 |
O homoseksualizmie słów kilka Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-04-2010 01:22 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | O homoseksualizmie słów kilka
-4 na 16 | Sprowokowany przez Sylwka zapytowywuję: 1. Czy pary gejowskie są bardziej skłonne adoptować chłopców czy dziewczynki i dlaczego??? 2. A co z parami lesbijskimi - chłopcy czy dziewczynki? 3. Jak para gejowska chce wytłumaczyć adoptowanemu "synowi", który nie podziela ich orientacji, że dziewczyna posiada nie tylko odbyt? 4. Jak ta sama para gejowska chce wytłumaczyć "córce", że posiada nie tylko odbyt?
A bardziej poważnie: jak adoptowane przez parę homoseksualną dziecko ma się uczyć ról społecznych zgodnych z własną płcią (i mam w tej chwili gdzieś argumenty feministek, z którymi mogę się zgodzić, ale nie w tej chwili)?
Mam nadzieję, że do adopcji dzieci przez homoseksualistów nigdy nie dojdzie. Mam nadzieję, że homoseksualizm zostanie znowu nazwany dewiacją seksualną (zgodnie z definicją słowa "dewiacja"). Mam nadzieję, że "poprawność polityczna" też przestanie być modą w obliczu realności faktów.
Mam nadzieję na rzeczową dyskusję z Sylwkiem na temat homoseksualizmu w aspekcie uwarunkowań kulturowych tego zjawiska.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
13 na 13 | pavvel (8272 punktów) | Nadzieja na rozmowę z Sylwkiem może okazać się płonnąA już styl w jakim wątek rozpoczynasz grzebie tę nadzieję zupełnie.
|
|
14 na 16 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
> A bardziej poważnie: jak adoptowane przez parę homoseksualną dziecko ma się uczyć ról społecznych zgodnych z własną płcią? Na dzień dzisiejszy nauczy się tego oglądając TV i w szkole.
Twoje pytania uderzają nie tylko w homoseksualistów, ale w każdą rodzinę "odbiegającą od idealnego wzorca rodziny hetero", czyli: samotne matki, ojców z dzieckiem; wychowywanie w domach dziecka; życie dziecka w rodzinie patologicznej- z przemocą fizyczną lub psychiczną jednego małżonka nad drugim lub nieleczonym alkoholizmem jednego/dwojga rodziców lub nieszanowaniem się małżonków i odnoszeniem chłodno/z pogardą do siebie.
Chyba, że upierasz się, że wzorzec rodziny hetero polega na tym, by pokazać do której dziurki co włożyć. Tego dziecko dowie się na lekcji biologii, jeśli będzie uważało.
Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
 | 4 na 4 | garmen (952 punktów) | >Twoje pytania uderzają nie tylko w homoseksualistów, ale w każdą rodzinę "odbiegającą od idealnego wzorca rodziny hetero", czyli: >samotne matki, ojców z dzieckiem; wychowywanie w domach dziecka; życie dziecka w rodzinie patologicznej- z przemocą fizyczną lub psychiczną jednego małżonka nad drugim lub nieleczonym alkoholizmem jednego/dwojga rodziców lub nieszanowaniem się małżonków i odnoszeniem chłodno/z pogardą do siebie.
Nie uderzają. Samotne matki, ojcowie... itd. to sytuacje nazwijmy je "losowe", z różnych przyczyn. Są "akceptowane" przez społeczeństwo. Dzieci pochodzące z np. patologicznej rodziny, niejednokrotnie są "usprawiedliwiane" właśnie swoim pochodzeniem.
>Pozdrawiam
Również pozdrawiam.
|
|
|  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Czekaj, czekaj, bo się pogubię: rodzina hetero jest od tego, by przekazywać wzorce hetero, czy społeczeństwo?
Jeśli rodzina hetero, to moje argumenty są na miejscu! Jeśli społeczeństwo, to tym bardziej nie ma przeciwwskazań by homoseksualiści mogli adoptować dzieci!
Jeśli widzisz problem w innym miejscu (np. na styku rodziny i społeczeństwa), to proszę o dokładniejsze opisanie. Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| |  | 1 na 1 | garmen (952 punktów) | Wątek założony przez MAM-a, dotyczy adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Tego też dotyczyły pytania. Ty napisałeś, że Jego pytania mogą uderzają nie tylko w pary homoseksualne, ale również w samotnych rodziców... w każdą rodzinę, odbiegającą od idealnego wzorca rodziny hetero. Uważam, że nie uderzają. Inna jest sytuacja, kiedy jest "zastana", tzn. że np. umiera ojciec i matka zostaje sama, kiedy rodzi się dziecko w rodzinie patologicznej, a inna, gdy pozwala się na adopcję. Adopcja dziecka, to bardzo trudna sprawa. Uważam, że przed podjęciem decyzji o pozwoleniu na adopcję dziecka, trzeba to bardzo dobrze przemyśleć, żeby nie wyrządzić mu krzywdy. Trzeba sprawdzić bardzo dokładnie warunki w jakich będzie się wychowywać, zarówno materialne jak i "społeczne". Niedopuszczalna jest sytuacja, że ktoś chce adoptować dziecko, tylko dla pieniędzy, które może otrzymać od państwa, a niestety takie przypadki się zdarzają. Adopcja dziecka przez pary homoseksualne, moim zdaniem, wyrządziłyby dziecku nieodwracalne szkody. Podobnie, gdyby dziecko zostało adoptowane przez rodzinę patologiczną. Co prawda inne, ale zawsze szkody. Społeczeństwo nie akceptuje par homoseksualnych. Dla alkoholików jest zawsze jakieś wytłumaczenie. Myślisz, że jakby zrobić badania (nie wiem czy takich nie ma) to jaki odsetek społeczeństwa wyraziłby zgodę na adopcję dziecka przez pary homoseksualne, a jaki np. przez samotne matki?
Pozdrawiam
|
|
| | |  | 6 na 8 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Jak na razie, obecna sytuacja prawna uderza w dzieci homoseksualistów(obojga płci). Brak możliwości adoptowania wspólnie wychowywanego dziecka przez partnera ojca czy partnerkę matki stwarza bardzo trudną sytuację dla dziecka. W razie śmierci - podwójny horror , zamiast jednego traci dwoje rodziców. Stwarza też, trudności w reprezentowaniu woli rodzica w instytucjach typu szkoła, szpitale , przychodnie, urzędy... Stwarza też kłopoty z utrzymaniem dziecka w domu w chwili gdy naturalny rodzić jest w chory szpitalu. Bardzo szybko "pomoc społeczna" usiłuje zabrać dziecko z domu. Gdy mowa o adopcji część ludzi wyobraża sobie sklep w którym dostaje się słodkie niemowlę. Selekcja rodziców jest bardzo dokładna. Kolejka rodziców jest większa niż ilość dzieci których chcą adoptować. Ale są dzieci , których nikt nie chce. Państwo dopuściło już adopcję zagraniczną co też wywołało gromy "polskie dzieci wywożone za granicę, oddawane obcym) a przecież tak naprawdę była to dla tych dzieci jedyna szansa na przeżycie , gdyż do takich adopcji "szły" dzieci chore i kalekie. Homoseksualne pary będą na pewno na ostatnim miejscu w rozpatrywaniu prawa do adopcji. Więc czy mamy prawo w imię jakiś durnych uprzedzeń pozbawiać dziecko prawa do jakiejkolwiek rodziny? Musimy przecież pamiętać, że to dziecko nie ma szans na inną adopcję.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | garmen (952 punktów) | >Jak na razie, obecna sytuacja prawna uderza w dzieci homoseksualistów(obojga płci). Brak możliwości adoptowania wspólnie wychowywanego dziecka przez partnera ojca czy partnerkę matki stwarza bardzo trudną sytuację dla dziecka. W razie śmierci - podwójny horror , zamiast jednego traci dwoje rodziców. Stwarza też, trudności w reprezentowaniu woli rodzica w instytucjach typu szkoła, szpitale , przychodnie, urzędy...
Tu zgadzam się całkowicie z Tobą. Zresztą w którymś wątku o tym pisałam, że brak mojej zgody na adopcję dziecka przez pary homoseksualne nie jest jednoznaczny, że należy dziecko odebrać, w przypadku, gdy jego rodzić zwiąże się ze swoim partnerem. Wprost przeciwnie, należałoby takiej rodzinie pomóc, np. psychologicznie, dziecku, żeby przywykło do nowych warunków i żeby się poprawnie rozwijało, a rodzicom w pokonywaniu trudności, których będzie zapewne sporo. Zabranie dziecka z takiej rodziny, byłoby wstrząsem większym niż pozostawienie go w niej. Jestem przeciwna adopcji przez pary homoseksualne "cudzego" dziecka.
>Stwarza też kłopoty z utrzymaniem dziecka w domu w chwili gdy naturalny rodzić jest w chory szpitalu. Bardzo szybko "pomoc społeczna" usiłuje zabrać dziecko z domu.
Bo to jest proste. Po co pomagać w takiej sytuacji, jak można odebrać dziecko i umieścić w domu dziecka.
>Gdy mowa o adopcji część ludzi wyobraża sobie sklep w którym dostaje się słodkie niemowlę. >Selekcja rodziców jest bardzo dokładna. Kolejka rodziców jest większa niż ilość dzieci których chcą adoptować.
Nie jestem przekonana o tym. Masz jakieś dane na ten temat? Co jakiś czas, są organizowane akcje, np. żeby zakładać rodzinne domy dziecka. Gdyby była taka rzeczywiście sytuacja jak piszesz, to wystarczyłoby tylko lepiej zorganizować pracę ośrodków adopcyjnych, a po np. roku okazałoby się, że domy dziecka świecą pustkami. Znam sytuacje, że dzieci z domu małego dziecka, nie mogą znaleźć miejsca w domu dziecka, bo nie ma miejsc.
>Ale są dzieci , których nikt nie chce. >Państwo dopuściło już adopcję zagraniczną co też wywołało gromy "polskie dzieci wywożone za granicę, oddawane obcym) a przecież tak naprawdę była to dla tych dzieci jedyna szansa na przeżycie , gdyż do takich adopcji "szły" dzieci chore i kalekie.
To akurat jest bardzo proste do wytłumaczenia. Polaków nie stać na leczenie chorych dzieci. Niby takie dzieci mają bezpłatne leczenie, ale każdy wie, jak wygląda bezpłatna służba zdrowia.
>Homoseksualne pary będą na pewno na ostatnim miejscu w rozpatrywaniu prawa do adopcji. Więc czy mamy prawo w imię jakiś durnych uprzedzeń pozbawiać dziecko prawa do jakiejkolwiek rodziny? Musimy przecież pamiętać, że to dziecko nie ma szans na inną adopcję.
Częściowo sama sobie zaprzeczasz, Alicjo. Uważasz, że pary homoseksualne chciałyby adoptować chore dziecko? Może źle zrozumiałam Twoją wypowiedź, ale wynika z niej, że pary homoseksualne mają szansę tylko na adopcje dziecka chorego, bo na zdrowe dzieci jest ustawiona kolejka. Ja nie mam uprzedzeń do par homoseksualnych, niech sobie żyją, jak lubią i robią, co chcą. Ich sprawa. Jeśli chcą się pobrać, niech to zrobią, itd. Uważam jedynie, że nie należy pozwalać im decydować o wychowaniu innego człowieka, w sytuacji, kiedy nie jest to "zastane". I jest wiele przyczyn takiego mojego poglądu. Ale to nie jest jedyna grupa społeczna, która nie powinna adoptować dzieci. Drugą są rodziny patologiczne, a trzecią osoby chore (chociaż nie wszystkie choroby by dyskwalifikowały). Dziecko to duża odpowiedzialność.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>Częściowo sama sobie zaprzeczasz, Alicjo. Uważasz, że pary homoseksualne chciałyby adoptować chore dziecko? Może źle zrozumiałam Twoją wypowiedź, ale wynika z niej, że pary homoseksualne mają szansę tylko na adopcje dziecka chorego, bo na zdrowe dzieci jest ustawiona kolejka. Tak jest prawda. Chętnych do adopcji jest więcej niż dzieci. Bo heteroseksualni rodzice mają swoje wymagania. Dziecko musi być zdrowe, małe , dobrze umysłowo rozwinięte..... Dzieci starsze chore nie mają szans na adopcję. Rodziny zastępcze które tak rozkwitają obecnie nie zajmują się takimi dziećmi. Dzieci w rodzinach zastępczych mają być przez czas krótki. Albo naturalną rodzinę się przystosuje do społeczeństwa albo na trwałe pozbawi się ją praw. I dopiero po całkowitym pozbawieniu praw można myśleć o adopcji. Kto adoptuje 7-16 latka po przejściach? Rodzinne domy przerzucają takie dzieci sobie jak gorący kartofel, albo trafiają do domu dziecka a adoptować nikt ich nie chce.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | garmen (952 punktów) | >Tak jest prawda. Chętnych do adopcji jest więcej niż dzieci. Bo heteroseksualni rodzice mają swoje wymagania. Dziecko musi być zdrowe, małe , dobrze umysłowo rozwinięte.....
Problemem jest głupie polskie prawo. Wiele dzieci w domach dziecka nie może być adoptowanych, bo biologiczni rodzice nie zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Sprawy ciągną się latami, a sądy nie odbierają tych praw, bo przecież rodzic raz na rok odwiedza dziecko, a to znaczy, że się interesuje nim. Gdyby zmienić prawo, że automatycznie odbiera się prawa rodzicielskie w momencie "porzucenia" dziecka, to kolejki byłyby mniejsze, a wiele dzieci miałoby już nowe, szczęśliwe i kochające rodziny.
>Dzieci starsze chore nie mają szans na adopcję.
I uważasz, że pary homoseksualne chciałyby adoptować te dzieci starsze, czasami chore? Wątpię. Jeśli mieliby prawo do adopcji dziecka, to musieliby mieć na takich samych prawach jak pary heteroseksualne. Gdyby ograniczyć im, np. że mogą adoptować dziecko tylko w wieku powyżej (załóżmy) 7 lat, to zaraz będzie, że są dyskryminowane.
>Rodziny zastępcze które tak rozkwitają obecnie nie zajmują się takimi dziećmi. Dzieci w rodzinach zastępczych mają być przez czas krótki. Albo naturalną rodzinę się przystosuje do społeczeństwa albo na trwałe pozbawi się ją praw. I dopiero po całkowitym pozbawieniu praw można myśleć o adopcji. Kto adoptuje 7-16 latka po przejściach? Rodzinne domy przerzucają takie dzieci sobie jak gorący kartofel, albo trafiają do domu dziecka a adoptować nikt ich nie chce.
Rodzinne domy dziecka już spełniają taką rolę. Podobną rolę odgrywają wioski dziecięce SOS.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | apud (4399 punktów) |
>I uważasz, że pary homoseksualne chciałyby adoptować te dzieci starsze, czasami chore? Wątpię.
Sprawdz! Daj im, dzieciom i parom homo szanse.
|
|
| | | |  | 11 na 11 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Pani Alicjo. Pozdrawiam, a także piękne, chociaż trudne do pokonania samochodem Bielsko. Macie tam jakieś dzikie korki o każdej porze dnia. Ja wiem - remonty! Ale ad rem. O czym my mówimy! Niestety rację ma poniekąd Drzewiecki, że Polska to dziki kraj. Najpierw chyba, na mój rozum, należałoby zalegalizować związki osób tej samej płci. Bardzo podoba mi się francuski PACS. To genialne rozwiązanie, nie tylko przecież dla par homo. Ale doczekają tego chyba moje praprawnuki, jeśli doczekają. Na razie nie ma na to absolutnie żadnej szansy. Wyobraża Pani sobie prezydenta Komorowskiego podpisującego ustawę o związkach partnerskich. HA HA HA!! Bo ja, mimo iż mam bujną wyobraźnię , to tego sobie imaginować nie potrafię. Musiałby się najpierw zawalić w diabły cały Kościół katolicki, a Watykan zostać zamieniony na muzeum państwowe. Wtedy nasi biskupi wyjechaliby na stałe do Egiptu, wedle zalecenia prezesa Kaczyńskiego no i może wreszcie dałoby się takową ustawę przepchnąć w sejmie. Może to już niedługo nastąpi w świetle ostatnich afer pedofilskich, co daj Boże. Ja też nie wierzyłam, że komunizm się rozpadnie, a tu proszę, rozsypał się jak domek z kart. Niestety zamienił stryjek siekierkę na kijek i teraz mamy to co mamy, czyli nic nie mamy. Wszystkie badania psychologiczne jednogłośnie świadczą o tym, że dzieci wychowywane w parach homo NICZYM nie różnią się od tych wychowywanych w pozostałych rodzinach. Są tak samo kochane, szczęśliwe i normalne jak inne dzieci. Ale co tam homofobom jakieś badania! Hipokryci, niby łkają nad losem dzieci wychowywanych przez zboczeńców, a tak naprawdę chodzi im o to aby paść swoją agresję i plwać jadem. Dzieci tak naprawdę guzik ich obchodzą.
|
|
| | | | |  | 4 na 8 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Ale co tam homofobom jakieś badania! Hipokryci, niby łkają nad losem dzieci wychowywanych przez zboczeńców, a tak naprawdę chodzi im o to aby paść swoją agresję i plwać jadem. Dzieci tak naprawdę guzik ich obchodzą. Tez mi się tak wydaje. I z jaką dumą jeden czy drugi idiota wypina pierś "ja jestem normalny a ty jesteś nienormalny" Nie zawracając sobie głowy tym , że intelektualnie temu "nienormalnemu" do pięt nie dorasta.Bo dla niego cały świat streszcza się do dumy z tego co mu dynda między nogami.
|
|
| | | | | |  | 3 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Tez mi się tak wydaje. I z jaką dumą jeden czy drugi idiota wypina pierś "ja jestem normalny a ty jesteś nienormalny" Nie zawracając sobie głowy tym , że intelektualnie temu "nienormalnemu" do pięt nie dorasta.Bo dla niego cały świat streszcza się do dumy z tego co mu dynda między nogami. Dla tego typu wypowiedzi jest dział Bazgroły.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | E tam. Dział bazgroły jest tylko dla niepoznaki tam nazwany. Tak naprawdę miał się nazywać "Uniwersalny system ulepszenia świata wedle zdrowego egoizmu J. A." a tylko przez troskę o niewzbudzanie megalomanii u J. A. nazwano go Bazgroły. Wypowiedzi Alicji czy kogokolwiek mogą się tam nadawać tylko jako element wielkiej mistyfikacji ukrywającej właściwy sens tego działu. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | | gama (1062 punktów) | > Ja też nie wierzyłam, że komunizm się rozpadnie, a tu proszę, rozsypał się jak domek z kart. Niestety zamienił stryjek siekierkę na kijek i teraz mamy to co mamy, czyli nic nie mamy.Przeczytałem kilka twych "profesorskich" wypowiedzi i nie mogę się opędzić od myśli, że znam ten twój styl pisania? Skąd, skąd ja go znam? Zupełnie jakbym czytał jedno z regionalnych for Gazety Wyborczej? I choć nie podajesz się tam za profesora zapytam wprost: Ty-żeś to Joasiu, skróć me męki?
|
|
| | | | | |  | prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Pozdrawiam Joasię. Pewnie to też mądra kobieta. Chętnie bym ją poznała. Ale ja mam na imię Grabowska. Regina Grabowska.
|
|
| | | | | | |  | | gama (1062 punktów) | >Pozdrawiam Joasię. Pewnie to też mądra kobieta. Chętnie bym ją poznała. Ale ja mam na imię Grabowska. Regina Grabowska.
Hm, jak wykapane siostry i obie z osiemdziesiątką na karku. Regina... Tyż ładnie. Dam znać Joasi.
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >Brak możliwości adoptowania wspólnie wychowywanego dziecka przez partnera ojca czy partnerkę matki stwarza bardzo trudną sytuację dla dziecka. W razie śmierci - podwójny horror , zamiast jednego traci dwoje rodziców. Niezbyt rozumiem tę sytuację.
Zakładając brak możliwości adopcji - w razie śmierci rodzica biologicznego dziecko straci po prostu ostatniego z (dwojga) rodziców jakich jeszcze miało, ale gdzie tu widzisz podwójny horror? Przecież jednego z rodziców już (w domyśle) kiedyś straciło?
>Homoseksualne pary będą na pewno na ostatnim miejscu w rozpatrywaniu prawa do adopcji. Więc czy mamy prawo w imię jakiś durnych uprzedzeń pozbawiać dziecko prawa do jakiejkolwiek rodziny? Musimy przecież pamiętać, że to dziecko nie ma szans na inną adopcję. Jasne, ale musimy też pamiętać, że nie można fundować dzieciom rodzin za wszelką cenę, byle tylko mieć święty spokój, że nie jest w domu dziecka.
No i jeszcze jedno - fakt, że nie podzielasz, lub nie rozumiesz czyichś argumentów, niekoniecznie upoważnia cię do nazywania ich durnymi. Wymagałoby to najpierw przekonania wszystkich, że masz rację, a sam fakt istnienia tej dyskusji jest dowodem na to, iż nie wszystkich przekonałaś.
Stawiam dychę przeciwko twojej złotówce, że metodą obrażania inaczej myślących nie przekonasz.
|
|
| | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Jak na razie, obecna sytuacja prawna uderza w dzieci homoseksualistów(obojga płci). Brak możliwości adoptowania wspólnie wychowywanego dziecka przez partnera ojca czy partnerkę matki stwarza bardzo trudną sytuację dla dziecka.
Prawo umożliwia im chyba łożenie na dziecko i opiekuńczy kontakt z nim (o ile aseksualny)*.
> W razie śmierci - podwójny horror Nie stopniuje się śmierci bliskich.
> Homoseksualne pary będą na pewno na ostatnim miejscu w rozpatrywaniu prawa do adopcji.
Wydaje się, że nie idzie o pozbawianie praw ze względu na skłonności seksualne, lecz o to, że nie mogą one być argumentem "za" (przy czym niektóre stanowią argument "przeciw").
* Ewentualna zażyłość seksualna z cudzym-'własnym' dzieckiem - neutralna w sensie biologicznym, lecz formalnie kazirodcza - prowadzi do niesłychanych komplikacji prawnych. Może to jest przyczyną ostrych wykluczeń w prawie do adopcji - sprawna legislacja nie powinna się gmatwać - sąd nie może stać ponad logiką.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >> W razie śmierci - podwójny horror >Nie stopniuje się śmierci bliskich. Zastosowałam okazuje się zbyt duży skrót myślowy. Przepraszam. Chodzi o to, że jeżeli umiera naturalny rodzić, dziecko ma bardzo duże szanse , że wyląduje przymusowo w domu dziecka mimo, że partner rodzica, który współwychowywał dziecko np. przez 10 lat chętnie wychowywał by go dalej. Brak możliwości adopcji przez partnera rodzica stwarza nieprzyjemną sytuację dla dziecka wychowywanego przez parę homo.
|
|
| | | | | |  | 1 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Zastosowałam okazuje się zbyt duży skrót myślowy. Przepraszam. Chodzi o to, że jeżeli umiera naturalny rodzić, dziecko ma bardzo duże szanse , że wyląduje przymusowo w domu dziecka mimo, że partner rodzica, który współwychowywał dziecko np. przez 10 lat chętnie wychowywał by go dalej. A następny, manipulacyjny "skrót myślowy" polega na tym, że traktujesz dzieci przedmiotowo, bo zakładasz a priori, iż dziecko nie ma nic do gadania, gdy piszesz o sytuacji kiedy to partner ma chęć sobie dziecko powychowywać. Chyba, że zakładasz- też a priori- że każde dziecko kocha tak samo wszystkich partnerów biologicznego rodzica, jak jego samego.  > Brak możliwości adopcji przez partnera rodzica stwarza nieprzyjemną sytuację dla dziecka wychowywanego przez parę homo. A możliwość takiej adopcji nijak tej nieprzyjemności dla dziecka nie wyklucza.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 7 | Ysobeth nha Ana (291 punktów) | Jak ktoś nie chce zrozumieć tego, co czyta, to nijak nie zrozumie... Zła wola to się nazywa. Dlaczego zakładasz, że biologiczny rodzic, będąc homoseksualistą, musi mieć wielu partnerów? To mniej więcej tak, jakbyś pytał, czy każde dziecko kocha tak samo wszystkie kochanki ojca / wszystkich kochanków matki (bo naturalnie w rodzinie heteroseksualnej ojciec ma wiele kochanek, a matka wielu kochanków, co?). A przecież mowa jest o sytuacji, kiedy dziecko jest wychowywane przez dwóch - cały czas tych samych - ludzi: biologicznego rodzica oraz jego stałego partnera. Przez wiele lat. Naturalną koleją rzeczy dziecko jest przywiązane do nich obu - i wtedy następuje wypadek losowy, że rodzic biologiczny umiera, a jego partner (w pojęciu dziecka: drugi rodzic) jest traktowany jako obca osoba (obca wobec prawa - ale bliska w świecie dziecka). Twoja manipulacja to już nie skrót myślowy, tylko zwykłe deformowanie (celowe!) informacji, przez użycie zwrotów nacechowanych negatywnie: "sobie" powychowywać na przykład. Nie "sobie powychowywać" (co sugeruje jakiś krótkotrwały kaprys)- tylko wychowywać dalej, w trybie ciągłym, aż do usamodzielnienia dziecka. Dziecko, owszem - niewiele ma do gadania (czyli jest traktowane przedmiotowo?) - bo zabiera się je od osoby, którą przywykło traktować jak kogoś bliskiego, do kołchozu jakim jest dom dziecka. W najlepszym przypadku zabierają je dziadkowie - co jednak nie eliminuje podwójnej straty: rodzica biologicznego przez śmierć i rodzica wychowującego przez urzędowy nakaz. Możliwość adopcji przez rodzica wychowującego dziecko, a nie związanego z nim biologicznie, eliminowałaby przynajmniej połowę stresu - dziecko mogłoby pozostać z przynajmniej jedną osób, do których jest przywiązane, no i w tym samym miejscu, we własnym domu.
No już bardziej łopatologicznie chyba się nie da...
I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Jak ktoś nie chce zrozumieć tego, co czyta, to nijak nie zrozumie... Zła wola to się nazywa. Aha, może się przyda taka interpretacja. > Dlaczego zakładasz, że biologiczny rodzic, będąc homoseksualistą, musi mieć wielu partnerów? A gdzie ja napisałem, że musi? I dlaczego zakładasz, że nie ma? Czy uważasz, że nie może? To jeszcze jest "zła wola" (jak szybko się przydała  ) , czy już manipulacja? > To mniej więcej tak, jakbyś pytał, czy każde dziecko kocha tak samo wszystkie kochanki ojca / wszystkich kochanków matki (bo naturalnie w rodzinie heteroseksualnej ojciec ma wiele kochanek, a matka wielu kochanków, co?). A jest nakaz, by tylko jedną/jednego? > A przecież mowa jest o sytuacji, kiedy dziecko jest wychowywane przez dwóch - cały czas tych samych - ludzi: biologicznego rodzica oraz jego stałego partnera. Nie kłam - jest mowa o wychowaniu przez dwóch, ale nie przez cały czas tych samych.> Przez wiele lat. No, inaczej brzmi, manipulantko? > Naturalną koleją rzeczy dziecko jest przywiązane do nich obu... Przywiązanie nie oznacza miłości ani nawet akceptacji, można się i do oprawcy przywiązać. > ... rodzic biologiczny umiera, a jego partner ( w pojęciu dziecka: drugi rodzic) A to "pojęcie dziecka" sobie z "(Alicją)Dudą (moderator)" wymyśliłaś, czy dziecko wam powiedziało? Bo ja właśnie twierdzę, ze to niekoniecznie "drugi rodzic". > Twoja manipulacja to już nie skrót myślowy, tylko zwykłe deformowanie (celowe!) informacji, przez użycie zwrotów nacechowanych negatywnie: "sobie" powychowywać na przykład. A komu wychowywać? > Nie "sobie powychowywać" (co sugeruje jakiś krótkotrwały kaprys)- tylko wychowywać dalej, w trybie ciągłym, aż do usamodzielnienia dziecka. Jeśli nie spodobało ci się określenie "sobie", to powtarzam pytanie: komu? > Dziecko, owszem - niewiele ma do gadania (czyli jest traktowane przedmiotowo?) - bo zabiera się je od osoby, którą przywykło traktować jak kogoś bliskiego, do kołchozu jakim jest dom dziecka. Twoja manipulacja ma śmiesznie krótkie nóżki - najpierw przeczytaj dokładnie o jakim dziecku "(Alicja)Duda (moderator)" pisze. > W najlepszym przypadku zabierają je dziadkowie - co jednak nie eliminuje podwójnej straty: rodzica biologicznego przez śmierć i rodzica wychowującego przez urzędowy nakaz. Znowu chciejsko zakładasz, że dziecko koniecznie "musi" kochać wszystkich partnerów rodzica. > Możliwość adopcji przez rodzica wychowującego dziecko, a nie związanego z nim biologicznie, eliminowałaby przynajmniej połowę stresu... Albo i nie. > No już bardziej łopatologicznie chyba się nie da... Teraz tylko zastosuj - ale najpierw do siebie, racjonalistko grubym szpagatem ideologii szyta.  PS Jak to leciało?- Jak ktoś nie chce zrozumieć tego, co czyta, to nijak nie zrozumie... Zła wola to się nazywa.
PS 2. Nawet minusami mi się nie chce rewanżować.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 4 | Ysobeth nha Ana (291 punktów) | Nie wiem, co z tobą jest nie tak, że nie rozumiesz (nie chcesz rozumieć) co się do ciebie pisze?...
(Alicja)Duda napisała tak:
> [...] partner rodzica, który współwychowywał dziecko np. przez 10 lat [...]
Konkretny przykład, konkretne dwie osoby dorosłe i dziecko, bardzo konkretne 10 lat. Nie ma mowy o żadnych innych partnerach - radzę zastosować brzytwę Ockhama i nie mnożyć bytów ponad potrzebę.
Dlatego ja z kolei piszę:
> przecież mowa jest o sytuacji, kiedy dziecko jest wychowywane przez dwóch - cały >czas tych samych - ludzi: biologicznego rodzica oraz jego stałego partnera. Przez >wiele lat.
10 lat to jest w życiu dziecka bardzo wiele - całe życie. Więc gdzie ja kłamię, czy manipuluję?... Tylko rozwijam napisane - nie zmieniając nic w treści.
"Komu wychowywać"?! Co to za pytanie - dziecko wychowuje się "komuś"?! Mam tylko nadzieję, że nie masz dzieci, które byś "sobie" wychowywał...
Przywiązanie dziecka do wychowujących go osób jest równoznaczne z miłością, nic ci na to nie poradzę, że tak to się nazywa. Nie kochasz ojca? Matki? Też ich sobie nie wybrałeś, ale wychowywali cię do osiągnięcia samodzielności - nic wobec nich nie czujesz? To samo czuje dziecko wychowywane przez ojca i jego partnera (lub matkę i jej partnerkę). Nie trzeba tu nic "wymyślać" - zwykła logika, czyli racjonalne myślenie, oraz podstawowe pojęcie o psychologii to podpowiada. Jeśli wolisz - można zastąpić wyrazy "przywiązanie" i "miłość" - wyrazem "zżycie". Dzieci nie rodzą się z genetyczną homofobią... Owszem, zdarza się, że osoby wychowujące dziecko są parszywymi draniami i znęcają się nad nim - no ale wtedy powinien wkroczyć sąd. Zapewniam cię, że rodziny składające się z pary osób homoseksualnych i biologicznego dziecka jednej z nich są znacznie bardziej pod lupą, niż zwykłe rodziny (gdzie np. ojciec pije i bije latami, aż kogoś okaleczy lub zabije, a sąsiedzi niczego nie widzą i nie słyszą) - najmniejsza oznaka, że dziecku krzywda się dzieje, poskutkowałaby odebraniem dziecka przez sąd rodzinny.
Tobie może się nie chce, ale ja ci dam minusa - za uparte niezrozumienie pisanego tekstu.
I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >> [...] partner rodzica, który współwychowywał dziecko np. przez 10 lat [...] >Konkretny przykład, konkretne dwie osoby dorosłe i dziecko, bardzo konkretne 10 lat. Nie ma mowy o żadnych innych partnerach - radzę zastosować brzytwę Ockhama i nie mnożyć bytów ponad potrzebę. Mam propozycję: by zapobiec wszelkim nieporozumieniom proponuję byś założyła wątki obejmujące sytuacje, odpowiednio - partnerów którzy współwychowywali przez rok, dwa, trzy, cztery, pięć... i tak do 13, bo po 13 roku, kiedy dziecko może już samo zadecydować, ok?
>Nie kochasz ojca? Matki? (...) nic wobec nich nie czujesz? No właśnie - pytanie jest za mało precyzyjne, bym mógł odpowiedzieć na nie jednym słowem.
>To samo czuje dziecko wychowywane przez ojca i jego partnera (lub matkę i jej partnerkę). I właśnie dlatego protestuję, że może to samo.
>Nie trzeba tu nic "wymyślać" - zwykła logika... Która u ciebie wyraźnie kuleje.
>Tobie może się nie chce, ale ja ci dam minusa - za uparte niezrozumienie pisanego tekstu. Nudna jesteś, jak feministka z olejem.
|
|
| | | |  | 1 na 3 | Smith (10069 punktów) | >Jak na razie, obecna sytuacja prawna uderza w dzieci homoseksualistów(obojga płci). Brak możliwości adoptowania wspólnie wychowywanego dziecka przez partnera ojca czy partnerkę matki stwarza bardzo trudną sytuację dla dziecka. W razie śmierci - podwójny horror , zamiast jednego traci dwoje rodziców. Stwarza też, trudności w reprezentowaniu woli rodzica w instytucjach typu szkoła, szpitale , przychodnie, urzędy... >Stwarza też kłopoty z utrzymaniem dziecka w domu w chwili gdy naturalny rodzić jest w chory szpitalu. Bardzo szybko "pomoc społeczna" usiłuje zabrać dziecko z domu. To rozdzielmy dwie podstawowe kwestie. Pierwszą - legalizację związków homoseksualnych z wynikającymi z tego prawami i obowiązkami względem potomstwa partnera. Bo dopełnianie osierocenia biologicznego po śmierci rodzica, przez zrobienie z dziecka, dodatkowo sieroty społecznej w sytuacji kiedy żyje opiekun, z którym łączy je więź emocjonalna jest najzwyklejszą zbrodnią. I drugą - Adopcję w sensie: >Gdy mowa o adopcji część ludzi wyobraża sobie sklep w którym dostaje się słodkie niemowlę. >Selekcja rodziców jest bardzo dokładna. Kolejka rodziców jest większa niż ilość dzieci których chcą adoptować. >Ale są dzieci , których nikt nie chce. >Państwo dopuściło już adopcję zagraniczną co też wywołało gromy "polskie dzieci wywożone za granicę, oddawane obcym) a przecież tak naprawdę była to dla tych dzieci jedyna szansa na przeżycie , gdyż do takich adopcji "szły" dzieci chore i kalekie. Tak i to ma być niby mniej dyskryminujące rozwiązanie, kalekie i upośledzone dzieci dostępne dla mniejszości seksualnej. To wyobraź sobie wrzaski oburzenia z powodu oddania tych dzieci w ręce mniejszości i wrzask aktywistów o jawnej dyskryminacji podsycony podnieceniem w skutek utargowaniem palca. >Homoseksualne pary będą na pewno na ostatnim miejscu w rozpatrywaniu prawa do adopcji. Znowu będzie wrzask jeszcze głośniejszy o dyskryminujące ostatnie miejsce. Głośniejsze wyzywanie od homofobów, faszystów i poczytaj sobie jeszcze raz argumentację pro dobro dziecka niby. Reakcja społeczeństwa na te wrzaski jest bardzo prosta do przewidzenia i dzieci, o dobro których podobno tutaj chodzi, będą miały koszmar. Dzięki idiotycznie prowokacyjnemu krzykactwu aktywistów orientacji i z drugiej strony demagogów świętości rodziny i wartości chrześcijańskich. >Więc czy mamy prawo w imię jakiś durnych uprzedzeń pozbawiać dziecko prawa do jakiejkolwiek rodziny? Już widzę tłumy trendy gejów ustawiających się w kolejkę po dziecko specjalnej troski. Na tyle dobrze znam to środowisko, że wiem, iż tak naprawdę, zainteresowanie wychowywaniem i opieką nad dzieckiem jest w nim znikome. >Musimy przecież pamiętać, że to dziecko nie ma szans na inną adopcję. Nie w myśl durnych uprzedzeń tylko w myśl naturalnego porządku rzeczy a nie w myśl parodii równości dla abstrakcji terminu orientacji seksualnej i braku wynikłej z niego, dyskryminacji reprezentantów subkultury, opartej de facto na bazie tego pojęcia i upodobań seksualnych. Totalnym bezsensem jest uprzywilejowanie grupy tej, względem adopcji cudzych dzieci, ze względu na to, że wskutek swoich upodobań, skazują się na bezpłodność własnego popędu seksualnego. Homoseksualizm nie jest chorobą więc nie wymaga lekarstwa. Trochę konsekwencji i logiki.
|
|
| | | | |  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >>Homoseksualne pary będą na pewno na ostatnim miejscu w rozpatrywaniu prawa do adopcji. >Znowu będzie wrzask jeszcze głośniejszy o dyskryminujące ostatnie miejsce. Przy rozpatrywaniu adopcji dużo jest grup "dyskryminowanych". Nie mają szans na adopcje ludzie chorzy, kalecy, małe mają szanse samotni ( samotny mężczyzna jest bardziej dyskryminowany niż kobieta) obywatele innych państw. W tej sytuacji jedna grupa mniej czy więcej nie ma znaczenia a może dać jakiemuś jednemu czy dwojgu dzieciom szanse na dom. >Głośniejsze wyzywanie od homofobów, faszystów i poczytaj sobie jeszcze raz argumentację pro dobro dziecka niby. Reakcja społeczeństwa na te wrzaski jest bardzo prosta ...... Niestety ktoś musi być pierwszy inaczej społeczeństwo będzie tak reagować w nieskończoność. >Totalnym bezsensem jest uprzywilejowanie grupy tej, względem adopcji cudzych dzieci, ze względu na to, że wskutek swoich upodobań, skazują się na bezpłodność własnego popędu seksualnego. >Homoseksualizm nie jest chorobą więc nie wymaga lekarstwa. Trochę konsekwencji i logiki. W kolejce do adopcji ustawiają się na ogół pary bezpłodne z takiego czy innego powodu.
Dopuściłeś prawo do adopcji dzieci przez partnera/kę rodzica. Dobre i to na początek. Legalizacja związków partnerskich też budzi podobne jak adopcja emocje.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | >Przy rozpatrywaniu adopcji dużo jest grup "dyskryminowanych". Nie mają szans na adopcje ludzie chorzy, kalecy, małe mają szanse samotni ( samotny mężczyzna jest bardziej dyskryminowany niż kobieta) obywatele innych państw. I kto z przedstawicieli tych grup robi tyle wrzasku co uszczęśliwiacze kochających inaczej? >W tej sytuacji jedna grupa mniej czy więcej nie ma znaczenia a może dać jakiemuś jednemu czy dwojgu dzieciom szanse na dom. Robi zbędny i gigantyczny szum medialny, odwracający tylko uwagę społeczeństwa od kulejącego i patologicznie sprawnego systemu socjalnego, który zapewnia przede wszystkim kolejki chętnym do podjęcia opieki nad sierotą. Całe to wycieranie sobie gęby dobrem dziecka wyświadcza, największą przysługę nieudolnym, pierdzistołkom opłacanym z pieniędzy podatnika. Wydłużanie kolejki ni jak nie wpłynie na wydolność systemu i ni jak nie stworzy większych szans dzieciom. Chyba, że zechcesz zdradzić mi jakiś magiczny sposób, bo innego nie widzę. >Niestety ktoś musi być pierwszy inaczej społeczeństwo będzie tak reagować w nieskończoność. Ale pierwszymi ofiarami, w tym wypadku, będą dzieci, których dobrem obie strony gębę sobie wycierają. >W kolejce do adopcji ustawiają się na ogół pary bezpłodne z takiego czy innego powodu. Jakiego czy innego powodu? >Dopuściłeś prawo do adopcji dzieci przez partnera/kę rodzica. Dobre i to na początek. >Legalizacja związków partnerskich też budzi podobne jak adopcja emocje. Ale ma logiczne uzasadnienie a tutaj go najzwyczajniej nie widzę. Dodatkowo adopcja sierot(z domów dziecka) daje atutowe karty krzykaczom wartości chrześcijańskich do kontynuowania ich demagogicznej gry, której podstawowym celem jest wypełnienie czasu antenowego i miejsce w mediach, zwiększające ich szansę na kolejną krzykacką kadencję. Robią z tych dwóch osobnych problemów pakiet by wodzić za nos skuteczniej, wskazując wroga, który robi za kozła ofiarnego po to by odwrócić uwagę od ich nieudolności.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> I kto z przedstawicieli tych grup robi tyle wrzasku co uszczęśliwiacze kochających inaczej?Z całym szacunkiem co to ma do rzeczy? Chcesz powiedzieć, ze przesłanką przeciwko jest determinacja z jaką dana grupa walczy z dyskryminacją? > Robi zbędny i gigantyczny szum medialny, odwracający tylko uwagę społeczeństwa od kulejącego i patologicznie sprawnego systemu socjalnego, który zapewnia przede wszystkim kolejki chętnym do podjęcia opieki nad sierotą. Całe to wycieranie sobie gęby dobrem dziecka wyświadcza, największą przysługę nieudolnym, pierdzistołkom opłacanym z pieniędzy podatnika.I co, gdy "krzykacze od kochających inaczej" zamilkną, lub gdy po prostu się ich zignoruje i dalej będzie dyskryminować, to uzdrowi zepsuty system? Co ma jedno do drugiego? > Ale pierwsze w tym wypadku będą dzieci, których dobrem obie strony gębę sobie wycierają.I znowu. Z homofobią mają walczyć szkoły, policja, odpowiednie organizacje. Nie dzieci. Przedstawianie prawa do adopcji przez pary jednopłciowe (z którego skorzysta pewno i tak niewielki odsetek) jako narzędzia szerzenia tolerancji jest manipulacją. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Z homofobią mają walczyć szkoły, policja, odpowiednie organizacje. Można jeszcze stworzyć Odziały Specjalne d/s Tropienia i Tępienia Homofobii w Zarodku. Działające oczywiście na oddziałach położniczych.
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Co chciałeś przez to powiedzieć poza zaśmieceniem forum niedorzecznym wytworem swego umysłu? Bo sensu w tym jest mało. Podobnie jak w walce o dobro dzieci na drodze prześladowania innych ludzi. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Co chciałeś przez to powiedzieć (...) ? Cóż, nic nowego - znowu czegoś nie rozumiesz... > Bo sensu w tym jest mało. ... ale orzekasz, że bez sensu. 
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Wybacz, skończ z żałosną pobłażliwością. No powiedz to głośno: nie policja, nie szkoła ma chronić dzieci. Dzieci ma chronić dyskryminacja homosiów. No przecież innego sensu twoje wymioty intelektualne mieć nie mogą. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 6 na 8 | Adamiak (36436 punktów) | > Wybacz, skończ z żałosną pobłażliwością. Ok, jeśli skończysz z żałosnym skomleniem o przywileje z tytułu swoich preferencji seksualnych.  > No powiedz to głośno: nie policja, nie szkoła ma chronić dzieci. Dzieci ma chronić dyskryminacja homosiów. Nie, po prostu (na razie) doskonale chroni dzieci istniejące prawo, nie dające homosiom przywileju adopcji cudzych dzieci - po cholerę policja?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | No ale wyduś wreszcie to z siebie w takiej formie jaką powinno mieć gdybyś miał jaja: trzeba dyskryminować pedałków z użyciem argumentu dobra dzieciaczków, bo tak wygodnie i nikt nam nie zarzuci, że tak naprawdę nie o dzieciaczki ale dopierdolenie pedałkom chodzi. No co się boisz? No tylko o to idzie byś uczciwie się przyznał. Przecież, co do faktów, już to piszesz. Nie możesz bez tego całego śmiesznego sztafażu? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > ... trzeba dyskryminować pedałków z użyciem argumentu dobra dzieciaczków, bo tak wygodnie i nikt nam nie zarzuci, że tak naprawdę nie o dzieciaczki ale dopierdolenie pedałkom chodzi. Co ty gadasz, "Sylwek"?  Dlaczego tak brzydko przeklinasz? > No co się boisz? No tylko o to idzie byś uczciwie się przyznał. Przecież, co do faktów, już to piszesz. Nie możesz bez tego całego śmiesznego sztafażu? Ale o co ci chodzi, "Sylwek"? Zgłaszam złamanie regulaminu, bo nie mogę patrzeć na takie brzydkie wyrazy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Dlaczego tak brzydko przeklinasz?> Bo jestem wulgarnym trollem... To ja już dawno wiem, ale pytam czemu tak obrzydliwymi przekleństwami łamy forumowe kalasz? Argumencików zabrakło...?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Mógłbym wystawić drugi pomnik hańby tobie, ale przecież kiedyś już to zrobiłem i nie pomogło. Hm, jaki autor taki pomnik i takaż autorowi pomoc.  Aleś se przynajmniej ulżył, co nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Ooo owszem. Aleś mało z tym odkrywczy, wszak sam o tym pisałem. Nie czytam wszystkich twoich pomnikowych arcytworków, "Sylwek". I nie żałuję
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
Ostrzeżenie za homosie. Gdybyś nie wiedział.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Ostrzeżenie za homosie. Gdybyś nie wiedział. Naści plusa - żebyś wiedział.  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | setarkos (10757 punktów) | > Ostrzeżenie za homosie.
Znakiem tego sformułowanie "dopierdolić pedałkom" byłoby mniej naganne niż powód ostrzeżenia @Adamiaka..
_______________________ Niech strój słów ..
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >Gdy mówi to jeden z pedałków którym się dopierdala, to owszem.
Minus za kaleczenie języka. [Za upublicznianie prywatności zero.]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Upublicznienie prywatności? Taka to prywatność jak heteroseksualizm innych. >Minus z hipokryzję.
Zero za minus
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > >I kto z przedstawicieli tych grup robi tyle wrzasku co uszczęśliwiacze kochających inaczej?> Z całym szacunkiem co to ma do rzeczy? Chcesz powiedzieć, ze przesłanką przeciwko jest determinacja z jaką dana grupa walczy z dyskryminacją?To chyba właśnie napisałem: > >Robi zbędny i gigantyczny szum medialny, odwracający tylko uwagę społeczeństwa od kulejącego i patologicznie sprawnego systemu socjalnego, który zapewnia przede wszystkim kolejki chętnym do podjęcia opieki nad sierotą. Całe to wycieranie sobie gęby dobrem dziecka wyświadcza, największą przysługę nieudolnym, pierdzistołkom opłacanym z pieniędzy podatnika.Nie widzę tu żadnej dyskryminacji. Naturalną konsekwencją orientacji homoseksualnej jest bezpłodność związków homoseksualnych, więc sama orientacja jest z definicji dyskryminująca pod tym względem. > I co, gdy "krzykacze od kochających inaczej" zamilkną, lub gdy po prostu się ich zignoruje i dalej będzie dyskryminować, to uzdrowi zepsuty system?Nie zamilkną, tylko jeżeli chcą coś uzyskać, a mianowicie zaprzestanie krzywdzenia dzieci wychowywanych w rodzinach homoseksualnych dzięki ich zalegalizowaniu, to niepotrzebnie dają argument demagogom strony przeciwnej w postaci nielogicznej adopcji sierot, na której, jak sam piszesz, niewielki odsetek może coś zyskać. Argument de facto opary na hipokryzji dobra dziecka, które zupełnie nic nie zyska ze względu na niewydolność systemu. Cała reszta to tylko czysto abstrakcyjna ideologiczna korzyść polegająca na zapisie, który teoretycznie ma zakazać dyskryminacji mniejszości seksualnej, mniej więcej tak skutecznie jak zapisy o równouprawnieniu kobiet. No i powiedz mi, jak chcesz sformułować taki zapis, by nie był nadużywany przy każdej nadarzającej się okazji? > >Ale pierwsze w tym wypadku będą dzieci, których dobrem obie strony gębę sobie wycierają.> I znowu. Z homofobią mają walczyć szkoły, policja, odpowiednie organizacje.Powiedz to feministkom, tylko te organizacje to przemilcz. Bo one to walczą o środki najbardziej, na walki prowadzenie. > Nie dzieci.Dzieci tylko ucierpią na tym, poza tym jak sam piszesz: > Przedstawianie prawa do adopcji przez pary jednopłciowe (z którego skorzysta pewno i tak niewielki odsetek) jako narzędzia szerzenia tolerancji jest manipulacją.Są traktowane tu przedmiotowo i sami, jak Ci to napisałem powyżej, dorzucacie tego Asa do talii, zapominając o tym, że demagodzy chrześcijańscy dostają go w atutowym kolorze i w ten sposób jest tylko krzyk i przepychanki, a sprawa ni jak nie rusza do przodu. Stąd moje wrażenie, że chodzi tu przede wszystkim o krzykactwo a nie o rzeczową politykę.
"Polityk jest odpowiedzialny za statek, nie za fale". A.Lincoln
|
|
| | | |  | 2 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > W razie śmierci - podwójny horror , zamiast jednego traci dwoje rodziców. Zastanów się może najpierw nad definicją słowa "rodzic", a potem dopiero uprawiaj radosną twórczość (z minusowaniem włącznie). Radzę też przemyśleć znaczenie słowa "dewiacja" i "norma". I dopiero po wykonaniu tej pracy proponuję przejść do meritum. Polecam też przeanalizować obowiązującą póki co w naukach społecznych definicję "rodziny", a dopiero potem ulegać agitacji rozwrzeszczanych homoseksualistów odnośnie ich praw. Homoseksualizm nie jest chorobą i leczyć go nie trzeba, ale jest dewiacją. Ja nie mam nic przeciwko gustom indywidualnych ludzi. Jak napisała tu gdzieś garmen, w swoich 4 ścianach niech robią co chcą i mnie nic do tego. Dopóty, dopóki ich zachowania dotyczą wyłącznie ich samych, a nie osób trzecich. Dziecko jest tu "osobą trzecią". Brednie "prof." Grabowskiej na temat powszechności badań nad sytuacją dzieci w związkach homoseksualnych są zwykłą manipulacją. Poza jedną publikacją jakiegoś magistra czy wręcz magistranta, nie podaje żadnych innych, poważnych źródeł. Bo takich źródeł zwyczajnie nie ma. Problem jest zbyt świeży, aby dał się kompleksowo przebadać i pozwolić na wyciągnięcie stosownych wniosków uogólniających. Na to potrzeba czasu w przedziale kilku pokoleń. Tyle mam do powiedzenia na ten temat. Moje uznanie dla kol. Adamiaka, który, jako jedyny, nie uległ myśleniu gotowymi szablonami. 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | |  | 6 na 8 | Sylwek (15472 punktów) | Nie zdzierżę. > Ja nie mam nic przeciwko gustom indywidualnych ludzi. Jak napisała tu gdzieś garmen, w swoich 4 ścianach niech robią co chcą i mnie nic do tego. Dopóty, dopóki ich zachowania dotyczą wyłącznie ich samych, a nie osób trzecich. Dziecko jest tu "osobą trzecią".Ja nie mam nic przeciwko fobiom indywidualnych ludzi. Dopóki nie wychodza ze swoimi dewiacjami umysłowymi poza 4 ściany swoich mieszkań. Bo gdy to robią ich zachowania zaczynają dotyczyć osób trzecich, na przykład osób homoseksualnych i ich dzieci. > BrednieZobaczmy kto w istocie bredzi. > Poza jedną publikacją jakiegoś magistra czy wręcz magistranta, nie podaje żadnych innych, poważnych źródeł. Bo takich źródeł zwyczajnie nie ma.Wyniki z jednej strony pobieżnego wyszukiwania dla zapytania "same sex parents" i przeszukania po tytuł/abstrakt w bazie PubMedu (raczej nie wypluwa prac magisterskich): www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20211027www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19899878www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19434065www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18194010www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17874880www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16938011www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15870566www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15566386www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15164942www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11826220www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2798688> Problem jest zbyt świeży, aby dał się kompleksowo przebadać i pozwolić na wyciągnięcie stosownych wniosków uogólniających. Na to potrzeba czasu w przedziale kilku pokoleń.A Pan to w końcu literat i (pośledni) esteta czy metodolog nauki? > Tyle mam do powiedzenia na ten temat.Czyli, podsumowując, masz Pan do powiedzenia tylko odrobinę bredni będących wykwitem pańskich fobii. Obnoszenie się z fobią jest nawet gorsze niż obnoszenie się z intelektualną ułomnością jak w przypadku znienawidzonego przez pana dokowskiego. Ostatecznie, on może nie rozumieć swoich ograniczeń. A Pan obnosi zarówno swoimi fobiami, jak i ignorancją, mając dość tupetu, by robić z niej zarzut innym. > Moje uznanie dla kol. Adamiaka, który, jako jedyny, nie uległ myśleniu gotowymi szablonami.  Moje uznanie, że przynajmniej znajduje pan dla siebie stosowne towarzystwo. EDIT: Stosowne towarzystwo wyraziło właśnie solidarność z Pana bredniami minusując tą wypowiedź. Na tę okazję mam pytanie do stosownego towarzystwa: czy minus wskazuje, że zlinkowane artykuły to jednak wytwory magistrantów, czy może protest przeciwko odbieraniu prawa do publicznego manifestowania homofobii, może wyrażenie opinii o metodologicznej kompetencji MAM'a którą poddałem w wątpliwość? A może drgawki homofobiczne po prostu, co poruszyły paluszkiem i wymusiły kliknięcie?
|
|
| | | | |  | 12 na 12 Juliusz C. (258 punktów) (zablokowany) | > Radzę też przemyśleć znaczenie słowa "dewiacja" i "norma". I dopiero po wykonaniu tej pracy proponuję przejść do meritum. > Homoseksualizm nie jest chorobą i leczyć go nie trzeba, ale jest dewiacją.
Ciekawe spojrzenie, przyznaję. Rzekłbym, wielce osobliwe. Cóż zatem jest dla Pana normą, a cóż odstępstwem od niej (dewiacją)? Zapewne Pan wie, że w naukach społecznych nie ma zgody co do tego jak należy rozumieć te pojęcia. Przyjrzyjmy się definicji normy według Lesliego, Larsona i Gormana: "Normy społeczne są zasadami, które precyzują jak jednostki ludzkie muszą (nie muszą), powinny (nie powinny), mogą (nie mogą) zachowywać się w różnych sytuacjach". Jak Pan wie, to jedna z wielu definicji, o tyle może ciekawa, że proponuje podział norm społecznych na trzy główne pary kategorii według istotności dla społeczeństwa: normy moralne, obyczajowe i zwyczajowe. Nie muszę dodawać, że normy zwyczajowe dają najwięcej możliwości wyboru wśród akceptowanych społecznie form zachowań; one też najczęściej ulegają przeobrażeniom i zmianom. Skoro tak, to trudno o jednoznaczne ustalenie czym ta norma w istocie jest. Zapewne Pan też słyszał o marginesach tolerancji norm - to przecież nic innego jak stopień społecznie akceptowanego lub tolerowanego odchylenia w sytuacyjnym zachowaniu jednostki lub grupy od oczekiwanego standardu zachowania dotyczącego normy przez będących jego świadkiem lub świadkami członków społeczności (czy może nieco szerzej - społeczeństwa). W przypadku norm moralnych margines tolerancji jest najmniejszy; największy zaś w przypadku norm zwyczajowych. Przy czym istnieje też różnica w owym tolerowaniu odstępstwa od norm w społeczeństwach posiadających stabilny porządek społeczny i w społeczeństwach o zaburzonych systemach wartościowo - normatywnych (zapewne zna Pan pojęcie anomii).
Wracając do meritum. Według prawa (a zatem normy społecznej, zwykle spisanej, która ulega instytucjonalizacji za pomocą specyficznych sankcji i formalnego narzucenia) homoseksualizm jest normalnym zachowaniem (czy orientacją seksualną), jako że nie podlega żadnym sankcjom (prawnym). Z punktu widzenia normy moralnej, gdzie margines tolerancji jest najmniejszy, homoseksualizm może być traktowany jako zachowanie (orientacja seksualna) naganne, złe, niezgodne choćby z dominującym światopoglądem czy religią. Jest zatem homoseksualizm zachowaniem zgodnym z normą, czy nie?
Jeszcze większe problemy będzie Pan miał z uściśleniem pojęcia "dewiacja". Tu, by cokolwiek zdefiniować, należałoby przyjąć jakieś kryteria. I jak się zdaje, takie są przyjmowane. Czym innym bowiem jest dewiacja definiowana w oparciu o kryterium normatywne, a czym innym w oparciu o kryterium reakcji społecznej. Przywołam tu definicję dewiacji zaproponowaną przez Beckera: "Dewiacją jest to co inni uznają za dewiację" (o ile to można nazwać definicją). Jeśli ja, psychiatra, nie uznaję homoseksualizmu za dewiację, to jest homoseksualizm dewiacją czy nie? Jeśli Pan uznaje homoseksualizm za dewiację, to jest on dewiacją czy nie? Wnoszę z Pana kategorycznego stwierdzenia, że homoseksualizm jest dewiacją, że zgody między nami nie będzie. Który z nas ma rację? Pan czy ja?
Z pewnością Pan też wie, że nawet w psychiatrii pojęcie normy i odstępstwa od niej nie jest ostre. Co jest zdrowiem, a co chorobą (psychiczną), skoro nawet w Ustawie o Ochronie Zdrowia Psychicznego nie zawarto definicji ani choroby psychicznej, ani upośledzenia umysłowego, ani innego zakłócenia czynności psychicznych, gdyż ustawodawca przyjął założenie, że znaczenie i zakres pojęć medycznych nie powinny być ustalane w akcie normatywnym, gdyż pojęcia te są wyznaczane przez aktualny stan wiedzy medycznej? Podkreślam - aktualny.
Mam też nadzieję, że nie traktuje Pan homoseksualizmu w kategoriach dewiacji seksualnej, bo parafilią homoseksualizm też już nie jest. Na co wskazuje właśnie aktualny stan wiedzy medycznej.
Zapytam w takim razie jeszcze raz: jest homoseksualizm dewiacją czy nie?
Muszą być ludzie, którzy mają odwagę mówić swobodnie (Giordano Bruno)
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Zapytam w takim razie jeszcze raz: jest homoseksualizm dewiacją czy nie? To proste, panie Juliuszu C. - homoseksualizm dewiacją jest. Duży plus.  > Muszą być ludzie, którzy mają odwagę mówić swobodnie (Giordano Bruno)
Są ludzie, którym frajdę daje swobodne mówienie. I nie jest to najgorsza ze znanych mi ułomności. Juruś Adamiak.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
> To proste, panie Juliuszu C. - homoseksualizm dewiacją jest.A jakieś odniesienie się do treści posta Juliusza C.? Nie łaska. Pewno, że nie. Ale skoro nie czuje potrzeby dyskutować, to niechże idzie do swoich wątków wzmacniać szacunek do własnej osoby a nie tu się pałęta. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > To proste, panie Juliuszu C. - homoseksualizm dewiacją jest.> ... niechże idzie do swoich wątków wzmacniać szacunek do własnej osoby a nie tu się pałęta. ...
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Uff, dobrze wiedzieć, że niektórzy mało, że się muszą onanizować dla uzyskania satysfakcji, to jeszcze robią to werbalnie, bo inaczej nie potrafią (nie stać ich na niebieskie tabletki?). Człowiek jak sobie pomyśli o takich bliźnich, od razu czuje się lepiej wiedząc, iż inni mają gorzej. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Człowiek jak sobie pomyśli o takich bliźnich, od razu czuje się lepiej wiedząc, iż inni mają gorzej. E tam, zaraz człowiek.
|
|
| | | | | |  | 2 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Zapewne Pan wie, że w naukach społecznych nie ma zgody co do tego jak należy rozumieć te pojęcia. W odpowiedzi na gorącą prośbę "Sylwka", oraz wykorzystując chwilkę wolnego czasu, uzasadnię swoje, tutaj wyrażone zdanie. Otóż o naukach społecznych wiem tyle, że podobno istnieją, a moje zdanie o nich jest podobne, jak o definicji "społeczeństwa", czyli wszyscy którzy się nimi zajmują udają, że wiedzą czym.  > Przyjrzyjmy się definicji normy według Lesliego, Larsona i Gormana... Można też przyjrzeć się normom językowym (bo jakimś językiem się posługujemy nawet te normy opisując) i w tych- prócz dyskutowanych przez Szanownych Rozmówców Michała Mentraka i Juliusza C. norm profesjonalnych- istnieją też normy potoczne i do takich zaliczyłbym użyte przez Mentraka, a to ze względu na kontekst ich użycia. Kontekst akcentowany nie tyle lekko sygnalizowanymi przez niego "naukami społecznymi", co potoczną wymianą zdań na forum publicznym, za czym przemawia swobodne i "popularnonaukowe" potraktowanie tematu w charakterze ogólnym, a także liczne i z gruntu "niefachowe" grono adresatów tekstu. Tak więc w znaczeniu szeroko rozumianej percepcji społecznej homoseksualizm- jako zjawisko niszowe oraz mało akceptowane w Polsce, a także w potocznie rozumianym słowie "dewiacja seksualna", które to pojęcie jest powszechnie używane (pomimo usilnych, politpoprawnych starań) czy to ktoś do wiadomości przyjmuje czy nie- otóż w znaczeniu takiej normy potocznej homoseksualizm dewiacją jest. Tak samo, jak dewiacjami określane są inne zboczenia seksualne, a jedyna dostrzegalna różnica jest w akcencie emocjonalnym, wyrażanym i przypisanym przez werbalizującego podmiot rozmowy do poszczególnych parafilii. Powody rozdźwięku w stanowiskach zaprezentowanych przez uczestników Mentraka (z którym się zgadzam) i Sylwka są dość dobrze opisane tutaj, pod jakże znamiennym tytułem nadanym przez autora, Jacka Kamieniaka: "Mechanizmy wnioskowania i percepcji społecznej stosowane w manipulacji" - - "Nasze postępowanie bardziej zależy od tego, jak swój świat rozumiemy, niż od tego, jaki ów świat w istocie jest. Co prawda sposób rozumienia świata w dużym stopniu odzwierciedla rzeczywistą jego naturę, ale w pewnej mierze zależy także od zawartości i stanu umysłu człowieka, wskutek czego ta sama sytuacja bywa różnie odczytywana przez różnych ludzi, a nawet przez tego samego człowieka przy różnych okazjach. Powodem tego zróżnicowania jest odmienność struktur umysłowych, do których ludzie się odwołują, interpretując znaczenie obserwowanych wydarzeń czy próbując zrozumieć zachowanie spotykanych przez siebie osób".(pogrubienia i kolor moje - Adamiak) (M. Lewicka i B. Wojciszke, Wiedza jednostki i sądy o świecie społecznym w: Psychologia t. 3., pod red. J. Strelau, Gdańsk 2000, s. 27.) > Zapytam w takim razie jeszcze raz: jest homoseksualizm dewiacją czy nie? Ależ oczywiście, panie Juliuszu C., bo to, że ktoś nie chce dostrzegać przewagi piasku na pustyni, lub chce widzieć tylko fatamorganę z palmami wcale nie znaczy, że pustynia przestaje być pustynią - ona jedynie łudzi się dominować oazą dla tych, którzy tej oazy potrzebują za wszelką cenę, bo niewygodnie im myśleć, że jest jedynie wytworem ich chorej wyobraźni. Oazy nie da się wytworzyć chceniem, można jedynie udawać, że się w tę fatamorganę wierzy. <
|
|
| | |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Sorki, ale zanim przejdziemy dalej rozwiążmy kwestię, do której odnosił się MAM. Wtedy będziemy wiedzieli, czy konkretny argument jest właściwy czy niewłaściwy. MAM chodziło o krzywdę, której jakoby doznaje dziecko w rodzinie homo, bo będąc hetero pośród rodziców homo nie uczy się ról obowiązujących w rodzinie hetero. Ja na to zaargumentowałem, że tak postawiony problem dotyczy mnóstwa rodzin z osobnikami hetero, gdzie z różnych powodów dzieci się tych ról nie uczą. Dalej, hipokryzją jest odmawiać rodzinom homo adopcji z powyższego powodu nie odnosząc się wcześniej do "odbiegających od ideału" rodzin hetero. A już szczytem hipokryzji byłoby według mnie twierdzenie, że w domu dziecka mają lepiej niż w porządnej rodzinie homo. Poproszę o odniesienie się w tym względzie zanim przejdziemy do ogólnych argumentacji.
Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | garmen (952 punktów) | >Sorki, ale zanim przejdziemy dalej rozwiążmy kwestię, do której odnosił się MAM. Wtedy będziemy wiedzieli, czy konkretny argument jest właściwy czy niewłaściwy. >MAM chodziło o krzywdę, której jakoby doznaje dziecko w rodzinie homo, bo będąc hetero pośród rodziców homo nie uczy się ról obowiązujących w rodzinie hetero.
O co MAM-owi chodziło, to widać. On jest przeciwnikiem jakiejkolwiek adopcji dziecka przez pary homoseksualne. Mam podobne zdanie, jednak tylko w przypadku adopcji dziecka "cudzego". Uważam, że dziecko jednego z partnerów powinno mieć możliwość wychowywania się w takiej rodzinie. I że należy takiej rodzinie pomóc, jeśli jest taka potrzeba. MAM uważa osoby homoseksualne za chore, ja nie.
>Ja na to zaargumentowałem, że tak postawiony problem dotyczy mnóstwa rodzin z osobnikami hetero, gdzie z różnych powodów dzieci się tych ról nie uczą.
Mówimy cały czas o adopcji, a nie o wychowywaniu w różnych rodzinach. Chociaż jedno z drugim się wiąże. Jednak, żeby mówić o wychowaniu w danej rodzinie, najpierw należałoby dać prawo takiej rodzinie do adopcji. Uważam, że nie powinno się dać prawa do adopcji dziecka przez pary homoseksualne, rodziców patologicznych i chorych. Dziecko przebywające w domu dziecka już wystarczająco wycierpiało i należy mu zapewnić warunki lepsze niż ma obecnie. Do dotychczasowych jest w jakiś sposób przyzwyczajone, więc trudno mu je pogorszyć. Jeśli chodzi o wychowanie, to wszędzie tam, gdzie w jakiś sposób dziecko nie ma zapewnionego prawidłowego rozwoju, należałoby pomóc. Wiem, że to jest niemożliwe wszędzie, że zaraz będzie, że nie ma pieniędzy i inne powody też się znajdą, ale uważam, że największym problemem jest niechęć instytucji (ludzi) do pracy, bo po co ma jechać do takiej rodziny, skoro można siedzieć za biurkiem i pić kawę. Oczywiście jest wiele osób, które z "powołaniem" wykonują swoje obowiązki. Uważam również, że np. zakonnice nie powinny prowadzić domów dziecka, bo dziecko też nie nauczy się żyć w normalnym świecie. Dobrym rozwiązaniem, moim zdaniem, są rodzinne domy dziecka.
>Dalej, hipokryzją jest odmawiać rodzinom homo adopcji z powyższego powodu nie odnosząc się wcześniej do "odbiegających od ideału" rodzin hetero. A już szczytem hipokryzji byłoby według mnie twierdzenie, że w domu dziecka mają lepiej niż w porządnej rodzinie homo.
Co dla Ciebie jest porządną rodziną homo?
>Pozdrawiam
Również pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Znowu się pogubiłem. Strasznie dużo słów a udało mi się zrozumieć tylko tyle, że jesteś przeciwna wychowywaniu dzieci przez rodziny homo. Z drugiej strony "pozwalasz" na taką sytuację, jeśli dziecko pojawi się naturalnie czy to u homo czy patologicznych hetero lub niepełnych rodzin hetero. W sumie nie możesz inaczej, bo tak stanowi prawo.
Pozostaje mi to odebrać jako unik przed powiedzeniem jasno, że uważasz, że jakiejś szkody dziecko hetero w rodzinie homo doznaje i to na tyle dużej, by zabronić adopcji takiej rodzinie dziecka. Ja osobiście spytałbym osoby homo, czy czują, że doznały takiej krzywdy będąc wychowywane przez rodziców hetero. Jeśli nie, to ok, jeśli tak, to czy będą potrafiły uszanować naturę hetero dziecka (jeśli będzie hetero- zawsze jest szansa, że będzie z natury homo).
>>Dalej, hipokryzją jest odmawiać rodzinom homo adopcji z powyższego powodu nie odnosząc się wcześniej do "odbiegających od ideału" rodzin hetero. A już szczytem hipokryzji byłoby według mnie twierdzenie, że w domu dziecka mają lepiej niż w porządnej rodzinie homo. >Co dla Ciebie jest porządną rodziną homo? Rodziną, której nie można zarzucić patologii (np. pijaństwa), nie jest rozbita, stosunki między partnerami/partnerkami nie są toksyczne, że tak to nazwę. Do tego finansowo jest ok, oraz pod bokiem nie mieszkają mohery prowadzące krucjatę i zatruwające życie.
Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | garmen (952 punktów) | >Znowu się pogubiłem. Strasznie dużo słów a udało mi się zrozumieć tylko tyle, że jesteś przeciwna wychowywaniu dzieci przez rodziny homo. Z drugiej strony "pozwalasz" na taką sytuację, jeśli dziecko pojawi się naturalnie czy to u homo czy patologicznych hetero lub niepełnych rodzin hetero.
Tak, pozwalam, bo dla tego dziecka, to "naturalne" warunki. Zwracam jednak uwagę, że należałoby otoczyć taką rodzinę pomocą i gdyby się okazało, że dziecku dzieje się krzywda, należałoby się zastanowić jak ten problem rozwiązać, w ostateczności odebrać prawa rodzicielskie (dotyczy to także rodzin patologicznych i niepełnych). Dla takiego dziecka, naturalną matką lub ojcem, będzie jego biologiczny rodzic, parter będzie tylko osobą mieszkającą pod jednym dachem. Możliwe że będę jakieś relacje między nimi, większe lub mniejsze, ale to będzie tylko parter jego rodzica. Do "swojego" rodzica to dziecko będzie się zwracało mamo/tato, a do partnera po imieniu lub wujku/ciociu. W przypadku adopcji przez parę homoseksualną, dziecko będzie miało wiele problemów. Jak sobie wyobrażasz najprostszą sytuację, że dziecko mówi do "rodziców" - np. tato 1 i tato 2? Jak to dziecko będzie traktowane np. w szkole przez rówieśników? Społeczeństwo nie akceptuje homoseksualistów, a dzieci są jeszcze okrutniejsze.
>W sumie nie możesz inaczej, bo tak stanowi prawo.
Mogę. Bo wyrażam swoje zdanie, a nie wykładnię prawa.
>Pozostaje mi to odebrać jako unik przed powiedzeniem jasno, że uważasz, że jakiejś szkody dziecko hetero w rodzinie homo doznaje i to na tyle dużej, by zabronić adopcji takiej rodzinie dziecka.
Nie unikam odpowiedzi. Staram się jasno wyrazić swój pogląd. Żebyś nie miał żadnych wątpliwości powiem wyraźnie: uważam, że adopcja "cudzego" dziecka i "wprowadzenie" go do rodziny homoseksualnej wyrządzi bardzo duże szkody takiemu dziecku.
>Ja osobiście spytałbym osoby homo, czy czują, że doznały takiej krzywdy będąc wychowywane przez rodziców hetero. Jeśli nie, to ok, jeśli tak, to czy będą potrafiły uszanować naturę hetero dziecka (jeśli będzie hetero- zawsze jest szansa, że będzie z natury homo).
Znowu myślisz dwie rzeczy. Adopcję z "naturalnym" środowiskiem dla tego dziecka. Dla dziecka, które urodziło się w rodzinie homo/heteroseksualnej, to środowisko jest naturalne. Inaczej wygląda sytuacja dziecka, które wychowywało się w rodzinie heteroseksualnej, z jakiś przyczyn jest w domu dziecka i nagle zostaje adoptowane przez parę homoseksualną. I co? Nagle nauczyć takie dziecko, że od teraz ma dwie mamusie lub dwóch tatusiów? Że do jednego powinno mówić mamo, a do drugiego tato? Że mama wcale nie musi być kobietą, a tata mężczyzną? A ile będzie sytuacji, że jedna mamusia przed druga będą chciały się wykazać, żeby być bardziej kochane? Zezwalając na adopcję dla par homoseksualnych, trzeba wziąć bardzo wiele czynników pod uwagę.
>>Co dla Ciebie jest porządną rodziną homo? >Rodziną, której nie można zarzucić patologii (np. pijaństwa), nie jest rozbita, stosunki między partnerami/partnerkami nie są toksyczne, że tak to nazwę. Do tego finansowo jest ok, oraz pod bokiem nie mieszkają mohery prowadzące krucjatę i zatruwające życie.
Dziecko nie żyje tylko w 4 ścianach. Jest jeszcze środowisko, w którym się wychowuje, które go "zatruje".
>Pozdrawiam
Z wzajemnością i świątecznie.
|
|
| | | | | | |  | 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) |
>Tak, pozwalam, bo dla tego dziecka, to "naturalne" warunki. Zwracam jednak uwagę, że należałoby otoczyć taką rodzinę pomocą i gdyby się okazało, że dziecku dzieje się krzywda, należałoby się zastanowić jak ten problem rozwiązać, w ostateczności odebrać prawa rodzicielskie (dotyczy to także rodzin patologicznych i niepełnych). Od 15 lat jestem "rodziną niepełną". Czy to znaczy, że potrzebowałam pomocy (czyjej? policji, prokuratury, kuratora sądowego?) w wychowywaniu dziecka, bo byłam niepewna, może nienormalna? Należało mnie bacznie obserwować, bo a nuż zrobię dziecku krzywdę? Wypraszam sobie. Ani rodzina homoseksualna, ani niepełna nie są rodzinami patologicznymi ex definitione. Nie trzeba im hurtem pomagać ani zakładać, że coś zrobią dziecku. >Społeczeństwo nie akceptuje homoseksualistów, a dzieci są jeszcze okrutniejsze. Bo walą prosto w oczy to, co dorośli myślą i wyszeptują między sobą? Dzieci same z siebie okrutne nie są. One tylko naśladują dorosłych, którzy mają długie jęzory i nie potrafią ich poskromić. Jak w domu słyszą o "tych pedałach", to potem powtarzają. >Nie unikam odpowiedzi. Staram się jasno wyrazić swój pogląd. Żebyś nie miał żadnych wątpliwości powiem wyraźnie: uważam, że adopcja "cudzego" dziecka i "wprowadzenie" go do rodziny homoseksualnej wyrządzi bardzo duże szkody takiemu dziecku. Czy to opinia wygłoszona na podstawie badań (jakich? gdzie? kiedy?), czy własnego wyobrażenia? >A ile będzie sytuacji, że jedna mamusia przed druga będą chciały się wykazać, żeby być bardziej kochane? Pominę kwestie nazewnictwa i przejdę od razu do tego zdania. A ile jest takich sytuacji w rodzinach heteroseksualnych? Nigdy nie widziałaś takiego przypadku, nie słyszałaś o tym, jak mamusia z tatusiem rywalizują o względy dziecka, a nierzadko do tego wyścigu dołączają się babcie? Ilu rozwodom towarzyszą gorszące sceny wydzierania sobie nawzajem dziecka, ile dzieci przeżywa traumę, bo kiedy jest z ojcem, słyszy "mama cię nie kocha", a kiedy z matką - "ojciec cię nie chce"? Myślisz, że walka o dziecko i o jego względy to problem par homoseksualnych? Akurat... >Zezwalając na adopcję dla par homoseksualnych, trzeba wziąć bardzo wiele czynników pod uwagę. Dokładnie tak samo, jak przy adopcji heteroseksualnej. >Dziecko nie żyje tylko w 4 ścianach. Jest jeszcze środowisko, w którym się wychowuje, które go "zatruje". Więc należy wyedukować "środowisko", żeby nie zatruwało życia ludziom i ich dzieciom. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >Należało mnie bacznie obserwować, bo a nuż zrobię dziecku krzywdę? Wypraszam sobie. I tu masz prawo sobie coś wypraszać...
>Ani rodzina homoseksualna, ani niepełna nie są rodzinami patologicznymi ex definitione. ... ale tutaj na jakiej podstawie? Na podstawie Twojego bycia autorytetem w kwestii rodziny niepełnej?
Rodzina homoseksualna jest właśnie z definicji nienormalną, podobnie jak nienormalną jest każda rodzina niepełna czy zastępcza. Przynajmniej w polskich realiach społecznych.
|
|
| | | | | | | | |  | 7 na 7 | placownik (17853 punktów) |
> Rodzina homoseksualna jest właśnie z definicji nienormalną, podobnie jak nienormalną jest każda rodzina niepełna czy zastępcza. Mieszasz, nie Ty jeden zresztą, przynajmniej dwa podobne, choć przecież różne znaczenia słowa normalność. Jeden, to normalność w znaczeniu utrzymywania się w ramach dominujących norm społecznych, historycznie i geograficznie zmiennych. Drugi, to normalność w sensie częstości występowania. Kłania tu się rozkład normalny  . Nienormalność w sensie pierwszym to brak akceptacji społecznej, lub też stosunkowo niewielki jej stopień. Nienormalność w sensie drugim, to względna rzadkość występowania. Rodziny niepełne są normalne w sensie pierwszym i chyba jeszcze, choć nie jestem tego pewien, nienormalne w sensie drugim. Rodziny homoseksualne zaczynają być normalne w sensie pierwszym i nigdy nie będą normalne w sensie drugim. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >Rodziny niepełne są normalne w sensie pierwszym i chyba jeszcze, choć nie jestem tego pewien, nienormalne w sensie drugim. Mam rozumieć, że wszelkie ulgi oraz przywileje dla rodzin niepełnych są tej normalności potwierdzeniem? Bo do dzisiaj myślałem, że wręcz przeciwnie.
>Rodziny homoseksualne zaczynają być normalne w sensie pierwszym i nigdy nie będą normalne w sensie drugim.
Czyli (na razie) są nienormalne pod każdym z wymienionych względów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) |
> Mam rozumieć, że wszelkie ulgi oraz przywileje dla rodzin niepełnych są tej normalności potwierdzeniem?
Jeśli te ulgi i przywileje są społecznie akceptowane, to chyba oczywiste, że tak właśnie jest, to znaczy że są potwierdzeniem społecznej akceptacji dla takiego typu rodziny. Jeśli są tylko tolerowane, to również nie przeczy to społecznej akceptacji, czyli normalności w sensie pierwszym.
>>Rodziny homoseksualne zaczynają być normalne w sensie pierwszym i nigdy nie będą normalne w sensie drugim. > Czyli (na razie) są nienormalne pod każdym z wymienionych względów.
Co wcale nie znaczy, że te różne sensy można dowolnie zamieniać.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >> Mam rozumieć, że wszelkie ulgi oraz przywileje dla rodzin niepełnych są tej normalności potwierdzeniem? > Jeśli te ulgi i przywileje są społecznie akceptowane, to chyba oczywiste, że tak właśnie jest, to znaczy że są potwierdzeniem społecznej akceptacji dla takiego typu rodziny. Jeśli coś jest normalne dopiero po sztucznym dowartościowaniu, to jakoś widzę różnicę w porównaniu z normalnością, która jest normalna bez dodatków.
Kulawy z protezą też normalnie chodzi.
Handicap nie zrównuje statusu tylko zrównuje szanse, właśnie dlatego, że podmioty się gruntownie różnią.
> Co wcale nie znaczy, że te różne sensy można dowolnie zamieniać. Jest już zakaz?- to mnie się udało w ostatniej chwili?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | placownik (17853 punktów) |
> Jeśli coś jest normalne dopiero po sztucznym dowartościowaniu,
Nie dopiero, bo normalność (czytaj - społeczna akceptacja) jest warunkiem przyznania ulg i przywilejów, które nota bene z dowartościowaniem, sztucznym lub każdym innym, nie mają niczego wspólnego.
> Kulawy z protezą też normalnie chodzi.
Kulawy, z protezą lub bez, jest społecznie akceptowany, i w tym sensie jest normalny.
> Handicap nie zrównuje statusu tylko zrównuje szanse, właśnie dlatego, że podmioty się gruntownie różnią.
Mowa jest nie o statusie, lecz o społecznej akceptacji (czytaj - normalności).
>> Co wcale nie znaczy, że te różne sensy można dowolnie zamieniać. > Jest już zakaz?- to mnie się udało w ostatniej chwili?
Ależ mieszaj sobie do woli, nawet do dni ostatnich, tylko nie licz wtedy na żadną merytoryczną dyskusję, która nie byłaby tylko dyskusją o znaczeniu słów.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie dopiero, bo normalność (czytaj - społeczna akceptacja) jest warunkiem przyznania ulg i przywilejów... Powoli mnie przekonujesz, ale jeszcze przekonaj mnie (jeśli chcesz, oczywiście), że ta normalność była przed przyznaniem ulg i przywilejów, a nie dzięki nim.
> Ależ mieszaj sobie do woli, nawet do dni ostatnich, tylko nie licz wtedy na żadną merytoryczną dyskusję, która nie byłaby tylko dyskusją o znaczeniu słów. Każda rozmowa jest fajna, jeśli jest fajna.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | placownik (17853 punktów) |
> Powoli mnie przekonujesz, ale jeszcze przekonaj mnie (jeśli chcesz, oczywiście), że ta normalność była przed przyznaniem ulg i przywilejów, a nie dzięki nim.
Spróbuj porzucić na chwilę słowo normalność i zastąp je sformułowaniem społeczna akceptacja. Jeśli to nie pomoże, to skreśl społeczna i pozostaw samą akceptację.
Już? Gotowy? To teraz sobie odpowiedz, czy przyznałbyś jakiś przywilej osobie, której nie akceptujesz, w nadziei, że pod wpływem tego przywileju zyska ona nagle Twoją akceptację?
> Każda rozmowa jest fajna, jeśli jest fajna.
Najfajniejsze są te na temat. Niestety masz spory udział w tym, że takich jest coraz mniej.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Spróbuj porzucić na chwilę słowo normalność i zastąp je sformułowaniem społeczna akceptacja. Jeśli to nie pomoże, to skreśl społeczna i pozostaw samą akceptację. Ok, robiem co mogem. > Już? Gotowy? To teraz sobie odpowiedz, czy przyznałbyś jakiś przywilej osobie, której nie akceptujesz, w nadziei, że pod wpływem tego przywileju zyska ona nagle Twoją akceptację? Gdybym jedynie ja (sam osobiście  ) miał dać przywilej dla spowodowania własnej akceptacji, to masz rację, cienko to widzę, ale jeśli mam firmę składającą się z, no, kilkuset osób w tym kilku mniej akceptowanych przez współpracowników, ale potrzebnych firmie, to dla dobra działania firmy, czyli realizacji jej priorytetowych celów - już tak. Bo nie mieszam uczuć z geszeftem. Więc próbuj dalej, jeśli chcesz. > > Każda rozmowa jest fajna, jeśli jest fajna.> Najfajniejsze są te na temat. Inny temat też jest tematem - de gustibus... Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) | >ale jeśli mam firmę składającą się z, no, kilkuset osób w tym kilku mniej akceptowanych przez współpracowników, ale potrzebnych firmie, to dla dobra działania firmy, czyli realizacji jej priorytetowych celów - już tak.
Co już tak? Chcesz uzyskać akceptację nieakceptowanych przez przyznanie tym nieakceptowanym przywilejów? W swojej własnej firmie? Firmy nie mam i nigdy nie miałem, ale cóś takiego nigdy by mi do głowy nie przyszło. To się może co najwyżej kojarzyć z jakimś całkowicie nieprywatnym urzędem, w którym szef kochający wadze chce ją za wszelką cenę utrzymać poprzez szczucie jednych na drugich.
> Inny temat też jest tematem -
A ten temat też można finezyjnie zmienić na inny, co też tematem jest i tak da capo al fine, czyli do zawrotu głowy skutkującego "znudzeniem".
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | Jeden z błędów polega na Twojej, lekko manipulacyjnej zamianie tolerancji na akceptację (jak setarkos słusznie zauważył), bo Państwu żadna akceptacja poszczególnych obywateli względem siebie nie jest potrzebna, a jedynie tolerancja. Piszę oczywiście o potrzebie (celu) funkcjonowania całości (państwa).
Drugą manipulacją jest przykładanie emocji jednostek do nieistniejących emocji organizacji. Już pisałem - nie mieszaj uczuć z geszeftem.
Teraz dam Ci przykład. Otóż miałem kiedyś firmę, lekko na wyrost nazwę ją "wielobranżową", bo prócz działalności budowlanej prowadziłem działalność cleanerską, związaną z czyszczeniem ładowni statków w gdyńskim (sporadycznie gdańskim) porcie.
Była do bardzo dochodowa fucha, lecz jej dochodowość była uzależniona wprost od kaprysów ruchu statków w porcie, a jeszcze bardziej od wytrzymałości psychicznej brygady "szambonurków", jak ich pogardliwie nazywali "elitarni budowlańcy". Choć "nurki" mieli porównywalną z nimi płacę.
Między innymi z tego powodu cała działalności cleanerska stanęła pod znakiem zapytania.
Zacząłem płacić "szambonurkom" stałą pensję w wysokości ok. średniej krajowej za samą gotowość do pracy, czyli "za nic", a za każdy wyczyszczony statek od kubatury sprzątniętych ładowni, czyli tzw. "kubokwitów".
Dodatkowo zarabiali pracując na akord, na "moich" budowach, nie licząc dochodów ze sprzedanych na lewo (za moim pozwoleniem) zmiotek zielonej kawy (lata 90-93*) z niektórych statków.
Po dwóch miesiącach to oni stali się elitą, choć nadal "szambonurkami" pozostali - zgadniesz jaka była kolejność uzyskiwania tej "akceptacji"?
Jeśli masz inne zdanie oraz chęć, to próbuj dalej.
>A ten temat też można finezyjnie zmienić na inny, co też tematem jest i tak da capo al fine, czyli do zawrotu głowy skutkującego "znudzeniem". De gustibus... Ale to już było.
Pozdrawiam.
*- kilkanaście kilogramów tej kawy warte było wówczas następną średnią krajową, a czasami pod czujnym okiem strażników wywozili tonę i więcej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Ale półprzestępcza działalność twojej firmy ma z kwestią dyskryminacji gejów naprawdę mniej wspólnego niż dyskryminacji Żydów czy niewierzących. A jednak te drugie uznajesz za pozbawione związku. Gdzież tu logika? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Ale półprzestępcza działalność twojej firmy... Mylisz się, to nie była przestępcza działalność firmy, lecz pracowników. Moja zgoda polegała na skalkulowaniu kosztów związanych z ew. wykupieniem ich z policji w razie wpadki, niewyrzucaniu za to z pracy, co byłoby karą (dla nich) najdotkliwszą, oraz skalkulowaniu ryzyka ew. straty kilku kontraktów. Kawa i tak razem z innymi nieczystościami była przeznaczona na wysypisko śmieci, ale nie wolno było jej wziąć, i na tym polegało to przestępstwo. No i pies drapał kawę, głównie chodzi o to, że Placownik jakoś mojego argumentu o "akceptacji" nie docenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Szczegóły zatajania przestępczego procederu naprawdę mniej mnie interesują od pytania (ponowionego): gdzie się ukrywa nieobecna logika? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > ...gdzie się ukrywa nieobecna logika? "Sylwek", zadaj se trudu przeczytać wątek i go zrozumieć - ty będziesz miał zajęcie, a ja spokój przez kilka miesięcy, bo nie jest on taki długi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | placownik (17853 punktów) |
> Jeden z błędów polega na Twojej, lekko manipulacyjnej zamianie tolerancji na akceptację (jak setarkos słusznie zauważył), Zapomnieliśmy już, zdaje się, skąd się w naszej dyskusji wzięła akceptacja. Przypomnę więc. Otóż twierdziłem, że jednym ze znaczeń słowa normalność używanych do określania społecznych zachowań jest utrzymywanie się w ramach dominujących norm społecznych. Zaś nienormalność, używana w tym samym znaczeniu, to brak akceptacji społecznej dla danego zachowania, lub też niewielki jej stopień. O tolerancji nie było tu mowy i stąd nie mogłem jej zamieniać na akceptację. I nie zamieniałem. > bo Państwu żadna akceptacja poszczególnych obywateli względem siebie nie jest potrzebna, a jedynie tolerancja. Owszem. Tolerancja (pytanie jeszcze jak rozumiana) jako minimum. Choć akceptacja byłaby dla państwa zdecydowanie bardziej korzystna, czyli jednak pożądana. Poza tym co to ma do rzeczy? > Drugą manipulacją Czyli jednak ta pierwsza nie była jedynie lekko manipulacyjną zamianą? Owszem. Jestem manipulatorem. Ale nie w tym przypadku! > jest przykładanie emocji jednostek do nieistniejących emocji organizacji. Zgodziłbym się, co najwyżej, że był to chwyt erystyczny. Chwyt, który okazał się w jakimś sensie płodny dla dalszej dyskusji. > Teraz dam Ci przykład. Otóż miałem kiedyś firmę, W Twoim pouczającym przykładzie mieszasz akceptację ze statusem. Nie pierwszy raz zresztą, na co Ci już raz zwracałem uwagę. Zgadzam się więc, że można zmienić status jakiejś grupy poprzez przyznanie jej jakichś przywilejów. Jednak wcale nie musi się to przekładać na wzrost jej społecznej akceptacji, choć czasami może, czego negować nie sposób. W przypadku rodzin niepełnych ten przypadek nie zachodzi. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Jednak wcale nie musi się to przekładać na wzrost jej społecznej akceptacji, choć czasami może, czego negować nie sposób. W przypadku rodzin niepełnych ten przypadek nie zachodzi.Dodam, że przy okazji pokazuje to jedną z niespójności Adamiakowych wywodów. Mianowicie, jakim cudem przyznanie prawa do adopcji ma jednocześnie wywołać wzrost akceptacji i eksplozję homofobicznych nastrojów (tych, co to mają uderzyć w adoptowane dzieci)? Odrobinę sprzeczne. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Dodam, że przy okazji pokazuje to jedną z niespójności Adamiakowych wywodów. Aha. > Mianowicie, jakim cudem przyznanie prawa do adopcji ma jednocześnie wywołać wzrost akceptacji i eksplozję homofobicznych nastrojów (tych, co to mają uderzyć w adoptowane dzieci)? Nie wiesz? Naprawdę nie wiesz? To ciekawe, bo tutaj jeszcze wiedziałeś. Nawet zwróciłem ci na to uwagę, szczegółowo, gdybyś się jeszcze wypierał, krętaczu. > Odrobinę sprzeczne. Jasne, jak cały gejowski cyrk adopcyjny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Zapomnieliśmy już, zdaje się, skąd się w naszej dyskusji wzięła akceptacja. Ano, zapomnieliście, Placowniku.  > Przypomnę więc. Otóż twierdziłem, że jednym ze znaczeń słowa normalność używanych do określania społecznych zachowań jest utrzymywanie się w ramach dominujących norm społecznych. Owszem, tak stwierdziłeś, tylko zapomniałeś również (co NAM tak pamięć szwankuje wybiórczo?  ), że Twoje stwierdzenie było od początku manipulacją, co już daaawno wyłuszczyłem tutaj. > Zgodziłbym się, co najwyżej, że był to chwyt erystyczny. Czy ładniejsza nazwa wyklucza manipulację? A może tylko doprawia szczyptą hipokryzji? Żeby już całkiem w eufemizmy się pobawić. > Chwyt, który okazał się w jakimś sensie płodny dla dalszej dyskusji. Czyli Twoje "chwyty" są płodne dla dyskusji, a już moje jedynie nudne? ...i tak da capo al fine, czyli do zawrotu głowy...? > W Twoim pouczającym przykładzie mieszasz akceptację ze statusem. Nie pierwszy raz zresztą, na co Ci już raz zwracałem uwagę. A czym Ty chcesz mnie pouczyć, Placowniku, swoim "całokształtem"? Pomijając, że pod tym linkiem nie widzę żadnego mojego tekstu. > W przypadku rodzin niepełnych ten przypadek nie zachodzi. Wg. mnie zachodzi, bo niedowartościowanie materialne rodzin niepełnych pozostawiłoby je w dużo niższym statusie, a co za tym (na ogół) idzie, również akceptacji społecznej. Ale jeśli Placownik pisze, że nie, to nie.  Choć akurat w tym przypadku jak pisze, że nie, to pisze.  Pozdrawiam. Edycja: minus. Za da capo al fine, gdybyś nie wiedział.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Rozwijając myśl z powyższego postu: Używanie zamiast "normalna" "nienormalna" stosownie do kontekstu normalna- "częsta" lub "akceptowane społecznie", nienormalna- "rzadka" lub "nieakceptowana społecznie" mogłoby uczynić dyskusję bardziej merytoryczną,
Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Mieszasz, nie Ty jeden zresztą, przynajmniej dwa podobne, choć przecież różne znaczenia słowa normalność. Natomiast Ty mieszasz znaczenie użytej przeze mnie "normy" w kontekście. Jeśli piszę o normie bez określania o jaką chodzi, to naturalnym jest, że chodzi o normę lub jej brak w znaczeniu potocznym ogólnym. Jeśli mam na myśli konkretną normę, to piszę jaką. Pozdrawiam. PS Ale fajnie się pogadało "nie na temat", prawda?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >Ale wiesz, normy z czasem się zmieniają. A znasz przepis na te zmiany?
Ja takiego przepisu nie znam, dlatego piszę o tych normach, które są. Mnie nie interesuje nieistniejące "jutro".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Ale wiesz, normy z czasem się zmieniają. > A znasz przepis na te zmiany?
Nie.
> Ja takiego przepisu nie znam, dlatego piszę o tych normach, które są. > Mnie nie interesuje nieistniejące "jutro".
Ale właśnie one normy ulegają zmianie. Mówimy o czymś co właśnie traci stały kształt. Argumentujesz z pozycji form stałych, niezmiennych, chciałoby się rzec danych od boga. Przewidywany kierunek zmian podobać się nie musi. Tobie np się nie podoba, a mnie owszem. Jak będzie, to tak naprawdę nie wiemy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >> A znasz przepis na te zmiany?
> Nie. >Ale właśnie one normy ulegają zmianie. Owszem.
>Mówimy o czymś co właśnie traci stały kształt. Ale nie znasz kształtu przyszłego.
>Argumentujesz z pozycji form stałych, niezmiennych, chciałoby się rzec danych od boga. Bzdura.
>Tobie np się nie podoba... Kolejna bzdura - jak może mnie się podobać coś, czego nie ma i do tego ten "nic" ma nieznany kształt?
>... mnie owszem. Jak będzie, to tak naprawdę nie wiemy. Więc albo znasz przepis na zmiany(jw.!), albo coś pokręciłeś.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) |
>>Argumentujesz z pozycji form stałych, niezmiennych, chciałoby się rzec danych od boga. > Bzdura.
Tak mnie się wydaje(podkreślam - wydaje)
>>Tobie np się nie podoba... > Kolejna bzdura - jak może mnie się podobać coś, czego nie ma i do tego ten "nic" ma nieznany kształt?
Mówiłem o przewidywalnym kierunku zmian. To akurat podobać się może, lub nie.
>>... mnie owszem. Jak będzie, to tak naprawdę nie wiemy. > Więc albo znasz przepis na zmiany(jw.!), albo coś pokręciłeś.
Eee... nie rozumiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Mówiłem o przewidywalnym kierunku zmian. To akurat podobać się może, lub nie. >>Więc albo znasz przepis na zmiany(jw.!), albo coś pokręciłeś. >Eee... nie rozumiem.
To proste - ja nie znam przepisu na zmiany, więc nie kombinuję czy mnie się będzie podobać coś, czego jeszcze nie znam.
Ty też piszesz, że tego przepisu nie znasz, ale trend jest ładny - dla mnie trendy nie są ani ładne, ani brzydkie, one tylko, po prostu są.
Podobać lub nie podobać mogą mi się tylko efekty trendów, a nie sam proces.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Szanowny Panie Chlodwig! Mam takie pytanko. Jak tu się otwiera nowe wątki. Bo mam kilka pomysłów, a nie wiem jak zacząć. Np. chciałabym otworzyć wątek pt. "Pornografia dziecięca". Chodzi mi o to, czy na przykład jak zrobię mojej gołej wnuczce fotografię na plaży nudystów, to mogę zostać oskarżona o utrwalanie, posiadanie i rozpowszechnianie ( bo np. zechcę to zdjęcie pokazać koleżance) pornografii dziecięcej. Przecież nie ma prawnej definicji pornografii. Sądy odwołują się do oceny tzw. expertów. A ci experci, często z bożej łaski, to na czym się opierają. Na swoim widzimisię, czy na czym? I mogę na stare lata trafić za kratki. Może ktoś z czytelników forum ma jakieś pomysły. A drugi wątek, to chciałabym porozmawiać o Pani Alicji Tysiąc, ale nie od strony prawnej, bo do tej nie mam zastrzeżeń, ale od strony etycznej jej postępku. Czy postąpiła właściwie, bo przecież jej córeczka żyje i dowie się, albo już wie, że mamusia chciała się jej pozbyć. Tylko, że akurat tak się złożyło, że się jej to nie udało. Więc np. jak to jest od strony psychologicznej, czy Pani Alicja autentycznie może kochać swoją córeczkę, skoro tak na prawdę jej nie chciała. Myślę, że mogłaby się na ten temat rozpocząć ciekawa dyskusja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Nowy wątek można założyć wchodząc: www.racjonalista.pl/forum.phpPo wybraniu działu w jakim ten wątek ma się ukazać, wchodzimy "nowy wątek" i można pisać Odpowiednim działem będzie "społeczeństwo i kraj"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Dziękuję i spróbuję. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | > Czy postąpiła właściwie, bo przecież jej córeczka żyje i dowie się, albo już wie, że mamusia chciała się jej pozbyć. Tylko, że akurat tak się złożyło, że się jej to nie udało. Więc np. jak to jest od strony psychologicznej, czy Pani Alicja autentycznie może kochać swoją córeczkę, skoro tak na prawdę jej nie chciała.Nie chciała się pozbyć "córeczki" tylko strzępka galarety zagrażającego jej zdrowiu. Stosując taką logikę, każde dziecko co powstało w wyniku zawodnej antykoncepcji (pęknięta guma na przykład) byłoby "niekochane" bo rodzice chcieli się go pozbyć jeszcze przed poczęciem, tylko im najzwyczajniej nie wyszło. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Oj Panie Sylwku, Pan też był takim strzępkiem galarety, a teraz jest Pan wspaniałym mężczyzną, i co, źle z tym Panu? Wolałby Pan nie być, nie istnieć? Ale możemy podyskutować, jak uda mi się założyć nowy wątek, bo z homoseksualizmem, o którym jest ten wątek, nie ma to wiele wspólnego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | "Byłem też" amebą w praoceanie cztery miliardy lat temu. Ale jej los też mało mi leży na sercu. Gdyby wyskrobać galaretę którą byłem, nie przejąłbym się, to chyba oczywiste. Nie wyskrobano mnie - miałem szczęście. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>>Ani rodzina homoseksualna, ani niepełna nie są rodzinami patologicznymi ex definitione. > ... ale tutaj na jakiej podstawie? Na podstawie definicji rodziny patologicznej. > Rodzina homoseksualna jest właśnie z definicji nienormalną, podobnie jak nienormalną jest każda rodzina niepełna czy zastępcza. > Przynajmniej w polskich realiach społecznych. Ach, w polskich realiach... W polskich realiach społecznych ateista też jest "nienormalny".
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Na podstawie definicji rodziny patologicznej. To ja poproszę o linka - porównam ze swoją.
>Ach, w polskich realiach... W polskich realiach społecznych ateista też jest "nienormalny". Bo tak statystycznie jest.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
> Bo tak statystycznie jest.Więc, czy wreszcie Adamiak będzie uczciwy i znajdzie jakieś podstawy do szacunku dla siebie i przyzna, ze nie tylko homosi, ale tez żydków i bezbożników trzeba wyłączyć z prawa do adopcji? I innych im podobnych nienormalnych (statystycznie)? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Więc, czy wreszcie Adamiak będzie uczciwy i znajdzie jakieś podstawy do szacunku dla siebie i przyzna, ze nie tylko homosi, ale tez żydków i bezbożników trzeba wyłączyć z prawa do adopcji? I innych im podobnych nienormalnych (statystycznie)? Po pierwsze, to wątek o homoseksualizmie, a po drugie jeśli żydzi i bezbożnicy zaczną drzeć mordki o adopcję, to się może zastanowię i to tylko, jak mi się zechce, bo od dość dawna zajmuję się tylko tym, czym chcę. I nie żałuję.  I nie widzę w tym żadnego związku z szacunkiem, tylko z chęciami lub ich brakiem - niekoniecznie mam do siebie szacunek na "Sylwkowych" zasadach, i też tego nie żałuję... Głęboko nie żałuję, "Sylwek".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | To wątek o homoseksualizmie. Dlatego przy każdym "argumencie" trzeba uważnie zbadać, czy jest rzeczywistym argumentem czy przejawem homofobicznego trollizmu. Jeśli "argument" nie posiada rzeczywistej wartości, bo pozornie odwołując się do obiektywnego kryterium (statystyczna nienormalność) okazuje się wybiórczo traktować je jako relewantne tylko wobec gejów, to znaczy, że to nie argument a akt homofobicznego trollingu. Pokazałeś właśnie, że uprawiasz homofobiczny trolling. Kim jesteś? Jak nazwać (bardziej elegancko niż to zrobiłem dwa dni temu) kogoś przejawiającego taka aktywność? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > ... to znaczy, że to nie argument a akt homofobicznego trollingu. A co mnie obchodzi twoje nazewnictwo... akciane.  > Kim jesteś? Dla ciebie wyłącznie "Adamiak".  > Jak nazwać (bardziej elegancko niż to zrobiłem dwa dni temu) kogoś przejawiającego taka aktywność? Jeszcze ci nie pisałem, gdzie mam twoje nazwy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 |
| | | | | | | |  | 1 na 1 | garmen (952 punktów) | >Od 15 lat jestem "rodziną niepełną". Czy to znaczy, że potrzebowałam pomocy (czyjej? policji, prokuratury, kuratora sądowego?) w wychowywaniu dziecka, bo byłam niepewna, może nienormalna? Należało mnie bacznie obserwować, bo a nuż zrobię dziecku krzywdę? Wypraszam sobie. Ani rodzina homoseksualna, ani niepełna nie są rodzinami patologicznymi ex definitione. Nie trzeba im hurtem pomagać ani zakładać, że coś zrobią dziecku.
Nie zakładam, że każda rodzina potrzebuje pomocy. Również wychowywałam się w rodzinie niepełnej (ojciec zmarł, gdy miałam 3 lata). Mama akurat świetnie sobie poradziła. Znam też rodziny, w których zmarła np. matka, a ojciec przeżywał załamanie nerwowe, bo nie umiał sobie poradzić ze wszystkimi obowiązkami, jakie na niego spłynęły. Zaczął pić, a dziećmi nikt się nie zajmował. I np. w takim przypadku, należałoby pomóc takiemu rodzicowi. Takie przykłady można długo wymieniać. Również w rodzinach pełnych zdarzają sytuacje, które powinny wzbudzić jakieś reakcje. A jeśli zapytałaś czyjej pomocy, to już odpowiadam, np. psychologa lub pedagoga szkolnego. Może to też być osoba, która sama przez podobna sytuacje przechodziła i zna z własnego doświadczenia jak można pomóc.
>>Społeczeństwo nie akceptuje homoseksualistów, a dzieci są jeszcze okrutniejsze. >Bo walą prosto w oczy to, co dorośli myślą i wyszeptują między sobą? Dzieci same z siebie okrutne nie są. One tylko naśladują dorosłych, którzy mają długie jęzory i nie potrafią ich poskromić. Jak w domu słyszą o "tych pedałach", to potem powtarzają.
Dokładnie. A niektórych rodziców bardziej interesuje co dzieje się u sąsiadów niż w ich domu. Coś usłyszą, coś dodadzą i juz mają o czym mówić. Często właśnie używając mało wybrednych określeń, nie zdając sobie sprawy, że ich dzieci słuchają, a później powtarzają, nie rozumiejąc o czym mówią.
>>Nie unikam odpowiedzi. Staram się jasno wyrazić swój pogląd. Żebyś nie miał żadnych wątpliwości powiem wyraźnie: uważam, że adopcja "cudzego" dziecka i "wprowadzenie" go do rodziny homoseksualnej wyrządzi bardzo duże szkody takiemu dziecku. >Czy to opinia wygłoszona na podstawie badań (jakich? gdzie? kiedy?), czy własnego wyobrażenia?
To moje opinia. Nie wiem czy były robione badania. Może ktoś ma jakieś wyniki badań, chętnie się z nimi zapoznam.
>>A ile będzie sytuacji, że jedna mamusia przed druga będą chciały się wykazać, żeby być bardziej kochane? >Pominę kwestie nazewnictwa i przejdę od razu do tego zdania. A ile jest takich sytuacji w rodzinach heteroseksualnych? Nigdy nie widziałaś takiego przypadku, nie słyszałaś o tym, jak mamusia z tatusiem rywalizują o względy dziecka, a nierzadko do tego wyścigu dołączają się babcie? Ilu rozwodom towarzyszą gorszące sceny wydzierania sobie nawzajem dziecka, ile dzieci przeżywa traumę, bo kiedy jest z ojcem, słyszy "mama cię nie kocha", a kiedy z matką - "ojciec cię nie chce"? Myślisz, że walka o dziecko i o jego względy to problem par homoseksualnych? Akurat...
Oczywiście że słyszałam. To samo może również dotyczyć par homoseksualnych, bo nagle partner się znudzi. Zaczną się przepychanki między partnerami i co gorsza, okaże się, że adoptowanego dziecka nikt nie chce (może być taka sama sytuacja również w parach hetero). Tylko w przypadku dziecka wychowywanego w rodzinie homoseksualnej, to będzie kolejny problem, po wszystkich tych, o których juz pisałam.
>>Zezwalając na adopcję dla par homoseksualnych, trzeba wziąć bardzo wiele czynników pod uwagę. >Dokładnie tak samo, jak przy adopcji heteroseksualnej.
Nie zgodzę się. W przypadku par homoseksualnych, trzeba bardziej wziąć pod uwagę środowisko, w którym to dziecko będzie przebywało. Jeśli "rodzice" mieszkają np. w bloku i wychodząc z klatki słyszą tylko epitety typu: pedał, ciota... itd., to trzeba się postawić w sytuacji dziecka. Inaczej jest, jak dziecko jest adoptowane przez heteroseksualnych rodziców. Wielokrotnie będzie tak, że to samo środowisko, będzie podziwiać takich rodziców, że zdecydowali się na adopcję i chcą wychowywać cudze dziecko.
>>Dziecko nie żyje tylko w 4 ścianach. Jest jeszcze środowisko, w którym się wychowuje, które go "zatruje". >Więc należy wyedukować "środowisko", żeby nie zatruwało życia ludziom i ich dzieciom.
Najpierw trzeba wyedukować ludzi, że homoseksualizm nie jest chorobą. Niestety będzie to długo trwało.
>Pozdrawiam.
Również pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Najpierw trzeba wyedukować ludzi, że homoseksualizm nie jest chorobą. Niestety będzie to długo trwało. Czyli uważasz, że chorobę można leczyć metodą edukacyjno-indoktrynacyjną, przez zmianę jej nazwy? Już nie pytam, czy każdą, i tak mam wesołe święta.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | apud (4399 punktów) |
> Czyli uważasz, że chorobę można leczyć metodą edukacyjno-indoktrynacyjną, przez zmianę jej nazwy?
Tow. Adamiak, Choroba nie jest czymś, czego należy sie wstydzić.
Glupoty tez nikt sie nie wstydzi, wręcz przeciwnie. I za cholerę leczyć sie nie chce. Szkoły i uniwersytety nic na to nie poradzą.
Wy tow. Adamiak nie jesteście chorzy! Jesteście normalni jak wszyscy inni homoseksualiście. Tyle razy wam to kolektyw powtarza i nic. Plec nie ważna, ważne uczucia.
PS Obejrzyjcie sobie La Cage aux folles z Końca lat 70 albo nowsza wersje tego filmu z Genem Hackmanem.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jeśli mogę znowu skrócić, pojawiły się dwie kwestie: 1. Reakcja środowiska względem dziecka z powodu bycia w rodzinie homo- żyjemy w Polsce, powiedzmy że takie dziecko miałoby w Warszawie szanse "normalnego życia z rówieśnikami", jak nie w jednej szkole, to w drugiej, w końcu by trafiło do "porządnej"; ale na przykład w Pipidówie Wielkiej, gdzie stoją dwie szkoły do wyboru i mohery rządzą zostałoby najpewniej zniszczone. Inna rzecz, że Pipidów wiele, a Warszawa jedna( no dobra jest Kraków, Wrocław itp., ale i tak Pipidów więcej). Tu się zgodzę, że jest ciężko, a zmian nie będzie, bo żadna partia ich nie chce (z 4 do wyboru). No chyba, że Unia nakaże, w niej nadzieja. 2. Strach przed tym, że jak dziecko pamięta mamę i tatę to nie zaakceptuje dwóch wujków lub dwóch cioć. Zaakceptuje bez problemu. Problemem będzie, gdy ktoś zacznie wmawiać, że on mieszkając u nich robi coś złego, grzech śmiertelny albo jest przez to gorszy. Jak mu się hormony obudzą, to sam się przekona jakiej jest orientacji. Nie powinien mieć z homo rodziną gorzej niż z hetero. To jest moje zdanie. Chyba, że będą go na siłę leczyć z bycia "hetero"- w końcu KK "leczy" na siłę z bycia "homo". Ale wątpię by taka sytuacja mogła nastąpić.
Dodatkowo, co do sytuacji, którą nazywasz "naturalną"- że samo dziecko jest biologicznym dzieckiem homoseksualisty- to prócz przypadków, że dziecko jest adoptowane przez kogoś z rodziny adopcja jest z definicji "nienaturalna".
Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| | | | | | | |  | | garmen (952 punktów) | >Dodatkowo, co do sytuacji, którą nazywasz "naturalną"- że samo dziecko jest biologicznym dzieckiem homoseksualisty- to prócz przypadków, że dziecko jest adoptowane przez kogoś z rodziny adopcja jest z definicji "nienaturalna".
A nie słyszałeś np. o przypadkach, gdzie homoseksualista zakłada heteroseksualny związek, ze strachu, co inni powiedzą?
>Pozdrawiam
Pozdrawiam również.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > A nie słyszałeś np. o przypadkach, gdzie homoseksualista zakłada heteroseksualny związek, ze strachu, co inni powiedzą? Często jest to białe małżeństwo.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | garmen (952 punktów) | > >A nie słyszałeś np. o przypadkach, gdzie homoseksualista zakłada heteroseksualny związek, ze strachu, co inni powiedzą?> Często jest to białe małżeństwo.Z białego małżeństwa nie rodzą się dzieci. Nie o taki przypadek tu chodzi.
|
|
| | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>A nie słyszałeś np. o przypadkach, gdzie homoseksualista zakłada heteroseksualny związek, ze strachu, co inni powiedzą? Chodziło mi o to, że ogólnie adopcja nie jest "naturalna". Choć może się zdarzyć, że adoptuje się krewnego- wtedy jest "bardziej naturalna". Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Teoretyczną kwestię, czy należy zezwolić na adopcję dzieci przez pary homo, należy oddzielić od praktyki życia codziennego. Teoretycznie wiadomo, że nic się złego takiemu dziecku ze strony "rodziców" nie stanie. Ale pozostaje sprawa naszego kochanego ciemnogrodu. No ale cóż robić. Ktoś musi być tym pierwszym. Dawno temu w Ameryce była sobie mała murzyńska dziewczynka , która nie chciała jeździć autobusem, w którym obowiązywała segregacja rasowa. Więc pewnego dnia zajęła miejsce przeznaczone dla jej białych koleżanek i kolegów. No i oczywiście dziewczynka ta miała przechlapane.A przypominam, że była to mała niewinna dziewczynka, tyle tylko, że czarna. ALE gdyby ta dzielna dziewczynka nie przyjęła na siebie tych wszystkich ataków, które ją spotkały, to dzieci w Ameryce do dzisiaj jeździłyby rasowo podzielone. Biali z przodu. Czarnuchy z tyłu. Tak też i dzieci z rodzin homo. Z początku będą miały przechlapane (jak ta dziewczynka). Ale one przetrą drogę innym. Będą niestety musiały wziąć na siebie odium babć w charakterystycznych beretach, ale niestety per aspera ad astra.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >Ale one przetrą drogę innym. Będą niestety musiały wziąć na siebie odium babć w charakterystycznych beretach, ale niestety per aspera ad astra.
Będą musiały wziąć na siebie oznacza, że zostaną tym przytłoczone czy im się to podoba czy nie.
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | a la guerre comme a la guerre
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | >a la guerre comme a la guerre
A na ołtarzu ofiarnym lepiej kłaść innych niż samemu się położyć.
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | No dobrze, tylko kto ofiarami je czyni? JA, która nie obśmiewam i nie wyszydzam i nie potępiam odmienności, inności, różnorodności? Czy taka pełna miłości chrześcijańskiej babcia w moherowym berecie, która w imię tejże miłości zaszczuje takie dziecko i jego homorodzinę na śmierć?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >No dobrze, tylko kto ofiarami je czyni? JA, która nie obśmiewam i nie wyszydzam i nie potępiam odmienności, inności, różnorodności? Czy taka pełna miłości chrześcijańskiej babcia w moherowym berecie, która w imię tejże miłości zaszczuje takie dziecko i jego homorodzinę na śmierć?
Przecież to oczywiste, że jeśli włożysz dziecko do klatki lwa a ten je zeżre, to winny jest lew a nie Ty, prawda? Przecież pani profesor dziecka zeżreć wcale nie chciała a zachowanie lwa całym sercem potępia.
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Przecież pani profesor dziecka zeżreć wcale nie chciała a zachowanie lwa całym sercem potępia. No i tak do skutku, aż się lwy z dziećmi polubią ku rosnącemu zadowoleniu pani profesor.  Później przyjdzie czas wyboru następnych "dzieci" do uszczęśliwiania, bo "państwo profesorstwo" są nienasyceni w uszczęśliwianiu innych cudzym kosztem, byle tylko mieć zadowolenie z wykonania "dobrej roboty" dla "przyszłych pokoleń", oraz równie wymiernego dobra samego w sobie, czyli "postępu". Hłehłehłe. <
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Nie nie nie! No już nie przesadzajcie z tymi lwami! Pan Adamiak jest groźny jak tak się czasem sroży, ale chyba by mnie nie pożarł, a tem bardziej małej murzyńskiej dziewczynki. Chodziło mi tylko o prosty fakt nie mieszania skutku z przyczyną, lub na odwrót, vice versa. Nie obwiniajmy termometru, że pokazuje gorączkę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Nie nie nie! No już nie przesadzajcie z tymi lwami! Pan Adamiak jest groźny jak tak się czasem sroży, ale chyba by mnie nie pożarł, a tem bardziej małej murzyńskiej dziewczynki.Wspominałem o lwie, który w tym porównaniu odgrywał rolę moherów. O Adamiaku nie było ani słowa, bo i żadnej przewidzianej dlań roli. Nie wiem skąd go wytrzasnęłaś i co ma piernik do wiatraka. Gdybyś nie miała prof. przed nazwiskiem, pomyślałbym, że nie zrozumiałaś, co do Ciebie mówię ale jako że masz, podejrzewam, że próbujesz zbić mnie z pantałyku uderzając niby pojednawczo w humorystyczny ton. No cóż. Warto było spróbować  > Chodziło mi tylko o prosty fakt nie mieszania skutku z przyczyną, lub na odwrót, vice versa.> Nie obwiniajmy termometru, że pokazuje gorączkę.Jesteś gotowa położyć dzieci na ołtarzu ofiarnym (rzucić na pastwę moherów) w imię czego? Korzyści dla przyszłych pokoleń, dzisiejszej satysfakcji par homoseksualnych czy dla własnego poczucia, że zmieniasz świat na lepsze?
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Jesteś gotowa położyć dzieci na ołtarzu ofiarnym (rzucić na pastwę moherów) w imię czego? Korzyści dla przyszłych pokoleń, dzisiejszej satysfakcji par homoseksualnych czy dla własnego poczucia, że zmieniasz świat na lepsze?Nie przesadzaj. Skoro Adamiaka i MAM'a homofobia nie jest na tyle poważna by gotowi byli mordować dzieci dla ich dobra, to inni homofobowie zawsze i wszędzie będą tak straszni, że absolutnie żadna para homo nie mogłaby już teraz w Polsce z powodzeniem wychować dzieci? Chyba jest w procesie adopcyjnym coś takiego jak wywiad środowiskowy pozwalający ocenić czy dana konkretna para zapewni właściwe warunki? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >>Jesteś gotowa położyć dzieci na ołtarzu ofiarnym (rzucić na pastwę moherów) w imię czego? Korzyści dla przyszłych pokoleń, dzisiejszej satysfakcji par homoseksualnych czy dla własnego poczucia, że zmieniasz świat na lepsze? >Nie przesadzaj.
W czym przesadzam? W zadawaniu pytań? Nie czepiam się poglądów prof. Grabowskiej w ogólności, tylko tego fragmentu:
Tak też i dzieci z rodzin homo. Z początku będą miały przechlapane (jak ta dziewczynka). Ale one przetrą drogę innym. Będą niestety musiały wziąć na siebie odium babć w charakterystycznych beretach, ale niestety per aspera ad astra.
Nim to przeczytałem, dałem jej kilka plusów. Teraz pytam, żeby wiedzieć czy dawać dalej.
>Skoro Adamiaka i MAM'a homofobia nie jest na tyle poważna by gotowi byli mordować dzieci dla ich dobra, to inni homofobowie zawsze i wszędzie będą tak straszni, że absolutnie żadna para homo nie mogłaby już teraz w Polsce z powodzeniem wychować dzieci?
Nie twierdzę, że dzieci adoptowane przez homoseksualistów będą zabijane, tego nie powiedziałem. Porównanie z lwem było tylko porównaniem właśnie. Celowo wyrazistym.
>Chyba jest w procesie adopcyjnym coś takiego jak wywiad środowiskowy pozwalający ocenić czy dana konkretna para zapewni właściwe warunki?
Jest. I znów nie twierdzę, że pary homoseksualne nie są w stanie temu sprostać.
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Pana Adamiaka włączyłam, bo też tam coś o lwach wspominał. Więc nie był takim Filipem z Konopi. Co stoi na przeszkodzie temu, aby pary homo adoptowały dzieci? Dlaczego im tego nie umożliwić? Przecież to też są ludzie, którzy czują, kochają, chcą dobra. Chyba, że odmawiasz homoseksualistom ludzkich uczuć. Czy myślisz, że oni to skrajni egoiści, którzy chcą dziecka na przekór społeczeństwu, aby coś udowodnić, czymś się wykazać. Że dziecko ma im do czegoś posłużyć. Że traktują je jak zabawkę. Wątpię. Chyba mało wiesz o homoseksualistach i posługujesz się wyświechtanymi stereotypami. Wyobraź sobie czy gdyby naprawdę nie zależało im na daniu szczęścia małej istotce, to by podejmowali taki wysiłek? Przecież pary hetero, zanim dostaną dziecko, są prześwietlane i testowane i trwa taka procedura miesiące, jeśli nie lata. Więc po kiego licha homo mieliby się narażać na po dwakroć pewnie surowsze w ich wypadku obostrzenia i formalności gdyby nie kierowała nimi autentyczna potrzeba dania dziecku i sobie zarazem szczęścia. I jak mają postąpić? Ponieważ żyją w kretyńskim społeczeństwie to co, mają się wyrzec swego (i dziecka) szczęścia, bo po sąsiedzku mieszka jakaś idiotka, która ich wyzywa od pedałów? Mają się ukrywać i udawać, że to nie ich dziecko, tylko kuzyna? Zastanów się co Ty mówisz. I kto tu jest egoistą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Wyobraź sobie czy gdyby naprawdę nie zależało im na daniu szczęścia małej istotce, to by podejmowali taki wysiłek? Gdyby tak bardzo im chciało się zapewnić szczęście małej istotce, to zrobiliby sobie swoją. A mogą, gej nie jest synonimem niepłodności.
Przecież własne dziecko dałoby o wiele więcej radości niż cudze, nie uważasz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Gdyby tak bardzo im chciało się zapewnić szczęście małej istotce, to zrobiliby sobie swoją.> A mogą, gej nie jest synonimem niepłodności.No przecież wielu sobie robi. Nie mieści ci się w głowie, ze niektórzy chcą adoptować dzieci, tak jak są pary heteroseksualne, też płodne, adoptujące dzieci? No i "se zrobić" w tak prosty sposób nie mogą - jednak muszą wynająć matkę zastępczą lub donora spermy (jeśli to lesbijki). No przyznaj się wreszcie. Po prostu nie lubisz pedałków. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > No przecież wielu sobie robi. To po jaką chorrrobę (przepraszam za przekleństwo) im jeszcze adopcja?  > Nie mieści ci się w głowie, ze niektórzy chcą adoptować dzieci, tak jak są pary heteroseksualne, też płodne, adoptujące dzieci? To znaczy geje już mają dzieci i chcą więcej? > No i "se zrobić" w tak prosty sposób nie mogą... To nie jest trudne, "Sylwek", naprawdę.  > ... jednak muszą wynająć matkę zastępczą lub donora spermy (jeśli to lesbijki). No, to nie łatwiej im, niż po cudze się użerać?  Więc jednak nie o bejbi im chodzi, tylko o to, żeby coś udowodnić. > No przyznaj się wreszcie. Po prostu nie lubisz pedałków. Nie wiem, nie próbowałem żadnego.  Ale znam kilku w tym jeden mówi, że jest bi, zwyczajni kumple. PS Temu bi, to trochę kiedyś zazdrościłem - miał 2 x większe szanse na bzykanie po dyskotece.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | nie nie nie bla bla bla długo tak możesz pieprzyć od rzeczy. Mówisz że mogą płodzić. I co z tego? Płodnym parom hetero też zabraniasz adopcji? Ale po co się pytam? Od odpowiedzi znowu wywiniesz się jak tak żmija. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > długo tak możesz pieprzyć od rzeczy. Nie wyrażaj się, a fe. > Mówisz że mogą płodzić. I co z tego? Niech se spłodzą zamiast marudzić. > Płodnym parom hetero też zabraniasz adopcji? Nie, bo widocznie kochają dzieci i chcą mieć ich więcej. > Ale poco się pytam? A tego nie wiem. Wiem, że "po co" można zapisać oddzielnie, ale to nie jest przymusowe.  > Od odpowiedzi znowu wywiniesz się jak tak żmija. Która? Bądźże choć raz konkretny, "Sylwek".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> >Płodnym parom hetero też zabraniasz adopcji?> Nie, bo widocznie kochają dzieci i chcą mieć ich więcej. Na cholerę dałeś mi plusa za tę wypowiedź? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Nie, bo widocznie kochają dzieci i chcą mieć ich więcej.> Na cholerę dałeś mi plusa za tę wypowiedź? Co najmniej z dwóch powodów, z których pierwszy był taki, że się zgadzam z tym co napisałeś, bo sam tak od dawna twierdzę. A dlaczego pytasz? Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) | > >> Nie, bo widocznie kochają dzieci i chcą mieć ich więcej.> > Na cholerę dałeś mi plusa za tę wypowiedź?> Co najmniej z dwóch powodów, z których pierwszy był taki, że się zgadzam z tym co napisałeś, bo sam tak od dawna twierdzę.> A dlaczego pytasz? Bo nie napisałeś: "Kochają mieć dzieci", choć różnica pomiędzy kochaniem dzieci, a kochaniem ich posiadania, powinna być dla Ciebie widoczna, o czym świadczyłby plus jaki mi dałeś. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >>>> Nie, bo widocznie kochają dzieci i chcą mieć ich więcej.
> Bo nie napisałeś: "Kochają mieć dzieci", choć różnica pomiędzy kochaniem dzieci, a kochaniem ich posiadania, powinna być dla Ciebie widoczna, o czym świadczyłby plus jaki mi dałeś.
I w czym widzisz mój błąd? Że nie dopisałem do zdania powyżej: bo widocznie kochają dzieci i chcą mieć ich więcej / do kochania?
Czy może widzisz błąd w tym drugim, niewymienionym powodzie?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> >Mówisz że mogą płodzić. I co z tego?> Niech se spłodzą zamiast marudzić.> >Płodnym parom hetero też zabraniasz adopcji?> Nie, bo widocznie kochają dzieci i chcą mieć ich więcej.Płodne pary hetero też sobie mogą spłodzić własne, zamiast marudzić. A jednak im prawa do adopcji nie odmawiasz. www.racjonalista.pl/forum.php/s,315993#w316596 Cytat:Jeśli chcą, niech sobie zrobią. Coś mi się widzi, że nie w płodności rzecz... Bo czemuż to o płodnych parach hetero nie napiszesz "jeśli chcą, niech sobie zrobią"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Płodne pary hetero też sobie mogą spłodzić własne, zamiast marudzić. A jednak im prawa do adopcji nie odmawiasz. Nie, bo na ogół dzieci z domów opieki adoptują małżeństwa, które już swoje dzieci posiadają, więc trudno im odmówić kompetencji. > www.racjonalista.pl/forum.php/s,315993#w316596> Cytat:Jeśli chcą, niech sobie zrobią. > Coś mi się widzi, że nie w płodności rzecz... A w czym? > Bo czemuż to o płodnych parach hetero nie napiszesz "jeśli chcą, niech sobie zrobią"? Najczęściej o adopcję "dodatkowych" dzieci występują pary jw., które chcą mieć więcej dzieci, ale nie mogą ze względów zdrowotnych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> Najczęściej o adopcję "dodatkowych" dzieci występują pary jw., które chcą mieć więcej dzieci, ale nie mogą ze względów zdrowotnych. > Najczęściej o adopcję występują pary całkowicie bezpłodne którym nawet in vitro nie daje szans.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Najczęściej o adopcję występują pary całkowicie bezpłodne którym nawet in vitro nie daje szans. Nie kompromituj się, "Alicja)Duda (moderator)", mogłabyś choć czytać uważniej - Meretseger podnosi kwestię par płodnych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
> Nie kompromituj się, "Alicja)Duda (moderator)", mogłabyś choć czytać uważniej - Meretseger podnosi kwestię par płodnych. > W takim sensie też nie masz racji bo o adopcję występują płodne pary , które mieć dzieci nie powinny(choroby dziedziczne). Każesz im spłodzić swoje?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >W takim sensie też nie masz racji bo o adopcję występują płodne pary , które mieć dzieci nie powinny(choroby dziedziczne). Każesz im spłodzić swoje? Ty jednak nie umiesz czytać - gdzie ja komuś coś każę? Płodnemu gejowi z chorobą dziedziczną też poradzę, by nie robił dzieci. PS Kompromitacji "(Alicji)Dudy (moderator)" ciąg dalszy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Pewnie tak. Na przykład Jarosław Iwaszkiewicz. Był strasznym gejem, a jednak miał żonę i dwie bodajże córki. To,że jego żona zwariowała przez te jego gejostwo, to szczegół. Ale nie wszyscy geje czy lesbijki chcą czy mogą mieć własne dzieci. Tak jak i pary hetero. Więc dlaczego, u diabła, nie mieliby móc zaadoptować jakiegoś biedactwa z ochronki?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Ale nie wszyscy geje czy lesbijki chcą czy mogą mieć własne dzieci. Jeśli chcą, niech sobie zrobią.
Jeśli nie mogą - załóż wątek o niepłodnych gejach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | O Matko Boska! Przed chwilą pisałam o domach dziecka. Ja już nie mogę! Pan nie pracował, z tego co się orientuję, w domu dziecka. Chę? Więc to jest takie teoretyczne gdybanie. Chę? Niech sobie zrobią, a jak nie mogą to lewą nogą i ble ble ble.A tu idzie o życie człowieka!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Pan nie pracował, z tego co się orientuję, w domu dziecka. Słabo się orientujesz - pracowałem.
>A tu idzie o życie człowieka! Którego dziecka?- bo już się gubię w meandrach twoich łkań.
PS Ten plus przez pomyłkę. Zdecydowanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Felix culpa tak zwana. A ja o mało zawału nie dostałam jak zobaczyłam plusa od Pana Adamiaka. A może to taki wałęsowski plus ujemny?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Pana Adamiaka włączyłam, bo też tam coś o lwach wspominał. Więc nie był takim Filipem z Konopi.  Udało Ci się przekonać mnie, że naprawdę nie rozumiesz  > Co stoi na przeszkodzie temu, aby pary homo adoptowały dzieci? Dlaczego im tego nie umożliwić? Przecież to też są ludzie, którzy czują, kochają, chcą dobra.Właśnie to nie podoba mi się w Twoim rozumowaniu. Że można dać komuś dziecko jeśli na nie zasłuży. Nie, nie można i nie rozgraniczam tu ze względu na preferencje seksualne czy jakiekolwiek inne. > Chyba, że odmawiasz homoseksualistom ludzkich uczuć. Czy myślisz, że oni to skrajni egoiści, którzy chcą dziecka na przekór społeczeństwu, aby coś udowodnić, czymś się wykazać.Nie odmawiam im ludzkich uczuć. Skąd takie przypuszczenie? > Że dziecko ma im do czegoś posłużyć.Oczywiście, że tak, podobnie jak parom heteroseksualnym. > Że traktują je jak zabawkę. Wątpię. Chyba mało wiesz o homoseksualistach i posługujesz się wyświechtanymi stereotypami.Nie zarzucaj mi posługiwania się stereotypami, bo sama im ulegasz. Zadałem Ci proste pytanie, na które nie chcesz lub nie potrafisz odpowiedzieć. Zamiast tego imputujesz mi jakieś umysłowe ułomności i to z nimi a nie ze mną dyskutujesz. Po prostu założyłaś, że jeśli nie zgadzam się z Tobą w jednej kwestii, to nie zgadzam się w niczym. Często spotykam się z podobnymi sytuacjami na forum. Twoja reakcja jest stereotypowa. > Zastanów się co Ty mówisz. I kto tu jest egoistą.Zastanawiam się; niech Cię o to głowa nie boli. Abstrahując od tego, że w pewnym sensie każdy jest egoistą, to Ty 
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Nic nie rozumiem. Nic nie mówiłam o jakimkolwiek dawaniu. Nikt nikomu dziecka nie daje. Jeśli para spełnia określone warunki to po jakimś okresie otrzymuje dziecko na wychowanie. Ośrodek oddający tę sierotkę owej parze, robi to w dobrej wierze i ma duże przekonanie, że postępuje właściwie, na podstawie okresu próbnego, rozmów, badań itp. itd. Nie wiem, nie jestem specjalistką w dziedzinie adopcji dzieci. Nawet jeśli odda takie dziecko parze hetero, to też się znajdą "życzliwi", którzy uświadomią mu prędko, że jest znajdą czy innym podrzutkiem. Więc może w ogóle nie adoptować dzieci? Niech gniją w bidulach gwałcone przez starszych kolegów, albo księży katechetów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Nic nie rozumiem. Nic nie mówiłam o jakimkolwiek dawaniu. Nikt nikomu dziecka nie daje. Jeśli para spełnia określone warunki to po jakimś okresie otrzymuje dziecko na wychowanie. Ośrodek oddający tę sierotkę owej parze, robi to w dobrej wierze i ma duże przekonanie, że postępuje właściwie, na podstawie okresu próbnego, rozmów, badań itp. itd. Nie wiem, nie jestem specjalistką w dziedzinie adopcji dzieci. Nawet jeśli odda takie dziecko parze hetero, to też się znajdą "życzliwi", którzy uświadomią mu prędko, że jest znajdą czy innym podrzutkiem. Więc może w ogóle nie adoptować dzieci? Niech gniją w bidulach gwałcone przez starszych kolegów, albo księży katechetów.
Właśnie. Trudno się zdecydować, prawda? Może spytać samo dziecko? Od tego, według mnie, powinna się zaczynać i od razu na tym kończyć cała ta rozwlekła dyskusja. Wątpię czy biorą w niej udział jakieś dzieci przeznaczone do adopcji.
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
Edycja:
Chyba każdy wypowiadający się w tym wątku ma duże przekonanie, że radzi właściwie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Jak to spytać dziecko? Jak spytać niemowlę. Nie - mowlę czyli nie-mówi. To raz. Tyś jest okropny teoretyk. Byłeś kiedyś w domu dziecka? Może tak. Nie wiem. Ale ja jako studentka pracowałam w domu dziecka. Tam się nie trzeba o nic pytać. Jak wchodzisz to cię dzieci oblepiają i każde domaga się uwagi i miłości. I zapewniam cię, że nawet gdybyś był przegiętą ciotą z kolczykiem w nosie i torebką Teletubisia na ramieniu, to i tak tuliłyby się do ciebie i łasiły i byłyby szczęśliwe gdybyś je zabrał ze sobą z tego cholernego bidula do swojego domu, który mógłby być obiektywnie obskurną norą, ale byłby ICH domem, a ty byłbyś ICH tatusiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Jak to spytać dziecko?
Zwyczajnie. Chodzi przecież o to, by dziecku było lepiej niż dotychczas. Niemowlęta i bardzo małe dzieci na razie zostawmy.
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | A jakie dzieci się adoptuje? 15 letnie? Czy też małe dzieci? 2,3 ,4 letnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >A jakie dzieci się adoptuje? 15 letnie? Czy też małe dzieci? 2,3 ,4 letnie?
I kto jest okropny teoretyk?
Alicja:
Selekcja rodziców jest bardzo dokładna. Kolejka rodziców jest większa niż ilość dzieci których chcą adoptować. Ale są dzieci , których nikt nie chce.
Tak jest prawda. Chętnych do adopcji jest więcej niż dzieci. Bo heteroseksualni rodzice mają swoje wymagania. Dziecko musi być zdrowe, małe , dobrze umysłowo rozwinięte..... Dzieci starsze chore nie mają szans na adopcję.
Homoseksualne pary będą na pewno na ostatnim miejscu w rozpatrywaniu prawa do adopcji. Więc czy mamy prawo w imię jakiś durnych uprzedzeń pozbawiać dziecko prawa do jakiejkolwiek rodziny?
Dlatego mówię, zostawmy na razie niemowlęta i bardzo małe dzieci.
Edycja:
Ups- końcowy fragment wyciąłem, by czym prędzej ukryć własną ignorancję.
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Powtarzam, nie jestem specjalistką od adopcji dzieci. Ale z tego co wiem, adoptuje się małe dzieci. To tylko w starożytnym Rzymie można było adoptować 30 latka, o czym w swoich książkach pisał prof. Krawczuk. Więc nie wygłupiajmy się z tym pytaniem dzieci. One chcą mieć kogoś kto je kocha i wcale im nie zależy, kto to jest, tak jak psu nie zależy, czy jego pan jest pijakiem i łajdakiem, byleby KOCHAŁ Czy to tak trudno pojąć? Miłość jest tu najważniejsza! Pewnie są ludzie którzy z innych powodów niż miłość adoptują dzieci, ale powinni być oni odsiewani we wstępnych badaniach. Czy tak się dzieje, nie wiem. Nic nie jest doskonałe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Powtarzam, nie jestem specjalistką od adopcji dzieci. I potrzebowałaś 80 postów, by to napisać?
>Nic nie jest doskonałe. Fakt.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Moje posty dotyczyły różnych rzeczy. Teraz piszę o zmartwychwstaniu Chrystusa np. A skoro pracował Pan w DD to powinien Pan wiedzieć w czom dzieło!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Teraz piszę o zmartwychwstaniu Chrystusa np. Dobrze ci tak. > A skoro pracował Pan w DD to powinien Pan wiedzieć w czom dzieło! Nie widzę związku - pracowałem na dachu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | A ja w środku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >Powtarzam, nie jestem specjalistką od adopcji dzieci. Ale z tego co wiem, adoptuje się małe dzieci.
Ja również nie jestem i owszem, adoptuje się.
>Więc nie wygłupiajmy się z tym pytaniem dzieci.
To nie są żadne wygłupy. Skoro dzieciom jest tak źle, to większość z nich chętnie się zgodzi. Może łatwiej będzie im znosić docinki czy złe spojrzenia niż żyć w nędzy i bez miłości. Nie wiem, sądzę, że tak. Ale dlaczego chcesz decydować o cudzym losie bez pytania tego kogoś o zdanie? Dlaczego uważasz, że dzieci "będą musiały wziąć to na siebie"? Tego chcę się od kilku postów dowiedzieć.
>One chcą mieć kogoś kto je kocha i wcale im nie zależy, kto to jest, tak jak psu nie zależy, czy jego pan jest pijakiem i łajdakiem, byleby KOCHAŁ Czy to tak trudno pojąć?
Nie trudno. Czy tak trudno ich spytać (każdego z osobna!) aby mieć absolutną pewność?
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Proponuję inne rozwiązanie, zamiast teoretycznych dywagacji. Idź jutro do najbliższego domu dziecka. Wejdź do środka, a nie na dach, jak Pan Adamiak, usiądź sobie na krzesełku lub na ławeczce, uśmiechnięty, wyluzowany. Prawdopodobnie po jakimś czasie otoczą cię dzieciaki, zaciekawione, a kto to taki przyszedł. Zacznij z nimi rozmawiać nie z pozycji dorosłego co to wszystko wie, tylko tak normalnie o wszystkim i o niczym. I pamiętaj, dzieciaki nie lubią ponuraków i ważniaków. Cenią poczucie humoru. Jak je czymś rozśmieszysz lub zabawisz to już jesteś ich. Rób rzeczy niekonwencjonalne. Połóż się na podłodze lub pobaw się misiem. Sztywniaki odpadają. Jak się zaprzyjaźnisz z jakimś dzieciakiem, poczujesz takie ukłucie w sercu, a ten dzieciak będzie codziennie wyglądał, kiedy przyjdziesz to to jest to. A Ty byś może chciał oficjalnie pytać: "Szanowny Jasiu Kowalski, albo Marysiu Wiśniewska, czy wyrażasz świadomą i dobrowolną zgodę iże chcesz zostać córką moją adoptowaną w świetle przepisów prawa Rzeczypospolitej Polskiej, tak mi dopomóż Bóg"! ???
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | kapitan AS (298 punktów) | Ale dzieci są pytane o zdanie( przynajmniej wysłuchuje się opinie dziecka). Gdy dziecko ukończy trzynaście lat to potrzebna jest zgoda dziecka na adopcję. Jeśli nie ma trzynastu lat to można wysłuchać jego zdania i wziąć je pod uwagę, jeśli dziecko wie, na co się zgadza. A że dzieci czasami się naiwne to wystarczą takie proste zabiegi jak uśmiech, chwila zabawy z dzieckiem i jak to prof. Grabowsta napisała dziecko jest już ich. A to bardzo niedobrze i tej naiwności dzieci nie można w taki sposób wykorzystywać, bo największa szuja jest w stanie dziecku dać ten uśmiech i chwilę zabawy. Dlatego są ludzie, którzy nie pozwalają na wykorzystywanie tej naiwności dzieci i określili warunki, jakie musi spełnić osoba, która chce podjąć się opieki nad dzieckiem. Gdy osoby chętne na adopcje spełnią warunki ustalone przez ludzi, którzy nie pozwolą złym ludziom wykorzystywać naiwności dzieci, mają drogę do adopcji otwartą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Proszę się zapoznać z moimi postami dot. adopcji i nie "amputować" mi tutaj,że chcę wykorzystywać naiwność dzieci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | kapitan AS (298 punktów) | Prof. Grafowska ja Pani nic nie chcę amputować.
Z propozycji zapoznania się z postami dotyczącymi adopcji prof. Grabowskiej nie skorzystam, ponieważ niektóre z tych, które już przeczytałem mogą wzruszyć człowieka(przynajmniej mnie jednego) a co by było gdybym wszystkie przeczytał. A jeśli chodzi o adopcję to nie można emocjonalnie do niej podchodzić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | "nie można emocjonalnie do niej podchodzić" - A jak? Na zimno, na chłodno? Z kalkulatorem w ręku (dłoni). Są tacy co to obliczają ile da się na tym zarobić. Judasze przeliczający wszystko na srebrniki! No wiadomo, że adopcję pojmowaną jako załatwianie formalności prawnych, należy przeprowadzić bez ataków histerii, omdleń i palpitacji serca, ale adopcja rozumiana jako nawiązanie kontaktu z dzieckiem bez emocyj odbyć się chyba raczej nie może.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | kapitan AS (298 punktów) | >A jak? Na zimno, na chłodno?
Tak
>Z kalkulatorem w ręku (dłoni).
Niestety wszystkiego nie da się przewidzieć ani obliczyć, więc obliczenia były by niedokładne.
>No wiadomo, że adopcję pojmowaną jako załatwianie formalności prawnych, należy przeprowadzić bez ataków histerii, omdleń i palpitacji serca
O formalności prawne zadbają ci, którzy są za to odpowiedzialni, bo dziecko nie może trafić w nieodpowiednie ręce. I ci, którzy dbają o to jakie mają być formalności prawne nie mogą kierować się emocyjami( o ich mi chodziło nie o rodziców). Rodzice również powinni wszystko chłodno przemyśleć, ale to tylko moje zdanie.
>ale adopcja rozumiana jako nawiązanie kontaktu z dzieckiem bez emocyj odbyć się chyba raczej nie może.
Nawiązać kontakt emocjonalny z dzieckiem a później się wycofać i pozostawić dziecko, bo jednak coś się nie spodoba chętnym. Oczywiście nie wiem czy takie coś jest możliwe i kiedy można się zobaczyć z dzieckiem które chce się adoptować ale jednak z nawiązywaniem kontaktu bym uważam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | "Oczywiście nie wiem czy takie coś jest możliwe" Jest możliwe. Ludzie adoptują psy, a potem je wyrzucają w lesie. Tak samo i dziecko mogą zaadoptować ludzie nieodpowiedzialni. Ale przecież i tzw. "biologiczni" rodzice mogą się trafić fatalni. Nie słyszał Pan kapitan, o przypadkach bicia, molestowania czy innego znęcania się nad własnym dzieckiem z zabójstwem włącznie? Ale to są przypadki właśnie. Wypadki przy pracy. A trzeba pamiętać, że chętni do adopcji nie dostają dziecka od tak od ręki jak pieska. Są badani, prześwietlani, psychologowie z nimi rozmawiają. Zawsze istnieje ryzyko pomyłki. Ale biologicznych rodziców nikt nie bada. Jeno ksiądz dobrodziej udziela im nauk przedślubnych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Proponuję inne rozwiązanie, zamiast teoretycznych dywagacji. Idź jutro do najbliższego domu dziecka. Wejdź do środka, a nie na dach, jak Pan Adamiak, usiądź sobie na krzesełku lub na ławeczce, uśmiechnięty, wyluzowany. Prawdopodobnie po jakimś czasie otoczą cię dzieciaki, zaciekawione, a kto to taki przyszedł. Zacznij z nimi rozmawiać nie z pozycji dorosłego co to wszystko wie, tylko tak normalnie o wszystkim i o niczym. I pamiętaj, dzieciaki nie lubią ponuraków i ważniaków. Cenią poczucie humoru. Jak je czymś rozśmieszysz lub zabawisz to już jesteś ich. Rób rzeczy niekonwencjonalne. Połóż się na podłodze lub pobaw się misiem. Sztywniaki odpadają. Jak się zaprzyjaźnisz z jakimś dzieciakiem, poczujesz takie ukłucie w sercu, a ten dzieciak będzie codziennie wyglądał, kiedy przyjdziesz to to jest to.
Dzięki, za rady ale nie skorzystam. Mam dwie córki. Ze starszą się świetnie dogaduję a druga ma dopiero trzy tygodnie i póki co, różnie bywa. Oprócz własnych dzieci, niemal codziennie widuję się z synkiem szwagierki i co jakiś czas z dziećmi różnych znajomych, więc, wyobraź sobie, że wiem, co to jest dziecko. Nie wmówisz mi, że ze starszym dzieckiem nie da się poważnie porozmawiać, bo mnie się to udaje od dawna, mimo że mała ma dopiero 3 lata. Oczywiście do pewnego stopnia i w odpowiedni sposób.
>A Ty byś może chciał oficjalnie pytać: "Szanowny Jasiu Kowalski, albo Marysiu Wiśniewska, czy wyrażasz świadomą i dobrowolną zgodę iże chcesz zostać córką moją adoptowaną w świetle przepisów prawa Rzeczypospolitej Polskiej, tak mi dopomóż Bóg"! ???
Tak, przecież to jedyny sposób na poważną rozmowę...
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Ależ ja nie przeczę, że z dziećmi należy, można i trzeba rozmawiać, co napisałam w swoim poście. I pytać je o różne rzeczy i nie narzucać im nachalnie swojego zdania. Chodziło mi o rzecz subtelniejszą. To tak jak z narzeczonym czy narzeczoną. Ślub i przysięga małżeńska są tylko formalnością. Bo oni od dawna już chcą być ze sobą. I tak też jest z adopcją. Formalne przekazanie dziecka jest tylko czynnością prawną, która następuje po dłuższej znajomości dziecka z "przyszłymi" rodzicami. To tak jak chłopak pyta dziewczynę po pięciu latach znajomości i prawie małżeńskim pożyciu: "Wyjdziesz za mnie?" Mnie to osobiście zawsze śmieszy bo to takie konwencjonalne. Wiadomo,że jak kocha to "wyjdzie".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Ależ ja nie przeczę, że z dziećmi należy, można i trzeba rozmawiać, co napisałam w swoim poście. I pytać je o różne rzeczy i nie narzucać im nachalnie swojego zdania. Chodziło mi o rzecz subtelniejszą.
Kiedy Ci chodziło o rzecz subtelniejszą, bo już naprawdę nie nadążam. Kręcisz, lawirujesz, nie odpowiadasz na pytania.
>To tak jak chłopak pyta dziewczynę po pięciu latach znajomości i prawie małżeńskim pożyciu: "Wyjdziesz za mnie?" Mnie to osobiście zawsze śmieszy bo to takie konwencjonalne. Wiadomo,że jak kocha to "wyjdzie".
Ale nie wiadomo czy kocha czy tylko lubi turlać się z nim po podłodze. Nie może chłopak iść do urzędu i bez wiedzy i zgody dziewczyny ożenić się z nią. Nie jest to wcale takie głupie. Czy jest?
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Już nie umiem tego jaśniej wytłumaczyć. Są ludzie - nie mówię tu akurat o Tobie, tylko jako przykład - których nie śmieszy do łez film "Rejs" Piwowskiego. Nie jest on dla nich śmieszny, bo nie łapią tego typu dowcipu. Może są zbyt młodzi i nie żyli w PRL-u, albo mają inny rodzaj poczucia humoru. To nie znaczy, że są głupsi, czy gorsi. Po prostu odbierają na innych falach. I może my dlatego nie możemy się porozumieć. Więc jeszcze raz. Mnie chodzi o to, że pewne rzeczy muszą się między ludźmi "wydarzyć". Jak się między nimi "wydarzy" miłość to o nic się pytać nie muszą, bo pytania to rzecz rozumu, a to jest w pewnym sensie uczucie, to się czuje, albo nie. Jak się nie czuje to nic z tego nie wyjdzie. I tak jest z adopcją. Jak dziecko cię pokocha i się do Ciebie przywiąże, a przecież jest okres próbny, w którym bywało u Ciebie, mieliście się czas poznać, a Ty też to dziecko pokochasz, to o co u Boga Ojca chcesz je jeszcze pytać, kiedy ono całym sobą codziennie Ci mówi TAK! TAK! TAK!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > kiedy ono całym sobą codziennie Ci mówi TAK! TAK! TAK!
Wystarczy mi, że powie ustami. Powiem Ci coś, może, dla Ciebie ciekawego. Już od jakiejś chwili wydaje mi się, że rozumiem, o co Ci chodzi i to, co rozumiem jawi mi się jako coś całkiem sensownego. Czego nie rozumiem, to to, czemu tak bronisz tego, żeby dziecku nie zadać jednego pytania, które niby jest tylko formalnością. Co jest tak bardzo nie tak z tym pytaniem, że nie chcesz się na nie zgodzić choćby dla świętego spokoju, żeby pohamować czepialstwo takich jak ja?
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Ależ nie to, że ja się nie chcę zgodzić. Zgadzam się!!! I to pytanie jest OK. Chodzi mi tylko o to, że mnie to pytanie nie byłoby do niczego nie potrzebne. Ale jeśli Tobie jest, czy byłoby, potrzebne, to możesz je oczywiście zadać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >Ależ nie to, że ja się nie chcę zgodzić. Zgadzam się!!! I to pytanie jest OK. Chodzi mi tylko o to, że mnie to pytanie nie byłoby do niczego nie potrzebne. Ale jeśli Tobie jest, czy byłoby, potrzebne, to możesz je oczywiście zadać.
Kończąc już, chyba, tę przedłużającą się rozmowę, jak to mnie czy Tobie potrzebne? Zamierzasz być adoptowana? Ja nie. Rodziców adopcyjnych pytamy i sto razy, jak najbardziej formalnie, to chyba jasne. Trzeba spytać dziecko i jego odpowiedź musi być tu decydująca. Jeśli powie- nie, to nie i koniec. Nie wiemy czy jemu to pytanie jest potrzebne dopóki na nie nie odpowie. Można się wiele i często słusznie domyślać po czyimś zachowaniu ale rozpoznać czyjeś pragnienia błędnie też można. Jeśli jest taka możliwość, to należy spytać.
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | I o to mi chodziło. To nie mnie mają się pytać, bo nie ja mam być adoptowana. Chodziło mi o to, że jeśli masz taką potrzebę, jako dajmy na to rodzic adopcyjny, aby zadać pytanie dziecku, mającemu być adoptowanym, czy chce być adoptowane przez Ciebie, to naturalnie możesz mu zadać takie pytanie. I jeśli to dziecko nie jest niemowlęciem, a ma parę latek i posługuje się w wystarczającym stopniu mową, oraz ma na tyle rozwinięty intelekt, aby owo pytanie zrozumieć, to być może będzie ono w stanie udzielić Ci wiążącej odpowiedzi, iż owszem, wyraża świadomą zgodę na adopcję i bardzo się z tego faktu cieszy. ale rozpoznać czyjeś pragnienia błędnie też można. Ano można. Ale jak Ci ktoś odpowie na pytanie, to też Cię może oszukać, bo skąd wiesz, że mówi prawdę? Dlatego w psychologii nie przywiązuje się takiej wagi do słów, do tego, co ktoś mówi, tylko do czynów, czyli, co ktoś robi. Po uczynkach poznacie ich. Albo - złe drzewo dobrych owoców przynosić nie może, ani dobre drzewo złych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > I o to mi chodziło. To nie mnie mają się pytać, bo nie ja mam być adoptowana. Chodziło mi o to, że jeśli masz taką potrzebę, jako dajmy na to rodzic adopcyjny, aby zadać pytanie dziecku, mającemu być adoptowanym, czy chce być adoptowane przez Ciebie, to naturalnie możesz mu zadać takie pytanie. I jeśli to dziecko nie jest niemowlęciem, a ma parę latek i posługuje się w wystarczającym stopniu mową, oraz ma na tyle rozwinięty intelekt, aby owo pytanie zrozumieć, to być może będzie ono w stanie udzielić Ci wiążącej odpowiedzi, iż owszem, wyraża świadomą zgodę na adopcję i bardzo się z tego faktu cieszy.Aha. Czyli pytam dziecko tylko jeśli mam taką potrzebę? Jeśli nie mam potrzeby to dziecka nie trzeba pytać, tak? > ale rozpoznać czyjeś pragnienia błędnie też można.Ano można. Ale jak Ci ktoś odpowie na pytanie, to też Cię może oszukać, bo skąd wiesz, że mówi prawdę? Dlatego w psychologii nie przywiązuje się takiej wagi do słów, do tego, co ktoś mówi, tylko do czynów, czyli, co ktoś robi. Po uczynkach poznacie ich. Albo - złe drzewo dobrych owoców przynosić nie może, ani dobre drzewo złych.Cokolwiek dziecko odpowie, to będzie działało w swoim interesie. Nie wydaje mi się, żeby w tym przypadku "nie" mogło znaczyć "tak". Odwrotnie chyba może się zdarzyć, jeśli dziecko będzie np. pod presją dlatego nie postuluję zlikwidowania ośrodków adopcyjnych. Ośrodek niech robi, co do niego należy ale niech nie zapomni spytać dziecko o zdanie. Tylko o to mi chodzi. Ps Ta dyskusja skłania mnie do namysłu nad własnymi zdolnościami do werbalizowania myśli. 
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Aha. Czyli pytam dziecko tylko jeśli mam taką potrzebę? Jeśli nie mam potrzeby to dziecka nie trzeba pytać, tak? Ja nie napisałam nigdzie, że nie trzeba. Ja np. bym nie pytała, gdybym dziecko adoptowała. A dlatego bym nie pytała, bo po próbnym okresie znajomości z dzieckiem wyczuwałabym, czy mnie lubi, czy akceptuje. Może ono samo by mi powiedziało - "Ciociu weż mnie". Ale kto inny mógłby np. podczas wielu rozmów z dzieckiem, zapytać w trakcie jednej z nich:"Jasiu czy Marysiu, czy chciałabyś/chciałbyś zostać moim synkiem/córeczką".Tu nie można, wydaje mi się dać jednoznacznej recepty. Wszystko zależy od sytuacji, od charakteru, wieku, poziomu umysłowego dziecka, od osobowości dorosłego itp. A jeśli chodzi o drugą sprawę to wątpię aby ktoś normalny na siłę chciał adoptować dziecko, wbrew jego woli. A zadaniem ośrodka adopcyjnego jest ustalenie czy rodzic/rodzice są, że tak powiem godni, aby adoptować dziecko. Tzn. czy nie są to jakieś pijaki, łajdaki, psychopaci, pedofile, czy istnieje więź emocjonalna między dzieckiem a nimi. Pewnie i pytają dziecko czasami: "Jasiu, czy chcesz zostać nowym synkiem cioci Grabowskiej?"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | apud (4399 punktów) | "Jasiu, czy chcesz zostać nowym synkiem cioci Grabowskiej?"
czy wolisz byc synkiem cioci apudzi, która obiecuje kupić tobie ipoda i BMX rowerek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Jeśli Jasio okaże się być od dziecka materialistą to wybierze ciocię apudzię z jej ipodami, bajerkami i rowerkami. A właściwie nie wybierze cioci apudzi, tylko BMX-a. A jak ciocia apudzia na chleb będzie już mówiła pep, to wyrwie jej ostatni grosz emerytury, ale wtedy już nie na BMX tylko na BMW.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | apud (4399 punktów) | >Jeśli Jasio okaże się być od dziecka materialistą to wybierze ciocię apudzię z jej ipodami, bajerkami i rowerkami. A właściwie nie wybierze cioci apudzi, tylko BMX-a. A jak ciocia apudzia na chleb będzie już mówiła pep, to wyrwie jej ostatni grosz emerytury, ale wtedy już nie na BMX tylko na BMW.
Kochana, to jest tak... po pierwsze trzeba mieć. Zeby mieć trza albo urodzić albo ... przekupić. O ile dziecko moze mieć wybór i wie co robi.
Jak sie je juz ma, to trzeba wychować.
Ja tam z doświadczenia osobistego gadam, moje sie juz po mojemu wychowały szelmy, i wiedza ze mamie nic większej przyjemności nie sprawia gdy na wyżerkę sie zwala.
I wiedza, ze trzeba pozmywać naczynia, ręcznie, jako ze obdarowały mnie kiedyś maszyna. Sarkazm wyczulam, jako ze od maleńkości musiały to robić, choć nie lubiły. Po mnie to odziedziczyły!
Maszyna stoi jak nowa, nieużywana.
Mama od nich grosza nie chce, wiec biedactwa z tubylczymi małżonkami strzyga trawę w ogrodzie, naprawiają dach co przecieka ewentualnie załatwiają rożne takie, o których wiedza, ze mamie sie nie chce.
Na przykład woza mnie na wybory, co sa tu obowiązkowe chociaż ja wolałabym stowe kary zapłacić aby krzyżyków nie stawiać. Takie sie patrioty zrobiły, pragmatyczne.
Moze od tego, ze niepedagogicznie po dupie dostawały od czasu do czasu, kiedy ja zadecydowałam, ze sie im należy?
Po polsku tez sie nauczyły, cwaniaki, aby wiedzieć o czym z byłym małżonkiem czyli ich tatusiem sie kłócimy. Zadziwiające jak szybko chwyciły. Bo sie rozwiodłam wcześnie.
Czytam sobie te gaworzenia i na jedno mnie wychodzi. Młodzież tam macie jakaś inna. Gada o czym pojęcia nie ma.
PS Wzruszylam sie kochana, kiedy opisałaś swoja wizytę w domu dziecka. Ja tez, kiedyś odwiedziłam azjatycki sierociniec. Gdybym mogla, wszystkie bym zaadaptowała. A tam handluje sie dziećmi.
W mojej byłej ojczyźnie jak widać, każdy wie lepiej jakiej rodziny dziecko potrzebuje.
A dzieciom miłości potrzeba.
Bardziej od ipoda i rodziny zastępczej. No ale w kraju homofobów, najemnych żołdaków, pokolenia JP2, expertow od wojen i noszenia wartosci racjonalistycznych tez czego innego mozna sie spodziewac.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >A dzieciom miłości potrzeba.
Kwestia jakiej. Miłość miłości nie równa...
>No ale w kraju homofobów, najemnych żołdaków, pokolenia JP2, expertow od wojen i noszenia wartosci racjonalistycznych tez czego innego mozna sie spodziewac.
Bez komentarza tych komeraży.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | apud (4399 punktów) | >>A dzieciom miłości potrzeba. > Kwestia jakiej. Miłość miłości nie równa... >>No ale w kraju homofobów, najemnych żołdaków, pokolenia JP2, expertow od wojen i noszenia wartości racjonalistycznych tez czego innego można sie spodziewać. > Bez komentarza tych komeraży. > Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
Jak by tobie mama po dupie walkiem do ciasta dala parę razy to bys zrozumiał co miłość matczyna znaczy. Miłość to miłość, do znaczków pocztowych, brydża czy mak donalda. A za takie gadanie to sie tobie należy!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Miłość to miłość, [...].
Pedofil też kocha dzieci...
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | > >Miłość to miłość, [...].> Pedofil też kocha dzieci...A co to ma wspólnego z kwestią adopcji przez pary jednopłciowe? Że miłość rodziców homoseksualnych do dzieci jest bardziej podobna do "miłości" pedofilów, niż miłości "normalnych" rodziców? Cóż. Zrobiłeś w innym wątku uwagę o niestosowności formy w jakiej prezentujesz swoje poglądy. To wielka omyłka. Forma jest zawsze drugorzędna w stosunku do treści. To treść była i jest wciąż obrzydliwa. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >A co to ma wspólnego z kwestią adopcji przez pary jednopłciowe?
Zapytaj tej, dla której jest ta odpowiedź. (Jeśli już musisz się "wcinać" w cudze rozmowy...)
>To treść była i jest wciąż obrzydliwa.
Zdejmij wreszcie te klapki z oczu, bo Twoje treści nie pozbędą się nigdy piętna tendencyjności i ciągot manipulacyjnych.
NIGDY NIGDZIE NIE ŁĄCZYŁEM W SWOICH TEKSTACH PEDOFILII Z HOMOSEKSUALIZMEM. NIGDY I NIGDZIE TEŻ NIE PISAŁEM O ZWIĄZKACH FAKTYCZNYCH CZY CHOĆBY HIPOTETYCZNYCH TYCH DWÓCH ZJAWISK. NIGDY TEŻ NIE ANALIZOWAŁEM WZAJEMNYCH ZALEŻNOŚCI POMIĘDZY NIMI.
WSZYSTKIE TE KORELACJE MNIE PRZYPISYWANE SĄ WYŁĄCZNIE PROJEKCJĄ CHOREJ WYOBRAŹNI SYLWKA!!!
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | WSZYSTKIE TE KORELACJE MNIE PRZYPISYWANE SĄ WYŁĄCZNIE PROJEKCJĄ CHOREJ WYOBRAŹNI SYLWKA!!![/color] Pozwól, że dam uzasadnienie projekcji: dyskusja jest o homoadopcji. Jakby głupie nie były argumenty jej uczestników, jest co najmniej osobliwe wyskakiwanie z "miłością pedofilów" No ale co tam, faktycznie mogę cierpieć na paranoję... dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >No ale co tam, faktycznie mogę cierpieć na paranoję...
Może jeszcze możesz, a może już nie - to powinien ocenić fachowiec (może jakiś Juliusz???).
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) | >>Miłość to miłość, [...]. > Pedofil też kocha dzieci... > Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
Ubzdurales sobie.
Cala dyskusja, to jest skutek nowomowy i braku zrozumienia podmiotu. Sexualne zachcianki pedofila, czyli kogoś z zaburzeniem psychiatrycznym do dzieci nic nie maja wspólnego z "miłością".
Poczytaj co prof. Grabowska cierpliwie usiłowała wyjaśnić, przemysl rożnicę pomiędzy miłością a sexualnoscia (a sa) i jak zrozumiesz, to idz do kata i sie wstydź. Ze głupoty wypisujesz i używasz slow ktorych znaczenia nie rozumiesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
> Pedofil też kocha dzieci... Oczywiście, że tak. Samo słowo pedo - filia, oznacza miłość do dzieci. Janusz Korczak był tak wielkim pedofilem i tak bardzo kochał dzieci, że nawet ich nie opuścił jak jechały na śmierć do Treblinki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | apud (4399 punktów) | >>A dzieciom miłości potrzeba. > Kwestia jakiej. Miłość miłości nie równa... >>No ale w kraju homofobów, najemnych żołdaków, pokolenia JP2, expertow od wojen i noszenia wartości racjonalistycznych tez czego innego można sie spodziewać. > Bez komentarza tych komeraży. > Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
a co komeraż znaczy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | A właśnie, że równa!!! Miłość to miłość. Kiedyś mówiono : demokracja socjalistyczna, że niby lepsza od burżuazyjnej. Dzisiaj się mówi : kłamstwo lustracyjne, że niby mniejsze od zwykłego kłamstwa. A demokracja jest jedna, albo nie ma jej wcale. I jest jedno tylko kłamstwo, albo prawda. Nawet powiem, że nie ma tzw. miłości homoseksualnej, i homoseksualiści wcale nie "kochają inaczej" Kochają tak samo, jak wszyscy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >A demokracja jest jedna, albo nie ma jej wcale.
Boże, jakaś Ty głupia!!!
Polecam: Marcin Król, Słownik demokracji, Kraków 1989.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Załóżmy wątek o polityce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | apud (4399 punktów) | >Załóżmy wątek o polityce. > I tak nie zadziała. Juz było. Dyskutowanie o demokracji. Bez znajomości definicji.
Podalam tam definicje obowiązująca, ale co na swiecie obowiązuje, niekoniecznie jest akceptowane w kolejce do magla.
Wiekszosc foruma jest racjonalistyczne w nazwie, ale polskie w treści.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Podalam tam definicje obowiązująca, ale co na swiecie obowiązuje, niekoniecznie jest akceptowane w kolejce do magla.
Zwłaszcza, gdy w tym maglu mają lustro, to czytając w nim i świat jakiś mały i magiel swojski, a i zapach jakby znajomy...
>Wiekszosc foruma jest racjonalistyczne w nazwie, ale polskie w treści.
I chwała mu (temu forumowi) za to! Tobie raczej ban, ale tu moderacja też jakaś nader światowa się zrobiła ostatnio... Nie ma lustra czy co?
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | > Tobie raczej ban, ale tu moderacja też jakaś nader światowa się zrobiła ostatnio...
To było a pro po wolności słowa? Nie boj sie, ban będzie zgodnie ze stara zasada daj im człowieka to paragraf zawsze sie znajdzie.
PS Czyzby moje (i kilkorga innych) argumenty przeważyły? Za komuny, rząd zapędzony w kozi rog twierdzil ze u nich Murzynow bija. I inaczej myslacych tez banowal.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >To było a pro po wolności słowa?
A propos.
>Czyzby moje (i kilkorga innych) argumenty przeważyły? >Za komuny, rząd zapędzony w kozi rog twierdzil ze u nich Murzynow bija. I inaczej myslacych tez banowal.
Nie wiem jakie masz rogi (ex męża zapytaj), może i kozie. O resztę pytaj komunistyczny rząd, a nie mnie. Ja w nim nie byłem.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >Może spytać samo dziecko? Od tego, według mnie, powinna się zaczynać i od razu na tym kończyć cała ta rozwlekła dyskusja. Wątpię czy biorą w niej udział jakieś dzieci przeznaczone do adopcji.
Ale wiesz, trudno pytać np niemowlaka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Ale wiesz, trudno pytać np niemowlaka.Powtarzasz zastrzeżenia za prof. Grabowską, to i pewnie zadowoli Cię odpowiedź, jakiej jej udzieliłem 
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | placownik (17853 punktów) |
>Wyobraź sobie czy gdyby naprawdę nie zależało im na daniu szczęścia małej istotce, to by podejmowali taki wysiłek?
Każdy dokonujący adopcji w pierwszej kolejności zaspokaja swoje potrzeby. Każda dyskusja dotycząca tego tematu powinna jako punkt wyjścia przyjmować ten truizm, choćby po to tylko, aby utrudnić używanie tego typu łzawych i w gruncie rzeczy demagogicznych argumentów.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Zaraz , zaraz. A skąd ta pewność, że zaspokaja swoje potrzeby? W pierwszej kolejności. Zawsze jest tak, że robiąc coś dobrego dla innych, robimy też coś dobrego dla siebie. Tak jest skonstruowany ten świat. Ale NAJPIERW dla innych, a skutkuje to dobrem dla siebie jako sui generis nagroda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Ale NAJPIERW dla innych, a skutkuje to dobrem dla siebie jako sui generis nagroda. Ty chyba studiowałaś psychologię, prof.Grabowska?
Niech zgadnę - psychologię leniwców? Czy żółwi błotnych? A może much w smole?
Zgaduję dalej: wykładowca ci odumarł na pierwszym wykładzie? Czy w połowie drugiego? Prof.Grabowska?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Najpierw lwy, teraz leniwce. To już prędzej zoologię, albo psychologię zwierząt, zwaną etologią. Oj studiowało się studiowało. Taka Szkoła Partyjna przy KC PZPR im. Juliana Marchlewskiego, eech, łza się w oku kręci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >>No dobrze, tylko kto ofiarami je czyni? JA, która nie obśmiewam i nie wyszydzam i nie potępiam odmienności, inności, różnorodności? Czy taka pełna miłości chrześcijańskiej babcia w moherowym berecie, która w imię tejże miłości zaszczuje takie dziecko i jego homorodzinę na śmierć? >Przecież to oczywiste, że jeśli włożysz dziecko do klatki lwa a ten je zeżre, to winny jest lew a nie Ty, prawda? Przecież pani profesor dziecka zeżreć wcale nie chciała a zachowanie lwa całym sercem potępia.
No dobrze, coś w tym jest. Ale dzieci Murzynów, Wietnamczyków, wyznawców religii innych od obowiązującej, czy(nie daj Bóg) ateistów, też bywają zżerane. Problem nie w tym czy na homoadopcję pozwolić, tylko w skuteczności karania prześladujących.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | apud (4399 punktów) | >a la guerre comme a la guerre
Eeeee tam, zaraz wojować. Glupota w Polsce tyle wojen i tzw. lekcji historii przetrwała i nic.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >... niestety per aspera ad astra.> Będą musiały wziąć na siebie oznacza, że zostaną tym przytłoczone czy im się to podoba czy nie. Bo to chodzi o to, jadzie, że socjalistom najbliżej do gwiazd po trupach - są szczęśliwi mając frajdę z myśli, że to dla "przyszłych pokoleń". Jakoś tylko umyka kret... hm, durn... hm, marzycielom-hipokrytom, że tych pokoleń nie ma, tak jak nie ma "jutra", a trupy mają być dzisiejsze. Pomijając kwestię, że te "przyszłe pokolenia" mogą mieć zupełnie inny gust. Nie czyń bliźniemu tego, co chciałbyś, aby on uczynił tobie. Możliwe, że macie zupełnie różne gusty. George Bernard Shaw
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Tak czy inaczej nie zrobimy tego dziś, ani w tym roku, a ani w przyszłym, jeśli nic się nie zmieni- nie ma partii walczącej o to. Nawet jak któraś partia weźmie sobie te hasła to nie po to by je realizować- bo będą czwartorzędne w jej programie- tylko po to, by nas okraść z głosów. Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>była to mała niewinna dziewczynka, tyle tylko, że czarna.
I to właśnie że była czarna, tak jak czarni byli jej rodzice, sprawia, że analogia jest chybiona. Czarna dziewczynka nie miała wyboru, musiała być czarna. Dziecko z rodziny homoseksualnej taki wybór ma. W jego sytuacji zawsze istnieje pokusa próby zamiany dwóch tatusiów na tatusia i wujka, czy dwóch mamuś na mamusię i ciocię. Nie ma przecież wypisanego na czole homoseksualizmu swych rodziców. Kochający rodzice zaś, też są narażeni na pokusę wysłania dziecka na pierwszą linię frontu walki z homofobią.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 5 na 5 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >MAM chodziło o krzywdę, której jakoby doznaje dziecko w rodzinie homo, bo będąc hetero pośród rodziców homo nie uczy się ról obowiązujących w rodzinie hetero. A skąd MAM wie, że się nie uczy? Wie, czy mu się wydaje, że wie? Bo wszystkie przeprowadzone w tej kwestii badania mówią o tym, że dziecko takie niczym się nie różni od dziecka wychowanego w pozostałych rodzinach pełnych, hetero. Czyli, że i pod względem owych ról też się nie różni. Chyba, że MAM ma jakieś swoje własne badania? Albowiem jego przekonanie, czy mniemanie - jest w świetle przeprowadzonych w tym temacie badań - błędne. Zresztą homoseksualiści to w jakich rodzinach się wychowali? Wychowali się w rodzinach heteroseksualnych, z mamusią i tatusiem. Oglądali filmy o miłości heteroseksualnej, słuchali kapłanów prawiących im o Adamie i Ewie, no! może niektórzy ich zachodzili od tyłu! Ale to mimo wszystko mniejszość. I ogólnie wzrastali w środowisku wybitnie hetero. A jednak, jakoś , kurka wodna, zostali "pedałami"! Jak to się stało? Dlaczego nie przejęli tych RÓL, tych wzorców, od swojego tatusia i mamusi?
|
|
| | |  | 8 na 8 | -jad- (18783 punktów) | >Społeczeństwo nie akceptuje par homoseksualnych.
Sylwek zauważył kiedyś (słusznie moim zdaniem), że społeczeństwo nie akceptuje również ateistów. Dodam od siebie, że w różnych kręgach ogólnie nie akceptowane są również rodziny odmienne rasowo, mieszkające w brzydkim domu czy kalekie. Jaką przyjąć normę społecznej akceptowalności, by zmieściła się w niej jakaś rodzina?
Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
|
|
| |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Czekaj, czekaj, bo się pogubię: >rodzina hetero jest od tego, by przekazywać wzorce hetero, czy społeczeństwo?
A czym jest społeczeństwo, jeśli wolno spytać?
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
> A czym jest społeczeństwo, jeśli wolno spytać?
Za Wikipedią: Społeczeństwo to podstawowe pojęcie socjologiczne, jednakże niejednoznacznie definiowane. Terminem tym tradycyjnie ujmuje się dużą zbiorowość społeczną, zamieszkującą dane terytorium, posiadające wspólną kulturę, wspólną tożsamość oraz sieć wzajemnych stosunków społecznych. Społeczeństwo ponadto posiada własne instytucje pozwalające mu na funkcjonowanie oraz formę organizacyjną w postaci państwa, plemienia czy narodu.
Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
5 na 5 | libertyn (3006 punktów) |
> 3. Jak para gejowska chce wytłumaczyć adoptowanemu "synowi", który nie podziela ich orientacji, że> dziewczyna posiada nie tylko odbyt?Najczęściej rodzice w ogóle NICZEGO nie tłumaczą swoim dzieciom jeśli chodzi o seksualność. Więc nie powinieneś wyolbrzymiać. > Mam nadzieję, że do adopcji dzieci przez homoseksualistów nigdy nie dojdzie.Dlaczeo? Czy uważasz, że "adopcje" dzieci przez wszelkiego rodzaju duchownych jest lepszym rozwiązaniem? Masz przykłady z Irlandii i innych krajów. A gej nie oznacza pedofila. Ksiądz już się z tym zaczyna kojarzyć. > Mam nadzieję, że> homoseksualizm zostanie znowu nazwany dewiacją seksualną (zgodnie z definicją słowa "dewiacja"). Mam> nadzieję, że "poprawność polityczna" też przestanie być modą w obliczu realności faktów.Nie ma takiej poprawności aczkolwiek muszę przyznać, że promowanie związków jednopłciowych w tym roku przez obecność PSR na Europride 2010 jest moim zdaniem skrajnie niestosowne. Zastanawiam się nad tym kto decyduje o obecności PSR na takich imprezach. Równie dobrze - w imię tolerancji - można by wziąć udział w procesji "Bożego ciała". Sam nie mam oporów ani uprzedzeń wobec par homo. Ale promocja ICH stylu życia niech będzie ICH sprawą a nie PSR. Racjonaliści śmieją się w SejmieNie klękamy przed bakterią
|
|
 | 6 na 6 | apud (4399 punktów) |
> Nie ma takiej poprawności aczkolwiek muszę przyznać, że promowanie związków jednopłciowych w tym roku przez obecność PSR na Europride 2010 jest moim zdaniem skrajnie niestosowne.Nie, chyba sie tobie cos pokićkało. Nie wyobrażam sobie, aby PSR az tak zidiociało. > Sam nie mam oporów ani uprzedzeń wobec par homo. Ale promocja ICH stylu życia niech będzie ICH sprawą a nie PSR.A kto promuje ich styl życia? Znowu nowomowa zwycięża zdrowy rozsadek. Domaganie sie respektowania praw gwarantowanych konstytucja nie jest ich promowaniem. Luuuudzie, byle chmyz z PR Mozę wam wmowic wszystko.
|
|
 | 7 na 7 | lotrek (14275 punktów) | > A gej nie oznacza pedofila. Ksiądz już się z tym zaczyna kojarzyć. Nic dodać, nic ująć.... Każdy ksiądz katecheta, czy to w szkole, czy w przedszkolu powinien być "przesłuchiwany" przez rodziców powierzających mu swoje dzieci na okoliczność jego "preferencji seksualnych". Zajmujący się ministrantami również. Na wszelkie protesty ze strony klechów, rodzice mogą dać katolicką odpowiedz: "strzeżonego pan Bóg strzeże".
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
5 na 5 | apud (4399 punktów) | Mam nadzieję, że >homoseksualizm zostanie znowu nazwany dewiacją seksualną (zgodnie z definicją słowa "dewiacja").
To se miej. Zapisz sie do radyja, to wywrzesz słuszny obywatelski nacisk i będziesz miał poparcie postepowych sil narodu, co to musza wiedzieć kto i z kim i jak pod kołderka robi sobie dobrze. Umocni to pozycje Polski na Świecie i doda prestiżu każdemu Polakowi na arenie międzynarodowej. Polak to brzmi dumnie! Szczegolnie z anteny radyja.
> Mam nadzieję na rzeczową dyskusję z Sylwkiem na temat homoseksualizmu w aspekcie uwarunkowań >kulturowych tego zjawiska. > Dyskusja zawsze jest kulturalna, kiedy oponent z góry zakłada, i maja nadzieje hehehe. W aspekcie szczególnie. Tylko z ta rzeczowością mogą byc problemy. Dzieci w sierocińcach tez będziecie sie pytać co wybiora?
|
|
14 na 14 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Wiesz nie spodziewałam się takich pytań po Tobie. Twoje pytania są oględnie mówiąc chamskie. Jak inni homofobi koniecznie chcesz połączyć homoseksualizm z pedofilią. A przypominam że blisko 90 % przypadków pedofilii to stosunki heteroseksualne.I prawdą jest i to że około 90% zgwałconych dziewczynek to ofiary rodzonego tatusia, dziadka, brata,wujka ojczyma. Zgwałciłeś swoją córkę? Czy twoja żona uczyła "miłości" twojego syna? Poczułeś się dotknięty tymi pytaniami? One są takie same jak twoje pytania w tym wątku. Pary homoseksualne wychowują w Polsce dzieci.Jest tych par (ujawnionych) około 2000. Pewnie jest ich więcej, ale muszą żyć w ukryciu dzięki takim jak Ty. Mają w Polsce olbrzymie problemy bo wychowując dziecko swojego partnera czy partnerki nie mają takich samych praw jak rodzice heteroseksualni a to powoduje codzienne olbrzymie kłopoty a to ze szkołą, lekarzem, kościołem, sąsiadami... Jak chcesz wiedzieć to lesbijki wychowują i synów i córki, a homoseksualiści też mają dzieci różnej płci. Są to zdrowe, kochające rodziny żyjące w ciągłym strachu przed takimi jak ty. Takimi co swoje chore wyobrażenia transformują na innych. Podniecają Cię pornografie z lesbijkami a odrzucają pornografie z homoseksualistami i uważasz, że lesbijki są bardziej "estetyczne". W twojej estetyce! To Twoje seksistowskie fobie wyłażą na wierzch. Bardzo mnie rozczarowałeś.
|
|
 | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Wiesz nie spodziewałam się takich pytań po Tobie.
To mnie ostatnio jakoś nie dziwi.
>Twoje pytania są oględnie mówiąc chamskie.
Bo "niepoprawne politycznie"??? Wolno Ci tak myśleć.
>Jak inni homofobi koniecznie chcesz połączyć homoseksualizm z pedofilią.
Wykaż mi, proszę, ową homofobię, a już tym bardziej łączenie homoseksualizmu z pedofilią. Życzę powodzenia. Nie sądziłem, że stać Cię w swojej zapalczywość na posuwanie się do ordynarnego kłamstwa. Myliłem się.
>Bardzo mnie rozczarowałeś.
Nie mogę się odwzajemnić, niestety.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
6 na 6 | garmen (952 punktów) | > Sprowokowany przez Sylwka zapytowywuję: >1. Czy pary gejowskie są bardziej skłonne adoptować chłopców czy dziewczynki i dlaczego???
Chłopców. Z prostej przyczyny, otóż mężczyźni mogą mieć duże obawy, czy poradzą sobie z wychowaniem dziewczynki.
>2. A co z parami lesbijskimi - chłopcy czy dziewczynki?
Dla par lesbijskich to nie ma znaczenia. Kobiety z reguły wychowują dzieci.
>3. Jak para gejowska chce wytłumaczyć adoptowanemu "synowi", który nie podziela ich orientacji, że >dziewczyna posiada nie tylko odbyt?
Nie będzie tłumaczyć. Jest szkoła, internet, koleżanki i koledzy. A ile "normalnych" rodziców to tłumaczy? Ile jest rodziców, którzy siadają ze swoimi dziećmi i rozmawiają o seksie? 2% czy 5%? Proporcje będą podobne.
>4. Jak ta sama para gejowska chce wytłumaczyć "córce", że posiada nie tylko odbyt?
Odpowiedź na pytanie 1 lub 3.
> A bardziej poważnie: jak adoptowane przez parę homoseksualną dziecko ma się uczyć ról >społecznych zgodnych z własną płcią (i mam w tej chwili gdzieś argumenty feministek, z którymi mogę >się zgodzić, ale nie w tej chwili)?
To bardzo trudne zagadnienie. Duże znaczenie będzie miało otoczenie, rodzina, jak również w jakim wieku zostanie zaadoptowane.
> Mam nadzieję, że do adopcji dzieci przez homoseksualistów nigdy nie dojdzie.
Mam taką samą nadzieję. Co nie jest równoznaczne z tym, że jeśli np. mężczyzna ma dziecko (nieważne jest dlaczego) i zwiąże się z innym mężczyzną, to należy mu je odebrać.
>Mam nadzieję, że homoseksualizm zostanie znowu nazwany dewiacją seksualną (zgodnie z definicją słowa "dewiacja"). Mam nadzieję, że "poprawność polityczna" też przestanie być modą w obliczu realności faktów.
Tu się różnimy. Nie uważam, że należy nazywać homoseksualizm dewiacją seksualną. Nic nam do tego, co dwoje dorosłych ludzi robi w swoich 4 ścianach, dopóki nie wyrządzają krzywdy innym.
> Mam nadzieję na rzeczową dyskusję z Sylwkiem na temat homoseksualizmu w aspekcie uwarunkowań >kulturowych tego zjawiska.
Wątpię. Na początku już pokazałeś, że homoseksualizm jest dla Ciebie dewiacją. To o czym tak naprawdę chcesz dyskutować? Co musiałby Sylwek napisać, żeby przekonać Cię, że jest inaczej? Myślę jednak, że nie ma takiej rzeczy.
|
|
 | | Matix (5786 punktów) | Z wszystkich wypowiedzi z tą zgadzam się najbardziej tylko w pewnym punkcie zaczyna się drażliwa dyskusja.
>Nic nam do tego, co dwoje dorosłych ludzi robi w swoich 4 ścianach, dopóki nie wyrządzają krzywdy innym.
No właśnie. I kiedy zaczyna się ta krzywda to już nie można powiedzieć ogólnie, bo dla każdego co innego. Mnie np. gorszy liżąca się na paradzie para homoseksualistów, uważałbym to za krzywdzące dla mojego dziecka gdybym je miał i to widziało. (przypominam, że ulica to miejsce publiczne i argumenty typu nie musisz na to patrzeć można sobie wsadzić) A inną osobę to już nie gorszy. I tak można się kłócić wiecznie.
|
|
|  | 3 na 3 | garmen (952 punktów) | >Z wszystkich wypowiedzi z tą zgadzam się najbardziej tylko w pewnym punkcie zaczyna się drażliwa dyskusja. >>Nic nam do tego, co dwoje dorosłych ludzi robi w swoich 4 ścianach, dopóki nie wyrządzają krzywdy innym. >No właśnie. I kiedy zaczyna się ta krzywda to już nie można powiedzieć ogólnie, bo dla każdego co innego. Mnie np. gorszy liżąca się na paradzie para homoseksualistów, uważałbym to za krzywdzące dla mojego dziecka gdybym je miał i to widziało. (przypominam, że ulica to miejsce publiczne i argumenty typu nie musisz na to patrzeć można sobie wsadzić) A inną osobę to już nie gorszy. I tak można się kłócić wiecznie.
Zauważ, że napisałam o 4 ścianach. Odnośnie zachowań na ulicy, to nawet liżąca się para heteroseksualna może być obrzydliwa.
|
|
|  | 3 na 3 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Mnie np. gorszy liżąca się na paradzie para homoseksualistów A mnie gorszy liżąca się para heteryków, i ich obnoszenie się ze swoją seksualnością ostentacyjne.
|
|
|  | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) |
>No właśnie. I kiedy zaczyna się ta krzywda to już nie można powiedzieć ogólnie, bo dla każdego co innego. Mnie np. gorszy liżąca się na paradzie para homoseksualistów
A pani z panem nie? I dlaczego?
>uważałbym to za krzywdzące dla mojego dziecka gdybym je miał i to widziało.
Jak wyżej.
>(przypominam, że ulica to miejsce publiczne i argumenty typu nie musisz na to patrzeć można sobie wsadzić)
A parki hetero? Jeżeli tak, to dlaczego?
Autentyczniem ciekaw.
|
|
|  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | Nie odpowiedziałeś...
|
|
|  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | Nadal czekam na odpowiedź.
|
|
|  | | Chlodwig (10939 punktów) | i czekam...
|
|
12 na 12 | lukasz9 (1220 punktów) | Zauważyłem, że w wypowiedziach przeciwników homoseksualistów bardzo często pojawiają się odniesienia do stosunków seksualnych, odbytów, penisów etc. Jako, że mnie zupełnie nie interesuje kto z kim uprawia seks i w jaki sposób, gdy rozważam kwestię homoseksualistów takie skojarzenia nie przychodzą mi do głowy.
W związku z powyższym zastanawia mnie czy homofobia nie wynika w dużej mierze z chorej wyobraźni i przyznawania seksualności nadrzędnej roli w życiu.
|
|
 | 6 na 6 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Przyczyną homofobii może być po pierwsze to, że sam homofob jest tzw. kryptohomoseksualistą, czyli osobą odczuwającą ciągotki homoseksualne. A ponieważ społeczeństwo wbiło mu do głowy, że to jest be i nieładnie, więc się ich bardzo w sobie boi. A jak się boi, to atakuje. Jest taki pan w telewizji, co aż kubkiem w stół walił, tak ten grzech sodomski atakował.Drugą przyczyną jest prawdopodobnie posiadanie odkrytej przez Adorno tzw. osobowości autorytarnej. Posiadaczem, nie wiem czy szczęśliwym, tejże osobowości, był niejaki pan Adolf H. W związku z czym mordował wszelkie, w jego mniemaniu, paskudztwo jako to: pedałów, Żydów, Cyganów, wariatów itd. itp. Jeśli kogoś interesuje bliżej opis bardzo ciekawej skądinąd tejże osobowości oraz jej związku z homofobią, to chętnie udzielę stosownych objaśnień. Pochodną jak gdyby tego wszystkiego jest wychowanie od dziecka w atmosferze nietolerancji i nienawiści do wszystkiego co inne i obce. Kryptohomoseksualny tatuś homofob, wychowa synka homofoba, a autorytarna mamusia autorytarną córeczkę. Proszę zauważyć, że homofobami są głównie mężczyźni bo to oni okropnie się boją aby broń Boże nie być homo, albo nie zostać posądzonym o bycie homo.
|
|
|  | 4 na 4 | Smith (10069 punktów) | > Pochodną jak gdyby tego wszystkiego jest wychowanie od dziecka w atmosferze nietolerancji i nienawiści do wszystkiego co inne i obce. Kryptohomoseksualny tatuś homofob, wychowa synka homofoba, a autorytarna mamusia autorytarną córeczkę.A następnie: Cytat: Wszystkie badania psychologiczne jednogłośnie świadczą o tym, że dzieci wychowywane w parach homo NICZYM nie różnią się od tych wychowywanych w pozostałych rodzinach. Są tak samo kochane, szczęśliwe i normalne jak inne dzieci. Ale co tam homofobom jakieś badania! Hipokryci, niby łkają nad losem dzieci wychowywanych przez zboczeńców, a tak naprawdę chodzi im o to aby paść swoją agresję i plwać jadem. Dzieci tak naprawdę guzik ich obchodzą.
Bo rzeczowość i logika to guzik obchodzi jak widać.  I oczywiście chciałbym się dowiedzieć, które to konkretnie badania z tych wszystkich? Znalazłem np. coś takiego: Cytat:3. w zakresie aktywności seksualnej zauważono, że młodzi ludzie wychowujący się w związkach homoseksualnych częściej rozważali lub przeżywali akty seksualne z osobami tej samej płci, jednak w tym przypadku nie stwierdzono u nich żadnej wyraźnej tendencji do opisywania siebie w kategoriach homoseksualisty lub biseksualisty. Jednak wyraźną statystycznie różnicę zauważono w przenoszeniu na chłopców homoseksualnej orientacji ojca, 4. w zakresie więzi z rodzicami stwierdzono, że dzieci homoseksualistów myślą, że ich rodzice woleliby, żeby one same były homoseksualistami,
"Bywają myśli tak głębokie, że pogrążają autora."
|
|
| |  | 1 na 3 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Ja to już pisałam. Jest książeczka Przemysława Tomalskiego pod tytułem "Nietypowe rodziny. O parach lesbijek i gejów oraz ich dzieciach z perspektywy teorii przywiązania". Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego. ISSN 0509-7177, ISBN 978-83-235-0219-7. Tam są podane konkretne wyniki badań z podaniem źródeł. Proszę przeczytać i nie zawracać mi głowy. Jak Pan przeczyta to wtedy możemy podyskutować. Wtedy będzie Pan mógł zająć konkretne stanowisko. Chyba, że Pan nie chce czytać, bo Pan wie lepiej.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Smith (10069 punktów) | > Ja to już pisałam. Jest książeczka Przemysława Tomalskiego pod tytułem "Nietypowe rodziny. O parach lesbijek i gejów oraz ich dzieciach z perspektywy teorii przywiązania". Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego. ISSN 0509-7177, ISBN 978-83-235-0219-7. Tam są podane konkretne wyniki badań z podaniem źródeł.No właśnie np.: Cytat: Jednak celem tej pracy nie jest wyłącznie dokonanie przeglądu wyników oraz krytyczna analiza zebranego materiału (...) Z tego powodu całość rozważań została oparta na ramie teoretycznej - teorii przywiązania Johna Bowlby'ego, która uznaje wczesne relacje niemowlęcia z rodzicami (a szczególnie z głównym opiekunem) za podstawową determinantę jego dalszego rozwoju psychicznego.(...) 1.1.3. Metodologiczne aspekty badań nad rodzinami gejów i lesbijek Bez wątpienia naukowcy studiujący rodziny założone przez pary gejów i lesbijek napotykają szereg trudności metodologicznych związanych z konstruowaniem i prowadzeniem badań oraz doborem uczestników.(...) Spośród przeprowadzonych dotychczas badań nad efektami orientacji seksualnej rodziców dla rozwoju psychicznego ich dzieci, jedynie trzy (Tasker i Golombok, 1997, Gartrell i in. 1996;1999;2000; Golombok i in. 2003) zostały oparte na planie podłużnym, a więc pozwalającym na śledzenie, tej samej grupy osób w pewnych odstępach czasu na przestrzeni dłuższego okresu.(za: Turner i Helms, 1999). Tym czasem większość badań została skonstruowana wedle planu poprzecznego, a więc zakłada porównywanie wyników uzyskanych od dwóch (lub więcej) grup uczestników jednocześnie(por.Anderssen, Amille i Ytteroy,2002). Co istotne, w wypadku wielu prac grupę kontrolną stanowiły dzieci wychowywane przez żyjące samotnie matki (np.Golombok, Spencer i Rutter, 1983)(...) Opisane w niniejszej książce wyniki dotyczą w przeważającej mierze badań, w których kolekcjonowano dane o charakterze ilościowym.(...) W miarę możliwości, opisując poszczególne szczegółowe zagadnienia, posługiwałem się wynikami badań jakościowych, które pozwalają na bardziej dogłębną analizę wybranych aspektów funkcjonowania dzieci i ich rodziców (np. Nelson,1999; Touri i Coyole, 2002). Należy jednak podkreślić, że badania jakościowe nie umożliwiają precyzyjnego oszacowania wskaźników natężenia zmiennych psychologicznych oraz nie pozwalają na określenie, w jakim stopniu uzyskane rezultaty odnoszą się do całej populacji rodzin osób o orientacji homoseksualnej. > Proszę przeczytać i nie zawracać mi głowy.Proszę ponownie o nie wypisywanie bzdurnych bezsensów. > Jak Pan przeczyta to wtedy możemy podyskutować. Obawiam się że najpierw Pani trollik powinna to przeczytać. > Wtedy będzie Pan mógł zająć konkretne stanowisko.> Chyba, że Pan nie chce czytać, bo Pan wie lepiej.
"Gdy coś wiesz, wiedzieć, że to wiesz, a gdy nie wiesz, wiedzieć, że nie wiesz - to właśnie jest wiedza." Konfucjusz
|
|
| | | |  | 1 na 3 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Podsumujmy zatem: czy homoseksualiści mogą i powinni być rodzicami? Tak jak powiedziałam: jeżeli patrzymy na sprawę z punktu widzenia psychologii, czyli pytamy o miłość i troskę o dziecko - nie znajduję przeciw nim jako rodzicom żadnego argumentu. Natomiast jest jeszcze kwestia otoczenia społecznego. W naszej kulturze ryzyko izolowania i napiętnowania takiej rodziny jest zbyt duże, żeby pozostało to bez wpływu na los i psychikę dziecka. Oraz polecam cały wywiad z prof. Brzezińską www.polity(*)geje-powinni-miec-dzieci.read. Skoro prof. Grabowska jest za głupia, może prof. Brzezińska będzie lepsza. Ale obawiam się, że gdyby nawet sam Pan Bóg zstąpił z nieba i powiedział, że tak, warto, aby geje i lesbijki adoptowali dzieci to Pana to nie przekona. No i właśnie, ta kwestia "otoczenia społecznego". Czy aby Pan swoją postawą nie przyczynia się do izolowania i napiętnowania takiej rodziny? A w imię czego pytam? To postawa takich jak Pan wpływa na los i psychikę dzieci, negatywnie!!! A nie wychowujących te dzieci ludzi płci tej samej.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Podsumujmy zatem: czy homoseksualiści mogą i powinni być rodzicami?Weźmy się i zróbcie, albo jak mrówka do słonia na moście: "głośno tupiemy prawda". Czy ciele było golone czy strzyżone podsumuj sobie lepiej. Co chcesz niby podsumowywać? Puste frazesy i jedną gafę waloną za gafą drugą? Prosiłem, skorzystaj z wyszukiwarki i przeczytaj przynajmniej to co zostało w temacie homoadopcji napisane na tym forum w ciągu ostatniego roku, żeby nie kompromitować się doszczętnie. > Tak jak powiedziałam: jeżeli patrzymy na sprawę z punktu widzenia psychologii, czyli pytamy o miłość i troskę o dziecko - nie znajduję przeciw nim jako rodzicom żadnego argumentu.Argument za poproszę, mianowicie co zyska dziecko, czekające latami na adopcję? Bez zabawy w idiotyczną demagogię. > Natomiast jest jeszcze kwestia otoczenia społecznego. W naszej kulturze ryzyko izolowania i napiętnowania takiej rodziny jest zbyt duże, żeby pozostało to bez wpływu na los i psychikę dziecka.I co? Ustawowo chcesz zmienić nastawienie otoczenia? > Oraz polecam cały wywiad z prof. Brzezińską www.polity(*)geje-powinni-miec-dzieci.read. A czy sama przeczytałaś to przynajmniej? > Skoro prof. Grabowska jest za głupia, może prof. Brzezińska będzie lepsza.Nie ma tutaj żadnej prof. Reginy Grabowskiej więc daruj sobie, udaj się w kierunku szkoły i skończ tę żałosną szopkę. > Ale obawiam się, że gdyby nawet sam Pan Bóg zstąpił z nieba i powiedział, że tak, warto, aby geje i lesbijki adoptowali dzieci to Pana to nie przekona.Nie obchodzą mnie twoje obawy, szczególne w kwestii moich przekonań. > No i właśnie, ta kwestia "otoczenia społecznego". Czy aby Pan swoją postawą nie przyczynia się do izolowania i napiętnowania takiej rodziny? A w imię czego pytam? To postawa takich jak Pan wpływa na los i psychikę dzieci, negatywnie!!! A nie wychowujących te dzieci ludzi płci tej samej.Wiesz tyle samo na temat mojej postawy co na temat psychologii, socjologii, antropologi i prawa, czyli tych dziedzin nauki o których wypada mieć, blade choćby, pojęcie by wypowiadać się w kwestii homoadopcji inaczej niż: "dlatego, że ponieważ tak mi się zdaje". Tutaj chyba zostało już napisane prawie wszystko i nie chce mi się powtarzać, tego po raz enty. Nie dyskutuję z mniemanologią. EOT
|
|
| | | | | |  | prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>I co? Ustawowo chcesz zmienić nastawienie otoczenia? Jeśli chodzi o nastawienie otoczenia, to proszę przeczytać mój wzruszający post o małej murzyńskiej dziewczynce. Nie wiem jeszcze jak się tu robi takie wewnętrzne odsyłacze. Mam jeszcze małą prośbę. Gdybyś mógł pomóc mi przywrócić moją utraconą kobiecość, bo w profilu figuruję jako mężczyzna, zupełnie omyłkowo. Nie wiem czy da się to naprawić i skorygować. Jeśli nie to już będę musiała pozostać taką hermafrodytą.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Jeśli chodzi o nastawienie otoczenia, to proszę przeczytać mój wzruszający post o małej murzyńskiej dziewczynce.
Tylko, że ten post wzruszył ciebie, więc chcesz sobie zafundować dalszych wzruszeń kosztem następnych "małych, murzyńskich dziewczynek", hipokrytko.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Jakież to łatwe, usiąść wygodnie na szezlongu i krytykować, krytykować wszystko i wszystkich dookoła. Ale żeby samemu coś konstruktywnego zaproponować. Oooooooooooooooo! To już trudniej. Jak Pan zapewne wie Panie Adamiak, postęp odbywa się po drodze cierniowej. Ten kto odkrył ogień zapewne pierwszy się też i poparzył. Przecież napisałam wyraźnie, że gdyby nie ta dziewczynka to do dzisiaj dzieci murzyńskie byłyby prześladowane. Może Pan chciałby tego? Ja nie. Ale gdyby nie było kretyńskich uprzedzeń rasowych to biedna mała bidulka w ogóle nie musiałaby cierpieć i walczyć o swoję godność. A gdyby w Polsce nie panowała równie kretyńska homofobia, o ileż byłoby więcej szczęśliwych ludzi, dzieci i rodzin. Co trzeci nastolatek w USA popełnia samobójstwo z tego powodu, że jest, albo myśli,że jest gejem. Bo różne oszołomy wmawiają mu, że to grzech, dewiacja, choroba. Ale Pana zapewne to nie interesuje. Paru pedałów mniej. Co?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Jak Pan zapewne wie Panie Adamiak, postęp odbywa się po drodze cierniowej. Ale jak pani zapewne nie wie, pani prof.Grabowska, postęp nie jest dobrem samym w sobie. > Ten kto odkrył ogień zapewne pierwszy się też i poparzył. Przecież napisałam wyraźnie, że gdyby nie ta dziewczynka to do dzisiaj dzieci murzyńskie byłyby prześladowane. Więc niech każdy, kto chce korzystać z ognia, parzy się na własną rękę - niech korzystanie z ognia nie będzie przymusowe. > Może Pan chciałby tego? Ja nie. To nie bierz ognia do łapy, się nie poparzysz, ale innym nie zabraniaj, ani nie nakazuj ustawowo. > Ale gdyby nie było kretyńskich uprzedzeń rasowych to biedna mała bidulka w ogóle nie musiałaby cierpieć i walczyć o swoję godność. Gdyby nie było kretyńskich zapędów socjalistów, to każdy parzyłby się we własną i na własną rękę.> Ale Pana zapewne to nie interesuje. Paru pedałów mniej. Co? Zgłaszam nadużycie, pani prof.Grabowska.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
> Więc niech każdy, kto chce korzystać z ognia, parzy się na własną rękę - niech korzystanie z ognia nie będzie przymusowe. To tu się chyba nie zrozumieliśmy. Czy ja gdziekolwiek mówiłam o jakimś przymusie????? Boże broń!!!! Chodzi o to, aby POZWOLIĆ ludziom na takie adopcje, a nie kogokolwiek do nich zmuszać. Nie jestem żadną socjalistką. Wyznaję zasadę, żyj i pozwól żyć innym. Jeśli się zagalopowałam z tymi pedałami etc. to przepraszam.
A czym jest postęp? To chyba coś dobrego? O ile pamiętam J.J Rousseau kwestionował postęp i proponował powrót na drzewo.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > To tu się chyba nie zrozumieliśmy. Czy ja gdziekolwiek mówiłam o jakimś przymusie????? Boże broń!!!! My się nigdzie nie rozumieliśmy i nie zrozumiemy, końca nosa nie widzisz poza swoją ideologię. prof.Grabowska. > Chodzi o to, aby POZWOLIĆ ludziom na takie adopcje, a nie kogokolwiek do nich zmuszać. Jasne, ludziom, czyli w domyśle GEJOM POZWOLIĆ, ale już DZIECI TO NIE LUDZIE, więc głosu nie mają. A mnie się zdawało, że adopcja jest prawem dzieci do posiadania (najlepszych z możliwych) rodziców zastępczych, a nie prawem rodziców do pozwalania sobie na cudze bachory. Symptomatycznym jest, że wekslujesz w te argumenty, od których zazwyczaj geje zaczynają, a które znaczą ni mniej ni więcej, tylko to, że geje potrzebują dzieci jako aplikacje podnoszące ich pozycję społeczną. > Wyznaję zasadę, żyj i pozwól żyć innym. Ty nawet nie potrafisz jej zrozumieć, a o wyznawaniu gadasz.  > A czym jest postęp? To chyba coś dobrego? O ile pamiętam J.J Rousseau kwestionował postęp i proponował powrót na drzewo. Mnie nie interesuje zdanie żadnego pajaca choćby miał i najbardziej zagraniczne nazwisko i po Eskimosku je wygłosił, bo mam swoje - dla mnie postęp jest niczym jeśli nie przynosi korzyści, a korzystając teraz z zasady (której nie rozumiesz) "żyj i pozwól żyć" mnie wychodzi na to, że ten postęp ma być realizowany czyimś kosztem. Bo w przyrodzie zawsze jest coś za coś i jeśli ktoś ma "dobry postęp", to na ogół dla innych ten "postęp" jest zły. Pani prof.Grabowska.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> A mnie się zdawało, że adopcja jest prawem dzieci do posiadania (najlepszych z możliwych) rodziców zastępczych, a nie prawem rodziców do pozwalania sobie na cudze bachory.Ponieważ towarzysz Adamiak lubi poddawać oczywistości innych w wątpliwość, to pozwolę się zapytać: Adamiakowi się wydaje jak wyżej napisał, czy też odkrył to prawo moralne w sobie? A może z nieba gwieździstego mu spadło? Chciałbym wiedzieć, co właściwie Adamiakowi pozwala tak kategorycznie postrzegać adopcję jako wynik prawa dzieci do najlepszych rodziców, który przy okazji może dać niektórym dorosłym możliwosć posiadania dzieci. Czemu właściwie by nie rozpatrzyć adopcji jako realizacji prawa dorosłych do posiadania dzieci, przy okazji której, niektóre dzieci zyskują rodziców? Chodzi mi teraz tylko o podstawy. Pojęciowe i teoretyczne naszych rozważań. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Mnie nie interesuje prawo, jego aktualna postać, bo w tym względzie cała dyskusja jest bezprzedmiotowa, ale o racje za lub przeciw jego ewentualnym zmianom. A także podstawy i założenia dla tych racji. Ty na pierwszym miejscu wymieniasz dobro małoletnich, i teraz jako podstawę przywołujesz prawo rodzinne. Ale nawet abstrahując od unikowego charakteru tego argumentu, jak pokazało orzecznictwo ETPC w sprawie dziedziczenia prawa do najmu, środki do realizacji jednych praw muszą być adekwatne i równoważone z interesami i prawami innych. Jak na razie bezzasadnie przyjmujesz, że by właściwie realizować wpisaną w prawo adopcyjne zasadę dbałości o prawa dzieci należy zabronić homoadopcji. tymczasem można z powodzeniem chronić i prawa dzieci i prawa osób homoseksualnych przez skupienie się na ochronie rodzin jednopłciowych przed przemocą i szykanami ze strony homofobicznej części społeczeństwa. Wątpię też, by udało ci się wykazać, że lepszym i bardziej zgodnym z duchem prawa sposobem jest utrzymywanie prawnie sankcjonowanej dyskryminacji wybranej grupy obywateli. Które jest przyznaniem, że koniec końców najbardziej ochronie podlegają przestępcze akty homofobicznej nienawiści. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Ostatni akapit był naprawdę dobry- pokazuje rzecz w kluczowym punkcie. Pozdrawiam
Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | > Ostatni akapit był naprawdę dobry- pokazuje rzecz w kluczowym punkcie.Dlatego argument z "ochrony dzieci przed szykanami" jest także argumentem homofobicznym, nawet jeśli dla zmydlenia oczu nadaje mu się postać troski o dzieci. W rzeczywistości służy on ochronie homofobicznych uprzedzeń przez wskazanie, że walka z dyskryminacją sprawi, iż te uprzedzenia uderzą w "niewinne" dzieci. Więc, zamiast walczyć z uprzedzeniami, dyskryminujemy osoby homoseksualne, bo dzięki temu nie ujawni się dzika i bezlitosna natura homofobii gotowej dręczyć małe dzieci byleby dopiec "pederastom". dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Mnie nie interesuje prawo, jego aktualna postać... Ale mnie interesuje, bo prawa dziecka są w nim priorytetem. > ... ale o racje za lub przeciw jego ewentualnym zmianom. Nie będę optował za zmianą dobrego (na razie) prawa - sam se wykazuj racje "za". > Ty na pierwszym miejscu wymieniasz dobro małoletnich, i teraz jako podstawę przywołujesz prawo rodzinne. Bo jedynie dobro małoletnich mnie interesuje - starzy niech sobie radzą sami. Nawet jeśli niektórzy mają z tym trudności psychiczne, jak geje, to i tak nie pozwolę im się dowartościowywać kosztem dzieci. > ... jak pokazało orzecznictwo ETPC w sprawie dziedziczenia prawa do najmu, środki do realizacji jednych praw muszą być adekwatne i równoważone z interesami i prawami innych. Nie widziałem tam niczego o niezbywalnym prawie do posiadania przywilejów, albo zabawek. > ... tymczasem można z powodzeniem chronić i prawa dzieci i prawa osób homoseksualnych przez skupienie się na ochronie rodzin jednopłciowych przed przemocą i szykanami ze strony homofobicznej części społeczeństwa. Aha, i zbudować getto dla małżeństw homo z adoptowanymi dziećmi, żeby tam żyły długo i szczęśliwie? > Wątpię też, by udało ci się wykazać, że lepszym i bardziej zgodnym z duchem prawa sposobem jest utrzymywanie prawnie sankcjonowanej dyskryminacji wybranej grupy obywateli. Bo i nie mam zamiaru wykazywać tego, co nie jest przedmiotem sporu - prawo do adopcji jest przywilejem dla wybranych, a nie dyskryminacją innych, właśnie ze względu na zapis o priorytecie dobra dziecka. > Które jest przyznaniem, że koniec końców najbardziej ochronie podlegają przestępcze akty homofobicznej nienawiści.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Bo jedynie dobro małoletnich mnie interesujeNieprawda - interesuje cię "dobro" marginalnej grupy - małoletnich mogących byc ofiarą homofobicznych ataków z racji orientacji ich rodziców. Znacznie większa grupa homoseksualnych małoletnich wcale cie na przykład nie obchodzi. Dlatego lekką ręką (i kłamliwie) piszesz o dorosłych którzy muszą sobie radzić ze swoimi chorobami sami. Kłamliwie, bo największą traumę z racji "choroby" przezywają lesbijki i geje będąc jeszcze dziećmi i nastolatkami. Reszta twojego postu jest nie na temat, co pokazuje, że albo nie rozumiesz, albo próbujesz w dosyć tandetny sposób wymigać się od odpowiedzi. EDIT: Odpowiedź na inny post wskazuje raczej to drugie. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Bo jedynie dobro małoletnich mnie interesuje> Nieprawda - interesuje cię "dobro" marginalnej grupy... A gdzie ja pisałem, że wszystkich?  > ... małoletnich mogących byc ofiarą homofobicznych ataków z racji orientacji ich rodziców. Jasne, bo homosie chcą praw do adopcji, nie pamiętasz?  > Dlatego lekką ręką (i kłamliwie) piszesz o dorosłych którzy muszą sobie radzić ze swoimi chorobami sami. Jasne, że sami - nikt nie rozwiąże problemu tkwiącego w mózgu delikwenta, za niego. > Kłamliwie, bo największą traumę z racji "choroby" przezywają lesbijki i geje będąc jeszcze dziećmi i nastolatkami. Też geje chcą je adoptować? Jeśli tak, to się zainteresuję sprawą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Czemu właściwie by nie rozpatrzyć adopcji jako realizacji prawa dorosłych do posiadania dzieci, przy okazji której, niektóre dzieci zyskują rodziców?
Dorosly ma prawo posiadać dom, samochód, jacht pełnomorski, klucze nasadowe, wiertarkę udarową, ogródek, firmę, a nawet psa, kota, kanarka czy jaguara - ale nie ma prawa posiadać dziecka.
W tym zdaniu ujawnia się cały tok Twojego rozumowania: mam kaprys na posiadanie dziecka, to je sobie zaadoptuję, a przy okazji może dziecko zyska rodziców? (brednia oczywista, bo rodziców nie zyska już nigdy, może zyskać jedynie miłość, dom, bezpieczeństwo). Problem polega na tym, że taki tok myślenia prezentują nie tylko homoseksualiści.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> W tym zdaniu ujawnia się cały tok Twojego rozumowaniaBądź łaskaw czytać ze zrozumieniem, a jeśli ci rozumu do tego nie starcza, zasięgać porady innych nim coś napiszesz. Nie napisałem jakobym Ja uważał, iż ktoś ma prawo do posiadania czegoś, a jedynie zapytałem o podstawy Adamiakowej wiary w słuszność jego tez. Mam powody przypuszczać, że podstawy aksjologiczne (których on się zresztą ex definitione wypiera) są u niego nader niespójne. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | garmen (952 punktów) | >Chciałbym wiedzieć, co właściwie Adamiakowi pozwala tak kategorycznie postrzegać adopcję jako wynik prawa dzieci do najlepszych rodziców, który przy okazji może dać niektórym dorosłym możliwosć posiadania dzieci.
>Czemu właściwie by nie rozpatrzyć adopcji jako realizacji prawa dorosłych do posiadania dzieci, przy okazji której, niektóre dzieci zyskują rodziców?
Sylwek, z całym szacunkiem, ale dziecko to nie zabawka, że można je dać tym czy innym rodzicom. To dziecko ma uczucia i potrzebuje stabilizacji, której do tej pory nie ma. To dziecko właśnie jest najważniejsze w całym procesie adopcyjnym, to na nie należy zwrócić najbardziej uwagę. To ono jest wielokrotnie bezbronne i to jemu ma być najlepiej, a nie dorosłym, którzy chcą mieć dziecko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | | | | | | | | |  | | garmen (952 punktów) | > Jak wyżej, tylko bez jadu, na który nie zasługujesz  Sylwek, to nie wynika z Twojej wypowiedzi. Przecież to Ty zapytałeś: > Czemu właściwie by nie rozpatrzyć adopcji jako realizacji prawa dorosłych do posiadania dzieci, przy okazji której, niektóre dzieci zyskują rodziców?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> >Czemu właściwie by nie rozpatrzyć adopcji jako realizacji prawa dorosłych do posiadania dzieci, przy okazji której, niektóre dzieci zyskują rodziców?I mógłbym podać dobre powody dla których dzieci nie można traktować w ten sposób. Ale interesuje mnie jakie są Adamiaka uzasadnienia. Póki co, z jego odpowiedzi wynika, iż aktualne prawo. Krótko mówiąc, gdyby prawo postrzegało dzieci jako środki do zaspokajania takich czy innych potrzeb dorosłych, Adamiak miałby jeden argument dla homoadopcji mniej. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Ale interesuje mnie jakie są Adamiaka uzasadnienia. Póki co, z jego odpowiedzi wynika, iż aktualne prawo. Tylko nie raczyłeś (jak zwykle) zauważyć niewygodnego dla ciebie, niebiesko wytłuszczonego tekstu w tym cytacie, więc ci powtórzę na czerwono: Przysposobić można osobę małoletnią, tylko dla jej dobra.
>Krótko mówiąc, gdyby prawo postrzegało dzieci jako środki do zaspokajania takich czy innych potrzeb dorosłych, Adamiak miałby jeden argument dla homoadopcji mniej. Nie gadaj za mnie, przekręcie.
Gdyby prawo inaczej postrzegało prawa dzieci, to bym się tym prawem nie podpierał, bo, w przeciwieństwie do niektórych, myślę bez klap na móżdżku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
Więc bądź tak miły i odpowiadaj o podstawach swoich twierdzeń gdy o nie pytam a nie wskazujesz półśrodki. Cz mam teraz rozumieć, iż w przypadku gdyby prawo jednak pozwalało traktować dzieci jako środki do celów, wtedy byś się nim nie podpierał i wprost byś przeciwko niemu występował bazując na głębszych podstawach? A jeśli tak, to jakich? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Więc bądź tak miły... To nie forum przyjaciółka.pl.  > Cz mam teraz rozumieć... A co mnie obchodzi, co ty masz rozumieć? Nie mam w zwyczaju pisać za kogoś, jak "Sylwek", co kto ma rozumieć i jak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Daruj sobie. ...  > Jeśli wykręcasz się od odpowiedzi bądź konsekwentny i nie komentuj cudzych wypowiedzi. Piszę co chcę i kiedy chcę, "Sylwek".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Dobrze, że podkreśliłeś aspekt wolicjonalny swoich wypowiedzi. Nie interesuje cię zupełnie jak jest lub powinno być, jedynie jak byś chciał by było. Chciałbyś jakoś dopiec homosiom i widzisz, ze można to jeszcze robić znajdując jakieś zrozumienie przez kłamliwe ubieranie swojej fobii w troskę o dzieci. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | A ja owszem mam. Ponieważ myślenie, jeśli tylko wyartykułowane, niesie pewną obiektywną, logiczną treść. Tą treść można "doprowadzić" do końca, a jeśli przynosi to opłakane skutki dla danej myśli, to tym gorzej dla autora tejże myśli. Tymczasem ty wolałbyś by świat działa inaczej. By nie wyciągać konsekwencji z bzdur które wypisujesz. Wolałbyś móc orzekać arbitralnie jak należy rozumieć twoje wywody, tak by nie dopuszczać do krytyki wykorzystującej ich jawną słabość, niespójność, bezpodstawność. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > ...by nie dopuszczać do krytyki wykorzystującej ich jawną słabość, niespójność, bezpodstawność. Próbuj...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > > Więc niech każdy, kto chce korzystać z ognia, parzy się na własną rękę - niech korzystanie z ognia nie będzie przymusowe.> To tu się chyba nie zrozumieliśmy.Pisz zrozumiale bo Twoje konfabulacje zrozumiałe są tylko dla Ciebie najbardziej. > Czy ja gdziekolwiek mówiłam o jakimś przymusie????? Boże broń!!!! Chodzi o to, aby POZWOLIĆ ludziom na takie adopcje, a nie kogokolwiek do nich zmuszać.Pokaż mi paragraf, który uniemożliwia takie adopcje. > .Nie jestem żadną socjalistką.Profesorem też nie i co z tego. > Wyznaję zasadę, żyj i pozwól żyć innym.Wyznaję zasadę nie chrzań bzdur i nie pozwalaj innym bezkarnie i arogancko czynić tego. Zwłaszcza publicznie. > Jeśli się zagalopowałam z tymi pedałami etc. to przepraszam.Nie przepraszaj tylko nie zagalopowuj się. > A czym jest postęp? To chyba coś dobrego? O ile pamiętam J.J Rousseau kwestionował postęp i proponował powrót na drzewo.Na chorobie popromiennej, azbestozie, HIV, niszczeniu ekosystem, i śmierci głodowej, też polega jeżeli wdrażają go nieodpowiedzialni głupcy.
"Utnij sobie język, zanim język utnie ci głowę." Przysłowie cygańskie
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > >Wyznaję zasadę nie chrzań bzdur i nie pozwalaj innym bezkarnie i arogancko czynić tego.> To co najmniej nie do końca prawda.Ale, z całym szacunkiem, jak do tej pory to ani końca, ani początku Twojej tezy słuszności, nie udało Ci się wykazać. Pozdrawiam
"Utnij sobie język, zanim język utnie ci głowę." Przysłowie cygańskie
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Wiesz, niezależnie od tego, iż można się nie zgadzać z niektórymi moimi tezami, nawet w tym wątku pokazałem, iż MAM czy Adamiak chrzanią bzdury zwyczajnie mijając się z faktami lub też pozwalając sobie na jawną niespójność. A jednak nie widziałem byś stosował przy okazji tych ich wypowiedzi swoją mantrę, której część wytłuściłem. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Smith (10069 punktów) | > Wiesz, niezależnie od tego, iż można się nie zgadzać z niektórymi moimi tezami, nawet w tym wątku pokazałem, iż MAM czy Adamiak chrzanią bzdury zwyczajnie mijając się z faktami lub też pozwalając sobie na jawną niespójność.> A jednak nie widziałem byś stosował przy okazji tych ich wypowiedzi swoją mantrę, której część wytłuściłem.Wybacz, ale mój czas podobnie jak jego dysponent jest trochę ograniczony . Na skutek ograniczenia wspomnianego przyjąłem Twój powyższy komentarz w kategorii wyłącznie naszych, znaczy pomiędzy Tobą i mną dyskusji. Proponuję więc byśmy się podzielili we wprowadzaniu w życie wspomnianej mantry. Ja będę tępił bzdury "pro" a Ty będziesz tępić te "anty", po to by czytający forum mogli mieć jaśniejszy obraz sprawy. Zgoda?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>Jeśli się zagalopowałam z tymi pedałami etc. to przepraszam. >Nie przepraszaj tylko nie zagalopowuj się.
Hop, hop, hop! Zaraz, zaraz! Ja zdaje się przepraszałam Pana Adamiaka, więc proszę się nie wtrącać do nie swoich spraw. Chyba, że Pan i Adamiak to jedno. Jak Bóg Ociec, Syn Boży i Duch Święty.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Ja zdaje się przepraszałam Pana Adamiaka... Żadnych przeprosin nie przyjmuję, bo takie przeprosiny są zwykłą manipulacją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | A mnie to nie obchodzi, co Pan o tym sądzi. Ja przepraszałam szczerze, a że Pan odrzuca to trudno.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Czy HIV to postęp? Ludzie, bójcie się Boga! No, takiego wykręcania kota ogonem tom jeszcze jak żyję dziesiąt lat - nie widziała! Postęp to DOBRO! Jest taka bajka Hansa Christiana Andersena - pedała, lub co gorsze pedofila podobno - pt. "Królowa Śniegu". Nie mylić z Justysią Kowalczyk! I tam diabeł skonstruował takie lustro, które wykrzywiało wszystko co dobre i ukazywało jako szkaradne. I chciał to lustro zaprezentować samemu Panu Bogu, ale jak leciał do nieba to mu się wymskło i rozbiło się na tysiące okruchów. I komu taki okruch wpadł do oka, to widział wszystko na opak. A rebours, że tak powiem. I czy niektórzy nie widzą na opak pewnych rzeczy?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Ale ja to już znam. Te więzienie z tym facecikiem i ten cytat z Kinga. Swoją drogą King to fajny pisarz, na długą podróż w pociągu. Tzw. literatura wagonowa. Ja tam wolę Kafkę albo Prousta.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lotrek (14275 punktów) | > Ja tam wolę Kafkę albo Prousta.Pewnie..... Jak rozpusta, to rozpusta...przeczytajmy dzieła Prousta  .
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >Postęp to DOBRO!
Nie zawsze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | To oczywiście zależy od definicji słowa "postęp". Dla pana Smitha postęp to szerzenie się HIV. Dla mnie postęp to: zniesienie kary śmierci w większości cywilizowanych państw świata na przykład, albo nie stosowanie tortur przy wymuszaniu zeznań. Oczywiście ,że stosują tortury!!! Ale kiedyś było to legalne, a dzisiaj, przynajmniej nie jest legalne i muszą się z tego tłomaczyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Dla mnie postęp to: zniesienie kary śmierci w większości cywilizowanych państw świata na przykład,
Nie widzę dobra wynikającego za zniesienia kary śmierci.
>albo nie stosowanie tortur przy wymuszaniu zeznań.
A tu już tak.
Choroba(np AIDS), może postępować, może postępować dezintegracja, wojska Rzeszy także postępowały np na Paryż. Sam "postęp" nie może być dobry, lub zły, zależnie od oceniającego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Nie widzę dobra wynikającego ze zniesienia kary śmierci. Może nie tu miejsce na dyskusję o karze śmierci, więc powiem krótko. Po wojskowemu. Zapewniam Cię, że dostrzegł byś takie dobro, gdyby np. to Twojego syna skazali na śmierć. Tragedią byłoby to gdyby był niewinny ( a ileż to było takich wypadków) ale i nawet gdyby był winny, to prawdopodobnie wolałbyś jednak, aby dostał dożywocie, niż aby zawisnął. Taka babcia jak ja też może "postępować". Głupio, albo mądrze. Ja mówię o postępie, że tak powiem in abstracto, ogólnym. Psychologowie (Steven Pinker), etycy (Peter Singer) dostrzegają taki ogólny postęp na świecie. Chodzi o to, że ogólnie dzisiaj jest lepiej niż np. 200-300 lat temu. Bo następuje POSTĘP. W medycynie, bo już nie mrzemy jak muchy z powodu byle skaleczenia. W nauce i technice - nie tłuczemy się po bruku dyliżansem. Albo takie komórki czy komputery. To nie jest postęp w sensie dobra? Że facet siedząc w Cincinnati może przez komputer operować serce u rolnika w Łomży? Owszem postęp nie dotyczy wszystkich i w jednakowym stopniu, ale jak ktoś powiedział nawet żebrak w Kalkucie ma dzisiaj lepiej niż 200 lat temu. Bo jest np. dużo organizacji charytatywnych, samolotów co wożą żywność. Świadomość ludzka się zwiększyła, i wiedza, dzięki telewizji, że w ogóle jest coś takiego jak Kalkuta i że są tam ludzie, którym trzeba pomóc. Itd. itp.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Nie widzę dobra wynikającego ze zniesienia kary śmierci. >Może nie tu miejsce na dyskusję o karze śmierci, więc powiem krótko. Po wojskowemu. Zapewniam Cię, że dostrzegł byś takie dobro, gdyby np. to Twojego syna skazali na śmierć.
Gdyby zasłużył... >nawet gdyby był winny, to prawdopodobnie wolałbyś jednak, aby dostał dożywocie, niż aby zawisnął.
Nie. Całe życie w celi?
>Taka babcia jak ja też może "postępować". Głupio, albo mądrze. Ja mówię o postępie, że tak powiem in abstracto, ogólnym. Psychologowie (Steven Pinker), etycy (Peter Singer) dostrzegają taki ogólny postęp na świecie. Chodzi o to, że ogólnie dzisiaj jest lepiej niż np. 200-300 lat temu. Bo następuje POSTĘP. W medycynie, bo już nie mrzemy jak muchy z powodu byle skaleczenia. W nauce i technice - nie tłuczemy się po bruku dyliżansem. Albo takie komórki czy komputery. To nie jest postęp w sensie dobra? Że facet siedząc w Cincinnati może przez komputer operować serce u rolnika w Łomży? Owszem postęp nie dotyczy wszystkich i w jednakowym stopniu, ale jak ktoś powiedział nawet żebrak w Kalkucie ma dzisiaj lepiej niż 200 lat temu. Bo jest np. dużo organizacji charytatywnych, samolotów co wożą żywność. Świadomość ludzka się zwiększyła, i wiedza, dzięki telewizji, że w ogóle jest coś takiego jak Kalkuta i że są tam ludzie, którym trzeba pomóc. Itd. itp.
Mamy też postęp w badaniach nad bronią biologiczną, nad nowymi metodami tortur, wymuszeń, ukrywania autorów stron pedofilskich, itp Nie istotne, co powiadają psychologowie(też lubię archaizmy), słowo "postęp" nie dotyczy jedynie zjawisk pozytywnych, więc jest neutralne. Jak parasol. Mogę nim osłonić ukochaną, mogę też nim zabić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | E tam całe życie w celi. Nie wiesz jak fajnie może być w więzieniu. Nie siedzi się całe życie w celi. Chodzi się na spacery (na spacerniaku), do świetlicy, pograć w ping-ponga. Przyjeżdżają różni ciekawi ludzie, aby rozerwać nudne życie więźnia. No i jak się ma trochę szczęścia to można się załapać do jakiejś roboty na terenie zakładu karnego : kucharz, elektryk, hydraulik, ślusarz i wiele wiele innych. No i masz "patrzonka" czyli widzenia z najbliższą rodzinką ze 2 razy w miesiącu. Nie chciałbyś zobaczyć syna żywego chociaż ze 2 razy miesięcznie? Wolałbyś mu świeczkę na grobie postawić? No i nie takie to znowu dożywocie. Po 25 może się ubiegać o warunkowe, przedterminowe zwolnienie. Chyba, że ostro nawywijał, i sąd mu zastrzegł, że np. nie po 25 latach, a po 40. O postępie napiszę później, bo obowiązki wzywają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | kapitan AS (298 punktów) | Ja bym był bardziej postępowy i pozwolił takiemu skazańcowi na dożywocie samemu decydować czy chce siedzieć za kratami i grać w ping-ponga czy może chce skończyć swój żywot. Dobrym rozwiązaniem by była eutanazja dla więźniów, którzy zostali skazani na minimum 10 lat. By miał wybór taki delikwent.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | A po co pozwalać. Niektórzy się sami decydują "wychuśtać" jak niejaki Baranina, czy panowie oprawcy Olewnika. Zawsze jest wybór.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | kapitan AS (298 punktów) | Wiadomo, że takie rozwiązanie by było lepsze, bo tańsze. Nie trzeba by było płacić lekarzowi, który dokona eutanazji i pewnie kawał sznurka jest tańszy ot tego, co tam wstrzykują( jeszcze jakby wisielec pozostawił list to by było ok., bo jeszcze śledztwo mogą prowadzić czy czasem nikt go do tego nie zmusił a śledztwo kosztuje). Tylko, że to rozwiązanie jest dobre dla osób na wolności, bo więźniowie, szczególnie ci groźni są pilnowani i w niektórych celach mają kamery, które ich obserwują. A taki strażnik nie może do tego dopuścić, bo będzie ścigany. A przecież to by było niedobrze jakby osoba trzecia miała przez to problemy. Zresztą tak było w przypadku oprawców Olwenika. Ta ich decyzja wywołała szum i może ktoś miał z tego powodu problemy. Więc eutanazja w przypadku więźniów znacznie lepsza i bardziej cywilizowana, bo przecież w XXI wieku są lepsze sposoby na zakończenie swego żywota niż kawał sznura.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | No tak, ale to wydaje mi się tematem na osobny wątek "o eutanazji" Nie wiem czy był już taki? Teraz coś w Holandii znowu planują, żeby 70 latkowie mogli decydować, że chcą godnie odejść. Wtedy zapraszaliby do domu smutnego pana, który by, po podpisaniu odpowiednich papierów, robił im małe kuku i w obecności uradowanej rodzinki opuszczaliby ten ziemski padół.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Mamy też postęp w badaniach nad bronią biologiczną, nad nowymi metodami tortur, My jak te dwa pijaki się spieramy. Ja się cieszę, że flaszka jest do połowy pełna, a Ty szlochasz, że do połowy pusta. Wiadomą jest rzeczą, że znajdą się nieodpowiedzialni osobnicy, którzy użyją parasolki aby zabić. Kiedyś za pomocą parasola agenci KGB zabili w Londynie szpiega, który przeszedł na drugą stronę. Wstrzyknęli mu jakąś truciznę. Ale nie obwiniajmy termometru o gorączkę. To nie postęp jest zły, tylko ludzie (niektórzy), którzy go nadużywają do niecnych celów. Czy to, że jakiś wariat wsadzi ci parasolkę w oko, oznacza, że trzeba zlikwidować parasolki, które chronią miliony ukochanych? Czy to, że jakiś kretyn, jeden z drugim, szykuje broń biologiczną znaczy, że należy przerwać badania i niech miliony niewinnych ludzi zdycha na jakieś choróbska? Czy to, że obleśni pedofile, co im gacie z tyłka spadają, ślinią się lubieżnie przed komputerami oznacza, że trzeba wyrzucić je na śmietnisko, albo cenzurować (a jak się już raz zacznie cenzurować to może dojść aż do zamknięcia forum Racjonalista )NIE! NIE! NIE! Po trzykroć nie! Po to są różne służby, aby wyłapywać takich co to chcą postępu do swych wrednych knowań używać. Bo sam postęp jako taki jest DOBRY!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | > >Mamy też postęp w badaniach nad bronią biologiczną, nad nowymi metodami tortur,> My jak te dwa pijaki się spieramy. Ja się cieszę, że flaszka jest do połowy pełna, a Ty szlochasz, że do połowy pusta.A nie. Mówię że flaszka to flaszka. Maże być pełna, pusta, ale to tylko flaszka. > Wiadomą jest rzeczą, że znajdą się nieodpowiedzialni osobnicy, którzy użyją parasolki aby zabić. Kiedyś za pomocą parasola agenci KGB zabili w Londynie szpiega, który przeszedł na drugą stronę. Wstrzyknęli mu jakąś truciznę. Ale nie obwiniajmy termometru o gorączkę.Kiedy mnie nie chodzi o obwinianie, tylko uświadomienie że może pokazywać i plus i minus. > To nie postęp jest zły, tylko ludzie (niektórzy), którzy go nadużywają do niecnych celów.Ciągle twierdzę, że jest nijaki. > Czy to, że jakiś wariat wsadzi ci parasolkę w oko, oznacza, że trzeba zlikwidować parasolki, które chronią miliony ukochanych? Czy to, że jakiś kretyn, jeden z drugim, szykuje broń biologiczną znaczy, że należy przerwać badania i niech miliony niewinnych ludzi zdycha na jakieś choróbska? Czy to, że obleśni pedofile, co im gacie z tyłka spadają, ślinią się lubieżnie przed komputerami oznacza, że trzeba wyrzucić je na śmietnisko, albo cenzurowaćA czy coś takiego mówię? > NIE! NIE! NIE! Po trzykroć nie! Po to są różne służby, aby wyłapywać takich co to chcą postępu do swych wrednych knowań używać. Bo sam postęp jako taki jest DOBRY!JEST NIJAKI! (golono - strzyżono)  A nie uważa Pani, że to dostatecznie ciekawy temat, by założyć nowy wątek? Chyba warto posłuchać innych? Sam bym założył, ale to Pani zainicjowała temat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | O nie, ja nie zainicjowałam tego tematu! Ja tylko lekko i delikatnie, jak to kobieta, napomknęłam, iż uważam, że postęp jest dobry. A to, o ile dobrze kojarzę, to Pan Adamiak i Pan Smith jak bull terriery rzucili mi się do gardła, a Pan, o zgrozo!, za nimi. Więc proszę samemu rozpocząć ten wątek o postępie, a ja się z dziką rozkoszą do niego przyłączę. "JEST NIJAKI! (golono - strzyżono)" Ha, Ha, Ha!! Przyłapałam Pana in flagranti! Do niedawna Pan twierdził, że postęp jest zły, a teraz już nijaki? To może za chwilę przyzna Pan jednak, że jest dobry?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | >O nie, ja nie zainicjowałam tego tematu! Ja tylko lekko i delikatnie, jak to kobieta, napomknęłam, iż uważam, że postęp jest dobry.
Nie? Pewno źle mi się wydawało.
>A to, o ile dobrze kojarzę, to Pan Adamiak i Pan Smith jak bull terriery rzucili mi się do gardła, a Pan, o zgrozo!, za nimi.
A wcale że nie. Nie zgadzałem się, ot i wszystko. Rzuciłem się za anachronizm z Grekami, może nie potrzebnie.
>Więc proszę samemu rozpocząć ten wątek o postępie, a ja się z dziką rozkoszą do niego przyłączę.
Dobra.
>"JEST NIJAKI! (golono - strzyżono)" Ha, Ha, Ha!! Przyłapałam Pana in flagranti! Do niedawna Pan twierdził, że postęp jest zły, a teraz już nijaki? To może za chwilę przyzna Pan jednak, że jest dobry?
A nie. Nie twierdziłem, że zły. Podawałem same negatywy właśnie po to, by wykazać jego nijakość. Pani mówiła o pozytywach, ja o negatywach, i sądziłem że wychodzi na zero, co starałem się udowodnić.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Pokaż mi paragraf, który uniemożliwia takie adopcje.
Czy dwóch gejów może dzisiaj zaadoptować dziecko? Albo dwie lesbijki? Pójść do ośrodka adopcyjnego i powiedzieć " Hej! Jesteśmy dwiema lesbijkami/ pedałami i chcieliśmy adoptować dzidziusia! I co? Dadzą im? Może tak! Hurra! Zaraz zadzwonię do znajomej parki i powiem im, że nie ma żadnych przeszkód.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | >> Pokaż mi paragraf, który uniemożliwia takie adopcje. >Czy (...) że nie ma żadnych przeszkód. CZYTASZ W JĘZYKU POLSKIM?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Yes of course. And not only in Polish. Samozřejmě. Videlicet. Si évidemment, So natürlich! Oчевидно.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Gdybyś mógł pomóc mi przywrócić moją utraconą kobiecość, bo w profilu figuruję jako mężczyzna, zupełnie omyłkowo. Nie wiem czy da się to naprawić i skorygować. Na stronie głównej www.racjonalista.pl/ na początku prawej kolumny, znajdziesz kilka linków, wśród nich link Twoje konto. Po kliknięciu nań, wybierz kolejny link Ustawienie konta. Tutaj możesz dokonać zmiany płci. W ostatniej linii linków kończących każdą stronę, jako pierwszy znajdziesz link Przewodnik. Po kliknięciu znajdziesz tam szereg informacji pomocnych w wykorzystywaniu większości możliwości jakie daje forum. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Już kilka (no 2 na razie) osób pomogło mi powrócić do mojej macierzystej płci, za co serdeczne dziękuję i czuję się znowu damą. Proszę odwiedzić mój profil i się przekonać.Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 4 na 4 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Mimo EOT, ośmielę się jeszcze zabrać głos, na który nie spodziewam się odpowiedzi, ale nie dam z siebie robić wariatki na forum publicznym. Po pierwsze powybierał Pan wybiórczo z tej książeczki cytaty wygodne Panu i sklecił je w całość. A niewygodne Pan pominął. Można i tak. Kto nie zna tej pracki może odnieść więc fałszywe wrażenie. Ale autor opisuje tam historię badań od 1975 r. Pierwsze faktycznie były niedoskonałe i na te Pan się uwziął. To tak jakby Pan krytykował trabanta, że warczał i dymił. Autor np. pisze str. 22 - "Należy jednak podkreślić, że dzieci żyjące w rodzinach dwóch osób jednej płci nie różnią się w sposób istotny statystycznie na większości z badanych wymiarów od dzieci z rodzin dwóch osób heteroseksualnych (np. Chan, Raboy i Patterson, 1998). Z tego właśnie powodu coraz częściej w nowych pracach empirycznych, dotyczących rozwoju dzieci par gejów i lesbijek, wykorzystuje się jako grupy kontrolne dzieci z pełnych rodzin osób o orientacji heteroseksualnej". I tak możemy przerzucać się cytatami. Ale to niczemu nie służy. Trzeba brać pod uwagę CAŁOŚĆ!! Pamięta Pan z "Ferdydurke" Gombrowicza ( a jednak chodziłam do szkoły) pojedynek wyższego syntety Filidora z analitykiem anty-Filidorem. Anty-Filidor - cytat- "działał rozkładowo, a specjalnością jego był rozkład osoby na części za pomocą rachowania, w szczególności za pomocą prztyczków" - koniec cytatu. Zaleca mi Pan poczytanie czegoś z archiwum. OK uczynię to, mimo nawału prac i obowiązków. A tak właściwie to nie wiem jakie są Pana konkretne poglądy w omawianej kwestii. Może są w tym archiwum. Czy jest Pan przeciw homoadopcji? A jeśli tak do dlaczego konkretnie. Jakie Pan widzi zagrożenia? Co właściwie miałoby się stać takiemu dziecku, adoptowanemu przez parę homo? Czy potępia Pan to moralnie, czy widzi Pan jakieś rzeczywiste zagrożenia zdrowia psychicznego i fizycznego owego hipotetycznego dziecka?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | apud (4399 punktów) | >Pamięta Pan z "Ferdydurke" Gombrowicza ( a jednak chodziłam do szkoły) pojedynek wyższego syntety Filidora z analitykiem anty-Filidorem. Anty-Filidor - cytat- "działał rozkładowo, a specjalnością jego był rozkład osoby na części za pomocą rachowania, w szczególności za pomocą prztyczków" - koniec cytatu. Zaleca mi Pan poczytanie czegoś z archiwum. OK uczynię to,
Ojejeje, pani prof, zaloze sie ze on pamięta tylko, ze mieliśmy kiedyś w PRLu transatlantyk. Jeden sie nazywal Batory a jak ten przerdzewial to kupilismy drugi. Przechodzony troche i od Niemcow. Nazywal sie Stefan Batory.
|
|
| | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Zawsze umieram ze śmiechu jak czytam ten dialog: "Doktor i mistrz Analizy rzekł: - Kluski! Syntetolog odpowiedział: - Klusek! Anty-Filidor zaryczał: - Kluski, kluski, czyli kombinacja mąki, jaj i wody! Filidor zaś odparował momentalnie: - Klusek, czyli wyższa istota Kluska, sam najwyższy Klusek!" Pozdrawiam i daję plusa.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Ojejeje, pani prof,> zaloze sie ze on pamięta tylko, ze mieliśmy kiedyś w PRLu transatlantyk.> Jeden sie nazywal Batory a jak ten przerdzewial to kupilismy drugi. Przechodzony troche i od Niemcow. Nazywal sie Stefan Batory.Zakład tak samo trafny, w wypadku sprawdzenia, jak pozostałe założenia mniemanologiczne autorki, publikowane w dodatku z użyciem błędnie dobranej strony kodowej.
|
|
| | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | A co to jest błędnie dobrana strona kodowa?
|
|
| | | | |  | | apud (4399 punktów) | >Mimo EOT,
A co to jest EOT?
|
|
| | | | | |  | | garmen (952 punktów) | >A co to jest EOT?
Koniec rozmowy, koniec dyskusji.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Smith (10069 punktów) | > Mimo EOT, ośmielę się jeszcze zabrać głos, na który nie spodziewam się odpowiedzi, ale nie dam z siebie robić wariatki na forum publicznym.Dziwna konkluzja z tym robić z siebie. > Po pierwsze powybierał Pan wybiórczo z tej książeczki cytaty wygodne Panu i sklecił je w całość.Wystarczy przeczytać w niej wstęp i pierwszy rozdział by nie robić z siebie "wariatki na forum publicznym" > A niewygodne Pan pominął. Można i tak. Kto nie zna tej pracki może odnieść więc fałszywe wrażenie. Ale autor opisuje tam historię badań od 1975 r. Pierwsze faktycznie były niedoskonał i na te Pan się uwziął.eBZDURA ZNOWU. Cytat:W 2001 roku Stacey i Biblarz ((How) Does the Sexual Orientation of Parents Matter?, w: American Sociological Review", nr 66) dokonali analizy 21 badań nad dziećmi homoseksualistów przeprowadzonych między rokiem 1981 a 1998. Z książeczki teraz: Cytat:...jedynie trzy (Tasker i Golombok, 1997, Gartrell i in. 1996;1999;2000; Golombok i in. 2003) zostały oparte na planie podłużnym, Cytat:(por.Anderssen, Amille i Ytteroy, 2002) Cytat:(za: Turner i Helms, 1999) Cytat:(np. Nelson, 1999; Touri i Coyole, 2002). >To tak jakby Pan krytykował trabanta, że warczał i dymił. To trochę jakby gadał dziad do obrazu a obraz pisał dalej bzdury jak mało który. >Autor np. pisze str. 22 - (...). Ale to niczemu nie służy. Nareszcie jakieś celne spostrzeżenie. >Trzeba brać pod uwagę CAŁOŚĆ!! Trzeba mieć choćby cień podstaw by ją ogarnąć. Przykro mi ale nieznajomość pojęć: kazirodztwo, pedofilia, homoseksualizm i tworzenia z nich, na podstawie mniemanologii własnej, wypowiedzi dyskwalifikuje Panią z grona CAŁOŚĆ ogarniających. >Pamięta Pan z "Ferdydurke" Gombrowicza ( a jednak chodziłam do szkoły) pojedynek wyższego syntety Filidora z analitykiem anty-Filidorem. Anty-Filidor - cytat- "działał rozkładowo, a specjalnością jego był rozkład osoby na części za pomocą rachowania, w szczególności za pomocą prztyczków" - koniec cytatu. Zaleca mi Pan poczytanie czegoś z archiwum. Czegokolwiek z dziedziny nauk społecznych w temacie zamiast powoływać się na: "Śmierć w Wenecji", "Lolita", "Pedał", "Pokój Giovanniego" i teraz "Ferdydurke" w ramach tematu, tudzież na książki, w których nawet wstępu nie raczyła Pani sobie przyswoić. >OK uczynię to, mimo nawału prac i obowiązków. Tak więc proszę nie tracić cennego czasu na produkcję mniemanologii. >A tak właściwie to nie wiem jakie są Pana konkretne poglądy w omawianej kwestii. Może są w tym archiwum. Czy jest Pan przeciw homoadopcji? A jeśli tak do dlaczego konkretnie. Jakie Pan widzi zagrożenia? Co właściwie miałoby się stać takiemu dziecku, adoptowanemu przez parę homo? Czy potępia Pan to moralnie, czy widzi Pan jakieś rzeczywiste zagrożenia zdrowia psychicznego i fizycznego owego hipotetycznego dziecka? "Może są w tym archiwum."
"Odzywaj się tylko wtedy, gdy wiesz o co chodzi." Sokrates
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Nie, właśnie że nie wystarczy przeczytać z niej wybiórczo kawałków i nimi manipulować. Trzeba przeczytać CAŁOŚĆ. Już nie mam ochoty walczyć na cytaty bo to do niczego nie prowadzi i nie dam się wciągnąć w tę brudną gierkę. Nie mylić z Edwardem Gierkiem! Ludzie niewykształceni mieszają różne pojęcia. Mylą pedofila z pediatrą i pedałem, transseksualistę z transwestytą i homoseksualistą. A NAUKA kategoryzuje, definiuje, selekcjonuje, porządkuje wreszcie, aby nie panował chaos. Ale niektórym zależy na tym, aby się kotłowało. Bo w mętnej wodzie łowi się tłuste ryby. A przepraszam bardzo. A co Pan ma do "Śmierci w Wenecji" i innych lektur. Przecież literatura piękna czasem lepiej oddaje pewne sprawy niż suchy traktat naukowy. Trzeba być elastycznym, a nie fiksować się tylko jednostronnie na "naukach społecznych". I niech Pan zrobi to dla mnie i w krótkich punktach uzasadni mi swoje stanowisko w kwestii homoadopcji. Why not?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Nie, właśnie że nie wystarczy przeczytać z niej wybiórczo kawałków i nimi manipulować. Trzeba przeczytać CAŁOŚĆ.No właśnie ile razy trzeba Ci pseudo prof. Pani powtarzać: WYPADA PRZECZYTAĆ I SPRÓBOWAĆ ZROZUMIEĆ TO CO SIĘ PRZECZYTAŁO.> Już nie mam ochoty walczyć na cytaty bo to do niczego nie prowadzi i nie dam się wciągnąć w tę brudną gierkę.Primo nie już, tylko od początku kariery, podobnie jak secundo gierki polegające na poszukiwaniu wielbłąda. > Nie mylić z Edwardem Gierkiem!Bardzo śmieszne, szczególnie w wydaniu Pani pseudo prof. spod znaku: "pomożecie?" > Ludzie niewykształceni mieszają różne pojęcia. Mylą pedofila z pediatrą i pedałem, transseksualistę z transwestytą i homoseksualistą.Podobnie jak pseudo naukowcy, co widać krystalicznie czysto na Pani przykładzie. > A NAUKA kategoryzuje, definiuje, selekcjonuje, porządkuje wreszcie, aby nie panował chaos. Ale niektórym zależy na tym, aby się kotłowało. Bo w mętnej wodzie łowi się tłuste ryby.NIEUK zaś wymyśla własne na bazie kulawej domyślności swej. > A przepraszam bardzo.A ja wcale się nie gniewam. A co Pan ma do "Śmierci w Wenecji" i innych lektur. Przecież literatura piękna czasem lepiej oddaje pewne sprawy niż suchy traktat naukowy. Czasem to i nawet strzelba sama wypala, podobno. > Trzeba być elastycznym, a nie fiksować się tylko jednostronnie na "naukach społecznych".Problem w tym, że Pani w swej elastyczności przegina poza granicę zdrowego rozsądku. > I niech Pan zrobi to dla mnie i w krótkich punktach uzasadni mi swoje stanowisko w kwestii homoadopcji. Why not?Just because
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Nie, ale to Pan tam komuś odpowiadał. Jakieś mętne elukubracje. Proszę mnie konkretnie odpowiedzieć. W punktach a), b), c), d) i tak dalej. Np. "uważam, że homoadopcja jest niewłaściwa bo: ...." Konkrety! Żadnego gołosłowia i wodolejstwa oraz manipulacji. Chyba, do diaska, potrafi Pan, krótko, nie wymagam jakichś elaboratów, uzasadnić swoje stanowisko. Bez odsyłania mnie od Annasza do Kajfasza.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Nie, ale to Pan tam komuś odpowiadał. (...) Bez odsyłania mnie od Annasza do Kajfasza. TO NIE JEST KONCERT ŻYCZEŃ DLA POLITYCZNYCH MATOŁÓW
"Problem polityków polega na tym, że za dużo mówią, w związku z czym za mało słuchają innych, a już zupełnie nie starcza im czasu na myślenie." H. Riesenhuber
|
|
| |  | 6 na 6 prof.Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Acha! Przepraszam. Już rozumiem. Pan uważa, że homoseksualizm jest nienormalny, chorobliwy, czy dewiacyjny itd. itp. Dlatego to, że dziecko chce być homoseksualne tak jak tatuś, uważa Pan za niewłaściwe psychologicznie. No ale to już jest szersze zagadnienie tyczące tego co kto uważa o homoseksualizmie. Muszę Pana rozczarować. Nauka współczesna uważa, że jest to norma psychiczna. Może nie statystyczna. Ale nie będę się teraz wdawała w analizę pojęcia normy. Pan oczywiście ma zupełne prawo sądzić inaczej. Tatuś Romana Giertycha sądzi, że dinozaury żyły w czasach Kraka, czego dowodem jest zabójstwo przez tegoż smoka wawelskiego. Ma prawo tak sądzić? Ma.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Smith (10069 punktów) | > Aha! Przepraszam. Już rozumiem.Nic nie rozumiesz. Skorzystaj z opcji Szukaj i wpisz tam: homoadopcja To może coś Ci się rozjaśni. > Pan uważa, (...) Ma prawo tak sądzić? Ma. EOT
"Bezmyślnych uwalnia od smutku czas, mądrych - logika." Epikur
|
|
| | | |  | | apud (4399 punktów) | >>Aha! Przepraszam. Już rozumiem. >Nic nie rozumiesz.
Jak to dobrze wszystko rozumieć!
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Smith (10069 punktów) | > >>Aha! Przepraszam. Już rozumiem.> >Nic nie rozumiesz.> Jak to dobrze wszystko rozumieć!Tylko nie opowiadaj mi o tym, jak to Ci się wydaje, że dobrze.
|
|
 | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Zauważyłem, że w wypowiedziach przeciwników homoseksualistów bardzo często pojawiają się odniesienia do stosunków seksualnych, odbytów, penisów etc. >Jako, że mnie zupełnie nie interesuje kto z kim uprawia seks i w jaki sposób, gdy rozważam kwestię homoseksualistów takie skojarzenia nie przychodzą mi do głowy. >W związku z powyższym zastanawia mnie czy homofobia nie wynika w dużej mierze z chorej wyobraźni i przyznawania seksualności nadrzędnej roli w życiu.
Moim zdaniem jest to wynik wychowania w społeczeństwie w większości chrześcijańskim. Wszyscy, chcemy czy nie w jakimś stopniu nasiąkamy panującą ideologią. Zauważyłeś ile Chrześcijanie poświęcają uwagi seksowi? A prawo? Ile paragrafów prawa państwowego ma korzenie w prawie kanonicznym?
|
|
|  | 2 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Moim zdaniem jest to wynik wychowania w społeczeństwie w większości chrześcijańskim. Myślę, że również.
>Zauważyłeś ile Chrześcijanie poświęcają uwagi seksowi? A czy zastanowiłeś się nad genezą tych zainteresowań?
Czyż seks i jedzenie, oraz największe przyjemności z tym związane, nie wynikają bezpośrednio z instynktów?
Co było pierwsze - religia czy instynkty?
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) | > Co było pierwsze - religia czy instynkty?Chrześcijanie poświęcają wiele uwagi przedstawianiu seksu jako grzesznej konsekwencji grzechu pierworodnego. Nie mogę się doczekać rewelacji o instynktach z jakich to wynika. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | |  | 1 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Co było pierwsze - religia czy instynkty?> Chrześcijanie poświęcają wiele uwagi przedstawianiu seksu jako grzesznej konsekwencji grzechu pierworodnego.> Nie mogę się doczekać rewelacji o instynktach z jakich to wynika. Homofobofobia cię zaślepiła na amen, user.
|
|
4 na 4 | Smith (10069 punktów) | > Sprowokowany przez Sylwka zapytowywuję: >1. Czy pary gejowskie (...) że posiada nie tylko odbyt? Tendencyjne pytania na wstępie nie zachęcają do rzeczowej dyskusji. > A bardziej poważnie: jak adoptowane przez parę homoseksualną dziecko ma się uczyć ról społecznych zgodnych z własną płcią (i mam w tej chwili gdzieś argumenty feministek, z którymi mogę się zgodzić, ale nie w tej chwili)? Role społeczne są wytworami kulturowymi. Kultura zaś substancją żywą jest i ewoluującą na skutek czynników wielu niezmiernie. Masz na myśli tradycyjne role społeczne, pielęgnowane w myśl systemu wartości naszego katolicko-postsowiecko-neoliberanego społeczeństwia oczywiście? > Mam nadzieję, że do adopcji dzieci przez homoseksualistów nigdy nie dojdzie. Mam nadzieję, że homoseksualizm zostanie znowu nazwany dewiacją seksualną (zgodnie z definicją słowa "dewiacja"). Mam nadzieję, że "poprawność polityczna" też przestanie być modą w obliczu realności faktów. > Mam nadzieję na rzeczową dyskusję z Sylwkiem na temat homoseksualizmu w aspekcie uwarunkowań kulturowych tego zjawiska. Tak, tak nadzieję. A nadzieja to wiesz, że ......
|
|
5 na 5 | marek milczewski (2335 punktów) | > Sprowokowany przez Sylwka zapytowywuję: >1. Czy pary gejowskie są bardziej skłonne adoptować chłopców czy dziewczynki i dlaczego??? To i ja się wtrącę. Na tak postawione pytanie nie ma odpowiedzi. Po pierwsze, najpierw trzeba zalegalizować związki homoseksualne, a do tego droga daleka. Po drugie, wśród takich par będą zarówno ludzie wartościowi jak i zwyczajni swołocze. Jak w życiu. Po trzecie, tym "wartościowym" musi się zachcieć mieć dzieci. Po czwarte, co to są ci "wartościowi"? Dzieci z tzw dobrych rodzin bywają najgorszymi zwyrodnialcami. Czy możesz przedstawić wiarygodne badania, z jakich środowisk, o jakim wykształceniu, z jakich rodzin i środowisk pochodzący ludzie są dobrymi rodzicami? Czy sam fakt orientacji seksualnej tworzy z niektórych, w Twoich oczach, niezdolnych do macierzyństwa? Czy myślisz, że jeżeli nastąpi kiedyś pozwolenie na adopcję dzieci przez pary homo, to nastąpi pospolite ruszenie na sądy tychże, by adoptować niemowlaki? Czy myślisz, że sądy będą rozdawały dzieci jak deputat węgla za komuny? Stawiam perły przeciwko kamieniom, że gdyby zezwolono na ten proceder, na adopcję zdecydowało by się nie więcej niż kilka par męskich i może kilkanaście par kobiecych. To w ogóle nie jest jakiś problem społeczny, raczej chodzi o dojrzałość danego narodu do akceptacji zjawiska. >2. A co z parami lesbijskimi - chłopcy czy dziewczynki? koty pozdrawiam marek
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | > 1. Czy pary gejowskie są bardziej skłonne adoptować chłopców czy dziewczynki i dlaczego???Zapytaj się par gejowskich. > 2. A co z parami lesbijskimi - chłopcy czy dziewczynki?Zapytaj się par lesbijskich. Od siebie dodam: czy powinniśmy się pytać par heteroseksualnych czy poszukują obojnaków, a jeśli tak, to dlaczego? > 3. Jak para gejowska chce wytłumaczyć adoptowanemu "synowi", który nie podziela ich orientacji, że> dziewczyna posiada nie tylko odbyt?Uhm, mam pewne wyobrażenia jak mogliby to zrobić. Przede wszytkim jednak sądzę, że nawet gdyby tego nie zrobili, to on sam, hmm... empirycznie to odkryje. Ale coś innego mnie przeraża. Z twojej wypowiedzi wypływa sugestia, jakoby w "zdrowych" rodzinach, wiedza o seksie przekazywan była na drodze praktyki z uczestnictwem rodziców i dzieci. Bo tylko przy takim załozeniu, że dziecko poznaje swoją seksualność w trakcie obserwacji (uczestnictwa?) aktywności seksualnej rodziców, twoja wątpliwość ma sens. Skoro to wedle Pana norma, to zaczynam cieszyć się ze swojej dewiacji podwójnie. > 4. Jak ta sama para gejowska chce wytłumaczyć "córce", że posiada nie tylko odbyt?Czy pan nie widzi, że już się osuną w największą groteskę. Jak Pan był mały to się rodzice przed panem rozbierali by pokazać co jest co? I dopóki tatuś nie pokazał penisa i odbytu to żeś pan nie był świadomy obecności tychże? > A bardziej poważnie: jak adoptowane przez parę homoseksualną dziecko ma się uczyć ról> społecznych zgodnych z własną płcią (i mam w tej chwili gdzieś argumenty feministek, z którymi mogę> się zgodzić, ale nie w tej chwili)?A jakieś dowody, że dziecko "uczy się ról społecznych" od rodziców? Bo prawdy wiary to na fronda.pl > Mam nadzieję, że do adopcji dzieci przez homoseksualistów nigdy nie dojdzie. Mam nadzieję, że> homoseksualizm zostanie znowu nazwany dewiacją seksualną (zgodnie z definicją słowa "dewiacja"). Mam> nadzieję, że "poprawność polityczna" też przestanie być modą w obliczu realności faktów.Realność faktów jest taka, że MAM ma fobie. > Mam nadzieję na rzeczową dyskusję z Sylwkiem na temat homoseksualizmu w aspekcie uwarunkowań> kulturowych tego zjawiska.To na temat homoseksualizmu, czy zboczonych praktyk pokazowego seksu z udziałem własnych dzieci? Bo jak na razie bardziej to drugie - więc, ponownie, nie forum Racjonalista.pl tylko racze Zakrystia.pl. I nie ze mną tylko kolegami Fritzla. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
 | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Ale coś innego mnie przeraża. Z twojej wypowiedzi wypływa sugestia, jakoby w "zdrowych" rodzinach, wiedza o seksie przekazywan była na drodze praktyki z uczestnictwem rodziców i dzieci. Nic takiego nie wypływa, ale cóż, każdy widzi to, co chce zobaczyć. Reszta Twojego postu nie nadaje się do polemiki. Może jeszcze tylko to: > A jakieś dowody, że dziecko "uczy się ról społecznych" od rodziców?1. Ziemska M. - "Postawy rodzicielskie", Warszawa 1973, wyd.2; 2. Ziemska M. - "Rodzina a osobowość", Warszawa 1979; 3. Ziemska M. (red.) - "Rodzina i dziecko", Warszawa 1980, wyd 2; 4. Ziemska M. (red.) - "Rodzina współczesna", Warszawa 2001; 5. Izdebska H. - "Rodzina i jej funkcje wychowawcze" [w  Encyklopedia pedagogiczna pod red. Pomykało W., Warszawa 1993 ; 6. Kwak A, Mościskier A. - "Rzeczywistość praw dziecka w rodzinie", Wydawnictwo: STUDIO ASTROPSYCH, ISBN: 8388149830; 7. Kwak A. - "Rodzina w dobie przemian. Małżeństwo i kohabitacja", Wydawnictwo: RM, ISBN: 8389501252. Nie wierzę, abyś przeczytał kiedykolwiek, ale chciałeś, to masz.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
|  | 4 na 6 | Sylwek (15472 punktów) |
> Nic takiego nie wypływa, ale cóż, każdy widzi to, co chce zobaczyć. Reszta Twojego postu nie nadaje się do polemiki.To już tupet. Nie dociera do ciebie co w Twoim, inicjującym wątek poście było obelzywego, a resztę mojego nazywasz "nie do polemiki"? Poza tym, jak to nie wypływa? Pytałeś się na przykład, jak geje wytłumaczą synowi, że dziewczyna posiada nie tylko odbyt. Z całym szacunkiem, udajesz głupiego czy jesteś głupi? Przecież jedyna metoda uczenia o kobiecej intymności niedostępna dla pary gejowskiej to "pokaz na żywym eksponacie". Dalej jesteś pewny, że nie ulegasz homofobicznemu zamroczeniu, które odbiera ci rozum? Wątek o homoseksualizmie i adopcjach zaczynasz pisaniem o odbytach i potem nie pasuje ci kontynuowanie rozmowy w tym stylu? > Może jeszcze tylko to:A teraz udajesz podwójnie głupiego? Najpierw piszesz, że nie ma badań. Ja pokazuję, że to wierutne kłamstwo. A ty, raz, że nie odszczekałeś swojego kłamstwa, to jeszcze zarzuczasz mnie jakimiś archaicznymi podręcznikami? To jak, jednak były badania nad homorodzicielstwem? A tak w ogóle, może sięgniemy do starszych źródeł? Tych, w których kobiecy orgazm jest stanem patologicznym na równi z homoseksualizmem? Bądźże Pan poważnym. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| |  | 1 na 1 |
| | |  | 1 na 1 | garmen (952 punktów) | Sylwek, a ja mam do Ciebie kilka pytań, tylko chciałabym przeczytać TWOJE zdanie, a nie np. jakieś badania.
1. Czy Twoim zdaniem pary homoseksualne powinny mieć prawo do adopcji dziecka? 2. Jeśli tak, to dlaczego, podobnie jeśli odpowiesz nie. 3. Czy przy "sprawdzaniu" rodziców homoseksualnych należy brać jakieś czynniki bardziej pod uwagę niż w przypadku, gdy dziecko ma być adoptowane przez parę heteroseksualną. 4. Co rodzice homoseksualni mogą dać więcej dziecku niż heteroseksualni i odwrotnie? 5. Alicja Duda napisała, że dzieci jest mniej niż rodziców, które chcą je adoptować. Czy uważasz, że pary heteroseksualne powinny być brane w pierwszej kolejności?
Oczywiście chodzi mi o adopcję "cudzych" dzieci.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
> 1. Czy Twoim zdaniem pary homoseksualne powinny mieć prawo do adopcji dziecka?Tak. > 2. Jeśli tak, to dlaczego, podobnie jeśli odpowiesz nie.Ponieważ nie ma dowodów, by wpływało to negatywnie lub pozytywnie (no, między Bogiem a prawdą, jakaś publikacja ostatnio donosi, jakoby dzieci wychowywane przez lesbijki miały większą kompetencję społeczną, cokolwiek to znaczy, od dzieci wychowywanych przez pary heteroseksualne i gejowskie). Jeśli nie ma wpływu, to pary jednopłciowe pragnące zaadoptować dziecko powinny mieć prawo do przejścia takiej samej surowej procedury adopcyjnej jak inne pary, która oceni ich ewentualne zdolności w sposób zindywidualizowany i adekwatny, a nie na podstawie odgórnego ustalenia, które wedle najlepszej wiedzy jest wynikiem niewiedzy i/lub uprzedzenia. > 3. Czy przy "sprawdzaniu" rodziców homoseksualnych należy brać jakieś czynniki bardziej pod uwagę niż w przypadku, gdy dziecko ma być adoptowane przez parę heteroseksualną.Nie sądzę. Oczywiście, powinien być brany czynnik środowiskowy - czy rodzice (wespół ze szkołą, policją etc...) są w stanie zapewnić wystarczająca ochronę dziecka przed przemocą motywowaną homofobiczną nienawiścią. Ale jest to czynnik jak mniema obecny też w przypadku mniejszości etnicznych czy religijnych. Nic nowego. I ponownie - istotne jest ocenianie każdej konkretnej pary z osobna, a nie z góry, ustawowo. > 4. Co rodzice homoseksualni mogą dać więcej dziecku niż heteroseksualni i odwrotnie?Myślę, że z natury rzeczy w rodzinach jednopłciowych dzieci są mniej narażone na przemoc, psychiczną czy fizyczną, na tle nieakceptowania orientacji seksualnej. Jakoś mniej prawdopodobna wydaje mi się para gejów niezadowolona z heteroseksualnego dziecka, niż para hetero niezadowolona z dziecka homoseksualnego. Ale jasne jest, że dzieci z rodzin hetero nie mają ryzyka być prześladowanymi z racji orientacji rodziców. > 5. Alicja Duda napisała, że dzieci jest mniej niż rodziców, które chcą je adoptować. Czy uważasz, że pary heteroseksualne powinny być brane w pierwszej kolejności?Nie. powinno się indywidualnie oceniać kompetencję każdej pary. > Oczywiście chodzi mi o adopcję "cudzych" dzieci.To akurat bez znaczenia. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | garmen (952 punktów) | A jak dziecku, które ma np. 10 lat i do tej pory wychowywało się w heteroseksualnej rodzinie wytłumaczyć, że teraz będzie miało rodziców homoseksualnych? Nie uważasz, że to może być dla takiego dziecka wstrząs, że zaburzy to jego równowagę psychiczną? I jak takie dziecko powinno się zwracać do nowych rodziców? Po imieniu?
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > A jak dziecku, które ma np. 10 latNie jestem psychologiem więc nie wiem. Myślisz, że ten abstrakcyjny przykład nie jest kompatybilny z moją zasadą indywidualnej oceny w toku konkretnej procedury adopcyjnej? Uważasz, że wprowadzenie do prawa pewnej szczegółowej zasady (nie wolno gejom adoptować dziesięciolatków dorastających wcześniej w rodzinach heteroseksualnych) jest bardziej rozsądne? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | garmen (952 punktów) | Rozumiem, że jakby była taka możliwość, to chciałbyś adoptować dziecko ze swoim partnerem. Jakie to miałoby być dziecko: jakieś konkretne czy obojętne jakie, byle tylko było? Jakie warunki byś mu zapewnił, żeby rozwijało się poprawnie? Jakbyś je chronił przed obecnie występującą nietolerancją dla par homoseksualnych?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > Rozumiem, że jakby była taka możliwość, to chciałbyś adoptować dziecko ze swoim partnerem.Nie, nie chciałbym. W istocie marzą nam się dwa domy po przeciwnych brzegach rzeki z mostem pośrodku, jak miała Frida z mężem. Tym bardziej nie potrzebujemy ryzykować, że jakieś dziecko zleci z mostu i się utopi. Ergo reszta pytań bezprzedmiotowa wobec mojej osoby, ale w może zmodyfikowanej formie, powinna być treścią procedury adopcyjnej przez jakie przechodzą potencjalne pary adopcyjne. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >A jak dziecku, które ma np. 10 lat i do tej pory wychowywało się w heteroseksualnej rodzinie wytłumaczyć, że teraz będzie miało rodziców homoseksualnych? O ile wiem to nie tylko przyszli rodzice muszą zaakceptować dziecko ale dziecko rodziców. Oczywiście nie dotyczy to zupełnie małych dzieci. Dziecko które ma 10 lat ma już swoje zdanie , swoje uprzedzenia i potrafi wyrazić swoją opinię. Natomiast sprawa nazw jest bez znaczenia. W wielu rodzinach dzieci zwracają się po imieniu do wszystkich krewnych z rodzicami włącznie. Z chwilą legalnego pojawienia się takich rodzin słowo "opiekun" załatwiało by sprawę w "sytuacjach urzędowych".
|
|
| | | | | | |  | | garmen (952 punktów) | >>A jak dziecku, które ma np. 10 lat i do tej pory wychowywało się w heteroseksualnej rodzinie wytłumaczyć, że teraz będzie miało rodziców homoseksualnych? >O ile wiem to nie tylko przyszli rodzice muszą zaakceptować dziecko ale dziecko rodziców. Oczywiście nie dotyczy to zupełnie małych dzieci. Dziecko które ma 10 lat ma już swoje zdanie , swoje uprzedzenia i potrafi wyrazić swoją opinię.
Dopiero jak dziecko ma 13 lat, sąd bierze pod uwagę jego zdanie. Istnieje możliwość, że dziecka 10-letniego nikt nie będzie się pytać. Dlatego nadal pozostaje otwarte pytanie, co z dziećmi młodszymi, jak im wytłumaczyć, że będą mieli rodziców homoseksualnych. Chyba, że zakładamy, że pary homoseksualne adoptować będą tylko dzieci, które jeszcze nic nie rozumieją.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Chyba, że zakładamy, że pary homoseksualne adoptować będą tylko dzieci, które jeszcze nic nie rozumieją.
Ja dość optymistycznie zakładam, że homoseksualiści w końcu zrozumieją, że ich odmienność seksualna jest wyłącznie ich kłopotem, jak kłopoty rudych czy łysych z czuprynami, i zaczną od przemeblowania swoich emocji, ale bez używania do tego celu innych ludzi, małych ludzi bez zdolności do czynności prawnych.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Ja dość optymistycznie zakładam, że homoseksualiści w końcu zrozumieją, że ich odmienność seksualna jest wyłącznie ich kłopotem, [...]. Ot, co znaczy wiara! Wiara w człowieka! Godna podziwu postawa, zaiste!  Mnie tam jakoś bliżej do przekonania, że homoseksualiści prędzej wywołają trzecią wojnę światową niż uznają swoją dewiację za dewiację właśnie. 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Dopiero jak dziecko ma 13 lat, sąd bierze pod uwagę jego zdanie. Istnieje możliwość, że dziecka 10-letniego nikt nie będzie się pytać. Mylisz różne rzeczy. Proces adaptacyjny chwilę trwa. W tym czasie odpowiednia "komisja" przygląda się rodzinie. Akceptacja musi być dwustronna. Zbadana i potwierdzona w toku postępowania. Natomiast 13-latek musi w każdym przypadku wyrazić przed sądem zgodę na adopcję, zmianę nazwiska itp. ale wynika to z zupełnie innych przyczyn.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | garmen (952 punktów) | >>Dopiero jak dziecko ma 13 lat, sąd bierze pod uwagę jego zdanie. Istnieje możliwość, że dziecka 10-letniego nikt nie będzie się pytać. >Mylisz różne rzeczy. Proces adaptacyjny chwilę trwa. W tym czasie odpowiednia "komisja" przygląda się rodzinie. Akceptacja musi być dwustronna. Zbadana i potwierdzona w toku postępowania. >Natomiast 13-latek musi w każdym przypadku wyrazić przed sądem zgodę na adopcję, zmianę nazwiska itp. ale wynika to z zupełnie innych przyczyn.
OK. A czy komisja przygląda się tym relacjom w "nowym" środowisku dziecka? Inaczej może reagować dziecko w zamkniętych 4 ścianach, a inaczej na placu zabaw, gdzie będzie słyszało niewybredne epitety pod swoim adresem. Wiem, zaraz odpiszesz, że się nie da wszystkiego sprawdzić. Ale zanim się umożliwi parom homoseksualnym adopcję dzieci, trzeba brać wszystko pod uwagę. I rozmawiać o wszystkich wątpliwościach.
Wiesz dokładnie jak wygląda obserwacja relacji między dzieckiem a nowymi rodzicami? Jak wygląda pytanie się o zdanie 13-latka/i? Wiesz czy tylko czytałaś? Bo ja to wiem, z własnego doświadczenia.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Wiesz dokładnie jak wygląda obserwacja relacji między dzieckiem a nowymi rodzicami? >Jak wygląda pytanie się o zdanie 13-latka/i? Wiesz czy tylko czytałaś? Bo ja to wiem, z własnego doświadczenia. Wiem z doświadczenia z dawnych lat. Ale nie ma to znaczenia. Bo w gruncie rzeczy kwestionujesz nie zasadę ale wykonanie. Fakt, że w wielu urzędach nie przestrzega się przepisów nie może być pretekstem do prawnej dyskryminacji.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >A jak dziecku, które ma np. 10 lat i do tej pory wychowywało się w heteroseksualnej rodzinie wytłumaczyć, że teraz będzie miało rodziców homoseksualnych?
Zwyczajnie. Po prostu.
>Nie uważasz, że to może być dla takiego dziecka wstrząs, że zaburzy to jego równowagę psychiczną?
Nie. Nie uważam.
>I jak takie dziecko powinno się zwracać do nowych rodziców? Po imieniu?
Czemu nie?
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > A teraz udajesz podwójnie głupiego? Najpierw piszesz, że nie ma badań. Ja pokazuję, że to wierutne kłamstwo. Ty nawet udawać nie musisz. Co masz w podanych tytułach? Rodzinę masz. Jeśli dla Ciebie para homoseksualna jest synonimem rodziny, to moje gratulacje. Ja rozumiem, że każdy dewiant będzie rozpaczliwie starał się o uznanie za normalnego, ale żeby aż takim kosztem? Daruj sobie, bo ocierasz się o śmieszność. > To jak, jednak były badania nad homorodzicielstwem? Nie było, a w każdym razie nie na skalę pozwalającą na uogólnienia. Poza tym pytałeś o przekazywanie ról społecznych w rodzinie i na to Ci odpowiedziałem. > A tak w ogóle, może sięgniemy do starszych źródeł? Tych, w których kobiecy orgazm jest stanem patologicznym na równi z homoseksualizmem? Nie krępuj się, idź na całość i wróć do Platona. Dla niego homoseksualizm był normą. > Bądźże Pan poważnym. Wobec fanatyka? Nie da rady.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
> Jeśli dla Ciebie para homoseksualna jest synonimem rodziny, to moje gratulacje.Jeśli myślisz, że twoja homofobiczna intuicja, zgodnie z którą synonimem rodziny jest związek dwópłciowy jest bardziej racjonalna, to ci współczuję miast gratulować. > Nie było, a w każdym razie nie na skalę pozwalającą na uogólnienia.Jaka skala pozwala na "uogólnienia" metodologu estetyczny? > Poza tym pytałeś o przekazywanie ról społecznych w rodzinie i na to Ci odpowiedziałem.Ach, te role. Powiedz mi, kto uczy homoseksualnego nastolatka dorastającego w rodzinie hetero pełnić społeczną funkcję geja? Czy pojęcie społecznej funkcji geja jest absurdalne? Nie bardziej od społecznej funkcji kobiety. Lub mężczyzny. I na Boga, człowieku, czy ty poświeciłeś sekundę by przemyśleć swoje niedorzeczności? Jak jedna kobieta i jeden mężczyzna może nauczyć milionów potencjalnych dróg realizacji, jakie stoją przed każdym dorastającym człowiekiem? Bo przecież "społeczna rola" kobiet, mężczyzn czy gejów to pusty zwid. Nie ma jednego wzorca, nie ma jednego właściwego wzorca, a dzieci rzadko dziedziczą ten prezentowany akurat przez ich rodziców. A ty dalej myślisz, że dwóch gejów jest mniej kompetentnych w uczeniu dziecka milionów obecnych w społeczeństwie wzorców od pary dwupłciowej. To są brednie w stanie czystym, wpadanie w smieszność, nie tylko ocieranie się o nią. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Jeśli myślisz, że twoja homofobiczna intuicja, zgodnie z którą synonimem rodziny jest związek dwópłciowy jest bardziej racjonalna, to ci współczuję miast gratulować.
Ja ci mogę pogratulować nieuctwa, ignorancji i kompletnego braku pojęcia o temacie rozmowy. Wyobraź sobie, że związek choćby i dwupłciowy nie jest jeszcze rodziną, rodziną nie jest też małżeństwo o ile jest bezdzietne. Najpierw coś poczytaj, coś więcej niż gejowskie materiały propagandowe o normalności dewiacji.
>Powiedz mi, kto uczy homoseksualnego nastolatka dorastającego w rodzinie hetero pełnić społeczną funkcję geja?
Oczywiście, że nikt, matołku, bo rola społeczna geja jest rolą destrukcyjną, a więc społecznie niepożądaną.
>I na Boga, człowieku, czy ty poświeciłeś sekundę by przemyśleć swoje niedorzeczności?
Owszem. Na tyle by zakończyć tę pseudodyskusję z dyletanckim fanatykiem.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | |  | 4 na 6 | Sylwek (15472 punktów) |
> Oczywiście, że nikt, matołku, bo rola społeczna geja jest rolą destrukcyjną.Pachnie Terlikowskim. czy ty może publikujesz we Frondzie? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) | No i czego stawiasz minusy? Pytam się, bo Terlikowski uważa, że geje mają na celu zniszczenie cywilizacji. Tak trudno zrozumieć moje wątpliwości? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 17 na 17 Juliusz C. (258 punktów) (zablokowany) | > Wyobraź sobie, że związek choćby i dwupłciowy nie jest jeszcze rodziną, rodziną nie jest też małżeństwo o ile jest bezdzietne.
Widać, że nie zna Pan definicji rodziny zaproponowanej przez Vanier Institute of the Family w Kanadzie. Definicja ta próbuje objąć nowe formy i zjawiska występujące w nowoczesnej rodzinie. Wedle tej definicji, rodzina to jakiekolwiek połączenie dwu lub więcej osób, które złączone są więzami wynikającymi z wzajemnej umowy, z urodzenia lub adopcji. Ta definicja ma charakter inkluzywny. Proszę zwrócić uwagę na takie w niej sformułowania jak: "jakiekolwiek połączenie dwu lub więcej osób" i "wzajemna umowa". Ta definicja nie odnosi się ani do wieku członków, ani do wspólnego zamieszkiwania, ani też faktu posiadania dzieci. Pragnę Panu zwrócić uwagę, że takie inkluzywne podejście do definiowania rodziny jest niezgodne z nauką Kościoła i stąd być może wynikają Pańskie obiekcje co do jej stosowania. I aprobowania.
> Oczywiście, że nikt, matołku, bo rola społeczna geja jest rolą destrukcyjną, a więc społecznie niepożądaną.
Pomijając to Pana wielce nietaktowne sformułowanie "matołku", w dalszym ciągu będę się upierał, że rola społeczna geja nie musi być rolą destrukcyjną (czyli wedle Pana społecznie niepożądaną). Dokonuje Pan nieuprawnionej generalizacji. Dziwię się, że nie zna Pan takich mechanizmów społecznego naznaczania, jak choćby uzgadnianie rzeczywistości i normalizacja. Myślałem, że ma Pan bardziej otwarty umysł. Niestety, myliłem się.
> Owszem. Na tyle by zakończyć tę pseudodyskusję z dyletanckim fanatykiem.
Fanatyzm dostrzegam też w Pańskich wypowiedziach. Przykro mi.
Muszą być ludzie, którzy mają odwagę mówić swobodnie (Giordano Bruno)
|
|
| | | | | |  | -1 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Widać, że nie zna Pan definicji rodziny zaproponowanej przez Vanier Institute of the Family w Kanadzie. [...]. Pragnę Panu zwrócić uwagę, że takie inkluzywne podejście do definiowania rodziny jest niezgodne z nauką Kościoła i stąd być może wynikają Pańskie obiekcje co do jej stosowania. I aprobowania.
Zaiste oryginalna logika. Jeśli czegoś nie znam, to raczej nie należy się spodziewać abym to coś stosował i aprobował. "Nauka" Kościoła nie ma tu nic do rzeczy.
>[...] będę się upierał, że rola społeczna geja nie musi być rolą destrukcyjną (czyli wedle Pana społecznie niepożądaną). Dokonuje Pan nieuprawnionej generalizacji.
Wolno Panu. Nigdzie nie napisałem, że musi, napisałem, że jest. Czy to już generalizacja? Wątpię.
>Dziwię się, że nie zna Pan takich mechanizmów społecznego naznaczania, jak choćby uzgadnianie rzeczywistości i normalizacja.
To akurat tylko Pańska opinia. Ma Pan do niej prawo.
>Myślałem, że ma Pan bardziej otwarty umysł. Niestety, myliłem się.
A i to Panu wolno. Tyle tylko, że Pańskie supozycje są Pańską prywatną sprawą i jako takie nie bardzo mnie interesują.
>Fanatyzm dostrzegam też w Pańskich wypowiedziach. Przykro mi.
Tego też Panu zabronić nie mogę, choć stanów emocjonalnych nie podzielam.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | |  | 9 na 9 | liliac (147340 punktów) | > Ja ci mogę pogratulować nieuctwa, ignorancji i kompletnego braku pojęcia o temacie rozmowy. > Wyobraź sobie, że związek choćby i dwupłciowy nie jest jeszcze rodziną, rodziną nie jest też małżeństwo o ile jest bezdzietne. Najpierw coś poczytaj, coś więcej niż gejowskie materiały propagandowe o normalności dewiacji. >>Powiedz mi, kto uczy homoseksualnego nastolatka dorastającego w rodzinie hetero pełnić społeczną funkcję geja? > Oczywiście, że nikt, matołku, bo rola społeczna geja jest rolą destrukcyjną, a więc społecznie niepożądaną. >>I na Boga, człowieku, czy ty poświeciłeś sekundę by przemyśleć swoje niedorzeczności? > Owszem. Na tyle by zakończyć tę pseudodyskusję z dyletanckim fanatykiem.
Przepraszam, że się wcinam w tę "kulturną" pogawędkę, ale czy również jestem dyletancką fanatyczką, matołem, nieukiem i ignorantką, skoro generalnie popieram Sylwka w tej wymianie argumentów, a rola destrukcyjna homoseksualistów zdaje mi się konceptem dość absurdalnym?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) |
>>Powiedz mi, kto uczy homoseksualnego nastolatka dorastającego w rodzinie hetero pełnić społeczną funkcję geja? > Oczywiście, że nikt, matołku, bo rola społeczna geja jest rolą destrukcyjną, a więc społecznie niepożądaną.
Znów bez urazy, ale społecznie niepożądane są tego typu poglądy. Poglądy można mieć dowolne, ale wygłaszanie ich na forum publicznym powinno być ścigane.Za dyskryminację. I pomówienie.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Znów bez urazy, ale społecznie niepożądane są tego typu poglądy. Z tym można by jeszcze dyskutować. > Poglądy można mieć dowolne, ale wygłaszanie ich na forum publicznym powinno być ścigane. A to już swoiste kuriozum (bez urazy, rzecz jasna).  > Za dyskryminację. I pomówienie. Jeśli autodestrukcję biologiczną można nazwać rolą społecznie pożądaną, to bardzo proszę mnie pozwać za dyskryminację i pomówienie. Ja nie bronię gejowi bycia nauczycielem, sportowcem, artystą, biskupem czy kimkolwiek zechce, bo tych ról społecznych nie będzie pełnil jako gej właśnie.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) |
> >Poglądy można mieć dowolne, ale wygłaszanie ich na forum publicznym powinno być ścigane.> A to już swoiste kuriozum (bez urazy, rzecz jasna).  Potraktowałem destrukcję dosłownie, nie sprecyzowałeś. Dlatego ściganie itd. Nieporozumienie. > Jeśli autodestrukcję biologiczną można nazwać rolą społecznie pożądaną,Społecznie pożądane jest wszystko, co służy społeczeństwu. Rozmnażać może się każdy idiota, a swoimi badaniami poszerzać wiedzę nie każdy. Takich właśnie znam gejów. Tak właśnie mi przyszło do głowy, że oni znacznie lepiej wychowali by dziecko niż olbrzymia większość znanych mi par hetero.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >Ja nie bronię gejowi bycia nauczycielem, sportowcem, artystą, biskupem czy kimkolwiek zechce, bo tych ról społecznych nie będzie pełnil jako gej właśnie. Społecznej roli rodzica/opiekuna także nie będzie pełnił jako gej.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Społecznej roli rodzica/opiekuna także nie będzie pełnił jako gej.
A to już takie oczywiste właśnie nie jest, niestety.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | >> Jeśli dla Ciebie para homoseksualna jest synonimem rodziny, to moje gratulacje. >Jeśli myślisz, że twoja homofobiczna intuicja, zgodnie z którą synonimem rodziny jest związek dwupłciowy ..
Osoby o skłonnościach homoseksualnych (mniej istotne czy z wyboru czy przyrodzenia) są chyba świadome, że ten rodzaj 'seksualności'/aseksualności jest bezpłodny. Innymi słowy - konsekwencją odejścia od hetero jest nieposiadanie dzieci. Jeśli zatem homo nie mogą lub nie chcą brać udziału w prokreacji, to niech będą konsekwentni (a nie dziecinni) i nie żądają od innych tego, do czego sami się nie przykładają.
[Zdaję sobie sprawę z przyziemności powyższych wynurzeń - cóż - jaki problem taki komentarz]
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >[Zdaję sobie sprawę z przyziemności powyższych wynurzeń - cóż - jaki problem taki komentarz]
Problem w tym, że tu absolutnie nie chodzi o jakiekolwiek dzieci ani (tym bardziej) ich dobro - tu trwa rozpaczliwa walka o powszechne uznanie za normalne czegoś, co nijak normalne być nie chce.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | |  | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Problem w tym, że tu absolutnie nie chodzi o jakiekolwiek dzieci ani (tym bardziej) ich dobro - tu trwa rozpaczliwa walka o powszechne uznanie za normalne czegoś, co nijak normalne być nie chce.Czy ateizm jest czymś normalnym? Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | |  | 3 na 3 |
| | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > kłamstwo....> przeinaczenie....> bezmyślność.... Mam identyczne zdanie o twoich tekstach, tam wybazgranych.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Osoby o skłonnościach homoseksualnych (mniej istotne czy z wyboru czy przyrodzenia)Ta. Z wyboru czy z przyrodzenia. No jednak jest to istotne. Bo traktowanie homoseksualizmu jako dobrowolnej fanaberii i oczekiwanie "przyjęcia" konsekwencji wszelkich (w ujęciu Adamiaka włącznie z szykanami otoczenia) bez żalu, z pokorną akceptacją, jest delikatnie mówiąc naiwne. Dziwię się, że nie oczekujesz analogicznej pokory z akceptacją religijnego statusu społeczności od niewierzących, którzy faktycznie są takimi a nie innymi dewiantami (w rozumieniu MAMa) z wyboru. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>Osoby o skłonnościach homoseksualnych (mniej istotne czy z wyboru czy przyrodzenia)
Mniej istotne? Doprawdy? A może właśnie niezwykle istotne? Najistotniejsze?
>Innymi słowy - konsekwencją odejścia od hetero
Innymi słowy bezpośrednio po zdaniu, w którym deklarujesz nieistotność genezy homoseksualizmu, wyciągasz wnioski przyjmując za pewnik, że jego źródłem jest wybór.
Włos jeży się na głowie, kiedy się czyta podobne wywody.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 4 na 4 | Chlodwig (10939 punktów) | >Jeśli dla Ciebie para homoseksualna jest synonimem rodziny, to moje gratulacje.
Bez urazy, ale brzmi to jak wypowiedzi biskupów i Kaczyńskiego na Zjeździe Gnieźnieńskim.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Bez urazy, ale brzmi to jak wypowiedzi biskupów i Kaczyńskiego na Zjeździe Gnieźnieńskim. A jest gdzieś powiedziane, że biskup, a nawet Kaczyński nie mogą mieć w czymś racji??? 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | |  | | Chlodwig (10939 punktów) | > >Bez urazy, ale brzmi to jak wypowiedzi biskupów i Kaczyńskiego na Zjeździe Gnieźnieńskim.> A jest gdzieś powiedziane, że biskup, a nawet Kaczyński nie mogą mieć w czymś racji???  Przeczytaj sprawozdanie na EKAI, lub w wiadomościach na Racjonaliście, to zrozumiesz co miałem na myśli.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | garmen (952 punktów) | >Przeczytaj sprawozdanie na EKAI, lub w wiadomościach na Racjonaliście, to zrozumiesz co miałem na myśli.
Jeśli powołujesz się na konkretne wypowiedzi, wypadałoby dołączyć link.
|
|
| | | | | | |  | | Chlodwig (10939 punktów) | >>Przeczytaj sprawozdanie na EKAI, lub w wiadomościach na Racjonaliście, to zrozumiesz co miałem na myśli. >Jeśli powołujesz się na konkretne wypowiedzi, wypadałoby dołączyć link.
mam takiego neta, że jak otwieram więcej niż 2 okna, mam problem. Dlatego nie chce mi się wojować z komputrą.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | garmen (952 punktów) | >>>Przeczytaj sprawozdanie na EKAI, lub w wiadomościach na Racjonaliście, to zrozumiesz co miałem na myśli. >>Jeśli powołujesz się na konkretne wypowiedzi, wypadałoby dołączyć link. >mam takiego neta, że jak otwieram więcej niż 2 okna, mam problem. Dlatego nie chce mi się wojować z komputrą.
Otwórz okno z linkiem, skopiuj link (ctrl+c), zamknij okno z linkiem, otwórz okno na forum, skopiuj link do swojej wypowiedzi (ctrl+v). Filozofia? Chyba nie.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) |
>Otwórz okno z linkiem, skopiuj link (ctrl+c), zamknij okno z linkiem, otwórz okno na forum, skopiuj link do swojej wypowiedzi (ctrl+v). >Filozofia? Chyba nie.
Nie tak prosto. Czasem idzie jak burza, ale częściej jedną stronę otwieram(usiłuję) kilka/kilkanaście razy("nie odnaleziono serwera", "błąd wczytywania strony", "połączenie zostało zresetowane", "przekroczono limit czasu połączenia"???, "błąd nr..."). Żona jest baaardzo cierpliwa, ale czasem rzuca k***ami, ale ja to rzucam rzeczami.
|
|
| | | | | | | | | |  | | garmen (952 punktów) | >Nie tak prosto. Czasem idzie jak burza, ale częściej jedną stronę otwieram(usiłuję) kilka/kilkanaście razy("nie odnaleziono serwera", "błąd wczytywania strony", "połączenie zostało zresetowane", "przekroczono limit czasu połączenia"???, "błąd nr..."). Żona jest baaardzo cierpliwa, ale czasem rzuca k***ami, ale ja to rzucam rzeczami.
Szkoda. Postaram się w wolnej chwili poszukać tych linków i je wrzucić.
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > A jest gdzieś powiedziane, że biskup, a nawet Kaczyński nie mogą mieć w czymś racji???  Katolickie 2+2=4 dla niektórych zbyt bogiem śmierdzi, by mogło być prawdziwe.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | > > A jest gdzieś powiedziane, że biskup, a nawet Kaczyński nie mogą mieć w czymś racji???  > Katolickie 2+2=4 dla niektórych zbyt bogiem śmierdzi, by mogło być prawdziwe.Dla mnie akurat to 2+2 nie równa się 4
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >> Katolickie 2+2=4 dla niektórych zbyt bogiem śmierdzi, by mogło być prawdziwe. >Dla mnie akurat to 2+2 nie równa się 4
A dlaczego? No i w związku z tym które 2+2 = 4 dla Ciebie?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>> Katolickie 2+2=4 dla niektórych zbyt bogiem śmierdzi, by mogło być prawdziwe. >>Dla mnie akurat to 2+2 nie równa się 4 > A dlaczego? > No i w związku z tym które 2+2 = 4 dla Ciebie?
Już mówiłem. Rodzina dla mnie to nie koniecznie mamusia tatuś i dziatki. Może być tatuś i n mamuś, może być odwrotnie, może być n tatusiów, n mamuś, itp.
|
|
| | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. Może być tatuś i n mamuś, może być odwrotnie, może być n tatusiów, n mamuś, itp..
.. ogólniej - k kobiet i m mężczyzn, przy czym dla zbyt małych k, m rodzinę uznaje się za niepełną. Czy taka definicja może być?
[W szczególności istotne wydają się pytania: "jakie proporcje m/k lub (jak kto woli) k/m można przypisać do sensownej definicji rodziny?" oraz "czy rozkład tych proporcji w populacji może być równomierny, czy też ma lokalne optima (wyspy stabilności)?"]
|
|
5 na 5 | stokrotka (877 punktów) | Szkoda mi czasu i energii na dyskusję z tym Twoim poglądem, ale muszę jedno napisać: "tragedia...".
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
 | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Szkoda mi czasu i energii na dyskusję z tym Twoim poglądem, ale muszę jedno napisać:> "tragedia..."(wytłuszczenie moje) Może warto spróbować przekonać Michała jakimiś innymi argumentami? Wiem, że nie jest dogmatykiem. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
|  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Wstałeś, rozprostowałeś kości i postanowiłeś zająć się tym, co lubisz najbardziej. A kiedy zamierzasz udać się na zasłużony odpoczynek? Wiem, że dzień coraz dłuższy, ale ta masa postów, na które jeszcze nie odpowiedziałeś...
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Wstałeś, rozprostowałeś kości i postanowiłeś zająć się tym, co lubisz najbardziej. A kiedy zamierzasz udać się na zasłużony odpoczynek?Dzień dobry. Wstałem, przeczytałem co napisano podczas mojej nieobecności, z przykrością skonstatowałem, że nadal jestem atakowany, odpowiedziałem czesowi. Pisanie nie przychodzi mi łatwo, zajmuje dużo czasu. Wolę bezpośrednią rozmowę. Teraz muszę wyjść przed dom, do ogrodu i posiedzieć z żoną i dziećmi. Panele już położyłem, ale pozostaje mi przykręcenie listw przypodłogowych. Mam problem z odkręceniem wahacza w samochodzie. W styczniu syn "nie wyrobił" na zakręcie i przednie prawe koło samochodu uderzyło w krawężnik. W rezultacie wahacz nie wytrzymał i końcówka zgięła się. Teraz mam problem z wybiciem jej ze sworznia przegubu kulowego. Wieczorem czekają mnie jeszcze obserwacje astronomiczne. O ile się wyrobię, napiszę po zakończeniu obserwacji, kiedy będzie już spokój w domu. Jeśli nie - siądę jutro rano. > Wiem, że dzień coraz dłuższy, ale ta masa postów, na które jeszcze nie odpowiedziałeś...Nie odpowiedziałem również na maile i mam w związku z tym wyrzuty sumienia. Dlatego też proponuję kolejnym osobom przejście na kontakt głosowy za pomocą Skype. Podobały mi się te konferencje kolegium moderatorów. PS: Fajnie piszesz, miło się to czyta, uśmiech pojawił się na mojej, posępnej zazwyczaj, twarzy. 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
|  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) |
>Może warto spróbować przekonać Michała jakimiś innymi argumentami? >Wiem, że nie jest dogmatykiem.
Hmmm a gdyby tak rozważył, czy aseksualna para rudego z blondynka moze sie ubiegać o adopcje czy nie?
Itd, łysego z gruba zona, księdza z gosposia, zakonnika z koza...problem ciągle ten sam.
|
|
|  | | stokrotka (877 punktów) | >Może warto spróbować przekonać Michała jakimiś innymi argumentami? >Wiem, że nie jest dogmatykiem.
Może i warto, ale przeczytałam wypowiedzi innych dyskutantów i mogę już tylko się powtarzać. Więc jeśli nie przekonali oni Michała to tym bardziej ja tego nie zrobię.
Pozdrawiam
www.niewygodnemysli.blogspot.com
|
|
|  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Może warto spróbować przekonać Michała jakimiś innymi argumentami? Poteoretyzuję trochę i spytam: po co przekonywać i komu to miałoby przynieść zysk?
>Wiem, że nie jest dogmatykiem. A co to ma do rzeczy?
Pozdrawiam.
|
|
7 na 7 | placownik (17853 punktów) |
Tą wypowiedzią dałeś Michale wprost szokujące świadectwo swego obskurantyzmu w kwestii homoseksualizmu.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Pozdrawiam
Nie musisz. Po co ta hipokryzja?
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | >jak adoptowane przez parę homoseksualną dziecko ma się uczyć ról >społecznych zgodnych z własną płcią
A co to "rola społeczna zgodna z własną płcią"?
>Mam nadzieję, że do adopcji dzieci przez homoseksualistów nigdy nie dojdzie.
A ja mam nadzieję że tak.
>Mam nadzieję, że homoseksualizm zostanie znowu nazwany dewiacją seksualną (zgodnie z definicją słowa "dewiacja").
Jeżeli rozumiesz przez to inność-odstępstwo od większości to nie zgłaszam zastrzeżeń.
>Mam nadzieję, że "poprawność polityczna" też przestanie być modą w obliczu realności faktów.
Ja też.
|
|
4 na 4 | garmen (952 punktów) | Pozwolisz MAM, że tutaj wypowiem swoje ostatnie zdanie na temat homoadopcji. W wątku Sylwka, założonym tylko i wyłącznie dla poklasku strach jest coś napisać, z czym On się nie zgadza, bo, albo wypowiedź zostanie skasowana, albo zmieni kolor.
Moje zdanie na temat homoadopcji jest znane, wielokrotnie je pisałam - jestem przeciwna. Jednak do tej pory nie miałam klapek na oczach i byłam otwarta na wysłuchanie argumentów drugiej strony, również brałam pod uwagę, że mogę zmienić zdanie, przecież tylko krowa zdania nie zmienia. Mnie nie przeszkadzają homeseksualiści, mogą się pobierać, a powiem nawet więcej, powinni, bo to dla nich stabilizacja i bezpieczeństwo. Razem mieszkają, razem prowadzą gospodarstwo domowe, to powinni mieć takie same prawa jak małżeństwa heteroseksualne, poza możliwością adopcji dziecka. I to Sylwek właśnie przyczynił się do takiej mojej decyzji. Jego postawa utwierdziła mnie w przekonaniu, że takim ludziom pod żadnym pozorem nie wolno pozwolić na adoptowanie dziecka. Tyle jadu, braku tolerancji dla innych i agresji cieknącej z większości wypowiedzi nie spodziewałam się po osobie, którą do tej pory odbierałam, jako osobę na poziomie, umiejąca rzeczowo wyjaśnić sprawy homoseksualizmu. Jak to możliwe, żeby w tak krótkim czasie przestać panować nad sobą? Co byłoby, gdyby na ulicy do idącego idącego z dzieckiem homoseksualisty, ktoś coś powiedział, co by mu się nie spodobało? Skopałby czy od razu zabił? Zaczynam się po prostu, po ludzku, bać oddać dziecko takiej osobie. Zaczynam się również zastanawiać, czy dla dziecka, które jest własnym dzieckiem homoseksualisty (są takie przypadki) nowy dom, nowy partner/ka są odpowiednim miejscem..., agresja z którą może się spotkać, raczej na nie dobrze nie wpłynie. Do tej pory uważałam, że dziecko powinno wychowywać się w tym "naturalnym" otoczeniu, naturalnym dla niego. Nie jestem już tego taka pewna. Dziecko to nie zabawka, a pary homoseksualne nie muszą mieć dzieci. Nie ma takiego prawa, które nakazywałoby takiej parze umożliwić adopcję. I całe szczęście.
W całej sprawie homoadopcji najważniejsze powinno być dziecko, a nie jakieś widzimisi homoseksualistów.
Za chwilę to ja będę czuła się dyskryminowana, bo nie chcę dziecka dać fanatykom. I ciekawa jestem, ile osób, z tych tak gorąco popierających homoadopcję byłoby skłonnych oddać swoje dziecko na wychowanie parze homoseksualnej (czego oczywiście nikomu nie życzę, żeby było jasne). Tak z ręką na sercu.
|
|
 | | Sylwek (15472 punktów) | > Pozwolisz MAM, że tutaj wypowiem swoje ostatnie zdanie na temat homoadopcji. W wątku Sylwka, założonym tylko i wyłącznie dla poklasku strach jest coś napisać, z czym On się nie zgadza, bo, albo wypowiedź zostanie skasowana, albo zmieni kolor.Mogłem sobie darować komentarz, ale... Jedna odpowiedź jaką skasowałem była typową zaczepną odzywką. A pretensji do szarego koloru nie skomentuję. EDIT: a teraz uwaga poboczna. Załóżmy na potrzeby argumentacji, że twoja ocena mojej osoby jest właściwa i adekwatna. Jeśli nie widzisz, że całkowicie dewaluujesz swoje rozumowanie przez szowinistyczną uniwersalizację moich przywar charakteru, które nic same w sobie z homoseksualizmem wspólnego nie mają, na wszystkich gejów, to znaczy, że zupełnie nie rozumiesz na czym polegają uprzedzenia. Właśnie na tym. Na ignorowaniu indywidualności ludzi i mówieniu o nich jako o "gejach", "Polakach", "ateuszach", "religijnych" czy czymkolwiek. O przenoszeniu wad jednostek na grupy i potem z grup na inne jednostki. Gratuluję rzeczowości, obiektywizmu, braku jadu i ogólnej życzliwości bliźniemu. Pozdrawia, fanatyk. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
 | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Za chwilę to ja będę czuła się dyskryminowana, bo nie chcę dziecka dać fanatykom.  > Nie ma takiego prawa, które nakazywałoby takiej parze umożliwić adopcję. I całe szczęście. Dodam, że nie ma takiego prawa, które nakazuje każdemu zapewnić szczęście, a tym bardziej poprzez arbitralne* rozporządzenie dobrem innego człowieka, dziecka, którego jedyną "wadą" (winą?) jest czasowa niezdolność do samodzielnego rozporządzania własnymi dobrami. *- arbitralne także w innym znaczeniu, bo powstałe w wyniku arbitralnego uznania dewiacji za orientację psychoseksualną.
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) |
> *- arbitralne także w innym znaczeniu, bo powstałe w wyniku arbitralnego uznania dewiacji za orientację psychoseksualną.Zabawne nie jest, że nie widzisz arbitralności uznawania orientacji za dewiację. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>*- arbitralne także w innym znaczeniu, bo powstałe w wyniku arbitralnego uznania dewiacji za orientację psychoseksualną. >Zabawne nie jest, że nie widzisz arbitralności uznawania orientacji za dewiację.
W tej arbitralności to akurat o egzotycznie-humorystyczne odróżnienie od innych parafilii mi chodzi, gdybyś przeczytał uważniej, a nie z klapkami na myśleniu.
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> W tej arbitralności to akurat o egzotycznie-humorystyczne odróżnienie od innych parafilii mi chodzi, gdybyś przeczytał uważniej, a nie z klapkami na myśleniu.A co, klasyfikowanie jako parafilie mniej arbitralnym? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >A co, klasyfikowanie jako parafilie mniej arbitralnym?
Możesz jaśniej formułować myśli?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | > Możesz jaśniej formułować myśli?Wielokrotnie pisałeś o arbitralnym nazywaniu tego czy tamtego orientacją, tak jakby dewiacja czy parafilia to nie były równie arbitralne i konwencjonalne określenia. Wręcz przeciwnie, cały czas, świadomie lub nie, próbujesz przeforsować myśl o właściwym i prawdziwym nazywaniu pewnych rzeczy, choć w rzeczywistości pokazujesz w ten sposób jedynie własny stosunek a słów używasz (jak inni zresztą) do stworzenia pozoru jego obiektywności. Lub jeszcze inaczej, przy najbardziej przychylnej ci interpretacji cała "obiektywność" określeń w rodzaju "dewiacja" czy "norma" jest formą narzucanych przez "większość" znaczeń mających za cel poniżanie pewnych grup. Przecież "dewiacyjność" homoseksualizmu jest bezpośrednia krewną "niższości kulturowej" nie-białych, czy 'lichwiarskich tendencji" Żydów. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Wielokrotnie pisałeś o arbitralnym nazywaniu tego czy tamtego orientacją, tak jakby dewiacja czy parafilia to nie były równie arbitralne i konwencjonalne określenia. Może po prostu pokaż na przykładzie (link) o co ci chodzi, bo nadal twierdzę, że głupotą krótkodystansową jest koniunkturalna zmiana "szufladki", przy całej świadomości, że o zmianę nazwy tylko chodzi, a nie inność zjawiska. > Wręcz przeciwnie, cały czas, świadomie lub nie, próbujesz przeforsować myśl o właściwym i prawdziwym nazywaniu pewnych rzeczy, choć w rzeczywistości pokazujesz w ten sposób jedynie własny stosunek a słów używasz (jak inni zresztą) do stworzenia pozoru jego obiektywności. Pozorem obiektywności jest nazywanie zboczenia zboczeniem bez względu na to, kogo i czego dotyczy? > Lub jeszcze inaczej, przy najbardziej przychylnej ci interpretacji cała "obiektywność" określeń w rodzaju "dewiacja" czy "norma" jest formą narzucanych przez "większość" znaczeń mających za cel poniżanie pewnych grup. Tylko wtedy jest to poniżanie, jeśli transparentny tekst jest postrzegany w pejoratywnym znaczeniu. Jest to najczęściej wynik kulturowych naleciałości i skojarzeń, a często też operacja semantyczna polegająca na dodaniu zwykłego przymiotnika czy innych aplikacji - bo ja jestem prostym człowiekiem*, dla mnie moralność to moralność, sprawiedliwość to sprawiedliwość a noc to noc. Jeśli ktoś zaczyna dodawać do moralności "socjalistyczną", do sprawiedliwości "społeczną" a do nocy "amerykańską", to ja mam nieodparte wrażenie, że chce mnie zrobić w konia, albo na tym zarobić. A najczęściej jedno i drugie. I wszystko jest cacy, dopóki ten "ktoś" nie chce zarobić na mnie - wynik takich chęci znasz  , ale nazywasz go "chęcią poniżenia", podczas gdy jest to zwykła niechęć i niezgoda na utrudnianie mi życia. Choć czasami zgadzam się na taki czyjś "zarobek", ale nigdy za darmo. > Przecież "dewiacyjność" homoseksualizmu jest bezpośrednia krewną "niższości kulturowej" nie-białych, czy 'lichwiarskich tendencji" Żydów. A co mnie to obchodzi z czym i co ci się kojarzy? *- chyba Kołakowski kiedyś powiedział, że filozof to ktoś, kto przez trzydzieści lat dochodzi do "prawdy", którą zna każdy zwykły, prosty człowiek - otóż ja nie jestem filozofem i nie lubię sobie życia utrudniać, a jeśli ktoś lubi, to nich sobie utrudnia na własny koszt, a mnie nie zabrania sobie tego życia upraszczać.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Tylko wtedy jest to poniżanie, jeśli transparentny tekst jest postrzegany w pejoratywnym znaczeniu.Ale przecież pejoratywne i normatywizujące znaczenie jest wpisane w twoje użycie tych słów. Bo przecież gdyby tylko o transparentne stwierdzenie niepowszechności chodziło, słowo "dewiacja" nigdy by się w kontekście homoadopcji nie pojawiało - wszak powszechność takiej czy innej cechy sama w sobie nie czyni jej argumentem za niczym. Jednak, zaplanowane nadanie znaczenia pejoratywnego dostarcza wygodnego argumentu retorycznego. > *- chyba Kołakowski kiedyś powiedział, że filozof to ktoś, kto przez trzydzieści lat dochodzi do "prawdy", którą zna każdy zwykły, prosty człowiek - otóż ja nie jestem filozofem i nie lubię sobie życia utrudniać, a jeśli ktoś lubi, to nich sobie utrudnia na własny koszt, a mnie nie zabrania sobie tego życia upraszczać.Chyba Schopenhauer powiedział, że prawdziwy filozof dziwi się światu, nie jego opisom w księgach. Recykling idei uprawiany przez Kołakowskiego czyni go wątpliwym autorytetem w dziedzinie filozofii. Przynajmniej dla takiego prostaczka jak ja. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Ale przecież pejoratywne i normatywizujące znaczenie jest wpisane w twoje użycie tych słów. Tylko dlatego, że ty tak sobie chcesz? > Bo przecież gdyby tylko o transparentne stwierdzenie niepowszechności chodziło, słowo "dewiacja" nigdy by się w kontekście homoadopcji nie pojawiało - wszak powszechność takiej czy innej cechy sama w sobie nie czyni jej argumentem za niczym. Bo to nie nazwa "dewiacja" jest (wg. mnie) niedobra przy homoadopcji, lecz cechy osobników tą nazwą objętych. Są oni normalnymi homoseksualistami będącymi ułamkiem populacji, ale przy homoadopcji stają się nienormalnym (społecznie) marginesem który ich z tej homoadopcji wyklucza, bo adopcja jest dla dobra dzieci, więc ma w założeniu stworzyć temu dziecku normalne (społecznie) warunki, które z nienormalnymi osobnikami są nieosiągalne - czy to trudno zrozumieć? Poza tym dochodzi manipulacyjka polegająca na tym, że przy pomocy adopcji homoseksualiści mieliby "unormalnić" postrzeganie swojej populacji tylko po to, by następnym pokoleniem adoptowanych (oraz będących teraz w związkach homo) przez nich dzieci żyło się już lżej, no i przy okazji samym homoseksualistom...  Tak, jakby wszyscy zapominali, że margines pozostanie marginesem choćby nie wiem jak go spopularyzować i ładnie nie nazwać.
> Jednak, zaplanowane nadanie znaczenia pejoratywnego dostarcza wygodnego argumentu retorycznego. Jasne, że tak, np. często nazywam kogoś "kretyńskim hipokrytą" - w tym określeniu jest pejoratywny ładunek emocjonalny, ale samo słowo "hipokryta" jest też postrzegane (niesłusznie) pejoratywnie na skutek ewolucji kulturowej (albo manipulacji semantycznej), bo samo w sobie jest też transparentnym opisem cechy, którą posiada każdy zdrowy człowiek. > Chyba Schopenhauer powiedział, że prawdziwy filozof dziwi się światu, nie jego opisom w księgach.> Recykling idei uprawiany przez Kołakowskiego czyni go wątpliwym autorytetem w dziedzinie filozofii.> Przynajmniej dla takiego prostaczka jak ja. W tych zdaniach streściłeś różnicę między nami, bo ja wymieniłem Kołakowskiego tylko po to, by nie splagiatować myśli, którą prawdopodobnie on ułożył w słowa - dla mnie nie istnieją żadne autorytety, bo najbardziej lubię własne myśli.  PS Wielokrotnie pisałeś o arbitralnym nazywaniu tego czy tamtego orientacją... ...pokaż na przykładzie (link).. To co z tym linkiem?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Są oni normalnymi homoseksualistami będącymi ułamkiem populacji, ale przy homoadopcji stają się nienormalnym (społecznie) marginesem który ich z tej homoadopcji wyklucza, bo adopcja jest dla dobra dzieci, więc ma w założeniu stworzyć temu dziecku normalne (społecznie) warunki, które z nienormalnymi osobnikami są nieosiągalne - czy to trudno zrozumieć?Hmm, czy normalni niewierzący, przy adopcji stający się nienormalnym (społecznie) marginesem także powinni być wykluczeni z grupy osób uprawnionych do adopcji? No bo na pewno nie stworzą normalnej (normalnej w twoim rozumieniu) rodziny dziecku, która, zgodnie z aktualnymi normami powinna być rodziną religijną, rodziną wierzących. > W tych zdaniach streściłeś różnicę między nami, bo ja wymieniłem Kołakowskiego tylko po to, by nie splagiatować myśli, którą prawdopodobnie on ułożył w słowa - dla mnie nie istnieją żadne autorytety, bo najbardziej lubię własne myśli.Co nie zmienia faktu wątpliwej wartości tych "myśli". dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Hmm, czy normalni niewierzący, przy adopcji stający się nienormalnym (społecznie) marginesem także powinni być wykluczeni z grupy osób uprawnionych do adopcji? No bo na pewno nie stworzą normalnej (normalnej w twoim rozumieniu) rodziny dziecku, która, zgodnie z aktualnymi normami powinna być rodziną religijną, rodziną wierzących. Nie zastanawiałem się nad tym, ale niektóre z Ośrodków (Adopcyjno Opiekuńczych- przyp. mój) wymagają również zaświadczeń o bezpłodności czy, jak w przypadku Ośrodków katolickich, zaświadczeń od proboszcza parafii, na terenie, której mieszkają kandydaci. Od siebie po namyśle dodam, że mnie właściwie mało interesuje kształt ideologicznego szczęścia dzieciaka, jednakże pod warunkiem, żeby ten kształt wybrał sobie sam, jak już będzie wiedział co wybiera i nie był molestowany ideologicznie. Dla mnie szczęśliwy dzieciak to niekoniecznie ateistycznie, katolicko czy żydowsko szczęśliwy - przymiotnik "szczęśliwy" mi w zupełności wystarcza. > Co nie zmienia faktu wątpliwej wartości tych "myśli". Bo nie mam pretensji ni potrzeby posiadać myśli uniwersalnych - to ja je lubię, a nikt inny nie musi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | garmen (952 punktów) | >Mnie interesuje, czy konsekwentnie uznajesz za stosowne odebrać prawa adopcyjne innym nienormalnym społecznie grupom.
Nie można komuś czegoś odebrać, jeśli temu komuś się tego nie dało! Tak trudno to zrozumieć?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Nie można komuś czegoś odebrać, jeśli temu komuś się tego nie dało! Tak trudno to zrozumieć?Dlatego nie można odebrać ateistom "wolności od religijnej symboliki w miejscach publicznych" skoro im się jej nie dało. Tak trudno to zrozumieć? Ale w innych wątkach piszczysz o obecność krzyży w miejscach publicznych. Tak trudno stosować własne koślawe sposoby myślenia? Hipokryzja. Jesteś w tym mistrzynią, gratuluję garmen. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | garmen (952 punktów) | >>Nie można komuś czegoś odebrać, jeśli temu komuś się tego nie dało! Tak trudno to zrozumieć? >Dlatego nie można odebrać ateistom "wolności od religijnej symboliki w miejscach publicznych" skoro im się jej nie dało. Tak trudno to zrozumieć? >Ale w innych wątkach piszczysz o obecność krzyży w miejscach publicznych. >Tak trudno stosować własne koślawe sposoby myślenia? >Hipokryzja. Jesteś w tym mistrzynią, gratuluję garmen.
Zgodnie z prawem żyjemy w państwie świeckim. I zgodnie z prawem nie powinno być w miejscach publicznych żadnych symboli religijnych. Tak trudno to zrozumieć?
Możesz sobie minusować, nic nie zmieni faktu, że zaczynasz na siłę próbować udowodnić innym (mnie też) jak bardzo się mylimy. Masz pecha.
Wywalcz najpierw prawo, żeby pary homoseksualne mogły się pobierać, a dopiero później próbuj walczyć o dalsze "słuszne" (wg Ciebie) prawa. I nie próbuj mi wmówić, że jestem w większości, która nie wyraża zgody na śluby par homoseksualnych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Zgodnie z prawem żyjemy w państwie świeckim. I zgodnie z prawem nie powinno być w miejscach publicznych żadnych symboli religijnych. Tak trudno to zrozumieć?Mam zrozumieć, że garmen zna się na prawie lepiej od trybunału konstytucyjnego? > Możesz sobie minusować, nic nie zmieni faktu, że zaczynasz na siłę próbować udowodnić innym (mnie też) jak bardzo się mylimy. Masz pecha.Niektórym innym. W tym Tobie. > Wywalcz najpierw prawo, żeby pary homoseksualne mogły się pobierać, a dopiero później próbuj walczyć o dalsze "słuszne" (wg Ciebie) prawa.Och, walczę nie tylko o to. Walczę także o świeckie państwo, w tym o niezbędne zmiany prawa, które dyskryminują niewierzących. Walczę też z hipokryzją dywersantów, którym nie o zasady a własne tyłki idzie, i którzy za nic mają kwestie wolności i równości o ile ich bezpośrednio nie dotyczy, a nawet skłonni są występować przeciwko równości i wolności o ile realizuje to ich partykularne fobie i uprzedzenia. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Zgodnie z prawem żyjemy w państwie świeckim. I zgodnie z prawem nie powinno być w miejscach publicznych żadnych symboli religijnych.Jakie prawo zabrania tego? Konstytucja mówi o wierzących i niewierzących. Symbolem wierzących jest krzyż. Niewierzący nie mają żadnego symbolu, nie są związkiem wyznaniowym. www.eioba.pl/a2562/wprowadzenie_religii_do_szkolWielokrotnie proponowałem by PSR zajął się tym. I cisza. A wystarczyłoby domagać się zmian w rozporządzeniu, polegających na umożliwieniu wieszania także innych symboli(bo mówi się tam wyłącznie o krzyżu). Pisałem też o tym, że realnie patrząc usunięcie krzyży ze szkół jest niemożliwe. Przyniosłoby więcej szkody niż pożytku ateistom, agnostykom i niewierzącym, nasiliłoby niechęć społeczną do nich. Mogłoby dojść do rozlewu krwi, gdy słuchacze RM stanęliby w obronie krzyża. To młyn na wodę Krk. Powstanie Kościoła FSM w Polsce i wieszanie symbolu tego związku wyznaniowego obok krzyża w klasach jest znacznie lepszą metodą na pozbycie się go ze szkół. Młodzież poprze taką inicjatywę. Kościół nie dopuści by krzyż wisiał w towarzystwie Potwora i sam zainicjuje akcję powrotu religii do salek katechetycznych. To proste i eleganckie rozwiązanie. Liczy się skuteczność, jak napisał pavvel. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
> Powstanie Kościoła FSM w Polsce i wieszanie symbolu tego związku wyznaniowego obok krzyża w klasach jest znacznie lepszą metodą na pozbycie się go ze szkół. Młodzież poprze taką inicjatywę. Kościół nie dopuści by krzyż wisiał w towarzystwie Potwora i sam zainicjuje akcję powrotu religii do salek katechetycznych.Obawiam się, że ten numer nie przejdzie. Kościół zaprze się czterema łapami, a nie popuści. "Władzy raz zdobytej nie oddamy..." czy jakoś tak to leciało  Już prędzej na tego Potwora się zgodzi. Kościół ma się wycofać do salek katechetycznych i zdać na dobrą wolę owieczek, że raczą przyjść? Nigdy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | garmen (952 punktów) | >>Zgodnie z prawem żyjemy w państwie świeckim. I zgodnie z prawem nie powinno być w miejscach publicznych żadnych symboli religijnych. >Jakie prawo zabrania tego? ...
Cóż. Jak widać, jedynie moje marzenia...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wolnomyśliciel (7257 punktów) |
> Cóż. Jak widać, jedynie moje marzenia...Plus za marzenia(oby się spełniły). Świadczą o pełni Twojego człowieczeństwa. Marzeniom trzeba pomóc. Słowa to za mało. Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski 
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Jakie prawo zabrania tego? Konstytucja mówi o wierzących i niewierzących. Ale ta sama Konstytucja RP posiada następujące artykuły: 31 pkt.2; 32 pkt.1; 48 pkt.1 i 53 (w całości). Jednak szczególnej uwadze polecam art. 53 pkt.4.: "Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób." (pogrubienie moje - MAM) Wedle tego zapisu wystarczy jeden osobnik nie życzącący sobie religijnego symbolu w miejscu publicznym, aby takich symboli tam nie umieszczać. I to nie tylko krzyży. > Symbolem wierzących jest krzyż. Też, ale nie tylko. Wszystko zależy od tego w co kto wierzy, Zbysiu. > Niewierzący nie mają żadnego symbolu, nie są związkiem wyznaniowym. Oficjanego nie mają (może "rybka Darwina" się nim stanie?). Nie są też żadnym związkiem. Ale są obywatelami tego kraju i to wystarczy, aby nie uszczęśliwiać ich widokiem symboliki religijnej w miejscach użyteczności publicznej. > A wystarczyłoby domagać się zmian w rozporządzeniu, polegających na umożliwieniu wieszania także innych symboli(bo mówi się tam wyłącznie o krzyżu). Takie rozumowanie prowadzi do absurdu: po krótkim czasie ścian zabraknie na te wszystkie symbole!!! Rozwiązaniem problemu jest jasny zakaz umieszczania symboliki religijnej w państwowej przestrzeni użyteczności publicznej (urzędy, sądy, instytucje oświatowe, służby zdrowia, przedsiębiorstwa komunalne, komunikacyjne itp.). W tych obiektach jedynym symbolem winno być godło państwowe - znak dla każdego, że jest pod jurysdykcją Państwa Polskiego. Resztę postu traktuję jako przejaw czarnego bo czarnego, ale humoru. 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Mnie interesuje, czy konsekwentnie uznajesz za stosowne odebrać prawa adopcyjne innym nienormalnym społecznie grupom.
Nie interesuje mnie (na razie) odbieranie przywilejów adopcyjnych, lecz rozszerzanie grona uprawnionych do nich.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | A mnie interesuje uzasadnienie twoich postaw. Rozumiem, że ochrona dzieci przed środowiskiem nienormalnym społecznie działa tylko w tej jednej kwestii: przyznania prawa do adopcji gejom i lesbijkom. Nie interesuje cię kwestia szkodzenia dzieciom przez wychowywanie w warunkach nienormalnych społecznie o ile prawo już na to pozwala. Pozwól, że to zinterpretuję (oczywiście, możesz wykazać, to jest spróbować wykazać, nędze tej interpretacji): "dobro dzieci" jest tylko traktowane jako pretekst do utrzymania dyskryminacji homoseksualistów samo w sobie jest bez znaczenia, jako, że nie jest brane pod uwagę w innym kontekście. Czy słusznie interpretuję, a jeśli nie, to gdzie popełniam błąd? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > A mnie interesuje uzasadnienie twoich postaw. Wyobraź sobie, że mnie też.  > Rozumiem, że ochrona dzieci przed środowiskiem nienormalnym społecznie działa tylko w tej jednej kwestii: przyznania prawa do adopcji gejom i lesbijkom. W tej chwili tak. > Nie interesuje cię kwestia szkodzenia dzieciom przez wychowywanie w warunkach nienormalnych społecznie o ile prawo już na to pozwala. Tu już sprawa się komplikuje, bo akurat np. teistów uważam za chorych, lecz statystycznie ujmując, to właśnie oni są zdrowi (  ), więc tak jakby poprzestaję na nieingerencji w istniejące prawo przyjmując taką "definicję" ideologicznego szczęścia dziecka> ... "dobro dzieci" jest tylko traktowane jako pretekst do utrzymania dyskryminacji homoseksualistów samo w sobie jest bez znaczenia, jako, że nie jest brane pod uwagę w innym kontekście. Masz kiepskie informacje, bo o sprawach dzieci czasami piszę, vide ok. ponad 30 moich postów w wątku "Zakaz mówienia o pozytywnych aspektach pedofilii", oraz paru innych, czy choćby moje wątki Tajny chrzest oraz Zalety molestowania chrztem.. > >Czy słusznie interpretuję, a jeśli nie, to gdzie popełniam błąd? W tym pytaniu zawarłeś (podświadomie) odpowiedź na nie, bo interpretujesz słusznie, ale wyłącznie w swoim i to bardzo doraźnie pojętym interesie, a wg. mnie interpretujesz niewłaściwie, bo brakuje ci dystansu do sprawy, czyli nie rzucania się łapczywie na każdy jednorazowy komforcik, a zamiast tego dbałości o komfort długofalowy. Bo słuszna, "Sylwek", to może być ideologia dla jej wyznawcy - a interpretacja może być właściwa lub nie.  <
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Myślę, że gdybym napisał o właściwej interpretacji i tak byś uprawiał sofisterię. No ale nieważne, ostatecznie otrzymałem pożądaną odpowiedź. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 |
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Zaraz, nie twierdziłeś, że mówienie o homoseksualizmie jako normalnej, niepatologicznej orientacji jest działaniem arbitralnym, wynikiem przegłosowania i takie tam? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Zaraz, nie twierdziłeś, że mówienie o homoseksualizmie jako normalnej, niepatologicznej orientacji jest działaniem arbitralnym, wynikiem przegłosowania i takie tam? Owszem, ja się nie czepiam samych nazw, bo każdą ktoś arbitralnie nadał, ale od tego postu: Zabawne nie jest, że nie widzisz arbitralności uznawania orientacji za dewiację. ... poprzez ten: A co, klasyfikowanie jako parafilie mniej arbitralnym? ... aż do tego: > Wielokrotnie pisałeś o arbitralnym nazywaniu tego czy tamtego orientacją, tak jakby dewiacja czy parafilia to nie były równie arbitralne i konwencjonalne określenia. ... mieszasz arbitralne nazywanie z arbitralną zmianą nazw, czyli z arbitralnym wyłączeniem homoseksualizmu z listy parafilii, co stało się podstawą dalszego szumu homoadopcyjnego. Teraz widzisz różnicę? Więc poproszę o link w którym twierdzę, że tej różnicy nie ma. Ułatwię ci - może być taki, w którym choć w podtekście daję asumpt do takich domysłów, że nie widzę różnicy między arbitralnie "czemuś" nadaną nazwą, a arbitralną zmianą jakiejś nazwy, zmianą niosącą diametralnie różne skutki prawne. Jeśli nie znajdziesz, to po prostu odszczekaj, albo odmiaucz (jeśli ci łatwiej) insynuację. Proste?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> ... mieszasz arbitralne nazywanie z arbitralną zmianą nazw, czyli z arbitralnym wyłączeniem homoseksualizmu z listy parafilii, co stało się podstawą dalszego szumu homoadopcyjnego.Nie mieszam, bo to jest jedno i to samo. homoseksualizm nie był odwiecznie chorobą, tym bardziej parafilią, po prostu tak go kiedyś nazwano i była to realizacja budowanych uprzedzeń a nie żadne tam stwierdzanie faktów. Pomijając już fakt, że "choroba" i "parafilia" sama przez się też nie wpływa na kompetencje rodzicielskie. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Nie mieszam, bo to jest jedno i to samo. Aha.
>homoseksualizm nie był odwiecznie chorobą, tym bardziej parafilią, po prostu tak go kiedyś nazwano i była to realizacja budowanych uprzedzeń a nie żadne tam stwierdzanie faktów. Aha, jasne, to tak samo jak z "grypą społeczną", "cyprysem" czy "trabantem" - też od tych ładnych nazw przestają być kiłą. A "lekko zawiany" natychmiast przestaje być pijanym.
>Pomijając już fakt, że "choroba" i "parafilia" sama przez się też nie wpływa na kompetencje rodzicielskie. Jasne, zboczenie seksualne jest też jak najbardziej pożądaną cechą u kandydata na rodzica zastępczego.
Zastanawiam się czy jesteś żałosny, czy bardzo?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Jasne, zboczenie seksualne jest też jak najbardziej pożądaną cechą u kandydata na rodzica zastępczego.
Przecież to ty z uporem godnym lepszej sprawy, do spółki zresztą z Mentrakiem, lansujesz tezę, jakoby "dewiacja" oznaczała tylko statystyczną częstość zjawiska bez jego wartościowania.
No to jak taka dewiacja może wpływać na kompetencje rodzicielskie? Przecież to zboczenie seksualne nie rodzicielskie? Czy inne zboczenia (dewiacje) na przykład preferencja do nietypowych potraw, albo umiłowanie haiku, tudzież inklinacje w kierunku fioletowych rzeczy też uniemożliwiają bycie porządnym rodzicem?
Adamiak, zrozum, jedyne co masz to fobie. Uznajesz gejów za zboczeńców, sądzisz, ze każdy bez wyjątku jest zagrożeniem dla dzieci, etc...
Właściwie możesz sobie tak uważać. Ale czy ci się to podoba czy nie, szkodzisz gdy swoimi wstecznymi fobiami zatruwasz życie innych.
Nawiasem mówiąc, znowu jak Mentrak i przeszanowna garmen (przy okazji, gratuluję garmen) dołączasz do grupki forumowych hipokrytów, którzy już bardziej są tolerancyjni dla dewiacji o ile sami ich doświadczają. A także, którzy głośno piszczą o prześladowaniu ze strony wrogów waszych dewiacji (to jest wstecznego Kościoła).
Gratuluję, Adamiak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >Przecież to ty z uporem godnym lepszej sprawy, do spółki zresztą z Mentrakiem, lansujesz tezę, jakoby "dewiacja" oznaczała tylko statystyczną częstość zjawiska bez jego wartościowania. No tak...
>No to jak taka dewiacja może wpływać na kompetencje rodzicielskie? Przecież to zboczenie seksualne nie rodzicielskie? ... przecie zapomniałem, że skrytym marzeniem każdego dzieciaka jest mieć zboczonych rodziców - jest o czym pogadać z kumplami na dużej przerwie w szkole.
Jednak jesteś tylko i aż po prostu żałosny.
>Gratuluję, Adamiak.
Dzięx.
PS Żal mi minusa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Żal wywołuje twoja niezdolność do przyznania się do fobii. Zwróć uwagę, że tylko ta konkretna, nieszkodliwa i nie mająca znaczenia dewiacja tak cię boli. A przecież każdy jakichś (statystycznych) dewiacji posiada multum. Gratuluję "szacunku" jaki musisz mieć do siebie, Adamiak. Miejże i ode mnie plusa. Niech się nie marnują. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
>bo adopcja jest dla dobra dzieci,
Och! Znów łzy stanęły mi w oczach. Naprawdę się wzruszyłem.
Adopcja jest dla dobra rodziców adopcyjnych, a dobro dziecka powinna uwzględniać. Kto wie zresztą, czy nie lepszym od adopcji rozwiązaniem są rodziny zastępcze. Idealne dla tych. którzy dzieci kochają, a niekoniecznie muszą je mieć.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Och! Znów łzy stanęły mi w oczach. Naprawdę się wzruszyłem. Wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć.  > Adopcja jest dla dobra rodziców adopcyjnych, a dobro dziecka powinna uwzględniać. Czy ja zabraniam komuś tak myśleć? > Kto wie zresztą, czy nie lepszym od adopcji rozwiązaniem są rodziny zastępcze. Jeszcze nie wiem jakie rodziny zastępcze masz na myśli. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Jeszcze nie wiem jakie rodziny zastępcze masz na myśli. Zawodowe, choć nie tylko. Tutaj możesz znaleźć szczegóły. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | > Zawodowe, choć nie tylko.
Zawodowe wydają mi się najuczciwszym podejściem w zabezpieczaniu interesów dziecka bez żadnej łaski i ukrytych podtekstów. Może mu w takich "firmach" zabraknąć miłości, ale tej nikt nikomu nigdzie nie gwarantuje.
W porównaniu z rodzicami adopcyjnymi jest dużo większa możliwość kontroli, czyli po prostu rozliczania z pracy opiekuna.
Pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Ach, zapomniałem o zwyczajowej dawce mojego jadu:
> Jego postawa utwierdziła mnie w przekonaniu, że takim ludziom pod żadnym pozorem nie wolno pozwolić na adoptowanie dziecka.
Jak rzekłem, argument bazujący na stereotypie
> Jak to możliwe, żeby w tak krótkim czasie przestać panować nad sobą? Normalnie. W najgorszym razie jest to równie łatwe do zrozumienia jak brak opanowania u Mentraka piszącego nonsensy o odbytach, lub Adamiaka wyzywającego od pajaców. Dalej łączysz indywidualne cechy mojego charakteru z moim homoseksualizmem?
>Co byłoby, gdyby na ulicy do idącego idącego z dzieckiem homoseksualisty, ktoś coś powiedział, co by mu się nie spodobało? Skopałby czy od razu zabił? Zaczynam się po prostu, po ludzku, bać oddać dziecko takiej osobie.
No tak, rozumiem już, ze nie tylko ostracyzm społeczny stanowi zagrożenie dla takich dzieci. Ewentualna próba obrony ze strony rodziców też jest zła. Z litości pominę ustępy o mordowaniu.
>Zaczynam się również zastanawiać, czy dla dziecka, które jest własnym dzieckiem homoseksualisty (są takie przypadki) nowy dom, nowy partner/ka są odpowiednim miejscem..., agresja z którą może się spotkać, raczej na nie dobrze nie wpłynie. Pomijając, że dalej sobie hasasz po łączce stereotypu przenosząc cechy z jednych osób bezpodstawnie na inne, to nie bardzo wiem o jakiej agresji mówisz. Sądzisz, że własne dziecko wdawałoby się w obelżywe obrażanie osób homoseksualnych a rodzic by je za to zabił.
Ach, ta homofobiczna fantazja...
>Do tej pory uważałam, że dziecko powinno wychowywać się w tym "naturalnym" otoczeniu, naturalnym dla niego. Nie jestem już tego taka pewna.
Daruj sobie. Z góry miałaś określony stosunek - przecież nie myślisz w kategoriach indywidualnych osób tylko klas obarczonych wyimaginowanymi wadami.
>Dziecko to nie zabawka, a pary homoseksualne nie muszą mieć dzieci. Nie ma takiego prawa, które nakazywałoby takiej parze umożliwić adopcję. I całe szczęście.
No to akurat truizm. Tylko zmanipulowany. Nie ma prawa, które nakazywałoby jakiejkolwiek parze umożliwić adopcję.
>W całej sprawie homoadopcji najważniejsze powinno być dziecko, a nie jakieś widzimisi homoseksualistów.
Truizm. Dodaj do niego, że chodzi o dobro dziecka a nie używanie go dla podbudowania poczucia słuszności u homofobów.
>Za chwilę to ja będę czuła się dyskryminowana, bo nie chcę dziecka dać fanatykom. I ciekawa jestem, ile osób, z tych tak gorąco popierających homoadopcję byłoby skłonnych oddać swoje dziecko na wychowanie parze homoseksualnej (czego oczywiście nikomu nie życzę, żeby było jasne). Tak z ręką na sercu.
Znaczy jak to? Gdy krytykuje się homoadopcję to spoko. Gdy krytykuje się ta krytykę to dyskryminacja? Logika Kalego. No i poza tym "piekny" przykład krzyżówki argumentum ad populum z argumentum ab utili.
Gratuluje Garmen, mam nadzieję, że wzrosło twoje poczucie słuszności i moralnej wyższości.
|
|
|  | 2 na 2 | garmen (952 punktów) | >Ach, zapomniałem o zwyczajowej dawce mojego jadu: Upsss... straszne.
>> Jego postawa utwierdziła mnie w przekonaniu, że takim ludziom pod żadnym pozorem nie wolno pozwolić na adoptowanie dziecka. >Jak rzekłem, argument bazujący na stereotypie Bo tylko Ty masz rację?
>> Jak to możliwe, żeby w tak krótkim czasie przestać panować nad sobą? >Normalnie. W najgorszym razie jest to równie łatwe do zrozumienia jak brak opanowania u Mentraka piszącego nonsensy o odbytach, lub Adamiaka wyzywającego od pajaców. Dalej łączysz indywidualne cechy mojego charakteru z moim homoseksualizmem? A w najlepszym? Czy zawsze musisz w swoich wypowiedziach odnosić się do Mentraka, Adamiaka? Fakt, jeszcze do nazistów, żydów...
>>Co byłoby, gdyby na ulicy do idącego idącego z dzieckiem homoseksualisty, ktoś coś powiedział, co by mu się nie spodobało? Skopałby czy od razu zabił? Zaczynam się po prostu, po ludzku, bać oddać dziecko takiej osobie. >No tak, rozumiem już, ze nie tylko ostracyzm społeczny stanowi zagrożenie dla takich dzieci. Ewentualna próba obrony ze strony rodziców też jest zła. Z litości pominę ustępy o mordowaniu. A gdzie w mojej wypowiedzi wyczytałeś, że trzeba będzie dziecko bronić? Wyraźnie napisałam, że do idącego (z dzieckiem) homoseksualisty... Znowu czytasz co chciałbyś, aby było napisane.
>>Zaczynam się również zastanawiać, czy dla dziecka, które jest własnym dzieckiem homoseksualisty (są takie przypadki) nowy dom, nowy partner/ka są odpowiednim miejscem..., agresja z którą może się spotkać, raczej na nie dobrze nie wpłynie. >Pomijając, że dalej sobie hasasz po łączce stereotypu przenosząc cechy z jednych osób bezpodstawnie na inne, to nie bardzo wiem o jakiej agresji mówisz. Sądzisz, że własne dziecko wdawałoby się w obelżywe obrażanie osób homoseksualnych a rodzic by je za to zabił. I znowu patrz wyżej.
>Ach, ta homofobiczna fantazja... >>Do tej pory uważałam, że dziecko powinno wychowywać się w tym "naturalnym" otoczeniu, naturalnym dla niego. Nie jestem już tego taka pewna. >Daruj sobie. Z góry miałaś określony stosunek - przecież nie myślisz w kategoriach indywidualnych osób tylko klas obarczonych wyimaginowanymi wadami. Jaki miałam stosunek, to sama wiem najlepiej, a na pewno nie wiesz tego Ty. Więc sam sobie daruj i nie próbuj mi niczego wmawiać, bo Ci się to nie uda.
>>W całej sprawie homoadopcji najważniejsze powinno być dziecko, a nie jakieś widzimisi homoseksualistów. >Truizm. Dodaj do niego, że chodzi o dobro dziecka a nie używanie go dla podbudowania poczucia słuszności u homofobów. Oczywiście, że o dobro dziecka. To chyba jest oczywiste, nawet dla Ciebie.
>>Za chwilę to ja będę czuła się dyskryminowana, bo nie chcę dziecka dać fanatykom. I ciekawa jestem, ile osób, z tych tak gorąco popierających homoadopcję byłoby skłonnych oddać swoje dziecko na wychowanie parze homoseksualnej (czego oczywiście nikomu nie życzę, żeby było jasne). Tak z ręką na sercu. >Znaczy jak to? Gdy krytykuje się homoadopcję to spoko. Gdy krytykuje się ta krytykę to dyskryminacja? Logika Kalego. No i poza tym "piekny" przykład krzyżówki argumentum ad populum z argumentum ab utili. Ty nie potrafisz krytykować. W Twoim słowniku występuja tylko słowa: homofobia, rasizm, antysemityzm, itd... Każda wypowiedź, która nie jest po Twojej myśli, jest porównywana od razu do ww.
>Gratuluje Garmen, mam nadzieję, że wzrosło twoje poczucie słuszności i moralnej wyższości. Grzeczność nakazuje mi podziękować.
|
|
| |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Bo tylko Ty masz rację?Nie, ponieważ przenoszenie cechy z jednej osoby na powszechnik denotujący grupę do której przynależny ta osoba to budowanie stereotypu, a przenoszenie takich wyimaginowanych "cech grupy" na wszystkich ich członków to stosowanie stereotypu. Tak jak napisałem tutaj> Ty nie potrafisz krytykować.bo ty ustalasz normy i dozwolony zakres właściwej krytyki? Tak by za bardzo nie bolało Ciebie i zwolenników twojej tezy. Interesujące. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | |  | 1 na 1 | garmen (952 punktów) | W momencie kiedy ma się wąpliwości, jeden głos może przeważyć.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Psychologiczne uzasadnienie jest akurat mało istotne dla treści jaką jest posługiwanie się stereotypem. Na marginesie zauważę, że najpewniej należysz do głośno piszczących gdy mówi się o "niemoralnych ateistach". PS: nie pisz mi nic o mojej nienawiści do Ciebie. Nie znam Cię, nie mogę żywić żadnych uczuć do twojej osoby. Mogę być jedynie bezlitosny dla niekonsekwencji i fałszu przepełniającego twoje "poglądy" które uznaję za szkodliwe i niebezpieczne. To tak a propos twoich uwag do mnie, które zamieściłaś innym miejscu. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | garmen (952 punktów) | >Psychologiczne uzasadnienie jest akurat mało istotne dla treści jaką jest posługiwanie się stereotypem. >Na marginesie zauważę, że najpewniej należysz do głośno piszczących gdy mówi się o "niemoralnych ateistach".
Masz akurat pecha... Cóż.
>PS: nie pisz mi nic o mojej nienawiści do Ciebie. Nie znam Cię, nie mogę żywić żadnych uczuć do twojej osoby. Mogę być jedynie bezlitosny dla niekonsekwencji i fałszu przepełniającego twoje "poglądy" które uznaję za szkodliwe i niebezpieczne. To tak a propos twoich uwag do mnie, które zamieściłaś innym miejscu.
To bądź bezlitosny, a nie śmieszny.
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> To bądź bezlitosny, a nie śmieszny.Na razie piszczysz nie śmiejesz się. popatrzymy później. W każdym razie radzę ci dwa razy przemyśleć każdy wpis o prześladowaniu niewierzących, bo jakem ateusz wkurzony na ureligijnienie państwa, pokażę ci bezpodstawność twoich roszczeń lepiej niż jakikolwiek katolik. Najzabawniejsze, że bazując na twojej koncepcji "równości" i "wolności" która niedwuznacznie wylazła przy okazji dyskusji nad homoadopcją. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | garmen (952 punktów) | >W każdym razie radzę ci
Mam się bać? To jakieś groźby?
>dwa razy
tylko?
>przemyśleć każdy wpis o prześladowaniu niewierzących, bo jakem ateusz wkurzony na ureligijnienie państwa, pokażę ci bezpodstawność twoich roszczeń lepiej niż jakikolwiek katolik. Najzabawniejsze, że bazując na twojej koncepcji "równości" i "wolności" która niedwuznacznie wylazła przy okazji dyskusji nad homoadopcją.
Ja w przeciwieństwie do Ciebie, jak popełnię błąd, to się potrafię przyznać. Nie ma ludzi nieomylnych, nawet Ty nie jesteś nieomylny. Masz klapki na oczach i poza swoim czubkiem nosa nic nie widzisz, nawet nie starasz się zobaczyć. Dla Ciebie każda osoba, która ma inne zdanie niż Ty jest hipokrytą. Najlepiej zostań jakimś guru, będziemy się do Ciebie modlić oraz postępować jak nam każesz. Przecież wielki Sylwek ma zawsze rację.
|
|
| | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Mam się bać? To jakieś groźby?Tylko jesli zagrożeniem jest dla ciebie krytyka na forum dyskusyjnym. Ale może wtedy lepiej oszczędzić sobie koszmaru i znaleźć inne rozrywki? > Ja w przeciwieństwie do Ciebie, jak popełnię błąd, to się potrafię przyznać.Na razie nie potrafisz, ale pracuję nad tobą, więc nie bój bidy. > Nie ma ludzi nieomylnych, nawet Ty nie jesteś nieomylny.Truizm. Ale zamiast mówić mi, że się mylę, należy mówić w czym i jak. Póki co ci się to nie udało. Miałaś słuszność w ocenie nadmiernej emocjonalności moich wypowiedzi, ale to nie to samo co wykazanie ich rzeczowej błędności. > Masz klapki na oczach i poza swoim czubkiem nosa nic nie widzisz, nawet nie starasz się zobaczyć.Czasami mam okulary a la GaGa, ale nie przeszkadzaja mi one w ostrym widzeniu rzeczy. > Dla Ciebie każda osoba, która ma inne zdanie niż Ty jest hipokrytą.A tu się mylisz. To akurat przypadłość Adamiaka. > Najlepiej zostań jakimś guru, będziemy się do Ciebie modlić oraz postępować jak nam każesz. Przecież wielki Sylwek ma zawsze rację.Jak zobaczę pustkę w portfelu rozważę założenie jakiejś dochodowej religii. Ale nawet w tym poradzę sobie lepiej bez twojej pomocy. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | garmen (952 punktów) | >Ale może wtedy lepiej oszczędzić sobie koszmaru i znaleźć inne rozrywki?
Masz całkowitą rację. Chociaż raz Ci mogę ją przyznać w 100%. Lepiej pojechać sobie za miasto, na piękne łono natury.
Trzeba umieć rozmawiać, nawet jak ktoś ma inne zdanie. Ale rozmawiać tak, żeby móc spojrzeć w lustro, żeby mieć szacunek do samego siebie. Trzeba umieć szanować "przeciwnika". Emocje są złym doradcą, ale to przecież wiesz. To, że ktoś ma inne zdanie, nie upoważnia nikogo, do takiego zachowania jak Twoje. Może kiedyś dojdziesz do wniosku, że bardzo sie myliłeś w stosunku do mnie, ale szczerze w to wątpię. Widzisz tylko jeden mój pogląd, reszta jest nieważna, bo akurat w homoadopcji śmiem mieć inne zdanie i wszystko pod to podciągasz. Ale masz takie prawo, tak jak ja mieć swoje zdanie. Pamiętaj tylko o tym, że trafisz na wielu ludzi bardzo nieprzychylnych homoseksualistom, dla których będziesz dewiantem, a nie człowiekiem, którzy będą "pluli" Ci w twarz i patrzyli z pogardą, jak na kogoś "trędowatego".
To forum kiedyś było całkowicie inne. Jak zaczynałam je czytać, były ciekawe dyskusje na poziomie. Można było dowiedzieć się rzeczy, o których nie miało się pojęcia, przecież nikt omnibusem nie jest. Były rozmowy, były wymiany argumentów, był szacunek dla drugiego człowieka. Teraz to forum zaczyna być podobne do forum onetu czy innego, na którym piszą dzieci i którym się wydaje, że są bardzo mądre.
Mimo wszystko, Sylwku, życzę Ci powodzenia i osiągnięcia swoich celów.
|
|
9 na 9 | pavvel (8272 punktów) | Witam. Szkoda, że trochę Cię poniosło, bo teraz forumowy gej może dać upust swojej heterofobii. Do tego pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, że wątek jawnie personalny spotyka się z pochwałą moderatora.
Ale do rzeczy. O staraniach gejów do uzyskania przywilejów adopcyjnych chcę napisać.
W zasadzie to kiedyś o tym pisałem, ale nie chce mi się kopać w starych postach więc powtórzę.
Jeżeli gejom naprawdę zależy na dopuszczalności homo adopcji kiedyś w przyszłości, to powinni zrezygnować z lansowania tego postulatu dzisiaj.
W tej chwili opór społeczny w tej sprawie jest duży, a dyskusje kończą się pyskówkami i zarzutami homofobii powtarzanymi nagminnie i pod adresem każdego kto ośmieli się mieć inne zdanie niż gej.
Co moim zdaniem powinny robić w tej sytuacji środowiska gejowskie?
Niech skupią się najpierw na doprowadzeniu do legalizacji związków partnerskich. To temat zdecydowanie mniej drażliwy, więc mają większe szanse na uzyskanie sukcesu.
Jeżeli związki partnerskie staną się faktem prawnym, logicznym następstwem wydaje się być zgoda na adopcję naturalnych dzieci jednego z partnerów przez partnera drugiego.
A za kilkanaście (może 20)lat, gdy system będzie funkcjonował prawidłowo, gdy będziemy widzieć jak żyją i funkcjonują w społeczeństwie ludzie wychowani w domach homoseksualnych będzie można zacząć zastanawiać się nad pełną dopuszczalnością homo adopcji.
|
|
 | | gama (1062 punktów) | > W tej chwili opór społeczny w tej sprawie jest duży, a dyskusje kończą się pyskówkami i zarzutami homofobii"Polacy są przeciwni gejowskim adopcjom. Aż trzy czwarte Polaków nie chce, by pary homoseksualne mogły adoptować dzieci. Za możliwością zawierania przez nie związków małżeńskich opowiada się 3 proc." www.racjonalista.pl/forum.php/s,316847#w317024
|
|
|  | 3 na 3 | pavvel (8272 punktów) | >Za możliwością zawierania przez nie związków małżeńskich opowiada się 3 proc."
Przepraszam, ale to jest zmanipulowany wynik.
Po pierwsze jest to sondaż Rzeczpospolitej, która ma jawnie prawicowy profil i w związku z tym rodzi się podejrzenie że grupa badana nie była do końca reprezentatywna.
Po drugie, to pytano o małżeństwa gejowskie. Na tak postawione pytanie sam odpowiedziałbym nie. Ja mówiłem o przyznaniu gejom prawa do rejestrowania związków partnerskich i przeniesieniem na nie niektórych przywilejów dostępnych do tej pory tylko dla małżeństw. Nie zgadzam się na rozszerzenie definicji małżeństwa na pary gejowskie.
Po trzecie to 3% powiedziało "zdecydowanie tak", a dodatkowe 13% powiedziało "raczej tak". A najważniejsze tu chyba jest, ile osób mówi "zdecydowanie nie" W tej ankiecie mimo tendencyjnie postawionego pytania swój zdecydowany sprzeciw wyraziło tylko 59% badanych. Biorąc pod uwagę okoliczności, to nie jest zły wynik.
|
|
| |  | | gama (1062 punktów) | Mówiłeś chyba o tym (lub także o tym)? Cytat:"Jeżeli gejom naprawdę zależy na dopuszczalności homo adopcji kiedyś w przyszłości, to powinni zrezygnować z lansowania tego postulatu dzisiaj. W tej chwili opór społeczny w tej sprawie jest duży..."
W tej sondzie odpowiedź na pytanie czy pary homoseksualne powinny mieć prawo do adopcji dzieci rozkład głosów jest taki: zdecydowanie nie - 75, raczej nie - 18, zdecydowanie tak - 1 Co do wiarygodności wyników to wiadomo - tak do końca nie wierzymy nikomu (z GW włącznie)
|
|
| | |  | 3 na 3 | pavvel (8272 punktów) | Tobie chodziło o podanie danych obrazujących moje słowa? Dzięki, ale świadomie nie sięgałem po żadne statystyki. Bo w tym wypadku kilka czy nawet kilkanaście procent wielkiej różnicy nie robi.
Ważne jest, żeby do gejowskich głów dotarło, że zaproponowana przeze mnie ścieżka jest najprawdopodobniej najprostszą i najszybszą drogą do osiągnięcia przez pary homo statusu prawnego porównywalnego ze statusem małżeństw. Mogli by w końcu zrozumieć, że antagonizowanie społeczeństwa nie służy ich celom. Przecież im głośniej będą krzyczeć dzisiaj o homoadopcji tym więcej ludzi będzie przeciwnych choćby związkom partnerskim.
A może im nie zależy na sukcesie, a na tym, żeby głośno wokół tej sprawy było? Przyznaję, że tego nie rozumiem.
|
|
| | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Jakim im? Czy ty moje prywatne i indywidualne poczynania na tym forum bierzesz za reprezentatywne dla "nich", jak mniemam owej różnorodnej i wzajem krytycznej grupy organizacji walczących o prawa osób LGBT? Czy ty dyskusje o zasadności lub nie prawa do adopcji na niszowym forum uznajesz za element kampanii? Mam tezy i rozumowania naginać do polityki? dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | pavvel (8272 punktów) | >Jakim im? >Czy ty moje prywatne i indywidualne poczynania na tym forum
A czy tobie się wydaje że jesteś jedynym gejem walczącym głośno o adopcję? Ja pisałem o postawie środowiska, a nie twojej indywidualnej. Stąd liczba mnoga.
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Na tyle na ile mam rozeznanie - nie sądzę by jakakolwiek organizacja działająca w kierunku zmian prawa przychylnych mniejszością podejmowała kroki związane z legalizacja adopcji przez pary jednopłciowe. Jeśli toczą się jakieś dyskusje to w nazwijmy to "sferze hipotetycznej", co do zasad i słuszności. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > nie sądzę by jakakolwiek organizacja działająca w kierunku zmian prawa przychylnych mniejszością podejmowała kroki związane z legalizacja adopcji przez pary jednopłciowe
Prawdopodobnie wiesz to lepiej niż ja. Nie interesowałem się tym nigdy na tyle, żeby wiedzieć czy jakieś konkretne starania są podejmowane, czy jest to tylko prezentacja chęci.
|
|
 | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | O tym właśnie pisałam do Pani Alicji(Dudy). Najpierw związki, potem adopcja. No bo nie dadzą dzieciaka dwóm niezwiązanym węzłem prawnym osobom.
|
|
|  | 5 na 5 | pavvel (8272 punktów) | >O tym właśnie pisałam do Pani Alicji(Dudy). Najpierw związki, potem adopcja. No bo nie dadzą dzieciaka dwóm niezwiązanym węzłem prawnym osobom. >
Jak widzisz, ja jestem przeciwny dawaniu dzieciaka, nawet tym związanym gejom. Dopuszczam jednak sytuację, że jeżeli jeden z gejów jest tatusiem naturalnym, a matka z różnych przyczyn praw rodzicielskich nie posiada, to zgoda na adopcję przez tego drugiego nie musi być czymś złym - to tylko prawne unormowanie stanu faktycznego.
A o pełnym prawie do adopcji będzie można zacząć rozmawiać gdy przekonamy się, że dzieci wychowane przez pary gejowskie nie są w żaden sposób upośledzone społecznie.
A na to potrzeba czasu.
|
|
 | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Witam. >Szkoda, że trochę Cię poniosło, [...].
Witaj. Wierz mi, że też bardzo żałuję.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
 | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
Grzech nie dać plusa, toteż dałem. I tylko gryzie mnie ciekawość o Twój stosunek do analiz estetycznych aspektów stosunków doodbytniczych.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > Grzech nie dać plusa, toteż dałem. I tylko gryzie mnie ciekawość o Twój stosunek do analiz estetycznych aspektów stosunków doodbytniczych.
Przepraszam, ale nie dywaguję o takich kwestiach publicznie.
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) |
>Przepraszam, ale nie dywaguję o takich kwestiach publicznie.
I za to kolejny plus, bo nie dla wszystkich jest to takie oczywiste jak dla Ciebie.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|