Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jahwe vs. Reptilianie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
22-09-2016 13:02olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jahwe vs. Reptilianie
0 na 2
Pomijając fakt, że każda religia to kłamstwo i ten sam mechanizm co paranoje (uznawanie za prawdę niemożliwych do zweryfikowania przekonań, niemożliwych do zdobycia informacji), można porównać użyteczną treść religii.

Od razu rzuca się w oczy upośledzony zmysł obserwacji wierzących katolików. Co prawda Jahwe jest bozią okrutną, samolubną, skrajnie psychopatyczną i napawa się cierpieniem ludzi przedstawiając się im jako dobry i miłosierny, ale każdy katolik to ofiara psychopatycznej psychomanipulacji, który wierzy w to jak ma postrzegać Boga.

Co innego wiara w Reptilian, którzy stworzyli ludzi jako hodowlę służącą cierpieniu, którym się napawają. Ta teoria mimo, że jest niefalsyfikowalna, to pokrywa się z obserwacjami, czyli została dobrze wymyślona.

Każdy kto obserwuje ten świat i wyciąga logiczne wnioski, a emocje odsuwa na bok, widzi, że żyjemy po to żeby cierpieć. To cierpienie uczy, w przeciwieństwie do beztroski. To cierpienia jest więcej i jest o nie łatwiej, to cierpienie jest dane każdemu, w przeciwieństwie do chwil szczęścia, która jest dana tylko niektórym.

Zastanawia mnie chęć wierzących do udowodnienia argumentami, że Bóg może istnieć i że wiara w niego jest właściwą opcją. Przypomina mi to ofiarę cierpienia, która przekonuje innych do tego, że warto cierpieć. Gdybym wierzył w Boga to musiałbym go nienawidzić i nie mógłbym wybrać fałszu (lizania mu dupy) w zamian za obietnicę raju. Jeśli istnieje Bóg to być może to taki Bóg-jaszczur (reptilianin), a uwierzenie komuś takiemu to największa życiowa przegrana degradująca takiego człowieka do najniższej możliwej rangi, gdzieś poniżej wodorostów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alfonsinho Sextest I (62 punktów)
Panie, co to za trolling? Żyjemy po to żeby cierpieć? Jedna z największych bzdur jaką ostatnio przeczytałem na tym forum. Nie ma żadnego sensu życia, więc żyjemy po to żeby żyć. Tak po prostu.

Pan nie ma przypadkiem jakiejś obsesji na temat cierpienia, samoumartwiania się?

I jeszcze ten bełkot na temat urojonego boga chrześcijan oraz jakichś pozaziemskich istot zwanych reptilianami.
22-09-2016 16:59 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Panie, co to za trolling?

Czyli nie zrozumiałeś prostego wpisu.

>Żyjemy po to żeby cierpieć?

Tak, gdyż szczęścia jest mało, a cierpienia dużo. Jednak nie zabijamy się (zazwyczaj) z tego powodu. Jedni żyją mimo, że muszą cierpieć, inni się oszukują (przeważnie właśnie wierzący), a niewielka garstka faktycznie jest szczęśliwa. No chyba, że większość cierpi dla szczęścia tej garstki, ale gdyby faktycznie tak było, to trzeba by unicestwić świat

>Jedna z największych bzdur jaką ostatnio przeczytałem na tym forum.

Czyli nie zrozumiałeś, albo wypierasz niewygodne fakty.

>Nie ma żadnego sensu życia, więc żyjemy po to żeby żyć. Tak po prostu.

Żeby żyć, czyli żeby cierpieć, bo tym jest życie.

>Pan nie ma przypadkiem jakiejś obsesji na temat cierpienia, samoumartwiania się?

Nie.

>I jeszcze ten bełkot na temat urojonego boga chrześcijan oraz jakichś pozaziemskich istot zwanych reptilianami.

Bełkot bo Ty tak powiedziałeś, a priori, bez argumentu? Pewnie dlatego, że nie zrozumiałeś.

Standard <zieew>
ZaKotem (8733 punktów)

>Od razu rzuca się w oczy upośledzony zmysł obserwacji wierzących katolików. Co prawda Jahwe jest
>bozią okrutną, samolubną, skrajnie psychopatyczną i napawa się cierpieniem ludzi przedstawiając się
>im jako dobry i miłosierny, ale każdy katolik to ofiara psychopatycznej psychomanipulacji, który
>wierzy w to jak ma postrzegać Boga.

Zdania "Boga nie ma" i "Bóg jest okrutny" są sprzeczne. Ateista, który brzydzi się Bogiem, jest szaleńcem. Oczywiście, możemy też oceniać charakter postaci fikcyjnej, i zapewne o to ci chodzi. Ale jeżeli potraktujemy Jhwh jako bohatera cyklu książek fantastycznych o zbiorczej nazwie "Biblia", to należałoby ustalić, czy rzeczywiście chrześcijanin, a w szczególności katolik, to ktoś, kto czyta Biblię od deski do deski, poznaje jej bohatera i postanawia uznać go za postać realną. I oczywiście tak nie jest. Większość katolików w ogóle nie zna Biblii, a ci, co znają, nie uważają jej za realistyczny opis czegokolwiek, tylko zbiór metafor, które każdy sobie tłumaczy po swojemu. Mówiąc krótko, katolicy NIE WIERZĄ w Jhwh, pod tym względem Świadkowie Jehowy się nie mylą.

>Każdy kto obserwuje ten świat i wyciąga logiczne wnioski, a emocje odsuwa na bok, widzi, że żyjemy
>po to żeby cierpieć.

Proszę o przedstawienie tego toku logicznego wnioskowania.

>To cierpienie uczy, w przeciwieństwie do beztroski. To cierpienia jest więcej i
>jest o nie łatwiej, to cierpienie jest dane każdemu, w przeciwieństwie do chwil szczęścia, która
>jest dana tylko niektórym.

Proszę o jakieś obiektywne dane potwierdzające powyższe.
22-09-2016 20:23 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Zdania "Boga nie ma" i "Bóg jest okrutny" są sprzeczne. Ateista, który brzydzi się Bogiem, jest szaleńcem.

Tak, ale można napisać, że gdyby ten świat miał stwórcę to bym się nim brzydził i musiałbym go nienawidzić. Tacy Reptilianie pasują do tej roli. Bóg dobry, wszechmogący i miłosierny nie pasuje i gdybym w takiego wierzył, to nie podejrzewałbym go o stworzenie takiego bubla, tak jak słysząc to: www.youtube.com/watch?v=b3khC246LGY nie podejrzewałbym Mozarta o skomponowanie tego.

>Oczywiście, możemy też oceniać charakter postaci fikcyjnej, i zapewne o to ci chodzi.

O to też

>Ale jeżeli potraktujemy Jhwh jako bohatera cyklu książek fantastycznych o zbiorczej nazwie "Biblia", to należałoby ustalić, czy rzeczywiście chrześcijanin, a w szczególności katolik, to ktoś, kto czyta Biblię od deski do deski, poznaje jej bohatera i postanawia uznać go za postać realną. I oczywiście tak nie jest. Większość katolików w ogóle nie zna Biblii, a ci, co znają, nie uważają jej za realistyczny opis czegokolwiek, tylko zbiór metafor, które każdy sobie tłumaczy po swojemu. Mówiąc krótko, katolicy NIE WIERZĄ w Jhwh, pod tym względem Świadkowie Jehowy się nie mylą.

Faktycznie, masz rację, ale zastanawiam się czy w takiej sytuacji określenie "katolik", czy w ogóle "chrześcijanin" pasuje do tych ludzi, czy są to jedynie pseudo-katolicy, tak jak są kibice i pseudo-kibice i osoby postronne wrzucają ich do jednego worka, a mają oni ze sobą tyle wspólnego co palec wskazujący ze stanem wskazującym.

>>Każdy kto obserwuje ten świat i wyciąga logiczne wnioski, a emocje odsuwa na bok, widzi, że żyjemy
>>po to żeby cierpieć.
>Proszę o przedstawienie tego toku logicznego wnioskowania.

Cierpienie dominuje na świecie i jest dane każdemu. Gdy się urodziłeś, zostałeś skazany na pewną śmierć i cierpienie. To czy będziesz szczęśliwy to już kwestia łutu szczęścia, o który naprawdę ciężko, ale każde szczęście i tak istnieje wraz z cierpieniem. Wielu ludzi nie ma w ogóle szansy na szczęście, ale mimo to wygrywa instynkt przetrwania. Ludzie są skazani na bezsens i żeby od tego uciec oszukują się, stąd religie i różne durne idee. Znajdują sobie bezsensowne pasje, nazywają to sensem (np piłka nożna, zbieranie znaczków), wkręcają sobie, że coś znaczą i są potrzebni, przejadają się, ćpają, szukają szczęścia w miłości (jakby ewolucja i dobór naturalny nie istniały), grupują się w różne sekty (do tego zalicza się także kibicowanie drużynie, patriotyzm, bycie zagorzałym wyborcą jakiejś partii, bycie fanem jakiegoś zespołu), podróżują po świecie, czytają masę książek i zgrywają intelektualistów. Przyjemności kosztują, tylko ciężka praca, wyrzeczenia i walka są nagradzane, często czymś co nie jest niczego warte. Drobne, niezaplanowane rzeczy mogą zburzyć całe szczęście. Przez całą historię było źle. Zwierzęta zjadają się wzajemnie, gdy jakieś zachoruje to nie przyjdzie pielęgniarka z lekiem przeciwbólowym. Dawniej ludzie żyli tak naprawdę po to żeby ciężko pracować i umrzeć, często w mękach. Historia ludzkości to zbrodnie, zdrady, oszustwa, manipulacje, epidemie, sprzeczność interesów.

Gdyby rodzice powiedzieli mi, że przyszedłem na świat bo tak się zdarzyło i że nie ma co tutaj szukać sensu, to mógłbym zacisnąć zęby i walczyć, ale od małego byłem okłamywany. Nie byłem tu wyjątkiem, bo tak jest z większością ludzi. Do tego szmaty obwiniają innych, a w tym celu stworzyli sobie pojęcie wolnej woli i odpowiedzialności. Stworzyli pojęcie dobra i sensu żeby gonić za marchewką, która jest tak naprawdę popsuta i nie do zjedzenia. Tworzy to poczucie pustki, którą trzeba jakoś wypełnić. Człowiek szuka głębi, której nie ma. Gdy orientuje się, że to farsa to nie ma punktu zaczepienia, na którym można oprzeć ewentualne szczęście.

>>To cierpienie uczy, w przeciwieństwie do beztroski. To cierpienia jest więcej i
>>jest o nie łatwiej, to cierpienie jest dane każdemu, w przeciwieństwie do chwil szczęścia, która
>>jest dana tylko niektórym.
>Proszę o jakieś obiektywne dane potwierdzające powyższe.

Pomyśl trochę sam, to są podstawy i oczywistości i uważam, że tłumaczenie tego jest głupie, bo to tak jakbym próbował tłumaczyć, że 2+2=4. Jeśli się nie zgadzasz to przestań wypierać i racjonalizować.

Żeby być szczęśliwym trzeba nie dostrzegać cierpienia, czyli albo pozbyć się empatii, albo okłamywać samego siebie. Większość się tak okłamuje, choć prawda byłaby im dobrze znana gdyby nie byli takimi tchórzami i kłamcami. Większość nie jest nic warta.
23-09-2016 12:00 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>Cierpienie dominuje na świecie i jest dane każdemu.

Że dane każdemu, to zgoda, ale żeby twierdzić, że dominuje (albo, przeciwnie, że przegrywa) trzeba by mieć jakąś obiektywną skalę cierpienia/zadowolenia oraz sposób mierzenia tej wartości, przynajmniej względnie, na zasadzie wagi szalkowej. Ja takiego sposobu nie znam, a jak ty znasz, to mi go opisz i pokaż, jak zastosowałeś.

>Gdy się urodziłeś, zostałeś skazany na pewną śmierć i cierpienie. To czy będziesz szczęśliwy to już kwestia łutu szczęścia, o który naprawdę ciężko, ale każde szczęście i tak istnieje wraz z cierpieniem.

No nie wiem, ja na przykład mam tak, że jak jedtem szczęśliwy, to nie odczuwam cierpienia. Może u ciebie jest inaczej, ale wypadałoby ustalić, co jedt bardziej typowe.

>Wielu ludzi nie ma w ogóle szansy na szczęście, ale mimo to wygrywa instynkt przetrwania. Ludzie są skazani na bezsens i żeby od tego uciec oszukują się, stąd religie i różne durne idee. Znajdują sobie bezsensowne pasje, nazywają to sensem (np piłka nożna, zbieranie znaczków), wkręcają sobie, że coś znaczą i są potrzebni, przejadają się, ćpają,

No, więc robią to wszystko i wtedy nie odczuwają cierpienia, tylko szczęście właśnie.

>szukają szczęścia w miłości (jakby ewolucja i dobór naturalny nie istniały)

A gdzie jedno przeczy drugiemu? Miłość to sposób doboru płciowego, uzasadniony ewolucyjnie.

>,grupują się w różne sekty (do tego zalicza się także kibicowanie drużynie, patriotyzm, bycie zagorzałym wyborcą jakiejś partii, bycie fanem jakiegoś zespołu), podróżują po świecie, czytają masę książek i zgrywają intelektualistów. Przyjemności kosztują, tylko ciężka praca, wyrzeczenia i walka są nagradzane, często czymś co nie jest niczego warte. Drobne, niezaplanowane rzeczy mogą zburzyć całe szczęście. Przez całą historię było źle. Zwierzęta zjadają się wzajemnie, gdy jakieś zachoruje to nie przyjdzie pielęgniarka z lekiem przeciwbólowym. Dawniej ludzie żyli tak naprawdę po to żeby ciężko pracować i umrzeć, często w mękach.

Nie wiedzieli, że można inaczej, starożytni nie odczuwali braku środków przeciwbólowych, elektryczności i ośmiogodzinnego dnia pracy. Nawet człowiek regularnie bity może być szczęśliwy, jeśli w jakiś sposób wmowi sobie, że to najnaturalniejsza rzecz pod słoñcem.

>Historia ludzkości to zbrodnie, zdrady, oszustwa, manipulacje, epidemie, sprzeczność interesów.

To wszystko, a także miłość, wierność, lojalność, uczciwość, zdrowie i wspólne interesy. W jaki sposób mierzysz, czego było i jest więcej?

>>Proszę o jakieś obiektywne dane potwierdzające powyższe.
>Pomyśl trochę sam, to są podstawy

Nie zakładaj, że każdy, kto myśli, zgadza się z tobą.

>i oczywistości i uważam, że tłumaczenie tego jest głupie, bo to tak jakbym próbował tłumaczyć, że 2+2=4. Jeśli się nie zgadzasz to przestań wypierać i racjonalizować.

Niczego nie wypieram, tylko zwyczajnie mam inne zdanie. Jeśli zaś tłumaczenie swojego zdania masz za głupotę, to po co w ogóle je przedstawiasz? Żeby na wiarę przyjąć, czy co?

>Żeby być szczęśliwym trzeba nie dostrzegać cierpienia,

Wystarczy go nie odczuwać.

> czyli albo pozbyć się empatii, albo okłamywać samego siebie.

Wybieram to pierwsze. Przyznaję bez bicia, że empatię odczuwam wobec osób mi bliskich, natomiast miłość do całego stworzenia jest mi obca. Głód jakichś nieznanych mi osobiscie dzieci w Afryce nijak nie psuje mi przyjemności jedzenua dobrego obiadu. Może jestem świnia, ale przecież świnia też stworzenie Boże. Ty masz inaczej? Taki jesteś hiper empatyczny? Jakoś z twoich tekstów aura wszechogarniającego miłosierdzia nie bije.

>Większość nie jest nic warta.

Czy pisanie tego lub czegoś podobnego za każdym razem w jakiś sposób ci pomaga znieść empatyczne odczuwanie cierpienia owej nic nie wartej większości? Chyba zacsynam cię rozumieć, gdybyś lubił ludzi, zabiłoby cię współczucie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Że dane każdemu, to zgoda, ale żeby twierdzić, że dominuje (albo, przeciwnie, że przegrywa) trzeba by mieć jakąś obiektywną skalę cierpienia/zadowolenia oraz sposób mierzenia tej wartości, przynajmniej względnie, na zasadzie wagi szalkowej. Ja takiego sposobu nie znam, a jak ty znasz, to mi go opisz i pokaż, jak zastosowałeś.

W takich sytuacjach nie trzeba niczego mierzyć, bo dysproporcje są rażące i tylko ktoś niespełna rozumu może tego nie dostrzegać. Jeśli ktoś tego nie widzi, to albo niczego w życiu nie przeżył, albo tak mocno to wypiera i nie stara się myśleć o sytuacji na świecie, nie interesował się nigdy żadną historią, nie zna relacji międzyludzkich, nie wie, że na świecie jest tyle chorób, biedy, wojen i głodu. I nie namawiam do tego żeby cały czas myśleć o tych ludziach. Jeżeli ktoś żyje sobie i jest szczęśliwy, wie że tak mu się trafiło, bo ma farta, nie stara się sobie udowodnić, że jest taki wartościowy i nie mówi innym, że życie samo w sobie jest wartością, to życzę mu jak najlepiej. Jednak gdy ktoś się wywyższa, udaje kogoś dobrego i wartościowego i w dodatku w to wierzy, a w rzeczywistości ignoruje cierpienie innych, to trzeba wytykać mu kłamstwa, szczuć, szydzić, obniżyć jego poczucie wartości i podważyć jego wierzenia, które dają mu pozorne zakłamane poczucie bezpieczeństwa. Dopiero gdy człowiek to pojmie, umrze stara prymitywna osobowość i zestaw przekonań i wtedy można żyć bez okłamywania siebie. Dopiero z takim człowiekiem można rozmawiać, choć wcale nie świadczy to, że jest wartościowy.

>>Gdy się urodziłeś, zostałeś skazany na pewną śmierć i cierpienie. To czy będziesz szczęśliwy to już kwestia łutu szczęścia, o który naprawdę ciężko, ale każde szczęście i tak istnieje wraz z cierpieniem.
>No nie wiem, ja na przykład mam tak, że jak jedtem szczęśliwy, to nie odczuwam cierpienia. Może u ciebie jest inaczej, ale wypadałoby ustalić, co jedt bardziej typowe.

Nie pisałem, że w jednym momencie cierpi się i odczuwa szczęście, tylko że nie istnieje czysty i trwały stan szczęścia, a stan trwałego cierpienia istnieje. Każdy kto bywa szczęśliwy, bywa też cierpiący, ale nie każdy cierpiący bywa szczęśliwy.

>No, więc robią to wszystko i wtedy nie odczuwają cierpienia, tylko szczęście właśnie.

No i to kolejny przykład tego, że szczęście istnieje wraz z cierpieniem, choć to co wymieniłem to tombakowe "szczęście". To tylko narkotyki, przez które człowiek zatraca resztki tego co ma.

>>szukają szczęścia w miłości (jakby ewolucja i dobór naturalny nie istniały)
>A gdzie jedno przeczy drugiemu? Miłość to sposób doboru płciowego, uzasadniony ewolucyjnie.

To kolejny przykład na to jak język jest ubogi. Mowa o różnych pojęciach, które nazywa się miłością. Ja np mówiąc "miłość" mam na myśli uczucie powiązane z ideą, w skład której wchodzi pożądanie i namiętność, relacja i przyjaźń, troska o drugą osobę i wyróżnienie jej spośród innych. Dobór naturalny to tylko prymitywne dopasowanie partnerów i mamy też do czynienia z doborem negatywnym. Stał związek służy wychowywaniu potomstwa, a rodzina to już wymysł kulturowy. Dobór naturalny i towarzyszące temu hormony i neuroprzekaźniki to nie miłość. Dziwka też może być zakochana, a jakiś sebix może uważać, że bicie swojej żony jest przejawem miłości i dobra. Przez dużą część historii (i dziś często również) związki były elementem strategii.

>Zwierzęta zjadają się wzajemnie, gdy jakieś zachoruje to nie przyjdzie pielęgniarka z lekiem przeciwbólowym. Dawniej ludzie żyli tak naprawdę po to żeby ciężko pracować i umrzeć, często w mękach.

>Nie wiedzieli, że można inaczej, starożytni nie odczuwali braku środków przeciwbólowych, elektryczności i ośmiogodzinnego dnia pracy. Nawet człowiek regularnie bity może być szczęśliwy, jeśli w jakiś sposób wmowi sobie, że to najnaturalniejsza rzecz pod słoñcem.

Skrajnie psychopatyczne stwierdzenia. Nie wiedzieli, że można inaczej - tak, ale to nie znaczy, że było im dobrze, nie odczuwali braku środków przeciwbólowych - bzdura, ból doskwierał im tak samo, tzn gorzej bo nie mieli tych środków, elektryczności - no tak, często żyli z tego powodu w mękach, 8-godzinnego dnia pracy - nieraz harowali całe życie i nic z tego nie mieli.

Ostatnie zdanie - no comments.

>>Historia ludzkości to zbrodnie, zdrady, oszustwa, manipulacje, epidemie, sprzeczność interesów.
>To wszystko, a także miłość, wierność, lojalność, uczciwość, zdrowie i wspólne interesy. W jaki sposób mierzysz, czego było i jest więcej?

Inaczej może twierdzić tylko ktoś skrajnie oderwany od rzeczywistości, więc nie będę tego tłumaczył, bo wariatowi i tak się nie da, a Ty pewnie rozumiesz, tylko próbujesz chwytać się sztuczek retorycznych.

>>>Proszę o jakieś obiektywne dane potwierdzające powyższe.
>>Pomyśl trochę sam, to są podstawy
>Nie zakładaj, że każdy, kto myśli, zgadza się z tobą.

Nie zakładam. Pewnych rzeczy po prostu nie ma sensu tłumaczyć, a jeśli twierdzisz inaczej, to Ty powinieneś. Analogicznie: nie trzeba tłumaczyć, że Ziemia jest okrągła i krąży wokół Słońca, a gdybyś stawiał przeciwną tezę, to musiałbyś się wysilić żeby przedstawić argumenty.

>Niczego nie wypieram, tylko zwyczajnie mam inne zdanie. Jeśli zaś tłumaczenie swojego zdania masz za głupotę, to po co w ogóle je przedstawiasz? Żeby na wiarę przyjąć, czy co?

Przecież niczego nie wytłumaczyłeś. Tak też może działać wyparcie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Żeby być szczęśliwym trzeba nie dostrzegać cierpienia,
>Wystarczy go nie odczuwać.

Czyli można też je dostrzegać, ale wypierać lub nie odczuwać empatii. Ja się na to znieczuliłem, ale nie będę udawał, że tego nie ma.

>Wybieram to pierwsze. Przyznaję bez bicia, że empatię odczuwam wobec osób mi bliskich, natomiast miłość do całego stworzenia jest mi obca.

Miłość tak, ale nie o tym tu mówię. Empatia to nie miłość.

>Głód jakichś nieznanych mi osobiscie dzieci w Afryce nijak nie psuje mi przyjemności jedzenua dobrego obiadu.

A kto mówił o jedzeniu obiadu? Chodzi tylko o ocenę tego świata.

>Może jestem świnia, ale przecież świnia też stworzenie Boże. Ty masz inaczej? Taki jesteś hiper empatyczny? Jakoś z twoich tekstów aura wszechogarniającego miłosierdzia nie bije.

Empatia to jedno, ocena to drugie, postępowanie to trzecie, odczuwalne przeze mnie emocje to czwarte. Nie wiem w jaki sposób chcesz to łączyć?

>>Większość nie jest nic warta.
>Czy pisanie tego lub czegoś podobnego za każdym razem w jakiś sposób ci pomaga znieść empatyczne odczuwanie cierpienia owej nic nie wartej większości? Chyba zacsynam cię rozumieć, gdybyś lubił ludzi, zabiłoby cię współczucie.

Nie rozumiem tego toku rozumowania. Piszę to gdy rozmówca zdaje się tego nie rozumieć, bo to podstawa. Współczucie i tak czasem odczuwam, choć bardziej to wiem niż czuje. Swojego przegranego życia też mi już nie żal, tylko o tym wiem. Przeszkadzają mi tylko fałszywi, zakłamani i głupi ludzie, oraz idee tworzone przez nich.
22-09-2016 20:41 
 Ocena 2 na 2
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>Zdania "Boga nie ma" i "Bóg jest okrutny" są sprzeczne. Ateista, który brzydzi się Bogiem, jest szaleńcem.

To prawda. Nie wiem, czy takie myślenie nie wynika trochę z działalności niektórych osób potępiających religię np. Dawkins, które próbują nawrócić (tak, to dobre słowo ) ludzi na ateizm. Wykazują oni, posiłkując się cytatami z świętych ksiąg, że bóg jest zły. To jest docieranie do osób potrzebujących (dobrego) boga. Gdyby ktoś wymyślił sobie bajeczkę o dobrym bogu (według dzisiejszych standardów) i ludzie by w niego uwierzyli, to wciąż nie zmienia faktu, że tego boga nie ma. Argument o złej naturze boga, nie jest żadnym argumentem. Jest tylko treścią mającą wypełnić książkę. Choć - z pewnością - ma na celu przekonanie pewnych osób, do których nie docierają normalne, empiryczne argumenty (moim zdaniem osoby takie są podatne na nawrót "choroby"). Osobiście, porzuciłbym nawracanie kogokolwiek... Powinni sami się przekonać lub nie.
22-09-2016 20:57 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To prawda. Nie wiem, czy takie myślenie nie wynika trochę z działalności niektórych osób potępiających religię np. Dawkins, które próbują nawrócić (tak, to dobre słowo ) ludzi na ateizm.

Nie. To jest rozwinięcie teorii wierzących, czyli argument moralny.

Podstawowym argumentem na brak Boga jest oczywiście racjonalne myślenie. Racjonalista nie wierzy w Boga niezależnie od tego czy jest szczęśliwy, nieszczęśliwy, czy świat jest dobry, czy zły.

Natomiast tu chodzi o to, że sama idea Boga jest zła. Każdy kto wierzy w coś takiego jak Bóg, automatycznie opowiada się po stronie, której nienawidzę i którą wolę niszczyć.

Uważam, że argument moralny jest najważniejszym, który świadczy przeciwko Bogu.
22-09-2016 21:03 
 Ocena 6 na 6
szarley (54911 punktów)
>Natomiast tu chodzi o to, że sama idea Boga jest zła. Każdy kto wierzy w coś takiego jak Bóg, automatycznie opowiada się po stronie, której nienawidzę i którą wolę niszczyć.

Silna jest Twoja wiara. Silna i ... daleka od racjonalizmu
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Udowodnij.
22-09-2016 21:09 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>Udowodnij.

Nienawiść nie jest racjonalna.
22-09-2016 21:12 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A to już Twoja wiara.

Gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę to Twoja nienawiść też nie byłaby racjonalna?
22-09-2016 21:15 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>A to już Twoja wiara.
>Gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę to Twoja nienawiść też nie byłaby racjonalna?

A któż Ci zabił matkę, któż żonę?
22-09-2016 21:17 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A gdzież napisałem, że zabił? Obaliłem tylko Twój argument, że rzekomo nienawiść jest zawsze nieracjonalna. Podałem jeden z wielu przykładów na to, że jednak jest. Teraz Twoja kolej, czekam na Twoje argumenty.
22-09-2016 21:21 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>A gdzież napisałem, że zabił? Obaliłem tylko Twój argument, że rzekomo nienawiść jest zawsze nieracjonalna. Podałem jeden z wielu przykładów na to, że jednak jest. Teraz Twoja kolej, czekam na Twoje argumenty.

TY usprawiedliwiasz swoją nienawiść zabiciem matki i żony...
Masz inne uzasadnienie swojej irracjonalnej nienawiści?
22-09-2016 21:53 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Miałeś podać swoje argumenty na to, że nienawiść jest nieracjonalna.

> TY usprawiedliwiasz swoją nienawiść zabiciem matki i żony...

To zdanie jest nielogiczne. Zabicie matki i żony to inny przykład nienawiści, hipotetyczny i mający wykazać, że nienawiść bywa racjonalna. To o czym tu można dyskutować to czy moja nienawiść w tym przypadku taka jest. Z chęcią to uzasadnię.

>Masz inne uzasadnienie swojej irracjonalnej nienawiści?

Irracjonalnej nie, ale racjonalnej tak.

Są ludzie, którzy rodzą się i cierpią. Dla jednych jest szansa na szczęście, a dla innych nie. Ludzie wierzący mówią, że Bóg jest dobry, jest miłością i szczęściem. No chyba, że nie, to wtedy taki człowiek nie wierzy w Jahwe. A może Jahwe nie jest dobry?

Wierzący mówią też, że istnieje wolna wola. No chyba, że nie?

Wierzący stawiają życie ponad szczęściem. Także takie życie, które ma być cierpieniem. No chyba, że nie stawiają?

I tu paradoks, bo dla pewnych ludzi, którzy nie mają szans na szczęście tutaj, wierzący używa argumentu, że to szczęście Bóg wynagrodzi po śmierci. Tylko, że to czy wynagrodzi jest też zależne od tego jaki jestem, a to już zależy tylko od Boga. To, że nie dostałem łaski wiary to nie moja wina. To, że myślę racjonalnie, bo mój mózg jest tak zbudowany to nie moja wina. To czy moja dusza jest dobra czy zła, to nie moja zasługa. Czyli co, to dobrze, że ludzie muszą cierpieć? Jeżeli tak no to zmierzamy do tego o czym napisałem w pierwszym poście tego wątku. Jeżeli nie to mamy sprzeczność.

A skoro po śmierci jest tak dobrze wierzącym, bo idą do nieba, to śmierć nie powinna być niczym złym. W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli (z empatii nie w mękach), to wychodzi na to, że życzę im dobrze.

I teraz tak: Bóg jest wszechmogący i dobry, czyli świat jest taki jaki powinien być.
Czyli powinienem mieć sytuację jaką mam, a ludzie cierpiący dużo mocniej ode mnie także. A gdy jest źle, to moja bardzo wielka wina i mam wolną wolę, a tylko ode mnie zależy czy będę szczęśliwy i czy będzie dobrze. To jest brak empatii połączony z głupotą i ignorancją. No chyba, że wierzący tak nie twierdzą?

Kilka wniosków:
1. Wierzący są ignorantami, nie da rady wytłumaczyć im tego co wynika z logiki, bo oni i tak będą próbowali tłamsić innych swoimi paranoicznymi wizjami i zepsutą moralnością
2. Wierzący sami sobie przeczą i mają schizofreniczne postrzeganie rzeczywistości.
3. Wierzący nie mają empatii do cierpiących.
4. Wierzący są zakłamani, twierdzą, że prawdą jest coś czego nie mogą wiedzieć, oszukują się, że są dobrzy, a tak naprawdę ich kręgosłupy moralne są wątłe, mają kifozę, lordozę i skoliozę. Ich pojęcie dobra jest psychopatyczne i opiera się albo na cierpieniu (psychopata atakujący), albo na nadziei, że kiedyś będzie dobrze, po śmierci (ofiara psychopaty, ekstremalny mechanizm pocieszania się żeby wyprzeć prawdę)

Nie mówię, że wszyscy wierzący spełniają wszystkie 3 warunki, ale są zawsze choćby w jednej z tych grupy.

No chyba, że to nie są wierzący?

Edit: Wydawało mi się, że skończyłem, a pominąłem aspekt ofiary Chrystusa. Tylko śmieć i psychopata skazałby siebie, albo swojego syna (znów logika się kłania) na śmierć w mękach. To chyba jednak to cierpienie musi być takie zajebiste, to jeśli tak uważasz, to życzę Ci go jak najwięcej. No chyba, że tak nie uważasz? To czy faktycznie jesteś wtedy wierzący?
23-09-2016 09:52 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>> TY usprawiedliwiasz swoją nienawiść zabiciem matki i żony...
>To zdanie jest nielogiczne. Zabicie matki i żony to inny przykład nienawiści,

Napisałeś
Cytat:
Każdy kto wierzy w coś takiego jak Bóg, automatycznie opowiada się po stronie, której nienawidzę i którą wolę niszczyć.

a kiedy zasugerowałem, że przyczyną tej nienawiści jest Twoja daleka od racjonalizmu wiara odpowiedziałeś:
Cytat:
Gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę to Twoja nienawiść też nie byłaby racjonalna?


Wniosek?
Ktoś Ci zabił matkę i żonę i teraz nienawidzisz wszystkich na literę N.

>>Masz inne uzasadnienie swojej irracjonalnej nienawiści?
>Irracjonalnej nie, ale racjonalnej tak.
Nienawiść nie jest racjonalna, jak wszystkie emocje, a ślepa nienawiść przeciwko nieznanym ludziom na pewno do racjonalizmu nie przybliża

>Są ludzie, którzy rodzą się i cierpią. Dla jednych jest szansa na szczęście, a dla innych nie. Ludzie wierzący mówią, że Bóg jest dobry, jest miłością i szczęściem. No chyba, że nie, to wtedy taki człowiek nie wierzy w Jahwe. A może Jahwe nie jest dobry?
Nie wierzysz w Boga, a winisz go za swoje nieszczęścia?

>Wierzący mówią też, że istnieje wolna wola. No chyba, że nie?
A Ty tak nie mówisz. Dlaczego to Ci nie wystarcza?

>Wierzący stawiają życie ponad szczęściem. Także takie życie, które ma być cierpieniem. No chyba, że nie stawiają?
Ktoś Cię zmusza do przyjęcia tej wartości?

>I tu paradoks, bo dla pewnych ludzi, którzy nie mają szans na szczęście tutaj, wierzący używa argumentu, że to szczęście Bóg wynagrodzi po śmierci. Tylko, że to czy wynagrodzi jest też zależne od tego jaki jestem, a to już zależy tylko od Boga.
Przecież nie wierzysz w Boga....

>W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli
A ja Ci życzę długiego żywota w zdrowiu

>1. Wierzący są ignorantami, nie da rady wytłumaczyć im tego co wynika z logiki, bo oni i tak będą próbowali tłamsić innych swoimi paranoicznymi wizjami i zepsutą moralnością
Chochoł
>2. Wierzący sami sobie przeczą i mają schizofreniczne postrzeganie rzeczywistości.
Chochoł
>3. Wierzący nie mają empatii do cierpiących.
Chochoł
>Nie mówię, że wszyscy wierzący spełniają wszystkie 3 warunki, ale są zawsze choćby w jednej z tych grupy.
Chochoł
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Napisałeś
> Cytat:
Każdy kto wierzy w coś takiego jak Bóg, automatycznie opowiada się po stronie, której nienawidzę i którą wolę niszczyć.
>

>a kiedy zasugerowałem, że przyczyną tej nienawiści jest Twoja daleka od racjonalizmu wiara odpowiedziałeś:
> Cytat:
Gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę to Twoja nienawiść też nie byłaby racjonalna?

>Wniosek?
>Ktoś Ci zabił matkę i żonę i teraz nienawidzisz wszystkich na literę N.

Nie manipuluj w ten sposób.

>a kiedy zasugerowałem, że przyczyną tej nienawiści jest Twoja daleka od racjonalizmu wiara odpowiedziałeś:

Napisałeś, że nienawiść nie jest racjonalna. Podałem Ci przykład racjonalnej nienawiści, więc teraz powinieneś raczej napisać dlaczego w tym przypadku nienawiść jest nieracjonalna. Ja napisałem wiele o tym dlaczego jest racjonalna i nie doczekałem się racjonalnych kontrargumentów.

>>>Masz inne uzasadnienie swojej irracjonalnej nienawiści?
>>Irracjonalnej nie, ale racjonalnej tak.
>Nienawiść nie jest racjonalna, jak wszystkie emocje, a ślepa nienawiść przeciwko nieznanym ludziom na pewno do racjonalizmu nie przybliża

Czyli gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę, to Twoja nienawiść nie byłaby racjonalna? Wrzucasz wszystkie emocje do jednego worka, a ja mam odmienne zdanie. Emocje można podzielić na pierwotne (przypadkowe, nieracjonalne, instynktowne) i wtórne (wynikające z przemyśleń, faktycznej sytuacji). Emocje pierwotne są powiązane z myśleniem szybkim, intuicyjnym, a wtórne wynikają z myślenia analitycznego, wolnego, negacyjnego.

>Nie wierzysz w Boga, a winisz go za swoje nieszczęścia?

A kto pisał, że winię? Piszemy o sytuacji co by było gdyby Bóg istniał. Wtedy bym go za to winił i nienawidził - to jest argument moralny przeciwko Bogu, który ma moc niezależnie od tego czy Bóg istnieje czy nie.

Argument z istnienia/nieistnienia Boga dotyczy myślenia na temat przyczyn i skutków i teorii, które to opisują, oraz epistemologii. Argument moralny, o którym piszę dotyczy wartości i równie dobrze ateista mający zbliżoną moralność do katolików może być przeze mnie krytykowany podobnymi argumentami.

>>Wierzący mówią też, że istnieje wolna wola. No chyba, że nie?
>A Ty tak nie mówisz. Dlaczego to Ci nie wystarcza?

Bo tłumaczę, że 2+2=4, a zakłamani ludzie upierają się, że 29. Nie wystarcza mi to, bo uważam, że tacy ludzie nie powinni istnieć, a nie chcę ich przecież eliminować, tylko edukować.

>>Wierzący stawiają życie ponad szczęściem. Także takie życie, które ma być cierpieniem. No chyba, że nie stawiają?
>Ktoś Cię zmusza do przyjęcia tej wartości?

To pytanie jest nieadekwatne, bo nikt mnie nie zmusza, ale też nie musi. Wystarczy, że ktoś tak uważa i to głosi, przecząc przy tym samemu sobie i kłamiąc. Podobnie reaguję gdy ktoś kradnie starej babci torebkę, choć mnie nie zmusza do oddania mu telefonu i zegarka.

>Przecież nie wierzysz w Boga....

Ale oni wierzą.

>>W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli
>A ja Ci życzę długiego żywota w zdrowiu

Napisałem "jeśli". Tak naprawdę wolałbym żeby się zmienili.

>>1. Wierzący są ignorantami, nie da rady wytłumaczyć im tego co wynika z logiki, bo oni i tak będą próbowali tłamsić innych swoimi paranoicznymi wizjami i zepsutą moralnością
>Chochoł

Udowodnij.

>>2. Wierzący sami sobie przeczą i mają schizofreniczne postrzeganie rzeczywistości.
>Chochoł

Udowodnij.

>>3. Wierzący nie mają empatii do cierpiących.
>Chochoł

Udowodnij.

>>Nie mówię, że wszyscy wierzący spełniają wszystkie 3 warunki, ale są zawsze choćby w jednej z tych grupy.
>Chochoł

Udowodnij.

Ja argumentowałem, że tak jest i nikt tego logicznie nie podważył.
23-09-2016 16:03 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>Napisałeś
>> Cytat:
Każdy kto wierzy w coś takiego jak Bóg, automatycznie opowiada się po stronie, której nienawidzę i którą wolę niszczyć.
>>

>>a kiedy zasugerowałem, że przyczyną tej nienawiści jest Twoja daleka od racjonalizmu wiara odpowiedziałeś:
>> Cytat:
Gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę to Twoja nienawiść też nie byłaby racjonalna?

>>Wniosek?
>>Ktoś Ci zabił matkę i żonę i teraz nienawidzisz wszystkich na literę N.
>Nie manipuluj w ten sposób.
Przykro mi, ale w tym nie ma cienia manipulacji To cytaty z Twoich sąsiednich wpisów

>>a kiedy zasugerowałem, że przyczyną tej nienawiści jest Twoja daleka od racjonalizmu wiara odpowiedziałeś:
>Napisałeś, że nienawiść nie jest racjonalna. Podałem Ci przykład racjonalnej nienawiści,
Twoja nienawiść do mnie ma jakieś racjonalne podłoże? Wielcem ciekaw.

>więc teraz powinieneś raczej napisać dlaczego w tym przypadku nienawiść jest nieracjonalna.
Zawsze jest nieracjonalna jak skrajne wszystkie emocje

>Czyli gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę, to Twoja nienawiść nie byłaby racjonalna?
Nienawidzisz ludzi, którzy NIKOGO CI NIE ZABILI!!!!

>>Nie wierzysz w Boga, a winisz go za swoje nieszczęścia?
>A kto pisał, że winię? Piszemy o sytuacji co by było gdyby Bóg istniał.
To se z nim pogadasz

>>>Wierzący mówią też, że istnieje wolna wola. No chyba, że nie?
>>A Ty tak nie mówisz. Dlaczego to Ci nie wystarcza?
>Bo tłumaczę, że 2+2=4, a zakłamani ludzie upierają się, że 29. Nie wystarcza mi to, bo uważam, że tacy ludzie nie powinni istnieć, a nie chcę ich przecież eliminować, tylko edukować.
Edukować można tylko argumentoma.
Cytat:
W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli

tym nie przekonasz nokogo

>>>Wierzący stawiają życie ponad szczęściem. Także takie życie, które ma być cierpieniem. No chyba, że nie stawiają?
>>Ktoś Cię zmusza do przyjęcia tej wartości?
>To pytanie jest nieadekwatne, bo nikt mnie nie zmusza, ale też nie musi. Wystarczy, że ktoś tak uważa i to głosi, przecząc przy tym samemu sobie i kłamiąc.

Jeden stawia życie ponad szczęściem, inny ponad honorem, dla innego hierarchia wartości jest inna
1 Nie bądź pyszny, nie twierdź że Twoja jest słuszna
2 Bądź tolerancyjny dla myślących inaczej
3 Nie stawiaj chochoła

>Podobnie reaguję gdy ktoś kradnie starej babci torebkę, choć mnie nie zmusza do oddania mu telefonu i zegarka.
lekko nieadekwatny przykład

>>Przecież nie wierzysz w Boga....
>Ale oni wierzą.
Moja rzecz. Niech Cię to nie boli

>>>W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli
>>A ja Ci życzę długiego żywota w zdrowiu
>Napisałem "jeśli". Tak naprawdę wolałbym żeby się zmienili.
Umiem czytać

>>>1. Wierzący są ignorantami, nie da rady wytłumaczyć im tego co wynika z logiki, bo oni i tak będą próbowali tłamsić innych swoimi paranoicznymi wizjami i zepsutą moralnością
>>Chochoł
>Udowodnij.
Przykro mi, Ty twierdzisz, Ty udowadniaj
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie manipuluj w ten sposób.
>Przykro mi, ale w tym nie ma cienia manipulacji To cytaty z Twoich sąsiednich wpisów

Nieprawda.

szarley:
>Nienawiść nie jest racjonalna.

>a kiedy zasugerowałem, że przyczyną tej nienawiści jest Twoja daleka od racjonalizmu wiara odpowiedziałeś:

Najpierw piszesz o nienawiści, a potem przechodzisz swobodnie do TEJ nienawiści. Manipulacja jak byk.

>Twoja nienawiść do mnie ma jakieś racjonalne podłoże? Wielcem ciekaw.

Nie odczuwam do Ciebie personalnie nienawiści, natomiast jeżeli faktycznie jesteś wierzący to:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,723264#w723330

>>więc teraz powinieneś raczej napisać dlaczego w tym przypadku nienawiść jest nieracjonalna.
>Zawsze jest nieracjonalna jak skrajne wszystkie emocje

Czyli gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę, to Twoja nienawiść nie byłaby racjonalna?

>>Czyli gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę, to Twoja nienawiść nie byłaby racjonalna?
>Nienawidzisz ludzi, którzy NIKOGO CI NIE ZABILI!!!!

Są dużo gorsze czyny niż zabijanie ludzi.

>>>Nie wierzysz w Boga, a winisz go za swoje nieszczęścia?
>>A kto pisał, że winię? Piszemy o sytuacji co by było gdyby Bóg istniał.
>To se z nim pogadasz

Ze szmatami nie rozmawiam, nie zaszczyciłbym go nawet jednym słowem. Tu chodzi o coś zupełnie innego. O ludzi, którzy uważają, że Bóg istnieje i że to jest dobre

>Edukować można tylko argumentoma.

Nawet nie wiesz jak się mylisz. Moje argumenty odbijają się od betonowych umysłów personalistów i ogólnie wierzących. Działa jedynie manipulacja, ale tylko przy nieco bliższej osobistej znajomości. Ja jednak nie lubię takich metod.

> Cytat:
W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli

>tym nie przekonasz nokogo

Tam było napisane "jeśli" i to był przykład retoryczny.

>Jeden stawia życie ponad szczęściem, inny ponad honorem, dla innego hierarchia wartości jest inna

A dla innego mordowanie ze szczególnym okrucieństwem i gwałty nie są złe. Na forum pojawia się co jakiś czas pedofil, który twierdzi, że są dobrzy pedofile, którzy uprawiają seks z dziećmi i nie robią nic złego. To, że ktoś ma inne hierarchie nie oznacza, że trzeba to szanować czy tolerować. Zależy od tego jakie za tym stoją argumenty.

>1 Nie bądź pyszny, nie twierdź że Twoja jest słuszna

Czyli innymi słowy próbujesz narzucić pogląd "nie wolno Ci mieć własnego zdania, bo może się okazać niesłuszne, daruj sobie argumenty".

>2 Bądź tolerancyjny dla myślących inaczej

Czyli innymi słowy: "toleruj patologię i ludzi, którzy Cię nienawidzą, albo traktują jak szmatę"

>3 Nie stawiaj chochoła

Nie stawiam.

>>Podobnie reaguję gdy ktoś kradnie starej babci torebkę, choć mnie nie zmusza do oddania mu telefonu i zegarka.
>lekko nieadekwatny przykład

Idealny, choć faktycznie jednorazowa kradzież torebki nie wyrządza tyle zła co zakłamanie i religie.

>>>Przecież nie wierzysz w Boga....
>>Ale oni wierzą.
>Moja rzecz. Niech Cię to nie boli

I niech sobie gwałcą i zabijają. Niech mnie to nie boli dopóki mnie to nie dotyczy? Ale akurat religijne manipulacje dotyczą, gwałt na mojej psychice odbywał się gdy byłem dzieckiem.

>>>>W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli
>>>A ja Ci życzę długiego żywota w zdrowiu
>>Napisałem "jeśli". Tak naprawdę wolałbym żeby się zmienili.
>Umiem czytać

Dobrze, że mnie o tym poinformowałeś, bo miałem pewne wątpliwości

>Przykro mi, Ty twierdzisz, Ty udowadniaj

Ty twierdzisz, że chochoł, więc Ty udowadniaj, albo obal któryś z moich argumentów.
23-09-2016 19:07 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>Nie manipuluj w ten sposób.
>>Przykro mi, ale w tym nie ma cienia manipulacji To cytaty z Twoich sąsiednich wpisów
>Nieprawda.
podawaj realne przykłady a nie retoryczne a nie będziesz się musiał tłumaczyć.
Krystkon zawsze coś głupiego wymyśla

>>Zawsze jest nieracjonalna jak skrajne wszystkie emocje
>Czyli gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę,
Czyli skoro nikt Ci nie zabił żony ani matki to podaj prawdziwe źródła swoje nienawiści a wtedy można się do nich odnieść

>>>Czyli gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę, to Twoja nienawiść nie byłaby racjonalna?
>>Nienawidzisz ludzi, którzy NIKOGO CI NIE ZABILI!!!!
>Są dużo gorsze czyny niż zabijanie ludzi.
To kwestia osobistego systemu wartości.

>>>>Nie wierzysz w Boga, a winisz go za swoje nieszczęścia?
>>>A kto pisał, że winię? Piszemy o sytuacji co by było gdyby Bóg istniał.
>>To se z nim pogadasz
>Ze szmatami nie rozmawiam,
Nie szarżuj. Nienawiść do Boga w którego nie wierzysz to się prosi o lekarza

>> Cytat:
W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli

>>tym nie przekonasz nokogo
>Tam było napisane "jeśli" i to był przykład retoryczny.
Pełen szacunku dla innych ludzi

>>1 Nie bądź pyszny, nie twierdź że Twoja jest słuszna
>Czyli innymi słowy próbujesz narzucić pogląd "nie wolno Ci mieć własnego zdania, bo może się okazać niesłuszne, daruj sobie argumenty".
Oczywiście wolno Ci mieć swoje zdanie, błędem jest uważanie go za lepsze od zdań innych. Inni taż mają prawo do swojego zdania

>>2 Bądź tolerancyjny dla myślących inaczej
>Czyli innymi słowy: "toleruj patologię i ludzi, którzy Cię nienawidzą, albo traktują jak szmatę"
Jestem patologią? Dzięki!!
Traktuję Cię jako szmatę? Kiedy?

>>>Podobnie reaguję gdy ktoś kradnie starej babci torebkę, choć mnie nie zmusza do oddania mu telefonu i zegarka.
>>lekko nieadekwatny przykład
>Idealny, choć faktycznie jednorazowa kradzież torebki nie wyrządza tyle zła co zakłamanie i religie.
To Twój system wartości. Wolno Ci.

>>>>Przecież nie wierzysz w Boga....
>>>Ale oni wierzą.
>>Moja rzecz. Niech Cię to nie boli
>I niech sobie gwałcą i zabijają.
Gwałcę i zabijam?
Nie szarżuj! Zarzut PRZESTĘPSTWA wymaga dowodu mości Olsonie. Zarzut PRZESTĘPSTWA jest w naszym kulturowym kręgu sądzony!
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Cóż za festiwal erystyki.

>podawaj realne przykłady a nie retoryczne a nie będziesz się musiał tłumaczyć.

Nie będziesz mi mówił jakie mam podawać przykłady, gdyż robię to zgodnie z zasadami logicznej dyskusji, Ty nie.

To nie ja się tłumaczę, bo to nie moja wina, że udajesz, że nie potrafisz zrozumieć prostych zdań.

>Krystkon zawsze coś głupiego wymyśla

A Quetzalcoatl często dobrze wyjaśnia. I co to ma do dyskusji? Ups, użyłem przykładu retorycznego, straszne.

>Czyli skoro nikt Ci nie zabił żony ani matki to podaj prawdziwe źródła swoje nienawiści a wtedy można się do nich odnieść

Podawałem i się nie odniosłeś.

>>Są dużo gorsze czyny niż zabijanie ludzi.
>To kwestia osobistego systemu wartości.

Nie. To kwestia logiki i empatii. Wiadomo, że życie w ciągłym cierpieniu bez szansy poprawy jest gorsze od zabójstwa. Ofiara sadystycznego kata często modli się o takiego, który tylko pociągnie za spust bez zbędnych ceregieli.

>Nie szarżuj. Nienawiść do Boga w którego nie wierzysz to się prosi o lekarza

Nie udawaj, że nie rozumiesz. Takie przekręcanie wypowiedzi zdradza brak klasy. Pisałem, że nienawidziłbym Boga gdyby istniał.

>>> Cytat:
W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli

>>>tym nie przekonasz nokogo
>>Tam było napisane "jeśli" i to był przykład retoryczny.
>Pełen szacunku dla innych ludzi

Ta wypowiedź nie ma nic wspólnego z szacunkiem do ludzi, ani z jego brakiem. Kolejny raz manipulujesz.

>>>1 Nie bądź pyszny, nie twierdź że Twoja jest słuszna
>>Czyli innymi słowy próbujesz narzucić pogląd "nie wolno Ci mieć własnego zdania, bo może się okazać niesłuszne, daruj sobie argumenty".
>Oczywiście wolno Ci mieć swoje zdanie, błędem jest uważanie go za lepsze od zdań innych. Inni taż mają prawo do swojego zdania

I mają prawo do uważania go za lepsze od innych zdań. Jakim prawem chcesz to odbierać innym? Bo ja też chcę im to odbierać, ale poprzez uzasadnienie im logicznie, argumentami, że się mylą. I tego samego oczekuję od innych. Można uważać swoje zdanie za lepsze, ale tylko jeśli są ku temu podstawy. Podobnie jak nikt nie ma prawa żądać przywileju bycia równym z innymi ludźmi, jeśli nie ma ku temu argumentów (to dotyczy bardziej idei niż poszczególnych ludzi).

>>>2 Bądź tolerancyjny dla myślących inaczej
>>Czyli innymi słowy: "toleruj patologię i ludzi, którzy Cię nienawidzą, albo traktują jak szmatę"
>Jestem patologią? Dzięki!!
>Traktuję Cię jako szmatę? Kiedy?

A gdzie napisałem, że to o Tobie? Myślący inaczej to szeroka grupa ludzi. Zaliczają się do niej wszyscy inni oraz ja sam w innym czasie (bo u normalnych ludzi czas zmienia poglądy). Odpowiedziałem w ten sposób, bo wyraziłeś się nieprecyzyjnie.

>>>lekko nieadekwatny przykład
>>Idealny, choć faktycznie jednorazowa kradzież torebki nie wyrządza tyle zła co zakłamanie i religie.
>To Twój system wartości. Wolno Ci.

To nie kwestia systemu wartości, bo ten jest pochodną wiedzy lub niewiedzy. To kwestia oczywistych faktów. Religia potrafi włączyć tryb debila nawet u inteligentnych osób i narzuca wiele niemoralnych zasad (to jest łatwe do udowodnienia i nie raz było o tym na forum).

>>>>>Przecież nie wierzysz w Boga....
>>>>Ale oni wierzą.
>>>Moja rzecz. Niech Cię to nie boli
>>I niech sobie gwałcą i zabijają.
>Gwałcę i zabijam?

A gdzie tak pisałem? To samo co w poprzednim akapicie.

>Nie szarżuj! Zarzut PRZESTĘPSTWA wymaga dowodu mości Olsonie. Zarzut PRZESTĘPSTWA jest w naszym kulturowym kręgu sądzony!
>

No i patrz na czym kończysz swoją manipulację. Na wysnuciu zarzutu o pomówienia, choć z tekstu jasno wynika, że nie o tym pisałem. Nie odczytujesz retorycznych wypowiedzi, więc nie ma się co dziwić, że jest nam się ciężko dogadać. Łopatologicznie Ci to wytłumaczę: Porównałem religię (coś moralnie negatywnego) do gwałtu i zabójstwa (moralnie negatywnego + hiperbola). Napisałeś, że niech mnie to nie boli, czyli chcesz żebym był obojętny na to co wg mnie jest niemoralne i na co mam argumenty. I byłbym gdyby ludzie religijni nie oszukiwali i nie moralizowali. Ja zmuszam jedynie do myślenia, a poza tym nie mówię nikomu co ma robić, a czego nie. Religia podszywa się pod dobro i moralność i oducza myślenia na temat przyczyn i skutków, instaluje ludziom emocje (kody). Przecież to typowy wirus umysłu, a przetrwał w ewolucji chyba tak jak rak i grzechy.
24-09-2016 09:27 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Cóż za festiwal erystyki.
>>podawaj realne przykłady a nie retoryczne a nie będziesz się musiał tłumaczyć.
>Nie będziesz mi mówił jakie mam podawać przykłady,
Nie będę, ale nie dziw się później, że jesteś niezrozumiały

>>Czyli skoro nikt Ci nie zabił żony ani matki to podaj prawdziwe źródła swoje nienawiści a wtedy można się do nich odnieść
>Podawałem i się nie odniosłeś.
A skąd miałem wiedzieć, że to znów nie retorika

>>>Są dużo gorsze czyny niż zabijanie ludzi.
>>To kwestia osobistego systemu wartości.
>Nie. To kwestia logiki i empatii.
Nie widzę w tym ani logiki ani empatii
Dla jednych najważniejsze jest życie, dla innych godność, dla jeszcze innych co innego. Nie narzucaj wszystkim swojego systemu wartości

>Wiadomo, że życie w ciągłym cierpieniu bez szansy poprawy jest gorsze od zabójstwa.
Nie wiadomo. Są ludzie, którzy decydują się takie życie ciągnąć jak długo się da i nie podejmują decyzji ani o eutanazji ani o samobójstwie

>>Nie szarżuj. Nienawiść do Boga w którego nie wierzysz to się prosi o lekarza
>Nie udawaj, że nie rozumiesz. Takie przekręcanie wypowiedzi zdradza brak klasy.
Wypowiadaj się precyzyjniej (mniej retoriki więcej prostoty)

>>>> Cytat:
W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli

>>>>tym nie przekonasz nokogo
>>>Tam było napisane "jeśli" i to był przykład retoryczny.
>>Pełen szacunku dla innych ludzi
>Ta wypowiedź nie ma nic wspólnego z szacunkiem do ludzi, ani z jego brakiem.
Słowo "zdechnąć" ...
(mniej retoriki więcej prostoty)

>>>>1 Nie bądź pyszny, nie twierdź że Twoja jest słuszna
>>>Czyli innymi słowy próbujesz narzucić pogląd "nie wolno Ci mieć własnego zdania, bo może się okazać niesłuszne, daruj sobie argumenty".
>>Inni taż mają prawo do swojego zdania
>I mają prawo do uważania go za lepsze od innych zdań. Jakim prawem chcesz to odbierać innym? Bo ja też chcę im to odbierać,
Ja nie, tu się różnimy

>>>>2 Bądź tolerancyjny dla myślących inaczej
>>>Czyli innymi słowy: "toleruj patologię i ludzi, którzy Cię nienawidzą, albo traktują jak szmatę"
>>Jestem patologią? Dzięki!!
>>Traktuję Cię jako szmatę? Kiedy?
>A gdzie napisałem, że to o Tobie?
Piszesz o ludziach wierzących, ja się do nich zaliczam

>>>Idealny, choć faktycznie jednorazowa kradzież torebki nie wyrządza tyle zła co zakłamanie i religie.
>>To Twój system wartości. Wolno Ci.
>To nie kwestia systemu wartości, bo ten jest pochodną wiedzy lub niewiedzy. To kwestia oczywistych faktów. Religia potrafi włączyć tryb debila nawet u inteligentnych osób i narzuca wiele niemoralnych zasad

Pokaż je u mnie,

>>>I niech sobie gwałcą i zabijają.
>>Gwałcę i zabijam?
>A gdzie tak pisałem? To samo co w poprzednim akapicie.
Trzy linijki wyżej

>Nie odczytujesz retorycznych wypowiedzi, więc nie ma się co dziwić, że jest nam się ciężko dogadać.
Piszesz o nienawiści do wierzących, piszesz że gwałcą i mordują. Mam tego nie brać do siebie?

>Łopatologicznie Ci to wytłumaczę: Porównałem religię (coś moralnie negatywnego) do gwałtu i zabójstwa (moralnie negatywnego + hiperbola).
mniej retoriki więcej prostoty)

>Napisałeś, że niech mnie to nie boli, czyli chcesz żebym był obojętny na to co wg mnie jest niemoralne i na co mam argumenty.
Tak, tak napisałem. Podobnie jak wielu ludzi, nie życzę sobie nawracania, ani na islam ani szamanizm ani na ateism.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie będziesz mi mówił jakie mam podawać przykłady,
>Nie będę, ale nie dziw się później, że jesteś niezrozumiały

Ja jestem zrozumiały, a jedynie Ty nie rozumiesz. A właściwie nie wierzę w to, bo nie jesteś głupi, więc to pewnie tylko manipulacja i nie wiem po co to robisz.

>>>Czyli skoro nikt Ci nie zabił żony ani matki to podaj prawdziwe źródła swoje nienawiści a wtedy można się do nich odnieść
>>Podawałem i się nie odniosłeś.
>A skąd miałem wiedzieć, że to znów nie retorika

No jak to? Napisałem o tym bardzo prosto. Retoryka, o której piszemy też jest banalna. Podaję przykład (nienawiść), Ty sprowadzasz to do ogólnika ("każda nienawiść jest nieracjonalna"), więc żeby obalić Twoje zdanie podałem przykład racjonalnej nienawiści, żebyś musiał wytłumaczyć swoje zdanie, dlaczego uważasz, że w tym przypadku jest nieracjonalna. To są podstawy w każdej dyskusji.

>>>>Są dużo gorsze czyny niż zabijanie ludzi.
>>>To kwestia osobistego systemu wartości.
>>Nie. To kwestia logiki i empatii.
>Nie widzę w tym ani logiki ani empatii

Czyli uważasz, że cierpienie bez szansy na zmianę jest lepsze od braku cierpienia, bo występuje czynnik życia, który przeważa szalę? No to nie masz empatii, więc nic dziwnego, że jej nie dostrzegasz. Gdy ktoś uważa, że życie ma wartość samą w sobie to życzę mu najgorszych cierpień, które nieodłącznie wiążą się z jego życiem. Niech zweryfikuje swoje zdanie.

>Dla jednych najważniejsze jest życie, dla innych godność, dla jeszcze innych co innego. Nie narzucaj wszystkim swojego systemu wartości

Sugerujesz, że są osoby szczęśliwe gdy cierpią?

>>Wiadomo, że życie w ciągłym cierpieniu bez szansy poprawy jest gorsze od zabójstwa.
>Nie wiadomo. Są ludzie, którzy decydują się takie życie ciągnąć jak długo się da i nie podejmują decyzji ani o eutanazji ani o samobójstwie

Tak, bo wygrywa instynkt przetrwania, nieracjonalny, zwierzęcy, nieempatyczny. Poniżające. Są ludzie, którzy zjedliby gówno dla doraźnych korzyści, albo dla sławy. To, że coś jest, nie oznacza, że tak musi być i że to dobre.

>>>Nie szarżuj. Nienawiść do Boga w którego nie wierzysz to się prosi o lekarza
>>Nie udawaj, że nie rozumiesz. Takie przekręcanie wypowiedzi zdradza brak klasy.
>Wypowiadaj się precyzyjniej (mniej retoriki więcej prostoty)

Wypowiadam się bardzo prosto.

>>>>> Cytat:
W zasadzie jeśli nienawidzę tych ludzi i życzę im żeby zdechli

>>>>>tym nie przekonasz nokogo
>>>>Tam było napisane "jeśli" i to był przykład retoryczny.
>>>Pełen szacunku dla innych ludzi
>>Ta wypowiedź nie ma nic wspólnego z szacunkiem do ludzi, ani z jego brakiem.
>Słowo "zdechnąć" ...
>(mniej retoriki więcej prostoty)

No to nie stosuj teraz swojej retoryki opartej na analizie słowa "zdechnąć" bo to jak ocenianie czyjejś psychiki po rysunku.

>>I mają prawo do uważania go za lepsze od innych zdań. Jakim prawem chcesz to odbierać innym? Bo ja też chcę im to odbierać,
>Ja nie, tu się różnimy

To dlaczego napisałeś:

>nie twierdź że Twoja jest słuszna

Pod tym względem akurat się nie różnimy. I słusznie, bo to nie jest tak, że każdy może sobie uważać dowolnie wszystko i trzeba mu na to pozwolić i to uszanować. Jak wiesz szerzenie niektórych poglądów jest karane. To, że z niektórymi innymi tak nie jest, to tylko wina złego prawa, które jest niespójne i niekonsekwentne.

Każdy może zarówno mieć rację, jak i jej nie mieć. Jeśli ma to słusznie uważa, że jego wypowiedź była słuszna i ma na to argumenty i to właśnie o te argumenty chodzi.

>>>>>2 Bądź tolerancyjny dla myślących inaczej
>>>>Czyli innymi słowy: "toleruj patologię i ludzi, którzy Cię nienawidzą, albo traktują jak szmatę"
>>>Jestem patologią? Dzięki!!
>>>Traktuję Cię jako szmatę? Kiedy?
>>A gdzie napisałem, że to o Tobie?
>Piszesz o ludziach wierzących, ja się do nich zaliczam

Ale tu była mowa o "myślących inaczej", a nie tylko o wierzących.

>>>>Idealny, choć faktycznie jednorazowa kradzież torebki nie wyrządza tyle zła co zakłamanie i religie.
>>>To Twój system wartości. Wolno Ci.
>>To nie kwestia systemu wartości, bo ten jest pochodną wiedzy lub niewiedzy. To kwestia oczywistych faktów. Religia potrafi włączyć tryb debila nawet u inteligentnych osób i narzuca wiele niemoralnych zasad
>Pokaż je u mnie,

Skrzętnie ukrywasz w tym momencie swoje poglądy. Mogę je wykazać u wierzących, ale nie wiem w co wierzysz.

>>>>I niech sobie gwałcą i zabijają.
>>>Gwałcę i zabijam?
>>A gdzie tak pisałem? To samo co w poprzednim akapicie.
>Trzy linijki wyżej

To samo co przy ludziach "myślących inaczej" i racjonalnej nienawiści.

>Piszesz o nienawiści do wierzących, piszesz że gwałcą i mordują. Mam tego nie brać do siebie?

Nie piszę, że gwałcą i mordują, tylko porównywałem reakcję na zło na przykładzie jednego zła (religii) i drugiego zła (gwałtu i mordów).

>>Łopatologicznie Ci to wytłumaczę: Porównałem religię (coś moralnie negatywnego) do gwałtu i zabójstwa (moralnie negatywnego + hiperbola).
>mniej retoriki więcej prostoty)

To była prosta retoryka. Podaję argumenty, a Ty zamiast na nie odpowiadać prosisz żebym ich nie podawał?

>>Napisałeś, że niech mnie to nie boli, czyli chcesz żebym był obojętny na to co wg mnie jest niemoralne i na co mam argumenty.
>Tak, tak napisałem. Podobnie jak wielu ludzi, nie życzę sobie nawracania, ani na islam ani szamanizm ani na ateism.

A niektórzy gwałciciele zapewne nie życzą sobie "nawracania" na życie bez gwałtu.
24-09-2016 10:42 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>>Czyli skoro nikt Ci nie zabił żony ani matki to podaj prawdziwe źródła swoje nienawiści a wtedy można się do nich odnieść
>>>Podawałem i się nie odniosłeś.
Ta nienawiść jest racjonalna? Przyjmijmy takie założenie (!) ale skoro Tobie nikt nikogo nie zabił, to nadal nie wiem skąd Twoja nienawiść (ZBIOROWA!!!!) miałaby być racjonalna. Przeżyłem widok obcych czołgów na ulicach mojego miasta i mam spory ładunek negatywnych emocji wobec ludzi, którzy te czołgi wysłali, ale:
1 wobec tych którzy je wysłali i ew wobec tych którzy w tych czołgach dopuszczali się podłości
2 Nie nazywam tego racjonalnym

>>>>>Są dużo gorsze czyny niż zabijanie ludzi.
>>>>To kwestia osobistego systemu wartości.
>>>Nie. To kwestia logiki i empatii.
>>Nie widzę w tym ani logiki ani empatii
>Czyli uważasz, że cierpienie bez szansy na zmianę jest lepsze od braku cierpienia,
>bo występuje czynnik życia, który przeważa szalę? No to nie masz empatii, więc nic >dziwnego, że jej nie dostrzegasz. Gdy ktoś uważa, że życie ma wartość samą w sobie >to życzę mu najgorszych cierpień, które nieodłącznie wiążą się z jego życiem. Niech >zweryfikuje swoje zdanie.

NIE! Uważam, że lepsze jest dawanie człowiekowi prawa wyboru. Jeśli jeden chce zakończyć żywot bo nie poradzi znieść cierpienia to jego prawo, jeśli drugi chce za wszelką cenę żyć, to też mu wolno. NIE OCENIAM CO JEST LEPSZE, pozostawiając wybór temu istnemu człowiekowi, uważam, że każdy ma prawo uznawać swoje życie jako najwyższą wartość

>>Dla jednych najważniejsze jest życie, dla innych godność, dla jeszcze innych co innego. Nie narzucaj wszystkim swojego systemu wartości
>Sugerujesz, że są osoby szczęśliwe gdy cierpią?
Są osoby które chcą nawet cierpiąc żyć. Ich dobre prawo

>>Nie wiadomo. Są ludzie, którzy decydują się takie życie ciągnąć jak długo się da i nie podejmują decyzji ani o eutanazji ani o samobójstwie
>Tak, bo wygrywa instynkt przetrwania, nieracjonalny, zwierzęcy, nieempatyczny.
Ich prawo i nie wiem co to ma wspólnego z empatią.

>>>I mają prawo do uważania go za lepsze od innych zdań. Jakim prawem chcesz to odbierać innym? Bo ja też chcę im to odbierać,
>>Ja nie, tu się różnimy
>To dlaczego napisałeś:
>>nie twierdź że Twoja jest słuszna
Nie stosuję retoriki. Masz prawo do swojego zdania, masz prawo do swojej wiary, ale jeśli chcesz się głosić racjonalistą, nie możesz głosić jedynosłuszności swoich poglądów.

>>>>>Czyli innymi słowy: "toleruj patologię i ludzi, którzy Cię nienawidzą, albo traktują jak szmatę"
>>>>Jestem patologią? Dzięki!!
>>>>Traktuję Cię jako szmatę? Kiedy?
>>>A gdzie napisałem, że to o Tobie?
>>Piszesz o ludziach wierzących, ja się do nich zaliczam
>Ale tu była mowa o "myślących inaczej", a nie tylko o wierzących.
Znów retorika?

>>Pokaż je u mnie,
>Skrzętnie ukrywasz w tym momencie swoje poglądy. Mogę je wykazać u wierzących, ale nie wiem w co wierzysz.
Nieraz deklarowałem swoją religijność. Nawet zostałem kiedyś sprowokowany do ciekawej dyskusji, na ten temat
www.racjonalista.pl/forum.php/s,643658
ale stawianie chochoła jest łatwiejsze
"Człowiek religijny gwałci" - (retorika)

>>>Napisałeś, że niech mnie to nie boli, czyli chcesz żebym był obojętny na to co wg mnie jest niemoralne i na co mam argumenty.
>>Tak, tak napisałem. Podobnie jak wielu ludzi, nie życzę sobie nawracania, ani na islam ani szamanizm ani na ateism.
>A niektórzy gwałciciele zapewne nie życzą sobie "nawracania" na życie bez gwałtu.
Gwałciciel ZAWSZE wyrządza krzywdę. ta różnica wyklucza Twoją retorikę
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ta nienawiść jest racjonalna? Przyjmijmy takie założenie (!) ale skoro Tobie nikt nikogo nie zabił, to nadal nie wiem skąd Twoja nienawiść (ZBIOROWA!!!!) miałaby być racjonalna.

Nienawidzę idei, a nie ludzi. W ludziach ta idea się odbija, im jest jej więcej, tym więcej niechęci, a gdy jest jej dużo to niechęć jest nienawiścią.

>Przeżyłem widok obcych czołgów na ulicach mojego miasta i mam spory ładunek negatywnych emocji wobec ludzi, którzy te czołgi wysłali, ale:
>1 wobec tych którzy je wysłali i ew wobec tych którzy w tych czołgach dopuszczali się podłości
>2 Nie nazywam tego racjonalnym

Dlaczego nie nazywasz tego racjonalnym?

>NIE! Uważam, że lepsze jest dawanie człowiekowi prawa wyboru. Jeśli jeden chce zakończyć żywot bo nie poradzi znieść cierpienia to jego prawo, jeśli drugi chce za wszelką cenę żyć, to też mu wolno. NIE OCENIAM CO JEST LEPSZE, pozostawiając wybór temu istnemu człowiekowi, uważam, że każdy ma prawo uznawać swoje życie jako najwyższą wartość

Dlaczego prawo wyboru stawiasz ponad szczęściem? Rodzic nie pozwala dziecku wybrać źle, np ćpać, bo chce dla niego dobrze. Co jak ktoś żyje, bo instynkt przetrwania wygrywa z logicznym wyborem? Powiesz "ok, niech sobie cierpią, nie moja sprawa"? A co jeśli ktoś ma prawo wyboru i zabija się z błahego powodu, np zostawiła go dziewczyna, albo stracił świetną pracę. Po czasie mógłby znów być szczęśliwy, ale on wybiera samobójstwo. Są pewne uniwersalne wartości, wierzący narzucają swoje zdanie, że życie jest najwyższą wartością i jest święte i to jest dla mnie nie do przyjęcia. To co innego niż uznanie, że ktoś chce żyć i mieć prawo do wyboru. W końcu jak ktoś chce pić, ćpać, jeść kupę to jego sprawa, tylko niech nie mówi, że to jest dobre. Mi chodzi tylko o tą deklarację.

>Są osoby które chcą nawet cierpiąc żyć. Ich dobre prawo

I niech sobie żyją, tylko niech nie mówią, że to jest dobre.

>>Tak, bo wygrywa instynkt przetrwania, nieracjonalny, zwierzęcy, nieempatyczny.
>Ich prawo i nie wiem co to ma wspólnego z empatią.

Myślą, że trzeba żyć? Boją się zabić? A potem skoro żyją to głoszą, że życie jest takie super wartościowe i że trzeba znosić cierpienie, a oni są tacy szlachetni.

>>>>I mają prawo do uważania go za lepsze od innych zdań. Jakim prawem chcesz to odbierać innym? Bo ja też chcę im to odbierać,
>>>Ja nie, tu się różnimy
>>To dlaczego napisałeś:
>>>nie twierdź że Twoja jest słuszna
>Nie stosuję retoriki.

Każdy stosuje jakąś retorykę. sjp.pl/retoryk

>Masz prawo do swojego zdania, masz prawo do swojej wiary, ale jeśli chcesz się głosić racjonalistą, nie możesz głosić jedynosłuszności swoich poglądów.

I nie głoszę. Mogę je jedynie porównywać z poglądami innych.

>>>>>>Czyli innymi słowy: "toleruj patologię i ludzi, którzy Cię nienawidzą, albo traktują jak szmatę"
>>>>>Jestem patologią? Dzięki!!
>>>>>Traktuję Cię jako szmatę? Kiedy?
>>>>A gdzie napisałem, że to o Tobie?
>>>Piszesz o ludziach wierzących, ja się do nich zaliczam
>>Ale tu była mowa o "myślących inaczej", a nie tylko o wierzących.
>Znów retorika?

Przeczytaj to jeszcze raz. Napisałeś o myślących inaczej, więc odpowiadam z myślą o nich, a nie tylko o wierzących. To odpowiedź na Twoją retorykę. Uogólniłeś, więc odpowiadam na ten ogólnik, żebyś mi nie uciekał od meritum.

>>>Pokaż je u mnie,
>>Skrzętnie ukrywasz w tym momencie swoje poglądy. Mogę je wykazać u wierzących, ale nie wiem w co wierzysz.
>Nieraz deklarowałem swoją religijność. Nawet zostałem kiedyś sprowokowany do ciekawej dyskusji, na ten temat
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,643658

Przeczytałem Twoje wypowiedzi w tym temacie i nie znalazłem tam informacji, które są potrzebne żeby stwierdzić czy mam Cię lubić czy nienawidzić

To co jest ważne to:
- przekonania moralne
- przekonania na temat celowości i przyczynowości
- przekonania na temat wolnej woli
- umiejętność zmiany zdania pod wpływem argumentów
- empatia
- to czy jesteś personalistą czy nie

>ale stawianie chochoła jest łatwiejsze

Sądzę, że skoro wierzysz w Boga to któryś z tych punktów (albo nie tylko jeden) powinien przemawiać na Twoją niekorzyść, ale może masz jakąś swoją interpretację religii, co dużo by zmieniało.

>"Człowiek religijny gwałci" - (retorika)

Nie pisałem, że gwałci. Pisałem, że zło nie jest mi obojętne, a religię uważam za zło podobnie jak gwałty.

>Gwałciciel ZAWSZE wyrządza krzywdę. ta różnica wyklucza Twoją retorikę

Nie wyklucza. Gwałt jako taki jest gorszy od religii, ale zasięg religii jest większy więc nie wiadomo co jest faktycznie gorsze.
22-09-2016 22:15 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)

>Gdyby ktoś zabił Ci matkę i żonę to Twoja nienawiść też nie byłaby racjonalna?

Nie. Przecież matka i żona przysparzają ci tylko cierpienia bądź też pomagają się oszukiwać, że jesteś szczęśliwy.

W dodatku jedna z nich dała ci życie- cały powód twojego cierpienia a druga pewnie da to, jeśli jeszcze nie dała, waszym dzieciom.

śp. Jaskinia Trolli team
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie. Przecież matka i żona przysparzają ci tylko cierpienia bądź też pomagają się oszukiwać, że jesteś szczęśliwy.

Skąd takie stwierdzenie?

>W dodatku jedna z nich dała ci życie- cały powód twojego cierpienia

Ale to nie jej wina.

>a druga pewnie da to, jeśli jeszcze nie dała, waszym dzieciom.

moim raczej nie
22-09-2016 23:21 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)

>Skąd takie stwierdzenie?

Logiczny wniosek twojego toku rozumowania.

>Ale to nie jej wina.

Niech będzie, że nie jej choć tego nie wiadomo.

>moim raczej nie

Nie planujesz?
Jak sam, tu chyba, napisałeś, drobny przypadek może zmienić całe życie


śp. Jaskinia Trolli team
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Skąd takie stwierdzenie?
>Logiczny wniosek twojego toku rozumowania.

Nie, bo nie uwzględniłeś apersonalizmu. Logiczny wniosek jest taki, że na każdego działają przyczyny powodujące skutki, a ludzie błędnie przypisują skutki personie. Do nieszczęścia innej osoby nie może się więc nikt przyczynić. Zawsze można winić tylko jeden czynnik - przyczyny. W dalszej kolejności można winić siebie samego, ale pamiętając, że "ja" to suma przyczyn. Żal mi więc każdego kto cierpi i nie ma szans na żadne szczęście, ale to nie przeszkadza mi niektórych nienawidzić, gardzić ich postawami i tym jacy są. Wobec siebie nie stosuję żadnej taryfy ulgowej, więc mogę sobą za pewne rzeczy gardzić podobnie jak gardzę wierzącymi, a za inne mogę się szanować.

>>Ale to nie jej wina.
>Niech będzie, że nie jej choć tego nie wiadomo.

Wiadomo, że nie. Prędzej to wina jej nieświadomości w tamtym momencie, ale tamtej osoby już nie ma, a teraz jest taka, która rozumie swój błąd. Kolejna okoliczność łagodząca to mechanizm biologiczny, który zapędza ludzi do płodzenia dzieci i społeczne kategorie uznające to za dobro.

>>moim raczej nie
>Nie planujesz?
>Jak sam, tu chyba, napisałeś, drobny przypadek może zmienić całe życie

Dlatego trzeba dbać o to żeby nie było drobnych przypadków.
23-09-2016 17:49 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>Nie, bo nie uwzględniłeś apersonalizmu. Logiczny wniosek jest taki, że na każdego działają przyczyny powodujące skutki, a ludzie błędnie przypisują skutki personie. Do nieszczęścia innej osoby nie może się więc nikt przyczynić. Zawsze można winić tylko jeden czynnik - przyczyny. W dalszej kolejności można winić siebie samego, ale pamiętając, że "ja" to suma przyczyn.

Aa. Więc rację miał szarley pisząc, że nienawiść nie jest racjonalna.

śp. Jaskinia Trolli team
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie miał racji, tylko powiedział frazes ala Paolo Coelho.

Rozbijając nienawiść na czynniki pierwsze, tłumacząc ją logicznie:

Nienawiść jest negatywną emocją. Pewni ludzie mogą wywoływać w nas lekko negatywne emocje. Dlaczego? Powód jest prosty. Działają w jakimś sensie na naszą szkodę. Często jest to nieracjonalne. Ludzie nienawidzą lepszych od siebie, albo dobrych nauczycieli, którzy zmienili ich przekonania (wraz ze zmianą przekonań idzie często ból). Są jednak ludzie i czynniki (przyczyny) działające ewidentnie na naszą szkodę. Wtedy się tego nienawidzi. Empatia powoduje większą nienawiść, bo pozwala uświadomić sobie, że te czynniki działają także na szkodę innych ludzi. Nienawiść to tylko silniejsza niechęć.

A gdy kogoś poznajesz bywa tak, że emocje pierwotne są pozytywne. Czuję, że lubię jakąś osobę, ale nie da rady tego zracjonalizować, a oceniając racjonalnie okazuje się, że nie powinienem jej lubić. Podobnie jest z używkami. Potem z przemyśleń wynikają emocje negatywne. Te pierwsze są nieracjonalne, a te drugie tak.
23-09-2016 22:07 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
Mataczysz. Napisałeś tak: " Logiczny wniosek jest taki, że na każdego działają przyczyny powodujące skutki, a ludzie błędnie przypisują skutki personie. Do nieszczęścia innej osoby nie może się więc nikt przyczynić.". Żeby nikt nie przeoczył, podkreśliłeś wtedy w którym miejscu będziesz później mataczyć

Czyli nie persona ale przyczyny ponoszą winę Uważam, że to bez sensu ale tyś powiedział i sameś się wkopał.

śp. Jaskinia Trolli team
23-09-2016 22:31 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Czyli nie persona ale przyczyny ponoszą winę

A gdzie napisałem, że persona ponosi winę? Nie ma mataczenia bo niczego takiego nie pisałem, proste. Winę ponoszą przyczyny. Nienawidzi się oczywiście człowieka, który jest skutkiem, niewinnego. Pisałem już o tym rozdwojeniu wiele razy (np tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257), ale nikt rozsądnie nie odpowiedział. Nienawidzi się mordercy i gwałciciela, trzeba go ukarać, ale to nie on jest winny, że jest taki, a nie inny. Wina jest więc kwestią punktu odniesienia. Jeśli odniesiemy ją do konkretnego życia to każdy jest niewinny, że akurat taki się urodził i że później został tak ukształtowany. Pod tym względem wszyscy jesteśmy tacy sami. Różni się nakładka na świadomość, czyli cechy, osobowość, czyny, ciało, przekonania, przywiązania emocjonalne do czegoś, pragnienia, upodobania. Problem w tym, że personaliści utożsamiają ludzi z tymi nakładkami i całkowicie ignorują żyjącą istotę i przyczyny, które ją tak ukształtowały. Pomijają ograniczenia jakie mają ludzie, ich odczucia itd. Taka postawa jest jednak prawidłowa jeśli chodzi o przetrwanie. Dla życia tu i teraz nie ma znaczenia dlaczego ktoś jest zły, tylko co należy robić z takimi ludźmi.

>Uważam, że to bez sensu ale tyś powiedział i sameś się wkopał.

Uważasz, że bez sensu, a to już jest bez sensu i świadczy o jakiejś wadzie umysłu. Podważasz to, że każdy skutek wynika z jakiejś przyczyny lub wielu przyczyn? Człowiek to skutek, także gdy sam jest przyczyną następnych skutków i przyczyn.
23-09-2016 22:42 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>>Czyli nie persona ale przyczyny ponoszą winę
>A gdzie napisałem, że persona ponosi winę?

Przeczytaj jeszcze raz. Tylko te dwie linijki.

>Nie ma mataczenia bo niczego takiego nie pisałem, proste. Winę ponoszą przyczyny(...)

Wciąż sam sobie przeczysz.

>Uważasz, że bez sensu, a to już jest bez sensu i świadczy o jakiejś wadzie umysłu. Podważasz to, że każdy skutek wynika z jakiejś przyczyny lub wielu przyczyn?

Nie. Podważam wyłączenie człowieka z wszelkiej odpowiedzialności za swoje czyny. Jeśli na przykład nie podoba mi się twoja gęba to mogę cię unikać albo zadźgać nożem. Ta sama przyczyna a jakże różne skutki. Zależne ode mnie. I w razie czego ja a nie przyczyna (w tym przypadku twoja zakazana gęba) idę do więzienia.

>Człowiek to skutek, także gdy sam jest przyczyną następnych skutków i przyczyn.

Yhm. Szalenie głęboka obserwacja

śp. Jaskinia Trolli team
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Czyli nie persona ale przyczyny ponoszą winę
>>A gdzie napisałem, że persona ponosi winę?
>Przeczytaj jeszcze raz. Tylko te dwie linijki.

No i?

>>Nie ma mataczenia bo niczego takiego nie pisałem, proste. Winę ponoszą przyczyny(...)
>Wciąż sam sobie przeczysz.

W którym miejscu?

>>Uważasz, że bez sensu, a to już jest bez sensu i świadczy o jakiejś wadzie umysłu. Podważasz to, że każdy skutek wynika z jakiejś przyczyny lub wielu przyczyn?
>Nie. Podważam wyłączenie człowieka z wszelkiej odpowiedzialności za swoje czyny.

Odpowiedzialności w jakim sensie? Bo ja przecież nie piszę o "wszelkiej".

>Jeśli na przykład nie podoba mi się twoja gęba to mogę cię unikać albo zadźgać nożem. Ta sama przyczyna a jakże różne skutki. Zależne ode mnie. I w razie czego ja a nie przyczyna (w tym przypadku twoja zakazana gęba) idę do więzienia.

Ręce opadają. Jeśli zadźgasz mnie nożem to przyczyna jest inna, bo zachodzi w Tobie inna reakcja, dająca inną decyzję. Być może zadźgasz mnie nożem jeśli masz nieaktywną korę przedczołową i pobudzone ciało migdałowate i np amfetaminę we krwi, a nie zrobisz tego gdy idziesz sobie spokojnie w dobrym nastroju i wtedy moja parszywa morda jedynie Cię rozśmieszy.

>>Człowiek to skutek, także gdy sam jest przyczyną następnych skutków i przyczyn.
>Yhm. Szalenie głęboka obserwacja

Bardzo zabawne. To oczywistość, którą niestety trzeba ludziom tłumaczyć, bo zazwyczaj nie rozumieją.
23-09-2016 23:50 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>No i?

No i ja ci nie mówię, że napisałeś, że persona ponosi winę tylko powtarzam twoją myśl w wielkim skrócie

>>Wciąż sam sobie przeczysz.
>W którym miejscu?

Czy nienawiść jest racjonalna czy nie można ludzi winić za ich czyny, ergo nienawiść jest nieracjonalna.
Tu widzę sprzeczność, brak zdecydowania.

>Odpowiedzialności w jakim sensie? Bo ja przecież nie piszę o "wszelkiej".

No to o jakiej? Kiedy człowiek odpowiada za to kim jest i co robi a kiedy nie.

>Ręce opadają. Jeśli zadźgasz mnie nożem to przyczyna jest inna, bo zachodzi w Tobie inna reakcja, dająca inną decyzję. Być może zadźgasz mnie nożem jeśli masz nieaktywną korę przedczołową i pobudzone ciało migdałowate i np amfetaminę we krwi, a nie zrobisz tego gdy idziesz sobie spokojnie w dobrym nastroju i wtedy moja parszywa morda jedynie Cię rozśmieszy.

Nieważne. Decyduję ja. Ponoszę odpowiedzialność za swoją korę przedczołową czy nie?

>Bardzo zabawne. To oczywistość, którą niestety trzeba ludziom tłumaczyć, bo zazwyczaj nie rozumieją.

Nie doceniasz chyba ludzi albo raczej przeceniasz swoją przewagę nad nimi.


śp. Jaskinia Trolli team
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>No i?
>No i ja ci nie mówię, że napisałeś, że persona ponosi winę tylko powtarzam twoją myśl w wielkim skrócie

Powtarzasz moją myśl z pytajnikiem na końcu?

>>>Wciąż sam sobie przeczysz.
>>W którym miejscu?
>Czy nienawiść jest racjonalna czy nie można ludzi winić za ich czyny, ergo nienawiść jest nieracjonalna.
>Tu widzę sprzeczność, brak zdecydowania.

Nienawiść jest racjonalna i nie można ludzi winić za ich czyny. Podobnie jak nie lubię zimy, a to przecież nie jest wina zimy, że jest zimą.

>>Odpowiedzialności w jakim sensie? Bo ja przecież nie piszę o "wszelkiej".
>No to o jakiej? Kiedy człowiek odpowiada za to kim jest i co robi a kiedy nie.

Przed kim odpowiada? Pani w szkole pyta przy tablicy?

W sensie absolutnym człowiek jest niewinny i za nic nie odpowiada.
W sensie społecznym owszem, jest winny i odpowiada.

>>Ręce opadają. Jeśli zadźgasz mnie nożem to przyczyna jest inna, bo zachodzi w Tobie inna reakcja, dająca inną decyzję. Być może zadźgasz mnie nożem jeśli masz nieaktywną korę przedczołową i pobudzone ciało migdałowate i np amfetaminę we krwi, a nie zrobisz tego gdy idziesz sobie spokojnie w dobrym nastroju i wtedy moja parszywa morda jedynie Cię rozśmieszy.
>Nieważne. Decyduję ja.

Nie Ty, tylko procesy, które Cię tworzą.

>Ponoszę odpowiedzialność za swoją korę przedczołową czy nie?

W społeczeństwie tak, a w sensie absolutnym nie.

>>Bardzo zabawne. To oczywistość, którą niestety trzeba ludziom tłumaczyć, bo zazwyczaj nie rozumieją.
>Nie doceniasz chyba ludzi albo raczej przeceniasz swoją przewagę nad nimi.

No to popatrz na moje polemiki na tym forum i zobacz co się dzieje. Choćby ten wątek dużo pokazuje.
24-09-2016 01:08 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Powtarzasz moją myśl z pytajnikiem na końcu?

Tak. Upewniam się w ten sposób. Tak cię to dziwi?

>>>>Wciąż sam sobie przeczysz.
>>>W którym miejscu?

Nienawidząc kogoś, kto zabił ci matkę, żonę w sensie absolutnym.

>W sensie absolutnym człowiek jest niewinny i za nic nie odpowiada.
>W sensie społecznym owszem, jest winny i odpowiada.

Aha. To daje niezłe pole manewru w dyskusji, bo raz możesz mówić w sensie absolutnym a raz społecznym.
Powiedz mi więc, gdy szarley mówił, że nienawiść jest nieracjonalna, to nie miał racji w sensie społecznym czy absolutnym?

>No to popatrz na moje polemiki na tym forum i zobacz co się dzieje.

Nie twoje tylko procesów, które tobą sterują. Procesy które sterują mną, sprawiają że nie chce mi się. Ani w sensie społecznym ani absolutnym.

Mogę podyskutować z kimś ale z procesami sterującymi dyskutować nie sposób. Nie ma to po prostu sensu podobnie jak dyskusja z "inteligentną" pralką. Można tylko przeprogramować albo zaakceptować bieżący program.

>Choćby ten wątek dużo pokazuje.

...

śp. Jaskinia Trolli team
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Powtarzasz moją myśl z pytajnikiem na końcu?
>Tak. Upewniam się w ten sposób. Tak cię to dziwi?

Ok, niech Ci będzie.

>>>>>Wciąż sam sobie przeczysz.
>>>>W którym miejscu?
>Nienawidząc kogoś, kto zabił ci matkę, żonę w sensie absolutnym.

Kiedy pisałem, że nienawiść odnosi się do sensu absolutnego?

Nienawiść dotyczy obiektu, który powoduje negatywne konsekwencje. My postrzegamy tylko fikcyjne obiekty, ale one odpowiadają realnym przyczynom i skutkom, za które nikt z nas nie odpowiada w sensie absolutnym. Realnie zachodzą procesy, które przekształcają stan czegoś, a my zawsze obserwujemy tylko skutki. Błędem jest przypisywać je sobie lub komuś jako personie, ale jednocześnie roboczo tak robimy. Ludzie zazwyczaj mylą kategorie umysłu i łączą wszystko ze wszystkim. Mózg musiał nauczyć się odróżniać od siebie obiekty, ale przecież realnie one nie są odłączone od środowiska. Powinniśmy patrzeć na świat jak na całe środowisko, bo to ono w wyniku daje złe cechy, które następnie kształtują dalszy ciąg wydarzeń. Ludzie wycinają sobie obiekt "człowiek" i automatycznie łączą go ze swoim wyobrażeniem procesu dokonywania wyborów, osobowością, pamięcią emocjonalną na ich temat. Społeczeństwo myśli w sprzeczny sposób. Jednocześnie mówią "on się tak zachowuje, bo ma raka mózgu" i "on jest winien". Tymczasem mamy tylko do czynienia z przyczynami i skutkami i to nie wina mózgu, że działa źle (jest chory). Każdy chciałby dokonywać optymalnych wyborów. To, że ludzie wybierają gorzej to nie ich wina. Gdyby ich mózgi działały lepiej, to wybieraliby lepiej i byliby lepszymi ludźmi. Jesteśmy tacy jakimi stworzyła nas losowość i pewne sita determinizmu. Teraz trwa ciągła weryfikacja. Nasze wybory to wynik weryfikacji konfiguracji, na które trafiliśmy. My tego doświadczamy jako te konfiguracje i wydaje nam się, że mamy w rękach jakiś fikcyjny ster, ale gdy sterujesz sam sobą to kto steruje tym kto steruje Tobą? To ilu w końcu Was jest? Trzech? Czas przyszły, przeszły i teraźniejszy i za każdym kryje się inny "ja", masakra. A gdy podzielisz czas na 12 lat to okaże się, że było dwunastu -jad-'ów i każdy z nich był inny? Dla mnie personalizm jest schizofreniczną ideologią, którą człowiek rozumny musi odrzucić. Za to życie i ewolucja trwa, a za nienawiścią kryje się chęć walki o dominację, lub po prostu chęć o to by nie być zdominowanym. Nienawiść jest więc bardzo ważną cząstką życia ludzi. Oby tylko go nie zdominowała bo wtedy też traci się spokój.

>>W sensie absolutnym człowiek jest niewinny i za nic nie odpowiada.
>>W sensie społecznym owszem, jest winny i odpowiada.
>Aha. To daje niezłe pole manewru w dyskusji, bo raz możesz mówić w sensie absolutnym a raz społecznym.

Nienawiść to uczucie. Może być racjonalne albo nie, ale nijak się to ma do sensu społecznego czy absolutnego.

>Powiedz mi więc, gdy szarley mówił, że nienawiść jest nieracjonalna, to nie miał racji w sensie społecznym czy absolutnym?

Nie miał w żadnym.

>>No to popatrz na moje polemiki na tym forum i zobacz co się dzieje.
>Nie twoje tylko procesów, które tobą sterują.

To jest to samo. To właśnie najciężej wytłumaczyć. Gdy mówię "ja", "mi", "kto" to tylko używam skrótu myślowego i przypasowuję go do fikcyjnego obiektu mentalnego, który reprezentuje jakiegoś człowieka. Poczucie dokonywania wyborów to też taki skrót. Problemem robi się dopiero postrzeganie tego w sensie absolutnym.

>Procesy które sterują mną, sprawiają że nie chce mi się. Ani w sensie społecznym ani absolutnym.

>Mogę podyskutować z kimś ale z procesami sterującymi dyskutować nie sposób.

Jak pisałem to jest to samo, więc sobie teraz przeczysz i piszesz coś nielogicznego. Ale jak już to powiedziałbym, że dyskutując z kimś możesz się spodziewać, że nie da się przekonać i będzie brnął w zaparte, a rozmawiając z procesami będziesz miał wrażenie, że jesteś doskonale rozumiany. Niektórym może to nie odpowiadać, bo zrozumienie, że mają w głowie sieczkę jest dla nich negatywne, więc wolą to ukrywać pod maską.
23-09-2016 23:27 
 Ocena 4 na 4
Episode_2 (3284 punktów)
To kogo/czego w końcu nienawidzisz?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
1. Zakłamania
2. Personalizmu
3. Szkodliwych, utopijnych idei

I ludzi, którzy przejawiają te cechy, choć równocześnie im współczuję, bo to nie ich wina, że tacy są.
23-09-2016 22:25 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Skąd takie stwierdzenie?
>Logiczny wniosek twojego tok
>>moim raczej nie
>Nie planujesz?
>Jak sam, tu chyba, napisałeś, drobny przypadek może zmienić całe życie

Planował i planowałby, ale logicznie rzecz ujmując obecnie jest w sytuacji patowej. Więc planować nie może (choć chce).
Oops.. chyba wywołałem wilka z lasu

Olson jest i n n y, zwłaszcza jeśli chodzi o niemożność (na pierwszy rzut oka).

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
23-09-2016 22:52 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
Szczerze mówiąc, nic z tego nie rozumiem.

śp. Jaskinia Trolli team
24-09-2016 08:32 
 Ocena 6 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Szczerze mówiąc, nic z tego nie rozumiem.

Olson pisał tu, że ma emocjonalno-racjonalny problem z wyborem wybranki.
Muzy które go kręcą jego zdaniem nie prowadzą zdrowego trybu życia.
Te, które jego zdaniem prowadzą - nie kręcą go. Obie rzeczy są ponoć ważne (leżą w obszarze konieczności).

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
24-09-2016 09:02 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Szczerze mówiąc, nic z tego nie rozumiem.

Jeszcze jedno. Moim zdaniem nie chce zrozumieć podłoża owego paradoksu i chce być dalej jego niewolnikiem, gdyż w pewnym sensie jest to przyjemne a z przyjemnością (zwłaszcza, gdy prawdziwej przyjemności ma się niewiele w życiu) trudno się rozstaje, poza tym wymaga to wysiłku. Lepiej i łatwiej 'logicznie' rozkminiać innych na fR.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Moim zdaniem nie chce zrozumieć podłoża owego paradoksu i chce być dalej jego niewolnikiem

I właśnie to zdanie Cię skreśla i przez to życzę Ci żebyś cierpiał i nie mógł rozwiązać jakiegoś problemu i żeby inni mówili Ci, że cierpisz bo chcesz #wolnawola

Palnąłeś gafę, której nie da się uzasadnić, a potem wymyśliłeś mega marną racjonalizację.

>gdyż w pewnym sensie jest to przyjemne a z przyjemnością (zwłaszcza, gdy prawdziwej przyjemności ma się niewiele w życiu) trudno się rozstaje

Jest to przyjemne? Niezłe masz wyobrażenie przyjemności. Psychopata maltretuje żonę, bo "to jest dla niej przyjemne". Powinna jeszcze podziękować za gwałty i wybite zęby.

>poza tym wymaga to wysiłku.

Większego wysiłku niż w to włożyłem pewnie już się nie da włożyć. Najprostsza opcja to wyparcie, racjonalizacja i realizowanie złych pragnień, bycie przez to kompletnym gównem. Gdy pytałem jakie metody proponujesz to nie umiałeś powiedzieć. Nie umiesz wytłumaczyć źródeł swoich przekonań, co świadczy zdecydowanie na ich niekorzyść, a w dodatku myślisz życzeniowo i sam to kiedyś przyznałeś.

>Lepiej i łatwiej 'logicznie' rozkminiać innych na fR.

To akurat faktycznie jest banalne gdy ma się do czynienia z ludźmi reagującymi standardowo. Czuję się czasem jakbym był behawiorystą pracującym w zoo.
24-09-2016 16:51 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Psychopata maltretuje żonę, bo "to jest dla niej przyjemne".
> Powinna jeszcze podziękować za gwałty i wybite zęby.

Ty nie maltretujesz żony. Tylko konsekwentnie maltretujesz siebie.
Brawo logika!

> Gdy pytałem jakie metody proponujesz to nie umiałeś powiedzieć

Oczywiście nie umiałem, gdyż to pasuje to 'logiki' Olsona
Nasze wpisy są wciąż widoczne na forum - kto chce, może sprawdzić co ci radziłem i jak na to reagowałeś.

> Nie umiesz wytłumaczyć źródeł swoich przekonań

A po co maiłbym to dla ciebie robić? Stracony czas.

>> Lepiej i łatwiej 'logicznie' rozkminiać innych na fR.
> To akurat faktycznie jest banalne gdy ma się do czynienia z ludźmi
> reagującymi standardowo

Oj, sami standardowi i przewidywalni ci ludzie wokół Geniusza. A co on biedak winien?
Taki niedoceniany logik przez świat i los, taka chodząca Godność..
A świat be.

> Czuję się czasem jakbym był behawiorystą pracującym w zoo

Podobnie pisał Brzostowski i Elasp. Witaj w ich klubie

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Psychopata maltretuje żonę, bo "to jest dla niej przyjemne".
>> Powinna jeszcze podziękować za gwałty i wybite zęby.
>Ty nie maltretujesz żony. Tylko konsekwentnie maltretujesz siebie.
>Brawo logika!

Bzdura

>> Gdy pytałem jakie metody proponujesz to nie umiałeś powiedzieć
>Oczywiście nie umiałem, gdyż to pasuje to 'logiki' Olsona

Nie umiales bo wymyslasz racjonalizacje na sile. Pokaz mi choc jeden Twoj argument.

>Nasze wpisy są wciąż widoczne na forum - kto chce, może sprawdzić co ci radziłem i jak na to reagowałeś.

Dokladnie, wiec teraz nie klam.


>> Nie umiesz wytłumaczyć źródeł swoich przekonań
>A po co maiłbym to dla ciebie robić? Stracony czas.

Kazdy moze sie tak usprawiedliwic

>>> Lepiej i łatwiej 'logicznie' rozkminiać innych na fR.
>> To akurat faktycznie jest banalne gdy ma się do czynienia z ludźmi
>> reagującymi standardowo
>Oj, sami standardowi i przewidywalni ci ludzie wokół Geniusza. A co on biedak winien?

Zadnego geniusza. Zalosne ze uciekasz sie do takich plebejskich racjonalizacji.

>Taki niedoceniany logik przez świat i los, taka chodząca Godność..
>A świat be.

Dowartosciowujesz sie w ten sposob?

>> Czuję się czasem jakbym był behawiorystą pracującym w zoo
>Podobnie pisał Brzostowski i Elasp. Witaj w ich klubie

A Hitler budowal autostrady panie erysto. Nie masz zadnego argumentu skoro uciekasz sie do takich wpisow

>
krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.

25-09-2016 00:05 
 Ocena 6 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Nie umiales bo wymyslasz racjonalizacje na sile. Pokaz mi choc jeden Twoj argument.

Chętnie, napisz mi tylko powód: po co?

>> A po co maiłbym to dla ciebie robić? Stracony czas.
> Kazdy moze sie tak usprawiedliwic

Daj powód, dla którego miałbym ci coś próbować pokazywać.
I tak gołym okiem widać, że wiesz od wszystkich 'lepiej'.

>>Taki niedoceniany logik przez świat i los, taka chodząca Godność..
>>A świat be.
>Dowartosciowujesz sie w ten sposob?

Czasem warto upuścić w kimś ciutkę powierza.

>>> Czuję się czasem jakbym był behawiorystą pracującym w zoo
>>Podobnie pisał Brzostowski i Elasp. Witaj w ich klubie
>A Hitler budowal autostrady panie erysto

Nie mieszaj w to manipulancie Hitlera.
By być człowiekiem ślepej wiary jak Brzostowski czy Elasp wcale nie trzeba zaraz wierzyć w Boga. Wystarczy wierzyć, że ma się świętą rację doświadczenia, w tym tego co myślą bliźni i co ich pcha do takiego czy innego działania itd.
Z czasem można nawet modlić się przy ołtarzyku własnego cierpienia.
Alleluja Olsonku i do przodu!


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie umiales bo wymyslasz racjonalizacje na sile. Pokaz mi choc jeden Twoj argument.
>Chętnie, napisz mi tylko powód: po co?

Wpisałeś się pod moimi postami, napisz mi powód: po co?

Pokazać argument mógłbyś choćby po to żeby nie być gołosłownym. Pamiętam co pisałeś i argumentów tam nie było, za to z dyskusji wynikło, że:
- jesteś niestety fideistą
- używasz przeramowania, próbujesz bawić się w analizę na podstawie błędnych przesłanek, nie słuchasz tego co się do Ciebie mówi, więc przy swojej analizie nie uwzględniasz ważnych czynników
- przyznałeś, że użyteczność stawiasz ponad dążeniem do prawdy #myślenie życzeniowe
- Twoje wpisy z naszej poprzedniej dyskusji to festiwal racjonalizacji, jak u typowego schizofrenika.

>>> A po co maiłbym to dla ciebie robić? Stracony czas.
>> Kazdy moze sie tak usprawiedliwic
>Daj powód, dla którego miałbym ci coś próbować pokazywać.

Daj powód, dla którego się tu wpisałeś i zabełkotałeś i nie chcesz powiedzieć B, mimo że powiedziałeś A. Teraz się wycofujesz, bo wiesz, że nie masz żadnych atutów w tej dyskusji, ale skoro nie wiesz to nie powinieneś się wpisywać.

>I tak gołym okiem widać, że wiesz od wszystkich 'lepiej'.

To jest typowa odpowiedź, którą ludzie formułują gdy nie mają argumentów. Wkracza wtedy erystyka tego typu, tak jakbyś sam myślał, że wiesz 'gorzej'.

Kurczę, boję się odpowiadać dalej, bo to już będzie kopanie leżącego.

>>>Taki niedoceniany logik przez świat i los, taka chodząca Godność..
>>>A świat be.
>>Dowartosciowujesz sie w ten sposob?
>Czasem warto upuścić w kimś ciutkę powierza.

Cały czas to robię swoimi wpisami. Sprowadzam na ziemię ludzi, którzy bujają w obłokach.

>>>> Czuję się czasem jakbym był behawiorystą pracującym w zoo
>>>Podobnie pisał Brzostowski i Elasp. Witaj w ich klubie
>>A Hitler budowal autostrady panie erysto
>Nie mieszaj w to manipulancie Hitlera.

Nie mieszam, tylko wykazuję Ci manipulację, projektancie.

Próbujesz mnie porównać do osób, które negatywnie się kojarzą, bo mam z nimi jakieś wspólne pojedyncze przemyślenie. Napisałem, że Hitler budował autostrady, bo wg Twojego toku rozumowania budowanie autostrad jest złe skoro Hitler to robił. Nie udawaj jak Szarley, że nie rozumiesz prostej retoryki.

>By być człowiekiem ślepej wiary jak Brzostowski czy Elasp wcale nie trzeba zaraz wierzyć w Boga.

Tak, wystarczy wierzyć w cokolwiek i tego nie negować.

>Wystarczy wierzyć, że ma się świętą rację doświadczenia, w tym tego co myślą bliźni i co ich pcha do takiego czy innego działania itd.

Jasne, w ten sposób odbierasz komukolwiek możliwość znajomości mechanizmów, które kierują ludźmi. Negujesz empatię, logiczne obserwacje, doświadczenia, argumenty, a wszystko tylko dlatego, że boisz się, że zostaniesz trafnie oceniony. Wysil się i zaneguj konkretne przykłady, dopytaj mnie o źródła przekonań, zamiast autorytarnie stwierdzać taką bzdurę, która przecież jest Twoją osobistą wiarą, której nie poddajesz negacji.

>Z czasem można nawet modlić się przy ołtarzyku własnego cierpienia.
>Alleluja Olsonku i do przodu!

Bardzo zabawne. Świadczy to tylko o tym, że niczego nie zrozumiałeś, co mnie nie dziwi, bo masz aktywne mechanizmy wyparcia, racjonalizacji, przeramowania itd. U Ciebie jeszcze może się to zmieni, bo masz ku temu potencjał, ale póki co, to co napisałeś w tym wątku było żałosne.
26-09-2016 08:41 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wpisałeś się pod moimi postami, napisz mi powód: po co?

Jest wyżej, na drugi raz polecam czytać uważnie.

> Pokazać argument mógłbyś choćby po to żeby nie być gołosłownym

Nie zwykłem się powtarzać, zawsze możesz wrócić do naszych popzrednich wymian.

> Pamiętam co pisałeś i argumentów tam nie było

Cóż pamięć dobra, ale krótka i wybiórcza.

> za to z dyskusji wynikło, że

Wynikało - nie wynikało.. skoro nic z tego nie zrozumiałeś - trudno.
Przepraszam ale przeczytałem pobieżnie twój spis i pobieżnie odpiszę, twoje diagnozy meta-logika i meta-psychologa są bardzo sztampowe.

> Teraz się wycofujesz, bo wiesz, że nie masz żadnych atutów
> w tej dyskusji, ale skoro nie wiesz to nie powinieneś się wpisywać.

1. Oczywiście, nikt nie może mieć atutów, skoro wszystkie ma Szanowny Pan Olson
2. Jeśli jest inaczej - patrz punkt 1

> Kurczę, boję się odpowiadać dalej, bo to już będzie kopanie leżącego

Skoro lubisz się bawić swoimi projekcjami, a nawet je kopać - w porządku, jakiż ja mogę mieć z tym problem? .

> Sprowadzam na ziemię ludzi, którzy bujają w obłokach.

Brawo

> Napisałem, że Hitler budował autostrady, bo wg Twojego toku
> rozumowania budowanie autostrad jest złe skoro Hitler to robił

Winszuję rozmowy z chochołem.

> Nie udawaj jak Szarley, że nie rozumiesz prostej retoryki

Nie trzeba się jakoś specjalnie wysilać, by rozumieć podstawy twoich epistemologicznych wyczynów, manipulacje i wciskanie ludziom tej 'logiczno-psychologicznej' papki.

>> Wystarczy wierzyć, że ma się świętą rację doświadczenia, w tym tego
>> co myślą bliźni i co ich pcha do takiego czy innego działania itd.
> Jasne, w ten sposób odbierasz komukolwiek możliwość znajomości mechanizmów,
> które kierują ludźmi

O mechanizmach które kierują ludźmi to ty wiesz zadziwiająco mało, co dodam - mogą być odczytane, lub wykrzywianie na swój sposób przez takiego właśnie 'logika' który ma zawsze rację, zwłaszcza gdy czerpie przyjemność z samo-potwierdzania swojego geniuszu np. na stronach fR.
Ze smutkiem stwierdzam że niewiele zrozumiałeś ze stosu tych książek, a już zupełnie nie wyciągnąłeś wniosków z cierpienia jakie było twoim udziałem.

> Negujesz empatię, logiczne obserwacje, doświadczenia, argumenty,
> a wszystko tylko dlatego

Poza tym niewiele rozumiesz z rozmów z ludźmi, gdyż to zazwyczaj sprowadza się tylko do próby niskich lotów rozrywki i zadowolenia się własnym bełkotem.
A na to lekarstwa niestety nie ma.

> Wysil się i zaneguj konkretne przykłady, dopytaj mnie
> o źródła przekonań

Dobrze, ale po co? Pewnie nie zauważyłeś, ale wysilałem się już wielokrotnie, niestety merytoryczna rozmowa z tobą to strata czasu, a rozrywka taka sobie.

>> Z czasem można nawet modlić się przy ołtarzyku własnego cierpienia.
>> Alleluja Olsonku i do przodu!
> Bardzo zabawne. Świadczy to tylko o tym, że niczego nie zrozumiałeś

J.w.

> co mnie nie dziwi, bo masz aktywne mechanizmy wyparcia, racjonalizacji, przeramowania
> itd.

Metapsycholog j.w.

> U Ciebie jeszcze może się to zmieni, bo masz ku temu potencjał,
> ale póki co, to co napisałeś w tym wątku było żałosne.

Niestety nie ma w tym nic poza pogardą i pragnieniem rozrywki niskich lotów.
Żegnam, choć z pewnością jeszcze nie jedno napiszesz by mnie przytrzymać i pobawić w kotka i myszkę sam ze sobą, potwierdzić swój psychologiczny geniusz i oczytanie przy pomocy energii innych itd. itp.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Wpisałeś się pod moimi postami, napisz mi powód: po co?
>Jest wyżej, na drugi raz polecam czytać uważnie.

Nic podobnego. Wklej konkretny cytat.

Domyślam się jakie mogą być Twoje powody. Jeden z nich powiela się przy dyskusji choćby z Krystkonem. Udowadniasz tam swoją wyimaginowaną "wyższość", cieszysz się, że Krystkon się pluje. Druga możliwość (na nią bym stawiał): przeczytałeś jakieś książki psychologiczne, zacząłeś patrzeć na świat przez ich pryzmat (uwierzyłeś), a teraz bronisz swojej wiary i wkurzają Cię przypadki, które temu przeczą. Tłumaczysz to sobie więc winą tych ludzi i wydaje Ci się, że mogliby zrobić inaczej. Z Krystkonem możesz długo dyskutować i odpisywać mu w nieskończoność, bo masz argumenty, ale ze mną tak nie jest. Nie wyciągnąłeś żadnych wniosków z tego co piszę, a powód jest prosty: krytykuję, poczułbyś się nieprzyjemnie gdyby to do Ciebie dotarło, więc wolisz w to brnąć. Gdybym nie miał racji to miałbyś argumenty, mógłbyś mnie nimi atakować tak jak Krystkona. W Twoim umyśle na szybko, z automatu doszło do racjonalizacji "to olson jest zły, wszystko co powie jest nieważne" i pyk - nie musisz się już zastanawiać nad tym co jeśli faktycznie mam rację. Możesz się poczuć taki lepszy, bo takie problemy nie trafiły na Ciebie. I nie piszę tego po to żeby ktoś uznał, że mam ciężko bo problemy itd (tak pomyśli typowy plebejusz), tylko o to że takie rzeczy zmieniają myślenie, wyrabiają charakter, pozwalają wyjść z iluzji, w której się kiedyś tkwiło jak większość ludzi.

>> Pokazać argument mógłbyś choćby po to żeby nie być gołosłownym
>Nie zwykłem się powtarzać, zawsze możesz wrócić do naszych popzrednich wymian.

I szukać cytatów, w których gdy pytałem Cię wtedy o argumenty, nie miałeś żadnych? Rzucasz jakimiś stwierdzeniami na oślep bo coś tam przeczytałeś i wydaje Ci się, że jesteś ekspertem.

>> Pamiętam co pisałeś i argumentów tam nie było
>Cóż pamięć dobra, ale krótka i wybiórcza.

Każdy tak może sobie napisać, ale argumentów w tym nie ma. I dobrze pamiętam, że wtedy też nie było, nawet pamiętam co pisałeś w zamian.

>Wynikało - nie wynikało.. skoro nic z tego nie zrozumiałeś - trudno.

Nic nie zrozumiałeś, a teraz zwalasz na mnie.

>Przepraszam ale przeczytałem pobieżnie twój spis i pobieżnie odpiszę

Właśnie widać.

>twoje diagnozy meta-logika i meta-psychologa są bardzo sztampowe.

Taki jest efekt pobieżnego czytania.

>1. Oczywiście, nikt nie może mieć atutów, skoro wszystkie ma Szanowny Pan Olson

Napisałem, że nie masz atutów w tej dyskusji. Zamiast je wykazać brniesz dalej w stereotypowe reakcje potwierdzające tylko to co pisałem na Twój temat.

>2. Jeśli jest inaczej - patrz punkt 1

Powiedział nieomylny Jacek Głodzik.

>Winszuję rozmowy z chochołem.

Nie wypieraj się. Napisałeś, że piszę jak Elasp czy Brzostowski. Dalej już tylko kretyn nie zrozumiałby analogii, a Ty rozumiesz, ale nie miałeś co napisać, więc skopiowałeś metodę manipulacji Szarleya.

>Nie trzeba się jakoś specjalnie wysilać, by rozumieć podstawy twoich epistemologicznych wyczynów, manipulacje i wciskanie ludziom tej 'logiczno-psychologicznej' papki.

Bełkot.

>O mechanizmach które kierują ludźmi to ty wiesz zadziwiająco mało

Powiedział wszechwiedzący Jacek Głodzik. Wielki autorytet, nawet argumentować nie musi.

>co dodam - mogą być odczytane, lub wykrzywianie na swój sposób przez takiego właśnie 'logika' który ma zawsze rację

Jacka Głodzika. I nie muszą być argumentowane, bo wystarczy odczekać jakiś czas, napisać, że ma się rację i że argumenty były podane x czasu temu, licząc że nie będzie mi się chciało tego szukać (i tu trafiłeś, bo mi się nie chce).

>zwłaszcza gdy czerpie przyjemność z samo-potwierdzania swojego geniuszu np. na stronach fR.

Chochoł. Albo projekcja, albo wynik nabicia sobie głowy pseudo teoryjkami z książek.

>Ze smutkiem stwierdzam że niewiele zrozumiałeś ze stosu tych książek

Tylko Jacek Głodzik mógł zrozumieć (wybacz, że teraz powielam Twoją taktykę, na tym właśnie polegają moje manipulacje - gdy ktoś manipuluje robić dokładnie to samo).

>a już zupełnie nie wyciągnąłeś wniosków z cierpienia jakie było twoim udziałem.

Znów rzekł wszechwiedzący, który wie jakie wnioski powinienem wyciągnąć, choć sam nie miał takich doświadczeń i siłą rzeczy wniosków nie mógł wyciągnąć.

>Poza tym niewiele rozumiesz z rozmów z ludźmi

Tylko Ty rozumiesz, jasne.

>gdyż to zazwyczaj sprowadza się tylko do próby niskich lotów rozrywki i zadowolenia się własnym bełkotem.
>A na to lekarstwa niestety nie ma.

Bełkot taki sam jak wcześniej.

>> Wysil się i zaneguj konkretne przykłady, dopytaj mnie
>> o źródła przekonań
>Dobrze, ale po co?

Nie wiem po co, ale masz jeszcze 2 alternatywy: brnąć dalej w kompromitację, albo nie dyskutować. Skoro powiedziałeś A to teraz powiedz B, a nie uciekaj jak tchórz.

>Pewnie nie zauważyłeś, ale wysilałem się już wielokrotnie, niestety merytoryczna rozmowa z tobą to strata czasu, a rozrywka taka sobie.

Próbowałeś manipulować i dalej próbujesz, ale to mierne próby. Nie przyłożyłeś się.

>Niestety nie ma w tym nic poza pogardą i pragnieniem rozrywki niskich lotów.

j.w.

>Żegnam, choć z pewnością jeszcze nie jedno napiszesz by mnie przytrzymać i pobawić w kotka i myszkę sam ze sobą

Już wiele razy się żegnałeś. Uważaj bo jeszcze katolikiem zostaniesz

>potwierdzić swój psychologiczny geniusz

omg, jaka prymitywna projekcja, geniuszu Jacku Głodziku, meta-psychologu.

>i oczytanie przy pomocy energii innych itd. itp.

No jeszcze powiedz mi, że jakąś energię z Ciebie wysysam.
26-09-2016 15:26 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> I szukać cytatów, w których gdy pytałem Cię wtedy o argumenty,
> nie miałeś żadnych? Rzucasz jakimiś stwierdzeniami na oślep bo coś
> tam przeczytałeś i wydaje Ci się, że jesteś ekspertem.
Bzdura
>Każdy tak może sobie napisać, ale argumentów w tym nie ma.
> I dobrze pamiętam, że wtedy też nie było, nawet pamiętam co pisałeś w zamian.
Pamięć dobra ale krótka i wybiórcza. J.w.
>>Wynikało - nie wynikało.. skoro nic z tego nie zrozumiałeś - trudno.
>Nic nie zrozumiałeś, a teraz zwalasz na mnie.
J.w.
>>Przepraszam ale przeczytałem pobieżnie twój spis i pobieżnie odpiszę
>Właśnie widać.
Nie było sensu.
>>twoje diagnozy meta-logika i meta-psychologa są bardzo sztampowe.
>Taki jest efekt pobieżnego czytania.
J.w.
>>1. Oczywiście, nikt nie może mieć atutów, skoro wszystkie ma Szanowny Pan Olson
>Napisałem, że nie masz atutów w tej dyskusji
Ta bzdura już była. Nuda.
>>2. Jeśli jest inaczej - patrz punkt 1
>Powiedział nieomylny Jacek Głodzik.
Nigdy nie twierdziłem że jestem nieomylny.
>>Winszuję rozmowy z chochołem.
>Nie wypieraj się. Napisałeś, że piszę jak Elasp czy Brzostowski Bo tak jest. Każdy kto ich czytał - wie, o czym napisałem.
>> Dalej już tylko kretyn nie zrozumiałby analogii, a Ty
>> rozumiesz, ale nie miałeś co napisać, więc skopiowałeś metodę manipulacji Szarleya.
Poczytaj sobie owych panów a jeśli nie będziesz czytał wyborczo - może zobaczysz, choć wątpię.
>>Nie trzeba się jakoś specjalnie wysilać, by rozumieć podstawy twoich epistemologicznych wyczynów, manipulacje i wciskanie ludziom tej 'logiczno-psychologicznej' papki.
>Bełkot.
>Bzudra że bełkot (wiem wiem, bzdura że bzdura)
>>O mechanizmach które kierują ludźmi to ty wiesz zadziwiająco mało
>Powiedział wszechwiedzący Jacek Głodzik. Wielki autorytet, nawet argumentować nie musi.
J.w.
>>co dodam - mogą być odczytane, lub wykrzywianie na swój sposób >> przez takiego właśnie 'logika' który ma zawsze rację >> Jacka Głodzika Dziecko z piaskownicy wyraziłoby to Olsonku lepiej.
>>wystarczy odczekać jakiś czas, napisać, że ma się rację >> i że argumenty były podane x czasu temu, licząc że nie będzie mi >> się chciało tego szukać (i tu trafiłeś, bo mi się nie chce). Jak zwykle nie to co trzeba.
>>zwłaszcza gdy czerpie przyjemność z samo-potwierdzania swojego geniuszu np. na stronach fR.
>Chochoł. Albo projekcja, albo wynik nabicia sobie głowy pseudo teoryjkami z książek.
J.w.
>>Ze smutkiem stwierdzam że niewiele zrozumiałeś ze stosu tych książek
>Tylko Jacek Głodzik mógł zrozumieć
J.w.
> (wybacz, że teraz powielam
Wybaczone.
>Znów rzekł wszechwiedzący
J.w.
>>Poza tym niewiele rozumiesz z rozmów z ludźmi
>Tylko Ty rozumiesz, jasne.
J.w.
>>>gdyż to zazwyczaj sprowadza się tylko do próby niskich lotów >>> rozrywki i zadowolenia się własnym bełkotem.
>>A na to lekarstwa niestety nie ma.
>Bełkot taki sam jak wcześniej.
J.w.
>>> Wysil się i zaneguj konkretne przykłady, dopytaj mnie
>>> o źródła przekonań
>>Dobrze, ale po co?
>Nie wiem po co
Właśnie
>> ale masz jeszcze 2 alternatywy: brnąć dalej w kompromitację
Dzięuję za alternatywy. J.w.
>Skoro powiedziałeś A to teraz powiedz B, a nie uciekaj jak tchórz.
Na pytanie po co odpowiedzi jak zwykle brak.
>>Próbowałeś manipulować i dalej próbujesz, ale to mierne próby. Nie przyłożyłeś się.
Prowokacja żeby pasożyt dalej rozmawiał. Jesteś sztampowy. J.w.
>Już wiele razy się żegnałeś. Uważaj bo jeszcze katolikiem zostaniesz J.w. >potwierdzić swój psychologiczny geniusz
>omg, jaka prymitywna projekcja, geniuszu Jacku Głodziku, meta-psychologu.
J.w.
>>>i oczytanie przy pomocy energii innych itd. itp.
>No jeszcze powiedz mi, że jakąś energię z Ciebie wysysam.
Nie tylko ze mnie próbujesz pasożytku.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> I szukać cytatów, w których gdy pytałem Cię wtedy o argumenty,
>> nie miałeś żadnych? Rzucasz jakimiś stwierdzeniami na oślep bo coś
>> tam przeczytałeś i wydaje Ci się, że jesteś ekspertem.
>Bzdura

Bzdura, że bzdura. Doskonale pamiętam co wtedy pisałeś i gdy pytałem o argumenty zacząłeś się motać. W dodatku pisałeś, że prawda dla Ciebie nie jest ważna, a wybierasz komfort #myślenie życzeniowe

>>>2. Jeśli jest inaczej - patrz punkt 1
>>Powiedział nieomylny Jacek Głodzik.
>Nigdy nie twierdziłem że jestem nieomylny.

Ja tym bardziej, a mi tak odpisujesz, więc zrobiłem to samo. Nie możesz już użyć tego "argumentu".

>Poczytaj sobie owych panów a jeśli nie będziesz czytał wyborczo - może zobaczysz, choć wątpię.

Elaspa nie chce mi się czytać, bo jakoś jest to dla mnie nudne, a Brzostowski to typowy fideista, który stosuje mechanizmy schizoli gdy wykaże się mu, że się myli. On i tak zostanie przy swoim i będzie to sobie racjonalizował, więc przypomina mi raczej Ciebie, tylko jest mniej inteligentny i wydaje mu się, że ma poczucie humoru, choć go nie ma.

No i poza tym nic nowego nie napisałeś, argumentów jak nie było tak nie ma, czym przypominasz Bogusławskiego.

<zieeew>
27-09-2016 07:39 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Bzdura, że bzdura

Nihil novi a nawet gozrej i trudno o inną odpowiedź.

> Doskonale pamiętam co wtedy pisałeś

Samochwała w kącie stała, ktoś ci ten wierszyk zdaje się cytował i oczywiście zupełnie niesłusznie

> W dodatku pisałeś, że prawda dla Ciebie nie jest ważna

Mamy jak na dłoni krętactwa chłopczyka: pisałem o racji, że nie zależy mi aby ją mieć (by mi ktos ją przyznał).

> a wybierasz komfort #myślenie życzeniowe

Żenada.

> Ja tym bardziej, a mi tak odpisujesz, więc zrobiłem to samo.
> Nie możesz już użyć tego "argumentu".

Nie moja wina że np. piszesz w sposób, jakbyś wszystkie rozumy pozjadał - w dziedzinie socjologii czy psychologii. A tylko naczytałeś się książek i chodziłeś do psychoterapeutów chyba żeby coś im udowodnić. Zresztą nie tylko ja to zauważyłem - pamięć dobra, ale wybiórcza?

> przypomina mi raczej Ciebie, tylko jest mniej inteligentny
> i wydaje mu się, że ma poczucie humoru, choć go nie ma.

Każdy ma prawo do swojego osądu.

> No i poza tym nic nowego nie napisałeś, argumentów jak nie
> było tak nie ma, czym przypominasz Bogusławskiego.
> <zieeew>

Żeby rozmawiać normalnie z Bogusławskim, wymieniać sie poglądami, inspirować to troszkę ci nieboraku brakuje. Z tego co pamiętam wcale nie rozmawialiście. AB odpowiadał co jakiś czas adekwatnie i ze swadą na twoje zaczepki, niskich lotów prowokacje, próby pasożytnictwa, żalenia się na los itd. Czasem sam reagował na twoje co głupsze wpisy. W końcu mu się znudziło i tyle. U mnie nie znajdziesz niczego więcej, ale zakładam że to dla ciebie nie nowina. I dobrze.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
27-09-2016 08:05 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nihil novi a nawet gozrej i trudno o inną odpowiedź.

To sie wysil, zamiast krecic w ten sam sposob.

>> Doskonale pamiętam co wtedy pisałeś
>Samochwała w kącie stała, ktoś ci ten wierszyk zdaje się cytował i oczywiście zupełnie niesłusznie

Oczywiscie, ze sie tym skompromitowal. Nie chwale sie, a jak ktos tak mysli to o czyms to swiadczy. Sam sie domysl o czym.

>> W dodatku pisałeś, że prawda dla Ciebie nie jest ważna
>Mamy jak na dłoni krętactwa chłopczyka: pisałem o racji, że nie zależy mi aby ją mieć (by mi ktos ją przyznał).

Pisze o sytuacji, w ktorej zadalem Ci pytanie czy wolisz prawde czy "uzyteczne" klamstwo i wybrales to drugie. To Twoja pamiec kuleje.

>> a wybierasz komfort #myślenie życzeniowe
>Żenada.

Dokladnie panie analizatorze transakcyjny.

>Nie moja wina że np. piszesz w sposób, jakbyś wszystkie rozumy pozjadał - w dziedzinie socjologii czy psychologii.

I dlatego nie umiesz podac argumentow? Wydaje Ci sie cos, kolejny raz pokazujesz to o czym juz pisalem. Nie moja wina, ze to sie potwierdza.

>A tylko naczytałeś się książek i chodziłeś do psychoterapeutów chyba żeby coś im udowodnić

Czytalem zanim wiedzialem, ze mam problem. Niewiele mi to szczerze mowiac dalo, bo to dla mnie intuicyjna wiedza, a najwiecej dalo mi wyjscie z personalizmu, doswiadczenie bliskosci smierci, dokladna samoobserwacja (swoich emocji), rozmowy z ludzmi (gdy sie otwierali i mowili szczerze), obserwacja ludzi, badanie reakcji na rozne rzeczy.

Ty natomiast cos tam przeczytales, wydaje Ci sie, ze masz wiedze, a w rzeczywistosci Twoja metoda to przeramowanie i myslenie indukcyjne, byle pasowalo do teorii, ze problem da sie rozwiazac.

Psycholodzy sie zazwyczaj kompromitowali, nie mieli argumentow, choc przynajmniej zaden nie wyskoczyl z taka amatorska interpretacja jak Ty. W tym fachu licza sie glownie predyspozycje do zawodu, empatia, a nie ksiazki. Dwoch dobrych terapeutow przyznalo mi racje i chwala im za to - wzniesli sie ponad ego

>Zresztą nie tylko ja to zauważyłem - pamięć dobra, ale wybiórcza?

Powolywanie sie na mechanizmy stadne to nie argument.

>
>> No i poza tym nic nowego nie napisałeś, argumentów jak nie
>> było tak nie ma, czym przypominasz Bogusławskiego.
>> <zieeew>
>Żeby rozmawiać normalnie z Bogusławskim, wymieniać sie poglądami, inspirować to troszkę ci nieboraku brakuje. Z tego co pamiętam wcale nie rozmawialiście. AB odpowiadał co jakiś czas adekwatnie i ze swadą na twoje zaczepki, niskich lotów prowokacje, próby pasożytnictwa, żalenia się na los itd. Czasem sam reagował na twoje co głupsze wpisy. W końcu mu się znudziło i tyle. U mnie nie znajdziesz niczego więcej, ale zakładam że to dla ciebie nie nowina. I dobrze.
>
Marne przeramowanie (jak schizol, ktory zawsze wszystko przekreci, zracjonalizuje). Nie bronilem mu odpowiedziec na argumenty, ale wlasnych nie mial, a ja naruszylem jego narcystyczny wizerunek.
22-09-2016 22:00 
 Ocena 2 na 2
Jan Bednarski (1879 punktów)
>>Zdania "Boga nie ma" i "Bóg jest okrutny" są sprzeczne. Ateista, który brzydzi się Bogiem, jest szaleńcem.
>To prawda. Nie wiem, czy takie myślenie nie wynika trochę z działalności niektórych osób potępiających religię np. Dawkins, które próbują nawrócić (tak, to dobre słowo ) ludzi na ateizm. Wykazują oni, posiłkując się cytatami z świętych ksiąg, że bóg jest zły. To jest docieranie do osób potrzebujących (dobrego) boga. Gdyby ktoś wymyślił sobie bajeczkę o dobrym bogu (według dzisiejszych standardów) i ludzie by w niego uwierzyli, to wciąż nie zmienia faktu, że tego boga nie ma. Argument o złej naturze boga, nie jest żadnym argumentem. Jest tylko treścią mającą wypełnić książkę. Choć - z pewnością - ma na celu przekonanie pewnych osób, do których nie docierają normalne, empiryczne argumenty (moim zdaniem osoby takie są podatne na nawrót "choroby"). Osobiście, porzuciłbym nawracanie kogokolwiek... Powinni sami się przekonać lub nie.
>

Ja np. nie jestem religijny w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale nie wykluczam, że wszechświat został stworzony albo że żyję w symulacji generowanej na jakimś wyższym poziomie rzeczywistości. Myślę, że tu może chodzić o coś innego. Możemy zauważyć, że w religiach abrahamowych kult Boga jest związany z postrzeganiem życia jako łaski i czegoś niezasłużonego za co musimy być wielce wdzięczni jakiejś bliżej nieokreślonej transcendencji. Tyle, że ja zgadzam się w tym miejscu z Hume'em gdyż nie widzę powodu dlaczego miałbym tak reagować na przygodność swojego życia. Jestem zdziwiony tym, że istnieję, ale nie wiąże mi się to z uciechą. Zostałem po prostu brutalnie wrzucony w życie i nikt mnie nawet nie zapytał czy chcę zaistnieć. Przy takim sposobie myślenia adoracja Boga tak czy siak nie ma sensu, więc nie ma zbyt wielkich powodów aby się nad tym zastanawiać. Dlaczego ateiści tak dużo piszą o Bogu a prawie nic o latających wielorybach ? Myślę, że nie ma tu innej odpowiedzi niż powody emocjonalne bądź polityczne.

Ludzie pokroju Dawkinsa czy Russella mają właśnie motywacje polityczne w głoszeniu swych prawd. Ten ostatni również produkował taśmowo popularne, obliczone na zysk książki ze swoimi kazaniami (taki ówczesny Dawkins). Najlepszym narzędziem aby urobić masy ludzi o niewielkiej wiedzy teologicznej i filozoficznej jest po prostu propaganda i manipulacja, a nie logiczna argumentacja. Poprawna argumentacja może być nawet niemożliwa, gdy występuje zbyt duża niewspółmierność - tak nawet odbywają się skoki pomiędzy paradygmatami naukowymi to dlaczego nie pomiędzy światopoglądami. I teraz racjonalizm światopoglądowy stał się nowym sposobem manipulowania ludźmi. Tradycyjne "Bóg chce..." zamieniono po prostu na "Racjonalnym jest...".


"Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu" H.Böll
23-10-2016 11:39 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
> Dlaczego ateiści tak dużo piszą o Bogu a prawie nic o latających wielorybach?

Bo ich rano dzwony nie budzą obwieszczając, że wieloryb nadleciał.
23-10-2016 14:08 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
> Możemy zauważyć, że w religiach abrahamowych kult Boga jest związany z postrzeganiem życia jako łaski i czegoś niezasłużonego za co musimy być wielce wdzięczni jakiejś bliżej nieokreślonej transcendencji.

Najbardziej mi się chce śmiać z sądu ostatecznego. To dopiero niedorzeczne jest. No ale czego się spodziewać po pasterskich ludach pustynnych nie znających zera i nieskończoności i na dokładkę lubiących trzymanie za mordę

> Tyle, że ja zgadzam się w tym miejscu z Hume'em gdyż nie widzę powodu dlaczego miałbym tak reagować na przygodność swojego życia. Jestem zdziwiony tym, że istnieję, ale nie wiąże mi się to z uciechą.

Ja tam absolutnie nie żałuje że istniej mimo różnych niedociągnięć polegających na zawaleniu pewnych spraw w dane przestrzeni decyzyjnej realnej.

>Zostałem po prostu brutalnie wrzucony w życie i nikt mnie nawet nie zapytał czy chcę zaistnieć.

Jak nie istniejesz to nie można decydować o istnieniu.

> Ludzie pokroju Dawkinsa czy Russella mają właśnie motywacje polityczne w głoszeniu swych prawd. Ten ostatni również produkował taśmowo popularne, obliczone na zysk książki ze swoimi kazaniami (taki ówczesny Dawkins). Najlepszym narzędziem aby urobić masy ludzi o niewielkiej wiedzy teologicznej i filozoficznej jest po prostu propaganda i manipulacja, a nie logiczna argumentacja.

Nie przesadzaj, dogmat o nieśmiertelnej duszy to jest logiczny?
Modele duszy w różnych religiach, sprzeczne w założeniach?
Samo istnienie różnych religii i wyznawcy korelowanie terytorialnie.
Cała ta katolicka metafizyka, dziewica co rodzi nie wiadomo kogo, zgon, zmartwychwstanie i cała reszta. To nawet śmieszne nie jest.
Jaką tu superwiedzę trzeba mieć.

No potop był rzeczywiście, tu się zgodzę, na arce mastify ocalili, inaczej się przecież nie da tego wytłumaczyć.
Nie wiem za to jak z to Alvarezem było (Zangi i Zrangi też niejasne) ale w pewne rzeczy wnikać faktycznie nie należy

Co do Dawkinsa to zgoda ale to nie zmienia wiele.
Jużnieborek (579 punktów)
>No ale czego się spodziewać po pasterskich ludach pustynnych nie znających zera i nieskończoności i na dokładkę lubiących trzymanie za mordę

Uważasz, że tak bardzo się od nich różnimy?
JarekS (695 punktów)
>>No ale czego się spodziewać po pasterskich ludach pustynnych nie znających zera i nieskończoności i na dokładkę lubiących trzymanie za mordę
>Uważasz, że tak bardzo się od nich różnimy?

W zakresie wiedzy i społeczeństwa są bardzo duże różnice.
Efekty z tego znacznie gorsze (zwłaszcza RP) niż by się należało spodziewać.

Chyba z zerem i nieskończonością nie masz problemów pojęciowych?
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Każdy kto obserwuje ten świat i wyciąga logiczne wnioski, a emocje odsuwa na bok, widzi, że żyjemy po to żeby cierpieć.
img.joemonster.org/i/2016/03/bog_inst10.jpg

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)









>Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
Duch Prawdy (14787 punktów)
www.banzaj(*)nawal/karnawal_rio_2011_16.jpg

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
I pomyśl teraz, że te szmaty się cieszą, bo ich szczęście jest zbudowane na cierpieniu innych.

Gdy ktoś jest szczęśliwy i racjonalizuje to wbrew cierpieniu innych, to życzę mu trądu, kokluszu i raka skóry.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>I pomyśl teraz, że te szmaty się cieszą, bo ich szczęście jest zbudowane na cierpieniu innych.
Bzdury.
>Gdy ktoś jest szczęśliwy i racjonalizuje to wbrew cierpieniu innych, to życzę mu trądu, kokluszu i raka skóry.
Kraje trzeciego świata cierpią z powodu drapieżnego kapitalizmu i braku edukacji.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
22-09-2016 20:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>I pomyśl teraz, że te szmaty się cieszą, bo ich szczęście jest zbudowane na cierpieniu innych.
>Bzdury.

Bzdury, że bzdury.

Wykaż to.

>Kraje trzeciego świata cierpią z powodu

Nieważne z jakiego powodu. Jeśli ktoś wierzy w Boga, to wierzy, że Bóg stworzył te powody i właśnie przez to te kraje cierpią.

>drapieżnego kapitalizmu i braku edukacji.

Bzdury.
23-09-2016 06:21 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>I pomyśl teraz, że te szmaty się cieszą, bo ich szczęście jest zbudowane na cierpieniu innych.
>>Bzdury.
>Bzdury, że bzdury.
>Wykaż to.
1. Dlaczego szczęśliwe kobiety nazywasz szmatami?
2. Na jakiej podstawie twierdzisz, że swoje szczęście zbudowały na cierpieniu innych?
>>Kraje trzeciego świata cierpią z powodu
>Nieważne z jakiego powodu.
Bardzo ważne z jakiego, bo jeśli zna się powód to można go usunąć.
>Jeśli ktoś wierzy w Boga, to wierzy, że Bóg stworzył te powody i właśnie przez to te kraje cierpią.
3. Dlaczego Boga obarczasz winą za chciwość kapitalistów?
4. A jeśli Bóg nie istnieje to też stworzył te powody?
>>drapieżnego kapitalizmu i braku edukacji.
>Bzdury.
Wykaż to.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
23-09-2016 15:59 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>I pomyśl teraz, że te szmaty się cieszą, bo ich szczęście jest zbudowane na cierpieniu innych.
>>>Bzdury.
>>Bzdury, że bzdury.
>>Wykaż to.

To Ty wykaż, że bzdury. Ciekawe jak odeprzesz argument, że żeby społeczeństwo funkcjonowało i wąskie grupy ludzi mogłyby się cieszyć, większość musi cierpieć, pracować w nieludzkich warunkach, chorować i broń boże nie mogą popełnić eutanazji i muszą cierpieć "bo Bóg tak chce".

>1. Dlaczego szczęśliwe kobiety nazywasz szmatami?

Te konkretne tak nazywam. Człowiek zdobywa swoją wartość gdy cierpi, bo wtedy może podważyć swoje przekonania, prymitywne emocje, wtedy pojawiają się wartościowe refleksje, empatia i zrozumienie. A gdy ktoś już zrozumie to nigdy nie będzie szczęśliwy.

>2. Na jakiej podstawie twierdzisz, że swoje szczęście zbudowały na cierpieniu innych?

Bo żyją dzięki cierpieniu innych.

>>>Kraje trzeciego świata cierpią z powodu
>>Nieważne z jakiego powodu.
>Bardzo ważne z jakiego, bo jeśli zna się powód to można go usunąć.

Nie można, a po drugie skoro cierpią, to znaczy, że właśnie taki jest świat. Jest cierpieniem. Może kiedyś się to zmieni, to wtedy przyszłe pokolenia będą szczęśliwe dzięki cierpieniu przeszłych.

>3. Dlaczego Boga obarczasz winą za chciwość kapitalistów?

Gdyby istniał Bóg, to on stworzyłby chciwych kapitalistów. Gdyby nie chciwi kapitaliści, to byliby inni -iści, którzy byliby przyczyną złego stanu rzeczy. Dzieje się tak, bo życie nie umożliwia dobrych rozwiązań i trzeba wybierać między kiłą, a cholerą.

>4. A jeśli Bóg nie istnieje to też stworzył te powody?

To wtedy żyjemy w świecie losowo powstałym, nikt nie mówił, że będzie dobrze i szczęśliwie, nie ma żadnego sensu istnienia, wartości są wymyślone, albo wynikają z ewolucji, przetrwają silniejsi, lepsi, a wyginą słabsi, gorsi, albo też gorsi zdominują świat bo mają przewagę liczebną. Każdy jest tylko ofiarą tej machiny, choć niektórym trafia się łut szczęścia - wtedy korzystają z tego, że inni cierpią, bo na tym jest zbudowane ich szczęście.

Ciekawe co by zrobili gdyby istniał guzik wyłączający ten świat pełen cierpienia. Po jego naciśnięciu nie byłoby kompletnie niczego. Ja nacisnąłbym go nawet będąc szczęśliwym, bo nie chciałbym czerpać szczęścia z cierpienia innych i ulżenie im w cierpieniu jest ważniejsze niż chwile ulotnego życia w przyjemnej iluzji.

>>>drapieżnego kapitalizmu i braku edukacji.
>>Bzdury.
>Wykaż to.

To Ty stawiasz tezę, więc na Tobie spoczywa onus probandi.
23-09-2016 20:10 
 Ocena 3 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>>>I pomyśl teraz, że te szmaty się cieszą, bo ich szczęście jest zbudowane na cierpieniu innych.
>>>>Bzdury.
>>>Bzdury, że bzdury.
>>>Wykaż to.
>To Ty wykaż, że bzdury.
Gadasz już sam ze sobą.
>Ciekawe jak odeprzesz argument, że żeby społeczeństwo funkcjonowało i wąskie grupy ludzi mogłyby się cieszyć, większość musi cierpieć,
Fałszywy argument.
>pracować w nieludzkich warunkach,
Jeśli wiesz o kimś, kto pracuje w nieludzkich warunkach to zgłoś to do Państwowej Inspekcji Pracy i Sanepidu.
>chorować i broń boże nie mogą popełnić eutanazji
W wielu krajach eutanazja jest legalna.
>i muszą cierpieć "bo Bóg tak chce".
Który? Bo ten, w którego ja wierzę nie chce.
>>1. Dlaczego szczęśliwe kobiety nazywasz szmatami?
>Te konkretne tak nazywam.
Kolor ich skóry Ci się nie spodobał, jesteś rasistą, czy z innego powodu miłe dziewczyny nazywasz szmatami?
>Człowiek zdobywa swoją wartość gdy cierpi, bo wtedy może podważyć swoje przekonania, prymitywne emocje, wtedy pojawiają się wartościowe refleksje, empatia i zrozumienie.
Ludzie, którzy nie cierpią też bywają wartościowi.
>A gdy ktoś już zrozumie to nigdy nie będzie szczęśliwy.
Wymagasz terapii dobrego psychologa.
>>2. Na jakiej podstawie twierdzisz, że swoje szczęście zbudowały na cierpieniu innych?
>Bo żyją dzięki cierpieniu innych.
Kto cierpi, że one żyją, Ty?
>>>>Kraje trzeciego świata cierpią z powodu
>>>Nieważne z jakiego powodu.
>>Bardzo ważne z jakiego, bo jeśli zna się powód to można go usunąć.
>Nie można,
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to coś robi."
>a po drugie skoro cierpią, to znaczy, że właśnie taki jest świat. Jest cierpieniem.
Wymagasz terapii dobrego psychiatry.
>Może kiedyś się to zmieni, to wtedy przyszłe pokolenia będą szczęśliwe dzięki cierpieniu przeszłych.
Nigdy się to nie zmieni, cierpienie było, jest i będzie zawsze, ale skala cierpienia zależy od ludzi, jaki świat sobie stwarzają: "Zostanie po nas złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń."
>>3. Dlaczego Boga obarczasz winą za chciwość kapitalistów?
>Gdyby istniał Bóg, to on stworzyłby chciwych kapitalistów. Gdyby nie chciwi kapitaliści, to byliby inni -iści, którzy byliby przyczyną złego stanu rzeczy. Dzieje się tak, bo życie nie umożliwia dobrych rozwiązań i trzeba wybierać między kiłą, a cholerą.
Wybór jest między złem a dobrem, a nie między kiłą a cholerą.
>>4. A jeśli Bóg nie istnieje to też stworzył te powody?
>To wtedy żyjemy w świecie losowo powstałym, nikt nie mówił, że będzie dobrze i szczęśliwie, nie ma żadnego sensu istnienia, wartości są wymyślone, albo wynikają z ewolucji, przetrwają silniejsi, lepsi, a wyginą słabsi, gorsi, albo też gorsi zdominują świat bo mają przewagę liczebną. Każdy jest tylko ofiarą tej machiny, choć niektórym trafia się łut szczęścia - wtedy korzystają z tego, że inni cierpią, bo na tym jest zbudowane ich szczęście.
Szczęścia nie zbuduje się na nieszczęściu innych, ludzie już zaczynają rozumieć, że wszyscy jesteśmy jedną rodziną, im więcej ludzi to zrozumie tym prędzej zapanuje globalna miłość.
>Ciekawe co by zrobili gdyby istniał guzik wyłączający ten świat pełen cierpienia.
Postrzegasz świat w skrajnym przypadku, to dychotomia myślenia, z której powinieneś się wyleczyć.
>Po jego naciśnięciu nie byłoby kompletnie niczego. Ja nacisnąłbym go nawet będąc szczęśliwym, bo nie chciałbym czerpać szczęścia z cierpienia innych i ulżenie im w cierpieniu jest ważniejsze niż chwile ulotnego życia w przyjemnej iluzji.
Jesteś potworem, nie masz prawa decydować o życiu innych.
>>>>drapieżnego kapitalizmu i braku edukacji.
>>>Bzdury.
>>Wykaż to.
>To Ty stawiasz tezę, więc na Tobie spoczywa onus probandi.
To powszechnie znana wiedza, że wielkie korporacje wyzyskują kraje trzeciego świata, pozyskują cenne surowce, a po ich wyczerpaniu pozostawiają tubylców z niczym.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
23-09-2016 23:05 
 0 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Gadasz już sam ze sobą.

Czyli uważasz, że jesteś nikim?

Gadam sam ze sobą, czyli z nikim nie gadam. Gadam z Duchem Prawdy, a on jest nikim. Z nikim nie gadam

>>Ciekawe jak odeprzesz argument, że żeby społeczeństwo funkcjonowało i wąskie grupy ludzi mogłyby się cieszyć, większość musi cierpieć,
>Fałszywy argument.

Aha, czyli tak jak myślałem. Nie umiesz odeprzeć, tylko stwierdzasz autorytarnie, bez przemyślenia, czyli piszesz na swoim standardowym poziomie.

>>pracować w nieludzkich warunkach,
>Jeśli wiesz o kimś, kto pracuje w nieludzkich warunkach to zgłoś to do Państwowej Inspekcji Pracy i Sanepidu.

Nie bądź śmieszny.

>>chorować i broń boże nie mogą popełnić eutanazji
>W wielu krajach eutanazja jest legalna.

W większości nie jest.

>>i muszą cierpieć "bo Bóg tak chce".
>Który? Bo ten, w którego ja wierzę nie chce.

Czyli ten, w którego wierzysz nie stworzył tego świata? To w takim razie nie jest to Bóg. Czy może stworzył, ale mu nie wyszło?

>Kolor ich skóry Ci się nie spodobał, jesteś rasistą, czy z innego powodu miłe dziewczyny nazywasz szmatami?

No pomyśl przez chwilę. Wkleiłeś to zdjęcie jako przykład szczęśliwych ludzi. Nie wiem czy dziewczyny ze zdjęcia są szczęśliwe, czy dobrze się bawią, bo piją i nie myślą chwilowo o prawdzie. Zakładamy, że są szczęśliwe, bo w tym kontekście to wkleiłeś.

Szczęście opiera się na cierpieniu innych (dlatego każe się ludziom żyć, bo gdyby ludzie zabijali się z tego powodu, że są nieszczęśliwi to ci szczęśliwi nie mogliby być szczęśliwi, bo nie mieliby dóbr wytwarzanych przez resztę, bo większości populacji by nie było.

Matki też rodzą dzieci nie pytając się ich o to czy chcą przyjść na świat, ani nie zastanawiając się czy dzieciom będzie dobrze i czy warto tu żyć. Tak się dzieje bo ludzie żyją w zakłamaniu.

>Ludzie, którzy nie cierpią też bywają wartościowi.

Którzy nie cierpią bo nauczyli się radzić sobie z trudną prawdą. Z drugiej strony to jednak ludzie, więc sami zdają sobie sprawę z tego, że w gruncie rzeczy są bezwartościowi.

>>A gdy ktoś już zrozumie to nigdy nie będzie szczęśliwy.
>Wymagasz terapii dobrego psychologa.

I kolejny raz brak argumentów i Twoje śmieszne orzekanie. To Ty najbardziej nadajesz się tu na terapię, bardziej nawet niż Brzostowski. Poza tym "dobry psycholog" to oksymoron.

>Kto cierpi, że one żyją, Ty?

Wszyscy, którzy cierpią. W gruncie rzeczy ci ludzie żyją dla tych, którzy są szczęśliwi.

>"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to coś robi."

To proszę Cię bardzo - wejdź na wierzę Eiffela i skocz tak żeby przeżyć. Chętnie na to popatrzę.

>>a po drugie skoro cierpią, to znaczy, że właśnie taki jest świat. Jest cierpieniem.
>Wymagasz terapii dobrego psychiatry.

Obal moje wpisy. Co, dysonansik poznawczy uwiera?

>Nigdy się to nie zmieni, cierpienie było, jest i będzie zawsze, ale skala cierpienia zależy od ludzi, jaki świat sobie stwarzają: "Zostanie po nas złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń."

A to jaki świat stwarzają zależy od tego jacy są, czyli tego co ich ukształtowało. Pewnie, że cierpienie będzie zawsze, ale jeśli nie jest niczym wynagrodzone to lepiej żeby go nie było.

>Wybór jest między złem a dobrem, a nie między kiłą a cholerą.

To przedstaw co jest dobrem, a co można wstawić w miejsce kapitalizmu...

>Szczęścia nie zbuduje się na nieszczęściu innych, ludzie już zaczynają rozumieć, że wszyscy jesteśmy jedną rodziną, im więcej ludzi to zrozumie tym prędzej zapanuje globalna miłość.

Należałoby zacząć od wprowadzenia zasady "żyją tylko ci co chcą i mają szansę na szczęście, oraz ci którzy pragną wyrzec się kłamstwa i personalizmu". Szczęście musi być zbudowane na nieszczęściu innych. Nie widzisz czarnej roboty jaką odwalają za Ciebie robotnicy, górnicy, policja itd. Nie widzisz ile dóbr produkują ludzie żyjący w nieszczęściu.

>>Ciekawe co by zrobili gdyby istniał guzik wyłączający ten świat pełen cierpienia.
>Postrzegasz świat w skrajnym przypadku, to dychotomia myślenia, z której powinieneś się wyleczyć.

Kłamiesz i bagatelizujesz fakty. Z taką postawą życzę Ci, abyś prędzej czy później natknął się na cierpienie, które zwali Cię z nóg i Bozia wtedy nie przyjdzie i nie pomoże. Twój światopogląd się zawali, a Ty dostrzeżesz jak puste i głupie były Twoje słowa. Na początek może odwiedź hospicja, poucz się podstaw historii, naucz się czegoś o ludzkiej psychice, zacznij poznawać ludzi i rozmawiać z nimi, bo póki co nie wychylasz się poza klosz jaki wokół siebie stworzyłeś i żyjesz w odrealnionych projekcjach.

>>Po jego naciśnięciu nie byłoby kompletnie niczego. Ja nacisnąłbym go nawet będąc szczęśliwym, bo nie chciałbym czerpać szczęścia z cierpienia innych i ulżenie im w cierpieniu jest ważniejsze niż chwile ulotnego życia w przyjemnej iluzji.
>Jesteś potworem, nie masz prawa decydować o życiu innych.

To Ty jesteś potworem skoro tak twierdzisz. Kazałbyś ludziom cierpieć by ktoś czuł naćpanie szczęściem przez krótkie chwile. Potworne...

>>>>>drapieżnego kapitalizmu i braku edukacji.
>>>>Bzdury.
>>>Wykaż to.
>>To Ty stawiasz tezę, więc na Tobie spoczywa onus probandi.
>To powszechnie znana wiedza, że wielkie korporacje wyzyskują kraje trzeciego świata, pozyskują cenne surowce, a po ich wyczerpaniu pozostawiają tubylców z niczym.

To wynika z tego, że kraje trzeciego świata już takie były. Gdyby były rozwinięte to wielkie korporacje by z nimi handlowały i konkurowały.
24-09-2016 03:38 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Gadasz już sam ze sobą.
>Czyli uważasz, że jesteś nikim?
Co ma wspólnego to co ja uważam o sobie z tym, że Ty pogubiłeś się w rozmowie?
>Gadam sam ze sobą, czyli z nikim nie gadam. Gadam z Duchem Prawdy, a on jest nikim. Z nikim nie gadam
jw.
>>>Ciekawe jak odeprzesz argument, że żeby społeczeństwo funkcjonowało i wąskie grupy ludzi mogłyby się cieszyć, większość musi cierpieć,
>>Fałszywy argument.
>Aha, czyli tak jak myślałem. Nie umiesz odeprzeć, tylko stwierdzasz autorytarnie, bez przemyślenia, czyli piszesz na swoim standardowym poziomie.
To Ty piszesz bez przemyślenia autorytarne bzdety, że większość musi cierpieć, żeby społeczeństwo funkcjonowało, a jest dokładnie odwrotnie, im mniej ludzi cierpi tym lepiej funkcjonuje społeczeństwo.
>>>pracować w nieludzkich warunkach,
>>Jeśli wiesz o kimś, kto pracuje w nieludzkich warunkach to zgłoś to do Państwowej Inspekcji Pracy i Sanepidu.
>Nie bądź śmieszny.
Tak jak myślałem, kolejny raz napisałeś mit wyssany z palca.
>>>chorować i broń boże nie mogą popełnić eutanazji
>>W wielu krajach eutanazja jest legalna.
>W większości nie jest.
Ludzie stanowią Prawo, zbierz podpisy i złóż do Parlamentu.
>>>i muszą cierpieć "bo Bóg tak chce".
>>Który? Bo ten, w którego ja wierzę nie chce.
>Czyli ten, w którego wierzysz nie stworzył tego świata?
To zależy co rozumiesz pod słowem; stworzył?
>To w takim razie nie jest to Bóg.
Jest.
>Czy może stworzył, ale mu nie wyszło?
jw.
>>Kolor ich skóry Ci się nie spodobał, jesteś rasistą, czy z innego powodu miłe dziewczyny nazywasz szmatami?
>No pomyśl przez chwilę. Wkleiłeś to zdjęcie jako przykład szczęśliwych ludzi. Nie wiem czy dziewczyny ze zdjęcia są szczęśliwe, czy dobrze się bawią, bo piją i nie myślą chwilowo o prawdzie. Zakładamy, że są szczęśliwe, bo w tym kontekście to wkleiłeś.
>Szczęście opiera się na cierpieniu innych (dlatego każe się ludziom żyć,
Większej bzdury dawno nie czytałem, mi nikt nie każe żyć, sam chcę.
>bo gdyby ludzie zabijali się z tego powodu, że są nieszczęśliwi to ci szczęśliwi nie mogliby być szczęśliwi, bo nie mieliby dóbr wytwarzanych przez resztę, bo większości populacji by nie było.
Posiadanie dóbr nie warunkuje szczęścia, są ludzie którzy są szczęśliwi żyjąc z dala od dóbr cywilizacji.
>Matki też rodzą dzieci nie pytając się ich o to czy chcą przyjść na świat, ani nie zastanawiając się czy dzieciom będzie dobrze i czy warto tu żyć. Tak się dzieje bo ludzie żyją w zakłamaniu.
Świadome macierzyństwo też jest, nie wszystkie matki rodzą tabuny dzieci, którym potem nie potrafią zapewnić godziwego życia.
>>Ludzie, którzy nie cierpią też bywają wartościowi.
>Którzy nie cierpią bo nauczyli się radzić sobie z trudną prawdą.
Nie wszystkich życie tak męczy jak Ciebie.
>Z drugiej strony to jednak ludzie, więc sami zdają sobie sprawę z tego, że w gruncie rzeczy są bezwartościowi.
Pisz za siebie jaki jesteś w gruncie rzeczy.
>>>A gdy ktoś już zrozumie to nigdy nie będzie szczęśliwy.
>>Wymagasz terapii dobrego psychologa.
>I kolejny raz brak argumentów i Twoje śmieszne orzekanie. To Ty najbardziej nadajesz się tu na terapię, bardziej nawet niż Brzostowski. Poza tym "dobry psycholog" to oksymoron.
Niestety to fakt, koniecznie do psychologa powinieneś.
>>Kto cierpi, że one żyją, Ty?
>Wszyscy, którzy cierpią. W gruncie rzeczy ci ludzie żyją dla tych, którzy są szczęśliwi.
Twierdzenie, że coś wynika z czegoś, podczas, gdy taki związek nie zachodzi to brak logiki.
>>"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to coś robi."
>To proszę Cię bardzo - wejdź na wierzę Eiffela i skocz tak żeby przeżyć. Chętnie na to popatrzę.
www.youtube.com/watch?v=BOc75v3qjF8
>>>a po drugie skoro cierpią, to znaczy, że właśnie taki jest świat. Jest cierpieniem.
>>Wymagasz terapii dobrego psychiatry.
>Obal moje wpisy. Co, dysonansik poznawczy uwiera?
Już dawno obalone.
>>Nigdy się to nie zmieni, cierpienie było, jest i będzie zawsze, ale skala cierpienia zależy od ludzi, jaki świat sobie stwarzają: "Zostanie po nas złom żelazny i głuchy, drwiący śmiech pokoleń."
>A to jaki świat stwarzają zależy od tego jacy są, czyli tego co ich ukształtowało. Pewnie, że cierpienie będzie zawsze, ale jeśli nie jest niczym wynagrodzone to lepiej żeby go nie było.
No i sam sobie zaprzeczasz, raz piszesz, że się skończy, a teraz, że będzie zawsze.
>>Wybór jest między złem a dobrem, a nie między kiłą a cholerą.
>To przedstaw co jest dobrem, a co można wstawić w miejsce kapitalizmu...
Demokrację solidarnościową, miłość bliźniego w życiu, a nie tylko na papierze.
>>Szczęścia nie zbuduje się na nieszczęściu innych, ludzie już zaczynają rozumieć, że wszyscy jesteśmy jedną rodziną, im więcej ludzi to zrozumie tym prędzej zapanuje globalna miłość.
>Należałoby zacząć od wprowadzenia zasady "żyją tylko ci co chcą i mają szansę na szczęście, oraz ci którzy pragną wyrzec się kłamstwa i personalizmu".
Żyją ci co chcą, a ci co nie chcą popełniają samobójstwo.
>Szczęście musi być zbudowane na nieszczęściu innych.
Przestań pisać takie fałszywe bzdety, prawdziwego szczęścia nie zbuduje się na nieszczęściu.
>Nie widzisz czarnej roboty jaką odwalają za Ciebie robotnicy, górnicy, policja itd. Nie widzisz ile dóbr produkują ludzie żyjący w nieszczęściu.
Dobrze zorganizowana praca nie jest czarną robotą, daje satysfakcję i przyjemnie się ją wykonuje, a górnicy już niedługo nie będą potrzebni, pojawiły się alternatywne źródła energii.
cdn.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
24-09-2016 03:39 
 Ocena 3 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
cd.
>>>Ciekawe co by zrobili gdyby istniał guzik wyłączający ten świat pełen cierpienia.
>>Postrzegasz świat w skrajnym przypadku, to dychotomia myślenia, z której powinieneś się wyleczyć.
>Kłamiesz i bagatelizujesz fakty. Z taką postawą życzę Ci, abyś prędzej czy później natknął się na cierpienie, które zwali Cię z nóg i Bozia wtedy nie przyjdzie i nie pomoże. Twój światopogląd się zawali, a Ty dostrzeżesz jak puste i głupie były Twoje słowa. Na początek może odwiedź hospicja, poucz się podstaw historii, naucz się czegoś o ludzkiej psychice, zacznij poznawać ludzi i rozmawiać z nimi, bo póki co nie wychylasz się poza klosz jaki wokół siebie stworzyłeś i żyjesz w odrealnionych projekcjach.
No więc właśnie Ty postrzegasz świat skrajnie, ja widzę całościowo.
>>>Po jego naciśnięciu nie byłoby kompletnie niczego. Ja nacisnąłbym go nawet będąc szczęśliwym, bo nie chciałbym czerpać szczęścia z cierpienia innych i ulżenie im w cierpieniu jest ważniejsze niż chwile ulotnego życia w przyjemnej iluzji.
>>Jesteś potworem, nie masz prawa decydować o życiu innych.
>To Ty jesteś potworem skoro tak twierdzisz. Kazałbyś ludziom cierpieć by ktoś czuł naćpanie szczęściem przez krótkie chwile. Potworne...
Psychiatra się kłania, ja nikomu nie każę cierpieć.
>>>>>>drapieżnego kapitalizmu i braku edukacji.
>>>>>Bzdury.
>>>>Wykaż to.
>>>To Ty stawiasz tezę, więc na Tobie spoczywa onus probandi.
>>To powszechnie znana wiedza, że wielkie korporacje wyzyskują kraje trzeciego świata, pozyskują cenne surowce, a po ich wyczerpaniu pozostawiają tubylców z niczym.
>To wynika z tego, że kraje trzeciego świata już takie były. Gdyby były rozwinięte to wielkie korporacje by z nimi handlowały i konkurowały.
To wynika z braku solidarności w świecie.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
24-09-2016 10:35 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Co ma wspólnego to co ja uważam o sobie z tym, że Ty pogubiłeś się w rozmowie?

Nic, bo nie pogubiłem się w rozmowie, za to Ty tak.

>To Ty piszesz bez przemyślenia autorytarne bzdety, że większość musi cierpieć, żeby społeczeństwo funkcjonowało, a jest dokładnie odwrotnie, im mniej ludzi cierpi tym lepiej funkcjonuje społeczeństwo.

To nie są bzdety, tylko oczywistości, które podparłem argumentami. Ty nie umiałeś tego obalić w żaden sposób. Napisać "fałszywy argument" pod cytatem umie każde, ale to nie znaczy, że ma rację.

Zaprzeczasz faktom, że większość cierpi? Spójrz jakie kiedyś były czasy, ile cierpienia potrzeba żeby społeczeństwo funkcjonowało. Kupujesz sobie bułkę i parówkę w sklepie, a to jest okupione cierpieniem. Korzystasz z wielu rzeczy, za które ktoś płacił cierpieniem. Większość przegrywa życie, tylko po to żeby garstka ludzi czuła szczęście. Ty karmisz się tylko swoimi utopijnymi wizjami, których nie umiesz podeprzeć żadnym argumentem.

>>>>pracować w nieludzkich warunkach,
>>>Jeśli wiesz o kimś, kto pracuje w nieludzkich warunkach to zgłoś to do Państwowej Inspekcji Pracy i Sanepidu.
>>Nie bądź śmieszny.
>Tak jak myślałem, kolejny raz napisałeś mit wyssany z palca.

Ty tępaku, sam sobie zgłoś do sanepidu i inspekcji pracy, że ludzie w Afryce umierają z głodu, a w Chinach pracują w nieludzkich warunkach.

>Ludzie stanowią Prawo, zbierz podpisy i złóż do Parlamentu.

Nie bądź śmieszny. Jesteś tak zakłamany, że nawet chwilę się nie zastanowisz nad argumentacją, tylko bezmyślnie odpisujesz co pierwsze Ci przyjdzie do głowy.

>To zależy co rozumiesz pod słowem; stworzył?

Że kupił bułki i ogórki i ulepił z nich człowieka. Co tu jest do rozumienia? Nie potrafisz kolejny raz odpowiedzieć.

>>To w takim razie nie jest to Bóg.
>Jest.

j.w.

>>Czy może stworzył, ale mu nie wyszło?
>jw.

j.w.

>Przestań pisać takie fałszywe bzdety, prawdziwego szczęścia nie zbuduje się na nieszczęściu.

To idź zabij tych biednych Chińczyków, Afrykanów, chorych, patologię, najbiedniejszych, którzy przez to cierpią bo nie mają nawet na leki i dobre jedzenie.

Zero argumentów z Twojej strony. Ok, dalej nie czytam bo nie chcę wylądować na onkologii, a rozmowa z takimi "ludźmi" jak Ty i tak nie ma sensu. Kolejnych Twoich wpisów nawet nie będę czytał, bo szkoda czasu.
24-09-2016 20:08 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Co ma wspólnego to co ja uważam o sobie z tym, że Ty pogubiłeś się w rozmowie?
>Nic, bo nie pogubiłem się w rozmowie, za to Ty tak.
Ja wskazałem miejsce, gdzie się pogubiłeś.
>>To Ty piszesz bez przemyślenia autorytarne bzdety, że większość musi cierpieć, żeby społeczeństwo funkcjonowało, a jest dokładnie odwrotnie, im mniej ludzi cierpi tym lepiej funkcjonuje społeczeństwo.
>To nie są bzdety, tylko oczywistości, które podparłem argumentami.
Jakimi? Zero argumentów tylko Twoja obsesja.
>Ty nie umiałeś tego obalić w żaden sposób. Napisać "fałszywy argument" pod cytatem umie każde, ale to nie znaczy, że ma rację.
Obaliłem, ale jesteś głuchy...
>Zaprzeczasz faktom, że większość cierpi?
Każdy cierpi w jakiś sposób, mniej, lub bardziej, ale ludzie też są szczęśliwi i chcą żyć mimo cierpienia, a Ty autorytarnie chcesz wszystkich zabić. Wniosek nasuwa się jeden, jesteś chory, potrzebujesz terapii psychologa\psychiatry.
>Spójrz jakie kiedyś były czasy, ile cierpienia potrzeba żeby społeczeństwo funkcjonowało.
Guzik prawda, kiedyś były i teraz też są złe czasy, chciwość, żądza władzy, wojny zakłócają, niszczą funkcjonowanie społeczeństw.
>Kupujesz sobie bułkę i parówkę w sklepie, a to jest okupione cierpieniem.
Ogórki też?
>Korzystasz z wielu rzeczy, za które ktoś płacił cierpieniem. Większość przegrywa życie, tylko po to żeby garstka ludzi czuła szczęście.
Ta garstka, czy miliony innych garstek?:
i.iplsc.co(*)i/0002EOO484YGEMXT-C321-F3.jpg
>Ty karmisz się tylko swoimi utopijnymi wizjami, których nie umiesz podeprzeć żadnym argumentem.
No to inny argument - kolejna garstka cierpiących:
previews.1(*)ll-with-crowd--Stock-Photo.jpg
>>>>>pracować w nieludzkich warunkach,
>>>>Jeśli wiesz o kimś, kto pracuje w nieludzkich warunkach to zgłoś to do Państwowej Inspekcji Pracy i Sanepidu.
>>>Nie bądź śmieszny.
>>Tak jak myślałem, kolejny raz napisałeś mit wyssany z palca.
>Ty tępaku,
Patrzysz w lustro?
>sam sobie zgłoś do sanepidu i inspekcji pracy, że ludzie w Afryce umierają z głodu, a w Chinach pracują w nieludzkich warunkach.
Nierównomierny rozwój świata wynika z chciwości i braku solidarności.
>>Ludzie stanowią Prawo, zbierz podpisy i złóż do Parlamentu.
>Nie bądź śmieszny. Jesteś tak zakłamany, że nawet chwilę się nie zastanowisz nad argumentacją, tylko bezmyślnie odpisujesz co pierwsze Ci przyjdzie do głowy.
Uważasz, że Prawo samo się zmieni, ludzie nie są do tego potrzebni?
>>To zależy co rozumiesz pod słowem; stworzył?
>Że kupił bułki i ogórki i ulepił z nich człowieka. Co tu jest do rozumienia? Nie potrafisz kolejny raz odpowiedzieć.
No właśnie nadal nie wiem co rozumiesz pod słowem; stworzył, a jest tu dużo do rozumienia.
>>>To w takim razie nie jest to Bóg.
>>Jest.
>j.w.
>>>Czy może stworzył, ale mu nie wyszło?
>>jw.
>j.w.
>>Przestań pisać takie fałszywe bzdety, prawdziwego szczęścia nie zbuduje się na nieszczęściu.
>To idź zabij tych biednych Chińczyków, Afrykanów, chorych, patologię, najbiedniejszych, którzy przez to cierpią bo nie mają nawet na leki i dobre jedzenie.
Zabić to Ty ich chcesz, ja wskazuję co należy zrobić, żeby ludzie na Ziemi, a nie tylko w wybranych krajach byli szczęśliwi.
>Zero argumentów z Twojej strony. Ok, dalej nie czytam bo nie chcę wylądować na onkologii, a rozmowa z takimi "ludźmi" jak Ty i tak nie ma sensu. Kolejnych Twoich wpisów nawet nie będę czytał, bo szkoda czasu.
Słusznie, czytający powinien rozumieć treść.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
25-09-2016 15:06 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ja wskazałem miejsce, gdzie się pogubiłeś.

Nie wskazałeś, tylko bez argumentów, autorytarnie orzekłeś o czymś co jest bzdurą.

>Zabić to Ty ich chcesz,

Kłamiesz. Pisałem o eksperymencie myślowym, hipotetycznej sytuacji. Tylko szmata nie wyłączyłaby tego przycisku, czyli kazała ludziom cierpieć dla garstki ludzi, którzy chwilowo odczuwają szczęście i tak wymieszane z chwilami cierpienia. A kto w ogóle nie cierpi ten się nie rozwija.

Warunkiem czyjegoś szczęścia jest istnienie, a przez to każe się istnieć ludziom, którzy może by tego nie chcieli. Ich własne instynkty działają wbrew nim samym, przez co nie popełnią samobójstw.

Gdybym był szczęśliwy to zrzekłbym się tego szczęścia żeby odebrać komuś cierpienie, gdyby istniała taka możliwość.

>ja wskazuję co należy zrobić, żeby ludzie na Ziemi, a nie tylko w wybranych krajach byli szczęśliwi.

Kolejny mesjasz się znalazł. Nie wskazujesz co zrobić, tylko konfabulujesz, a Twoje urojenia nie zakładają rozwiązań na realne problemy, nie zawierają prawidłowych diagnoz i są tylko tanim moralizatorstwem, cechującym życiowych przegrywów, którym w życiu nic nie wyszło, a mimo to nie chcą, a właściwie nie potrafią zdjąć klapek z oczu.
25-09-2016 19:28Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>> Ja wskazałem miejsce, gdzie się pogubiłeś.
>Nie wskazałeś

>> Zabić to Ty ich chcesz,
>Kłamiesz. Pisałem o eksperymencie myślowym, hipotetycznej sytuacji. Tylko szmata nie wyłączyłaby tego przycisku

>> ja wskazuję co należy zrobić, żeby ludzie na Ziemi, a nie tylko w wybranych krajach byli szczęśliwi.
>Kolejny mesjasz się znalazł. Nie wskazujesz co zrobić, tylko konfabulujesz, a Twoje urojenia nie zakładają rozwiązań na realne problemy, nie zawierają prawidłowych diagnoz i są tylko tanim moralizatorstwem, cechującym życiowych przegrywów, którym w życiu nic nie wyszło, a mimo to nie chcą, a właściwie nie potrafią zdjąć klapek z oczu.

Dawno się tak nie uśmiałem... Zdrowia olson, dużo zdrowia.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
25-09-2016 19:38 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czyli teraz udajesz, że się uśmiałeś, bo Twój mózg nie może znaleźć racjonalizacji, czyli wiesz, że nie masz racji.
26-09-2016 10:43 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czyli teraz udajesz, że się uśmiałeś, bo Twój mózg nie
> może znaleźć racjonalizacji, czyli wiesz, że nie masz racji.

Ach ta nieustanna pewność na temat sortu cudzych emocji i powodów takiego, a nie innego stanu ich rzeczy. Już Jarosław K jest mniej pewny niektórych swoich projekcji
Sławek ma żonę, dom, syna (co najmniej jednego) i przynajmniej duszę artysty, czegoś się także tutaj przez te 2 lata uczy - raczej ma się z czego cieszyć.
Co do ciebie - gru ghm.. ok.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
26-09-2016 14:05 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Czyli teraz udajesz, że się uśmiałeś, bo Twój mózg nie
>> może znaleźć racjonalizacji, czyli wiesz, że nie masz racji.
>Ach ta nieustanna pewność na temat sortu cudzych emocji i powodów takiego, a nie innego stanu ich rzeczy.

Bo to są bardzo proste mechanizmy, które wielokrotnie tu opisywałem i jakoś nikt nie potrafił podać nic lepszego, ani napisać dlaczego się ze mną nie zgadza. Takie wpisy jak ten zdradzają Twoją bezsilność w dyskusji, kompletny brak argumentów.

>Już Jarosław K jest mniej pewny niektórych swoich projekcji

Ależ porównanie.

>Sławek ma żonę, dom, syna (co najmniej jednego)

I co z tego?

>i przynajmniej duszę artysty

Nie bardzo, raczej 3 poważnie chore skrypty życiowe:
- mesjanizm
- wzorce ofiary
- fanatyzm na temat swoich urojeń

>czegoś się także tutaj przez te 2 lata uczy - raczej ma się z czego cieszyć.

Niesamowite.

>Co do ciebie - gru ghm.. ok.

Poplułeś się znowu, bez ładu i składu.
26-09-2016 14:12 
 Ocena 6 na 6
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Bo to są bardzo proste mechanizmy, które wielokrotnie tu opisywałem

Zgadzam się, są nawet dziecinnie proste dla meta-psychologa który książek się naczytał moc i próbuje przypasować świat do swoich teoryj.

> i jakoś nikt nie potrafił podać nic lepszego

A prawdziwe powody takiego stanu rzeczy dla imć. Olsona są nadal narodową tajemnicą.

>> Sławek ma żonę, dom, syna (co najmniej jednego)
> I co z tego?

Dla ciebie kompletnie nic, choć pewnie coś dla tych, którzy to czytają ('tajemniczego').

>Niesamowite.

Ano właśnie.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
26-09-2016 14:36 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Bo to są bardzo proste mechanizmy, które wielokrotnie tu opisywałem
>Zgadzam się, są nawet dziecinnie proste dla meta-psychologa który książek się naczytał moc i próbuje przypasować świat do swoich teoryj.

Piszesz tu o sobie, prawda? Zaraz podasz przykłady, pewnie analizę transakcyjną.

>> i jakoś nikt nie potrafił podać nic lepszego
>A prawdziwe powody takiego stanu rzeczy dla imć. Olsona są nadal narodową tajemnicą.

Nie są tajemnicą tylko oczywistością. Większość pisze co im palce na klawiaturę przyniosą, a gdy trzeba to jakoś uzasadnić, odnieść się do wpisów rozmówcy to jest już problem. Tak właśnie działają przekonania bez pokrycia (wiara). Ja piszę tak, że przyciągam pewien typ osób. Ludzie normalni ignorują takie wpisy, często to co piszę jest dla nich oczywiste i nie warto poświęcać temu czasu. Ci, których przyciągam mają coś za uszami, poruszam jakieś mechanizmy emocjonalne.
26-09-2016 15:29 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ci, których przyciągam mają coś za uszami, poruszam
> jakieś mechanizmy emocjonalne.

Geniuszu prowokacji - j.w.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
27-09-2016 15:55 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Ci, których przyciągam mają coś za uszami, poruszam
>> jakieś mechanizmy emocjonalne.
>Geniuszu prowokacji - j.w.

Skoro postrzegasz dostrzeganie prostych zależności i umiejętność manipulacji nimi jako geniusz, to sam się określasz jako ten na niższym poziomie. To wcale nie oznacza, że się chwalę, ani że jestem mądry.

Ty sobie lubisz wierzyć w teoryjki, które sobie wyczytałeś w książeczkach, więc polecam Ci teorię psychologiczną: pl.wikipedia.org/wiki/Dezintegracja_pozytywna

Przykład moich dyskusji z ludźmi na tym forum też mogłyby Cię czegoś nauczyć, choćby sytuacja z Andrzejem Bogusławskim, czy Brzostowskim, albo lektura wpisów Ducha Prawdy. Tego ostatniego spróbuj potraktować jako hiperbolę człowieka wierzącego. Tego drugiego jako typowego człowieka, który zalicza się do większości Januszy - tłumaczysz mu łopatologicznie, a on i tak nie rozumie. AB to typowy przykład narcyza, który myśli, że jego persona jest autorytetem i już argumentacja go nie obowiązuje. Domeną tych wszystkich zawodników jest uciekanie od meritum, pomijanie niewygodnych argumentów.

Najlepszym objawem tego, że ktoś kłamie, czy konfabuluje, jest wymiana zdań, w której używane argumenty są odwracane. Podam 2 przykłady takiego odwracania:

1. Opisuję komuś to co robi. Jako odpowiedź otrzymuję powtórzenie tych argumentów i skierowanie ich jako zarzut w moją stronę. Projekcja jako odpowiedź gimnazjalna "chyba ty".

2. Ktoś pisze "wyrażam się do ludzi inteligentnych", "mam rację", "nikt nie skompromituje się bardziej niż my sami" itd. Są to oczywiste slogany, które każdy erysta ma w swoim zanadrzu. Oczywiście można takie zdania wciskać między argumenty, żeby te bardziej bolały, jednak wiele osób po prostu stosuje taktykę mimikry i produkuje same takie slogany, ale nie podpiera ich żadnymi konkretami. Wtedy to ja mogę je odwrócić i ten kto chciał nieuczciwie wygrać w ten sposób musi się męczyć z tym, że dla jego taktyki istnieje prosta kontra. Może dla ludzi z zewnątrz wygląda to jak pyskówka, ale gdy ktoś się w to wczyta, to dostrzeże kto jest bezsilny. Najważniejsze jednak, że rozmówca to czuje, a potwierdzeniem tego jest lawina postów, z których wylewają się emocje. Rozmówca mający argumenty zmierzałby do tego żeby to je powtarzać, a nie ataki personalne i stwierdzenia typu "ja mam rację".

3. Bezpośrednia projekcja - Ktoś robiąc ruchy opisuje je i od razu zwraca je w stronę dyskutanta, zanim ten zdąży przejść do krytyki. Nieco bardziej umiejętny, ale jeszcze głupi rozmówca zamiast projekcji stosuje swoje patterny, których używa gdy atakuje pozamerytorycznie, np cokolwiek ktoś by nie napisał okrzyknie go "geniuszem" co ma deprecjonować rozmówcę. Jego zdanie nazwać "mądrościami", albo jego brak wiary nazwać wiarą w zaprzeczenie.

Do tego dochodzi identyfikacja z poglądami, albo różnymi grupami, chęć żeby czyjaś racja była na wierzchu, chęć poczucia się lepszym, potrzeba bycia akceptowanym. Mechanizm racjonalizacji swoich przekonań i emocje, które temu towarzyszą. To wszystko jest banalne gdy samemu nie odczuwa się tych emocji, ale zachowuje się ich pamięć. Żeby móc ich nie odczuwać musi się coś zmienić w myśleniu. U mnie to była likwidacja mechanizmu "jest jakaś obiektywna prawda", "to co ktoś powie, albo to co mi przyjdzie do głowy może być prawdą lub nie" i potem dylemat "gdzie jest prawda? kto ma rację? co jest właściwe? jak należy żyć? jaki jest sens?". Silne emocje tęsknoty za czymś pozytywnym tworzą racjonalizację "będzie dobrze", trzeba często w tym celu zepchnąć ze świadomości fakty i przesłanki świadczące o tym, że będzie źle i już człowiek czuje ten narkotyk - neuroprzekaźniki układają się tak, że logiczna warstwa zostaje zepchnięta gdzieś w tył głowy, tak że gdy człowiek przebudzi się z takiej iluzji zastanawia się jak w ogóle kiedyś mógł tak się oszukiwać i żyć w tak uproszczonej wersji świata. Widzi, że inni w takiej żyją i że można to łatwo wykorzystywać do manipulacji. Pozytywne emocje jest łatwo wzbudzić, łatwo zaskarbić sobie czyjąś sympatię. Jest w tym jednak fałsz. Wzbudzić negatywne emocje też jest łatwo, wystarczy mówić prawdę spoza tej emocjonalnej klatki. Chcę poczuć, że "będzie dobrze", ale nie da się tego umocować w żadnej racjonalizacji. Tysiące teorii układa się w kafelki, a gdy musisz którąś wybrać to jest to Twoja wiara, sposób w jaki Twój mózg się oszuka. Obserwuję więc wszystkie i nie wybieram żadnej, każdą którą chciałbym przyjąć atakuję pytaniami i gdy nie znam odpowiedzi to odrzucam to. Podobnie jest z tym co bredzą ludzie. Większość bez negacji bredzi co im ślina na język przyniesie, żyjąc jednocześnie w przekonaniu, że są wartościowi, a ich zdanie to prawda i się liczy.

Ja te wszystkie mechanizmy mam w małym palcu, ale to nie jest żadna przechwałka, tylko coś oczywistego jak np umiejętność mówienia po angielsku i to ci, którzy nie potrafią mogliby się wstydzić. Nie podlegam tym mechanizmom bo nie umiałbym się okłamać żeby je utrzymać i żeby nadawać wartość swojemu ego. Kiedyś temu oczywiście podlegałem.

Ważną dla mnie kwestią jest to, że na terapiach, których próbowałem terapeuci chwalili mnie za samoświadomość i umiejętność czytania ludzkich emocji. Dla niektórych było to wręcz kłopotliwe, bo wytrącałem ich tym z ich zawodowej roli. Kolejny raz to nie przechwałka - taką umiejętność wykształciłem żeby zrekompensować sobie brak sensu. Chciałem zrozumieć ludzi, którzy twierdzą, że coś ma sens i są pewni swojego zdania. Przez długi czas czułem, że to większość jest normalna, a ze mną jest coś zdecydowanie nie tak, ale przemyślenia wskazywały na to, że to oni są głupi, że społeczeństwo jest chore, ludzie sobie przeczą, a ja myślę wolniej, dokładniej, inna tematyka mnie nie interesuje. Niech Ci się nie wydaje, że takimi prymitywnymi sztuczkami uda Ci się ze mną cokolwiek wskórać. Możesz spróbować logicznej argumentacji, ale z góry (tak jak Bogusławski) wiesz, że skończyłoby się to jak moja rozmowa z Brzostowskim o "wolnej woli".
27-09-2016 16:02 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A w skrócie można to podsumować tak:

I prawo olsona: Jeżeli rozmówca stosuje w dyskusji slogany i nie odnosi się do meritum (wskazanego przez współdyskutanta), spycha dyskusję na tory personalizmu. Zdradza to jego słabość i zakłamaną udawaną pewność siebie, pod którą kryje się zagubienie, strach i niepewność. Wyjątkiem od tej reguły jest jedynie retoryczna manipulacja dyskutantem, który już wcześniej zachował się w ten sposób. Rozwiązaniem praktycznym jest zwrócenie dyskusji na tory logiczne: argument za argument, pomijając personalny bełkot.
22-09-2016 20:57 
 Ocena 2 na 2
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>Kraje trzeciego świata cierpią z powodu drapieżnego kapitalizmu i braku edukacji.

To ciekawe, krwiożerczy kapitalizm... a co, kołchozy lepsze ?

Duch Prawdy... bij kułaka !
22-09-2016 20:59 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To ciekawe, krwiożerczy kapitalizm... a co, kołchozy lepsze ?

I tu dotykamy kolejnej kwestii - nie istnieje dobry system. Każdy ma swoje wady i zalety, więc gdy ktoś krytykuje kapitalizm, to opowiada się pewnie po stronie innego systemu, a gdyby to ten system panował, to ludzie by przez to cierpieli.

Mistrz może być tylko jeden, a reszta przegrywa. Bóg stworzył takie zasady?
22-09-2016 21:23 
 Ocena 1 na 1
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>I tu dotykamy kolejnej kwestii - nie istnieje dobry system. Każdy ma swoje wady i zalety, więc gdy ktoś krytykuje kapitalizm, to opowiada się pewnie po stronie innego systemu, a gdyby to ten system panował, to ludzie by przez to cierpieli.

Kapitalizm bazuje na chciwości. Niektórzy próbują wykazać, że to wcale nie jest złe, a inni wręcz przeciwnie. Inni natomiast sądzą, że idzie to w zgodzie z naturą człowieka. Każdy może stworzyć stowarzyszenie z kasą, do której członkowie wpłacaliby wszystkie zarobione przez siebie pieniądze, które później po równo byłyby dzielone. Pewnie doszłoby do tego, że członkowie byliby zbliżeni dochodami i wyszłoby na jedno. Gdyby nie kapitalizm, to pewnie panowałby feudalizm. Idee Marksa nie są możliwe do wprowadzenia w życie bez dobrze funkcjonującego kapitalizmu. Wszak Marks powiedział, że rewolucja rozpocznie się w krajach kapitalistycznych szeroko pojętego Zachodu. Dlatego nawet socjaliści nie powinni krytykować kapitalizmu, bo bez niego ich idee nie są możliwe do zrealizowania. Nie będę podawał przykładów działań wbrew tej zasadzie, bo każdy je zna.

>Mistrz może być tylko jeden, a reszta przegrywa. Bóg stworzył takie zasady?

Nie mieszajmy do tego kogoś, kto nie istnieje. Jest jak jest - nawiązując do - "jestem który jestem".
22-09-2016 22:16 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Mistrz może być tylko jeden, a reszta przegrywa. Bóg stworzył takie zasady?
>Nie mieszajmy do tego kogoś, kto nie istnieje. Jest jak jest - nawiązując do - "jestem który jestem".

Jako chwyty retoryczne będące ad hominem do wierzeń teistów takie stwierdzenia są jak najbardziej ok
22-09-2016 21:02 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>To ciekawe, krwiożerczy kapitalizm... a co, kołchozy lepsze ?
Gorsze.
>Duch Prawdy... bij kułaka !
?

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
22-09-2016 22:01 
 Ocena 1 na 1
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
>?
>Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.


Sam sobie odpowiedziałeś.
22-09-2016 22:06 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Sam sobie odpowiedziałeś.
A przepraszam to nie łaska?

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
22-09-2016 23:30Nie na temat
 Ocena 5 na 5
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
No to cierp.
23-09-2016 15:49 
 Ocena-1 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ciebie nie cierpię.
23-09-2016 16:14 
 Ocena 5 na 5
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>Ciebie nie cierpię.

To fajnie
23-09-2016 22:33 
 Ocena-1 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jak było dziś w przedszkolu. Pani kazała jeść niesmaczną zupę?
23-09-2016 23:12 
 Ocena 3 na 3
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>Jak było dziś w przedszkolu. Pani kazała jeść niesmaczną zupę?

Oj olsonku żałosny jesteś. No ale cóż zrobisz w końcu ciągle cierpisz biedaczku.
23-09-2016 23:26 
 Ocena-1 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mierny trolling, ale niczego więcej się po Tobie nie spodziewałem. Odzywasz się bo poczułeś się pociśnięty w starej dyskusji, w której brnąłeś w zaparte mimo braku argumentów?
23-09-2016 23:45 
 Ocena 3 na 3
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>Mierny trolling, ale niczego więcej się po Tobie nie spodziewałem. Odzywasz się bo poczułeś się pociśnięty w starej dyskusji, w której brnąłeś w zaparte mimo braku argumentów?

No i jak nie mówić o twojej żałosności. Nie dziwie się, że ciągle cierpisz.
23-09-2016 23:52 
 Ocena-2 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Teraz przesunąłem sznureczek, za który pociągam nad Twoją głową na lewo. Teraz przesunę go na prawo i też zareagujesz jak standardowy bot. Podgrzewam kocioł z Twoimi emocjami, a Ty nadal nie masz nic mądrego do powiedzenia i kompromitujesz się w najlepsze
23-09-2016 23:58 
 Ocena 2 na 2
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>Teraz przesunąłem sznureczek, za który pociągam nad Twoją głową na lewo. Teraz przesunę go na prawo i też zareagujesz jak standardowy bot. Podgrzewam kocioł z Twoimi emocjami, a Ty nadal nie masz nic mądrego do powiedzenia i kompromitujesz się w najlepsze

Tak tak oczywiście jakiś ty mądry jakiś sprytny mam dla ciebie wierszyk cierpiętniku ty nasz

Samochwała w kącie stała
I wciąż tak opowiadała:
"Zdolna jestem niesłychanie,
Najpiękniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
Śpiewam lepiej niż w operze,
Świetnie jeżdżę na rowerze,

Znakomicie muchy łapię,
Wiem, gdzie Wisła jest na mapie,
Jestem mądra, jestem zgrabna,
Wiotka, słodka i powabna,
A w dodatku, daję słowo,
Mam rodzinę wyjątkową:
Tato mój do pieca sięga,
Moja mama - taka tęga,
Moja siostra - taka mała,
A ja jestem - samochwała!
23-09-2016 23:59 
 Ocena-1 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A powiedz mi taką jedną rzecz. Czy żyłka pulsuje Ci teraz na skroni? Mierzyłeś ciśnienie?
24-09-2016 00:01 
 Ocena 3 na 3
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>A powiedz mi taką jedną rzecz. Czy żyłka pulsuje Ci teraz na skroni? Mierzyłeś ciśnienie?

No panie normalnie już wylew miałem. Tak świetnie emocjami sterujesz.
24-09-2016 00:05 
 0 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To nie był wylew, tylko zalew emocji spowodowany bezsilnością i niechęcią, której nie umiesz sobie wytłumaczyć. Przypomnę Ci tylko naszą wcześniejszą dyskusję, w której się skompromitowałeś i już wiadomo dlaczego teraz wypluwasz z siebie taki gimnazjalny bełkot.
24-09-2016 00:10 
 Ocena 4 na 4
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>To nie był wylew, tylko zalew emocji spowodowany bezsilnością i niechęcią, której nie umiesz sobie wytłumaczyć. Przypomnę Ci tylko naszą wcześniejszą dyskusję, w której się skompromitowałeś i już wiadomo dlaczego teraz wypluwasz z siebie taki gimnazjalny bełkot.

Ech

www.racjonalista.pl/forum.php/s,717663#w717775

Faktycznie kompromitacja jak się patrzy.

Oj biednyś biednyś. Nic idę se, nie będę leżącego kopał.
24-09-2016 00:12 
 0 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ech
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,717663#w717775
>Faktycznie kompromitacja jak się patrzy.

A jak się nie patrzy to nie widać kompromitacji. Być tak zacietrzewionym burakiem z takiego błahego powodu może być tylko ktoś kto gardzi samym sobą i jest przewrażliwiony na swoim punkcie, a chciałby być kimś.

>Oj biednyś biednyś. Nic idę se, nie będę leżącego kopał.

No dziwne by było jakbyś sam siebie kopnął. Trolling na poziomie gimnazjum na forum racjonalisty to już jednak przesada. Żeby trollować trzeba mieć choć trochę inteligencji i znajomości ludzkich zachowań.
24-09-2016 08:52 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> To nie był wylew, tylko zalew emocji spowodowany bezsilnością
>> i niechęcią, której nie umiesz sobie wytłumaczyć.
> Ech
> (..) Oj biednyś biednyś. Nic idę se, nie będę leżącego kopał.

Widzę, że kolega W.R. uwielbia ludzi którzy wiedzą detalicznie jakie W.R. ma emocje, w jaką stronę idą, dlaczego jedne emocje czuje a inne nie, dlaczego jedne potrafi wytłumaczyć a inne są dla niego informatyczną enigmą etc.
Nadto 'potrafi nimi sterować'.

Również takie osoby uwielbiam, a miejscami nawet kocham

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
24-09-2016 09:33 
 Ocena 7 na 7
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)

>Widzę, że kolega W.R. uwielbia ludzi którzy wiedzą detalicznie jakie W.R. ma emocje, w jaką stronę idą, dlaczego jedne emocje czuje a inne nie, dlaczego jedne potrafi wytłumaczyć a inne są dla niego informatyczną enigmą etc.
>Nadto 'potrafi nimi sterować'.
>Również takie osoby uwielbiam, a miejscami nawet kocham

No jest to w pewien sposób fascynujące, patrzeć jak Olson ślicznie mną manipuluje, jak wspaniale odgaduje moje myśli i uczucia. A to że dzieje się to tylko w jego umyśle, a on w zacietrzewieniu nie widział nawet, że robi to czego się spodziewałem to cóż.

Mam wrażenie, że biedak ciągle cierpi przez coś co zrobił w przeszłości. Chciałby to zmienić wymazać. Stąd te ciągle tematy o potrzebie cierpienia przy jednoczesnym stwierdzeniu, że ja obecnie to nie ja z przeszłości.

Do tego przebija nam się tu pogarda dla reszty ludzi więc można założyć, że w realnym życiu nie bardzo ktokolwiek chce z Olsonem dyskutować, co u biedaka tylko pogłębia frustracje. Jakże to tak ja geniusz świetnie odczytujący ludzkie emocje łatwo mogący nimi sterować a tu ludzie mnie olewają jak śmią. No i rodzą się z tej frustracji takie a nie inne koncepcje.

Zalecił bym mu by faktycznie zapomniał o przeszłości, a do ludzi podchodził z mniejszą dozą pogardy, ale biedak nie posłucha, lepiej mu z przeświadczeniem, że on to geniusz a reszta to idioci.
24-09-2016 10:17 
 Ocena-1 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>No jest to w pewien sposób fascynujące, patrzeć jak Olson ślicznie mną manipuluje

Nie manipuluję. Bawię się prostym robocikiem jak dziecko Furbym. Nie potrzeba manipulacji gdy urządzenie jest tak proste w obsłudze.

>jak wspaniale odgaduje moje myśli i uczucia.

Nie muszę odgadywać, gdyż zachowujesz się standardowo - jak rozwydrzone dziecko w piaskownicy.

>A to że dzieje się to tylko w jego umyśle

Wyparcie. Gdyby tak było to nie pisałbyś takich postów. Wystarczyło to: www.racjonalista.pl/forum.php/s,717663#w717775
I potem seryjnie zacząłem dostawać od Ciebie minusy. Zachowanie typowego gimbusa.

>a on w zacietrzewieniu nie widział nawet

Projekcja. Zacietrzewiony troll myśli, że jego rozmówca musi czuć to samo.

>że robi to czego się spodziewałem to cóż.

Powtórzenie mojego wpisu. Napisałem, że W.R. robi dokładnie to czego się od niego spodziewałem, a w odpowiedzi on pisze mi to samo, tak jakby dzięki temu mój wpis miał stracić na mocy. Standardowy chwyt, dokładnie to samo robi Brzostowski.

>Mam wrażenie, że biedak ciągle cierpi przez coś co zrobił w przeszłości. Chciałby to zmienić wymazać. Stąd te ciągle tematy o potrzebie cierpienia przy jednoczesnym stwierdzeniu, że ja obecnie to nie ja z przeszłości.

Całkowita bzdura. Czyżby te domysły też były projekcją? Nie wiadomo, ale ciekawe czemu wysnuto tu akurat taki domysł. Nie wiem też skąd pomysł, że obecnie cierpię, ale to już standard, że ludzie piszą to co im się wydaje i myślą wtedy, że są ekspertami.

>Do tego przebija nam się tu pogarda dla reszty ludzi więc można założyć, że w realnym życiu nie bardzo ktokolwiek chce z Olsonem dyskutować, co u biedaka tylko pogłębia frustracje.

Kolejna głupota wyssana z palca. Jest na odwrót - wywołuję u ludzi chęć dyskusji. Pokaż mi dowolne forum, a gdy tam coś napiszę to wątek z automatu stanie się najpopularniejszy. W realu debilami się nie otaczam. Pogarda do reszty wynika z automatyzmów, które sterują ludźmi. Żebyś to pojął musiałbyś mocno cierpieć, np musiałbyś się spotkać z bliskością śmierci, albo leżeć kilka miesięcy w szpitalu w bólu, bez jedzenia, patrząc jak ludzie umierają i nie wiedząc czy z tego wyjdziesz. Mi po takich doświadczeniach puściły mechanizmy racjonalizacji emocji, a większość je ma i tym gardzę.

>Jakże to tak ja geniusz świetnie odczytujący ludzkie emocje łatwo mogący nimi sterować a tu ludzie mnie olewają jak śmią.

Nie żaden geniusz, bo te emocje są banalne. Do tego wystarczy opóźniony afekt, umiejętność sterowania swoimi emocjami, a właściwie postępowania wbrew nim, bo nie można dowolnie tego kształtować. Gdy człowiek jest na poziomie utożsamienia się z emocjami to emocje innych wydają się mu inne niż gdy uda mu się wyjść ponad to. Łatwo jest tym sterować, w Tobie wywołałem złość, dysonans poznawczy i pogardę, a to nie wymaga wielkich zdolności. No i gdybyś to olewał... odpisujesz w amoku, więc coś się tu nie zgadza.

<zieeew>, odpisywanie botom czasami jest jednak żmudne. Najgorsi są ci, którzy zamiast spróbować zrozumieć treść z automatu się nie zgadzają i dopisują swoje nadinterpretacje, choć nie mają zielonego pojęcia o działaniu ludzkich emocji. Sami mają utrudniony kontakt z własnym wnętrzem, a co dopiero mówić o analizie innych.
24-09-2016 11:20 
 Ocena 5 na 5
W.R. (3003 punktów)
(zablokowany)
>No jest to w pewien sposób fascynujące, patrzeć jak Olson ślicznie mną manipuluje

>Nie manipuluję. Bawię się prostym robocikiem jak dziecko Furbym. Nie potrzeba manipulacji gdy urządzenie jest tak proste w obsłudze.

Oczywiście oczywiście, bawisz się no jak ty się bawisz.

>jak wspaniale odgaduje moje myśli i uczucia.

>Nie muszę odgadywać, gdyż zachowujesz się standardowo - jak rozwydrzone dziecko w piaskownicy.

A to akuratnie twoje zachowanie

>A to że dzieje się to tylko w jego umyśle

>Wyparcie. Gdyby tak było to nie pisałbyś takich postów. Wystarczyło to: www.racjonalista.pl/forum.php/s,717663#w717775
>I potem seryjnie zacząłem dostawać od Ciebie minusy. Zachowanie typowego gimbusa.

Ech minusy dostajesz za brednie, a nie za to. Tam olsonku ty dostałeś po dupie, każdy oprócz ciebie to widzi. Osiem osób skumało ironie tylko ty jeden nie, także cóż mi pozostaje.

>a on w zacietrzewieniu nie widział nawet
>Projekcja. Zacietrzewiony troll myśli, że jego rozmówca musi czuć to samo.

No cóż to ty jesteś mistrzem projekcji więc na pewno wiesz co mówisz.

>że robi to czego się spodziewałem to cóż.

>Powtórzenie mojego wpisu. Napisałem, że W.R. robi dokładnie to czego się od niego spodziewałem, a w odpowiedzi on pisze mi to samo, tak jakby dzięki temu mój wpis miał stracić na mocy. Standardowy chwyt, dokładnie to samo robi Brzostowski.

No cóż z tym, że ty faktycznie robisz czego się spodziewam.

>Mam wrażenie, że biedak ciągle cierpi przez coś co zrobił w przeszłości. Chciałby to zmienić wymazać. Stąd te ciągle tematy o potrzebie cierpienia przy jednoczesnym stwierdzeniu, że ja obecnie to nie ja z przeszłości.

>Całkowita bzdura. Czyżby te domysły też były projekcją? Nie wiadomo, ale ciekawe czemu wysnuto tu akurat taki domysł. Nie wiem też skąd pomysł, że obecnie cierpię, ale to już standard, że ludzie piszą to co im się wydaje i myślą wtedy, że są ekspertami.

Logiczna konsekwencja twoich wpisów.

>Do tego przebija nam się tu pogarda dla reszty ludzi więc można założyć, że w realnym życiu nie bardzo ktokolwiek chce z Olsonem dyskutować, co u biedaka tylko pogłębia frustracje.

>Kolejna głupota wyssana z palca. Jest na odwrót - wywołuję u ludzi chęć dyskusji.

Nie ludzie raczej załamują ręce nad takim burakiem.

>Pokaż mi dowolne forum, a gdy tam coś napiszę to wątek z automatu stanie się najpopularniejszy.

Cóż pod względem chamstwa na pewno

>W realu debilami się nie otaczam. Pogarda do reszty wynika z automatyzmów, które sterują ludźmi.

Podejrzewam, że raczej niewieloma osobami się otaczasz a i te nieliczne nie pałają do ciebie sympatią.

>Żebyś to pojął musiałbyś mocno cierpieć, np musiałbyś się spotkać z bliskością śmierci, albo leżeć kilka miesięcy w szpitalu w bólu, bez jedzenia, patrząc jak ludzie umierają i nie wiedząc czy z tego wyjdziesz. Mi po takich doświadczeniach puściły mechanizmy racjonalizacji emocji, a większość je ma i tym gardzę.

Ot i standardowe życzenia cierpienia i wyrazy pogardy. Olsonizm w pełni, wszyscy musicie cierpieć bo ja wami pogardzam, za to że sam cierpię a wy nie chcecie. Żałosne. Stąd i mój pierwszy wpis chcesz cierpieć cierp innych w to nie mieszaj.

>Nie żaden geniusz, bo te emocje są banalne. Do tego wystarczy opóźniony afekt, umiejętność sterowania swoimi emocjami, a właściwie postępowania wbrew nim, bo nie można dowolnie tego kształtować. Gdy człowiek jest na poziomie utożsamienia się z emocjami to emocje innych wydają się mu inne niż gdy uda mu się wyjść ponad to. Łatwo jest tym sterować, w Tobie wywołałem złość, dysonans poznawczy i pogardę, a to nie wymaga wielkich zdolności. No i gdybyś to olewał... odpisujesz w amoku, więc coś się tu nie zgadza.
><zieeew>, odpisywanie botom czasami jest jednak żmudne. Najgorsi są ci, którzy zamiast spróbować zrozumieć treść z automatu się nie zgadzają i dopisują swoje nadinterpretacje, choć nie mają zielonego pojęcia o działaniu ludzkich emocji. Sami mają utrudniony kontakt z własnym wnętrzem, a co dopiero mówić o analizie innych.

A tu pozostaje tylko ponownie przytoczyć ci wierszyk który świetnie do ciebie pasuje

Samochwała w kącie stała
I wciąż tak opowiadała:
"Zdolna jestem niesłychanie,
Najpiękniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
Śpiewam lepiej niż w operze,
Świetnie jeżdżę na rowerze,

Znakomicie muchy łapię,
Wiem, gdzie Wisła jest na mapie,
Jestem mądra, jestem zgrabna,
Wiotka, słodka i powabna,
A w dodatku, daję słowo,
Mam rodzinę wyjątkową:
Tato mój do pieca sięga,
Moja mama - taka tęga,
Moja siostra - taka mała,
A ja jestem - samochwała!

I zaraz dostane kolejną porcyjkę odpowiedzi Olsonka, o tym jak to steruje jak to manipuluje i w ogóle jaki to on jest geniusz. Ech nudny jesteś. Nic odpuszczam ci. Na kolejny twój wpis nawet nie będę odpowiadał. Wszystko co miałem ci tu powiedzieć już powiedziałem. Także baj baj. A i wyręczę cię tak teraz będą minusy. Oczywiście to z bezsilności tak to sobie tłumacz będzie ci łatwiej.
24-09-2016 11:38 
 Ocena-1 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A teraz sznureczek znowu w lewo.

Miło patrzeć jak ktoś się kompromituje tylko dlatego, że emocje zasłaniają mu logikę. Czekam teraz na kolejny festiwal minusów, tak mi tym pojedziesz, że łooo

P.S.
Wierszyk "samochowała" mógłbyś wkleić komuś kto się przechwala. Mogłeś wymyślić coś bardziej adekwatnego, np o mizantropii, ale standardowy plebs automatycznie "myśli", że gdy ktoś kogoś krytykuje to automatycznie się wywyższa
24-09-2016 17:02 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Pogarda do reszty wynika z automatyzmów, które sterują ludźmi

Albo ze świadomiej chęci sprawiania sobie przyjemności przez wywyższanie się (gardzenie 'debilami').

> musiałbyś mocno cierpieć, np musiałbyś się spotkać z bliskością śmierci,
> albo leżeć kilka miesięcy w szpitalu w bólu, bez jedzenia, patrząc jak
> ludzie umierają i nie wiedząc czy z tego wyjdziesz. Mi po takich
> doświadczeniach puściły mechanizmy racjonalizacji emocji, a większość
> je ma i tym gardzę

No tak, co my-maluczcy 30-40-50-60 latkowie możemy wiedzieć o chorobie, przemijaniu, bólu, śmierci. My przecież ułamka w życiu nie widzieliśmy, co Olson.
W.R. z pewnością na oczy jej nie widział i żyje jak pączek w maśle, podobnie szarley czy Duch.

A pewność mamy, bo święcie wierzymy swoją rację

Może puściły ci mechanizmy racjonalizacji emocji, ale domyślam się że wraz z nimi chęć życia i szanowania cudzych poglądów.. jakoś tak zawsze ciut innych, niż nasze-swojskie i jedynie słuszne
Show must go on!

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
24-09-2016 17:39 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)
>> Pogarda do reszty wynika z automatyzmów, które sterują ludźmi
>Albo ze świadomiej chęci sprawiania sobie przyjemności przez wywyższanie się (gardzenie 'debilami').

Dobrze że niektórzy nie mają połączonych płuc z mózgiem bo by się udusili od tego jak myślą.
24-09-2016 19:39 
 0 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Pogarda do reszty wynika z automatyzmów, które sterują ludźmi
>Albo ze świadomiej chęci sprawiania sobie przyjemności przez wywyższanie się (gardzenie 'debilami').

Ty ignorancie, wydaje Ci sie cos, bo widocznie niewiele przezyles. Wierzysz w to co Ci przyjdzie do glowy, ale nie masz doswiadczenia potrzebnego do takich analiz. To nie zadna przyjemnosc, tylko pogarda. Jak typowy automat snujesz domysly oparte na prymitywnej projekcji. Nie zauwazyles, ze sam siebie traktuje w ten sam sposob?

>> musiałbyś mocno cierpieć, np musiałbyś się spotkać z bliskością śmierci,
>> albo leżeć kilka miesięcy w szpitalu w bólu, bez jedzenia, patrząc jak
>> ludzie umierają i nie wiedząc czy z tego wyjdziesz. Mi po takich
>> doświadczeniach puściły mechanizmy racjonalizacji emocji, a większość
>> je ma i tym gardzę
>No tak, co my-maluczcy 30-40-50-60 latkowie możemy wiedzieć o chorobie, przemijaniu, bólu, śmierci. My przecież ułamka w życiu nie widzieliśmy, co Olson.

To milczcie, bo wiek nic nie znaczy.

>W.R. z pewnością na oczy jej nie widział i żyje jak pączek w maśle, podobnie szarley czy Duch.
>A pewność mamy, bo święcie wierzymy swoją rację
>Może puściły ci mechanizmy racjonalizacji emocji, ale domyślam się że wraz z nimi chęć życia i szanowania cudzych poglądów.. jakoś tak zawsze ciut innych, niż nasze-swojskie i jedynie słuszne

Nie szanuje zaklamania Ty fideisto projektancie wierzacy w slusznosc swojej racji mimo braku argumentow, a jak bedzie trzeba to wszystko zracjonalizujesz teoriami z ksiazek jak schizol.
24-09-2016 23:52 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ty ignorancie, wydaje Ci sie cos, bo widocznie niewiele przezyles

Może i mocno dostałeś w kość od losu, ale nie wyciągnąłeś z tego ŻADNYCH wniosków, gdyż trzeba by choć na chwilę przestać być zagubionym.

> Wierzysz w to co Ci przyjdzie do glowy, ale nie masz doswiadczenia
> potrzebnego do takich analiz

Doświadczenia nie zdobywa się ślepym czuciem cierpienia, to trochę więcej niż 'logiczne' rozkminianie.

> Jak typowy automat snujesz domysly oparte na prymitywnej projekcji

Widzę z tym automatem zawsze można na ciebie liczyć. Kończą się argumenty, prawda?

> Nie zauwazyles, ze sam siebie traktuje w ten sam sposob?

I co chcesz tym udowodnić? Znakomita większość forumowiczów od miesięcy wie, z kim na do czynienia. Swoją drogą, skoro masz w otoczeniu ludzi mądrzejszych od nas, to zastanawiające co tu jeszcze robisz. Może pora wreszcie skonsumować swoją pogardę do końca. I się wynieść.

>To milczcie, bo wiek nic nie znaczy.

Tak, imć Olson ma tu nieustający głos, wszystkich innych rolą jest tylko podziwiać.
Większego idioty ze świecą szukać.

> Nie szanuje zaklamania Ty fideisto

Fideizm to również niezachwiana wiara we własną rację, co próbowano ci uświadamiać już niejednokrotnie, ale żyłka by pękła gdyby to się stało.

> projektancie wierzacy w slusznosc swojej racji

Tu wcale nie chodzi o to, czy mam rację, czy nie. Mnie to nie interesuje.
Po prostu niedobrze mi się robi od lektury prymitywnych pyskówek i sadzenia się gościa, który przez swoje cierpienie i tzw. mozolną 'logikę' wymyślił cały świat na nowo i innych chce chamsko pouczać.

> jak bedzie trzeba to wszystko zracjonalizujesz teoriami z ksiazek jak schizol

Spójrz lepiej w lusterko i może idź się bawić z Olsonami prim, bis itd. na jakie podwórko.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
25-09-2016 19:32 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>> Ty ignorancie, wydaje Ci sie cos, bo widocznie niewiele przezyles
>Może i mocno dostałeś w kość od losu, ale nie wyciągnąłeś z tego ŻADNYCH wniosków, gdyż trzeba by choć na chwilę przestać być zagubionym.

Oj, marna ucieczka. Nie wymażesz już tego, że napisałeś tak:

>Albo ze świadomiej chęci sprawiania sobie przyjemności przez wywyższanie się (gardzenie 'debilami').

To zdradza Twoją ignorancję i stereotypowe myślenie. Wydaje Ci się, że to takie przyjemne, bo nie wyobrażasz sobie tego co się dzieje gdy cierpienie prowadzi do przebudzenia. Myślisz nadal emocjonalnymi kategoriami, sprzed przebudzenia. Cokolwiek bym nie napisał to przefiltrujesz sobie przez te kategorie i będzie Ci się zdawało, że masz rację.

Cierpienie w pewnym momencie znika, zagubienie wraz z nim. Prymitywizmy, które próbujesz na mnie zaprojektować już się nie pojawiają, co wcale nie daje wysokiej samooceny. Niskiej też.

Ty natomiast nie wiesz jakie wnioski powinienem wyciągnąć, piszesz tylko coś co Ci się wydaje ze swojego ciasnego punkciku widzenia.

>Doświadczenia nie zdobywa się ślepym czuciem cierpienia, to trochę więcej niż 'logiczne' rozkminianie.

Oczywiście. A gdzieś pisałem inaczej? Jednak dopóki filtrujesz wszystko przez pryzmat swoich emocji nie będziesz potrafił skorzystać z żadnego doświadczenia, a Twoje obserwacje będą wypaczone. Głębokie cierpienie uczy, ale gdy się tak cierpi dokonywanie analiz nie jest dobrym pomysłem.

>> Jak typowy automat snujesz domysly oparte na prymitywnej projekcji
>Widzę z tym automatem zawsze można na ciebie liczyć. Kończą się argumenty, prawda?

Nieprawda. To, że reagujesz jak automat to kolejny argument, ale widzę, że Tobie się już dawno skończyły, a właściwie to nigdy ich nie miałeś w dyskusji na ten temat.

>> Nie zauwazyles, ze sam siebie traktuje w ten sam sposob?
>I co chcesz tym udowodnić?

Niczego nie udowadniam, tylko przypominam Ci o fakcie, który ignorujesz. Przez to Twoje obserwacje nie będą trafne, starasz się zniekształcić mój obraz, bo coś w moich wpisach Cię wkurzyło, a z tego poziomu możesz jedynie zagrać w kotka i myszkę i przegrać.

>Znakomita większość forumowiczów od miesięcy wie, z kim na do czynienia.

Nie interesuje mnie większość, tylko ci mądrzy użytkownicy. Większością kierują prymitywne mechanizmy, o których wiele razy pisałem i co udowadniam w wielu tego typu potyczkach słownych.

>Swoją drogą, skoro masz w otoczeniu ludzi mądrzejszych od nas, to zastanawiające co tu jeszcze robisz.

Od Ciebie i kilku innych, ale na pewno nie od każdego na forum. Ja się za mądrego nie uważam, a wytykam jedynie oczywistą głupotę i ślepe mechanizmy.

>Może pora wreszcie skonsumować swoją pogardę do końca. I się wynieść.

Nie będziesz mi dyktował kiedy mam się wynieść.

>Tak, imć Olson ma tu nieustający głos, wszystkich innych rolą jest tylko podziwiać.

To już Ty sobie dopowiedziałeś. Ja nie pisałem o żadnym podziwie, nie piszę nic co świadczyłoby o wywyższaniu się. Wręcz przeciwnie, napisałem tu o sobie takie rzeczy, które świadczą o tym, że jest zupełnie inaczej, ale plebs z reguły myśli dychotomicznymi kategoriami "skoro krytykuje to się wywyższa" (beka z tego podejścia, bo jest skrajnie głupie), "skoro nienawidzi i gardzi to jest frustratem z niską samooceną" (jeszcze głupsze stwierdzenie).

>Większego idioty ze świecą szukać.

Nerwy puszczają, argumenty się kończą. Idź lepiej podyskutuj z Krystkonem.

>Fideizm to również niezachwiana wiara we własną rację, co próbowano ci uświadamiać już niejednokrotnie, ale żyłka by pękła gdyby to się stało.

I nie zauważyłeś, że krytykuję ludzi ślepo wierzących we własną rację. Przerażające jest to, że ludzie często nie potrafią nawet czytać ze zrozumieniem, a gdy proszę o jakieś argumenty to padają takie stwierdzenia jak to, świadczące o bezsilności rozmówcy i o jego bezkrytycznej wierze we własną rację.

>> projektancie wierzacy w slusznosc swojej racji
>Tu wcale nie chodzi o to, czy mam rację, czy nie. Mnie to nie interesuje.

Jasne, projekcje jakie tu przedstawiasz świadczą o czymś zupełnie innym. Przeczytaj sobie swoje zdanie, które zacytowałem wcześniej.

>Po prostu niedobrze mi się robi od lektury prymitywnych pyskówek i sadzenia się gościa, który przez swoje cierpienie i tzw. mozolną 'logikę' wymyślił cały świat na nowo i innych chce chamsko pouczać.

Niczego nie wymyśliłem na nowo, tylko besztam zakłamanych ludzi, którymi kierują prymitywne mechanizmy. Tu tylko argumenty mogą zadziałać, ale jakoś rozmówcy zazwyczaj nie kwapią się do tego żeby ich używać, co świadczy o tym, że często trafiam w sedno. I wcale mnie to nie cieszy.

>> jak bedzie trzeba to wszystko zracjonalizujesz teoriami z ksiazek jak schizol
>Spójrz lepiej w lusterko i może idź się bawić z Olsonami prim, bis itd. na jakie podwórko.

Olson prim by mi na starcie pocisnął, Olson bis by się z tym pociskiem zgodził, a Olson zabrałby się za zmianę tych cech, za które był pocisk. Wszystko poparte merytorycznymi argumentami, a gdy któryś Olson by się pomylił, to przyznałby się do błędu. Niestety po większości ludzi nie można się tego spodziewać, a Ty i tak dorabiasz sobie racjonalizacje, które z logiką i prawdą nie mają nic wspólnego.
monika_b_k (80 punktów)
Wszystkie religie mają identyczną wartość. Nie widzę powodu aby którąkolwiek traktować inaczej niż pozostałe. Nie ma religii lepszych i gorszych czy mądrzejszych i głupszych.
To chyba oczywiste, że ich wyznawcy są przekonani o dokonaniu właściwego wyboru. Nie ma potrzeby obrażania kogokolwiek.
23-10-2016 11:17 
 Ocena 2 na 2
Pan Leming (674 punktów)
>ich wyznawcy są przekonani o dokonaniu właściwego wyboru.
Tyle, że nie dokonują wyboru. Większość sądzi, że ich wierzenia są prawdziwe jedynie z powodu urodzenia się w odpowiednim miejscu i czasie. Reszta musi się mylić. Jedynie "przechrzty" dokonują pewnego "wyboru" pomiędzy rodzimą, a inną religią, wiodącą na danej szerokości geograficznej, którą np. wyznaje partner. Niektórzy zdają się sądzić, że bardziej rozprzestrzenione religie są właśnie lepsze, bliższe prawdy od setek tysięcy innych o których nawet nie słyszeli. Nie warto piętnować takiego zadufania?


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
25-10-2016 08:36 
 Ocena 4 na 4
monika_b_k (80 punktów)

>Tyle, że nie dokonują wyboru. Większość sądzi, że ich wierzenia są prawdziwe jedynie z powodu urodzenia się w odpowiednim miejscu i czasie. Reszta musi się mylić. >

A to zależy z czyjego punktu widzenia. Na przykład Japończycy potrafią jednego dnia iść do świątyni shinto innego do buddyjskiej, a w niedziele może do kościoła. Im nie przeszkadza wierzy w trzy religie na raz. Podobnie protestanci, jednego dnia potrafią iść do zielonoświątkowców a innego do luteran.
Rozumiem, że patrzysz jak by patrzył katolik. U nas się dziedziczy religie. Zresztą nie tylko u nas. Masz rację. Jest częścią kultury, jak przyzwyczajenia gastronomiczne. Większość lubi bigos bo je od dzieciństwa, albo piwo bo wszyscy piją. Nie widzą najmniejszego powodu by poddawać to pod dyskusję. Może Ty sam tego nie poddajesz pod dyskusję (o ile lubisz piwo). Może też uważasz, że to najfajniejszy napój na świecie. I to wszystko tylko z tego powodu, że się urodziłeś w odpowiednim miejscu i czasie.
25-10-2016 20:14 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
> Na przykład Japończycy potrafią jednego dnia iść do świątyni shinto innego do buddyjskiej, a w niedziele może do kościoła. (...). Podobnie protestanci, jednego dnia potrafią iść do zielonoświątkowców a innego do luteran.

I mi się to często zdarza.
Bardzo często mnie wzywają: "Przyjdź, panie..."

Drobner, elektryk, ale nie Prezydent. I nie Japończyk...
25-10-2016 09:40Nie na temat 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Wszystkie religie mają identyczną wartość. Nie widzę powodu aby którąkolwiek traktować inaczej niż pozostałe.
Tak było przed Religią Prawdy:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
25-10-2016 13:07 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>"Nie na temat"

Ależ olsonie drogi!
Nie widzisz najprostszych rzeczy!

Przecież wobec wpisu Ducha, to Twój wątek jest "Nie na temat".

Taka prawda...

Drobner, off-topic in re
25-10-2016 18:04 
 Ocena 2 na 2
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>>Wszystkie religie mają identyczną wartość. Nie widzę powodu aby którąkolwiek traktować inaczej niż pozostałe.
>Tak było przed Religią Prawdy:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262

Duchu załóżmy że celem Religi jest zbawienie, jakiż Bóg musiałby być okrutny gdyby tak niszowa nieznana i nie popularna teraz i w ogóle była jedyną drogą do niego?
25-10-2016 20:05 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>Wszystkie religie mają identyczną wartość. Nie widzę powodu aby którąkolwiek traktować inaczej niż pozostałe.
>>Tak było przed Religią Prawdy:
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262
>Duchu załóżmy że celem Religi jest zbawienie, jakiż Bóg musiałby być okrutny gdyby tak niszowa nieznana i nie popularna teraz i w ogóle była jedyną drogą do niego?
Religia Prawdy nie jest jedyną drogą do Boga, drogą do Boga jest Miłość. Religia Prawdy zamknęła, podsumowała wszystkie religie, całą drogę duchową ludzkości sprowadziła do jednego dogmatu - Prawdą Jest Miłość. Każdy człowiek idzie własną ścieżką przez życie, jeśli idzie ścieżką Miłości zbawia, wybawia Świat od obojętności, kłamstwa, zła. Są dwa rodzaje zbawienia - zbawienie, wybawienie, uwolnienie Świata od zła i zbawienie indywidualne. To drugie jest kwestią wiary, bo nie wiadomo czy Bóg istnieje.
Bez znaczenia jest co się stanie z Religią Prawdy, czy pozostanie niszową, czy nie, ważne jest tylko aby przesłanie; ABSOLUTNĄ PRAWDĄ JEST MIŁOŚĆ weszło do umysłów ludzi, było nauczane od kołyski, bo to jedyna droga do zbawienia Świata, uwolnienia go od kłamstwa, pogardy, obłudy, obojętności...

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
25-10-2016 20:11 
 0 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
I to pisze jeden z najbardziej zakłamanych forumowiczów, który uśmiercił prawdę tak, że został z niej jedynie duch.
25-10-2016 20:38 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
#1
>... jeśli idzie ścieżką Miłości zbawia, wybawia Świat od obojętności, kłamstwa, zła.

>... to jedyna droga do zbawienia Świata, uwolnienia go od kłamstwa, pogardy, obłudy, obojętności...

A czemuż to należy 'uwalniać' Świat od obojętności, kłamstwa, zła, pogardy, obłudy'?
Skoro: Cytat:, to owo 'uwalnianie' będzie oczywistym zubożeniem 'kulki'.
Będzie niszczeniem 'dzieła kulki', która przecież: Cytat:
...nie była tylko kulką bezmyślnej energii, ale, że w tej energii była nieskończenie inteligentna świadomość, która wiedziała, co stwarza.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,648559#w648574

Jakże to tak demolować 'świadomy zamiar nieskończenie inteligentnej świadomości'?

#2
>... ważne jest tylko aby przesłanie; ABSOLUTNĄ PRAWDĄ JEST MIŁOŚĆ weszło do umysłów ludzi, było nauczane od kołyski...

a) Nad wyraz oryginalna metoda. Unikatowa. Jedyna.
'' Duchu za kreatywność!
b) A metoda dobrana odpowiednio do proponowanych 'treści Religii Prawdy'.
Ludzie 'poza kołyską' są na ogół na takim poziomie rozwoju intelektualnego, że nie percepują narracji bajek i religii jako rzeczywistość.
A w oddziaływaniach na logicznie myślących ludzi Duch 'cóś' słabiutki, cieniutki, nieporadny...

Drobner, logiczno-metodologiczny.
25-10-2016 22:12 
 Ocena 1 na 1
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>Drobner, logiczno-metodologiczny.

drobner prawda jest niezaprzeczalna i autonomiczna od wywodów, wniosków, prawd.

bo inaczej przyjmując odpowiednią argumentacje można przekonać nas do kłamstwa i powiedzieć, że jest prawdą.

prawdy nie trzeba dowodzić, udowadniać, jest to bezcelowe i niepotrzebne. w taki sposób można tylko ją podważyć - pozornie.

i tu rodzi się pytanie jak rozpoznać prawdę?

załóżmy że jesteśmy kosmitą i przychodzimy pierwszy raz na planetę ziemia.
naszym zadaniem jest rozpoznać które z warzyw jest które. Mamy pietruszkę, paprykę i jabłko. Zaznaczyłem na wstępie, że jesteśmy kosmitą, bo nie rozpoznajemy czym jest kształt, kolor, długość. Znaczy widzimy, że owe warzywa się różnią jednak nie jest to dla nas zrozumiałe ponieważ nie zostało to zapisane w naszym systemie pojęciowym.
Czy i jak kosmita czyli ty mógłbym rozpoznać samodzielnie bez żadnej podpowiedzi czy pomocy, które z warzy jest które. Dostajemy tylko informacje, że to są te trzy warzywa i wiemy że są różne, ale nie wiemy jak.

czy logika to narzędzie, które umożliwia nam poznanie?
25-10-2016 22:57 
 Ocena 3 na 5
Drobner (19539 punktów)
#1
>... prawda jest... autonomiczna od... prawd.

To nieroztropne, wyczerpać zasoby debilizmu od razu na początku.
Z czego będziesz czerpał dalej?
Z pustego...
Ale widać, że to było puste już od początku

#2
>bo inaczej przyjmując odpowiednią argumentacje można przekonać nas do kłamstwa i powiedzieć, że jest prawdą.

Oszustów jest wielu.
Ot, choćby Duch Prawdy...
Czy też PrawdziwaPrawda... (Pamiętasz jeszcze to jedno z Twoich wcieleń?)

#3
>prawdy nie trzeba dowodzić, udowadniać

Aha! Wystarczy, że Ty powiesz, że "to a to" jest prawdą?
Patrz #2.
Przykro mi: tak głupi oszuści nie odnoszą sukcesów.

#4
>załóżmy że jesteśmy kosmitą...

Nikt tego nie zakłada.
Bo wiemy, że jesteście kosmitą. Wszyscy, ile was się tam mieści w handzlikowej głowie.

#5
>... rozpoznać które z warzyw jest które. Mamy pietruszkę, paprykę i jabłko.

Oczywiście, że jabłko to najsmaczniejsze warzywo.
A najlepszym owocem jest kartofel na surowo. Popijany mlekiem prosto od byka.

#6
>... które z warzy jest które...

Zapytaj Ducha Prawdy.
On głosi: Cytat:
... znam odpowiedzi na wszystkie pytania.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,679221#w679851

O wszystko jego pytaj. Na pewno Ci odpowie... W końcu kolegujecie się, nie?
=====
#7
Moje obawy z #1 okazały się być zdecydowanie przedwczesne i bezpodstawne.
Niezgłębione i niewyczerpalne są oceany kretyństwa...

Drobner, ledwie utrzymujący się na powierzchni...
26-10-2016 01:56 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>drobner prawda jest niezaprzeczalna i autonomiczna od wywodów, wniosków, prawd.
>bo inaczej przyjmując odpowiednią argumentacje można przekonać nas do kłamstwa i powiedzieć, że jest prawdą.

No właśnie tak jak Ty robisz można zrównać kłamstwo z prawdą i nie trzeba nic udowadniać. Po to są wnioski i wywody żeby zweryfikować czy coś jest prawdą. Ja z przerażeniem stwierdziłem kiedyś, że ludzie nie rozumieją podstawowej retoryki. Poczytałem sobie o mózgu, zrozumiałem jak to wygląda, że za ludzi myślą automatycznie ich emocje i ci, którzy nimi manipulują.

>prawdy nie trzeba dowodzić, udowadniać, jest to bezcelowe i niepotrzebne. w taki sposób można tylko ją podważyć - pozornie.

To już nie jest śmieszne.

>i tu rodzi się pytanie jak rozpoznać prawdę?

Najlepiej językiem po smaku. Jak ch... i chce się rzygać to właśnie jest to prawda.

>załóżmy że jesteśmy kosmitą

Od razu w trzech osobach?

>i przychodzimy pierwszy raz na planetę ziemia.

Ja bym wtedy ulepił sobie z niej kulkę i pstryknął palcem.

>naszym zadaniem jest rozpoznać które z warzyw jest które. Mamy pietruszkę, paprykę i jabłko. Zaznaczyłem na wstępie, że jesteśmy kosmitą, bo nie rozpoznajemy czym jest kształt, kolor, długość. Znaczy widzimy, że owe warzywa się różnią jednak nie jest to dla nas zrozumiałe ponieważ nie zostało to zapisane w naszym systemie pojęciowym.
>Czy i jak kosmita czyli ty mógłbym rozpoznać samodzielnie bez żadnej podpowiedzi czy pomocy, które z warzy jest które. Dostajemy tylko informacje, że to są te trzy warzywa i wiemy że są różne, ale nie wiemy jak.
>czy logika to narzędzie, które umożliwia nam poznanie?
>

Tak. Coś takiego jak pietruszka, papryka czy jabłko to właśnie właściwości. Opisujesz różne cechy, które postrzegasz i nadajesz im jakąś nazwę, jakbyś tworzył skrót na pulpicie. Inni ludzie nas w miarę rozumieją, bo posługują się tymi samymi słowami w stosunku do tych samych podobnie postrzeganych obiektów. Gdzie tu problem?
28-10-2016 04:28 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>i tu rodzi się pytanie jak rozpoznać prawdę?
>załóżmy że jesteśmy kosmitą i przychodzimy pierwszy raz na planetę ziemia.
>naszym zadaniem jest rozpoznać które z warzyw jest które. Mamy pietruszkę, paprykę i jabłko. Zaznaczyłem na wstępie, że jesteśmy kosmitą, bo nie rozpoznajemy czym jest kształt, kolor, długość. Znaczy widzimy, że owe warzywa się różnią jednak nie jest to dla nas zrozumiałe ponieważ nie zostało to zapisane w naszym systemie pojęciowym.
>Czy i jak kosmita czyli ty mógłbym rozpoznać samodzielnie bez żadnej podpowiedzi czy pomocy, które z warzy jest które. Dostajemy tylko informacje, że to są te trzy warzywa i wiemy że są różne, ale nie wiemy jak.
>czy logika to narzędzie, które umożliwia nam poznanie?
...poznanie to nie to samo co Poznanie..., wiedza materialna to nie to samo co Prawda Absolutna..., materia to nie Psychika..., swoją wiedzę o materii potocznie nazywacie prawdą..., natomiast Prawda ma wymiar duchowy...
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-10-2016 11:48 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>...poznanie to nie to samo co Poznanie...

Pisze się Poznań.

>wiedza materialna to nie to samo co Prawda Absolutna...

Tak, człowiek nie ma dostępu do żadnej prawdy absolutnej. Ten kto mówi, że ją zna, ten jest kłamcą i gdybym był dyktatorem to takich podludzi wysyłało by się do łagrów.

>materia to nie Psychika...

Psychika bierze się z materii.

>swoją wiedzę o materii potocznie nazywacie prawdą..., natomiast Prawda ma wymiar duchowy...

W sensie, że nie żyje? Wielka litera bo to jakaś ksywa, albo imię?
28-10-2016 20:08 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>...poznanie to nie to samo co Poznanie...
>Pisze się Poznań.
Są dwie drogi, jedna do poznania, druga do Poznania..., a dla olsona trzecia:
www.mikola(*)lony-drogowy-znak-57277414.jpg
>>wiedza materialna to nie to samo co Prawda Absolutna...
>Tak, człowiek nie ma dostępu do żadnej prawdy absolutnej. Ten kto mówi, że ją zna, ten jest kłamcą i gdybym był dyktatorem to takich podludzi wysyłało by się do łagrów.
Ani przez chwilę w to nie wątpiłem... Stalin - Putin - olson...
>>materia to nie Psychika...
>Psychika bierze się z materii.
Program bierze się z telewizora.
>>swoją wiedzę o materii potocznie nazywacie prawdą..., natomiast Prawda ma wymiar duchowy...
>W sensie, że nie żyje? Wielka litera bo to jakaś ksywa, albo imię?
W sensie, że wiedza dotyczy materii, a Prawda jest niematerialna...,
ale dla olsona-dyktatora-człowieka (nie mylić z podludźmi trzeciego sortu), który ma swoją trzecią drogę do Poznania to za trudne do pojęcia.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-10-2016 22:38 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>...poznanie to nie to samo co Poznanie...
>>Pisze się Poznań.
>Są dwie drogi, jedna do poznania, druga do Poznania..., a dla olsona trzecia:
>www.mikola(*)lony-drogowy-znak-57277414.jpg

Co za bzdury. To o czym piszesz jest bez sensu. Nie poznanie, tylko Poznanie. I prawda duchowa, eee tzn Prawda Duchowa to Miłość. Taaa, to jest Dobre.

Czyli masz jakiś zbiór, w którym wszystko nawzajem wynika z siebie. Dobro z Miłości, Miłość z Dobra, Dobro z Boga, Bóg z Dobra, Bóg z Miłości itd.

No super, świetnie zbudowane dogmaty, to teraz dawaj dla każdego definicję.

>>Tak, człowiek nie ma dostępu do żadnej prawdy absolutnej. Ten kto mówi, że ją zna, ten jest kłamcą i gdybym był dyktatorem to takich podludzi wysyłało by się do łagrów.
>Ani przez chwilę w to nie wątpiłem... Stalin - Putin - olson...

Raczej Stalin, Putin, Duch Prawdy - każdy taki ważny i myśli, że ma rację. I co, bezkarnie można kłamać? A może i zabijać, ale zabijanie zabójcy jest złe? Widzisz, wszystko na odwrót, bo nie myślisz, tylko czujesz to samo co w wieku 10 lat.

>>>materia to nie Psychika...
>>Psychika bierze się z materii.
>Program bierze się z telewizora.

Brak analogii. Psychika to wytwór fizycznego ciała zwierzęcia homo sapiens. Program bierze się właśnie z psychiki, a telewizor służy tylko do wyświetlania go. Do telewizora można porównać świadomość - przestrzeń, na którym wyświetlają się dane i coś co odbiera bodźce, myśli, emocje, decyzje, czyli Ty.

>>>swoją wiedzę o materii potocznie nazywacie prawdą..., natomiast Prawda ma wymiar duchowy...
>>W sensie, że nie żyje? Wielka litera bo to jakaś ksywa, albo imię?
>W sensie, że wiedza dotyczy materii, a Prawda jest niematerialna...

Tu tworzysz swoją własną definicję prawdy, eee Prawdy. Nazwij to może "kolpo", albo "bumbumrum" bo słowo "prawda" ma już inne znaczenie.

>ale dla olsona-dyktatora-człowieka (nie mylić z podludźmi trzeciego sortu), który ma swoją trzecią drogę do Poznania to za trudne do pojęcia.

Świetny argument. Bozia patrzy i płacze... ze śmiechu.
29-10-2016 14:28 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Są dwie drogi, jedna do poznania, druga do Poznania..., a dla olsona trzecia:
>>www.mikola(*)lony-drogowy-znak-57277414.jpg
>Co za bzdury. To o czym piszesz jest bez sensu. Nie poznanie, tylko Poznanie. I prawda duchowa, eee tzn Prawda Duchowa to Miłość. Taaa, to jest Dobre.
Zaplątałeś się jak zwykle, ale to dlatego, że jesteś na niewłaściwej drodze...
>Czyli masz jakiś zbiór, w którym wszystko nawzajem wynika z siebie. Dobro z Miłości, Miłość z Dobra, Dobro z Boga, Bóg z Dobra, Bóg z Miłości itd.
To Twój zbiór, mój jest racjonalny: Dobro z Miłości, a Bóg jest kwestią wiary.
>No super, świetnie zbudowane dogmaty, to teraz dawaj dla każdego definicję.
Jakie sobie dogmaty zbudowałeś, takie sam sobie zdefiniuj.
>>>Tak, człowiek nie ma dostępu do żadnej prawdy absolutnej. Ten kto mówi, że ją zna, ten jest kłamcą i gdybym był dyktatorem to takich podludzi wysyłało by się do łagrów.
>>Ani przez chwilę w to nie wątpiłem... Stalin - Putin - olson...
>Raczej Stalin, Putin, Duch Prawdy
Ja nie nazywam ludzi podludźmi i nie wysyłam do łagrów.
>- każdy taki ważny i myśli, że ma rację. I co, bezkarnie można kłamać? A może i zabijać, ale zabijanie zabójcy jest złe?
Nie jest złe, jeśli nie ma innego wyjścia trzeba zabić zabójcę.
>Widzisz, wszystko na odwrót,
Jesteś okulistą?
>bo nie myślisz,
Jesteś psychiatrą?
>tylko czujesz to samo co w wieku 10 lat.
Jesteś pediatrą? Jakieś badania prowadziłeś co czułem w wieku 10 lat? Przedstaw wyniki!
>>>>materia to nie Psychika...
>>>Psychika bierze się z materii.
>>Program bierze się z telewizora.
>Brak analogii. Psychika to wytwór fizycznego ciała zwierzęcia homo sapiens. Program bierze się właśnie z psychiki, a telewizor służy tylko do wyświetlania go. Do telewizora można porównać świadomość - przestrzeń, na którym wyświetlają się dane i coś co odbiera bodźce, myśli, emocje, decyzje, czyli Ty.
Udowodnij, że ciało fizyczne nie służy do realizowania programu Boga!
>>>>swoją wiedzę o materii potocznie nazywacie prawdą..., natomiast Prawda ma wymiar duchowy...
>>>W sensie, że nie żyje? Wielka litera bo to jakaś ksywa, albo imię?
>>W sensie, że wiedza dotyczy materii, a Prawda jest niematerialna...
>Tu tworzysz swoją własną definicję prawdy, eee Prawdy. Nazwij to może "kolpo", albo "bumbumrum" bo słowo "prawda" ma już inne znaczenie.
Inne dla Ciebie, wg mnie błędne, dlatego zdefiniowałem Prawdę duchową, żeby ją odróżnić od "prawd" materialnych, które są tylko wiedzą uważaną za prawdziwą, a ta jak wiadomo zmienna jest, więc nazywanie ją prawdą jest wielkim nadużyciem. Wciąż błędnie jest nazywana prawdą, zmieniają ją nowe odkrycia, dezawuując dotychczasową prawdę... i tak to leci, ludzie szukają tej "prawdy" od tysięcy lat...
>>ale dla olsona-dyktatora-człowieka (nie mylić z podludźmi trzeciego sortu), który ma swoją trzecią drogę do Poznania to za trudne do pojęcia.
>Świetny argument. Bozia patrzy i płacze... ze śmiechu.
No tak, Bozia zaobserwowana przez olsona...

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
29-10-2016 16:13 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Są dwie drogi, jedna do poznania, druga do Poznania..., a dla olsona trzecia:
>>>www.mikola(*)lony-drogowy-znak-57277414.jpg
>>Co za bzdury. To o czym piszesz jest bez sensu. Nie poznanie, tylko Poznanie. I prawda duchowa, eee tzn Prawda Duchowa to Miłość. Taaa, to jest Dobre.
>Zaplątałeś się jak zwykle, ale to dlatego, że jesteś na niewłaściwej drodze...

Mój argument to było 1:0, a Twój brak argumentu w odpowiedzi to już 2:0.

>>Czyli masz jakiś zbiór, w którym wszystko nawzajem wynika z siebie. Dobro z Miłości, Miłość z Dobra, Dobro z Boga, Bóg z Dobra, Bóg z Miłości itd.
>To Twój zbiór, mój jest racjonalny: Dobro z Miłości, a Bóg jest kwestią wiary.

3:0 i 4:0

>>No super, świetnie zbudowane dogmaty, to teraz dawaj dla każdego definicję.
>Jakie sobie dogmaty zbudowałeś, takie sam sobie zdefiniuj.

5:0 i 6:0

Ja nie budowałem żadnych dogmatów, tylko proszę o wyjaśnienie Twoich, a Ty uciekasz od odpowiedzi nie po raz pierwszy.

>>>>Tak, człowiek nie ma dostępu do żadnej prawdy absolutnej. Ten kto mówi, że ją zna, ten jest kłamcą i gdybym był dyktatorem to takich podludzi wysyłało by się do łagrów.
>>>Ani przez chwilę w to nie wątpiłem... Stalin - Putin - olson...
>>Raczej Stalin, Putin, Duch Prawdy
>Ja nie nazywam ludzi podludźmi i nie wysyłam do łagrów.

Ja też. Nazywam tylko podludzi podludźmi i gdybym był dyktatorem to wysyłałbym do łagrów każde zakłamane ścierwo, któremu wydaje się, że głosi jakąś "prawdę absolutną". Jedyną dostępną nam prawdą absolutną jest fakt, że nie mamy do żadnej dostępu (poza tą jedną i jej logicznymi powiązaniami).

>>- każdy taki ważny i myśli, że ma rację. I co, bezkarnie można kłamać? A może i zabijać, ale zabijanie zabójcy jest złe?
>Nie jest złe, jeśli nie ma innego wyjścia trzeba zabić zabójcę.

I unieszkodliwić zakłamanych, oddzielając ich od reszty społeczeństwa.

>>Widzisz, wszystko na odwrót,
>Jesteś okulistą?

A Ty okultystą?

>>bo nie myślisz,
>Jesteś psychiatrą?

Nie, ale stwierdzam fakt, że nie myślisz. O, kolejna prawda absolutna się tu pojawia, ale to raczej nic znaczącego.

>>tylko czujesz to samo co w wieku 10 lat.
>Jesteś pediatrą? Jakieś badania prowadziłeś co czułem w wieku 10 lat? Przedstaw wyniki!

Po prostu zatrzymałeś się na pewnym etapie rozwoju.

>>>>>materia to nie Psychika...
>>>>Psychika bierze się z materii.
>>>Program bierze się z telewizora.
>>Brak analogii. Psychika to wytwór fizycznego ciała zwierzęcia homo sapiens. Program bierze się właśnie z psychiki, a telewizor służy tylko do wyświetlania go. Do telewizora można porównać świadomość - przestrzeń, na którym wyświetlają się dane i coś co odbiera bodźce, myśli, emocje, decyzje, czyli Ty.
>Udowodnij, że ciało fizyczne nie służy do realizowania programu Boga!

Dobrze, pod warunkiem, że udowodnisz, że nie jesteś kanibalem zjadającym ludzi, wypruwającym im organy i że nie gwałcisz małych dzieci łyżką stołową. Przy okazji udowodnij, że Twój mózg nie jest sterowany przez Reptilian. Czekam na te fascynujące wywody

>>>>>swoją wiedzę o materii potocznie nazywacie prawdą..., natomiast Prawda ma wymiar duchowy...
>>>>W sensie, że nie żyje? Wielka litera bo to jakaś ksywa, albo imię?
>>>W sensie, że wiedza dotyczy materii, a Prawda jest niematerialna...
>>Tu tworzysz swoją własną definicję prawdy, eee Prawdy. Nazwij to może "kolpo", albo "bumbumrum" bo słowo "prawda" ma już inne znaczenie.
>Inne dla Ciebie, wg mnie błędne, dlatego zdefiniowałem Prawdę duchową, żeby ją odróżnić od "prawd" materialnych, które są tylko wiedzą uważaną za prawdziwą, a ta jak wiadomo zmienna jest, więc nazywanie ją prawdą jest wielkim nadużyciem. Wciąż błędnie jest nazywana prawdą, zmieniają ją nowe odkrycia, dezawuując dotychczasową prawdę... i tak to leci, ludzie szukają tej "prawdy" od tysięcy lat...

Są różne prawdy. Ty piszesz, że wiedza naukowa nie jest prawdą absolutną, ontologiczną i dlatego wprowadzasz swoją własną "prawdę", która jest konfabulacją chorego umysłu. Jesteś ciężko chory psychicznie i to przestaje być zabawne. Twoje konfabulacje tym bardziej nie mogą być nazwane prawdą.

>>>ale dla olsona-dyktatora-człowieka (nie mylić z podludźmi trzeciego sortu), który ma swoją trzecią drogę do Poznania to za trudne do pojęcia.
>>Świetny argument. Bozia patrzy i płacze... ze śmiechu.
>No tak, Bozia zaobserwowana przez olsona...

Przez Ducha Prawdy, który jest jedyną oświeconą osobą na świecie i ma dostęp do prawdy duchowej xD

Taki pogrom, że zapomniałem liczyć po kilku bramkach.
28-10-2016 06:15 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>... drogą do Boga jest Miłość.

#1
Zatem, żeby mieć jakąkolwiek szansę, by dojść do 'Boga', uprzednio trzeba dysponować 'Miłością'.

#2
Lecz gdzie indziej Duch głosi: Cytat:

#3
Więc, by dojść do 'Boga', uprzednio trzeba dysponować 'Bogiem'.

=====

#4
a) lecz jeśli się już uprzednio dysponuje 'Bogiem', to po co szukać, po co ruszać w "drogę prowadzącą do 'Boga'"?
b) a jeśli się 'Boga' jeszcze 'nie ma', to 'Miłości' też się jeszcze 'nie ma', 'nie ma' się więc jeszcze "drogi do 'Boga'".
Którędy zatem iść? I dokąd?

Drobner, z labiryntu
Drobner (19539 punktów)
handzlikowi nie odpowiesz, Duchu?
Nieladnie tak traktować swoich kolegów!

Drobner, grzecznościowy
25-10-2016 18:35 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>Wszystkie religie mają identyczną wartość. Nie widzę powodu aby którąkolwiek traktować inaczej niż pozostałe.
>Tak było przed Religią Prawdy:

#1
Zaiste!
Tu muszę się zgodzić z Duchem!
Religia Prawdy jest najlepsza!

To Najprawdziwsza Prawda jest!
Wszelako w pewnej specyficznej hierarchii:
Cytat:
"Każda religia jest dobra, ale najgłupsza jest najlepsza"
papież Aleksander VI (1431 - 1503)

#2
Znając Twój zapał, nie wątpię, że będziesz udatnie 'ulepszał' swoją, już i tak 'najlepszą' Religię.

#3
Albo wymyślisz całkiem nową, 'jeszcze bardziej najlepszą'.

Drobner, kciuki trzymający
25-10-2016 20:01 
 Ocena 4 na 4
monika_b_k (80 punktów)
>>Wszystkie religie mają identyczną wartość. Nie widzę powodu aby którąkolwiek traktować inaczej niż pozostałe.
>Tak było przed Religią Prawdy:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262>

Może jestem nieuważną czytelniczką, ale nie mogę za bardzo zrozumieć jaką funkcję w tej religii pełni Bóg? Tylko figuranta?
26-10-2016 03:43 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>Wszystkie religie mają identyczną wartość. Nie widzę powodu aby którąkolwiek traktować inaczej niż pozostałe.
>>Tak było przed Religią Prawdy:
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262
>Może jestem nieuważną czytelniczką, ale nie mogę za bardzo zrozumieć jaką funkcję w tej religii pełni Bóg? Tylko figuranta?
Elementem łączącym wyznawców Religii Prawdy nie jest Bóg, lecz Miłość. Dla wyznawców wierzących Bóg pełni funkcję Stwórcy Świata, dla niewierzących żadnej.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,723264#w726708

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-10-2016 05:16 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>>Może jestem nieuważną czytelniczką, ale nie mogę za bardzo zrozumieć jaką funkcję w tej religii pełni Bóg? Tylko figuranta?
>Elementem łączącym wyznawców Religii Prawdy nie jest Bóg, lecz Miłość. Dla wyznawców wierzących Bóg pełni funkcję Stwórcy Świata, dla niewierzących żadnej.

#1
Czyli: dla wyznawców niewierzących 'Miłość' pełni jakieś funkcje, a 'Bóg' nie pełni żadnej funkcji.
To wystarczająco rozróżnia te dwa 'byty'. Więc nie są tożsame.
Tymczasem Duch po wielekroć twierdzi: Cytat:
Jak zatem 'Bóg' utożsamiany z 'Miłością' jednocześnie pełni jakieś funkcje (jako 'Miłość') i jednocześnie nie pełni żadnej funkcji?

#2
"Bóg jest Miłością" - twierdzi Duch.
A gdzie indziej głosi: Cytat:
Bóg jest kwestią wiary, nie wiadomo czy istnieje, a Miłość bezinteresowna istnieje...
www.racjonalista.pl/forum.php/s,671893#w671985

Jak zatem 'Bóg' utożsamiany z 'Miłością' jednocześnie istnieje (jako 'Miłość') i jednocześnie nie wiadomo czy istnieje (jako 'Bóg')?

#3
> Dla wyznawców wierzących Bóg pełni funkcję Stwórcy Świata, dla niewierzących żadnej.

A dla 'wyznawców niewierzących' to skąd wziął się świat?
Jakże to tak: bez Stwórcy sobie powstał?

I dla 'wyznawców niewierzących w 'Boga' to skąd wzięła się 'Miłość bezinteresowna'?
Niestworzona taka sobie istnieje i hasa po Wszechświecie?
Byłabyż wcześniejsza od 'Boga'? Niezależna od 'Boga'? Jakże to tak?

Drobner, Jedyną Bziąździułką jest Absolutny Brążkulec.
26-10-2016 21:25 
 Ocena 1 na 1
monika_b_k (80 punktów)
>Elementem łączącym wyznawców Religii Prawdy nie jest Bóg, lecz Miłość. Dla wyznawców wierzących Bóg pełni funkcję Stwórcy Świata, dla niewierzących żadnej.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,723264#w726708

Dla wierzących źródłem jednej jedynej prawdy jest sam Bóg.
Dla niewierzącym natomiast co miałoby być źródłem prawy?
Oni mogą polegać tylko na sobie, a więc będziesz musiał im ją udowodnić, bez powoływania się na jakikolwiek dogmat. Jesteś w stanie to zrobić?
26-10-2016 22:23 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,723264#w726708
>Dla wierzących źródłem jednej jedynej prawdy jest sam Bóg.
>Dla niewierzącym natomiast co miałoby być źródłem prawy?
Serce i Umysł.
>Oni mogą polegać tylko na sobie, a więc będziesz musiał im ją udowodnić, bez powoływania się na jakikolwiek dogmat. Jesteś w stanie to zrobić?
Definicja w jasny sposób wyraża, że Prawda Absolutna ma wymiar duchowy i jest nią Miłość. Co miałbym tu jeszcze udowadniać, kto tego sam nie zrozumie może pytać, pomogę, ale mój czas dobiega końca, więc w przyszłości będą tylko moje teksty i nagrania, nic nowego już nie dopowiem.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-10-2016 22:40 
 Ocena 2 na 2
monika_b_k (80 punktów)

>Definicja w jasny sposób wyraża, że Prawda Absolutna ma wymiar duchowy i jest nią Miłość. Co miałbym tu jeszcze udowadniać, kto tego sam nie zrozumie może pytać, pomogę, ale mój czas dobiega końca, więc w przyszłości będą tylko moje teksty i nagrania, nic nowego już nie dopowiem.

Ja nie pytam o definicję tylko o dowód.
26-10-2016 22:47 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Ja nie pytam o definicję tylko o dowód.
Przyjrzyj się Życiu, zajrzyj do Serca, tam jest dowód.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-10-2016 22:57 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A co jeśli ktoś kocha nienawidzić?
27-10-2016 08:52 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>A co jeśli ktoś kocha nienawidzić?
Trzeba być czujnym, dewiacje się zdarzają.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-10-2016 19:36 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>A co jeśli ktoś kocha nienawidzić?
>Trzeba być czujnym, dewiacje się zdarzają.

Ok, powiedzmy, że jesteś czujny. Co wtedy z Twoją dewiacją?
27-10-2016 03:24 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>Przyjrzyj się Życiu, zajrzyj do Serca, tam jest dowód.

#1
>... zajrzyj do Serca...

1) Zrób głębokie nacięcie mniej więcej w miejscu mostka.
2) Otwórz klatkę piersiową rozginając żebra po lewej stronie.
3) Łatwo znajdziesz pulsujący mięsień wielkości małej pięści.



Ojej!
Zapomniałem: 0) Znieczulić się.
Mam nadzieję, że nie spóźniłem się z tym szczegółem...

#2
> Przyjrzyj się Życiu...

1) Weź do ręki lusterko.
2) Pochyl się.
3) Rękę z lusterkiem umieść pomiędzy udami, lustrzaną stroną ku oczom.
4) Uważnie obserwuj.

(Duchu, nie rób błędów ortograficznych, prowadzących do nieporozumień.
To się pisze przez "rz"!)



Znowu przeoczyłem: 0) Zsuń majtki poniżej kolan.

Drobner, praktyk 'duchowy'
27-10-2016 16:46 
 Ocena 2 na 2
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>>Przyjrzyj się Życiu, zajrzyj do Serca, tam jest dowód.
>#1
>>... zajrzyj do Serca...
>1) Zrób głębokie nacięcie mniej więcej w miejscu mostka.
>2) Otwórz klatkę piersiową rozginając żebra po lewej stronie.
>3) Łatwo znajdziesz pulsujący mięsień wielkości małej pięści.
>Ojej!
>Zapomniałem: 0) Znieczulić się.
>Mam nadzieję, że nie spóźniłem się z tym szczegółem...
>#2
>> Przyjrzyj się Życiu...
>1) Weź do ręki lusterko.
>2) Pochyl się.
>3) Rękę z lusterkiem umieść pomiędzy udami, lustrzaną stroną ku oczom.
>4) Uważnie obserwuj.
>(Duchu, nie rób błędów ortograficznych, prowadzących do nieporozumień.
> To się pisze przez "rz"!)
>Znowu przeoczyłem: 0) Zsuń majtki poniżej kolan.
>Drobner, praktyk 'duchowy'

drobner kiedyś przynajmniej bawiłeś. gdyby twoje poczucie humoru było klubem piłkarskim przegrałbyś z drugim składem san marino 9:0
27-10-2016 19:35 
 Ocena 1 na 1
Jużnieborek (579 punktów)
>drobner kiedyś przynajmniej bawiłeś

Drobner nadal bawi, tyle że nie wszystkich.
27-10-2016 20:08 
 Ocena 1 na 1
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>>drobner kiedyś przynajmniej bawiłeś
> Drobner nadal bawi, tyle że nie wszystkich.

no wiesz borek - jest różnica powiedzieć coś śmiesznego, zabawnego. a powiedzieć coś o czymś śmiesznym, zabawnym..
28-10-2016 05:45 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>... kiedyś przynajmniej bawiłeś.

Widzisz handzlik,
niewidomi nie bawią się w kolorowanki, bo do pewnych zabaw trzeba mieć zdolność.

Na przykład też do takiej:



Ty nie pograsz, bo w co?

Nie masz, (hmm..., jakby Ci tu...?), 'przyboru'...

Drobner, ludens
27-10-2016 23:51 
 Ocena 3 na 3
monika_b_k (80 punktów)
>>Ja nie pytam o definicję tylko o dowód.
>Przyjrzyj się Życiu, zajrzyj do Serca, tam jest dowód.
Proponujesz jakąś nową religię, zaprasza do dyskusji, a później na pytającego zrzucasz obowiązek znalezienia dowodu na twoje teorie?
Wybacz ale ja Ci w tym nie pomogę. Musisz się z tym sam uporać.
28-10-2016 08:54 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Proponujesz jakąś nową religię, zaprasza do dyskusji, a później na pytającego zrzucasz obowiązek znalezienia dowodu na twoje teorie?
Życie codziennie dostarcza miliardy dowodów, a Ty domagasz się jednego... Proszę:
static.wos(*)/images/common/header/logo.png

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
29-10-2016 07:37 
 Ocena 2 na 2
monika_b_k (80 punktów)
>Życie codziennie dostarcza miliardy dowodów, a Ty domagasz się jednego... Proszę:
>static.wos(*)/images/common/header/logo.png

Życie codzienne dostarcza również miliardy dowodów na coś wręcz przeciwnego. I dobrze o tym wiesz.
Czekam więc w dalszym ciągu na dowód.
29-10-2016 12:54 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Życie codziennie dostarcza miliardy dowodów, a Ty domagasz się jednego... Proszę:
>>static.wos(*)/images/common/header/logo.png
>Życie codzienne dostarcza również miliardy dowodów na coś wręcz przeciwnego. I dobrze o tym wiesz.
>Czekam więc w dalszym ciągu na dowód.
Ależ to jest właśnie dowód, że życie ludzi składa się z Prawdy i kłamstwa,
wystarczy, że je sobie posegregujesz.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
29-10-2016 21:40 
 Ocena 2 na 2
monika_b_k (80 punktów)
>Ależ to jest właśnie dowód, że życie ludzi składa się z Prawdy i kłamstwa,

Tylko, że ja nie pytałam o dowód na to z czego się składa ludzkie życie.
29-10-2016 22:25 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Ależ to jest właśnie dowód, że życie ludzi składa się z Prawdy i kłamstwa,
>Tylko, że ja nie pytałam o dowód na to z czego się składa ludzkie życie.
Ależ ja nie przedstawiłem dowodu na to z czego się składa życie ludzkie, ja przedstawiłem dowód na to, że Miłość jest Prawdą Absolutną, a Ty go nie zakwestionowałaś, tylko pokazałaś, że w życiu jest również kłamstwo. Tak, jest również kłamstwo.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
29-10-2016 23:02 
 Ocena 1 na 1
monika_b_k (80 punktów)
>Ależ ja nie przedstawiłem dowodu na to z czego się składa życie ludzkie, ja przedstawiłem dowód na to, że Miłość jest Prawdą Absolutną, a Ty go nie zakwestionowałaś,

To może przeczytaj mój wpis jeszcze raz....
29-10-2016 23:15 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Ależ ja nie przedstawiłem dowodu na to z czego się składa życie ludzkie, ja przedstawiłem dowód na to, że Miłość jest Prawdą Absolutną, a Ty go nie zakwestionowałaś,
>To może przeczytaj mój wpis jeszcze raz....
Jesteś manipulantką? Przedstawiłem dowód.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
29-10-2016 23:46 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>>Ależ ja nie przedstawiłem dowodu na to z czego się składa życie ludzkie, ja przedstawiłem dowód na to, że Miłość jest Prawdą Absolutną, a Ty go nie zakwestionowałaś,
>>To może przeczytaj mój wpis jeszcze raz....
> Jesteś manipulantką? Przedstawiłem dowód.

#1
Oho!
Nad wyraz szybciutko Duch dosiadł swojego ulubionego rumaka...

Będzie 'jazda'...

Drobner, miłośnik rodeo...

PS.
#2
'Jaśnie Pana własne słowa': Cytat:
10 przykazań logiki.
1. Nie będziesz atakował osoby, ale tezę. {ad personam}
www.racjonalista.pl/forum.php/s,704601#w705248
30-10-2016 00:06 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
Pytanie nie atak, naucz się w końcu myśleć racjonalnie.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
30-10-2016 01:10 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Pytanie nie atak, naucz się w końcu myśleć racjonalnie.

Pytam raz jeszcze: "Jesteś osłem?"

Drobner, ciekawski
.
30-10-2016 17:43 
 Ocena 1 na 1
monika_b_k (80 punktów)
>Jesteś manipulantką?
No troszkę tak. Chciałabym cię sprowokować do przedstawienia dowodu.

>Przedstawiłem dowód.
Nie żartuj. Nie przedstawiłeś.
30-10-2016 18:20 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Jesteś manipulantką?
>No troszkę tak.
W takim razie dziękuję za rozmowę.
>Chciałabym cię sprowokować do przedstawienia dowodu.
Nie trzeba mnie prowokować.
>>Przedstawiłem dowód.
>Nie żartuj. Nie przedstawiłeś.
Nie manipuluj. Pa.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
31-10-2016 00:39 
 Ocena 2 na 2
monika_b_k (80 punktów)
>W takim razie dziękuję za rozmowę.
Strzeliłeś focha?
31-10-2016 04:12 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Strzeliłeś focha?
Nie, nie obrażam się na ludzi, wszystkiego dobrego życzę.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
31-10-2016 13:24 
 Ocena 4 na 4
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>W takim razie dziękuję za rozmowę.
>Strzeliłeś focha?
>
Widać, że jesteś tu nowa

Ów osobnik, z którym próbujesz wejść w dyskusję to taka "maskotka" forum. Człowiek chory psychicznie, który nie umie wychynąć poza swoje prymitywne dziecięce emocje. Erystyka na marnym poziomie, typowe dla schizofreników racjonalizacje, uciekanie od meritum, zmiany tematów, potem powtarzanie, że niby coś udowodnił i projekcja na innych tego co sam robi.
29-10-2016 23:38 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
#1
>>Ależ to jest właśnie dowód, że życie ludzi składa się...

>Ależ ja nie przedstawiłem dowodu na to z czego się składa życie ludzkie...

Tako rzecze Duch Prawdy... Jednocześnie!

Zauważam wyraźnie coraz mniejsze odległości między niekonsekwencjami Duchowych 'homilii'...
Kontynuuj...

#2
W innych 'kazaniach' Duch obwieszcza: Cytat:
6. Religia Prawdy opiera się tylko na jednym dogmacie: Absolutną Prawdą jest Miłość.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262

A "dogmat" to:
a) Cytat:
zasada teologiczna objęta kanonem wiary, podana przez kościół do wierzenia jako niewzruszona prawda, nie podlegająca krytyce ani dyskusji (...); twierdzenie przyjmowane bezkrytycznie za prawdę tylko na podstawie autorytetu, bez względu na zgodność z doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem.
www.slowni(*)DD7CCEE320412565B900588C7E.php

b) Cytat:
W potocznym języku za dogmat rozumie się pewnik przyjęty tylko na zasadzie autorytetu, bez poddania go badaniu krytycznemu co do prawdziwości i zgodności z doświadczeniem.
pl.wikipedia.org/wiki/Dogmat

Z logicznego i racjonalnego punktu widzenia: nie dowodzi się dogmatów - jako pewników, aksjomatów, twierdzeń początkowych.

Duch nie pozwala, by ograniczała go logika ani racjonalność i 'radośnie' ogłasza:
>... ja przedstawiłem dowód na to, że Miłość jest Prawdą Absolutną...

#3
Przy okazji: co 'udowodnił' Duch:

"Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy", z tego wynika, " że Miłość jest Prawdą Absolutną".

Zaprawdę, niezbadane są ścieżki Ducha...

Drobner, egzegeta...
29-10-2016 23:48 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>#1
>>>Ależ to jest właśnie dowód, że życie ludzi składa się...
>>Ależ ja nie przedstawiłem dowodu na to z czego się składa życie ludzkie...
>Tako rzecze Duch Prawdy... Jednocześnie!
monika_b_k rzekła, ja tylko potwierdziłem, naucz się w końcu myśleć racjonalnie

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
30-10-2016 01:02 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>#1
>>>>Ależ to jest właśnie dowód, że życie ludzi składa się...
>>>Ależ ja nie przedstawiłem dowodu na to z czego się składa życie ludzkie...
>>Tako rzecze Duch Prawdy... Jednocześnie!

>monika_b_k rzekła, ja tylko potwierdziłem, naucz się w końcu myśleć racjonalnie

Oba cytaty są Twoje. Tyś powiedział...
Ale możesz próbować się wypierać, 'Prawdziwku'.

Drobner, dokumentalista
30-10-2016 06:27 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Ale możesz próbować się wypierać, 'Prawdziwku'.
Nie mam czego się wypierać, 'Podgrzybku', znam Twoje erystyczne hochsztaplerstwa, manipulacje, wyrywanie z kontekstu, drobnerowską logikę, tchórzostwo itd..., dla mnie jesteś nudnym trollem i coraz rzadziej czytam Twoje wypowiedzi.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,726400#w726548

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
30-10-2016 06:51 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
#1
>... znam Twoje erystyczne hochsztaplerstwa, manipulacje, wyrywanie z kontekstu...

Analizuję, porównuję i przytaczam twoje wypowiedzi z różnych czasów i różnych postów, podając linki do źródeł. Każdy może sobie sprawdzić.

Skąd więc twoja irytacja i erupcja 'miłych' wyrazów?
Czyżbyś zaczynał się wstydzić swoich własnych słów.... 'Samych Prawd'?

#2
>... coraz rzadziej czytam Twoje wypowiedzi.

Ale inni czytają coraz częściej... Chętnie i uważnie!

Smuci mnie tylko, że od jakiegoś czasu przestałeś mi dziękować za reklamę, za bezinteresowne rozpowszechnianie twoich mądrości...

Jakoś to zniosę.

Drobner, darmowy agitator
30-10-2016 07:41 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>#1
>>... znam Twoje erystyczne hochsztaplerstwa, manipulacje, wyrywanie z kontekstu...
>Analizuję, porównuję i przytaczam twoje wypowiedzi z różnych czasów i różnych postów, podając linki do źródeł. Każdy może sobie sprawdzić.
No właśnie, każdy może sprawdzić ile warta jest twoja analiza
>Skąd więc twoja irytacja i erupcja 'miłych' wyrazów?
i zapoznać się z twoimi urojeniami: "Skąd więc twoja irytacja".
>Czyżbyś zaczynał się wstydzić swoich własnych słów.... 'Samych Prawd'?
Ależ skąd, pokazuję tylko twoje manipulacje.
>#2
>>... coraz rzadziej czytam Twoje wypowiedzi.
> Ale inni czytają coraz częściej... Chętnie i uważnie!
Prowadzisz badania częstotliwości czytelnictwa twoich postów, mierzysz poziom chęci i uwagi, czy jesteś jasnowidzem?
>Smuci mnie tylko, że od jakiegoś czasu przestałeś mi dziękować za reklamę, za bezinteresowne rozpowszechnianie twoich mądrości...
To depresja, idź do lekarza, są na to leki.
>Jakoś to zniosę.
Nie bagatelizuj, to nie jest pierwszy raz, gdy twoje wypowiedzi wskazują, że możesz być poważnie chory!:
pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_depresyjne

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
30-10-2016 08:20 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>No właśnie, każdy może sprawdzić ile warta jest twoja analiza

I o to chodzi. Każdy sobie może szybko i wygodnie sprawdzić co mówisz teraz, a co kiedyś. I jaka jest 'spójność' twoich wypowiedzi. I klarowność.

>i zapoznać się z twoimi urojeniami

Nie bądź zbyt skromny i nie przypisuj mi swoich osiągnięć.
Ja je tylko przytaczam. Czasem to jeszcze i o twoich 'krążkach cebulowych' wspomnę. Bo ja ich nie widuję.

>>Czyżbyś zaczynał się wstydzić swoich własnych słów.... 'Samych Prawd'?
>Ależ skąd, pokazuję tylko twoje manipulacje.

"Pokazywać" a "mówić, że pokazywać" to jednak różnica.
Jak na razie, to ja pokazuję twoje. Patrz np. posty wyżej...
Wszyscy widzą... Cieszysz się, prawda? Dzielnie rozpowszechniam twoje 'nauki'.

>Prowadzisz badania częstotliwości czytelnictwa twoich postów, mierzysz poziom chęci i uwagi, czy jesteś jasnowidzem?

Ty mnie pytasz? Po co? Ty nie wiesz? Naprawdę?
Przecież to Ty znasz odpowiedzi na wszystkie pytania.
Upssss... Czyżby jednak nie?

>>Smuci mnie tylko, że od jakiegoś czasu przestałeś mi dziękować za reklamę, za bezinteresowne rozpowszechnianie twoich mądrości...
>To depresja, idź do lekarza, są na to leki.

Wiem, że wiesz dużo o depresjach i innych przypadłościach. I o lekach na nie.
Ja nie mam takiej autopsji.

>>Jakoś to zniosę.
>Nie bagatelizuj, to nie jest pierwszy raz, gdy twoje wypowiedzi wskazują, że możesz być poważnie chory!:
>pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_depresyjne

Urocze: Cytat:
10 przykazań logiki.
1. Nie będziesz atakował osoby, ale tezę. {ad personam}
www.racjonalista.pl/forum.php/s,704601#w705248

Cóż za konsekwencja w wymaganiach moralnych w stosunku do innych i siebie.
Zupełnie jak u księdza...

Drobner, totus Tuus...

PS.
A może wspomnisz cośkolwiek o meritum?
Na przykład: w oparciu o co dowodzi się dogmaty? Co?
Bo Ty przecież umiesz...
30-10-2016 10:38 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>Prowadzisz badania częstotliwości czytelnictwa twoich postów, mierzysz poziom chęci i uwagi, czy jesteś jasnowidzem?
>Ty mnie pytasz? Po co? Ty nie wiesz? Naprawdę?
>Przecież to Ty znasz odpowiedzi na wszystkie pytania.
>Upssss... Czyżby jednak nie?
Ile razy trzeba powtarzać Ci to samo, żebyś w końcu zapamiętał, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania?
>>>Smuci mnie tylko, że od jakiegoś czasu przestałeś mi dziękować za reklamę, za bezinteresowne rozpowszechnianie twoich mądrości...
>>To depresja, idź do lekarza, są na to leki.
>Wiem, że wiesz dużo o depresjach i innych przypadłościach. I o lekach na nie.
>Ja nie mam takiej autopsji.
Ja też nie mam takiej autopsji, więc jest to kolejna twoja konfabulacja, wiem tylko, że objawem depresji jest smutek i, że są leki na to, nic ponadto nie wiem.
>>>Jakoś to zniosę.
>>Nie bagatelizuj, to nie jest pierwszy raz, gdy twoje wypowiedzi wskazują, że możesz być poważnie chory!:
>>pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia_depresyjne
>Urocze: Cytat:
10 przykazań logiki.
>1. Nie będziesz atakował osoby, ale tezę. {ad personam}
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,704601#w705248

>Cóż za konsekwencja w wymaganiach moralnych w stosunku do innych i siebie.
>Zupełnie jak u księdza...
Co moja troska o twoje zdrowie ma wspólnego z ad personam? Ja Ciebie nie atakuję, napisałeś, że się smucisz, a depresja to poważna choroba. Ty atakujesz mnie erystycznie w prawie każdym swoim poście, ale to nie oznacza, że ja też jestem trollem, więc na twoją usilną hochsztaplerkę, żeby taką łatkę mi przypiąć mogą się nabrać tylko niekumaci.
>PS.
>A może wspomnisz cośkolwiek o meritum?
>Na przykład: w oparciu o co dowodzi się dogmaty? Co?
>Bo Ty przecież umiesz...
www.racjonalista.pl/forum.php/s,726400#w726536

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
31-10-2016 13:33 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Prowadzisz badania częstotliwości czytelnictwa twoich postów, mierzysz poziom chęci i uwagi, czy jesteś jasnowidzem?
>>Ty mnie pytasz? Po co? Ty nie wiesz? Naprawdę?
>>Przecież to Ty znasz odpowiedzi na wszystkie pytania.
>>Upssss... Czyżby jednak nie?
>Ile razy trzeba powtarzać Ci to samo, żebyś w końcu zapamiętał, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania?

xD

>Ja też nie mam takiej autopsji, więc jest to kolejna twoja konfabulacja, wiem tylko, że objawem depresji jest smutek i, że są leki na to, nic ponadto nie wiem.

xD No nie ma to jak wiedza Ducha znającego odpowiedź na wszystkie pytania.

>Co moja troska o twoje zdrowie ma wspólnego z ad personam? Ja Ciebie nie atakuję, napisałeś, że się smucisz, a depresja to poważna choroba.

xD

Czyli smucić się = mieć depresję (ciężką chorobę). Duch zdiagnozował, bo zna odpowiedzi na wszystkie pytania, choć nie wie nic o depresji, poza tym, że objawem jest smutek i są na to leki.

>Ty atakujesz mnie erystycznie w prawie każdym swoim poście, ale to nie oznacza, że ja też jestem trollem, więc na twoją usilną hochsztaplerkę, żeby taką łatkę mi przypiąć mogą się nabrać tylko niekumaci.

xD

Co za projekcja. Na Twoje manipulacje nie nabiorą się nawet niekumaci.
31-10-2016 13:45 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
> Ile razy trzeba powtarzać Ci to samo, żebyś w końcu zapamiętał, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania?

Jestem pod wrażeniem!
To jeden z lepszych oksymoronów,jakie znam.

Zadawać pytanie, w którym jednocześnie ogłasza się znajomość odpowiedzi na wszystkie pytania.

Samozaoranie samozapętleniem.

Drobner, niesplątany
31-10-2016 14:00 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Duch Prawdy jest splątany na podobieństwo splątania kwantowego. Może on faktycznie jest wszechwiedzący?
My, maluczcy, kierujemy się jakąś logiką, a on jest ponad tym.
26-10-2016 03:03 
 Ocena 5 na 5
Drobner (19539 punktów)
> Wszystkie religie mają identyczną wartość.

Zgoda.

> Nie widzę powodu aby którąkolwiek traktować inaczej niż pozostałe.

Zgoda.

> Nie ma religii lepszych i gorszych czy mądrzejszych i głupszych.

Pełna zgoda.

>To chyba oczywiste, że ich wyznawcy są przekonani o dokonaniu właściwego wyboru.

Pół zgody.
a1) nie są 'przekonani', bo nikt ich nie przekonywał, tylko 'wszczepił' wiarę rodową, plemienną, narodową, krajową...;
a2) 'właściwego wyboru' nie dokonali, gdyż żadnego wyboru nie mieli; o 'właściwości' nie mają pojęcia, gdyż najprawdopodobniej żadna alternatywa nie jest możliwa ani w ich horyzontach mentalnych i intelektualnych, ani - tym bardziej - społecznych;
b) i dlatego właśnie jest 'chyba oczywiste', że są 'szczęśliwi', że akurat taką wiarę mają. Bo jaką?

> Nie ma potrzeby obrażania kogokolwiek.

Zgoda.
Ale... swoje zdanie można wypowiedzieć.
=======

Powtórzę, żeby uzupełnić:
> Nie ma religii lepszych i gorszych czy mądrzejszych i głupszych.
> Wszystkie religie mają identyczną wartość.

Pełna zgoda.
Wszystkie są 'identycznie' i izomorficznie głupie...

Drobner, zgodny
26-10-2016 22:08 
 Ocena 4 na 4
monika_b_k (80 punktów)
>a1) nie są 'przekonani', bo nikt ich nie przekonywał, tylko 'wszczepił' wiarę rodową, plemienną, narodową, krajową...;
>a2) 'właściwego wyboru' nie dokonali, gdyż żadnego wyboru nie mieli; o 'właściwości' nie mają pojęcia, gdyż najprawdopodobniej żadna alternatywa nie jest możliwa ani w ich horyzontach mentalnych i intelektualnych, ani - tym bardziej - społecznych;
>b) i dlatego właśnie jest 'chyba oczywiste', że są 'szczęśliwi', że akurat taką wiarę mają. Bo jaką?

Jesteśmy wychowywani/indoktrynowani na wszystkich poziomach, nie ma jednej rzeczy, która nie pochodzi z naszej kultury. To jest koszt cywilizacji. Każdy nasz pogląd, gust, odraza, aprobata, przekonanie, w jakiś sposób jest z tym związany. Patriotyzm, miłość do piłki nożnej, to że wolimy jeansy, wszystko było nam wszczepione. Jeszcze 300 lat temu nikt nie słyszał o patriotyzmie, nie widział niczego strasznego w publicznych egzekucjach, o reszcie nie wspomnę.
Przedstawianie religii jako jedynej wszczepionej nam wiary to wyrywanie z kontekstu. Bo czy nie jest wyjątkowe głupie, że w czasie mistrzostw świata miliard gapiów siedzi przed tv i się jara jak 20 chłopaków biega za piłką? Albo drugi miliard śledzi jakiś serial i płacze nad wyimaginowanymi miłościami?
Wolimy wydać kasę na stadiony niż na szpitale. Czy to nie gorsze od wiary w jakiegoś tam Boga?
A może wytykanie głupoty innym pomaga nam nie widzieć własnej głupoty?

Ja dostrzegam w religiach jako najpoważniejszy problem ich nadmierną ingerencję w naszą politykę. Ale tego nigdy nie nazwę głupotą. To bardzo wyrafinowana gra na uczuciach mas. Gra o władzę. No ale to całkiem inny temat. Wiec chyba nie powinnam w tym wątku o tym pisać.
26-10-2016 22:56 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Jesteśmy wychowywani/indoktrynowani na wszystkich poziomach, nie ma jednej rzeczy, która nie pochodzi z naszej kultury.

Są takie rzeczy pochodzące z genów i losowych pomysłów, ale mniejsza z tym. Chodzi o to żeby to negować, więc idea wiary (jakiejkolwiek) jest fatalna. Wiele rzeczy niestety nadaje się jedynie do tego żeby z tym walczyć, więc wiara tu nie jest uprzywilejowana, co nie zmienia faktu, że należy z nią walczyć.

>Przedstawianie religii jako jedynej wszczepionej nam wiary to wyrywanie z kontekstu. Bo czy nie jest wyjątkowe głupie, że w czasie mistrzostw świata miliard gapiów siedzi przed tv i się jara jak 20 chłopaków biega za piłką? Albo drugi miliard śledzi jakiś serial i płacze nad wyimaginowanymi miłościami?

Jest to bez sensu, tak jak większość przyjemności i pozytywnych emocji. Negatywne są bardziej racjonalne, prawda?

>Wolimy wydać kasę na stadiony niż na szpitale. Czy to nie gorsze od wiary w jakiegoś tam Boga?

To tak nie działa. Są różne środki.

>A może wytykanie głupoty innym pomaga nam nie widzieć własnej głupoty?

A może bierze się właśnie z tego, że ją widzimy u siebie i u innych?

>Ja dostrzegam w religiach jako najpoważniejszy problem ich nadmierną ingerencję w naszą politykę.

A ja w psychikę i spaczenie moralności już od dzieciństwa.

>Ale tego nigdy nie nazwę głupotą. To bardzo wyrafinowana gra na uczuciach mas.

Głupich mas, którym można grać na uczuciach, bo sami nie wiedzą co jest grane.
27-10-2016 23:43 
 Ocena 1 na 1
monika_b_k (80 punktów)
>Głupich mas, którym można grać na uczuciach, bo sami nie wiedzą co jest grane.>
Czy chcesz mi powiedzieć, że tłumy ekscytujące się na meczach już dano sprzedanych, wiedzą co jest grane?
Na ich uczuciach nikt nie gra i nie zbija kasy?
27-10-2016 23:50 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Skąd pomysł, że mecze nadal są sprzedawane?
27-10-2016 23:55 
 Ocena 1 na 1
monika_b_k (80 punktów)
>Skąd pomysł, że mecze nadal są sprzedawane?
Mam na myśli te mecze o których wiadomo, że były sprzedane.
28-10-2016 00:00 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
W części kibice widzieli o co chodzi. Śmiesznie też widać na tym przykładzie jak działają emocje. Kibice pokrzywdzonej drużyny widzieli oszustwo, a ci drudzy nie, ale gdy sytuacja się zmieniała to ich opinie też

Ale te mecze już były. Nikt nie gwarantuje, że teraz jest uczciwie (a ostatni mecz Legia - Lech sugeruje co innego), ale emocjonowanie się sportem to temat zastępczy, ucieczka od rzeczywistości. I większość osób jest tego świadoma, część kiboli wierzy w to jak w religię, a część zbija na tym swój interes. Nic nadzwyczajnego.
28-10-2016 00:12 
 Ocena 1 na 1
monika_b_k (80 punktów)
>Nikt nie gwarantuje, że teraz jest uczciwie (a ostatni mecz Legia - Lech sugeruje co innego), ale emocjonowanie się sportem to temat zastępczy, ucieczka od rzeczywistości. I większość osób jest tego świadoma, część kiboli wierzy w to jak w religię, a część zbija na tym swój interes. Nic nadzwyczajnego.

A czy z religiami nie jest tak samo? Czy nie są ucieczką od rzeczywistości? Tu też część wie co jest grane i zbija na tam kapitał tak polityczny jak i finansowy, a część w to szczerze wierzy.
28-10-2016 00:30 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A czy z religiami nie jest tak samo? Czy nie są ucieczką od rzeczywistości? Tu też część wie co jest grane i zbija na tam kapitał tak polityczny jak i finansowy, a część w to szczerze wierzy.

To co innego, bo religia generalnie opiera się tylko na tym, że plebs ślepo wierzy, a to dotyczy ogólnie całej organizacji myślenia danych osobników i społeczne przyzwolenie na zakłamanie. Kibicowanie ma jednak inne przeznaczenie główne i w dodatku społecznie kojarzy się raczej z czymś złym albo głupim, bo najgłupsza część kiboli rzuca się najbardziej w oczy.
28-10-2016 00:47 
 Ocena 3 na 3
monika_b_k (80 punktów)
>To co innego, bo religia generalnie opiera się tylko na tym, że plebs ślepo wierzy, a to dotyczy ogólnie całej organizacji myślenia danych osobników i społeczne przyzwolenie na zakłamanie.
>
Chyba jedna trochę przeceniasz tą ślepą wiarę plebsu. Gdyby tak było jak mówisz, w Polsce by nie było rozwodów, pijaństwa, złodziejstwa, rozbojów, gwałtów, aborcji, przedmałżeńskiego seksu, i wszystkiego tego co Kościół zabrania. A nawet jeśli jakieś czarne owce by się tego dopuszczały to byłby to niewielki margines.
Ten ślepo wierzący plebs wcale nie słucha swoich pasterzy. Więc w co tak ślepo wierzy?
Chyba nie w to że Bóg ich z pewnością srogo ukarze.
28-10-2016 00:57 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Plebs ślepo wierzy w różne rzeczy. Katolicy często mają podwójną moralność i płynnie oddzielają wiarę od praktyki, dla której znajdują sobie furtkę "każdy grzeszy" i "Bóg wybacza", bo przecież "Bóg mnie kocha", a poza tym "liczy się wiara, nie uczynki, bo Bóg nie jest przekupny". Bywa, że ludzie grzeszą i żyją w strachu przed karą Boga. Na tym mechanizmie kościoły od dawna zbijały kasę. Religia wcale nie działa prewencyjnie.

Wierzą nie tylko katolicy. Weźmy takich lewaków - wierzący jak nic. Podobnie wyborcy PiS, narodowcy, korwiniści, weganie. Do tego dochodzi wiara w codziennie slogany, nie związane z jakąś większą ideą Prym wiedzie przecież wiara w "miłość". Wymieniać dalej?

Poza tym w Polsce wiele osób na szczęście nie wierzy (w religie), a nawet część to racjonaliści.
29-10-2016 07:39 
 Ocena 1 na 1
monika_b_k (80 punktów)
>Wierzą nie tylko katolicy. Weźmy takich lewaków - wierzący jak nic. Podobnie wyborcy PiS, narodowcy, korwiniści, weganie. Do tego dochodzi wiara w codziennie slogany, nie związane z jakąś większą ideą Prym wiedzie przecież wiara w "miłość". Wymieniać dalej?

Dokładnie o to mi chodziło. Zgadzam się.
28-10-2016 05:18 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Jesteśmy wychowywani/indoktrynowani na wszystkich poziomach, nie ma jednej rzeczy, która nie pochodzi z naszej kultury.

Konsekwentnie więc mieszkalibyśmy w kurnych chatach i po żywność chodzili "do boru".
Lub nadal żywilibyśmy się bananami, ogonem trzymając się gałęzi.

Rozwój, jak i każda zmiana, wymaga zaistnienia czynników wcześniej w zwyczajach/kulturze nieobecnych.
A do kreowania takich - nie indoktrynują. Wprost przeciwnie.

Mimo wychowywania/indoktrynowania, w życiu rozsądnie myślącego powinien zaistnieć moment autorefleksji nad treściami własnego światopoglądu.
To pierwszy objaw indywidualności, która przeselekcjonuje i oddzieli użyteczną wiedzę i zabobony i bzdury.
Taż indywidualność oraz 'inność' jest 'motorem' i rozwoju i uwstecznień.

> Każdy nasz pogląd, gust, odraza, aprobata, przekonanie, w jakiś sposób jest z tym związany.

Lecz mówisz tu najwyraźniej o emocjach, upodobaniach. To rzeczywiście jest silnie uwarunkowane 'plemiennie'.
Lecz również - do pokonania: wystarczy pokonać ksenofobię, 'agorafobię' i wyjrzeć poza własne 'stado'.
Nie mówię, że to łatwe. (Można zacząć choćby od poznania innych języków - to zdecydowanie poszerza horyzont kulturowy, bywa, że i mentalny.)

Natomiast nauka i wiedza naukowa są sprawdzalne, obiektywne, intersubiektywne, ponadplemienne. Nie związane wyłącznie z lokalnymi kulturami.

>Patriotyzm, miłość do piłki nożnej, to że wolimy jeansy, wszystko było nam wszczepione. Jeszcze 300 lat temu nikt nie słyszał o patriotyzmie, nie widział niczego strasznego w publicznych egzekucjach, o reszcie nie wspomnę.
>Przedstawianie religii jako jedynej wszczepionej nam wiary to wyrywanie z kontekstu. Bo czy nie jest wyjątkowe głupie, że w czasie mistrzostw świata miliard gapiów siedzi przed tv i się jara jak 20 chłopaków biega za piłką? Albo drugi miliard śledzi jakiś serial i płacze nad wyimaginowanymi miłościami?

Nie we wszystkich sferach życia człowieka należy doszukiwać się sensu, logiki i racjonalności. Na przykład w w/w rozrywkach, zabawach a także w ... uczuciach...

Świadomy światopogląd powinien być jednak jak najbardziej racjonalny.
Religie takie nie są, a nierzadko zastępują światopogląd lub stanowią jego istotną część.

>Wolimy wydać kasę na stadiony niż na szpitale.

Bez przesady: jakieś szpitale istnieją jeszcze.
A na stadionach można się bawić w "sport", który nierzadko zmniejsza potrzeby korzystania ze szpitali.

>Czy to nie gorsze od wiary w jakiegoś tam Boga?

Trudno porównywać 'sfery' budownictwa i wiary. (Choć np. Świątynia Opatrzności 'umiejętnie' łączy te dziedziny.)
Można oczywiście zastanawiać się, czy zamiast stadionu nie można było spożytkować zasobów na inne, bardziej potrzebne cele materialne czy społeczne.

>A może wytykanie głupoty innym pomaga nam nie widzieć własnej głupoty?

Mówiłem o religiach, o ich 'merytorycznej treści'. To nazywam głupotą.

'Omnibusem' nie jestem, widzę własne 'deficyty intelektualne'.
"Nobody's perfect".

Istnieją tylko dwie dziedziny, w których ośmielam się "wytykać głupoty innym".
Jedną z nich jest właśnie religia (bezkrytyczna wiara religijna).
Między innymi z powodów, o których sama mówisz tuż poniżej.

>Ja dostrzegam w religiach jako najpoważniejszy problem ich nadmierną ingerencję w naszą politykę. Ale tego nigdy nie nazwę głupotą. To bardzo wyrafinowana gra na uczuciach mas. Gra o władzę.

Nie jest głupotą świadome sterowanie głupotą. Wprost przeciwnie. Dlatego to takie niebezpieczne. Na tym polega 'władza'.
Tylko, że to już nie religia ani wiara.

Drobner, z deficytem 'głupoty'
28-10-2016 12:08 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Rozwój, jak i każda zmiana, wymaga zaistnienia czynników wcześniej w zwyczajach/kulturze nieobecnych.
>A do kreowania takich - nie indoktrynują. Wprost przeciwnie.
> Mimo wychowywania/indoktrynowania, w życiu rozsądnie myślącego powinien zaistnieć moment autorefleksji nad treściami własnego światopoglądu.
>To pierwszy objaw indywidualności, która przeselekcjonuje i oddzieli użyteczną wiedzę i zabobony i bzdury.
>Taż indywidualność oraz 'inność' jest 'motorem' i rozwoju i uwstecznień.

Dlatego to jednostki przyczyniają się do rozwoju cywilizacji. Przeważnie tacy ludzie mają sporo wątpliwości. Bydło myśli natomiast, że jest mądre, powielając tylko małpie wyuczone mechanizmy i kopiując treści wymyślane przez mądrzejszych, pomieszane z treściami kompletnie debilnymi.
29-10-2016 08:29 
 Ocena 1 na 1
monika_b_k (80 punktów)
>Dlatego to jednostki przyczyniają się do rozwoju cywilizacji. Przeważnie tacy ludzie mają sporo wątpliwości.

To samo dotyczy religii. Takie jednostki jak Budda, Zoroaster, czy Paweł z Tarsu, wpłynęły na kompletną przemianę mentalności miliardów ludzi. Ich nauki wynikały właśnie z wątpliwości i radykalnej krytyki religii.
29-10-2016 13:49 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale Budda np krytykował nie tylko religię, ale też mówił żeby ludzie go nie słuchali, bo zrozumienie jego słów dosłownie jest niemożliwe bez samodzielnych przemyśleń. Dojście do przebudzenia jest możliwe tylko przez samodzielną praktykę.

Nie chodzi o to żeby zmieniać religię, tylko żeby się jej na zawsze pozbyć.
29-10-2016 11:22 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>...tacy ludzie mają sporo wątpliwości. Bydło myśli natomiast, że jest mądre...
A Ty olsonie myślisz, że takiś mądry, że to wiesz, czy masz sporo wątpliwości?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
29-10-2016 13:29 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Pisałem o tym wiele razy

Widzę to tak:
1 poziom - bydło, plebs, tałatajstwo, pospólstwo < gówno

Ludzie kopiuj-wklej, działanie algorytmów emocjonalnych, interpretacja wszystkiego przez pryzmat ustalonych na zawsze filtrów, przez co nie da się im nic wytłumaczyć. Wielu z nich wydaje się, że są wartościowi, podobnie jak rzekomo człowiek jako gatunek. Wydaje im się, że ich wewnętrzne modele umysłowe to prawda, więc w to wierzą. Aktywne mechanizmy wyparcia i racjonalizacji, słaby lub zerowy kontakt z własnym wnętrzem i prawdziwymi emocjami. Wydaje im się, że są "dobrzy". Emocjonalne marionetki. Jedna perspektywa "prawda jest taka i taka".

2 poziom - normalny człowiek = gówno

Świadomość wynikająca ze zidentyfikowania w sobie osobnika na 1 poziomie i chęć zmiany tego. Świetny kontakt z własnymi emocjami i wnętrzem, co często powoduje też świadomość "wiem że nic nie wiem" i niemożliwość ucieczki od niewygodnych faktów. Powoduje to pogardę do ludzi, którzy uciekają od tych faktów i mają aktywne mechanizmy wyparcia i racjonalizacji. Dzięki kontaktowi z samym sobą osoby na tym poziomie nie czują się lepsze, ani gorsze od innych. Nie ma sztywnego podziału na dobro i zło. Umiejętność zmiany perspektywy, wiele teorii na różne tematy zamiast jednej "prawdy".

3 poziom - nadczłowiek
>gówno

Poziom fikcyjny, wynikający z superego. Nie istnieje w realnym świecie.

No więc ja siebie uważam za człowieka na poziomie 2. Mam sporo wątpliwości, prawda jest dla mnie najważniejsza, ale jej ciągle poszukuję. Edukuję plebs z absolutnych podstaw.
29-10-2016 14:13 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Pisałem o tym wiele razy
A ja olsonizmu nie studiuję.

>No więc ja [...] Mam sporo wątpliwości
I tylko wspomniane tutaj bydło bydłem jest niewątpliwie?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
29-10-2016 14:23 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czemu "tylko"?
29-10-2016 14:39 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Czemu "tylko"?
Bo na temat bydła tutaj było kategorycznie.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
29-10-2016 14:54 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No było, i co z tego?

2+2=4 jest kategorycznie, a bardziej złożone obliczenia są związane z wątpliwościami.
30-10-2016 00:54 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>No było, i co z tego?
Reguła.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
30-10-2016 02:56 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jaka reguła? Podobnie jak z tymi sprzecznościami, znów teraz próbujesz się czegoś chwycić, ale nie bardzo jest czego. To nie klatka piersiowa żeby... eee, o czym to ja miałem... nieważne.

Podpowiedź: nie ma tam takich słów jak "zawsze", "wszystko", "każdy", więc gdy piszę, że ludzki mózg jest sprzeczny, to nie znaczy, że sprzecznie rozumie każde pojęcie i podobnie teraz gdy piszę, że plebs jest głupi bo nie ma wątpliwości, to nie znaczy, że przy każdym zagadnieniu trzeba mieć wątpliwość.
30-10-2016 08:05 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jaka reguła?
Że istnieje pewne swej mądrości bydło.

>gdy piszę, że plebs jest głupi bo nie ma wątpliwości, to nie znaczy, że przy każdym zagadnieniu trzeba mieć wątpliwość.
Dla niezaliczania się do grupy zdefiniowanej jako "pewni własnej mądrości" trzeba.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
31-10-2016 13:28 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jaka reguła?
>Że istnieje pewne swej mądrości bydło.

No tak, istnieje. Nadal jednak nie wiem do czego zmierzasz.

>>gdy piszę, że plebs jest głupi bo nie ma wątpliwości, to nie znaczy, że przy każdym zagadnieniu trzeba mieć wątpliwość.
>Dla niezaliczania się do grupy zdefiniowanej jako "pewni własnej mądrości" trzeba.

Nie, ponieważ nigdzie nie jest powiedziane, że trzeba być mądrym żeby móc stwierdzić, że istnieje pewne swej mądrości bydło. Ty uczyniłaś takie ukryte założenie, chcąc czepić się słówek, ale nie siadło.
31-10-2016 18:28 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nadal jednak nie wiem do czego zmierzasz.
Mnie wystarcza, że ja wiem.

>nigdzie nie jest powiedziane, że trzeba być mądrym żeby móc stwierdzić, że istnieje pewne swej mądrości bydło
W tym miejscu pozostaje mi zaznaczyć, że słowa te napisał stwierdzający, że istnieje pewne swej mądrości bydło.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
31-10-2016 21:38 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nadal jednak nie wiem do czego zmierzasz.
>Mnie wystarcza, że ja wiem.

Jeśli Ci to wystarcza, to zachowaj to dla siebie

>>nigdzie nie jest powiedziane, że trzeba być mądrym żeby móc stwierdzić, że istnieje pewne swej mądrości bydło
>W tym miejscu pozostaje mi zaznaczyć, że słowa te napisał stwierdzający, że istnieje pewne swej mądrości bydło.

Po co to zaznaczenie, skoro nie ma ono sensu?
01-11-2016 00:24 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>nigdzie nie jest powiedziane, że trzeba być mądrym żeby móc stwierdzić, że istnieje pewne swej mądrości bydło
>>W tym miejscu pozostaje mi zaznaczyć, że słowa te napisał stwierdzający, że istnieje pewne swej mądrości bydło.
>Po co to zaznaczenie
Dla potomności.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
01-11-2016 00:50 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Potomność stwierdzi "co tej chętnie_racjonalistce odbiło i co ma na myśli? To tylko ona sama wie"
01-11-2016 08:37 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Potomność stwierdzi "co tej chętnie_racjonalistce odbiło i co ma na myśli? To tylko ona sama wie"
No patrz, że faktycznie mogą mojej konkluzji nie zauważyć! ...

Przypominam zatem.

olson: "nigdzie nie jest powiedziane, że trzeba być mądrym żeby móc stwierdzić, że istnieje pewne swej mądrości bydło"
ja: "w tym miejscu pozostaje mi zaznaczyć, że słowa te napisał stwierdzający, że istnieje pewne swej mądrości bydło"



Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
01-11-2016 15:47 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i?????

Twierdzę, że istnieje pewne swej mądrości bydło, ale nie jestem pewny swej mądrości, tylko stwierdzam fakt na podstawowym poziomie, typu 2+2=4
01-11-2016 16:38 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>No i?????
>Twierdzę, że [...] ale nie jestem pewny swej mądrości
No i dokładnie to.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
01-11-2016 17:19 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No i? Sformuluj konkluzję zamiast tak sie szczypac
01-11-2016 22:56 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>No i? Sformuluj konkluzję zamiast tak sie szczypac
Moją konkluzją jest Twoja wypowiedź.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
01-11-2016 23:06 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie. To jest moja wypowiedź, a Ty już się pogubiłaś i brniesz
02-11-2016 00:42 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>To jest moja wypowiedź
Napisałam tam, że Twoja.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-11-2016 00:48 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No wiem. Po co powtarzasz?
02-11-2016 00:55 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>No wiem.
Niby wiesz, a negowałeś.

>Po co powtarzasz?
Ponieważ negowałeś.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-11-2016 00:57 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Negowałem stwierdzenie, wg którego moja wypowiedź miałaby być Twoją konkluzją.
02-11-2016 01:09 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Negowałem stwierdzenie, wg którego moja wypowiedź miałaby być Twoją konkluzją.
Nie masz kompetencji do decydowania co ja uznam za swoją konkluzję.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-11-2016 01:14 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie masz kompetencji do tego żeby uznawać sobie moją wypowiedź za swoją własną konkluzję.
02-11-2016 01:19 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie masz kompetencji do tego żeby uznawać sobie moją wypowiedź za swoją własną konkluzję.
Mam takie kompetencje, skąd pomysł, że nie?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-11-2016 01:22 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Kto Ci je nadał i w takim razie skąd pomysł, że ja nie mam kompetencji?
02-11-2016 01:38 
 0 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Kto Ci je nadał
Serio pytasz kto mi "nadał" moje własne zdanie?

>i w takim razie skąd pomysł, że ja nie mam kompetencji?
Ponieważ nie upoważniłam Cię do zajmowania stanowiska w moim imieniu.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-11-2016 01:43 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Kto Ci je nadał
>Serio pytasz kto mi "nadał" moje własne zdanie?

Nie. Pytam o kompetencje do uznania mojej konkluzji za Twoją konkluzję.

>>i w takim razie skąd pomysł, że ja nie mam kompetencji?
>Ponieważ nie upoważniłam Cię do zajmowania stanowiska w moim imieniu.

A ja nie upoważniłem Cię do nazywanie swojej konkluzji moją. Możesz się z nią najwyżej zgadzać.
02-11-2016 02:21 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Pytam o kompetencje do uznania mojej konkluzji za Twoją konkluzję.
Czyli po prostu pytasz o moje prawo do własnego zdania.

>A ja nie upoważniłem Cię do nazywanie swojej konkluzji moją.
Po pierwsze nie nazywałam swojej konkluzji Twoją...

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-11-2016 02:37 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Pytam o kompetencje do uznania mojej konkluzji za Twoją konkluzję.
>Czyli po prostu pytasz o moje prawo do własnego zdania.

Wracając do meritum: nadal nie wiem o co Ci chodziło z pierwszym pytaniem, które rozpoczęło tą wymianę zdań.

>>A ja nie upoważniłem Cię do nazywanie swojej konkluzji moją.
>Po pierwsze nie nazywałam swojej konkluzji Twoją...

Oczywiście miało być na odwrót, ale chyba łatwo zauważyć, że to pomyłka
02-11-2016 12:01 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>nie wiem o co Ci chodziło z pierwszym pytaniem, które rozpoczęło tą wymianę zdań.
Tym pytaniem zaczęłam doprowadzenie Cię do zaprzeczenia jakobyś różnił się od tych, których chcesz nazywać bydłem, tu zaś jest moja konkluzja, czyli niezawierające wątpliwości Twoje stwierdzenie, jakobyś miał wątpliwości.

>>>A ja nie upoważniłem Cię do nazywanie swojej konkluzji moją.
>>Po pierwsze nie nazywałam swojej konkluzji Twoją...
>Oczywiście miało być na odwrót, ale chyba łatwo zauważyć, że to pomyłka
Dla mnie w tym pytaniu błędnych założeń jest więcej niż jedno, więc lepiej jeśli to swoje pytanie doprecyzujesz sam.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-11-2016 12:48 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
> Tym pytaniem zaczęłam doprowadzenie Cię do zaprzeczenia jakobyś różnił się od tych, których chcesz nazywać bydłem, tu zaś jest moja konkluzja, czyli niezawierające wątpliwości Twoje stwierdzenie, jakobyś miał wątpliwości.

Czyli zamotałaś się, więc dlatego zapytałem jaka jest Twoja ostateczna konkluzja.

Jeszcze raz:
1. Napisałem, że do rozwoju przyczyniają się ludzie, którzy mają wątpliwości - podważają utarte przekonania, które plebs przyjmuje a priori. Bydło myśli, że jest mądre, bo nie zastanawia się i przyjmuje jakieś rzeczy jako pewniki, mimo że tego nie podważa i nie sprawdza.
2. Wynika z tego, że ludzie mądrzejsi, którzy przyczyniają się do rozwoju mają przekonania, które nie są przyjęte a priori, tylko zostały przesiane przez sito składające się z wątpliwości.
3. Zadałaś bezsensowne pytanie o mnie, więc odpowiedziałem, że mam wątpliwości, ale nie myślę, że jestem mądry. To co napisałem wiem, ale nie dzięki mądrości, podobnie jak aby stwierdzić, że 2+2=4 nie trzeba być mądrym. Pomiędzy bydłem, a mądrymi są też normalni ludzie, którzy nie są na tyle głupi żeby zakładać coś a priori i nie mieć wątpliwości, więc analizują, ale nie są na tyle mądrzy żeby nazwać ich mądrymi. Czego tu nie rozumiesz?

>>>A ja nie upoważniłem Cię do nazywanie swojej konkluzji moją.
>>>Po pierwsze nie nazywałam swojej konkluzji Twoją...
>>Oczywiście miało być na odwrót, ale chyba łatwo zauważyć, że to pomyłka
>Dla mnie w tym pytaniu błędnych założeń jest więcej niż jedno, więc lepiej jeśli to swoje pytanie doprecyzujesz sam.

Miało być:
A ja nie upoważniłem Cię do nazywania mojej konkluzji swoją.
02-11-2016 13:01 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> Tym pytaniem zaczęłam doprowadzenie Cię do zaprzeczenia jakobyś różnił się od tych, których chcesz nazywać bydłem, tu zaś jest moja konkluzja, czyli niezawierające wątpliwości Twoje stwierdzenie, jakobyś miał wątpliwości.
>Czyli zamotałaś się...
Przed spójnikiem wyjaśniającym "czyli" wypadałoby jaki dowód przedstawić, hm?

>Miało być:
>A ja nie upoważniłem Cię do nazywania mojej konkluzji swoją.
OK, a w czym problem?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-11-2016 13:10 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dowód jest w dalszej części wpisu, ale Ty czytasz wybiórczo, tak żeby nic nie zrozumieć i chwytać się jakichś słówek. Najlepsze jest to, że wydaje Ci się to sprytne, a takie wcale nie jest
02-11-2016 14:20 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dowód jest w dalszej części wpisu
W dalszej części nie umieściłeś wzmiankowanego wniosku, więc nie wiadomo na co miałaby być ta część dowodem. Ale na pewno pisząc w niej "To co napisałem wiem, ale nie dzięki mądrości" zadeklarowałeś, że Twoje wpisy niekoniecznie są wyrazem mądrości.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-11-2016 14:46 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Dowód jest w dalszej części wpisu
>W dalszej części nie umieściłeś wzmiankowanego wniosku, więc nie wiadomo na co miałaby być ta część dowodem.

Na to, że się zamotałaś.

>Ale na pewno pisząc w niej "To co napisałem wiem, ale nie dzięki mądrości" zadeklarowałeś, że Twoje wpisy niekoniecznie są wyrazem mądrości.

Tak, podobnie jak 2+2-4 to nie wynik mądrości. Ja tylko piętnuję głupie bydło i jego prymitywne myślenie.
02-11-2016 16:55 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Twoje wpisy niekoniecznie są wyrazem mądrości.
>Tak
I tego, jak widzę, jesteś pewien.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-11-2016 18:19 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie jestem pewien, ale tak uważam. O co Ci znowu chodzi?

Pewien różnych rzeczy jestem tylko roboczo na rzecz pewnych dyskusji. Mam wtedy pewność co do toku myślenia, dopóki ktoś nie wytknie w nim błędów i nie pokaże co jest lepsze i dlaczego.

Pewność toku myślenia wynika z ciągłej negacji. Znam standardowe odpowiedzi, bo już je milion razy słyszałem w różnych konfiguracjach. W wiele rzeczy sam kiedyś wierzyłem, więc wiem jak się je obala i na czym polegają różne idee i standardowe toki myślenia. Typową rozmowę można sobie zaplanować na kilka ruchów do przodu i tak jak pierwsze ruchu w szachach wszystko jest łatwe do przewidzenia. Schody zaczynają się tam gdzie nie ma odpowiedzi na ważne pytania, a plebs w tych sytuacjach ma pewność. Ona z kolei wynika z tego, że taki typowy idiota nawet nie pomyśli, że można to podważyć. Plebejusz wierzy i to jest dla niego oczywiste. Nie ma z tym dyskusji, a gdy ktoś to podważa to jest automatycznie negatywnie szufladkowany bez argumentu. Tak właśnie działają emocje niepoddane negacji.
02-11-2016 23:34 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie jestem pewien, ale tak uważam.
A jesteś chociaż pewien, że tak uważasz?

>Schody zaczynają się tam gdzie nie ma odpowiedzi na ważne pytania, a plebs w tych sytuacjach ma pewność.
Nie jestem pewna, czy masz rację... Tak, zdecydowanie nie jestem tego pewna.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
03-11-2016 02:14 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie jestem pewien, ale tak uważam.
>A jesteś chociaż pewien, że tak uważasz?

Co za głupie pytanie. Uważaj, bo zaraz zbliżysz się poziomem do Ducha Prawdy

>>Schody zaczynają się tam gdzie nie ma odpowiedzi na ważne pytania, a plebs w tych sytuacjach ma pewność.
>Nie jestem pewna, czy masz rację... Tak, zdecydowanie nie jestem tego pewna.

To nie moja wina. Musisz jakoś z tym żyć.
03-11-2016 15:13 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Nie jestem pewien, ale tak uważam.
>>A jesteś chociaż pewien, że tak uważasz?
>Co za głupie pytanie. Uważaj, bo zaraz zbliżysz się poziomem do Ducha Prawdy
Szczęście, że nie do olsona.

>>>Schody zaczynają się tam gdzie nie ma odpowiedzi na ważne pytania, a plebs w tych sytuacjach ma pewność.
>>Nie jestem pewna, czy masz rację... Tak, zdecydowanie nie jestem tego pewna.
>To nie moja wina. Musisz jakoś z tym żyć.
Nie tylko ja.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
29-10-2016 14:22 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>3 poziom - nadczłowiek

Mam to już dawno za sobą...

już nawet nadDrobner
31-10-2016 20:30 
 Ocena 3 na 3
JarekS (695 punktów)
>>3 poziom - nadczłowiek
>Mam to już dawno za sobą...
>już nawet nadDrobner
>

To Ty?



Powinno być bez napisu i tego emblematu supermena rzecz jasna ale nie mam takiego, szkoda.
31-10-2016 20:54 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>>>3 poziom - nadczłowiek
>>Mam to już dawno za sobą...
>>już nawet nadDrobner
>>
>To Ty?
>img>img/forum/112192/535267001477942117.jpg

Nie ma mnie na tym obrazku.
Ten gość właśnie na mnie patrzy...

ÜüüDrobner
31-10-2016 21:36 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To jakiś wąsaty Janusz. Popierdółka, nie nadczłowiek
31-10-2016 21:54 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>To jakiś wąsaty Janusz. Popierdółka, nie nadczłowiek

Na 'nietzchem' się nie poznałeś.

Tako rzecze Drobner.
01-11-2016 00:51 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nietzsche nie był nadczłowiekiem. Miał wąsy, był Januszem, ale filozofię dobrze porozkminiał
01-11-2016 20:19 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>To jakiś wąsaty Janusz. Popierdółka, nie nadczłowiek
Bluźnierstwo niewybaczalne, -(n + 1) punktów umownych grzechu, osiągasz poziom zatracenia po śmierci bez możliwości zwolnienia warunkowego i poprawy.

Emblemat Supermena i napis to tak faktycznie no nie tego, nie miałem lepszego ...
Poza tym lepsza by była koszulka w paski, taka jak na Potiomkinie.
I może jeszcze dodać koło sterowe, takie z parowca.

Reszta to ideał.

Wąs, klata, spojrzenie
Co za szyk, co za styl, co za oświecenie.
01-11-2016 20:53 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Dziś widziałem na fejsie coś takiego:

Pal z Nietzsche



Jeszcze okulary zmienić na przeciwsłoneczne i ten wąs przeszkadza. Ewidentnie powinien spalić tego wąsa
02-11-2016 05:46 
 Ocena 1 na 1
JarekS (695 punktów)
>Dziś widziałem na fejsie coś takiego:
>Pal z Nietzsche
>Jeszcze okulary zmienić na przeciwsłoneczne i ten wąs przeszkadza. Ewidentnie powinien spalić tego wąsa

Okulary straszne, porażka. Wąs może być tylko krój kiepski.
No i mój wojownik to ma klatę, co to za mięczak?
Odstające uszy, rozczochrane kudły (ściąć na 2 mm!), fuj. Jeszcze ten kołnierzyk, koszmar. Nic dziwnego że pisał bzdety o nadczłowieku.
02-11-2016 12:18 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
E tam modą się będziesz przejmował, a moda jest dla plebsu. Jedynie wąsy są złe bo to atrybut Januszy, ale w tamtych czasach tak nie było, więc można to wybaczyć

Nadczłowiek to nie bzdety, tylko metafora, którą większość opacznie rozumie.
02-11-2016 20:30 
 Ocena 2 na 2
JarekS (695 punktów)
>E tam modą się będziesz przejmował, a moda jest dla plebsu.
>Jedynie wąsy są złe bo to atrybut Januszy, ale w tamtych czasach tak nie było, więc można to wybaczyć

No dobrze ale skoro wąs przeszkadza to dlaczego kudły maja być ok?
Całokształt wyrazu się liczy, wyraz, skojarzenia, nie tak selektywnie.
2 mm glaca to jest to. Na mądrej głowie włos nie rośnie.
I nie moda tylko względy praktyczne tez istotne, łatwość suszenia, niskie zużycie mydła itp. Sam mam takie od lat to wiem co mówię.

Wąsy rzeczywiście nieco za bardzo w kierunku bosmanów z jakiś podejrzanych ruskich rybackich łodzi których od tankowców szmuglujących bimber nie odróżnisz skręcają, fakt.

Natomiast brakuje mi wyrazu, klaty i koła sterowego. Mocnych spracowanych rąk na kole. To dopiero metafora! To musi być konkretnie.
Jakoś za bardzo ten portret do łba okrojony.

Jakieś tło by się też przydało, może takie jak na tym Stalinie co go tu gdzieś tu opisywali. Nie fabryki a kosmodrom, z respektem to ma być!

>Nadczłowiek to nie bzdety, tylko metafora, którą większość opacznie rozumie.

No niech będzie, w końcy Ty to już
03-11-2016 02:26 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Za dużo czasu poświęcasz wyglądowi jakiegoś typa.

Odechciało mi się w tym momencie odpisywać, przykro mi
03-11-2016 19:18 
 Ocena 2 na 2
JarekS (695 punktów)
>Za dużo czasu poświęcasz wyglądowi jakiegoś typa.
>Odechciało mi się w tym momencie odpisywać, przykro mi
Jestem odrobinę rozczarowany. A jedyne czego nie lubię to właśnie ... rozczarowań.

//5 element (jak znasz)
28-10-2016 18:42 
 Ocena 2 na 2
Jużnieborek (579 punktów)
>Istnieją tylko dwie dziedziny, w których ośmielam się "wytykać głupoty innym".
>Jedną z nich jest właśnie religia (bezkrytyczna wiara religijna).


A jaka jest druga(jeśli wolno spytać, oczywiście)?
28-10-2016 21:37 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>A jaka jest druga(jeśli wolno spytać, oczywiście)?

Nie jest to głównie ortografia: www.racjonalista.pl/forum.php/s,724192#w726794

Trop 'tajemnicę'...

Drobner, jeszcze nieborak
29-10-2016 08:11 
 Ocena 1 na 1
monika_b_k (80 punktów)
>Konsekwentnie więc mieszkalibyśmy w kurnych chatach i po żywność chodzili "do boru".
>Lub nadal żywilibyśmy się bananami, ogonem trzymając się gałęzi.
Chodzenie po zakupy do supermarketu też jest wytworem naszej kultury. Nigdzie nie twierdziłam, że kultura jest niezmienna.

>Nie we wszystkich sferach życia człowieka należy doszukiwać się sensu, logiki i racjonalności. Na przykład w w/w rozrywkach, zabawach a także w ... uczuciach...
No właśnie.

>A na stadionach można się bawić w "sport", który nierzadko zmniejsza potrzeby korzystania ze szpitali.
W jaki sposób oglądanie meczu poprawia zdrowie?
Jeśli zaś chodzi o zawodowych sportowców to muszę ci zmartwić, ich zdrowie też nie polepsza się, wręcz przeciwnie.

>Nie jest głupotą świadome sterowanie głupotą. Wprost przeciwnie. Dlatego to takie niebezpieczne. Na tym polega 'władza'.
Tu się zgadzam.
29-10-2016 13:46 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>W jaki sposób oglądanie meczu poprawia zdrowie?

Zachęca dzieci do gry w piłkę.
29-10-2016 14:41 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>W jaki sposób oglądanie meczu poprawia zdrowie?
>Zachęca dzieci do gry w piłkę.
Czyli chętni są zdrowsi?!


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)
>Pomijając fakt, że każda religia to kłamstwo.
tak właśnie ludzie ze sobą rozmawiają bez używania argumentacji czy rozwijania swoich myśli. "religia to kłamstwo" - mówi więcej niż tysiąc słów.

>i ten sam mechanizm co paranoje
jaki mechanizm?

>(uznawanie za prawdę niemożliwych do zweryfikowania przekonań, niemożliwych do zdobycia informacji), można porównać użyteczną treść religii.
co prawda jeszcze nikt nie próbował leczyć ludzi wyznających jakąś religie, ale to zaiste ten sam mechanizm co paranoja więc powinni wpisać na listę klasyfikacji chorób.

>Co prawda Jahwe jest
>bozią okrutną, samolubną, skrajnie psychopatyczną i napawa się cierpieniem ludzi przedstawiając się
>im jako dobry i miłosierny, ale każdy katolik to ofiara psychopatycznej psychomanipulacji, który
>wierzy w to jak ma postrzegać Boga.
>Od razu rzuca się w oczy upośledzony zmysł obserwacji wierzących katolików.
to co piszesz jest ciekawe. w inny wątku przedstawiasz się jako ateistę, który nie wierzy że istnieje takie pojęcie jak Bóg po czym twierdzisz że zło na świecie jest za przyzwoleniem tworu, który nie istnieje?

czyżbyś miał wyimaginowanych wrogów?

>Co innego wiara w Reptilian, którzy stworzyli ludzi jako hodowlę służącą cierpieniu, którym się
>napawają. Ta teoria mimo, że jest niefalsyfikowalna, to pokrywa się z obserwacjami, czyli została
>dobrze wymyślona.
piszesz na takim poziomie ogólności, że wiemy, że istnieją reptlianie i że jest to dobra teoria, ale nie argumentujesz tego o czym piszesz.

>To cierpienie uczy, w przeciwieństwie do beztroski. To cierpienia jest więcej i
>jest o nie łatwiej, to cierpienie jest dane każdemu, w przeciwieństwie do chwil szczęścia, która
>jest dana tylko niektórym.
>Każdy kto obserwuje ten świat i wyciąga logiczne wnioski, a emocje odsuwa na bok, widzi, że żyjemy
>po to żeby cierpieć.
mnie w szkole uczyli, że to masochizm?

>Zastanawia mnie chęć wierzących do udowodnienia argumentami, że Bóg może istnieć i że wiara w niego jest właściwą opcją.

nikt by tego lepiej nie ujął.

>a uwierzenie komuś takiemu to największa życiowa przegrana degradująca takiego człowieka do najniższej możliwej rangi, gdzieś poniżej wodorostów.
miej godność i nie wierz do końca.
chwat (4 punktów)

>Każdy kto obserwuje ten świat i wyciąga logiczne wnioski, a emocje odsuwa na bok, widzi, że żyjemy
>po to żeby cierpieć.

Skąd pomysł na tego rodzaju celowość naszego życia?
Logicznym wnioskiem jest, możliwość dokonywania przez nas wyborów (w kontekście naszej wolności), skutkujących cierpieniem lub np. niesieniem pomocy.


>To cierpienie uczy, w przeciwieństwie do beztroski. To cierpienia jest więcej i
>jest o nie łatwiej, to cierpienie jest dane każdemu, w przeciwieństwie do chwil szczęścia, która
>jest dana tylko niektórym.

Myślenie kategoriami "jest dane", jest nieprawidłowe. Wszystko dopiero dokona się za sekundę, na podstawie podjętej przez nas decyzji. Jedyną rzeczą, która "jest dana", jest nasza decyzyjność, wartościowanie jej skutków z góry, jest nieprawidłowe.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Skąd pomysł na tego rodzaju celowość naszego życia?

Uważam, że życie jest bezcelowe. Jeśli ktoś sądzi, że ma jakiś cel to musi nim być cierpienie. Czemu? Ano dlatego, że:
- cierpienie jest powszechne i uniwersalne, każdy został nim obdarzony
- życie ogólnie wzięte jest większą lub mniejszą przewagą cierpienia/dyskomfortu nad chwilami przyjemności
- natura wyposażyła nas w mechanizm zwalczający szczęście: habituację - przyjemne bodźce się zużywają, przez co żeby odczuwać je tak jak na początku potrzebna jest większa dawka
- powtarzanie przyjemności ma zazwyczaj negatywne konsekwencje
- wartości moralne wynikają z pilnowania się, odmawiania sobie przyjemności i komfortu, co służy jakiemuś wyższemu celowi, czyli aby uniknąć większego cierpienia musimy zadawać sobie mniejsze
- nie mamy na nic wpływu w tym sensie, że nasze złe decyzje wynikają z wad i nieświadomości, czego sobie nie wybieraliśmy - każdy postępuje tak jak uważa za słuszne lub tak jak uważa, że musiał (złe wybory mają jakąś przyczynę, ale mając większe możliwości wybralibyśmy przecież dobrze)
- szczęście i wyższe wartości (sztuka, piękno) istnieją, ale są unikatowe i trafiają się losowo, ale i tak ludzie szczęśliwi mają w życiu chwile bólu i cierpienia
- piękno i przyjemność to wabiki, za którymi kryje się druga strona medali, której ludzie zazwyczaj wolą nie dostrzegać. Mają też funkcję wywoływania cierpienia z powodu ich braku u większości ludzi, która przecież zazwyczaj jest głupia i brzydka, a ci ładni i mądrzy na starość i tak brzydną, tracą zdrowie i sprawność intelektualną
- łatwo o jedną przypadkową przyczynę, która w jednym momencie może zamienić idyllę w koszmar, a niepewność czy nam się to nie przytrafi dotyczy każdego, więc aby unikać cierpienia może nie wystarczyć rozsądne życie i planowanie, a bez tego (co dotyczy większości ludzi) łatwo o błędy przekreślające przyszłe szczęście
- ludzie szczęśliwi zazwyczaj muszą się oszukiwać żeby dojść do takiego stanu. Prawda jest gorzka, brudna i niesie cierpienie, dlatego większość od niej ucieka jak diabeł od wody święconej
- wszystkie religie są oparte na cierpieniu, a bogowie w ludzkich wierzeniach zazwyczaj byli okrutni
- ludziom imponuje pewność siebie, zimna krew lub też agresja i walka
- wygrywanie wiąże się z przegrywaniem, a stałe wygrywanie się nudzi i nadaje większe cierpienie przy porażkach, które przecież i tak muszą się przytrafiać
- ludzie dążą do stabilizacji, która nie istnieje i wolności, która nie istnieje, pocieszają się miłością, która nie istnieje i albo wierzą w utopię, albo wiedzą, że musi być przeje...e
- cała natura jest oparta na zjadaniu bądź niszczeniu słabszego przez silniejszego

Wybacz, że nie chce mi się tego kontynuować, ale mógłbym tak pisać w nieskończoność. Często jedynym pozytywem wielu ludzi jest to, że inni mają gorzej. Minus i plus daje minus, więc wcale nie jest to pozytywem. Właściwie tak samo jest ze wszystkim.

Szczęście sprowadza się do stanu sieci neuronowych i neuroprzekaźników w konfiguracji, o które trudniej niż o ich nieprawidłowe działanie.

>Logicznym wnioskiem jest, możliwość dokonywania przez nas wyborów (w kontekście naszej wolności), skutkujących cierpieniem lub np. niesieniem pomocy.

Nieprawda. To jest właśnie nielogiczny wniosek wynikający z wielu uproszczeń, które stosują ludzie od lat i co wchodzi w skład programów genetycznych i kulturowych, które nami kierują. Idealna wolność nie istnieje.

- wolność od - błędna bo oznaczałaby np wolność od nieposiadania idealnej żony i pensji miliona bagsów dziennie za nicnierobienie. Pojęcie jest więc jedynie lingwistyczno-emocjonalnym uproszczeniem, ale logicznie jest błędne, bądź może raczej utopijne, bowiem prawdziwa wolność musiałaby oznaczać idealne szczęście i brak jakichkolwiek czynników ograniczających. Mówimy więc o wolności gdy w rzeczywistości dotyczy to zniewolenia, a wolność to po prostu określenie na mniejsze zniewolenie.

- wolność do - tu już jest lepiej bo mowa np o prawie do posiadania idealnej żony. Każdy ma takie prawo, ale nie każdy ma taką możliwość. Wolność w tym ujęciu ma więc praktyczne zastosowanie. Mówimy o tego typu wolności w kontekście braku czynników zniewalających ze strony innych ludzi, którzy by nam tego zabraniali gdyby ta wolność nie istniała. Nie jest to jednak Twoim logicznym wnioskiem, bo nasze wybory są elementem całości świata i przypisywanie ich jednostkom jest także tylko lingwistyczno-emocjonalnym uproszczeniem. Wybieramy więc tak jak zostaliśmy ukształtowani, a tego już nie wybieramy.

>Myślenie kategoriami "jest dane", jest nieprawidłowe.

Nieprawda. Chyba, że chodziłoby Ci o słowo "dane" i postawiłbyś tezę, że nikt niczego nie dał, bo nikt tego świata nie stworzył, to logicznie miałbyś rację, ale lingwistyczno-emocjonalnie wiadomo co oznacza ten zwrot Chodzi o to, że zastajemy to, ale tego nie tworzymy. Jesteśmy jedynie obserwatorami, czyli świadomościami, więc nie mamy możliwości działania ani żadnego logicznie możliwego wpływu żeby ją mieć. Zaś mózg ukształtowany tak, a nie inaczej przez przyrodę (ups, "przyroda" to w tym przypadku znów lingwistyczne uproszczenie) ma nie tyle możliwość działania, co po prostu taki przymus. Mózg nagle się nie zatrzyma, nie przestanie myśleć i dokonywać wyborów. Dokona ich, a my jesteśmy elementami swoich mózgów, więc odczujemy to jako "własną decyzję", co jest uproszczeniem lingwistyczno-emocjonalnym, które pojawi się w polu świadomości.

>Wszystko dopiero dokona się za sekundę, na podstawie podjętej przez nas decyzji.

Nie. Dokona się na podstawie tego co było chwilę wcześniej i mechanizmów sterujących światem, a my to w uproszczeniu nazwiemy naszą decyzją. O tyle naszą, że nie Staszka czy Józka.

>Jedyną rzeczą, która "jest dana", jest nasza decyzyjność, wartościowanie jej skutków z góry, jest nieprawidłowe.

Dane jest jedynie doświadczenie.
chwat (4 punktów)
>>Skąd pomysł na tego rodzaju celowość naszego życia?
>Uważam, że życie jest bezcelowe. Jeśli ktoś sądzi, że ma jakiś cel to musi nim być cierpienie. Czemu? Ano dlatego, że:
>- cierpienie jest powszechne i uniwersalne, każdy został nim obdarzony

cierpienie to wyłącznie skutki naszych działań, a nie jakieś "obdarowywanie", przez bliżej nieokreślony podmiot liryczny

>- życie ogólnie wzięte jest większą lub mniejszą przewagą cierpienia/dyskomfortu nad chwilami przyjemności

Nie ma żadnego "jest", no chyba, że znało by się przyszłość. Tylko wtedy mówienie w kategoriach jest, było by uprawnione.

>- natura wyposażyła nas w mechanizm zwalczający szczęście: habituację - przyjemne bodźce się zużywają, przez co żeby odczuwać je tak jak na początku potrzebna jest większa dawka

To dotyczy tylko odczuwania szczęścia, ale nie determinuje jego występowania.

>- powtarzanie przyjemności ma zazwyczaj negatywne konsekwencje

Przyjemności to nie przeciwieństwo cierpienia

>- wartości moralne wynikają z pilnowania się, odmawiania sobie przyjemności i komfortu, co służy jakiemuś wyższemu celowi, czyli aby uniknąć większego cierpienia musimy zadawać sobie mniejsze

Gdyby to było prawdą, istniało by wyłącznie cierpienie, a tak nie jest. Każdy doświadczył dobra.

>- nie mamy na nic wpływu w tym sensie, że nasze złe decyzje wynikają z wad i nieświadomości, czego sobie nie wybieraliśmy - każdy postępuje tak jak uważa za słuszne lub tak jak uważa, że musiał (złe wybory mają jakąś przyczynę, ale mając większe możliwości wybralibyśmy przecież dobrze)

Nasze złe decyzje bynajmniej wynikają nie tylko z nieświadomości. Mogą być świadomym zadawaniem cierpienia.

>- szczęście i wyższe wartości (sztuka, piękno) istnieją, ale są unikatowe i trafiają się losowo, ale i tak ludzie szczęśliwi mają w życiu chwile bólu i cierpienia

Sam twierdzisz, że jest szczęście i cierpienie. A Twój lajtmotiw, to istnienie wyłącznie cierpienia...

>- piękno i przyjemność to wabiki, za którymi kryje się druga strona medali, której ludzie zazwyczaj wolą nie dostrzegać. Mają też funkcję wywoływania cierpienia z powodu ich braku u większości ludzi, która przecież zazwyczaj jest głupia i brzydka, a ci ładni i mądrzy na starość i tak brzydną, tracą zdrowie i sprawność intelektualną

Mówimy o cierpieniu, nie o przemijaniu (rzekomego) piękna.

>- łatwo o jedną przypadkową przyczynę, która w jednym momencie może zamienić idyllę w koszmar, a niepewność czy nam się to nie przytrafi dotyczy każdego, więc aby unikać cierpienia może nie wystarczyć rozsądne życie i planowanie, a bez tego (co dotyczy większości ludzi) łatwo o błędy przekreślające przyszłe szczęście

Znowu potwierdzasz istnienie szczęścia i cierpienia, a Twój lajtmotiw, to istnienie wyłącznie cierpienia...

>- ludzie szczęśliwi zazwyczaj muszą się oszukiwać żeby dojść do takiego stanu. Prawda jest gorzka, brudna i niesie cierpienie, dlatego większość od niej ucieka jak diabeł od wody święconej

Zwyczaje ludzi nie dowodzą istnienia wyłącznie cierpienia.

>- wszystkie religie są oparte na cierpieniu, a bogowie w ludzkich wierzeniach zazwyczaj byli okrutni

Bzdura. Np. chrześcijańskie najważniejsze przykazanie "miłujcie się wzajemnie..."

>- ludziom imponuje pewność siebie, zimna krew lub też agresja i walka

Żadna z tych cech nie jest synonimem cierpienia, poza tym dane wyssane z palca

>- wygrywanie wiąże się z przegrywaniem, a stałe wygrywanie się nudzi i nadaje większe cierpienie przy porażkach, które przecież i tak muszą się przytrafiać

Udowodnij konieczność wygrywania

>- ludzie dążą do stabilizacji, która nie istnieje i wolności, która nie istnieje, pocieszają się miłością, która nie istnieje i albo wierzą w utopię, albo wiedzą, że musi być przeje...e

Potrzebne źródło na potwierdzenie dążeń ludzi

>- cała natura jest oparta na zjadaniu bądź niszczeniu słabszego przez silniejszego

Potrzebne źródło na potwierdzenie działań całej natury

>Wybacz, że nie chce mi się tego kontynuować, ale mógłbym tak pisać w nieskończoność. Często jedynym pozytywem wielu ludzi jest to, że inni mają gorzej. Minus i plus daje minus, więc wcale nie jest to pozytywem. Właściwie tak samo jest ze wszystkim.

Bardzo się cieszę, że Ci się nie chce, bo jak na razie większość była nie na temat, to po prostu Twoje subiektywne wrażenia, a nie uzasadnienia

>Szczęście sprowadza się do stanu sieci neuronowych i neuroprzekaźników w konfiguracji, o które trudniej niż o ich nieprawidłowe działanie.

Trudności nie uzasadniają nieprawidłowości twierdzeń.

>>Logicznym wnioskiem jest, możliwość dokonywania przez nas wyborów (w kontekście naszej wolności), skutkujących cierpieniem lub np. niesieniem pomocy.
>Nieprawda. To jest właśnie nielogiczny wniosek wynikający z wielu uproszczeń, które stosują ludzie od lat i co wchodzi w skład programów genetycznych i kulturowych, które nami kierują. Idealna wolność nie istnieje.
>- wolność od - błędna bo oznaczałaby np wolność od nieposiadania idealnej żony i pensji miliona bagsów dziennie za nicnierobienie. Pojęcie jest więc jedynie lingwistyczno-emocjonalnym uproszczeniem, ale logicznie jest błędne, bądź może raczej utopijne, bowiem prawdziwa wolność musiałaby oznaczać idealne szczęście i brak jakichkolwiek czynników ograniczających. Mówimy więc o wolności gdy w rzeczywistości dotyczy to zniewolenia, a wolność to po prostu określenie na mniejsze zniewolenie.
>- wolność do - tu już jest lepiej bo mowa np o prawie do posiadania idealnej żony. Każdy ma takie prawo, ale nie każdy ma taką możliwość. Wolność w tym ujęciu ma więc praktyczne zastosowanie. Mówimy o tego typu wolności w kontekście braku czynników zniewalających ze strony innych ludzi, którzy by nam tego zabraniali gdyby ta wolność nie istniała. Nie jest to jednak Twoim logicznym wnioskiem, bo nasze wybory są elementem całości świata i przypisywanie ich jednostkom jest także tylko lingwistyczno-emocjonalnym uproszczeniem. Wybieramy więc tak jak zostaliśmy uk
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo się cieszę, że Ci się nie chce, bo jak na razie większość była nie na temat, to po prostu Twoje subiektywne wrażenia, a nie uzasadnienia

Nieprawda. Wszystko było na temat, a Twoje odpowiedzi są kulą w płot i świadczą o tym, że chyba za słabo przemyślałeś temat.

>>- cierpienie jest powszechne i uniwersalne, każdy został nim obdarzony
>cierpienie to wyłącznie skutki naszych działań, a nie jakieś "obdarowywanie", przez bliżej nieokreślony podmiot liryczny

Jaki znowu podmiot liryczny? To metafora i pisałem, że nie jest dosłownie dane przez kogoś, tylko od losu... Nasze działania i ich skutki także:
www.racjonalista.pl/forum.php/z,100/s,728255

>>- życie ogólnie wzięte jest większą lub mniejszą przewagą cierpienia/dyskomfortu nad chwilami przyjemności
>Nie ma żadnego "jest", no chyba, że znało by się przyszłość. Tylko wtedy mówienie w kategoriach jest, było by uprawnione.

Mówię o (prawie) każdym życiu. Taka reguła.

>>- natura wyposażyła nas w mechanizm zwalczający szczęście: habituację - przyjemne bodźce się zużywają, przez co żeby odczuwać je tak jak na początku potrzebna jest większa dawka
>To dotyczy tylko odczuwania szczęścia, ale nie determinuje jego występowania.

Ta odpowiedź w ogóle nie kontruje tego co napisałem.

>>- powtarzanie przyjemności ma zazwyczaj negatywne konsekwencje
>Przyjemności to nie przeciwieństwo cierpienia

Bzdura, której chyba nie muszę komentować, a w dodatku autorytarnie stwierdzasz coś czego na bank nie udowodnisz.

>>- wartości moralne wynikają z pilnowania się, odmawiania sobie przyjemności i komfortu, co służy jakiemuś wyższemu celowi, czyli aby uniknąć większego cierpienia musimy zadawać sobie mniejsze
>Gdyby to było prawdą, istniało by wyłącznie cierpienie, a tak nie jest. Każdy doświadczył dobra.

Nie każdy doświadczył dobra i nie musiałoby istnieć tylko cierpienie.

>Nasze złe decyzje bynajmniej wynikają nie tylko z nieświadomości. Mogą być świadomym zadawaniem cierpienia.

Bzdura. Świadome zadawanie cierpienia wynika z nieświadomości, wad mózgu, albo w niektórych sytuacjach jest racjonalne, bo trzeba zadać cierpienie zbrodniarzowi żeby ocalić kogoś niewinnego.

>Sam twierdzisz, że jest szczęście i cierpienie. A Twój lajtmotiw, to istnienie wyłącznie cierpienia...

Nieprawda. Pisałem o tym, że cierpienie byłoby celem gdyby świat był celowy. Momenty szczęścia też istnieją i nie pisałem, że nie, co zresztą widzisz w odpowiedzi, więc Twoją odpowiedź można wytłumaczyć jedynie tym, że próbujesz się na siłę ze mną nie zgadzać, choć nie masz na to argumentów.

I tak też jest w dalszych odpowiedziach na moje przykłady, więc to już zostawiam i nie będę się pastwił.

>Bzdura. Np. chrześcijańskie najważniejsze przykazanie "miłujcie się wzajemnie..."

No i co z tego, skoro chrześcijaństwo oparte jest na cierpieniu, które uszlachetnia, ascetyzmie i ofierze Jezusa?

>>Szczęście sprowadza się do stanu sieci neuronowych i neuroprzekaźników w konfiguracji, o które trudniej niż o ich nieprawidłowe działanie.
>Trudności nie uzasadniają nieprawidłowości twierdzeń.

Jakich znowu twierdzeń? Piszę o tym, że zazwyczaj coś działa nie tak, bo aby tak było potrzeba wystąpienia wielu czynników, które rzadziej się trafiają niż któraś z mnogich opcji nieprawidłowych.
21-11-2016 22:27Nie na temat 
chwat (4 punktów)

>>>- cierpienie jest powszechne i uniwersalne, każdy został nim obdarzony
>>cierpienie to wyłącznie skutki naszych działań, a nie jakieś "obdarowywanie", przez bliżej nieokreślony podmiot liryczny
>Jaki znowu podmiot liryczny? To metafora i pisałem, że nie jest dosłownie dane przez kogoś, tylko od losu... Nasze działania i ich skutki także:
Od jakiego losu? Skutki naszych działań odczuwają inni, my odczuwamy skutki działań innych.

>>>- życie ogólnie wzięte jest większą lub mniejszą przewagą cierpienia/dyskomfortu nad chwilami przyjemności
>>Nie ma żadnego "jest", no chyba, że znało by się przyszłość. Tylko wtedy mówienie w kategoriach jest, było by uprawnione.
>Mówię o (prawie) każdym życiu. Taka reguła.
Udowodnij tę przewagę.

>>>- natura wyposażyła nas w mechanizm zwalczający szczęście: habituację - przyjemne bodźce się zużywają, przez co żeby odczuwać je tak jak na początku potrzebna jest większa dawka
>>To dotyczy tylko odczuwania szczęścia, ale nie determinuje jego występowania.
>Ta odpowiedź w ogóle nie kontruje tego co napisałem.
Kontruje. Odczuwanie to subiektywizm. Występowanie mechanizmów nie gwarantuje działań.

>>>- wartości moralne wynikają z pilnowania się, odmawiania sobie przyjemności i komfortu, co służy jakiemuś wyższemu celowi, czyli aby uniknąć większego cierpienia musimy zadawać sobie mniejsze
>>Gdyby to było prawdą, istniało by wyłącznie cierpienie, a tak nie jest. Każdy doświadczył dobra.
>Nie każdy doświadczył dobra i nie musiałoby istnieć tylko cierpienie.
Sam powiedziałeś: jest mniejsze i większe, ale obydwa to cierpienia.

>>Nasze złe decyzje bynajmniej wynikają nie tylko z nieświadomości. Mogą być świadomym zadawaniem cierpienia.
>Bzdura. Świadome zadawanie cierpienia wynika z nieświadomości, wad mózgu, albo w niektórych sytuacjach jest racjonalne, bo trzeba zadać cierpienie zbrodniarzowi żeby ocalić kogoś niewinnego.
Racjonalność to nieświadomość?

>>Bzdura. Np. chrześcijańskie najważniejsze przykazanie "miłujcie się wzajemnie..."
>No i co z tego, skoro chrześcijaństwo oparte jest na cierpieniu, które uszlachetnia, ascetyzmie i ofierze Jezusa?
najważniejsze przykazanie mówi "miłujcie się wzajemnie..."
czy też, najważniejsze przykazanie mówi "cierpcie bo to uszlachetnia..." Gdzieś to wyczytał?

>>>Szczęście sprowadza się do stanu sieci neuronowych i neuroprzekaźników w konfiguracji, o które trudniej niż o ich nieprawidłowe działanie.
>>Trudności nie uzasadniają nieprawidłowości twierdzeń.
>Jakich znowu twierdzeń? Piszę o tym, że zazwyczaj coś działa nie tak, bo aby tak było potrzeba wystąpienia wielu czynników, które rzadziej się trafiają niż któraś z mnogich opcji nieprawidłowych.
Co to za definicja szczęścia? Jesteśmy na etyce, a nie na biologii. Patrząc z punktu widzenia biologii, każdy stan, jest konfiguracją neuronów: szczęście, nieszczęście, spokój, gniew...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Jaki znowu podmiot liryczny? To metafora i pisałem, że nie jest dosłownie dane przez kogoś, tylko od losu... Nasze działania i ich skutki także:
>Od jakiego losu? Skutki naszych działań odczuwają inni, my odczuwamy skutki działań innych.

Żadne skutki działań swoich czy innych, bo nie ma powodu żeby to rozdzielać. Wszystkie zachowania to element mechanizmów świata, którymi kierują różne procesy. Jak to od jakiego losu? Rodzisz się i dostajesz na starcie losową sytuację, która jest jak kostki domina - jedna przewraca drugą, czyli przyczyny i skutki rozłożone w czasie wywołują kolejne skutki, a te z kolei znów są przyczynami do wystąpienia następnych skutków. Efektem tego jest nasze istnienie, a w tym nasze emocje, myśli, przekonania i działania.

>>>Nie ma żadnego "jest", no chyba, że znało by się przyszłość. Tylko wtedy mówienie w kategoriach jest, było by uprawnione.
>>Mówię o (prawie) każdym życiu. Taka reguła.
>Udowodnij tę przewagę.

Nie trzeba, bo to fakt oczywisty. Żeby osiągnąć krótką przyjemność trzeba poświęcić więcej czasu na jej zdobycie niż trwa ona sama. Więcej jest cierpienia niż szczęścia.

>>>>- natura wyposażyła nas w mechanizm zwalczający szczęście: habituację - przyjemne bodźce się zużywają, przez co żeby odczuwać je tak jak na początku potrzebna jest większa dawka
>>>To dotyczy tylko odczuwania szczęścia, ale nie determinuje jego występowania.
>>Ta odpowiedź w ogóle nie kontruje tego co napisałem.
>Kontruje. Odczuwanie to subiektywizm. Występowanie mechanizmów nie gwarantuje działań.

Nie kontruje i to co teraz napisałeś też jest nie na temat. Nie wiem w ogóle co chcesz przekazać, sorry.

>>>>- wartości moralne wynikają z pilnowania się, odmawiania sobie przyjemności i komfortu, co służy jakiemuś wyższemu celowi, czyli aby uniknąć większego cierpienia musimy zadawać sobie mniejsze
>>>Gdyby to było prawdą, istniało by wyłącznie cierpienie, a tak nie jest. Każdy doświadczył dobra.
>>Nie każdy doświadczył dobra i nie musiałoby istnieć tylko cierpienie.
>Sam powiedziałeś: jest mniejsze i większe, ale obydwa to cierpienia.

I tu to samo co wyżej. Twoje zdanie w ogóle nie odnosi się przyczynowo do mojego.

>>>Nasze złe decyzje bynajmniej wynikają nie tylko z nieświadomości. Mogą być świadomym zadawaniem cierpienia.
>>Bzdura. Świadome zadawanie cierpienia wynika z nieświadomości, wad mózgu, albo w niektórych sytuacjach jest racjonalne, bo trzeba zadać cierpienie zbrodniarzowi żeby ocalić kogoś niewinnego.
>Racjonalność to nieświadomość?

Co? Trzeźwy jesteś?

>>>Bzdura. Np. chrześcijańskie najważniejsze przykazanie "miłujcie się wzajemnie..."
>>No i co z tego, skoro chrześcijaństwo oparte jest na cierpieniu, które uszlachetnia, ascetyzmie i ofierze Jezusa?
>najważniejsze przykazanie mówi "miłujcie się wzajemnie..."

No i co z tego? Nie piszę o przykazaniach, w ogóle nie wiem po co wyjeżdżasz z takim wpisem nie na temat.

>czy też, najważniejsze przykazanie mówi "cierpcie bo to uszlachetnia..." Gdzieś to wyczytał?

Przykazanie? Żałośnie uciekasz od tematu, bo nie miałeś racji i teraz nie chcesz tego przyznać. Standard.

>>Jakich znowu twierdzeń? Piszę o tym, że zazwyczaj coś działa nie tak, bo aby tak było potrzeba wystąpienia wielu czynników, które rzadziej się trafiają niż któraś z mnogich opcji nieprawidłowych.
>Co to za definicja szczęścia?

Przecież ten cytat w ogóle nie odnosi się do definicji szczęścia O czym znów piszesz?

>Jesteśmy na etyce, a nie na biologii. Patrząc z punktu widzenia biologii, każdy stan, jest konfiguracją neuronów: szczęście, nieszczęście, spokój, gniew...

No i jak to się ma do tego o czym rozmawiamy?


Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365