 |
Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-05-2016 15:18 | PrRac (1879 punktów) | Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
3 na 5 | Wygląda na to, że ewolucja jest prawdziwa. Wygląda na to, że homoseksualizm jest cechą genetyczną co jest związane np z badaniem nad bliźniętami jednojajowymi. Jeśli teraz uprzemy się, że homoseksualizm to "nie choroba" stajemy przed koniecznością logicznego uzasadnienia sensu ewolucyjnego homoseksualizmu.
Problem w tym, że jak dotąd nie ma logicznego uzasadnienia na to że homoseksualizm jest czymś normalnym i korzystnym ewolucyjnie. Powstało kilka hipotez głoszących "normalność" homoseksualizmu, każda na swój sposób błędna, np: hipoteza pszczoły robotniczy której błąd polega na tym, że u ludzi takie rozumowanie nie działa z uwagi na inny rozkład chromosomów lub hipoteza haremów i biseksualistów "udających" homoseksualistów (błąd tu polega na cichym przyjęciu doboru grupowego, który jak wiadomo nie powinien działać ponieważ wystarczył by tylko jeden osobnik o mniej altruistycznych cechach aby wyprzeć cechy przeciwne z populacji).
Przeświadczenie, że homoseksualizm to choroba jest popularne np u księży. Chociaż tak często mijają się z prawdą, to zastanawiam się czy akurat w tej kwestii nie mają jednak racji. Już intuicyjnie wydaje się, że geny homoseksualizmu mają bardzo niskie dostosowanie. Oczywiście nie chodzi mi tu o bronienie homofobii (to że ktoś jest chory nie jest usprawiedliwieniem linczu). Chodzi mi po prostu o uczciwe postawienie sprawy. Denerwuje mnie postawa wielu naukowców - socjalistów do zaorania takich jak np Dawkins - którzy ze względów społecznych i sympatyzowania z niektórymi środowiskami starają się na siłę "udowodnić" ,że homoseksualizm to nie choroba, mimo że już na pierwszy rzut oka widać coś innego.
Racjonalizm nie powinien polegać na podlizywaniu się tym czy innym , ale na mówieniu tego co ukazuje się w świetle rozumu, niezależnie od tego czy jest to po naszej myśli czy nie. Jeśli nie jest to trudno, taka jest rzeczywistość.
Dlatego jestem przerażony hipokryzją naukowców którzy w 1973 usunęli homoseksualizm z listy chorób psychicznych. Dzisiaj w imię "poprawności" już nawet nie ma określenia choroba psychiczna tylko "zaburzenie". Dlaczego nie nazywamy rzeczy po imieniu? Dlaczego wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób zostało rozstrzygnięte na drodze głosowania? Czy to poprawna metoda naukowa? Czy to , że miażdżąca większość ludzi na ziemi wierzy w Boga implikuje jego prawdziwość?
Co szkodzi homoseksualistą w zaakceptowaniu tego, że są chorzy? Czy jeśli mi lekarz mówi, że np jestem chory na zespół X to jest dla mnie powód , żebym stał się aktywistą na rzecz ruchu usunięcia zespołu X z listy chorób? Czy to zmieniło by mój stan zdrowia czy stosunek innych wobec mnie ?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..#256 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | . Zacznijmy od obalenia podstawowego mitu "homoseksualizm to choroba".> Pozwolę sobie zauważyć, że w internecie obala się również inne "mity" np takie że zespół Downa to choroba:> Więc możemy , się spodziewać że za jakieś kolejne 40 lat zespół Downa też przestanie być chorobą. Bo po co te osoby mają czuć się źle skoro mogą czuć się dobrze?Ja niczego takiego po nauce się nie spodziewam, ale wszystko jest możliwym, gdy władzę w nauce przejmą ideolodzy. Mało mnie to interesuje. > Pod jednym z linków możemy przeczytać:> "mam 42 lata. Od ponad 40 choruję na padaczkę, która według Światowej Organizacji Zdrowia nie jest zakwalifikowana jako choroba."Nie znam tego linku. > WHO nie respektuje definicji choroby również w odniesieniu do padaczki.Nie znam wykazu chorób WHO. Ale proszę: www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,709811#w710714> Dlatego według mnie tego rodzaju opinie nie mają dostatecznej motywacji naukowej.To już Pan pisał i dlatego dziwi mnie Pański udział w rozmowach na racjonalistycznym forum, ale forum racjonalisty to otwarte forum i można na nim także bzdury wypisywać aby tylko zgodnie z regulaminem. > Jeśli chodzi o tekst. Trudno mi znaleźć w nim jakieś argumenty.Nie widzę w tym niczego dziwnego, od bardzo dawna uważam, iż wiarą nie ma dyskusji, a czasu szkoda. > Prawdopodobnie intencją autora było bardziej oswojenie z tematem, tak na siłę poszukam:Tak, bez zrozumienia tekstu łatwo dostrzega Pan intencje. To dosyć charakterystyczne postępowanie ludzi zacietrzewionych wiarą we własną rację. Jeśli współczesna psychiatria potrafi świetnie diagnozować i rozpoznawać przyczyny - na przykład - schizofrenii czy dwubiegunówki, to dlaczego nie może poradzić sobie - z pozoru prostym - tematem homoseksualizmu?> Co to zmienia?Dla Pana niczego, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. > Etiologia wielu chorób pozostaje nieznana.Zgadza się. > Szczególnie chorób, w których podejrzewa się podłoże genetyczne ,a do takich zalicza się homoseksualizm.Homoseksualizm chorobą nie jest, to mit potrzebny niektórym środowiskom. Wyżej podałem tak na szybko znalezione argumenty kwestionujące uznawanie homoseksualizmu za chorobę są merytorycznie więcej warte od Pańskiego ataku na takie stanowisko: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811/z,0 i tym właśnie różni się sceptyczno-poszukujące naukowe podejście od podejścia ideologicznego - oparcie się np. na autorytecie Frondy i jej autorytetach.> Czy Pan sugeruję że gdzieś oparłem się na autorytecie Frondy przy forsowaniu jakiegokolwiek swojego stanowiska?Niczego nie sugeruje poza tym co jest widoczne dla większości czytelników, a widocznym jest, iż coś Panu jasność umysłu całkowicie przytłumiło i nie potrafi Pan czytać ze zrozumieniem. Frondę podałem jako przykład zbieżności poglądów z Pana wywodami w tym zakresie. > Jeśli tak proszę cytat z linkiem.Przecież już Pan do Frondy się odwoływał, co znaczy iż jest Pan jej czytelnikiem, czy tak trudno wrzucić pytanie w jakąś wyszukiwarkę. www.fronda(*)ualizm-jako-choroba,30485.htmlwww.fronda(*)ch-homoseksualistow,22979.htmlwww.fronda(*)oseksualizm-choroba,13549.htmlwww.fronda(*)ualizm-nie-istnieje,58270.htmlZbieżność poglądów i argumentacji jest niezaprzeczalna, ale jak widać lubi Pan w durnia grać i udawać, iż Pańskie intencje są inne od tych oczywistych. Jak widać ma Pan podobny porządek w mózgu jak w zastosowanym przez Pana kolorowaniu wypowiedzi, a tu trzeba samodzielnie myśleć, to forum skierowane do inteligencji. @@@ . |
#257 4 na 4 | piotr35 (1843 punktów) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | > w internecie obala się również inne "mity" np takie że zespół Downa to choroba> WHO nie respektuje definicji choroby również w odniesieniu do padaczkiKłamstwo. Padaczka to choroba sklasyfikowana w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 pod numerem G40 + G41. Zespół Downa to choroba sklasyfikowana w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 pod numerem Q90. Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób ICD-10 jest opracowana przez WHO. |
| Jan Bednarski (1879 punktów) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | > KłamstwoByć może kłamstwo, w każdym razie nie moje w tym linku: Zespol Downa - nie ma takiej chorobypierwszy komentarz (ten sprzed dwóch lat) mówi co innego. > Zbieżność poglądów i argumentacji jest niezaprzeczalna, ale jak widać lubi Pan w durnia grać i udawać, iż Pańskie intencje są inne od tych oczywistych.Tak czytuję Fronde, podobnie jak czytuję Newsweeka. Na oba czasopisma patrzę z dystansem, ale chcę zapoznać się z różnymi punktami widzenia (różne środowiska mają różne interesy, więc jeśli chcemy poznać prawdę należy sięgnąć do obu tych źródeł).
Natomiast dziwi mnie, że uznaje Pan moją argumentację za zbieżną z frondowską. Redukcjonizm biologiczny raczej nie jest czymś, czym zachwycił by się Kościół katolicki. > Jak widać ma Pan podobny porządek w mózgu jak w zastosowanym przez Pana kolorowaniu wypowiedzi, a tu trzeba samodzielnie myśleć, to forum skierowane do inteligencji.Wiem, że to może być dla Pana szok, więc proszę mocno się trzymać, ale zaliczam się do inteligencji - definincja z wikipedii nie pozostawia wątpliwości. Niech Pan nie oczekuję, że w epoce dewaluacji wykształcenia wyższego, biurokracji, socjalu i lewactwa, pierwszy lepszy internauta nie zaliczy się do inteligencji. I to właśnie tendencje lewoskrętne,osób takich jak Pan do tego doprowadziły. A wszystko po to ,żeby "ludzie czuli się dobrze" Temat będę kontynuował na forum biologicznym, bo widzę ,że tu i wiedza zbyt mała, i zbyt duża zasłona ideologii przysłania racjonalną ocenę rzeczywistości.
Przepychanki słowne w których Pan się specjalizuje mnie nie interesują. Mnie interesuje konkret, a taki konkret dostarczy mi jedynie osoba obeznana w temacie, taką osobą (jak Pan sam stwierdził) Pan nie jest.
Jeśli Pan oczekuję ,że specjalnie na potrzeby tej dyskusji będę Panu wyjaśniał podstawy biologi (nawet nie naukowe ale chociażby popularnonaukowe) to się Pan zawiedzie. Dlatego dalsza dyskusja (a szczególnie z Panem) nie ma tutaj sensu.
|
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | No i widzi Pan... To samo można było napisać normalnie i wtedy normalnie bym odpisywał. Wystarczyło napisać np "proszę zdefiniować słowo "pulchne" i podać źródła", a kiedy napisałem, że można znaleźć w google (wyszły 2 minuty "roboty", a po prostu nie chciałem już tego szukać, bo to dla mnie bardzo nieprzyjemny emocjonalnie temat), wystarczyło może najpierw sprawdzić, lub odpisać, że się Panu nie chce i jednak lepiej żebym podał. Tak naprawdę rozbija się o język, czyli o głupoty. A wracając do meritum, to wcześniej podał Pan tutaj argument, który był odwołaniem do autorytetów. Te same "autorytety" próbują wmówić pacjentowi, że upodobanie do pulchnych (ok 15-25 kg nadwagi) kobiet nie jest zboczeniem, nie można tego leczyć, ani pogodzić się z samotnością i być z tym szczęśliwym (w momencie kiedy pacjent ma silne pragnienie miłości). Dla mnie to nie autorytety, a brak znanej metody leczenia nie oznacza, że coś nie jest chorobą. Z punktu widzenia etyki "rady" tych "fachowców" są po prostu żałosne. Przy okazji istnienie takich przypadków podważa "wolną wolę", mit o spójności "ja" i powstaje tu pytanie: czy sensem życia jest wolność, czy dostosowywanie się do zasad narzuconych przez świat, który staje się z automatu wrogi dla takiej jednostki? Wg mnie odpowiedź na to pytanie nie istnieje i myślę, że w takiej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest nauczenie się ignorowania własnych uczuć i pragnień. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | Dodam tu coś jeszcze. Udawanie, że to nie choroba w tym przypadku jest właśnie przejawem sztucznej tolerancji. Więcej wagi przykłada się do szanowania i tolerowania fikcyjnego "ja" drugiej osoby niż do rozwiązywania realnych problemów. Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku. Dobro tej "tolerowanej" osoby wcale się nie liczy. |
#261 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | . > No i widzi Pan... To samo można było napisać normalnie i wtedy normalnie bym odpisywał.Staram się pisać prosto, używając jak najbardziej komunikatywnego języka i moim zdaniem właśnie takie postępowanie jest normalne, a nie Pańskie mętniactwo i kręcenie, ale ocenę tego warto pozostawiać naszym czytelnikom, a nie oponentom. > Wystarczyło napisać np "proszę zdefiniować słowo "pulchne" i podać źródła", a kiedy napisałem, że można znaleźć w google (wyszły 2 minuty "roboty", a po prostu nie chciałem już tego szukać, bo to dla mnie bardzo nieprzyjemny emocjonalnie temat), wystarczyło może najpierw sprawdzić, lub odpisać, że się Panu nie chce i jednak lepiej żebym podał.To nie była prośba? :Na kolana trzeba przed Wielce Szanownym Panem padać? A co mnie to obchodzi, iż to dla Pana nieprzyjemne emocjonalnie, gdy ktoś o rzeczowość i argumenty prosi. > Tak naprawdę rozbija się o język, czyli o głupoty.Język jest głównym środkiem przekazu dla człowieka, a już szczególnie dla inteligencji. Wewnątrz tego samego języka istnieją tak wielkie różnice, iż dwie osoby mówiące tym samym językiem rozumieją się tak jakby z dwóch planet były. Rzadko spotykałem się się z poglądem, iż język to głupoty, ale Pan prawdopodobnie jest z tej nowej inteligencji, o której pan Bednarski łaskawie napisał: Wiem, że to może być dla Pana szok, więc proszę mocno się trzymać, ale zaliczam się do inteligencji. Niech Pan nie oczekuję, że w epoce dewaluacji wykształcenia wyższego, biurokracji, socjalu i lewactwa, pierwszy lepszy internauta nie zaliczy się do inteligencji. I to właśnie tendencje lewoskrętne,osób takich jak Pan do tego doprowadziły. Tak teraz bardzo wiele osób nie tylko do inteligencji się zalicza, ale wprost za mędrców, z prawem do pouczania innych, się uważa. Tak mamy teraz inteligencję nowego typu: Czy pana zdaniem polska transformacja się udała?Piotr Siemion: Niektórym tak, innym - mniej. Pominę oklepane przykłady oligarchów czy ludzi z PGR. Dla pisarza ta przemiana oznaczała w pewnym sensie koniec świata, dlatego, że zlikwidowała - hurtowo, choć na raty - całą warstwę inteligencji. Chodzi mi o czytelników książek. Dzisiaj dawna inteligencja to nowy proletariat, źle opłacany i wyśmiewany przez nową, zadowoloną z siebie cywilizację. Dodam jeszcze, że w moim rozumieniu transformacja nadal trwa, ponieważ wciąż nie do końca wiemy, kim jesteśmy. To o tyle dobrze, że nadal będzie o czym pisać. [Załącznik]www.racjonalista.pl/forum.php/s,622763#w624217> A wracając do meritum, to wcześniej podał Pan tutaj argument, który był odwołaniem do autorytetów.Gdzie, kiedy, jaki? Jestem zdecydowanym przeciwnikiem autorytetu dla autorytetu. > Te same "autorytety" próbują wmówić pacjentowi, że upodobanie do pulchnych (ok 15-25 kg nadwagi) kobiet nie jest zboczeniem, nie można tego leczyć, ani pogodzić się z samotnością i być z tym szczęśliwym (w momencie kiedy pacjent ma silne pragnienie miłości).Jakie takie same? Skąd informacja, iż "pulchne" to mają 15-25 kilogramów nadwagi (przy jakim wzroście)? Dalej - pomimo moich wyjaśnień - pieprzy Pan co mu do głowy wpadnie, a wpada - jak widać - byle co. > Dla mnie to nie autorytety, a brak znanej metody leczenia nie oznacza, że coś nie jest chorobą. Z punktu widzenia etyki "rady" tych "fachowców" są po prostu żałosne.Nie wiem co dla Pana jest żałosne, ale wiem, iż z powodu niewielkiej wiedzy w tematach w których Pan się tu wypowiada oraz kłopotów z opanowaniem dostatecznej językowej komunikatywności Pańskie wywody są tu żałosne. Tyle tylko, iż nie jest Pan tu jedynym, gdyż namnożyło się nam teraz takich przypadków. > Przy okazji istnienie takich przypadków podważa "wolną wolę", mit o spójności "ja" i powstaje tu pytanie: czy sensem życia jest wolność, czy dostosowywanie się do zasad narzuconych przez świat, który staje się z automatu wrogi dla takiej jednostki? Wg mnie odpowiedź na to pytanie nie istnieje i myślę, że w takiej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest nauczenie się ignorowania własnych uczuć i pragnień.Jeszcze jeden temat, w którym Panu się zdaje. Wrzucony od dupy strony, gdyż ani nie dotyczy wątku, ani naszej rozmowy. Naprawdę czasem lepiej się nie odzywać niż głupoty wypisywać. @@@ . |
| Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | . > Dodam tu coś jeszcze.Komu Pan tu odpowiada, gdyż Olson Olsonowi to dokładać może ile mu się żywnie podoba. > Udawanie, że to nie choroba w tym przypadku jest właśnie przejawem sztucznej tolerancji.Może warto najpierw napisać, kto kiedy i gdzie udaje, a dopiero później opisać to udawanie i jego ocenę? Jaka to jest sztuczna tolerancja? > Więcej wagi przykłada się do szanowania i tolerowania fikcyjnego "ja" drugiej osoby niż do rozwiązywania realnych problemów.Poproszę o definicję 'fikcyjnego "ja"'. Natomiast kulturalni ludzie przykładają dużą wagę do szacunku dla innych osób. Rozwiązywanie wszelkich problemów powinno odbywać się z szacunkiem dla tych, którzy mają problemy. > Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku.Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe? Aby się czego pozbyć trzeba to posiadać, a samo wydawanie się, iż się posiada jeszcze wcale nie znaczy, iż to jest prawda. > Dobro tej "tolerowanej" osoby wcale się nie liczy.Zastanawiam się czy tolerowanie głupoty, a czasem wręcz szacunek dla niej jest dobrem i jaka jest rola inteligencji, jeżeli jeszcze istnieje. Tyle niesprawiedliwości jest na świecie, a czy wszyscy ludzie są sobie intelektualnie równi i każde "danie głosu" w jakiejś sprawie ma tą samą wartość? Przecież już po kilku, kilkunastu wypowiedziach dobrze wiemy z kim mamy do czynienia i tylko mało sprawnym intelektualnie ludziom się wydaje, iż ich faktyczny poziom jest dla reszty nierozpoznawalny. www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,709811#w710749 Cholernie spsiała nam ta inteligencja, gdy tego nie dostrzega. @@@ . |
#263 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | Kolejny raz próbuje Pan zrobić wszystko żeby nie przeczytać moich wpisów ze zrozumieniem, pokłócić się i poznieważać rozmówcę. I to pisze człowiek podobno inteligentny. Poza tym traktuje Pan język jak osoba z autyzmem lub troll internetowy, który celowo przekręca słowa rozmówcy tak żeby wykręcić kota ogonem. Nie chce mi się wdawać w takie pyskówki, bo szkoda na to czasu i nerwów. > > Udawanie, że to nie choroba w tym przypadku jest właśnie przejawem sztucznej tolerancji.> Może warto najpierw napisać, kto kiedy i gdzie udaje, a dopiero później opisać to udawanie i jego ocenę? Jaka to jest sztuczna tolerancja?Opisałem to przed chwilą. Wyrażam się do ludzi inteligentnych i chcących zrozumieć to o czym piszę. Liczę na to, że nie trzeba wszystkiego tłumaczyć łopatologicznie, bo język ma to do siebie, że ludzie często używają skrótów myślowych, metafor itd. I właśnie rozumienie tych metafor i skrótów jest cechą ludzi inteligentnych. > Poproszę o definicję 'fikcyjnego "ja"'. Natomiast kulturalni ludzie przykładają dużą wagę do szacunku dla innych osób. Rozwiązywanie wszelkich problemów powinno odbywać się z szacunkiem dla tych, którzy mają problemy.Pisałem o co chodzi. Mężczyzna, któremu podobają się tylko pulchne kobiety (ok 15-25kg nadwagi) przychodzi to terapeuty w celu wyleczenia swojego zboczenia, żeby mieć szanse na miłość i móc związać się z kobietą, która jest zdrowa. Problem jest de facto bezosobowy: zboczenie -> chęć wyleczenia, ale ku zdziwieniu tego człowieka okazuje się, że terapeuci i ludzie w otoczeniu bredzą coś o jakiejś tolerancji, szacunku do "ja" tej osoby, z czego wynika, że nie powinno się mówić o zboczeniu (bo uznanie zboczenia za zboczenie byłoby rzekomo nietolerancją). W tym wątku Lily Amina odniosła się właśnie do tego aspektu sprawy. No i przez to, że ten człowiek jest "tolerowany" tak naprawdę nie może otrzymać od nikogo pomocy w rozwiązaniu realnego problemu. > > Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku.> Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe?Przed chwilą o tym napisałem... Pisałem o upodobaniu do pulchnych kobiet (pisałem także czym na potrzeby tej dyskusji jest słowo "pulchne"). A z tym orzekaniem jest ciekawa sprawa, bo zdrowy rozsądek podpowiada, że skoro "pulchność jest zła" (co potwierdzają badania naukowe), to upodobanie do takich kobiet też jest złe. Tymczasem psychoterapeuci i seksuolodzy (do kogo się nie pójdzie jest ta sama gadka) relatywizują problem i uważają, że rozwiązaniem jest pogodzenie się z upodobaniami i szukanie partnerki zgodnie z nimi. Na tej podstawie uważam, że zdanie psychoterapeutów i seksuologów nie jest żadnym argumentem. Oni sami nie mają argumentów na poparcie swojej tezy, bo powoływanie się na powszechność zboczenia nie jest wcale argumentem: www.nature(*).html?ref=dod-jptc.o#close> Aby się czego pozbyć trzeba to posiadać, a samo wydawanie się, iż się posiada jeszcze wcale nie znaczy, iż to jest prawda.Piszę o sytuacji realnego posiadania takich upodobań, a nie żadnego wydawania się. Poza tym nie wiem jak niby miałoby wyglądać takie wydawanie się. W przypadku upodobań wręcz to co Pan napisał jest sprzeczne logicznie, bo mowa jest o subiektywnej właściwości percepcyjnej danej osoby. Wydawanie się, że ma się takie upodobania jest więc na tym poziomie tym samym co realne posiadanie takich upodobań. > Zastanawiam się czy tolerowanie głupoty, a czasem wręcz szacunek dla niej jest dobrem i jaka jest rola inteligencji, jeżeli jeszcze istnieje. Tyle niesprawiedliwości jest na świecie, a czy wszyscy ludzie są sobie intelektualnie równi i każde "danie głosu" w jakiejś sprawie ma tą samą wartość? Przecież już po kilku, kilkunastu wypowiedziach dobrze wiemy z kim mamy do czynienia i tylko mało sprawnym intelektualnie ludziom się wydaje, iż ich faktyczny poziom jest dla reszty nierozpoznawalny. www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,709811#w710749 Cholernie spsiała nam ta inteligencja, gdy tego nie dostrzega.> @@@Tekst nie na temat. Ocenę inteligencji zostawmy testom IQ, a pańskie subiektywne oceny czyjejś inteligencji znaczą tyle co nic. Nie potrafi Pan dyskutować bez takich zaczepek? |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | > Staram się pisać prosto, używając jak najbardziej komunikatywnego języka i moim zdaniem właśnie takie postępowanie jest normalne, a nie Pańskie mętniactwo i kręcenie, ale ocenę tego warto pozostawiać naszym czytelnikom, a nie oponentom.Nie. Traktuje Pan język zbyt dosłownie, nie potrafiąc odczytać metafor. Dokładnie jak osoba z autyzmem. Jakoś moje wpisy są zrozumiałe dla większości użytkowników forum i tylko jeden jedyny Pan Andrzej Bogusławski narzeka na "mętniactwo i kręcenie". To tak jakby ktoś powiedział, że czyjeś słowa są ostre jak nóż, a Pan oponowałby stwierdzając, że słowa nie są materialne, a ostrość noża to przecież cecha materialnego przedmiotu  > > Wystarczyło napisać np "proszę zdefiniować słowo "pulchne" i podać źródła", a kiedy napisałem, że można znaleźć w google (wyszły 2 minuty "roboty", a po prostu nie chciałem już tego szukać, bo to dla mnie bardzo nieprzyjemny emocjonalnie temat), wystarczyło może najpierw sprawdzić, lub odpisać, że się Panu nie chce i jednak lepiej żebym podał.> To nie była prośba? :> Na kolana trzeba przed Wielce Szanownym Panem padać? A co mnie to obchodzi, iż to dla Pana nieprzyjemne emocjonalnie, gdy ktoś o rzeczowość i argumenty prosi.Piszę, że WYSTARCZYŁO napisać [...], a nie że Pan nie napisał. Jak widać nawet tam gdzie wyrażam się ściśle, nie rozumie Pan prostych zdań. Natomiast Pan nie poprzestał na poproszeniu o źródło, tylko zaczął Pan tradycyjnie obrażać, pisać coś o rzekomych bzdurach pisanych przeze mnie. > > Tak naprawdę rozbija się o język, czyli o głupoty.> Język jest głównym środkiem przekazu dla człowieka, a już szczególnie dla inteligencji. Wewnątrz tego samego języka istnieją tak wielkie różnice, iż dwie osoby mówiące tym samym językiem rozumieją się tak jakby z dwóch planet były. Rzadko spotykałem się się z poglądem, iż język to głupoty, ale Pan prawdopodobnie jest z tej nowej inteligencji, o której pan Bednarski łaskawie napisał:No bo znów nie zrozumiał Pan kontekstu wypowiedzi. Napisałem, że nieporozumienia w dyskusjach z Panem rozbijają się o język, czyli o głupoty. Chodziło mi o to, że wycina Pan kontekst wypowiedzi, tak jak np zrobił Pan teraz. > >A wracając do meritum, to wcześniej podał Pan tutaj argument, który był odwołaniem do autorytetów.> Gdzie, kiedy, jaki? Jestem zdecydowanym przeciwnikiem autorytetu dla autorytetu.Jak widać ma Pan bardzo dobrą pamięć, ale jednocześnie bardzo krótką www.racjon(*)orum.php/s,710119/i,10#w710220> Jakie takie same? Skąd informacja, iż "pulchne" to mają 15-25 kilogramów nadwagi (przy jakim wzroście)? Dalej - pomimo moich wyjaśnień - pieprzy Pan co mu do głowy wpadnie, a wpada - jak widać - byle co.I kolejny raz odwraca Pan kota ogonem, zapominając o tym co pisaliśmy wcześniej. A chodziło o konkretny przypadek upodobania do pulchnych kobiet, które właśnie mają 15-25 kg nadwagi, a nie o to, że pulchność miałaby rzekomo oznaczać zawsze właśnie taką wagę. No i jak z Panem dyskutować skoro nie chce Pan czytać ze zrozumieniem rozmówcy? > > Dla mnie to nie autorytety, a brak znanej metody leczenia nie oznacza, że coś nie jest chorobą. Z punktu widzenia etyki "rady" tych "fachowców" są po prostu żałosne.> Nie wiem co dla Pana jest żałosne, ale wiem, iż z powodu niewielkiej wiedzy w tematach w których Pan się tu wypowiada oraz kłopotów z opanowaniem dostatecznej językowej komunikatywności Pańskie wywody są tu żałosne. Tyle tylko, iż nie jest Pan tu jedynym, gdyż namnożyło się nam teraz takich przypadków.A jeden Bogusławski opanował biegle język i może pouczać innych!  Zabawny jest ten Pana narcyzm. > Jeszcze jeden temat, w którym Panu się zdaje. Wrzucony od dupy strony, gdyż ani nie dotyczy wątku, ani naszej rozmowy. Naprawdę czasem lepiej się nie odzywać niż głupoty wypisywać.No właśnie dotyczy, ale to trzeba przeczytać ze zrozumieniem żeby to zrozumieć. |
#265 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | . Zapytowywuje się osoba uważająca się za inteligentną, wykształconą i zdrową: > Co szkodzi homoseksualistą w zaakceptowaniu tego, że są chorzy?A tu mamy przykład człowieka chorego, a przynajmniej dewianta lub zboczeńca: www.facebook.com/robert.biedronprywatny Podobnych przykładów w historii ludzkiej cywilizacji mamy multum i jest to kwestia wyboru jaki poziom rozumienia rzeczywistości sobie wybieramy? @@@ . |
| Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | . > Kolejny raz próbuje Pan zrobić wszystko żeby nie przeczytać moich wpisów ze zrozumieniem, pokłócić się i poznieważać rozmówcę.Nic z tego. Jakby się ktokolwiek nie starał, to nie zrobi z kogoś głupiego, gdy nie uczyni on tego sam. Czy Pan wierzy, iż nasi czytelnicy nie potrafią czytać ze zrozumieniem i nie dostrzegają niewiedzy, upierdliwości i zacietrzewienia? > I to pisze człowiek podobno inteligentny.Przecież wystarczy parę postów poczytać aby było wiadomo co za kim stoi. Szybko widać nasze oczytanie w temacie i naszą sprawność intelektualną. > Poza tym traktuje Pan język jak osoba z autyzmem lub troll internetowy, który celowo przekręca słowa rozmówcy tak żeby wykręcić kota ogonem.Traktuję tak język jak mnie moi mistrzowie nauczyli i jak byłem w stanie ich pojąć. Przez cały czas podobnie do Pana wydaję sobie świadectwo o moich umiejętnościach komunikatywnego języka, zasobu używanych słów ze zrozumieniem oraz kultury. W mojej subiektywnej ocenie to Pan właśnie należy do takich forumowiczów, z których zarzuty o niegodziwym tu postępowaniu kieruje Pan pod moim, ale nie tylko moim, adresem. Ponieważ uważam się za subiektywnego wolę ocenę tego pozostawiać czytelnikom, chyba iż ktoś podobnie do Pana swoje matactwa i wypisywanie bzdur mnie przypisuje. > Nie chce mi się wdawać w takie pyskówki, bo szkoda na to czasu i nerwów.Powtarza Pan to dosyć często, a głównie w pyskówkach Pan się tu specjalizuje i to wcale nie tylko ze mną. > Udawanie, że to nie choroba w tym przypadku jest właśnie przejawem sztucznej tolerancji.Może warto najpierw napisać, kto kiedy i gdzie udaje, a dopiero później opisać to udawanie i jego ocenę? Jaka to jest sztuczna tolerancja?> Opisałem to przed chwilą. Wyrażam się do ludzi inteligentnych i chcących zrozumieć to o czym piszę.Jak z tego widać, któryś z nas jest mniej inteligentny, ale przecież żaden z nas tego nie rozstrzygnie. Muszą to zrobić czytelnicy nie kierujący się sympatiami, tylko oceniającym jakość naszych wypowiedzi. Dla mnie wprost żenującą intelektualnie jest zaprezentowana tu przez Pana postawa - ja łaskawie daję tu głos, a do was należy właściwe rozumienie tego co chciałem przekazać. Przypomina mi to np. tłumaczenia intelektualistów, co pan prezydent Wałęsa miał na myśli. Śmieszyło mnie to, gdyż przypominałem sobie bajkę Andersena basnie.republika.pl/noweszatycesarza.htm Gdy ktoś nie potrafi jasno przekazać własnych myśli, to najczęściej dlatego, iż stoi za nimi pustka. > Liczę na to, że nie trzeba wszystkiego tłumaczyć łopatologicznie, bo język ma to do siebie, że ludzie często używają skrótów myślowych, metafor itd. I właśnie rozumienie tych metafor i skrótów jest cechą ludzi inteligentnych.Nie Wielce Szanowny Panie, cechą ludzi inteligentnych jest komunikatywność, czyli używania języka zrozumiałego dla jak największej grupy osób. To różne zadufane niedouki używają pseudo-enigmatycznego języka, pełnego tylko dla siebie zrozumiałych skrótów i metafor aby ukryć swój rzeczywisty poziom i udawać mędrca. > Udawanie, że to nie choroba w tym przypadku jest właśnie przejawem sztucznej tolerancji. Może warto najpierw napisać, kto kiedy i gdzie udaje, a dopiero później opisać to udawanie i jego ocenę? Jaka to jest sztuczna tolerancja?
> Więcej wagi przykłada się do szanowania i tolerowania fikcyjnego "ja" drugiej osoby niż do rozwiązywania realnych problemów. Poproszę o definicję 'fikcyjnego "ja"'. Natomiast kulturalni ludzie przykładają dużą wagę do szacunku dla innych osób. Rozwiązywanie wszelkich problemów powinno odbywać się z szacunkiem dla tych, którzy mają problemy.> Pisałem o co chodzi.Gdzie, kiedy jak? > Mężczyzna, któremu podobają się tylko pulchne kobiety (ok 15-25kg nadwagi) przychodzi to terapeuty w celu wyleczenia swojego zboczenia, żeby mieć szanse na miłość i móc związać się z kobietą, która jest zdrowa.www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,17#w710787Prawie wszystko jest kwestią wyboru i dlatego ja wolę być przeróżnie epitetowany przez tych, którym brakuje argumentów niż być prymitywem używającym epitetów i wyzywanie ludzi o innych wyborach "zboczeńcami", "dewiantami" itd. Żadne epitety merytorycznych argumentów nie zastąpią. > Problem jest de facto bezosobowy: zboczenie -> chęć wyleczenia, ale ku zdziwieniu tego człowieka okazuje się, że terapeuci i ludzie w otoczeniu bredzą coś o jakiejś tolerancji, szacunku do "ja" tej osoby, z czego wynika, że nie powinno się mówić o zboczeniu (bo uznanie zboczenia za zboczenie byłoby rzekomo nietolerancją).Istnieje wiele zaburzeń preferencji seksualnych nazywanych teraz parafilią "Uważasz, że jesteś w pełni "normalny" przeczytaj koniecznie tekst poniżej przekonasz się jak bardzo się mylisz!" Ukształtowanie w określonej kulturze oraz życie nauczyło mnie nie interesowanie się czyimiś preferencjami dopóki one mnie nie dotyczą, a już bardzo mnie odrzuca, gdy ktoś swoje własne preferencje próbuje narzucić jako jedynie słuszną opcję. > W tym wątku Lily Amina odniosła się właśnie do tego aspektu sprawy.Gdzie i jak? To mądry forumowicz najczęściej mający coś istotnego do powiedzenia, ale wypowiadamy się tu na różne tematy i trzeba konkretną wypowiedź przywołać. > No i przez to, że ten człowiek jest "tolerowany" tak naprawdę nie może otrzymać od nikogo pomocy w rozwiązaniu realnego problemu.Jaki człowiek, przez kogo jest "tolerowany" i czy potrzebną jest temu człowiekowi jakakolwiek pomoc? Osobiście uważam za chamstwo włażenie ludziom tam, gdzie ani nie czują potrzeby, ani przyjemności. Szanowny Pan wybaczy ale ja naprawdę mam w wielkim poważaniu Pańskie i czyjekolwiek porady co wolno lub nie wolno czynić pomiędzy dwojgiem dorosłych osób za ich obopólną zgodą. Powiem nawet więcej - wara Panu od tego. @@@ . |
#267 1 na 1 | Pan Leming (674 punktów) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | > przez to, że ten człowiek jest "tolerowany" tak naprawdę nie może otrzymać od nikogo pomocy w rozwiązaniu realnego problemu.Myślę, że chętnych do pomocy zawsze się znajdzie. Egzorcystów, terapeutów homoseksualizmu, hipnoterapeutów od rzucania palenia, słodyczy i czegokolwiek czego klient sobie zażyczy, couchów, trenerów, mistrzów NLP którzy pomogą dosłownie we wszystkim. Od wypędzania duchów po odkochanie się. Kwestią pozostaje skuteczność. Bo u tego typu indywiduów ilość obietnic jest proporcjonalna do stawki za godzinę usługi. Co jeśli pomoc nie istnieje, a problemu nie da się rozwiązać? W myśl zasady "nie szkodzić", która przyświeca usługodawcom z nieco bardziej transparentnych dziedzin jak seksuologia, czy nurt poznawczo-behawioralny z psychologi można uznać, że lepiej pogodzić się z czymś czego zmienić się nie da. kobieta.on(*)elbiciele-grubych-kobiet/ydvlb Artykuł o nieco "grubszym" problemie, niż upodobanie 15-25 kilogramowej nadwagi i odważna konkluzja na końcu: "Czasami ludzie tworzą bardzo stabilne związki oparte na występowaniu dewiacji u jednej z płci lub u obydwojga. Ich związek jest bardzo komplementarny i czasem jest trwalszy od niejednego związku, w którym takie zaburzenia nie występują." - dr Andrzej Depko. PS: Nie próbuję wybielać zboczeń. Byłoby to bezcelowe, podobnie jak ich nieudolne "leczenie" (takich zboczeń które nie wiążą się z krzywdzeniem innych istot). PS2: Jestem zwolennikiem pozbywania się dewiacji o ile to możliwe. www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157 |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | No dobra, ale jeśli nie da się tego wyleczyć, to pozostaje wybór między pogodzeniem się z samotnością, a odrzuceniem moralności w imię uznania, że jesteśmy jako ludzie tylko zwierzętami, których działanie zależy od popędów. Niegodzenie się ze zboczeniem jest przejawem człowieczeństwa, ale generuje cierpienie lub zmusza do pozbycia się uczuć (które i tak będą się co jakiś czas pojawiać i trzeba umieć je ignorować). Taka dziewczyna może przecież trafić na lepszego mężczyznę, który pomoże jej schudnąć, więc będąc w ten sposób zboczonym człowiek nie powinien wchodzić w związek miłosny. W zasadzie "miłosny", bo miłością bym tego nie nazwał. P.S. Poza tym tu była mowa o niezgodności upodobań seksualnych z cechami psychicznymi, czyli samotność jest tu w zasadzie wymuszona. Jeśli ktoś jest prostym człowiekiem, którego nie obchodzi rozwój, intelekt, zdrowie emocjonalne, to taki fetysz może nie być faktycznie tak uciążliwy. |
#269 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | . Ciąg dalszy: > Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku. Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe?> Przed chwilą o tym napisałem...To co Pan tu napisał to może jest jasnym dla samego Pana, choć i w to wątpię, gdyż przemyślenia problemu, w którym zabiera Pan tu głos nie dostrzegam. > Pisałem o upodobaniu do pulchnych kobiet (pisałem także czym na potrzeby tej dyskusji jest słowo "pulchne").Tak, pisał Pan, tylko słowo "pulchne" jest terminem literackim i jego znaczenie jest wielce rozciągłe, dla mnie pulchność A z tym orzekaniem jest ciekawa sprawa, bo zdrowy rozsądek podpowiada, że skoro "pulchność jest zła" (co potwierdzają badania naukowe), to upodobanie do takich kobiet też jest złe. Tymczasem psychoterapeuci i seksuolodzy (do kogo się nie pójdzie jest ta sama gadka) relatywizują problem i uważają, że rozwiązaniem jest pogodzenie się z upodobaniami i szukanie partnerki zgodnie z nimi. Na tej podstawie uważam, że zdanie psychoterapeutów i seksuologów nie jest żadnym argumentem. Oni sami nie mają argumentów na poparcie swojej tezy, bo powoływanie się na powszechność zboczenia nie jest wcale argumentem: www.nature(*).html?ref=dod-jptc.o#close> >Aby się czego pozbyć trzeba to posiadać, a samo wydawanie się, iż się posiada jeszcze wcale nie znaczy, iż to jest prawda.> Piszę o sytuacji realnego posiadania takich upodobań, a nie żadnego wydawania się. Poza tym nie wiem jak niby miałoby wyglądać takie wydawanie się. W przypadku upodobań wręcz to co Pan napisał jest sprzeczne logicznie, bo mowa jest o subiektywnej właściwości percepcyjnej danej osoby. Wydawanie się, że ma się takie upodobania jest więc na tym poziomie tym samym co realne posiadanie takich upodobań.> >Zastanawiam się czy tolerowanie głupoty, a czasem wręcz szacunek dla niej jest dobrem i jaka jest rola inteligencji, jeżeli jeszcze istnieje. Tyle niesprawiedliwości jest na świecie, a czy wszyscy ludzie są sobie intelektualnie równi i każde "danie głosu" w jakiejś sprawie ma tą samą wartość? Przecież już po kilku, kilkunastu wypowiedziach dobrze wiemy z kim mamy do czynienia i tylko mało sprawnym intelektualnie ludziom się wydaje, iż ich faktyczny poziom jest dla reszty nierozpoznawalny. www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,709811#w710749 Cholernie spsiała nam ta inteligencja, gdy tego nie dostrzega.> >@@@> Tekst nie na temat. Ocenę inteligencji zostawmy testom IQ, a pańskie subiektywne oceny czyjejś inteligencji znaczą tyle co nic. Nie potrafi Pan dyskutować bez takich zaczepek? |
#270 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? |
> Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku. Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe?> Przed chwilą o tym napisałem...Pisał Pan bardzo wiele rzeczy, ale jasne to one tylko dla Pana były, a i w to wątpię, gdyż nie widać w nich dostatecznego poznania i przemyślenia tematu, w którym Pan się wypowiada. > Pisałem o upodobaniu do pulchnych kobiet (pisałem także czym na potrzeby tej dyskusji jest słowo "pulchne").Pulchne jest terminem literackim i jego znaczenie jest dosyć szerokie. Dla mnie pulchne to np. panie ze wskaźnikiem BMI pomiędzy 25 do 27-28, w zależności od budowy, gdyż sympatyczną "krągłość" (znowu termin literacki) to nawet przy małej niedowadze można posiadać. Słowa mają znaczenie, a Pan na potrzeby popieprzenia tego co się Panu zdaje oraz matactw kręci nimi niemożebnie. Z dalszych Pańskich wywodów można wywnioskować i myślał Pan o otyłości powyżej 30 wskaźnika BMI, oraz o otyłości olbrzymiej. > A z tym orzekaniem jest ciekawa sprawa, bo zdrowy rozsądek podpowiada,Nie odpowiadam za Pański "zdrowy rozsądek" > że skoro "pulchność jest zła" (co potwierdzają badania naukowe),Nie ma żadnych badań naukowych na temat "pulchności" i trzeba być naprawdę tępym i zacietrzewionym aby tego pomimo moich uwag nie zrozumieć. > to upodobanie do takich kobiet też jest złe.Bzura, żadne upodobania nie są złe. Złe mogą być tylko czyny jakoś tam szkodzące innym osobom. Złe jest też narzucanie innym swojego rozumienia rzeczywistości i własnych upodobań. Trzeba być mocno ograniczonym intelektualnie człowiekiem aby uważać, iż moje i tylko moje upodobania są słuszne. Mam wiele różnych uprzedzeń i upodobań, ale to moja sprawa i nikomu - poza ludźmi których to bezpośrednio dotyczy - nic do tego. Nikt nie prawa nie zaproszony pchać mi się do łóżka. Ponieważ mózg najbardziej seksualnym organem człowieka, to Pana nawet wtedy, gdyby był Pan filigranową blondynką (a takie preferuje) do swojego łóżka bym nie zaprosił, a więc nie pchaj się Pan tam, gdzie nikt Pana nie prosi. > Tymczasem psychoterapeuci i seksuolodzy (do kogo się nie pójdzie jest ta sama gadka) relatywizują problem i uważają, że rozwiązaniem jest pogodzenie się z upodobaniami i szukanie partnerki zgodnie z nimi. Na tej podstawie uważam, że zdanie psychoterapeutów i seksuologów nie jest żadnym argumentem. Oni sami nie mają argumentów na poparcie swojej tezy, bo powoływanie się na powszechność zboczenia nie jest wcale argumentem.Mało jest dla mnie rzeczy bardziej dyskredytujących poziom intelektualny człowieka niż podważanie stanowiska profesjonalistów na podstawie własnej wiary. Pan nawet nie czuje jak sam się kompromituje i uważa Pan bezzasadnie, iż ja to robię. Oczywiście, nawet najwybitniejsi profesjonaliści pomimo poświęcenia wielu lat na zgłębieniu tematu mogą się mylić, ale wtedy trzeba im to stosownymi i merytorycznymi argumentami wykazać. > Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku. Aby się czego pozbyć trzeba to posiadać, a samo wydawanie się, iż się posiada jeszcze wcale nie znaczy, iż to jest prawda.> Piszę o sytuacji realnego posiadania takich upodobań, a nie żadnego wydawania się. Poza tym nie wiem jak niby miałoby wyglądać takie wydawanie się. W przypadku upodobań wręcz to co Pan napisał jest sprzeczne logicznie, bo mowa jest o subiektywnej właściwości percepcyjnej danej osoby. Wydawanie się, że ma się takie upodobania jest więc na tym poziomie tym samym co realne posiadanie takich upodobań.A ja odnosiłem się tu do Pańskiego "zdrowego rozsądku". A Pan dalej nie odpowiedział na początek mojej wypowiedzi: Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe? Czyli znowu krętactwo zamiast merytorycznej rozmowy. >Dobro tej "tolerowanej" osoby wcale się nie liczy. Zastanawiam się czy tolerowanie głupoty, a czasem wręcz szacunek dla niej jest dobrem i jaka jest rola inteligencji, jeżeli jeszcze istnieje. Tyle niesprawiedliwości jest na świecie, a czy wszyscy ludzie są sobie intelektualnie równi i każde "danie głosu" w jakiejś sprawie ma tą samą wartość? Przecież już po kilku, kilkunastu wypowiedziach dobrze wiemy z kim mamy do czynienia i tylko mało sprawnym intelektualnie ludziom się wydaje, iż ich faktyczny poziom jest dla reszty nierozpoznawalny. Cholernie spsiała nam ta inteligencja, gdy tego nie dostrzega.> Tekst nie na temat.Co chciałby Pan zostać tu moderatorem? Tak wtedy rzeczywiście by Pan mnie nie tylko zamknął, ale wprost wypędził > Ocenę inteligencji zostawmy testom IQ,Mało mnie interesują testy IQ świadczące głównie o predyspozycji do rozwiązywania takich testów, a zupełnie nie o tym tu mowa. > a pańskie subiektywne oceny czyjejś inteligencji znaczą tyle co nic.Zdecydowanie jestem subiektywnym i na podstawie wieloletnich doświadczeń na naszym forum stwierdzam, iż ciągle istnieje tu większość podobnie subiektywnie rozumiejących i oceniających rzeczywistość. Zgodnie z linią programową naszego portalu: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 oraz hasłem w Wikipedii pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy Tych forumowiczów subiektywnie do samodzielnie myślącej inteligencji zaliczam. > Nie potrafi Pan dyskutować bez takich zaczepek?A kto z Panem potrafił tu dyskutować? Może Pan zalinkuje jakąś własną merytoryczną tu dyskusję. Szczególnie taką, gdzie w skutek przedstawionej argumentacji musiał Pan się ze swojego stanowiska wycofać? @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|