 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-06-2010 22:37 | Piotrek_84 (631 punktów) | Relacje damsko-męskie
-2 na 2 | | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..#256 3 na 3 | Autografka (10638 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie |
> Oj mylisz się bardzo.> Chęć posiadania dziecka przez kobietę, jest dokładnie tym samym, co chęć uprawiania seksu przez mężczyznę.> Obie te potrzeby powstały z tego samego powodu - aby osobnik w jak najsprawniejszy sposób rozprzestrzeniał swoje geny.> Samica czyni to przez odchowanie potomka, a samiec robi to przez kopulację z jak największą liczbą samic.Wiesz, że to nie tak? Prawda, że wiesz? Jeżeli już o dążeniu do przedłużenia gatunku mowa, to dlaczego uparcie porównujesz dwa różne chcenia? Przecież równie dobrze można by o mężczyźnie powiedzieć, że rozsiewa swoje plemniki, bo tak bardzo chce mieć dzieci. Różnice, o których piszesz dotyczą strategii seksualnych a nie chęci posiadania potomstwa. > Tak jak pisał Dawkins, podświadomy cel zarówno samca jak i samicy jest ten sam (rozprzestrzenianie genów), jedynie sposób realizacji inny - w przypadku samca jest to walka o jak największą ilość kopulacji, a w przypadku samicy jest to urodzenie potomka i otoczenie go jak najlepszą opieką.No widzisz. Tu już piszesz sensownie. Tylko powiedz mi, jeżeli już tak weszliśmy w biologiczne tematy, czy tejże samicy nie powinno zależeć na zatrzymaniu przy sobie samca, aby ten pomagał jej w wychowaniu potomstwa? I jak ona to ma zrobić, wiedząc czego potrzebuje samiec? Taki model występuje u ludzi. I możesz mi wierzyć, że nie każde zbliżenie kończy się zapłodnieniem. > Samica nie jest tak rozrzutna seksualnie jak samiec z prostej przyczyny - po prostu nic na tym nie skorzysta, gdyż i tak ma fizycznie ograniczoną maksymalną ilość potomstwa, jaką może odchować. Więc zamiast dawać na lewo i na prawo, to zrobi sobie dwoje dzieci,,, a potem będzie całe wysiłki przeznaczać w opiekę nad nimi, zamiast w robienie nowych.> Natomiast samiec teoretycznie może mieć nieograniczoną ilość potomstwa, a więc mu rozwiązłość seksualna jak najbardziej się "opłaca".To prawda, ale dotyczy czegoś trochę innego. Wychowanie potomstwa wymaga sporych nakładów. Samiec, który się w to angażuje, chce mieć pewność, że to jego potomstwo. Stąd samica, faktycznie jest mniej skłonna do nawiązywania stosunków z innymi samcami, bo grozi jej to utratą partnera i pomocnika w wychowywaniu potomstwa. I na tym polega ta jej mniejsza rozrzutność, a nie na ograniczaniu seksu z własnym partnerem. > >A kto Ci każe tłumić? > Przecież sama o tym pisałaś w swoim wcześniejszym poście. Skleroza?Urojenia? To, że nie zrozumiałeś o czym pisałam (zresztą nie do Ciebie), nie oznacza jeszcze, że musisz odnosić się do mnie w taki obcesowy sposób. > Zapewniam cię, że z braku seksu można się udusić - psychicznie.> Przypadki mężczyzn wpadających w depresję z powodu żony, która im na złość nie chce dawać seksu, są znane psychologom... Znane są też przypadki samobójstw mężczyzn, którzy kończą swoje życie z braku właśnie seksu.> Psychologowie często nawołują do kobiet, by nie odmawiały swoim partnerom seksu, gdyż wywołuje to u mężczyzn nerwicę, zestresowanie, depresję, zaburzenia koncentracji, zmniejszenie wydajności w pracy, zwiększoną wypadkowość podczas prowadzenia pojazdów, itp.Pewnie można by też wymienić przypadki kobiet, które popełniły samobójstwo z powodu tego, że zdradził je mężczyzna. Nie powiem jednak, że skoro tak, to wszyscy mężczyźni to dranie, bo przesadne stosowanie stereotypu świadczy o prostactwie myślenia. Czytając Twoje posty zauważyłam, że wyłączną winą za swoje nieudane związki obarczasz kobiety. Wiesz, że rzadko bywa tak, że winna jest jedna strona? Czy Ty kiedykolwiek zastanowiłeś się nad sobą? Nie nad swoimi wadami, brakami, słabością itd., ale nad tym kim jesteś i czego tak naprawdę w głębi swojego jestestwa chcesz? I czy to na pewno jest związek z kobietą? Z kobietą, którą gardzisz i której nienawidzisz? Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Czasem warto być po prostu sobą, niezależnie od tego czego oczekują od nas bliscy, czy społeczeństwo. Ale, żeby nim być, trzeba najpierw chcieć się dowiedzieć kim się jest.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija... |
#257 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie |
> Cytat z Dawkinsa:> Cytat:Parker i inni opisali sposób, w jaki mogła wyewoluować ta asymetria, wychodząc od stanu pierwotnej izogamii. W czasach, gdy każda z komórek płciowych miała takie same właściwości i z grubsza takie same rozmiary, mogły się wśród nich zdarzać takie, które przypadkiem były nieco większe niż inne. Pod pewnymi względami większa izogameta miałaby przewagę nad izogametą przeciętnych rozmiarów, gdyż zapewniałaby "swojemu" zarodkowi dobry start, dostarczając mu wyjściowo dużych zapasów pożywienia. Mogła się więc zaznaczyć tendencja ewolucyjna w kierunku coraz większych gamet. W tendencji tej kryło się jednak pewne niebezpieczeństwo. Ewolucja izogamet nieco większych od niezbędnego minimum stwarzałaby warunki do egoistycznego wyzysku ze strony osobników, które produkowały gamety nieco mniejsze od przeciętnych. Wystarczyłoby, żeby ich małe gamety mogły na pewno połączyć się z tymi największymi. To zaś można by osiągnąć poprzez uczynienie małych gamet bardziej ruchliwymi i zdolnymi do aktywnego wyszukiwania tych dużych. Dla osobnika produkującego małe, szybko poruszające się gamety korzyścią byłaby możność produkowania większej liczby gamet, a tym samym posiadania potencjalnie większej liczby dzieci. Dobór naturalny faworyzował produkcję małych komórek płciowych, zdolnych do aktywnego wyszukiwania dużych, w celu połączenia się z nimi. Jest więc do pomyślenia ewolucja dwóch rozbieżnych "strategii" seksualnych, z których jako pierwsza kształtowała się strategia o dużym wkładzie, czyli "uczciwa", a jej pojawienie się automatycznie torowało drogę dla strategii wyzysku o małym wkładzie własnym. Od momentu zainicjowania dywergencji tych dwóch strategii, proces ten zaczął postępować w tempie lawinowym. Osobniki produkujące gamety o pośrednich rozmiarach podlegały eliminacji, ponieważ nie doznawały korzyści, jakie zapewnia każda z dwóch bardziej skrajnych strategii. Wyzyskiwacze ewoluowali w kierunku coraz to mniejszych rozmiarów gamet i większej ich ruchliwości. Uczciwi zaś, by zrekompensować coraz mniejszy wkład wnoszony przez wyzyskiwaczy, powiększali swe rozmiary i stawali się nieruchliwi, bo i tak przecież zostaliby przez nich odnalezieni. Każdy z uczciwych "wolałby" z pewnością połączyć się z innym uczciwym. Ale presja selekcyjna, by wykluczyć z gry wyzyskiwaczy, mogła być słabsza od presji selekcyjnej wywieranej na tych ostatnich, by nie zostali wypchnięci poza boisko: mieli oni więcej do stracenia, toteż wygrali ewolucyjną batalię. W ten sposób uczciwi stali się jajami, a wyzyskiwacze - plemnikami. Ciekawe, jak Ci się udało zapisać poprawkę, w czasie, w którym ja odpowiadałam na Twój post?
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija... |
| Piotrek_84 (631 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | > Ciekawe, jak Ci się udało zapisać poprawkę, w czasie, w którym ja odpowiadałam na Twój post?Widocznie system nie blokuje możliwości edytowania postów w momencie, gdy ktoś na niego odpowiada, lecz dopiero gdy osoba odpowiadająca na niego tę odpowiedź zapisze. No i stąd tak wyszło. Przydałaby się funkcja, która by sprawdzała datę i czas aktualizacji posta, na który odpowiadasz, w momencie, gdy zaczynasz edytować odpowiedź,,, oraz drugi raz w momencie, gdy zapisujesz odpowiedź. Wtedy można by było porównać oba czasy. Jeżeli by się różniły, wtedy byłabyś informowana o tym, że post, na który chcesz odpowiedzieć, został w międzyczasie zaktualizowany. Podobne rozwiązanie sprawdza się bardzo dobrze na przykład na Wikipedii przy edycji artykułu. |
| Piotrek_84 (631 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | > Wiesz, że to nie tak? Prawda, że wiesz?> Jeżeli już o dążeniu do przedłużenia gatunku mowa, to dlaczego uparcie porównujesz dwa różne chcenia? Przecież równie dobrze można by o mężczyźnie powiedzieć, że rozsiewa swoje plemniki, bo tak bardzo chce mieć dzieci. Różnice, o których piszesz dotyczą strategii seksualnych a nie chęci posiadania potomstwa.Po pierwsze - NIE MA czegoś takiego jak "dążenie do przedłużenia gatunku". O tym też Dawkins pisał i w zasadzie wszystkie jego publikacje na temat ewolucji opierają się na stwierdzeniu, że NIE MA czegoś takiego jak "dążenie do przedłużenia gatunku". Gdyby takie coś istniało, to całą jego teorię na temat ewolucji można by było spuścić w kiblu... Jednak Dawkins w swoich publikacjach wielokrotnie wykazał, że istnienie ewolucyjnego imperatywu "przedłużania gatunku" jest po prostu niemożliwe, gdyż ewolucja takiego rodzaju nie miałaby możliwości istnieć. Ale wracając do tematu: To są dwa różne "świadome chcenia", no ale SENS tych "chceń" jest taki sam. Mężczyzna rozsiewa swoje plemniki właśnie PO TO by mieć dzieci, jednak jego świadomości nie zostaje przekazana taka informacja. On ma tylko świadomą potrzebę kopulowania. O niczym innym nie musi wiedzieć. Nie musi świadomie chcieć mieć dzieci - wręcz przeciwnie. Może nawet dzieci świadomie NIE chcieć mieć. Jednak instynkt robi swoje i będzie go dalej nakłaniał do kopulowania, właśnie po to, by on miał dzieci. Świadoma chęć posiadania dziecka nie jest samcowi potrzebna, gdyż większość opieki nad dzieckiem i tak sprawuje samica. A więc świadoma ochota posiadania dziecka NIE pomogłaby samcowi w lepszym rozprzestrzenianiu jego genów, toteż zazwyczaj samce takiej świadomej ochoty nie posiadają. U kobiet wygląda to zupełnie inaczej - tutaj świadoma chęć posiadania dziecka jest bardzo istotna, gdyż sama kopulacja NIE jest wystarczająca do tego, by samica sprawnie przekazywała swoje geny dalej, gdyż w przypadku kobiety powodzenie jej potomstwa w bardzo dużym stopniu zależy od tego, ile opieki w to potomstwo kobieta zainwestuje. Gdyby kobiety nie posiadały świadomej chęci posiadania dziecka, wtedy pozbywałyby się dziecka na krótko po porodzie. Spróbuję wyjaśnić to jeszcze inaczej: Instynkt "nakłania" kobietę do posiadania potomstwa przez wywoływanie u niej świadomego chcenia posiadania dzieci. Natomiast mężczyznę "nakłania" do posiadania potomstwa w zupełnie inny sposób - przez wywoływanie u niego świadomego chcenia odbycia stosunku. A więc w istocie oba te "chcenia" - czyli męskie chcenie seksu oraz kobiece chcenie posiadania potomka, są dokładnie tymi samym "chceniami" - czyli służącymi do tego samego celu. Tylko że nasza ludzka świadomość sobie z tego nie zdaje sprawy. Czyli jak pisał Dawkins: " samica inwestuje w opiekę, a samiec inwestuje w walkę". > No widzisz. Tu już piszesz sensownie. Tylko powiedz mi, jeżeli już tak weszliśmy w biologiczne tematy, czy tejże samicy nie powinno zależeć na zatrzymaniu przy sobie samca, aby ten pomagał jej w wychowaniu potomstwa?No jasne, że powinno. I cały czas o tym w tym wątku piszę. Samica, żeby zatrzymać przy sobie samca, wymaga od niego ponoszenia wielkich kosztów, zanim się zgodzi z nim kopulować. Robi to po to, by się zabezpieczyć. Bo jeśli samiec poniesie duże koszty dla samicy, to już mu się nie będzie opłacało jej zostawić na lodzie. Spójrz zresztą na obrazek, który wkleiłem na samym początku wątku - czy nie dostrzegasz w nim, że to jest właśnie to? Czyli usiłowania samicy do zapewnienia sobie na 100%, że samiec nie zwieje po paru numerkach... Na przykład, jeśli kobiety będą wymagać kupienia im samochodu od każdego mężczyzny, który będzie chciał z nimi kopulować, to czy mężczyźni wtedy będą je zostawiać? Ano nie będą, gdyż będą się bali utraty tak ogromnego wkładu, jaki wnieśli. Ponieważ w przypadku porzucenia samicy, musieliby kupować drugi samochód następnej... > I możesz mi wierzyć, że nie każde zbliżenie kończy się zapłodnieniem.To akurat nie ma żadnego znaczenia. Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę już za pierwszym razem jest bardzo wysokie. Na tyle wysokie, że naprawdę można się martwić... > Wychowanie potomstwa wymaga sporych nakładów.Ze strony samicy. > Samiec, który się w to angażuje, chce mieć pewność, że to jego potomstwo.Dlatego zamiast się angażować, woli bzyknąć 100 innych. Taka taktyka jest o wiele bardziej opłacalna z punktu widzenia rozprzestrzeniania genów samca. > Stąd samica, faktycznie jest mniej skłonna do nawiązywania stosunków z innymi samcami, bo grozi jej to utratą partnera i pomocnika w wychowywaniu potomstwa.Tak też można to tłumaczyć, jednak moim zdaniem jest to mało znacząca przyczyna. Pytanie brzmi PO CO samica miałaby z kimkolwiek kopulować, skoro już ma tyle dzieci, że więcej nie jest w stanie odchować? Niemożność odchowania większej ilości dzieci jest moim zdaniem o wiele ważniejszą przyczyną mniejszej rozrzutności seksualnej u samic, niż to, o czym napisałaś. > I na tym polega ta jej mniejsza rozrzutność, a nie na ograniczaniu seksu z własnym partnerem.Były badania statystyczne odnośnie częstości stosunków wśród osób znajdujących się w stałych związkach; linka nie podam, bo nie pamiętam, ale można poszukać w Google: - pary gejowskie: 14 razy w tygodniu - pary heteroseksualne: 3 razy w tygodniu - pary lesbijskie: 1 raz na dwa tygodnie A więc jak widać, kobieta stara się ograniczać seks nawet z własnym partnerem. Bo po co jej więcej? > Pewnie można by też wymienić przypadki kobiet, które popełniły samobójstwo z powodu tego, że zdradził je mężczyzna. Nie powiem jednak, że skoro tak, to wszyscy mężczyźni to dranie, bo przesadne stosowanie stereotypu świadczy o prostactwie myślenia.Ilu jest niewiernych mężczyzn w porównaniu z nie dającymi seksu na złość mężowi kobietami?... Pewnie jak 1 do 100... > I czy to na pewno jest związek z kobietą? Z kobietą, którą gardzisz i której nienawidzisz?Gdyby to miał być związek, to na pewno nie z taką, jakie tutaj w tym wątku krytykuję. |
#260 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | > 2. Nie potrafię wymieniać uszczelek. Dlaczego wymiana uszczelek ma być akurat obowiązkiem faceta? U mnie w domu rodzinnym uszczelki w kranie zawsze wymieniała moja matka. Piotruś Pan - Lubomira Szawdyn Cytat:- Nadużycia są w obie strony. Ona ma kolejnego męża w synu. On ma pierwszą żonę w matce. Jest to absolutnie kazirodcze psychologiczne związanie, układ wampiryczny.
|
#261 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | Trafiłeś w samo jądro (może nawet w oba). 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem. |
#262 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | > Fajnie jest spojrzeć na temat z innego punktu widzenia i zastanowić się nad swoim.Może i treść potencjalnie interesująca, ale forma i sposób podania nieznośne. Czy nie można dyskutować bez jęczenia, użalania się nad sobą i wujkami-samobójcami? > I tak bywają sfrustrowani mężczyźni(ci, którzy nie sprostali wymaganiom partnerek) i sfrustrowane kobiety, którym "nie wyszło" z mężczyznami( oceniam, że znacząca część feministek do takowych należy).Chyba powinieneś zdefiniować feministkę. Póki co- nie widzę powiązania pomiędzy twierdzeniami, że kobiety winny mieć takie same możliwości i uprawnienia, jak mężczyźni oraz dostrzeganiem, że nader często takowych nie mają, a schematem myślowym- "ona taka jest, bo jej z chłopem nie wyszło". Możesz doprecyzować? I przy okazji- pani Środzie "z chłopem nie wyszło" i jest sfrustrowana? Pani Dunin "z chłopem nie wyszło" i jest sfrustrowana? Pani Graff "z chłopem nie wyszło"i jest sfrustrowana? Wymieniam, bo postrzegane są jako "czołowe polskie feministki". Pytam, bo ciekawi mnie skąd się wzięła twoja koncepcja sfrustrowanych feministek, którym "nie wyszło z mężczyznami". > Bez urazy, ale odnoszę wrażenie, że niektóre feministki mają w sobie więcej z mężczyzny niż z kobiety(wizualnie i psychicznie). Te nazywam "babochłopami". Nazwisk nie wymienię, choć mógłbym. Wystarczy spojrzeć i posłuchać.Wymień, proszę, bo patrzę i nie widzę, słucham i nie słyszę. Zwłaszcza przy braku powszechnej wspólnej definicji wymaganego do tej oceny zestawu cech męskich i damskich. Gry wyglądem nie będę chyba intensywniej komentować, bo jest nieco poniżej pasa i nieco poniżej pewnego poziomu. Mogłabym sarkastycznie stwierdzić, że "na szczęście" bronię się przynajmniej przed twoją wizja "babochłopstwa wizualnego" cyckami, kiecką i dekoltem, ale... Ale nie wiem czy chcę się wpisywać w nurt dowcipów o kaszalotach, w którym błysnął ostatnio jeden z naszych czołowych polityków (piiiiiiiiii cisza wyborcza!). Co do cech psychicznych- brak mi aparatu do oceny, jak napisałam wyżej. Naprawdę nie wiem, które to te męskie cechy psychiczne zamieniające kobietę w "babochłopa". |
#263 7 na 7 | jkl; (5859 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | > I tak bywają sfrustrowani mężczyźni(ci, którzy nie sprostali wymaganiom partnerek) i sfrustrowane kobiety, którym "nie wyszło" z mężczyznami(oceniam, że znacząca część feministek do takowych należy).Czyli Twoim zdaniem (bo zdaniem Piotrka na pewno) jeśli facetom nie wychodzi z kobietami, to wina kobiet, bo za dużo chcą, a jeśli kobietom nie wychodzi z facetami to też wina kobiet, bo są np. babochłopami. Albo za dużo chcą... |
#264 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | > Należy pamiętać, że to mężczyźni płacą kobietom za seks, a nie odwrotnie ^^ Zdziwłbyś się, gdybyś cokolwiek wiedział o życiu. (Płacisz mamusi?) > Mężczyzna każdą weźmie. Nieważne czy potwór, byle miała otwór. To tylko ty. Weź deskę z dziurą po sęku. (Mamusia też ma.) > A ona potem go WYBIERA, ponieważ to on u niej tych punktów najwięcej ZDOBYŁ. I co w tym złego lub nienormalnego? (Że to nie jest mamusia?) > A każda kura ma takiego koguta, na jakiego nigdy nie zasłużyła. Ma syna-idiotę!!! 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem. |
#265 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | Wybacz, Zbyszku, ale odbieram Twoją wypowiedź jako fascynująco bezsensowną. > Z drugiej strony wątek jest fascynujący moim zdaniem a spojrzenie Piotrka_84 świeże i wnoszące sporo zamętu w ustabilizowane poglądy(coraz bardziej kręcimy się w kółko na forum).Pewnie... Wszak te polityczno-religijno-naukowe dysputy takie nudne przecież są, a tu voila - powiew świeżości... > Bez urazy, ale odnoszę wrażenie, że niektóre feministki mają w sobie więcej z mężczyzny niż z kobiety(wizualnie i psychicznie). Te nazywam "babochłopami".Aha. A jak definiujesz to "więcej z mężczyzny niż z kobiety"? Wizualnie to rozumiem, że spodnie na tyłku, a psychicznie? |
#266 2 na 2 | jkl; (5859 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | Jednak instynkt robi swoje i będzie go dalej nakłaniał do kopulowania, właśnie po to, by on miał dzieci. Świadoma chęć posiadania dziecka nie jest samcowi potrzebna, gdyż większość opieki nad dzieckiem i tak sprawuje samica. A więc świadoma ochota posiadania dziecka NIE pomogłaby samcowi w lepszym rozprzestrzenianiu jego genów, toteż zazwyczaj samce takiej świadomej ochoty nie posiadają. > U kobiet wygląda to zupełnie inaczej - tutaj świadoma chęć posiadania dziecka jest bardzo istotna,Skoro sam piszesz, że samica inwestuje w potomstwo o wiele więcej niż samiec, to logika wskazuje, że to ONA jest mniej zainteresowana zapłodnieniem, a fakt, że do niego czasem dochodzi jest skutkiem niepohamowania instynktu, prawda? > Gdyby kobiety nie posiadały świadomej chęci posiadania dziecka, wtedy pozbywałyby się dziecka na krótko po porodzie.Nie, wystarczy inwestycja w postaci ciąży. Ta "świadoma chęć" ma więc uzasadnienie po porodzie, ale nie przed zapłodnieniem, gdy jeszcze żadne koszty nie są poniesione. > Instynkt "nakłania" kobietę do posiadania potomstwa przez wywoływanie u niej świadomego chcenia posiadania dzieci.Po porodzie. Przed ciążą "chcenie" jest dokładnie takie samo jak u mężczyzn. > Natomiast mężczyznę "nakłania" do posiadania potomstwa w zupełnie inny sposób - przez wywoływanie u niego świadomego chcenia odbycia stosunku.Kobiety też świadomie chcą stosunku, zapewniam cię. Nie myl, do licha ciężkiego, strategii rozrodczych z popędem płciowym, bo to kompletnie dwie różne rzeczy. > A więc w istocie oba te "chcenia" - czyli męskie chcenie seksu oraz kobiece chcenie posiadania potomka, są dokładnie tymi samym "chceniami" - czyli służącymi do tego samego celu. Tylko że nasza ludzka świadomość sobie z tego nie zdaje sprawy.Twoja świadomość nie zdaje sobie sprawy jakie bzdury pisze. > Czyli jak pisał Dawkins: "samica inwestuje w opiekę, a samiec inwestuje w walkę".A celem inwestycji jest potomek, dla obojga. > Na przykład, jeśli kobiety będą wymagać kupienia im samochodu od każdego mężczyzny, który będzie chciał z nimi kopulować, to czy mężczyźni wtedy będą je zostawiać? Ano nie będą, gdyż będą się bali utraty tak ogromnego wkładu, jaki wnieśli. Ponieważ w przypadku porzucenia samicy, musieliby kupować drugi samochód następnej...Tak, w sporym uproszczeniu. Tylko pamiętaj, że kobiecie nie chodzi o dobro materialne w postaci samochodu, tylko o gotowość mężczyzny do poświęceń. A tę można sprawdzać na wiele sposobów i metody finansowe niekoniecznie muszą być cenione najwyżej. > Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę już za pierwszym razem jest bardzo wysokie. Na tyle wysokie, że naprawdę można się martwić...W przypadku królicy. Ale ona się nie martwi. > >Wychowanie potomstwa wymaga sporych nakładów.> Ze strony samicy.Tyż kwestia gatunku... U ludzi wspólnych, jeśli "samica" wybrała mądrze. > Dlatego zamiast się angażować, woli bzyknąć 100 innych. Taka taktyka jest o wiele bardziej opłacalna z punktu widzenia rozprzestrzeniania genów samca.Gdyby tak było, to byłaby to jedyna strategia rozrodcza. Ale jej wadą jest mniejsza przeżywalność potomstwa którym opiekuje się tylko jeden rodzic, w porównaniu z opieką obojga. Dlatego bardziej lub mniej ścisła monogamia też jest dla samca korzystna, o ile dopilnuje, by wychowywać swoje potomstwo. > >Stąd samica, faktycznie jest mniej skłonna do nawiązywania stosunków z innymi samcami, bo grozi jej to utratą partnera i pomocnika w wychowywaniu potomstwa.> Tak też można to tłumaczyć, jednak moim zdaniem jest to mało znacząca przyczyna.> Pytanie brzmi PO CO samica miałaby z kimkolwiek kopulować, skoro już ma tyle dzieci, że więcej nie jest w stanie odchować?Ponieważ popęd seksualny nie interesuje się czy może odchować czy nie. (Nie znasz przypadku wielodzietnych rodzin bez środków do życia?) Instynkt zawsze mówi jedno: "rób dzieci". To rozum musi go powstrzymywać. Odkąd człowiek wynalazł antykoncepcję niekoniecznie musi to oznaczać powstrzymanie kopulacji. > Niemożność odchowania większej ilości dzieci jest moim zdaniem o wiele ważniejszą przyczyną mniejszej rozrzutności seksualnej u samicPoniekąd tak, ale na gruncie społecznym oznacza to większe przywiązanie do partnera, co raczej powinno Cię cieszyć. > Były badania statystyczne odnośnie częstości stosunków wśród osób znajdujących się w stałych związkach; linka nie podam, bo nie pamiętam, ale można poszukać w Google:> - pary gejowskie: 14 razy w tygodniu> - pary heteroseksualne: 3 razy w tygodniu> - pary lesbijskie: 1 raz na dwa tygodnieA staż tych związków podano? |
| Piotrek_84 (631 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | > >2. Nie potrafię wymieniać uszczelek. Dlaczego wymiana uszczelek ma być akurat obowiązkiem faceta? U mnie w domu rodzinnym uszczelki w kranie zawsze wymieniała moja matka.> Piotruś Pan - Lubomira Szawdyn> Cytat:- Nadużycia są w obie strony. Ona ma kolejnego męża w synu. On ma pierwszą żonę w matce. Jest to absolutnie kazirodcze psychologiczne związanie, układ wampiryczny. > Z pamiętnika młodej dziewczyny: Cytat:Nie potrafię wymieniać uszczelek. Dlaczego wymiana uszczelek ma być akurat obowiązkiem kobiety? U mnie w domu rodzinnym uszczelki w kranie zawsze wymieniał mój ojciec. Nadużycia są w obie strony. On ma kolejną żonę w córce. Ona ma pierwszego męża w ojcu. Jest to absolutnie kazirodcze psychologiczne związanie, układ wampiryczny. ^^ |
| Piotrek_84 (631 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | > Gry wyglądem nie będę chyba intensywniej komentować, bo jest nieco poniżej pasa i nieco poniżej pewnego poziomu. Mogłabym sarkastycznie stwierdzić, że "na szczęście" bronię się przynajmniej przed twoją wizja "babochłopstwa wizualnego" cyckami, kiecką i dekoltem, ale...Mąż pyta się swojej żony feministki: "Kochanie, czy wszystkie kobiety mają piersi?" Żona odpowiada: "Tak, oczywiście" Mąż na to: "To dlaczego ich nie nosisz?" ^^ |
| Piotrek_84 (631 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | > Czyli Twoim zdaniem (bo zdaniem Piotrka na pewno) jeśli facetom nie wychodzi z kobietami, to wina kobiet, bo za dużo chcą, a jeśli kobietom nie wychodzi z facetami to też wina kobiet, bo (...) za dużo chcą...> Dokładnie tak jak napisałeś  Przypominam, że najczęściej o rozwód zaczyna się ubiegać żona, a nie mąż... |
#270 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Odp: Relacje damsko-męskie | > Nadużycia są w obie strony. Gdybyś nie był zindoktrynowanym przez matkę idiotą, to (może) bym ci to wytłumaczył, że rację masz tylko częściowo czyli wcale.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|