ale tylko źle.
>Wszelkie inne informacje są albo blokowane albo podawane w krzywym zwierciadle i wyśmiewane.
>Ludziom się wciska stereotypy na temat pedofilów i pedofilii.
Owszem.

>Dlaczego postawy ludzi zmieniają się na lepsze w stosunku do homoseksualizmu?
>Dlatego, że ludziom dostarczany jest rzetelny obraz, rzetelna wiedza o homoseksualizmie i to z wielu stron. Od strony naukowców, mediów, literatury , filmów itp. Wielu gejów się ujawnia i ludzie widzą, oooo Kowalski to gej? Taki porządny facet, a ja myślałem, że wszyscy geje to zboki i świry.
Prezentowany obraz homoseksualności jest zniekształcony, a postawy zmieniają się na lepsze tylko wobec pewnych jej form.
Tolerowane w "naszej" kulturze są tylko te formy homoseksualności, które odpowiadają podstawowym "naszym" normom seksualnym, przede wszystkim normom egalitaryzmu, diadyczności i monogamii.
Czyli stabilne i wierne pary dorosłych gejów czy lesbijek (związki teleiofilne).
Takie wykluczanie krytykowała np. Gayle Rubin.
Tolerowani są właśnie tylko "porządni faceci" (i "porządne kobiety").
A przecież początkowo termin "gay" oznaczał kogoś "zakręconego", "odjechanego" a nawet "rozwiązłego".
Szczególnie wykluczona współcześnie z obszaru homoseksualności jest pederastia (boylove, efebofilia), a przecież to ona stanowiła niegdyś podstawową jej postać.

>>Kiedy zorientowano się, że ideologia "dobrej pedofilii" zagraża fundamentom społecznym
>Ale w czym rzekomo miała by zagrażać?
W tym, że dopuszcza (a nawet pochwala) zachowania seksualne naruszające normy seksualne "naszej" kultury,
Normy te zakładają, że seks ma mieć miejsce tylko między osobami równymi mocą społeczną i złączonymi wzajemną więzią społeczną.
Tylko wtedy seks jest czynnikiem umacniającym "naszą" formę rodziny, a to przecież rodzina jest miejscem reprodukcji cielesnej i duchowej (wychowanie).
Oczywiście, jak pewnie zauważyłeś, ja dość krytycznie odnoszę się do owej "naszej" kultury, a szczególnie do "naszej" formy rodziny

>>A uparte lansowanie przez Ciebie zasady "przyjemnie mu, zgadza się, więc nie ma problemu" jeszcze pogarsza sprawę.
>>Zamiast rzeczowej dyskusji nad zjawiskiem parafilii, czy konkretnie pedofilii, zaczyna być to jakaś ideologiczna agitacja.
>Przecież dyskutujemy.
>Możesz zakwestionować przecież moje twierdzenie , że mimo iż dziecko akceptuje kontakt z pedofilem bo jest mu w tym związku dobrze i miło, to jednak jest problem.
>No jest, bo społeczeństwo tego nie akceptuje. Ale czy nie jest to przypadkiem problem społeczeństwa?
To jest niestety problem nie tylko społeczeństwa, ale i pedofila i dziecka.

Pozdrawiam.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Szczególnie wykluczona współcześnie z obszaru homoseksualności jest pederastia (boylove, efebofilia), a przecież to ona stanowiła niegdyś podstawową jej postać.
Przypadkiem się zdarzyło, że śledzę różne dyskusje na Forum to i na tę natrafiłem.
Wydaje mi się że pederastia została wykluczona, bo podciągnięto ją pod pedofilię.
A to wszystko przez ustanawianie tego kretyńskiego wieku zgody.
Na przykład w takiej Irlandii wiek zgody wynosi lat 17!
Kto to słyszał, aby siedemnastoletniego chłopaka traktować jak dziecko!?
Nie wiem czy zetknąłeś się z ostatnią książką prof. Jaczewskiego "Seksualność dzieci i młodzieży. Pół wieku badań i refleksji."
Pisze on tam:
"Jeżeli rozważamy zjawisko zachowań seksualnych wobec nieletnich, to wydaje
się, że należy dokonać istotnych zróżnicowań. Podzieliłbym okres rozwoju na
trzy grupy:
- grupa I - małe dzieci do lat trzech,
- grupa II - średnia od 3 do 8 lat,
- grupa III - młodzież od 9 lat do pełnoletniości.
Myślę, że zupełnie czym innym jest kontakt z dzieckiem małym i tu wydaje
mi się taką granicą właśnie wiek 8 lat. Zupełnie czym innym jest kontakt seksualny
(jakim by nie był) z nastolatkiem w okresie dojrzewania. W tym okresie
młodzi ludzie zwykle wiedzą, na czym on polega i najczęściej mają dość odwagi
by nie zgadzać się na propozycje, które są im niemiłe. Także trauma, jaka może
powstać po kontakcie (nazwijmy go tu jeszcze) z pedofilem może być mniejsza,
bowiem wydaje się, że poza przypadkami przestępczych działań (zgwałceń,
szantażu) istnieje jakiś stopień przyzwolenia młodego człowieka na daną aktywność.
Postuluję, by określenie "pedofil" zachować tylko do grupy średniej i najmłodszej.
Natomiast nie używać jej w odniesieniu do grupy wiekowej najstarszej. Należy
nazywać ich efebofilami. Określenie efebofilia (z gr. éphebos - ten, który zaczął pokwitać
+ miłość) nie występuje w klasyfikacjach zaburzeń psychicznych
DSM-5 i ICD-10.
Program ochrony powinien dotyczyć oczywiście każdej grupy wiekowej, ale
dla każdej powinien być inny. Także odpowiedzialność karna w przypadkach
przestępczych powinna być zróżnicowana. Myślę, że w odniesieniu do grupy
najstarszej powinna być taka sama jak w stosunku do dorosłych. Bardzo ostro
karane zgwałcenie, przymus, wykorzystanie stosunku zależności, ale kontakty
dobrowolne i świadome nie powinny być karane przynajmniej w najstarszej
grupie."
Czyli jak dobrze rozumiem profesor opowiada się za wiekiem zgody 9 lat, co by się i też zgadzało z wiekiem przystępowania do pierwszej spowiedzi i komunii świętej.
Skoro dziewięcioletnie dziecko może dokonywać rachunku sumienia to jest na tyle rozumne że i może udzielić tzw. świadomej zgody.
Zresztą z wiekiem zgody jest ten kłopot, że jest on ustalany arbitralnie.
Ale to było by jeszcze pół biedy, bo wiele rzeczy w prawie ustalane jest arbitralnie, ale szkopuł w tym, że to ustalenie nie wiadomo na czym jest oparte, bo jak pisał bodajże boziak nie ma badań nad seksualnością małych dzieci więc nie wiemy jakie są ich potrzeby w tym względzie ani też nie określono co to jest psychiczna dojrzałość i kiedy się ją osiąga?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>kontakt seksualny (jakim by nie był) z nastolatkiem w okresie dojrzewania. W tym okresie młodzi ludzie zwykle wiedzą, na czym on polega i najczęściej mają dość odwagi by nie zgadzać się na propozycje, które są im niemiłe.
To nie jest kwestia odwagi, tylko realnie przysługujących praw; wiek ochronny powinien sięgać pełnoletności, ponieważ dorosły ma nad niepełnoletnim prawną przewagę, a niektórzy też władzę. A kto uważa, że dorastamy wcześniej, niech raczej postuluje obniżenie granicy pełnoletności.

>Postuluję, by określenie "pedofil" zachować tylko do grupy średniej i najmłodszej.
Stosowanie terminu "pedofilia" w prawie dyskryminuje osoby ze względu na stan zdrowia, co jest wbrew konstytucji.

>z wiekiem zgody jest ten kłopot, że jest on ustalany arbitralnie
Zsynchronizowanie wieku zgody z pełnoletnością problem rozwiązuje.

> nie określono co to jest psychiczna dojrzałość i kiedy się ją osiąga
W takim razie powoływanie się na "psychiczną dojrzałość" jest bełkotem.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> To nie jest kwestia odwagi, tylko realnie przysługujących praw;
Profesor ma zapewne na myśli, że starsze dzieci nie są już tak uległe jak młodsze i potrafią "postawić" się dorosłemu jeśli się nie chcą z nim kochać, albo postawić mu, jeśli chcą.
Prawa z kolei mogą przysługiwać ale nie każden chce lub może albo umie je egzekwować.
A nawet może nie wiedzieć, że mu jakieś prawa przysługują.
Zresztą wiek zgody nie został przecież ustanowiony dla dzieci tylko dla dorosłych.
To dorosły ma się powstrzymywać od kontaktów erotycznych z dzieckiem, a nie dziecko z dorosłym.
> wiek ochronny powinien sięgać pełnoletności,
Ale nie sięga i tutaj jest kolejna niekonsekwencja związana z tą pożal się Boże, instytucją.

>dorosły ma nad niepełnoletnim prawną przewagę
Nie sądzę aby obcy dorosły miał nad niepełnoletnim prawną przewagę. Nie może przecież łamać wobec niego prawa. Z kolei rodzice mają w stosunku do dziecka prawa wychowawcze, opiekuńcze.
Też przecież nie mogą go bezkarnie lżyć , gwałcić, bić. Dziecko zawsze się może zwrócić do rzecznika praw dziecka.
Natomiast owa osławiona władza rodzicielska to właśnie nic innego jak obowiązek opieki i wychowania dziecka. Rodzic posługując się tą władzą nie może przecież kazać zaprząc dziecka do pługa i orać mu pola. Może co najwyżej egzekwować obowiązek nauki do określonego wieku i inne prospołeczne zachowania. Może np. zabraniać dziecku przyjaźnić się lub kontaktować z daną osobą, ale ten zakaz nie ma mocy prawnej. Dziecko może go zwyczajnie olać i żadne sankcje mu za to nie grożą. Dzieci przecież mogą być nieposłuszne rodzicom. Prawo zaś wkracza tylko wtedy, kiedy dzieci je łamią. Pobiją kogoś, coś ukradną, migają się od szkoły itp.
Rodzic nic nie wskórałby kiedy poszedłby do sądu lub na policję i powiedział, że syn albo córka go nie słucha. Wtedy ewentualnie odesłali by go do psychologa, jeśli to nieposłuszeństwo nie łamało by prawa.
> niech raczej postuluje obniżenie granicy pełnoletności.
Tak w zasadzie to granica pełnoletności jest sztuczna.
Dlaczego np. posłem nie mógłby zostać genialny czternastolatek lub czternastolatka z jakimś pomysłem ekonomicznym czy politycznym?
A zakaz sprzedaży dzieciom alkoholu i papierosów jest śmieszny. Kto zechce to i tak się napije i do tego sobie zapali.
>> Postuluję, by określenie "pedofil" zachować tylko do grupy średniej i najmłodszej.
> Stosowanie terminu "pedofilia" w prawie dyskryminuje osoby ze względu na stan zdrowia, co jest wbrew konstytucji.
Ale profesor nie chce tego terminu wprowadzać do języka prawnego. Broń Panie Boże.
Profesorowi chodzi zdaje się o to, że dzisiaj nawet Jego Ekscelencję arcybiskupa Juliusza Paetza nazywa się pedofilem. Być może prosty lud polski nie odróżnia kleryka od ministranta.
Chociaż i ministranci nie muszą być dziećmi. Widziałem w swoim życiu i starych ministrantów.
A kiedy pedofilia przestanie być wreszcie uważana za chorobę to problem zniknie.
I tak jak dziś niektórzy celebryci mówią o sobie - jestem gejem, tak będą mówili z otwartą przyłbicą - jestem pedofilem.
> W takim razie powoływanie się na "psychiczną dojrzałość" jest bełkotem.
Też tak mniemam.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Profesor ma zapewne na myśli, że starsze dzieci nie są już tak uległe jak młodsze i potrafią "postawić" się dorosłemu
Wyrażanie sprzeciwu wobec działań dorosłego to jedno, rozeznanie drugie, a formalna zależność trzecie i najważniejsze. Człowiek zaczyna jako istota biologicznie i fizycznie zależna, z czasem zależność przybiera postać prawną, w czym w miarę potrzeb opiekunów wspiera państwo.

>Prawa z kolei mogą przysługiwać ale nie każden chce lub może albo umie je egzekwować. A nawet może nie wiedzieć, że mu jakieś prawa przysługują.
Dotyczy to przecież także dorosłych w każdym wieku.

>Zresztą wiek zgody nie został przecież ustanowiony dla dzieci tylko dla dorosłych.
No a skoro wiek zgody jest dla dorosłych, to dla tychże dorosłych jest zarówno zakaz wobec młodszych niepełnoletnich, jak i przyzwolenie wobec starszych niepełnoletnich. I tu powstaje pytanie po kiego grzyba dorosłym przyzwolenie na czynności seksualne wobec osób niepełnoletnich, czyli nie posiadających równych z pełnoletnim praw?

>> wiek ochronny powinien sięgać pełnoletności,
>Ale nie sięga i tutaj jest kolejna niekonsekwencja związana z tą pożal się Boże, instytucją.
Czyli się zgadzamy.

>Nie sądzę aby obcy dorosły miał nad niepełnoletnim prawną przewagę. Nie może przecież łamać wobec niego prawa.
Ale ma większe prawa, np. w sądach powszechnych jest skuteczny bez żadnego rzecznika, a także np. sam może zmienić miejsce zamieszkania.

>Dziecko zawsze się może zwrócić do rzecznika praw dziecka.
Zwracać to się może każdy gdzie chce, więc co to za prawo?

>Natomiast owa osławiona władza rodzicielska to właśnie nic innego jak obowiązek opieki i wychowania dziecka. Rodzic posługując się tą władzą nie może przecież kazać zaprząc dziecka do pługa i orać mu pola. Może co najwyżej egzekwować obowiązek nauki do określonego wieku
Ma i prawa, z bardziej zasadniczych kwestii może wymuszać miejsce zamieszkania czy dobór metod leczenia. No a tłumacząc się różnymi względami rodzic decyduje także o takich kwestiach jak wyjazdy na wakacje, strój, spędzanie wolnego czasu, wizyty kolegów czy dostęp do mediów.

>Dzieci przecież mogą być nieposłuszne rodzicom. Prawo zaś wkracza tylko wtedy, kiedy dzieci je łamią. Pobiją kogoś, coś ukradną, migają się od szkoły itp.
Dopilnowanie by w tych dziedzinach wszystko grało obowiązuje rodziców. Tyle, że w razie uchybień nie oni lądują w jakimś quasi więzieniu czyli placówce wychowawczej, lecz dziecko; dla rodziców za całą karę robi okrojenie rodzicielskich praw.

>kiedy pedofilia przestanie być wreszcie uważana za chorobę
Toż przecież każdy pedofil może sobie poczytywać się za normalnego, tak samo zresztą jak taki np. kleptoman.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
>>wiek ochronny powinien sięgać pełnoletności,
> Ale nie sięga i tutaj jest kolejna niekonsekwencja związana z tą pożal się Boże, instytucją.
> Czyli się zgadzamy.
Nie zgadzamy się.
Aby być konsekwentnym to powinien sięgać pełnoletności.
A skoro nie sięga to cóś musi być na rzeczy.
Ja zaś uważam, że w tej akurat dziedzinie nie powinno być żadnego wieku ochronnego.
Bo nie wiadomo przed jakim zagrożeniem miałby ten wiek chronić?
Samo uprawianie seksu jako takiego niczym nie grozi.
> po kiego grzyba dorosłym przyzwolenie na czynności seksualne wobec osób niepełnoletnich, czyli nie posiadających równych z pełnoletnim praw?
Zasadnicze i podstawowe prawa są przecież równe dla wszystkich. Jest parę, które akurat w naszym nieszczęsnym kraju nie są takie same dla dzieci i dorosłych.
U nas dzieci nie mogą zawierać małżeństwa a w Indiach lub gdzie indziej mogą. Nawet pojazdy mechaniczne mogłyby prowadzić. Dzieci wiejskie już od dziecka jeżdżą traktorami i powożą koniami.
> może wymuszać miejsce zamieszkania czy dobór metod leczenia. No a tłumacząc się różnymi względami rodzic decyduje także o takich kwestiach jak wyjazdy na wakacje, strój, spędzanie wolnego czasu, wizyty kolegów czy dostęp do mediów.
A co by było gdyby dziecko zamieszkało u pedofila? Oczywiście bez seksu, tylko tak.
Jak je zmusić do powrotu na łono domu rodzinnego. To pedofila by szarpano.
Czy dziecko niechcące mieszkać z rodzicami popełnia jakieś przestępstwo? Czy są jakieś przepisy prawne zmuszające je aby do pełnoletności mieszkało z mamą i tatą? Czy takie dziecko zamknęli by w jakimś ośrodku na mocy decyzji sądu? Czy sąd mógłby nakazać dziecku powrót do domu?
Takie dziecko nie uciekałoby przecież z domu aby się włóczyło, kradło, prostytuowało się czy spało po śmietnikach. Ono by tylko wybrało sobie "wujka" z którym by chciało mieszkać.
A metody leczenia to chyba dobiera lekarz?
Z kolei czy można zmuszać dziecko do poddania się pewnym badaniom czy procedurom medycznym?
Czy na przykład można na siłę zrobić dziesięcioletniej dziewczynce badanie ginekologiczne na fotelu ginekologicznym? Ona mówi, że się nie zgadza i nie usiędzie, więc czy ją siłą można brać? Nakazem sądowym?
Co do wolnego czasu, wakacji stroju, kolegów, mediów to dziecko słuchać nie musi i mądrzy rodzice negocjują, a głupi wdają się w przepychanki.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> uważam, że w tej akurat dziedzinie nie powinno być żadnego wieku ochronnego
>Bo nie wiadomo przed jakim zagrożeniem miałby ten wiek chronić?
Wiek ochronny ma zabezpieczać wolność seksualną.

>Samo uprawianie seksu jako takiego niczym nie grozi.
Skąd to wiesz? Przecież w seksie ma się partnera, który zawsze jest "jakiś", więc "samo uprawianie seksu jako takiego" nie zachodzi.

>> po kiego grzyba dorosłym przyzwolenie na czynności seksualne wobec osób niepełnoletnich, czyli nie posiadających równych z pełnoletnim praw?
>Zasadnicze i podstawowe prawa są przecież równe dla wszystkich.
To nie jest odpowiedź na pytanie "po co dorosłym przyzwolenie na czynności seksualne wobec niedorosłych?".

>U nas dzieci nie mogą zawierać małżeństwa a w Indiach lub gdzie indziej mogą.
A w USA to do 2005r dziecko miało prawo zostać stracone mocą wyroku sądowego!

>A co by było gdyby dziecko zamieszkało u pedofila? Oczywiście bez seksu, tylko tak.
>Jak je zmusić do powrotu na łono domu rodzinnego. To pedofila by szarpano.
A niby skąd by wiedziano, że to pedofil?

>Czy są jakieś przepisy prawne zmuszające je aby do pełnoletności mieszkało z mamą i tatą?
Zamiast prawa stosuje się od razu przymus: dziecko albo ulegnie rodzicom, albo zostawione bez opieki wyląduje przymusowo w domu dziecka; rodzice przecież mogą, a i powinni powiadomić policję, że z powodu wyjazdu dziecku zagraża pozostawienie go bez opieki.

>A metody leczenia to chyba dobiera lekarz?
Dentysta ma w ofercie różne wypełnienia zęba, można stosować dodatkowe szczepienia ochronne, no i chyba można się zgodzić lub nie na jakąś operację.

>Czy na przykład można na siłę zrobić dziesięcioletniej dziewczynce badanie ginekologiczne na fotelu ginekologicznym? Ona mówi, że się nie zgadza i nie usiędzie, więc czy ją siłą można brać? Nakazem sądowym?
A słyszałeś o takich przypadkach? Niby z uwagi na naszą obyczajowość z jednej i dziecięcą hardość z drugiej strony powinny być w naszej obyczajowości takie protesty częste, a jednak jakoś udaje się dziewczynki, które należy przebadać przekonać do uległości.

>Co do wolnego czasu, wakacji stroju, kolegów, mediów to dziecko słuchać nie musi
A co to znaczy nie musi, dziecko chce w sobotę urządzić urodziny dla kolegów, a rodzice na sobotę zaproszą ciotki i wujków; dziecko chce destroyed denim, a rodzice te spodnie wyrzucą, bo podarte; tv przełączą na inny kanał, w ogóle pozakładają blokady i co pociecha im zrobi?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Wiek ochronny ma zabezpieczać wolność seksualną.
A co to jest ta wolność seksualna?
Wolność to brak przymusu, własna chęć czynienia czegoś.
Wolność seksualną ogranicza dziecku ten kto je zmusza do czynów nierządnych.
Ale jak dziecko samo chce albo akceptuje erotyczne pieszczoty z dorosłym to gdzie tu ograniczanie jego wolności? To raczej nie pozwalanie mu na nie ogranicza jego wolność seksualną. Ja chcę a jacyś idioci mi nie pozwalają nie wiadomo dlaczego?!
> w seksie ma się partnera, który zawsze jest "jakiś"
Więc jeśli jest kochający to seks niczym nie grozi.
> Zamiast prawa stosuje się od razu przymus: dziecko albo ulegnie rodzicom, albo zostawione bez opieki wyląduje przymusowo w domu dziecka; rodzice przecież mogą, a i powinni powiadomić policję, że z powodu wyjazdu dziecku zagraża pozostawienie go bez opieki.
Aby skierować dziecko do domu dziecka potrzebny jest jakiś powód. Że rodzice sobie nie radzą a dziecko schodzi na złą drogę. A jeśli dziecko dobrze funkcjonuje u "wujka" jest czyste , zadbane i chodzi do szkoły?
> jakoś udaje się dziewczynki, które należy przebadać przekonać do uległości.
Może zastraszyć, zmanipulować?
Czyli rodzice robią dziecku gorzej niż "dobrzy pedofilowie".
> dziecko chce w sobotę urządzić urodziny dla kolegów, a rodzice na sobotę zaproszą ciotki i wujków
No to dziecko sprosi kumpli i dopiero będzie się działo.
22-07-2016 01:14 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>A co to jest ta wolność seksualna?
Powiedzmy, że to "indywidualna możliwość jednostki do wyrażania pełni potencjału seksualnego".

>jak dziecko samo chce albo akceptuje erotyczne pieszczoty z dorosłym to gdzie tu ograniczanie jego wolności? To raczej nie pozwalanie mu na nie ogranicza jego wolność seksualną. Ja chcę a jacyś idioci mi nie pozwalają...
Przecież, co już ustaliliśmy, ograniczenia płynące z ustanowienia wieku przyzwolenia nie dziecku czegokolwiek zakazują.

>> w seksie ma się partnera, który zawsze jest "jakiś"
>Więc jeśli jest kochający to seks niczym nie grozi.
Kochający też jest jakiś, więc seks z nim nie jest "samym seksem" tylko "jakimś seksem".

>Aby skierować dziecko do domu dziecka potrzebny jest jakiś powód. Że rodzice sobie nie radzą
No a radzą sobie, skoro dziecko wbrew zakazowi nie nocuje w domu?

>> jakoś udaje się dziewczynki, które należy przebadać przekonać do uległości.
>Może zastraszyć, zmanipulować?
Wyjaśnić istotę procedury medycznej.

>> dziecko chce w sobotę urządzić urodziny dla kolegów, a rodzice na sobotę zaproszą ciotki i wujków
>No to dziecko sprosi kumpli i dopiero będzie się działo.
Nie sprosi, bo się wstydzi tych wszystkich grubych ciotek i prostackich wujków.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)

>>jak dziecko samo chce albo akceptuje erotyczne pieszczoty z dorosłym to gdzie tu ograniczanie jego wolności? To raczej nie pozwalanie mu na nie ogranicza jego wolność seksualną. Ja chcę a jacyś idioci mi nie pozwalają...
> Przecież, co już ustaliliśmy, ograniczenia płynące z ustanowienia wieku przyzwolenia nie dziecku czegokolwiek zakazują.
Dziecku nie zakazują, ale zakazując dorosłemu uderzają poniekąd w dziecko. Bo dziecko chciałoby, ale dorosły mu mówi: "Niestety, kochanie, ty chcesz , ja chcę, ale Państwo nie pozwala."
Więc pośrednio jest to brutalny atak na wolność wyboru dziecka .
22-07-2016 20:29 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dziecku nie zakazują, ale zakazując dorosłemu uderzają poniekąd w dziecko. Bo dziecko chciałoby, ale dorosły mu mówi: "Niestety, kochanie, ty chcesz , ja chcę, ale Państwo nie pozwala."
>Więc pośrednio jest to brutalny atak na wolność wyboru dziecka .
Nie, dziecko ma niepowtarzalną okazję przekonać się, że ten rzekomo je kochający dorosły nie ufa mu oraz/lub nie jest gotowy dla niego zaryzykować wolności.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Nie, dziecko ma niepowtarzalną okazję przekonać się, że ten rzekomo je kochający dorosły nie ufa mu oraz/lub nie jest gotowy dla niego zaryzykować wolności.
Przecież miłość można okazać w mniej dramatyczny sposób.
22-07-2016 21:31 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> Nie, dziecko ma niepowtarzalną okazję przekonać się, że ten rzekomo je kochający dorosły nie ufa mu oraz/lub nie jest gotowy dla niego zaryzykować wolności.
>Przecież miłość można okazać w mniej dramatyczny sposób.
Można, ale rozpatrujemy zaproponowane przez Ciebie zapotrzebowanie na sposób bardziej dramatyczny.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)

>rozpatrujemy zaproponowane przez Ciebie zapotrzebowanie na sposób bardziej dramatyczny.
A gdzie ja proponuję dramatyczny sposób?
Jestem jak najdalszy od wprowadzania dramatycznych wydarzeń do miłości.
22-07-2016 23:44 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>
>rozpatrujemy zaproponowane przez Ciebie zapotrzebowanie na sposób bardziej dramatyczny.
> A gdzie ja proponuję dramatyczny sposób?
Tam, gdzie wg Ciebie 'dziecko chciałoby, ale dorosły mu mówi: "Niestety, kochanie...'.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
>>
>rozpatrujemy zaproponowane przez Ciebie zapotrzebowanie na sposób bardziej dramatyczny.
>> A gdzie ja proponuję dramatyczny sposób?
>Tam, gdzie wg Ciebie 'dziecko chciałoby, ale dorosły mu mówi: "Niestety, kochanie...'.
No a co ma mu powiedzieć, chcąc być uczciwym?
Musi mu przedstawić jasno sytuację.
23-07-2016 21:13 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>
>rozpatrujemy zaproponowane przez Ciebie zapotrzebowanie na sposób bardziej dramatyczny.
>>> A gdzie ja proponuję dramatyczny sposób?
>>Tam, gdzie wg Ciebie 'dziecko chciałoby, ale dorosły mu mówi: "Niestety, kochanie...'.
> No a co ma mu powiedzieć
Nie chodzi o taką czy inną odpowiedź, a o to, czy proponowałeś dramatyczny sposób okazywania miłości.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)

>czy proponowałeś dramatyczny sposób okazywania miłości.
Gdzie tu dramat gdy dorosły mówi dziecku, że państwo i prawo zabraniają im uprawiania pieszczot erotycznych?
Ostatecznie prawo zabrania robienia wielu innych rzeczy, a ludzie je robią.
Natomiast nie jest przecież zabroniona sama miłość pedofilna.
Dorosły i dziecko mogą się kochać do woli, namiętnie i szaleńczo ale tylko duchowo a nie cieleśnie.
24-07-2016 18:22 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>
>czy proponowałeś dramatyczny sposób okazywania miłości.
> Gdzie tu dramat
no przecież tam, gdzie go sam dostrzegłeś.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
>>czy proponowałeś dramatyczny sposób okazywania miłości.
>>Gdzie tu dramat

>no przecież tam, gdzie go sam dostrzegłeś.
To Ty zaproponowałaś, że pedofil miałby udowodnić swoją miłość idąc do więzienia, tak jak Korczak idąc do komory gazowej.
Ale czasy mamy inne, nikt już do komór gazowych dzieci nie goni, to dlaczego pedofil miałby narażać się na więzienie aby dowodzić swej miłości kiedy są inne mniej, że tak powiem, inwazyjne, sposoby.
24-07-2016 20:08 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>To Ty zaproponowałaś, że pedofil miałby udowodnić swoją miłość idąc do więzienia
Przecież nie więzienie proponowałam, lecz odwagę i zaufanie.

> dlaczego pedofil miałby narażać się na więzienie aby dowodzić swej miłości
A dlaczego ktokolwiek miałby się narażać na cokolwiek by dowieść swej miłości?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
24-07-2016 20:53 
 Ocena 1 na 1
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> A dlaczego ktokolwiek miałby się narażać na cokolwiek by dowieść swej miłości?
Istnieje coś takiego jak "dowód miłości".
Bo jak mówi Biblia :
Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że kocha, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] miłość zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» - a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? Tak też i miłość, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie.
25-07-2016 07:02 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> A dlaczego ktokolwiek miałby się narażać na cokolwiek by dowieść swej miłości?
> Istnieje coś takiego jak "dowód miłości"...
Więc masz tu odpowiedź na swoje pytanie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
22-07-2016 03:28 
 Ocena 2 na 2
Belfer00 (720 punktów)
>>Co do wolnego czasu, wakacji stroju, kolegów, mediów to dziecko słuchać nie musi
>A co to znaczy nie musi, dziecko chce w sobotę urządzić urodziny dla kolegów, a rodzice na sobotę zaproszą ciotki i wujków; dziecko chce destroyed denim, a rodzice te spodnie wyrzucą, bo podarte; tv przełączą na inny kanał, w ogóle pozakładają blokady i co pociecha im zrobi?
Takie traktowanie dziecka jest po prostu obrzydliwe, a poza tym głupie i krótkowzroczne.
Jeśli nawet dziecko się podporządkuje, to wychowa się na człowieka uległego lub podstępnego (aby osiągnąć cel musiało rodzicami manipulować).
Może też "odgrywać" się na słabszych (bo dostaje przekaz, że silniejszy nad słabszym ma prawo dominować), w tym na własnych dzieciach.
Dobre wychowanie to wychowanie do wolności.
Rodzina to nie własność rodziców, ale wspólnota wszystkich jej członków - dorosłych i dzieci.
W sprawach własnych (np. ubioru) dziecko powinno jak najwcześniej być wolne, w sprawach wspólnych uczyć się negocjacji z uwzględnieniem potrzeb innych ludzi.
W wypadku nieposzanowania jego praw dziecko powinno mieć możliwość poskarżenia się.
Rodzice nie powinni dysponować "włsdzą", a jedynie "pieczą" rodzicielską (i tak już chyba w polskim prawie jest).
Pozdrawiam.
22-07-2016 07:59 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Co do wolnego czasu, wakacji stroju, kolegów, mediów to dziecko słuchać nie musi
>>A co to znaczy nie musi, dziecko chce w sobotę urządzić urodziny dla kolegów, a rodzice na sobotę zaproszą ciotki i wujków; dziecko chce destroyed denim, a rodzice te spodnie wyrzucą, bo podarte; tv przełączą na inny kanał, w ogóle pozakładają blokady i co pociecha im zrobi?
>Takie traktowanie dziecka jest po prostu obrzydliwe, a poza tym głupie i krótkowzroczne.
Toteż nie piszę, że takie traktowanie dziecka jest piękne, mądre czy dalekowzroczne, lecz że możliwe, jako całkowicie legalne.

I właśnie teoretyczna możliwość legalnego podjęcia takich działań wobec niepełnoletniego dziecka przesądza o faktycznej jego zależności od opiekunów. A kto jest od dorosłych zależny, ten może działać pod presją, dlatego nie powinno się ustanawiać żadnego "wieku zgody", a jedynie pełnoletniość.

Więc jeśli sądzisz, że ta dodatkowa granica powinna istnieć, to uzasadnij po co dorosłym przyzwolenie na czynności seksualne wobec zależnych od nich niedorosłych?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)

>po co dorosłym przyzwolenie na czynności seksualne wobec zależnych od nich niedorosłych?
Czyli kombinujesz w ten sposób, że jeśli dorośli mogą narzucać dziecku jak ma się ubierać i kogo gościć oraz co oglądać w TV , to mogą też narzucać mu się ze swoimi czynnościami homoseksualnymi?
22-07-2016 20:35 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>
>po co dorosłym przyzwolenie na czynności seksualne wobec zależnych od nich niedorosłych?
>Czyli kombinujesz w ten sposób, że jeśli dorośli mogą narzucać dziecku jak ma się ubierać i kogo gościć oraz co oglądać w TV , to mogą też narzucać mu się ze swoimi czynnościami homoseksualnymi?
A z czego wynika, że tak kombinuję?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> po co dorosłym przyzwolenie na czynności seksualne
W takim razie raczej nie po co przyzwolenie tylko po co zakaz?
22-07-2016 21:30 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> po co dorosłym przyzwolenie na czynności seksualne
>W takim razie raczej nie po co przyzwolenie tylko po co zakaz?
W jakim "takim" razie?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
>W jakim "takim" razie?
Bo nie rozumiem po co pytasz po co dorosłym owo przyzwolenie?
To tak jakbyś pytała po co homoseksualistom pozwolenie na zawieranie małżeństwa?
No po to, że go nie mają.
A już po co ludzie się żenią i za mąż wychodzą, to ich sprawa.
Tak samo jak to, po co dorośli wykonują czynności seksualne wobec zależnych od nich niedorosłych.
Nie mają takiego przyzwolenia a mieć by chcieli, tak jak homoseksualiści by chcieli móc się ze sobą legalnie wiązać.
22-07-2016 23:45 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>po co pytasz po co dorosłym owo przyzwolenie?
Żeby trudność udzielenia sensownej odpowiedzi skłoniła Cię do uznania, że wiek zgody powinien być tożsamy z dorosłością.

>po co ludzie się żenią i za mąż wychodzą, to ich sprawa
Jak ich, to niech sobie sami ślubów udzielają.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)

>wiek zgody powinien być tożsamy z dorosłością
A niby dlaczego?
Co komu do tego z kim kto się "kocha"?
Rozumiem, że dorosłość jest potrzebna przy zakupie samochodu lub podejmowaniu innych ważnych decyzji wiążących się z finansami lub jakimiś zobowiązaniami majątkowymi.
A seks jest rzeczą tak nieistotną z punktu widzenia prawa, że się dziwię iż jest przez to prawo regulowany.
Ale tylko na tej zasadzie, że był regulowany w Biblii i to przesiąkło jak szambo, do rozwiązań prawnych.
Dobrze jeszcze, że nie dosłownie, bo w Biblii kazali homoseksualistów zabijać, a dzisiaj im się jedynie zabrania żenić ze sobą.
23-07-2016 21:14 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>
>wiek zgody powinien być tożsamy z dorosłością
>A niby dlaczego?
Dla ochrony wolności małolatów.

>seks jest rzeczą tak nieistotną
To go sobie odpuść.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
24-07-2016 09:18 
 Ocena 1 na 1
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
>>
>wiek zgody powinien być tożsamy z dorosłością
>>A niby dlaczego?
> Dla ochrony wolności małolatów.
Małolat jest przecież wolny. Może odmówić dorosłemu seksu. Nawet trzylatek może wykrzywić buzię z niesmakiem dając wyraz swojej dezaprobacie.
>>seks jest rzeczą tak nieistotną
>To go sobie odpuść.
seks jest rzeczą tak nieistotną z punktu widzenia prawa
24-07-2016 09:29 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Małolat jest przecież wolny. Może odmówić dorosłemu
Ale jak ustaliśmy, każdy małolat może być pod presją.

> seks jest rzeczą tak nieistotną z punktu widzenia prawa
Nieistotne dla prawa są tylko kwestie niedotyczące innych.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Ale jak ustaliliśmy, każdy małolat może być pod presją.
Tylko dlaczego za jedne presje wywieranie na małolata dorośli nie są karani a za inne są?
Za zmuszanie albo nakłanianie dziecka do chodzenia do szkoły dorosłych się nie karze, chociaż jest to dla dziecka przykre. Zaś za nakłanianie do seksu się karze, chociaż jest to dla dziecka przyjemne? Wot zagwozdka!
>>seks jest rzeczą tak nieistotną z punktu widzenia prawa
> Nieistotne dla prawa są tylko kwestie niedotyczące innych.
Ale prawo nie powinno zajmować się seksem jako takim.
Zajmuje się gwałtem, podstępem, nadużyciem stosunku zależności itp. Ale tylko w kontekście seksu.
Kiedyś zajmowało się seksem między dwoma mężczyznami tej samej płci nie wiadomo na jakiej zasadzie, ale na szczęście w wielu krajach już tego zaprzestało.
Co ciekawe kobiety lesbijki prawa nie interesowały tylko faceci.
Dzisiaj prawo zajmuje się tylko wtedy gdy homoseksualista zgwałci homoseksualistę. A nie ich seksem. No i jeszcze zajmuje się seksem pedofilskim.
24-07-2016 11:46 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>...dlaczego za jedne presje wywieranie na małolata dorośli nie są karani a za inne są?
>Za zmuszanie albo nakłanianie dziecka do chodzenia do szkoły dorosłych się nie karze, chociaż jest to dla dziecka przykre. Zaś za nakłanianie do seksu się karze, chociaż jest to dla dziecka przyjemne?
Bo prawo nie jest dla przyjemności jednostki lecz dla pożytku ogółu.

>prawo nie powinno zajmować się seksem jako takim
Przecież "seksem jako takim" prawo się nie zajmuje.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Bo prawo nie jest dla przyjemności jednostki lecz dla pożytku ogółu.
Ale ogół składa się z jednostek. I to jednostki, albo lepiej - jednostkę, ma chronić prawo a nie jakiś abstrakcyjny ogół.
> Przecież "seksem jako takim" prawo się nie zajmuje.
I nie powinno, jak pisałem, bo jest z punktu widzenia prawa prywatną sferą człowieka, tak jak wyznanie. A kiedyś, przed wojną w dowodzie osobistym figurowała rubryka - wyznanie. I było wpisywane np. WYZNANIE - mojżeszowe.
Tak samo prawo nie powinno interesować się seksem jednostki, a jednak w pewnych przypadkach się interesuje. Np. prawo Ugandy interesuje się seksem dwóch mężczyzn nawet wtedy gdy uprawiają go w zaciszu domowym za obopólną akceptacją.
W naszym zaś, ale nie tylko naszym, kraju prawo wkracza w seks osoby dorosłej i dziecka, nawet wtedy gdy uprawiają go w zaciszu domowym za obopólną akceptacją.
PS
Nie mogę się doczekać odpowiedzi od Belfra na temat subkulturacji.
Więc mam pytanie do Ciebie czy subkulturacja dziecka, czyli uznawanie przez dziecko jakiejś normy (lub norm) nieakceptowanej społecznie za dobrą ZAWSZE jest złe i dla dziecka szkodliwe (krzywdzące)?
Oczywiście uznawanie przez dziecko kradzieży za dobre może być dla niego szkodliwe jak trafi za karę do poprawczaka.
Zakładam też, że dziecko które akceptuje nieakceptowaną społecznie normę nie cierpi z tego powodu wyrzutów sumienia. Bo gdyby cierpiało to by znaczyło, że tej normy nie akceptuje.
Takie dziecko akceptujące tę nieakceptowaną społecznie normę jest głęboko przekonane, że to ono ma rację, a społeczeństwo , w tym przypadku, jej nie ma. A jeśliby społeczeństwo prześladowało dziecko z powodu jego przekonań, to dziecko by się czuło niesłusznie prześladowane i to ewentualnie mogłoby powodować jego dyskomfort psychiczny. Np. chłopiec wychowywany przez dwóch baców-gejów gdzieś na Podhalu mógłby uważać tę sytuację za normalną, ale wyśmiewany przez miejscową góralską społeczność mógłby z kolei cierpieć. I w tym wypadku owa subkulturacja byłaby dla tego chłopca niekorzystna. Ale dla innego chłopca wychowywanego w innym otoczeniu, gdzie wychowanie przez dwóch gejów byłoby akceptowane nie byłaby.
Z kolei dziecko związane z "dobrym pedofilem" mogłoby albo cierpieć, gdyby robiono mu przykre uwagi, albo z kolei odszczekiwać się i bronić owego związku.
Sprawa jest niewątpliwie niejednoznaczna i godna zastanowienia się i wnikliwego rozpatrzenia.
24-07-2016 18:20 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> Bo prawo nie jest dla przyjemności jednostki lecz dla pożytku ogółu.
>Ale ogół składa się z jednostek. I to jednostki, albo lepiej - jednostkę, ma chronić prawo a nie jakiś abstrakcyjny ogół.
Co w tym "ogóle" jest abstrakcyjnego skoro składa się on z jednostek?

No a jeżeli chciałbyś, by prawo chroniło nawet nie jednostki, a jednostkę, to powstaje pytanie którą jednostkę i dlaczego właśnie tę?

>> Przecież "seksem jako takim" prawo się nie zajmuje.
> I nie powinno
No to tutaj zgoda.

>prawo wkracza w seks osoby dorosłej i dziecka
Bo ogół ma interes by państwo tutaj wkraczało.

>czy subkulturacja dziecka, czyli uznawanie przez dziecko jakiejś normy (lub norm) nieakceptowanej społecznie za dobrą ZAWSZE jest złe i dla dziecka szkodliwe (krzywdzące)?
No raczej.

>Np. chłopiec wychowywany przez dwóch baców-gejów gdzieś na Podhalu mógłby uważać tę sytuację za normalną, ale wyśmiewany przez miejscową góralską społeczność mógłby z kolei cierpieć.
No właśnie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
>>Np. chłopiec wychowywany przez dwóch baców-gejów gdzieś na Podhalu mógłby uważać tę sytuację za normalną, ale wyśmiewany przez miejscową góralską społeczność mógłby z kolei cierpieć.
> No właśnie.
Ale czy w związku z tym geje-bacowie powinni go z powrotem oddać do domu dziecka?
> Co w tym "ogóle" jest abstrakcyjnego skoro składa się on z jednostek?
Ale czy jakikolwiek ogół istnieje?
To jest stary spór o uniwersalia. Czy istnieją tylko przedmioty jednostkowe czy też i ogólne.
Czy las to odrębny byt czy tylko zbiór pojedynczych drzew?
>>prawo wkracza w seks osoby dorosłej i dziecka
> Bo ogół ma interes by państwo tutaj wkraczało.
A co to, za przeproszeniem, ogół obchodzi i jaki ma ogół interes w tym aby zaglądać mi pod kordłę?
24-07-2016 20:07 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Np. chłopiec wychowywany przez dwóch baców-gejów gdzieś na Podhalu mógłby uważać tę sytuację za normalną, ale wyśmiewany przez miejscową góralską społeczność mógłby z kolei cierpieć.
>> No właśnie.
> Ale czy w związku z tym geje-bacowie powinni go z powrotem oddać do domu dziecka?
Niekoniecznie, ale powinno się wyciągnąć naukę, że to marna to opieka, która dziecko obciąża ponad jego siły.

>Ale czy jakikolwiek ogół istnieje?
Naród, społeczeństwo obywatele państwa - taki ogół.

>To jest stary spór [...] Czy las to odrębny byt czy tylko zbiór pojedynczych drzew?
Albo czy drzewa rosną w lesie.

>> Bo ogół ma interes by państwo tutaj wkraczało.
>A co to, za przeproszeniem, ogół obchodzi i jaki ma ogół interes w tym aby zaglądać mi pod kordłę?
Kordła zawsze prędzej czy później okazuje się za krótka, a że nie tylko prawo kształtuje obyczaje, ale i obyczaje na prawo, to ogół oczekuje mieszczenia się w normie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
24-07-2016 20:43 
 Ocena 1 na 1
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Niekoniecznie, ale powinno się wyciągnąć naukę, że to marna to opieka, która dziecko obciąża ponad jego siły.
Ale to nie opieka baców-gejów obciąża dziecko ponad siły. Oni wykonują swoją opiekę przykładnie. I nawet chłopiec jest zadowolony.
To społeczność góralska, zindoktrynowana kościelnie, ma coś do nich.
> Albo czy drzewa rosną w lesie.
Jeśli w ogóle jakiś las istnieje? A nie poszczególne drzewa.
> ogół oczekuje mieszczenia się w normie
Ale prawo nie temu ma służyć tylko zapewniać sprawiedliwość.
25-07-2016 06:59 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ale to nie opieka baców-gejów obciąża dziecko ponad siły.
>To społeczność góralska
Bacowie znali obyczajowość, więc dziecko na społeczne odrzucenie narazili świadomie.

>> ogół oczekuje mieszczenia się w normie
>Ale prawo nie temu ma służyć tylko zapewniać sprawiedliwość.
Ogółowi służy, a wedle ogółu np. masz obowiązek zapinać pasy.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Bacowie znali obyczajowość, więc dziecko na społeczne odrzucenie narazili świadomie.
A może bacowie przyjechali z Hameryki, gdzie się wychowali i chłopca adoptowali? I to Murzynka do tego. A wrócili na łojcowiznę? Hę?
Np. taki Legierski jaki jest strasznie zesubkulturalizowany!
25-07-2016 09:15 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> Bacowie znali obyczajowość, więc dziecko na społeczne odrzucenie narazili świadomie.
>A może bacowie przyjechali z Hameryki, gdzie się wychowali i chłopca adoptowali? I to Murzynka do tego. A wrócili na łojcowiznę? Hę?
To i ludziska się od nich - jak to od obcych - zdystansują i dzieciakowi mniej dokuczą. Za to bardziej - jak to poczciwi ludzie - współczuć będą.

>Np. taki Legierski jaki jest strasznie zesubkulturalizowany!
A to Legierskiego w tym Koniakowie para gejów z Hameryki wychowywała?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> A to Legierskiego w tym Koniakowie para gejów z Hameryki wychowywała?
No może nie do końca, ale powodów do subkulturacji chłopca było sporo.
"Ojciec Krystiana był Afrykańczykiem (Mauretańczykiem), przyjechał do Polski na studia. Matka jest góralką, wyrabia słynne koniakowskie koronki. Wychowała go sama."
Sam mówił o sobie:"W Koniakowie czułem się normalnie, nikt mnie nie wytykał palcami. W zabawach z kolegami najczęściej byłem przywódcą. Najwyżej w sąsiednich wsiach ludzie się za mną oglądali, ale to była zwykła ciekawość i nie odczuwałem tego jako dyskryminacji czy czegoś złego. Przykro mi było tylko, że to przeszkadza mamie - opowiada.
Kiedy zorientował się, że jest gejem nie było to dla niego szokiem: - I tak byłem inny, po prostu okazało się, że jestem jeszcze bardziej inny, niż sądziłem."

Poza tym, jak pisze Wikipedia: " Był ministrantem w kościele na Kubalonce, gdzie był molestowany przez swojego proboszcza."
To dużo jak na głowę małego chłopca. Samotna matka, Murzynek molestowany przez proboszcza zamieszkały na wiosce w Beskidzie Śląskim.
No i proszę, mimo tak niekorzystnych warunków wyrósł na porządnego człowieka!
PS
Jak byłem w maju w Cieszynie Czeskim to spotkałem Legierskiego z jakimś facetem.
Ładowali do auta jakieś zakupy.
Pewnie przyjechał odwiedzić mamę.
25-07-2016 20:51 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>To dużo jak na głowę małego chłopca. Samotna matka, Murzynek molestowany przez proboszcza zamieszkały na wiosce w Beskidzie Śląskim.
>No i proszę, mimo tak niekorzystnych warunków wyrósł na porządnego człowieka!
O, a co jest złego w Beskidzie Śląskim?

No ale już wracając do tematu, to przecież mulat Legierski nie był "wyśmiewany przez miejscową góralską społeczność", więc po co jego przypadek tu wałkujemy?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> No ale już wracając do tematu, to przecież mulat Legierski nie był "wyśmiewany przez miejscową góralską społeczność", więc po co jego przypadek tu wałkujemy?
Wałkujemy bo np. w końcu pisze się mulat czy Mulat?
Podobno nazwy ras pisze się dużą literą.
Poza tym mimo iż Legierski nie był wyśmiewany jako taki, to jednak mówi: " w sąsiednich wsiach ludzie się za mną oglądali, ale to była zwykła ciekawość i nie odczuwałem tego jako dyskryminacji czy czegoś złego. Przykro mi było tylko, że to przeszkadza mamie."
Więc jednak odczuwał przykrość.
Już nie mówię o molestowaniu przez proboszcza.
Chociaż diabli wiedzą jak to z tym molestowaniem było.
To Wikipedia tak pisze, a może Legierski jako gej chętnie odwiedzał kapłana?
26-07-2016 01:39 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wałkujemy bo np. w końcu pisze się mulat czy Mulat?
>Podobno nazwy ras pisze się dużą literą.
Skoro Murzyna pisze się dużą, a białego małą, to dla mulata trzeba by chyba obstalować średnią? Póki jednak jej nie ma, to jako biała nierasistka piszę "mulata" tak jak "białego". I najwyżej czarnoskóry, zwany - podobnie niezbyt grzecznie - Murzynem, powinien, jeśli nie jest rasistą, pisać Mulat - dużą. No chyba, że się czuje raczej czarnoskórym, to wtedy małą.

>Przykro mi było tylko, że to przeszkadza mamie."
>Więc jednak odczuwał przykrość.
Ale to jego subkulturacja zachodziła względem samej matki, która w takim razie okazała się matką toksyczną.

> może Legierski jako gej chętnie odwiedzał kapłana?
Albo przez tego kapłana ukształtował się na geja?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
26-07-2016 10:51 
 Ocena 1 na 1
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)

>to dla mulata
To dlaczego mulata podkreśla mi czerwonym wężykiem a Mulata nie podkreśla?
>Ale to jego subkulturacja zachodziła względem samej matki, która w takim razie okazała się matką toksyczną.
Akurat subkulturacja wobec matki nie zachodziła, bo mu było przykro.
Gdyby nie było mu przykro z tego powodu ,że oglądanie się za nim ludzi w innych wioskach przeszkadza jego matce, to wtedy dopiero zaszłaby jego subkulturacja. Bo normalnej matce powinno przeszkadzać, że ludzie oglądają się za jej (innym) dzieckiem, jest to akceptowana norma. Czyli, że gdyby małemu Legierskiemu nie było przykro z tego powodu to znaczy że byłby zdekulturalizowany.
Natomiast o subkulturacji Legierskiego świadczy ten fragment:
"Kiedy zorientował się, że jest gejem nie było to dla niego szokiem: - I tak byłem inny, po prostu okazało się, że jestem jeszcze bardziej inny, niż sądziłem."
Czyli Legierski zaakceptował to że jest czarny i że jest gejem, a więc coś co było nieakceptowane w Beskidzie Śląskim czyli się, przynajmniej na terenie BŚ, zdekulturalizował.
I nadal jest zdekulturalizowany, ogólnopolsko już, bo głosi wszem wobec, że bycie gejem i Mulatem (pośród większości białych) jest czymś normalnym. A przecież nie jest. A na tym przecież polega , mówiąc w skrócie, subkulturacja, że się coś nienormalnego za normalne uznaje.
> Albo przez tego kapłana ukształtował się na geja?
Obawiam się że jako młody chłopiec był taki słodki i śliczny, że uwiódł, a raczej sprowadził na pokuszenie, Bogu ducha winnego księdza.
Poza tym Legierski jak wiemy wychowywany był bez ojca więc mógł lgnąć do proboszcza wedle słów abp. Michalika:"Ono (dziecko, przyp. mój) lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga."
26-07-2016 11:57 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>
>to dla mulata
>To dlaczego mulata podkreśla mi czerwonym wężykiem a Mulata nie podkreśla?
Bo w tej akurat kwestii formalna słuszność jest po Twojej stronie.

>Akurat subkulturacja wobec matki nie zachodziła, bo mu było przykro.
Zachodziła, przecież jako czarnoskóry nie mógł mieć takiego głupiego zdania, że jego murzyńskość jest wobec mieszkańców sąsiednich miejscowości niestosowna; nawet niemądre, żeby jego matka takie zdanie miała.

>normalnej matce powinno przeszkadzać, że ludzie oglądają się za jej (innym) dzieckiem, jest to akceptowana norma
"Przeszkadzanie" to jest uczucie, nie pogląd.

>gdyby małemu Legierskiemu nie było przykro z tego powodu to znaczy że byłby zdekulturalizowany.
To by nawet znaczyło, że był cyniczny, albo nawet psychopatyczny.

>Natomiast o subkulturacji Legierskiego świadczy ten fragment:
>"Kiedy zorientował się, że jest gejem nie było to dla niego szokiem: - I tak byłem inny, po prostu okazało się, że jestem jeszcze bardziej inny, niż sądziłem."
>Czyli Legierski zaakceptował to że jest czarny i że jest gejem, a więc coś co było nieakceptowane w Beskidzie Śląskim czyli się, przynajmniej na terenie BŚ, zdekulturalizował.
Tego, że jest czarny wśród białych raczej nie akceptował, skoro było mu przykro, że matce jest przykro. Chyba, że wcale przykro mu nie było, a o matce myślał cynicznie: walnięta ta moja rodzicielka, najpierw się z Mauretańczykiem zadaje, a potem dopiero lament, że się mojej mauretańskiej gębie Ślązaki Beskidzkie dziwują".

>I nadal jest zdekulturalizowany, ogólnopolsko już, bo głosi wszem wobec, że bycie gejem i Mulatem (pośród większości białych) jest czymś normalnym. A przecież nie jest.
Nie jest nienormalne, a jedynie jest rzadkością, bo mało jest u nas kolorowych i tylko kilka procent facetów jest gejami. No ale w takim razie subkulturacja Legierskiego to zwykłe negowanie statystyki, a nie pogląd na to co dobre.

> Obawiam się że jako młody chłopiec był taki słodki i śliczny, że [...] sprowadził na pokuszenie [...] księdza.
Wygląda na ślicznego za młodu, więc całkiem to możliwe.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Bo w tej akurat kwestii formalna słuszność jest po Twojej stronie.
A co to znaczy "formalna"?
Słuszność jest, albo jej nie ma. Kiedyś demokracja była socjalistyczna.
> Zachodziła, przecież jako czarnoskóry nie mógł mieć takiego głupiego zdania, że jego murzyńskość jest wobec mieszkańców sąsiednich miejscowości niestosowna; nawet niemądre, żeby jego matka takie zdanie miała.
On akceptował swoją murzyńskość więc pod tym względem był zdekulturalizowany, ale nie akceptował tego (przykro mu było) że matce się nie podoba, jak obcy ludzie się na niego gapią poza Koniakowem. A przecież to akceptowana norma, że matce się nie podoba jak jej dziecko jest obiektem "niezdrowego" zainteresowania. Więc przez to, że akceptował (przykro mu było) słuszny (zgodny z normą) gniew matki to w tym punkcie zdekulturalizowany nie był.
Bo mamy sytuację następującą:
1.Legierski przebywa z matką np. w Wiśle.
2.Mieszkańcy Wisły gapią się na małego Legierskiego z ciekawością jak na jakieś kuriozum.
3.Matce Legierskiego się to nie podoba, czemu się trudno dziwić. Postępuje zgodnie z normą.
4.Legierskiemu nie przeszkadza fakt gapienia się na niego i bycia Mulatem - objaw subkulturacji ( nie wie być może jeszcze, że jest gejem), ale jest mu przykro, że fakt gapienia się przeszkadza jego mamie.
Czyli summa summarum akceptuje normalne emocje matki co oznacza, że do końca zdekulturalizowany nie jest. Bo gdyby złościł się na matkę to znaczyłoby iż chciałby aby matce nie przeszkadzało to że ludzie się na niego gapią, czyli żeby zaakceptowała coś w naszej kulturze nienormalnego.
> "Przeszkadzanie" to jest uczucie, nie pogląd.
Ale aby nam coś zaczęło przeszkadzać albo nie, musimy mieć najpierw jakiś pogląd.
Matka Legierskiego zapewne miała pogląd, że ludzie nie powinni gapić się na jej dziecko. Przy czym zakładam, że gapienie się na dziecko może być odbierane jako coś pejoratywnego. Chociaż z drugiej strony nie mogła nie zdawać sobie sprawy że kolor skóry jej syna z konieczności (rzadkość) musi taką reakcję wywoływać. Ale matki są na ogół bezkrytyczne jeśli chodzi o ich dzieci, więc zapewne uważała, że jej synek jest raczej do podziwiania i zachwytów a nie do gapienia się.
Zresztą "psychologią" matki Legierskiego można by się zająć w osobnym wątku w dziale Psychologia, jeśli taki na fR powstanie, co było postulowane.
>>gdyby małemu Legierskiemu nie było przykro z tego powodu to znaczy że byłby zdekulturalizowany.
> To by nawet znaczyło, że był cyniczny, albo nawet psychopatyczny.
No właśnie, a to jest skrajna postać subkulturacji czyli demoralizacja.
> subkulturacja Legierskiego to zwykłe negowanie statystyki, a nie pogląd na to co dobre.
Legierski nie neguje przecież statystyki, on uważa, czyli akceptuje to, że bycie gejem i Mulatem w kraju białych heteroseksualnych mężczyzn to normalne. A to jest własnie przejaw subkulturacji. Gdyby uważał inaczej nie obnosiłby się tak ostentacyjnie ze swoim gejostwem i starałby się wybielić tak jak Michael Jackson.
Co dowodzi z kolei, że Jackson nie był zdesubkulturalizowany, bo zaprzeczał że molestuje dzieci i się wybielał. Bo wiedział, że bycie pedofilem i Murzynem w Hameryce nie jest normalne.
26-07-2016 23:27 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> Bo w tej akurat kwestii formalna słuszność jest po Twojej stronie.
>A co to znaczy "formalna"?
>Słuszność jest, albo jej nie ma.
Wg zasady, że rasy pisze się dużą, masz rację. Ale praktyka jest taka, że np. "biały" czy "czarnoskóry" pisze się małą, więc tej zasady nie ma. Czyli zasady nakazującej nazwy ras pisać dużą literą nie ma.

>akceptuje normalne emocje matki
Skoro Legierskiemu było przykro z powodu przykrości matki, to gdzie tu akceptacja jej emocji? Jako akceptujący powinien się przecież cieszyć, że matka normalnie przeżywa ciekawskość wobec niego.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Wg zasady, że rasy pisze się dużą, masz rację.
Tyle tylko, że biały lub czarny to nie nazwy ras ale kolorów.
Przecież można napisać , że do sklepu wszedł czarny Murzyn. I nie będzie to pleonazm, bo są Murzyni mniej i więcej czarni. Ale czy można byłoby napisać że do sklepu wszedł biały Biały, albo pobladły Biały, lub czarny Biały, bo się opalił na słońcu? Wtedy rzeczywiście mają sens słowa Prezesa, że nikt go nie przekona że czarne jest czarne a białe jest białe.
Ale czarną robotę wykonać może za kogoś murzyn, czyli "człowiek anonimowo wykonujący pracę za kogoś". Jedno jest niewątpliwe, że o prawdziwym Murzynie zawsze piszemy Murzyn, tak jak i o Murzynce - Murzynka.
Nawet i o małym Murzynku piszemy Murzynek:
"Lecz mama kocha swojego synka,
Bo dobry chłopak z tego Murzynka."
Nie wiem więc o co się Murzyni obrażają, skoro piszemy o nich dużą literą.
Z kolei czy Mulat to jakaś rasa? To mieszaniec, za przeproszeniem.
W ogóle wszystko to jest okropnie pomieszane. Żyd czy żyd? Arab, ale arab (koń rasy arabskiej).
Definicja słowa rasa: «grupa ludzi wyróżniających się określonym zespołem cech przekazywanych dziedzicznie».
"Termin rasa wzbudza kontrowersje związane z brakiem porozumienia, czy dotyczy on stosowanej w klasyfikacji biologicznej naturalnej jednostki, czy też jest konstruktem społecznym."
Trzeba by z tego zrobić osobny wątek.
> Skoro Legierskiemu było przykro z powodu przykrości matki
Legierskiemu było przykro, że matce się nie podobało, że się na niego gapią. Że jej to niejako przeszkadzało, a jemu, że się gapią na niego, nie przeszkadzało.
27-07-2016 13:36 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Legierskiemu było przykro, że matce się nie podobało
Czyli Legierski matczynego systemu wartości nie podzielał.

> jej to niejako przeszkadzało, a jemu, że się gapią na niego, nie przeszkadzało
Wychodzi, że subkulturacja Legierskiego wobec matki zachodziła całą gębą: i jej przykrość sprawiała mu przykrość, i nie zgadzał się, że nie ma się co na niego gapić.

Legierski miał się za śląsko-beskidzką osobliwość i matczyne lamenty w tej sprawie były mu niemiłe.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Czyli Legierski matczynego systemu wartości nie podzielał.
Czyli wychodzi na to, że i w tym punkcie podległ subkulturacji.

Nie wiem dlaczego w sprawie Legierskiego i jego subkulturacji nie zabiera głosu ekspert od subkulturacji, czyli kolega Belfer.
Chyba , że nie czyta naszych subtelnych analiz duszy Mulata i mu po prostu to lata koło ...
28-07-2016 21:54 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>...kolega Belfer.
>Chyba , że nie czyta naszych subtelnych analiz...
Bo te nasze analizy to - jak na Koniaków przystało - koronkowa robota.

>duszy Mulata i mu po prostu to lata...
Proszę jaka koronka: Mulata - mu lata.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Belfer00 (720 punktów)
>Toteż nie piszę, że takie traktowanie dziecka jest piękne, mądre czy dalekowzroczne, lecz że możliwe, jako całkowicie legalne.
>I właśnie teoretyczna możliwość legalnego podjęcia takich działań wobec niepełnoletniego dziecka przesądza o faktycznej jego zależności od opiekunów.
Ale przecież na szczęście w postępowych społeczeństwach nie wszystko rodzicom czy opiekunom wolno i dziecko może zwrócić się do władz o obronę jego praw.

>A kto jest od dorosłych zależny, ten może działać pod presją, dlatego nie powinno się ustanawiać żadnego "wieku zgody", a jedynie pełnoletniość.
>Więc jeśli sądzisz, że ta dodatkowa granica powinna istnieć, to uzasadnij po co dorosłym przyzwolenie na czynności seksualne wobec zależnych od nich niedorosłych?
Nie dostrzegasz pewnych aspektów sytuacji.
Po pierwsze wiek zgody nie dotyczy jedynie kontaktów płciowych małoletnich z dorosłymi.
Np. (o czym pisałem) szesnastolatek całujący czternastolatkę popełnia przestępstwo z art. 200 kk..
Oczywiście nie odpowie karnie jak dorosły, ale może pójść do zakładu wychowawczego czy dostać kuratora.
Gdyby wprowadzić wiek zgody równy obecnemu wiekowi pełnoletności, to 16-latek popełniałby przestępstwo całując swoją rówieśniczkę, a nawet 17-latkę.
Po drugie osiągnięcie wieku przyzwolenia niejako "wyzwala" nastolatka spod władzy rodziców nad jego płciowością.
Np. 16-latka może poskarżyć się władzom, że rodzice zakazują jej całowania się, czy że założyli jej pas cnoty.
Gdyby wprowadzić wiek zgody równy obecnemu wiekowi pełnoletności, to aż do 18 roku życia młody człowiek byłby pod całkowitą "ochroną" i nie mógłby podejmować żadnych czynności płciowych z inną osobą pod groźbą jej ukarania (po doniesieniu rodzica lub innej "życzliwej" osoby).
Natomiast obniżenie wieku pełnoletności oznaczałoby przyznanie bardzo młodym osobom praw do decydowania w wielu dziedzinach znacznie trudniejszych niż własna płciowość, i dlatego jest wątpliwe.
Pozdrawiam.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>na szczęście w postępowych społeczeństwach nie wszystko rodzicom czy opiekunom wolno i dziecko może zwrócić się do władz o obronę jego praw.

Nie znam wątku, wtrącę się tak bez sensu.
Dziecko zwracające się do WŁADZY o obronę przed rodzicami, WOW! Warto przypomnieć krew z krwi. Wyobraźmy sobie sytuację, w której klon zwraca się do władzy o obronę przed własnym klonem. Niemożliwe? Kiedy dowiemy się, że w tajemnicy sklonowano człowieka?

Tajemnice - niezwykła rzecz. Dzięki nim można wszystko a inni jakby tego nie zauważali.
23-07-2016 08:28 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wyobraźmy sobie sytuację, w której klon zwraca się do władzy o obronę przed własnym klonem.
Przychodzi klon do policjanta, a policjant też klon.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
23-07-2016 08:00 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>w postępowych społeczeństwach nie wszystko rodzicom czy opiekunom wolno
A ja nie piszę, że rodzicom wszystko wolno, lecz że władza rodzicielska realnie istnieje, wskutek czego niepełnoletni są od swoich opiekunów zależni.

>szesnastolatek całujący czternastolatkę popełnia przestępstwo
W instytucji wieku zgody skrytykowałam dopuszczalność kontaktów dorosłych z niedorosłymi.

>osiągnięcie wieku przyzwolenia niejako "wyzwala" nastolatka spod władzy rodziców nad jego płciowością.
Twierdzisz więc, że wiek przyzwolenia oznacza także restrykcje wobec niepełnoletniego?

>16-latka może poskarżyć się władzom, że rodzice zakazują jej całowania się
Skoro z powodu osiągnięcia wieku zgody ten rodzicielski zakaz jest prawnie nieważny, to niby na co ona się poskarży? Na ich bezsilność?

>Gdyby wprowadzić wiek zgody równy obecnemu wiekowi pełnoletności, to aż do 18 roku życia młody człowiek byłby pod całkowitą "ochroną" i nie mógłby podejmować żadnych czynności płciowych z inną osobą pod groźbą jej ukarania
OK, w takim razie kontakty niepełnoletnich mogłyby być od np. ukończenia 15 lat niekarane, ale niefortunnie napaleni pełnoletni powinni się wstrzymać do czasu, aż dojdzie do prawnego zrównania z niepełnoletnim - póki co - partnerem.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Belfer00 (720 punktów)
>Przypadkiem się zdarzyło, że śledzę różne dyskusje na Forum to i na tę natrafiłem.
Oczywiście, pozdrawiam

>Nie wiem czy zetknąłeś się z ostatnią książką prof. Jaczewskiego "Seksualność dzieci i młodzieży. Pół wieku badań i refleksji."
Nie, tej akurat jego pracy nie czytałem.

>Pisze on tam:
>"Jeżeli rozważamy zjawisko zachowań seksualnych wobec nieletnich, to wydaje się, że należy dokonać istotnych zróżnicowań.
> Podzieliłbym okres rozwoju na trzy grupy:
>- grupa I - małe dzieci do lat trzech,
>- grupa II - średnia od 3 do 8 lat,
>- grupa III - młodzież od 9 lat do pełnoletniości.
>Myślę, że zupełnie czym innym jest kontakt z dzieckiem małym i tu wydaje mi się taką granicą właśnie wiek 8 lat.
>Zupełnie czym innym jest kontakt seksualny (jakim by nie był) z nastolatkiem w okresie dojrzewania.
>[...]
>Postuluję, by określenie "pedofil" zachować tylko do grupy średniej i najmłodszej.
>Natomiast nie używać jej w odniesieniu do grupy wiekowej najstarszej.
>Należy nazywać ich efebofilami.
>Określenie efebofilia (z gr. éphebos - ten, który zaczął pokwitać + miłość) nie występuje w klasyfikacjach zaburzeń psychicznych DSM-5 i ICD-10.
>Program ochrony powinien dotyczyć oczywiście każdej grupy wiekowej, ale dla każdej powinien być inny.
>Także odpowiedzialność karna w przypadkach przestępczych powinna być zróżnicowana.
>Myślę, że w odniesieniu do grupy najstarszej powinna być taka sama jak w stosunku do dorosłych.
>Bardzo ostro karane zgwałcenie, przymus, wykorzystanie stosunku zależności, ale kontakty dobrowolne i świadome nie powinny być karane przynajmniej w najstarszej grupie."
>Czyli jak dobrze rozumiem profesor opowiada się za wiekiem zgody 9 lat, [...].
Czy na pewno tak jest w oryginale?
Najpierw autor stawia granicę na 8 latach, a potem pisze o nastolatkach.
To co on odnosi do nastolatków oczywiście ma sens, ale ta grupa na pewno nie zaczyna się od wieku 8 czy 9 lat.
Albo autorowi coś się pomieszało, albo Ty coś pomyliłeś.
Termin "efebofilia" odnosi się właśnie do pociągu do adolescentów (osób dojrzewających, nastolatków).
8- czy 9-latka na pewno nie sposób nazwać "młodzieżą" czy adolescentem.
W znanych mi pracach ta granica jest ustanawiana na moment ukończenia 12. czy 13. roku życia.
Zgadza się to z angielskojęzycznym określeniem nastolatka - "teenager" (końcówka "-teen" dopiero od 13).
Beisert też tak odgranicza te grupy wiekowe.

>Skoro dziewięcioletnie dziecko może dokonywać rachunku sumienia, to jest na tyle rozumne, że i może udzielić tzw. świadomej zgody.
Obecnie przyjęty w Kościele rzymskokatolickim wiek pierwszej komunii wprowadzono dopiero w początku 20. wieku.
Przedtem pierwsza komunia odbywała się dopiero po bierzmowaniu, w wieku około 13 lat.

>Zresztą z wiekiem zgody jest ten kłopot, że jest on ustalany arbitralnie.
Niezupełnie arbitralnie, ale rzeczywiście różnie w różnych krajach.

>Ale to było by jeszcze pół biedy, bo wiele rzeczy w prawie ustalane jest arbitralnie, ale szkopuł w tym, że to ustalenie nie wiadomo na czym jest oparte, bo jak pisał bodajże boziak nie ma badań nad seksualnością małych dzieci więc nie wiemy jakie są ich potrzeby w tym względzie ani też nie określono co to jest psychiczna dojrzałość i kiedy się ją osiąga?
Przecież sam przytaczasz pracę Jaczewskiego.
Są też prace Beisert i inne.

Jak napisałem w innym wątku, przepis o "wieku przyzwolenia" jest potrzebny jedynie dla "zablokowania" działania "dobrych pedofilów", do blokowania tych "złych" wystarczyłyby (jak słusznie zauważył JTS) inne przepisy (w polskim kk par. 197. i par. 199.).
Przepis ten wynika IMHO z założenia, że dziecko poniżej pewnego wieku nie potrafi odmówić sobie czegoś przyjemnego (oprzeć się pokusie), dlatego jego zgody nie uważa się za ważną (istotną).
Ale z tego punktu widzenia wiek przyzwolenia jest rzeczywiście nonsensownie wysoki.
Ja jestem zwolennikiem innej konstrukcji prawnej.
Byłby to wiek przyzwolenia dwustopniowy.
Pierwsza granica określałaby ważną (relewantną) zdolność małoletniego do przyzwolenia/odmowy i byłaby ustalona na moment ukończenia 13. roku życia (co niestety nie zadowalałoby pedofilów ).
Granica ta pokrywałaby się z obecną w polskim prawie cywilnym dolną granicą częściowej zdolności do czynności prawnych.
Pokrywałaby się też w przybliżeniu z górną granicą zainteresowań pedofilnych, więc osoby naruszające tę granicę byłyby rzeczywiście przeważnie pedofilami, a nie efebofilami.
W następującym po tej granicy okresie, którego koniec określałaby druga granica (16 lat) w razie wątpliwości (ze strony prawnych opiekunów małoletniego, służb socjalnych, prokuratury) mogłoby następować badanie czy w danej sytuacji zaszło wykorzystanie.
Inną propozycją, wartą IMHO rozważenia, jest wprowadzenie kryterium dopuszczalnej różnicy wieku (oczywiście dla kontaktów obustronnie dobrowolnych).
W internecie spotkałem koncepcję pewnej reguły.
Górną granicę wieku osób, którym wolno byłoby mieć kontakty z osobą w wieku X, określałby wzór < 2X - 6.
Czyli np. z 12-latką wolno byłoby mieć takie kontakty jedynie osobom poniżej 18 roku życia.
Z kolei dolną granicę wieku osób, z którymi osobie w wieku X wolno byłoby mieć kontakty, określałby wzór
>(X + 6) : 2.
Czyli np. 18-latkowi wolno byłoby mieć takie kontakty jedynie z osobami powyżej 12 roku życia.
Kryterium różnicy wieku dotyczyłoby więc nie tylko kontaktów osób pełnoletnich z małoletnimi, ale także osób małoletnich między sobą.
Pozdrawiam.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)

>Przepis ten wynika IMHO z założenia, że dziecko poniżej pewnego wieku nie potrafi odmówić sobie czegoś przyjemnego (oprzeć się pokusie), dlatego jego zgody nie uważa się za ważną (istotną).
Nie bardzo rozumiem związek między odmawianiem sobie przyjemności a ważnością zgody?
Gdyby ta przyjemność była jednocześnie sama ze siebie szkodliwa no to jeszcze byłoby to zrozumiałe. Rozumiem, że nie należy pozwalać dzieciom na picie alkoholu lub palenie papierosów, ale seks sam z siebie szkodliwy nie jest.
Moim zdaniem wiek zgody został ustanowiony aby bronić wolności seksualnej dzieci bo zakłada się , znowu nie wiem na jakiej podstawie, że dziecko do pewnego wieku nie umie, nie może, nie potrafi, nie jest w stanie takiej zgody wyrazić. A jeżeli taką zgodę wyraża, kolejna sprzeczność, to nie jest ona ważna. Też nie wiem niby dlaczego miałaby być nieważna jeśli chodzi o uprawianie seksu, a jest ważna na przykład jeśli chodzi o korektę płci. Bo jak zapewne wiesz w wielu krajach gdzie mamy wysoki wiek zgody jednocześnie dzieciom pozwala się "zmieniać" płeć.
Wszystko to wskazuje na czysto ideologiczne powody narzucania wieku zgody a nie merytoryczne.
Bo:
1. Ani dobrowolny seks nie jest szkodliwy (jak używki)
2. Ani nie jest prawdą, że dziecko nie potrafi czy nie jest w stanie się zgodzić. Bo jest.
Więc skoro nie jest szkodliwy a dziecko się zgadza to po co jakieś wieki zgody?

Teraz, co do definicji pedofilii, też jest wiele niekonsekwencji.
Czy się bierze pod uwagę kryterium wieku czy dojrzałości płciowej? Myślę o medycznej definicji.
Czy osobnik obcujący płciowo z Liną Mediną urodzoną w 1933 roku w Peru , czego skutkiem było urodzenie przez nią dziecka gdy miała niecałe sześć latek był pedofilem czy nie był?
Nie był, bo dziewczynka była już dojrzała płciowo na tyle że zaszła w ciążę. Był, bo miała mniej niż 13 lat. Załóżmy , że był to dorosły mężczyzna, bo kim on był naprawdę tego do dzisiaj nie wiadomo, mimo że Lina jeszcze żyje, ale nie chce zdradzić jego tożsamości. Pewnie to jakiś ksiądz był!
Belfer00 (720 punktów)
>>Przepis ten wynika IMHO z założenia, że dziecko poniżej pewnego wieku nie potrafi odmówić sobie czegoś przyjemnego (oprzeć się pokusie), dlatego jego zgody nie uważa się za ważną (istotną).
>Nie bardzo rozumiem związek między odmawianiem sobie przyjemności a ważnością zgody?
>Gdyby ta przyjemność była jednocześnie sama ze siebie szkodliwa no to jeszcze byłoby to zrozumiałe. Rozumiem, że nie należy pozwalać dzieciom na picie alkoholu lub palenie papierosów, ale seks sam z siebie szkodliwy nie jest.
Ale w "naszej" kulturze właśnie zakłada się, że seks bez przestrzegania zasad egalitaryzmu i diadyczności jest szkodliwy (społecznie).
Pisałem tu o tym już kilka razy.
Picie alkoholu też nie jest "szkodliwe samo z siebie" jeśli przestrzega się umiaru, ale dzieci rozpijać nie wolno.
Dziecko poniżej pewnego wieku może pewne zachowania seksualne odczuwać jako przyjemne, a nie rozumieć, że powinno ich sobie (i kuszącemu) odmówić, gdyż nie spełniają norm społecznych.
Dziecko tych norm nie ma jeszcze przyswojonych i dlatego jest podatne na seksualną pokusę i subkulturację/demoralizację.
Łamanie tych norm przez osobę dorosłą nie zawsze jest karalne (np. dobrowolny BDSM, korzystanie z prostytucji), ale dzieci są szczególnie chronione.
Podobnie za upicie się dorosłemu nic nie grozi (jeśli nie naruszy przy tym innych przepisów), ale udostępnienie alkoholu małoletniemu jest karalne.

>Moim zdaniem wiek zgody został ustanowiony aby bronić wolności seksualnej dzieci bo zakłada się, znowu nie wiem na jakiej podstawie, że dziecko do pewnego wieku nie umie, nie może, nie potrafi, nie jest w stanie takiej zgody wyrazić.
Raczej właśnie, że beztrosko wyrazi, nie zwracając uwagi na normy.

>A jeżeli taką zgodę wyraża, kolejna sprzeczność, to nie jest ona ważna. Też nie wiem niby dlaczego miałaby być nieważna jeśli chodzi o uprawianie seksu, a jest ważna na przykład jeśli chodzi o korektę płci. Bo jak zapewne wiesz w wielu krajach gdzie mamy wysoki wiek zgody jednocześnie dzieciom pozwala się "zmieniać" płeć.
No właśnie nie wiem.
Wręcz przeciwnie, wiem że małoletnie osoby transpłciowe mają często trudnosci z uznaniem ich zdania co do ich płci za ważne prawnie, co nieraz prowadzi do ich krzywdy (płeć nieakceptowana).
Ale jeśli tak jest jak piszesz, to dobrze, bo tożsamość płciowa formuje się znacznie wcześniej niż przyswajane są normy płciowe.

>1. Ani dobrowolny seks nie jest szkodliwy (jak używki)
>2. Ani nie jest prawdą, że dziecko nie potrafi czy nie jest w stanie się zgodzić. Bo jest.
>Więc skoro nie jest szkodliwy a dziecko się zgadza to po co jakieś wieki zgody?
Taki pogląd wyrażali już tutaj koledzy JTS i boziak.
Tłumaczyłem im, że nie zawsze jeśli coś jest przyjemne i aprobowane, to jest na pewno dobre i nieszkodliwe.

Pozdrawiam.
P.S. Sprawdziłeś jak naprawdę jest podane w pracy Jaczewskiego?
23-07-2016 18:58 
 Ocena 1 na 1
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
> Dziecko tych norm nie ma jeszcze przyswojonych i dlatego jest podatne na seksualną pokusę i subkulturację/demoralizację.
Dlatego zadałem pytanie:czy ulegnięcie subkulturacji, czyli uznanie jakiejś nieakceptowanej społecznie normy za właściwą i dobrą jest złe?
Bo co to jest ta subkulturacja wg. Ciebie?
Subkulturacja to uznanie jakiejś aktualnie nieakceptowanej społecznie lub kulturowo normy za dobrą, pozytywną.
Dawno temu w Ameryce taką subkulturacją było uznawanie , że Murzyni mają takie same prawa jak biali.
Dzisiaj ludzie akceptujący homoseksualizm jako trzecią orientację płciową też poniekąd podlegają subkulturacji bo uznają nieakceptowaną powszechnie normę za dobrą.
Dziecko będące w związku z "dobrym pedofilem" może uznać, że erotyczne kontakty z dorosłym nie są niczym złym, a nawet że są OK i na tym będzie polegała , jak rozumiem, jego subkulturacja.
Tak samo jak dziecko wychowywane przez dwóch gejów może uznać za normalne pożycie dwóch mężczyzn i wychowywanie przez nich chłopca. I na tym będzie polegała jego subkulturacja. Ale czy to będzie coś złego?
> Taki pogląd wyrażali już tutaj koledzy JTS i boziak.
> Tłumaczyłem im, że nie zawsze jeśli coś jest przyjemne i aprobowane, to jest na pewno dobre i nieszkodliwe.
Ja tam uważam, że JTS i boziak to jedna i ta sama osoba. Ten boziak to się odrodził jak "penis z popiołów".
Wiadomo, że nie zawsze jeśli coś jest przyjemne i aprobowane, to jest na pewno dobre i nieszkodliwe. Np. alkohol.
Ale , jak mówiłem, alkohol jest sam z siebie szkodliwy bo jest trucizną. A szczególnie jest szkodliwy dla dzieci. Oczywiście jak dziecko wypije pół, a nawet cały, kieliszek wina do dobrego obiadu, to mu nie zaszkodzi. Ale nie o tym mówimy.
A seks sam z siebie szkodliwy nie jest, bo nie zawiera w sobie immanentnie żadnych szkodliwych właściwości.
PS
W książce Jaczewskiego jest tak jak zacytowałem, bo to cycat in extenso.
23-07-2016 09:11 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Czy osobnik obcujący płciowo z Liną Mediną urodzoną w 1933 roku w Peru , czego skutkiem było urodzenie przez nią dziecka gdy miała niecałe sześć latek był pedofilem czy nie był?
>Nie był, bo dziewczynka była już dojrzała płciowo na tyle że zaszła w ciążę. Był, bo miała mniej niż 13 lat.
Mieszasz czyny pedofilne, dla których granicą jest wiek metrykalny z pedofilią, która obiekt pożądania typuje wedle swej organoleptycznej oceny.

>...Lina jeszcze żyje
Od ładnych paru miesięcy już nie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
>Mieszasz czyny pedofilne
Nic nie mieszam.
Pedofilia to wedle definicji pociąg do dzieci niedojrzałych płciowo.
A Lina była już dojrzała płciowo.
Ale była też niewątpliwie dzieckiem.
Zaś pojęcie "czyn pedofilny" wprowadzono po to aby odróżnić pedofilów od nie pedofilów.
Zresztą sam się zastanawiam po co to pojęcie wprowadzono.
Nie jest to prawne określenie tylko wymyślone przez medyków.
Będę się więc nad tym zastanawiał i wkrótce opublikuję moje przemyślenia.
> Od ładnych paru miesięcy już nie.

Korzystałem z angielskiej wersji Wikipedii gdzie nic o śmierci nie piszą.
Nawet w rosyjskiej Wikipedii nie ma wzmianki o śmierci.
Pisze tylko tym Komsomolskaja Prawda.
"Умерла Лина Медина в результате инфаркта в возрасте 82 лет три месяца назад - 8 ноября 2015 года."
23-07-2016 17:47 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>pojęcie "czyn pedofilny" wprowadzono po to aby odróżnić pedofilów od nie pedofilów.
To pojęcie ma służyć rozróżnieniu między czynem wobec osobnika zbyt młodego formalnie, a ochotą na czyn wobec osobnika zbyt młodego faktycznie; to drugie charakteryzuje pedofilów, pierwsze niekoniecznie.

>Korzystałem z angielskiej wersji Wikipedii gdzie nic o śmierci nie piszą.
>Nawet w rosyjskiej Wikipedii nie ma wzmianki o śmierci.
"Cudze chwalicie"...

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
>To pojęcie ma służyć rozróżnieniu między czynem wobec osobnika zbyt młodego formalnie, a ochotą na czyn wobec osobnika zbyt młodego faktycznie; to drugie charakteryzuje pedofilów, pierwsze niekoniecznie.
Nie jestem przekonany. Kolega Belfer nam to zapewne wyjaśni dokładniej , naukowo i z cycatami.
Ale moim zdaniem to określenie zupełnie niepotrzebnie wprowadzono aby mącić i kręcić.
Bo co to jest czyn pedofilny?
To, mówiąc jasno, seks z dzieckiem.
A że dziecko się różnie definiuje to co innego.
W medycznej definicji pedofilii dziecko to osobnik bez oznak płciowych.
W prawnej to osobnik w określonym wieku.
Rozróżnia się pedofilię (pociąg) od czynu pedofilnego (realizacja tego pociągu, czyli obcowanie lub inna czynność seksualna).
A chodzi o to, że obcować z dziećmi mogą nie tylko pedofile.
Więc dlatego wprowadzono w medycynie pojęcie czynu pedofilnego.
Bo dla sędziego to ganz egal czy z dzieckiem obcował pedofil czy nie pedofil.
Kodeks karny nie rozróżnia pedofila od nie pedofila.
23-07-2016 21:14 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie jestem przekonany.
Ale summa summarum napisałeś to samo co ja.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Irracja (4721 punktów)Odp: Co to jest chorba psychiczna
>A jakoś mało, albo i wcale, nie wspomina się o erosie niebiańskim.
>A dlaczego?
>Czyżby eros niebiański był tak samo groźny jak i wszeteczny?

... oczywiście, że groźny gdyż jest sprzeczny z poglądami i preferencjami (seksualnymi również, jak to czasami dziennikarze ujawniają) dostojników kościelnych. KRK preferuje erosa nieograniczonej płodności. Pewnie dlatego chcą nie dopuszczać do aborcji ciąży z gwałtu...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365