 |
Co to jest zdrowie psychiczne? Jak wyznaczyć normę. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-07-2016 12:49 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Co to jest zdrowie psychiczne? Jak wyznaczyć normę.
2 na 2 | . Przeczytałem takie hasło w Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Zdrowie_psychiczne_Jezusa i pobudziło mnie ono do pytań. Jak wyznaczyć granicę pomiędzy zdrowiem, a chorobą psychiczną gdy trudno jednoznacznie określić co jest już chorobą, a co jeszcze nią nie jest. Oczywiście mnie jako religioznawcę interesują związki zdrowia psychicznego z religiami. Tak z ich twórcami jak i wiernymi. Zajmował się tymi problemami Freud, Jung, Fromm, Wulff. Warto zajrzeć tu do dorobku Jacka Sieradzana i do książki Damiana Janusa "Psychopatologia a religia", czy Armando Favazza "Religia i psychologia". Zresztą publikacji związanych z tą problomematyką pisanych z różnych pozycji światopoglądowych jest dużo i wartościową jest tu też praca największego erudyty wśród religioznawców Eliadego "Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy". Ciekawy jestem co Państwo mają w tym temacie do powiedzenia. PS. Z internetu: kulturaiwa(*)MILIA-ZIMNICA-KUZIOŁA.pdfdspace.uni(*)zyk.pdf?sequence=1&isAllowed=ywww.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/p_p_rel.pdf@@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 #46 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Co to jest zdrowie psychiczne? Jak wyznaczyć normę. | . Wielce Szanowny Pan Olson: Gdy myślę "ja olson jestem skazany na samotność" to robi się smutno, ale gdy podchodzę do tego samego tak, że miłość jest niemożliwa, w mojej świadomości istnieje poczucie cierpienia z tego powodu to cierpienie się rozmywa aż znika. Pojawia się gdy znów pomyślę na serio "ja olson...." i poczuję emocje, które się z tym wiążą (urojenia, bo personalizm to urojenie lub sposób opisu, a Ty mówisz o tym
Nie na własnym przykładzie, choć akurat ten przykład zdecydowanie nie pasuje pod znane teorie, a żaden psycholog nie ma mi niczego do zaoferowania. Brednia typu "zaakceptuj" pojawia się gdy prawdziwa treść powinna brzmieć "nie wiem jak pomóc". Nie wiem jak pomóc, czyli zaakceptuj - jakie to jest proste. Hakuna matata "Samotność na własne życzenie" czyli wg Twojego modelu epistemologicznego wyimaginowane "ja" które postrzegasz jako obiekt, który tworzy samotność i ma jakieś życzenie. To samo wg mojej fenomenologii to mechanizm, który zastałem a priori i którego nie mogę zmienić, bo nikt nigdy nie zaoferował mi choćby namiastki rozwiązania. Książki psychologiczne też niczego takiego nie zawierają (chyba, że znasz i możesz polecić).> Motaj się dalej Zaraz pewnie odezwie się jakaś ciota żeby potwierdzić część mechanizmów, które opisałem. A może tego nie zrobi, bo skoro tak napisałem to głupio by było się tak znów podkładać? Czekam na wartościowe odpowiedzi, ale te nie na temat (jakieś linki, abstrahowanie od wątku) będę usuwał.@@@ . |
#47 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Co to jest zdrowie psychiczne? Jak wyznaczyć normę. | . Zaburzenie osobowości: schizotypowe
Aby rozpoznać schizotypowe zaburzenie osobowości osoba powinna spełniać co najmniej pięć z poniższych kryteriów:ma poczucie, że cała uwaga otoczenia skupia się na niej, na przykład, że inni ludzie w pomieszczeniu mówią o niej (bez urojeń na tym tle),
ma dziwaczne przekonania, skłonności do magicznego myślenia, potrafi zbudować sobie dziwne struktury światopoglądowe swoiste dla niej, ale niezgodne z normami subkultury, do której należy,
może mieć bogatą wyobraźnie i doświadczać niezwykłych doznań zmysłowych, na przykład złudzenia dotyczące doznań cielesnych,
pojawiają się myśli o charakterze paranoidalnym, jest podejrzliwa, przejawia nieadekwatne do sytuacji - pobudzone albo zahamowane emocje, ekscentryczne, niezwykłe zachowanie i wygląd, dziwaczny sposób myślenia, artykułowania wypowiedzi, pisania i mówienia,
oprócz najbliższych krewnych nie ma przyjaciół ani innych zaufanych osób, w relacjach z ludźmi doświadcza lęku, który wiąże się raczej z paranoidalnymi fantazjami niż z negatywną samooceną, nie zmniejsza się on w miarę trwania znajomości. Oczywiście i tu uważam, iż jakiekolwiek granice są trudne do wyznaczenia, a "jednoznaczne" i "czyste" osobowości nie istnieją. Czy jesteśmy zdrowi, czy chorzy, czy też jakoś tam umysłowo upośledzeni, to zawsze jest to mieszanina przeróżnych elementów i problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy dominujące w naszej mentalności elementy przesłaniają nam inne - szczególnie te tonujące i uspołeczniające naszą osobowość, gdy stają się dla otoczenia widoczne i przeszkadzają nam w relacjach z innymi.___________ Pan Olson w swoim wątkach: Ja tu nie piszę po to żeby komuś było przyjemnie, tylko pokazuję jaką szmatą jest naga prawda i z kim się rucha. Do tego wcale nie potrzeba być wielkim inteligentem, ale trzeba umieć panować nad swoimi emocjami, bo z tego wynika uczciwość intelektualna. Zobacz, też dałeś się ponieść emocjom oceniając moje wpisy. Plebs zazwyczaj reaguje emocjonalnie, więc moje wpisy nie zdobędą tu poklasku i nie po to są. Jak ktoś chce posłuchać lania wody to nich spuści kibel albo poczyta sobie niektórych użytkowników, którzy mają dużo plusów za kolorowe wypowiedzi. Ludzie oszukują się na każdym kroku i nie ma w tym nic złego gdy ktoś się do tego przyznaje.____ Wątek będzie o tym dlaczego nie lubię większości ludzi i o ich zakłamaniu, którego nienawidzę. (...) Nie mam już złudzeń. Nawet tam gdzie ludzie podają się za racjonalistów, mędrców itd występują te mechanizmy. Człowiek, który chce dążyć do prawdy musi być osamotniony. Musi przedzierać się przez zasieki ludzi żyjących w klatkach zbudowanych ze swoich emocji. W końcu musi patrzeć na siebie jak na proces, a nie osobę. Patrzeć na siebie tak jak na kogoś zupełnie obcego, nie odczuwać utożsamienia z postacią, w której przypadkowo znalazła się moja świadomość._____ Nie pochlebiaj sobie. To tylko dowód na to, że inni też dostrzegają, że jesteś burakiem, bo gdy trzeba przejść do argumentacji, to tego nie potrafisz nawet gdy temat jest łatwy tak jak ten. Nie jesteś żadnym autorytetem, a Twoje zdanie nie wystarczy jako dowód na to, że masz rację. Trzeba jeszcze je uzasadnić, a od tego uciekasz, choć nie stronisz od pisania długich postów z atakami personalnymi. No ale teraz widzę, że na izdebce jest syndrom oblężonej twierdzy. Szkoda, że nie wiesz, że nie wystarczy czegoś twierdzić i pokolorować żeby stało się to prawdą._____ Jeśli moje posty kogokolwiek zabolały, to znaczy, że trafiły w sedno, albo wywołały automatyczne prymitywne zwierzęce reakcje.______ Niektórzy użytkownicy piszą tu na granicy ataków personalnych, albo nawet ją przekraczają. To jest wg mnie w porządku jeśli jest uzasadnione. Jest jednak problem - prymitywom wydaje się, że mają coś mądrego do powiedzenia, choć w rzeczywistości tak nie jest. Najgorszą formą zaśmiecania forum jest niezgadzanie się z żadnymi argumentami i obstawanie przy swoim mimo braku argumentów, co prezentuje np Brzostowski i Bogusławski..
Czy naprawdę tacy użytkownicy mają być traktowani na równi z tymi, którzy naprawdę mają coś do powiedzenia albo chcą się czegoś dowiedzieć?@@@ . |
#48 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Co to jest zdrowie psychiczne? Jak wyznaczyć normę. | . Wydaje mi się, iż warto w tym wątku odwołać się także do refleksji Roberta M. Sapolsky'ego, zawartych w książce "Kłopot z testosteronem i inne eseje z biologii ludzkich tarapatów". Co więc jest łagodną pożądaną wersją schizofrenii Jak już wspominałem w pierwszym tekście tego zbioru, postać tę nazywamy dziś schizotypowym zaburzeniem osobowości. Osobowości schizotypowe nie są dysfunkcyjnymi odludkami jak chorzy z nasiloną schizofrenią. Po prostu mają skłonność do nietypowych zainteresowań i zawodów, nie czują się zbyt dobrze w sytuacjach społecznych wśród obcych osób, trzymają się na uboczu, mając nieliczną grupę bliskich przyjaciół. (...) Ponadto osobowości schizotypowe nie mają urojeń czy halucynacji jak chorzy na schizofrenię. Ich zaburzenia procesów myślowych i zachowań są o wiele subtelniejsze, przejawiając się nierzadko w zainteresowaniach magicznych. Mogą być niezwykle zafascynowani fantastyką naukową i fantasy albo wierzyć w zjawiska paranormalne rodem z New Age, jak spostrzeganie pozazmysłowe czy lewitacja. Często mówią o własnych dziwnych doświadczeniach sensorycznych - wyczuwaniu duchów w pomieszczeniu, widzeniu zjaw. Lub, jako przedsmak nadchodzącego zamętu, mogą ujawniać fundamentalną wręcz wiarę w bardzo dosłowne, konkretne interpretacje dogmatów religijnych - Jezus naprawdę mógł chodzić po wodzie, patriarchowie naprawdę żyli po dziewięćset lat, a stworzenie świata w siedem dni jest dla nich opisem suchych faktów, a nie przypowieścią. Zaburzenie osobowości schizotypowej po raz pierwszy zaobserwowano dokładnie w tej populacji, w której byś się go spodziewał - wśród bliskich krewnych chorych na schizofrenię, osób, które mają z tymi chorymi jakiś odsetek wspólnych genów.
To ważne, by zrozumieć, że żadna z tych właściwości nie jest sama w sobie oznaką choroby psychicznej w tradycyjnym, ogólnie przyjętym znaczeniu tego słowa, w którym "wariat" odnosi się do wstrząsającej psychozy typowej dla schizofrenii. Szanowani biznesmeni mogą wymykać się na zjazdy miłośników Star Trek, była już i nieco zapomniana aktorka może opublikować świetnie sprzedającą się książkę o swoich poprzednich życiach, Pierwsza Dama konsultuje się z astrologami, a mimo to wciąż jest poważnie traktowana przez kolorowe czasopisma.Ciąg dalszy nastąpi. @@@ . |
#49 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Co to jest zdrowie psychiczne? Jak wyznaczyć normę. | . Ciąg dalszy:
Robert M. Sapolsky. "Kłopot z testosteronem i inne eseje z biologii ludzkich tarapatów".
Istnieją także inne powiązania między nieprawidłowościami w mózgu a wzorcami zachowań, które mają związek z tematyką tego rozdziału. Neurolodzy zaczynają rozumieć, że pewne postaci padaczki prowadzą do charakterystycznych zmian osobowości chorych na nie cierpiących, i to nie tylko w czasie napadu. Być może najbardziej fascynujące zmiany widać u ludzi, u których napady określonego typu są umiejscowione w mózgowych płatach skroniowych. (...), ludzie ci zmieniają się w osoby nad wyraz poważne, pozbawione poczucia humoru. Mają skłonność do "hipergrafii" przejawiającej się w dziwacznym przymusie rozpisywania się. I co najciekawsze, zaburzeniu towarzyszy także rozwój głębokiego zainteresowania religią i filozofią. Nie oznacza to, że ta postać padaczki wiąże się z tym, że ktoś staje się religijny; chodzi bardziej o to, że pojawia się zainteresowanie religią. (To rozróżnienie ukazano w pięknej historii, którą słyszałem na temat nieżyjącego Normana Geschwinda, ikony neurologii, który jako pierwszy opisał osobowość chorych na padaczkę skroniową. Lekarz stażysta w zespole Geschwinda opowiadał o nastoletnim chorym z tym rodzajem padaczki, którego właśnie spotkał w klinice. Może chcąc nieco zgnębić wielkiego człowieka w swego rodzaju walce o dominację, początkujący lekarz - niby mimochodem - dodał, że ten młody człowiek nie pasuje do schematu osobowości opisanego przez Geschwinda. A dlaczego? - Geschwind wnikał. Cóż, zapytał chłopca, czy jest religijny, na co ten odrzekł, że nie. Geschwind zaprowadził cały zespół do sali, w której znajdował się chory, by wykazać coś, co z pewnością umknęło stażyście. Geschwind zwrócił się do pacjenta z pytaniem, czy jest religijny. Nie. A potem zadał kluczowe, kolejne pytanie: A dlaczego nie? I chłopak zaczął płomienny, półgodzinny wykład na temat analizy Martina Bubera o sposobie traktowania Hioba, o krytyce Bertranda Russella kazania na górze, o micie historii wielkiego potopu przedstawionego w eposie o Gilgameszu... aż Geschwind, pełen nieskrywanej satysfakcji, odszedł).
Co oznacza to całe mieszanie się zaburzeń psychiatrycznych neurologicznych z wiarą? Pomimo zastrzeżeń i wyjaśnień, które zawarłem na początku rozdziału, część czytelników poczuje się dotknięta tematami, które poruszyłem. Rzeczywiście, są to pomysły niepokojące. Ale ważne jest, by nad nimi zapanować, wskazując najpierw, jakich niepokojących rzeczy te pomysły NIE oznaczają.
Po pierwsze, nie twierdzę, że musisz być szalony albo zaburzony neurologicznie, aby być człowiekiem wierzącym. Powiedzmy to nieco bardziej wprost: nie jest wcale tak, że jakiekolwiek z licznych do przejawiania dużej sztywności w swoich działaniach, unikając sytuacji nowych, ujawniając lepkość ("przylepność"). Dodatkowo osoby z padaczką skroniową mają skłonność zaburzeń neuropsychiatrycznych jest warunkiem koniecznym dla określonych przekonań religijnych. Sprawy są dużo bardziej subtelne. Chorym, cierpiącym na któreś z licznych zaburzeń neuropsychiatrycznych, wyjątkowo pasują określone przekonania religijne czy aktywności, dając skuteczną i kojącą ostoję.
Po drugie, nie odnoszę się do żadnych statystyk, przykładowo, że większość ludzi czy jakaś znacząca mniejszość o określonych przekonaniach religijnych doszła do nich z powodu problemów neuropsychiatrycznych. Kwestie statystyczne nie mają znaczenia; zagadnienia, które poruszyłem, byłyby równie naglące, gdyby dotyczyły jednej jedynej osoby. I na koniec najsubtelniejsze sprostowanie, za pomocą którego odcinam się od wszelkiej odpowiedzialności za zamieszczone tu treści. Celem tego rozdziału nie było sarkastyczne czy kazuistyczne podkreślanie, że są ludzie, których wiara nie jest niczym innym aniżeli mechanistycznym tikiem, wynikającym z zaburzeń neuropsychiatrycznych. Nie chodzi o to, że dla nich "to po prostu biologia". Jestem pewien, że mamy przynajmniej tyle samo (choć zdecydowanie mniej zbadanych) neuropsychiatrycznych wskazówek, dlaczego ludzie tracą wiarę, co tych wyjaśniających, dlaczego ją odnajdują i, jako żarliwy ateista uważam, że równie fascynujące co poszukiwanie biologicznych podstaw wiary jest myślenie o ateizmie jako o zjawisku "czysto biologicznym".
I to jest główny wniosek. Nie ma najmniejszego znaczenia, czy opisane uwarunkowania biologiczne mówią nam o stanie milionów, czy jednego człowieka, czy dotyczą żarliwej wiary, czy równie żarliwego jej braku. To mechanistyczne implikacje tych badań są, przynajmniej dla mnie, w tym wszystkim najważniejsze. Dla wielu z nas to, co sądzimy o bogu, bóstwach, czy też jego/ich braku, jakim zasadom moralnym tu na Ziemi hołdujemy i jakich nagród możemy się spodziewać w życiu po życiu - wszelkie decyzje, jakie podjęliśmy w związku z naszymi przekonaniami religijnymi - są najbardziej intensywnymi, osobistymi, nierzadko najtrudniejszymi decyzjami naszego życia. Należą do tych postaw, które najbardziej nas definiują jako jednostki.
@@@ . |
1 2 3 4 Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|