Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ze skrajności w skrajność moja historia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
04-11-2014 03:01Sambor (21 punktów)Ze skrajności w skrajność moja historia
Ocena 3 na 3
Witam serdecznie. Chciałbym podzielić się swoją historią i poszukać ludzi mnie podobnych którzy przeżyli coś podobnego.

Dzieciństwo czyli katolicki standardzik, co niedziela do kościółka choćby miała być awantura i bicie to kościółek najważniejszy. Religia w szkole, straszenie piekłem, modlitwy itp.

W wieku 10 lat straciłem ojca który był głównym motorem napędowym katolicyzmu w naszym domu przez co przez następne lata w sposób naturalny i niegwałtowny rozpocząłem oddalać się od kościoła i wiary aż całkowicie porzuciłem to wszystko.

Niestety mając lat 16, mając problemy zdrowotne (nowotwór), szkolne i psychiczne (depresja, nerwica) mój mózg najwidoczniej potrzebował jakiegoś zakotwiczenia, oparcia, sensu tego wszystkiego i pod wpływem katolickiej tresury w wieku dziecięcym zacząłem rozmyślać o Bogu... i tutaj zaczyna się piekiełko. Przesiadując na różnorakich czatach internetowych spotkałem nawiedzonego fanatyka który się niedawno nawrócił. Opowiadał mi o cudach jakie go spotkały min taki że modlił się w kościele o powołanie a jak wyszedł to zobaczył gołębia i to był cud bo ten gołąb to był Duch Święty i tym podobne historie. No cóż niestety dawałem wiarę, a przynajmniej zainteresowanie temu. Zaprzyjaźniliśmy się i codziennie rozmawialiśmy na czacie o sprawach duchowych. Naciskał abym poszedł do spowiedzi bo to się cuda dzieją, ręce odrastają, wszystkie problemy znikają, Bóg uzdrawia psychicznie i fizycznie. I wpadłem jak śliwka w kompot. Przez 10 lat tkwiłem w tym. Obkupiłem się w książki katolickie, dzienniczki świętej Faustyny, o ojcu Pio, odmawiałem koronki, różańce jak stare jęczące dewoty i w to wszystko szczerze wierzyłem. Cały czas regularnie zastanawiałem się do wstąpienia do zakonu i wskoczenia w habit. Niestety teraz mając 27 lat, doszedłem do pewności że to wszystko jest kłamstwem i ułudą, i że mając przesrane calutkie życie wcale nie będę mieć skarbu w niebie i po prostu mam pecha. Cóż, cały ten czas miałem myśli samobójcze które spychałem ze swej świadomości bo przecież katolik nie może mieć takich brzydkich myśli, Judasz się powiesił i gnije na samym dne piekła przypiekany ogniem całą wieczność po wsze czasy. I nadal jak o tym myślę to czuję strach, tego już nie usunę ze swojej głowy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
#166
24-11-2014 09:26
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi setarkos

>wychowanie w duchu religii bardzo ostaje od wychowania w duchu komunizmu? [...] Czy nie dlatego tak się wzajem zwalczają, że stanowią dla siebie konkurencję...
Skoro miarą konkurencyjności miałoby być zwalczanie, to przypomnę, że w Polsce komuniści Kościoła Katolickiego nie zdelegalizowali, jak to uczyniono z komunizmem.
.

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi setarkos
> wartości wyższe znajdować wśród zwykłych ludzi?

Dokładnie tak. Wartości wyższe bywają atrybutami zwykłych ludzi.
Tylko w zwykłych sprawach zaklęte jest szczęście i spełnienie.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#168
24-11-2014 09:48
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
> Skoro miarą konkurencyjności miałoby być zwalczanie, to przypomnę, że
> w Polsce komuniści Kościoła Katolickiego nie zdelegalizowali, jak to uczyniono z komunizmem.

Jest taki kościół w Morawicy nieopodal Krakowa, widoczny z autostrady A4.

Stare Krakusy opowiadają, jak w latach 60 i 70tych pracownicy SB jeździli tam chrzcić swoje pociechy, jak również na ich śluby. Wyglądało to ponoć tak: pod kościół zajeżdża kilka służbowych limuzyn, w nich panowie w czarnych prochowachach. Delikatnie wypraszają kilka babć z kościoła i obstawiają naokoło wartą.
Po chwili podjeżdża samochód z rodzicami, tudzież państwo młodzi. Rach-ciach i po zawodach.
Ksiądz proboszcz zaciera ręce, jemu też coś zawsze skapnęło. Oczywiście wszystko z nim wcześniej uzgodnione.
Miłego dnia!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#169
24-11-2014 10:55
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Jacek Głodzik

>Jest taki kościół w Morawicy nieopodal Krakowa...
Ach te komuchy pod Krakowem się wszystkie dekowały.

Opowieść niczym legendy o czarnej wołdze.
.

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
Tylko ciii...
Czarną wołgą jechałem w zeszłym roku. Tzn. w środku czarny skaj (na zewnątrz fioletowa), za kierownicą wytatuowany łysy "karczek", a z radyja leci ruska muzyka hip-hop.
Jak auto wjechało w świeżo wyburzone dzielnice Astrachania (zrównane z ziemią chałupy pamiętające jeszcze Romanowów) to natychmiast zatęskniłem za Ojczyzną

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#171
24-11-2014 13:18
 0 na 2
Elasp (6859 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi setarkos

>Sądzi Pan, że wychowanie w duchu religii bardzo ostaje od wychowania w duchu komunizmu? Czy nie są podobne pod względem propagowania równości owieczek a różnią się li tylko szyldem (barwą strojów pasterzy)? Nawet kult jednostki (oczywiście tylko spośród przewodniej siły) występuje w obu ideologiach. Czy nie dlatego tak się wzajem zwalczają, że stanowią dla siebie konkurencję w próbach zajęcia tych samych (elitarnych) pozycji politycznych?

Myślę, że są to czysto zewnętrzne podobieństwa, przynajmniej między komunizmem a chrześcijaństwem. Chrześcijaństwo jest dostosowane do natury człowieka (mit o grzechu pierworodnym), tzn. uwzględnia jego wady i stara się je krok po kroku naprawiać, natomiast komunizm chce tę naturę zbudować od podstaw, ukształtować "nowego człowieka". Dlatego udało się to pierwsze rozwiązanie i trwa od 2000 lat, natomiast nie udało się drugie, chociaż i tak trwało za długo, bo aż 70 lat.

Kult jednostki w komunizmie wiązałbym z tradycją rosyjskiego samodzierżawia, która odżyła w Rosji także i teraz, kiedy komunizmu już tam nie ma. Ta tradycja ma zaś źródła niechrześcijańskie (w uproszczeniu: Carat -> Bizancjum -> Cesarstwo Rzymskie -> Imperium Aleksandra Wielkiego -> Starożytna Persja). Nawet Stalinowi imponował starożytny Tigranes Wielki, wzorujący się na Persach. Komunizm zawiera w sobie założenie o dyktaturze całej klasy, a teoretycy komunizmu po prostu nie chcieli bądź nie potrafili zauważyć, że dyktatura jednej klasy nader często przekształca się w dyktaturę jednego człowieka (np. w starożytnym Rzymie: rządy patrycjatu i ekwitów -> władza imperatorów (na czas wojny) -> pryncypat). Wynika stąd, że na dyktaturę (proletariatu) musieliby składać się już "nowi ludzie". Skąd ich jednak wziąć, skoro nowego człowieka można ukształtować właśnie w wyniku przejęcia władzy przez tę dyktaturę?

Dla mnie wzorem chrześcijańskiego wychowania są idee zawarte w "Myślach o wychowaniu" J. Locke'a.

>Czy w takim razie nie należy dbać o rozsądek 'pod strzechami', a wartości wyższe znajdować wśród zwykłych ludzi?]

Tak, ale pod strzechami znajdują się telewizory i komputery podłączone do internetu, toteż człowiek nie tylko jest indoktrynowany nie bardziej niż kiedyś, ale i większym stopniu inwigilowany. "Zwykły człowiek" jest więc już kształtowany od dziecka w sposób, w jaki odpowiada to władzy (i biznesowi), tylko że bardziej nowoczesnymi środkami - nie rózgą, ale światłowodem.

#172
25-11-2014 22:58
 Ocena 1 na 1
Sambor (21 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi schlawiner
Dziękuję za zniszczenie mojego tematu i pisanie bzdur nie na temat, wśród 171 odpowiedzi tylko 10 jest na temat a 160 nie wiem o czym...

#173
26-11-2014 06:20
 0 na 2
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Sambor
>Dziękuję za zniszczenie mojego tematu i pisanie bzdur nie na temat, wśród 171 odpowiedzi tylko 10 jest na temat a 160 nie wiem o czym...
Jeśli nie wiesz o czym to skąd wiesz, że nie na temat?

#174
26-11-2014 11:17
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Sambor
>Dziękuję za zniszczenie mojego tematu i pisanie bzdur nie na temat, wśród 171 odpowiedzi tylko 10 jest na temat a 160 nie wiem o czym...

Młodość musi się wyszaleć ,starsi panowie wygadać należy być wyrozumiałym .

#175
26-11-2014 11:54
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi janek77
>KK ma szeroką wiedzę o fizycznym świecie wielowymiarowym jak i Bogu.

Mam nadzeję, że KK ma również wiedzę o tym, co dzieje się w jego własnych szeregach.
Dziennikarze dotarli do znajomych byłego już księdza Witolda Bocka i innych gdańskich księży, którzy w ten sposób, anonimowo mieli skomentować jego decyzję z przed klilku dni. Pogrubienia specjalnie dla Ciebie:

Cytat:
Dla osób postronnych to może wyglądać na bufonadę - mówi jeden ze znajomych Bocka i prostuje:
- Tak naprawdę jest to dramatyczny krzyk: "Wciąż wierzę w Jezusa Chrystusa, ale odchodzę, bo przestałem wierzyć w polski Kościół, któremu poświęciłem ponad 30 lat życia"
- Dużo rozmawialiśmy z Witkiem o tym, co się dzieje z polskim Kościołem, szczególnie polskim duchowieństwem. O tym, że księża, zamiast nieść ludziom nadzieję w trudnych i coraz bardziej skomplikowanych czasach, oderwali się od rzeczywistości. Kościół po upadku komuny stał się głównie machiną do walki o wpływy i pieniądze, gdzie lepiej niż inni mają się lizusy i biurokraci. Witek bardzo przeżywał koleje losu księdza Lemańskiego w diecezji warszawsko-praskiej. To go upewniło, że tak się dzieje nie tylko pod rządami arcybiskupa Głódzia - zapewnia kolejny rozmówca.
- Z goryczą mówił, że już seminarzyści są pompowani lękiem: kto porzuci stan kapłański, ten jest zdrajca; że były ksiądz kończy jako taksówkarz albo sprzedawca w sklepie mięsnym; że jak się ożeni, to ta kobieta zachoruje na raka, a jeśli będą dzieci, to upośledzone. Proszę tylko nie wyciągać z tego wniosku, że w przypadku Witka chodzi o kobietę. On po prostu chce być wolnym człowiekiem i żyć uczciwie, po chrześcijańsku, poza wspólnotą Kościoła rzymskokatolickiego


Serdecznie Cię pozdrawiam Janku!

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
W odpowiedzi Elasp
> Chodzi mi oczywiście o odpowiednik "transcends" (..)
> od czasownika "to transcend". Za mocno wpływa na mnie filozofia Kanta
> gdzie stale mówi się o transcendentalności (..)
> gdzie w tłumaczeniu Bogusławskiego odpowiednik "transcends", (..)
> od "to transcend"? (..) God viewed as the creative source of the human
> race and the world who transcends

Można to jeszcze nadrobić i np. doczytać nieco Spinozy.
Pomocne hasło: immanencja
sjp.pl/immanencja

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Duch Prawdy (14788 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
>Obkupiłem się w książki katolickie, dzienniczki świętej Faustyny, o ojcu Pio, odmawiałem koronki, różańce jak stare jęczące dewoty i w to wszystko szczerze wierzyłem.
Wierzyłeś w fałszywe wyobrażenia, którymi zostałeś zindoktrynowany, zamiast w Boga.
>doszedłem do pewności że to wszystko jest kłamstwem i ułudą
Co wszystko?
>Judasz się powiesił i gnije na samym dne piekła
Bohaterowie Ewangelii to postacie fikcyjne, więc Judasz nigdzie nie gnije, chyba, że jakiś egzemplarz Ewangelii gnije w jakiejś wilgotnej piwnicy. Piekła nie ma, to jedno z fałszywych wyobrażeń służące fałszywym pasterzom do zniewalania ludzi.
>I nadal jak o tym myślę to czuję strach, tego już nie usunę ze swojej głowy.
Jeśli będziesz tak myślał to nie usuniesz, musisz poznać prawdziwe znaczenie zapisów Ewangelii, które nie są opisami rzeczywistego życia, lecz metaforami religijnymi, za pomocą których pisarze przekazali duchową treść. Jezus, apostołowie, Maria, Łazarz itd. to bohaterowie literaccy, postacie fikcyjne, chodzenie po wodzie, zamienianie wody w wino, nakarmienie 5 tysięcy 2 rybami itd. to religijne alegorie, nie wydarzenia z życia.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

#178
17-12-2014 13:52
 Ocena 1 na 1
Ottentotto Látens (2 punktów)Odp: Ze skrajności w skrajność moja historia
>Witam serdecznie.
>[...]
>strach, tego już nie usunę ze swojej głowy.

Witam, przeczytałem Twoją historię z zaciekawieniem i nasunęło mi się pewne (być może banalne) pytanie. Z góry zaznaczam, że nie próbuję wytknąć niekonsekwencji. Napisałeś jednak o szczerej wierze w minionym okresie i o dzisiejszej pewności co do tego, że wszystko to, w co wcześniej wierzyłeś, było kłamstwem i ułudą. W związku z tym chciałem zapytać, czy w okresie szczerej wiary doświadczałeś czegoś, co utwierdzało Cię w wierze i dzięki temu udawało się odsunąć od siebie ewentualne wątpliwości, czy może w większym stopniu przy wierze utrzymywała Cię nadzieja na pokrzepienie w trudnej sytuacji i trwałeś przy niej mimo braku takich doświadczeń? Jeśli jednak takie doświadczenia się pojawiały, co sprawiło, że w tym momencie nie tylko nie są one dla Ciebie wystarczającym potwierdzeniem prawdziwości tez, w które kiedyś szczerze wierzyłeś, ale stały się na tyle mało przekonujące, że dziś masz już niemal pewność nieprawdziwości tychże tez?

Oczywiście rozumiem, że jest to bardzo osobista i jednocześnie bolesna dla Ciebie kwestia, więc jeśli nie masz ochoty odpowiadać, nie będę nalegał.

Pozdrawiam

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365