Racjonalista - Strona głównaDo treści
Siła religii, a 'poczucie sensu'

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
27-10-2015 17:41Rainard (321 punktów)Siła religii, a 'poczucie sensu'
Ocena 3 na 3
Witam. Ostatnio zaczęło zastanawiać mnie, skąd na religię, mówiąc brzydko, tak wielki popyt. Dlaczego, pomimo częstej głupoty samych doktryn, głoszenia fałszywych wyobrażeń na świat, jawnych nadużyć ze strony religijnych instytucji, zła przez nie czynionego, ogólnodostępnej wiedzy historycznej, która pokazuje jak często było to po prostu narzędzie władzy, manipulacji i wyciskania kasy ze społeczeństwa, wszystko to ma się tak dobrze? Jak to jest, że religia ciągle zajmuje uprzywilejowane miejsce, a naukę czy filozofię traktuje się często jako chłodne i nieludzkie? Jakbyśmy niczego nie nauczyli się z historii. Nie chcę oczywiście 'jechać' w tym momencie po religii (no dobra, nie oszukujmy się... ), ale przyjrzeć bliżej przyczynom wiary oraz wyżej wspomnianego dystansu do nauki czy filozofii. Tyle tytułem wstępu.

A teraz małe wyjaśnienie. Często spotykam się ze stwierdzeniami, głównie ze strony 'zdystansowanych' wierzących (tj. wierzących, ale 'wątpiących', ci fanatyczni od razu podczas rozmowy odsyłają cię do Piekła na wieczne potępienie ) typu: "Jak to jest, że w ogóle występuje na świecie coś takiego jak 'cud życia'? Jak to jest, że ludzie się rodzą? Tak, tak, wiem, że to wszystko jest opisane i zbadane, nauka to wyjaśnia, ale jak to w ogóle jest, że żyjemy? Jak to jest, że w ogóle Wrzechświat istnieje? To wszystko nie może być takie bezcelowe, musi być jakiś sens, jak niby możemy się rodzić tylko po to, żeby umrzeć? Musi być jakiś cel. Musi być Bóg".

Ten przykład pokazuje dziwną tendencje u ludzi do 'poczucia sensu'. Dla wielu osób musi istnieć tzw. 'większy sens', 'jakiś cel'. Religie potrafią to doskonale wykorzystać i tu pojawia się Bóg, niebo, nieśmiertelna dusza, reinkarnacja i inne dziwne twory. Dają proste, satysfakcjonujące i akceptowalne odpowiedzi na pytania bardzo trudne, których rzeczywiste odpowiedzi są przeważnie niemożliwe do zaakceptowania przez większość ludzi. Zastanawia mnie więc czy właśnie to (poza indoktrynacją) nie jest głównym motorem religii - dawanie prostych odpowiedzi, poczucia wyjątkowości, łagodzenie lęków egzystencjalnych oraz strachu przed nieznanym?
Mam też w związku z tym kilka pytań:

Jakie procesy psychologiczne stoją za 'poczuciem sensu', wiarą we własną wyjątkowość, wyjątkowość życia oraz 'wyższy cel' wszystkiego?

Skąd bierze się ta antropomorfizacja rzeczywistości, skąd przekonanie, że wszystko musi mieć 'cel' i stwórcę, skąd to dziwne u ludzi wierzących porównywanie rzeczywistości do przedmiotów stworzonych przez człowieka (np. argumenty kreacjonistów)?

Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brak Boga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak można tak myśleć? To mi czegoś brak czy może innym?

Dlaczego naukę traktuje się często jako zimną, nieludzką? Dlaczego, mimo iż najlepiej opisuje rzeczywistość, ludzie (często bardzo inteligentni) wolą obstawać przy religijnych wersjach, zamiast spróbować szukać tego 'sensu' w oparciu o naukę (za sens można uznać chociażby życie samo w sobie - korzystanie, 'odczuwanie' życia; traktowanie go jak koneser traktuje wino - ilość łyków jest niewielka, dlatego każdy należy smakować najmocniej jak się da)?

Dlaczego o religii mówi się, że 'daje sens', a nigdy nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś tak pozytywnie, jak o wszelkich wiarach, mówił o ideach różnych filozofów na temat tego 'jak żyć' ('Królestwo Niebieskie' jest modne jak cholera, a o "Nie należy bać się śmierci, bo kiedy żyjemy śmierci nie ma, a kiedy przychodzi - nie ma nas" to mówią chyba tylko uczniowie gimnazjum przed sprawdzianem z antyku )?

Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi?

Może raczej dość jałowe te moje wywody, ale jestem ciekaw Waszych opinii.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..
#1
27-10-2015 18:08
 Ocena 4 na 4
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
Bardzo ciekawe te twoje wywody a to
>za sens można uznać chociażby życie samo w sobie -
>korzystanie, 'odczuwanie' życia; traktowanie go jak koneser traktuje wino - ilość łyków jest
>niewielka, dlatego każdy należy smakować najmocniej jak się da

po prostu jest pięknie powiedziane.
Sądzę, że jednym z motorów powodzenia religii są dwie sprzeczne potrzeby człowieka. Z jednej strony boi się odpowiedzialności za swoje czyny więc jest kusiciel i wybaczający bóg, z drugiej szuka sposobu na kontrolowanie swojego życia więc są modlitwy z wiarą, że jeśli spełni się odpowiednie warunki to bóg tych modlitw wysłucha. Np przed wyruszeniem w niebezpiczną drogę- bo ciemno, mgła i ślisko- lepiej się człek czuje, gdy ma dodatkowe zabezpieczenie choćby i modlitewne. Jak nie podziała i będzie wypadek to nie był to fatalny zbieg okoliczności tylko bóg tak chciał, zatem nic złego się nie zdarzyło bo to tylko część boskiego planu.

#2
27-10-2015 18:16
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
>Witam. Ostatnio zaczęło zastanawiać mnie, skąd na religię, mówiąc brzydko, tak wielki popyt.
>Dlaczego, pomimo częstej głupoty samych doktryn, głoszenia fałszywych wyobrażeń na świat, jawnych
>nadużyć ze strony religijnych instytucji, zła przez nie czynionego, ogólnodostępnej wiedzy
>historycznej, która pokazuje jak często było to po prostu narzędzie władzy, manipulacji i wyciskania
>kasy ze społeczeństwa, wszystko to ma się tak dobrze? Jak to jest, że religia ciągle zajmuje
>uprzywilejowane miejsce, a naukę czy filozofię traktuje się często jako chłodne i nieludzkie?
>Jakbyśmy niczego nie nauczyli się z historii. Nie chcę oczywiście 'jechać' w tym momencie po religii
>(no dobra, nie oszukujmy się... ), ale przyjrzeć bliżej przyczynom wiary oraz wyżej
>wspomnianego dystansu do nauki czy filozofii. Tyle tytułem wstępu.
>A teraz małe wyjaśnienie. Często spotykam się ze stwierdzeniami, głównie ze strony 'zdystansowanych'
>wierzących (tj. wierzących, ale 'wątpiących', ci fanatyczni od razu podczas rozmowy odsyłają cię do
>Piekła na wieczne potępienie ) typu: "Jak to jest, że w ogóle występuje na świecie coś takiego
>jak 'cud życia'? Jak to jest, że ludzie się rodzą? Tak, tak, wiem, że to wszystko jest opisane i
>zbadane, nauka to wyjaśnia, ale jak to w ogóle jest, że żyjemy? Jak to jest, że w ogóle Wrzechświat
>istnieje? To wszystko nie może być takie bezcelowe, musi być jakiś sens, jak niby możemy się rodzić
>tylko po to, żeby umrzeć? Musi być jakiś cel. Musi być Bóg".
>Ten przykład pokazuje dziwną tendencje u ludzi do 'poczucia sensu'. Dla wielu osób musi istnieć tzw.
>'większy sens', 'jakiś cel'. Religie potrafią to doskonale wykorzystać i tu pojawia się Bóg, niebo,
>nieśmiertelna dusza, reinkarnacja i inne dziwne twory. Dają proste, satysfakcjonujące i akceptowalne
>odpowiedzi na pytania bardzo trudne, których rzeczywiste odpowiedzi są przeważnie niemożliwe do
>zaakceptowania przez większość ludzi. Zastanawia mnie więc czy właśnie to (poza indoktrynacją) nie
>jest głównym motorem religii - dawanie prostych odpowiedzi, poczucia wyjątkowości, łagodzenie lęków
>egzystencjalnych oraz strachu przed nieznanym?
>Mam też w związku z tym kilka pytań:
>Jakie procesy psychologiczne stoją za 'poczuciem sensu', wiarą we własną wyjątkowość, wyjątkowość
>życia oraz 'wyższy cel' wszystkiego?
>Skąd bierze się ta antropomorfizacja rzeczywistości, skąd przekonanie, że wszystko musi mieć 'cel' i
>stwórcę, skąd to dziwne u ludzi wierzących porównywanie rzeczywistości do przedmiotów stworzonych
>przez człowieka (np. argumenty kreacjonistów)?
>Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brak
>Boga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako
>jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak
>można tak myśleć? To mi czegoś brak czy może innym?
>Dlaczego naukę traktuje się często jako zimną, nieludzką? Dlaczego, mimo iż najlepiej opisuje
>rzeczywistość, ludzie (często bardzo inteligentni) wolą obstawać przy religijnych wersjach, zamiast
>spróbować szukać tego 'sensu' w oparciu o naukę (za sens można uznać chociażby życie samo w sobie -
>korzystanie, 'odczuwanie' życia; traktowanie go jak koneser traktuje wino - ilość łyków jest
>niewielka, dlatego każdy należy smakować najmocniej jak się da)?
>Dlaczego o religii mówi się, że 'daje sens', a nigdy nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś tak
>pozytywnie, jak o wszelkich wiarach, mówił o ideach różnych filozofów na temat tego 'jak żyć'
>('Królestwo Niebieskie' jest modne jak cholera, a o "Nie należy bać się śmierci, bo kiedy żyjemy
>śmierci nie ma, a kiedy przychodzi - nie ma nas" to mówią chyba tylko uczniowie gimnazjum przed
>sprawdzianem z antyku )?
>Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż
>pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi?
>Może raczej dość jałowe te moje wywody, ale jestem ciekaw Waszych opinii.

Oj znów poruszyłeś, praktycznie bez przerwy mielony temat. Mogę tylko wypowiedzieć się za siebie. Sprowokowałeś. Jak to widzę? Bardzo prosto. Żadna, ale to żadna filozofia nie wytrzymuje, wobec codziennych starań o przetrwanie i zapewnienie swemu potomstwu jak najlepszego przygotowania do kontynuacji istnienia. W tym momencie, zdałoby się, chwalę filozoficzne podejście konsumenckiego Epikura. Otóż nie. My sami chcemy, nawet podświadomie, żeby nasi następcy byli lepsi, jak my sami i chcemy im przekazać jak najlepsze cechy bezpiecznego przetrwania. Są rożne metody, by nie myśleć lub oderwać od myślenia o końcu nieuchronnym naszego bytu. Niestety takie jest prawo ewolucji. Ewolucji by nie było, gdyby nie było śmierci. Śmierć jest nieodłącznym przymiotem ewolucji. Po śmierci biologicznej człowiek wraca do Natury w postaci atomów, co tłumaczy dokładnie krążenie materii w tym największym nam znanym, samowystarczalnym statku kosmicznym zwanym Ziemią. Człowiek po śmierci przechodzi w nicość i zapomnienie. Umysłowo i fizycznie. Jeśli umysł, a tym samym świadomość umiera to nic poza tym nie istnieje (myślę o duchach i duchowości). Absurd wymyślony przez pewną instytucję jest zwyczajną durnotą, nawet nie pomagającą umierać, bo jaka to pomoc przed następującą nieuchronnością? I to jest cała prawda. A człowiek wymyślił Boga, by mu lżej się umierało. Dlatego akceptuje szamaństwo robiące na tym pieniądze. Nie każdemu się to podoba, ale co ma do powiedzenia umrzyk? I żadnego boskiego planu tu nie widzę, bo jednak rzeczywistość jest naprawdę brutalna. Pozdrawiam.


Ich bin besser als mein Ruf

#3
27-10-2015 18:45
 Ocena 2 na 2
Rainard (321 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Zielony Tygrys
>(...) z drugiej szuka sposobu na kontrolowanie swojego życia więc są modlitwy z wiarą, że jeśli spełni się odpowiednie warunki to bóg tych modlitw wysłucha.

To również ciekawa kwestia. Słyszałem kiedyś, że są to jeszcze pozostałości myślenia magicznego, które zostało nam z czasów kiedy to wierzono, że ofiara z barana czy modlitwa może wpłynąć na urodzaj gleby, nie rozumiano bowiem jeszcze wielu rzeczy z otaczającego nas świata. Swoją drogą, te czasy to chyba nie tak dawno

To z całą pewnością również ważny aspekt religijności, choć moim zdaniem stanowi pewien margines na liście jej przyczyn. Jakkolwiek często się to przejawia - np. podczas chorób, w modlitwach o zdrowie, sukcesy, czy w dzisiejszych pseudonaukach (różdżkarstwo, wróżbiarstwo, jasnowidzenie)- i stanowi spory problem (chociażby dlatego, że zamiast zaakceptować rzeczywistość i wziąć ją w swoje ręce, liczymy na czary) to nie jest szczególnie znaczące. Ale tu znowu nie mogę wyjść z podziwu, że pomimo takiego rozwoju nauki, osiągnięć rozumu, część ludzi (również nierzadko bardzo inteligentnych) bawi się w hokus-pokus i czary-mary.
Choć trzeba też przyznać, że daje to ludziom w ciężkich sytuacjach jakąś nadzieję (tyle że fałszywą, więc to i tak zjawisko negatywne).

#4
27-10-2015 18:49
 Ocena 4 na 4
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Rainard
>To również ciekawa kwestia. Słyszałem kiedyś, że są to jeszcze pozostałości myślenia magicznego

Dokładnie tak, to myślenie magiczne i nie sądzę, by było marginalne. Oczywiście wśród osób wierzących, a nie uprawiających tradycję.

#5
27-10-2015 19:05
 Ocena 1 na 1
Rainard (321 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Wenancjusz
>Oj znów poruszyłeś, praktycznie bez przerwy mielony temat. Mogę tylko wypowiedzieć się za siebie. Sprowokowałeś. Jak to widzę? Bardzo prosto. Żadna, ale to żadna filozofia nie wytrzymuje, wobec codziennych starań o przetrwanie i zapewnienie swemu potomstwu jak najlepszego przygotowania do kontynuacji istnienia. W tym momencie, zdałoby się, chwalę filozoficzne podejście konsumenckiego Epikura. Otóż nie. My sami chcemy, nawet podświadomie, żeby nasi następcy byli lepsi, jak my sami i chcemy im przekazać jak najlepsze cechy bezpiecznego przetrwania. Są rożne metody, by nie myśleć lub oderwać od myślenia o końcu nieuchronnym naszego bytu. Niestety takie jest prawo ewolucji. Ewolucji by nie było, gdyby nie było śmierci. Śmierć jest nieodłącznym przymiotem ewolucji. Po śmierci biologicznej człowiek wraca do Natury w postaci atomów, co tłumaczy dokładnie krążenie materii w tym największym nam znanym, samowystarczalnym statku kosmicznym zwanym Ziemią. Człowiek po śmierci przechodzi w nicość i zapomnienie. Umysłowo i fizycznie. Jeśli umysł, a tym samym świadomość umiera to nic poza tym nie istnieje (myślę o duchach i duchowości). Absurd wymyślony przez pewną instytucję jest zwyczajną durnotą, nawet nie pomagającą umierać, bo jaka to pomoc przed następującą nieuchronnością? I to jest cała prawda. A człowiek wymyślił Boga, by mu lżej się umierało. Dlatego akceptuje szamaństwo robiące na tym pieniądze. Nie każdemu się to podoba, ale co ma do powiedzenia umrzyk? I żadnego boskiego planu tu nie widzę, bo jednak rzeczywistość jest naprawdę brutalna. Pozdrawiam.

W pełni się z Panem zgadzam. Ale zastanawia mnie właśnie przyczyna tego, że tak wielu jest ludzi (właściwie to większość ludzkiej populacji), którzy nie są w stanie pogodzić się z rzeczywistością. I prawda, rzeczywistość jest nawet bardzo brutalna, ale, cholerka, to przecież... RZECZYWISTOŚĆ, chciejstwo i wiara jej nie zmieni. Również pozdrawiam.

#6
27-10-2015 19:22
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
> Ten przykład pokazuje dziwną tendencje u ludzi do 'poczucia sensu'.
Mnie akurat ona nie dziwi, bardziej zastanawiające jest uznanie otaczającej rzeczywistości za bezsensowną posługując się sensowną logiką, która wynika z ...?

> Jakie procesy psychologiczne stoją za 'poczuciem sensu', wiarą we własną wyjątkowość, wyjątkowość życia oraz 'wyższy cel' wszystkiego?
Paradoksalnie ślepo wierzący nie poszukują żadnego sensu, działają jak nakręcane myszki, to wątpiący szukają sensownych wyjaśnień.

> Skąd bierze się ta antropomorfizacja rzeczywistości, skąd przekonanie, że wszystko musi mieć 'cel' i stwórcę, skąd to dziwne u ludzi wierzących porównywanie rzeczywistości do przedmiotów stworzonych przez człowieka (np. argumenty kreacjonistów)?
Jest to przykład zwykłego myślenia poprzez analogie, nic w tym szczególnego. Rzeczywiście nie ma po co antropomorfizować natury ani jej ubóstwiać, ale że jest twórcza, to jest faktem, wystarczy otworzyć oczy.

> Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brak Boga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak można tak myśleć? To mi czegoś brak czy może innym?

Umysł człowieka potrafi jednocześnie utrzymywać sprzeczne przekonania, również uznawać błędne argumenty za prawdziwe, nic w tym dziwnego.

> Dlaczego, mimo iż najlepiej opisuje rzeczywistość, ludzie (często bardzo inteligentni) wolą obstawać przy religijnych wersjach, zamiast spróbować szukać tego 'sensu' w oparciu o naukę (za sens można uznać chociażby życie samo w sobie - korzystanie, 'odczuwanie' życia; traktowanie go jak koneser traktuje wino - ilość łyków jest niewielka, dlatego każdy należy smakować najmocniej jak się da)?

Nie warto dogmatyzować nauki, tworzyć z niej konkurencyjną ideologię dla religii. Wystarczy, że jest zbiorem obserwacji i wniosków, a każdy sam zdecyduje, które z nich zaakceptuje.

#7
27-10-2015 19:54
 Ocena 1 na 1
Rainard (321 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Spring
>Mnie akurat ona nie dziwi, bardziej zastanawiające jest uznanie otaczającej rzeczywistości za bezsensowną posługując się sensowną logiką, która wynika z ...?

Racja, bezsensowność to niezbyt dobre słowo. Chodzi po prostu o to, aby wyrazić, że nie jesteśmy pępkiem świata, a rzeczywistość się o nas nie troszczy. Rzeczywistość nie myśli, nie czuje (może poza jej elementem - ludźmi), nie istnieje dla nas, nie ma jakiegoś celu.

>Jest to przykład zwykłego myślenia poprzez analogie, nic w tym szczególnego. Rzeczywiście nie ma po co antropomorfizować natury ani jej ubóstwiać, ale że jest twórcza, to jest faktem, wystarczy otworzyć oczy.

Nie potrafię zrozumieć tej analogii. Dla mnie to naiwne upraszczanie niezwykle złożonego świata.

>Nie warto dogmatyzować nauki, tworzyć z niej konkurencyjną ideologię dla religii. Wystarczy, że jest zbiorem obserwacji i wniosków, a każdy sam zdecyduje, które z nich zaakceptuje.

Celna uwaga. Nie chcę dogmatyzować nauki, jestem jednak przekonany co do jej ogromnej wartości w procesie poznawania świata, który nas otacza. Pozdrawiam.

#8
27-10-2015 23:45
 Ocena 3 na 3
Christos (2696 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Rainard

>Choć trzeba też przyznać, że daje to ludziom w ciężkich sytuacjach jakąś nadzieję

Do pewnej granicy, wtedy i religia zostaje odrzucona jako niepotrzebny balast. www.youtube.com/watch?v=SAlQTX3hCQY


No gods, no masters...I am who I am.

#9
28-10-2015 01:51
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Rainard
>Chodzi po prostu o to, aby wyrazić, że nie jesteśmy pępkiem świata, a rzeczywistość się o nas nie troszczy. Rzeczywistość nie myśli, nie czuje (może poza jej elementem - ludźmi), nie istnieje dla nas, nie ma jakiegoś celu.

> Dla mnie to naiwne upraszczanie niezwykle złożonego świata.

Z jednej strony uważasz, że świat jest niezwykle złożony, z innej - z całą pewnością twierdzisz, że jest bezcelowy i że nie przejawia żadnej inteligencji (poza elementem - ludzi). Czyż to nie jest także naiwne upraszczanie?

> Nie chcę dogmatyzować nauki, jestem jednak przekonany co do jej ogromnej wartości w procesie poznawania świata, który nas otacza.

To człowiek jako istota myśląca poznaje dzięki swoim zdolnościom, nauka jest jedynie systematyzacją zdobytej wiedzy, narzędziem.

#10
28-10-2015 07:24
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Christos
>>Choć trzeba też przyznać, że daje to ludziom w ciężkich sytuacjach jakąś nadzieję
>Do pewnej granicy, wtedy i religia zostaje odrzucona jako niepotrzebny balast. www.youtube.com/watch?v=SAlQTX3hCQY
>
No gods, no masters...I am who I am.


Mówi się, że w okopach nie ma ateistów.

#11
28-10-2015 14:39
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Zielony Tygrys

>Mówi się, że w okopach nie ma ateistów.

Ludzie muszą mieć szansę żyć jak zwierzęta bez szans na odmianę losu aby zrozumieć istotę swojego istnienia. Okopy zaś dają siłę i determinację, bo "mamy broń w rękach i albo my albo ci po drugiej stronie".


No gods, no masters...I am who I am.

#12
28-10-2015 15:00
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Christos
>>Mówi się, że w okopach nie ma ateistów.
>Ludzie muszą mieć szansę żyć jak zwierzęta bez szans na odmianę losu aby zrozumieć istotę swojego istnienia. Okopy zaś dają siłę i determinację, bo "mamy broń w rękach i albo my albo ci po drugiej stronie".

Nie bardzo rozmiem, co masz na myśli. Ja miałam na myśli że "tonący brzytwy się chwyta". W sytuacji ekstremalnej człowiek szuka wszelkich możliwych sposobów ratunku. Jeżeli gdzieś w zakamarkach pamięci kołacze się jakiś bóg, który może coś pomóc to się go wzywa. Tak na wszelki wypadek.

#13
28-10-2015 15:11
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'

Są na to proste i racjonalne odpowiedzi. Człowiek żyjący we współczesnym świecie wie, że wszystko co go otacza, zjawiska, zdarzenia mają przyczynę i są zdeterminowane innymi zjawiskami. A zatem taki człowiek żyje w przekonaniu (wynikającym z obserwacji przecież), że nic nie dzieje się bez przyczyny, bez powodu, a skądś musiała się wziąć pierwsza przyczyna. W ten sposób dochodzi do wnosku że istnieje bóg. A potem to już łatwo...

Poszukiwanie sensu życia i zadawanie sobie takiego pytania uważam za przejaw racjonalnego myślenia. Po co żyję? Czy moje życie ma jakiś sens? Itd... Nie widzę w tym nic dziwnego. Jeden znajduje odpowiedź w postaci wychowania dziecka, drugi w pracy, trzeci w pomocy innym, czwarty w bogu. Z punktu widzenia tych 75 lat życia pojedynczego człowieka i faktu iż umrze, taki czy inny sens, jaki nadamy swojemu życiu jest dla świata mało ważny, można rzec bezsensowny. Ma to sens tylko dla nas.

Sens życia nadajesz sobie sam, niezależnie od tego, czy istnieje bóg, czy nie. Istnienie boga nie determinuje sensu życia, można bowiem być ateistą i ewentualny fakt istnienia boga nie ma wówczas żadnego znaczenia.

<Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi?

Każdy ma swoje problemy. Ja, np spotykam się często z dużą niechęcia ateistów, tylko dlatego, że wykazuję iż bóg może istnieć.

Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.

#14
28-10-2015 15:43
 Ocena 6 na 6
piotr35 (1843 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Zielony Tygrys
>Mówi się, że w okopach nie ma ateistów.
Mówi się też, że to nie jest argument przeciwko ateizmowi, tylko argument przeciwko okopom i wojnie.
Mówi się też, że w okopach najdobitniej uświadamiasz sobie, że nie ma również boga.

#15
28-10-2015 15:56
 Ocena 2 na 2
Rainard (321 punktów)Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu'
W odpowiedzi Spring
>Z jednej strony uważasz, że świat jest niezwykle złożony, z innej - z całą pewnością twierdzisz, że jest bezcelowy i że nie przejawia żadnej inteligencji (poza elementem - ludzi). Czyż to nie jest także naiwne upraszczanie?

Miałem na myśli to, że na pytanie: "Po co świat istnieje?" nie możemy udzielić prostej odpowiedzi. Celowość odnosi się, moim zdaniem, do działań lub funkcji jakichś obiektów (np. zegarek jest po to, żeby odmierzać czas, serce po to, żeby pompować krew, Kowalski idzie do sklepu, żeby kupić bułki), to właściwie pewien skrót myślowy, który ma opisywać mechanizmy zaspokajania różnych potrzeb. Takie pytanie wydaje mi się bez sensu, podobnie jak pytanie "Po co są góry?" czy "Po co istnieje Księżyc?", jest źle postawione. A co do inteligencji, to fakt, mój błąd. Zdaję sobie sprawę, że nie tylko ludzie są przejawem inteligencji we Wrzechświecie (zwierzęta, potencjalne życie na innych planetach itd.), ale sądzę, że rzeczywistości - jako całości, wszystkiego co istnieje - nie należy porównywać do myślącego oraz czującego podmiotu (takiego jak człowiek - albo do jego dzieła).

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365