Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-08-2010 16:53Iwona Przybyła (801 punktów)Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
Ocena -1 na 13
Coś czuję, że będzie się działo.

Po miesiącach przemyśleń, pracy z podświadomością, medytacji, przejścia przez skrajny ateizm (Boga nie ma i już) i doświadczenia uroku złej dewoty (zobaczysz, że Bóg Cię pokaże), po licznych bojach samemu ze sobą i z innymi stwierdzam, że...

WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT.

Jak to uzasadniam i jak do tego doszło?
Zastanawiałam się nad tym, do czego prowadzi ślepa wiara w Boga, myślałam o tym, co się stanie, gdy ludzie uwierzą w moc nauki i kult technologii, analizowałam siebie w różnych sytuacjach. Trafiła mi w ręce książka mojego promotora o społeczeństwie informacyjnym, w której zawierał on sugestię, że świat podzieli się na informatycznych geniuszy i na wielką grupę wykluczonych. Wyglądało to naprawdę strasznie. Jego koncepcja nie dawała mi sprać chyba 3 noce z rzędu, zastanawiałam się nad globalizacją, nanotechnologią, neoliberalnymi eksperymentami i wiecie do jakich wniosków doszłam...

ŻE NAUKA MA RACJĘ, TAM GDZIE BIERZE POD UWAGĘ, ŻE KTOŚ STOI WYŻEJ, ŻE PO PRZEJŚCIU WIELU ŚWIATÓW ZA ŻYCIA, MIMO ZUŻYCIA NASZEGO WEHIKUŁU, BYĆ MOŻE COŚ SIĘ DZIEJE, O CZYM NIE MAMY POJĘCIA, BO NASZE UMYSŁU SĄ ZA SŁABE, BY TO POJĄĆ.

To wcale nie oznacza, że nie wierzę w ewolucję. Wierzę w ewolucję umysłu i ewolucję myślenia, która zakłada, że staram się unikać cierpienia i oszczędzać go innym istotom. Nie wierzę natomiast, że człowiek jest w czymś lepszy, mądrzejszy od małpy. Raczej wierzę w koncepcje wszechświata w atomie, milionów wszechświatów w atomach.

Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością. Z Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNI. Wolność jest możliwa tylko z Absolutem, tj. z wzięciem pod uwagę istnienia jakiejś siły ponad nami, inaczej doprowadzimy świat do paranoi technologicznej.

Czy zastanawialiście się nad tym, że Bóg wcale nie musi w niczym przeszkadzać, że Absolut to po prostu prawda, do której każdy zmierza własną drogą?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 Dalej..
#166
05-09-2010 16:09
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Iwona Przybyła

>>Fara fara fara fara
>>Farafafa
>Nie rozumiem. Czy to coś w rodzaju: ale się cieszę, że Ci dowaliłem? W takim razie: współczuję.
Jako osoba młoda wiekiem masz prawo nie wiedzieć, co to jest.
www.teksto(*)iech_mlynarski,absolutnie.html


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

#167
06-09-2010 18:17
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Iwona Przybyła
>To nie ja twierdzę, że wierzący naukowcy są gorsi od niewierzących.

Nauka nie zasadza się na czyichkolwiek osobistych przymiotach, a na procedurach, które są z istoty swej bezosobowe (i faktycznie często realizowane przez automaty). Orzeczenia naukowe o świecie wydawane są w oparciu o wyniki właściwie przeprowadzonych procedur nie zaś o to, w co sobie ktoś tam wierzy albo nie. Twierdzenie Goedla pozostaje prawdziwe bez względu na to, że Goedel zagłodził się na śmierć wierząc w spisek zmierzający do jego otrucia.

>Uważam, że wiara w Boga może być dobra i zła,

Co to jest "dobro" i "zło"?

>podobnie jak wiara w naukę

Nie ma czegoś takiego, jak "wiara w naukę".

>Nie uważam, że wiara jest wirusem. Wirusem jest człowiek dla Ziemi - z wiarą czy bez niej.

Poezje sobie pisz, jakie chcesz.

>Ateizm niczego nie odkrywa i niczego nie załatwia.

A co by Ci miał niby "załatwić"?

>Jest kolejną pozbawioną sensu ideologią, szczególnie gdy trafia pod strzechy.

Ateizm jest dobrze ugruntowanym stanowiskiem filozoficznym (o ile uprzednio uznaje się jakąkolwiek filozoficzną prawomocność teizmu).

>Czyli dzieje się z nim dokładnie to samo, co z wiarą.

Ple, ple.

>Ja uważam, że moja wiara to moja sprawa.

Bóg z Tobą .

>Przy okazji - coś zabawnego dla Ciebie:
>www.youtube.com/watch?v=QERyh9YYEis

Głupie.

>Zapytam ponownie, bo widzę, że nie ja jedna mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem:

Masz problemy przede wszystkim z pisaniem do rzeczy.

>czy uważasz, że przytoczona wypowiedź prof. Kołakowskiego ma coś wspólnego z ateizmem, czy raczej z buddyzmem?

Wypowiedź Kołakowskiego jest przewrotnym żartem, który można sobie interpretować, jak kto chce. Z jakichś tajemniczych powodów nasunęły Ci się akurat skojarzenia z ateizmem i buddyzmem. A czemu nie z filozofią języka, taoizmem, mistyką nadreńską, hinduskim Brahmanem, plotyńską "Jednią", pozytywizmem Koła Wiedeńskiego czy teologią apofatyczną Pseudo-Dionizego Areopagity? Pasują równie dobrze.

>>>>Doczekam się w końcu jakiejś prezentacji rozumienia wiary przez Richarda Feynmana, czy się nie doczekam?
>>>Nie.
>>Czemuż, ach, czemuż wcale mnie to nie dziwi?
>boś się widocznie tak zaprogramował

Pozostanę przy własnych w tym przedmiocie domysłach.

>Studenci są po to, by się uczyć. Jakby wszystko potrafili nie miałbyś pracy.

Rzecz w tym, że na pewne rzeczy to na studiach jest już trochę późno. O ile dobrze pamiętam ustalenia Piageta, to zdolność odróżniania faktów świata od ich reprezentacji symbolicznych u normalnego dziecka wykształca się między 10 a 12 rokiem życia.

>Ksiądz dziś nie spowiada.

Jest wierszyk na takie okazje, ale mało "kulturalny" więc się powstrzymam.

Iwona Przybyła (801 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Meretseger
>>>Fara fara fara fara
>>>Farafafa
>>Nie rozumiem. Czy to coś w rodzaju: ale się cieszę, że Ci dowaliłem? W takim razie: współczuję.
>Jako osoba młoda wiekiem masz prawo nie wiedzieć, co to jest.
>www.teksto(*)iech_mlynarski,absolutnie.html

Do wszystkiego można dorobić gębę, jak się uprzeć

Iwona Przybyła (801 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi big_zyd
>Nauka nie zasadza się na czyichkolwiek osobistych przymiotach, a na procedurach, które są z istoty swej bezosobowe (i faktycznie często realizowane przez automaty). Orzeczenia naukowe o świecie wydawane są w oparciu o wyniki właściwie przeprowadzonych procedur nie zaś o to, w co sobie ktoś tam wierzy albo nie.

Rozumiem i tego nie kwestionuję.

>Twierdzenie Goedla pozostaje prawdziwe bez względu na to, że Goedel zagłodził się na śmierć wierząc w spisek zmierzający do jego otrucia.

Nie wiem o czym piszesz? Możesz podać jakiś odnośnik?

>>Uważam, że wiara w Boga może być dobra i zła,
>Co to jest "dobro" i "zło"?

Nie wiem, co to jest, ale chyba wiem czym powinno być:
- dobro - zrównoważony rozwój;
- zło - niezrównoważony rozwój.
Takie są moje pierwsze skojarzenia.

>>podobnie jak wiara w naukę
>Nie ma czegoś takiego, jak "wiara w naukę".

A jest coś takiego jak wiara w Boga?

>>Nie uważam, że wiara jest wirusem. Wirusem jest człowiek dla Ziemi - z wiarą czy bez niej.
>Poezje sobie pisz, jakie chcesz.

Bądź opryskliwy, jak bardzo chcesz. Jeśli dzięki temu czujesz się lepiej.

>>Ateizm niczego nie odkrywa i niczego nie załatwia.
>A co by Ci miał niby "załatwić"?

Ja nic nie próbuję sobie załatwić i nigdy nie próbowałam, a jak już to nieświadomie. Mam w nosie czy do kogoś docierają moje przekonania czy nie.
Po prostu widzę pewną zależność, jaka występuje pomiędzy głoszonymi poglądami a chęcią zdobycia władzy (wpływania na społeczeństwo czy to przez kościół czy przez ateistów). Gdy już się to władzę zdobędzie sytuacja i jej ocena zmienia się diametralnie. Nagle to, o co się walczyło nie jest już takie oczywiste.

>Ateizm jest dobrze ugruntowanym stanowiskiem filozoficznym (o ile uprzednio uznaje się jakąkolwiek filozoficzną prawomocność teizmu).

Stanowisko filozoficzne, a praktyka to zupełnie odmienne sprawy.

>>Czyli dzieje się z nim dokładnie to samo, co z wiarą.
>Ple, ple.

A nie?

>>Ja uważam, że moja wiara to moja sprawa.
>Bóg z Tobą .

I nikomu nic do tego.

>>Przy okazji - coś zabawnego dla Ciebie:
>>www.youtube.com/watch?v=QERyh9YYEis
>Głupie.

Doprawdy?

>>Zapytam ponownie, bo widzę, że nie ja jedna mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem:
>Masz problemy przede wszystkim z pisaniem do rzeczy.

Więcej zrozumienia, cierpliwości i uśmiechu, a Bóg Ci to jakoś wynagrodzi

>>czy uważasz, że przytoczona wypowiedź prof. Kołakowskiego ma coś wspólnego z ateizmem, czy raczej z buddyzmem?
>Wypowiedź Kołakowskiego jest przewrotnym żartem,

rozumiem - tyle interpretacji, ile czytelników...

>który można sobie interpretować, jak kto chce.

... ooo, z ust mi to wywlekłeś. Tfu... bo się udławię.

>Z jakichś tajemniczych powodów nasunęły Ci się akurat skojarzenia z ateizmem i buddyzmem.

Mroczne siły okultyzmu atakują.

>A czemu nie z filozofią języka, taoizmem, mistyką nadreńską, hinduskim Brahmanem, plotyńską "Jednią", pozytywizmem Koła Wiedeńskiego czy teologią apofatyczną Pseudo-Dionizego Areopagity? Pasują równie dobrze.

Pochwal się, co jeszcze umiesz i jakie jeszcze studia skończyłeś, bo to chyba nie wszystko? Słabo, słabo...

>>>>>Doczekam się w końcu jakiejś prezentacji rozumienia wiary przez Richarda Feynmana, czy się nie doczekam?
>>>>Nie.
>>>Czemuż, ach, czemuż wcale mnie to nie dziwi?
>>boś się widocznie tak zaprogramował
>Pozostanę przy własnych w tym przedmiocie domysłach.

Z domysłami, jak z wiarę. Nigdy nie wiesz czy wiesz

>>Studenci są po to, by się uczyć. Jakby wszystko potrafili nie miałbyś pracy.
>Rzecz w tym, że na pewne rzeczy to na studiach jest już trochę późno. O ile dobrze pamiętam ustalenia Piageta, to zdolność odróżniania faktów świata od ich reprezentacji symbolicznych u normalnego dziecka wykształca się między 10 a 12 rokiem życia.

Muszę poprosić swojego chłopaka, żeby sobie poczytał Twoje wypowiedzi. Są takie... hmmm... podniecające (jeb, Iwona tarza się po podłodze ze śmiechu).
Powiedzmy, że Piaget się mylił, ale ustalenia Iwony są takie, że zdolność porozumiewania się ze światem zmniejsza się wraz ze wzrostem czasu poświęcanego na przeświadczanie samego siebie o swojej wyjątkowości. Tzn. pod pewnymi względami jesteś wyjątkowy, ale...

>>Ksiądz dziś nie spowiada.
>Jest wierszyk na takie okazje, ale mało "kulturalny" więc się powstrzymam.

... to dość "zabawne" względy więc się powstrzymam. Niestety, tendencja do alienacji wzrasta z wiekiem.

Ciao Bambini Di Praga

#170
07-09-2010 13:40
 Ocena-2 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Ratatoskr

>Obowiązek przedstawienia argumentów i dowodów spoczywa na osobie wysuwającej daną tezę (wieloświata, inteligentnego projektu, Latającego Potwora Spagetti, łotewer).

Poza Darrenem Brownem coś ciekawego jeszcze czytałeś?

>Niedopuszczalna jest natomiast postawa: "twierdzę, że... (bo tak) i udowodnijcie mi, że nie mam racji".

Ale ja nikomu nic nie każę udowadniać.

>Tym się właśnie różni nauka od pseudonauki.

Brown, Brown... tak łatwo dajesz się programować?

>Inaczej nie zajmowalibyśmy się niczym innym, niż tylko poszukiwaniem dowodów nieistnienia: Yeti, Loh Ness, Potwora Spagetti i Czajniczka Russela, a każdy "wizjoner" mógłby się mienić twórcą "teorii naukowej", której nikomu dotąd nie udało się obalić.

znowu Brown. Aleś się tym Brownem najadł.

#171
07-09-2010 14:38
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Iwona Przybyła
>Powiedz mi tak szczerze:
>JAKIE TO MA ZNACZENIE?
>Jakie ma znaczenie czy naukowiec jest wierzący czy niewierzący?
Pomijam, że nie o tym pisałam.
Zarzuciłaś kłamstwo rozmówcy, który przytoczył noblistów jako to, co dobrego zrobili ateiści. Poparłam jego wypowiedź.
A tak całkiem poza nawiasem - ma to znaczenie.
Wiara nie sprzyja nauce. Stanowi pewne ograniczenia założeń, które potem skutkują takimi dyrdymałkami jak pociskanie koncepcji "młodej Ziemi" jako hipotezy naukowej.
Naukowiec, który w pewnym momencie stwierdza - tego tematu się nie rusza, bowiem bóg jest wystarczającą odpowiedzią to nie naukowiec. Albo taki naukowiec jak z koziej pragęby trąbka.
>Czy ateista, które swoje poglądy próbuje podeprzeć nauką jest więcej wart od księdza, który wiarę podpiera religią?
Oczywiście. Czy wsiadłabyś do samolotu skonstruowanego przez osobę podpierającą się wiarą w to, że jego maszyna poleci? Czy też zaufasz konstruktorom, którzy polegają na wiedzy, doświadczeniu, fizyce i matematyce?
>Nauka może przynosić ludziom wiele dobrego, jeśli pozbawiona jest JAKIEJKOLWIEK IDEOLOGII. Jeśli wciąż przyjmujemy postawę wątpiącą. Jeśli się mylę to mnie popraw?
No i słusznie. Nauka to nauka. To nasza wiedza o świecie. Ideologia to ideologia - zwykle jest zła. Nawet, jak jest dobra, to wkrótce ją przerobią na paskudną. Tak jak pierwsi chrześcijanie, którzy naukę o ofiarowaniu swojego majątku na rzecz komuny przerobili na usprawiedliwienie zabicia tych, którzy coś dla siebie zostawili.
>Nie bardzo wiem, do czego i po co próbujesz mnie przekonać? Do tego, że Biblię wymyślili ludzie? I co z tego? Do tego, że religie to wymysł ludzkości? Wiem o tym.
Nie przekonuję Cię.
Piszę tylko, że albo się mylisz, albo świadomie manewrujesz danymi tak, aby podeprzeć własne poglądy. Nie naukowo, za to bardzo religijnie wyszło.

Iwona Przybyła (801 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Ania...
>>Powiedz mi tak szczerze:
>>JAKIE TO MA ZNACZENIE?
>>Jakie ma znaczenie czy naukowiec jest wierzący czy niewierzący?
>Pomijam, że nie o tym pisałam.
>Zarzuciłaś kłamstwo rozmówcy, który przytoczył noblistów jako to, co dobrego zrobili ateiści. Poparłam jego wypowiedź.

Ja to widzę tak: człowiek, który zajmuje się nauką nie zajmuje się Bogiem i nie może się nim zajmować. Nie oznacza to też, że od razu zostaje ateistą i zajmuje się nauką, po to, by podtrzymać swoje ateistyczne stanowisko.
Nauka wg mnie leży poza jakąkolwiek ideologią, a niektórzy starają się jej doprawić gębę światopoglądową w postaci ateizmu. Po co? Ano po to, by być w zwycięskiej grupie walki o władzę. Ja tak to widzę.
I dlatego brzydzą mnie oba środowiska: tak religijne, jak ateistyczne.

>A tak całkiem poza nawiasem - ma to znaczenie.
>Wiara nie sprzyja nauce. Stanowi pewne ograniczenia założeń, które potem skutkują takimi dyrdymałkami jak pociskanie koncepcji "młodej Ziemi" jako hipotezy naukowej.

To nie wiara nie sprzyja nauce, ale zaściankowość umysłowa. Zaścianek umysłowy może mieć postać zarówno religijną, jak ateistyczną (był taki wątek Sałaty o 1 bicie - tak jakby ilość bitów świadczyła o jakości - takie durne ateistyczne wypociny).

>Naukowiec, który w pewnym momencie stwierdza - tego tematu się nie rusza, bowiem bóg jest wystarczającą odpowiedzią to nie naukowiec. Albo taki naukowiec jak z koziej pragęby trąbka.

Zgadzam się: czytaj wyżej.

>>Czy ateista, które swoje poglądy próbuje podeprzeć nauką jest więcej wart od księdza, który wiarę podpiera religią?
>Oczywiście. Czy wsiadłabyś do samolotu skonstruowanego przez osobę podpierającą się wiarą w to, że jego maszyna poleci? Czy też zaufasz konstruktorom, którzy polegają na wiedzy, doświadczeniu, fizyce i matematyce?

A czy Ty wsiadłabyś do samolotu skonstruowanego przez osoby wierzące, które pracują jako konstruktorzy i są najlepsi na świecie czy wybrałabyś samolot skonstruowany przez ateistów, którzy nie są w prawdzie tak dobrzy, ale za to nie wierzą w Boga? Mam nadzieję, że dostrzegasz jałowość takiej argumentacji?
WIARA TO NIE WIEDZA, A WIEDZA TO NIE WIARA!

>No i słusznie. Nauka to nauka. To nasza wiedza o świecie. Ideologia to ideologia - zwykle jest zła. Nawet, jak jest dobra, to wkrótce ją przerobią na paskudną. Tak jak pierwsi chrześcijanie, którzy naukę o ofiarowaniu swojego majątku na rzecz komuny przerobili na usprawiedliwienie zabicia tych, którzy coś dla siebie zostawili.

Zgadzam się.

>>Nie bardzo wiem, do czego i po co próbujesz mnie przekonać? Do tego, że Biblię wymyślili ludzie? I co z tego? Do tego, że religie to wymysł ludzkości? Wiem o tym.
>Nie przekonuję Cię.
>Piszę tylko, że albo się mylisz, albo świadomie manewrujesz danymi tak, aby podeprzeć własne poglądy. Nie naukowo, za to bardzo religijnie wyszło.

A jakie są moje poglądy, skoro twierdzisz, że próbuję coś potwierdzać?
Uważam, że Bogowie, jakich sobie wymyśliliśmy byli ludźmi, którzy jako pierwsi uzyskali nieśmiertelność, ale nie wiem czy w wyniku teorii gier, czy w wyniku loterii, bo nie wiem, na ile nasze prawa logiczne są słuszne. Ludzkość jest na etapie, w którym lada moment, za sprawą medycyny, ktoś uzyska nieśmiertelność. I teraz pytanie: na ile jest to nasze odkrycie, a na ile idziemy po śladach, które ktoś nam zostawił, bo już to odkrył dawno w przeszłości? Moim zdaniem nic nie odkrywamy, tylko idziemy po śladach. W związku z tym nasuwa się pytanie: czy należy trzymać się Boga? Wg mnie należy słuchać "Innego", ale też próbować negocjować swoje przeznaczenie. Bóg to pojęcie znajdujące się poza dobrem i złem, ale w jakiś sposób wplecione w naszą tożsamość. Uważam za słuszne podążanie tą drogą i tutaj widzę zasadniczą różnicę między mną, a ateistami. Po prostu nie ma dla mnie prawdy i być nie może, bo nie ma celu, nie ma początku, nie ma środka, nie ma końca. Liczy się tylko trwanie, o ile wplatam do niego miłość i szacunek. O ile rozumiem, że są rzeczy wyższe do człowieka i ich nie kwestionuję.

Życie ma sens i jest elementem większego planu - dlatego wierzę.

#173
10-09-2010 16:34
 Ocena 1 na 1
Ratatoskr (4439 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Iwona Przybyła
>>Obowiązek przedstawienia argumentów i dowodów spoczywa na osobie wysuwającej daną tezę (wieloświata, inteligentnego projektu, Latającego Potwora Spagetti, łotewer).

>Poza Darrenem Brownem coś ciekawego jeszcze czytałeś?

Nie znam Darrena Browna - a kto to? Napisał coś ciekawego?

>>Niedopuszczalna jest natomiast postawa: "twierdzę, że... (bo tak) i udowodnijcie mi, że nie mam racji".
>Ale ja nikomu nic nie każę udowadniać.

Aaa... to przeprasza. W takim razie wierzę, że wierzysz w to, o czym mówisz i szanuję twoje prawo do własnego światopoglądu, nawet jeśli mnie on ani trochę nie przekonuje

>>Tym się właśnie różni nauka od pseudonauki.
>Brown, Brown... tak łatwo dajesz się programować?

Łatwo chyba nie, nawet jak ktoś w kółko powtarza to samo.

>>Inaczej nie zajmowalibyśmy się niczym innym, niż tylko poszukiwaniem dowodów nieistnienia: Yeti, Loh Ness, Potwora Spagetti i Czajniczka Russela, a każdy "wizjoner" mógłby się mienić twórcą "teorii naukowej", której nikomu dotąd nie udało się obalić.
>znowu Brown.

Brązowy! Zgadłam?

seksualnosc-kobiet.pl

#174
11-09-2010 13:18
 Ocena 3 na 3
kognitywista (3391 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
>WIERZĘ W INTELIGENTNY PROJEKT.
A ja nie. Trudno w to wierzyć, skoro samemu jest się przykładem wyjątkowo nieinteligentnego projektu
Moje uzębienie zostało tak zaprojektowane, że oprócz wystarczająco kłopotliwych i niepotrzebnych ósemek wyrosła mi jedna dziewiątka - obiekt niezdrowej fascynacji stomatologów ...

#175
11-09-2010 13:21
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Jerzy Drozd
>Urodziłem się 12 lutego, podobnie jak Darwin. Przez długi czas pobierania nauk przyrodniczych, tych oficjalnie uznanych, akademickich, Darwin był dla mnie niekwestionowanym guru. Ale kiedy zdobytą wiedzę zacząłem używać do myślenia, pojawiało się coraz więcej pytań i wątpliwości. Bo jak niby mogło powstać życie, czy może według teorii Oparina (coś niewiele się o tej teorii ostatnio mówi).
Jestem jedynie ciekawy, czy Darwin nadal pozostał tym guru ? Bo przecież on nie próbował wyjaśniać powstania życia tylko wyjaśnił powstawanie gatunków drogą doboru naturalnego. To mało ?

#176
16-09-2010 15:58
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Iwona Przybyła
>>Twierdzenie Goedla pozostaje prawdziwe bez względu na to, że Goedel zagłodził się na śmierć wierząc w spisek zmierzający do jego otrucia.
>Nie wiem o czym piszesz? Możesz podać jakiś odnośnik?

Mogę.

>>Co to jest "dobro" i "zło"?
>Nie wiem, co to jest, ale chyba wiem czym powinno być:
>- dobro - zrównoważony rozwój;
>- zło - niezrównoważony rozwój.
>Takie są moje pierwsze skojarzenia.

To ja poczekam na te drugie.

>>>podobnie jak wiara w naukę
>>Nie ma czegoś takiego, jak "wiara w naukę".
>A jest coś takiego jak wiara w Boga?

Tak mówią .

>Ja nic nie próbuję sobie załatwić i nigdy nie próbowałam, a jak już to nieświadomie. Mam w nosie czy do kogoś docierają moje przekonania czy nie.

Ale co Ci szkodzi ludziom na forum głowę pozawracać, nieprawdaż?

>Po prostu widzę pewną zależność, jaka występuje pomiędzy głoszonymi poglądami a chęcią zdobycia władzy (wpływania na społeczeństwo czy to przez kościół czy przez ateistów).

Żądza władzy jest zjawiskiem biologicznym u wielu gatunków zwierząt obserwowanym - sama w sobie jest więc od światopoglądu całkowicie rozłączna.

>Gdy już się to władzę zdobędzie sytuacja i jej ocena zmienia się diametralnie. Nagle to, o co się walczyło nie jest już takie oczywiste.

Trudno, żeby było inaczej.

>>Ateizm jest dobrze ugruntowanym stanowiskiem filozoficznym (o ile uprzednio uznaje się jakąkolwiek filozoficzną prawomocność teizmu).
>Stanowisko filozoficzne, a praktyka to zupełnie odmienne sprawy.

Z ateizmu nie wynika w sposób konieczny żadna konkretna praktyka.

>>>Ja uważam, że moja wiara to moja sprawa.
>>Bóg z Tobą .
>I nikomu nic do tego.

Jasne.

>>A czemu nie z filozofią języka, taoizmem, mistyką nadreńską, hinduskim Brahmanem, plotyńską "Jednią", pozytywizmem Koła Wiedeńskiego czy teologią apofatyczną Pseudo-Dionizego Areopagity? Pasują równie dobrze.
>Pochwal się, co jeszcze umiesz i jakie jeszcze studia skończyłeś, bo to chyba nie wszystko? Słabo, słabo...

Żałosny argument ad personam.

>Muszę poprosić swojego chłopaka, żeby sobie poczytał Twoje wypowiedzi. Są takie... hmmm... podniecające (jeb, Iwona tarza się po podłodze ze śmiechu).

Musi ciężko Ci z takim chłopakiem... .

>Powiedzmy, że Piaget się mylił, ale ustalenia Iwony są takie, że zdolność porozumiewania się ze światem zmniejsza się wraz ze wzrostem czasu poświęcanego na przeświadczanie samego siebie o swojej wyjątkowości. Tzn. pod pewnymi względami jesteś wyjątkowy, ale...

Żałosny argument ad personam... aha, już było. Nno, taaak... .

#177
16-09-2010 21:17
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
Jest jednak coś w tym skeczu Monty Pythona o pobieraniu organów za życia. Człowiek, jak tylko się zetknie z pojęciem wszechświata, to od razu czuje się malutki. Kiedy wchodzi do kościoła, czuje się malutki. Przytłoczony ciężarem minionych wieków i od razu zdaje mu się, że wszystko po prostu musi mieć sens.

Nic sensu mieć nie musi, jest bo jest. Człowiek natomiast potrzebuje sensu, musi sobie narzucić jakieś zasady, jakieś cele i usprawiedliwić je w swoich oczach.

Iwona Przybyła (801 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi spellbinder
>Jest jednak coś w tym skeczu Monty Pythona o pobieraniu organów za życia. Człowiek, jak tylko się zetknie z pojęciem wszechświata, to od razu czuje się malutki. Kiedy wchodzi do kościoła, czuje się malutki. Przytłoczony ciężarem minionych wieków i od razu zdaje mu się, że wszystko po prostu musi mieć sens.
>Nic sensu mieć nie musi, jest bo jest. Człowiek natomiast potrzebuje sensu, musi sobie narzucić jakieś zasady, jakieś cele i usprawiedliwić je w swoich oczach.

Czy ja gdzieś pisałam o sensie i celu? Ja tego sensu i celu nie widzę, co nie wyklucza, że on istnieje, ale jego poznanie nie jest dostępne dla ludzi.

Wg mnie ideologiczny ateizm jest o wiele bardziej niebezpieczny, bo uznaje, że celu i sensu na pewno nie ma. Taka postawa nie ma nic wspólnego z nauką - przynajmniej ja naukę postrzegam jako ciągłe zwątpienie. Co innego popularyzatorzy nauki, w rodzaju Dawkinsa, którzy biorą się za filozofię, nie bardzo posiadając talent ku temu (żeby nie było, ja cenię Dawkinsa i łatwo się go czyta, ale wg mnie stosuje uproszczenia). To dopiero Monty Python - naukowiec, który wie na pewno!

Moim zdaniem "prawdziwa" nauka nie kryje się za wielkimi nazwiskami, nie trafia pod strzechy i nie szuka popularności książkowej. Dlatego, ani Dawkins, ani Hawking nie są dla mnie prawdziwymi naukowcami, a popularyzatorami nauki. Dobrze, że takie osoby istnieją, by przybliżać nam świat nauki, ale na pewno nie należy im ufać, a tym bardziej ich poglądom, które są tylko opiniami.

Czy myślicie, że gdyby Tesli udało się przenieść do naszych czasów, to pojawiłby się w nich jako naukowiec? Czy może przebrałby się za żebraka? Tak sobie tylko fantazjuję, co nie zmienia faktu, że najbardziej cenię szalonych naukowców, którzy chcą naprawiać świat, by był po prostu przyjemnym miejscem dla każdego. Ech... idealizm.

spellbinder (8577 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Iwona Przybyła
>Czy ja gdzieś pisałam o sensie i celu? Ja tego sensu i celu nie widzę, co nie wyklucza, że on istnieje, ale jego poznanie nie jest dostępne dla ludzi.

W dwóch miejscach. Inteligentny projekt i że Absolut to prawda do której każdy zmierza własną drogą.

>Wg mnie ideologiczny ateizm jest o wiele bardziej niebezpieczny, bo uznaje, że celu i sensu na pewno nie ma. Taka postawa nie ma nic wspólnego z nauką - przynajmniej ja naukę postrzegam jako ciągłe zwątpienie.

Z nauką nic wspólnego nie ma raczej wymyślanie jakichś absolutów i szukanie odpowiedzi poza zdolnościami postrzegania.

>Co innego popularyzatorzy nauki, w rodzaju Dawkinsa, którzy biorą się za filozofię, nie bardzo posiadając talent ku temu (żeby nie było, ja cenię Dawkinsa i łatwo się go czyta, ale wg mnie stosuje uproszczenia). To dopiero Monty Python - naukowiec, który wie na pewno!

Oni wszyscy się zachowują jakby wiedzieli na pewno Ale to akurat właśnie jedna z przyczyn dla których są bestsellerzystami - inaczej się czyta tekst, który mówi "tak jest", a inaczej "słuchajcie, bo może się zdarzyć, że tak jest". Ludzie chcą odpowiedzi a nie gdybania.

>Moim zdaniem "prawdziwa" nauka nie kryje się za wielkimi nazwiskami, nie trafia pod strzechy i nie szuka popularności książkowej. Dlatego, ani Dawkins, ani Hawking nie są dla mnie prawdziwymi naukowcami, a popularyzatorami nauki. Dobrze, że takie osoby istnieją, by przybliżać nam świat nauki, ale na pewno nie należy im ufać, a tym bardziej ich poglądom, które są tylko opiniami.

Zgadzam się w 100%

>Czy myślicie, że gdyby Tesli udało się przenieść do naszych czasów, to pojawiłby się w nich jako naukowiec? Czy może przebrałby się za żebraka? Tak sobie tylko fantazjuję, co nie zmienia faktu, że najbardziej cenię szalonych naukowców, którzy chcą naprawiać świat, by był po prostu przyjemnym miejscem dla każdego. Ech... idealizm.

Dawkins jest bestsellerzystą. Musi robić pewne rzeczy aby się sprzedawać. Niemniej jakkolwiek prawdziwa nauka miałaby być, dla większości ludzi i tak będzie nieogarniona. Trzeba wierzyć na słowo, bo nie można znać się na wszystkim. Często nie ma nawet możliwości weryfikowania takiej naukowej wiedzy, dlatego też "nauka" również będzie, czy nawet już jest, religią. Teraz świata nie wyjaśnia się Bogiem, a jakimiś tam prawami, których nikt nie widział, ale wiadomo przecież że zawsze były. Trzy osoby na świecie wiedzą o co w tym chodzi, ale to nic. Trzeba iść za tłumem przecież

#180
17-09-2010 00:21
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)Odp: Jestem zwolenniczką inteligentnego projektu. Kto jeszcze?
W odpowiedzi Iwona Przybyła

>Czy ja gdzieś pisałam o sensie i celu?
Pisałaś.

>Ja tego sensu i celu nie widzę, co nie wyklucza, że on istnieje, ale jego poznanie nie jest dostępne dla ludzi.
To o czym tyle gadasz?
O niczym?

>Wg mnie ideologiczny ateizm jest o wiele bardziej niebezpieczny, bo uznaje, że celu i sensu na pewno nie ma. Taka postawa nie ma nic wspólnego z nauką - przynajmniej ja naukę postrzegam jako ciągłe zwątpienie. Co innego popularyzatorzy nauki, w rodzaju Dawkinsa, którzy biorą się za filozofię, nie bardzo posiadając talent ku temu (żeby nie było, ja cenię Dawkinsa i łatwo się go czyta, ale wg mnie stosuje uproszczenia). To dopiero Monty Python - naukowiec, który wie na pewno!
Co wie na pewno?
Czy aby tego samego Dawkinsa czytałyśmy?

>Moim zdaniem "prawdziwa" nauka nie kryje się za wielkimi nazwiskami, nie trafia pod strzechy i nie szuka popularności książkowej. Dlatego, ani Dawkins, ani Hawking nie są dla mnie prawdziwymi naukowcami, a popularyzatorami nauki. Dobrze, że takie osoby istnieją, by przybliżać nam świat nauki, ale na pewno nie należy im ufać, a tym bardziej ich poglądom, które są tylko opiniami.
Rozumiem, że nie są Ci obce opracowania czysto naukowe...i dlatego tak sprawnie odróżniasz "popularnego" Hawkinga od "suchego" - nomen omen - Einsteina?

>Czy myślicie, że gdyby Tesli udało się przenieść do naszych czasów, to pojawiłby się w nich jako naukowiec? Czy może przebrałby się za żebraka? Tak sobie tylko fantazjuję, co nie zmienia faktu, że najbardziej cenię szalonych naukowców, którzy chcą naprawiać świat, by był po prostu przyjemnym miejscem dla każdego. Ech... idealizm.
>
Jaki znowu i...dealizm?
Mnie to na i...gnorancję się patrzy.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365