Racjonalista - Strona głównaDo treści
A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
14-03-2026 16:07Andrzej Bogusławski (52265 punktów)A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
Ocena 6 na 6
.
Czy ateista może pisać teologię?

Tytuł książki Andrzeja B. Izdebskiego Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe brzmi prowokacyjnie. I rzeczywiście – jest prowokacją intelektualną. Nie chodzi jednak o polemikę z religią ani o manifest niewiary. Autor proponuje coś ciekawszego: próbę spojrzenia na religię, ideologie i ludzkie przekonania z perspektywy naukowego sceptycyzmu.

Izdebski jest religioznawcą i publicystą. Jego książka nie jest traktatem teologicznym ani systematycznym wykładem filozofii. To raczej rozległy esej światopoglądowy – zapis wieloletnich lektur, dyskusji i refleksji nad relacją między nauką, wiarą i kulturą.

Autor zaczyna od pytania fundamentalnego: czym właściwie jest światopogląd i dlaczego ludzie tak zaciekle bronią swoich przekonań? W kolejnych rozdziałach prowadzi czytelnika przez historię idei religijnych, spory między nauką i wiarą, ewolucję ludzkiego umysłu oraz dzieje różnych form religijności. Wiele miejsca poświęca także gnostycyzmowi, manicheizmowi czy średniowiecznym herezjom – pokazując, że historia religii jest znacznie bardziej złożona, niż sugerują podręcznikowe uproszczenia.

Najciekawsze w tej książce jest jednak coś innego. Izdebski nie twierdzi, że religie są wyłącznie błędem ani że nauka daje ostateczne odpowiedzi na wszystkie pytania. Jego prawdziwym przeciwnikiem nie jest religia, lecz dogmatyzm – przekonanie, że posiadło się jedyną i absolutną prawdę.

Autor wielokrotnie podkreśla, że podobny mechanizm działa zarówno w religiach, jak i w świeckich ideologiach. Historia XX wieku pokazała przecież, że systemy polityczne również potrafią przybierać formę quasi-religii: z własnymi dogmatami, herezjami i „wiernymi”, którzy w imię jedynej prawdy gotowi są narzucać ją innym.

Dlatego sceptycyzm – rozumiany jako gotowość do wątpienia, krytycznego myślenia i korygowania własnych przekonań – jawi się w tej książce jako jedna z najważniejszych cnót intelektualnych. Nie oznacza on rezygnacji z poszukiwania prawdy, lecz świadomość, że nasze poznanie jest zawsze ograniczone i prowizoryczne.

Styl książki jest eseistyczny i osobisty. Autor nie ukrywa własnych przekonań, ale też nie próbuje ich narzucać czytelnikowi. Zamiast tego zaprasza do dialogu prowadzonego według reguł racjonalnej argumentacji. W świecie coraz bardziej spolaryzowanym światopoglądowo jest to propozycja szczególnie cenna.

Teologia ateisty to książka dla czytelników zainteresowanych filozofią, religioznawstwem i debatą o roli nauki we współczesnym świecie. Nie daje ona prostych odpowiedzi – raczej zachęca do samodzielnego myślenia i zadawania pytań. A to być może najważniejsza funkcja każdej dobrej książki filozoficznej.

Bo – jak sugeruje autor – największym zagrożeniem dla ludzkiej wolności nie są błędne poglądy, lecz pewność, że posiadło się prawdę absolutną.
www.facebo(*)7981886/posts/1449399816629498
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..
Elasp (6859 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow

>Zupełnie nie poczuwam się do agnostycyzmu. Jestem naturalistą ontologicznym ze wszystkimi tego konsekwencjami, a więc i z naukowym sceptycyzmem.

> "Należę do tych ludzi, którzy w 999,999 są pewni, że bóg nie istnieje. Ten promil promila jest pozostawiony tylko ze względów metodologicznych. (Konieczności pozostawienia jakiejś wątpliwości)".
>"Mam 999 promili pewności, że żaden świat nadprzyrodzony nie istnieje, a w jednym promilu jestem agnostykiem".


Przypuśćmy, że jest promil promila szansy, że pewna terapia doprowadzi do wyzdrowienia śmiertelnie chorej osoby, jeżeli ta tylko się na tę terapię zdecyduje. Co by Pan radził tej osobie - podjąć tę terapię, czy nie?

#152
29-03-2026 11:20
 Ocena 1 na 1
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
>Zacząłem więc szukać. Najpierw zajrzałem do najnowszego Katechizmu Kościoła Katolickiego ogłoszonego na mocy konstytucji apostolskiej Fidei depositum z 1992 roku, gdzie znalazłem Symbol nicejsko-konstantynopolitański. Jest on połączeniem Nicejskiego wyznania wiary (325) - symbolu, który nie zawierał żadnego określenia Ducha Świętego i nie rozróżniał jasno hypostasis od ousia - z Symbolem konstantynopolitańskim (381), uzupełniającym te braki, a także z dodatkiem filioque, czyli wyraźnym orzeczeniem o pochodzeniu Ducha Świętego, wprowadzonym na soborze w Toledo (589), wraz z późniejszymi dodatkami stosowanymi obecnie.

W ubiegłym roku minęło równe 1700 lat od zgromadzenia biskupów, określanego zwyczajowo jako pierwszy powszechny sobór Kościoła chrześcijańskiego, jaki odbył się (od maja do lipca) w mieście Nicea (gr. Nikaia), obecnie Iznik w Turcji. Nie był to jednak sobór, lecz synod. Język polski, w przeciwieństwie do greckiego, zna rozróżnienie między "soborem", czyli zgromadzeniem powszechnym (gr. oikumenike) biskupów, a synodem - zgromadzeniem lokalnym) zwołanym przez cesarza Konstantyna I Wielkiego. Nie było to zgromadzenie powszechne, czyli nie był to sobór, gdyż przybyli na niego niemal wyłącznie biskupi wschodu i południa, a reprezentacja zachodu imperium była bardzo skromna. Synod zwołany został przez cesarza.

Dwa podstawowe zagadnienia wiążą się z synodem nicejskim.
Pierwsze, to oczywiście przyjęcie credo, czyli wyznania wiary ojców Kościoła, i drugie - niska wiarygodność nielicznych dokumentów źródłowych. Całkiem niedawno Henryk Pietras, polski jezuita, patrolog i profesor teologii odkrył, że dwa dokumenty kształtujące już od późnego antyku narrację o synodzie, czyli tak zwany "List Konstantyna do Kościoła w Aleksandrii" oraz tak zwany "List soboru w Nicei do Egipcjan" to falsyfikaty powstałe około 373 roku!!!. Oprócz tych dwóch listów znane są jeszcze tylko dwa inne dokumenty, również listy, informujące o przebiegu obrad. Kto wie, być może już niedługo dowiemy się, że one również nie grzeszą autentycznością.

Kolejnym powtarzanym nadal stereotypem jest twierdzenie, jakoby synod został zwołany w celu potępienia Ariusza, prezbitera z Aleksandrii, który - mówiąc skrótowo - podważał boskość Jezusa. Wielu autorów twierdzi, że synod rzeczywiście potępił arianizm, lecz próżno szukać takich informacji w dokumentach źródłowych. Nie wspomniał o tym nawet Euzebiusz, biskup Cezarei, w swoim Żywocie Konstantyna napisanym w 337-339 roku. Niewątpliwie kwestia ariańska była problemem obrad synodalnych, ale bynajmniej nie była najważniejsza.

Przedmiotem kontrowersji między zwolennikami Ariusza, kapłana aleksandryjskiego, a jego przeciwnikami - zwyczajowo określanymi mianem katolików lub ortodoksów - było ustalenie relacji między Bogiem Ojcem a Jezusem, czyli Synem Bożym. Notabene, problem ten nurtował już teologów III wieku.
Według Ariusza prawdziwym i jedynym Bogiem jest Bóg Ojciec. Syn - czyli Jezus - jest stworzeniem, stworzonym przez Ojca z nicości, a zatem był czas, kiedy go nie było. Nie jest więc Jezus synem w powszechnym znaczeniu tego słowa znaczeniu, jego natura nie pochodzi od Boga Ojca, a zaczął istnieć aktem jego wolnej woli.
Ariusz nie potrafił pogodzić się z myślą, że przecież Bóg jako istota doskonała i niezmienna (niepodlegająca zmianom) nie mógł doznawać cierpienia i nie mógł umrzeć. Na tej podstawie uznał, że Jezus był Bogiem hierarchicznie podległym Bogu Ojcu, innej istoty niż Ojciec, a że był człowiekiem, mógł cierpieć i umrzeć w mękach na krzyżu, aby w ten sposób dokonać dzieła zbawienia ludzkości. Był przekonany, że Boski Logos wcielił się w ludzkie ciało Jezusa i zajął w nim miejsce duszy.
A zatem doktryna ariańska oparta na Biblii, znacznie lepiej niż czynili to doktrynalni przeciwnicy wyjaśnić problem śmierci Jezusa na krzyżu. Niejako ceną, którą płacił, było uznanie dwóch nierównych Bogów (Bóstw) i uznanie podległości Jezusa Bogu Ojcu.

Poglądy przeciwników w gruncie rzeczy niejako "wyrastały" z politeizmu wyznawanego przez wielu biskupów zamieszkujących w imperium (nie-Żydów). Uważali, że istnieje pełna równość między Jezusem a Bogiem Ojcem, podkreślali identyczność boskich natur Ojca i Syna, a zatem twierdzili, że Jezus też jest Bogiem i jest z nim współistotny, a ponadto zrodzony przedwiecznie (czyli Jezus jest wieczny i nie było czasu, w którym go nie było).
Nauka Ariusza budziła sprzeciw biskupów, w których umysłach dojrzewała - jak zwykli mawiać chrześcijanie - prawda o Trójcy oraz współistotność Jezusa z Bogiem.

Powyżej jedynie zasygnalizowałem problem tzw. Kontrowersji ariańskiej, co w kolejnej wypowiedzi uzupełnię ogólnymi tylko uwagami na temat trzech ważnych słów znajdujących się w credo i dołączonej do niego anatemie.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#153
29-03-2026 11:22
 Ocena 1 na 1
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
>Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. (...) Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. (...)

W nicejskim credo ważne są m.in. takie oto dwa słowa, które nie występują w Biblii (dlaczego zatem te słowa znalazły się w symbolu nicejskim?):
(1) Syn jest "z istoty Ojca" (gr. ουσία, ousia, czyt. usija = istota (również; substancja), czyli jest z tej samej istoty (substancji) co Ojciec;
(2) Syn jest "współistotny Ojcu" (gr. ομοούσιος, omoousios, czyt. [h]omousios = współistotny [skoro jest z tej samej istoty, jw. - to jest współistotny]);

Do symbolu nicejskiego dołączono anatemę, czyli potępienie, w którym stwierdzono, że kościół wyłącza tych, którzy będą mówić m.in., że "[Jezus] pochodzi z innej hipostazy lub z innej substancji (znane nam już słowo ουσία w odpowiednim przypadku).
Słowo tym jest "hipostaza" = gr. ὑποστάσις, ypostasis, czyt. [h]ipostasis, które znane jest z Nowego Testamentu (pięć wystąpień) oraz ma w języku greckim rozliczne znaczenia, m.in.: "początek, powstanie, podstawa, fundament, byt, rzeczywistość, podtrzymywanie, plan, zamiar" (i kilka jeszcze niezbyt eleganckich), ale również "materia, substancja, natura". W teologii i filozofii chrześcijańskiej słowo to oznacza "każdą z trzech (w credo nicejskim raczej tylko dwóch) osób Trójcy Świętej.

Przeciwnicy Ariusza odnieśli sukces, co znalazło pełne odbicie w ustalonym credo. Przytoczył Pan fragment credo konstantynopolitańskiego. Jest ono znacznie dłuższe od nicejskiego i co nieco się od niego różni. W miejscu ostatniego zdania, które Pan przytoczył, w credo nicejskim jest krótkie "I w Ducha Świętego". Jak widać Duch Święty został w credo nicejskim wspomniany na marginesie.

Widać wyraźnie, że teologia Kościoła nie była jeszcze w 325 roku dobrze rozwinięta. Problem trynitarny, czyli zagadnienia związane z Trójcą Świętą, był jeszcze w powijakach. Pierwszy sobór w Konstantynopolu w 381 roku nadrobi te zaległości, a ustalone na nim credo w zasadzie obowiązuje do dzisiaj.

Znane są opinie, że słowa greckie ουσία oraz ομοούσιος z nicejskiego credo brzmią bluźnierczo. Według chrześcijan Bóg sam siebie wypowiedział (opisał) na kartach Nowego Testamentu, lecz nie użył żadnego z tych słów. Dlaczego zatem na synodzie nicejskim słowa te zostały użyte do opisania Boga? Skąd wiadomo, że słowa te zostały dobrze dobrane i trafnie oddają istotę Boga?
Nawiasem mówiąc, nie wiadomo z czyjej inicjatywy słowa pojawiły się w tekście nicejskiego symbolu. Podobno sam Konstanty zażyczył sobie wstawić je do credo, nie wiadomo jednak, czy tak rzeczywiście było. Jeśli tak, to wychodzi na to, że na treść nicejskiego symbolu miał wpływ poganin.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#154
29-03-2026 11:24
 Ocena 1 na 1
Andrzej.51 (15814 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
> W Breviarium fidei, czyli wyborze doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, znalazłem dopełnienie katolickiego rozumienia Boga pochodzące z Soboru Laterańskiego IV (1215). Został On tam opisany w następujący sposób: [...] Chcąc porównać te, wywodzące się jeszcze ze starożytności, opisy z językiem współczesnej teologii, sięgnąłem do kilku encyklopedii i słowników [...]Najbardziej typowy dla filozofii chrześcijańskiej opis charakterystyki Boga znalazłem jednak w Małym słowniku terminów i pojęć filozoficznych "dla studiujących filozofię chrześcijańską":
>[Bóg] - byt pierwszy, rozpoznawany dzięki analizie struktury bytów niesamoistnych. Będąc samoistnym istnieniem, jest realny sam z siebie i stanowi czysty akt. Nieprzeniknięty możnością ani nieuzupełniony przypadłościami, także fizycznymi, jest bytem duchowym. Różni się od innych bytów odrębnym obszarem bytowym, posiadając tożsame z samym sobą własności transcendentalne.

A ja uparcie będę pisał, że powyższa definicja Boga - podobnie jak poprzednie - zostały napisane (wymyślone) przez ludzi, którzy nie raczyli napisać, na jakiej podstawie tak twierdzą.

>Najbardziej encyklopedycznie - i zarazem w duchu współczesnego, tradycyjnego teizmu - uniwersalistyczną ideę Boga streścił jednak R. Swinburne w Spójności teizmu, określając Go jako osobę bez ciała, czyli ducha, który jest wieczny, wolny, zdolny do uczynienia wszystkiego, wszechwiedzący, doskonale dobry, będący właściwym obiektem ludzkiej czci i posłuszeństwa, a zarazem Stwórcą i podstawą istnienia wszechświata.

Richarda Swinburne'a (ur. 1934) nie należy lekceważyć. To nie byle jaki umysł. Uważany jest obecnie za czołowego przedstawiciela teologii chrześcijańskiej. Przez wiele lat wykładał w Oxfordzie teologię i filozofię chrześcijańską. Ciekawostką jest fakt, że z anglikanizmu przeszedł na prawosławie.
Co nieco na temat R. Swinburne'a:
-- "Tak więc twierdzenie teisty, że istnieje wszechobecny duch, który ma wolną wolę i jest stwórcą wszechświata, należy rozumieć następują co: (a) istnieje indywiduum X, które jest wszechobecnym duchem i stwórcą wszechświata, (b) wszystko, co X czyni, czyni intencjonalnie, (c) żaden podmiot, prawo natury, stan rzeczy lub inny czynnik przyczynowy w żaden sposób nie wpływa na powzięcie przez X intencji, którymi kieruje się on w działaniu, tj. nie wpływa na wybór przez niego takiego, a nie innego działania".
-- Bóg jest osobą nieucieleśnioną, czyli duchem czystym, obecnym zawsze i wszędzie.
-- Bóg stworzył świat tak, jak chciał, kiedy chciał i umieścił w nim to, co chciał. Tylko on sam jest bytem niestworzonym, duchem wiecznym i wszechobecnym. [...] Wszystko poza Bogiem jest efektem jego woli i działania. [...] Bóg prawdopodobnie nie stworzył konieczności logicznych i matematycznych, ale to nie umniejsza jego mocy, ponieważ wiemy, że tautologie nie należą do realnego świata. Stworzył natomiast wszystkie rzeczy przygodne, których istnienie nie jest wymuszone przez konieczności przyrodnicze, a także same te konieczności, czyli prawa przyrody.
-- Bóg jest wszechmocnym duchem, który, który swą wolą obejmuje świat.
Tyle wystarczy.
Informacje na temat Richarda Swinburne'a według: Jacek Hołówka, Nieistotność nieistnienia, PWN, Warszawa 2018.

Mam bardzo dobry Słownik filozofii autorstwa Julii Didier, Katowice 1996 (wspominałem już o nim), w którym znalazłem dobrą definicję Boga. Oto ona:
Bóg - przedmiot wary oraz kultu ludzi.
Ot, cala definicja. Im krótsza, tym lepsza.

Podsumowując uważam, że:
Z bardzo dużym przekonaniem twierdzę, że każda definicja Boga lub nadany mu przymiot są wyłącznie odzwierciedleniem poglądów i wyobrażeń o Bogu ich autora.
A zatem, zarówno skonstruowana definicja Boga jak i nadany mu przymiot to konstrukty, czyli [SJP + WSJP] logiczne struktury powstałe w czyimś umyśle, czyli inaczej wytwory ludzkiego umysłu.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

#155
29-03-2026 12:18
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
W odpowiedzi Andrzej.51
.
W Breviarium fidei, czyli wyborze doktrynalnych wypowiedzi Kościoła,
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,955625#w956030

>A ja uparcie będę pisał, że powyższa definicja Boga - podobnie jak poprzednie - zostały napisane (wymyślone) przez ludzi, którzy nie raczyli napisać, na jakiej podstawie tak twierdzą.
-
Nijak tu nie widzę podstaw do uporu. Przecież wyraźnie napisałem, iż to są próby opisania Boga przez ludzi w niego wierzących.

==============
>Mam bardzo dobry Słownik filozofii autorstwa Julii Didier, Katowice 1996 (wspominałem już o nim), w którym znalazłem dobrą definicję Boga. Oto ona:

>Bóg - przedmiot wary oraz kultu ludzi.

>Ot, cala definicja. Im krótsza, tym lepsza.

>Podsumowując uważam, że:

>Z bardzo dużym przekonaniem twierdzę, że każda definicja Boga lub nadany mu przymiot są wyłącznie odzwierciedleniem poglądów i wyobrażeń o Bogu ich autora.

>A zatem, zarówno skonstruowana definicja Boga jak i nadany mu przymiot to konstrukty, czyli [SJP + WSJP] logiczne struktury powstałe w czyimś umyśle, czyli inaczej wytwory ludzkiego umysłu.

Całkiem tu się z Panem zgadzam, ale ja cały czas pytam o naukową (weryfikowalną) definicję Boga.

Już tu nawet pan Elasp przyznał, iż takiej definicji nie ma, a gdy nie ma to nie możemy niczego sensownego z punktu widzenia nauki o Bogu powiedzieć, choć jest to bardzo ważny i ważki historycznie mit kulturowy.
.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
W odpowiedzi Andrzej.51
.
>Powyżej jedynie zasygnalizowałem problem ...
-
Wiem. Pańska wiedza jest ogromną.

Pozdrawiam.
.

#157
29-03-2026 13:28
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
W odpowiedzi Elasp
.
>Przypuśćmy, że jest promil promila szansy, że pewna terapia doprowadzi do wyzdrowienia śmiertelnie chorej osoby, jeżeli ta tylko się na tę terapię zdecyduje. Co by Pan radził tej osobie - podjąć tę terapię, czy nie?
-
A skąd miałbym to wiedzieć mając tak mało informacji?

Czasem gram w totolotka, choć szanse na wygraną są podobne, ale 3 złote nie narusza zbyt bardzo mojego budżetu.

.

Elasp (6859 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
>.

>-
>A skąd miałbym to wiedzieć mając tak mało informacji?

Jakie dodatkowe informacje są Panu potrzebne?

#159
29-03-2026 13:46
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
W odpowiedzi szarley
.
>Rodzice nie odpowiadają za zachowanie dorosłych dzieci
-
Prawnie nie odpowiadają, ale czy nie odpowiadają moralnie, to już dyskusyjna kwestia.

>Co najmniej dyskusyjna. Ja jednak daleki jestem od winienia rodziców za czyny dzieci

-
Przegląd od AI

Złoczyńcy w ujęciu psychologicznym rzadko rodzą się "źli" od urodzenia; zazwyczaj stają się tacy w procesie rozwoju, na który wpływ mają traumy, otoczenie i wybory życiowe. Proces ten często wiąże się z głębokim zranieniem emocjonalnym, które prowadzi do wyobcowania, a w konsekwencji do przedkładania własnych interesów nad dobro wspólne.

Czy złoczyńcy rodzą się, czy powstają?

Chociaż niektóre teorie sugerują biologiczne lub genetyczne predyspozycje do zachowań antyspołecznych, większość psychologicznych perspektyw wskazuje, że to środowisko i doświadczenia życiowe kształtują charakter, prowadząc do zachowań, które określamy jako złe.

lubimyczytac.pl/ksiazka/5089951/anatomia-zla
lubimyczyt(*)la-rzecz-o-mentalnosci-smierci
lubimyczytac.pl/ksiazka/86264/hitler-anatomia-zla
.

#160
29-03-2026 13:59
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
W odpowiedzi Elasp
.
>Przypuśćmy, że jest promil promila szansy, że pewna terapia doprowadzi do wyzdrowienia śmiertelnie chorej osoby, jeżeli ta tylko się na tę terapię zdecyduje. Co by Pan radził tej osobie - podjąć tę terapię, czy nie?
-
A skąd miałbym to wiedzieć mając tak mało informacji?

Czasem gram w totolotka, choć szanse na wygraną są podobne, ale 3 złote nie narusza zbyt bardzo mojego budżetu.

-
>Jakie dodatkowe informacje są Panu potrzebne?
-
Co Pan może zrozumieć, gdy nie zrozumiał Pan mojej prostej wypowiedzi?

Łatwo podejmować decyzje bezkosztowe, ale im większym jest koszt tym decyzja jest trudniejszą. Byłem uczestnikiem ratunku osób śmiertelnie chorych. Mimo, iż szanse były promilowe to zapłacono wiele. (Tu przy okazji dodam, iż umierający nie wpadł na pomysł odwołania się do Boga i to pomimo tego, iż przecież mógł uczynić to za darmo.)
.

Elasp (6859 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow

>Co Pan może zrozumieć, gdy nie zrozumiał Pan mojej prostej wypowiedzi?

>Łatwo podejmować decyzje bezkosztowe, ale im większym jest koszt tym decyzja jest trudniejszą. Byłem uczestnikiem ratunku osób śmiertelnie chorych. Mimo, iż szanse były promilowe to zapłacono wiele. (Tu przy okazji dodam, iż umierający nie wpadł na pomysł odwołania się do Boga i to pomimo tego, iż przecież mógł uczynić to za darmo.)
>.

Przypuscmy więc, że kosztem jest zmiana trybu życia i że ta zmiana nie generuje żadnych większych kosztów natury finansowej.

Jest promil promila, że śmiertelnie chory człowiek w wyniku tej zmiany wyzdrowieje.

Co mu Pan radzi - zmienić tryb życia, czy nie?

#162
29-03-2026 15:33
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
W odpowiedzi Elasp

.
> Przypuscmy więc, że kosztem jest zmiana trybu życia i że ta zmiana nie generuje żadnych większych kosztów natury finansowej.
.
> Jest promil promila, że śmiertelnie chory człowiek w wyniku tej zmiany wyzdrowieje.
.
> Co mu Pan radzi - zmienić tryb życia, czy nie?
.
Radziłem już 30 lat przed jego śmiercią aby rzucił palenie, ale on zbył to pytaniem: - czy zamierzasz długo żyć?
Muszę przyznać, iż był konsekwentny i palił prawie do samej śmierci na raka płuc.

Poznałem też kilku alkoholików o bardzo wysokim poziomie intelektualnym, którzy woleli zapić się na śmierć niż przestać pić. A przecież tu zyski natury finansowej byłyby duże.

Staram się nie radzić nikomu, ale nie znam ani jednego przypadku aby człowiek niewierzący stał się wierzącym, choć znam kilkadziesiąt bajeczek na ten temat stworzonych przez chrześcijańskich propagandzistów.

www.salon2(*)tnieje-czyli-anatomia-klamstwa
www.racjonalista.pl/forum.php/s,533518/z,0#w533589

Jedyną możliwą przyczyną nawrócenia się niewierzącego na wiarę może być choroba psychiczna.
.

Elasp (6859 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
>.
>> Przypuscmy więc, że kosztem jest zmiana trybu życia i że ta zmiana nie generuje żadnych większych kosztów natury finansowej.
>.
>> Jest promil promila, że śmiertelnie chory człowiek w wyniku tej zmiany wyzdrowieje.
>.
>> Co mu Pan radzi - zmienić tryb życia, czy nie?
>.
>Radziłem już 30 lat przed jego śmiercią aby rzucił palenie, ale on zbył to pytaniem: - czy zamierzasz długo żyć?
>Muszę przyznać, iż był konsekwentny i palił prawie do samej śmierci na raka płuc.
>Poznałem też kilku alkoholików o bardzo wysokim poziomie intelektualnym, którzy woleli zapić się na śmierć niż przestać pić. A przecież tu zyski natury finansowej byłyby duże.
>Staram się nie radzić nikomu...

Proszę o odpowiedź na pytanie, co poradziłby Pan osobie, o której mówię. Albo mu Pan poradzi przejść tę terapię, albo Pan mu tego nie poradzi. Musi zajść jedno z dwojga. Co więc zajdzie?

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
.
Fragment książki:

BÓG W RELIGIOZNAWSTWIE

Ideę Boga człowiek może poznawać od wewnątrz - jako zaangażowany wyznawca określonego systemu religijnego - bądź z zewnątrz, jako badacz religioznawca, czyli przedstawiciel gałęzi nauki, której przedmiotem zainteresowania jest całokształt pewnej kategorii zjawisk społecznych zwanych religiami. Religioznawstwo dąży do poznania najogólniejszych prawidłowości powstawania religii, jej rozwoju i dojrzewania, istoty i funkcji, struktur oraz sposobów funkcjonowania, a także przyczyn i przebiegu jej wygasania.

Za znanym polskim uczonym Witoldem Tylochem warto przypomnieć, że religioznawstwo obejmuje wiele działów i dyscyplin naukowych, z których podstawową jest "ogólna teoria religii, zajmująca się problematyką istoty, struktury, genezy, funkcji i prawidłowości rozwoju religii jako formy świadomości społecznej oraz relacjami pomiędzy religią a innymi formami stosunków społecznych". Ponadto religioznawstwo obejmuje porównawczą historię religii, socjologię religii, psychologię religii, filozofię religii, a także teorię religioznawstwa, analizującą różnorodne koncepcje teoretyczne, wynikające z nich konsekwencje, metodologię badań oraz historię samej dyscypliny.

Religioznawstwo - podobnie jak cała nauka - nie zajmuje się dowodzeniem, że cokolwiek nie istnieje. Jego przedmiotem są zjawiska istniejące, dające się badać, analizować i opisywać. Wierny, możliwie adekwatny opis rzeczywistości oraz porównania stanowią podstawowe zadania religioznawstwa rozumianego jako dyscyplina naukowa.

Co istotne, zadania te nie powinny prowadzić do wartościowania przedmiotu badań - zarówno całych systemów religijnych, jak i ich poszczególnych elementów. Trudno bowiem być jednocześnie sędzią i sądzonym, badaczem i działaczem.

Dlatego też - wbrew temu, co usiłuje się dziś w Polsce sugerować - nie sposób być "obiektywnym", a tym bardziej "wartościowym" religioznawcą, badając własną religię, a już z całą pewnością nie wtedy, gdy próbuje się dowodzić jej wyższości nad innymi. Nie oznacza to oczywiście, że religioznawca nie może posiadać określonego światopoglądu - tacy badacze po prostu nie istnieją - lecz że nie wolno mu dobierać faktów ani formułować ocen w oparciu o ten światopogląd.

Z tego względu można postawić tezę, iż najbardziej obiektywne badania religioznawcze prowadzone są przez uczonych areligijnych, uznających wszystkie poglądy religijne za równorzędne pod względem ich humanistycznej wartości.

Publicysta nie musi spełniać równie rygorystycznych kryteriów obiektywności jak uczony i wolno mu preferować określone poglądy - pod warunkiem jednoznacznego przyznania się do nich. Dlatego też zaznaczam od razu, że w niniejszej publikacji nie podejmuję się rozstrzygać, który z opisywanych bogów jest "tym prawdziwym".

Przedstawiam jedynie krytyczny, subiektywny wybór kilku koncepcji, wywodzących się z jednego pnia kulturowego, do wszystkich odnosząc się sceptycznie. Uważam bowiem wszystkich bogów za byty istniejące obiektywnie jedynie w ideach, narracjach i kultach poszczególnych tradycji kulturowych. Podobnych bytów³ historia ludzkiej kultury zna ilości w istocie niepoliczalne.

Wielość i zmienność idei bogów ma długą historię, tworząc rozległy łańcuch wyobrażeń religijnych oraz personifikowanych sił nadprzyrodzonych.

Religioznawczej refleksji nad bogami - obejmującej ich różnorodność, kulturową swoistość, ewolucyjne przemiany w toku rozwoju cywilizacji, a także analizy porównawcze, w tym filozoficzne próby wypracowania uniwersalistycznej teorii Boga - nie sposób wyprowadzić nawet z gruntownej znajomości jednej religii. Warunkiem porównań jest bowiem znajomość wielu odmiennych koncepcji.

Rozpoczynając rozeznanie w tym obszarze, warto sięgnąć po klasyczne kompendia religioznawcze. Spośród bardziej przystępnych można wymienić Zarys dziejów religii - zbiorową pracę polskich religioznawców, wielokrotnie wydawaną przez Iskry - Mity z pięciu stron świata T. Margula, Bogów czterech stron świata W. Tylocha czy Religie Wschodu i Zachodu pod redakcją K. Banka. Do trudniejszych, lecz fundamentalnych, należą Złota gałąź J. G. Frazera oraz Fenomenologia religii G. van der Leeuwa, przy czym należy zaznaczyć, że prace te mają dziś przede wszystkim znaczenie historyczne i dokumentacyjne, a ich metodologia bywa uznawana za przestarzałą. Z tego względu powinny być czytane krytycznie - jako świadectwo określonego etapu rozwoju religioznawstwa, a nie jako aktualne narzędzia analizy porównawczej.

Warto sięgnąć również po dorobek Mircei Eliadego, poczynając od Historii wierzeń i idei religijnych, jednak i tu z zastrzeżeniem, że mimo ogromnej erudycji autora jego prace stanowią raczej autorski projekt interpretacyjny niż metodologicznie neutralne opracowanie religioznawcze. Współczesne badania coraz częściej odnoszą się do jego koncepcji sacrum z wyraźnym dystansem.

W miejsce tych klasycznych, lecz metodologicznie problematycznych ujęć współczesne religioznawstwo oraz historia idei Boga chętnie sięgają po nowsze opracowania historyczno-kulturowe, takie jak prace Karen Armstrong (Historia Boga, Krótka historia mitu), ukazujące ewolucję pojęcia Boga bez odwołań do teologii normatywnej, a także po analizy strukturalne mitu i religii Claude'a Lévi-Straussa (Myślenie mityczne).

Do współczesnych syntez popularyzujących wyniki badań religioznawczych należy również książka Rezy Aslana Bóg. Ludzka historia, w której dzieje religii interpretowane są jako proces historycznej i kulturowej antropomorfizacji sacrum. Ujęcie to, choć eseistyczne i miejscami uproszczone, pozostaje użyteczne jako ilustracja dominujących dziś tendencji interpretacyjnych.

Najlepszym punktem wyjścia pozostaje jednak skonspektowanie kilku tematycznych encyklopedii, pozwalających szybko uzyskać orientację w bogactwie ludzkich wyobrażeń, narracji i fantazji religijnych.

CDN.
.

#165
29-03-2026 18:01
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: A. B. Izdebski. Teologia ateisty. Rozważania światopoglądow
.
CD.

Przez wiele lat najbardziej znaczącą encyklopedią religioznawczą była - niestety nieprzetłumaczona na język polski - szesnastotomowa The Encyclopaedia of Religion, wydana w 1987 roku z inicjatywy i pod redakcją Mircei Eliadego. Choć jego metodologia badań mitu i sacrum bywa uznawana za kontrowersyjną, trudno odmówić mu wyjątkowej erudycji. W Polsce z kolei w 2003 roku PWN zakończyło wydawanie dziewięciotomowej encyklopedii Religia⁴, zawierającej około tysiąca haseł syntetycznych oraz ponad jedenaście tysięcy haseł szczegółowych.

Uzupełnieniem mogą być nowsze autorskie opracowania encyklopedyczne, takie jak Popularna encyklopedia mitów i legend Stuarta Gordona, Ilustrowana encyklopedia mitów i legend Arthura Cotterella czy Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich Andrzeja M. Kępińskiego.

W tych i wielu innych opracowaniach znajdziemy tysiące bogów, bóstw, bóstewek oraz rozmaitych sił nadprzyrodzonych, w które ludzie wierzyli - i w które część z nich wierzy nadal. W których ręce oddawali swój los i w imię których gotowi byli poświęcać własne życie, nie mówiąc już o cudzym. Zawsze bowiem to "nasz" Bóg bywa jedynym prawdziwym, a jeśli już dopuszcza się istnienie innych, to przynajmniej uznaje się go za najpotężniejszego spośród znanych. Tymczasem w zawierusze dziejów, wraz z wyznawcami, umierają także ich bogowie. A gdy trwają przez pokolenia, to - mimo doniosłości tradycji i dogmatu o niezmienności - rzeczywistość wymusza nieustanną aktualizację ich atrybutów.

Przechodząc do bardziej konkretnych wyobrażeń, natrafiamy na znaczną różnorodność ujęć. W panteonach politeistycznych bogowie są liczni i w znacznej mierze równoprawni w przypisanych im sferach oddziaływania; w systemach monoteistycznych natomiast wszystkie siły nadprzyrodzone podporządkowane zostają jednemu bogu naczelnemu. W panteizmie bóg pojmowany jest jako siła bezosobowa, immanentnie obecna w przyrodzie, a niekiedy wręcz z nią utożsamiana. W deizmie występuje jako pierwotna siła sprawcza.

W religiach dualistycznych - jak w mazdaizmie, jednej z najstarszych religii świata - przybiera postać dwóch przeciwstawnych zasad: Oblicza Dobrego, boga światła (Ahura Mazda, Ormuzd), oraz Oblicza Złego, boga ciemności i zła (Angra Mainju, Aryman), pozostających ze sobą w permanentnym konflikcie.

Bogom monoteistycznym - nawet, a może szczególnie wtedy, gdy są trynitarni - przypisuje się zestaw atrybutów takich jak transcendencja, immanencja, omniprezencja, nieśmiertelność, wszechmoc, wszechwiedza oraz wszechdobroć. Gdy wszystkie te cechy odnoszone są do jednej postaci, niektóre z nich okazują się wzajemnie sprzeczne.

W obrębie religii nie obowiązują jednak znane nam prawa logiki formalnej i według wielu doktryn Bóg może być jednocześnie transcendentny i immanentny, wszechdobry i zarazem dopuszczający istnienie zła. Wiara religijna umożliwia umysłowe uznanie, że zarówno poszczególne cechy Boga, jak i ich zestawienie, nie muszą być - i najczęściej nie są - logicznie spójne. Niekiedy wręcz paradoksalność tych zestawień bywa podkreślana, jak w XIX-wiecznej kolędzie stanowiącej motto tego rozdziału.

Pomimo że wyobrażenie Boga lub bogów leży u podstaw większości wierzeń religijnych, ogromne zróżnicowanie rozumienia tego pojęcia uniemożliwia sformułowanie jednej, uniwersalnej definicji religioznawczej.

Co więcej, znajomość różnych systemów religijnych podważa tezę, jakoby wiara w osobowo pojmowaną istotę nadprzyrodzoną, z którą człowiek nawiązuje relację, była cechą konstytutywną każdej religii. Istnieją bowiem religie, które tej idei nie znają.

Z tego względu współczesne religioznawstwo porównawcze w dużej mierze odeszło od koncentracji na bóstwach i koncepcji Boga osobowego, kierując uwagę ku pojęciu świętości. Kontakt ze świętością może przybierać rozmaite formy, a w określonych kontekstach niemal wszystko może zostać uznane za "święte".

Świętość przypisywano niebu i ciałom niebieskim, ziemi, górom i ich szczytom, rzekom, źródłom, głazom czy zwierzętom - wszystkiemu, co wyróżniało się jakąś nadzwyczajnością. Próby uniwersalistycznego ujęcia tej idei podejmowane są głównie na gruncie filozofii, lecz wówczas Bóg przekształca się w Absolut, tracąc częściowo lub całkowicie swój religijny kontekst - z czym teologowie niechętnie się godzą.

.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365