Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dziwne powody do dumy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
30-09-2013 23:41Selanos (12869 punktów)Dziwne powody do dumy
Ocena 15 na 15
Kiedy kilka lat temu, usłyszałem od pewnej osoby której zbyt długo nie znałem dumnie wypowiedziane zdanie "ja nie przeczytałem żadnej książki", byłem lekko zdziwiony, ale nie zainteresowałem się tematem, ot ludzie mają różne pomysły. Nieco później, usłyszałem tak samo dumnie wypowiedziane zdanie "jedyną lekturą jaką przeczytałem, był Janko Muzykant". Krótszej lektury chyba nie ma. Na to też nie zwróciłem uwagi, nie wszyscy muszą lubić szkolne lektury, chociaż fakt, że pi razy drzwi 90% uczniów czyta streszczenia albo ogląda ekranizacje, jest nieco niepokojący.

Jednak nie mogłem nie zwrócić uwagi na to, że coraz częściej słyszę jak ktoś się chwali tym, że nie czyta. Z faktem, że 60% Polaków nie czyta książek, można się pogodzić, ale bycie dumnym z tego, że się nie czyta..? Czy ktoś może mi wyjaśnić o co chodzi?

Długo byłem święcie przekonany, że jeśli chodzi o książki, to każdy znajdzie coś dla siebie, nawet jeśli nie miałoby to być zbyt ambitne, a najlepszym przykładem zdają się być serie książek skierowanych dla młodzieży "Harry Potter" i "Zmierzch". Przecież o jednym i drugim mówiło się, że to fenomen, a sprzedano pewnie kilkaset milionów (jeśli nie więcej) egzemplarzy. No i autorki mają po sześć, jeśli nie siedem zer na koncie. Skąd więc takie nastawienie do czytania?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..
#106
04-10-2013 20:19
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
W odpowiedzi Nietsche
.
Przepraszam, może niektórym się to udaje, ale ja zupełnie nie potrafię domyśleć się tego co ktoś ma na myśli dopóki tego nie wypowie (napisze). Naprawdę niezbyt rozumiem o co Panu w tym poście chodzi?

>No proszę. Jeszcze nie tak dawno p.Piotr nadawał równe prawa transcendencji.
Kiedy, jak, gdzie? Może jakiś cytat, link, konkretne odwołanie?

>Potrzebne były tylko "czarodziejskie okulary" żeby ten świat zobaczyć. Cuda ogłaszane przez Watykan były dla niego bardziej racjonalne od argumentów Dawkinsa. No i oczywiście prezentowany wówczas naturalizm musiał być a-teistyczny. A tutaj wypowiada się na temat theos bez żenady.
Referat "Bóg luk a granice nauki" został wygłoszony na III Filozoficznym Forum Młodych, Lublin 2004. www.nauka-(*).pl/index.php?action=onas&id=4

>Zabawny jest ten argument Życińskiego: istnienie duszy dowodzi istnienia Boga.
Tak, dla nas jest zabawnymi wiele twierdzeń z książki Życińskiego Bóg i ewolucja:
Przejście od psychizmu zwierzęcego do psychizmu ludzkiego wymaga uwzględnienia bardzo głębokiej różnicy, która przejawia się w tym, iż jedynie człowiek stanowi istotę obdarzoną nieśmiertelną, niematerialną duszą. Stworzenie tej duszy wnosi specyficzną nieciągłość w proces ewolucyjnych przemian, gdyż można je racjonalnie wytłumaczyć dopiero przez odwołanie się do stwórczego aktu Boga.
Ale nie on tu jedynym i dokładnie Pan ma rację pisząc:
>Ci wiecznie niepoprawni teolodzy biegają jak chomik w błędnym kole argumentacji, udowadniając jeden dogmat przy pomocy innego.
Tylko co z tego wynika dla postu skierowanego do pana Selanosa?

Pstryk i wszystko jasne! No, może jednak nie tak bardzo, gdyż do dziś nie ma teorii w sposób przekonujący wyjaśniającej dlaczego ludzie wierzą w Boga.
>Nie ma też przekonywującej teorii dlaczego 80% Szwedów, ponad 50% Francuzów, większość Japończyków, dlaczego nie wierzą w Boga.
Może tak zupełnie przekonywującej to nie ma, ale jest kilka interesujących i przekonywujących prób wyjaśnienia tych społecznych fenomenów.

>Zmienił się materiał genetyczny?
A musiał? Nie wiem też, czy nie następują jakieś choćby tylko minimalne ewolucyjne zmiany przystosowawcze?

>Nie ma też przekonywującej teorii dlaczego coraz mniej ludzi wierzy w Boga.
W naukach humanistycznych jednoznacznych wyjaśnień jest istotnie niewiele, ale próby są bardzo ciekawe.

>Teoria wiary w Boga oparta na ewolucji brzmi bardzo przekonywająco.
Nie znam takiej teorii. Natomiast dla mnie ogromny wpływ naszego ewolucyjnego przystosowania na naszą religijność jest oczywistym i chyba właśnie o tym Pan tu myślał.

W swoim poście podrzuciłem panu Selanosowi trochę materiału do przemyśleń i wydaje mi się, że odnosząc się do tej mojej wypowiedzi nie znalazł Pan czasu aby przeczytać wszystkie zawarte w nim linki, a tam jest sporo moich poglądów dotyczących poruszonych tu przez Pana treści i o zgrozo w wielu poglądach zgadzamy się, choć oczywiście nie we wszystkich.

Pozdrawiam.

@@@
.

#107
04-10-2013 19:55
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
W odpowiedzi szarley
> Chyba obydwaj mówiąc o oczytaniu, nie mamy na myśli czytania jedynie
> literatury dewocyjnej, a już czytanie wyłącznie książeczki do nabożeństwa
> o oczytaniu na pewno nie świadczy.

Nie, zdecydowanie nie. Rynek jest ogromny, rozmiar literatury dewocyjnej również przytłacza. Niedawno miałem wątpliwą przyjemność zapoznania się z kilkoma tego typu lekturami na prośbę polecających mi je znajomych, o których jeszcze będzie niżej.

> Ciekaw jestem jak wielki jest odsetek w społeczeństwie "oczytanych dewotów"

Oczytanych dewotów w literaturze dewocyjnej, czy niedewocyjnej i dewocyjnej?
Jakiś tam % jest, choć pewnie mały.

> Natomiast oczytanie w niedewocyjnej literaturze, może być jednym z lekarstw na tę chorobę.

Niestety tylko w teorii. Mam w zwyczaju czytać proponowane mi książki dewocyjne, ale znajomym o tych skłonnościach stawiam warunek, aby w zamian przeczytali choć jedną pozycję z mojej ulubionej literatury niedewocyjnej. Jeden kolega od 14 lat konsekwentnie odmawia, druga koleżanka kiedyś zaczęła jedną książkę (po dwóch przeczytanych przeze mnie, a zaproponowanych przez nią tytułach), ale z ciężkim sercem odmówiła czytać dalej po 50 stronach z przyczyn osobistych. To był największy sukces, jaki w życiu osiągnąłem.
Jeszcze nigdy nie udało mi się sprawdzić do końca Twojego twierdzenia w działaniu.

Niedawno pewien ksiądz zachęcał mnie, abym zapoznał się z jego lekturami 'bez targów'. Niestety w przypadku braku wzajemności z kolei ja tracę motywację.. i nic z tego nie wyszło

Wg mnie rozpoczęcie przygody z literaturą niedewocyjną, będącą lekarstwem na chorobę o której tu mówimy jest darem i jednocześnie cudem. Nikt do końca nie wie jak to się dzieje, ale cuda tego rodzaju się zdarzają, zapewne najczęściej nie prowokowane przez nikogo z zewnątrz. W ogóle to dziwna i szalenie interesująca sprawa

Serdecznie pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#108
04-10-2013 20:24
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
> ale bycie dumnym z tego, że
> się nie czyta..? Czy ktoś może mi wyjaśnić o co chodzi?
> (..) Skąd więc takie nastawienie do czytania?

Znałem dwójkę ludzi, którzy tak właśnie twierdzili.
Mówili czasem "ja znam życie i wolę w nim uczestniczyć, a nie tracić czas na czytanie o nim".
Albo krótko: "nie mam czasu na lekturę".
Niekiedy mówili "mam po prostu dobre wyczucie do wiekszosci spraw, czytanie książek w celu poszerzenia światopoglądu mi niepotrzebne".

Nie tak dawno pochwaliłem kogoś takiego za to, że przewidział przypadkiem tendencję kursu euro. W odpowiedzi usłyszałem pouczenie: "widzisz, wierz raczej mnie, a nie autorom mądrych książek / analiz".

Może za tym kryje się po prostu narcyzm albo nabyte poczucie niższosci? Trudno powiedzieć.
Myslę, że wypowiadając swoje osądy o czytaniu, o których m.in. i Ty piszesz tak naprawdę zazdroszczą ludziom, którzy lubią czytać. Ale sami z pewnych tajemniczych dla nas względów nie potrafią się do tego zmusić (słowo "zmusić" jest tu nieprzypadkowe).
Więc z tej zazdrości uderzają w ton poczucia wyższości i tu koło się zamyka: jakże ktoś stojący wyżej może zmuszać się do czytania czegoś, co traktuje jako zło konieczne? Względnie niepotrzebną stratę czasu. Jednak wyczuwa, że coś tu nie gra; to poczucie ściąga go na dół, potem się sztucznie winduje itd.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#109
04-10-2013 20:28
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
W odpowiedzi Barbiel
> (..) Książki mogą namącić w głowie.

Dokładnie tak. Nie od dziś wiadomo, że największą wiedzę o danym zagadnieniu ma człowiek, który na oczy go nie widział
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
W odpowiedzi Nietsche
> nie ma Pan racji że w Kościele Katolickim jest niechęć
> do bogactwa, czego przykładem są nauczyciele tych nauk

Choć nie wszyscy. Bo co z Franciszkiem?

> W Kościele jest usprawiedliwianie bogactwa przez głoszenie
> złudnej nadziei na sprawiedliwość wieczną.

W człowieku istnieje przemożna potrzeba tłumaczenia sobie i innym (przede wszystkim innym) swojego status quo. Inaczej trzeba by odstąpić od ideałów i zmienić zajęcie, przyznać się, że poprzednie w życiu ponad stan było częściowo pasożytnictwem. A to psychicznie b. ciężka sprawa. Wspinać się łatwiej, upaść trudno.

Czy wierzysz w Boga
Bo właśnie to sprzedaję
I jeśli chcesz dostać się do nieba
Ja ci to umożliwię

I Jezus - on mnie zna
I wie, że mam rację
Rozmawiam z Jezusem przez całe moje życie
O, tak, on mnie zna
I wie, że mam rację
On zawsze mówi mi
Że wszystko będzie w porządku

Nie zobaczysz mnie praktykującego tego, co głoszę
Nie zobaczysz mnie ponoszącego jakieś wyrzeczenia
Ale mam dla ciebie kieszeń pełną cudów
Jeśli obiecasz być dobrym, postarasz się być miłym
Bóg dobrze się tobą zaopiekuje
Tylko rób to, co mówię, nie rób tego, co ja robię


"Jesus, he knows me". Genesis

pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#111
06-10-2013 13:44
 Ocena 5 na 5
e.coli (338 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy

>Długo byłem święcie przekonany, że jeśli chodzi o książki, to każdy znajdzie coś dla siebie, nawet
>jeśli nie miałoby to być zbyt ambitne, a najlepszym przykładem zdają się być serie książek
>skierowanych dla młodzieży "Harry Potter" i "Zmierzch". Przecież o jednym i drugim mówiło się, że to
>fenomen, a sprzedano pewnie kilkaset milionów (jeśli nie więcej) egzemplarzy. No i autorki mają po
>sześć, jeśli nie siedem zer na koncie. Skąd więc takie nastawienie do czytania?

Co do lektur szkolnych:
"Krzyżaków" przeczytałem w podstawówce. W gimnazjum dostałem tróję ze sprawdzianu, bo nie pamiętałem tak istotnych rzeczy, jak to, w czym Jurand ze Spychowa stał pod murami.
"Ogniem i mieczem", "Inny świat" przeczytałem w gimnazjum. Omówienie było w liceum- i dwója, bo nie pamiętałem, jakie racje żywnościowe dawano poszczególnym grupom więźniów.
Z "Lalki" trója, bo nie wiedziałem, jak ubrany był któryś z bohaterów w konkretnym momencie książki.

Taki sposób sprawdzania, czy uczniowie przeczytali lekturę był, delikatnie mówiąc, zniechęcający do czytania. Bo co za różnica (dla ucznia), czy się przeczytało (i zrozumiało!) czy nie, skoro sprawdza się takie detale?

Podczas omówień "Lalki", "Ogniem i mieczem", "Tanga", "Innego świata" spodziewałem się jakichś wniosków wypływających z każdej z książek. A było w kółko to samo: "bla bla bla walka o wolność, bla bla komunizm, bla bla praca u podstaw".
Jednym z głównych wniosków mojej polonistki (a jej racja była "najjejsza") przy omawianiu "Granicy" było to, że starzy ludzie mieli źle.

"5 lat kacetu", "Rozmowy z katem", "Rok 1984", "Nowy wspaniały świat", "Folwark zwierzęcy" i pewnie jeszcze mnóstwo innych w ogóle nie były omawiane. A szkoda, bo to świetne pozycje. O ile nie potraktuje się ich schematem "nazizm, komunizm, walka o wolność".
Herberta też omówiliśmy na podstawie Pana Cogito (i oczywiście komunizmu, a jakże), ale rozwodziliśmy się dwie godziny nad głębokim przesłaniem wiersza, w którym sosna wywyższa się nad kwiatek, a podczas burzy sosna spada ze skały. Hamleta za to omawialiśmy jakieś 35 minut.

Krótko: sposób sprawdzania zaznajomienia się z lekturą jest zniechęcający. Wszystko omawia się według jednego (dość płytkiego) schematu- gdy książka ma 600 stron i po 50 już wiadomo, o czym będzie mowa przez najbliższe 5 lekcji, po prostu nie chce się dalej czytać. Niektóre książki po prostu nie mają w sobie zbyt głębokich treści, pomimo że mają kilkaset stron- właśnie je omawialiśmy najdłużej.
Wiele lektur jest źle dobranych*, wielu dobrych książek nie omawia się wcale. Wszystko musi być zinterpretowane zgodnie z kluczem.

Po pierwszej klasie liceum miałem tego już tak dość, że lektury czytałem bardzo wybiórczo, wolałem ten czas poświęcić na bardziej rozwijające książki. Nic dziwnego, że nawet miłośnicy książek często lektur nie czytają- męką jest siedzieć kilkadziesiąt godzin nad niezbyt mądrą książką, omawiać ją przez kilka lekcji, gdzie nauczyciel tłumaczy oczywistości i mieć wrażenie, że to wszystko jest wykładane dla, hmm, niezbyt lotnych umysłów, które są zdolne pojąć tylko tyle, że Sowieci to byli ci źli, Sienkiewicz pisał "ku pokrzepieniu serc", a Słowacki tęsknił za ojczyzną.

*Zbyt trywialne dla "tych lepszych" i zbyt ciężkostrawne dla "tych słabszych".

Przynajmniej takie jest moje zdanie i doświadczenia. Gdybym sam nie zaczął czytać książek, to prawdopodobnie szkoła zaszczepiłaby mi do nich trwały uraz.

szarley (54912 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
Przepraszam, że czekał Pan tak długo na odpowiedź. To wina nadmiaru pracy i... Petera Berlinga.

>>Ja nie twierdzę, że kościół pochwala mądrość, tylko zwracam uwagę na proporcje z bogactwem i skuteczność tego nauczania.
>Kościół pochwala ubóstwo umysłowe i materialne wraz z zrzekaniem się bogactwa intelektualnego i doczesnego na rzecz kleru i Kościoła. To kler i Kościół mają mieć patent na prawdę i opływanie w dostatkach.
Z tym nie polemizuję, cały czas jedynie zwracam uwagę na pewne przesunięcie akcentów.

>>Mędrców spotkałem, acetów jeszcze nigdy.
>Dajmy sobie spokój z ascetami pogadajmy o mędrcach. Może Pan tu wrzuci kilku dla przykładu?

Pyta Pan nie o to kto jest mędrcem, a kogo ja za mędrca uważam.
Znam osobiście kilku, których nazwiska są Panu nieznane, choć ucznia prof Zemana, Pan sam do czytania polecił. (cs.wikiped(*)edláček_(ekonom))
Kilka nazwisk wymienię, ale z raptularza, choć z kilku dziedzin ludzkiej aktywności.
Willy Brandt
Lech Majewski (malarz i reżyser)
Edmund Osmańczyk
Charles Chaplin

Teraz Pańska kolej

>>Podobnie jak nie spotkałem człowieka, który tłumaczy niechęć do czytania przyczynami religijnymi (choć zgadzam się, że plebańska cenzura ma u niektórych wpływ na dobór lektur!!!!!)
>Raczej uwierzę w to, że spotkać Pan nie chciał niż, że nie spotkał, ale takie cuda są możliwe.
>Nie, proszę Pana. Bierze się z wychowania. Z ukształtowanej już we wczesnym dzieciństwie osobowości.

Ilekroć ktoś przede mną tłumaczy niechęć do książki, posługuje się dwoma argumentami: brakiem czasu (lenistwo) i brakiem pieniędzy (lenistwo), ale przyznaję Panu rację, że wyniesiony z domu brak nałogu czytania też jest niepomijalną przyczyną. Ja ludzi tłumaczących niechęć do lektury wymogami religii nie spotkałem, ale też ich nie szukam. Badaniami czytelnictwa się nie zajmuję, wolę projektować kopalnie.

>>Ciekaw jestem jak wielki jest odsetek w społeczeństwie "oczytanych dewotów"
>Ogromny, jeżeli chodzi o wpływ na opinię publiczną. Propaganda PRL-owska wysiada przy nachalności i totalitaryzmie propagandy fideistycznej. Można ją zestawiać tylko ze stalinowską.
Zawsze wpływ dewotów na otoczenie jest zbyt duży i niebezpieczny, staram się aby na mnie żadni fanatycy nie mieli wpływu.

>Pozdrawiam.
Wzajemnie

#113
06-10-2013 20:09
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
W odpowiedzi szarley
.
>Przepraszam, że czekał Pan tak długo na odpowiedź. To wina nadmiaru pracy i... Petera Berlinga.
Tak, dobrą opowieść też warto przeczytać.

>Z tym nie polemizuję, cały czas jedynie zwracam uwagę na pewne przesunięcie akcentów.
O co Panu chodziło zrozumiałem, ale kościelni to zawsze mówią co im aktualnie wygodne.

>Mędrców spotkałem, acetów jeszcze nigdy.
>>>>Dajmy sobie spokój z ascetami pogadajmy o mędrcach. Może Pan tu wrzuci kilku dla przykładu?
>Pyta Pan nie o to kto jest mędrcem, a kogo ja za mędrca uważam.
>Znam osobiście kilku, których nazwiska są Panu nieznane, choć ucznia prof Zemana, Pan sam do czytania polecił. (cs.wikiped(*)edláček_(ekonom))
Pan raczy żartować!? Sedlaczka Pan za mędrca uważa? Co prawda nie bardzo wiemy co te określenie znaczy, ale Sedlaczkowi, którego z zainteresowaniem czytałem, to do mędrca jeszcze daleko.

>Kilka nazwisk wymienię, ale z raptularza, choć z kilku dziedzin ludzkiej aktywności.
>Willy Brandt
>Lech Majewski (malarz i reżyser)
>Edmund Osmańczyk
>Charles Chaplin
>Teraz Pańska kolej
Ej tam, ej tam! Mądrych ludzi to znam co najmniej parę setek, ja o mędrców, których Pan spotkał, pytałem?

>Podobnie jak nie spotkałem człowieka, który tłumaczy niechęć do czytania przyczynami religijnymi (choć zgadzam się, że plebańska cenzura ma u niektórych wpływ na dobór lektur!!!!!)
>>>>Raczej uwierzę w to, że spotkać Pan nie chciał niż, że nie spotkał, ale takie cuda są możliwe.
>>>>Nie, proszę Pana. Bierze się z wychowania. Z ukształtowanej już we wczesnym dzieciństwie osobowości.
>Ilekroć ktoś przede mną tłumaczy niechęć do książki, posługuje się dwoma argumentami: brakiem czasu (lenistwo) i brakiem pieniędzy (lenistwo), ale przyznaję Panu rację, że wyniesiony z domu brak nałogu czytania też jest niepomijalną przyczyną.
W tym linku jest bardziej odwołanie do kształtowania całej osobowości niż samym podejściem do czytania. Niektórzy dewoci czytają bardzo dużo tyle, iż bardzo wybranej literatury.

>Ja ludzi tłumaczących niechęć do lektury wymogami religii nie spotkałem, ale też ich nie szukam.
Jak człowiek nie wykaże minim trudu to niczego nie znajdzie. Dlatego tak bardzo sobie heretyków i wolnomyślicieli cenię.

>Badaniami czytelnictwa się nie zajmuję, wolę projektować kopalnie.
Dzisiaj wolałbym kognitywistykę, ale kiedyś zamiast dobrego rzemiosła wybrałem humanizm i moim głównym zainteresowaniem jest człowiek.

>Ciekaw jestem jak wielki jest odsetek w społeczeństwie "oczytanych dewotów"
>>>>Ogromny, jeżeli chodzi o wpływ na opinię publiczną. Propaganda PRL-owska wysiada przy nachalności i totalitaryzmie propagandy fideistycznej. Można ją zestawiać tylko ze stalinowską.
>Zawsze wpływ dewotów na otoczenie jest zbyt duży i niebezpieczny, staram się aby na mnie żadni fanatycy nie mieli wpływu.
To jest bardzo cenna - według mnie - postawa. Z tym, iż nie wierzę w nasz pełen obiektywizm. Jakoś tam zostaliśmy w życiu już ukształtowani i widzimy świat subiektywnie. O obiektywizm możemy się tylko starać, gdy nam się chce. Ja np. jestem świadomie subiektywnym racjonalistą i humanistą i wcale nie chcę tego zmienić.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#114
06-10-2013 21:14
 Ocena 1 na 1
szarley (54912 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
>>Przepraszam, że czekał Pan tak długo na odpowiedź. To wina nadmiaru pracy i... Petera Berlinga.
>Tak, dobrą opowieść też warto przeczytać.
Też? Raczej zawsze, ale piszę to z wielkim uśmiechem, zdając sobie sprawę z własnego nałogu. Po prostu dla mnie literatura to przede wszystkim opowieści, dobra powieść historyczna ma u mnie zawsze pierwszeństwo, a Berling... coż zaplątał się troszkę, chyba nie wiedział jak skończyć ponad 2500 stron opowieści, zwiódł mnie ciekawością "jak to się skończy". Choć wiedza historyczna jak u Bunscha! Polecam.

>>>>>Dajmy sobie spokój z ascetami pogadajmy o mędrcach. Może Pan tu wrzuci kilku dla przykładu?
>>Pyta Pan nie o to kto jest mędrcem, a kogo ja za mędrca uważam.
>>Znam osobiście kilku, których nazwiska są Panu nieznane, choć ucznia prof Zemana, Pan sam do czytania polecił. (cs.wikiped(*)edláček_(ekonom))
>Pan raczy żartować!? Sedlaczka Pan za mędrca uważa? Co prawda nie bardzo wiemy co te określenie znaczy, ale Sedlaczkowi, którego z zainteresowaniem czytałem, to do mędrca jeszcze daleko.

Profesora Zemana uważam za mędrca, Sedláček to jego uczeń, polska gramatyka czasem płata figle

>>Kilka nazwisk wymienię, ale z raptularza, choć z kilku dziedzin ludzkiej aktywności.
>>Willy Brandt
>>Lech Majewski (malarz i reżyser)
>>Edmund Osmańczyk
>>Charles Chaplin
>>Teraz Pańska kolej
>Ej tam, ej tam! Mądrych ludzi to znam co najmniej parę setek, ja o mędrców, których Pan spotkał, pytałem?
Tedy odpowiedziałem, ale świadom tego, że nauki braliśmy w różnych krajach, wpisałem nazwiska powszechnie znane, choć w kolejności przypadkowej. Tych właśnie uważam za mędrców, choć to całkowicie subiektywny wybór.
Niemniej czekam na respons, kogo Pan za mędrca uważa.

>W tym linku jest bardziej odwołanie do kształtowania całej osobowości niż samym podejściem do czytania. Niektórzy dewoci czytają bardzo dużo tyle, iż bardzo wybranej literatury.
Przy czym, gwoli ścisłości, dewocja nie musi wynikać wyłącznie z religii. Każda ideologia ma swoich dewotów, którzy w jej myśl swoje książki dobierają, a i innym innych czytać nie pozwalają, ba palą je nawet. Ja (jeśli chodzi o dorosłych czytelników, słuchaczy, widzów) żadnej cenzury nie toleruję. Dzieciom nie pozwalam czytać, oglądać scen przemocy.

>>Badaniami czytelnictwa się nie zajmuję, wolę projektować kopalnie.
>Dzisiaj wolałbym kognitywistykę, ale kiedyś zamiast dobrego rzemiosła wybrałem humanizm i moim głównym zainteresowaniem jest człowiek.

Każdy ma swoją, wybraną dziedzinę aktywności, dobry rzemieślnik też jest potrzebny.
Przyznam się Panu do czegoś, co na pewno nie jest obiektywne, mój największy szacunek zawsze budzi ten co ziemię orze. Może dlatego, że ci właśnie są najmniej doceniani.

>>Zawsze wpływ dewotów na otoczenie jest zbyt duży i niebezpieczny, staram się aby na mnie żadni fanatycy nie mieli wpływu.
>To jest bardzo cenna - według mnie - postawa. Z tym, iż nie wierzę w nasz pełen obiektywizm. Jakoś tam zostaliśmy w życiu już ukształtowani i widzimy świat subiektywnie. O obiektywizm możemy się tylko starać, gdy nam się chce.

Zgadzam się. Zwłaszcza ludziom spoza Cieszyna brakuje obiektywizmu, kiedy nie przyjmują do wiadomości, które miasto Świata jest najpiękniejsze Dobrze, że choć w tej materii zachowuję pełen obiektywizm, łącząc go z niewzruszonym przekonaniem o swojej racji

A tak poważnie: staram się, ale przecież wśród fanatyków, ludzi umiejących manipulować nie brakuje, więc sam czasem nie jestem pewien czy argumentów czyjejś propagandy nie przyjąłem bez starannego przemyślenia. Chyba nikt z nas nie może być na 100 % pewien, że mu się to udaje. Znów wiedza historyczna daje do myślenia. Pan nigdy się nie złapał na wątpliwościach czy uznać kogoś za fanatyka?

>Pozdrawiam serdecznie.
Wzajemnie

Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dziwne powody do dumy
>Przepraszam, może niektórym się to udaje, ale ja zupełnie nie potrafię domyśleć się tego co ktoś ma na myśli dopóki tego nie wypowie (napisze). Naprawdę niezbyt rozumiem o co Panu w tym poście chodzi?<
Chodzi mi o ten artykuł:

www.fronda(*)pogladowo-neutralna,27506.html


Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.

#116
07-10-2013 00:45
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dziwne powody do dumy
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>Choć nie wszyscy. Bo co z Franciszkiem?<
a cóż jest takiego z tym Franciszkiem co miałoby przeczyć moim słowom? Gadanie. Wielu przed nim gadało. Konkretnych działań nie ma.
Nie czuję też żadnej potrzeby tłumaczenia sobie a już wcale innym mojego status quo. Za pasożyta też się nie uważam.

Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
W odpowiedzi Nietsche
> cóż jest takiego z tym Franciszkiem co miałoby przeczyć moim słowom?

Niechęć Franciszka do bogactwa, pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#118
08-10-2013 20:41
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
W odpowiedzi szarley
.
>Niemniej czekam na respons, kogo Pan za mędrca uważa.
Przecież to Panu już napisałem:
>W Krakowie nie musiałem zdawać marksizmu.
Ja w Warszawie samego marksizmu też nie, ale zdawałem tu historię filozofii oraz historię ekonomii, a tam marksizm jest ważnym kierunkiem. Filozofię Marksa sam już poznawałem i wcale tego nie żałuję. Zaliczam go teraz do jednego z bardzo wielu moich autorytetów (mistrzów), obok np. Augustyna i Tomasza, Hume'a, Kanta, Hegla itd. Długo by wymieniać. Nie podaję tu swoich znakomitych profesorów o różnym światopoglądzie. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,545016#w548048
, a także tu:
Moje poglądy to Marks, Bakunin, Kropotkin, Luksemburg, przedwojenna PPS (wraz z uchwałami kongresu radomskiego z 1937 r.), Limanowski, Lange, Kalecki, Krzywicki, Strzelecki, Keynes, Wallerstein, Rawls i jeszcze dorobek wielu innych mądrych ludzi (w tym Baumana), których dorobek jakoś tam przetrawiłem.
Nie, nikt z nich nie jest moim autorytetem, ale wszyscy moimi nauczycielami.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,573620#w574216
oraz tu:
www.racjon(*)m.php/s,492101/z,0/d,4#w500646
www.racjonalista.pl/forum.php/s,545016#w545045
www.racjon(*).php/z,0/d,40/s,562660#w571469
www.racjon(*).php/z,0/d,40/s,562660#w571514
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,573620#w574214
Znam, głównie poprzez literaturę (choć nie tylko, miałem szczęście kilkoro poznać osobiście) setki o ile nie tysiące gigantów myśli, którym zawdzięczam intelektualnie prawie wszystko (prawie, gdyż trzeba dołożyć dobre geny i właściwy proces wstępnej socjalizacji). Czy są tacy, których chciałbym wyróżnić? Zapewne kilkadziesiąt osób było tymi najważniejszymi - czy niektórym przyznałbym określenie "mędrca"?
Nie wiem?
Chyba nikomu.

>>>>W tym linku jest bardziej odwołanie do kształtowania całej osobowości niż samym podejściem do czytania. Niektórzy dewoci czytają bardzo dużo tyle, iż bardzo wybranej literatury.
>Przy czym, gwoli ścisłości, dewocja nie musi wynikać wyłącznie z religii.
Nie bardzo rozumiem. Dewocja (łac. devotio - poświęcenie, ofiarowanie) lub bigoteria (fr. bigoterie - jw.) - pobożność, gorliwość w zachowaniach religijnych, ale gdy chcemy uszczegółowić, to dewocja wynika z wiary .

>Każda ideologia ma swoich dewotów, którzy w jej myśl swoje książki dobierają, a i innym innych czytać nie pozwalają, ba palą je nawet.
Ideologia jest to powstała na bazie danej kultury wspólnota światopoglądów, u podstaw której tkwi świadome dążenie do realizacji określonego interesu klasowego lub grupowego albo narodowego.

Mianem ideologii określa się każdy zbiór uporządkowanych poglądów - religijnych, politycznych, prawnych, przyrodniczych, artystycznych, filozoficznych - służących ludziom o tożsamych poglądach do objaśniania otaczającego ich świata. Społeczną funkcją ideologii jest artykulacja celów aktywności i dopuszczalnych sposobów ich osiągania oraz motywacja ich zasadności względami uznawanymi za wyższe niż jednostkowy interes. Zapotrzebowanie na ideologie wynika z właściwego ludziom poszukiwania odpowiedzi na pytania o sens i sposób istnienia.

Ideologia jest szerszym pojęciem, ale obejmującym wszelkie religie:
www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,7#w475646
www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,9#w475688

>Ja (jeśli chodzi o dorosłych czytelników, słuchaczy, widzów) żadnej cenzury nie toleruję. Dzieciom nie pozwalam czytać, oglądać scen przemocy.
Znowu, to zagrożenie dla Pańskiego fideizmu.

>Badaniami czytelnictwa się nie zajmuję, wolę projektować kopalnie.
>>>>Dzisiaj wolałbym kognitywistykę, ale kiedyś zamiast dobrego rzemiosła wybrałem humanizm i moim głównym zainteresowaniem jest człowiek.
>Każdy ma swoją, wybraną dziedzinę aktywności, dobry rzemieślnik też jest potrzebny.
Dlatego niejednokrotnie żałuję, iż nie zostałem właśnie rzemieślnikiem, mając spore sprawności manualne.

>Przyznam się Panu do czegoś, co na pewno nie jest obiektywne, mój największy szacunek zawsze budzi ten co ziemię orze. Może dlatego, że ci właśnie są najmniej doceniani.
Jeszcze przecież Pan może przejść do orania, ja jednak żałuję, iż zbyt mało - w stosunku do możliwości - do swej głowy włożyłem. Luki bardziej od przepełnienia mi przeszkadzają.

>A tak poważnie: staram się, ale przecież wśród fanatyków, ludzi umiejących manipulować nie brakuje, więc sam czasem nie jestem pewien czy argumentów czyjejś propagandy nie przyjąłem bez starannego przemyślenia.
Zgadzam się tu z Panem.

>Chyba nikt z nas nie może być na 100 % pewien, że mu się to udaje.
Uważam, że możemy być w 100% pewni, że łapiemy na dobrze przygotowane manipulacje.

>Znów wiedza historyczna daje do myślenia.
Jednak najważniejsze jest myślenie, a dopiero później wiedza, chociaż tu występuje sprzężenie zwrotne.

>Pan nigdy się nie złapał na wątpliwościach czy uznać kogoś za fanatyka?
Wielokrotnie, ale także wielokrotnie się zastanawiałem, czy w dyskusji nie spolaryzowałem zbytnio swojego stanowiska i nie zachowałem się fanatycznie? Do otwartości należy dążyć, ale to także zdawanie sobie sprawy z własnej ułomności intelektualnej.

Pozdrawiam serdecznie,

@@@
.

#119
08-10-2013 01:02
 Ocena 5 na 5
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dziwne powody do dumy
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>Niechęć Franciszka do bogactwa, pozdrawiam<
Coś podobnego. Pewnie mieszka w suterenie. Ile oddał z majątku kościelnego na potrzebujących?

Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.

#120
08-10-2013 08:21
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Dziwne powody do dumy
W odpowiedzi Nietsche
> Coś podobnego. Pewnie mieszka w suterenie.

W suterenie może nie, ale od przepychu troszku się jednak miga.
Cytat:
Przestronne papieskie apartamenty na ostatnim, trzecim piętrze Pałacu Apostolskiego? Franciszek (76 l.) woli skromne mieszkanie nr 201 w Domu Św. Marty od 20 pokoi, w których mieszkali jego poprzednicy. Franciszek nadal mieszka w hotelu dla pracowników Watykanu.

www.fakt.p(*)ciszka-,artykuly,205757,1.html

> Ile oddał z majątku kościelnego na potrzebujących?

Nie bronię go i zarazem nie atakuję. Tylko stwierdzam fakt, który znam. Czy coś oddał - tego nie wiem.
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365