 |
Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-11-2012 15:42 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa
11 na 11 | . Nie ukrywam, że do zainicjowania tego wątku zainspirował mnie mało wiarygodny tekst: Sfałszowane pochodzenie Nowego Testamentu Australijczyka Tonyego Bushby , który pisze: Pierwszy sobór nicejski i "zagubione zapisy" W ten sposób zostało zwołane pierwsze w historii kościelne zgromadzenie, które dzisiaj znane jest jako sobór nicejski. Było to dziwaczne wydarzenie, które dostarcza wielu szczegółów o myśleniu wczesnego kleru i przedstawia wyraźny obraz intelektualnego klimatu panującego w tamtym czasie. To właśnie na tym zgromadzeniu narodziło się chrześcijaństwo, a konsekwencje decyzji tam podjętych są trudne do wymierzenia. Około cztery lata przed przewodniczeniem soborowi Konstantyn został inicjowany w religijnym zakonie Sol Invictus, jednym z dwóch prosperujących kultów, który uznawał Słońce jako jedynego Najwyższego Boga (ten drugi kult to perskiego pochodzenia mitraizm). W związku z czczeniem Słońca, polecił Euzebiuszowi zwołać pierwsze z trzech posiedzeń w dniu przesilenia letniego, 21 czerwca 325 r. (...) W materiałach z przebiegu konklawe kapłanów zebranych w Nicei, Sabinius, biskup Hereclei, który uczestniczył w synodzie, powiedział: "Z wyjątkiem samego Konstantyna i Eusebiusza Pamphilisa, była to zgraja analfabetów, prostych stworzeń, które nic nie rozumiały" (...). oraz wypowiedzi pana Bieleckiego: Nie warto odnosić się do każdej bzdury - życie jest za krótkie. Bo życie jest takie krótkie - szkoda czasu na czytanie byle czego. I tylko prawda jest ciekawa.Do każdej, to na pewno nie, ale czy okres formowania się doktryny chrześcijańskiej, budowania struktur organizacyjnych i wreszcie narodzin Boga Chrystusa jest mało ciekawym?*************** Dosyć dokładnie omówiliśmy tu historyczność Jezusa, a także wiarygodność "Nowego Testamentu" i jego autorytetProf. A Doninini napisał: Wyniki tej zbiorowej pracy konstrukcyjnej dają się dostrzec już od samych początków. Kodyfikacja pism ewangelicznych jako powszechnej reguły nowej wiary, czyli powstanie Nowego Testamentu, datuje się zaledwie z końca II wieku n.e. Aż do tamtej pory nauka przekazywana była głównie jako tradycja ustna; w tym samym czasie mnożyły się rozmaite, nieraz sprzeczne między sobą, redakcje pierwszych tekstów, których nie uważano za utwory własne tych, którzy je rozprzestrzeniali, lecz za własność wspólnot, które teksty te przyjmowały, przystosowywały i przerabiały*.
* Ewangelie będące w użyciu u pierwszych wspólnot chrześcijańskich liczyły się na setki, a wybór, który zredukował ich liczbę do czterech, musiał być dokonany niezmiernie pracowicie (patrz: E. Buonaiuti, Detti extracanonici di Gesu, Roma 1925). Mniej więcej w połowie V wieku n.e. pewien biskup wschodni, Teodoretos z Kyrrhos stwierdził, że ponad 200 ksiąg "niekanonicznych" krąży jeszcze na terenie jego diecezji, i kazał je usunąć, zastępując je czterema ewangeliami.Prof. Ehrman Heretycy, kobiety, czarnoksiężnicy i mistycy
Walka o jedną prawdziwą wiarę Najwcześniejsza historia chrześcijaństwa to historia w większym stopniu ustna niż pisana, przekazywana najpierw od apostoła do apostoła, od osoby do osoby, z pokolenia na pokolenie, a w niektórych przypadkach także przekładana z jednego języka na drugi. Nie istniały kościoły ani formalne miejsca zgromadzeń: Słowo rozchodziło się za pośrednictwem listów i wędrujących wyznawców. Nie było jednego Kościoła ani hierarchii kościelnej. Małe grupki, zarzucone po różnych krainach, wierzyły, każda na swój sposób, w którąś z odmian przesłania pochodzącego przez apostołów i uczniów od Jezusa - albo w jakąś odmianę amalgamatu pogaństwa, starego systemu wierzeń i nowej nauki. Brak spójnej doktryny, do której mogliby się stosować wszyscy wierni, odpowiadał wielu, ale nie wszystkim. Wkrótce mniejszość zorganizowała się: sformowała gminy, wprowadziła hierarchię i aktywnie, za pośrednictwem apostołów, zaczęła przekazywać Słowo "niewiernym". Pod koniec I stulecia już znaleźli się ludzie, którzy twierdzili, że wiedzą, co jest słuszne, i domagali się, by wszystko co słuszne nie jest, jako niebezpieczne, zostało natychmiast wytrzebione. Owe datujące się na początki naszej ery wysiłki w celu wykorzenienia herezji z Kościoła zapowiadały krucjaty i inkwizycję.
Żarliwa wiara jednego człowieka jest dla drugiego herezją i tak było z Ireneuszem, Tertulianem i Euzebiuszem, trzema z wczesnych eklezjastów, którzy pomagali określać, co jest chrześcijaństwem, i eliminować to, co nim nie jest.
***************
To fakt, że istniało wiele różnych odnóg alternatywnej tradycji w chrześcijaństwie. Najlepszy chyba przykład stanowią trzy formy wczesnego chrześcijaństwa: sekty ebionitów, marcjonitów i gnostyków. Ebionici, judeochrześcijanie, podkreślali znaczenie zarówno żydowskiej, jak i chrześcijańskiej tradycji. Marcjonici byli zdecydowanie antyżydowscy: wierzyli, że wszystko, co żydowskie, wiąże się z bogiem ze Starego Testamentu, który nie jest prawdziwym Bogiem. Gnostycy sądzili, że istnieje pewna liczba różnych bogów. Wszystkie te grupy utrzymywały, że ich wiara wzięła początek od Jezusa, co znaczy, że prawdopodobnie powstały wkrótce po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa albo nie później niż w ciągu kilku następnych dekad. Mamy na naszym forum ludzi naprawdę kompetentnych o ogromnej wiedzy. Porozmawiajmy w jaki sposób i kiedy zrodził się Chrystus i jak wykształciło się chrześcijaństwo? Pozdrawiam serdecznie. @@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 Dalej..#1 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | . Józef Keller Drogi i kierunki kształtowania katolicyzmu starożytnego
Historia chrześcijaństwa w początkowym okresie polegała na stopniowym zespalaniu Ewangelii z pojęciami, zwyczajami, moralnością i religiami późnej starożytności. Pewien etap tego procesu dokonał się już w I w. n.e., ale w II i III wieku problem był nadal otwarty, stając się przyczyną dramatycznych napięć i konfliktów.
Na przełomie I i II wieku, jak świadczy Terturian, chrześcijanie reprezentowali stanowisko praktycznie fanatyczne, wyrażające się w żarliwej wierze w rychłe nadejście "królestwa bożego", a z nim absolutnej sprawiedliwości. Takie chrześcijaństwo kształtowało się przede wszystkim w Afryce. W Azji Mniejszej formowało się chrześcijaństwo mistyczne, którego wyrazem były listy Ignacego i Polikarpa, a obok tego kierunek ekstatyczny i apokaliptyczny znajdujący wyraz w pismach Papiasza, w Didache oraz w apokryfach apokaliptycznych. Poza tym oddziaływały silne wpływy popularnej wówczas filozofii stoickiej i neoplatońskiej, co uwydatniło się w liście Klemensa i liście do Diogneta. Pogańskie wyobrażenia religijne wpływały początkowo bez przeszkód do chrześcijaństwa za pośrednictwem licznych ewangelii apokryficznych. W tym czasie jednak zaczął się kształtować kanon Nowego Testamentu jako obowiązująca reguła wiary.
Kościół II wieku nie posiadał jeszcze znamiona katolicyzmu. Chrześcijaństwo, które wyłoniło się z gmin żydowskich w diasporze, było związane z judaizmem nastawionym ekskluzywnie i zamkniętym w ramach legalizmu biblijno-rabinicznego. Katolicyzm rodził się stopniowo wskutek wchłaniania rozmaitych elementów filozoficznych, religijnych i obyczajowych synkretyzmu hellenistycznego. Kościół II wieku nie był jeszcze dostatecznie przygotowany do przyjmowania tych pierwiastków, ale napór religii synkretycznych był bardzo silny. Ludzie przychodzący do Kościoła wnosili do niego swoje dotychczasowe wyobrażenia i zwyczaje, swoje pojęcia ukształtowane na podstawie ówczesnej nauki i filo- zofii, a swoim wierzeniom nadawali formy chrześcijańskie.
Na tym tle zrodził się ostry kryzys w Kościele II wieku. Chodziło bowiem o zdecydowanie, czy nowa religia ma pozostać w swoich dotychczasowych granicach, czy też ma się stać religią uniwersalną, światową, "katolicką. Jedna i druga tendencja miała swoich reprezentantów wśród kierowników i teoretyków ówczesnego Kościoła. Ewangelia Jana i listy Pawła otwarły już drzwi dla idei i rytów hellenizmu, ale dopuszczały do chrześcijaństwa tylko takie z nich, które nie były sprzeczne z głównymi tezami uznawanymi wtedy za ewangeliczne. Drzwi jednak pozostały otwarte, mimo że większa część pism Nowego Testamentu wyrażała odmienne tendencje i zmierzała do utrzymania wiary w izolacji, w ciasnych granicach tradycji judaistycznej.
Tendencja zmierzająca do szybkiego kształtowania katolicyzmu groziła rozpłynięciem się chrześcijaństwa w ogólnym nurcie synkretyzmu hellenistycznego, natomiast tendencja ograniczająca je do tradycji zmierzała do zamknięcia go w wąskich ramach religii lokalnej o charakterze eschatologicznym i apokaliptycznym.
Ów kryzys w Kościele II wieku przejawiał się w dwóch głośnych zjawiskach, a mianowicie w gnostycyzmie i marcjonizmie. Gnostycyzm reprezentował jedną tendencję, a marcjonizm drugą. Gnostycyzm dążył do związania chrześcijaństwa z nurtem synkretyzmu religijnego, a marcjonizm chciał je zamknąć w wąskich ramach "tradycji".
@@@ . |
#2 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | . Świecki zapał, który charakteryzował pierwotne chrześcijaństwo, nie był właściwie żadną nowością. Stanowił on prostą kontynuację entuzjazmu misyjnego kultu Dionizosa, Izydy, hellenistycznej synagogi, cyników, z którymi łączył chrześcijańskich kaznodziejów nawet strój. Potem dokonał się również w przypadku chrześcijaństwa proces typowy dla każdej religii: przejścia od epoki rewolucyjnego rozmachu do fazy zmieszczanienia, zawężenia, zastoju. Wkrótce stało się tak - o czym pisze Herder - "że każda powolna fala pociągała za sobą falę powolniejszą, po czym wszystkie one łagodnie znikały na spokojnej powierzchni dawnego, tradycyjnego obyczaju chrześcijan". Dla większości chrześcijan oznaczało to - wcześnie - coraz znaczniejszą nietolerancję w stosunku do wszystkich, którzy wierzyli i nauczali nie po myśli Kościoła.
Epoka charyzmatyczna przemienia się w ciągu II i III wieku powoli, ale niepowstrzymanie, w epokę dogmatyczną; prachrześcijańska ekstaza - w oportunizm hierarchii; żywiołowa wiara - w konfesję kontrolowaną przez Kościół. Łaska zostaje podporządkowana prawu, duch - przepisom prawa kanonicznego, człowiek świecki - kapłanowi. Impuls religijny zanika, głowę podnosi instancja sądownicza. Następuje koniec wolnej wspólnoty miłości, wypiera ją instytucja klerykalna. Królestwo Boże staje się strukturą służącą realizacji ludzkich celów, dobrze funkcjonującym aparatem hierarchiczno-politycznym, określonym przez dogmaty, kult i prawodawstwo - aparatem pozostającym w rażącej sprzeczności z nauką Jezusa. Obcowanie ludzi z Bogiem odbywa się już tylko za pośrednictwem funkcjonariuszy.
Musimy teraz odtworzyć ów proces, w którym coraz bardziej oddalano się od Jezusa, a w pierwszej kolejności trzeba odpowiedzieć na często stawiane pytanie o to, kto stworzył Kościół. (...)
Z synagogi wywodzi się też kościelna liturgia w tych swoich elementach, które nie mają rodowodu pogańskiego. Dotyczy to zwłaszcza tak istotnych części nabożeństwa jak czytanie Pisma, kazanie i modlitwa14. Również katolicka teologia moralna ma swą poprzedniczkę w kazuistyce rabinackich doktryn moralnych. Judaistyczną spuściznę stanowiły także kościelne formuły wyklinania i ekskomuniki, chętnie stosowane od zarania dziejów Kościoła, mimo propagowania miłości bliźniego i miłości do wroga. Nawet kościelna administracja finansowa miała podobną strukturę, jak administracja żydowskiego funduszu sakralnego. Innymi ważnymi zapożyczeniami z judaizmu zajmiemy się później.
Wpływ judeochrześcijaństwa na gminę rzymską był niezaprzeczalnie doniosły i zdeterminował nawet dzieje powszechne, bo - jak pisze teolog Seeberg - "przyczynił się on w niemałym stopniu do tego, iż chrześcijaństwo w swoim całokształcie zostało zdegradowane do poziomu religii prawnej".
Wpływ afrykańskich prawników Kontynuacją tego wcześnie zapoczątkowanego procesu było stworzenie dogmatyki katolickiej przez rzymsko-afrykańskich prawników i retorów, przez Tertuliana, Cypriana, Augustyna. Afryka była zresztą właściwą kolebką katolicyzmu. Niemalże schrystianizowany, gdy Italia pozostawała na poły pogańska, tam-ten kontynent przez dłuższy czas stanowił główny ośrodek zachodniego katolicyzmu.
Na przełomie III i IV wieku istniało w Afryce czterysta siedemdziesiąt biskupstw. I afrykańscy teologowie z okresu od III do V wieku - począwszy od Tertuliana, a na Augustynie skończywszy - rozstrzygają o obliczu Kościoła. Tutaj zaczęto w kościołach używać łaciny. Tutaj rzymskie pojęcia wojskowe i prawne były przemieniane w chrześcijańskie. Tu stworzono prawną podstawę dominacji papieży, po czym tu również zwalczano ich prymat. Tutaj chrześcijaństwo stało się zbiorem praw, etos miłości przeistoczył się w etykę prawną, biskup stał się urzędnikiem, towarzyszące obrzędowi chrztu wyznanie wiary - przysięgą na wierność sztandarowi, wiara - służbą wojskową. Tutaj Kościół zakazał bezpośredniego obcowania ludzi z Bogiem i za jedyną legalną formę obcowania uznał to praktykowane w kościelnej wspólnocie. Tu Kościół oznajmił, iż każdy, kto nie akceptuje dogmatów, jest kacerzem. Tutaj został przez Kościół zniewolony duch. "Koścista ręka prawnika ima się nawet męczeńskiego heroizmu: męczennikiem jest tylko ten, kto staje się ofiarą jako członek wspólnoty kościelnej; kto ginie męczeńską śmiercią poza Kościołem, ten w istocie nie jest męczennikiem, a jego śmierć stanowi sprawiedliwą karę za naruszenie praw Kościoła". [K. Deschner]
@@@ .
|
#3 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | Cytat:Pogańskie wyobrażenia religijne wpływały początkowo bez przeszkód do chrześcijaństwa za pośrednictwem licznych ewangelii apokryficznych. W tym czasie jednak zaczął się kształtować kanon Nowego Testamentu jako obowiązująca reguła wiary. To "jednak" jest ogromnie tendencyjne. Autor zakłada chyba, że bóg natchnął historię, aby Nowy Testament nie był, w przeciwieństwie do apokryfów, synkretyczny wobec jakiejś pierwotnej doktryny (której - uzupełnię - być może nigdy nie było). W ten właśnie sposób chrześcijańskie nawyki wpływają na wielu autorów. |
#4 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | Cytat:Następuje koniec wolnej wspólnoty miłości, wypiera ją instytucja klerykalna. Skąd wiadomo, że na początku była jakaś wspólnota miłości, a nie na przykład ktoś straszący piekłem, do którego ktoś później dopisał (dopowiedział) bardziej humanitarne i nie spójne wobec tych pierwszych przesłania? Cytat:Tutaj został przez Kościół zniewolony duch. Z pewnością Kościół uczynił chrześcijaństwo instytucyjną strukturę. Lecz gromienie heretyków mamy już w najwcześniejszych tekstach chrześcijańskich (listy apostolskie są starsze od Ewangelii). Ów "zniewolony duch" jest dla mnie wyznaniem żarliwie wierzącego protestanta, a nie opinią naukową. Skąd wiadomo, iż na wstępie nie było drastycznej i fanatycznej sekty a la salafici? |
#5 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa |
Józef Keller:Pogańskie wyobrażenia religijne wpływały początkowo bez przeszkód do chrześcijaństwa za pośrednictwem licznych ewangelii apokryficznych. W tym czasie jednak zaczął się kształtować kanon Nowego Testamentu jako obowiązująca reguła wiary. > To "jednak" jest ogromnie tendencyjne.Ja "jednak" podziwiam profesora za ogromną wiedzę i dążenie do obiektywności. Nie wolno zapominać, że jeszcze parę lat wcześniej był księdzem i profesorem na KUL-u.> Autor zakłada chyba, że bóg natchnął historię, aby Nowy Testament nie był, w przeciwieństwie do apokryfów, synkretyczny wobec jakiejś pierwotnej doktryny (której - uzupełnię - być może nigdy nie było).Moim zdaniem to nadinterpretacja. Ja też uważam, że wraz postępującym uporządkowaniem pism następowało ograniczanie w manipulacjach ich zapisami. Dlatego okres do II połowy IV wieku, gdy jeszcze wiele można było pozmieniać oraz poustalać (i to czyniono) uważam za niezmiernie ciekawy. > W ten właśnie sposób chrześcijańskie nawyki wpływają na wielu autorów.Wszyscy autorzy mają jakieś "nawyki" i ideologiczne skrzywienia. My obaj także. Chodzi tylko aby dążyć do obiektywizmu i zbytnio nie naciągać faktów pod własne koncepcje. Uważam Kellera za jednego z najlepszych polskich świeckich znawców chrześcijaństwa. Pozdrawiam. @@@ . |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | . Karlheinz Deschner:Następuje koniec wolnej wspólnoty miłości, wypiera ją instytucja klerykalna. > Skąd wiadomo, że na początku była jakaś wspólnota miłości, a nie na przykład ktoś straszący piekłem, do którego ktoś później dopisał (dopowiedział) bardziej humanitarne i nie spójne wobec tych pierwszych przesłania?Myślę, że sporo wiadomo. Są poważne opracowania. Ten cytat jest w poetyce, ale moim zdaniem - jest także oparty na ogromnej wiedzy Deschnera. Cytat:Tutaj został przez Kościół zniewolony duch. > Z pewnością Kościół uczynił chrześcijaństwo instytucyjną strukturę. Lecz gromienie heretyków mamy już w najwcześniejszych tekstach chrześcijańskich (listy apostolskie są starsze od Ewangelii). Ów "zniewolony duch" jest dla mnie wyznaniem żarliwie wierzącego protestanta, a nie opinią naukową. Skąd wiadomo, iż na wstępie nie było drastycznej i fanatycznej sekty a la salafici?Panie Jacku, post inicjujący wątek zakończyłem słowami: Mamy na naszym forum ludzi naprawdę kompetentnych o ogromnej wiedzy. Porozmawiajmy w jaki sposób i kiedy zrodził się Chrystus i jak wykształciło się chrześcijaństwo? I dlatego mam prośbę, gdy Pan coś wie o sekcie "a la salafici", to niech Pan napisze. Moje długie cytaty są tylko inspiracją do wypowiedzi. Rozbudowy i uszczegółowienia. Zapraszam wszystkich do rozmowy. Pozdrawiam seredecznie. @@@ . |
#7 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | Poza tekstami Ewangelii, które łączą łagodność z sekciarską nienawiścią, nie ma żadnych materiałów źródłowych, mówiących o tym, że chrześcijanie pierwotnie byli ludźmi łagodnymi, związanymi wzajemną miłością i szacunkiem. Z Listów Apostolskich łatwo natomiast można odczytać chęć walki z heretykami i odstępcami, nie brak tam też wewnętrznych konfliktów. Jak i owego pawłowego kłamania dla dobra wiary. Jezus mówi o porzucaniu rodzin, o tym, że "kto nie ze mną, ten przeciwko mnie". Owe wspólnoty miłości to tylko hipoteza, bazująca na religijnej tradycji. Luter też tak myślał i... www.racjon(*)p/s,7868/q,Czy.Luter.byl.dobry (w tekście powołuję się na cytaty z dzieł i listów Lutra, który chciał odtworzyć "pierwotną wspólnotę "miłości""). |
#8 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | . > Poza tekstami Ewangelii, które łączą łagodność z sekciarską nienawiścią, nie ma żadnych materiałów źródłowych, mówiących o tym, że chrześcijanie pierwotnie byli ludźmi łagodnymi, związanymi wzajemną miłością i szacunkiem.Nie ma, a ja nie wierzę aby różnili się zbytnio od innych ludzi epoki niezależnie od ich wyznania. Teraz też żadna wiara nie ma wpływu na etyczność zachowań. Ludzie są dobrzy lub źli niezależnie od religii, w którą wierzą. Natomiast wszystkich wierzących w innych bogów uważają za gorszych od siebie. > Z Listów Apostolskich łatwo natomiast można odczytać chęć walki z heretykami i odstępcami, nie brak tam też wewnętrznych konfliktów.Znowu norma. Każdy sceptycznie nastawiony jest już podejrzany, a wierzący w innych bogów to wróg. To nie religie uczyniły nas lepszymi, tylko rozwój humanistycznej cywilizacji. > Luter też tak myślał i... www.racjon(*)p/s,7868/q,Czy.Luter.byl.dobry (w tekście powołuję się na cytaty z dzieł i listów Lutra, który chciał odtworzyć "pierwotną wspólnotę "miłości"").Dziękuje za odesłanie do tej interesującej publikacji i ciekawej koncepcji. Zdecydowanie warta jest refleksji. Pozdrawiam. @@@ . |
#9 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | Panie Andrzeju, ja tylko uważam, iż nie ma żadnych dowodów na to, że najbardziej pierwotne chrześcijaństwo polegało na jakichś "wspólnotach miłości", nawet w sensie dogmatycznym. Możliwe, że nastawianie drugiego policzka jest wtórne wobec wizji potępienia tych, którzy nie pójdą za Synem Bożym. Możliwe, niekoniecznie pewne. Stąd nie cenię zbytnio argumentacji, jakoby chrześcijaństwo przekształcając się w Kościół stało się gorsze. Nie wiemy tego. Jest wiele przesłanek za tym, że już na starcie mogła to być brutalna, pełna przekrętów mała religia, coś w stylu sekty Moon, albo wyznawców Sai Baby. Trochę pięknych słów, zgapionych z innych źródeł, dorzuconych do żądzy władzy i podziwu. Mogło tak być, choć oczywiście nie musiało. Od obiektywnych badaczy wymagam naszkicowania wątpliwości wobec startowego punktu dogmatyki chrześcijańskiej - może tym startowym punktem wcale nie było kazanie na górze etc. Lutra podałem za przykład jednego z wielu chrześcijan, którzy wierzyli w koncepcję "zepsutego przez Kościół pierwotnego chrześcijaństwa". A to, co Luter pisał, niech mówi samo za siebie. Być może Kościół niczego nie zepsuł, lecz po prostu kontynuował w podobnie drapieżnym i nieetycznym stylu zdobywając coraz więcej władzy. Być może - nie jest to pewne. Ale koncepcja "pięknych początków" też jest tylko hipotezą. |
#10 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | . > Panie Andrzeju, ja tylko uważam, iż nie ma żadnych dowodów na to, że najbardziej pierwotne chrześcijaństwo polegało na jakichś "wspólnotach miłości", nawet w sensie dogmatycznym.Tak jak już napisałem wszyscy mamy jakieś "nawyki" i ideologiczne skrzywienia. Ja też mam. Jestem demokratą o dużej wrażliwości społecznej, dlatego uważam, że każda centralizacja, dogmatyzacja i kostnienie struktur przynosi pogorszenie wolności. Na ile znam historię chrześcijaństwa, tak było i w tym przypadku. Wraz z budową kościelnych struktur rzymskie pojęcia wojskowe i prawne były przemieniane w chrześcijańskie (...) stworzono prawną podstawę dominacji papieży, po czym (...) również zwalczano ich prymat (...) chrześcijaństwo stało się zbiorem praw, etos miłości przeistoczył się w etykę prawną, biskup stał się urzędnikiem, towarzyszące obrzędowi chrztu wyznanie wiary - przysięgą na wierność sztandarowi, wiara - służbą wojskową (...) Kościół zakazał bezpośredniego obcowania ludzi z Bogiem i za jedyną legalną formę obcowania uznał to praktykowane w kościelnej wspólnocie (...) Kościół oznajmił, iż każdy, kto nie akceptuje dogmatów, jest kacerzem (...) [i wówczas] został przez Kościół zniewolony duch.Tak nie tylko twierdzi Karlheinz Deschner - podobnie opisuje ten okres większość obiektywnych historyków. Na przykład prof. Zygmunt Poniatowski napisał: Spróbujmy teraz dokonać krótkiej periodyzacji dziejów wczesnego chrześcijaństwa i wyróżnić w nich główne etapy rozwoju, ujmując je w przybliżone ramy dat chronologii bezwzględnej oraz podając kryteria cezur pomiędzy fazami:
1) 28/30 - 30/33: faza "kręgu uczniów" (cezura: śmierć założyciela).
2) 30/33 - 42/44: faza "gmin pierwotnych" (cezura: pogrom "hellenistów" w Judei).
3) 42/44 - 66/70: faza dominacji judeochrześcijaństwa jerozolimskiego oraz sukcesów misji pod Judeą (cezura: klęska powstania żydowskiego).
4) ok. 70 - ok. 135: faza dominacji chrześcijaństwa diaspory (cezura: ostateczna klęska Żydów w II powstaniu).
Jak już zaznaczyliśmy we wstępie do całości naszych rozważań, odtąd, (tzn. po roku 135) mamy do czynienia z procesem przejścia od wczesnego chrześcijaństwa do etapu wczesnego Kościoła. [...]
* * * * * * * W miarę rozrostu gmin i zwiększania się ciężaru ich administracji sytuacja ulega powoli zmianie; następuje przejście do trzeciej fazy rozwoju każdej religii - do okresu Kościoła. Charyzmatycko-demokratyczny charakter kierownictwa i autorytetu gmin ustępuje miejsca "charyzmatowi urzędowemu" i hierarchii. Przejście do stadium Kościoła obserwujemy wtedy, gdy wykształca się warstwa kapłańska nowej religii, gdy rozrasta się ona liczebnie, różnicując się i tworząc hierarchię funkcji.
Jak wiadomo, hierarchia powstaje na tym etapie, kiedy zachodzi konieczność opanowania całokształtu zjawisk wierzeniowych, kultowych i społecznych związanych z rozrostem nowej wiary (np. administracja majątkiem, miejscami kultu, stosunki z władzami itp.). Warto tu zwrócić uwagę na mechanikę zwycięstwa hierarchii nad dotychczasowym, charyzmatyczko-demokratycznym profilem gmin. Już w początkowym, "apostolskim" okresie, obok wędrownych misjonarzy, nadających główny ton życiu gmin pierwotnych, zaczyna się wykształcać zalążek późniejszej, "stacjonarnej" hierarchii.> Być może Kościół niczego nie zepsuł, lecz po prostu kontynuował w podobnie drapieżnym i nieetycznym stylu zdobywając coraz więcej władzy.Być może, ale nie ma to potwierdzenia w analizach wszelkich ruchów społecznych i nie ma to potwierdzenia w historii chrześcijaństwa pierwszych wieków. > Ale koncepcja "pięknych początków" też jest tylko hipotezą.Ja nie uznaję ani nie użyłem sformułowania "pięknych początków". Natomiast uważam, że strukturalizacja i dogmatyzacja psuła, a nie naprawiała chrześcijańską ideologię. Proszę o przedstawienie jakiś dowodów, iż było inaczej. Nie mogę dyskutować z Pańską wiarą. Wszystko "Być może". Ja opieram się na dostępnych mi książkach historycznych. Zresztą interesuje mnie to w tym wątku w niewielkim stopniu, gdyż najbardziej jest interesującym ten kociołek, w którym chrześcijaństwo się ugotowało i w którym każdy chrześcijański myśliciel był świecie przekonanym, że to on i tylko on ma patent na racje i za własne przekonania gotów był się dać pokroić (dosłownie, gdyż za przekonania oddawano życie po torturach). Z dnia na dzień z ortodoksa stawało się heretykiem, a święta doktryna była nie tylko kwestią przemyśleń, ale i przypadku. Znamy z tego okresu setki myślicieli, którzy przedstawili tysiące koncepcji. Gnostycyzm, marcjonizm, arianizm. Po arianizmie przyszła kolej nestorianizm, monofityzm, monoteletyzm i przecież nie było wiadome jaki pogląd zostanie uznany za heretycki, a która idea odniesie zwycięstwo. Zażarte spory czy Jezus jest Bogiem, czy Syn jest jest współistotny i współwieczny Ojcu. Czy po śmierci dusza rozkłada się jak ciało. Jak się obiera i jaką role ma odgrywać biskup, papież, sobór itd. itp. To nie tylko interesujące, to wprost fascynujące i dla większości katolików zupełnie niepojęte. Pozdrawiam. @@@ . |
#11 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | Moim nawykiem w tym względzie jest tylko sceptycyzm. Uważam, że badacze początków chrześcijaństwa, często nawet Ci najbardziej świeccy, uzupełniają braki w źródłach narracją przekazywaną przez chrześcijaństwo religijno - mityczne. A naprawdę należy sobie zadawać pytania typu: 1. Jakie są dowody na to, że Jezus był autorem treści z kazania na górze? 2. Jakie są dowody, że nie doszło do urealnienia w pełni mitycznej historii? 3. Co jest rzeczywiście realistyczne w procesie ukrzyżowania? etc. |
#12 2 na 2 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | > ....co znaczy, że prawdopodobnie powstały wkrótce po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa ...
To jest sedno, które cytowani badacze biblii przyjmują jako aksjomat: Jezus, syn Boży, zmarł i zmartwychwstał - reszta to tylko konsekwencje tego faktu. Czy raczej - kłamstwa założycielskiego. To jest podstawa teologii, biblistyki, podstawa Chrześcijaństwa. Gdy to zostanie dowiedzione, teologia może być uznana za naukę. Póki co, to fantasy. |
#13 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | Nawet tego nie zauważyłem, skupiając się na mniej żenujących wątpliwościach. Moim zdaniem "biblioznawca", który plecie o czymś, co zdarzyło się "po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa" powinien być pozbawiany tytułów naukowych w tej dziedzinie, a zarobione na "byciu biblioznawcą" pieniądze zwracać pod groźbą kar sądowych, jak każdy oszust. Wydaje mi się, że inżynier samolotów wierzący w latające dywany i doprowadzający do katastrofy nie uniknąłby kary - podobnie widzę "biblioznawcę" piszącego, że coś się stało po zmartwychwstaniu Jezusa w sensie historycznym, a nie mityczno - literackim. |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | . > Moim nawykiem w tym względzie jest tylko sceptycyzm.Moim też, ale bardzo proszę wrócić do tematu wątku. Tu nie mówimy ani o Jezusie, ani o Ewangeliach. Ten wątek to "Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa". Tamte tematy były już na forum omawiane. Pozdrawiam. @@@ . |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Narodziny Chrystusa. II - IV wiek chrześcijaństwa | . > Nawet tego nie zauważyłem, skupiając się na mniej żenujących wątpliwościach. Moim zdaniem "biblioznawca", który plecie o czymś, co zdarzyło się "po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa" powinien być pozbawiany tytułów naukowych w tej dziedzinie, a zarobione na "byciu biblioznawcą" pieniądze zwracać pod groźbą kar sądowych, jak każdy oszust.Panie Jacku, napisał Pan to już wiele razy na naszym forum, ale to nie wątek na ten temat. Pozdrawiam. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|