Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
14-05-2016 15:18PrRac (1879 punktów)Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
Ocena 3 na 5
Wygląda na to, że ewolucja jest prawdziwa.
Wygląda na to, że homoseksualizm jest cechą genetyczną co jest związane np z badaniem nad bliźniętami jednojajowymi.
Jeśli teraz uprzemy się, że homoseksualizm to "nie choroba" stajemy przed koniecznością logicznego uzasadnienia sensu ewolucyjnego homoseksualizmu.

Problem w tym, że jak dotąd nie ma logicznego uzasadnienia na to że homoseksualizm jest czymś normalnym i korzystnym ewolucyjnie. Powstało kilka hipotez głoszących "normalność" homoseksualizmu, każda na swój sposób błędna, np: hipoteza pszczoły robotniczy której błąd polega na tym, że u ludzi takie rozumowanie nie działa z uwagi na inny rozkład chromosomów lub hipoteza haremów i biseksualistów "udających" homoseksualistów (błąd tu polega na cichym przyjęciu doboru grupowego, który jak wiadomo nie powinien działać ponieważ wystarczył by tylko jeden osobnik o mniej altruistycznych cechach aby wyprzeć cechy przeciwne z populacji).

Przeświadczenie, że homoseksualizm to choroba jest popularne np u księży. Chociaż tak często mijają się z prawdą, to zastanawiam się czy akurat w tej kwestii nie mają jednak racji. Już intuicyjnie wydaje się, że geny homoseksualizmu mają bardzo niskie dostosowanie. Oczywiście nie chodzi mi tu o bronienie homofobii (to że ktoś jest chory nie jest usprawiedliwieniem linczu). Chodzi mi po prostu o uczciwe postawienie sprawy.
Denerwuje mnie postawa wielu naukowców - socjalistów do zaorania takich jak np Dawkins - którzy ze względów społecznych i sympatyzowania z niektórymi środowiskami starają się na siłę "udowodnić" ,że homoseksualizm to nie choroba, mimo że już na pierwszy rzut oka widać coś innego.

Racjonalizm nie powinien polegać na podlizywaniu się tym czy innym , ale na mówieniu tego co ukazuje się w świetle rozumu, niezależnie od tego czy jest to po naszej myśli czy nie. Jeśli nie jest to trudno, taka jest rzeczywistość.

Dlatego jestem przerażony hipokryzją naukowców którzy w 1973 usunęli homoseksualizm z listy chorób psychicznych. Dzisiaj w imię "poprawności" już nawet nie ma określenia choroba psychiczna tylko "zaburzenie". Dlaczego nie nazywamy rzeczy po imieniu?
Dlaczego wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób zostało rozstrzygnięte na drodze głosowania? Czy to poprawna metoda naukowa? Czy to , że miażdżąca większość ludzi na ziemi wierzy w Boga implikuje jego prawdziwość?

Co szkodzi homoseksualistą w zaakceptowaniu tego, że są chorzy? Czy jeśli mi lekarz mówi, że np jestem chory na zespół X to jest dla mnie powód , żebym stał się aktywistą na rzecz ruchu usunięcia zespołu X z listy chorób? Czy to zmieniło by mój stan zdrowia czy stosunek innych wobec mnie ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..
#271
24-05-2016 15:39
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
Widzę, że coś nie wyszło i pewnie zaraz edytuje Pan post, natomiast:

>To co Pan tu napisał to może jest jasnym dla samego Pana, choć i w to wątpię, gdyż przemyślenia problemu, w którym zabiera Pan tu głos nie dostrzegam.

Skończ już Pan tak bredzić, bo nikogo tu nie interesują Pańskie błędy poznawcze. Na każde stwierdzenie należy podawać argumenty, a Pan tak pieprzy żeby sobie popieprzyć i taki trolling powinien być surowo karany ostrzeżeniami. Widzę, że jest tu Pan na specjalnych prawach...

>Tak, pisał Pan, tylko słowo "pulchne" jest terminem literackim i jego znaczenie jest wielce rozciągłe, dla mnie pulchność

Przecież napisałem o kontekście użycia tego słowa w tej dyskusji. Niech Pan nie udaje debila, którym Pan nie jest. Słoma z butów wystaje.

#272
24-05-2016 18:52
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi olson
.
Staram się pisać prosto, używając jak najbardziej komunikatywnego języka i moim zdaniem właśnie takie postępowanie jest normalne, a nie Pańskie mętniactwo i kręcenie, ale ocenę tego warto pozostawiać naszym czytelnikom, a nie oponentom.
>Nie. Traktuje Pan język zbyt dosłownie, nie potrafiąc odczytać metafor.
Bzdura nie traktuję języka ani zbyt dosłownie i jakoś tam z metaforami też daję sobie radę. Natomiast nie toleruję pseudointelektualnego bełkotu, gdzie poprzez wieloznaczność i metaforyczność ukrywa się intelektualną pustkę. Wypisuje Pan tu różnorodne bzdury twierdząc, iż to metafory.

> Dokładnie jak osoba z autyzmem.
No właśnie to metafora, czy epitet przy braku merytorycznych argumentów. Pieprzy Pan jak potłuczony używając znowu słów, których znaczenia Pan nie rozumie. Jaka forma autyzmu u mnie występuje i gdzie Pan psychiatrię kończył aby mnie diagnozować.

>Jakoś moje wpisy są zrozumiałe dla większości użytkowników forum
A ja jakoś tego nie zauważam i dostrzegam głównie Pańskie zacietrzewienie we wciskaniu wątpliwych prawd, w które Pan święcie wierzy. Oczywiście to mój subiektywny sąd i może Pan udowodnić, iż się mylę, ale Pan tylko różne rzeczy tu wypisuje, a miedzy innymi to, iż Pan jest wielce mądrym tylko Bogusławski się czepia.
Są tacy, którzy Panu w to wierzą, ale zdecydowanie dalece nie wszyscy.

> i tylko jeden jedyny Pan Andrzej Bogusławski narzeka na "mętniactwo i kręcenie".
Bogusławski bardzo rzadko na coś narzeka, a Panu to wszystko ewidentnie wykazuje i udowadnia, z zalinkowanymi cytatami i na kolorowo. Tak aby i Pan mógł to zrozumieć, choć to się jeszcze nigdy mi nie udało.

Szanowny Panie, każdy nas może spokojnie korzystać tu wszelkich form wyrazu dopóki nie są one sprzeczne z regulaminem. Wolno także i Panu, ale publikujemy tu swoje wypowiedzi pod krytyczną ocenę naszych czytelników i każdy ma prawo do swoich subiektywnych ocen. Gdy znajduje Pan uznanie czytelników, to albo to Panu wprost piszą, albo choć plusy klikają. Nazbierał Pan przeciętnie 0,9 punktu za wypowiedź, to może być Pan zadowolony ze zrozumienia i akceptacji.

>To tak jakby ktoś powiedział, że czyjeś słowa są ostre jak nóż, a Pan oponowałby stwierdzając, że słowa nie są materialne, a ostrość noża to przecież cecha materialnego przedmiotu
To ten Pański metaforyczny sposób wyrażania się, czy przejaw tępoty w znajdywaniu merytorycznych argumentów.

> Wystarczyło napisać np "proszę zdefiniować słowo "pulchne" i podać źródła", a kiedy napisałem, że można znaleźć w google (wyszły 2 minuty "roboty", a po prostu nie chciałem już tego szukać, bo to dla mnie bardzo nieprzyjemny emocjonalnie temat), wystarczyło może najpierw sprawdzić, lub odpisać, że się Panu nie chce i jednak lepiej żebym podał.
To nie była prośba? :
Na kolana trzeba przed Wielce Szanownym Panem padać? A co mnie to obchodzi, iż to dla Pana nieprzyjemne emocjonalnie, gdy ktoś o rzeczowość i argumenty prosi.
>Piszę, że WYSTARCZYŁO napisać [...], a nie że Pan nie napisał.
No i co z tego wynika? Napisał Pan, iż wystarczyło napisać. Przywołałem linkiem, iż tak napisałem, a Pan teraz napisał: Piszę, że WYSTARCZYŁO napisać [...], a nie że Pan nie napisał. Nie jestem specjalistą i nie wiem, gdzie ten przypadek się kwalifikuje, a jeszcze bardziej jestem ciekawym, kto poza Panem samym potrafi to zrozumieć. Co to za metafora?

>Jak widać nawet tam gdzie wyrażam się ściśle, nie rozumie Pan prostych zdań.
Wszystko jest możliwe, tyle tylko, iż to trzeba wykazać i udowodnić a nie stawiać niczym nie uzasadnione zarzuty. Według Szanownego Pana nie zrozumiałem Pańskiego zdania: Wystarczyło napisać np "proszę zdefiniować słowo "pulchne" i podać źródła",. Przecież tu nie tylko ręce, ale i spodnie opadają.

>Natomiast Pan nie poprzestał na poproszeniu o źródło, tylko zaczął Pan tradycyjnie obrażać, pisać coś o rzekomych bzdurach pisanych przeze mnie.
I długo Pan tak może w durnia zagrywać?
>Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci.
Źródło?

Gdzie Pan w tym moim jednym słowie odnalazł moje tradycyjne Wielce Szanownego Pana obrażanie, a tym bardziej pisanie czegoś o rzekomych bzdurach pisanych przez Szanownego Pana. Współczuję Panu, ale wątpię czy to się daje leczyć.

> Tak naprawdę rozbija się o język, czyli o głupoty.
Język jest głównym środkiem przekazu dla człowieka, a już szczególnie dla inteligencji. Wewnątrz tego samego języka istnieją tak wielkie różnice, iż dwie osoby mówiące tym samym językiem rozumieją się tak jakby z dwóch planet były. Rzadko spotykałem się się z poglądem, iż język to głupoty, ale Pan prawdopodobnie jest z tej nowej inteligencji, o której pan Bednarski łaskawie napisał:
>No bo znów nie zrozumiał Pan kontekstu wypowiedzi.
Serdecznie Panu współczuję braku zrozumienia. Najpierw trochę szkół a później większa część mojego zawodowego życia polegała na czytaniu ze zrozumieniem i zdawaniu relacji z tego co przeczytałem i jakoś tam dawałem sobie z tym radę, a biednego Pana Olsona nijak zrozumieć nie mogę i jest to moja niezaprzeczalna wina.

> Napisałem, że nieporozumienia w dyskusjach z Panem rozbijają się o język, czyli o głupoty.
I jak inaczej miałbym to zrozumieć od tego jak zrozumiałem?

> Chodziło mi o to, że wycina Pan kontekst wypowiedzi, tak jak np zrobił Pan teraz.
Cholera, nawet często linkuję aby nie było wycinania z kontekstu, a Panu wycinam.
Szkoda może inteligenty czytelnik nie dać sobie z tym rady rady?

@@@
.

#273
24-05-2016 17:52
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi olson
.
>Widzę, że coś nie wyszło i pewnie zaraz edytuje Pan post, natomiast:
To wypadłoby chwilę poczekać, aż usunę pomyłkowo edytowany post i zamieszczę jego ostateczną wersję, ale małych ludzi, to najbardziej śmieszy, gdy ktoś na skórce od banana się pośliźnie. Miałem tu przypadki ostrych polemik, które jakoś tam znikały, ale polemiści, do których były adresowane i do których w mailu docierały, odsyłali do adresata aby je na forum zamieścił. Tyle, iż do tego potrzebną jest pewna klasa.

Miłego dnia.

@@@
.

#274
24-05-2016 19:03
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi olson
.
>A wracając do meritum, to wcześniej podał Pan tutaj argument, który był odwołaniem do autorytetów.
Gdzie, kiedy, jaki? Jestem zdecydowanym przeciwnikiem autorytetu dla autorytetu.
>Jak widać ma Pan bardzo dobrą pamięć, ale jednocześnie bardzo krótką
www.racjon(*)orum.php/s,710119/i,10#w710220
Tym się właśnie różnimy, iż pomimo tego, iż pamięć mam dobrą we wszystkich aspektach, to nigdy jej nie dowierzam i permanentnie sprawdzam aby bzdur nie pisać. Może warto było przeczytać także tę moją wypowiedź:
>Każdy inteligentny czytelnik zauważy, że ta figura retoryczna została użyta celowo, aby podkreślić ,że nawet powołanie się na autorytet nauki nie sprawia, że błąd z autorytetu przestaje być błędem z autorytetu.
Odwołuje się Pan w takim razie do wybitnie inteligentnych czytelników mających podobny do Pana sposób myślenia i specyficzne poczucie sensu. Ale Pan wybaczy, iż racjonalni czytelnicy w związku ze znajomością metodologii naukowej: www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,709811#w710549 nie traktują odwoływania się do dorobku nauki jako błędu powoływania się na autorytet.

Jak z Pańskich wypowiedzi widać, to po prostu - pomimo wyżej podanych przeze mnie informacji - Pan nie rozumie czym jest nauka i że narzędzia permanentnej weryfikacji wszelkich stwierdzeń wpisane są w jej metodologię. Nic nie uczynię z Pańskim przekonaniem, iż odwoływanie się do autorytetu np. papieża jest równe odwoływaniu się do nauki, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a wypowiedzi innych Pan ze zrozumieniem nie czyta - co sam Pan tu udowodnił.


Jakie takie same? Skąd informacja, iż "pulchne" to mają 15-25 kilogramów nadwagi (przy jakim wzroście)? Dalej - pomimo moich wyjaśnień - pieprzy Pan co mu do głowy wpadnie, a wpada - jak widać - byle co.
>I kolejny raz odwraca Pan kota ogonem, zapominając o tym co pisaliśmy wcześniej.
Znowu zarzut bez pokrycia. Pamiętam bardzo dobrze:
>Czyli kobieta pulchna/gruba/otyła to są synonimy.
Tak, w literaturze pięknej - czyli w bajdach, które Pan tu opowiada.


> A chodziło o konkretny przypadek upodobania do pulchnych kobiet, które właśnie mają 15-25 kg nadwagi, a nie o to, że pulchność miałaby rzekomo oznaczać zawsze właśnie taką wagę.
Jaki konkretny przypadek? Pańskiego dumania? Wydumał Pan sobie, iż pulchnąć to znaczy 15-25 kg nadwagi, i to zarówno przy 160 jaki i 200 cm wzrostu. To może należało wyjść od własnej definicji i pouczyć tych, którzy tą problematyką się profesjonalnie zajmują? To co ja napisałem to przekracza Pańskie możliwości zrozumienia?
> Te same "autorytety" próbują wmówić pacjentowi, że upodobanie do pulchnych (ok 15-25 kg nadwagi) kobiet nie jest zboczeniem, nie można tego leczyć, ani pogodzić się z samotnością i być z tym szczęśliwym (w momencie kiedy pacjent ma silne pragnienie miłości).
Jakie takie same? Skąd informacja, iż "pulchne" to mają 15-25 kilogramów nadwagi (przy jakim wzroście)?



>No i jak z Panem dyskutować skoro nie chce Pan czytać ze zrozumieniem rozmówcy?
Ja wcale nie chcę z Panem dyskutować, ot czasem pokpiwam sobie z Pańskiego się tu wymądrzania w tematach, o których ma Pan zupełnie mierne o ile nie wprost mizerne pojęcie, ale to wcale nie znaczy, iż nie staram się tego zrozumieć najlepiej jak potrafię. Nie wiem na ile mnie się to udaje, ale jest Pan ostatnim, z którego oceną się przy tym liczę, gdyż nikt nie jest sprawiedliwym sędzią we własnej sprawie.

> Dla mnie to nie autorytety, a brak znanej metody leczenia nie oznacza, że coś nie jest chorobą. Z punktu widzenia etyki "rady" tych "fachowców" są po prostu żałosne.
Nie wiem co dla Pana jest żałosne, ale wiem, iż z powodu niewielkiej wiedzy w tematach w których Pan się tu wypowiada oraz kłopotów z opanowaniem dostatecznej językowej komunikatywności Pańskie wywody są tu żałosne. Tyle tylko, iż nie jest Pan tu jedynym, gdyż namnożyło się nam teraz takich przypadków.
>A jeden Bogusławski opanował biegle język i może pouczać innych!
Oj dalece nie jeden. Jest sporo tu forumowiczów, którzy i wiedzę i opanowanie języka mają na znacznie wyższym poziomie od Bogusławskiego, a jeszcze niedawno było ich jeszcze sporo więcej i bardzo żałuję, iż ich z nami nie ma. Natomiast Bogusławski ma zwyczaj dokładnego wykazywania czyjegoś "bełkotania" zamiast merytorycznej rozmowy, ale czyni to nie wtedy, gdy brak komuś wiedzy i stara się ją poszerzyć, ale wtedy, gdy ktoś pomimo mizernego powodu jest zadufany i zdaje mu się, iż wszystkie rozumy pozjadał. Nawet wystarczy naszą polemikę w tym wątku poczytać aby łatwo stwierdzić, iż to Pan ma tendencję do pouczania, a czyni to Pan bez żadnych podstaw merytorycznych.

Czy sądzi Pan, iż ktoś lepiej potrafi lepiej opisać Pański poziom merytoryczny i Pańską kulturę od tego jak Pan sam to czyni?
>Skończ już Pan tak bredzić, bo nikogo tu nie interesują Pańskie błędy poznawcze. Na każde stwierdzenie należy podawać argumenty, a Pan tak pieprzy żeby sobie popieprzyć i taki trolling powinien być surowo karany ostrzeżeniami. Widzę, że jest tu Pan na specjalnych prawach...
Pulchne jest terminem literackim i jego znaczenie jest dosyć szerokie. Dla mnie pulchne to np. panie ze wskaźnikiem BMI pomiędzy 25 do 27-28, w zależności od budowy, gdyż sympatyczną "krągłość" (znowu termin literacki) to nawet przy małej niedowadze można posiadać.
>Przecież napisałem o kontekście użycia tego słowa w tej dyskusji. Niech Pan nie udaje debila, którym Pan nie jest. Słoma z butów wystaje.
I co jeszcze dodawać? Nikt nas tak nie skompromituje jak uczynimy to sami.

@@@
.

#275
24-05-2016 19:42
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
Śmieszne jest to, że akurat Pan pisze coś o klasie w sytuacji, w której wychodzi Panu słoma z butów. Nic złego w tej sytuacji nie zrobiłem i nie zamierzam się tłumaczyć.

Brak klasy pokazał Pan np tu:
>To co Pan tu napisał to może jest jasnym dla samego Pana, choć i w to wątpię, gdyż przemyślenia problemu, w którym zabiera Pan tu głos nie dostrzegam.

Takie wpisy są u Pana standardem. Powołuje się Pan na swój wyimaginowany autorytet, używając prymitywnych tekścików, które można sobie odwrócić i napisać taką samą kontrę (co zresztą często robię aby udowodnić Panu jak denna jest taka "argumentacja" w praktyce).

#276
24-05-2016 20:05
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
>>Przed chwilą o tym napisałem...
>Pisał Pan bardzo wiele rzeczy, ale jasne to one tylko dla Pana były, a i w to wątpię, gdyż nie widać w nich dostatecznego poznania i przemyślenia tematu, w którym Pan się wypowiada.

Kolejny raz atakuje Pan pustosłowiem. Rozumiem, że można się nie zgadzać, ale nawet jeśli to Duch Prawdy, to należy używać ARGUMENTÓW. Gdzie są one u Pana? Kolejny raz wytykam Panu kompromitujący wpis, który świadczy o Pana zaburzeniach.

>>Pisałem o upodobaniu do pulchnych kobiet (pisałem także czym na potrzeby tej dyskusji jest słowo "pulchne").
>Pulchne jest terminem literackim i jego znaczenie jest dosyć szerokie. Dla mnie pulchne to np. panie ze wskaźnikiem BMI pomiędzy 25 do 27-28, w zależności od budowy, gdyż sympatyczną "krągłość" (znowu termin literacki) to nawet przy małej niedowadze można posiadać. Słowa mają znaczenie, a Pan na potrzeby popieprzenia tego co się Panu zdaje oraz matactw kręci nimi niemożebnie. Z dalszych Pańskich wywodów można wywnioskować i myślał Pan o otyłości powyżej 30 wskaźnika BMI, oraz o otyłości olbrzymiej.

Sprecyzowałem co mam na myśli pisząc "pulchne" (ok. 15-25 kg nadwagi)

>Nie odpowiadam za Pański "zdrowy rozsądek"

A czy ktoś pisał, że Pan odpowiada, że teraz Pan przeczy?

>>że skoro "pulchność jest zła" (co potwierdzają badania naukowe),
>Nie ma żadnych badań naukowych na temat "pulchności" i trzeba być naprawdę tępym i zacietrzewionym aby tego pomimo moich uwag nie zrozumieć.

Tępym i zacietrzewionym to trzeba być aby nie rozczytać o jakim rodzaju pulchności tutaj piszę...

>Bzura, żadne upodobania nie są złe.

Bzdura. Ale rozumiem, że ma Pan jakieś argumenty na to, że upodobanie uniemożliwiające miłość jest złe.

>Złe mogą być tylko czyny jakoś tam szkodzące innym osobom. Złe jest też narzucanie innym swojego rozumienia rzeczywistości i własnych upodobań.

No więc takie upodobania szkodzą człowiekowi, który je ma i jego potencjalnej partnerce.

>Trzeba być mocno ograniczonym intelektualnie człowiekiem aby uważać, iż moje i tylko moje upodobania są słuszne. Mam wiele różnych uprzedzeń i upodobań, ale to moja sprawa i nikomu - poza ludźmi których to bezpośrednio dotyczy - nic do tego.

A któż taki uważa tu, iż tylko jego upodobania są słuszne?

>Nikt nie prawa nie zaproszony pchać mi się do łóżka. Ponieważ mózg najbardziej seksualnym organem człowieka, to Pana nawet wtedy, gdyby był Pan filigranową blondynką (a takie preferuje) do swojego łóżka bym nie zaprosił, a więc nie pchaj się Pan tam, gdzie nikt Pana nie prosi.

A gdzie Pan wyczytał, że chcę się Panu pchać do łóżka? Wiem, że głodnemu przysłowiowy chleb na myśli, ale nie dla psa kiełbasa

>Mało jest dla mnie rzeczy bardziej dyskredytujących poziom intelektualny człowieka niż podważanie stanowiska profesjonalistów na podstawie własnej wiary. Pan nawet nie czuje jak sam się kompromituje i uważa Pan bezzasadnie, iż ja to robię. Oczywiście, nawet najwybitniejsi profesjonaliści pomimo poświęcenia wielu lat na zgłębieniu tematu mogą się mylić, ale wtedy trzeba im to stosownymi i merytorycznymi argumentami wykazać.

Mało jest dla mnie rzeczy bardziej dyskredytujących człowieka niż powoływanie się na wątpliwej jakości autorytety. Szczególnie kiedy nie potrafią oni obronić tego stanowiska i wygłaszają aprioryczne sądy. Akurat u psychoterapeutów spędziłem sporo czasu próbując wyleczyć depresję, ale po dziesiątkach spotkań i setkach maili trafiłem na DWÓCH terapeutów, którzy znali się na rzeczy. Pomijam już fakt, że z pkt widzenia metody naukowej, a także metafizyki większość modeli psychoterapeutycznych to WIARA i cudza filozofia, którą próbuje się ludziom narzucić z poziomu autorytetu. Swoją fachowość trzeba jeszcze udowodnić. No chyba, że traktuje Pan jako naukowców takich osobników jak Jan Pająk, prof. Zięba itp.

> Aby się czego pozbyć trzeba to posiadać, a samo wydawanie się, iż się posiada jeszcze wcale nie znaczy, iż to jest prawda.[/url]

A samo napisanie czegoś takiego jak Pan nie znaczy, że to nieprawda.

>A ja odnosiłem się tu do Pańskiego "zdrowego rozsądku". A Pan dalej nie odpowiedział na początek mojej wypowiedzi:
>Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe? Czyli znowu krętactwo zamiast merytorycznej rozmowy.

Zdrowy rozsądek, czyli jeśli coś jest złem/chorobą, to upodobanie zawierające to zło/chorobę też musi być złem/chorobą. Jeśli ma Pan inne zdanie na ten temat to proszę udowodnić.

>>Tekst nie na temat.
>Co chciałby Pan zostać tu moderatorem? Tak wtedy rzeczywiście by Pan mnie nie tylko zamknął, ale wprost wypędził

Nie chciałbym, bo akurat cierpię na brak cierpliwości. Natomiast jako użytkownik mogę raportować trolling, którego się Pan dopuszcza.

>Mało mnie interesują testy IQ świadczące głównie o predyspozycji do rozwiązywania takich testów, a zupełnie nie o tym tu mowa.

To o czym mowa? Może o Pana subiektywnej ocenie?

>Zdecydowanie jestem subiektywnym i na podstawie wieloletnich doświadczeń na naszym forum stwierdzam, iż ciągle istnieje tu większość podobnie subiektywnie rozumiejących i oceniających rzeczywistość. Zgodnie z linią programową naszego portalu: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 oraz hasłem w Wikipedii pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy Tych forumowiczów subiektywnie do samodzielnie myślącej inteligencji zaliczam.

Tylko wypadałoby przedstawić intersubiektywne argumenty, aby inni mogli uznać subiektywnie, że dane wypowiedzi są mądre. Stwierdzenia a priori nadają się do kosza.

>> Nie potrafi Pan dyskutować bez takich zaczepek?
>A kto z Panem potrafił tu dyskutować? Może Pan zalinkuje jakąś własną merytoryczną tu dyskusję. Szczególnie taką, gdzie w skutek przedstawionej argumentacji musiał Pan się ze swojego stanowiska wycofać?

Odwracania kota ogonem ciąg dalszy. To Pan mi coś zarzuca, więc proszę udowodnić. Ja ni

#277
24-05-2016 20:12
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?

>jest to kwestia wyboru jaki poziom rozumienia rzeczywistości sobie wybieramy
Poziom rozumienia, na którym zaburzonych poczytuje się za gorszych, to szowinizm.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

#278
24-05-2016 20:25
 Ocena 2 na 2
polepszacz (672 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?

>Poziom rozumienia, na którym zaburzonych poczytuje się za gorszych, to szowinizm.

Groch z kapustą. Nie znasz definicji słowa "szowinizm". Proponuję poszperać w Encyklopedii, a potem się wypowiadać.

#279
24-05-2016 20:30
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
>Bzdura nie traktuję języka ani zbyt dosłownie i jakoś tam z metaforami też daję sobie radę. Natomiast nie toleruję pseudointelektualnego bełkotu, gdzie poprzez wieloznaczność i metaforyczność ukrywa się intelektualną pustkę. Wypisuje Pan tu różnorodne bzdury twierdząc, iż to metafory.

Nie, to Pan nie potrafi w takich momentach odpowiadać i udaje Pan niezrozumienie, choć tylko Pan jeden "nie rozumie".

>> Dokładnie jak osoba z autyzmem.
>No właśnie to metafora, czy epitet przy braku merytorycznych argumentów.

Porównanie. Widzi Pan, kolejny raz to samo niezrozumienie prostych zdań się kłania.

>Pieprzy Pan jak potłuczony używając znowu słów, których znaczenia Pan nie rozumie.

Nie ma to jak kolejny "merytoryczny" argument z Pana strony

Jaka forma autyzmu u mnie występuje i gdzie Pan psychiatrię kończył aby mnie diagnozować.

Napisałem "dokładnie JAK osoba z autyzmem". Nie twierdziłem, że ma Pan autyzm, proszę czyta ze zrozumieniem...

>>Jakoś moje wpisy są zrozumiałe dla większości użytkowników forum
>A ja jakoś tego nie zauważam i dostrzegam głównie Pańskie zacietrzewienie we wciskaniu wątpliwych prawd, w które Pan święcie wierzy. Oczywiście to mój subiektywny sąd i może Pan udowodnić, iż się mylę, ale Pan tylko różne rzeczy tu wypisuje, a miedzy innymi to, iż Pan jest wielce mądrym tylko Bogusławski się czepia.

Przede wszystkim nie pisałem, że jestem wielce mądry. To Pan próbuje sobie udowodnić własną rzekomą inteligencję, rzucając na lewo i prawo stwierdzeniami o czyjejś głupocie. A zamiast tego można używać merytorycznych argumentów. Tylko do tego jest potrzebna realna inteligencja, a nie tylko naładowanie sobie pamięci różnymi książkami. Poza tym to Pan powinien udowodnić swój osąd, zamiast pisać, żebym udowadniał, że nie jestem wielbłądem. I w które to "prawdy" rzekomo wierzę? Jest dokładnie na odwrót, bo nie wierzę w nic. Do tego stopnia, że ta niewiara jest pewnym problemem.

>Bogusławski bardzo rzadko na coś narzeka, a Panu to wszystko ewidentnie wykazuje i udowadnia, z zalinkowanymi cytatami i na kolorowo. Tak aby i Pan mógł to zrozumieć, choć to się jeszcze nigdy mi nie udało.

Co chwilę Pan narzeka, a na kolorowo to Pan podkreśla głównie wpisy o swojej wielkości i ułomności rozmówców, którzy Panu czymś podpadli.

>>To tak jakby ktoś powiedział, że czyjeś słowa są ostre jak nóż, a Pan oponowałby stwierdzając, że słowa nie są materialne, a ostrość noża to przecież cecha materialnego przedmiotu
>To ten Pański metaforyczny sposób wyrażania się, czy przejaw tępoty w znajdywaniu merytorycznych argumentów.

To nawiązanie do tego jak Pan odwraca kota ogonem czepiając się słówek, np w przypadku "pulchności".

>>Piszę, że WYSTARCZYŁO napisać [...], a nie że Pan nie napisał.
>No i co z tego wynika? Napisał Pan, iż wystarczyło napisać. Przywołałem linkiem, iż tak napisałem, a Pan teraz napisał: Piszę, że WYSTARCZYŁO napisać [...], a nie że Pan nie napisał. Nie jestem specjalistą i nie wiem, gdzie ten przypadek się kwalifikuje, a jeszcze bardziej jestem ciekawym, kto poza Panem samym potrafi to zrozumieć. Co to za metafora?

Czego Pan nie rozumie? Wystarczyło TYLKO o to poprosić, bez tych swoich ataków personalnych i pustosłowia.

>Wszystko jest możliwe, tyle tylko, iż to trzeba wykazać i udowodnić a nie stawiać niczym nie uzasadnione zarzuty.

No i ja o tym Panu co chwilę powtarzam.

>>Natomiast Pan nie poprzestał na poproszeniu o źródło, tylko zaczął Pan tradycyjnie obrażać, pisać coś o rzekomych bzdurach pisanych przeze mnie.
>I długo Pan tak może w durnia zagrywać?
>>Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci.
>Źródło?

>Gdzie Pan w tym moim jednym słowie odnalazł moje tradycyjne Wielce Szanownego Pana obrażanie, a tym bardziej pisanie czegoś o rzekomych bzdurach pisanych przez Szanownego Pana. Współczuję Panu, ale wątpię czy to się daje leczyć.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710333

>>No bo znów nie zrozumiał Pan kontekstu wypowiedzi.
>Serdecznie Panu współczuję braku zrozumienia. Najpierw trochę szkół a później większa część mojego zawodowego życia polegała na czytaniu ze zrozumieniem i zdawaniu relacji z tego co przeczytałem i jakoś tam dawałem sobie z tym radę, a biednego Pana Olsona nijak zrozumieć nie mogę i jest to moja niezaprzeczalna wina.

To tak jakby piłkarz z 2 ligi mówił, że całe życie spędził na trenowaniu piłki nożnej. Cóż, pozostaje tylko współczuć, że trening był tak nieefektywny.

>> Napisałem, że nieporozumienia w dyskusjach z Panem rozbijają się o język, czyli o głupoty.
>I jak inaczej miałbym to zrozumieć od tego jak zrozumiałem?

Tak jak napisałem... Próbuje Pan przekręcać słowa przedstawiając je np w dosłownym sensie gdy były użyte jako przenośnia i udaje Pan niezrozumienie. Takie wyciąganie zdań z kontekstu nie ma najmniejszego sensu i jest erystyką.

#280
24-05-2016 20:43
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
>Tym się właśnie różnimy, iż pomimo tego, iż pamięć mam dobrą we wszystkich aspektach, to nigdy jej nie dowierzam i permanentnie sprawdzam aby bzdur nie pisać. Może warto było przeczytać także tę moją wypowiedź:
>>Każdy inteligentny czytelnik zauważy, że ta figura retoryczna została użyta celowo, aby podkreślić ,że nawet powołanie się na autorytet nauki nie sprawia, że błąd z autorytetu przestaje być błędem z autorytetu.
>Odwołuje się Pan w takim razie do wybitnie inteligentnych czytelników mających podobny do Pana sposób myślenia i specyficzne poczucie sensu. Ale Pan wybaczy, iż racjonalni czytelnicy w związku ze znajomością metodologii naukowej: www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,709811#w710549 nie traktują odwoływania się do dorobku nauki jako błędu powoływania się na autorytet.
>Jak z Pańskich wypowiedzi widać, to po prostu - pomimo wyżej podanych przeze mnie informacji - Pan nie rozumie czym jest nauka i że narzędzia permanentnej weryfikacji wszelkich stwierdzeń wpisane są w jej metodologię. Nic nie uczynię z Pańskim przekonaniem, iż odwoływanie się do autorytetu np. papieża jest równe odwoływaniu się do nauki, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a wypowiedzi innych Pan ze zrozumieniem nie czyta - co sam Pan tu udowodnił.


Proszę w takim razie przedstawić metodologię naukową w kontekście psychologii. Psychologia to raczej spekulacje, wróżenie z fusów, wzajemnie sprzeczne ze sobą modele i interpretacje, założenia metafizyczne.

>> A chodziło o konkretny przypadek upodobania do pulchnych kobiet, które właśnie mają 15-25 kg nadwagi, a nie o to, że pulchność miałaby rzekomo oznaczać zawsze właśnie taką wagę.
>Jaki konkretny przypadek? Pańskiego dumania? Wydumał Pan sobie, iż pulchnąć to znaczy 15-25 kg nadwagi, i to zarówno przy 160 jaki i 200 cm wzrostu. To może należało wyjść od własnej definicji i pouczyć tych, którzy tą problematyką się profesjonalnie zajmują? To co ja napisałem to przekracza Pańskie możliwości zrozumienia?

No to proszę przejrzeć jeszcze raz ten wątek. Pisałem o tym, że psychoterapeuci i seksuolodzy uważają, że upodobanie do kobiet z ok 15-25 kg nadwagi to nie choroba. To jakich użyjemy słów do opisania tego ma drugorzędne znaczenie (i tu kłania się moje stwierdzenie o tym, że czepianie się języka to głupoty).

>>A jeden Bogusławski opanował biegle język i może pouczać innych!
>Oj dalece nie jeden. Jest sporo tu forumowiczów, którzy i wiedzę i opanowanie języka mają na znacznie wyższym poziomie od Bogusławskiego, a jeszcze niedawno było ich jeszcze sporo więcej i bardzo żałuję, iż ich z nami nie ma. Natomiast Bogusławski ma zwyczaj dokładnego wykazywania czyjegoś "bełkotania" zamiast merytorycznej rozmowy, ale czyni to nie wtedy, gdy brak komuś wiedzy i stara się ją poszerzyć, ale wtedy, gdy ktoś pomimo mizernego powodu jest zadufany i zdaje mu się, iż wszystkie rozumy pozjadał. Nawet wystarczy naszą polemikę w tym wątku poczytać aby łatwo stwierdzić, iż to Pan ma tendencję do pouczania, a czyni to Pan bez żadnych podstaw merytorycznych.

No i kolejne pustosłowie i autorytarne stwierdzenia, które nie odnoszą się do konkretnych argumentów.

>I co jeszcze dodawać? Nikt nas tak nie skompromituje jak uczynimy to sami.

Tak jak Pan to nikt się tu dawno nie skompromitował.

#281
24-05-2016 21:26
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi polepszacz

>>Poziom rozumienia, na którym zaburzonych poczytuje się za gorszych, to szowinizm.
>Groch z kapustą.
Poznałeś po tym, że nie zrozumiałeś?

>Nie znasz definicji słowa "szowinizm".
Ważne czy zostało sensownie użyte.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

#282
24-05-2016 23:04
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi olson
.
>Tak jak Pan to nikt się tu dawno nie skompromitował.
Przyznaję Panu pełną rację wchodząc w jakiekolwiek poważniejsze rozmowy z Panem można się tylko kompromitować. Dlatego można tylko czasem sobie wykpiwając Pańskie mądrości trochę pożartować. Każdego należy traktować według jego możliwości zrozumienia, a Pan nie dość, iż bzdury wypisuje to jeszcze niewiele zrozumieć potrafi. Posłużył mi Pan tu tylko za ilustrację możliwości intelektualnych nowej elity i dlatego trochę znowu pobawiłem się z Panem, ale już wystarczy. Każdy nas powiedział to na co go stać było i otrzyma plusy od osób na własnym poziomie zdolnych do zrozumienia jego sposobu myślenia.

Stworzył Pan tu znowu swoim zwyczajem groch z kapustą mieszając wszystko z wszystkim i teraz prostowanie wszystkich głupot jakie Pan tu powypisywał można by zrównać ze sprzątaniem stajni Augiasza, a ja anim Herkules, ani ochoty (poza ewentualnym spuszczeniem wody - co niniejszym czynię) na to nie mam. Ponadto ta pyskówka, w których Pan się tu lubuje stała się dalej już nudną nawet dla mnie, a co dopiero dla innych czytelników - tych do których kieruję swoje wypowiedzi. Miłego wieczoru i pełnej satysfakcji z własnej mądrości, którą Pan nam tu zaprezentował, Szanownemu Panu życzę.

@@@
.

#283
24-05-2016 23:51
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
Narcyzm w czystej postaci. Ma Pan świetną inteligencję, pamięć, jest Pan świetnie oczytany i kulturalny, należy Pan bezapelacyjnie do wyższych sfer i to powinien być dla mnie zaszczyt, że z Panem rozmawiam. Oczywiście rozumieją Pana tylko specjalne, ba! wybitne jednostki. Jak Pan już coś napisze - to Pan napisze! Powinienem teraz uklęknąć przed monitorem i kłaniać się do Pana postów. Argumenty z Pańskich wpisów aż rażą oponentów po oczach, niczym letnie słońce na kroplach porannej rosy. Oczywiście co złego to nie Pan. Oczywiście ludzie oceniający pozytywnie Pana wpisy są najlepszym wyznacznikiem. Skoro się zgadzają, to wiadomo, że są mądrzy. Ci, którzy się nie zgadzają, to wiadomo, że plebs. Prezentuje Pan myślenie zero-jedynkowe, tak typowe dla pewnej grupy ludzi... oczywiście szlachty.

Zabawne

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
>Dla mnie wprost żenującą intelektualnie jest zaprezentowana tu przez Pana postawa - ja łaskawie daję tu głos, a do was należy właściwe rozumienie tego co chciałem przekazać. Przypomina mi to np. tłumaczenia intelektualistów, co pan prezydent Wałęsa miał na myśli. Śmieszyło mnie to, gdyż przypominałem sobie bajkę Andersena basnie.republika.pl/noweszatycesarza.htm Gdy ktoś nie potrafi jasno przekazać własnych myśli, to najczęściej dlatego, iż stoi za nimi pustka.

Ale to tylko Pan nie rozumie, więc to nie do mnie należy kierować te pretensje.

>> Liczę na to, że nie trzeba wszystkiego tłumaczyć łopatologicznie, bo język ma to do siebie, że ludzie często używają skrótów myślowych, metafor itd. I właśnie rozumienie tych metafor i skrótów jest cechą ludzi inteligentnych.
>Nie Wielce Szanowny Panie, cechą ludzi inteligentnych jest komunikatywność, czyli używania języka zrozumiałego dla jak największej grupy osób. To różne zadufane niedouki używają pseudo-enigmatycznego języka, pełnego tylko dla siebie zrozumiałych skrótów i metafor aby ukryć swój rzeczywisty poziom i udawać mędrca.

Najlepiej tak się wytłumaczyć z nieumiejętności czytania ze zrozumieniem

>Prawie wszystko jest kwestią wyboru i dlatego ja wolę być przeróżnie epitetowany przez tych, którym brakuje argumentów niż być prymitywem używającym epitetów i wyzywanie ludzi o innych wyborach "zboczeńcami", "dewiantami" itd. Żadne epitety merytorycznych argumentów nie zastąpią.

Właśnie o tym pisałem. Nie dostrzega Pan argumentów, bo uroił Pan sobie coś na temat tego, że klasyfikacja jednostki chorobowej jest czymś obraźliwym i nie przyjdzie Panu do głowy, że to chora osoba źle się z tym czuje kiedy nie może tego wyleczyć, bo terapeuci bagatelizują sprawę.

>Istnieje wiele zaburzeń preferencji seksualnych nazywanych teraz parafilią "Uważasz, że jesteś w pełni "normalny" przeczytaj koniecznie tekst poniżej przekonasz się jak bardzo się mylisz!" Ukształtowanie w określonej kulturze oraz życie nauczyło mnie nie interesowanie się czyimiś preferencjami dopóki one mnie nie dotyczą, a już bardzo mnie odrzuca, gdy ktoś swoje własne preferencje próbuje narzucić jako jedynie słuszną opcję.

A kto próbuje narzucić własne preferencje jako jedynie słuszną opcję?

>> No i przez to, że ten człowiek jest "tolerowany" tak naprawdę nie może otrzymać od nikogo pomocy w rozwiązaniu realnego problemu.
>Jaki człowiek, przez kogo jest "tolerowany" i czy potrzebną jest temu człowiekowi jakakolwiek pomoc? Osobiście uważam za chamstwo włażenie ludziom tam, gdzie ani nie czują potrzeby, ani przyjemności. Szanowny Pan wybaczy ale ja naprawdę mam w wielkim poważaniu Pańskie i czyjekolwiek porady co wolno lub nie wolno czynić pomiędzy dwojgiem dorosłych osób za ich obopólną zgodą. Powiem nawet więcej - wara Panu od tego.

Nie czyta Pan ze zrozumieniem, kieruje się Pan jakimiś emocjami. Pisałem o przypadku gdy ktoś ma takie upodobania i próbuje je wyleczyć, a w odpowiedzi słyszy od "specjalistów", że to nie choroba i nie da się tego leczyć. Dopiero kiedy nie zgadza się z własnym zboczeniem, to wtedy jest to już choroba, bo jakaś klasyfikacja F z jakimś numerkiem zawiera takie zaburzenie. I wtedy "leczeniem" jest odrzucenie wartości i wyższych pragnień kosztem pogodzenia się z prymitywnym, źle działającym instynktem.

#285
25-05-2016 11:28
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi olson
>Nie czyta Pan ze zrozumieniem, kieruje się Pan jakimiś emocjami. Pisałem o przypadku gdy ktoś ma takie upodobania i próbuje je wyleczyć, a w odpowiedzi słyszy od "specjalistów", że to nie choroba i nie da się tego leczyć. Dopiero kiedy nie zgadza się z własnym zboczeniem, to wtedy jest to już choroba, bo jakaś klasyfikacja F z jakimś numerkiem zawiera takie zaburzenie. I wtedy "leczeniem" jest odrzucenie wartości i wyższych pragnień kosztem pogodzenia się z prymitywnym, źle działającym instynktem.

>Właśnie o tym pisałem. Nie dostrzega Pan argumentów, bo uroił Pan sobie coś na temat tego, że klasyfikacja jednostki chorobowej jest czymś obraźliwym i nie przyjdzie Panu do głowy, że to chora osoba źle się z tym czuje kiedy nie może tego wyleczyć, bo terapeuci bagatelizują sprawę.

>Narcyzm w czystej postaci. Ma Pan świetną inteligencję, pamięć, jest Pan świetnie oczytany i kulturalny, należy Pan bezapelacyjnie do wyższych sfer i to powinien być dla mnie zaszczyt, że z Panem rozmawiam. Oczywiście rozumieją Pana tylko specjalne, ba! wybitne jednostki. Jak Pan już coś napisze - to Pan napisze! Powinienem teraz uklęknąć przed monitorem i kłaniać się do Pana postów. Argumenty z Pańskich wpisów aż rażą oponentów po oczach, niczym letnie słońce na kroplach porannej rosy. Oczywiście co złego to nie Pan. Oczywiście ludzie oceniający pozytywnie Pana wpisy są najlepszym wyznacznikiem. Skoro się zgadzają, to wiadomo, że są mądrzy. Ci, którzy się nie zgadzają, to wiadomo, że plebs. Prezentuje Pan myślenie zero-jedynkowe, tak typowe dla pewnej grupy ludzi... oczywiście szlachty.
>Zabawne
Nie, już dawno - dla nikogo poza Panem i kilkoma osobami, którym podobnie do Pana utarłem tu nosa - zabawnym to nie jest. Przy braku nawet podstawowych argumentów merytorycznych w zacietrzewieniu bije Pan tu pianę nienawiści przeprowadzając permanentny personalny atak na mnie - podobnie do innych, którzy śmią się Panu sprzeciwiać. Moim zdaniem zupełnie nie jest zabawną niczyja fundamentalistyczna wiara we własną rację uniemożliwiają rozmowę na jakikolwiek temat. Niewiele osób z porównywalną do Pana głębokością wiary tu się przytrafiło. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469

Bez trudności rozumie mnie inteligencja, której tu jest zdecydowana większość, o czym świadczy moja punktacja i jej reakcje na moje posty. Inteligencja ta potrafi czytać ze zrozumieniem i wydawać samodzielne sądy, tylko głupcy wierzą, iż można jej narzucić oceny własne - czy to dotyczące ludzi i ich wypowiedzi, czy też rozumienia otaczającej nas rzeczywistości. www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321

Tak, jako zadeklarowany człowiek lewicy zdecydowanie sobie cenię i szlachetność w poglądach i szlachetność w czynach. Mierzi za to mnie hołota i jej głupota, a im bardziej utytułowana i im na wyższych stanowiskach to tym bardziej, ale inteligentny czytelnik, do którego kieruję zawsze swoje wypowiedzi bez trudności potrafi to zrozumieć. Natomiast ani przez moment nie podejrzewałem aby Pan miał możliwość zrozumienia coś więcej z moich wywodów ponadto, iż podważam jego wiarę we własną rację, a nawet kpię sobie z niej. Utrzymując tu taką postawę wobec wszystkich wypisujących tu przeróżne głupoty wyrobiłem sobie nawet kilku zaciekłych wrogów, ale przecież ta Pańska zaślepiająca wściekłość jest tego najlepszym dowodem. www.racjonalista.pl/forum.php/s,704167#w704187

Miłego dnia Szanownemu Panu życzę i może jeszcze ze dwa, trzy posty tu napisze jaki to ja zły i głupi jestem, a Pan jaki jest śliczny, dobry i mądry. Na pewno kogoś Pan przekona, iż to Pan ma we wszystkim rację, gdyż przecież inaczej być nie może.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365