 |
Argument transcendentalny z wiarygodności poznania Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-03-2026 22:48 | xyz95 (9 punktów) | Argument transcendentalny z wiarygodności poznania
1 na 1 | Pytanie o istnienie Boga należy do najstarszych i najbardziej spornych w historii filozofii. Większość znanych argumentów teistycznych (kosmologiczny, teleologiczny, ontologiczny) podejmuje je frontalnie: wychodzi od jakiegoś faktu dotyczącego świata lub pojęć i usiłuje wykazać, że Bóg jest jego koniecznym wyjaśnieniem. Argument, który proponuję w niniejszym tekście, obrał odmienną drogę. Nie pyta: "co wskazuje na Boga?", lecz: "co musi być prawdą, aby sensowna dyskusja o prawdzie w ogóle była możliwa?". Jest to strategia transcendentalna w klasycznym sensie: zamiast dowodzić czegoś o przedmiotach doświadczenia, bada warunki możliwości samego poznania. Tradycja ta ma bogatych reprezentantów: od Kanta, przez Apla i Habermasa (transcendentalna pragmatyka), aż po współczesną filozofię analityczną (zwłaszcza Alvina Plantingi argument ewolucyjny przeciwko naturalizmowi). Proponowana tutaj wersja jest samodzielna, choć świadomie korzysta z tych inspiracji. Argument przebiega w pięciu krokach: (1) wykazuję, że każde orzekanie o prawdzie zakłada wiarygodność poznania (2) analizuję warunki możliwości tej wiarygodności (3) pokazuję, że warunki te nie dają się zredukować do wyjaśnień naturalistycznych (4) formułuję wniosek transcendentalny (5) identyfikuję wymagany byt z filozoficzną koncepcją Boga Na końcu omawiam najpoważniejsze zarzuty i proponuję odpowiedzi. Pragnę zaznaczyć, że argument prowadzi do teizmu filozoficznego, nie konfesyjnego - do Boga filozofów, nie do Boga Abrahama. Pytanie o tożsamość tych dwóch jest odrębnym zagadnieniem, które celowo pomijam w tym miejscu. Definicje robocze:Precyzja pojęć jest warunkiem rzetelnej dyskusji filozoficznej. Przyjmuję następujące definicje robocze: D1. "Poznanie wiarygodne" - poznanie, które w sposób nieprzypadkowy prowadzi do prawdy o rzeczywistości. Takie, dla którego istnieje systematyczna, a nie jedynie losowa korelacja między przekonaniami a faktami D2. "Racjonalna struktura rzeczywistości" - istnienie stabilnych, uchwytnych dla rozumu i zmysłów regularności (praw logiki, przyczynowości, stałych praw przyrody, powtarzalności zjawisk), które czynią świat zasadniczo przewidywalnym i pojmowalnym D3. "Bóg" (w sensie filozoficznym) - byt będący ostateczną racją (warunkiem możliwości) istnienia racjonalnej struktury rzeczywistości oraz adekwacji poznania do tej struktury. Byt racjonalny, intencjonalny i fundamentalny ontologicznie Definicje D1 i D2 mają charakter opisowy i są, jak sądzę, niekontrowersyjne. Definicja D3 jest postulatywna: nie przesądza z góry, że tak zdefiniowany byt istnieje, lecz precyzuje, o czym w ogóle mówimy, gdy mówimy o "Bogu" w kontekście epistemologicznym. Argument:Krok 1: Warunek sensowności dyskusji o prawdziePunktem wyjścia jest obserwacja o charakterze performatywnym. Rozważmy kogokolwiek, kto usiłuje rozstrzygnąć kwestię istnienia Boga - zarówno teistę, jak i ateistę. Każda taka próba zakłada, że podmiot ma dostęp do prawdy lub fałszu, tj. że jego rozumowanie nie jest całkowicie błędne lub przypadkowe. P1. Każde sensowne orzekanie - w tym "Bóg istnieje" lub "Bóg nie istnieje" - zakłada, że podmiot ma dostęp do prawdy lub fałszu P2. Dostęp do prawdy wymaga, by poznanie było przynajmniej częściowo wiarygodne (D1) W1. Każda próba rozstrzygnięcia kwestii istnienia Boga zakłada wiarygodność poznania Ten krok ma strukturę argumentu transcendentalnego klasycznego typu: performatywna sprzeczność grozi każdemu, kto usiłuje zaprzeczyć P1 lub P2 - gdyż samo zaprzeczenie jest aktem poznawczym, który presuponuje ich prawdziwość. Jeśli moje poznanie jest całkowicie nierzetelne, to i moje zaprzeczenie wiarygodności poznania nie ma żadnej wartości epistemicznej. Warto podkreślić, że W1 nie zakłada nieomylności ani doskonałości poznania - jedynie jego nieprzypadkową korelację z rzeczywistością. Sceptycyzm globalny jest stanowiskiem autodestrukcyjnym i nie rozważam go tu jako poważnej alternatywy. Krok 2: Warunki możliwości wiarygodnego poznaniaCo sprawia, że poznanie jest wiarygodne? Zadaję tu pytanie o warunki możliwości, nie o mechanizmy przyczynowe. Odpowiedź wymaga analizy relacji między umysłem poznającym a rzeczywistością. P3. Wiarygodność poznania nie może być czysto przypadkowa - gdyby była, nie odróżniałaby w sposób normatywny prawdy od iluzji i nie mogłaby stanowić podstawy twierdzeń P4. Aby poznanie było nieprzypadkowo wiarygodne, musi istnieć systematyczna adekwatność (dopasowanie) między: (a) strukturą rzeczywistości (b) strukturą ludzkiego aparatu poznawczego (rozum i zmysły) P5. Taka adekwatność jest możliwa tylko wtedy, gdy rzeczywistość posiada racjonalną strukturę (D2) oraz gdy jest ona w zasadzie uchwytna przez ludzki umysł W2. Wiarygodność poznania implikuje istnienie racjonalnej, poznawalnej struktury rzeczywistości oraz adekwacji między tą strukturą a ludzkim umysłem Kluczowe jest tu pojęcie adekwatności. Nie chodzi jedynie o to, że prawa logiki istnieją - lecz o to, że ludzki umysł jest tak skonstruowany, że jest w stanie je uchwycić i zastosować. To podwójny fakt: ontologiczny (struktura świata) i epistemiczny (struktura umysłu). Ich wzajemne zestrojenie jest czymś, co domaga się wyjaśnienia. Krok 3: Niewystarczalność wyjaśnień naturalistycznychP6. Racjonalna struktura rzeczywistości nie jest logicznie konieczna: świat mógłby być chaotyczny, a prawa przyrody mogłyby nie być stałe P7. Sam fakt istnienia tej struktury oraz jej zestrojenia z ludzkim poznaniem domaga się wyjaśnienia (zasada racji dostatecznej) P8. Wyjaśnienia naturalistyczne (odwołujące się do przypadku lub doboru naturalnego) są niewystarczające z dwóch powodów: (a) gwarantują jedynie użyteczność przekonań, nie ich prawdziwość (b) nie uzasadniają normatywnej mocy logiki | (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..#61 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> A zatem ta ateistyczna różnorodność to cecha ludzi a nie ateizmu, tak jak teistyczna różnorodność jest przez analogię cechą ludzi a nie teizmu, nie można jej zatem zarzucać wyłącznie ateizmowi lub - szerzej - zarzucać w ogóle różnym "ideologiom".Dobrze, ale to ludzie działają i to ludzie moga wyrządzić mi krzywdę, więc to, że ateizm nie działa nie zmienia w istotny sposób postaci rzeczy. > Krótka jeszcze uwaga odnośnie tych "sprzecznych światopoglądów" na łonie ateizmu.> Wiara w Polsce kojarzy się z wiarą chrześcijańską, trudno ją więc tutaj zupełnie pomijać. Zmierzam do tego, że ilość sprzeczności różnie rozumianych, z jakimi mamy do czynienia w świętej księdze chrześcijaństwa, zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie, jest niemożliwa do policzenia. Ilość ta jest tak wielka, że sprzeczności z jakimi mamy do czynienia w odmianach ateizmu, jest wręcz nieporównywalnie mniejsza od tych z Biblii.Należałoby porównać sprzeczności w Biblii ze sprzecznościami np. między (ateistycznym) komunizmem a (ateistycznym) liberalizmem wolnorynkowym. Dwaj ateiści, komunista i liberał, pomimo że są ateistami, gotowi utopić przeciwnika w łyżce wody. Jedni są prześladowani w krajach liberalnych, drudzy w komunistycznych. A nawet nie tylko prześladowani, ale i zabijani. > Kwestia gwarancji.> Pisze Pan, że skoro ateizm nie daje gwarancji dobra, to po co go wybierać. W moim przekonaniu jest to niewłaściwe kryterium wyboru przekonań. Ludzie z reguły wybierają przekonania nie dlatego, że są gwarancją dobra, że są gwarancją moralności, lecz dlatego, że uważają je za prawdziwe lub lepiej uzasadnione, tożsame z czyimś światopoglądem. Nie odrzuca się jakiejś teorii naukowej dlatego, że nie jest gwarancją dobra, lecz dlatego, że jest fałszywa, bądź słabo uzasadniona.Bardzo ryzykowna teza. Wynika z niej, że ludzkie przekonania moralne są przyjmowane przypadkowo - albo wcale. > Kolejny problem, który dostrzegam w Pana wypowiedzi, to swego rodzaju konfrontacja religii z jednej strony i ateizmu z drugiej w kwestii skutków społecznych ("dobro" - "zło") jakie powodują lub powodować mogą.> Religia i ateizm same nie powodują ani dobra, ani zła. To problem dość obszerny. Bez wątpienia realne skutki ("dobro" - "zło") są zależne również od ideologii, kultury, celów, korzyści możliwych do osiągnięcia, ewentualnie czegoś jeszcze). To tak, jakby powiedzieć: "Brak medycyny może być tak samo zły jak zła medycyna". Niby prawda, ale niewiele z niej wynika.Mogę przeformułować tezę co do gwarancji tak, by wyraźnie dotyczyła ateistów, a nie ateizmu. Jeżeli na wyspie K żyją ludzie, o których Pan wie tylko to, że są katolikami, a na wyspie A ludzie, o których Pan wie tylko to, że są ateistami, to na której z tych wysp wolałby Pan wylądować, będąc rozbitkiem na morzu? Proszę o szczerą odpowiedź. |
#62 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | > . Mamy tu zatem swego rodzaju remis i argument sam siebie unieważnia; zatem nie można nim atakować ateizmu. Właśnie to, że mamy remis jest moim atakiem na ateizm, jako że ten (czyli ateizm) miał mieć przewagę w stosunku do teizmu. Jeżeli przewagi tej nie ma (co sam Pan przyznaje), wówczas jest w sumie obojętne, czy opowiemy się za jednym, czy za drugim. |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | . > Jest to zgodne z tym, co powiedziałem, i właśnie na tym polega problem, albowiem każdy ateista pójdzie we wnioskach we własną stronę. Można więc podejrzewać, że spierać się będą oni o kierunek, tak samo, jak ludzie religijni spierali się o to, która religia jest właściwa.- Myślałby kto, iż ateiści mają bardziej zróżnicowane poglądy od teistów? === Jeszcze nie spotkałem dwóch katolików, którzy by w tego samego Boga wierzyli, a aby sprawę wyostrzyć, to niech Pan porówna Boga przysłowiowej Kowalskiej z Bogiem dyskusji w Castel Gandolfo. Tego co prawda nie wiem, ale wydaje mi się, że panowie Elasp i Szarley też w innego Boga wierzą?
Panu Elaspowi proponowałem lekturę dwóch religioznawczych artykułów napisanych bardzo prostym językiem, a znacznie rozszerzających wiedzę, ale on poza apologetyczną literaturę dewocyjną nie wychodzi. Tu np. jest trochę o Bogu i bogach: - Bóg, bogowie, bóstwa, a tu trochę o najważniejszej dla judeochrześcijan książce: - Księga nad księgami.
Warto to przeczytać, już choćby po to, aby tak zupełnie bez sensu głupot tu nie pieprzyć, ale on dobrze wie, iż jemu nie jest to do niczego potrzebne, gdyż on depozyt na Prawdę otrzymał od Boga za pośrednictwem wielkich autorytetów, jak np. Karol Wojtyła i ksiądz katecheta. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,672499#w672756. |
#64 1 na 1 | thoters (224 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> A ja tam bym wskazał kilku takich, których to wola spowodowała hitleryzm.> Nie masz pojęcia o historii. Ciekawe, kogo byś wskazał ? |
#65 3 na 3 | Kautilja (6858 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | > >A ja tam bym wskazał kilku takich, których to wola spowodowała hitleryzm.> >> Nie masz pojęcia o historii.> Ciekawe, kogo byś wskazał ?> Mam nazwiska konkretnych osób. Ale powiedz mi czemu ktoś kto nie ma pojęcia o historii ma mieć coś ciekawego na ten temat do powiedzenia? . |
#66 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> Krótka jeszcze uwaga odnośnie tych "sprzecznych światopoglądów" na łonie ateizmu.> Wiara w Polsce kojarzy się z wiarą chrześcijańską, trudno ją więc tutaj zupełnie pomijać. Zmierzam do tego, że ilość sprzeczności różnie rozumianych, z jakimi mamy do czynienia w świętej księdze chrześcijaństwa, zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie, jest niemożliwa do policzenia. Ilość ta jest tak wielka, że sprzeczności z jakimi mamy do czynienia w odmianach ateizmu, jest wręcz nieporównywalnie mniejsza od tych z Biblii. Dodam jeszcze, że przy pewnych interpretacjach chrześcijaństwa sprzeczności tych (prznajmniej w Nowym Testamencie) nie ma. Przykładem rozumienie proponowane przez Johna Locke'a w "Rozumności chrześcijaństwa" (1695). W tamtym roku ukazało się polskie tłumaczenie tej pracy. |
#67 2 na 2 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | > >Dam przykład. Jeśli ktoś nie wierzy w Boga (zostajemy przy "słabym ateizmie") na pewno nie będzie uzasadniał moralności Boskim nakazem (czyli strachem przed Bożym gniewem), ale może i na pewno będzie uzasadniał swoją moralność np. empatią, własnym rozumem, zgodnością z samym sobą, konsekwencjami prawnymi i czymś ewentualnie jeszcze. A zatem stawiam wniosek - zapewne inni zrobili to już przede mną - że ateizm (pogląd negatywny) nie daje sam od siebie żadnych treści, ale też nie ogranicza czy też nie blokuje ich tworzenia (innych, nowych).> Jest to zgodne z tym, co powiedziałem, i właśnie na tym polega problem, albowiem każdy ateista pójdzie we wnioskach we własną stronę. Można więc podejrzewać, że spierać się będą oni o kierunek, tak samo, jak ludzie religijni spierali się o to, która religia jest właściwa.Ludzie religijni spierali się o to, która religia jest właściwa i nadal się o to spierają. Ale też spierają się nadal o wiele innych rzeczy. Zajmę się wyłącznie chrześcijaństwem i wskażę szereg między nimi różnic. (1) Stosunek do Pisma Świętego i tradycji. Katolicy i prawosławni uznają Pismo Święte i tradycję. Niektóre odmiany protestantyzmu uznają wyłącznie Pismo Święte, czyli sola scriptura. (2) Kto ma prawo interpretować Biblię. Według katolików wyłącznie papież i sobory jako dwa podstawowe autorytety. W Kościele prawosławnym interpretacja należy do całego Kościoła jako wspólnoty. U protestantów każdy ma prawo interpretować Biblię tak, jak chce, ale to nie znaczy, że nie ma żadnych autorytetów. (3) Stosunek do papieża. Kościół katolicki uznaje papieża jako najważniejszy autorytet w sprawach wiary. Kościół prawosławny szanuje papieża jako historycznie (!) ważnego patriarchę, ale nie uznaje jego zwierzchnictwa nad cały Kościołem, a więc również nad prawosławiem. Protestanci odrzucają papieża jako autorytet. Spór: czy istnieje jedna głowa Kościoła (widzialna). (4) Stosunek do Eucharystii. Katolicy i prawosławni wierzą w realną przemianę chleba i wina. Protestanci reprezentują różne poglądy: duchowe, symboliczne, realna przemiana. Spór: realna rzeczywistość czy symbol. (5) Chrzest. Katolicy i prawosławni: chrzest niemowląt. Protestanci: w większości chrzest dorosłych. Spór: czy wiara musi być świadoma. (6) Kult Maryi i innych świętych. Katolicy i prawosławni czczą Maryję i świętych. Protestanci zazwyczaj orzucają kult świętych. Spór: czy modlitwa do świętych ma uzasadnienie. (7) Co jest potrzebne do zbawienia. Katolicy i prawosławni: wiara, uczynki, łaska. Protestanci: wyłącznie wiara, czyli sola fide. (8) Odłamy we wczesnym chrześcijaństwie (według: Epifaniusz z Salaminy, ok. 320-330 -- ok. 402-403, Panarion (pol. Apteczka), tom I: nazarejczycy, barboryci, karpokracjanie, ceryntianie, nazorejczycy, ebionici, walentynianie, marcjonici, gnostycy, dokeci, arianie, sabelianie, adopcjanie, symonianie, bazylidianie, nikolaici,... (tylko z tomu I). Ilość nienawiści, którą wzajemnie obdarzali się członkowie ww. odłamów wczesnego chrześcijaństwa, przekraczała wszelkie dopuszczalne normy. Doskonałym przykładem są wyżej wymienieni ebionici, którzy wyodrębnili się z gminy pierwotnej jeszcze w I wieku. Na początku ich przełożonym był Jakub, najstarszy z braci Jezusa, kolejnymi przełożonymi byli inni członkowie rodziny Jezusa (np. po Jakubie przełożony był Szymon, inny z braci Jezusa). Ebionici byli już w I wieku bezlitośnie prześladowani przez z jednej strony przez Żydów, zaś z drugiej katolików, co spowodowało, że przetrwali tylko do V wieku a już od wieku II pozostawali w ukryciu. Dlaczego katolicy ich aż tak nienawidzili? Ano dlatego, że ebionici doskonale wiedzieli kim Jezus był, a kim nie był i takiego Jezusa głosili. Oni wiedzieli, że Jezus był człowiekiem, wyłącznie człowiekiem, a nie Synem Bożym. Wiedzieli doskonale, że matką Jezusa była Maria a ojcem Józef, a nie żaden Duch Święty. Innymi słowy, doskonale wiedzieli, że Jezus został poczęty w wyniku cielesnego współżycia rodziców, a nie w jaki cudowny sposób. Z tego powodu byli niewygodni dla powstającej nowej doktryny o Jezusie i dlatego taki właśnie los ich spotkał. Kilka jeszcze zdań o ebionitach. Wierzyli wprawdzie w mesjanizm Jezusa, lecz twierdzili, że Bóg "adoptował" go dopiero w czasie chrztu czyniąc zeń swojego syna, niejako przybranego. Według nich Jezus był zwyczajnym człowiekiem odróżniającym się od innych ludzi jedynie wyjątkową prawością charakteru i bezwzględnym przestrzeganiem żydowskiego Prawa, którego nigdy się nie wyrzekł, dzięki czemu zasłużył sobie na boską adopcję. (9) Różnice we współczesnym Kościele katolickim. W katolicyzmie istnieją pewne różnice, lecz nie naruszają wspólnej doktryny. Wymienię bez szczegółów: różne obrządki liturgiczne, nurty światopoglądowe, wspólnoty. (10) Różne Kościoły protestanckie: luteranizm, kalwinizm, anglikanizm, a do tego jeszcze: baptyści, metodyści, zielonoświątkowcy, metodyści. (11) Różne kościoły prawosławne. Jest tych kościołów cały ogrom: Różne patrirchaty starożytne, kościoły narodowe, kościoły autokefaliczne. Każdy Kościół jest samodzielny (czyli autokefaliczny), jest wspólnota oparta na wierze, nie ma papieża. Zapraszam do rywalizacji. Proszę przez analogię przedstawić różnice w poglądach ateistów. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#68 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
Ograniczę się więc do przypadku marksizmu i różnicy między rozmaitymi egzegezami filozofii Karola Marksa. Rozróżnienia podaję za "Wikipedią": 1) leninizm, 2) luksemburgizm, 3) komunizm rad, 4) trockizm, 5) marksizm-leninizm, 6) maoizm, 7) marksizm libertariański, 8) marksizm zachodni, 9) marksizm instrumentalny, 10) strukturalny, 11) neomarksizm, 12) szkoła frankfurcka, 13) marksizm feministyczny, 14) humanistyczny, 15) autonomistyczny, 16) analityczny, 17) brytyjska szkoła historyczna, 18) austromarksizm, 19) marksizm ortodoksyjny, 20) marksizm praktyczny, 21) deleonizm, 22) eurokomunizm, 23) postmarksizm. Pomijam w zestawieniu teologię marksistowską. Można by natomiast dodać rodzime odmiany marksizmu w postaci poznańskiej szkoły metodologicznej (J. Kmity) i scjentystycznej szkoły filozofii marksistowskiej (W. Krajewski). Można przypuszczać, że takich lokalnych odmian, nie uwzględnionych powyżej, było więcej. en.wikipedia.org/wiki/Marxist_schools_of_thought |
#69 1 na 1 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | . www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,956168#w958118> Ograniczę się więc do przypadku marksizmu i różnicy między rozmaitymi egzegezami filozofii Karola Marksa.- No i co z tego wynika dla inteligentnego czytelnika? Czy naprawdę nie widzi Pan różnicy w Prawdzie, której są w posiadaniu i którą głoszą religie, od różnych ludzkich prób rozumienia rzeczywistości, z których żadna nie ma patentu na prawdę. Gdy zaczyna uważać, iż ma taki patent (np. komunizm, czy neoliberalizm) to staje się religią.. |
#70 1 na 1 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | > >Wiara w Polsce kojarzy się z wiarą chrześcijańską, trudno ją więc tutaj zupełnie pomijać. Zmierzam do tego, że ilość sprzeczności różnie rozumianych, z jakimi mamy do czynienia w świętej księdze chrześcijaństwa, zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie, jest niemożliwa do policzenia. Ilość ta jest tak wielka, że sprzeczności z jakimi mamy do czynienia w odmianach ateizmu, jest wręcz nieporównywalnie mniejsza od tych z Biblii.> Dodam jeszcze, że przy pewnych interpretacjach chrześcijaństwa sprzeczności tych (prznajmniej w Nowym Testamencie) nie ma. Przykładem rozumienie proponowane przez Johna Locke'a w "Rozumności chrześcijaństwa" (1695).Niezupełnie tak, jak Pan pisze. John Locke głosił, że przy odpowiednim czy też właściwym rozumieniu (interpretacji) Nowego Testamentu sprzeczności nie tyle znikają, ile tracą na znaczeniu. A to jest duża różnica. Poza tym otwarte pozostaje pytanie, w czyjej ocenie te sprzeczności aż tak się marginalizują. J. Locke nie pisał o wszystkich sprzecznościach w Nowym Testamencie. Interesowały go wyłącznie sprzeczności doktrynalne, czyli przykładowo: (1) czy prawo Mojżeszowe nadal obowiązuje, czy też zostało zniesione lub zawieszone, (2) jaki obraz Jezusa dominuje w księgach Nowego Testamentu: Jezus ludzki czy Boski, (3) czy człowiek zostaje usprawiedliwiony wyłącznie przez wiarę, czy też coś jeszcze o tym decyduje, np. uczynki; nie zaś te dotyczące: (a) ilości kobiet, które przyszły do grobu Jezusa, (b) ostatnich słów Jezusa na krzyżu lub (c) tego, co zmartwychwstały Jezus polecił apostołom. Mój komentarz: Być może rzeczywiście Locke uważał, że przy odpowiednik kącie patrzenia różnice doktrynalne stają się nieistotne, bo przykładowo są efektem nadinterpretacji, są pochodną doktryn rozwijanych przez teologów na przestrzeni setek lat, lub wreszcie wyrażają odmienny styl pisania autora księgi. Tego nie wiem, ale załóżmy, że taka właśnie opinia wynikała z jego analiz i przemyśleń. Możliwe jednak, że było inaczej. Tego też nie wiem. Locke w młodości studiował m.in. teologię. Był chrześcijaninem i pisał m.in. chrześcijańskie traktaty, a konkretnie Vindications of the Reasonableness of Christianity ( Potwierdzenie racjonalności chrześcijaństwa), A Paraphrase and Notes on the Epistles of St. Paul ( Parafraza i uwagi do Listów św. Pawła oraz wspomniany The reasonableness of christianity as delivered in the scriptures, wydany w języku polskim pod tytułem Rozumność chrześcijaństwa zgodnie z treścią Pisma. W jednym z traktatów przedstawił wczesne chrześcijaństwo jako religię bliską ludzkiemu sercu. Jego poglądy bliskie były racjonalizmowi religijnemu (? - nie potrafię tego ocenić). Biblia - a dokładniej Nowy Testament - to dla niego największy autorytet, do którego często się odwoływał. Próżne byłoby doszukiwanie się w tym co pisał krytyki Biblii (przecież Sola scriptura), np. oficjalnego głoszenia czy też akcentowania rozlicznych sprzeczności w Nowym Testamencie. Chrześcijańscy autorzy nie zwykli tego czynić, co potrafię poprzeć przykładami. A to, co naprawdę myślał, być może zabrał ze sobą do grobu. Znam książki i artykuły wielu polskich księży dotyczące najogólniej pisząc Nowego Testamentu. Jest wśród nich praca dotycząca apostoła Pawła z Tarsu. > W tamtym roku ukazało się polskie tłumaczenie tej pracy.Tak, wiem o tym od kilku miesięcy. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Naukowego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog |
#71 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | > .> www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,956168#w958118> > Ograniczę się więc do przypadku marksizmu i różnicy między rozmaitymi egzegezami filozofii Karola Marksa.> -> No i co z tego wynika dla inteligentnego czytelnika?> Czy naprawdę nie widzi Pan różnicy w Prawdzie, której są w posiadaniu i którą głoszą religie, od różnych ludzkich prób rozumienia rzeczywistości, z których żadna nie ma patentu na prawdę. Gdy zaczyna uważać, iż ma taki patent (np. komunizm, czy neoliberalizm) to staje się religią. Można nie uważać, że ma się patent na prawdę, a zarazem uparcie trzymać się własnego zdania i odrzucać wszelką krytykę jako nieadekwatną. Można trzymać się kurczowo tego, co uważa się tylko za polegającą korekcie próbę zrozumienia rzeczywistości. Człowiek nauki może być równie uparty, jak człowiek religii. A i człowiek religii może być elastyczny i zmienny w swoich przekonaniach, jak tego dowodzą liczne przykłady zmiany wyznania, bardziej elastyczny niż np. niejeden zwolennik światopoglądu naukowego. Myślę więc, że niepotrzebnie miesza Pan psychologię przekonań z rodzajami przekonań, jak gdyby psychika "człowieka wierzącego" zasadniczo różniła się od psychiki "człowieka niewierzącego", albo nawet od psychiki pewnego rodzaju "niewierzących". |
#72 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> > W tamtym roku ukazało się polskie tłumaczenie tej pracy.> Tak, wiem o tym od kilku miesięcy. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Naukowego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.> > Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teologDobrze, ale czy przeczytał Pan tę książkę? Jeżeli nie, proponuję wrócić do tematu odpowiednio później. Autor zastanawia się, co jest koniecznym elementem chrześcijaństwa. Można powiedzieć, że interesuje go chrześcijaństwo "minimalne" i z jego analiz wynika, że jest ono zgodne z rozumem (a zatem i niesprzeczne). Chrześcijanin może więc (ale nie musi) wyjść poza to minimum w swoich przekonaniach. W ten sposób pojawiają się siłą rzeczy różnice w wyznaniach. Nie są one jednak istotne dla chrześcijaństwa. W szczególności wszystkie wskazane przez Pana sprzeczności są nieistotne. |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | . > Dobrze, ale czy przeczytał Pan tę książkę? Jeżeli nie, proponuję wrócić do tematu odpowiednio później. Autor zastanawia się, co jest koniecznym elementem chrześcijaństwa. Można powiedzieć, że interesuje go chrześcijaństwo "minimalne" i z jego analiz wynika, że jest ono zgodne z rozumem (a zatem i niesprzeczne). Chrześcijanin może więc (ale nie musi) wyjść poza to minimum w swoich przekonaniach. W ten sposób pojawiają się siłą rzeczy różnice w wyznaniach. Nie są one jednak istotne dla chrześcijaństwa. W szczególności wszystkie wskazane przez Pana sprzeczności są nieistotne.- Koniec XVII wieku. Facet dowodzi: "Rozumność chrześcijaństwa" (1695) Johna Locke'a to kluczowe dzieło, w którym filozof dowodzi, że chrześcijaństwo jest zgodne z rozumem, a jego istotą jest wiara w mesjanizm Jezusa. Locke postuluje uproszczenie doktryny do prawd zawartych w Piśmie, odrzucając skomplikowane dogmaty na rzecz wiary w Jezusa jako Mesjasza. Locke podkreślał, że chrześcijaństwo wymaga od człowieka wiary w mesjanizm, co było silnie osadzone w historii świętej, od Adama do Sądu Ostatecznego. Pytaniem tu jest nie dowodzenie, ale dowód. Czy facet czegokolwiek tu (w swojej książce) dowiódł? Jeżeli tak to proszę o te "dowody"? Wierzyć można we wszystko liczba bzdur, w które różni ludzie wierzą jest niepoliczalną, a do tego trzeba dołożyć "nie bzdury".. |
#74 1 na 1 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania | . > Można nie uważać, że ma się patent na prawdę, a zarazem uparcie trzymać się własnego zdania i odrzucać wszelką krytykę jako nieadekwatną.- Ludzie są zdolni do wszelakich wygibasów intelektualnych: - Nie uważam, iż mam patent na prawdę, ale moje zdanie jest jedynie słusznym i nie podlegającym dyskusji.- > Człowiek nauki może być równie uparty, jak człowiek religii.- Tyle, iż tu zupełnie nie chodzi o charakter, a tylko i wyłącznie o postawę poznawczą. W nauce obowiązuje sceptycyzm i weryfikowalność wszelkich twierdzeń, zaś dogmaty religijne są niepodważalne. - > Myślę więc, że niepotrzebnie miesza Pan psychologię przekonań z rodzajami przekonań,Jakoś słabo interesują mnie Pańskie przemyślenia dopóty, dopóki nie stają się inspiracją do moich własnych. Wtedy dzielę się z nimi czytelnikami, którzy mają swobodę wyboru tego co ich przekonuje. > jak gdyby psychika "człowieka wierzącego" zasadniczo różniła się od psychiki "człowieka niewierzącego", albo nawet od psychiki pewnego rodzaju "niewierzących".- Różni się zasadniczo i o tym jest moja książka. .  |
#75 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Argument transcendentalny z wiarygodności poznania |
> Pytaniem tu jest nie dowodzenie, ale dowód. Czy facet czegokolwiek tu (w swojej książce) dowiódł? Jeżeli tak to proszę o te "dowody"? Może Pan sięgnąć do samej książki aby zapoznać się z tym dowodzeniem i samemu je ocenić. Dowodzi się tam, na podstawie analizy Nowego Testamentu, co stanowi istotny (a właściwie: jedyny) element nauki Jezusa, w który należy wierzyć. Wskazuje się także, że zbawienie nie jest rezultatem samej tej wiary, ale również postępowania zgodnego z moralnym naukami Jezusa, pokrywajacymi się w istocie z prawem naturalnym. Pokazuje się także, że nauczanie moralne Jezusa jest jedynym pewnym i pełnym wykładem prawa naturalnego. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|