 |
Siła religii, a 'poczucie sensu' Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-10-2015 17:41 | Rainard (321 punktów) | Siła religii, a 'poczucie sensu'
3 na 3 | Witam. Ostatnio zaczęło zastanawiać mnie, skąd na religię, mówiąc brzydko, tak wielki popyt. Dlaczego, pomimo częstej głupoty samych doktryn, głoszenia fałszywych wyobrażeń na świat, jawnych nadużyć ze strony religijnych instytucji, zła przez nie czynionego, ogólnodostępnej wiedzy historycznej, która pokazuje jak często było to po prostu narzędzie władzy, manipulacji i wyciskania kasy ze społeczeństwa, wszystko to ma się tak dobrze? Jak to jest, że religia ciągle zajmuje uprzywilejowane miejsce, a naukę czy filozofię traktuje się często jako chłodne i nieludzkie? Jakbyśmy niczego nie nauczyli się z historii. Nie chcę oczywiście 'jechać' w tym momencie po religii (no dobra, nie oszukujmy się...  ), ale przyjrzeć bliżej przyczynom wiary oraz wyżej wspomnianego dystansu do nauki czy filozofii. Tyle tytułem wstępu. A teraz małe wyjaśnienie. Często spotykam się ze stwierdzeniami, głównie ze strony 'zdystansowanych' wierzących (tj. wierzących, ale 'wątpiących', ci fanatyczni od razu podczas rozmowy odsyłają cię do Piekła na wieczne potępienie  ) typu: "Jak to jest, że w ogóle występuje na świecie coś takiego jak 'cud życia'? Jak to jest, że ludzie się rodzą? Tak, tak, wiem, że to wszystko jest opisane i zbadane, nauka to wyjaśnia, ale jak to w ogóle jest, że żyjemy? Jak to jest, że w ogóle Wrzechświat istnieje? To wszystko nie może być takie bezcelowe, musi być jakiś sens, jak niby możemy się rodzić tylko po to, żeby umrzeć? Musi być jakiś cel. Musi być Bóg". Ten przykład pokazuje dziwną tendencje u ludzi do 'poczucia sensu'. Dla wielu osób musi istnieć tzw. 'większy sens', 'jakiś cel'. Religie potrafią to doskonale wykorzystać i tu pojawia się Bóg, niebo, nieśmiertelna dusza, reinkarnacja i inne dziwne twory. Dają proste, satysfakcjonujące i akceptowalne odpowiedzi na pytania bardzo trudne, których rzeczywiste odpowiedzi są przeważnie niemożliwe do zaakceptowania przez większość ludzi. Zastanawia mnie więc czy właśnie to (poza indoktrynacją) nie jest głównym motorem religii - dawanie prostych odpowiedzi, poczucia wyjątkowości, łagodzenie lęków egzystencjalnych oraz strachu przed nieznanym? Mam też w związku z tym kilka pytań: Jakie procesy psychologiczne stoją za 'poczuciem sensu', wiarą we własną wyjątkowość, wyjątkowość życia oraz 'wyższy cel' wszystkiego? Skąd bierze się ta antropomorfizacja rzeczywistości, skąd przekonanie, że wszystko musi mieć 'cel' i stwórcę, skąd to dziwne u ludzi wierzących porównywanie rzeczywistości do przedmiotów stworzonych przez człowieka (np. argumenty kreacjonistów)? Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brak Boga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak można tak myśleć? To mi czegoś brak czy może innym? Dlaczego naukę traktuje się często jako zimną, nieludzką? Dlaczego, mimo iż najlepiej opisuje rzeczywistość, ludzie (często bardzo inteligentni) wolą obstawać przy religijnych wersjach, zamiast spróbować szukać tego 'sensu' w oparciu o naukę (za sens można uznać chociażby życie samo w sobie - korzystanie, 'odczuwanie' życia; traktowanie go jak koneser traktuje wino - ilość łyków jest niewielka, dlatego każdy należy smakować najmocniej jak się da)? Dlaczego o religii mówi się, że 'daje sens', a nigdy nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś tak pozytywnie, jak o wszelkich wiarach, mówił o ideach różnych filozofów na temat tego 'jak żyć' ('Królestwo Niebieskie' jest modne jak cholera, a o "Nie należy bać się śmierci, bo kiedy żyjemy śmierci nie ma, a kiedy przychodzi - nie ma nas" to mówią chyba tylko uczniowie gimnazjum przed sprawdzianem z antyku  )? Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi? Może raczej dość jałowe te moje wywody, ale jestem ciekaw Waszych opinii.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 #181 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu' | . > Znam wiele osób religijnychJa też. > i nie zauważyłam, by religia im istotnie pomagała w problemach.Nie wiem co tu miałoby znaczyć "istotnie", ale zauważyłem, iż niektórym istotnie pomaga. Ponadto staram się wyrabiać sobie opinię na naukowych opracowaniach. Tu np. na dotyczących psychologii i socjologii religii. > Owszem, jest sposobem na uporządkowanie świata - to wolno a tego nie, tak należy postępować, tak nie należy, ale można za to dostać rozgrzeszenie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816Człowiek ma naturę usprawiedliwiającą własne grzechy i tylko niewielu sumienie spać nie pozwala. [Załącznik] Rafał Boguszewski, analityk z Centrum Badania Opinii Społecznej na wyżej opisanym panelu poświęconym sekularyzacji powiedział: Obecnie Kościół katolicki należy do instytucji cieszących się bardzo dużym autorytet społecznym. W maju 2008 roku aprobatę dla jego działań wyrażało ponad dwie trzecie Polaków (69%), a tylko niespełna jedna czwarta (24%) wypowiadała się o jego działalności negatywnie. Co istotne, obecnie autorytet Kościoła jest na tyle silny, że nawet wydarzenia i skandale na tle obyczajowym (np. sprawa abp. Paetza) czy kontrowersje wokół lustracji w Kościele, na czele z szeroko komentowanym przypadkiem abp. Wielgusa i jego współpracy z SB, nie powodują wyraźnego spadku zaufania do Kościoła, jeśli nawet, to zmiany te są krótkotrwałe.
Analizy te mogłyby wskazywać, że światopogląd katolicki trzyma się w Polsce mocno, gdyby nie inne przesłanki wskazujące, że przywiązanie do wiary przodków i deklaratywna akceptacja doktryny nie przekłada się na codzienne życie. Żenującą tego egzemplifikacją z ostatnich miesięcy może być Kazimierz Marcinkiewicz, na rekolekcjach dla rodzin chrześcijańskich dający siebie za przykład do czasu, gdy poczuł inną, też "bożą" potrzebę. Czy Mirosław Orzechowski nawołujący do abstynencji i jednocześnie rozbijający po pijanemu samochody.
Uogólniając dr Boguszewski mówi: Powszechna jest wprawdzie wiara w Boga (90% Polaków nie ma wątpliwości co do Jego istnienia), jednak przekonanie o istnieniu nieba wyraża już niespełna trzy czwarte badanych (74%). Jeszcze mniejsza jest wiara w życie po śmierci - deklaruje ją 70% respondentów, a niespełna dwie trzecie (65%) ma nadzieję na to, że w niebie ponownie spotka osoby, które kocha. Tylko ponad połowa Polaków (56%) wierzy w istnienie piekła, a jeszcze mniej (54%) wyraża przekonanie o istnieniu diabła. (...)W całej populacji badanych jedynie nieco więcej niż co trzeci respondent (38%) jest przekonany, że można mówić o istnieniu jasnych i mających zastosowanie do wszystkich - niezależnie od okoliczności - zasad, które określają, co jest dobre, a co złe.
Na tym tle ciekawie przedstawiają się opublikowane niedawno w Internecie wyniki badań OBOP-u, które mówią, że 53% wśród ogółu Polaków, a 43% wśród wierzących i praktykujących uważa, że ludzie powstali w wyniku procesu biologicznego, a tylko odpowiednio 30% i 36% uważa że zostali stworzeni w obecnej postaci. Tą niespójność dostrzega Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej, gdy pisze: Polacy wierzą dziś w sposób selektywny, wybierają z wiary to, co im pasuje, tak jak wybiera się towar z półek w supermarketach.> Jeżeli ksiądz jest darzony zaufaniem to tylko zwiększa uzależnienie wierzącego, który idzie do księdza z problemem i postępuje tak, jak on mu poradził.Trudno jest nie obdarzać kapłana zaufaniem, gdy tak zostało się ukształtowanym w procesie socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041> Jaki procent duchownych posiada rzetelną wiedzę psychologiczną i może być uczciwymi terapeutami, a ilu z nich pełni rolę wujka dobra rada?Nie wiem jaki procent profesjonalnych terapeutów można nazwać uczciwymi? Kapłanowi wcale "rzetelna wiedza psychologiczna" nie jest konieczną (choć wiedza zawsze się przydaje) do tego, aby być przyzwoitym i mądrym człowiekiem pełniącym wobec wiernych rolę terapeutyczną. Warto coś poczytać z zakresu socjologii parafii i porównać rolę "przewodników duchowych" w rożnych wyznaniach. Oczywiście łatwiej dostrzec księdza z "wielką bryką" i kochankiem, ale księża to też ludzie i bywają różni. Jestem człowiekiem zdecydowanie niewierzącym, ale przez to wcale nie podejmuję walki z wierzącymi ani z religiami, w które wierzą. Podejmuję tylko racjonalną walkę z głupotą najczęściej z jakąś wiarą połączoną. Dlatego np. pan Brzostowski widzi we mnie swojego naczelnego forumowego wroga i m.in. pisze: Znam je te pańskie rozważania. Podkreślam jedynie hipokryzję. Pan żąda definicji boga, gdyż faktycznie takowej dobrej nie ma, ale głównie wtedy gdy rozmowa jest dla Pana niewygodna, gdy może prowadzić do wniosków niewygodnych. Wtedy owszem - żądanie definicji ma zamknąć dyskusję i pokazać jaki Pan mundry.
Gdy jednak Pan plecie coś o bogu lub bogach, to żądanie definicji obraca Pan w żart, próbę ośmieszenia interlokutora. Jak zwykle u ideologicznych anytklerykałów - moralność Kalego.
Proszę Pana, pogrąża się Pan. Ja tutaj na tym forum przeprowadziłem setki dyskusji, także z uczciwymi intelektualnie antyklerykałami, mądrymi ateistami i mimo, że mamy inne spojrzenie na pewne sprawy, to wiedzą oni dokładnie że ja nie choruję na żadne ograniczenia intelektualne. Pańskie zacietrzewienie, nawet oni zauważają, dlatego wypisywanie quasi obraźliwych tekstów nie przysporzy Panu fanów nawet wśród antykelrykałów. Może Ci "gimnazjalni" klikną plusa. Pański wybór. I dalej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,681414#w681444www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,680999#w681164www.racjonalista.pl/forum.php/s,680953#w681409www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,680999#w681530@@@ . |
#182 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu' | > Jednak co ma zrobić ktoś kto sobie nie umie poradzić z> rzeczywistością? Ktoś, kto przeżywa jakąś wielką traumę,> ktoś w trudnej sytuacji życiowej? Nie pomyśleliście, że dla> takiej osoby religia jest często jedynym dostępnym sposobem> na przetrwanie? Jedyną dostępną alternatywą wobec psychotropów?Każdy pomaga sobie, jak umie. Trudno wskazywać dorosłemu człowiekowi lepsze metody, skoro on nie słucha, wie że jego jest najlepsza i tylko mu się od prób poszerzania światopoglądu na siłę pogarsza. A skuteczniejsze metody są - ot, choćby psychoterapia. Osobiście jestem przeciwny ateizmowi ofensywnemu, głoszącemu doktryny, wkraczającemu na terytorium innych ludzi. Jeśli ktoś chce wierzyć - niech wierzy, w końcu robi to na swój rachunek. Tylko niekiedy smutno na to ograniczenie patrzeć. Ale cóż, widać tak ma być, przy patrzeniu trzeba niekiedy pozostać.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Miłujący prawdę (1541 punktów) | Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu' | > Witam. Ostatnio zaczęło zastanawiać mnie, skąd na religię, mówiąc brzydko, tak wielki popyt.> Człowiek nie został stworzony by żył i funkcjonował bez Boga, ma wszczepiona potrzebę życia z Bogiem i dla Boga. Ta rzecz jest wykorzystywana przez założycieli religii fałszywych dla kasy. > Jakbyśmy niczego nie nauczyli się z historii. Nie chcę oczywiście 'jechać' w tym momencie po religii> Nie ma co jechać po religii tylko po ludziach, którzy te nieprawdziwe religie tworzą i ciągną z nich zyski. W tych religiach nie Boga, a są po prostu różnego kalibru bożki. Zdecydowanie Bóg nie dał się im poznać. Poznaje się ich po owocach. > "To wszystko nie może być takie bezcelowe, musi być jakiś sens, jak niby możemy się rodzić> tylko po to, żeby umrzeć? Musi być jakiś cel. Musi być Bóg".> Ten przykład pokazuje dziwną tendencje u ludzi do 'poczucia sensu'. Dla wielu osób musi istnieć tzw. 'większy sens', 'jakiś cel'. Religie potrafią to doskonale wykorzystać i tu pojawia się Bóg, niebo,> Dlaczego to Ciebie dziwi? Istoty inteligentne nie potrafią wyłączyć swej inteligencji, aktywności umysłowej, myślenia, wnioskowania i zadawania pytań. I tu okazuje się, że człowiek trafia w sedno, bo jego życie ma konkretny sens tyle, że ten sens nie wychodzi od człowieka, bo i koncepcja stworzenia wszechświata i człowieka w nim nie jest od człowieka, a jest od Boga. Sens więc musi łączyć się z Bogiem, jest wskazany przez Boga. Nic poza tym nie istnieje. > > nieśmiertelna dusza,> Nie istnieje > reinkarnacja i inne dziwne twory.> Niczego takiego nie ma > > jest głównym motorem religii - dawanie prostych odpowiedzi, poczucia wyjątkowości, łagodzenie lęków egzystencjalnych oraz strachu przed nieznanym?> religia oddalona od prawdy nie daje spokoju i bezpieczeństwa, często wręcz przeciwnie gdy brak odpowiedzi na modlitwy kierowane w trudnych sytuacjach życiowych - pogłębia tragedię. > Życie ma sens i miejsce tylko tu na ziemi. To jest zamierzeniem Boga - cała ziemia rajem. > Dlaczego naukę traktuje się często jako zimną, nieludzką? Dlaczego, mimo iż najlepiej opisuje> rzeczywistość, ludzie (często bardzo inteligentni) wolą obstawać przy religijnych wersjach, zamiast spróbować szukać tego 'sensu' w oparciu o naukę (za sens można uznać chociażby życie samo w sobie> Najpierw była religia a potem nauka. To nauka stała się narzędziem do występowania przeciwko religii. Prawdziwa religia nie występuje przeciwko nauce, a wręcz przeciwnie korzysta z niej, bo tam jest niezliczona ilość dowodów na istnienie Boga Stwórcy wszechświata i tego co w nim. Życie samo w sobie jako sens życia? To za mało!!! Dlaczego dobrowolnie rezygnować z doskonałego źródła zadowolenia i radości? Nieograniczonej satysfakcji z życia? > > Dlaczego o religii mówi się, że 'daje sens', a nigdy nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś tak> pozytywnie, jak o wszelkich wiarach, mówił o ideach różnych filozofów na temat tego 'jak żyć'> ('Królestwo Niebieskie' jest modne jak cholera, a o "Nie należy bać się śmierci, bo kiedy żyjemy śmierci nie ma, a kiedy przychodzi - nie ma nas" to mówią chyba tylko uczniowie gimnazjum przed> sprawdzianem z antyku )?> Filozofia jest sztuka dla sztuki. Umiłowanie mądrości ludzkiej, która w wielu miejscach okazała się skrajną głupotą. Filozofia to lekceważenie mądrości Stwórcy. Coś takiego nigdy nie będzie, przez człowieka - mądrego człowieka, stawiane ponad mądrość Boga. Bez Boga sensu życia nie ma! Pozdrawiam |
| Miłujący prawdę (1541 punktów) | Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu' | > Chodzi o to, że religia kłamie. I nie mam na myśli kłamliwego obrazu świata, bo dla osoby z traumą nie ma to znaczenia, ale religie dają kłamliwe obietnice bez poparcia. Poważnych problemów nie wyleczą modły, sakramenty i spowiedź.> Nie jest wskazane takie uogólnianie. Fakt iż są fałszywe pieniądze nie znaczy, że wszystkie pieniądze trzeba spalić. Raczej trzeba się przyłożyć i znaleźć różnice, odrzucić fałszywe. > Matce, która straciła dziecko psycholog powie: płacz bo przeżyłaś tragedię, to nie twoja wina, to był wypadek albo tej choroby nie dało się wyleczyć. Psychiatra zaleci środki przeciwdepresyjne które jej realnie pomogą.> Tak. To prawda. > Religia powie: nie płacz, twoje dziecko jest w raju.> To kłamstwo. > Módl się i wyspowiadaj a bóg ci wybaczy. W domyśle: jesteś winna. Poczucie winy u osoby, która straciła kogoś bliskiego, jest dość powszechne i pięknie można tym manipulować.> I to kłamstwo. > Psycholog czy psychiatra pomogą wydostać się z traumy, religia uzależni od siebie taką osobę, bo ciągle będzie potrzebowała pocieszenia.> Zawsze potrzebna jest wiedza i poznanie prawdziwego Boga, prawdziwej religii. Ale te drogę do niej musi przebyć człowiek sam, chociaż nie samotnie. > Gdyby religia rzeczywiście, realnie pomagała ludziom nie powiedziałabym przeciwko niej ani słowa.> To tak jak z fałszywymi pieniędzmi: żadnej z nich korzyści, tylko rozczarowanie i większe problemy. Lecz te prawdziwe trzeba umieć rozpoznać. Pozdrawiam |
| Miłujący prawdę (1541 punktów) | Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu' | > >Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brakBoga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), > Są i tacy ludzie! Czy nie mają żadnych pytań? Nie szukają prawdy? Jeśli tak to muszą bardzo szczelnie otoczyć się sprawami dnia codziennego. Jednak z natury takim człowiek nie jest. Zawsze wychodzi poza ścianę tego co tu i teraz. > >a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak można tak myśleć? To mi czegoś brak czy może innym?> Dobrze samemu dojść do odpowiedzi na to pytanie. > Niewiedza, budzi strach, boimy się nieznanego. Wiedząc, że nie ma Boga i niczego po śmierci, po prostu nie masz się czego bać i żyjesz tu teraz. Proste. Dawno do tego doszedłem.Pozdrawiam. > To jednak jest dalekie od zaspokojenia pragnienia poznania wszechświata w którym żyjemy. Wiedza o Bogu jest dostępna wszystkim, kto tylko zechce. Okazuje się jeszcze, że Bóg daje życie wieczne za poznanie Go. W Słowie Boga czytasz: (Jana 17:3) "To znaczy życie wieczne: ich poznawanie ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa". Pozdrawiam |
#186 3 na 3 | Rainard (321 punktów) | Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu' | > Człowiek nie został stworzony by żył i funkcjonował bez Boga, ma wszczepiona potrzebę życia z Bogiem i dla Boga. Ta rzecz jest wykorzystywana przez założycieli religii fałszywych dla kasy.Oczywiście, celem wszelkiej ludzkiej egzystencji jest bezkrytyczna, nieustająca wiara w Boga... > W tych religiach nie Boga, a są po prostu różnego kalibru bożki. Zdecydowanie Bóg nie dał się im poznać. Poznaje się ich po owocach.Zabawne, że każdy wyznawca jakiejkolwiek religii mówi tak o innych. > Dlaczego to Ciebie dziwi?Dziwi, bo z góry zakłada się, że Wszechświat jest ' ludzki'. Że wszystko zostało stworzone celowo oczywiście przez kogoś. > Istoty inteligentne nie potrafią wyłączyć swej inteligencji, aktywności umysłowej, myślenia, wnioskowania i zadawania pytań.Owszem. Niech Pan jednak nie sugeruje, że my (ateiści) nie zadajemy sobie pytań. Mamy po prostu inne odpowiedzi. > I tu okazuje się, że człowiek trafia w sedno, bo jego życie ma konkretny sens tyle, że ten sens nie wychodzi od człowieka, bo i koncepcja stworzenia wszechświata i człowieka w nim nie jest od człowieka, a jest od Boga. Sens więc musi łączyć się z Bogiem, jest wskazany przez Boga. Nic poza tym nie istnieje.Nie pochodzi od człowieka tylko od Boga...? No cóż, wystarczy prześledzić ewolucję idei Boga, żeby zauważyć, że to niekoniecznie prawda. Od wierzeń animistycznych po wiarę w jednego Boga. Wszystko to wyrosło z ludzkiej tendencji do antropomorfizacji wszystkiego co go otacza, chęci oswojenia nieznanego, zredukowania strachu. Nasz gatunek, odkąd zyskał świadomość, zaczął sobie właśnie zadawać pytania, próbować wszystko wyjaśnić (jak Pan wcześniej słusznie zauważył). Odpowiedzi zawierające w sobie bogów były natomiast najprostsze oraz najłatwiejsze do zrozumienia. Wszystko to jest badane przez religioznawstwo. Można się oczywiście upierać przy objawieniach, albo pomyśle, iż ewolucja tej idei została tak zaprojektowana, żeby w roku 2015 Jan Kowalski spod 'ósemki', pod wpływem dawnych religii, poznał prawdziwego Boga i zaczął to głosić w celu zbawienia ludzkości, ale... W swej pysze śmiem sądzić, że absurdalność tych pomysłów oraz mnogość koncepcji Boga/ów jakoś bardziej pasuje do tego pierwszego. > religia oddalona od prawdy nie daje spokoju i bezpieczeństwa, często wręcz przeciwnie gdy brak odpowiedzi na modlitwy kierowane w trudnych sytuacjach życiowych - pogłębia tragedię.Racja. Jest też jednak wielu ludzi, którym łatwiej jest wznosić modły, niż pogodzić się z bolesną rzeczywistością. Np. w sytuacji, kiedy czyiś syn dostaje diagnozę: "nieuchronna śmierć". Myślę, że znacznie lepiej byłoby się pogodzić, niż oczekiwać cudów, ale nie każdy jest w stanie. > Życie ma sens i miejsce tylko tu na ziemi. To jest zamierzeniem Boga - cała ziemia rajem.Ziemia rajem? Urocza, utopijna wizja. To nigdy nie będzie możliwe. Tragedia, cierpienie i zbrodnia są wpisane w naturę samego życia. Od robaczka, który wpada w pajęczą sieć, przez polującego lwa, po człowieka zabijającego na wojnie. Od pożarów, powodzi, trzęsień ziemi, przez genetyczne wady, z powodu których rodzą się np. 'płody Arlekina' po zarazy i epidemie dotykające większość organizmów. > Najpierw była religia a potem nauka. To nauka stała się narzędziem do występowania przeciwko religii.O takim czymś to jeszcze nie słyszałem. Nauka od samego początku była narzędziem poznawania rzeczywistości. Jej celem nigdy nie było 'występowanie przeciw religii'. Rzeczywistość okazywała się po prostu całkowicie odmienna od wszelkich religijnych koncepcji i wyobrażeń świata. > Prawdziwa religia nie występuje przeciwko nauce, a wręcz przeciwnie korzysta z niej, bo tam jest niezliczona ilość dowodów na istnienie Boga Stwórcy wszechświata i tego co w nim.Tia... > Życie samo w sobie jako sens życia? To za mało!!! Dlaczego dobrowolnie rezygnować z doskonałego źródła zadowolenia i radości? Nieograniczonej satysfakcji z życia?Tj. z Boga? Jeśli dla Pana jest to doskonałe źródło zadowolenia, radości i satysfakcji z życia, to - owszem - rezygnacja byłaby czymś głupim. Ja jednak mam inne źródła. A z pańskiego nie potrafiłbym czerpać żadnej satysfakcji. Choćby dlatego, że, wierząc, iż wszystko jest celowe, czułbym pretensje o sposób ułożenia świata, w którym codziennie miliony innych istot muszą cierpieć. Nie stać by mnie było na wygibasy intelektualne, jakie stosują wierzący, żeby to wytłumaczyć. Fakt, iż Wszechświat jest całkowicie ślepy i obojętny daje, moim zdaniem, prawdziwie głębokie zrozumienie tego z czym nie sposób się pogodzić (tragedii, cierpienia, itd.), będąc istotą zdolną do empatii. Ja kocham życie samo w sobie. Wiem, że to jedyne co mam i staram się czerpać z niego satysfakcję na swój sposób. > Filozofia jest sztuka dla sztuki. Umiłowanie mądrości ludzkiej, która w wielu miejscach okazała się skrajną głupotą. Filozofia to lekceważenie mądrości Stwórcy.> Coś takiego nigdy nie będzie, przez człowieka - mądrego człowieka, stawiane ponad mądrość Boga.Zgodziłbym się, gdyby nie 'drobny' fakt, iż Bóg tak samo jak filozofia pochodzi od człowieka i jego, jak Pan to ujął, 'skrajnej głupoty'. Nie ma żadnych powodów by sądzić inaczej. A próba zdyskredytowania filozofii względem wiary, która ma rzekomo pochodzić od Boga, na kilometr śmierdzi mi wygodnym usprawiedliwieniem rezygnacji z rozumowej oceny tych obu, w wyniku czego nawet najgłupsza filozofia okazałaby się rozsądniejsza od ślepej wiary. Chyba, że rzeczywiście ma Pan jakieś dowody na to, że idea Boga nie była próbą odpowiedzi człowieka na swoje pytania, a została zesłana przez Boga. Na razie niepokornie ośmielam się sądzić, iż zarówno filozofia jak i religia są tworami człowieka i należy je oceniać równo. Bez stawiania wyżej jednego czy drugiego jeszcze przed ich analizą. > Bez Boga sensu życia nie ma!I dlatego zapewne się nie zrozumiemy... Pozdrawiam  |
| Miłujący prawdę (1541 punktów) | Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu' | > >Człowiek nie został stworzony by żył i funkcjonował bez Boga, ma wszczepiona potrzebę życia z Bogiem i dla Boga. Ta rzecz jest wykorzystywana przez założycieli religii fałszywych dla kasy.> Oczywiście, celem wszelkiej ludzkiej egzystencji jest bezkrytyczna, nieustająca wiara w Boga...> Nie tak. Nie powiedział byś tak, gdybyś znał Boga. To wbrew pozorom istotna i prawdziwa uwaga. Zauważ, że ludzie nie znają Boga, przecież nie ma jedności w opinii, co do której jedność jest niezmiernie ważna, podstawowa, niezbędna dla właściwej egzystencji ludzi, mianowicie "Czy Bóg jest, czy tez Go nie ma". Musi bowiem być rozwiązana kwestia "Kim/Czym jest człowiek?" > >W tych religiach nie Boga, a są po prostu różnego kalibru bożki. Zdecydowanie Bóg nie dał się im poznać. Poznaje się ich po owocach.> Zabawne, że każdy wyznawca jakiejkolwiek religii mówi tak o innych.> Nie jest to zabawne, a raczej świadczy o ich wielkim przekonaniu, że ich religia jest od Boga prawdziwego. Jednak nie da się przejść obok obojętnie bez ich oceny - wszak po owocach poznasz. Trochę trudu i sytuacja się klaruje. Przykład: Bóg prawdziwy jest jeden. Jest więc jedno prawo, jeden święty tekst, jedne kryteria oceny postępowania ludzi itp., a wszystko to od jednego jedynego Boga. Masz teraz dziesięć przykazań - Bóg podał je w Biblii - tylko te. Religia która mówi, że jest tą właściwą - zmieniła te przykazania i według tej zmiany postępuje. Czyni to dla kasy. Efekty tego działania to fałszywy kult i odrzucenie Boga. Ośmielona tym religia posuwa się dalej i dalej, by wreszcie odrzucić Pismo, przeinaczać je itp., itp.. Po owocach ... > Nie pochodzi od człowieka tylko od Boga...? No cóż, wystarczy prześledzić ewolucję idei Boga, żeby zauważyć, że to niekoniecznie prawda. Od wierzeń animistycznych po wiarę w jednego Boga. Wszystko to wyrosło z ludzkiej tendencji do antropomorfizacji wszystkiego co go otacza, chęci oswojenia nieznanego, zredukowania strachu. Nasz gatunek, odkąd zyskał świadomość, zaczął sobie właśnie zadawać pytania, próbować wszystko wyjaśnić (jak Pan wcześniej słusznie zauważył). Odpowiedzi zawierające w sobie bogów były natomiast najprostsze oraz najłatwiejsze do zrozumienia. Wszystko to jest badane przez religioznawstwo.> Gdy czytam takie wypowiedzi, to siłą rzeczy pojawia się u mnie uśmiech. Dlaczego? Bo wyraźnie widzę w jaki sposób ludzie wprowadzani są w błąd. Doskonałym przykładem "Teoria ewolucji". Dlaczego? Odkąd ludzkość zaczęła stawiać mędrców i uczonych przed wszystkimi i przed wszystkim, stała się wodzoną za nos bezwładną masą, przez "inteligencję intelektualistów". Ale to nie była nigdy i nie jest mądrość pochodząca od Boga prawdziwego. Dzisiaj to widać wyraźnie. Reklama bądź wsparcie mecenasów - możnowładców, to decydowało o kierunku drogi w religiach dalekich od Boga. KK był przed rokiem 325 ne małą nic nieznacząca sektą, ale gdy zaczął realizować swoje ostatnie cele Konstantyn Wielki ta właśnie sekta mu pod-pasowała. Zainteresował się nią. Dlaczego? Bo gotowa była przyjąć - za miskę strawy i coś jeszcze - całkowitą zależność od władcy, administracji, ci zaś dokonywali zmian zasad tego wyznania. Dzisiaj KK akceptuje "teorie ewolucji" sądząc, że utrzyma w ten sposób autorytet u wiernych. Jednak, co zdecydowanie pewniejsze, traci jakiekolwiek znaczenie u Boga. Jaka jest tu rola religioznawstwa? Żadna, no może kwestia przypominania rzeczy minionych. Tylko to. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|