Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
14-05-2016 15:18PrRac (1879 punktów)Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
Ocena 3 na 5
Wygląda na to, że ewolucja jest prawdziwa.
Wygląda na to, że homoseksualizm jest cechą genetyczną co jest związane np z badaniem nad bliźniętami jednojajowymi.
Jeśli teraz uprzemy się, że homoseksualizm to "nie choroba" stajemy przed koniecznością logicznego uzasadnienia sensu ewolucyjnego homoseksualizmu.

Problem w tym, że jak dotąd nie ma logicznego uzasadnienia na to że homoseksualizm jest czymś normalnym i korzystnym ewolucyjnie. Powstało kilka hipotez głoszących "normalność" homoseksualizmu, każda na swój sposób błędna, np: hipoteza pszczoły robotniczy której błąd polega na tym, że u ludzi takie rozumowanie nie działa z uwagi na inny rozkład chromosomów lub hipoteza haremów i biseksualistów "udających" homoseksualistów (błąd tu polega na cichym przyjęciu doboru grupowego, który jak wiadomo nie powinien działać ponieważ wystarczył by tylko jeden osobnik o mniej altruistycznych cechach aby wyprzeć cechy przeciwne z populacji).

Przeświadczenie, że homoseksualizm to choroba jest popularne np u księży. Chociaż tak często mijają się z prawdą, to zastanawiam się czy akurat w tej kwestii nie mają jednak racji. Już intuicyjnie wydaje się, że geny homoseksualizmu mają bardzo niskie dostosowanie. Oczywiście nie chodzi mi tu o bronienie homofobii (to że ktoś jest chory nie jest usprawiedliwieniem linczu). Chodzi mi po prostu o uczciwe postawienie sprawy.
Denerwuje mnie postawa wielu naukowców - socjalistów do zaorania takich jak np Dawkins - którzy ze względów społecznych i sympatyzowania z niektórymi środowiskami starają się na siłę "udowodnić" ,że homoseksualizm to nie choroba, mimo że już na pierwszy rzut oka widać coś innego.

Racjonalizm nie powinien polegać na podlizywaniu się tym czy innym , ale na mówieniu tego co ukazuje się w świetle rozumu, niezależnie od tego czy jest to po naszej myśli czy nie. Jeśli nie jest to trudno, taka jest rzeczywistość.

Dlatego jestem przerażony hipokryzją naukowców którzy w 1973 usunęli homoseksualizm z listy chorób psychicznych. Dzisiaj w imię "poprawności" już nawet nie ma określenia choroba psychiczna tylko "zaburzenie". Dlaczego nie nazywamy rzeczy po imieniu?
Dlaczego wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób zostało rozstrzygnięte na drodze głosowania? Czy to poprawna metoda naukowa? Czy to , że miażdżąca większość ludzi na ziemi wierzy w Boga implikuje jego prawdziwość?

Co szkodzi homoseksualistą w zaakceptowaniu tego, że są chorzy? Czy jeśli mi lekarz mówi, że np jestem chory na zespół X to jest dla mnie powód , żebym stał się aktywistą na rzecz ruchu usunięcia zespołu X z listy chorób? Czy to zmieniło by mój stan zdrowia czy stosunek innych wobec mnie ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..
#136
19-05-2016 08:28
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi szarley
>>Problem pojawia się tam gdzie nie ma wiedzy, tylko przypuszczenia.
>Czyli... 100 % nauk przyrodniczych w tym medycyna.

Tak, ale o co chodzi w medycynie? Nie jest ważne jak się wytłumaczy pewne zależności, a liczy się jedynie to co nam one dają. Liczą się praktyczne modele, które umożliwiają wyleczenie i pod tym względem medycyna jest skuteczna w porównaniu do braku medycyny. Jeśli jednak chodzi o samą wiedzę to jeszcze dużo musi się zmienić, bo nie znamy przyczyn, ani nie potrafimy leczyć chorób cywilizacyjnych, autoimmunologicznych, wielu postaci raka, a nawet prostego przeziębienia, które nieleczone trwa tydzień, a leczone 7 dni. Modele medyczne są raczej dość falsyfikowalne. W psychologii jednak nie ma możliwości prostej falsyfikacji. To nic innego jak zbiór różnych podejść filozoficznych, które w dodatku są płytkie i wzajemnie sprzeczne. Nie mówię już nawet o ewolucji, która jest dla wielu podobnym wytrychem jak Bóg. Otóż bierzemy sobie obserwację np patrzymy na przystosowanie jakiegoś organizmu i szukamy wyjaśnienia przez pryzmat ewolucji "ślimak ma rogi, ponieważ dawały one to i to". Teista - kreacjonista może sobie wyjaśnić to samo przez pryzmat Boga stwórcy, który stworzył ślimakowi rogi w jakimś konkretnym celu. Tylko, że właśnie wiele rzeczy jest bez celu, a człowiek ma zdolność do tworzenia wyjaśnień i modeli, które są błędne, wyglądają przekonująco, a brak możliwości falsyfikacji umacnia wiarę w to, że są to prawdy absolutne (lub przynajmniej mocne fakty w rozumieniu intersubiektywnym).

Jan Bednarski właśnie patrzy przez pryzmat ewolucji, pojęcie zdrowia przypisując prokreacji i normom wynikającym ze średnich ludzkich cech. Psychoterapeuta pracujący w nurcie gestalt patrzy przez pryzmat modeli tworzących tę ideę, która staje się takim meta-modelem i jego filtrem patrzenia na świat. Niektórzy patrzą przez pryzmat wolnej woli i np wolnego rynku, inni przez pryzmat socjalistycznych idei, jeszcze inny psychoterapeuta patrzy przez pryzmat np teorii psychodynamicznych, jeszcze inny poznawczo-behawioralnych, ktoś inny przez pryzmat swojej religii, lub swoich urojeń (np krystkonizmu). Uważam, że człowiek mądry nie widzi świata przez pryzmat żadnej z tych teorii, choć potrafi je oczywiście przymierzyć tak jak garnitur, a następnie schować do szafy i przymierzyć inny. Z mojej perspektywy każda taka idea jest alternatywnym punktem widzenia, na który patrzę z perspektywy możliwości wyboru której z nich i oczywiście nie wybieram żadnej, nie dając jej wiary. Na wyznawców poszczególnych idei patrzę jak na kosmitów, którzy są zdalnie sterowani przez cudze myślokształty Przez pewien długi czas myślałem, że trzeba będzie sobie wybrać jakąś konkretną ideę lub stworzyć własną żeby mieć stały, spójny światopogląd. Uczono mnie, że wiara jest cnotą, że niezachwiane przekonania i pewność siebie (rozumiana jako pewność tych przekonań) to coś dobrego i niezbędnego. Wierzyłem, że jestem jakimś "ja", które wybiera, ale i ten model (aprioryczny dogmat będący założeniem metafizycznym) odrzuciłem. Przywiązanie się do jakiegoś konkretnego modelu narzuca określoną ścieżkę myślenia, określony wynik przemyśleń, co jest mentalnym zniewoleniem i pułapką wiary, która daje człowiekowi iluzję poznania rzeczywistości i tworzy strefę komfortu. Tak, wiem, że u ludzi będących "na usługach" społecznych myślokształtów takie posty jak ten mogą wywoływać niepokój, a to o czym piszę może im się kojarzyć z uczuciem pustki wewnętrznej i zamachem na nich samych. Żeby przed tym uciec tworzą sobie zameczek na piasku zbudowany z wiary w jakieś idee, modele imitujące wyjaśnienia przyczynowe, imitujące sens, umacniające wiarę w bycie mitycznym "ja" z "wolną wolą", który podlega jakimś prawdom absolutnym. Najłatwiej jest się podpiąć pod jakąś istniejącą ideę, uwierzyć wiodącym autorytetom (którzy zmieniają się wraz z nową wiedzą).

O ile modele wynikające z badań, potwierdzające się w rzeczywistości roboczo wierzę, to jednak założeniom metafizycznym i cudzym wydumanym teoriom nie jestem w stanie dać wiary.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi olson

>>>Co to znaczy grube?
>>>Co to znaczy chore?
>>No to chyba wiadomo.
>Nie. Modelka ma 20 kg niedowagi i ogranicza jedzenie bo jest gruba.

Nie mam anoreksji żeby pisząc gruba mieć na myśli 20 kg niedowagi. Prędzej ok 20 kg nadwagi. Wg lekarzy medycyny taka dziewczyna powinna schudnąć i zgodnie ze zdobytą praktyczną wiedzą jest chora. W niektórych przypadkach chodzi tylko o czynniki fizjologiczne, w innych problem dotyczy też psychiki, samooceny, uczuć i moralności. W każdym razie każda normalna kobieta mająca nadwagę źle się z tym czuje i dąży do schudnięcia. Poza tym wiadomo co trzeba zrobić aby schudnąć. Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, to dobry terapeuta powinien zacząć od zaklasyfikowania tego jako choroby/zboczenia, a następnie zacząć proces leczenia. Skoro nie da się zmienić preferencji, bo nie ma jeszcze na to metod, to należałoby pomóc klientowi w znalezieniu sposobu na pogodzenie się z samotnością w kontekście związku miłosnego. I to są oczywistości wynikające z logiki, wiadome nawet dla laika. Tymczasem "fachofcy" próbują narzucić klientowi swoje zdanie bez użycia argumentów, dodając do tego, że terapeuta nie może niczego narzucać klientowi. To zwyczajne zrzucanie odpowiedzialności na klienta i zakamuflowana próba narzucenia mu swoich poglądów. We wspomnianej sytuacji taktyką wielu "fachofców" jest dawanie sprzecznych komunikatów: "trzeba się z tym pogodzić i ufać prymitywnym preferencjom, zamiast logice i moralności, to nie choroba ani nic złego, niczego ci nie narzucam, to twoja odpowiedzialność co z tym zrobisz, złe są twoje myśli, poglądy, sumienie, bo blokują naturalny popęd, ple, ple, ple". To byłoby nawet śmieszne, gdyby nie to, że jest przerażające.

A jednak jak się okazuje w praktyce można się pogodzić z samotnością i nauczyć się ignorować złe emocje, złe "wdruki" w psychikę. I wcale nie ma tu specjalnych metod, poza odrzuceniem kilku społecznych memów, głównie tego o sensie życia, o posiadaniu wolnej woli, byciu w 100% odpowiedzialnym za swoje życie, o realizacji marzeń i byciu jednym spójnym "mną", który ma jasny światopogląd, sprecyzowane cele itd. To jest aż za proste, ale nie daje uczucia spełnienia (narkotyku, strefy komfortu), a jedynie spokój i luz (pewnie rynkowo to nieatrakcyjny towar, który docenia się to jedynie po przejściu stanu, w którym samo istnienie było największym koszmarem). Gdyby ludzie stosowali tak łatwe rozwiązania, to terapeuci przestaliby być potrzebni i nie zarobiliby kasy.

Z resztą możesz dostrzec, że większość potrzeb jest sztucznie generowana za pomocą odwoływania się do "ja", przedstawionego modelu imitującego prawdę i pojęcia sensu, które jest narzucone jednostce. Tak działają religie, reklama, rynek, a nawet inni ludzie w ten sposób uzależniają nas od siebie emocjonalnie.

#138
19-05-2016 08:37
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi Rova

>Orientacja seksualna to agrudmonb, zaś agrudmonb to orientacja seksualna.
>Mam nadzieję, że wyczerpałem temat.
W tym miejscu możesz się zastanawiać nad wyczerpywaniem cierpliwości rozmówcy, co do tematu, to przecież Ci zasygnalizowałam, że swój neologizm wyjaśniłeś nieznanym mi terminem.

>Powiedziałbym (...), że są to gusta seksualne - co nas kręci
Tak zdefiniowana orientacja to seksualizm dowolnego rodzaju.

>Inteligencja [...] pozwala mu rozciągać swoją strefę seksualną na coraz to nowsze obiekty i kombinacje...
Twierdzisz, że za pomocą inteligencji można kształtować swoje upodobania?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

#139
19-05-2016 10:23
 Ocena 6 na 6
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi szarley

>Zawsze interesuje mnie to co mówią/piszą inni
Twoje "zawsze" zna wyjątki, a są to przypadki, gdy piszący inny wykaże Ci niekonsekwencję, którą nazywasz "nieinteresującą Cię zabawą słówkami".

>>Dowod z autorytetu to jeden z typowych bledow logicznych wiec nie ma zadnej merytorycznej wagi.
>Jest różnica między dowodem z autorytetu, a dowodem z naukowej wiedzy 1000 autorytetów.
Wielkiej nie ma, bo zarówno "dowód z autorytetu" jak i "dowód z naukowej wiedzy" są chwytami erystycznymi, nie dowodami.

Autor wątku proponuje: zastanówmy się, czy homoseksualizm rzeczywiście jest skłonnością opartą na innej zasadzie niż ta, wg której "1000 autorytetów na podstawie swej naukowej wiedzy" ustaliło co nazwie parafilią, a Ty mu na to odpowiadasz: "przecież masz dowód z naukowej wiedzy 1000 naukowców" - toż to gonienie w piętkę, nie argumentowanie.

Dodam, że dla meritum jest drugorzędną kwestią czy specyficzność jaką jest homoseksualizm zaliczymy do chorób, zaburzeń czy parafilii, istotne jest tutaj rozstrzygnięcie czy za normę uznać go da się; inaczej mówiąc próbujemy sfalsyfikować naukowość ustaleń owego tysiąca autorytetów.

To tyle mojej "zabawy słówkami", niezainteresowanym moją retoryką sugeruję powstrzymanie się od informowania mnie o swoim "braku zainteresowania".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

#140
19-05-2016 11:23
 Ocena 1 na 1
Rova (234 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
>Tak zdefiniowana orientacja to seksualizm dowolnego rodzaju.
Dokładnie!

>>Inteligencja [...] pozwala mu rozciągać swoją strefę seksualną na coraz to nowsze obiekty i kombinacje...
>Twierdzisz, że za pomocą inteligencji można kształtować swoje upodobania?

Tak.

#141
19-05-2016 11:40
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi Rova

>>Tak zdefiniowana orientacja to seksualizm dowolnego rodzaju.
>Dokładnie!
A jak pamiętamy, wcześniej pisałeś, że to orientacja seksualna.

>>>Inteligencja [...] pozwala mu rozciągać swoją strefę seksualną na coraz to nowsze obiekty i kombinacje...
>>Twierdzisz, że za pomocą inteligencji można kształtować swoje upodobania?
>Tak.
To jak wytłumaczyć, że człowiek jest heteroseksualistą niczym pierwszy lepszy osioł?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Rova (234 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
>>>Tak zdefiniowana orientacja to seksualizm dowolnego rodzaju.
>>Dokładnie!
>A jak pamiętamy, wcześniej pisałeś, że to orientacja seksualna.

Tak - dobrze pamiętasz. Agrudmonb jest orientacją bo zawsze jest jakiś. Agrudmonb homoseksualny, agrudmonb heteroseksualny - zawsze towarzyszy mu określenie jaka to orientacja.

>>>>Inteligencja [...] pozwala mu rozciągać swoją strefę seksualną na coraz to nowsze obiekty i kombinacje...
>>>Twierdzisz, że za pomocą inteligencji można kształtować swoje upodobania?
>>Tak.
>To jak wytłumaczyć, że człowiek jest heteroseksualistą niczym pierwszy lepszy osioł?

Tak jak wcześniej pisałem. Mnóstwo hamulców psychicznych oraz umiar seksualny. Po co zmieniać coś - jak wystarczy? Po co szukać, jeśli wciąż mnie ciekawi? Większość ludzi po prostu nie ma wystarczającego powodu aby cokolwiek w tej kwestii zmieniać. Nie "używa" w tej kwestii swojej inteligencji.

#143
19-05-2016 12:58
 Ocena 3 na 3
Mano (1060 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?

>>>Twierdzisz, że za pomocą inteligencji można kształtować swoje upodobania?

>>Tak.

>To jak wytłumaczyć, że człowiek jest heteroseksualistą niczym pierwszy lepszy osioł?

A skąd u szanownej Pani ta dziwna i nieprawdziwa konkluzja, że pierwszy lepszy osioł jest heteroseksualistą?

www.youtube.com/watch?v=0tDb2G4B_Mg

lub

www.youtube.com/watch?v=GdcpAGSoAW4


#144
19-05-2016 13:20
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi szarley
.
>Nadwaga nie świadczy o chorobie, tym bardziej o ryzyku dziedziczenia jakichś wad
Nie musi, ale może świadczyć.

@@@
.

#145
19-05-2016 13:37
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi Jan Bednarski
.
> Prawie kazdy z nas ma jakies choroby
Tak, ale tu jest wątek o homoseksualizmie, który według nauki żadną chorobą nie jest.
www.racjon(*)m.php/s,710119/z,0/d,1#w710220

> ale nie wiem czym homoseksualizm sobie zasluzyl na jakies szczegolne traktowanie,
Niczym i dlatego homoseksualistów należy traktować dokładnie tak samo jak heteroseksualistów.

> zaczynam podejrzewac ze jakis zakompleksiony homoseksualista doczlapal sie na jakies wplywowe stanowisko i tak to sie zaczelo.
W całej historii ludzkości był ogrom homoseksualistów na najwyższych stanowiskach - a ich udział w tworzeniu cywilizacji jest nie do przecenienia - i byli to homoseksualiści jawni oraz ukryci (ci ukryci czasem nawet homoseksualizm, podobnie tu do Pana, zwalczali). Homoseksualiści nadal zajmują najbardziej znaczące (wpływowe) stanowiska na całym świecie, a także w dzisiejszej Polsce. Część jest jawnych, a część ukrywa swoją orientacje.

@@@
.

#146
19-05-2016 13:46
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi olson

>Nie mam anoreksji żeby pisząc gruba mieć na myśli 20 kg niedowagi. Prędzej ok 20 kg nadwagi. Wg lekarzy medycyny taka dziewczyna powinna schudnąć i zgodnie ze zdobytą praktyczną wiedzą jest chora. W niektórych przypadkach chodzi tylko o czynniki fizjologiczne, w innych problem dotyczy też psychiki, samooceny, uczuć i moralności.

Samooceny?
Znam kobiety które z półcetnarem nadwagi mają świetną samoocenę, u mężczyzn nawet cetnar na zawartość kufla nie wpływa
Uczuć?
Moralności??? A co ma nadwaga do moralności?

>W każdym razie każda normalna kobieta mająca nadwagę źle się z tym czuje i dąży do schudnięcia.
Użycie słów "każda" i "normalna" jest mocno przesadzone

>Poza tym wiadomo co trzeba zrobić aby schudnąć. Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, to dobry terapeuta powinien zacząć od zaklasyfikowania tego jako choroby/zboczenia,

Bzdura.
Dla mnie niezrozumiałe (co nie znaczy że zboczone!) jest uzależnianie oceny drugiego człowieka wyłącznie od jednej cechy wyglądu. Może ktoś tak robi, ja tego nie oceniam, ale nie rozumiem. BB jest i tak tylko jedna.

"Chłop nie pies na kości się nie rzuca"

> a następnie zacząć proces leczenia.
A to już mocno przesadziłeś, jeśli kobiecie podoba się misiaczek, lub mężczyźnie rubensowskie kształty to nie ma powodu do leczenia (poza tym z wiekiem się przybiera na wadze, a mądra fascynacja pozostaje)

>Skoro nie da się zmienić preferencji, bo nie ma jeszcze na to metod, to należałoby pomóc klientowi w znalezieniu sposobu na pogodzenie się z samotnością w kontekście związku miłosnego.
??? Lubi grube, niech sobie taką zajdzie!
>I to są oczywistości wynikające z logiki, wiadome nawet dla laika.
Nie dostrzegam tej "logiki"

>Z resztą możesz dostrzec, że większość potrzeb jest sztucznie generowana za pomocą odwoływania się do "ja", przedstawionego modelu imitującego prawdę
Nie znam się na generowaniu potrzeb przez innych. Mam wrażenie że sam swoje potrzeby określam

Znam fascynujących ludzi w tym seksowne kobiety nawet o pewnym stopniu widocznego fizycznego upośledzenia. Cóż, mam swoje lata i nauczyłem się cenić w drugim człowieku to co ma w głowie i w sercu.

#147
19-05-2016 14:13
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi Rova

> Agrudmonb jest orientacją bo zawsze jest jakiś. Agrudmonb homoseksualny, agrudmonb heteroseksualny - zawsze towarzyszy mu określenie jaka to orientacja.
Chybiony zabieg, równie dobrze mógłbyś zubożyć słownictwo o uogólnienie "barwność" bo "przecież istnieją nazwy barw". %

>Większość ludzi [...] Nie "używa" w tej kwestii swojej inteligencji.
Czyli homoseksualista tym się różni od osła, że "użył" inteligencji?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi szarley
>Samooceny?

Tak, wtedy takie kobiety zajadają stresy, co można porównać do uzależnienia od narkotyków.

>Znam kobiety które z półcetnarem nadwagi mają świetną samoocenę, u mężczyzn nawet cetnar na zawartość kufla nie wpływa

1. To kogo znasz nie jest argumentem w dyskusji, bo to nie grupa reprezentatywna.
2. To jakie ktoś sprawia wrażenie i co mówi nie świadczy o tym jak jest w rzeczywistości (uśmiech na zewnątrz, a depresja wewnątrz to częsta sprawa).
3. U mężczyzn jest inaczej, ale kobiety są przeczulone na punkcie tłuszczu i wagi.

>Uczuć?

Uzależnienie od jedzenia działa na emocje jak narkotyki, a sama nadwaga wpływa negatywnie na hipokamp. Poza tym osoby z nadwagą/otyłością mają zmiany w ciele migdałowatym i korze przedczołowej.

>Moralności??? A co ma nadwaga do moralności?

To samo co ćpanie narkotyków i inne przejawy niedbania o swoje zdrowie.

>>W każdym razie każda normalna kobieta mająca nadwagę źle się z tym czuje i dąży do schudnięcia.
>Użycie słów "każda" i "normalna" jest mocno przesadzone

Nie jest.

>>Poza tym wiadomo co trzeba zrobić aby schudnąć. Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, to dobry terapeuta powinien zacząć od zaklasyfikowania tego jako choroby/zboczenia,
>Bzdura.

No nie bzdura, bo wiadomo co trzeba zrobić żeby schudnąć. Są oczywiście przypadki chorób, przez które niektóre osoby po prostu nie mogą schudnąć, ale upodobanie do choroby to zboczenie i choroba. A takie przypadki, że ktoś jest gruby z winy innej choroby to w dzisiejszych czasach marginalny przypadek. Epidemia nadwagi i otyłości jest jakoś dziwnie skorelowana z większym dostępem do pożywienia i brakiem ruchu Czy to moralne, że ktoś jest gruby i się obżera, podczas gdy inni ludzie cierpią na głód? Czy jedzenie mięsa w ilościach większych niż potrzeba do przeżycia można uznać za moralne? Jakby nie było mówimy wtedy o zabijaniu zwierząt dla przyjemności. Jak nie mięso to sól i cukier, czyli jakby nie było narkotyki. Skoro ktoś nie panuje nad tym, to jest duże ryzyko, że nie panuje też nad innymi rzeczami.

>Dla mnie niezrozumiałe (co nie znaczy że zboczone!) jest uzależnianie oceny drugiego człowieka wyłącznie od jednej cechy wyglądu. Może ktoś tak robi, ja tego nie oceniam, ale nie rozumiem.

Spłycasz sprawę do wyglądu, a to tak jakbyś powiedział, że ludzie nie szanują alkoholików ze względu na ich czerwone nosy.

>BB jest i tak tylko jedna.

Co to jest BB? Big bang?

>"Chłop nie pies na kości się nie rzuca"

Taa, a dobry gospodarz musi trzymać konia pod dachem

>> a następnie zacząć proces leczenia.
>A to już mocno przesadziłeś, jeśli kobiecie podoba się misiaczek, lub mężczyźnie rubensowskie kształty to nie ma powodu do leczenia (poza tym z wiekiem się przybiera na wadze, a mądra fascynacja pozostaje)

Jeśli kobiecie podoba się alkoholik i narkoman, a mężczyźnie alkoholiczka i narkomanka to nie ma powodu do leczenia?

>>Skoro nie da się zmienić preferencji, bo nie ma jeszcze na to metod, to należałoby pomóc klientowi w znalezieniu sposobu na pogodzenie się z samotnością w kontekście związku miłosnego.
>??? Lubi grube, niech sobie taką zajdzie!

Lubi narkomanki to niech sobie taką znajdzie? Lubi chore na raka to niech mówi swojej kobiecie, że ma nie zdrowieć?

>>I to są oczywistości wynikające z logiki, wiadome nawet dla laika.
>Nie dostrzegam tej "logiki"

Jakoś niespecjalnie mnie to dziwi

>Nie znam się na generowaniu potrzeb przez innych. Mam wrażenie że sam swoje potrzeby określam

Idealną manipulacją jest taka, w której osoba manipulowana nie wie, że jest manipulowana i myśli, że sama wybiera.

>Znam fascynujących ludzi w tym seksowne kobiety nawet o pewnym stopniu widocznego fizycznego upośledzenia. Cóż, mam swoje lata i nauczyłem się cenić w drugim człowieku to co ma w głowie i w sercu.

W głowie popsuty hipokamp, ciało migdałowate i kora przedczołowa, a w sercu chyba jeszcze gorzej.

#149
19-05-2016 14:50
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci.

#150
19-05-2016 15:04
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
W odpowiedzi olson
.
>Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci.
Źródło?

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365