 |
Religia a przeszczep wątroby Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-11-2010 13:12 | Witold Losek (800 punktów) | Religia a przeszczep wątroby | Witam! Na początku mojej wypowiedzi, posłużę się cytatem z książki "reklamowanej" na portalu racjonalista.pl: Walter Burkert Stwarzanie Świętości. Ślady biologii we wczesnych wierzeniach religijnych, str16:: Z powszechnym występowaniem religii współgra jej zdolność przetrwania tysiącleci. Niewątpliwie zdołała ona przetrzymać najgłębsze przemiany społeczno-gospodarcze: rewolucję neolityczną, rewolucję miejską, a nawet rewolucję przemysłową. Nawet jeśliby przyjąć, że religia została wynaleziona w określonym momencie dziejów, nie zmienia to faktu, że później potrafiła przeniknąć praktycznie do każdej postaci kultury ludzkiej. Nigdy też, w toku dziejów nie została ewidentnie wynaleziona po raz wtóry, lecz istniała zawsze, przekazywana z pokolenia na pokolenie od niepamiętnych czasów.
Jak to się stało, że religia przetrwała taki szmat czasu. Co spowodowało, że w ogóle pojawiła się wśród ludzi, i co było przyczyną, źródłem jej siły przetrwania? Racjonalista wierzący, taki jak ja, powie oczywiście, że to Bóg jako przyczyna wszystkiego, jest również źródłem i tej cechy ludzkości, jaką jest powszechna wiara. Racjonalista niewierzący, odrzuciwszy ideę Boga powie oczywiście, że to ewolucja spowodowała powstanie w/wym. cechy, oraz jej trwanie. Ponieważ boskie przyczyny czegokolwiek są - racjonalne - ale nieudowadnialne, skupmy się na chwilę na drugiej z opcji. Jak można było nie tak dawno przeczytać np. TU: wiara w spójny system religijny, taki jak chrześcijaństwo, islam, judaizm, etc. zwiększa szansę na przeżycie ciężkiej choroby, np. przeszczepu wątroby o ok. 26%. Metaanalizy dokonano na liczbie 126000 ludzi! Niezależnie od tego, czy Bóg jest, czy Go nie ma, wierząc w Niego, zwiększamy szansą na przeżycie w sytuacji dużego stresu, o ponad 1/4! Inaczej mówiąc, jeśli jakiś niewierzący racjonalista, pozwoli, albo wręcz spowoduje, że jego dzieci również zostaną ludźmi niewierzącymi - to ni mniej ni więcej, zredukuje ich szanse na przeżycie ciężkiej choroby o około 1/4 w porównaniu do dzieci wierzących racjonalistów! W ten sposób, na poziomie jednostek, wierzący mają większą szansę na przeżycie niż niewierzący, tylko z racji tego, że wierzą w jakiegoś Boga ( inna zupełnie sprawa, to ewentualna niesprawdzalna, niematerialna pomoc uzyskiwana od Istoty w Którą Wierzą ). Co więcej, taki ewolucyjny mechanizm, działa również na poziomie społeczeństw! Jeżeli dwie konkurujące ze sobą społeczności, różnić się będą systemem wiary, to przetrwa ta społeczność, której system będzie bardziej spójny! A to prowadzi do wniosku, że ci niewierzący racjonaliści, którzy propagują różne idee typu Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti albo wpadają na pomysły wieszania w klasach obok krzyży symboli druidystycznych, tną z zapałem gałąź na której siedzą. Dbajcie o Wasze świątynie, bo jak nie, to wasze dzieci chodzić będą do meczetów (o ile przeżyją przeszczep wątroby)! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..#61 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | > Ja wierzę w Boga, a wiem, z tych wymienionych przeze mnie badań naukowych, że wiara pomaga przeżyć chorobę.Wspomniane przez Ciebie badania były robione w końcu na 126 tysiącach osób, czy na 176 osobach? Bo mam wrażenie, że zabrnąłeś daleeeeko w samooszukiwaniu się. > Do zadziałania w tym przypadku wydaje się niezbędna "boskość" obiektu wiary. Co do rodziny, to zapewne i fakt, że masz dla kogo żyć jest pomocny, ale co to zmienia w kwestii wiary i jej przydatności? W dalszym ciągu walka z wiarą jest nieracjonalna i pasuje mi trochę do nagród Darwna...Po przyjrzeniu się cytowanym przez Ciebie badaniom, mogę stwierdzić: jeśli metodologia badań jest do dupy, to wyniki i wnioski są gówno warte. |
#62 6 na 6 | Guzik (2020 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | Proszę pana. Proszę nas nie namawiać i nie straszyć. Wiary nie można tak po prostu mieć. Albo się ma taką osobowość i umysł, że się wierzy, albo taki intelekt, że się nie wierzy. Nie można sobie tak po prostu uwierzyć, bo się ma z tego korzyść. Proszę zrozumieć i więcej nie pisać takich postów. Co do wierzącego i jego choroby... Nie wydaje mi sie , żeby wyzdrowiał inaczej niż niewierzący... Niemniej nie mogę tego udowodnić. Natomiast znalazłam to: [...] Sam pomysł poszukiwania w laboratorium dowodów na istnienie Stwórcy nie jest nowy. Amerykańska instytucja John Templeton Foundation od lat pompuje miliony dolarów w promowanie religii i udowadnianie jej słuszności. To właśnie ona sfinansowała poważne badanie naukowe nad skutecznością modlitwy w intencji chorych, którego wyniki w ubiegłym roku opublikowało specjalistyczne czasopismo "American Heart Journal". Uczeni przebadali w sześciu szpitalach 1802 pacjentów, u których wykonano zabieg wszczepienia bypassów. W eksperyment zaangażowano grupy modlących się o powrót do zdrowia operowanych - dwie katolickie i jedną protestancką. Pacjentów podzielono na trzy równe grupy: pierwszą poinformowano, że być może w ich intencji zostaną odprawione modlitwy i rzeczywiście tak się stało. Drugiej grupie oznajmiono to samo, ale za należące do niej osoby nikt się w rzeczywistości nie modlił. Natomiast za chorych z trzeciej grupy modlono się i zostali oni o tym poinformowani. Jaki był wynik? Nie odnotowano żadnej różnicy w poprawie stanu zdrowia między pierwszą grupą (modlitwy) i drugą (brak modlitw). Natomiast w trzeciej grupie chorzy (przydzieleni do niej wiedzieli na pewno, że w ich intencji będą modlitwy) mieli gorsze wyniki niż w dwóch pozostałych. Naukowcy interpretują ten fakt jako efekt działania psychologicznego - informacja, że w intencji pacjentów odmawiane będą modlitwy, mogła działać stresująco i wpłynąć negatywnie na rekonwalescencję - zapewne wielu chorych pomyślało: skoro się za mnie modlą, musi być ze mną naprawdę źle. Wynik eksperymentu jest jednoznaczny: modlitwa w intencji chorych nie wpływa na ich stan zdrowia. |
#63 2 na 2 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | > Niezależnie od tego, czy Bóg jest, czy Go nie ma, wierząc w Niego, zwiększamy szansą na> przeżycie w sytuacji dużego stresu, o ponad 1/4!na to bardzo ciekawe zdanie, odpowiedział pewnie go jeszcze nawet nie znając niejaki p.Marek: Mark Twain: Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki.
i może jeszcze jedno: Józef Stanisław Tischner: Wiara w fatum sprowadza na ziemię fatum. A wiara w wolność sprowadza na ziemię wolność.
cóż, każdy manipuluje po swojemu...
Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy. Marek T. |
#64 5 na 5 | Gosia (9452 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | > Przepraszam, czy Pastafarianie szykują już wniosek do sądu o obrazę uczuć religijnych?Zdecydowane (i stanowcze) NIE! 2 - Naprawdę wolałbym, żebyś nie używał Mojego istnienia jako narzędzia do uciskania, ciemiężenia, karania, patroszenia lub bycia złośliwym wobec innych. Ewangelia Latającego Potwora Spaghetti bardziej zwana jako Osiem "Naprawdę wolałbym, żebyś nie". |
#65 2 na 2 | zagala (368 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | Cała wypowiedz tak ..... że ręce opadają i brakuje sił na pisanie - pardon! |
#66 2 na 2 | Uriel_ (360 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | Witam, > Racjonalista wierzący, taki jak ja, powie oczywiście, że to Bóg jako przyczyna wszystkiego, jest> również źródłem i tej cechy ludzkości, jaką jest powszechna wiara.Bóg Twoim zdaniem jest przyczyną zakazu przetaczania krwi w środowisku Świadków Jehowy. > Racjonalista niewierzący, odrzuciwszy ideę Boga powie oczywiście, że to ewolucjaspowodowała powstanie w/wym. cechy, oraz jej trwanie.Po czym odkryje możliwość przeszczepu i nie znajdzie przesłanek aby go nie wykonać w określonych naukowo warunkach celem ratowania życia. > Niezależnie od tego, czy Bóg jest, czy Go nie ma, wierząc w Niego, zwiększamy szansą na> przeżycie w sytuacji dużego stresu, o ponad 1/4!> Inaczej mówiąc, jeśli jakiś niewierzący racjonalista, pozwoli, albo wręcz spowoduje, że jego dzieci> również zostaną ludźmi niewierzącymi - to ni mniej ni więcej, zredukuje ich szanse na przeżycie> ciężkiej choroby o około 1/4 w porównaniu do dzieci wierzących racjonalistów!Jeśli tego nie zrobi przyczyni się do kryzysu w transplantologii lub zakazu wykonywania transplantacji po objawieniu Toruńskim nr 234/2000, które jasno doprecyzowuje (zgodne jest też z zapisami StaregoTestamentu), że przeszczepy to grzech śmietelny, gdyż naruszają one godność jednostki, która po smierci znajduje się w okresie przejściowej omonimnosis ( stanowisko watykańskie nr 56.4) I co z tego? Ano wyznaniowe społeczeństwo o wyższym współczynniku przeżywalności przeszczepów wybrawszy PIS jako partię rządzącą ustami Piechy zakaże przeszczepów wątroby tak jak dziś zgodnie z wiarą zakazuje metody in vitro. ZDELEGALIZUJE JE ZGODNIE Z WIARĄ !> W ten sposób, na poziomie jednostek, wierzący mają większą szansę na przeżycie niż> niewierzący, tylko z racji tego, że wierzą w jakiegoś Boga ( inna zupełnie sprawa, to ewentualna> niesprawdzalna, niematerialna pomoc uzyskiwana od Istoty w Którą Wierzą ).Czy będzie łaskawa objawić się i zgodzić na przeszczepy ??? Czy okupimy je morzem krwi ginąc na stosach z rąk wierzących? My, racjonaliści niewierzący. (?) > Dbajcie o Wasze świątynie, bo jak nie, to wasze dzieci chodzić będą do meczetów (o ile> przeżyją przeszczep wątroby)!I to jest racjonalny aspekt wiary skoro nie możemy wymordować muzułmanów za permanentne nieprzestrzeganie praw człowieka walczmy z nimi na poziomie kościelnej gałęzi na której siedzimy. Tu akurat jestem za. Jednym z niewielu pozytywów upośledzenia religijnego naszego społeczeńtwa niech będzioe wzrost przeżywalności przeszczepów wątroby zniszczonej wiarą, że Bóg nie pozwoliłby przecież by dziecko umarło po zjedzeniu tego grzyba oraz bym ja gorliwy katolik dostał marskości z przepicia wódką. Wiara, wiara, wiara  Pozdrawiam |
| Witold Losek (800 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | Już uściślam. Portal "Nauka w Polsce" pisze na swoich stronach dokładnie tak: Cytat:Około 90 procent populacji świata to osoby wierzące. Wcześniejsze prace wykazały, że religijność pozwala lepiej sobie radzić z chorobą, a nawet wpływać na jej rozwój. Na przykład metaanaliza oparta na badaniach dotyczących 126 000 ludzi wykazała, że religijność zwiększa szanse na przeżycie o 26 proc. Szczegółowe dane jednego z badań, dotyczącego konkretnie przeszczepów wątroby, na ok. stu siedemdziesięciu chorych można znaleźć we wskazanym przeze mnie portalu Liver transplantation. |
#68 -1 na 1 | Witold Losek (800 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | > Proszę pana. Proszę nas nie namawiać i nie straszyć. Wiary nie można tak po prostu mieć. Albo się ma taką osobowość i umysł, że się wierzy, albo taki intelekt, że się nie wierzy. Nie można sobie tak po prostu uwierzyć, bo się ma z tego korzyść. Proszę zrozumieć i więcej nie pisać takich postów.> Co do wierzącego i jego choroby... Nie wydaje mi sie , żeby wyzdrowiał inaczej niż niewierzący... Niemniej nie mogę tego udowodnić. Natomiast znalazłam to:Ależ oczywiście, że nie można narzucić nikomu wiary. Zresztą, założę się, że narzucona na siłę wiara, "nie zadziała" w momencie choroby. Ale można pozwolić swojemu dziecku na poznanie czym jest wiara ( w naszym regionie świata ) chrześijańska i pozostawienie mu decyzji o przynależności do jakiegoś kościoła, lub nie. Można agresywnie "agitować" ( przepraszam za to słowo ) tak jak Dawkins, przeciw wierze, deprecjonować ją, podpierać się swoim naukowym autorytetem, albo zachować swoje zdanie, i pozwolić wierzyć innym, w imię nie tego, że Bóg jest, bo tego nikt nie wie, ale w imię tego, że wiara pozwala lepiej znosić stresy > [...] Sam pomysł poszukiwania w laboratorium dowodów na istnienie Stwórcy nie jest nowy. Amerykańska instytucja John Templeton Foundation od lat pompuje miliony dolarów w promowanie religii i udowadnianie jej słuszności. To właśnie ona sfinansowała poważne badanie naukowe nad skutecznością modlitwy w intencji chorych, którego wyniki w ubiegłym roku opublikowało specjalistyczne czasopismo "American Heart Journal". Uczeni przebadali w sześciu szpitalach 1802 pacjentów, u których wykonano zabieg wszczepienia bypassów. W eksperyment zaangażowano grupy modlących się o powrót do zdrowia operowanych - dwie katolickie i jedną protestancką. Pacjentów podzielono na trzy równe grupy: pierwszą poinformowano, że być może w ich intencji zostaną odprawione modlitwy i rzeczywiście tak się stało. Drugiej grupie oznajmiono to samo, ale za należące do niej osoby nikt się w rzeczywistości nie modlił. Natomiast za chorych z trzeciej grupy modlono się i zostali oni o tym poinformowani.> Jaki był wynik? Nie odnotowano żadnej różnicy w poprawie stanu zdrowia między pierwszą grupą (modlitwy) i drugą (brak modlitw). Natomiast w trzeciej grupie chorzy (przydzieleni do niej wiedzieli na pewno, że w ich intencji będą modlitwy) mieli gorsze wyniki niż w dwóch pozostałych. Naukowcy interpretują ten fakt jako efekt działania psychologicznego - informacja, że w intencji pacjentów odmawiane będą modlitwy, mogła działać stresująco i wpłynąć negatywnie na rekonwalescencję - zapewne wielu chorych pomyślało: skoro się za mnie modlą, musi być ze mną naprawdę źle.> Wynik eksperymentu jest jednoznaczny: modlitwa w intencji chorych nie wpływa na ich stan zdrowia. Tak, ja oczywiście znam wyniki tych badań. Ale jeśli założymy na chwilę, że Bóg jest, ale nie chce lub nie może ( bo obiecał ludziom Wolną Wolę ) się ujawnić, dać dowodu na swe istnienie, to po prostu takie modlitwy, choć w najlepszej intencji, mogą przez Niego zostać zignorowane. Ja nie próbuję udowodnić istnienia Boga, mówię tylko, że zgodnie ze współczesną wiedzą, ludzie wierzący lepiej znoszą operacje. To nie musi koniecznie świadczyć o istnieniu Boga, ale o tym, że pewne psychofizyczne cechy chorych, wynikające z ich wiary, są skuteczne w przezwyciężaniu stresu pooperacyjnego. Ja oczywiście nie robiłem takich badań osobiście, ale w mojej praktyce chirurga widzę to na co dzień. Pozdrawiam WL. |
| Witold Losek (800 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | > Wybacz, ale co ma fizyka wspólnego z nasieniem Beliala, a tym bardziej "duszą"?Wybaczam. Ma i to dużo. Swego czasu poświęciliśmy tu jeden cały wątek, ale mówiąc w skrócie, jeśli człowiek składa się tylko z materii i "fizycznych" form energii, i nie ma w nim niczego niematerialnego, niefizycznego, takiego jak dusza, to musi w całości, podlegać prawom fizyki. A prawa fizyki są dwojakiego rodzaju. Jedne ( mniejsza, skończona liczba praw ), to prawa determnistyczne, czyli takie, które rządzą światem materialnym w sposób ściśle określony. Np. Prawo Powszchnego Ciażenia nie pozostawia żadnemu ciału żadnego wyboru, określona z góry, bardzo dokładnie jest wartość siły, kierunek i zwrot, z jaką jedno ciało przyciąga drugie. Nie nie jet Przypadkowe. Inne prawa, zdecydowana większość praw, to prawa rządzące się chaosem, przypadkiem. Np. prawa mechaniki kwantowej. Tam nic nie jest i nie może być z góry określone. Wszystko jest Przypadkiem. Reasumując, jeśli Twoje ciało jest tylko materialne, to podlega wszystkim bez wyjątku prawom fizyki, w każdym bez wyjątku momencie Twego życia i Twoje działania są albo wynikiem determinizmu niektórych z nich, albo efektem przypadku innych praw. Nie ma Wolnej Woli, jest tylko jej złudzenie. A jeśli nie ma Wolnej Woli, to i cała moralność, katolicka i niekatolicka, mądra i głupia, wierząca i niewierząca, bierze w łeb... |
#70 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | > >Wierzysz więc w religię, nie w Boga.> Ja wierzę w Boga, a wiem, z tych wymienionych przeze mnie badań naukowych, że wiara pomaga przeżyć chorobę.Wymienione przez Pana badania jasno stwierdzają, że człowiek bardziej religijny ma większą szansę przeżycia niż mniej religijny, nic więcej. Dodatkowo można mieć wątpliwości co do sposobu przeprowadzenia badania, bowiem - z tego co pamiętam - nie liczył się nawet powód zgonu pacjenta. Z tak sformułowanego zdania można wywnioskować, że nawet jakby kolesia potrącił samochód, to i tak by był liczony. Tak czy inaczej - jakiekolwiek wnioskowanie na temat przeżywalności a wiary jest w tym wypadku bzdurne. Bo z jednej strony mamy grupę, która - w oczywisty sposób - deklarując oddanie i wiarę w Boga ma dobre nadzieje na przyszłość, oraz drugą, która wiarę traci. Nie uwzględniono całej masy czynników. Dodatkowo - próba jest diablo mała. 179 osób, które zostały podzielone na grupy ze względu na odpowiedzi udzielone w teście - którego wyniki wcale nie musiały być spolaryzowane. "Środek" w tego typu badaniach zawsze jest duży, większy niż "brzegi". 179 osób w tym wypadku to mało, bo można porównywać 2 grupy po 30 osób. Między innymi dlatego nie traktowałbym tego badania poważnie, a już na pewno nie wyciągałbym wniosków na temat wpływu wiary/niewiary na przeżywalność pacjenta, BO TEGO PO PROSTU NIE BADANO. Badano ludzi, którzy w Boga wierzą i którzy w niego zwątpili, a nie ludzi niezatrutych jedyną słuszną ideologią. |
#71 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | > Już uściślam. Portal "Nauka w Polsce" pisze na swoich stronach dokładnie tak:OK. Jeśli pozostałe badania są skonstruowane tak jak to z przeszczepami wątroby, to są tyle samo warte - jako książkowy przykład manipulacji danymi. Proszę, oto szkic badań statystycznych, które udowodnią, że wszystkie osoby które wypełniły ankietę i są szczęśliwe w życiu rodzinnym, wątpią w istnienie Boga: Jeśli jesteś szczęśliwy, proszę zaznaczyć prawidłową odpowiedź na pytanie "czy wątpisz w istnienie Boga": - TAK, wątpię w istnienie Boga - NIE, Bóg wg mnie na pewno nie istnieje - WĄTPIĘ, by Bóg istniał - NIE wątpię, że Bóg nie istnieje - nieistnienie Boga nie podlega wątpliwościom
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. |
#72 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | > Ma i to dużo. Swego czasu poświęciliśmy tu jeden cały wątek, ale mówiąc w skrócie, jeśli człowiek składa się tylko z materii i "fizycznych" form energiii nie ma w nim niczego niematerialnego, niefizycznego, takiego jak dusza, to musi w całości, podlegać prawom fizyki.Widzisz, jak zaobserwować energię? Albo falę radiową? Albo mikrofale? No można, jak się ma sprzęt. Ale okiem nieuzbrojonym tego nie zobaczysz. Dusza to rzecz której absolutnie nie widać, nie można jej zaobserwować, ani udowodnić jej istnienia. Co nie zmienia faktu, że nie musi być czymś "metafizycznym" - twierdzenie, że jest "jakaś tam" jest z góry błędne. > A jeśli nie ma Wolnej Woli, to i cała moralność, katolicka i niekatolicka, mądra i głupia, wierząca i niewierząca, bierze w łeb...A ja myślę, że kościół katolicki wciąż działa tylko i wyłącznie dlatego, że tej "wolnej woli" nie ma. Bo gdyby ludzie mieli potrzebę działania jak im się podoba, nie spoglądaliby z nabożnością w stronę ambony, z której co tydzień lecą wskazówki odnośnie tego jak należy przeżyć swoje życie. |
#73 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | > Już uściślam. Portal "Nauka w Polsce" pisze na swoich stronach dokładnie tak:To żadne uściślenie."Nauka w Polsce" powołuje się przecież na "Liver transplantation" a to "źródło"już znamy. Równie dobrze można by podać, że portal "Racjonalista" podaje i dać adres tego wątku. |
| Witold Losek (800 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | Otóż mylisz się. Zapytaj kogoś, kto zna i rozumie prawa fizyki. Jeśli dusza będzie fizyczna, będzie podlegać prawom fizyki. A te, jakie są, każdy odpowiednio wykształcony człowiek wie. Jeśli Wolna Wola ma być wolna, to człowiek musi mieć metafizyczną, niematerialną duszę. Kropka. Ty na przykład podjąłeś decyzję by napisać kilka niepotrzebnych nie na temat zdań o Kościele Katolickim. Kto podjął tę decyzję. Jesli była to decyzja wolna, tzn. niezaprogramowana wcześniej, ani nie przypadkowa, to musi istnieć jakaś metafizczna, niematerialna cząstka Ciebie. I ta część, roboczo zwana duszą, nie podlega obserwacji, ani badaniu środkami dostępnymi ziemskim badaczom i jest również z definicji nieudowadnialna. Podobnie jak Wolna Wola. Pozdro. WL |
#75 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | Odp: Religia a przeszczep wątroby | > Otóż mylisz się. Zapytaj kogoś, kto zna i rozumie prawa fizyki. Jeśli dusza będzie fizyczna, będzie podlegać prawom fizyki.A potrafisz udowodnić, że nie podlega? Nie potrafisz, dlatego głównie, że nie jesteś w stanie pokazać "to jest dusza", ani tym bardziej dodać "zbadajmy ją". > A te, jakie są, każdy odpowiednio wykształcony człowiek wie.Jeśli uważasz, że prawo powszechnego ciążenia duszy w czymś przeszkadza... > Jeśli Wolna Wola ma być wolna, to człowiek musi mieć metafizyczną, niematerialną duszę. Kropka.No właśnie, że nie. Aby wolna wola była wolna niezbędne jest nasienie Beliala, jak już pisałem. Kropka. A tak serio - żeś sobie nie wiadomo skąd wziął tą zależność wolnej woli z duszą. > Ty na przykład podjąłeś decyzję by napisać kilka niepotrzebnych nie na temat zdań o Kościele Katolickim. Kto podjął tę decyzję.Kto? Wiele czynników. Trzeba być ignorantem aby nie wziąć pod uwagę mnogości wpływów jakie decydują o takim a nie innym zachowaniu. Zauważ, że po pierwsze - aby krytykować kościół, musiałem w swoim życiu zetknąć się z czymś, co mi się nie podobało. Być może z przedstawicielem wyżej wymienionej instytucji, który nie zachowywał się zgodnie z doktryną przez siebie głoszoną (a choćby taki jak ten z linku celebrifi.(*)cused-him-of-rape-4082125.html). Po drugie, muszę posiadać odpowiednio ukształtowany system nerwowy, określony temperament, aby wdawać się w takie dyskusje. Może być to wywołane również potrzebą konsolidacji z grupą i usłyszenia poklasku, a wiem, że komentarze nieprzychylne kościołowi są tutaj mile widziane. Przy czym większość tego typu zachowań mamy zakodowane. Wolna wola to rzecz o tyle zabawna, co łatwa do podważenia. Człowiek nie jest w stanie utrzymać pełnej kontroli nad podstawowymi czynnościami fizjologicznymi. Nie jest w stanie kontrolować swojej percepcji. Nie jest w stanie wyciągać wniosków w sposób jaki mu się marzy. Na jego zdolność wnioskowania wpływa każda głupota, poczytaj sobie o wpływie nastroju na globalność/lokalność postrzegania, albo chociaż obczaj podstawowy błąd atrybucji, a wtedy możesz wypowiadać się o "wolnej woli". > Jesli była to decyzja wolna, tzn. niezaprogramowana wcześniej, ani nie przypadkowa, to musi istnieć jakaś metafizczna, niematerialna cząstka Ciebie.Nasienie Beliala musi istnieć, a nie niematerialna cząstka. Ja Ci powiem od razu - to była decyzja zaprogramowana. W zamierzchłym dzieciństwie bowiem zauważyłem, że jeśli ktoś stawia bzdurne teorie o tematyce metafizycznej, to wyśmianie jego poglądów sprawia radość ludziom, którzy przysłuchują się dyskusji. > I ta część, roboczo zwana duszą, nie podlega obserwacji, ani badaniu środkami dostępnymi ziemskim badaczom i jest również z definicji nieudowadnialna. Podobnie jak Wolna Wola.Dusza jest nieobserwowalna (to w sumie logiczne, skoro nie istnieje), więc nie można o niej wnioskować - nie można wnioskować również tego, że jest niematerialna, co uparcie Waść czynisz. Wolną wolę z kolei podważa taka masa badań, że aż nie chce mi się ich przytaczać więcej. Poczytaj o procesach decyzyjnych, albo bodźcach podprogowych i wtedy wypowiadaj się o istnieniu "wolnej woli". Mnóstwo bowiem decyzji zapada poza udziałem świadomości człowieka. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|