Racjonalista - Strona głównaDo treści
Homoseksualizm jako niechoroba

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
17-03-2014 10:00chętnie racjonalistka (29094 punktów)Homoseksualizm jako niechoroba
0 na 6
W ciężko się otwierającym wątku n/t homoseksualizmu przeczytałam zdanie o treści

Homoseksualizm nie jest chorobą, tego się nie leczy.

Zdanie to ma taką konstrukcję, że nie widać co jest przyczyną, a co skutkiem, co dobrze oddaje moje wobec statusu homoseksualizmu wątpliwości. Albowiem tu właśnie nie widać jasności, bo czy mamy sytuację, że

homoseksualizmu się nie leczy, gdyż nie jest on chorobą?

czy raczej

homoseksualizm nie jest chorobą, gdyż się go nie leczy?

Bo jeśli w przyszłości okaże się, że odwracanie orientacji homoseksualnej na heteroseksualną jest możliwe, to czy w tej przyszłości nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?

Czy nauka wykluczyła przyszłą możliwość odwracania orientacji seksualnych?
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 Dalej..
#196
20-03-2014 20:33
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi PhallusAngelus
>Naprawdę musisz się uciekać do takich infantylnych wycinanek?
Wyartykułuj o co masz pretensje zamiast uciekać się do infantylnych aluzji. Zaznaczyłam że cytat jest niepełny, sens wypowiedzi zachowany, zabieg uprawniony, więc jaki problem?

>>Nie zajmuj się tym co i dlaczego napisałam ja i co napisaliby inni.
>No to, kurteczka na wacie, zdecyduj się w końcu...
Na potrzeby eksperymentu przecież masz zapomnieć, kurteczka na wacie.

>Gdybym mógł własnemu dziecku bez żadnych skutków ubocznych zmienić orientację na heteroseksualną, nie zrobiłbym tego i pozwoliłbym, żeby zostało homoseksualistą.
Dziękuję bardzo i serdecznie Ci życzę żeby świat nie był homofobiczny i żeby Twoje dziecko urodziło się homoseksualistą.

>Miłego wieczoru, pa
Miłego.

#197
20-03-2014 20:48
 Ocena 3 na 3
PhallusAngelus (331 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
>Dziękuję bardzo i serdecznie Ci życzę żeby świat nie był homofobiczny i żeby Twoje dziecko urodziło się homoseksualistą.
No przecież pisałem ci, że nie chcę mieć dzieci - to jednak źle mi życzysz
...Ale jak już, to niech to będzie homoseksualistka. Wolałbym mieć chyba córeczkę niż synka.

Cześć

#198
20-03-2014 21:12
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi PhallusAngelus
>Wolałbym mieć chyba córeczkę niż synka.
Przecież nie chcesz mieć dzieci...
(I pewnie będzie chłopczyk, bo nie można mieć wszystkiego.)

>Cześć
Cześć

#199
20-03-2014 21:14
 Ocena 12 na 12
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
Zaraz, może zdecyduj się w końcu czy stawiasz tezy do obalania, tezy do dowodzenia, rozmyślasz o hipotetycznych utopiach, gruszkach na wierzbie, czy może jeszcze coś innego. Zmieniasz podejście przy prawie każdym rozmówcy i piszesz te swoje zasady na kolanie, tak, by Tobie odpowiadały i dawały korzyść.

Rozpoczynasz wyrażeniem swoich
Cytat:
wobec statusu homoseksualizmu wątpliwości


Płynnie potem przechodzisz do rozważania
Cytat:
jeśli w przyszłości okaże się, że odwracanie orientacji homoseksualnej na heteroseksualną jest możliwe, to czy w tej przyszłości nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?


W międzyczasie decydujesz się wprowadzić dodatkowe kryterium:
Cytat:
To załóżmy, że zmianę orientacji będzie można przeprowadzić jedynie we wczesnym dzieciństwie. Czy w takim razie należy pozwalać rodzicom przerabiać dzieci na heteroseksualistów wg własnych homofobicznych zapatrywań, czy uznać, że są zdrowe i pozbawić je dobrostanu jakim jest przyjemność płodzenia dzieci?

Nawiasem pisząc ta wypowiedź jest wewnętrznie nieco sprzeczna, bo skoro motywem zmiany orientacji jest silna homofobia rodziców, to skąd się nagle wziął status homoseksualizmu jako choroby? Czyżby z lęku rodziców przed "obcym" czy społecznym ostracyzmem powodowanym spłodzeniem "odmiennego" potomka?

Arbitralnie stawiasz werdykt, że osoby homoseksualne nie mają "przyjemności płodzenia", przy czym termin ten jest mocno rozmyty, bo owa "przyjemność" jakoś kupy się nie trzyma, jeśli można mi tak rzec. Rzucasz potem jakiś ochłap w postaci biednych mamuś i teściowych, zatroskanych potencjalnym brakiem wnucząt (jakby takie rzeczy nie zdarzały się tu i teraz, szczególnie w kwestii naciskania na pary heteroseksualny). Ja dalej się głowię jak można skorelować akty seksualnie "niewykluczające" tego czy owego z "dobrostanem", czymkolwiek to cholerstwo jest.

Potem nagle
Cytat:
Mamy sytuację rodziców, którzy muszą zdecydować czy przeorientować swą małą i niczego nieświadomą latorośl na heteroseksualizm, czy pozostawić jak jest i dziecię nigdy nie będzie mogło płodzić z przyjemnością?

Jednocześnie bez żadnego uzasadnienia dla zmiany z "mogą zmienić" na "muszą zmienić". Po prostu muszą.
Cytat:
"Ja" tego dziecka będzie zmienione, heteroseksualne, zatem spoko, nie ma z tej strony krzywdy.

Tej światłej myśli nie podpierasz niczym, bo i po co. Przecież kiedy zmieniasz komuś orientację, która już w nim jest, bądź ma on ku niej skłonności to przecież nie zmieniasz jego "Ja", to oczywiste do tego stopnia, że aż nie trzeba tłumaczyć. W końcu z dziecka trzeba wyrwać geja jak nadgniły ząb, bo w przeciwnym razie nie będzie miał możliwości zajścia stosunku niewykluczającego spłodzenia dziecka, bo tak mówi Twoja szczególna interpretacja mglistej definicji.

Oczywiście to tylko poprawność polityczna napędza Twoich rozmówców, wszak tylko światli mają poglądy i tezy, maluczkim pozostaje poprawność polityczna i bluzgi, a ich pseudoargumenty nie mają żadnej wartości...

Następuje dalsze rozszerzanie "tezy"., przy czym dowiadujemy się, że "natura" ma różne chcenia, a
Cytat:
Nie spełnianie określonych parametrów narzuconych przez naturę" to całkiem sensowna definicja choroby, i właśnie tak ma się rzecz z homoseksualistami.


Potem są "zasady", które są "ogólne", dobrze Ci znane, oraz spychanie ciężaru dowodu na innych.

Zasady pozwalają Ci wprowadzić kolejne kryterium, jakim jest binarny wybór

A na koniec uspokajasz:
Cytat:
Nie zajmuj się tym co i dlaczego napisałam ja i co napisaliby inni. Wyobraź sobie że mieszkasz w absolutnie tolerancyjnym wobec homoseksualistów świecie i napisz, że nawet gdybyś mógł własnemu dziecku bez żadnych skutków ubocznych zmienić orientację na heteroseksualną, nie zrobiłbyś tego, i pozwoliłbyś, żeby zostało homoseksualistą.


Czyli znowu zmiana tematu, zmiana frontu, zmiana założeń i zmiana wszystkiego. Całkiem ładna ewolucja - od "tezy" i próby ustalenia" poprzez możliwość zmiany orientacji, przymus wynikający z homofobii, po prostu przymus, aż do wyobrażenia o cudownym świecie, w którym wszyscy są tolerancyjni, zatem nikomu nie powinno nic przeszkadzać, a lew powinien spocząć przy boku baranka, bo kurna jest tolerancyjny również...

Czasem mi się wydaje, że niektórym nie potrzeba towarzystwa do rozmowy, bo sami ze sobą dyskutują nie najgorzej...

Pozdrawiam.

PhallusAngelus (331 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
>(I pewnie będzie chłopczyk, bo nie można mieć wszystkiego.)
...Ale wredna
No dobra, bo nas oboje do oślej ławki za spam...
Spadam definitywnie

#201
02-04-2014 10:04
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi szarley
> Gdybym miał wpływ na orietację seksualną dzieci, wybrałbym opcję
> heteroseksualną, bo taka opcja daje o wiele większe prawdopodobieństwo,
> że będą mogły jednocześnie stworzyć związek oparty na miłości i być rodzicami
> swoich biologicznych dzieci.

Racja. Dodatkowo ta opcja również minimalizuje prawdopodobieństwo zapadnięcia na AIDS.

> Opcja homoseksualna daje równie wysokie prawdopodobieństwo stworzenia związku
> opartego na miłości, ale szanse na biologiczne potomstwo redukuje do zera.

To fakt, choć w tym miejscu warto też uświadomić sobie, że to Ty cenisz możliwość posiadania biologicznego potomstwa, a tak wcale nie musi być w przypadku Twoich dzieci.

> Ponieważ chciałbym, żeby moje dzieci miały w życiu jak największe
> możliwości samodzielnego dokonywania wyborów, także w dziedzinie
> prokreacji, wybrałbym opcję hetero.

W zasadzie postąpiłbym podobnie. Po drugie statystycznie znaleźć sobie partnera hetero jest znacznie łatwiej, niż homo.
***

Z innej beczki: oglądałem ostatnio czeski film "Muži v naději" z 2011r. (polskie tłumaczenie tytułu "Naiwniacy")
Szczególnie Bolek Polívka zrobił na mnie wrażenie swoim kunsztem aktorskim , ale nie o tym.
Johannes, powiedz proszę, co sądzisz na temat przedstawionej tam koncepcji, że zdrada sprzyja szczęściu i harmonii w macierzystym związku.
Łącząc pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#202
02-04-2014 10:14
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi Meretseger
> AIDS to jednostka chorobowa, która może, ale wcale
> nie musi łączyć się z homoseksualizmem.

Oczywiście homoseksualizm sam z siebie nie wytwarza wirusa AIDS, ale statystycznie w tej grupie znacznie więcej ludzi na tą chorbę zapada.
Sam homoseksualizm nie wiąże się ściśle z AIDS, jednak praktyki, które są obarczone większym ryzykiem zakażenia, są bardziej popularne wśród osób LGBT. W USA męscy homoseksualiści odpowiadają za około 50% zakażeń HIV ogółem i 67% wśród mężczyzn, przy czym w latach 2002-2007 wartość ta wynosiła 55%, następnie spadła do 47% i ponownie wzrosła do 51%.

"Ludzie, 70% nosicieli wirusa HIV w naszym kraju to homo- i biseksualiści. Nie możemy zaprzeczyć, że AIDS to choroba gejów. Musimy to przyznać i stawić temu czoła."
Działacz gejowski i lider organizacji The National Gay and Lesbian Task Force Matt Foreman
W całej UE udział męskich homoseksualistów w zakażeniach HIV wynosi 27%. W krajach Europy Zachodniej średnia wynosi ok. 30%, przy czym w Niemczech dochodzi do 70%, w Czechach do 52%.
W Europie Środkowej odsetek zakażeń jest kilkukrotnie mniejszy - w Polsce 12,8% zarażeń w latach 2004-2008 dotyczy kontaktów seksualnych między mężczyznami.

Źródło Wikipedia.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#203
02-04-2014 10:18
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi mayolina
> nie udowodniono szkodliwości stosunków homoseksualnych dla zdrowia
> (tu odsyłam do statystyk (..)

Sam stosunek jako taki nie stwarza zagrożenia, AIDS to uaktywniony wirus a nie kara boska, ale drobiazgowe sprawdzanie czy partner nie jest nosicielem akurat w tej grupie jest b. ważne.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,612237#w614363
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#204
02-04-2014 12:15
 Ocena 3 na 3
mayolina (2278 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>> nie udowodniono szkodliwości stosunków homoseksualnych dla zdrowia
>> (tu odsyłam do statystyk (..)
>Sam stosunek jako taki nie stwarza zagrożenia, AIDS to uaktywniony wirus a nie kara boska, ale drobiazgowe sprawdzanie czy partner nie jest nosicielem akurat w tej grupie jest b. ważne.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,612237#w614363
>Pozdrawiam
Drobiazgowe sprawdzenie czy partner nie jest nosicielem wirusa AIDS jest bardzo istotne zarówno w związku homoseksualnym jak i heteroseksualnym, zwłaszcza przy upodobaniu do stosunku analnego. Tak samo pary homoseksualne powinny zwracać uwagę na pewne rodzaje żółtaczki (ale, o dziwo, nikt nie postuluje by żółtaczka była karą za grzechy....)

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi mayolina
> Drobiazgowe sprawdzenie czy partner nie jest nosicielem wirusa AIDS
> jest bardzo istotne zarówno w związku homoseksualnym jak i heteroseksualnym

Tak, choć biorąc pod uwagę ryzyko, ale bez sprawdzania - nie jest po równo.

> zwłaszcza przy upodobaniu do stosunku analnego

Właśnie. Czyżby Pan Bóg w tamtą dziurkę sobie nie życzył?

> Tak samo pary homoseksualne powinny zwracać uwagę na pewne
> rodzaje żółtaczki (ale, o dziwo, nikt nie postuluje by żółtaczka była karą za grzechy....)

Z tym "nikt" bym uważał. Dziś już mało, ale kiedyś praktycznie wszystkie choroby były uważane za karę za jakies grzechy. W niektórych zapóżnionych środowiskach dalej się tak uważa.
Przykładem rak Christophera Hitchensa i naparzanka na niego przed śmiercią na chrześcijańskich forach internetowych.
Pozdrowienia
PS mayolina, z piesków na jesień w wymiarze 8 sztuk przeżyło 2 szt.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#206
02-04-2014 13:24
 Ocena 1 na 1
mayolina (2278 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>Z tym "nikt" bym uważał.
masz rację, pisanie 'nikt' jest nadużyciem. Nie mniej jednak o AIDS jako karze za grzechy słyszy się o wiele częściej niż o żółtaczce typu B i C, choć i one, tak jak AIDS, są przenoszone drogą płciową.

>Tak, choć biorąc pod uwagę ryzyko, ale bez sprawdzania - nie jest po równo.
Oczywiście nie jest po równo, ale w drugą stronę. W świetle cytowanych w wątku danych wydaje się bardziej uzasadnione by przestrzegać kobiety przed stosunkiem płciowym z nieprzebadanym partnerem.Jak pisałam wcześniej, kobieta heteroseksualna uprawiająca seks analny ma większe szanse na zarażenie się AIDS niż mężczyzna w związku homoseksualnym.

>Właśnie. Czyżby Pan Bóg w tamtą dziurkę sobie nie życzył?
A jeszcze bardziej nie życzy sobie transfuzji krwi i spolegliwości (patrz wcześniej cytowane dane)

PS: piesków szkoda.

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi mayolina
> ak pisałam wcześniej, kobieta heteroseksualna uprawiająca seks analny
> ma większe szanse na zarażenie się AIDS niż mężczyzna w związku homoseksualnym.

Przepraszam, ale nie bardzo widzę to w faktach. Bierny stosunek analny (dotyczy także kobiet) to 50 przypadków na 10 tysięcy. Jak się domyślam, mniej-więcej po równo u kobiet i biernych mężczyzn.
Może gdzieś się mylę, ale mężczyzna homoseksualny (z którym kobieta się nie będzie kochać) jest nosicielem z prawdopodobieństwiem kilkakrotnie wyższym, niż mężczyzna heteroseksualny (z którym się będzie kochać).
Chyba, że rozgraniczasz role jednego i drugiego z homoseksualnych męskich partnerów (nigdy się nie zamieniają). Wtedy ten na stałe aktywny ma istotnie mniejsze szanase (odpukać).

Raczej więc powinnaś napisać: "kobieta heteroseksualna uprawiająca seks analny ma większe szanse na zarażenie się AIDS niż aktywny mężczyzna w związku homoseksualnym".

>A jeszcze bardziej nie życzy sobie transfuzji krwi i spolegliwości (patrz wcześniej cytowane dane)

Chulercia

>PS: piesków szkoda.

No szkoda. Wot, dobrór naturalny - Matka Natura grzeszyła tak przez miliardy lat...
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#208
02-04-2014 14:30
 Ocena 2 na 2
mayolina (2278 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>Raczej więc powinnaś napisać: "kobieta heteroseksualna uprawiająca seks analny ma większe szanse na zarażenie się AIDS niż aktywny mężczyzna w związku homoseksualnym"
ano powinnam.

#209
02-04-2014 18:53
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>> Opcja homoseksualna daje równie wysokie prawdopodobieństwo stworzenia związku
>> opartego na miłości, ale szanse na biologiczne potomstwo redukuje do zera.
>To fakt, choć w tym miejscu warto też uświadomić sobie, że to Ty cenisz możliwość posiadania biologicznego potomstwa, a tak wcale nie musi być w przypadku Twoich dzieci.

Nie przypuszczam, aby ktoś nie cenił sobie możliwości, co najwyżej może nie chcieć mieć dzieci.

Para homoseksualna może nie mieć dzieci, może mieć dziec adoptowane, może mieć dzicko jednego z partnerów
Para heteroseksualna ma o jedną możliwość więcej. Pytanie dotyczyło "projektowania" orientacji seksualnej dziecka. Jeśli samo podejmie decyzję o trwałej rezygnacji z płodności, będzie to jego wybór w dorosłym życiu.

Mój wybór jest czysto hipotetyczny, ale kierowałbym się wyłącznie pragmatyzmem

#210
06-04-2014 19:24
 Ocena 6 na 6
Maciej Motuk (415 punktów)Odp: Homoseksualizm jako niechoroba
Homoseksualizm jako zjawisko jest uznawany za orientację seksualną, a tej z zasady się nie leczy.

Inaczej sprawa się ma, gdy jednostka nie akceptuje swojego homoseksualizmu. Wówczas mamy do czynienia z homoseksualizmem ego dystonicznym, który jest traktowany jako zaburzenie (w odróżnieniu od h. egosyntonicznego, akceptowanego przez jednostkę).
Nawet jednak w takich sytuacjach działania terapeutyczne skupiają się na doprowadzeniu pacjenta do stanu akceptacji swoich skłonności, a nie do ukierunkowania popędu seksualnego na płeć przeciwną.
Wynika to z faktu, iż dotychczasowe próby zmiany orientacji kończyły się porażką.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365