Racjonalista - Strona głównaDo treści
O kulturę dialogu...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
12-03-2014 13:12Jan Rylew (3965 punktów)O kulturę dialogu...
Ocena 12 na 14
O kulturę dialogu warto powalczyć.
Udzielam się na różnych forach dyskusyjnych od 2002 roku z różną intensywnością, dało to okazję do poznania wielu typów dyskutantów i wielu sposobów dyskusji, argumentowania i oddziaływania na czytelników, które z grubsza chciałbym przedstawić, podając jednocześnie parę zasad, jak myślę, racjonalnego podejścia do tematu rozmowy na kwestie sporne lub kontrowersyjne. Liczę przy tym na głosy uzupełniające i krytyczne czytelników, którzy mogą coś ciekawego dodać w tym temacie.

Zasada pierwsza - rozmawiać na temat w którym mamy pewną znajomość rzeczy i jakieś swoje własne przemyślenia.
Dla kogo jest ten portal ? Z kim prowadzić dialog ? Czy rozmawiać z każdym ?
Każdy portal powinien być otwarty na osoby o różnych poglądach i różnych poziomach wykształcenia jeśli chce mieć szerokie pole oddziaływania i nie chce zamienić się w elitarne towarzystwo wzajemnej adoracji.
Racjonalista prowadzi dialog z osobami o nieracjonalistycznych poglądach lub niższym poziomie wykształcenia z pozycji dobrego, wyrozumiałego starszego kolegi, odpowiedzialnego także za dalszą edukację rozmówcy.

Zasada druga - odróżniać poglądy od osoby.
Kilka lat temu na forum Krytyki Politycznej jakiś uczestnik forum, zdaje się, że był to "wykluczony" napisał: "ależ trzeba odróżniać osoby od poglądów". To zdanie warto przemyśleć i wyciągnąć wnioski. Niekiedy poglądy jakiegoś człowieka wydają się strasznie ograniczone, uformowane jakąś propagandą, mitami, ideologią, poprawnością polityczną, medialną, religijną. Są nimi w istocie, ale rozmawiamy jednak z człowiekiem, który ma swoją godność, niezależnie od poglądów czy błędów które popełnia. Oddzielenie poglądów od osoby jest trudne, ale konieczne z punktu widzenia kultury stosunków międzyludzkich.
Humanisto, można zawołać, zwróć uwagę, że masz do czynienia z człowiekiem, wykaż mu absurdalność jego poglądu, jeśli potrafisz, ale nie wykluczaj go dając mu do zrozumienia, że jest głupi mając tak głupie poglądy, albo że jego miejsce jest gdzie indziej.

Zasada trzecia - siła argumentu i logika perswazji ponad siłę uznanego autorytetu. W dyskusji liczy się głównie to co uczestnik dialogu wnosi w żywej rozmowie. Posługiwanie się biblioteką w rodzaju: Przeczytaj sobie to i to, ma czasami dobry skutek jeśli coś jest od razu do przeczytania, ale ktoś kto poleca coś innym co nie jest dostępne od razu, bo sam przeczytał, pownien przytoczyć chociaż jakiś charakterystyczny fragment dzieła oddający to co chce powiedzieć, istotę argumentu. Powoływanie się na dzieła autorów o znanych nazwiskach jest chowaniem się za autorytety, gdy za tym nie idzie bliższe uzasadnienie.

Zasada czwarta - argument ad personam jest wyrazem słabości i braku argumentów ad rem.
Lepiej trzymać się tematu, unikać mówienia o adwersarzu i o sobie, chyba że taki jest temat wątku. Sprowadzanie dyskusji na sprawy personalne rozmówców jest często wyrazem braku argumentów ad meritum i zwykle prowadzi do niepotrzebnych spięć i utraty sensu i celu całej rozmowy.
Rozmówca zamiast rzeczowo argumentować próbuje czasem chociaż zdezawuować oponenta w oczach czytelników, robiąc aluzje do jego domniemanych cech osobowych. Często towarzyszą temu zawoalowane, lub nawet expressis verbis, epitety.
Mnie już nazywano: Libertyn, kosmopolita, lewak, faszysta, sierota po goebbelsie, czerwony propagandzista, komuch, nieuk, homofob, antysemita, cofnięty emeryt, moher, stary piernik, straszny dziadunio, mądry inaczej, troll, itd., pomijając liczne określenia z zakresu biologii i medycyny. Każde z tych określeń ma trochę prawdy, ale jej zawartość jest bardzo różna, od stężenia alkoholu w dobrej wódce, do "zawartości ostatniego tchnienia Mojżesza we wdychanym dzisiaj powietrzu".

Podobno "nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami", ale ciągle, wbrew tej logice, nie brak osób, które usiłują tego dokonać.
Tego typu zabiegi powinny być z miejsca odkrywane i wytykane, a w przypadku recydywy rozmowa powinna być przerwana. Nie radzę przyjmować tego sposobu rozmowy. Może się okazać, że przeciwnik nie potrafi rzeczowo argumentować, ale dobrze daje sobie radę "w zwarciu", gdzie może faulować. Zasada oczywiście nie dotyczy wątków, których tematem są cechy osobowe.

Zasada piąta - ważny jest także styl komentarza.
Temat opisany przez autora wątku zawiera zwykle jedną lub kilka kwestii. Temat może ujawnić kilka aspektów, które będą poruszane w dyskusji. Należy moim zdaniem starać się w możliwie lapidarny sposób postawić kwestię, unikać wielowątkowości. Komentarz powinien zaś odnosić się do danej kwestii, możliwie bez mnożenia aspektów i dygresji. Ostrożnie należy podchodzić do komentarzy w których autor odnosi się do każdego zdania, a nawet części zdania. Powstająca wtedy sieczka słowna jest już mało zrozumiała dla przypadkowego czytelnika, dłużyzna zniechęca do czytania, nie mówiąc już o włączeniu się, a rozmowa która miała być wymianą poglądów staje się niewiele wartą kłótnią.

Dlaczego wysoka kultura dialogu jest ważnym problemem ?
Ponieważ jest inkluzywna, zachęca do udziału i w efekcie pozwala na rozpowszechnianie i udoskonalanie racjonalistycznego światopoglądu. Warto starać się o poprawny obyczaj dyskusji, o to by każdy jej uczestnik śmiało mógł wyrażać swoje poglądy poddając je ocenie innych, a tym samym poznawać poglądy innych oraz dokonywać korekty i doskonalenia własnego widzenia otaczającego nas świata.

Te zasady można z pewnością rozszerzyć lub skorygować na lepsze. Ciekaw jestem jakie macie doświadczenia i propozycje w tym zakresie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..
#61
14-03-2014 17:57
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi Barbiel
>Podobno atak jest najlepszą formą obrony.
>Nie słyszałeś?

Są takie słowa piosenki. Słyszałem je często w czasach gdy grywałem w szachy. Zarówno słów piosenek jak i przysłów nie traktuję jako prawdy.
Chętnie racjonalistka pisze o prawie do odwetu. Nie jestem prawnikiem, o ile się orientuję to:
Zasada ta była stosowana w dawnym prawie polskim jako reakcja na doznaną krzywdę. Do jej stosowania uprawnieni byli: pokrzywdzony, jego rodzina lub ród. Odwet przybierał różnoraką postać, np. wypędzenie z dóbr, zranienie, a nawet zabójstwo (zemsta krwawa).
Czyny te, jako zasada odwetu, były bezkarne.
We współczesnym prawie polskim dozwolona jest obrona przed agresją, odwet (zemsta) po tym jak już doznaliśmy krzywdy nie jest akceptowany. Należy dochodzić sprawiedliwości sądownie.
W naszym przypadku (użytkowników forum R) należy zgłosić nadużycie do moderatora.

Pozdrawiam
Stanisław Gejo


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi Łukasz Maciejewski

>Według mojej oceny, intencją autora nie było napisanie "Krótkiego poradnika dyskusji z trolami", tylko spisanie zasad jakimi warto się kierować w przypadku gdy bardziej zależy nam na ustaleniu prawdy niż na "pokonaniu przeciwnika".

Nie posiadam bezpośredniego wglądu w intencje autora, dlatego wstrzymuję się z wyrażaniem oceny co do tego, jakie przyświecały mu cele przy zakładaniu tego wątku, chciałbym jednak zwrócić uwagę, że oderwany od rzeczywistości styl jego pisania sam ma wiele wspólnego ze stylistyką wielu osób uprawiających trolling mniej lub bardziej rozmyślnie.
Zwracam również uwagę, że założenie, jakoby głównym celem prowadzenia dyskusji miało być ustalenie prawdy, jest bardzo idealizacyjne, a ponadto niezgodne z celem kulturalnego dyskutowania w bardzo wielu życiowych sytuacjach. Nie wahałbym się założyć, że w większości przypadków celem dyskutowania wcale nie jest prawda. Takie patrzenie na sprawę wydaje mi się infantylne i niedorzeczne.

>Zgoda, dyskusja to nie seria monologów. Zgoda, poszerzenie swoich horyzontów to jeden z nalepszych powodów dla którego warto dyskutować z innymi ludźmi.

Są to bardzo rozsądne poglądy i nie widzę powodu, dlaczego taki rozsądny człowiek, jak Ty, miałby się z nimi nie zgodzić.

>Ale nigdzie w swojej wypowiedzi autor nie postulował że każdy z dystkutujących musi mieć kompletną wiedzę na dany temat i "monologować". Mowa jest tylko o "pewnej" znajomości rzeczy. Pewna znajomość rzeczy, to również uczciwa refleksja na temat tego czego się nie wie.

Doceniam Twoje dobre intencje i impulsy sympatii w kierunku autora wątku, ale nie da się sensownie bronić pustosłowia, więc radziłbym Tobie, abyś i Ty tego nie robił, gdyż to stanowczo zbyt niskie zajęcie dla osoby o Twoim talencie.

>Argumenty i sądy, to dwie różne rzeczy.

Jednak w dyskusji często nieodróżnialne.

>Jeżeli chodzi o wartość sądów, to faktycznie wiedza na temat danej osoby może być istotna.

Bardzo rozsądne podejście. Brawo za odwagę!

>Argumenty powinny być jednak z definicji oceniane w oparciu o rzeczywistość którą opisują.

Rozmawiamy o kulturze dyskutowania. Nie rozumiem więc, dlaczego wartość argumentów nie miałaby być oceniana na podstawie tego, czy są po prostu zręczne, zgrabne i ładnie zbudowane? Przecież nikt nie będzie Ci czynił zarzutów z tego, że ładnie się wypowiadasz, prawda?

>Dzielenie ludzi na mądrych i głupich, zamiast poglądów na poparte i niepoparte faktami jest właśnie częścią problemu niskiej kultury dyskusji.

Ale ludzie właśnie tak się dzielą - 5% ludzi bardzo inteligentnych i mądrych (należy do nich wielu uczestników dyskusji na tym forum) i reszta. Takie są fakty.

>Łatwo jest nazwać kogoś, czyje poglądy nie są poparte dobrymi argumentami głupcem, ale ta "głupota" wynika właśnie z jakości poglądów, a nie poglądy z głupoty.

Zgódźmy się i uznajmy za oczywistość to, co oczywiste: głupie poglądy są dowodem głupoty.

>Jednym z głównych argumentów który przewija się w tej kontrze jest to, że wypowiedzi autora wątku nie mają sensu w sytuacji gdy wymagana jest szybka reakcja, szybka decyzja, czy szybka odpowiedź. Ale dyskusja o jakiej autor wątku mówi wymaga przede wszystkim czasu i namysłu. W sytuacji w której czasu jest mało lepiej odłożyć dyskusje na inny termin, niż wpadać w logiczne pułapki.

Jak mawiał Otto von Bismarck - "Acht und achtzig Professoren und Vaterland, Du bist verloren".

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi Jan Rylew
>Drogi Arsamene, dzięki za Twój post, pomogłeś mi, bo pokazałeś swoim komentarzem jak nie należy prowadzić dialogu.

Jestem zupełnie odmiennego zdania.

>Oczywiście, mój tekst jest postulatywny i idealistyczny...

No, ba!

... ale nie jestem naiwny żeby liczyć, że po tym wyrażeniu mojego poglądu coś się zmieni.

Cale szczęście!

>Zarzut, że postulaty są niepraktyczne i niedostosowane do rzeczywistości trzeba jakoś lepiej uzasadnić, bo tak to tylko puste słowa.

Niektórych rzeczy nie można uzasadnić słowami. Od tego są czyny, wiedza i doświadczenie.

>Mówię o dialogu, a w nim następuje konfrontacja poglądów. W takiej sytuacji trzeba mieć coś do powiedzenia, mieć już pewien zasób wiedzy, żeby z tym powojować, a ew poszerzenie horyzontów następuje, gdy strony są gotowe przyjąć coś z argumentacji adwersarza za dobrą monetę.

Niedorzeczność! Gdyby to była prawda, dziewice nigdy nie traciłyby cnoty z ciekawości.

>Poza tym dialog nie zawsze podejmuje się żeby rozszerzyć swoje horyzonty, często podejmuje się go po to, żeby rozszerzyć czyjeś horyzonty .

"Nie zawsze" znaczy tyle co "niekiedy", a to udowadnia niezawodnie wartość mojej argumentacji.

>Radziłbym unikać stwierdzeń w rodzaju "to kompletna niedorzeczność" lub używać tylko w przypadku całkowitej pewności (to rzadkość), bo w przypadku gdy ten drugi udowodni, że nie masz racji to cała "niedorzeczność" po Twojej stronie.

Sorry, ale takie rady to kompletna niedorzeczność.

>Trochę mnie źle zrozumiałeś, chodziło przede wszystkim żeby nie wykluczać osoby z dialogu według własnej selekcji.

To jaki sens ma ten wątek? Czyż nie po to identyfikuje się dyskutantów gburów, żeby ich wykluczyć z dyskusji? Kolega chyba się pogubił i próbuje to ukryć za wodolejstwem, licząc na to, że nikt się nie zorientuje, bo nie będzie mu się chciało tego czytać. Co za bezczelność!

>Osoba może mieć pogląd taki jaki wygłasza...

Ten akapit to szczyty werbalizmu i sałaty słownej. Proszę sobie darować takie numery. Nie zaśmiecaj forum!

>W dyskusji trzeba sięgnąć po konkrety, chyba że chcesz się trochę pobić, ale ja w tym wątku akurat nie mam na to ochoty.

Nie dziwię się takiemu przez Ciebie postawieniu sprawy. Toż to właśnie ja postawiłem jako pierwszy zarzut, że Twoje propozycje są mało konkretne i oderwane od rzeczywistości. Skoro nie potrafisz sięgnąć po konkrety, to nie odwracaj kota ogonem, zarzucając to innym.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi dokowski

Wyborne poczucie humoru, przez które przebłyskuje inteligencja, elokwencja i ogłada. Przykro patrzeć, jak takie talenty marnują się w obronie przegranej sprawy.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi panTeista
>>Zaatakowanemu przysługuje prawo odwetu.
>Prawo odwetu czy prawo do obrony?
Odwetu. Mówimy o znieważaniu, prawo do odwetu jest w taki sposób uznawane, że gdy zachodzi sytuacja zniewagi za zniewagę sąd może odstąpić od karania.

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi myprecious

>Ciekawa argumentacja z twojej strony - uderzasz ad personam, zupełnie nie wyjaśniając czemu się mylę. Ja twierdzę, że aby kultura wypowiedzi została zachowana wystarczy unikać tych błędów formalnych i nieformalnych. Ty twierdzisz, że w dyskusji liczy się forma i treść i kontekst - non sequitur i obalanie straw mana.

A ja twierdzę, że to nie wystarczy. Aby kultura dyskusji została zachowana potrzebne jest przede wszystkim wygodne miejsce do siedzenia, smakowite jadło i wykwintne napoje, a jak Diabeł dopomoże, to i towarzystwo uroczych dam.

>Powtórzę zatem - aby kultura wypowiedzi została zachowana wystarczy przestrzegać unikania tych błędów - gdybyś wziął to sobie do serca - twoja wypowiedź nie byłaby naszpikowana tymi błędami, a jest, co dyskwalifikuje cię jako kulturalnego dyskutanta.

Kultura wypowiedzi to nie kultura dyskusji! Takie logiczne sztuczki proszę sobie darować.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi panTeista
>To te 1286 punktów przyznano Ci darmowo? A ja myślałem że to zapłata
Ludzie chcą żeby świat zmieniał się po ich myśli i lajkują podobnie myślących. To klikanie nic ich nie kosztuje i niczego nie można za otrzymane głosy kupić.

Ale zmienię zdanie jeśli założysz kantor wymiany punktów na złotówki.

#68
14-03-2014 18:50
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi setarkos
>> przeciwne poglądy nie mogą być przecież [jednocześnie] prawdziwe.
>Dobra, dobra - a ruch drogowy ma być prawostronny, lewostronny czy bezstronny?
Jak już z Autorem wątku opracujemy bezkolizyjne skrzyżowania poglądów, całe forum wreszcie przyśpieszy i nawet się obejdzie bez moderadarów.

#69
14-03-2014 19:38
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)Odp: O kulturę dialogu...
>>Ale dyskusja na ten temat, wypracowanie zasad formalnych, ich wdrożenie i trzymanie się ich to także walka.
>OK, niech się rzecz nawet i nazywa "kultura", byle ZASADY tej kultury były precyzyjnie określone, gdyż powinno się wiedzieć na jakie klubowe zasady się przystaje. Regulamin który postuluje kulturę bez PRECYZOWANIA czym ta kultura ma być będzie podkładką pod arbitralne decyzje administracji czy moderacji. Ale myślę, że kiedy się te "zasady kulturalnej dyskusji" uda sformułować, to się okaże, że zamiast definicji kultury powstał zwyczajny regulamin.
W tym punkcie dość poważnie się różnimy. Kultura dialogu to kategoria z wyższej półki niż zasady zachowania się w czasie dyskusji. Nawet jeśli się da takowe ustalić to jeszcze do osiągnięcia postulowanej kultury daleko, bo sprawa wykracza poza zasady i ich stosowanie, których interpretacja może być kwestią sporną.
Obok tego bardzo ważnym problemem jest promocja postawy dobrego, wyrozumiałego nauczyciela, starszego kolegi przez osoby o dużym doświadczeniu na tym forum i dobrej woli, a także zwrócenie uwagi i kontrola własnych wad charakteru jak pycha, nadmiernie rozwinięte ego, skłonność do pogardliwego wyrażania się w stosunku do oponenta itp.
Na tym forum jakoś to funkcjonowało chociaż były także kompromitujące przypadki, których nie chcę wymieniać. Wzorcową postacią na tym forum była Meretseger. Teraz nie widzę jej moderacji - szkoda.

>>>>Zasada druga - odróżniać poglądy od osoby.Praktyka pokazuje, że to jest najważniejsza i najtrudniejsza zasada. Ale nie wiązałabym jej z subiektywnie pojmowaną kulturą, lepszy byłby konkretny regulaminowy formalizm.
>>Obawiam się, że to jest wątpliwa droga chociaż myślałem i o tym, np. ostrzeżenie moderatora i minus 10 pkt .
>W tym punkcie zaproponowałam najważniejszą zasadę forum, a tu czytam o taryfie... I za co ma być odjęte te 10 darmowych punktów?
To właśnie określiłby ten Twój "konkretny regulaminowy formalizm". Miałbym parę propozycji, ale nie chcę w to wchodzić.

>>To bywa podniecające, ale zwykle nie prowadzi do rozpracowania tematu, raczej na manowce wymiany słów a nie poglądów.
>Detaliczne rozprawianie się z każdą frazą oponenta oznacza, że zachodzi nie tyle wymiana, co obalanie poglądów drugiej strony.
Zupełnie się nie zgodzę, dzielenie zdania na czynniki pierwsze służy przede wszystkim zwalczaniu przeciwnika i stanowi sieczkę słowną o niewielkiej wartości merytorycznej ale podam przykład:

>>Niekiedy [...] uczestnicy identyfikują się sami i wtedy dochodzi do wymiany zdań typu: ja jestem taki a taki, a ty jesteś siaki owaki, bo uważasz, że taki a taki jest be.
>Kto sam nie powoła swojej osoby za temat może zgłaszać reklamacje w sprawie ad personam, jeśli się oczywiście zdarzy, jednak kto siebie wskazał za przykład, musi krytykę ścierpieć.

Twój rozmówca zamiast na Twoje całe zdanie odpowiada w ten sposób:
>Kto sam nie powoła swojej osoby za temat
Ten na pewno boi się konfrontacji poglądów na swoją osobę z poglądami innej osoby.
Czego się boisz czego, co w tym widzisz okropnego ?

>może zgłaszać reklamacje,
reklamacje to możesz zgłaszać jak kupisz śmierdzące mięso i to z wątpliwym skutkiem, a może proponujesz książkę życzeń i zażaleń .

>w sprawie ad personam,
No pewnie np.: uprzejmie donoszę, że iksiński napisał o mnie brzydko "głupia krowa" .

>jeśli się oczywiście zdarzy,
Jak się zdarzy to się na tym sparzy i tyle.

>jednak kto siebie wskazał za przykład,
Żeby siebie wskazać za przykład to trzeba być kimś, a nie kimś takim jak Ty mój kotku

>musi krytykę ścierpieć.
Musi czy nie musi, leć poskarżyć się mamusi, he, he.

Czujesz już adrenalinkę, czy mam dać dalsze przykłady ?

>W faktycznej "wymianie poglądów", gdy posty następują w trybie "esej za esej", różnice zdań stają się niuansami ukrytymi w wielosłowiu, mało kto je zauważa, często nawet samym autorom te różnice niespecjalnie przeszkadzają - zbyt zgodne współistnienie dyskutantów nie prowokuje dyskusji.
Masz rację, ale ja nie postuluję dyskusji typu "esej za esej". W komentarzu do tekstu można wyodrębnić jedną lub kilka kwestii spornych i odnieść się do nich, im bardziej lapidarnie a jednocześnie precyzyjnie tym lepiej, ale trudniej. Dlatego często idziemy na łatwiznę komentowania zbitek słownych wyjętych z kontekstu całej wypowiedzi.

W jednym z Twoich zdań znalazłem błąd logiczny, ale nie chcę go wskazywać żeby nie "zredukować" wymowy moich postulatów . To kolejny problem, jak w kulturalny, uprzejmy sposób wskazać komuś jego błąd (jeśli w ogóle na takie traktowanie zasługuje).

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi setarkos

>Dobra, dobra - a ruch drogowy ma być prawostronny, lewostronny czy bezstronny?

To pytanie jest źle postawione. Ruch drogowy powinien być szybki, płynny i bezpieczny. Jego stronność nie ma tu nic do rzeczy.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton

#71
14-03-2014 23:47
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi Jan Rylew
>Kultura dialogu to kategoria z wyższej półki niż zasady zachowania się w czasie dyskusji. Nawet jeśli się da takowe ustalić to jeszcze do osiągnięcia postulowanej kultury daleko
Chcesz sięgnąć na górną półkę, ale żeby się do niej wspiąć trzeba wstąpić na pierwszy szczebel drabiny. Dlatego proponuję zająć się zasadami.

>promocja postawy dobrego, wyrozumiałego nauczyciela, starszego kolegi przez osoby o dużym doświadczeniu
Czyli chów narybku z mentorem w roli hodowcy. Jest niestety specyfiką każdej hodowli, że hodowcą jest "obcy gatunek"...

>Meretseger. Teraz nie widzę jej moderacji - szkoda.
A tak konkretnie to gdzie ta szkoda?

>Miałbym parę propozycji, ale nie chcę w to wchodzić.
Skoro post inicjujący zakończyłeś słowami "Te zasady można z pewnością rozszerzyć lub skorygować na lepsze. Ciekaw jestem jakie macie doświadczenia i propozycje w tym zakresie.", to może sam sobie też nie żałuj.

>dzielenie zdania na czynniki pierwsze służy przede wszystkim zwalczaniu przeciwnika i stanowi sieczkę słowną o niewielkiej wartości merytorycznej ale podam przykład [...]
>Musi czy nie musi, leć poskarżyć się mamusi, he, he.
>Czujesz już adrenalinkę, czy mam dać dalsze przykłady ?
W Twoim przykładzie rozmówca sam odbiera sobie rację porzucając meritum, z takim rozmówcą moja racja tryumfowałaby. A nie na temat można konstruować i dłuższe wypowiedzi.

>często idziemy na łatwiznę komentowania zbitek słownych wyjętych z kontekstu całej wypowiedzi.
Nie "idziemy na łatwiznę", lecz "dbamy o klarowność przekazu wykorzystując funkcjonalność trybu cytat - odpowiedź", nie "zbitek słownych", lecz "niosących treści z którymi polemizujemy fraz", i nie tak do końca "wyjętych z kontekstu", gdyż opublikowany post rozmówcy cały czas jest dostępny.

>W jednym z Twoich zdań znalazłem błąd logiczny, ale nie chcę go wskazywać żeby nie "zredukować" wymowy moich postulatów . To kolejny problem, jak w kulturalny, uprzejmy sposób wskazać komuś jego błąd (jeśli w ogóle na takie traktowanie zasługuje).
Wytknięcie błędu bez dowodów jest gołosłownością wytykającego, bez dowodów nie ma się racji wcale. Póki mi zapowiedzianego błędu nie wskażesz, będę twierdziła, że próbujesz moim kosztem podbić swoje racje.

Niewytknięcie istotnego błędu zawsze jest błędem.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi myprecious
>wystarczy, że zachowując swoje zasady, w kulturalny sposób, wyjaśnisz na czym polega pustosłowność tychże.
Dopóki nie sprecyzuje się jaki sposób dyskutowania jest kulturalny, pustosłowiem pozostanie zarówno Twoja rada jak i tytułowy postulat wątku.

#73
15-03-2014 07:51
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: O kulturę dialogu...
W odpowiedzi myprecious
>Niestety gdy cenzura jest głosem w dyskusji ze strony racjonalisty.pl, świadczy to jedynie o miałkości intelektualnej zreformowanej wizji portalu. Mówienie o kulturze dyskusji w takim kontekscie jest nieporozumieniem.
Pisanie o cenzurze traci na wiarygodności, gdy piszący łamie formalne zasady. Gdyby chciano kogoś skrycie utrącić za imputowanie cenzury, z łatwością dałoby się to zrobić gdyby np. nie kasował on nadmiernego cytowania.

#74
15-03-2014 12:39
 Ocena 1 na 1
myprecious (7170 punktów)Odp: O kulturę dialogu...
Jak zdefiniujesz nadmierne cytowanie, to będę wiedział o co Ci chodzi Poza tym mówiłem o cenzurze na FB, nie tutaj. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie, bo inni użytkownicy zostali zbanowani także na racjonaliście.

"To you, I'm an atheist.
To God, I'm the loyal opposition."

#75
15-03-2014 12:41
 Ocena 1 na 1
myprecious (7170 punktów)Odp: O kulturę dialogu...
>>obecnie na racjonaliście bycie 'chętnie racjonalistą' jest passe.
>Mnie taki drobiazg nie przeszkadza, a nawet jest pewnym wyzwaniem.
>(Już bardziej się przejmuję niewykasowanym nadmiernym cytowaniem.)

Każdy ma inną percepcję rzeczywistości i inne problemy. Niektórzy martwią się cenzurą inni kawałkiem tekstu na zielono...

"To you, I'm an atheist.
To God, I'm the loyal opposition."

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365