Racjonalista - Strona głównaDo treści
Opłaty za CO2

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
02-07-2016 12:32Max Golonko (1811 punktów)Opłaty za CO2
PIS starszy górników UE (grożą nam jakieś straszne opłaty za palnie węglem) a tymczasem ...
Jak to jest z tymi słynnymi opłatami za CO2?
Z pierwszej ręki od fachowca w tym względzie wiem, że Polska ma dobre limity (na bazie 1990 roku) i jeszcze na tym zarabia sprzedając nadwyżki.
Japonia musi już płacić lub odkupywać limity. Instytucja, która zbiera te opłaty daje potem pieniądze różnym krajom na modernizacje proekologiczne lub monitoring środowiska.
Te kraje zwykle wpuszczają te pieniądze w budżet czyli na wszystko, a potem, ze wstydu, około połowy tych środków wykorzystują zgodnie z przeznaczeniem.
PIS jak zwykle straszy i szczuje Polaków na kolejnych wrogów.
A ateiści to sodomici, gwałciciele i agenci Rosji - stąd komisja do sprawy przeciwdziałania ateizacji Polski.


Przypominam, że ateistą (co szkodzi innym) jest Jarek K. bo jest niemożliwe żeby homoseksualista, który miał w szkole teorię ewolucji, wierzył w boga.
Ale to KrK nie przeszkadza.
Ubijają swoje interesy.
Jarek realizuje misję swego życia - zemsta na Wałęsie i jego sojusznikach - za wyrzucenie go z ekipy Wałęsy.
KrK i Rydzyk po prostu biorą kasę, grunty i przywileje jakie Jarek K im daje w zamian za umożliwienie swojej misji.

Jarek nigdy nie zaprzeczył i nie zwalczał przelicznych doniesień w mediach o jego homoseksualizmie (bo musiałaby skłamać).
Ten homoseksualizm (odmienny niż u jego brata - jednojajowego bliźniaka) nie jest dziwnym bo nie u wszystkich mężczyzn orientacja seksualna jest wrodzona.
Może ukształtować się później - pod wpływem pewnych zdarzeń w sferze "social".
Ba, była społeczność, w której czynniki "social" doprowadziły do 20% udziału homoseksualnej orientacji wśród mężczyzn.
Wszystko to wyszło w szerokim badaniu Szwedom w 2007,2008 roku.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

szarley (54911 punktów)
>Przypominam, że ateistą (co szkodzi innym) jest Jarek K. bo jest niemożliwe żeby homoseksualista,

1 Daruj sobie ocenianie innych osób na podstawie ich seksualnej orientacji
2 Jeśli ktoś się z seksualną orientacją nie obnosi to jest to jego prywatna sprawa i g. Cię obchodzi z kim sypia

>który miał w szkole teorię ewolucji, wierzył w boga.
znam sporo ludzi, którzy chodzili do ateistycznych szkół a są wierzącymi ludźmi, jak też niemniej takich, którzy w nic nie wierzą choć mają za sobą kilkanaście lat katechezy

>Jarek nigdy nie zaprzeczył i nie zwalczał przelicznych doniesień w mediach o jego homoseksualizmie
Ja też nigdy nie zwalczałem żadnych plotek na temat mojej seksualnej orientacji. Wisi mi co inni mówią.
Max Golonko (1811 punktów)
Ty umiesz czytać ze zrozumieniem?
Gdzie ja oceniałem orientację Jarka?
Doceniam tylko jego inteligencję. Skoro miał ochotę na seks z mężczyzną a było to sprzeczne z doktryna religijną to miał więcej powodów niż inni by zastanowić się czy ta religia jest prawdziwa, skoro rzekomy bóg dopuścił do takiej sytuacji, że go kusi własna płeć.

I oceniam jego cyniczny fałsz.
Udaje wierzącego i potępia ustawę o związkach partnerskich wbrew temu że sam powinien się na taki związek zdecydować.

Zamiast emocji i czerwonej plamy przed oczami po zobaczeniu w necie słowa "homoseksualista" zalecam napicie się zimnej wody i pomyślenie (logicznie) co jest w tekście naprawdę.

Miłego dnia
p.s
No chyba że jesteś trollem z Frondy i dlatego udajesz bezmózgowca co niby nie rozumie co czyta aby skłócać ateistów - to rozumiem!
02-07-2016 14:22 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Ty umiesz czytać ze zrozumieniem?
>Gdzie ja oceniałem orientację Jarka?
Sam fakt, że piszesz o czyjejś seksualnej orientacji nie mając pewności czy ten istny sobie tego życzy, czy ją ogłosił, jest włażeniem w butach do czyjejś sypialni, postępkiem na granicy podłości

Przypominanie o tym w kontekście pisania o emisji CO 2 jest już głupim wypominaniem na milę cuchnącym robieniem z tego sensacji = ocenianiem

>Doceniam tylko jego inteligencję. Skoro miał ochotę na seks z mężczyzną a było to sprzeczne z doktryna religijną to miał więcej powodów niż inni by zastanowić się czy ta religia jest prawdziwa, skoro rzekomy bóg dopuścił do takiej sytuacji, że go kusi własna płeć.

Proponuję jednak nie wtryniać się pod kołdrę innego człowieka.
To jego prywatna sprawa z kimś śpi (czy sam!!!) i jaką ma orientację, czynienie z tego tematu publicznej dyskusji jest dalekie od kultury

>I oceniam jego cyniczny fałsz.
Pod warunkiem, że ma seks z mężczyzną. Wiesz o tym? Jesteś pewien?
Ja nie wiem, ale mało mnie to obchodzi

>zalecam napicie się zimnej wody...
>No chyba że jesteś trollem z Frondy i chcesz skłócać ateistów - to rozumiem!
1 "zalecam napicie się zimnej wody"
zanim zaczniesz dla krytyki swoich słów doszukiwać się korzeni na frondzie.
2 To jest forum RACJONALISTÓW
2.1 Racjonalizm jest daleki od wtrącania się w czyjąś pościel, bo takie zachowanie jest nieracjonalne
2.2 Kompletnie odjechałeś wiążąc chodzenie do szkoły w której uczono o ewolucji z ateizmem, podałem kontrprzykład z ateistami po pełnej katechezie i wierzącymi po ateistycznych szkołach.

>Udaje wierzącego i potępia ustawę o związkach partnerskich wbrew temu że sam powinien się na taki związek zdecydować.
No toś strzelił. Każdy heteroseksualny mężczyzna powinien się decydować na małżeństwo?


Przypomnę:
Cytat:
bo jest niemożliwe żeby homoseksualista, który miał w szkole teorię ewolucji, wierzył w boga.


Żadnej z części tego zdania nie poradzisz udowodnić, to nie pieprz jak krystkon
Max Golonko (1811 punktów)
Jednak jesteś trollem bo prawdziwy ateista nie może być aż tak cienki logicznie.

Jarek ma 16 lat i stwierdza że wolałby mieć seks z chłopakiem.

Zatem musi zastanowić się nad sytuacją. Dlaczego akurat ja?

Gdyby jahwe był to wszyscy mężczyźni byliby równo kuszeni (przez jego testowe procedury - chore jak cała ta chora doktryna o jahwe).

Jarek jednak wie od kolegów że większość z nich nie jest tak kuszona.

W tym momencie musi zastanowić się czy to wszystko jest kwestią chemicznego/sytuacyjnego itd przypadku czy istnieją byty idealne:
dusze, diabły, anioły, bóg w czterech osobach (dodając mamę Jezusa)

Miłego
p.s.
a fakty powszechnie znane (no może nie trollom z frondy) nie są żadną tajemnicą:

www.tokfm.(*)e_przyznal_sie_ze_jest_gejem/1

wiadomosci(*)lid=CPuit57vvM0CFXMz0wodJW8DMg
02-07-2016 15:14 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Jednak jesteś trollem bo prawdziwy ateista nie może być aż tak cienki logicznie.
Logiczną grubością jest pisanie wątku o opłatach za emisję CO 2 z odwołaniem si do religijności i homoseksualizmu prezesa PiS
Logiczną grubością jest sugestia, że powinien zawrzeć związek partnerski bo to tak jakby każdy heteroseksualista musiał być żonaty

>Jarek ma 16 lat i stwierdza że wolałby mieć seks z chłopakiem.
To fakt czy domysł?

>Zatem musi zastanowić się nad sytuacją. Dlaczego akurat ja?
Musi?

>Jarek jednak wie od kolegów że większość z nich nie jest tak kuszona.
Wie?

>W tym momencie musi zastanowić się czy to wszystko jest kwestią
>chemicznego/sytuacyjnego itd przypadku czy istnieją byty idealne:
Musi?

>a fakty powszechnie znane (no może nie trollom z frondy) nie są żadną tajemnicą:
>www.tokfm.(*)e_przyznal_sie_ze_jest_gejem/1
>wiadomosci(*)lid=CPuit57vvM0CFXMz0wodJW8DMg

Poradzisz choć udowodnić że czytam Frondę?
Niedawno jeden tu udowadniał, że nie pracuję i żyję ze spacerów po sadzie
Inny głosił, że mój ojciec zmuszał matkę do kolejnych ciąż
Głoszono mnie tu już marksistą, Czechem, Polakiem, głoszono, że bronię ciemnych sprawek kościoła, to i Twoją frondę zniosę

Uważam, że:
1 w sprawie opłat za emisję CO 2 seksualna orientacja p. Kaczyńskiego nie ma znaczenia
2 podawanie jej do publicznej wiadomości jest chamstwem
3 podawanie jej do publicznej wiadomości w kontekście opłat za emisję CO 2 jest dowodem obsesji na punkcie seksualnej orientacji

Oto co cytuje Twoje źródło:
Cytat:
Jarosław Kaczyński oficjalnie przyznał się, że jest gejem!!!
Jak to zrobił? Jak zwykle: bardzo zawile, pokrętnie. Aby nie od razu do tego dojść.
Jarosław Kaczyński oświadczył co następuje: "Jestem po drugiej stronie rzeki".
Jest to równoważne z oświadczeniem: "Jestem na przeciwnym brzegu rzeki".
To pozwala z kolei stwierdzić: "Jestem z innego brzegu".
Po przetłumaczeniu tego zdania na język niemiecki otrzymujemy: "Ich bin vom anderen Ufer". To w języku polskim jest "idiom" i oznacza: "Jestem homoseksualistą" a u Niemców jest to równoznaczne z: "Ich bin schwul". To w języku polskim na pewno już oznacza: "Jestem gejem".
Tak więc, Jarosław Kaczyński, zachowując swój skomplikowany styl i zawiły tok myślenia, powiedział coś, co wymagało - jak zwykle - domyślania się, co też on ma na myśli. Zgodnie z zasadą Kaczyńskiego wobec adwersaży: "Pan już wie co ja mam na myśli" - ja już wiem: zrobił pan "coming out".


Zaiste jesteś miszczem logiki i widać gdzie się tej logiki uczyłeś

Qui bibit, dormit; qui dormit, non peccat; qui non peccat, sanctus est; ergo: qui bibit, sanctus est

Gdyby oficjalnie przyznał się, że jest gejem, brzmiałoby to: "Jestem gejem."
Znów mam powody do dumy, że lepiej znam polski język niż polski dziennikarz
Max Golonko (1811 punktów)
nie złapałeś

ta znana informacja o orientacji jarka była tu ważna bo oznacza, że on potrafi być cynicznie zakłamany i dlatego okłamywanie górników i Polaków ze przez UE pójdziemy z torbami łatwo mu przychodzi.

Pytasz czy musiał sobie zadać te pytania.

Otóż on nie jest mało inteligentny. Więc nie mógł nie wpaść na pomysł że to wszystko trzeba przemyśleć (Jahwe i własne upodobania) a dalej już sa oczywiste korelacje statystyczne.

Inteligentni homoseksualiści prawie zawsze są ateistami.

Oczywiście piszę o cywilizowanych krajach europejskich po 1960 roku czyli w latach gdy już wszyscy wiedzą o ewolucji i big bang

miłego
02-07-2016 15:57 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>ta znana informacja o orientacji jarka była tu ważna bo oznacza, że on potrafi być cynicznie zakłamany i dlatego okłamywanie górników i Polaków ze przez UE pójdziemy z torbami łatwo mu przychodzi.

>Jarek nigdy nie zaprzeczył i nie zwalczał przelicznych doniesień w mediach o jego homoseksualizmie (bo musiałaby skłamać).

xD

>Otóż on nie jest mało inteligentny. Więc nie mógł nie wpaść na pomysł że to wszystko trzeba przemyśleć (Jahwe i własne upodobania) a dalej już sa oczywiste korelacje statystyczne.

I mogło mu wyjść, że Jahwe wybrał go jako wyjątkową osobę, która nie ulegnie "kuszeniu szatana", którym jest wg niego homoseksualizm. Nic dziwnego, że wtedy gardzi gejami, którzy "temu ulegają".

Tylko, że z góry zakładasz prawdziwość tych plotek, a to bzdury, bo może nie mieć dziewczyny z innych powodów.
02-07-2016 16:07 
 Ocena 1 na 3
szarley (54911 punktów)
>nie złapałeś
Bo trudno złapać stuprocentowy związek między uczeniem w szkole teorii ewolucji lub kreacjonizmu a światopoglądem
Cytat:
bo jest niemożliwe żeby homoseksualista, który miał w szkole teorię ewolucji, wierzył w boga.
podkreślenie moje

Gdyby tak było, nie byłoby wcale wykształconych ateistów w europejskim kulturowym kręgu, bo kiedyś we wszystkich szkołach uczono religii.

>ta znana informacja o orientacji jarka była tu ważna bo oznacza, że on potrafi być cynicznie zakłamany
Przeczysz temu co napisałeś:
Cytat:
Jarek nigdy nie zaprzeczył i nie zwalczał przelicznych doniesień w mediach o jego homoseksualizmie (bo musiałaby skłamać).


Jeśli potrafi być cynicznie zakłamany, to kłamstwo nie stanowi dla niego problemu

>i dlatego okłamywanie górników i Polaków ze przez UE pójdziemy z torbami łatwo mu przychodzi.
Karkołomna logika. Wynika z niej, że homoseksualista, ukrywający swoją orientację może oszukać, więc nie może pracować w banku, a Szpicbródka był uczciwy bo był hetero.
Wybaczenia, proszę, ale za Twoimi logicznymi ciągami zaprawdę trudno nadążyć. Nie znajduję żadnego, w którym widziałbym cokolwiek logicznego.

>Pytasz czy musiał sobie zadać te pytania.
>Otóż on nie jest mało inteligentny. Więc nie mógł nie wpaść na pomysł że to wszystko trzeba przemyśleć (Jahwe i własne upodobania) a dalej już sa oczywiste korelacje statystyczne.
Oczywiste?

Pytam też o kilka innych Twoich "twierdzeń"
np skąd się wzięło:
Cytat:
powinien się na taki związek zdecydować.

Nie każdy człowiek decyduje się na związek, dlaczego on powinien?
Cytat:
Jarek ma 16 lat i stwierdza że wolałby mieć seks z chłopakiem.

Gdzie i kiedy to stwierdził?

Nadal uważam, że:
1 w sprawie opłat za emisję CO 2 seksualna orientacja p. Kaczyńskiego nie ma znaczenia
2 podawanie jej do publicznej wiadomości bez jego zgody jest chamstwem
3 podawanie jej do publicznej wiadomości w kontekście opłat za emisję CO 2 jest dowodem obsesji na punkcie seksualnej orientacji
Max Golonko (1811 punktów)
Powtarzasz się to mało twórcze :-/

Twoje tezy, insynuacje i pomówienia są odparte w moim poście o 14:39

Podałem dwa linki, można znaleźć kolejne.

Zaskarż Palikota, o to, że jego wypowiedzi uprawdopodobniają zakładanie w dyskusjach, że Jarek K jest takiej a nie innej orientacji.

a propo który Jarek K?

Miłego
p.s.
Mój czas jest cenny i Twoje powtarzanie w kółko tego samego zniechęca mnie do czytania tego wątku po twoich postach ... bywaj

I jeszcze jedno, TO JA UMIEŚCIŁEM TEN WĄTEK W TYM DZIALE ,
ON NIE WYEMIGROWAŁ Z DZIAŁAU "NAUKA"
od razu był w tym mniej poważnym - pewnie uległeś złudzeniu, że ja, jak zwykle, napisałem to w dziale NAUKA - pomyłka bracie.

więc jest sens poruszanie naraz kilku kwestii w jednym poście - z różnych "dziedzin"
02-07-2016 16:34 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Powtarzasz się to mało twórcze :-/
Wijesz się jak piskorz unikając odpowiedzi, to jeszcze mniej twórcze, a cuchnie krystkonizmem

>Twoje tezy, insynuacje i pomówienia są odparte w moim poście o 14:39
Nie.

>Podałem dwa linki, można znaleźć kolejne.
1 znajdź taki, w którym JK jednoznacznie przyznaje się, że jest homoseksualistą
2 znajdź taki, w którym upoważnia Cię do głoszenia tej "prawdy"
3 znajdź powiązanie między homoseksualizmem (realnim lub wyimaginowanym) JK a opatami za emisję CO 2

>Zaskarż Palikota, o to, że jego wypowiedzi uprawdopodobniają zakładanie w dyskusjach, że Jarek K jest takiej a nie innej orientacji.
Miszczu logiki!!!!!!
A po jaką cholerę miałbym to robić? Znajdź logiczne uzasadnienie???

>a propo który Jarek K?
Miszczu logiki!!!!!!
Schodzisz niebezpiecznie na poziom lumbago i krystkona

>Mój czas jest cenny i Twoje powtarzanie w kółko tego samego zniechęca mnie do czytania tego wątku po twoich postach ... bywaj
Nikt cię nie zmusza, ale to racjonalistyczne forum i wypada bronić swojego zdania poważnymi argumentoma. Nie wypada zaś wypominać komukolwiek seksualnej orientacji

>I jeszcze jedno, TO JA UMIEŚCIŁEM TEN WĄTEK W TYM DZIALE ,
Tak. Ty. I ty wpisałeś w wątku o CO 2 informację o homoseksualizmie pewnego polityka. Co jest :
1 bezsensowne
2 wysoce niekulturalne

>od razu był w tym mniej poważnym - pewnie uległeś złudzeniu, że ja, jak zwykle, napisałem to w dziale NAUKA - pomyłka bracie.
Fantazjujesz na mój temat jak Krystkon i jak u Krystkona , brak odpowiedzi na sprowokowane przez Ciebie pytania
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jarek nigdy nie zaprzeczył i nie zwalczał przelicznych doniesień w mediach o jego homoseksualizmie (bo musiałaby skłamać).

Sądzisz, że miałby problem z kłamstwem? Przecież to polityk.

Poza tym pomawiasz go o homoseksualizm, co jest bezpodstawną plotką.

>Jarek ma 16 lat i stwierdza że wolałby mieć seks z chłopakiem.
>Zatem musi zastanowić się nad sytuacją. Dlaczego akurat ja?
>Gdyby jahwe był to wszyscy mężczyźni byliby równo kuszeni (przez jego testowe procedury - chore jak cała ta chora doktryna o jahwe).
>Jarek jednak wie od kolegów że większość z nich nie jest tak kuszona.

Ale pleciesz bzdury. 16 letni Jareczek nie przyznaje się do tego "kuszenia" więc może mu się np wydawać, że inni też tak mają. Poza tym z pewnością zauważył, że niektórzy ludzie są chorzy od urodzenia, a inni są zdrowi. Jahwe nie rozdaje równo, a szczytem hipokryzji jest rezygnacja z wiary pod wpływem własnej ciężkiej sytuacji. Śmieszą mnie ludzie wierzący, którzy widząc kogoś chorego na raka, mają to gdzieś i wierzą w dobrego Boga, ale sami potem chorują i myślą sobie "a to bóg jest jednak zły, albo nie istnieje, bo przecież nie mógł mi dać raka"
Max Golonko (1811 punktów)
Wszystkim Twoim pomówieniom dałem odpór w poście do Szarley'a o 14:39
Miłego
Max Golonko (1811 punktów)
Dlaczego my - ateiści - często przypominamy, przy różnych okazjach, że wśród kapłanów częsty jest homoseksualizm? Nie dlatego, że takie czy inne ukierunkowanie seksualne człowieka jest czymś co pozwala go ocenić negatywnie. Dlatego, że ci ludzie idą do seminariów, w większości przypadków, wcale już nie wierząc w boga. Urodzeni w Polsce i indoktrynowani do wiary w Jahwe gdy dostrzegają, że mają ochotę permanentnie robić coś grzesznego MUSZĄ (O ILE MAJĄ CHOĆ ELEMENTARBĄ INTELIGENCJĘ) zadać sobie pytanie czy aby ta wiara jest prawdziwa i warto przejmować się tymi "grzechami". A spokojne, rzeczowe przenalizowanie wszystkich paradoksów wiary każdego prawie człowieka - co jest w stanie zdać maturę - prowadzi do wniosku, że Jahwe to bajka. Mówienie Polakom, że księża to (częściej niż cała populacja) homoseksualiści oznacza zarazem uzmysławianie Polakom, że są baranami dającymi na tece, którym bajki z ambony opowiadają osoby nie wierzące w Jahwe.

Dlatego nie tylko Jarek K ale i kościół ignoruje spalanie węgla (i wchodzi w d. górnikom) bo i tam jest sporo cynicznych oszustów, dla których liczy się tylko czubek własnego nosa (a raczej członka!)

Miłego wieczoru
03-07-2016 23:50 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego my - ateiści - często przypominamy, przy różnych okazjach, że wśród kapłanów częsty jest homoseksualizm?

Mechanizm stadny. Utożsamienie z ateizmem -> emocje -> chęć wyszukiwania argumentów przeciwko konkurencyjnym poglądom -> konfabulacje -> racjonalizacja

Tu gdzie zaczynają się emocje w grę może wchodzić wiara, jeśli te emocje nie są objęte logiką.

>Nie dlatego, że takie czy inne ukierunkowanie seksualne człowieka jest czymś co pozwala go ocenić negatywnie.

Ale źle się kojarzy.

>Dlatego, że ci ludzie idą do seminariów, w większości przypadków, wcale już nie wierząc w boga. Urodzeni w Polsce i indoktrynowani do wiary w Jahwe gdy dostrzegają, że mają ochotę permanentnie robić coś grzesznego MUSZĄ (O ILE MAJĄ CHOĆ ELEMENTARBĄ INTELIGENCJĘ) zadać sobie pytanie czy aby ta wiara jest prawdziwa i warto przejmować się tymi "grzechami".

Mogą w tym momencie wziąć to za powołanie. Przecież pisałem Ci o tym.

>A spokojne, rzeczowe przenalizowanie wszystkich paradoksów wiary każdego prawie człowieka - co jest w stanie zdać maturę - prowadzi do wniosku, że Jahwe to bajka.

Wierzący znajduje racjonalizacje, np powie, że to tajemnica i że sprzeczność może być pozorna, bo ludzie są niedoskonali. Jak ktoś wierzy w dowolne dziadostwo, to jeśli wiara jest głęboka, będzie wymyślać racjonalizacje, które dla postronnych ludzi mogą być w oczywisty sposób absurdalne. I tak jest z każdą wiarą, nie tylko religijną.

>Mówienie Polakom, że księża to (częściej niż cała populacja) homoseksualiści oznacza zarazem uzmysławianie Polakom, że są baranami dającymi na tece, którym bajki z ambony opowiadają osoby nie wierzące w Jahwe.

A jaka to różnica? Myślę, że niewielka, a duża ilość księży to klienci burdelów, a niektórzy mają dzieci

>Dlatego nie tylko Jarek K ale i kościół ignoruje spalanie węgla (i wchodzi w d. górnikom) bo i tam jest sporo cynicznych oszustów, dla których liczy się tylko czubek własnego nosa (a raczej członka!)
>Miłego wieczoru

Wszędzie tacy ludzie stanowią większość

Miłego wieczoru.
Max Golonko (1811 punktów)
W sumie, statystycznie rzecz biorąc, dobre!
Daję lajka (czyli plusa)
Miłej nocy
p.s.
No ja jednak walczę o normalną Polskę, a nie tylko o czubek mojego ...
Ba; Czasem tracę (czas itd) na tej walce :-/
Max Golonko (1811 punktów)
W znanej powieści (Przygody Tomka na czarnym lądzie) autor szanuje i docenia małpy człekokształtne. To są praktycznie nasi PRZODKOWIE. Zatrzymały się mniej więcej na poziomie naszych przodków przed 8 milionami lat.

Indie uznały delfiny za osoby nie będące ludźmi i dlatego zakazały trzymania ich w niewoli celem pokazów. Kościół natomiast tylko udaje, że jakoś godzi teorię ewolucji z biblią. Tymczasem zwierzęta pozwala zabijać, a ludzi nie bo tylko oni mają duszę. To jest sprzeczność. Często rodzi się dziecko (z wrodzoną chorobą) znacznie głupsze od najmądrzejeszego szympansa bonobo. To albo albo. Albo wierzy się, że eweolucja i mutacje decydują o jakości organizmów albo nie. Debil ludzki jest po miliardokroć mniej uduchowiony niż znany szympans KANZI ! Kanzi'ego życie jest miliarad razy bardziej cenne i godne ochrony niż tego debila (w sensie medycznym).

Właśnie i dlatego jest oczywiste, że Jarek K. (jako nie debil) musiał dojść do wniosku, że Jahwe to bajka. Jeśli ludzie mieliby dusze to i zwierzęta i bakterie i wirusy (te mniejszą).

Jako tak strasznie zakłamany ateista szkodzi światu bo zwalcza troskę o powstrzymanie globalnego ocieplenia. Ludzkość zmierza do ugotowania się.

Miłego
Max Golonko (1811 punktów)
Nie wszyscy wydają pieniądze na świątynie, zakony, komisje badajace dawno zbadane wypadki i wspieranie niefrasobliwych dzieciorobów (najlepiej jedenaścioro - wszystkie spłodzone po pijaku).


05-07-2016 00:31 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Nie wszyscy wydają pieniądze na świątynie, zakony, komisje badajace dawno zbadane wypadki i wspieranie niefrasobliwych dzieciorobów (najlepiej jedenaścioro - wszystkie spłodzone po pijaku).

Zwróć się o azyl. Uzasadnij swój wniosektym, że jesteś bardziej podobny do nich niż do nas.

Powiem ci jak się tworzy takie rzeczy bo nic nie kumasz.
Ty chcesz świątynię ZGODA, zbudujmy ją ale ja chcę sondę więc ją też zbudujmy. I powstaje świątynia i sonda.

Ty natomiast próbujesz takim sposobem.
Co ty chcesz? Świątynię? Ty debilu, ty nieudaczniku, ty łajzo, chyba jesteś umysłowo chory, żadnej świątyni idioto nie budujemy, kto w takie kretyństwa wierzy, świat idzie do przodu, ważna jest nauka, to tylko ma sens, zbudujmy sondę, żeby dokonać konieczne pomiary.
I domyślasz się co takim sposobem powstaje? Figa z makiem.

W Afryce to dopiero dużo się buduje a wszystko dzięki temu, że tam niezgodności rozwiązuje się przy pomocy maczety.

Zrozum, że twoje osiągnięcia zależą od twojego sprzyjania innym w osiągnięciach.
Gdyby wszyscy Polacy, którzy starają się napluć na komisję smoleńską, tyle samo energii co na plucie na nią spożytkowaliby na sprzyjanie jej to już dawno byłoby po sprawie.
Dam ci przykład z mojego życia. Za każdym razem kiedy okazuję dzieciom agresję i zmuszam je, żeby poszły umyć zęby, to umycie zębów przychodzi z takim ogromnym wysiłkiem, z takim zmęczeniem wszystkich, z takim zdenerwowaniem, to potrafi trwać godzinę i wszyscy wychodzą z tej sytuacji z negatywnymi emocjami. Kiedy natomiast udaje mi się czasem dzieci zainteresować, dostarczyć im jakąś korzyść, rozśmieszyć, stworzyć dobrą atmosferę, wszystko idzie szybko i gładko.

Że akurat muszę być aż tak mocno sfrustrowanym człowiekiem. Gdyby nie to, każdy problem rozwiązywałbym zawsze pozytywnie. Niestety urodziłem się wśród totalnie niezgodnych ze mną ludzi, którzy jawią mi się jako okropne otocznie społeczne, po którym mogę spodziewać się jedynie najgorszego.

www.youtube.com/watch?v=m00udFijVf0
05-07-2016 01:04 
 Ocena 2 na 2
Max Golonko (1811 punktów)
To Tobie ktoś powierzył pod opiekę dzieci?
Ty lepiej do nich nic nie mów, nie stresuj, nie mąć im w głowach.

Obecna TV publiczna, zawłaszczona przez wspomniango w 1 poście wątku amoralnego cynicznego oszusta (nic dziwnego że wroga opłat za spalanie węgla) , upada coraz niżej, bierze do współpracy jakieś tanie miernoty bo musi oszczedzać na 500+ dla alkoholików (prawidłowa pomoc powinna być tylko na 1 dziecko)

O tutaj dowód jej zejścia na psy:

youtu.be/V-t_EdUZzH8

pokaleczyli kobietę na wizji!

Miłej nocy
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To Tobie ktoś powierzył pod opiekę dzieci?

Jakie to decyzje człowiek nie podejmie m.in. dla kindergeldu..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> To Tobie ktoś powierzył pod opiekę dzieci?
>Jakie to decyzje człowiek nie podejmie m.in. dla kindergeldu..

Sądzę, ze pogarda, to taki mechanizm psychiczny, który pomaga ignorować potrzeby innych ludzi. Czyli myślenie, że nie powinniśmy być w podobnym położeniu, bo on jest gorszy a ja jestem lepszy.

I co teraz?
Przygotowałeś nowe wiadra z jadem?
A może od razu całą cysternę jadu?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Sądzę, ze pogarda, to taki mechanizm psychiczny, który pomaga
> ignorować potrzeby innych ludzi

Faktycznie, nie szanuję ludzi którzy załatwiają sobie własne potrzeby kosztem dzieci.

> Czyli myślenie, że nie powinniśmy być w podobnym położeniu,
> bo on jest gorszy a ja jestem lepszy

Nie wiem, czy gorszy. Raczej bardziej pracowity i potrafiący sprawnie wykorzystywać swoje przyrodzone dary.
Oczywiście, że nie powinniśmy być w podobnym położeniu - chyba że coś zrobisz ze swoim życiem, naprawisz co popsułeś.
Jaką człowiek maiłby motywację do funkcjonowania, gdyby niezależnie od tego co zrobi / jaką perfidię drugiemu wyrządzi np. w postaci władania jego losem pod kątem własnych windykacyjnych zysków "dwieście złotych się należało"? Nie przypomina Ci to przypadkiem czegoś?
Naprawdę mam co chwilę przywracać ci pamięć? Chcesz tego?
Wiesz, mnie to już nudzi.

Ja to sobie myślę Krystian, że dalej nie rozumiesz prostej zasady która mówi, że to co robiliśmy wczoraj ma czasem dalekie konsekwencje na dzisiaj i jutro.
Inni, ja, szarley wcale nie jesteśmy od tej reguły wyjątkimi.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Sądzę, ze pogarda, to taki mechanizm psychiczny, który pomaga ignorować potrzeby innych ludzi. Czyli myślenie, że nie powinniśmy być w podobnym położeniu, bo on jest gorszy a ja jestem lepszy.

A ja sądzę, że pogarda to stosunek do ludzi, którzy są czyimś zdaniem niekorzystni dla całej grupy. Jednocześnie uczuciu pogardy towarzyszy świadomość, że inni ludzie dokonują wyborów na podobnej zasadzie co my. Wiem, że nie podjąłbym danej decyzji niezależnie od wszystkich czynników, które mogłyby na mnie działać, więc gardzę tym kto tak zrobił np kłamcą i mitomanem, mordercą, gwałcicielem, pedofilem, przeciętnym januszem tępym i wierzącym w jakieś bzdury, niezdolnym do logicznego myślenia i analizy.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Czy to co piszesz nie jest bliskie poczuciu wyższości?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Czy to co piszesz nie jest bliskie poczuciu wyższości?
>
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?


Bije jak latarnia na otwartym morzu.
Najgorsze, ze takie poczucie wyższości nie pozwala.dojrzeć bardziej złożonych korzyści a jedynie proste można by rzec prymitywne jak rzeźnik w obejściu ze świnią.
08-07-2016 11:01 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Bije jak latarnia na otwartym morzu.

I to cię boli??
Hm..

> Najgorsze, ze takie poczucie wyższości nie pozwala
> dojrzeć bardziej złożonych korzyści a jedynie proste można by
> rzec prymitywne jak rzeźnik w obejściu ze świnią

Uzależniasz swoje życie od innych (i zwalasz na nich winę / odpowiedzialnosć), gdy ty sam i twoje sposoby zawiodły. Błąd. 40letniego chłopca mama niańczyć już nie będzie.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-07-2016 11:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> nie pozwala.dojrzeć bardziej złożonych korzyści

A ty oczywiście dojrzałeś korzysci - wiecznie protestujący przeciw wszystkim niezgodniak. Np. ze współpracy

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-07-2016 11:52 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czy to co piszesz nie jest bliskie poczuciu wyższości?

Bliskie chyba jest, ale nie jest nim do końca, bo pogarda i poczucie wyższości są zależne od sytuacji. Są sytuacje, w których muszę gardzić "sobą" za różne cechy, szczególnie gdy nie mogę ich zmienić, bo jeśli mogę to zmieniam.

Uważam, że pocisk na rajtki jest dla niektórych mężczyzn motywacją, pod warunkiem, że jest to pocisk od obcej osoby.

Jak nazwać jęki człowieka, który przez swoje błędne decyzje zadziałał na niekorzyść swoją i swojej rodziny i teraz zamiast przyznać się do błędu, brnie w usprawiedliwienia i zwala winę na otoczenie? W końcu każdy ma prawo je popełniać, a poza tym nie istnieje realnie osoba, która jest temu winna, bo tamtego Krystkona już dziś nie ma.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Z większością co napisałeś się zgadzam poza ostatnim

> nie istnieje realnie osoba, która jest temu winna, bo
> tamtego Krystkona już dziś nie ma

Osoba zmienia się tzn. znika stara, a pojawia się nowa tylko po uznaniu, względnie naprawieniu błędu. Wtedy da sie pójść do przodu.
Ma to tym większe znaczenie, im na więcej ludzi nasz błąd oddziaływał.
W przypadku windykacyjnego karierowicza sprawa jest cholernie ciężka, sam nie wiem co bym na jego miejscu zrobił. Uważam, że wciąż mamy do czynienia z cienko lukrowanym, ale tym samym Krystianem Hamerlik-Konopką.
Może jedyna różnica, że 8 lat starszym, co akurat w tym przypadku jest okolicznością obciążającą.
Tak sobie pop***rzyć życie i nie przejawiać choćby śladu pokory, to trzeba umieć. Smutne.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Osoba zmienia się tzn. znika stara, a pojawia się nowa tylko po uznaniu, względnie naprawieniu błędu. Wtedy da sie pójść do przodu.

Tak, ale piszesz zdaje się o innym aspekcie. Przemiana starej osoby w nową to jedno, a pogodzenie się z błędem to drugie. Żeby móc pogodzić się z błędem z przeszłości po prostu muszę uznać, że nie ma tej osoby, która podejmowała tamte decyzje, bo teraz jestem bogatszy o nowe dane, które mnie zmieniły. Nie jestem więc niczemu winien, bo nie ma żadnego spójnego "mnie". Czyli Krystkon teraz nie jest winien temu co zrobił wtedy, ale należy mu się pocisk dopóki nie zrozumie swojego błędu. Jeśli już go zrozumie, to będzie zupełnie innym Krystkonem, któremu nie pozostanie nic innego jak naprawa tych błędów i zapomnienie o tym co było, a zapamiętanie głównie wniosków z tych błędów.

>Ma to tym większe znaczenie, im na więcej ludzi nasz błąd oddziaływał.
>W przypadku windykacyjnego karierowicza sprawa jest cholernie ciężka, sam nie wiem co bym na jego miejscu zrobił. Uważam, że wciąż mamy do czynienia z cienko lukrowanym, ale tym samym Krystianem Hamerkik-Konopką.
>Może jedyna różnica, że 8 lat starszym, co akurat w tym przypadku jest okolicznością obciążającą.
>Tak sobie pop***rzyć życie i nie przejawiać choćby śladu pokory, to trzeba umieć. Smutne.

Tak, dopóki Krystkon się usprawiedliwia, nie zaszła w nim zmiana, czyli jest tym samym Krystkonem, który przez 8 lat się nie rozwinął, a właściwie rozwinęły się u niego objawy zaburzeń psychicznych.

Dla mnie smutne jest to, że on wychowuje dzieci i daje im te same złe wzorce.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Żeby móc pogodzić się z błędem z przeszłości po prostu
> muszę uznać, że nie ma tej osoby, która podejmowała tamte decyzje

Przeczytałem uważnie co piszesz, ale nie czuję tego.
Zbyt intelektualnie mi to brzmi. Ludzie noszą poczucie winy przez lata nawet wtedy, gdy wiedzą że nie są niczemu winni, często mając świadomość że zrobiliby dzisiaj inaczej.

> nie pozostanie nic innego jak naprawa tych błędów i zapomnienie
> o tym co było, a zapamiętanie głównie wniosków z tych błędów

Chyba nie da się o takich sprawach mechanicznie zapomnieć, co najwyżej chwilowo wyprzeć.

> Tak, dopóki Krystkon się usprawiedliwia

.. a robi to właściwie na każdym kroku myśląc że to uspokoi sumienie. I co ciekawe udaje się.. na kilka godzin, później procedurę trzeba powtórzyć i tak do usr***.

> nie zaszła w nim zmiana, czyli jest tym samym Krystkonem,
> który przez 8 lat się nie rozwinął, a właściwie rozwinęły
> się u niego objawy zaburzeń psychicznych.

Jakaś patologia z pewnością. Nie znam dokładnie definicji zaburzeń psychicznych, ale potocznie można to tak rozumieć. Dla mnie cała ta jego postawa agresywno-antyspołeczna jest patologią.

>Dla mnie smutne jest to, że on wychowuje dzieci i daje im te same złe wzorce

Tak. Gorzej jeszcze, że pewnie wmawia im, że są jedynie służne (np. tatuś został wyrzucany z pracy bo szef głupi, a nie on ziorał ciągle na smartfona). Może jednak dzieci kiedyś wezmą się za lekturę polemik ojca na fR i przejrzą.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Żeby móc pogodzić się z błędem z przeszłości po prostu
>> muszę uznać, że nie ma tej osoby, która podejmowała tamte decyzje
>Przeczytałem uważnie co piszesz, ale nie czuję tego.
>Zbyt intelektualnie mi to brzmi. Ludzie noszą poczucie winy przez lata nawet wtedy, gdy wiedzą że nie są niczemu winni, często mając świadomość że zrobiliby dzisiaj inaczej.

Ha! I właśnie o to chodzi żeby poczuć ten intelekt, a nie emocje, które istnieją często wbrew intelektualnemu przemyśleniu. Nie jest to jednak pełne zrozumienie, które zachodzi gdy emocje znikają. Podam przykład: jako dziecko obaliłem wiarę katolicką, ale gdzieś z tyłu głowy czułem, że jednak Bóg istnieje i mnie za to ukarze. Podobnie było gdy ojciec mówił mi swoje prawdy objawione, ale ich nie uzasadniał. Dziś wyciągnąłem z tego wnioski i strofuję osoby, które nie podają argumentów lub zamiast argumentacji stosują usprawiedliwienia i wiarę.

Logika mówi, że nie ma osoby, którą jestem, bo byłoby to rozszczepienie na "ja które jest" i "ja które je obserwuje" (o tym pisał de Mello w "przebudzeniu"). Mówimy o mapie, o orientacyjnym określeniu, a nie o realnie istniejącym obiekcie. Mimo to na co dzień zapomina się o tym i czuje się, że jest się "sobą".

Poczucie winy ludzi, o których piszesz wynika z wiary. To moje poczucie z dzieciństwa, że ojciec ma rację, albo że katolicyzm jest prawdą to właśnie wiara i emocje, co często istnieje pomimo współistnienia logiki, która temu przeczy. Kiedyś szedłem na mecz i czułem emocje, przez to inaczej odbierałem spotkanie, np wydawało mi się, że drużyna, której kibicuję gra lepiej niż przeciwnik, choć w rzeczywistości mecz był wyrównany, albo wydawało się, że sędzia popełnił błąd, choć go nie popełnił. Dziś przychodzę na mecz i widzę, że np zawodnik mojej drużyny symulował, albo że grali słabo, czy też przeciwnik był lepszy. Kiedyś ktoś coś do mnie mówił i analizowałem to szanując jego pogląd, próbując go przymierzyć wraz z jego konsekwencjami, nawet jeśli nie było na to uzasadnienia, bo wystarczał mi sam fakt, że nie ma 100% obalenia tego poglądu. Dziś wiem, że to tylko czyjś interpretator rzeczywistości tworzy takie racjonalizacje i określam to np jako wiarę, przekonania, cudze zdanie. Jeśli to nie wiara, tylko logiczne zdanie, to analizuję. Wraz z tą przemianą idzie nieuleganie emocjom, a dzięki temu emocje słabną.

Postrzegając siebie jako spójny obiekt, którym się samemu jest, nakłada się kajdany na własny umysł. Jeśli ja jestem tym kto podjął daną decyzję, to trzeba to jakoś wytłumaczyć i nazwać to dobrem, prawda? Ale jeśli to była decyzja, którą musiałem wtedy podjąć, bo byłem kim innym, kto nie miał odpowiedniej wiedzy i możliwości, to teraz wraz ze zmianą zdania staję się osobą, która już ma tą wiedzę i możliwości i to daje siłę. Podobnie jak siłę daje swoboda zmiany zdania, a odbiera ją trzymanie się jakiegoś poglądu i utożsamianie go ze "sobą".

>> nie pozostanie nic innego jak naprawa tych błędów i zapomnienie
>> o tym co było, a zapamiętanie głównie wniosków z tych błędów
>Chyba nie da się o takich sprawach mechanicznie zapomnieć, co najwyżej chwilowo wyprzeć.

Da się zapomnieć emocjonalnie. Po prostu. Znów podam przykład piłki. Gramy jako drużyna ważny mecz. Powiedzmy, że gram w ataku z Krystkonem, a Ty grasz w pomocy. 5 minuta, podajesz Krystkonowi świetną piłkę, a ten kiwa bramkarza i marnuje 100% sytuację, bo powinien strzelać. Po meczu Krystkon mówi, że dobrze próbował, ale piłka była za słabo napompowana, Twoje podanie było zbyt mocne, a na murawie była nierówność. Podajesz mi taką samą piłkę w 15 minucie, a ja strzelam na siłę i trafiam w poprzeczkę. Potem mówię, że powinienem strzelić technicznie. Krystkon leci do mnie z mordą i mówi "powinieneś kiwać bramkarza!". Przegrywamy. Ja myślę wtedy o kolejnym spotkaniu, a Krystkon rozpamiętuje mecz, który przegraliśmy przez Olsona, który zamiast kiwać bramkarza trafił w poprzeczkę To jest kwestia mentalności. Krystkon boi się poczucia winy, a ja go zwyczajnie nie mam, bo nie wierzę w winę, tylko w pojedyncze błędy, które należy eliminować NA PRZYSZŁOŚĆ, bo myślę że tylko kretyn płacze nad rozlanym mlekiem.

>.. a robi to właściwie na każdym kroku myśląc że to uspokoi sumienie. I co ciekawe udaje się.. na kilka godzin, później procedurę trzeba powtórzyć i tak do usr***.

On oczekuje od nas potwierdzenia słuszności jego usprawiedliwień. Gdyby to otrzymał byłby cały w skowronkach na dłużej. Podświadomie jednak wie, że nie ma racji. Niech łyka prozac, albo niech przełknie gorzką pigułkę z prawdy.

>Jakaś patologia z pewnością. Nie znam dokładnie definicji zaburzeń psychicznych, ale potocznie można to tak rozumieć. Dla mnie cała ta jego postawa agresywno-antyspołeczna jest patologią.

Akurat ten element (agresja i antyspołeczność) same w sobie nie są patologią U niego po prostu przejawia się to w patologiczny sposób, bo wynika z usprawiedliwiania się. Ja też jestem antyspołeczny jak widzę januszerię, ludzi wierzących, gadających głupoty, mówiących jedno i robiących drugie itd.

>>Dla mnie smutne jest to, że on wychowuje dzieci i daje im te same złe wzorce
>Tak. Gorzej jeszcze, że pewnie wmawia im, że są jedynie służne (np. tatuś został wyrzucany z pracy bo szef głupi, a nie on ziorał ciągle na smartfona). Może jednak dzieci kiedyś wezmą się za lekturę polemik ojca na fR i przejrzą.

I będą mieć wtedy to co ja, czyli nieufność do ludzi i chłód emocjonalny w stosunku do rodziny i więzi w niej. Podejrzewam, że jak przejrzą na oczy, to możliwe, że początkowo ojciec stanie się dla nich wrogiem nr 1, a potem może przekształci się to w dystans do wszystkiego na tym świecie.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> I będą mieć wtedy to co ja, czyli nieufność do ludzi i chłód
> emocjonalny w stosunku do rodziny i więzi w niej

Tego nie wiesz, u każdego jest inaczej. Weźmy np. takiego Niklasa Franka
pl.wikipedia.org/wiki/Niklas_Frank

> Podejrzewam, że jak przejrzą na oczy, to możliwe, że początkowo
> ojciec stanie się dla nich wrogiem nr 1

Z początku to b. prawdopodobne. Tego też Krystkon nie będzie chciał przyjąć gdy 'kur zapieje'.

> a potem może przekształci się to w dystans do wszystkiego na tym świecie.

To już mniej. Nie każdy lubi do końca życia chodzić na postronku wspomnień zwiazanych z ojcem / matką, ale prawdą tez jest, że nie każdemu dane jest się od tego uwolnić.
Generalnie projektowanie uczucić zwiazanych z rodzicami na cały świat jest tyleż chore, co infantylne.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> I będą mieć wtedy to co ja, czyli nieufność do ludzi i chłód
>> emocjonalny w stosunku do rodziny i więzi w niej
>Tego nie wiesz, u każdego jest inaczej. Weźmy np. takiego Niklasa Franka
>pl.wikipedia.org/wiki/Niklas_Frank

Jego ojciec zmarł wcześnie. Gdy ojciec wychowuje dzieci dłużej i jest taki jak Krystkon to są 2 najczęstsze możliwości:
- dzieci będą takie jak on i będzie im się to wydawało normalne i dobre
- dzieci będą żałowały, że on je wychowywał i prał mózg

>> a potem może przekształci się to w dystans do wszystkiego na tym świecie.
>To już mniej. Nie każdy lubi do końca życia chodzić na postronku wspomnień zwiazanych z ojcem / matką, ale prawdą tez jest, że nie każdemu dane jest się od tego uwolnić.
>Generalnie projektowanie uczucić zwiazanych z rodzicami na cały świat jest tyleż chore, co infantylne

Tak, ale ja nie mówię tu o projekcji, tylko o uczuciach związanych z rodziną. One są dane a priori, to taki tryb "default", ale gdy przemyśli się sytuację można dojść do wniosku, że te uczucia to tylko iluzja, płytkie instynkty, a przemyślenie jest chłodne i zdystansowane. Po prostu osoby niedoświadczone ciężko przez los, mające normalne rodziny, często żyją w tej iluzji i są dzięki temu szczęśliwi, a dzieci z dysfunkcyjnych rodzin dostrzegają często więcej i bynajmniej nie są to pozytywy.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> są 2 najczęstsze możliwości:
>- dzieci będą takie jak on i będzie im się to wydawało normalne i dobre
>- dzieci będą żałowały, że on je wychowywał i prał mózg

Zgadzam się.

>> Generalnie projektowanie uczucić zwiazanych z rodzicami na cały
>> świat jest tyleż chore, co infantylne
> Tak, ale ja nie mówię tu o projekcji, tylko o uczuciach związanych z rodziną

Pisałeś o niechęci do całego świata. Do tego sie odniosłem, stąd padło słowo 'projekcja'.

> One są dane a priori, to taki tryb "default", ale
> gdy przemyśli się sytuację można dojść do wniosku, że te uczucia
> to tylko iluzja, płytkie instynkty, a przemyślenie jest chłodne i zdystansowane

Do wniosku można faktycznie dojsć, pytanie czy same wnioski dają poczucie spełnienia / szczęścia. Nie sądzę.

> Po prostu osoby niedoświadczone ciężko przez los, mające
> normalne rodziny, często żyją w tej iluzji i są dzięki temu
> szczęśliwi

Nie wiem czy iluzji. Po prostu były w miarę zadbane, a to rodzi dobre skojarzenia, ufność która połączona z rozsądkiem rokuje dobrze. Tyle, że faktycznie mało wiedzą z początku o niuansach życia.

> a dzieci z dysfunkcyjnych rodzin dostrzegają często więcej
> i bynajmniej nie są to pozytywy

Zgadza się, wiedzą więcej, ale i więcej mają złych i nieadekwatnych skojarzeń oraz urojeń.
Dysfunkcyjna rodzina powoduje szybkie dojrzewanie, czasem jednak zbyt szybkie i drastyczne. Nie każdy się podniesie, a z tych co jednak znów ułamek osiągnie swoja docelową formę i spełnienie.
Pozdrawiam

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Sądzisz Jacku, ze trochę chemii i programowania psychiatry i ujrzałbym świat, życie i ludzi twoimi oczami? Dostrzegłbym w ludziach wartości, w świecie piękno a w życiu nadzieję?

Nie po to bożek wymyślił walkę dobra ze złem, żeby to wszystko było aż tak proste.

Wolałbym nie dożyć dnia, w którym zaakceptuję wszystko jakim teraz jest.

Ponadto gdy chodzi o twoje tzw. wartości i wynikające z nich społeczeństwo ludzi to mam nadzieję, że jestem nie tylko żelbetonowy ale wręcz diamentowy.
09-07-2016 09:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Sądzisz Jacku, ze trochę chemii i programowania
> psychiatry i ujrzałbym świat, życie i ludzi twoimi oczami?

A po co moimi? Poza tym jeśli ty nie chcesz sobie pomóc, to nikt ci nie pomoże, więc wszelkie wysiłki np. psychiatrów i tak długofalowo spełzłyby na niczym.

> Dostrzegłbym w ludziach wartości, w świecie piękno a w życiu nadzieję?

Widzę że włącza ci się niezgodność na piękno, nadzieję i ogólnie szanowane wartości.
Niestety nic nie można na to poradzić, jeśli ty nie chcesz poradzić.

>Nie po to bożek wymyślił walkę dobra ze złem, żeby to wszystko było aż tak proste.

Gdy usilnie pracuje się nad komplikowaniem zwykłych ludzkich rzeczy, nienawidzi ich - droga do ich osiągnięcia faktycznie będzie skomplikowana, męcząca a nawet niekiedy 'godna odrzucenia'.

>Wolałbym nie dożyć dnia, w którym zaakceptuję wszystko jakim teraz jest.

Jasne, mówiłeś to już setki razy.

> Ponadto gdy chodzi o twoje tzw. wartości i wynikające
> z nich społeczeństwo ludzi to mam nadzieję, że jestem
> nie tylko żelbetonowy ale wręcz diamentowy.

A bądź sobie jaki tam chcesz, tylko nie zawaracaj już ludziom głowy (choć i tak założę się, że do nich przyjdziesz z propozycjami, pretensjami, błaganiami, w końcu pogróżkami etc.)
Show must go on..
Bywaj.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)

>A bądź sobie jaki tam chcesz, tylko nie zawaracaj już ludziom głowy (choć i tak założę się, że do nich przyjdziesz z propozycjami, pretensjami, błaganiami, w końcu pogróżkami etc.)
>Show must go on.

Ok, tylko nie zapominaj, ze egzekucja współczesnych zasad społecznych, w tym np. egzekucja własności prywatnej osób prawnych opiera się nie tylko na pogróżkach ale także na ich spełnieniu.

Nie oskarżaj więc innych o stosowanie pogróżek, skoro sam nie przekonujesz innych do własnych wartości ale grozisz innym za ich potencjalne zakwestionowanie.

Ponadto naprawdę uważasz, ze nie powinienem proponować i błagać?
Sądzisz, że zło należy zawsze zwalczać silą?
Ja szukam lepszych rozwiązań od wzajemnej agresji, przecież nie możemy być identyczni jak zwierzęta w lesie, trochę kultury.
09-07-2016 10:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> tylko na pogróżkach ale także na ich spełnieniu.

Nie bardzo widzę powód byś sądził, że o tym zapomniałem.
Bardzo dobrze, że na spełnieniu. W bloku mojej siostry (a to nie jeden przypadek, który znam) żyła rodzina, która nie płaciła czynszu ni opłat. Po przekroczeniu zobowiązań wartości mieszkania wspólnota zdecydowała się na eksmisję.
Raczej nie muszę pisać co robił, a czego nie robił ojciec tej rodziny i w jakich okolicznościach dawał się najczęściej poznać.
Przez lata wszyscy na nich płacili, ale w końcu przyszedł kres i odczuli ulgę.
Ty chyba naprawdę uważasz, że nastraszysz mnie czymś co jest z gruntu pozytywne. Ciekawe.

> Nie oskarżaj więc innych o stosowanie pogróżek, skoro
> sam nie przekonujesz innych do własnych wartości

Trudno przekonywać już przekonanych. Poza tym stosujesz pogróżki tylko i wyłącznie, by sycić własne ego, a tego nikomu nie odpuszczę.

> ale grozisz innym za ich potencjalne zakwestionowanie

Pokazuję konsekwencje: płać, albo wynocha.

>Ponadto naprawdę uważasz, ze nie powinienem proponować i błagać?

Uważam, że nie powinieneś na siłę wciskać swojego kitu, co właściwie robisz tu nieomal nieustannie od lat i co uniemożliwiają co krok rozmówcy (za co ich zresztą mocno nienawidzisz)

>Ja szukam lepszych rozwiązań

Na temat tych 'rozwiązań' było już sporo, właściwie nie wymaga to dalszego komentarza.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ja całe dni spędzam w fabryce a tam tak głośno i tak chemicznie, ze nie wytrzymałbyś nawet godziny. Oszaleć można. Do tego cały dzień na stojąco przy maszynie czasem nawet po 12h od lat bez urlopu. Nogi mi czasem wchodzą do dupy.

Mnie też chyba eksmitują, bo nie mogę wyrobić na komorne dla właściciela, którym tylko bożek raczy wiedzieć kto jest. Pewnie jakiś fundusz inwestycyjny starych ludzi, których praca przez całe życie polegała na posiadaniu i gromadzeniu posiadania.
09-07-2016 12:17 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ja całe dni spędzam w fabryce a tam tak głośno i tak chemicznie,
> ze nie wytrzymałbyś nawet godziny. Oszaleć można. Do tego cały
> dzień na stojąco przy maszynie czasem nawet po 12h od lat bez urlopu.
> Nogi mi czasem wchodzą do dupy.

Dlatego od czasu do czasu radzę żebyś zrobił jakąś niemiecką wieczorówkę, ale ty masz to tam, gdzie wchodzą nogi.

> Mnie też chyba eksmitują, bo nie mogę wyrobić na komorne

Świecko się kłania.

> dla właściciela którym tylko bożek raczy wiedzieć kto jest

Tak, to chyba byłaby ulga na duszy gdybyś wiedział kogo konkretnie nienawidzieć.
Biedactwo..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wczoraj schowałem się pod daszkiem biurowca przed deszczem a przez szybę mogłem zajrzeć do biura doradztwa podatkowego. To bylo akurat ekskluzywne, widocznie doradzają tam gdzie więcej kasy i własności. Widać było obfitość.

Sądzisz, ze gdybym nauczył się doradzać jak postępować w gąszczu współczesnych norm społecznych, żeby nie zostać ukaranym, to też żyłbym w takiej obfitości?

Ale kto wówczas zmieni tę kupę szajsu w coś pozytywnego?
Ty? Nie uwierzę.

Nienawidzę juz twoich tzw. "wartości" choć do ciebie jako krwi i kości nic nie mam. Umysł tylko niedobry.
Wystarczy mi juz to do nienawidzenia i więcej nie potrzebuję, bo pęknę.

Studiowałem zresztą już ekonomię i ta dziedzina mi odpowiada.
Problem w tym, ze starym cwaniakom moje propozycje gospodarcze nie odpowiadają więc albo fabryka albo śmietnik. To juz wolę fabrykę. Na śmietniku bylem przez blisko 3 lata i nic fajnego.
09-07-2016 14:05 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Sądzisz, ze gdybym nauczył się doradzać jak postępować w gąszczu
> współczesnych norm społecznych, żeby nie zostać ukaranym, to też
> żyłbym w takiej obfitości?

Jasne.

> Ale kto wówczas zmieni tę kupę szajsu w coś pozytywnego?

Miałbyś na to więcej czasu i pewności siebie, ale obawiam się że tobie wcale nie chodzi o zmianę kogokolwiek / cokolwiek z sobą włącznie, pisałem o tym już wielokrotnie. Tobie chodzi o własne 4 litery i nic więcej.

>Wystarczy mi juz to do nienawidzenia i więcej nie potrzebuję, bo pęknę.

Akurat.

> Problem w tym, ze starym cwaniakom moje propozycje gospodarcze
> nie odpowiadają

I oczywiście powód nieodpowiadania to tajemnica, względnie ochrona ich interesów

> więc albo fabryka albo śmietnik. To juz wolę fabrykę

Zawsze mógłbyś być w niej technikiem i chodzić po niej ze zgrabnym zasobnikiem ze specjalistycznymi narzędziami, doceniany robić coś co jest czarną magią dla reszty. Mam kolegę-elektryka w zakładach piwowarskich we wschodniej Polsce. Ma swój dom, dzieci odchowane - jeździ motorem na zloty i po świecie, ale to przecież nie dla ciebie. Ty musisz zbawiać świat i już.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Nie podporządkuję się obecnym regułom nawet jeśli moje życie dzięki temu mogłoby stać się pięknie łatwe, zdrowe i przyjemne.
Takie podporządkowanie się uznaję za zdradę samego siebie, za kłamstwo, za zło.
Człowiek musi być w życiu dobry inaczej staje się małpą szukająca wyłącznie zaspokojenia.

Nie zostawię swoim dzieciom świata takim jaki jest.
Może go nie zmienię ale pozostawię na nim swój wyraźny sprzeciw.

Wszystko co robię w fabryce, robię najlepiej jak tylko potrafię i daję z siebie tyle tylko ile mogę bez wyniszczenia siebie. Pracuję sam z potężną na 20m maszyną, właściwie jesteśmy swoimi częściami.
11-07-2016 06:07 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie podporządkuję się obecnym regułom nawet jeśli moje życie
> dzięki temu mogłoby stać się pięknie łatwe, zdrowe i przyjemne

'Na złość karcącej mnie babci odmrożę sobie uszy'.

> Człowiek musi być w życiu dobry inaczej staje się małpą
> szukająca wyłącznie zaspokojenia

Jak ty do 2008r., by potem walczyć o hasut powietrza?

>Nie zostawię swoim dzieciom świata takim jaki jest.

"szlachetny człowiek wymaga najpierw od siebie, prostak najpierw od innych." (Konfucjusz). "Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." (Janusz Korczak).

>Może go nie zmienię ale pozostawię na nim swój wyraźny sprzeciw

Ten sprzeciw pozostawiasz już na nim od lat, zadanie wykonane.

> Wszystko co robię w fabryce, robię najlepiej jak tylko potrafię
> i daję z siebie tyle tylko ile mogę bez wyniszczenia siebie.
> Pracuję sam z potężną na 20m maszyną, właściwie jesteśmy swoimi częściami.

Chwali się.
Dziękuję za rozmowę.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jacku nie im gorzej tym lepiej tylko im więcej wiary w obecny system tym więcej mojej agonii. Gdybym teraz.postępował zgodnie z jego zasadami i spłacał dług, którego przyrost jest chyba większy od moich obecnych dochodów byłbym już nie tylko żywym trupem jak teraz ale prawdziwym, jedzonym przez robaki.

Powiedz mi jak mam zaspokoić potrzeby niezgodnych ze mną ludzi? Inaczej myślących, inaczej czujących, inaczej chcących, żeby w społeczeństwie cośkolwiek znaczyć a przez to i móc żyć jak człowiek? Technikum wieczorowe tu nie pomoże.
11-07-2016 11:12 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Gdybym teraz.postępował zgodnie z jego zasadami i spłacał
> dług, którego przyrost (ciach)

Nie warto zakłamywac rzeczywistosci. Prawdziwy problem w tym, że wcale nie brałeś jego zasad na powaznie PRZED zaciągnięciem.
Myślę, że postępowałbyś tak samo i w swoim systemie: kiedy mi wygodnie to olewam zasady, kiedy indziej je szanuję - w zależności od tego, co leży w moim interesie. Po trupach i do celu.
Teraz po prostu płacisz za swoje lekce ważenie sobie zasad obecnego systemu.
Uważam, że to b. uczciwie bo
a) nikt cię nie zmuszał do tego kredytu oprócz własnego chciejstwa.
b) podpisując cyrograf zgodziłeś się na zasady, mówienie że nie wiedziałeś co podpisujesz współprowadząc jednocześnie firmę i będąc absolwentem ekonomii jest słabą ściemką gościa, który nie chce zgodzić się z konsekwencjami własnej nieudanej decyzji "bo nie"

> Powiedz mi jak mam zaspokoić potrzeby niezgodnych ze mną ludzi?

A po co ci to? Nie musisz.

> żeby w społeczeństwie cośkolwiek znaczyć a przez to i móc
> żyć jak człowiek?

Naucz się czegoś znacznie bardziej wartościowego, naucz się wzbudzać w ludziach zaufanie.

> Technikum wieczorowe tu nie pomoże

Zależy jakie masz aspiracje. Jak chcesz być prezesem spółki giełdowej to technikum faktycznie nie wystarczy, a już najmniej wystarczy siedzenie na d** i narzekanie.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Czyli, ze na pozycję społeczną potrzeba sobie zasłużyć, bowiem do czego prowadzi osiągnięcie jej nazasluzenie pokazał juz komunizm?

Ale liczą się także warunki zdobywania zaufania a czasem wg mnie nie należy zdobywać zaufania lecz podjąć walkę o swoje. Nie sądzisz?
12-07-2016 12:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Czyli, ze na pozycję społeczną potrzeba sobie zasłużyć

Tak zawsze było, na tym opiera się również dobór naturalny.
Swoja drogą w przypadku pewnej firmy w której pracowałem obserwowałem proces odziedziczenia jej przez córkę po śmierci prezesa (jej ojca). Firma dołowała dopóki, dopóty nie zatrudniła dobrze opłacanego i sprawnego dyrektora, co świadczy o jej biznesowej inteligencji. Czasem jednak jesteśmy świadkiem trwonienia dorobku rodziców przez dzieci - i tak bywa.

> bowiem do czego prowadzi osiągnięcie jej nazasluzenie pokazał juz komunizm?

Zgadzam się. Wcześniej czy później życie weryfikuje zdolności i prawdziwą efektywność danych działań, tak jest i w twoim przypadku.

> Ale liczą się także warunki zdobywania zaufania

Nie bardzo wiadomo, co masz tutaj na myśli pisząc "warunki".

> wg mnie nie należy zdobywać zaufania lecz podjąć walkę
> o swoje. Nie sądzisz?

Zależy jaka walka. Jeśli bezmyślna, bez ważenia sił na zamiary i bez zajmowania się ważnymi sprawami typu stratega, uważne szukanie popleczników, wyciąganie wniosków ze swoich dotychczasowych błędów itd. - nie jestem zwolennikiem takiej walki.

Walczyć można jednak konstruktywnie, wykorzystując atuty które już mamy, lub które daje nam środowisko. O ile te tuty oczywiście znamy.

Jedną z bardziej tragicznych walk jest walka spryciarza, który ma i zna wiele swoich atutów, tylko że efekt jego potencjalnego zwycięstwa przynosi dla grupy czy społeczeństwa więcej strat niż zysków. Takich spryciarzy i efektów ich wojen czy wojenek zawsze się boję.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Dziwię ci się Jacku, ze nie potrafisz zbudować podobnego wniosku do mnie, ze ten system po prostu ciąży. Gdybyśmy całą energię na toczenie sporu wykorzystali na kreację rzeczy przyjemnych jak lepsze byłoby nasze życie?

Ja chyba dałbym radę już własnymi rękami dom zbudować.
Ale nie zbuduję, bo nikt mi nie zaufa i ja nikomu nie zaufam.
Co za trudny świat? Nieprzyjemny.
12-07-2016 13:46 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dziwię ci się Jacku, ze nie potrafisz zbudować podobnego wniosku do mnie,
> ze ten system po prostu ciąży

Nie dziw się. Mnie nie ciąży, choć nie czuję się w nim jak ryba w wodzie i rozumiem, że innym może bardzo ciążyć.

> Gdybyśmy całą energię na toczenie sporu wykorzystali na kreację
> rzecbzy przyjemnych jak lepsze byłoby nasze życie?

Zupełnie nie rozumiem sensu tego zdania.

>Ja chyba dałbym radę już własnymi rękami dom zbudować

(z westchnieniem kręcę głową)
Ja trochę budowałem.
a) masz dajmy na to belkę świerkową - kalenicę dachu o wadze 300 kg. Dom ma 9 m wys. Co z nią sam zrobisz?
b) masz w projekcie domu fundamenty o wadze 50 ton. Kupujesz 500 worków cementu, ponad tysiąc żwirku - nosisz to na plecach i mieszasz sam korbą w domowej betoniarce?
c) sam zbijasz z desek szalunki po obwodzie domu przeciętnie 40 m?
d) zbrojenie przynosisz na plecach, pręt po pręcie tonę?
e) ręcznie wykonany wykop 2m na ławy to w tym przypadku pryszcz

>Ale nie zbuduję, bo nikt mi nie zaufa i ja nikomu nie zaufam

No właśnie. Pracuj zatem nad zaufaniem.

>Co za trudny świat? Nieprzyjemny

Trudny, bo Ci z wiadomych powodów nie ufają? (z westchnieniem kręcę głową)
Faktycznie nie dla ludzi, którzy spoczywają na laurach, lub nie wyciągają wniosków ze swoich zonków, ale tak jest sprawiedliwie: świat jest trudny, ale zarazem w tym tkwi jego piękno (ech po co ja to piszę, przecież i tak nic z tego nie rozumiesz)

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
09-07-2016 16:14 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)

>> Problem w tym, ze starym cwaniakom moje propozycje gospodarcze
>> nie odpowiadają
>I oczywiście powód nieodpowiadania to tajemnica, względnie ochrona ich interesów

Południowcy też nie chcieli zrezygnować z niewolnictwa, bo przecież fajnie mieć własnych murzynów. Wchodzisz do baraku i wybierasz sobie, którą murzynkę chcesz teraz mieć ale to się społecznie nie opłaca bo osłabniesz na chwilę a zaraz jakiś murzyn wbije ci widły w plecy.

Teraz rolę takich baraków z własnymi murzynami pełnią firmy z własnymi pracownikami.
Moja żona, kiedy była przez chwilę zatrudniona, była proszona przez właściciela firmy o wyprowadzenie jego psa, bo przecież płaci jej to co za różnica?

I ten świat właśnie chciałbym, mówiąc językiem robotniczym jak na robotnika przystało, rozjebac, żeby kamień na kamieniu nie został.
Dobry bożek da to znajdę sposób, żeby to zrobić, zły nie da trzeba będzie umierać w poniżeniu.
10-07-2016 22:17 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> I ten świat właśnie chciałbym, mówiąc językiem robotniczym
> jak na robotnika przystało, rozjebac, żeby kamień na kamieniu nie został

Wow, aż tak?
Nie trzeba nic robić ze światem, aby małżonka była w pracy ceniona i nie dostawała poniżających poleceń służbowych. Trzeba przede wszystkim mieć taki fach, żeby był ceniony i nie bać się stawiania granic.

> była proszona przez właściciela firmy o wyprowadzenie jego psa

Ja bym odpowiedział, że zaagażowano mnie do robienia czegoś innego i na wyprowadzanie psa moja płaca jest zbyt wysoka a zbyt cenię pracodawcę, aby to robić.
Jeśli jednak zrozumiałbym, że celowo nie wykorzystuje się moich zdolności, to po porostu bym olał firmę i znalazł inną.
Pisałeś, że twoja żona zna mnóstwo języków. Naprawdę tak trudno jej znaleźć pracę jak tobie?
Albo to nieprawda, albo znów jakaś ściema ludzi szukających sobie problemów na siłę.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
W Berlinie 3 języki płynnie niewiele znaczy. Tu większość tak ma, no może z wyjątkiem Niemców ale tych jest tu stosunkowo niewielu.
Tu nikt nie będzie zatrudniał człowieka dla języka polskiego, bo zatrudni Polaka w Polsce ze znajomością niemieckiego lub angielskiego za psi grosz, na śmieciówce i w specjalnej strefie ekonomicznej, w której nie zapłaci ani zeta podatku a jeszcze mu dotację unijno-inwestycyjną przysuną.

To jest Jacku zwyczajnie tragiczny system. Tego nie da się nawet inaczej określić. Dlatego też znalazł się w trwałym kryzysie, choć dla ciebie zdaje się, żadnego kryzysu nie ma.

Jeśli uznamy, że jednak kryzys jest, to jaką, poza rewolucją, inną perspektywę wyjścia z tego kryzysu Jacku widzisz?
Ludzie zaczną brać kredyty i otwierać dzięki nim mikrofirmy?
Nie ma głupich, nie ma już tylu aż tak głupich, żeby to mogło pomóc.
10-07-2016 23:19 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Zależ co tak naprawdę znaczy jej płynna znajomość. Znam tłumaczkę tłumaczącą na bieżąco sympozja, wizyty itd. Zarabia nieźle, a Niemcy to przecież znacznie większy rynek.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
10-07-2016 23:27 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To jest Jacku zwyczajnie tragiczny system. Tego nie da się
> nawet inaczej określić. Dlatego też znalazł się w trwałym
> kryzysie, choć dla ciebie zdaje się, żadnego kryzysu nie ma.

Kryzys zaczął się dla ciebie w 2008 r. i obydwaj znamy powód.

> Jeśli uznamy, że jednak kryzys jest, to jaką, poza rewolucją,
> inną perspektywę wyjścia z tego kryzysu Jacku widzisz?

Dokształcenie się i zmiana pracy, to radzę od ponad roku a ty nic.

>Ludzie zaczną brać kredyty i otwierać dzięki nim mikrofirmy?

Faktycznie lepiej aby nie brali z podobnych do twoich pobudek.

>Nie ma głupich, nie ma już tylu aż tak głupich, żeby to mogło pomóc

Z powodu? Krystkon dał ciała w 2008 r. i dlatego ludzie nie mogą brać kredytów i otwierać dzięki nim mikrofirm

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
11-07-2016 00:01 
 Ocena-2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Kryzys zaczął się dla ciebie w 2008 r. i obydwaj znamy powód.

Chyba nie tylko dla mnie z tego co zdążyłem zauważyć.
Powód znamy - wadliwy system społeczny, w którym ktoś musi znaleźć się na dnie.
Wg ciebie sprawiedliwie, wg mnie niesprawiedliwie. Wg ciebie to dobrze, wg mnie to źle.

>Z powodu? Krystkon dał ciała w 2008 r. i dlatego ludzie nie mogą brać kredytów i otwierać dzięki nim mikrofirm

I co? Pójdą konkurować z Apple, Google, Amazonem, Facebookiem, Visacard?
A może z Biedronką?
Szczerze wątpię aby byli aż takimi wariatami. Znam paru młodych ludzi i potrafię porównać ich pęd do przedsiębiorczości z pędem ludzi mojego pokolenia w młodości.
Nie widzę w nich wiary w ten system. Może patrzę na to przez pryzmat własnego położenia ale to się jeszcze przekonamy. Prawda?
11-07-2016 06:03 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Kryzys zaczął się dla ciebie w 2008 r. i obydwaj znamy powód.
>Chyba nie tylko dla mnie z tego co zdążyłem zauważyć

Dla kogo jeszcze?

> Powód znamy - wadliwy system społeczny, w którym ktoś musi znaleźć się na dnie.

Czyżby?
euro-dane.com.pl/niemcy

> Wg ciebie sprawiedliwie, wg mnie niesprawiedliwie. Wg ciebie to dobrze, wg mnie to źle

Twoja czy moja subiektywna ocena nie jest tu specjalnie ważna. Czasem warto popatrzeć na dane, być może prognozy
www.pwc.pl(*)5/2015-02-10-swiat-w-2050.html

>>Z powodu? Krystkon dał ciała w 2008 r. i dlatego ludzie nie mogą brać kredytów i otwierać dzięki nim mikrofirm
>I co? Pójdą konkurować z Apple, Google, Amazonem, Facebookiem, Visacard?
>A może z Biedronką?

Czyżby na Apple Store wisiały tylko programy stworzone przez Apple?
Ech jak ty mało wiesz np. o rynku informatycznym..

> Szczerze wątpię aby byli aż takimi wariatami. Znam paru młodych
> ludzi i potrafię porównać ich pęd do przedsiębiorczości z pędem
> ludzi mojego pokolenia w młodości.

Że niby mniejszy?

>Nie widzę w nich wiary w ten system

Bo to nie o wiarę w system chodzi, ale o robienie swojego. Bynajmniej młodzi ludzie dziś nie siedzą z założonymi rękami i nie plują sobie w brodę, jak ty na bezrobociu.
A znam paru.

> Może patrzę na to przez pryzmat własnego położenia ale
> to się jeszcze przekonamy. Prawda?

Nie może, a z pewnością.
Na marginesie pisałem ci już kiedyś kilka razy, jak co chwilę bardzo widać że chcesz aby gospodarka na całym świecie się zawaliła, liczysz na to w dzień i w nocy gdyż wtedy okaże się, że miałeś rację i w założeniu da ci to przewagę, a przynajmniej satysfakcję. Ta głęboka wiara człowieka, któremu się nie powiodło jest typowa: 'przynajmniej nie będę na dnie sam'. Jednym zdaniem im gorzej, tym dla niego lepiej (?)
Pozostawiam cię ze swoją wiarą i żegnam, gdyż na taką wiarę nie ma rady.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>> Generalnie projektowanie uczucić zwiazanych z rodzicami na cały
>>> świat jest tyleż chore, co infantylne
>> Tak, ale ja nie mówię tu o projekcji, tylko o uczuciach związanych z rodziną
>Pisałeś o niechęci do całego świata. Do tego sie odniosłem, stąd padło słowo 'projekcja'.

Chodzi mi o sam mechanizm. Niechęć do świata zaczyna się w rodzinie. Dziecko dorasta i identyfikuje dawne zasady i emocje jako bzdety, moralność stada jako słabą i infantylną, ich wierzenia i cele - głupoty i bezsens. Widzi świat egoistów, wyzysku, walki o dominację i bycie zaakceptowanym w grupie. Najważniejsza dla otoczenia jest kasa albo wyimaginowane wartości, miłość to tylko takie głupie słówko, które jest oszustwem jak wiara w św. Mikołaja. Następnym etapem jest traktowanie ludzi jak głupich zwierząt, kierowanie się logiką, chłód emocjonalny i dystans do wszystkiego. Większość ludzi kłamie - jedni robią to świadomie, a drudzy nieświadomie konfabulują. Ludzie sami nie znają źródła swoich emocji i własnych pragnień i motywów, a niektórzy wierzą w to, że znają. Sami mędrcy, einsteiny i większość boi się przyznać do błędu i wdać się w dyskusję. Włączam TV a tam głupoty dla plebsu, włączam radio, a tam syf dla plebsu, przeglądam profile na facebooku, a tam dziadostwo dla plebsu, mentalne karły i idioci zgrywają autorytety, ludzie zbierają się wokół idei i ulegają sterowaniu emocjami. Ekspert powie Ci co masz robić, a badania i normy powiedzą Ci co masz myśleć, po co masz żyć i czym masz się kierować. Jest coraz mniej miejsca na indywidualność, coraz więcej jest przemyśleń i wiedzy, a mniej siebie, ale to przecież dobrze, bo "ja" to emocje, iluzja, fałsz, podobnie jak wartości społeczne, które są wiarą usprawiedliwiającą moralność, która zazwyczaj jest przejęta z otoczenia, często z genów.

>Do wniosku można faktycznie dojsć, pytanie czy same wnioski dają poczucie spełnienia / szczęścia. Nie sądzę.

Dlatego jest tyle januszerii uciekającej od prawdy, wiedzy, wartości. Wolą słuchać emocji, bo te łatwo jest oszukać jeśli jest się kasztanem. Ja tych ludzi nie słucham, wolę posłuchać o czym szumią liście

>> Po prostu osoby niedoświadczone ciężko przez los, mające
>> normalne rodziny, często żyją w tej iluzji i są dzięki temu
>> szczęśliwi
>Nie wiem czy iluzji. Po prostu były w miarę zadbane, a to rodzi dobre skojarzenia, ufność która połączona z rozsądkiem rokuje dobrze. Tyle, że faktycznie mało wiedzą z początku o niuansach życia.

To jest kasztaneria. Oni nie mieli powodu by myśleć, bo wszystko mieli podstawione pod nos. Tacy ludzie zazwyczaj mają małą wyobraźnię, albo słaby kontakt z rzeczywistością. Cięższe przeżycia są potrzebne do rozwoju, choć zbyt ciężkie też mogą wywołać patologie.

>> a dzieci z dysfunkcyjnych rodzin dostrzegają często więcej
>> i bynajmniej nie są to pozytywy
>Zgadza się, wiedzą więcej, ale i więcej mają złych i nieadekwatnych skojarzeń oraz urojeń.

Np?

>Dysfunkcyjna rodzina powoduje szybkie dojrzewanie, czasem jednak zbyt szybkie i drastyczne. Nie każdy się podniesie, a z tych co jednak znów ułamek osiągnie swoja docelową formę i spełnienie.
>Pozdrawiam

Tak, czasem niestety zbyt drastyczne, bo prawda boli.

Pozdrawiam.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Chodzi mi o sam mechanizm. Niechęć do świata zaczyna się w rodzinie.(..)
> "ja" to emocje, iluzja, fałsz, podobnie jak wartości społeczne, które
> są wiarą usprawiedliwiającą moralność, która zazwyczaj jest przejęta z
> otoczenia, często z genów

Ciekawie i szeroko to napisałeś. Pytanie, czy trzeba być tych wszystkich programów niewolnikiem. Sprzeciwić się nie jest łatwo, ale niechęć do świata to zbyt ważna rzecz, którą można stracić.

> Wolą słuchać emocji, bo te łatwo jest oszukać jeśli jest się kasztanem.
> Ja tych ludzi nie słucham, wolę posłuchać o czym szumią liście

No i dobrze, choć ja tam wolę posłuchać normalnych ludzi
Choć liście, ptaki, szum wiatru czy naturalną ciszę też bardzo cenię (zwłaszcza za oknami domu).

> Cięższe przeżycia są potrzebne do rozwoju, choć zbyt ciężkie też mogą wywołać patologie

Zgadzam się.

>>> a dzieci z dysfunkcyjnych rodzin dostrzegają często więcej
>>> i bynajmniej nie są to pozytywy
>>Zgadza się, wiedzą więcej, ale i więcej mają złych i nieadekwatnych skojarzeń oraz urojeń.
>Np?

DDA: że własne dzieci trzeba kontrolować i nieustannie ustrzegać przed demonem pijaństwa.

>Tak, czasem niestety zbyt drastyczne, bo prawda boli.

I to może zabić ale tylko pod warunkiem, gdy od prawdy nie mają wyjścia.
W innych przypadkach zawsze mogą spasować, gdy mają już dość. Mimo wszystko prawda fascynuje i pociąga, a do ludzi którzy potrafią ją dostrzec zawsze ciągnie (czasem niestety z bluzgami na wargach).

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawie i szeroko to napisałeś. Pytanie, czy trzeba być tych wszystkich programów niewolnikiem.

Nie trzeba być niewolnikiem, ale zyskując wolność traci się poczucie bezpieczeństwa i sensu. Coś za coś. Ludzie też inaczej patrzą - zamiast wielu neutralnie nastawionych do mnie ludzi, jest podział na osoby, które mnie lubią i szanują, takie które mnie tolerują i osoby podchodzące do mnie z nienawiścią (bo wytykam ich głupotę i jestem w opozycji do ich podświadomych memów).

>Sprzeciwić się nie jest łatwo, ale niechęć do świata to zbyt ważna rzecz, którą można stracić.

Chyba nie rozumiem tego zdania. Nie mam innego wyjścia niż sprzeciwienie się, bo skoro pomyślałem A to muszę zrobić B. Niechęć do świata jest postrzegana negatywnie, ale z tego też można zrobić atut. Od dziecka karmili mnie durnymi ideami przedstawianymi z patosem, przy czym najwięksi piewcy wartości okazywali się przeważnie zakłamanymi dwulicowymi hipokrytami, albo ludźmi chorymi psychicznie. Ci udający kulturę okazują się zazwyczaj nienawistnymi i narcystycznymi chamami, a ludzie udający mądrość okazują się kretynami, którzy coś tam przeczytali i bronią swojej wiary. Ludzie często nie rozumieją tego co mówią, ale utożsamiają się z przypadkowo zinternalizowanymi memami, brak im dystansu, chłodnej oceny, prawidłowej samooceny.

Skąd brać chęć do życia i świata? Nie ma jej w ideach (utopie, fałsz), nie ma jej w wartościach (wartości mają czemuś służyć, ale nie mogą być sensem samym w sobie), nie ma jej w prawdzie (chłodny świat przyczyn i skutków, materia - największe zniewolenie), nie ma jej w człowieku (bo "ja" to iluzja, emocje to prymitywne reakcje), nie ma go w rywalizacji (bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy i gorszy), nie ma jej w pracy (bo praca służy utrzymaniu, tu podobna sytuacja jak z wartościami), nie ma jej w sztuce (bo zawsze i tak wszystko się nudzi, a większość jest wtórna: muzyka, teksty, film). Można być dobrym dla ludzi, ale to jest coś ala przymus - jesteśmy tu na siłę i sensem jest minimalizacja cierpienia ludzi? Można porozmawiać z kimś mądrym, ale w mądrym towarzystwie rozmawia się zazwyczaj na początku, a dalsza znajomość to głównie milczenie, bo nie ma sensu rzucać słów na wiatr gdy zna się już swoje poglądy. Więcej dyskusji prowadzi się z obcymi i z kasztanami. Nie ma też sensu w czerpaniu przyjemności, bo to rozstraja układ dopaminowy i powoduje negatywne skutki uboczne. Bez sensu jest też robić wszystko to co trzeba, np jeść dokładnie tyle ilu kalorii potrzebuję i jeść to co jest zdrowe żeby przeżyć, ale gdy nie czerpie się z tego przyjemności to też jest to bez sensu. Takie coś jakbym był simsem i tylko napełniał sobie paski nastroju, głodu i reszty potrzeb. Świat jest więzieniem dopóki człowiek nie pozbędzie się potrzeb.

Ostatnie dwie iluzje jakie mi odpadły to bycie kimś (po co? dla kogo? co mnie obchodzi czy pozostanie coś po mnie po śmierci? co mnie obchodzi co inni myślą na mój temat? ja i tak nie poczułbym dumy nawet gdybym doszedł na sam szczyt w jakiejś dziedzinie) i miłość (dobór naturalny, wgrane preferencje, seks, potrzeba bliskości - wysublimowane zwierzęce potrzeby do kupy zwą się miłością).

Rozwój intelektualny na pewno nie jest sensem. Na początku tak się wydaje i człowiek z zapałem podchodzi do nauki bo myśli, że czegoś się dowie, będzie lepszy i pomoże tym sobie w życiu, a w praktyce okazuje się, że im więcej wiedzy tym więcej wątpliwości, odpada potrzeba bycia lepszym bo to bezsens, a wiedza w życiu nie pomaga, tylko narzuca więcej przymusów, trzeba bardziej uważać bo lepiej zna się zagrożenia, odpada wiara w iluzje będące motywacją. Rozwój intelektualny też musi czemuś służyć.

I dlatego właśnie istnieje wiara - ludzie wierząc w coś ograniczają swój intelekt, ale dają sobie poczucie sensu, które z punktu widzenia chłodnej analizy jest pozytywną reakcją na bezsensowne bodźce.

>No i dobrze, choć ja tam wolę posłuchać normalnych ludzi

Normalnych czyli przeciętnych (takich jak większość, czyli bydła, plebsu), czy takich, którzy są w porządku? Nie wiem w jakim kontekście użyłeś tego słowa.

>Choć liście, ptaki, szum wiatru czy naturalną ciszę też bardzo cenię (zwłaszcza za oknami domu).

Cenię to zdecydowanie bardziej niż pierniczenie idiotów, którzy stanowią większość społeczeństwa i potem jako jeden twór są dyktatorem #demokracja

Gdyby ludzi nie było na świecie i byłbym sam na bezludnej wyspie to pewnie czułbym się dużo lepiej. Mogłaby tam być garstka wartościowych ludzi, ale podejrzewam, że na jednej wysepce zmieściliby się wszyscy tacy z całej Polski.

>>>Zgadza się, wiedzą więcej, ale i więcej mają złych i nieadekwatnych skojarzeń oraz urojeń.
>>Np?
>DDA: że własne dzieci trzeba kontrolować i nieustannie ustrzegać przed demonem pijaństwa.

To też wynika z bycia januszem. DDA z własnymi przemyśleniami, oczytanego nie dotyczą raczej takie urojenia.

>>Tak, czasem niestety zbyt drastyczne, bo prawda boli.
>I to może zabić ale tylko pod warunkiem, gdy od prawdy nie mają wyjścia.
>W innych przypadkach zawsze mogą spasować, gdy mają już dość. Mimo wszystko prawda fascynuje i pociąga, a do ludzi którzy potrafią ją dostrzec zawsze ciągnie (czasem niestety z bluzgami na wargach).

Ja to lubię. Jak ktoś na mnie krzyczy i pluje, a nie potrafi sklecić argumentu to czuję jakbym pociągał za sznureczki, do której taka osoba jest przyczepiona.

A jakie jest wyjście od prawdy (poza samobójstwem)?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> On oczekuje od nas potwierdzenia słuszności jego usprawiedliwień
> Gdyby to otrzymał byłby cały w skowronkach na dłużej

Sądzę, że to 'dłużej' to maksymalnie jakaś godzina.
Jego usprawiedliwienia mają podstawowy cel: zagłuszyć zdrowy głos rozsądku w nim, wszystko zrelatywizować bo pod spodem jest olbrzymia niepewność, bezsilność i dalsze pokłady życiowych zawodów.

Uważam, że nawet gdy ktoś krystkonowi przytaknie, on z czasem zacznie nim gardzić i porzuci jak znoszone kapcie. To dlatego czuje taką nieustającą potworną pustkę wokół i zarazem zazdrość względem ludzi, którzy mu imponują mając inne zdanie i sprawdzający się system wartości.

Jestem przekonany, że pod tymi wszystkim skorupami dumnego ego zwykłe szczęście uważa dla siebie za nieosiągalne. Smutne.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Być może tak by było, a możliwe też, że znalezienie popleczników wytłumiłoby jego wyrzuty sumienia. Nie wiadomo.

>Jestem przekonany, że pod tymi wszystkim skorupami dumnego ego zwykłe szczęście uważa dla siebie za nieosiągalne. Smutne.

Czy ja wiem czy takie smutne? On pewnie chciały żeby tak powiedzieć, ale to bezcelowe. Tu przydałby się porządny pocisk na rajtki, bo są ludzie, którzy faktycznie nie mają szans na szczęście i w zasadzie też mnie to nie rusza, bo wypadałoby szukać rozwiązania, a w najgorszym wypadku pozbyć się emocji i uczuć tak jak ja to zrobiłem.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> są ludzie, którzy faktycznie nie mają szans na szczęście

Dokładnie, choć mnie to jakoś wciaż rusza.
Na ich tle pan K H-K wypada po porostu groteskowo, myślę że to zresztą jeden większych dramatów jego życia.
Nie dośc że jest nieprzekonujący i nie wzbudza zaufania, to po paru dniach pewnie każdy przestaje go brać poważnie, co jest zwykłą konsekwnecją obranej strategii.

> w najgorszym wypadku pozbyć się emocji i uczuć tak jak ja to zrobiłem

Amputować. To też smutne, ale być może konieczne. Ja tam wolę czuć


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> są ludzie, którzy faktycznie nie mają szans na szczęście
>Dokładnie, choć mnie to jakoś wciaż rusza.

Mnie takie rzeczy kiedyś bardzo ruszały, ale mam wrażenie, że za bardzo i przez to w pewnym momencie ta empatia się wypaliła gdy straciłem empatię do samego siebie

>Na ich tle pan K H-K wypada po porostu groteskowo, myślę że to zresztą jeden większych dramatów jego życia.
>Nie dośc że jest nieprzekonujący i nie wzbudza zaufania, to po paru dniach pewnie każdy przestaje go brać poważnie, co jest zwykłą konsekwnecją obranej strategii.

Mnie ciekawi co by się z nim działo gdyby przez jakiś czas pozażywał leki typu olanzapina, risperidon. Ewentualnie jednorazowo zażycie psychodelików, albo stymulantów podnoszących pewność siebie i rozjaśniających chwilowo umysł. Nie znam się na psychiatrii, ale jestem przekonany, że w tym przypadku dobry fachowiec by pomógł.

>> w najgorszym wypadku pozbyć się emocji i uczuć tak jak ja to zrobiłem
>Amputować. To też smutne, ale być może konieczne. Ja tam wolę czuć

Smutne jest cierpienie. Amputacja złych emocji to plus, ale nie jestem przekonany czy da się dokończyć ten proces na 100%. Chciałbym żeby się dało
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie znam się na psychiatrii, ale jestem przekonany,
> że w tym przypadku dobry fachowiec by pomógł.

Chwilowo z pewnościę, na dłuższą metę prawdopodobnie. Tyle, że u K H-K istnieje przekonanie o twardości żelbetonu, że nikt mu nie jest potrzebny, to inni są chorzy a on jest esencją zdrowego organizmu, który chwilowo tylko nie może otrząsnąć się od mnogości pasożytów. Jak widzisz zaciągniecie go do psychiatry - traktorem?
Myślę, że 20 tys. PLN na rękę przez jego pracodawcę z jednoczesnym nakazem leczenia by tu coś zdziałło Tylko że w realu, który K H-K odrzuca to pacjent z reguły płaci. Nic więcej się nie da zrobić, a nawet nie należy.

> Amputacja złych emocji to plus, ale nie jestem przekonany
> czy da się dokończyć ten proces na 100%. Chciałbym żeby się dało

Z tego, co wiem z literatury nie ma czegoś takiego jak amputacja tylko złych emocji. Jest po prostu amputacja oddziałująca na prawo / lewo / do tyłu itd.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-07-2016 23:51 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Nie znam się na psychiatrii, ale jestem przekonany,
>> że w tym przypadku dobry fachowiec by pomógł.
>Chwilowo z pewnościę, na dłuższą metę prawdopodobnie. Tyle, że u K H-K istnieje przekonanie o twardości żelbetonu, że nikt mu nie jest potrzebny, to inni są chorzy a on jest esencją zdrowego organizmu, który chwilowo tylko nie może otrząsnąć się od mnogości pasożytów. Jak widzisz zaciągniecie go do psychiatry - traktorem?
>Myślę, że 20 tys. PLN na rękę przez jego pracodawcę z jednoczesnym nakazem leczenia by tu coś zdziałło Tylko że w realu, który K H-K odrzuca to pacjent z reguły płaci. Nic więcej się nie da zrobić, a nawet nie należy.

Kiedyś myślałem, że takim ludziom trzeba udowadniać głupotę, żeby ich bolało na tyle by musieli to zmienić. Teraz myślę, że i tak niczego nie udowodnię, ale może jakimś cudem coś zaświta w jego głowie. Pewnie nie, ale to tak jakby dziecko weszło pod stół i mówiło, że teraz inni go nie widzą, choć każdy widzi. Podobne manewry stosują katolicy, albo nawet ateiści pokroju Andrzeja Bogusławskiego. Być może pomógłby inny zabieg, ale ja już go nie wykonam - pokazać Krystkonowi, że się go toleruje i subtelnie naprowadzić go na rozwiązanie tak żeby myślał, że sam to uczynił.

>> Amputacja złych emocji to plus, ale nie jestem przekonany
>> czy da się dokończyć ten proces na 100%. Chciałbym żeby się dało
>Z tego, co wiem z literatury nie ma czegoś takiego jak amputacja tylko złych emocji. Jest po prostu amputacja oddziałująca na prawo / lewo / do tyłu itd.

Jeśli ktoś ma tylko złe emocje, to istnieje amputacja tylko nich
09-07-2016 13:58 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Być może pomógłby inny zabieg, ale ja już go nie wykonam - pokazać Krystkonowi,
> że się go toleruje i subtelnie naprowadzić go na rozwiązanie tak
> żeby myślał, że sam to uczynił

Gdybyś nawet potarfił, musiałbyś coś za to dostać a do tego K H-K kwapi się, jak Palikot na mszę o.Dyrektora
Krystkon kwapi się, ale gównie do własnego cierpienia, w dalszej perspektywie do obdzielania nim innych.

Jeśli ktoś ma tylko złe emocje, to istnieje amputacja tylko nich

To mrugnięcie w zasadzie mi wystarcza

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
09-07-2016 14:51 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Gdybyś nawet potarfił, musiałbyś coś za to dostać a do tego K H-K kwapi się, jak Palikot na mszę o.Dyrektora
>Krystkon kwapi się, ale gównie do własnego cierpienia, w dalszej perspektywie do obdzielania nim innych.

Fakt. Tacy ludzie podwójnie irytują, bo potem mając problem trzeba się dodatkowo zmagać z oskarżeniami o krystkonizm Z drugiej strony to motywuje bo nie chce się być takim jak on i nawet mając realny problem aż wstyd mieć depresję

>>Jeśli ktoś ma tylko złe emocje, to istnieje amputacja tylko nich
>To mrugnięcie w zasadzie mi wystarcza

Do czego?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>> Jeśli ktoś ma tylko złe emocje, to istnieje amputacja tylko nich
>> To mrugnięcie w zasadzie mi wystarcza
> Do czego?

Wiem że wiesz, o co chodzi.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Podejrzewam, że przeceniasz moje zdolności telepatyczne i prekognicyjne
11-07-2016 11:13 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Nie masz tylko złych emocji, nie kryguj się

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mam tylko złe, ale przeważnie nie odczuwam żadnych, albo nad wszystkimi emocjami przeważa dystans. Mogę mieć dobry nastrój, ale tylko bez powodu, a złe emocje zawsze są przez coś.
11-07-2016 12:51 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Mam tylko złe, ale przeważnie nie odczuwam żadnych, albo nad
> wszystkimi emocjami przeważa dystans

Mam inaczej, dla mnie "w najgorszym wypadku pozbyć się emocji i uczuć tak jak ja to zrobiłem" z wiedzą którą mam o emocjach jest nie do przyjęcia.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
11-07-2016 13:39 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Jeśli ktoś ma tylko złe emocje, to istnieje amputacja tylko nich.
To jest praktycznie niemożliwe, choć może występować tak duża przewaga złych, iż mogą całkowicie zdominować dobre.

Mam tylko złe, ale przeważnie nie odczuwam żadnych, albo nad wszystkimi emocjami przeważa dystans.
Pustych - nic nie niosących - deklaracji to można składać wiele, a i tak "wszystko okazuje się w praniu": www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,714907#w715545

>Mam inaczej, dla mnie "w najgorszym wypadku pozbyć się emocji i uczuć tak jak ja to zrobiłem" z wiedzą którą mam o emocjach jest nie do przyjęcia.
Całkowicie się z Panem zgadzam iż pozbycie się emocji jest niemożliwe:
Uważam zresztą, iż pisanie bez zaangażowania emocjonalnego nawet filozoficznych traktatów zubaża ich wymowę, a tym samym osłabia przekaz intelektualny. Publicystyka, nawet naukowa, zaangażowania wprost wymaga.

Uczestniczyłem w wielu naukowych konferencjach naukowych, a kilka nawet sam organizowałem. Wypowiedzi dyskutantów rzadko pozbawione były emocji, a nawet jeden z profesorów o sporym dorobku tak się zdenerwował, iż zmarł na atak serca zanim przyjechało pogotowie. Wskazywałem już Panu na dorobek Damasio, który wskazuje w swoich badaniach na niezwykle istotną rolę emocji w funkcjonowaniu człowieka - od wymiaru biologicznego, przez społeczny, po kulturowy.

Emocje są naszą naturalną cechą i one wcale mi nie przeszkadzają. Prawie każdego człowieka, a przynajmniej tych normalnych, emocje ponoszą, ale nie wszyscy zaraz schodzą na poziom chamstwa. Dla mnie najgorszym dyskutantem jest głupi cham, szczególnie wtedy gdy utytułowany albo/i za nickiem ukryty.
Natomiast do "zapanowania złymi nad emocjami" pomaga posiadana wiedza, w przedmiocie dyskursu oraz kultura zaszczepiona w procesie socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041 Zaś na pełne ujawnianie naszej prawdziwej kultury (chamstwa) pozwala nam alkohol i internet, gdzie hejt i prymitywne chamstwo potrafią osiągać takie szczyty jakie w realu się nie zdarzają. www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321

Pozdrawiam.

@@@
.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ja żałuję, że w realu nie ma prawdziwego hejtu.
Gdybyśmy demonstrowali swoje prawdziwe emocje i przestali udawać kogoś kim nie jesteśmy po pewnym czasie zmęczenia się sobą nawzajem musielibyśmy zacząć się lepiej rozumieć i bardziej akceptować.

Gdyby np. mąż powiedział swojej żonie - jesteś brzydka jak noc a ona jemu na to, ze jest nieskończenie obleśny i wulgarny to po chwilowej obrazie może oboje zrobiliby cos ze sobą. Staliby się dla siebie bardziej korzystni.
11-07-2016 19:04 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ja żałuję, że w realu nie ma prawdziwego hejtu.
>Gdybyśmy demonstrowali swoje prawdziwe emocje i przestali udawać kogoś kim nie jesteśmy po pewnym czasie zmęczenia się sobą nawzajem musielibyśmy zacząć się lepiej rozumieć i bardziej akceptować.

Nie akceptowalibyśmy się bardziej, ale przynajmniej kłamcy musieliby zrezygnować z pseudokultury i udawania kompetencji. Uważam, że konstruktywny hejt z dobrym pociskiem jest czymś pozytywnym, ale podstawą musi być chłodna logika.

>Gdyby np. mąż powiedział swojej żonie - jesteś brzydka jak noc a ona jemu na to, ze jest nieskończenie obleśny i wulgarny to po chwilowej obrazie może oboje zrobiliby cos ze sobą. Staliby się dla siebie bardziej korzystni.

Rozstaliby się.
12-07-2016 12:31 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Gdyby np. mąż powiedział swojej żonie - jesteś brzydka jak noc
>> a ona jemu na to, ze jest nieskończenie obleśny i wulgarny to po
>> chwilowej obrazie może oboje zrobiliby cos ze sobą. Staliby się
>> dla siebie bardziej korzystni.
> Rozstaliby się

Też tak uważam. Krystkon ma zapewne na myśli "jesteś brzydka jak noc i to mnie mierzi" zamiast "masz urodę jaką masz, ale i tak cię kocham".

Wydaje mi się, że niskich lotów ekshibicjonizm który tutaj od lat uprawia jest wynikiem niezaspokojenia wybujałych ambicji i licznych upokorzeń, które przez lata bezowocnie przeżywa, a których łatwo można by uniknąć, choć raczej nie w jego przypadku.

Krystkon zresztą to taki anty-Midas: Midas czego się tknął zamieniał w złoto, a nasz Forumowicz ze swoim ekshibicjonizmem..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
12-07-2016 10:50 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Emocje są naszą naturalną cechą i one wcale mi nie przeszkadzają. Prawie każdego człowieka, a przynajmniej tych normalnych, emocje ponoszą, ale nie wszyscy zaraz schodzą na poziom chamstwa. Dla mnie najgorszym dyskutantem jest głupi cham, szczególnie wtedy gdy utytułowany albo/i za nickiem ukryty. Natomiast do "zapanowania złymi nad emocjami" pomaga posiadana wiedza, w przedmiocie dyskursu oraz kultura zaszczepiona w procesie socjalizacji. Zaś na pełne ujawnianie naszej prawdziwej kultury (chamstwa) pozwala nam alkohol i internet, gdzie hejt i prymitywne chamstwo potrafią osiągać takie szczyty jakie w realu się nie zdarzają.

> Ja żałuję, że w realu nie ma prawdziwego hejtu.
Moim zdaniem jest i jest go coraz więcej i z coraz większym nasileniem. Tyle tylko, iż w internecie hejt i prymitywne chamstwo potrafią osiągać takie szczyty jakie w realu się nie zdarzają.

>Gdybyśmy demonstrowali swoje prawdziwe emocje
Kultura polega miedzy innymi nad panowaniu nad emocjami, ale wcale nie nakazuje je fałszować, tylko stosować stosowną do rzeczy miarę. Właśnie przy okazywaniu emocji ujawnia się nasze "dobre wychowanie", co dla ludzi na pewnym poziomie ma znaczenie. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,503111#w503566 Nie każdy zaraz chce pokazywać, iż mu słoma z butów wystaje i to nawet wtedy, gdy tak jest w istocie. Przecież kultura naszego języka oraz zachowanie, to najlepsze świadectwo do jakiej grupy społecznej należymy. Dlatego nawet internetowy szambiarz dopóki może, to w realu udaje kogoś lepszego niż jest w istocie.

> i przestali udawać kogoś kim nie jesteśmy
Nie warto - na dłuższą metę - udawać kogoś kim się nie jest. Prawda o nas ujawnia się szybciej niż byśmy chcieli i o wiele szybciej niż zdołamy to zauważyć. Tylko głupota pozwala nam trwać w poglądzie, iż ludzie nas nie obserwują i nie oceniają lub, iż biorą pod uwagę nasze zapewnienia oraz deklaracje. Nikt kto mądry nie uwierzy, iż jestem np. piękną długonogą blondynką - nawet wtedy gdybym tu przysięgi składał.

> po pewnym czasie zmęczenia się sobą nawzajem musielibyśmy zacząć się lepiej rozumieć i bardziej akceptować.
Tak, Pan sądzi. Ja wiem i z literatury i życia, iż pewnych słów i zachowań cofnąć nie można. Zresztą sam nie cenił bym kobiety, którą w emocjach nazwałbym np. ladacznicą, a ona później nawet po przeproszeniu, zachowała przyjazne stosunki ze mną. Dlatego zawsze panuję nad językiem. Tu występuję też delikatna sprawa, którą tylko dobrze wychowani mogą zrozumieć, którą jest różnica pomiędzy chamstwem, a złośliwością. Prymityw na złośliwość prawie zawsze odpowie chamstwem i nigdy tej różnicy nie zauważy. www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321

>Gdyby np. mąż powiedział swojej żonie - jesteś brzydka jak noc a ona jemu na to, ze jest nieskończenie obleśny i wulgarny to po chwilowej obrazie może oboje zrobiliby cos ze sobą.
Moja żona przez bardzo długie lata była nad wyraz piękną kobietą, a i teraz - w myśl zasady, iż z pięknej budowli piękna ruina - urody i uroku też jej nie brakuje. Nie wiem więc po co miałbym kłamać osobie, która była najpierw była moją wielką miłością, a gdy stała się już miłością zwyczajną, to stała się wspaniałym przyjacielem. Na nasz związek jest pełen dobrych emocji (co wcale nie znaczy, iż złe się nie zdarzają) - lada moment półwieczny - pracowaliśmy oboje, miedzy innymi właśnie przez powstrzymywanie złych emocji i nie wypowiadania bzdur, których byśmy mogli później żałować.

> Staliby się dla siebie bardziej korzystni.
Nawet nie rozumiem o czym Pan pisze? Jestem pewien, iż zawsze mogę oprzeć się na własnej żonie i nawet nie wyobrażam sobie abym jakiekolwiek oparcia mógł jej odmówić. My nie możemy dla siebie być bardziej korzystni, gdyż we wszelakich korzyściach stanowimy jedność.

Na mojego życiowego doświadczenia uważam, iż nienawiść szkodzi wszystkim, nawet nienawidzącym, a zachowania kulturalne i życzliwość wobec otoczenia się popłaca. Dlatego ogromnie dziwi mnie to co się dzieje teraz w moim kraju i na forum Racjonalisty, które też przez lata uważałem za swoje. Hejt i trollizm na pewno nie podnosi jakości rozmów, a tym samym merytorycznej wartości prowadzonego tu dyskursu. Ale ja jestem stary, ukształtowany w rodzinie z tradycjami, gdzie dobre zachowanie świadczyło o poziomie człowieka, a wprost o jego wartości i najprawdopodobniej nie wiem co teraz jest dobre i dlatego też zapewne zrozumieć nie potrafię na czym ta "dobra zmiana" polega.

@@@
.
12-07-2016 13:00 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Muszę ci Andrzeju wyjaśnić zasadniczą różnicę. Kiedy kulturalne złośliwości niewiele zmieniają w umyśle odbiorcy zianie nienawiścią zmienia bardzo wiele. Ludzie nie zieją nienawiścią bez przyczyny. Oni nie tylko oczekują zmiany twoich wniosków rozumowania, oni tej zmiany żądają.

Różnica jest taka, iż podczas kulturalnej rozmowy nic się nie zmienia albo niewiele we wnioskach rozmówców a w stanie hejtu bardzo dużo.

Stan nienawiści w rozmowie można porównać ze stanem rewolucji w życiu.
Nie potrzeba chyba wskazywać, ze ma to wiele wspólnego z podejmowaniem próby zdominowania człowieka przez człowieka?
12-07-2016 13:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Muszę ci Andrzeju wyjaśnić zasadniczą różnicę.
Nigdy z Wielce Szanownym Panem brudzia nie piłem i pić bym nie chciał, a w mojej tradycyjnej polskiej kulturze forma pan nas obowiązuje. Przejście na ty proponuje starszy a nie młodszy. Wielce Szanowny Panie, ja jestem Polakiem, a tu od wieków takiej formy szacunku w stosunku o osób obcych się używało i moim zdaniem małpowanie amerykańskiej kultury, gdy ma się własną jest tak samo żenujące, jak jeszcze niedawno było małpowanie kultury radzieckiej. Gdy dawno temu byłem studentem I roku, to profesorowie o światowym dorobku przez per pan się do mnie zwracali i tak mi już pozostało. Polska kultura jest znacznie starsza jak internet i amerykanizacja.

Nikt z nas siebie nie przeskoczy. Pan ma własny poziom intelektualny i własny poziom kultury. Ja też mam tylko taką kulturę jaką wyniosłem z rodzinnego domu oraz szkół do których uczęszczałem, wraz ze wspaniałym robotniczym podwórkiem, które też mnie kształtowało.
Na naszym forum nie szukam ani kolegów, ani rozładowania własnych frustracji.

>Kiedy kulturalne złośliwości niewiele zmieniają w umyśle odbiorcy zianie nienawiścią zmienia bardzo wiele.
Nie znam Pańskiego środowiska i opieram się tylko na własnych doświadczeniach oraz na wiedzy z zakresu psychologii i socjologii. Możliwe, iż żyje Pan w tak ukształtowanym, że hejt jest naturalnym, a nawet koniecznym. Czy publicznie hejtuje Pan osoby, od których Pan zależy, czy przy żonie i szefach to "chowa Pan ogon pod siebie" i jest Pan grzecznym? Bezkarnie doładować komuś bezbronnemu, to byle prymitywna łajza potrafi. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,399221#w399304

>Ludzie nie zieją nienawiścią bez przyczyny.
Tak rzadko, iż prawie nigdy nie dzieje się coś bez przyczyny. Tak, są to geny, socjalizacja, środowisko w którym się żyje oraz inne losowe przypadki.

>Oni nie tylko oczekują zmiany twoich wniosków rozumowania, oni tej zmiany żądają.
W moim życiu różne osoby wysuwały pod moim adresem przeróżne żądania. Miałem to szczęście, iż w większości przypadków mogłem ich "odesłać na drzewo". W innych milczałem i robiłem po swojemu, a tylko w niewielu musiałem się - jakoś tam zewnętrznie - tym żądaniom podporządkować. (Nie zaliczam do żądań np. wymogów prawa czy kultury obowiązującej wszystkich.)

>Różnica jest taka, iż podczas kulturalnej rozmowy nic się nie zmienia albo niewiele we wnioskach rozmówców a w stanie hejtu bardzo dużo.
Ma Pan złe doświadczenia, za które ja nijak nie ponoszę odpowiedzialności. Biorąc pod uwagę tylko wypowiedzi na naszym forum pań i panów: Fizyka, Jacholka, Meretseger, Liliac, Andrzeja.51, Big_zyda, Nietsche, Diogenesa, Setarkosa, Darkside i wielu innych, których tak na szybko nie pomnę. Samodzielnie myślącej, oczytanej inteligencji, jak Maceoxa, Anny Salman, Ani, Astrotaurusa, Hodży, Ignorancji, MarcinaK, Pan Teisty, Sceptymuchy, Szarleya, Maddy, Jacka Głodzika oraz kilkudziesięciu innych racjonalistów o często ogromnej wiedzy i sprawności intelektualnej, które przyniosły mi wiele dobrego, będąc inspiracją dla lektur i dalszych przemyśleń, to hejt niektórych forumowiczów, w tym ostatnio już wprost ekstremalny pana Olsona, niczego ani nie zmienił, ani dobrego nie wniósł.

>Stan nienawiści w rozmowie można porównać ze stanem rewolucji w życiu.
Jestem zdecydowanym wrogiem rewolucji, które są dobre tylko do niszczenia, a ja cenię sobie budowę nowych jakości drogą ewolucji.

@@@
.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
per Pan zwracam się do tych tylko, których nienawidzę, takie mam zasady, a ty do nich nie należysz.

Bez rewolucji niemożliwy jest w tył zwrot a ja właściwości takiego zwrotu nie potrafiłbym wykluczyć. A ty potrafisz?
12-07-2016 15:34 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>per Pan zwracam się do tych tylko, których nienawidzę, takie mam zasady, a ty do nich nie należysz.
A ja nie rozmawiam z tymi, którzy nie potrafią moich zwyczajów - nawet wtedy, gdy im się one nie podobają - uszanować. Dlatego kończę już Szanownym Panem rozmowę, która i tak była rozmową "koperkową". Ot taka "gadka-szmatka" pana Tadka.

@@@
.
12-07-2016 15:50 
 Ocena 2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Najpierw jeden zwyczaj, potem język a na końcu wszystkie przekonania. Nie chcesz obcować z odmiennością, bo sam mógłbyś się przez to zmienić. Sądzę, ze to funkcja memu, który broni swojej egzystencji jak gen kształtujący prawo krwi w mechanizmach psychicznych.

Nie uciekniesz od tego, postaraj się to zaakceptować.
12-07-2016 17:23 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie chcesz obcować z odmiennością, bo sam mógłbyś się przez to zmienić
> (..)
> Nie uciekniesz od tego, postaraj się to zaakceptować

Słuchaj dziewczko! Ona nie słucha..
Kiedy ty krystkon wyciągniesz wnioski z własnych doświadczeń z bliźnimi? Raczej nigdy.
Przecież jasno widać, że AB obcowania z twoją odmiennością m.in. w kwestii szacunku nie ceni. I tak co jakiś czas jest z każdym, który z tobą rozmawia. Pewnikiem zmowa jakisik

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
23-07-2016 00:57 
 Ocena 3 na 3
dajmonion (3663 punktów)
>Przecież jasno widać, że AB obcowania z twoją odmiennością m.in. w kwestii szacunku nie ceni.
W kwestii zewnętrznych, mechanicznych przejawów szacunku. Bo jeśli chodzi o szacunek, to krystkon wyjaśnił, że go nie nienawidzi. Czyli jego wewnętrzne autentyczne nastawienie jest co najmniej neutralne, pewnie połączone ze zwykłym szacunkiem. Ni większym ni mniejszym niż do kogoś obcego.
Tylko nie tłumacz mi roli czysto zewnętrznych przejawów szacunku, bo w odniesieniu do pewnych osób, a AB niewątpliwie do nich należy warto stać się lustrem i odbijać dokładnie to, czym tak naprawdę w Ciebie taki ktoś rzuca.
>Kiedy ty krystkon wyciągniesz wnioski z własnych doświadczeń z bliźnimi?
Wnioski to powinni przede wszystkim wyciągnąć Ci, co trzymają się zewnętrznych form, po czym na różne sposoby mieszają Cię z gównem. Tu widać Twoją stronniczość. Moze przyzwyczaiłeś się, że to krystkonowi zwraca się uwagę?

dajmonion
24-07-2016 21:41 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wnioski to powinni przede wszystkim wyciągnąć Ci, co
> trzymają się zewnętrznych form, po czym na różne sposoby
> mieszają Cię z gównem. Tu widać Twoją stronniczość. Moze
> przyzwyczaiłeś się, że to krystkonowi zwraca się uwagę?

Dobrze. Co zatem proponujesz w temacie dyskursu, lub jego aspektach pobocznych?
Pisząc "Kiedy ty krystkon wyciągniesz wnioski z własnych doświadczeń z bliźnimi?" miałem na myśli spostrzeżenie, że on tych wniosków nie wyciąga. Podejrzewam nawet, że nie realizuje tego planowo.
Gdyby wyciągnął, nie miałby zapewne szybko z kim rozmawiać, a do tego dopuścić nie można.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
dajmonion (3663 punktów)
>> Wnioski to powinni przede wszystkim wyciągnąć Ci, co
>> trzymają się zewnętrznych form, po czym na różne sposoby
>> mieszają Cię z gównem. Tu widać Twoją stronniczość. Moze
>> przyzwyczaiłeś się, że to krystkonowi zwraca się uwagę?
>Dobrze. Co zatem proponujesz w temacie dyskursu, lub jego aspektach pobocznych?
Proponuję przetrzeć oczy i zauważyć, że brak nienawiści to bardzo dużo. I też zauważenie, że bogusławskie Pan, Pani, ą, ę, to bardzo mało.


dajmonion
25-07-2016 13:44 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> I też zauważenie, że bogusławskie Pan, Pani, ą, ę, to bardzo mało.

Proszę się zatem dołożyć ze swoim zdaniem i nie uchylać od dysputów, szanowny Panie dajmonionie - gwarantuję, że forumiwcze są ciekawi nowych perspektyw wraz ze świeżym spojrzeniem
Zgadzam się i potwierdzam - brak nienawiści to bardzo dużo.
Pozdrowienia

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
dajmonion (3663 punktów)
>> I też zauważenie, że bogusławskie Pan, Pani, ą, ę, to bardzo mało.
>Proszę się zatem dołożyć ze swoim zdaniem i nie uchylać od dysputów, szanowny Panie dajmonionie - gwarantuję, że forumiwcze są ciekawi nowych perspektyw wraz ze świeżym spojrzeniem
Właśnie to zrobiłem.

dajmonion
25-07-2016 13:53 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Właśnie to zrobiłem.

Doceniam.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
dajmonion (3663 punktów)
>>Właśnie to zrobiłem.
>Doceniam.
Sranie w banię.
>
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?


dajmonion
25-07-2016 14:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Sranie w banię.

Brak nienawiści, czy choćby odzywek godnych ordynusa to dużo..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
25-07-2016 14:24 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>Sranie w banię.
>Brak nienawiści, czy choćby odzywek godnych ordynusa to dużo..
Powiedziała ciotka klotka. Chamstwo Bogusławskiego to Ty potrafisz tolerować. Ale dobra. Nie będę tego ciągnął. Zdaje się, że masz już zdanie na mój temat. Zajmuj się lepiej wychowywaniem krystkona. Może trzeba mu już zmienić pieluchę?
>
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?


dajmonion
01-08-2016 11:00 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>Sranie w banię.
Brak nienawiści, czy choćby odzywek godnych ordynusa to dużo..
>Powiedziała ciotka klotka. Chamstwo Bogusławskiego to Ty potrafisz tolerować. Ale dobra. Nie będę tego ciągnął. Zdaje się, że masz już zdanie na mój temat. Zajmuj się lepiej wychowywaniem krystkona. Może trzeba mu już zmienić pieluchę?
Każda wiara - niezależnie od jej przedmiotu - ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Wiara głęboka, fundamentalistyczna prowadzi nas także do psychoz skłaniających nawet do podłości i zbrodni. Do zacietrzewionej wrogości wobec innych ludzi wystarcza, iż nie podzielają, z głęboko wierzącym ich wiary, a już do wściekłości doprowadza ich brak argumentów do dyskusji. Mamy tego teraz przykłady na naszym forum, gdy zapluci jadem nienawiści forumowicze, kiedy brakuje im już jakichkolwiek argumentów to wprost usuwają racjonalne wypowiedzi z racjonalistycznego forum. Widocznie to właśnie na tym, niektórych racjonalizm polega.

Autor wątku "Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675) usunął Twoją wypowiedź "Odp: prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (717460)

Autor wątku "Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (717464)

Autor wątku "Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (www.racjonalista.pl/forum.php/s,716675) usunął Twoją wypowiedź "Odp: Prawdopodobieństwo tez naukowych - polemika z Lewandowskim" (717351)


A tu przyczyna ich usunięcia:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,715560#w716697
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,715890#w716502

Tak, powstała tu teraz trolli klika, która się wzajemnie wspiera. Wypowiedzi wykazujące ich ewidentną głupotę - gdyż przedmiotem wiary mogą się różnić - masowo wyrzuca i sobie plusy, a wrogom minusy klika.

Ot np. tu mamy poziom intelektualny i kulturalny Wielce Szanownego Pana Dajmoniona:
Powiedziała ciotka klotka. Chamstwo Bogusławskiego to Ty potrafisz tolerować. Ale dobra. Nie będę tego ciągnął. Zdaje się, że masz już zdanie na mój temat. Zajmuj się lepiej wychowywaniem krystkona. Może trzeba mu już zmienić pieluchę?
Szanowni Państwo tu trollujący, to nie racjonaliści i nie Bogusławski Was kompromituje, to każdy musi uczynić to sam.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,716930#w717671

@@@
.
12-07-2016 22:35 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Bogusławski pisze tu o powierzchownej pseudo - kulturze, ale sam jest kłamcą niskich lotów, którego wypunktowałem jak nauczyciel dziecko z podstawówki. To na co ta kultura, skoro logika jest górą?
12-07-2016 13:55 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
A z tą ladacznicą to dochodzę do wniosku, ze ty chyba nie jestes z metropolii?
Współczesna kobieta na przezwanie jej ladacznicą albo uśmiałaby się albo byłaby jeszcze dumna, ze przeleciała tylu facetów. I chwala jej za to.

Wg mnie seks stal się tabu a czerpanie z niego nieograniczonych przyjemności zakazane ze względu na przenoszenie chorób i nadmierną rozrodczość obciążającą wszystkich. Ale współczesność sobie z tym juz powoli radzi, zwłaszcza w metropoliach, więc wkrótce to już żadne przezwisko nie będzie.
12-07-2016 14:16 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>A z tą ladacznicą to dochodzę do wniosku, ze ty chyba nie jestes z metropolii?
Szanowny Panie nikt z nas siebie nie przeskoczy. Nie odpowiadam ani za Pańską wiedzę, ani wyobraźnię.

>Współczesna kobieta na przezwanie jej ladacznicą albo uśmiałaby się albo byłaby jeszcze dumna. I chwala jej za to.
Zaś kobieta z moich czasów poczuła by się obrażona nawet określeniem, iż jest z metropolii. Po prostu reprezentujemy i inne czasy i inne kultury. Za moich czasów domyślność była w cenie i stąd już chyba nigdy nikt nie osiągnie jakości PRL-owskich kabaretów.

>Wg mnie seks stal się tabu
Miedzy innymi dlatego, iż bardzo wielu woli o nim rozprawiać niż go uprawiać.

> Ale współczesność sobie z tym juz powoli radzi, zwłaszcza w metropoliach, więc wkrótce to już żadne przezwisko nie będzie.
Nie wiem - ja nie jestem z żadnej metropolii:
Jestem z miasta, to widać
Jestem z miasta, to słychać
Jestem z miasta, to widać słychać i czuć (jeszcze raz)

W cieniu sufitów, w świetle przewodów
W objęciach biurek w krokach obchodów
Rodzą się rzeczy jasne i ciemne
Ja nie rozróżniam ich, nie ufam, więc...

Ref. Jestem z miasta...

W rytmie zachodów, w słowach kamieni
W spojrzeniu ptaków, w mowie przestrzeni
Rodzi się spokój - mówią, po jednym roku
Leczą się myśli, mnie to nie bierze


Urodziłem się i mieszkam w Warszawie i zapewniam Pana, iż wiochy u nas to procentowo jest tyle samo ile jest go w najbardziej zapadłej, zabitej dechami wsi, a cham z Marszałkowskiej - do tego jeszcze z wyższym wykształceniem - jest o wiele bardziej prymitywnym od chama ze wsi. www.racjon(*).zwierciadle.globalnych.bredni

@@@
.
12-07-2016 14:15 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Współczesna kobieta na przezwanie jej ladacznicą albo uśmiałaby się albo byłaby jeszcze dumna, ze przeleciała tylu facetów. I chwala jej za to.

Gratuluję żony
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Współczesna kobieta na przezwanie jej ladacznicą albo uśmiałaby się albo byłaby jeszcze dumna, ze przeleciała tylu facetów. I chwala jej za to.
>Gratuluję żony

Ja nikogo do seksu nie zamierzam zmuszać ale żeby kobieta lubiąca seks i uprawiająca seks miała przejmować się osądem facetów?
Pewnie każda jeszcze powinna być dziewicą w oczekiwaniu na tego jednego, który nie ma czasu przyjść bo w burdelach przesiaduje?
12-07-2016 15:44 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
Między dziewicą a ladacznicą jest na świecie kilka miliardów kobiet, ale ty w swoim tępym, skłonnym do konfabulacji, przeżartym debilnymi konfabulacjami "mózgu" nie jesteś w stanie tego zrozumieć
12-07-2016 15:59 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Między dziewicą a ladacznicą jest na świecie kilka miliardów kobiet, ale ty w swoim tępym, skłonnym do konfabulacji, przeżartym debilnymi konfabulacjami "mózgu" nie jesteś w stanie tego zrozumieć

A rozpustnik to też obelga?
Zdziwiłoby cię gdyby ktoś roześmiał się gdybyś go tak obraził?
12-07-2016 17:09 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>>Między dziewicą a ladacznicą jest na świecie kilka miliardów kobiet, ale ty w swoim tępym, skłonnym do konfabulacji, przeżartym debilnymi konfabulacjami "mózgu" nie jesteś w stanie tego zrozumieć
>A rozpustnik to też obelga?
>Zdziwiłoby cię gdyby ktoś roześmiał się gdybyś go tak obraził?

Oczekujesz odpowiedzi? Za głupi jesteś żeby najprostszą nawet zrozumieć

Napisałeś co nieco na temat ladacznic i dziewic, z twoich słów można jedynie wyczytać to, że kompletnie nie rozumiesz języka w którym piszesz, więc po co kolejne pytania?

Twoja żona jest dziewicą czy ladacznicą, skoro w twoim skretyniałym półmóżdżku egzystują jedynie te dwie grupy kobiet?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>Między dziewicą a ladacznicą jest na świecie kilka miliardów kobiet, ale ty w swoim tępym, skłonnym do konfabulacji, przeżartym debilnymi konfabulacjami "mózgu" nie jesteś w stanie tego zrozumieć
>>A rozpustnik to też obelga?
>>Zdziwiłoby cię gdyby ktoś roześmiał się gdybyś go tak obraził?
>Oczekujesz odpowiedzi? Za głupi jesteś żeby najprostszą nawet zrozumieć
>Napisałeś co nieco na temat ladacznic i dziewic, z twoich słów można jedynie wyczytać to, że kompletnie nie rozumiesz języka w którym piszesz, więc po co kolejne pytania?
>Twoja żona jest dziewicą czy ladacznicą, skoro w twoim skretyniałym półmóżdżku egzystują jedynie te dwie grupy kobiet?
>

A jak ty grupujesz kobiety wg liczby partnerów seksualnych?
szarley (54911 punktów)
Powtórzę pytanie, bo znów zaczynasz unikać odpowiedzi :

Twoja żona jest dziewicą czy ladacznicą, skoro w twoim skretyniałym półmóżdżku egzystują jedynie te dwie grupy kobiet?

Potem odpowiem na twoje pytanie
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Powtórzę pytanie, bo znów zaczynasz unikać odpowiedzi :
>Twoja żona jest dziewicą czy ladacznicą, skoro w twoim skretyniałym półmóżdżku egzystują jedynie te dwie grupy kobiet?
>Potem odpowiem na twoje pytanie

Niniejszym podważam znacznie ladacznicy i ujmuję znaczeniu dziewicy.
szarley (54911 punktów)
>>Powtórzę pytanie, bo znów zaczynasz unikać odpowiedzi :
>>Twoja żona jest dziewicą czy ladacznicą, skoro w twoim skretyniałym półmóżdżku egzystują jedynie te dwie grupy kobiet?
>>Potem odpowiem na twoje pytanie
>Niniejszym podważam znacznie ladacznicy i ujmuję znaczeniu dziewicy.

Czyli przyznajesz, że całe twoje pisanie na ten temat to bełkot i brednie
Czy tak?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Przyznaję, że współczesna kobieta może śmiać się z przezwania jej ladacznicą przez mężczyznę albo nawet może być dumna ze swoich podbojów jak dumny bywa rozpustnik.
szarley (54911 punktów)
>Przyznaję, że współczesna kobieta może śmiać się z przezwania jej ladacznicą przez mężczyznę albo nawet może być dumna ze swoich podbojów jak dumny bywa rozpustnik.

Cóż, znów skaczesz jak wesz zamiast uczciwie odpowiedzieć na sprowokowane przez ciebie pytanie :

Twoja żona jest dziewicą czy ladacznicą, skoro w twoim skretyniałym półmóżdżku egzystują jedynie te dwie grupy kobiet?
13-07-2016 08:00 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Przyznaję, że ten świat jest okropny przez ludzi jacy mnie otaczają, że nie należy słuchać starszych ludzi bo kierują nimi niskie instynkty i ze chciałbym z tego świata uciec ale nie ma dokąd.
12-07-2016 15:11 
 Ocena 3 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Współczesna kobieta na przezwanie jej ladacznicą albo uśmiałaby się albo byłaby jeszcze dumna, ze przeleciała tylu facetów.
Trudno, doprawdy, stwierdzić, czy to tobie współczuć znajomości z takimi "współczesnymi kobietami", czy raczej takim "współczesnym kobietom" współczuć znajomości z tobą.
12-07-2016 15:20 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Współczesna kobieta na przezwanie jej ladacznicą albo uśmiałaby się albo byłaby jeszcze dumna, ze przeleciała tylu facetów.
>Trudno, doprawdy, stwierdzić, czy to tobie współczuć znajomości z takimi "współczesnymi kobietami", czy raczej takim "współczesnym kobietom" współczuć znajomości z tobą.

Ale czego ty.oczesujesz?
Wstrzemięźliwości u kobiet? Dlaczego?
Sam jesteś wstrzemięźliwy? Dlaczego?

Jak ktoś nie chce to nie musi a jeśli chce to może.
12-07-2016 17:19 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)

>Ale czego ty.oczesujesz?
>Wstrzemięźliwości u kobiet?
Chyba tylko rozumu u Ciebie...
>Współczesna kobieta na przezwanie jej ladacznicą albo uśmiałaby się albo byłaby jeszcze dumna, ze przeleciała tylu facetów.
W ogóle nie znasz współczesnych kobiet. Ja np. dałabym Ci w pysk.
dajmonion (3663 punktów)
>Gdyby np. mąż powiedział swojej żonie - jesteś brzydka jak noc a ona jemu na to, ze jest nieskończenie obleśny i wulgarny to po chwilowej obrazie może oboje zrobiliby cos ze sobą. Staliby się dla siebie bardziej korzystni.
Nie. Prof. Starowicz wyjaśnia w jednej ze swoich książek, że kobiecie może być trudno pewne słowa wybaczyć. Zmiany mogą być nieodwracalne. Nazwanie kobiety krową, albo powiedzenie jej, że jest luźna. To samo dotyczy kastrowania psychicznego facetów, czyli np. komentarze dotyczące wielkości członka.

dajmonion
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>.
> Jeśli ktoś ma tylko złe emocje, to istnieje amputacja tylko nich.
>To jest praktycznie niemożliwe, choć może występować tak duża przewaga złych, iż mogą całkowicie zdominować dobre.

Autorytarne stwierdzenie, dowodów i argumentów brak, więc spuszczam to do kibla. Nie będzie mi się żaden Bogusławski w ten sposób usprawiedliwiał ze swojej rozchwianej emocjonalności.

> Mam tylko złe, ale przeważnie nie odczuwam żadnych, albo nad wszystkimi emocjami przeważa dystans.
>Pustych - nic nie niosących - deklaracji to można składać wiele, a i tak "wszystko okazuje się w praniu": www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,714907#w715545

Pustosłowie kompromitujące autora, brak argumentów.

>Uczestniczyłem w wielu naukowych konferencjach naukowych, a kilka nawet sam organizowałem. Wypowiedzi dyskutantów rzadko pozbawione były emocji, a nawet jeden z profesorów o sporym dorobku tak się zdenerwował, iż zmarł na atak serca zanim przyjechało pogotowie.

Winszuję

>Wskazywałem już Panu na dorobek Damasio, który wskazuje w swoich badaniach na niezwykle istotną rolę emocji w funkcjonowaniu człowieka - od wymiaru biologicznego, przez społeczny, po kulturowy.

Tak, emocje zaburzają myślenie wielu ludziom, większości #plebs

>Emocje są naszą naturalną cechą i one wcale mi nie przeszkadzają. Prawie każdego człowieka, a przynajmniej tych normalnych, emocje ponoszą, ale nie wszyscy zaraz schodzą na poziom chamstwa. Dla mnie najgorszym dyskutantem jest głupi cham, szczególnie wtedy gdy utytułowany albo/i za nickiem ukryty.[/color][/url] Natomiast do "zapanowania złymi nad emocjami" pomaga posiadana wiedza, w przedmiocie dyskursu oraz kultura zaszczepiona w procesie socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041 Zaś na pełne ujawnianie naszej prawdziwej kultury (chamstwa) pozwala nam alkohol i internet, gdzie hejt i prymitywne chamstwo potrafią osiągać takie szczyty jakie w realu się nie zdarzają. www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321
>Pozdrawiam.
>@@@
>.
>

Tak się usprawiedliwiają ludzie, którzy nie są w stanie kontrolować emocji. Pseudo-kulturą zasłaniają się ludzie, którzy mają braki intelektualne i logiczne, co pokazuje przykład trolla Bogusławskiego, który nie potrafi argumentować i umie tylko atakować ad personam, przeważnie kopiując cudze argumenty na swój temat i odwracając je przeciwko rozmówcy. Zimne chamstwo i cynizm wynika nieraz z zetknięcia się z wyjątkowym debilem i oszustem i jest to coś pozytywnego.

Nikt wartościowy nie ucieka przed argumentacją. To domena planktonu.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ale się wątek popieprzył to chyba przez emocje.
Miało być o płaceniu na rządy, parlamenty i urzędy za wydzielanie CO2. A co komu przeszkadza wyższa temperatura? Roślinność się zmieni ciała dostosują się i będzie git.

Kiedy będą opłaty za absorbcję energii słonecznej, stwarzanie oporów dla wiatru, rzek i pływów, kiedy będzie oplata za rozbijanie atomu? A za zużycie tlenu?
Będzie do tego potrzeba wiele formularzy i biurw.
Może biurwy rozwiążą problem bezrobocia wynikający z automatyzacji?

A ja wiem skąd ta histeria wokół odnawialnych źródeł energii.
Zachód potrzebuje mieć co sprzedać, będzie więc sprzedawał technologię pozyskiwania "ekologicznej" energii biedocie. Robi teraz pod to grunt.
12-07-2016 17:21 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)
>A co komu przeszkadza wyższa temperatura? Roślinność się zmieni ciała dostosują się i będzie git.
Naprawdę masz kota czy tylko tak dobrze udajesz?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)

>Tak się usprawiedliwiają ludzie, którzy nie są w stanie kontrolować emocji. Pseudo-kulturą zasłaniają się ludzie, którzy mają braki intelektualne i logiczne, co pokazuje przykład trolla Bogusławskiego, który nie potrafi argumentować i umie tylko atakować ad personam, przeważnie kopiując cudze argumenty na swój temat i odwracając je przeciwko rozmówcy. Zimne chamstwo i cynizm wynika nieraz z zetknięcia się z wyjątkowym debilem i oszustem i jest to coś pozytywnego.
>Nikt wartościowy nie ucieka przed argumentacją. To domena planktonu.

Bardzo chłodno piszesz tu o Bogusławskim, zupełna obojętność czysta logika. Zastanawiam się jak innym wychodzi taki chłodny racjonalizm, bo ja do wszystkiego emocjonalnie i irracjonalnie.

Przemyślałeś już to co wytknął ci Jacek?
Że twoje poczucie wyższości aż razi w oczy?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Bogusławski sam się poniża, a ja się tym tylko bawię. Dawno mi się znudziło, ale gdy odpuściłem przeniósł się z trollingiem do mojego wątku, więc nie pozostawia mi wyboru i muszę skopać leżącego.

Wystarczyło pisać na meritum, nie wywyższać się, nie reagować emocjonalnie i nie powtarzać moich zarzutów, bo to wygląda komicznie.

Brak ulegania emocjom i zdolność do chłodnego myślenia nie świadczy wcale o poczuciu wyższości. Mogę sprawiać takie wrażenie, bo z pewnością siebie strofuję trolli, ale to wynika z ich autokompromitacji #fideizm

Jeśli ktoś ucieka od argumentacji to dla mnie jego słabość jest aż nadto widoczna i nie muszę czuć się kimś żeby ktoś przy mnie czuł się nikim. Emocje Bogusławskiego same postawiły go pode mną w jego prywatnej hierarchii. Słabiaki nie budzą takich emocji jakie ja wzbudziłem w tym człowieku. Wiesz czemu? Bo wytykam mu logicznie kłamstwa i błędy, a on nie potrafi merytorycznie odpowiedzieć.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Slabiaki fizyczni, intelektualni, biznesowi, seksualni, naukowi, emocjonalni, w umyśle każdego homo sapiens krzewi się zwycięstwo.
Jak pojmować zwycięstwo i przegraną?
Jako dominację i podporządkowanie?

Każda mrówka robotnica marzy o staniu się królową mrowiska.
A za dominacją jednej mrówki nad pozostałymi, jedność wszystkich mrówek.
11-07-2016 22:42 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To jest tak, że gdy ktoś czuje się gorszy to widzi dominację, a ten kto faktycznie dominuje myśli o tym co jest realnie dobre i złe. Dla mnie liczy się głównie prawda i gdy ktoś jest kłamcą lub konfabuluje nieświadomie, to nie może liczyć na moją przychylność lub neutralność.

Jeśli ktoś jest słaby to trudno, ale niech się wtedy nie wywyższa. Dziś w lewackim świecie ludzie myślą, że są super i że wszystko im się należy. Wcale nie są super, ani nic im się nie należy a priori.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Dla mnie liczy się głównie prawda i gdy ktoś jest kłamcą lub konfabuluje nieświadomie, to nie może liczyć na moją przychylność lub neutralność.

Ale nie uwierzę Olson, że nie zauważyłeś jeszcze, że co prawdą dla jednego, to dla drugiego fałszem?
Mogę ci powiedzieć nawet co jest źródłem tak zasadniczej różnicy - co dobrem dla jednego, to dla drugiego złem.

Wiesz czemu Ruscy znowu na poważnie zaczynają dzielić się z Zachodem i nie mogą zgodzić się w żadnej sprawie? Dlaczego Zachód mówi, że Ruscy go prowokują i dlaczego Ruscy mówią, że Zachód ich prowokuje?
Bo Wschód i Zachód są odmienni moralnie, bo prawda Zachodu jest fałszem Wschodu, a prawda Wschodu fałszem Zachodu.

>Jeśli ktoś jest słaby to trudno, ale niech się wtedy nie wywyższa. Dziś w lewackim świecie ludzie myślą, że są super i że wszystko im się należy. Wcale nie są super, ani nic im się nie należy a priori.

Wiesz jak to bywa z tym "nic im się nie należy"?

"Nic im się nie należy" dopóki nie wezmą sobie tego siłą.
12-07-2016 00:00 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ale nie uwierzę Olson, że nie zauważyłeś jeszcze, że co prawdą dla jednego, to dla drugiego fałszem?

Są ludzie, którzy konfabulują, kłamią, albo wierzą w różne teorie. To wytykam i proszę o argumenty i gdy wywołuje to histerię zamiast argumentacji to chyba wiadomo o czym to świadczy.

>Mogę ci powiedzieć nawet co jest źródłem tak zasadniczej różnicy - co dobrem dla jednego, to dla drugiego złem.
>Wiesz czemu Ruscy znowu na poważnie zaczynają dzielić się z Zachodem i nie mogą zgodzić się w żadnej sprawie? Dlaczego Zachód mówi, że Ruscy go prowokują i dlaczego Ruscy mówią, że Zachód ich prowokuje?
>Bo Wschód i Zachód są odmienni moralnie, bo prawda Zachodu jest fałszem Wschodu, a prawda Wschodu fałszem Zachodu.

A te różnice to właśnie różnica emocji i wiary. Po to jest logika żeby to negować. Podam Ci kilka przykładów gdzie niby mówi się o sprzecznej moralności:
- aborcja - niektórzy próbują narzucić swoją wersję, że aborcja zawsze jest zła i przez to cierpią realne dzieci i rodzice. Niektórzy wierzą, że aborcja to coś takiego jak pójście do sklepu po wodę, czyli każdy ma tu dowolność, co powoduje brak odpowiedzialności
- eutanazja - ludzie ciężko chorzy muszą cierpieć, bo jacyś kretyni wierzą, że Bóg każe im żyć. tu nie ma różnic w moralności, tylko jest świadomość lub nieświadomość
- morderstwo dla korzyści finansowych - zawsze złe

>>Jeśli ktoś jest słaby to trudno, ale niech się wtedy nie wywyższa. Dziś w lewackim świecie ludzie myślą, że są super i że wszystko im się należy. Wcale nie są super, ani nic im się nie należy a priori.
>Wiesz jak to bywa z tym "nic im się nie należy"?
>"Nic im się nie należy" dopóki nie wezmą sobie tego siłą.

Czemu od razu siłą? Nie można już iść uczciwie do roboty, albo zarabiać na samorealizacji?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Czemu od razu siłą? Nie można już iść uczciwie do roboty, albo zarabiać na samorealizacji?

A można?
Bo ja gdzieś słyszałem, że jeśli coś jest tylko możliwe to na pewno się zdarzy a jeśli nie zdarzy się to znaczy, że nie było możliwe.

>Po to jest logika żeby to negować.
Próbowałem ci już tłumaczyć ale widocznie nie chcesz tego zaakceptować.
Logiczne myślenie to rozwinięte, złożone emocje. Logiczne myślenie to złożone chcenie.
Prawda - to zgodność z potrzebami tego, który prawdę stwierdza.
Fałsz - to niezgodność z potrzebami tego, który fałsz stwierdza.
Tak to idzie.
12-07-2016 00:35 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Czemu od razu siłą? Nie można już iść uczciwie do roboty, albo zarabiać na samorealizacji?
>A można?

TAK.

>Bo ja gdzieś słyszałem, że jeśli coś jest tylko możliwe to na pewno się zdarzy a jeśli nie zdarzy się to znaczy, że nie było możliwe.

Leszcze zawsze się tłumaczą. Skoro się nie dało to w większości przypadków mówimy o ludziach, którzy powinni winić za to siebie, choć faktem jest, że to niczyja wina, że debil jest debilem.

>>Po to jest logika żeby to negować.
>Próbowałem ci już tłumaczyć ale widocznie nie chcesz tego zaakceptować.
>Logiczne myślenie to rozwinięte, złożone emocje. Logiczne myślenie to złożone chcenie.
>Prawda - to zgodność z potrzebami tego, który prawdę stwierdza.
>Fałsz - to niezgodność z potrzebami tego, który fałsz stwierdza.
>Tak to idzie.

To są Twoje konfabulacje, które podsuwa Ci interpretator rzeczywistości. Obalałem to, ale powtarzasz znów to samo.

1 poziom: instynkty, odruchy
2 emocje, wierzenia
3 logika, wartości

Prawda - opis faktów, to co faktycznie ma miejsce, jest zaobserwowane
Fałsz - nieprawda, kłamstwo, stwierdzenie niezgodne z obserwacjami

Są jeszcze zaburzenia poznawcze - wszyscy jakimś ulegamy w mniejszym lub większym stopniu

Emocje powstają też jako reakcja na myślenie logiczne i wartości. Jeśli emocje sterują czyimś myśleniem to mówimy o planktonie. Myśli powinny być pomimo emocji, powinny kierować emocjami.

Moralność to wartościowanie, hierarchizowanie wyborów.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Leszcze zawsze się tłumaczą.

Jaki chłód? Jaka obojętność? Czysta logika nieleszczu!

>Jeśli emocje sterują czyimś myśleniem to mówimy o planktonie.
A co? Ciężko pogodzić się, że Olson też czegoś chce i podobnie jak plankton podąża za tym co przyjemne unikając tego co nieprzyjemne?

Wierzysz, że dzięki medytacji wyjdziesz z ciała?
No ale gdzie pójdziesz i co będziesz robił?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Leszcze zawsze się tłumaczą.
>Jaki chłód? Jaka obojętność? Czysta logika nieleszczu!

Co?

>>Jeśli emocje sterują czyimś myśleniem to mówimy o planktonie.
>A co? Ciężko pogodzić się, że Olson też czegoś chce i podobnie jak plankton podąża za tym co przyjemne unikając tego co nieprzyjemne?

Plankton wybiera najłatwiejsze rozwiązania.

>Wierzysz, że dzięki medytacji wyjdziesz z ciała?

Nie, ani też nie ma żadnego mnie, który mógłby wyjść z ciała.

>No ale gdzie pójdziesz i co będziesz robił?
>

Hę?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Mam inaczej, dla mnie "w najgorszym wypadku pozbyć się emocji i uczuć tak jak ja to zrobiłem" z wiedzą którą mam o emocjach jest nie do przyjęcia.

A cóż to za wiedza? Bo wg mojej wiedzy jest inaczej, a im większa kontrola emocji tym lepiej.
12-07-2016 12:59 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A cóż to za wiedza? Bo wg mojej wiedzy jest inaczej, a im większa
> kontrola emocji tym lepiej.

Praktyczna, w moim przypadku się sprawdza.
Poza tym podzielam tu zdanie Andrzeja Bogusławskiego który pisał "dorobek Damasio, który wskazuje w swoich badaniach na niezwykle istotną rolę emocji w funkcjonowaniu człowieka - od wymiaru biologicznego, przez społeczny, po kulturowy. Emocje są naszą naturalną cechą i one wcale mi nie przeszkadzają. Prawie każdego człowieka, a przynajmniej tych normalnych, emocje ponoszą (..) do "zapanowania złymi nad emocjami" pomaga posiadana wiedza, w przedmiocie dyskursu oraz kultura zaszczepiona nam w procesie socjalizacji".
Czytaj też
www.psycho(*)4_2014/63Janowski_PT2014i4.pdf
Problem więc nie w istnieniu, czy nieistnieniu emocji, ale w ich regulowaniu.

Chęć prostego wykluczenia negatywnych emocji świadczy o niedoświadczeniu w obserwacji siebie, jej braku lub pojmowaniu tych praw czysto kategoriami dziecka.
Wg mnie ta droga prowadzi do braku poczucia pulsowania życia w nas.
Emocje to życie, a nieskrępowane czucie ich to czucie życia (zazwyczaj bardzo przyjemne, bliskie poczuciu spełniania się).

Kiedyś koleżanka wspominała mi, że jej syn czasem bywa obiektem drwin czy nawet przemocy i bardzo się tego boi. Radziła mu odejście od takiego 'kolegi' - oprawcy, zostawienie go ale widocznie niezbyt się z tym dobrze czuła, skoro dalej drążyła temat ze mną.
Poradziłem jej, żeby wspierała syna i mówiła mu czasem, żeby oddał, niekiedy późniejsi dobrzy kumple rodzą się właśnie z takich początkowych nieporozumień.

Ty pewnie odwróciłeś się od jakichś b. wczesnych negatywnych doświadczeń i później urosło to do rangi sporego problemu. Z tego co widzę wcale tutaj nie mówisz o konkretnych negatywnych doświadczeniach z emocjami. Wszystko się z czegoś bierze.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> A cóż to za wiedza? Bo wg mojej wiedzy jest inaczej, a im większa
>> kontrola emocji tym lepiej.
>Praktyczna, w moim przypadku się sprawdza.

W moim sprawdza się kontrola emocji i wychodzenie poza nie. Wygląda to tak, że po prostu przyglądam się emocjom i podważam je pytaniami, rozkładam je logicznie i wtedy wychodzi na jaw ich absurdalność. Mechanizm jest zazwyczaj taki, że automatycznie reaguję emocjonalnie na zjawiska świata zewnętrznego oraz własne myśli, ale nie ulegam tym impulsom.

>Poza tym podzielam tu zdanie Andrzeja Bogusławskiego który pisał "dorobek Damasio, który wskazuje w swoich badaniach na niezwykle istotną rolę emocji w funkcjonowaniu człowieka - od wymiaru biologicznego, przez społeczny, po kulturowy. Emocje są naszą naturalną cechą i one wcale mi nie przeszkadzają. Prawie każdego człowieka, a przynajmniej tych normalnych, emocje ponoszą (..) do "zapanowania złymi nad emocjami" pomaga posiadana wiedza, w przedmiocie dyskursu oraz kultura zaszczepiona nam w procesie socjalizacji".

Tylko, że Bogusławski napisał tutaj pustosłowie. Wiadomo, że emocje mają bardzo duża rolę w funkcjonowaniu człowieka. Widać to po ogóle społeczeństwa, które jest głupie. Nie jest to jednak żaden wyznacznik tego co dobre i właściwe, a jedynie jest to powszechne. Emocje ponoszą ludzi, ale... jeśli są to tylko impulsy to nic strasznego. Gorzej gdy ktoś nieustannie "myśli emocjami", a chłodna logika w ogóle nie jest włączana podczas konfabulacji. Wynika to z braku samoobserwacji i wtedy właśnie mówimy o wierze.

>Chęć prostego wykluczenia negatywnych emocji świadczy o niedoświadczeniu w obserwacji siebie, jej braku lub pojmowaniu tych praw czysto kategoriami dziecka.

Ale ja nie o tym pisałem. Ja wykluczam zarówno negatywne emocje (choć jest trudniej, ale większość wygasa gdy wkracza logika i wtedy pojawia się obojętność), jak i pozytywne (bo zazwyczaj wynikają one z iluzji, wiary). Osoby niedoświadczone w obserwacji siebie i myślące kategoriami dziecka to zazwyczaj osoby bardziej emocjonalne.

>Wg mnie ta droga prowadzi do braku poczucia pulsowania życia w nas.
>Emocje to życie, a nieskrępowane czucie ich to czucie życia (zazwyczaj bardzo przyjemne, bliskie poczuciu spełniania się).

No nie wiem, to mi brzmi już ezoterycznie Trudno mówić o spełnianiu się gdy nie można spełnić jednej z podstawowych potrzeb jaką jest miłość. To jest tak, że raczej trzeba żyć, bo przecież nikt z nas tego życia nie wybrał, a gdy ktoś się powiesi (co jest nieraz jedyną logiczną opcją) to będzie frajerem. Spełnianie się jest właśnie dla tych, którzy mają właściwe emocje, preferencje, cele. Jeśli ktoś zastał w swoim umyśle te niewłaściwe (nie mówię o negatywnych w sensie odczuwania bólu tylko np chęć zrobienia czegoś złego i czerpania z tego przyjemności) to trzeba z tym walczyć, ale próba ucieczki powoduje właśnie problemy, więc trzeba brać to na klatę i wtedy właśnie tworzy się to logiczne i chłodne spojrzenie, wg którego np seks nie jest niczym pięknym, tylko jest prymitywnym mechanizmem ewolucyjnym, jedzenie nie jest niczym wartościowym, tylko trzeba naładować pasek głodu, bo wszyscy jesteśmy takimi simsami, które muszą ładować te pieprzone paseczki. Większość rzeczy robi się żeby unikać cierpienia, a nie żeby zrobić coś dobrego, np trzeba pracować żeby nie zdychać z głodu w melinie, trzeba być ambitnym żeby nie czuć do siebie pogardy, trzeba jeść żeby nie być głodnym, trzeba uprawiać sport żeby unikać chorób itd.

>Kiedyś koleżanka wspominała mi, że jej syn czasem bywa obiektem drwin czy nawet przemocy i bardzo się tego boi. Radziła mu odejście od takiego 'kolegi' - oprawcy, zostawienie go ale widocznie niezbyt się z tym dobrze czuła, skoro dalej drążyła temat ze mną.
>Poradziłem jej, żeby wspierała syna i mówiła mu czasem, żeby oddał, niekiedy późniejsi dobrzy kumple rodzą się właśnie z takich początkowych nieporozumień.

Potrzeba mu silnego męskiego wzorca. Jak on reaguje na te drwiny? Środowisko w szkole jest bezlitosne, ludzie to zwierzęta. O wszystko trzeba walczyć, o uznanie, pieniądze, kobietę. Rówieśnicy testują na ile mogą sobie pozwolić i widocznie syn Twojej koleżanki pozwolił na zbyt dużo. Może ma za dużo wrażliwości, a za mało ambicji?

>Ty pewnie odwróciłeś się od jakichś b. wczesnych negatywnych doświadczeń i później urosło to do rangi sporego problemu. Z tego co widzę wcale tutaj nie mówisz o konkretnych negatywnych doświadczeniach z emocjami. Wszystko się z czegoś bierze.

Pisałem o jednej konkretnej rzeczy i nawet o niej dyskutowaliśmy. Kiedyś właśnie byłem wrażliwy i emocjonalny, ale górę nad tym wzięła ambicja i chęć znania prawdy. Nie mam zdolności ucieczki od negatywnych emocji jak większość społeczeństwa. Dzieciństwo miałem szczęśliwe, ale pochłonąłem wtedy sporo szkodliwych emocji i memów, z którymi teraz trzeba walczyć, a chyba nic bardziej nie boli niż uświadomienie sobie, że moje dobro jest obiektywnym złem. Nienawidzę jednak ludzi, którzy się oszukują. Robię wszystko żeby wywołać w nich dysonans poznawczy, żeby nie mogli uciekać od prawdy i oszukiwać siebie i innych. Każdemu kłamcy kroję duszę moim mentalnym nożem tak żeby te złe, czarne dusze krwawiły i kwiczały jak prosię w rzeźni. Ktoś może nazwać to chamstwem, ale dla mnie to tylko komplement, a jedyną obelgą jest kłamstwo.
12-07-2016 22:34 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Pośmiałbym się serdecznie obserwując jak rozkładasz strach na elementy i stajesz obojętny. Może na wąskiej belce rozłożonej pomiędzy wysokimi budynkami?

Powiedzmy, ze swoimi "prawdami" programujesz kogoś na nieszczęście i na jaki wafel mu to? Żeby szczęście w nieszczęście obrócić? Też mi biznes. Albo na jaki wafel to tobie? Masz z tego jakąś korzyść? Nieszczęśliwego człowieka obok.

Gdybym nie zaczął przypadkiem kręcić się wokół determinizmu pewnie byłbym teraz nie tylko bogaty ale jeszcze szczęśliwy. A tak? Wszystko się spierdolilo.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pośmiałbym się serdecznie obserwując jak rozkładasz strach na elementy i stajesz obojętny.

A co w tym śmiesznego?

>Może na wąskiej belce rozłożonej pomiędzy wysokimi budynkami?

Nie mówię o takich przypadkach.

>Powiedzmy, ze swoimi "prawdami" programujesz kogoś na nieszczęście i na jaki wafel mu to? Żeby szczęście w nieszczęście obrócić? Też mi biznes. Albo na jaki wafel to tobie? Masz z tego jakąś korzyść? Nieszczęśliwego człowieka obok.

A kogo niby programuję na nieszczęście? Skąd taki pomysł?

>Gdybym nie zaczął przypadkiem kręcić się wokół determinizmu pewnie byłbym teraz nie tylko bogaty ale jeszcze szczęśliwy. A tak? Wszystko się spierdolilo.
>

Znam takiego kolesia, który jest niezbyt mądry i niezbyt przystojny i trafiła mu się choroba fizyczna. Ów osobnik twierdzi, że nie ma dziewczyny przez tą chorobę (ludzie z gorszymi chorobami mają partnerów) Na boisku grał ze mną kiedyś taki koleś, który zawsze jak pudłował to z winy nierówności na trawie albo źle napompowanej piłki. No taaaa... <zieeeew>
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
No więc dobrze mądry i przystojny Olsonie jesteś lepszy ode mnie!
Tylko co ci z tego? Chciałeś być kimś lepszym? Może chcesz być najlepszy?
Jacek budował podobne wnioski do ciebie.

Ja już nie chcę być lepszy od innych ale też nie bardzo innych lubię.
Masz rację ludzie to zwierzęta. Ja mogę dodać jeszcze od siebie tylko, ze im bardziej rozwinięte to tym bardziej prymitywne.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No więc dobrze mądry i przystojny Olsonie jesteś lepszy ode mnie!

Tego nie wiem. Śmieszy mnie to, że ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem Komentując debili nie mówię wcale o sobie, więc skąd taka dychotomia w Twoich ocenach?

>Tylko co ci z tego? Chciałeś być kimś lepszym? Może chcesz być najlepszy?

Każdy by chciał, więc powinieneś się chyba zapytać o priorytet tego pragnienia. U mnie jest on bardzo niski.

>Jacek budował podobne wnioski do ciebie.

To może warto się nad tym zastanowić, a nie z góry odrzucać?

>Ja już nie chcę być lepszy od innych ale też nie bardzo innych lubię.

Tu mam podobnie.

>Masz rację ludzie to zwierzęta. Ja mogę dodać jeszcze od siebie tylko, ze im bardziej rozwinięte to tym bardziej prymitywne.

Dlaczego tak uważasz?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)

>To może warto się nad tym zastanowić, a nie z góry odrzucać?

A co tu się zastanawiać nad pluciem na człowieka?
Nie odrzucisz, to ci zostanie na twarzy.
13-07-2016 08:50 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A co tu się zastanawiać nad pluciem na człowieka?
> Nie odrzucisz, to ci zostanie na twarzy

A które to plucie?
a) to, że nie potrafisz czy nie chcesz podjąć odpowiedzialności za własne decyzje?
b) że tworzysz tyleż iluzoryczny, co nieprzemyślany program, aby poczuć się przez chwilę lepiej?
c) że sycisz swoją nieodpowiedzialnością i nużaniam się w fantazjach zamiast rzeczywistości własne dzieci?
d) że dyskutujesz na tematy techniczne, a pod spodem ciągle jedna motywacja: podzielcie się w pocie waszego czoła swoją wiedzą ze mną, a ja dam wam figę z makiem?
e) może to, że w dyskusji nie odpowiadasz na setki cudzych pytań, pomijasz milczeniem cudzy wysiłek, okazujesz mega-brak szacunku do interlokutora, gdyż najważniejsze jest b)?

Dla ciebie pewnie każdy, kto nie będzie się z tobą zgadzał, a użyje trochę twardszych argumentów będzie pluł.
Szukasz głaskania po główce? Źle trafiłeś, jeśli sam nie widzisz to wiedz, że przeważnie każdy użytkownik tego forum wie iż głaskaniem po główce niczego nie zmienia i nie ma żadnej siły oddziaływania, no może oprócz relacji z dzieckiem (ale nie 40 letnim).

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
13-07-2016 00:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

Poza tym podzielam tu zdanie Andrzeja Bogusławskiego który pisał: "dorobek Damasio, który wskazuje w swoich badaniach na niezwykle istotną rolę emocji w funkcjonowaniu człowieka - od wymiaru biologicznego, przez społeczny, po kulturowy. Emocje są naszą naturalną cechą i one wcale mi nie przeszkadzają. Prawie każdego człowieka, a przynajmniej tych normalnych, emocje ponoszą (..) do "zapanowania złymi nad emocjami" pomaga posiadana wiedza, w przedmiocie dyskursu oraz kultura zaszczepiona nam w procesie socjalizacji".
>Tylko, że Bogusławski napisał tutaj pustosłowie.
To, iż jakiś osioł nie potrafi zrozumieć czyjejś wypowiedzi nie jest nawet przesłanką do tego aby zdyskredytować czyiś tekst. Każdy tekst, każdego człowieka podlega krytycznej ocenie, ale trzeba przedstawić jakieś merytoryczne argumenty. Chamski hejt na człowieka zamiast racjonalnych argumentów kompromituje ich autora, a nie napadniętego. Już bardzo średnio inteligenty czytelnik zauważy, iż pan Jacek powołał się tu na poglądy Damasio, a nie Bogusławskiego.

Trzeba zaś być ogromnym niedouczonym zadufkiem aby pozwolić sobie na tak pusty intelektualnie atak, na uczonego tej klasy. Oczywiście Damasio tak jak wszyscy ludzie poza panem Olsonem, podlega krytyce, ale najpierw trzeba go zrozumieć i mieć choćby tylko zielone pojęcie o czym on pisze. Ble, ble, zdaje mi się, to o wiele za mało.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Tylko, że Bogusławski napisał tutaj pustosłowie.
>To, iż jakiś osioł nie potrafi zrozumieć czyjejś wypowiedzi nie jest nawet przesłanką do tego aby zdyskredytować czyiś tekst.

To, że jakiś osioł nie potrafi się zgodzić z tym, że dla kogoś jego wypociny są pustosłowiem, to już problem tego osła. Komicznie wygląda Twoje chamstwo w zestawieniu z Twoją pseudo kulturą. Moje wygląda normalnie, szczerze i opiera się na logice i argumentacji. Twoje to nadużywanie formy grzecznościowej i kompletne pustosłowie.

>Każdy tekst, każdego człowieka podlega krytycznej ocenie, ale trzeba przedstawić jakieś merytoryczne argumenty.

To proszę mi pokazać argumenty, na które miałbym odpowiedzieć. Moja 6 letnia kuzynka może powiedzieć, że ktoś coś napisał w książce, że emocje odgrywają bardzo dużą rolę emocji w funkcjonowaniu człowieka. Tak pisze inteligencja? No ok, u niektórych jest to widocznie bardzo pojemne pojęcie

>Chamski hejt na człowieka zamiast racjonalnych argumentów kompromituje ich autora, a nie napadniętego. Już bardzo średnio inteligenty czytelnik zauważy, iż pan Jacek powołał się tu na poglądy Damasio, a nie Bogusławskiego.

Powołał się na Bogusławskiego i Damasio, a Bogusławski ma jakiś problem z krytyką i nie potrafi normalnie zapytać o argumenty, tylko od razu atakuje. Pytany o argumenty sam milczy, więc wszystko jasne.

>Trzeba zaś być ogromnym niedouczonym zadufkiem aby pozwolić sobie na tak pusty intelektualnie atak, na uczonego tej klasy. Oczywiście Damasio tak jak wszyscy ludzie poza panem Olsonem, podlega krytyce, ale najpierw trzeba go zrozumieć i mieć choćby tylko zielone pojęcie o czym on pisze. Ble, ble, zdaje mi się, to o wiele za mało.
>@@@
>.
Bogusławski podlega krytyce, a nie Damasio.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wygląda to tak, że po prostu przyglądam się emocjom i podważam
> je pytaniami, rozkładam je logicznie i wtedy wychodzi na jaw ich absurdalność

Emocje nie są absurdalne, ale przyrodzone, pozwalały przez miliony lat przetrwać gatunkom.
Przyjemność to przecież też emocja, jak i ból nakazujący ręce szybciej wziąć rękę z nad gorącego palnika z gazem, niż zdążyłbyś o tym pomyśleć.

> Mechanizm jest zazwyczaj taki, że automatycznie reaguję
> emocjonalnie na zjawiska świata zewnętrznego oraz własne myśli,
> ale nie ulegam tym impulsom.

Zależy o czym tu mówisz. Spróbuj nie zareagować na impuls zdrowego śmiechu a zobaczysz czy będzie ci to sprzyjać, czy raczej obciążać.

> Wiadomo, że emocje mają bardzo duża rolę w funkcjonowaniu człowieka
> Widać to po ogóle społeczeństwa, które jest głupie
> Nie jest to jednak żaden wyznacznik tego co dobre i właściwe

To tak, jakby napisać o ludziach z chorą nogą: wiadomo, że noga ma bardzo duża rolę w funkcjonowaniu człowieka. Widać to zwłaszcza po ogóle społeczeństwa, które jest kulejące. Uważajcie, noga nie jest żadnym wyznacznikiem tego co dobre i właściwe! W poszukiwaniu tego co właściwie i dobre nie należy zwracać uwagi na żadną nogę, bo ona przeważnie zawsze bruździ.

> a jedynie jest to powszechne

Widzisz tylko jedną stronę medalu. Mnie podobają się emocjonalne reakcje podczas meczu, reakcje na zwykłe sprawy mojej małżonki, koleżanek i kolegów w pracy (m.in. ich poczucie humoru). Wyczuwając jednostajnie pozytywne i spokojne emocje u sprzedawcy jestem w stanie kupować u niego dłużej towar (sprawdziwszy uprzednio, że u innych drożej) i nie przejmować się, że za jakiś czas mogę co-nieco stracić, bo podoba mi się obcowanie z takimi ludźmi. Jak to powiedział pewien reżyser o pewnej aktorce: angażuję ją, bo dobrze działa mi na przemianę materii.

> Emocje ponoszą ludzi, ale... jeśli są to tylko impulsy to nic strasznego
> Gorzej gdy ktoś nieustannie "myśli emocjami"

Tu nie ma między nami sporu. W tym przypadku masz rację, ponoszenie przez emocje nie jest dobre (truizm - ziewnięcie).

>> Chęć prostego wykluczenia negatywnych emocji świadczy o
>> niedoświadczeniu w obserwacji siebie, jej braku lub pojmowaniu
>> tych praw czysto kategoriami dziecka.
> Ale ja nie o tym pisałem. Ja wykluczam zarówno negatywne emocje

Niby nie o tym, ale też. Oj Olson-logiku

> (choć jest trudniej, ale większość wygasa gdy wkracza logika i wtedy
> pojawia się obojętność), jak i pozytywne (bo zazwyczaj wynikają one z iluzji, wiary)

Faktycznie są i takie wynikające z iluzji i wiary. Jednak popatrzymy na podstawową: masz dajmy na to 25 lat, jesteś samotny. Wtem spotykasz chętną cudowną dziewczynę z normalnej rodziny. Wykształconą, inteligentną (na razie nie mówimy o wyglądzie). Ona jak cię widzi - drzy onieśmielona i działa to na twoje endorfiny jak diabli. Zakochujesz się. Gdzie tu wiara?

> Osoby niedoświadczone w obserwacji siebie i myślące kategoriami
> dziecka to zazwyczaj osoby bardziej emocjonalne.

I co, chcesz mi powiedzieć w tym wypadku, że doświadczenie w obserwacji siebie wyklucza emocje i uczucia do powyższej dziewczyny? A dlaczego nie dać im się porwać, jednocześnie je kontemplując? Bo będzie jakieś ziazi? Jakie?

> Trudno mówić o spełnianiu się gdy nie można spełnić jednej
> z podstawowych potrzeb jaką jest miłość

Być może w tym właśnie problem. Tylko wybacz, ale poniższe rozumowanie kupy się nie trzyma: Olson nie może dzielić z lubą jednej z podstawowych potrzeb jaką jest miłość = wszystkie emocje wszystkich be, należy się im przyglądać i podważać pytaniami, rozkładać logicznie i obnażać ich absurdalność wynikają z iluzji wiary.
Przecież to absurd Ty i Twoje emocje to jeszcze nie cały świat. Już pisałem, że ja mam inaczej.

> Spełnianie się jest właśnie dla tych, którzy mają właściwe emocje,
> preferencje, cele

To Ty masz niewłaściwe? Hm..

> Jeśli ktoś zastał w swoim umyśle te niewłaściwe (nie mówię o negatywnych
> w sensie odczuwania bólu tylko np chęć zrobienia czegoś złego i czerpania
> z tego przyjemności) to trzeba z tym walczyć

Zgadzam się, choć walkę można różnie rozumieć. Ja rozumiem ją nieco inaczej niż powszechnie się uważa: walczyć, czyli próbować dociec czuciem prawdziwego źródła, w tym również, a może przede wszystkim emocjonalnego. Przeżywać je drugi raz tym razem jednak świadomie. W ten sposób się je uwalnia.

> ale próba ucieczki powoduje właśnie problemy, więc trzeba brać
> to na klatę i wtedy właśnie tworzy się to logiczne i chłodne spojrzenie

Logiczne i chłodne spojrzenie akurat w tym przeszkadza. Dociec nie znaczy nieustannie mielić procesorem własnej głowy. Raczej poddać się i pozwolić myślom płynąć obserwując je, nie korygując i nie cenzorując.

> wg którego np seks nie jest niczym pięknym, tylko jest prymitywnym
> mechanizmem ewolucyjnym

Do tego się właśnie sprowadziłeś dominacją logicznego rozumowania.

> jedzenie nie jest niczym wartościowym, tylko trzeba naładować pasek
> głodu, bo wszyscy jesteśmy takimi simsami, które muszą ładować
> te pieprzone paseczki

J.w.

> Większość rzeczy robi się żeby unikać cierpienia, a nie żeby zrobić
> coś dobrego, np trzeba pracować żeby nie zdychać z głodu w melinie

Ja akurat nie robię wiele z tego powodu. Jestem ciekaw, skąd ci przyszło do głowy, że większość. Prowadziłeś jakieś badania? Olson, obserwacje większości to my mamy z goła odmienne.
Ja np. pracuję, żeby kupić sobie czy dzieciom coś fajnego. Żeby dobrze zjeść. Żeby komfortowo mieszkać, nie jeździć jakimś 15-letnim toczydłem, tylko fajną, nowoczesną i bezpieczną furą. Szklanka do połowy pusta lub pełna się kłania.

C.D.N.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Emocje nie są absurdalne, ale przyrodzone, pozwalały przez miliony lat przetrwać gatunkom.
>Przyjemność to przecież też emocja, jak i ból nakazujący ręce szybciej wziąć rękę z nad gorącego palnika z gazem, niż zdążyłbyś o tym pomyśleć.

No ale przecież nie o takich emocjach tutaj pisaliśmy. Kontekst jest taki: emocje czy logika? Uleganie emocjom to brak logiki w danej kwestii. To co innego niż odczuwanie emocji w ogóle, czyli np przyjemności, strachu itd. Odczuwanie emocji, a zdominowanie świadomości przez emocje kosztem logiki to dwie różne sprawy.

Emocje jako przekonania, wiara, chęć myślenia tak, a nie inaczej, albo myślenie emocjami, czyli wg schematu kopiuj-wklej - masz jakieś założenia, których nie podważasz, w tym treść racjonalizacji umysłu (samooszukiwania). Logika to rozkładanie tych przekonań na czynniki pierwsze. Przykład: mentalista stosuje na grupce kilku osób technikę manipulacji i zimnego odczytu, oni wierzą, a ja logicznie tłumaczę co koleś zrobił i pyk - czar pryska. Albo nie chce mi się czegoś zrobić, więc wymyślam wymówkę. Na tym etapie emocje to uwierzenie w treść wymówki, a logika to świadome użycie wymówki w celu oszukania kogoś żeby się wykręcić. Zobacz co robi większość alkoholików, jak emocjonalnie myślą i wierzą w swoje iluzje. Są też jednak świadomi alkoholicy, którzy unikają tej całej otoczki i są ze sobą szczerzy. Tym nieświadomym debilom wymyśla się na AA formułkę odwołującą się do "sił wyższych" i robi się z nich osoby świętsze od papieża, a gdy spotkasz takiego bota, to musisz słuchać jak mówi o tym jaka to trzeźwość jest wspaniała, ludzie mu gratulują, on czuje się dumny. Taki burak niczego się nie nauczył, tylko oddał myszkę i klawiaturę innym ludziom i zamienił treść swoich wierzeń/memów na korzystniejszą. A co robi olson gdy spotka kogoś takiego? Ano obnaża iluzję, w którą ów osobnik wierzy, ironicznie się śmieje i logicznie tłumaczy, jednocześnie patrząc z politowaniem na osoby, które z grzeczności i strachu przytakują niepijącemu alkoholikowi i go chwalą.

>> Mechanizm jest zazwyczaj taki, że automatycznie reaguję
>> emocjonalnie na zjawiska świata zewnętrznego oraz własne myśli,
>> ale nie ulegam tym impulsom.
>Zależy o czym tu mówisz. Spróbuj nie zareagować na impuls zdrowego śmiechu a zobaczysz czy będzie ci to sprzyjać, czy raczej obciążać.

No nie o śmiechu, bo to akurat automatyzm, tylko o refleksji dotyczącej potem tego śmiechu, np przeważnie ludzie śmieją się z czyjegoś nieszczęścia i głupoty, więc potem następuje refleksja, że to było co prawda śmieszne, ale też smutne.

>To tak, jakby napisać o ludziach z chorą nogą: wiadomo, że noga ma bardzo duża rolę w funkcjonowaniu człowieka. Widać to zwłaszcza po ogóle społeczeństwa, które jest kulejące. Uważajcie, noga nie jest żadnym wyznacznikiem tego co dobre i właściwe! W poszukiwaniu tego co właściwie i dobre nie należy zwracać uwagi na żadną nogę, bo ona przeważnie zawsze bruździ.

Przekręciłeś Po pierwsze należałoby napisać jaka jest ta rola emocji i których emocji, bo nie można ich wrzucać wszystkich do jednego worka tak jak nóg. Po drugie emocje są przeważnie błędami poznawczymi, z których część jest przydatna do przetrwania, a część nie i dlatego właśnie jest jak jest. Sam fakt, że ludzie mają emocje jeszcze nic nie oznacza, bo być może bez tych emocji byłoby lepiej. Nogi są zawsze potrzebne, a emocje to stary ewolucyjnie mechanizm, który zostaje wypierany przez logikę. Mogą więc być tylko złym atawizmem, który bardziej szkodzi i zaburza logikę czyli lepszy ewolucyjnie mechanizm.

>Widzisz tylko jedną stronę medalu. Mnie podobają się emocjonalne reakcje podczas meczu,

A mnie denerwują, bo siedzę sobie z kumplem na stadionie i przewraca się "nasz" zawodnik, a ludzie wokół automatycznie domagają się rzutu wolnego, choć nie było faulu. Emocje zaburzają racjonalną ocenę sytuacji. Potem nasz zespół przegrał i ludzie wychodzą wkurzeni, niektórzy mówią mi, że przegrana z Legią popsuła im weekend i przypominam sobie siebie z okresu liceum gdy miałem tak samo. Teraz bez emocji wracam po meczu do domu.

>reakcje na zwykłe sprawy mojej małżonki, koleżanek i kolegów w pracy (m.in. ich poczucie humoru).

Ok, poczucie humoru tak. Tylko, że te bardziej emocjonalne i wczute osoby często czują się obrażone neutralnymi żartami...

>Wyczuwając jednostajnie pozytywne i spokojne emocje u sprzedawcy jestem w stanie kupować u niego dłużej towar (sprawdziwszy uprzednio, że u innych drożej) i nie przejmować się, że za jakiś czas mogę co-nieco stracić, bo podoba mi się obcowanie z takimi ludźmi. Jak to powiedział pewien reżyser o pewnej aktorce: angażuję ją, bo dobrze działa mi na przemianę materii.

Tak, lgniemy do pozytywnych emocji i gdy nie jest to sprzeczne z logiką, to jest to fajne.

>> Ale ja nie o tym pisałem. Ja wykluczam zarówno negatywne emocjeNiby nie o tym, ale też. Oj Olson-logiku

No bo nie o tym. Pisałeś o prostym odcinaniu się od negatywnych emocji, a ja o głębszej logicznej analizie. Przykładem niech będzie ten mecz: gdy ulegałem emocjom to angażowałem się emocjonalnie w oglądanie meczu i ulegałem błędom poznawczym i oddawałem odpowiedzialność za swój nastrój jakimś kopaczom na boisku i sędziemu. Logiczne przemyślenie sprawiło, że oglądam mecz z zupełnie innym podejściem. Wykluczyłem tu jednak także pozytywne emocje i euforię w przypadku wygranej z głównymi rywalami. Odcięcie się, o którym Ty pisałeś wyglądałoby raczej tak "wygralibyśmy gdyby nie sędzia i pogoda, źle napompowana piłka i kontuzja jednego z graczy".
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ciąg dalszy:

>Potrzeba mu silnego męskiego wzorca

Zgadzam się.

> Pisałem o jednej konkretnej rzeczy i nawet o niej dyskutowaliśmy

I tą jedną negatywną rzecz uogólniasz na emocje dających się nimi kierować ludzi, których uważasz za barany?

> Kiedyś właśnie byłem wrażliwy i emocjonalny, ale górę nad
> tym wzięła ambicja i chęć znania prawdy

Być może wybujała ambicja i przedwczesna chęć znania prawdy, która prowadzi zazwyczaj od fałszu. Ciekawe po co ci ambicja, która szkodzi i co sobie przez nią załatwiasz.

> Nie mam zdolności ucieczki od negatywnych emocji jak większość społeczeństwa

I dobrze, bo nie o ucieczkę w tym chodzi.

> Dzieciństwo miałem szczęśliwe, ale pochłonąłem wtedy sporo szkodliwych
> emocji i memów, z którymi teraz trzeba walczyć

O walce pisałem wyżej.

> a chyba nic bardziej nie boli niż uświadomienie sobie, że moje
> dobro jest obiektywnym złem

Boli i ma boleć na podobnej zasadzie, co dane twierdzenie czy też nawet emocje lub uczucie, które uważaliśmy za część nas, za nadające nam tożsamość. A tu pstryk i okazuje się, ze działa na naszą niekorzyść. Dalszy krok to uznać, że nie jest częścią nas, że jest nabyta. I wtedy to "dobro" które nam w praktyce szkodzi odpada.. świat się nie kończy, a nam lżej .

> Nienawidzę jednak ludzi, którzy się oszukują

A ja ich mimo wszystko lubię. Oszukują się - trudno, ich sprawa. Ale z jakiego powodu mam ich zaraz nie lubić?

> Robię wszystko żeby wywołać w nich dysonans poznawczy, żeby
> nie mogli uciekać od prawdy i oszukiwać siebie i innych

Wg mnie robisz tak, bo nie jesteś w stanie tego zrobić sam ze sobą (a bardzo chcesz).

> Każdemu kłamcy kroję duszę moim mentalnym nożem tak żeby te złe,
> czarne dusze krwawiły i kwiczały jak prosię w rzeźni.

Innych łatwiej.Pokrój w końcu siebie, miej odwagę wziąć się za to raz, a dobrze.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Faktycznie są i takie wynikające z iluzji i wiary. Jednak popatrzymy na podstawową: masz dajmy na to 25 lat, jesteś samotny. Wtem spotykasz chętną cudowną dziewczynę z normalnej rodziny. Wykształconą, inteligentną (na razie nie mówimy o wyglądzie). Ona jak cię widzi - drzy onieśmielona i działa to na twoje endorfiny jak diabli. Zakochujesz się. Gdzie tu wiara?

Podałeś zły przykład, bo w moim przypadku właśnie zakochanie się byłoby mega problemem i musiałbym się jakoś od tego odciąć i nie pozwolić na uleganie tym emocjom. Podaj może jakiś inny przykład.

>I co, chcesz mi powiedzieć w tym wypadku, że doświadczenie w obserwacji siebie wyklucza emocje i uczucia do powyższej dziewczyny? A dlaczego nie dać im się porwać, jednocześnie je kontemplując? Bo będzie jakieś ziazi? Jakie?

No w moim przypadku wyklucza, wiesz zresztą dlaczego.

>Być może w tym właśnie problem. Tylko wybacz, ale poniższe rozumowanie kupy się nie trzyma: Olson nie może dzielić z lubą jednej z podstawowych potrzeb jaką jest miłość = wszystkie emocje wszystkich be, należy się im przyglądać i podważać pytaniami, rozkładać logicznie i obnażać ich absurdalność wynikają z iluzji wiary.
>Przecież to absurd Ty i Twoje emocje to jeszcze nie cały świat. Już pisałem, że ja mam inaczej.

Ale ja wcale nie pisałem, że wszystkie emocje wszystkich są złe. Gdzie coś takiego wyczytałeś? Niektóre emocje zostają pomimo przemyślenia, a czasem przemyślenia generują nowe emocje, np zaufałem pewnej osobie (ulegnięcie emocjom), ale potem dowiedziałem się o niej złych rzeczy (obnażenie iluzji, logika) i w efekcie czuję nienawiść i pogardę (emocje wynikające z przemyśleń i logiki, czyli spoko). Jednak przetwarzam to dalej bo odczuwanie nienawiści jest negatywne dla mojego nastroju i zdrowia, więc pogardę obracam w siłę.

>> Spełnianie się jest właśnie dla tych, którzy mają właściwe emocje,
>> preferencje, cele
>To Ty masz niewłaściwe? Hm..

Tak.

>> Jeśli ktoś zastał w swoim umyśle te niewłaściwe (nie mówię o negatywnych
>> w sensie odczuwania bólu tylko np chęć zrobienia czegoś złego i czerpania
>> z tego przyjemności) to trzeba z tym walczyć
>Zgadzam się, choć walkę można różnie rozumieć. Ja rozumiem ją nieco inaczej niż powszechnie się uważa: walczyć, czyli próbować dociec czuciem prawdziwego źródła, w tym również, a może przede wszystkim emocjonalnego. Przeżywać je drugi raz tym razem jednak świadomie. W ten sposób się je uwalnia.

Już Ci kiedyś o tym pisałem. Dociec do prawdziwego źródła można tylko w momencie gdy mowa o ucieczce od logiki i uleganie emocjom. Wtedy wokół emocji powstają racjonalizacje, więc należy przebić ten mur i zostaje pierwotna treść. Tylko, że w wielu przypadkach próbując dociec źródła wymyśla się racjonalizacje i teorie, które mają na celu przeramowanie emocji i może to wyrządzić więcej szkód niż pożytku (np psychoanaliza). Wiele emocji nie ma swoich racjonalnych źródeł, nie ma w mózgu prawdziwego źródła, tylko jest sam skutek.

>> ale próba ucieczki powoduje właśnie problemy, więc trzeba brać
>> to na klatę i wtedy właśnie tworzy się to logiczne i chłodne spojrzenie
>Logiczne i chłodne spojrzenie akurat w tym przeszkadza. Dociec nie znaczy nieustannie mielić procesorem własnej głowy. Raczej poddać się i pozwolić myślom płynąć obserwując je, nie korygując i nie cenzorując.

No i właśnie o tym piszę. Zazwyczaj nie dojdziesz do prawdziwego źródła, bo z automatu pojawia się kilka różnych alternatywnych teorii mogących być wyjaśnieniem, a każde z nich to błędny model. Czasem rozwiązanie jest oczywiste i przypominają się różne zdarzenia z przeszłości. Czasem w tym momencie powstaje impas, z którego nei sposób wyjść.

>> wg którego np seks nie jest niczym pięknym, tylko jest prymitywnym
>> mechanizmem ewolucyjnym
>Do tego się właśnie sprowadziłeś dominacją logicznego rozumowania.

to jest pozytywne przemyślenie i to też zmniejsza cierpienie

>> Większość rzeczy robi się żeby unikać cierpienia, a nie żeby zrobić
>> coś dobrego, np trzeba pracować żeby nie zdychać z głodu w melinie
>Ja akurat nie robię wiele z tego powodu. Jestem ciekaw, skąd ci przyszło do głowy, że większość. Prowadziłeś jakieś badania? Olson, obserwacje większości to my mamy z goła odmienne.

Widzisz, ja rozmawiam z dużą ilością ludzi i nie ma dla mnie tematów tabu. Zadaję niewygodne pytania i po odpowiedziach widzę - większość nie wie po co żyje i główną motywacją jest ucieczka od cierpienia, albo wiara np w katolicyzm co jest najgorszą formą ucieczki.

>Ja np. pracuję, żeby kupić sobie czy dzieciom coś fajnego. Żeby dobrze zjeść. Żeby komfortowo mieszkać, nie jeździć jakimś 15-letnim toczydłem, tylko fajną, nowoczesną i bezpieczną furą. Szklanka do połowy pusta lub pełna się kłania.

Kupić dzieciom coś fajnego, bo jeśli nie kupisz to będą narzekać, będą Cię gorzej postrzegać itd Dobrze zjeść - napełniasz pasek głodu i pasek doznań smakowych/estetycznych żeby nie czuć głodu i ochoty na coś dobrego. Komfortowo mieszkać - żeby nie mieszkać w ruderze. Jeździć dobrą furą - żeby nie jeździć gratem lub MPK.

>> Pisałem o jednej konkretnej rzeczy i nawet o niej dyskutowaliśmy
>I tą jedną negatywną rzecz uogólniasz na emocje dających się nimi kierować ludzi, których uważasz za barany?

Nie, ale dzięki temu widzę schematy, które dla większości są ukryte.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Kiedyś właśnie byłem wrażliwy i emocjonalny, ale górę nad
>> tym wzięła ambicja i chęć znania prawdy
>Być może wybujała ambicja i przedwczesna chęć znania prawdy, która prowadzi zazwyczaj od fałszu. Ciekawe po co ci ambicja, która szkodzi i co sobie przez nią załatwiasz.

Nie prowadzi do fałszu, bo w trakcie okazuje się, że nie istnieje prawda absolutna i dochodzi się do tych samych wniosków, które potem czyta się u filozofów. A po co ambicja? Rośnie wraz ze wzrostem świadomości. Nietzsche nazywa to wolą mocy, a ja po prostu cierpię gdy nie znam prawdy lub gdy nie wiem czy się oszukuję, czy nie. Ambicja nie szkodzi, tylko przynosi wiedzę, kasę, głębsze przemyślenia.

>> a chyba nic bardziej nie boli niż uświadomienie sobie, że moje
>> dobro jest obiektywnym złem
>Boli i ma boleć na podobnej zasadzie, co dane twierdzenie czy też nawet emocje lub uczucie, które uważaliśmy za część nas, za nadające nam tożsamość. A tu pstryk i okazuje się, ze działa na naszą niekorzyść. Dalszy krok to uznać, że nie jest częścią nas, że jest nabyta. I wtedy to "dobro" które nam w praktyce szkodzi odpada.. świat się nie kończy, a nam lżej .

To nie jest takie proste. Uznać, że nie jest częścią nas = wyparcie. Potem na terapii trzeba z powrotem włączyć to w obręb ego żeby móc to zmienić, ale nie zawsze się tak da. Sama tożsamość jest zresztą iluzją.

>> Nienawidzę jednak ludzi, którzy się oszukują
>A ja ich mimo wszystko lubię. Oszukują się - trudno, ich sprawa. Ale z jakiego powodu mam ich zaraz nie lubić?

Oszukują siebie, oszukują mnie, relacja jest nieszczera, kłamią, konfabulują, próbują zatruć moją świadomość głupotami, nie szanują siebie ani mnie.

>> Robię wszystko żeby wywołać w nich dysonans poznawczy, żeby
>> nie mogli uciekać od prawdy i oszukiwać siebie i innych
>Wg mnie robisz tak, bo nie jesteś w stanie tego zrobić sam ze sobą (a bardzo chcesz).

Wcale nie chcę. Chcę zmienić pewne rzeczy, których się nie da zmienić, ale w życiu nie chciałbym uciekać od prawdy i oszukiwać siebie tak jak to robi bydło, którym gardzę. Takie osoby też nie są w stanie mi w niczym pomóc, a ich "rady" tylko mnie irytują, bo są podawane przez pryzmat ich błędów poznawczych.

>> Każdemu kłamcy kroję duszę moim mentalnym nożem tak żeby te złe,
>> czarne dusze krwawiły i kwiczały jak prosię w rzeźni.
>Innych łatwiej.Pokrój w końcu siebie, miej odwagę wziąć się za to raz, a dobrze.

Ze sobą zrobiłem to najpierw.
13-07-2016 11:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Innych łatwiej.Pokrój w końcu siebie, miej odwagę wziąć się za to raz, a dobrze.
> Ze sobą zrobiłem to najpierw

Nie przekonuje mnie to, wg mnie ledwie zacząłeś i potem zbłądziłeś, ale to i tak twoja sprawa.

>>> Nienawidzę jednak ludzi, którzy się oszukują
>> A ja ich mimo wszystko lubię. Oszukują się - trudno, ich sprawa.
>> Ale z jakiego powodu mam ich zaraz nie lubić?
> Oszukują siebie

W porządku, po co ich zaraz za to nienawidzić?

> oszukują mnie

Oj tam. Tylko próbują.

> relacja jest nieszczera

Tylko jeśli potrzebujesz przy kimś być, uważasz że mimo to ci to potzrebne rodzi się niechęć a może i z czasem pogarda. Olej gości żeby utrzymać dobre samopoczucie, a ty się do takich indywidułów przysysasz. Bez sensu.

> kłamią, konfabulują

Ludzie czasem tak mają. Niech to po tobie spływa jak po kaczce i nie wchodzi do środka. Dalej nie rozumiem powodu twojej pogardy.

> próbują zatruć moją świadomość głupotami

Wyśmiewaj to i tyle.

> nie szanują siebie ani mnie

Oj, wielki mi tam powód pogardy . Ostatecznie jeśli czujesz, że relacja jest nieuczciwa, gość więcej bierze albo ty nie masz z niej wiele lub cię to zatruwa - daj sobie i jemu spokój, to też szacunek względem siebie.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>> Innych łatwiej.Pokrój w końcu siebie, miej odwagę wziąć się za to raz, a dobrze.
>> Ze sobą zrobiłem to najpierw
>Nie przekonuje mnie to, wg mnie ledwie zacząłeś i potem zbłądziłeś, ale to i tak twoja sprawa.

I na jakiej podstawie tak twierdzisz? Nie przekonuje mnie to.

>>>> Nienawidzę jednak ludzi, którzy się oszukują
>>> A ja ich mimo wszystko lubię. Oszukują się - trudno, ich sprawa.
>>> Ale z jakiego powodu mam ich zaraz nie lubić?
>> Oszukują siebie
>W porządku, po co ich zaraz za to nienawidzić?

Nie ma sensu, ale pogarda jest tu dobrym rezultatem przemyśleń.

>> oszukują mnie
>Oj tam. Tylko próbują.

Liczy się sam fakt. Gdyby faktycznie oszukali to bym ich pewnie lubił

>> relacja jest nieszczera
>Tylko jeśli potrzebujesz przy kimś być, uważasz że mimo to ci to potzrebne rodzi się niechęć a może i z czasem pogarda. Olej gości żeby utrzymać dobre samopoczucie, a ty się do takich indywidułów przysysasz. Bez sensu.

Kto mówi o przysysaniu?

>> kłamią, konfabulują
>Ludzie czasem tak mają. Niech to po tobie spływa jak po kaczce i nie wchodzi do środka. Dalej nie rozumiem powodu twojej pogardy.

No to najlepiej może z nikim nie rozmawiać i przenieść się do domku w lesie?

>> próbują zatruć moją świadomość głupotami
>Wyśmiewaj to i tyle.

To właśnie robię i nauczyłem się czerpać z tego przyjemność

>> nie szanują siebie ani mnie
>Oj, wielki mi tam powód pogardy . Ostatecznie jeśli czujesz, że relacja jest nieuczciwa, gość więcej bierze albo ty nie masz z niej wiele lub cię to zatruwa - daj sobie i jemu spokój, to też szacunek względem siebie.

Tak, ale jak się napotyka głównie takie osoby to ciężko nie gardzić ogółem społeczeństwa.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>>> Innych łatwiej.Pokrój w końcu siebie, miej odwagę wziąć się za to raz, a dobrze.
>>> Ze sobą zrobiłem to najpierw
>>Nie przekonuje mnie to, wg mnie ledwie zacząłeś i potem zbłądziłeś, ale to i tak twoja sprawa.
>I na jakiej podstawie tak twierdzisz?

Odpowiedz pierwszy na pytanie.

> Nie przekonuje mnie to.

W porządku, nie musi.

>>>>> Nienawidzę jednak ludzi, którzy się oszukują
>>>> A ja ich mimo wszystko lubię. Oszukują się - trudno, ich sprawa.
>>>> Ale z jakiego powodu mam ich zaraz nie lubić?
>>> Oszukują siebie
>>W porządku, po co ich zaraz za to nienawidzić?
>Nie ma sensu, ale pogarda jest tu dobrym rezultatem przemyśleń

Nie bardzo, poza tym pół biedy, gdyby była tylko intelektualnym rezultatem przemyśleń.
Jednak nią nie jest, tak jak ołów w akweduktach Rzymian nie był tylko jakąś abstrakcyjną filozofią.

>>> oszukują mnie
>>Oj tam. Tylko próbują.
>Liczy się sam fakt

Sam fakt nie powoduje w ludziach pogardy. Robisz to ty.

> Gdyby faktycznie oszukali to bym ich pewnie lubił

Tak, i to z reguły do czasu. A później..

>Kto mówi o przysysaniu?

Sam widzę, nie musi nikt mówić.

>>> kłamią, konfabulują
>> Ludzie czasem tak mają. Niech to po tobie spływa jak po kaczce
>> i nie wchodzi do środka. Dalej nie rozumiem powodu twojej pogardy.
> No to najlepiej może z nikim nie rozmawiać i przenieść się do domku w lesie?

I do znudzenia znów ta przesada: 'wszyscy wokół mnie kłamią'

>>> próbują zatruć moją świadomość głupotami
>>Wyśmiewaj to i tyle.
>To właśnie robię i nauczyłem się czerpać z tego przyjemność

To dobrze, przynajmniej przez chwilę nie czujesz pogardy

>> daj sobie i jemu spokój, to też szacunek względem siebie.
> Tak, ale jak się napotyka głównie takie osoby to ciężko
> nie gardzić ogółem społeczeństwa.

Biedaczek, przypomina mi się tłumaczenie Kaczyńskiego z Sikorskiego, Leppera, Marcinkiewicza itd. .

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>> Innych łatwiej.Pokrój w końcu siebie, miej odwagę wziąć się za to raz, a dobrze.
>>>> Ze sobą zrobiłem to najpierw
>>>Nie przekonuje mnie to, wg mnie ledwie zacząłeś i potem zbłądziłeś, ale to i tak twoja sprawa.
>>I na jakiej podstawie tak twierdzisz?
>Odpowiedz pierwszy na pytanie.

Na które?

>>>>>> Nienawidzę jednak ludzi, którzy się oszukują
>>>>> A ja ich mimo wszystko lubię. Oszukują się - trudno, ich sprawa.
>>>>> Ale z jakiego powodu mam ich zaraz nie lubić?
>>>> Oszukują siebie
>>>W porządku, po co ich zaraz za to nienawidzić?
>>Nie ma sensu, ale pogarda jest tu dobrym rezultatem przemyśleń
>Nie bardzo, poza tym pół biedy, gdyby była tylko intelektualnym rezultatem przemyśleń.
>Jednak nią nie jest, tak jak ołów w akweduktach Rzymian nie był tylko jakąś abstrakcyjną filozofią.

Jak nie jest, jak jest?

>>>> oszukują mnie
>>>Oj tam. Tylko próbują.
>>Liczy się sam fakt
>Sam fakt nie powoduje w ludziach pogardy. Robisz to ty.

Podobnie sam fakt, że ktoś zgwałcił małą dziewczynkę, a potem ją zabił też nie powoduje w ludziach pogardy. Robią to oni

tylko, że w rzeczywistości jedno i drugie jest tym samym - coś powoduje coś = ktoś robi coś.

>> Gdyby faktycznie oszukali to bym ich pewnie lubił
>Tak, i to z reguły do czasu. A później..

Później byłbym typową ofiarą oszustwa, czyli oszust jest oprawcą, czyli należy nim gardzić.

>>Kto mówi o przysysaniu?
>Sam widzę, nie musi nikt mówić.

Co widzisz?

>>>> kłamią, konfabulują
>>> Ludzie czasem tak mają. Niech to po tobie spływa jak po kaczce
>>> i nie wchodzi do środka. Dalej nie rozumiem powodu twojej pogardy.
>> No to najlepiej może z nikim nie rozmawiać i przenieść się do domku w lesie?
>I do znudzenia znów ta przesada: 'wszyscy wokół mnie kłamią'

Nie wszyscy, ale zdecydowana większość. I nie przesada, tylko fakty.

>>>> próbują zatruć moją świadomość głupotami
>>>Wyśmiewaj to i tyle.
>>To właśnie robię i nauczyłem się czerpać z tego przyjemność
>To dobrze, przynajmniej przez chwilę nie czujesz pogardy

Czuję i czerpię z tego przyjemność

>>> daj sobie i jemu spokój, to też szacunek względem siebie.
>> Tak, ale jak się napotyka głównie takie osoby to ciężko
>> nie gardzić ogółem społeczeństwa.
>Biedaczek, przypomina mi się tłumaczenie Kaczyńskiego z Sikorskiego, Leppera, Marcinkiewicza itd. .

Nie widzę związku.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Na które?

Sorki, coś mi się pomieszało.
Twierdzę tak na podstawie moich obserwacji efektów owego 'krojenia'.

> tak jak ołów w akweduktach Rzymian nie był tylko jakąś
> abstrakcyjną filozofią.
> Jak nie jest, jak jest?

Acha, więc ołów w akweduktach Rzymian był tylko abstrakcyjną filozofią.
No comments.

>>>>> oszukują mnie
>>>>Oj tam. Tylko próbują.
>>>Liczy się sam fakt
>>Sam fakt nie powoduje w ludziach pogardy. Robisz to ty.
> Podobnie sam fakt, że ktoś zgwałcił małą dziewczynkę, a potem
> ją zabił też nie powoduje w ludziach pogardy. Robią to oni

Oczywiście. Tak trudno to zrozumieć?
Znam sporo ludzi np. lekarzy, którzy nie czują pogardy do gwałciciela czy mordercy.
Rozumieją powody takiego stanu rzeczy co nie zmienia faktu, że oceniają to źle i chcą aby poniósł konsekwencje. Ewidentnie racjonalizujesz pogardę i wpychasz ją wszędzie tam, gdzie można i nie można. Ciekawe z jakiego powodu. Chyba nawet wiem

> tylko, że w rzeczywistości jedno i drugie jest tym samym

Bynajmniej.

> - coś powoduje coś = ktoś robi coś.

Samo powoduje, ty nie masz na to absolutnie żadnego wpływu. Acha

>>> Gdyby faktycznie oszukali to bym ich pewnie lubił
>>Tak, i to z reguły do czasu. A później..
>Później byłbym typową ofiarą oszustwa

No właśnie.

> czyli oszust jest oprawcą, czyli należy nim gardzić.

A kto ci naplótł takich stereotypów?

>>>Kto mówi o przysysaniu?
>>Sam widzę, nie musi nikt mówić.
>Co widzisz?

Że się przysysasz do interlokutora widząc w nim co chcesz widzieć, w konsekwencji przysysania rzadko dajesz mu przestrzeń na oddech co się obraca przeciw tobie i jemu. Zresztą mniej-więcej napisałeś o swoich motywacjach wcześniej.

>>> No to najlepiej może z nikim nie rozmawiać i przenieść się do domku w lesie?
>>I do znudzenia znów ta przesada: 'wszyscy wokół mnie kłamią'
>Nie wszyscy

"najlepiej może z nikim nie rozmawiać i przenieść się do domku w lesie?"

> ale zdecydowana większość. I nie przesada, tylko fakty.

Hehe, no comments.

>>>>> próbują zatruć moją świadomość głupotami
>>>>Wyśmiewaj to i tyle.
>>>To właśnie robię i nauczyłem się czerpać z tego przyjemność
>>To dobrze, przynajmniej przez chwilę nie czujesz pogardy
>Czuję i czerpię z tego przyjemność

W takich chwilach pewnie szczęśliwy z ciebie człowiek, i to częściowo na bazie pogardy.. wow!

> przypomina mi się tłumaczenie Kaczyńskiego z Sikorskiego, Leppera, Marcinkiewicza itd. .
> Nie widzę związku.

Trudno.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Na które?
>Sorki, coś mi się pomieszało.
>Twierdzę tak na podstawie moich obserwacji efektów owego 'krojenia'.

A przez jaki pryzmat obserwujesz?

>> tak jak ołów w akweduktach Rzymian nie był tylko jakąś
>> abstrakcyjną filozofią.
>> Jak nie jest, jak jest?
>Acha, więc ołów w akweduktach Rzymian był tylko abstrakcyjną filozofią.
>No comments.

Czyli jeśli pogarda jest rezultatem przemyśleń to ołów w akweduktach był abstrakcyjną filozofią? No comments.

>>>>>> oszukują mnie
>>>>>Oj tam. Tylko próbują.
>>>>Liczy się sam fakt
>>>Sam fakt nie powoduje w ludziach pogardy. Robisz to ty.
>> Podobnie sam fakt, że ktoś zgwałcił małą dziewczynkę, a potem
>> ją zabił też nie powoduje w ludziach pogardy. Robią to oni
>Oczywiście. Tak trudno to zrozumieć?
>Znam sporo ludzi np. lekarzy, którzy nie czują pogardy do gwałciciela czy mordercy.
>Rozumieją powody takiego stanu rzeczy co nie zmienia faktu, że oceniają to źle i chcą aby poniósł konsekwencje. Ewidentnie racjonalizujesz pogardę i wpychasz ją wszędzie tam, gdzie można i nie można. Ciekawe z jakiego powodu. Chyba nawet wiem

Ja też rozumiem powody takiego stanu rzeczy, ale odgraniczam dwa aspekty, których nie powinno się łączyć. Pogarda i emocje to mechanizmy społeczne, a rozumienie przyczyn i skutków to logika. Nie znam jednak logiki, która zmuszałaby do rezygnacji z życia w społeczeństwie i swoich odczuć do różnych ludzi. Bez pogardy do frajerów nie ma szacunku do wartościowych osób, więc nie walczę z tą pogardą i nie jestem robotem.

>> tylko, że w rzeczywistości jedno i drugie jest tym samym
>Bynajmniej.
>> - coś powoduje coś = ktoś robi coś.
>Samo powoduje, ty nie masz na to absolutnie żadnego wpływu. Acha

"Ty" czyli co? To jest to samo, tylko z różnych punktów widzenia. "Ja" to tylko punkt widzenia, przeramowanie myślenia przyczynowego. Można sobie konwertować myślenie przyczynowe do emocji i emocje do myślenia przyczynowego.

>>>> Gdyby faktycznie oszukali to bym ich pewnie lubił
>>>Tak, i to z reguły do czasu. A później..
>>Później byłbym typową ofiarą oszustwa
>No właśnie.
>> czyli oszust jest oprawcą, czyli należy nim gardzić.
>A kto ci naplótł takich stereotypów?

Nikt. Gdzie tu stereotypy? Skoro byłbym ofiarą oszustwa to z dwóch powodów: ktoś jest oszustem (szmatą), a ja byłbym wtedy ofiarą (frajerem). Nie zachodzi drugi czynnik, ale włącza się obrona słabszych, bo ofiara nie jest winna swojej słabości. Potem te ofiary mogą stać się oprawcami.

>>>>Kto mówi o przysysaniu?
>>>Sam widzę, nie musi nikt mówić.
>>Co widzisz?
>Że się przysysasz do interlokutora widząc w nim co chcesz widzieć, w konsekwencji przysysania rzadko dajesz mu przestrzeń na oddech co się obraca przeciw tobie i jemu. Zresztą mniej-więcej napisałeś o swoich motywacjach wcześniej.

Nie tak. Albo... tak jak Ty się przyssałeś do Krystkona? Wg mnie nie i rozumiem to, że mu tłumaczysz oczywistości i prostujesz jego konfabulacje.

>>>> No to najlepiej może z nikim nie rozmawiać i przenieść się do domku w lesie?
>>>I do znudzenia znów ta przesada: 'wszyscy wokół mnie kłamią'
>>Nie wszyscy
>"najlepiej może z nikim nie rozmawiać i przenieść się do domku w lesie?"
>> ale zdecydowana większość. I nie przesada, tylko fakty.
>Hehe, no comments.

Czepianie się słówek w momencie gdy używam zwrotu, którego nie interpretuje się dosłownie Wiadomo przecież, że w tedy typu sformułowaniu nie mówi się dosłownie o wszystkich.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Twierdzę tak na podstawie moich obserwacji efektów owego 'krojenia'.
> A przez jaki pryzmat obserwujesz?

Piszę to oczywiście z własnej perspektywy, dlatego nic a nic nie musisz się przejmować

> Czyli jeśli pogarda jest rezultatem przemyśleń to ołów w akweduktach był abstrakcyjną filozofią? No comments.

Mniej-więcej. Pogarda nigdy nie jest rezultatem przemyśleń, tylko braku zrozumienia, refleksji, innymi słowy ignorancji. To różnica.

> Ja też rozumiem powody takiego stanu rzeczy

Akurat

> ale odgraniczam dwa aspekty, których nie powinno się łączyć.
> Pogarda i emocje to mechanizmy społeczne

Pogarda to żaden mechanizm. To bardziej proste: odruchowa emocja odrzucenia związania z wywyższaniem się.
Też mógłbyś być w innym rozdaniu społecznym mordercą. Powiedzieć ci jak?

> a rozumienie przyczyn i skutków to logika. Nie znam jednak logiki
> która zmuszałaby do rezygnacji z życia w społeczeństwie i swoich
> odczuć do różnych ludzi.

Piszesz do rezygnacji z życia związanej np. z gwałtem czy morderstwem? Przecież to nie jest jednoznaczne.

> Bez pogardy do frajerów nie ma szacunku do wartościowych osób

Bzdura.

> więc nie walczę z tą pogardą

Widać.

> i nie jestem robotem

Nie bardzo rozumiem.

>>> tylko, że w rzeczywistości jedno i drugie jest tym samym
>>Bynajmniej.
>>> - coś powoduje coś = ktoś robi coś.
>>Samo powoduje, ty nie masz na to absolutnie żadnego wpływu. Acha
>"Ty" czyli co?

No ty. You po angielsku

> To jest to samo, tylko z różnych punktów widzenia.
> "Ja" to tylko punkt widzenia, przeramowanie myślenia przyczynowego

Ujmuję to w kategoriach humanistycznych. Cokolwiek, co działa wewnątrz ciebie i jest związane z twoim świadomym "ja".

> Można sobie konwertować myślenie przyczynowe do emocji
> i emocje do myślenia przyczynowego.

Coś jak u kryskona, na którego moją odpowiedź zaprzeczającą dałeś plusa
Próbować konwertować można, ale czysto deterministycznie to bez celu.

>>>oszust jest oprawcą, czyli należy nim gardzić.
>>A kto ci naplótł takich stereotypów?
> Nikt. Gdzie tu stereotypy?

"oszust jest oprawcą, czyli należy nim gardzić". Tu.

> Skoro byłbym ofiarą oszustwa to z dwóch powodów: ktoś jest oszustem (szmatą),

Oszust to człowiek oszukujący. Szmata to pogardliwe określenie tegoż. Jedno z drugim nie jest tożsame.

> a ja byłbym wtedy ofiarą (frajerem)

Ofiara to człowiek, który ucierpiał z powodu oszustwa. Frajer to pogardliwe określenie tegoż. Jedno z drugim nie jest tożsame.

> Nie zachodzi drugi czynnik, ale włącza się obrona słabszych,
> bo ofiara nie jest winna swojej słabości

Czasem jest winna, czasem nie, ale to nie powód, by nazywać ją frajerem, tudzież nią gardzić.

> Potem te ofiary mogą stać się oprawcami.

Dość często tak bywa z powodu filogenetycznej potrzeby wyrównania w nas.

> Nie tak. Albo... tak jak Ty się przyssałeś do Krystkona?

Przyznam, że trochę mi to uwierało i powinienem z nim skończyć częstą rozmowę jakieś 0.5 roku temu. Zrobiłem to 2 m-ce temu.

> Wg mnie nie i rozumiem to, że mu tłumaczysz oczywistości i prostujesz
> jego konfabulacje.

Na darmo. Ale teraz rzadko. Może nie warto go ograniczać sobą? Niech sobie żyje, jak chce.

> Czepianie się słówek w momencie gdy używam zwrotu, którego nie
> interpretuje się dosłownie

I oczywiście używasz danego zwrotu przez przypadek, a on nic o tobie nie mówi, zawsze o innych No comments.

> Wiadomo przecież, że w tedy typu sformułowaniu nie mówi się dosłownie o wszystkich

Mocno polaryzujesz swoje poglądy niekiedy sprowadzając je do czarno-białych barw. Tak przynajmniej widzę z zewnątrz.
Pozdrawiam

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>> Twierdzę tak na podstawie moich obserwacji efektów owego 'krojenia'.
>> A przez jaki pryzmat obserwujesz?
>Piszę to oczywiście z własnej perspektywy, dlatego nic a nic nie musisz się przejmować

Nie oskarżałem Cię o pisanie z cudzej perspektywy, a poza tym emocjonalnie nie interesuje mnie cudza opinia, a intelektualnie krytyka jest wyzwaniem, więc może wolałbym tu przeczytać konkret, a nie wykręt Pytałem o to przez jaki pryzmat obserwujesz to "krojenie" się na kawałki i obnażanie prawdy. Ja widzę, że masz rozbudowane pojmowanie prawdy i wierzysz tutaj w różne rzeczy, a ja się od Ciebie różnię tym, że dla mnie nie istnieje prawda, tylko opinia*, a ta może być szczera lub nieszczera i emocje są tą nieszczerą, a opinia* jest tą szczerą. Emocje, o których do tej pory mówiłem nazwijmy emocjami pierwotnymi. Po przemyśleniach powstają emocje wtórne. Zauważ, że jedne mogą być z drugimi w konflikcie. Ja uważam, że emocje wtórne powinny dominować nad pierwotnymi i gdyby tak było moglibyśmy mówić o wolnej woli. Wtedy też moglibyśmy uznawać moralność za coś najważniejszego co prowadzi do poczucia sensu i szczęścia gdy jest przestrzegane. Stanowiłoby to wtedy o wartości człowieka, a podział na dobro i zło byłby prosty, dychotomiczny. Niestety wszyscy jesteśmy tylko skutkami różnych przyczyn. Nasze "ja" to tylko mechanizm społeczny, moralność także. Emocje pierwotne mają w nas dużo do powiedzenia, ale im mniej tym lepiej. Emocje wtórne mają za mało do powiedzenia. Skorelowany z tym jest też fakt, że emocje z układu limbicznego mają większy wpływ na nasze zachowanie niż kora przedczołowa, jednak ludzie z powodów kultury porównują się z innymi przez pryzmat wartości z kory przedczołowej. To jest taka pseudo-kultura i podobnie jest z religią, która też jest pseudo, bo zakłada istnienie "ja" i przypisuje mu odpowiedzialność. Również psychologia czyni podobne błędne założenia. Następnie wymyśla się sprostowania do tych błędów, czyli wprowadza się pojęcie samoakceptacji w psychologii i pojęcie boskiej miłości w religii (najlepiej bezwarunkowej). "Bezwarunkowa samoakceptacja" lub "boska miłość" to zaspokajanie potrzeb emocjonalnych, a ja się pytam gdzie jest, k***a, prawda czyli opinia* na ten temat? Bo ćpanie hery też jest zaspokojeniem potrzeb emocjonalnych dla niektórych. A jeśli te potrzeby różnią się u ludzi z powodów genetycznych i innych, to jak można mówić o jakimkolwiek personalizmie? Nie można, a więc trzeba mówić o apersonalizmie, a ten wyklucza element "ja", "odpowiedzialności", "moralności" i pierwotnych emocji. Zostaje tylko element logiki i emocji wtórnych, bo irracjonalne treści odpadają. Pytanie brzmi jak to uczynić żeby z emocji wtórnych wychodził sens. Akceptacja emocji pierwotnych nie wchodzi w grę gdy są one sprzeczne z wtórnymi. Widzisz, nie zawsze jest to możliwe.

>> Czyli jeśli pogarda jest rezultatem przemyśleń to ołów w akweduktach był abstrakcyjną filozofią? No comments.
>Mniej-więcej. Pogarda nigdy nie jest rezultatem przemyśleń, tylko braku zrozumienia, refleksji, innymi słowy ignorancji. To różnica.

Moim zdaniem wypowiedziałeś teraz zdanie, które wynika z braku przemyśleń, zrozumienia, refleksji, innymi słowy ignorancji. Uważam, że pogarda może być rezultatem przemyśleń i nie dostrzegam argumentów przeciwko temu. Jest to mechanizm społeczny, bo zobacz kim się gardzi - złodziejami, kłamcami, bufonami, psychopatami. Często są to emocje pierwotne, które przechodzą przez sito logiki więc się je zostawia.

>> Ja też rozumiem powody takiego stanu rzeczy
>Akurat

No tak, ale bez argumentu chciałeś podważyć, to ja bez potrzeby argumentacji podważam Twoje podważenie

>Pogarda to żaden mechanizm. To bardziej proste: odruchowa emocja odrzucenia związania z wywyższaniem się.

NIEEEE. Przefiltrowałeś to przez personalizm, a tak się nie robi. To jest u niektórych (np u mnie) mechanizm społeczny, altruistyczny, piętnujący zachowania, które moim zdaniem szkodzą ludziom. Jak ktoś się wywyższa to proste, że trzeba go za to piętnować i to nie oznacza tego, że wtedy sam się wywyższam. Wręcz przeciwnie - ja podważam taką dychotomię jaką tu przedstawiłeś.

>Też mógłbyś być w innym rozdaniu społecznym mordercą. Powiedzieć ci jak?

Opowiedz mi co by było gdyby w tyłku rosły grzyby.

>Piszesz do rezygnacji z życia związanej np. z gwałtem czy morderstwem? Przecież to nie jest jednoznaczne.

Piszę o rezygnacji z życia społecznego jako pozbyciu się swoich opinii na temat innych osób i udawania przed nimi, że jest się kulturalnym czyli akceptuje się ich wady, z którymi należy walczyć jak np narcyzm, konfabulacje, zaprzeczanie samemu sobie, manipulacje itd.

>> Bez pogardy do frajerów nie ma szacunku do wartościowych osób
>Bzdura.

Bzdura, że bzdura. W ostateczności pogarda może być całkowitą obojętnością. Szacunek musi być za coś.

>> i nie jestem robotem
>Nie bardzo rozumiem.

Mam swoje zdanie i nie zamierzam się do nikogo dostosowywać na siłę jeśli czyjeś zachowanie mi się nie podoba i mam na to argumenty, których druga osoba nie potrafi odeprzeć. Jeśli do tego chamsko wtedy atakuje i zasłania się pseudo-kulturą to tylko pogarda może wynikać z racjonalnego myślenia.

>>"Ty" czyli co?
>No ty. You po angielsku

Czyli? Struktura lingwistyczna, emocjonalna, świadomość, wyimaginowana persona, proces decyzyjny w moim mózgu, całość człowieka, którym jestem?

>Ujmuję to w kategoriach humanistycznych. Cokolwiek, co działa wewnątrz ciebie i jest związane z twoim świadomym "ja".

"Ja" to kukła, a świadomość oznacza przyczynowość, czyli brak kategorii "ja". Gdy mówię "ja" to wiedz, że mówię o kategorii społecznej, która jest filtrem, przez który postrzegamy się sami i siebie nawzajem. Gdy pobędziesz dłużej sam ze sobą i wyciszysz myśli, to nie ma wtedy żadnego "Ciebie".
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> intelektualnie krytyka jest wyzwaniem, więc może wolałbym tu przeczytać
> konkret, a nie wykręt

Właściwie intelekt jest tu efektem działania. Tzn. stosowanie logiki i rozbieranie rzeczy na czynniki pierwsze, do których z natury rzeczy należy przykładać inną miarę.
Nie napiszę tu konkretu, bo cię prozaicznie nie znam. To jest moje odczucie w obcowaniu z tobą od paru tygodni. Konkrety zawsze wychodzą z rozmowy o konkretach, ty pisząc o krojeniu innych (ja zaraz o apelu odnośnie siebie) też nie pisałeś o konkretach.

> Pytałem o to przez jaki pryzmat obserwujesz to "krojenie" się na kawałki i obnażanie prawdy

Ty o tym pisałeś, że lubisz tak robić. Odnoszę odczucie, że nie stosujesz tej zasady do siebie, a jeśli nawet czasem stosujesz - nie przynosi ona pożytku.

> Ja widzę, że masz rozbudowane pojmowanie prawdy i wierzysz tutaj
> w różne rzeczy, a ja się od Ciebie różnię tym, że dla mnie nie istnieje prawda,
> tylko opinia*

Ja prawdę rozumiem zamiennie z czymś, co działa w zamierzonym kierunku. Wówczas dana interpretacja mechanizmu jest prawdziwa lub fałszywa (jeśli nie działa).
I ty wykazujesz tu wiarę np. w krojenie nikt nie jest od niej wolny. Pytanie tylko, czy wierzymy jej ślepo, brniemy czy wykazujemy sceptycyzm.

> a ta może być szczera lub nieszczera i emocje są tą nieszczerą,
> a opinia* jest tą szczerą

Zgadza się, mogą. No i?

> Emocje, o których do tej pory mówiłem nazwijmy emocjami
> pierwotnymi. Po przemyśleniach powstają emocje wtórne. Zauważ,
> że jedne mogą być z drugimi w konflikcie

Chyba wiem o, czym konkretnie tu myślisz. Ok, czytam dalej.

> Ja uważam, że emocje wtórne powinny dominować nad pierwotnymi
> i gdyby tak było moglibyśmy mówić o wolnej woli. Wtedy
> też moglibyśmy uznawać moralność za coś najważniejszego co prowadzi
> do poczucia sensu i szczęścia gdy jest przestrzegane

A z jakiego powodu tak uważasz? Ja tak nie uważam, ale interesuje mnie to. Swoją drogą uznawanie takiej czy innej moralność za coś najważniejszego, co w zamyśle ma prowadzić do poczucia sensu i szczęścia gdy jest przestrzegane już ma miejsce właściwie w każdej religii, również w tej którą znamy bliżej czyli katolickiej. Rozumiem jednak, że proponujesz tutaj pewną zmianę tzn. głębsze zastanawianie się, trawienie pierwotnych emocji, przeżywanie wtórnych i to niby miałby dać komuś sens.
Ale jakim cudem? Masz jakieś podstawy poza swoim przemyśleniami i intuicjami? Udowodnij.

> Niestety wszyscy jesteśmy tylko skutkami różnych przyczyn. Nasze
> "ja" to tylko mechanizm społeczny, moralność także

Znałem człowieka który zwykł był mawiać, że życie to tylko taka forma trwania białka. Nie zgadza się z tym.

> Emocje pierwotne mają w nas dużo do powiedzenia, ale im mniej tym lepiej

A to znów skąd wywodzisz? Czy to raczej nie rodzaj wiary i to przykrojony do twojej indywidualnej historii? Spróbuj uogólnić.

> Emocje wtórne mają za mało do powiedzenia

Mają mało, gdyż są znacznie słabsze, poza tym nie każdy trawi intelektualnie to, co aktualnie przeżywa od świata, ma na to czas, zdolności etc.

> ja się pytam gdzie jest, k***a, prawda czyli opinia* na ten temat?
> Bo ćpanie hery też jest zaspokojeniem potrzeb emocjonalnych dla niektórych

Nie sądzę. Raczej ucieczki od złych, lub po prostu od nudy (czyli braku silniejszych emocji).

> A jeśli te potrzeby różnią się u ludzi z powodów genetycznych i
> innych, to jak można mówić o jakimkolwiek personalizmie? Nie można,
> a więc trzeba mówić o apersonalizmie, a ten wyklucza element "ja",
> "odpowiedzialności", "moralności" i pierwotnych emocji

Bardzo to mętne.

> Zostaje tylko element logiki i emocji wtórnych

U ciebie tak. Ale chyba nie znam podobnej osoby.
Rozczaruję cię, swoim przykładem raczej nie uogólnisz.

> jak to uczynić żeby z emocji wtórnych wychodził sens

Nie jesteś Bogiem, nie zrobisz tego.
Wydaje mi się to próżnym staraniem, podobnym nieco do starań pokoleń średniowiecznych alchemików.
Zauważ przy okazji, co napisałeś wcześniej: "uważam, że emocje wtórne powinny dominować nad pierwotnymi(..) Wtedy też moglibyśmy uznawać moralność za coś najważniejszego co prowadzi do poczucia sensu i szczęścia gdy jest przestrzegane".

Zwróć uwagę na twoje słówko "prowadzi". W jednym momencie wierzysz i to bez podstaw, w drugim wątpisz pytając "jak?".

> Akceptacja emocji pierwotnych nie wchodzi w grę gdy są one
> sprzeczne z wtórnymi

Znów próbujesz przykrawać mnogość rzeczywistości świata do swojego własnego dylematu.
Nie kontynuuję wątku.

> Widzisz, nie zawsze jest to możliwe.

Zapewniam cię, że twoim przypadku też nie jest niemożliwe.

> Uważam, że pogarda może być rezultatem przemyśleń i nie dostrzegam
> argumentów przeciwko temu

Wg moich doświadczeń wynika raczej z przemyśliwania tych spraw w samotności i zbaczania w ślepe zaułki. Oczywiście myśl jak chcesz, każdy ma do tego prawo.

> Jest to mechanizm społeczny, bo zobacz kim się gardzi - złodziejami,
> kłamcami, bufonami, psychopatami

Że jest mechanizmem społecznym - tego nie kwestionuję. Pokazałem ci jedynie, jak można wyjść z tego błędnego koła przy odrobinie wysiłku. Jeśli nie zauważyłeś klucza (ma to być jedynie taka zachęta, a nie wykład) do wiedz, że w innym rozdaniu wcale nie byłbyś od nich lepszy, poza tym to nie oni pociągali za wszystkie te sznurki, które dla nich ułożyły się z powodu losu niekorzystnie, a dla ciebie korzystnie. Gdy to rozumiemy, widzimy bezsens pogardy, a czasem nam nawet b. nam wstyd.

>>> Ja też rozumiem powody takiego stanu rzeczy
>>Akurat
>No tak, ale bez argumentu chciałeś podważyć

Bynajmniej . Dałem tylko znać, że nie wierzę w twoje zapewnienie tutaj.

C.D.N.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Skup się. Sprawa jest banalna. Jeżeli mówimy o personalizmie to automatycznie wynika z tego odpowiedzialność za dokonywane wybory i czerpanie przyjemności z rezygnacji z przyjemności, która szkodzi. To jest jednak błędny model, choć tak zakorzeniony kulturowo, że ciężko tłumaczyć to ludziom, którzy schizofrenicznie wierzą w istnienie "ja". Jednak apersonalizm to kompletny nihilizm i:

>Jeśli nie zauważyłeś klucza (ma to być jedynie taka zachęta, a nie wykład) do wiedz, że w innym rozdaniu wcale nie byłbyś od nich lepszy, poza tym to nie oni pociągali za wszystkie te sznurki, które dla nich ułożyły się z powodu losu niekorzystnie, a dla ciebie korzystnie.

Czyli brak wartości i w zasadzie wszystko jedno co zrobimy, bo to nie my pociągamy za sznurki. Jest tylko los i działanie genów, memów. Tylko, że skoro tak to najlepiej albo się zabić, albo siedzieć pod drzewem i medytować żeby pozbyć się emocji i pragnień, które nie są niczym wartościowym tylko zbędnym gównem zalegającym w umyśle z winy ewolucji i losu.

Podejście prawicowe

Każdy człowiek to jednostka będąca częścią większego systemu, więc musi on przestrzegać pewnych reguł moralnych i na tej podstawie jest określana jego wartość. Mowa tu jednak o mechanizmie kontroli - owieczki są prowadzone przez pasterza i muszą robić to co on każe. Z drugiej strony człowiek odpowiedzialny za swoje czyny uczestniczy w wolnym rynku i konkuruje z innymi. To podejście narzuca dużą pracę nad sobą i dostosowanie się do bezdusznej rzeczywistości.

Podejście lewicowe

Podejście prawicowe jest bezduszne i bezsensowne. Człowiek rozwijający się duchowo (introspekcja, przemyślenia nad moralnością, sensem i personalizmem) zauważa, że ten system jest nastawiony na wyzysk człowieka i wyścig szczurów, a prawacy tworzą sztuczne relacje oparte o dostosowanie się do narzuconych "prawidłowych" społecznych masek. Życie to ciąg bezdusznych przyczyn i skutków, losowe rozdania, które narzucają nam kim jesteśmy, zbiór sztywnych nakazów i zakazów. Podejście lewicowe proponuje tutaj akceptację siebie i tolerancję innych, co powoduje brak pracy nad sobą i permisywizm, odejście od wartości i bałagan. Tutaj też jest pewna forma personalizmu, ale chyba jeszcze gorsza od podejścia prawicowego, bo lewacka persona ma być tolerowana, ma a priori być szanowana i wszystko jej się należy na starcie.

Oba podejścia spuszczam do kibla, ale chciałbym zostawić z obydwu to co wydaje się dobre i wartościowe, tylko że tego nie da rady pogodzić. W rzeczywistości nie istnieje przecież żadna persona, a "ja" to tylko tryb w umyśle, który jest iluzją. Emocjom jednak towarzyszy "ja", a przemyśleniom niekoniecznie. Wartościowe przemyślenia są bezosobowe i operują na mechanizmach, także tych, które składają się na osobę.

>Ja prawdę rozumiem zamiennie z czymś, co działa w zamierzonym kierunku. Wówczas dana interpretacja mechanizmu jest prawdziwa lub fałszywa (jeśli nie działa).

Zdecydowanie nie zgadzam się z Twoją koncepcją prawdy. Prezentujesz tu myślenie życzeniowe, co samo w sobie jest błędem poznawczym. Weźmy pod lupę przykład psychoanalizy. Komuś przyśnił się sen, w którym zjadał gąbkę od tablicy. Psychoanalityk stwierdził "być może to symbol, że chłoniesz wszystko jak gąbka i zjadasz brudy, które inni piszą na tablicy" - kompletny absurd. Ale klient wziął to do siebie, zadziałało to na jego pamięć emocjonalną i zaczął lepiej filtrować informacje - zadziałało, ale nie dlatego, że było prawdą, tylko dlatego, że zadziałało. Albo inny przykład - obstawianie meczów. To, że siadło mi 10 meczów na kuponie to nie dlatego, że znałem prawdę, tylko dlatego, że mój algorytm obstawiania dość przypadkowo zadziałał. Albo kiedyś w liceum zapaliłem z kumplem bata na klatce i kiedy wyszliśmy niebo było pięknie kolorowe. Wniosek oczywisty - niebo zmieniło się bo zapaliliśmy Właśnie takiej "prawdzie" się sprzeciwiam i z takim pojmowaniem świata walczę jeśli ktoś twierdzi tak na serio, bo oczywiście w żartach tworzenie alternatywnych wersji jest fajną zabawą
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie napiszę tu konkretu, bo cię prozaicznie nie znam. To jest moje odczucie w obcowaniu z tobą od paru tygodni. Konkrety zawsze wychodzą z rozmowy o konkretach, ty pisząc o krojeniu innych (ja zaraz o apelu odnośnie siebie) też nie pisałeś o konkretach.

Czyli to tylko Twoje irracjonalne przeczucie. Krojenie na kawałki polega na tym, że nie mam przed samym sobą tajemnic i nie ucieka mi żadna myśl. Mechanizm jest taki: byłem szczęśliwy bez powodu, gdy pojawiały się negatywne myśli, celowo je omijałem, a dzięki temu wzrastało moje poczucie wartości i nie miałem rozterek. Tak działa myślenie w okresie dojrzewania. Później schemat był inny - myślenie logiczne często wbrew przyjemności i sobie, bo priorytetem stała się prawda. Niektóre pojedyncze rzeczy były jednak ukryte w tym mechanizmie. Potem nadeszło przebudzenie, czyli moment, w którym myślałem, że umrę. Zaczęły do mnie spływać myśli ukryte wcześniej przez wspomniany mechanizm, pojawiła się depresja nie do zniesienia i gdy jednak okazało się, że mnie wyleczyli, myślałem z niedowierzaniem, że to niemożliwe, że jednak żyję. Chciałem się zabić, ale nie potrafiłem podjąć ostatecznej decyzji, tak jakbym liczył na jakiś cud. Próbowałem terapii, ale terapeuci udowodnili tylko, że są zazwyczaj durniami, a ich metody to dziadostwo. Wcześniej interesowałem się psychologią, ale mój przypadek sprawił, że zrozumiałem jak ta "nauka" jest denna i dogmatyczna, a także oderwana od rzeczywistości. Dawniej odrzucane przeze mnie informacje (np filozofia Nietzschego) zaczęły docierać do świadomości z poczuciem zrozumienia, układając się w spójną całość.

Patrząc na swoje ego, emocje, pragnienia nie mam tego poczucia, że muszę doprowadzić myśl do pozytywnego zakończenia. Ważniejsza od pozytywu jest prawda, a następnie powinienem dopasować siebie do tej prawdy. Emocje pierwotne - zastane a priori, nie mam na nie wpływu, nie ponoszę za nie odpowiedzialności (podlegają podejściu lewicowemu) powinny przechodzić w emocje wtórne czyli przefiltrowane przez rozum i wartości (podlegają podejściu prawicowemu). Niestety wiele syfu pierwotnego zostaje, co jest uzasadnione tym, że kora przedczołowa ma mniejszy wpływ na działania i emocje niż prymitywny układ limbiczny.

Gdy ludzie oszukują siebie lub kogoś widzę to teraz jak na dłoni i obserwuję także jak inni to łykają. Dostrzegam miałkość debat między ludźmi - debil z jednej strony barykady rozmawia z debilem z drugiej strony i dzielą się sztucznie jak PiS i PO, które są prawie tym samym. Dzielą się tak bo w coś wierzą. Staram się demaskować wiarę, bo uważam ją za największe zło na świecie. Tylko znajomość prawdy może pozwolić na znalezienie prawdziwego rozwiązania. Każda wiara pozwoli jedynie znaleźć nic nie warte placebo.

Moje cięcie się na kawałeczki to po prostu obserwacja siebie, która teraz w zasadzie non stop mi towarzyszy i gdy coś czuję to z automatu powstają w głowie pytania o zasadność odczuwanej emocji i myśli. Daje to potężnego kopa do rozwoju, zwiększa ambicję, nie pozwala na czucie się lepszym od innych z wyimaginowanych powodów. Jednocześnie wszyscy ludzie, którzy postępują jak prymitywy mają ze mną na pieńku, choć wiem, że moje wytykanie im błędów poznawczych musi boleć.

>Zapewniam cię, że twoim przypadku też nie jest niemożliwe.

To nie kłam, bo póki co jesteś jedyną taką osobą. Ja uważam, że skoro nie istnieje metoda naukowa na taką zmianę, to tego raczej nie zmienię. Mówi się trudno, bo moje życie i tak nie jest więcej warte od życia mrówki. A może jest mniej warte, bo jako ludzie jesteśmy szkodnikami dla tej planety?

>Ale jakim cudem? Masz jakieś podstawy poza swoim przemyśleniami i intuicjami? Udowodnij.

Bycie dobrym jest podstawowym pragnieniem większości ludzi, którzy nie są psychopatami. W to pragnienie uderzają płytkie, krótkie przyjemności. Jednak życie dla samego bycia dobrym wymaga pozbycia się złych pragnień, czyli emocji pierwotnych, które wywołują wyrzuty sumienia gdy się ich słucha. Musiałbym gardzić sobą i pozbyć się wartości gdybym chciał iść za emocjami pierwotnymi.

>> ja się pytam gdzie jest, k***a, prawda czyli opinia* na ten temat?
>> Bo ćpanie hery też jest zaspokojeniem potrzeb emocjonalnych dla niektórych

>Nie sądzę. Raczej ucieczki od złych, lub po prostu od nudy (czyli braku silniejszych emocji).

Na jedno wychodzi, mowa o potrzebach emocjonalnych. Jeden ćpa herę, inny jest gruby, inny nałogowo kłamie, inny nie je mięsa i myśli że jest dzięki temu lepszy itd.

>Że jest mechanizmem społecznym - tego nie kwestionuję. Pokazałem ci jedynie, jak można wyjść z tego błędnego koła przy odrobinie wysiłku. Jeśli nie zauważyłeś klucza >(ma to być jedynie taka zachęta, a nie wykład) do wiedz, że w innym rozdaniu wcale nie byłbyś od nich lepszy, poza tym to nie oni pociągali za wszystkie te sznurki, >które dla nich ułożyły się z powodu losu niekorzystnie, a dla ciebie korzystnie. Gdy to rozumiemy, widzimy bezsens pogardy, a czasem nam nawet b. nam wstyd.

Nie widzimy bezsensu pogardy, tylko bezsens obwiniania KOGOŚ za to, że się nim gardzi. Jeśli ktoś ukradnie Ci samochód to naprawdę nie będziesz nim gardził, bo w innym rozdaniu sam mógłbyś być złodziejem? Ja bym sobą samym gardził będąc złodziejem.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Skup się.

Tego samego oczekuję od ciebie.
Twoje rozważania na temat personalizmu kompletnie do mnie nie trafiają. Nie wiem gdzie wyczytałeś swoje 'prawdy' że postuluje się w nim rezygnację z przyjemności, która niby szkodzi - podaj jakieś źródło, bardzom go ciekaw.
Dalej piszesz, że personalizm to błędny model i można go przyrównać do nihilizmu.
Znów zwykły bełkot do którego doszedłeś zapewne poprzez mocny redukcjonizm.

>Czyli brak wartości i w zasadzie wszystko jedno co zrobimy, bo to nie my pociągamy za sznurki.

Absolutnie nie. Skąd znów takie pochopne wnioski? Chyba ponosi cię wiara we własne intelektualne zdolności
Personalizm nie wyklucza odpowiedzialności za własny los, tyle że dostrzega jej (odpowiedzialności) ograniczenia ,ale z barjkó konkretnej osoby jej nie ściąga.
Dalej znów mocno polaryzujesz kwestię, która wg ciebie jest zależna głónie od genów i memów jednocześnie wcale nie zajmując stanowiska.
Nigdzie nie słyszałem, by przesada w racjonalnym rozumowaniu pomagała.

> najlepiej albo się zabić, albo siedzieć pod drzewem i medytować
> żeby pozbyć się emocji i pragnień, które nie są niczym wartościowym
> tylko zbędnym gównem zalegającym w umyśle z winy ewolucji i losu.

Typowy redukcjonizm do własnego przypadku.

> Tutaj też jest pewna forma personalizmu, ale chyba jeszcze gorsza
> od podejścia prawicowego, bo lewacka persona ma być tolerowana

Bełkot.

> ma a priori być szanowana i wszystko jej się należy na starcie

Bełkot.

> nie istnieje przecież żadna persona, a "ja" to tylko
> tryb w umyśle, który jest iluzją

Tyle, że gdyby cię przypalić, 'ja' zwane Olson wcale nie zda się iluzją, tylko skacze i szlocha

> Emocjom jednak towarzyszy "ja", a przemyśleniom niekoniecznie.
> Wartościowe przemyślenia są bezosobowe i operują na mechanizmach,
> także tych, które składają się na osobę.

Znów filozoficzny bełkot wyczytany zapewne z mądrych książek i ślepo powielany. Staram się zawsze sprowadzać rzeczy do konkretu, takie dywagacje jak wyżej niewiele mnie interesują.

>Zdecydowanie nie zgadzam się z Twoją koncepcją prawdy

W porządku, masz prawo.

> Prezentujesz tu myślenie życzeniowe

A gdzie konkretnie i w czym? Zacytuj to wyjaśnię, zdajesz się tego kompletnie nie rozumieć.

> Komuś przyśnił się sen, w którym zjadał gąbkę od tablicy
> Psychoanalityk stwierdził "być może to symbol, że chłoniesz
> wszystko jak gąbka i zjadasz brudy, które inni piszą na tablicy"
> - kompletny absurd

Bawisz się pisaniną z pozycji meta-psychologa. Ja wcale nie wiem czy to absurd, to orzeka pacjent który w jakimś konkretnym kierunku po tym idzie, oddziaływuje to na niego lub nie - i zapomina o interpretacji.

> zadziałało, ale nie dlatego, że było prawdą

Interpretacja nigdy nie jest prawda samą w sobie typu dostajesz zielonej jabłko i mówisz zgodnie z prawdą, że jest zielone.

> tylko dlatego, że zadziałało

Czyli zadziałało, bo zadziałało. Jasne, meta-psychologu

> Albo inny przykład - obstawianie meczów. To, że siadło mi
> 10 meczów na kuponie to nie dlatego, że znałem prawdę, tylko
> dlatego, że mój algorytm obstawiania dość przypadkowo zadziałał

Siadłoby ci pod rząd więcej przez lata, gdybyś głębiej analizował stan drużyny, miał wgląd w jej nastroje, transfery, plany, śledził życie osobiste zawodników. Wówczas mówimy, że byłbyś w tym przypadku przed typowaniem wyników nieco bliżej prawdy niz inni gdyż potwierdzałyby to wyniki (dłuższy czas i więcej przewidywań eliminuje fuksy). Takimi przykładami jakie podajesz można 'udowodnić' dosłownie wszystko np. gdy kolega mówił, że spodziewa się podwyżki i ją dostał, to nie była prawda, bo ja to zgadłem. Bez sensu.
Nawołuję cię, byś był intelektualnie uczciwy w dyskusji i częściej używał wiedzy, którą zapewne masz.

> Albo kiedyś w liceum zapaliłem z kumplem bata na klatce i
> kiedy wyszliśmy niebo było pięknie kolorowe. Wniosek oczywisty

Wniosek oczywisty - bat podziałał na wasze zwoje naturą swoich związków chemicznych.

> - niebo zmieniło się bo zapaliliśmy

Brawo Olson, wygrywasz wakacje w Groznem Przecież to truizm.
Pomówmy o konkretach i zwykłych codziennych sprawach, nie chowaj się za truzimami, bo Twoje przykłady wcale nie są analogiczne do tego, co w praktyce robisz.

> Właśnie takiej "prawdzie" się sprzeciwiam i z takim pojmowaniem
> świata walczę jeśli ktoś twierdzi tak na serio,
> bo oczywiście w żartach tworzenie alternatywnych wersji jest fajną zabawą

Tyle, że to jest bardzo proste o czym piszesz. Ja mówiłem o bardziej skomplikowanych rzeczach, które pojedynczy człowiek nie jest u siebie w stanie wychwycić (inni u niego przeważnie też) dąży za nimi, wierzy że doprowadzą go do zamierzonego celu, a one sprowadzają go do błędnego koła "ja tak mam, u mnie emocje są złe i w konsekwencji szkodliwe, więc na pewno świat też tak musi mieć". I zawiesza się w próżni.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Widzę, że jednak nie zrozumiałeś moich postów. Być może trochę pośpieszyłeś się z odpowiedzią, więc poczekam aż Ci się to ułoży w głowie i odniesiesz mój model do Twojego.

>>Skup się.
>Tego samego oczekuję od ciebie.
>Twoje rozważania na temat personalizmu kompletnie do mnie nie trafiają. Nie wiem gdzie wyczytałeś swoje 'prawdy' że postuluje się w nim rezygnację z przyjemności, która niby szkodzi - podaj jakieś źródło, bardzom go ciekaw.

No więc przedstaw czym jest Twój personalizm, bo jestem bardzo ciekaw.

>Dalej piszesz, że personalizm to błędny model i można go przyrównać do nihilizmu.

Nie napisałem tak, tzn tylko pierwsza część zdania jest prawdziwa, a nihilizm powstaje gdy rezygnujemy z personalizmu.

Personalizm narzuca nam postawienie jednostki przed wyborami moralnymi i jej wartość rośnie gdy są to dobre wybory. Dobre czyli rezygnacja z przyjemności, bo przyjemność w dłuższej perspektywie szkodzi.

>Znów zwykły bełkot do którego doszedłeś zapewne poprzez mocny redukcjonizm.

Nie.

>>Czyli brak wartości i w zasadzie wszystko jedno co zrobimy, bo to nie my pociągamy za sznurki.
>Absolutnie nie. Skąd znów takie pochopne wnioski? Chyba ponosi cię wiara we własne intelektualne zdolności

No więc zdecyduj się, bo albo my pociągamy za sznurki (personalizm), albo nie my (apersonalizm). Jeśli my, to obowiązuje nas moralność i nasza wartość jest oceniana przez pryzmat przestrzegania wartości, a jeśli nie my, to nie ma wartości. Być może proponujesz jakiś model łączony, to w takim razie go przedstaw, bo przecież nie umiem czytać Ci w myślach.

>> najlepiej albo się zabić, albo siedzieć pod drzewem i medytować
>> żeby pozbyć się emocji i pragnień, które nie są niczym wartościowym
>> tylko zbędnym gównem zalegającym w umyśle z winy ewolucji i losu.
>Typowy redukcjonizm do własnego przypadku.

Nieprawda i nie wiem skąd Twoja interpretacja. Piszę o wszystkich emocjach pierwotnych, które nie mogą przekształcić się w pozytywne emocje wtórne. To dotyczy prawie każdego. Wystarczy zobaczyć jak wygląda świat i jacy są ludzie.

>> Tutaj też jest pewna forma personalizmu, ale chyba jeszcze gorsza
>> od podejścia prawicowego, bo lewacka persona ma być tolerowana
>Bełkot.

Bełkot, że bełkot

>> ma a priori być szanowana i wszystko jej się należy na starcie
>Bełkot.

Bełkot, że bełkot

>> nie istnieje przecież żadna persona, a "ja" to tylko
>> tryb w umyśle, który jest iluzją
>Tyle, że gdyby cię przypalić, 'ja' zwane Olson wcale nie zda się iluzją, tylko skacze i szlocha

Bełkot. Człowiek zwany olsonem będzie się zwijał z bólu, ale wtedy tryb "ja" będzie nieaktywny.

>> Emocjom jednak towarzyszy "ja", a przemyśleniom niekoniecznie.
>> Wartościowe przemyślenia są bezosobowe i operują na mechanizmach,
>> także tych, które składają się na osobę.
>Znów filozoficzny bełkot wyczytany zapewne z mądrych książek i ślepo powielany. Staram się zawsze sprowadzać rzeczy do konkretu, takie dywagacje jak wyżej niewiele mnie interesują.

Daj spokój książkom, przeczytałem mało mądrych, bo swego czasu za dużo czytałem o psychologii i filozofii, czyli bełkoty, które musiałem sobie poukładać w głowie i poobalać.

To są moje obserwacje i jak masz jakiś pomysł to zaneguj, albo poproś o lepsze wyjaśnienie zamiast w tak głupi sposób a priori to podważać.

>> Prezentujesz tu myślenie życzeniowe
>A gdzie konkretnie i w czym? Zacytuj to wyjaśnię, zdajesz się tego kompletnie nie rozumieć.

No Twoja koncepcja prawdy jest myśleniem życzeniowym. Pisałeś o tym w poprzednim poście do mnie.

>Bawisz się pisaniną z pozycji meta-psychologa. Ja wcale nie wiem czy to absurd, to orzeka pacjent który w jakimś konkretnym kierunku po tym idzie, oddziaływuje to na niego lub nie - i zapomina o interpretacji.

To może zadziałać, ale to nie zmienia faktu, że to bełkot i nieprawda. Podobnie jak przykładanie rąk do głowy, które działa na idiotów.

>> zadziałało, ale nie dlatego, że było prawdą
>Interpretacja nigdy nie jest prawda samą w sobie typu dostajesz zielonej jabłko i mówisz zgodnie z prawdą, że jest zielone.

Tzn?

>> tylko dlatego, że zadziałało
>Czyli zadziałało, bo zadziałało. Jasne, meta-psychologu

Zadziałało tak jak wiara w bozię, albo przykładanie rąk do głowy czy wypicie syropu z ziółek za 500 zł.

>> Albo inny przykład - obstawianie meczów. To, że siadło mi
>> 10 meczów na kuponie to nie dlatego, że znałem prawdę, tylko
>> dlatego, że mój algorytm obstawiania dość przypadkowo zadziałał
>Siadłoby ci pod rząd więcej przez lata, gdybyś głębiej analizował stan drużyny, miał wgląd w jej nastroje, transfery, plany, śledził życie osobiste zawodników. Wówczas mówimy, że byłbyś w tym przypadku przed typowaniem wyników nieco bliżej prawdy niz inni gdyż potwierdzałyby to wyniki (dłuższy czas i więcej przewidywań eliminuje fuksy). Takimi przykładami jakie podajesz można 'udowodnić' dosłownie wszystko np. gdy kolega mówił, że spodziewa się podwyżki i ją dostał, to nie była prawda, bo ja to zgadłem. Bez sensu.

W piłce nożnej czynnik wariancji i tak jest po stronie bukmachera. Jak siada 10 meczów to zawsze przypadek gra tu rolę, nawet jeśli typuję na jakiejś podstawie zwiększając swoją szansę na zwycięstwo.

>Nawołuję cię, byś był intelektualnie uczciwy w dyskusji i częściej używał wiedzy, którą zapewne masz.

A w którym miejscu jestem wg Ciebie nieuczciwy?

>> Albo kiedyś w liceum zapaliłem z kumplem bata na klatce i
>> kiedy wyszliśmy niebo było pięknie kolorowe. Wniosek oczywisty
>Wniosek oczywisty - bat podziałał na wasze zwoje naturą swoich związków chemicznych.

Bez jarania bata niebo też byłoby kolorowe. Chodzi o przypadkową korelację. Nie wiem jak to możliwe, że nie dostrzegasz analogii do psychologii, która właśnie na takich truizmach i wróżeniach z fusów się opiera.
20-07-2016 09:43 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> No więc przedstaw czym jest Twój personalizm, bo jestem bardzo ciekaw.

Nie sądzę że jesteś ciekaw, myślę raczej że jak zwykle chcesz poszukać dziury, ale ok.
Personalizm to szerokie pojęcie, ja rozumiem go w pewnym wycinku jako odpowiedź na behawioryzm, który pomija takie ludzkie możliwości i zdolności jak: twórczość, miłość, obiektywność, autonomia, tożsamość, odpowiedzialność czy zdrowie psychiczne. W personalizmie kładzie się nacisk na niepowtarzalność jednostki ludzkiej, wskazuje konieczność wniknięcia w jej światopogląd, by móc "ujrzeć jej świat jej własnymi oczami", oraz na potrzeby dalszego rozwijania odpowiedzialności, wyboru samotworzenia się, autonomii i samej tożsamości. Humanista Rogers twierdził, że w filozofii i charakterze człowieka nie ma wiedzy wolnej od podmiotowości, tzn. że każda ze stron wnosi swoje doświadczenia do percepcji i próby ujęcia przedmiotu obserwacji.

> Personalizm narzuca nam postawienie jednostki przed wyborami
> moralnymi i jej wartość rośnie gdy są to dobre wybory

Posługujemy sie dwoma innymi definicjami personalizmu.

> Dobre czyli rezygnacja z przyjemności, bo przyjemność w dłuższej perspektywie szkodzi

Współczuję

> albo my pociągamy za sznurki (personalizm), albo nie my (apersonalizm)

Zupełne pomieszanie pojęć.

> Jeśli my, to obowiązuje nas moralność i nasza wartość jest
> oceniana przez pryzmat przestrzegania wartości, a jeśli nie my,
> to nie ma wartości

W pewnej mierze my, w innej nie my gdyż jesteśmy zdeterminowani.
W zakresie, w jakim możesz pozbyć się uwarunkowań i zrobisz to, jesteś w jakiejś mierze wolny.

> Być może proponujesz jakiś model łączony, to w takim razie
> go przedstaw, bo przecież nie umiem czytać Ci w myślach.

Nie proponuję nowego modelu.

> Piszę o wszystkich emocjach pierwotnych, które nie mogą
> przekształcić się w pozytywne emocje wtórne.

Po pierwsze wszystkie, czyli żadne.
Po drugie jeśli nie mogą, zawsze pojawia się pytanie o powód.

>>> ma a priori być szanowana i wszystko jej się należy na starcie
>>Bełkot.
>Bełkot, że bełkot

Czasami zachowujesz się, jak dziecko.

> Człowiek zwany olsonem będzie się zwijał z bólu, ale wtedy tryb "ja" będzie nieaktywny.

no comments.

> Daj spokój książkom, przeczytałem mało mądrych, bo swego czasu
> za dużo czytałem o psychologii i filozofii, czyli bełkoty, które
> musiałem sobie poukładać w głowie i poobalać.

Właśnie.

> No Twoja koncepcja prawdy jest myśleniem życzeniowym

Fenomenologia nie jest myśleniem życzeniowym, myślę natomiast że nie bardzo masz świadomość o czym ja piszę.

>To może zadziałać, ale to nie zmienia faktu, że to bełkot i nieprawda.

Znów meta-psycholog który 'poobalał' wg niego 'głupie' twierdzenia psychologii na własnym jednostkowym przykładzie, będąc jednocześnie w osobistych w kłopotach i posiłkując się jedynie własnymi przemyśleniami. O takiej właśnie postawie pisałem wcześniej. To zwykła samotność na własne życzenie, niewiara w mechanizmy ozdrowieńcze, co gorsza niechęć do ich eksploracji.

> Zadziałało tak jak wiara w bozię, albo przykładanie rąk
> do głowy czy wypicie syropu z ziółek za 500 zł.

Badacze skuteczności psychoterapii biorą pod uwagę również placebo, nie przeczytałeś uważnie abstraktu w pdf załączonej Ci kiedyś książki (polecam całą)

> W piłce nożnej czynnik wariancji i tak jest po stronie bukmachera.

Bzdura. Po prostu płaci nieco mniej za wygraną, różnicę kasując do kieszeni.

> Jak siada 10 meczów to zawsze przypadek gra tu rolę, nawet
> jeśli typuję na jakiejś podstawie zwiększając swoją szansę na zwycięstwo.

Owszem przypadek gra sporą rolę, ale Twoja wiedza zwiększa szanse na zwycięstwo. Dziwię się, że masz tu jakieś "ale" - to w sumie prosta rzecz, więc po co o niej piszesz?

>Bez jarania bata niebo też byłoby kolorowe

Wg mojej percepcji człowieka wolnego od narko-pobudzaczy zazwyczaj jest niebieskie, szare od chmur, względnie czerwone o zachodzie słońca i jakoś to się cholernie sprawdza. A prawdopodobnie różni się od tego, co ktoś widzi po skręcie.

> Chodzi o przypadkową korelację. Nie wiem jak to możliwe,
> że nie dostrzegasz analogii do psychologii, która właśnie na
> takich truizmach i wróżeniach z fusów się opiera.

Problem wg mnie w tym, że naczytałeś się o psychologii dużo, od lat uważasz się za meta-psychologa i nie potrafisz się poddać, być może bojąc się utraty kontroli i obalenia własnych przekonań. Bardziej cenisz intelekt niż własne zdrowie i łudzisz się, że rozmawiasz, próbujesz swoim intelektem, niby podważasz ale w tym właśnie problem że tak naprawdę nie masz po temu kompetencji studiując na jednoosobowym uniwersytecie imienia "Olsona".
No cóż, trudno - tak widać musi być
Pozdrawiam

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odpowiedź zacznę od końca.

>Problem wg mnie w tym, że naczytałeś się o psychologii dużo, od lat uważasz się za meta-psychologa i nie potrafisz się poddać, być może bojąc się utraty kontroli i obalenia własnych przekonań. Bardziej cenisz intelekt niż własne zdrowie i łudzisz się, że rozmawiasz, próbujesz swoim intelektem, niby podważasz ale w tym właśnie problem że tak naprawdę nie masz po temu kompetencji studiując na jednoosobowym uniwersytecie imienia "Olsona".
>No cóż, trudno - tak widać musi być

No właśnie jest zupełnie na odwrót. Wolałbym mieć inne poglądy, ale mam takie jakie uważam za słuszne. Dochodzę do nich drogą obalania starych przekonań, a także dbam o filtry postrzegania, więc nie przyjmuję nic a priori od innych ludzi. Wszystko trzeba uzasadniać, bo choćby kłamca był wyrafinowany, albo miałbym do czynienia z całym gremium kłamców to nie ma szans żeby mnie oszukał. Czym jest własne zdrowie jeśli nie przede wszystkim trzeźwym spojrzeniem na świat? Psychologia nie ma mi niczego do zaoferowania, a ja żadnym meta-psychologiem nie jestem. Określenie psycholog (jakikolwiek) ma dla mnie pejoratywny wydźwięk. A może to Ty nie chcesz podważać swoich przekonań, bo treści książek dały Ci iluzję, że coś wiesz? Wiara w różne teorie to ucieczka przed niewiedzą. To ja nie wierzę w te teorie, które są dla mnie warte tyle co oświadczenie papieża, a zdanie psychologa ma dla mnie podobny wydźwięk do zdania księdza. Też jest element wiary, spowiedzi, ofiary. W dodatku dobrym "psychologiem" jest po prostu ten kto ma do tego talent w postaci intuicji, empatii i umiejętności manipulacji. W terapii poza placebo działa też osoba terapeuty, bo przecież nie same teorie i "techniki".

>> No więc przedstaw czym jest Twój personalizm, bo jestem bardzo ciekaw.
>Nie sądzę że jesteś ciekaw, myślę raczej że jak zwykle chcesz poszukać dziury, ale ok.

Jestem ciekaw, ale to nie znaczy, że przyjmę na wiarę to co mi napisałeś. Przesieję to przez moje filtry i wygląda to tak:

>Personalizm to szerokie pojęcie, ja rozumiem go w pewnym wycinku jako odpowiedź na behawioryzm, który pomija takie ludzkie możliwości i zdolności jak: twórczość, miłość, obiektywność, autonomia, tożsamość, odpowiedzialność czy zdrowie psychiczne. W personalizmie kładzie się nacisk na niepowtarzalność jednostki ludzkiej, wskazuje konieczność wniknięcia w jej światopogląd, by móc "ujrzeć jej świat jej własnymi oczami", oraz na potrzeby dalszego rozwijania odpowiedzialności, wyboru samotworzenia się, autonomii i samej tożsamości. Humanista Rogers twierdził, że w filozofii i charakterze człowieka nie ma wiedzy wolnej od podmiotowości, tzn. że każda ze stron wnosi swoje doświadczenia do percepcji i próby ujęcia przedmiotu obserwacji.

To jest bełkot. Twórczość, miłość to funkcje mózgu. Tożsamość to iluzja. Zdrowie psychiczne to nie do końca sprecyzowane pojęcie, obiektywność nie istnieje bo wszystko odbieramy subiektywnie, a odpowiedzialność to mechanizm psychiczny i społeczny. Podmiotowość to element głównie lingwistyczny, uproszczenie i język irracjonalnych emocji. Podmiot to taki kwantyfikator zbierający w całość wszystkie przeżycia psychiczne jednostki. Tylko, że nie wyjaśnia to podstawowej kwestii. Czy serce Ci bije czy to Ty bijesz sercem? Czy coś Ci się podoba, czy to Ty czynisz coś upodobanym? Czy decydujesz się na rozmowę z Krystkonem, czy coś w Tobie decyduje, a Ty tego doświadczasz? Otóż mówimy o tym samym, a zmienia się tylko język/perspektywa. Logiczne jest spojrzenie przedmiotowe, a podmiotowe jest emocjonalne.

>> Personalizm narzuca nam postawienie jednostki przed wyborami
>> moralnymi i jej wartość rośnie gdy są to dobre wybory
>Posługujemy sie dwoma innymi definicjami personalizmu.

Twoja jest dla mnie mętna.

>> Dobre czyli rezygnacja z przyjemności, bo przyjemność w dłuższej perspektywie szkodzi
>Współczuję

Każdy tak ma, tylko ludzie różnią się podejściem do tego problemu. Większą wartość pod tym względem mają ci ze sprawną korą przedczołową, którzy potrafią sobie odmawiać, a mniejszą ci którzy temu zbyt często ulegają.

>> albo my pociągamy za sznurki (personalizm), albo nie my (apersonalizm)
>Zupełne pomieszanie pojęć.

Co konkretnie jest tu pomieszane? Może po prostu czegoś nie zrozumiałeś? Tylko czego? Bo nie wiem co tu wyjaśniać, gdyż dla mnie to proste i nie wiem czego nie rozumiesz.

>> Jeśli my, to obowiązuje nas moralność i nasza wartość jest
>> oceniana przez pryzmat przestrzegania wartości, a jeśli nie my,
>> to nie ma wartości
>W pewnej mierze my, w innej nie my gdyż jesteśmy zdeterminowani.
>W zakresie, w jakim możesz pozbyć się uwarunkowań i zrobisz to, jesteś w jakiejś mierze wolny.

Pewnych uwarunkowań nie można zmienić (nie znamy sposobów). Właśnie wtedy aby nie pozbywać się wartości i odpowiedzialności trzeba walczyć z uwarunkowaniami/emocjami, które są niepożądane.

>> Być może proponujesz jakiś model łączony, to w takim razie
>> go przedstaw, bo przecież nie umiem czytać Ci w myślach.
>Nie proponuję nowego modelu.

To jak łączysz te sprzeczności?

>> Piszę o wszystkich emocjach pierwotnych, które nie mogą
>> przekształcić się w pozytywne emocje wtórne.
>Po pierwsze wszystkie, czyli żadne.

Nie żadne. Niektóre emocje da się zmienić, a innych nie. Przykładowo jesteś głodny i nie możesz tego zmienić dopóki nie zjesz. Podobnie działają takie emocje jak pragnienie miłości. Niektóre jednak można zmienić, np wkurzenie na babę na pasach, podejście do nauki i pracy itd.

>Po drugie jeśli nie mogą, zawsze pojawia się pytanie o powód.

Np coś się ukształtowało na amen, więc nie można zmienić.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>> ma a priori być szanowana i wszystko jej się należy na starcie
>>>Bełkot.
>>Bełkot, że bełkot
>Czasami zachowujesz się, jak dziecko.

Skasowałem Twoją dziecięcą kontrę i zredukowało się do mojej wersji pierwotnej

>> Człowiek zwany olsonem będzie się zwijał z bólu, ale wtedy tryb "ja" będzie nieaktywny.
> no comments.

Przypomnij sobie jak coś Cię mocno boli. Ból na tyle wypełnia świadomość, że nie da się myśleć o osobie, którą boli. Gdy podczas bólu myślisz o bólu to boli bardziej. Podobnie jest z emocjami. Gdy myślę "ja olson jestem skazany na samotność" to robi się smutno, ale gdy podchodzę do tego samego tak, że miłość jest niemożliwa, w mojej świadomości istnieje poczucie cierpienia z tego powodu to cierpienie się rozmywa aż znika. Pojawia się gdy znów pomyślę na serio "ja olson...." i poczuję emocje, które się z tym wiążą (urojenia, bo personalizm to urojenie lub sposób opisu, a Ty mówisz o tym pierwszym).

>> No Twoja koncepcja prawdy jest myśleniem życzeniowym
>Fenomenologia nie jest myśleniem życzeniowym, myślę natomiast że nie bardzo masz świadomość o czym ja piszę.

Ale Ty nie mówisz o fenomenologii tylko o konkretnej epistemologii, która jest Twoją wiarą.

>>To może zadziałać, ale to nie zmienia faktu, że to bełkot i nieprawda.
>Znów meta-psycholog który 'poobalał' wg niego 'głupie' twierdzenia psychologii na własnym jednostkowym przykładzie, będąc jednocześnie w osobistych w kłopotach i posiłkując się jedynie własnymi przemyśleniami. O takiej właśnie postawie pisałem wcześniej. To zwykła samotność na własne życzenie, niewiara w mechanizmy ozdrowieńcze, co gorsza niechęć do ich eksploracji.

Nie na własnym przykładzie, choć akurat ten przykład zdecydowanie nie pasuje pod znane teorie, a żaden psycholog nie ma mi niczego do zaoferowania. Brednia typu "zaakceptuj" pojawia się gdy prawdziwa treść powinna brzmieć "nie wiem jak pomóc". Nie wiem jak pomóc, czyli zaakceptuj - jakie to jest proste. Hakuna matata "Samotność na własne życzenie" czyli wg Twojego modelu epistemologicznego wyimaginowane "ja" które postrzegasz jako obiekt, który tworzy samotność i ma jakieś życzenie. To samo wg mojej fenomenologii to mechanizm, który zastałem a priori i którego nie mogę zmienić, bo nikt nigdy nie zaoferował mi choćby namiastki rozwiązania. Książki psychologiczne też niczego takiego nie zawierają (chyba, że znasz i możesz polecić).

>Badacze skuteczności psychoterapii biorą pod uwagę również placebo, nie przeczytałeś uważnie abstraktu w pdf załączonej Ci kiedyś książki (polecam całą)

Placebo działa na pewien typ ludzi. Na mnie nie.

>> W piłce nożnej czynnik wariancji i tak jest po stronie bukmachera.
>Bzdura. Po prostu płaci nieco mniej za wygraną, różnicę kasując do kieszeni.

To jeden z czynników, a ustalanie kursów na odpowiednim poziomie to drugi (ważniejszy).

>> Jak siada 10 meczów to zawsze przypadek gra tu rolę, nawet
>> jeśli typuję na jakiejś podstawie zwiększając swoją szansę na zwycięstwo.
>Owszem przypadek gra sporą rolę, ale Twoja wiedza zwiększa szanse na zwycięstwo. Dziwię się, że masz tu jakieś "ale" - to w sumie prosta rzecz, więc po co o niej piszesz?

No zwiększa szansę ale wcale nie aż tak bardzo jakby mogło się wydawać, bo gdy stawiam 10 meczów na kuponie to główną rolę gra przypadek.

>>Bez jarania bata niebo też byłoby kolorowe
>Wg mojej percepcji człowieka wolnego od narko-pobudzaczy zazwyczaj jest niebieskie, szare od chmur, względnie czerwone o zachodzie słońca i jakoś to się cholernie sprawdza. A prawdopodobnie różni się od tego, co ktoś widzi po skręcie.

Bywa kolorowe: r-scale-6c(*)dstw=1920&dsth=4000&quality=85 Normalnie jest niebieskie. Chodziło mi o efekt poczucia, że skoro zjaranie bata było skorelowane z innym niż zwykle niebem, to są to zdarzenia powiązane przyczynowo.

>Pozdrawiam

Pozdrawiam.
21-07-2016 07:48 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Skasowałem Twoją dziecięcą kontrę i zredukowało się do mojej wersji pierwotnej

Brawka
Tylko tak dalej

> Ale Ty nie mówisz o fenomenologii tylko o konkretnej epistemologii

Wg ciebie.

> ten przykład zdecydowanie nie pasuje pod znane teorie

Wg mnie pasuje, choć można się z tym nie zgadzać i ty to robisz, co zresztą na pewnym etapie jest typowe.

> "Samotność na własne życzenie" czyli wg Twojego modelu
> epistemologicznego wyimaginowane "ja" które postrzegasz jako obiekt

Już widzę, że nie warto dalej czytać.

> wg mojej fenomenologii to mechanizm, który zastałem a priori
> i którego nie mogę zmienić, bo nikt nigdy nie zaoferował mi
> choćby namiastki rozwiązania

To może trzeba ruszyć tyłek i poszukać doświadczeń, zamiast czekać aż ktoś ci coś zaoferuje, zamiast czytać itd.

> Książki psychologiczne też niczego takiego nie zawierają (chyba, że znasz i możesz polecić)

Radzę zostaw je, już się i tak dużo naczytałeś się w życiu.

>>Badacze skuteczności psychoterapii biorą pod uwagę również placebo, nie przeczytałeś uważnie abstraktu w pdf załączonej Ci kiedyś książki (polecam całą)
> Placebo działa na pewien typ ludzi. Na mnie nie

To subiektywna, czy aspirująca do obiektywnej ocena? (uważaj, zastawiam pułapkę)

> No zwiększa szansę ale wcale nie aż tak bardzo jakby mogło się wydawać

Zgadzam się.

> Chodziło mi o efekt poczucia, że skoro zjaranie bata było skorelowane
> z innym niż zwykle niebem, to są to zdarzenia powiązane przyczynowo.

A są? Strasznie komplikujesz zwykłe proste rzeczy.
Zrób doświadczenie: jaraj baty dotąd, aż nie pojawi ci się w wizjach kolorowe niebo jednocześnie nagrywając je kamerą HD. Czasem tego typu doświadczenia potrafią dużo zmienić.

Kiedyś nieśmiały kolega w pracy, który nie może sobie znaleźć partnerki od z górą 25 lat mówił o koleżance, która mu sie podobała i z którą "chodził".
Opowiadał o tym, by nasi wspólni koledzy przepytujący go odczepili się. Odniosłem wtedy wrażenie, że sam uwieżył w to co mówi: że był z laską w powszechnym rozumieniu tego określenia: tworzyli parę, chodzili ze sobą itd.
Z opowiadania jednak wynikało jasno dla niezaangażowanego obserwatora, że to była zwykła koleżanka i parę spotkań o różnym stopniu celowości, z zerem zażyłości.

Ktoś go zapytał, czy dziewczyna wiedziała, że mu się podoba. Innymi słowy, czy jej o tym zakomunikował. Zarumienił się i cała sytuacja przepytywania zakończyła się jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Za PWN personalizm [łac. persona 'osoba'] to nurt współczesnej filozofii europejskiej akcentujący autonomiczną wartość osobowości w analizie rzeczywistości i bytu ludzkiego.

I właśnie o tym piszę.

Każdy personalizm to tylko głupia wiara, która dzieli ludzi i narzuca im błędnie pojmowaną odpowiedzialność moralną.

>> Skasowałem Twoją dziecięcą kontrę i zredukowało się do mojej wersji pierwotnej
>Brawka
>Tylko tak dalej

Czyli Ty możesz zachować się jak dziecko, a gdy ja robię to samo tylko dlatego żeby moja kontra była tym samym co Ty zrobiłeś, to już źle?

>> Ale Ty nie mówisz o fenomenologii tylko o konkretnej epistemologii
>Wg ciebie.

Nie tylko.

epistemologia - dział filozofii traktujący o przedmiocie, treści, procesach, sposobach, granicach i kryteriach poznania ludzkiego

O tym mówisz, a nie o fenomenologii.

>> wg mojej fenomenologii to mechanizm, który zastałem a priori
>> i którego nie mogę zmienić, bo nikt nigdy nie zaoferował mi
>> choćby namiastki rozwiązania
>To może trzeba ruszyć tyłek i poszukać doświadczeń, zamiast czekać aż ktoś ci coś zaoferuje, zamiast czytać itd.

Ale jakich znowu doświadczeń? To pustosłowie.

>> Placebo działa na pewien typ ludzi. Na mnie nie
>To subiektywna, czy aspirująca do obiektywnej ocena? (uważaj, zastawiam pułapkę)

Subiektywna, oparta o doświadczenia i własną wiedzę na swój temat. Psycholodzy twierdzą o mnie to samo, czyli manipulatorzy wyczaili, że jestem trudnym klientem, podobnie jak ten który ogląda dokładnie owoce na targu żeby nie wziąć popleśniałych i pognitych.


>> Chodziło mi o efekt poczucia, że skoro zjaranie bata było skorelowane
>> z innym niż zwykle niebem, to są to zdarzenia powiązane przyczynowo.
>A są? Strasznie komplikujesz zwykłe proste rzeczy.

No właśnie nie są i przypomnę o czym pisaliśmy: o przypadkowym uznaniu, że coś działa, więc to tak jakby zajaranie bata zadziałało na wygląd nieba.

>Zrób doświadczenie: jaraj baty dotąd, aż nie pojawi ci się w wizjach kolorowe niebo jednocześnie nagrywając je kamerą HD. Czasem tego typu doświadczenia potrafią dużo zmienić.

Niczego nie zmienią, bo jaranie batów nie wpływa na obraz ze zmysłów.

>Kiedyś nieśmiały kolega w pracy, który nie może sobie znaleźć partnerki od z górą 25 lat mówił o koleżance, która mu sie podobała i z którą "chodził".
>Opowiadał o tym, by nasi wspólni koledzy przepytujący go odczepili się. Odniosłem wtedy wrażenie, że sam uwieżył w to co mówi: że był z laską w powszechnym rozumieniu tego określenia: tworzyli parę, chodzili ze sobą itd.
>Z opowiadania jednak wynikało jasno dla niezaangażowanego obserwatora, że to była zwykła koleżanka i parę spotkań o różnym stopniu celowości, z zerem zażyłości.
>Ktoś go zapytał, czy dziewczyna wiedziała, że mu się podoba. Innymi słowy, czy jej o tym zakomunikował. Zarumienił się i cała sytuacja przepytywania zakończyła się jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki.

:D Zabawne.

Gdyby ten kolega naprawdę wierzył to by się właśnie zaczął kłócić i broniłby swojego zdania. Inny kolega by je negował, a ten kolega powiedziałby temu negującemu, że to on wierzy we własne racje itd - doszłoby do projekcji.

Nadal nie wiem jak to się ma do omawianych teorii.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Przeczytałęm Twoje posty, Niestety znów sieczka, młócenie 100x przemóconej słomy i szukanie dziury.

>>> Placebo działa na pewien typ ludzi. Na mnie nie
>> To subiektywna, czy aspirująca do obiektywnej ocena? (uważaj, zastawiam pułapkę)
> Subiektywna, oparta o doświadczenia i własną wiedzę na swój temat.

Właśnie

> Psycholodzy twierdzą o mnie to samo

Że placebo na Ciebie nie działa?
Daj numer tego psychologa, imię i nazwisko. Zadzwonię, bo coś mi się nie chce wierzyć
Powiem ci coś: nie ma człowieka, na którego nie działa placebo. Są tylko zbyt kontrolujący i bojący się ludzie (głównie utraty iluzji wiary np. w siłę własnej logiki) którzy odmawiają udziału w doświadczeniu.

> manipulatorzy wyczaili, że jestem trudnym klientem, podobnie
> jak ten który ogląda dokładnie owoce na targu żeby nie wziąć popleśniałych i pognitych.

Aleś porównania użył!! Jednym się polepsza od dobrego obiadu, innym nie, bo nawet nie zaczynają jeść, albo mają chory żołądek (stąd wniosek, że najpierw trzeba do lekarza, który da kroplówkę, dopiero później kucharza). To jest dobre porównanie.
Wiara nie ma tutaj nic do rzeczy.
Tobie ani dobry ani zły psycholog nie pomoże, gdyż wierzysz że każdy kucharz Twoim zdaniem jest do dupy, pomimo że tysiące ludzi na codzień chwali dobrych kucharzy wybierając się do ich ulubionych restauracji i omijając słabe (powiesz frajerzy? )
Ty być może musisz więcej pocierpieć żeby coś się przegryzło, i tak bywa. Swoją droga, gdybym był psychoterapeutą - najprawdopodobniej po pierwszej darmowej sesji nie chciałbym prowadzić z tobą terapii. Odesłałbym cię. Znajoma, która jest psychoterapeutką powiedziała mi kiedyś, że oni również w razie potrzeby przechodzą terapię choć jest ciężko, bo znają bardzo dobrze różne procedury i trudno się włączyć. Ale nie jest to niemożliwe.

Z meta-psychologiem jednak totalny klops. Może za parę-parenaście lat, jak zmięknie a i to niepewne.

> Niczego nie zmienią, bo jaranie batów nie wpływa na obraz ze zmysłów.

Pomieszało ci się, na obraz to akurat wpływa. Na zewnętrzną rzeczywistość nie.

> Gdyby ten kolega naprawdę wierzył to by się właśnie zaczął kłócić
> i broniłby swojego zdania

Mianowicie jak? Że dawał jej znaki, tylko ona głupia i nie zobaczyła?

> on wierzy we własne racje itd

Rzeczywistość pokazana w odpowiednim momencie ma siłę zmiany, choć nie jest wszechmocna.
Gdyby tak było (że jest wszechmocna) być może szpitale psychiatryczne byłyby puste.

Z głębogą wiarą nie ma dyskusji, ale też nie o wierze tutaj mówimy, tylko o pozytywnym i etycznym doświadczeniu, które potarfi człowieka czasem uleczyć.
Np. wychowywanie przez nietoksycznych rodziców z normalnymi wadami.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Psycholodzy twierdzą o mnie to samo
>Że placebo na Ciebie nie działa?
>Daj numer tego psychologa, imię i nazwisko. Zadzwonię, bo coś mi się nie chce wierzyć
>Powiem ci coś: nie ma człowieka, na którego nie działa placebo. Są tylko zbyt kontrolujący i bojący się ludzie (głównie utraty iluzji wiary np. w siłę własnej logiki) którzy odmawiają udziału w doświadczeniu.

To poproszę o badania potwierdzające to co napisałeś. Jest na odwrót - placebo działa na osoby podatne na manipulację, a ja do nich nie należę. To ulegnięcie placebo jest właśnie łykaniem iluzji wiary, karmienie się złudzeniem, że jakiś magiczny płyn albo przykładanie rąk lub teoria religijna/psychologiczna zadziała.

>> manipulatorzy wyczaili, że jestem trudnym klientem, podobnie
>> jak ten który ogląda dokładnie owoce na targu żeby nie wziąć popleśniałych i pognitych.
>Aleś porównania użył!! Jednym się polepsza od dobrego obiadu, innym nie, bo nawet nie zaczynają jeść, albo mają chory żołądek (stąd wniosek, że najpierw trzeba do lekarza, który da kroplówkę, dopiero później kucharza). To jest dobre porównanie.
>Wiara nie ma tutaj nic do rzeczy.

Dobrego porównania. Wiara ma tu dużo do rzeczy - jeden wierzy, że te owoce są dobre bo widzi te ładne na wierzchu, a drugi zaczyna w nich grzebać i odkrywa te popleśniałe i pognite - obnaża iluzję, którą tworzy nieuczciwy sprzedawca.

>Tobie ani dobry ani zły psycholog nie pomoże, gdyż wierzysz że każdy kucharz Twoim zdaniem jest do dupy, pomimo że tysiące ludzi na codzień chwali dobrych kucharzy wybierając się do ich ulubionych restauracji i omijając słabe (powiesz frajerzy? )

Bzdura. Chodziłem po tych restauracjach jak Magda Gessler i podobnie ich komentowałem, tylko że Gessler zmienia te kuchnie na lepsze, a ja nie mam takiego wpływu

>Ty być może musisz więcej pocierpieć żeby coś się przegryzło, i tak bywa. Swoją droga, gdybym był psychoterapeutą - najprawdopodobniej po pierwszej darmowej sesji nie chciałbym prowadzić z tobą terapii. Odesłałbym cię. Znajoma, która jest psychoterapeutką powiedziała mi kiedyś, że oni również w razie potrzeby przechodzą terapię choć jest ciężko, bo znają bardzo dobrze różne procedury i trudno się włączyć. Ale nie jest to niemożliwe.

Uczciwy terapeuta na samym początku mówi, że nie da się tego wyleczyć. No tak, ksiądz też przechodzi pranie mózgu i uczy się teologii zanim pierze mózgi innym. Dokładnie jak psycholodzy.

>Z meta-psychologiem jednak totalny klops. Może za parę-parenaście lat, jak zmięknie a i to niepewne.

Klops jest zawsze z tymi niepodatnymi na manipulację. A Ty przecież wiesz, że takich problemów się nie rozwiązuje, psychologia jest tu bezradna.

>> Niczego nie zmienią, bo jaranie batów nie wpływa na obraz ze zmysłów.
>Pomieszało ci się, na obraz to akurat wpływa. Na zewnętrzną rzeczywistość nie.

Na obraz nie wpływa. Na interpretację może. "Zapaliłem i dlatego niebo się zmieniło"

>> Gdyby ten kolega naprawdę wierzył to by się właśnie zaczął kłócić
>> i broniłby swojego zdania
>Mianowicie jak? Że dawał jej znaki, tylko ona głupia i nie zobaczyła?

Nie wiem jak. Wierzący zawsze znajdują wymówki i przechodzą do projekcji i ataków personalnych.

>> on wierzy we własne racje itd
>Rzeczywistość pokazana w odpowiednim momencie ma siłę zmiany, choć nie jest wszechmocna.
>Gdyby tak było (że jest wszechmocna) być może szpitale psychiatryczne byłyby puste.
>Z głębogą wiarą nie ma dyskusji, ale też nie o wierze tutaj mówimy, tylko o pozytywnym i etycznym doświadczeniu, które potarfi człowieka czasem uleczyć.
>Np. wychowywanie przez nietoksycznych rodziców z normalnymi wadami.

Choroby psychiczne i tak by istniały. Kwestia genów i neuroprzekaźników. Obiektywnie zła sytuacja bez wyjścia też może powodować różne zaburzenia.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jest na odwrót - placebo działa na osoby podatne na manipulację,
> a ja do nich nie należę

W porzo, a myśl sobie na swój temat, co tam chcesz

> To ulegnięcie placebo jest właśnie łykaniem iluzji wiary
> karmienie się złudzeniem, że jakiś magiczny płyn albo przykładanie
> rąk lub teoria religijna/psychologiczna zadziała.

Jeśli kiedyś będzie ci dane poznać, że jednak ulegasz placebo - raczej będziesz odczuwał wobec siebie sporą pogardę.

> jeden wierzy, że te owoce są dobre bo widzi te ładne
> na wierzchu, a drugi zaczyna w nich grzebać i odkrywa te popleśniałe i
> pognite - obnaża iluzję

Olson, bo zaraz zacznę wierzyć, że nigdy nie zjadłeś dobrego obiadu i zawsze podawano ci spleśniałe od spodu mięso w schabowym
Buuuu!!!

> którą tworzy nieuczciwy sprzedawca.

Psycholog znaczy się

> Gessler zmienia te kuchnie na lepsze, a ja nie mam takiego wpływu

Ano nie. Jakieś wnioski poza tym, że wszystkie kuchnie (gabinety) w Polsce (a może i zagranicą) są do d**?

> ksiądz też przechodzi pranie mózgu i uczy się teologii zanim pierze
> mózgi innym. Dokładnie jak psycholodzy.

Tyle, że badania nad skutecznością psychoterapii jednak mówią coś innego, a Olson jak ta teflonowa ściana: uznać tego nie potrafi.

>Klops jest zawsze z tymi niepodatnymi na manipulację

Nie ma, jak zaserwować sobie podniesienie własnego morale na fR

> A Ty przecież wiesz, że takich problemów się nie rozwiązuje,
> psychologia jest tu bezradna.

Właśnie tego nie jestem pewien że takich problemów się nie rozwiązuje, i że psychologia jest tu bezradna.
Ale ty jesteś i to już dużo

> Wierzący zawsze znajdują wymówki i przechodzą do projekcji i ataków personalnych.

Ten akurat jest kolegą spokojnym. Ale faktycznie odradzałem pozostałym kolegom takie gadki wobec niego. Z latami się przyzwyczaili, ja też

>>Np. wychowywanie przez nietoksycznych rodziców z normalnymi wadami.
> Choroby psychiczne i tak by istniały

Tego też nie jestem do końca pewien. Ale pewnie mniej.

> Kwestia genów i neuroprzekaźników. Obiektywnie zła sytuacja
> bez wyjścia też może powodować różne zaburzenia.

Zła i przedłużająca się. Właśnie, zgadzam się.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli kiedyś będzie ci dane poznać, że jednak ulegasz placebo - raczej będziesz odczuwał wobec siebie sporą pogardę.

Nie ulegam placebo, ale gdyby się okazało, że ulegam to nie czułbym pogardy, tylko chęć zmiany. Pogardę mam dopiero do tych, którzy nie chcą tego przyjąć do wiadomości jeśli tak jest i do tych, którzy to wiedzą i nie chcą zmienić.

>> jeden wierzy, że te owoce są dobre bo widzi te ładne
>> na wierzchu, a drugi zaczyna w nich grzebać i odkrywa te popleśniałe i
>> pognite - obnaża iluzję
>Olson, bo zaraz zacznę wierzyć, że nigdy nie zjadłeś dobrego obiadu i zawsze podawano ci spleśniałe od spodu mięso w schabowym
>Buuuu!!!

No to by znaczyło, że wypaczasz moje zdanie Jem dobre obiady, bo unikam chujni. Zwróć jednak uwagę na marketing - każdy by chciał żeby jego dania były uznane za dobre, ale większość sprzedaje jakieś gówno w ładnej okładce dla plebsu.

>> którą tworzy nieuczciwy sprzedawca.
>Psycholog znaczy się



>> Gessler zmienia te kuchnie na lepsze, a ja nie mam takiego wpływu
>Ano nie. Jakieś wnioski poza tym, że wszystkie kuchnie (gabinety) w Polsce (a może i zagranicą) są do d**?

Nie twierdzę, że wszystkie. Z tych setek terapeutów natknąłem się na 2 dobrych - niestety nie mogących mi pomóc. To jest różnica klas, bo nie narzucali mi swojego zdania, jeden terapeuta zgodził się ze mną po 2 godzinach rozmowy na jego koszt. I podejrzewam, że właśnie dlatego się zgodził i nie brnął w głupoty, a w dodatku miał przygotowanie filozoficzne i nawet polecił mi techniki z pogranicza buddyzmu. Większość leci masówką, która nie ma żadnej merytorycznej treści. Wiesz, też mógłbym mówić pacjentom "pogódź się z tym", "jak nie możesz się pogodzić to pogódź się z tym ,ze nie możesz się pogodzić" xD

>Tyle, że badania nad skutecznością psychoterapii jednak mówią coś innego, a Olson jak ta teflonowa ściana: uznać tego nie potrafi.

Badania mówią przecież o skuteczności placebo i RELIGII. Tylko, że tu na racjonalistycznym forum wiemy jaka jest tego realna wartość. Z psychologią jest tak samo, ale ze względu na otoczkę niektórzy w nią wierzą. Na bank nie masz badań świadczących o prawdziwości teorii psychologicznych. Cała ta skuteczność polega na wierze.

>> A Ty przecież wiesz, że takich problemów się nie rozwiązuje,
>> psychologia jest tu bezradna.
>Właśnie tego nie jestem pewien że takich problemów się nie rozwiązuje, i że psychologia jest tu bezradna.
>Ale ty jesteś i to już dużo

No to powinieneś wiedzieć, albo mieć kontrargumenty.

>> Wierzący zawsze znajdują wymówki i przechodzą do projekcji i ataków personalnych.
>Ten akurat jest kolegą spokojnym. Ale faktycznie odradzałem pozostałym kolegom takie gadki wobec niego. Z latami się przyzwyczaili, ja też

Gdyby nie był spokojny to postąpiłby jak większość mitomanów, których poznałem. Najbardziej bawi mnie wtedy podkręcanie ich żeby bardziej konfabulowali.

>> Kwestia genów i neuroprzekaźników. Obiektywnie zła sytuacja
>> bez wyjścia też może powodować różne zaburzenia.
>Zła i przedłużająca się. Właśnie, zgadzam się.

I zgadzasz się może też wtedy z tym, że w pewnych sytuacjach trzeba pozbyć się uczuć żeby nie cierpieć z tego powodu? Że nie z każdej sytuacji jest rozwiązanie?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Tyle, że badania nad skutecznością psychoterapii jednak mówią
> coś innego, a Olson jak ta teflonowa ściana: uznać tego nie potrafi.
> Badania mówią przecież o skuteczności placebo i RELIGII

Jednak nie umiesz czytać.
Ile razy ci to zalinkwać, i tak będziesz wiedział swoje, teflon wszystko odpycha. Typowo-typowe

>> Właśnie tego nie jestem pewien że takich problemów
>> się nie rozwiązuje, i że psychologia jest tu bezradna.
>> Ale ty jesteś i to już dużo
>No to powinieneś wiedzieć, albo mieć kontrargumenty.

Ha! Powinienem coś wiedzieć (i ty wiesz już rzecz jasna co ) bo Olson tak chce? Hehe ok.

> mieć kontrargumenty.

Wiele z nich tu przez ostatnie tygodnie pisałem. Jak się okazało - wszystkie na próżno. Czas się Olsonie pożegnać, żeby nie tracić dalej czasu.

> Najbardziej bawi mnie wtedy podkręcanie ich żeby bardziej konfabulowali.

Przechodziłem przez ten etap.

> I zgadzasz się może też wtedy z tym, że w pewnych sytuacjach trzeba
> pozbyć się uczuć żeby nie cierpieć z tego powodu?

A do czego Ci moja zgoda jest potrzebna? Przeżywasz orgazm jak z kobietą, jełki ktoś ci przyzna rację?
Tu sie zgadzam. Na pewnym etapie może to być nieodzowne.

> Że nie z każdej sytuacji jest rozwiązanie?

Obiektywnie z niektórych nie ma i to jest prawda, choć nie do końca zawsze wiadomo z których. Pisałem juz o tym, nie bardzo rozumiem po co zadajesz wciąż te same pytania (no może poza chęcią nieustannego przysysania się). Dziękuję za rozmowę, uważam że nic już tu nie skorzystam.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Tyle, że badania nad skutecznością psychoterapii jednak mówią
>> coś innego, a Olson jak ta teflonowa ściana: uznać tego nie potrafi.
>> Badania mówią przecież o skuteczności placebo i RELIGII
>Jednak nie umiesz czytać.
>Ile razy ci to zalinkwać, i tak będziesz wiedział swoje, teflon wszystko odpycha. Typowo-typowe

Omijasz moje argumenty i nazywasz to teflonem. Typowe Pokazujesz badania na skuteczność psychoterapii, więc ciekaw jestem jak sobie radzisz ze skutecznością religii. Przecież to dokładna analogia, a same stwierdzenia psychologiczne i religijne są nieweryfikowalne.

>>> Właśnie tego nie jestem pewien że takich problemów
>>> się nie rozwiązuje, i że psychologia jest tu bezradna.
>>> Ale ty jesteś i to już dużo
>>No to powinieneś wiedzieć, albo mieć kontrargumenty.
>Ha! Powinienem coś wiedzieć (i ty wiesz już rzecz jasna co ) bo Olson tak chce? Hehe ok.

Nie, tylko skoro masz swoje zdanie to albo jest to wiara, albo wiedza. Ty pokazujesz, że to pierwsze i to Cię dyskwalifikuje z dyskusji.

>> mieć kontrargumenty.
>Wiele z nich tu przez ostatnie tygodnie pisałem. Jak się okazało - wszystkie na próżno. Czas się Olsonie pożegnać, żeby nie tracić dalej czasu.

Nie pisałeś nic poza wyznaniami wiary.

>> I zgadzasz się może też wtedy z tym, że w pewnych sytuacjach trzeba
>> pozbyć się uczuć żeby nie cierpieć z tego powodu?
>A do czego Ci moja zgoda jest potrzebna? Przeżywasz orgazm jak z kobietą, jełki ktoś ci przyzna rację?
>Tu sie zgadzam. Na pewnym etapie może to być nieodzowne.

Nie jest mi potrzebna, ale najpierw wychodziłeś z założenia, że wszystko da się rozwiązać, teraz temu przeczysz.

>> Że nie z każdej sytuacji jest rozwiązanie?
>Obiektywnie z niektórych nie ma i to jest prawda, choć nie do końca zawsze wiadomo z których. Pisałem juz o tym, nie bardzo rozumiem po co zadajesz wciąż te same pytania (no może poza chęcią nieustannego przysysania się). Dziękuję za rozmowę, uważam że nic już tu nie skorzystam.

Kilka razy już tak piszesz, a jednak mi odpisujesz. Domyślam się czemu
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> epistemologia - dział filozofii traktujący o przedmiocie, treści,
>> procesach, sposobach, granicach i kryteriach poznania ludzkiego
> O tym mówisz, a nie o fenomenologii.

Oczywiście ty wiesz najlepiej o czym mówię, bo któż inny Cytat:
fenomenologia [gr. phainómenon 'zjawisko', lógos 'słowo', 'nauka'], filoz.:
1) u I. Kanta - nauka o zjawiskach jako dostępnych poznaniu aspektach rzeczywistości (..)
3) kierunek filozoficzny zainicjowany przez E. Husserla (..) postulowała metodę filozofowania polegającą na zaniechaniu czysto pojęciowych spekulacji przez "powrót do rzeczy", tj. do uzyskania bezpośredniego doświadczenia tego, co dane, a w czym przejawiają się przedmioty; danymi tymi, wg fenomenologii są m.in.: wartości, wytwory kultur(..) fenomenologia głosi postulat metodologiczny, tzw. redukcji fenomenologicznej, tj. "zawieszenia" naturalnego przekonania o istnieniu świata realnego (..) głównym zadaniem filozofii ma być, wg fenomenologii, analiza i opis przeżyć ("aktów intencjonalnych") czystej świadomości (..) fenomenologia stanowiła inspirację dla ukształtowania się egzystencjalizmu (..) metodę fenomenologiczną stosowano w różnych dziedzinach, m.in. w badaniach literackich, nad muzyką, filmem, architekturą, estetyką, ontologią sztuki, w psychiatrii, religioznawstwie, socjologii, teorii prawa.

encykloped(*)slo/fenomenologia;3900384.html

Daj sobie już spokój z tymi książkami, gubisz się i wszystko ci się miesza.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>> epistemologia - dział filozofii traktujący o przedmiocie, treści,
>>> procesach, sposobach, granicach i kryteriach poznania ludzkiego
>> O tym mówisz, a nie o fenomenologii.
>Oczywiście ty wiesz najlepiej o czym mówię, bo któż inny [cytat]fenomenologia [gr. phainómenon 'zjawisko', lógos 'słowo', 'nauka'], filoz.:
>1) u I. Kanta - nauka o zjawiskach jako dostępnych poznaniu aspektach rzeczywistości (..)
>3) kierunek filozoficzny zainicjowany przez E. Husserla (..) postulowała metodę filozofowania polegającą na zaniechaniu czysto pojęciowych spekulacji przez "powrót do rzeczy", tj. do uzyskania bezpośredniego doświadczenia tego, co dane,

No właśnie! A żadem personalizm nie jest dany, tylko to już wyjaśnienie epistemologiczne...
To już wiara i teoretyzowanie.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> No właśnie! A żadem personalizm nie jest dany

Pięknie mieszasz zawartości wszystkich tych tomisk, przez które w pocie czoła przebrnąłeś w nadziei na ozdrowienie. Nie trzeba być personalistą żeby być fenomenologiem.

> tylko to już wyjaśnienie epistemologiczne...

J.w.

> To już wiara i teoretyzowanie

I tak Olson doszedł od fenomenologii do wiary i teoretyzowania.
No comments

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> No właśnie! A żadem personalizm nie jest dany
>Pięknie mieszasz zawartości wszystkich tych tomisk, przez które w pocie czoła przebrnąłeś w nadziei na ozdrowienie. Nie trzeba być personalistą żeby być fenomenologiem.

Ty nie jesteś fenomenologiem. Niczego nie mieszam i nie brnąłem przez to w nadziei na ozdrowienie - filozofią i psychologią interesowałem się zanim zidentyfikowałem problem. Bez tego może byłbym prymitywnym lemingiem racjonalizującym swoje emocje i próbującym sobie wmówić, że gówno to czekolada bo tak mi jest korzystnie wierzyć

Twoja wiara jakoś nie broni się na kanwie logiki, więc musisz pseudo-ironizować. Typowe
#Brzostowski

Moim zdaniem Tobie chodzi o to samo co ludziom wierzącym w katolicyzm - o zrzucenie winy na tych, którzy z jakiegoś powodu cierpią i wiarę w to, że każdy cierpi na własne życzenie po to żeby móc wierzyć w iluzję, że masz wpływ na wszystko (nadmierna kontrola) i że z każdego problemu istnieje rozwiązanie.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>> No właśnie! A żadem personalizm nie jest dany
>>Pięknie mieszasz zawartości wszystkich tych tomisk, przez które w pocie czoła przebrnąłeś w nadziei na ozdrowienie. Nie trzeba być personalistą żeby być fenomenologiem.
>Ty nie jesteś fenomenologiem

Tak jak i ty nie jesteś pozbawionym emocji logikiem. Wybacz, ale ja wiem kim jestem i Twoje zdanie do samookreślenia potrzebne jest mi średnio. Ale wyrażać je oczywiście możesz. W sumie czemu nie?

> filozofią i psychologią interesowałem się zanim zidentyfikowałem problem

Oczywiście to niewinne i przypadkowe zainteresowania były

> Twoja wiara jakoś nie broni się na kanwie logiki, więc
> musisz pseudo-ironizować. Typowe

A jaka może być logika u zagubionego w literaturze samotnego intelektualisty?
No jakaś może, tylko jakiej próby?

> Moim zdaniem Tobie chodzi o to samo co ludziom wierzącym w
> katolicyzm - o zrzucenie winy na tych, którzy z jakiegoś powodu
> cierpią i wiarę w to, że każdy cierpi na własne życzenie po
> to żeby móc wierzyć w iluzję, że masz wpływ na wszystko
> (nadmierna kontrola) i że z każdego problemu istnieje rozwiązanie.

Nie chodzi mi o zrzucenie winy. Mnie twoja wina obchodzi średnio, w ogóle wina nie jest mi do niczego potrzeba i nigdzie o niej nie pisałem. To twoja aberracja.
Ty chcesz zrzucić odpowiedzialność, ale nikt za ciebie tego nie podejmie.
Tylko wzmagasz swoje cierpienie na własne życzenie, z drugiej strony na przeszkodzie uli stoją wykute w trudach przekonania, których trudno się pozbyć i z nimi rozstać - ba , kosztują bardzo dużo, cena jest nawet wyższa niż własne udane życie.
W kwestii wpływu na wszystko (nadmiernej kontroli) nie przypadkiem o tym piszesz. Pierwszy raz ci coś nie wychodzi i to stopuje twoje życie, zamiast pobudzać do szukania rozwiązania daje pretekst do pogardy i klapnięcia na laurach. Ja cię nie żałuję, ale wiem też, że tego nie pragniesz.

> i że z każdego problemu istnieje rozwiązanie.

Nic takiego nigdy nie napisałem. Znów daje znać twoja aberracja, chyba po to abyś miał kim gardzić. Udało się?
Dziękuję za rozmowę która wg mnie dobiegła końca.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>> No właśnie! A żadem personalizm nie jest dany
>>>Pięknie mieszasz zawartości wszystkich tych tomisk, przez które w pocie czoła przebrnąłeś w nadziei na ozdrowienie. Nie trzeba być personalistą żeby być fenomenologiem.
>>Ty nie jesteś fenomenologiem
>Tak jak i ty nie jesteś pozbawionym emocji logikiem. Wybacz, ale ja wiem kim jestem i Twoje zdanie do samookreślenia potrzebne jest mi średnio. Ale wyrażać je oczywiście możesz. W sumie czemu nie?

Mylisz fenomenologię z epistemologią. Dla mnie to mówi samo za siebie. Nie jestem pozbawionym emocji logikiem, ale umiem oddzielić emocje od logiki.

>> filozofią i psychologią interesowałem się zanim zidentyfikowałem problem
>Oczywiście to niewinne i przypadkowe zainteresowania były

Nieprzypadkowe, ale nie mające związku z tym tematem.

>> Twoja wiara jakoś nie broni się na kanwie logiki, więc
>> musisz pseudo-ironizować. Typowe
>A jaka może być logika u zagubionego w literaturze samotnego intelektualisty?
>No jakaś może, tylko jakiej próby?

Co ma piernik do wiatraka?

>Nie chodzi mi o zrzucenie winy. Mnie twoja wina obchodzi średnio, w ogóle wina nie jest mi do niczego potrzeba i nigdzie o niej nie pisałem. To twoja aberracja.

Chodzi o zrzucenie winy, bo tak mają ludzie wierzący w winę w kontekście personalizmu. W dodatku wierzysz w cudowne rozwiązania, co łączy się zgrabnie w całość.

>Ty chcesz zrzucić odpowiedzialność, ale nikt za ciebie tego nie podejmie.

Jaką odpowiedzialność i na kogo niby chcę ją zrzucić? Widzę, że zupełnie nie zrozumiałeś moich argumentów, ale jakoś mnie to nie dziwi

>Tylko wzmagasz swoje cierpienie na własne życzenie, z drugiej strony na przeszkodzie uli stoją wykute w trudach przekonania, których trudno się pozbyć i z nimi rozstać - ba , kosztują bardzo dużo, cena jest nawet wyższa niż własne udane życie.

No i to co napisałeś jest właśnie racjonalizacją mającą na mnie zrzucić winę za upodobania, które powstały jak miałem te 8-9 lat i nie da się wg nauki tego zmienić. Miszcz logiki Nie wzmagam cierpienia, tylko z miesiąca na miesiąc je zmniejszam likwidując emocje i złe pragnienia. A przekonania właśnie zmieniam i dlatego nie myślę tak jak np Ty.

>W kwestii wpływu na wszystko (nadmiernej kontroli) nie przypadkiem o tym piszesz. Pierwszy raz ci coś nie wychodzi i to stopuje twoje życie, zamiast pobudzać do szukania rozwiązania daje pretekst do pogardy i klapnięcia na laurach. Ja cię nie żałuję, ale wiem też, że tego nie pragniesz.

Kilka lat nie robiłem nic innego niż szukanie rozwiązania, olałem przez to inne rzeczy. Znów pudło. I nie pierwszy raz mi coś nie wychodzi, tylko że z innymi problemami radzę sobie łatwo.

>> i że z każdego problemu istnieje rozwiązanie.
>Nic takiego nigdy nie napisałem. Znów daje znać twoja aberracja, chyba po to abyś miał kim gardzić. Udało się?

Nie ma rozwiązania dla mojego problemu, o którym pisałem, a Ty jednak mimo to wierzysz, że jest. Wbrew wszystkim...
21-07-2016 07:28 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wolałbym mieć inne poglądy, ale mam takie jakie uważam za słuszne

Co kto uważa za słuszne jest moim zdaniem sprawą trzeciorzędną, choć posiadanie poglądów dla samego ich posiadania, czy też oddawania im hołodu słusznosci jest typowe
Wg mnie ważne, czy działają tzn. czy sprawiają, że jesteś szczęśliwszy, lżej ci w życiu, masz przekonanie że coraz lepiej rozumiesz świat, możesz być z ludźmi w coraz w głębszej harmonii itd.
"Mam takie poglądy i już, uważam je za słuszne, chocby skały srały" - no wiesz..

> ja żadnym meta-psychologiem nie jestem

Dla mnie jesteś. Masz sporo przekonań i twierdzeń o współczesnej psychologii i psychoterapii (zazwyczaj błędnych) nie popartych żadnymi statystycznymi badaniami, ni wiedzą. Dla ciebie wystarczy, że to nie działa u ciebie więc cała psychologia be. Olsona socjopatyczny zespół przekonań cacy

> Określenie psycholog (jakikolwiek) ma dla mnie pejoratywny wydźwięk

Właśnie. A wystarczy byś poprzestał na stwierdzeniu, że ta dziedzina nie działa na ciebie.
Ale ty musisz być od niej meta-specjalistą, bo przecież często się o niej wypowiadasz, może zresztą po to, by nie mówić o sobie.

> W terapii poza placebo działa też osoba terapeuty, bo przecież nie same teorie i "techniki".

Oczywiście. Tylko, że osoba z ulicy tak nie działa i w tym cały wic.

> Zdrowie psychiczne to nie do końca sprecyzowane pojęcie

Nie musi. Każdy jednak gdzieś to w środku czuje.

> obiektywność nie istnieje bo wszystko odbieramy subiektywnie

Tyle, że statystycznie potwierdzone i powtarzalne zjawisko uważamy za obiektywnie istniejące, a zasady nim kierujące niezależnymi od nas.

> Czy coś Ci się podoba, czy to Ty czynisz coś upodobanym?

Coś mi się podoba, ale kieruję się też na drodze do różnych upodobań, rozwijam je i odkrywam nowe.

> Czy decydujesz się na rozmowę z Krystkonem, czy coś w Tobie decyduje,
> a Ty tego doświadczasz?

Coś we mnie decyduje, mogę jednak to przerwać jeśli np. na dłuższą metę nic mi nie daje, lub zyski są mniejsze od ceny straconego czasu. O to właśnie chodzi w harmonii ze samym sobą.

>>> albo my pociągamy za sznurki (personalizm), albo nie my (apersonalizm)
>>Zupełne pomieszanie pojęć.
>Co konkretnie jest tu pomieszane?

Typowe spłycanie do granic absurdu. Uważasz personalizm za coś przykrojonego do przyjemności płynącej z odrzucenia przez Olsona. Bez sensu.
Za PWN personalizm [łac. persona 'osoba'] to nurt współczesnej filozofii europejskiej akcentujący autonomiczną wartość osobowości w analizie rzeczywistości i bytu ludzkiego.
Termin personalizm odnoszono do wielu różniących się między sobą kierunków filozoficznych, przyjmujących za punkt wyjścia całokształtu swych rozważań rozmaicie interpretowaną i różnokierunkowo rozwijaną problematykę osoby ludzkiej, pojmowanej metafizycznie jako byt natury duchowej - obdarzony samoświadomością (zdolny do duchowego rozwoju) i wolą (zdolny do samookreślania się) - twórczy, wolny i odpowiedzialny moralnie, wyrażający siebie w swych czynach i dziełach. Ch. Renouvier pojęcie pesonalizm odniósł do interpretacji myśli. Termin od średniowiecza został rozszerzony na każdą doktrynę, uznającą szczególną rolę osoby ludzkiej jako bytu wykraczającego poza naturę i historię oraz głoszącej prymat wartości osobowych w życiu społecznym. Personalizm katolicki podkreśla wyjątkową doskonałość osoby wśród bytów i postulat podporządkowania dobru osób całego życia społecznego.

> Może po prostu czegoś nie zrozumiałeś?

Pewnie, ja niczego nie rozumiem a ty oczytany

> dla mnie to proste i nie wiem czego nie rozumiesz.

Wiem, że nie wiesz.

> Pewnych uwarunkowań nie można zmienić (nie znamy sposobów)

Raczej nie znasz sposobów, co nie znaczy że tak musi być dalej i nikt na świecie nie zna.
To różnica.

> Właśnie wtedy aby nie pozbywać się wartości i odpowiedzialności
> trzeba walczyć z uwarunkowaniami/emocjami, które są niepożądane.

Niepożądane z powodu? Przecież sobie tego nie wymyśliłeś.

>>> Być może proponujesz jakiś model łączony, to w takim razie
>>> go przedstaw, bo przecież nie umiem czytać Ci w myślach.
>>Nie proponuję nowego modelu.
>To jak łączysz te sprzeczności?

Nie łączę nic na siłę. Staram się je oswoić i na spokojnie zobaczyć co sie za nimi kryje.
To dużo prostsze niż ci się wydaje.
Np. budzę się któregoś dnia, spoglądam w siebie i czuję niechęć do małżonki. Następnie zastanawiam się co jest tego powodem: może jej zachowanie z poprzedniego dnia i brak mojej adekwatnej reakcji, może moje doświadczenie z kimś innym które przenoszę, a może wreszcie zła kondycja fizyczna i psychiczna (przepracowanie, brak odpoczynku). Może jej nielojalność czy brak wrażliwości na moje komunikowane jej potrzeby. Bywa różnie.

> jesteś głodny i nie możesz tego zmienić dopóki nie zjesz

Kolejna bzdura. Łykniesz wódki lub zapalisz skręta i ci na chwilę przechodzi - to po pierwsze.
Po drugie funkcja głodu już jest taka, że sygnalizuje organizmowi potrzebę wzmocnienia, dostarczenia energii, witamin i budulca. Jesteś głodny i możesz to zmienić jedząc. Szukasz gumowych dzwonków Olson komplikując niektóre proste sprawy do granic traktatu filozoficznego.

> Podobnie działają takie emocje jak pragnienie miłości. Niektóre
> jednak można zmienić, np wkurzenie na babę na pasach, podejście
> do nauki i pracy itd

A inne uważa się za niezmienne do śmierci, gdyż nie spotkało się i nie zaciekawiło człowiekiem, który ma inaczej.

>> Po drugie jeśli nie mogą, zawsze pojawia się pytanie o powód.
> Np coś się ukształtowało na amen, więc nie można zmienić.

Na amen - czyżby?
Skąd to wiesz, ile masz lat by to wiedzieć na 100%?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Wolałbym mieć inne poglądy, ale mam takie jakie uważam za słuszne
>Co kto uważa za słuszne jest moim zdaniem sprawą trzeciorzędną, choć posiadanie poglądów dla samego ich posiadania, czy też oddawania im hołodu słusznosci jest typowe
>Wg mnie ważne, czy działają tzn. czy sprawiają, że jesteś szczęśliwszy, lżej ci w życiu, masz przekonanie że coraz lepiej rozumiesz świat, możesz być z ludźmi w coraz w głębszej harmonii itd.
>"Mam takie poglądy i już, uważam je za słuszne, chocby skały srały" - no wiesz..

Nakładasz na moje poglądy jakąś aprioryczną szufladkę co jest typowe gdy broni się swojej WIARY. Moje poglądy są takie, że nie uwierzę w żadne kłamstwo choćby miałoby mi ono pozornie służyć (czyli to co Ty wybierasz). Posiadanie poglądów powinno wynikać z dążenia do prawdy, a ta może być dla mnie negatywna, pozytywna lub neutralna. Gardzę ludźmi, którzy odrzucają gorzką prawdę żeby wierzyć w słodkie kłamstwa. Początkowo będzie lepiej, ale potem człowieka czeka za to słona zapłata. Prawda ewidentnie nie służy mi w byciu szczęśliwszym, daje faktycznie poczucie większego zrozumienia świata i oddala od większości ludzi (wierzących w swoje przekonania), ale przybliża do tych ludzi, których uważam za bardziej wartościowych (z czego i tak niewiele wynika). To co napisałeś przy dosłownej interpretacji świadczy o tym, że wolisz być okłamywany jeśli tylko to kłamstwo jest dla Ciebie korzystne - typowe podejście polskiego konsumenta To januszeria...

>> ja żadnym meta-psychologiem nie jestem
>Dla mnie jesteś. Masz sporo przekonań i twierdzeń o współczesnej psychologii i psychoterapii (zazwyczaj błędnych) nie popartych żadnymi statystycznymi badaniami, ni wiedzą. Dla ciebie wystarczy, że to nie działa u ciebie więc cała psychologia be. Olsona socjopatyczny zespół przekonań cacy

NIE! Na odwrót. Psychologia ma zestaw przekonań i twierdzeń o życiu i człowieku (zazwyczaj błędnych) nie popartych żadnymi statystycznymi badaniami, nie wiedzą. Dla nich wystarczy, że janusze to łykają i można sobie zarobić i że w jakichś tam prostych przypadkach to działa (podobnie jak działa religia). Dla mnie to wyznania wiary i podchodzę do tego tak samo jak do katolicyzmu. Nie wierzę księdzu i nie wierzę psychologowi, ale jasne jest dla mnie, że będą oni bronić swoich przekonań, w tym celu wyłączą empatię, będą próbowali odbijać piłeczkę i oskarżać mnie o coś. Powiedzą, że gdybym też wierzył w ich ideę to byłbym szczęśliwy. Nie wiem co nazywasz moim zestawem przekonań i w dodatku socjopatycznym. Socjopata to ten kto nie da się oszukać, a jego przeciwieństwem jest łatwowierny janusz? Ok, mogę być socjopatą, w tym kontekście to brzmi nawet dumnie, choć nie interesuje mnie żadna duma.

>> Określenie psycholog (jakikolwiek) ma dla mnie pejoratywny wydźwięk
>Właśnie. A wystarczy byś poprzestał na stwierdzeniu, że ta dziedzina nie działa na ciebie.
>Ale ty musisz być od niej meta-specjalistą, bo przecież często się o niej wypowiadasz, może zresztą po to, by nie mówić o sobie.

Mogę mówić o sobie, ale to jest forum dyskusyjne, a nie pub, czy miejsce towarzyskich pogadanek. Wypowiadam się o tym tak samo jak o np katolicyzmie. Gdyby ktoś chciał mi sprzedać garnki za 20 tys zł to też bym się na ten temat wypowiadał, choć na garnkach wcale nie muszę się świetnie znać żeby wiedzieć, że takie same kosztują 500 zł w sklepie. Może zamiast bronić psychologii też mógłbyś napisać, że może po prostu w moim przypadku nie działa? Wtedy wyszłoby tylko na to, że ponad połowa terapeutów to oszuści, którzy udają że rozwiążą z założenia nierozwiązywalny problem, a gdy przychodzi co do czego mówią "trzeba się z tym pogodzić". Mógłbyś dalej interesować się psychologią i uważać ją za panaceum, za świetną ideologię, w którą warto wierzyć.

>> W terapii poza placebo działa też osoba terapeuty, bo przecież nie same teorie i "techniki".
>Oczywiście. Tylko, że osoba z ulicy tak nie działa i w tym cały wic.

Działają natomiast wyrafinowani manipulatorzy, którzy mogą nie znać żadnej psychologicznej teorii. Na mnie drogi terapeuta też nie działa, więc skoro nie widać różnicy to po co przepłacać?

>> Zdrowie psychiczne to nie do końca sprecyzowane pojęcie
>Nie musi. Każdy jednak gdzieś to w środku czuje.

Być może to jedno z tych mylnych odczuć, które wchodzą w czyjś zestaw wierzeń religijnych.

>> obiektywność nie istnieje bo wszystko odbieramy subiektywnie
>Tyle, że statystycznie potwierdzone i powtarzalne zjawisko uważamy za obiektywnie istniejące, a zasady nim kierujące niezależnymi od nas.

No ok, więc jest to takie przeciwieństwo personalizmu i tożsamości, która z założenia jest przecież zestawem wierzeń i emocji.

>> Czy coś Ci się podoba, czy to Ty czynisz coś upodobanym?
>Coś mi się podoba, ale kieruję się też na drodze do różnych upodobań, rozwijam je i odkrywam nowe.

I jak taki rozwój nowych upodobań wygląda? Zauważ, że w ten sposób odkrywasz siebie. Najpierw coś Ci się spodoba i Ty nie odkrywasz tego zewnętrznego obiektu tylko swoje upodobanie.

>> Czy decydujesz się na rozmowę z Krystkonem, czy coś w Tobie decyduje,
>> a Ty tego doświadczasz?
>Coś we mnie decyduje, mogę jednak to przerwać jeśli np. na dłuższą metę nic mi nie daje, lub zyski są mniejsze od ceny straconego czasu. O to właśnie chodzi w harmonii ze samym sobą.

Rozmowę można przerwać, ale są uwarunkowania, z którymi nie da się tak zrobić mimo, że przynoszą straty.

>>>> albo my pociągamy za sznurki (personalizm), albo nie my (apersonalizm)
>>>Zupełne pomieszanie pojęć.
>>Co konkretnie jest tu pomieszane?
>Typowe spłycanie do granic absurdu. Uważasz personalizm za coś przykrojonego do przyjemności płynącej z odrzucenia przez Olsona. Bez sensu.

Coo? Uważam personalizm za przypisanie decyzji i wyborów osobie mającej wolny wybór. Apersonalizm to przeciwieństwo, czyli np te uwarunkowania, upodobania, COŚ co wpływa na Twoją decyzję.
21-07-2016 14:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nakładasz na moje poglądy jakąś aprioryczną szufladkę co jest
> typowe gdy broni się swojej WIARY

Hm. To ty jakoś tu coś lub kogoś atakujesz, żebym musiał się bronić?

> Moje poglądy są takie, że nie uwierzę w żadne kłamstwo

.. zakładając że to kłamstwo już na początku . Nie przypadkiem formułujesz zdania właśnie w ten sposób.

> choćby miałoby mi ono pozornie służyć (czyli to co Ty wybierasz)

Dołóżmy etykę, faktycznie nie napisałem o niej wcześniej.

> Posiadanie poglądów powinno wynikać z dążenia do prawdy,
> a ta może być dla mnie negatywna, pozytywna lub neutralna

Prawda nigdy na dłuższą metę nie jest negatywna. Czasem tylko nie jesteśmy jeszcze gotowi, by ją poznać - i gdy ją poznajemy, przeraża nas.

> Gardzę ludźmi, którzy odrzucają gorzką prawdę
> żeby wierzyć w słodkie kłamstwa

Ja nie, gdyż m.in. wiem, że to pożyteczny mechanizm obronny.

> Prawda ewidentnie nie służy mi w byciu szczęśliwszym

Ja jakoś prawdy w Twoich przekonaniach dużo nie dostrzegłem. To głównie zwykłe spekulacje, uprzedzenia i nieufność do ludzi.

> To co napisałeś przy dosłownej interpretacji świadczy o tym, że
> wolisz być okłamywany jeśli tylko to kłamstwo jest dla Ciebie korzystne

.. i jak kulą w płot

> - typowe podejście polskiego konsumenta To januszeria...

Hehe, skoro już musisz z tą januszerią.. A co w ogóle ta nowo-mowa znaczy?
Widocznie musisz. Ok, czytam dalej.

> Psychologia ma zestaw przekonań i twierdzeń o życiu i człowieku (zazwyczaj błędnych)

Właśnie o to mi chodzi, gdy piszę o meta-psychologu Olsonie, który dużo się naczytał, a na psychoterapeutów zagiął parol szantażując ich, że się nie wyleczy jeśli oni nie przyznają mu racji (vide babcia i odmrożone uszy)

> nie popartych żadnymi statystycznymi badaniami

[Załącznik]

>Mogę mówić o sobie, ale to jest forum dyskusyjne, a nie pub

Ty przede WSZYSTKIM mówisz o sobie, zwłaszcza wtedy, gdy piszesz o psychologach i psychologii. Tyle, że brak ci odwagi by to zobaczyć.

> Mógłbyś dalej interesować się psychologią i uważać ją za panaceum

Interesuję się, choć tak nie uważam.

> za świetną ideologię, w którą warto wierzyć

J.w.

> Działają na mnie natomiast wyrafinowani manipulatorzy, którzy mogą
> nie znać żadnej psychologicznej teorii

Na mnie odwrotnie, gdyż wyczuwam intencję na kilometr.

> Na mnie drogi terapeuta też nie działa

A co z tym wspólnego ma cena? Och Olson - jesteś pełen niespodzianek

> jest to takie przeciwieństwo personalizmu i tożsamości,
> która z założenia jest przecież zestawem wierzeń i emocji.

Raczej przekonań. Jakoś nie słyszałem, by za personalizm ktoś życie oddawał, choć za religię i wiarę to miliony.

> Rozmowę można przerwać, ale są uwarunkowania, z którymi nie da
> się tak zrobić mimo, że przynoszą straty.

Owszem, pytanie gdzie leży ten próg. Ty już jednak 'wiesz' i nie ma sensu dalej kontynuować rozmowy.

> Uważam personalizm za przypisanie decyzji i wyborów osobie
> mającej wolny wybór

No właśnie, to miałem na myśli pisząc spłycanie. A nawet dopiszę: mega-spłycanie.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Nakładasz na moje poglądy jakąś aprioryczną szufladkę co jest
>> typowe gdy broni się swojej WIARY
>Hm. To ty jakoś tu coś lub kogoś atakujesz, żebym musiał się bronić?

Tylko podważam psychologię, podobnie jak katolicyzm. W takich sytuacjach osoby wierzące czują się zaatakowane (dysonans poznawczy związany z negacją ich wierzeń, które są utożsamiane z "ja"), więc aby bronić swojej wiary wymyślają np szufladki dla tych poglądów, bo przecież argumentów nie użyją.

>> Moje poglądy są takie, że nie uwierzę w żadne kłamstwo
>.. zakładając że to kłamstwo już na początku . Nie przypadkiem formułujesz zdania właśnie w ten sposób.

Nie na początku, tylko po zapoznaniu się z tymi kłamstwami.

>> choćby miałoby mi ono pozornie służyć (czyli to co Ty wybierasz)
>Dołóżmy etykę, faktycznie nie napisałem o niej wcześniej.

Którą etykę? Jaka to etyka pozwala na kłamstwo tuszujące niewygodną prawdę?

>> Posiadanie poglądów powinno wynikać z dążenia do prawdy,
>> a ta może być dla mnie negatywna, pozytywna lub neutralna
>Prawda nigdy na dłuższą metę nie jest negatywna. Czasem tylko nie jesteśmy jeszcze gotowi, by ją poznać - i gdy ją poznajemy, przeraża nas.

To jest wyznanie wiary. Nieetyczne wg mnie. Prawda może być negatywna i zazwyczaj jest. Jej ukrywanie nigdy nie jest etyczne. Czasem bez znajomości prawdy żyje się łatwiej.

>> Gardzę ludźmi, którzy odrzucają gorzką prawdę
>> żeby wierzyć w słodkie kłamstwa
>Ja nie, gdyż m.in. wiem, że to pożyteczny mechanizm obronny.

Jeśli ktoś uważa kłamstwo za pożyteczny mechanizm to dla mnie jest kłamcą i nie wierzę takiej osobie w żadne słowo.

>> Prawda ewidentnie nie służy mi w byciu szczęśliwszym
>Ja jakoś prawdy w Twoich przekonaniach dużo nie dostrzegłem. To głównie zwykłe spekulacje, uprzedzenia i nieufność do ludzi.

Czyli nakładasz klapki na oczy żeby nie widzieć niewygodnej prawdy. Świadczy o tym to, że znów szufladkujesz.

>> To co napisałeś przy dosłownej interpretacji świadczy o tym, że
>> wolisz być okłamywany jeśli tylko to kłamstwo jest dla Ciebie korzystne
>.. i jak kulą w płot

Nie. Tak właśnie jest, a teraz się wypierasz.

>> - typowe podejście polskiego konsumenta To januszeria...
>Hehe, skoro już musisz z tą januszerią.. A co w ogóle ta nowo-mowa znaczy?
>Widocznie musisz. Ok, czytam dalej.

Januszeria - typowi Janusze, typowe Sebixy, typowe Karyny itd Ludzie zachowujący się jakby byli algorytmem w grze, mający stereotypowe poglądy kopiuj-wklej, myślący powierzchownie.

>> Psychologia ma zestaw przekonań i twierdzeń o życiu i człowieku (zazwyczaj błędnych)
>Właśnie o to mi chodzi, gdy piszę o meta-psychologu Olsonie, który dużo się naczytał, a na psychoterapeutów zagiął parol szantażując ich, że się nie wyleczy jeśli oni nie przyznają mu racji (vide babcia i odmrożone uszy)

Kolejny raz przekształcasz moje treści tak żeby Ci pasowały i nie zagrażały staremu światopoglądowi. Szufladka "meta-psycholog" ma mnie dyskredytować. Prawda jest inna - interesowałem się psychologią i kiedyś łykałem te bzdury, potem dojrzałem i zorientowałem się, że mam problem i jeśli go nie rozwiążę jestem skazany na samotność (brak dziewczyny). Okazało się, że psychologia nie może mi pomóc i że niczym nie różni się od religii.

>> nie popartych żadnymi statystycznymi badaniami
>pliki/forum/48521/472623001418924035.pdf</plik

To samo można zrobić z religią, ezoteryką itd. To nie są wiarygodne badania potwierdzające teorię i tu właśnie pasuje mój przykład "zajarałem bata i niebo się zmieniło".

>>Mogę mówić o sobie, ale to jest forum dyskusyjne, a nie pub
>Ty przede WSZYSTKIM mówisz o sobie, zwłaszcza wtedy, gdy piszesz o psychologach i psychologii. Tyle, że brak ci odwagi by to zobaczyć.

Atakujesz mnie, czyli wykrywam dysonans poznawczy. Ta, brak odwagi - dzięki za zdyskwalifikowanie się z dyskusji.

>> Działają na mnie natomiast wyrafinowani manipulatorzy, którzy mogą
>> nie znać żadnej psychologicznej teorii
>Na mnie odwrotnie, gdyż wyczuwam intencję na kilometr.

Jasne, wszystko wiesz a priori

>> Na mnie drogi terapeuta też nie działa
>A co z tym wspólnego ma cena? Och Olson - jesteś pełen niespodzianek

Jak to co? Autorytet + ofiara (ten sam mechanizm co w religii).

>> jest to takie przeciwieństwo personalizmu i tożsamości,
>> która z założenia jest przecież zestawem wierzeń i emocji.
>Raczej przekonań. Jakoś nie słyszałem, by za personalizm ktoś życie oddawał, choć za religię i wiarę to miliony.

Przekonań = wierzeń i emocji bo nie są one logicznie podparte. Dopiero gdy istnieje wiara w "ja" istnieje też wiara w moralność, do której to "ja" się odnosi, a wtedy mowa właśnie o religiach i ideologiach.

Skoro używasz szufladkowania i manipulacji żeby "odpierać" moje najbanalniejsze argumenty, to na wyższy poziom dyskusji już nie przejdziemy. A szkoda, bo wydawało mi się, że masz potencjał, a okazuje się, że jesteś typowym fideistą jak Andrzej Bogusławski.

Pozdrawiam.
21-07-2016 15:33 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Tylko podważam psychologię

Żeby ją podważać, trzeba by może jakieś badania zrobić, mieć o niej odrobinę nieamatorskiej wiedzy..

>>.. zakładając że to kłamstwo już na początku . Nie
>> przypadkiem formułujesz zdania właśnie w ten sposób.
>Nie na początku, tylko po zapoznaniu się z tymi kłamstwami.

Z jakim na przykład? Ktoś ci zaserwował jedynie słuszną prawdę w gabinecie?

>Którą etykę? Jaka to etyka pozwala na kłamstwo tuszujące niewygodną prawdę?

Pisałem o sobie.

>To jest wyznanie wiary. Nieetyczne wg mnie

W porządku, masz prawo tak uważać.

> Prawda może być negatywna i zazwyczaj jest

Nonsens niewarty dalszej argumentacji.

> Czasem bez znajomości prawdy żyje się łatwiej.

Zgadzam się. Co dodam - wtedy, gdy nie jesteśmy na nią gotowi.

>Jeśli ktoś uważa kłamstwo za pożyteczny mechanizm to dla mnie jest kłamcą

W porządku, w czym problem? Dla ciebie jest kłamcą i basta

> i nie wierzę takiej osobie w żadne słowo.

Na to, to ja już żadnego wpływu nie mam Nie wierz.

>Czyli nakładasz klapki na oczy żeby nie widzieć niewygodnej prawdy.
> Świadczy o tym to, że znów szufladkujesz.

Nie. Po prostu jakoś prawdy w Twoich przekonaniach dużo nie dostrzegłem. To głównie zwykłe spekulacje, uprzedzenia i nieufność do ludzi, podawana pod szyldzikiem logiki i "prawdy". Typowe zresztą.

>>> To co napisałeś przy dosłownej interpretacji świadczy o tym, że
>>> wolisz być okłamywany jeśli tylko to kłamstwo jest dla Ciebie korzystne
>>.. i jak kulą w płot
>Nie. Tak właśnie jest, a teraz się wypierasz.

J.w.

> Ludzie zachowujący się jakby byli algorytmem w grze, mający
> stereotypowe poglądy kopiuj-wklej, myślący powierzchownie.

Twoja projekcja.

> Kolejny raz przekształcasz moje treści tak żeby Ci pasowały i
> nie zagrażały staremu światopoglądowi. Szufladka "meta-psycholog"
> ma mnie dyskredytować

Nie. To diagnoza.

> Prawda jest inna

Oczywiście. I ty ją znasz

>- interesowałem się psychologią i kiedyś łykałem te bzdury,

Już pisałem, nic o niej nie wiesz, łykałeś papkę a jak nawet akademickie książki, to brak było człowieka, który by poprowadził. Olson-samoś i.. cóż, zabrnąłeś.

> potem dojrzałem

Ach dojrzałeś

> Okazało się, że psychologia nie może mi pomóc i że niczym nie różni się od religii.

Powtórzę setny raz: psychologia jedynie umożliwia zmianę, pomóc możesz sobie ty sam. Ale jak sobie nie dasz szansy, to nie pomożesz.

>>> nie popartych żadnymi statystycznymi badaniami
>>pliki/forum/48521/472623001418924035.pdf</plik
>To samo można zrobić z religią, ezoteryką itd.

Takie rzeczy można łatwo pisać. Zrób je i później się zobaczy.

> To nie są wiarygodne badania potwierdzające teorię

Bo tak twierdzi meta-psycholog, profesor nad profesory Olson.

> i tu właśnie pasuje mój przykład "zajarałem bata i niebo się zmieniło".

Który kompletnie nic nie pokazuje.

>Atakujesz mnie

Czujesz się atakowany - czyżbym coś skutecznie podważał?

>czyli wykrywam dysonans poznawczy

Zapewne u siebie

> Ta, brak odwagi - dzięki za zdyskwalifikowanie się z dyskusji.

Oto argument: "dzięki za zdyskwalifikowanie się z dyskusji"
I ty niby lubisz znać prawdę..

>>Na mnie odwrotnie, gdyż wyczuwam intencję na kilometr.
>Jasne, wszystko wiesz a priori

Nie wiem. Czuję, mam pewne doświadczenia i składam je do kupy z pewną nie 100% dozą prawdopodobieństwa - służy mi to.

>Skoro używasz szufladkowania

Zawsze się pod takimi określeniami coś kryje - jak i tutaj.
Apropos - trochę boli, prawda?

> i manipulacji żeby "odpierać" moje najbanalniejsze argumenty

A po co mi je odpierać? Pokazuję ich miałkość, iluzje w których się rodzą trudno nazwać argumentami, a jeszcze trudniej logiką.

>szkoda, bo wydawało mi się, że masz potencjał, a okazuje się, że
> jesteś typowym fideistą jak Andrzej Bogusławski.

Tja.. i znów kolejny człowiek zakwalifikowany wg schematu Olsona (poprzednicy to wszyscy psychologowie, psychoterapeuci, osoby wierzący a przedostatni to Bogusławski)
Dziękuję ci za rozmowę i poświecony mi czas. Bez odbioru.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Tylko podważam psychologię
>Żeby ją podważać, trzeba by może jakieś badania zrobić, mieć o niej odrobinę nieamatorskiej wiedzy..

Nie. Jest na odwrót - to psychologia powinna udowodnić swoją słuszność, ale tak jak katolicyzm tego nie zrobiła i nie zrobi.

>>>.. zakładając że to kłamstwo już na początku . Nie
>>> przypadkiem formułujesz zdania właśnie w ten sposób.
>>Nie na początku, tylko po zapoznaniu się z tymi kłamstwami.
>Z jakim na przykład? Ktoś ci zaserwował jedynie słuszną prawdę w gabinecie?

W książkach. W gabinecie dominuje technika udawania, że terapeuta niczego nie narzuca pacjentowi zwanemu klientem.

>>Którą etykę? Jaka to etyka pozwala na kłamstwo tuszujące niewygodną prawdę?
>Pisałem o sobie.

Czyli dopuszczasz brak etyki (kłamstwo) w celu usprawiedliwienia swojej etyki?

>> Prawda może być negatywna i zazwyczaj jest
>Nonsens niewarty dalszej argumentacji.

Raczej niemożliwe jest udowodnienie Twojego zdania, więc trzeba napisać rozmówcy, że prawi nonsensy A ja bym powiedział, że to raczej oczywistość, której przeciwieństwem jest myślenie życzeniowe, które tu przedstawiasz.

>>Czyli nakładasz klapki na oczy żeby nie widzieć niewygodnej prawdy.
>> Świadczy o tym to, że znów szufladkujesz.
>Nie. Po prostu jakoś prawdy w Twoich przekonaniach dużo nie dostrzegłem. To głównie zwykłe spekulacje, uprzedzenia i nieufność do ludzi, podawana pod szyldzikiem logiki i "prawdy". Typowe zresztą.

No to co tu zrobiłeś to jest szufladkowanie. Typowe zresztą. Chodzi o to żeby nie dostrzegać czyjegoś problemu i obwinić go o cierpienie, co w efekcie pogłębia cechy socjopatyczne u tej osoby

>> Ludzie zachowujący się jakby byli algorytmem w grze, mający
>> stereotypowe poglądy kopiuj-wklej, myślący powierzchownie.
>Twoja projekcja.

Nie. Twoja projekcja, że projekcja. Ludzie to na ogół debile i widać to choćby po ich argumentacji dotyczącej wiary i poglądów politycznych.

>> Kolejny raz przekształcasz moje treści tak żeby Ci pasowały i
>> nie zagrażały staremu światopoglądowi. Szufladka "meta-psycholog"
>> ma mnie dyskredytować
>Nie. To diagnoza.

Pseudo-diagnoza.

>> Prawda jest inna
>Oczywiście. I ty ją znasz

Zależy w jakim temacie, ale temat swojego przypadku mam obcykany na wszystkie strony i nie wciśniesz mi tu kłamstwa.

>>- interesowałem się psychologią i kiedyś łykałem te bzdury,
>Już pisałem, nic o niej nie wiesz, łykałeś papkę a jak nawet akademickie książki, to brak było człowieka, który by poprowadził. Olson-samoś i.. cóż, zabrnąłeś.

Wszechznawca się odezwał

>> Okazało się, że psychologia nie może mi pomóc i że niczym nie różni się od religii.
>Powtórzę setny raz: psychologia jedynie umożliwia zmianę, pomóc możesz sobie ty sam. Ale jak sobie nie dasz szansy, to nie pomożesz.

Jeśli nie da się to nie pomoże ani psychologia ani papież ani nawet sama bozia.

>>>> nie popartych żadnymi statystycznymi badaniami
>>>pliki/forum/48521/472623001418924035.pdf</plik
>>To samo można zrobić z religią, ezoteryką itd.
>Takie rzeczy można łatwo pisać. Zrób je i później się zobaczy.

Badania świadczą o tym, że ludzie religijni są szczęśliwsi od niewierzących.

>> To nie są wiarygodne badania potwierdzające teorię
>Bo tak twierdzi meta-psycholog, profesor nad profesory Olson.

A no tak, jest odwrotnie bo tak twierdzi wybitny psycholog Jacek Głodzik. Z tym, że na maila napisałeś mi, że jesteś tylko pasjonatem, więc nie masz prawa wypowiadać się z pozycji autorytetu w tej dziedzinie, co próbujesz robić.

>> i tu właśnie pasuje mój przykład "zajarałem bata i niebo się zmieniło".
>Który kompletnie nic nie pokazuje.

Pokazuje, ale widocznie nie chcesz żeby Ci coś pokazał, nie chcesz zrozumieć i tak masz

>>Atakujesz mnie
>Czujesz się atakowany - czyżbym coś skutecznie podważał?

Nie, tylko widzę Twoje mechanizmy szufladkowania, projekcji, unikania odpowiedzi (pseudo-ironia).

>>czyli wykrywam dysonans poznawczy
>Zapewne u siebie

Projekcja znów

>> Ta, brak odwagi - dzięki za zdyskwalifikowanie się z dyskusji.
>Oto argument: "dzięki za zdyskwalifikowanie się z dyskusji"
>I ty niby lubisz znać prawdę..

Konfabulujesz na mój temat. Mi to wystarczy żeby Cię skreślić.

>>Skoro używasz szufladkowania
>Zawsze się pod takimi określeniami coś kryje - jak i tutaj.
>Apropos - trochę boli, prawda?

Pochlebiasz sobie.

>> i manipulacji żeby "odpierać" moje najbanalniejsze argumenty
>A po co mi je odpierać? Pokazuję ich miałkość, iluzje w których się rodzą trudno nazwać argumentami, a jeszcze trudniej logiką.

Niczego nie pokazujesz, choć może Ci się tak wydawać.

>>szkoda, bo wydawało mi się, że masz potencjał, a okazuje się, że
>> jesteś typowym fideistą jak Andrzej Bogusławski.
>Tja.. i znów kolejny człowiek zakwalifikowany wg schematu Olsona (poprzednicy to wszyscy psychologowie, psychoterapeuci, osoby wierzący a przedostatni to Bogusławski)
>Dziękuję ci za rozmowę i poświecony mi czas. Bez odbioru.

Taa i to jest oczywiście argument... ad personam.

No większość ludzi jest jaka jest. Cóż, trzeba z tym żyć.

Pa, pa
21-07-2016 16:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Nie. Jest na odwrót - to psychologia powinna udowodnić swoją słuszność,
> ale tak jak katolicyzm tego nie zrobiła i nie zrobi.

www.racjon(*)m/48521/472623001418924035.pdf
Trzymaj się, papa!

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie. Jest na odwrót - to psychologia powinna udowodnić swoją słuszność,
>> ale tak jak katolicyzm tego nie zrobiła i nie zrobi.
>www.racjon(*)m/48521/472623001418924035.pdf
>Trzymaj się, papa!

To jest skuteczność (moim zdaniem kiepska), a nie słuszność. Poza tym religia też poprawia szczęście, ale... wiadomo przecież co ale www.psycho(*)pl/uploads/PT2007n1s5Mudyn.pdf
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Pewnych uwarunkowań nie można zmienić (nie znamy sposobów)
>Raczej nie znasz sposobów, co nie znaczy że tak musi być dalej i nikt na świecie nie zna.
>To różnica.

To nie różnica, bo na dzień dzisiejszy nie można tego zmienić, czyli nie da się. To, że teoretycznie kiedyś może się dać jest informacją nieistotną dla mojego życia.

>> Właśnie wtedy aby nie pozbywać się wartości i odpowiedzialności
>> trzeba walczyć z uwarunkowaniami/emocjami, które są niepożądane.
>Niepożądane z powodu? Przecież sobie tego nie wymyśliłeś.

No wiadomo z jakiego powodu przecież.

>>To jak łączysz te sprzeczności?
>Nie łączę nic na siłę. Staram się je oswoić i na spokojnie zobaczyć co sie za nimi kryje.
>To dużo prostsze niż ci się wydaje.
>Np. budzę się któregoś dnia, spoglądam w siebie i czuję niechęć do małżonki. Następnie zastanawiam się co jest tego powodem: może jej zachowanie z poprzedniego dnia i brak mojej adekwatnej reakcji, może moje doświadczenie z kimś innym które przenoszę, a może wreszcie zła kondycja fizyczna i psychiczna (przepracowanie, brak odpoczynku). Może jej nielojalność czy brak wrażliwości na moje komunikowane jej potrzeby. Bywa różnie.

Czasem znajdziesz powód, czasem znajdziesz placebo, a czasem lepiej nie zadawać sobie tego pytania tylko zrzucić to na stan neuroprzekaźników. Rano przeważnie mam inne odczucia na te same tematy niż wieczorem tego samego dnia. Szukasz odpowiedzi w treści racjonalizacji, a ja bardziej w fizyce i chemii, a treść to często poboczne manowce.

>> jesteś głodny i nie możesz tego zmienić dopóki nie zjesz
>Kolejna bzdura. Łykniesz wódki lub zapalisz skręta i ci na chwilę przechodzi - to po pierwsze.

Na chwilę, a potem jest jeszcze gorzej.

>Po drugie funkcja głodu już jest taka, że sygnalizuje organizmowi potrzebę wzmocnienia, dostarczenia energii, witamin i budulca. Jesteś głodny i możesz to zmienić jedząc. Szukasz gumowych dzwonków Olson komplikując niektóre proste sprawy do granic traktatu filozoficznego.

Niczego nie komplikuję. Zaczęło się od mowy o pozbyciu się emocji gdy są one złe. Nie napisałeś nic co by świadczyło na korzyść pozostawienia tych emocji. One same się wypalają bo nie można za długo cierpieć. Samoistnie tworzy się wtedy mechanizm obronny trzymający te emocje na dystans, a jak nie to zawsze można napić się wódki lub wyskoczyć do Czech na blanta

>> Podobnie działają takie emocje jak pragnienie miłości. Niektóre
>> jednak można zmienić, np wkurzenie na babę na pasach, podejście
>> do nauki i pracy itd
>A inne uważa się za niezmienne do śmierci, gdyż nie spotkało się i nie zaciekawiło człowiekiem, który ma inaczej.

Co mają cudze emocje do własnych? Nie rozumiem.

>>> Po drugie jeśli nie mogą, zawsze pojawia się pytanie o powód.
>> Np coś się ukształtowało na amen, więc nie można zmienić.
>Na amen - czyżby?
>Skąd to wiesz, ile masz lat by to wiedzieć na 100%?

To akurat z badań. To jakich będziemy mieć partnerów kształtuje się w dzieciństwie w układzie limbicznym. Potem mogę się z tym nie zgadzać w korze nowej, ale nie ma i tak znanego rozwiązania na to jak zmienić źle ukształtowane programy. Dlatego psycholog może bredzić najwyżej o pogodzeniu się z tym, ale to bzdura i nierealne mrzonki.
21-07-2016 14:25 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Co mają cudze emocje do własnych? Nie rozumiem

W kwestii rozwojowych mają b. dużo.
Poczytaj może w końcu tego Berne'a.

>>>> Po drugie jeśli nie mogą, zawsze pojawia się pytanie o powód.
>>> Np coś się ukształtowało na amen, więc nie można zmienić.
>>Na amen - czyżby?
>>Skąd to wiesz, ile masz lat by to wiedzieć na 100%?
>To akurat z badań

Wow! Czyli jedne badania cacy, inne be
A te badania to napewno w 100% będą sie pokrywać z Twoim życiem, prawda?

> nie ma i tak znanego rozwiązania na to jak zmienić źle
> ukształtowane programy

A kto je tak ukształtował? Znów zaserwujesz mi odpowiedź o 100% pewności?

> Dlatego psycholog może bredzić najwyżej o pogodzeniu się
> z tym, ale to bzdura i nierealne mrzonki.

Bzdura, bo tak powiedział Olson. Howgh!

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Co mają cudze emocje do własnych? Nie rozumiem
>W kwestii rozwojowych mają b. dużo.
>Poczytaj może w końcu tego Berne'a.

Czyli zamiast argumentów "poczytaj Berne'a". Próbowałem, ale ciężko mi było przebrnąć przez ten bełkot. Poza tym przypomina mi to Hellingera #pseudonauka

Poza tym co mają cudze upodobania do moich? Bełkot do kwadratu.

>>>Na amen - czyżby?
>>>Skąd to wiesz, ile masz lat by to wiedzieć na 100%?
>>To akurat z badań
>Wow! Czyli jedne badania cacy, inne be
>A te badania to napewno w 100% będą sie pokrywać z Twoim życiem, prawda?

Nie. Chodzi o to, że psychologia jest tak jak religia zbiorem nieweryfikowalnych tez, a ja mówię o badaniach naukowych. I co, te badania Ci nie pasują bo przeczą Twojej wierze w psychologię?

>> nie ma i tak znanego rozwiązania na to jak zmienić źle
>> ukształtowane programy
>A kto je tak ukształtował? Znów zaserwujesz mi odpowiedź o 100% pewności?

Geny, wychowanie = środowisko w danym momencie, którego już nie ma, bo należy do przeszłości. Zostały jedynie nieodwracalne (na stan dzisiejszej wiedzy) skutki.

>> Dlatego psycholog może bredzić najwyżej o pogodzeniu się
>> z tym, ale to bzdura i nierealne mrzonki.
>Bzdura, bo tak powiedział Olson. Howgh!

Bzdura bo nie stoją za tym żadne argumenty, przeczy to badaniom i zdrowemu rozsądkowi. Miałbym to przyjąć za fakt bo tak powiedzieli niektórzy terapeuci? Byli też uczciwi, którzy powiedzieli wprost, że się nie da. Ufasz tym pierwszym, bo dla Ciebie nie liczy się prawda tylko korzystność na chwilę. Bo potem skutki dadzą o sobie znać i wyjdzie, że to jednak ci drudzy mieli rację.
21-07-2016 15:44 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Poczytaj może w końcu tego Berne'a.
>Czyli zamiast argumentów "poczytaj Berne'a".

No raczej. Nie ma tutaj miejsca na wykład. Najpierw się dokształć, później pogadamy.

> Próbowałem, ale ciężko mi było przebrnąć przez ten bełkot.

Właśnie, jak przez rozmowę ze mną, przez życie itd?

>Poza tym co mają cudze upodobania do moich? Bełkot do kwadratu.

Jesteś człowiekiem, czy ufoludkiem?

> Chodzi o to, że psychologia jest tak jak religia

Było.

> ja mówię o badaniach naukowych

Podałem ci abstrakt z książki naukowca.

> I co, te badania Ci nie pasują bo przeczą Twojej wierze w psychologię?

To ty podałeś jakieś badania? Nie rozśmieszaj mnie .

>>A kto je tak ukształtował? Znów zaserwujesz mi odpowiedź o 100% pewności?
>Geny, wychowanie = środowisko w danym momencie, którego już nie ma,
> bo należy do przeszłości

Wybierasz co ci pasuje aby potwierdzić swoje fałszywe przekonania.

> Zostały jedynie nieodwracalne (na stan dzisiejszej wiedzy) skutki

Oczywiście nieodwracalne na 100%, żeby się już nie męczyć, siąść na d*** i nic nie robić.

>Bzdura bo nie stoją za tym żadne argumenty

Podałem ci argumenty - albo nie rozumiesz, albo odrzucasz, albo bezpodstawnie nazywasz kłamstwami.
Nic nie można poradzić.

>, przeczy to badaniom

A jakimi? Coś ich tutaj z Twojej strony ni chu chu nie widać.

>i zdrowemu rozsądkowi

Koronny argument - szufladka: zdrowy rozsądek

> Miałbym to przyjąć za fakt

Nic nie przyjmuj za fakt. Sprawdzaj, tylko nie wybieraj co słodsze. Miej uczciwość również sie napocić.

>Byli też uczciwi, którzy powiedzieli wprost, że się nie da.

Było.

> Ufasz tym pierwszym, bo dla Ciebie nie liczy się prawda
> tylko korzystność na chwilę

Bynajmniej. Bo to pomaga na długo. Jak wychowanie przez nietoksycznych i normalnych (choć z wadami) rodziców, którzy potrafią stawić czoła wyzwaniom.
Oczywiście możesz nie wierzyć na słowo, nawet nie powinieneś wierzyć.

> Bo potem skutki dadzą o sobie znać i wyjdzie, że to jednak ci drudzy mieli rację.

I dlatego lepiej za nic się nie zabierać, tylko siedzieć na d** i narzekać na fR na los.
Dziękuję za rozmowę.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Poczytaj może w końcu tego Berne'a.
>>Czyli zamiast argumentów "poczytaj Berne'a".
>No raczej. Nie ma tutaj miejsca na wykład. Najpierw się dokształć, później pogadamy.

To czemu z Berne'a, a nie JP2? A, bo Jacek wierzy akurat w jego teorie, bo mu tak wygodnie. Ok, wszystko jasne.

>> Próbowałem, ale ciężko mi było przebrnąć przez ten bełkot.
>Właśnie, jak przez rozmowę ze mną, przez życie itd?

Rozmowa z Tobą jest akurat łatwa.

>>Poza tym co mają cudze upodobania do moich? Bełkot do kwadratu.
>Jesteś człowiekiem, czy ufoludkiem?

Co ma piernik do wiatraka? Bełkot.

>> I co, te badania Ci nie pasują bo przeczą Twojej wierze w psychologię?
>To ty podałeś jakieś badania? Nie rozśmieszaj mnie .

To akurat podał Andrzej Bogusławski w dyskusji ze mną.

>Wybierasz co ci pasuje aby potwierdzić swoje fałszywe przekonania.

Nie, tylko nie znam innych czynników, Ty też ich nie podałeś, więc o co Ci teraz chodzi?

>> Zostały jedynie nieodwracalne (na stan dzisiejszej wiedzy) skutki
>Oczywiście nieodwracalne na 100%, żeby się już nie męczyć, siąść na d*** i nic nie robić.

Robić właśnie więcej, bo nie ma tu łatwego szablonu.

>>Bzdura bo nie stoją za tym żadne argumenty
>Podałem ci argumenty - albo nie rozumiesz, albo odrzucasz, albo bezpodstawnie nazywasz kłamstwami.
>Nic nie można poradzić.

Nie podawałeś nic poza swoimi wyznaniami wiary.

>>, przeczy to badaniom
>A jakimi? Coś ich tutaj z Twojej strony ni chu chu nie widać.

A pamiętasz w ogóle o czym piszemy?

>>i zdrowemu rozsądkowi
>Koronny argument - szufladka: zdrowy rozsądek

Nie, ale to już było przedyskutowane.

>> Ufasz tym pierwszym, bo dla Ciebie nie liczy się prawda
>> tylko korzystność na chwilę
>Bynajmniej. Bo to pomaga na długo. Jak wychowanie przez nietoksycznych i normalnych (choć z wadami) rodziców, którzy potrafią stawić czoła wyzwaniom.
>Oczywiście możesz nie wierzyć na słowo, nawet nie powinieneś wierzyć.

Co pomaga na długo? Mówimy tu o pogodzeniu się z czymś co właśnie szkodzi.

>> Bo potem skutki dadzą o sobie znać i wyjdzie, że to jednak ci drudzy mieli rację.
>I dlatego lepiej za nic się nie zabierać, tylko siedzieć na d** i narzekać na fR na los.

No właśnie robić więcej, a nie tylko brać za pewnik czyjeś pseudo rozwiązanie, które prowadzi do zguby i bycia debilem jeśli się w to uwierzy wbrew kontrargumentom, których jest mnóstwo.
21-07-2016 16:09 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>To czemu z Berne'a, a nie JP2?

Bo ksiądz Pączek

> No właśnie robić więcej, a nie tylko brać za pewnik czyjeś pseudo
> rozwiązanie, które prowadzi do zguby i bycia debilem jeśli się
> w to uwierzy wbrew kontrargumentom, których jest mnóstwo.

Wierzę, że zrobisz więcej
Papa!


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ok, podsumowując dyskusję:
Wychodzi na to, że jednak w pewnych przypadkach wyłączenie emocji jest jedynym rozwiązaniem. Nie wszystko można zmienić, osoba nie jest odpowiedzialna za wszystko co ją spotyka i co robi, bo osoba jako taka nie istnieje, wszystko zależy od tego co się wylosowało. Jeśli emocje, pragnienia przeczą wartościom i są wynikiem złego ukształtowania w przeszłości i nie da się ich zmienić to trzeba je wyłączać i zostawić sobie jedynie logikę. Psychologia, religia i cokolwiek innego są póki co bezradne w pewnych przypadkach.

Ale gdy ktoś się z tym nie godzi to wierzy w teorie, które robią z logiki panią lekkich obyczajów, których nie da się obronić i trzeba konfabulować. Dzisiejsza psychologia też zawiera tego typu twierdzenia, podobnie jak religie.
14-07-2016 11:30 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ciąg dalszy:

> to ja bez potrzeby argumentacji podważam Twoje podważenie

Aleś mi ćwieka zabił!! Normalnie pocisk w majtki

>>Pogarda to żaden mechanizm. To bardziej proste: odruchowa emocja odrzucenia związania z wywyższaniem się.
>NIEEEE. Przefiltrowałeś to przez personalizm, a tak się nie robi

Dlatego, że?

> To jest u niektórych (np u mnie) mechanizm społeczny

Właśnie to jest racjonalizacją. Międlisz te rzeczy rozumowo, poddajesz obróbce logiki i zatracasz prawdziwy sens.

> altruistyczny, piętnujący zachowania, które moim zdaniem szkodzą ludziom

Bez słowa 'mechanizm' pogarda nie byłaby pogardą?
Piętnuje się zachowania, które piętnujących zdaniem są karygodne i niekoniecznie szkodzą ludziom, choć jeśli tak jest - gardzi się intensywniej, bo odczuwa się do tego moralne, nieomal boskie prawo. A wszystko wynika z poczucia wyższości o fałszywych podstawach.

> Jak ktoś się wywyższa to proste, że trzeba go za to piętnować

Bo jeszcze może nas swoim wywyższaniem przerosnąć? Zagrozić? Oj Olson, zastanów się chwilę zamiast pisać traktat filozoficzny

> i to nie oznacza tego, że wtedy sam się wywyższam. Wręcz przeciwnie
> - ja podważam taką dychotomię jaką tu przedstawiłeś.

A w którym miejscu i co podważasz?
Tu już wcześniej stoisz wyżej. Jesteś wywyższony i nikt nie ma prawa cię przeskoczyć, tak ja to rozumiem.

>>Też mógłbyś być w innym rozdaniu społecznym mordercą. Powiedzieć ci jak?
>Opowiedz mi co by było gdyby w tyłku rosły grzyby

A po co, skoro nie chcesz słuchać? Przecież ty wiesz wszystko najlepiej

> Piszę o rezygnacji z życia społecznego jako pozbyciu się swoich
> opinii na temat innych osób

Rezygnacja z życia społecznego jako pozbycie się swoich opinii na temat innych osób - brzmi tyleż tajemniczo, co zagmatwanie, a nawet metafizycznie.
Spróbuj może znaleźć jakąś pustelnię, najlepiej bez wifi i fR

> i udawania przed nimi, że jest się kulturalnym czyli akceptuje
> się ich wady, z którymi należy walczyć jak np narcyzm, konfabulacje,
> zaprzeczanie samemu sobie, manipulacje itd.

Udawanie nigdy nie jest dobre, a tolerancja postaw typu 'akceptacja wad' nie są dla wszystkich, zwłaszcza na tych, na których wady bliźnich działają jak płachta na byka i nie potrafią wtedy powstrzymać świerzbiącej ręki, przez co tracą swoją wolność.

> W ostateczności pogarda może być całkowitą obojętnością

Ważne, co czujesz w środku do danej osoby. Faktycznie możesz niczego nie wypowiadać, tylko czuć pogardę.

> Szacunek musi być za coś

Zgadzam się. Czasem jednak się tego 'czegoś' nie dostrzega.

> Mam swoje zdanie i nie zamierzam się do nikogo dostosowywać
> na siłę jeśli czyjeś zachowanie mi się nie podoba

W porządku. Wszystko ok, dopóki nie zmierzasz tego zdania wciskać komuś na siłę.

> i mam na to argumenty, których druga osoba nie potrafi odeprzeć

W takich wypadkach nie musi się szukać argumentów, zasłaniać nimi, ani ich podawać.
Masz swoje zdanie i tyle, to bezdyskusyjnie. Jeśli ktoś jest ciekaw uzasadnienia, wówczas możesz je podasz, może nie. O czym tu więcej gadać?

> Jeśli do tego chamsko wtedy atakuje i zasłania się pseudo-kulturą
> to tylko pogarda może wynikać z racjonalnego myślenia.

To dla mnie bzdura (wiem wiesz, "bzdura, że bzdura" )

>>>"Ty" czyli co?
>>No ty. You po angielsku
>Czyli? Struktura lingwistyczna, emocjonalna, świadomość, wyimaginowana persona, proces decyzyjny w moim mózgu, całość człowieka, którym jestem?

Niestety nie dam się tu wciągnąć w metodyczne rozkładanie na czynniki pierwsze. To twoja domena. Ty jesteś odpowiedzialny, rozkładanie co konkretnie w "ty" jest odpowiedzialne nie zmienia tego faktu.

>"Ja" to kukła, a świadomość oznacza przyczynowość, czyli
> brak kategorii "ja".

Znów pseudo-filozoficzne rozważania. Tylko rozmydlasz, nic nie wyjaśniasz a mnożysz pytania.

> Gdy mówię "ja" to wiedz, że mówię o kategorii społecznej

W porządku, ale przecież nie ty to w owym wątku rozpocząłeś, tylko ja.
To co rozumiesz pod pojęciem 'ja' to wiesz dobrze, chyba ze chcesz tu zrobić przed sobą jakieś przedstawienie, teatrzyk to ok. Tylko radzę zapewnij sobie wcześniej co najmniej jednego widza, inaczej nudno

> Gdy pobędziesz dłużej sam ze sobą i wyciszysz myśli, to nie
> ma wtedy żadnego "Ciebie".

Nie. Wtedy nie ma gadania ani myślenia o "mnie". Po prostu jestem skoncentrowany i myślę o rzeczach zewnętrznych, czasem obserwuję poruszenia i wspomnienia z wewnątrz.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ciąg dalszy:
>> to ja bez potrzeby argumentacji podważam Twoje podważenie
>Aleś mi ćwieka zabił!! Normalnie pocisk w majtki

Ty mi też. Co ja teraz z tym pocznę?

>>>Pogarda to żaden mechanizm. To bardziej proste: odruchowa emocja odrzucenia związania z wywyższaniem się.
>>NIEEEE. Przefiltrowałeś to przez personalizm, a tak się nie robi
>Dlatego, że?

Dlatego, że to iluzja i założenie, które musiałbyś uzasadnić, ale tego nie zrobisz, bo się nie da. No ale dam Ci szansę i spróbuj uzasadnić ten personalizm.

>> To jest u niektórych (np u mnie) mechanizm społeczny
>Właśnie to jest racjonalizacją. Międlisz te rzeczy rozumowo, poddajesz obróbce logiki i zatracasz prawdziwy sens.

Jaki znowu prawdziwy sens? Właśnie rozumem szukam tego sensu, bo w prymitywnych emocjach pierwotnych tego nie znajdę, a chodzi o wyprodukowanie pozytywnych emocji wtórnych, a gdy się nie da to spokój emocjonalny, luz, chłód.

>> altruistyczny, piętnujący zachowania, które moim zdaniem szkodzą ludziom
>Bez słowa 'mechanizm' pogarda nie byłaby pogardą?
>Piętnuje się zachowania, które piętnujących zdaniem są karygodne i niekoniecznie szkodzą ludziom, choć jeśli tak jest - gardzi się intensywniej, bo odczuwa się do tego moralne, nieomal boskie prawo. A wszystko wynika z poczucia wyższości o fałszywych podstawach.

Nie wynika, tylko taka jest Twoja racjonalizacja żeby nie gardzić, a a priori uznałeś sobie pogardę za coś złego (albo gdzieś tak przeczytałeś) Moja pogarda nie ma nic wspólnego ze mną, bo nie ma mnie. Jest ego, ale ono też podlega pogardzie i dzięki temu można się rozwijać. Zero tolerancji dla bylejakości panującej na świecie.

>> Jak ktoś się wywyższa to proste, że trzeba go za to piętnować
>Bo jeszcze może nas swoim wywyższaniem przerosnąć? Zagrozić? Oj Olson, zastanów się chwilę zamiast pisać traktat filozoficzny

Znów filtrujesz przez pryzmat ego i projektujesz na mnie swoje emocje pierwotne Zastanów się chwilę...

Wywyższanie się należy tępić bo to oznacza, że ktoś a priori stawia mnie poniżej i stosuje tu szereg racjonalizacji i generalnie takie osoby są zagrożeniem, jeśli nie fizycznym to mogą prać mózgi innym ludziom.

>> i to nie oznacza tego, że wtedy sam się wywyższam. Wręcz przeciwnie
>> - ja podważam taką dychotomię jaką tu przedstawiłeś.
>A w którym miejscu i co podważasz?

Taką, że jak kogoś krytykuję to się wywyższam. To jest prymitywna dychotomia.

>Tu już wcześniej stoisz wyżej. Jesteś wywyższony i nikt nie ma prawa cię przeskoczyć, tak ja to rozumiem.

Czyli nie rozumiesz

>>>Też mógłbyś być w innym rozdaniu społecznym mordercą. Powiedzieć ci jak?
>>Opowiedz mi co by było gdyby w tyłku rosły grzyby
>A po co, skoro nie chcesz słuchać? Przecież ty wiesz wszystko najlepiej

Ech, z Tobą to czasem jak z babą

>> Piszę o rezygnacji z życia społecznego jako pozbyciu się swoich
>> opinii na temat innych osób
>Rezygnacja z życia społecznego jako pozbycie się swoich opinii na temat innych osób - brzmi tyleż tajemniczo, co zagmatwanie, a nawet metafizycznie.
>Spróbuj może znaleźć jakąś pustelnię, najlepiej bez wifi i fR

Czemu zagmatwanie? Normalnie. W życiu społecznym uczestniczy ego i emocje na temat innych. Społecznie żyjemy ze sobą właśnie przez pryzmat iluzji "ja". Warto zadbać o to żeby zastępować iluzje emocji pierwotnych na logiczne emocje wtórne.

>> Szacunek musi być za coś
>Zgadzam się. Czasem jednak się tego 'czegoś' nie dostrzega.

A zazwyczaj jednak szuka się racjonalizacji żeby móc kogoś szanować, tylko ktoś nie kierujący się wartościami ma gorzej, bo nie wie czego się chwycić. Do tego prowadzi permisywizm.

>> Mam swoje zdanie i nie zamierzam się do nikogo dostosowywać
>> na siłę jeśli czyjeś zachowanie mi się nie podoba
>W porządku. Wszystko ok, dopóki nie zmierzasz tego zdania wciskać komuś na siłę.

Nie wciskam nikomu na siłę, za to robię na odwrót - gdy ktoś wciska swoje jest przeze mnie strofowany.

>> i mam na to argumenty, których druga osoba nie potrafi odeprzeć
>W takich wypadkach nie musi się szukać argumentów, zasłaniać nimi, ani ich podawać.
>Masz swoje zdanie i tyle, to bezdyskusyjnie. Jeśli ktoś jest ciekaw uzasadnienia, wówczas możesz je podasz, może nie. O czym tu więcej gadać?

Irytuje mnie zakłamanie. Czasem widzę, że ktoś nie umie odeprzeć moich argumentów i podświadomie się z nimi zgadza, ale wypiera to i oficjalnie się nie zgadza i nie ma już na to argumentów. Wtedy pojawia się pogarda do takiego bydlaka, bo tym samym odbiera on sobie status człowieka.

>>>>"Ty" czyli co?
>>>No ty. You po angielsku
>>Czyli? Struktura lingwistyczna, emocjonalna, świadomość, wyimaginowana persona, proces decyzyjny w moim mózgu, całość człowieka, którym jestem?
>Niestety nie dam się tu wciągnąć w metodyczne rozkładanie na czynniki pierwsze. To twoja domena. Ty jesteś odpowiedzialny, rozkładanie co konkretnie w "ty" jest odpowiedzialne nie zmienia tego faktu.

Czyli bez argumentu próbujesz wprowadzić tu dogmat, w który wierzysz, ale którego nie potrafisz wyjaśnić. Ech

>>"Ja" to kukła, a świadomość oznacza przyczynowość, czyli
>> brak kategorii "ja".
>Znów pseudo-filozoficzne rozważania. Tylko rozmydlasz, nic nie wyjaśniasz a mnożysz pytania.

Spróbuj to zrozumieć zamiast nazywać pseudo-filozofią, bo nie rozumiesz.

>> Gdy mówię "ja" to wiedz, że mówię o kategorii społecznej
>W porządku, ale przecież nie ty to w owym wątku rozpocząłeś, tylko ja.
>To co rozumiesz pod pojęciem 'ja' to wiesz dobrze, chyba ze chcesz tu zrobić przed sobą jakieś przedstawienie, teatrzyk to ok. Tylko radzę zapewnij sobie wcześniej co najmniej jednego widza, inaczej nudno
>> Gdy pobędziesz dłużej sam ze sobą i wyciszysz myśli, to nie
>> ma wtedy żadnego "Ciebie".
>Nie. Wtedy nie ma gadania ani myślenia o "mnie". Po prostu jestem skoncentr
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Pozwolę sobie jeszcze na krótkie podsumowanie:

Personalizm przestaje przeszkadzać tylko gdy mamy ustalone pojęcie dobra i go przestrzegamy, a jednocześnie nie cierpimy z powodu odmawiania sobie niemoralnych przyjemności czyli robienia czegoś co szkodzi. Życie ma sens gdy możemy zmieniać niezależne od nas przyczyny i skutki i czuć emocje, których chcemy i które uznajemy za dobre. Wiemy jednak, że tak nie jest, więc musimy zrezygnować z personalizmu spadając w otchłań nieprzyjemnej, gorzkiej prawdy i bezsensu, albo szukać rozwiązania aby móc całkowicie kontrolować emocje pierwotne i przekształcać je na takie emocje wtórne, których chcemy i potrzebujemy.


Zbigniew Herbert

Niedźwiedzie

Niedźwiedzie dzielą się na brunatne i białe oraz łapy, głowę i tułów. Mordy mają dobre, a oczka małe. One lubią bardzo łakomstwo. Do szkoły nie chcą chodzić, ale spać w lesie to proszę bardzo. Jak mają mało miodu, to łapią się rękami za głowę i są takie smutne, takie smutne, że nie wiem. Dzieci, które kochają Kubusia Puchatka, dałyby im wszystko, ale po lesie chodzi myśliwy i celuje z fuzji między te dwa małe oczka.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Aleś mi ćwieka zabił!! Normalnie pocisk w majtki
>Ty mi też. Co ja teraz z tym pocznę?

Ja nie wiem, ty jak wierzę wiesz..

>>>>Pogarda to żaden mechanizm. To bardziej proste: odruchowa emocja odrzucenia związania z wywyższaniem się.
>>>NIEEEE. Przefiltrowałeś to przez personalizm, a tak się nie robi
>>Dlatego, że?
>Dlatego, że to iluzja

Hehe ok.

> i założenie, które musiałbyś uzasadnić, ale tego nie zrobisz,
> bo się nie da

Założenie w którym filtruję to przez personalizm i tak się ponoć nie robi? Ależ to twoje założenie i na tobie spoczywa ciężar dowodu
Jeśli chcesz się wykręcać jakimiś 'to iluzja' już lepiej nic nie pisz. Nie ma sensu.

> No ale dam Ci szansę i spróbuj uzasadnić ten personalizm.

Dzięki łaskawco Nie bardzo rozumiem co tu uzasadniać. Albo czujesz się w pewnych poglądach dobrze, albo nie rozumiesz ich, masz inne (być może dla ciebie nawet lepsze), nie znasz, krytykujesz tylko dlatego bo cudze są inne itd.
Proponuję raczej porozmawiać o konkretach, rozmowa na takim poziomie abstrakcji typu 'uzasadnij swoje stanowisko egzystencjalne' nie bardzo mnie kręci, uprzedzam że nie znajdziesz we mnie dobrego partnera do swojej pseudo-filozofii.

> chodzi o wyprodukowanie pozytywnych emocji wtórnych, a gdy się
> nie da to spokój emocjonalny, luz, chłód.

Ok, ale nie będzie, że nie próbowałem
Wg mojej percepcji się nie da i możemy pozostać przy swoim zdaniu (choć mi to się zdaje, że ty po prostu boisz się pewnych emocji)

> taka jest Twoja racjonalizacja żeby nie gardzić

Takie jest twoje tłumaczenie, gdy widzisz kogoś kto gardzi mniej i nie bardzo wiesz (rozumiesz) z jakiego powodu, setną sekundy potem pojawia się racjonalizacja i już 'wiesz'.

> a a priori uznałeś sobie pogardę za coś złego (albo gdzieś tak przeczytałeś)

Hehe, nie To dużo prostsze.

> Moja pogarda nie ma nic wspólnego ze mną, bo nie ma mnie

A to dopiero ezoteryka. Ciebie nie ma, dobre!
Tylko, że ktoś zawsze cierpi, albo się nudzi. Prawda?

> Jest ego, ale ono też podlega pogardzie i dzięki temu można się rozwijać

Bzduroty piszesz.

> Zero tolerancji dla bylejakości panującej na świecie

Szczerze mówiąc w tych objęciach ego trochę mi cię szkoda, ale tylko trochę.

>>> Jak ktoś się wywyższa to proste, że trzeba go za to piętnować
>>Bo jeszcze może nas swoim wywyższaniem przerosnąć? Zagrozić? Oj Olson, zastanów się chwilę zamiast pisać traktat filozoficzny
>Znów filtrujesz przez pryzmat ego

Jasne, a przez co innego miałbym filtrować, skoro Olson to samo ego?

> Wywyższanie się należy tępić

Nie uważam tak i nie mam tak.

>>> - ja podważam taką dychotomię jaką tu przedstawiłeś.
>>A w którym miejscu i co podważasz?
>Taką, że jak kogoś krytykuję to się wywyższam. To jest prymitywna dychotomia.

Wiesz, ciekawią mnie ludzie, którzy z rozpędu przechodzą do rozmowy sam ze sobą

>>A po co, skoro nie chcesz słuchać? Przecież ty wiesz wszystko najlepiej
>Ech, z Tobą to czasem jak z babą

Swoją drogą warto docenić też coś innego u bab niż tuszę i ich lęki z nią związane

> W życiu społecznym uczestniczy ego i emocje na temat innych

Zgadza się.

> Społecznie żyjemy ze sobą właśnie przez pryzmat iluzji "ja"

Ble ble ble. Napisz raczej gdzieś to wyczytał, to bardziej mnie interesuje.

> Warto zadbać o to żeby zastępować iluzje emocji pierwotnych na logiczne emocje wtórne.

Olson! Czy ty się czasem sam czytasz??
Skaranie boskie..

>A zazwyczaj jednak szuka się racjonalizacji żeby móc kogoś szanować

Jeden potrzebuje szanować bo tak mu kazano, drugi szanuje kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba nie szanuje.

> Wszystko ok, dopóki nie zmierzasz tego zdania wciskać komuś na siłę.
> Nie wciskam nikomu na siłę, za to robię na odwrót - gdy ktoś wciska
> swoje jest przeze mnie strofowany

I dobrze, też tak mam. Zauważ, że nie napisałem że wciskasz. To po prostu taka ogólna przestroga, niekoniecznie skierowana konkretnie do ciebie, choć forma zdaje się sugerować inaczej.

>Irytuje mnie zakłamanie

Bo? Nie potrafisz się przed nim obronić? Potrafisz!
Bo zamierzasz grać altruistę i chcesz chronić przez zakłamaniem innych, ofiary?
Po co cię to irytuje?

> Czasem widzę, że ktoś nie umie odeprzeć moich argumentów i
> podświadomie się z nimi zgadza, ale wypiera to i oficjalnie się
> nie zgadza i nie ma już na to argumentów

Ogólnie czasem faktycznie tak się zdarza. Kiedyś o tym długo myślałem, gdyż miałem podobnie tzn. racja była po mojej stronie, ale kolega się złośliwie upierał choć wiedział, że amunicji mu już dawno brakło. Wydaje mi się, że jest na to wytłumaczenie.

> Wtedy pojawia się pogarda do takiego bydlaka, bo tym samym odbiera on sobie status człowieka

U mnie jest inaczej. Długo szukałem odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak jest.
Zamiast pogardy u mnie pojawiała się ciekawość.

> Czyli bez argumentu próbujesz wprowadzić tu dogmat, w który
> wierzysz, ale którego nie potrafisz wyjaśnić. Ech

A to, że 'ja' nie istnieje, tylko ego - to niby jakaś prawda, broń cię panie boże nie dogmat hihihi

>>Znów pseudo-filozoficzne rozważania. Tylko rozmydlasz, nic nie wyjaśniasz a mnożysz pytania.
>Spróbuj to zrozumieć zamiast nazywać pseudo-filozofią, bo nie rozumiesz.

Oczywiście ja nic nie rozumiem
Wytłumacz to prosto i sam rozum, to z pewnością i ja zrozumiem.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Założenie w którym filtruję to przez personalizm i tak się ponoć nie robi? Ależ to twoje założenie i na tobie spoczywa ciężar dowodu
>Jeśli chcesz się wykręcać jakimiś 'to iluzja' już lepiej nic nie pisz. Nie ma sensu.

To Ty a priori założyłeś wiarę w personalizm, więc Ci piszę, że to błąd, bo "ja" to tylko interfejs w mózgu, a jest jeszcze myślenie przyczynowo skutkowe, które moim zdaniem jest dużo ważniejsze. Nie wiem po co filtrować wszystko przez ego, to Twoje założenie, więc się z niego wytłumacz

>> No ale dam Ci szansę i spróbuj uzasadnić ten personalizm.
>Dzięki łaskawco Nie bardzo rozumiem co tu uzasadniać. Albo czujesz się w pewnych poglądach dobrze, albo nie rozumiesz ich, masz inne (być może dla ciebie nawet lepsze), nie znasz, krytykujesz tylko dlatego bo cudze są inne itd.
>Proponuję raczej porozmawiać o konkretach, rozmowa na takim poziomie abstrakcji typu 'uzasadnij swoje stanowisko egzystencjalne' nie bardzo mnie kręci, uprzedzam że nie znajdziesz we mnie dobrego partnera do swojej pseudo-filozofii.

No skoro a priori zakładasz takie dogmaty no to ciężko pogadać.

>Wg mojej percepcji się nie da i możemy pozostać przy swoim zdaniu (choć mi to się zdaje, że ty po prostu boisz się pewnych emocji)

Nie boję się żadnych emocji, bo gorszych niż przeżywałem już się nie da przeżywać, a teraz to po prostu wygasło na poziomie biochemicznym i już nie ma możliwości żebym odczuwał emocje tak mocno. W związku z tym żadna emocja nie jest mi straszna i nie mam mechanizmu blokującego niechciane emocje. To przekształca się w chłód z automatu i wynika z niemożliwości zmiany pierwotnych emocji.

>> taka jest Twoja racjonalizacja żeby nie gardzić
>Takie jest twoje tłumaczenie, gdy widzisz kogoś kto gardzi mniej i nie bardzo wiesz (rozumiesz) z jakiego powodu, setną sekundy potem pojawia się racjonalizacja i już 'wiesz'.

Nie, tylko widzę, że czynisz założenia a priori.


>> Moja pogarda nie ma nic wspólnego ze mną, bo nie ma mnie
>A to dopiero ezoteryka. Ciebie nie ma, dobre!

Nie ezoteryka. Ezoteryka to zakładanie, że istnieje "ja" w człowieku. W sumie to schizofrenia.

>Tylko, że ktoś zawsze cierpi, albo się nudzi. Prawda?

Nieprawda. Nie KTOŚ tylko świadomość, która nie jest osobowa dopóki ktoś nie popatrzy na nią przez pryzmat jakiegoś "ja" odrębnego od świadomości, które w niej rezyduje.

>>Znów filtrujesz przez pryzmat ego
>Jasne, a przez co innego miałbym filtrować, skoro Olson to samo ego?

Skąd pomysł, że olson to samo ego? Zależy który olson. Człowiek zwany olsonem to nie samo ego, choć ów osobnik je posiada, ale nie przykłada do niego wielkiej wagi.

>>Taką, że jak kogoś krytykuję to się wywyższam. To jest prymitywna dychotomia.
>Wiesz, ciekawią mnie ludzie, którzy z rozpędu przechodzą do rozmowy sam ze sobą

Hę?

>> Czasem widzę, że ktoś nie umie odeprzeć moich argumentów i
>> podświadomie się z nimi zgadza, ale wypiera to i oficjalnie się
>> nie zgadza i nie ma już na to argumentów
>Ogólnie czasem faktycznie tak się zdarza. Kiedyś o tym długo myślałem, gdyż miałem podobnie tzn. racja była po mojej stronie, ale kolega się złośliwie upierał choć wiedział, że amunicji mu już dawno brakło. Wydaje mi się, że jest na to wytłumaczenie.

Zadaj sobie teraz to pytanie, bo robisz to właśnie w dyskusji ze mną Ja mam wyjaśnienie - WIERZYSZ i gdy pokazuję Ci inną perspektywę próbujesz jej bronić, ale nie wiesz jak, choć emocje Ci podpowiadają co napisać.

Proponuję wrócić do początku dyskusji i zamiast pisać tak jak teraz, piszmy punkt po punkcie. Pierwsza kwestia - personalizm, ego, "ja". Powołujesz się na to, ale nie zgadzasz się z moim punktem widzenia, więc czekam na to aż opiszesz mi swój
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Można sobie konwertować myślenie przyczynowe do emocji
>> i emocje do myślenia przyczynowego.
>Coś jak u kryskona, na którego moją odpowiedź zaprzeczającą dałeś plusa
>Próbować konwertować można, ale czysto deterministycznie to bez celu.

Nie kojarzę tej wypowiedzi, ani nie widzę tu podobieństwa do krystkonizmu. I co ma z tym wspólnego determinizm?

>>>>oszust jest oprawcą, czyli należy nim gardzić.
>>>A kto ci naplótł takich stereotypów?
>> Nikt. Gdzie tu stereotypy?
>"oszust jest oprawcą, czyli należy nim gardzić". Tu.

To jest moje zdanie oparte o przemyślenia oraz emocje pierwotne, które przeszły przez sito logiki.

>> Skoro byłbym ofiarą oszustwa to z dwóch powodów: ktoś jest oszustem (szmatą),
>Oszust to człowiek oszukujący. Szmata to pogardliwe określenie tegoż. Jedno z drugim nie jest tożsame.

Z przesadnym permisywizmem mi tu lepiej nie wyjeżdżaj I co, akceptacja dla złodziei i pedofili też jest ok i nie wolno ich brzydko nazywać?

>Ofiara to człowiek, który ucierpiał z powodu oszustwa. Frajer to pogardliwe określenie tegoż. Jedno z drugim nie jest tożsame.

Jest i nie jest, znów zależy przez pryzmat jakiej kategorii patrzysz. Myśląc o tym żeby nie być frajerem znajdujesz rozwiązania jak to zrobić. Ten kto tak nie myśli bardzo często zostaje frajerem, czyli mowa o kolejnych emocjach pierwotnych, które przeszły przez sito logiki. Jeśli chodzi o pogardliwy stosunek, to już niekoniecznie musi tak być. Jeśli osoby słabsze się nie wywyższają i nie pozują to czuję chęć żeby im pomóc i pokazać jak się wzmocnić.

>Czasem jest winna, czasem nie, ale to nie powód, by nazywać ją frajerem, tudzież nią gardzić.

Nazywanie frajerem nie jest obraźliwe, tak jak nazywanie kogoś Murzynem, żydem, grubasem, ćpunem itd, o ile jest to zgodne z prawdą. Pogarda jest naturalną emocją pierwotną, która przechodzi we wtórną i żywi się ją do osobników spełniających logiczne kryteria pogardy.

>> Nie tak. Albo... tak jak Ty się przyssałeś do Krystkona?
>Przyznam, że trochę mi to uwierało i powinienem z nim skończyć częstą rozmowę jakieś 0.5 roku temu. Zrobiłem to 2 m-ce temu.

Rzadko się z nim zgadzam, ale kontemplacja jego niektórych pytań prowadzi do ciekawych spostrzeżeń. AB natomiast wypowiada się z pozycji wszechwiedzącego autorytetu, który w dodatku jest nieszczery (pseudo-kultura) i wymaga specjalnego traktowania, krzykliwie koloruje linki. Człowiek tak przekonany o swojej wspaniałości nie ma żadnych refleksji, a całą wiedzę czerpie z książek autorytetów. Zawsze daje mu to przewagę w realu bo większość osób czyta mniej, ale ja jednak bardziej cenię osoby myślące samodzielnie, które są w stanie samodzielnie mówić o swoich przemyśleniach. Ty też widzisz w Krystkonie co chcesz widzieć? Też się do niego przyssałeś?

>> Wg mnie nie i rozumiem to, że mu tłumaczysz oczywistości i prostujesz
>> jego konfabulacje.
>Na darmo. Ale teraz rzadko. Może nie warto go ograniczać sobą? Niech sobie żyje, jak chce.

Nie ograniczałeś go sobą. Najwyżej on mógł się ograniczać Tobą jeśli miał taki pomysł i go nie zanegował, więc przepuścił go jako emocję wtórną.

>> Czepianie się słówek w momencie gdy używam zwrotu, którego nie
>> interpretuje się dosłownie
>I oczywiście używasz danego zwrotu przez przypadek, a on nic o tobie nie mówi, zawsze o innych No comments.

Nie, tylko skoro czepiasz się takiego szczegółu, to bezsens. Wiadomo przecież, że nie mam na myśli dosłownie wszystkich ludzi, tylko zdecydowaną większość, ale jeśli 95% ludzi to debile to mam się z nikim nie zapoznawać i ominąć możliwość poznania kogoś z tych 5%? Nie i dlatego trzeba wchodzić w interakcje, a często nawet trzeba.

>> Wiadomo przecież, że w tego typu sformułowaniu nie mówi się dosłownie o wszystkich
>Mocno polaryzujesz swoje poglądy niekiedy sprowadzając je do czarno-białych barw. Tak przynajmniej widzę z zewnątrz.
>Pozdrawiam

Tak to widzisz, bądź dotyczy to tematów, które akurat są czarno-białe
13-07-2016 11:43 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Widzę, że z uporem lepszej sprawy chcesz mnie przypasować do swojej optyki

> Kupić dzieciom coś fajnego, bo jeśli nie kupisz to będą narzekać

Nie, podoba mi się po prostu ich zabawa i zainteresowanie. Nie myślę, by unikać niekupowania.

> będą Cię gorzej postrzegać itd

Bynajmniej nie myślę wtedy o sobie

> Dobrze zjeść - napełniasz pasek głodu i pasek doznań smakowych/estetycznych
> żeby nie czuć głodu i ochoty na coś dobrego

Wmawiasz coś sobie. Słuchaj uważnie: lubię dobre smaki. Od poczucia głodu też nie stronię, czasem nie ma czasu na jedzenie, ale to żaden problem. Po prostu lubię potrawy, które smakują, nie warto maniakalnie szukać drugiego dna

> Komfortowo mieszkać - żeby nie mieszkać w ruderze

A to niby grozi mi rudrera? A to ciekawe
Widzisz, zawsze przykrajasz cudzą rzeczywistość pod swoje ograniczenia, a to nigdy nie działa.

> Jeździć dobrą furą - żeby nie jeździć gratem lub MPK

Szklankę widzisz do połowy pustą i nie rozumiesz, że ktoś może mieć inaczej: dawać się raczej ponosić zjawiskom i rzeczom, niż unikać.
Szkoda
Nigdy nie miałem grata, nie groziło mi to i jakoś specjalnie nigdy nie myślałem żeby czegoś takiego unikać, poza tym często również jeżdżę MPK, rowerem, chodzę na piechotę - nie rozumiem w czym problem z tym twoim unikaniem.

>>> Pisałem o jednej konkretnej rzeczy i nawet o niej dyskutowaliśmy
>>I tą jedną negatywną rzecz uogólniasz na emocje dających się nimi kierować ludzi, których uważasz za barany?
> Nie, ale dzięki temu widzę schematy, które dla większości są ukryte

Daj jakiś dowód, inaczej przyjmę że to zwykła racjonalizacja.
Pozdrawiam

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Taki podział na logikę i emocje wydaje mi się przepiękny.
Wyłączamy emocje i co robi logika?
Najpewniej liczy 1 + 2 + 3 itd.

Logika to rozwinięte emocje.
13-07-2016 11:57 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Logika to rozwinięte emocje.

Bzdura


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> Logika to rozwinięte emocje.
>Bzdura

A jednak.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>A jednak.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,714907#w715762

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Widzę, że z uporem lepszej sprawy chcesz mnie przypasować do swojej optyki

Nie, tylko dostrzegam racjonalizacje

>> Kupić dzieciom coś fajnego, bo jeśli nie kupisz to będą narzekać
>Nie, podoba mi się po prostu ich zabawa i zainteresowanie. Nie myślę, by unikać niekupowania.
>> będą Cię gorzej postrzegać itd
>Bynajmniej nie myślę wtedy o sobie
>> Dobrze zjeść - napełniasz pasek głodu i pasek doznań smakowych/estetycznych
>> żeby nie czuć głodu i ochoty na coś dobrego
>Wmawiasz coś sobie. Słuchaj uważnie: lubię dobre smaki. Od poczucia głodu też nie stronię, czasem nie ma czasu na jedzenie, ale to żaden problem. Po prostu lubię potrawy, które smakują, nie warto maniakalnie szukać drugiego dna
>> Komfortowo mieszkać - żeby nie mieszkać w ruderze
>A to niby grozi mi rudrera? A to ciekawe
>Widzisz, zawsze przykrajasz cudzą rzeczywistość pod swoje ograniczenia, a to nigdy nie działa.
>> Jeździć dobrą furą - żeby nie jeździć gratem lub MPK
>Szklankę widzisz do połowy pustą i nie rozumiesz, że ktoś może mieć inaczej: dawać się raczej ponosić zjawiskom i rzeczom, niż unikać.
>Szkoda
>Nigdy nie miałem grata, nie groziło mi to i jakoś specjalnie nigdy nie myślałem żeby czegoś takiego unikać, poza tym często również jeżdżę MPK, rowerem, chodzę na piechotę - nie rozumiem w czym problem z tym twoim unikaniem.

To są właśnie treści racjonalizacji. Wszystko robisz po coś. Np teraz mógłbym stwierdzić, że nie potrzebuję niczego, bo żadna potrzeba nie wynika z logiki. Zaraz zrobię się głodny, ale nie zjem kotleta z baru, bo nie napełni mi paska nastroju.Gdyby ktoś Ci zabrał wszystko co masz, to do czego byś dążył od zera? A gdybyś nagle dostał mega podwyżkę i zwiększył standard życia, a potem to stracił to czy obecny stan by Cię dalej zadowalał?

>>>> Pisałem o jednej konkretnej rzeczy i nawet o niej dyskutowaliśmy
>>>I tą jedną negatywną rzecz uogólniasz na emocje dających się nimi kierować ludzi, których uważasz za barany?
>> Nie, ale dzięki temu widzę schematy, które dla większości są ukryte
>Daj jakiś dowód, inaczej przyjmę że to zwykła racjonalizacja.
>Pozdrawiam

Dowodem powinna być większa część wpisów w tym wątku i nasze wcześniejsze rozmowy. Nie ulegam pragnieniom, uczuciom, emocjom, tylko przesiewam to przez sito logiki i stąd moje wnioski, które dla większości ludzi są negatywne, bo zmuszają ich do autorefleksji, która przeważnie nie jest przyjemna.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wszystko robisz po coś

Wielkie mi odkrycie Przecież również o tym pisałem.

> Np teraz mógłbym stwierdzić, że nie potrzebuję niczego, bo
> żadna potrzeba nie wynika z logiki. Zaraz zrobię się
> głodny, ale nie zjem kotleta z baru, bo nie napełni mi paska nastroju.

Nie rozumiem. No i?

> Gdyby ktoś Ci zabrał wszystko co masz, to do czego byś dążył od zera?

Z tym bywa różnie. Można się domyślać że mógłbym się załamać, ale tego dokładnie nie wiesz co bym zrobił, ani ja nie wiem.

> A gdybyś nagle dostał mega podwyżkę i zwiększył standard
> życia, a potem to stracił to czy obecny stan by Cię dalej zadowalał?

Z pewnością byłby zakłócony być może na krócej, może dłużej. I co to niby ma udowadniać?

>>> tą jedną negatywną rzecz uogólniasz na emocje dających się
>>> nimi kierować ludzi, których uważasz za barany?
>>> Nie, ale dzięki temu widzę schematy, które dla większości są ukryte
>> Daj jakiś dowód, inaczej przyjmę że to zwykła racjonalizacja.
> Dowodem powinna być większa część wpisów w tym wątku i nasze wcześniejsze rozmowy

Dzięki niemożności nieskrępowanego w czasie odczuwania miłości widzisz schematy, które dla większości są ukryte? Wow!

> Nie ulegam pragnieniom, uczuciom, emocjom

Tak, zdążyłem się zorientować jakieś kilka tyg. temu.

> tylko przesiewam to przez sito logiki

Zgadza się.

> i stąd moje wnioski, które dla większości ludzi są negatywne,
> bo zmuszają ich do autorefleksji, która przeważnie nie jest przyjemna

Mnie też zmuszają? Hm.
A do jakiej autorefleksji?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Wszystko robisz po coś
>Wielkie mi odkrycie Przecież również o tym pisałem.

A robienie czegoś po coś to unikanie skutków braku tego czegoś.

>> Np teraz mógłbym stwierdzić, że nie potrzebuję niczego, bo
>> żadna potrzeba nie wynika z logiki. Zaraz zrobię się
>> głodny, ale nie zjem kotleta z baru, bo nie napełni mi paska nastroju.
>Nie rozumiem. No i?

No i muszę zjeść coś smacznego żeby uniknąć głodu lub zjedzenia kotleta z baru.

>> Gdyby ktoś Ci zabrał wszystko co masz, to do czego byś dążył od zera?
>Z tym bywa różnie. Można się domyślać że mógłbym się załamać, ale tego dokładnie nie wiesz co bym zrobił, ani ja nie wiem.

Nie mam na myśli załamania, tylko działania. Albo dążysz do odzyskania tego co miałeś, co świadczyłoby o tym, że jesteś od tego uzależniony, albo ustalasz sobie logiczne cele czego naprawę potrzebujesz nie mając nic.

>> A gdybyś nagle dostał mega podwyżkę i zwiększył standard
>> życia, a potem to stracił to czy obecny stan by Cię dalej zadowalał?
>Z pewnością byłby zakłócony być może na krócej, może dłużej. I co to niby ma udowadniać?

Mając inny punkt odniesienia zmieniłoby Ci się pojęcie komfortu. Teraz zadowala Cię to co masz, ale... zauważ co się dzieje z ludźmi, którzy wygrywają w lotto albo dostają lewackie pieniądze za nic. Dla kogoś wychowanego w biedzie komfortem jest własne M1, kotlet z baru i przeżycie od pierwszego do pierwszego. Oni chcą uniknąć biedy, a Ty chcesz uniknąć M1 i jedzenia codziennie w barze mlecznym.

>> Dowodem powinna być większa część wpisów w tym wątku i nasze wcześniejsze rozmowy
>Dzięki niemożności nieskrępowanego w czasie odczuwania miłości widzisz schematy, które dla większości są ukryte? Wow!

Tak i to nic nadzwyczajnego. Odpadły mi racjonalizacje i mechanizmy usprawiedliwiające emocje i dzięki temu widzę te mechanizmy. Standard. Wcześniej próbowałem w głowie dać sobie szanse na miłość, ale powstające racjonalizacje same się po chwili obalały przez logikę i dawało to huśtawkę nastrojów. Jej końcem był moment, w którym emocje wygasły i zamiast wypełniać moją świadomość przeniosły się gdzieś daleko, tak że są wyczuwalne jako subtelne sygnały. Dzięki temu mogę podejmować decyzje wbrew emocjom i widzę jak ludzie często podejmują decyzje... tzn emocje podejmują decyzje za nich, a logika służy im tylko do racjonalizacji.

pl.wikipedia.org/wiki/Dezintegracja_pozytywna

>> i stąd moje wnioski, które dla większości ludzi są negatywne,
>> bo zmuszają ich do autorefleksji, która przeważnie nie jest przyjemna
>Mnie też zmuszają? Hm.
>A do jakiej autorefleksji?

A nie wiem czy Ciebie też. Być może, ale z tego co widzę dyskutujesz ze mną spokojnie, więc nie zabolał Cię żaden mój wpis, czyli nie masz tej projekcji i wyparcia co np Bogusławski. Zobacz, on dostaje szału, czyli moje słowa go gdzieś w głębi dotykają, pewnie tych obszarów, które wypiera.
13-07-2016 13:28 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>A robienie czegoś po coś to unikanie skutków braku tego czegoś.

Ten znów wyjeżdża ze szklanką do połowy pustą

>No i muszę zjeść coś smacznego żeby uniknąć głodu
> lub zjedzenia kotleta z baru.

I znów szklanka. Ok, jak już tak musisz..

>>> Gdyby ktoś Ci zabrał wszystko co masz, to do czego byś dążył od zera?
>>Z tym bywa różnie. Można się domyślać że mógłbym się załamać, ale tego dokładnie nie wiesz co bym zrobił, ani ja nie wiem.
>Nie mam na myśli załamania, tylko działania.

Ja zauważyłem też możliwość braku działania. Gdy odpowiadam, nie staram się dokładnie wpasować w tok twoich myśli. Gdyby tak miało być, lepiej faktycznie z nikim nie rozmawiaj, szkoda czasu.

> Albo dążysz do odzyskania tego co miałeś

Właśnie niekoniecznie. To idealnie płaski świat, realny jest trochę inny.

> co świadczyłoby o tym, że jesteś od tego uzależniony, albo
> ustalasz sobie logiczne cele czego naprawę potrzebujesz nie mając nic.

Albo poddaję się emocjom, które potem napływają. Bywa różnie.

>>> A gdybyś nagle dostał mega podwyżkę i zwiększył standard
>>> życia, a potem to stracił to czy obecny stan by Cię dalej zadowalał?
>>Z pewnością byłby zakłócony być może na krócej, może dłużej. I co to niby ma udowadniać?
>Mając inny punkt odniesienia zmieniłoby Ci się pojęcie komfortu

Być może na dłużej, być może na chwilę.

> Teraz zadowala Cię to co masz, ale... zauważ co się dzieje z ludźmi,
> którzy wygrywają w lotto albo dostają lewackie pieniądze za nic.
> Dla kogoś wychowanego w biedzie komfortem jest własne M1, kotlet z baru i
> przeżycie od pierwszego do pierwszego

I to nie zawsze. Świat z czasem się zmienia, jak i ludzie.

> Oni chcą uniknąć biedy, a Ty chcesz uniknąć M1
> jedzenia codziennie w barze mlecznym.

Z tym, że ja także lubię jadać w barze mlecznym. Oj Olson, świat i ludzie są zdecydowanie bardziej skomplikowani, niż myślisz
A M1 ja sam też b. lubiłem, tyle że potrzeby z czasem się zmieniają (nie tylko moje - nie rozumiesz tego, póki będziesz sam)

>>> Dowodem powinna być większa część wpisów w tym wątku i nasze wcześniejsze rozmowy
>>Dzięki niemożności nieskrępowanego w czasie odczuwania miłości widzisz schematy, które dla większości są ukryte? Wow!
>Tak i to nic nadzwyczajnego

No comments.

> Odpadły mi racjonalizacje i mechanizmy usprawiedliwiające emocje
> i dzięki temu widzę te mechanizmy. Standard

Akurat. Jak na moje czucie, pozostała ci potrzeba racjonalizacji i w konsekwencji zwiększyła się ich liczba.

> Wcześniej próbowałem w głowie dać sobie szanse na
> miłość, ale powstające racjonalizacje same się po chwili obalały przez logikę

Logika w temacie miłości i w ogóle uczuć na piedestale to dopiero racjonalizacja

> emocje wygasły i zamiast wypełniać moją świadomość przeniosły się
> gdzieś daleko, tak że są wyczuwalne jako subtelne sygnały

Współczuję. Analogia: ludzie z przytępionym słuchem mają w pewnym sensie podobnie.

> Dzięki temu mogę podejmować decyzje wbrew emocjom i widzę
> jak ludzie często podejmują decyzje...

Pisałem ci już coś o regulacji emocji. Czytałeś?

>> A do jakiej autorefleksji?
> A nie wiem czy Ciebie też. Być może, ale z tego co widzę dyskutujesz
> ze mną spokojnie, więc nie zabolał Cię żaden mój wpis

Faktycznie nie zabolał.

> Zobacz, on dostaje szału, czyli moje słowa go gdzieś w głębi
> dotykają, pewnie tych obszarów, które wypiera.

Niekoniecznie. Pan Bogusławski - co niejednokrotnie podkreśla - jest czuły w kwestiach kultury gdyż jest starszy (nieco inna optyka). Twoje podejście, forma i nieoczytanie (a przynajmniej brak znajomości większości uznanych autorytetów dziedzinie filozofii reigioznastwa i psychologii) faktycznie może powodować, że piętnuje to u ciebie, a ty odbierasz to jako zdenerwowanie.

W kwestii wypierania jeszcze: znajdując jakiś tam (niekoniecznie prawdziwy) punkt zaczepienia w bliźnich boksujesz się z nim (np. coś wydaje ci się u kogoś fałszem albo wyparciem), jednocześnie się przysysając jak ślimak. O to mi chodziło.

Nie lepiej tak posłuchać co mają do powiedzenia bliźni, popatrzeć na co wskazują a niekoniecznie zajmować się nimi samymi?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A robienie czegoś po coś to unikanie skutków braku tego czegoś.
>Ten znów wyjeżdża ze szklanką do połowy pustą

Nie, tylko z motywacją. Człowiek bez potrzeb byłby szczęśliwy bezwarunkowo. Potrzeba to brak pełni szczęścia, więc trzeba coś zrobić żeby je odczuwać.

>Ja zauważyłem też możliwość braku działania. Gdy odpowiadam, nie staram się dokładnie wpasować w tok twoich myśli. Gdyby tak miało być, lepiej faktycznie z nikim nie rozmawiaj, szkoda czasu.

Nie istnieje brak działania dopóki żyjesz, więc musiałbyś podjąć jakieś działanie, nawet gdyby to było siedzenie na dupie i użalanie się. Tej możliwości akurat nie zakładałem żeby Cię nie obrażać

>> Albo dążysz do odzyskania tego co miałeś
>Właśnie niekoniecznie. To idealnie płaski świat, realny jest trochę inny.

Że się nic nie robi i usprawiedliwia się to tym, że tak wygląda realny świat?

>> co świadczyłoby o tym, że jesteś od tego uzależniony, albo
>> ustalasz sobie logiczne cele czego naprawę potrzebujesz nie mając nic.
>Albo poddaję się emocjom, które potem napływają. Bywa różnie.

Tak mówią żule. Oni poddają się emocjom picia wódki, bo "jest tak źle".

>>Mając inny punkt odniesienia zmieniłoby Ci się pojęcie komfortu
>Być może na dłużej, być może na chwilę.

Czyli byś może zadowoliłbyś się życiem o połowę mniejszym standardzie niż dziś?

>Z tym, że ja także lubię jadać w barze mlecznym. Oj Olson, świat i ludzie są zdecydowanie bardziej skomplikowani, niż myślisz
>A M1 ja sam też b. lubiłem, tyle że potrzeby z czasem się zmieniają (nie tylko moje - nie rozumiesz tego, póki będziesz sam)

Rozumiem bo mi się zmieniają potrzeby. Im więcej się wie i osiąga tym są one większe.

>> Odpadły mi racjonalizacje i mechanizmy usprawiedliwiające emocje
>> i dzięki temu widzę te mechanizmy. Standard
>Akurat. Jak na moje czucie, pozostała ci potrzeba racjonalizacji i w konsekwencji zwiększyła się ich liczba.

Poproszę o uzasadnienie, bo ocierasz się o pustosłowie i wróżenie z fusów.

>> Wcześniej próbowałem w głowie dać sobie szanse na
>> miłość, ale powstające racjonalizacje same się po chwili obalały przez logikę
>Logika w temacie miłości i w ogóle uczuć na piedestale to dopiero racjonalizacja

Nie, to jest mechanizm zastany a priori.

>> emocje wygasły i zamiast wypełniać moją świadomość przeniosły się
>> gdzieś daleko, tak że są wyczuwalne jako subtelne sygnały
>Współczuję. Analogia: ludzie z przytępionym słuchem mają w pewnym sensie podobnie.

Nie współczuj: sportowcy mają podobnie gdy przełamują bariery. To pozytywna zmiana, medytacja działa podobnie. Dla odmiany psychopata czuje tylko emocje i nie podważa ich tylko impulsywnie w nie brnie, co wynika ze słabości jego kory przedczołowej.

>> Dzięki temu mogę podejmować decyzje wbrew emocjom i widzę
>> jak ludzie często podejmują decyzje...
>Pisałem ci już coś o regulacji emocji. Czytałeś?

To jest odpowiedź?

>> Zobacz, on dostaje szału, czyli moje słowa go gdzieś w głębi
>> dotykają, pewnie tych obszarów, które wypiera.
>Niekoniecznie. Pan Bogusławski - co niejednokrotnie podkreśla - jest czuły w kwestiach kultury gdyż jest starszy (nieco inna optyka). Twoje podejście, forma i nieoczytanie (a przynajmniej brak znajomości większości uznanych autorytetów dziedzinie filozofii reigioznastwa i psychologii) faktycznie może powodować, że piętnuje to u ciebie, a ty odbierasz to jako zdenerwowanie.

Czyli emocje wdrukowane kiedyś tam nie są negowane (brak logiki przesłonięty sztuczną kulturą). Zaczęło się od tego, że AB nie potrafił podać argumentów i zaczął mnie obrażać, a reszta rozmowy to już motanie się i odwracanie kota ogonem co zdradza emocjonalność jego wpisów. Nie wiem skąd pomysł o moim nieoczytaniu. Poza tym jak widać są ludzie oczytani, którzy niewiele rozumieją, bo zamiast negować tego co czytają i zastanawiać się nad tym, zapisują to sobie w mózgu jako prawdę objawioną. Gdyby AB piętnował u mnie jakieś cechy, to podałby w punktach argumenty, które by mnie zmasakrowały. Tymczasem uciekał od tego jak od ognia i cały czas pisze pustosłowie ad personam, co dla mnie jest jasnym dowodem.

>W kwestii wypierania jeszcze: znajdując jakiś tam (niekoniecznie prawdziwy) punkt zaczepienia w bliźnich boksujesz się z nim (np. coś wydaje ci się u kogoś fałszem albo wyparciem), jednocześnie się przysysając jak ślimak. O to mi chodziło.
>Nie lepiej tak posłuchać co mają do powiedzenia bliźni, popatrzeć na co wskazują a niekoniecznie zajmować się nimi samymi?

Zdecydowanie lepiej. Zauważ do czego ja się przysysam - do braku odpowiedzi na moje wpisy. Jak ktoś skomentuje coś z pozycji autorytetu i nie poda uzasadnienia, to ma ode mnie kosę w duszę
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Olsonie potrzeba czyni cię żywym, bowiem to ona jest źródłem istnienia.

A pijaki piją, bo gdyby wytrzeźwieli to zabiliby się z poczucia nieszczęścia we współczesnym świecie. Piją, żeby być upośledzonym, żeby nie myśleć trzeźwo a dzieki temu być na tyle szczęśliwymi, żeby przetrwać.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Olsonie potrzeba czyni cię żywym, bowiem to ona jest źródłem istnienia.

Nie rozumiem co to znaczy. Powiedz to joginowi medytującemu sobie pod drzewem na Tybecie.

>A pijaki piją, bo gdyby wytrzeźwieli to zabiliby się z poczucia nieszczęścia we współczesnym świecie.

Piją bo nie znają lepszych narkotyków

>Piją, żeby być upośledzonym, żeby nie myśleć trzeźwo a dzieki temu być na tyle szczęśliwymi, żeby przetrwać.

To już w ostatnim stadium.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
W ogóle cię nie.rozumiem. Twoje poczucie.nieszczęścia razi jak i poczucie wyższości ale nie zamierzasz zmienić świata, w ktorym jesteś nieszczęśliwy.

Przecież ty nie masz nic do stracenia.
Mógłbyś ryzykować w ciemno, bo przecież z satysfakcją Jacka Głodzika masz tyle wspólnego co ja z mercedesami.
13-07-2016 15:17 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czy jestem nieszczęśliwy? Hmm nie jestem szczęśliwy, ale nie jestem człowiekiem cierpiącym. Cierpią to chorzy na raka. Czy mogę zmieniać świat? Niby tak i mam pewne plany, ale nie zrobię tego pisząc na forum. Tu mogę naprostować jednego czy drugiego i samemu się czegoś dowiedzieć od osób mądrzejszych ode mnie. Zmiany są możliwe tylko gdy ma się kasę i inwestuje się ją w uświadamianie ludzi.

Ja nie cierpię przez innych ludzi i nie mam zamiaru nikogo obwiniać za swoje wady. Gdybym był zajebisty to bym nie cierpiał, a tak nie cierpię jedynie niektórych osób
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Zmiany są możliwe tylko gdy ma się kasę i inwestuje się ją w uświadamianie ludzi.

Nic z tego nie kumasz. Kasa to tylko nadrukowana makulatura, zapiski, błyskotki, kupa żelastwa. Tobie wydaje się, że za kasę kupisz cudze przekonania.

Dobra zmiana to stworzenie zgody tam, gdzie zgodna wydaje się niemożliwa.
Dobra zmiana to twoje porozumienie z Bogusławskim, które zaowocuje waszym współdziałaniem.
Dobry świat to taki, który wszyscy akceptują oraz mogą i chcą się w nim rozwijać.
21-07-2016 08:54 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dobra zmiana to stworzenie zgody tam, gdzie zgodna wydaje się niemożliwa

Np. zgody w tobie na obecny świat?
Ta konkretna zmiana spełnia postawiony przez ciebie warunek: wydaje się niemożliwa, więc po urzeczywistnieniu jej musi być dobra.
Zatem do dzieła, każdy przecież ponoć chce iść ku dobru - zgódź się z obecnym światem

Wiem wiem, uprzedzę ciąg dalszy:

Inni wreszcie zgadzać się tam, gdzie zgoda wydaje się niemożliwa - cacy.
Krystkon wreszcie zgadzać się tam, gdzie zgoda wydaje się niemożliwa - skandal i rozbój w biały dzień, NIEMOŻLIWE!


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Zazdroszczę ci poziomu rozwoju własnych emocji i ich stabilności ale wciąż nie podoba mi się kierunek, w jakim podążają.
Nie mogę zgodzić się, to nie jest kwestia wyboru ale mogę przekonać cię, że istnieją lepsze modele społeczne, w których znaczenie przekonań jednostek wysokorozwiniętych jest wyższe a za tym życie wszystkich lepsze. Jednostki wysokorozwinięte muszą mieć jednak zdeterminowane cele, bo kiedy określają je same świat staje się podły.
21-07-2016 09:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie mogę zgodzić się

Własnie.

> W to nie jest kwestia wyboru

Jeśli zgadzasz się z niektórymi rzeczami co są i mówisz trudno, jeśli zgadzasz się np. że mesjanizm to nie dla ciebie - przestajesz się wiązać, choćby to była największa bieda. Wtedy możesz pójść dalej.
Jeśli nie zgadzasz się - tkwisz w miejscu i tak właśnie w twoim przypadku jest.
Chcesz tylko za wszelką cenę uniknąć tej konkluzji.

> mogę przekonać cię, że istnieją lepsze modele społeczne

Próbowałeś b. długo, a ja jak wiesz nie stroniłem od zastanawiania się, co do mnie piszesz i czy coś w tym jest. Efekt?

> Jednostki wysokorozwinięte muszą mieć jednak zdeterminowane cele

Ty chciałbyś je uwięzić i zdeterminować w celach niskorozwiniętych jednostek, ale to byłaby tylko kolejna zwykła nieuczciwość, których już na tym świecie było wiele.

Wiara w wysokiej próby szlachetność i mądrość niskorozwiniętych jednostek dodaje ci pewności siebie. To zrozumiałe. Zawsze szukamy owej pewności na zewnątrz (np. w innych) jeśli nie możemy jej odszukać w sobie, nie ma w nas wiary że można ją tam wybudować, lub po prostu boimy się szukać wewnątrz, co później rodzi wiele kompulsywnych zachowań przez dziesiątki lat.
Smutne, ale takie życie i ja się z tym życiem zgadzam

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
21-07-2016 09:28 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> wciąż nie podoba mi się kierunek, w jakim podążają

W porządku, żaden problem. Zgadzam się, że może ci się nie podobać.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
A to po co?
Żeby okazać arogancję?
21-07-2016 15:02 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Raczej tolerancję?
Żyj jak chcesz i daj tak też żyć innym. To bezwzględne minimum, które wymagam wobec siebie i zarazem innych.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
21-07-2016 15:05 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Arogancja a nawet buta jest wtedy, gdy usłyszysz "wciąż nie podoba mi się odmienny od mojego kierunek, w jakim podążają inni i zmienię to w nich na moją modłę jak nie persfazją, to siłą".

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Arogancja a nawet buta jest wtedy, gdy usłyszysz "wciąż nie podoba mi się odmienny od mojego kierunek, w jakim podążają inni i zmienię to w nich na moją modłę jak nie persfazją, to siłą".

Posiadasz moją Ziemię, korzystasz z mojej pracy, też mam coś do zechcenia i też do zdecydowania, nie tylko ty. Nie godzę się na taką asymetrię udziału naszej woli w funkcjonowaniu społeczeństwa.

Ty mówisz, że to byłoby niesprawiedliwe narzucić ci cel władzy ja twierdzę, że to ekstremalnie niesprawiedliwe nie narzucić ci tego celu. Ekstremalnie niesprawiedliwie!
21-07-2016 22:03 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Sorki, ale nie bardzo rozumiem: "Posiadasz moją Ziemię, korzystasz z mojej pracy".
Posiadam twoją ziemię? Eeeeyyyy?

> z też mam coś do zechcenia i też do zdecydowania, nie tylko ty

Oczywiście. Apeluję jednak o odrobinę uczciwości w tym zechceniu.

> ja twierdzę, że to ekstremalnie niesprawiedliwe nie narzucić ci tego celu

Bądźmy szczerzy: na razie tylko konfabulujesz i spalasz się w zawiści oraz żądzy zemsty za swoje własne błędy młodości z którymi ja nic wspólnego nie mam.
"ekstremalnie niesprawiedliwie".. no jasne. Mam nadzieję, że potrafisz się z tego dołka uczciwie wydźwignąć, tylko broń boże nie na plecach bliźnich - na to zgody nie ma i nie będzie.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Tak, moją Ziemię, nieprzypadkowo z wielkiej litery. Zabrałeś mi to co należy do mnie a teraz ja muszę to jakoś odzyskać.
22-07-2016 07:12 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Zabrałeś mi to co należy do mnie a teraz ja muszę to jakoś odzyskać

Eeeeyyyy..?
Tobie z czasem coraz bardziej odbija
Twoją dawną ziemię 7,5 ara odzyskasz od banku czy następnego właściciela, tylko musisz zrobić parę rzeczy i sam wiesz jakie (zbyt długo siedziałeś w biznesie, żeby nie wiedzieć).
Tylko po co ci ziemia (nawet gdybyś ukradł człowiekowi na rencie) skoro jak napisałeś nikt ci nie zaufa?
Jednak nie, w sumie zawsze można na niej posiadzić kwiatki, drzewa owocowe, nawet zmieniaczek, czy marchewkę. A później ogrodzić, żeby nikt niepoążądany tego wszystkiego nie zap**.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
22-07-2016 11:16 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> ja muszę to jakoś odzyskać

Swoją drogą powinieneś się raczej cieszyć, że nie masz możliwości niczego 'odzyskiwać' wg twoich zasad, by później musieć to szybko oddać cwaniakowi i/lub na tegoż pracować.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
22-07-2016 14:02 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Nie cieszy mnie brak jakichkolwiek perspektyw w zakonserwowanym społeczeństwie, które każdego dnia chce odegrać ten sam scenariusz.

W moim modelu nikt nikomu niczego nie zabiera ale możliwa jest utrata własności na skutek przejedzenia jej wartości, również przejedzenia skutkiem potrzeby zapłaty podatku od własności prywatnej. Taki model daje jednak szansę wymiany zarządu na młody.
22-07-2016 14:28 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Taki model daje jednak szansę wymiany zarządu na młody

Pewnie, że daje. Przyglądnijmy się po raz setny, jak: w sytuacji jawności wszelkich decyzji i braku aparatu przymusu w postaci Policji i sądów, na górę wchodzą z początku najsprawniejsi cwanaicy, ich liczba z czasem zawęża się do kilku, a w konsekwencji tworzą w majestacie legalności monopole nie do ruszenia.
Są wymieniani albo przez burzliwe rewolucje z bezsilności, albo cichcem przez chudych cwaniaków metodami typu maczeta, trucizna, gun etc. do czego skłania zasadniczo również brak prawa karnego.

Klasa średnia i niższa są bardziej gnębione, niż wcześniej. Biedacy faktycznie nie istnieją, bo nie żyją - czyli tak jak chciałeś, ale zapewne nie sposobem jaki chciałeś.

Rozumiem, że o taką wymianę ci chodzi, tylko od lat nie masz śmiałości przyznać snując marzenia o inżynieringu dusz ala "zrozumienie że dobro moje to jednocześnie dobro wasze, a dobro wasze -moje".

Tyle, że w praktyce jak było na początku, tak i teraz i na wieki wieków:
1. Ludzie pomagać Krystkonowi - dobrze.
2. Krystkon pomagać ludziom - skandal i rozbój w biały dzień!

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ale nie można Jacku naprzemiennie używać argumentów, raz, ze rozproszenie kapitału byłoby tak istotne, że nie mogłoby wykształcić się nic wielkiego ani bardzo złożonego a dwa, ze koncentracja kapitału byłby tak duża, ze wszyscy stalibyśmy się niewolnikami systemu i zakładnikami kilku ludzi. To nie jest ani uczciwe ani poważne.

Nic co opisujesz nie miałoby miejsca. Ludzie szybko sięgnęliby po rozum. Każdy chce żyć dobrze, nikt nie chce żyć źle. Wszystko ulżyłoby się pomyślnie, znaczy po mojej myśli, nie po twojej.
24-07-2016 21:35 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ale nie można Jacku naprzemiennie używać argumentów,
> raz, ze rozproszenie kapitału byłoby tak istotne, że
> nie mogłoby wykształcić się nic wielkiego

A gdzie tak napisałem? Jak zwykle coś wymyślasz na kolanie.
Pisałem, że w konsekwencji wprowadzonych zasad które postulujesz zbiednienie spowodowałoby niemożność wykształcenia np. w dziedzinie metalurgii niczego bardziej wyrafinowanego, niż domowe dymarki itd.

> To nie jest ani uczciwe ani poważne

Zgadzam się, Twoje aberracje nie są ani uczciwe, ani poważne.

> Ludzie szybko sięgnęliby po rozum.
> Każdy chce żyć dobrze, nikt nie chce żyć źle. Wszystko
> ulżyłoby się pomyślnie, znaczy po mojej myśli, nie po twojej

Jesteś wielkim idealistą Krystianie, oto co ci pozostało: życie w fantazjach o świecie szklanych domów dla K H-K kosztem JG (w miejsce JG można podstawić dowolną postać, której lepiej się wiedzie od K H-K - takie postępowanie ma już w języku polskim swoją nazwę)

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Pisałem, że w konsekwencji wprowadzonych zasad które postulujesz zbiednienie spowodowałoby niemożność wykształcenia np. w dziedzinie metalurgii niczego bardziej wyrafinowanego, niż domowe dymarki itd.

Co masz na myśli pisząc "zbiednienie"?
Chodzi ci o to, że współczesna biedota nie będzie chciała dłużej podporządkowywać się współczesnej elicie i przestanie pomagać przy budowie takich cudeniek?


I co ma rzekomo wywołać tę straszliwą biedę?
Ewidencja kapitału? Jawność kapitału? Brak możliwości przymusowego ściągania długów?
Ach już wiem. Określany w demokracji bezpośredniej podatek od własności prywatnej w miejsce wszystkich innych państwowych podatków i opłat.

No tak elita zamiast stworzyć kolejny luksusowy wycieczkowiec, wykorzystując podporządkowanie biedoty, będzie musiała zapłacić podatek a przez to straci zupełnie motywację i serce do wszystkiego.

Przecież biedota może określić ci podatek ZERO, żeby wycieczkowce mogły być jeszcze większe. Nie zrobi tego? Dlaczego? Ach, żeby nie mieć tragicznego życia kiedy Jacek przepiękne?

Nie bądź taki chciwy, inni też chcą żyć jak ludzie a współczesny socjalizm korporacyjny potężnie blokuje ludzki potencjał, po którego odblokowaniu wszystkim może żyć się dużo lepiej.
25-07-2016 07:55 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Co masz na myśli pisząc "zbiednienie"?

Mam tu na myśli selektywny dostęp do edukacji i służby zdrowia (a ich poziom leci w dół), redukcja siły nabywczej pieniądza, ograniczenie dostępu do dób - w tym jedzenia oraz rzeczy powszechnego użytku: higieny, telefonii/internetu, rekreacji itd.

> I co ma rzekomo wywołać tę straszliwą biedę?
> Ewidencja kapitału? Jawność kapitału? (..)

W konsekwencji wprowadzonych zasad które postulujesz na górę wchodzą z początku najsprawniejsi cwaniacy, ich liczba z czasem zawęża się do kilku, a w konsekwencji tworzą w majestacie legalności monopole nie do ruszenia. Są wymieniani albo przez burzliwe rewolucje z bezsilności, albo cichcem przez podobnych mentalnie, tylko chudych cwaniaków metodami typu maczeta, trucizna, gun etc. do czego skłania zasadniczo również brak prawa karnego. Klasa średnia i niższa są bardziej gnębione, niż wcześniej. Biedacy faktycznie nie istnieją, bo nie żyją. Zbiednienie spowodowałoby niemożność wykształcenia np. w dziedzinie medycyny niczego bardziej wyrafinowanego, niż domowe metody ziołolecznictwa i znachorstwo rodem ze średniowiecza, z którego skrzętnie korzysta była klasa średnia gdyż nie ma wyboru.

> No tak elita zamiast stworzyć kolejny luksusowy wycieczkowiec,
> wykorzystując podporządkowanie biedoty

Ciekawe czy, wiesz ile zarabia inżynier projektujący taki wycieczkowiec, ile robotnik w stoczni itd. czy tak tylko sobie pierzysz.

> współczesny socjalizm korporacyjny potężnie blokuje ludzki potencjał,
> po którego odblokowaniu wszystkim może żyć się dużo lepiej.

Mantra, z nią dyskusji nie ma.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Mam tu na myśli selektywny dostęp do edukacji i służby zdrowia (a ich poziom leci w dół),

Dlaczego selektywny? Dlatego, iż uznałeś, że w moim modelu kapitał będzie podlegał silnej koncentracji i większości nie będzie stać na zakup edukacji czy leczenia?

Ale nie można sobie tak ni z gruszki ni z pietruszki wymyślać silnej koncentracji kapitału potrzeba jeszcze umieć to uzasadnić. Co ma tę koncentrację powodować:
- demokratycznie określany podatek od własności prywatnej?
- ewidencja kapitału?
- jawność kapitału?
- zniesienie kar za zdradę tajemnic gospodarczych?
- emisja pieniądza pod postacią debetu związana z wartością posiadanej i opodatkowanej własności prywatnej?
- zniesienie osobowości prawnej?
- brak możliwości przymusowej egzekucji zobowiązań?
Co konkretnie?
Ach nie powiesz konkretnie ale tak będzie? No tak.

>redukcja siły nabywczej pieniądza, ograniczenie dostępu do dób - w tym jedzenia oraz rzeczy powszechnego użytku: higieny, telefonii/internetu, rekreacji itd.

Zapowiadasz inflację? Spadek produkcji? Spadek konsumpcji? No ale jak to uzasadnisz? Bo jest podatek od własności prywatnej do zapłacenia? Bo twój kontrahent umawiając się z tobą wie ile masz w portfelu, żeby mu zapłacić? Bo robisz co chcesz i nie potrzebujesz zawrzeć cyrografu z prywatnym bankiem, żeby rozpocząć działalność gospodarczą, którego płynność zabezpieczają pieniądze z podatków płaconych przez biedotę przy okazji każdych zakupów w Biedronce?

Skąd ci to przyszło do głowy?
Ach niczego nie wyjaśnisz? No tak.

>W konsekwencji wprowadzonych zasad które postulujesz na górę wchodzą z początku najsprawniejsi cwaniacy, ich liczba z czasem zawęża się do kilku, a w konsekwencji tworzą w majestacie legalności monopole nie do ruszenia.

Obok tego na niebie pojawiają się niezidentyfikowane obiekty, które w polu grawitacyjnym podtrzymuje nieznana homo sapiens technologia, przegrupowują się jakby przed atakiem, na domiar złego w kierunki Ziemi zmierzają ogromne asteroidy, nadchodzi Armagedon.

>Są wymieniani albo przez burzliwe rewolucje z bezsilności, albo cichcem przez podobnych mentalnie, tylko chudych cwaniaków metodami typu maczeta, trucizna, gun etc.

Ja osobiście to po prostu zakwestionowałbym system społeczny, który nie działa, a już na pewno nie szlachtowałbym maczetą otrutego wcześniej człowieka, bo jaki w tym sens?

>do czego skłania zasadniczo również brak prawa karnego.

A ten brak prawa karnego to z czego wynikł w twoim umyśle? Z braku możliwości przymusowego odebrania komuś jego prywatnych środków pieniężnych i świadectw własności przez funkcjonariusza socjalistycznego państwa?
Nie powiesz? No cóż widocznie nie masz potrzeby niczego uzasadniać. Zresztą gdyby człowiek szanował drugiego człowieka ten świat byłby inny.

>Klasa średnia i niższa są bardziej gnębione, niż wcześniej.

Kto je gnębi? UFO czy biedota narzucająca podatki od własności prywatnej, które przecież i samą biedotę swym zakresem obejmują?
Klasa niższa i średnia to praktycznie wszyscy poza klasą wyższą i najwyższą, więc to kasy wysokie gnębią niskie? Ale jakim cudem? Jak to robią?

>Biedacy faktycznie nie istnieją, bo nie żyją.

Wow nie ma biedy, wszyscy są bogaci, jak pięknie.

>Zbiednienie spowodowałoby niemożność wykształcenia np. w dziedzinie medycyny niczego bardziej wyrafinowanego, niż domowe metody ziołolecznictwa i znachorstwo rodem ze średniowiecza, z którego skrzętnie korzysta była klasa średnia gdyż nie ma wyboru.

Ale średnia to już najniższa bo przecież biedota zmarła z głodu i nie ma nikogo poniżej. Czyli bez sektora finansowego i jego drapaczy chmur nie powstanie żaden tomograf komputerowy dzięki, któremu można byłoby leczyć ludzi z wypadków i chorób zawodowych powstałych przy budowie drapaczy chmur?
I do tego wyobraź sobie jakie brzydkie byłby miasta, wszystko płaskie żadnych wież aż do nieba, motywacja ludzi spadłaby aż do zera i ci zaczęliby przeprowadzać się na wieź zamiast pragnąć zrobić dobrze miejskim japiszonom. Straszne!

>Ciekawe czy, wiesz ile zarabia inżynier projektujący taki wycieczkowiec, ile robotnik w stoczni itd. czy tak tylko sobie pierzysz.

A ile zarabia kurier dostarczający paczkę na 20 piętro? Albo sprzątaczka biurowa? Portier otwierający drzwi? Parkingowy?
Sądzisz, że biurowce to przetwórnie papieru? No wiesz, wjeżdża kilka palet kwitów i biurokraci te kwity wypełniają, wypełniają, wypełniają aż wypełnione, zeskładowane, przeleżakowane wywalają na śmietnik? Nie szkoda lasów?
Z kotliny Kłodzkiej, z której pochodzę wyjeżdża tysiące tirów pełnych ściętych drzew i po co to? Żeby jakiś 40-letni wielkomiejski japiszon z rodziną mógł wypstrykać 18-letnią wieśniaczkę z biednej rodziny? Przecież to się nikomu poza japiszonami nie opłaca.

>Mantra, z nią dyskusji nie ma.
Że co?
Przeczytaj własne bzdury bez uzasadnienia, które nie wiem nawet jak traktować. Obaj wiemy, że nie piszesz tego na poważnie tylko robisz sobie ze mnie jaja. Nie można jednak w prawdziwym życiu robić sobie z innych ludzi wyłącznie jaj.
Czy jednak można bo nic nie znaczą?
25-07-2016 11:13 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> nie można sobie tak ni z gruszki ni z pietruszki wymyślać silnej koncentracji
> kapitału potrzeba jeszcze umieć to uzasadnić
> Co konkretnie? >Ach nie powiesz konkretnie ale tak będzie?

Pisze ostatni raz: w konsekwencji wprowadzonych zasad które postulujesz na górę wchodzą z początku najsprawniejsi cwaniacy, ich liczba z czasem zawęża się do kilku i wobec braku stosownego prawa i Policji szantażują swoich klientów tworząc monopole.

> No ale jak to uzasadnisz?

Tobie żadne uzasadnienie (które już było wielokrotnie) nie wystarczy, gdyż jesteś człowiekiem wiary na którego racjonalne uzasadnienia nie działają.

> na domiar złego w kierunki Ziemi zmierzają ogromne asteroidy, nadchodzi Armagedon.

Aż tak nie, nie bardzo widzę powód wyolbrzymiania oprócz twojej ulgi podczas pisania. Po prostu następuje stałe i czasowe zubożenie społeczeństwa kosztem cwaniaków, których Twój system foruje.

> na pewno nie szlachtowałbym maczetą otrutego wcześniej człowieka, bo jaki w tym sens?

Twoje czysto-pacyfistyczne motywacje są tu nawet uwiecznione
Krystian, szkoda czasu - zapominasz co sam nasiałeś.

>A ten brak prawa karnego to z czego wynikł w twoim umyśle?

Z twoich deklaracji usunięcia wszelkich urzędników, którzy w sprawach np. kradzieży dziś orzekają.

> gdyby człowiek szanował drugiego człowieka ten świat byłby inny.

Powiedział Krystkon, który b. szanował swoich kontrahentów, nadto kolegów po fachu będąc.. członkiem zarządu firmy windykacyjnej. A zwłaszcza pewnego biznesmena, którego w międzyczasie firmę chciał przejąć za grosze (co sam tu opisał).

>>Klasa średnia i niższa są bardziej gnębione, niż wcześniej.
>Kto je gnębi?

Ach ciągle te zaniki pamięci.. bierz coś na nie.
Cwaniacy, który wchodzą na górę szybciutko w twoim systemie.

>>Biedacy faktycznie nie istnieją, bo nie żyją.
>Wow nie ma biedy, wszyscy są bogaci, jak pięknie.

Gratuluję, osiągnąłeś mistrzostwo w wykręcaniu się. Szkoda że nikt ci za to nie płaci bo z pewnością byłbyś dziś milionerem.

> A ile zarabia kurier dostarczający paczkę na 20 piętro? Albo sprzątaczka biurowa?

Mniej od Ciebie. Ponawiam moje pytanie: ile zarabia niemiecki inżynier projektujący wycieczkowiec?
Nie odpowiadasz na pytania które sam sprowokowałeś, rozumiem że to taka twoja zasada. Ok.

> Portier otwierający drzwi? Parkingowy?

Odpowiedź: mniej niż ty.

>>Mantra, z nią dyskusji nie ma.
>Że co?

Że piszesz mantry, którymi nie ma dyskusji. Wiec po co rozmawiać?
Dziękuję.

> Przeczytaj własne bzdury bez uzasadnienia, które nie wiem nawet
> jak traktować. Obaj wiemy, że nie piszesz tego na poważnie (ciach)

Bez komentarza.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
25-07-2016 14:59 
 Ocena-2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Pisze ostatni raz: w konsekwencji wprowadzonych zasad które postulujesz na górę wchodzą z początku najsprawniejsi cwaniacy, ich liczba z czasem zawęża się do kilku i wobec braku stosownego prawa i Policji szantażują swoich klientów tworząc monopole.

Przypomnę może, że każdy taki cwaniak działby w warunkach jawności kapitału, znaczy jawności wszelkiej własności w tym także własności środków pieniężnych a z racji konstrukcji księgi kapitału, w której, w wymiarze własności prywatnej zmian zapisów mógłby dokonać jedynie właściciel, cwaniak nie mógłby korzystać na robieniu biedaków w konia na tzw. "pisemną umowę" a w rzeczywistości pułapkę sporządzoną z pomocą 5 najlepszych prawników z zamiarem wykorzystania wadliwych zasad społecznych i doprowadzenia do przymusowej, państwowej egzekucji w celu wyłudzenia niewspółmiernych świadczeń wzajemnych.
W moim modelu cwaniak mógłby liczyć jedynie na dobrowolne przelewy środków pieniężnych przez biedotę do portfela cwaniaka a jaką skłonność ma biedota do dobrowolnego wydawania własnych pieniędzy wszyscy dobrze wiemy. Bez możliwości nabrania biedoty, sprowokowania do wejścia w pułapkę, bez możliwości odebrania biedocie wszelkiej własności, cwaniak chcąc nie chcąc musi być tylko dobrym, zwykłym przedsiębiorcą i organizatorem procesów gospodarczych. Nie będzie już współczesnej drogi na skróty dzięki której cwaniak na podstawie trefnych kwitów, na jednym podpisie i w 5 minut zyska miesiące harówy zwykłego człowieka, którego nie stać na podręczniki szkolne dla dziecka.

>Tobie żadne uzasadnienie (które już było wielokrotnie) nie wystarczy, gdyż jesteś człowiekiem wiary na którego racjonalne uzasadnienia nie działają.

Wystarczy do czego? Do zaakceptowania świata, który wywołał we mnie tak złe emocje?
Ja mam Jacku nadzieję, że tego świata jaki obaj znamy nigdy już nie zaakceptuję. Oby tak właśnie było.

>Aż tak nie, nie bardzo widzę powód wyolbrzymiania oprócz twojej ulgi podczas pisania. Po prostu następuje stałe i czasowe zubożenie społeczeństwa kosztem cwaniaków, których Twój system foruje.

To se cwaniak pocwaniakuje z jawnym portfelem i demokratycznie określanym podatkiem od własności prywatnej, którego nie płaci się nawet bo ten sam schodzi z portfela. Żeby tylko ten cwaniak nie zacwaniakował się na śmierć.

Naprawdę wątpię Jacku, że racjonalnie obawiasz się rozwoju cwaniactwa w moim modelu, ty obawiasz się wg mnie tego, że młode panienki odmówią ci kelnerowania a jak sam wspominałeś, ty lubisz jak ktoś ci dobrze ugotuje, przyniesie a ty tylko zjesz.

>Twoje czysto-pacyfistyczne motywacje są tu nawet uwiecznione
>Krystian, szkoda czasu - zapominasz co sam nasiałeś.

Chodzi ci o to, że nienawidzę i mógłbym z zimną krwią zastrzelić paru takich, żeby ich w ogóle nie było? Nienawidzę to prawda ale za strzelanie na razie nie biorę się. Raczej potrzebuję przebudowy stanu umysłów mojego i innych takiej, żebym przestał odczuwać tak negatywne emocje skutkiem myśli, uczuć i zachowań innych ludzi. Muszę porozumieć się ale jak porozumieć się z tymi, którzy wywołują u mnie odruch wymiotny naprawdę nie wiem. To bardzo trudne, niemniej nie widzę innego wyjścia.

>Z twoich deklaracji usunięcia wszelkich urzędników, którzy w sprawach np. kradzieży dziś orzekają.

Deklaracja usunięcia?
Wyobraź sobie działanie jawnej księgi kapitału, która ewidencjonuje wszelką własność. Chcesz sprzedać auto to w tej jednej, jedynej i jawnej księdze kapitału wraz nabywcą dokonujecie łącznej zmiany zapisu księgi, skutkiem której twoje świadectwo własności samochodu przechodzi do portfela nabywcy a jego środki pieniężne przechodzą do twojego portfela.
Przypuśćmy, że system działa, przeciętny człowiek dostrzega jego korzyści i nie chce łamać zasad, które zapewniają mu dobrobyt.
To jak chciałbyś się zająć paserką w takim modelu? Nabywca ma wziąć od ciebie telewizor bez świadectwa własności i przelać do twojego portfela środki pieniężne ewidencjonowane w księdze kapitału? Nie wyżyjesz z takiego procederu.

Nie chcę usunięcia urzędników tyle, że wg mnie staną się zbędni. Nie będą mieli co robić.
25-07-2016 15:22 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Przypomnę może, że każdy taki cwaniak działby w warunkach jawności kapitału, znaczy jawności wszelkiej własności w tym także własności środków pieniężnych

I co z tego? Cwaniak się przejmie tym, że nie mam co jeść a on wydaje na trufle kawior i szampana 10 000 euro dziennie?

Znów sprowokowałeś pytanie, znów nie odpowiesz a potem lament że cie nie szanują
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>I co z tego? Cwaniak się przejmie tym, że nie mam co jeść a on wydaje na trufle kawior i szampana 10 000 euro dziennie?
>Znów sprowokowałeś pytanie, znów nie odpowiesz a potem lament że cie nie szanują

Skąd te 10.000 euro dziennie weźmie? Od biedoty, która wpierw mu te 10.000 euro dziennie za coś tam zapłaci, potem system ściągnie mu podatek od własności prywatnej a dalej jeszcze biedota mu te 10.000 euro wyświadczy, odzyskując je jako wynagrodzenie, żeby w kolejnym dniu ponownie mu te 10.000 euro za coś tam zapłacić?

Widziałeś kiedyś może z jakim trudem od biedaka wyciąga się choćby z 10zł w gotówce a gdzie tu 10.000 euro?

To nie to co kłamliwe i oszukańcze tzw. "umowy", że przyjdzie komornik państwowy i wszystko siłą zabierze, żeby zyskać dobrowolnie 10zł od biedaka to trzeba się naprawdę namęczyć.
25-07-2016 15:44 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Znów sprowokowałeś pytanie, znów nie odpowiadasz a potem lament że cie nie szanują

Gardzę tobą. Przykro mi, ale jak szanować dobrowolnego idiotę
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Gardzę tobą. Przykro mi, ale jak szanować dobrowolnego idiotę

Gardzisz innym światem niż ten współczesny, bo w innym człowiek mógłby samodzielnie decydować jak żyć a we współczesnym to elita decyduje za wszystkich i to ci pasuje.
25-07-2016 16:04 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
Gardzę tobą. Przykro mi, ale jak szanować dobrowolnego idiotę

>Skąd te 10.000 euro dziennie weźmie? Od biedoty, która wpierw mu te 10.000 euro dziennie za coś tam zapłaci,

>Widziałeś kiedyś może z jakim trudem od biedaka wyciąga się choćby z 10zł w gotówce a gdzie tu 10.000 euro?

Niniejszym potwierdziłeś, że w twoim systemie będzie tylko biedota
25-07-2016 15:57 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Widziałeś kiedyś może z jakim trudem od biedaka wyciąga się choćby z 10zł w gotówce a gdzie tu 10.000 euro?

Serio? Paczka fajek to już po 15 chodzi. Ty Krystkon żyjesz jakimiś problemami z tamtego wieku. A zanim ogarniesz coś sie dzieje to typy już dawno tapetują ściany hajsem.

...Samo League of Legends to 27 milionów aktywnych graczy dziennie i średnio 7,5 miliona użytkowników będących online w jednym momencie. Nic dziwnego, że taka chamra graczy przyniosła studiu Riot Games 624 miliony dolarów zysku w ciągu zaledwie roku.....

A globalnie...
Co prawda jeszcze w 2018 roku wartość rynku powinna zbliżyć się do poziomu 100 miliardów dolarów (estymacje wskazują na 97,9 mld), jednak magiczna granica 100 miliardów dolarów zostanie przekroczona dopiero w 2019 roku.



Tak Krystkon koncentracja kapitału. Zadzwoń do ludzi i powiedz im że grę mogą kupić tylko ze swojego miasta.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Tak Krystkon koncentracja kapitału. Zadzwoń do ludzi i powiedz im że grę mogą kupić tylko ze swojego miasta.

Tym bardziej, jeśli homo sapiens wykazuje silne instynkty stadne, nie powinno się stwarzać możliwości wykorzystywania takiego instynktu.

W moim modelu sprzęt do gier jest opodatkowany a sama gra nie jest chroniona prawem autorskim.
Czyli nie wydarzyłaby się w moim modelu taka koncentracja graczy w jednym systemie. Nieprawdaż?

Czy to znaczy, że nie wydarzyłby się aż tak "wspaniała" gra?
Być może ale ja tej wspaniałości też nie dostrzegam a jedynie niezdrowe uzależnienie.
26-07-2016 15:17 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>W moim modelu sprzęt do gier jest opodatkowany a sama gra nie jest chroniona prawem autorskim.
>Czyli nie wydarzyłaby się w moim modelu taka koncentracja graczy w jednym systemie. Nieprawdaż?

Nie? A może po stokroć? W super uczciwym systemie nikt nie dymałby nikogo więc producent żyłby jak pączek w maśle.

A może to jednak raj dla kombinatorów którzy czekaliby tylko by podstawić numer konta po czyjąś robotę?

Tak czy inaczej lewar i tak jest dużo większy niż 8h pracy w fabryce.
Nie widzisz tego Krystkon że można tak dzień w dzień gdybać?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Skąd te 10.000 euro dziennie weźmie? Od biedoty, która wpierw mu te
> 10.000 euro dziennie za coś tam zapłaci

Dokładnie.

> potem system ściągnie mu podatek od własności prywatnej

.. w wysokości 0% od jego własności prywatnej, o ile ten w ogóle ją zaewidencjonuje.
Ile to jest 0% od 10 tys. Eur?

> a dalej jeszcze biedota mu te 10.000 euro wyświadczy, odzyskując je jako wynagrodzenie

A możesz napisać w jaki sposób odzyska?

> Widziałeś kiedyś może z jakim trudem od biedaka wyciąga się choćby
> z 10zł w gotówce a gdzie tu 10.000 euro?

Tylko z parudziesięciu tysięcy biedaków. Matematyka w szkole Krystianie była?
Powiedzmy, że biedak wyciąga w Twoim systemie 10 PLN / dzień. Za lekarza ciutkę lepszego od znachora musi zapłacić 1 PLN / dzień swojemu cwaniakowi.
Za żywność drugiemu cwaniakowi musi zapłacić znów 1 PLN / dzień.

Ale skoncentrujmy się na lekarzu.
Cwaniak ma na usługach 1 lekarza, któremu płaci 30 PLN/dzień.
Czyli cwaniak obrabiając 43630 biedaków którym zależy na leczeniu się u lekarza a nie znachora, zarabia na nich dokładnie 10 tys Eur / dzień przy dzisiejszym kursie 4.36 PLN za 1 Eur.
Matematyka w szkole ekonomicznej co kończyłeś była, czy znów uczenie się jej było wśród twoich kolegów niemodne?


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
25-07-2016 16:40 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>.. w wysokości 0% od jego własności prywatnej,

Kto taki podatek określi? Wszyscy? Daj spokój ludzie to nie idioci i nie po to harują całymi dniami, żeby z tego nic nie mieć.
Można się podporządkować drugiemu człowiekowi i owszem ale nie za frajer, nie za to, że za swoją ciężką harówę nic nie masz nawet zdrowia.

>o ile ten w ogóle ją zaewidencjonuje.

I kto to uzna? Ty uznałbyś?
Przybiega do mnie człowiek i krzyczy, że to wszystko jego. Ja zaglądam do księgi kapitału w aplikacji na telefonie i widzę, że nie jego, po czym uprzejmie zwracam się "spieprzaj dziadu".

>A możesz napisać w jaki sposób odzyska?

Jeśli biedota 10.000 euro nie odzyska to jak je następnego dnia zapłaci, żeby cwaniak znów mógł je uzyskać i wydać? Obieg pieniądza to system zamknięty. Pieniądz to abstrakcja, to system hierarchii i wzajemnych świadczeń.

>Tylko z parudziesięciu tysięcy biedaków. Matematyka w szkole Krystianie była?

No i po jaki wafel będą płacić jednemu cwaniakowi za żywność jak sobie sami usieją i sami zbiorą na polu, które zdobędą za bezcen bo opodatkowane. Będą odżywiać się jakimś wysokoprzetworzonym badziewiem z fabryki bo cwaniak tak chce? Oleją cwaniaka, sami sobie wyprodukują.

>Powiedzmy, że biedak wyciąga w Twoim systemie 10 PLN / dzień. Za lekarza ciutkę lepszego od znachora musi zapłacić 1 PLN / dzień swojemu cwaniakowi.

Znajdzie się lekarz, który będzie leczył za tą samą kasę bez pośrednictwa cwaniaka. Cwaniak jak urzędnik - po co ci on? Wystarczy tylko mieć możliwość dogadania się z najbliższym sąsiedztwem ale to nie jest możliwe we współczesnym systemie kapitałowym, bo ten został stworzony dla kilku cwaniaków, co po wynikach funkcjonowania systemu każdy może wywnioskować.

>Za żywność drugiemu cwaniakowi musi zapłacić znów 1 PLN / dzień.
>Ale skoncentrujmy się na lekarzu.
>Cwaniak ma na usługach 1 lekarza, któremu płaci 30 PLN/dzień.
>Czyli cwaniak obrabiając 43630 biedaków którym zależy na leczeniu się u lekarza a nie znachora, zarabia na nich dokładnie 10 tys Eur / dzień przy dzisiejszym kursie 4.36 PLN za 1 Eur.

Poszedłbyś do lekarza, który ma 45000 pacjentów z zapaleniem płuc? Kiedy przyjąłby cię? Po 5 latach?
Co ty tu wypisujesz? Zarzucasz mi bajki a sam bajki tworzysz. Nawet nie ma się jak do tego odnieść bo to są absurdy.

>Matematyka w szkole ekonomicznej co kończyłeś była, czy znów uczenie się jej było wśród twoich kolegów niemodne?

Tak, tak jesteś lepszy, jesteś najlepszy, po prostu wielki.
Dziw, że jeszcze cię półbogiem nie ogłoszono.
26-07-2016 09:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>.. w wysokości 0% od jego własności prywatnej,
> Kto taki podatek określi? Wszyscy? Daj spokój ludzie to nie
> idioci i nie po to harują całymi dniami, żeby z tego nic nie mieć.

Wystarczy tylko taka grupa, która spowoduje obniżenie podatku dla gazownika blisko 0%. Wszyscy na świecie nie muszą.
Zrobią to właśnie dlatego, żeby coś mieć: m.in. gaz w rurze.

>Można się podporządkować drugiemu człowiekowi i owszem ale
> nie za frajer, nie za to, że za swoją ciężką harówę nic nie masz nawet zdrowia.

Cwaniak gnębi to za frajer, realnie tak ustawiłeś więc teraz się nie migaj.
Ty jednak chciałbyś zjeść ciastko i mieć ciastko - taka magia to tylko w krystkonizmie i to zanim się go wprowadzi do realu.

> Przybiega do mnie człowiek i krzyczy, że to wszystko jego
> Ja zaglądam do księgi kapitału w aplikacji

Ale po co? Od razu wiadomo, że wariat.

> na telefonie i widzę, że nie jego, po czym uprzejmie zwracam się "spieprzaj dziadu".

Pokazując mu kiś kiś
Ok, koniec żartów. Teraz bardziej realny przykład: przychodzi do ciebie koleś w szarym prochowcu i mówi, że infrastruktura GSMowa w promieniu 400 km jest jego szefa. Na telefonie patrzysz i widzisz że faktycznie, po czym uprzejmie zwracasz się do niego:
Ty: Ok, czego chcesz?
On: Podwyższyć ci abonament.
Ty: Nie rob tego, bo podwyższę ci podatek.
On odchodzi, po czym po sekundzie wyłączają ci smartfona. Idziesz do kolegi żeby zrobić to na jego smartfonie i okazuje się, że u niego również był podobny koleś. Idziecie do kolegi, który ma stałe łącze, okazuje się że kumpel szefa GSM - właściciel infrastruktury Internetu w okolicy zrobił dokładnie tak samo pod groźbą, że jeśli jemu i szefowi GSM (kumplowi) ktoś wywinie taki numer, to mają blokadę na Internet na miesiąc (oczywiście nie mogą wtedy nic sprzedawać / kupować). Odchodzisz bezsilny. Po dwóch dniach pukasz do kanciapy faceta w szarym prochowcu i mówisz, żeby powiedział szefowi że już będziesz grzeczny, po czym prosisz aby włączył ci smartfona.
Już rozumiesz?

>>A możesz napisać w jaki sposób odzyska?
>Jeśli biedota 10.000 euro nie odzyska to jak je następnego dnia zapłaci
> żeby cwaniak znów mógł je uzyskać i wydać?

Zarobi na innej biedocie, poza tym paruset ludzi będzie pracować u cwaniaka więc im trochę zapłaci, choć dopływ gotówki będzie miał stały - jak to w bananowych republikach.

>No i po jaki wafel będą płacić jednemu cwaniakowi za żywność jak sobie
> sami usieją i sami zbiorą na polu, które zdobędą za bezcen bo opodatkowane

Po pierwsze to właśnie mówię, że z tobą cofamy się wstecz do czasów chłopów pańszczyźnianych i przydomowych ogródków rodem z PRL.
Tego zdania jednak nie rozumiem: "zdobędą za bezcen bo opodatkowane".
Kto na ile opodatkuje sąsiada, tego nie wiesz. Jeśli ktoś uwierzy, że pieniądze z podatków do niego wrócą, to pewnie opodatkuje go wysoko - ten się nieodpowiedzialnie odwzajemni i tak sąsiad sąsiadowi wilkiem.

> Będą odżywiać się jakimś wysokoprzetworzonym badziewiem z fabryki
> bo cwaniak tak chce?

Nie, bo po pierwsze smaczne, po drugie nie każdy może hodować sobie przy domu świniaka / kury / gęsi, a mięso jeść lubi a nawet niekiedy musi (dostęp do witamin).

> Oleją cwaniaka, sami sobie wyprodukują.

Akurat. Nie każdy lubi po olewaniu np. stać w betonowych skarpetkach na dnie jeziora Czorsztyńskiego, choć to oczywiscie ostatecznosć. Skoro delikatniejsze metody presji działają j.w. to po co uciekać się do rękoczynów?

>Znajdzie się lekarz, który będzie leczył za tą samą kasę bez pośrednictwa cwaniaka

Panowie w szarych prochowcach na usługach cwaniaków już zadbają, żeby tak nie było.

>Wystarczy tylko mieć możliwość dogadania się z najbliższym sąsiedztwem

W kwestii znachora jak najbardziej. I czasy znachorów dla najbiedniejszych powrócą.

> Poszedłbyś do lekarza, który ma 45000 pacjentów z zapaleniem płuc?
> Kiedy przyjąłby cię? Po 5 latach?

Racja. Przemnóżmy zatem liczbę pacjentów przez 100, liczbę lekarzy przez 1000. Ustawmy tak stawki, żeby pasowały a ludzie jeszcze nie poumierali i 10 tys. eur jak nie na dzień, to na tydzień wpada.

>>Matematyka w szkole ekonomicznej co kończyłeś była, czy znów uczenie się jej było wśród twoich kolegów niemodne? Tak, tak jesteś lepszy, jesteś najlepszy, po prostu wielki.
>Dziw, że jeszcze cię półbogiem nie ogłoszono.

Odnoszę się tutaj do twojej znajomości matematyki, że to jednak bardzo proste jeśli ma się nad rzeszą ludzką władzę absolutną, tak jak Kim Jong-un w Korei Północnej. Tam realna władza to Kim niezależnie od tego co w księgach komunistycznych górnolotnie napisano, u ciebie władza to cwaniak z twoją górnolotną pisaniną przez 3 ostatnie lata. W sumie proporcje różne, ale zasada podobna.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
25-07-2016 15:28 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> z racji konstrukcji księgi kapitału, w której, w wymiarze
> własności prywatnej zmian zapisów mógłby dokonać jedynie właściciel,
> cwaniak nie mógłby korzystać na robieniu biedaków w konia na tzw.
> "pisemną umowę" a w rzeczywistości pułapkę sporządzoną z pomocą 5
> najlepszych prawników z zamiarem wykorzystania wadliwych zasad społecznych
> i doprowadzenia do przymusowej, państwowej egzekucji w celu wyłudzenia
> niewspółmiernych świadczeń wzajemnych.

Egzekucja byłaby niepotrzebna. Po prostu przykręcałby kurek z gazem / jedzeniem / prądem. wodą/dostępem do szpitala stojącego pół stopnia wyżej niż znachor. I wszystko.

> cwaniak chcąc nie chcąc musi być tylko dobrym, zwykłym przedsiębiorcą
> i organizatorem procesów gospodarczych

Oprócz tego co powyżej, nie napisałeś jeszcze kto administruje i konserwuje systemem (pomijam oczywiście bajki dla małych dzieci o rozproszonej konserwacji)

> Nie będzie już współczesnej drogi na skróty dzięki której
> cwaniak na podstawie trefnych kwitów, na jednym podpisie i w
> 5 minut zyska miesiące harówy zwykłego człowieka, którego nie
> stać na podręczniki szkolne dla dziecka.

Sparzyłeś się na trefnej transakcji i teraz chcesz, aby jej tobie, oraz tobie podobnym (ktokolwiek to będzie - bo nie wiadomo) zabroniono. Prawda?
Tylko, że szlachetność pod przymusem to żadna szlachetność. Pod spodem brud jak był, tak nadal jest i magicznie nie znika.

> To se cwaniak pocwaniakuje z jawnym portfelem i demokratycznie
> określanym podatkiem od własności prywatnej, którego nie płaci
> się nawet bo ten sam schodzi z portfela. Żeby tylko ten cwaniak
> nie zacwaniakował się na śmierć.

O to się nie bój. Proponujesz dla cwaniaka znacznie łatwiejszy system. Wręcz raj, który kreuje najbardziej perfidną i sprytną postać cwaniaka - prostaka.

> obawiasz się wg mnie tego, że młode panienki odmówią ci kelnerowania
> a jak sam wspominałeś, ty lubisz jak ktoś ci dobrze ugotuje, przyniesie
> a ty tylko zjesz.

Chętnie dowiem się gdzie tak napisałem. Konsekwentnie minus za konfabulacje i robienie sobie chochoła.

> Muszę porozumieć się ale jak porozumieć się z tymi, którzy
> wywołują u mnie odruch wymiotny naprawdę nie wiem. To bardzo trudne,
> niemniej nie widzę innego wyjścia.

Zabierasz się do tego od - za przeproszeniem - koziej dupy.
Zdobądź zaufanie ludzi, bądź godny zaufania. Tylko tyle i aż tyle.
Ale do tego musiałbyś usunąć sprzeczności w swoich pomysłach.
Na worózka.pl mógłbyś bez tego, ale na Racjonalista.pl tego nie przeskoczysz.

> Przypuśćmy, że system działa, przeciętny człowiek dostrzega jego korzyści
> i nie chce łamać zasad, które zapewniają mu dobrobyt.

Oczywiście, że przeciętny się na to nabierze nic nie wiedząc, że cwaniak ma łatwiej zmienić zasady niż było to wcześniej (przypominam twój jeden z głupszych postulatów: umowa obowiązuje do czasu, kiedy jedna strona zmienia zdanie). Teraz już coś dzwoni Krystkonie? Czy jednak dalej nie?

>To jak chciałbyś się zająć paserką w takim modelu?

Wiele razy to pisywaliśmy z Szarlejem, ostatni raz ja jakieś 2 h temu (oczywiście nie masz świadomości co piszę i dlaczego, bo po co).
Cwaniak dochodzi do wyłączności w jakiejś dziadzinie, dogaduje się z innym cwaniakiem w innej i tak żerują na ludziach do momentu, aż ktoś nie przebrnie do nich z maczetą przez zasieki z drutu kolczastego i bandę ochroniarzy.
Jak długo mam to powtarzać, abyś raczył to zrozumieć? Żyć 1000 lat nie będziesz, a ni ja nie, może już pora.
Dajesz im świetne narzędzie do ręki: jawność i brak aparatu przymusu. W mię swoich wygód i władzy oni tworzą sobie natychmiast swój przymus. Dziwię sie, że to do ciebie nie dociera.
Gdyby dotarło, może byś wzbudzał większe zaufanie. Ale jest jak jest.

> Nabywca ma wziąć od ciebie telewizor bez świadectwa własności i
> przelać do twojego portfela środki pieniężne ewidencjonowane w księdze
> kapitału? Nie wyżyjesz z takiego procederu.

Warto mieć świadomość, że u ciebie bycie cwaniakiem nie opiera się na kradzieży / sprzedaży telewizorów, ale na czymś zupełnie mało skomplikowanym: na dominacji w danej dziedzinie łatwym szantażem.

>Nie chcę usunięcia urzędników

Dawałeś wielokrotnie świadectwo swojej nienawiści do nich. Kolejna twoja niekonsekwencja odbierająca ci zaufanie (jeśli ktoś takowe w ogóle żywi).

> tyle, że wg mnie staną się zbędni. Nie będą mieli co robić

= prostym tekstem usunięcie, odebranie im chleba. Stwierdzenie zbyteczności.
Niestety mityczny system za ciebie tego nie załatwi. Ktoś musi go tworzyć, ktoś konserwować i nie będzie to robił zwykły człowiek w domu.
Poza tym system systemem a decyzja cwaniaka by przykręcić kurek nie będzie się opierała na żadnym bit-coin'owym przepływie kapitału, tylko życiodajnej wody / gazu / energii / żywności itd.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Egzekucja byłaby niepotrzebna. Po prostu przykręcałby kurek z gazem / jedzeniem / prądem. wodą/dostępem do szpitala stojącego pół stopnia wyżej niż znachor. I wszystko.

A co teraz gaz, jedzenie rozdają za frajer? W moim modelu od posiadania złóż gazu płaci się podatek od ich wartości więc tylko idiota nie sprzedałby gazu, bo skąd weźmie kasę na podatek dzień w dzień, w twoim ukochanym modelu jeśli gazu nie sprzedasz to nie masz żadnego zobowiązania wobec kogokolwiek i jesteś sobie nadal szczęśliwym posiadaczem złóż. To jest dopiero niezła podstawa do szantażu. Albo mi tu robicie specjalną strefę ekonomiczną i znosicie wszelkie podatki, żebym sobie zarobił na szklaną wieżę w mieście albo żadnego wydobycia gazu nie będzie i już!

>Oprócz tego co powyżej, nie napisałeś jeszcze kto administruje i konserwuje systemem (pomijam oczywiście bajki dla małych dzieci o rozproszonej konserwacji)

Nie bądź głupi bitcoin funkcjonuje od 2009r. Jego bieżąca wartość to 2600zł
bitcoin.pl(*)-lekcja-dla-swiata-kryptowalut

Zaraz ten projekt przetrwa całe pokolenie a ty nadal będziesz bajdurzył o bajkach.
To działa i możesz sobie zaklinać rzeczywistość ile wlezie.

>Sparzyłeś się na trefnej transakcji i teraz chcesz, aby jej tobie, oraz tobie podobnym (ktokolwiek to będzie - bo nie wiadomo) zabroniono. Prawda?

Stałem po dwóch stronach takich "umów" i wiem, że ich konsekwencją jest wzajemna nieufność ludzi a zatem i słaba kooperacja.

>Tylko, że szlachetność pod przymusem to żadna szlachetność. Pod spodem brud jak był, tak nadal jest i magicznie nie znika.

To żadna szlachetność tylko doświadczenia i wnioski. Widziałem i odczułem wyraźnie jak to działa i wiem, że tego nie chcę ani dla siebie ani dla innych.
Rozmawialiśmy już wielokrotnie o tym, że natychmiastowe i nieodwracalne przelewy świadectw własności oraz środków pieniężnych w jednej, jawnej, rozproszonej księdze kapitału w powiązaniu z kreacją i emisją ujemnego pieniądza debetowego powiązanego z wartością posiadanej własności prywatnej i demokratycznie określanym podatkiem od własności prywatnej są w stanie zastąpić każdą tzw. "umowę" pisemną podlegającą przymusowej egzekucji przez funkcjonariuszy państwa.

Zaproponowałem wręcz utworzenie specjalnej strefy ekonomicznej na popegerowskiej ruinie, która wykazałaby wyższość moich idei nad współczesnym, ponurym kapitalizmem ale pomysł nie zyskał entuzjastów. Najwyraźniej strefy ekonomiczne są tylko dla zachodnich koncernów, żeby zachodnie fundacje a za nimi spółki z rajów podatkowych opanowały świat odbierając zwykłemu człowiekowi wszelką własność.

>Zabierasz się do tego od - za przeproszeniem - koziej dupy.
>Zdobądź zaufanie ludzi, bądź godny zaufania. Tylko tyle i aż tyle.
>Ale do tego musiałbyś usunąć sprzeczności w swoich pomysłach.
>Na worózka.pl mógłbyś bez tego, ale na Racjonalista.pl tego nie przeskoczysz.

Tych sprzeczności nie ma, jest strach przed wysiłkiem i odpowiedzialnością za innych, bo to tak jakbyś właścicielowi zwierząt pociągowych powiedział, że musi zadbać o zwierzęta, kiedy te się zestarzeją a on już przygotował dla nich inne rozwiązanie kiedy te tylko osłabną.

>Oczywiście, że przeciętny się na to nabierze nic nie wiedząc, że cwaniak ma łatwiej zmienić zasady niż było to wcześniej (przypominam twój jeden z głupszych postulatów: umowa obowiązuje do czasu, kiedy jedna strona zmienia zdanie). Teraz już coś dzwoni Krystkonie? Czy jednak dalej nie?

Nazywanie czegoś, czego jedna strona chce a druga nie chce - umową, to jest głupota. Choć nie wróć, to nie jest głupota, to jest zwyczajnie zło, które wymaga przymusu.

W moim modelu księga kapitału jest jawna i rozproszona a transakcje przepływu świadectw własności i środków pieniężnych nieodwracalne dla nikogo z ludzi.
Każda umowa cywilna w moim modelu opiera się właśnie na dobrowolnych, natychmiastowych i nieodwracalnych przepływach własności.
Rozumiem, że dla ciebie nieakceptowalne bo dobrowolne i bez przymusu a w świecie nadludzi i podludzi dobrowolności bez przymusów nie sposób akceptować? Zgadza się?

W moim modelu ludzie nie tylko są równi ale jeszcze mogą o sobie samostanowić, są wolni.
25-07-2016 16:53 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>>Oprócz tego co powyżej, nie napisałeś jeszcze kto administruje i konserwuje systemem (pomijam oczywiście bajki dla małych dzieci o rozproszonej konserwacji)
>Nie bądź głupi bitcoin funkcjonuje od 2009r. Jego bieżąca wartość to 2600zł

hahah k***a....a gdzie ma tą wartość? Na giełdzie. Epicentrum qrwa zła. Sam dajesz pokrycie w walucie która choć z dupy ma jakieś kurde szalone pokrycie w obligach czy h.j wi czym ale ma.

A bitcoin to pasożyt który rośnie do pokrycia w innej walucie.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>Oprócz tego co powyżej, nie napisałeś jeszcze kto administruje i konserwuje systemem (pomijam oczywiście bajki dla małych dzieci o rozproszonej konserwacji)
>>Nie bądź głupi bitcoin funkcjonuje od 2009r. Jego bieżąca wartość to 2600zł
>hahah k***a....a gdzie ma tą wartość? Na giełdzie. Epicentrum qrwa zła. Sam dajesz pokrycie w walucie która choć z dupy ma jakieś kurde szalone pokrycie w obligach czy h.j wi czym ale ma.
>A bitcoin to pasożyt który rośnie do pokrycia w innej walucie.

Jedynym pokryciem każdego pieniądza jest wyłącznie chęć posiadania go przez homo sapiens, za czym kryje się chęć podporządkowania się za pieniądz, za czym stoi instynkt tworzenia hierarchii a za nią społecznej jedności i współdziałania.

Bez chęci posiadania gotówki i gotowości podporządkowania się za nią, pieniądze to zwykłe śmieci.
25-07-2016 18:36 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Bez chęci posiadania gotówki i gotowości podporządkowania się za nią, pieniądze to zwykłe śmieci.

Taa? A co jest poniżej śmiecia?
Nawet gdybyś się rozliczał co sekundę w pracy to po miesiącu mógłbyś gówno uzbierać. Do kogo miałbyś żal? Do rozproszonej społeczności?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Bez chęci posiadania gotówki i gotowości podporządkowania się za nią, pieniądze to zwykłe śmieci.
>Taa? A co jest poniżej śmiecia?
>Nawet gdybyś się rozliczał co sekundę w pracy to po miesiącu mógłbyś gówno uzbierać. Do kogo miałbyś żal? Do rozproszonej społeczności?
>
A teraz, kiedy miesiącami, latami jesteś nikim, nikt niczego dla ciebie nie robi, nie spotka cię nic poza ciężką pracą, poniżeniem i koniecznością podporządkowania się właścicielom do kogo masz żal i co ten żal dla kogokolwiek znaczy?

Nie sądzisz, że mój model jest dla biedoty lepszy? Nawet jeśli spotka biedotę brak to już jako wolnych ludzi.

Mój model jest po to, żeby biedak z biedakiem wymienili się świadczeniami bez udziału kapitalisty, urzędnika, bankiera, sędziego, adwokata, rachmistrza, ubezpieczyciela i komornika.
Mój model to zautomatyzowanie sektora finansowego.
26-07-2016 15:08 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>>Nawet gdybyś się rozliczał co sekundę w pracy to po miesiącu mógłbyś gówno uzbierać. Do kogo miałbyś żal? Do rozproszonej społeczności?

>Nie sądzisz, że mój model jest dla biedoty lepszy? Nawet jeśli spotka biedotę brak to już jako wolnych ludzi.

Pytanie jest do Ciebie. Umiesz odpowiadać za siebie i za swoje pomysły? Widzisz się na końcu miesiąca za pustym kontem? W kogo wtedy uderzysz? W siebie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>Nawet gdybyś się rozliczał co sekundę w pracy to po miesiącu mógłbyś gówno uzbierać. Do kogo miałbyś żal? Do rozproszonej społeczności?
>>Nie sądzisz, że mój model jest dla biedoty lepszy? Nawet jeśli spotka biedotę brak to już jako wolnych ludzi.
>Pytanie jest do Ciebie. Umiesz odpowiadać za siebie i za swoje pomysły? Widzisz się na końcu miesiąca za pustym kontem? W kogo wtedy uderzysz? W siebie?
>

Tak na zdrowy rozum, gdyby wszystko w tym miesiącu wydarzyło się przy całkowicie jawnym kapitale, każdy z właścicieli zapłaciłby jawnie określony i w demokracji bezpośredniej podatek od własności prywatnej, ty nie będąc właścicielem nie zapłaciłbyś żadnego podatku lecz pewne świadczenie z podatku od własności uzyskałbyś i zabrakłoby ci kasy na przeżycie to do kogo miałbyś pretensje?

Mi chodzi o takie elementy życia:
- brak przymusów
- wysoki poziom wzajemnej akceptacji
- pracy do wyboru do koloru tylko brać, bo każdy prosi się żebyś przyszedł do niego pracować

Chcę różnorodności, luzu, słabej hierarchii i nic na chama. To są proste potrzeby.
26-07-2016 16:32 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>>>Nawet gdybyś się rozliczał co sekundę w pracy to po miesiącu mógłbyś gówno uzbierać. Do kogo miałbyś żal? Do rozproszonej społeczności?
>>>Nie sądzisz, że mój model jest dla biedoty lepszy? Nawet jeśli spotka biedotę brak to już jako wolnych ludzi.
>>Pytanie jest do Ciebie. Umiesz odpowiadać za siebie i za swoje pomysły? Widzisz się na końcu miesiąca za pustym kontem? W kogo wtedy uderzysz? W siebie?
>>
>Tak na zdrowy rozum, gdyby wszystko w tym miesiącu wydarzyło się przy całkowicie jawnym kapitale, każdy z właścicieli zapłaciłby jawnie określony i w demokracji bezpośredniej podatek od własności prywatnej, ty nie będąc właścicielem nie zapłaciłbyś żadnego podatku lecz pewne świadczenie z podatku od własności uzyskałbyś i zabrakłoby ci kasy na przeżycie to do kogo miałbyś pretensje?

Heh. NIE JA TYLKO TY. TY Krystkonie po miesiącu pracy.

>Mi chodzi o takie elementy życia:
>- brak przymusów
>- wysoki poziom wzajemnej akceptacji
>- pracy do wyboru do koloru tylko brać, bo każdy prosi się żebyś przyszedł do niego pracować
>Chcę różnorodności, luzu, słabej hierarchii i nic na chama. To są proste potrzeby.

"No kurna olek". Toż się pytam o ten luz brak przymusu po koniec miesiąca gdy na koncie 1 coś wartości paczki czipsów bo rozproszony system spuścił w kible wartość "coś"

A Autorem tego pomysłu był Krystkon.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jakbyś nie zauważył w bitcoinie wykształciła się już klasa kapitalistów, która dba o wartość bitcoina. Kiedy jest mowa o zmianie kodu źródłowego BTC dyskutują o tym właściciele kopalń a nie właściciele 1 BTC.
W moim modelu byłoby podobnie, to kapitaliści gromadzący kapitał zadbaliby o to, żeby wartość ich mienia nie zmalała przypadkiem a ja nawet jeśli pomysł wychodzi ode mnie nie byłbym w tym dalej już istotny.
farmer (22440 punktów)
>Jakbyś nie zauważył w bitcoinie wykształciła się już klasa kapitalistów, która dba o wartość bitcoina. Kiedy jest mowa o zmianie kodu źródłowego BTC dyskutują o tym właściciele kopalń a nie właściciele 1 BTC.
>W moim modelu byłoby podobnie, to kapitaliści gromadzący kapitał zadbaliby o to, żeby wartość ich mienia nie zmalała przypadkiem a ja nawet jeśli pomysł wychodzi ode mnie nie byłbym w tym dalej już istotny.

Żartujesz? W rozproszonym systemie jakieś kurna grupy kapitalistów decydują? Kabaret.

Na czym będzie oparty BITCOIN w rozproszonym systemie? Jaka to będzie para?

Twoja wypłata nie jest zabezpieczona niczym. Do kogo będziesz miał pretensje gdy jej wartość w "czymś" spadnie o 90 %. Pomysł jest Twój.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Żartujesz? W rozproszonym systemie jakieś kurna grupy kapitalistów decydują? Kabaret.

Nie, nie żartuję i to żaden kabaret. To jest walka o dostęp do zasobów i dostęp do efektów złożonego współdziałania bez udziału pasożytów. To walka o przetrwanie i walka o jakość życia tych, którym wypadają zęby z gęby, żeby inni, jak to wspomina Bogusławski, mogli myśleć o niebieskich migdałach.

>Na czym będzie oparty BITCOIN w rozproszonym systemie? Jaka to będzie para?

Zaproponowałem GODZINKĘ jako walutę, zupełnie inaczej kreowaną, inaczej emitowaną o odmiennej liczbie jednostek w obiegu w zestawieniu z BTC. Wspólne z BTC miałaby być jedynie technologia łańcucha bloków przynajmniej do czau kiedy nie powstanie jeszcze lepsza technologia rozproszonego zapisu.

Przypomnę może, że w moim modelu kreacja nowych jednostek pieniądza opiera się trochę na liczbie użytkowników systemu lecz głównie na debecie i jednostkach ujemnych związanych z wyceną wartości mienia użytkowników księgi kapitału.
8 godzinek pokrycia na zwykłym uczestnictwie jednego człowieka w systemie a reszta pokrycia w wartości posiadanego i wycenionego przez innych mienia.

>Twoja wypłata nie jest zabezpieczona niczym. Do kogo będziesz miał pretensje gdy jej wartość w "czymś" spadnie o 90 %. Pomysł jest Twój.

Do kogo mogę mieć pretensje dziś kiedy w ciągu kilku miesięcy wartość posiadanej przez mnie nieruchomości spada o połowę a ja nagle tracę zdolność zarobkowania?
Pójdę z tym do Tuska i powiem, że to wszystko jego wina? Przecież on mi odpowie, że on na to sra, że obchodzi go jedynie jego kariera i żebym spadał na drzewo bo psami poszczuje. Mo to już wolę własną odpowiedzialność od takich dobrodziejów.
26-07-2016 19:16 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Żartujesz? W rozproszonym systemie jakieś kurna grupy kapitalistów decydują? Kabaret.
>Nie, nie żartuję i to żaden kabaret.

Chyba jednak żartujesz. Dlatego ciągle ponawiam pytanie.

>Przypomnę może, że w moim modelu kreacja
Tak, pamiętam. Dawałem dolca za wykopanie dołka. Nie chce już wracać do tego bo nic nie wynikło z tego. Temat był wałkowany dość długo. Do dziś nie znamy parytetów.

>Do kogo mogę mieć pretensje dziś

Dziś to ja wiem jak jest. Ja jestem ciekaw jak Twój własny system Cię wydoi co powiesz.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Ja jestem ciekaw jak Twój własny system Cię wydoi co powiesz.

W moim modelu w najgorszym razie zostajesz wydojony do ZERA.
Następnego dnia idziesz do pracy i zaczynasz wszystko od początku a że własność jest opodatkowana to jej wartość wobec wysokości wynagrodzenia za pracę jest stosunkowo niska, dzięki czemu możesz na powrót stać się właścicielem a za tym i uzyskać debet związany z wartością własności, który możesz wydać na zakup kolejnej własności i rozwój działalności gospodarczej. itd.

To zupełnie inaczej niż we współczesnym modelu, w którym jedno niepowodzenie pozbawia cię praktycznie wszelkich perspektyw na przyszłość, twój potencjał zostaje zupełnie zablokowany i kończy się twoje życie.

W moim modelu powiedziałbym, to jest chwila, w której należy wziąć się ostro do roboty.
We współczesnym modelu dochodzę do wniosku "co za skurwysyństwo".
26-07-2016 22:41 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
> Ja jestem ciekaw jak Twój własny system Cię wydoi co powiesz.
>W moim modelu w najgorszym razie zostajesz wydojony do ZERA.

>W moim modelu powiedziałbym, to jest chwila, w której należy wziąć się ostro do roboty.
>We współczesnym modelu dochodzę do wniosku "co za skurwysyństwo".

Czekaj. Wymyśliłeś system który Cię wydoi?
26-07-2016 23:42 
 Ocena-2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)

>Czekaj. Wymyśliłeś system który Cię wydoi?

Który może zrównać mnie z zerem jeślibym zerem w przewodzeniu był warty.

Ale nie jestem zerem, rozumiesz? Nie jestem zerem a mniej niż zerem być muszę. Co za s*******nstwo! s*******nstwo, które nie tylko należy pokonać, raczej s*******nstwo, które za wszelką cenę potrzeba zniszczyć, żeby przestało istnieć.
27-07-2016 12:16 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Czekaj. Wymyśliłeś system który Cię wydoi?
>Który może zrównać mnie z zerem jeślibym zerem w przewodzeniu był warty.
>Ale nie jestem zerem, rozumiesz? Nie jestem zerem a mniej niż zerem być muszę. Co za s*******nstwo! s*******nstwo, które nie tylko należy pokonać, raczej s*******nstwo, które za wszelką cenę potrzeba zniszczyć, żeby przestało istnieć.
>

Kiedyś wisiałem na linie w jaskini. Przed oczami miałem "zwykłą" śrubę osadzoną na tzw spita a pod nogami kilkanaście metrów do gleby. Wisiałem na tym i myślałem....a jak to się urwie. Taka mała gówniana śrubka osadzona w skale wypadnie....
Stanowisko mocuje się do zjazdu z dwóch punktów więc trochę się uspokoiłem i zjechałem w dół.

Lina kilka ton na zerwanie, śruba to samo, osadzenie samo w sobie też. Dodatkowo zabezpieczone drugim punktem. Kask na głowę, sprawdzasz czy masz przyrządy do wspinania i możesz jechać. I robisz to z kimś kto zjadł zęby na tym.

Krystkon przez 3 lata? W tym temacie który wałkujesz powinno być albo 100 osób albo qrwa coś jest nie tak.

27-07-2016 13:50 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Krystkon przez 3 lata? W tym temacie który wałkujesz powinno być albo 100 osób albo qrwa coś jest nie tak.

No dobrze ale zauważ co próbuję kwestionować:

Cytat:
Własność kwirytarna (łac. dominium ex iure Quiritium, proprietas) - własność przysługująca tylko obywatelom rzymskim (uroczyście nazywanych Kwirytami, Quirites). Był to rodzaj własności chronionony przez prawo cywilne (tzw. ius civile). Jego przedmiotem mogły być rzeczy ruchome oraz te nieruchomości, które położone były w Italii. Do przeniesienia własności rzeczy określanych jako res mancipi wymagano aktów formalnych: mancypacji (czynności przy świadkach) lub in iure cessio (czynność przy udziale magistratury). Podział na własność kwirytarną i bonitarną został zniesiony w Kodeksie Justyniana.

pl.wikiped(*)‚asność_kwirytarna

Cytat:
Własność bonitarna - w prawie rzymskim własność chroniona i uznana jedynie przez prawo pretorskie. Powstawała ona poprzez nieformalne, z punktu widzenia prawa cywilnego (ius civile), przekazanie rzeczy. Nabywca stawał się właścicielem bonitarnym, to jest posiadaczem z wolą zasiedzenia i w efekcie nabycia własności kwirytarnej nad rzeczą po określonym czasie. Niektórzy romaniści nie uznają nawet tej instytucji za własność, którą jest dla nich jedynie własność kwirytarna, używając omówienia rzeczy nabytej "w swoim majątku" (in bonis). Oficjalna w świetle prawa cywilnego własność kwirytarna wymagała wielu formalności przy jej przenoszeniu. Z biegiem czasu zaczęto omijać czynności urzędowe by szybciej finalizować transakcje. Zainteresowani poprzestawali na najprostszym sposobie przenoszenia własności z ręki do ręki, czyli tradycji (traditio). W ten sposób oficjalnie prawo własności pozostawało przy z zbywającym, a nabywca zyskiwał rzecz w posiadanie z nadzieją na uzyskanie własności kwirytarnej przez zasiedzenie. Pretorowie przystosowali się do nowych warunków i potrzeb ludności, chroniąc owych posiadaczy interdyktami, przez ekscepcje oraz specjalne powództwo actio publicana. Podział na własność kwirytarną i bonitarną został zniesiony w Kodeksie Justyniana.

pl.wikiped(*)5‚asność_bonitarna

Cytat:
Zobowiązanie (łac. obligatio) - rodzaj stosunku cywilnoprawnego, węzeł prawny (łac. vinculum iuris) łączący dłużnika z wierzycielem, który polega na tym, że "wierzyciel może żądać od dłużnika świadczenia, a dłużnik powinien świadczenie spełnić" (art. 353 § 1 kodeksu cywilnego). Prawo zobowiązań reguluje społeczne formy wymiany dóbr i usług o wartości majątkowej. Zobowiązania to księga trzecia Kodeksu cywilnego. Klasyczna definicja z prawa rzymskiego brzmi: Obligatio est iuris vinculum, quo necessitate adstringimur alicuius solvendae rei secundum nostrae civitatis iuria (łac. zobowiązanie jest węzłem prawnym, który zmusza nas do wykonania świadczenia pewnej rzeczy, według praw naszego państwa).

pl.wikipedia.org/wiki/Zobowiązanie

Cytat:
Pacta sunt servanda (łac. umów należy dotrzymywać) - zasada wyrażająca się w tym, że osoba, która zawarła w sposób ważny umowę, musi się z niej wywiązać. Instytucja wywodząca się z prawa rzymskiego, wyprowadzona przez średniowiecznych glosatorów i komentatorów. Opiera się na dobrej wierze stron stosunku niezobowiązaniowego i jest fundamentalną zasadą w każdym systemie prawnym. Klauzula generalna wzmacniająca rolę umów prawnych oraz pewność i stabilność prawa, jako podstawowego regulatora stosunków społecznych. Zasada pacta sunt servanda miała pierwotnie zastosowanie w stosunkach cywilistycznych, ale ze względu na swoje kluczowe znaczenie oraz obecność w każdym niemal systemie prawnym stanowi także podstawową zasadę prawa międzynarodowego oraz prawa konstytucyjnego, gdzie wypływa z zasady państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP z 1997 r.). Jedna z podstawowych norm w stosunkach międzynarodowych, potwierdzana w wielu aktach prawa międzynarodowego publicznego, począwszy od deklaracji londyńskiej z 1871, Paktu Ligi Narodów, do Karty Narodów Zjednoczonych z 1945 i Deklaracji zasad prawa międzynarodowego z 1970. Zasada uregulowana w prawie międzynarodowym publicznym w Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów.

pl.wikipedia.org/wiki/Pacta_sunt_servanda

Cytat:
Kreacja pieniądza jest procesem, w którym podaż pieniądza w danym kraju (lub regionie o wspólnej walucie jak np. strefa euro) jest zwiększona. W warunkach współczesnych systemów bankowych dokonać tego mogą zarówno bank centralny, jak i banki komercyjne. Bank centralny może wprowadzić nowe pieniądze do gospodarki (tzw. "ekspansywna polityka pieniężna") poprzez zakup aktywów finansowych lub udzielanie pożyczek dla instytucji finansowych. Banki centralne monitorują i kontrolują ilości pieniądza w gospodarce poprzez pomiar agregatów pieniężnych, takich jak M2 czy M3 i stosowanie odpowiednich instrumentów finansowych. Poza tym, dzięki funkcjonowaniu systemu rezerw cząstkowych, pieniądz kreować mogą także banki komercyjne, głównie w formie udzielania kredytów bankowych swoim klientom. Pieniądz ten jest traktowany, w teorii i praktyce, tak jak gotówka. Jedynym sposobem zwiększenia całkowitej wartości nominalnej pieniądza bezgotówkowego banków komercyjnych jest zwiększenie zadłużenia w bankach. Każda spłata rat kapitałowych jest równoważna trwałemu wycofaniu pieniądza o takiej samej wartości nominalnej z obiegu gospodarczego. Odsetki od długu traktowane są jako przychód banku i wchodzą ponownie do obiegu gospodarczego, jako jego wydatki (wynagrodzenia, koszty eksploatacyjne, podatki, dywidendy).

pl.wikipedia.org/wiki/Kreacja_pieniądza

Podważam podstawy kultury panującej wśród całej ludzkości przez tysiące lat, przez setki pokoleń.
Chyba nie sądzisz, że od będzie aplauz?
28-07-2016 07:59 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Podważam podstawy kultury panującej wśród całej ludzkości
> przez tysiące lat, przez setki pokoleń

Wot, gieroj. Podważa zasady panujące w ludzkosci od setek tysięcy lat.. no tak.
Jak sam napisałeś "nie jesteś zerem, a mniej niż zerem być musisz" - piękna pozycja wyjściowa, pogratulować. I to sam sobie ją wypracowałeś w 2008r.. no nieźle.

>Chyba nie sądzisz, że od będzie aplauz?

Aplauz jest, tylko pewnie nie taki, jakiego byś chciał.

Masz jeszcze kilkadziesiąt lat przed sobą versus tysiące, pomijając już sprzeczność twoich propozycji, do dzieła - może się uda na tej drodze coś zrozumieć.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Podważam podstawy kultury panującej wśród całej ludzkości
>> przez tysiące lat, przez setki pokoleń
>Wot, gieroj. Podważa zasady panujące w ludzkosci od setek tysięcy lat.. no tak.

Niech podważa, tylko niech to robi z głową.

Ja też mogę je podważać, bo świat jest tak skonstruowany, że albo krytykuję permisywizm albo prymitywne moralizatorstwo, czyli 99% ludzi ma z tym problem.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Krystkon przez 3 lata? W tym temacie który wałkujesz powinno być albo 100 osób albo qrwa coś jest nie tak.

Dziwię się, że mnie nie poprzesz, bo przecież podkreślam, że chciałbym zacząć od izolowanej gospodarczo specjalnej strefy ekonomicznej jako eksperymentu gospodarczego, w którym bierze udział kto chce i przygląda się temu też kto chce, bo wewnętrzna księga kapitału strefy jest wystawiona na zewnętrzny pokaz.
Nie wciągam do eksperymentu twojej własności, twojej umowy o pracę, nie czynię ci żadnych zobowiązań, nie chcę niczego poza państwową popegeerowską ruiną, której zasoby wystarczą do rozwoju wewnętrznego ekosystemu gospodarczego i zaspokojenia potrzeb mieszkańców strefy oraz wyłączenia od złych przepisów współczesnego państwa, tych, które obejmują regulacje kapitałowe, żeby żaden funkcjonariusz współczesnego państwa nie wchodził do strefy, by cokolwiek siłą odebrać, jak po swoje, czy żeby pod groźbą kar nakazywać i zakazywać mieszkańcom strefy działań w wymiarze kapitału.

Nic to nie kosztuje a można przyjrzeć się działaniu nowej ekonomii w małej strefie.
Czy zbyt duże ryzyko, że zwykli ludzie zaczną wątpić w to, co jest współcześnie uznane za dobre i za złe, przez co staną się nieposłuszni?
27-07-2016 15:00 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Dziwię się, że mnie nie poprzesz, bo przecież podkreślam, że chciałbym zacząć od izolowanej gospodarczo specjalnej strefy ekonomicznej jako eksperymentu gospodarczego, w którym bierze udział kto chce i przygląda się temu też kto chce, bo wewnętrzna księga kapitału strefy jest wystawiona na zewnętrzny pokaz.

Ja cie już bardzo bardzo bardzo mocno popieram, dam ci 100 złotych na budowe tej strefy, tylko weź się już do niej wyprowadź i żyj w izolacji gospodarczej, bez prądu a więc i bez internetu. przestaniesz być męczydupą powtarzającym od trzech lat swoje mantry

>Nie wciągam do eksperymentu twojej własności, twojej umowy o pracę, nie czynię ci żadnych zobowiązań, nie chcę niczego poza państwową popegeerowską ruiną, której zasoby wystarczą do rozwoju wewnętrznego ekosystemu gospodarczego i zaspokojenia potrzeb mieszkańców

Zaproś tam jeszcze kilku cwaniaków, tuszących , że w będą na szczycie tylko nie lamentuj potem, że cie wydymali i nie proś o azyl w Rzeszy

Żyj tam sobie tylko nie przychodź potem po leki na polio, bo szczepionki to sobie sam nie zrobisz

Idź! Ja cię na drogę błogosławię
27-07-2016 22:58 
 Ocena-1 na 3
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Zaproś tam jeszcze kilku cwaniaków, tuszących , że w będą na szczycie tylko nie lamentuj potem, że cie wydymali i nie proś o azyl w Rzeszy

Dlaczego akurat cwaniaków a nie bezrobotną młodzież, której we współczesnym społeczeństwie pozostała jedynie rola prostytutek starych kapitalistów???
28-07-2016 07:09 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Dlaczego akurat cwaniaków a nie bezrobotną młodzież, której we współczesnym społeczeństwie pozostała jedynie rola prostytutek starych kapitalistów???

Skończ jarać to gówno, bo ci gówno z mózgu zostało

Po co ci młodzi mieliby tam przyjść? co mieliby robić w tej pokołchozowej wiosce bez prądu, leków, kanalizacji

Nie rozumiesz debilizmu własnych pomysłów. Gdzie z tej "izolowanej gospodarczo strefy" odprowadzisz ścieki? Oczyszczalnia? a co zrobisz jeśli w tej oczyszczalni napędzanej wiatrem padnie pompa, uruchomisz fabrykę pomp?

Cóż, znów sprowokowane przez ciebie pytanie i znów uciekniesz od odpowiedzi w lamenta o tym że rywalizujesz z dzieckiem o bułkę bo pensje polskiej premier przeznaczasz na narkotyki (niestety coraz gorsze)

.. a big_żyd zbanowan....
28-07-2016 08:27 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Po co ci młodzi mieliby tam przyjść? co mieliby robić w tej pokołchozowej
> wiosce bez prądu, leków, kanalizacji

Mogliby przyjść dla idei. Młodzi tak mają, że czasem się za coś biorą bez gwarancji powodzenia, po prostu żeby ze sobą pobyć. Ja bym dał szansę.

> Gdzie z tej "izolowanej gospodarczo strefy" odprowadzisz ścieki?

Do szamba, które sobie sami robią jakimiś tam przyniesionymi narzędziami - każdy tyle, na ile go stać, ale jeden warunek: krystkon nie wybiera synów/córek milionerów, tylko zwykłych ludzi.

> Oczyszczalnia?

Będzie później
No więc kopią studnie, budują szałasy, zasiewają pola, hodują zwierzęta a wieczorami bez smartfonów zasiadają przy ogniskach i gadają - tak mija ładnych parę lat.

> a co zrobisz jeśli (..) padnie pompa uruchomisz fabrykę pomp?

Poradzą sobie bez niej. Naczyniami wypalanymi z gliny można nosić różne rzeczy.
W kwestiach medycznych pozostaje ziołolecznictwo i znachorstwo. Nie wiem, czy chciałbym to zobaczyć, ale ok. Jeden warunek: Krystian bierze pełną odpowiedzialność za tych ludzi.
Kibuc wychodzi na prostą - obwołują go swoim królem i spija profity.
Społeczność degeneruje się, choroby dziesiątkują społeczność - Krystkon zapewnia rodzinom wolontariuszy, oraz społeczeństwu odszkodowania za straty moralne i finansowe.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
28-07-2016 09:40 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
Końcem tej strefy będzie wyczerpanie zapasów papieru toaletowego
28-07-2016 10:25 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Końcem tej strefy będzie wyczerpanie zapasów papieru toaletowego

.. w wersji minimum Krystian bierze odpowiedzialnosć za swędzenie tyłków wolontariuszy


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
28-07-2016 18:25 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
>Końcem tej strefy będzie wyczerpanie zapasów papieru toaletowego
A od czegóż to wańkowiczowskie Utrydupium magnifolium, pospolicie łopianem zwane? Jak neolit, to neolit, a co! Pełną gębą!
28-07-2016 18:41 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>A od czegóż to wańkowiczowskie Utrydupium magnifolium, pospolicie łopianem zwane?
A w zimie śnieg?
28-07-2016 18:46 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
>>A od czegóż to wańkowiczowskie Utrydupium magnifolium, pospolicie łopianem zwane?
>A w zimie śnieg?
No toć. Podmywanie się jest higieniczne i zdrowe, użycie śniegu potraktuj jak krioterapię
28-07-2016 19:05 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>>A od czegóż to wańkowiczowskie Utrydupium magnifolium, pospolicie łopianem zwane?
>>A w zimie śnieg?
>No toć. Podmywanie się jest higieniczne i zdrowe, użycie śniegu potraktuj jak krioterapię

w d... mam taką krioterapię

Znam z doświadczenia syberyjskie wioski w których było jedno... drewniane "gdanisko"
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>>A od czegóż to wańkowiczowskie Utrydupium magnifolium, pospolicie łopianem zwane?
>>>A w zimie śnieg?
>>No toć. Podmywanie się jest higieniczne i zdrowe, użycie śniegu potraktuj jak krioterapię
> w d... mam taką krioterapię
>Znam z doświadczenia syberyjskie wioski w których było jedno... drewniane "gdanisko"

Nie czuj się Szarleyu aż takim właścicielem wszelkiej idei i wszelkich zdolności. Czasem lepiej pozwolić sobie umrzeć na uleczalną chorobę, niż podporządkować się "dobrodziejom" z Wall Street i robiącym im dobrze wysokim funkcjonariuszom państwowym.

Trochę ludzkiej godności! Przeżyć życie i być całe życie popychadłem, śmieciem, psem to już lepiej go nie przeżyć.

Co wybierzesz:
- podetrzeć sobie tyłek luksusowym papierem toaletowym,
- być godnym człowiekiem?
Co z tego, że w marketach sieciowych znajdziesz czterowarstwowy papier toaletowy, ten jest daleko poza zasięgiem zwykłych ludzi. Nie dla psa kiełbasa.
29-07-2016 06:43 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
> Co z tego, że w marketach sieciowych znajdziesz czterowarstwowy papier toaletowy, ten jest daleko poza zasięgiem zwykłych ludzi.



... a Nietsche zbanowan....
29-07-2016 08:00 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czasem lepiej pozwolić sobie umrzeć na uleczalną chorobę,
> niż podporządkować się "dobrodziejom" z Wall Street i robiącym
> im dobrze wysokim funkcjonariuszom państwowym.

A oczywiście swoje dzieci, których się napłodziło ma się w dupie - a co, niech sobie radzą samiusieńkie w życiu. Ważne jest moje upokorzenie i moje wpatrzenie w chłopców z Wall Street

>Trochę ludzkiej godności!

Ano właśnie. Nie umiesz jej zapewnić dla siebie, umiesz jedynie o nią skomleć- zapewnij ją choc w małym stopniu dla swoich dzieci, inaczej w najlepszym wydaniu będą się ciebie wstydzić, zwłaszcza zdjęcia na nagrobku.

> Przeżyć życie i być całe życie popychadłem, śmieciem, psem to już lepiej go nie przeżyć.

Szkoda, że nie doszedłeś do tego wniosku trwoniąc na studiach czas z sobie podobnymi.

> Co z tego, że w marketach sieciowych znajdziesz czterowarstwowy
> papier toaletowy, ten jest daleko poza zasięgiem zwykłych ludzi.
> Nie dla psa kiełbasa.

Nie powiedziałbym, że jesteś zwykłym człowiekiem. Potrafisz wykrzywiać rzeczywistość niezwykle oryginalnie.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
29-07-2016 18:04 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)

>Co z tego, że w marketach sieciowych znajdziesz czterowarstwowy papier toaletowy, ten jest daleko poza zasięgiem zwykłych ludzi. Nie dla psa kiełbasa.

28-07-2016 10:00 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Obejrzałem film "Pitbul. Nowe porządki". Wiem, ze to fikcja dla rozrywki ale jednak jakoś tam opisuje wasz ukochany świat kłamstw, tajemnic, agresji a nade wszystko potężnej dominacji człowieka nad człowiekiem.

Jawna księga kapitału jest po to, żeby takiego syfu w ludzkim życiu nie było a wy za wszelką cenę chcecie zachować ten syf.
28-07-2016 10:23 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> opisuje wasz ukochany świat

Nie każdy przejaw bezmyślnej nienawiści warto komentować.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
27-07-2016 16:53 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>>Krystkon przez 3 lata? W tym temacie który wałkujesz powinno być albo 100 osób albo qrwa coś jest nie tak.
>Dziwię się, że mnie nie poprzesz,
>Nic to nie kosztuje a można przyjrzeć się działaniu....

Toż się przyglądam i kilka osób. Gdyby ująć to w kategoriach produktu to po 3 latach ciągle brak chętnych. Jaki sens jest zaczynanie czegoś co w analizie "SWOT" jaką tu dajemy od siebie nie rokuje?

Szarley daje 100 choć ja uważam że system już powinien hulać bez nakładów z zewnątrz.
Skoro nie chodzi to nie będzie chodził.

...Taka właśnie jest Mozilla: już 90% wszystkich pieniędzy, jakimi dysponowała organizacja w roku finansowym 2012, pochodziło od Google'a. To niebagatelne już kwoty: cały budżet to 311 mln dolarów (o ponad 90% wyższy niż w roku 2011), z czego google'owe pieniądze stanowią ok. 280 mln dolarów


www.dobrep(*)sie-od-Googlea,News,49486.html

Przeglądarka Krystkon...311 milionów zielonych.
27-07-2016 22:53 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Toż się przyglądam i kilka osób. Gdyby ująć to w kategoriach produktu to po 3 latach ciągle brak chętnych. Jaki sens jest zaczynanie czegoś co w analizie "SWOT" jaką tu dajemy od siebie nie rokuje?

Niektóre idee nie przechodzą tak po prostu i trzeba je nieco popchnąć:

Cytat:
Wielka Trwoga
Chłopi, zniecierpliwieni brakiem odpowiedzi na swe kajety skarg, oraz bezrobociem i panującą drożyzną wszczęli rewoltę ludową, zwaną okresem Wielkiej Trwogi. Natężenie powstania chłopskiego wystąpiło po 14 lipca, wybuchając w kolejnych regionach, stawiając sobie za cel przede wszystkim zniesienie ciężarów feudalnych. Występując przeciw panom feudalnym, groźbami wymuszali wydawanie dokumentów archiwalnych uzasadniających i ustalających obciążenia feudalne. Kiedy odmawiano im wydania akt, podpalali zamek wraz z dokumentami, a feudał był wieszany. Sporadycznie zdarzały się przypadki że sprowadzany był notariusz, który odpowiednim aktem prawnym uwierzytelniał rezygnację przerażonego seniora z jego praw. W odpowiedzi na powstanie chłopskie zebrało się Zgromadzenie Narodowe, na którym zaproponowano zniesienie przywilejów podatkowych, pańszczyzny, martwej ręki, i innych ciężarów osobistych. Na wniosek jednego z posłów kler zrzekł się dziesięciny. Całkowite zniesienie ustroju feudalnego nastąpiło jednak dopiero w dekretach agrarnych Konwencji z 1793.

Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela
W nocy z 4 na 5 sierpnia po całodziennej debacie Konstytuanta zniosła dekretem powinności feudalne. Przestało obowiązywać utrzymujące się na niektórych terenach poddaństwo chłopów. Zniesiono przywiązanie chłopstwa do ziemi oraz wszelkie obowiązki chłopskie względem pana i Kościoła. Zniesiono również wszystkie przywileje szlachty i duchowieństwa, łącznie z przywilejem niepłacenia podatków. Zniesiona została dziesięcina. Następnie rozpoczęły się prace nad konstytucją. 26 sierpnia Konstytuanta przyjęła akt wstępny przyszłej konstytucji pod nazwą Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. Wzorem dla niej była Konstytucja Stanów Zjednoczonych z 1789 roku. Deklaracja była jednak oryginalnym dokumentem, u którego źródeł leżała filozoficzna myśl francuska i idee oświeceniowe. Ustanowiła ona m.in. wolność, równość obywateli wobec prawa, wolność wyznania i słowa, prawo do bezpieczeństwa i własności. Zgodnie z nią wszyscy obywatele podlegali jednemu prawu i płacili jednakowe podatki. Źródłem wszelkiej władzy został naród (suwerenność ludu). Władza miała być sprawowana przez naród i dla narodu. Dekret z 4 sierpnia i Deklaracja umożliwiły przemianę Francji z państwa feudalnego w państwo kapitalistyczne.

pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_francuska

Cytat:
Święto Narodowe Francji, popularnie jako Dzień Bastylii - święto narodowe, obchodzone we Francji co roku 14 lipca. Upamiętnia wybuch Wielkiej Rewolucji Francuskiej 14 lipca 1789 r., zapoczątkowanej zdobyciem Bastylii. Wtedy została obalona monarchia absolutna we Francji. Popularną karą we Francji w tamtych czasach było skazywanie na gilotynę. Ścięto na niej króla Francji Ludwika XVI i jego małżonkę Marię Antoninę pochodzącą z Austrii. We Francji obchody tego święta są bardzo uroczyste. Są pokazy sztucznych ogni i defilady. Podczas tego święta śpiewa się Marsyliankę, hymn Francji. Przebieg święta. W dniach 13-15 lipca odbywają się w większości miast francuskich pokazy sztucznych ogni. 14 lipca na Polach Elizejskich w Paryżu odbywają się parady wojskowe z udziałem urzędników francuskich i zagranicznych gości.

pl.wikiped(*)šwięto_Narodowe_Francji

Nie nastawiaj się tak farmer. Są pączki w maśle, którym nie opłaca się jakakolwiek zmiana i zwykli ludzie, którzy nie mają już siły.
28-07-2016 11:41 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Niektóre idee nie przechodzą tak po prostu i trzeba je nieco popchnąć:

I h.j że tak powiem. Ile z tego wyżyjesz? A potem co powiesz ludziom? Byle pętak potrafi wyjebać fortepian przez okno ale nie każdy zagra na nim "kawałek" Chopina.
25-07-2016 21:47 
 Ocena 6 na 6
szarley (54911 punktów)
>>Bez chęci posiadania gotówki i gotowości podporządkowania się za nią, pieniądze to zwykłe śmieci.
>Taa? A co jest poniżej śmiecia?

Krystkonowa żona
Mieć takiego chłopa toż przecie przeyyebanne
25-07-2016 23:43 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)

>Krystkonowa żona
>Mieć takiego chłopa toż przecie przeyyebanne

Nic tylko podporządkować się takiej elicie. Od razu nabrałem wiary w ciebie Szarleyu - dobrodzieju, w twoje wartości i przekonania.
Jeśli poprzez swojego kapitalistę robię Szarleyu pośrednio i nieświadomie również coś dla ciebie to naprawdę tego żałuję i zrobię co w mojej mocy, żeby tak nie było.
A teraz pozwól, ze udam się rzucić pawia po kolejnym poobcowaniu sobie z "dobrym" człowiekiem.
26-07-2016 09:13 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Jeśli poprzez swojego kapitalistę robię Szarleyu pośrednio i nieświadomie również coś dla ciebie

Psińco dla mnie robisz
Nie pochlebiaj sobie
Tylko we własnym przekonaniu jesteś jednym pracującym i masz na utrzymaniu cały świat

>A teraz pozwól, ze udam się rzucić pawia po kolejnym poobcowaniu sobie z "dobrym" człowiekiem.
Smacznego
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Tylko we własnym przekonaniu jesteś jednym pracującym
> i masz na utrzymaniu cały świat

Być może to tak właśnie działa: Krystkon kiedyś pasożytował na innych, dziś ma omamy, że inni pasożytują na nim..



Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
A co ty Jacku zechciałbyś zmienić we współczesnym świecie aby jeden człowiek nie poradził okłamać drugiego nawet gdyby tego chciał?
Sadzisz, że zakaz kłamstw znalazł się w dekalogu przypadkiem?
Okłamani nienawidzą kłamców a kiedy ludzie nienawidzą się nie ma między nimi współpracy.
28-07-2016 11:18 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Niedawno podczas wybierania paczki z paczkomatu zaczepił mnie Żul. Grzecznie poprosił o datek. Powiedziałem zniecierpliwiony, że 2 dni wcześniej dałem jego koledze (siedział obok).
Żul z miejsca wypalił że faceta nie zna choć siedział z nim minutę temu, rozmawiali jak dwaj starzy znajomi. Dalej rozochocony (pewne dlatego, że nie dostał z miejsca bury) zaczął coś nawijać w stylu "psze pana, mam mówić prawdę czy skłamać?". Odpowiedziałem natychmiast
- Skłamać.
Facet uśmiechnął się.
Ludzie kłamią, kiedy czują że da im to jakiś profit. Często też kłamią pod naciskiem, bo się boją m.in. tego, że ktoś dostrzeże ich kłamstwa i ich napiętnuje.

W wersji minimum chciałbym, aby patrzyli dalej na konsekwencje swoich kłamstw, niż tylko za czubek własnego nosa. Chciałbym takiego świata, w którym ludzie nie potrzebują z przyczyn ekonomicznych kłamać, ale również nie potrzebuję kłamać z bojaźni że ktoś "bardziej moralny" ich oceni.
Egoizm i zawiść pewnie dalej będą - no cóż, trudno

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Niejawny kapitał Jacku to zwyczajnie wadliwa zasada społeczna.
Egoizm należy tłumić. Prawidłowe zasady wyzwalają wyższy potencjał współdziałania.
28-07-2016 11:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Niejawny kapitał Jacku to zwyczajnie wadliwa zasada społeczna

www.roedl.(*)za_na_spolkach_gieldowych.html

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Egoizm należy tłumić. Prawidłowe zasady wyzwalają wyższy potencjał współdziałania

krystkon: Posiadasz moją Ziemię (..) nieprzypadkowo z wielkiej litery. Zabrałeś mi to co należy do mnie.
krystkon: Egoizm należy tłumić.
krystkon: Posiadasz moją Ziemię (..) nieprzypadkowo z wielkiej litery. Zabrałeś mi to co należy do mnie.
krystkon: Egoizm należy tłumić.
krystkon: Posiadasz moją Ziemię (..) nieprzypadkowo z wielkiej litery. Zabrałeś mi..
images.goo(*)Q&safe=active&bih=965&biw=1920



Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
28-07-2016 11:47 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Niejawny kapitał Jacku to zwyczajnie wadliwa zasada społeczna.
>Egoizm należy tłumić. Prawidłowe zasady wyzwalają wyższy potencjał współdziałania.

a co tym papierem toaletowym w twojej strefie? będzie?
28-07-2016 12:47 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> a co tym papierem toaletowym w twojej strefie? będzie?

Zmaterializuje go "wyższy potencjał współdziałania", poza tym:




Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Niejawny kapitał Jacku to zwyczajnie wadliwa zasada społeczna.
>>Egoizm należy tłumić. Prawidłowe zasady wyzwalają wyższy potencjał współdziałania.
>a co tym papierem toaletowym w twojej strefie? będzie?

Sam widzisz, że bez sensu byłoby mówić ci, co miałbyś w takiej strefie wytwarzać skoro sam masz różne pomysły.
Zasady społeczne są po to, żeby regulować stosunki społeczne ale nie powinny wyznaczać kierunków działalności społeczeństwa. Niech każdy robi co chce i czego potrzebuje i niech wokół tego powstają różne organizacje ale nie dopuśćmy do nadmiernej hierarchii.
28-07-2016 14:30 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jestem na pierwszym od 2,5r prawdziwym urlopie, juz drugi tydzień a przede mną jeszcze trzeci. Byłem nawet we Wiedniu i Pradze jadąc płatnymi drogami i zrobię co w mojej mocy żeby księga kapitału powstała i żeby została związana z podatkiem od własności prywatnej w miejsce wszelkich współczesnych podatków i opłat państwowych.
28-07-2016 14:52 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>Jestem na pierwszym od 2,5r prawdziwym urlopie, juz drugi tydzień a przede mną jeszcze trzeci. Byłem nawet we Wiedniu i Pradze jadąc płatnymi drogami i zrobię co w mojej mocy żeby księga kapitału powstała i żeby została związana z podatkiem od własności prywatnej w miejsce wszelkich współczesnych podatków i opłat państwowych.

Bogacz. Tfu....rewolucje tfu...
28-07-2016 15:10 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
Najpierw pracował na czarno, przyciśnięty sam przyznał że ma legalną pracę
potem pipcył, że pracuje po kilkanaście godzin dziennie przyciśnięty sam przyznał że to nieprawda
potem pipcył, że nie wolno poruszać się publicznymi drogami okazuje się że był we Wiedniu
Pipcył że nie ma urlopu i masz....

Samochodu też nie ma, za chodzenie piechotą w Czeskiej Republice się nie płaci

Znów konfabulacja

... a Bill Kilgore zbanowan....
28-07-2016 15:14 
 Ocena 1 na 1
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>Najpierw pracował na czarno, przyciśnięty sam przyznał że ma legalną pracę
>potem pipcył, że pracuje po kilkanaście godzin dziennie przyciśnięty sam przyznał że to nieprawda
>potem pipcył, że nie wolno poruszać się publicznymi drogami okazuje się że był we Wiedniu
>Pipcył że nie ma urlopu i masz....
>Samochodu też nie ma, za chodzenie piechotą w Czeskiej Republice się nie płaci
>Znów konfabulacja
>... a Bill Kilgore zbanowan....

Zwykły oszust. Nie rozumie poco ludzie tracą czas na dyskusje z tym czymś.
28-07-2016 21:17 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Zwykły oszust. Nie rozumie poco ludzie tracą czas na dyskusje z tym czymś.

Oszukałem cię kiedyś archeologu? Próbki sedymentu ci podmieniłem? Boisz się, że bez podatku od towarów i usług nie będzie urzędniczej kasy na instytuty a za tym i kasy na premie?
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>>Zwykły oszust. Nie rozumie poco ludzie tracą czas na dyskusje z tym czymś.
>Oszukałem cię kiedyś archeologu? Próbki sedymentu ci podmieniłem? Boisz się, że bez podatku od towarów i usług nie będzie urzędniczej kasy na instytuty a za tym i kasy na premie?

No i na co z czymś tak żałosnym gadać, a ludzie próbują, no nie zrozumiała, rzecz. Ja nie zamierzam. Wyłączam sobie twoje żałosne żale. Co i innym polecam.
28-07-2016 15:04 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Sam widzisz, że bez sensu byłoby mówić ci, co miałbyś w takiej strefie wytwarzać skoro sam masz różne pomysły.
Chłopie ! A z czego ten papier wytwarzać! Skąd wziąć w tej strefie kwas siarkowy!

Tylko debil mógłby wymyślić, że jakiś młody berlińczyk pódzie mieszkać do strefy bez toaletowego papieru

>Zasady społeczne są po to, żeby regulować stosunki społeczne

Ty mi nie pieprz o stosunkach społecznych tylko odpowiedz skąd w tej izolowanej strefie w poPGRowskiej weźmiesz:

leki
sól
nawozy
szczepionki dla bydła
paliwo i części zamienne do traktora i piły łańcuchowej
kawę
mydło
siekierę
prezerwatywy

Co zrobisz jak ci sie w tej izolowanej strefie zalęgnie odra lub dur brzuszny
Wrócisz do Rzeszy i powiesz ratujcie bo system jest złyyyyyyyyyy

>co miałbyś w takiej strefie wytwarzać skoro sam masz różne pomysły.
W takiej strefie mógłbym wszytsko wytwarzać, bo zaopatrzenie byłoby jak w Twoim mieście w IV 1945
Tylko przypomnę: ty chcesz ekonomicznie izolowaną strefę w poPGRowskiej wsi, więc zapytam Z CZEGO mam to wytwarzać? z gówna?
Żeby uszyć portki musisz mieć igłę, zanim zrobisz ją z kości mamuta minie dzień, zanim uprzędziesz na kołowrotku nici miną trzy dni zanim utkasz płótno (Ręcznie!!!) kolejny tydzien, zanim uszyjesz znów trzy dni . po trzech miesiącach będziesz miał jedną (!) zmianę odzieży, a przecież trzeba jeszcze moc czasu łazić po wsi,żeby pilnować czy ktoś się czego nie dorobił, bo trzeba mu podatki naliczać

Jak ty na takim cywilizacyjnym zadupiu chciałbyś mieć "rozproszoną jawną księgę kapitału"? patykami na piasku układaną?

... a bil Ivan Denisowicz zbanowan....
28-07-2016 14:54 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>>Niejawny kapitał Jacku to zwyczajnie wadliwa zasada społeczna.
>>Egoizm należy tłumić. Prawidłowe zasady wyzwalają wyższy potencjał współdziałania.
>a co tym papierem toaletowym w twojej strefie? będzie?


Też czekasz? No z 3 ludzi jacy z nim gadają ja Ty Jacek to chyba można Go demokratycznie usunąć z tej strefy i pójść kupić ten papier.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ludzie kłamią, kiedy czują że da im to jakiś profit. Często też kłamią pod naciskiem, bo się boją m.in. tego, że ktoś dostrzeże ich kłamstwa i ich napiętnuje.

Najczęściej kłamią bo nie wiedzą, a chcieliby, więc wierzą i gdy głoszą swoją wiarę, przekonania, to są pieprzonym kłamliwym planktonem. I ludzie zawsze tak będą dopóki będzie to tolerowane.
28-07-2016 11:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Sadzisz, że zakaz kłamstw znalazł się w dekalogu przypadkiem?

Piszesz o Ósmym Przykazaniu? "Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźnemu swemu".
Zgadzam się tu z Georg Christophem Lichtenbergiem, że najniebezpieczniejsze kłamstwa to prawdy nieco zniekształcone.

Np. apropos twojego "Pitbul (..) jakoś tam opisuje wasz ukochany świat kłamstw" - choć to może nie jest nieco zniekształcone, tylko bardzo.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
29-07-2016 07:50 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A co ty Jacku zechciałbyś zmienić we współczesnym świecie aby
> jeden człowiek nie poradził okłamać drugiego nawet gdyby tego chciał?
> Sadzisz, że zakaz kłamstw znalazł się w dekalogu przypadkiem?

Nie rozumiem. Kłamiesz, potem potępiasz kłamców i kłamstwo, podając dekalog jako przykład.. potem sam się kłamstw wypierasz, a potem znów kłamiesz.
Przykłady:
1. Kilkanaście razy narzekałeś na brak urlopu, a przecież to nieprawda.
2. Pisałeś, że pracowałeś niby na czarno, potem przyciśnięty przyznałeś, że masz legalną pracę.
3. Reklamowałeś się z krokodylimi łzami w oczach, że pracujesz kilkanaście godzin dziennie, potem przyznałeś że to nieprawda
4. Wciskałeś kit, że tobie jako niewolnikowi nie wolno poruszać się publicznymi drogami, ale we Wiedniu byłeś.

Twoje kłamstwa i pół-prawdy (a to nawet gorsze) widać jak na dłoni.
Krystian, co zechciałbyś zmienić w sobie, żeby człowiek nie poradził okłamać siebie nawet gdyby było mu to do czegoś b. potrzebne?
Z tym pytaniem cię zostawiam.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Nie rozumiem. Kłamiesz, potem potępiasz kłamców i kłamstwo, podając dekalog jako przykład.. potem sam się kłamstw wypierasz, a potem znów kłamiesz.
>Przykłady:
>1. Kilkanaście razy narzekałeś na brak urlopu, a przecież to nieprawda.
>2. Pisałeś, że pracowałeś niby na czarno, potem przyciśnięty przyznałeś, że masz legalną pracę.
>3. Reklamowałeś się z krokodylimi łzami w oczach, że pracujesz kilkanaście godzin dziennie, potem przyznałeś że to nieprawda
>4. Wciskałeś kit, że tobie jako niewolnikowi nie wolno poruszać się publicznymi drogami, ale we Wiedniu byłeś.

W każdej sekwencji, w każdej kolejności zdarzeń wszystko ma swój początek i koniec. Jeśli w tej chwili wyrazisz, że jesteś głodny to nie stanie się kłamstwem po najedzeniu się.

Korzystam z tego tylko dlatego, że dla mnie coś zmieniło się. Wy to nazywanie nabieraniem wartości a ja pozycjonowaniem się w syfiastym kapitalizmie. Moja czarna dupa, w której znajduje się, czasem nieco blaknie, jak teraz, natomiast inni w czarnej dupie pozostali.

>Twoje kłamstwa i pół-prawdy (a to nawet gorsze) widać jak na dłoni.
>Krystian, co zechciałbyś zmienić w sobie, żeby człowiek nie poradził okłamać siebie nawet gdyby było mu to do czegoś b. potrzebne?Z tym pytaniem cię zostawiam.

Jacku znam i rozumiem już twój świat i nie chcę go, chcę innego.
29-07-2016 10:37 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
a jeśli piszesz

Cytat:
Co z tego, że w marketach sieciowych znajdziesz czterowarstwowy papier toaletowy, ten jest daleko poza zasięgiem zwykłych ludzi.


to co to oznacza?
Proponujesz innym udział w swojej magicznej "izolowanej gospodarczo strefie" a ja pytam, skąd w tej strefie wziąć kwas siarkowy do produkcji papieru toaletowego

pytałem też skąd weźmiesz
leki
sól
nawozy
szczepionki dla bydła
paliwo i części zamienne do traktora i piły łańcuchowej
kawę
mydło
siekierę
prezerwatywy

i nadal pogardliwe milczenie kandydata na Pana Świata

Nic z tego mości krystkonie tak łatwo ci na tę pogardę nie pozwolę
29-07-2016 10:59 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ty mógłbyś coś wyprodukować. Najwyraźniej masz zdolności, które uśpił współczesny system. Strefa przecież mogłaby być bogata w zasoby. W moim modelu każdy miałby coś do zrobienia.
29-07-2016 11:05 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Ty mógłbyś coś wyprodukować.

Z CZEGO !!!!!!!!!!!!!
Pytam skąd w jednej wsi weźmiesz kwas siarkowy niezbę=dny do produkcji papieru toaletowego

Odpowiedz zamiast odwracać kota ogonem , pogarda dla zwykłego człowieka nie pozwala kandydatowi na Pana świata odpowiedzieć na proste pytanie?

>Najwyraźniej masz zdolności, które uśpił współczesny system. Strefa przecież mogłaby być bogata w zasoby.

Jedna poPGRowska wieś???????
Ta jedna wieś ma mieć złoża węgla, rud żelaza, miedzi, cynku, aluminium, ropę, drewno, kamień na budowę, sól, siarkę, a przy tym jeszcze rybne jeziora, żyzne gleby ?

Ty chcesz jedną zaniedbaną wieś czy całą Syberię?????
29-07-2016 11:49 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Z CZEGO !!!!!!!!!!!!!
> >Odpowiedz zamiast odwracać kota ogonem , pogarda
> dla zwykłego człowieka nie pozwala kandydatowi na Pana świata
> odpowiedzieć na proste pytanie?

On po raz kolejny nie wie i gdy się bliżej przyjrzeć, zderza się ze ścianą głupoty własnego modelu myśląc, że to zewnętrzna ludzka złośliwość.
Ten model jest zarazem dla niego narkotykiem - uzależnił się.
Wg mnie K H-K będzie uciekał od prostych pytań po wsze czasy. Nie umie i nie chce na nie dopowiedzieć, gdyż do 2008r. życie na koszt innych było łatwe, proste, przyjemne i w końcowej fazie składało się z samych miłych wychu**nek bliźnich.

A czym w młodości skorupka nasiąknie..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
29-07-2016 11:56 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
Moje obawy są poważniejsze. Kiedyś ta nieleczona frustracja na granicy ( a może już poza) psychicznej choroby zapnie mu na brzuchu pas TNT.

Jacek Głodzik (35558 punktów)
> zapnie mu na brzuchu pas TNT.

? Nie wiem o co chodzi.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
29-07-2016 18:09 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)
>> zapnie mu na brzuchu pas TNT.
>? Nie wiem o co chodzi.
Pas szahida...
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>> zapnie mu na brzuchu pas TNT.
>>? Nie wiem o co chodzi.
>Pas szahida...

Dobrze, ze są takie anonimowe fora.
Człowiek może sobie uzmysłowić co siedzi w innych ludziach pod płaszczykiem pozorów. W realu nikt się nie ujawnia a online i owszem bo nie ma odpowiedzialności.
29-07-2016 19:25 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
co z tym papierem toaletowym?
Zaprosiłeś mnie do swojej strefy to chciałbym wiedzieć
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>co z tym papierem toaletowym?
>Zaprosiłeś mnie do swojej strefy to chciałbym wiedzieć

A co mnie to obchodzi? Czy ja kiedykolwiek wypowiadałem się w tonie znajomości technologii produkcji papieru toaletowego poza amatorskimi porównaniami z produkcją współczesnego pieniądza? Masz taką wiedzę to uciesz się z niej.

Ja tu zajmuję się kwestią stosunków społecznych - stosunków cywilnych i tym, żeby coś miało szansę powstać bez poniżającego poddaństwa jednego wobec drugiego człowieka, bez pozbawienia większości ludzkiej godności. Produkcja papieru toaletowego jest tu kwestią wtórną.
29-07-2016 21:57 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>co z tym papierem toaletowym?
>>Zaprosiłeś mnie do swojej strefy to chciałbym wiedzieć
>A co mnie to obchodzi?

I TO JEST ESENCJA TWOJEJ STREFY I CAŁEJ TWOJEJ IDEI
NIE OBCHODZI CIE CZY LUDZIE BĘDĄ MIELI CO JEŚĆ, GDZIE SPAĆ, CZYM SIĘ UMYĆ, CZYM SIĘ ZASZCZEPIĆ I LECZYĆ WAŻNE ŻEBY CZYŚCILI BUTY YEBNIĘTEMU GURU KRYSTKONOWI

>A co mnie to obchodzi?
CO CIĘ OBCHODZĄ INNI LUDZIE, WAŻNE ŻEBY NIE BYŁO EGZEKUCJI DŁUGÓW, BO JEDEN KRETYN ZARABIAJĄC KILKANAŚCIE TYSIĘCY NIE PORADZI SPŁACIĆ KREDYTU NA 700 M 3 ZIEMI BO MUSI NAJMOWAĆ LUKSUSOWE MIESZKANIE.

A SKOŃCZYŁ EKONOMIĘ!!!!

>Czy ja kiedykolwiek wypowiadałem się w tonie znajomości technologii produkcji papieru toaletowego
ale chcesz żebyśmy poparli twój pomysł "strefy" = strefy śmierdzących, głodnych, chorych. Mamy poprzeć nową Świątynię Ludu? Debilem jesteś jeśli liczysz na choć jednego zwolennika
TY MASZ JAKĄKOLWIEK WIEDZĘ??
CZY OPRÓCZ PRANIA LUDZI PO TWARZACH JAKO WINDYKATOR PORADZISZ COŚ JESZCZE?

>Ja tu zajmuję się kwestią stosunków społecznych - stosunków cywilnych i tym, żeby coś miało szansę powstać bez poniżającego poddaństwa jednego wobec drugiego człowieka, bez pozbawienia większości ludzkiej godności. Produkcja papieru toaletowego jest tu kwestią wtórną.

To go nie używaj przez miesiąc, nie używaj mydła a potem się zastanawiaj nad społecznymi stosunkami

Twierdzisz że ta strefa jest opłacalna dla "biednych"
Tępaku! Każdy woli się umyć

... a big_żyd zbanowan
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Nie byłoby obowiązku zamieszkania w strefie ani zakazu jej opuszczenia. Każdy robi co chce choć w wymiarze pewnej konstrukcji kapitału.
Nie licz, że sam wszystko wytworzę albo choć spróbuję być za wszystko odpowiedzialny. W żadnym razie. Interesuje mnie wyłącznie konstrukcja kapitału reszta nie należy juz do mnie.

Nie zapominaj, ze chcę tworzyć na ugorze i z ludźmi, którzy dla was są nikim, niepotrzebni nawet do pracy.

Niby niczym nie ryzykujesz, choć możemy założyć, ze okaze sie, że postulowane przez ciebie zasady społeczne wyrażające rzekome dobro wspólne są do dupy i czym prędzej należy je skasować i zapomnieć o nich.
30-07-2016 10:26 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Nie byłoby obowiązku zamieszkania w strefie ani zakazu jej opuszczenia. Każdy robi co chce choć w wymiarze pewnej konstrukcji kapitału.

Jaki kapitał! W tej strefie potężnym kapitalistą będzie ten, który będzie posiadał worek kartofli. A jak będzie miał dwa worki to już twoja żona będzie robić mu dobrze

>Nie licz, że sam wszystko wytworzę albo choć spróbuję być za wszystko odpowiedzialny.

Za nic nie chcesz być odpowiedzialny ZA NIC NIE PORADZISZ BYĆ ODPOWIEDZIALNY
Na tym polega twoja chora idea, ze inni mają być odpowiedzialni za ciebie

>Nie zapominaj, ze chcę tworzyć na ugorze i z ludźmi, którzy dla was są nikim, niepotrzebni nawet do pracy.

Nie ma takich ludzi, a nawet gdyby byli nie pójdą za tobą, bo wolą mieć w Berlinie mydło niż w twojej strefie korę do jedzenia, Nawet bezdomny w Belinie może iść do noclegowni i się wykąpać , w tej twojej "strefie" nawet tego nie ma.

>Niby niczym nie ryzykujesz,

Zdrowiem DEBILU!
Godnością DEBILU
jeśli się nie umyję będę chorował
jeśli nie będę mył zębów to moją godność zeżre smród

>że postulowane przez ciebie zasady społeczne wyrażające rzekome dobro wspólne są do dupy i czym prędzej należy je skasować i zapomnieć o nich.

Wolę się myć niż żyć wg twoich zasad

Dlaczego nie wyniesiesz się w Syberię, gdzie możesz żyć bez mydła i ciepłej wody
BO W SYBERII RZESZA NIE ZAPŁACI CI KINDERGELDU I NIE DA PRAWA DO URLOPU W WIEDNIU!

krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Masz nie wyjątkowe lecz dość powszechne poczucie odpowiedzialności u innych.
Być odpowiedzialnym oznacza podporządkować się twoim wartościom a zatem i robić to czego chcesz i nie robić czego nie chcesz. Znaczy można sobie robić co się tam chce byleby w granicach tego czego ty chcesz.

Ale slepy czy głupi, ze nie dostrzegasz jak twoje wartości działają w świecie??? Może po prostu niezainteresowany?
Przepisujesz swoim wartościom zachodni dobrobyt? Wybierasz sobie gościa z posiadłością na Bawarii, Porsche i sądzisz, że to to ty? Że to wynik twoich wartości? Że wszyscy żyliby tak gdyby tylko cię posłuchali?
Ach Szarleyu nie żartuj. Kto weźmie odpowiedzialność za nędzę i nieszczęście biedoty? Kto weźmie odpowiedzialność za to, ze ludzie wzajemnie nie znoszą się i są wobec siebie jak pijawki gotowe wyssać całą krew?
Ty nie czujesz się odpowiedzialnym więc kto jest odpowiedzialny?
30-07-2016 11:07 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Ach Szarleyu nie żartuj. Kto weźmie odpowiedzialność za nędzę i nieszczęście biedoty?
No na pewno nie ty

Krystkon:
Cytat:

Nie licz, że sam wszystko wytworzę albo choć spróbuję być za wszystko odpowiedzialny. W żadnym razie.


Skończ prawić te swoje debilizmy o izolowanej strefie bez chleba, mydła, leków, ubrań i papieru toaletowego

Skończ konfabulować że berlińczyków nie stać na ten papier
Skończ konfabulować że nie opuszczasz miejsca pracy
Skończ konfabulować że nie masz urlopu
Skończ konfabulować że nie masz prawa do medycznej opieki
Skończ konfabulować że nie wolno ci korzystać z dróg
Skończ konfabulować że jesteś biedny
Skończ konfabulować że ryvalizujesz z dzieckiem o bułkę

Po prostu skończ p*****lić od rzeczy!

a teraz rozpłacz się może się ktoś użali.
jedyne szczęście świata, że nie przekazałeś swoich genów Ufffff
30-07-2016 11:30 
 Ocena-2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Tak, tak
Zaakceptuj, podporządkuj się, poddaj się, posłuchaj a wszystko będzie git.
Trochę juz poznałem ludzi i wiem jakie jest to git.
Jest taki kawał o Mikołaju a tam słynna kwestia "taki duży a wierzy w Św. Mikołaja".
30-07-2016 12:07 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>Tak, tak
>Zaakceptuj, podporządkuj się, poddaj się, posłuchaj a wszystko będzie git.
>Trochę juz poznałem ludzi i wiem jakie jest to git.
>Jest taki kawał o Mikołaju a tam słynna kwestia "taki duży a wierzy w Św. Mikołaja".

Jest też takie powiedzenie że jak się sr.ć chce to doradców nie trzeba.
I jest też takie powiedzenie że szkłem du.y nie utrzesz.

Może napisz od razu że Twój system jest totalitarny. Ty będziesz operował z polit biura w Berlinie a chętni niech zapierdal.ą w jakiejś komunie pod Olsztynem.
Przyślij im kartkę że też ciężko pracujesz pozdrowienia z Wiednia. I 5 euro w środku. Tak jak kiedyś przysyłano dolce z USA. To zawsze cieszy. PRAWDZIWY PIENIĄDZ.
30-07-2016 13:36 
 Ocena-2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Może napisz od razu że Twój system jest totalitarny. Ty będziesz operował z polit biura w Berlinie a chętni niech zapierdal.ą w jakiejś komunie pod Olsztynem.
>Przyślij im kartkę że też ciężko pracujesz pozdrowienia z Wiednia. I 5 euro w środku. Tak jak kiedyś przysyłano dolce z USA. To zawsze cieszy. PRAWDZIWY PIENIĄDZ.

Skoro czynisz mi zarzut o dążenie do totalitaryzmu wskaż mi źródło mojej przyszłej władzy jako dyktatora w postulowanych przeze mnie zasadach społecznych.

Z czego ta władza może wynikać ???

Z rozproszonej i jawnej księgi kapitału pod kontrolą większości kapitału zapisanego w księdze??
No chyba nie bo nie będę miał żadnego wpływu na zapisy tej księgi.

Z dostępu do państwowego konta pieniężnego, na którym znajdą się środki z podatków od własności prywatnej??
1. Proponuję aby państwowe konto pieniężne o ile w ogóle ma takie istnieć, było w jak najniższym stopniu zasilane podatkiem, żeby podatek był płacony w jak największym udziale bezpośrednio do portfeli niewłaścicieli. Postuluję aby państwowe konto pieniężne było ściśle związane z budżetem określonym wg mojego postulatu w demokracji bezpośredniej. Jeśli w budżecie nie ma celów: - pałac dla dyktatora, - armia dla dyktatora, - uzbrojenie dla dyktatora to nie ma jak tego zrealizować. Ponadto proponuję, żeby podział wpływów z podatku od własności prywatnej na państwowe konto pieniężne i do portfeli niewłaścicieli był płynny tak, żeby społeczeństwo w 5 minut potrafiło skierować cały strumień podatku wyłącznie do portfeli niewłaścicieli zakręcając zupełnie dopływ do państwowego konta pieniężnego jeśli tylko uzna, że urzędnicy mający dostęp do konta państwowego nie robią tego czego chce społeczeństwo.
2. Wg moich postulatów urząd pełni się tylko do chwili, do której utrzymuje się kwalifikowaną większość poparcia. Nie ma kadencji a konkretny urzędnik może utracić swoją funkcję w jeden dzień.
3. Wg moich postulatów państwo nie ma posiadać żadnego majątku poza kontem pieniężnym i podatkiem do wydania zgodnie z określonym budżetem, wszystko ma być prywatne. Jeśli jednak miałoby posiadać mienie to nie może z niego czerpać innych pożytków jak tylko sprzedać w ręce prywatne.
4. Postuluję zniesienie wszelkich kar w wymiarze działalności gospodarczej, które mogłyby być źródłem nakazów czy zakazów państwowych. Gospodarka powinna opierać się wyłącznie o kapitalizm.

Gdzie jest więc źródło mojej władzy i jak zorganizować w tych warunkach system totalitarny??

--------------
Nie słyszałem jeszcze o takim, który po 10h harówy, zryty jak święty pański, że przewraca się ze zmęczenia, żeby nauczył się na fortepianie grać Chopina a ty?
30-07-2016 14:58 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Z czego ta władza może wynikać ???

Weź ty się poczytaj może co?

W "pięć" minut po przystąpieniu do twojego systemu nie zostałoby z niego nic.
Przynajmniej tak wynika z kilkuletniej rozmowy tutaj.
0 słownie zero poparcia dla tego systemu.
Więc albo jest po twojemu albo wcale. Qrwa tych biednych to jednak trochę jest Krystkon. Może idź do nich i pogadaj z nimi.

Zacznij od tego. Ja niewolnik który wróciłem z Wiednia po urlopie.....proponuje wam bardzo "przejrzysty" system....w którym to będziemy posługiwać się godzinkami w systemie którego jeszcze niema....no ale to może ktoś się tym zajmie itd itd.



>--------------
>Nie słyszałem jeszcze o takim, który po 10h harówy, zryty jak święty pański, że przewraca się ze zmęczenia, żeby nauczył się na fortepianie grać Chopina a ty?

Weź....
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
To zawsze cieszy. PRAWDZIWY PIENIĄDZ.

Tym jest pieniądz prawdziwszy ile stojąca za nim hierarchia lepsza.
Taka hierarchia, że 1/4 buduje drapacze chmur, 1/4 to rachuje a 1/2 jest bezrobotna nie jest dobra i byle co może ją pokonać.
30-07-2016 15:05 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>To zawsze cieszy. PRAWDZIWY PIENIĄDZ.
>Tym jest pieniądz prawdziwszy ile stojąca za nim hierarchia lepsza.
>Taka hierarchia, że 1/4 buduje drapacze chmur, 1/4 to rachuje a 1/2 jest bezrobotna nie jest dobra i byle co może ją pokonać.
>

Przynajmniej cześć ma szanse pojechać do WIEDNIA bo twoja daleko idąca wizja właśnie wykarmiła 0 ludzi (popraw mnie proszę).

Jak wyglądają u ciebie statystyki.

0 buduje drapacze chmur, 0 to rachuje a 0% jest bezrobotna nie jest dobra i byle co może ją pokonać.
30-07-2016 16:06 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Taka hierarchia, że 1/4 buduje drapacze chmur, 1/4 to rachuje a 1/2 jest bezrobotna nie jest dobra i byle co może ją pokonać.

.. a Krystian Hamerlik - Konopka śmierdzi gównem, że aż w Seelow czuć, bo go nie stać na papier toaletowy

...a big_żyd zbanowan....
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Taka hierarchia, że 1/4 buduje drapacze chmur, 1/4 to rachuje a 1/2 jest bezrobotna nie jest dobra i byle co może ją pokonać.
>.. a Krystian Hamerlik - Konopka śmierdzi gównem, że aż w Seelow czuć, bo go nie stać na papier toaletowy
>...a big_żyd zbanowan....
>
Czy naprawdę potrzebujesz do rozmowy o jawności kapitału i księdze kapitału, podatkach, sposobie kreacji i emisji pieniądza, zdolności do przymusowej egzekucji zobowiązań wprowadzać smród gowna?
Ludzie mają różne przekonania i musisz to zaakceptować.
30-07-2016 21:30 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>>Taka hierarchia, że 1/4 buduje drapacze chmur, 1/4 to rachuje a 1/2 jest bezrobotna nie jest dobra i byle co może ją pokonać.
>>.. a Krystian Hamerlik - Konopka śmierdzi gównem, że aż w Seelow czuć, bo go nie stać na papier toaletowy
>>...a big_żyd zbanowan....
>>
>Czy naprawdę potrzebujesz do rozmowy o jawności kapitału i księdze kapitału,

czy naprawdę mam uwierzyć że :

Cytat:
Ja nie będę mógł pomóc wyrzuceniu Providentu z Polski, bo mi niemiecki właściciel fabryki w życiu urlopu nie da

skoro właśnie byłeś na urlopie we Wiedniu?

Sam nie rozumiesz jak debilne są twoje konfabulacje

czy naprawdę mam uwierzyć że :
Cytat:
Nie jeżdżę po drogach, bo niewolnicom nie wolno opuszczać miejsca pracy.

Sam nie rozumiesz jak debilne są twoje konfabulacje

czy naprawdę mam uwierzyć że :
Cytat:
Co z tego, że w marketach sieciowych znajdziesz czterowarstwowy papier toaletowy, ten jest daleko poza zasięgiem zwykłych ludzi.

Sam nie rozumiesz jak debilne są twoje konfabulacje

czy naprawdę mam uwierzyć że :
Cytat:

Taka hierarchia, że 1/4 buduje drapacze chmur, 1/4 to rachuje a 1/2 jest bezrobotna nie jest dobra i byle co może ją pokonać.

Sam nie rozumiesz jak debilne są twoje konfabulacje
sam nie rozumiesz jakim jesteś DEBILEM skoro rozpowszechniasz takie debilizmy?

Nie masz prawa do urlopu i jedziesz do Wiednia
nei wolno ci korzystać z dróg i jedziesz do Wiednia

CZY TY KRETYNIE ROZUMIESZ CO SAM PISZESZ?

>podatkach, sposobie kreacji i emisji pieniądza, zdolności do przymusowej egzekucji zobowiązań wprowadzać smród gowna?
No przykro mi, ale jeśli nie stać cię na papier toaletowy to raczej fiołkami nie woniasz

>Ludzie mają różne przekonania i musisz to zaakceptować.
ja to akceptuję! gorzej z tobą.
nie tylko nie akceptujesz poglądów innych ale nawet nie rozumiesz że w twojej "strefie" chcą się umyć
dlatego na polską milę cuchniesz

CUCHNIESZ NIE TYLKO HIPOKRYZJĄ I KŁAMSTWEM ALE TEŻ ZWYKŁYM SMRODEM NIEMYCIA
Czy ty masz w sobie choć resztki godności?

30-07-2016 12:07 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Tak, tak
>Zaakceptuj, podporządkuj się, poddaj się, posłuchaj a wszystko będzie git.

Jakoś Kindergeld bez problemu akceptujesz

Niczego nie musisz akceptować, wystarczy że przestaniesz łżeć jak bezgodna szmata, wystarczy że przestaniesz łżeć o tym, że nie masz urlopu, nie wolno ci jeździć drogami, nie wolno ci opuszczać miejsca pracy, rywalizujesz z dzieckiem o bułkę, nie stać cię na papier toaletowy, nie masz prawa do lekarskiej opieki a cały świat to twoi wrogowie

wystarczy że przestaniesz łżeć

Chcesz uwolnić się od producentów mydła z W-Street?
Pojedź w Tajgę wolno ci.
29-07-2016 20:58 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Człowiek może sobie uzmysłowić co siedzi w innych ludziach
> pod płaszczykiem pozorów

Człowieku, ludzie martwią się tu o ciebie

> W realu nikt się nie ujawnia a online i owszem bo nie
> ma odpowiedzialności

Urząd Skarbowy zna moje dane, podobnie mój dentysta, bank, firma, parudziesięciu moich przyjaciół itd.
Poza tym gru ghm z tego co widzę online wciąż używasz nick'a krystkon_1976..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ktoś tu martwi się o mnie? Kto?
Ale jaja!
Jedyne o co tu się martwiono to o to, żeby wciąż dobrze zarobić ale się nie narobić.
Szkoda, że nie dociera, że to możliwe jest wtedy tylko, gdy ktoś inny narobi się i nic nie zarobi.
29-07-2016 21:41 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Szkoda, że nie dociera, że to możliwe jest wtedy tylko, gdy ktoś inny narobi się i nic nie zarobi.

Nie konfabuluj. zarabiasz więcej niż premier polskiego rządu i wcale nie pracujesz więcej niż inni

Co z tym papierem toaletowym w twojej strefie? będzie?
co z mydłem?

Dajesz ludziom wybór czy pracować na cwaniaków w W-Street i mieć mydło czy zachować godność w twojej "strefie" bez mydła

Kiedy się nie myjesz, to śmierdzisz, a kiedy śmierdzisz to nie masz w sobie godności

zapytam jeszcze raz:
Co z tym papierem toaletowym w twojej strefie? będzie?
co z mydłem?

Znów buta uniemożliwia Panu Świata odpowiedzenie prostemu człowiekowi na pytanie?
Aż tak bardzo pogarda dla pracujących ludzi cię zaślepia?
JarekS (695 punktów)

>Kiedy się nie myjesz, to śmierdzisz, a kiedy śmierdzisz to nie masz w sobie godności
>zapytam jeszcze raz:
>Co z tym papierem toaletowym w twojej strefie? będzie?
>co z mydłem?
>Znów buta uniemożliwia Panu Świata odpowiedzenie prostemu człowiekowi na pytanie?
>Aż tak bardzo pogarda dla pracujących ludzi cię zaślepia?

Ja bym się bardziej martwił o wodę pitną, żarcie, łączność awaryjną i ubezpieczenie. W końcu głupio paść na ślepą kiszkę (bo czy warto się np. leczyć na nowotwór jakiś konkretny to kwestia dyskusji ale takie podstawowe rzeczy plus vetserwis dla moich zwierzaków typu odrobaczanie czy kleszcze czy co tam szkodliwego jest). Zakładam że to strefa około równikowa ten raj więc temperatura przez okrągły rok odpowiednia, wykąpiesz się i wypierzesz w jakimś atolu (coby jakieś świństwa łatwo nie przelazły do wody z oceanu, tu może być lekko problem z jakimiś wężami), skrzynka gaci starczy do końca, złowisz coś tam dla sieibie i psiaków a nocą się prześpisz z nimi pod palmą i już. Radiostacje władować do ziemianki razem z akumulatorami i zapasową fotobaterią, sa zresztą wyspy omijane przez cyklony.

Jest coś podobnego na jakiejś wyspie Polinezji, 42 pacjentów, największy problem to medycyna "średniopoważna" (termin mój oznacza choroby które muszą być leczone a jednocześnie sa bardzo dobrze opanowane i warto się leczyć bez dyskusji: zapalenie wyrostka, poważniejsze urazy z interencją chirurgiczna, epidemiologia po całości).
No i oni są walnięci religijnie i są jazdy na poważnie ale to nie musi wystąpić zawsze, w końcu tu chyba ateiści są.

A przy okazji poczytajcie sobie to:
lubimyczytac.pl/ksiazka/73520/kosmolot-i-czolno

Można zrobić poprawki w tym modelu i to wyjdzie.
A coś pomiędzy to jest tutaj:
www.youtube.com/watch?v=SPNltn7QgoE
Hodowla bernardynów na wyspie. Tylko patrzcie szerzej nie tylko na zwierzaki - czymś je trzeba karmić, a tego tam trochę jest, wetopieka, szczepienia, luz na terenie, zwierzaki są socjalizowane i to jakoś rozwiązali (np. dlatego że nie atakują przyjezdnych ludzi, biorą udział w wystawach), jest też opis hodowli gdzieś tam, mają radia, fotobaterie i internet zimno w zimie itp.To nie jest nierealne (ja to śledzę bo mnie interesuje czy przetrwa w czasie, jak na razie mają się dobrze a to już idą lata!
30-07-2016 17:38 
 Ocena 6 na 6
Lilly Amina (4723 punktów)

>Jedyne o co tu się martwiono to o to, żeby wciąż dobrze zarobić ale się nie narobić.
Chłopie, nie sądź innych podług siebie...
31-07-2016 21:05 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Ktoś tu martwi się o mnie? Kto?

Czy ty zaczniesz w końcu czytać to forum, zamiast fantazjować?
Szarley: Cytat:
Moje obawy są poważniejsze. Kiedyś ta nieleczona frustracja na granicy ( a może już poza) psychicznej choroby zapnie mu na brzuchu pas TNT.


>Jedyne o co tu się martwiono to o to, żeby wciąż dobrze zarobić ale się nie narobić.

Niestety, samymi swoimi fantazjami się nie najesz.

> Szkoda, że nie dociera, że to możliwe jest wtedy tylko, gdy
> ktoś inny narobi się i nic nie zarobi.

Widzisz w każdym bliźnim Wilka z Wall Street.
www.filmweb.pl/film/Wilk+z+Wall+Street-2013-426597
Bardzo odkrywcze.
Bez odbioru.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
31-07-2016 21:25 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Masz rację widzę w innych niewyobrażalny egoizm ale mam wrażenie, ze dostrzegam ten egoizm także w sobie.

Nie upieram się przy stwierdzeniu, że ten egoizm to zło.
Uważam, że to wada, która uniemożliwia dalszy rozwój.
01-08-2016 08:06 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Masz rację widzę w innych niewyobrażalny egoizm ale mam wrażenie,
> ze dostrzegam ten egoizm także w sobie

To dobrze. Teraz może pora złapać odpowiednie proporcje a przede wszystkim zastanowić się, czy można i trzeba coś z nim zrobić w sobie. Egoizm to przecież również trwanie w swoich przekonaniach, pomimo czasów i przeczącej im rzeczywistości.

> Nie upieram się przy stwierdzeniu, że ten egoizm to zło.
> Uważam, że to wada, która uniemożliwia dalszy rozwój.

Zgadzam się, choć też pewna doza egoizmu jest moim zdaniem nieodzowna.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
01-08-2016 17:34 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)
>Masz rację widzę w innych niewyobrażalny egoizm ale mam wrażenie, ze dostrzegam ten egoizm także w sobie.
No, nareszcie jakieś światełko w tunelu. Oby się tylko nie okazało, że to pociąg...
>Nie upieram się przy stwierdzeniu, że ten egoizm to zło.
>Uważam, że to wada, która uniemożliwia dalszy rozwój.
Odrobina zdrowego egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a czasem nawet pomaga.
29-07-2016 12:53 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> choroby zapnie mu na brzuchu pas TNT.

Pewnie jest to w jakimś ułamku możliwe, tym bardziej że ambicja b. wielka, jak tu:
www.polski(*)ojownikiem-Panstwa-Islamskiego
pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_w_Nicei
Cóż jednak można zrobić? Skoro facet chce i przed niczym się nie cofnie a nie chce sobie pomóc, to nic nie można zrobić. Zawsze szkoda tylko niewinnych ofiar (w tym wianuszka dzieci wychowywanych przez samotną matkę z tabu na ojca).
Niestety w dzisiejszych czasach jak jeden człowielk chce, to może obdzielić swoim bezmyśnym cierpieniem podszytym ideologią kilkadziesiąt osob. I to jest właśnie ten "raj na ziemi", który niosą bliźnim

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Moje obawy są poważniejsze. Kiedyś ta nieleczona frustracja na granicy ( a może już poza) psychicznej choroby zapnie mu na brzuchu pas TNT.
>

Chciałbyś co? Nie jestem aż takim frajerem i nie po to walczę o lepszy los swój i innych, żeby przegrać. Twoje niedoczekanie Szarleyu. Ta frustracja znajdzie inne ujście, nieprzewidziane przez ciebie pozytywne rozwiązanie.
29-07-2016 14:36 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>Moje obawy są poważniejsze. Kiedyś ta nieleczona frustracja na granicy ( a może już poza) psychicznej choroby zapnie mu na brzuchu pas TNT.
>>
>Chciałbyś co? Nie jestem aż takim frajerem

Nie chciałbym i TYLKO Dlatego z tobą rozmawiam

>i nie po to walczę o lepszy los swój i innych,
Lepszy świat bez papieru toaletowego?

>Twoje niedoczekanie Szarleyu. Ta frustracja znajdzie inne ujście, nieprzewidziane przez ciebie pozytywne rozwiązanie.

Pewnie jakieś wyjście sobie wykonfabulujesz
Pieprzysz tu już swoje mantry od lat i ani jednego zwolennika nie znalazłeś
29-07-2016 14:32 
 Ocena 2 na 2
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>Moje obawy są poważniejsze. Kiedyś ta nieleczona frustracja na granicy ( a może już poza) psychicznej choroby zapnie mu na brzuchu pas TNT.
>

Nie obawiałabym się tego Krystykon nie jest typem terrorysty samobójcy. Do tego trzeba jaj i minimalnej odwagi. Nie krystykon umie tylko narzekać. To jest typ skrajnie bierny. Jedyne co może ci zrobić to zamęczy cię na śmierć swoim narzekaniem.
29-07-2016 14:41 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Nie obawiałabym się tego Krystykon nie jest typem terrorysty samobójcy. Do tego trzeba jaj i minimalnej odwagi.
Obyś miał rację
29-07-2016 17:03 
 Ocena 4 na 4
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>>Nie obawiałabym się tego Krystykon nie jest typem terrorysty samobójcy. Do tego trzeba jaj i minimalnej odwagi.
>Obyś miał rację

Mam. Zresztą wyobrażasz sobie Krystykona planującego jakąkolwiek akcje. Już na starcie zapłakałby się, że mu dostęp do broni ogranicza złe państwo. Potem gdyby postanowił się wysadzić, zapłakał by się że nie potrafi samemu zrobić materiałów wybuchowych a złe państwo nie pozwala mu ich kupić. Na końcu mógłby próbować zamachu przy użyciu noża ale i tu by się zapłakał bo ludzie by mu się sami na nóż nie nadziewali. Krystykon umie tylko pitolić, ale nie jest zdolny do czynu. To jest w nim najżałośniejsze.
29-07-2016 15:10 
 Ocena-2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Moje obawy są poważniejsze. Kiedyś ta nieleczona frustracja na granicy ( a może już poza) psychicznej choroby zapnie mu na brzuchu pas TNT.
>>
>Nie obawiałabym się tego Krystykon nie jest typem terrorysty samobójcy. Do tego trzeba jaj i minimalnej odwagi. Nie krystykon umie tylko narzekać. To jest typ skrajnie bierny. Jedyne co może ci zrobić to zamęczy cię na śmierć swoim narzekaniem.

Czyli, ze zabicie przypadkowych ludzi uwikłanych w system, np. kasjerki z Biedronki i jej małego dziecka na rękach wymaga odwagi i jaj?

To rzeczywiście ja takiej "odwagi" w sobie nie mam.
Nie jestem też politycznie bierny, przecież nie panoszysz się już na forum jak kiedyś i jakąś tam kontrę z mojej strony napotykasz.
29-07-2016 15:33 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
Skąd w twoje wymarzonej izolowanej ekonomicznie strefie w poPGRowskie wsi weźmiesz kwas siarkowy do produkcji papieru toaletowego?
01-08-2016 08:21 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> zabicie przypadkowych ludzi uwikłanych w system, np. kasjerki
> z Biedronki i jej małego dziecka na rękach wymaga odwagi i jaj?

Moim zdaniem wymaga przede wszystkim wyzbycia się więszości ludzkich uczuć, wyzbycia się człowieczestwa. I oddania się pod rządy fermentowi ślepej nienawiści. Obydwie te rzeczy już osiągnąłeś.
Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś nie chce lub nie umie niszczyć innych - niszczy sam siebie, nie pozwala by jego rodzinie i jemu samemu w pożyteczny sposób było lepiej.

Który schemat wybrałeś - widać nawet bez zbytniego przyglądania się.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Ty mógłbyś coś wyprodukować.
>Z CZEGO !!!!!!!!!!!!!
>Pytam skąd w jednej wsi weźmiesz kwas siarkowy niezbę=dny do produkcji papieru toaletowego
>Odpowiedz zamiast odwracać kota ogonem

Nie chodzi o to, żeby z izolowanej gospodarczo wioski zrobić Singapur lecz o to, żeby izolowana gospodarczo wioska powstała z ruin w dobrych stosunkach społecznych, w oparciu o tych, którzy w waszym świecie są nikim.

Wioska i eksperyment to narzędzie dalszej walki politycznej.

Chodzi w wzrost w otoczeniu recesji aby w obserwatorach wzbudzić wątpliwości dotyczące współczesnego kapitalizmu i nie muszą być to wątpliwości najbogatszej części świata, wystarczą wątpliwości najbiedniejszej części.
29-07-2016 14:31 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>>Ty mógłbyś coś wyprodukować.
>>Z CZEGO !!!!!!!!!!!!!
>>Pytam skąd w jednej wsi weźmiesz kwas siarkowy niezbę=dny do produkcji papieru toaletowego
>Nie chodzi o to, żeby z izolowanej gospodarczo wioski zrobić Singapur lecz o to, żeby izolowana gospodarczo wioska powstała z ruin w dobrych stosunkach społecznych,

Chłopie nie pipc, ja nie chcę żadnego Singapuru tylko pytam skąd w tej izolowanej ekonomicznie strefie weźmiesz papier toaletowy (i kilka innych rzeczy)

Znów pycha Pana i władcy świata nie pozwala odpowiedzieć prostemu człowiekowi na pytania?

Pytam skąd w jednej wsi weźmiesz kwas siarkowy niezbędny do produkcji papieru toaletowego!
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Chłopie nie pipc, ja nie chcę żadnego Singapuru tylko pytam
> skąd w tej izolowanej ekonomicznie strefie weźmiesz papier toaletowy
> (i kilka innych rzeczy)

Ta wioska wbrew pozorom już istnieje, w każdym razie istniała jeszcze parę lat temu. Bez papieru.
www.cejrowski.com/ksiazki/index.php?p=anaconda
Moim zdaniem to jedna z lepszych książek pana WC.
Gdy ją czytałem, odezwała się we mnie jakaś pierwotna tęsknota za moimi prapraprapraprapraprapra..

Ale uszczęśliwiać tym dziś ludzkość na siłę.. cóż, pomysł godny niejednego dyktatora.

"Chodzi o to, żeby (..) izolowana gospodarczo wioska powstała z ruin w dobrych stosunkach społecznych" - baardzo oryginalne

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
JarekS (695 punktów)
>> Chłopie nie pipc, ja nie chcę żadnego Singapuru tylko pytam
>> skąd w tej izolowanej ekonomicznie strefie weźmiesz papier toaletowy
>> (i kilka innych rzeczy)
>Ta wioska wbrew pozorom już istnieje, w każdym razie istniała jeszcze parę lat temu. Bez papieru.
>www.cejrowski.com/ksiazki/index.php?p=anaconda
>Moim zdaniem to jedna z lepszych książek pana WC.

Muszę łyknąć przy okazji.

To znasz:
lubimyczytac.pl/ksiazka/73520/kosmolot-i-czolno

>Gdy ją czytałem, odezwała się we mnie jakaś pierwotna tęsknota za moimi prapraprapraprapraprapra..

Oni mają obywatelstwo brazylijskie, to jest klucz do sukcesu.
Są też możliwe stany pośrednie.
Tam się też chyba nie czepiają za bardzo jak ze 2 kundle wypuścisz żeby śniadnie przyniosły z buszu i same się podpasły Widziałem coś takiego na youtube. Załapać się na obsługe sieci i łaczności do Instytutu Wężowego czy jak się toto nazywa fachowo na pół etatu, chata w dzungli i już Minus jaki widzę to niektóre nieprzyjemne zwierzaki w stylu jadowitych węży, piranii czy podobnych.

Zgadnij skąd odkryli sposób na wykorzystanie transmisji porzuconych satelitów wojskowych i sobie ala CB gadają Plus dane cyfrowe. To wcale aż tak trywialne (częstotliwość, kolimacja wiążki, rozpowszechnienie danych i systemu, zasilanie, połaczenie całości) nie jest. Chociaż ja osobiście miałbym troche stracha akurat po takim systemie piracić chyba ze na spacerze z kundlami (nadajnik nieco trudno załadować w plecak, prędzej na jakąś łodkę po rzece w wekeend).
29-07-2016 11:34 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Moja czarna dupa, w której znajduje się, czasem
> nieco blaknie, jak teraz, natomiast inni w czarnej dupie pozostali

To ich wyciągaj jak chcesz poświęcając swój własny czas, tylko nam już dupy swoimi aberracjami nie truj. Dla mnie jasnym jest, że nie chcesz ludziom pomagać, tylko niewybrednie domagasz się by ktoś tobie natychmiast pomógł (=dał). I to jest właśnie kolejne zakłamanie

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
29-07-2016 13:46 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> znam i rozumiem już twój świat i nie chcę go, chcę innego.

Za przeproszeniem, ale wafla rozumiesz. Cóż ja na to mogę poradzić? Widać tak musisz.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
29-07-2016 18:06 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)

>4. Wciskałeś kit, że tobie jako niewolnikowi nie wolno poruszać się publicznymi drogami, ale we Wiedniu byłeś.
Może samolotem poleciał?
26-07-2016 08:31 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> W moim modelu od posiadania złóż gazu płaci się podatek
> od ich wartości

Zapomniałeś napisać: zerowy.

> więc tylko idiota nie sprzedałby gazu, bo skąd
> weźmie kasę na podatek dzień w dzień

Na zerowy podatek? A matematyka na studiach była?

>> Oprócz tego co powyżej, nie napisałeś jeszcze kto administruje
>> i konserwuje systemem (pomijam oczywiście bajki dla małych dzieci
>> o rozproszonej konserwacji)
>Nie bądź głupi bitcoin funkcjonuje od 2009r. Jego bieżąca wartość to 2600zł
>bitcoin.pl(*)kawostki/1261-ethereum-po-hard
>-forku-kolejna-lekcja-dla-swiata-kryptowalut

Oczywiście, że funkcjonuje i to dynamicznie. Co ma to jednak niby udowadniać? Krypto-walutę i tak przelicza się na dolary lub euro, poza tym jak widać na przykładzie Ethereum z twojego linka, idea krypto-walut może ewoluować w różnych kierunkach, ale nikt i nic nie zagwarantuje, że jest:
a) godna zaufania i stabilna
b) luki, które wykorzystuje dany użytkownik będą zawsze naprawiane przez administrację
W tej chwili Ethereum pozbawiło środków znalazcy luki DAO, ale kiedyś reakcje nadzoru na podobne zdarzenia mogą być inne, w tym odwrotne. Kto lub co zagwarantuje, że nie będzie inaczej i nie wyjdziesz z tego z ręką w nocniku?
Autorzy Twojego artykułu piszą, że zasady rządzące krypto-walutami mogą się z czasem opierać na regulacjach rządowych.. urzędników państwowych , odbieranie środków złodziejom oraz osobom łamiącym prawo będzie realizowane przez.. urzędników , a na koniec przymusowa konfiskata środków wszystkim (również prawdopodobne) może być realizowana przez.. urzędników .
Tego chcesz?
Tego typu projekty to jak homoseksualizm: same się nie wyżywią, same nie przetrwają. Potrzebują do swojego istnienia zwykłych walut, a firma w postaci kilku osób, która wypuszcza krypto-walutę zawsze ostatecznie ma kontrolę nad notowaniami. Wychodzi na to, że moje pytanie o rozproszoną konserwację samego informatycznego systemu prawie udało ci się ominąć, ale ostatecznie znów wróciło jak bumerang - nadto okazało się, że odpowiedzieć na niego nie potrafisz.

>Zaraz ten projekt przetrwa całe pokolenie a ty nadal będziesz bajdurzył o bajkach.

To zaraz, czy pokolenie? Ech Krystian Krystian..

>To działa i możesz sobie zaklinać rzeczywistość ile wlezie.
Pewnie, że działa. A homoseksualiści rozmnażają się we własnych społecznościach

>Rozmawialiśmy już wielokrotnie o tym, że natychmiastowe i nieodwracalne
> przelewy świadectw własności oraz środków pieniężnych w jednej, jawnej,
> rozproszonej księdze kapitału w powiązaniu z kreacją i emisją ujemnego pieniądza
> debetowego powiązanego z wartością posiadanej własności prywatnej i
> demokratycznie określanym podatkiem od własności prywatnej są w stanie
>zastąpić każdą tzw. "umowę" pisemną podlegającą przymusowej egzekucji
> przez funkcjonariuszy państwa.

Pisałeś swoją mantrę setki razy, a na setki krytycznych uwag i wątpliwości forumowiczów pozostałeś ślepy i głuchy. Jedną z tych wątpliwości jest właśnie "demokratycznie określany podatek od własności prywatnej" gdzie w twoim systemie b. łatwo nim sterować.

>Zaproponowałem wręcz utworzenie specjalnej strefy ekonomicznej
> na popegerowskiej ruinie, która wykazałaby wyższość moich idei nad
> współczesnym, ponurym kapitalizmem ale pomysł nie zyskał entuzjastów

Oczywiście dlatego, że ludzie są głupi i wolą tkwić w niewolnictwie średniowiecza, jedynie ty widzisz, ale bez ich energii i ukierunkowanego działania jesteś bezsilny. Nie komentuję tego, bo to typowo sekciarska argumentacja.

> Najwyraźniej strefy ekonomiczne są tylko dla zachodnich koncernów, żeby
> zachodnie fundacje a za nimi spółki z rajów podatkowych opanowały świat
> odbierając zwykłemu człowiekowi wszelką własność.

Odtąd żale będę w twoich wpisach pomijał.

>Tych sprzeczności nie ma, jest strach przed wysiłkiem i
> odpowiedzialnością za innych

Strachu przed odpowiedzialnością za innych nie ma, przeważnie ludzie wiedzą że odpowiedzialność głównie za siebie oraz własne małe dzieci jest najlepsza, a pozwalanie innym być odpowiedzialnym za siebie jest najbardziej sprawnym mechanizmem funkcjonowania społeczeństw, gwarantującym minimalizację krzywdy i cierpienia. Strach taki jednak byłby, gdyby groźba była realna i ktoś by ich do tego chciał i umiał w nieprzemyślamy sposób zmusić.
Wielokrotnie pisałem a życie to często pokazuje, że odpowiedzialność za drugiego dorosłego niepotrzebnie dociąża, a odciążonemu człowiekowi, któremu odbiera się w ten sposób możliwość decydowania o sobie wyrządza się sporą krzywdę. Jeden raz, 5 razy to jeszcze spoko. Ale bądź odpowiedzialny za dorosłego przez dziesieć lat powiedzmy między 20 a 30 a zobaczysz, co z tego wyjdzie.
Pomyśl, zanim coś napiszesz. Na kogo wychowasz swoje dzieci, kiedy będziesz je niańczył od urodzenia do 40ki? Jak wypoczęty będziesz? Chcesz być za nie odpowiedzialny do własnej śmierci? A po co? Skąd one nauczą się jak być odpowiedzialnym za siebie?

C.D.N.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Zapomniałeś napisać: zerowy.
>Na zerowy podatek? A matematyka na studiach była?

Jeśli wszyscy wybiorą zerowy podatek to co poradzisz? Będzie wówczas działał czysty kapitalizm praktycznie bez udziału demokracji z tym, że jawny, skoro jednak wszyscy tego zechcą?

Wciąż nawiązujesz do tego, że głównym czynnikiem kształtującym mój model społeczny będzie szantaż masy zwykłych ludzi przez garstkę cwaniaków a ja zastanawiam się, kto byłby aż tak naiwny, żeby w tych warunkach dać się zaszantażować? Wierzysz, że ludzie są aż tak zależni od batonów czekoladowych z wielkiej fabryki, że na groźbę braku batonów w ogólnopolskiej sieci sklepów zareagują ustępstwem w kwestii podatków i akceptacją dla totalnej koncentracji kapitału?
Dziwię się, że kontestujesz mój model w całości a nie zaproponujesz jednego ze swoich ulubionych rozwiązań jak chociażby tajnego wyboru podatku od własności prywatnej, przy którym szantaż stałby się trudny w realizacji czy raczej niemożliwy. Dlaczego nie zaproponujesz takiego rozwiązania kwestii szantażu?
Ach jawność ci nie leży? Obawiasz się wycena twoich świadczeń pójdzie w dół, że potrzeba będzie robić więcej za mniej, ale może ci, którzy spędzają życie w fabrykach będą mogli zrobić sobie przerwę na świeżym powietrzu i w promieniach słońca a jednocześnie dostać więcej za swoją pracę? Nie sądzisz?

>Oczywiście, że funkcjonuje i to dynamicznie. Co ma to jednak niby udowadniać? Krypto-walutę i tak przelicza się na dolary lub euro,

Oczywiście, że funkcjonuje, należy do wszystkich właścicieli bitcoinów i chętnych do pracy za bitcoiny i wcale nie potrzebujesz tego przeliczać na dolary czy euro a możesz jedynie stosować do wyceny własnych świadczeń.

>poza tym jak widać na przykładzie Ethereum z twojego linka, idea krypto-walut może ewoluować w różnych kierunkach, ale nikt i nic nie zagwarantuje, że jest:
>a) godna zaufania i stabilna
>b) luki, które wykorzystuje dany użytkownik będą zawsze naprawiane przez administrację

Nie ma w życiu społecznym innych gwarancji niż wspólna zgoda w kwestii łącznych zachowań. Jedyną gwarancją jest wspólna akceptacja wybranych zasad postępowania, które przynoszą korzyści każdemu.

>W tej chwili Ethereum pozbawiło środków znalazcy luki DAO, ale kiedyś reakcje nadzoru na podobne zdarzenia mogą być inne, w tym odwrotne. Kto lub co zagwarantuje, że nie będzie inaczej i nie wyjdziesz z tego z ręką w nocniku?

Wg mojej propozycji władzę nad księgą kapitału miałaby większość masy kapitału a gdyby księga stała się niekorzystna dla wielu na skutek zbyt silnej koncentracji kapitału wówczas zapostulowałem możliwość utworzenia odrębnej ekonomicznie strefy z nową księgą pisaną od początku wg odmiennych zasad, która miałaby szansę pokonać gospodarczo wcześniejszy system, przejmując dominację.

CDN.
26-07-2016 15:00 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> zastanawiam się, kto byłby aż tak naiwny, żeby w tych
> warunkach dać się zaszantażować?

Z ciekawością czekam na argumenty na "nie" i czytam dalej.

> Wierzysz, że ludzie są aż tak zależni od batonów czekoladowych
> z wielkiej fabryki, że na groźbę braku batonów w ogólnopolskiej
> sieci sklepów zareagują ustępstwem w kwestii podatków i akceptacją
> dla totalnej koncentracji kapitału?

Nietrafione. Baton to nie artykuł pierwszej potrzeby. Wolniutko nadchodzi rozczarowanie..

> Dziwię się, że kontestujesz mój model w całości a nie
> zaproponujesz jednego ze swoich ulubionych rozwiązań jak chociażby
> tajnego wyboru podatku od własności prywatnej

Wybór obecnie jest jawny poprzez Sejm RP. A myślałem, że po zastanowieniu się serio podasz jakiś argument na korzyść zwykłych ludzi, którzy nie daliby się zaszantażować (rozczarowanie u progu).

> przy którym szantaż stałby się trudny w realizacji czy raczej niemożliwy

A dlaczego? Podasz choć jeden argument zamiast zaklinać rzeczywistość sloganami?

> wcale nie potrzebujesz tego przeliczać na dolary czy euro
> a możesz jedynie stosować do wyceny własnych świadczeń.

.. szybciutko uciekając, lub zmieniając walutę, gdy obecna padnie. Prawda?

> Nie ma w życiu społecznym innych gwarancji niż wspólna zgoda w kwestii łącznych zachowań

I dlatego właśnie ruszasz z motyką na wspólną zgodę?

> Wg mojej propozycji władzę nad księgą kapitału miałaby większość masy
> kapitału a gdyby księga stała się niekorzystna dla wielu na skutek zbyt
> silnej koncentracji kapitału wówczas zapostulowałem możliwość utworzenia
> odrębnej ekonomicznie strefy z nową księgą pisaną od początku wg odmiennych
> zasad, która miałaby szansę pokonać gospodarczo wcześniejszy system,
> przejmując dominację.

Baju baju. Nadal jednak nic nie piszesz o konserwacji systemów, która wcale nie leży obecnie w rękach posiadaczy waluty bitcoin, etherium etc.
Automatyzacja procesów administracji i tak będzie następować niezależnie od twoich pomysłów. Już następuje. Popatrz na księgi wieczyste. Jeśli masz numer czyjejś księgi, możesz ją podglądnąć w dowolnym momencie i nie potrzebny ci do tego żaden urzędnik.

Ty jednak proponujesz 'innowacyjną' metodę likwidacji urzędów, które.. zlecają pisanie oprogramowanie przyjaznego ludziom i nim zarządzają, przez co sam sobie przeczysz.

Idąc dalej - zlikwidujmy Starostwa i ich Wydziały Geodezji, ludzie będą sami sobie rysować mapy i wytyczać działki, a uchwalać to większością głosów. Efekt? Burd*l na kółkach.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Autorzy Twojego artykułu piszą, że zasady rządzące krypto-walutami mogą się z czasem opierać na regulacjach rządowych.. urzędników państwowych , odbieranie środków złodziejom oraz osobom łamiącym prawo będzie realizowane przez.. urzędników , a na koniec przymusowa konfiskata środków wszystkim (również prawdopodobne) może być realizowana przez.. urzędników .
>Tego chcesz?

Dziwne co tu piszesz. Jesteś za czy przeciw roli funkcjonariuszy państwowych w egzekucji własności prywatnej? Do tej pory zawsze to popierałeś, to ja byłem przeciwny i mieliśmy spór ale teraz piszesz jakoś inaczej.
To ja chcę redukcji roli funkcjonariuszy państwowych

>Tego typu projekty to jak homoseksualizm: same się nie wyżywią, same nie przetrwają. Potrzebują do swojego istnienia zwykłych walut,

Brednia zakorzeniona w przekonaniu o istnieniu nad i pod ludzi. Śmierć takim bredniom.

>a firma w postaci kilku osób, która wypuszcza krypto-walutę zawsze ostatecznie ma kontrolę nad notowaniami.

Poczytaj sobie o twórcy BTC, o jego kontroli systemu BTC, wpływie na kurs i jaka to jest z niego firma a potem przestań wciskać kit.

>Wychodzi na to, że moje pytanie o rozproszoną konserwację samego informatycznego systemu prawie udało ci się ominąć, ale ostatecznie znów wróciło jak bumerang - nadto okazało się, że odpowiedzieć na niego nie potrafisz.

Poczytaj sobie o konsensusach jakie osiągało środowisko BTC w kwestii zmiany pojemności bloku, o ewolucji BTC a potem skończ wciskać kit.

CDN.
27-07-2016 08:10 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jesteś za czy przeciw roli funkcjonariuszy państwowych
> w egzekucji własności prywatnej?

Jestem za istnieniem funkcjonariuszy państwowych, mających swoje miejsce w tworzeniu porządku państwowego i pilnujących tego porządku.
Jestem za skutecznym prawem karzącym lub usuwającym tych funkcjonariuszy, którzy ten porządek wypaczają, są nieefektywni lub zapóźnieni.

>To ja chcę redukcji roli funkcjonariuszy państwowych

Tak, przypomnijmy: nagle i do zera. Twierdzę, że to nierealne.
Redukować możemy jedynie do określonego poziomu.
Inaczej od razu oddajmy rządy sztucznej inteligencji, która zresztą właśnie się rodzi.

>> Tego typu projekty to jak homoseksualizm: same się nie
>> wyżywią, same nie przetrwają. Potrzebują do swojego istnienia
> zwykłych walut,
> Brednia zakorzeniona w przekonaniu o istnieniu nad i pod ludzi

Bzdury wypisujesz i nie rozumiesz, o czym piszę.

> Poczytaj sobie o konsensusach jakie osiągało środowisko BTC w
> kwestii zmiany pojemności bloku, o ewolucji BTC a potem skończ
> wciskać kit.

Zawsze lepiej odesłać do jakichś mglistych odnośników gdy kończą się argumenty.
Zresztą tłumaczenie z twoim poziomem wiedzy informatycznej komuś byłoby problematyczne, więc cóż sie dziwić.
To albo coś wiesz, albo nie i skończ pieprzyć.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
27-07-2016 08:50 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Poczytaj sobie o (..) ewolucji BTC

Ministerstwa Rozwoju, Cyfryzacji oraz Zdrowia przygotowują program "Od papierowej do cyfrowej Polski", który wyznaczy kierunki rozwoju e-państwa i cyfryzacji gospodarki. W programie tym nie zabrakło również miejsca na kryptowaluty i blockchain. Jak dowiadujemy się na stronie Ministerstwa Cyfryzacji:
"(..) powinna nastąpić redukcja obciążeń m.in. przez ujednolicenie i integrację obowiązków sprawozdawczych przedsiębiorstw wymaganych przez administrację publiczną, otworzyć się także powinno ogromne pole dla rozwoju polskich innowacyjnych projektów związanych z cyfrowymi walutami oraz niezaprzeczalnością transakcji i danych.
Celem inicjatyw jest znalezienie rozwiązań regulacyjnych, prawnych i gospodarczych, które:
- stworzą duże pole dla rozwoju polskich innowacyjnych projektów związanych z cyfrowymi walutami;
- pozwolą zapewnić bezpieczeństwo użytkownikom, a państwu możliwości odpowiedniego nadzoru prawnego nad tymi projektami;
- Umożliwią wykorzystanie blockchainna na potrzeby bezpiecznych, niezaprzeczalnych i wiarygodnych transakcji w administracji i biznesie."
bitcoin.pl(*)-papierowej-do-cyfrowej-polski

Krystkon, pominięcie państwa w dziedzinie kryptowalut docelowo to fikcja. Zakoduj sobie wreszcie w łepetynie, że nic się samo nie dzieje - samochód sam nie jedzie, chleb się sam nie piecze, miasto z sensownymi rozwiązaniami architektoniczno-komunikacyjnymi nie buduje, a waluta tak czy siak jest przez kogoś kontrolowana. Ważne, żeby robić to z sensem, przejrzyście i odpowiedzialnie zamiast "hulaj dusza piekła nie ma".

Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem - wychodziłem na wakacjach rano w 30 stopniowy upał bez koszulki, wracałem wieczorem, często piliśmy wodę z przydrożnych strumyków, rzeczek albo pomp, syciliśmy się napotkanymi po drodze owocami nie wnikając że to np. czyjaś rekreacyjna działka czy sad, lub jak kto z nas miał jakiś grosz przy duszy - kupowaliśmy w napotkanym sklepie oranżadę, polokoktę, rzadziej lody. I tak włóczyliśmy się po okolicy cały dzień - często nawet 10 km od domu.
Dziś wychodząc z domu w podobnych warunkach mam ze sobą zapas wody, w kieszenie kartę, zazwyczaj też gotówkę a w głowie przeczytane co-nieco na temat udaru.
Widzisz, świat dojrzałych ludzi rządzi się trochę innymi prawami niż dzieci. Ci ludzie oczekują też czegoś innego niż nieustające eksperymenty (nawet zakończone sukcesem - a jak widzisz ja żyję, więc w tym dzieciństwie nie było znów tak źle).
bitcoin.pl(*)ien-po-zmianie-nagrody-za-blok

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jacku ależ w moim modelu każdy jest ściśle zidentyfikowany w jednej, wspólnej, jawnej i rozproszonej księdze kapitału a pieczę nad prawidłowym funkcjonowaniem tej księgi mają wszyscy, którzy przechowują w niej jakąkolwiek wartość.
Konstrukcją księgi chciałbym ograniczyć wpływ na księgę urzędników z tajnych wyborów w demokracji pośredniej ale ma to zrekompensować jawny wybór podatku od własności prywatnej w demokracji bezpośredniej jako funkcja księgi kapitału.

>przez ujednolicenie i integrację obowiązków sprawozdawczych przedsiębiorstw wymaganych przez administrację publiczną

W moim modelu miejsca na taką biurokrację nie ma i nie będzie, w moim modelu nie ma miejsca na rachunkowość inną niż zapisy transakcji księgi kapitału.

Jacku przecież ja nie jestem wrogiem państwa, wprost przeciwnie chcę państwo i społeczeństwo rozwijać.
Jestem wrogiem współczesnego państwa polskiego i współczesnej unii europejskiej - to niezaprzeczalnie. Tego ponurego socjalizmu korporacyjnego, który niszczy tak wielu wartościowych ludzi nie sposób akceptować. Może to i jest dobre dla kilku rodzin kapitalistów, grup wysokich funkcjonariuszy państwa, ich rodzin i kolesi, może trochę dla sędziów, bankierów, adwokatów, księgowych czy komorników ale to na pewno nie jest dobre dla zwykłych ludzi.
27-07-2016 10:30 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Co znaczy w praktyce "pieczę nad prawidłowym funkcjonowaniem tej księgi mają wszyscy, którzy przechowują w niej jakąkolwiek wartość".
Czyli co robią? Programują? Stawiają serwery? Śledzą hakerów i zamykają w areszcie wykorzystujących luki użytkowników? Robią nad nimi sąd? Wsadzają do więzienia cwaniaków uprzednio się dozbroiwszy i wyćwiczywszy na strzelnicy / sali judo etc.
Cwaniaków , którzy w ogóle do zasad się nie stosują, szantażując swoją armią ochroniarzy zwykłych ludzi?

A kiedy ci zwykli ludzie znajdą czas, żeby popracować w swoim fachu? Żeby poczytać dziecku na dobranoc? Ty chyba tak na poważnie..

>> przez ujednolicenie i integrację obowiązków sprawozdawczych przedsiębiorstw
>> wymaganych przez administrację publiczną
> W moim modelu miejsca na taką biurokrację nie ma i nie będzie, w moim
> modelu nie ma miejsca na rachunkowość inną niż zapisy transakcji księgi kapitału.

Pstryk i wszystko się zrobi samo

> Jacku przecież ja nie jestem wrogiem państwa, wprost przeciwnie
> chcę państwo i społeczeństwo rozwijać.

Nie dziwi mnie to. Każdy z tysięcy, którzy mają różne pomysły tak mówi.
W końcu jakoś samoocenę chcesz oderwać od dna, w które się wpakowałeś - a że robisz to jak umiesz, to też normalne.
Państwo chcesz niby rozwijać, ale sam rozwijać sie nie chcesz. Jasna sprawa.

> Może to i jest dobre dla kilku rodzin kapitalistów, grup wysokich
> funkcjonariuszy państwa, ich rodzin i kolesi, może trochę dla sędziów,
> bankierów, adwokatów, księgowych czy komorników ale to na pewno nie
> jest dobre dla zwykłych ludzi.

Czy dobrze rozumiem, ze zacząłeś traktować siebie jako zwykłego człowieka.. z chwilą odejścia z windykacji?
A do kolegów po fachu którzy zostali i dobrze im się wiedzie, masz żal? Widzisz, i to jest już jakiś plus obecnego stanu rzeczy. Grunt to dobrze ukierunkowane emocje i wyrażanie ich.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
26-07-2016 08:32 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ciąg dalszy:

>Nazywanie czegoś, czego jedna strona chce a druga nie chce - umową, to jest głupota

Głupotą jest nazywanie umową czegoś, co jedna ze stron może w dowolnej chwili zerwać.
Ja nazwałbym to raczej przyrzeczeniem jednego dziecka w piaskownicy drugiemu.

> Choć nie wróć, to nie jest głupota, to jest zwyczajnie zło, które wymaga przymusu.

To jest umowa, która ma później swoje konsekwencje, a umiejętność przewidywania tej konsekwencji jest miarą dojrzałości i powagi u podpisujących umowę.
Jak się jeden lub drugi człowiek czegoś podejmuje, to moim zdaniem powinien to zrobić i odnieść z tego korzyści nawet gdy nie chce umowy wykonać, albo zerwać ją ponosząc konsekwencję i również ostatecznie zyskując naukę.
W twoim modelu jaką naukę zyskuje zrywający umowę bez konsekwencji? Żadną. Uśmiecha się tylko głupio, ale wyrządzona innym krzywda idzie za nim jak cień, o czym najczęściej w swojej błogiej nieświadomości albo nie myśli, albo nie chce pamiętać. A gorzka wypłata od losu tak czy siak go dosięga o czym chcesz bardzo zapomnieć.

>W moim modelu ludzie nie tylko są równi ale jeszcze mogą o sobie samostanowić, są wolni.

Twój model składa się z egotycznych dzieci, które marzą by wyrwać się z pod opieki rodziców i myślą, że wtedy będą mogły o sobie samo-stanowić tzn. nie myć zębów, wstawać o godzinie 9tej, nie jeść ohydnej kaszki z mlekiem, oglądać cały dzień bajki w TV, grać na playstation. Oto wolność ala K H-K.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
03-08-2016 11:09 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>..... bitcoin funkcjonuje od 2009r. Jego bieżąca wartość to 2600zł

Już nie. 2088zł... a gdzieś nawet domykali lukę na 1800 . Kilka dni?

Giełda Cryptsy, została okradziona z 13000 Bitcoinów? Dobrze ja to liczę....26 milionów zł fiu fiu.

Co tam jeszcze..
Mike Hearn na swoim blogu stwierdził, że sprzedaje wszystkie swoje Bitcoiny i porzuca projekt który jego zdaniem nie wypalił. Główną przyczynę porażki Bitcoina upatruje w tym, że mała grupa ludzi (deweloperzy) kontrolują cały projekt. Kolejnym zarzutem jest, że deweloperzy Bitcoin Core nie robią nic w sprawie zwiększenia wielkości bloków. Następnym zarzutem jest to, że społeczność bitcoinowa staje się toksyczna i skłonna do konfliktów, ataków hackerskich i cenzury.

bitcoin.pl(*)zale-bylego-dewelopera-bitcoin

Żrą się? No patrz.
03-08-2016 11:55 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Giełda Cryptsy, została okradziona z 13000 Bitcoinów? Dobrze ja to liczę....26 milionów zł fiu fiu.

A co tu się jeszcze odjeb.... na dniach

Bitcoiny warte 280 mln złotych skradziono we wtorek wieczorem z Bitfinex, jednej z większych giełd wirtualnych walut. W ręce złodziei trafiło blisko 120 tys. bitcoinów.
businessin(*)inow-z-gieldy-bitfinex/nxsf7e7

Jadą z koksem.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Farmerze kapitalizm polega jednocześnie na współdziałaniu i na żarciu się każdego z każdym o jak najwięcej dla siebie samego.
Chodzi o taki model, w którym współdziałania jest jak najwięcej a żarcia się jak najmniej.

Bitcoiny zostały skradzione, bo w BTC kapitał nadal jest anonimowy. W moim modelu GODZINKI są jawne.
Kradzież BTC pokazuje wyraźnie moralność ludzi nawet bardzo wykształconych. Domyślam się, ze wykraść BTC z giełdy nie jest łatwo i potrzeba się trochę programowania poduczyć.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Giełda Cryptsy, została okradziona z 13000 Bitcoinów? Dobrze ja to liczę....26 milionów zł fiu fiu.
>A co tu się jeszcze odjeb.... na dniach
>Bitcoiny warte 280 mln złotych skradziono we wtorek wieczorem z Bitfinex, jednej z większych giełd wirtualnych walut. W ręce złodziei trafiło blisko 120 tys. bitcoinów.
>businessin(*)inow-z-gieldy-bitfinex/nxsf7e7
>Jadą z koksem.
>

Farmer zrozum. Niejawny kapitał ze wszystkimi tego konsekwencjami asymetrią wiedzy i możliwości, niedomówieniami, kłamstwami, mniejszymi czy większymi przekrętami prowadzi wprost do tego, ze ludzie nie mogą się wzajemnie znieść.
Właściciel myśli o pracowniku najemnym, ze to głupek, leń i złodziej, ze jak nie będziesz stał z batem nad nim to wszystko spierdoli
a pracownik najemny myśli o właścicielu, ze to złamas jakich malo, ze wyzyska cię, okłamie, okradnie tylko po to, żeby jeszcze bardziej wypasioną furą jeździć.

Wg mnie nie musi tak być. Ludzie nie muszą się wzajemnie nie lubić. Wystarczy tworzyć różnice społeczne w sposób jawny.

To byłaby kolosalna korzyść dla wszystkich gdyby wszyscy mogli sobie nawzajem zaufać. W tej chwili cała masa energii jest wydatkowana na wzajemne zwalczanie się.
03-08-2016 16:26 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Farmer zrozum. Niejawny kapitał ze wszystkimi tego konsekwencjami asymetrią wiedzy i możliwości, niedomówieniami, kłamstwami, mniejszymi czy większymi przekrętami prowadzi wprost do tego, ze ludzie nie mogą się wzajemnie znieść.

Współczuję twojej żonie

>Właściciel myśli o pracowniku najemnym, ze to głupek, leń i złodziej, ze jak nie będziesz stał z batem nad nim to wszystko spierdoli

yyyy? Serio w Berlinie tak jest?
Znów konfabulujesz...

>a pracownik najemny myśli o właścicielu, ze to złamas jakich malo, ze wyzyska cię, okłamie, okradnie tylko po to, żeby jeszcze bardziej wypasioną furą jeździć.

yyyy? Serio w Berlinie tak jest?
Znów konfabulujesz...

Prawda jest bolesna krystkonie. Trzeba pracować! ale dla ciebie praca to niewola
Ty po prostu chcesz niepracować

>Wg mnie nie musi tak być. Ludzie nie muszą się wzajemnie nie lubić. Wystarczy tworzyć różnice społeczne w sposób jawny.
Czyli szklane domy są dobre? byle w nich mieszkał krystkon.
Akceptujesz niewolnictwo (!) bylebyś wiedział kto jest panem?

>To byłaby kolosalna korzyść dla wszystkich gdyby wszyscy mogli sobie nawzajem zaufać. W tej chwili cała masa energii jest wydatkowana na wzajemne zwalczanie się.
Achhhhh w twoim systemie gość z rudery nie będzie podgryzał tego w szklanej wieży bo będzie znał jego nazwisko i stan konta.
w twoim systemie robotnik będzie chętnie pracował na nową furę właściciela bo będzie wiedział czyja to fura...

a wszyscy chętnie przeprowadza się do strefy bez mydła

rychtyk guuuupi jesteś
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Komu pracować się nie chce? Świrujesz na stare lata? Z domu wyszedłbyś kiedyś głowę przewietrzył. Mieszkam w najzwyklejszym mieszkaniu a cała jego luksusowość zawiera się w 11km odległości od fabryki i ten luksus kosztuje ponad 2/3 mojego dochodu, oczywiście tylko pomieszkiwanie, że nogę przypadkiem w pracy złamiesz i wypad.

Powinienem mieszkać 200km od fabryki, żeby fundusz starych dziadów posiadający wszystko w odległości 50km od fabryki, włącznie z fabryką, mógł to wszystko wynająć klasie społecznej wyższej ode mnie, która nie będzie marudzić, ze drogo a kali ma tylko zrobić swoje i kali ma odejść?

Ja mam taki pomysł.
Weź ty w....j ze swoim dobrodziejstwem. Idź i dzieciom Kulczyka zrób dobrze, żeby im fundusz po tatusiu procentował.
Jezu jak biedota jest niemądra, że przyjmuje takie wartości a potem bryluje po samym dnie. No ale gdybyśmy byli mądrzejsi to nie bylibyśmy biedotą.

Ja w szklanym domu? Bo kapitał jawny a podatek od własności prywatnej?
Eh ty chciwy dziadu, wszystko tylko do siebie, żebyś nie pękł jak smok wawelski.
04-08-2016 11:04 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Komu pracować się nie chce? Świrujesz na stare lata?

Myślisz, że swoją niezgodnością na wszystkich wokół, w tym przede wszystkim na szefa udowodniłeś, że ci się chce?
A dupa Jasiu.
Fakt, że musisz utrzymać gęby do wyżywienia bo sumienie gryzie nie oznacza jeszcze, że chce ci się pracować.
Chciało ci się pracować, ale nad pewnym biznesmenem żeby przejąć jego firmę za grosze (nie udało się, bo to był sprytniejszy cwaniak od ciebie)
Więcej nie pyerdol z tym 'chceniem'. NA TO NIE MA TU PRZYZWOLENIA.

> nogę przypadkiem w pracy złamiesz i wypad.

To może dokształć się i zmień pracę na lepszą z ubezpieczeniem, prywatną służbą zdrowia i nie na czarno. Czyli zacznij w końcu chcieć pracować m.in. głową, a nie tylko ruszać rękami w takt maszyny.

Jak tego nie zrobisz - utkniesz w perspektywie praczki na przedmieściach na amen, ale ty przecież tego właśnie chcesz: uczenie się to działalność na korzyść tego systemu, a pranie brudnych portek innym ludziom to szlachetne liberum veto pana K H-K.

Ostatnie pytanie: w twoim systemie jesteś pracownikiem najemnym.
Twoim szefem jest facet znany ci z imienia i nazwiska oraz stanu konta.
Wynajmujesz pokół od faceta znanego ci z imienia i nazwiska oraz stanu konta.
Gaz dostarcza ci facet znany ci z imienia i nazwiska oraz stanu konta.
Prąd tak samo. Pożywienie, ubrania etc.

Naprawdę jesteś szczęśliwszy służąc tym ludziom, jak dotąd?
To ma być ten raj?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
04-08-2016 11:19 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Szczęśliwszy będę wówczas kiedy zaakceptuję swoją rolę społeczną i pozycję a w tej chwili jestem dokładnie na przeciwnym biegunie akceptacji i poczucia szczęścia. Społeczeństwo jawi mi się wrogo.
04-08-2016 11:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Szczęśliwszy będę wówczas kiedy zaakceptuję swoją
> rolę społeczną i pozycję

Przed 2008r. ją akceptowałeś a społeczeństwo jako dojna krowa było cacy, zatem inny system ci do szczęścia potrzebny nie był. Czy może się mylę? Jednak chyba nie. Z tego wnioskuję, że do szczęścia nie trzeba wcale zmieniania systemu.
Chcesz raczej magicznego resetu od pętli, którą sobie zaciągnąłeś - tu ponownie otwarłaby się droga do szczęścia.

Jak już tu wielokrotnie napisałem, nie wierzę w żadne magiczne zmiany moralności i na to nie licz.
Nie wierzę w twoje przedstawiane tu obszernie intencje.

> a w tej chwili jestem dokładnie na przeciwnym biegunie
> akceptacji i poczucia szczęścia

Niż przed 2008r.? To oczywiste.

> Społeczeństwo jawi mi się wrogo.

Gdyż wystawiło rachunek za wieloletnie naciąganie skarbu państwa na straty, związane m.in. z twoją edukacją?
Gdyż bank wystawił rachunek powiększony o koszty komornicze i komplikacje związane ze spieniężeniem działki?
Też byłbym na przeciwnym biegunie akceptacji i poczucia szczęścia, tylko że między tobą a mną jest pewna różnica: ja zamiast klepać w klawisze po forach i gnuśnieć w pralni szukałbym rozwiązania.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
04-08-2016 20:06 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)
A jednak to był pociąg...
04-08-2016 16:23 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Farmer zrozum. Niejawny kapitał ze wszystkimi tego konsekwencjami asymetrią wiedzy i możliwości, niedomówieniami, kłamstwami, mniejszymi czy większymi przekrętami prowadzi wprost do tego, ze ludzie nie mogą się wzajemnie znieść.

Krystkon nie będę sobie łamał głowy jak wyprać pieniądze w twoim czy innym systemie.
Jeśli zakładasz że banda cwaniaków zniknie że nie będzie mafii kurestwa i ogólnie będzie cacy to chyba śnisz.
Liczysz że nikt nie da łapówy? Już ci pisałem nie będę łamał głowy jak to wypiorą.
Mogę być pewny że pociąg odejdzie jeszcze szybciej niż obecnie.

03-08-2016 16:16 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>Giełda Cryptsy, została okradziona z 13000 Bitcoinów? Dobrze ja to liczę....26 milionów zł fiu fiu.
>A co tu się jeszcze odjeb.... na dniach
>Bitcoiny warte 280 mln złotych skradziono we wtorek wieczorem z Bitfinex, jednej z większych giełd wirtualnych walut. W ręce złodziei trafiło blisko 120 tys. bitcoinów.

No i na to pomysł Krystka jest wprost znakomity! Przy jawnym kapitale, będziesz wiedział kto buchnął kasę i nawet możesz mu zrobić kiś-kiś paluszkiem. A może nawet powiesz przy tym ty-ty!!

Pozdrawiam
03-08-2016 16:42 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>Giełda Cryptsy, została okradziona z 13000 Bitcoinów? Dobrze ja to liczę....26 milionów zł fiu fiu.
>>A co tu się jeszcze odjeb.... na dniach
>>Bitcoiny warte 280 mln złotych skradziono we wtorek wieczorem z Bitfinex, jednej z większych giełd wirtualnych walut. W ręce złodziei trafiło blisko 120 tys. bitcoinów.
>No i na to pomysł Krystka jest wprost znakomity! Przy jawnym kapitale, będziesz wiedział kto buchnął kasę i nawet możesz mu zrobić kiś-kiś paluszkiem. A może nawet powiesz przy tym ty-ty!!
>Pozdrawiam

Oczywiście, że kis-kis, bo system pieniężny, który ktokolwiek kontroluje jest nic nie wart.
04-08-2016 11:09 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> No i na to pomysł Krystka jest wprost znakomity! Przy jawnym
>> kapitale, będziesz wiedział kto buchnął kasę i nawet możesz
>> mu zrobić kiś-kiś paluszkiem. A może nawet powiesz przy tym ty-ty!!
>Oczywiście, że kis-kis, bo system pieniężny, który ktokolwiek kontroluje jest nic nie wart.

Twój system jak sam tu przyznałeś jest za bardzo narażony na bezkarnych cwaniaków. Rezygnuję z niego. Myślę, że to przyświeca również innym i nie sądzę, że zaklinanie rzeczywostości coś pomoże.

PS 'rozproszona administracja', 'rozproszona konserwacja' - hihihi

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>> No i na to pomysł Krystka jest wprost znakomity! Przy jawnym
>>> kapitale, będziesz wiedział kto buchnął kasę i nawet możesz
>>> mu zrobić kiś-kiś paluszkiem. A może nawet powiesz przy tym ty-ty!!
>>Oczywiście, że kis-kis, bo system pieniężny, który ktokolwiek kontroluje jest nic nie wart.
>Twój system jak sam tu przyznałeś jest za bardzo narażony na bezkarnych cwaniaków. Rezygnuję z niego. Myślę, że to przyświeca również innym i nie sądzę, że zaklinanie rzeczywostości coś pomoże.
>PS 'rozproszona administracja', 'rozproszona konserwacja' - hihihi
>
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?


Czyli, ze wodą na młyn cwaniaków mają być - jawność, - brak kar za zdradę tajemnic, - wspólna księga kapitału, - brak osobowości prawnej, - niemożliwość przymusowej egzekucji zobowiązań, itd. ???

Jacku nie rób sobie jaj, ja próbuję rozmawiać poważnie.
04-08-2016 11:53 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czyli, ze wodą na młyn cwaniaków mają być - jawność, - brak
> kar za zdradę tajemnic

Wreszcie zdajesz się to pojmować, a przecież już wielokrotnie ci pisano: cwaniak wie, kto chce podnieść mu podatek więc wie kogo szantażować odcięciem kurka. Naprawdę tak trudno to pojąć?

> niemożliwość przymusowej egzekucji zobowiązań, itd. ???

Dokładnie. Nie ma panów w niebieskich mundurach, nie ma sędziów, nie ma prawa karnego, nie ma ustawodawcy - są za to panowie w szarych prochowach na garnuszu cwaniaka z uśmiechami od ucha do ucha na twój widok. Tak trudno to zrozumieć?

>ja próbuję rozmawiać poważnie

Gdzie? Jakoś od 1.5 roku nie zauwazyłem.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> Czyli, ze wodą na młyn cwaniaków mają być - jawność, - brak
>> kar za zdradę tajemnic
>Wreszcie zdajesz się to pojmować, a przecież już wielokrotnie ci pisano: cwaniak wie, kto chce podnieść mu podatek więc wie kogo szantażować odcięciem kurka. Naprawdę tak trudno to pojąć?
>> niemożliwość przymusowej egzekucji zobowiązań, itd. ???
>Dokładnie. Nie ma panów w niebieskich mundurach, nie ma sędziów, nie ma prawa karnego, nie ma ustawodawcy - są za to panowie w szarych prochowach na garnuszu cwaniaka z uśmiechami od ucha do ucha na twój widok. Tak trudno to zrozumieć?
>>ja próbuję rozmawiać poważnie
>Gdzie? Jakoś od 1.5 roku nie zauwazyłem.
>
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?


Jacku nie wyrażasz nic nowego ponadto, że pod groźbą kary muszę trzymać się współczesnych zasad i że masz mnie gdzieś. Z tym, że to iż człowiek drugiego człowieka ma gdzieś jest powszechne więc nie powinno mnie dziwić.
Dla mnie Panowie w niebieskich mundurkach są źródłem strukturalnego bezrobocia, ogromnej trudności zmiany roli społecznej i braku perspektyw.
04-08-2016 13:05 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jacku nie wyrażasz nic nowego ponadto, że pod groźbą kary muszę trzymać się

Uczciwości, którą podzielam ze społeczeństwem, choć ty nie podzielasz. To wyrażam.

> człowiek drugiego człowieka ma gdzieś jest powszechne więc nie powinno mnie dziwić

Nie pyerdol, masz gdzieś społeczeństwo. Zaproponowałeś mu swój model, ono ma go w dupie więc trzeba być do końca życia niezgodnym i cierpieć w imię protestu, nie zważając na swoje dzieci że w ten sposób nie mają ojca.

> Dla mnie Panowie w niebieskich mundurkach są źródłem
> strukturalnego bezrobocia

Niezłe. Może mógłbbyś na scenie robić za błazna, spróbuj kiedyś.

> ogromnej trudności zmiany roli społecznej
> braku perspektyw.

Przypominam że ogromna trudność zmiany roli społecznej wynika u ciebie z trzech rzeczy: hołdowania rozrywkom w młodości, 'dobrym' kumplom, oraz pazerności na pałac / karocę.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
04-08-2016 13:47 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ja oczywiście mam wrażenie, że społeczeństwo jest w swej masie bezsilne tak jak ja i podlega zmowie cwaniaków. Ty oczywiście stwierdzisz, ze to nadzieja nie racjonalne spojrzenie w myśl im gorzej tym lepiej.

Mógłbym zgodzić się z tobą, ze współczesny ustrój akceptuje starsze pokolenie, natomiast młodsze w ogóle nie myśli poważnie o życiu.
Tkwienie w tym modelu uważam za bardzo niekorzystne ale ty chyba już o tym wiesz.
04-08-2016 14:11 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ja oczywiście mam wrażenie, że społeczeństwo jest w swej masie
> bezsilne tak jak ja i podlega zmowie cwaniaków

Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie personalizujesz społeczeństwo, ono nie działa jak jeden człowiek, ani nawet jak pół.

> Ty oczywiście stwierdzisz, ze to nadzieja nie racjonalne
> spojrzenie w myśl im gorzej tym lepiej

Widzę że odbija się w tobie marzenie robotnika i chłopa z przełomu 18 i 19 wieku.
Tylko że wtedy było ich 90% w kiepskiej sytuacji, dziś takich jak ty frustratów jest może 1% (tu zapewne znów nastąpi wycieranie sobie gęby kelnerką).

> Mógłbym zgodzić się z tobą, ze współczesny ustrój akceptuje
> starsze pokolenie, natomiast młodsze w ogóle nie myśli poważnie o życiu.

Młodsze pokolenie w ogóle myśli dziś inaczej, w dobie postępującego dobrobytu rozumuje m.in. znacznie krótszymi kategoriami niż ich odpowiednicy kiedyś.
Poza tym nie wciskaj kitu, że ty kiedyś np. w latach szkolnych myślałeś poważnie o życiu, bo pęknę ze śmiechu

> Tkwienie w tym modelu uważam za bardzo niekorzystne

Dla ciebie - wyjątkowego człowieka o imieniu ''1%' tkwienie w obecnej sytuacji z pewnością, ale to przecież żadna wina ludzkości jest.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jesli społeczeństwa nie traktować jak 1 organizm to jaki sens ma to pojęcie?
Jesli jest tylko 1% frustratów, bo wszyscy pięknie zadowoleni to o jakim kryzysie może być w ogóle mowa??? Co wówczas znaczy pojęcie kryzysu???

Manipulujesz Jacku, jak każdy porządny cwaniak.
04-08-2016 15:08 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Jesli społeczeństwa nie traktować jak 1 organizm to jaki sens ma to pojęcie?

Sens grupy ludzkiej związanej językiem, zwyczajami, kulturą, przeszłoscią id.

>Jesli jest tylko 1% frustratów, bo wszyscy pięknie zadowoleni

Samych frustratów jest akurat więcej.
Jednak nie ma aż tyle ludzi, którzy latami przymierzali sobie finansową strzelbę do kolana, żeby w końcu z niej strzelić i zasłaniać się później "nie wiedziałem, że to strzela!".
Twój etos wcale nie jest taki znów popularny jak myślisz.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
04-08-2016 15:12 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> to o jakim kryzysie może być w ogóle mowa??? Co wówczas znaczy pojęcie kryzysu???

To zależy, o jakim ty chcesz mówić.
Na razie ciągle przynudzasz tu o swoim kryzysie związanym z osobistą głupotą i jeszcze dziwisz się, że normalni ludzie (nawet ubodzy, czy gnębieni przez los) nie chcą tego słuchać.

Ty odrzucasz ludzi i gardzisz nimi - oni odrzucą ciebie, proste.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
04-08-2016 14:34 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> społeczeństwo (..) podlega zmowie cwaniaków

Zresztą cały tragizm twojej ślepoty polega na tym, że proponujesz społeczeństwu znacznie bardziej cwaniacki system, niż jest obecnie i za nic w świecie (no może poza magicznym resertem) nie chcesz otworzyć oczu, żeby to ujrzeć.
Typowy przejaw ślepej wiary w swoją wielkosć, odpornej na racjonalne argumenty.
Smutne.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
04-08-2016 15:31 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> społeczeństwo jest w swej masie bezsilne tak jak ja i podlega zmowie cwaniaków

Czyżbyś wykluczał się z tej grupy cwaniaków? A kto próbował ograbić pewnego biznesmena, próbując przejąć jego firmę za grosze? Może już zostań przy swoim wyznaniu win Cytat:
Działałem wbrew zasadom, o których można powiedzieć, że mnie i innych karmiły. W konsekwencji łamania zasad a także niespełnienia oczekiwań innych zostałem społecznie wykluczony, zepchnięty na margines i klepię biedę.

Teraz pytanie: czy to co się stało uważasz za niesprawiedliwe? Niekonsekwentne? Jeśli tak, to dlaczego?
Chcesz promować działania wbrew karmiącym zasadom, promować łamanie ich?
A może chciałbyś spychaniem na margines i klepaniem biedy obciążyć zwykłych pracowitych ludzi, by cwaniaków za ich niecne krętactwa wynosić na piedestał?

Hm. I ty chcesz zyskać zwolenników..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
04-08-2016 16:46 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Ja oczywiście mam wrażenie, że społeczeństwo jest w swej masie bezsilne tak jak ja i podlega zmowie cwaniaków.

To się nazywa obsesja, to się leczy
05-08-2016 07:25 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> pod groźbą kary muszę trzymać się współczesnych zasad i że masz mnie gdzieś

Każdy, nawet najgłupszy karczek chciałby wprowadzić swoje zasady, zwłaszcza jeśli z dotychczasowymi ma jakiś kłopot, bo ktoś mu pokazał gdzie jego miejsce w szeregu z obecnymi kwalifikacjami. Nic nowego Krystianie nie napisałeś.

Owszem, mam gdzieś twoje klepanie w klawisze, gdyż m.in. widzę nieodostatecznosć powodów zmiany.
Bardzo się starasz, klepiesz, widzisz że twoje osobiste powody nie wystaczają i jak każdy mesjasz chwytasz się 'uzdrawiania społeczeństwa' czy 'wyzwalania go z oków' ale z jakiegoś nieznanego ci powodu to znów cholernie nieprzekonujace jest.

Byłbyś bardziej przekonujacy, gdybyś coś faktycznie zrobiłw w życiu: np. stworzył firmę w której ludzie nieźle by zarabiali w dobrych warunkach.

Ale każdy głupek, gdy boli - chce wpierw stworzyć swoje zasady, a nie chce zrozumieć obecnych.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
05-08-2016 08:38 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> pod groźbą kary muszę trzymać się współczesnych zasad i że masz mnie gdzieś
>Każdy, nawet najgłupszy karczek chciałby wprowadzić swoje zasady, zwłaszcza jeśli z dotychczasowymi ma jakiś kłopot, bo ktoś mu pokazał gdzie jego miejsce w szeregu z obecnymi kwalifikacjami. Nic nowego Krystianie nie napisałeś.

Krystkon, zostałeś zjedzony tymi argumentami.

Obecne zasady nie są najlepsze i w teorii da się to zoptymalizować, ale wtedy i tak ludzie będą cierpieli. Żaden system nie wyeliminuje np nierówności, bo to na niej opiera się pieniądz. Przecież gdyby wszyscy mieli tyle samo to nikt nie miałby niczego. Zawsze będą więc ludzie, którym system nie będzie pasował, ale bycie w tej grupie wcale nie nadaje wartości Twoim teoriom. Wiesz czemu nie przyznasz się do błędu? Bo boisz się, że zmarnowałeś swoje życie na głupie rozkminy. Nie chcesz przyjąć do wiadomości, że ludzie Cię nie cierpią, albo się z Ciebie śmieją, więc wmawiasz sobie, że walczysz w słusznej sprawie. Dokładnie tak jak katolik, Duch Prawdy, albo nasz forumowy wegetarianin e-duch. Możesz to jeszcze odwrócić - więcej negacji, a mniej teoretyzwania i wiary powinno pomóc.
05-08-2016 10:04 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Olsonie nie potrzebuję niczego negować, żeby zdać sobie sprawę, ze ludzie mnie nie cierpią i że ja nie cierpię zwolenników współczesnego kapitalizmu.
Poróżniliśmy się. Czuję inaczej niż przeciętny człowiek, nasze dobro i zło różni się. Kiedy myśli ludzi biegną w przedziwnych kierunkach ich obcowanie nie jest przyjemne.

System najlepszy z możliwych?? O matko! Wg czyjej definicji dobra?
Kto, jeśli nie ja, spróbuję coś zmienić?

Czy w moich postulatach jest coś, cokolwiek o równości majątkowej?
Wprost przeciwnie postuluję nierówność. Szarley z Jackiem zarzucają mi, że w moim modelu kika osób zdobyliby wszystko i mogliby szantażować wszystkich a ty próbujesz zarzucić mi dążenie do równości majątkowej. Popierasz argumenty Jacka ale nie potrafisz się z nim zgodzić w żadnej innej sprawie jak tylko tej, ze jesteś przeciwko mnie.

To forum nie jest pępkiem świata, trochę klasy średniej która żyje jak babeczki w lukrze, inni ludzie miewają trudniejsze życie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Olsonie nie potrzebuję niczego negować, żeby zdać sobie sprawę, ze ludzie mnie nie cierpią i że ja nie cierpię zwolenników współczesnego kapitalizmu.
>Poróżniliśmy się. Czuję inaczej niż przeciętny człowiek, nasze dobro i zło różni się. Kiedy myśli ludzi biegną w przedziwnych kierunkach ich obcowanie nie jest przyjemne.

Mi to właśnie sprawia przyjemność. Gdyby wszyscy myśleli tak samo, to byłaby okropna nuda. A, że zazwyczaj ludzie sami sobie przeczą i gadają bzdury bez pokrycia, a dodatku chcą je wcisnąć jako prawdy objawione, to bardzo dobrze, bo walka skazana na zwycięstwo jest dla mnie przyjemnością. Gdy przegram to też dobrze, bo zyskuję dzięki temu nowy wgląd i przyjmuję zwycięski pogląd. Czujesz się nieprzyjemnie, bo podświadomie masz przeczucie, że się mylisz, a oni mają rację. Twoje wpisy służą udowodnieniu sobie czegoś za pomocą innych, a nienawidzisz ich bo nie masz nad nimi kontroli. Właśnie negacja jest Ci potrzebna, ale zrobisz to co zechcesz/będziesz musiał.

Ja mam w pewnym sensie dość oszołomstwa. Wiele razy oberwało mi się w życiu za bycie dobrym i miłym, czułem się wyprany z energii, a druga osoba i tak zostawała przy swoim błędnym, obalonym zdaniu. W pewnym momencie po prostu zacząłem się cieszyć z tego, że ludzie sami sobie w ten sposób szkodzą. Barany idące na rzeź. Czas iść po popcorn

>System najlepszy z możliwych?? O matko! Wg czyjej definicji dobra?

Niczyjej. Wyobraź sobie eksperyment myślowy, w którym wiesz wszystko - któryś system okaże się wtedy optymalny.

>Kto, jeśli nie ja, spróbuję coś zmienić?

No nikt, tylko Krystkon próbuje coś zmieniać przekonując na forum grupkę maksymalnie 5 osób, które chcą z Tobą dyskutować. Wyrocznia mówi Ci, że jesteś wybrańcem.

>Czy w moich postulatach jest coś, cokolwiek o równości majątkowej?
>Wprost przeciwnie postuluję nierówność. Szarley z Jackiem zarzucają mi, że w moim modelu kika osób zdobyliby wszystko i mogliby szantażować wszystkich a ty próbujesz zarzucić mi dążenie do równości majątkowej.

Nie no, zajebisty model. Jestem pod wrażeniem. Marzę o tym żeby rzucić wszystko i przenieść się do świata, w którym grupa psychopatów trzyma łapę na mojej własności.

>Popierasz argumenty Jacka ale nie potrafisz się z nim zgodzić w żadnej innej sprawie jak tylko tej, ze jesteś przeciwko mnie.

W różnych sprawach się z nim zgadzam. Razi mnie u niego tylko ten idealizm i wiara w psychologię.

>To forum nie jest pępkiem świata, trochę klasy średniej która żyje jak babeczki w lukrze, inni ludzie miewają trudniejsze życie.

Życie to nie tylko kasa i dominacja.
05-08-2016 15:05 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>A, że zazwyczaj ludzie sami sobie przeczą i gadają bzdury bez pokrycia, a dodatku chcą je wcisnąć jako prawdy objawione, to bardzo dobrze, bo walka skazana na zwycięstwo jest dla mnie przyjemnością.
Jeden z dziesiątków przykładów: Problem z Tobą jest taki, że podałeś tutaj tylko swoje wierzenia, a materializm to Twój odpowiednik Boga. I jak tu rozmawiać z trollem, któremu wydaje się, że wie wszystko? To są podstawy: żadna obiektywna rzeczywistość nie jest nam dana. Mamy dostępną jedynie interpretację naszych zmysłów i umysłu. Tchórze muszą w coś wierzyć, więc nie pasuje im jedyna poznawalna prawda, że prawda absolutna nie istnieje.

>Gdy przegram to też dobrze, bo zyskuję dzięki temu nowy wgląd i przyjmuję zwycięski pogląd.
Jak może przegrać ktoś kto nie tylko nie potrafi zrozumieć co piszą inni, ale nawet nie bardzo rozumie tego co sam pisze? Merytoryczne spory, rozmowy, czy dyskusje nie są ringami sportowymi, a tym bardziej nie są polami bitew. Słuchając argumentów oponentów i będąc na argumentację otwartymi odnosimy tylko korzyści, gdyż mamy wówczas możliwość optymalizacji naszych poglądów. Stąd mój udział w naszym forum, który kiedyś przynosił mi wiele korzyści www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 ale teraz też nie tracę. Nawet tylko wykazując głupotę niektórych wypowiedzi.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Gdy przegram to też dobrze, bo zyskuję dzięki temu nowy wgląd i przyjmuję zwycięski pogląd.
>Jak może przegrać ktoś kto nie tylko nie potrafi zrozumieć co piszą inni, ale nawet nie bardzo rozumie tego co sam pisze?

Znów się poplułeś. Sam się przyznałeś do niezrozumienia moich wypowiedzi. Reszta to konfabulacje.

>Merytoryczne spory, rozmowy, czy dyskusje nie są ringami sportowymi, a tym bardziej nie są polami bitew.

Nie są, ale gdy troll robi śmietnik to dyskusja zamienia się w pole bitwy. Być może właśnie dlatego nie przyznasz się do błędu, a gdybym wziął Cię pod włos może byłoby inaczej.

>Słuchając argumentów oponentów i będąc na argumentację otwartymi odnosimy tylko korzyści, gdyż mamy wówczas możliwość optymalizacji naszych poglądów.

O tym piszę, ale Ty nie słuchasz żadnych innych poglądów niż te uznane przez Ciebie a priori.

>Stąd mój udział w naszym forum, który kiedyś przynosił mi wiele korzyści www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 ale teraz też nie tracę. Nawet tylko wykazując głupotę niektórych wypowiedzi.
>@@@
>.
Głównie swoich.
05-08-2016 16:41 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Trudno nie przyznać Panu racji, gdy swoim uporem udowadnia tu wszystkim, iż nie ma granic kompromitacji.

>Gdy przegram to też dobrze, bo zyskuję dzięki temu nowy wgląd i przyjmuję zwycięski pogląd.
Jak może przegrać ktoś kto nie tylko nie potrafi zrozumieć co piszą inni, ale nawet nie bardzo rozumie tego co sam pisze? Merytoryczne spory, rozmowy, czy dyskusje nie są ringami sportowymi, a tym bardziej nie są polami bitew. Słuchając argumentów oponentów i będąc na argumentację otwartymi odnosimy tylko korzyści, gdyż mamy wówczas możliwość optymalizacji naszych poglądów. Stąd mój udział w naszym forum, który kiedyś przynosił mi wiele korzyści www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 ale teraz też nie tracę. Nawet tylko wykazując głupotę niektórych wypowiedzi.

>Znów się poplułeś. Sam się przyznałeś do niezrozumienia moich wypowiedzi. Reszta to konfabulacje.
Merytoryczne spory, rozmowy, czy dyskusje nie są ringami sportowymi, a tym bardziej nie są polami bitew.
>Nie są, ale gdy troll robi śmietnik to dyskusja zamienia się w pole bitwy. Być może właśnie dlatego nie przyznasz się do błędu, a gdybym wziął Cię pod włos może byłoby inaczej.
Słuchając argumentów oponentów i będąc na argumentację otwartymi odnosimy tylko korzyści, gdyż mamy wówczas możliwość optymalizacji naszych poglądów.
>O tym piszę, ale Ty nie słuchasz żadnych innych poglądów niż te uznane przez Ciebie a priori.

Stąd mój udział w naszym forum, który kiedyś przynosił mi wiele korzyści, ale teraz też nie tracę. Nawet tylko wykazując głupotę niektórych wypowiedzi.
>Głównie swoich.
Zapewne ma Pan sporo racji, może nawet same racje, ale jak dotychczas ani Pan, ani żaden inny troll mi tego tu nie wykazał. Natomiast, gdy gdzieś się zagalopowałem lub zwyczajnie pomyliłem i ktoś mi to pokazał, to zwyczajnie przepraszałem i z błędu się wycofywałem. Na tym między innymi racjonalne podejście polega. Tylko święcie wierzący we własną rację głupcy tkwią w uporze. Gdy fakty im przeczą to źle dla faktów, gdy ludzie to niech się strzegą, gdy zabraknie argumentów merytorycznych pozostaje jeszcze argument pały.

Na przykład dostałem mail od forumowicza, który się podaje za informatyka na prywatny adres: Myślisz oszuście, że ktoś rozsądny weźmie na poważnie Twoje kłamstwa? W trakcie tej wymiany zdań dostałem kilka maili z podziękowaniami za sprowokowanie Cię do zrobienia z siebie głupka i bynajmniej nie od Ducha Prawdy i ZbyszkazWarszawy.

W realu za taki sposób dyskusji byłbyś zwyczajnie wykluczony społecznie, albo od kogoś impulsywnego dostałbyś po gębie. W internecie każdy leszcz kozaczyć może, czyż nie?
>------------------

Aby odpowiedzieć, odpisz na adres moc.liamg@pp.enoelroc.nod

Lokalny Don Corleone liczył, iż się złapię i mu odpowiem, a wtedy to on już pokaże na co go stać. Jest tak wściekły, iż korzysta z wszelakich prowokacji aby mnie dojść. >Imię i nazwisko oczywiście też prawdziwe?

@@@
.
05-08-2016 17:22 
 Ocena-2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zapewne ma Pan sporo racji, może nawet same racje, ale jak dotychczas ani Pan, ani żaden inny troll mi tego tu nie wykazał.

Nie wiem czy mam rację, bo unikasz konfrontacji argumentów i ukrywasz to pod atakami personalnymi. Nie wykazałem? No nie, bo do zacietrzewionego trolla nic nie trafia. Można tłumaczyć i tłumaczyć, a troll wytnie akurat te wartościowe wypowiedzi i odpowie na wątki poboczne, które przeważnie są atakiem personalnym.

>Natomiast, gdy gdzieś się zagalopowałem lub zwyczajnie pomyliłem i ktoś mi to pokazał, to zwyczajnie przepraszałem i z błędu się wycofywałem.

Ale nie w momencie gdy a priori zaatakowałeś mnie za jakieś stwierdzenie. W takich sytuacjach plebejusze bronią swojego zdania bardziej niż własnej rodziny.

>Na tym między innymi racjonalne podejście polega. Tylko święcie wierzący we własną rację głupcy tkwią w uporze.

Czyli uważasz się za głupka, czy nie widzisz, że tkwisz w uporze?

>Gdy fakty im przeczą to źle dla faktów, gdy ludzie to niech się strzegą, gdy zabraknie argumentów merytorycznych pozostaje jeszcze argument pały.

I oczywiście Bogusławski jest wyrocznią znającą fakty, więc wystarczy napisać "bzdura" i już wiadomo, że Olson nie ma racji. Sam się chyba nie czytasz, a zagalopowałeś się na tyle, że boisz się przyznać do błędu, bo wyszłoby na to, że bezpodstawnie mnie obrażałeś.

>Na przykład dostałem mail od forumowicza, który się podaje za informatyka na prywatny adres: Myślisz oszuście, że ktoś rozsądny weźmie na poważnie Twoje kłamstwa? W trakcie tej wymiany zdań dostałem kilka maili z podziękowaniami za sprowokowanie Cię do zrobienia z siebie głupka i bynajmniej nie od Ducha Prawdy i ZbyszkazWarszawy.
> W realu za taki sposób dyskusji byłbyś zwyczajnie wykluczony społecznie, albo od kogoś impulsywnego dostałbyś po gębie. W internecie każdy leszcz kozaczyć może, czyż nie?
>>------------------

> Aby odpowiedzieć, odpisz na adres moc.liamg@pp.enoelroc.nod
>Lokalny Don Corleone liczył, iż się złapię i mu odpowiem, a wtedy to on już pokaże na co go stać. Jest tak wściekły, iż korzysta z wszelakich prowokacji aby mnie dojść. >Imię i nazwisko oczywiście też prawdziwe?
>@@@
>.

A dlaczego nie zacytowałeś całej wiadomości? Po to napisałem tego maila żeby zweryfikować czy tamto imię i nazwisko otrzymane od życzliwych osób jest prawdziwe, czy może to z nicka na forum. Reszta to konfabulacje i zdradzenie moich danych oraz prywatnej korespondencji, co też przewidziałem i dlatego zmieniłem maila na fikcyjnego na moment. No i oczywiście projekcja wściekłości, co mnie niezmiernie bawi, bo właśnie takiej reakcji oczekiwałem.

#thuglife
05-08-2016 19:33 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Stąd mój udział w naszym forum, który kiedyś przynosił mi wiele korzyści, ale teraz też nie tracę. Nawet tylko wykazując głupotę niektórych wypowiedzi.
>Głównie swoich.
Zapewne ma Pan sporo racji, może nawet same racje, ale jak dotychczas ani Pan, ani żaden inny troll mi tego tu nie wykazał. Natomiast, gdy gdzieś się zagalopowałem lub zwyczajnie pomyliłem i ktoś mi to pokazał, to zwyczajnie przepraszałem i z błędu się wycofywałem. Na tym między innymi racjonalne podejście polega. Tylko święcie wierzący we własną rację głupcy tkwią w uporze. Gdy fakty im przeczą to źle dla faktów, gdy ludzie to niech się strzegą, gdy zabraknie argumentów merytorycznych pozostaje jeszcze argument pały.


>Nie wiem czy mam rację, bo unikasz konfrontacji argumentów i ukrywasz to pod atakami personalnymi.
www.racjon(*).php/s,700629/z,0/d,10#w704335
www.racjon(*).php/s,700629/z,0/d,11#w704442
www.racjonalista.pl/forum.php/s,717787#w717809
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,716930#w717774

> Nie wykazałem? No nie, bo do zacietrzewionego trolla nic nie trafia. Można tłumaczyć i tłumaczyć, a troll wytnie akurat te wartościowe wypowiedzi i odpowie na wątki poboczne, które przeważnie są atakiem personalnym.
Zwyczajny ping-pong, ale mnie satysfakcjonuje ocena ogółu czytelników. Jeżeli większość zrozumiała, to wystarczy. Wszyscy ani nie mogą, ani nie muszą.

Natomiast, gdy gdzieś się zagalopowałem lub zwyczajnie pomyliłem i ktoś mi to pokazał, to zwyczajnie przepraszałem i z błędu się wycofywałem.
>Ale nie w momencie gdy a priori zaatakowałeś mnie za jakieś stwierdzenie. W takich sytuacjach plebejusze bronią swojego zdania bardziej niż własnej rodziny.
Nie jestem plebejuszem i średnio obchodzą mnie reakcje prostaków. Zaś prości ludzie są ciekawi świata i wolą pytać - tam gdzie czegoś nie wiedzą lub nie są pewni - i mam do nich ogromny szacunek. Tak, mnie i w domu i w szkole i na uczelni uczono.

Na tym między innymi racjonalne podejście polega. Tylko święcie wierzący we własną rację głupcy tkwią w uporze.
>Czyli uważasz się za głupka, czy nie widzisz, że tkwisz w uporze?
Na podobnym poziomie prowadzi Pan tu całą polemikę ze mną i poważnie się zastanawiam nad Pańskim zdrowiem, gdyż zupełnie nie rozumiem jak można być mocno zacietrzewionym aby do człowieka nie dodarło, iż taką prymitywną, wprost chamską permanentną agresją to on najbardziej dyskredytuje samego siebie. Przynajmniej w ocenach samodzielnie myślącej inteligencji.

Gdy fakty im przeczą to źle dla faktów, gdy ludzie to niech się strzegą, gdy zabraknie argumentów merytorycznych pozostaje jeszcze argument pały.
>I oczywiście Bogusławski jest wyrocznią znającą fakty, więc wystarczy napisać "bzdura" i już wiadomo, że Olson nie ma racji.
Fakty są takie, iż Bogusławski pomimo swojego werystycznego charakteru otrzymał statystycznie trzy plusy za każdą wypowiedź. Czy inteligentny czytelnik może przypuszczać, iż zostałby tak dobrze ocenianym, jak Pan wraz z kilkoma innymi trollami jego postępowanie opisuje? Pan naprawdę w to wierzy?

> Sam się chyba nie czytasz, a zagalopowałeś się na tyle, że boisz się przyznać do błędu, bo wyszłoby na to, że bezpodstawnie mnie obrażałeś.
Wielce Szanowny Panie, wystarczy spokojnie poczytać Pański zacietrzewiony atak na mnie, przy użyciu najbardziej chamskich epitetów. Nie musiałem i nie chciałem Wielce Szanownego Pana obrażać, to zupełnie nie w moim stylu. Przecież w zupełności wystarczało wykazywać, iż Pan bzdury tu wypisuje, aby czuł się Pan śmiertelne przeze mnie obrażony i starał się wylewać na mnie całe dostępne mu szambo.

To przecież Pan z braku argumentów sprowadził naszą rozmowę na samo dno. To Panu, gdy nie wychodziło prostackie ubliżanie z formą Pan połączone musiał przejść na formę ty. Rozumiem, gdy ja pisałem, iż moim zdaniem Szanowny Pan tu trolluje, to Szanowny Pan musiał pojechać z grubej rury, tak jak mamusia go nauczyła: >Ty trollu zamilcz jeśli nie masz nic merytorycznego do powiedzenia. >No i znów trollujesz (zrezygnuję z formy "Pan" żeby nie czuć się zbrukanym używając języka szacunku do kogoś kto tak atakuje).
Tak, przyznaję się podpuszczałem Pana, tak jak lubię podpuszczać zadufanych w swoją mądrość przeróżnych durni, ale to nie ja całą Pańską durnotę tu pokazałem, to musiał Pan sam uczynić. Nikt nikogo tu nie skompromituje, tu większość czytelników to mądrzy samodzielnie rozumujący ludzie, dlatego tu każdy musi skompromitować się sam.

Wbrew temu co się Panu zdaje, tu kilkanaścioro forumowiczów zna mnie osobiście, a jeszcze kilkunastu moich znajomych nasze forum czyta. Zależy mi na tym aby nie kompromitować Bogusławskiego. Nie zmieniam nicka i nie udaję kogoś innego, podobne poglądy mam od kilkudziesięciu lat i zmieniają się one ewolucyjnie pod wpływem lektur, doświadczeń i faktów, ale na szczęście ani nie muszę wstydzić się swoich poglądów i działań sprzed kilkudziesięciu lat, ani też raptownie zmieniać swoich poglądów na jakikolwiek temat. www.racjon(*)/z,0/d,2/s,717787/i,84#w718116

@@@
.
06-08-2016 15:24 
 Ocena-1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie wiem czy mam rację, bo unikasz konfrontacji argumentów i ukrywasz to pod atakami personalnymi.
>www.racjon(*).php/s,700629/z,0/d,10#w704335
>www.racjon(*).php/s,700629/z,0/d,11#w704442
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,717787#w717809
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,716930#w717774

O to, to. Dzięki za dostarczenie tych ataków, nie chciałoby mi się ich wklejać.

>Zwyczajny ping-pong, ale mnie satysfakcjonuje ocena ogółu czytelników. Jeżeli większość zrozumiała, to wystarczy. Wszyscy ani nie mogą, ani nie muszą.

Powtarzasz się. Twoje "argumenty" to "bo większość powiedziała", albo "bo oficjalnie tak ustalono". Większość to idioci, więc wszystko jasne.

>Nie jestem plebejuszem i średnio obchodzą mnie reakcje prostaków. Zaś prości ludzie są ciekawi świata i wolą pytać - tam gdzie czegoś nie wiedzą lub nie są pewni - i mam do nich ogromny szacunek. Tak, mnie i w domu i w szkole i na uczelni uczono.

Plebejusze czyli ludzie z reguły z wysokim ego, którym wydaje się, że mają rację i gdy ktoś to neguje motają się i emocjonują. Jesteś właśnie taki.

>Na podobnym poziomie prowadzi Pan tu całą polemikę ze mną i poważnie się zastanawiam nad Pańskim zdrowiem, gdyż zupełnie nie rozumiem jak można być mocno zacietrzewionym aby do człowieka nie dodarło, iż taką prymitywną, wprost chamską permanentną agresją to on najbardziej dyskredytuje samego siebie. Przynajmniej w ocenach samodzielnie myślącej inteligencji.

Kolejny raz stawiasz się wyżej bez argumentu i projektujesz na mnie swoje zacietrzewienie. To co uważasz za agresję to specyficzny sposób przekazu, którego nie rozumieją np wczuci debile i sterowane pacynki, które obudzają się gdy ktoś użyje słowa "kurwa". Pocisk na rajtki to nie zawsze agresja. Zobacz np czym są dissy w rapie. Ja zastosowałem tu kilka metod, które kiedyś jeszcze opiszę na forum. Mają one na celu zdenerwować kłamcę i wywołać w nim dysonans poznawczy i sprawić żeby kierował się emocjami, które ja powoduję. Dzięki temu odpowiadasz jak schizofrenik, który za każdym razem odwraca kota ogonem i nie przyznaje się do błędu. Gdybym napisał to samo biorąc Cię pod włos i zmieniając formę zapewne w wielu punktach zauważyłbyś swój błąd i przyznał mi rację. Nie jest to jednak możliwe u ludzi z wysokim ego, którym piszę się wszystko wprost i w dosadny, bezkompromisowy sposób.

>>I oczywiście Bogusławski jest wyrocznią znającą fakty, więc wystarczy napisać "bzdura" i już wiadomo, że Olson nie ma racji.
>Fakty są takie, iż Bogusławski pomimo swojego werystycznego charakteru otrzymał statystycznie trzy plusy za każdą wypowiedź. Czy inteligentny czytelnik może przypuszczać, iż zostałby tak dobrze ocenianym, jak Pan wraz z kilkoma innymi trollami jego postępowanie opisuje? Pan naprawdę w to wierzy?

Werystyczny charakter, dobry żart No tak, Panie Celebryto Fideisto - plusiki najważniejsze, vox populi i tego typu sprawy, które ja mam głęboko w dupie. Więcej osób słucha disco polo niż wartościowej muzyki i podobnie jest z plusikami od plebsu. Widzisz, nie gram pod publikę, dlatego mogę szanować osoby, które zostawią plusik przy wypowiedziach takie jak ta. Jeśli nikt mi go nie kliknie to też dobrze. Dla mnie liczy się to, że wytknąłem Ci sprzeczności i hipokryzję, a Ty poza atakami ad personam nie potrafiłeś się do tego odnieść.

>Wielce Szanowny Panie, wystarczy spokojnie poczytać Pański zacietrzewiony atak na mnie, przy użyciu najbardziej chamskich epitetów.

A potem się obudzisz z mokrą kołdrą

>Nie musiałem i nie chciałem Wielce Szanownego Pana obrażać, to zupełnie nie w moim stylu.



>Przecież w zupełności wystarczało wykazywać, iż Pan bzdury tu wypisuje,

Pokaż choć jedną wypowiedź, w której wykazałeś mi, że wypisuję bzdury. Ty tylko napisałeś, że rzekomo je wypisuję, ale gdy prosiłem o argumenty doczekałem się jedynie emocjonalnej sraczki z Twojej strony.

>aby czuł się Pan śmiertelne przeze mnie obrażony i starał się wylewać na mnie całe dostępne mu szambo.

To jest 5%. Żadnej obrazy nie odczuwam. Jedynie pogardę i satysfakcję.

>To przecież Pan z braku argumentów sprowadził naszą rozmowę na samo dno. To Panu, gdy nie wychodziło prostackie ubliżanie z formą Pan połączone musiał przejść na formę ty.

Ile razy trzeba trollowi pisać żeby zrozumiał? To jest internet, tu się pisze na Ty i i tak za długo niepotrzebnie bawiłem się w takie ceregiele.

>Tak, przyznaję się podpuszczałem Pana, tak jak lubię podpuszczać zadufanych w swoją mądrość przeróżnych durni, ale to nie ja całą Pańską durnotę tu pokazałem, to musiał Pan sam uczynić.

Teraz odwracanie kota ogonem i powtarzanie moich wpisów pod moim adresem. Zaraz napiszę X, to doczekam się ataku X w moją stronę. Piękny festiwal projekcji

>Nikt nikogo tu nie skompromituje, tu większość czytelników to mądrzy samodzielnie rozumujący ludzie, dlatego tu każdy musi skompromitować się sam.

Lizanie dupki, żebranie o plusy. Żenada.
06-08-2016 22:50 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

>Zobacz np czym są dissy w rapie.

Well..

Koniowi zamelduj te dissy. "Sraczki dostałeś od tych dissów". Nie czytam twoich wpisów ale pałętasz się po wątkach sraczkując więc ci powiem że chcąc nie chcąc przeczytałem tą gównoburzę z twoim udziałem.
Odsiałem kiedyś twoje wpisy tutaj (na forum) a w moim prywatnym rankingu lokujesz się w okolicy objawień z tablicy rejestracyjnej( if you know what i mean).
"Reprezentujesz" frakcję która wisi mi i powiewa.
05-08-2016 19:56 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>A dlaczego nie zacytowałeś całej wiadomości?
Zacytowałem dokładnie całość maila jakiego od Szanownego Pana otrzymałem. Ani nie lubię manipulować, gdyż wiem, iż kłamstwo ma krótkie nogi, ani nie muszę. Pan natomiast cały czas tu różnych większych i mniejszych krętactw dokonuje.

>Po to napisałem tego maila żeby zweryfikować czy tamto imię i nazwisko otrzymane od życzliwych osób jest prawdziwe, czy może to z nicka na forum.
Czyli dokładnie Pan potwierdza to co napisałem. Chciał się Pan dowiedzieć tego co merytorycznie nie jest Panu do niczego potrzebne, natomiast w atakach personalnych, a może i nie tylko, mogłoby się przydać.

>Reszta to konfabulacje
Nie reszta to Pańskie manipulacje. Kłamstwo w żywe oczy.

> i zdradzenie moich danych oraz prywatnej korespondencji,
Nie ma żadnej prywatnej korespondencji, gdy ktoś nie proszony przesyła ci swój hejt: "Myślisz oszuście, że ktoś rozsądny weźmie na poważnie Twoje kłamstwa? W trakcie tej wymiany zdań dostałem kilka maili z podziękowaniami za sprowokowanie Cię do zrobienia z siebie głupka i bynajmniej nie od Ducha Prawdy i ZbyszkazWarszawy.

W realu za taki sposób dyskusji byłbyś zwyczajnie wykluczony społecznie, albo od kogoś impulsywnego dostałbyś po gębie. W internecie każdy leszcz kozaczyć może, czyż nie?"


>co też przewidziałem i dlatego zmieniłem maila na fikcyjnego na moment.
Czyli dalej krętactwa małego cwaniaczka, udającego poważnego forumowicza.

> No i oczywiście projekcja wściekłości, co mnie niezmiernie bawi, bo właśnie takiej reakcji oczekiwałem.
Tak, Wielce Szanownego Pana to bawi, gdyż jest to na jego warzywnym poziomie, a czyja tu wściekłość i czyje chamskie ataki to w miarę sprawiedliwie ocenią czytający. Mnie to nie bawi i nie uważam aby to był postulowany poziom sporów na naszym forum.

To co chciałem aby Pan tu pokazał, to Pan aż nadto zaprezentował. Myślę, iż mentalnie to już poznał Pana każdy kto Pańskie wypowiedzi przeczytał i potrafi samodzielnie myśleć. To już wszystko z mojej strony.

@@@
.
05-08-2016 22:22 
 Ocena 6 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> gdy ktoś nie proszony przesyła ci swój hejt:
> "Myślisz oszuście, że ktoś rozsądny weźmie na poważnie
> Twoje kłamstwa? W trakcie tej wymiany zdań dostałem kilka maili z
> podziękowaniami za sprowokowanie Cię do zrobienia z siebie głupka i
> bynajmniej nie od Ducha Prawdy i ZbyszkazWarszawy.
> W realu za taki sposób dyskusji byłbyś zwyczajnie wykluczony
> społecznie, albo od kogoś impulsywnego dostałbyś po gębie"

> co też przewidziałem i dlatego zmieniłem maila na fikcyjnego na moment.

Prawdziwy geniusz.
Ciekawe jak małym trzeba być, jak nie mieć w życiu prywatnym nic lepszego do roboty, by uciekać się do takich hejterskich metod.
To tupanie, bluzgi i stawianie na swoim przez małego <<logicznego>> chłopczyka z wielkim ego chyba nigdy się nie skończy.
"W internecie każdy leszcz kozaczyć może, czyż nie?". O tak.. choć u leszcza to nawet bójka z bejzbolem w ręku wchodzi w grę aby pokazać kto tu 'rządzi'.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
06-08-2016 10:16 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Prawdziwy geniusz.
We własnym zadufaniu niewątpliwy, ale to chyba trochę za mało. Pan Olson święcie wierzy, iż znalazł się tu wśród debili, którym może własne rzygi za prawdy objawione sprzedawać. "Byle cymbał nie zrozumie jak bardzo kompromituje się wchodząc ze mną w zaciekłą dyskusję, której celem jest pokazanie mu, że jest wczutym durniem". Jeszcze tu nie znalazł się żaden wśród trolli, który by tak bardzo forumowiczami nie zgadzającymi się z jego wywodami pogardzał, jeszcze nie znalazł się żaden, który by tak swoim oponentom ubliżał. To dalece nie dotyczy tylko Bogusławskiego, który mu ewidentnie jego poziom intelektualny i kulturalny tu wykazał, ale naprawdę sporej grupy racjonalnych forumowiczów. Aby to sobie potwierdzić, to wystarczy przejrzeć jego maile. Jest to mały niedowartościowany zakompleksiony człowieczek z ogromną nienawiścią wobec wszystkich jemu się tu sprzeciwiających. Tu, gdyż w realu, najprawdopodobniej niewiele znaczy i stąd te problemy.

@@@
.
06-08-2016 15:45 
 Ocena-2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Prawdziwy geniusz.

Raczej tak zrobiłby każdy na moim miejscu. AB zachowuje się przewidywalnie jak słaby bot.

>Ciekawe jak małym trzeba być, jak nie mieć w życiu prywatnym nic lepszego do roboty, by uciekać się do takich hejterskich metod.

Każdy ma swoje hobby. Hejtowanie hejtera to nie hejt.

>To tupanie, bluzgi i stawianie na swoim przez małego <<logicznego>> chłopczyka z wielkim ego chyba nigdy się nie skończy.

Wielkim ego? Jacku, coś tam porozmawialiśmy i myślałem, że jednak więcej rozumiesz. Lubię poniżać ludzi z wysokim ego bo ich nie lubię i wytykanie im tego jacy są sprawia mi przyjemność. Moje ego akurat jest niedorozwinięte i można powiedzieć, że nigdy nie dojrzało. Nie rozumiem takich emocji jak duma, albo wstyd. Logiczne myślenie jest pewną przewagą, ale ona jest dostępna tylko gdy faktycznie jest logiczne i pozbawione tych emocji wynikających z wiary w personalizm.

Manipulowanie Bogusławskim to tupanie i stawianie na swoim? Nie, ja po prostu nie pozwalam jemu postawić na swoim, a jego to wkurza, więc mnie z automatu cieszy.

>"W internecie każdy leszcz kozaczyć może, czyż nie?". O tak.. choć u leszcza to nawet bójka z bejzbolem w ręku wchodzi w grę aby pokazać kto tu 'rządzi'.
>

To nie u leszcza tylko mentalnego Sebixa. Leszcz odczytuje neutralne słowa jako groźbę, co może wynikać np z bycia poniżanym w dzieciństwie. Przecież ja tylko napisałem, że takie weszki jak Bogusławski w realu zbierają po mordzie od impulsywnych ludzi. Nie lubię gdy ktoś przeinterpretowuje moje słowa pod swoje emocjonalne wyobrażenia. Psycholodzy szczególnie specjalizują się w takich psychopatycznych interpretacjach.
06-08-2016 15:38 
 Ocena-1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zacytowałem dokładnie całość maila jakiego od Szanownego Pana otrzymałem. Ani nie lubię manipulować, gdyż wiem, iż kłamstwo ma krótkie nogi, ani nie muszę. Pan natomiast cały czas tu różnych większych i mniejszych krętactw dokonuje.

Kłamiesz kolejny raz, a żadnego mojego kłamstwa sam nie potrafisz wytknąć. Wytknąłem Ci wiele kłamstw... ok może konfabulacji, ale gdy je wytknąłem i powtórzyłeś to już kłamstw.

Całość maila? To gdzie fragment z pytaniem czy faktycznie jesteś Andrzejem Bogusławskim, czy może Andrzejem I.?

>>Po to napisałem tego maila żeby zweryfikować czy tamto imię i nazwisko otrzymane od życzliwych osób jest prawdziwe, czy może to z nicka na forum.
>Czyli dokładnie Pan potwierdza to co napisałem. Chciał się Pan dowiedzieć tego co merytorycznie nie jest Panu do niczego potrzebne, natomiast w atakach personalnych, a może i nie tylko, mogłoby się przydać.

Nie wykręcaj się jak schizofrenik, który cokolwiek ktoś nie napisze to będzie negował i dorabiał sobie do tego jakąś teoryjkę. Potwierdzam jedynie kolejne kłamstwo o rzekomym cytowaniu całej wypowiedzi.

>>Reszta to konfabulacje
>Nie reszta to Pańskie manipulacje. Kłamstwo w żywe oczy.

Które manipulacje i kłamstwo?

>Nie ma żadnej prywatnej korespondencji, gdy ktoś nie proszony przesyła ci swój hejt:

Jest i nie ma żadnej wymówki. Tylko potwierdzasz jakim jesteś moralnym dnem.

>"Myślisz oszuście, że ktoś rozsądny weźmie na poważnie Twoje kłamstwa? W trakcie tej wymiany zdań dostałem kilka maili z podziękowaniami za sprowokowanie Cię do zrobienia z siebie głupka i bynajmniej nie od Ducha Prawdy i ZbyszkazWarszawy.

Ta część wypowiedzi to oczywistość. Wykręcasz się od odpowiedzi, emocjonujesz się, projektujesz na mnie swoje cechy, ale starasz się stworzyć oficjalną, pseudo kulturalną wersję, w której wszystko przekręcasz. Zadałem to pytanie, bo nie wiem czy robisz to nieświadomie (choroba), czy celowo (kłamstwo i hipokryzja). Nie oczekiwałem szczerej odpowiedzi, ale chciałem Ci dać do myślenia. Podświadomie i tak wiesz, że jesteś oszustem.

>W realu za taki sposób dyskusji byłbyś zwyczajnie wykluczony społecznie, albo od kogoś impulsywnego dostałbyś po gębie. W internecie każdy leszcz kozaczyć może, czyż nie?"

Tu też wszystko jest jasne, choć nie dla osób, którym emocje przesłaniają logikę i chcą wszystko przekręcić, byle tylko wkręcić sobie, że mają rację, a oponent jest zły. Znałem w realu takich ludzi jak Ty i zawsze byli oni tępieni, wyszydzani, a niektórzy impulsywni plebejusze lali takich po prostu po gębie (tymi impulsywnymi cieciami w sumie gardzę jeszcze bardziej). Jeśli ktoś jest idiotą i odczytuje to jako pogróżki to radzę łykać risperidon albo olanzapinę.

>>co też przewidziałem i dlatego zmieniłem maila na fikcyjnego na moment.
>Czyli dalej krętactwa małego cwaniaczka, udającego poważnego forumowicza.

Nie krętactwa, tylko to normalny zabieg, bo jeszcze by troll podał tu mojego prywatnego maila z imieniem i nazwiskiem. Jak ktoś nie chce ujawniać publicznie swojej tożsamości to nie musi. Można sobie wymyślić nick. Jak ktoś jest kłamcą to wymyśla sobie alternatywne nazwisko. I tu uprzedzam Twój ruch, bo podejrzewam, że znów przekręciłbyś kota ogonem i odczytał to jako zarzut w Twoją stronę, że rzekomo zarzucam Ci ukrywanie się pod fałszywymi personaliami. Nie zarzucam, tylko piszę o ludziach, którzy tak robią i zadaję Ci pytanie czy Twoje nazwisko jest prawdziwe.
05-08-2016 23:20 
 Ocena 7 na 7
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
Ech olson jedno co można powiedzieć o tym co zrobiłeś to głupota. I jakie prywatne dane jaka korespondencja. Chłopie rozbiegnij się a ściana cię sama znajdzie jak przywalisz w nią kilka razy to może wybije ci to z głowy takie dziecinne zagrywki.
06-08-2016 11:10 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Ech olson jedno co można powiedzieć o tym co zrobiłeś to głupota. I jakie prywatne dane jaka korespondencja. Chłopie rozbiegnij się a ściana cię sama znajdzie jak przywalisz w nią kilka razy to może wybije ci to z głowy takie dziecinne zagrywki.
Dziękuję, iż po moim telefonie Pan - podobnie do pana Jacka - zaraz tak zareagował i pana Olsona skrytykował. Oczywiście w jego konfabulacji, których tu multum. "Czyli porzucałeś obelgami, a argumentów jak nie było tak nie ma. Są za to plusy, prawdopodobnie od kumpli. Skoro bawisz się w konfabulacje to ja też pójdę tym tropem. Wygląda to pewnie tak, że Bogusławski dzwoni do kolegi i mówi "patrz jak ten okropny olson mnie obraża, daj mi plusa żeby zobaczył, że to ja mam rację i ze mną się ludzie zgadzają", a on odpowiada "no ok, to jest cham i nie ma racji bo użył brzydkiego słowa i nie podkreślił wypowiedzi na kolorowo", na co Andrzej mówi "no właśnie, widzisz, on nawet nie pisze do mnie per pan, nie stawia mnie na piedestale, nie uważa mnie za autorytet", i odpowiedź "no rozumiem, też będę kiedyś potrzebował plusa więc potem mi się odwdzięczysz", na co AB "oni na pewno też tak robią, że się plusują, więc my też możemy i popatrz tak mu pocisnąłem, że aż usunął post". Tylko jeszcze o plusach przypominam, gdyż o nich Pan zapomniał.

Pozdrawiam.

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście w jego konfabulacji, których tu multum.

A żadnej nie potrafisz wytknąć kłamco
06-08-2016 16:13 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>A żadnej nie potrafisz wytknąć kłamco
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,716930#w717783

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No właśnie. Dajesz tylko link na chybił trafił, a w nim są same bzdety i ataki personalne. Cały czas się podkładasz i tego nie dostrzegasz Jak ochłoniesz to zrobi Ci się wstyd.
06-08-2016 19:05 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
> Dajesz tylko link na chybił trafił, a w nim są same bzdety i ataki personalne.
www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,714907#w718207
> Cały czas się podkładasz i tego nie dostrzegasz

@@@
.
06-08-2016 19:18 
 0 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>@@@

@@@@@!

Troll musi mieć zawsze ostatnie zdanie.

Tak, zaraz odbijesz piłeczkę i powiesz, że ja muszę je mieć, tylko, że ja nie zaprzeczam temu, że Cię strollowałem i tym samym obnażyłem Twoją głupotę, zadufanie w sobie i brak merytorycznej treści kryjącej się pod tym festiwalem fideizmu.
06-08-2016 19:26 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>@@@@@!
>Troll musi mieć zawsze ostatnie zdanie.
>Tak, zaraz odbijesz piłeczkę i powiesz, że ja muszę je mieć, tylko, że ja nie zaprzeczam temu, że Cię strollowałem i tym samym obnażyłem Twoją głupotę, zadufanie w sobie i brak merytorycznej treści kryjącej się pod tym festiwalem fideizmu.
Gdyby ktoś przypadkiem sobie pomyślał, iż ten nienawistny słowotok całkowicie kompromitujący osobnika dotyczy tylko Bogusławskiego to niech sobie poczyta: www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,714907#w718210

@@@
.
06-08-2016 19:37 
 Ocena-2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Kolejny raz bez argumentu. Teraz mam mnóstwo linków, które będę wklejał gdy ktoś w innym wątku przypadkiem pomyśli, że jesteś faktycznie kulturalny i wypowiadasz się merytorycznie.

Moja prowokacja się udała, a Ciebie nic nie usprawiedliwia.
06-08-2016 17:43 
 Ocena 2 na 2
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>.
>>Ech olson jedno co można powiedzieć o tym co zrobiłeś to głupota. I jakie prywatne dane jaka korespondencja. Chłopie rozbiegnij się a ściana cię sama znajdzie jak przywalisz w nią kilka razy to może wybije ci to z głowy takie dziecinne zagrywki.
>Dziękuję, iż po moim telefonie Pan - podobnie do pana Jacka - zaraz tak zareagował i pana Olsona skrytykował. Oczywiście w jego konfabulacji, których tu multum. "Czyli porzucałeś obelgami, a argumentów jak nie było tak nie ma. Są za to plusy, prawdopodobnie od kumpli. Skoro bawisz się w konfabulacje to ja też pójdę tym tropem. Wygląda to pewnie tak, że Bogusławski dzwoni do kolegi i mówi "patrz jak ten okropny olson mnie obraża, daj mi plusa żeby zobaczył, że to ja mam rację i ze mną się ludzie zgadzają", a on odpowiada "no ok, to jest cham i nie ma racji bo użył brzydkiego słowa i nie podkreślił wypowiedzi na kolorowo", na co Andrzej mówi "no właśnie, widzisz, on nawet nie pisze do mnie per pan, nie stawia mnie na piedestale, nie uważa mnie za autorytet", i odpowiedź "no rozumiem, też będę kiedyś potrzebował plusa więc potem mi się odwdzięczysz", na co AB "oni na pewno też tak robią, że się plusują, więc my też możemy i popatrz tak mu pocisnąłem, że aż usunął post". Tylko jeszcze o plusach przypominam, gdyż o nich Pan zapomniał.
>Pozdrawiam.
>@@@
>.

Oczywiście już to naprawiłem plusiki dałem. Naprawdę co się poniektórym w głowach może uroić. Plusy od kolegów, telefony wzajemnego zaufania. Ech brak słów.
06-08-2016 15:48 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ech olson jedno co można powiedzieć o tym co zrobiłeś to głupota.

Co jest głupotą i dlaczego?

>I jakie prywatne dane jaka korespondencja.

No jak to jakie? Podanie czyjegoś maila na publicznym forum nie jest ok. Tak robią osoby, które nie wyrosły z mentalności szkolnego kujonika.

>Chłopie rozbiegnij się a ściana cię sama znajdzie jak przywalisz w nią kilka razy to może wybije ci to z głowy takie dziecinne zagrywki.

Nie wybije. Większość dorosłych ludzi ma w sobie dziecięce aspekty. Mi w zasadzie zostało tylko tępienie wysokiego ego i zakłamania u innych i dopóki będzie mi to sprawiało przyjemność, będę tak robił.
06-08-2016 17:34 
 Ocena 5 na 5
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>>Ech olson jedno co można powiedzieć o tym co zrobiłeś to głupota.
>Co jest głupotą i dlaczego?

Twoje zachowanie
>>I jakie prywatne dane jaka korespondencja.
>No jak to jakie? Podanie czyjegoś maila na publicznym forum nie jest ok. Tak robią osoby, które nie wyrosły z mentalności szkolnego kujonika.

Jakiego twojego maila to nie twój mail sam tak stwierdziłeś. W dodatku twoje zachowanie wymagało właśnie takiego zachowania.

>>Chłopie rozbiegnij się a ściana cię sama znajdzie jak przywalisz w nią kilka razy to może wybije ci to z głowy takie dziecinne zagrywki.
>Nie wybije. Większość dorosłych ludzi ma w sobie dziecięce aspekty. Mi w zasadzie zostało tylko tępienie wysokiego ego i zakłamania u innych i dopóki będzie mi to sprawiało przyjemność, będę tak robił.

Ech zacznij od siebie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Ech olson jedno co można powiedzieć o tym co zrobiłeś to głupota.
>>Co jest głupotą i dlaczego?
>Twoje zachowanie

Podaj jakiś konkret, bo póki co wygląda mi to na emocjonalną, aprioryczną ocenę opartą o skojarzenia.

>Jakiego twojego maila to nie twój mail sam tak stwierdziłeś. W dodatku twoje zachowanie wymagało właśnie takiego zachowania.

Wymagało? Psychopata też może powiedzieć, że sytuacja wymagała odejścia od zasad i można sobie spokojnie zabijać ludzi. Nie mój mail, bo przewidziałem, że AB to człowiek bez zasad i może zrobić taki numer. On jednak podając ten mail nie wiedział o tym.

>>Nie wybije. Większość dorosłych ludzi ma w sobie dziecięce aspekty. Mi w zasadzie zostało tylko tępienie wysokiego ego i zakłamania u innych i dopóki będzie mi to sprawiało przyjemność, będę tak robił.
>Ech zacznij od siebie.

Od siebie zacząłem. Pozbyłem się zakłamania, które wynikało z wiary a priori w różne rzeczy i mogę śmiało to zrzucić na niedojrzałość i młody wiek. Z tego się jednak powinno wyrosnąć. Jeśli chodzi o wysokie ego to zawsze warto to tępić, ale tu na pewno nie mam sobie nic do zarzucenia. Dla siebie jestem podobnie bezlitosny jak dla innych i właśnie to daje możliwości rozwoju.
06-08-2016 18:04 
 Ocena 6 na 6
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>>>>Ech olson jedno co można powiedzieć o tym co zrobiłeś to głupota.
>>>Co jest głupotą i dlaczego?
>>Twoje zachowanie
>Podaj jakiś konkret, bo póki co wygląda mi to na emocjonalną, aprioryczną ocenę opartą o skojarzenia.
Konkret mamy powyżej żałosne i dziecinne zagrywki z rozsyłaniem maili z obelgami.

>>Jakiego twojego maila to nie twój mail sam tak stwierdziłeś. W dodatku twoje zachowanie wymagało właśnie takiego zachowania.
>Wymagało? Psychopata też może powiedzieć, że sytuacja wymagała odejścia od zasad i można sobie spokojnie zabijać ludzi. Nie mój mail, bo przewidziałem, że AB to człowiek bez zasad i może zrobić taki numer. On jednak podając ten mail nie wiedział o tym.

Gówno prawda, wysłałeś mail od którego na kilometr pachniało podpuchą geniuszu od siedmiu boleści. Twoje dziecinne zachowanie Bogusławski tym mailem nam tu przedstawił. Nie pokazał się jako człowiek bez zasad, ty pokazałeś się jako idiota, wysyłający obraźliwe maile.

>>>Nie wybije. Większość dorosłych ludzi ma w sobie dziecięce aspekty. Mi w zasadzie zostało tylko tępienie wysokiego ego i zakłamania u innych i dopóki będzie mi to sprawiało przyjemność, będę tak robił.
>>Ech zacznij od siebie.
>Od siebie zacząłem. Pozbyłem się zakłamania, które wynikało z wiary a priori w różne rzeczy i mogę śmiało to zrzucić na niedojrzałość i młody wiek. Z tego się jednak powinno wyrosnąć. Jeśli chodzi o wysokie ego to zawsze warto to tępić, ale tu na pewno nie mam sobie nic do zarzucenia. Dla siebie jestem podobnie bezlitosny jak dla innych i właśnie to daje możliwości rozwoju.

Niestety ale nie widzę tego w tobie. Zakłamanie widać od ciebie właśnie przy tym numerze z mailem. Ego wyraża się pogardliwym stosunkiem do wszystkich. Stąd i ci mówię zacznij tępić te cechy u siebie, zanim weźmiesz się za innych.
06-08-2016 18:28 
 Ocena-1 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Konkret mamy powyżej żałosne i dziecinne zagrywki z rozsyłaniem maili z obelgami.

To jest Twoja subiektywna ocena, a ja pytam o konkrety. Jakimi obelgami? Widzę, że chyba nie czytałeś naszego sporu. Gdybyś czytał wiedziałbyś dlaczego tak napisałem.

Zapytałem go czy myśli, że ktoś rozsądny weźmie na poważnie jego kłamstwa. Napisałem, że jest oszustem co nie jest obrazą, tylko stwierdzeniem faktu. Wspomniałem o tym, że dostałem maile od osób, które z jakichś powodów nie chciały wchodzić w dyskusję z AB, a podzielają moje zdanie i o tym, że w realu za taki trolling wiele osób dałoby mu po gębie. Poprosiłem go też o potwierdzenie lub zaprzeczenie plotek na temat jego rzekomego ukrywania się pod fałszywym nazwiskiem. Wskaż mi może co i dlaczego jest tu żałosne i gdzie tu są obelgi. Szczególnie, że to AB konfabuluje na mój temat i próbuje mnie obrazić, bo myśli, że na mnie działają takie prymitywne metody (projekcja).

>Gówno prawda, wysłałeś mail od którego na kilometr pachniało podpuchą geniuszu od siedmiu boleści.

Jaką podpuchą? Możesz rozwinąć temat?

>Twoje dziecinne zachowanie Bogusławski tym mailem nam tu przedstawił. Nie pokazał się jako człowiek bez zasad, ty pokazałeś się jako idiota, wysyłający obraźliwe maile.

No i teraz obrażasz, choć nie masz na to argumentu i w dodatku bronisz człowieka bez zasad, który publikuje cudzego maila (treść i adres).


>>Od siebie zacząłem. Pozbyłem się zakłamania, które wynikało z wiary a priori w różne rzeczy i mogę śmiało to zrzucić na niedojrzałość i młody wiek. Z tego się jednak powinno wyrosnąć. Jeśli chodzi o wysokie ego to zawsze warto to tępić, ale tu na pewno nie mam sobie nic do zarzucenia. Dla siebie jestem podobnie bezlitosny jak dla innych i właśnie to daje możliwości rozwoju.
>Niestety ale nie widzę tego w tobie.

To trudno, nie każdy ma sokoli wzrok.

>Zakłamanie widać od ciebie właśnie przy tym numerze z mailem.

I gdzie tu zakłamanie? Że nie chciałem aby troll wstawił tu mojego maila zawierającego imię i nazwisko?

>Ego wyraża się pogardliwym stosunkiem do wszystkich. Stąd i ci mówię zacznij tępić te cechy u siebie, zanim weźmiesz się za innych.
>

Pogardliwy stosunek to nie ego. Do wszystkich? Aha, widzę, że to emocjonalna treść, a nie racjonalizm. Nie przeczytałeś tego co napisałem w poprzednim poście?

>Jeśli chodzi o wysokie ego to zawsze warto to tępić, ale tu na pewno nie mam sobie nic do zarzucenia. Dla siebie jestem podobnie bezlitosny jak dla innych i właśnie to daje możliwości rozwoju.

Na drugi raz radze nie odpowiadać na szybko. Lepiej coś przemyśleć niż walnąć babola.
06-08-2016 18:54 
 Ocena 6 na 6
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>>Konkret mamy powyżej żałosne i dziecinne zagrywki z rozsyłaniem maili z obelgami.
>To jest Twoja subiektywna ocena, a ja pytam o konkrety. Jakimi obelgami? Widzę, że chyba nie czytałeś naszego sporu. Gdybyś czytał wiedziałbyś dlaczego tak napisałem.
To jest właśnie konkret. O który się domagałeś wysłanie do kogoś tego typu maila jak ty jest głupotą. I tak czytałem go.

>Zapytałem go czy myśli, że ktoś rozsądny weźmie na poważnie jego kłamstwa. Napisałem, że jest oszustem co nie jest obrazą, tylko stwierdzeniem faktu.

Tak jesteś oszustem nie jest obrazą. Szukaj głupszych od siebie.

>Wspomniałem o tym, że dostałem maile od osób, które z jakichś powodów nie chciały wchodzić w dyskusję z AB, a podzielają moje zdanie i o tym, że w realu za taki trolling wiele osób dałoby mu po gębie.

Tak dostałeś maile od wielu. Człowieku czy ty masz ludzi za idiotów. Tu jest prosty sposób oceny są plusy są minusy. Masz ludzi za idiotów, którzy uwierzą w twoje łgarstwa. Przy okazji pisanie o dawaniu po gębie no fajnie. Ja za tego typu zagrywki i zachowania faktycznie dałbym ci po gębie.

>Poprosiłem go też o potwierdzenie lub zaprzeczenie plotek na temat jego rzekomego ukrywania się pod fałszywym nazwiskiem.

Czyje plotki, sam kryjesz się za nickiem a od innych wymagasz otwartości. No kolejna twoja głupota.

>Wskaż mi może co i dlaczego jest tu żałosne i gdzie tu są obelgi.
Powyżej wskazałem.

>Szczególnie, że to AB konfabuluje na mój temat i próbuje mnie obrazić, bo myśli, że na mnie działają takie prymitywne metody (projekcja).

Kolejne twoje łgarstwa. A działa to na ciebie wyjątkowo. Żałosna akcja z mailem jednoznacznie mi to pokazuje.

>>Gówno prawda, wysłałeś mail od którego na kilometr pachniało podpuchą geniuszu od siedmiu boleści.
>Jaką podpuchą? Możesz rozwinąć temat?

Na kilometr wiadomo, że to nie twój mail próbowałeś zdobyć w ten sposób materiał do walenia w Bogusławskiego na forum. że numer się nie udał, to trzeba walić ściemę, że taki był plan. A to guzik prawda.

>>Twoje dziecinne zachowanie Bogusławski tym mailem nam tu przedstawił. Nie pokazał się jako człowiek bez zasad, ty pokazałeś się jako idiota, wysyłający obraźliwe maile.
>No i teraz obrażasz, choć nie masz na to argumentu i w dodatku bronisz człowieka bez zasad, który publikuje cudzego maila (treść i adres).

Nie obrażam jak ty to ładnie ująłeś stwierdzam fakt, zachowałeś się dziecinnie. A człowiekiem bez zasad w tym układzie jesteś właśnie ty. Ponownie opublikował maila od którego na kilometr wali podpuchą. Pokazał, że łgasz o rzekomym poparciu i stosujesz chwyty które są dobre dla dzieci w piaskownicy a nie dla dorosłych ludzi.

>I gdzie tu zakłamanie? Że nie chciałem aby troll wstawił tu mojego maila zawierającego imię i nazwisko?

Jakie imię i nazwisko. No właśnie chociażby tu pokazujesz jak bardzo jesteś zakłamany a i głupi myśląc, że ktoś te łgarstwa kupi.

>Pogardliwy stosunek to nie ego. Do wszystkich? Aha, widzę, że to emocjonalna treść, a nie racjonalizm. Nie przeczytałeś tego co napisałem w poprzednim poście?

Tak wielokrotnie widziałem tu pana pogardliwe wiadomości względem sporej grupy ludzi. Teraz pan tu udaje względem mnie miłego bo myśli, że wciśnie łgarstwa. Niestety musiał bym odciąć sobie z pół mózgu aby aż tak zgłupieć, by uwierzyć w szlachetnego i dobrego olsona obrażanego przez złego Bogusławskiego. Znam twórczość obydwu panów i niestety tu biorę stronę właśnie Bogusławskiego.

>>Jeśli chodzi o wysokie ego to zawsze warto to tępić, ale tu na pewno nie mam sobie nic do zarzucenia. Dla siebie jestem podobnie bezlitosny jak dla innych i właśnie to daje możliwości rozwoju.

Niestety znowu pana łgarstwa. Może i pan nawet wieży w to ale ja tego w panu nie widzę. Jest pan zadufanym w sobie głupkiem. Od taka prawda. Nic kończę temat bo wiadomo, że dyskusja z trollami nie ma sensu. Pewnie zaraz dostane odpowiedź, ale niech pan się odpowiedzi nie spodziewa oleje ją.

Żegnam ozięble i baw się dalej w piaskownicy dzieciaku.
06-08-2016 19:15 
 Ocena-4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To jest właśnie konkret. O który się domagałeś wysłanie do kogoś tego typu maila jak ty jest głupotą. I tak czytałem go.

To nie jest konkret tylko Twoja opinia, której nie umiesz podeprzeć argumentem. Strzelasz samobója więc 1:0 dla mnie.

>>Zapytałem go czy myśli, że ktoś rozsądny weźmie na poważnie jego kłamstwa. Napisałem, że jest oszustem co nie jest obrazą, tylko stwierdzeniem faktu.
>Tak jesteś oszustem nie jest obrazą. Szukaj głupszych od siebie.

Nie jest obrazą gdy mówię to do oszusta. 2:0 i znów samobój.

>Tak dostałeś maile od wielu. Człowieku czy ty masz ludzi za idiotów. Tu jest prosty sposób oceny są plusy są minusy. Masz ludzi za idiotów, którzy uwierzą w twoje łgarstwa. Przy okazji pisanie o dawaniu po gębie no fajnie. Ja za tego typu zagrywki i zachowania faktycznie dałbym ci po gębie.

No to zobacz na dyskusję i tam też są plusiki przy moich wypowiedziach. Zazwyczaj od różnych osób, a tych maili wcale nie było dużo. Jeśli chcesz konkretną liczbę to masz: 3. Mi wystarczy. Zarzucasz mi łgarstwa, co jest kłamstwem. Pisanie o dawaniu po gębie - co w tym złego, skoro to nie jest pogróżka? Chcesz mi dać po gębie? Lepiej panuj nad emocjami.

Kolejny samobój, dalej nie liczę.

>>Poprosiłem go też o potwierdzenie lub zaprzeczenie plotek na temat jego rzekomego ukrywania się pod fałszywym nazwiskiem.
>Czyje plotki, sam kryjesz się za nickiem a od innych wymagasz otwartości. No kolejna twoja głupota.

Nie wymagam otwartości i pisałem, że nie chcę ujawniać tu swoich danych, więc mam nick jak większość. Nick to zupełnie co innego niż fałszywe dane osobowe...

>>Wskaż mi może co i dlaczego jest tu żałosne i gdzie tu są obelgi.
>Powyżej wskazałem.

Gdzie? To była opinia. Robisz teraz to samo za co krytykuję Bogusławskiego - oceniasz coś bez uzasadnienia. Dla mnie to mieszanka głupoty i bufonady.

>>Szczególnie, że to AB konfabuluje na mój temat i próbuje mnie obrazić, bo myśli, że na mnie działają takie prymitywne metody (projekcja).
>Kolejne twoje łgarstwa. A działa to na ciebie wyjątkowo. Żałosna akcja z mailem jednoznacznie mi to pokazuje.

No i kolejne pustosłowie.

>>Jaką podpuchą? Możesz rozwinąć temat?
>Na kilometr wiadomo, że to nie twój mail próbowałeś zdobyć w ten sposób materiał do walenia w Bogusławskiego na forum. że numer się nie udał, to trzeba walić ściemę, że taki był plan. A to guzik prawda.

Jaki materiał? Skąd na kilometr wiadomo? Kolejne konfabulacje. Możesz sobie podać rękę z Andrzejem Bogusławskim.

>Nie obrażam jak ty to ładnie ująłeś stwierdzam fakt, zachowałeś się dziecinnie. A człowiekiem bez zasad w tym układzie jesteś właśnie ty. Ponownie opublikował maila od którego na kilometr wali podpuchą. Pokazał, że łgasz o rzekomym poparciu i stosujesz chwyty które są dobre dla dzieci w piaskownicy a nie dla dorosłych ludzi.

Nie stwierdzasz faktu tylko obrażasz bez argumentu. To co innego niż stwierdzenie, że Bogusławski kłamie co mu tutaj wielokrotnie wykazałem, a ten omijał odpowiedź na argumenty i wolał skupić się na atakach ad personam i projekcjach. Widzę, że masz podobną psychikę jak on. Łgam o rzekomym poparciu? Udowodnij kłamco. Na takie emocjonalne treści mógłbym w zasadzie nie odpowiadać, bo po co się zniżać do takiego poziomu.

>>I gdzie tu zakłamanie? Że nie chciałem aby troll wstawił tu mojego maila zawierającego imię i nazwisko?
>Jakie imię i nazwisko. No właśnie chociażby tu pokazujesz jak bardzo jesteś zakłamany a i głupi myśląc, że ktoś te łgarstwa kupi.

Sałata słowna. Zero merytorycznej treści. W normalnym mailu mam imię i nazwisko. Zmieniłem go wysyłając maila do AB, bo spodziewałem się, że może to opublikować. Taki typ psychiki co od razu widać.

>Tak wielokrotnie widziałem tu pana pogardliwe wiadomości względem sporej grupy ludzi. Teraz pan tu udaje względem mnie miłego bo myśli, że wciśnie łgarstwa.

Kolejne konfabulacje. Nie ma co odpowiadać bo każdy może sobie zobaczyć, że to się nie trzyma kupy. Udaję miłego? No nieźle

>Niestety musiał bym odciąć sobie z pół mózgu aby aż tak zgłupieć, by uwierzyć w szlachetnego i dobrego olsona obrażanego przez złego Bogusławskiego. Znam twórczość obydwu panów i niestety tu biorę stronę właśnie Bogusławskiego.

A kto mówił, że szlachetnego i dobrego olsona? Jestem wcieleniem zła. Lubię walić prawdą między oczy żeby poczuli gorzki smak porażki (i gorzkiej prawdy). A prawda to mit, dlatego głównie negacja konfabulacji odnosi skutek, który wywołuje u oponentów gorzkie emocje, więc wylewają żółć. W efekcie otrzymuję zastrzyk dopaminy i serotoniny.

>Niestety znowu pana łgarstwa. Może i pan nawet wieży w to ale ja tego w panu nie widzę. Jest pan zadufanym w sobie głupkiem. Od taka prawda.

Kolejne konfabulacje bez argumentów. Dokładnie jak AB i możecie sobie podać śliskie rączki

www.youtube.com/watch?v=fYWAci9vbsA

>Nic kończę temat bo wiadomo, że dyskusja z trollami nie ma sensu. Pewnie zaraz dostane odpowiedź, ale niech pan się odpowiedzi nie spodziewa oleje ją.
>Żegnam ozięble i baw się dalej w piaskownicy dzieciaku.

:D

Jakie to typowe. Troll wytyka trollowi bycie trollem
06-08-2016 19:43 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Tak wielokrotnie widziałem tu pana pogardliwe wiadomości względem sporej grupy ludzi. Teraz pan tu udaje względem mnie miłego bo myśli, że wciśnie łgarstwa. Niestety musiał bym odciąć sobie z pół mózgu aby aż tak zgłupieć, by uwierzyć w szlachetnego i dobrego olsona obrażanego przez złego Bogusławskiego. Znam twórczość obydwu panów i niestety tu biorę stronę właśnie Bogusławskiego.

Niestety znowu pana łgarstwa. Może i pan nawet wierzy w to ale ja tego w panu nie widzę. Jest pan zadufanym w sobie głupkiem. Od taka prawda. Nic kończę temat bo wiadomo, że dyskusja z trollami nie ma sensu. Pewnie zaraz dostane odpowiedź, ale niech pan się odpowiedzi nie spodziewa oleje ją.


Żegnam ozięble i baw się dalej w piaskownicy dzieciaku.
>Jakie to typowe. Troll wytyka trollowi bycie trollem

Pan może odpuścić sobie i chyba należy tak właśnie zrobić, ale niech nikt tu nie liczy, iż Pan Olson mu odpuści. Jak złapie za nogawkę, to będzie trzymał mocno i długo. Na każdy - choćby i najmocniejszy argument - on ma zawsze jedynosłuszną odpowiedź. Ba, żeby tylko jedną, on ma ich kilka i wszystkie są merytoryczne i jedynie prawdziwe, a ich podstawą jest święta niewzruszalna wiara we własną rację oraz debilizm wszystkich, którzy śmią w to wątpić. Torquemada przy nim wysiada.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
06-08-2016 21:21 
 Ocena-2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Na każdy - choćby i najmocniejszy argument - on ma zawsze jedynosłuszną odpowiedź.

I co tu więcej dodawać. Oczywiście gdy poproszę o przykład zacznie się festiwal usprawiedliwień, wymówek, ataków ad personam. Olson nigdy nie odpuści, ale pisze to Bogusławski. Czy widzieliście żeby on odpuścił? Celowo się go tak uczepiłem bo to wyjątkowa menda. Z innymi użytkownikami tak nie robię. On ma mnie za wroga, a ja jego za zwierzynę. Tu przejawia się w praktyce teoria Krystkona o dominacji - gdy ktoś czuje się gorszy, to nienawidzi swojego "wroga". Ja bym tu dodał jeszcze, że często projektuje wtedy swoje cechy na drugą osobę. Dla mnie jest to dobry materiał żeby zdobyć informacje o charakterze drugiej osoby i na tej podstawie powstaje umiejętność trafnego uderzania w czułe punkty i obalania argumentów, które snują konfabulanci. Warto też obalać ich światopogląd poprzez wytykanie wewnętrznej sprzeczności różnych twierdzeń, albo sprzeczności lub niepewności twierdzeń w konfrontacji z intersubiektywnym dla ludzi światem, czyli tym co niedouczeni debile uważają za obiektywną prawdę absolutną, z którą nie ma dyskusji. Wtedy nie pozostaje nic innego jak ad personam i powtarzanie argumentów oponenta. "Mięso armatnie" pisze wtedy dużo postów bez treści, wkleja dużo linków bez sensu, powołuje się na opinię ogółu, korzysta z tanich marketingowych sztuczek jak odwoływanie się do siebie w superlatywach i do oponenta w negatywach, podkreślanie bycia kulturalnym, stosowanie form grzecznościowych, powoływanie się na jakieś wyższe dobro lub "wyższą prawdę", którą okazują się jakieś bzdurne teorie oparte na myśleniu indukcyjnym i "widzimisię" pacjenta. Gdy oponent podaje jakiekolwiek argumenty, najważniejszym punktem strategii jest nieodnoszenie się do nich, bo wtedy można przegrać. Zdarza się, że głupi troll zacytuje w końcu te wypowiedzi i skomentuje je jako głupie, lub rzuci w stronę publiczności jako tak głupie, że to aż oczywiste i nie trzeba komentować. Gdy taka strategia odniesie sukces troll nazywa osoby plusujące jego wypowiedzi mądrymi i inteligentnymi, albo np dobrymi (to już bardziej śmierdzi, tak robią np wegeterianie, katolicy, Duch Prawdy, ezoterycy, psychoterapeuci).

Gdy małpogłupole widzą, że ktoś odwraca ich własne sformułowania przeciwko nim, zaczynają się już kompletnie gubić. Z jednej strony projekcja na temat kogoś, a z drugiej strony ktoś odwraca stwierdzenia trolla i pokazuje ich dualizm. Gdy nie walczę i zmuszam trolla do używania miecza obusiecznego, troll przenosi się do wnętrza swojej opuszczonej psychiki i sam w nią uderza, myśląc że uderza rywala. Wyparte treści wracają jak bumerang. Szkoda, że to wcale nie naprawi psychiki większości, a ci idioci wtedy jeszcze bardziej się pogrążają, bo zamiast kontemplować ideę prawdy i obserwować samego siebie przez jej pryzmat, drążyć przyczyny i skutki, a także ocenę etyczną, oni wolą walczyć o obronę swojej samooceny. Zastaw się, a postaw się. Wolę zastawiać na nich sidła, w które sami wpadają, a na końcu zrobić podsumowanie takie jak to. Dyskusja z trollem stała się po prostu męcząca, podobnie jak każde wykonywanie rutynowych czynności. Zastanawiałem się czy faktycznie odpuści, ale okazało się, że nie. On odpowie pewnie i na ten post, choć instynkt samozachowawczy powinien nakazać mu się wycofać. W każdym razie niczego nowego już nie napiszę, a jego wpisy w dyskusji ze mną to ciągłe powtarzanie tego samego wpisu innymi słowami, bądź nawet ordynarne wklejanie tego samego, co było już obalone i pozostawione bez kontrargumentów.

Moją jedyną słuszną odpowiedzią jest: uzasadnij swoje stanowisko. Jeśli to nie doczeka się odpowiedzi to wiadomo, że czegokolwiek Bogusławski nie napisze to będzie to tylko marne tłumaczenie się jak ostatnia ciota (czyli zniewieściały facet, nie obrażam homoseksualistów). Ja jestem gotów do normalnej dyskusji i przyznania racji komuś kto wytłumaczy swoje stanowisko i nie będzie na to kontrargumentów. Bogusławski z góry zdecydował się nie dyskutować, ale rozchwiane emocje nie pozwoliły mu na rezygnację z wymiany zdań. W efekcie wyszła z tego pyskówka, z której nie mógł wyjść zwycięsko. Sam uczynił się ofiarą.

Teraz może sobie płakać i zwalać winę na mnie, ale nie wyjdzie, bo sam sobie odebrał linię obrony brnąc w dyskusję na moich zasadach.

A postronni czytelnicy mogli sobie tu zobaczyć jak wyglądają spory np na linii PO i PiS, albo dwoma odmianami innego fideizmu - ateizmu i katolicyzmu. Są jakieś idee i emocje i ludzie lgną do którychś, a potem usprawiedliwiają swój wybór i stąd ich emocje podczas sporów. Albo śmieszne są dyskusje korwinistów z lewakami. Korwiniści mimo wiary w swoją głupią utopię wygrywają z lewakami tylko z tego względu, że lewacy stawiają więcej hipotez, wierzą w więcej dogmatów. Wasze idee i Wasza moralność to etyczna zgnilizna. Personalizm i obrona ego, jak zwierzęta, debile.

Jesteście jak optymista z wiersza Jana Brzechwy "konik uciekł". Z gówna robicie sobie ideę i ją wyznajecie jak bożka. Próbujecie jak schizofrenicy uzasadnić swoje beznadziejne poglądy poprzez manipulacje i pokrętną logikę. Podajecie dogmaty a priori. Gdy proszę o uzasadnienie, albo wykazuję sprzeczności zaczyna się prawdziwa mimikra. Stajecie się przez to własnymi karykaturami.

Pomyślcie czy warto było urodzić się żeby być czymś takim i czy nie lepiej zmienić swoje myślenie, pozbyć się negatywnych emocji na temat odmiennych przekonań. W samodzielnym myśleniu ludziom przeszkadza najbardziej stały obraz siebie i własnych poglądów i emocjonalne utożsamienie się z tym balastem. Z tego często wynika nieumiejętność spojrzenia na swoje ego z boku, z kamiennym chłodnym spokojem i logiczną oceną.

I co Andrzeju, użytkownik W.R. słusznie mnie teraz minusuje, czy to wynika z histerii i braku argumentów, tak jak rzekomo było u mnie gdy klikałem na Twoje wypowiedzi, które były kopiami poprzednich, na które już odpowiadałem?
06-08-2016 21:27 
 Ocena 5 na 5
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)

>Pan może odpuścić sobie i chyba należy tak właśnie zrobić, ale niech nikt tu nie liczy, iż Pan Olson mu odpuści.

Jak rzekłem tak też uczyniłem. Nie mam ochoty na pyskówki z Olsonem. Nie warto. Raz napisałem, że to co zrobił to szczeniactwo i dla rozsądnego człowieka tyle wystarczy. Olson musi mieć ostatnie słowo. Niech ma, nie warto spierać się. Sam pisze, że to jest właśnie to na co liczy kłótnia/walka to go napędza. Niejako przyznał się mi, tym samym do świadomego trollowania. Skoro tak to po co mu dawać to czego chce. Stąd i moja decyzja o wycofaniu się.
>Jak złapie za nogawkę, to będzie trzymał mocno i długo.
A niech trzyma psy szczekają, a karawana jedzie dalej. No i wiadomo że zawsze najsłabsze psy najgłośniej szczekają.
>Na każdy - choćby i najmocniejszy argument - on ma zawsze jedynosłuszną odpowiedź. Ba, żeby tylko jedną, on ma ich kilka i wszystkie są merytoryczne i jedynie prawdziwe, a ich podstawą jest święta niewzruszalna wiara we własną rację oraz debilizm wszystkich, którzy śmią w to wątpić. Torquemada przy nim wysiada.
Jego odpowiedzi jego sprawa sam daje o sobie świadectwo. Inni niech osądzają. Czy to pierwszy z trolli który wrzeszczy o własnej nie omylności i wielkiej merytoryczności oraz głupocie jego oponentów. Nie pierwszy i niestety pewnie nie ostatni.
Jak pisałem ja wtrąciłem się tylko na chwilę stwierdzić, że to już szczyt dziecinady i wycofuje się z dalszej rozmowy z jedynie mądrym Olsonem, człekiem który ma na swoim kącie tak ciekawe rozważania jak gdybanie o ezoterycznych krokodylach www.racjonalista.pl/forum.php/s,657494

>Pozdrawiam serdecznie.

Również pozdrawiam
07-08-2016 11:24 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Pan może odpuścić sobie i chyba należy tak właśnie zrobić, ale niech nikt tu nie liczy, iż Pan Olson mu odpuści.
>Jak rzekłem tak też uczyniłem. Nie mam ochoty na pyskówki z Olsonem.
Na pewno osobiście Pan ma rację, ale gdy wszyscy ustępują to trolle tu królują. Takie czasy na forum przyszły, że teraz specjalna inteligencja (wybrana, czy z rozumu wyprana) nadaje mu ton. Jest jeszcze gorzej, gdyż wcale nie chodzi tu o jakiekolwiek - choćby i najbardziej ekstremalne poglądy, ale o to, iż z ogromną pewnością można podejrzewać u kilku osób stany chorobowe. Uważam, iż na poważnym forum racjonalistycznego portalu moderacja jest konieczną dla utrzymania poziomu intelektualnego i kulturalnego. Doskonale to kiedyś robiły panie moderatorki Liliac i Meretseger (inni moderatorzy też, ale już nie tak doskonale). Dzięki im za to.

Wiem, iż to teraz marzenie ściętej głowy, ale jestem pewien, iż pierwszą rzeczą na racjonalistycznym forum powinno być redukcja ewidentnej głupoty. Ograniczenie publikacji płodnej twórczości ludzi z zaburzeniami. Różnorodnej maści nawiedzonych grafomanów, mających poczucie misji wciskania tu własnego kitu. Tak, mocno zadufanych we własną mądrość i głęboko wierzących we własne racje, jak niewiele merytorycznego do powiedzenia mających.

> Nie warto.
Oczywiście, głową muru się nie przebije, a gdy brak wsparcia, gdyż nie ma skąd go brać [Załącznik] to nie warto.

> Raz napisałem, że to co zrobił to szczeniactwo i dla rozsądnego człowieka tyle wystarczy. Olson musi mieć ostatnie słowo. Niech ma, nie warto spierać się. Sam pisze, że to jest właśnie to na co liczy kłótnia/walka to go napędza. Niejako przyznał się mi, tym samym do świadomego trollowania. Skoro tak to po co mu dawać to czego chce. Stąd i moja decyzja o wycofaniu się.
Ja też zrobiłem co mogłem, ale też już wysiadam. Nie daję zupełnie rady, gdyż już tu brak czegokolwiek poza powtórzeniami się. Pan Olson zbiera wszystko co zdoła zebrać, miesza w swoim kociołku i chlusta swoim szambem na wszystkich, którzy mu się sprzeciwiają. Ale jak widać mamy teraz takie czasy, iż zbyt małej ilości forumowiczów takie postępowanie się nie podoba. Części odwrotnie nie podoba się to, iż to ja nie ustępowałem, gdyż mądry winien ustępować głupiemu, a większość ma to już w wielkim poważaniu. Nadal samodzielnie myśląca inteligencja stanowi tu większość, ale ta większość stale topnieje.

Jak złapie za nogawkę, to będzie trzymał mocno i długo.
>A niech trzyma psy szczekają, a karawana jedzie dalej. No i wiadomo że zawsze najsłabsze psy najgłośniej szczekają.
Słabym psem jest pies samotny, ale wraz ze wzrostem stada jego siła rośnie, a tu teraz proporcjonalnie trolli jest coraz więcej.

Na każdy - choćby i najmocniejszy argument - on ma zawsze jedynosłuszną odpowiedź. Ba, żeby tylko jedną, on ma ich kilka i wszystkie są merytoryczne i jedynie prawdziwe, a ich podstawą jest święta niewzruszalna wiara we własną rację oraz debilizm wszystkich, którzy śmią w to wątpić. Torquemada przy nim wysiada.
>Jego odpowiedzi jego sprawa sam daje o sobie świadectwo.
Moim zdaniem, dają.

> Inni niech osądzają.
Myślę, iż tak czynią, gdyż pomimo obrońców ze swojej mentalnej parafii, to plusów ma mało, a merytorycznego wsparcia jeszcze mniej.

> Czy to pierwszy z trolli który wrzeszczy o własnej nie omylności i wielkiej merytoryczności oraz głupocie jego oponentów.
Zdecydowanie nie pierwszy, ale moim zdaniem najbardziej ograniczony intelektualnie i kulturalnie i najbardziej upierdliwy. Całkowicie teflonowy na to co inni piszą i pogardzający wszystkimi ludźmi, choć najbardziej swoimi oponentami. Podejmujący bezpardonowe, tak prymitywne jak złośliwie próby dyskredytacji nie zgadzających się z nim interlokutorów i ubliżający wszystkim w około.

> Nie pierwszy i niestety pewnie nie ostatni.
Zdecydowanie ani pierwszy, ani ostatni, ale pasione trolle taki przyjemny i zgodny z tym co w środku mają wygląd przybierają.



>Jak pisałem ja wtrąciłem się tylko na chwilę stwierdzić, że to już szczyt dziecinady i wycofuje się z dalszej rozmowy z jedynie mądrym Olsonem, człekiem który ma na swoim kącie tak ciekawe rozważania jak gdybanie o ezoterycznych krokodylach www.racjonalista.pl/forum.php/s,657494
On tu ma cały ogrom swoich bełkotliwych gdybań, na które część forumowiczów dała się złapać, a ja skutecznie podważyłem ich jakość i ewidentnie wykazałem stojącą za nimi pustkę intelektualną (gdyż wcale nie o jakieś różnicę poglądów tu chodzi) i stąd ta zacietrzewiona nienawiść do mnie. Choć gdyby tylko do mnie, to byłoby tak zwane małe piwo. Pan Olson, tak jak każdy niesłuchany prorok, nienawidzi wszystkich go niesłuchających, gardzi antagonistami i daje temu jawny wyraz. Wystarczy poczytać to co tu wypisuje i jak się nam prezentuje.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
07-08-2016 11:58 
 Ocena-2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Miałeś kończyć, ale widzę, że plusiki nie zatuszowały poczucia porażki merytorycznej. Napisz jeszcze, że troll musi mieć ostatnie zdanie i wściekle atakuje - każdy powinien zobaczyć, że to dotyczy Ciebie.

"Cóż znaczy w ogóle "obrazić kogoś"? - Znaczy to poddać w wątpliwość wysokie mniemanie, jakie ma on o sobie." Arthur Schopenhauer

Piękny był ten huk przebitego ego Andrzeja Bogusławskiego. Jednak bywa tak, że z różnych powodów niektórzy chcą zaatakować wszystko co wychodzi od danego użytkownika, bo czują dysonans poznawczy. Wtedy właśnie powstają takie bełkoty bez argumentów. I takimi ludźmi się gardzi. Negatywna opinia planktonu to potwierdzenie moich słów na temat emocjonalnych automatyzmów, które kierują nieświadomym plebsem.
07-08-2016 12:40 
 Ocena 5 na 5
szarley (54911 punktów)
...a big_żyd zbanowan....
07-08-2016 12:31 
 Ocena 5 na 5
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>.
> Pan może odpuścić sobie i chyba należy tak właśnie zrobić, ale niech nikt tu nie liczy, iż Pan Olson mu odpuści.
>>Jak rzekłem tak też uczyniłem. Nie mam ochoty na pyskówki z Olsonem.
>Na pewno osobiście Pan ma rację, ale gdy wszyscy ustępują to trolle tu królują.

Któż pisze o ustępowaniu. Widać, ze dyskusja nic nie da, kłamstwa trolla obnażono już nie raz. Każdy czytelnik już wie z kim ma do czynienia. Więc po co paść go dalej. Sam pisze, że tego pragnie chce się kłócić walczyć a przeciwników ma za intelektualny plankton. Po co więc mu dawać to czego chce.

>[/color][/url] Jest jeszcze gorzej, gdyż wcale nie chodzi tu o jakiekolwiek - choćby i najbardziej ekstremalne poglądy, ale o to, iż z ogromną pewnością można podejrzewać u kilku osób stany chorobowe. Uważam, iż na poważnym forum racjonalistycznego portalu moderacja jest konieczną dla utrzymania poziomu intelektualnego i kulturalnego. Doskonale to kiedyś robiły panie moderatorki Liliac i Meretseger (inni moderatorzy też, ale już nie tak doskonale). Dzięki im za to.

Wielokrotnie pisałem o potrzebie moderacji. Obecna formuła dopuszczania każdego się nie sprawdziła. Mamy zalew sfrustrowanych proroków, głosicieli prawd objawionych, którzy zalewają nas swoim pustosłowiem. To właśnie wynik braku moderacji, każdy troll poszukuje miejsca gdzie może tworzyć. Gdy dostrzeże, że na danym forum jemu podobni mogą pisać bez żadnych problemów też się pojawi. Im bardziej pobłażliwa moderacja tym ich liczba większa.

>Wiem, iż to teraz marzenie ściętej głowy, ale jestem pewien, iż pierwszą rzeczą na racjonalistycznym forum powinno być redukcja ewidentnej głupoty. Ograniczenie publikacji płodnej twórczości ludzi z zaburzeniami. Różnorodnej maści nawiedzonych grafomanów, mających poczucie misji wciskania tu własnego kitu. Tak, mocno zadufanych we własną mądrość i głęboko wierzących we własne racje, jak niewiele merytorycznego do powiedzenia mających.

W pełni się zgadzam stąd np moja prośba o usunięcie Ducha Prawdy. Część osób się zgodziła część ze względu na niechęć do cenzury wstrzymała się lub dała głos negatywny. Każdy jednak przyznał, że duch to szkodnik. Oczywiście moderacja zignorowała to a Duch Prawdy jak tworzył tak tworzy. Taki tu właśnie mamy klimat, dogodny dla samozwańczych mesjaszów.

>>A niech trzyma psy szczekają, a karawana jedzie dalej. No i wiadomo że zawsze najsłabsze psy najgłośniej szczekają.
>Słabym psem jest pies samotny, ale wraz ze wzrostem stada jego siła rośnie, a tu teraz proporcjonalnie trolli jest coraz więcej.

Tu bym się nie martwił. Zaletą trolli jest ich wzajemna niechęć względem siebie, ich sojusze często się bardzo szybko kończą. Troll musi z kimś walczyć z braku innych chętnych i na byłego kolegę się rzuci. Sami siebie często wykańczają.

>> Czy to pierwszy z trolli który wrzeszczy o własnej nie omylności i wielkiej merytoryczności oraz głupocie jego oponentów.
>Zdecydowanie nie pierwszy, ale moim zdaniem najbardziej ograniczony intelektualnie i kulturalnie i najbardziej upierdliwy. Całkowicie teflonowy na to co inni piszą i pogardzający wszystkimi ludźmi, choć najbardziej swoimi oponentami. Podejmujący bezpardonowe, tak prymitywne jak złośliwie próby dyskredytacji nie zgadzających się z nim interlokutorów i ubliżający wszystkim w około.

Oj olson na tle takich Zbyszkówzwarszawy, Duchów Prawdy, Hamerlików czy Krystykonów których to nasze forum już gościło wypada naprawdę blado. Od takie nieco mniej wulgarne wcielenie Atto.

>Zdecydowanie ani pierwszy, ani ostatni, ale pasione trolle taki przyjemny i zgodny z tym co w środku mają wygląd przybierają.
>>

Stąd i moja niechęć do dożywiania go. Niech szuka kłótni sporu niech się miota i niech z głodu padnie.

>On tu ma cały ogrom swoich bełkotliwych gdybań, na które część forumowiczów dała się złapać, a ja skutecznie podważyłem ich jakość i ewidentnie wykazałem stojącą za nimi pustkę intelektualną (gdyż wcale nie o jakieś różnicę poglądów tu chodzi) i stąd ta zacietrzewiona nienawiść do mnie. Choć gdyby tylko do mnie, to byłoby tak zwane małe piwo. Pan Olson, tak jak każdy niesłuchany prorok, nienawidzi wszystkich go niesłuchających, gardzi antagonistami i daje temu jawny wyraz. Wystarczy poczytać to co tu wypisuje i jak się nam prezentuje.

Oczywiście, że ma tego multum. Wszystkie na jedno kopyto, ja wybrałem pierwsze z brzegu które jak myślę najlepiej pokazało, jakie niedorzeczności ten Pan tu prezentował.

>Pozdrawiam serdecznie.

Również pozdrawiam i polecam odpuścić. Poniżej widzę, że Olson i w naszą dyskusje się włączył. Naprawdę radze sobie odpuścić. Olson spłodziwszy tu ponad 2000 postów skompromitował się dostatecznie. Nie warto już mu więcej pomagać.
07-08-2016 12:48 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Wielokrotnie pisałem o potrzebie moderacji. Obecna formuła dopuszczania każdego się nie sprawdziła.
Żebyż to każdego. o big_żyda wielekroć się upominałem, ale wielu ma dożywotniego bana a w ich miejsce wchodzą oszołomy
www.racjonalista.pl/forum.php/s,694474
www.racjonalista.pl/forum.php/s,711018#w711077
www.racjonalista.pl/forum.php/s,691219#w693332
07-08-2016 13:23 
 Ocena-2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Nie wyrażasz nic nowego, tyle, ze chcesz, znowu chcesz, coraz więcej chcesz.
Tym razem chcesz mieć rację, chcesz, żeby twój głos górował nad innymi głosami, żeby twoje zdanie było ważniejsze od zdań pozostałych.
Sądzisz, ze kolejne wyzwiska podniosą twoją wartość? Chciwy z ciebie gość!
Rozumiem, że w kilku zgodnych tutaj chcielibyście zmumifikować dawny świat i jego obyczaje, że trwały aż do wygaśnięcia Słońca ale czy to się wam uda? Zobaczymy.
07-08-2016 21:13 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Nie wyrażasz nic nowego, tyle, ze chcesz, znowu chcesz, coraz więcej chcesz.
Mam tyle ile chcę i tyle na ile zarobiłem

>Tym razem chcesz mieć rację, chcesz, żeby twój głos górował nad innymi głosami,
Nie, wystarczy mi że twój głos wyrażający konfabulacje nie góruje nad innymi bo nikt się z tobą nie zgadza

>Chciwy z ciebie gość!
Jakiś dowód?

>Rozumiem, że w kilku zgodnych tutaj chcielibyście zmumifikować dawny świat i jego obyczaje,
Nie, jak zwykle nie poradzisz czytać. Nie chcę tylko, żeby świat przyjął twoją wizję wilczego "kapitalizmu" w którym silny może zabrać słabemu wszystko
Jawność kapitału? Jak złodziej ukradnie to jego kapitał jest jawny a możesz mu zrobić kiś-kiś.

Chcesz zmienić świat? Twoje prawo , ale najpierw go poznaj. skończ konfabulować że płacisz 2/3 dochodu jako płat za mieszkanie skoro to KŁAMSTWO
skończ konfabulować że nie masz prawa do urlopu skoro byłeś w Wiedniu
skończ konfabulować że nie masz prawa do poruszania się drogami skoro odwiedzasz swoje dziecko w Lądku Zdroju
skończ konfabulować że jesteś niewolnikiem nieopuszczającym miejsca pracy bo to KŁAMSTWO
Po prostu przestać się dziwić że inni ludzie znają matematykę na poziomie podstawowym i poradzą policzyć ile dla ciebie jest 1100 euro za luksusowe mieszkanie
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ok, zwyciężyłeś, poddaję się.
Z tobą juz niczego nie zmienię. Udław się swoją święta racją. Nie chcę z wami dłużej rozmawiać. Mam nadzieję, ze to ostatnie zdania jakie wymieniamy w naszym życiu.
Nie chcę cię juz dłużej znać. Obcowanie z tobą szkodzi mi.
08-08-2016 07:11 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Ok, zwyciężyłeś, poddaję się.
>Z tobą juz niczego nie zmienię. Udław się swoją święta racją. Nie chcę z wami dłużej rozmawiać.

Biedne dziecko, udowodniono mu że łże jak szmata i się obraził
08-08-2016 14:26 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>udowodniono mu że łże
Czyli zajmowałeś się prawdomównością krystkona_1976, a nie przedstawianymi przez niego argumentami.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-08-2016 15:10 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czyli zajmowałeś się prawdomównością krystkona_1976,
> a nie przedstawianymi przez niego argumentami.

Ale co, ale jak - argumenty mają być sierotami i nie mają mieć swojego odpowiedzialnego ojca??
Oooo.. nie, ja nie udaję, że pada jak ktoś pluje usiłując mnie kokietować w reklamie swojego 'produktu'.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-08-2016 16:12 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>argumenty mają być sierotami i nie mają mieć swojego odpowiedzialnego ojca?
Oczywiście. No chyba, że komuś prawda ciąży, wtedy to mus jej ojca poszukać.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
09-08-2016 08:09 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Nie wiem czy ciąży, chciałbym sie przekonać, tylko że jej tu ze świecą szukać..
Poza tym, z tego co wiem człowiek chce znać ojca dziecka niekoniecznie tylko w skrajnych wypadkach.
Nie wstydźmy się być ojcami i matkami..


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Przecież zajmowaliście się z Szarleyem jego argumentami. To mi się właśnie podoba - Krystkon został przez Was zjedzony w formie puree Personalne zaczepki w takich sytuacjach są dodatkiem, pieprzem albo papryką. Gorzej gdy ktoś podaje paprykę lub pieprz w proszku i uważa to za argumenty.

A jak Krystek będzie się pluł to znaczy, że go zabolało. Trochę brakuje Wam jednak pewności siebie.
09-08-2016 17:53 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>człowiek chce znać ojca dziecka
Prawda nie jest dzieckiem.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
10-08-2016 07:33 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Prawda
Chętna, chodzi o prawdę, owszem. Ale nie tylko. Ludzie chcą również poznać bliżej prawdomównych i oddzielić ich od plew. Tak to już jest, że człowiek stadną istotą jest i odśrodkwo chce rozróżniać kto dobrze działa na przemianę materii (prawda) a kto nie próbując wpuszczać w maliny.
Pozdrowienia dla prawd i 'prawd' niejakiej ch. r.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
10-08-2016 09:56 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ludzie chcą również poznać bliżej prawdomównych
Więc to stąd uganianie się ludzi za krystkonem!

>człowiek stadną istotą jest
Ale i zdolną do odrzucania stadności.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
10-08-2016 10:20 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Więc to stąd uganianie się ludzi za krystkonem!

Wzięła pod uwagę część zdania mniej odnoszącą się do bieżącej sytuacji, resztę pominęła i zadowolona.

>> człowiek stadną istotą jest
> Ale i zdolną do odrzucania stadności.

Może, ale po co, skoro to przyjemne?

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
10-08-2016 15:53 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wzięła pod uwagę część zdania mniej odnoszącą się do bieżącej sytuacji
To może zaznaczaj których Twoich oznajmień nie powinno się komentować...

>resztę pominęła
...które komentować obowiązkowo...

>i zadowolona.
...żebyś to Ty mógł być zadowolony.

>> Ale i zdolną do odrzucania stadności.
>Może, ale po co, skoro to przyjemne?
Żeby się nie zrównywać z baranami.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Wzięła pod uwagę część zdania mniej odnoszącą się do bieżącej sytuacji
> To może zaznaczaj których Twoich oznajmień nie powinno się komentować...

Poprzestanę na zwracaniu Ci uwagi na uniki-dygresje.

>>i zadowolona.
>...żebyś to Ty mógł być zadowolony.

A jestem?

>>> Ale i zdolną do odrzucania stadności.
>>Może, ale po co, skoro to przyjemne?
>Żeby się nie zrównywać z baranami.

Tja.. cóż z tego, że pisałem o czymś wręcz przeciwnym: aby podzielania zdania branów unikać i innym pokazywać, jak się z baraniną sprawy mają.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>> Wzięła pod uwagę część zdania mniej odnoszącą się do bieżącej sytuacji
>> To może zaznaczaj których Twoich oznajmień nie powinno się komentować...
>Poprzestanę na zwracaniu Ci uwagi na uniki...
Bez zdefiniowania oczekiwań (czyli bez pytań) nie ma uników.

>pisałem o czymś wręcz przeciwnym: aby podzielania zdania branów unikać
Pisałeś, że w stadzie przyjemnie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
11-08-2016 07:31 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Bez zdefiniowania oczekiwań (czyli bez pytań) nie ma uników.

Unik, inaczej celowe zejście z niewygodnego tematu nie musi być poprzedzony pytaniem.

>>pisałem o czymś wręcz przeciwnym: aby podzielania zdania branów unikać
>Pisałeś, że w stadzie przyjemnie.

Ok, to może inaczej: jak traktujesz w swoim stadzie np. rodzinnym, w pracy, stadzie znajomych.. barany? (wiem wiem, przede mną kolejny unik )

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Bez zdefiniowania oczekiwań (czyli bez pytań) nie ma uników.
>Unik, inaczej celowe zejście z niewygodnego tematu nie musi być poprzedzony pytaniem.
Bez ataku nie ma uniku, a niby na czym, jeśli nie na pytaniu polega w dyskusji atak?

>>>pisałem o czymś wręcz przeciwnym: aby podzielania zdania branów unikać
>>Pisałeś, że w stadzie przyjemnie.
>Ok, to może inaczej: jak traktujesz w swoim stadzie np. rodzinnym, w pracy, stadzie znajomych.. barany?
Adekwatnie do charakteru relacji.

>przede mną kolejny unik
A może to Ty unikasz doprecyzowania pytania?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
11-08-2016 09:48 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Bez ataku nie ma uniku

Unik nie musi być po ataku. Bywa np. po nieświadomym wejściu interlokutora na temat tabu.

>Adekwatnie do charakteru relacji.

Adekwatne traktowanie do charakteru relacji jest przyjemne. Brak relacji jest nieprzyjemny

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
11-08-2016 10:12 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Unik nie musi być po ataku. Bywa np. po nieświadomym wejściu interlokutora na temat tabu.
To tylko niepodjęcie tematu, a ono nie jest unikiem, gdyby było, to np. niewłączanie się innych forumowiczów w naszą wymianę postów byłoby także z ich strony unikiem.

>Adekwatne traktowanie do charakteru relacji jest przyjemne.
Zakładając, że relacja jest przyjemna.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
11-08-2016 10:23 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> niewłączanie się innych forumowiczów w naszą wymianę postów byłoby
> także z ich strony unikiem.

Z tobą jednak rozpocząłem rozmowę na dany temat. To różnica, gdyż ty czytasz i próbujesz zrozumieć o czym tu rozmawiamy, co do innych nie ma takiej pewności; nie mniej nawet człowiek który nie uczestniczy w rozmowie, a tylko ją czyta może unikać włączenia się z osobistych przyczyn. Zwykła rzecz.

>>Adekwatne traktowanie do charakteru relacji jest przyjemne.
>Zakładając, że relacja jest przyjemna.

To znów zalezy, skąd jesteś sterowana: czy z wewnątrz, czy zewnątrz (np. przez barana).
Jedyne brak relacji implikuje jednoznacznie brak przyjemnosci (również przy sterowaniu z wewnątrz).

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>człowiek który nie uczestniczy w rozmowie, a tylko ją czyta może unikać włączenia się
A jeszcze lepiej unikanie włączenia się w dyskusję wychodzi w ogóle jej nie czytającym.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
11-08-2016 16:06 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>A jeszcze lepiej unikanie włączenia się w dyskusję wychodzi w ogóle jej nie czytającym.
Spryciarze.
Ale ja też nieźle unikam. Niby czytam, ale już nie wiem, o czym piszecie.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ale ja też nieźle unikam. Niby czytam, ale już nie wiem, o czym piszecie.
Grunt, że nie uniknąłeś wypowiadania się.
A chodzi o to.
Przynajmniej mnie.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
11-08-2016 16:30 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ale ja też nieźle unikam. Niby czytam, ale już nie wiem, o czym piszecie.

Zatem chętnie racjonalistka nie unika unikając, ty unikasz nie unikając.
Uważaj, dwa przeciwne bieguny się przyciągają..


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Episode_2 (3284 punktów)

>Zatem chętnie racjonalistka nie unika unikając, ty unikasz nie unikając.
>Uważaj, dwa przeciwne bieguny się przyciągają..
Pudło. To nie przeciwieństwo tylko odwrotność.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Zatem chętnie racjonalistka nie unika unikając, ty unikasz nie unikając.
>>Uważaj, dwa przeciwne bieguny się przyciągają..
>Pudło. To nie przeciwieństwo tylko odwrotność.
>

Wg mnie pojęcie "przeciwieństwo" nie ma jednego znaczenia lecz podwójne/rozproszone i oznacza zarówno odwrotność jak i sprzeczność.

Gdybym miał to ukazać na swoim ulubionym przykładzie to:
Przeciwieństwem ciała jest pustka.
Przeciwieństwem działania jest przerwa.

ale także
Przeciwieństwem ciała jest działanie.
11-08-2016 16:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A jeszcze lepiej unikanie włączenia się w dyskusję
> wychodzi w ogóle jej nie czytającym.

"To różnica (..) co do innych nie ma takiej pewności"
No widzisz - oni nie czytają i unikają, ty czytasz i nie unikasz jednocześnie unikając.. to naprawdę trzeba umieć

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>ty czytasz i nie unikasz jednocześnie unikając
A Ty wydumałeś mój unik by uniknąć sformułowania pytania.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
12-08-2016 07:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>ty czytasz i nie unikasz jednocześnie unikając
>A Ty wydumałeś mój unik by uniknąć sformułowania pytania.

Twoja replika na moje Cytat:
Ludzie chcą również poznać bliżej prawdomównych i oddzielić ich od plew
o uniku w zasadzie mówi wszystko, pytanie jest takie: czy warto się powtarzać

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>A Ty wydumałeś mój unik by uniknąć sformułowania pytania.
>Twoja replika na moje Cytat:
Ludzie chcą również poznać bliżej prawdomównych i oddzielić ich od plew
o uniku w zasadzie mówi wszystko

Czyżbyś unikał ujawnienia, że moja replika dotyczyła tylko części powyżej zacytowanego zdania?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
12-08-2016 10:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ujawniam.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ujawniam.
Niby gdzie?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
12-08-2016 10:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Niby gdzie?

Ujawniam, że Twoja replika dotyczyła tylko części powyżej zacytowanego zdania.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ujawniam, że Twoja replika dotyczyła tylko części powyżej zacytowanego zdania.
Że dotyczyła części zaznaczyłam sama cytując stosowny fragment, to Ty, pisząc ">Twoja replika na moje Cytat:
Ludzie chcą również poznać bliżej prawdomównych i oddzielić ich od plew
" twierdziłeś, że dotyczyła całości.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
13-08-2016 00:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> twierdziłeś, że dotyczyła całości

Owszem, uniku. Manipulacja to twoja druga natura? .
10.08.2016 10:20 Jacek Głodzik napisał Cytat:
Wzięła pod uwagę część zdania mniej odnoszącą się do bieżącej sytuacji, resztę pominęła i zadowolona

Forumowicze i tak wiedzą o czym piszesz, a co przemilczasz.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
13-08-2016 10:15 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Manipulacja to twoja druga natura?
Tak się czasem wydaje niepamiętającym własnych wypowiedzi.

>10.08.2016 10:20 Jacek Głodzik napisał [cytat]Wzięła pod uwagę część zdania mniej odnoszącą się do bieżącej sytuacji, resztę pominęła i zadowolona[cytat]
To faktycznie mogło mi się pomylić, bo wczoraj o 7:26 jakiś - czyżby inny? - Jacek Głodzik pisał o mojej replice na jego całe zdanie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-08-2016 16:22 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>>udowodniono mu że łże
>Czyli zajmowałeś się prawdomównością krystkona_1976, a nie przedstawianymi przez niego argumentami.

Kiedy opisywał swoje poglądy np o tym, że nie powinno być drogowych mandatów tylko szlabany co skrzyżowanie - polemizowałem argumentami, kiedy łgał że płaci za mieszkanie 2/3 dochodu wytykałem mu konfabulacje

Gdzie sprzeczność?
08-08-2016 19:07 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>udowodniono mu że łże
>>Czyli zajmowałeś się prawdomównością krystkona_1976, a nie przedstawianymi przez niego argumentami.
>Kiedy opisywał swoje poglądy np o tym, że nie powinno być drogowych mandatów tylko szlabany co skrzyżowanie - polemizowałem argumentami, kiedy łgał że płaci za mieszkanie 2/3 dochodu wytykałem mu konfabulacje
>Gdzie sprzeczność?
Jaka sprzeczność?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-08-2016 19:16 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Kiedy opisywał swoje poglądy np o tym, że nie powinno być drogowych mandatów tylko szlabany co skrzyżowanie - polemizowałem argumentami, kiedy łgał że płaci za mieszkanie 2/3 dochodu wytykałem mu konfabulacje
>>Gdzie sprzeczność?
>Jaka sprzeczność?

Cytat:

Czyli zajmowałeś się prawdomównością krystkona_1976, a nie przedstawianymi przez niego argumentami.
08-08-2016 19:23 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Kiedy opisywał swoje poglądy np o tym, że nie powinno być drogowych mandatów tylko szlabany co skrzyżowanie - polemizowałem argumentami, kiedy łgał że płaci za mieszkanie 2/3 dochodu wytykałem mu konfabulacje
>>>Gdzie sprzeczność?
>>Jaka sprzeczność?
> Cytat:

>Czyli zajmowałeś się prawdomównością krystkona_1976, a nie przedstawianymi przez niego argumentami.

Podtrzymuję swoje twierdzenie, bo przecież ani poglądy, ani anegdoty nie są argumentami.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
08-08-2016 15:50 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Biedne dziecko, udowodniono mu że łże jak
> szmata i się obraził

Oj tam. Też się obrażałem, jak przyłapano mnie na kłamstwie lub innym szwindelku.. w wieku 4-6 lat. Kiedyś rozbiłem latarkę bo chciałem mieć nową-piękniejszą (wszak wiadomo: nie działa, to trzeba wymienić). No cóż - dostało się za to baty, ale lekcja odrobiona

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-08-2016 20:33 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> Biedne dziecko, udowodniono mu że łże jak
>> szmata i się obraził
>Oj tam. Też się obrażałem, jak przyłapano mnie na kłamstwie lub innym szwindelku.. w wieku 4-6 lat. Kiedyś rozbiłem latarkę bo chciałem mieć nową-piękniejszą (wszak wiadomo: nie działa, to trzeba wymienić). No cóż - dostało się za to baty, ale lekcja odrobiona

Panowie wymyśliłem dla was śmieszną anegdotę w kwestii dobra i zła, która może rozbawi i złagodzi napięcia.



Zły mąż Szarańcza postanawia pewnego dnia stać się dobry dla swojej żony więc zamierza od tej pory robić wszystko czego ona zechce, nawet jeśli on sam nie będzie tego chciał. Postanawia podporządkować się jej woli wykluczając własną, taka jest jego wola.

Wraca do żony i powiada:
- żono postanowiłem być dla ciebie dobry i od tej chwili zrobię wszystko czego tylko zechcesz.
Żona usłyszawszy to wielce się zdziwiła, bo mąż był dla niej niedobry, nigdy nie robił czego chciała lecz zawsze czego sam chciał a chciał zawsze tego czego ona nie chciała. Namyśla się i odpowiada:
- chcę żebyś teraz odwrócił się, poszedł i nigdy nie wrócił.
09-08-2016 08:22 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ciekawe.
Teraz z kolei mnie nasuwa się pewna opowiastka.
Niezgodny mężczyzna żeni się z kobietą obiecując jej z początku raj na ziemi.
Lata mijają, niezgoda powoduje utratę jakości życia rodziny.
Po kilkunastu latach małżeństwa niezgodny mąż żywiąc uzasadnioną bojaźń o stabilność swojego związku podchodzi do żony i powiada jak zwykle:
- Żono, postanowiłem być dla ciebie dobry i od tej chwili zmienię wszystko w koło nas na lepsze. Zmienię zasady tego świata, co pozwoli odbić nam się od dna, a później zmienię siebie.
Żona usłyszawszy ten tekst po raz n-ty bardzo się stropiła, bo mąż w praktyce był dla niej niedobry, niewiele pomagał a przeważnie swoim narzekactwem psuł krew. Bała się o dzieci że będą takie same jak on, który rzadko robił czego chciała lecz zawsze czego sam chciał. Mając świadomość że nie może tego zmienić uważnie namyśliła się i w końcu odpowiada:
- Mężu, kocham cię. Chcę żebyś był nadal sobą. Nie chcę cię zmieniać - bądź jaki jesteś.
Odchodzę.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Niezgodny mężczyzna żeni się z kobietą obiecując jej z początku raj na ziemi.

Cytat:
Konformizm (łac. conformo - nadaję kształt) - zmiana zachowania na skutek rzeczywistego bądź wyobrażonego wpływu innych ludzi. Podporządkowanie się wartościom, poglądom, zasadom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej. W tym rozumieniu jest to zmiana związana z faktem, że członek grupy miał początkowo inne zdanie czy inaczej się zachowywał niż grupa, a następnie je zmienił w kierunku zgodnym z oczekiwaniami grupy. Konformizm według Stanisława Miki to również zgodność, zbieżność istniejąca między członkami grupy, jeśli chodzi o zachowania, normy i postawy. Jako przeciwieństwo zachowania konformistycznego podawany jest nonkonformizm lub antykonformizm.

W socjologii jest to jeden ze sposobów dostosowania jednostki społecznej. W ujęciu Roberta Mertona oznacza zgodę na realizację celów społecznych grupy przy pomocy społecznie uznawanych środków lub, w szerszym znaczeniu, realizacje norm społecznych i wartości danej grupy odniesienia. Odejście od zachowań konformistycznych określane jest w ujęciu Mertona jako dewiacja społeczna. Zachowania konformistyczne w grupach są wskaźnikiem dużej spójności tych grup.

W latach 50. XX wieku opublikowane zostały badania Solomona Ascha, z których wynikało, że na konformizm jednostki duży wpływ mają inni członkowie grupy. W dalszych badaniach ustalono, że niektóre jednostki mają większą, a nawet trwałą skłonność poddawania się autorytetom. Określone zostały one jako osobowości autorytarne, jednostki zewnątrzsterowne w przeciwieństwie do wewnątrzsterownych nonkonformistów nie poddających się w łatwy sposób wpływom autorytetów.

Na zachowania konformistyczne przede wszystkim ma wpływ ukształtowana w toku socjalizacji osobowość jednostki, lecz również typ relacji społecznych, w których jednostka uczestniczy, struktura grupy, istniejący w niej system aksjonormatywny czy rodzaj zadania które realizuje jednostka w grupie, sposób sankcjonowania działań czy formy kontroli społecznej. Na jednostkę jest wywierana silniejsza presja wobec zachowań konformistycznych w grupach, które próbują kontrolować większą część jej życia, w szczególności są to wymieniane przez Ervinga Goffmana instytucje totalne.

Osobowości autorytarne i związane z nimi zachowania konformistyczne występują częściej w społeczeństwach, w których dominuje władza totalitarna, w społeczeństwach demokratycznych częściej tolerowane są odstępstwa od konformizmu.

pl.wikipedia.org/wiki/Konformizm

Cytat:
Kontrola społeczna - system nakazów, zakazów i sankcji, które służą grupie lub społeczności do utrzymania konformizmu ich członków wobec przyjętych norm i wartości.

pl.wikipedia.org/wiki/Kontrola_społeczna

Nie rozumiem dlaczego system nakazów, zakazów i sankcji nazywa się na wiki "kontrolą społeczną"?

Cytat:

kontrola
1. «sprawdzanie czegoś, zestawianie stanu faktycznego ze stanem wymaganym»
2. «nadzór nad kimś lub nad czymś»
3. pot. «instytucja lub osoba sprawująca nad czymś nadzór»

sjp.pwn.pl/sjp/kontrola;2473611.html

Czy tego nie powinno się nazywać "przymusem społecznym"?

Cytat:
przymus
1. «presja wywierana na kogoś lub okoliczności zmuszające kogoś do czegoś; też: silna wewnętrzna potrzeba zrobienia czegoś»
2. «środki prawne zmuszające do zastosowania się do przepisu prawa lub wyroku sądowego»

sjp.pwn.pl/szukaj/przymus.html

Wyobraź sobie normę społeczną - dwukierunkowy, prawostronny ruch na drodze. Potem pojawia się ktoś, kto wymyśla ruch jednokierunkowy i stwierdza, że można z sensem lewą i prawą stroną drogi poruszać się tylko w jednym kierunku, taki niezgodny, łamiący normę ktoś.

--------------
Te wszystkie mechanizmy psychiczne, powszechne, rozpoznane, nazwane to zwierzęcy instynkt homo sapiens czego najlepszym przykładem jest moja potrzeba podporządkowana innych sobie i frustracja z powodu jej niezaspokojenia.
Czy świadomy potrzeb człowiek może nad potrzebami panować? Np. nad potrzebą oddechu, głodu, utrzymania temperatury czy choćby bezpieczeństwa??? Czy raczej potrzeby czynią człowieka?
12-08-2016 07:53 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wyobraź sobie normę społeczną - dwukierunkowy, prawostronny
> ruch na drodze. Potem pojawia się ktoś, kto wymyśla ruch
> jednokierunkowy i stwierdza, że można z sensem lewą i prawą
> stroną drogi poruszać się tylko w jednym kierunku,
> taki niezgodny, łamiący normę ktoś.

Wymyślić można nieomal wszystko, granicę stanowi tutaj rozmiar ludzkiej wyobraźni. Pytanie, czy to co wymyślamy ma sens.
Przepustowość oraz liczba wypadków w takich rozwiązaniach w krajach trzeciego świata pokazują, że nie. Zauważ, że rozsądni rządzący każdą taką propozycję starają się sceptycznie weryfikować, zanim ewent. wprowadzą ją w życie.

Teraz odpowiedz na moje pytanie. Stawiasz dom na uboczu dużego miasta - dajmy na to Wrocławia. Niezły dojazd, piękny widok, świeże powietrze etc. Wycena gotowego domu z działką to 800 tys. PLN.
Za rok miasto postanawia zlokalizować ci 100m za płotem wysypisko śmieci.
Jak kształtują się aktualne wyceny domu?
a) są wyższe
b) niższe
c) takie same


> najlepszym przykładem jest moja potrzeba podporządkowana
> innych sobie i frustracja z powodu jej niezaspokojenia

Ciebie kształtują bardzo proste i podstawowe instynkty, w tym m.in. lęk. To nim się kierujesz łapiąc się odruchowo kontroli innych. Człowiek jednak wraz z cywilizacyjnym rozwojem wykształcił mechanizmy stabilizacji swojej egzystencji i zaspokajania podstawowych, a nawet wyższych potrzeb metodami innymi, niż kontrola i podporządkowanie innych. Może w windykacji to działa, ale poza nią słabo. Kontrola i podporządkowanie sobie innych nie jest dziś najlepszą metodą uzyskania homeostazy. Pytanie zatem, co nią jest.
Nie mniej niektórzy poprzestają tylko na tym, gdyż tylko to znają i mają zadziwiającą odporność na uczenie się nowego. I tak bywa.

> Czy świadomy potrzeb człowiek może nad potrzebami panować?

Nad podstawowymi nie. Chodzi jednak o to, by zaspokajać je w efektywny sposób - również ze względu na oddziaływania społeczne. Twoja metoda kontroli i władzy nad ludźmi rodem ze średniowiecza nie należy dziś do zbyt efektywnych i to już zapewne wiesz, bo odczuwasz to na swoim przykładzie od 2008r.

> Czy raczej potrzeby czynią człowieka?

W przypadku nieadekwatnego czy słabego zaspokojenia podstawowych człowiek oddaje się we władanie nawet lękowi o utratę zwykłej godności. Natomiast nabywając bardziej efektywnych umiejętności radzenia sobie w życiu (np. lojalnej współpracy) dana potrzeba przestaje go frapować i staje się od niej wolny. Zwłaszcza od lęku o jej niezaspokojenie.
Niektórzy jednak są lojalni względem swoich metod wyniesionych z podwórka, nie potrafią być lojalni względem kolegów z pracy, szefa, firmy czy społecznosci np. własnego osiedla. Tacy ludzie postanawiają w duchu zostać wiecznymi dziećmi (co z czasem rodzi w nich frustrację, bo inni widzą że nie są)i nic nie można na to poradzić. Takie życie

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
12-08-2016 08:13 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> moja potrzeba podporządkowana innych sobie i frustracja
> z powodu jej niezaspokojenia.

Cytat:

CZŁONKI PRZECIW ŻOŁĄDKOWI

Pewnego razu członki ciała były bardzo zirytowane na żołądek. Miały żal, że muszą starać się o jedzenie i dostarczać je żołądkowi, podczas, gdy sam żołądek nie robi nic, tylko pożera owoc ich pracy.
Postanowiły więc, że nie będą już dostarczać jedzenia żołądkowi. Ręce nie będą podnosić je do ust. Zęby nie będą je przeżuwać, gardło nie będzie je połykać. To zmusi żołądek do jakiegoś działania. Lecz udało się im jedynie osiągnąć osłabienie ciała do tego stopnia, że wszystkim im groziła śmierć. Tak więc ostatecznie to one dostały nauczkę, że pomagając sobie nawzajem, pracują w rzeczywistości dla swego własnego dobra.

Anthony De Mello


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
12-08-2016 08:33 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Wyobraź sobie normę społeczną - dwukierunkowy, prawostronny ruch na drodze. Potem pojawia się ktoś, kto wymyśla ruch jednokierunkowy i stwierdza, że można z sensem lewą i prawą stroną drogi poruszać się tylko w jednym kierunku, taki niezgodny, łamiący normę ktoś.

Taki łamiący normę w ruchu drogowym jest zagrożeniem dla życia innych użytkowników drogi
Większość kierowców rozumie , że na czerwonym świetle nie wolno wjeżdżać na skrzyżowanie, ale jedynie ty uważasz to za uleganie dominacji

>najlepszym przykładem jest moja potrzeba podporządkowana innych sobie i frustracja z powodu jej niezaspokojenia.

1 Miesiąc temu pojechałem na wycieczkę
1.1 Podporządkowałem się organizatorowi, który wyznaczył czas i miejsce zbiórki
1.2 Podporządkowałem się kierowcy który nas wiózł
1.3 Podporządkowałem się pilotowi, który prowadził nas od zabytku do zabytku i od muzeum do muzeum
1.4 W muzeach podporządkowałem się zakazom dotykania obrazów
1.5 Podporządkowałem się przewonikowi, który bajecznie ooowiadał
1.6 Nie wszyscy się podporządkowali. jeden z uczestników wycieczki spóźnił się na zakończenie czasu wolnego o godzinę i musieliśmy na niego czekać, bo był "niezgodny" Cała grupa czekała na jednego człowieka bo jakiś niezgodny krystkon przedłużył sobie zakupy

2 Za każdym razem moje podporządkowanie wynikało z organizacji i kompetencji organizatora, kierowcy, pilota, przewodnika, pokaż swoje kompetencje żeby się tobie podporządkować
Jedyne twoje kompetencje to urojenia izolowanej ekonomicznie strefy w której nie ma czym się umyć

Powtórzę pytanie
SKĄD W SWOJEJ WYMYŚLONEJ STREFIE WEŹMIESZ KWAS SIARKOWY DO PRODUKCJI PAPIERU TOALETOWEGO, SKĄD WEŹMIESZ WODOROTLENEK POTASU DO PRODUKCJI MYDŁA!
Pokaż swoje kompetencje!!!!

>Czy świadomy potrzeb człowiek może nad potrzebami panować?
>Np. nad potrzebą oddechu, głodu, utrzymania temperatury czy choćby bezpieczeństwa??? Czy raczej potrzeby czynią człowieka?
Na czwarte urodziny kupię ci wrotki. Kiedy będą?
08-08-2016 07:46 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Ok, zwyciężyłeś, poddaję się.
>Z tobą juz niczego nie zmienię

Cóż, pozostaje ci zapewne ogłupiać kolejnych kandydatów do prania mózgu, ale obawiam się, że i z nimi tutaj będzie podobnie.

> Nie chcę z wami dłużej rozmawiać

Zawsze uważałem, że nie należy milczeć wobec prymitywnych kłamstw, konfabulacji, półprawd czy ordynarnej ideologii. Że należy przeciwstawiać się zacietrzewionym szkodnikom np. takim jak ty.
Nie liczyłbym zatem na nasze milczenie.

>Nie chcę cię juz dłużej znać. Obcowanie z tobą szkodzi mi.

W takim razie radzę, najlepiej znajdź sobie inne forum.
Tutaj twoje pragnienie mesjanizmu się nie zaspokoi, choć zapewne nie zostawimy tych wszystkich gniotów ala "nie mam wakacji, ale jeżdżę do Wiednia, nie wolno mi jeździć po drogach ale jeżdżę samochodem po Berlinie, jestem uczciwy ale próbowałem stosując kruczki prawne przejąć za grosze firmę pewnego biznesmena" itd. bez odzewu.

To co naprawdę ci szkodzi my bardzo dobrze tutaj wiemy. Trudna prawda, na której przyjęcie po prostu cię nie stać. A szkoda.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
07-08-2016 14:38 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Na pewno osobiście Pan ma rację, ale gdy wszyscy ustępują to trolle tu królują.
>Któż pisze o ustępowaniu. Widać, ze dyskusja nic nie da, kłamstwa trolla obnażono już nie raz. Każdy czytelnik już wie z kim ma do czynienia. Więc po co paść go dalej. Sam pisze, że tego pragnie chce się kłócić walczyć a przeciwników ma za intelektualny plankton. Po co więc mu dawać to czego chce.
Całkowicie słusznie Pan tu pisze. Troll jest zawsze głodny i nigdy nie spocznie. Przy czym troll już z założenia musi zawsze mieć rację oraz ostatnie słowo.

>Wielokrotnie pisałem o potrzebie moderacji. Obecna formuła dopuszczania każdego się nie sprawdziła. Mamy zalew sfrustrowanych proroków, głosicieli prawd objawionych, którzy zalewają nas swoim pustosłowiem. To właśnie wynik braku moderacji, każdy troll poszukuje miejsca gdzie może tworzyć. Gdy dostrzeże, że na danym forum jemu podobni mogą pisać bez żadnych problemów też się pojawi. Im bardziej pobłażliwa moderacja tym ich liczba większa.
Dokładnie Pan ma rację, gdyż wcale nie jest tak, iż wszyscy mają tytuł, a jeżeli nawet to niejednakowy, do głoszenia niedyskutowalnych objawionych prawd, albo iż zatwierdzamy je przez demokratyczne głosowanie. Nauka i kultura zawsze były elitarne i o ile elitarnymi nie pozostaną to grozi im intelektualny uwiąd.

Wiem, iż to teraz marzenie ściętej głowy, ale jestem pewien, iż pierwszą rzeczą na racjonalistycznym forum powinno być redukcja ewidentnej głupoty. Ograniczenie publikacji płodnej twórczości ludzi z zaburzeniami. Różnorodnej maści nawiedzonych grafomanów, mających poczucie misji wciskania tu własnego kitu. Tak, mocno zadufanych we własną mądrość i głęboko wierzących we własne racje, jak niewiele merytorycznego do powiedzenia mających.
>W pełni się zgadzam stąd np moja prośba o usunięcie Ducha Prawdy. Część osób się zgodziła część ze względu na niechęć do cenzury wstrzymała się lub dała głos negatywny. Każdy jednak przyznał, że duch to szkodnik. Oczywiście moderacja zignorowała to a Duch Prawdy jak tworzył tak tworzy. Taki tu właśnie mamy klimat, dogodny dla samozwańczych mesjaszów.
Luty 2013 roku: Natomiast forum jest nasze - wszystkich jego użytkowników i moderatorzy mają ogromnie trudne dzieło utrzymywania właściwego dla nas poziomu merytoryczności i kultury, poniżej którego użytkownicy nie powinni schodzić.

Nie, nie zgadzam się z wszystkimi decyzjami moderatorów - choć z odwrotnych niż Pan powodów, ale ogromnie cenię ich trudną pracę. Nie chciałbym być moderatorem, gdyż nie potrafiłbym być moderatorem. Na przykład głupie oraz niemerytoryczne wypowiedzi byłyby znacznie szybciej i bardziej bezwzględnie usuwane, a ich autorzy, gdyby nie potrafili lub nie chcieli, dorównać do pożądanego (średniego) poziomu byliby blokowani i banowani.
Mam ogromną niechęć do cenzury, ale jeszcze większą do ewidentnej zacietrzewionej głupoty, a prawda jest taka, iż o ile trudno głupcowi rozpoznać rozmówcę mądrzejszego od siebie, to człowiek inteligentny szybko głupca rozpoznaje. Tym bardziej, gdy jest to głupiec zacietrzewiony.

Słabym psem jest pies samotny, ale wraz ze wzrostem stada jego siła rośnie, a tu teraz proporcjonalnie trolli jest coraz więcej.
>Oj olson na tle takich Zbyszkówzwarszawy, Duchów Prawdy, Hamerlików czy Krystykonów których to nasze forum już gościło wypada naprawdę blado. Od takie nieco mniej wulgarne wcielenie Atto.
Tak, było i jest tego sporo. Dlatego tak bardzo jest tu odczuwalny brak mądrej, tolerancyjnej i sprawiedliwej moderacji, która potrafiłaby nasz dyskurs tu moderować oraz ukrócać głupotę i brak kultury.

>Stąd i moja niechęć do dożywiania go. Niech szuka kłótni sporu niech się miota i niech z głodu padnie.
On tu ma cały ogrom swoich bełkotliwych gdybań, na które część forumowiczów dała się złapać, a ja skutecznie podważyłem ich jakość i ewidentnie wykazałem stojącą za nimi pustkę intelektualną (gdyż wcale nie o jakieś różnicę poglądów tu chodzi) i stąd ta zacietrzewiona nienawiść do mnie. Choć gdyby tylko do mnie, to byłoby tak zwane małe piwo. Pan Olson, tak jak każdy niesłuchany prorok, nienawidzi wszystkich go niesłuchających, gardzi antagonistami i daje temu jawny wyraz. Wystarczy poczytać to co tu wypisuje i jak się nam prezentuje.
>Oczywiście, że ma tego multum. Wszystkie na jedno kopyto, ja wybrałem pierwsze z brzegu, które jak myślę najlepiej pokazało, jakie niedorzeczności ten Pan tu prezentował. Poniżej widzę, że Olson i w naszą dyskusje się włączył.
Ani po raz pierwszy, ani po raz ostatni. On inaczej nie może. To taki typ, a ten typ już tak ma.

>Naprawdę radze sobie odpuścić. Olson spłodziwszy tu ponad 2000 postów skompromitował się dostatecznie. Nie warto już mu więcej pomagać.
Z rady skorzystam, tym bardziej, iż jakikolwiek sens pyskówek z tym panem już dawno się skończył. On już tylko się powtarza, podbijając sobie samemu bębenek.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
08-08-2016 00:05 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Oj olson na tle takich Zbyszkówzwarszawy, Duchów Prawdy, Hamerlików czy Krystykonów których to nasze forum już gościło wypada naprawdę blado. Od takie nieco mniej wulgarne wcielenie Atto.

W.R. wchodzisz w najbardziej zatrollowany wątek, gdzie cię nikt nie prosi i nie tylko nie używasz filtra ukrywającego trolling i hejt lecz najwyraźniej cały trolling i hejt czytasz.

Dlaczego?
Dlaczego nie zbudujesz sobie z przyjaciółmi własnej rozmówki na wysokim poziomie z odpalonym przez wszystkich przyjaciół filtrem na trolle??? Przecież masz komendę "ignoruj" a aplikacja serwera nie potrafi wybrać inaczej niż ty i dla niej ignoruj to ignoruj.

Głupie pytanie bo twoje intencje są jasne jak Słońce, tobie nie wystarczy, że sam zignorujesz wybranego przez siebie użytkownika, ty potrzebujesz, żeby wszyscy zignorowali.

Dobra, i tak już trucizna jaką tu we mnie wpojono ulewa mi się, mam jadu po dziurki w nosie, ja stąd spadam, kiście się dalej sami we własnym sosie, tu można przegrać życie.
08-08-2016 07:55 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dobra, i tak już trucizna jaką tu we mnie wpojono ulewa mi się, mam
> jadu po dziurki w nosie, ja stąd spadam, kiście się dalej sami
> we własnym sosie, tu można przegrać życie.

Zbyt długo cię znamy, żeby liczyć iż teraz przestaniesz tu głosić swoje prawdy objawione. Daję ci dwa dni na rozpoczęcie, jak gdyby nigdy nic kolejnego wątku. Założymy się?
Twoim pokarmem jest uwaga bliźnich, tu niestety ci ją dają (uważam, że niczym sobie na nią nie zasłużyłeś) więc z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że będziesz sobie dogadzał dalej niczym Duch Prawdy.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-08-2016 10:50 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Oj olson na tle takich Zbyszkówzwarszawy, Duchów Prawdy, Hamerlików czy Krystykonów których to nasze forum już gościło wypada naprawdę blado. Od takie nieco mniej wulgarne wcielenie Atto.
>W.R. wchodzisz w najbardziej zatrollowany wątek,
Czy najbardziej to wątpię, iż zatrolowany to widać jasno, ale w tym wątku, to kto jest głównym trollem?

>gdzie cię nikt nie prosi i nie tylko nie używasz filtra ukrywającego trolling i hejt lecz najwyraźniej cały trolling i hejt czytasz.
>Przecież masz komendę "ignoruj" a aplikacja serwera nie potrafi wybrać inaczej niż ty i dla niej ignoruj to ignoruj.
>Dlaczego?
Może po prostu dlatego, iż gdy wszyscy ustępują to trolle tu królują. A ten portal ani dla trolli nie został powołany, ani do trolli nie jest skierowany: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 Filtr "nic nie mówię, nic nie widzę, nic nie słyszę" jest tylko przez głupców zamkniętych na otaczającą nas rzeczywistość budowany. Człowiek inteligentny nie zamyka się na świat, [Załącznik] tylko reaguje tak jak potrafi i tak jakie ma możliwości.

>Dlaczego nie zbudujesz sobie z przyjaciółmi własnej rozmówki na wysokim poziomie z odpalonym przez wszystkich przyjaciół filtrem na trolle???
Może właśnie dlatego, iż budowanie sobie jakiś dostępnych tylko sobie rzeczywistości świadczy o psychozach:
www.racjon(*).php/z,0/d,34/s,714907#w718216
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,717675#w718289
www.racjon(*)m.php/s,716930/z,0/d,2#w717799

"Merytoryka" w wydaniu Pana Olsona: Andrzej Bogusławski. Całkowicie się skompromitował i pokazał słomę z butów. Nakręciłem jego jak dziecko. To dorosły chłop i właśnie o to mi chodziło żeby wyszedł na dziecko.

Większość jest jeszcze gorsza. Będziesz spotykał głównie plebs, który będzie chciał Ci wmówić swoją wersję rzeczywistości...

... bo podludzie będą upierać się przy swoim, przekręcać wypowiedzi, autorytarnie stwierdzać coś bez podania argumentu. Sztuczki trolli mam obcykane i w realu występują te same mechanizmy. Ty też zamiast logicznie analizować i być ponad tym, wchodzisz emocjonalnie w te dyskusje. Podstawowa zasada jest taka, że musisz być wyluzowany. Takie dyskusje muszą Ci sprawiać przyjemność. Musisz olać swój wizerunek i prowokować ludzi do tego żeby lała się im piana z pyska.

>Głupie pytanie bo twoje intencje są jasne jak Słońce, tobie nie wystarczy, że sam zignorujesz wybranego przez siebie użytkownika, ty potrzebujesz, żeby wszyscy zignorowali.
Słuszna diagnoza, nasze forum było przeznaczone do w miarę poważnych rozmów ludzi inteligentnych myślących samodzielnie, a zdominowali go trolle, leczący tu swoje kompleksy lub czujący misje nawracania innych na własną wiarę. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217 Dlatego dobrze by było aby głupców ignorowali wszyscy, ale to niemożliwe, gdy właśnie spora część uparcie w głupcie tkwi i mocno tu walczy aby całe forum na ich poziomie było. Oni nie potrzebują miejsca do inteligentnej inspiracji, tylko miejsca, gdzie mogą sobie popieprzyć, to co im wytwory mózgów przyniosą.

>Dobra, i tak już trucizna jaką tu we mnie wpojono ulewa mi się, mam jadu po dziurki w nosie, ja stąd spadam, kiście się dalej sami we własnym sosie, tu można przegrać życie.
Nic z tego troll, a szczególnie troll mający poczucie krzywdy tak przez los, jak i przez innych ludzi, troll zakompleksiony i leczący tu własne kompleksy tak łatwo nie ustępuje i dlatego moim zdaniem należy tu tępić trollizm, a szczególnie nadętą głupotę. Trolli najlepiej się tępi nie wchodząc z nimi w rozmowy, ale racjonaliści mający szacunek dla innych i zwyczajnie lubiący ludzi, łapią się na nęcenie trolla jak dzieci. Myślę tu także o sobie.

Dużo szczęścia na nowej drodze, już bez trollowania, Panu życzę.

@@@
.
08-08-2016 19:20 
 Ocena 4 na 4
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
O nawet bym nie wiedział, że krystykonowi się ulało pod moim adresem bo mam go w ignorowanych.

Krystykon to dla mnie wyjątkowo żałosna postać oto człowieczek ewidentnie gardzący pracą sprzątaczki, chce stawać się rzecznikiem takich ludzi. Ba jego zdaniem tylko on rozumie tych ludzi, ale nie przeszkadza mu to gardzić ich pracą. Nie ma sensu wdawać się w dyskusje z tak żałosną i zakłamaną (kłamstwa o braku urlopu, nie możności poruszania się po drogach, realnych warunkach pracy itp itp) personą stąd i trafił na listę ignorowanych gdzie jego miejsce.

Także Krystkonku niech ci się jeszcze trochę poulewa pod moim adresem i tak tego nie odczytam. Wiem boli ignorancja i właśnie tak powinno się Krystykona traktować. Tymczasem co krok łapie sobie ofiary które go podkarmiają. Ja nie zamierzam.

Wiem wiem tobie i taki okruszek wystarczy, no ale skoro już dotarło do mnie, że ci się biedaczku ulewa to miej chociaż tyle. A teraz spier....
08-08-2016 20:44 
 Ocena 2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>A teraz spier....

s********j???

Trochę kultury wysoko wykształcony archeologu z wynagrodzeniem z podatków. bo na taką elitę sprzątaczki podatków płacić nie będą, przy każdym zakupie w Biedronce! To, że wasi poborcy na razie są silni nie znaczy, ze się nie skończy. Przecież wszystko kiedyś kończy się, nic nie jest wieczne, ty jako archeolog powinieneś wiedzieć o tym najlepiej.
09-08-2016 11:49 
 Ocena 3 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>O nawet bym nie wiedział, że krystykonowi się ulało pod moim adresem bo mam go w ignorowanych.
W marcu 2012 roku napisałem: Jest na naszym forum, na szczęście mała, grupka prawdziwych durniów siejących tylko głupotę, ale dla mnie niezrozumiałą jest postawa odcinania się od rzeczywistości, która istnieje. Lubię sam decydować o tym czego czytać nie warto lub tylko pobieżnie. Dlaczego miałby za mnie tą czynność wykonywać jakiś program? Dla świętego spokoju miałbym udawać, że na naszym forum sami mądrzy? Teraz jedynie mógłby dodać, iż ta grupka bardzo urosła, choć nadal na szczęście stanowi tu mniejszość.

>Krystykon to dla mnie wyjątkowo żałosna postać oto człowieczek ewidentnie gardzący pracą sprzątaczki, chce stawać się rzecznikiem takich ludzi. Ba jego zdaniem tylko on rozumie tych ludzi, ale nie przeszkadza mu to gardzić ich pracą. Nie ma sensu wdawać się w dyskusje z tak żałosną i zakłamaną (...) personą stąd i trafił na listę ignorowanych gdzie jego miejsce.
Mali zakompleksieni ludzie już to do siebie mają, iż szczerze nienawidzą całej otaczającej ich rzeczywistości i pogardzają wszelkimi ludźmi. Przecież nikt zdrowy na umyśle najpierw by nie stworzył, a później nie opublikował by takiego tekstu:
bo podludzie będą upierać się przy swoim, przekręcać wypowiedzi, autorytarnie stwierdzać coś bez podania argumentu. Sztuczki trolli mam obcykane i w realu występują te same mechanizmy. Ty też zamiast logicznie analizować i być ponad tym, wchodzisz emocjonalnie w te dyskusje. Podstawowa zasada jest taka, że musisz być wyluzowany. Takie dyskusje muszą Ci sprawiać przyjemność. Musisz olać swój wizerunek i prowokować ludzi do tego żeby lała się im piana z pyska. Szarley pomimo tego, że ma rację np został przez Ciebie sprowokowany, widać niepowstrzymane emocje. Ty traktujesz to na serio przez co zawsze przegrasz.

Emocje, emocje, emocje. Gdybyś miał je wyciszone to dostrzegałbyś więcej. Widziałbyś słabość rozmówców i ich proste błędy wynikające z nieopanowania. Dostrzegłbyś jak manipulują. Znając te mechanizmy musiałbyś też przyznawać się do porażki gdy ona nastąpiła, a akurat Jacek z Szarleyem wytknęli błędy w Twoich teoriach. Ty robisz wtedy coś takiego jak schizol - dorabiasz kolejną teorię, która ma usprawiedliwiać jakieś nieścisłości. To jest czysta wiara, czyli przeciwieństwo logiki.

Zobacz, ja stawiam mało tez. Więcej neguję. Pisałem o sobie, że mam gdzieś opinię na swój temat i ogólnie personalizm i ego. Nie mam wysokiej samooceny, nie przykładam do tego wagi. Prawda jest dla mnie ponad kulturą, którą uważam za kamuflaż i udawane pseudo relacje dla plebsu. Nie ma w co uderzyć, więc pozostają jedynie kłamstwa i manipulacje, a mnie cieszy zarówno gdy widzę, że ktoś jest kumaty i używa logicznych argumentów, jak też gdy puszczają mu emocje i zaczyna kręcić i obrażać.

To są zwierzęce mechanizmy. Postaraj się patrzeć na to z innej perspektywy, zupełnie z boku, odsuwając w nicość emocje, osobowość, utożsamienia. Świat zaczyna nabierać wtedy innych kolorów.


Ta wprost patologiczna nienawiść i pogarda dotyczy wszystkich - nawet tych pana Olsona popierających, gdyż w jego mniemaniu czynią tak tylko lub głównie z własnej głupoty oraz jego skutecznej nimi manipulacji:
Wtedy nie pozostaje nic innego jak ad personam i powtarzanie argumentów oponenta. "Mięso armatnie" pisze wtedy dużo postów bez treści, wkleja dużo linków bez sensu, powołuje się na opinię ogółu, korzysta z tanich marketingowych sztuczek jak odwoływanie się do siebie w superlatywach i do oponenta w negatywach, podkreślanie bycia kulturalnym, stosowanie form grzecznościowych, powoływanie się na jakieś wyższe dobro lub "wyższą prawdę", którą okazują się jakieś bzdurne teorie oparte na myśleniu indukcyjnym i "widzimisię" pacjenta. Gdy oponent podaje jakiekolwiek argumenty, najważniejszym punktem strategii jest nieodnoszenie się do nich, bo wtedy można przegrać. Zdarza się, że głupi troll zacytuje w końcu te wypowiedzi i skomentuje je jako głupie, lub rzuci w stronę publiczności jako tak głupie, że to aż oczywiste i nie trzeba komentować. Gdy taka strategia odniesie sukces troll nazywa osoby plusujące jego wypowiedzi mądrymi i inteligentnymi, albo np dobrymi (...).

Gdy małpogłupole widzą, że ktoś odwraca ich własne sformułowania przeciwko nim, zaczynają się już kompletnie gubić. Z jednej strony projekcja na temat kogoś, a z drugiej strony ktoś odwraca stwierdzenia trolla i pokazuje ich dualizm. Gdy nie walczę i zmuszam trolla do używania miecza obusiecznego, troll przenosi się do wnętrza swojej opuszczonej psychiki i sam w nią uderza, myśląc że uderza rywala. Wyparte treści wracają jak bumerang. Szkoda, że to wcale nie naprawi psychiki większości, a ci idioci wtedy jeszcze bardziej się pogrążają, bo zamiast kontemplować ideę prawdy i obserwować samego siebie przez jej pryzmat, drążyć przyczyny i skutki, a także ocenę etyczną, oni wolą walczyć o obronę swojej samooceny. Zastaw się, a postaw się. Wolę zastawiać na nich sidła, w które sami wpadają, a na końcu zrobić podsumowanie takie jak to.

Muszę przyznać, iż tylko internet pozwala nam na czytanie takich psychotycznych projekcji pisanych szczerze i otwarcie z własnej woli, gdyż właśnie internet pozwala na zachowanie (raczej złudnej) anonimowości.

Pewny siebie, arogancki, odnoszący sukcesy, piękny... a jednak nieszczęśliwy. Osoby przejawiające narcystyczne zaburzenie osobowości, tak zwani narcyzi, nie należą ani do łatwych partnerów, ani pracowników, a także i pacjentów. Często są to osoby zapatrzone w siebie, traktujące innych z pogardą, nieszczędzące arogancji i krytyki. Zazwyczaj są to jednostki niezwykle pewne siebie, które koncentrują na sobie uwagę otoczenia i które bez niej gasną.

@@@
.
09-08-2016 15:12 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dodaj jeszcze, że troll musi mieć zawsze ostatnie słowo Skończyłem już z Tobą, a Ciebie dalej bolą moje słowa. Prawda boli i o to chodzi.

Za rok pewnie wejdę na forum, a Bogusławski dalej będzie pisał o Olsonie, ale oczywiście moje zdanie nic a nic go nie obchodzi
09-08-2016 16:24 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Dodaj jeszcze, że troll musi mieć zawsze ostatnie słowo Skończyłem już z Tobą, a Ciebie dalej bolą moje słowa. Prawda boli i o to chodzi.
Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Opłaty za CO2' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,714907#w718395
___

www.racjon(*)m.php/s,716675/z,0/d,7#w718410

@@@
.
09-08-2016 17:13 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>.
>>Dodaj jeszcze, że troll musi mieć zawsze ostatnie słowo Skończyłem już z Tobą, a Ciebie dalej bolą moje słowa. Prawda boli i o to chodzi.
> Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Opłaty za CO2' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,714907#w718395
>___
>www.racjon(*)m.php/s,716675/z,0/d,7#w718410
>@@@
>

"Życie jest spacerem pośród cienia, marny aktor puszy się chwilą sławy i przepada bez śladu."

Mr. White.
09-08-2016 18:20 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)

>"Życie jest spacerem pośród cienia, marny aktor puszy się chwilą sławy i przepada bez śladu."
>Mr. White.

Po wszystkim pozostaje ślad, bo następne jest kontynuacją poprzedniego. (krystkon)
Wpływ jednego człowieka na środowisko jest równy wpływowi środowiska na jednego człowieka. (krystkon)

Doskonale się pewnie domyślasz, że przymiotnik "marny" z twojego cytatu jest wyrazem pogardy. Rzygam już tą waszą pogardą a tu więcej i więcej.
Już zrozumiałem, ze osobowości niezdolne do syntezy będą się wzajemnie zwalczać a pokonany zostanie ten, który uwierzy, ze ma niską wartość.

Ja was nie pokonam, tym bardziej, ze działacie watahą, liczę jednak na przebudzenie się w przyszłości młodych bezrobotnych będących pod rządami starych, cwanych, chytrych hipisów martwiących się tylko o swoje 4 litery.
09-08-2016 18:59 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>liczę jednak na przebudzenie się w przyszłości młodych bezrobotnych będących pod rządami starych, cwanych, chytrych hipisów martwiących się tylko o swoje 4 litery.

i masz tym młodym do zaproponowania życie w strefie bez mydła, papieru toaletowego, leków, soli, szczepionek i możliwości podróżowania

za to z koniecznością płacenia podatku od wrotek, na podróże Krystkona do Wiednia
09-08-2016 20:34 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Tak, tak Szarleyu produkcja dzieje się tylko dzięki podatkom pośrednim, emisji pieniądza poprzez lichwę, egzekucji nieopodatkowanej własności prywatnej, przymusowej egzekucji zobowiązań, osobowości prawnej, pełnomocnictwom, karom za naruszenie patentów i za zdradę tajemnic gospodarczych itd.
Widział to ktoś na świecie, żeby bez lichwy kostkę mydła wyprodukować?

Co za ludzie!?!? Dla ciebie nie ma alternatywy.
Nie wróć, ty po prostu nie chcesz alternatywy bo rozumiesz, ze twoje latwe życie jest w ścisłym związku z trudnym życiem innych.

Cóż powiedzieć?
Jeśli Szarley nie wytworzy mydła to nikt inny nie zdoła bo????
Odpowiedź nasuwa się sama, bo reszta to debile i bak teraz nie potrafią to potem też nie będą potrafili.

To jednak nieprawda.
Prawda jest taka. Zdejmij sobie chciwca z karku a zaczniesz się rozwijać.
09-08-2016 20:40 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Tak, tak Szarleyu produkcja dzieje się tylko dzięki podatkom pośrednim, emisji pieniądza poprzez lichwę,
Nie debilu , produkcja istnieje m.in. dzięki istnieniu surowców
SKĄD W SWOJE WYMYŚLONEJ STREFIE WEŹMIESZ KWAS SIARKOWY DO PRODUKCJI PAPIERU TOALETOWEGO , SKĄD WEŹMIESZ KOH DO PRODUKCJI MYDŁA!

>Widział to ktoś na świecie, żeby bez lichwy kostkę mydła wyprodukować?
nie, kretynie, ale nikt nie wyprodukuje kostki mydła bez chemicznych surowców
SKĄD W SWOJE WYMYŚLONEJ STREFIE WEŹMIESZ TE SUROWCE?

>Nie wróć, ty po prostu nie chcesz alternatywy bo rozumiesz, ze twoje latwe życie jest w ścisłym związku z trudnym życiem innych.
Nie debilu, ja sam na swoje życie pracuję, tym się różnimy

>Jeśli Szarley nie wytworzy mydła to nikt inny nie zdoła bo????
BO CIĘŻKI KRETYNIE NIE MA SUROWCÓW
czy twój debilNY MÓŻDŻEK NIE JEST W STANIE TEGO POJĄĆ??????

>Odpowiedź nasuwa się sama, bo reszta to debile i bak teraz nie potrafią to potem też nie będą potrafili.
reszta jakoś za tobą nie podąża

>Prawda jest taka. Zdejmij sobie chciwca z karku a zaczniesz się rozwijać.
udowodnij żem chciwy
ja udowadniam żeś debil
09-08-2016 20:35 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)
>>"Życie jest spacerem pośród cienia, marny aktor puszy się chwilą sławy i przepada bez śladu."
>>Mr. White.
>Po wszystkim pozostaje ślad, bo następne jest kontynuacją poprzedniego. (krystkon)
>Wpływ jednego człowieka na środowisko jest równy wpływowi środowiska na jednego człowieka. (krystkon)

"Co dla Ciebie będzie jutro to dla kogoś będzie wczoraj."
farmer

>Doskonale się pewnie domyślasz, że przymiotnik "marny" z twojego cytatu jest wyrazem pogardy. Rzygam już tą waszą pogardą a tu więcej i więcej.

Nie. Nie domyślam się. Widzę w tym coś zupełnie innego.

>Już zrozumiałem, ze osobowości niezdolne do syntezy będą się wzajemnie zwalczać a pokonany zostanie ten, który uwierzy, ze ma niską wartość.
>Ja was nie pokonam, tym bardziej, ze działacie watahą, liczę jednak na przebudzenie się w przyszłości młodych bezrobotnych będących pod rządami starych, cwanych, chytrych hipisów martwiących się tylko o swoje 4 litery.

Jawohl! Bo Ty gdy się przebudziłeś to wylądowałeś w Berlinie. Kto by czekał "100" lat jak można odkuć się za Odrą i posnuć plany.
Co ty chcesz zaproponować? Komunę i wyrzucanie gnoju widłami? Proszę.
Sam się na to nie porwiesz a liczysz na industrialną młodzież? Heh.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Porwę, porwę ale trzeba mieć z kim i do czego.
Nie chciałbym skończyć po tygodniu z wiadomością publiczną - rozbito zorganizowaną grupę przestępczą, guru sekty zatrzymano. Na razie może więc lepiej zmienię pracę i poczekam. Może motywacja mi zupełnie odejdzie i będzie po sprawie.
09-08-2016 20:54 
 Ocena 5 na 5
farmer (22440 punktów)
>Porwę, porwę ale trzeba mieć z kim i do czego.

Może komu czemu raczej? Lepiej jak masz ty teraz nie zaproponujesz. Czemu ktoś miałby realizować twoje pomysły jak pojedzie na truskawki do Norwegii i ma lepszy hajs na życie tu teraz?

Powiesz mu że jest niewolnikiem?



>Nie chciałbym skończyć po tygodniu z wiadomością publiczną - rozbito zorganizowaną grupę przestępczą, guru sekty zatrzymano. Na razie może więc lepiej zmienię pracę i poczekam. Może motywacja mi zupełnie odejdzie i będzie po sprawie.

Yhy. A nie chodzi że trzeba dymać za damski hu..?
09-08-2016 21:54 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Yhy. A nie chodzi że trzeba dymać za damski hu..?

W życiu pracujesz dla siebie samego.
Jeśli widzisz sens w organizacji współpracy organizujesz ją. Budujesz hierarchię, dzielisz zadania, podejmujesz się realizacji wybranych funkcji. Ustalasz granicę i obszar, w którym sam wyłącznie stanowisz o sobie oraz zakreślasz przestrzeń, w której inni decydują za ciebie.

Sposobów organizacji efektywnej współpracy oraz tworzenia skutecznej, satysfakcjonującej hierarchii jest tysiąc tysięcy, milion milionów i ja tu właśnie o jakimś sposobie rozmawiam.

Kiedy jednak przychodzi do ciebie delikwent i rzecze, że sposób jest tylko jeden i metoda jedna, bo Bóg tego chce a Natura tak każe, no to należy wziąć szpadel i takiego delikwenta w łeb też JEDEN raz to się może jeszcze człowiek naprawi.

Zaproponowałem specjalną strefę ekonomiczną jako eksperyment gospodarczy a ty jakiś niezrozumiały opór zamiast radości.

Ale przychodzi mi jeszcze inny pomysł na starych, chciwych ludzi, którzy własnej dominacji nie odpuszczą.
Zamiast specjalnej strefy ekonomicznej przedsiębiorstwo proxy
09-08-2016 22:21 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)

>Zaproponowałem specjalną strefę ekonomiczną jako eksperyment gospodarczy a ty jakiś niezrozumiały opór zamiast radości.

Niezrozumiały? Z kim tu rozmawiasz? Z szefami rady nadzorczej spółek WIG20?
Ocipiałeś chyba. Umiem oddzielić szajs tego świata od utopijnych pomysłów jakie serwujesz a zwłaszcza w otoczce jakiej to serwujesz.

Oglądam właśnie Policję Zastępczą. Taka tam komedia. Ale opowiada właśnie historię rżnięcia ludków na grubą kasę gdzie "każdy ma to w dupie" bo łatwiej jest zamknąć typa za kradzież auta niż łamać głowę nad inżynierią finansową.
Z drugiej strony komedia McKaya ma całkiem poważne i gorzkie przesłanie. W tradycyjnym obrazie sensacyjnym stróże prawa mierzą się z wykolejeńcami marzącymi o wybiciu połowy populacji. Tymczasem prawdziwymi czarnymi charakterami są współcześni bankierzy, którzy defraudują nasze oszczędności i zazwyczaj pozostają bezkarni. Dokładne informacje na ten temat twórcy "Policji" umieścili w napisach końcowych. Niestety, mało który widz wpadł na pomysł, by nie wychodzić z sali po ostatniej scenie.
www.filmwe(*)stkim+dobrym+policjantom-10493
09-08-2016 23:17 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wkurza mnie, ze nigdy nie wyrażasz poglądów wprost tylko zawsze poprzez alegorię.
Co jest utopią?
Księga kapitału czy pewien niewysoki podatek od własności prywatnej?
A może po prostu to, ze ludzie mogą zmienić stosunek do siebie?

Ach rozumiem, ty nie wierzysz, ze wyzysk czy kurewstwo mogą zniknąć z tego świata bez względu na model?
I zawierzasz w tej sytuacji martwić się już tylko o siebie?
No tak, typowe. Czy ten świat byłby tak obrzydliwy gdyby ludzie w swej masie rozumowali inaczej?

Z jednym masz rację, ja tego świata nie poradzę zmienić, bo ten świat nie chce zmiany.
10-08-2016 15:05 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Co jest utopią?
> Księga kapitału czy pewien niewysoki podatek od
> własności prywatnej?

M.in. korzyści z limitu pożyczki związanego ściśle z posiadanym już kapitałem.
Szarley już ci to wyjaśnił: chcesz mieć dom, wiec przy dobrych wiatrach:
a) mieszkając u rodziców i dorabiając jako posłaniec kupujesz 1 ar ziemi rolnej w Pacanowie
b) budujesz tam szałas, a przy nim dymarkę (1 rok)
c) za sprzedaż żelaza kupujesz zaprzęg konny, wozisz w nim ludzi (5 rok)
d) za zarobek budujesz mały drewniany domek (15 rok) w którym otwierasz bardziej opłacalny od wożenia ludzi zakład stolarski
e) kupujesz kilka samochodów transportowych na parę, wyposażasz biznes do produkcji okien z drewna powiększajac nieco działkę (25 rok)
f) wychodzisz z długu, kupujesz działkę 20 arów, powiększasz biznes i budujesz dom (30 rok) o rozmiarach takich, jakie chciałeś mieć w 2008r.
- obok studnia
- brak prądu i gazu
- zamiast dachówki - gonty itd.
- w międzyczasie twoi pracownicy mieszkajacy w szałasach jeżdżą jednym z samochodów parowych po węgiel do Bełchatowa, albo korzystasz z usług gościa który eksploatuje po tobie bryczkę konną (wożenie węgla lepiej idzie, niż ludzi)

Brawo ty!

PS kilkaset lat po tobie pewien człowiek wpada na pomysł, by pozwolić pożyczyć więcej niż ktoś ma aktualnie kapitału, a społeczeństwo układa prawo wraz z przepisami wykonawczymi pozwalającymi na egzekwowanie należnosci. Pojawia się Policja.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
10-08-2016 19:27 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>Wkurza mnie, ze nigdy nie wyrażasz poglądów wprost tylko zawsze poprzez alegorię.

Taa. Alegorie alegoriami ale na dobra sprawę to zbierz tych "osadników" na tą strefe. Pytanie czy mogą to być ludzie bez jakiegokolwiek kapitału. Bo wiesz. W dzisiejszych czasach pozyskanie środków nie jest nie możliwe.
I teraz wiesz bez umów bo tego nie lubisz inwestujesz ten kapitał(pozyskany albo swój). I jak myślisz.
Coś tam dłubiecie nie wiem co. Nikt tego nie wie. Ale masz sytuację że ludzie mówią dobra Krystkon było fajnie ale ja się zbieram. System zaczyna się walić. Umów nie ma. Nie masz jak wyegzekwować wszystko stoi na ciebie.
Ty mostów nie paliłeś więc już dzwonisz do Berlina i mówisz że wracasz z wakacji....
Tak to widzę.

>Z jednym masz rację, ja tego świata nie poradzę zmienić, bo ten świat nie chce zmiany.

Serio? Uważasz że to co się działo jeszcze nie dawno na polu bawełny w USA jest porównywalny do tego co masz w Berlinie?
10-08-2016 07:11 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Zaproponowałem specjalną strefę ekonomiczną jako eksperyment gospodarczy a ty jakiś niezrozumiały opór zamiast radości.

SKĄD W SWOJEJ WYMYŚLONEJ IZOLOWANEJ EKONOMICZNIE STREFIE WEŹMIESZ KWAS SIARKOWY DO PRODUKCJI PAPIERU TOALETOWEGO, SKĄD WEŹMIESZ KOH DO PRODUKCJI MYDŁA!

Oczekujesz radości od ludzi, którzy nie będą mogli zachować elementarnej higieny?

>Ale przychodzi mi jeszcze inny pomysł na starych, chciwych ludzi, którzy własnej dominacji nie odpuszczą.

Dla ciebie wszyscy którzy czują potrzebę umycia się są starzy i chciwi

>Zamiast specjalnej strefy ekonomicznej przedsiębiorstwo proxy

No to kolejne 2 lata będzie kretyskoństwa wymyślał
Chłopie chwyć się roboty
10-08-2016 07:55 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Zaproponowałem specjalną strefę ekonomiczną jako
> eksperyment gospodarczy a ty jakiś niezrozumiały opór zamiast radości

Radość może by i była, ale jak ma być, skoro zaciekawiony szarley zadając ci o nią kilka pytań dostaje z powrotem milczenie, wykręty albo ogólniki?
Chłop zapytał np. jak w tej strefie ograniczonego terytorium do paru hektarów i kilkudziesięciu ludzi ktoś wytworzy mydło.
Odpowiedź: grobowe milczenie i zmiana tematu.
Brawo ty!
Mimo wszystko ja ten opór trochę rozumiem. Choć chcesz inaczej, sam go indukujesz w bliźnich. I ty ponoć chcesz czymś porwać młodych..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
10-08-2016 10:40 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Zamiast specjalnej strefy ekonomicznej przedsiębiorstwo proxy

Mam lepszy pomysł: zamiast specjalnej strefy ekonomicznej, czy proxy
- hierarchia wg zasad amiszów*.
Firmy amiszów mają najniższy odsetek niepowodzeń biznesowych spośród wszystkich firm amerykańskich. Tylko, że.. gru ghm. to juz jest.
Krystianie, może chciałbyś się tam przenieść z rodziną?
fakty.inte(*)zatrzymani-w-czasie,nId,887236


*Amisze żyją w odizolowanych wspólnotach, których życie zorganizowane jest według nakazów niepisanego zbioru zasad zwanego Ordnung, który reguluje wszelkie aspekty codzienności: od techniki, jakiej można używać, po kobiece fryzury i kolor materiałów na ubrania. Mężczyźni do czasu ślubu golą zarost twarzy, a żonaci zapuszczają długie brody. Wąsy są raczej nietolerowane, gdyż kojarzone są z przynależnością do armii, a amisze są pacyfistami. Nie praktykuje się małżeństw z osobami spoza wspólnoty.

Amisze nie akceptują nowoczesnej techniki. Nie korzystają z elektryczności, samochodów, telewizji, fotografii i innych nowoczesnych wynalazków. Praktycznie wszyscy zajmują się rolnictwem i rzemiosłami z nim związanymi.
Amisze stawiają swoje zasady ponad oficjalnym prawem. Na tym tle dochodziło niejednokrotnie do konfliktów pomiędzy wspólnotami amiszów a rządem amerykańskim. Jako pacyfiści nie służą w wojsku i nie odbywają szkolenia militarnego.
W latach 50., gdy wprowadzono obowiązkowe ubezpieczenie społeczne, amisze uznali, że dla nich to wspólnota jest ubezpieczeniem, które zapewnia ochronę, opiekę nad chorymi i starymi. Zgodnie z zasadą niepobierania pomocy od rządu odmówili płacenia składek, co doprowadziło do najazdów służb skarbowych na ich farmy oraz konfiskat i licytacji dóbr. Ostatecznie Kongres zwolnił członków ich wspólnoty z obowiązku ubezpieczeniowego. Nie pobierają też zasiłku dla bezrobotnych ani żadnej innej formy opieki społecznej od państwa. Dla członków wspólnoty, którzy muszą ponieść koszty leczenia, organizują specjalne fundusze na ten cel.
Amisze nie wysyłają dzieci do szkół publicznych i uważają, że nie potrzeba im wykształcenia wyższego niż podstawowe do wieku 14 lat. Ponieważ w Stanach Zjednoczonych kształcenie jest obowiązkowe do 16. roku życia, na tym tle także dochodziło do konfliktów z władzami. W 1972 Sąd Najwyższy uznał ich prawo do ograniczonej edukacji.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
10-08-2016 08:01 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A nie chodzi że trzeba dymać za damski hu..?

No to by przecież obraza majestatu byłego-członka-zarządu-firmy-windykacyjnej była.
W żadnym razie więc nie trzeba dymać za damski ch*j, tylko na forach cierpliwie zmieniać świat

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
10-08-2016 07:46 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> może więc lepiej zmienię pracę i poczekam

Ooo...
Widzę, że powoli staje się, jak przewidziałem. Druga alternatywa - że się całkowicie poddasz.

> Może motywacja mi zupełnie odejdzie i będzie po sprawie

Motywowanie młodych 17-24 latków przez'młodego' 40 latka?
Hm.
Swoją drogą miałeś skońćzyć z nami rozmawiać - pewnie i z tą obietnicą będzie, jak innymi.
Show must go on..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-08-2016 12:28 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W.R. wchodzisz w najbardziej zatrollowany wątek, gdzie cię nikt nie prosi i nie tylko nie używasz filtra ukrywającego trolling i hejt lecz najwyraźniej cały trolling i hejt czytasz.
>Dlaczego?

Pytanie retoryczne.

Krystkon, wg mnie jesteś niezbyt mądry. Nie wiesz, że nikogo nie przekonasz? Nawet gdybyś miał rację to jest to praktycznie niemożliwe, bo podludzie będą upierać się przy swoim, przekręcać wypowiedzi, autorytarnie stwierdzać coś bez podania argumentu. Sztuczki trolli mam obcykane i w realu występują te same mechanizmy. Ty też zamiast logicznie analizować i być ponad tym, wchodzisz emocjonalnie w te dyskusje. Podstawowa zasada jest taka, że musisz być wyluzowany. Takie dyskusje muszą Ci sprawiać przyjemność. Musisz olać swój wizerunek i prowokować ludzi do tego żeby lała się im piana z pyska. Szarley pomimo tego, że ma rację np został przez Ciebie sprowokowany, widać niepowstrzymane emocje. Ty traktujesz to na serio przez co zawsze przegrasz.

Emocje, emocje, emocje. Gdybyś miał je wyciszone to dostrzegałbyś więcej. Widziałbyś słabość rozmówców i ich proste błędy wynikające z nieopanowania. Dostrzegłbyś jak manipulują. Znając te mechanizmy musiałbyś też przyznawać się do porażki gdy ona nastąpiła, a akurat Jacek z Szarleyem wytknęli błędy w Twoich teoriach. Ty robisz wtedy coś takiego jak schizol - dorabiasz kolejną teorię, która ma usprawiedliwiać jakieś nieścisłości. To jest czysta wiara, czyli przeciwieństwo logiki.

Zobacz, ja stawiam mało tez. Więcej neguję. Pisałem o sobie, że mam gdzieś opinię na swój temat i ogólnie personalizm i ego. Nie mam wysokiej samooceny, nie przykładam do tego wagi. Prawda jest dla mnie ponad kulturą, którą uważam za kamuflaż i udawane pseudo relacje dla plebsu. Nie ma w co uderzyć, więc pozostają jedynie kłamstwa i manipulacje, a mnie cieszy zarówno gdy widzę, że ktoś jest kumaty i używa logicznych argumentów, jak też gdy puszczają mu emocje i zaczyna kręcić i obrażać.

To są zwierzęce mechanizmy. Postaraj się patrzeć na to z innej perspektywy, zupełnie z boku, odsuwając w nicość emocje, osobowość, utożsamienia. Świat zaczyna nabierać wtedy innych kolorów.
08-08-2016 10:06 
 Ocena 3 na 3
JarekS (695 punktów)

>Jakie to typowe. Troll wytyka trollowi bycie trollem

Olson jak by to Tobie delikatnie powiedzieć ...
Być Trollem to jest duża sztuka.

Prawdziwy Troll nie obraża korespondentów, nie grozi i nie wysyła maili z pogróżkami.
Prawdziwy troll pisze 2 -3 posty a reszta się szarpie.
Przynajmniej kiedyś tak było.

Mówiłem żebyś odpuścił a Ty bardzo mocno przesadziłeś. Nakręciłeś się jak dziecko.
I jeszcze te maile, wstyd. Grozić rozmówcy za posty na necie, chłopie zrównałeś
się z jakimś fundamentalistą. Co z Ciebie za racjonalista jak ludzi za posty bić chcesz. Porażka. I nawet podpisać się nie miałeś odwagi.

Co do AI też wymiękasz, ja daje argumenty a Ty będzie super i koniec.
Coś jak zestawienie artykułów w SN o AI, może później napisze więcej co
ja o nich sądzę.

EOT w tym wątku zdecydowanie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jakie to typowe. Troll wytyka trollowi bycie trollem
>Olson jak by to Tobie delikatnie powiedzieć ...
>Być Trollem to jest duża sztuka.

Niekoniecznie. Trollowanie debili jest dostosowane do ich poziomu. Nie trolluje osób, które szanuję, bo nie przyszedłem tu po to żeby trollować. To wyszło przy okazji gdy zobaczyłem, że AB da się łatwo pociągać za sznurki.

>Prawdziwy Troll nie obraża korespondentów,

Skąd wziąłeś definicję prawdziwego trolla? Obrażanie służyło odwróceniu kota ogonem. On obraża, więc ja robię to samo, jego jedyny "argument" czyli ad personam się redukuje i mam oczekiwany efekt - pianę na ustach trolla, któremu wydaje się, że jest kimś, a ktoś wytyka mu bredzenie, kłamstwa i bufonadę. On potem to wszystko zaprojektował na mnie, czyli zrobił tą samą sztuczkę żeby zredukować moje argumenty. Skoro to było jedyne na co go stać to dostałem już zarys jego psychiki. Z kimś bardziej kreatywnym miałbym ciężej.

>nie grozi i nie wysyła maili z pogróżkami.

W tym momencie opadły mi ręce. Trolling nie może się udać gdy ludzie nie czytają ze zrozumieniem. Wydajesz mi się inteligentny, więc nie wierzę, że doszukałeś się tu gdzieś pogróżek. Gdzie? Poproszę o konkretny cytat. Wiem dokładnie co pisałem - że ktoś impulsywny dałby mu po mordzie. Pisałem mu także, że na solo nie będę z nim szedł. Proponowałem też "mentalne solo" czyli wymianę na argumenty punkt po punkcie, na co AB się nie zgodził i wolał pisać takie same posty ad personam. Ja tu nie miałem żadnej renomy, ani nie interesuje mnie co myślą sobie inni, więc nie miałem nic do stracenia, za to Bogusławski miał. Gdybym nie trafił w czuł punkt to nie byłoby tej ciągnącej się pyskówki.

>Prawdziwy troll pisze 2 -3 posty a reszta się szarpie.
>Przynajmniej kiedyś tak było.

Niekoniecznie. Ja nie mam zamiaru trollować po to żeby siać ferment, tylko po to żeby wykazać jakim człowiekiem jest Andrzej Bogusławski. Całkowicie się skompromitował i pokazał słomę z butów.

>Mówiłem żebyś odpuścił a Ty bardzo mocno przesadziłeś. Nakręciłeś się jak dziecko.

Nakręciłem jego jak dziecko. To dorosły chłop i właśnie o to mi chodziło żeby wyszedł na dziecko. Wiem, przy okazji w pewnym sensie sam zrobiłem to co on, ale nie można postawić mi tego zarzutu, a nie stawiać go jednocześnie jemu, a mnie nie interesuje co ktoś sobie o mnie pomyśli. To dla AB ważna jest renoma i źle pojmowany prestiż. To on unika argumentacji, którą by przegrał i ocenia autorytarnie cudze wypowiedzi.

>I jeszcze te maile, wstyd. Grozić rozmówcy za posty na necie, chłopie zrównałeś
>się z jakimś fundamentalistą. Co z Ciebie za racjonalista jak ludzi za posty bić chcesz. Porażka. I nawet podpisać się nie miałeś odwagi.

No to już wyjaśniłem, choć nie powinienem. Bogusławski powiedział Ci o tych pogróżkach? Jest gdzieś tutaj wklejony mój mail, sam AB to zrobił w niehonorowy sposób.

>Co do AI też wymiękasz, ja daje argumenty a Ty będzie super i koniec.
>Coś jak zestawienie artykułów w SN o AI, może później napisze więcej co
>ja o nich sądzę.
>EOT w tym wątku zdecydowanie.

Nie wymiękam, tylko Twoje argumenty były w ogóle nie trafione. Nie było na co odpowiadać. Podałem Ci jeden kontrargument - technologiczna osobliwość i niski poziom ludzkich mózgów i przemyśleń i porównanie metody naukowej do możliwości ludzkich mózgów i możliwości AI.
05-08-2016 11:29 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Wprost przeciwnie postuluję nierówność.
a cały czas labidzisz jaką to jesteś ofiarą nierówności
HIPOKRYTA

>Szarley z Jackiem zarzucają mi, że w moim modelu kika osób zdobyliby wszystko i mogliby szantażować wszystkich a ty próbujesz zarzucić mi dążenie do równości majątkowej.
Tak, zarzucają, nie obaliłeś żadnego z argumentów. Zawsze uciekałeś od odpowiedzi na pytania

>To forum nie jest pępkiem świata, trochę klasy średniej która żyje jak babeczki w lukrze, inni ludzie miewają trudniejsze życie.
To podziel się babeczko w lukrze z tymi , którzy zarabiają 10-kroć mniej niż ty, zamiast drzeć się, że mają utrzymywać twoje luksusowe mieszkanie, bo mają własnościowe kawalerki lub działkowy ogródek
04-08-2016 12:03 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Czyli, ze wodą na młyn cwaniaków mają być - jawność, - brak kar za zdradę tajemnic, - wspólna księga kapitału, - brak osobowości prawnej, - niemożliwość przymusowej egzekucji zobowiązań, itd. ???

Serio sądzisz, że niemożność egzekucji zobowiązań nie jest wodą na młyn cwaniaków?
Pisałem ci już, firemka budowlana próbowała mnie oszukać na jakości wykonanej roboty, właśnie dlatego, że sądzili, że jako cudzoziemiec, nie mam prawa pozwać ich do sądu, a co za tym idzie nie mam możliwości egzekwowania reklamacji
Próbowali cwaniaczyć, ale dzięki państwowym sądom i państwowej przymusowej egzekucji musieli uczciwemu człowiekowi oddać pieniądze.

>Jacku nie rób sobie jaj, ja próbuję rozmawiać poważnie.

ty i poważnie

A kto napisał że w życiu urlopu nie dostanie poczem pojechał do Wiednia?
A kto konfabuluje, że 2/3 dochodu wydaje na mieszkanie
A kto wymyśla, że nie wolno mu korzystać z dróg?
04-08-2016 12:31 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>A kto napisał że w życiu urlopu nie dostanie poczem pojechał do Wiednia?
>A kto konfabuluje, że 2/3 dochodu wydaje na mieszkanie
>A kto wymyśla, że nie wolno mu korzystać z dróg?

Chyba go znam. To Kali



Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
28-07-2016 08:13 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie bądź taki chciwy, inni też chcą żyć jak ludzie

Jak w 2008r., gdy w wieku 32 lat z małą rodziną chciałes mieć pałac i karocę?
Czasem ludzie drogo płąca za naukę, kiedy naukę powinni już dawno skończyć. Gorzej, że inni z ich rodziny też za to płącą.
Ale cóż - takie życie. Ważne, że wyciągnąłeś wnioski iż jak nie ma się stabilnej pracy to nie warto pożyczać, nadto warto na poważanie zabrać sie do skalkulowania finansowych możliwości.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
22-07-2016 19:14 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)
>Sorki, ale nie bardzo rozumiem: "Posiadasz moją Ziemię, korzystasz z mojej pracy".
>Posiadam twoją ziemię? Eeeeyyyy?
Chyba mu chodziło o Ziemię - planetę. Posiadasz jego planetę? Całą???
25-07-2016 08:02 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Posiadasz jego planetę? Całą???

Krystian: "Nie bądź taki chciwy, inni też chcą żyć jak ludzie"

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Krystkon, dam Ci małą lekcję. Z normalnej ludzkiej perspektywy Twoja sytuacja wygląda tak: wpakowałeś się w kredyt, zawaliłeś sprawę i nagle uświadomiłeś sobie, że system jest zły i Cię oszukał i że winni są inni ludzie. To tak jakby diler narkotyków został okradziony i winił złodzieja za złe prawo Żeby zachować pozytywne myślenie na swój temat stworzyłeś nowy system, czyli tak jakbym miał wypadek polegający na tym, że wjechałem komuś w tył i nagle od tego momentu głosiłbym teorię, że prawo jest złe, bo winny jest ten kto zastawił drogę. Dokładnie tak samo tłumaczy się bandyta, który jest gangsterem, bo prawo jest złe, albo alkoholik bijący żonę bo zupa była za słona i pijący wódkę bo GKS przegrał mecz. Z drugiej strony możesz mieć rację, bo prawo faktycznie jest złe i masz na to niepodważalne argumenty. Póki co nie istnieje idealna utopia i naprawdę dobre prawo, dobrze działające państwo, realnie szczęśliwe życie jak w bajce. Nie ma sensu wierzyć w mrzonki, bo rzeczywistość ma w dupie teorię. Zdobądź kasę i zainwestuj w przekonywanie ludzi - na pewno część plebsu to kupi bo tak, stworzysz im potrzebę i wmówisz alternatywny pogląd, a oni w to uwierzą. Niektórzy może zgodzą się z tym co twierdzisz, część będzie miała w tym interes.

Póki co jesteś kolejnym Werterem, który cierpi, głosi teorie mające coś poprawić, a nic nie robi żeby zmienić świat, tylko kłóci się z trollami na forum. Nikomu tu nie jest Ciebie żal, bo ludzie dzielą się zazwyczaj na socjopatów, biznesmenów i misjonarzy. Biznesmeni chcą na Tobie zarobić, misjonarze chcą zawładnąć Twoim umysłem żebyś przyjął ich zryte idee (jedyne słuszne, a oni są oświeceni jak Duch Prawdy, albo e-duch), a socjopaci śmieją się z Twojego cierpienia, bo płacisz za swoją głupotę i teraz możesz zwrócić się tylko do wymyślonej istoty, czyli do Boga. I tak nie zauważasz, że Twoja moralność jest śmieszna, bo pewnie wydaje Ci się, że jesteś dobrym człowiekiem. Misjonarzem, który zbawi świat i który wymyślił najmądrzejsze teorie. Wiesz co, i tak bardziej Cię szanuję niż resztę debili łykającą cudze prawdy, myślącą autorytetami i zapamiętanymi danymi, które wykuli na pamięć bez zrozumienia. Przynajmniej dostrzegasz ten matrix, tylko jesteś na etapie chęci zawładnięcia nim i zmienienia czegoś. Znam wiele osób, które miały podobnie. Ciekawe ile jeszcze musi minąć czasu zanim zaczniesz śmiać się ze świata i ludzi i traktować to wszystko jak trochę bardziej wysublimowane zoo Zamień agresję na spokój, przestań zajmować się bydłem, tylko zajmij się sobą i po czasie sam wpadniesz na lepsze pomysły, może takie przekonujące, że może nawet Jacek Głodzik się do nich przekona. Patrz, będziesz miał wtedy mądrego człowieka w swojej strukturze. Wierzy w różne teorie z zewnątrz, więc teraz musisz tylko mieć silniejszy sygnał, który wpłynie na jego umysł mocniej niż np Berne. Myślę, że to nic trudnego, z rozmów z ludźmi możesz wyciągać różne informacje na temat ich osobowości, sposobu myślenia. Naucz się czytać ludzi, naucz się na nich wpływać, a potem możesz ich farmić, budować większe struktury. Sam bym tak robił gdybym miał konkretny pomysł na zmianę sytuacji w kraju. Ja jednak osobiście trzymam kciuki żeby Ci się nie udało dopóki jesteś taki wczuty. Jak zaczniesz traktować to bardziej na luzie to zacznę Ci kibicować.
22-07-2016 01:36 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wszystko pięknie Olson tylko nie rozumiem dlaczego ty akurat w jednym poście zrównujesz mnie z dilerem, pijakiem bijącym żonę i bandytą? Bo wziąłem kredyt w 2008 pod budowę domu?
Nie mam życia praktycznie przez ten zasrany kredyt, spędzam życie w fabryce, poza pewną pomocą żonie przy dzieciach jeszcze tylko próbuję coś zmienić w życiu społecznym a ty mnie określasz mianem dilera i bandyty znęcającego się nad słabszym? Mówisz, żebym nie przejmował się bydłem a jedynie sobą?
Weź ty Olson wypier....., to ja jestem tym bydłem, sobie chcę pomóc.

Niestety dla mnie znakomita większość ludzi będzie mnie tak jak ty postrzegać przy bliższym poznaniu a zatem figę zmienię.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Wszystko pięknie Olson tylko nie rozumiem dlaczego ty akurat w jednym poście zrównujesz mnie z dilerem, pijakiem bijącym żonę i bandytą? Bo wziąłem kredyt w 2008 pod budowę domu?

Porównuję tylko Twoje usprawiedliwianie się. Nie rób tego bo w ten sposób nie zyskasz nigdy wiarygodności.

>Nie mam życia praktycznie przez ten zasrany kredyt, spędzam życie w fabryce, poza pewną pomocą żonie przy dzieciach jeszcze tylko próbuję coś zmienić w życiu społecznym a ty mnie określasz mianem dilera i bandyty znęcającego się nad słabszym? Mówisz, żebym nie przejmował się bydłem a jedynie sobą?
>Weź ty Olson wypier....., to ja jestem tym bydłem, sobie chcę pomóc.
>Niestety dla mnie znakomita większość ludzi będzie mnie tak jak ty postrzegać przy bliższym poznaniu a zatem figę zmienię.

To zmień siebie tak żeby inni Cię lepiej postrzegali. Nie określam Cię mianem dilera i bandyty, tylko porównuję Wasze mentalności.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Porównuję tylko Twoje usprawiedliwianie się. Nie rób tego bo w ten sposób nie zyskasz nigdy wiarygodności.

Działałem wbrew zasadom, o których można powiedzieć, że mnie i innych karmiły.
W konsekwencji łamania zasad a także niespełnienia oczekiwań innych zostałem społecznie wykluczony, zepchnięty na margines i klepię biedę.

Moje doświadczenia życiowe i połączone z tym emocje sprowokowały mnie do stworzenia propozycji nowych zasad, których, wydaje mi się, mógłbym nie łamać od początku, wierząc, że postępowanie zgodne z nimi jest słuszne i dobre.

Jak to się ma do sprawiedliwości?
Jak rozumieć sprawiedliwość?

Jako optimum w zaspokojeniu potrzeb wszystkich osobników należących do mojego gatunku?
Jako optimum w zaspokojeniu potrzeb osobników należących do grupy mi podobnych?
Jako optimum w zaspokojeniu potrzeb osobników mi bliskich?
23-07-2016 15:10 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Działałem wbrew zasadom, o których można powiedzieć, że mnie i innych karmiły.
>W konsekwencji łamania zasad a także niespełnienia oczekiwań innych zostałem społecznie wykluczony, zepchnięty na margines i klepię biedę.

Kłamiesz
Po prostu kłamiesz
Wstyd by ci było tak kłamać
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Kłamiesz
>Po prostu kłamiesz
>Wstyd by ci było tak kłamać

Nie zaakceptuję tego szajsu! Nie zaakceptuję takiego życia! Możesz sobie robić presję jaką chcesz a ja tego nie zaakceptuję.

Muszę odzyskać wolność i ludzką godność. Muszę samostanowić o sobie.
Podobnie jak każdy terrorysta samobójca, o których ostatnio głośno, wolałbym umrzeć niż zaakceptować świat takim jaki jest.
23-07-2016 15:49 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Kłamiesz
>>Po prostu kłamiesz
>>Wstyd by ci było tak kłamać
>Nie zaakceptuję tego szajsu! Nie zaakceptuję takiego życia! Możesz sobie robić presję jaką chcesz a ja tego nie zaakceptuję.

Kłamiesz, po prostu kłamiesz
Łżesz jak szmata o swojej biedzie o swojej niewoli

Hańba ci kłamco
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Kłamiesz, po prostu kłamiesz
>Łżesz jak szmata o swojej biedzie o swojej niewoli
>Hańba ci kłamco

Nie, ja ci po prostu komunikuję własne emocje i własne potrzeby a ty dajesz mi do zrozumienia, że masz je w dupie.

Ty masz teraz mnie w dupie, przyjdzie czas, że ja będę miał w dupie ciebie.
Jak się wychodzi na takim wzajemnym mieniu siebie w dupie pokazała już choćby II Wojna Światowa.
23-07-2016 16:00 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>>Kłamiesz, po prostu kłamiesz
>>Łżesz jak szmata o swojej biedzie o swojej niewoli
>>Hańba ci kłamco
>Nie, ja ci po prostu komunikuję własne emocje i własne potrzeby a ty dajesz mi do zrozumienia, że masz je w dupie.

Mam w dupie twoje kłamstwa
o twojej biedzie za kilkanascie tysięcy złotych miesięcznie
o twojej niewoli w Berlinie, w mieszkaniu najmowanym za 1100 euro miesięcznie


Tak, mam w dupie twoje potrzeby, mając taką kasę zaspokój je sam.

>Ty masz teraz mnie w dupie, przyjdzie czas, że ja będę miał w dupie ciebie.


a co takiego dla mnie dotąd zrobiłeś!

ogłosiłeś obowiązek wpuszczania innych na piknik do mojego sadu i udostępniania mojej łazienki, żebym miał z czego płacić podatki na twoje luksusy?

Hańba ci kłamco
23-07-2016 21:26 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)

>Muszę odzyskać wolność i ludzką godność. Muszę samostanowić o sobie.
Więc zrób to, zamiast o tym ględzić.
>Podobnie jak każdy terrorysta samobójca, o których ostatnio głośno, wolałbym umrzeć niż zaakceptować świat takim jaki jest.
Bardzo głupi pomysł. Masz dzieci? Więc wybij sobie z głowy głupie umieranie, masz obowiązki!
Zresztą to i tak tylko takie ględzenie, prawda? Ani ci w głowie umierać, gawędziarzu.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Oczywiście, że ględzenie.
Ja nie mogę umrzeć, bo już jestem trupem.
23-07-2016 22:14 
 Ocena 5 na 5
szarley (54911 punktów)
>Oczywiście, że ględzenie.
>Ja nie mogę umrzeć, bo już jestem trupem.

To zdechnij wreszcie tylko nie zawracaj już dupy swoją biedą za pensję polskiej premier i swoim niewolnictwem w mieszkaniu za pensję polskiego sztygara

krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Robi na tobie wrażenie 1100€ czynszu za zwykłe mieszkanie płacone funduszowi cwaniaków co daje mi możliwość pracy i życia wraz z rodziną w Berlinie?
A gdybym żył na wiosce, płacił grosze za wynajem mieszkania na tej wiosce i zarabiał też grosze to ceniłbyś mnie bardziej?
Myślisz, ze ja tego chcę?
Chcę rozpieprzyc wasz system ale nie potrafię. Szukam jednak sposobu.
24-07-2016 12:36 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Robi na tobie wrażenie 1100€ czynszu za zwykłe mieszkanie płacone funduszowi cwaniaków co daje mi możliwość pracy i życia wraz z rodziną w Berlinie?

Tak, bo żadnego polskiego robotnika na taki luksus nie stać, a ty drzesz się żeś biedny

>A gdybym żył na wiosce, płacił grosze za wynajem mieszkania na tej wiosce i zarabiał też grosze to ceniłbyś mnie bardziej?

Zacznę cię cenić, kiedy skończysz konfabulacje i zaczniesz odpowiadać na pytania

krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Zacznę cię cenić, kiedy skończysz konfabulacje i zaczniesz odpowiadać na pytania

Kiedy ty wreszcie ujrzysz świat moimi oczami i poczujesz go moimi emocjami????

Przecież ty masz zdolność przemodelowania połowy świata i przeniesienia co najmniej 10 gór w swoim życiu jeszcze a chcesz zabić się dechami na swojej wsi zapewniwszy sobie wcześniej, żeby nikt ci przypadkiem dechy brechą nie zaczął odbijać przed śmiercią.

Pomyśl sobie, że ty dopiero zaczynasz życie człowieku a nie kończysz je. Gdybyś tak pomyślał to może zgodziłbyś się ze mną a nie wszystkiemu był przeciwny.
24-07-2016 16:24 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>>Zacznę cię cenić, kiedy skończysz konfabulacje i zaczniesz odpowiadać na pytania
>Kiedy ty wreszcie ujrzysz świat moimi oczami i poczujesz go moimi emocjami????

nigdy. Po prostu nigdy nie uwierzę w to:
Cytat:
a nie będę mógł pomóc wyrzuceniu Providentu z Polski, bo mi niemiecki właściciel fabryki w życiu urlopu nie da


ani w to
Cytat:
Nie jeżdżę po drogach, bo niewolnicom nie wolno opuszczać miejsca pracy.


ani w to
Cytat:
a w tych socjalistycznych Niemczech, w których nic nie ma prawa zmienić się, muszę wieść żywot robotnika bez perspektyw.


ani w wiele innych twoich hańbiących cie konfabulacji o swojej biedzie, niewolnictwie i tym podobnych kretyństwach

Nie brakuje mi empatii, brakuje mi fantazji
Jarek,Diana.Junak (695 punktów)
>>Robi na tobie wrażenie 1100€ czynszu za zwykłe mieszkanie płacone funduszowi cwaniaków co daje mi możliwość pracy i życia wraz z rodziną w Berlinie?
>Tak, bo żadnego polskiego robotnika na taki luksus nie stać, a ty drzesz się żeś biedny

Tak bo dla mnie mieszkanie w Berlinie i do tego pewnie w blokowisku to jest koszmar.
Tak bo jak mieszkałem w koszmarze miasto co się nazywa Leszno w komuchbloku, płaciłem 200 Eu za tą przyjemność mimo że rudera (znaczy się cela więzienna zwana mieszkaniem w blokowisku) nie była nawet moja tylko miałem prawo to g sprzedać. Znaczy się była moja czy nie była to bez różnicy praktycznie skoro się tłumaczysz za pranie o 23, o to że pies zaszczekał (pod koniec jak już wiedziałem że się wyrwę to troche pod przymusem sytuacji i czasu adoptowałem Doga Niemieckiego, ale były chece), o to że nie wymyłeś klatki czy o to że chodnik nieodśnieżony, za to nawet kary były (na co komuś w obszarze mieszkalnym prywatnym chodniki?). I dla mnie 200 Eu to jest znacząca część budżetu nic z tym poza sprzedażą tego zrobić nie można.

>>A gdybym żył na wiosce, płacił grosze za wynajem mieszkania na tej wiosce i zarabiał też grosze to ceniłbyś mnie bardziej?

Można sensownie przenieść się z mieszkaniem z miasta na wieś i nic nie płacić za chate (czy 180 zł rocznie czy nieco więcej). I nie pytać się czy można w szklarni groszek pokrzyżować w celu sprawdzenia teorii ewolucji, czy przyspawać sobie biegi w skodzie czy odkurzyć komputer kompresorem, czy odpalić palnik na gazy techniczne i pobawić się w obróbkę szkła, czy można mieć w kotłowni minitokarkę, czy 2 psy mogą sobie swobodnie chodzić po ogrodzonym terenie i czy można w ogrodzeniu mieć skos żeby Azjata nie pobił swojego rekodu 180 cm i kundlowi z tyłka za płotem nie zrobił jesieni średniowiecza (w strzeżonych osiedlach w Lesznie jest limit wysokości ogrodzenia klitki i jeszcze na wejściu się tłumaczysz z tego że żyjesz i chyba psa mieć nie wolno a już na pewno nie Azjaty w każdym razie Newfundland był swego czasu do pilnej adopcji w takim osiedlu bo zawadzał) i czy na posesji mogą rosnąć chwasty i czy można mieć antenę i jaką i czy po posesji może chodzić koń czy koza bo komu by się chciało kosić trawę i czy wolno mieć kota który się kwateruje w szopie i czy przed domem na swoim terenie wolno parkować i czy wolno sobie postawić ul do zapylaczy dzikich i sobe obserwować jak pracują i czy wolno posadzić drzewo i czy w ogóle wolno żyć czy już do raportu i wylot, dobrze że nie kasacja Co do zarobku to od charakteru pracy zależy. W mieście sensowne mieszkanie wolnostojące z małą działką kosztuje z niewiadomych przyczyn majątek nieosiągalny dla przeciętnych i na dokładkę dalej jesteś w mieście ze wszystkimi minusami. No dobra, Internet pewnie jest szybszy , nie mam i nigdy nie będe miał światłowodu i TV i co tam na topie jest bo i po co.

Niszowe analizatory widma są w Niemczech produkowane na jakimś zadupiu (wioch koło 160 ludzi, coś jak moja), pensje też pewnie mają tam niezłe (ale tego to nie wiem). Skoro ludzie tam mieszkają i mają się dobrze to ok jest. Są też wiochy w Azji z centrami danych i podobnie, jest Brazylia jako państwo, może huta czy kopalnia czy stocznia to ma wymagania, nie wszystko się do miasta i przemysłu ciężkiego i Berlina sprowadza.
24-07-2016 21:13 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
A o co Ci chodzi ?

Bo chyba nie o niewolnika, który przykuty do maszyny nadal czeka na wyzwolenie Oranienburga. od wielu lat bez ciepłej strawy, bez świeżej wody, bez toaletowego papieru i możliwości umycia się. Żonę mu dupczy samiec alfa, wyżej postawiony w hierarchii...
Jarek,Diana.Junak (695 punktów)
>A o co Ci chodzi ?
>Bo chyba nie o niewolnika, który przykuty do maszyny nadal czeka na wyzwolenie Oranienburga.

Cytuj jakoś poprzednika bo nie rozumiem co i do kogo
Strasznie rozrośnięty ten wątek...
28-07-2016 13:39 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>A o co Ci chodzi ?
>>Bo chyba nie o niewolnika, który przykuty do maszyny nadal czeka na wyzwolenie Oranienburga.
>Cytuj jakoś poprzednika bo nie rozumiem co i do kogo

Wystarczy losowo wybrany wątek Krystkona w dowolnym wątku, żeby się dowiedzieć że jest niewolnikiem , nie wolno mu korzystać z dróg, nie ma prawa do urlopu, nie ma prawa opuszczać miejsca pracy a żyje w takiej biedzie, że rywalizuje z dzieckiem o bułkę

Nietrudno znaleźć
24-07-2016 21:26 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Chcę rozpieprzyc wasz system ale nie potrafię. Szukam jednak sposobu.


I jak Ci idzie? 3 lat bez mała piszesz o hujni w której miałeś udział. "Pech" chciał że szlag trafił okazje na zarobek i teraz niby szukasz sposobu na udupienie systemu?
No to super.
Sam przyznałeś że nie masz rozwiązania problemu biednych.
Oglądałeś "Wolnego strzeleca"?

Zwróć uwagę na scenę "zatrudnienia" pracownika, Lou nie jest "świrem z ulicy", to bezwzględny oportunista stawiający zysk ponad ludzkim zdrowiem i życiem, Patrick Bateman nowego pokolenia. On doskonale wie co robi, kwestia czasu kiedy wgryzie się w rdzeń systemu. I nie po to by ów system wspierać lub zmieniać lecz po to by stać się jego podwaliną.


www.filmweb.pl/reviews/Nocny jastrząb-16687

Dopóki świecidełka błyszczą i nęcą nie licz sam na zmiany.

24-07-2016 10:26 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
>Oczywiście, że ględzenie.
>Ja nie mogę umrzeć, bo już jestem trupem.
Jak na trupa, jesteś w nadspodziewanie dobrej formie.
Jarek,Diana.Junak (695 punktów)
>>Oczywiście, że ględzenie.
>>Ja nie mogę umrzeć, bo już jestem trupem.
>Jak na trupa, jesteś w nadspodziewanie dobrej formie.

Teraz ju ż zombrii biegające są nawet
Bardzo szybkie i niebezpieczne.
25-07-2016 11:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Muszę odzyskać wolność i ludzką godność. Muszę samostanowić o sobie.

Chciałbym tego dla ciebie. Ale też widzę, że nic poza wiecznym lamentem na stronach fR ala "muszę" nie robisz.

> wolałbym umrzeć niż zaakceptować świat takim jaki jest

Zostaw świat w spokoju, nie musisz go akceptować, a juz twoje boksowanie to świat ma w dalekim poważaniu.
Weź się raczej za siebie, już tu dość celnie napsiałeś, że nie wzbudzasz zaufania.
Wolność i ludzką godność odzyskuje się odzyskując również ludzkie zaufanie.


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
23-07-2016 16:33 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Działałem wbrew zasadom, o których można powiedzieć, że mnie i innych karmiły.
>W konsekwencji łamania zasad a także niespełnienia oczekiwań innych zostałem społecznie wykluczony, zepchnięty na margines i klepię biedę.

Nie dlatego. Gdybyś wtedy stwierdził "ale zepsułem, muszę to teraz naprawić" to dziś byłbyś pewnie szanowany i być może szczęśliwy.

>Moje doświadczenia życiowe i połączone z tym emocje sprowokowały mnie do stworzenia propozycji nowych zasad, których, wydaje mi się, mógłbym nie łamać od początku, wierząc, że postępowanie zgodne z nimi jest słuszne i dobre.

To tak jakbym Ci ukradł samochód i wymyślił zasady, wg których byłoby to dobre - np odbierając wszystkim prawo do posiadania samochodu, bo samochody to dobro wspólne, z którego powinien móc korzystać każdy

>Jak to się ma do sprawiedliwości?
>Jak rozumieć sprawiedliwość?
>Jako optimum w zaspokojeniu potrzeb wszystkich osobników należących do mojego gatunku?
>Jako optimum w zaspokojeniu potrzeb osobników należących do grupy mi podobnych?
>Jako optimum w zaspokojeniu potrzeb osobników mi bliskich?

Sprawiedliwość to pojęcie bardzo szerokie i relatywne. Wg mnie czysta sprawiedliwość nie istnieje.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Olsonie tak zastanawiam się, wyobraź sobie, ze postępujesz pewien czas w zgodzie z określonymi zasadami, osiągasz coś tam z trudem w zgodzie z tymi zasadami i co?
Kwestionujesz zasady?

Nóż weź ty się zastanów!

Tylko przestępcy, nieudacznicy, ludzie niezgodni mają zdolność kwestionowania zasad i na tym polega moja rola.

Każdy garnie tylko do siebie, zaakceptować cudze zasady to ulec jego dominacji.
24-07-2016 03:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Olsonie tak zastanawiam się, wyobraź sobie, ze postępujesz pewien czas w zgodzie z określonymi zasadami, osiągasz coś tam z trudem w zgodzie z tymi zasadami i co?
>Kwestionujesz zasady?
>Nóż weź ty się zastanów!

Zmiana na lepsze zawsze powinna być priorytetem. Ja się godzę z obecnym kształtem świata, choć zmieniłbym w nim wszystko. Niemal wszystko jest do dupy i działa nie tak jak powinno, ale o tym wiadomo już w przedszkolu. Trzeba zaakceptować prawdę zamiast marzyć o złotych górach, które nie istnieją.

>Tylko przestępcy, nieudacznicy, ludzie niezgodni mają zdolność kwestionowania zasad i na tym polega moja rola.

Nie tylko. Piszesz o ludziach niezgodnych, czyli zakładasz, że są jacyś ludzie zgodni z systemem. Mówisz o sterowanym planktonie, który wierzy w oficjalne wersje lub losowo dobrane memy. Powiedzmy, że to pierwszy poziom, a Ty jesteś na drugim, czyli wierzysz we własne konfabulacje. Wystarczy w swoich poszukiwaniach postawić prawdę na pierwszym miejscu, negować siebie i obserwować siebie i swoje reakcje.

>Każdy garnie tylko do siebie, zaakceptować cudze zasady to ulec jego dominacji.

Tu moim zdaniem objawia się to, że patologicznie patrzysz na ludzi przez pryzmat dominacji. Ja w ogóle myśląc nie przykładam wagi do słowa "cudze", "moje" i w ogóle "czyje", "kto", "ty", "ja". Wyjmuję z tego samą treść i rozbieram zdanie zadając pytania o konkretne stwierdzenia i argumenty. Cofasz się do przyczyn różnych twierdzeń i do przyczyn dla tych przyczyn itd. Myśląc w ten sposób pozbędziesz się wiary, a Twój umysł przestanie tak wszystko szufladkować. Odpadnie treść urojeń i zostanie prawdziwy Krystkon. Czy on jest faktycznie niewinny skoro zakłada czapkę niewidkę?
24-07-2016 12:01 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Czy on jest faktycznie niewinny skoro zakłada czapkę niewidkę?

Cytat:
Wina - określony w przepisach prawnych stosunek psychiczny sprawcy do czynu (nieodzowny składnik każdego przestępstwa)[1]. Pojęcie to wiąże się z zagadnieniem wolności człowieka. Wina jest to wadliwość procesu decyzyjnego, polegająca na wolnym wyborze z katalogu możliwych zachowań zachowania sprzecznego z obowiązującą w danym społeczeństwie normą postępowania.

Teorie winy w prawie
- Teoria psychologiczna winy - ujmuje winę ontologicznie, jako stosunek psychiczny sprawcy do realizacji czynu zabronionego; istotne jest, czy sprawca chciał popełnić przestępstwo oraz czy godził się na to, dzięki czemu (naganny stosunek psychiczny) można przypisać mu winę.
- Teoria normatywna winy - wprowadza pojęcie zarzucalności i koncentruje się na możliwości postawienia sprawcy pewnego zarzutu; jeżeli sprawca narusza obowiązujące przepisy (kryteria zarzucalności określone są w kodeksie karnym), to można przypisać mu winę.
- Teoria kompleksowa (teoria normatywna w ujęciu kompleksowym) - bierze pod uwagę zarówno stosunek psychiczny jak i element zarzucalności naruszenia przepisów karnych; jest powszechnie przyjmowana przez aktualną doktrynę prawa karnego.
- Teoria funkcjonalna - podchodzi do winy z punktu widzenia jej celu. Celem winy ma być osiągnięcie prewencyjnego działania kary. Winę przypisuje się sprawcy gdy zasłużył na karę. Teoria reprezentowana między innymi przez Clausa Roxina i Guntera Jakobsa.

pl.wikipedia.org/wiki/Wina

Winny czego? Zaciągnięcia zobowiązania?

Umawiasz się z ludźmi "dajcie mi porządzić na pewnym kawałku Ziemi a przez wiele lat będę robił to, czego będziecie ode mnie chcieli".

Chwilę później okazuje się, że jesteś z tymi ludźmi zupełnie niezgodny i to czego oni chcą od ciebie jest w sprzeczności z tym czego ty chcesz. Wszystko czego chcą od ciebie staje ci kością w gardle a ty czujesz się niewolnikiem.

Co robisz?
Brniesz w ich kłamstwa, tajemnice, patologiczną z twojego pt. widzenia hierarchię i prymitywne życie prymitywnych zwierząt bo tego chcą, czy pieprzysz to wszystko i zostajesz klepiącym biedę potępieńcem oskarżanym o całe zło tego świata?

Nie będę żył jak zwierzę z dżungli, bo inne homo sapiens tego chcą. Będę żył inaczej na przekór wszystkim i wszystkiemu aż stanie się po mojemu.
24-07-2016 12:51 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
I po co te słownikowe definicje? Uważam, że treść Twoich urojeń to wynik poczucia winy. Nie chcesz czuć się winny, więc wymyślasz teorie (konfabulujesz, a potem w to wierzysz). Pod tym "płaszczem" kryje się prawdziwy Krystkon, nad którym nie pracujesz. Masz na to wymówkę "bo inni są źli, jestem biedny, uciśniony".

Weź sobie zbadaj poziom testosteronu, bo po wpisach podejrzewam, że masz go na niskim poziomie. Zdrowego faceta nie interesuje co robią, mówią, myślą inni. Każdy z nas jest niewolnikiem wielu rzeczy, w tym samego siebie. Trzeba się z tym pogodzić, a Ty jesteś tak wczuty, że ciężko Ci cokolwiek wytłumaczyć. Przemawiają przez Ciebie emocje, a powinien intelekt. Lekarstwem jest wyciszenie emocji, wrzucenie na luz i zajęcie się sobą, zostawienie w spokoju innych (chyba, że chcesz ich tylko skomentować, wyszydzić złe i głupie zachowania). Sam sobie robisz na złość. Gdybyś poświęcił swoją energię na poprawę swojego bytu zamiast na przekonywanie innych do teorii usprawiedliwiających Twoją moralność to po jakimś czasie może nawet okazałoby się, że możesz zmienić coś co działa źle. Ty wolisz siedzieć na forum i się usprawiedliwiać.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ależ oczywiście, że uznaję ludzi w swej masie za złych, bo jak inaczej powstałaby świat będący taką kupą szajsu? Nędza, gwałt, wyzysk, niewolenie, powszechnie panujące nam przekonanie o wyższości jednych nad drugimi, krew i śmierć. Kreatury pozujące na milusińskich nawet przed samymi sobą.

Nie sądzę, żeby brakowało mi testosteronu. Na swoje nieszczęście potrafię wczuć się w emocje i zrozumieć myśli tych, których najchętniej porąbałbym siekierą na kawałki, żeby rozczłonkowani przestali istnieć, a to skutecznie odstręcza mnie od realizacji takich pragnień.

Oczywiście, że wierzę, że działanie wg moich idei/zasad poprawiłoby życie ludzi na Ziemi. A jakby inaczej? No wyobraź sobie kreatury wydostające się ze swoich kłamstw, ról, póz a nade wszystko z przekonań o wyższości nad innymi i o złodziejstwie, lenistwie i głupocie pozostałych ONYCH, rozpoczynające życie, w którym otwarcie i szczerze akcentują własne emocje i potrzeby. To tak jakby zwierzęta opuściły dżunglę, porzuciły jej prawa i zaczęły żyć jak ludzie.
Niby niemożliwe bo zwierzę nie jest zdolne do odrzucenia / ominięcia swoich wrodzonych zwierzęcych instynktów ale z drugiej strony ewolucja pokazuje, że jednak możliwe.
Może kiedy stara gwardia wymrze coś się wreszcie na tym świecie poprawi. Mam nadzieję.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ależ oczywiście, że uznaję ludzi w swej masie za złych, bo jak inaczej powstałaby świat będący taką kupą szajsu? Nędza, gwałt, wyzysk, niewolenie, powszechnie panujące nam przekonanie o wyższości jednych nad drugimi, krew i śmierć. Kreatury pozujące na milusińskich nawet przed samymi sobą.

No więc po co próbujesz przekonać kogoś do swojej moralności, skoro to debile i zwierzęta? Czytając Twoje posty odpowiedź nasuwa się sama - chodzi Ci o dominację nad innymi.

>Nie sądzę, żeby brakowało mi testosteronu. Na swoje nieszczęście potrafię wczuć się w emocje i zrozumieć myśli tych, których najchętniej porąbałbym siekierą na kawałki, żeby rozczłonkowani przestali istnieć, a to skutecznie odstręcza mnie od realizacji takich pragnień.

Mnie powstrzymuje od tego brak celowości. Pozwól bydłu być bydłem i trzymaj się z dala od pastwiska skoro nie lubisz smrodu krowich gówien.

Zbadaj sobie ten testosteron zamiast sądzić. Nie słyszałeś o trójpodziale władzy? Nawet katolicka Bozia go ma

>Oczywiście, że wierzę, że działanie wg moich idei/zasad poprawiłoby życie ludzi na Ziemi. A jakby inaczej?

I tu zaczyna się problem, bo stawiasz się w jednym rzędzie z wieloma zbrodniarzami, których nie chcę tu wymieniać. Jesteś mesjaszem czy supermanem? www.youtube.com/watch?v=7C63kn3w0rA Kiedy nikt nie patrzy Krystkon zamienia się w superpsa żeby ratować ludzkość. Underdog

>No wyobraź sobie kreatury wydostające się ze swoich kłamstw, ról, póz a nade wszystko z przekonań o wyższości nad innymi i o złodziejstwie, lenistwie i głupocie pozostałych ONYCH, rozpoczynające życie, w którym otwarcie i szczerze akcentują własne emocje i potrzeby. To tak jakby zwierzęta opuściły dżunglę, porzuciły jej prawa i zaczęły żyć jak ludzie.

Czyli chcesz zmienić przekonania innych. Inni mają żyć jak ludzie, czyli tak jak Krystkon rozumie ludzkość i mają istnieć w systemie zdefiniowanym przez Krystkona. Przecież to jest beka Czytam to z mieszanymi uczuciami, bo z drugiej strony z wieloma spostrzeżeniami na temat ludzi się zgadzam. Czyli umiesz myśleć logicznie, ale emocje zaciemniają Ci kilka spraw. Spróbuj obserwować swoje myśli i niech Ci to wejdzie w nawyk. Gdy emocje będą dochodzić do głosu podważaj je i zadawaj sobie pytania na temat tych emocji, tak jakby nie były częścią Ciebie, tylko zewnętrznym mechanizmem, który obserwujesz i którego akurat przypadkowo doświadczasz. Wiesz co się wtedy stanie? Spadnie Ci poziom dopaminy, którą Twój mózg zapewnia sobie przez urojenia wielkościowe. Popatrzysz na swoje ego z boku i dotrze do Ciebie "co ja odj****em". Będziesz chciał wszystko naprawiać, ale czeka Cię ciężka praca. Będzie jednak tak, że Twój mózg będzie znajdował usprawiedliwienie dla pozytywnych emocji, które odczuwasz. To taka ochrona przed odczuwaniem cierpienia tu i teraz. Przez to nic nie zmienisz, będziesz tylko wszystko psuł, zadziałasz na szkodę swoich bliskich i na końcu zdechniesz, a morałem z tego będzie to, iż bardzo dobrze się stało, bo kilka osób będzie mieć przykład na to jak nie należy myśleć i może choć u jednej obudzi się ambicja żeby nie być kimś takim jak Krystkon.

Twój system dopiero sprawiłby, że ludzie żyliby jeszcze bardziej instynktownie, walcząc ze sobą o wszystko. Podobnie byłoby w systemie każdego utopisty, któremu wydaje się, że znalazł żelazne zasady, których trzeba się trzymać, bo są świetne, a wszystko inne to gówno.

>Niby niemożliwe bo zwierzę nie jest zdolne do odrzucenia / ominięcia swoich wrodzonych zwierzęcych instynktów ale z drugiej strony ewolucja pokazuje, że jednak możliwe.

Zależy których instynktów, ale podejrzewam, że musiałbyś zrobić ludziom lobotomię żeby instynktownie uznali Twoje pomysły za dobre.

>Może kiedy stara gwardia wymrze coś się wreszcie na tym świecie poprawi. Mam nadzieję.

Całe szczęście, że jestem od Ciebie młodszy
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>podejrzewam, że musiałbyś zrobić ludziom lobotomię żeby instynktownie uznali Twoje pomysły za dobre.

Olsonie ewidentnie wyrastamy z różnych doświadczeń. Mogę stwierdzić, że ty kompletnie nie pojmujesz położenia biedoty. Ty po prostu nie rozumiesz ani stanów emocjonalnych ani stanów psychicznych biedoty.

Nie ty masz uznać moje idee za dobre ale bezzębny robotnik budowlany stający przed lustrem po ciężkiej harówie dla nakremowanego i wypudrowanego japiszona.

Z tobą czy innymi tu spieram się tylko o jakość moich idei aby przekonać się, że jest właściwa.

Nie pozwolę temu światu istnieć nadal w obecnej formie. Wiem, że mój sprzeciw to na razie tyle co nic ale w każdym przypadku wszystko ma swój początek w tylu co nic aż staje się czymś więcej.

To nie jest mój świat!
W moim świecie kiedy przyjadę do Lądka Zdroju, z którego pochodzę, zastanę na miejscu właścicieli wszystkiego co w Lądku Zdroju ma swojego właściciela i nie będzie tak, że wszystko co w Lądku Zdroju będzie należało do funduszu inwestycyjnego zachodnich, starych dziadów.
W moim świecie każdy będzie robił co chce i jeśli ktoś postanowi otworzyć szynk w przygodnie napotkanej grocie, to zrobi to i nikt nie będzie oczekiwał uruchomienia kolejnej transzy środków z programów unijnych.
W moim świecie człowiek będzie wolnym indywiduum a nie jednorodnym termitem pracującym przy budowie termitiery.

Tak mi dopomóż bożku, bowiem brzydzę się współczesności i pragnę aby ta stała się już tylko przeszłym etapem ewolucji.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Rozumiem położenie biedoty i wiem, że Twój system wcale nie poprawi sytuacji bezzębnych robotników. To też typowe, że większość populistów rzekomo staje po stronie biednych, bo to politycznie poprawne.

>To nie jest mój świat!

Mój też nie, skoro nie mamy wpływu nawet na swoje pragnienia, poglądy i czyny, nie wiemy jakie postępowanie jest właściwe i jak połączyć to z odczuwaniem szczęścia. Ja mam pretensje tylko do mechanizmów w mojej głowie. Ty masz z kolei pretensje do całego świata, ale nie do siebie samego.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
A ty Olsonie mi jeszcze odpowiedz tak po przeczytaniu tego co tu napisałeś.
Czy to możliwe, że człowiek celowo wybiera cierpienie, żeby być twórczym?

Ja dla przykładu odrzucam twoje i Jacka "dobre" rady, bo ja już wiem, ze nie potrafię wybrać inaczej. Cierpię z powodu niezgodności i z powodu poniżeń ale nie dam rady zmienić własnego podejścia.

Wiem, ze byłoby mi kosmicznie lżej gdybym przyjął wobec otaczających mnie ludzi inną postawę ale nie zrobię tego nawet kosztem własnego zdrowia psychicznego. Wiem też, ze pełno takich sprzeciwiających się ludzi i wszyscy kończą jako odludki, menele, dziwadła, wszyscy jako nieważni społecznie ludzie i mimo to.

A i dziękuję za wyrazy szacunku choć połączone z porównaniem do bandyty dziwnie brzmią.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> dla przykładu odrzucam twoje i Jacka "dobre" rady, bo
> ja już wiem, ze nie potrafię wybrać inaczej.
> Cierpię z powodu niezgodności i z powodu poniżeń ale
> nie dam rady zmienić własnego podejścia.

Jesteś zaprogramowany (Olson w swoim zacietrzewieniu nie jest w stanie tego dostrzec) co gorsza wikłasz się coraz głębiej żeby nie stracić tożsamości wynikającej z totalnego niezgodniactwa które cię niby ma określać. Myślę, że to możliwe, że człowiek celowo wybiera cierpienie - a twórczośc to wtórna rzecz (u każdego jest inaczej) dziwię sie tylko że o to pytasz, gdy przykład z twojego życia mówi ci od lat "dzień dobry panie Konopka, to mnie codziennie na nowo wybierasz"

> byłoby mi kosmicznie lżej gdybym przyjął wobec otaczających mnie
> ludzi inną postawę ale nie zrobię tego nawet kosztem własnego zdrowia psychicznego

Właśnie. J.w.

> Wiem też, ze pełno takich sprzeciwiających się ludzi i wszyscy kończą
> jako odludki, menele, dziwadła, wszyscy jako nieważni społecznie ludzie
> i mimo to.

Czytajac cię czasem miałem wrażenie, że postradałeś rozum, jednak widzę że posiadasz możliwość widzenia rzeczywistosci i korzystasz z niej, tylko nie masz już chęci, by coś w swoim życu zzmienić. Zbyt daleko to poszło w kolejnych latach po 2008r. I za bardzo kochasz swoje poglądy jak Olson, zbyt mocno się obraziłeś na świat który bynajmniej idealny nie jest.

> dziękuję za wyrazy szacunku choć połączone z porównaniem do bandyty dziwnie brzmią

Jak się przeczyta połowę tego wpisu to widać, że to sieczka sfrustrowanego faceta zajmujacego się w życiu głównie produkcją słów (pewnie nie wstaje od kompa żeby coś zjeść/napić się i do WC) - ja bym się tym nie przejmował, cóż może wyjść z niby-szacunku przemieszanego z wyzwiskami?


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Taa, jesteś Werterem i w dodatku ideowcem jak Korwin i tak samo jak JKM stawiasz przekonywanie ludzi ponad skutecznością. Skończysz jako odludek i co realnego zmienisz? Podpowiem Ci: nic. Tak jak Korwin chce niby zmienić gospodarkę, ale nigdy nie dojdzie do władzy bo mówi ludziom prawdę o tym, że są debilami.

Dlaczego cierpisz z powodu niezgodności? Ja też jestem niezgodny z większością ludzi. Też nie mam zamiaru tego zmieniać, bo musiałbym sobie zrobić lobotomię, albo przyjąć coś na aprioryczną wiarę. Jakoś mnie ta niezgodność bawi, a chory system to kłody pod nogi, które trzeba omijać, bo to tak jakbyśmy grali na dziurawym boisku - warunki są tak samo kiepskie dla każdego (pomijam tych, którzy grają nieuczciwie, bo oni albo żyją w ciągłym strachu przed więzieniem, albo są psychopatami).

Ty próbujesz przekonać ludzi do Twojego systemu, a ja do porzucenia obecnych błędnych przekonań, które są wiarą. Jak widać to nie jest proste, bo ludzie wierzą. Wyobraź sobie taką mapkę jak w grze komputerowej - ludzie to kolorowe kropki na mapkach, a kolor zależy od poglądów, które władają daną jednostką. Wyobrażasz to sobie? Większość jest pod wpływem różnych idei, duża część wierzy w siebie i nie dostrzega własnej głupoty, a część ludzi to czarne kropeczki odłączone od matrixa, które próbują myśleć samodzielnie, ale robią to z różnym skutkiem. Pomyśl jak możesz przekonać wierzącego. Musisz przedstawić mu lepszą ideę niż obecna. Najlepiej żeby ci ludzie Cię nie znali i nie wiedzieli, że brałeś kredyt i na nim wtopiłeś. Niech analizują samą ideę i swoje korzyści, które im obiecasz. Odpowiedz tylko sobie szczerze na pytanie czy faktycznie Twój pomysł jest taki świetny i czy naprawdę ludziom będzie żyło się lepiej, czy może ich oszukasz.
22-07-2016 10:29 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Człowiek jest istotą społeczną i tylko w społeczeństwie potrafi znaleźć własne dobre perspektywy, wyłączając pustelników ale pustelnik to nie moja bajka.

Kiedy ze strony społeczeństwa wciąż odbierasz tylko: nie, źle, głupi jesteś, wszystko co robisz jest do dupy to na początku protestujesz i przekonujesz a potem juz tylko chce ci się wymiotować.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mamy inne podejście. Mnie nie interesuje społeczeństwo jako ogół, bo większość to kretyni i trzeba się z tym pogodzić. Zawsze jednak znajdują się ludzie, z którymi można się dogadać, jest ich mniejszość, ale dzięki temu takie znajomości mają wartość.

Gdy idiota lub menel pod sklepem mówi mi, że jestem głupi to olewam to i nie ma to żadnego wpływu na moje emocje. Gdy robi tak ktoś mądrzejszy to analizuję czy czasem nie ma racji i sprawdzam jakie sam ma wierzenia.

Dopóki myślisz o innych i porównujesz się z nimi przeciwstawiając im swoje teorie, będziesz blokował krytyczną refleksję na własny temat. Zajmij się sobą i tylko sobą i zobaczysz co zacznie się zmieniać.
22-07-2016 10:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Kiedy ze strony społeczeństwa wciąż odbierasz tylko: nie, źle, głupi
> jesteś, wszystko co robisz jest do dupy to na początku protestujesz
> i przekonujesz a potem juz tylko chce ci się wymiotować.

Jeśli robisz dla kogoś nie to, co ktoś potrzebuje ale to, co mu loto między nogami, to nie dziwota. Ale niezgodny chyba to już powinien dawno zrozumieć, prawda?

Pochwaliłem cię kiedyś za chęć awansu w firmie, walczenie o swoje w postaci podwyżki. Oczywiście o tym nie pamiętasz. Prawdopodobnie masz jeszcze parę solidnych atutów, tylko o nich nie piszesz, a to o czym obnażając się z przymusu piszesz bardzo przykrywa inne sprawy.
Tak to juz jest, że jak ludzie widzą kluczowe rzeczy w bliźnich, to za nie ganią lub zazdroszczą, odbierają cię przez pryzmat tych rzeczy.
Ukłonisz się pani w sklepie 100 razy i jednocześnie zagłodzisz dziecko w domu, to potem nikt nie będzie mówił, że jesteś kulturalnym panem w sile wieku.
Fundamenty społeczne to fundamenty - chcący je zmienić (zamiast zmieniać siebie) porywa się zazwyczaj z motyką na słońce, takie życie.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
22-07-2016 08:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wiesz co, i tak bardziej Cię szanuję niż resztę debili
> łykającą cudze prawdy, myślącą autorytetami i zapamiętanymi danymi

Ale czad, poglądy mogą być najbardziej idiotyczne, byle bez kopii na zewnątrz.
Brawo Olson-logik!
I tak przykrawamy innych na nasz wzór i podobieństwo (uprzedzając: nie oczekuję odpowiedzi - i tak niewiele z poprzedniej sieczki wynika).
Papa!

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Każda wiara jest idiotyzmem, ale wiara w idee z zewnątrz to uber idiotyzm. Bardziej szanuję, bo dla niego jest jeszcze szansa, tylko to będzie bolesne dla jego ego. Ty nie zrozumiesz bo pewnie w żadnej książce, którą czytałeś o tym nie było, a po co myśleć samemu, co nie?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Każda wiara jest idiotyzmem, ale wiara w idee z
> zewnątrz to uber idiotyzm

Powiedział Olson, który wmawia ludziom wiarę w idee z zewnątrz i oczywiście nie zamyka ich w szufladkach, broń go Panie Boże!!

> Bardziej szanuję, bo dla niego jest jeszcze szansa,
> tylko to będzie bolesne dla jego ego.


Tak jak dla ciebie z owym podejściem?
Gru ghm.. ok.

> Ty nie zrozumiesz bo pewnie w żadnej książce, którą czytałeś
> o tym nie było, a po co myśleć samemu, co nie?

Szczerze mówiąc od wczoraj nie mam złudzeń, że potarfisz nie pisać do chochoła.
Ostatniusieńkie post-pytanie: dla naszej zakończonej rozmowy to nieistotne, ale ciekawi mnie czy ty gdzieś pracujesz, uczysz się, jesteś na rencie? Co robisz w życiu? Widzę, że masz b. dużo czasu na odpowiedzi i zapewne niewiele innego robisz, tylko siedzisz na necie lub czytasz te swoje książki od których masz odruch wymiotny, a czasem zatwardzenie.
Ja pracuję w biurze konstrukcyjnym 8h/dobę, jeżdżę czasem po budowach, poza tym prywatne życie, z którego co jakiś czas znajduję chwilę, aby tu zajrzeć.

Co do wiary - faktycznie wierzę nie w idee, a w ludzi, choć nie we wszystkich. Ewoulucja trwa, takie życie i nie mnie to zmieniać
Pozdrawiam


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jacusiu, ależ Ty się teraz typowo zachowujesz. Można to było przewidzieć, w końcu to ja trzymam smycz. Nie umiałeś mi wmówić swoich wierzeń, podważyłem je, więc masz teraz 2 wyjścia - zdyskredytować mnie w swojej głowie, albo zająć się przemyśleniami na tematy, które wywołują dysonans poznawczy, zmuszają do weryfikacji swoich przekonań. Ty idziesz wiadomo - po najmniejszej linii oporu, czyli teraz starasz się zrobić ze mnie głupka żeby odrzucić moje argumenty jako bredzenie głupka. I cóż, nie trzeba wtedy niczego analizować i podważać, stara wiara może zostać

>> Każda wiara jest idiotyzmem, ale wiara w idee z
>> zewnątrz to uber idiotyzm
>Powiedział Olson, który wmawia ludziom wiarę w idee z zewnątrz i oczywiście nie zamyka ich w szufladkach, broń go Panie Boże!!

Niczego im nie wmawiam, a wręcz przeciwnie. Zachęcam do odrzucania wiary, negacji swoich przekonań, a nie do przyjmowania czegoś z zewnątrz. Nie zamykam ludzi w szufladkach. To nie moja wina, że większość reaguje standardowo, podobnie głupio.

>> Bardziej szanuję, bo dla niego jest jeszcze szansa,
>> tylko to będzie bolesne dla jego ego.
Tak jak dla ciebie?
>Ok.

Ja nie cierpię przez przekonania. W ogóle nie cierpię, bo to czy odczuwamy negatywne emocje też zależy od nas i jest to kwestia treningu. Najważniejsza zasada to niewypieranie niewygodnych faktów, całkowita szczerość przed samym sobą. Wtedy odpadają racjonalizacje i widać jak na dłoni racjonalizacje innych ludzi. Krystkon ma szansę bo myśli samodzielnie. Ten kto przyjmuje ideę z zewnątrz ma marne szanse, bo ostatecznie znajdzie zawsze jakąś myśl, która go uspokoi i uchroni przed samoobserwacją.

>> Ty nie zrozumiesz bo pewnie w żadnej książce, którą czytałeś
>> o tym nie było, a po co myśleć samemu, co nie?
>Szczerze mówiąc od wczoraj nie mam złudzeń, że potarfisz nie pisać do chochoła.
>Ostatniusieńkie pytanie: dla naszej zakończonej rozmowy to nieistotne, ale ciekawi mnie czy ty gdzieś pracujesz, uczysz się, jesteś na rencie? Co robisz w życiu? Widzę, że masz b. dużo czasu na odpowiedzi i zapewne niewiele innego robisz, tylko siedzisz na necie lub czytasz te swoje książki od których masz odruch wymiotny, a czasem zatwardzenie.
>Ja pracuję w biurze konstrukcyjnym 8h/dobę, jeżdżę czasem po budowach, poza tym prywatne życie, z którego co jakiś czas znajduję chwilę, aby tu zajrzeć.

Wbrew pozorom nie spędzam tu dużo czasu. Pracuję w domu przed kompem, ostatnio mało czytam (odpoczywam od książek, bo moje zainteresowania właściwie się wyczerpały), mam czas na sport, znajomych i imprezy. Pisanie takiej odpowiedzi to przecież chwila, której akurat potrzebuję na oderwanie się od nudnego klepania kodu.

Współczuję ludziom, którzy muszą pracować codziennie po 8 godzin. Nie mają wtedy czasu na samodzielne przemyślenia. Jak najłatwiej programować ludzi i trzymać ich z dala od mądrości? Zmusić ich do niewolniczej pracy, która zabierze czas i siłę na samodzielne przemyślenia, analizę.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> masz teraz 2 wyjścia - zdyskredytować mnie w swojej głowie

Ja mam o tobie swoje zdanie, poza tym wbrew pozorom i tak czegoś się domyślam.
Naprawdę nie musisz główkować, nie musisz również zaspokajać mojej ciekawości, jeśli nie chcesz.

> albo zająć się przemyśleniami na tematy, które wywołują dysonans
> poznawczy, zmuszają do weryfikacji swoich przekonań

I jak zwykle uruchomiły się równo poukładane trybiki w głowie

> teraz starasz się zrobić ze mnie głupka żeby odrzucić moje
> argumenty jako bredzenie głupka

J.w.

>Niczego im nie wmawiam, a wręcz przeciwnie

Acha

>Ja nie cierpię przez przekonania

Postawiłeś sobie diagnozę sam, w zasadzie żaden z tych setek psychoterapeutów nie był ci potrzebny. Jakież to typowe i powszechne u nieprzystosowanych do życia ludzi..
Ok, ale nie o to pytałem, w zasadzie niewiele mnie to obchodzi - wiedz tylko, że niezależnie co tu jeszcze napiszesz, to niewiele zmienia i nawet nie chodzi wcale o mnie. Mną sie w ogóle nie pzrejjmuj. Cóż ja, biedny żuczek powtarzający cudze kłamstwa jak mantry i do tego w nie ślepo wierzący..

> Wbrew pozorom nie spędzam tu dużo czasu. Pracuję w domu przed kompem,
> ostatnio mało czytam (odpoczywam od książek, bo moje zainteresowania
> właściwie się wyczerpały), mam czas na sport, znajomych i imprezy. Pisanie
> takiej odpowiedzi to przecież chwila, której akurat potrzebuję na oderwanie
> się od nudnego klepania kodu.

Czyli informatyk, to nawet trochę wyjaśnia z owymi trybikami i logiką na piedestale.
Ok.

> Współczuję ludziom, którzy muszą pracować codziennie po 8 godzin.
> Nie mają wtedy czasu na samodzielne przemyślenia

Kolejna pusta teoria, o ile nie chochoł.

> Jak najłatwiej programować ludzi i trzymać ich z dala od mądrości?
> Zmusić ich do niewolniczej pracy, która zabierze czas i siłę na
> samodzielne przemyślenia, analizę.

Tak, jak u Olsona
Dziękuję za zaspokojenie mojej ciekawości, a teraz się pożegnam. Pa 'Trzymaczu Smyczy'!

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> masz teraz 2 wyjścia - zdyskredytować mnie w swojej głowie
>Ja mam o tobie swoje zdanie, poza tym wbrew pozorom i tak czegoś się domyślam.
>Naprawdę nie musisz główkować, nie musisz również zaspokajać mojej ciekawości, jeśli nie chcesz.

To więcej niż pewne, że masz jakieś domysły, które są pewnie typowym algorytmem powstającym w takich sytuacjach

>>Ja nie cierpię przez przekonania
>Postawiłeś sobie diagnozę sam, w zasadzie żaden z tych setek psychoterapeutów nie był ci potrzebny. Jakież to typowe i powszechne u nieprzystosowanych do życia ludzi..

Czyli ci przystosowani łykają propagandę bez argumentacji. Ach, typowe Tylko, że ja jestem przystosowany do życia.

>Czyli informatyk, to nawet trochę wyjaśnia z owymi trybikami i logiką na piedestale.
>Ok.

Spróbuj popatrzeć na cały świat jak na taki program. Jeśli ktoś nie stawia na piedestale logiki to znaczy, że jest nielogiczny, czyli niegodny zaufania i szacunku. Za to nie lubię katolików, ale nie tylko ich.

>> Współczuję ludziom, którzy muszą pracować codziennie po 8 godzin.
>> Nie mają wtedy czasu na samodzielne przemyślenia
>Kolejna pusta teoria, o ile nie chochoł.

Bo wielki autorytet Jacek stwierdził tak a priori i nie musi tego uzasadniać A taka jest prawda. Większość ludzi albo myśli stereotypami, albo mówi wprost "nie mam siły z tobą rozmawiać, jestem zmęczona po pracy" i idzie oglądać TV albo robić coś równie głupiego.

No więc pa, pa. Który to już raz się żegnasz?
13-07-2016 16:21 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Potrzeba to brak pełni szczęścia, więc trzeba coś zrobić
> żeby je odczuwać.

Co zrobić?

> Nie istnieje brak działania dopóki żyjesz, więc
> musiałbyś podjąć jakieś działanie, nawet gdyby to było siedzenie
> na dupie i użalanie się. Tej możliwości akurat nie zakładałem
> żeby Cię nie obrażać

Oj tam

>>> Albo dążysz do odzyskania tego co miałeś
>> Właśnie niekoniecznie. To idealnie płaski świat, realny jest trochę inny.
> Że się nic nie robi i usprawiedliwia się to tym, że tak wygląda realny świat?

Nie. Można się załamać, przecież o tym wcześniej pisałem. I tak bywa.

>>> co świadczyłoby o tym, że jesteś od tego uzależniony, albo
>>> ustalasz sobie logiczne cele czego naprawę potrzebujesz nie mając nic.
>>Albo poddaję się emocjom, które potem napływają. Bywa różnie.
>Tak mówią żule. Oni poddają się emocjom picia wódki, bo "jest tak źle".

Mój poprzedni prezes też poddawał się emocjom, tylko nimi dodatkowo sterował. To wielki atut we wszelkich negocjacjach: czucie partnera w biznesie, pozycja i emocje.
Ale żul z niego!

>>>Mając inny punkt odniesienia zmieniłoby Ci się pojęcie komfortu
>>Być może na dłużej, być może na chwilę.
> Czyli byś może zadowoliłbyś się życiem o połowę
> mniejszym standardzie niż dziś?

Dlaczego nie? Jeśli nie zahaczałoby to o podstawy egzystencji, to spokojnie. Zamiast bentleyem mógłbym jeździć zwykłym mercedesem (obydwóch nie mam, ale na obecną bryczkę nie narzekam).

> Rozumiem bo mi się zmieniają potrzeby. Im więcej się wie i
> osiąga tym są one większe

Ale nie tylko finansowe, lub związane z finansami. Czasem jedne mogą zastąpić drugie, zamienić się itd.

>Poproszę o uzasadnienie, bo ocierasz się o pustosłowie i wróżenie z fusów.

Pisałem. Logika w temacie miłości i w ogóle uczuć (logika na piedestale) to dopiero racjonalizacja.

> to jest mechanizm zastany a priori.

Logika w temacie miłości? Wolne żarty. Gdzie zastany? Jesteś dzieckiem i kochasz pijącą na umór matkę, jaką jest. Gdzie tu logika?

>>> emocje wygasły i zamiast wypełniać moją świadomość przeniosły się
> sportowcy mają podobnie gdy przełamują bariery. To pozytywna zmiana,
> medytacja działa podobnie

Jakoś przełamywania barier (np związanych z emocjami) w twoim przypadku nie widzę.
Nie przechodzi mi przez gardło tutaj docenianie twoich prób amputacji.

> Dla odmiany psychopata czuje tylko emocje i nie podważa ich tylko
> impulsywnie w nie brnie, co wynika ze słabości jego kory przedczołowej.

Jednakowoż definicja tego nie potwierdza. Akcentuje deficyty i zaburzenia emocji
psychiatri(*)a_osobowosci/71276,psychopatia

>>> Dzięki temu mogę podejmować decyzje wbrew emocjom i widzę
>>> jak ludzie często podejmują decyzje...
>>Pisałem ci już coś o regulacji emocji. Czytałeś?
>To jest odpowiedź?

To jest pytanie.

> Nie wiem skąd pomysł o moim nieoczytaniu

Może stąd, że nie używasz swojej wiedzy, jeśli ją masz (rzadko cytujesz źródła w odpowiedzi AB)

> Tymczasem uciekał od tego jak od ognia i cały czas pisze pustosłowie
> ad personam, co dla mnie jest jasnym dowodem.

Wydaje mi się, że w ten sposób manifestuje iż nie uważa cię jako partnera do merytorycznej dyskusji.

> Zdecydowanie lepiej

Właśnie. Choć złe emocje czasem przeszkadzają i to jest fakt

> Zauważ do czego ja się przysysam - do braku odpowiedzi na moje wpisy

Tak, wiem. Ja też za to od czasu do czasu boksuję Krystiana. A efektów wciąż brak. W końcu trzeba było odpuścić.

> Jak ktoś skomentuje coś z pozycji autorytetu i nie poda
> uzasadnienia, to ma ode mnie kosę w duszę

Uf, już się boję i idę kupić maczetę (potrzebna mi akurat do skoszenia parunastu m2 chwastów).
Pozdrawiam

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Potrzeba to brak pełni szczęścia, więc trzeba coś zrobić
>> żeby je odczuwać.
>Co zrobić?

I tu jest pies pogrzebany. Trzeba spełniać zachcianki emocjonalne i części ludzi to wystarczy, część będzie potrzebowała więcej bodźców, część ma złe zachcianki i musi je kontrolować, część nie osiąga możliwości spełniania ich itd. Nie ma tak żebyś nie potrzebował niczego do szczęścia, a gdyby tak było to robienie czegokolwiek nie miałoby sensu.

>> Nie istnieje brak działania dopóki żyjesz, więc
>> musiałbyś podjąć jakieś działanie, nawet gdyby to było siedzenie
>> na dupie i użalanie się. Tej możliwości akurat nie zakładałem
>> żeby Cię nie obrażać
>Oj tam

Ok i tak bym Cię o to nie posądzał. Lepiej?

>>>> Albo dążysz do odzyskania tego co miałeś
>>> Właśnie niekoniecznie. To idealnie płaski świat, realny jest trochę inny.
>> Że się nic nie robi i usprawiedliwia się to tym, że tak wygląda realny świat?
>Nie. Można się załamać, przecież o tym wcześniej pisałem. I tak bywa.

I załamałbyś się?

>>>> co świadczyłoby o tym, że jesteś od tego uzależniony, albo
>>>> ustalasz sobie logiczne cele czego naprawę potrzebujesz nie mając nic.
>>>Albo poddaję się emocjom, które potem napływają. Bywa różnie.
>>Tak mówią żule. Oni poddają się emocjom picia wódki, bo "jest tak źle".
>Mój poprzedni prezes też poddawał się emocjom, tylko nimi dodatkowo sterował. To wielki atut we wszelkich negocjacjach: czucie partnera w biznesie, pozycja i emocje.
>Ale żul z niego!

Czyli nie poddaje się emocjom tylko nimi steruje, czyli nie żul.

>>>>Mając inny punkt odniesienia zmieniłoby Ci się pojęcie komfortu
>>>Być może na dłużej, być może na chwilę.
>> Czyli byś może zadowoliłbyś się życiem o połowę
>> mniejszym standardzie niż dziś?
>Dlaczego nie? Jeśli nie zahaczałoby to o podstawy egzystencji, to spokojnie. Zamiast bentleyem mógłbym jeździć zwykłym mercedesem (obydwóch nie mam, ale na obecną bryczkę nie narzekam).

Więc dlaczego nie zadowoliłeś się tym minimum i postanowiłeś mieć więcej?

>> Rozumiem bo mi się zmieniają potrzeby. Im więcej się wie i
>> osiąga tym są one większe
>Ale nie tylko finansowe, lub związane z finansami. Czasem jedne mogą zastąpić drugie, zamienić się itd.

Tak, mi większość potrzeb zniknęła, bo zweryfikowałem je jako niepotrzebne i taka ocena zgadza się z emocjami wtórnymi.

>>Poproszę o uzasadnienie, bo ocierasz się o pustosłowie i wróżenie z fusów.
>Pisałem. Logika w temacie miłości i w ogóle uczuć (logika na piedestale) to dopiero racjonalizacja.

Logiki nie stawia się na piedestale, ale jest to niezbędne sito, przez które wszystko trzeba przesiać. Twojego argumentu mógłby użyć pedofil, albo morderca, który kocha zabijać

>> to jest mechanizm zastany a priori.
>Logika w temacie miłości? Wolne żarty. Gdzie zastany? Jesteś dzieckiem i kochasz pijącą na umór matkę, jaką jest. Gdzie tu logika?

Jakie kocham pijącą matkę? Nienawidziłbym baby, a potem by mi zobojętniała. Tu logika #olson

>>>> emocje wygasły i zamiast wypełniać moją świadomość przeniosły się
>> sportowcy mają podobnie gdy przełamują bariery. To pozytywna zmiana,
>> medytacja działa podobnie
>Jakoś przełamywania barier (np związanych z emocjami) w twoim przypadku nie widzę.
>Nie przechodzi mi przez gardło tutaj docenianie twoich prób amputacji.

Pisałbyś to samo gdybym chciał Cię zabić i a moje powstrzymanie się od tego nazwałbyś próbą amputacji? Nie wiem też jak chciałbyś widzieć w moim przypadku to przełamywanie barier związane z emocjami.

>> Dla odmiany psychopata czuje tylko emocje i nie podważa ich tylko
>> impulsywnie w nie brnie, co wynika ze słabości jego kory przedczołowej.
>Jednakowoż definicja tego nie potwierdza. Akcentuje deficyty i zaburzenia emocji
>psychiatri(*)a_osobowosci/71276,psychopatia

I już na wstępie zeznanie socjopaty, a nie psychopaty. Ewentualnie to konfabulacja psychopaty, więc nie należy wtedy wierzyć w jej treść. Psychopata wierzy w to co mu przyjdzie do głowy i ulega narcystycznym urojeniom. Chłód psychopaty nie wynika przecież z logicznego myślenia, tylko z wiary.

>>>> Dzięki temu mogę podejmować decyzje wbrew emocjom i widzę
>>>> jak ludzie często podejmują decyzje...
>>>Pisałem ci już coś o regulacji emocji. Czytałeś?
>>To jest odpowiedź?
>To jest pytanie.

Wg mnie to pytanie nie na temat.

>> Nie wiem skąd pomysł o moim nieoczytaniu
>Może stąd, że nie używasz swojej wiedzy, jeśli ją masz (rzadko cytujesz źródła w odpowiedzi AB)

Bo nie mam w zwyczaju odwoływania się do autorytetów i wolę dyskutować o meritum. O źródło jakiegoś stwierdzenia można zapytać gdy coś jest dla kogoś niejasne i wtedy podanie źródła jest uzasadnione. AB podaje jakiś autorytet i ogólnik z jego stwierdzenia, co przedstawia jako prawdę objawioną. I co, mam szukać autorytetu twierdzącego na odwrót i kłócić się o to co kto powiedział? Ja bardziej cenię własne przemyślenia i argumentację.

>> Tymczasem uciekał od tego jak od ognia i cały czas pisze pustosłowie
>> ad personam, co dla mnie jest jasnym dowodem.
>Wydaje mi się, że w ten sposób manifestuje iż nie uważa cię jako partnera do merytorycznej dyskusji.

Tak, widzę ten narcyzm i arbitralność.

>> Jak ktoś skomentuje coś z pozycji autorytetu i nie poda
>> uzasadnienia, to ma ode mnie kosę w duszę
>Uf, już się boję i idę kupić maczetę (potrzebna mi akurat do skoszenia parunastu m2 chwastów).
>Pozdrawiam

Tylko uważaj żeby nie odrosły z dwoma głowami Moja duchowa kosa tak działa. Co prawda te odrastające głowy są jeszcze głupsze, ale głośniej krzyczą - tak właśnie działają emocje niektórych narcyzów gdy próbuje się im przeciwstawić logikę

Pozdrawiam.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>> Potrzeba to brak pełni szczęścia, więc trzeba coś zrobić
>>> żeby je odczuwać.
>>Co zrobić?
>I tu jest pies pogrzebany. Trzeba spełniać zachcianki emocjonalne
> i części ludzi to wystarczy

Tyś rzekł. No comments

> Nie ma tak żebyś nie potrzebował niczego do szczęścia
> a gdyby tak było to robienie czegokolwiek nie miałoby sensu.

Kolejna bzdura (wiem wiem, znów bzudra że bzdura)

>>> To idealnie płaski świat, realny jest trochę inny.
>>> Że się nic nie robi i usprawiedliwia się to tym, że tak wygląda realny świat?
>> Nie. Można się załamać, przecież o tym wcześniej pisałem. I tak bywa.
> I załamałbyś się?

Kto wie? Być może.

>> Mój poprzedni prezes też poddawał się emocjom, tylko nimi dodatkowo
>> sterował. To wielki atut we wszelkich negocjacjach: czucie partnera
>> w biznesie, pozycja i emocje.
> Czyli nie poddaje się emocjom tylko nimi steruje, czyli nie żul.

Mniej-więcej, choć parę rzeczy dzielących go od żula jeszcze brakuje.

> Więc dlaczego nie zadowoliłeś się tym minimum i postanowiłeś mieć więcej?

Pragmatyczne i emocjonalne potrzeby, oraz głos ego: zrobienie wrażenia na przyszłej teściowej, upodobania do większego komfortu, większe bezpieczeństwo, przestrzeń (Matiz byłby za mały, a Toyota Land Cruiser V8 za duża) itd.
Zresztą tu nie chodzi o mieć, tylko o zyski płynące z używania.

> mi większość potrzeb zniknęła, bo zweryfikowałem je jako niepotrzebne
> i taka ocena zgadza się z emocjami wtórnymi.

Jeśli nie odbierasz tego jako zubożenie, to ok.

> Logiki nie stawia się na piedestale, ale jest to niezbędne sito,
> przez które wszystko trzeba przesiać

Kolejna bzdura łącząca się z popadaniem w skrajności.

>Jakie kocham pijącą matkę? Nienawidziłbym baby, a potem by mi zobojętniała

Akurat Od razu widać, że to co piszesz nie płynie z czyjegokolwiek doświadczenia, tylko z oderwanej logiki.

> Tu logika #olson

Hehe, właśnie

>> Nie przechodzi mi przez gardło tutaj docenianie twoich prób amputacji.
> Pisałbyś to samo gdybym chciał Cię zabić i a moje powstrzymanie
> się od tego nazwałbyś próbą amputacji?

Nie, wtedy z tobą w ogóle nie rozmawiałbym. Zrobiłbym coś innego

>>>>Pisałem ci już coś o regulacji emocji. Czytałeś?
>>>To jest odpowiedź?
>>To jest pytanie.
>Wg mnie to pytanie nie na temat.

I tak jest ze wszystkim czego albo nie rozumiesz, albo nie widzisz sensu w odpowiadaniu: do kibla.

> Ja bardziej cenię własne przemyślenia i argumentację.

Dlatego zazwyczaj pozostajesz w swojej socjopatycznej klatce.

>> (o maczecie i chwastach)
> Tylko uważaj żeby nie odrosły z dwoma głowami

Spokojna twoja rozczochrana. Mam w rodzinie rolników i wiem, o co biega

> Moja duchowa kosa tak działa

Tutaj trzeba zastosować inną technikę.

> Co prawda te odrastające głowy są jeszcze głupsze, ale głośniej krzyczą

W przypadku stosowania owej duchowej techniki tak będzie zawsze.

> - tak właśnie działają emocje niektórych narcyzów gdy próbuje
> się im przeciwstawić logikę

A po co z nimi w ogóle rozmawiasz? Nie szkoda czasu?
Pozdrawiam

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
11-07-2016 13:13 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Mam tylko złe, ale przeważnie nie odczuwam żadnych, albo nad wszystkimi emocjami przeważa dystans.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,715419#w715479
www.racjon(*)m.php/s,714830/z,0/d,8#w715472

> Mogę mieć dobry nastrój, ale tylko bez powodu, a złe emocje zawsze są przez coś.
Tu wynikają najczęściej: z kompleksów, niedouczenia, braku merytorycznych argumentów, a już do "szewskiej pasji" doprowadza pana Olsona ich ewidentne wykazywanie:
www.racjon(*).php/s,710119/z,0/d,10#w712269
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,710119#w712633

Wtedy daje pełen popis tego na co go stać:
www.racjon(*)m.php/s,714830/z,0/d,8#w715446

@@@
.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Te kłamstwa to konsekwencja moich argumentów: www.racjonalista.pl/forum.php/s,714830#w715368

Bogusławski je po prostu kopiuje i używa ich przeciwko mnie, bo nie jest w stanie podać merytorycznych argumentów. Stąd rozdygotane emocje i brak logiki #autokompromitacja.

A napisać to sobie może wszystko, ale nie zmaże w ten sposób swojej kompromitacji i w to brnie jak. Podobnym mechanizmem jest palenie się ćmy przy żarówce.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Mnie ciekawi co by się z nim działo gdyby przez jakiś czas pozażywał leki typu olanzapina, risperidon. Ewentualnie jednorazowo zażycie psychodelików, albo stymulantów podnoszących pewność siebie i rozjaśniających chwilowo umysł. Nie znam się na psychiatrii, ale jestem przekonany, że w tym przypadku dobry fachowiec by pomógł.

A sprawiasz wrażenie jakbyś znal się.
Nie wiem Olson jak już długo tłumaczę, ze z takich wartości jak twoje czy Jacka wyrastają nie tylko korporacje, wysokie urzędy, parszywe stosunki hierarchiczne czy kosmiczne różnicespoleczne ale jeszcze tak silna kontrola społeczna, ze kiedy ktoś ośmieli się zakwestionować współczesną organizację życia tego Olson natychmiast chce leczyć psychotropami.

Zrobisz mi lobotomię bo inaczej postrzegam dobro i zło od ciebie?
Ok ale po moim trupie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A sprawiasz wrażenie jakbyś znal się.

Przed kim? Żebym się na tym znał musiałbym skończyć medycynę, bo psychiatria to już nie przelewki jak psychologia.

>Nie wiem Olson jak już długo tłumaczę, ze z takich wartości jak twoje czy Jacka wyrastają nie tylko korporacje, wysokie urzędy, parszywe stosunki hierarchiczne czy kosmiczne różnicespoleczne ale jeszcze tak silna kontrola społeczna, ze kiedy ktoś ośmieli się zakwestionować współczesną organizację życia tego Olson natychmiast chce leczyć psychotropami.
>Zrobisz mi lobotomię bo inaczej postrzegam dobro i zło od ciebie?
>Ok ale po moim trupie.

2 sprawy:
- nie chcę Cię leczyć, ani robić lobotomii, bo to nie moja sprawa
- nie umiesz logicznie wytłumaczyć swojego zdania, więc zostaje na moim i Jacka
09-07-2016 01:58 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>- nie umiesz logicznie wytłumaczyć swojego zdania, więc zostaje na moim i Jacka

Czego nie potrafię?

Przestań Olson, tu nie idzie o żaden brak logicznej spójności tylko zwyczajnie o WOLĘ zakorzenioną w emocjach.

Proponuję:
1. Stwórzmy jedną, wspólną, jawną księgę kapitału a w odpowiedzi słyszę NIE!
Gdzie tu brak logiki?
2. Zamieńmy wszystkie podatki i opłaty państwowe na jeden, określany w demokracji bezpośredniej, podatek od własności prywatnej a w odpowiedzi słyszę NIE!
Gdzie tu brak logiki?
3. Znieśmy kary za zdradę cudzych tajemnic a w odpowiedzi słyszę NIE!

Naprawdę sądzisz, że to brak logiki?

Hillary Clinton najchętniej ukaraliby za to, że śmiała używać prywatnego serwera, znaczy serwera pod jej kontrolą, w sprawach, co knuje USA.
wiadomosci(*)y-ludzie-powinni-scisle/r9pb5h
a kara miałaby być za to, że establishment tego świata mógłby dowiedzieć się co knuje establishment USA. Hillary Clinton oczywiście używała tego serwera, żeby zataić swoje myśli przed establishmentem USA.

To nie żaden brak logiki tylko małpy nie chcą zejść z drzew bo nie mogą pojąć, że inne życie może być lepsze.
Cholerny pech, że musiałem urodzić się i muszę żyć wśród prymitomózgów. A tak szczerze Olson, gdybyś teraz pomaszerował do dżungli i przekonywał szympansy, żeby zamiast gniazd na drzewach zaczęli budować małe, stabilne i komfortowe chatki na ziemi to jakie miałbyś szanse je przekonać?
pl.wikipedia.org/wiki/Szympans#Zachowanie
09-07-2016 15:05 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>- nie umiesz logicznie wytłumaczyć swojego zdania, więc zostaje na moim i Jacka
>Czego nie potrafię?

Pisać na temat i trzymać się meritum. Nie martw się, bo pod tym względem nie różnisz się od większości ludzi, a w dodatku masz fajny styl ucieczki. Gdy jest mowa o czymś to wyciągasz jakąś JEDNĄ właściwość i robisz z tego ogólną "teorię" nie na temat.

>Przestań Olson, tu nie idzie o żaden brak logicznej spójności tylko zwyczajnie o WOLĘ zakorzenioną w emocjach.

O to, to! Wola zakorzeniona w emocjach, albo czynność będąca obiektem czy jakieś tam inne pierdoły tego typu.

>Proponuję:
>1. Stwórzmy jedną, wspólną, jawną księgę kapitału a w odpowiedzi słyszę NIE!
>Gdzie tu brak logiki?

Nie czytałeś uzasadnień dla tego "NIE"?

>2. Zamieńmy wszystkie podatki i opłaty państwowe na jeden, określany w demokracji bezpośredniej, podatek od własności prywatnej a w odpowiedzi słyszę NIE!
>Gdzie tu brak logiki?

Brak logiki może nie, ale brak ładu i składu, myślenia przyczynowo-skutkowego i etycznego.

>3. Znieśmy kary za zdradę cudzych tajemnic a w odpowiedzi słyszę NIE!
>Naprawdę sądzisz, że to brak logiki?

Sądzę, że nie umiesz logicznie tłumaczyć. Stawiasz takie postulaty, ktoś je obala i słyszy "NIE". Czy to logika? Tak, ale pokrętna.

>To nie żaden brak logiki tylko małpy nie chcą zejść z drzew bo nie mogą pojąć, że inne życie może być lepsze.

Ta, lepsze bo Krystkon tak powiedział i trzeba go słuchać.

>Cholerny pech, że musiałem urodzić się i muszę żyć wśród prymitomózgów.

Raczej normalka, a nie pech. Sam różnisz się od większości tylko rodzajem zaburzeń.

>A tak szczerze Olson, gdybyś teraz pomaszerował do dżungli i przekonywał szympansy, żeby zamiast gniazd na drzewach zaczęli budować małe, stabilne i komfortowe chatki na ziemi to jakie miałbyś szanse je przekonać?
>pl.wikipedia.org/wiki/Szympans#Zachowanie

No żadne, tak jak Ciebie nie przekonam do tego, że mógłbyś mieć normalne życie gdybyś się przyznał do błędu.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Co zostało obalone?
Jakoś nie przypominam sobie, żebyś podczas mojej półtorarocznej dyskusji z Jackiem, Szarleyem i innymi, w czasie kiedy Szarley obalał moje postulaty jednym argumentem, w którym zwykli ludzie nie poradzą wycenić jednej rury zasilającej, choc tłumaczyłem Szarleyowi, że nie chcę zasilania w energię wszystkich z jednej rury, Jacek pluł na mnie, abyś ty cokolwiek obalał.

Chcesz podyskutować o moich postulatach? Np. o jednej księdze kapitału?
Bo ja nawet mialbym dla ciebie pewną propozycję w kierunku twoich wartości.
Może poza miliardem norm społecznych zróbmy jeszcze kapitał tak tajny, żeby nawet sędzia i komornik nie poradzili ustalić co jest czyje. Pasuje?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wiesz co? Byłbyś bardziej wiarygodny gdybyś nie opisał swojej historii życia, która zwraca się przeciwko Tobie. Ok, zostawmy same postulaty i na chwilę załóżmy, że faktycznie chodzi tylko o nie. W takim razie dlaczego jesteś odporny na wszystkie argumenty i spłycasz je teraz do takiej wersji? Czytałem Wasze dyskusje i posty Jacka i Szarleya wg mnie wygrały z Twoimi. Szarley to taki użytkownik, który sprawia wrażenie osoby mocno emocjonującej się i to utrudnia dyskusję. Sam tego doświadczyłem i wiem, że to przesłania obraz, choć merytorycznie też ma dużo do powiedzenia. Spróbuj podejść do tego na chłodno, jak mężczyzna.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Wiesz co? Byłbyś bardziej wiarygodny gdybyś nie opisał swojej historii życia, która zwraca się przeciwko Tobie.

Byłbym bardziej wiarygodny, gdybym nie opisał swojej historii?
Wow, Cóż to za szczególny rodzaj wiarygodności?
Ach przecież, to współczesna wiarygodność, głęboko zakorzeniona w kłamstwie dla korzyści. A może najbardziej wiarygodny byłbym dopiero wtedy, gdybym w ogóle nie wyraził żadnej prawdziwej myśli a wszystkie jedynie zmyślone specjalnie pod oczekiwania rozmówców, żeby wszyscy usłyszeli to co chcą usłyszeć? Znaczy jacy są piękni, wspaniali i dobrzy bo brzydcy, źli i bez żadnej wartości to zawsze ONI.

Podejrzewam Olson, że ty nie tyle nie masz pojęcia o wiarygodności, co niewiarygodne jest dla ciebie wszystko czego nie chcesz przyjąć do siebie, bo to zmieniałoby twój system wartości a ty przecież jesteś najzajebistszy na tym globie.

>Ok, zostawmy same postulaty i na chwilę załóżmy, że faktycznie chodzi tylko o nie. W takim razie dlaczego jesteś odporny na wszystkie argumenty i spłycasz je teraz do takiej wersji? Czytałem Wasze dyskusje i posty Jacka i Szarleya wg mnie wygrały z Twoimi.

Jak piszesz do mnie, że coś z czymś wygrało, to napisz co z czym, żebym mógł ci tę bzdurę wybić z głowy.
Nie rozmawiaj ze mną w taki sposób.

>Szarley to taki użytkownik, który sprawia wrażenie osoby mocno emocjonującej się i to utrudnia dyskusję. Sam tego doświadczyłem i wiem, że to przesłania obraz, choć merytorycznie też ma dużo do powiedzenia. Spróbuj podejść do tego na chłodno, jak mężczyzna.

A to nawet zabawne z tym chłodem mężczyzn, bo ja mam takie obserwacje, że kobiety to i owszem są emocjonalne w kwestii własnych dzieci ale poza tą kwestią obojętne często są jak góry lodowe.
Szarley z Jackiem, teraz ty wychodzicie z bardzo silnej pozycji, bronicie tego co już istnieje i działa nie dopuszczając do głosu możliwości poważnego kwestionowania współczesnej organizacji życia homo sapiens.
Szarley, Jacek czy ty to PANOWIE szlachta, bronicie swoich społecznych przywilejów, nie widząc jak ślepcy bardziej złożonych korzyści.
Jakoś tak to już jest na tym świecie, że stary porządek społeczny można zakwestionować tylko siłą. Dawnego, niedobrego dominanta potrzeba przegonić przemocą, bo nie odpuści.
Próbuję inaczej ale widzisz, że z tego nic nie wychodzi?
Właściciel zakładu przetwórstwa owoców nie pozwoli sobie na nowe stosunki społeczne z podległymi mu pracownikami.
To wam potrzeba zrobić lobotomię i podać psychotropy nie mi, bo świat zmienia się a wy próbujcie za wszelką cenę zachować na nim dominację dinozaurów.
Tak to nie idzie, albo ewoluujesz i zmieniasz się wraz ze światem albo wypad.

Chętnie przerobię z tobą wszystkie moje postulaty od początku.
Punkt za punktem.
Udowodnię ci, że pleciesz bzdury.

Wy po prostu CHCECIE zachowania dotychczasowych zasad pomimo możliwości wykształcenia się w ich miejsce nowych, bo jesteście dinozaurami i dinozaurze życie chcecie wieść już do końca, dominując przy tym nad innymi.
Ale już czas, żeby dinozaury odeszły w skamielinę.

Bóg mi świadkiem, że za 20-30 lat w firmach nie będzie już tak zjebanych stosunków społecznych, tkich stosunków nadrzędności i podporządkowania jakie panują we współczesnych korporacjach. Wasz czas dobiega końca.

Może ty Olson jesteś aż tak zadufany w sobie, że nawet nie masz pojęcia jak wyglądają współczesne stosunki pracownicze w różnych, dziwnych miejscach.
Ja za to wiem jedno na pewno. Ja tego świata nie chcę. Ja takich ludzi w okół nie nie chcę. Nie pozwolę temu wszystkiemu po prostu być.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Byłbym bardziej wiarygodny, gdybym nie opisał swojej historii?
>Wow, Cóż to za szczególny rodzaj wiarygodności?

Przecież przed chwilą o tym pisaliśmy z Jackiem. Nie chcesz przyznać się do błędu, więc usprawiedliwiasz swoje uczynki poprzez zmianę kontekstu, co nazywasz różnicą między Twoją moralnością, a moralnościami reszty ludzi. Dzięki temu w magiczny sposób znika Twoja wina i pojawia się u całej reszty.

A ja Ci daję furtkę - nie ma Twojej winy, tylko błędy z przeszłości, bo nie istnieje realna osoba, która mogłaby być winna. Jesteśmy wszyscy trupami, bo za kilkadziesiąt lat nas nie będzie. Twoje ciało się rozłoży i będzie gnić, albo zostanie spalone. Twoje czyny zostaną zapomniane i zostaną jedynie wpisy na forum jakiegoś obcego człowieka "Krystkona". Budujesz teorie, które mają usprawiedliwić Twój błąd, a gdybyś tego nie opisał, miałbyś większą wiarygodność jako po prostu ktoś kto przedstawia swoją ideę. Teraz nie unikniesz już kontekstu, w którym przedstawiłeś swoje teorie. Właśnie dlatego będziesz ich tu bronił, być może nawet jeśli zrozumiesz swój błąd, a może w tym momencie po prostu odejdziesz z forum.

>Ach przecież, to współczesna wiarygodność, głęboko zakorzeniona w kłamstwie dla korzyści. A może najbardziej wiarygodny byłbym dopiero wtedy, gdybym w ogóle nie wyraził żadnej prawdziwej myśli a wszystkie jedynie zmyślone specjalnie pod oczekiwania rozmówców, żeby wszyscy usłyszeli to co chcą usłyszeć? Znaczy jacy są piękni, wspaniali i dobrzy bo brzydcy, źli i bez żadnej wartości to zawsze ONI.

Te słowa chyba nie są do mnie.

>Podejrzewam Olson, że ty nie tyle nie masz pojęcia o wiarygodności, co niewiarygodne jest dla ciebie wszystko czego nie chcesz przyjąć do siebie, bo to zmieniałoby twój system wartości a ty przecież jesteś najzajebistszy na tym globie.

Ja nie jestem wcale zajebisty, nie twierdzę tak o sobie. Gdybym był to pewnie teraz bym z Tobą nie dyskutował. Mój system wartości kształtował się pod wpływem wielu różnych wydarzeń, więc nie widzę powodu, dla którego miałbym podzielać Twój pogląd na swój temat. Dla mnie prawda liczy się bardziej od komfortu, ale Ty zwyczajnie nie jesteś przekonujący.

>Jak piszesz do mnie, że coś z czymś wygrało, to napisz co z czym, żebym mógł ci tę bzdurę wybić z głowy.
>Nie rozmawiaj ze mną w taki sposób.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,710656#w710999

I reszta tej dyskusji.

>A to nawet zabawne z tym chłodem mężczyzn, bo ja mam takie obserwacje, że kobiety to i owszem są emocjonalne w kwestii własnych dzieci ale poza tą kwestią obojętne często są jak góry lodowe.

Innymi słowy: nie masz powodzenia u kobiet, niewiele je obchodzisz i nie wzbudzasz w nich emocji

>Szarley z Jackiem, teraz ty wychodzicie z bardzo silnej pozycji, bronicie tego co już istnieje i działa nie dopuszczając do głosu możliwości poważnego kwestionowania współczesnej organizacji życia homo sapiens.

Bzdura. Ja krytykuję to co jest teraz, ale to nie znaczy, że mam od razu przyjmować Twój pogląd. Ile osób przekonałeś? Wszyscy byli debilami, albo złymi ludźmi? Ok, takich jest faktycznie sporo, więc może powiedz mi jakimi argumentami ich zaorałeś, których oni nie chcieli przyjąć do wiadomości, a powinni.

>Szarley, Jacek czy ty to PANOWIE szlachta, bronicie swoich społecznych przywilejów, nie widząc jak ślepcy bardziej złożonych korzyści.
>Jakoś tak to już jest na tym świecie, że stary porządek społeczny można zakwestionować tylko siłą. Dawnego, niedobrego dominanta potrzeba przegonić przemocą, bo nie odpuści.

Ja np krytykuję demokrację i wiele socjalistycznych postulatów, ale to nie znaczy, że zaraz mam przyjmować rewolucyjne poglądy Krystkona. Rewolucjoniści to zazwyczaj oszołomy, a tu potrzeba przemyślanych i stopniowych zmian na lepsze. Twoje zmiany byłyby na gorsze.

>Próbuję inaczej ale widzisz, że z tego nic nie wychodzi?
>Właściciel zakładu przetwórstwa owoców nie pozwoli sobie na nowe stosunki społeczne z podległymi mu pracownikami.
>To wam potrzeba zrobić lobotomię i podać psychotropy nie mi, bo świat zmienia się a wy próbujcie za wszelką cenę zachować na nim dominację dinozaurów.
>Tak to nie idzie, albo ewoluujesz i zmieniasz się wraz ze światem albo wypad.
>Chętnie przerobię z tobą wszystkie moje postulaty od początku.
>Punkt za punktem.
>Udowodnię ci, że pleciesz bzdury.

Ok, udowodnij.

>Wy po prostu CHCECIE zachowania dotychczasowych zasad pomimo możliwości wykształcenia się w ich miejsce nowych, bo jesteście dinozaurami i dinozaurze życie chcecie wieść już do końca, dominując przy tym nad innymi.
>Ale już czas, żeby dinozaury odeszły w skamielinę.

Tak mógłby powiedzieć Palikot do Kaczyńskiego, a z mojego punktu widzenia jeden i drugi są siebie warci.

>Bóg mi świadkiem, że za 20-30 lat w firmach nie będzie już tak zjebanych stosunków społecznych, tkich stosunków nadrzędności i podporządkowania jakie panują we współczesnych korporacjach. Wasz czas dobiega końca.

Bóg Ci świadkiem, Stevie Wonder widzem, a Beethoven słuchaczem A prawda jest taka, że zbliża się świat komputeryzacji i trzeba będzie się przy tym uporać z nowym problemem, czyli bezrobociem jakie będzie z tego wynikało.

>Może ty Olson jesteś aż tak zadufany w sobie, że nawet nie masz pojęcia jak wyglądają współczesne stosunki pracownicze w różnych, dziwnych miejscach.

Słyszałem też takie historie, że aż włos się na głowie jeży, ale nie masz wcale sposobów na rozwiązanie tych problemów.

>Ja za to wiem jedno na pewno. Ja tego świata nie chcę. Ja takich ludzi w okół nie nie chcę. Nie pozwolę temu wszystkiemu po prostu być.

#Werter
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Spróbuję zachować nieco więcej rozsądku w rozmowie z tobą.

Najpierw o błędach:
1. Gdybym nie był windykatorem nie znałbym i nie czułbym w tej chwili rzeczywistych motywacji przedsiębiorców. Dzięki temu, że byłem, wiem co tak naprawdę w przedsiębiorcach jest pod skorupą pozorów. Uwierz mi na słowo, że nie jest to szacunek dla drugiego człowieka i troska o jego potrzeby ale podwaliny nazizmu i idea nad i podludzi.
2. Gdybym nie wziął kredytu, nie zadłużył się na całe życie na zakup poletka, na którym spędziłem w sumie 30 minut, gdybym nie stracił ogromnie na nagłej zmianie ceny, nie zablokował możliwości komuś innemu zbudowania tam domu to nie miałbym świadomości jakim chorym absurdem jest współczesny system gospodarczy będący mieszanką kasyna, oszukiwania każdego przez każdego, miliarda socjalistycznych nakazów, zakazów, gróźb i kar oraz wynikającej z tego niewiarygodnej biurokracji i niewiarygodnej liczby biurw.
3. Gdybym nie zliczył finansowej padaczki nigdy nie poznałbym parszywości stosunków pracowniczych panujących w prostych, powszechnych, podstawowych zawodach a mówię ci kupa gnoju, której na pewno nie da się nazwać kulturą pracy a co najwyżej prymitywną, zwierzęcą hierarchią.
4. Gdybym nie poznał sprzeciwu i oporu ludzi na tym forum nie poznałbym zależności pomiędzy prymitywnymi stosunkami pracowniczymi a dominującymi w umysłach ludzi ideami.
itd.
Ty mówisz o błędach a ja o warunkach mojego kształtowania się.
Ty nazywasz to błędami bo uznajesz mnie za kogoś złego o niskiej wartości
Ja uznaję się za dobrego i o dużej wartości więc dla mnie to żadne błędy.
Nie chcę być kimś innym niż jestem, ty być może chciałbyś żebym zmienił się ale ja tego nie chcę.

>A prawda jest taka, że zbliża się świat komputeryzacji i trzeba będzie się przy tym uporać z nowym problemem, czyli bezrobociem jakie będzie z tego wynikało.

Znalazłem rozwiązanie, zaproponowałem i nie raczyłeś rozważyć.
Bezrobocie będzie wówczas, kiedy wszystkie komputery będą należały do jednego człowieka. Aby bezrobocia nie było własność musi być nieustannie rozproszona, tzn. kapitał nie może nadmiernie skoncentrować się, choćby urodzili się najzdolniejsi przedsiębiorcy w dziejach ludzkości.

Naprawdę nie dostrzegasz tego, że kapitał to dominacja woli jednego człowieka na wolą pozostałych? Nie rozumiesz, że nadmiar władzy deprawuje w 100% przypadków?

Tak na zdrowy rozum, wyobraź sobie, że kapitał jest doskonale rozproszony. Widzisz w takiej wizji bezrobocie? I nie mam tu na myśli komunizmu gdzie nie ma własności prywatnej a jedynie nakazy sekretarzy egzekwowane przez pracowników służby bezpieczeństwa lecz mam na myśli rozproszoną własność prywatną i znikome nakazy urzędnicze.

>Słyszałem też takie historie, że aż włos się na głowie jeży, ale nie masz wcale sposobów na rozwiązanie tych problemów.

Naprawdę nie rozumiesz, że nadmierna koncentracja kapitału i gospodarka oparta na korporacjach i koncernach to chore stosunki społeczne, nieszczęśliwi i wściekli ludzie?

Wiesz, że najwięcej książek napisano o WOLNOŚCI?
Wiesz jaka jest wolność ludzi w świecie korporacji, koncernów i przy miliardzie urzędniczych dyrektyw z wyłączeniem japiszonów z wysokich stanowisk?
Żadna - czyste zniewolenie - brak wpływu woli zwykłego człowieka na cokolwiek.

Proponuję ci, żebyś przemyślał kwestię pragnienia i poczucia wolności, bo wydaje mi się w kształtowaniu życia ludzi najważniejsza.
Stwórz świat korporacji i koncernów zamiast świata małych i średnich przedsiębiorstw a doczekasz wojny światowej.

Gospodarka musi być zbudowana wyłącznie z małych i średnich firm bowiem za każdą organizacją przedsiębiorstwa stoją stosunki pracownicze, które są podstawą stosunków społecznych.

Ja już wiem co to znaczy być psem drugiego człowieka i daję ci słowo, że mógłbym zabić, żeby przestać nim być.
Na razie jednak bez wzajemnego zabijania się spróbuję przekonać innych do zmiany poglądów, zachowań i w efekcie stosunków społecznych.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>1. Gdybym nie był windykatorem nie znałbym i nie czułbym w tej chwili rzeczywistych motywacji przedsiębiorców. Dzięki temu, że byłem, wiem co tak naprawdę w przedsiębiorcach jest pod skorupą pozorów. Uwierz mi na słowo, że nie jest to szacunek dla drugiego człowieka i troska o jego potrzeby ale podwaliny nazizmu i idea nad i podludzi.

Jest różnie. Jako windykator spotykałeś głównie takich.

>2. Gdybym nie wziął kredytu, nie zadłużył się na całe życie na zakup poletka, na którym spędziłem w sumie 30 minut, gdybym nie stracił ogromnie na nagłej zmianie ceny, nie zablokował możliwości komuś innemu zbudowania tam domu to nie miałbym świadomości jakim chorym absurdem jest współczesny system gospodarczy będący mieszanką kasyna, oszukiwania każdego przez każdego, miliarda socjalistycznych nakazów, zakazów, gróźb i kar oraz wynikającej z tego niewiarygodnej biurokracji i niewiarygodnej liczby biurw.

Z tym kredytem to Twoja wina, ale zgadzam się co do systemu gospodarczego. Winiłbym tu demokrację. Zauważ, że są dziedziny, w których warto wybrać przywódcę. Wyobrażasz sobie demokrację w sporcie? Albo parytety niskich zawodników w koszykówce? Ta cała polityczna poprawność i pseudo-kultura i pseudo-tolerancja niszczą Europę i USA, co nie znaczy, że trzeba wprowadzać jakiś dziwny system. Ja jestem za jak najbardziej wolnym rynkiem jak to możliwe, ale całkowicie wolny rynek jest utopią. Jestem przeciwny socjalowi, ale jakiś minimalny poziom życia powinien być zagwarantowany. Tu jest duże pole do popisu w wymyślaniu i modyfikowaniu systemu, ale głównym problemem jest chciwość ludzi i brak autonegacji.

>3. Gdybym nie zliczył finansowej padaczki nigdy nie poznałbym parszywości stosunków pracowniczych panujących w prostych, powszechnych, podstawowych zawodach a mówię ci kupa gnoju, której na pewno nie da się nazwać kulturą pracy a co najwyżej prymitywną, zwierzęcą hierarchią.

W jaki sposób Twój system by to zmienił?

>4. Gdybym nie poznał sprzeciwu i oporu ludzi na tym forum nie poznałbym zależności pomiędzy prymitywnymi stosunkami pracowniczymi a dominującymi w umysłach ludzi ideami.
>itd.

Krytyka Twojego systemu niekoniecznie musi być obroną obecnego.

>Ty mówisz o błędach a ja o warunkach mojego kształtowania się.
>Ty nazywasz to błędami bo uznajesz mnie za kogoś złego o niskiej wartości
>Ja uznaję się za dobrego i o dużej wartości więc dla mnie to żadne błędy.

Nie do końca. Uważam Cię za osobę niezdolną do przyjmowania krytyki i przyznania się do błędu. Ten wpis też o tym przecież świadczy, ale nie uważam Cię za debila.

>Nie chcę być kimś innym niż jestem, ty być może chciałbyś żebym zmienił się ale ja tego nie chcę.

Zauważyłem. Ja z kolei chcę się zmieniać na lepsze i zupełnie nie jestem przywiązany do moich obecnych cech.

>>A prawda jest taka, że zbliża się świat komputeryzacji i trzeba będzie się przy tym uporać z nowym problemem, czyli bezrobociem jakie będzie z tego wynikało.
>Znalazłem rozwiązanie, zaproponowałem i nie raczyłeś rozważyć.
>Bezrobocie będzie wówczas, kiedy wszystkie komputery będą należały do jednego człowieka. Aby bezrobocia nie było własność musi być nieustannie rozproszona, tzn. kapitał nie może nadmiernie skoncentrować się, choćby urodzili się najzdolniejsi przedsiębiorcy w dziejach ludzkości.

Nie... Po prostu większość zawodów straci prawo bytu niezależnie od tego czyj będzie kapitał. Nie będzie taksówkarzy, bo komputery będą kierowały, nie będzie pracowników na kasie, bo będą same automaty samoobsługowe, nie będzie księgowych, a w pewnym momencie nawet psychologów (bo będzie AI z programem terapeuty), strategów (kompy będą wymyślały lepsze strategie), nie będzie lekarzy, bo kompy będą miały większą wiedzę i precyzyjniejsze umiejętności.

>Naprawdę nie dostrzegasz tego, że kapitał to dominacja woli jednego człowieka na wolą pozostałych? Nie rozumiesz, że nadmiar władzy deprawuje w 100% przypadków?

Zależy jaki kapitał i jak jest wykorzystywany. Skąd pomysł o 100% przypadków i jak definiujesz nadmiar władzy? Tzn konkretnie gdzie jest granica między nadmiarem, a dobrą władzą?

>Tak na zdrowy rozum, wyobraź sobie, że kapitał jest doskonale rozproszony. Widzisz w takiej wizji bezrobocie? I nie mam tu na myśli komunizmu gdzie nie ma własności prywatnej a jedynie nakazy sekretarzy egzekwowane przez pracowników służby bezpieczeństwa lecz mam na myśli rozproszoną własność prywatną i znikome nakazy urzędnicze.

W przyszłości widzę tu bezrobocie ze względu na komputeryzację, a obecnie... zauważ, że idealnie rozproszony kapitał(po równo wszystkim) oznacza, że nikt nie ma niczego, bo pieniądz to tylko umowa, która ma za zadanie odzwierciedlić RÓŻNICE między przydatnością dóbr wytwarzanych przez ludzi.

>>Słyszałem też takie historie, że aż włos się na głowie jeży, ale nie masz wcale sposobów na rozwiązanie tych problemów.
>Naprawdę nie rozumiesz, że nadmierna koncentracja kapitału i gospodarka oparta na korporacjach i koncernach to chore stosunki społeczne, nieszczęśliwi i wściekli ludzie?

Rozumiem, ale masz lepsze rozwiązania? Nie szczęśliwość jest wpisana w żywot. Świat to ogólnie syf.

>Proponuję ci, żebyś przemyślał kwestię pragnienia i poczucia wolności, bo wydaje mi się w kształtowaniu życia ludzi najważniejsza.

Wolność nie istnieje.

>Gospodarka musi być zbudowana wyłącznie z małych i średnich firm bowiem za każdą organizacją przedsiębiorstwa stoją stosunki pracownicze, które są podstawą stosunków społecznych.

Ale z drugiej strony największe firmy to mniejsze ceny i wyższy rozwój technologiczny. Rozumiem co masz tutaj na myśli, bo wielkie firmy to taki socjalizm.
14-07-2016 01:22 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Z tym kredytem to Twoja wina, ale zgadzam się co do systemu gospodarczego. Winiłbym tu demokrację. Zauważ, że są dziedziny, w których warto wybrać przywódcę. Wyobrażasz sobie demokrację w sporcie? Albo parytety niskich zawodników w koszykówce? Ta cała polityczna poprawność i pseudo-kultura i pseudo-tolerancja niszczą Europę i USA, co nie znaczy, że trzeba wprowadzać jakiś dziwny system. Ja jestem za jak najbardziej wolnym rynkiem jak to możliwe, ale całkowicie wolny rynek jest utopią. Jestem przeciwny socjalowi, ale jakiś minimalny poziom życia powinien być zagwarantowany. Tu jest duże pole do popisu w wymyślaniu i modyfikowaniu systemu, ale głównym problemem jest chciwość ludzi i brak autonegacji.

Mój model istotnie osłabia demokrację bowiem jeśli nie całość to znacząca część podatku od własności powinna trafić bezpośrednio do portfeli innych ludzi. Wydają sami jak chcą i żaden urzędnik nie mówi im jak żyć. Niski budżet to znikoma moc sprawcza demokracji.
W moich postulatach mowa i o tym, że państwo o ile ma posiadać jakiekolwiek mienie inne niż pieniądze z podatków to tylko do sprzedaży i bez możliwości czerpania z niego pożytku. Nie wyobrażam sobie nawet pół państwowej firmy czy jakiejkolwiek innej organizacji gospodarczej, nie wyobrażam sobie dzierżawienia majątku państwowego. W moim modelu zresztą państwo nie ma możliwości wejści w posiadanie mienia prywatnego.

>>3. Gdybym nie zliczył finansowej padaczki nigdy nie poznałbym parszywości stosunków pracowniczych panujących w prostych, powszechnych, podstawowych zawodach a mówię ci kupa gnoju, której na pewno nie da się nazwać kulturą pracy a co najwyżej prymitywną, zwierzęcą hierarchią.
>W jaki sposób Twój system by to zmienił?

W wątku o broni racjonalistka pisze, że pistolet w dłoni każdego to zrównanie różnic fizycznych. Ja twierdzę, że trwałe rozproszony kapitał to zrównanie różnic gospodarczych.

Przecież to oczywiste, że kiedy biedak bez niczego, którego właśnie z rodziną wyrzucają z wynajętego mieszkania przyjdzie po pracę do barona, który w okół pałacu ma pięć fabryk to stworzą stosunek pracowniczy PAN - pies. Nie da się zbudować zdrowego stosunku pracowniczego w takich warunkach a stosunki pracownicze są podstawą stosunków społecznych. Nie może być takich różnic w posiadaniu, bo to zrodzi chory stosunek pracowniczy a zaraz za nim uleczającego to urzędnika nakazującego, zakazującego, grożącego, karzącego.

Spróbuj przyjąć do wiadomości, że owoce pracy ludzi tak czy siak muszą trafić głównie do nich, żeby system trybił. Kierownik może i może zjeść 5-10 razy więcej od robotnika ale na pewno nie 1.000.000x. Podatek od własności + zniesienie osobowości prawnej + całkowita elastyczność rynku pracy, bez norm + socjal zawierający się w bezpośrednich wpływach z podatków + jawna księga kapitału + zniesienie kar za zdradę tajemnic to działający kapitalizm ze znikomą demokracją i bardzo słabym urzędnikiem. Czyż nie tego właśnie chciałbyś?

Piszesz, że korporacja, w znaczeniu koncentracja kapitału to rozwój. To jest bzdura nie rozwój. Korporacja to skostnienie, to schematyczność, to zamknięcie na jakiekolwiek zmiany. Rozwój to ewolucja,to poszukiwania,to rozmaitość, to nieustające zmiany. Małe i średnie firmy to rozwój. Korporacje to mrowisko i nieunikniony socjalizm.
Wyobraź sobie, że robisz na magazynie przeładunkowym w Biedronce i zapierniczasz tam z paletami przez 8 urzędowo a w rzeczywistości 10h dziennie codziennie. Czy jesteś wolnym człowiekiem?

Ja wiem z całą pewnością, że ani dla siebie ani dla swoich dzieci ani dla innych świata korporacji nie chcę. Nie chcę skoncentrowane kapitału.
Chcę żyć w świecie, w którym jeśli pojadę do jakiegoś miasteczka to w tym miasteczku spotkam właścicieli wszystkiego co tam jest i nie dowiem się na miejscu, że właściciel jest w Warszawie, Berlinie, Londynie czy Nowym Jorku. Tego właśnie chcę.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Albowiem nie zgodzić się z Olsonem to być psychicznie zaburzonym względnie gorszego sortu.
Ach Olson, Olson.

Czy ty naprawdę nie rozumiesz, ze wina to pochodna wartości a zatem i woli człowieka?
08-07-2016 14:24 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czy ty naprawdę nie rozumiesz, ze wina to pochodna wartości a zatem i woli człowieka?

Z tego co piszesz wynika że wciąż czujesz się winny, więc szukasz u innych rozgrzeszenia, wściekasz sie gdy go nie dostajesz, dostajesz szału, później masz dola, że nie udało się pozbycie sie winy i tak to się kręci.
Po latach wpadasz na genialny pomysł (po czesku 'mam napad') i niby zmieniasz swoje wartości a wraz z nimi wszelkie pochodne, zmieniasz kierunek i obiekt oddziaływania swojej człowieczej woli.
I co? Działa? Powiedz szczerze.

Pstryk! I nie ma winy


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-07-2016 08:48 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> urodziłem się wśród totalnie niezgodnych ze mną ludzi,
> którzy jawią mi się jako okropne otocznie społeczne
> po którym mogę spodziewać się jedynie najgorszego.

Inni be (niezgodni, chciwi, bezwzględni, pazerni i bez serca), Kali-Krystkon cacy (ubogi w duchu, cichy, łaknący i pragnący sprawiedliwości, miłosierny, czystego serca, wprowadzający pokój, cierpiący prześladowania dla sprawiedliwości, mający dobre przeczucia wyrażone w przemyślanym programie na nowy ład itd.)

Krystkonie, "szlachetny człowiek wymaga najpierw od siebie, prostak najpierw od innych." (Konfucjusz). "Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." (Janusz Korczak).

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)

>Krystkonie, "szlachetny człowiek wymaga najpierw od siebie, prostak najpierw od innych." (Konfucjusz). "

Takie podejście nie sprawdza się w otoczeniu pasożytów.
Ja chcę zmiany zasad społecznych. Trudno byłoby powiedzieć, ze chcę tego od ciebie. Raczej należałoby powiedzieć, iż życzyłbym sobie, żebyśmy obaj zmienili się i zaczęli inaczej zachowywać względem siebie.
08-07-2016 09:24 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> życzyłbym sobie, żebyśmy obaj zmienili się i zaczęli
> inaczej zachowywać względem siebie

Powiedz z jakiego powodu życzysz sobie zmiany we mnie?
Oczywiście wszyscy inni to pasożyty, Krystkon cacy. No comments.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> życzyłbym sobie, żebyśmy obaj zmienili się i zaczęli
>> inaczej zachowywać względem siebie
>Powiedz z jakiego powodu życzysz sobie zmiany we mnie?
>Oczywiście wszyscy inni to pasożyty, Krystkon cacy. No comments.

Nie wszyscy, bez gospodarza pasożyt długo nie pociągnie.
Pasożytem jest ten, który wkłada własnej energii tyle co nic a wyciąga jej krocie.
Dlaczego, życzę zmiany w tobie? Abyśmy mogli koegzystować nie chcąc się wzajemnie rozszarpać.

Ty powiesz oczywiście, że ty nie masz najmniejszej ochoty mnie rozszarpywać, bo niby w jakim celu albo z jakiego powodu ale nieustannie robisz to na tym forum, poniżasz, ośmieszasz i zatruwasz mój i innych umysły.

Ja chętnie rozszarpałbym cię za to, ze jesteś źródłem zniewolenia wielu ludzi na tym świecie ale na razie dam ci szansę zmienić się i stać się kimś innym, kimś kogo nie nazwałbym pasożytem.
08-07-2016 10:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dlaczego, życzę zmiany w tobie? Abyśmy mogli koegzystować
> nie chcąc się wzajemnie rozszarpać

Ja cię chcę niby rozszarpać?

>Ty powiesz oczywiście, że ty nie masz najmniejszej ochoty mnie rozszarpywać

Tak, bo tak jest.

> bo niby w jakim celu albo z jakiego powodu ale nieustannie
> robisz to na tym forum, poniżasz, ośmieszasz i zatruwasz
> mój i innych umysły

Obnażam miałkość twoich pobudek, oraz przede wszystkim hipokryzję. Nie zamierzam zostawać bierny, kiedy sączysz tu tyle obłudy.
Gdy piszesz np. "odpowiadam na wszystkie pytania" właściwie wcale tego nie robią.
Gdy proszę np. o podanie detali "rozproszonej administracji systemem" i wtedy akurat 'taktownie milkniesz'.
Tych przykładów uzbierało się przez lata cały ocean.

Tadeusz Żeleński-Boy pisał "Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich".

Może warto się czasem zastanowić nad wprowadzeniem do Portalu, którego forum gościnnie udziela ci miejsca
www.racjonalista.pl/kk.php/d,67

>Ja chętnie rozszarpałbym cię za to

No właśnie. Zatem kto tu kogo chce rozszarpać i za co? Ja Ciebie?

> ze jesteś źródłem zniewolenia wielu ludzi na tym świecie
> ale na razie dam ci szansę zmienić się i stać się kimś
> innym, kimś kogo nie nazwałbym pasożytem.

Myślę, że nie warto szerzej komentować każej ludzkiej głupoty, zwłaszcza tak jawnie prymitywnej.
Kompromitujesz się do reszty, ale widać tak już chcesz i nie mnie to zmieniać.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-07-2016 10:17 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Krystkon nie przyzna się do błędu, nie ma takiej opcji.

On tyle czasu klepie swoje, że dla ochrony ego nie zmieni zdania, bo wyszłoby na to, że się mylił, że był wg siebie samego głupi. I tu się uruchamia moja pogarda, bo ja cenię ludzi zdolnych do zmiany zdania pod wpływem argumentów, a gardzę tymi, którzy muszą postawić na swoim choćby już nawet nie mieli na czym oprzeć swojej argumentacji.

Gdy w grę wchodzą emocje i wiara, budzą się nie tylko upiory, ale też reakcja na nie, więc jak egzorcysta biję te upiory, a Krystkon, Brzostowski, czy Bogusławski myślą, że te upiory w ich głowach to oni sami. Tutaj nie trzeba szukać wyrafinowanych cytatów, bo wystarczyłby cytat Peji "tak kończą frajerzy" I sami są sobie winni, więc niech się użalają zamiast coś zmienić. Plankton też jest potrzebny.
08-07-2016 10:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> ochrony ego nie zmieni zdania, bo wyszłoby na to, że się mylił,
> że był wg siebie samego głupi. I tu się uruchamia moja pogarda

Zgadzam się. Z pogardą wolę się wstrzymać, ale uważam że że sprawiedliwie odbiera baty od życia.
Jeśli nie zrozumie że się mylił - baty i cierpienie będą do sromotnej śmierci.
Czyli rachunek i tak wyjdzie na zero, po co tu moja pogarda? Po prostu nie szanuję takich ludzi i nie cenię postaw. Cóż, świat nawet nie mrugnie okiem jeśli jedno żyjątko w planktonie w geście protestu i wiecznej niezgodnośni popełni sepuku i na sepuku wychowa gromadkę swoich dzieci. Takie życie.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jacku, żeby zgodzić się z tobą, ze cokolwiek popsułem, wpierw musiałbym uznać twój system wartości a nie uznaję.
Twój system wartości jest dominujący we współczesnym świecie i jak ten świat wygląda?

Dla ciebie dobrze dla mnie źle.

Ja nie chcę takiego świata a zatem i odrzucam twoje wartości i twoje prawdy.
08-07-2016 10:43 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jacku, żeby zgodzić się z tobą, ze cokolwiek popsułem, wpierw
> musiałbym uznać twój system wartości a nie uznaję.

Wpierw musiałbyś uznać to za błąd, ale twoje ego nigdy ci nie pozwoli - patrz wpis Olsona.
Co do mojego uczciwego systemu wartości * oczywiście że nie uznasz i będziesz nienawidził swoje projekcje o nim. Naprawdę nie widzę problemu.

> Twój system wartości jest dominujący we współczesnym świecie
> i jak ten świat wygląda? Dla ciebie dobrze dla mnie źle.

Bynajmniej obecny system nie wygląda perfect ani nawet dostatecznie, dlatego wciąż jest pole do naprawiania / zmieniania. Problem w tym, że twój zlepek reguł (często niemożliwych do wprowadzenia z przyczyn technicznych) jest znacznie groszy, prowokuje znacznie więcej cierpienia i cwaniactwa niż system obecny. Wiele razy o tym mówiliśmy. Dalej nie warto.

> Ja nie chcę takiego świata a zatem i odrzucam twoje wartości i twoje prawdy

W porządku, nie mnie przychodzi ponosić konsekwencje twojego nieustannego odrzucania i stania z edukacją w lepszym fachu w miejscu. Rób tak dalej.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

* mojego systemu wartości nigdy nie znałeś, nigdy o niego nawet nie zapytałeś. Po prostu swoje o nim 'wiesz' i kropka.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Twój system wartości jest dominujący we współczesnym świecie i jak ten świat wygląda?

Mógłbyś napisać coś o systemie wartości twojego ojca?


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
08-07-2016 11:23 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jacku, żeby zgodzić się z tobą, ze cokolwiek popsułem,
> wpierw musiałbym uznać twój system wartości a nie uznaję.
>Dla ciebie dobrze dla mnie źle.

Jeden uznaje swój błąd, pokornieje, wyciąga szybko wnioski i podnosi się z klęczek, drugi do końca życia protestuje przeciw całemu światu błędów żadnych u siebie nie widząc. I na klęczkach pozostaje. Takie życie.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Max Golonko (1811 punktów)
Okazuje się, że małpy jednak mają duszę skoro tyle potrafią. Albo powiedzmy to wprost. Tak samo mają jak i my mamy

zeszytyprawzwierzat.org.pl/malpie-dialogi/

A ten oszust co udaje kogo innego niż jest (poglądowo)

www.tokfm.(*)e_przyznal_sie_ze_jest_gejem/1

wiadomosci(*)lid=CPuit57vvM0CFXMz0wodJW8DMg

to chyba nie ma duszy skoro cynicznie broni spalania węgla bez kar byle tylko złapać głosy górników (przypomnę że jego człek, Ziobro, udowadniał gdzieś że CO2 nie szkodzi tylko pomaga)
Degre (752 punktów)
Spodziewałem się jakichś ciekawych danych o CO2 a tu o homoseksualizmie JK.
I jak tu chcieć na fR zaglądać? Wątek nadaje się do kosza.
05-07-2016 22:02 
 Ocena 1 na 1
Max Golonko (1811 punktów)
>Spodziewałem się jakichś ciekawych danych o CO2 a tu o homoseksualizmie JK.
>I jak tu chcieć na fR zaglądać? Wątek nadaje się do kosza.
>

W kwestii opłat za emisje CO2 Polska nic nie płaci światu, a nawet jest na plusie!
Ma też derogację (czyli pozwolenie) na większe emisje do r. 2020 (sukcesywnie malejącą).

Miłej nocy
Degre (752 punktów)
Hm, mogę prosić źródło?
Bo od znajomego usłyszałem, że dopłacamy od tego roku, czy od paru lat, jakoś tak.
Max Golonko (1811 punktów)
Nie, ale to jest 100% bo jeszcze upewniłem się przed chwilą, korespondujac z nim. Rozmówca jest jednym z najbardziej znanych ekologów (w nurcie naukowym) w Polsce (zarazem pracownikiem naukowym).

Miłej nocy
Degre (752 punktów)
>Nie, ale to jest 100% bo jeszcze upewniłem się przed chwilą, korespondujac z nim. Rozmówca jest jednym z najbardziej znanych ekologów (w nurcie naukowym) w Polsce (zarazem pracownikiem naukowym).
>Miłej nocy

Ja Ci nawet wierzę, ale przydały by się jakieś notki prasowe, dokument, cokolwiek - że na tym zyskujemy albo chociaż wychodzimy na 0.
Inni mogą nie być tak ufni
darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>Jak to jest z tymi słynnymi opłatami za CO2?
>Z pierwszej ręki od fachowca w tym względzie wiem, że Polska ma dobre limity (na bazie 1990 roku) i
>jeszcze na tym zarabia sprzedając nadwyżki.
>Japonia musi już płacić lub odkupywać limity.

Musisz się kolego "z updatować". Limity właśnie zostały przez UE zmienjszone Polsce.
Niestety nasz nierząd ma klapki na oczach. Szkoda górników, oczywiśćie, ale jest też pozostała część społeczeństwa, która w porównaniu z górnikami jest dyskryminowana. Opcja z wyboru "suwerena 18%" pragnie by wszyscy stali się tacy jak oni. Rozdawnictwo dla kleru mam nadzieję przyniesie pdwrotne skutki od zamierzonych i ciemny lud się obudzi.
Max Golonko (1811 punktów)
>PIS starszy górników UE (grożą nam jakieś straszne opłaty za palnie węglem) a tymczasem ...
>Jak to jest z tymi słynnymi opłatami za CO2?
>Z pierwszej ręki od fachowca w tym względzie wiem, że Polska ma dobre limity (na bazie 1990 roku) i
>jeszcze na tym zarabia sprzedając nadwyżki.
>Japonia musi już płacić lub odkupywać limity. Instytucja, która zbiera te opłaty daje potem
>pieniądze różnym krajom na modernizacje proekologiczne lub monitoring środowiska.
>Te kraje zwykle wpuszczają te pieniądze w budżet czyli na wszystko, a potem, ze wstydu, około połowy
>tych środków wykorzystują zgodnie z przeznaczeniem.
>PIS jak zwykle straszy i szczuje Polaków na kolejnych wrogów.
>A ateiści to sodomici, gwałciciele i agenci Rosji - stąd komisja do sprawy przeciwdziałania
>ateizacji Polski.
>Przypominam, że ateistą (co szkodzi innym) jest Jarek K. bo jest niemożliwe żeby homoseksualista,
>który miał w szkole teorię ewolucji, wierzył w boga.
>Ale to KrK nie przeszkadza.
>Ubijają swoje interesy.

>Jarek realizuje misję swego życia - zemsta na Wałęsie i jego sojusznikach - za wyrzucenie go z ekipy
>Wałęsy.
>KrK i Rydzyk po prostu biorą kasę, grunty i przywileje jakie Jarek K im daje w zamian za
>umożliwienie swojej misji.
>Jarek nigdy nie zaprzeczył i nie zwalczał przelicznych doniesień w mediach o jego homoseksualizmie
>(bo musiałaby skłamać).
>Ten homoseksualizm (odmienny niż u jego brata - jednojajowego bliźniaka) nie jest dziwnym bo nie u
>wszystkich mężczyzn orientacja seksualna jest wrodzona.
>Może ukształtować się później - pod wpływem pewnych zdarzeń w sferze "social".
>Ba, była społeczność, w której czynniki "social" doprowadziły do 20% udziału homoseksualnej
>orientacji wśród mężczyzn.
>Wszystko to wyszło w szerokim badaniu Szwedom w 2007,2008 roku.

Dobra zmiana polega i na tym, że zaprzecza się faktom o szkodliwości spalania węgla





Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365