 |
Eksperci od samych siebie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-11-2016 16:43 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Eksperci od samych siebie
1 na 1 | Wielokrotnie pisałem o paradoksie wolności.
Wolna wola nie może istnieć, bo światem sterują zjawiska przyczynowo skutkowe, więc nasze wybory są jedynie elementem ciągu zdarzeń. Mózg przypisuje sobie skutki działań, które de facto zależą od tych samych procesów, które sterują mózgiem.
Nie może istnieć także wolność z punktu widzenia jednostki, bo ogranicza nas ocena decyzji - wybieramy to co uznamy za lepsze. Poza tym emocje brną do robienia czegoś, o czym wiemy, że jest złe. Co wtedy? Możemy wybrać co zrobić, np czy pójść na ryby, czy zostać w domu. Nie mamy jednak wyboru czy mamy ochotę iść na ryby, czy zostać. Możemy co prawda zawsze postępować wbrew ochocie, kontrolować się w każdej sytuacji. Tylko po co? Nie służy to wtedy niczemu i przyczynowość i prawidłowości są przyczyną niewoli. Mogę wybrać żonę, która mi się nie podoba, ale po co? Np gdy trzeba pracować, to choć większość tego nie lubi, to jednak bez pracy będzie jeszcze gorzej. Lepszość i gorszość i nasza ocena, przed którą jesteśmy postawieni jak pod ścianą (bo nie mamy wpływu na swój tok myślenia) podejmują nasze decyzje. Zazwyczaj to emocje wyznaczają kierunek działań i poglądy. Emocjami steruje mózg, tak samo jak nami.
Główny problem polega na tym, że nie wiemy co tak naprawdę jest dobre. Ludziom wydaje się, że są ekspertami od samych siebie. Innym nic do tego. W praktyce oznacza to, że nieświadomość utrzymująca nas w błędzie, staje się niemożliwa do zmiany. Sugestia co do lepszego rozwiązania jest odbierana jako atak personalny. Od postępowania zależą często idee, a ludzie nie stronią od racjonalizowania swoich złych uczynków i nazywania ich dobrymi. Zło dostrzegają tylko wybiórczo, zazwyczaj u innych, a nie u siebie.
Żyjemy w cywilizacji, która pozwala ludziom wybierać źle. Wybór jest traktowany jako coś bardzo ważnego, a z drugiej strony ludzie sami często nie wiedzą dlaczego wybrali tak, a nie inaczej. Nie chcą się pogodzić z tym, że wiele decyzji podjęli dlatego, że ktoś ich zmanipulował, albo próbowali kogoś naśladować. Wiele decyzji wynika z wiary w narzuconą przez kogoś lub przez własne zracjonalizowane czyny moralność. Ludzie oburzają się gdy ktoś rozkłada ich emocje i decyzje na czynniki pierwsze. Chcą błądzić i lepiej czują się wokół ludzi, którzy też błądzą, bo to nie zagraża ich wolności.
Wolność prowadzi głównie do zła, np narkomani. Spójrzmy na ludzi jak na małe dzieci. Wybierają źle, bo są nieświadome. Można je edukować i próbować zmienić ich złe decyzje prowadzące do klęski i cierpienia. W końcu brud społeczeństwa składa się z takich pojedynczych sytuacji, złych działań i zaniedbań. Możemy im pozwalać na to i jednocześnie odbierać sens jakiejkolwiek moralności i zasad, więc także emocji. Możemy też im na to nie pozwalać, co skutkuje poważnymi ograniczeniami wolności. Należy bowiem uznać, że nikt nie jest wystarczającym ekspertem od samego siebie, dlatego ludzie udają się do psychologów, dietetyków, trenerów, doradców finansowych. Okazuje się, że jakieś dane z zewnątrz zmieniają światopogląd, są rozwiązaniem dla problemów, ale gdy początkowo wydają się być ograniczające, ludzie często odrzucają dobre rozwiązania i tkwią w starej wygodnej stęchliźnie, do której są przyzwyczajeni. Nazywają to swoim wyborem w wyniku racjonalizacji. Bronią tego, podczas gdy ich mózgi cenzurują świadomość i wypierają niewygodne dla samooceny i samopoczucia informacje.
Gdybym miał całą wiedzę dotyczącą siebie i świata, to nie mógłbym podjąć żadnej decyzji. Musiałbym postąpić zgodnie z instrukcją zawierającą optymalne wybory wynikające z wiedzy. Nie jesteśmy jednak ekspertami od samych siebie, dlatego jesteśmy skazani na błądzenie, czyli podejmowanie tzw "wolnych wyborów", które prowadzą do cierpienia.
A gdybyś tak miał dostęp do wszystkich danych i optymalnych rozwiązań - zrezygnowałbyś z tego kosztem posiadania "wolnego wyboru"? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej..#106 3 na 3 | dragomir (87 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | Mógłbyś być bohaterem Sofoklesa. Twoja sytuacja mnie zaciekawiła, bo przekonania podobne do Twoich pomagają mi w dążeniu do harmonii ze światem. Wychowaliśmy z żoną wspaniałą córkę, wpajając jej wiedzę na temat skutków postępowań, ale nigdy nie mówiliśmy jaka ma być. Okazywaliśmy jej miłość także wtedy, gdy popełniała błędy, dlatego teraz jest odporna na porównania i ataki personalne. Niestety rodzice wpajają dzieciom wartości oparte na osiągnięciach i cechach zewnętrznych, co skutkuje zaburzeniami psychicznymi u dużej części społeczeństwa. Sam sobie przeczysz, bo gdy walczysz z innymi, korzystasz z ich własnych metod i nienawidzisz ludzi za wady, za które nie odpowiadają. Mądrzejszy powinien ustępować, a Ty grasz rozmówcom na nerwach, zamiast zostawić ich z przemyśleniami wzbogaconymi o Twój punkt widzenia. Przedstawię Ci moją interpretację Twojego problemu, którą konsultowałem z najlepszą terapeutką na świecie, czyli moją żoną. To nie musi być prawda, więc możesz to odrzucić bez podania powodów. Zrozumiem. Uważamy, że Twoje upodobania mogą wynikać z ucieczki przed uprzedmiotowieniem. Popkultura agresywnie promuje wychudzoną kobiecą sylwetkę, a społeczeństwo temu ulega. Nie przyjmujesz zdania większości, które uważasz za głupie, więc może Twoje emocje solidaryzują się z kobietami piętnowanymi przez społeczeństwo, którego nienawidzisz? W odłączeniu od emocji oceniasz to negatywnie i chciałbyś czuć inaczej, co prowadzi do kolejnych problemów i wzmocnienia odłączonego trybu. Czy sam prowadzisz zdrowy tryb życia, uprawiasz sport, nie pijesz, czy wymagasz od partnerki trzymania się reguł, których sam się nie trzymasz? |
#107 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | Dziękuję za życzliwość. Odpowiedź zacznę od najważniejszego. > Uważamy, że Twoje upodobania mogą wynikać z ucieczki przed uprzedmiotowieniem. [...]To może być powód/jeden z powodów. Wiesz, że niestety nie istnieje sposób żeby znaleźć przyczynę, a gdyby istniał, to i tak mogłoby to nic nie zmienić. Świadomość sposobu w jaki wytworzył się patologiczny mechanizm nie usprawiedliwia ulegania temu teraz i w przyszłości. Czy gdyby psychopata wiedział, że jest taki z winy genów i wychowania, to czy usprawiedliwiałoby to przyszłe zbrodnie dokonane przez niego? Nie. Choć skala zła jest w tym przypadku zupełnie inna, to także znajomość przyczyny nie jest argumentem żeby się z tym pogodzić. A może przyczyn jest więcej? Albo chodzi o sam wygląd, a analiza cech towarzyszących to dorabianie teorii i wróżenie z fusów? Interesuje mnie jedynie sposób na zmianę tego, lub pogodzenie się z samotnością. Tryb odłączony to z kolei skutek, którego jestem w 100% świadomy, ale uważam go za prawidłową reakcję na nieprawidłowe emocje i pragnienia. Tzn nawet nie tyle prawidłową, co nie widzę możliwości żeby mogło być inaczej, bo nie istnieje tu żaden kompromis. Albo emocje, albo racjonalizm. Nie można być trochę w ciąży, albo trochę wygrać meczu. A w ogóle skoro przyczyną pragnienia są negatywne mechanizmy to tym bardziej nie można się z nim pogodzić. Wiele razy próbowałem, ale nie znalazłem usprawiedliwienia. Zresztą szanująca się i wartościowa dziewczyna nie wchodzi związek z kimś takim, a ja nie byłbym szczęśliwy z takim mieczem Damoklesa. Poza tym w miłości na pierwszym miejscu liczy się dobro drugiej osoby, więc ani ja ani partnerka nie spełnialibyśmy wymagań. > Czy sam prowadzisz zdrowy tryb życia, uprawiasz sport, nie pijesz, czy wymagasz od partnerki trzymania się reguł, których sam się nie trzymasz?Dopóki nie byłem świadomy, rozumiałem co czują te kobiety i uważałem, że to ok, bo sam byłem poddany racjonalizacji złych nawyków. W walce z nałogami i złymi nawykami pomaga przewartościowanie, które pozwala odstawić krótkotrwałe szkodliwe przyjemności na rzecz czegoś wartościowego, prowadzącego do szczęścia. Tu nie ma takiej możliwości, bo przewartościowanie prowadzi wprost do braku akceptacji preferencji. Jeśli mam wywalić złe nawyki dla miłości, to partnerka też, czyli nie może być taka, więc miłość nie może istnieć w tym przypadku. No i żeby usprawiedliwić dziewczynę musiałbym na mocy tego samego argumentu usprawiedliwić alkoholizm, ćpanie, kiepy. Musiałbym na siłę zmieniać światopogląd wbrew temu co faktycznie sądzę i co akurat jest zdrowym spojrzeniem. > Mógłbyś być bohaterem Sofoklesa.No wychodzi z tego fatalizm. > Twoja sytuacja mnie zaciekawiła, bo przekonania podobne do Twoich pomagają mi w dążeniu do harmonii ze światem. Wychowaliśmy z żoną wspaniałą córkę, wpajając jej wiedzę na temat skutków postępowań, ale nigdy nie mówiliśmy jaka ma być. Okazywaliśmy jej miłość także wtedy, gdy popełniała błędy, dlatego teraz jest odporna na porównania i ataki personalne.Gratuluję. > Sam sobie przeczysz, bo gdy walczysz z innymi, korzystasz z ich własnych metod i nienawidzisz ludzi za wady, za które nie odpowiadają.Nie przeczę sobie. Nienawidzę ludzi za wady, za które nie odpowiadają. Siebie też, tylko dotyczy to zupełnie innych aspektów życia. Korzystam z ich metod, bo opisuję na czym one polegają. Wykazuję mechanizmy, manipulacje etc i sam piszę, że to co robię to merytoryczny trolling. Gdy ktoś wchodzi ze mną w wymianę zdań na tych zasadach i uważa się za poważną osobę, broniąc swoich niby poważnych argumentów, to przecież sam przyznaje się do bycia trollem i jednocześnie temu zaprzecza. Poza tym ten styl dyskusji gwarantuje, że rozmówca będzie się miotał i uciekał od meritum i jeśli tak faktycznie robi, to się dyskwalifikuje. Gdyby adwersarz w takiej sytuacji nie tworzył emocjonalnych zaczepek i sam nie reagował na moje, to można by porozmawiać na temat meritum. Do tego trzeba jednak spełniać 2 cechy, które charakteryzują nie-plebs: - umiejętność pozaemocjonalnego, logicznego spojrzenia, niezależnego od tego co chcemy myśleć, skupiającego się na eksploracji tego co jest, czyli gdy ktoś ma czerwony nos to nie udaje, że ma normalny, a gdy już nie ma możliwości ucieczki nie ucieka w twierdzenie, że nie mam racji, bo ma przecież purpurowy nos - własne zdanie na temat meritum, z umiejętnością wykazania swojego toku myślenia (bez ukrytych założeń np w pytaniach) i odniesienia się do konkretów w moich wpisach, lub wykazania ich braku i rozebrania mojego toku myślenia (bez konfabulacji). Gdy ktoś ma takie cechy, to szanuję go choćby miał wszystkie poglądy na odwrót niż moje. Świadczy to o kontakcie z własnymi emocjami i osobowością. Ludzie, którzy myślą o sobie "ja to osobowość", albo "ja to emocje", a stwierdzenia "jestem Jurek" nie traktują jako metafory niestety są nieświadomi jak zwierzęta niższego rzędu. Utożsamienie tworzy klapki Kubota na oczy. > Mądrzejszy powinien ustępować, a Ty grasz rozmówcom na nerwach, zamiast zostawić ich z przemyśleniami wzbogaconymi o Twój punkt widzenia.Bo by od razu te przemyślenia odrzucili i wyparli. Przerabiałem już to i moja obecna postawa to wynik kontaktów z ludźmi. Wiele osób zresztą i tak to wypiera. Wtedy nie trafiam, nie ma dysonansu poznawczego, tylko np patrzenie z politowaniem, traktowanie mnie jako wariata, którego nie warto słuchać. Oznacza to, że danym człowieku nie ma nawet szczątkowego potencjału do zrozumienia. Nie ma żadnej analizy, żadnej potrzeby argumentacji. Nie wiem w ogóle na jakiej bazie powstają ich przekonania, skoro nie na bazie argumentów. Pozdrawiam. |
#108 3 na 3 | dajmonion (3663 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | Czy często obserwujesz proces, w którym ktoś nie radzi sobie z emocjami i w efekcie deprecjonuje je, po czym utożsamia się z intelektem by szukać rozwiązania swoich problemów poprzez tak zwaną obiektywną prawdę? Czyli szuka ich tak naprawdę na zewnątrz zamiast w sobie (chce znaleźć punkt oparcia poza sobą)? Jednocześnie nie daje sobie szansy na skorzystanie z pomocy, bo terapia tylko częściowo ma charakter nomotetyczny. To istny ślepy zaułek, bo emocje tak czy inaczej będą domagały się swoich praw i tego by je zintegrować z całością osobowości.
dajmonion |
#109 2 na 2 | dragomir (87 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | > To może być powód/jeden z powodów. Wiesz, że niestety nie istnieje sposób żeby znaleźć przyczynę, a gdyby istniał, to i tak mogłoby to nic nie zmienić.Pewnie by nie zmieniło, ale może byś się z tym pogodził. > Świadomość sposobu w jaki wytworzył się patologiczny mechanizm nie usprawiedliwia ulegania temu teraz i w przyszłości. Czy gdyby psychopata wiedział, że jest taki z winy genów i wychowania, to czy usprawiedliwiałoby to przyszłe zbrodnie dokonane przez niego? Nie. Choć skala zła jest w tym przypadku zupełnie inna, to także znajomość przyczyny nie jest argumentem żeby się z tym pogodzić. A może przyczyn jest więcej? Albo chodzi o sam wygląd, a analiza cech towarzyszących to dorabianie teorii i wróżenie z fusów? Interesuje mnie jedynie sposób na zmianę tego, lub pogodzenie się z samotnością.Jak będzie wyglądało Twoje życie, gdy to się nie uda? Czym próbujesz wypełnić wyrwę po marzeniu o miłości? Pijesz? > Tryb odłączony to z kolei skutek, którego jestem w 100% świadomy, ale uważam go za prawidłową reakcję na nieprawidłowe emocje i pragnienia. Tzn nawet nie tyle prawidłową, co nie widzę możliwości żeby mogło być inaczej, bo nie istnieje tu żaden kompromis. Albo emocje, albo racjonalizm. Nie można być trochę w ciąży, albo trochę wygrać meczu. A w ogóle skoro przyczyną pragnienia są negatywne mechanizmy to tym bardziej nie można się z nim pogodzić. Wiele razy próbowałem, ale nie znalazłem usprawiedliwienia. Zresztą szanująca się i wartościowa dziewczyna nie wchodzi związek z kimś takim, a ja nie byłbym szczęśliwy z takim mieczem Damoklesa. Poza tym w miłości na pierwszym miejscu liczy się dobro drugiej osoby, więc ani ja ani partnerka nie spełnialibyśmy wymagań.Przykre  Ktoś Cię wspiera, czy jesteś w tej sytuacji sam? > Dopóki nie byłem świadomy, rozumiałem co czują te kobiety i uważałem, że to ok, bo sam byłem poddany racjonalizacji złych nawyków. W walce z nałogami i złymi nawykami pomaga przewartościowanie, które pozwala odstawić krótkotrwałe szkodliwe przyjemności na rzecz czegoś wartościowego, prowadzącego do szczęścia. Tu nie ma takiej możliwości, bo przewartościowanie prowadzi wprost do braku akceptacji preferencji. Jeśli mam wywalić złe nawyki dla miłości, to partnerka też, czyli nie może być taka, więc miłość nie może istnieć w tym przypadku. No i żeby usprawiedliwić dziewczynę musiałbym na mocy tego samego argumentu usprawiedliwić alkoholizm, ćpanie, kiepy. Musiałbym na siłę zmieniać światopogląd wbrew temu co faktycznie sądzę i co akurat jest zdrowym spojrzeniem.A co z dziewczynami, które nie mogą schudnąć ze względu na choroby? > >Mógłbyś być bohaterem Sofoklesa.> No wychodzi z tego fatalizm.  > Gratuluję.Dziękuję. > Gdy ktoś ma takie cechy, to szanuję go choćby miał wszystkie poglądy na odwrót niż moje. Świadczy to o kontakcie z własnymi emocjami i osobowością. Ludzie, którzy myślą o sobie "ja to osobowość", albo "ja to emocje", a stwierdzenia "jestem Jurek" nie traktują jako metafory niestety są nieświadomi jak zwierzęta niższego rzędu. Utożsamienie tworzy klapki Kubota na oczy.Więc po co się nimi zajmujesz? > >Mądrzejszy powinien ustępować, a Ty grasz rozmówcom na nerwach, zamiast zostawić ich z przemyśleniami wzbogaconymi o Twój punkt widzenia.> Bo by od razu te przemyślenia odrzucili i wyparli. Przerabiałem już to i moja obecna postawa to wynik kontaktów z ludźmi. Wiele osób zresztą i tak to wypiera. Wtedy nie trafiam, nie ma dysonansu poznawczego, tylko np patrzenie z politowaniem, traktowanie mnie jako wariata, którego nie warto słuchać. Oznacza to, że danym człowieku nie ma nawet szczątkowego potencjału do zrozumienia. Nie ma żadnej analizy, żadnej potrzeby argumentacji. Nie wiem w ogóle na jakiej bazie powstają ich przekonania, skoro nie na bazie argumentów.Większość kopiuje poglądy innych ludzi, żeby budować z nimi lepsze relacje. > PozdrawiamWzajemnie. |
#110 2 na 2 | dragomir (87 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | > Czy często obserwujesz proces, w którym ktoś nie radzi sobie z emocjami i w efekcie deprecjonuje je, po czym utożsamia się z intelektem by szukać rozwiązania swoich problemów poprzez tak zwaną obiektywną prawdę?Tak, ale zazwyczaj wartościujące przekonania na temat prawdy są emocjami pochodzącymi od krytycznie nastawionych wychowawców lub otoczenia. W takich warunkach mogą powstać chore pragnienia, wycofanie, albo agresja. > Czyli szuka ich tak naprawdę na zewnątrz zamiast w sobie (chce znaleźć punkt oparcia poza sobą)?I robi prawidłowo, bo skoro nie potrafi znaleźć rozwiązania wewnątrz, to znaczy, że umysłowi brakuje danych, których potrzebuje do integracji, lub emocjonalnego wsparcia. > Jednocześnie nie daje sobie szansy na skorzystanie z pomocy, bo terapia tylko częściowo ma charakter nomotetyczny. To istny ślepy zaułek, bo emocje tak czy inaczej będą domagały się swoich praw i tego by je zintegrować z całością osobowości.Dlatego nie zawsze udaje się rozwiązać problem. |
#111 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | > Pewnie by nie zmieniło, ale może byś się z tym pogodził.Wątpię. Gdybym miał ochotę jeść rzygi, to znając przyczyny też bym się z tym nie pogodził. > Jak będzie wyglądało Twoje życie, gdy to się nie uda? Czym próbujesz wypełnić wyrwę po marzeniu o miłości? Pijesz?Będzie wyglądało marnie, ale nie ma wyboru. Ostatnio zawaliłem robotę, bo nie byłem w stanie się na niej skoncentrować. Nie piję, tzn nie uciekam od problemów w alkohol, bo nie lubię mieć kaca. Wolę sport do takiego zmęczenia, że nie ma siły myśleć, sytuacje zwiększające adrenalinę. Niczym nie próbuję wypełnić, bo się nie da. Pasja też już dawno poszła w kąt. > Przykre  Normalne. Na całym świecie ludzie i zwierzęta cierpią, umierają, zadają sobie celowy ból, walczą o dominację, chorują, nie mają szans na miłość, zdradzają się, kłamią, tracą majątki, przegrywają swoje marzenia. Na szczęście życie jest jedno i nie trwa wiecznie. Poza tym nie sądzę żeby mi już wiele zostało. Nikt nie powinien się tym wzruszać. Potraktujmy to na sucho jakbyśmy mówili o jakichś mechanizmach i łamigłówkach. > Ktoś Cię wspiera, czy jesteś w tej sytuacji sam?Na czym miałoby polegać wsparcie? Odsiałem z towarzystwa kilka niepotrzebnych osób, najważniejsi zostali przy mnie, ale przecież nic nie mogą zrobić. Żałosne są takie reakcje: www.racjonalista.pl/forum.php/s,723264#w723493Społeczne zezwierzęcenie. > A co z dziewczynami, które nie mogą schudnąć ze względu na choroby?Jeszcze gorzej. Jakby to miało wyglądać? "Kochanie, super, że chorujesz, oby tylko nie wynaleźli lekarstwa, bo teraz mi się podobasz?". A najlepiej wyglądałby proces zapoznawania się: "Powiedz mi, czy jesteś taka bo żresz jak świnia, nie chce Ci się ruszać i nie panujesz nad swoimi popędami, czy może jesteś chora? Jeśli to drugie to super, może umówmy się na randkę, bo jestem zboczony"  > >Gdy ktoś ma takie cechy, to szanuję go choćby miał wszystkie poglądy na odwrót niż moje. Świadczy to o kontakcie z własnymi emocjami i osobowością. Ludzie, którzy myślą o sobie "ja to osobowość", albo "ja to emocje", a stwierdzenia "jestem Jurek" nie traktują jako metafory niestety są nieświadomi jak zwierzęta niższego rzędu. Utożsamienie tworzy klapki Kubota na oczy.> Więc po co się nimi zajmujesz?A czym mam się zajmować? Mam olać dosłownie wszystko? > Większość kopiuje poglądy innych ludzi, żeby budować z nimi lepsze relacje.I to jest właśnie kwintesencja zakłamania. Takie relacje nie są nic warte. |
#112 1 na 1 | dragomir (87 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | > Przykre  > Normalne. Na całym świecie ludzie i zwierzęta cierpią, umierają, zadają sobie celowy ból, walczą o dominację, chorują, nie mają szans na miłość, zdradzają się, kłamią, tracą majątki, przegrywają swoje marzenia. Na szczęście życie jest jedno i nie trwa wiecznie. Poza tym nie sądzę żeby mi już wiele zostało. Nikt nie powinien się tym wzruszać. Potraktujmy to na sucho jakbyśmy mówili o jakichś mechanizmach i łamigłówkach.  > >Ktoś Cię wspiera, czy jesteś w tej sytuacji sam?> Na czym miałoby polegać wsparcie?Na byciu z Tobą w trudnych chwilach, rozmowach, zrozumieniu. > >A co z dziewczynami, które nie mogą schudnąć ze względu na choroby?> Jeszcze gorzej. Jakby to miało wyglądać? "Kochanie, super, że chorujesz, oby tylko nie wynaleźli lekarstwa, bo teraz mi się podobasz?". A najlepiej wyglądałby proces zapoznawania się: "Powiedz mi, czy jesteś taka bo żresz jak świnia, nie chce Ci się ruszać i nie panujesz nad swoimi popędami, czy może jesteś chora? Jeśli to drugie to super, może umówmy się na randkę, bo jestem zboczony">   Poddaję się. Chyba masz rację. > >Więc po co się nimi zajmujesz?> A czym mam się zajmować? Mam olać dosłownie wszystko?Tymi, którzy przy Tobie zostali, pracą i pasją. > >Większość kopiuje poglądy innych ludzi, żeby budować z nimi lepsze relacje.> I to jest właśnie kwintesencja zakłamania. Takie relacje nie są nic warte.Można tak to postrzegać, ale przecież nie robią tego świadomie. > Żałosne są takie reakcje:> > www.racjonalista.pl/forum.php/s,723264#w723493> > Społeczne zezwierzęcenie.A od czego to się zaczęło? |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | > Poddaję się. Chyba masz rację.Chyba? > >>Więc po co się nimi zajmujesz?> >A czym mam się zajmować? Mam olać dosłownie wszystko?> Tymi, którzy przy Tobie zostali, pracą i pasją.No pracą trzeba, bo nie ma wyboru. Pasja traci sens, skoro niezależnie od tego i tak nie będę szczęśliwy. Bliskimi się zajmuję, ale > >>Większość kopiuje poglądy innych ludzi, żeby budować z nimi lepsze relacje.> >I to jest właśnie kwintesencja zakłamania. Takie relacje nie są nic warte.> Można tak to postrzegać, ale przecież nie robią tego świadomie.> >Żałosne są takie reakcje:> >> >www.racjonalista.pl/forum.php/s,723264#w723493> >> >Społeczne zezwierzęcenie.> A od czego to się zaczęło?Od ataku Jacka na mnie gdy napisałem kiedyś tam o swoim problemie. Wszedł wtedy w rolę "eksperta/wybawiciela" i nie umiał się pogodzić z tym, że nie miał racji, bądź zaatakował mnie bo wyczaił słabość i myślał, że będę łatwym celem jak Krystkon. |
#114 1 na 1 | dragomir (87 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | > >Poddaję się. Chyba masz rację.> Chyba?Skoro obaliłeś moralność, to nie powinieneś się nią kierować. > >>>Więc po co się nimi zajmujesz?> >>A czym mam się zajmować? Mam olać dosłownie wszystko?> >Tymi, którzy przy Tobie zostali, pracą i pasją.> No pracą trzeba, bo nie ma wyboru. Pasja traci sens, skoro niezależnie od tego i tak nie będę szczęśliwy. Bliskimi się zajmuję, ale> >>>Większość kopiuje poglądy innych ludzi, żeby budować z nimi lepsze relacje.> >>I to jest właśnie kwintesencja zakłamania. Takie relacje nie są nic warte.Twoi bliscy też tacy są? > >Można tak to postrzegać, ale przecież nie robią tego świadomie.> >>Żałosne są takie reakcje:> >>> >>www.racjonalista.pl/forum.php/s,723264#w723493> >>> >>Społeczne zezwierzęcenie.> >A od czego to się zaczęło?> Od ataku Jacka na mnie gdy napisałem kiedyś tam o swoim problemie. Wszedł wtedy w rolę "eksperta/wybawiciela" i nie umiał się pogodzić z tym, że nie miał racji, bądź zaatakował mnie bo wyczaił słabość i myślał, że będę łatwym celem jak Krystkon.Próbowałem czytać Wasze kłótnie i dyskusje z udziałem Krystkona, ale się poddałem. Masz rzadko spotykaną zdolność obserwacji, argumentacji i wytykania innym błędów, ale cała para idzie w gwizdek, bo wybierasz sobie najbardziej opornych rozmówców, którym wyparcie nie pozwala na zmianę retoryki i dopasowanie swoich odpowiedzi do Twoich argumentów, a sam używasz sformułowań, które zmuszają ludzi do szybkiego wymyślenia kontry, zamiast do refleksji nad zagadnieniem. Uważam, że nie powinieneś dyskutować z takimi ludźmi, bo w ten sposób niczego ich nie nauczysz. Poświęciłeś wiele czasu na pisanie o tym jak emocje blokują logikę, a sam je podsycasz. Czy czasem nie prowokujesz innych celowo, żeby wywołać mechanizmy, których nienawidzisz, aby ponabijać się z "plebsu"? Sprawia Ci to przyjemność, prawda? |
#115 1 na 1 | Jużnieborek (579 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | > Poświęciłeś wiele czasu na pisanie o tym jak emocje blokują logikę, a sam je podsycasz. Czy czasem nie prowokujesz innych celowo, żeby wywołać mechanizmy, których nienawidzisz, aby ponabijać się z "plebsu"? Sprawia Ci to przyjemność, prawda?Dodatkowo, sam popełnia absolutnie wszystkie myślowe błędy o które oskarża rozmówców a jego wypowiedzi są aż geste od mechanizmów obronnych, uleganie którym ochoczo wytyka innym. Twoja diagnoza i próba terapeutyzowania go była naprawdę profesjonalna (chylę czoła), ale to nie mogło zadziałać. |
#116 3 na 3 | dragomir (87 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | > >Poświęciłeś wiele czasu na pisanie o tym jak emocje blokują logikę, a sam je podsycasz. Czy czasem nie prowokujesz innych celowo, żeby wywołać mechanizmy, których nienawidzisz, aby ponabijać się z "plebsu"? Sprawia Ci to przyjemność, prawda?> Dodatkowo, sam popełnia absolutnie wszystkie myślowe błędy o które oskarża rozmówców a jego wypowiedzi są aż geste od mechanizmów obronnych, uleganie którym ochoczo wytyka innym.Ludzie tacy jak Olson dochodzą do swoich przekonań poprzez ciągłą negację swoich emocji i obrazu świata. Potrafią manipulować otoczeniem za pomocą sporej empatii oraz umiejętności słuchania i wyłapywania sprzeczności. Sami czują się nierozumiani, w czym nie pomaga dokładny logicznie, złożony i zawiły tok myślenia, za którym większość nie nadąża. Ludzie, którzy reagują emocjonalnie, są przez nich tłamszeni spójnym światopoglądem opartym na socjaldarwinizmie, przedstawianym w sposób cyniczny, dosadny lub pozbawiony emocji. Jeśli otoczenie jest przyjaźnie nastawione, otrzymuje w zamian lojalnego i kreatywnego kolegę, który umie słuchać i rozumie problemy. > Twoja diagnoza i próba terapeutyzowania go była naprawdę profesjonalna (chylę czoła), ale to nie mogło zadziałać.> Nie próbowałem nikogo terapeutyzować. Dla Olsona mam radę, żeby przestał walczyć z emocjami i to nie tylko cudzymi, a jego antagonistom sugerowałbym odpisywanie na posty dopiero gdy ochłoną, bo emocje towarzyszące niezgodności przekonań nie sprzyjają empatii. |
#117 1 na 1 | Pan Leming (674 punktów) | Odp: Eksperci od samych siebie | |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | > >>Poddaję się. Chyba masz rację.> >Chyba?> Skoro obaliłeś moralność, to nie powinieneś się nią kierować.I nie kieruję się, bo właściwa moralność nie istnieje. Do każdej sytuacji podchodzę matematycznie, czyli zbieram dane i szukane, wyciągam wnioski, neguję to co wychodzi żeby uzyskać lepsze rozwiązanie i zastanawiam się jakby było gdyby tak zastosować alternatywne wyjście. Jeśli to szczegółowo przemyślę, to dopiero wtedy wiem jakie jest moje zdanie, podczas gdy większość bez zastanowienia powtarza te same slogany. To co przemyślałem dokładnie prowadzi zazwyczaj do wyłaniania się z tego prawdy, do której dochodzą też inni, którzy zadali sobie trochę trudu. Większość niestety tego nie robi i z tego wynika złudzenie wolności. Skoro nie wiem jak jest to mogę wybrać dowolnie. Mojego wyboru w tym momencie nie ogranicza moralność, tylko wiedza. Ze świadomości braku możliwych rozwiązań wcale nie wynika uleganie najgorszemu z nich. > Twoi bliscy też tacy są?Nie. > Masz rzadko spotykaną zdolność obserwacji, argumentacji i wytykania innym błędów, ale cała para idzie w gwizdek, bo wybierasz sobie najbardziej opornych rozmówców, którym wyparcie nie pozwala na zmianę retoryki i dopasowanie swoich odpowiedzi do Twoich argumentów, a sam używasz sformułowań, które zmuszają ludzi do szybkiego wymyślenia kontry, zamiast do refleksji nad zagadnieniem.Zmuszają? Wydaje mi się, że mało ludzi po prostu myśli wolno i dokładnie. Większość bazuje na emocjonalnych przekonaniach, które wynikają z wdruków memów społecznych, często będących wynikiem pracy speców od manipulacji. Nie wybieram rozmówców, tylko przyciągam takie jednostki i powinieneś wiedzieć dlaczego tak jest. > Uważam, że nie powinieneś dyskutować z takimi ludźmi, bo w ten sposób niczego ich nie nauczysz. Poświęciłeś wiele czasu na pisanie o tym jak emocje blokują logikę, a sam je podsycasz. Czy czasem nie prowokujesz innych celowo, żeby wywołać mechanizmy, których nienawidzisz, aby ponabijać się z "plebsu"? Sprawia Ci to przyjemność, prawda?Gdyby to nie był plebs to by w końcu doszło do jakiejś próby normalnej rozmowy, odnosiliby się wprost do moich argumentów. Przyjemność zaczyna mi to sprawiać dopiero gdy widzę zagubienie rozmówcy i wiem, że trafiłem w jego podświadomość, ale świadomie się do tego nie przyzna. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | Dobra analiza, choć właściwie sam o tym pisałem, tylko większość patrzy przez pryzmat swoich emocji i odnosi moje słowa bezpośrednio do siebie. Ja to postrzegam jako żałosny egoizm. Ataki personalne jakie są do mnie kierowane albo są zazwyczaj zupełnie nietrafne i świadczą o projekcji (opartej na własnym obrazie siebie lub przeramowaniu pasującym do sztywnego wierzenia na temat świata zewnętrznego), albo są trafne na dużym poziomie ogólności i dzięki swojej uniwersalności mogą opisać każdego. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Eksperci od samych siebie | > Dodatkowo, sam popełnia absolutnie wszystkie myślowe błędy o które oskarża rozmówców a jego wypowiedzi są aż geste od mechanizmów obronnych, uleganie którym ochoczo wytyka innym.Znaczy, że ulegasz własnym mechanizmom obronnym i nie dostrzegłeś meritum moich wypowiedzi, albo raczej bronisz się przed takim światopoglądem, bo czujesz, że mam dużo racji, ale sam nie chcesz tak myśleć. Pisząc to wpadłeś w błędne koło swojego emocjonalnego postrzegania rzeczywistości. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|