 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-01-2012 14:48 | Sylwek (15472 punktów) | Kij w mrowisko
16 na 16 | Najpierw cytacik: > Is there a god? No. What is the nature of reality? What physics says it is. What is the purpose of the universe? There is none. What is the meaning of life? Ditto. Why am I here? Just dumb luck. Is there a soul? Is it immortal? Are you kidding? Is there free will? Not a chance! What is the difference between right and wrong, good and bad? There is no moral difference between them. Why should I be moral? Because it makes you feel better than being immoral. Is abortion, euthanasia, suicide, paying taxes, foreign aid, or anything else you don't like forbidden, permissible, or sometimes obligatory? Anything goes. What is love, and how can I find it? Love is the solution to a strategic interaction problem. Don't look for it; it will find you when you need it. Does history have any meaning or purpose?It's full of sound and fury, but signifies nothing." I take this cutting-edge wisdom from the worst book of the year, a shallow and supercilious thing called The Atheist's Guide to Reality: Enjoying Life Without Illusions, by Alex Rosenberg, a philosopher of science at Duke University. The book is a catechism for people who believe they have emancipated themselves from catechisms. The faith that it dogmatically expounds is scientism. It is a fine example of how the religion of science can turn an intelligent man into a fool.... stąd. Reszta jest oczywiście też warta przeczytania. Wątek ten pośrednio nawiązuje do żenującego wątku o "odpowiedzi na islam", który pozwolił wydestylować mnóstwo islamofobicznych treści. Pierwotnie miałem nawet zrobić o tym wpis, ale potem pomyślałem, że lepiej to poprowadzić w innym kierunku. Zacznę od historyjki: wedle naszej wiedzy niecałe 2500 lat temu na półwyspie indyjskim działał człowiek, który odrzucił większość dogmatyki ichniejszych religii i filozofii i zaoferował własne ich, krytyczne i wspierające krytyczne myślenie u uczniów interpretacje. Przykładowo, rozstał się on z koncepcją "duszy" rozumianej jako niepodzielna całość, zastępując ja koncepcją ciągu i strumienia zdarzeń obejmujących różne, obserwowalne psychiczne i fizyczne fenomeny. Co naprawdę intrygujące, to że działając w środowisku w którym relacja ucznia do nauczyciela miała charakter absolutnego autorytetu sam wymagał od swoich uczniów osobistego i krytycznego weryfikowania "prawd" które im próbował objaśnić. Brzmi dość nowocześnie, prawda? Taką postawę nazywamy dzisiaj racjonalizmem krytycznym. Ale postawę człowieka o którym pisze większość zna i kojarzy pod inną nazwą i w innej formie. Ponieważ Siddharta Gautama w masowej wyobraźni żyje jako mistyczna, półboska postać będąca ucieleśnieniem i personifikacją tajemniczych treści pewnej ezoterycznej religii w której działa reinkarnacja, ciała chwalebne i różne dziwne rzeczy. W której na swoją karmę wpływać można intonując mantry lub kręcąc młynkami. Co, nawiasem mówiąc, byłoby bardzo ironiczne w kontekście innej legendy o Buddzie: zgodnie z którą nakreślił on perspektywy rozwoju, a właściwie degeneracji własnej nauki, aż do momentu, gdy zostanie z niej tylko bezmyślne kręcenie młynkami właśnie. Jest całkiem możliwe, że właśnie na żywo obserwujemy taką transformację "naukowego racjonalizmu", który z pewnej postawy filozoficznej subpopulacji względnie elitarnego grona związanego z życiem naukowym staje się de facto ruchem religijnym. To ostatnie nie podlega dyskusji: nie chodzi mi bynajmniej o kwestie "intelektualne" ale czystą socjologię. jeśli ruch staje się zorganizowany, jeśli powoli acz nieubłaganie zaczyna wytwarzać własne formy rytuałów (na przykład śluby humanistyczne) - to niechybny znak, że wykroczył poza obszar czystych teorii o świecie i epistemologii (czym był tradycyjny, filozoficzny racjonalizm) a wszedł w obszar pragmatyki życia i norm. Obszar, który, gdy obejmuje kwestie "sensu i celu" z zasady nazywa się religią. Nie ma w tym nic niezwykłego. Ba, tak musiało być. Byłoby straszną naiwnością wierzyc, że jawny, organizujący się i mający poczucie własnej tożsamości ruch nie będzie podatny na dogmatyzację i inne przykre zjawiska. A jak to się ma do islamu? We wspomnianym wątku opanowałem przed dość bzdurną konstatacją, iż to islam sui generis jest przyczyną islamskiego terroryzmu. Pogląd, który różne mordercze nakazy religii uznaje za wystarczające do morderczych zachowań wyznawców jest zwyczajnie sfalsyfikowany chrześcijaństwem i judaizmem - dwiema religiami o nie mniej morderczych treściach swoich świętych ksiąg ale zasadniczo mniej morderczych wyznawcach. Teraz. Bo przecież w czasach krucjat najeżdżane przez chrześcijan imperium islamskie mogłoby mieć taki portalik na którym pisano by o przyrodzonym morderczym charakterze chrześcijan, bo nie ma religii bez wyznawców, jak ktoś to ujął ślicznie w wątku o Europie i islamie. A jednak Chrześcijanie (jakoś tam) porzucili mordy bez porzucania chrześcijaństwa. Czemu więc niby Muzułmanie mieliby porzucać islam by porzucić mordowanie niewiernych? I jeszcze dalej: czy "racjonalizm" (rozumiany jako "nowi ateiści" vel ruch brajtów) mógłby dopuścić się "mordowania niewiernych"? Dla mnie odpowiedź jest oczywista: tak, jeśli tylko zaistniałyby sprzyjające warunki. A więc: przede wszystkim musiałyby zadziałać inne czynniki, jak ogólny rozkład norm demokratycznego społeczeństwa plus sprzyjające okoliczności w rodzaju dominacji światopoglądowej. Czy ktokolwiek wierzy w naiwne bajki o przyrodzonym humanizmie racjonalizmu? Zapewne. Ale ja nie mam złudzeń: racjonaliści też ludzie. Gdyby jakim cudem "podmienić" w czasach inkwizycji ideologię chrześcijańską na "racjonalistyczną", ale tak zupełnie i we wszystkich głowach jednocześnie, ręka tym, którzy popalali stosy by raczej nie zadrżała. Bo konstrukt ideologiczno-kulturowy który doprowadza do takich rzeczy ma zwykle za nic konkretną treść prawd wiary. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 #136 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Odp: Kij w mrowisko |
> Mam wrażenie, że niektórzy posiadacze kilkucyfrowych liczb w polu punktów/komentarzy więcej rozumów z tego tytułu pozjadało, niż owych cyferek zebrało, no ale mam nadzieję ,że to tylko takie "wrażenie" nowej osoby na forum...Gdybyś zechciała przeczytać stare wypowiedzi tych osób, zauważyłabyś, że fatalny charakter przejawiali od początku. |
#137 2 na 2 | miss_Antropia (155 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | > >Mam wrażenie, że niektórzy posiadacze kilkucyfrowych liczb w polu punktów/komentarzy więcej rozumów z tego tytułu pozjadało, niż owych cyferek zebrało, no ale mam nadzieję ,że to tylko takie "wrażenie" nowej osoby na forum...> Gdybyś zechciała przeczytać stare wypowiedzi tych osób, zauważyłabyś, że fatalny charakter przejawiali od początku.Dobrze ,że masz w sobie tyle AUTOkrytyki  na plus :> |
#138 2 na 2 Jack Zigeuner (408 punktów) (zablokowany) | Odp: Kij w mrowisku a Pitagoras | > Tak, jest Pan poważnym partnerem do rozmowy, tylko ja już za taką rozmowę z Panem już dziękuję. Nigdy nie byłem tak poważny jak ty. Jestem z natury anarchizującym ekshibicjonistą. Lubie pokazywać język oraz gołą du.. . Filozofii uczyłem się z pism wydawanych przez wielce szanownego redaktora Sadurskiego Szczepana, więc niech mi pan wybaczy, że wybucham śmiechem zamiast próbować zrozumieć co pan do mnie piszesz. Zawsze miałem problemy z poważnymi ludźmi. W szkole ganiała mnie czarownica z miotłą i ścierą a nauczyciele temperowali mój umysł pałami. Dlatego bardzo dziękuje, że mi dziękujesz bo teraz spokojnie mogę rozwodzić się nad zadanym tematem wprowadzając wątek pitagorejski. A zacznę od mej ukochanej poezji. Na co będą potrzebne - pytało pacholę - Trójkąty, czworoboki, koła, parabole? Że potrzebne - rzekł mędrzec - musisz teraz wierzyć. Na co potrzebne, zgadniesz, gdy zaczniesz świat mierzyć. Adam Mickiewicz Pitagoreizm, to jak pewnie wicie, starożytna doktryna tzw. pitagorejczyków (którzy dokonali wielu ważnych odkryć mat. i astr.), głoszące m.in. wiarę w wędrówkę dusz, mistykę liczb, kult matematyki. Gdyby rozumować ahistorycznie, to pitagorejczyków musielibyśmy nazwać sekciarzami. Ojcem założycielem owej sekty był Pitagoras (ur. ok. 572 p.n.e. na Samos lub w Sydonie, zm. ok. 497 p.n.e. w Metaponcie). Pod koniec V w. p.n.e. pitagoreizm podzielił się na dwie grupy. Pierwszą z nich stanowili akuzmatycy kładący nacisk na mistycyzm i praktyki religijne (czyli zabobony). Drugi nurt stanowili postępowi uczeni-badacze, czyli matematycy (od mathema - nauka). To za ich sprawą w filozofii pitagorejskiej zaczęły przeważać elementy racjonalistyczne. Przedstawicielem matematyków był Archytas z Tarentu (kolega Platona) uznawany za twórcę mechaniki. Archytas był nie tylko uczonym i filozofem ale także wybitnym politykiem i strategiem rozszerzającym swoje wpływy w walkach z tubylcami (Tarent był Grecką kolonią w Italii). Archytas nie był jednak tyranem. Archytas, jak to mają w zwyczaju "oświeceni", niósł kaganek ze swą światłością podbitym ludom. Tarent, którym rządził przez długi czas, miał ustrój demokratyczny, a więc nie wykluczone, że nasz filozof prócz nauki szerzył wśród podbitych plemion inną zdobycz cywilizacyjną- demokrację. Poczynania Amerykanów, jak widać, nie są żadnym ewenementem nie mającym precedensu. Ciekaw jestem, czy plemiona podbite przez Archytasa zadawały sobie pytanie niczym pacholęnta: "po co nam ta ich matematyka"? Zapewne po to, aby mierzyć świat. Własną miarą. |
#139 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | . > Zacznę od historyjki: wedle naszej wiedzy niecałe 2500 lat temu na półwyspie indyjskim działał człowiek, który odrzucił większość dogmatyki ichniejszych religii i filozofii i zaoferował własne ich, krytyczne i wspierające krytyczne myślenie u uczniów interpretacje. [...]> Co naprawdę intrygujące, to że działając w środowisku w którym relacja ucznia do nauczyciela miała charakter absolutnego autorytetu sam wymagał od swoich uczniów osobistego i krytycznego weryfikowania "prawd" które im próbował objaśnić.> Brzmi dość nowocześnie, prawda? Taką postawę nazywamy dzisiaj racjonalizmem krytycznym. [...]> Co, nawiasem mówiąc, byłoby bardzo ironiczne w kontekście innej legendy o Buddzie: zgodnie z którą nakreślił on perspektywy rozwoju, a właściwie degeneracji własnej nauki, aż do momentu, gdy zostanie z niej tylko bezmyślne kręcenie młynkami właśnie.> Jest całkiem możliwe, że właśnie na żywo obserwujemy taką transformację "naukowego racjonalizmu", który z pewnej postawy filozoficznej subpopulacji względnie elitarnego grona związanego z życiem naukowym staje się de facto ruchem religijnym. [...]> Ale ja nie mam złudzeń: racjonaliści też ludzie. Gdyby jakim cudem "podmienić" w czasach inkwizycji ideologię chrześcijańską na "racjonalistyczną", ale tak zupełnie i we wszystkich głowach jednocześnie, ręka tym, którzy popalali stosy by raczej nie zadrżała. Bo konstrukt ideologiczno-kulturowy który doprowadza do takich rzeczy ma zwykle za nic konkretną treść prawd wiary.Ja też nie mam złudzeń. Atak na racjonalistyczne idee jest atakiem przemyślanym i ma podbudowę ideologiczną, ale dziś przeczytałem fajną wypowiedź o Buddyzmie wspierającą Pańską wypowiedź. Polecam! Z tej wypowiedzi wynika, chyba i Pańskie, przesłanie, że każda wiara może stać się groźną niezależnie od podmiotu/przedmiotu wiary. Natomiast zagrożenie dla inaczej myślacych jest wprost proporcjonalne do jej głębokości. Pozdrawiam. @@@ . |
#140 1 na 1 | ayovi (99 punktów) | Odp: Kij w mrowisko |
Wszystkim wierzącym i niewierzącym polecam wspaniałą lekture ''W imie Boga.Fundamentalizm w judaizmie,chrześcijaństwie i islamie'' Karen Armstrong. Warto przeczytać. |
#141 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | . > Wszystkim wierzącym i niewierzącym polecam wspaniałą lekture> ''W imie Boga.Fundamentalizm w judaizmie,chrześcijaństwie i islamie'' Karen Armstrong. Warto przeczytać.Czytać zawsze warto, ale warto wiedzieć co się czyta: wyborcza.pl/1,75517,2698024.htmlOraz kto jest autorem dzieła: pl.wikipedia.org/wiki/Karen_ArmstrongA to komentarz autora, który nie lubi Karem i nie lubi islamu. www.racjonalista.pl/kk.php/s,7721Osobiście nie mam wobec siostry Karen i do islamu aż tak krytycznego stanowiska, ale jak zawsze zalecam sceptycyzm. Szczególnie wobec wszelakich sądów autorytatywnych. Reasumując czytać zawsze warto, ale krytycznie i z własną refleksją. Pozdrawiam. @@@ . |
#142 1 na 1 | ayovi (99 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | > .> >Wszystkim wierzącym i niewierzącym polecam wspaniałą lekture> >''W imie Boga.Fundamentalizm w judaizmie,chrześcijaństwie i islamie'' Karen Armstrong. Warto przeczytać.> Czytać zawsze warto, ale warto wiedzieć co się czyta:> wyborcza.pl/1,75517,2698024.html> Oraz kto jest autorem dzieła:> pl.wikipedia.org/wiki/Karen_Armstrong> A to komentarz autora, który nie lubi Karem i nie lubi islamu.> www.racjonalista.pl/kk.php/s,7721> Osobiście nie mam wobec siostry Karen i do islamu aż tak krytycznego stanowiska, ale jak zawsze zalecam sceptycyzm. Szczególnie wobec wszelakich sądów autorytatywnych. Reasumując czytać zawsze warto, ale krytycznie i z własną refleksją.> Pozdrawiam.> @@@> .> Oczywiście,że nie bezkrytycznie, też mam sporo zastrzeżeń do jej oglądu historii religii, w wielu miejscach w tej książce i w innych usprawiedliwia religie, niemniej książka ciekawa, do krytycznej analizy i refleksji nad samą istotą religii i nad religijnym fundamentalizmem. Wiem,że Karen była zakonnicą, jednak to nie dyskwalifikuje jej jako religioznawcy, tak samo jak Kotlińskiego jako naczelnego ''Faktów i mitów''nie dyskwalifikuje to, że był księdzem. Pozdrawiam. |
#143 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | . > Wiem,że Karen była zakonnicą, jednak to nie dyskwalifikuje jej jako religioznawcy, tak samo jak Kotlińskiego jako naczelnego ''Faktów i mitów''nie dyskwalifikuje to, że był księdzem.Przeczytałem i mam wszystkie książki po polsku Karen Armstrong - co najlepiej świadczy, iż uważam że jej przemyślenia są warte poznania. Ale z niczym nie należy przesadzać jej światopogląd - w moim odbiorze - zdecydowanie dyskwalifikuje ją jako religioznawcę (nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie). Jakoś do "Faktów i Mitów" nie nabrałem też przekonania i to pomimo tego, że publikują tam ludzie, których darzę dużym szacunkiem. Pozdrawiam. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|